Lis, Pochanke, Żakowski
Nie o Łęskiego tu jednak idzie, lecz o całą armię Łęskich – ludzi, którzy w dziennikarstwie nie osiągnęli nic albo osiągnęli bardzo niewiele, muszą więc skopać wszystkich, którzy im tworzą psychiczny dyskomfort, bo ciężką pracą do czegoś doszli. Idzie o Łęskich i Darskich. Otóż ów Józef Darski w tejże „Rzeczpospolitej” był łaskaw powiedzieć, że w mediach prywatnych właściwie wszyscy to agenci albo de facto sprzedajne świnie. Ów Darski jest w zarządzie publicznego (sic!) radia. Łęscy i Darscy próbują walić w tych, których istnienie jest dla nich źródłem frustracji.
Press 15 listopada 2006 r. Tomasz Lis
- Kiedy czytam komentarz jednego z członków - nie pamiętam już nazwiska w tej chwili - zarządu Polskiego Radia, który mówi wprost na antenie [!!! G.K.] dużej opiniotwórczej gazety, w "Rzeczpospolitej", że wszystkie kariery zrobione w III RP, to są kariery spod znaku służb specjalnych albo ludzi służących tym służbom, to widzę, że są ludzie, którzy kamienia na kamieniu by nie zostawili z III RP.
Justyna Pochanke
(córka Renaty Pochanke, bliskiej współpracownicy księgowej i zastępczyni dyrektora generalnego FOZZ Janiny Chim, skazanej na 6 lat więzienia)
- Tak, ale to jest żenujący poziom inteligencji i kultury zarazem. Nie wiem, kto to powiedział, ale żeby sformułować zdanie ogólnotwierdzące, że wszyscy robili karierę w ten sposób, trzeba by przebadać wszystkie przypadki. Jest to metodologicznie niemożliwe i poziom kultury logicznej kogoś, kto sformułował podobną tezę jest żenujący. Można mu tylko wyrazić współczucie...
Jacek Żakowski