1990 - 02 (luty)
**********************************************************************
SERWIS AGENCJI INFORMACYJNEJ SOLIDARNOŚCI WALCZĄCEJ
LUTY 199O
**********************************************************************
Zagraniczną korespondencję i wpłaty na rzecz serwisu
prosimy kierować do
przedstawicieli Solidarności Walczącej na Zachodzie,
a przede wszystkim do
Szefa zagranicznych struktur i przedstawicielstw
Solidarności Walczącej
Pani EWY KUBASIEWICZ.
141 Boul. Vincent Auriol
Paris - France
Potwierdzenia wpłat i opłat będą zamieszczane w prasie SW
**********************************************************************
CZASOPISMA WYDAWANE PRZEZ AISW, PRZY KORZYSTANIU Z NINIEJSZEGO SERWISU,
NIE SĄ ZOBOWIĄZANE DO PODAWANIA ŹRÓDŁA INFORMACJI.
PRZEDRUKI W INNYCH CZASOPISMACH - DOZWOLONE Z PODANIEM ŹRÓDŁA: AISW
--------------------------------------- ------------------------------
ZWALNIAMY Z OBOWIĄZKU PODAWANIA ŹRÓDŁA PRZY CYTOWANIU ZAWARTYCH W SER-
WISIE DOKUMENTÓW.
**********************************************************************
KALENDARIUM
--------------------
1.2.9O r.
Przebywający z wizytą w Belgii premier "RP" Tadeusz Mazo-
wiecki wysłał telegram z życzeniami rychłego powrotu do
zdrowia do przebywającego nadal w szpitalu Prymasa Polski
Józefa kard. Glempa. Stan kard. Glempa, który był operowany
z powodu krwotoku do przewodu pokarmowego, uległ nieznacznej
poprawie.
Stolica Azerbejdżanu Baku nadal oblegana jest przez inter-
wencyjne wojska sowieckiego MSW. Na wszystkich skrzyżowa-
niach ustawiono transportery opancerzone, czołgi lub
ciężarówki z żołnierzami. Nadal brak pełnych i wiarygodnych
informacji o rozwoju sytuacji w Azerbejdżanie i Armenii.
Władze Jugosławii uzupełniły siły wojskowe skierowane do
Kosova o ciężki sprzęt wojskowy. W stolicy tego rejonu
Prisztinie na ważniejszych skrzyżowaniach ustawiono czołgi.
Drogi na terenie Kosova patrolowane są przez czołgi i po-
jazdy opancerzone.
Rumuński "okrągły stół" przyniósł porozumienie pomiędzy Ko-
mitetem Ocalenia Narodowego a dwudziestoma ośmioma partiami
opozycyjnymi. Postanowiono utworzenie Tymczasowej Rady Jed-
ności Narodowej, w której skład weszli przedstawiciele opo-
zycji. Komitet Ocalenia Narodowego przekształci się w partię
polityczną, która wystawi swoich kandydatów w wyborach za-
powiedzianych na maj. Tymczasowa Rada Jedności Narodowej
posiada prawo weta w stosunku do decyzji obecnego rządu.
Wynika z tego, że porozumienie nie przewiduje poważnych
zmian w składzie rządu wyłonionego z Komitetu Ocalenia Naro-
dowego. Nie wiadomo, jak zostanie rozwiązany problem udziału
komunistów w obecnych władzach Rumunii.
Premier NRD Hans Modrow przedstawił plan i warunki zjedno-
czenia Niemiec. Plan Modrowa został ogłoszony w dwa dni po
jego wizycie w Moskwie. Plan najogólniej mówiąc zakłada neu-
tralizację Niemiec - wystąpienie NRD z Układu Warszawskiego,
RFN - z NATO.
Kanlerz RFN Helmut Kohl odrzucił koncepcję utworzenia neu-
tralnego państwa niemieckiego.
W Budapeszcie kontynuowane są sowiecko-węgierskie rozmowy
w sprawie terminarza wycofania wojsk sowieckich z Węgier.
Władze węgierskie postulują wycofanie sowieckich do końca
---------
tego roku.
Podobne rozmowy czechosłowacko-sowieckie zanalazły się - jak
informują agencje zachodnie - w impasie. Mają być wznowione.
Delegaci na zjazd bułgarskiej partii komunistycznej przyjęli
uchwałę, w której postulują wprowadzenienie w tym kraju...
systemu wielopartynego.
1.2.9O r.
W Rydze rozpoczęły się rozmowy delegacji Armenii i Azerbej-
dżanu, których celem - przymajmniej według oficjalnych
komunikatów agencji TASS - jest załagodzenie konfliktu mię-
dzy tymi narodami. Ze względu na fakt, że skład delegacji
ustaliła Moskwa, nie przewiduje się, by była to konferencja,
która będzie miała jakiekolwiek zanaczenie.
Amerykański sekretarz stanu James Baker stwierdził, że Sta-
ny Zjednoczone znajdująsię w obliczu historycznej okazji
odstąpienia od rywalizacji Wschód-Zachód w dziedzinie bez-
pieczeństwa . Baker stwierdził ponadto, że w Europie Wschod-
niej powstały szanse wyłonienia legalnych rządów i powrotu
tych krajów do demokracji. Amerykański polityk wyraził po-
parcie dla gorbaczowowskiej "pierestrojki" oraz nadzieję, że
Związek Radziecki również zmierza ku systemowi demokratycz-
nemu. Baker zauważył, że kraje Europy Wschodniej dążą do
Europy zjednoczonej (Gorbaczow nazywa to wpólnym europej-
skim domem ). Sekretarz Stanu USA wypowiedział się jeszcze
w innych sprawach... Baker ma złożyć wizytę w Pradze
i w Moskwie.
----------------------------------------------------------------------
2.2.9O r.
Na zaproszenie prezydenta Vaclava Havela do Czechosłowacji
przybył Dalaj Lama XIV.
Prezydent Republiki Południowej Afryki deKlerk zniósł obo-
wiązujący od 3O lat zakaz działalności Afrykańskiego Kongre-
su Narodowego. Przywódca Kongresu Nelson Mandela odzyska
wkrótce wolność. Prezydent RPA zapowiedział również zwolnie-
nie więźniów politycznych.
Członkowie estońskiej Rady Najwyższej oraz deputowani ludowi
z Estotńskiej SRR do RN ZSRR zażądali rozpoczęcia rozmów
sowiecko-estońskich na temat przywrócenia niepodległości
Estonii. Postulat ten znalazł wyraz w uchwale przyjętej
podczas spotkania w Talinie. Zebrani uznali, że punktem
wyjścia do rozmów powinien być traktat pokojowy zawarty
pomiędzy Związkiem Sowieckim a Estonią w Tartu w roku 192O.
Rosja sowiecka zrzekała się wówczas wszelkich roszczeń tery-
torialnych w stosunku do państwa estońskiego. Dokument przy-
jęty w Talinie zawiera apel do ONZ i państw sygnatariuszy
porozumienia helsińskiego o poparcie dążenia Estonii do
suwerenności.
W odpowiedzi na inicjatywę estónskich deputowanych przedsta-
wiciele innych narodowości (przede wszystkim Rosjanie) w lo-
kalnej RN zwrócili się do władz w Moskwie o ochronę
mniejszości narodowych mieszkających w Estonii.
W Rydze trwają rozmowy pomiędzy delegacjami azerbejdżańskiej
i armeńskiej SSR. Oficjalnie negocjacje te odbywają się pod
auspicjami Frontów Ludowych Krajów Nadbałtyckich.
Rozmowy sowiecko-węgierskie na temat wycofania wojsk sowiec-
kich z terytorium Węgier - jak informuje TASS - nie doprowa-
dziły do konkretnych rezultatów. Zapowiedziano kontynuowanie
rozmów.
2.2.9O r.
Minister spraw zagranicznych ZSRR oświadczył, że ewentualne
zjednoczenie Niemiec powinno być poprzedzone ogólnoeuropej-
skim referendum, w którym miałyby uczestniczyć również
społeczeństwa Kanady i Stanów Zjednoczonych. Jurij Grinicki,
rzecznik sowieckiego MSZ w uzupełnieniu powiedział, że zjed-
noczenie Niemiec może mieć miejsce jedynie wówczas, gdy
zostaną stworzone warunki gwarantujące, że państwo to przyj-
mie i zachowa status neutralny (przede wszystkim militarnie).
Minister spraw zagranicznych RFN H. D. Genscher zaprzeczył
sugestiom, że jego niespodziewana wizyta w Stanach Zjedno-
czonych odbywa się w związku z ogłoszeniem przez premiera
NRD Modrowa planu zjednoczenia Niemiec. Genscher wypowiada-
wiadając się na temat projektu Modrowa stwierdził, że Niemcy
nadal pozostaną w strukturach NATO. Po zjednoczeniu teryto-
rium dzisiejszego NRD byłoby wyłączone ze struktur wojsko-
wych.
W Kosovie nadal trwają zamieszki. Jest oczywiste, że wobec
ogromnych sił wojska jugosłowiańskiego skierowanego do tego
rejonu możliwa jest pacyfikacja zbuntowanych Albańczyków -
nie jest natomiast możliwe rozwiązanie sytuacji.
Do stolicy Kosova przybył prezydent Jugosławii Jan Drošek,
który pod osłoną czołgów rozpoczął rozmowy z przedstawicie-
lami niektórych ugrupowań albańskich oraz przywódcami
oddziału partii komunistycznej w Prisztinie.
Podobnie jak Erich Honecker Todor Żiwkow został zwolniony
z aresztu ze względu na stan zdrowia i przeniesiony do
szpitala. Wśród zarzutów wysuniętych przez prokuraturę wobec
dawnego szefa komunistów bułgarskich zajduje się m.in.
podsycanie konfliktów etnicznych i zagarnięcie mienia pub-
licznego.
Czterej najbliżsi współpracownicy Nicolae Ceausescu (T. Pus-
telniku, M. Manescu, E. Bowu, I. Dinka), którzy stanęli
przed sądem w Bukareszcie otrzymali wyroki dożywotniego wię-
zienia.
----------------------------------------------------------------------
3.2.9O r.
Władze ChRL w ostrych słowach skrytykowały prezydenta Havela
i rząd CSRS za mieszanie się w wewnętrzne sprawy Chin .
Powodem zdenerwowania chińskich komunistów jest zaproszenie
Dalaj Lamy do Czechosłowacji.
Fakt zaproszenia Dalaj Lamy XIV przez Havela przyjęliśmy
z satysfakcją. Niestety krytyka władz ChRL zrobiła na tyle
duże wrażenie w Pradze, że wydano komunikat, w którym
stwierdzono, że wizyta Dalaj Lamy miała charakter prywatny
i jej celem nie było szkodzenie interesom Chin .
W Prisztinie doszło do starć pomiędzy wojskiem jugosłowiań-
skim a Albańczykami. Również w innych miastach Kosova doszło
do wystąpień ludności albańskiej. Większość demonstracji
została zaatakowana przez milicję i wojsko. W komunikatach
oficjalnej jugosłowiańskiej agencji prasowej... maleje licz-
ba ofiar ostatnich wydarzeń w Kosovie.
3.2.9O r.
Kanclerz RFN Helmut Kohl sprzeciwił się sowieckiej sugestii,
by o zjednoczeniu Niemiec zadecydowało ogólnoeuropejskie
referendum, w którym wzięłyby również udział Stany Zjedno-
czone i Kanada. Kohl powiedział, że decyzję w sprawie zjed-
noczenia Niemiec powinien podjąć sam naród niemiecki. Za-
chodnioniemiecki kanclerz powiedział, że propozycja Eduarda
Szewardnadze w sprawie referendum pozostaje w sprzeczności
z prawem do samostanowienia, które gwarantuje Karta Narodów
Zjednoczonych.
Podczas rozmowy z premierem NRD Hansem Modrowem, której
przedmiotem był przede wszystkim trwający nadal exodus oby-
wateli NRD do RFN, kanlerz Kohl wyraził zaniepokojenie
stanem gospodarki wschodnioniemieckiej.
Rząd Francji sprzeciwił się zjednoczeniu Niemiec za cenę ich
neutralizacji. Podobne opinie wyrazili rzecznicy rządów
Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii.
W Bukareszcie zapowiedziano przekazanie władzy w ręce utwo-
rzonej Tymczasowej Rady Jedności Narodowej. Komitet Ocale-
nia Narodowego podtrzymał swoje wcześniejsze plany przeksz-
tałcenia się w partię polityczną. Niedługo okaże się, czy
rumuński "okrągły stół" uspokoił jedynie amerykańskie obawy
i wprowadził do tego kraju "pierestrojkę" czy też pozwolił
usunąć zagrożenia ze strony komunistów licznie zasiadających
w Komitecie Ocalenia Narodowego.
W Rydze zakończono pierwszą rundę rozmów azerbejdżańsko
-ormiańskich. Komunikat wydany z tej okazji stwierdza, że
postanowiono położyć kres walkom na Zakaukaziu. Dalej w ko-
munikacie zawarta jest informacja, że umawiające się strony
uzgodniły wymianę jeńców oraz zadeklarowały, że wszelkie
kwestie sporne będą rozwiązywane na drodze pokojowej. W dru-
giej rundzie rozmów mają wziąć udział reprezentanci Górnego
Karabachu.
Nowym premierem Bułgarii "Zgromadzenie narodowe" wybrało
Adnrieja Łukanowa, który zaproponował opozycji wejście
w skład rządu przed wyborami zapowiedzianymi na maj. Wcześ-
niej Związek Sił Demokratycznych reprezentujący większość
bułgarskich ugrupowań opozycyjnych stanowczo odrzucił
podobną propozycję władz. ZSD odpowiedział na ofertę Łukano-
wa stwierdzając, że nie zamierza współrządzić krajem razem
z komunistami.
----------------------------------------------------------------------
4.2.9O r.
Rumuński minister spraw zagranicznych Sylviu Brucan podał
się do dymisji. Wydaje się, że rezygnacja Brucana (również
z członkostwa w Komitecie Ocalenia Narodowego) związane
jest ugodą zawartą pomiędzy władzami Rumunii a opozycją.
Sylviu Brucan był jednym z najczęściej atakowanych członków
Komitetu w związku z pełnieniem przez niego wysokich
stanowisk ekipie Nicolae Ceausescu.
4.2.9O r.
Zerwane zostały rozmowy armeńsko-azerbejdżańskie prowadzone
w Rydze. Ormianie wycofali się z rozmów po otrzymaniu
informacji o nowej fali represji w Azerbejdżanie wymierzo-
nych przeciwko ich rodakom. Rzecznik delegacji ormiańskiej
stwierdził, że w tej sytuacji zostają zawieszone wszystkie
ustalenia podjęte w zawartym wczoraj porozumieniu.
W Moskwie odbył się wiec, którego uczestnicy wyruszyli po-
chodem ulicami miasta. Korespondenci zachodni określają tę
demonstrację, jako "największą od czasów rewolucji".
Manifestanci domagali się usunięcia z konstytucji sowieckiej
zapisu o kierowniczej roli partii komunistycznej w państwie
oraz wolnych wyborów. Z relacji agencji prasowych wynika, że
demonstracja w Moskwie miała dość dziwny charakter. Wzięli
w niej udział urzędowi "opozycjoniści" partyjni Jelcyn
i Afanasjew, nad tłumami powiewały flagi Rosji carskiej...
Podkreśla się, że manifestacja odbyła się w przeddziań ple-
narnego posiedzenia KC KPZR.
Podczas wiecu na placu przed kościołem św. Brygidy w Gdań-
sku, w którym wzięło udział około tysiąca osób, Lech Wałęsa
poinformował, że nie będzie się ubiegał o stanowisko prze-
wodniczącego "Solidarności". Wałęsa powiedział również, że
nie zgłosi także swojej kandydatury na stanowisko przewodni-
czącego Zarządu Regionu w Gdańsku. Nie wiadomo czy Wałęsa
kokietuje, jak mu się to niejednokrotnie zdarzało w przesz-
łości, czy też przymierza się do stanowiska prezydenta "RP".
Podczas międzynarodowej konferencji gospodarczej w Davos
przemawiał generałprezydent "RP" Wojciech Jaruzelski.
Po zakończeniu oficjalnej wizyty w Sztrasburgu i Belgii do
kraju wrócił premier "RP" Tadeusz Mazowiecki.
Podczas wyborów uzupełniających do senatu "RP" w Opolu
odnotowano znikomą frekwencję.
Kanclerz RFN Helmut Kohl oraz przebywający z wizytą w NRD
zachodnioniemiecki minister spraw zagranicznych H. D. Gens-
cher zaproponował wprowadzenie wspólnej dla obu państw
niemieckich waluty zaraz po zakończeniu marcowych wyborów
w Niemczech Wschodnich.
W Bejrucie trwają zaciekłe walki pomiędzy dwoma odłamami
chrześcijan. Rozbicie obozu chrześcijan dokonało się podczas
wyborów "prezydenta" Libanu. Gen. M. Aoun wezwał wówczas do
zbojkotowania wyborów uważając, że parlament może wyłonić
głowę państwa dopiero po całkowitym wycofaniu okupacyjnych
wojsk syryjskich. Część deputowanych wyraziła zgodę na
wybory, które odbyły się w koszarach armii syryjskiej. Ponad
3O libańskich parlamentarzystów uczestniczyło w wyborze
prezydenta na skutek zabiegów dyplomacji francuskiej, która
usiłowała realizować własny plan pokojowy dla Libanu,
a prycypalne stanowisko gen. Aouna uważała za "nierealis-
tyczne".
Słoweński oddział jugosłowiańskiej partii komunistycznej
zmienił nazwę i ogłosił swoją niezależność od centrali.
----------------------------------------------------------------------
5.2.9O r.
W Lipsku odbyła się wielotysięczna demonstracja na rzecz
zjednoczenia Niemiec i wprowadzenia systemu demokratycznego
w Niemczech Wschodnich.
Ugrupowania opozycyjne, które zasiadają przy wschodnionie-
mieckim "okrągłym stole", wypowiedziały się przeciwko udzia-
łowi zachodnioniemieckich polityków w kampanii przed
zbliżającymi się wyborami w NRD.
Izba Ludowa NRD wydała zakaz działalności Partii Republi-
kańskiej w Niemczech Wschodnich. Partia Republikańska
działająca w RFN (powszechnie uważana za ugrupowanie neofa-
szystowskie) zaczęła tworzyć swoje oddziały w NRD.
Władze jugosłowiańskiej republiki Chorwacji zezwoliły na
oficjalną działalność kilku (nielegalnych dotąd) organizacji
politycznych.
W przemówieniu wygłoszonym podczas obrad plenum KC KPZR
Michaił Gorbaczow stwierdził, że partia komunistyczna nie
powinna pełnić kierowniczej roli w państwie w oparciu o za-
pis w konstytucji. Gorbaczow opowiedział się za zmianą
konstytucji ZSRR oraz stopniowym wprowadzeniem systemu wie-
lopartyjnego w Związku Radzieckim. Gorbaczow mówił: Partia
powinna z innymi siłami w społeczeństwie radzieckim. Plura-
lizm wzrasta w Związku Radzieckim i otwiera możliwość
wprowadzenia na pewnym etapie systemu wielopartyjnego .
Sekretarz generalny KPZR uznał za konieczne przyspieszenie
zjazdu partii.
Minister spraw zagranicznych "RP" Krzysztof Skubiszewski
udał się z oficjalną wizytą do RFN. Podczas pobytu w Niem-
czech Zachodnich Skubiszewski spotka się m.in. z szefem
zachodnioniemieckiego MSZ H. D. Genscherem oraz z kanlerzem
RFN Helmuten Kohlem.
Departament Stanu USA w komentarzu dotyczącym wczorajszej
demonstracji w Moskwie stwierdza, że była to największa
niezależna manifestacja od chwili powstania Związku Radziec-
kiego. Natomiast część obserwatorów sceny politycznej nie ma
wątpliwości, że niedzielny wiec w Moskwie jest elementem
rozgrywki prowadzonej przez Gorbaczowa i że to właśnie na
skutek inspiracji szefa sowieckiego państwa na ulicach
Moskwy zgromadzili się ludzie, by zamanifestować swoją
"niezależność".
Europejska Wspólnota Gospodarcza zadeklarowała dalszą pomoc
dla Europy Wschodniej. Pomoc ta ma być uzależniona od wpro-
wadzania w tych krajach zmian politycznych i gospodarczych.
Armia gen. M. Aouna rozpoczęła kolejną ofensywę przeciwko
ugrupowaniom chrześcijańskim, które zdecydowały się na
współpracę z okupującymi Liban Syryjczykami. Ambasador Sta-
nów Zjednoczonych w Damaszku wyraził potępienie dla, jak to
ujął, nieodpowiedzialnego użycia jednostek armii libańskiej
w celu zrealizowania osobistych ambicji gen. Aouna . Wypo-
wiedź amerykańskiego przedstawiciela w Syrii sprawia wraże-
nie dość "naładowanej" emocjami.
----------------------------------------------------------------------
6.2.9O r.
Generałprezydent Wojciech Jaruzelski podczas przemówienia
wygłoszonego w Genewie na forum Komisji Praw Człowieka ONZ
oświadczył, że mimo poważnych odchyleń w dziedzinie przes-
trzegania praw człowieka w przeszłości - Polska jest obecnie
w pełni zobowiązana do przestrzegania rządów prawa. Jaru-
zelski wypowiedział jeszcze kilka innych równie interesują-
cych kwestii - co ciekawe to, że pojawił się w takim miejscu
oraz to co mówił nie wprawiło w osłupienie - ani polityków
ani dziennikarzy...
Przebywający w Bonn minister spraw zagranicznych "RP"
Krzysztof Skubiszewski oświadczył, że zjednoczenie Niemiec
może stanąć pod znakiem zapytania, jeżeli nie zostanie
opracowany nowy system bezpieczeństwa w Europie. Skubi-
szewski dodał, że Polacy uznają prawo Niemiec do samostano-
wienia, ale z oczywistych względów uważają za niezbędne
uzyskanie gwarancji, że odrodzone państwo niemieckie nie
będzie zagrażało naszemu krajowi.
Kanlerz RFN Helmut Kohl powiedział, że uważa za konieczne
podjęcie natychmiastowych rozmów z władzmi NRD na temat unii
monetarnej pomiędzy państwami niemieckimi. Kanclerz RFN
planuje spotkanie w tej sprawie z premierem NRD Hansem
Modrowem.
Podczas drugiego dnia plenarnych obrad KC KPZR niektórzy
z mówców skrytykowali propozycje zmian ustrojowych przedsta-
wione przez Gorbaczowa. Partyjna konferencja została
przedłużona o jeden dzień. Według agencji TASS, najwięcej
kontrowersji wywołuje projekt zrezygnowania przez komunis-
tyczną partię z zapisu w konstutucji, który gwarantuje jej
kierowniczą rolę w państwie. Ambasador ZSRR w Warszawie
Władymir Browikow, członek KC sowieckiej partii, oskarżył
Gorbaczowa o wdrożenie programu reform, który spowodował
katastrofalną sytuację.
Petr Pithard, czołowy działacz czechosłowackiego Forum Oby-
watelskiego, został premierem lokalnego rządu w Słowacji.
Bułgarski minister spraw wewnętrznych poinformował o rozwią-
zaniu dotychczasowych formacji służby bezpieczeństwa. "Odno-
wiona" służba bezpieczeństwa będzie podlegała szefowi
bułgarskiego państwa. Minister bezpieczeństwa stwierdził, że
tajna milicja zaprzestała podsłuchu telefonicznego działaczy
opozycji.
Oddziały dowodzone przez gen. Aouna opanowały wiele, ważnych
ze strategicznego punktu widzenia, rejonów Bejrutu zajmowa-
nych dotąd przez ugrupowania chrześcijańskie współpracujące
z Syryjczykami.
----------------------------------------------------------------------
7.2.9O r.
W Moskwie zakończyło się plenum KC KPZR, na którym Gorbaczow
"przeforsował" zrzeczenie się przez partię zapisu konstytu-
cji sowieckiej gwarantującego komunistom przewodnią rolę
w partii.
Komitet Centralny KPZR wypowiedział się również na temat
odłączenia się litewskiego oddziału KPZR od moskiewskiej
centrali. W oświadczeniu w tej sprawie stwierdzono, że
decyzja komunistycznej partii na Litwie podważa jedność
partii radzieckiej oraz wyrządza poważną szkodę pierestroj-
ce i radzieckiemu społeczeństwu...
W Moskwie przebywa amerykański sekretarz stanu James Baker,
który prowadzi rozmowy z sowieckim ministrem spraw zagra-
nicznych Eduardem Szewardnadze, które mają przygotować
amerykańsko-sowieckie "spotkanie na szczycie". Spotkanie
M. Gorbaczowa i G. Busha zaplanowano na czerwiec br.
Minister spraw zagranicznych "RP" Krzysztof Skubiszewski
stwierdził podczas konferencji prasowej w Bonn, że dla
Polski jest nie do przyjęcia plan, według którego Niemcy
zjednoczone miałyby być członkiem NATO. Skubiszewski powie-
dział, że nie chciałby, aby sojusz północnoatlantycki miał
wspólną granicę z Polską. Propozycja taka jest nie do przy-
jęcia - dodał - ponieważ dawałaby korzyści wyłącznie NATO.
Rząd RFN zwrócił się do władz NRD z propozycją natychmiasto-
wego rozpoczęcia rozmów na temat unii monetarnej dwóch
państw niemieckich. Zarówno Bonn, jak i Berlin Wschodni
komentując ten projekt stwierdza, że wprowadzenie wspólnej
waluty mogłoby w znacznym stopniu ograniczyć przesiedlanie
się obywateli NRD do Niemiec Zachodnich.
Aleksander Jakowlew, członek biura polityczne KC KPZR
stwierdził, że ZSRR musi jeszcze zaczekać z jednoznacznym
ustosunkowaniem się do kwestii niemieckiej.
Władze Jugosławii zaapelowały o podjęcie dialogu w Kosovie.
Stwierdzono, że stan wyjątkowy zostanie zniesiony po uspo-
kojeniu sytuacji w tej prowincji. Kolegium prezydenckie
stwierdza, że pojęcie rozmów na temat sytuacji w Kosovie
jest konieczne, ale równocześnie daje do zrozumienia, iż
przypadku nowych niepokojów użyte zostanie wojsko. "Okrągły
stół" w Kosovie czyli porozumienie pod lufami karabinów nie
rozwiąże najbrzmiewających problemów narodowościowych ani
w tym ani w innych rejonach Jugosławii. W oświadczeniu
urzędu prezydenta Jugosławii stwierdzono, że władze będą
chroniły integralności terytorium państwa.
W sowieckiej bazie wojskowej w Libavie na terytorium Czecho-
słowacji miała miesjce potężna eksplozja, która - jak głosi
komunikat - spowodowała poważne zniszczenia. Ministerstwo
obrony CSRS stwierdziło, że przyczyną katastrofy było poważ-
ne naruszenie zasad bezpieczeństwa podczas likwidowania
składu z amunicją stanowiącej zapatrzenie dla wycofującej
się z Czechosłowacji części oddziałów sowieckich. Władze
ZSRR zadeklarowały wypłacenie odszkodowania.
Prezydent CSRS Vaclav Havel otrzymał zaproszenie do Stanów
Zjednoczonych i wygłoszenia przemówienia przed połączonymi
izbami kongresu i senatu USA.
----------------------------------------------------------------------
8.2.9O r.
Przebywający na Węgrzech Agostino kard. Casaroli, który
przybył na rozmowy z władzami w Budapeszcie w sprawie nawią-
zania stosunków dyplomatycznych pomiędzy Republiką Węgierską
a Stolicą Apostolską, wziął udział w uroczystościach upa-
miętniających bohaterskiego Prymasa Węgier Józefa kard.
Mindszenty'ego. Po uroczystej mszy w Esztergom prezydent M.
Szuros nadał jednemu z placów miasta imię Prymasa, którego
opór wobec komunizmu odegrał tak ważną rolę w walce z tym
zbrodniczym systemem.
Warto przypomnieć, że prałat A. Casaroli był jedną z najbar-
dziej "zasłużonych" osobistości watykańskich, które zmusiły
kard. Mindszenty'ego do opuszczenia Węgier, a następnie do
pozbawienia go tytułu Prymasa Węgier przez papieża Pawła VI.
Lech Wałęsa podczas konferencji prasowej zorganizowanej
Fabryce Przekładni Samochodowych w Tczewie, odpowiadając na
jedno z pytań stwierdził, że obejmie urząd prezydenta "RP",
jeżeli zmusi go do tego sytuacja.
Władze sowieckie i źródła niezależne informują o zaostrzeniu
się sytuacji w Azerbejdżanie. Partyzantka azerska wznowiła
ataki na wojska sowieckie. Ostrzelano posterunki i koszary
inerwencyjnych oddziałów MSW w Baku. Podobne akcje miały
miejsce również w innych rejonach Azerbejdżanu. W całej
republice pojawiły się ulotki wzywające do dalszego zbrojne-
oporu przeciwko armii sowieckiej. Oświadczenia władz sowiec-
kich sformułowane są w alarmistycznym tonie. Wydaje się
prawdopodobne, że Moskwa przygotowuje się do szeroko zakro-
jonej pacyfikacji Zakaukazia. Czy i do tej akcji zachęcą
władze na Kremlu Stany Zjednoczone ?
Sekretarz generalny Sojuszu Północnoatlantyckiego Manfred
Werner stwierdził, że członkowie NATO powinni zająć wspólne
stanowisko w sprawie przynależności zjednoczonych Niemiec do
Paktu. Wydaje się, że politycy zachodni nie zamierzają wyra-
zić zgody na neutralizację państwa niemieckiego. Być może
zdają sobie sprawę nie tylko z niebezpieczeństw wynikających
nie tylko z ewentualnego osłabienia sojuszu wojskowego
państw Zachodu. Izolowanie (neutralizacja) Niemiec, pozosta-
wienie ich poza jedną z najważniejszych ponadnarodowych
struktur Wolnego Świata może być przyczyną dojścia do głosu
w zjednoczonym państwie tych tendencji politycznych, które
w przeszłości stawały się przyczyną groźnych konfliktów
międzynarodowych i dwóch wojen światowych.
Komisja do spraw międzyniemieckich Bundestagu RFN złożyła
wniosek, by po zjednoczeniu stolicą Niemiec stał się z pow-
rotem Berlin. Zachodnioniemieccy parlamentarzyści apelują
zakładanie siedzib urzędów zachodnioniemieckich w Berlinie
Zachodnim.
Bułgarski "parlament" zatwierdził skład nowego rządu. Andrej
Łukanow powierzył wszystkie stanowiska ministerialne
członkom partii komunistycznej. Opozycja odrzuciła ofertę
komunnistów utworzenia wspólnego rządu przed wyborami do
Zgromadzenia Narodowego. Koncepcja "wielkiej koalicji" nie
została zrealizowana jedynie w Bułgarii.
8.2.9O r.
Słoweński oddział jugosłowiańskiej partii komunistycznej
zmienił nazwę i ogłosił swoją niezależność od centrali.
Minister spraw zagranicznych Izraela Mosze Arens przybył do
Pragi na rozmowy z szefem czechosłowackiego MSZ Jirim
Dienstbirem. W najbliższym czasie spodziewane jest nawiąza-
nie stosunków dyplomatycznych pomiędzy Izraelem a Czechosło-
wacją.
----------------------------------------------------------------------
9.2.9O r.
Wybory na przewodniczącego ZR NSZZ "Solidarność" w Gdańsku
wygrał kandydat Lecha Wałęsy Bogdan Borusewicz. Swój program
wyborczy Borusewicz wyłożył nader klarownie: popierałem,
popieram i będę popierał Lecha Wałęsę.
Premier "RP" Tadeusz Mazowiecki zwrócił się do rządów pańtw
-wierzycieli Polski o zgodę na zawieszenie spłat zadłużenia
w tym roku. Mazowiecki apeluje również o rozwiązanie kwestii
polskiego długu przez stworzenie długofalowego programu.
Rumuński Komitet Ocalenia Narodowego zastąpiła Rada Jedności
Narodowej. W jej skład obok członków zdominowanego przez
komunistów Komitetu weszli przedstawiciele 35 partii poli-
tycznych oraz reprezentaci 1O mniejszości narodowych. Obra-
dom Rady Jedności przewodniczył Ilie Iliescu - dotychczasowy
szef Komitetu Ocalenia i prezydent Rumunii.
Grupa intelektualistów rumuńskich zwróciła się do Rady
Jedności Narodowej o powołanie komisji, która zajęłaby się
zbadaniem działalności Securitate.
Amerykański sekretarz stanu James Baker przeprowadził w Mos-
kwie rozmowy z Michaiłem Gorbaczowem. Spotkanie dotyczyło
zawarcia traktatu o redukcji wojsk sowieckich i amerykań-
skich w Europie Środkowej. Dyskutowano również na temat
zjednoczenia Niemiec.
Grupa kongresmenów amerykańskich wystosowała list do sekre-
tarza stanu USA Jamesa Bakera, w którym wyrażają protest
przeciw zmianie polityki Stanów Zjednoczonych wobec Afganis-
tanu. Członkowie parlamentu amerykańskiego zareagowali w ten
sposób na deklarację Bakera, który w Moskwie miał stwier-
dzić, że Waszyngton nie będzie więcej nalegał na ustąpienie
rządu Nadżibullaha.
W Związku Radzieckim pojawiły się pogłoski o przygotowaniach
do pogromów Żydów i innych mniejszości narodowych. KGB
opublikowało specjalny komunikat-apel, w którym stwierdza,
że rozpowszechniane informacje są bezpodstawne i wzywa do
zachowania spokoju. Komentatorzy polityczni zwracają uwagę
na fakt, że KGB nie ma zwyczaju ogłaszania żadnych oświad-
czeń skierowanych do społeczeństwa. Przypomnieć warto, że
korzystając z ochrony KGB działa w ZSRR towarzystwo 'Pamiat',
które występuje przeciwko mniejszościom narodowym - zwłasz-
cza przeciwko Żydom.
Czechosłowacja wznowiła stosunki dyplomatyczne z Izraelem.
9.2.9O r.
W Moskwie zakończyła się druga runda rozmów sowiecko-czecho-
słowackich na temat wycofania wojsk radzieckich z CSRS.
Minister obrony CSRS Mirosław Bazek wyraził nadzieję, że
oddziały sowieckie zostaną wycofane z Czechosłowacji jeszcze
w tym roku. Nie wiadomo co jest podstawą optymizmu czecho-
słowackiego ministra, ponieważ z oficjalnego komunikatu
wynika, że moskiewskie rozmowy nie przyniosły żadnych kon-
kretnych ustaleń. Jak poinformował szef czechosłowackiego
MSZ strona radziecka stwierdziła, że wycofanie wojsk będzie
możliwe dopiero w przyszłym roku, ponieważ ZSRR... nie ma
mieszkań dla oficerów stacjonujących w Czechosłowacji.
Ajatollah Hamenei przypomniał "wyrok" wydany przez Homei-
niego na autora książki Salmana Rushdiego. Hamenei wezwał
muzułmanów do odszukania i zabicia pisarza.
----------------------------------------------------------------------
1O.2.9O r.
We Wrocławiu i Gdańsku odbyły się zjazdy delegatów NSZZ
"Solidarność". Przewodniczącym oddziału wrocławskiego "Soli-
darności" wybrano Tomasza Wójcika z Politechniki Wrocławs-
kiej. Jego kontrkadydatem do stanowiska przewodniczącego był
Włodzimierz Mękarski - zgłoszony przez przewodniczącego
wrocławskiego RKW Władysława Frasyniuka. Na początku
przyszłego miesiąca odbędzie się zjazd regionalny dolnoś-
ląskiej "Solidarności" - o stanowisko przewodniczącego
Zarządu Regionu ubiegać się będą Tomasz Wójcik i Władysław
Frasyniuk.
W Budapeszcie odbyła się manifestacja chłopów, którzy
domagali się zwrotu ziemi odebranej im po objęciu władzy
przez komunistów. Demonstracja zakończyła się wiecem pod
gmachem węgierskiego parlamentu. Działacze Partii Właścicie-
li Małych Gospodarstw Rolnych domagali się w swoich
wystąpieniach wycofania wojsk sowieckich, neutralności
Węgier i wprowadzenia gospodarki rynkowej.
Radu Campeanu, przewodniczący rumuńskiej Partii Liberalnej,
stwierdził, że utworzenie w miejsce Komitetu Ocalenia Naro-
dowego Rady Jedności Narodowej jest pierwszym, poważnym suk-
cesem partii opozycjnych. W skład Rady, która będzie sprawo-
wać władzę do czasu wyborów zapowiedzianych na maj br.,
wchodzi 1O6 przedstawicieli Komitetu Ocalenia Narodowego,
1O5 reprezentantów partii politycznych oraz 26 osób
wyłonionych z mniejszości narodowych.
W Azerbejdżanie nadal strakuje większość przedsiębiorstw.
Front Ludowy nieustannie wzywa do akcji oporu przeciw
wojskom MSW przysłanym z Moskwy. Brak informacji na temat
rozwoju sytuacji w tej republice ze źródeł niezależnych.
Władze sowieckie nadal uniemożliwiają wyjazd do Baku dzien-
nikarzom zagranicznym.
W Moskwie zakończyły się rozmowy kanlerza RFN Helmuta Kohla
z Michaiłem Gorbaczowem poświęcone kwestii zjednoczenia
Niemiec. Podczas konferencji prasowej po zakończeniu spotka-
nia z Gorbaczowem kanclerz RFN oświadczył, że sekretarz
generalny sowieckiej partii stwierdził, że ZSRR uszanuje
decyzję Niemców. Kohl komentując wyniki rozmowy z Gorbaczo-
wem powiedział: był to pomyślny dzień dla Niemiec.
1O.2.9O r.
Przebywający w Paryżu minister spraw zagranicznych CSRS
Jiri Dienstbir wypowiadając się na temat zjednoczenia Nie-
miec stwierdził, że jest ono nieuchronne. Dienstbir zakwes-
tionował równocześnie plan neutralizacji zjednoczonego
państwa niemieckiego. Koncepcja ta lansowana jest przez
Moskwę oraz przez szefa MSZ "RP" Krzysztofa Skubiszewskiego.
Amerykański sekretarz stanu James Beker spotkał się w Sofii
z premierem Bułgarii Peterem Mładenowem. Rozmowy były poś-
więcone sytuacji w Europie Środkowej. Baker poinformował, że
Mładenow oświadczył, iż bułgarska partia komunistyczna prag-
nie, by wybory zapowiedziane na maj były uczciwe. Mładenow
miał powiedzieć, że partia gorowa jest do rezygnacji z wła-
dzy w wypadku wyborczej porażki.
Władze Południowej Afryki ogłosiły ostateczną decyzję zwol-
nienia z więzienia Nelsona Mandeli. Stany Zjednoczone,
Związek Radziecki i Wielka Brytania wyraziły uznanie dla
rządu w Pretorii z powodu podjęcia odważnej i dalekowzrocz-
nej decyzji, która otwiera drogę do zlikwidowania w Afryce
Południowej systemu segregacji rasowej. Prezydent RPA de
Klerk poinformował, że Nelson Mandela zobowiązał się do
pokojowego dążenia do zmian w Południowej Afryce.
Tysiące białych obywateli RPA uczestniczyło w demonstracji
wyrażającej protest z powodu decyzji władz wypuszczenia
Mandeli z więzienia.
W Bejrucie oddziały gen. M. Aouna wznowiły ataki na pozycje
chrześcijańskich zwolenników kompromisu z Syrią.
----------------------------------------------------------------------
11.2.9O r.
James Baker podczas kilkugodzinnej wizyty w Bukareszcie
spotkał się z przedtsawicielami Komitetu Ocalenia Narodowego
i niektórych partii opozycyjnych. Amerykański sekretarz
stanu zapowiedział udzielenie przez Stany Zjednoczone pomocy
żywnościowej dla Rumunii w wysokości 8O mln dolarów. Baker
powiedział, że poprawa stosunków rumuńsko-amerykańskich
a także dalsza pomoc uzależniona jest od przeprowadzenia
w Rumunii w pełni demokratycznych wyborów, poszanowania praw
człowieka i praw mniejszości narodowych.
Kanclerz RFN Helmut Kohl wyraził nadzieję, że rozmowy
pomiędzy przedstawicielami obu państw niemieckich na temat
zjednoczenia rozpoczną się zaraz po zakończeniu wyborów
w NRD, które odbędą się w marcu br. Tymczasem premier NRD
Hans Modrow, który wkrótce przybędzie do Bonn na rozmowy
z kanlerzem H. Kohlem, stwierdził w wywiadzie dla gazety
armii wschodnioniemieckiej, że wojsko mimo zmienionej sytua-
cji musi zachować pełną gotwość.
Rzecznik władz sowieckich Gienadij Gierasimow oświadczył
podczas konferencji prasowej, że zjednoczenie obu państw
niemieckich jest sprawą samych Niemców. Gierasimow dodał, że
Niemcy muszą wziąć pod uwagę konieczność stworzenia gwaran-
cji bezpieczeństwa dla ZSRR i innych krajów. Od tych gwa-
rancji ZSRR uzależnia decyzję o wycofaniu swoich wojsk
z terytorium NRD.
11.2.9O r.
W Kijowie odbył się wiec zwołany przez ukraiński Ruch na
Rzecz Przebudowy. Manifestacja zgromadziła tysiące ludzi.
Jej uczestnicy w ostrych słowach potępili antysemityzm i in-
ne przejawy nienawiści rasowej.
Władze sowieckie w Kijowie zaapelowały do mieszkańców o za-
chowanie spokoju i zignorowanie pogłosek o przygotowaniach
do pogromów Żydów oraz innych mniejszości narodowych na
Ukrainie.
Stany Zjednoczone zamierzają przyznać Związkowi Radzieckiemu
handlową klauzulę najwyższego uprzywilejowania. Porozumienie
w tej sprawie przewiduje się dla "uświetnienia" szczytu
Bush-Gorbaczow zaplanowanego na czerwiec br.
Tysiące ludzi zgromadziło się na wiecu w Kapsztadzie zorga-
nizowanym dla powitania zwolnionego z więzienia Nelsona Man-
deli. Mandela wygłosił przemówienie, w którym wezwał do
wprowadzenia w Południowej Afryce systemu demokratycznego
gwarantującego prawa wszystkich obywateli RPA. Przywódca
Afrykańskiego Kongresu Narodowego stwierdził, że choć nie
sposób pominąć milczeniem pewnych pozytywnych zmian w RPA,
jest za wcześnie na zniesienie międzynarodowych sankcji.
gospodarczych nałożonych na władze Południowej Afryki.
----------------------------------------------------------------------
12.2.9O r.
W Londynie przebywa premier "RP" Tadeusz Mazowiecki. Podczas
rozmów z premierem Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher
i towarzyszącymi jej członkami rządu poruszono kwestię za-
dłużenia Polski, a także kwestie związane z rysującą się
możliwością zjednoczenia Niemiec.
Pod pomnikiem Sobieskiego na Targu Drzewnym w Gdańsku odbyła
się manifestacja zorganizowana przez FMW z okazji 45 roczni-
cy podpisania traktatu jałtańskiego. Z niepodległościowymi
hasłami demonstranci przemaszerowali do siedziby władz
"Solidarności".
W nocy z 11 na 12 lutego powybijano kamieniami okna w budyn-
ku Komitetu Obywatelskiego "Solidarności" w Sopocie.
Szef sowieckiego państwa M. Gorbaczow stwierdził, że uczest-
nictwo zjednoczonych Niemiec w NATO jest nie do przyjęcia
dla ZSRR. Oświadczenie to Gorbaczow złożył podczas telefo-
nicznej rozmowy premierem NRD Hansem Modrowem.
W stolicy Tadżykistanu Duszanbe wprowadzono stan wyjątkowy.
W republice tej miały miejsce zamieszki i demonstracje
skierowane przeciwko Ormianom, którzy zostali ewakuowani
z Azerbejdżanu.
W Genewie opublikowano dokument Komisji Praw Człowieka ONZ,
w którym stwierdzono, że w ChRL trwają nadal masowe represje
polityczne. Z przyczyn politycznych wtrącono do więzień
tysiące ludzi, nie ustają aresztowania, powszechnie stosowa-
ne są tortury.
12.2.9O r.
W Ottawie trwają rozmowy pomiędzy przedstawicielami państw
zrzeszonych w NATO a członkami Układu Warszawskiego.
Umawiające się strony dążą do zawarcia porozumienia, które
nazwano traktatem otwartego nieba. W prozumieniu tym chodzi
stworzenie możliwości dokonywania lotniczych inspekcji,
które umożliwiałyby obu stronom kontrolowanie realizacji
zawieranych umów rozbrojeniowych.
Zwolniony z więzienia Nelson Mandela udał się z Kapsztadu do
Johanesburga. W jego rodzinnym mieście Soweto oczekuje go
ponad ćwierćmilionowy tłum zwolenników Afrykańskiego Kon-
gresu Narodowego.
----------------------------------------------------------------------
13.2.9O r.
W Poznaniu odbyła się demonstracja zorganizowana przez Soli-
darność Walczącą. Domagano się rozwiązania Służby Bezpie-
czeństwa. Do zgromadzonych na wiecu kilku tysięcy ludzi
przemówił przedstawiciel poznańskiej Solidarności Walczącej
Maciej Frankiewicz. Podczas manifestacji głos zabrała matka
zamordowanego przez funkcjonariuszy SB w 1982 r. Piotra
Majchrzaka. Tłum ruszył pochodem w kierunku siedziby Służby
Bezpieczeństwa. Na ul. Kochanowskiego demonstrantom zagro-
dził drogę kordon ZOMO. Maciej Frankiewicz wezwał zgroma-
dzonych do uczczenia minutą ciszy pamięci Piotra Majchrzaka,
po czym ogłosił zakończenie demonstracji. Część manifestan-
tów uczestniczyła następnie w dyskusji zorganizowanej przez
Frankiewicza w Colegium Novum Uniwersytetu Poznańskiego.
W Bukareszcie trwa protest oficerów rumuńskiego wojska,
którzy domagają się ustąpienia ministrów obrony i MSW,
a także usunięcia z armii tych którzy odpowiedzialni są za
użycie wojska przeciwko ludności cywilnej.
Podczas spotkania z brytyjskimi przemysłowcami premier "RP"
Tadeusz Mazowiecki zwrócił się z apelem o większe zaintere-
sowanie możliwością inwestowania w Polsce.
Kanclerz RFN Helmut Kohl podczas konferencji prasowej po
spotkaniu w Bonn z premierem NRD Hansem Modrowem oświadczył,
że w przyszłym tygodniu rozpoczną się prace mające na celu
przygotowanie unii walutowej pomiędzy NRD a RFN. Kohl powie-
dział, że wspólna waluta nie zostanie wprowadzona przed
wyborami w NRD - ale wybory te mają odbyć się już w przysz-
łym miesiącu.
W Ottawie przedstawiciele czterech wielkich mocarstw omawia-
ją kwestię zjednoczenia Niemiec.
W stolicy Gruzji Tbilisi odbyło się spotkanie delegacji
Frontów Ludowych z Armenii i z Azerbejdżanu. Według oficjal-
nego komunikatu jest to kolejny etap rozmów, rozpoczętych
w Rydze i zakończonych niepowodzeniem, mających doprowadzić
do zakończenia konfliktu azerbejdżańsko-armeńskiego. Tymcza-
sem nastroje antyormiańskie występują w innych sowieckich
republikach - uległy one nasileniu po przybyciu do Tadżykis-
tanu i Kirgizji Ormian, którym właśnie właśnie w takich
miejscach "władza radziecka" znalazła schronienie przed
pogromami w Azerbejdżanie.
13.2.9O r.
Według sowieckich źródeł, nie ustaje napięcie w Tadżykista-
nie. Wprowadzony wczoraj w stolicy republiki Duszanbe stan
wyjątkowy nie przyniósł oczekiwanego przez władze uspokoje-
nia sytuacji. Wprost przeciwnie starcia uliczne nasiliły
się. Jak twierdzą władze w Moskwie dochodzi do aktów wanda-
lizmu. Demonstranci występują nie tylko przeciwko Ormianom,
których władze sowieckie przesiedliły z Azerbejdżanu, ale
również przeciwko wszystkim mniejszościom narodowym w Tadży-
kistanie. Do Tadżykistanu skierowano, podobnie jak wcześniej
do Azerbejdżanu, oddziały wojsk MSZ z Moskwy.
Nelson Mandela przybył do swojego rodzinnego miasta Soweto.
Przywitały go tłumy oczekujące go od kilku dni na miejscowym
stadionie. W przemówieniu do zgromadzonych Mandela potępił
nękanie ludzi pod pozorem walki narodowo-wyzwoleńczej i wez-
wał do zachowania dyscypliny. Mandela powiedział, że
konieczne jest podjęcie walki z przestępczością w Soweto,
a także rozwiązanie problemu budownictwa mieszkaniowego.
----------------------------------------------------------------------
14.2.9O r.
We Wrocławiu strajkują milicjanci, którzy domagają się zdy-
misjonowania komendanta wojewódzkiego MO.
Premier "RP" Tadeusz Mazowiecki oświadczył w Londynie, że
sprawa zjednoczenia Niemiec nie może być omawiana bez udzia-
łu przedstawicieli Polski. Mazowiecki powiedział, że
połączeniu państw niemieckich muszą towarzyszyć gwarancje
nienaruszalności granic w Europie. Premier "RP" wypowiedział
się również przeciwko koncepcji zneutralizowania Niemiec.
Przypomniał, że w przeszłości formalna neutralność państwa
niemieckiego nie uchroniła Europy przed wojną.
W Bukareszcie oficerowie kontynuują akcję protestacyjną,
której celem jest usunięcie współpracowników Ceausescu
z armii. Mieszkańcy Bukaresztu przyłączają się do protestu-
jących wojskowych. Z protestującymi oficerami spotkał się
premier Rumunii P. Roman. W komunikacie wydanym po tym spot-
kaniu wojskowi stwierdzają, że rumuński premier zgodził się
z ich poglądami i zobowiązał się do powołania specjalnej
komisji, która zbada faktyczny udział armii rumuńskiej w
zakończonym sukcesem powstaniu przeciwko reżimowi Ceausescu.
MS Atlantic, statek pływający pod banderą duńską został za-
atakowany na Morzu Czerwonym. Przypuszczalnie statek został
przejęty przez partyzantów z Erytrei - w skład załogi wcho-
dzi sześciu Polaków. Według oficjalnego listu przewozowego
jednostka przewoziła odzież, żywność i lekarstwa przeznaczo-
ne dla Etiopii przez irlandzkie organizacje katolickie.
Michaił Gorbaczow oświadczył, że być może zrezygnuje z ubie-
gania się o stanowisko prezydenta ZSRR. Szef sowieckiego
państwa powiedział następnie, że wysłał wojsko do Baku,
ponieważ lokalne władze nie były w stanie opanować sytuacji.
O faktycznych przyczynach zaognienia konfliktu pomiędzy Or-
mianami a Azejrbejdżanami. Gorbaczow stwierdził natomiast,
że porównywanie go do Ceausescu jest nieporozumieniem. Mówił
również o potrzebie obrony demokracji. Dotąd mieliśmy walkę
o pokój - teraz zapowiada się walka o demokrację...
14.2.9O r.
W Tadżykistanie nadal mają miejsce zamieszki. Do Duszanbe
Moskwa skierowała dalsze oddziały wojsk MSW. Tło niepokojów
nie jest do końca jasne. Wiadomości na temat sytuacji w tej
republice opierają się wyłącznie na doniesieniach agencji
TASS i innych oficjalnych sowieckich środków przekazu.
Według tych źródeł demonstraci atakują uchodźców z Azerbej-
dżanu oraz miejszości narodowe żyjące w tej republice.
Manifestanci zgromadzeni przed siedzibą lokalnych władz
partyjnych domagają się ustąpienia KC KPZR republiki tadżyc-
kiej oraz bliżej niewiadomych zmian politycznych i gospodar-
czych.
----------------------------------------------------------------------
15.2.9O r.
Przed siedzibą władz rumuńskich trwają demonstracje prze-
ciwko udziałowi w rządzie współpracowników Nicolae Ceauses-
cu. Manifestanci domagają się przede wszystkim ustąpienia
ministrów obrony i spraw wewnętrznych. Tłumy skandują hasło
"WINNYCH NIE UKARANO - LECZ AWANSOWANO".
W Tadżykistanie, mimo zapewnień władz sowieckich, które
twierdzą, że opanowały sytuację, nadal dochodzi do demon-
staracji, zamieszek i strajków. W stolicy republiki Duszanbe
uzbrojone grupy Tadżyków napadają na posterunki milicji
i wojska. Podczas wielkiej demonstracji zorganizowanej przez
Tymczasowy Komitet Ludowy domagano się ustąpienia z zajmo-
wanych stanowisk kierownictwa partyjnego i administracyjnego
republiki.
Nadeszły informacje o demonstracjach i zamieszkach w grani-
czącej z Tadżykistanem Kirgizji.
Kanclerz RFN Helmut Kohl udał się z oficjalną wizytą do
Francji. Rozmowy Mitterand-Kohl poświęcone będą przede
wszystkim planom zjednoczenia Niemiec. Kanclerz Kohl przed
wyjazdem do Francji wyraził nadzieję, że rząd NRD wyłoniony
w wyborach zaplanowanych na przyszły miesiąc uczyni wszystko
by przyspieszyć proces zjednoczenia obu państw niemieckich.
Helmut Kohl stwierdził również, że zjednoczone Niemcy
pozostaną członkiem Paktu Północnoatlantyckiego.
Wielka Brytania i Argentyna zapowiedziały wznowienie stosun-
ków dyplomatycznych zerwanych w 1982 r. w wyniku konfliktu
a następnie wojny o Falklandy. Porozumienie w tej sprawie
zawarto podczas niedawnych rozmów brytyjsko-argentyńskich
w Madrycie.
----------------------------------------------------------------------
16.2.9O r.
Wielotysięczne tłumy wyległy na ulice litewskich miast, by
uczcić 72 rocznicę uzyskania przez Litwę niepodległości.
Setki młodych Litwinów zwracało swoje karty mobilizacyjne,
by w ten sposób zaprotestować wobec przymusu odbywania
służby wojskowej w armii sowieckiej.
16.2.9O r.
Premier "RP" Tadeusz Mazowiecki odbył konferencję telefoni-
czną z Michaiłem Gorbaczowem. Jak poinformowano rozmowa
poświęcona była perspektywie zjednoczenia państw niemiec-
kich. Rzecznik władz sowieckich Genadij Gerasimow oświad-
czył, że ZSRR podziela zaniepokojenie Polski brakiem jasnego
stanowiska strony niemieckiej w sprawie granicy na Odrze
i Nysie. Moskwa wyraźnie korzysta z polityki rządu Mazowiec-
kiego, który swoim brakiem zdecydowania w kwestii przewidy-
wanych zmian w porządku europejskim osłabił pozycję Polski
na arenie międzynarodowej. Władze na Kremlu starają się
utrzymać swoją pozycję "gwaranta" trwałości polskich granic.
Wierzyciele PRL zrzeszeni w Klubie Paryskim podpisali umowę
z przedstawicielami władz "RP". Porozumienie dotyczy prze-
łożenia spłat części długu wynoszącej 9 mld dolarów do
przyszłego roku.
Prezydent Rumunii I. Iliescu zdymisjonował ministra obrony
Nicolae Militaru. Ustąpienia gen. Militaru domagali się
oficerowie, którzy prowadzili protest w siedzibie rządu.
Wydaje się, że do takiej decyzji zmusiło I. Iliescu narasta-
nie protestów przciwko powierzeniu ważnych stanowisk pańs-
twowych byłym współpracownikom Ceausescu - zwłaszcza wczo-
rajsza demonstracja. Nowym ministrem obrony mianowano
gen.A. Stanculescu - dotychczas pełniącego funckję ministra
gospodarki.
Rzecznik węgierskiej Partii Wolnych Demokratów zdementował
informację o planowanej przez jego ugrupowanie koalicji
z Forum Demokratycznym. Partia Wolnych Demokratów zamierza
uczestniczyć w wyborach samodzielnie. Wyrażoną przez rzecz-
nika nadzieję na wyborcze zwycięstwo potwierdzają sondaże
opinii publicznej.
Premier NRD Hans Modrow oświadczył podczas pobytu w Warsza-
wie, że do rozmów poprzedzających zjednoczenie Niemiec
powinny być dopuszczone reprezentacje wszystkich zaintereso-
wanych państw. Modrow stwierdził, że granica pomiędzy
Niemcami a Polską jest uznawana przez władze NRD.
Z Tadżykistanu nadal brak informacji ze źródeł niezależnych.
Prasa sowiecka informuje o prześladowaniach ludności nieta-
dżyckiej. Według tych samych źródeł Rosjanie masowo opusz-
czają Tadżykistan. Sowieckie massmedia twierdzą, że
przyczyną rozruchów w Tadżykistanie i Kigizji było prze-
siedlenie Ormian z Azerbejdżanu, gdzie zagrażały im pogromy
organizowane przez Azerów.
Państwa zachodnie zapowiadają zniesienie zakazu eksportu
wysoko zaawansowanych technologii do krajów komunistycznych.
----------------------------------------------------------------------
17.2.9O r.
Prezydent Rumunii I. Iliescu powiedział, że dymisja ministra
obrony narodowej Nicolae Militaru została spowodowana popar-
ciem, które otrzymali protestujący oficerowie od ludności
Bukaresztu. Władze rumuńskie dostrzegają obecnie konieczność
usunięcia z armii tych dowódców, którzy aktywnie wystąpili
przeciwko powstaniu. Niejako przy okazji prezydent Rumunii
skrytykował środki masowego przekazu, które w jego przekona-
niu uwypuklają trudności mające miejsce w Rumunii przez co
przyczyniają się do ich pomnażania.
Rzecznik KPZR Walentin Falin oświadczył, że koncepcja Zacho-
du zakładająca pozostanie zjednoczonych Niemiec w Pakcie
pólnocnoatlantyckim będzie przeszkodą w połączeniu RFN
i NRD. Kanclerz RFN Helmut Kohl stwierdził, że na terenie
dzisiejszego NRD nie będą stacjonowały jednostki NATO.
Natomiast koncepcja neutralizacji Niemiec jest konsekwentnie
odrzucana przez Zachód.
Do stolicy Tadżykistanu Duszanbe władze sowieckie skierowały
ponad 7 tys. żołnierzy MSW - nadal obowiązuje stan wojenny.
Za łamanie przepisów stanu wojennego aresztowano w ciągu
ostatniej doby ponad 6O osób.
W Leningradzie odbyła się wielotysięczna demonstracja,
której uczestnicy domagali się zaprzestania prowokacji
antysemickich i wzniecania konfliktów narodowościowych. Mów-
cy stwierdzili, że prowokacje skierowane przeciwko mniej-
szościom narodowym mają na celu odwrócenie uwagi opinii
publicznej od najważniejszych problemów społecznych i gospo-
darczych występujących w ZSRR. Demostracja została zorga-
nizowana przez Front Ludowy oraz ugrupowanie "Demokratyczne
Wybory '9O".
W wielu miastach Kosova odbyły się manifestacje Albańczyków
domagających się autonomii dla tej prowincji. Jak wynika
z pierwszych doniesień milicja nie interweniowała. Jedynie
Urossavaz oddziały milicji rozpędziły demonstrantów przy
pomocy pałek i gazów łzawiących.
Czyżby "pierestrojka" na Kubie ? Kubańska partia komunis-
tyczna wydała oświadczenie, w którym zapowiada, że istnieje
konieczność wprowadzenia zmian w systemie politycznym panu-
jącym w tym kraju. Równocześnie stwierdzono, że system mono-
partyjny zostanie zachowany. Kubańska partia wzywa do zacho-
wania czujności i dbanie o podniesienie gotowości obronnej
kraju wobec kryzysu ustroju socjalistycznego.
Prezydent CSRS Vaclav Havel składa wizytę w Islandii. Po
zakończeniu rozmów z władzami tego kraju weźmie udział
w premierze teatralnej swojej sztuki.
----------------------------------------------------------------------
18.2.9O r.
W Mongolii odbył się zjazd założycielski Partii Demokratycz-
nej. Nowa partia utworzona została przez Mongolskie Stowa-
rzyszenie Demokratyczne - ugrupowanie opozycyjne, które
powstało w końcu ubiegłego roku. Podczas zjazdu żądano
zniesienia kierowniczej roli partii komunistycznej w państ-
wie oraz przedstawiono założenia programu gospodarczegi
i społecznego.
W Bukareszcie odbyła się demonstracja, która zgromadziła
wielotysięczne tłumy. Pod siedzibą rządu rumuńskiego mani-
festanci skandowali hasła z żądaniem ustąpienia prezydenta
I. Iliescu. Mówcy zarzucali prezydentowi stosowanie metod
dyktatury Ceausescu. Domagano się również usunięcia z rządu
innych osób związanych w przeszłości z reżimem Nicolae
Ceausescu. Skandowano hasło: "JEDYNYM ROZWIĄZANIEM JEST
KOLEJNA REWOLUCJA". Uczestnicy manifestacji wdarli się do
siedziby rządu i wyprowadzili na zewnątrz wicepremiera
Voicana Voiculescu domagając się jego ustąpienia. Uwolniony
przez żołnierzy wicepremier oświadczył, że nie zrezygnuje
z zajmowanego stanowiska pod naciskiem motłochu.
Po zakończeniu wizyty w Islandii prezydent CSRS Vaclav Havel
udał się z wizytą do Kanady. W Rejkjawiku Havel oświadczył,
że stanowczo domaga się wycofania wojsk sowieckich z Czecho-
słowacji. W przekonaniu prezydenta CSRS wycofanie wojsk
radzieckich z jego kraju w zasadniczy sposób zmieni sytuację
w Europie.
Premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher oświadczyła, że
Zachód musi utrzymać potęgę Paktu Północnoatlantyckiego,
która jest gwarantem pokoju światowego. Pani Thatcher
stwierdziła, że uważa pozostanie Niemiec w NATO za kwestię
oczywistą. Stanowcza wypowiedź premiera Wielkiej Brytanii
potwierdza wcześniejsze deklaracje zachodnich polityków,
w tym kanclerza RFN Herlmutha Kohla, którzy odrzucają
sowiecką koncepcję neutralizacji zjednoczonych Niemiec.
Władze sowieckie zezwoliły na zorganizowanie manifestacji
w stolicy Tadżykistanu Duszanbe mimo nadal obowiązującego
stanu wojennego i zakazu zgromadzeń. Demonstracja, która
zgromadziła dziesiątki tysięcy ludzi, odbyła się na przed-
mieściach Duszanbe, ponieważ milicja i wojsko zagrodziły
tłumom drogę do centrum miasta. W centrum miasta, przed
siedzibą lokalnych władz, odbyła się druga, klikunastoty-
sięczna manifestacja. Ludzie zgromadzeni na obu demonstrac-
jach domagali się ustąpienia władz republiki oraz
krytykowali sytuację gospodarczą. Żądano również wycofania
z Duszanbe przysłanych z Moskwy oddziałów wojsk MSW i zwięk-
szenia autonomii republiki.
W Libanie walczące ze sobą ugrupowania chrześcijańskie ogło-
siły zawieszenie broni. Gen. Michel Aoun utracił wcześniej
kontrolę nad jedną z najważniejszych swoich baz położoną 2O
km od Bejrutu.
----------------------------------------------------------------------
19.2.9O r.
W pobliżu obozu zagłady w Oświęcimiu rozpoczęto budowę
ośrodka ekumenicznego, do którego przeniosą się karmelitanki
mające swój klasztor na terenie obozu. Rozpoczęto - ze
znacznym opóźnieniem realizację umowy zawartej w Genewie
przez przedstawicieli organizacji żydowskich i Kościoła
Rzymsko-Katolickiego. Miejmy nadzieję, że zakończył się
kompromitujący Polaków konflikt wynikający z niedotrzymania
porozumienia przez hierarchów Kościoła polskiego.
W Polsce poniesiono ceny na wyroby farmaceutyczne. Leki
zdrożały przeciętnie - trzykrotnie.
Do Bukaresztu przybyło kilka tysięcy górników, by wyrazić
poparcie dla władz Rumunii wyłonionych z Komitetu Ocalenia
Narodowego. Demonstracja zorganizowana została w reakcji na
falę wystąpień antyrządowych, jakie miały miejsce w ostat-
nich dniach w stolicy Rumunii. Prezydent Ilie Iliescu, który
zaapelował bez skutku o zaniechanie demonstracji, zapowie-
dział ostre sankcje w stosunku do osób naruszających porzą-
dek publiczny.
Również w kilku miastach na prowincji odbyły się manifes-
tacje na znak poparcia dla rządu Rumunii.
W Berlinie Wschodnim wznowiono rozmowy "okrągłego stołu".
Premier NRD Hans Modrow złożył sprawozdanie z ubiegłoty-
godniowych negocjacji z władzami RFN. Modrow wyraził rozcza-
rowanie odmową kanlerza RFN Helmuta Kohla udzielenia
natychmiastowej pomocy finansowej (NRD domagało się 15 mld
DM). Rząd RFN, który uważa taką pomoc za konieczną, oczekuje
opracowania planu gospodarczego zanim zdecyduje się na
przyznanie dotacji władzom NRD. Modrow stwierdził: nie
zamierzam o pomoc żebrać.
W Tadżykistanie zapowiedziano procesy osób podejrzanych
o kierowanie demonstracjami w stolicy republiki.
W Nepalu drugi dzień z rzędu trwają demonstracje, których
uczestnicy domagają się wprowadzenia systemu wielopartyjne-
go. Przeciwko manifestantom skierowano policję. Jest wielu
zabitych, rannych i aresztowanych . Rząd Nepalu wydał
oświadczenie, w którym stwierdza, że nie planuje zmiany
systemu sprawowania władzy. Na polecenie władz nepalskich
aresztowano setki osób podejrzanych o działaność opozycyjną.
----------------------------------------------------------------------
2O.2.9O r.
W Warszawie na Pasażu Śródmiejskim odbyła się demonstracja
zorganizowana przez Solidarność Walczącą. Uczestniczyło
w niej ok. 1.5OO osób. Do zgromadzonych przemówił Seweryn
Jaworski - przedstawiciel warszawskiego oddziału Solidarnoś-
ci Walczącej, który na wstępie odczytał oświadczenie prze-
wodniczącego SW Kornela Morawieckiego. Następnie Jaworski
skrytykował politykę KKW i Lecha Wałęsy. Mówca negatywnie
odniósł się do polityki rządu Mazowieckiego zarzucając
mu daleko posuniętą współpracę z komunistami.
2O.2.9O r.
Podczas pobytu w Paryżu Bronisław Geremek oświadczył, że
tylko wojna mogłaby zmienić granicę na Odrze i Nysie.
Geremek uczestniczył w Kolokwium Wschód-Zachód.
Przebywający w Waszyngtonie prezydent CSRS Vaclav Havel
został przyjęty przez prezydenta Stanów Zjednoczonych
G. Busha. Po zakończeniu spotkania Biały Dom poinformował
o zniesieniu sankcji amerykańskich wobec Czechosłowacji oraz
przyznano jej klauzulę najwyższego uprzywilejowania w handlu
ze Stanami Zjednoczonymi. Prezydent Havel zaprosił prezy-
denta USA G. Busha do złożenia wizyty w Czechosłowacji.
W Dublinie odbywa się konferencja ministrów spraw zagranicz-
nych państw Wspólnoty Europejskiej poświęcona kwestii zjed-
noczenia Niemiec.
Premier NRD Hans Modrow ponownie wypowiedział się przeciwko
uczestniczeniu zjednoczonych Niemiec w Pakcie Północnoatlan-
tyckim.
Rząd RFN poinformował, że do Niemiec Zachodnich przeniosło
się od początku roku 9O tys. obywateli NRD.
Władze Jugosławii zapowiedziały skierowanie dalszych jednos-
tek wojska i milicji do Kosova. Niedawne demonstracje, które
ponownie objęły prowincję jugosłowiańską zamieszkałą przez
Albańczykow wyraźnie zaniepokoiły Belgrad. Wszystko wskazuje
na to, że droga do zażegnania konfliktu jaką obierają władze
jugosłowiańskie prowadzi jednie do utrwalenia podziałów
i wzajemnej nienawiści.
----------------------------------------------------------------------
21.2.9O r.
Premier "RP" Tadeusz Mazowiecki oświadczył, że zjednoczeniu
Niemiec nie powinny towarzyszyć dwuznaczności dotyczące
granicy na Odrze i Nysie. Mazowiecki wypowiadał się na
konferencji prasowej w Warszawie poświęconej sprawie zjedno-
czenia Niemiec. Premier "RP" stwierdził, że Polska ma pełne
prawo do uczestniczenia w konferencji pokojowej na temat
uregulowania kwestii niemieckiej. Mazowiecki powiedział, że
sprawa granicy polsko-niemieckiej powinna być potwierdzona
w traktacie pokojowym, który zostałby parafowany przez rządy
obu państw niemieckich i Polski, a następnie podpisany przez
rząd "RP" i zjednoczonych Niemiec.
W Warszawie po przewodnictwem generałprezydenta Wojciecha
Jaruzelskiego obradował Komitet Obrony Kraju. W posiedze-
niu uczestniczył premier "RP" Tadeusz Mazowiecki. Z oficjal-
nego komunikatu wynika, że głównym tematem obrad była
kwestia zjednoczenia Niemiec i udziału Polski w konferencji
pokojowej na ten temat.
Prezydent CSRS Vaclav Havel podczas przemówienia na forum
połączonych izb kongresu Stanów Zjednoczonych powiedział, że
Ameryka może najlepiej pomóc Czechosłowacji dopomagając
Związkowi Radzieckiemu we wprowadzeniu demokracji. Havel
stwierdził, że droga Związku Radzieckiego do demokracji jest
nieodwracalna, ale znacznie trudniejsza niż innych krajów
bloku socjalistycznego.
21.2.9O r.
Tymczasowy Komitet Ludowy utworzony tuż po rozpoczęciu nie-
pokojów etnicznych w Tadżykistanie wysuwał konsekwentnie
żądanie ustąpienia władz administracyjnych i partyjnych
republiki. Jak wynika z najnowszych doniesień na czele
Komitetu stanął Buri Karimow - dotychczasowy zastępca pre-
miera republiki tadżyckie I. Hajejewa...
Agecje prasowe nie podają nazwiska generała sowieckiej
armii, który zdementował informację (wcześniej nieznaną)
o wkroczeniu na terytorium ZSRR partyzantów afgańskich.
Rzecznik sowieckiego MSZ Gienadij Gierasimow stwierdził
w przemówieniu wygłoszonym w stolicy Filipin Manilii, że
władze ZSRR są zaniepokojone możliwością odrodzenia potęgi
militarnej Japonii.
----------------------------------------------------------------------
22.2.9O r.
Władze RFN odrzuciły propozycję premiera "RP" Tadeusza Mazo-
wieckiego, który zwrócił się z propozycją zawarcia traktatu
pokojowego pomiędzy władzami Polski a rządami RFN i NRD.
Traktat według propozycji Mazowieckiego zostałby następnie
ratyfikowany przez parlament zjednoczonych Niemiec. Rzecznik
władz zachodnioniemieckich oświadczył, że RFN nie widzi
konieczności obecności przedstawicieli Polski w pierwszej
części konferecji pokojowej mającej wypracować warunki zjed-
noczenia Niemiec.
Marszałek sejmu "RP" Mikołaj Kozakiewicz oświadczył, że
Polska uznaje prawo Niemców do życia w jednym państwie.
Jednakże połączenie państw niemieckich nie powinno naruszyć
równowagi sił i powinno nastąpić w warunkach zagwarantowania
bezpieczeństwa granic państw sąsiadujących z Niemcami.
Kozakiewicz dodał, że strona polska stanowczo domaga się
udziału w konferencji pokojowej, która ma stworzyć warunki
do zjednoczenia RFN i NRD.
Jak poinformowano w Pradze parafowano porozumienie czecho-
słowacko-sowieckie dotyczące wycofania armii radzieckiej
z terytorium Czechosłowacji. Ewakuacja sowieckich żołnierzy
z tego kraju rozpocznie się w ciągu najbliższych kilku dni.
Amerykański sekretarz stanu James Baker przemawiając na
forum kongresu USA powiedział, że oczekuje zdecydowanego
poparcia dla koncepcji utrzymania w Europie wojsk Stanów
Zjednoczonych. Baker powiedział, że wiele krajów europej-
skich uznaje żołnierzy amerykańskich za gwaranta bezpie-
czeństwa. W tej sytuacji armia USA powinna być nadal obecna
w Europie.
Federacja Na Rzecz Demokracji w Chinach z siedzibą w Paryżu
zapowiedziała uruchomienie stacji radiowej, która będzie
nadawała audycje ze statku zakotwiczonego w pobliżu chiń-
skiego wybrzeża.
----------------------------------------------------------------------
23.2.9O r.
Minister spraw zagranicznych RFN Hans D. Genscher stwier-
dził, że sąsiedzi obu państw niemieckich powinni otrzymać
zapewnienie od rządów NRD i RFN o braku z ich strony rosz-
czeń terytorialnych. Niemcy wschodnie i zachodnie powinny
złożyć deklaracje w tej kwestii już w tej chwili. Po zjedno-
czeniu deklaracje te powinny zostać potwierdzone raz jesz-
cze.
Jeden z przywódców zachodnioniemieckiej partii socjaldemo-
kratycznej la Fontaine oskarżył podczas wiecu w Lipsku kan-
lerza RFN Helmuta Kohla o torpedowanie procesu zjednoczenia
Niemiec. La Fontaine skrytykował kanclerza za odmowę udzie-
lenia natychmiastowej pomocy finansowej dla NRD w wysokości
15 mld marek oraz uznał za niewłaściwą niejasną postawę
Kohla w sprawie granicy niemiecko-polskiej.
Funckjonariusze partyjni na Litwie, którzy sprzeciwiali się
odłączeniu oddziału KPZR od moskiewskiej centrali i utworzy-
li odrębne ugrupowanie popierające jedność sowieckiej
partii, potępili uchwałę Rady Najwyższej w tej republice,
w której stwierdzono, że wcielenie Litwy do ZSRR było niele-
galne.
Amerykański sekretarz stanu James Baker wystosował list do
konsula generalnego Estonii w Nowym Jorku (estoński odpo-
wiednik rządu RP w Londynie), w którym wyraził nadzieję, że
dążenie Estonii do wolności i niepodległości zostanie uwień-
czone całkowitym sukcesem. List został wystosowany z okazji
72 rocznicy uzyskania przez Estonię niepodległości. Amery-
kański polityk przypomniał, że Stany Zjednoczone nigdy nie
uznały wcielenia Litwy, Łotwy i Estonii do ZSRR.
W Kaszmirze demonstrowało około 4OO tys. muzułmanów, którzy
domagali się niezależności od Indii tej prowincji. Przedsta-
wiciele organizatorów manifestacji przekazali przedstawi-
cielowi ONZ petycję, w której domagają się uznania
niepodległości Kaszmiru.
Przywódcy Iranu wezwali ugrupowania szyickie do zwolnienia
zachodnich zakładników. Irańczycy oświadczyli, że sprawa
zakładnikow wykorzystywana jest przez Zachód przeciwko isla-
mowi.
----------------------------------------------------------------------
24.2.9O r.
W Warszawie cpublikowano uchwałę Komitetu Obrony Kraju,
w której stwierdzono, że podstawowym elementem bezpieczeń-
stwa państwa polskiego jest nienaruszalność jego granic.
Kwestionowanie granicy na Odrze i Nysie - jak stwierdzono
w uchwale - jest podważaniem istotnego składnika porządku
europejskiego. W uchwale KOK podkreślono, że podstawą gwa-
rancją bezpieczeństwa Polski jest jej obecność w Układzie
Warszawskim.
Grupa skinheadów napadła na afrykańskich studentów demons-
trujących w centrum Wrocławia swą radość z powodu uwolnienia
Nelsona Mandeli. Napastnicy wznosili otwarcie faszystowskie
okrzyki, obrzucili zebranych butelkami po piwie i pobili
dotkliwie kilka osób. Reakcja milicji była ostentacyjnie
powściągliwa i opóźniona.
24.2.9O r.
Dwóch wysokich funckcjonariuszy rumuńskiej Securitate, któ-
rzy są odpowiedzialni za masakrę w Cluj zostało skazanych na
kary po 19 lat więzienia.
W Estonii trwają obchody Święta Niepodległości z okazji 72
rocznicy uzyskania przez ten kraj niepodległości. W zbliża-
jących się wyborach zostanie wyłoniony nowy rząd Estonii,
który według zgodnych opinii komentatorów politycznych
będzie najprawdopodobniej zdecydowanie dążył do odłaczenia
tej republiki od ZSRR. Około 4O tys. ludzi wzięło udział
w manifestacji w Talinie. Na wiecu zorganizowanym z okazji
rocznicy uzyskania przez Estonię niepodległości przemawiali
działacze Frontu Ludowego, którzy zgodnie postulowali
oderwanie tej republiki od ZSRR.
Prezydent USA G. Bush wydał z okazji rocznicy niepodległości
Estonii proklamację, w której przypomniał (podobnie jak
wczoraj amerykański sekretarz stanu J. Baker), że Stany
Zjednoczone nigdy nie uznały wcielenia państw bałtyckich do
ZSRR oraz wyraził nadzieję, że Litwa, Łotwa i Estonia będą
mogły wkrótce same decydować o swym losie.
Na Litwie odbywają się wybory do Rady Najwyższej republiki.
Wstępne szacunki wskazują na to, że zdecydowane zwycięstwo
odniesie litewski niezależny ruch Sajudis.
W Stanach Zjednoczonych rozpoczęły się rozmowy Bush-Kohl
poświęcone kwestii zjednoczenia Niemiec. Prezydent Bush
odbył konsultacje w tej sprawie z rządami Wielkiej Brytanii
i Kanady.
Związek Sił Demokratycznych wezwał społeczeństwo do protes-
tów przeciwko komunistycznym władzom Bułgarii. Związek
domaga się zakazu uchwalania ustaw przez bułgarski "parla-
ment" o ile nie zostały one wcześnie ustalone podczas rozmów
"okrągłego stołu".
Tysiące osób wzięły udział w manifestacji zorganizowanej
w Warnie przez Związek Sił Demokratycznych. Domagano się
wprowadzenia rzeczywistych zmian w systemie politycznym
w Bułgarii.
W pobliżu miasta Hos w Afganistanie doszło do poważnych
starć oddziałów Nadżibullaha z mudżahedinami. Powstańcza
agencja prasowa informuje o zdobyciu przez mudżahedinów
strategicznych punktów w okolicach miasta.
----------------------------------------------------------------------
25.2.9O r.
W wyborach do litewskiej Rady Najwyższej ponad połowę manda-
tów zdobyli kandydaci, którzy w swoim programie wyborczym
składali deklarację podjęcia działań na rzecz odłączenia
Litwy od ZSRR. W wielu okręgach odbędzie się druga runda
wyborów, ponieważ nie wszyscy kandydaci na deputowanych
uzyskali wymaganą większość głosów. Zwycięstwo Sajudisu
w wyborach wywołało falę żywiołowych manifestacji na rzecz
niepodległości Litwy. Sporą ilość mandatów zdobyli kandydaci
z ramienia partii komunistycznej, która odłączyła się od
moskiewskiej centrali.
25.2.9O r.
Drugi dzień z rzędu trwały rozmowy prezydenta Stanów Zjedno-
czonych G. Busha z kanclerzem RFN Helmutem Kohlem. Po ich
zakończeniu spotkania podczas konferencji prasowej obaj
mężowie stanu opowiedzieli się za przynależnością zjednoczo-
nych Niemiec do Paktu Północnoatlantyckiego. Kanclerz Kohl
oświadczył, że kwestia uznania granicy polsko-niemieckiej
powinna zostać roztrzygnięta przez władze wyłonione przez
całe społeczeństwo niemieckie.
Prezydent Bush i kanclerz RFN Kohl zgodnie stwierdzili, że
nie widzą potrzeby, by przedstawiciele władz polskich
uczestniczyli w konferencji pokojowej, która ma doprowadzić
do zjednoczenia Niemiec. Jest to o tyle dziwne, że właśnie
Polska ma szczególne powody do oczekiwania jednoznacznych
gwarancji bezpieczeństwa. Ma też nienajlepsze doświadczenia
z przeszłości kiedy o losach naszego kraju decydowali inni -
w tym prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki.
W Sofii odbyła się demonstracja przeciwko rządom partii
komunistycznej. Na ulice stolicy Bułgarii wyległo ponad 15O
tys. w odpowiedzi na wczorajszy apel Związku Sił Demokra-
tycznych. Niektórzy demonstraci domagali się powrotu króla
Bułgarii Simeona.
Prezydent CSRS Vaclav Havel przemawiał na wiecu zorganizowa-
nym w centrum Pragi. Havel powiedział, że spuścizną komuni-
zmu w Czechosłowacji jest powietrze, którym nie da się
oddychać, woda niezdatna do picia oraz królicze klitki jako
mieszkania. Havel stwierdził następnie, że totalitaryzm
załamał się i nie można dopuścić do jego powrotu.
Około 5OO tys. ludzi wyległo na ulice Moskwy, by zamanifes-
tować swój sprzeciw wobec rządów KPZR. Również w wielu
innych miastach ZSRR doszło do masowych wystąpień przeciwko
komunistom. Milicja atakowała mniejsze grupy demonstrantów.
W Nikaragui odbywają się pierwsze od chwili objęcia władzy
przez komunistów demokratyczne wybory. Agencje prasowe
informują, że wybory przebiegają bez zakłóceń.
----------------------------------------------------------------------
26.2.9O r.
Przedstawicielka zachodnioniemieckiej Partii Wolnych Demo-
kratów (FDP) oświadczyła, że jej partia rozważa możliwość
wystąpienia z koalicji rządzącej - jeśli kanlerz RFN Helmut
Kohl nie złoży jednoznacznej deklaracji uznającej granicę
polsko-niemiecką na Odrze i Nysie.
Agencja TASS poinformowała, że w wyborach do Rady Najwyższej
Tadżykistanu mandaty deputowanych uzyskali wszyscy kandydaci
z ramienia KPZR.
W Moskwie trwają przygotowania do utworzenia stanowiska pre-
zydenta Związku Radzieckiego. Prezydent ZSRR ma mieć szero-
kie uprawnienia - będzie zwierzchnikiem sił zbrojnych,
będzie miał prawo wprowadzenia stanu wyjątkowego i wypowie-
dzenia wojnypomiędzy sesjami Rady Najwyższej władza będzie
sprawowana za pomocą dekratów prezydenckich. Przewidziano
pięcioletnią kadencję.
26.2.9O r.
W Moskwie zostało podpisane porozumienie sowiecko-czechosło-
wackie w sprawie wycofania wojsk radzieckich z terytorium
Czechosłowacji. Sygnatariuszami dokumentu są szef sowieckie-
go MSZ Eduard Szewarnadze i minister spraw zagranicznych
CSRS Jiri Dienstbir.
Równocześnie odbyło się na Kremlu spotkanie Michaiła Gorba-
czowa z przebywającym w Moskwie prezydentem Vaclavem Have-
lem. Przwódcy obu państw podpisali deklarację o stosunkach
pomiędzy Czechosłowacją a ZSRR.
W wyborach prezydenckich w Nikaragui zdecydowane zwycięstwo
odniosła kandydatka opozycji Violeta Chamorro. Partia dykta-
tora Nikaragui Daniela Ortegi ma utracić władzę w kwietniu
br. kiedy prezydent elekt pani Chamorro przejmie stanowisko
prezydenta Nikaragui.
----------------------------------------------------------------------
27.2.9O r.
Zachodnioniemiecki minister spraw zagranicznych Hans D. Gen-
scher stwierdził, że propozycja premiera RP Tadeusza Mazow-
wieckiego w sprawie uznania granicy na Odrze i Nysie przez
oba państwa niemieckie zasługuje na poważne rozpatrzenie.
Genscher wyraził przekonanie, że żądanie Polski w sprawie
gwarancji dotyczących nienaruszalności obecnej granicy
polsko-niemieckiej jest uzasadnione i powinno być jak naj-
szybciej spełnione.
W Warszawie podpisano porozumienie o wznowieniu stosunków
dyplomatycznych pomiędzy Polską a Izraelem. Sygnatariuszami
porozumienia są ministrowie spraw zagranicznych Izraela
Mosze Arens i Polski Krzysztof Skubiszewski. Podczas uro-
czystości obecny był premier "RP" Tadeusz Mazowiecki.
W Tadżykistanie skrócono godzinę milicyjną oraz... zapowie-
dziano procesy inspiratorów niedawnych rozruchów. Przed
sądem ma stanąć, wśród kilkudziesięciu innych osób, zało-
życiel Tymczasowego Komitetu Ludowego, wicepremier lokalnego
rządu Buri Karimow.
Sekretarz deneralny KPZR Michaił Gorbaczow zapowiedział, że
będzie się... ubiegał o powierzenie mu stanowiska prezydenta
Związku Radzieckiego.
Uczestniczący w posiedzeniu Rady Najwyższej ZSRR deputowani
litewscy odmówili udziału w dyskusji i głosowaniu dotyczącym
utworzenia w ZSRR stanowiska prezydenta. Stwierdzili oni, że
posiadają upoważnienie do dyskutowania wyłącznie na temat
sposobu doprowadzenia do niepodległości Litwy.
Nelson Mandela przybył do Zambii, gdzie został entuzjastycz-
nie powitany przez zwolenników Afrykańskiego Kongresu Naro-
dowego. Na lotnisku oczekiwał na Mandelę prezydent Zambii
Kaundę i przedstawiciele rządów krajów afrykańskich, które
pozostają w konflikcie z Republiką Południowej Afryki.
----------------------------------------------------------------------
28.2.9O r.
Kanclerz RFN Helmut Kohl zaakceptował żądanie premiera "RP"
Tadeusza Mazowieckiego jednoznacznego uznania granicy na
Odrze i Nysie przez rządy i parlamenty obu państwa niemiec-
kich.
28.2.9O r.
We Wrocławiu ponad 2 tys. osób wzięło udział w zorganizowa-
nym przez Wspólnotę "Wolność i Pokój" wiecu pod hasłem
sprzeciwu wobec tendencji rasistowskich i narodowej megalo-
manii. Wyrażano oburzenie chuligańską napaścią młodych fa-
szystów na uczestników wiecu sprzed 4 dni.
Sekretarz stanu USA J. Baker oświadczył, że rząd Stanów
Zjednoczonych uważa granicę polsko-niemiecką za nienaruszal-
ną. Deklaracja Bakera następuje wkrótce po wspólnym oświad-
czeniu prezydenta G. Busha i kanclerza H. Kohla., którzy
stwierdzili, że nie widzą uzasadnienia dla obecności przed-
stawicieli Polski na konferencji pokojowej w sprawie zjedno-
czenia Niemiec.
Były prezydent Stanów Zjednoczonych Ronald Reagan zapowie-
dział przybycie do Berlina Wschodniego, gdzie weźmie udział
w kampanii wyborczej na rzecz koalicji partii centrowych.
Prezydent Stanów Zjednoczonych George Bush odbył 4O-minutową
rozmowę z szefen sowieckiego państwa M. Gorbaczowem. Jak
poinformowano omówiono sytuację w Europie Wschodniej i wyni-
ki wyborów w Nikaragui. Pytany przez dziennikarzy prezydent
Bush odmówił podania szczegółów.
Podczas wyborów na Litwie do Rady Najwyższej tej republiki
7O % mandatów deputowanych zdobyli kandydaci popierani przez
Sajudis.
Przywódcy Sajudisu oświadczyli, że oczekują od popieranych
przez ruch deputowanych proklamacji niepodległości Litwy na
pierwszej sesji nowowybranej Rady Najwyższej.
----------------------------------------------------------------------
Francine S. Kiefer
ZJEDNOCZENIE NIEMIEC A BEZPIECZEŃSTWO ZACHODU
Wydaje się, że zjednoczenie Niemiec jest nieuchronne. Nawet ZSRR
i NRD to przyznają.
Ale w jaki sposób zjednoczone, olbrzymie Niemcy będą wpisane w po-
lityczny krajobraz Europy ?
Pytanie to jest ważne, gdyż połączenie dwu części Niemiec jest rów-
noznaczne z zaburzeniem równowagi militarnej powstałej po drugiej
wojnie światowej na kontynencie europejskim.
Dokładna postać, jaką przyjmą zjednoczone Niemcy, zostanie wypra-
cowana w trakcie konsultacji z europejskimi sąsiadami Niemiec
i z czterema mocarstwami - zwycięzcami II wojny światowej: USA, Wielką
Brytanią, Francją i ZSRR.
Przywódcy krajów NATO i Układu Warszawskiego już zaczynają rozważać
różne scenariusze tego wydarzenia. W grę wchodzi włączenie zjednoczo-
nych Niemiec do NATO, przynależność zachodniej części Niemiec do NATO
i specjalny status wschodniej części oraz NBiemcy neutralne.
Idee te są obecnie w stadium opracowywania, co jednak nie może
trwać długo. Jak pokazał rozwój wydarzeń w NRD, w ciągu ostatnich
miesięcy, manifestacje uliczne są siła wiodącą zmian - a obywatele NRD
pragną jak najszybszego zjednoczenia. Możliwe jest, że nowy rząd prze-
prowadzi referendum w sprawie zjednoczenia wkrótce po wyborach, które
mają nastąpić 18 marca.
Wobec nacisku sytuacji - dwa tysiące obywateli NRD dziennie prze-
nosi się do Niemiec Zachodnich, a pozostali domagają się jak naj-
szybszego zjednoczenia - premier Hans Modrow zmienił swe stanowisko.
Dotychczas utrzymywał , że Niemcy powinny zostać podzielone, a obecnie
zgadza się w ogólnych zarysach z planem Helmuta Kohla dotyczącym
zjednoczenia.
Modrow, w odróżnieniu od Kohla, proponuje, by zjednoczone Niemcy
stały się neutralne, ale to z kolei nie jest akceptowane przez kancle-
rza Kohla i jego sojuszników.
Modrow wysunął propozycję neutralności po wizycie w Moskwie. We
wczesnych latach pięćdziesiątych ZSRR próbowało już skusić Niemców
obietnicą zjednoczenia w zamian za neutralność. Dziś neutralne Niemcy
stanowiłyby poważny wyłom w NATO, gdyż Niemcy Zachodnie mają w NATO
więcej żołnierzy niż jakiekolwiek państwo będące członkiem tego paktu.
Z punktu widzenia NATO neutralne Niemcy są odległym celem. Idea
wielkich, niezależnych i niesprzymierzonych Niemiec w środku Europy
jest również nie do przyjęcia dla sąsiadów Niemiec. Oprócz tego,
"Niemcy Zachodnie są częścią Zachodu i pragną pozostać na Zachodzie" -
powiedział wyższy urzędnik NATO w Brukseli.
Kanclerz Kohl wielokrotnie odrzucał ideę neutralności, jeszcze
przed wysunięciem jej przez Modrowa. "Historia dowiodła, że Niemcy
zawieszone pomiędzy Wschodem a Zachodem nie są dobrym rozwiązaniem" -
powiedział urzędnik rządowy w Bonn. "Nikt nie może zagwarantować, że
kraj ten pozostanie neutralny na dłużej"- ostrzega Hans van den Broek,
duński minister spraw zagranicznych.
Podczas gdy NATO odrzuca propozycję neutralności Niemiec, 57 % spo-
łeczeństwa niemieckiego jest zdania, że zjednoczenie powinno nastąpić,
nawet jeśli ceną byłaby neutralność Niemiec - takie są wyniki badania
opinii publicznej w Niemczech Zachodnich.
Po czterdziestu latach propagandy skierowanej przeciwko NATO, spo-
łeczeństwu NRD może być trudno pogodzić się z myślą, że NRD stanie się
członkiem tego paktu. Ibrahim Bohme, przywódca opozycji socjaldemokra-
tycznej w NRD, powiedział ostatnio, że członkostwo w NATO może być nie
do przyjęcia dla obywateli NRD.
Niemcy Zachodnie są uwrażliwione na pewne sprawy dotyczące stosun-
ków ze Wschodem, szczególnie z ZSRR. Do tej pory Niemcy Zachodnie
udzielają pełnego poparcia polityce USA - stwierdził Douglas Hurd,
brytyjski minister spraw zagranicznych, który widzi zjednoczone Niemcy
włączone w całości do NATO. "Ale czy mogliby taki stan rzeczy zaakcep-
tować Rosjanie ?" - pytają Niemcy z Zachodu.
W porównaniu do innych krajów członkowskich Układu Warszawskiego,
NRD ma specjalne znaczenie dla ZSRR. NRD jest państwem leżącym strate-
gicznie na linii frontu, przebywa tam około 38O tysięcy żołnierzy ZSRR
- dużo więcej niż w którymkolwiek innym kraju tego układu. Kraj ma
również najważniejsze znaczenie gospodarcze dla ZSRR we Wschodniej
Europie . I jest symbolem zwycięstwa odniesionego w drugiej wojnie
światowej przez ZSRR, zwycięstwa okupionego wielkimi ofiarami przez
społeczeństwo sowieckie.
To wszystko przyczynia się do poszukiwania w Bonn i w Brukseli
środków mających na celu rozwiązanie problemu wschodniej części Nie-
miec po zjednoczeniu w taki sposób, by Niemcy Zachodnie pozostały
w NATO. W Bonn jest to widziane jako rozwiązanie tymczasowe, do czasu,
gdy zjednoczone Niemcy staną się częścią nowej struktury bezpie-
czeństwa europejskiego - dużo się o takiej strukturze mówi, ale
jeszcze nie jest ona zdefiniowana.
Możliwe rozwiązania obejmują ustanowienie na terenie dzisiejszgo
NRD strefy zdemilitaryzowanej, zgodę na pozostanie części oddziałów
militarnych ZSRR na terenie NRD lub stacjonowanie tu oddziałów ONZ.
"Ten, kto próbuje rozszerzyć obszar NATO do granicy NRD-Polska, zamyka
drzwi przed zjednoczeniem Niemiec" - powiedział minister spraw zagra-
nicznych Hans-Dietrich Genscher w wywiadzie dla "Bild am Sonntag" z 28
stycznia. "Z drugiej strony pozostanie Niemiec Zachodnich w NATO jest
poza dyskusją". Ale ci, którzy chętnie widzieliby całe Niemcy w NATO,
nie uważają tego za nie do przyjęcia przez ZSRR. Podkreślają, że NATO,
w odróżnieniu od Układu Warszawskiego, jest w zasadzie dobrowolnym
stowarzyszeniem krajów mającym cele przede wszystkim polityczne, a nie
militarne.
Polityczna wymowa NATO będzie stawać się bardziej widoczna w miarę
znikania zagrożenia militarnego ze strony ZSRR, twierdzą. NATO chce
być widziane jako organizacja wiodąca w pokojowych zmianach zachodzą-
cych w okresie przejściowym dla zjednoczenia Europy. Ta rola stanie
się dominująca w chwili, gdy Układ Warszawski zostanie rozwiązany, co
prawdopodobnie może nastąpić.
"Takie NATO - powiedział dyplomata USA przebywający w Europie - nie
będzie stanowić zagrożenia dla ZSRR".
Uważa się obecnie za pewne, że konferencja "Helsinki II" odbędzie
się jeszcze w tym roku. Pozwoli to rozważyć problemy związane ze
zjednoczeniem Niemiec i stosunkami Wschód-Zachód.
Technicznie rzecz biorąc, cztery mocarstwa wciąż mają głos decydu-
jący w sprawie przyszłości Niemiec, gdyż nigdy nie podpisano traktatu
pokojowego zamykającego ostatecznie drugą wojnę światową i ustalają-
cego definitywnie granice państwowe. Wielka Brytania, Francja i USA są
również zobowiązane, na mocy układu niemieckiego z roku 1954, do dzia-
łania na rzecz zjednoczenia demokratycznych Niemiec, zintegrowanych
z Europą.
Francine S.Kiefer
/"The Christian Science Monitor", 9-15 lutego 199O/
----------------------------------------------------------------------
Francine S.Kiefer
ZJEDNOCZONE NIEMCY PRAWDOPODOBNIE PRZYJMĄ SYSTEM ZACHODNIONIEMIECKI
Wielu Niemców z Niemiec Zachodnich przewiduje, że NRD zostanie
mniej lub bardziej wchłonięte przez Niemcy Zachodnie, pzryjmując praw-
ny i ekonomiczny system obowiązujący w Bonn.
Jedyną sprawą, na którą Niemcy Zachodnie powinny zwrócić uwagę pod-
czas tego procesu, jest to, by nie sprawiały wrażenia państwa po
prostu wchłaniającego słabszego sąsiada.
"Niemcy Wschodnie uczynią zadość praktycznie wszystkim życzeniom
Bonn" - powiedział Eberhard Schulz, profesor z bońskiego uniwersytetu.
Ale zachodnioniemiecki kanclerz Helmut Kohl "powinien postępować os-
trożnie, by sprawa zjednoczenia Niemiec nie wywierała takiego
wrażenia".
W uzgadnianiu szczegółów dotyczących zjednoczenia - włączając w to
nową konstytucję - sposób postępowania Niemiec Zachodnich służyć bę-
dzie w zasadzie jako model, z powodu sukcesów, jakie odnosi ten kraj.
Ale Niemcy z NRD mogą być niezadowoleni z negatywnego obrazu ta-
kiego sposobu zjednoczenia: bogaty, mądry "wielki brat" decyduje
o wszystkich sprawach ubogiego krewnego.
Przykładem może być oferowana przez Kohla unia monetarna, która ma
na celu zastąpienie marki wschodnioniemieckiej przez silną walutę
zachodnioniemiecką. Przywódcy Niemiec Wschodnich są zadowoleni z samej
tej idei, uważając pozytywne załatwienie tej sprawy za sygnał nadziei
na polepszenie sytuacji w Niemczech Wschodnich dla mieszkańców tego
kraju, z których już 85 tysięcy przeniosło się do Niemiec Zachodnich
w tym roku. Jednakże ci sami przywódcy nie są zadowoleni z faktu, że
o możliwości takiej unii dowiedzieli się z prasy, a nie kanałami
dyplomatycznymi.
Premier Hans Modrow dał wyraz swemu niezadowoleniu podczas wizyty
w Bonn. Na wspólnej z Helmutem Kohlem konferencji prasowej dużo czsu
Modrow poświęcił przedstawieniu Niemiec Wschodnich jako partnera, któ-
ry może coś wnieść przy zjednoczeniu. Miał na myśli "duchowe i kultu-
ralne wartości, które wytworzyły się w czasie tych dziesięcioleci
w Niemczech Wschodnich", jak powiedział.
Wynikiem tej wizyty jest decyzja o utworzeniu połączohej komisji
mającej przygotować grunt pod unię monetarną i ekonomiczną - nie
nastąpi to jednak przed wyborami w Niemczech Wschodnich, mającymi się
odbyć 18 marca.
Kanclerz pragnie, by prawne i ekonomiczne reformy w Niemczech
Wschodnich były podstawą dla przyszłej unii, zaś Modrow koncentruje
się na jej kosztach społecznych, na przykład mówi o przewidywanym
spadku dochodów rencistów.
Niedawno Niemcy Wschodnie przyjęły z niezadowoleniem fakt nieotrzy-
mania pomocy w wysokości 15 mld marek zachodnioniemieckich (9 mld
dolarów) w ramach "pomocy solidarnościowej" na walkę z kryzysem, jed-
nakże rząd boński nie jest skłonny dawać tak wielkich sum na ratowanie
systemu, którego się nie reformuje.
Pomimo przedstawiania przez Niemcy Wschodnie Kohla jako osoby
dążącej do szybkiego zjednoczenia, dyplomaci przyznają, że jego dzia-
łania mogą doprowadzić do katastrofy. "Rząd boński nie pragnie stwa-
rzać wrażenia, że po prostu chce zagarnąć Niemcy Wschodnie" - powie-
dział pewien zachodni dyplomata z Bonn.
Przykładem takiego podejścia jest komentarz Kohla, który powie-
dział, że faworyzuje projekt nowej konstytucji, do której zostaną
włączone pewne projekty powstałe w Niemczech Wschodnich.
Konstytucja zachodnioniemiecka dostarcza dwu dróg zjednoczenia.
Zgodnie z artykułem 23, Niemcy Wschodnie mogą po prostu zadecydo-
wać, iż pragną stać się częścią Federalnej Republiki Niemiec Zachod-
nich, przy czym taka decyzja oznaczałaby przyjęcie konstytucji
zachodnioniemieckiej.
Inną możliwość stwarza artykuł 146, który zezwala na zastąpienie
istniejącej konstytucji zachodnioniemieckiej przez nową, aprobowaną
przez ogół Niemców. Te dwie drogi nie są zresztą rozłączne. Niemcy mo-
gą się zdecydować na połączenie zgodnie z artykułem 23, a konstytucję
zmienić póżniej.
Rzecznik rządu bońskiego powiedział, że dwaj przywódcy przedyskuto-
wali obie te możliwości. Dwa ministerstwa w Bonn pracują już nad
projektem konstytucji, która na przykład określiłaby ostateczne grani-
ce Niemiec na Odrze i Nysie oraz uznałaby sprawy ekologiczne za
podstawowe dla niemieckiego społeczeństwa. tego samego dnia Polska
zaczęła domagać się udziału w konferencji sześciu krajów na temat
zjednoczenia Niemiec.
Kanclerz Kohl nie pragnie dużych zmian w konstytucji zachodnionie-
mieckiej, powiedział rzecznik rządu. Taka strategia daje dwie korzyś-
ci. Po pierwsze, przyspieszy znacznie proces zjednoczenia, a po
drugie, pokaże, że Niemcy Zachodnie liczą się ze zdaniem Niemiec
Wschodnich.
Robert Leicht, polityczny redaktor "Die Zeit", wskazał na fakt, że
metoda zjednoczenia może okazać się poza kontrolą Kohla. "Większość
społeczeństwa może poprzeć drogę wskazaną przez artykuł 23, gdyż jest
to droga najszybsza" - powiedział Leicht.
Społeczne koszty unii monetarnej, które muszą być poniesione przez
Niemcy Wschodnie:
1. Bezrobocie: nastąpią masowe zwolnienia z pracy, gdy Niemcy z NRD
zaczną kupować towary zachodnionoemieckie zamiast swoich,
2. Dochody: renciści wschodnioniemieccy stwierdzą, że ich dochody
zmniejszyły się do jednej trzeciej, jeśli wymiana pieniędzy nastąpi
w stosunku 1 : 3
3. Oszczędności: Niemcy z NRD są zaniepokojeni o swe dość znaczne
oszczędności - po wymianie pieniędzy zostanie im tylko jedna trze-
cia posiadanych dziś sum.
Francine S.Kiefer
/"The Christian Science Monitor", 16-22 luty 199O/
----------------------------------------------------------------------
PRZYJEMNA "JEDNOŚĆ"
Sprawa zjednoczenia Niemiec nabiera przyspieszenia. Kanclerz Kohl
i minister spraw zagranicznych Genscher pokazują światu, że najwyższej
jakości niemiecka technologia ma swój polityczny odpowiednik. W ostat-
nim tygodniu kanclerz Kohl zaproponował unię monetarną między dwoma
państwami niemieckimi, utworzył "komisję zjednoczeniową" i udał się na
spotkanie z M.Gorbaczowem, Obecnie mówi się o przeniesieniu stolicy
Niemiec do Berlina.
"Jesteśmy w trakcie niebywale dynamicznego procesu" - powiedział
Kohl, dodając, że "ludzie w NRD są motorem tych zmian". Jest to wielka
nieuczciwość - to emocjonalne przemówienia Kohla są przyczyną exodusu
z Niemiec Wschodnich.
Niemiecka determinacja zasługuje na poparcie, jednakże z powodów
symbolicznych, jak i praktycznych zbyt szybkie zjednoczenie nie wydaje
się być pożądane. Im szybciej pracuje zachodnioniemiecka "maszyna do
zjednoczenia", tym bardziej proces zjednoczenia wydaje się przebiegać
poprzez siły polityczne, a nie procesy ugodowe, które doprowadzić mają
do zmian leżących w interesie wszystkich zaangażowanych stron.
Dla świata Bonn podkreśla niemiecką determinację - ale nie rozciąga
tego na Niemcy Wschodnie. Nie uczyniono żadnych prób przedyskutowania
problemów związanych ze zjednoczeniem z grupami opozycyjnymi istnie-
jącymi w NRD, takimi jak Nowe Forum. Rząd NRD po raz pierwszy usłyszał
o projekcie unii monetarnej w zachodnioniemieckiej telewizji. Niemcy
z NRD mają swe tradycje, które mogą stanowić wkład do dorobku ogólno-
niemieckiego - na przykład udział kobiet w życiu społecznym. NRD
zasługuje na prawdziwe zjednoczenie, a nie na wykupienie.
Niemcy Zachodnie wydają się poszukiwać drogi zbudowania autonomicz-
nej siły w Europie Środkowej - gdzie Polska, Czechosłowacja i Węgry
będą dostarczycielami taniej siły roboczej dla kierowanej przez Niem-
ców "Mitteleuropy". Odsunięcie się od swych byłych sojuszników jest
widoczne poprzez to, czego Niemcy Zachodnie nie robią. Nie uwzględnia-
ją, mianowicie zdania NATO czy EWG w sprawie zjednoczenia.
Niemcy uważają, że NATO stało się przestarzałe (nie myślą tak Fran-
cja i Wielka Brytania). Genscher mówi o nowym, wypracowanym w Helsin-
kach mechanizmie dążenia do europejskiej jedności. Ale co widzą złego
w NATO, EWG czy ONZ ? Dlaczego, na przykład, nie rozdzielać pomocy
niemieckiej poprzez mechanizmy wypracowane w EWG ? USA nie ma żądań
terytorialnych w Europie, może więc być rozjemcą w sporach pomiędzy
sojusznikami.
Nadszedł obecnie czas dla Niemców. Ale wysuwanie nadmiernych żądań
nie jest wskazane. Niemcy nieraz twierdzą, że zmienili się od roku
194O. Jedną z dróg na udowodnienie tego jest zaprzestanie forsowania
niemieckiego modelu jedności europejskiej.
/Artykuł wydawcy."The Christian Science Monitor", 16-22 luty 199O/
----------------------------------------------------------------------
POLACY NA WSCHODZIE
1O stycznia na niepodległościowym wiecu "Sajudisu" przy wileńskiej
katedrze św. Stanisława wystąpił Medard Czobot, przedstawiciel Związku
Polaków na Litwie. Jego przemówienie, uwieńczone wzniesionym po polsku
i litewsku okrzykiem "Za wolność waszą i naszą!", spotkało się z gorą-
cym aplauzem zgromadzonych.
***
W Wilnie powstał Zarząd Tymczasowy Związku Harcerstwa Polskiego na
Litwie. Przewodniczącym został Walery Tankiewicz.
***
Podczas tournee zespołu góralskiego "Pilsko" z Żywca, w Wielkich
Ejsmontach (obw. grodzieński) ponad 5OO miejscowych Polaków przez
kilka godzin otaczało budynek "domu kultury", którego nie pozwolił
otworzyć przedstawiciel kołchozowego aparatu, Zdańczuk. Występy odbyły
się, gdyż urzędnik, przerażony groźbą szturmu na budynek, ustąpił
i wydał klucze.
***
Od wielu lat książki polskie w ZSRR są bardzo drogie, w odróż-
nieniu od książek radzieckich w POlsce. I tak np. "Ludzie Stalina"
R. Miedwiediewa w wileńskiej księgarni kosztują 6 rub. 17 kop. (cena
polska - 1OOO zł, czyli ok. 1 rb), a "Jeden dzień Iwana Denisowicza"
A. Sołżenicyna - 4,76 (cena polska - 1OOO zł). W Warszawie "Bohdan
Chmielnicki" W. Zamlińskiego kosztuje 56O zł (cena w rb. - 1,6O,
a więc trzykrotnie taniej).
(Agencja Wschodnia)
----------------------------------------------------------------------
Artur Sirenko
LEGION UKRAIŃSKI
Rok 1914. Pierwsza wojna światowa wstrząsnęła Europą.
Armia imperium rosyjskiego wdziera się do Galicji, której ludność
przyjmuje Rosjan jak najeźdźców - jest to zrozumiałe: panujący
w Cesarstwie Rosyjskim ucisk Ukraińców był znacznie cięższy i okrut-
niejszy niż w państwie austro-węgierskim, gdzie Ukraińcy cieszyli się
pewną autonomią i swobodami demokratycznymi. Nic więc dziwnego, że
w Stryju zebrało się 5 tysięcy ukraińskich ochotników do obrony oj-
czystej ziemi przed rosyjskim caratem. Z ochotników tych sformowano
Legiony Ukraińskich Strzelców Siczowych. Fundatorem jednostek wojsko-
wych stała się Główna Rada Ukraińska, działająca we Lwowie od sierpnia
1914 r. Legion sformował się głównie spośród studentów, gimnazjalistów
oraz członków sekcji młodzieżowych Ukraińskiej Partii Narodowo-Demo-
kratycznej i Ukraińskiej Partii Radykalnej (tzw. Sicz i Sokół). Był to
prawdziwy kwiat ukraińskiej inteligencji. Władze austriackie od samego
początku negatywnie odnosiły się do Strzelców Siczowych, rozwiązując
siłą część oddziałów, a resztę, wyposażoną często w przestarzałe
uzbrojenie, rzucając bez należytego uzasadnienia na niebezpieczne od-
cinki frontu. Nie zważając na żadne trudności, chłopcy nasi potrafili
stworzyć szkołę podoficerską, wyszkolić żołnierzy oraz systematycznie
pracować nad duchowym, fizycznym i narodowym wychowaniem Strzelców.
W 1916 r. Legion stał się prawdziwym, bojowo pełnowartościowym puł-
kiem. Wicher dalszych burzliwych wydarzeń na Ukrainie zaniósł ich
w 1918 r. na Katerynosławszczyznę, gdzie przez pewien czas kwaterowali
nie prowadząc działań bojowych. Wiedli oni tam poważną pracę wycho-
wawczą wśród ludnopści, otwierali szkoły i ogniska oświaty.
Należy zresztą zaznaczyć, że Strzelcy więcej zdziałali dla Ukrainy
na polu kulturalnym niż wojskowym. Wśród ludu nadal żyją układane
przez Strzelców Siczowych czarowne pieśni, w których pobrzmiewają nuty
liryzmu, miłości do Ukrainy, tragizmu i łez nad ich ciężką dolą.
Przez szereg lat Strzelcy byli nadzieją narodu i symbolem niezłom-
nego ducha kozaczyzny.
W 1918 r. rozpadło się cesarstwo austriackie. 1 listopada proklamo-
wano powstanie Zachodnio-Ukraińskiej Republiki Ludowej (ZURL).
Strzelcy Siczowi wracają przez Rumunię do Galicji, aby stanąć do
obrony młodej republiki przed polskimi zaborcami. Do 22 listopada
trwają zażarte walki pod Lwowem. Niestety, nieliczna Ukraińska Armia
Galicyjska (UAG) wycofała się z wielkimi stratami: siły były zbyt nie-
równe. W późniejszym czasie losy Strzelców Siczowych całkowicie
splotły się z losami UAG; Legion stał się częścią tej armii.
W czasach swojego panowania na Zachodniej Ukrainie Polacy nikomu
nie przeszkadzali czcić pamięci Strzelców, a tym bardziej nie bez-
cześcili ich mogił. Ale w czasach sowieckich groby Strzelców Siczowych
zostały w barbarzyński sposób zniszczone. Przejechano buldożerami po
mogiłach w Iwano-Frankowsku [Stanisławów]. Leżą nasi chłopcy - wierni
synowie Ukrainy, zapomniani, obrzucani oszczerstwami. I tylko kalina
pochyla nad nimi krwawe krople swoich jagód...
Artur Sirenko
/"Wibir" (nr 8, 5.9.89) - Wydawnictwo oddziału narodowego Ruchu Ukrai-
ny na rzecz Przebudowy na Uniwersytecie Kijowskim/
KOMENTARZ TŁUMACZA:
Żyjące po sąsiedzku narody polski i ukraiński mają w wielkiej
mierze wspólną historię. Owa wspólna historia może nas nie tylko
dzielić - jak bywało do tej pory - ale i łączyć.
W 1989 r. Polacy i Ukraińcy mieli równie dobre powody, by uroczyś-
cie obchodzić 75 rocznicę wybuchu I wojny światowej. Dla nas była to
rocznica wymarszu Kadrówki i utworzenia Legionów Polskich. Dla Ukra-
ińców - rocznica powstania ich włanej formacji legionowej: Strzelców
Siczowych. Losy tej mało znanej w Polsce formacji przypomina artykuł
A. Sirenki, zamieszczony w kijowskim piśmie akademickim "Wibir".
W nawiązaniu do tego artykułu warto zwrócić uwagę na wyraźną wspól-
notę żołnierskiego losu, jaka łączyła Strzelców Siczowych ze strzelca-
mi i legionistami polskimi. Wspólny był wróg, podobna geneza i spo-
łeczny rodowód oddziałówe. Wspólne były również problemy w stosunkach
z austriackimi władzami wojskowymi, które mówiąc słowami Piłsudskiego
- traktowały polskich i ukraińskich legionistów jak swego rodzaju
"wojsko murzyńskie", skąpiąc im wyposażenia, ale za to rozrzutnie -
często po prostu bezmyślnie - szafując ich krwią. Nade wszystko zaś
łączyła jednych i drugich ta sama głębia i szczerość patriotycznych
uczuć.
W 1918 r. Strzelcy Siczowi byli naszym najgroźniejszym przeciwni-
kiem w walkach o Lwów. Nigdy zapewne nie dojdziemy z Ukraińcami do
jednomyślności w kwestii politycznej oceny ówczesnych wydarzeń.
Polityczne spory straciły jednak aktualność i nic nie stoi już dziś na
przeszkodzie, by oddać sprawiedliwość poległym bohaterom obu stron.
Jedni i drudzy zasługują na równy szacunek - łączyło ich przecież
jednakowe umiłowanie tej samej, wspólnie zamieszkiwanej ziemi, za któ-
rą nie wahali się odddać swojego życia. Piękną manifestacją tego
przekonania były niedawne obchody 61 rocznicy walk o Lwów, kiedy to
mieszkańcy miasta wspólnie złożyli kwiaty na grobach żołnierzy
polskich i ukraińskich. Pamięć o niegdysiejszych podziałach może być
zatem - paradoksalnie - czynnikiem jednoczącym, jeżeli tylko należycie
docenimy moralny, a nie tylko polityczny, wymiar historii. "Zawsze
wierny" Lwów nigdy nie przestanie być drogi każdemu Polakowi. Ale
właśnie dlatego może nam być bliskie wspomnienie o tych, którzy
również mieli w tym mieście obiekt swej miłości, choć mówili na co-
dzień innym niż Orlęta językiem.
Może zbliżyć nas do Ukraińców i ta bolesna okoliczność, że pod
rządami Sowietów mogiły Strzelców Siczowych zaznały nie mniej barba-
rzyńskiego traktowania niż groby polskich obrońców Lwowa.
W 75 lat po wymarszu na front polskich i ukraińskic legionistów,
Polacy i Ukraińcy znów złączeni są wspoólnym dążeniem do wolności
i niepodległości, z tym jednak, że po raz pierwszy nie ma dziś poważ-
nego niebezpieczeństwa kolizji między politycznymi aspiracjami obu
narodów. Istnieje natomiast szerokie pole dla politycznej współpracy
pomiędzy polskim a ukraińskim ruchem niepodległościowym.
Warto zatem, abyśmy nawzajem lepiej się poznali i zrozumieli,
a wolny od stronniczego zacietrzewienia wgląd w historyczne tradycje
sąsiadów może się do tego ogromnie przyczynić, zwłaszcza jeżeli
tradycje te są w istocie blisko ze sobą spokrewnione. Sądzę, że
przypomnienie historii Strzelców Siczowych może być w tym znaczeniu
drobnym, ale pożytecznym wkładem w dzieło polsko-ukraińskiego
pojednania.
----------------------------------------------------------------------
UKRAINA
SYTUACJA EKONOMICZNA
Ludność Ukrainy stanowi 18 % ludności ZSRR. Powierzchnia - stanowi
2,7 % powierzchni ZSRR.
Z ogólnej produkcji ZSRR Ukraina produkuje:
33 % owoców,
2O % pszenicy,
25 % ziemniaków,
5O % słonecznika,
6O % buraka cukrowego
oraz
37 % stali.
5O % rudy żelaza.
Corocznie Ukraina wytwarza na 1 mieszkańca:
Pszenicy - 1.OOO kg, spożywa 14O kg
Mięsa - 155 kg, spożywa 68 kg
Cukru - 118 kg, spożywa 49,7 kg
Ukraina zajmuje w ZSRR 11 miejsce (na 15 republik) pod względem śred-
niej płacy.
"Rządowi" Ukrainy podporządkowane jest 5 % przemysłu Ukrainy. reszta
podlega bezpośrednio Moskwie.
Od 1976 r. Urząd Gospodarki Rolnej Ukrainy znajduje się w Moskwie.
SYTUACJA EKOLOGICZNA
Gospodarka Wodna
- W wyniku działalności przemysłu i budowy kanałów na Ukrainie znikło
ok. 2O.OOO małych rzek.
- 65 % wody Dniepru wykorzystywane jest przez przemysł, mimo iż
sowieccy naukowcy uznali za graniczną wartość 2O %. W tej sytuacji
za kilka lat 36 mln ludzi zostanie pozbawiona wody pitnej.
- W Morzu Azowskim już od 2 lat liczba bakterii przekracza normy 1 mi-
lion razy.
- Ilość wody pitnej przypadająca na 1 mieszkańca Ukrainy jest 1O razy
mniejsza od średniej w ZSRR.
GRUNTY
- W wyniku rabunkowej gospodarki 6O % czarnoziemów Ukrainy jest już
zniszczonych.
- Corocznie Ukraina traci 1OO.OOO ha czarnoziemu.
- 3.7OO.OOO ha czarnoziemu zniszczyła na zawsze katastrofa w Czarnoby-
lu.
- Ok. 1 mln km kw. gruntów zostało wyjałowionych wskutek oddziaływania
elektromagnetycznego linii wysokiego napięcia.
----------------------------------------------------------------------
Jaroslav Valenta
Nad projektem prof. Brzezińskiego.
CZECHOSŁOWACKO-POLSKA FEDERACJA ?
Jeśli w minionych tygodniach i miesiącach jest coś charakterystycz-
nego, to bez wątpienia są to nowe pojęcia w słowniku politycznym.
Znany sowietolog amerykański polskiego pochodzenia, Zbigniew Brzeziń-
ski (ożeniony z Czeszką) sformułował konkretne prognozy dla świata
i Europy wynikające z faktu odchodzenia w stosunkach międzynarodowych
od dwubiegunowości i zmierzania do tworzenia ośrodków regionalnych,
które zastąpić mają dotychczasowy podział Europy na Wschód i Zachód.
Jednym ze składników sytuacji europejskiej miałaby być nowa Europa
Środkowa. Z. Brzeziński wezwał rząd w Warszawie, aby dążył do "stwo-
rzenia podstaw federacji Polski i Czechosłowacji".
Nie po raz pierwszy prof Brzeziński przypomina i zaleca ten wariant
polityki zagranicznej. Podobne stanowisko prezentował też w swoich
wykładach na uniwersytetach krakowskim i warszawskim we wrześniu 1989
roku.
Nie jest to idea nowa, lecz jedynie zapomniana pod wpływem nieomyl-
nych podobno recept na nowy porządek realizowany zakazami wspominania
o jakichkolwiek alternatywach. Ideę federacji polsko-czechosłowackiej
jako centrum przyszłej organizacji środkowoeuropejskiej (dalszymi
partnerami, których brano wówczas pod uwagę były Rumunia i Węgry,
a niekiedy też i Austria) propagował w czasie II wojny światowej
emigracyjny rząd polski gen. Sikorskiego. Prezydent Benesz i rząd
czechosłowacki nie odrzucali tej idei, analizowali polskie propozycje,
nie wykazali jednak dość inicjatywy. Projektu nie zrealizowano. Przy-
czyn tego niepowodzenia było wiele, główną jednak był stosunek Czechów
- partner czechosłowacki przejawiał wobec realizacji ambitnego planu
coraz mniej ochoty i wiary. Powody były różne, wewnątrz i zew-
nątrz-polityczne. Najistotniejszy był wzgląd na Moskwę. Polska toczyła
za Związkiem Radzieckim wielki spór o granicę wschodnią, a prezydent
Benesz nie chciał być do niego wciągnięty. W swej koncepcji liczył z
całą pewnością na przyjazne stosunki z ZSRR, traktując je jako tarczę
przeciwko ewentualnej agresji niemieckiej. Myślał jednak o stosunkach
lojalnego sojuszu, a nie o pozycji satelity; nie ma najmniejszych
wątpliwości co do tego, że Stalin miał koncepcję zupełnie przeciwną.
Czy wspomniana koncepcja ma jakieś szanse na realizację ? Myślę, że
tak, zresztą tworzy się nowy układ w Europie Środkowej, a naszymi
sąsiadami na wschodzie i zachodzie są te same mocarstwa. Przy plano-
waniu federacji podczas II wojny światowej rozpatrywano ją nieomal
wyłącznie w kategoriach politycznych i wojskowych, prawie w ogóle nie
brano pod uwagę aspektów ekonomicznych, które powinny dzisiaj znaleźć
się na pierwszym miejscu. "Wielka" koncepcja integracyjna RWPG nie
przyniosła żadnych efektów; przy tym poszczególne kraje - tak Polska
jak i Czechosłowacja - są w porównaniu z Europą Zachodnią zbyt małymi
jednostkami ekonomicznymi. Ścisła dwu- albo trójstronna współpraca ma-
łych krajów środkowoeuropejskich poprawiłaby i pod tym względem ich
szanse, bo ekonomiczne dorównanie wysoko rozwiniętej Europie nie jest
sprawą krótkoterminową.
Opowiadam się w pełni za sformuowaniem Brzezińskiego, że czas już
"położyć podwaliny" przyszłej federacji. Jednym ze słabych punktów
planów i rokowań w okresie wojennym było nie dość przemyślane dążenie
do jak najszybszego osiągnięcia istotnych umów dotyczących ścisłego
związku, który miał powstać zaraz po wojnie. Sytuacja nie dojrzała do
tego, a Benesz wręcz trwał przy koncepcji systematycznego i począt-
kowo luźnego związku obu państw. Myślę, że na dziś i jutro droga ta
jest już utorowana, należy wszak rozpocząć ścisłą współpracę, tak
polityczną jak ekonomiczną. Jednak nawet dziś sytuacja nie dojrzała do
"szybkiego małżeństwa", choćby i z tzw. rozsądku. Mimo 4O lat zasadni-
czo identycznego systemu, nasze tradycje i stosunki wewnątrzpolityczne
różnią się w znacznym stopniu, na szerszą skalę nie bardzo znamy się
nawzajem, a braki te trzeba pospiesznie wypełniać; występuje też po
obu stronach wiele uprzedzeń i mylnych wyobrażeń. Tym bardziej czas
już na realne rozpoczęcie owego "budowania powalin". Założyliśmy
tymczasem Klub Czechosłowacko-Polski, który pragnie pomóc tej idei.
doc. dr. Jaroslav Valenta
/"Svobodne slovo", 8.1.9O, via WAI/
----------------------------------------------------------------------
LIST WIĘŹNIA Z VALDIC (Czechosłowacja)
Jestem jednym z więźniów, którzy odbywają swój wyrok na III oddzia-
le tzw. szczególnego dozoru w zakładzie karnym w Valdicach. Przebywam
tutaj już szósty rok, co "wzbogaciło mnie o szereg różnych doświad-
czeń. Chciałbym przedstawić kilka świadectw i w ten sposób udokumen-
tować życie więźniów na tym oddziale.
Widziałem, jak głodujący więźniowie pełzają po ziemi, słyszałem jak
w celach, gdzie umieszczano tych, którzy od 1O dni nie przyjmowali
posiłków, bito i jak ofiary pod strumieniem zimnej wody prosiły o zmi-
łowanie - jeden z nich umarł w ubiegłym roku. Widziałem ludzi okale-
czonych psychicznie i fizycznie, którzy spętani łańcuchami rzucali się
opętańczo do skrzyń z odpadkami po kawałek chleba, bo głód jest tutaj
instrumentem represji, a czasami, niestety, limituje również długość
naszego życia. Cierpiałem razem z więźniami, którzy mazali się własnym
kałem, jedli go (nie z powodu dewiacji seksualnych), a mimo to odwie-
dzający ich prokurator nie zauważał uchybień w poszanowaniu prawa
godności ludzkiej. Widziałem, jak 5 lat umierał człowiek, absolutnie
pozbawiony, jak inni, liczni więźniowie, wszelkich nawyków społecz-
nych: nie mówił, nie mył się, nie pracował, a przy swoich 185 cm ważył
ok. 5O kg. Jego ciało pokryte było gnijącymi odleżynami, a ponieważ
otaczał go odpychający zapach - był unikany przez wszystkich. Ja sam
za karę siedziałem z tym więźniem przez 3 miesiące i wszelkie moje
wysiłki przywrócenia go do życia były daremne.
Widziałem, jak cierpieli nieleczeni epileptycy, których bito bezpo-
średnio po ataku, ponieważ nie wstawali z łóżek, albo też ich reakcja
po wejściu strażnika do celi nie odpowiadała jego wymaganiom...
Słyszałem ryk, bicie, krzyk i prośby, widziałem, jak usuwają ludzką
krew, a wszystko to na tle dumnie wyglądającej tablicy z hasłami:
"Strzeżcie wartości Zwycięskiego Lutego" itp. Funkcjonariusze pod
płaszczykiem resocjalizacji, w duchu ideologii marksistowskiej, dbali
o zachowanie porządku przy pomocy pałek, co zawsze było maskowane pos-
tępowaniem służbowym i zawsze w ten sam sposób udokumentowane. Jeśli
w czasie bicia stało się coś więźniowi (pęknięcie przegrody nosowej,
złamanie ręki, itp.), kolektyw tutejszych referentów przechodził do
ofensywy składając wniosek o rozpoczęcie przeciwko więźniowi postępo-
wania karnego, w którym okazywało się, iż napaść ze strony skazanego
uzasadniała brutalne czyny funkcjonariuszy.
Straszne było cierpieć głód, otrzymywać razy i wysłuchiwać, że re-
socjalizuje się nas zgodnie z nowoczesną koncepcją ideologii marksis-
towsko-leninowskiej. W duchu tych zasad resocjalizowano również kaleki
duchowe i fizyczne, emerytów i najmłodszych. Po prostu wszystkich, bez
różnicy. Nie tak dawno siedziałem w tutejszej łaźni, zakuty w łańcuchy
i przywiązany za nogi do kranów centralnego ogrzewania. Nie chcę
wspominać okresu, kiedy byłem tak głodny, że jedzenie od współ-
więźniów, którzy chcieli mi pomóc przeciągałem na sznurku przez WC.
Byłem szczęśliwy, kiedy udało mi się złapać szczura, jego wnętrzności
zapakowałem do plastikowego worka i umieściłem na kaloryferach,
a kiedy jego zawartość uległa rozkładowi, zjadłem ją w nadziei, że
dostanę żółtaczki i w szpitalu będę mógł odpocząć od tutejszych
męczarni.
(Opublikowane przez dr Helenę Valkovą z Forum Obywatelskiego In-
stytutu Państwa i Prawa Czechosłowackiej Akademii Nauk. Dr Valkova
wybrała ten list z dziesiątek skarg i wniosków skazanych, z jakimi
zapoznała się w ostatnim tygodniu ubiegłego roku. Wybrała ten list
dlatego, że piszący nie domagał się w nim zbadania tylko własnej spra-
wy, ale warunków życia wszystkich więźniów w zakładzie karnym Valdice.
Dr Valkova zna nazwisko tego więźnia, nie podała go do publicznej
wiadomości podejrzewając, że ciągle jeszcze przebywa on w więzieniu.)
/WAI/
----------------------------------------------------------------------
William Echikson
RUMUŃSCY CHŁOPI WZYWAJĄ DO WALKI O ODNOWĘ
Ciężarówka podjeżdża pod sklep mięsny na bulwarze Magheru. W ciągu
paru sekund formuje się długa kolejka klientów. Kierowca zaczyna wyła-
dowywać pojemniki z kiełbasą. "Przywykliśmy do wydzielania nam porcji
żywności, jak zwierzętom. Teraz wreszcie możemy kupić prawdziwe mięso,
o jakim do tej pory co najwyżej mogliśmy czytać" - mówi jeden z kupu-
jących.
Takie nastroje są dobrą ilustracją wyzwań, jakie stoją przed nowym
rządem rumuńskim. Komuniści pozostawili zniszczoną gospodarkę w całej
Europie wschodniej, ale nigdzie sytuacja nie jest tak zła jak w Rumu-
nii. Dążenie obalonego dyktatora Ceausescu do spłacenia wszystkich
długów zagranicznych doprowadziło dwudziestotrzymilionowy naród do
skrajnej biedy, nieogrzewanych mieszkań i głodu.
Pamięć o trudnościach i wyrzeczeniach spowodowanych polityką Ceau-
sescu powoduje, że najmniejsze polepszenie jest witane z wielką radoś-
cią. Zaprzestając eksportu żywności i ropy nowy rząd był w stanie
zapewnić dostateczne ogrzewanie mieszkań i większą podaż żywności
w sklepach. Zachodnia pomoc żywnościowa połączona z importem spowodo-
wała pojawienie się w sklepach pomarańczy, cytryn, kawy i herbaty -
luksusowych artykułów, których kupienie było nie do pomyślenia jeszcze
parę tygodni temu.
Zaspokajając te pierwsze apetyty, nikt jednak nie wie, co zdarzy
się już niebawem. Problem uzdrowienia gospodarki wydaje się być w Ru-
munii trudniejszy niż w innych krajach Europy Wschodniej.
"Oni zaczynają praktycznie od zera" - powiedział zachodni dyploma-
ta. "To, co widzisz, jest tym, co możesz otrzymać - nieprawdopodobnie
przestarzały przemysł i prymitywne rolnictwo".
Nowi rumuńscy przywódcy dopiero zaczynają zdawać sobie sprawę
z problemów, które muszą być rozwiązane.
Za czasów Ceausescu wszystkie statystyki były fałszowane. Nowy rząd
zaczął podawać do wiadomości prawdziwe dane.
"Obliczenia przeprowadzone za Ceausescu wykazywały, że zeszłoroczne
zbiory zbóż osiągnęły nowy rekord - 6O milionów ton. W rzeczywistoiści
było tylko 16,7 miliona ton" - powiedział Cornel Copusu z ministerstwa
rolnictwa.
Kłamstwo i bufonada przenikały cały program ekonomiczny Ceausescu.
Wielkie sumy przeznaczano na zamierzenia budowlane.
Jeden z planów budowlanych przewidywał wyburzenie prawie jednej
czwartej części Bukaresztu, by zrobić miejsce pod olbrzymie gmachy
republiki, instytutu naukowego i mieszkań. Wiekszość z tych budynków
stoi obecnie pusta, niedokończona, niestarannie zbudowana, otoczona
wielkimi dżwigami.
Program industrializacji zapełnił rolnicze tereny kraju wielkimi
fabrykami i kominami. Większość produkowanych tu towarów nie nadaje
się do sprzedaży na rynkach światowych - to nie jest niespodzianką.
Inne kraje Europy Wschodniej również produkują towary, których nie da
się sprzedać na Zachodzie. Ale rumuńskie fabryki konsumują tak dużo
energii, że Rumunia - ten dawny eksporter energii - została zmuszona
do importu wielkich ilości ropy i gazu.
Na początku lat osiemdziesiątych dług zagraniczny Rumunii wynosił
około 11,5 mld dolarów. Ceausescu rozpoczął kampanię mającą na celu
spłacenie długu , pozbawiając Rumunów niemal wszystkich podstawowych
środków do życia.
Żywność była wysyłana do ZSRR w zamian za ropę i gaz, używane
w przynoszących straty przedsiębiorstwach poetrochemicznych. Żywność
wysyłano nawet dla amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Niemczech
Zachodnich.
Pod koniec ubiegłego roku dyktator ogłosił, że Rumunia spłaciła już
długi. Teoretycznie decydowałoby to o przewadze Rumunii nad innymi
krajami Europy Wschodniej, mocno obciążonymi długami zagranicznymi.
W rzeczywistości nie ma to wielkiego znaczenia. Zachodnie banki są
skłonne udzielić dalszych pożyczek krajom, które mają podstawy do
utworzenia w krótkim czasie solidnej bazy ekonomicznej.
"Inne kraje mają długi, ale mają też pewne doświadczenie w stosun-
kach ze światem. Rumuni są tego pozbawieni" - powiedział pewien
zachodni bankier.
W Polsce, Czechosłowacji i na Węgrzech ekonomiści wykształceni na
Zachodzie debatują, czy należy uruchomić mechanizmy rynkowe jednym
skokiem, czy też raczej stopniowo. Ale mają do czynienia ze spójnymi
programami przejścia do gospodarki rynkowej.
W Rumunii jest mało oznak poważnego podejścia do spraw ekonomicz-
nych. Odcięci od świata - nawet techniczne czasopisma zachodnie były
zabronione - rumuńscy specjaliści nie byli w stanie dotrzymać kroku
reszcie świata.
"Oni dopiero zaczynają zadawać pytania, dopiero potem będą mogli
pomyśleć o odpowiedziach. W czasie moich spotkań z Rumunami nikt nie
pytał o możliwości pożyczek na budownictwo, gdyż wydaje się, że nie
bardzo wiedzą, na co przeznaczyć pieniądze" - powiedział Otto Lambs-
dorf, były minister gospodarki RFN po swej ostatniej wizycie w Buka-
reszcie.
Obecnie rumuńscy przywódcy są po prostu zajęci tworzeniem podstaw
swych rządów. To, jak na ironię, może przyczynić się do dalszego
zwiększenia dystansu między gospodarką rumuńską a światową.
Na spotkaniu RWPG w Bułgarii rumuński delegat powiedział, że jego
kraj nie jest przygotowany do wprowadzenia gospodarki rynkowej. "Aby
ogrzać i wyżywić mieszkańców Rumunii, będziemy prawdopodobnie musieli
na jakiś czas nawet zamknąć nasze granice" - powiedział.
Jeśli jest jakaś nadzieja na przyszłość, leży ona z pewnością w ru-
muńskich rolnikach. Dzięki wielkiej ilości ziemi uprawnej, Rumunia
była nazywana "europejskim koszykiem chleba". Nawet za czasów Ceauses-
cu, który promował nieefektywne gospodarstwa państwowe, Rumunia była
w stanie wyżywić się sama.
Jednym z pierwszych postanowień nowego rządu Rumunii było zaniecha-
nie planu Ceasescu, mającego zniszczyć wioski i przenieść chłopów do
miast. Uwolniono również ceny na produkty żywnościowe pochodzące
z małych gospodarstw chłopskich. Takie kroki powinny przyczynić się do
dwukrotnego wzrostu produkcji rolnej w ciągu roku, jak twierdzą spe-
cjaliści.
Ale nawet w tej dziedzinie nie widać oznak długoterminowej strate-
gii ze strony rządu. Czy będzie on popierać gospodarkę wolnorynkową ?
Czy też opowie się za liberalizacją tylko na marginesie gospodarki
kierowanej przez państwo ?
Pomimo obwieszczenia, że chłopi powinni stać się zbawieniem dla
gospodarki krajowej, nowy rząd postanowił ograniczyć prywatną własność
ziemską do obszaru około jednego akra.
"To jest śmieszne. Jak można twierdzić, że chłopi są zbawieniem
narodu, a następnie dawać im tak mało ziemi ? Powinniśmy podejść do
problemu poważnie, jeśli rzeczywiście chcemy poprawy naszej gospodar-
ki", powiedział Valantin Gabrielescu z Partii Chłopskiej.
William Echikson
/"The Christian Science Monitor", 26.1-1.2 199O/
----------------------------------------------------------------------
RUMUŃSKIE ZAGADKI
Bezbronni Rumuni zbuntowali się przeciwko tyranii. Ich rewolta
zakończyłaby się jednak klęską, gdyby nieoczekiwana pomoc armii.
Pierwsza zagadka brzmi zatem: kiedy, w jaki sposób generałowie
zwrócili się przeciwko Ceausescu ? Jeszcze 17 grudnia wojsko bez skru-
pułów strzelało do demonstrantów w Timisoarze. Podobnie było w Buka-
reszcie w nocy z 2O na 21 grudnia, po powrocie Ceausescu z Iranu. Ale
już następnego dnia rano czołgi torowały drogę demonstrantom do pałacu
prezydenckiego.
Ta zmiana na pewno wiąże się z tajemniczą śmiercią ministra obrony,
gen. Vasile Milea. Do dziś nieznane są okoliczności tej śmierci.
Według jednej relacji, miał on popełnić samobójstwo po ostrej konfron-
tacji z Ceausescu, podczas której odmówił spełnienia rozkazu pacyfi-
kacji zbuntowanego kraju. Podług innego źródła, mieli go zabić agenci
Securitate po wcześniejszym zadenuncjonowaniu go Ceausescu przez numer
2 w armii, gen. Marina Neagoc. Żadna z wersji nie tłumaczy w wystar-
czający sposób dlaczego armia dokonała nagłego zwrotu.
Szef sztabu, gen. Stefan Gusa, rozmieścił rankiem 21 grudnia wojska
w kluczowych punktach stolicy, m. in. wokół stacji telewizyjnej. Wzy-
wając wojsko do poparcia rewolucji stał się narodowym bohaterem, ale
ledwie skończyły się walki, został zdymisjonowany za "zachowanie nie
dające się pogodzić z jego obowiązkami". Czyżby więc gen. Gusa grał
podwójną rolę czy też nowy rząd, zdominowany przez reformistycznych
komunistów obawiał się jego popularności ?
Druga zagadka dotyczy nieudanej ucieczki obojga Ceausescu, ich
szybkiego sądu i egzekucji. Prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy, co
naprawdę zdarzyło się między wczesnym popołudniem 21 grudnia, gdy
uciekli oni helikopterem z pałacu prezydenckiego a południem 25 grud-
nia, gdy zostali oni straceni. Komitet Ocalenia Narodowego twierdził,
że bez egzekucji Ceausescu niemożliwe było przełamanie oporu Securita-
te. Jeżeli tak, to dlaczego zwlekano z rozprawą i egzekucją aż trzy
dni, podczas których toczyły się najcięższe walki w całej rewolucji ?
Trzecia zagadka: dlaczego Securitate nie stłumiła rewolty ? Tajna
policja miała przecież pod bronią 3O tysięcy świetnie wyszkolonych
ludzi. Do tego dochodzi gwardia prezydencka w sile 1.OOO żołnierzy
i jednostka antyterrorystyczna o podobnej liczebności. Regularna ar-
mia, licząca niecałych 7O tysięcy, była źle wyszkolona i uzbrojona.
Nie posiadała też odpowiednich zapasów amunicji, bo magazyny były pod
kontrolą sił bezpieczeństwa. Zachodnie ambasady zasypywane były proś-
bami o szybką dostawę amunicji. Czy wynik walk, które szczytowe natę-
żenie osiągnęły 23 grudnia, był rzeczywiście tak niepewny, jak to
głosili generałowie, którzy przyłączyli się do rewolucji ?
Przecież poprzedniego dnia szef Securitate, gen Julian Vlad, ogło-
sił przez radio, że wraz ze swymi oddziałami przechodzi na stronę
rewolucji. Oświadczenie to uwiarygodniają doniesienia, że tym oddzia-
łom Securitate, które mimo wszystko zdecydowały się walczyć, brakło
broni przeciwczołgowej, której powinni mieć pod dostatkiem. O cóż
innego oddziały te mogły walczyć po ucieczce dyktatora, jak nie własne
życie ? 28 grudnia, po zniesieniu kary śmierci agenci Securitate set-
kami zaczęli oddawać się w ręce nowych władz. Nowa władza, świadoma
tego, że ciąży na niej piętno komunizmu, potrzebowała przez kilka
pierwszych dni krwawej Securitate. Służba bezpieczeństwa dokonująca
masowych mordów na niewinnej ludności znakomicie uwiarygodniała gene-
rałów i dawnych aparatczyków.
Zagadka czwarta: czy rewolucja nie była czasem przewrotem, zaplano-
wanym przez reformistycznych komunistów ze skrytą pomocą ZSRR ? Nowy
premier, Petre Roman, uparcie twierdzi, że było to spontaniczne pow-
stanie. Wiele daje do myślenia film z posiedzenia FON z 22 grudnia, na
którym dyskutowano nazwę nowego rządu tymczasowego. Był tam zarówno
aktualny prezydent - Ion Iliescu, jak i obecny minister obrony -
Nicolae Militaru. Ten ostatni na propozycję nazwania rządu "Komitetem
Ocalenia Narodowego" ze zdumieniem mówi: przecież Komitet Ocalenia
Narodowego istnieje już od kilku miesięcy".
Nie ulega wątpliwości, że Ceausescu miał przeciwników zarówno
w aparacie, jak i w armii. Przeciwnicy ci byli w kontakcie ze sobą
i z pewnością szykowali się do przewrotu z chwilą narodowego buntu.
Reszta to spekulacje.
Wreszcie ostatnia zagadka: ilu ludzi zginęło podczas rewolucji.
Nowy rząd zrewidował niedawno swoje dane i obniżył liczbę zabitych
z 7O tysięcy do 8 tysięcy. Obserwatorzy uważają, że i ta liczba jest
mocno przesadzona. Rzeczywista liczba nie przekracza, jak się wydaje,
2 tysiące zabitych. W każdym razie między 22 a 28 grudnia zarejestro-
wano w rumuńskich szpitalach ok. 75O zgonów, z czego 196 to żołnie-
rze. W Bukareszcie zginęło niewiele ponad 13O osób. Doniesienia
z innych miast mówią o śmierci co najwyżej kilkudziesięciu osób. To
samo dotyczy Timisoary. Nie wiadomo po co puszczono w świat wiadomość
o masowych grobach, mieszczących tysiące ciał. Kilka dni później
okazało się, że zwłok jest dwadzieścia kilka, że we wszystkich przy-
padkach zgon nastąpił przed wybuchem zamieszek i że przyczyna śmierci
jest w większości trudna do ustalenia. Wątpliwe jest nawet, czy są to
ofiary służby bezpieczeństwa. Słynne zdjęcie ciała kobiety z martwym
dzieckiem na ręku, które zrobiło w świecie tak wielkie wrażenie,
zostało w najzwyklejszy sposób sfingowane: oba ciała pochodzą z innych
grobów.
Być może nigdy nie poznamy dokładnej liczby ofiar. Ale - jak słusz-
nie zauważył "The Economist" - nie ulega wątpliwości, że to właśnie
podawane m. in. przez Komitet Ocalenia Narodowego, wielokrotnie prze-
sadzone liczby skłoniły Rumunów do zdecydowanego powiedzenia: dosyć.
I nie można wykluczyć, że gdy liczba urzędowych łgarstw przekroczy
normę, to samo powiedzą nowemu rządowi, który przy ich pomocy tak
mocno usadowił się już u steru władzy.
/PWA/
----------------------------------------------------------------------
DLACZEGO WYSTĄPIŁAM Z RADY FRONTU OCALENIA NARODOWEGO ?
Dziennikarze pytają mnie, dlaczego wystąpiłam z Frontu. Po pierw-
szym spotkaniu z RFON powiedziałam w rumuńskiej telewizji, że gdy
tylko zauważę, że Front staje się organem politycznym, wystąpię z nie-
go. I oto dzisiaj Front nosi się z zamiarem uczestnictwa w wyborach,
co wykracza poza jego funkcję tymczasowego organu władzy państwowej.
Nigdy nie należałam do żadnej partii politycznej i nie chcę być
członkiem partii. Jeszcze mniej życzę sobie wchodzić w skład Frontu,
który ma zamiar wystawiać swoich kandydatów; w którym władza wykonaw-
cza znajduje się w rękach osób, pełniących w przeszłości ważną rolę
w partii komunistycznej.
Chcę przytoczyć jeszcze dwa fakty. Jako opozycjonistka funkcjonowa-
łam na długo przedtem, zanim powstał Front. Front wiedział o moim
antykomunistycznym nastawieniu. Tym niemniej dokooptowali mnie, bez
uprzedniej konsultacji ze mną, nie porosiwszy o moją zgodę. Już od
samego początku wzbudziło to we mnie znaczną nieufność. Dlaczego to
zrobili ? Czyżby mnieli nadzieję wykorzystać mnie jako honorową ozdo-
bę ?
Po drugie, mam podstawy przypuszczać (i mogę to udowodnić), że
Front powstał zanim zrodził się spontaniczny ruch młodzieżowy. Dlacze-
go próbują temu zaprzeczać, przekonując, że powstał w czasie powsta-
nia ? Spontaniczny ruch i Front - to dwie całkiem oddzielne i nieza-
leżne od siebie rzeczy.
Za te krytyczne uwagi, zarzuca się mi próbę destabilizacji Frontu.
Front destabilizuje się sam - dwulicowością swojego postępowania
i nieprzestrzeganiem wziętych na siebie demokratycznych obowiązków.
Tak więc Front, organ władzy państwowej postanowił wystąpić jako
siła polityczna, przy czym dysponuje on wszelkimi niezbędnymi środ-
kami, żeby zapewnić sobie totalną przedwyborczą propagandę. W jego
dyspozycji są wszelkie środki informacji, fundusze, i, co najważniej-
sze, środki nacisku na robotników i chłopów poprzez rady powołane
w zakładach. Wszystko to osłabia pozycje innych tradycyjnych partii,
które nie mają dostępu do przedsiębiorstw, które nie dysponują tymi
środkami propagandy, co Front i którym zabroniono przyjmować jakąkol-
wiek pomoc finansową od emigrantów rumuńskich.
Chcę podkreślić, że właśnie te partie (Narodowa Liberalna i Narodo-
wa Chłopska) wniosły poważny wkład w powstanie zjednoczonej, współ-
czesnej Rumunii. Zaufanie wielu Rumunów i częściowo moje, kieruje się
w stronę tych właśnie partii, niesłusznie zepchniętych obecnie na
margines.
Co się tyczy partii komunistycznej, to przez 4O lat poczyniła pos-
tępy jedynie w niszczeniu wszystkich społecznych struktur, i, tym
samym, ducha narodu.
W żadnym wypadku nie zamierzam negować sukcesów FON-u na drodze do
zapewnienia normalnego funkcjonowania różnych struktur w naszym kraju.
Nie mogę jednak aprobować interesownej i demagogicznej maniery w jego
działalności, której widocznym celem jest zabezpoieczenie sobie wła-
dzy.
Tylko wielkoduszna, bezinteresowna władza jest obecnie w stanie
zdobyć zaufanie i sympatię narodu.
Doina Cornea
----------------------------------------------------------------------
Thomas L.Friedman
USA ZACHOWUJĄ OSTROŹNOŚĆ WZGLĘDEM NOWYCH RZĄDÓW W KRAJACH
EUROPY WSCHODNIEJ
Wątpliwości co do prawdziwych intencji dotyczących demokratyzacji
Administracja prezydenta Busha zdecydowała się na utrzymywanie
pewnego dystansu wobec rewolucyjnego rządu w Rumunii, jak i innych
nowych rządów w Europie Wschodniej z powodu wątpliwości co do prawdzi-
wości głoszonych zamiarów wprowadzenia demokratycznych reform prowa-
dzących do gospodarki wolnorynkowej.
Teraz, gdy minęła euforia wywołana rewolucjami w Czechosłowacji,
Rumunii, Bułgarii i NRD, twierdzą osobistości związane z administracją
prezydenta Busha, zaczynamy rozumieć, gdzie nastąpiły prawdziwe zmia-
ny, a gdzie trzeba jeszcze wiele zmienić, by można było oczekiwać
pomocy ze strony USA.
Administracja USA czuje, że nowy rząd w Pradze wstąpił na drogę
nieodwracalnych zmian demokratycznych i przygotowuje plan pomocy
ekonomicznej dla Czechosłowacji, jest jednak o wiele bardziej ostrożna
względem Bułgarii, NRD, a szczególnie Rumunii, gdzie wielu komunistów
i eks-komunistów wciąż znajduje się w rządzie.
Komentując postępowanie Iona Iliescu i Frontu Ocalenia Narodowego,
jeden z wyższych urzędników powiedział "Trudno jest nazwać to począt-
kiem demokracji. Wiemy, że pozbyki się stalinizmu, ale nie wiemy, co
go zastąpi. Po prostu nie jest do końca jasne, kim są ci ludzie".
Niezdecydowanie Bakera co do trasy podróży po Europie Wschodniej
Od kilku miesięcy sekretarz stanu James A. Baker wybiera się do
Moskwy, gdzie ma się spotkać z Eduardem Szewardnadze 7 i 8 lutego.
Planuje się odwiedzenie również co najmniej dwu innych stolic wschod-
nioeuropejskich. Po długich debatach zdecydowano, że jedną z nich
będzie Praga. Na sześć dni przed początkiem podróży ciągle nie wia-
domo, która stolica będzie drugim miejscem odwiedzonym przez Bakera.
Rząd rumuński zabiega, czasem nawet w sposób niemal desperacki,
o odwiedzenie Bukaresztu, jednakże rząd USA ma poważne wątpliwości co
do celowości wizyty Bakera w Rumunii w obecnej sytuacji.
"Z jednej strony, jeśli Baker nie pojedzie do Bukaresztu, nie bę-
dziemy mieć wpływu na rumuńską rewolucję. Ale z drugiej strony nie
chcemy udzielać poparcia niewłaściwym ludziom".
Administracja USA wyraża wprawdzie zadowolenie z programu liberali-
zacji ogłoszonego przez Front Ocalenia Narodowego, ale obawia się, że
wśród przywódców tego Frontu istnieją silne dążenia do powrotu do
komunistycznego modelu władzy, istniejącego przed "erą Ceausescu" -
bardziej liberalnego, ale opartego na silnej władzy jednej partii.
Na spotkaniu w departamencie stanu rzecznik Richard A. Boucher
przedsięwziął niezwykłe kroki ostrzegawcze, mówiąc: "Nie będzie po-
parcia dla Rumunii, jeśli ten kraj zboczy z drogi do demokracji".
Nie należy śpieszyć się z pomocą dla Rumunii
Do dziś Rumunii udzielono (ze strony USA), wraz z pomocą z ramie-
nia Czerwonego Krzyża), pomocy uwarunkowanej stanem tego kraju - w wy-
sokości 775 tysięcy dolarów. Ze względu na istniejące umowy handlowe
USA - Rumunia łatwo będzie znieść restrykcje Jacksona-Vanika wprowa-
dzone w roku 1988, przywracając Rumunii status kraju uprzywilejowanego
w wymianie handlowej. Rząd twierdzi, że taka akcja jest rozważana, ale
nie należy zbytnio się śpieszyć.
Jeden z ekspertów wyjaśnił, że warunki Jacksona-Vanika należy wi-
dzieć jako ułatwienie dla kraju komunistycznego zezwalającego nie tyl-
ko na emigrację, ale takiego, który przejawia stosunek do praw czło-
wieka bliski modelom zachodnim. Nowy rząd rumuński ogłosił wprawdzie
prawo Rumunów do emigracjii i do posiadania paszportów, ale jego
stosunek do pozostałych praw człowieka, jak na przykład do wolnych
wyborów, pozostaje niewyjaśniony.
Na przeciwłegłym krańcu jest Czechosłowacja, którą rząd USA uważa
za przypadek idealny: wszystkie zmiany rewolucyjne dokonują się na
drodze konstytucyjnej. Administracja zdecydowała przyznać Czechosło-
wacji status kraju uprzywilejowanego podczas negocjacji handlowych.
Jest prawdopodobne, że nastąpi to podczas wizyty Bakera w Pradze.
Oczekuje się również, że Baker dokona otwarcia konsulatu USA w Bra-
tysławie, zamkniętego w latach pięćdziesiątych, co będzie symbolem
uznania Waszyngtonu dla "nowej Czevhosłowacji" oraz wyrazem poparcia
prośby tego kraju o przyjęcie do Międzynarodowego Funduszu Walutowego.
/.../
Administracja Busha przedstawiła Kongresowi prośbę zatwierdzenia
pożyczki w wysokości 3OO mln dolarów dla nie wymienionych z nazwy
krajów wschodnioeuropejskich, które "zmierzają do demokracji i próbują
rozwijać gospodarkę wolnorynkową".
Co do Bułgarii, wydarzenia mające miejsce w tym kraju są uważane
bardziej za przewrót partyjny mający na celu odsunięcie Todora Źiwkowa
od władzy i zastąpienie go innymi komunistami niż za rewolucję. Tym
niemniej nowy rząd zadeklarował chęć zmian w trzech dziedzinach uwa-
żanych w Waszyngtonie za ważne: położenie końca przymusowej asymilacji
mniejszości tureckiej, ogłoszenie terminu wolnych wyborów (czerwiec)
i wolność wypowiedzi dla opozycji politycznej, której zezwolono na
wydawanie prasy.
"Bułgarzy zaszli daleko, ale wciąż są reformowanym reżimem komu-
nistycznym" - powiedział jeden z urzędników w departamencie stanu.
Nowy rząd pod kierownictwem Petra Mładenowa stwierdził, iż pragnie
statusu kraju uprzywilejowanego w handlu z USA, dostępu do pożyczek
rządowych oraz poparcia Waszyngtonu dla prośby Bułgarii o status
obserwatora w GATT.
Czekanie na dalszy postęp
"W obecnej sytuacji poszukujemy sposobów pomocy dla Bułgarii, ale
żaden z nich nie jest jeszcze wprowadzany w życie" - powiedział urzęd-
nik z departamentu stanu. "Najpierw pragniemy upewnić się, że rozwią-
zano sprawę turecką i że sprawa wyborów jest w trakcie załatwiania".
Co do NRD, urzędnicy z departamentu stanu twierdzą, że nie rozpocz-
nie się rozważać zagadnienia pomocy dla tego kraju przed przeprowa-
dzeniem wyborów demokratycznych i zmianą rządu.
Wątpliwości administracji USA dotyczące zmien w Europie Wschodniej
znalazły odbicie w przemówieniu wygłoszonym przez prezydenta Busha dla
religijnej sieci radiowej. Bush powiedział, że motywy religijne były
jednym z czynników, który doprowadził narody Europy Wschodniej do wal-
ki o demokrację. Nawiązał do kolęd, które po raz pierwszy od czter-
dziestu lat można było usłyszeć podczas ostatnich świąt w Czecho-
słowacji i w Rumunii.
Kilka słów poświęcił bohaterom z Europy Wschodniej, "którzy
pkazali, że ludzi, którym wiara przepełnia serca, nie można zamnknąć
za murami na zawsze".
Thomas L.Friedman
/"The New York Times", 3O stycznia 199O/
----------------------------------------------------------------------
CZY POWRÓT KRÓLA ?
W zrujnowanym gmaszysku w Randburgu, położonym na północ od Johan-
nesburga, 5O-letni człowiek, który w swym rodzinnym kraju przeżył
zaledwie trzy pierwsze dni życia, twierdzi, że przygotowuje powstanie
w stylu rumuńskim narodu albańskiego przeciwko "tyrańskiemu i ateis-
tycznemu reżimowi" w Tiranie.
"Nie wątpię, że gdyby naród albański mógł swobodnie decydować
o swym losie, zażądałby monarchii" - powiedział w wywiadzie dla AFP
król Leka I, dodając, iż jest przekonany, że pewnego dnia zasiądzie na
tronie, który, jego ojciec Zogu I musiał opuścić w 1939 r., podczas
inwazji wojsk Mussoliniego.
Bardzo wysoki (ponad 2 metry wzrostu) o siwych włosach, z pistole-
tem i sztyletem u boku, król Leka I z okazji Nowego Roku wezwał swych
współobywateli, aby chwycili za broń przeciwko reżimowi w Tiranie.
Życzy sobie, aby siły zbrojne policja i naród "pracowały wspólnie"
uwolnienia się od komunistycznego jarzma.
Cel króla jest jasny: zjednoczenie narodu albańskiego, rozdartego
między Albanię w jej obecnych granicach z około trzema milionami
mieszkańców a sąsiednią Jugosławię, w której - według oceny monarchy -
żyje rownież trzymilionowa rzesza Albańczyków, w większości w przyle-
gającej do Albanii prowincji Kosovo.
Leka I licząc zaledwie trzy dni życia razem z matką opuścił Alba-
nię, aby udać się do Grecji, a potem do Francji i Wielkiej Brytanii.
Przyznaje, że albańska rodzina królewska nie ma wiekowej tradycji -
jego ojciec był koronowany w 1928 r., a on sam objął tron po jego
śmierci w 1961 roku.
Po pobycie w Egipcie, a potem ponownie we Francji (gdzie studiował
na Sorbonie), w Hiszpanii (w latach 1962 - 1979) i w Rodezji (którą
pospiesznie opuścił, gdy przekształciła się w Zimbabwe) osiedlił się
przed blisko dziesięciu laty w Republice Południowej Afryki -
w odosobnionym majątku przekształconym w silnie uzbrojoną fortecę.
Żyje tam z "królową" Susan (pochodzenia australijskiego) i 8-letnim
"księciem - następcą tronu", nazwanym Leka Anwar Zong Reza Baudouin
/.../, strzeżony przez pięć strzeżących kły bokserów oraz umundorowaną
i uzbrojoną straż.
Oficjalnie zarabia na życie służąc jako pośrednik niektórym krajom
środkowo - wschodnim i azjatyckim przy zakupie i sprzedaży surowców,
minerałów czy też artykułów żywnościowych.
/AFP/
----------------------------------------------------------------------
Ann Scott Tyson
POKOJOWE PROTESTY OBEJMUJĄ CAŁĄ MONGOLIĘ
Komuniści rządzący Mongolią zdają się nie przeszkadzać ruchom
demokratycznym obejmującym ten strategicznie ważny kraj położony mię-
dzy Chinami a ZSRR.
Stolica Mongolii, Ułan Bator, pozostała spokojna po siedmiotysięcz-
nej, pokojowej demonstracji mającej miejsce podczas ostatniego week-
endu. Mieszkańcy Mongolii domagali się szybszych reform politycznych,
powiedział w rozmowie telefonicznej zachodni dyplomata, przebywający
w Ułan Bator.
Policja i wojsko nie interweniowały w czasie tej manifestacji,
która odbyła się wbrew zakazowi jakichkolwiek demonstracji, wprowadzo-
nemu przez rząd. Protesty, kierowane przez nowo utworzoną Mongolską
Unie Demokratyczną (MDU), były czwartym tego rodzaju wystąpieniem
w Ułan Bator w ciągu ostatniego miesiąca.
"Reakcje rządu były niemal żadne. Pozwolono na przeprowadzanie
demonstracji"- powiedziąl cytowany dyplomata.
MDU, która liczy podobno 7O.OOO tysięcy członków, domaga się wol-
nych wyborów, wolnej prasy, i położenia kresu autorytarnym, biurokra-
tycznym rządom sześdziesięcioletniej Mongolskiej Partii Komunistycz-
nej.
Jak doniosła agencja Reutera z Ułan Bator, rzecznik mongolskiego
ministerstwa spraw zagranicznych powiedział, że rządząca partia komu-
nistyczna może zaakceptować system wielopartyjny, powstający w Mongo-
lii. Dodał też, że partie opozycyjne nie są w Mongolii konstytucyjnie
zakazane.
Zachodni dyplomaci twierdzą, że polityka Gorbaczowa lansująca
"głasnost" i "pieriestrojkę" była główną przyczyną protestów w Mongo-
lii, podobnie jak to miało miejsce w Europie Wschodniej.
Mongolscy intelektualiści prowadzący demonstracje mieli swobodny
dostęp do prasy sowieckiej, opisującej wydarzenia w Europie Wschod-
niej. Duży wpływ na rozwój sytuacji miało również osłabienie uzależ-
nienia Mongolii od ZSRR, połączone ze stopniowym wycofywaniem
oddziałów sowieckich wojskowych z terenów tego kraju. Rok wcześniej
Moskwa podała do wiadomości, iż zamierza wycofać 75 % swoich sił mili-
tarnych z Mongolii. W listopadzie Chiny potwierdziły wycofanie 13.OOO
sowieckich żołnierzy, ale nie wiadomo, ile wynosi pełny stan liczbowy
wojska ZSRR w Mongolii.
"Stopniowe osłabienie kontroli i wycofywanie wojska ośmieliło Mon-
gołów do domagania się szybszej przebudowy rządów", powiedział
zachodni dyplomata przebywający w Pekinie.
Od roku 192O, gdy władzę w Mongolii objął rząd rewolucyjny, kraj
ten stał się bliskim sojusznikiem ZSRR, który z kolei pomógł zorgani-
zować Mongolską Republikę Ludową. Książęta mongolscy ogłosili swą
niezależność od chińskiej dynastii Qing po jej upadku w roku 1911.
Dziś ZSRR pragnie zmniejszenia swego militarnego i ekonomicznego
zaangażowania w sprawy Mongolii - twierdzą dyplomaci. Przez te wszyst-
kie lata Moskwa posyłała tysiące wojskowych i cywilnych doradców do
Mongolii, by pomóc w rozwijaniu przemysłu w tym słabo zaludnionym
kraju.
Jako znak odradzającej się dumy narodowej, uczestnicy protestu
domagają się powrotu z Moskwy Yumjaagiyna Cedenbała, wiekowego obecnie
przywódcy mongolskiego, który w 1984 roku, po dwudziestu sześciu la-
tach rządzenia, został odsunięty od władzy w Mongolskiej Partii Komu-
nistycznej. Cedenbał prosił niegdyś ZSRR o przekształcenie Mongolii
w republikę sowiecką, a demonstranci pragną postawić go przed sądem.
Chiny z uwagą śledzą rozwój sytuacji w Mongolii - w obawie, że
protesty mogą objąć również Mongolię Wewnętrzną, będącą autonomicznym
okręgiem Chin. Chińska prasa pominęła milczeniem protesty, ale donios-
ła o ogłoszonym zakazie demonstracji.
23 stycznia Agencja Reutera podała wiadomość, że Mongolska Partia
Komunistyczna zrzeka się niektórych swych przywilejów: specjalnych
szpitali, sklepów i domów wypoczynkowych. Wschodnioniemiecka agencja
prasowa ADN doniosła, że partia ta obiecała wolne wybory do lokalnych
władz partyjnych.
Ann Scott Tyson
/"The Christian Science Monitor", 26.1.-1.2. 199O/
----------------------------------------------------------------------
Esther Schrader
ORMIANIE CHWYTAJĄ ZA BROŃ, NIEPOKOJE ROZSZERZAJĄ SIĘ
Noc w stolicy sowieckiej Armenii. Mężczyźni ubrani w podniszczone
mundury ładują broń i amunicję na ciężarówki stojące przy ulicy, przy
której znajdują się budynki rządowe i partyjne.
Mężczyźni ci przygotowują się do walki, ale nie są to sowieccy
żołnierze, a budynek, przy którym się zbierają, nie należy do rządu,
ale do armeńskiej organizacji narodowej. Na ulicach Erewania Ormianie
przygotowują się do wojny z sąsiednim Azerbejdżanem - i wierzą, że
nikt nie będzie walczyć o Armenię prócz samych Ormian.
W ostatnim tygodniu mieszkańcy tego południowego miasta codziennie
zbierali się na placu przed gmachem opery, demonstrując desperacki
protest przeciwko zabijaniu Ormian w stolicy Azerbejdżanu, Baku, oraz
nienawiść do sowieckich przywódców, którzy nic nie robią, by ochraniać
życie Ormian mieszkających w Azerbejdżanie.
16 stycznia Moskwa posłała około jedenastu tysięcy żołnierzy do
tego rejonu i zarządziła stan wyjątkowy na spornym terytorium Górnego
Karabachu i w innych częściach Transkaukazu, a uzbrojeni Azerbejdżanie
zablokowali drogi wiodące w głąb kraju, nie chcąc dopuścić sowieckich
żołnierzy do Azerbejdżanu.
Wydarzenia w Erewaniu zaczęły się po ogłoszsniu przez armeńską agen-
cję prasową wiadomości o zabiciu dwudziestu dwu Ormian podczas antyor-
miańskich rozruchów w Baku. Około dwudziestu pięciu tysięcy Ormian
uciekło z Baku, a liczba zabitych doszła do ponad sześćdziesięciu
osób.
W ciągu poprzednich trzech dni armeńskie agencje prasowe doniosły
o oblężeniu dwu armeńskich wiosek znajdujących się w azerbejdżańskim
regionie Getaszen przez oddziały Azerbejdżańskiego Frontu Ludowego,
który również zaczął okupację budynków rządowych w regionie Szamlian.
W Erewaniu przywódca ruchu narodowego, Aszot Manuczarian, wezwał
tłum liczący ponad dwieście tysięcy ludzi do dostarczania strzelb,
noży i jakiejkolwiek innej broni do kwatery głównej ruchu narodowego.
Wezwał również wszystkich zdolnych do walki mężczyzn do przyłaczenia
się do oddziałów, które zostaną wysłane na granicę armeńsko-azerbej-
dżańską.
"Możemy wierzyć tylko sobie - powiedział Manuczarian. - Jeśli nasz
rząd nie spełnia swych obowiązków, musimy zorganizować obronę sami".
Dla Ormian, członków niewielkiej społeczności chrześcijańskiej oto-
czonej zewsząd przez narody muzułmańskie, pogromy Ormian w Azerbejdża-
nie przypominają od dawna zakorzenioną obawę przed sąsiadami. Ormianie
mówią, że czują się obecnie bardziej izolowani niż kiedykolwiek przed-
tem.
"Obecne czasy są dla nas bardzo trudne" - mówi Karen Simonian,
armeńska pisarka i deputowana do Armeńskiej Rady Najwyższej. "Nie
wiemy, co się z nami stanie. Wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że
wcześniej czy póżniej imperium sowieckie rozpadnie się. Ale my pamię-
tamy, że po upadku imperium tureckiego nastąpiły pogromy Ormian. Czy
obecnie historia się powtórzy ?"
Historia Ormian jest historią izolacji i podbojów, a ich przywódcy
twierdzą, że nie chcą jeszcze raz zostać ofiarami. "Nie możemy pozwo-
lić na ludobójstwo" - mówi Władimir Mowsissian, członek armeńskiej
partii komunistycznej i przewodniczący komitetu utworzonego przez
przywódców politycznych do sprostania trudnej sytuacji.
"W obecnym czasie próby musimy trzymać się razem, by pomóc naszym
braciom żyjącym poza granicami naszej republiki" - powiedział.
Pomimo zjednoczenia się Ormian w obliczu dawnych wrogów, Armenia
odsunęła się od sowieckich przywódców w Moskwie bardziej niż kiedykol-
wiek przedtem. Od lutego 1988, kiedy to Ormianie wyszli na ulice pro-
testując przeciwko wykorzystywaniu innych republik sowieckich i naro-
dów Europy Wschodniej, antysowieckie nastroje szybko rosną.
Obecnie gniew skierowany przeciwko sowieckiemu kierownictwu jest
bardzo silny. Nieco wcześniej sowieccy żołnierze strzelali do strajku-
jących robotników armeńskich w Stepanakercie, stolicy Karabachu. Ale
gdy setki Azerbejdżan zniszczyły zasieki na granicy ZSRR-Iran, nie
padł ani jeden strzał. Te dwa wydarzenia spowodowały, że niewiara
Ormian w skuteczność sowieckiej interwencji w konflikt między Armenią
a Azerbejdżanem jest powszechna.
"Ormianie są między Scyllą a Charybdą", powiedział Matthew Der
Manuelian, adwokat bostoński, który przewodniczy Grupie Armeńskiej,
ormiańsko-amerykańskiej organizacji charytatywnej w Erewaniu. "Niena-
wiść do Rosjan jest duża, ale wielka jest również obawa przed Turcją,
Azerbejdżanem i Iranem".
Od wielu lat Ormianie i Azerowie współżyją w Karabachu - górskim
regionie autonomicznym leżącym na terenie Azerbejdżanu. Ludność or-
miańska stanowi większość w tym regionie, związanym z Armenią histo-
rycznie, ale znajdującym się pod administracyjną kontrolą Azerbej-
dżanu. W ciągu ostatniego roku starcia między Ormianami i Azerami
nasiliły się niemal do poziomu wojny domowej.
Od 28 listopada Górski Karabach jest zarządzany przez komitet
złożony z sowieckich urzędników posłanych tu w celu przywrócenia po-
rządku, zaś sowieckie oddziały wojskowe okupują ten teren, a dzienni-
karzom nie wolno tam wjeżdżać.
Napięcia między Armenią a Azerbejdżanem wzrosły, gdy Rada Najwyższa
ZSRR przywróciła w głosowaniu kontrolę nad spornym regionem Azerbej-
dżanowi.
Esther Schrader
/"The Christian Science Monitor", 19-25 stycznia 199O/
DOKUMENTY
-------------------------------
W SPRAWIE ZJEDNOCZENIA NIEMIEC
Premier Mazowiecki na konferencji prasowej 21 II br., poświęconej
kwestii niemieckiej, przestrzegał przed naruszaniem równowagi strate-
giczno-militarnej, sugerował pozostawienie wojsk radzieckich na
terytorium NRD. Takie wypowiedzi polskiego Premiera służą imperialnym
interesom sowieckim - Polsce szkodzą.
W deklaracji programowej Solidarności Walczącej z września 1983 r.
pisaliśmy: "spodziewamy się przyjaznych, równoprawnych stosunków
z wielkim zjednoczonym narodem niemieckim". Te długo wyśmiewane przez
"realistów" przewidywania urzeczywistniają się. Zjednoczone w obecnych
granicach, demokratyczne, związane z Zachodem Niemcy już wkrótce mogą
być naszym dobrym sąsiadem, mogą nam pomóc w pogoni za Europą.
Teraz najpilniejsze i jedynie istotne jest wycofanie wojsk sowiec-
kich z terytorium obecnej NRD i z Polski. Reszta to propagandowe
"strachy na Lachy". Po wyzwoleniu się z komunizmu sami zapewnimy sta-
łość i bezpieczeństwo swych granic, zadbamy o narodowe interesy.
Niepodległa, demokratyczna Polska sprosta cywilizacyjnej konkurencji,
będzie krajem duchowego i materialnego rozwoju, krajem wolności i so-
lidarności.
22 lutego 199O r.
Przewodniczący Solidarności Walczącej
Kornel Morawiecki
----------------------------------------------------------------------
Konwersatorium "Sierpień 8O"
ODPOWIEDŹ NA DEKLARACJĘ
GEORGE'A BUSHA I HELMUTA KOHLA
Podczas wizyty w Polsce Prezydent Stanów Zjednoczonych George Bush,
mówiąc o zachodzących w naszym kraju przemianach politycznych, powie-
dział, że wybory przeprowadzone w czerwcu 1989 roku, to były "pierwsze
wolne wybory w powojennej Polsce" ("Rzeczpospolita").
Wyrażamy stanowczy protest wobec tej deklaracjii.
Wybory czerwcowe nie były wolnymi, demokratycznymi wyborami, ponie-
waż podział mandatów do Sejmu został ustalony między ugrupowaniami
politycznymi, a nie przez wyborców. Wynik tych wyborów znany był przed
wyborami.
W Polsce panuje nadal porządek totalitarny, narzucony narodowi pol-
skiemu po wojnie przez obcych. Obecne ograniczenie represyjnych dzia-
łań władz i rozszerzenie swobód mieszkańców naszego kraju, to fakty
bezspornie pozytywne, nie daja one jednak wystarczającej podstawy do
zmiany opinii o charakterze systemu politycznego w Polsce.
Uważamy za swój obowiązek oświadczyć, że umowy, które Stany Zjedno-
czone zawierają z władzami PRL, są umowami z obcą władzą totalitarną,
a nie z niepodległym demokratycznym państwem polskim.
* * * * *
Składając oficjalną wizytę w naszym kraju kanclerz Republiki
Federalnej Niemiec Helmut Kohl powiedział, że "nadszedł czas /.../ aby
zrealizować pojednanie z Polską".
Witamy z zadowoleniem te słowa i sądzimy, że podobne są uczucia
większości Polaków.
Charakteryzując nową sytuację polityczną w Polsce, kanclerz Kohl,
oświadczył: "Naszym partnerem w rozmowach jest demokratycznie wybrany
rząd polski" ("Rzeczpospolita").
Wyrażamy stanowczy protest wobec tej deklaracji.
Wybory przeprowadzone w PRL w czerwcu 1989 roku nie były wolnymi,
demokratycznymi wyborami, ponieważ podział mandatów do Sejmu został
ustalony przez porozumienie między ugrupowaniami politycznymi, a nie
przez wyborców. Wynik tych wyborów znany był przed wyborami.
W Polsce panuje nadal porządek totalitarny narzucony narodowi pol-
skiemu po wojnie przez obcych. Obecne ograniczenie represyjnych dzia-
łań władz i rozszerzenie swobód mieszkańców naszego kraju, to fakty
bezspornie pozytywne, nie dają one jednak wystarczającej podstawy do
zmiany opinii o naturze systemu politycznego w Polsce.
Uważamy za swoj obowiązek oświadczyć, że umowy które Republika
Federalna Niemiec zawiera z władzami PRL, są umowami z obcą władzą
totalitarną, a nie z niepodległym i demokratycznym państwem polskim.
Nie możemy też zgodzić się z kanclerzem Kohlem gdy twierdzi: "Do-
puszczono się straszliwych czynów na Polakach w imieniu Niemiec, ale
dokonano także złych rzeczy na Niemcach w imieniu Polski. Myślę tu o
wysiedleniu Niemców po 1944-45" ("Rzeczpospolita").
Powojenne akcje przesieńcze dotknęły nie tylko Niemców, ale i Po-
laków. Zostały one przeprowadzone przez organy powołane przez władze
sowieckie. Odpowiedzialność za zbrodnie popełnione przy wysiedlaniu
Niemców nie obciąża imienia Polski.
Mówimy to z całą szczerością, bo podobnie jak kanclerz sądzimy, że
"powinniśmy być wobec siebie uczciwi". Bez tego nie jest możliwy
w stosunkach między Polakami i Niemcami nowy i dobry początek.
Za Konwersatorium: Andrzej Gwiazda
Janusz Golichowski
----------------------------------------------------------------------
Pan Antanas Terleckas,
przywódca Ligi Wolności Litwy
Wielce Szanowny Panie !
"Wolni z wolnymi, równi z równymi" - chciałbym, aby to głośne hasło
dawnej Rzeczpospolitej Obojga Narodów przybrało nową treść. My, Pola-
cy, mamy względem Litwinów dług wdzięczności za stulecia współpracy,
za naszych bohaterów i patriotów wyrosłych na Waszych ziemiach. Ale
pomiędzy naszymi narodami nagromadziło się niemało urazów i nieporozu-
mienia, żalów i pretensji. Bo też trudno było pogodzić Wasze oczywiste
dążenia do odrębności, Wasze przywiązanie do prastarego litewskiego
Wilna z polską również wielowiekową obecnością w tym grodzie, tak za-
służonym dla naszej kultury. Wszystkie te bolesne, ale przecież jakby
rodzinne spory z całą brutalnością przerwał najazd sowiecki. Najpierw,
we wrześniu 1939 na Polskę, potem, w lipcu 194O na Litwę. My, po woj-
nie, odzyskaliśmy choć pozory niezależności. Was siłą i terrorem
włączono w imperium. Teraz, kiedy wydaje się zbliżać koniec imperial-
nego panowania we Wschodniej Europie, może bardziej niż kiedykolwiek
w przeszłości potrzebne jest wzajemne zrozumienie i zespolenie wysił-
ków naszych narodów. Potrzebne jest zaniechanie terytorialnych preten-
sji, tolerancja, a nawet pielęgnacja mniejszości narodowych - litew-
skiej w Polsce i polskiej na Litwie. Potrzebna jest wspólna walka
z wrogiem Litwy, Polski i całej ludzkości - z komunizmem.
Nasza organizacja od samego powstania w 1982 r. postuluje poszano-
wanie i niezmienność obecnych granic. Wszelkie ich zmiany byłyby
mnożeniem krzywd, a kłótnie o granice opóźniłyby wyzwalanie się na-
szych krajów.
Przesyłając na Pana ręce wyrazy sympatii dla Litwinów, deklaruję
w imieniu Solidarności Walczącej chęć ściślejszego współdziałania
z Ligą Wolności Litwy w dziele odzyskania niepodległości przez nasze
narody, w dziele budowy sprawiedliwej, solidarnej, demokratycznej Eu-
ropy.
Z poważaniem
Przewodniczący Solidarności Walczącej
Kornel Morawiecki
19 II 199O r.
----------------------------------------------------------------------
W grudniu ub.r. Dalaj Lama XIV odebrał w Oslo przyznaną mu Pokojową
Nagrodę Nobla. Skandynawski przedstawiciel Solidarności Walczącej
Jerzy Jankowski przekazał Laureatowi skierowany doń list Kornela
Morawieckiego, napisany 6 października 1989 r. Przedstawiamy niżej
odpowiedź Dalaj Lamy (angielski oryginał i jego polski przekład).
----------------------------
The Dalai Lama January 8, 199O
Mr. Kornel Morawiecki
Chairman of
the Fighting Solidarity
Dear Mr. Morawiecki,
Thank you very much for your felicitations on the occasion of my
being awarded the Nobel Peace Prize for 1989. I consider this as an
acknowledgement of the many years of my sincere efforts to promote
compassion and through it non-violence and peace.
I believe everyone of us has the seed to become compassionate and
kind-hearted and thus a potential peace-maker. The point is whether we
pay proper attention and make attems to develop these good qualities
within us.
It is my hope that the recognition accorded to me by the Nobel
Committee will encourage all those who are treading the path of peace
and non-violence.
With prayers and good wishes,
Yours sincerely,
/-/ Dalai Lama
----------------------------------------------------------------------
Dalaj Lama 8 stycznia 199O r.
Pan Kornel Morawiecki
Przewodniczący
Solidarności Walczącej
Drogi Panie Morawiecki,
Dziękuję bardzo za Pańskie gratulacje z okazji nagrodzenia mnie
Pokojową Nagrodą Nobla za rok 1989. Uważam to za wyraz uznania dla
moich wieloletnich szczerych wysiłków na rzecz miłosierdzia, a poprzez
nie pokoju i nie stosowania przemocy.
Wierzę, że każdy z nas posiada w sobie zarodek, by stać się litoś-
ciwym i łagodnego serca, a w ten sposób potencjalnym twórcą pokoju.
Sedno rzeczy jest w tym, czy zwracamy należną uwagę i podejmujemy
próby rozwinięcia w nas tych dobrych cech.
Mam nadzieję, że uznanie okazane mi przez Komitet Nagrody Nobla
stanie się zachętą dla wszystkich, którzy kroczą drogą pokoju i nie
stosowania przemocy.
Z modlitwami i pozdrowieniami
pozostając z poważaniem
/-/ Dalaj Lama
----------------------------------------------------------------------
Koledze Tomaszowi Wójcikowi, z okazji wyboru na przewodniczącego
Oddziału Wrocławskiego NSZZ "Solidarność", podziękowania i źyczenia.
Od 198O roku jawnie i w podziemiu walczyłeś o zbudowanie, utrzyma-
nie i odtworzenie czystej, silnej "Solidarności". Twój bezinteresowny
trud, Twoja wierność zasadom zostały docenione przez delegatów
i członków Związku. Nie szedłeś na kompromisy z komunistami, zawsze
jasno postrzegałeś i publicznie piętnowałeś zło tego systemu. Nie
godziłeś się na umowy "okrągłego stołu", na zmiany w Statucie Związku,
na niedemokratyczne wybory do Sejmu. Czynnie uczestniczyłeś w Porozu-
mieniu na Rzecz Demokratycznych Wyborów w NSZZ "Solidarność". Sądzę,
że Twoja postawa, owocująca obecnym zwycięstwem wyborczym, napełni
mową wiarą wielu, którzy zwątpili w ideały "Solidarności".
Dziękuję Ci za lata niekiedy spornej, ale zawsze uczciwej współpra-
cy. Wiem, źe zrobisz wszystko, by poprzez powierzoną Ci funkcję
w Związku bronić praw pracowniczych i przybliźyć czas demokratycznej,
niepodległej Polski. Źyczę Ci wyboru na przewodniczącego Regionu.
Przewodniczący Solidarności Walczącej
12. II 199O Kornel Morawiecki
----------------------------------------------------------------------
OŚWIADCZENIE
Od kilku miesięcy rządzą formalnie Polską niegdysiejsze siły opozy-
cyjne. Od paru tygodni nie ma już u nas nawet jawnie funkcjonującej
partii komunistycznej. Realizowany przez rząd Mazowieckiego program
reform służyć ma gospodarczemu uzdrowieniu i politycznej emancypacji
kraju. Zgubne dziedzictwo Jałty nie zostało jednak przekreślone.
Polska pozostaje nadal polityczno-militarnym wasalem Związku Sowiec-
kiego, wprzęgniętym w struktury Układu Warszawskiego i RWPG. Nowe
władze państwowe deklarują wolę dotrzymania wszystkich zobowiązań Pol-
ski wobec ZSRR, jakie w swoim czasie zostały zaciągnięte przez komu-
nistów bez oglądania się na interesy i zdanie społeczeństwa. Pozosta-
wanie lojalnych wobec Kremla komunistycznych dygnitarzy na najwyższych
stanowiskach państwowych, a w szczególności na stanowisku prezydenta
oraz w kierownictwie resortów obrony narodowej i spraw wewnętrznych,
stanowi dodatkową gwarancję trwałości tego stanu rzeczy.
Najbardziej haniebnym przejawem uzależnienia Polski od ZSRR jest
stacjonowanie na jej terytorium okupacyjnych wojsk sowieckich. Jak
długo wojska te będą pozostawać w naszych granicach, tak długo
wszelkie deklaracje o politycznej suwerenności Polski będą gestami bez
pokrycia. Z tego też m. in. powodu obecnego rządu w Warszawie, który
godzi się na polityczno-wojskową kuratelę ZSRR, a w szczególności na
bezpośrednią obecność militarną Sowietów w naszym kraju, nie możemy
uznać za autentycznie suwerenny rząd polski i odmawiamy mu swojego
uznania. Tymczasowa Reprezentacja Polityczna Sląska Opolskiego stoi na
stanowisku, że jedynym legalnym rządem polskim pozostaje emigracyjny
Rząd RP działający na mocy konstytucji z 23 kwietnia 1935 r.
Obecna sytuacja międzynarodowa daje nam możliwość szybkiego odzys-
kania pełnej suwerenności i niezależności od ZSRR. Sowieckie imperium
znajduje się w rozkładzie i władcy Kremla zmuszeni są godzić się na
daleko idące ustępstwa wobec ujarzmionych przez komunizm społeczeństw.
Na tym tle pojawiły się już żądania wycofania wojsk sowieckich
z Węgier i Czechosłowacji, a nawet z terytorium nierosyjskich republik
związkowych ZSRR. To że z analogicznym postulatem nie wystąpił dotąd
rząd Mazowieckiego, uważamy za fakt w najwyższym stopniu oburzający
i wymagający publicznego napiętnowania.
Dzisiejsza korzystna sytuacja międzynarodowa może okazać zjawiskiem
przejściowym i dlatego należy jak najszybciej wymusić na Sowietach
maksimum możliwych do osiągnięcia ustępstw politycznych. Dotyczy to
przede wszystkim właśnie sprawy wyprowadzenia z naszego kraju sowiec-
kich jednostek wojskowych. Wycofanie ich z Polski jest podstawowym
warunkiem naszego bezpiecznego bytu w przyszłości oraz zasadniczą
przesłanką powodzenia i trwałości wszystkich pożądanych przez nas
wewnętrznych przemian społeczno-politycznych. Dopiero z chwilą opusz-
czenia naszego kraju Sowieci stracą możliwość zawrócenia koła his-
torii, co - jak wiadomo - niejednokrotnie zdarzało się w historii PRL.
Postulat opuszczenia Polski przez okupacyjne siły sowieckie musi być
zatem z całym zdecydowaniem stawiany już dzisiaj. Jakakolwiek zwłoka
w tym względzie może któregoś dnia okazać się błędem niemożliwym do
naprawienia.
Stanowczo odrzucamy głoszoną przez ugodowo nastawionych byłych
opozycjonistów tezę, wedle której opuszczenie przez Polskę struktur
Układu Warszawskiego powinno nastąpić dopiero w ramach ogólnej likwi-
dacji systemu bloków militarnych w Europie. Przyjęcie takiego punktu
widzenia oznaczałoby bowiem przedłużenie wasalnego statusu Polski
wobec Kremla o całe lata, a może dziesięciolecia. Jednoczesna likwi-
dacja Układu Warszawskiego i NATO również nie leżałaby w naszym inte-
resie, ponieważ byłaby ona równoznaczna z rozciągnięciem sowieckiej
dominacji na cały kontynet europejski. Jest przeciż rzeczą oczywistą,
że wycofanie wojsk sowieckich zaledwie o kilkaset kilometrów na wschód
w żadnej mierze nie zrównoważyłoby praktycznych konsekwencji faktu
wycofania sił amerykańskich za Atlantyk.
Trzeba, by duch Jałty zniknął wreszcie z naszego myślenia politycz-
nego. Nie możemy dłużej godzić się na rolę biernego przedmiotu
wielkiej polityki supermocarstw. Dość stanowienia o nas bez nas. Czas
ująć swoje sprawy we własne ręce. Zamiast czekać na to, co obcy poli-
tycy postanowią w sprawie przyszłości międzynarodowych bloków
polityczno-militarnych, należałoby już dziś ogłosić ogólnonarodowe
referendum w sprawie dalszej przynależności Polski do Układu Warszaw-
skiego oraz dalszego stacjonowania w naszym kraju wojsk sowieckich.
Jesteśmy pewni, że odpowiedź polskiego społeczeństwa będzie w tej
kwestii jasna i zdecydowana: "SOWIECI DO DOMU !".
Tymczasowa Reprezentacja Polityczna Śląska Opolskiego:
- Piłsudczykowski Krąg Niepodległościowej Myśli Poli-
tycznej
- Organizacja Solidarność Walcząca
- Liberalno-Demokratyczna Partia "Niepodległość"
- Konfederacja Polski Niepodległej
- Młodzieżowa Grupa Niepodległościowa "Pokolenie'8O-88"
----------------------------------------------------------------------
OŚWIADCZENIE
Pokojowa manifestacja z udziałem 5 tys. ludzi zorganizowana 13
lutego przez Solidarność Walczącą przebiegała od początku do chwili
zakończenia w absolutnym porządku. Służby porządkowe SW przed rozpo-
częciem manifestacji i w czasie jej trwania skonfiskowały kilka
butelek z benzyną, petard, i wiele kamieni. Na wiecu na ul. Kochanow-
skiego nie dopuściły do jakichkolwiek konfliktów między demonstrują-
cymi a oddziałami ZOMO.
Po zakończeniu manifestacji - punktualnie o godz. 17 - zgodnie z
wcześniejszymi ustaleniami z Prezydentem Wituskim organizatorzy
przeszli z transparentami do Collegium Novum, gdzie odbyło się przygo-
towane przez Klub Polityczny "Wolni i Solidarni" spotkanie dyskusyjne
na temat celowości przeprowadzania manifestacji.
W tym czasie na ul. Kochanowskiego, głównie na chodnikach, pozosta-
ło ok. 3OO osób, które w pół godziny później przyłączyły się do
kilkunastu młodych ludzi obrzucających kamieniami oddziały ZOMO.
Choć do starć doszło po zakończeniu manifestacji, wbrew naszym in-
tencjom i działaniom, w pewnym stopniu czujemy się za nie odpowie-
dzialni - pragnący bić się z ZOMO za pretekst wykorzystali naszą
demonstrację. 13 lutego frustracja części młodzieży rozczarowanej
powolnością i połowicznością zachodzących zmian znalazła ujście w
formie której nie możemy zaakceptować.
Przedstawiciel SW
Maciej Frankiewicz
----------------------------------------------------------------------
ODEZWA WARSZAWSKIEJ SOLIDARNOŚCI WALCZĄCEJ
Współtworzymy organizację Solidarność Walcząca. Naszą dewizą - WOLNI
I SOLIDARNI, celem - wolna, niepodległa Rzeczypospolita Solidarna oraz
wyzwolenie ludzi i narodów z pęt komunizmu. Jesteśmy kontynuatorami
radykalnego nurtu NSZZ Solidarność, którego wyrazem było "Posłanie do
ludzi pracy Europy Wschodniej". Już dziś przygotowujemy się ideowo
i organizacyjnie do zbliżającego się nieuchronnie nowego wybuchu
społecznego. Chcemy go wykorzystać, aby obalić komunizm. Będziemy sto-
sować metody, które uznamy w danym czasie i okolicznościach za najbar-
dziej skuteczne.
>>>
Nie jesteśmy organizacją, która walczy z Solidarnością, wręcz prze-
ciwnie. Od początku walczyliśmy o relegalizację NSZZ "Solidarność".
Robiliśmy to nawet wtedy, kiedy niektórzy liderzy Związku, np. Zbig-
niew Bujak, nie widzieli żadnych szans na zwycięstwo lub ograniczali
się tylko do żądania pluralizmu. W obecnym czasie, kiedy związek, za-
miast organizować swe struktury, dał się wmanewrować w grę polityczną,
my apelujemy o budowę silnego, niezależnego związku, o zachowanie jego
tożsamości. Solidarność, na której wymuszono rezygnację z demokra-
tycznie wybranych przywódców, pozbawiona w aneksie do statutu prawa do
strajku, nie jest Solidarnością Sierpnia 8O roku. Jest to nowy twór
zarejestrowany przez grupkę ludzi skupionych w tzw. lewicy laickiej
(czytaj - Geremek, Kuroń itd.).
Uważamy, iż tylko [*] świadome swych celów podziemie antykomunis-
tyczne zdolne będzie pokonać komunizm. Dlatego też będziemy współpra-
cować technicznie i organizacyjnie ze wszystkimi partiami i organiza-
cjami, których celem nadrzędnym jest odzyskanie niepodległości
i ostateczne pokonanie komuny. Będziemy walczyć z komunizmem i wszel-
kimi jego przejawami. Celem bieżącym Solidarności Walczącej jest:
a/ usunięcie ze stanowiska prezydenta generała Jaruzelskiego, odpowie-
dzialnego za wprowadzenie stanu wojennego i popełnione zbrodnie na
narodzie polskim.
b/ wolne wybory nie za cztery lata, lecz za cztery miesiące, w których
społeczeństwo polskie będzie mogło swobodnie i w sposób demokra-
tyczny wybrać swoich przedstawicieli.
Bieżące hasła SW to: Jaruzelski musi odejść! Prezydenta nie agenta!
Wolne wybory - natychmiast! Nie przewidujemy ujawnienia organizacji,
bo cele stawiane przez SW wyklucają taką możliwość. Komuniści boją się
tylko organizacji ściśle zakonspirowanych, które mogą faktycznie za-
grozić ich pozycji. Stawiamy przede wszystkim na ludzi młodych,
których umysły nie uległy sowietyzacji. Jeżeli utożsamiasz się z naszą
organizacją, przyłącz się do nas.
Za Organizację Solidarność Walcząca
Oddział Warszawa
Stanisław Mirelski.
--------------------
*
Jak wnosimy z całego akapitu, jest to jedynie niezgrabność stylis-
tyczna. Słowu "tylko" przeczą dalsze zdania tego akapitu - i słusznie.
/AISW/
----------------------------------------------------------------------
UCHWAŁY
II Walnego Zebrania Delegatów Oddziału Wrocławskiego "Solidarności"
UCHWAŁA 1
Delegaci zgromadzeni na II Walnym Zebraniu Oddziału Wrocławskiego
NSZZ "Solidarność" oczekują podjęcia przez Sejm i Senat RP zdecydo-
wanych działań prowadzących do zmian systemowych i personalnych w MSW
i MON. W szczególności uwaźamy za konieczne rozwiązanie SB i za
niedopuszczalne uznajemy zachowanie tej instytucji w jakiejkolwiek
innej formie.
UCHWAŁA 2
II Walne Zebranie Delegatów Oddziału Wrocławskiego NSZZ "Solidar-
ność" wyraża zaniepokojenie rządowymi projektami dotyczącymi prywaty-
zacji przedsiębiorstw państwowych. Zastrzeżenia budzi proponowany tryb
prywatyzacji, kompetencja Agencji Przekształceń Własnościowych,
a zwłaszcza ograniczenie prerogatyw załóg pracowniczych i ich organi-
zacyjnej reprezentacji, w toku postępowania uwłaszczeniowego.
W związku z tym Walne Zebranie Delegatów:
1) ponawia poparcie dla samorządności pracowniczej i pracowniczych
form uwałaszczenia.
2) popiera wnioski o powołanie Funduszu Majątku Narodowego uzależnio-
nego bezpośrednio od Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej, nie zaś jako
agendy resortowych organów administracji.
3) Popiera wniosek Przedstawicielstwa Samorządów Pracowniczych do
Trybunału Konstytucyjnego w kwestii, czyją własnością jest majątek
przedsiębiorstw państwowych.
4) apeluje do dolnośląskich posłów i senatorów o reprezentowanie tego
stanowiska w toku prac legislacyjnych.
Wrocław, 1O.2.199O
Za Komisję Uchwał i Wniosków
Przewodniczący - Lothar Herbst
----------------------------------------------------------------------
Krajowe Przedstawicielstwo Gdańsk 199O.O2.O2
Samorządów Pracowniczych
8O-834 Gdańsk, ul Piwna 36/39
TRYBUNAŁ KONSTYTUCYJNY
WARSZAWA
pytanie prawne:
CZYJĄ WŁASNOŚCIĄ JEST MAJĄTEK PRZEDSIĘBIORSTW PAŃSTWOWYCH ?
Według naszej oceny obowiązujący stan prawny określają raczej
deklaracje polityczne niż szczegółowe normy prawne. Wywołuje to licz-
ne wątpliwości. Oto krótkie ich wyliczenie:
1) Brak definicji "własności społecznej", "własności państwa" oraz
relacji między tymi pojęciami.
2) ustawa o gospodarce finansowej przedsiębiorstw państwowych z lutego
1989 r. wprowadziła podział majątku przedsiębiorstwa państwowego na
majątek skarbu państwa w postaci funduszu założycielskiego Skarbu Pań-
stwa oraz majątek przedsiębiorstwa w postaci funduszu przedsiębior-
stwa.
3) Art.34 Kodeksu Cywilnego oddzielił majątek Skarbu Państwa od ma-
jątku innych osób prawnych.
4) Art.7 znowelizowanej Konstytucji zagwarantował prawo własności - w
jaki sposób te gwarancje mają zastosowanie do przedsiębiorstw
państwowych ?
5) Stan prawny skonstruowany j.w. oraz ustawami o przedsiębiorstwach
państwowych oraz samorządzie załogi przedsiębiorstwa państwowego
zaowocował szeregiem następstw w sferze materialnej:
a) od dziesięciu lat przedsiębiorstwo państwowe funkcjonowało jako
samodzielny podmiot w obrocie prawnym, samorząd załogi wykonywał
uprawnienia majątkowe, podejmując decyzje zmieniające usytuowanie ma-
jątku (darowizny, sprzedaż itp.)
b) w szeregu przedsiębiorstw nastąpiła amortyzacja majątku trwałe-
go, w pozostałych - amortyzacja większości majątku trwałego.
c) szereg przedsiębiorstw spłaciło koszty inwestycji i samo wypra-
cowało (kosztem zysku załogi) fundusze na rozwój i spłaty
kredytów.
d) część przedsiębiorstw spłaciła fundusz założycielski.
6) Szczególny niepokój budzą przygotowywane akty prawne:
- o prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych,
- o utworzeniu Rady Majątku Narodowego oraz Agencji Przekształceń
Własnościowych,
- o zmianie ustawy o przedsiębiorstwach państwowych.
Generalnym założeniem tych uregulowań jest powrót do systemu naka-
zowo-statystycznego. Inne wady tych projektów to:
- wywłaszczenie przedsiębiorstw państwowych z ich majątku, a załóg
z ich dorobku,
- naruszenie postanowień Art. 5 i Art. 7 Konstytucji poprzez likwi-
dację samorządu pracowniczego oraz naruszenie gwarancji własności.
- naruszenie Art. 6 Konstytucji poprzez anulowanie Art.47 ustawy o
p.p. i próbę omijania ustaw przy pomocy nowego brzmienia Art. 42
ustawy o p.p.
- rozszerzanie uprawnień organów założycielskich (instytucji, któ-
rej nigdzie w prawie nie przyznano funkcji przedstwiciela pań-
stwa) w miejsce ich likwidacji.
- ponowne przyznanie administracji centralnej prawa do oceny efek-
tywności przedsiębiorstw i do ich przekształcenia (właściciele
Rzeczypospolitej?)
Jesteśmy zdania, że proponowane regulacje wywołają następujące
skutki:
a) lawinowe roszczenia przedsiębiorstw państwowych i ich załóg za całe
1O lat,
b) żywiołową obronę załóg przedsiębiorstw przed ich wywłaszczeniem.
Z tych względów uważamy, że interwencja Trybunału w postaci roz-
strzygnięcia omawianych problemów prawnych jest sprawą niezwykle pilną.
7) Konstytucyjna ranga praw własności wymaga, naszym zdaniem, ponowne-
go zdefiniowania instytucji Skarbu Państwa, organy dysponujące
mieniem ogólnonarodowym winny podlegać Parlamentowi, aby mienie to nie
było kartą przetargową w grze politycznej i nie było trwonione na bie-
żące potrzeby.
Sekretarz - Bogusław Kaczmarek
Przewodniczący - Marek Krankowski
----------------------------------------------------------------------
Prezentujemy dwa dokumenty dobrze ilustrujące pewne zjawisko wystę-
pujące w kierowniczych kręgach obecnej "Solidarności".
Tomasz Wójcik został wybrany przewodniczącym Oddziału Wrocławskiego
NSZZ "Solidarność". Regionalna Komisja Wykonawcza, której kandydat
przegrał w wyborach, uniemożliwia nowemu przewodniczącemu podjęcie
działalności, zasłaniając się rzekomą nieprawomocnością wyboru, który
- jak liczy RKW - zostanie obalony na Zjeździe Regionalnym (2-4
marca). Odpowiedź z RKW przyszła w dwie godziny (!) po złożeniu pisma
przez Tomasza Wójcika.
----------------------
Wrocław, 13 lutego 199O r.
Regionalna Komisja Wykonawcza
region Dolny Śląsk
kol. Władysław Frasyniuk
przewodniczący RKW
Uprzejmie proszę o wydzielenie w siedzibie regionalnych władz
Związku przy pl.Czerwonym 1/3/5 dwóch pomieszczeń z telefonem dla po-
trzeb Zarządu Wrocławskiego Oddziału Wojewódzkiego. Proszę równieź
o przydzielenie 1 etatu administracyjnego oraz kwoty 4 mln zł do roz-
liczenia. Bardzo proszę o bardzo pilne załatwienie mojej prośby ze
względu na konieczność podjęcia działalności przez Zarząd Wrocław-
skiego Oddziału Wojewódzkiego NSZZ"Solidarność".
Serdecznie pozdrawiam
przewodniczący Zarządu
Wrocławskiego Oddziału
Wojewódzkiego
Tomasz Wójcik
______________________________________________________________________
Wrocław, 199O.O2.13
l.dz. IV/43/9O
kol.Tomasz Wójcik
Przewodniczący Zarządu
Oddziału Wrocławskiego
W odpowiedzi na pismo Kolegi z dnia 13.O2.199O uprzejmie informuję,
że zgodnie ze statutem NSZZ "Solidarność" ostateczny kształt struktury
Związku zostanie określony na Zebraniu Delegatów Regionu, który odbę-
dzie się 2-4 marzec 199O.
Zjazd Regionalny podejmie również uchwałę o trybie i terminie powo-
ływaniu nowych bądż likwidacji dotychczasowych struktur regionalnych
i przejęciu obowiązku przez nowo wybrane władze Regionu.
Do tego czasu nie jesteśmy upowaźnieni do spełnienia prośby Kolegi.
Łączę pozdrowienia
Sekretarz RKW NSZZ "Solidarność"
Dolny Śląsk
Krzysztof Wojtyłło
----------------------------------------------------------------------
Wrocław, 26 lutego 199O
prof. dr hab. Andrzej Wiszniewski
Przewodniczący Komisji Wyborczej
Regionu Dolny Śląsk
NSZZ "Solidarność"
plac Czerwony 1/3/5
WROCŁAW
Szanowny Panie Profesorze,
Pozwalam sobie poinformować Pana, że na moją prośbę, skierowaną do
Pana Rafała Dutkiewicza, Przewodniczącego Regionalnej Komisji Zjazdo-
wej, o umożliwienie mi obecności na Walnym Zebraniu Delegatów Regionu
i obserwowania jego obrad - otrzymałem lakoniczną odmowę, w której
stwierdzono, że "regulamin nie przewiduje takiej możliwości". Skądinąd
wiem na pewno, że w Zebraniu uczestniczyć będą osoby, które nie
posiadają żadnego oficjalnego tytułu, który wymagałby ich obecności.
Jeśli zatem istotnie istnieje taki "regulamin", który pozwala na to,
aby w Zebraniu Regionalnym uczestniczyły tylko takie osoby, które się
podobają Panu Dutkiewiczowi, to pragnę wyrazić moje zaniepokojenie
i najgłębsze ubolewanie.
----------
W sytuacji, gdy nie mogę osobiście spotkać się z Delegatami na
Walne Zebranie pozwalam sobie przesłać na ręce Pana Przewodniczącego
mój LIST OTWARTY do uczestników WZD i proszę, żeby zechciał Pan jakoś
zapoznać z treścią tego listu PT Delegatów.
Jednocześnie proszę, żeby niniejsze pismo, łącznie z dołączonym
Listem Otwartym zechciał Pan potraktować jako oficjalny PROTEST skie-
rowany do Komisji Wyborczej Regionu w związku ze sposobem, w jaki
Regionalna Komisja Wykonawcza i kolega Frasyniuk potraktowali decyzję
Walnego Zebrania Delegatów Oddziału Wrocławskiego, które to zebranie
wybrało Przewodniczącym Oddziału kolegę Tomasza Wójcika. Wynika z
tego, że RKW traktuje siebie jako ciało nadrzędne wobec Walnego Zebra-
nia Delegatów. Mam nadzieję, że Komisja Wyborcza Regionu ustosunkuje
się do tego oficjalnie i publicznie. Tym bardziej, że kolportuje się
i upowszechnia pogląd, że Zjazd Regionalny jest władny zmienić decyzję
Walnego Zebrania Delegatów Oddziału. Ufam, że Komisja Wyborcza Regionu
jest zdania, że decyzje Walnego Zebrania Delegatów, jakiegokolwiek
szczebla, zmienić może tylko to samo Zebranie.
Z wyrazami szacunku
/-/ Jerzy Przystawa
----------------------------------------------------------------------
Wrocław, 26 lutego 199O
Dr inż. Tomasz Wójcik
Przewodniczący Wrocławskiego
Oddziału Wojewódzkiego
NSZZ "Solidarność"
Drogi Tomku,
Ponieważ otrzymałem od Pana Rafała Dutkiewicza, Przewodniczącego
Komisji Zjazdowej w Regionie, odmowę zgody na moje uczestnictwo w Wal-
nym Zebraniu Delegatów Regionu - motywowaną tym, że "regulamin nie
przewiduje możliwości udziału obserwatorów" - przesyłam na Twoje ręce
mój List Otwarty do Uczestników WZD i proszę, żebyś zechciał zapoznać
z jego treścią innych Delegatów.
Chciałbym również poinformować Cię o proteście, jaki złożyłem na
ręce Przewodniczącego Komisji Wyborczej Regionu w związku ze sposobem,
w jaki RKW Dolny Śląsk i Jego Przewodniczący potraktowali decyzję
Walnego Zebrania Delegatów Oddziału, które to zebranie powierzyło
Tobie funkcję Przewodniczącego Oddziału. Nie licząc się z decyzją WZD
Koledzy z Regionalnej Komisji Wykonawczej dali tym samym dowód, że
uważają się za jakąś instytucję NADRZĘDNĄ nad Walnym Zebraniem Dele-
gatów. Mam nadzieję, że wszyscy Delegaci na Walne Zebranie wyciągną
z tego właściw wnioski.
Mój list do Delegatów podpisałem również często używanym przeze
mnie pseudonimem publicystycznym. Dotarły bowiem do mnie wypowiadane
w RKW opinie, że Andrzej Łaszcz tchórzliwie ukrywa się pod pseudonimem
i uniemożliwia to nawet pociągnięcie go do odpowiedzialności sądowej
za okropne i niesłuszne krytyki władz związkowych. Odkrywając więc mój
pseudonim chciałem trochę ulżyć ciężkiemu życiu demokratów z RKW.
Z serdecznym pozdrowieniem
/-/ Jerzy Przystawa
----------------------------------------------------------------------
UCHWAŁY SZCZECIŃSKIEJ SOLIDARNOŚCI
I. W SPRAWIE REJESTRACJI NSZZ "SOLIDARNOŚĆ 8O".
Zgromadzeni w dniu 1O lutego 199O r. delegaci Komisji Zakładowych
NSZZ "Solidarność" zarejestrowanych w Tymczasowym Zarządzie Regionu
Pomorza Zachodniego w Szczecinie postanawiają:
złożyć wniosek o rejestrację Niezależnego Samorządnego Związku Zawodo-
wego "Soliddarność 8O" działającego na obszarze Rzeczypospolitej Pol-
skiej.
II.
My, członkowie Związku Zawodowego "Solidarność 8O" - delegaci Ko-
misji Zakładowych NSZZ "Solidarność" zarejestrowanych w TZR Pomorza
Zachodniego w Szczecinie zwracamy się do Senatu RP o ukaranie winnych
45-letniej nieudolnej polityki gospodarczej i społecznej w Polsce.
III.
Uczestnicy spotkania w Domu Kultury "Korab" w Szczecinie, zebrani
w dniu 1O.2.199O r. domagają się:
1) przeprowadzenia w okresie do końca roku w pełni wolnych, demokra-
tycznych wyborów do Sejmu i Senatu RP. Dopiero nowy, reprezentatyw-
ny dla wszystkich krajowych sił społecznych i politycznych Sejm, może
stać się Sejmem, który uchwali nową Konstytucję, odzwierciedlającą
współczesne dążenia i oczekiwania społeczeństwaoraz system praw pod-
stawowych narodu polskiego;
2) nadania Polskiemu Radiu i Telewizji - statusu instytucji społecz-
nych, opartych w swej pracy na regulaminie, zapewniającym wszystkim
niezależnym partiom politycznym oraz organizacjom społecznym - równo-
prawny dostęp do tych środków masowego przekazu.
Jesteśmy zdania, że instytucje te nie mogą być tak jak dotychczas -
w wyłącznej gestii rządu, bowiem rodzi to zjawiska groźne dla demokra-
tycznego rozwoju społeczeństwa.
----------------------------------------------------------------------
Prezentowane niżej opracowanie gospodarcze zostało przyjęte przez
delegatów komisji zakładowych "Solidarności" Pomorza Zachodniego, sku-
pionych w Tymczasowym Zarządzie Regionu. Przesyłając ten tekst do
rządu związkowcy szczecińscy zaproponowali spotkanie szerokiej repre-
zentacji regionu z przedstawicielem rządu w celu przedyskutowania
sposobu wprowadzenia w życie przedstawionych propozycji.
Z tekstem opracowania lub jego fragmentami można się nie zgadzać, tym
niemniej stanowi on pierwszą większą próbę związkowej systematycznej
oceny wprowadzanego obecnie rządowego programu gospodarczego z pozycji
krytycznych.
--------------------------
Szczecin, dnia 1O.2.9O r.
1. Sejm R.P.
2. Rząd R.P.
I. 1. Realizowany program gospopdarczy rządu potocznie zwany "progra-
mem Balcerowicza" nie spełni związanych z nim oczekiwań między
innymi z następujących powodów:
1/ fiskalnego charakteru tegoż programu wyrażającego się w dra-
końskim podwyższeniu opodatkowania i stopy procentowej w za-
kresie kredytów bez równoczesnego wprowadzania jakichkolwiek
mechanizmów zwiększających podaż towarów i usług rynkowych
w gospodarce;
Program traktuje obecny kryzys gospodarczy kraju wyraźnie wy-
biórczo, stawiając jako cel naczelny zlikwidowanie inflacji
i zrównoważenie budżetu państwa, i podporządkowuje realizacji
tego zadania całokształt polityki gospodarczej i finansowej
państwa. Poprawnie przygotowany program powinien natomiast
traktować równorzędnie zwalczanie inflacji i osiąganie równo-
wagi budżetowej z jednej strony, a z drugiej tworzenie mecha-
nizmów rynkowych nieodzownych do zwiększania produkcji i
usług,
2/ wadliwych założeń przyjętych w stosunku do rolnictwa, którego
nie potraktowano w programie jako odrębnej gałęzi gospodarki
narodowej wymagającej szczególnych zasad i instrumentów oddzia-
ływania.
Rolnictwo wymaga zwłaszcza w obecnym okresie stosowania,
w sposób spójny i ciągły interwencjonizmu państwowego, od któ-
rego "program Balcerowicza" konsekwentnie się uchyla, bądź
który podejmuje jedynie w szczątkowym wymiarze. Interwencjo-
nizm państwa na rzecz produkcji rolnej polegać powinien na
gwarantowaniu podmiotom gospodarczym opłacalnych cen za pro-
dukty rolne oraz na stabilizowaniu ich poziomu w okresach
czasu skorelowanych z cyklami produkcji rolnej, roślinnej
i zwierzęcej, jak i w przetwórstwie. Jednym ze środków prowa-
dzących do uzyskania tego celu jest stosowanie w rozliczeniach
między przemysłem produkującym dla rolnictwa a budżetem pań-
stwa dotacji celowych o charakterze podmiotowym bądź przedmio-
towym, pozwalających stosować obniżki w cenach zakupu maszyn,
narzędzi rolniczych, środków ochrony roślin, materiałów budo-
wlanych dla rolnictwa itp.
3/ braku rzeczywistej samodzielności przedsiębiorstw państwowych
w pobieraniu decyzji gospodarczych; przejawia się to między
innymi w stosowaniu restrykcyjnego poziomu podatku od tzw.
ponadnormatywnych wypłat wynagrodzeń, nie pozwalającego przed-
siębiorstwu na swobodne kształtowanie płac indywidualnych, ale
także na zwiększanie poziomu zatrudnienia nawet w przypadku po-
jawiania się oczywistych korzyści w postaci przyrostu produkcji
dochodu netto. Arbitralnie, decyzją centrum ustala się też nadal
wskaźniki odpisów amortyzacyjnych i przeliczników dewizowych,
4/ realnej groźby zerwania systemu realizacji całokształtu sieci
umów kooperacyjnych przedsiębiorstw, od których terminowego
wykonania uzależnione jest wykonawstwo produkcji finalnych; stan
takiego zagrożenia występuje i pogłębia się w następstwie znacz-
nego zróżnicowania aktualnej sytuacji ekonomicznej poszczególnych
zakładów, przy czym zróżnicowanie to, sięgające w wielu przypad-
kach aż do całkowitego bankructwa, nie jest pochodną własnych
zaniedbań lub błędów danego podmiotu gospodarczego, lecz skutkiem
wprowadzanych w zaskakującym trybie poziomów: stopy procentowej
od kredytów, względnie opłati świadczeń podatkowych, np. w zakre-
sie podatku od nieruchomości.
W konsekwencji rysujące się zróżnicowanie wyników w zakresie
zysku brutto i netto zakładów nie jest, jak można by oczekiwać
w trakcie wprowadzania gospodarki rynkowej, rezultatem działa-
nia czynnika konkurencji albo też nieudolności w zakresie
obniżki kosztów własnych, lecz staje się pochodną arbitralnych
ustaleń w zakresie podatków i opłat oraz stopy procentowej,
których oddziaływanie wprowadzone zostało bez jego poprzedze-
nia przejściowym okresem adaptacji,
5/ zaskakującego wszystkie podmioty gospodarcze natychmiastowego
trybu wprowadzenia drastycznie wysokiej stopy procentowej
w sferze kredytów bankowych bez stworzenia szansy adaptacji
w postaci okresu przejściowego, np. jednorocznego, nieodzownego
do dostosowania gospodarki wewnętrznej przedsiębiorstw do warun-
ków drogiego kredytu.
2. Potwierdzeniem wysuniętych obiekcji wobec "programu Balcerowicza"
są między innymi notowania GUS w zakresie wyników produkcji prze-
mysłu i rolnictwa, a także poziomu skupu z ostatnich miesięcy, wyka-
zujące tendencję spadkową. Domaganie się niezwłocznej korekty zało-
żeń polityki gospodarczej rządu wychodzi z przesłanek ogólnej
filozofii zmian, jaka powinna towarzyszyć autentycznej i poprawnie
pojmowanej reformie gospodarczej, tj. takiej filozofii, która res-
pektuje tę prawdę, iż natura gospodarki i ekonomii wymaga zmian
ewolucyjnych, a nie rewolucyjnych. Poprawnie sformułowana polityka
gospodarcza rządu musi uwzględniać potwierdzony już w historii gos-
podarczej wielu krajów fakt, że kluczem do powodzenia reformy, jest
przyjęcie właściwych instrumentów ekonomicznych i podatkowych w sto-
sunku do rolnictwa.
45-letni okres komunistycznych restrykcji wobec rolnictwa musi być
wreszcie zastąpiony zastąpiony przez mądrą i ochronną wobec tego
podstawowego sektora gospodarki kraju.
Nie można też stawiać w centrum zainteresowania rządu równoważenia
budżetu państwa i to niemalże w trybie natychmiastowym, praktycznie
wyłącznie poprzez tzw. operacje cenowo-dochodowe, dokonywane kosztem
ograniczenia spożycia żywności przez szerokie warstwy społeczne
w kraju, poniżej minimum biologicznego. Działania takie godzą
zwłaszcza w dzieci i młodzież, tj. w struktury demograficzne będące
przyszłością narodu.
Jednostronny, czysto fiskalny model dokonywanych zmian pomija likwi-
dację monopoli gospodarczych, a przez to nie wprowadza warunków roz-
woju autentycznie konkurencyjnych w postaci konkurencji ceną, jakoś-
cią, czasokresem realizacji zamówień itp. W tej sferze brak po
prostu działań legislacyjnych, których wymaga interes gospodarki
mającej działać w warunkach konkurencji.
Jednostronne i wygórowane oraz nieadekwatne do ich realnego znacze-
nia są też żądania MFW w zakresie równoważenia budżetu i walki z in-
flacją, którym bezkrytycznie podporządkowuje się rząd. Rzeczywistość
jest bowiem taka, że o powodzeniu gospodarczej reformy rozstrzygną
własne wysiłki społeczeństwa polskiego oraz rodzimych podmiotów gos-
podarczych. Właśnie w stosunku do polskich podmiotów gospodarczych
muszą być podejmowane szybkie decyzje, stwarzające najzupełniej jed-
noznaczne, klarowne warunki, rozwoju gospodarczego. Decyzje, które
stanowić będą podstawę dla inwestowania, oszczędzania oraz modyfiko-
wania wytwarzanej już produkcji. Polityka społeczna rządu musi z ko-
lei uwzględniać aspekty realizacyjne polityki gospodarczej i przyję-
tego programu gospodarczego w tym sensie, iż program gospodarczy, by
móc mieć szansę realizacji, musi być wyraźnie adresowany do liczą-
cych się sił społecznych w kraju, mających zarazem znaczący udział
w procesie gospodarowania. Do sił tych zaś należą w pierwszym rzę-
dzie rolnicy (w sektorze uspołecznionym i nieuspołecznionym), pra-
cownicy gospodarki uspołecznionej zatrudnieni w sferze produkcji
i usług, polskie rzemiosło i kupiectwo oraz przedsiębiorcy indywidu-
alni. Dotychczas przyjęte rozwiązania, zwłaszcza w sferze opodatko-
wania nie wychodzą jednak naprzeciw oczekiwaniom i interesom żadnej
z tych grup społecznych.
Nie można też nie zauważyć, że szanse na sformułowanie i wdrożenie
w miarę poprawnego porogramu reformy gospodarczej stworzy dopiero
Sejm reprezentatywny dla wszystkich liczących się sił politycznych
i społecznych działających w kraju. Sejm, w którym działa w sposób
demokratyczny wyłoniona grupa partii prorządowych i partii pozosta-
jących w opozycji do rządu. Obecnie takiej konfiguracji w Sejmie nie
ma. Stąd też koniecznością ogólnonarodową staje się rychłe przepro-
wadzenie wolnych, pięcioprzymiotnikowych wyborów.
3. Podstawą niepodległości narodu jest siła gospodarki kraju. Stąd
też reforma obok dążeń w kierunku współpracy z kapitałem zagra-
nicznym musi uruchomić procesy społeczne i gospodarcze, zapewniające
utrzymanie majątku narodowego w polskich rękach. Dotychczas nie pod-
jęto ze strony rządu ani Sejmu żadnych poważnych działań, zwłaszcza
na niwie legislacyjnej, wychodzących naprzeciw tym powszechnym ocze-
kiwaniom. Nie realizuje się mianowicie w trybie stosownych aktów
normatywnych idei akjonariatu pracowniczego, umożliwiającej auten-
tyczne uwłaszczenie załóg pracowniczych. Wobec bliskości i ciągle
narastającego pola kontaktów uspołecznionych przedsiębiorstw pol-
skich z kapitałem zagranicznym, nieodzowna staje się też potrzeba
zapewnienia operatywnego zarządu przedsiębiorstwom, przy równoczes-
nym utrzymaniu kontroli społecznej ze strony kompetentnych składów
osobowych organów samorządu pracowniczego.
II. Wnioski i postulaty
------------------------
1. W zakresie polityki podatkowej:
1/ Zniesienie całkowite podatku obrotowego; podatek zamazuje obraz
ekonomiki przedsiębiorstwa i nie pozostaje w żadnym logicznym
związku z uzyskiwanym dochodem. Nadto podatek ten jest cenotwórczy
i wyraźnie inflacjogenny. Przychody skarbu Państwa, pomimo znie-
sienia wymienionego podatku zostaną w części zrekompensowane
w drodze poboru podatku dochodowego od zwiększonego tym samym zys-
ku przedsiębiorstw,
2/ Zniesienie podatku od płac w przedsiębiorstwach uspołecznionych
(w wys. 2O %) i od wynagrodzeń w nieuspołecznionych (w wysokoś-
ci 12,5 i 13,5%). Płace pracowników są kosztem produkcji towarów
i usług, stąd też stanowią czynnik kosztowy nie powinny podlegać
swoistemu restrykcyjnemu opodatkowaniu. Obniżka tego czynnika
kosztów powinna podlegać ogólnym regułom kalkulacji kosztów
w przedsiębiorstwie,
3/ Ograniczenie w roku 199O podatku od wzrostu wynagrodzeń przez
wprowadzenie podwyższonego progu jego poboru do 3O % i ponad
3O % przekroczenia normy; ujęcie takie obok zachowania roli anty-
inflacyjnej tego podatku umożliwi przedsiębiorstwom bardziej elas-
tyczne reagowanie na rysujące się możliwości wzrostu opłacalnej
produkcji drogą zwiększania zatrudnienia. Nadto proponowane roz-
wiązanie zapewnia działanie czynnika motywacyjnego w postaci:
wydajna praca - wyższa płaca,
4/ Przekształcenie konstrukcji podatku obrotowego i dochodowego
pobieranego w formie karty podatkowej poprzez:
a/ zwiększenie limitu zatrudnienia, np. do 2O-3O osób,
b/ przyjęcie stawki opodatkowania - miesięcznej od każdego za-
trudnionego w wysokości odpowiadającej 1/2 kwoty najniższego
wynagrodzenia w gospodarce uspołecznionej,
c/ objęcie kartą podatkową wszystkich branż,
d/ ustanowienie ograniczonej tabeli preferencyjnej dla rodzajów
rzemiosł i usług, wnioskowanych przez Min. Rynku Wewn. na
podstawie opinii centralnych organów samorządu społeczno-zawodo-
wego rzemiosła, handlu i usług; właściwe założenia dla opodatko-
wania w tej formie muszą polegać na stworzeniu podstaw do jej
maksymalnej pojemności. Szybki wzrost liczbowy drobnych przed-
siębiorstw oraz wzrost wartości ich produkcji i usług kierowa-
nych na rynek, stanowić będzie istotny krok w kierunku oczekiwa-
nego ożywienia gospodarczego.
Proponowane rozwiązanie umożliwi wreszcie zerwanie z dotychcza-
sowym, opartym na modelu komunistycznej biurokracji, szczegóło-
wym prowadzeniem ewidencji obrotów przez drobne i małe firmy.
Temu zdyskredytowanemu modelowi jest nadal wierne ostatnie roz-
porządzenie Min. Finansów z 28.12.89 r. w spr. karty podatkowej,
5/ Zrównanie kwot dochodu niepodlegającego opodatkowaniu podat-
kiem dochodowym i podatkiem wyrównawczym; aktualnie różnica
(od 1.1.199O r.) wynosi: 3 mln 6OO tys. zł - kwota wolna w sto-
sunku rocznym od podatku dochodowego i odpowiednio 16 mln zł -
w zakresie podatku wyrównawczego. Dotychczasowe ujęcie jest
antyprodukcyjne, gdyż stwarza preferencje podatkowe dla osób nie
podejmujących żadnej działalności gospodarczej na własny rachu-
nek i nieponoszących związanego z tym ryzyka,
6/ Wprowadzenie ulg inwestycyjnych od angażowanych w przedsię-
biorstwie środków trwałych (w sektorze nieuspołecznionym)
w wys. 5O % ich nominalnej wartości; zniesienie od 1.1.9O r. ulg
inwestycyjnych jest działaniem wyraźnie hamującym rozwój krajo-
wej prywatnej przedsiębiorczości, rzemiosła i usług.
2. W zakresie przekształceń własnościowych i uspołecznienia majątku
państwowego:
1/ Przyjęcie ustawy o tzw. akcjonariacie pracowniczym, umożliwia-
jącej przekształcenie przedsiębiorstw państwowych w spółki
akcyjne z udziałem kapitału pracowniczego, przy założeniu wykupu
nominałów akcji ze strony pracowników o dłuższym stażu pracy (5 -
1O lat) po cenie odpowiadającej 1/5O lub 1/1OO wartości akcji,
2/ wprowadzenie ustawy ustanawiającej zakaz uzyskiwania statusu
podwójnego obywatelstwa oraz zakazującej nabywanie prawa włas-
ności nieruchomości przez zagraniczne osoby prawne i fizyczne,
3/ wprowadzenie ustawy otwierającej możliwości świadczenia usług
bankowych w kraju przez osoby prawne i fizyczne wskazane przez
stowarzyszenia polonii zagranicznej - na zasadach zwolnienia
przychodów z tej działalności od podatku dochodowego w okresie
lat np. 1O,
3. W zakresie polityki rolnej:
1/ Wprowadzenie systemu dopłat budżetowych do cen maszyn, narzę-
dzi rolniczych, środków ochrony roślin, materiałów budowlanych
dla rolnictwa itp. w wysokości 5O % ceny nominalnej - na okres
lat 5,
2/ zmniejszenie ustalonych stawek podatku rolnego o 5O% na okres
lat 5,
3/ wprowadzenie systemu skupu (państwowego) płodów rolnych, opar-
tego na kalkulacji zapewniającej uzyskiwanie przez rolnika -
producenta zysku brutto co najmniej w wys. 4O %,
4/ zwolnienie od cła przywozowego artykułów, maszyn i urządzeń do
produkcji rolnej,
4. W zakresie poszukiwania rezerw prostych:
1/ zweryfikowanie podstawy wymiaru rent i emerytur przyznanych
działaczom partyjnym i państwowym w PRL,
2/ wprowadzenie systemu sprzedaży działek pracowniczych (owocowo-
-warzywnych) - na własność,
3/ umożliwienie powszechnego zakupu mieszkań komunalnych na włas-
ność przez dotychczasowych użytkowników - w trybie spłat
ratalnych wieloletnich,
5. W zakresie stopy procentowej i kredytów:
1/ ustalenie limitu środków obrotowych dla przedsiębiorstw uspo-
łecznionych, wolnego od oprocentowania w zakresie kredytu
bankowego,
2/ wprowadzenie instytucji niskiego oprocentowania kredytu banko-
wego dla przedsięwzięć gospodarczych o krótkich cyklach obro-
tu: kapitał - towar - kapitał, połączonej ze skalą wzrastają-
cego oprocentowania, pozostającą w proporcji do terminów spłat,
3/ wprowadzenie instytucji zapowiedzi zwiększenia stopy procento-
wej, opartej na 3-6 miesięcznym wyprzedzeniu,
4/ wprowadzenie instytucji kredytów rzeczowych dla rolnictwa na
okres 5 lat, oprocentowanych w stosunku rocznym w wysokości
2O % poniżej wskaźnika inflacji,
5/ uruchomienie niskoprocentowego, długoterminowego, powszechnego
kredytu dla indywidualnego budownictwa mieszkaniowego i remon-
tów substancji mieszkaniowej, zabezpieczanego wpisami hipoteczny-
mi,
6/ utworzenie funduszu kredytowego o charakterze interwencyjnym
(niskooprocentowanego), działającego w sferze realizacji umów
kooperacyjnych, przeznaczonego do dyspozycji producentów wyrobów
finanlnych,
6. W zakresie polityki społeczno-gospodarczej:
1/ przyspieszenie wprowadzenia ustawy antymonopolowej,
2/ przygotowanie ustawy o uwłaszczeniu załóg pracowniczych w try-
bie przekazania organom samorządu pracowniczego prawa własnoś-
ci majątku w wybranej grupie przedsiębiorstw państwowych,
3/ dokonanie weryfikacji umów handlowych zawartych z kontrahenta-
mi zagranicznymi pod kątem ich rzeczywistej opłacalności,
4/ uchylenie ustawy Rady Ministrów w przedmiocie umów agencyjnych
zawieranych przez j.g.u., stwarzającej zbędne ogniwa pośreni-
czące w obrocie gospodarczym
5/ powołanie instytucji giełd towarowych,
6/ wprowadzenie na okres przejściowy w handlu uspołecznionym mar-
ży regulowanych, uniemożliwiających przechwytywanie zysków
producenta oraz przeciwdziałających wykorzystywaniu monopolu han-
dlu na rynku,
7/ dążenie do docelowego modelu w gospodarce polegającego na:
a/ pełnym usamodzielnieniu i upodmiotowieniu faktycznym i praw-
nym przedsiębiorstw państwowych i spółdzielczych i prze-
kształceniu ich w przedsiębiorstwa społeczne,
b/ oddzieleniu sfery poczynań administracyjnych Rządu od gospo-
darki oraz sfery oddziaływania wszystkich organów władzy
centralnej i terenowej od działalności gospodarczej przedsię-
biorstw; Rząd winien prowadzić politykę gospodarczą, nie zaś
zarządzać przedsiębiorstwami, nie powinien też podejmować decy-
zji w sferze inwestycji i handlu jak i w dziedzinie zaciągania
pożyczek od kredytodawców zagranicznych w imieniu przedsię-
biorstw.
----------------------------------------------------------------------
Lubin, 19.12.1989 r.
Obywatel Mikołaj Kozakiewicz
Marszałek Sejmu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej
Obywatel Andrzej Stelmachowski
Marszałek Senatu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej
Rada Pracownicza Kombinatu Górniczo-Hutniczego Miedzi w Lubinie,
włączając się w ogólnopolską dyskusję na temat transformacji polskiej
gospodarki, a szczególnie przekształceń własnościowych wnioskuje
o uchwalenie Ustawy o akcjonariacie pracowniczym oraz takiej Ustawy
o prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, która sprzyjałaby akcjona-
riatowi pracy.
Uważamy, że wprowadzenie postulowanego wyżej rozwiązania spowoduje
upomiotowienie pracowników, wzrost ich suwerenności ekonomicznej. Usy-
tuuje interes pracownika nie tylko po stronie dystrybucji i konsump-
cji, ale także po stronie produkcji. Pobudzi to inicjatywę gospodarczą
zatrudnionych, przyniesie znaczący wzrost efektywności wykorzystania
majątku przedsiębiorstwa oraz jego rozwój. W skali całej gospodarki
przyczyni się do powstania rynku kapitałowego, będzie wspomagało wpro-
wadzenie systemu rynkowego.
Bardzo ważną przesłanką przemawiającą za wprowadzeniem akcjonariatu
pracowniczego jest obniżenie poziomu napięć społecznych, które niewąt-
pliwie wystąpią podczas przemian własnościowych.
Wnioskujemy także o przeprowadzenie nad postulowanymi rozwiązaniami
szerokiej konsultacji społecznej, z udziałem Rad Pracowniczych
i związków zawodowych.
Przewodniczący Rady Pracowniczej KGHM
Wojciech Swakoń
Sekretarz Rady Pracowniczej KGHM
Stanisław Lembas
----------------------------------------------------------------------
OŚWIADCZENIE
Komisja Górnicza NSZZ "Solidarność" Zagłębia Miedziowego, dyskutu-
jąc nad problemem bezrobocia stwierdza, że działamy w warunkach
gospodarki postkomunistycznej. Społeczeństwo nie jest przygotowane
psychicznie do bezrobocia.
Każda władza musi uznać ciągłość zobowiązań wobec pracowników. Rząd
nie może nie ponosić odpowiedzialności za problem bezrobocia.
Ochrona prawa do pracy jest prawem nadrzędnym naszego Związku. Sza-
cunek dla człowieka jako osoby ludzkiej nie pozwala na pozostawienie
go samym w tak trudnej sytuacji jak bezrobocie.
Komisja Górnicza NSZZ "Solidarność" Zagłębia Miedziowego będzie
traktowała wszystkie zwolnienia związane z restrukturyzacją lub ban-
kructwem jako zwolnienia grupowe, bez względu na uwarunkowania prawne
i formalne, pozwalające na nadanie im innego charakteru.
Komisja Górnicza NSZZ "Solidarność" Zagłębia Miedziowego nie będzie
wyrażała zgody na żadne pozakodeksowe zwolnienia, zanim władze pań-
stwowe i gospodarcze nie przygotują programu i środków jego realiza-
cji, obejmującego przekwalifikowanie lub przeniesienia oraz nie
stworzą sprawnego systemu rejestracji i akwizycji pracy.
Ponieważ problem restrukturyzacji i racjonalizacji zatrudnienia
będzie dotyczył także naszego przedsiębiorstwa, oczekujemy że Dyrektor
Generalny, uprzedzając przyszłe działania w tym względzie, przedstawi
nam sposoby ochrony prawa do pracy.
Komisja Górnicza NSZZ "Solidarność"
Zagłębia Miedziowego
Władysław Grocki
----------------------------------------------------------------------
KOMISJA ZAKŁADOWA Żarów 15.1.199O r.
NSZZ "SOLIDARNOŚĆ"
przy DZChem "Organika"
58-18O Żarów, ul. A. Czerwonej 65
tel.451-456 wewn.1O9,telex O7-12451
SEJM
Rzeczypospolitej Polskiej
Zmiany zachodzące w systemie polityczno-gospodarczym państwa są
niewystarczające i zbyt wolne. "Program Balcerowicza" wprowadzany dla
uzdrowienia gospodarki jest bardzo restrykcyjny i tak jak poprzednio
wszystkie PRL-owskie reformy uderza szczególnie w najuboższe warstwy
społeczeństwa. Dla utrzymania ciągłości zachodzących zmian konieczne
jest danie społeczeństwu satysfakcji w postaci likwidowania znacznych
wydatków na utrzymanie dotychczasowych struktur związanych nierozer-
walnie z systemem komunistycznym. W związku z tym uważamy za koniecz-
ne:
1. Natychmiastowe drastyczne ograniczenie wydatków na administrację
państwową, co musi spowodować jej odbiurokratyzowanie.
2. Natychmiastowe przeprowadzenie rzeczywistej reformy resortów MSW
i MON (dotychczasowe są tylko kosmetycznymi zabiegami), w tym roz-
wiązanie Służby Bezpieczeństwa bez prawa zatrudnienia byłych
funkcjonariuszy SB w resortach MON i MSW. Na czele tych resortów
muszą stanąć cywile całkowicie niezależni od aparatu PZPR.
3. Natychmiastową rewizję umów gospodarczych z ZSRR, pozostałymi
członkami RWPG oraz krajami kroczącymi "drogą socjalistyczną".
4. Poczynienie kroków zapewniających wycofanie całego kontyngentu
Armii Radzieckiej z Rzeczypospolitej Polskiej; do momentu kiedy to
nastąpi stanowczo egzekwować przestrzeganie prawa polskiego przez
Armię Radziecką, a za wszelkie odstępstwa od niego wyciągać takie
same konsekwencje jak w stosunku do obywateli i instytucji polskich.
5. Upaństwowienie całego majątku zgromadzonego przez PZPR - powstał on
kosztem i wysiłkiem całego społeczeństwa i musi stać się jego
własnością.
6. Całkowite zniesienie cenzury, celem umożliwienia społeczeństwu re-
alizacji prawa do wolności słowa i prasy.
7. Przeprowadzenie ogólnonarodowego referndum w sprawie przyszłości
energetyki jądrowej.
8. Natychmiastowe zniesienie ceł zaporowych, hamujących skutecznie
napływ tanich towarów zachodnich. Wprowadzenie ceł zostało odebrane
jako wspieranie monopolistów na polskim rynku.
9. Rozbicie centralnych i wojewódzkich związków spółdzielczych i usta-
nowienie prawa skutecznie chroniącego przed ich ponownym tworzeniem.
Dokonanie tych i im podobnych zmian w systemie polityczno-gospodar-
czym może przynieść Rzeczypospolitej i Polakom tylko korzyści.
Sekretarz Przewodniczący
NSZZ "Solidarność" NSZZ "Solidarność"
Adam Kawczyński Andrzej Bielec
----------------------------------------------------------------------
OŚWIADCZENIE
Obecnie uwaga Polaków, i ekipy rządzącej skupia się na tzw.
"reformie gospodarczej" i zaciąganiu kredytów w krajach zachodnich.
Jednocześnie nie dostrzegają lub nie chcą dostrzec niebezpieczeństwa
kryjącego się tuż, tuż.
W końcu ubiegłego roku z radością patrzyliśmy na burzenie muru
berlińskiego. Pierwsza wyrwana cegła stała się początkiem burzenia
starych podziałów w Europie i krokiem ku zjednoczeniu Niemiec.
Zaistniała sytuacja cieszy nas, ale także napawa niepokojem. Uznajemy
prawa narodów do samostanowienia i wolności. Zjednoczenie Niemiec
niesie jednak dla nas pewne zagrożenia. Staną się one bowiem potężnym
8O-milionowym narodem, o prężnej gospodarce i najsilniejszej armii
w Europie.
Obecnie w Niemczech Wschodnich istnieje przeświadczenie, że NRD to
"dobre" Niemcy. O ile RFN ma poczucie winy rozpętania wojny, o tyle
w NRD narastają nastroje nazistowskie i wrogość do Polaków i Polski.
Niektórym marzą się granice z 1937 roku. Na bazie wpływów z ZSRR
i komunizmu wyhodowany został tam swoisty komuno-faszyzm. W narodzie
tym nie istnieje poczucie win zbrodni hitlerowskich. Jeżeli po zjedno-
czeniu dojdą do władzy siły reakcji - mogą zagrozić słabiutkiej
Polsce.
Oba państwa niemieckie nie wypowiedziały się zdecydowanie do tej
pory, przy tym jednoznacznie i do końca co do granic Polski w wypadku
ich połączenia się. Połączone nowe państwo może nie respektować podję-
tych z osobna wcześniejszych zobowiązań. Ekipa premiera Mazowieckiego
za cenę kredytów przezornie przemilczała i "przeoczyła" tę najważniej-
szą dla nas sprawę. Zezwala również na wykup ziem i na ekspansję
niemieckiego kapitału na naszych terenach. Niemcy stają się w ten
sposób właścicielami polskich fabryk i ziem, co prowadzi do dalszego
osłabienia naszej gospodarki. Godzi to w podstawy naszego bytu narodo-
wego.
O zjednoczeniu Niemiec powinien decydować przede wszystkim głos
Polski. W czasie wojny ponieśliśmy ogromne straty: w wyniszczeniu
Narodu, terytorialnie, materialnie i moralnie. Jak wszystkie kraje
Europy Wschodniej - ponosimy również konsekwencje Układu Jałtańskiego.
"Dzięki" Niemcom, Polska i pozostałe kraje Bloku Wschodniego po dzień
dzisiejszy dźwigają balast komunizmu i sztucznego podziału Europy na
Wschodnią i Zachodnią. Doprowadziło to do rozgrabienia i gospodarczego
rujnowania ich. W dalszym ciągu w Polsce stacjonują wojska radzieckie.
Zmuszeni jesteśmy je utrzymywać.
W momencie zjednoczenia się Niemiec przesuwa się linia obrony
Układu Warszawskiego na tereny polskie. Zostaną rozlokowane na naszych
ziemiach głowice nuklearne.
Te wszystkie zależności muszą wziąć pod uwagę państwa zachodnie.
Nie możemy dopuścić do tego, aby nas znowu pominięto w momencie
podejmowania decyzji.
Nasuwa się więc pytanie - czy Niemcy mają prawo do zjednoczenia się?
Jeżeli tak, to muszą zostać spełnione następujące warunki i gwarancje:
- Zrewidowanie Układu Jałtańskiego.
- Wycofanie się wojsk radzieckich z państw Europy Wschodniej.
- Uzyskanie odszkodowań wojennych od Niemiec, oszacowanych w 1945 roku
na kwotę 1OO miliardów dolarów.
- Uzyskanie odszkodowań wojennych od ZSRR.
- Odzyskanie pełnej niepodległości i suwerenności Polski.
- Zagwarantowanie nienaruszalności granic.
Zjednoczenie się Niemiec bez spełnienia tych warunków byłoby pogwałce-
niem praw Narodów Europy do wolności i samostanowienia.
NIE MA WOLNYCH, ZJEDNOCZONYCH NIEMIEC - PRZY ZNIEWOLONEJ EUROPIE
lWSCHODNIEJ ! !
Grupa Niepodległościowa
Vade mecum
Wrocław - Kraków
----------------------------------------------------------------------
KOMUNIKAT
Dnia 6 stycznia 199O r. w Warszawie na wspólnym spotkaniu upoważnio-
nych przedstawicieli Grupy Politycznej "Samostanowienie" i Tymczasowej
Reprezentacji Politycznej Śląska Opolskiego obie struktury postanowiły
podjąć współpracę na płaszczyźnie politycznej oraz technicznej. Celem
współpracy ma być wymiana poglądów oraz opinii politycznych mających
ułatwić koordynowanie działań na rzecz odzyskania niepodległości.
----------------------------------------------------------------------
COMMITTEE FOR FREE ELECTIONS
IN POLAND
715 W. ARMITAGE AVENUE
CHICAGO, IL 60614
telefon: (312) 951-8886
Chicago, 23 stycznia 199O r.
REZOLUCJA
Zbliżające się wybory do Samorządu Terytorialnego tj. wybory nowej
władzy w województwach, miatach i gminach mają w oczekiwaniu społe-
czeństwa przywrócić system demokratyczny na szczeblu terenowym
w Polsce. Polacy, tak w kraju jak i poza jego granicami mają głębokie
przekonanie, że nowe, samorządowe władze zostaną wyłonione w drodze
pozytywnej selekcji spośród przedstawicieli cieszących się społecznym
zaufaniem, którzy będą reprezentowali interes społeczny, a nie interes
poszczególnych partii, organizacji, stowarzyszeń czy też frakcji
w Obywatelskim Klubie Parlamentarnym.
Jedyną gwarancją wyłonienia autentycznych reprezentantów społe-
czeństwa są wolne wybory oparte na demokratycznej ordynacji wyborczej.
Podstawowym kryterium określającym demokratyczną ordynację wyborczą
jest pięć zasad, zwanych pięcioprzymiotnikowym prawem wyborczym. Jedną
z nich jest zasada proporcjonalności, która gwarantuje udział we wła-
dzy wszystkim ugrupowaniom politycznym przystępującym do wyborów,
proporcjonalnie do ilości zdobytych głosów. Zasada ta wyklucza manipu-
lacje głosami wyborców i skutecznie zabezpiecza istnienie pluralizmu
politycznego w demokratycznym systemie parlamentarnym.
W ostatnim czasie grupa dyspozycyjnych wobec lewicy laickiej sena-
torów z Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego w składzie: Jerzy
Stępień, Lech Kozioł, Alicja Grześkowiak, Tadeusz Zieliński oraz Jerzy
Regulski, pełniący jednocześnie funkcję (sic) Pełnomocnika Rządu Do
Spraw Samorządu Terytorialnego, zgłosiła projekt ustawy o Ordynacji
Wyborczej Do Samorządu Terytorialnego, opierającą procedurę wyborczą
na tzw. "opcji większościowej". Opcja ta gwarantuje udział we władzy
jedynie tej partii politycznej, która zdobędzie największą ilość gło-
sów. Pozostałe partie i ugrupowania polityczne, które zdobędą o jeden
chociażby głos mniej, przepadają w wyborach i automatycznie są wyeli-
minowane z wpływu na życie polityczne w państwie. Ta niedemokratyczna
procedura wyborcza była stosowana w PRL-owskim prawie wyborczym od
22 lipca 1952 r. likwidując skutecznie wolną grę sił politycznych
w Polsce.
Dzięki "opcji większościowej", zastosowanej w wyborach do Sejmu
i Senatu PRL w dn. 4 czerwca 1989 r., w Zgromadzeniu Narodowym dzi-
siejszej Rzeczpospolitej Polski zasiadają ci działacze lewicy
laickiej, którzy kilkakrotnie przegrywali w wyborach do władz Solidar-
ności w 1981 roku. Stosowanie tego manewru w procedurze wyborczej
również proteguje te partie, które dysponują największym funduszem na
kampanię wyborczą. W przypadku lewicy laickiej, jako jedynej koterii
w Obywatelskim Klubie Parlamentarnym hojnie zaopatrywanej w ogromne
fundusze na działalność polityczną, zrozumiałym wydaje się fakt prze-
głosowania przez "solidarnościowych" senatorów w dn. 19 stycznia
bieżącego roku niedemokratycznej Ordynacji Wyborczej Do Samorządu
Terytorialnego.
Ordynacja ta wszakże, aby stała się obowiązującym prawem wyborczym
do Samorządu Terytorialnego, musi uzyskać zwykłą większość głosów
w Sejmie Rzeczpospolitej. W związku z powyższym Komitet Na Rzecz
Wolnych Wyborów w Polsce zwraca się z apelem do wszystkich posłów
Zgromadzenia Narodowego Rzeczpospolitej Polski z apelem, o poparcie
kontrprojektu Ustawy o Ordynacji Wyborczej Do Samorządu Terytorialnego
opracowanego przez posłów: Marka Jurek, J. Łopuszańskiego i Stefana
Niesiołowskiego. Projekt Ordynacji Wyborczej do Samorządu Terytorial-
nego wprowadzony do Sejmu przez posła z Okręgu Łódzkiego Stefana
Niesiołowskiego, opierającej się na demokratycznej zasadzie proporcjo-
nalności, daje równe szanse wszystkim partiom, organizacjom, koteriom,
bez nadużywania w kampanii wyborczej symbolu Solidarności, który
przysługuje jedynie Związkowi Zawodowemu ludzi pracy w Polsce.
Komitet Na Rzecz Wolnych Wyborów, jako organizacja działająca na
rzecz demokracji w Polsce, nie proteguje żadnej partii, ugrupowania,
stowarzyszenia, ani też koterii próbujących przejąć władzę w Polsce
lub też, jak to jest w przypadku lewicy laickiej, poszerzyć zakres jej
posiadania. Komitet popiera natomiast wszystkie działania zorganizo-
wanego społeczeństwa oraz osób prywatnych, jak również te inicjatywy
ustawodawcze podejmowane przez posłów i senatorów ze wszystkich Klubów
Parlamentarnych Zgromadzenia Narodowego, ktore zmierzają do przy-
wrócenia demokracji, wolności i niepodległości Polski.
W najbliższych 14 tygodniach rozegra się przyszłość Polski.
Postawa Polaków tak w kraju jak i na emigracji zadecyduje o tym,
jaka będzie Polska - wolna, demokratyczna i niepodległa, czy też
system polityczny w Polsce pozostanie nadal systemem totalitarnym.
Zbliżające się wybory do Samorządu Terytorialnego oraz poprzedzające
je próby wprowadzenia niedemokratycznej ordynacji wyborczej, są dla
nas wszystkich próbą politycznej dojrzałości i patriotyzmu. Losy
Polski zależą dzisiaj jedynie od nas samych, od naszego zaangażowania
i wiary we własne siły.
Zwracamy się zatem z sugestią do rodaków w kraju, o organizowanie
zebrań z posłami ze wszystkich klubów parlamentarnych w celu zobo-
wiązania ich do oddania swoich głosów na demokratyczną ordynację
wyborczą.
Przede wszystkim apelujemy do Polaków żyjących na emigracji -
piszcie listy do posłów wybranych w okręgach Waszego pochodzenia.
Listy te prosimy przesyłać na adres Komitetu Na Rzecz Wolnych Wyborów
w Polsce - zostaną następnie przekazane na ręce posła Stefana Niesio-
łowskiego. Szczególnie zwracamy się z apelem do organizacji polonij-
nych o zajęcie oficjalnego stanowiska w sprawie wyborów do Samorządu
Terytorialnego w Polsce.
Naród polski na drodze do demokracji, wolności i niepodległości nie
zatrzyma żadna, niedemokratyczna ordynacja wyborcza. Ci gracze poli-
tyczni, którzy próbują oszukać naród, zostaną przez ten naród surowo
osądzeni.
Komitet Na Rzecz Wolnych Wyborów w Polsce
RADA WYKONAWCZA:
Marian Gołębiewski
Jan Gajda
Jerzy Miklaszewski
Witold Szawłowski
ks. Kazimierz Wronka
Kazimierz Kościak
Waldemar Kaszubski
Stanisław Dzierżęga
Janusz Szymański
(przewodniczący)
----------------------------------------------------------------------
LIST DO POSŁÓW "RP"
Komitet Na Rzecz
Wolnych Wyborów w Polsce
Szanowny Panie,
Zbliżające się głosowanie w Sejmie nad Ordynacją Wyborczą do Samorządu
Terytorialnego będzie dla przyszłości Polski decydujące. Polska, dzię-
ki Pańskiemu głosowi, będzie demokratyczna, albo zatrzyma się na
drodze do demokaracji i wolności. To właśnie Pan w swoim sumieniu musi
zdecydować, czy przyszła władza wybrana w terenie ma reprezentować
interesy społeczeństwa, czy też - jak to było przez ostatnie 45 lat -
interesy jednej partii, jednego ugrupowania, czy też - jak to może być
jutro - interesy jednej koterii w Obywatelskim Klubie Parlamentarnym.
To właśnie Pan, oddając swój głos za demokatyczną Ordynacją Wyborczą
przesądzi, czy województwa, miasta i gminy w Polsce nie będą rządzone
przez nową nomenklaturę jednej partii, czy koterii, budujących swą
siłę i pozycję społeczną kosztem ludzi pracy.
Głosowanie w Senacie, w wyniku którego została uchwalona antydemo-
kratyczna Ordynacja Wyborcza udowodniło społeczeństwu, że ci senatoro-
wie, którzy pod sztandarem Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowe-
go Solidarność zostali przemyceni do Zgromadzenia Narodowego,
zdradzili ten symbol i zdradzili tych, którzy w czerwcowych wyborach
oddali na nich swe głosy.
Polska nie będzie nigdy własnością jednej partii.
W imieniu 32.OOO Amerykanów polskiego pochodzenia, którzy podpisali
petycję skierowaną do Kongresu Stanów Zjednoczonych o wolne wybory
w Polsce, zwracamy się do Pana z apelem o głosowanie za demokratyczną,
pięcioprzymiotnikową Ordynacją Wyborczą do Samorządu Terytorialnego,
wprowadzoną na forum Sejmu przez posłów Niesiołowskiego, Marka i Łopu-
szańskiego.
Jednocześnie informujemy Pana, że w przypadku przegłosowania
w Sejmie antydemokratycznej Ordynacji Wyborczej Komitet Na Rzecz
Wolnych Wyborów w Polsce podejmie zdecydowane działania w Kongresie
Stanów Zjednoczonych w celu zrewidowania dotychczasowego stanowiska
rządu USA w zakresie pomocy kredytowej dla Rzeczpospolitej Polskiej.
RADA WYKONAWCZA
Marian Gołębiowski
Jan Gajda
Jerzy Miklaszewski
ks.Kazimierz Wronka
Kazimierz Kościak
Witold Szawłowski
Waldemar Kaszubski
Janusz Szymański - przewodniczący
----------------------------------------------------------------------
KLUB ANTYKOMUNISTYCZNY IM. JÓZEFA MACKIEWICZA
DEKLARACJA IDEOWA
1. WARTOŚCI
Za podstawowe i najważniejsze wartości życia indywiduaknego i zbio-
rowego uważamy wolność i solidarność. Są one fundamentem innych war-
tości, zarówno tych, które dotyczą stosunków międzyludzkich, jak
również tych, które odnoszą się do stosunków między obywatelem a pań-
stwem. Z uznania wolności i solidarności wynika uznanie demokracji,
tolerancji, swobód politycznych i gospodarczych, niepodległości,
współpracy międzynarodowej. Uznanie i wprowadzanie w życie tych war-
tości stanowi o istocie człowieczeństwa, tak jak jest ona rozumiana
w cywilizacji europejskiej. Stopień realizacji ideałów wolności i so-
lidarności uważamy za miernik rozwoju i postępu społeczeństw, narodów,
kultur i całej ludzkości.
Od ponad stu lat majwiększym zagrożeniem dla wolności i solidarnoś-
ci, a tym samym dla cywilizacji europejskiej, jest komunizm rozumiany
jako ideologia, jako ruch polityczny, jako totalitarny system państwo-
wy, jako określony układ powiązań pomiędzy państwami. We wszystkich
tych znaczeniach komunizm stanowi wyzwanie dla ludzkości, gdyż, wbrew
szczytnym z pozoru celom, jakie deklaruje, niszczy najbardziej podsta-
wowe cechy ludzi stanowiące o ich człowieczeństwie. Ostateczne zwycię-
stwo komunizmu oznaczałoby kres ludzkości - przemianę ludzi w biolo-
giczne automaty. Dlatego za najważniejszy konflikt współczesności
uważamy walkę człowieczeństwa z komunizmem, toczącą się na wszystkich
możliwych frontach. Pomniejszanie wagi tego konfliktu służy tylko
interesom komunizmu.
2. CELE
Wbrew powszechnym odczuciom, zagrożenie komunistyczne nie maleje.
Aktualne przekształcenia komunizmu nie są jego rozpadem, lecz mają na
celu tym skuteczniejsze realizowanie jego celów: zniszczenie ludzkoś-
ci. Tym bardziej konieczne są czujność i zdecydowanie w walce z komu-
nizmem. Chcemy być tymi, którzy czuwają i ostrzegają. Zadaniem Klubu
Antykomunistycznego jest propagowanie wszelkich form walki z komuniz-
mem, wspieranie tych, którzy walczą z komunizmem, demaskowanie wszel-
kich nowych wcieleń komunizmu. W naszej działalności chcemy realizować
ideowy testament Józefa Mackiewicza, wielkiego pisarza i wielkiego
człowieka. Dążeniem Klubu Antykomunistycznego jest wyzwolenie krajów
i narodów z niewoli komunizmu, wyzwolenie umysłów i charakterów spod
jego zabójczego wpływu, odzyskanie przez Polskę pełnej niepodległości
państwowej i wolności duchowej.
3. METODY
Ponieważ chcemy bronić podstawowych wartości cywilizacji europej-
skiej, której częścią jest kultura i tradycja polska, w naszej dzia-
łalności musimy kierować się tymi wartościami. Broniąc wolności
i solidarności będziemy te wartości krzewić. Dążymy do współpracy
z organizacjami i partiami o celach zbieżnych z naszymi, odmawiamy na-
tomiast jakiejkolwiek współpracy z organizacjami komunistycznymi
i współpracującymi z komunizmem. Klub Antykomunistyczny nie zamierza
odgrywać roli partii politycznej, chociaż jego członkowie mają pełną
swobodę udziału w życiu politycznym. Zamierzamy wpływać na życie poli-
tyczne pośrednio, poprzez antykomunistyczną działaność propagandową,
wydawanie oświadczeń, opracowywanie analiz i opinii, inspirowanie
odpowiednich badań. Będziemy również popierać wszelkie formy walki
z komunizmem na polu gospodarczym: reprywatyzację, akcjonariat pracow-
niczy, ruch samorządowy, odradzanie ruchu spółdzielczego i inne.
/Klub działa w Katowicach/
----------------------------------------------------------------------
Wrocław, dnia 4 lutego 199O roku
APEL BYŁYCH MILICJANTÓW
W przededniu wyborów do samorządów lokalnych, głęboko zaniepojeni
nienormalnymi i nieznośnymi dla obydwu stron stosunkami między społe-
czeństwem a szerokimi rzeszami milicjantów, stosunki, które utrudniają
pracę milicjantom z jednej strony, a nie pozwalają zaakceptować apara-
tu przez społeczeństwo z drugiej strony, zwracamy się do obydwu stron
z apelem o pojednanie, o wzajemne wybaczenie w duchu zasad, którymi
kieruje się Rząd Premiera Tadeusza Mazowieckiego.
Jesteśmy świadomi tego, iż warunkiem takiego pojednania jest likwi-
dacja słusznie powszechnie znienawidzonego aparatu Służby Bezpieczeń-
stwa - spadkobierczyni UB. Nikt rozsądny jednak nie domaga się
przecież niczyjej głowy ani też niczyjej wolności. Pracownicy rozwią-
zanej SB winni odejść na emerytury lub też poszukać swojej szansy
w pracy społecznie akceptowanej i w ten sposób okupić winy.
Drugim warunkiem pojednania jest ustąpienie ze stanowisk dotychcza-
sowej kadry kierowniczej MSW do szczebla kieroników jednostek włącz-
nie. Byli oni organizatorami nędzy moralnej i materialnej, w jakiej
społeczeństwu przyszło żyć. Nie mogą być organizatorami nowej rzeczy-
wistości. Byli naszym strachem i naszym wstydem. Powierzone ich pieczy
kadry demoralizowali, ogłupiali, doprowadzając do zupełnego upadku
prestiż zawodu stróża porządku publicznego. Są ludźmi minionej epoki.
Apelujemy do nich, aby odeszli sami w pokoju.
Apelujemy do Pana, Generale. Jako współautor "okrągłego stołu" zro-
bił Pan duży krok ku dobremu. Czemu nie chce Pan.zrobić następnego? Co
Pana powstrzymuje przed ustąpieniem? Oczekuje tego olbrzymia większość
społeczeństwa. Oczekują tego pańscy podwładni, czego dowody miał Pan
w trakcie wyborów do Sejmu. Czy Pan tego chce, czy nie, jest Pan sym-
bolem wszystkiego, o czym chcemy zapomnieć budując lepszą przyszłość
dla naszych dzieci.
Apelujemy w końcu do Was - naszych byłych i aktualnych kolegów,
pracujących w MO. Wiemy, z jaką niechęcią większość z Was realizowała
przedsięwzięcia wymierzone w naród, do którego wszyscy należymy.
Wiemy, ile Was to kosztowało. My wiemy, bo czuliśmy tak samo. Społe-
czeństwo tego jednak nie wie. Jak chcecie mu to powiedzieć ? Czy myś-
licie o tym, w jaki sposób wyciągnąć do niego rękę ? Bo to Wy musicie
wyciągnąć pierwsi - z zapewnieniem, że ręka ta nigdy nie będzie
dzierżyła pałki wymierzonej w braci. Od Was zależy, czy chwila, kiedy
Wasze żony i dzieci będą dumne, iż mąż czy ojciec jest policjantem,
przyjdzie niebawem, czy nie przyjdzie dla Was nigdy. Od Was zależy,
czy szary obywatel będzie Was darzył szacunkiem i zaufaniem tak jak to
bywa w cywilizowanym świecie, czy nienawiścią. Dysponujecie cenną
wiedzą profesjonalną i dużym doświadczeniem zawodowym. Są to wartości
nie do zastąpienia. Ogromna większość z Was doskonale się sprawdzi
w nowych strukturach policyjnych, w tym na stanowiskach kierowniczych
różnych szczebli. Jesteśmy pewni, że swoje miejsce znajdzie każdy, kto
zechce pracować w zgodzie ze zdrową częścią społeczeństwa i dla jego
dobra, a którego dotychczasowa postawa daje tego gwarancje. Nieprawdą
jest, że społeczeństwo żąda eksterminacji całego aparatu MSW. Żąda
jedynie amputacji jego chorych tkanek.
Wzywamy Was do włączenia się w wielkie dzieło naprawy Rzeczypos-
politej. Nie czekajcie, aż inni zrobią to za was. To Wy jesteście siłą
tego aparatu, a nie Wasi pozbawieni zasad moralnych przełożeni. Może-
cie być siłą twórczą lub destrukcyjną. Wybór należy do Was. Nie
pozwólcie, aby któryś z rzędu tragiczny raz, ktoś inny dokonał wyboru
za Was.
Zarząd Koła Byłych Funkcjonariuszy MSW
z Dolnego Śląska
----------------------------------------------------------------------
DLACZEGO "NIE" ENERGETYCE JĄDROWEJ W POLSCE ?
(list otwarty)
O konieczności rozwoju atomistyki zadecydowały trzy przesłanki:
1) Konieczność utrzymania obecnej struktury przemysłu, szczególnie
utrzymanie prezmysłu ciężkiego.
2) Podobne tempo rozwoju demograficznego jak w latach 196O-7O.
3) Utrzymanie wzrostu dochodu narodowego równego 4 % rocznie.
Po 1O latach okazało się, że założenia powyższe są nieprawdziwe,
gdyż:
1. Utrzymanie obecnej struktury przemysłu jest niemożliwe. Jest bez-
względną koniecznością jego restrukturyzacja, a więc zmniejszenie
jego materiało- i energochłonności. W niektórych gałęziach przemysłu
z powodu ponad 8O % dekapitalizacji bezwzględnie konieczna jest jego
odbudowa.
2. Wzrost demograficzny kraju jest znacznie mniejszy.
3. Po 1O latach można stwierdzić, że zakładany wzrost dochodu narodo-
wego okazał się nierealny. Nadal nie osiągnięto dochodu z roku 1978.
Poza tym trzeba podkreślić, że przyjęcie planu rozwoju energetyki
jądrowej do 2O1O roku spowoduje:
1. Niezabezpieczenie, przy obecnej strukturze przemysłu zapotrzebowa-
nia na energię. Wg tzw. wariantu dolnego planów rządowych zapotrze-
bowanie to musi wzrosnąć o ok. 3O %. Wybudowane w tym okresie elek-
trownie atomowe mogą dać max. 7 % energii. Zdziwienie musi budzić
fakt, że plan ten, przedstawiony Sejmowi w 1988 r. nie wypowiedział
się w ogóle na temat kosztów jego realizacji ani nie podawał możli-
wości alternatywnych.
2. Z całą mocą wymaga podkreślenia fakt, że w produkcji energii
elektrycznej na głowę mieszkańca przewyższamy takie kraje jak
Węgry, Hiszpanię czy Portugalię. Nikt nie słyszał o kryzysie energe-
tycznym w tych krajach. Poza tym w 1979 r. wydobywaliśmy ponad 1O
miliardów m sześc. gazu ziemnego. W 1988 tylko 5 mld. m sześc. Innymi
słowy straciliśmy równowartość energii z 5 elektrowni jądrowych typu
Żarnowca. I tak zapowiadany kryzys nie nastąpił.
3. Budowa elektrowni jądrowych nie spowoduje poprawy środowiska,
a wręcz przeciwnie - jego pogorszenie. Nie nastąpi bowiem w wymie-
nionym okresie zamknięcie ŻADNEJ z istniejących elektrowni, zabraknie
natomiast pieniędzy na ich modernizację. Już w tej chwili z powodu
"braku pieniędzy" nie wykonano planu oszczędności w energetyce.
4. Nastąpi wzrost zadłużenia do 78 mld. dolarów. Musimy bowiem zakupić
całe urządzenia poza granicami kraju.
5. Dochód narodowy ulegnie obniżeniu.
Poza tym wymaga podkreślenia fakt, że:
1. Czas amortyzacji elektrowni jądrowych wynosi ok. 3O lat, a np. wod-
nych 5 lat. W dobie ciężkiego kryzysu ekonomicznego nie wydaje się
celowe zamrażanie kapitału na tak długi okres.
2. Koszt uzyskania 1 kWh z elektrowni jądrowej jest wyższy aniżeli
z elektrowni konwencjonalnej około trzykrotnie.
3. Budowa elektrowni jądrowych uniemożliwia, z powodów ekonomicznych
budowę instalacji odpyłowych, które produkują ok. 9O % energii.
4. Brak odpowiedniej jakości materiałów konstrukcyjnych, cementu, sta-
li ("Inżynieria i Budownictwo" 1986, 12)
5. Budowa elektrowni jądrowych uniemożliwia budowę zbiorników reten-
cyjnych wodnych, ze względów ekonomicznych i materiałowych, co
pogłębia deficyt wody w kraju (co powoduje m. in. spadek plonów).
6. Do chwili,obecnej nie rozwiązano na ŚWIECIE sprawy odpadóow radio-
aktywnych. Koszt przechowywania odpadóow nie jest uwzględniony
w kosztach budowy elektrowni. Brak międzynarodowych umów (z ZSRR)
w sprawie usuwania wypalonego paliwa.
7. Nieprzygotowanie techniczne i technologiczne kraju do budowy takich
obiektów.
8. Typ reaktora i data jego konstrukcji nie gwarantują bezpiecznej
pracy.
9. Wybór miejsca pod budowę pierwszej elektrowni jądrowej w Żarnowcu
wskazuje, że odpowiednie komisje lekceważą przepisy dotyczące loka-
lizacji tego typu budowli. Żarnowiec usytuowano bowiem dokładnie na
uskoku tektonicznym, aktywnym w okresie ostatnich 7O lat. Ekspertyza
geologiczna (1988) postuluje wstrzymanie budowy elektrowni jądrowej do
czasu wyjaśnienia sprawy metanu obecnego w podłożu. W przypadku
potwierdzenia dotychczasowych badań uniemożliwi to budowę jakiegokol-
wiek zakładu przemysłowego w tym miejscu.
1O. Spowoduje dalsze uzależnienie kraju od dostawcy rudy uranu.
Światowe zapasy uranu szacowane są na 15-25 lat.
PS. W zakładanych planach do 1992 roku nadal 35 % środków przeznaczo-
nych na inwestycje lokuje się w przemysł energetyczno-paliwowy.
Dowodwem dobrej woli wyprowadzenia kraju z kryzysu Rządu Premiera
Mazowieckiego będzie jak najszybsza zmiana tej proporcji na rzecz
rolnictwa. Wymaga podkreślenia fakt, że bez przesunięcia środków na
rzecz rolnictwa samo wyżywienie narodu będzie bardzo utrudnione.
Niestety, ostatnia wizyta byłego premiera Francji osłabia te nadzieje.
Giscard d'Estaigne jest bowiem żywotnie zainteresowany w sprzedaży
Polsce urządzeń energetyki jądrowej na zasadach udzielenia 5-7
miliardów dolarów kredytu. Spowoduje to dalszą emisję pustego pienią-
dza i dalszy wzrost cen artykułów żywnościowych, a więc dalszą infla-
cję. Jednocześnie ulegnie dalszemu zahamowaniu budownictwo
mieszkaniowe z powodu przesunięcia mocy i środków na budowę elektrowni
jądrowych.
(-) Antoni Furtak - poseł, członek
prezydium OKP
----------------------------------------------------------------------
Wpadła nam w ręce ulotka wyborcza sprzed 33 lat. Wielkie słowa,
emocje, złudne nadzieje. Dalszy ciąg znamy. Niewątpliwe jest podobień-
stwo do dzisiejszych czasów - choć zamiast Węgier straszy się nas
dziś Rumunią. Autorów ulotki nie znamy.
--------------------------
W R O C Ł A W I A N I E
- - - - - - - - - - - - - -
2O.I.1957 wybieramy posłów do nowego Sejmu Polskiej
Rzeczypospolitej Ludowej.
Po okresie destrukcyjnej działalności beriowczyzny zarówno
w życiu politycznym, jak i gospodarczym stoją przez nowym Sejmem
doniosłe zadania, których historyczny sens można zmierzyć zadaniami,
jakie postawił naród w 1794 roku przed Sejmem Wielkim. Tak jednak,
jak w owych latach spłonęła pożogą zaborczego ucisku ziemia polska,
tak i dzisiaj stoi przed nami widmo Węgier.
Obywatele - nie zatraćcie zdobyczy polskiego Października.
Głosujcie na współbojowników G o m u ł k i o program Wielkiej
Odnowy.
Nie skreślajcie członków PZPR.
Niech żyje Polska Suwerenna.
----------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------
_
ARTYKULY * WYWIADY * KOMENTARZE
-----------------------------------------
Od początku, od 198O r., a szczególnie od wprowadzenia stanu
wojennego Wrocław stanowił bastion "Solidarności". 1O lutego 199O r.
odbył się zjazd delegatów Związku województwa wrocławskiego. Jego
przebieg znamienny był dla tego, co obecnie rozgrywa się w łonie
"Solidarności".
--------------------------
RELACJA
z Walnego Zebrania Delegatów Oddziału Wrocławskiego NSZZ "Solidarność"
O godz. 9 z minutami przewodniczący RKW, Władysław Frasyniuk wita
zgromadzonych delagatów oraz zaproszonych gości, wsród nich księdza
Adama Wiktora, dolnośląskich posłów i senatorów oraz dziennikarzy
z prasy, radia i telewizji. Wzywa obecnych do uczczenia minutą ciszy
wszystkich, którzy zginęli za "Solidarność" w ciągu minionych 1O lat.
Wybrane zostaje prezydium zebrania w składzie: Włodzimierz Suleja,
Władysław Sidorowicz, Tomasz Orlicz i Roman Traczyk.
Przewodniczący Komisji Wyborczej Regionu, prof. Andrzej Wiszniewski
składa krótkie sprawozdanie z jej działalności Przypomniana zostaje
historia powstania tego ciała, powołanego do życia wspólnym aktem RKW
i RKS z lipca ub.r.
Na 263 okręgi wyborcze utworzone łącznie w Oddziale Wrocławskim
i Ziemiach, wybory przeprowadzono w 178 okręgach. Wybrano 358 dele-
gatów. Ziemia Zgorzelecka zrezygnowała z udziału w zjeździe wojewódz-
kim, a więc na sali powinno się znaleźć 341 delegatów, reprezen-
tujących około 15O tys. członków "Solidarności". Przewodniczący składa
szczególne podziękowanie tym kilku najofiarniajszym członkom Komisji,
na których do końca ciążyła większość obowiązków. Mówi też, że zamó-
wiona przez Komisję Wyborczą Msza Święta była szczególnym darem jej
członków dla delegatów na Walne Zebranie.
Na wniosek z sali, delegaci składają na ręce Metropolity
Wrocławskiego podziękowanie od dolnośląskiej "Solidarności" dla całego
Kościoła w Polsce, który przez wszystkie lata ofiarnie wspierał nasz
Związek.
Po dokonaniu wyboru 15-osobowej Komisji Skrutacyjnej zebrani przy-
stępują do wyborów przewodniczącego Zarządu Oddziału. Do Komisji
Wyborczej wpłynęły wcześniej 3 kandydatury: Władysława Frasyniuka,
Tomasza Wójcika i Bogusława Paszkowskiego. Bogusław Paszkowski rezyg-
nuje z kandydowania. Władysław Frasyniuk również rezygnuje zgłaszając
wcześniej kandydaturę wiceprzewodniczącego RKW - Włodzimierza Mękar-
skiego. Następuje prezentacja kandydatów.
Tomasz Wójcik jest przewodniczącym KZ "Solidarności" na Politechni-
ce Wrocławskiej. W latach 198O-81 uczestniczył w zakładaniu pierwszych
zakładowych struktur "Solidarności" Brał aktywny udział w pracach I
Walnego Zebrania Delegatów Regionu Dolny Śląsk i w I Krajowym Zjeździe
Delegatów. Jego dewizą jest Związek silny. Tylko silna "Solidarność"
może stanowić gwarancję unormalniania sytuacji w kraju, czyli odcho-
dzenia od komunizmu. W budowaniu siły Związku zasadniczą rolę odegrać
powinny następujące czynniki: doprowadzenie do końca demokratycznych
wyborów w "Solidarności", stworzenie odpowiedniej oprawy legislacyjnej
dla zachodzących przemian gospodarczych oraz uzdrowienie sytuacji w
prasie Związkowej.
Włodzimierz Mękarski jest kierowcą - mechanikiem. Przed stanem wo-
jennym - przewodniczący "Solidarności" "Mostostalu", później uczestnik
strajków i działacz konspiracyjny. Współtworzył dolnośląskie RKW.
Jest zwolennikiem Związku silnego, ale mądrego, opartego na silnych
Komisjach Zakładowych. Trzeba dążyć do tego, by pracownik identyfiko-
wał się z miejscem pracy. Zarząd Regionu musi stanowić zgrany zespół,
oparty na fachowości i podziale kompetencji.
Dalszy ciąg prezentacji, to odpowiedzi kandydatów na pytania zada-
wane z sali.
Delegat z Zakładów Energetyki stwierdza, że "Solidarność" jest wew-
nętrznie skonfliktowana, co znajduje odbicie również w regionie
dolnośląskim. Pragnie usłyszeć, co każdy z kandydatów osobiście
zrobił, by doprowadzić do pojednania w naszym Związku.
T. Wójcik uważa, że wniósł jakąś cegiełkę do sprawy pojednania w
"Solidarności". Jako współinicjator i sygnatariusz Porozumienia na
Rzecz Przeprowadzenia Demokratycznych Wyborów w NSZZ "Solidarność",
dążył wraz z inymi uczestnikami do tego, aby możliwie największa ilość
osób, czujących się członkami Związku, przezwyciężając podziały
i konflikty szła wspólnie do wyborów. Udało się to w wielu regionach
- między innymi w Bydgoszczy i w Łodzi. Zdaniem kandydata, miało to
również pozytywny wpływ na zawiązanie porozumienia wyborczego RKW -
RKS na Dolnym Śląsku. Wójcik, był autorem pierwszego chyba apelu
o zawarcie takiego porozumienia i utworzenie wspólnej Komisji Wybor-
czej. Opracował też pierwszy projekt regionalnej Ordynacji Wyborczej
i uczestniczył w pracach Komisji Wyborczej Regionu.
Wł. Mękarski uważa, że podziały i konflikty to dzisiaj już his-
toria. Nie chce wracać do tych smutnych spraw.
L.Żołyniak z "Cuprum" pyta T.Wójcika o jego stosunek do sprawy
badań kondycji ekonomicznej członków Związku i społeczeństwa, do
potrzeby ustalenia minimum socjalnego i biologicznego.
T. Wójcik uznaje tę sprawę za jeden z podstawowych celów i obowiąz-
ków Związku. Bez tego normalna działalność jest niemożliwa. Badania
takie - wymagające oczywiście wielkiego wysiłku i kosztów - powinny
być systematycznie prowadzone na poziomie regionalnym.
Ten sam delegat ma pytanie do Wł. Mękarskiego - skoro ten ostatni -
jak powiedział - pragnie, aby Związek był silny, to jak skomentuje
sytuację w Miliczu, gdzie osobiście przyczynił się do osłabienia
powstałej tam, demokratycznie wybranej struktury międzyzakładowej ?
Wł. Mękarski twierdzi, że wspomniana struktura nie pochodziła z wy-
boru, ponadto jej przewodniczący podpisał kiedyś "lojalkę". Mękarski
zdemaskował to na zebraniu w/w struktury, nie mogąc pogodzić się
z tym, aby tacy ludzie prowadzili dzisiaj działalność.
Delegat z MPK pyta obu kandydatów o ich ocenę obowiązującej ustawy
o związkach zawodowych.
Wójcik jest za zmianą ustawy, uważa to za jedną z najpilniejszych
dla Związku spraw.
Mękarski jest zdania, że ustawa musi współgrać ze Statutem Związku.
Pada pytanie o widmo bezrobocia.
Wójcik wyjaśnia, że z ustawą o zwolnieniach wiąże się istnienie
Biur Zatrudnienia i Funduszu Bezrobocia. Tymczasem wprowadzono ustawę
w życie bez zapewnienia tych dwóch podstawowych spraw. Związek powi-
nien był to wywalczyć.
Wł.Mękarski uważa, że wyczerpał już temat w poprzednich wypowie-
dziach.
Delegat z "Dolpimy" pyta obu kandydatów o ich opinię odnośnie roz-
liczenia członków byłej PZPR z ich dotychchczasowej działalności.
Mękarski - uważa, że należy karać za przestępstwa, nie za poglądy
polityczne.
Wójcik przyznaje, że można uważać komunizm za ideologię jak każda
inna, którą mniej lub bardziej fortunnie usiłowano wcielać w życie. On
jednak uważa, że jest to ideologia zbrodnicza, której każda realizacja
jest zbrodnią. Konieczne jest oczyszczenie się przez społeczeństwo
z tego koszmaru. Ludzie, którzy wprowadzali tę ideologię w życie,
powinni zejść ze sceny, odejść z życia publicznego.
Mękarski, replikując, wspomina o komuniście, z którym siedział
w jednej celi i mógł się przekonać, że jest on porządnym człowiekiem.
Odwet - to skrzywdzenie wielu takich porządnych ludzi.
Wójcik stanowczo protestuje przeciwko nazywaniu odwetem tego, za
czym on się opowiada. Nie domaga się wymierzania żadnych kar. Nie chce
rozliczać nikogo z nieuczciwie nabytych - większych lub mniejszych -
majątków. Nie ma nic przeciwko rozwijaniu przez byłych komunistów
działalności gospodarczej i wszelkiej przedsiębiorczości. Natomiast
żąda, aby ci, którzy budowali w naszym kraju komunizm, nie uczestni-
czyli w organizowaniu nowego porządku społecznego, w wychowywaniu
społeczeństwa, w ferowaniu sprawiedliwości. Inaczej nigdy nie wyzwo-
limy się z fałszu i zakłamania, stale będziemy dreptać w miejscu.
Kończy się prezentacja kandydatów. Delegaci przystępują do głosowa-
nia, podchodząc kolejno do ustawionej przy drzwiach wyjściowych urny.
Po oddaniu głosu wychodzą na zewnątrz. Następuje przerwa obiadowa,
w trakcie której Komisja Skrutacyjna przeliczy głosy i zredaguje
komunikat o wyborze przewodniczącego Zarządu Oddziału.
Po przerwie ogłoszony zostaje wynik wyborów: zwyciężył Tomasz Wój-
cik, uzyskując 154 głosy (Wł. Mękarski - 118). Tak więc wybory prze-
wodniczącego zakończyły się rozstrzygnięciem już w pierwszej turze, co
stwarza nadzieję na równie sprawne przprowadzenie wyborów do Zarządu.
Wcześniej uchwalono, że jego skład będzie liczył 18 osób. Rozpoczyna
się zgłaszanie kandydatów...
Tu jednak następuje coś, co przerodzi się w wielogodzinny koszmar.
Zaczyna się dość niewinnie. Spośród zgłosznych wcześniej kandydatów
nie wszyscy potwierdzają swój akces. Cóż, zdarza się, że ktoś się roz-
myśli... Wkrótce jednak jednak staje się jasne, że to członkowie RKW
en bloc wycofują swoje kandydatury. Jedna z delegatek pyta, co to ma
znaczyć i co ma powiedzieć w zakładzie pracy, gdzie otrzymała tę właś-
nie, dezaktualizjącą się obecnie listę. Czy tych osób nie pytano
o zgodę, wysuwając ich kandydatury ? Pytanie zawisa w próżni, bo jego
adresatów nie ma już na sali obrad.
Po chwilowej konsternacji delegaci przystępują do wysuwania nowych
kandydatur do Zarządu. Tablica zapełnia się nazwiskami 3O osób z naj-
różniejszych zakładów pracy, z Wrocławia, z terenu województwa i Ziem.
Kandydaci przedstawiają się krótko, po czym zaczynąją odpowiadać na
pytania z sali. Jednego z delegatów interesuje, którzy z kandydatów
zamierzają po ewentualnym wyborze kontynuować pracę zawodową. De-
klaruje się zdecydowana większość.
Ta procedura zostaje jednak przerwana przez Jana Waszkiewicza,
który składa wniosek formalny, aby prezydium spowodowało powrót nie-
obecnych osób i przeniesienie dyskusji, która toczy się w tej chwili
w kuluarach, na salę obrad. Eugeniusz Szumiejko, kandydat do Zarządu,
popiera wniosek oświadczając, że dopóki to nie nastąpi, on nie
zamierza uczestniczyć w dalszych obradach.
Po chwili członkowie RKW wracają na salę, a rzecznik prasowy,
Ludwik Turko, przeprasza zebranych i oświadcza, że ich wyjście nie
miało być żadną ostentacją. Zapowiedziana dyskusja rozpoczyna się py-
taniem, które cały czas wisiało w powietrzu - o przyczyny wycofania
się członków RKW z kandydowania do Zarządu. Wyjaśnienia, składane
przez Ludwika Turkę, dowodzącego zebranym że linia, która zwyciężyła
jest nie do pogodzenia z linią RKW, nie satysfakcjonują delegatów.
Przerywają mu wypowiedź, domagając się podania rzeczywistych motywów.
Turko przechodzi wobec tego do oskarżeń, rzucanych na osobę Wójcika,
a właściwie usiłuje to zrobić, ale natychmiast zostaje "wyklaskany".
Atmosfera robi się coraz gęstsza. Z jednej strony, nie słabnie
presja delegatów, mających nadzieję na zmianę nastawienia członków RKW
do dalszych wyborów. Jedni apelują w imię cywilizacji miłości, nad-
rzędnego dobra narodu i społeczeństwa, inni rzucają twarde oskarżenia
o partykularyzm i brak odpowiedzialności. Jeden z delegatów wyraża
zdumienie, że Władysław Frasyniuk, który siadał do stołu z gen. Kisz-
czakiem, nie widzi możliwości współpracy z nowowybranym przewodniczą-
cym.
Z drugiej strony, członkowie RKW usiłują przelicytować się nawzajem
w odmalowaniu "tragedii, która stała się na tej sali". Władysław Fra-
syniuk określa porażkę wyborczą swojego zastępcy jako votum nieufności
dla RKW i dla własnej osoby. Oskarża delegatów o odrzucenie "linii,
która się sprawdziła" i przekreślenie ludzi, którzy poświęcili dzie-
sięć lat życia sprawie "Solidarności".
Nie pomagają perswazje, stwierdzenia, że Mękarski też przecież
otrzymał wiele głosów i nie ma żadnych przeszkód, by członkowie RKW
realizowali swoją linię, ubiegając sie o miejsca w Zarządzie. Dyskusję
zamyka kuriozalna propozycja posła Gawlika, by utworzyć alternatywną
listę kandydatów do Zarządu Oddziału. Władysław Frasyniuk apeluje
w tym momencie o przerwanie dyskusji i powrót do właściwego porządku
zebrania.
Jest już bardzo późno. Za zgodą delegatów zakończona zostaje pre-
zentacja i zebrani przystępują do głosowania. I tu koszmar osiąga
swoje apogeum. Po I turze wyborów okazuje się, że oddano kilkadziesiąt
głosów skierownych przeciwko wszystkim kandydatom. To samo w kolejnych
turach. Prócz sześciu osób, które w pierwszej turze uzyskały wymaganą
większość, nikt więcej nie ma na to szans. Wciąż malejąca ilość
obecnych na sali i duże rozstrzelenie głosów uniemożliwiąją wybór dal-
szych członków Zarządu. Teraz już nikt nie prosi i nie błaga.
Członkowie RKW nie reagują na oskarżenia o bojkot wyborów Zarządu.
Na liście wybranych do tej pory członków Zarządu Oddziału znajdują
się następujące osoby: PIOTR BEDNARZ z "Dolmelu", EDWARD FOLCIK -
również z "Dolmelu" (przew KZ), LESZEK NOWAK z Teatru Polskiego, GRA-
ŻYNA GRZEŚKOWIAK z "Miastoprojektu", IRENA JÓŹWICKA z Fabryki Silników
"Besel" (Ziemia Brzeska) i EUGENIUSZ SZUMIEJKO z "Infobiura".
Bezsilna pasja ogarnia wielu obecnych na sali. Staje się jasne, że
machina wyborcza kręcić się będzie do końca na jałowym biegu. Delega-
ci, którzy przybyli na pierwsze od dziewięciu lat demokratyczne wybory
jak na święto, muszą przyjąć do wiadomości, że potraktowani zostali
przez obecnych liderów instrumentalnie.
Po drugiej turze pozostali na liście kandydaci zaczynają rezygnować
jeden po drugim, licząc zapewne, że zwiększą w ten sposób szanse
kolegów. W odpowiedzi - w trzeciej turze pada jeszcze większa ilość
głosów oddanych przeciwko wszystkim kandydatom. Dyskusja programowa,
która toczy się podczas (trwających w sumie wiele godzin) kolejnych
tur wyborczych, powoli dogasa.
Jedna z delegatek, deklarująca że przybyła tu dzisiaj jako członek
"drużyny Frasyniuka" oświadcza, że członkowie RKW zaaranżowali swoim
postępowaniem coś, co należy określić jako przyspieszone wybory regio-
nalne. Tym, którzy szczerze pragnęli na nich głosować, odbierają już
dzisiaj tę możliwość.
Jest po północy. Wybór Komisji Rewizyjnej dawno "spadł" z porządku
obrad. Tomasz Wójcik wyjaśnia zebranym, że wszystko, czego nie zdążono
dopełnić na dzisiejszym zebraniu, dopełnione zostanie w przyszłości,
aby Związek mógł normalnie działać.
W regionalnej prasie związkowej rozpoczyna się kampania wyborcza
Władysława Frasyniuka, mimo że prasa utrzymywana jest ze składek nie
tylko jego zwolenników. Wybór Tomasza Wójcika przedstawiany jest jako
"pomyłka nieuświadomionych delegatów", a on sam jako antykomunistyczny
zaślepieniec. Jedynie pismo RKS-u "Z Dnia na Dzień" przekazuje rzetel-
ne informacje i dementuje fałsze. Kampania Wójcika prowadzona jest
spokojnie i bez histerii, głównie siłami skupionych wokół niego
przyjaciół. RKW jak może przeszkadza, np. uniemożliwiono spotkanie
Wójcika z delegatami w Zgorzelcu. Kampania wyborcza Frasyniuka opłaca-
na jest ze specjalnych składek poszczególnych zakładów.
Wybór przewodniczącego Zarządu Regionu Dolnego Śląska nastąpić ma
na zjeździe delegatów w dniach 3-5 marca.
----------------------------------------------------------------------
O DEMOKRACJI I PIĘKNYCH OCZACH
Rozmowa z prof. Andrzejem Wiszniewskim,
przew. Regionalnej Komisji Wyborczej "Solidarności" Dolnego Śląska
Z Dnia Na Dzień: Co pan sądzi o Walnym Zebraniu Delegatów Oddziału
Wrocławskiego ?
Andrzej Wiszniewski: Uważam, że był to triumf demokracji i to zarówno
jej świetlanych jak i czarnych stron. Tak więc
mieliśmy zwycięstwo kandydata spoza władz regionalnych. Mieliśmy wybu-
chy namiętności i demagogii podczas dyskusji na sali obrad. Mieliśmy
manipulacje blokujące wybory członków zarządu. To wszystko, czy nam
się podoba czy nie, jest właśnie blaskami i nędzami demokracji. Oby
tak dalej.
ZDnD: Zarzucano delegatom, że głosowali na człowieka, a nie na program.
Co Pan na to ?
A.W: W tych zarzutach jest zarówno nietakt jak i nieporozumienie.
Nietakt - bowiem nikt nie ma prawa zarzucać delegatom, że głoso-
wali jak głosowali. A nieporozumienie - no cóż, uważnie słuchałem jak
obydwaj kandydaci prezentowali swoje programy i doszedłem do wniosku,
że różnice były bardzo niewielkie. Odniosłem wrażenie, że mieli pro-
gramy bardzo zbliżone - co mnie wcale nie dziwi - a różnice sprowadza-
ły się raczej do spraw w sumie drugoplanowych. Dlatego zarzuty,
o których pan mówi, zaliczam raczej do elementów nie przebierającej
w środkach kampanii wyborczej.
ZDnD: Czyżby zatem pańskim zdaniem delegaci głosowali na "piękne oczy"
Tomka Wójcika ?
A.W: Jedna z dyskutantek w ferworze polemicznym pouczała delegatów, że
nie należy głosować na "piękne oczy", a na program. Jakiż to
wzruszająco kobiecy punkt widzenia: że człowiek mianowicie składa się
wyłącznie z programu i oczu. Zresztą przed laty bardzo sobie ceniłem
tę kobiecą słabość do męskich oczu - dziś niestety dla mnie to już
przeszłość. Ale żarty na bok. W czasie dość długiego pobytu w Anglii
miałem okazję uczestniczyć w konwencji Partii Pracy. I proszę mi
wierzyć, tam przywódcę wybierają ani dla pięknego programu, ani dla
pięknych oczu. Liczy się głównie osobowość człowieka. Znawcy sceny
politycznej USA twierdzą też, że przy wyborach prezydenckich decydu-
jące znaczenie ma dziś nie przynależność kandydata do Demokratów czy
Republikanów, ale właśnie osobowość. Bowiem przywódca, dobry przywód-
ca, to przede wszystkim charakter, inteligencja, zasady moralne. Pro-
gram - to najczęściej wyborcza reklamówka, która jakże często zostaje
tylko kartką papieru. A te oczy... ech, szkoda gadać, było - minęło.
ZDnD: Co pan sądzi o kampanii poprzedzającej wybory regionalne ?
A.W: Ubolewam, że prasa RKW wydawana przecież za pieniądze pochodzące
ze składek wszystkich związkowców, stała się tubą tylko jednej
strony i że robi to tak nieobiektywnie i nieelegancko. Jeden z artyku-
łów Międzynarodowej Deklaracji Zasad Postępowania Dziennikarzy stano-
wi:
"Za ciężkie naruszenie etyki zawodowej dziennikarza należy uznać:
/.../ - złośliwe zniekształcenie rzeczywistego stanu rzeczy,
- kalumnie, oszczerstwa, pomówienia, bezpodstawne oskarżenia
/.../"
Odnoszę wrażenie, że propagandziści z Placu Czerwonego [siedziba RKW
we Wrocławiu] zapominają o tych zasadach. Oczywiście wiem, że w walce
politycznej zdejmuje się niekiedy białe rękawiczki, ale ręce powinny
być czyste.
ZDnD: Czego oczekuje pan od Walnego Zebrania Delegatów Regionu ?
A.W: Demokracji, kultury politycznej i choćby odrobiny rycerskości.
A o tym, kto zostanie Przewodniczącym Regionu - o tym zadecydują
delegaci, ja nie chcę bawić się we wróżbitę. Temu, kto zwycięży, ży-
czę, aby uszanował wolę wyborców, wyrażoną na Zebraniach Oddziałów,
wysuwając wskazanych przez te gremia ludzi na swych zastępców - nawet
jeśli będzie musiał postąpić wbrew osobistym sympatiom czy antypatiom.
Natomiast tym, którzy przegrają życzę, aby zachowali się jak dżentel-
meni. Bowiem są dwa style przegrywania: europejski nakazuje uścisnąć
rękę zwycięzcy i pogratulować mu sukcesu, nawet jeśli w środku jest
bardzo gorzko. Zaś styl azjatycki pokazali nam bokserzy koreańscy
w czasie Olimpiady w Seulu: najpierw pobili sędziego, a potem blokowa-
li ring. A my przeciż ciągle chcemy wrócić do Europy...
ZDnD: Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia na Walnym Zebraniu Delega-
tów.
----------------------------------------------------------------------
Jerzy Przystawa
LIST OTWARTY
Do Uczestników
II Walnego Zebrania Delegatów
Regionu Dolny Śląsk
Wrocław, 24 lutego 199O
Drodzy Państwo,
Postanowiłem zwrócić się do Was z listem otwartym, ponieważ jestem
głęboko przekonany, że od Waszych decyzji zależy teraz więcej niż kie-
dykolwiek. Zależy od nich BYĆ albo NIE BYĆ Solidarności, a w
konsekwencji, zależy od Waszych decyzji LOS POLSKI, przynajmniej
w najbliższej perspektywie.
Być może te słowa wydadzą się niejednemu z Was przesadą. Może
niejednemu z Was wydaje się, że Zjazd Solidarności o niczym specjalnie
nie zadecyduje - ot, po prostu ustali nowe władze na najbliższe dwa
lata, albo nawet tylko do najbliższego, kolejnego Zjazdu. Chciałbym
Was przekonać, że tak nie jest. Że odpowiedzialność, jaka ciąży na tym
Zjeździe jest nieporównywalna z tą, jaką ponosili delegaci na I Zjazd
Krajowy. Wtedy byliście tylko czołem wielkiej fali, która wezbrała
w kraju. Gdybyście wówczas zawiedli, gdybyście przyjęli jakieś inne
uchwały i decyzje niż te, które podjęto - nic takiego by się nie sta-
ło. Na Wasze miejsce, na miejsce ówczesnych delegatów, przyszłaby
następna "fala", która dokonałaby korekty. Tym bardziej, że podczas
tamtego Zjazdu wszystkie karty były już rozdane: decyzja o stanie
wojennym była już podjęta. Wasze decyzje niewiele by zmieniły.
Jestem przekonany, że dzisiaj jest zupełnie inaczej. Dzisiaj na
Zjeździe naprawdę rozgrywa się los Solidarności: jak będzie i czym
będzie ? Czy Związek, który wyłoni się po Zjeździe będzie "Soli-
darnością" - związkiem opartym na tych samych ideałach, na tym samym
fundamencie co tamten, "stary", czy też będzie jakimś nowo-tworem,
pewną mutacją zanikłej właśnie PZPR, tyle że pisanej "solidarycą" ?
Wiele się dzisiaj mówi o tym, czym ma być Solidarność. Związkiem
zawodowym ? Partią polityczną ? Ruchem społecznym ?
Oczywiście, te rozróżnienia mają sens. To są sprawy ważne i trzeba
je będzie tak czy inaczej rozstrzygnąć. Nie są to jednak sprawy naj-
ważniejsze. Tak jak nie były najważniejsze dla "tamtego" Związku
Najważniejsze jest pytanie o fundamentalne zasady, które Związek
zadeklaruje i czy ludzie, których wybierze do swoich władz dają gwa-
rancje, że będą tych zasad przestrzegać.
Tamten Związek wyobrażał sobie siebie jako PRZECIWIEŃSTWO KOMUNIZ-
MU. Wyrósł z protestu przeciwko komunizmowi i odrzucał wszystko co
komunistyczne. Dlatego jego fundamentem była DEMOKRACJA, demokratyczna
struktura, demokratyczny sposób tworzenia się i funkcjonowania,
JAWNOŚĆ i OTWARTOŚC w życiu publicznym. Jego członkowie czuli się
podmiotami rzeczywistymi, a nie tylko deklarowanymi. Tamten Związek
rozumiał, że wolność słowa - nie deklarowana lecz rzeczywista - jest
fundamenetm innych wolności, że bez wolności słowa nie może być mowy
ani o jawności, ani o otwartości, ani o demokracji.
Tamten Związek był SOLIDARNY. Od początku do końca. W tamtym związ-
ku nie strajkowali pocztowcy, kolejarze, lekarze - bo w ich sprawach
strajkowali inni. O jednego Narożniaka do strajku gotowa była cała
Polska. Można stawiać wiele zarzutów tamtym zachowaniom. Ale nie można
postawić jednego: niesolidarności.
Tamten Związek przyciągał, ośmielał i zachęcał. Nie deklaracjami,
nie nawoływaniami poprzez prasę i telewizję, tylko swoją atmosferą,
życzliwym stosunkiem do każdego, kto chciał mu poświęcić swój czas
i wysiłek, albo tylko przyjrzeć się temu, co się w Związku dzieje. Był
otwarty dla wszystkich - BO SIĘ NIE BAŁ, bo nie miał niczego do ukry-
cia, bo jawność i otwartość były autentyczne, a nie pozorowane.
Dlatego tamten Związek przyciągnął do siebie bez mała całą Polskę.
I mógł o sobie mówić, że reprezentuje całą Polskę. I Solidarność była
taką, jaką była Polska, jakimi byli Polacy, ze wszystkimi swoimi wada-
mi i zaletami. To nie był przecież związek aniołów, a więc było w nim
wszystko - i to najlepsze, i to najgorsze. Byli w nim głupcy i nawie-
dzeni, byli krzykacze i karierowicze, byli leniwi i pracowici, uczciwi
i cwaniacy. I cały ten polski żywioł społeczny Związek demokratycznie
porządkował, odcedzał, przesiewał.
Nie piszę tego wszystkiego, żeby się roztkliwiać nad piękną
przeszłością, nad "dobrymi, starymi czasami". Piszę to po to, żebyście
porównali to z tym, jak to jest dzisiaj i dokonali uczciwej analizy
przyczyn, dla których dzisiaj jest tak jak jest.
Jesteście wszyscy wybranymi działaczami, więc wszyscy doskonale
wiecie jak jest, może nawet lepiej ode mnie, bo ja dzisiaj rzadko
bywam na zebraniach, stać mnie na luksus pewnego dystansu. Wy wiecie
najlepiej, jakich ludzi grupuje dzisiaj Solidarność, ilu jest chętnych
do pracy, jaka jest frekwencja na zebraniach, jak łatwo jest kogoś do
czegoś wybrać. Mówi o tym np. liczba komisji zakładowych, które jesz-
cze nie zdążyły nawet dokonać wyboru delegatów. Na Walne Zebranie
Delegatów Wrocławskiego Oddziału Wojewódzkiego nie stawiło się 2O %
delegatów ! 2O % spośród ludzi wybranych wyłącznie po to, żeby uczest-
niczyć w Walnym Zebraniu ! Przecież delegat nie ma żadnej innej
funkcji do spełnienia, jak tylko wybrać władze związku i uchwalić
program. Jak to jest więc możliwe ? Czyżby zapanowała jakaś epidemia,
która dotknęła co piątego delegata ?
Dzisiaj , niestety, Solidarność już nie może o sobie powiedzieć,
że reprezentuje całą Polskę. Dzisiaj nie ma do tego żadnego prawa.
Liczba członków w regionie dolnośląskim, wg szacunków przedstawionych
na II Walnym Zebraniu Delegatów Oddziału Wrocławskiego, wynosi ok.
25O.OOO. Oznacza to 25 % stanu osobowego z roku 1981. Podobnie jest
w całym kraju. Liczebność całego związku nie przekracza zapewne 2,5
mln. Jest to tyle mniej więcej, ile liczyła PZPR. Tak. Jest nas dziś
tyle, ile w swoim czasie liczyła, nie lubiana nawet przez jej własnych
członków, partia komunistyczna. Wymowa tych liczb jest taka, że
w przeciwieństwie do roku 1981 Polska dzisiaj znajduje się poza
Solidarnością, w takim samym sensie, w jakim Polska znajdowała się
poza PZPR.
Ja wiem, że to boli. Boli przede wszystkim tych wszystkich, którzy
Solidarności oddali wszystkie swoje siły. Ale od prawdy nie da się
uciec Jest Waszym obowiązkiem zdać sobie sprawę z tego, o czym świad-
czy ta liczba członków. Musicie wyciągnąć z niej wszystkie wnioski. Do
końca. Nie wolno Wam zamykać oczu i uszu na krytykę i nie wolno Wam
zamykać ust tym, którzy tę krytykę do Was przynoszą. Dlatego musicie
wysłuchać i mnie, a ja muszę Wam to powiedzieć. Ja się nie zrażę tym,
że Kolega Dutkiewicz, albo jakiś inny Kolega odmawia mi wstępu na
Zjazd. Chociaż z tego też powinniście wyciągnąć wnioski.
Istnieje takie przekonanie, że SIŁA i SUKCES ZAWSZE PRZYCIĄGAJĄ,
tak samo jak SŁABOŚĆ, BRAK SUKCESU - ODPYCHAJĄ i ZNIECHĘCAJĄ.
Solidarność ma dzisiaj siłę, ma władzę, pełno jej wszędzie, dużo
bardziej niż w 81 roku, gdy liczyła 1O mln. I kogo dzisiaj przyciąga ?
Kogo zachęca ? Gdzie jest młodzież, która powinna się do niej garnąć ?
Jacy ludzie dzisiaj się do niej garną ?
Uważało się tak, twierdziło się tak, że w PZPR (2,5 mln !) byli
prawie wyłącznie karierowicze i oportuniści. A czy dzisiaj, coraz
częściej, nie mówi się tak o członkach Solidarności ?
Gdzie podziali się ci wszyscy, o których wiedzieliście, że byli
zaangażowani, ofiarni, oddani ? Są zmęczeni ? Zniechęceni ? Czym ?
Dlaczego ? Znam wielu ludzi, ktorzy oddali Solidarności niemal wszyst-
kie swoje siły. Znosili szykany, represje, ponosili ofiary, pracowali,
drukowali, kolportowali... Co się z nimi stało ? Dlaczego nie chcą
dzisiaj nosić znaczków Solidarności ? Czego się wstydzą ?
Kto i jak zmarnował kadry Solidarności? Kto ponosi za to odpowie-
dzialność ? Czy tylko komuna ? Tylko Kiszczak i Jaruzelski ? A czyż
wszyscy ci, którzy działali jako przywódcy, którzy dziś domagają się
hołdów, nie ponoszą żadnej odpowiedzialności? Może warto zapytać kto
i na jakiej podstawie sporządzał i publikował listy "agentów SB" ?
Jako jeden z takich "agentów", przed którym RKS (jeszcze przed Markiem
Muszyńskim, dla jasności) wysyłał nawet ostrzeżenia zagranicę, mogę
służyć przykładem. No cóż, wszyscy są omylni, nawet Pan Frasyniuk czy
Pani Labuda mają prawo się mylić, ale czy tym "agentom", kiedy się już
okazało, że może nie są wcale tacy groźni, ktoś powiedział zwykłe
"przepraszam" ?
Jak potraktowano i nadal się traktuje Kornela Morawieckiego i ludzi
związanych z Solidarnością Walczącą ? Jakimi metodami walczono z RKS,
gdy Frasyniuk postanowił założyć jawną strukturę ? O kim Władysław
Frasyniuk mówi, "nie widzę żadnej możliwości współpracy z człowiekiem
o takich poglądach" ? Czy nie o Tomaszu Wójciku, który - jeśli już
nawet pominąć wszystkie inne jego zasługi - dawał nam wszystkim wzór,
jak należy walczyć właśnie o uwolnienie Władysława Frasyniuka ?
Przyczyny tego, że obecnie w Związku jest nie więcej niż jedna
czwarta tych, którzy kiedyś do niego z entuzjazmem wstępowali, nie
tkwią ani w ruchach ciał niebieskich, ani w plamach na słońcu. Tkwią
one w dużym stopniu w działaniu ludzi, którzy powinni za to ponieść
polityczną odpowiedzialność. Oczywiście, oni twierdzą, że ich działa-
nia były jednym pasmem sukcesów, że im zawdzięczamy "wolne wybory"
i "wolną Polskę", naszego premiera itd., itp. Natomiast fakt, że lu-
dzie nie wstępują do Solidarności uważają za najzupełniej normalny, a
nawet zdrowy.
Proponuję Wam spojrzeć na tę sprawę inaczej. Jako związkowców musi
Was przede wszystkim interesować to, co się stało w Związku i ze
Związkiem.
W zupełnym przeciwieństwie do tych zasad, które leżały u podstaw
Solidarności w roku 198O, u podstaw Związku w roku 1989 legły NADUŻY-
CIE i OSZUSTWO.
NADUŻYCIE polegało na tym, że ludzie, którzy nie mieli do tego
absolutnie żadnego prawa, dokonali samowolnej zmiany konstytucji
związku, tj. jego statutu. Złamali w ten sposób podstawowy obowiązek
ciążący na wszystkich członkach związku, jakim jest przestrzeganie
statutu. Statut ten stanowi, że tylko Krajowy Zjazd Delegatów ma prawo
dokonywać zmian w statucie.
Ludzie są tylko ludźmi. W każdej DEMOKRACJI będą tacy, którzy de-
klarując przestrzeganie zasad, w praktyce będą je łamali. Nadużycie
uprawnień czy nadużycie władzy jest rzeczą powszednią wszędzie, w każ-
dej demokratycznej strukturze. I nie na tym polega nieszczęście.
Nieszczęście zaczyna się wtedy, gdy ta demokracja przechodzi nad tym
do porządku dziennego, aprobuje takie nadużycia, nie przeciwstawia się
im. Wtedy zaczyna się zaprzeczenie demokracji, jej karykatura.
Tak właśnie stało się w Solidarności. Właśnie dlatego do nadużycia
musiało dojść OSZUSTWO. Oszustwo polegające na tym, że fakt zmian
w statucie trzeba było ukryć przed członkami Solidarności i wmówić im,
że nic się nie stało. Zrobiono tak, korzystając z ogromnego kredytu
zaufania, jakim cieszyli się przywódcy związkowi. Władysław Frasyniuk
w dniu 17 kwietnia ubiegłego roku, na zebraniu w Politechnice Wrocław-
skiej, publicznie zaprzeczył temu, że statut został zmieniony !
Przeciwnie, wyszydzał tych, którzy sprawę tę podnieśli, tych - jak to
elegancko określił - "badaczy statutu". Macie teraz okazję zapytać go
jeszcze raz, czy naprawdę uważa, że statut związku jest nieważny,
a poruszanie tej sprawy, to szukanie dziury w całym, bo ludzie pracy
mają inne problemy ?
Kłamstwo i oszustwo w życiu publicznym mają swoją cenę. Tu nic nie
dzieje się za darmo. Kłamstwa trzeba przecież bronić. Aby ukryć fakt
zmian w statucie, trzeba zaangażować całą armię obrońców kłamstwa,
trzeba nie dopuścić, aby prawda dotarła do świadomości publicznej. Nie
można wtedy mówić o wolności słowa, o swobodnej dyskusji, o prawie do
krytyki. Pisma posługujące się szyldem Solidarności, jak "Tygodnik
Solidarność" czy "Gazeta Wyborcza", zamiast być "środkami komunikacji
społecznej", stają się narzędziem propagandy, instrumentem manipula-
cji. Trzeba bowiem opluć ludzi, którzy domagają się rzetelnej
publicznej dyskusji tych spraw, trzeba ich kompromitować, oskarżać
o dążenie do rozłamu, o dążenie do przelewu krwi, o antysemityzm i Bóg
wie co jeszcze. Trzeba na nich napuszczać dziennikarskich chuliganów,
w rodzaju Krzysztofa Czachora z TS, a przyzwoitych - zdawałoby się -
dziennikarzy, jak Maziarski czy Czabański, zmusić, aby takie łobuzer-
stwo aprobowali. W efekcie prasa, która mieni się wolną, staje się
wierną kopią prasy pezetpeerowskiej.
Powstaje zaklęty krąg. Jeśli trzeba manipulować, jeśli trzeba tu-
szować kłamstwo, to ludzi trzeba podzielić na dyspozycyjnych i tych,
którzy dworakami być nie mają zamiaru. Tych pierwszych trzeba prze-
kupywać, tych drugich tępić i eliminować. Zakrada się paranoja, mania
prześladowcza, która powoduje chorobliwe reakcje. Kiedy przewodni-
czącym Komisji Wyborczej Regionu zostaje wybrany przedstawiciel RKS,
Andrzej Wiszniewski, to trzeba użyć wszystkich sił, aby tę komisję
rozbić. Członkowie Komisji Wyborczej Regionu mogą Wam opwiedzieć,
jakich argumentów używał Władysław Frasyniuk, aby nie dopuścić do
udziału w jej posiedzeniach Piotra Bielawskiego, obserwatora z ramie-
nia "Porozumienia na rzecz Przeprowadzenia Demokratycznych Wyborów
w NSZZ Solidarność". Myślę, że to ta sama mania prześladowcza, która
każe Koledze Dutkiewiczowi wynajdywać "regulamin", aby mnie nie wpuś-
cić na salę obrad Zjazdu Regionalnego !
Weszliśmy w buty po PZPR. Dosłownie i w przenośni. Gładko,
bezkolizyjnie, że aż trudno ustalić jak i kiedy to się stało.
Weszliśmy w buty po PZPR w sposób wręcz symboliczny, przejmując -
jak np. w przypadku Komisji Zakładowej mojego Uniwersytetu - lokale
byłych komitetów partyjnych. Zamiast tabliczek pezetpeerowskich pysz-
nią się dzisiaj na tych samych drzwiach wypisane solidarycą nazwy
"naszych" komitetów. I porównajcie: jaka jest pod tymi drzwiami atmo-
sfera ? W tamtych latach: ile tam było życia, entuzjazmu, zapału,
ruchu...
Weszliśmy w buty po PZPR bo bez oporów i zahamowań przejęliśmy jej
funkcje. Tak jak przedtem ONI, w sposób arbitralny, wyznaczali,
mianowali wojewodów, prezesów, ministrów , dyrektorów - tak teraz wy
uważacie, że nam się ten przywilej należy. Tak jak wczoraj partyjni
sekretarze, tak dzisiaj Wałęsa, Frasyniuk i inni mianują i wianują
nową nomenklaturę. Wszystko to, oczywiście, w głębokim przekonaniu, że
to oni dzisiaj reprezentują naród i mają jego mandat. Ale jeszcze raz
proszę Was, żebyście sobie uświadomili, że to nieprawda. Tak nie jest.
Nie reprezentujecie dzisiaj całego narodu, ani nawet jego większości.
Członków Solidarności jest dziś nie więcej niż wczoraj było członków
PZPR.
Niektórym z nas wydaje się, że te sztuczki z Komitetami Obywatel-
skimi, powoływanymi tak samo demokratycznie jak ongiś czyniła partia
w ramach różnych "Frontów Jedności Narodu", że one tworzą jakąś
demokrację. Nie tworzą. To złudzenie, za które przyjdzie drogo zapła-
cić. Przyspiesza się teraz gwałtownie wybory do samorządow lokalnych,
z takim samym animuszem, z jakim opóźniało się wybory w Związku. Czyż
nie widzicie, w jakim celu się to robi ? Skąd ten nagły pośpiech, gdy
Związek jeszcze nie odtworzył w sposób demokratyczny swojej struktury?
Czyż nie jest jasne, że przede wszystkim chodzi tu o to, żeby przypad-
kiem demokratycznie odtworzone władze związkowe nie wmieszały się
i nie zakłóciły tej koronkowej roboty politycznej, nie zepsuły tej
tkaniny, tak pracowicie tkanej od czasu Okrągłego Stołu ? Bo przecież
żywioł demokratyczny jest nieobliczalny i jest w stanie zaburzyć tę
piękną sielankę. Wybory w Bydgoszczy, w Łodzi i we Wrocławiu dowodzą,
że to jest jak najbardziej możliwe ! Trzeba się więc spieszyć. Trzeba
postawić Krajowy Zjazd Delegatów przed faktem dokonanym, żeby już nie
mógł za bardzo szyków pomieszać.
Weszliśmy w buty po PZPR i przejęliśmy jej pokraczny chód. Jej
metody, jej styl, arogancję władzy, poczucie bezkarności, zadufanie
w swoją misję dziejową, lekceważenie opinii publicznej. Przyjrzyjcie
się prasie regionalnej, w której brylują dziennikarze w rodzaju Pana
Kasprzaka czy Pana Kocięby, pod patronatem - Pana Turko ! Rzecznika
prasowego, który ma czelność oficjalnie, publicznie konfiskować pisma
niezależne i zabraniać ich kolportażu ! Który potrafi publicznie prze-
strzegać członków związku przed udzialem w zebraniu, które jemu się
nie podoba !
Czy da się znaleźć lepszy przykład arogancji władzy, niż sposób,
w jaki potraktowano Tomasza Wójcika, gdy po swoim wyborze na przewod-
niczącego oddziału zwrócił się do RKW o udostępnienie mu pokoju
z telefonem i niewielkiej kwoty pieniędzy ? Okazuje się, że tacy
zawołani demokraci, jak Kolega Frasyniuk czy Kolega Wojtyłło, mają
w nosie decyzje Walnego Zebrania Delegatów Oddziału, a czują się na
tyle bezkarni, że potrafią to nawet pisemnie udokumentować !
Uważam, że macie obowiązek rozliczyć ich z tego grasowania na polu
publicznym i z trwonienia publicznych pieniędzy. Jeśli bowiem jest
prawdą - jak teraz twierdzą - że od początku uważali, że oddziały wo-
jewódzkie nie mają sensu, to powinniście ich zapytać, w jakim celu
urządzali tę szopę wyborczą pod nazwą Walne Zebranie Delegatów
Oddziału i w jakim celu wydali grube miliony na jego przygotowanie ?
Powinniście konsekwentnie zażądać, aby z własnej kieszeni pokryli
koszta tej imprezy, a nie z moich i Waszych składek.
Musimy wyleźć z tych chodaków po PZPR. Wyrzucić je precz. Musimy
to zrobić teraz, póki jeszcze nie jest za późno. Musimy przywołać do
porządku kolegów, którym w tych butach człapie się miło i wygodnie,
a poczucie - czy może tylko złudzenie - władzy jest takie słodkie.
Musimy to zrobić glośno, wyraźnie i jednoznacznie, żeby ludzie mogli
uwierzyć, że odrzucamy je naprawdę. Jeśli tego nie uczynimy, to
wszystkie apele o 'aktywność związkową czy obywatelską pozostaną pus-
tymi dźwiękami. Będziemy w nich brnąć dalej, ale społeczeństwo nie da
nam już następnych czterdziestu lat na nasze własne błędy i wypacze-
nia. W Programie I Krajowego Zjazdu Delegatów zapisano, że "Fundamen-
tem życia Związku jest demokracja". Fundament - to nie jest ani dach,
ani taras, ani nawet salon z balkonem. Tak samo demokracja nie jest
ani programem gospodarczym, ani sposobem na zjednoczenie Niemiec, ani
sposobem na inflację czy stagnację. To tylko fundament. Ale bez tego
fundamentu Solidarność może być najwyżej swoją własną karykaturą.
Z najlepszymi życzeniami,
Jerzy Przystawa (Andrzej Łaszcz)
----------------------------------------------------------------------
Tadeusz Czech
U PROGU DEMOKRACJI
Odchodzący rok 1989 można bez żadnej przesady nazwać rokiem wyjąt-
kowym. Narastający kryzys systemu komunistycznego doprowadził do serii
wybuchów społecznych, które przetaczają się przez Wschodnią Europę.
Następują szybkie przemiany w sposobie sprawowania władzy, a Polska
wraz z Węgrami znalazła się w ich czołówce. To właśnie w naszym kraju
komuniści po raz pierwszy podzielili się rządami z częścią społeczeń-
stwa. Warto przyjrzeć się bliżej temu niezwykłemu wydarzeniu.
Zostawmy na boku euforię zwycięstwa i zastanówmy się chwilę nad
rozwojem sytuacji.
Powstanie rządu "solidarnościowego" poprzedził szereg wypadków,
których początek ginie w mrokach tajnych rokowań komunistów z tzw.
"konstruktywną opozycją".
Podczas ukrywanych przed społeczeństwem rokowań w Magdalence rozmówcy
ustalili procentowy podział miejsc w Sejmie i Senacie. Właściwie
komuniści narzucili tę koncepcję, wymuszając zgodę ekipy "Solidarnoś-
ci" w zamian za rejestrację związku. Wszystko to obie strony potwier-
dziły później przy "okrągłym stole" i przedstawiły społeczeństwu jako
krok na drodze do reformy państwa. Wybory i Senat były zatem inicjaty-
wą komunistów, a nie delegacji NSZZ "Solidarność". Partia zapropono-
wała praktycznie odstąpienie 35 % miejsc w Sejmie i 1OO % w nowo
powstałym Senacie. Nastąpiło to bez żadnych wyraźnych nacisków
społecznych, co trzeba podkreślić. Nie było wówczas demonstracji lub
groźnych dla systemu strajków. Słowem, komuniści "z dobrej woli" do-
puścili część opozycji do struktur władzy. Teorię "dobrej woli" można
włożyć między bajki, pozostaje zatem otwarta kwestia - dlaczego to
zrobili ? Historia zna podobne przypadki, przypomnijmy choćby koło
poselskie "Znak". Komuniści przewidując kłopoty, postanowili je
uprzedzić prostym posunięciem politycznym, stworzyli koncesjonowaną
opozycję parlamentarną. Opozycję spętaną współodpowiedzialnością za
państwo, bezsilną i tracącą poparcie społeczne. Twór ten miał przyga-
sić spodziewaną falę niepokojów oraz podreperować międzynarodowy
prestiż reżimu.
Tak było do pamiętnej "zdrady" SD i ZSL, odrzucenia przez Sejm
kandydatury Cz. Kiszczaka na premiera i wreszcie wyboru T. Mazowiec-
kiego. W tym miejscu znaki zapytania mnożą się wraz z rozwojem sytua-
cji. Czy nowy rząd powstał z inspiracji komunistycznej ? Jaka była
prawdziwa rola SD i ZSL ? Dlaczego reżim zgodził się na "solidarnoś-
ciowy" gabinet ? Niestety, jesteśmy skazani wyłącznie na przypuszcze-
nia. Prawdopodobnie stosowne dokumenty, dotyczące tego przełomu nie
zostaną szybko ujawnione. Pokuśmy się zatem o stworzenie własnej
hipotezy.
Komuniści zainicjowali koło przemian, które doprowadziło do powsta-
nia rządu T. Mazowieckiego. Jest więc wysoce wątpliwe, aby utrata
części władzy była dla nich wielkim szokiem. Wiedzieli przecież, z kim
prowadzą rokowania oraz kogo dopuszczają do współrządzenia. Dobór
partnerów gwarantował im możliwie najmniejsze ryzyko. Autentyczność
"zdrady" SD i ZSL jest dość prawdopodobna. Partie te, będąc przez
dziesięciolecia niczym u boku PZPR, poczuły historyczną szansę choćby
częściowego usamodzielnienia się. Poparły OKP, zresztą ku zaskoczeniu
większości jego członków. SD i ZSL (obecnie PSL - Odrodzenie) nie są
jednak i nigdy nie były autentycznymi siłami politycznymi. Ich "zdra-
da" musiała się odbyć za cichym lub milczącym przyzwoleniem komunistów.
Partia i ZSRR zaakceptowały T. Mazowieckiego jako dalszy ciąg ekspery-
mentu na polskim poletku doświadczalnym. Komuniści mocno trzymając
wojsko, MSW i prezydenturę, nie obawiają się nowego rządu. Jego skład,
skład elity, która za nim stoi, a wreszcie uwarunkowania, w jakich się
znalazł, gwarantują ekipie W. Jaruzelskiego osobiste i polityczne bez-
pieczeństwo. Pomimo zmiany rządu oraz utraty większości parlamen-
tarnej, PZPR nie znalazła się w opozycji. Nadal tworzy szkielet władzy
i kontroluje najważniejsze jej sektory w ramach tzw. "koalicji anty-
kryzysowej".
W Polsce wszyscy współpracują ze wszystkimi, ci którzy wsadzali,
z tymi którzy siedzieli, obcy agenci z patriotami, lewica z prawicą.
Całość wpisano w "system nienaruszalnych sojuszy", "położenia geopoli-
tycznego" i "obiektywnych uwarunkowań". Naprawdę niezależne są dziś
tylko grupy pozostające poza zmową wielkich, odrzucające każdy ustrój
pseudodemokratyczny.
Rządząca obecnie dawna część opozycji wkroczyła w komunizm z wiel-
kim szumem, z fanfarami grającymi "Pierwszą Brygadę" i pod sztandarami
"Solidarności". Grupa Wałęsy nie odrzuciła ręki wyciągniętej do poro-
zumienia, lecz uchwyciła się jej jak deski ratunkowej. A ratunek
przecież był potrzebny komunistom, nie "Solidarności". Nie sposób oce-
nić intencji T. Mazowieckiego i jego rządu, przyjmijmy na słowo, że są
jak najlepsze. Chęci to jednak nie wszystko. ważniejsze są realia.
Urynkowianie gospodarki, liberalizm środków masowego przekazu, zapo-
wiedzi pomocy z Zachodu przesłaniają obraz tej dziwacznej konstrukcji
politycznej, która wyrosła nad Polską. Rząd Mazowieckiego jest bowiem
niekomunistycznym wierzchołkiem komunistycznej góry lodowej. Nadbudo-
wany nad starą strukturę państwa, postawił sobie za zadanie jej
przebudowę. Premier i "solidarnościowi" ministrowie kierują adminis-
tracją, będącą faktycznie jedyną liczącą się bazą społeczną PZPR.
Rzsze urzędników państwowych to klan hodowany przez 4O lat, dobrany na
dobrze sprawdzonej zasadzie selekcji negatywnej. Ta siła może skutecz-
nie zbojkotować każdą reformatorską decyzję rządu. Sprawowanie władzy
dokonuje się głównie poprzez administrację, a w państwach niedemokra-
tycznych wyłącznie tą drogą. Nie trzeba tutaj wcale odmowy wykonania
poleceń rządu, wystarczy niezbyt sumienne ich realizowanie. Odrzucić
tej administracji nie można, bo innej nie ma, przebudować też raczej
trudno.
Mamy zatem niezwykle sympatyczny rząd, który nie sprawuje kontroli
nad podstawowymi strukturami państwa, w tym policją i armią. Nie
posiada również żadnego wpływu na działalność KGB i radzieckich
wtyczek gospodarczych, rabujących polski rynek w ramach RWPG lub umów
dwustronnych. Do powyższych uwikłań dochodzi jeszcze Układ Warszawski
i zobowiązania członkowskie, głównie z zakresu produkcji zbrojeniowej.
Niekomunistyczny rząd spowity w obszerną sieć uwarunkowań, postępuje
zatem tak jak może, a nie tak jak chce. Komuniści pozostawiając
Mazowieckiego i "Solidarność" w swoistym kaftanie bezpieczeństwa,
spokojnie zniknęli ze sceny politycznej, odeszli na drugi plan.
Rakowski prawie w ogóle nie zabiera głosu, Jaruzelski też nieobecny,
o PZPR rzadko kto wspomina. Schowani za plecami "Solidarności" czekają
na swój dzień, który być może wkrótce nastąpi. Mazowiecki i jego gabi-
net lawirują pomiędzy wciąż potężnym aparatem partyjnym a społeczeń-
stwem. Nie chcą zbytnio rozdrażniać ani pierwszego, ani drugiego. Czy
właściwie ten rząd w ogóle rządzi ? W pełnym rozumieniu słowa "rzą-
dzić" - nie. Robi to, co możliwe w ramach sytuacji, w jakiej się zna-
lazł i to, co konieczne, by partnerzy z PZPR nie czuli się zagrożeni.
***
Mimo planów, zaklęć i entuzjastycznych deklaracji raczej nie należy
się spodziewać radykalnej i naprawdę uzdrowicielskiej przebudowy gos-
podarki. Dotychczas obserwujemy tylko ostrożne próby, półśrodki, zbyt
powolne, ograniczone i asekuracyjne. Tu właśnie widać ogromną siłę
nacisku systemu - wszystkich powiązać i opieszałości pro-partyjnej
administracji.
Jak na razie czołową inicjatywą rządu są starania o pieniądze. Sam
L. Wałęsa poważnie zaangażował się w tę sprawę, wszędzie gdzie to
możliwe prosząc, a częściej żądając, stara się pomnożyć sumy, mające
napłynąć do Polski. Zachód obiecał już sporo, ale trzeba pamiętać, że
pieniądze to nie wszystko. Można je utopić w błocie z dużo większym
powodzeniem niż zrobił to E. Gierek. Polsce jest potrzebna wszech-
stronna przebudowa gospodarki, prawodawstwa, pracy urzędów decydują-
cych o sprawach ekonomicznych. Trzeba natychmiast stworzyć warunki dla
wielkich inwestycji zagranicznych, oraz udzielić im wszelkich niezbęd-
nych gwarancji. Dopiero gdy zmieniony mechanizm zacznie pracować
prawidłowo i będzie rokować nadzieje na przyszłość, można myśleć
o zachodnich kredytach, darowiznach, ulgach, i współpracy gospodar-
czej. Pieniądze przysłane wcześniej zostaną zmarnowane.
W środkach masowego przekazu mówi się dużo o reformach i pomocy
Zachodu. Niestety, ten potok optymizmu ma wszelkie cechy szumu infor-
macyjnego. Każdego dnia słyszymy o milionach przyznawanych Polsce, nie
dowiemy się natomiast niczego o konsekwentnych planach ratowania
gospodarki, o formach wykorzystania przyszłych kredytów. Mass-media
milczą też na temat rzeczywistego zainteresowania inwestowaniem
w Polsce. Obietnice podają za fakty, kurtuazyjne gesty przyjaźni za
pełnowartościowe zobowiązania, słowa za czyny. Wbrew optymizmowi ra-
dia, TV i prasy Polska nie jest atrakcyjnym terenem dla inwestycji.
Powody są liczne. Po pierwsze - brak rzeczywistej stabilizacji poli-
tycznej i wcale realna groźba zaburzeń. Po drugie - brak gwarancji
prawnych dla inwestorów. Po trzecie - rozchwiany rynek i kłopoty
surowcowe. Po czwarte - szalejąca inflacja i dewaluacja pieniądza. Po
piąte - mała wartość siły roboczej. Słowem Polska to marny interes.
Jak dotąd zainteresowanie inwestorów jest raczej niewielkie, przegry-
wamy sromotnie z południowo-wschodnią Azją czy Ameryką Południową. Tam
właśnie płyną światowe pieniądze i myśl techniczna, dla nas pozostają
rządowe kredyty oraz darowizny. Nie jesteśmy atrakcyjni dopóty, dopóki
sami nie stworzymy przyciągającej obcy kapitał, stabilnej gospodarki
i prawodawstwa gwarantującego mu bezpieczeństwo. Czy współistniejąc
z PZPR w systemie władzy można to w ogóle osiągnąć ?
Podobnie jak w 1981 r. "Solidarność" zdaje się nie zauważać, gdzie
właściwie wszyscy żyjemy. Wałęsa, Geremek, Mazowiecki i inni,
przyjmując za pewnik, że komuniści też chcą dobrze, nie czują potrzeby
ostrzegania przed potencjalną grożbą ataku, nie przygotowują żadnej
obrony, choćby biernej. Jak złowrogie echo powraca sytuacja pierwszej
"Solidarności". Beztroska ufność we własną siłę, międzynarodowe
poparcie i słabość przeciwnika doprowadziły do katastrofy. Gdyby obec-
nie MSW, MON czy ZSRR przeprowadziły podobną akcję, również wygrałyby
w jedną noc. Uderzenie może przecież nastąpić i fakt, że stałoby się
teraz już zamachem stanu, w niczym nie zmniejsza prawdopodobieństwa
agresji. Oczywiście, są inne sposoby radzenia sobie w trudnych sytu-
acjach, np. skompromitowanie przeciwnika w oczach społeczeństwa.
Nastąpi to, gdy reformy ekonomiczne Mazowieckiego skończą się porażką.
Nie wolno zapominać, że komunizm to nie tylko struktury państwowe,
to także określony sposób myślenia, działania i pojmowania wartości.
Utopia rozgościła się w nas samych. Pomimo gorących zapewnień o kato-
licyzmie, patriotyzmie, jesteśmy narodem zsowietyzowanym. Komunis-
tyczny styl działania wgryzł się głęboko w szeregi przywódców
"Solidarności". Półprawdy, odgórne polecenia wodzów organizacji,
niezbyt eleganckie zwalczanie konkurencji i przekonanie, iż ma się
bezwzględną rację, nawet wbrew opinii więkswzości, zastąpiły uchciwą
rozgrywkę polityczną. Całe społeczeństwo niewiele odbiega od swojej
elity. Polacy są narodem hipokrytów, kabotynów, krętaczy i małych
złodziejaszków. Na taki zdegenerowany grunt trafią wszelkie przemiany,
nawet te istotne - gdyby się pojawiły. Utopia generalnie odrzucona
w jej wymiarze ideologicznym, zwyciężyła na polu obyczajowym. Komunizm
może trwać jeszcze długo po odejściu komunistów.
***
Rząd "solidarnościowy" jest bezprecedensowym zjawiskiem w bloku
wschodnim. Stał się swoistym "znakiem czasu". Komunizm przyznał bez-
pośrednio, że sam już nie podoła katastrofie gospodarczej i potrzebuje
pomocy sił społecznych. PZPR zaprosiła NSZZ "Solidarność" do współ-
rządzenia, lecz i do współodpowiedzialności. Nowy rząd, uwikłany
w złożone zależności, usiłuje tworzyć podwaliny wolności ekonomicznej
w Polsce. Na razie przybrało to formę reglamentowanego kapitalizmu,
jaki znamy np. z Jugoisławii. Nie rozwiąże on problemów gospodarczych,
a na pewno nie w najbliższej przyszłości. Dotychczasowe "urynkowienie"
stało się ciosem dla społeczeństwa, spowodowało rozchwianie rynku
towarowego i walutowego, spotęgowało inflację. Nie ma żadnych gwa-
rancji, że proces zapoczątkowany przez premiera T. Mazowieckiego bę-
dzie się rozwijał bez przeszkód w kierunku pełnego kapitalizmu.
Nie wiadomo, co przyniesie nam przyszłość - rerwolucję antykomunis-
tyczną, kontrrewolucję komunistyczną czy stopniowe wypieranie komunis-
tów i tworzenie prawdziwej demokracji. Ten ostatni wariant popularyzu-
ją rządowe mass-media, pierwszy straszy po nocach tak PZPR, jak i "So-
lidarność" z Zachodem, o drugim wszyscy zgodnie milczą. Fala optymizmu
spycha wątpiących na pozycje z góry stracone. Warto jednak czasem
zastanowić się nad twierdzeniem, że jest nieźle, a będzie lepiej.
Sporo faktów przemawia przeciwko tej miłej tezie i trzeba je brać pod
uwagę. Gdyby mimo wszystko komuniści naprawdę stopniowo rezygnowali ze
swojej władzy i pozwolili zrobić tu demokrację. Gdyby rząd szedł krok
za krokiem w kierunku pełnych swobód ekonomicznych i wyrwał się
z narzuconych mu ograniczeń. Gdyby faktycznie po 3 latach polska
gospodarka odżyła. Czyli gdyby wydarzył się cud, to przecież tylko na
tym zyskamy, a trochę sceptycyzmu w niczym cudowi nie przeszkodzi.
"Solidarnościowy" rząd, mimo iż powstał w mało demokratyczny
sposób, nie wybrany przez społeczeństwo, stał się przełomem w dziejach
komunizmu. Choć ubezwłasnowolniony przez rozliczne ograniczenia, jest
naszym rządem. Trzeba zatem - zachowując ostrożność - poprzeć jego
działania wyrywające Polskę ze szponów utopii, jednocześnie krytykować
te utrwalające system.
Nie może istnieć demokracja, dobrobyt i wolność równocześnie z ko-
munizmem. Albo - albo. Prawda ta zapowiada ciekawe wydarzenia
w przeszłości. Owo "albo - albo" grzmi zarówno dla nas, jak i komu-
nistów. Linia reform obrana przez Wałęsę i rząd Mazowieckiego nie jest
"jedynie słuszną drogą", lecz podminowaną groblą pośrodku grzęzawiska.
Nie wiadomo do końca czy ci, którzy nas po niej prowadzą, wiedzą po co
i dokąd idą.
W tych niepewnych i bez wątpienia przełomowych czasach warto
zadawać pytania, wątpić i ostrzegać. Przegapienie szansy jest równie
złe jak jej utopienie w grzęzawisku.
1989 Tadeusz Czech
/To, że nie ma już PZPR, że "zniknęli" komuniści nie zmienia, oczy-
wiście, sensu wypowiedzi Autora. Komunizm i komuniści - jakkolwiek by
się nazwali - jeszcze długo stanowić będą zagrożenie i obciążenie tego
kraju. W jednym z Autorem nie zgadzamy się - ten rząd nie jest nasz.
Jesteśmy do tego rządu w opozycji i nie ma powodu uznawać go za
własny. Został stworzony przez pewne grupy polityczne do spółki z
komunistami i koalicja ta zań odpowiada. Rozciąganie "swojskości" tego
rządu na całe społeczeństwo jest celowym zabiegiem socjotechnicznym.
W każdym demokratycznym państwie rząd jest emanacją jedynie tej partii
(lub koalicji partyjnej), która wygrała wybory. Nie ma powodu, by
u nas było inaczej. Hasłem "naszego rządu" posługuje się obecna
propaganda "RP", nie musimy jednak jej ulegać./
----------------------------------------------------------------------
Jan Kosznik
CO SIĘ WŁAŚCIWIE STAŁO ?
Wielu ludzi nie może wciąż ogarnąć zdarzeń przesuwających się przed
ich oczami niczym przyśpieszony film. Wiedzieli oczywiście, że komu-
nizm jest historycznym wynaturzeniem, pamiętali o dziejowych propor-
cjach każących dostrzegać epizodyczność tego systemu, znajdowali więc
powody do ufności w myśleniu o przyszłości - lecz przecież w komuniz-
mie się rodzili, tu toczyło się ich dojrzałe życie, komunizm był dla
nich światem zastanym i poniekąd naturalnym. Opowieści dziadków i
ojców o świecie minionym traktowali historycznie, zaś tamte racjonali-
zacje i nadzieje na zmianę łączyli z mniej lub bardziej apokaliptyczną
wizją krwawej agonii, desperacji obrońców upadającego "porządku", ba,
może i wojny światowej. Tymczasem - nic takiego. Prawda, że zbyt
wcześnie na skończoną ocenę tego okresu, czerwone słońce nie zniknęło
jeszcze za horyzontem, a państwa i społeczeństwa tzw. realnego socja-
lizmu dziedziczą wciąż w spadku wiele cech wywodzących się z ponurej
epoki. Przecież jednak kończy się ona wyraźnie i - poza Chinami i Ru-
munią - zdarzeniu temu nie towarzyszą spodziewane kataklizmy. Komunizm
rozpada się łatwo, trwał krótko, był widać słaby, straszył często
pozorami, trochę go ludziom wmówiono bądź sami go sobie wmówili.
Nie chodzi mi teraz o rekonstrukcję mechanizmów, które spowodowały,
że idea komunistyczna uwiodła tylu ludzi i że komunizm przez krótki
okres czasu jednak istniał, niszczył, deprawował. Nie wymyślę niczego
nowego ponad to, co pisali w tej sprawie Miłosz, Koestler czy Tyrmand.
Chodzi mi natomiast o problem elementarnej oceny, która - choć wydawa-
łoby się, że nie powinna budzić wątpliwości - pozostaje nierzadko
mętna, lub w ogóle bywa nie formułowalna. W książce Teresy Torańskiej
pt. "Oni", kiedy wypowiadają się emerytowani stalinowcy, uderza cha-
rakterystyczna dwoistość. Oto z jednej strony ludzie ci mówią o pol-
skim komunizmie jako o stanie negatywnym, lecz wymuszonym przez splot
okoliczności historycznych II wojny światowej. Z drugiej strony bronią
komunizmu jako idei szlachetnej, nieumiejętnie tylko realizowanej.
W pierwszym przypadku kreują się na Wallenrodów ratujących Polskę
przed całkowitą zagładą ("gdyby nie my, byłoby coś znacznie gorsze-
go"), w drugim - zastanawiają się nad tym, jakie błędy popełniono
podczas realizacji tego co słuszne.
Nie wiadomo więc dokładnie - pragnęli komunizmu jako dobra, czy
byli tego zła ofiarami. Dlaczego nie potrzfią wyraźnie rozdzielić tych
dwóch możliwości ?
Gdy mowa o ocenach, potrzebne jest ich kryterium. Ocena komunizmu
musiałaby więc zakładać jakieś wcześniejsze niezmienniki, dzięki któ-
rym można by zobaczyć sam ten system. Pytanie o ocenę komunizmu jest
zatem pytaniem o ład aksjomatyczny, to w istocie pytanie o moralność
i prawa. Czy tamci ludzie, ci "oni", jeśli nie potrafią określić
i nazwać wartości komunizmu, zachowali podstawowe intuicje moralne ?
Z posiadania tych intuicji wynikałaby, jak stwierdziłem, ocena
powojennego czterdziestolecia. Mało ryzykując powiedzmy, że byłaby to
ocena negatywna. Ale to z kolei kazałoby zapytać o winnych tego stanu
rzeczy, gdyż trudno wciąż myśleć o samosprawczej Historii pod-
cierającej sobie tyłek narodami i pokoleniami. Trudno też czarować się
zgrabnymi formułami mówiącymi o tym, że wszyscy jesteśmy winni. System
został naruszony przez wcale nie zmienioną mniejszość, a jeśli nawet
zaraził innych - nie wszystkich przecież - tym większa jego wina.
Kiedy już odpowiemy na pytanie o winnych, zadziwmy się chociaż,
dlaczego nie powiedzą zwykłego "przepraszam". Za tyle zmarnowanych
istnień, tyle odebranych szans i lat. Czemu nie powiedzą "przepraszam"
i nie schowają się, nie zejdą z publicznego widoku. Nikt przecież nie
żąda głów, a ja nie mówię tu nawet o karze.
Ale nie, oni nie chowają się, nie wstydzą się. Zachęcani przez
Michnika jako realistyczni reformiści myślą o dalszej pracy na rzecz.
Wałęsa, gdy ich już obydwu "wyrzucą", będzie łowił rybki z "panem
Mieczysławem" Rakowskim. Premier Mazowiecki łatwo chowa urazy, niby
z niechęcią, jak mówi, lecz sprawnie podaje rękę ludziom do wczoraj
wrogim, słucha muzyki podczas koncertu na cześć bolszewickiej
rewolucji. Podpułkownik Górnicki prowokację bydgoską sprowadza do
stłuczonego nosa Rulewskiego i nazywa płk. Kuklińskiego byłym Polakiem
Kuklinowskim (Kuklinowski to taki zdrajca z "Potopu"). Powinien więc
przeciwników Hitlera nazwać "byłymi Niemcami", jak już to już. Wszyscy
są bardzo kulturalni. Chuchają wręcz na siebie.
Więc co się właściwie stało ? Nic. Po prostu - historia jest
Historią, trzeba żyć. Nic innego nie ma znaczenia.
Jan Kosznik
/SW - Trójmiasto/
----------------------------------------------------------------------
Poniższy tekst powstał dość dawno, zamieszczamy go jednak, gdyż
zawiera treści, które się nie zestarzały.
-------------------------
Rozważania poniższe dedykuję obrońcom praw człowieka na całym świecie
autor
Alfred B. Gruba
NIE SKŁADAJCIE BRONI
(PRAWA CZŁOWIEKA A PAŃSTWO KOMUNISTYCZNE)
Powiadano dawniej narodom: Nie składajcie broni,
póki nieprzyjaciel trzyma jedną piędź ziemi
waszej; ale wy powiadajcie narodom: Nie składaj-
cie broni, póki despotyzm trzyma jedną piędź
ziemi wolnej.
Adam Mickiewicz
(Księgi narodu i pielgrzymstwa
polskiego, XXI)
I. ZŁOWROGA SIŁA
Wiek XIX to wiek pary i elektryczności, wiek XX to wiek... No właś-
nie, czego ? Dla mnie i dla paru miliardów ludzi żyjących poza luksu-
sową rezydencją "wolnego świata", wiek XX to wiek państwa.
Niesłychane przyspieszenie rozwoju cywilizacji w ostatnich kilku
stuleciach przyniosło widoczne korzyści ludziom, narodom, społeczeń-
stwom. Jednak najwięcej skorzystały państwa, a ściślej - ich władze
wykonawcze (organizacje państwowe). Możliwości władania przez państwo
swoimi poddanymi wzrosły niepomiernie i tam, gdzie społeczeństwa nie
wykazały dostatecznej czujności lub miały "historycznego pecha", pań-
stwa zawładnęły nimi całkowicie.
Trudno powiedzieć, jaki był pierwotny cel państwa, może po prostu
utrwalenie władzy i przywilejów rządzącej elity. Jednakże poddani to-
lerowali, a nawet popierali, istnienie organizacji państwowej dlatego,
że zapewniała im bezpieczeństwo zewnętrzne - od najazdów, i wewnętrzne
- od międzyludzkiej agresji. Można by znaleźć jeszcze inne powody tego
poparcia, wśród nich jakże ważną rolę państwa w rozszerzaniu cywiliza-
cji, jedno jest wszak pewne: władza mogła być uznawana o tyle, o ile
była sprawowana jako funkcja społeczna. Pogląd ten, sformułowany przez
św. Augustyna, znalazł swój najpełniejszy wyraz w teorii państwa św.
Tomasza z Akwinu. Jeśli władca popełnia czyny niegodne i niesprawied-
liwe, to - jak głosił św Tomasz - zaprzecza w ten sposób swej funkcji.
Dlatego tyrana można bezkarnie zgładzić, gdyż nie jest on panującym,
lecz buntownikiem przeciwko prawu boskiemu.
Pogląd o służebnej roli państwa wraz z "doktryną zabójstwa tyrana"
stał się odtąd trwałym składnikiem myśli europejskiej, chociaż nieko-
niecznie był uzasadniany teologicznie. Mimo to tyranie rozkwitały
coraz bujniej.
Teoretycy organizacji odkryli kilkjadziesiąt lat temu to, co może
i zawsze mógł spostrzec zwykły, lecz myślący, człowiek: każda organi-
zacja wykazuje dążenie do rozszerzania swojego zakresu oraz ma skłon-
ność do stawiania sobie swoich własnych celów, nie mających wiele
wspólnego z celami, dla których ją stworzono. Dotyczy to również,
a może przede wszystkim, organizacji państwowej. Można przyjąć jako
wniosek z obserwacji rzeczywistości, że organizacja państwowa:
- dąży do rozciągnięcia swej władzy na jak największy obszar życia
społeczeństwa i na jak największe terytorium,
- dąży do powiększenia swej materialnej i duchowej potęgi,
- próbuje zmusić społeczeństwo do realizacji swoich celów.
Z tą patologiczną skłonnością państwa wiąże się inny nurt myśli euro-
pejskiej: idea o nadrzędności, czy też boskości, państwa jako wartości
i celu samego w sobie. Oczywiście, wysuwali ją i bronili zwolennicy
absolutyzmu, autokracji, dyktatury, ekspansji terytorialnej.
Całkiem niespodziewanie wielbiciele władzy zyskali poparcie ze
strony przeciwnej - wyznawców idei państwa służącego ludziom. Różnego
rodzaju głosiciele utopii aż po socjalistów i komunistów uznali za
stosowne obarczyć państwo coraz większą ilością funkcji opiekuńczych,
przyczyniając się - najpierw w teorii, a potem w pratyce - do beztros-
kiego oddawania coraz to nowych obszarów życia społecznego we władzę
organizacji państwowej.
Ogromny wzrost wydajności pracy w ostatnich dwustu latach doprowa-
dził do szybkiego bogacenia się społeczeństw. Ich uwadze umknął fakt,
że państwa zabierają im coraz większą część środków przez nie wypraco-
wanych. Na fali ogólnego bogacenia się państwo bogaciło się najbar-
dziej, a zagarnięte dobra obracało na własne cele: rozwój armii, poli-
cji, biurokracji. Społeczeństwo z małodusznym zadowoleniem witało
zaangażowanie państwa w wielkie inwestycje cywilizacyjne jak budowa
sieci transportu, komunikacji, łączności, chociaż wszystkie te przed-
sięwzięcia gwałtownie zwiększały możliwość kontroli państwa nad swym
terytorium. Wreszcie przez nowoczesną politykę podatkową i celną,
przez rozbudowę państwowego przemysłu i tworzenie państwowych banków
organizacja państwowa wkracza w dziedzinę gospodarki i szybko zdobywa
tam decydującą pozycję. Oddanie oświaty w ręce państwa wprowadza nowy
niebezpieczny efekt: stopniowe psychiczne zniewalanie społeczeństwa,
wychowywanego w kulcie państwa przez państwowych nauczycieli w pań-
stwowych szkołach. Dodajmy do tego państwową prasę, a później państwo-
wą radiofonię - państwo staje się siłą zaczynającą poważnie zagrażać
swobodnemu życiu społeczeństwa.
W okresie międzywojennym politycy dostrzegają - dla jednych zło-
wieszczą, a dla innych fascynującą - możliwość. Rodzi się idea państwa
totalnego, które rozciągałoby swą kontrolę na wszystkie przejawy życia
społecznego. W państwie totalnym (lub totalitarnym) każdy obywwatel
zostaje całkowicie podporządkowany państwu. Organizacja państwowa pań-
stwa totalitarnego rozciąga się na całe społeczeństwo, które - w zwy-
kłym tego słowa znaczeniu - przestaje istnieć, a jego członkowie stają
się funkcjonariuszami reżimu. Idea totalitaryzmu pojawia się w 1925 r.
- w tym czasie jeszcze niewielu zdaje sobie sprawę, że w Rosji Sowiec-
kiej trwa już budowa państwa totalnego na rozkładających się zwłokach
społeczeństwa, które w paroksyzmie sprowokowanego szału popełniło
samobójstwo.
II. PATOLOGIA TRIUMFUJĄCA
Wspomniane powyżej chorobliwe skłonności organizacji państwowej do
usamodzielniania się i narzucania swych celów społeczeństwu są w kra-
jach demokratycznych ograniczane. W wolnych społeczeństwach działa
mnogość grup interesu dążących do swoich, wzajemnie sprzecznych celów.
Ten pluralizm, szczególnie w polityce i gospodarce, jest gwarancją, że
państwo pozostanie okiełznane.
Mogą się jednak zdarzyć sytuacje, w których obywatele - dobrowolnie
czy pod przymusem - rezygnują ze swych praw na korzyść państwa. Władza
organizacji państwowej gwałtownie wtedy wzrasta i może dojść do prze-
kroczenia przez nią pewnej wartości granicznej, powyżej ktorej wymyka
się spod kontroli społeczeństwa. Następuje triumf patologii: sponta-
niczny opór społeczeństwa szybko słabnie, a organizacja państwowa jak
nowotwór złośliwy opanowuje coraz to nowe tkanki i organy społeczne.
Państwo-nowotwór wyniszcza społeczeństwo, na którym żeruje. Stan koń-
cowy tego procesu - państwo totalitarne - jest śmiercią społeczeństwa.
Pożeranie społeczeństwa przez państwo można było obserwować w każdym
kraju, w którym z różnych historycznie przyczyn władzę obejmowali
komuniści.
Obserwując społeczeństwo, nad którym państwo uzyskało przewagę,
spostrzegamy, że ulega ono coraz większemu zniechęceniu i odrętwieniu,
wpada w apatię, traci zdolność do spontanicznego rozwoju. Ten stan
psychiki społecznej przejawia się na poziomie polityki i gospodarki
jako masowy, chociaż najczęściej nieuświadomiony, bojkot państwa i sa-
botowanie jego poleceń. Sumuje się to z oczywistymi wadami drobiazgo-
wej kontroli biurokratycznej i centralnego zarządzania gospodarką. Po
jakimś czasie nawet najbardziej fałszywe statystyki i najbardziej
kłamliwe analizy reżimowych "ekspertów" muszą w jakimś stopniu zacząć
zdawać sprawę ze stałego spadku wydajności pracy, zaniku postępu tech-
nicznego, niewykonywania planów gospodarczych, ciągłych braków pod-
stawowych produktów. Stagnacja, nieudolność i niedostatek stają się
szczególnie widoczne w porównaniu ze społeczeństwami wolnymi. Zaczyna
się erozja moralna aparatu władzy, apatia i zniechęcenie przenikają
coraz wyżej w hierarchii państwa.
Elita organizacji państwowej prędzej czy później uświadamia sobie
wielorakie niekorzystne skutki takiego stanu rzeczy. Dochodzi do upad-
ku autorytetu przywódców, zaostrza się walka o władzę. Zwykle formują
się dwa stronnictwa: "konserwatystów" i "reformatorów", temu drugiemu
z podziwu godną naiwnością kibicuje opinia publiczna wolnych krajów.
W czasie walki przeciwnicy kokietują niedobitki niezależnych od pań-
stwa struktur społecznych, a nawet próbują ostrożnie odtwarzać niektó-
re już zniszczone instytucje. Po walce stronnictwo zwycięskie robi
pewne ustępstwa na rzecz ludności. Wszystko to sprawia wrażenie, jakby
nowotwór cofał się nieco, ale po ostatecznym zażegnaniu kryzysu poli-
tycznego państwo znów zaczyna pożerać resztki społeczeństwa. Historia
się powtarza, aż do następnego kryzysu: państwo które pokonało własne
społeczeństwo, przybliża się do totalitaryzmu i oddala od niego w se-
rii konwulsyjnych przesileń i zapaści. Dobrą ilustracją tego schematu
jest wyraźna cykliczność historii PRL i ZSRR.
III. PRAWA CZŁOWIEKA
W powyższych rozważaniach organizacja państwowa jawi się jako zło-
wroga siła, chociaż potrzebna, to jednak zagrażająca społeczeństwu
i wyniszczająca go z chwilą uzyskania przewagi. Skąd ta niechęć do
państwa ?
Można by wyobrazić sobie społeczeństwo ludzkie zorganizowane na wzór
"społeczności" mrówek lub termitów, albo według wskazań totalitarnych
utopistów od Platona do Fouriera. Można by się spodziewać, że taki mo-
del będzie atrakcyjny, gdyż w doskonały sposób realizuje ideały rów-
ności i sprawiedliwości "społecznej". Spytajmy samych siebie, spytajmy
innych - bez wątpienia w większości wypadków taka możliwość zostanie
odrzucona. Większość ludzi w jakiś sposób "wie", że w "społeczeństwie
mrówek" nie czuliby się najlepiej. Owo tajemnicze i głębokie prze-
świadczenie może być głosem Boga, może też być głosem naszej biolo-
gicznej natury - jak twierdzi socjobiologia. Wydaje się więc, że
rozrastanie się państwa kosztem społeczeństwa (proces koncentracji
władzy, w języku politologów), chociaż wynikające z głęboko ludzkich
cech funkcjonariuszy państwa, jest sprzeczne z jeszcze bardziej pod-
stawowymi cechami członków społeczeństwa.
Nic dziwnego, że wolność jako przeciwieństwo ucisku i niewoli była
wysoko ceniona już w starożytności. Nic dziwnego, że wraz z pojawie-
niem się w Europie nowoczesnych monarchii absolutnych najbardziej
przenikliwe umysły tamtych czasów dostrzegły niebezpieczeństwo. Wysu-
nięto propozycje ograniczenia potęgi państwa i podjęto próby ich
realizacji. Pierwszą była liberalna idea "państwa - stróża nocnego",
żądająca, aby organizacja państwowa ograniczyła swa działalność jedy-
nie do zapewnienia bezpieczeństwa zewnętrznego i wewnętrznego, resztę
pozostawiając swobodnie działającym jednostkom. Po długim okresie
niepopularności, spowodowanej ulokowaniem nadziei w państwie, idea ta
niespodzianie odżyła w praktyce politycznej prez. Reagana i premier
Thatcher. Inny sposób ograniczenia potęgi państwa to zasada podziału
władz Monteskiusza, której istota polegała na genialnym pomyśle
zorganizowania władzy państwowej w postaci kilku niezależnych i kon-
kurujących ze sobą struktur. Pomysł ten zrealizowany w Konstytucji USA
funkcjonuje tam do tej pory, a rezultaty każdy widzi. I wreszcie
kolejny sposób to idea przyrodzonych praw człowieka, dobitnie sformu-
łowana w "Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela" rewolucji francuskiej
i w amerykańskim "Bill of Rights".
Z naszego punktu widzenia prawa człowieka, są więc ograniczeniami
stawianymi państwu przez naturę ludzką. Określają one granice, po
przekroczeniu których państwo traci swe moralne uzasadnienie, prze-
staje służyć społeczeństwu, a staje się despotyzmem. Jest oczywiste,
że chrześcijanin powinien w tym miejscu przywołać doktrynę św. Tomasza
z Akwinu i dodać, że państwo, które nie przestrzega praw człowieka,
winno być obalone, nawet przemocą, gdyż łamiąc prawa boskie staje się
państwem zła. Niechrześcijanin, lub bardziej "subtelny" myśliciel nie
czuje się zapewne zobowiązany przyjmować postawę aż tak heroiczną.
Jednakże nawet w etyce świeckiej walka z takim państwem winna być
nakazem moralnym.
Współczesne wyliczenie i sformułowanie praw człowieka znajdujemy
w ONZ-owskich "Międzynarodowych Paktach Praw Człowieka" z 1966 r.,
podpisanych przez większość państw bloku wschodniego dopiero po 1O la-
tach od ich ogłoszenia. Oficjalne uznanie "Paktów" przez państwa komu-
nistyczne stało się bodźcem powstania i formalną podstawą działania
rozmaitych "grup helsińskich" w tych państwach. Tekst ONZ-owski jest
też, jak się wydaje, uznawany przez większość ruchów praw człowieka
w krajach niekomunistycznych. Z tych powodów mówiąc o prawach czło-
wieka będziemy mieli na myśli prawa zebrane w "Paktach".
IV. GMACH KŁAMSTWA
Dla każdego myślącego obserwatora jest oczywiste, że państwa komu-
nistyczne rozszerzyły swą kontrolę nad społeczeństwem daleko poza
granice wyznaczone przez prawa człowieka. Mimo to nie jest łatwo
udowodnić tezę, że prawa te są łamane w komuniźmie na skalę masową
i wciąż, że istotą państwa komunistycznego jest właśnie traktowanie
poddanych w sposób dokładnie przeciwstawny "Międzynarodowym Paktom
Praw Człowieka". Do odległej przeszłości należą czasy, gdy przywódcy
Rosji Sowieckiej z arogancją odrzucali zarówno w deklaracjach jak i
w praktyce takie "przeżytki burżuazyjnej świadomości" jak właśnie
"burżuazyjne" prawa człowieka na równi z "burżuazyjną" demokracją
i "burżuazyjną" moralnością. Były one rzekomo nieprzydatne dla budowy
"nowego społeczeństwa".
Od wielu już dziesiątków lat państwa komunistycznem z różnych
względów zabiegają usilnie o stworzenie swego pochlebnego wizerunku
w oczach świata. Dlatego miejsce "rewolucyjnej szczerości" zajęło
kłamstwo, oszustwo i wiarołomstwo. Wysiłki, mające na celu zamaskowa-
nie prawdziwej natury ZSRR i ChRL wzmogły się ostatnio: dla Sowietów
sprawą życia i śmierci jest uzyskanie dostępu do zachodnich techno-
logii, Chiny komunistyczne z kolei chcą dostać Hong Kong żywy i boga-
ty, a nie opustoszałe miasto-widmo. Osią tego gigantycznego oszustwa
są właśnie prawa człowieka.
Kampania kłamstw, konsekwentna, obejmująca wszystkie aspekty życia
i prowadzona nieprzerwanie przez dziesiątki lat jest nie do wyobraże-
nia dla członka wolnego społeczeństwa. Wydaje się, że takie totalne
oszustwo nie jest możliwe, że gmach kłamstwa runie, podkopany przez
dziennikarzy i opozycję. Nasuwają się przykłady głośnych "afer",
wstrząsających podstawami władzy w państwach demokratycznych. Nieste-
ty, państwo które pokonało własne społeczeństwo ma ogromne możliwości,
również w zakresie wprowadzania w błąd opinii publicznej świata. Warto
wyliczyć metody, jakimi komunistyczna propaganda buduje swój gmach
kłamstwa. Ich prostota, by nie rzec prymitywizm, i skuteczność są
godne zastanowienia.
Pierwszą, najprostszą metodę kłamania można by streścić w sloganie:
"Jeśli masz wadę, to staraj się ją ukryć". W praktyce państwa komunis-
tycznego sprowadza się to do szczelnej blokady informacji. Może nie
zawsze łatwo jest zdać sobie sprawę z tego, że kontrola przepływu in-
formacji jest potężnym środkiem sprawowania władzy, jednakże rozumieją
to świetnie wszyscy dyktatorzy. Dla uzyskania pełnej kontroli informa-
cji państwo komunistyczne dąży do uzyskania monopolu na środki masowe-
go przekazu i likwidacji niepaństwowych agencji prasowych, wprowadza
ścisłą cenzurę prewencyjną i masową kontrolę korespondencji i telefo-
nów, ogranicza drastycznie swobodę działania korespondentów zagranicz-
nych i dyplomatów, doprowadza do korupcji powołania dziennikarza,
twórcy i intelektualisty. Skutki tych działań są wzmacniane przez
zastraszenie zwykłych ludzi, czasami aż do zaniku elementarnych odru-
chów solidarności. Wszystkie te środki są stosowane w różnych krajach
i w różnym czasie z rozmaitym natężeniem, zależnym od potrzeb i moż-
liwości. Ich skuteczność jest jednak doskonale udokumentowana.
Dopiero teraz, po upływie ponad 5O lat, "Moskowskije Nowosti" (z 19
czerwca 1988), pismo zresztą nie do zdobycia przez przeciętnego miesz-
kańca Moskwy, piszą, że na rosyjskim chłopstwie "w trakcie przymusowej
kolektywizacji dopuszczono się autentycznego ludobójstwa (przybliżona
liczba ofiar - od 5 do 1O milionów)". Oczywiście, chodzi głównie
o chłopstwo ukraińskie, nie "dopuszczono się" ale zrobiło to celowo
i świadomie państwo komunistyczne (jako pierwszy w XX wieku przykład
stosowanej rownież później metody pacyfikacji głodem), a liczba ofiar
była przypuszczalnie dwukrotnie większa. Ale jednak padło wreszcie
sformułowanie "ludobójstwo". I najbardziej dziwne jest, że w czasie,
kiedy te miliony umierały z głodu, komunizm miał świetną opinię
w świecie, elity intelektualne widziały w ZSRR nadzieję i przyszłość
ludzkości.
Dopiero teraz, po upływie blisko 3O lat, władze ChRL przyznają, że
"ekonomiczny woluntaryzm" ówczesnych przywódców doprowadził do załama-
nia się gospodarki w czasie "wielkiego skoku". W rezultacie w "trzech
gorzkich latach" (1959 - 1961) zmarło z głodu ok. 2O milionów ludzi.
I najbardziej dziwne jest, że parę lat później tysiące zachodnio-euro-
pejskich studentów i intelektualistów stało się fanatycznymi maoista-
mi, widząc w "Czerwonej Książeczce" nową Biblię, a w komunistycznych
Chinach - kraj urzeczywistniającej się utopii.
Jest jeszcze sporo podobnych tragiczno-groteskowych przykładów. Ale
te chyba wystarczą. Nawet rozpaczliwy krzyk umierających milionów,
który, zdawałoby się, winien wstrząsnąć globem, nie może się przedrzeć
przez zapory stawiane przez komunistyczne państwo. Czegóż więc dowiemy
się za następne trzydzieści czy pięćdziesiąt lat ?
Jednak prędzej czy później prawda wychodzi na jaw, wyniosły gmach
kłamstwa zaczyna się chwiać. Wtedy stosuje się inne metody. Hasłem
jednej z nich mogłoby być: "Jeśli masz wadę i nie możesz jej ukryć, to
uczyń z niej zaletę". Dzięki bohaterstwu takich ludzi jak Sołżenicyn,
Bukowski, Grigorienko, Amalrik i wielu innych, znamy już prawdę o łag-
rach, psychuszkach i terrorze w ZSRR. Mimo to zwolnienie z obozu lub
zesłania jednego człowieka, lub zezwolenie na emigrację kilku innym
urastają do rangi ważkiego argumentu na rzecz poszanowania praw czło-
wieka przez komunistów, podczas gdy w dalszym ciągu "archipelag Gułag"
istnieje i działa bez zmian. Zachwyt świata wzbudza otwartość, z jaką
komunistyczna prasa obnaża zbrodnie któregoś "minionego okresu", nikt
jednak nie chce uświadmić sobie, że jednak były to zbrodnie, że doko-
nało ich to samo komunistyczne państwo, które teraz wzbudza zachwyty,
że dokonano ich w imię tych samych idei, które są aktualną oficjalną
ideologią, że wykonawcy tych zbrodni i mordercy zza biurka żyją wciąż
bezkarni, że ofiary, które przeżyły, i ich bliscy nie dostali odszko-
dowań.
Gmach kłamstwa podpiera się też metodą odwrócenia uwagi, pod has-
łem: "Jeśli masz wadę, nie możesz jej ukryć ani uczynić z niej zalety,
to krzycz że to inni mają wady". Klasycznym przykładem jest gigantycz-
na kampania na rzecz ułaskawienia małżeństwa Rosenbergów, skazanych
pod koniec lat czterdziestych w USA na krzesło elektryczne za szpie-
gostwo na rzecz Sowietów. Jej rozmach i zasięg jednoznacznie wskazywa-
ły na sponsora i inicjatora. Natomiast mało istotny - z punktu widze-
nia polityki globalnej - pretekst świadczy o tym, że jej celem miało
być odwrócenie uwagi od zbrodni komunizmu. Rzeczywiście, w tym czasie
państwa komunistyczne wyniszczały całe narody, a na ciężkie roboty -
dla setek tysięcy równoznaczne z karą śmierci - skazywano za opowiada-
nie "antyrządowych" dowcipów. Ta zręczna, choć łatwa do przejrzenia
gra prowadzona jest przez Sowiety do chwili obecnej.
Czyż nie jest dziwne, że sumienie świata poruszone jest do głębi
ciężką dolą czarnoskórych mieszkańców jakiejś dzielnicy Johannesburga,
podczas gdy dość obojętnie przyjmuje fakt istnienia w ZSRR w okresie
"pierestrojki" 2 tysięcy obozów pracy (w tym 119 wyłącznie dla
kobiet), w których przebywają 4 miliony ludzi ? "To Revel napiętnował
ten „moralny półparaliż” potępiający istnienie więźniów politycznych
w Chile i nie dostrzegający ich w lochach Fidela Castro..." - mówi
Mario Vargas Llosa ("L'Express, 19-25 czerwca 1987). Można by to
wszystko uznać za przypadek, gdyby nie fakt, że akurat kraje najsil-
niej atakowane za łamanie praw człowieka są właśnie krajami najsilniej
zagrożonymi przez międzynarodowy komunizm.
Zgoła humorystycznego przykładu odwracania odwagi dostarczył nieg-
dyś Andrew Young, były współpracownik pastora Kinga. W czasie debaty
Zgromadzenia Ogólnego NZ poświęconej problemom praw człowieka, gdy
operetkowi dyktatorzy z krajów "III świata" wraz z cynicznymi zbrod-
niarzami komunistycznymi oskarżali państwa demokratyczne, że za mało
w nich wolności, ów Young, wtedy przedstawiciel USA w ONZ, wygłosił
mowę w której piętnował i gromił prześladowania polityczne... w USA.
Albo przejrzyjmy biuletyny "Amnesty International". Zwykle ponad
połowę ich powierzchni zajmują szczegółowe doniesienia o torturowaniu
więźniów politycznych w czarnej Afryce i w Chile. Na ich tle blok
państw komunistycznych wypada wręcz sielankowo, tylko nieznacznie wy-
przedzając kraje demokratyczne w ilości i surowości represji politycz-
nych.
Wszystko to ma prowadzić do stworzenia wrażenia, że nawet jeśli
w państwach komunistycznych nie jest całkiem w porządku z prawami
człowieka, to w innych krajach jest podobnie, a często znacznie go-
rzej, więc czemu mielibyśmy potępiać jedynie ZSRR ?
I na koniec ostatnia metoda oszukiwania, uważana za szczególnie
typową dla komunizmu: "Jeśli masz wadę, to nazwij ją inaczej". Chodzi
oczywiście o orwellowski chwyt: używanie dobrze znanych słów w całkiem
przeciwstawnym znaczeniu i określenie dobrze znanych zjawisk całkiem
nowymi słowami.
Konstytucje państw komunistycznych pełne są grzmiących frazesów
o władzy ludu, wyliczają też drobiazgowo prawa i przywileje przysługu-
jące obywatelowi. Jednakże porównanie ich z prozą życia pokazuje, że
suwerenność ludu jest jego zniewoleniem, demokracja jest tyranią,
a prawa i przywileje zamieniają się w swoje przeciwieństwa. W praktyce
ustawodawczej fasadowe parlamenty nie troszczą się bynajmniej o zgod-
ność z duchem i literą ustawy zasadniczej. W praktyce postępowania
karnego ludzie są prześladowani i skazywani na podstawie dowolnie
naciąganego prawa, bez zwracania uwagi na dowody i okoliczności.
Kwalifikacja prawna czynów jest częstokroć zupełnie fantastyczna
i urągająca zdrowemu rozsądkowi - liczy się tylko efekt końcowy: czło-
wiek niewygodny dla reżimu siedzi w więzieniu jako chuligan, złodziej
lub inny przestępca pospolity, a nie jako więzień polityczny. Z tych
powodów obrońcy praw człowieka są w trudnej sytuacji chcąc z pozycji
legalizmu domagać się uwolnienia więźniów politycznych w państwach
komunistycznym - zazwyczaj od strony "formalnej" nie ma powodu wystę-
powania w ich obronie. Jeśli natomiast wyjdziemy poza literę prawa, to
musimy uznać, że w pewnym sensie wszyscy poddani państwa komunistycz-
nego są więźniami, a cały kraj komunistyczny, jak szekspirowska Dania,
jest więzieniem.
Tak więc gmach kłamstwa wzniesiony jest i trwa dzięki: blokadzie
przepływu informacji, intensywnej propagandzie fałszu, instrumentalne-
mu traktowaniu prawa. Sprawne stosowanie tych metod wymaga ogromnej
ilości ludzi zorganizowanych w różne wyspecjalizowanie służby. Pomija-
jąc sprawę tak oczywistą jak konieczność nieproporcjonalnego rozbudo-
wania policji jawnej i tajnej, wspomnijmy tylko o utrzymywaniu przez
państwa komunistyczne siatki specjalnych agentów na Zachodzie, mają-
cych za zadanie manipulowanie opinią publiczną, korumpowanie dzienni-
karzy, literatów i polityków.
Daleki jestem od twierdzenia, że wspomniany Andrew Young jest takim
agentem, chociaż co do kierownictwa różnych organizacji pacyfistycz-
nych i obrony praw człowieka można żywić uzasadnione wątpliwości.
Działaność propagandowa komunistów jest wspierana również przez
czynniki naturalne: pogoń dziennikarzy za sensacjami (Gułag nie jest
już sensacją, jest nią natomiast futro żony genseka), szlachetna choć
nieżyciowa chęć rozpoczęcia walki ze złem od siebie samego, błąd pers-
pektywy (bliższe lepiej widać), i zapewne wiele innych.
Ale dla opłacenia swych niezliczonych budowniczych, konserwatorów
i dozorców gmach kłamstwa potrzebuje przede wszystkim pieniędzy. Muszą
tu wchodzić w grę kwoty, pod ciężarem których załamałby się budżet
każdego państwa demokratycznego. Państwo komunistyczne z reguły zarzą-
dza całą gospodarką opanowanego kraju (prywatne rolnictwo w PRL jest
rzadkim wyjątkiem), dysponuje więc całym dochodem wypracowanym przez
swoich poddanych. Wobec braku niezależnej kontroli nad organizacją
państwową ogromne środki mogą być i są przeznaczane na umacnianie po-
tęgi państwa i realizację jego celów. Państwo - więzienie ma najwięk-
sze możliwości, by wmawiać światu że jest państwem wolności.
V. SŁABOŚĆ PAKTÓW
Jeśli pamiętając o powyższym zasiądziemy do lektury "Międzynarodo-
wych Paktów Praw Człowieka", to szybko odkryjemy, że odnoszą się one
do całkiem innego typu państw niż te, które zniewoliły własne społe-
czeństwa. Niedopasowanie "Paktów" do rzeczywistości powoduje, że są
one bardziej wiążące i bardziej ograniczjące dla państw demokratycz-
nych niż dla państw, których sposobem istnienia jest łamanie praw
człowieka w skali masowej.
Pierwszą rzucającą się w oczy słabością "Paktów" jest niczym nie-
uzasadniona wiara w dobrą wolę państw, które je podpisują. "Pakty" są
dobrowolnymi zobowiązaniami przyjmowanymi przez państwa i same zainte-
resowane państwa przedkładają Sekretarzowi Generalnemu ONZ sprawozda-
nia o tym, co uczyniły, aby wprowadzić w życie przyjęte zobowiązania.
Oczywiście, taki system w niczym nie wiąże państw komunistycznych, dla
których wszechobejmujące kłamstwo jest normalnym sposobem bycia. Bez
powołania niezależnych od organizacji państwowej instytucji kontrolu-
jących "od wewnątrz" przestrzeganie praw człowieka w każdym kraju,
ratyfikacja "Paktów" staje się w wielu wypadkach pustym gestem propa-
gandowym. Desperaci powołujący samozwańcze "komitety helsińskie"
i komitety obrony praw człowieka w niektórych krajach opanowanych
przez komunizm w żadnej mierze nie mogą zastąpić takich instytucji
kontrolnych. Co więcej, tam, gdzie zniewolenie ludności jest najwięk-
sze, żadne takie "komitety" nie mogą powstać - jak na przykład w Alba-
nii, Wietnamie, na Kubie, które niewiele się różnią od gigantycznych
obozów koncentracyjnych.
Samo powstanie oficjalnych, chronionych przez prawo międzynarodowe,
instytucji kontrolujących przestrzeganie "Paktów" w każdym kraju nie
wystarczy - musi być wprowadzony mechanizm sankcji w stosunku do
państw łamiących prawa człowieka. Niestety, szanse na realizację ta-
kich rozwiązań są znikome, jak łatwo stwierdzi każdy, kto śledzi
politykę międzynarodową. Przemożne dążenie do robienia wątpliwych
interesów ze współczesnymi państwami niewolniczymi, krótkowzroczne
dążenie do tanich "sukcesów" w polityce zagranicznej, łatwowierność
i prostolinijność wielu polityków Zachodu - wszystko to składa się na
zadziwiającą atmosferę międzynarodowej tolerancji dla państw łamiących
prawa człowieka.
Inną, oczywistą w świetle poprzednich rozważań, słabością tekstu
"Międzynarodowych Paktów Praw Człowieka" jest opatrywanie wielu
szczegółowych postulatów zastrzeżeniami w rodzaju: "Wymienione wyżej
prawa nie mogą podlegać żadnym ograniczeniom, z wyjątkiem tych, które
są przewidziane przez ustawę, są konieczne do ochrony bezpieczeństwa
państwowego, porządku publicznego, ..." Ską my to znamy ? Naturalnie,
żaden formalny nakaz lub zakaz nie może obowiązywać bezwzględnie -
życie stawia nas w sytuacjach, których nie wymyśli żaden prawodawca.
Ta ostrożność autorów "Paktów" byłaby więc zrozumiała, gdyby nie to,
że zakłada ona zaufanie do systemu prawnego i sądownictwa państw-syg-
natariuszy. W wypadku państw komunistycznych nie ma żadnych powodów do
takiego zaufania.
Parlament, w którym przedstawiciele elity władzy są wymieszani ze
służalczym i zastraszonym motłochem, uchwali jednogłośnie wszystko,
nawet pozbawiony sensu bełkot. W ten sposób wszelkie nadużycia
i zbrodnie przeciw prawom człowieka mogą w krajach komunistycznych
zostać usankcjonowane "wolą ludu" wyrażoną w uchwałach. Państwo, które
kontroluje prawie wszystko, może się czuć zagrożone przez prawie
wszystko: przepisanie na maszynie paru-stronicowego informatora o ży-
ciu religijnym wystarcza dla orzeczenia paru lat łagru, sprzedaż na
targowisku paczki kawy wystarcza do pozbawienia pracy i wymierzenia
grzywny, brak uniżoności w stosunku do policjanta wystarczy do pobicia
i aresztu. Przykładów można przytaczać miliony - każdy obywatel kraju
komunistycznego ma ich kilka do opowiedzenia. A zawsze w grę wchodzi
zagrożenie "bezpieczeństwa państwowego" i "porządku publicznego", jak
też nieprzestrzeganie "zasad konstytucyjnych" i "godzenie w sojusze".
Najpoważniejszym niedostatkiem "Paktów" jest brak w nich artykułów
zakazujących zbrodni przeciw naturze ludzkiej typowych dla państw
które zniewoliły swe społeczeństwa. Odnosi się wrażenie, że autorzy
tekstu "Paktów", chociaż w znaczący sposób rozszerzyli klasyczną listę
"Deklaracji" rewolucji Francuskiej, nie zadali sobie trudu zbadania
form ucisku, jaki znoszą społeczności rządzone przez reżimy komunis-
tyczne. Co więcej, nad tekstem"Paktów" unosi się skompromitowana już
socjalistyczna idea realizowania "równości" i "sprawiedliwości spo-
łecznej" przy pomocy aparatu państwa, co jest pierwszym krokiem
w kierunku totalitaryzmu. Aby nie być gołosłownym, przytoczę parę
przykładów, chociaż uważam że problemem poprawnego określenia nowych
obszarów, które muszą być chronione przed ingerencją organizacji
państwowej, winni zająć się eksperci i to eksperci wolni od socjalis-
tycznych obciążeń.
Wspomniałem już wcześniej o stopniowym psychicznym zniewalaniu spo-
łeczeństwa wskutek upaństwowienia szkolnictwa podstawowego. Państwowe
szkoły wpajają uczniom kult państwa, i wkrótce sprawa staje się nie-
odwracalna - większość obywateli staje się głęboko przekonana, że
państwo jest wartością samą w sobie, na symbole państwowe reaguje
autentycznym uczuciem szacunku, darzy przesadnym respektem urzędników
i innych funkcjonariuszy państwa. Na fali tych nastrojów organizacja
państwowa mogłaby doprowadzić nawet do tego, by ją wielbiono, jednakże
w krajach demokratycznych proces ten zostaje zatrzymany na poziomie
nie zagrażającym opanowaniem społeczeństwa przez państwo. Jeżeli jed-
nak, tak jak w komuniźmie, państwo zniszczy lub opanuje większość nie-
zależnych instytucji, to indoktrynacja może przebiegać bez przeszkód.
Osaczona jednostka wystawiona jest na wszechstronny nacisk w wychowa-
niu, oświacie, kulturze, rozrywce od kolebki po grób, co nazywa się
"wychowaniem nowego człowieka", "przekształcaniem świadomości" itp.
Nie jest to tylko specjalność komunistów, przypomnijmy Niemcy Hitlera
i Iran Chomeiniego. Ta, dokonywana w skali masowej, ingerencja państwa
aż w obszar świadomości, a nawet osobowości poddanych, niewątpliwie
daleko przekracza granice, które tradycja europejska chciałaby narzu-
cić władzy państwowej. Niestety, brak odpowiedniego artykułu w "MPPC"
- artykuły 18 i 19 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Poli-
tycznych oraz artykuł 13 Międzynarodowego Paktu Praw Gospodarczych,
Społecznych i Kulturalnych, chociaż związane z tym problemem, z pew-
nością go nie dotyczą. Wprost przeciwnie, ostatni ze wspomnianych
artykułów sankcjonuje obowiązkowe, bezpłatne i powszechne nauczanie
podstawowe, co jest równoznaczne z oddaniem oświaty w ręce państwa -
ze wszystkimi ujemnymi skutkami.
Ściśle związany z opisaną indoktrynacją, może nawet będący jej
częścią, jest zmasowany atak państwa komunistycznego na szeroko rozu-
mianą tradycję i kulturę opanowanego społeczeństwa. Również w wolnych
społeczeństwach zmieniają się obyczaje, obrzędy i tradycyjne struktury
społeczne, zmienia się stosunek do religii i interpretacja własnej
historii, zmieniają się trendy światopoglądowe i ideowe. Ale "zmie-
niają się", a nie "są zmieniane". Samoistne, spontaniczne zmiany za-
chodzą w wyniku nieskrępowanej aktywności ludzi, podczas gdy państwo
komunistyczne systematycznie niszczy tradycję i kulturę w swym zach-
łannym dążeniu do podporządkowania sobie wszystkiego. W powstałą
próżnię próbuje wprowadzić pod przymusem swoje własne, uwłaczające
godności ludzkiej obrzędy, których główną treścią ma być manifesto-
wanie przez jednostki swej zgody na rolę bezimiennych kółek w totalnej
organizacji państwowej. Znów brak w "MPPC" wskazania, że mamy tu do
czynienia ze zbrodnią przeciwko naturze człowieka. Artykuł 27 Między-
narodowego Paktu Praw Obywatelskich i Polityczxnych, chroniący prawa
mniejszości, świadczy o tym, że autorzy "Paktów" nie chcieli wyobrazić
sobie ucisku całego społeczeństwa przez własne państwo.
Opisanie tych i innych rodzajów przestępstw przeciwko naturze czło-
wieka nie ujętych w Międzynarodowych Paktach Praw Człowieka pozostawmy
specjalistom. Chciałem jeszcze tylko zwrócić uwagę na fakt, że państwo
które zniewoliło własną ludność powoduje cierpienia i krzywdy w skali
nieporównywalnej z tradycyjnymi autokracjami, chociaż przeciw tym os-
tatnim kieruje się główny impet obrońców praw człowieka. Jeśli ktoś
nie dowierza "subiektywnym" odczuciom mieszkańców krajów komunistycz-
nych, a woli zaufać kolorowym wizjom propagandy, to radzę poszperać
w danych statystycznych. Dane te, chociaż w komunizmie nagminnie fał-
szowane, pozwalają jednak na wyrobienie sobie bliższego prawdzie obra-
zu sytuacji. Wskaźnik śmiertelności niemowląt w krajach komunistycz-
nych osiąga poziom słabo cywilizowanych regionów "Trzeciego Świata",
spada średnia długość życia, pod wzgldem ilości samobójstw na tysiąc
mieszkańców kraje komunistyczne są w światowej czołówce, ilość sztucz-
nych poronień bije wszelkie rekordy, prawdziwą klęską społeczną jest
alkoholizm - wszystko to świadczy o frustracjach, stresach i nędzy,
które są udziałem całej ludności rządzonej przez komunistyczne reżimy.
I nie dotyczy to, przynajmniej w Europie Środkowej, krajów wkraczają-
cych dopiero na drogę cywilizacyjnego rozwoju. W okresie międzywojen-
nym pod względem poziomu życia Czechy były w czołówce światowej,
a Polska, Węgry i obecne NRD mieściły się w średniej europejskiej.
Obecnie kraje te oddziela cywilizacyjna przepaść od wszystkich nieko-
munistycznych krajów Europy.
VI. TOTALNA WALKA Z TOTALITARYZMEM
Organizacja państwowa zawsze była i jest potencjalnym zagrożeniem
dla wolności i dla natury człowieka. Dotyczy to szczególnie państw
współczesnych, których możliwości wzrosły ogromnie wraz z rozwojem
cywilizacji. Naturalna skłonność organizacji państwowej do działania
na szkodę swego społeczeństwa jest w krajach demokratycznych powścią-
gana przez różnorodne mechanizmy, których głównym składnikiem jest
pluralizm polityczny i gospodarczy. Potencjalne zagrożenie dla społe-
czeństwa staje się realnym gdy organizacja państwowa przekroczy pewien
próg potęgi - wtedy naturalny proces koncentracji władzy prowadzi ku
państwu totalitarnemu, powodując rozpad społeczeństwa i wyniszczenie
jego sił życiowych. Na zaawansowanych etapach staczania się ku totali-
taryzmowi znajdują się wszystkie państwa komunistyczne. Zniewolenie
ich nieszczęsnych społeczeństw osiągnęło stopień nieporównywalny
z innymi krajami świata (za wyjątkiem, być może, Iranu); co więcej,
państwa te z natury dążą do zniewolenia dalszych ludów. To właśnie
państwa komunistyczne są obecnie największym zagrożeniem dla praw
człowieka w skali globalnej, samo ich istnienie jest wyzwaniem dla
ludzi dobrej woli na całym świecie.
Jestem spokojny o ostateczny wynik gigantycznej walki między nie-
wolą a wolnością, jaka rozgrywa się na naszych oczach we wszystkich
zakątkach świata. Nie będzie zagłady atomowej, nie będzie światowego
imperium totalitarnego. Wolność musi zwyciężyć, bo prawa człowieka
stanowiące jej konkretny wyraz są tak głęboko zakorzenione w naturze
ludzkiej, że żadna przemoc ani żadna indoktrynacja nie potrafią ich
wykorzenić. Obecny kryzys komunistycznych organizacji państwowych, jak
i wszystkie poprzednie kryzysy, ma jedną praprzyczynę: nieujarzmioną
naturę człowieka. Nie ma jednak zwycięstwa bez walki, a walka z tota-
litaryzmem jest szczególnie trudna, bo dysponuje on ogromnymi środ-
kami. Dla ostatecznego zwycięstwa wolności konieczna jest mobilizacja
sił duchowych i materialnych wszystkich ludów świata. Inspiracja
powinna wyjść ze światowego ruchu praw człowieka.
Mam nadzieję, że powyższe rozważania jasno wykazały niedopasowanie
metod działania międzynarodowego ruchu praw człowieka do walki
z państwami komunistycznymi. Mobilizowanie współczucia i solidarności
opinii publicznej dla uwolnienia paru więźniów politycznych ma, być
może, sens w wypadku zwykłego państwa dyktatorskiego, gdzie status
więźnia politycznego jest jasno określony, a tych paru to znacząca
część wszystkich więźniów sumienia. W państwie komunistycznym więźnio-
wie polityczni są, a może ich nie ma, terror jest, a może go nie ma -
wszystko rozpływa się we wszechogarniającym bezprawiu, korupcji
i zastraszeniu. Wszyscy są więźniami - kaci i ofiary. Jedynym uczciwym
wyjściem jest uderzenie w samo sedno zła: wszechstronna krytyka pań-
stwa zniewalającego społeczeństwo. Podkreślam, że chodzi tu o państwo,
a nie o jego urzędową ideologię, jeśli taka w ogóle istnieje. Dla
organizacji państwowej ideologią jest dobro państwa, wszystkie inne
ideologie są tylko narzędziem: mogą służyć otumanieniu poddanych, de-
zorientacji opinii publicznej, być może odgrywają ważną rolę przy
zdobywaniu przewagi nad społeczeństwem - ale w każdej chwili mogą
zostać odrzucone. Mieszkaniec kraju komunistycznego, przeżywszy kilka
"minionych etapów", z których każdy był rzekomo wzorową realizacją
idei komunizmu, wie o tym doskonale. Dlatego nie chodzi o walkę z mar-
ksizmem, leninizmem, maoizmem, szyityzmym etc. Chodzi o walkę z ideą
państwa totalnego, ucieleśnioną w niedoskonałych (na szczęście) reali-
zacjach komunistycznych organizacji państwowych. Chodzi o totalną
krytykę totalitaryzmu, O TOTALNĄ WALKĘ Z TOTALITARYZMEM.
(sierpień 1988) Alfred B. Gruba
----------------------------------------------------------------------
Wojciech Myślecki
UWAGI O DOKTRYNIE OBRONNEJ I SUWERENNOŚCI POLSKI
Decyzją Sejmu i Senatu zlikwidowano PRL i mamy ponownie Rzeczpos-
politą Polską (RP). Orzeł stanowiący godło państwowe odzyskał koronę.
Czy jednak ta nowa RP jest suwerenna i niepodległa ? Sądząc po reak-
cjach niewdzięcznego ludu pracującego, tak chyba nie jest, gdyż tańców
i śpiewów z tego powodu nikt nie widział i nie słyszał. Nie ma też
jednoznacznej wypowiedzi w tej sprawie pani Joanny Szczepkowskiej,
która oznajmiła wprawdzie wszem i wobec, że w Polsce komunizm padł
z dniem 4 czerwca 1989, ale w sprawie niepodległości i suwerenności
zachowała niepokojące milczenie. Pozostaje więc próba zbadania sprawy
rozumem, które to narzędzie nie jest obecnie ani poważane, ani na
czasie.
Zgodnie z owym niekonstruktywnym narzędziem badania rzeczywistości
jedną z oznak suwerenności państwowej jest zdolność sformułowania
własnej doktryny obronnej i zapewnienia właściwych środków jej rea-
lizacji.
Tymczasem ani Sejm z Senatem, ani "nasz" rząd Tadeusza Mazowieckie-
go nic w tej materii nie stwierdzili. Trudno za objaw suwerenności
uznać oświadczenie premiera ("naszego"), że RP będzie honorować zobo-
wiązania sojusznicze. Owe zobowiązania sojusznicze to nic innego jak
współudział naszego wojska w obronie i umacnianiu socjalizmu, co
tłumacząc na ludzki język oraz uwzględniając wielkość i strukturę
armii Układu Warszawskiego oznacza ewentualny udział polskiego żołnie-
rza w akcji ofensywnej przeciwko Europie Zachodniej oraz udzielanie
bratniej pomocy w środkowoeuropejskim obszarze sowieckiego bloku.
W przypadku planowania bratniej pomocy w stosunku do Polski, jak to
było w roku 198O i 1981 ludowe wojsko polskie miało godnie obserwować
tę imprezę z terenu koszar (czy tak by było, to już inna sprawa).
Obowiązkiem rządu ("naszego") jest publiczne jednoznaczne stwier-
dzenie, co oznacza podtrzymanie zobowiązań sojuszniczych i jaka jest
obecnie doktryna obronna PRL. Niepokój budzi fakt, że przy ogólnym la-
mencie na nadmierne wydatki na obronę nie podano i nie przedyskutowano
na forum parlamentu, jakie są obecnie zadania wojska polskiego, jaka
wynika z tego struktura i wielkość armii i ile to ma faktycznie kosz-
tować podatnika. Niepokój budzi brak zmiany w konstytucji zapisów
o zadaniach wojska. Niepokój budzi również utrzymanie w składzie armii
wielu jednostek do zbierania ziemniaków i buraków oraz budowy dróg,
kolei i kopania rowów. Jak wiadomo, czynności te taniej i lepiej wyko-
nują powołane do tego przedsiębiorstwa cywilne. Największy jednak
niepokój budzi brak zainteresowania rządu i parlamentu kwestią
podległości wojska sile politycznej reprezentującej polskie interesy i
polską rację stanu. Podporządkowanie wojska prezydentowi, którym jest
gen. Jaruzelski, nie daje jakiejkolwiek gwarancji na zsynchronizowanie
prac wojskowych z polityką suwerenności i niepodległości Polski.
Brak jest też jakiejkolwiek refleksji nad założeniami polityki ob-
ronnej wobec możliwości istotnych zmian politycznych i strategicznych
w obszarze interesów Polski. Nieuchronne zjednoczenie Niemiec nie musi
wcale przebiegać pod kontrolą międzynarodową i w ramach europejskiego
porozumienia o wzajemnym bezpieczeństwie. W przypadku destabilizacji
w obrębie ZSRR, a nawet wybuchu tam wojny wewnętrznej (czego żaden
odpowiedzialny polityk nie może wykluczyć) może dojść do tzw. "dzi-
kiego" zjednoczenia, z ewentualnością powtórki przez którąś z dywizji
NRD wariantu Żeligowskiego [1], czyli niby "zbuntowania się" i zajęcia
- tuż przed zjednoczeniem z RFN - Szczecina [2] (afera z torem
podejściowym do zespołu portowego Szczecin-Świnoujście winna uczulić
nas na ten problem). Nie można również wykluczyć, że toczące się dzia-
łania zbrojne w ramach wojny wewnętrznej w ZSRR obejmą w ten czy inny
sposób terytorium Polski (choćby wycofywanie się na nasz teren
rozbitych oddziałów).
Armia, na której ciąży obowiązek obrony terytorialnej integralności
i nienaruszalności granic, nie może z dnia na dzień przejść z układu
w ramach "zobowiązań sojuszniczych" do nowych zadań. Korpus dowódczy
i żołnierze muszą być politycznie i organizacyjnie przygotowani do
nowej sytuacji, nawet jeżeli jest ona mało prawdopodobna. Dowództwo
wojska polskiego musi być radykalnie odmłodzone i musi wiedzieć, komu
i jak podlega. Musi mieć czas i środki na reorganizację i opracowanie
zadań wynikających z nowej doktryny obronnej. Musi mieć też pewność,
że w Polsce jest siła polityczna, która nie zawaha się użyć wojska
w obronie niepodległości. Żadne apele filozofów u władzy i nawet
najwybitniejszcyh autorytetów z dziedziny teatru i sztuk stosowanych
o patriotyzm wojska nie są przez wojsko brane na serio.
Parlament zajmujacy się koroną orła w momencie historycznego prze-
łomu nie będzie żadnym autorytetem dla sił zbrojnych. Ministrowie
i moraliści od wspierania pierestrojki i recept na tanie zupy, zaj-
mujący się notorycznie międzynarodowym żebractwem i wymuszający co ty-
dzień na władzach niemieckich przysięgi o nienaruszalności granicy na
Odrze i Nysie budzą zażenowanie.
Najwyższy czas oświadczyć komu trzeba, że granice Polski są
określone, tak jak są i każde ich naruszenie z dowolnej strony i pod
dowolnym pretekstem oznacza wojnę z Polską. Si vis pacem - para bellum
[3]. Tylko tak możemy prowadzić dzisiaj politykę i tylko z takiej
pozycji możemy myśleć o szacunku dla Polski zmaltretowanej i rozgra-
bianej przez komunizm.
Wojciech Myślecki
Przypisy:
1) gen. Lucjan Żeligowski na rozkaz J. Piłsudskiego podniósł rzekomy
bunt i na czele dywizji litewsko-białoruskiej zajął 9.1O.192O Litwę
Wileńską, dzięki czemu - wbrew ustaleniom traktatowym - weszła ona
w skład niepodległej RP.
2) Szczecin leży na zachód od linii Odry i w świetle niemieckiej in-
terpretacji granicy Polski ustalonej w Poczdamie nie należy on
prawnie do Polski. Znane są szeroko perturbacje z zajęciem Szczecina
przez władze polskie. W przypadku zajęcia Szczecina przez "zbuntowany"
oddział NRD stawia to Polskę wobec konieczności ustalenia na nowo gra-
nicy w oparciu o decyzje innych państw, co znakomicie obniży prestiż
i znaczenie Polski w nowym układzie europejskim.
3) "Jeżeli pragniesz pokoju - szykuj wojnę" - znana i wielokrotnie
sprawdzona doktryna obronna.
WYZNANIA PREZYDENTA
Gen. Jaruzelski wyznaje "Dziennikowi Bałtyckiemu" (9.2.199O r.):
Potrafię się przyznać do tego, że dopiero sobie uświadomiłem, można
powiedzieć rok temu, że dogmat, doktryna, o kierowniczej roli partii
jest irracjonalna, jest nie do przyjęcia, że ona jest po prostu
bezużyteczna dzisiaj (...) uważam, że każdy rząd (...) musi podejmować
również niepopularne decyzje (...) I po to, by podjąć niepopularne
decyzje, ma dwie drogi: drogę terroru, dyktatury, co było realizowane,
jak wiadomo w latach pięćdziesiątych i w innych krajach, i przynosiło
jakieś tam wyniki, no ale co jest absolutnie nie do przyjęcia dziś,
albo: drogę rzeczywistej demokracji, kiedy wyłoniona zostaje władza,
rząd popierany przez większość społeczeństwa i który może przepro-
wadzić właśnie niepopularne, lecz konieczne reformy. Przyznaję, że
przez 40 lat tego nie rozumiałem.
Generał nadal czegoś nie rozumie. Skoro w latach 5O rząd stosował
drogę dyktatury i terroru, to co było wobec tego przez ostatnie 3O lat
Bo, że nie była to droga "rzeczywistej demokracji" jesteśmy tego
pewni, nawet bez zapewnień prezydenta.
Z drugiej strony, jestem przekonany, że nie wszystko po stanie wo-
jennym toczyło się tak, jak mogło się toczyć, ale też były obiektywne
i subiektywne, zewnętrzne i wewnętrzne przyczyny. Były wielkie kłopo-
ty, było wiele prymitywu, zacietrzewienia, porachunków, ten parasol
rozpięty nad różnymi ludźmi, którzy z tego skorzystali. No, ale to już
jest proces realizacji, który tak a nie inaczej przebiegał.
Tylko tyle ma do powiedzenia generał na temat rozliczenia podleg-
łych mu służb SB i MO. Czy potrzebuje następnych 4O lat, aby przeżyć
kolejne olśnienie ?
/SW - Trójmiasto/
----------------------------------------------------------------------
WYBORY SAMORZĄDOWE (Różne opinie w SW)
W Poznaniu Klub "Wolni i Solidarni" przygotowuje się do wyborów
tworząc koalicję z Liberalno-demokratyczną partią "Niepodległość".
W Szczecinie Klub "Wolni i Solidarni" utworzył koalicję wyborczą
wspólnie z Solidarnością 8O i KPN.
We Wrocławiu 12 lutego 199O r. powołana została Wrocławska Koalicja
Demokratyczna w składzie: Konfederacja Polski Niepodległej, Polska
Partia Zielonych, Ruch Alternatywnego Myślenia, Ruch Wolnych Demokra-
tów, Stronnictwo Pracy i Wrocławski Klub Porozumienia Ponad Podzia-
łami. Przewodniczącym Rady Koalicji jest Jan Waszkiewicz, rzecznikiem
prasowym - Adam Pleśnar.
Fragmenty stanowiska Rady Oddziału Śląsko-Dąbrowskiego SW:
Społeczeństwo jest zdezorientowane i zniechęcone. Przy coraz
szerszej dezaprobacie dla skutków polityki gospodarczej rządu, krytyka
rządu jest ciągle zablokowana przez irracjonalną wiarę, że jest to
"nasz" rząd. Ten stan utrzyma się przypuszczalnie do czasu wyborów,
gdyż władze najwyraźniej zamierzają poprzestać na czysto propagando-
wych metodach pobudzania poparcia społecznego dla swej polityki. /.../
Wzmagające się tarcia w obozie "konstruktywnym" nie przeszkodzą mu
przypuszczalnie w wysunięciu wspólnych kandydatów i utworzeniu bloku
wyborczego. Propaganda solidarnościowo-rządowa i zachodnia będzie (jak
w czerwcu 89) ekscytować społeczeństwo rzekomą rywalizacją "naszych"
(blok "konstruktywny") i "ich" (blok "lewicy demokratycznej"). Wybory
przyjmą więc charakter plebiscytu: za lub przeciw rządowi Mazowiec-
kiego. Opisany wyżej stan świadomości społecznej spowoduje, że więk-
szość wyborców będzie wolała uniknąć wyraźnego opowiedzenia się za
jedną z tych dwóch możliwości.
Ugrupowania polityczne nie należące do żadnego ze wspomnianych dwu
bloków znajdą się w trudnej sytuacji. Otwarte wystąpienie przeciw
blokowi "konstruktywnemu", czyli przeciw rządowi, nie jest jeszcze
właściwie odbierane prez społeczeństwo. Natomiast przystąpienie do
bloku "konstruktywnego" oznacza bezwarunkową kapitulację wobec rządu
z powodu nieznajomości ordynacji wyborczej i przyszłych uprawnień sa-
morządów. Utrzymanie opozycji w tej niewygodnej sytuacji jest
korzystne dla obu bloków, stąd opóźnianie uchwalania pakietu ustaw
samorządowych. Szanse wyborcze opozycji będą zredukowane do minimum
przez odcięcie jej od środków masowego przekazu.
/.../ Odstraszającym przed przystąpieniem do wyborów przykładem
jest wszechstronnie nieudany występ KPN w czerwcu 1989 (nawet jeśli
wziąć pod uwagę, że szef KPN dostał przypuszczalnie "gratyfikację" od
konstruktywistów).
Udział w kwietniowych wyborach wydaje się stać w sprzeczności z za-
sadami ideowymi organizacji. Udział w wyborach będzie bowiem jedno-
znaczny z akceptacją obecnej formy ustrojowej i obecnego uzależnienia
od ZSRR. Nawet przyjmując najbardziej optymistyczną ocenę przemian
w imperium, trzeba uznać obecną sytuację Polski za wstępny etap na
drodze do wolności i niepodległości, daleki od naszych ideałów.
Fundamentalistyczny charakter organizacji nie pozwala na akceptację
takich przejściowych etapów. Naszym zadaniem jest wyrażanie sprzeciwu,
dopóki Polska nie osiągnie pełnej suwerenności. Przy ocenach bardziej
pesymistycznych ("pierestrojka" jako ratunek imperium przed upadkiem)
nasz brak akceptacji jest tym bardziej uzasadniony.
Organizacja jest jednak zwolenniczką daleko posuniętej samorząd-
ności we wszystkich dziedzinach życia społecznego. Samorządy wybrane
w kwietniu będą przypuszczalnie miały znacznie szersze formalnie
uprawnienia niż obecne, co z pozoru powinno skłaniać nas do poparcia
wyborów. Uważamy jednak, że samorządność staje się fikcją przy obecnym
stopniu powiązania Polski z imperium. Najpierw wolność polityczna
i niezależność od ZSRR, a potem dopiero rozwój samorządności. Nie ma
samorządności bez niepodległości.
Pojawia się więc problem: niezaangażowanie czy bojkot ? Trzeba zna-
leźć proste i przekonujące uzasadnienie przyjętego stanowiska. Rada
Oddziału Śląsko-Dąbrowskiego uważa, że większość członków Oddziału
popiera bojkot. Sama Rada również opowiada się za bojkotem. Jeśli
władze organizacji zdecydują się przyjąć inne stanowisko, proponujemy
oficjalne pozostawienie wolnej ręki oddziałom w tym względzie, moty-
wując to lokalnym charakterem wyborów. Za główne uzasadnienie bojkotu
uważamy pogląd, że udział w wyborach oznacza akceptację obecnej formy
ustrojowej i obecnego stopnia uzależnienia od ZSRR oraz akceptację
polityki rządu Mazowieckiego /.../
Muszę przyznać, że powyższy tekst stanowi dla mnie nie lada zasko-
czenie. Uczestniczyłem ostatnimi czasy w wielu rozmowach o najbliż-
szych wyborach do samorządów terytorialnych. Rozmawiałem na ten temat
z członkami SW z różnych oddziałów. W żadnej z tych rozmów nie
pojawiła się propozycja czynnego bojkotu i - do dzisiaj - nie przyszło
mi do głowy, że taka propozycja mogłaby się pojawić.
Nie jestem entuzjastą brania przez Firmę udziału w najbliższych
zmaganiach wyborczych (brak czasu i fakt pozostawania SW w podziemiu),
ale pomysł czynnego bojkotu to już moim zdaniem - przepraszam zwolen-
ników tej koncepcji - oznaka popadania w nałóg.
Sądzę, że Firma nie wchodząc sama w wybory, powinna popierać osoby,
zasługujące na nasze zaufanie i pomoc (przykład: koalicja wyborcza
KLubu "Wolni i Solidarni" oraz LDPN w Poznaniu), o ile takie kandydują.
Roland
P.S. Jeszcze kilka polemicznych zdań dotyczących argumentacji bojkotu:
1. Argument. że "większość wyborców będzie wolała unikać wyraźnego
opowiedzenia się za jedną z dwoch możliwości" (konstruktywni
i przefarbowani komuniści) nie musi wcale oznaczać, że owa "większość"
zbojkotuje wybory i jest, moim zdaniem, sprzeczny z argumentem, że
przybiorą one "charakter plebiscytu: za lub przeciw rządowi
Mazowieckiego".
2. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego udział w najbliższych wyborach sa-
morządowych miałby być "równoznaczny z akceptacją obecnej formy
ustrojowej". Formy ustrojowe zmienia się nie tylko przez negację, ale
także przez uczestnictwo.
Udział w wyborach nie stoi też w sprzeczności z zasadmi ideowymi
organizacji. Piszecie: "Najpierw wolność polityczna i niezależność od
ZSRR, a potem dopiero rozwój samorządności" - projekt Zasad Ideowych
SW zakłada kolejność opdwrotną (vide: "Zasady... " rozdz. V, p.5 -
Faza "B")
3. Nie rozumiem, dlaczego samorządność lokalna miałaby być "fikcją
przy obecnym stopniu powiązania Polski z imperium". Nie przesadzajmy.
----------------------------------------------------------------------
CHCEMY WOLNOŚCI
Wywiad z Norbertem Liszką, przewodniczącym Rady Organizacji
Solidarność Walcząca Oddział Śląsko-Dąbrowski
Pytanie: Pozwól, że będę Ci zadawał pytania tak jakbym był zwolenni-
kiem polityki rządu.
N. Liszka: Proszę bardzo, to może być ciekawe !
P.: Zacznijmy może od sprawy najbardziej kontrowersyjnej. Czy jest
sens istnienia organizacji konspiracyjnej takiej jak SW, w obecnej
sytuacji ?
N.L.: Ci wszyscy, którzy należą do naszej organizacji, widzą taki sens.
P.: Po co ci ludzie należą do SW ?
N.L.: Bo chcą walczyć z komuną !
P.: A inaczej nie można ?
N.L.: Na pewno można ! Nasza organizacja popiera różne formy walki
z komuną, pomaga różnym organizacjom opozycyjnym. Oprócz tych
form działalności, dla których pełna konspiracja jest niezbędna, upra-
wiamy również formy pół-jawne (jak np. demonstracje i wiece uliczne)
oraz formy jawne (jak np. kluby "Wolni i Solidarni"). Staramy się być
wszędzie, gdzie coś się dzieje, nasi ludzie są nawet w parlamencie -
ale niejawnie, bo przynależność do SW, z nielicznymi wyjątkami jest
tajna,
P.: Wciąż jednak nie rozumiem, dlaczego jesteście w konspiracji.
N.L.: Są dwa powody. Pierwszy jest bardzo przyziemny: działając jawnie
zdaję się na łaskę i niełaskę SB (lub Urzędu Ochrony Państwa,
lub KGB - nazywaj to jak chcesz). Dopóki nas nie znają, nie mogą nas
zniszczyć w wygodnej dla siebie chwili. Dlatego muszą się z nami
liczyć. Jesteśmy dla nich wielką niewiadomą.
P.: A czy znaczenie SW nie byłoby większe, gdyby działała jawnie - tak
jak KPN, czy niegdyś KOR ?
N.L.: Nie, teraz jest większa. Bo znaczenie to nie jest złudna popu-
larność w sterowanej przez Drawicza telewizji, ale rzeczywisty
wpływ na bieg wydarzeń. Nikt o nas nie mówi, ale wszyscy o nas wiedzą.
Politycy i bankierzy zachodni stwierdzają: Widocznie jeszcze nie jest
u was wszystko w porządku, skoro macie konspiracyjną organizację o ta-
kiej sile, a Morawiecki wciąż się ukrywa. My zaświadczamy, że Polska
daleka jest od demokracji, a komuna ciągle tu istnieje.
P.: Ale wielu uważa, że komunizmu już w Polsce nie ma.
N.L.: To złudzenie, lub propagandowe kłamstwo. Komunizm to nie jest ta
bzdurna XIX-wieczna ideologia, w którą nikt w bloku sowieckim
nie wierzy. Być komunistą w Polsce oznacza być agentem sowieckiego
imperializmu, pomagać w zniewalaniu naszego kraju przez Moskwę.
P.: Mówi się jednak, że ci agenci są odsunięci od władzy, a nawet sama
przynależność Polski do sowieckiego imperium jest wątpliwa.
N.L.: Cóż to jest władza ? Kto ma teraz w Polsce władzę ? Czy rządzi
Mazowiecki, czy Jaruzelski, czy Geremek, czy Browikow, czy Wałę-
sa, czy Kiszczak ? Ci, co rządzą tu naprawdę, nie potrzebują światła
reflektorów. Im wystarczy sama władza.
P.: O kim mówisz ?
N.L.: To nieważne, nazwiska i tak niewiele znaczą. Ważne są skutki
tych rządów. Jeśli są korzystne dla imperium, to rządzą komuniści.
P.: A są korzystne ?
N.L.: Oczywiście !
P.: Dlaczego ?
N.L.: Nie widzisz ? Czy żyje Ci się lepiej ? Chyba zostaliśmy nędza-
rzami i to w błyskawicznym tempie ! Nieprawda ?
P.: Ale to jest konieczne, by zrobić reformę !
N.L.: Tylko komu ta reforma służy ? Eksploatacja Polski przez imperium
sięga szczytów. My płacimy koszta zbrojeń imperium i koszta
"pierestrojki". Mazowieckie gadanie o wprowadzeniu gospodarki rynkowej
to bzdura. Nie wprowadzisz wolnego rynku zabijając przedsiębiorczość
i chęć do pracy. Ta reforma wiąże nas jeszcze silniej z imperium,
zwiększa eksploatację kraju przez imperium, świadomie prowadzi do
uwłaszczenia nomenklatury i wyłudzenia dalszych kredytów od Zachodu.
P.: Widzę, że nie wierzysz w dobrą wolę rządu ?
N.L.: Dlaczego mam wierzyć w dobrą wolę kogokolwiek ? Dobra wola jest
tu bez znaczenia - liczą się skutki. A skutki są takie, jak
mówię. Ten rząd służy interesom imperium, i służy im lepiej niż gdyby
był jawnie komunistyczny. Zresztą, ten rząd niedługo zostanie wyrzuco-
ny, i to co mówię teraz, usłyszysz w telewizji. Ale nowy rząd wcale
nie będzie lepszy ! Bo tu wciąż rządzą komuniści.
P.: A jednak PZPR została zlikwidowana.
N.L.: Bo była niepotrzebna. Po co kontrolować administrację na wszyst-
kich szczeblach, wtrącać się do wszystkiego ? Teraz to niepo-
trzebne, są metody bardziej nowoczesne, można kontrolować życie ludzi,
np. poprzez system bankowy. Na naszych oczach tworzy się system, nowy
system władzy komunistycznej.
P.: Ale wybory samorządowe chyba jednak zlikwidują dużą część nomen-
klatury ?
N.L.: Tak, ale nomenklatura już przenosi się gdzieś indziej. Samorządy
lokalne będą w dużym stopniu niezależne - ale w sytuacji, gdy
władza centralna zabiera prawie wszystko, niewiele będą mogły zrobić.
Głównym problemem jest wyzwolenie się z zależności od imperium, a nie
wybór władz w gminie.
P.: Musisz jednak przyznać, że mamy więcej wolności.
N.L.: Tak, Jest to jednak świadome "popuszczanie smyczy" przez Moskwę,
żebyśmy gładko przeszli przez niewiarygodny spadek stopy ży-
ciowej. Zgoda, że zamiast terroru stosują liberalizację i to świadczy
o ich słabości. Ale jak są słabi, to trzeba ich dobić, a nie pomagać
im !
P.: Nie jest to takie proste !
N.L.: Owszem. Ale potulne znoszenie nędzy też nie jest proste ! Powin-
niśmy protestować, strajkować, demonstrować !
P.: Ludzie jednak nie chcą protestować.
N.L.: Mam nadzieję, że wkrótce zechcą. Liczę na młodzież, bo starsi
już są zmęczeni i ciągle jeszcze wierzą w mit ugody z komuną.
P.: A czy wycofanie Armii Czerwonej z Polski nie będzie dowodem, że
jesteśmy wolni ?
N.L.: To jest gest czysto propagandowy. Obecność wojsk sowieckich
w Polsce to taki sam anachronizm jak PZPR. Dla kontroli Polskii
przez Moskwę i dla szantażowania Europy Zachodniej tanki sowieckie nie
muszą stacjonować na Śląsku. Mogą stać za Bugiem. A korzyści dla So-
wietów z wycofania będą olbrzymie. W Polsce ostatni już niedowiarkowie
uwierzą w koniec komunizmu, a Zachód czym prędzej zacznie się rozbra-
jać.
P.:Nie jesteś chyba pesymistą ?
N.L.:Nie. Mój optymizm przejawia się w przynależności do SW. Wierzę
w sens walki o wolność, walki z komunizmem. I wierzę w zwycięstwo.
P.: W jaki sposób chcesz zwyciężyć ?
N.L.:Siłą ducha lub siłą zbrojną - jak się da. Ewolucyjnie lub rewolu-
cyjnie - jak będzie trzeba. Jesteśmy realistami, obstawiamy
wszystkie możliwości, bierzemy pod rozwagę różne warianty rozwoju wy-
darzeń. Ale najważniejsze, że nigdy nie damy się oszukać komunistom,
nigdy nie pójdziemy z nimi na ugodę. I dlatego zwyciężymy !
P.: SW zwycięży ?
N.L.: Nie, społeczeństwo zwycięży. My nie chcemy władzy, my chcemy
wolności.
/wywiad autoryzowany, luty 199O/
----------------------------------------------------------------------
Bogusław Spodzieja
LECH WAŁĘSA W STOCZNI GDAŃSKIEJ
(obszerne fragmenty relacji ze spotkań L. Wałęsy z pracownikami
Stoczni GdaŃskiej w dniu 1O i 12 stycznia 199O r.)
8.1.199O r. zgłosił się do mnie Wiesław Płocharczyk z informacją,
że 1O.1. ośmiu ludzi ze stoczni organizuje wiec przed dyrekcją. Ja mam
przygotować przemówienie. OK - odpowiadam. Lecz 9 stycznia Alojzy
Szablewski wezwał przewodniczących wydziałowych neo-"Solidarności" na
nadzwyczajne zebranie. Dostali wiadomość o wiecu.
1O stycznia od godz. 7.3O co 15-3O minut radiowęzeł wzywa do
spokoju. Są apele Szablewskiego, jest wystąpienie Mariana Moćki (jed-
nego z ośmiu wzywających wcześniej na wiec), którzy mówią, że wiecu
nie będzie, że trzeba spokoju, Wałęsa wszystko załatwi (...) Stocz-
niowcy nie słuchają, idą na wiec. Po drodze widać grupki ludzi z KZ
neo-"Solidarności", którzy mówią, że wiecu nie będzie. Ludzie jednak
idą. Spotykam dwóch z ośmiu apelujących w ulotkach, Płocharczyka
i Świerczyńskiego. Są podłamani, ale mówią, że oni się nie wycofali.
To robimy wiec, mówię.
Zaczyna Płocharczyk mówiąc, że Szablewski z Moćką kłamią, bo trzech
nie wycofało się z apelu nawołującego do wiecu. Świerczyński informuje
o liście, jaki napisała ta ósemka do premiera Mazowieckiego, o czym
informowano przez radiowęzeł (...). Zabieram głos mówiąc, że aktualna
sytuacja Polski jest efektem polityki bolszewików i ich pomocników.
Polska pracuje na rzecz imperium sowieckiego. Komuniści nie byli
w stanie skutecznie zabezpieczyć interesów Moskwy w Polsce, więc
znaleźli pomocników (...). Zerwały się brawa, jest entuzjazm. Lecz
koledzy Płocharczyk i Świerczyński mówią, żeby o polityce nie mówić.
Odpowiadam, że stocznia nie jest wyspą, lecz leży w Polsce, a Wałęsa
wymyślił Piasecką po to, aby stoczniowcy cicho siedzieli w nadziei, że
ona nas zbawi (...).
Przybywa Wałęsa, witany gwizdami, okrzykami "na taczkę z nim",
"kolaborant" itp. Usiłuje spacyfikować sytuację. Mówi, że odpowie na
każde pytanie, rozwieje wszelkie wątpliwości. Przerywam mu, mowiąc, że
to nie konferencja prasowa, lecz wiec i powinien poprosić o głos,
jeśli chce mówić. Brawa. Sypią się oskarżenia, pretensje. Wałęsa mówi,
że jeśli jest niedobry, to trzeba wybrać nowego. Wołam, że ten związek
jest organizacją bolszewicką. Ludzie przyznają mi rację. Wałęsa pub-
licznie podaje się do dymisji. Płocharczyk i Świerczyński nie chcą
dopuścić do niebezpiecznej, ich zdaniem, sytuacji i rozwiązują wiec.
Byli do wiecu kompletnie nieprzygotowani technicznie. Wałęsa działa.
Miesza się w otoczeniu swoich goryli z tłumem, rozmawia. Podchodzę do
niego i pytam, na jaki mandat się powołuje. Pytam "per ty". Odpowiada,
że jestem za młody, że mam mu mówić "pan". Proszę o odpowiedź na py-
tanie, mówiąc, że byliśmy na "ty" i tak pozostanie. Odpowiada: w 8O
roku mnie wybrali. Więc dlaczego odmawia mandatu Wądołowskiemu,
Gwieździe, Jurczykowi i innym ? Bo są dupy - odpowiada. Co to znaczy ?
- pytam. Nie pasują do mojej koncepcji. Związek, nawet bolszewicki,
nie jest twoim prywatnym folwarkiem, mówię (...). Wałęsa mówi, że
dzisiaj przegrał z demagogami i w ogóle, co będzie z gówniarzami dys-
kutował. Goryle odprowadzają go do samochodu i odjeżdżają. Stoczniowcy
gwiżdżą, przeklinają go, mnie gratulują. Mówią, że to pierwsza runda
poważnej walki. Okazuje się potem, że w prasie, radio i TV nie ma
żadnej wzmianki o wiecu i dymisji Wałęsy. Jest tylko wypowiedź p. Bo-
rowczyka, że sprawą wiecu i bezzasadnego ataku na Wałęsę winien zająć
się prokurator (...).
12.1. na wydział K-3, gdzie pracuję, przybywa Wałęsa. Jego ekipa
przyjeżdża w trzech samochodach osobowych, goryle i świta przyboczna.
Jest też elita wałęsowców z całej stoczni, są komuniści. Na stołówce
tumult. Wałęsa idąc, gwiżdże na palcach. Mówi i część ludzi się śmieje
(...) Mówi, to co zwykle w kościele św. Brygidy czy w TV, dodając
tylko soczyste przekleństwa. mówi, że pił kiedyś z nami "jabole" i że
ludzie dalej będą pić, tylko niech trochę wytrzymają, najdalej mie-
siąc. Starczy wtedy i na gorzałkę i na chleb. Ludzie trochę otrząsnęli
się z takiego prologu i dają konkrety - spółki, ceny, rozliczenie
z czerownymi, z Jaruzelskim itp. Odpowiada to co zwykle, że nie można,
bo będzie Rumunia. Ale jeśli Gwiazda, Walentynowicz mają programy,
niech przyjdą, wybierzemy lepszych, on nie ma monopolu na mądrość.
Zabieram głos, że nie on jest adresatem czyichkolwiek programów, ale
społeczeństwo, świat pracy sam wybierze. Gwiazda i inni wzywali go do
zwołania KK i zjazdu delegatów, co odrzucił. Wałęsa mówi, że ten młody
człowiek ma sto procent racji, lecz kto jest za nim, za Wałęsą ? Pod-
noszą ręce komuniści, świta przyboczna, elita neo-"Solidarności". Nie
dopuszczają do dalszej dyskusji. Wołam tylko do szefa KKW, że nie
jestem sam, a Rejtan, gdy przeciwstawił się Targowicy i rozbiorowi
Polski, był sam.
Informacja w TV 12.1.9O: Nikt nie jest przeciwko mnie, a telewizja
źle tłumaczy ludziom reformy - mówi Wałęsa.
Bogusław Spodzieja - spawacz, Stocznia Gdańska
/SW - Trójmiasto/
----------------------------------------------------------------------
CO LUDZIE WIEDZĄ O TYM WIECU ?
Radio Warszawa tego samego dnia w godzinach popołudniowych nadało
wypowiedź J. Borowczaka, członka Komisji Zakładowej Solidarności Wałę-
sy. Mówił on, że "organizatorami niepokojów i wichrzycielami powinna
zająć się prokuratura. Przecież jest związek i on wszystko załatwi".
Nie było żadnej informacji o wiecu. Natomiast TV nadała relację z kon-
ferencji w Gdańskiej Stoczni Remontowej im. J. Piłsudskiego i wielu
ludzi sądziło, że to ten wiec, o którym piszę.
Drugi wiceprzew. Wałęsy w Stoczni Gdańskiej mówił na zebraniu tego
związku, że wózek ustawiono po to w środku tłumu, aby Wałęsa musiał
przeciskać się przez wrogo nastawionych stoczniowców. Pytanie - skąd
ten wrogo nastawiony tłum ? Drugie pytanie - RWE podała, że było tam
tylko 5O-ciu młodych ludzi - skąd więc mowa o tłumie ?
Alojzy Szablewski w "Wieczorze Wybrzeża" twierdził, że w stoczni
mącą nieliczni zwolennicy Andrzeja Gwiazdy.
Jeśli się nie ma argumentów, mówi się zawsze o sporze personalnym.
B.S.
/"Poza Układem"/
----------------------------------------------------------------------
OKUPACJA SIEDZIBY ZSMP W KATOWICACH
29 stycznia 199O r., ok. godz. 7 członkowie nowopowstałego Klubu
Antykomunistycznego im. Józefa Mackiewicza, wspierani przez uczest-
ników Akcji Studenckiej SW Uniwersytetu Śląskiego rozpoczęli okupację
budynku przy ul. 3 Maja 7 w Katowicach, zajmowanego przez władze woje-
wódzkie ZSMP, ZSP i ZHP. Ok. godz. 8 pod zamkniętymi drzwiami stał już
spory tłum lamentujących "młodzieżowców", dla których 29. miał być
dniem wypłaty. Ku ich rozpaczy przybyły na miejsce milicyjny patrol po
krótkiej, prawie przyjacielskiej pogawędce z przedstawicielem okupują-
cych, pożegnał się grzecznie i odjechał. Czary goryczy dopełniła
wywieszona przez antykomunistów na drzwiach kartka z napisem: "Okupa-
cja siedziby ZSMP i ZSP - bękartów PZPR-u"
Ok. 9.3O zjawił się zastępca prezydenta miasta. Ustalono, że rozmo-
wy rozpoczną się o 13.OO. W tym czasie pod drzwiami kilkakrotnie poja-
wiał się komendant chorągwi ZHP, który, niemal płacząc, rwąc włosy
z głowy, błagał o wpuszczenie go do biura, gdzie jakoby znajdować się
miały dokumenty niezbędne do wysłania dzieci na zimowisko. Ostatecznie
został wpuszczony. Nie po raz pierwszy kompromis z "czerwonym" okazał
się zgubny. Za plecami komendanta do budynku wtargnęli bojówkarze
z ZSMP i ZSP, przystępując do walki z "ciemnymi siłami reakcji".
W rezultacie część antykomunistów znalazła się poza gmachem, a reszta
zabarykadowała się w jednym z pomieszczeń. Wyparci z budynku "kontr-
rewolucjoniści" nie spoczęli w walce z "czerwoną zarazą". Przy pomocy
kłódek i łańcucha uwięzili "socjalistyczną młodzież" w jej własnej
siedzibie. Podczas gdy zaskoczeni takim obrotem sprawy aktywiści
z ZSMP i ZSP oddali się zbiorowej histerii, przedstawiciel antykomu-
nistów wyszedł na gzyms. Stamtąd w ostrych słowach potępił obecne wła-
dze za opieszałość w usuwaniu byłej PZPR i jej przybudówek z zajmowa-
nych przez nie bezprawnie obiektów. W trakcie tej przemowy pod oknem
zebrał się spory tłum, co spowodowało chwilowe zatrzymanie ruchu tram-
wajów na ul. 3 Maja.
Przed 13.OO na miejsce przybyła TV i, zgodnie z umową, wiceprezy-
dent miasta. Po przepiłowaniu kłódek wyżej wymienieni weszli do
środka. Tam odbyły się pertraktacje. Ustalono, że Urząd Miejski odbie-
rze ZSMP część pomieszczeń, natomiast Klubowi przydzielony zostanie
lokal przy ul. Młyńskiej.
/"Przebojem", MRO SW/
----------------------------------------------------------------------
FARYZEIZM
/.../ Uważamy, że organizatorzy wszelkich manifestacji powinni w spo-
sób skuteczny zabezpieczyć ich spokojny przebieg i zakończenie.
Manifestacja z dnia 13 lutego [w Poznaniu] w swej końcowej fazie
przekształciła się w zamieszki, których skutki należało przewidzieć
i uniknąć. Odpowiedzialność za zaistniałe skutki manifestacji ponoszą
organizatorzy. /.../
To fragment Oświadczenia Kierownictwa Okręgu Poznańskiego KPN, wy-
danego 13.2. 9O r. A oto komentarz do powyższego Oświadczenia nades-
łany do redakcji SW Poznań:
Jeżeli KPN bierze udział w manifestacji i wbrew intencjom organiza-
torów zagrzewa w trakcie jej trwania do przedzierania się przez kordon
ZOMO, i rzucania kamieniami, to nieeleganckie jest (delikatnie mówiąc)
zaraz potem wydawanie oświadczenia krytykującego organizatorów mani-
festacji i służby porządkowe, które zrobiły wiele, by nie dopuścić do
starć. Jeżeli naprawdę jesteście aż takimi zwolennikami spokojnego
przebiegu manifestacji, to może lepiej nie przychodźcie z "amunicją"
na nasze demonstracje. Ich przebieg będzie wtedy z pewnością
spokojniejszy, a o to właśnie Wam podobno chodzi.
A.G. - gorący zwolennik
wcześniejszej KPN, od
kilku miesięcy w Solidar-
ności Walczącej.
----------------------------------------------------------------------
L. Badurska
AKCJA GRUPY ANTYTERRORYSTYCZNEJ I ZOMO
Obraz wydarzeń nie jest pełny. Opisałam tylko to co widziałam oso-
biście. Komentarz pozostawiam czytelnikom.
Po mszy w kościele św. Brygidy do ludzi oblegających stolik FMW
z książkami podszedł ksiądz o dziwnym wyglądzie z wyeksponowanym ró-
żańcem na piersiach i dewocjonaliami w klapie płaszcza. Wygłosił
przemówienie na temat gen. Jaruzelskiego, który to jego zdaniem jest
dobrym człowiekiem i pomimo roli, jaką spełnia, jest prawdziwym Pola-
kiem. Wywołało to burzliwe dyskusje i protesty, mimo to mówił dalej
spokojnym głosem. Trzymał w ręku zdjęcie gen. Jaruzelskiego ze swasty-
ką i ubolewał nad krzywdzącą go opinią Polaków. Słychać było okrzyki:
"ksiądz komunista" lub "wariat".
Część ludzi utworzyła pochód i udała się pod KW. Starsi mężczyźni
zdemontowali zamek i około 4O osób zajęło budynek. Z balkonu krzyczano
"są tu ubecy". Zdjęto czerwoną flagę, wystawiono Lenina na balkon
i proszono widzów, aby byli świadkami, że nic tu nie zostanie znisz-
czone. Padły z balkonu worki z przemielonymi dokumentami, które
znaleziono w piwnicy.
Przybyli prezydent miasta i ekipa Wałęsy, wezwania do opuszczenia
budynku nie poskutkowały.
O godzinie 23 okoliczne ulice KW były otoczone zwartym szeregiem
ZOMO. Gdańsk w tej części miasta wyglądał tak jak 13 grudnia 1981 r.
O godz. 23.1O grupa antyterrorystyczna brutalnie zaatakowała budynek,
siekierami dewastując drzwi i barykadę. Z wewnątrz wyciągano ludzi
z powykręcanymi do tyłu rękami, wleczono ich do suk milicyjnych. Wy-
prowadzani śpiewali: "Jeszcze Polska nie zginęła". Ludzie podbiegli
krzycząc lub prosząc o wypuszczenie młodzieży. Na młodej kobiecie,
która przyszła z mężem i dziećmi porwano w strzępy elegancką kurtkę.
Prosiła o ujawnienie tego faktu podając nazwisko - Leokadia Andrzejak
zamieszkała Gdańsk - Orunia. Po załadowaniu ludzi do suk rozpoczęła
się łapanka na Dworcu Głównym i ulicach Gdańska. Dołączam informacje
zebrane od świadków i poszkodowanych.
29 stycznia, poniedziałek - pod gmachem KW duże zgromadzenie ludzi,
w budynku "właściciele", a w przedsionku młodzi ludzie na pikiecie. Na
ścianie wisi transparent "Żądamy rozliczenia się z bandytami w nie-
bieskich mundurach".
Do gmachu wchodzi ksiądz Jankowski z całą świtą. Są już tak zwani
"ojcowie miasta" z posłem Dowgiałło, który zapewnia pokrzywdzonych, że
sprawcy wyrządzonych szkód będą pociągnięci do odpowiedzialności.
Wśród obecnych dominują ludzie z nowej Solidarności. Przez tubę
przemawia Zbigniew Stefański, wczorajszy uczestnik okupacji gmachu,
dziś w odmiennej roli - przedstawia się jako uprawniony do zaprowadze-
nia ładu i porządku, prosi o zachowanie spokoju zapewniając jednocześ-
nie, że wyjdą z gmachu wszyscy.
Wyszli okupujący gmach, po czym Z. Stefański w komunikacie podał,
że jest to nieporozumienie, że jednak zostaną w gmachu jego strażnicy.
Wrzawa, protesty uciszane przez nagłośnienie. Wreszcie według programu
mówcy utworzono szpaler za ruchomym płotem utworzonym przez ZOMO
w celu izolacji wychodzących przed tłumem. Rozpostarto transparent
z orłem w koronie i w uroczystym nastroju wyszła część "właścicieli"
w cywilu i w mundurach. Brakowało kwiatów, aby było godniej. Z. Ste-
fański wszedł na drabinę i zdjął niegodny napis - "Żądamy rozliczenia
się z bandytami w niebieskich mundurach".
Niektórzy zrozumieli, że była to walka z niewłaściwym przeciwni-
kiem. Inni krzyczeli - "Ludzie, nie dajcie się zwariować". Widocznie
nie dali się, przechodząc widzi się normalnie funkcjonujący urząd pod
strażą milicji, tyle, że wchodzący są legitymowani. Widzów jednak nie
ma, choć łopocze nad tym wszystkim transparent KPN zawieszony już pod
strażą milicji.
L. Badurska
______________________________________________________________________
INFORMACJA Z PRZECIEKÓW
Ojcowie miasta po uzgodnieniu z okupującymi, że zostanie utworzona
komisja czuwająca nad właściwym zagospodarowaniem budynku, telefonowa-
li do premiera T. Mazowieckiego. W odpowiedzi przyleciały do Gdańska
dwa samoloty z antyterrorystami.
Przynajmniej wiadomo po co zbierane są pieniądze na Fundusz Pre-
miera. Optymiści podejrzewali, że nowy rząd powrócił do szlacheckich
tradycji i przepuszcza majątek narodowy w Monte Carlo. Smutny Premier
gustuje w rozrywkach bardzioej wyrafinowanych, choć równie kosztow-
nych.
______________________________________________________________________
ŚWIADKOWIE I POSZKODOWANI
Krzysztof Łopuszański o godz. 23.4O wyciągnięty siłą z kolejki
elektrycznej przez brygadę antyterrorystyczną wraz z dwoma kolegami.
Przewiezieni na komisariat przy ulicy Białej zostali przesłuchani
i oskarżeni o włamanie do budynku KW i zniszczenie mienia. Wypuszczeni
o godz. 3.3O nad ranem.
Mariusz Cicholiński, zam. Gdańsk - Orunia ul. Nowiny 53/4, lat 17
o godz. 23 z minutami przebywał w poczekalni Dworca Głównego w Gdań-
sku. Trzej funkcjonariusze komisariatu kolejowego wylegitymowali go
i zabrali na swoj komisariat. Zapytano go, co robił na dworcu. Odpo-
wiedział, że wraca ze szpitala im. Kieturakisa. Zarzucono mu, że
rzucał kamieniami w budynek KW nie przedstawiając żadnego świadka.
Następnie bito go pięściami po twarzy i plecach, kopano. W biciu brało
udział trzech funkcjonariuszy. Potem oprawcy dali mu 3O sekund na
opuszczenie dworca.
Stanisław Różański, zam. Gdańsk ul Skarpowa 26 m 3 o godz. 23 z minu-
tami przebywał na peronie kolejki elektrycznej. Zobaczył, że z kolejki
elektrycznej ZOMO wyciąga nłodego człowieka i ciągnie do suki
milicyjnej. Powiedział, żeby go puścili i spytał, czego chcą od niego.
Wówczas do S. Różańskiego podeszło trzech funcjonariuszy z komisariatu
kolejowego, wylegitymowali go i sprawdzili, czy nie jest notowany
(w komisariacie kolejowym ponownie spisany). Zwrócono mu uwagę, że nie
należy się wtrącać do takich spraw. Odpowiedział, że jest Polakiem
i dlatego sprawy te go obchodzą. Po wypuszczeniu był świadkiem
brutalnej łapanki, w której zatrzymano kilku młodych ludzi.
/"Poza Układem"/
Zamiast komentarza cytat: "Jesteśmy wreszcie we własnym domu..."
----------------------------------------------------------------------
POLSCY MARYNARZE WIĘZIENI W DENVER
Specjalnie dla "Relaxu" rozmowa Dariusza Olszewskiego z dwoma pol-
skimi działaczami opozycji demokratycznej, członkami "Solidarności
Walczącej", ROMANEM MARCZAKIEM i JACKIEM KISIELEWSKIM, marynarzami
ubiegającymi się o azyl polityczny w USA.
Dariusz Olszewski: Jaka była geneza podjęcia przez was tak dramatycz-
nej decyzji, jaką jest emigracja z ojczyzny ?
Decyzja nasza była podyktowana wewnętrznym sprzeciwem wobec stosunków
panujących w PRL, przy jednoczesnym braku możliwości legalnego wpływa-
nia w kierunku ich demokratyzacji. Zbyt często nasza działalność
w opozycji demokratycznej kończyła się dla nas rewizjami, aresztowa-
niami, biciem, prześladowaniem naszych rodzin.
Co w skrócie moglibyście powiedzieć na temat swojego pobytu w USA
od momentu zgłoszenia się do biura imigracyjnego do dnia zwolnienia
was z aresztu ?
Podczas odprawy paszportowej na lotnisku Anchorage (Alaska) zgło-
siliśmy się jako azylanci polityczni do Immigration and Naturalization
Service (INS - Służba Imigracji i Naturalizaccji) celem zalegalizowa-
nia naszego pobytu w USA. Po kilku godzinach oczekiwania zostaliśmy
potraktowani jak pospolici kryminaliści. Zakuto nas w kajdanki i prze-
wieziono do stanowego więzienia, gdzie przebywaliśmy 24 godziny.
Następnego dnia przetransportowano nas do Denver, gdzie przez pierwsze
dwa dni przebywaliśmy w więzieniu Arapahoe. Następnie konwój przewiózł
nas do aresztu INS, gdzie przebywaliśmy do dnia zwolnienia, tj. do
4 grudnia 1989 r.
Czym, według was, kierowały się władze INS podejmując decyzję o wa-
szym aresztowaniu i czy warunki, w których przebywaliście uważacie za
stosowne do waszego "przestępstwa" ?
Samo nasze aresztowanie po dobrowolnym zgłoszeniu się do INS wywo-
łało wśród nas konsternację. Z dnia na dzień pełni niepokoju oczekiwa-
liśmy na wyjaśnienie naszego statusu. Warunki, w których przebywaliśmy
i przebywa nadal naszych pięciu kolegów, nie są adekwatne do tak zna-
nej w świecie amerykańskiej wolności, tolerancji i demokracji. Żeby
nie być gołosłownym: nie przekazywano nam książek polsko-języcznych,
prasy, utrudniano nam kontakty z osobami, które pospieszyły nam z po-
mocą. Jedliśmy, załatwialiśmy potrzeby fizjologiczne, spaliśmy, my-
liśmy się w jednym pomieszczeniu z czterdziestoma innymi osobami.
W pomieszczeniu było zimno i paliło się ostre światło przez 24 godziny
na dobę. Nasze wielokrotne prośby o wydanie ciepłej odzieży zostały
odrzucone.
Przebywaliście w więzieniu blisko 4 miesiące. W tym czasie w kraju
nastąpiło wiele zmian, a niektóre źródła informacji podają, że są to
zmiany gruntowne. Czy nie uważacie, że w takiej sytuacji wasze podania
o azyl polityczny tracą aktualność ?
Podczas rozpraw azylowych udowodniliśmy zasadność przyznania nam
azylu politycznego przez USA. Nasze podania są ciągle aktualne, ponie-
waż aparatem ucisku pod protektoratem Moskwy dowodzi ta sama grupa
generałów, która pośrednio wydawała rozkazy naszym prześladowcom. Do-
ceniamy zmiany zachodzące w Polsce, ale jak jeden z przywódców partii
komunistycznej powiedział, "partia komunistyczna nie zdobyła władzy
przy urnie wyborczej i nie przy urnie wyborczej ją odda".
Jakie, waszym zdaniem, powinny zaistnieć zmiany, abyście mogli
powrócić bezpiecznie do kraju ?
Uważamy, że powinny być spełnione 3 podstawowe warunki. 1 - wycofa-
nie sowieckich wojsk okupacyjnych z terytorium Polski, 2 - wolne,
niczym nieskrępowane, demokratyczne wybory, 3 - zalegalizowanie nowo-
wybranego rządu przez prezydenta RP na uchodźstwie, poprzez przekaza-
nie insygniów władzy państwowej. Dodatkowym warunkiem powinno być
sprawiedliwe osądzenie winnych eksterminacji narodu polskiego. Wojska
sowieckie nadal okupują naszą ojczyznę. W czerwcowych wyborach choć
nikt nikogo nie zmuszał do głosowania, komuniści mieli zagwarantowaną
większość. Dla opozycji pozostawili 35 % miejsc. Naszym zdaniem demo-
kracji nie można mierzyć w procentach, demokracja albo jest albo jej
nie ma. Kto w Ameryce kupiłby gazetę, która by deklarowała, że będzie
pisała nie więcej niż 35 % prawdy ? Obecnie PRL jest krajem realnego
socjalizmu, gdzie realną władzę sprawują komuniści. Prezydentem przy
pomocy opozycji kontruktywnej został człowiek, który na śmierć w ręce
NKWD wydał własnego ojca. [*] Generał Kiszczak nadal kontynuuje poli-
-----------------------------
*
Nic nam o tym nie wiadomo. Nie sądzimy, by należało obciążać Jaru-
zelskiego winami wymyślonymi - ma dosyć rzeczywistych. /AISW/
tykę zalegalizowanego bezprawia. Mordowani są księża i działacze
opozycji demokratycznej przez tzw. nieznanych sprawców.
Czy moglibyście podzielić się z czytelnikami wrażeniami z pierwsze-
go tygodnia wolności w Ameryce ?
Naszym zdaniem Ameryka jest krajem zorganizowanym przez ludzi dla
ludzi, a nie jak PRL - przez ludzi dla systemu władzy. Szokująca dla
nas jest relacja pomiędzy pracą a cenami. Za godzinę pracy można kupić
1O kg bananów. Ludzie w Ameryce są pogodni, uśmiechnięci i pozdrawiają
się nawzajem, mimo że widzą się pierwszy raz. Bardzo nam się podoba
czystość i koloryt tego kraju.
Jak wygląda wasz obecny status pobytu w USA ?
Nikt z nas nie otrzymał azylu politycznego w pierwszej instancji.
Czekamy na rozprawy odwoławcze. Pięciu z nas wyrokiem Sądu Federalnego
odzyskało wolność za 1O % bondu [kaucji]. Niestety, nadal w więzieniu
INS Aurora-Denver przebywa naszych pięciu kolegów. Są to: Zdzisław
Kapuściński - bond 2.OOO dol., Waldemar Nowak - bond 3.5OO dol., Jan
Kapcia - bond 3.5OO dol., Stanisław Saulo - bond 3.5OO dol., Zbigniew
Kowalczyk - bond 3.5OO dol.
Dotychczas żadna z organizacji polonijnych nie zadeklarowała swojej
pomocy. Jednak wierzymy, że wśród wielomilionowej Polonii znajdą się
ofiarodawcy, dzięki którym będzie można zapobiec deportacji naszych
rodaków do PRL, gdzie resort Kiszczaka "podziękowałby im za reklamę".
Na koniec chcielibyśmy podziękować gorąco amerykańskim adwokatom
Danowi Kowalskiemu i Tomowi Orrowi, którzy zadając kłam komunistycznej
propagandzie, że w Ameryce nie ma nic za darmo, charytatywnie podjęli
się naszej obrony.
/Relax", nr 52/
----------------------------------------------------------------------
Stanisław Albinowski
ZRZUĆMY TEN GORSET !
"Wyjdzie czy nie wyjdzie ?" - takim oto hamletowskim pytaniem
o program wicepremiera Leszka Balcerowicza zaczął Andrzej Bober
rozmowę z panią doc. Jadwigą Staniszkis w telewizyjnych "Listach o
gospodarce" z 9 stycznia. Opinia publiczna jest zgodna co do ogromu
kosztu, jaki spadnie na społeczeństwo, podzielona natomiast co do
możliwości realizacji oraz skutków programu, który - poprzez zdławie-
nie hiperinflacji - ma zainicjować ozdrowienie gospodarki. Zastępca
rzecznika prasowego rządu, pan Henryk Woźniakowski zauważył 13 stycz-
nia w radiowym "Merkuriuszu rządowym", że szerokie kręgi społeczne
przyjmują ten program z większym zaufaniem niż liczni intelektualiści,
co oczywiście zabrzmiało jak zarzut pod adresem "wybrzydzających".
Z tym społecznym zrozumieniem i poparciem, bardziej emocjonalnym
niż wyrozumowanym, nie jest jednak sprawa tak jednoznaczna i prosta,
jak by to mogło wynikać z badań ankietowych i telewizyjnych "sond"
ulicznych. W Stoczni Gdańskiej Lech Wałęsa musiał ostatnio rzucić na
szalę cały swój autorytet, by zneutralizować protesty robotników prze-
ciw podwyżkom cen. Na ołtarzu niezadowolenia robotników została złożo-
na tym razem telewizja, która - według słów Przewodniczącego - "źle
wyjaśnia, to jest najgorsze!" Prezenter "Wiadomości" zapewnił natych-
miast /12.I./, że TV się poprawi, choć pod tym właśnie względem nie
powinna ona mieć sobie nic do zarzucenia. Robi co może, nadając
wszelkie możliwe pozytywne opinie z kraju i zagranicy - nawet kosztem
rzetelności zestawu informacji. Np. 1O stycznia prezenter "Wiadomości"
odczytał fragmenty opinii prof. Jana Mujżela - jednej z pięciu,
opublikowanych w nr 2 "Tygodnika Kulturalnego". Zacytowano kilka zdań
tak bardzo pochwalnych, że przypominających wręcz panegiryki z etapu
"dworskiej ekonomii", który - mogłoby się zdawać - minął już bezpo-
wrotnie. Pominięto natomiast z gruntu przeciwstawną, i wydrukowaną
w tym samym numerze, opinię senatora doc. Karola Modzelewskiego, który
odrzucił "frazes" o braku alternatywy wobec programu rządowego oraz
zauważył, że "w skrajnym przypadku" program ten zamiast "doprowadzić
do wygaszenia inflacji, może stać się źródłem jej nasilenia". W samej
zaś wypowiedzi prof. Mujżela TV pominęła kilka słów o tym, że program
zawiera również "pewne słabości i niebezpieczeństwa".
Nie owijajmy jednak problemu w eufemizmy. Stawka jest zbyt wysoka,
by ignorować uzasadnione ostrzeżenia i głosy krytyki. Ich zasięg jest
coraz szerszy. Unia Polityki Realnej, stojąca przecież na pozycjach
konserwatywno-liberalnych, zapowiedziała przejście do "zdecydowanej
opozycji", ponieważ program - wbrew deklaracjom rządowym - "tłamsi
przedsiębiorczość", zamiast ją popierać. Na drugim krańcu naszej sceny
politycznej formujące się reformatorskie skrzydło socjaldemokratyczne,
z którym Wałęsa chce wszak koegzystować, obejmuje swą krytyką nie tyl-
ko bieżące koszty, ale metody i cele programu. Z krytyką tą w zakresie
rolnictwa zgodne jest stanowisko jednoczących się ruchów ludowych,
które najpełniejszy wyraz znalazło w uchwale NKW PSL-Odrodzenie z
5 stycznia. Protestuje nie tylko OPZZ, ale też "Solidarność" Jurczyka
i Baumgarta. W OKP posłom i senatorom popierającym Balcerowicza prze-
ciwstawia się rosnąca w siłę grupa parlamentarzystów, którzy publicz-
nie dystansują się wobec strategii gospodarczej rządu. Dwa nazwiska są
tu miarodajne: Ryszard Bugaj i Karol Modzelewski. Sceptyczne stano-
wisko ujawniła wspomniana już doc. Jadwiga Staniszkis, komentator
polityczny "Tygodnika Solidarność", związanego, jak wiadomo, z osobą
Lecha Wałęsy. On sam zaś oświadczył jeszcze 28 grudnia ub. roku, że
naród ma obecnie prawo oczekiwać od rządu działań nie tylko
anty-inflacyjnych.
Na jakich więc siłach społecznych wicepremier Balcerowicz chce się
oprzeć w realizacji tak kontrowersyjnego programu ? Pytanie jest tym
bardziej uzasadnione, że i w samym rządzie uwidaczniają się podziały.
Niezwykle znamienna była wypowiedź telewizyjna premiera Mazowieckiego,
udzielona red. Danucie Zagrodzkiej w kuluarach Sejmu właśnie w dniu
uchwalenia pakietu ustaw programowych. Zapytany o ich istotę, premier
oświadczył dosłownie, że w sprawach gospodarczych "musi polegać na
ekspertach". Różnie to można komentować, w każdym razie trudno byłoby
doszukać się w tej wypowiedzi pełnej identyfikacji z omawianym progra-
mem.
Deklaracjom zaufania ze strony różnych prominemtnych osób towarzy-
szą fakty, które powinny wzbudzić najwyższy niepokój rządu. Nadzieja
na r e a l n e poparcie społeczne w oczekiwanej skali zaczyna bowiem
zawodzić. Pożyczka zbożowa okazała się niewypałem, obligacje drugiej
emisji nie znajdują nabywców, apel premiera o węgiel rozpłynął się
w górniczych postulatach "urynkowienia" węgla. Uruchamianie krajowego
kapitału prywatnego paraliżuje niepewność sytuacji. Zagraniczne przed-
siębiorstwa zwlekają z inwestowaniem, gdyż - jak na ironię ! - właśnie
nowe prawo dewizowe zmniejsza znacznie atrakcyjność lokat kapitałowych
w Polsce, której infrastruktura gospodarcza i tak działa zniechęcająco.
Na rynku żywnościowym - politycznie najważniejszym - panuje chaos
i niepohamowany wzrost cen, dużo wyższy od zakładanego. Niedoborom lub
wręcz brakowi towaru w legalnej sieci handlowej towarzyszy rozkwit
handlu pokątnego, co zarówno obniża wpływy podatkowe budżetu, jak
urąga podstawowym wymogom higieny i cywilizacji. Czyżby miał mieć
rację Jacek Fedorowicz, satyryk z zawodu, że nie będzie tak źle, gdyż
uratuje nas nielegalny, drugi obieg gospodarczy ?
Całą tę koszmarną sytuację usiłuje się wyjaśniać niesprawnością
zbiurokratyzowanego aparatu handlowego i jego monopolistyczną pozycją.
Nie negując tych przyczyn należy jednak zauważyć, że główna z nich
tkwi w czym innym: oto nasze rozdrobnione rolnictwo zachowuje się jak
kolektywny monopolista. Reakcje producentów rolnych są odwrotne do
oczekiwanych - a to dlatego, że zamiast rynku konsumenta istnieje
u nas rynek producenta. Czyżby twórcy strategii rządowej nie zauważyli
tego podstawowego faktu ? A skutek jest znany: spadek podaży bieżącej
i ograniczanie produkcji w przewidywaniu spadku jej opłacalności. Na
wzrost kosztów produkcji rolnicy nie reagują działaniami zmierzającymi
do ich obniżenia, lecz albo wzrostem cen, albo wycofywaniem się z pro-
dukcji towarowej. Gwoli prawdy zauważmy jednak, że w warunkach "szoko-
wej" terapii cenowej, której poddano naszą gospodarkę, takie działania
racjonalizujące byłyby nawet niemożliwe. Niepodobna bowiem z dnia na
dzień "strawić" np. 6-krotnie wyższą cenę węgla. Żadna gospodarka,
zwłaszcza rolnicza, nie znosi "szoków", a jeśli zostaje na nie wysta-
wiona, to kosztem strat, które później trzeba latami odrabiać.
Konsumenci są bezbronni i całkowitą mistyfikacją problemu jest
stwierdzenie "Życia Warszawy" z 9.I, że "brak ustaw nakręca ceny" ! To
nie brak ustaw nakręca ceny, lecz niedobór podaży. A wszystko wskazuje
(na miarodajne oceny jest jeszcze za wcześnie), że do atrofii podaży
przyczyni się walnie wysoki koszt kredytów. Tym samym zawiedzie kolej-
na nadzieja, że przy "trudnym" pieniądzu dostęp do towarów będzie
łatwiejszy.
Podobnie reaguje na "szok cenowy" cała reszta gospodarki. Można by
długo cytować alarmujące doniesienia o duszeniu się przemysłu, budow-
nictwa i transportu. Zaczyna się od energii. Mimo urzędowego podnie-
sienia ceny węgla, jego dostawy dla elektrowni i elektrociepłowni są
za małe. Z kolei Wspólnota Energetyki zaczęła stosować wyłączenia mocy
dla niewypłacalnych odbiorców, którzych zadłużenie tylko z tytułu
dostaw energii sięga już 5OO miliardów zł ! "Wyłączenia w przemyśle.
Dłużnicy szantażują" - oto tytuł na czołówce pierwszej strony "Życia
Warszawy" z 12.I. Inna informacja w tym samym numerze: "Benzyna jest -
pieniędzy brak. Zanikający transport" - to tytuł, a w tekście wiado-
mość, że "w pierwszych 1O dniach stycznia 6O % państwowych przedsię-
biorstw nie wykupiło paliw z powodu braku pieniędzy. Rosną też dłuż-
nicy CPN. Np. PKP zalega z zapłatą 8O mld zł". "Rzeczpospolita" już
6.I donosiła "Pat w mlecznym transporcie. /.../ wielu mlecznym prze-
woźnikom zacznie brakować pieniędzy na benzynę. Groźba unieruchomienia
samochodów, a w konsekwencji wstrzymania odbioru mleka od rolników
i dostaw nabiału do sklepów staje się coraz bardziej realna". Przyczy-
na niewypłacalności ? - Budżet państwa zalega mleczarstwu z zapłatą
23O mld zł., co tłumaczy się niedoborami wpływów budżetowych. Ale
twarde finansowanie obejmuje też budżet. Czy więc - dławiąc hiper-
inflację - nie udusimy się sami w pętli tego błędnego koła. Bo bez
energii i trasportu wszystko stanie. Dosłownie wszystko.
W TV zapowiada się, że nawet "Polfa" w Tarchominie jest bliska ban-
kructwa. To samo dotyczy "Cefarmu" - donosi "Rzeczpospolita" z 6.I
w artykule pt. "Apteki na kłódkę". Przykłady można mnożyć dowoli,
a wszystkie one świadczą, że zarówno restrykcyjna polityka kredytowa,
jak i blokada płacowa godzi jednakowo we wszystkie przedsiębiorstwa -
zarówno te, które powinny ulec likwidacji ze względu na nadmierną
materiało- i energochłonność, jak i te które są lub powinny być efek-
tywne, a także te których produkcja musi być utrzymana ze względów
społecznych (choćby te leki). A do tego wszystkiego dochodzi jeszcze
polityka walutowa, która ze szczególną mocą ugodzi w przedsiębiorstwa
o produkcji importochłonnej, np. w przemysł tekstylny.
Wewnętrzna wymienialność złotego jest obligatoryjna dla przedsię-
biorstw, które mają obowiązek odsprzedaży NBP zarobionych dewiz,
a jednocześnie mają prawo zakupu dewiz na potrzeby importowe. Warun-
kiem funkcjonowania tego systemu jest odpowiednia podaż dewiz po
jednolitym kursie. Został on ustalony administracyjnie na średnim
poziomie 9,5 tys. zł/dolar. W stosunku do urzędowego kursu z początku
grudnia 1989 (= 42OO zł) oznacza to dewaluację złotego o 53 %, co
sprawia, że każdy importowany produkt jest teraz w kraju niemal 2,3
razy droższy. Tak wysoki kurs dolara (a niski złotego) działa więc
pro-inflacyjnie - wbrew celom, deklarowanym w programie. Z drugiej
jednak strony nawet tak wysoki kurs dolara (znacznie zawyżony w sto-
sunku do średniej siły nabywczej złotego) wciąż jeszcze nie zapewnia
opłacalności eksportowej większości naszych wyrobów. Np. "Universal"
przewiduje na bieżący rok zmniejszenie eksportu o 1/4 - zarówno na
skutek spadku produkcji w kraju, jak i pogorszenia opłacalności
eksportu.
Spadek eksportu oznacza jednak mniejszy napływ dewiz, a zatem
ograniczenie funduszu dewizowego NBP, który w tej sytuacji może nie
wystarczyć na zaspokojenie potrzeb importowych. Kredyty stabilizacyne
oczywiście ułatwią sytuację, ale jej nie rozwiążą. A wówczas staniemy
wobec alternatywy: albo dalsza dewaluacja złotego (ze wszystkimi jej
negatywnymi skutkami), albo powrót do wyklętej już reglamentacji
dewiz. Ten pesymistyczny scenariusz jest bardziej realistyczny od
optymistycznego, gdyż u jego podstaw leży niekwestionowany fakt nis-
kiej konkurencyjności produktów naszego przemysłu. Ten sam fakt wyjaś-
nia też pozornie paradoksalną sytuację, w której właściwie każdy kurs
wymienny jest dla nas niekorzystny i to w "obie strony" jednocześnie.
A dzieje się tak dlatego, że przebudowę systemu gospodarczego rozpo-
częto z niełaściwej strony - od usuwania przejawów kryzysu, a nie jego
przyczyn.
Niska konkurencyjność jest tylko jedną z takich przyczyn, a usu-
nięcie (lub złagodzenie) wszystkich wymaga przebudowy strukturalnej
i modernizacyjnej, a to z kolei wymaga czasu i nakładów. Można
i należy uznać, że program Balcerowicza jest dopiero pierwszym kro-
kiem, który musi być dokonanyy szybko. Likwidacja hiperinflacji jest
konieczna i tu rzeczywiście nie można się obejść bez likwidacji nad-
miaru pieniądza w obiegu. Można mieć jednak wątpliwości, czy zaapli-
kowana nam kuracja przyniesie oczekiwany skutek. Mój sceptycyzm w tej
kwestii wynika z samego mechanizmu operacji, przy czym zakładam opty-
mistycznie, że "pacjent" zachowa spokój i cierpliwość.
Po pierwsze, polityka tak wysokiej stopy procentowej (tzn. wyższej
od stopy inflacji) sama nakręca presję inflacyjną. Na kredycie banko-
wym opiera się nie tylko utrzymanie i niezbędna odbudowa zapasów
w handlu, ale także gospodarka środkami obrotowymi przedsiębiorstw
produkcyjnych. Tu stajemy wobec alternatywy: albo astronomiczny koszt
kredytu będzie przerzucany na cenę, albo przedsiębiorstwa przestaną
produkować. Dla uproszczenia wywodu operuję tylko wariantami krań-
cowymi. W pierwszym przypadku presja na dalszy wzrost cen wystąpi
bezpośrednio, w drugim zaś - pośrednio, przez zmniejszenie podaży.
Po wtóre, założenie że po "szoku cenowym" nastąpi stabilizacja
nowych cen na poziomie poniżej 4 % wzrostu miesięcznie (co oznacza
jednak nadal inflację do 6O % w skali rocznej !) nie uwzględnia tzw.
echa inflacyjnego, które pojawia się w kilku kolejnych cyklach pro-
dukcyjnych. Echo to jest tym silniejsze, im większy jest wzrost cen
"na wejściu" oraz im dłuższy jest sam cykl produkcyjno-handlowy, tzn.
od momentu zakupu surowca do produkcji po sprzedaż gotowego produktu.
Powoływanie się na tzw. barierę popytu niczego tu w istocie nie
zmiania. Jak już kiedyś pisałem, w większości przypadków popyt jest
u nas cenowo sztywny. Dotyczy to przede wszystkim dóbr podstawowych,
np. węgla lub chleba. W tej sferze bariera popytu ulokowana jest na
poziomie absolutnej nędzy, której nikt nie zaakceptuje. W przypadku
innych produktów bariera taka może wystąpić, ale będzie to również
bariera dla podaży. Nasz rynek jest zdegenerowany. Najprostszy przy-
kład masła, który tak zaskoczył Radę Ministrów, świadczy iż osiągnię-
cie bariery popytu wcale nie uruchamia zniżkowej tendencji cen. Spada
wówczas podaż, ale - nie ceny.
Istnieją więc podstawy do sformułowania hipotezy, że realizacja
programu wicepremiera Leszka Balcerowicza obniży tempo wzrostu cen,
ale kosztem załamania produkcji, a co zatem idzie - podaży i możli-
wości pokrycia tego wypłacalnego popytu, który nasze zasoby i dochody
pieniężne będą jeszcze reprezentować. Jest to więc lekarstwo, które
obniża gorączkę, ale wpędza pacjenta w złośliwą anemię. Zapewne CUP
opracowuje programy awaryjne, ale zmian jakościowych trudno się po
nich spodziewać, muszą one bowiem mieścić się w ramach wyznaczonych
przez program bazowy.
Załóżmy jednak, że - na nasze szczęście - wszystkie moje przewidy-
wania okażą się błędne. Społeczeństwo wytrzymało, hiperinflacja zos-
tała zlikwidowana, ale kosztem recesji. Poziom produkcji jest niski,
wpływy budżetowe mniejsze od założonych. Powstaje pytanie, jak urucho-
mić ożywienie gospodarcze przy pomocy tych środków, które mieszczą się
w pakiecie liberalno-rynkowej ekipy rządowej ? Rozluźnienie gorsetu
płacowego ? Złagodzenie restrykcji kredytowych ? Każdy z tych ruchów
musiałby na nowo uruchomić spiralę inflacyjną, byłby więc wykluczony.
Ale produkcję ożywić musimy, gdyż bez zwiększenia podaży błędnego koła
kryzysu nie przerwiemy. Zwalczenie hiperinflacji jest tylko pierwszym
celem taktycznym. Drugim musi być podcięcie korzeni inflacji rzędu
4O-6O %, którą mamy dopiero osiągnąć. Tymczasem każda inflacja powyżej
1O % rocznie musi działać anty-efektywnościowo, zaś bez poprawy efek-
tywności z kryzysu nie wyjdziemy.
Pamiętajmy przy tym, że w ten "drugi etap" wejdziemy z dyspropor-
cjami i deformacjami o nieznanej dotąd skali. Z całym szacunkiem dla
profesora Jana Mujżela - nie podzielam jego twierdzenia, że "hiperin-
flacja spełni rolę ognia oczyszczającego", który zlikwiduje nawar-
stwione deformacje oraz przywróci "prawidłowe relacje między cenami,
płacami oraz kosztami".
Przedstawienie dowodu tezy przeciwnej wymagałoby całej rozprawy.
Ograniczę się wię do dwóch przykładów. Wiadomo, że w Polsce artykuły
przemysłowe są za drogie w stosunku do żywności, a ta z kolei jest za
droga w stosunku do płac. W tym przejawia się nasza niska stopa życio-
wa, stąd wynika fatalna struktura popytu konsumpcyjnego. Abstrahuję
teraz od samochodów, kolorowych telewizorów i tym podobnych "luksu-
sów". Biorę dla przykładu prosty przedmiot, jakim jest kuchnia gazowa.
Otóż w RFN jej cenowym ekwiwalentem jest ok. 42 kg chleba (po 4 DM za
kg), u nas natomiast - aż 37O kg chleba (po 225O zł za kg). Drugi
przykład dotyczy płac. Deformacją o ogromnych rozmiarach był do tej
pory zaledwie 1O-procentowy udział płac w wartości produkcji przemys-
łowej. Obecnie udział ten już spadł na skutek hiperinflacji, a spadnie
jeszcze bardziej na skutek... walki z nią. W warunkach gospodarki nie-
doboru hiperinflacja nie jest "ogniem oczyszczającym" struktury, lecz
rujnującym nasz skromny dobytek - zarówno w skali gospodarstw
domowych, jak i przediębiorstw.
Jak wyjść z kryzysu - to problem na wiele debat i analiz. Niektóre
zagadnienia sygnalizowałem m. in. na tych łamach od lat, ostatnio
jesienią ub. roku - w związku z tzw. planem Sachsa i projektem prog-
ramu Balcerowicza. Podobne poglądy odnajduję teraz w wielu publicznych
wypowiedziach. W tym więc miejscu - tylko kilka słów.
Za utopijne uważam twierdzenie, że "normalność" w gospodarce osiąg-
nięmy w ciągu kilku miesięcy. To będzie długi proces budowy rynku oraz
przebudowy wielu struktur społecznych i materialnych. Działania zmie-
rzające do zmniejszenia ilości pieniądza w obiegu są konieczne, ale
nie mogą paraliżować gospodarki. Ponadto mogą one być skuteczne tylko
jako uzupełnienie polityki, mającej na celu możliwie szybkie likwido-
wanie stanu niedoborów, czyli tworzenia materialnych podstaw rynku
nabywcy. Wymaga to przede wszystkim przekształceń w realnej sferze
gospodarki. Muszą one objąć:
- zmiany w strukturze gałęziowej, branżowej i produktowej,
- likwidację przedsiębiorstw, które pożerają dochód narodowy, zamiast
go tworzyć,
- modernizację technologiczną, mającą na celu radykalne zmniejszenie
materiało- i energochłonności naszego przemysłu, budownictwa
i transportu.
Jednym słowem, należy przede wszystkim pozbyć się balastu skutków
błędnej, często wręcz szkodliwej polityki gospodarczej, zwłaszcza zaś
inwestycyjnej, minionych dekad. Tego wszystkiego nie dokona za nas
rynek. Żadna cementownia "mokra" nie zlikwiduje się sama, choćby zuży-
wała 2 razy więcej energii niż "sucha" - już tylko dlatego, że popyt
na cement jest niezaspokojony. Przemysł stanowi własność państwową
i jego prywatyzacja na szerszą skalę to odległa perspektywa. Rynku na-
bywcy nie mamy, wobec czego te "mechanizmy" rynkowe, które działają
racjonalnie w gospodarkach "Zachodu" - u nas nie działają wcale, albo
przynoszą skutki destabilizujące gospodarkę. Rynek nabywcy musimy do-
piero budować drogą zwiększania podaży, odpowiadającej preferencjom
społecznym. W tym celu trzeba obniżać popyt, ale nie konsumpcyjny,
lecz popyt produkcyjny w tej mierze, w jakiej jest on zbędny, nadmier-
ny lub marnotrawny. Tu nie osiągnięmy niczego stosując narzędzia "glo-
balne", godzące we wszystkich "po równo". Tu jest niezbędna polityka
selektywna, dobrze przemyślana, racjonalna. Impulsy takiej polityki
mogą wychodzić tylko z centralnego ośrodka decyzyjnego. Władza pań-
stwowa musi także podjąć się realizacji niektórych zadań. Żadne
przedsiębiorstwo nie ma środków ani interesu, by np. podjąć się mo-
dernizacji sieci energetycznych w Polsce. A nadmierne straty energii
w tych sieciach są większe niż cała produkcja energii elektrycznej
w Polsce w 1938 r.
Aby wydobyć kraj z kryzysu, państwo musi więc ingerować w realną
sferę gospodarki. Ale od tego właśnie odżegnuje się ta część ekipy
rządowej, która - nie bez poparcia ze strony Międzynarodowego Funduszu
Walutowego - zdobyła przewagę koncepcyjną i decyzyjną. Im szybciej
zostanie zrzucony ten doktrynalny gorset koncepcji liberalno-moneta-
rystycznej, im szybciej obecny - jednostronny, wręcz kadłubowy - prog-
ram rządu zostanie skorygowany i uzupełniony - tym mniejsze straty
będziemy musieli później odrabiać, tym szybciej osiągniemy równowagę
na poziomie społecznie akceptowalnym. W tym celu jednak obecny ośrodek
decyzyjny musi przede wszystkim uwolnić się od przekonania, że posiadł
monopol na "jedynie słuszną" politykę gospodarczą.
Stanisław Albinowski
----------------------------------------------------------------------
KOSZT UTRZYMANIA
według cen orientacyjnych na dzień 15.1.199O r. w przedziale 1 miesią-
ca, tj. do dnia 15.2.9O r., pod warunkiem niezmienności cen na
uwzględnione art. i usługi.
A) podstawowy koszyk żywnościowy na poziomie minimalnym: rodzina 1-os.
- 242.64O, 3-os. - 626.98O, 4-os. - 782.58O.
B) koszty utrzymania poza wyżywieniem: rodz. 1-os. - 111.95O, 3-os. -
21O.3OO, 4-os. 275.4OO.
Z powyższego wynika, że łączny koszt utrzymania wynosi w rodzinie
1-os. 354.59O, 3-os. - 837.28O, 4-os. - 1.O57.98O.
W koszty wyżywienia wliczono ceny następujących artykułów: chleb,
bułki, masło, margaryna, mleko, śmietana, ser biały i żółty, jajka,
kiełbasa zwyczajna, kaszanka, salceson, ziemniaki, warzywa, jabłka,
olej, cukier, mąka, tłuszcz zwierzęcy, makaron kasza, herbata.
W kosztach utrzymania uwzględniono ponadto ceny n/w usług i artyku-
łów: najem mieszkania, energia elektr., gaz (węgiel), usługi pocztowe
i telekomunikacyjne, mydło, szmpon i in. środki higieny, proszek do
prania, płyn do mycia naczyń, lekarstwa, prasa, RTV.
Spożycie podanych artykułów na 1 osobę nie jest wygórowane, np. 1
bułka, 1/2 l. mleka i 1/2 jajka dziennie, 1/2 kg sera białego i 1/2 l.
śmietany tygodniowo, czy 1 kg kiełbasy zwyczajnej i 1 kg kaszanki
miesięcznie.
Przyjęte miesięczne koszta utrzymania wynoszą np.: opłata mieszka-
niowa - 1.OOO zł/m kw., lekarstwa - 2 tys.zł w rodz. 1-os. i 5 tys. zł
w wielosobowej, prasa - 1.6OO zł/os., RTV - 3 tys. zł/os., komunikacja
.
- 21.6OO zł (2 x 3O x 36O)/os.
Obliczono również koszyk "tradycyjny", uwzględniający, oprócz poda-
nego minimalnego spożycia, następujące produkty: wołowina z kością,
wołowina bez kości, schab, parówki, ryby, cytryny, kawa naturalna,
czekolada, cukierki i alkohol.
Przykładowo - dla rodziny 3 i 4-os. przewidziano 1 kg cytryn,
2 paczki kawy, 1 czekoladę, 1/2 kg cukierków i 1/2 l. alkoholu mie-
sięcznie.
Tak skorygowane koszta utrzymania wzrosłyby:
- w rodz. 1-os. o 7O.5OO zł co daje 425.O9O zł
- '' 3-os. o 212.5OO zł '' 1.O49.78O zł
- '' 4-os. o 242.5OO zł. '' 1.3OO.48O zł.
/NSZZ "S" pracowników "Polaru"/
----------------------------------------------------------------------
W wyniku dwóch tur wyborów uzupełniających do senatu na wakujące
miejsce wybrano na Opolszczyźnie Dorotę Simonides, kandydatkę wysta-
wioną przez Komitet Obywatelski "Solidarność". W głosowaniu przegrał
reprezentant mniejszości niemieckiej Henryk Krol. Sprawa kandydowania
Krola wzbudziła wiele emocji. Prezentujemy stanowisko zajęte w tej
sprawie przez Tymczasową Reprezentację Polityczną Śląska Opolskiego.
--------------------------------
WYBORY SENATORSKIE
A SPRAWA MNIEJSZOŚCI NIEMIECKIEJ
Wschodnioeuropejska Wiosna Ludów trwa. Narody sowieckiego imperium
wybijają się na niepodległość, ale triumf wolnościowych ideałów w na-
szej części świata ciągle jeszcze jest problematyczny. Nie tylko
dlatego, że polityczno-militarne struktury imperium bynajmniej jeszcze
nie zaniknęły, ale przede wszystkim z uwagi na postawę samych wyzwala-
jących się z komunizmu społeczeństw. Nie spełniły się niestety nadzie-
je na to, że po smutnych doświadczeniach komunistycznych rządów
mieszkańcy Europy Wschodniej raz na zawsze obrzydzą sobie wszelką
nietolerancję i wszelkie przejawy lekceważenia praw człowieka. Nawet
wspólnota historycznych losów i zasadnicza zbieżność politycznych
interesów poszczególnych nacji nie do końca uwolniły nas od ciasnego
i krótkowzrocznego egoizmu narodowego. Widzimy dziś, że również dzia-
łając pod hasłami wolności i niepodległości, można deptać liberalno-
-demokratyczne ideały nie mniej bezceromonialnie niż czyniono to dotąd
w imię "proletariackiego internacjonalizmu".
W dużej mierze powtarza się tragiczna sytuacja z roku 1918, kiedy
to wyzwoleńcze dążenia narodów Wschodniej Europy wyrodziły się w zgub-
ny dla wszystkich stron konflikt wybujałych i agresywnie nastawionych
nacjonalizmów. Tak jak przed 7O-laty, narody Zakaukazia więcej energii
wkładają w walkę między sobą niż w działanie na rzecz trwałego
uniezależnienia się od wspólnego nieprzyjaciela - Moskwy. Na sięgają-
cej po niepodległość Litwie odradza się tradycyjny antypolonizm, tak
dobrze znany z lat 1918-194O. Tłumy Bułgarów manifestują swój sprzeciw
wobec perspektywy dzielenia się wolnością z miejscowymi Turkami. Wśród
upojonych pierwszymi powiewami wolności wschodnich Niemców szybko
objawiły się nastroje wrogości wobec cudzoziemców, a Polaków w szcze-
gólności. My sami wcale nie jesteśmy lepsi od innych. Wielu Polaków
z najwyższym oburzeniem przyjmuje fakt, że ktoś w naszym kraju ośmiela
się czuć Niemcem, Ukraińcem, Litwinem czy Białorusinem. Histeryczne
wystąpienia szowinistycznie nastawionych "prawdziwych Polaków" w po-
święconej mniejszościom narodowym niedawnej emisji telewizyjnego
"Otwartego Studia" przynoszą wstyd nam wszystkim, niezależnie od tego,
na ile reprezentatatywny społecznie był skład zebranego w TV grona.
Wzbierająca wokół nas fala agresywnych nacjonalizmów jest zjawis-
kiem w najwyższym stopniu niepokojącym i wymagającym zdecydowanego
przeciwdziałania. Analogiczna sytuacja z lat po zakończeniu I wojny
światowej dała początek długotrwałej walce wszystkich ze wszystkimi,
która ostatecznie pogrzebała zaistniałą wówczas szansę stworzenia
nowego, bezpiecznego i trwałego, demokratycznego ładu międzynarodowego
i w konsekwencji stworzyła przesłanki politycznej apokalipsy z lat
1939-1945. Scenariusz ten nie może więcej się powtórzyć. Wszystkie
wyzwalające się dziś z komunizmu społeczeństwa muszą zrozumieć, że ich
pomyślna przyszłość będzie niemożliwa bez poprawnego ułożenia przez
nie stosunków między sobą. Groźba odrodzenia się osłabłej obecnie
imperialnej potęgi Kremla bynajmniej nie zniknęła i jeśli wschodnio-
europejskie narody nie zdobędą się dziś na minimum wzajemnej
tolerancji i politycznej współpracy, to łatwo może stać się tak, że za
parę lat znów wszyscy spotkamy się w jakimś odnowionym, białym lub
czerwonym, rosyjskim łagrze narodów.
Rozhukane nacjonalizmy muszą być jak najszybciej okiełznane,
a wyrazem tego powinno być przede wszystkim powszechne zaakceptowanie
trzech zasad określających warunki stabilności międzynarodowego ładu
politycznego w pokomunisrtycznej Europie. Pierwszą z tych zasad jest
zasada nienaruszalności istniejących obecnie granic (ewentualne od-
stępstwa od tej zasady mogłyby mieć miejsce jedynie w niektórych,
szczególnie uzasadnionych przypadkach, gdy aktualny kształt linii
granicznej w oczywisty sposób koliduje z układem stosunków etnicz-
nych). Drugą - zasada swobodnego przepływu ludzi, idei i informacji
przez granice państwowe. Trzecią - zasada zagwarantowania wszystkim
mniejszościom narodowym możliwości swobodnego kształtowania swojego
życia politycznego i kulturalnego.
Nie trzeba dziś nikogo przekonywać, że państwo nie może być uważane
za wyłączną własność jakiejś partii, klasy czy grupy społecznej. Musi
się jednak nadal przypominać, że nie może ono być również wyłączną
własnością określonej (np. polskiej) narodowości. Obowiązująca ciągle
Konstytucja RP z 23 kwietnia 1935 r. stanowi, że "Państwo polskie jest
wspólnym dobrem wszystkich obywateli" oraz że "Ani pochodzenie, ani
wyznanie, ani płeć, ani narodowość" nie mogą być powodem ograniczania
praw obywatelskich. Żyjące w Polsce mniejszości narodowe mają zatem
prawo czuć się współgospodarzami Rzeczypospolitej w nie mniejszym
stopniu niż obywatele narodowości polskiej. Nacjonalistyczna idea
"Polski dla Polaków" jest sprzeczna zarówno z prawodawstwem Rzeczypos-
politej, jak i z przyjętymi w całym cywilizowanym świecie zasadami
politycznymi i moralno-prawnymi. Z równą dezaprobatą należy oceniać
nacjonalistyczne koncepcje państwa funkcjonujące bądź mogące pojawić
się w innych krajach naszej części kontynentu. Zdecydowana walka
z wyrażającym się w tego typu koncepcjach sposobem myślenia jest dziś
jednym z naczelnych zadań stojących przed wszystkimi ruchami demokra-
tycznymi i niepodległościowymi w Polsce oraz pozostałych krajach
Europy Środkowo-Wschodniej. Od tego, czy walkę tę wygramy, zależy nie
tylko nasza reputacja w oczach świata. To również sprawa międzynarodo-
wego bezpieczeństwa w Europie, a zatem i kwestia naszego politycznego
"być lub nie być".
Zamieszkujące aktualnie Polskę mniejszości narodowe na ogół nie są
zbyt liczne. Fakt ten jednak w niczym nie umniejsza potrzeby trwałego
zagwarantowania należnych im praw. Stworzenie odpowiednich gwarancji
w tej dziedzinie jest zresztą nie tylko naszą powinnością, ale i naka-
zem elementarnego rozsądku politycznego. Żadna grupa obywateli
Rzeczypospolitej nie powinna czuć się wyobcowana z państwa, bo jeśli
tak się stanie, to stracimy na tym wszyscy bez wyjątku. W interesie
całego społeczeństwa leży, aby przedstawiciele mniejszości narodowych
również chcieli utożsamiać się z państwem polskim, by czuli się oni za
nie współodpowiedzialni i widzieli potrzebę działania na rzecz jego
dobra. Jeżeli będzie się ich traktować jako ciało obce i utrwalać
w nich przekonanie że państwo polskie jest nie dla nich lecz przeciw-
ko nim, to z całą pewnością Rzeczpoispolita nie będzie mogła oczekiwać
z ich strony niczego pozytywnego. O tym, że w podobnej sytuacji nie
będziemy mogli liczyć również na godziwe traktowanie mniejszości
polskiej w krajach ościennych, nie warto nawet wspominać.
Odbudowa niepodległego państwa polskiego wydaje się dziś być sprawą
najbliższej przyszłości. Warto zatem już obecnie zadbać o to, by we
wznoszeniu gmachu odrodzonej Rzeczypospolitej od początku uczestni-
czyli także reprezentanci mniejszości. Im prędzej przyciągnie się ich
do autentycznie partnerskiego współudziału w tym dziele, tym łatwiej-
sza i pełniejsza będzie ich integracja z nową strukturą życia
publicznego w kraju.
Dotyczy to w szczególności Opolszczyzny, gdzie obok zdeklarowanych
Polaków żyje ogromna rzesza autochtonów uważających się po prostu za
"miejscowych" - Ślązaków oraz pokaźna liczba osób deklarujących swą
kulturoiwą przynależność do narodu niemieckiego. Liczebość wszystkich
wymienionych tu środowisk jest na tyle wielka, że bez zgodnego
współżycia między nimi nie można nawet marzyć o powstaniu w naszym
regionie stabilnego i sprawnie funkcjonującego systemu życia publicz-
nego. Takie zgodne współistnienie będzie z kolei niemożliwe tak długo,
jak długo którakolwiek z powyższych grup ludności będzie czuła się
obiektem politycznej dyskryminacji i w konsekwencji nie będzie miała
motywacji do twórczego współudziału w życiu całej lokalnej
społeczności.
Jest rzeczą oczywistą, że możliwość pozytywnego wkładu niemieckiej
mniejszości narodowej w życie naszego kraju uzależniona jest od jej
lojalności wobec naczelnych zasad polskiej racji stanu, a w szcze-
gólności od uznania przez nią linii Odry i Nysy za ostateczną granicę
zachodnią Polski. Wiemy dziś, że oficjalni przedstawiciele mniejszości
niemieckiej na Opolszczyźnie zajmują takie właśnie lojalne wobec
Polski stanowisko. Nie ma zatem żadnego powodu, aby utrudniać im
udział w politycznym życie regionu i kraju.
Można tylko cieszyć się z faktu, że opolscy Niemcy zdecydowali się
na wzięcie czynnego udziału w zapowiedzianych na luty br. uzupełniają-
cych wyborach do Senatu, wysuwając własnego kandydata w osobie Henryka
Króla, działacza Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Mniejszości
Niemieckiej. To, że miejscowa społeczność niemiecka pragnie realizować
swoje cele za pośrednictwem politycznych struktur państwa polskiego
(nawet jeżeli w danym przypadku można mówić jedynie o tymczasowej
namiastce suwerennej Rzeczypospolitej), jest faktem w najwyższej mie-
rze pozytywnym i pozwalającym optymistycznie patrzeć w społeczno-
-polityczną przyszłość naszego regionu. Optymistyczną wymowę tego
faktu wzmacnia złożona przez H. Króla deklaracja, iż jako kandydat
i senator będzie on "walczył ze wszystkimi nacjonalizmami, przede
wszystkim niemieckim, ale i polskim" oraz że jego celem jest
"budowanie braterskiej więzi i współżycia ludności niemieckiej
i polskiej". Ze wszech miar godny poparcia jest przyświecający
H. Królowi zamiar działania na rzecz powstrzymania odpływu Ślązaków do
RFN. Nie od rzeczy będzie podkreślić, że w swych podstawowych zarysach
wyborczy program H. Króla doskonale współbrzmi z dążeniami opolskich
środowisk niepodległościowych skupionych w Tymczasowej Reprezentacji
Politycznej Śląska Opolskiego.
Wiadomo skądinąd, że H. Król pragnął kandydować do Senatu z ra-
mienia opolskiego Komitetu Obywatelskiego. Gdyby zamysł ten został
zrealizowany, oznaczałoby to kolejny istotny krok ku wewnętrznej
integracji społeczeństwa Opolsczyzny. Niestety, decydujące o postawie
KO czynniki nie potrafiły wykorzystać tej prawdziwie historycznej
szansy. Trudno powiedzieć, czy komuś po prostu zabrakło politycznej
odwagi lub wyobraźni, czy też kogoś zaślepiły tlące się nadal w wielu
środowiskach nacjonalistyczne namiętności. Dość, że oferta H. Króla
została odrzucona, co należy uznać za fakt w najwyższym stopniu godny
ubolewania. Na szczęście KO zdobył się przynajmniej na tyle rozsądku,
by swoim kandydatem do Senatu wyznaczyć rdzenną Ślązaczkę Dorotę
Simonides (szkoda tylko, że dopiero wystąpienie H. Króla skłoniło
Komitet do wysunięcia kandydata ze środowiska śląskich autochtonów).
Odrzucenie przez KO kandydatury H. Króla łatwo mogło zostać od-
czytane jako przejaw dyskryminacji narodowościowej i w konsekwencji
doprowadzić do zaostrzenia się społecznych napięć w i tak silnie
poróżnionym wewnętrznie regionie. Na szczęście zapobiegła temu
rozważna postawa H. Króla, który nie dał ponieść się emocjom i nie
zareagował na decyzję KO wejściem na drogę narodowościowej konfron-
tacji. Wybierając ton pojednawczy, zdobył się on nawet na wyrażenie
zadowolenia z faktu, że "w wyborach startuje p. Simonides z programem
bardzo zbliżonym do mojego".
Zaprezentowany przez H. Króla wysoki poziom kultury politycznej
pozwolił nam uniknąć najgorszego. Popełniony przez KO błąd polityczny
pozostaje jednak błędem i jako taki zasługuje na wyraźne wytknięcie.
Przykład ten jasno pokazuje, jak wiele wysiłku trzeba będzie jeszcze
włożyć w pracę nad zmianą politycznej mentalności znacznej części
polskiego społeczeństwa. Krótkowzroczna wizja "Polski dla Polaków" nie
prędko chyba przestanie zatruwać atmosferę życia społecznego w naszym
kraju.
Trudno przewidywać wynik najbliższych wyborów senackich na
Opolszczyźnie. Można chyba jednak śmiało założyć, że tak czy inaczej
zakończą się one zwycięstwem śląskiego kandydata. Niezależnie od tego,
kto konkretnie okaże się zwycięzcą - H. Król czy D. Simonides - sukces
taki byłby z pewnością korzystny dla Polski jako takiej. O pełnym zwy-
cięstwie i Śląska, i Rzeczypospolitej można będzie mówić wszelako
dopiero wówczas, gdy w wyłonionej w autentycznie wolnych i demokra-
tycznych wyborach parlamentarnych politycznej reprezentacji Opolsz-
czyzny znajdą się obok siebie Polacy, Niemcy i ci autochtoni, którzy
nie odczuwają potrzeby jednoznacznego określenia swojej tożsamości
narodowej. Warto przygotowywać się do tego już obecnie.
Gdy ponad siedemdziesiąt lat temu rodziła się II Rzeczpospolita,
Józef Piłsudski mówił:
"W wielkim chaosie i rozprzężeniu, które ogarnęło po wojnie całą
środkową i wschodnią Europę, chciałem właśnie z Polski uczynić ośrodek
kultury, w którym rządzi i obowiązuje prawo. Wśród olbrzymiej zawieru-
chy, w której miliony ludzi rozstrzyga sprawy jedynie gwałtem i prze-
mocą, dążyłem, by właśnie w naszej Ojczyźnie konieczne i nieuniknione
tarcia społeczne były rozstrzygane w sposób jedynie demokratyczny: za
pomocą praw stanowionych przez wybrańców narodu".
Dziś, gdy historia znów dostarcza nam przykładów stosowania przemocy
do rozwiązywania skomplikowanych problemów społecznych i narodowościo-
wych, warto ponowić owo stare życzenie, aby właśnie Polska stała się
ośrodkiem kultury, w którym tego typu problemy rozwiązuje się w sposób
pokojowy i demokratyczny, zgodnie z duchem i literą praw człowieka
i obywatela. Jeżeli wspólnymi siłami wszystkich zamieszkujących
Opolszczyznę wspólnot etnicznych i narodowych uda nam się ośrodkiem
takim uczynić również nasz region, będziemy mieć tym więcej powodów do
satysfakcji.
[Tymczasowa Reprezentacja Polityczna Śląska Opolskiego uznała powyższy
tekst za własne stanowisko w sprawie wyborów uzupełniających do
Senatu]
----------------------------------------------------------------------
Przykład przeciwwagi dla spokojnego i rozsądnego stanowiska
opolskiej Reprezentacji Politycznej stanowić może tekst opublikowany
w numerz 2 pisma Federacji Młodzieży Walczącej "Prawy Tor" (Kraków).
Zadziwia u tych młodych ludzi zaściankowość myślenia i brak szerszej
perspektywy. Na szczęście prezentowane przez nich poglądy nie wyrażają
stanowiska całej polskiej prawicy.
-----------------------
DO OPOLAN
Stanowisko środowiska pisma młodej prawicy polskiej "Prawy Tor"
w sprawie wyborów na Śląsku Opolskim
18 II odbędzie się II tura wyborów na Śląsku Opolskim, w której
zmierzą się ze sobą Henryk Król (blisko 4O % głosów w I turze) i Doro-
ta Simonides (prawie 36 % głosów w I turze wyborów 4 II br.).
Apelujemy do mieszkańców Śląska Opolskiego, którzy czują swój zwią-
zek z polską Ojczyzną, aby wypełnili swój narodowy obowiązek i wzięli
udział w wyborach. Głosujcie na kandydatkę KO "S" panią DOROTĘ
-------------------------------------------------
SIMONIDES, która mimo wszystkich słusznych zastrzeżeń do koalicyjnego
---------
z udziałem komunistów rządu "solidarnościowego" premiera Tadeusza
Mazowieckiego i jego polityki gospodarczej (podtrzymywanie socjalis-
tycznego trupa i zubażanie społeczeństwa) a także zagranicznej
(wyprzedaż Polski w obce ręce oraz ślepota na rosnące zagrożenie
niemieckie i możliwość V rozbioru Polski przez Niemcy i Sowiety),
która mimo to jest alternatywą wobec agresywnego separatyzmu tych
przedstawicieli osiadłej na Śląsku ludności autochtonicznej, którzy
ostatnio masowo, nie pomni na wielowiekową walkę swych ojców i dziadów
o polskość tych ziem, dziś przyznają się do łączności z pociągającym
ich swym dobrobytem państwem niemieckim. Ich reprezentantem jest
Henryk Król - nie pozwólcie by człowiek sam siebie uznający za
-------------------------------------------------------
Volksdeutscha był waszym przedstawicielem w Senacie. Głosujcie za
----------------------------------------------------------------------
Polską!!!
---------
----------------------------------------------------------------------
Roman Paduch
ZJEDNOCZENIE NIEMIEC - PIERWSZY TEST DLA ZACHODU
Polityka to coś zupełnie innego niż spacer Newskim Prospektem -
zwykł mawiać Lenin chcąc uzasadnić różne brudy, jakich się dopuszczał
sprawując władzę. Niestety, coś w tym jest. Niedawna wizyta kanclerza
federalnego Helmuta Kohla w Polsce pozostawiła wrażenie niezwykłej
delikatności, kurtuazji, chrzescijańskiej retoryki. Gdy jednak przy-
chodzi do konkretów, czar pryska. 14 lutego Kohl stwierdził, że nie
widzi dla Polski miejsca w grupie państw (obecnie - sześciu) mających
zajmować się zjednoczeniem Niemiec. Wypowiedź ta nie stanowi dobrego
prognostyku dla przyszłych stosunków między Polską i Niemcami; prze-
ciwnie - jest złym ich początkiem. Trudno zapomnieć słowa Szekspira
z Makbeta: "Rzecz źle zaczęta złem się ciągle żywi".
Oczywiście - nie ma sensu wyolbrzymianie słów kanclerza, które są
tylko słowami i - jak wiele słów w polityce - mogą ulec zmianie. Skoro
jednak padły, warto się nad nimi zastanowić. H. Kohl nie chce uznać
polskich lęków, może nawet fobii; nie chce dostrzec faktu, że owe
traumatyczne doświadczenia miały jednak swe obiektywne, niemieckie
przyczyny. Powinien dostrzec prawo Polaków - także Czechów - do czyn-
nego uczestniczenia w kształtowaniu nowego europejskiego ładu.
Nie podzialam często wyrażanych obaw przed Niemcami - odwiecznym
i wrogim mocarstwem. Sympatie i antypatie polityczne to rzecz nie-
trwała, a i mocarstwowość w dzisiejszej Europie jest sprawą nader
względną. Europa stanowiąca system naczyń połączonych jest w coraz
większym stopniu PAŃSTWEM, systemem samoregulującym się - i trudno
przypuszczać, by raptem w jej łonie powstał jakiś groźny nowotwór.
Niemcy nie zagrożą Polsce: jeśli jest tu jakiś powód do obaw, to chyba
tylko ten, że agresywne tendencje i resentymenty mogą się zrodzić
w byłej NRD, jeśli szybko nie dorówna gospodarczemu standardowi byłej
RFN. Nie o realne zagrożenie więc chodzi, lecz o imponderabilia. Te
zaś winny uwzględnić prawo Polski do aktywności i podmiotowości
w urządzaniu stosunków z sąsiadami.
Bardzo wiele w tym względzie będzie zależało od stanowiska Zachodu
- od Stanów Zjednoczonych, Francji, Anglii. Mogą kontynuować politykę
chamberlenowską, politykę przymykania oczu, małych ustępstw za cenę
chwilowego i złudnego w efekcie spokoju na kontynencie. Mogą też
w duchu cokolwiek churchillowskim dostrzegać rzeczywiste konflikty po
to, by je przezwyciężać w duchu elementarnych zasad zachodniej kultu-
ry. Jesteśmy świadkami sytuacji, która stanowi polityczny test dla Za-
chodu. Zobaczymy, czy nauczył się czegoś w ciągu ubiegłego półwiecza.
Roman Paduch
----------------------------------------------------------------------
DOŚĆ FOBII !
W najbliższym czasie dojdzie do zjednoczenia Niemiec (unia
gospodarcza i monetarna jest istotnym elementem tego procesu) i to bez
względu na stanowisko Polski w tej sprawie. Nie jesteśmy w stanie
przeciwstawić się temu procesowi. Możemy jedynie poprzez swój upór
i niedostrzeganie realiów spowodować dodatkowy wzrost, tym razem
w przynajmniej w części uzasadniony, antypolskich nastrojów.
SOLIDARNOŚĆC WALCZĄCA uznaje prawo do samostanowienia. Od tej regu-
ły nie będziemy czynili wyjątków. Pragniemy sąsiadować z demokratycz-
nym państwem niemieckim. Najkrótsza droga do tego wiedzie poprzez
zjednoczenie.
Jeżeli chodzi o granice na Odrze i Nysie, to uważamy, że rząd Pol-
ski zamiast w poniżający sposób żebrać u wszystkich zainteresowanych i
nieinteresowanych o potwierdzanie tej granicy, powinien jasno oświad-
czyć, że granice Polski uważa za ostateczne, i każda próba ich
przekroczenia spowoduje konflikt zbrojny. Gdyby, co wątpliwe, to nie
wystarczyło, to należy przesunąć w kierunku granicy kilka dywizji.
I to wszystko.
Ciągłe zabieganie o potwierdzenie naszych granic wywołuje wrażenie,
że nie jesteśmy ich pewni. A to tylko może zachęcać do ich kwestiono-
wania.
Przed nami jest jeszcze wiele trudnych problemów, gospodarczych,
politycznych i społecznych. Po co dodatkowo rząd Polski sam swoimi
działaniami podważa ostateczny charakter granicy z Niemcami ? Jest to
duży błąd. Chyba że chodzi o znalezienie dla społeczeństwa tematu
zastępczego, który skanalizuje rodzące się zniecierpliwienie ludzi
wywołane powolnym i niezdecydowanym działaniem rządu i skieruje je
w antyniemiecką fobię.
M.F.
/SW - Poznań/
----------------------------------------------------------------------
W roku ubiegłym sporo hałasu narobiła w Zachodnich Niemczech rewe-
lacyjna teza postawiona przez historyka Karla Kaisera, jakoby w 1951
roku kanclerz Konrad Adenauer w tajnej deklaracji złożonej wobec za-
chodnich aliantów zagwarantował trwałość polskiej granicy na Odrze
i Nysie. Ze względu na wzrastającą aktualność tej tematyki zamieszcza-
my tłumaczenie artykułu ze "Sterna" sprzed kilku miesięcy. Niezależnie
od stopnia wiarygodności tezy prof. Kaisera, interesujące są również
dla polskiego czytelnika przytoczone w artykule zakulisowe gry dyplo-
matyczne dotyczące sprawy naszych ziem zachodnich.
-------------------------------
"FLOP"
czyli
SPÓR HISTORYKÓW O ADENAUERA
Czy Konrad Adenauer zdradził wypędzonych z ojczyzny ? Boński profe-
sor politologii Karl Kaiser wprowadził rząd federalny i współczesnych
historyków w ogromne zakłopotanie sensacyjnym stwierdzeniem, że
pierwszy kanclerz Republiki Federalnej w 1951 roku w nieznanej dotąd
"jednostronnej deklaracji" wobec trzech mocarstw zachodnich, zrzekł
się dawnych niemieckich obszarów po tamtej stronie Odry i Nysy.
Poszukiwanie złowieszczego pisma nie przyniosło żadnych rezultatów.
Dochodzenie prowadzone przez STERN-a ujawniło jednakże dokumenty, któ-
re mogą odeprzeć zarzuty Kaisera. Aby uniknąć emocji, profesor wycofał
się "ze sceny" i przebywa na urlopie w miejscu utrzymanym w tajemnicy.
STERN przeprowadził tam z nim rozmowę.
"Właściwie chciałem tylko wrzucić kamień do wody" - mówi Karl
Kaiser i patrzy na zwierciadlaną taflę jeziora. Czapla siwa przelatuje
nad wodą. Ceniony i poważny szef Instytutu Niemieckiego Stowarzyszenia
Polityki Zagranicznej schronił się tu, w idyllicznej, lotaryńskiej
wiosce. Miejsce, w którym spędza urlop, utrzymał w tajemnicy, aby
uniknąć skutków emocji i wzburzenia, które wywołał w Bonn, pogążonym
normalnie w letnim letargu, a obecnie podnieconym jego odważnym
stwierdzeniem, godzącym w historię współczesną. Teza profesora brzmi:
Konrad Adenauer w 1951 roku w tajnej "jednostronnej deklaracji" zrzekł
się niemieckich obszarów wschodnich, położonych po tamtej stronie Odry
i Nysy. Związki Wypędzonych wzburzyły się - ich przewodniczący Herbert
Czaja stwierdził: "Powstała moda, aby zmarłego kanclerza Adenauera,
który sam nie może obronić się, nadużywać jako świadka dla tych, któ-
rzy obecnie zrzekają się [ziem wschodnich]". Poważni świadkowie tam-
tych czasów, jak na przykład były ambasador Wilhelm Grewe, na początku
lat pięćdziesiątych szef rokowań Adenauera w zaciętych bojach o Trak-
tat Niemiecki, oburzył się na stwierdzenie Kaisera, mówiąc: "Absolutna
bujda".
Ostrożne uznanie wyszło tylko z Ministerstwa Spraw Zagranicznych
Hansa Dietricha Genschera (FDP). Jego sekretarz stanu - Jurgen Sudhoff
- początkowo stwierdził: "Uważamy, że jest to poważne zagadnienie".
/.../
Karl Kaiser odkorkował butelkę szlachetnego trunku, usmażył na
patelni sznycel dla siebie i swego asystenta Klausa Bechera. Przy sto-
le ogrodowym, przed uroczym domkiem weekendowym, przebudowanym własny-
mi siłami z wiejskiej zagrody, chcieli właściwie obaj po kolacji
dyskutować o "przyszłości Niemców w erze nuklearnej". Ale nic z tego
nie wyszło. Dotarły właśnie do Kaisera echa bońskich emocji. Becher
przywiózł ze stolicy federalnej walizkę pełną wycinków prasowych
i przekazał pilną prośbę ze strony rządu o wyjaśnienie.
Czy naukowiec może udowodnić swoje stwierdzenie odnośnie zrzeczenia
się Adenauera z obszarów wschodnich w 1951 r., czy też wtrąca się on
w sposób niepoważny do aktualnej polityki ? Profesor mówi dla STERN-a:
"Z tym zarzutem mogę żyć. Dokument istnieje. Ci w Bonn bez wątpienia
go jeszcze znajdą". Minister Spraw Zagranicznych Genscher, żywo zain-
teresowany tym znaleziskiem, przekazał już telefonicznie z Francji
wskazówkę ułatwiającą prowadzenie poszukiwań. Sekretarzowi stanu Jur-
genowi Sudhoff przesłał teleks pragnąc go zainteresować jeszcze innymi
możliwymi do znalezienia dokumentami. Rzecznika prasowego rządu Johnny
Kleina zapewnił listownie, że znani mu są wiarogodni świadkowie, któ-
rzy "widzieli odnośne pismo". Kim oni są, nie chciał zdradzić - "ze
względu na ochronę osobistości".
O północy - gdy księżyc w pełni odbijał się w jeziorze i druga bu-
telka wina była pusta - zachwiała się pewność Kaisera: "A może
adenauerowskiej deklaracji nie da się odszukać za granicą lub u nas
wylądowała już w paszczy wilka. Przecież mógłbym o tym tak pomyśleć.
To jest straszne, że nigdy nie wyjdzie na jaw".
On sam wie o dokumencie rezygnacyjnym jedynie ze słyszenia. Nigdy
go nie oglądał na własne oczy. Czyż nie kroczy on po niebezpiecznie
cienkim lodzie ? "Jestem politologiem, a nie historykiem zajmującym
się aktualnymi czasami !" Wypaplał to, w co uwierzył.
Tylko że teraz widzi "zagrożenie niemiecko-polskiego pojednania
w związku z oświadczeniem pana Waigla odnośnie problemu granic".
Tymczasem Kaiser (żeglarz-hobbysta) nastawił się na burzę: "Po
prostu grzmi". Ale czy rzeczywiście byłoby to tak proste ? Profesor
identyfikuje się z tym, który skacze z wysokiego domu i ma nadzieję na
to, że ratownicy we właściwym czasie i miejscu rozłożyli już płachtę
ratowniczą.
"W Bonn - mówi - nie zostało jeszcze prawidłowo zbadane, gdzie
właściwie powinien być dokument". On sam podejrzewa, że dokument
mógłby pochodzić z grudnia 1951 roku. Później przypomina sobie dok-
ładnie: "Zdarzyło się to 21.11.1951 roku". Inni powinni zatem ochronić
profesora przed "flopem" (miotaniem się jak ryba w sieci), dostarcza-
jąc mu dowodów. Przecież spodziewani ratownicy mogliby nigdy nie
znaleźć płachty ratowniczej.
W Urzędzie Spraw Zagranicznych po długim i kosztownym poszukiwaniu
odkryto mianowicie poufny niemiecki protokół rozmowy między Adenauerem
i ówczesnym ministrem spraw zagranicznych USA - Deanem Achesonem z 21
listopada 1951 r. Ale niestety zaprzecza on tezie Kaisera: "Adenauer
prowadził rozmowę w zakresie artykułu VII Traktatu Generalnego. W tym
zakresie kanclerz federalny zapowiedział dłuższą w czasie realizację
mniej więcej następującej treści: rząd federalny nie stawia żadnych
żądań i nie domaga się żadnych sojuszy aliantów odnośnie obszarów na
wschód od linii Odry i Nysy. Rząd oczekuje jednak, że również alianci
nie zawrą żadnych sojuszy wobec stron trzecich, jak na przykład wobec
Polski. Powyższe problemy musiałyby być zastrzeżone w traktacie poko-
jowym". Rzecznik urzędu spraw zagranicznych - Jurgen Chrobog - rezyg-
nuje z tego źródła: "To pozwala przecież tezie Kaisera zassać tylko
trochę miodu". Daje się łatwo udowodnić, że Adenauer przeszkadzał
w tym, żeby alianci już wówczas według prawa międzynarodowego ustalili
stratę obszarów wschodnich, chociaż politycznie postanowili oni to już
dawno. Kaiser, po zapoznaniu z notaką z protokołu znalezioną przez
STERN-a zgodził się z taką interpretcją, niezłomnie wierzy jednak
nadal: "Musi być jeszcze coś innego".
Kilka sekund później wikła się w nowych sprzecznościach. Z jednej
strony dąsa się: "Przecież nie mówię o urojonym papierze. On był
widziany". Z drugiej strony nie wierzy w to, że można go znaleźć wśród
akt rządowych: "Odłożono to gdzieś; Adenauer w każdej chwili mógł
przecież przypłacić za to głową".
Korespondent STERN-a - Mario R. Dederichs - w zeszłym tygodniu zna-
lazł w Archiwum Państwowym USA w Waszyngtonie tajny dotychczas doku-
ment, który również przeczy tezie Kaisera. Chodzi o telegram, który 23
listopada 1951 r., o godz. 19,OO wysłał Dean Acheson z Rzymu do
prezydenta Harry'ego Trumana. Dzień wcześniej Acheson pertraktował
w Paryżu ze swoimi kolegami z urzędów spraw zagranicznych z Wielkiej
Brytanii i Francji oraz z Adenauerem odnośnie traktatu niemieckiego.
Ów traktat został następnie w 1952 roku podpisany i w wyniku jego
wejścia w życie w 1955 r. powstała Republika Federalna jako suwerenne
państwo. W artykule 7 tego traktatu, nazywanego również Traktatem Ge-
neralnym, jako wspólny cel określono "ponownie zjednoczone Niemcy".
Jednak "ostateczne ustalenie granic Niemiec" zostało odłożone do za-
warcia traktatu pokojowego, skoro wstępne rozmowy przynosiły gwałtowne
różnice zdań między Adenauerem i trzema zachodnimi aliantami.
Acheson telegrafował do swojego prezydenta: "Mam nadzieję, że
osiągnęliśmy porozumienie w kilku naszych niemieckich problemach".
Minister spraw zagranicznych zobrazował transakcję zamienną: "Przed
spotkaniem Adenauer przeprowadził z każdym z nas rozmowy i przedysku-
tował większość spraw, które go dotyczyły. Jego główną troskę stanowi-
ła aktualna obawa o Niemcy, gdyby wielkie mocarstwa mogły same zawrzeć
układ z Rosją odnośnie zjednoczenia Niemiec kosztem interesów niemiec-
kich. Jeśli chodzi o ten problem, wierzę, że od każdego z nas otrzymał
on zadowalające zapewnienia. Podobnie, przed formalnym spotkaniem
osiągnęliśmy z nim porozumienie, że nie będzie on nalegał (powtarzam:
nie będzie nalegał) na jakąkolwiek zmianę w obecnym stanowisku naszych
trzech rządów odnośnie niemieckich obszarów wschodnich. Podchwycił on
krótko ten punkt w ramach oficjalnej rozmowy w Niemczech i namawiał
wysoką komisję do podjęcia zobowiązań, które pomogłyby mu ze względu
na wagę problemu uchodźców w Niemczech. Stanowisko naszych trzech rzą-
dów pozostało jednak w tym punkcie usztywnione".
Jeszcze na tydzień przed paryskim spotkaniem kanclerz oświadczył
najwyższym reprezentantom zachodnich, zwycięskich mocarstw, że
w traktacie niemieckim nie chciałby widzieć nic takiego, co mogłoby
oznaczać uznanie linii Odra-Nysa. Zachodnia polityka, jak również po-
lityka Adenauera, powinna być prowadzona w taki sposób, aby "Niemcy
odzyskały z powrotem obszar na wschód od Odry i Nysy". Z drugiej stro-
ny groziły jednak konsekwencje: odrzucenie traktatu niemieckiego przez
ludność i parlament, przymierze "socjalistów i neonazistów", odrzu-
cenie integracji Republiki Federalnej - i brak niemieckich żołnierzy
federalnych w służbie NATO.
Wysocy komisarze przekonywali Adenauera, aby zdecydował się na re-
zygnację; w celu uniknięcia "późniejszych nieporozumień" proponowali
mianowicie dodatkowe deklarację ("memorandum zgody"), że strony nego-
cjujące, jeśli mówią o zjednoczonych Niemczech, to mają na myśli połą-
czenie obszaru federalnego ze strefą sowiecką. Jak podaje wysoki komi-
sarz USA John McCloy w telegraficznym raporcie z rokowań, przesłanym
do Waszyngtonu, oświadczono kanclerzowi, że: jeśli na konferencji po-
kojowej mocarstw zwycięskich w Poczdamie w 1945 roku mówiono
o granicach z 1937 roku, to "tylko w celu zdefiniowania obszaru okupa-
cyjnego, a nie jako zobowiązania wobec Niemiec, aby przywrócić ich
terytorium do dawnego stanu". Brytyjski wysoki komisarz Kirkpatrick
przekazywał do Londynu: "Adenauer zareagował bardzo ostro /.../ Przy-
jął /.../ że my, tak jak i on, jeśli mówi o zjednoczonych Niemczech,
to ma na myśli terytorium po tamtej stronie linii Odra-Nysa tak samo
włączone jak strefa wschodnia".
O wymaganym dodatkowym porozumieniu tydzień później nie było już
mowy, tylko Kaiser poluje poniewczasie na złudę. Adenauer oraz trzej
zachodni ministrowie spraw zagranicznych znaleźli zamiast tego kla-
syczną formułę obejściową: żadnych ustaleń odnośnie granicy wschodniej
przed zawarciem ostatecznego traktatu pokojowego.
Obstawanie Adenauera przy "niemieckich obszarach wschodnich" było
z jego strony konieczne ze względu na polityczne przetrwanie. Miliony
wypędzonych miały również ponownie wybrać CDU w następnych wyborach.
Na krótko przed paryską konferencją ministrów spraw zagranicznych, na
zjeździe założycielskim Związku Wypędzonych w Hannowerze, Adenauer
oświadczył: "Bądźcie Państwo przekonani o tym, że w negocjacjach, któ-
re mam prowadzić, nie zostanie przeoczone nic z tego, co Wam tak mocno
leży na sercu, czyli odzyskanie ojczyzny".
Przy pomocy formuły obejściowej nie został, oczywiście, rozwiązany
ten problem, ale pokonane zostały aktualne trudności obu stron. Mocar-
stwa zachodnie nie związały się przeciw linii Odra-Nysa. Acheson:
"Z drugiej strony nie żądamy również od Niemiec niczego, co mogłoby
wiązać nam ręce". Akta zebrane przez historyka dr Josefa Foschepotha
w brytyjskim archiwum państwowym (w posiadaniu STERN-a), kreślą iden-
tyczny obraz wydarzeń.
HistoryK z Harvardu Thomas Schwartz: "Acheson złożył Adenauerowi
obietnicę, zawsze przezeń pożądaną: Alianci nie będą już nigdy, jak
w Poczdamie, pertraktować na temat Niemiec z Rosjanami ponad głowami
Niemców. Z kolei Adenauer obiecał, że nie będzie już domagać się ob-
szarów wschodnich. Ale bardzo wątpię, aby gdziekolwiek utrwalił to na
piśmie. To nie było w jego zwyczaju".
Dziesięć lat później Amerykanie stwierdzili, że Adenauer absolutnie
nie pożegnał się wewnętrznie z terenami wschodnimi. Rząd Kennedy'ego
starał się w 1961 r., w trakcie "rozmów rozpoznawczych" w Bonn, wypra-
cować wspólne stanowisko w celu stworzenia możliwości zawarcia trakta-
tu pokojowego z całymi Niemcami. "Zostało również zbadane w memoria-
łach, w tzw. „non-papers”, wszystko, co dotyczyło linii Odra-Nysa" -
wspomina ówczesny ambasador USA w Bonn Martin Hillenbrand. "Adenauer
atakował przede wszystkim ten punkt, a było to bardzo typowe dla
niego. Pamiętałbym przecież o tym z pewnością, gdyby w 1951 r. miał
złożyć tego typu obietnicę".
Mimo to historycy i archiwiści pojechali do stolic państw zachod-
nich, poszukując tam tajemniczego dokumentu. W archiwum ministerstwa
spraw zagranicznych USA niemiecki ekspert Charles Sampson znalazł
"niejedną wskazówkę". Hillenbrand, który w latach 195O-1952 pracował
w wydziale niemieckim ministerstwa spraw zagranicznych, nie zdziwił
się. "Nie znam żadnego tego typu dokumentu - powiedział STERN-owi -
i nie wydaje mi się to również prawdopodobne. Czyżby jeden niemiecki
kanclerz mógł ustawić przyszłego niemieckiego kanclerza w tego typu
położeniu strategicznym ?".
Opracowali: Mario R. Dederichs, Wolf Perdelwitz,
Hans Peter Schutz, Dieter Wonka.
/"Der Stern"/
----------------------------------------------------------------------
II KONGRES GRUZIŃSKIEJ PARTII NARODOWO-DEMOKRATYCZNEJ
25 listopada br. rozpoczął się II Kongres Gruzińskiej Partii Naro-
dowo-Demokratycznej - IV Dasi. Kongres rozpoczęto modlitwą. Odśpiewano
hymn demokratycznej republiki Gruzji - "Didieba", minutą ciszy uczczo-
no pamięć poległych 9 kwietnia oraz Meraba Kostewa. Wybrano przewodni-
czącego Kongresu - działacza GPND - IV Dasi, Karlo Bardawelidze, który
zaznajomił obecnych z otrzymanymi na adres Kongresu telegramami.
Przysłali je: Tengiz Gudewa (Monachium), Edward Gudewa (Nowy Jork),
Władimir Bukowski (Cambridge), Hejko Achonen (Monachium), Petro Ruban
(Filadelfia), Witaustat Skoudis (Chicago), Jakow Suslenski (Jerozo-
lima), Anatolij Kariagin (Zurich), Paruir Ajrikajan (Los Angeles).
Na Kongresie obecni byli przedstawiciele gruzińskiej inteligencji,
jak również cały szereg przywódców czołowych organizacji opozycyjnych
Litwy, Estonii, Armenii, Ukrainy i Rosji. Do uczestników II Kongresu
przemówili: pisarze Dawid Mczedłuri, Lewan Chaindrowa, członek Ligi
Wolności Litwy Leonardas Wilkas, historyk Loward Tuchaszwili, jeden z
liderów narodowej, niezależnej Estonii Sander Sis, prezydent młodzie-
żowej chrześcijańsko-demokratycznej organizacji Iraklij Kakabadze,
student tbiliskiego uniwersytetu Dawid Turaszwili, członek partii
monarchistyczno-konstytucyjnej Soso Barataszwili, literat Akakij Bak-
radze oraz w imieniu Instytutu Hydrometeorologii, w auli, ktorego
odbywał się Kongres - Tengiz Cindadze.
Następnie odczyt wygłosił przewodniczący GPND Georgij Czanturija. Po
nim sekretarz polityczny partii Mamuka Giorgadze omówił w swoim
wykładzie sprawy organizacyjne partii i jej finanse. Przedstawiciele
biur regionalnych GPND /.../ dyskutowali o pracy partii w swoich
regionach. Następnie wystąpił sekretarz partii Iraklij Kadagiszwili,
który poruszył problem kontaktów zewnętrznych. Rzecznik prasowy GPND
Irina Sariszwili mówiła o prasie partii i pracy centrum prasowego.
Pod koniec pierwszego dnia obrad odbyły się wybory. Zatwierdzono
składy osobowe biur regionalnych. Ponownie wybrano poprzedni skład
Komitetu Głównego - przewodniczący Gieorgij Czanturija, sekretarz
partii Mamuka Giorgadze, sekretarz Iraklij Kadagiszwili, rzecznik
prasowy Irina Sariszwili, przewodniczący biura zagranicznego Tengiz
Gudawa, Wano Chuchunaszwili, Guram Czachwadze, Georgij Achałaija.
Drugi dzień Kongresu rozpoczęto modlitwą. Ojciec Wachtang (Asatia-
ni) pobłogosławił zebranych.
Georgij Czanturija w swoim wystąpieniu mówił o przyszłych planach
partii.
Następne dwie godziny przeznaczono na dyskusję. Wystąpili: poeta
Dżansug Czarkwiani, Eldar Szengełaija, przewodniczący Narodowego
Parlamentu Armenii Feliks Safarian, członek partii demokratycznej
Szarmanaszwili, członek NTS Rościsław Jewdokimow, dziennikarz Ediszer
Giorgadze, w imieniu Chrześcijańsko-Demokratycznego Związku Rosji
Ojciec Wiktor, członek GPND IV Dasi Gieorgij Nucublidze, przewodniczą-
cy chrześcijańsko-demokartycznego Frontu Ukrainy Wasilij Siczko,
w imieniu partii Narodowej Sprawiedliwości Tamaz Cereteli, reżyser
filmowy Nana Mczedlidze, członek GPND IV Dasi Aleksiej Miniewicz,
Następnie zatwierdzono nową wersję programu i statutu GPND - IV Dasi.
Przyjęto 5 rezolucji i dwa apele.
Po zakończeniu Kongresu odbyła się konferencja prasowa, na której
obecni byli przedstawiciele prasy oficjalnej i niezależnej.
______________________________________________________________________
REZOLUCJA I
9 kwietnia 1989 roku bolszewizm dopuścił się kolejnej zbrodni prze-
ciw ludzkości: pokojowa akcja przed siedzibą rządu została rozgromiona
przez sowieckie wojska, w wyniku czego śmierć poniosło ponad 2O osób,
a kilkaset zostało rannych. Użyto trującej broni chemicznej. Spośród
tysięcy zatrutych, część już umarła, a życie wielu jest w niebezpie-
czeństwie.
Narodowo-Demokratyczna partia uważa, że winnym jest nie tylko gene-
rał Rodionow, Dżumber Patiaszwili czy inni, lecz sowiecki system
w ogóle, Kreml, który w ten sposób rozprawia się z ruchami narodowo-
-demokratycznymi.
Tragedia 9 kwietnia nie może być zapomniana, tym bardziej, że w ja-
kimkolwiek innym rejonie imperium możliwa jest podobna tragedia.
Partia Narodowo-Demokrartyczna potępia krwawą akcję przestępczego
reżimu, wzywa naród gruziński do politycznej jedności i najpokorniej
prosi Katalokosa - Patriarchę całej Gruzji o wniesienie na Świętym
Synodzie wniosku o kanonizację ofiar 9 kwietnia.
______________________________________________________________________
REZOLUCJA II
Narodowo-Demokratyczna Partia Gruzji w pełni popiera organizowaną
przez partię narodowej niepodległości i stowarzyszenie św. Ilii Pra-
wiednego akcję pod hasłem: "Odmawiamy służby w armii okupacyjnej".
NDP uważa, że do przyjęcia jest możliwe właśnie to żądanie, a nie
to, żeby poborowi służyli w armiii okupacyjnej na terytorium Gruzji.
Narodowa-Demokratyczna Partia Gruzji wzywa wszystkich poborowych do
odmowy służby w sowieckiej armii.
______________________________________________________________________
REZOLUCJA III
Obecnie, kiedy osłabione wewnętrznymi wstrząsami i kryzysem ekono-
micznym imperium sowieckie szuka wyjścia ze ślepego zaułka, szscze-
gólne nadzieje wiąże z konfliktami etnicznymi. Kreml zdaje sobie
sprawę, że jeśli nie dojdzie do zjednoczenia wszystkich sił narodowo-
-demokratycznych, to jego istnieniu nie grozi żadne poważne niebezpie-
czeństwo.
Właśnie dlatego imperium wszelkimi siłami przyczynia się do zaog-
niania napięć między narodowościami, do rozłamu sił wyzwoleńczych,
podjudza jednych przeciw drugim, bardzo często to właśnie Kreml oka-
zuje się być inspiratorem konfliktów etnicznych.
Przypominamy naszym armeńskim i azerbejdżańskim przyjaciołom, że
polityka "dziel i rządź" jest stara jak świat i zniewolone narody
w żadnym wypadku nie powinny stawać się ofiarami kolejnej prowokacji
Kremla.
Ruchy narodowościowe Armenii i Azerbejdżanu przez wzjameny antago-
nizm zaprzepaszczają efekty swojej walki.
Wzywamy Ormian, Azerbejdżan, by choć na jakiś czas zapomnieli
o wrogości, aby zaprzestali tej całkowicie bezsensownej, a co najważ-
niejsze zgubnej walki między sobą i aby zjednoczyli swojej siły
i razem, we wspólnym froncie przeciwstawili się Kremlowi i uzyskali
niepodległość.
Dopiero po wyzwoleniu naszych narodów przyjdzie czas na przed-
stawienie wzajemnych pretensji, gdyż obecnie jest to na rękę Kremlowi.
jeśli armeńscy i azerbejdżańscy przyjaciele będą sobie życzyć
(a wierzymy w ich dobrą wolę), to NDP Gruzji jest gotowa wziąć na
siebie funkcję pośrednika i zorganizuje pierwsze spotkanie.
______________________________________________________________________
REZOLUCJA IV
Wychodząc z założenia:
- że istnienie Rady Najwyższej Radzieckiej Socjalistycznej Republiki
Gruzji to rezultat aneksji z 1921 roku:
- że Rada Najwyższa nie dysponuje żadną realną siłą;
- że w warunkach monopartyjnej dyktatury Rada Najwyższa nie może
przejmować funkcji parlamentu;
- że zabawa w demokrację i udział w wyborach do Rady Najwyższej służy
umocnieniu Związku Radzieckiego, ubarwieniu fasady imperium.
Uważamy za niezbędne ogłosić pełny bojkot wszystkiego co sowieckie,
a w pierwszym rzędzie wyborów do Rady Najwyższej,
Nadto NDP i inne partie i stowarzyszenia opozycyjne winny przekonać
naród o słuszności naszej pozycji.
Bojkot powinien mieć charakter czynny, przez co rozumie się udział
w referendum, wyznaczonym przez Komitet Ocalenia Narodowego, i - co
najważniejsze - utworzenie narodowej Dumy.
Stopniowo, równolegle z waleniem się struktur sowieckich, powinien
być tworzony grunt dla właściwych struktur demokratycznych.
______________________________________________________________________
REZOLUCJA V
Ostatnimi czasy w Gruzji bardzo zaostrzyły się konflikty narodo-
wościowe. /.../
Gruzja w ciągu swego wielowiekowego istnienia nigdy nie lekceważyła
praw narodowości, żyjących na naszej ziemi, nie dyskryminowała żadnego
z narodów i także w przyszłości nie ma zamiaru tego czynić. A jaka
jest sytuacja dziś ?
Naszej fladze narodowej i ruchowi narodowemu Osetyńcy, Azerbejdżanie,
Abchazowie przeciwstawiają nie własne flagi i własne ruchy narodowe,
ale sowiecką flagę, hasła o jedności imperium, hasła skierowane
przeciw narodowi gruzińskiemu.
Partia Narodowo-Demokratyczna jest przekonana, że konflikty narodo-
wościowe są inspirowane przez Kreml i naród gruziński nie powinien
ulegać tym prowokacjom.
Działacze naszej partii muszą przekonać narodowości żyjące na tery-
torium Gruzji o tym, że niepodległość Gruzji to życiowa konieczność
nie tylko dla naszego narodu, ale dla wszystkich żyjących na jej
terytorium - wolnosć nasza i ich są nierozłączne.
W tym celu, w NDP powinien powstać Komitet zajmujący się stosunkami
narodowościowynmi, który przyłączy do naszego ruchu narodowego
niegruzińską ludność Gruzji.
______________________________________________________________________
OŚWIADCZENIE
Panie i panowie!
Drodzy rodacy!
W społeczno-polityczynym życiu narodu gruzińskiego nastąpiło jesz-
cze jedno wydarzenie. Jesienią 1989 roku utworzono w naszej stolicy
niezależną agencję informacyjną "Mace".
Pragniemy przede wszystkim poinformować, że agencja jest nieza-
leżną, społeczną, nierządową i bezpartyjną organizacją, posiadającą
swój program i statut.
Główne zadanie agencji to stworzenie korzystnych warunków dla roz-
woju niezależnej działalności informacyjnej w Gruzji, utrwalenie
nowych stosunków międzynarodowych i "informacyjnej problematyki",
a także nowych międzynarodoqwych norm (opracowanie ich wyznaczono na
inauguracyjne spotkanie Wspólnoty Europejskiej w 1992 roku).
Niezależna agencja informacyjna "Macne" wydaje Kronikę "Macne"
w języku gruzińskim i dwóch językach obcych.
Agencja będzie się starać dostarczać społeczeństwu wiarygodne
i sprawdzone informacje z udziałem redakcji audio-foto-video. Dzien-
nikarze agencji będą uprawnieni do wyrażania swoich poglądów w innych
środkach masowego przekazu. Agencja otrzymywać będzie obszerny mate-
riał z "banku informacji" dla wypracowania dokładnej i uporządkowanej
wiedzy o świecie współczesnym. Agencja wraz z dziennikarzami ponosi
odpowiedzialność za wiarygodność przekazanych informacji.
W statucie niezależnej agencji informacyjnej Gruzji "Macne" sformu-
łowano następujące zasady:
a) upowszechnianie wiarygodnych i obiektywnych informacji;
b) operatywność i szybkość;
c) pełna jawność;
d) pluralizm poglądów;
e) swoboda w uzyskiwaniu informacji;
f) przestrzeganie międzynarodowych zasad zawodowej etyki dziennikarzy.
Agencja przestrzegać będzie międzynarodowe normy prawne w dzie-
dzinie informacji i opierać się będzie na ratyfikowanych dokumentach
i uzgodnieniach: "Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela"
przyjętej na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ, aktu końcowego Konferencji
Helsińskiej (ZSRR jest uczestnikiem obu międzynarodowych porozumień),
Madryckiego Dokumentu Końcowego i końcowych dokumentów państw-
-uczestników wiedeńskich obrad w sprawie bezpieczeństwa i współpracy
w Europie; Międzynarodowej Konwencji dziennikarzy w sprawie praw
autorskich w Bernie i Genewie. /.../
Agencja uznaje wszystkie ogólnoludzkie wartości, instytucje demo-
kratyczne, prawa człowieka i narodu.
Niezależna wolna prasa to lojalna opozycja, "oczy społeczeństwa"
i jeśli one dobrze nie widzą, to państwo nie może dobrze funkcjonować.
Rolą prasy jest uprzedzanie i naprawianie błędów politycznych. Prasa
stymuluje prawidłowe funkcjonowanie państwa. Kiedy politycy nazywają
prasę skandaliczną - znaczy to, że dobrze wypełnia ona swoją rolę;
kiedy natomiast jest cicha i łagodna, to osłabia swoją czujność.
Chcemy zakończyć nasze oświadczenie zdaniem z ważnego, naszym
zdaniem, dokumentu (dokument końcowy londyńskiego forum informacyjnego
- CSCE/LIF 69 Londyn 1O maja 1989: "Delegacje nieustannie wzywają
rządy do działań w kierunku pokonania przeszkód w dziedzinie komu-
kacji i zawodowej działalności pracowników środków masowego przekazu
jeszcze przed rozpoczęciem obrad helsińskich".
Przyłączamy się do tego apelu.
Dyrektor Niezależnej Agencji
Informacyjnej Gruzji
Wachtang Bachtadze
Dziennikarz
----------------------------------------------------------------------
STATUT ORGANIZACJI NARODOWEGO RUCHU TATARÓW KRYMSKICH
/skrót/
Dążenie Tatarów Krymskich do powrotu do ich historycznej Ojczyzny -
na Krym i przywrócenia istniejącej do momentu deportacji w 1944 r. ich
narodowej państwowości - Krymskiej ASSR, szybko przybrało masowy,
ogólnonarodowy charakter, począwszy od 1955 roku, kiedy to sam sowiec-
ki rząd surowo osądził praktykę totalnych represji wobec całych naro-
dów i przyjął kurs przywracania tzw. "leninowskich zasad polityki
narodowościowej". Wszędzie powstawały grupy inicjatywne Tatarów Krym-
skich, które mając na celu dostarczenie informacji władzom ZSRR i spo-
łeczeństwu o dążeniach narodu tatarskiego, organizowały szerokie
kampanie propagandowe, wysyłały do Moskwy wybranych przez naród przed-
stawicieli i podejmowały inne pokojowe akcje obywatelskie w obronie
swoich suwerennych praw.
/.../
1. Podstawowe zasady
Działalność Organizacji Narodowego Ruchu Tatarów Krymskich (OKND)
prowadzona jest w ramach prawodawstwa kraju, podpisanych przez państwo
międzynarodowych aktów prawnych w zakresie praw człowieka i narodów,
a także niniejszego Statutu.
Działalność ta wspiera zachodzące w ZSRR demokratyczne przemiany
i budowę państwa praworządnego, kierując się zasadą równości wszyst-
kich narodów, niezależnie od ich liczebności, zajmowanego obszaru,
rasy i wyznania.
OKND solidaryzuje się ze wszystkimi demokratycznymi organizacjami,
zrzeszeniami, ruchami narodowo-patriotycznymi, które w swojej działal-
ności kierują się analogicznymi zasadmi, występują przeciwko wszelkim
formom rasizmu, szowiniozmu i narodowościowej dyskrymiancji.
2. Podstawowe cele i zadania
Organizacja Narodowego Ruchu Tatarów Krymskich domaga się:
2.1. Zorganizowanego i swobodnego powrotu Tatarów do ich historycznej
Ojczyzny, przywrócenia Republiki Krymskiej w granicach określo-
nych postanowieniem WCIK i SNK od 18 października 1921 roku.
2.2. Opublikowania pełnych tekstów i jednoczesznej publikacji wszyst-
kich dekretów, postanowień i resortowych instrukcji, ograniczają-
cyh prawa Tatarów Krymskich.
2.3. Materialnej i moralnej rekompensaty dla narodu tatarskiego za
krzywdy, doznane w rezultacie bezprawnej deportacji w 1944 roku,
którą należy traktować jako ludobójstwo i zbrodnię przeciw ludzkości.
2.4. Zniesienia wszystkich wyroków i postanowień w sprawach kryminal-
nych, cywilnych i administracyjnych, sfabrykowanych przez organa
za udział Tatarów Krymskich w Ruchu Narodowym i łamanie antykonstytu-
cyjnych dekretów, mających na celu przywiązanie Tatarów Krymskich do
miejsc zsyłki. Pełnej rehabilitacji (w tym także pośmiertnej) wszyst-
kich represjonowanych z w.w. powodów i zrekompensowania im (albo ro-
dzinom) poniesionych krzywd;
2.5. Odrodzenia i dalszego rozwijania materialnych i duchowych wartoś-
ci narodu tatarskiego, w tym także odrestaurowania zabytków
świeckich i religijnych narodów Krymu, publikacji kulturalnej spuściz-
ny Tatrów Krymskich w dziedzinie nauki, religii, literatury i sztuki,
zmiany postanowienia o rozdziale historii i filozofii w krymskiej fi-
lii AN ZSRR od 25 maja 1952 roku, mającego na celu planowe i syste-
matyczne fałszowanie historii Krymu i Tatarów Krymskich;
2.6. Ustanowienia języka tatarskiego jako języka urzędowego na teryto-
rium Krymu, jego nauczania i rozwoju poprzez stworzenie
narodowych szkół, uczelni średnich i wyższych z tatarskim językiem
nauczania;
2.7. Zniesienia systemu przepustek, przepustek specjalnych. "miast
i stref zamkniętych", na całym obszarze Krymu;
2.8. Zorganizowania powrotu do Ojczyzny Tatarów Krymskich, odbudowania
zniszczonych i niszczejących wsi i sioł;
2.9. Rozwoju prywatnego i spółdzielczego sektoru w gospodarce Krymu;
2.10. Ochrony i poprawy ekologii na Krymie.
3. FORMY DZIAŁANIA
3.1. W swojej działalności Organizacja wykorzystuje petycje oraz inne
nie siłowe formy walki, zagwarantowane w konstytucji oraz w Mię-
dzynarodowych Paktach Praw Człowieka: wiece, demonstracje, strajki,
inne demokratyczne akcje;
3.2. Organizacja oprzywiązuje duże znaczenie do zwrócenia uwagi szero-
kiego ogółu na narodowościowe problemy Tatarów Krymskich. W tym
celu przewiduje się szeroko rozpowszechnianie informacji o Tatarach,
niezależnie od granic państwowych, organizowanie konferencji prasowych
i inne formy propagandy;
/.../
3.5. W celu zaspokojenia religijnych potrzeb Tatarów i traktując reli-
gię islamską jako integralną część kultury narodu, Organizacja
popiera utworzenie towarzystw muzułmańskich i religijnego centrum na
Krymie, domaga się przyjęcia uczących się Tatarów na islamskie uczel-
nie w kraju i za granicą;
3.5. Wobec palącej konieczności ochrony, odbudowy i rozwoju zniszczo-
nych kulturowo-historycznych i duchowych wartości narodu tatar-
skiego, Organizacja dopuszcza zwrócenie się o pomoc do UNESCO,
islamskich i innych międzynarodowych organizacji humanitarnych;
3.7. Samodzielny powrót Tatarów do swojej historycznej ojczyzny, Orga-
nizacja postrzega jako jedną z form walki o urzeczywistnienie
celów ruchu narodowego. Popiera zasiedlenie przez Tatarów opustosza-
łych i niszczejących siół i wsi Krymu, okazuje prawną i inną pomoc
powracającym do Ojczyzny Tatarom, przyczynia się do powstania spół-
dzielni i innych form zbiorowej i indywidualnej działalności;
3.8. Organizacja opowiada się za szerokim kontaktem i współpracą
z miejscowymi i centralnymi organami władzy i przewiduje okazanie
im praktycznej pomocy przy pozytywnym rozwiązywaniu problemów Tatarów
Krymskich;
/.../
3.11. Organizując powrót narodu tatarskiego i odbudowę krymskiej
republiki, Organizacja dołoży starań, aby nie dopuścić do naru-
szenia ekonomicznych, kulturalnycg i innych praw obywateli innych
narodowości, mieszkających na Półwyspie.
4. STRUKTURA
4.1. OKND tworzy się na bazie istniejących w miejscach zamieszkanych
przez Tatarów grup inicjatywnych i ma być bardziej zorganizowa-
nym przedłużeniem ich działalności;
4.2. Podstawą OKND są jej terenowe organizacje, powstałe w miejscach
zamieszkania lub w odzielnych zespołach pracowniczych, które do-
konują przyjęć w poczet członków OKND, prowadzą zebrania, wiece
i demonstracje, zbiórkę podpisów pod dokumentami i środków na fundusz
Ruchu, powielają materiały Ruchu, prowadzą niezbędne szkolenia i in.
Liczba członków podstawowej komórki powinna wynosic nie mniej niż 5
osób. W przeciwnym wypadku wchodzą w skład najbliższej istniejącej
komórki.
Komórka podstawowa na walnym zebraniu wybiera swojego przewodniczącego.
4.3. Przedstawiciele (1 osoba z każdej komórki podstawowej), wybrani
na walnym zebraniu wchodzą w skład Miejskiej (Rejonowej) Rady
OKND, która kieruje i koordynuje prace komórek podstawowych, organizu-
je miejscowe (rejonowe) zebrania, mityngi i demonstracje, wydaje
biuletyny informacyjne o pracy miejsk9iej (rejonowej) organizacji.
/.../
4.4. Obwodowa (Krajowa) rada OKND składa się z przedstawicieli miej-
skich (rejonowych) Rad, po 2 osoby z każdej, wybranych na swoich
zebraniach i koordynuje działalność miejskich (rejonowych) organiza-
cji. /.../
4.5. W celu rozstrzygania wynikłych w Ruchu problemach, obwodowe Rady
mogą zwoływać Regionalne Narady na życzenie nie mniej niż dwóch
obwodowych rad; /.../
4.6. Najważniejszym organem OKND jest Wszechzwiązkowe Zebranie przed-
stawicieli miejskich (rejonowych) organizacji, wybranych na wal-
nych zebraniach, po dwóch przedstawicieli z każdego rejonu. /.../
Wszechzwiązkowe zebranie:
- opracowuje pełne sprawozdanie dla Centralnej Rady OKND;
- wybiera i zatwierdza nowy skład Centralnej Rady i Komisji Rewizyjnej
OKND;
/.../
4.8. Komisja Rewizyjna wybierana jest na Wszechzwiązkowym Zebraniu
w drodze tajnego głosowania - w ilości 6 osób. Komisja kontroluje
wypełnianie decyzji Zebrania Wszechzwiązkowego, działalność finansową
i rozwiązuje sprawy konfliktowe w OKND;
/.../
5. CZŁONKOSTWO W OKND
5.1. Członkiem OKND może być każdy obywatel, niezależnie od jego
politycznych i religijnych przekonań, który osiągnął 16 rok
życia, zgadza się z założeniami niniejszego Statutu i bierze aktywny
udział w pracach OKND.
Członkostwo OKND wyklucza używanie siły i oraz rasowe i narodowościowe
uprzedzenia.
/.../
6. PRAWA I OBOWIĄZKI
6.1. Członkowie OKND mają prawo:
- wybierać i być wybranym do wszystkich organów OKND;
- przedkładać propozycje we wszystkich sprawach Ruchu i żądać rozpa-
trzenia ich na dowolnych zebraniach, naradach i posiedzeniach członków
OKND;
- poddawać konstruktywnej krytyce działalność wszystkicg ogniw i posz-
czególnych członków OKND;
- żądać rozpatrzenia i podjęcia decyzji w powstałych sporach i spra-
wach konfliktowych we wszystkich ogniwach i Centralnej Radzie OKND;
- zapoznać się z materiałami i dokumentami wszystkich ogniw OKND;
- korzystać z pomocy OKND w przypadkach ograniczenia praw i swobód
obywatelskich, obrazy czci i godności;
- korzystać z pomocy prawnej, socjalnej i innej w przypadku represji
za działalność w ramach niniejszego Statutu;
6.2. Członkowie OKND są obowiązani:
- ze wszystkich sił realizować podstawowe cele i zadania OKND;
- brać aktywny udział w przygotowaniu i przebiegu wszelkich przedsię-
wzięć i akcji OKND;
- sumiennie wypełniać przyjęte postanowienia i decyzje ogniw OKND,
przestrzegać dyscyplinę wewnętrzną;
- przestrzegać norm etycznych i uczciwie oceniać wszelkie problemy
Ruchu;
- nie przedstawiać OKND w żadnych państwowych i partyjnych organach
ani społecznych organizacjach nie mając na to pełnomocnictw omówio-
nych w niniejszym Statucie.
7. FINANSE
7.1. Środki finansowe OKND tworzy się z regularnych składek członków,
dobrowolnych datków rodaków i innych obywateli, towarzystw, grup,
kooperatyw i organizacji, a także z dochodów z działalności wydawni-
czej OKND;
7.2. Wielkość składek członkowskich określa się na 5 rubli przy
wstępowaniu, a następnie 1 rubel co miesiąc. /.../
OKND domaga się rejestracji w państwowych organach włądzy, jednakże
odmowa rejestracji nie może być powodem przerwania jej działalności.
Niniejszy Statut przyjęto na V Wszechzwiązkowym Zebraniu przedsta-
wicieli grup inicjatywnych Ruchu Narodowego Tatarów Krymskich w Jangi-
julu w Uzbeckiej SSR 1 maja 1989 roku.
----------------------------------------------------------------------
SAMOSPALENIE NA KRYMIE
14 grudnia 1989 roku o godz. 1O.4O rano około 2OO milicjantów
i żołnierzy specjalnego przeznaczenia (specnaz) błyskawicznie otoczyło
miasteczko namiotowe Tatarów Krymskich we wsi Darmenkoj (Zaprudnoje) w
pobliżu miasta Ałuszti w celu usunięcia ich z zajętego terytorium.
Napastnikom towarzyszyły 4 samochody pożarnicze.
Kilku Tatarów oblało się benzyną i zagroziło, że w przypadku użycia
siły dokonają aktu samospalenia. Żołnierze mimo to kontynuowali na-
tarcie. Pierwszy zapłonął żywym płomieniem 32 letni Siejdomet Baldżi.
Z samochodów pożarniczych skierowano na Tatarów strugi wody. W odpo-
wiedzi poleciały butelki z benzyną. Zapalił się jeden z samochodów
straży pożarnej. Siły "porządkowe" zmuszone były odstąpić. Palącego
się Siejdamata Baldżi ugasili jego rodacy. Przeżył, ale ma silnie po-
parzoną twarz i ciało. Siejdamat Baldżi stanowczo odmówił skorzystania
z pomocy lekarzy, wezwanych przez milicję.
Po dwóch i pół godzinie rozpoczął się nowy szturm na miasteczko
namiotowe. Tym razem milicjantów i żołnierzy było ponad 6OO. Przed
sobą gnali tłum Rosjan, w którym było wiele kobiet i dzieci. Ludzie ci
zostali zabrani z pobliskich wsi i przedmieść miasta Ałuszti. Wielu
z nich było pijanych i miało w rękach jednakowe pałki otrzymane od
milicji. Obrzucając wyzwiskami i rzucając kamieniami w Tatarów,
nacierali na miasteczko namiotowe. Przygotowane przez Tatarów balony
z kwasem nie zostały przez nich użyte z obawy, że mogłyby zranić znaj-
dujące się w tłumie dzieci.
Wykorzystując powstałe zamieszanie, z tyłu rzuciło się do ataku
około 2OO żołnierzy i milicjantów. Rozpoczął się krwawy pogrom.Jed-
nocześnie milicjanci rabowali i napychali kieszenie zrabowanymi Tata-
rom pieniędzmi i innymi wartościowymi rzeczami.
Akcją bezpośrednio kierował zastępca naczelnika MSW Krymskiego Ob-
wodu płk Barnczuk i jego pomocnik Okulenko. Obecni byli także przybyli
w prawie pełnym składzie w charakterze obserwatorów szefowie Krym-
skiego Obwodu i partii.
W pierwszym rzędzie siły "porządkowe" próbowały skonfiskować apara-
ty fotograficzne i kasety magnetofonowe z dźwiękowym zapisem zajścia.
Jeden z cywilów przyłożył pistolet do głowy młodej dziewczyny
i zażądał, aby wyjawiła, gdzie jest kaseta z jej magnetofonu.
Po napaści wszyscy pobici w miasteczku namiotowym, których było
około 3O, zostali przewiezieni do aresztu w Ałuszti. W czasie pogromu
zaginął 62-letni Mustafa Chatinow. Milicja twierdzi, że nie ma o nim
żadnych informacji, ale są świadkowie, którzy widzieli jak bito go,
a następnie wleczono do milicyjnej "suki".
Większość zatrzymanych została uwolniona. Nie wypuszczono 7 osób,
w tym znajdującego się w miasteczku w czasie napaści członka Cen-
tralnej Rady Organizacji Narodowego Ruchu Krymskich Tatarów (OKND)
Bekira Umierowa. Według posiadanych informacji całą siódemkę przewie-
ziono do więzienia w Symferopolu i postawiono im zarzut o napaść na
przedstawicieli organów prawa i porządku.
(informacja przekazana telefonicznie z Krymu przedstawicielom OKND
w Moskwie nocą 14 grudnia 1989 roku).
----------------------------------------------------------------------
LIST OTWARTY
2O grudnia 1989
Do Przewodniczącego
Rady Najwyższej ZSRR
tow. M.S. Gorbaczowa
28 II 1989 r. na zamkniętym posiedzeniu Rady Najwyższej ZSRR rozpa-
trywano wniosek o przywrócenie ustawowych praw Tatarom Krymskim
i radzieckim Niemcom. Przewodniczący posiedzenia tow. A.I. Łukianow
zapewnił członków Rady Najwyższej, że materiały zamkniętego posie-
dzenia w najbliższym czasie zostaną opublikowane w środkach masowego
przekazu. Jednakże minęły już ponad trzy tygodnie, a centralne organy
prasowe nie opublikowały na ten temat ani jednego wiersza.
My, deputowani ludowi z rejonów zamieszkanych przez Tatarów Krym-
skich otrzymujemy obszerne informacje z terenu o niepokoju z powodu
przemilczania w okresie "pełnej jawności" materiałów z sesji Rady
Najwyższej w Średniej Azji i Kraju Krasnodarskim, o nasileniu waśni
etnicznych na Krymie oraz o akcjach terenowych władz, sprzecznych z
przyjętą deklaracją o przywróceniu praw ustawowych represjonowanym na-
rodom i z podpisanymi przez rząd sowiecki Międzynarodowymi Paktami
Praw Człowieka.
Uważamy, że wszystkie te negatywne zjawiska są następstwem braku
jawności w omawianej sprawie.
Szybka publikacja wszystkich materiałów, związanych z problemem Ta-
tarów Krymskich i Niemców radzieckich i przyjętych w związku z tym
postanowień przyczyni się do zlikwidowania napięć na obszarach za-
mieszkanych przez te narody.
Ludowy Deputowany ZSRR
Członek Rady Najwyższej ZSRR Siefierszajew F.
Ludowy Deputowany ZSRR W.J.Kariagin
Ludowy Deputowany ZSRR O.I.Krikunowa
>>>
Ludowy Deputowany ZSRR
Członek Rady Najwyższej ZSRR T.A. Minnułin
Ludowy Deputowany ZSRR A.G.Sabirow
Ludowy Deputowany ZSRR I.I.Iskandierow
Ludowy Deputowany ZSRR T.D.Kazakowa
----------------------------------------------------------------------
REZOLUCJA
My, przedstawiciele niezależnych ruchów narodowo-demokratycznych,
zebrani na posiedzeniu w dn. 7-8 października 1989 roku, rozpatrywa-
liśmy sprawę narodu tatarskiego, konstatując, iż ich sytuacja jest
w dalszym ciągu nienormalna i krytyczna.
Naród, który powstał na terytorium Krymu, posiadał na przestrzeni
wieków swoje niezależne państwo i otrzymał na początku XX stulecia
autonomiczną republikę; w rezultacie planowego terrou reżimu stalinow-
skiego został w całości deportowany daleko za granice swojej Ojczyzny
i skazany na haniebne warunki. Było to jawne pogwałcenie praw człowie-
ka i przyjętych w cywilizowanym świecie norm współżycia. Historia mało
zna przykładów podobnie barbarzyńskiego potraktowania całego narodu,
całkowicie pozbawionego nie tylko możliwości do samostanowienia, ale
wręcz skazanego na zagładę. Była to polityka ludobójstwa.
Takie narody jak Kałmucy, Inguszowie, deportowane w tym samym cza-
sie otrzymały możliwość powrotu na swoje ziemie, natomiast Tatarzy
Krymscy do tej pory, jako naród, pozbawieni są tego ustawowego prawa.
Sami Tatarzy już dłuższy czas walczą o realizację swoich żądań. W os-
tatnim czasie sytuacja szczególnie się zaostrzyła. Władze wszelkimi
sposobami uniemożliwiają powrót Tatarów i rozpalają wrogość między na-
rodowościami, prowokują krwawe walki między nimi. Rozpatrzenie sprawy
Tatarów Krymskich przez najwyższe organy władzy państwowej nie przy-
niosło żadnych pozytywnych skutków.
W pełni solidaryzując się z Tatarami uważamy za konieczne, aby
w jak najszybszym trybie rozstrzygnięto te kwestie na szczeblu Rady
Najwyższej ZSRR, żądamy także przyznania się do tej historycznej nie-
sprawiedliwości i likwidacji jej następstw z pełną rekompensatą za
doznane krzywdy.Sądzimy, że niezbędny jest przy tym udział pełno-
mocnych przedstawicieli narodu krymskiego i odpowiednich ekspertów.
Narodowa państwowość Tatarów Krymskich winna być przywrócona w jej
przedwojennych granicach. Wyrażamy nadzieję, że kwestia ta zostanie
rozstrzygnięta w jak najszybszym terminie i pokojowymi metodami.
8 października 1989 r.
Krym, Musa-Adżi-Eli
Uczestnicy posiedzenia:
Ukraiński Związek Helsiński Stefan Gura
Partia Narodowej Niepodległości Estonii Łagłe Pariek
Kaalko Oja
Narodowy Front Azerbejdżanu Ragim Kazijew
Nadżar Nadżafow
>>>
Partia Narodowej Niepodległości Gruzji Georgij Dżinczaradze
Kondratij Baunaszwili
Narodowo-Demokratyczna Partia Gruzji Mamuka Giorgadze
Georgij Achałaja
Tymczasowy Komitet Organizacyjny
Turków Meschetyńskich Jusuf Sarwarow
Isa Aszrafow
Israfil Szawkatow
Enwer Aszrafow
Organizacja Narodowego Ruchu
tatarów Krymskich Mustafa Dżemilew
Abdureszit Dżepparow
Szewket Kajbułłajew
Reszat Osmanow
Ajder Mustafajew
Reszat Abłajew
______________________________________________________________________
APEL DO NARODÓW SOWIECKIEGO IMPERIUM
My, przedstawiciele niezależnych ruchów narodowo-demokratycznych,
zebrani na posiedzeniu na Krymie w dn. 7-8 października 1989 r., prze-
analizowaliśmy sytuację polityczną w imperium w aspekcie stosunków
narodowościowych.
Związek Radziecki był i jest nadal państwem imperialistycznym,
w którym brutalnie traktuje się prawa narodowości do kulturalnej auto-
nomii i samostanowienia. Przez całe dziesięciolecia rząd ZSRR prowa-
dził politykę państwowego terroru w stosunku do niezależnych, ruchów
narodowo-demokratycznych. Polityka demokratyzacji i jawności, na którą
w ostatnich latach nastawiła się Moskwa, nie dała żadnych pozytywnych
efektów, a w stosunkach narodowościowych doprowadziła do dalszego
wzrostu napięcia. Polityka przebudowy zaowocowała na prowincji tworze-
niem "interfrontów", strajkami w Pribałtice i Mołdawii, krwawymi wal-
kami na Zakaukaziu i w Ferganie, inspirowanymi przez władze demonstra-
cjami i wiecami przeciwko słusznym żądaniom Tatarów Krymskich.
prowadzi się systematyczne rozniecanie wrogości w stosunkach narodo-
wościowych.
My, przedstawiciele ruchów narodow-demokratycznych, zwracamy się do
wszystkich narodów ZSRR z wezwaniem do nie poddawania się imperialis-
tycznej polityce "Dziel i rządź". Wzywamy narody imperium do podjęcia
wszelkich starań dla dalszej współpracy i koordynacji działań ruchów
narodowo-demokratycznych, w celu rozwiązania problemów narodowościo-
wych zgodnie z ich pragnieniami.
8 pażdziernika 1989
Krym, Musa-Adżi-Eli
Ukraiński Związek Helsiński Stefan Gura
Partia Narodowej Niepodległości Gruzji Georgij Dżinczaradze
Kondratij Baunaszwili
Partia Narodowej Niepodległości Estonii Łagłe Pariek
Kaalko Oja
Narodowo-Demokratyczna Partia Gruzji Mamuka Giorgadze
Georgij Achałaja
>>>
Tymczasowy Komitet Organizacyjny
Turków Meschetyńskich Jusuf Sarwarow
Isa Aszrafow
Israfil Szawkatow
Enwer Aszrafow
Organizacja Narodowego Ruchu
tatarów Krymskich Mustafa Dżemilew
Abdureszit Dżepparow
Szewket Kajbułłajew
Reszat Osmanow
Ajder Mustafajew
Reszat Abłajew
----------------------------------------------------------------------
Linda Feldman
SOWIECKIE PUNKTY ZAPALNE
Niepokoje etniczne i ogólne niezadowolenie ludności spowodowane
słabnącą gospodarką są przyczyną kłopotów rządu moskiewskiego -
na zachodzie republiki bałtyckie domagają się niepodległości, na
południu Armenia i Azerbejdżan walczą ze sobą, czuje się groźbę
strajków
Dla Michaiła Gorbaczowa kryzys goni kryzys od początku roku 199O.
Trzydziestego pierwszego grudnia Azerowie z autonomicznej Republiki
Nachiczewańskiej zaczęli niszczyć płoty zabezpieczające granicę
z Iranem - wydarzenie nie mające precedensu w historii ZSRR. Lokalni
przywódcy Azerbejdżańskiego Frontu Ludowego odebrali władzę komunistom
w wielu miastach.
W połowie stycznia długo tłumione napięcia między Azerbejdżanem
i Armenią doprowadziły niemal do wojny domowej po wydarzeniach w Baku,
stolicy Azerbejdżanu, kiedy to Azerowie zabili kilkudziesięciu Ormian
i spowodowali ucieczkę tysięcy innych.
Kreml w obawie, że nacjonalistyczny Front Ludowy Azerbejdżanu może
przejąć kontrolę nad Baku, posłał do tego regionu tysiące żołnierzy
sowieckich celem odzyskania władzy.
W czasie wydarzeń na Zakaukaziu Gorbaczow i inni członkowie Biura
Politycznego przebywali na Litwie, gdzie ma miejsce bezkrwawa rewolu-
cja mająca na celu przywrócenie niepodległości z okresu przedwojenne-
go. Wizyta Gorbaczowa, spowodowana decyzją Komunistycznej Partii Litwy
o wyjściu spod kontroli Moskwy, nie doprowadziła do zmiany stanowiska
tej partii.
Na całym terenie ZSRR lokalni przywódcy tracą swój autorytet.
W ciągu ostatnich dwu tygodni zmuszono sześciu lokalnych przywódców
partii do rezygnacji. We wszystkich trzech republikach nadbałtyckich
niepodległościowe orientacje zamierzają objąć kontrolę nad lokalnymi
radami - w wyniku wyborów, które mają się odbyć w najbliższych dwu
miesiącach.
Przywódca ZSRR musi również stawić czoła ogólnemu niezadowoleniu
spowodowanemu obniżającym się poziomem życia. Gdy niezadowolenie spo-
wodowane trudnościami w zaopatrzeniu w żywność i alkohol osiągnie
punkt szczytowy - jak to było w Swierdłowsku na Sylwestra - ludzie
wychodzą na ulice. Mogą znów pojawiać się strajki i niepokoje w zakła-
dach pracy, gdyż pracownicy utrzymują, że obietnice rządu uczynione
w celu zakończenia strajku górników w zeszłym roku nie zostały dotrzy-
mane.
Przywileje dla ważnych członków partii również mogą być przyczyną
zaognienia się sytuacji. Na przykład mówi się o funkcjonariuszu lokal-
nej egzekutywy w Czernichowie, którego wydalono z partii na skutek
wypadku drogowego, który spowodował. Ludzie obecni przy tym zdarzeniu
zobaczyli, że w bagażniku samochodu było mięso i inne delikatesowe
artykuły. Rozgniewany tłum doprowadził samochód przed budynek komitetu
partii i doszło do spontanicznej demonstracji. Wkrótce potem zwolniono
wielu partyjnych funkcjonariuszy, wraz z pierwszym sekretarzem.
Niektórzy obserwatorzy polityczni sugerują, że gniewne tłumy to
jest właśnie to, czego potrzeba Gorbaczowowi do przeprowadzenia "pie-
riestrojki". I że pozbycie się partyjnych urzędników, pozostałych
jeszcze z czasów "okresu stagnacji" (rządy Breżniewa) nie jest dużą
stratą.
Ale przed zjazdem Komitetu Centralnego, który ma się odbyć 5 i 6
lutego, nie jest jasne, czy Gorbaczow będzie w stanie zaspokoić aspi-
racje wywołane przez swój własny program reform.
1. Mołdawia
Po zawarciu paktu pokojowego po drugiej wojnie światowej dyskusyjny
region Besarabii został oderwany od Rumunii i przyłączony do ZSRR
w 194O roku. Stał się on Republiką Mołdawską. Ludność jest etnicznie
i językowo związana z Rumunią.
Zostało ułatwione przekraczanie granicy rumuńskiej, czego domagała
się ludność. W roku 1989 zezwolono na używanie alfabetu łacińskiego
zamiast cyrylicy. Są pewne głosy żądające przyłączenia do Rumunii, ale
mogą być traktowane raczej jako sentymenty. Na południu republiki
doszło ostatnio do starć między Mołdawianami i Gagauzami, domagającymi
się autonomii.
2. Gruzja
Są tu silne sentymenty narodowe, ale słaba opozycja polityczna.
W grudniu parlament gruziński zadeklarował prawo republiki do odłącze-
nia się. W ostatnim miesiącu siły domagające się odłaczenia od ZSRR
zorganizowały dwutygodniowe pikiety i strajk głodowy przed budynkiem
rządowym. Komuniści podejmują działania mające na celu przezwyciężenie
wrogości spowodowanej użyciem gazu bojowego przy rozpędzaniu demon-
stracji w Tbilisi, co miało miejsce 9 kwietnia 1989 roku.
Osetyńcy, zamieszkali na południu, domagają się swobód językowych
i kulturalnych oraz połączenia z Północną Osetią, utworzoną przez
Stalina częścią Republiki Rosyjskiej. Oddziały ministerstwa spraw
wewnętrznych są od czasu do czasu zmuszane do przywracania spokoju.
W autonomicznej Republice Abchaskiej dochodzi do częstych starć
z powodu domagania się zmiany statusu tej republiki z autonomicznego
na związkowy.
3. Armenia i Azerbejdżan.
Armenia jest uwikłana w starcia z Azerbejdżanem, noszące wszelkie
znamiona wojny domowej, a spowodowane sporami wokół regionu Górnego
Karanachu, terytorium azerbejdżańskiego zamieszkanego głównie przez
Ormian. Utworzono grupy paramilitarne, mające na celu obronę tej małej
republiki, otoczonej zewsząd przez historycznych wrogów - Turcję,
Iran, Azerbejdżan. Ormnianie oskarżają Gorbaczowa o niedostarczenie im
ochrony przed pogromami w Azerbejdżanie i o nieudolność odbudowy po
trzęsieniu ziemi w roku 1988.
Azerowie walczą na dwu frontach: z Armenią o Górny Karabach i z
Kremlem, który 2O stycznia wysłał wojsko w celu obrony komunistycznych
rządów w Baku. Napływ uchodżców z Górnego Karabachu spowodował wzrost
napięć społecznych, które doprowadziły do pogromu Ormian w Baku.
W wielu miastach doszło do obalenia rządów partii komunistycznej
i zniszczenia pomników Lenina.
4. Ukraina
Nacjonalistyczna organizacja "Ruch" propaguje na wybory mające się
odbyć 4 marca hasła typu "rady bez komunistów". "Ruch" domaga się
zachowania kultury ukraińskiej i zalegalizowania Kościoła unickiego.
Od czasu gdy 29 pażdziernika lwowski kościół Przemienienia zadekla-
rował się jako unicki, około dwieście innych kościołów przeszło pod
kontrolę unitów. 16 stycznia przedstawiciele unitów i ruskich
ortodoksów spotkali się po raz pierwszy, co jest sygnałem możliwości
legalizacji kościoła unickiego.
5. Estonia
Niepodległy kraj w latach 1918 - 194O. Pakt Ribbentrop-Mołotow
z sierpnia 1939 roku spowodował zajęcie tego kraju przez ZSRR.
Ludność: 6O % Estończyków, 3O % Rosjan, 1O % - inne narodowości.
Oczekuje się, że wkrótce parlament zniesie konstytucyjne gwarancje
władzy dla partii komunistycznej, zatem zalegalizowany zostanie ist-
niejący już system wielopartyjny. Istnieje obecnie około dwudziestu
partii politycznych, w tym trzy socjaldemokratyczne o rosnącej popu-
larności.
Ma najlepiej rozwinięte plany ekonomicznej samowystarczalności
wśród trzech republik nadbałtyckich. Oczekuje się, że Estonia pierwsza
wprowadzi swą własną walutę. Wymagania dłuższego zamieszkiwania na
terenie tej republiki do nabycia prawa do głosowania, uważane przez
nie-Estończyków za dyskryminujące, doprowadziły do strajków w zeszłym
roku.
Łotwa
Niepodległy kraj w latach 1918-194O. Podobnie jak w wypadku Esto-
nii, ZSRR zajęła Łotwę na mocy układu Ribbentrop-Mołotow.
Ludność: 52 % Łotyszów, 48 % Słowian i innych
W grudniu parlament zniósł przewodnią rolę partii komunistycznej.
Front Ludowy, postępowa koalicja wielonarodowa, uzyskała większość
miejsc w lokalnych radach w grudniowych wyborach. Koalicja ta pracuje
na rzecz odzyskania niezależności przez Łotwę.
Litwa
Niepodległy kraj w latach 1918-194O, przyłączony do ZSRR podobnie
jak Estonia i Łotwa.
Ludność: 8O % Litwinów, 1O % Rosjan, 7 % Polaków
Ostatnia wizyta Gorbaczowa nie doprowadziła do zmiany dążeń mają-
cych na celu powstanie niezależnego państwa, powstałych po ogłoszeniu
przez Litewską Partię Komunistyczną niezależności od KPZR. W czasie
tej wizyty odbyły się pokojowe demonstracje z udziałem trzystu tysięcy
osób. Plany moskiewskie co do ustanowienia "prawa do odłączenia się"
są widziane jako narzędzie mające na celu powstrzymywanie dążeń do
odzyskania niepodległości.
Nachiczewan
31 grudnia mieszkańcy zniszczyli płoty graniczne, by uzyskać
dostęp do żyznej ziemi i mieć możliwość kontaktów z Azerami
mieszkającymi w Iranie. Napływ uchodżców - Azerów z Górnego Karabachu
przyczynił się do wzrostu napięcia. Granica z Iranem jest zamknięta,
czynne są przejścia graniczne. W symbolicznym geście skierowanym prze-
ciwko obecności armii sowieckiej w Azerbejdżanie Nachiczewan ogłosił
swą niezależność od ZSRR (2O stycznia).
Leningrad, RFSRR
Pogłębia się podział między konserwatywnym kierownictwem a zradyka-
lizowanym społeczeństwem. Racjonowanie żywności wprowadzono po "alko-
holowych strajkach" w Swierdłowsku i po wykupywaniu towarów przez
Estończyków ( po podwyżkach cen w Estonii).
Tiumen, RFSRR
Komunistyczni przywódcy podali się do dymisji w wyniku nacisku
społeczeństwa.
Wołgograd
Wzrastają napięcia społeczne spowodowane nieudolnością kierownic-
twa partii i brakami żywności. Pierwszy sekretarz Vladimir Kałasz-
nikow podał się do dymisji 24 stycznia, po opisaniu go przez "Ogoniok"
jako najbardziej nieudolnego pierwszego sekretarza w kraju.
Swierdłowsk
31 grudnia mieszkńcy wyszli na ulice protestując przeciwko brakowi
wina i wódki w sklepach. Po paru godzinach można było kupić alkohole,
sery, ryby, kiełbasę i inne towary. Jest wątpliwe, czy władze będą
w stanie zaspokoić potrzeby ludności na dłuższą metę.
Azja Centralna
Wzrasta niezadowolenie wywołane spadkiem poziomu życia, wysokim
bezrobociem i zniszczeniami ekologicznymi (jezioro Aralskie ginie)
oraz złą służbą zdrowia i skorumpowaną władzą.
Fergana, Uzbekistan
Od czerwca stacjonują tu oddziały ministerstwa spraw wewnętrznych,
utrzymujące spokój od czasu pogromu Turków Meschetyńskich.
Nowy Uzen, Kazachstan
W lecie buntowano się przeciwko przyjmowaniu do pracy wędrujących
robotników.
Niepokoje w zakładach pracy
Górnicy w Workucie (arktyka), Kuzbasie (Syberia) i Donbasie (Ukra-
ina) pracują obecnie, po zakończeniu strajków rozpoczętych latem.
W Kuzbasie jednak są gotowi do dalszych strajków, o ile rząd nie
spełni obietnic (zgodzono się na samorządy pracownicze i możliwość
zarobków w twardej walucie). W przemyśle metalurgicznym na Uralu i na
Ukrainie również istnieją napięcia. Stare fabryki niszczą otoczenie,
poziom życia jest niski, dochody relatywnie mniejsze z powodu wzrostu
cen energii elektrycznej.
Linda Feldman
/"The Christian Science Monitor", 2-8 lutego 199O/
----------------------------------------------------------------------
Flora Lewis
ETIOPIA OGLĄDA SIĘ NA ZACHÓD
Etiopia leży daleko od Europy Wschodniej i dystans ten powiększa
się. Niemcy z NRD, którzy zorganizowali tu policję, wywiad i partię
komunistyczną, wycofują się.
Ten głodny, zniszczony wojną kraj jest kolejnym przykładem wpływu
zmian w bloku sowieckim i stosunków Wschód-Zachód na odległe kraje.
Moskiewskie "Nowe Czasy", wydawane tu w wersji angielskiej, opisują
Etiopię jako kraj "na granicy katastrofy, z militarnie wprowadzonym
modelem koszarowego socjalizmu", w którym "opozycja przeciwko reżimowi
jest brutalnie tłumiona".
Moskwa nadal udziela Etiopii pomocy wojskowej, ale wywiera nacisk
na Mengidtu Haile Mariama, by wprowadził reformy i podjął negocjacje
pokojowe z walczącymi ugrupowaniami. Rząd przyznaje, że to miejsce
Afryki traci swe znaczenie, gdyż USA i ZSRR zaprzestają rywalizacji na
pobliskich terenach. Etiopia musi szukać nowych przyjaciół.
Pewien cykl historii zmierza ku końcowi. Spekuluje się na temat
przyszłości Mengistu. "Może być obalony jutro lub też rządzić jeszcze
przez wiele lat" - powiedział jeden z dyplomatów. Dzięki doradcom
z NRD, w maju 1989 roku nie powiodła się próba wojskowego zamachu sta-
nu, ale armia, jedyna dobrze zorganizowana siła w Etiopii, nie po-
niosła żadnych konsekwencji.
Obecnie rząd rozpoczyna reformy, pragnąc pomocy z Zachodu. "Dosz-
liśmy do wniosku, że mocarstwo jest mocarstwem i że nie ma sprzecz-
ności między interesem naszym a interesem USA" - powiedział minister
spraw zagranicznych Tessfaye Dinka.
Po usunięciu włoskich najeżdżców pod koniec drugiej wojny światowej
Etiopia weszła w orbitę interesów USA, powstała tu duża baza wojskowa
obliczona na 2O tysięcy żołnierzy. Ci, którzy obalili w 1974 roku
Haile Selassie, nie zwrócili się od razu przeciw USA.
Gdy sąsiednia Somalia, w której była sowiecka baza morska, rozpo-
częła wojnę o odzyskanie Ogadenu, Etiopia poprosiła USA o pomoc. Dos-
tała ją, ale w stopniu niewystarczjącym. "Wobec tego poprosiliśmy
ZSRR. To dlatego dokonał się zwrot w naszej polityce. Ideologia
przyszła póżniej" - mówi T. Dinka.
Z początku Moskwa próbowała pogodzić walczące strony i kontrolo-
wać oba kraje. Nie było to jednak możliwe, więc wybrała kraj waż-
niejszy. Etiopia wyrzuciła Amerykanów, i w efekcie ostatecznym USA
i ZSRR "zamieniły" się krajami i bazami.
Obecnie jednak rząd etiopski przyznaje, że panujący tu porządek
nigdy nie był tak komunistyczny, za jaki go podawano. Wskazuje się, że
należało zreformować feudalne stosunki, ale ziemia jest nadal w więk-
szości w rękach chłopów, a drobny przemysł przeważnie prywatny.
Rząd pragnie obcych inwestycji, wyraża swe podziękowanie krajom
Zachodu za pomoc żywnościową w okresach głodu i mówi o potrzebie
dalszej pomocy w umożliwieniu wyżywienia ludności.
Urzędnicy organizacji międzynarodowych twierdzą jednak, że rząd
etiopski nadal przeznacza 6O % swego budżetu na cele wojskowe i służbę
bezpieczeństwa. Inwestorzy nie będą się dobrze czuli w takiej sytu-
acji.
We wschodniej prowincji, Erytrei, od 25 lat toczy się wojna, roz-
szerzająca się na pobliskie tereny. Pomimo głodu, ludność licząca 5O
milionów osób przyrasta w tempie 3 % rocznie, co jest bardzo dużym
wskażnikiem. Nie można mówić o czymś bardziej potrzebnym Etiopii niż
żywnościowa pomoc dorażna przed skończeniem wojny, na co nie ma jednak
widoków w najbliższej przyszłości.
Zimna wojna skrywa stare konflikty. Etiopczycy mówią, o 2.5OO la-
tach swej historii, o swej niezależności, o oporze przeciwko islami-
zacji oraz o wadze, jaką Zachód powinien przywiązywać do utrzymania
wybrzeża erytrejskiego zdala od Arabów.
Ta ostatnia sprawa jest przyczyną sprzeczności między USA a Izra-
elem w sprawie pomocy dla Mengistu. Jerozolima nie czuje specjalnych
związków z Etiopią, ale Izrael prowadzi strategię podtrzymywania przy-
jażni z niearabskimi krajami otaczającymi Arabów, którzy z kolei ota-
czają państwo żydowskie, a szczególnie z Turcją, Iranem i Etiopią.
Nie wiadomo, jak duża jest pomoc ze strony Izraela, prawdopodob-
nie mniejsza niż można oczekiwać, a większa niż podaje się oficjalnie.
Dążenie do przenosin Źydów Falasha, z których 17 tysięcy żyje w Etio-
pii, a drugie tyle w Izraelu, odgrywa również pewną rolę. Strategia
regionalna, odmienna od globalnej strategii USA, jest nawet ważniej-
sza.
Po okresie zimnej wojny dochodzą do głosu stare siły, trwalsze niż
rządy różnych ugrupowań. Jeśli nawet świat jest globalną wioską,
sąsiedzi przez to nie żyją bardziej zgodnie.
Flora Lewis
/"The New York Times", 3O stycznia 199O/
----------------------------------------------------------------------
Jane Friedman
POWIEW DEMOKRACJI W KAIRZE
Poruszona odwołaniem przez prezydenta Hosni Mubaraka jego kontro-
wersyjnego ministra spraw wewnętrznych, egipska opozycja przygotowuje
się do akcji na rzecz rozwoju demokratycznych swobód, obiecanych przez
rząd w połowie lat osiemdziesiątych.
Dymisja generała Zaki Badra ze stanowiska ministra spraw wewnętrz-
nych, 12 stycznia, w połączeniu z rozwojem wydarzeń w Europie Wschod-
niej przyczyniła się do uaktywnienia opozycji politycznej w Egipcie.
"Zdarzyło się to po raz pierwszy od czasu rewolucji w roku 1952 -
prezydent postąpił zgodnie z oczekiwaniami opinii publicznej", powie-
dział członek partii socjalistycznej Tegamu.
Były minister spraw wewnętrznych był powszechnie znienawidzony za
częste używanie dosadnych epitetów w swych wystąpieniach publicznych
dotyczących opozycji i za utrzymywanie od dziewięciu lat przepisów
stanu wyjątkowego - szczególnie więzienia bez sądu - w odniesieniu do
narodowej partii fundamentalistów muzułmańskich.
"Musielkiśmy tak postąpić, jeśli chcemy rozszerzyć demokrację", po-
wiedział dziennikarz Loutfi El Khouly, również członek Tegamu, komen-
tując uwieńczoną sukcesem kampanię skierowaną przeciwko generałowi
Badrowi.
Jak żadne inne wydarzenie w ciągu wielu już lat, sprawa ministra
Badra zmobilizowała wielu Egipcjan, zwykle apolitycznych, do zajmo-
wania się wydarzeniami politycznymi.
Po wielu miesiącach mówienia o praktykach ministra doszło do prze-
silenia w momencie, gdy okazało się, że istnieje taśma magnetofonowa
z nagraniem jego zjadliwych uwag dotyczących znanych i poważanych
egipskich intelektualistów i przywódców opozycji.
9 stycznia dziennik "Al Shaab" (gazeta opozycyjnego Związku
Islamskiego) doniósł o istnieniu taśmy i zaczął domagać się ustąpienia
ministra. Po skonfiskowaniu przez Badra innego pisma opozycyjnego,
które również przyniosło tę wiadomość, Badr został odwołany.
Polityczni obserwatorzy twierdzą, że oprócz taśmy istnieje jeszcze
kilka innych przyczyn odwołania generała Badra. Niektórzy wpływowi
dyplomaci byli nastawieni przeciwko niemu. Prezydent Mubarak stoi
w obliczu konieczności wprowadzenia znacznych oszczędności z powodu
pogłębiającego się kryzysu gospodarczego kraju i będzie potrzebował
dobrej woli ze strony opozycji. No i jeszcze syndrom Europy Wschod-
niej.
"Wydarzenia w Europie Wschodniej są z pewnością jednym z powodów
decyzji Mubaraka", powiedział Adel Hussein, wydawca "Al Shaab". "Mają
one wpływ na przywódców arabskich w naszym rejonie".
Król Jordanii Hussein podjął pierwsze kroki mające na celu otwarcie
autorytarnych systemów politycznych świata arabskiego, ogłaszając
wybory do parlamentu na listopad, obawiając się rozruchów, które
mogłyby nastąpić w wyniku wprowadzenia oszczędności.
W połowie lat osiemdziesiątych Egipt uczynił pewne kroki w stronę
demokratyzacji, ale reformy nie wyszły poza swobodę wypowiedzi. Ponie-
waż kryzys gospodarczy pogłębiał się, wydawało się, że nastąpi przejś-
cie do bardziej sztywnego systemu rządzenia krajem.
Kontynuowano działania skierowane przeciwko islamskim fundamenta-
listom. Tylko w ciągu ostatniego roku na podstawie praw stanu wyjątko-
wego aresztowanych zostało dziesięć tysięcy islamskich fundamentalis-
tów, z których cztery tysiące nadal znajduje się - bez sądu w więzie-
niach. Arabska Organizacja Obrony Praw Człowieka oskarża Egipt
o rutynowe stosowanie tortur.
Oprócz dodania odwagi opozycji, dymisja generała Badra przyczyniła
się do oczyszczenia ciężkiej atmosfery panującej w Egipcie i do wzros-
tu popularności prezydenta Mubaraka.
Jednakże polityka rządu w odniesieniu do fundamentalisów prawdo-
podobnie nie ulegnie zmianie.
Na nowego ministra spraw wewnętrznych Mubarak wybrał Mohammeda Ab-
dela Halim Moussę, człowieka o reputacji "mocnego". W swych pierw-
szych wypowiedziach dla reporterów, Moussa powiedział: "naszą polityką
będzie mocne uderzenie w wyjętych spod prawa". O fundamentalistach is-
lamskich zaś powiedział: "nie mają oni prawa do istnienia".
Postępując nadal bezpardonowo wobec fundamentalistów - którzy
zresztą często używają przemocy w celu zbudowania państwa islamskiego
- reżim prawdopodobnie będzie łaskawszy wobec legalnej opozycji.
Hussein powiedział, że opozycyjny Związek Islamski będzie dążył do
poszerzenia demokracji, zakończenia stanu wyjątkowego i do zniesienia
praw sprzecznych z wolnością polityczną. Zresztą nawet bez takich
zmian Hussein czuje się lepiej. "Zwykły człowiek poczuł, że może coś
zrobić. To bardzo dużo znaczy na przyszłość".
Jane Friedman
/"The Christian Science Monitor", 26.1-1.2 199O/
John Battersby
UPADEK KOMUNIZMU MA WPŁYW NA AFRYKĘ POŁUDNIOWĄ
Nagły upadek doktryny marksizmu-leninizmu we Wschodniej Europie re-
dukuje międzynarodową pomoc dla wyjętego spod prawa Afrykańskiego
Kongresu Narodowego (ANC) i zwiększa nacisk na negocjacje polityczne
z Afryką Południową w celu zawarcia ugody.
"Pomoc finansowa dla Kongresu, udzielana dotychczas przez kraje Eu-
ropy Wschodniej niemal ustała" - powiedział zachodni dyplomata, prze-
bywający w Afryce. "Obecnie tylko Sowieci pomagają ANC, ale zwracają
większą uwagę na własne interesy".
Zmiany zachodzące w Europie Wschodniej spowodowały, że organizacje
o ukierunkowaniu socjalistycznym, takie jak ANC i jego komunistyczny
partner - Południowoafrykańska Partia Komunistyczna (SACP) znalazły
się w sytuacji "szoku przyszłości".
"Nie możemy dłużej lekceważyć biegu wydarzeń w Europie Wschodniej"
- powiedział Steve Tshwete, członek egzekutywy ANC.
Międzynarodowy nacisk na ANC zwiększył się w tym tygodniu, gdy
pokrewne uhrupowanie, Ludowa Organizacja Afryki Południowo-zachodniej,
porzuciła wszelkie związki z marksizmem, opowiadając się za wielopar-
tyjną demokracją i rynkową gospodarką, obliczoną na przyciąganie
inwestorów zagranicznych.
Ostatnie oświadczenia ANC-SACP na tematy związane z polityką stały
się więc bardziej pragmatyczne i unia ta stara się zminimalizować
skutki upadku komunizmu w Europie Wschodniej.
ZSRR - militarny współpracownik ANC-SACP - wyrażnie oświadczył, że
nie porzuci tych organizacji w ich walce przeciwko apartheidowi.
Oleg Miroszkin, ambasador ZSRR w Zambii, powiedział, że "ZSRR zaw-
sze popierał i będzie popierać walkę narodu południowoafrykańskiego
pod kierownictwem ANC przeciwko reżimowi apartheidu".
W odpowiedzi, weteran ANC Govan Mbeki nawiązał do ostatnich wyda-
rzeń w Europie Wschodniej: "Wiemy, że macie problemy w samym ZSRR,
a szczególnie w krajach demokracji ludowej Europy Wschodniej, ale mamy
nadzieję, że przezwyciężycie je i pokażecie ludziom na całym świecie,
że socjalizm jest lepszy niż kapitalizm".
Ale oficjalne osobistości ZSRR orzekły, że wolą ugodę w tym rejonie
Afryki i nie będą dłużej bronić socjalizmu w Afryce Południowej.
Przywódca Komunistycznej Partii Afryki Południowej (SACP), Joe
Slovo, powiedział, że dalsze losy ANC-SACP nie zależą silnie od wyda-
rzeń we Wschodniej Europie. "Patrząc na Afrykę Południową, tą ideolo-
gią, która się nie sprawdziła, jest kapitalizm, a nie socjalizm -
powiedział. - Musimy jednak odrzucić cały zbędny bagaż komunistyczny
i uczyć się na błędach Europy Wschodniej".
Zaniepokojenie w kręgach wrogich apartheidowi wywołała niedawna wi-
zyta południowoafrykańskiego ministra spraw zagranicznych, Roelofa
Bothy, na Węgrzech - w dziesięć dni po tym, jak Thabo Mbeki, wpływowa
osobistość w wydziale zagranicznym ANC, odwiedził Budapeszt.
Oficjane osobistości ANC utrzymują, że nie rozmawiano z T. Mbeki o
związkach z Pretorią.
"ANC musi odrzucić swe dawne idee polityczne" - powiedział Botha po
powrocie do Afryki Południowej, przesiąknięty "pieriestrojką" i "głas-
nostią".
ANC, zaniepokojone tymi związkami między Węgrami a Pretorią, pub-
licznie oskarża Budapeszt: "było dla nas wielką niespodzianką, że
jednym z pierwszych kroków nowego rządu węgierskiego było spotkanie
z rasistami z Afryki Południowej" - powiedział J. Slovo.
Natomiast w ZSRR spotkanie to zostało skomentowane bardzo przychyl-
nie.
"Wizyta Bothy z pewnością będzie mieć wpływ na rozwój dialogu mię-
dzy rządem z Pretorii a resztą świata i większością murzyńską w kraju"
- powiedział Borys Gan, pisarz polityczny z ZSRR.
Rozwój handlu między tymi dwoma krajami może przyczynić się do
osłabienia skutków sankcji ekonomicznych, nałożonych na Afrykę Połud-
niową przez USA i kraje Europy Zachodniej. Afryka Południowa nie ma
formalnych umów handlowych z krajami Europy Wschodniej, ale pośrednie
stosunki handlowe są rozwijane.
Rosnące naciski ZSRR na zawarcie ugody w Afryce Południowej do-
prowadziły już do otwartego konfliktu między osobistościami ze świata
dyplomatycznego ZSRR a SACP - której bliskie związki z Kremlem
zapewniały poparcie ZSRR dla ZNC.
Jednakże J. Slovo wciąż jeszcze widzi miejsce dla socjalizmu w Af-
ryce Południowej. "Wierzymy, że w prawdziwie demokratycznej Afryce
Południowej będziemy zdolni budować socjalizm poprzez negocjacje i
zdobycie poparcia większości ludzi" - powiedział. J. Slovo stwierdził
również, że jeśli obecnie SACP wierzy w demokrację wielopartyjną, nie
wynika to z rosnących ataków na socjalizm. "Byłoby naiwne wnioskować
stąd, że wynaturzenia, przez które cierpiął socjalizm, nie będą miały
wpływu na partie socjalistyczne i komunistyczne".
Wewnątrz kraju Masowy Ruch Demokratyczny - bliski ANC ruch prze-
ciwko apartheidowi, biorący swe siły z potężnych i skłaniających się
ku socjalizmowi związków zawodowych Murzynów - zaczął przeglądać swą
strategię gospodarczą.
W nocie od wydawcy "Financial Mail" czytamy: "Będąc dalekim od ide-
ologicznego opanowania całej Afryki Południowej, ANC może w najbliż-
szym czasie stanąć w obliczu najpoważniejszego sprawdzianu w swej
długiej historii - jak na ironię, tuż przed uwolnieniem Nelsona
Mandeli".
John Battersby
/"The Christian Science Monitor", 19-25 stycznia 199O/
----------------------------------------------------------------------
_
Z ROSYJSKIEJ PRASY NIEZALEZNEJ
--------------------------------------
Walerij Senderow
CZY LITWA BĘDZIE WOLNA ?
Wydarzenia w tej republice u wielu budzą optymizm. Obawiali się, że
wjadą czołgi - wjechał Gorbaczow. Sekretarza Generalnego, jeszcze
wczoraj zgrzytającego zębami - "nie pozwolimy !" - jakby odmieniło.
Spokojnie wysłuchał przywitania "głowy ościennego państwa", z zimną
krwią i z pewną dozą humoru reaguje na wyśmiewające się go plakaty.
Zdolność Gorbaczowa do metamorfozy jest niewątpliwa, co jeszcze raz
udowodnił. Jego reputacja liberała ostatecznie na Zachodzie okrzepnie.
Czy Litwa wygrała coś na tej zmianie tonu władz ? Czy to co się
dzieje będzie krokiem ku jej niepodległości ? Mówi się już (i pisze
w prasie centralnej), że republika, rzecz jasna, ma prawo odłączyć
się.
Na obradach w sprawie praw człowieka w Paryżu, sowiecka delegacja
poinformowała o dziesiątkach przygotowywanych projektów prawnych. Gdy
padały pytania o konkrety - nie doliczono nawet pięciu. Na tym etapie
władza całkowicie świadomie postanawia działać bez pośpiechu. Samo
istnienie projektu prawa - to poważny postęp, biorąc pod uwagę, że
miniony zjazd zablokował wszystkie konstruktywne i ważne projekty
ustaw. W państwie totalitarnym, pod przykrywką praworządności zawarta
jest całkiem inna niż w państwie demokratycznym treść.
W takich warunkach nie tak aktualnie brzmi przypomnienie o trzeciej
linii obrony: o ewentualnej treści ustawy. Dyskusje o nieistniejącej
ustawie oznaczają tylko jedno. Władze po prostu przypomniały sobie, że
oprócz czołgów (a co innego mogłoby przyjść im do głowy przede wszyst-
kim ?) dysponują jeszcze inną potężną bronią - biurokracją i dzia-
łaniem na zwłokę.
Nie będziemy się łudzić, nie tylko co do "nowej linii" Moskwy, ale
i co do starej jak władza sowiecka pozycji Zachodu. Wiele osób pamięta
wystąpienia A. Klimajtisa, przywódcy Grupy Bałtyckiej w Parlamencie
Europejskim. Propnując Litwinom wolność w ramach ZSRR, przedstawił
tylko punkt widzenia wielu zachodnich polityków. Wyrazili go niektórzy
działacze państwowi USA w wywiadzie udzielonym przez nich w ostatnich
dniach. Tak, oczywiście, USA nie uznają aneksji Pribałtiki, ale obec-
nie odłączenie Litwy jest niewskazane - mogłoby to zaszkodzić Gorba-
czowowi. Mówiąc o gorbaczomanii, konstatuje się teraz przytłaczającą
epidemię tej niebezpiecznej choroby. A jednak, gdy rzecz dotyczy spraw
wojskowych - obrony przed miłującym pokój reżimem czarującego Mr Gorbi
- Zachód okazuje się wystarczająco zdrowy. I - tracąc resztki przyzwo-
itości - zachwyca się "pierestrojką"... wewnątrz ZSRR.
Wychodząc z tej określonej koncepcji, Zachód nie ma czego życzyć
Rosji, oprócz dobrego gospodarza. Przecież niczego innego Rosjanie,
jak wiadomo, nie chcą. Pomożemy dyktatuirze postawić na nogi gospodar-
kę. Cóż, jeść i Rosjanie muszą.
A przede wszystkim - emigracja, możliwość wyjechania z tego przeklęte-
go miejsca (póki nam samym to za bardzo nie dokuczy, oczywiście). I...
czegóż jeszcze trzeba Rosji ? Nieraz pisało się o spleceniu losów
Rosji i narodowych republiki, o tym, że absurdem jest rozpatrywanie
ich problemów oddzielnie. Lecz w tej chwili stało się to oczywiste.
Rusofobia w postaci Gorbaczomanii pozbawia Litwę jej naturalnego,
wydawałoby się sojusznika: wolnego świata.
Nasze losy związane są ze sobą nie tylko "w negatywach". Walka
Rosji i Pribałtiki o wolność są także nierozdzielne. Solidarność
z Pribałtiką nie jest u nas powszechna; sowiecko-imperialny szowinizm
jest nadal silny. Ale solidarność ta wzrasta i jest autentyczna.
Demokraci rosyjscy nie żywią złudzeń, jeśli chodzi o istotę reżimu.
Litwini zwyciężą. Ale walka będzie ciężka i uciążliwa. Strajkami
powszechnymi, kampaniami obywatelskiego nieposłuszeństwa trzeba będzie
pokonać i władze i Zachód: tak wygodne dla nich utrzymanie Imperium
jest niemożliwe.
...A potem, Gorbaczowa ogłoszą wyzwolicielem Litwy. Można przypusz-
czać, że Litwini potraktują to z właściwym sobie humorem. Niesmaczne
flirty Zachodu z Kremlem nie będą jej już dotyczyć.
Walerij Senderow
/"Russkaja Mysl"/
----------------------------------------------------------------------
Siergiej Grigorianc
ESKALACJA POLITYCZNEGO TERRORU
3O grudnia w Moskwie i Swierdłowsku bestialsko pobito dwóch działa-
czy ruchu obrony praw.
Już prawie dwa lata w kraju rozpalają się narodowościowe i społecz-
ne konflikty. Setki ludzi zapłaciło za to życiem, setki tysięcy
zostało okaleczonych bez dachu nad głową i ziemi ojczystej.
Po zgodnych akcjach przywódców państwowych, spośród których szcze-
gólnie widoczne było umiejętne wystąpienie w azerbejdżańskiej tele-
wizji z-cy prokuratora Generalnego (wcześniej głównego prokuratora
wojennego) ZSRR W. Katusiewa, ciche ulice Sumgajtu zamieniły się
w krwawą rzeźnię.
Nagorny Karabach zamieniono w drugi Liban, strzelanina nie milknie
tam ani na jeden dzień.
Po krwawej nocy, urządzonej 9 kwietnia zeszłego roku przez władze
w Tbilisi, po sprowokowanych konfliktach w Abchazji i w Osetii, już na
całym terytorium Gruzji nie ma prawie obszaru, gdzie ludzie czuliby
się bezpiecznie.
Letnie walki w Ferganie, do tej pory nie doczekały się zadawa-
ljącego wyjaśnienia i tak jak dotąd są źródłem strachu i nowym powodem
eskalacji konfliktów w tym rejonie.
W bratobójczych walkach już dwa lata giną Ormianie, Azerowie,
Rosjanie, Gruzini, Żydzi, Kurdowie i inne nacje.
Jesienią na Ukrainie miało miejsce kilka zabójstw, niewątpliwie
politycznych.
Metody politycznego teroryzmu zostały przeniesione do Rosji. W tym
samym dniu - 3O grudnia, zostali bestialsko pobici działacze ruchu
demokratycznego, Jurij Lebiediew w Swierdłowsku i Wiktor Popkow w Mos-
kwie.
Jurija Lebiediewa - lidera niezależnego związku "Jedność" - bito
żelaznymi prętami i raniono nożem w żołądek. Zdarzyło się to nas-
tępnego dnia po wiecu w Swierdłowsku, gdzie omawiano praktyczne drogi
przejścia władzy od aparata partyjnego do demokratycznie wybranych
przedstawicielstw społeczeństwa.
Wiktora Popkowa - jednego z najbardziej znanych prawosławnych pub-
licystów, w przeszłości sądzonego za udział w religijno-filozoficznym
seminarium, kopano nogami, powaliwszy na ziemię. Niedługo przedtem
w gazecie "Russkaja Mysl" ukazał się jego artykuł o związkach KGB
z Patriarchatem Moskiewskim.
Czy ci ludzie oraz ich mocodawcy rozumieją, jaki pożar rozpalają
w kraju, jaki los gotują sobie i innym ? Co chcą osiągnąć ci głupcy
w tym półgłodnym i coraz okrutniejszym kraju ?
Opamiętajcie się !
Siergiej Grigorianc
Redaktor Naczelny
dziennika "Głasnost"
----------------------------------------------------------------------
Moskiewskie Biuro
Wymiany Informacji
Drodzy przyjaciele !
Nasze centrum informacyjne istnieje od września 1988 roku.
Do dnia dzisiejszego pracownicy MBWI zorganizowali stały kontakt i wy-
mianę informacji z ponad dwustoma grupami i organizacjami we wszyst-
kich rejonach kraju.
W archiwum MBWI zebrane są dokumenty i materiały charakteryzujące
około 1.OOO grup nieformalnych i stowarzyszeń. MBWI dysponuje najbo-
gatszą w kraju biblioteką druków niezależnych - centrum bibliogra-
ficzne powstałe na bazie MBWI zarejestrowało i opisało 54O periodyków,
wydanych bez cenzury i przygotowało przewodnik niezależnych druków
ZSRR.
Naszym celem jest przyczynić się do rozprzestrzeniania informacji
o ruchach społecznych.
Od 1 września w naszym centrum informacyjnym funkcjonuje dział co-
dziennych wiadomości, który przygotowuje i rozsyła wybór informacji.
Przeznaczony jest on dla szerokiego kręgu dziennikarzy, socjologów,
działaczy ruchu społecznego, posłów.
----------------------------------------------------------------------
KALENDARIUM WYDARZEŃ W ZWIĄZKU RADZIECKIM
KOWNO. 24 stycznia. Rozpoczęła się głodówka szściu członków "Komitetu
Bezdomnych" z żądaniem przyznania im mieszkań.
POŁTAWA, 27 stycznia. 2O-tysięczna demonstracja i wiec z żądaniem
usunięcia komitetu obwodowego, aparatu Komitetu Miejskiego
oraz Miejskiego Komitetu Wykonawczego.
3 lutego. Nowa demonstracja z tymi samymi żądaniami oraz z żądaniem
usunięcia rządu USSR.
KIJÓW, 28 stycznia. Przez region przetoczyła się fala demonstracji,
skierowanych przeciwko aparatowi partyjnemu, który zajął nega-
tywne stanowisko w sprawie nieformalnych grup społecznych.
4 lutego. Wielotysięczny wiec przeciw odbywaniu służby wojskowej przez
mieszkańców Ukrainy poza jej granicami.
ASTRACHAŃ, 28 stycznia. Uzgodniony z władzami wiec Związku Demokra-
tycznego z żądaniem założenia w mieście "Hyde Parku".
TBILISI, 3O stycznia. Wiec przed budynkiem KGB z żądaniem zwiększenia
wysiłków dla unormowania sytuacji w Południowej Osetii.
3 lutego, trwa "siedząca" demonstracja Gruzinów - mieszkańców Połud-
niowej Osetii z żądaniem likwidacji Południowo-Osetyńskiej
Republiki Autonomicznej.
MARYPOL, 1 lutego. Spontaniczny 5-tysięczny wiec, spowodowany niezado-
woleniem z powodu braku w sprzedaży artykułów spożywczych
i przemysłowych, produkowanych w mieście.
WILNO, 3 lutego. Trwa całodobowa pikieta przed budynkiem republikań-
skiego KGB, rozpoczęta 23 stycznia. Pikietujący protestują
przeciw zniszczeniu archiwów, spalonych na podworzu KGB.
MAGADAN, 4 lutego. Trwa głodówka dwudziestu więźniów SIZO, rozpoczęta
13 stycznia na znak protestu przeciw działalności więziennej
administracji i organów śledczych. W nocy z 25 na 26 stycznia
więźniowie, w tym nieletni, zostali pobici przez personel więzienny
z użyciem pałek i gazów łzawiących.
ŻYCIE SPOŁECZNE
KIJÓW, 27 stycznia. Spotkanie przedstawicieli niezależnych związków
młodzieży ukraińskiej z różnych regionów republiki.
WORONEŻ, 27 stycznia. Konferencja przedstawicieli "Narodowych Frontów"
Woroneża, Tambowa, Orła, Kurska, Lipiecka, Jarosławia i Ria-
zania postanowiła powołać agencję informacyjną rejonu Centralno-
-Czarnoziemnego.
CHABAROWSK, 31 stycznia. Wykłady historyczne poświęcone Republice Da-
lekowschodniej z lat 192O-22 z omówieniem możliwości jej odtworzenia.
REPRESJE, PRZEŚLADOWANIA
ASINO (Obw.Tomski), styczeń. KGB skonfiskowało maszyny drukarskie
w komitecie "Alternatywa"; wstrzymano wydawanie dziennika komi-
tetu.
LENINGRAD, 27 stycznia. Zatrzymano kolportera samizdatu, członka
Związku Demokratycznego A. Afanasienkę.
3O stycznia. Skazano na 2,5 roku obozu o zaostrzonym reżimie na podst.
par. 2O6, p.2 Kodeksu Karnego RFSSR ("złośliwe chuligaństwo") Aleksan-
dra Jefimowa, za podpalenie w ub, roku malowidła z wizerunkiem Lenina.
31 stycznia. dwukrotnie zatrzymano za kolportaż "Informatora Narodowe-
go Frontu Estonii" R.Makuszenkę.
2 lutego. Zatrzymanemu za kolportaż tego samego dziennika D.Jermo-
łajewowi, skonfiskowano 64 egzemplarze tegoż.
SWIERDŁOWSK, 3O stycznia. Za kolportaż gazet "Wolne Słowo" i "Panora-
ma" zatrzymano A.Glentera i G.Egaliewa. A.Glenterowi nałożono grzywnę
w wysokości 1O rubli.
----------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------
WIADOMOŚCI I KOMENTARZE DROBNE
--------------------------------------
Były minister MSW Ciastoń (przełożony Adama Pietruszki, skazanego
w procesie o zabójstwo ks. Jerzego Popiełuszki) został ambasadorem
"RP" w Albanii.
***
Reformy w Albanii. Gospodarzom zezwolono na posiadanie jednej kozy
i jednego cielęcia. Co mogli wobec tego posiadać przedtem ?
***
Największym światowym eksporterem broni jest ZSRR, a największym im-
porterem Irak. Wynika to ze statystyki, którą opublikował dziennik
brytyjski "Financial Times". W latach 1984-88 w eksporcie za ZSRR
uplasowały się: USA, Francja, Wielka Brytania, Chiny. Na siódmym
miejscu, zaraz za RFN, znajduje się Czechosłowacja, która w tych la-
tach sprzedała broń za 2,67 mld dolarów. W imporcie przodują kraje
Trzeciego Świata. Za Irakiem następują Indie i Arabia Saudyjska. Za
Egiptem i Syrią, ponownie na 7 miejscu, znajduje się Czechosłowacja,
która w tym czasie zakupiła broń za 5,8 mld dolarów.
/WAI/
***
Nic pewnego nie wiadomo na temat rozmiarów bezrobocia. Planowana licz-
ba 4OO tys. wydaje się wyssana z palca. Bezrobocie osiągnie zapewne
poziom 1O procent, tj. obejmie 1.25O tys. osób. Jeżeli dodać do tego
występujące już bezrobocie agrarne (związane z przeludnieniem wsi) -
otrzymamy liczbę znacznie przekracającą 3 miliony ludzi pozbawionych
pracy.
***
"...mówię rządowi i Balcerowiczowi: jeśli to nie wyjdzie - to idę
znów do stoczni, przeskakuję płot i zaczynam jeszcze raz. I szykujcie
premiera i ministrów, to ich powołam..." - to oczywiście nasz Idol
w wywiadzie udzielonym "Polityce" (nr 4, 199O). Oczywiście, mamy znów
wątpliwości. Pierwsza - czy w stoczni go w ogóle przyjmą, i czy
stocznia jeszcze będzie istniała. Druga - kto go na ten płot podsadzi.
I trzecia - czy to aby nie Sejm powołuje premiera i ministrów, nawet
jeśli jest tak marny, jak obecny ?
***
13.2 br. Federacja Młodzieży Walczącej podczas poznańskiej demonstra-
cji SW przeciwko SB rozdawała ulotki milicjantom. Oto treść jednej
z nich: "W przypadku powtórzenia się w dniu dzisiejszym brutalnej
i niczym nieuzasadnionej agresywnej postawy OPMO /ZOMO/ wobec poko-
jowej demonstracji z 28.O1. FMW oświadcza, iż będzie znuszona do
reakcji ograniczając się jednak DO CZYNNEJ OBRONY, bez użycia butelek
z benzyną".
***
Tadeusz Mazowiecki nie spotkał się w Londynie z Prezydentem Rządu
Rzeczpospolitej Polskiej na uchodźstwie. Zadecydowały względy protoko-
larne. Doradcy T. Mazowieckiego żądali, by Prezydent prawowitego pol-
skiego rządu traktowany był jako jeden z zaproszonych gości. Chodziło
o nieurażenie miłości własnej innego prezydenta - Jaruzelskiego.
***
Między 5 a 7 lutego odbyły się w Magdalence tajne rozmowy nt. koncep-
cji takiego przeprowadzenia wyborów do samorządu terytorialnego, aby
siły polityczne tzw. "starego układu władzy" - tzn. była PZPR (obecnie
SdRP), b. ZSL (obecnie PSL "O"), SD, PAX itp. mogły uzyskać liczącą
się reprezentację. W rozmowach brała udział delegacja OKP z B. Gerem-
kiem, gen. Cz. Kiszczak, delegacja LWP, przedstawiciel prezydenta
Jaruzelskiego.
***
7 lutego podczas plakatowania ul. Św. Marcina w Poznaniu został za-
trzymany 16-letni Rafał DYBIONKO. Przewieziony na IV Komisariat (Al.
Marcinkowskiego) był bity przez przechodzących i przesłuchujących mi-
licjantów. Żądano od niego podania nazwisk osób, które z nim plaka-
towały. Przesłuchujący go sierżant powiedział: "SB by cię głaskało,
a my cię będziemy pizgać [?]". Przesłuchiwanie i bicie trwało 3 godzi-
ny. Panowie milicjanci z nowopowstałego Związku Zawodowego - jeśli na
tym ma polegać wasze oddzielenie się od SB, to wiarygodności nie
uzyskacie. ("Jesteśmy wreszcie we własnym domu...")
***
We Wrocławiu działa prywatna stacja telewizyjna "Echo". Prowadzi ją
ubek wsławiony m.in. udziałem w schwytaniu w stanie wojennym Józefa
Piniora.
----------------------------------------------------------------------
WIADOMOŚCI ORGANIZACYJNE
Nowe czasopisma Solidarności Walczącej:
"Gazieta Wybiórcza" - Młodzieżowy Ruch Oporu SW, Opole, nr 1, 2 strony
A-4,
"Solidarność Walcząca" - SW Oddział Warszawa, cena 25O zł, nr 1 - luty
199O, 4 strony A-4,
"Pismo Młodzieżowego Ruchu Oporu Solidarności Walczącej" - Kraków,
nr 1 - 1O lutego, 4 strony A-5.
***
AKCJA BEZPOŚREDNIA SW: Bartłomiej Zarosiński-ul. Modrzewskiego 2/3
Szczecin-Pogodno w każdy wtorek od godz. 17 do 19.
***
Solidarność Walcząca, Oddział Trójmiasto otrzymała list:
Proszę o przyjęcie mojej rezygnacji z funkcji przedstawiciela SW
Oddział Trójmiasto. Decyzję o rezygnacji podjąłem na skutek niemoż-
ności jednoczesnego podołania obowiązkom dobrego reprezentanta SW
i obowiązkom głowy rodziny. W obecnych warunkach drastycznego spadku
dochodów społeczeństwa, by zapewnić minimum egzystencji rodzinie zmu-
szony jestem do dwunastogodzinnego dnia pracy bez wolnych sobót. Mam
na utrzymaniu żonę i troje dzieci i nie zamierzam zaciskać im pasa dla
celów wiadomych tylko najwyższym władzom państwowym i ich zagranicznym
sprzymierzeńcom. Oświadczam w związku z ty, że wyrażam dalszą gotowość
współpracy z SW w realizacji celów, do jakich została powołana.
Bogusław Spodzieja
Możemy tylko jedno. Powiedzieć - dziękujemy !
***
Telefony przedstawiciela SW Wojciecha Myśleckiego oraz osób podejrze-
wanych o współpracę z SW są na całodobowym podsłuchu. Nie wiemy
jednak, czy to jeszcze SB podsłuchuje czy już Służba Ochrony Państwa.
***
Na prośbę Kornela Morawieckiego funkcję przedstawiciela SW zgodził się
pełnić SEWERYN JAWORSKI.
Seweryn Jaworski, lat 59, żonaty, bezdzietny. Przewodniczący Komitetu
Strajkowego Huty Warszawa w sierpniu 8O r. Wybrany wiceprzewodniczącym
NSZZ "Solidarność" Region Mazowsze w 1981 r., członek Komisji Krajowej
"Solidarności". więziony od grudnia 1981 do lipca 1984. Obecnie prze-
wodniczący Tymczasowego Zarządu Regionu Mazowsze NSZZ "Solidarność".
Adres: ul. Gen.Zajączka 8 m. 43, O1-522 Warszawa, tel. 39 23 63.
Pozostali przedstawiciele Solidarności Walczącej:
MAREK CZACHOR ul. Czerwonych Kosynierów 69/1, 81-332 Gdynia,
MACIEJ FRANKIEWICZ, ul. Gromadzka 23, 61-655 Poznań, tel. 53 28 57,
STANISŁAW JANUSZ, ul, Sikorskiego 9/4, 7O-313 Szczecin, tel. 8O6-86,
KRZYSZTOF KORCZAK, ul. Mazurska 14/4, 7O-443 Szczecin,
WOJCIECH MYŚLECKI, ul. Śniegockiego 29, 52-414 Wrocław, tel. 61 O3 89
Przedstawicielem SW w Krośnie jest HENRYK KULIGA.
Adres: ul. Niepodległości 33, 38-4OO Krosno. Dyżury w piątki w godz.
14-18.
***
PRON-owskie do niedawna "Konfrontacje, lubiące się chwalić dobrą
orientacją w sferach opozycyjnych, w nr 1/24 przynosi rewelacyjne "in-
formacje" z życia Solidarności Walczącej:
W najbliższych dniach ma odbyć się tajny zjazd częściowo zakonspiro-
wanej jeszcze "Solidarności Walczącej". Obradom przewodniczyć będzie
ukrywający się nadal (!) Kornel Morawiecki. Celem Zjazdu jest zmiana
programu i wypracowanie takiej strategii, która umożliwi wyjście "So-
lidarności Walczącej" z podziemia jako realnej, antykomunistycznej
siły politycznej. Możliwa jest także częściowa zmiana nazwy.
----------------------------------------------------------------------
CURIOSA
-----------------
Żądamy prezywrócenia Orła z 1918 r. Obecny lewicowy Sejm i Senat
przywróciły wprawdzie Orłowi koronę, ale bez Krzyża, za to pozostawiły
bolszewickie, masońskie, antykatolickie gwiazdy pięcioramienne
w skrzydłach. Orzeł Biały, godło Polaków, powinien mieć tradycyjny:
polski i katolicki wygląd, bez żadnych szkalujących Go dodatków.
Stronnictwo Narodowe
/ulotka warszawska/
----------------------------------------------------------------------