1989 - 12 (grudzień)

**********************************************************************

SERWIS AGENCJI INFORMACYJNEJ SOLIDARNOŚCI WALCZĄCEJ

GRUDZIEŃ 1989

**********************************************************************

Zagraniczną korespondencję i wpłaty na rzecz serwisu

prosimy kierować do

przedstawicieli Solidarności Walczącej na Zachodzie,

a przede wszystkim do

Szefa zagranicznych struktur i przedstawicielstw

Solidarności Walczącej

Pani EWY KUBASIEWICZ.

141 Boul. Vincent Auriol

Paris - France
Potwierdzenia wpłat i opłat będą zamieszczane w prasie SW

**********************************************************************

CZASOPISMA WYDAWANE PRZEZ AISW, PRZY KORZYSTANIU Z NINIEJSZEGO
SERWISU, NIE SĄ ZOBOWIĄZANE DO PODAWANIA ŹRÓDŁA INFORMACJI.

PRZEDRUKI W INNYCH CZASOPISMACH - DOZWOLONE Z PODANIEM ŹRÓDŁA: AISW

**********************************************************************

KALENDARIUM

--------------------

*

* Gwiazdkami oznaczono informacje godne szczególnej uwagi i zalecane
* do wykorzystania w prasie SW.

1.12.89 r.

* W elektrowni atomowej w Ignalinie na Litwie doszło do kolej-
* nej w tym roku awarii. W elektrowni wybuchł pożar spowodowa-
* ny awarią jednego z turbogeneratorów.

* Papież Jan Paweł II przyjął przebywającego z oficjalną wizy-
* tą we Włoszech sekretarza generalnego KPZR Michaiła
* Gorbaczowa. Jest to pierwsze spotkanie głowy Kościoła
Rzymsko-Katolickiego z szefem sowieckiego państwa. Według
wcześniejszych zapowiedzi kół watykańskich podczas spotkania
z Gorbaczowem Ojciec Święty miał poruszyć sprawę prześlado-
wań religijnych w ZSRR i żądać umożliwienia oficjalnego
działania Kościołowi unickiemu na Ukrainie.

W komunikacie wydanym po zakończeniu 238 Konferencji Episko-
patu Polski biskupi wezwali do udzielenia poparcia rządowi
kierowanemu przez premiera PRL Tadeusza Mazowieckiego.
Biskupi stwierdzają: "Katolicy polscy winni wesprzeć [rząd
Mazowieckiego] i okazać także cierpliwość, gdyż inaczej no-
wemu rządowi nie uda się zbudować nowych struktur politycz-
no-gospodarczych - dynamicznych i sprawiedliwych, ani też
przezwyciężyć głębokiego kryzysu gospodarczego".

Rada Najwyższa ZSRR uchwaliła ustawę amnestyjną obejmującą
wykroczenia dokonane przez żołnierzy sowieckich w czasie
okupacji Afganistanu. Agencje zachodnie nie informują, nie-
stety, czy chodzi o przestępstwa dokonane wobec ludności
afgańskiej, czy też o liczne przypadki dezercji z armii so-
wieckiej podczas tej wojny.

Podczas obrad plenum KC litewskiego oddziału KPZR odczytano
list M. Gorbaczowa, w którym szef sowieckiej partii stwier-
dził, że rozłam KPZR na osobne partie narodowe oznaczać
będzie koniec "pierestrojki". Plany przekształcenia KPZR na
Litwie w inną partię komunistyczną Gorbaczow uważa i za
groźne, i za niedopuszczalne. Rozłam partii z powodów spo-
łecznych i narodowych jest według oświadczenia Gorbaczowa
sprzeczny... z interesem społecznym. Przedstawiciel cen-
trali, członek KC KPZR Wadim Miedwiediew, który przybył do
Wilna, również stwierdził, że realizacja planu odłączenia
partii na Litwie od KPZR oznacza koniec "pierestrojki". Co
kryje się pod takim stwierdzeniem ? Litewscy towarzysze
dobrze rozumieją tę groźbę - i nie tylko oni...

Izba Ludowa NRD (wschodnioniemiecki "parlament") uchwaliła
petycję do narodów Czechosłowacji, w której wyrażono ubole-
wanie z powodu udziału armii NRD w inwazji na Czechosłowację
w 1968 r.

1.12.89 r.

6O-letnia Doina Cornea z miasta Cluj (Kluż) przebywająca od
miesięcy w areszcie domowym podjęła 3O listopada kolejną
głodówkę protestacyjną. Prześladowana od siedmiu lat pani
Cornea pragnie w ten sposób zwrócić uwagę opinii publicznej
świata na tragiczne położenie ludności Rumunii.

----------------------------------------------------------------------

2.12.89 r.

* W zachodnioniemieckim Bundestagu trwa debata nad planem
* kanlerza Helmutha Kohla przedstawiającym projekt zjednocze-
* nia obu państw niemieckich. Plan ten został zatwierdzony
przez izbę niższą Bundestagu. Kanlerz Kohl uważa, że
Niemcy powinni zmierzać stopniowo do utworzenia jednego
państwa. Plan Kohla zakłada przede wszystkim sukcesywne za-
cieśnianie politycznej, a zwłaszcza gospodarczej, współpracy
pomiędzy NRD i RFN. Jedynie Partia Zielonych występuje prze-
ciwko koncepcji kanclerza RFN. Z zastrzeżeniami udzieliła
projektowi poparcia SPD stwierdzając, że brakuje w nim za-
sadniczego punktu stwierdzającego bezwarunkowe uznanie gra-
nicy na Odrze i Nysie.

* W pobliżu wybrzeży Malty rozpoczęło się morskie spotkanie
* Gorbaczow-Bush. Nie obyło się bez pewnych komplikacji -
* jesienny szkwał uniemożliwił ceremonię powitania Busha
przygotowane na pokładzie sowieckiego krążownika "Sława".
Przedstawienie, w znacznie skromniejszej oprawie, odbyło się
na statku-rezydencji "Maksym Gorki", który został zakotwi-
czony w zacisznej zatoczce i na czas "morskiego szczytu"
stał się kwaterą Gorbaczowa. Rozmowy Gorbaczow-Bush trwają -
morze kołysze...

Andrej Sacharow wezwał do dwugodzinnego strajku generalnego
w ZSRR w dniu 11 grudnia br. w celu wywarcia presji na
deputowanych, którzy mają rozpatrywać skreślenie z konsty-
tucji ZSRR zapisu o kierowniczej roli partii komunistycznej
w Kraju Rad.

Wschodnioniemiecka Izba Ludowa uchwaliła usunięcie z konsty-
tucji NRD zapisu mówiącego o przewodniej roli partii komu-
nistycznej w państwie.

Kandydat czechosłowackiej opozycji na urząd premiera CSRS
Valter Komarek stwierdził, że przyszły ustrój polityczny
kraju powinien być demokratyczny, a jego podstawą ma być
gospodarka rynkowa. Komarek w przemówieniu wygłoszonym
w teatrze w Vinohradach uznał za konieczne zlikwidowanie
dotychczasowego aparatu władzy i odpolitycznienie wojska.

Prezydium czechosłowackiej partii komunistycznej "odważnie"
potępiło inwazję wojsk Układu Warszawskiego w 1968 r. Nowy
szef partii K. Urbanek stwierdził, że poprzednia ekipa
ponosi odpowiedzialność za kryzys w partii i w społeczeń-
stwie. Na posiedzeniu plenarnym KC partii przedstawiony
zostanie projekt wzywający... "komunistów czechosłowackich
do zdystansowania się od polityki byłego przywództwa par-
tii".

2.12.89 r.

Nicolae Ceausescu stwierdził podczas posiedzenia komitetu
wykonawczego rumuńskiej partii komunistycznej, że w pracy
partyjnej i rządu występują pewne niedociągnięcia. Rumuński
dyktator wypowiedział się na rzecz zwiększenia roli parla-
mentu w państwie. Czyżby "najbardziej niezależnemu w bloku
sowieckim szefowi państwa" przekazano informacje, że
"pierestrojka" obowiązuje wszędzie czy też może sam uznał ją
za zjawisko niegroźne dla przyszłości komunizmu ?

* Żołnierze gen. M. Aouna zablokowali dostęp do pałacu prezy-
* denckiego, by uniemożliwić zajęcie tradycyjnej siedziby
* szefa państwa wybranemu pod kontrolą syryjską prezydentowi
Libanu. Gen. Aoun ponownie oświadczył, że wyboru prezydenta
w tym kraju można dokonać dopiero po bezwarunkowym wycofaniu
okupacyjnych wojsk syryjskich. Nie wydaje się, by wysiłki
administracji amerykańskiej, by "rozwiązać kryzys wyborczy
w Libanie" miały wpłynąć na zmianę postawy przywódcy armii
chrześcijańskiej.

----------------------------------------------------------------------

3.12.89 r.

Prezydent Stanów Zjednoczonych G. Bush po zakończeniu
"szczytu na wodzie" u wybrzeży Malty udał się do Brukseli,
gdzie spotkał się z kanlerzem RFN H. Kohlem. Kohl zamierza
przedstawić amerykańskiemu prezydentowi swój plan doprowa-
dzenia do zjednoczenia Niemiec. Omówione mają być również
rezultaty rozmów Bush-Gorbaczow.

W NRD ujawniono aferę korupcyjną. Wszyscy dotychczasowi
członkowie władz partyjnych i państwowych byli w nią zamie-
szani. Egon Krenz, następca E. Honeckera osadzonego w aresz-
cie domowym i oskarżonego o złodziejstwo, ustąpił z zajmowa-
nego stanowiska I sekretarza komunistycznej partii NRD
i zrezygnował z pełnionych funkcji w aparacie państwowym.
Podczas demonstracji Niemcy dawali wyraz przekonaniu, że
zamiana Honeckera na Krenza oznacza zamianę jednego twardog-
łowego komunisty na człowieka z tej samej mafii i żądali
jego dymisji.

Opozycja czechosłowacka skrytykowała skład rządu CSRS powo-
łanego przez L. Adamca, w którym teki ministrów otrzymało
wielu komunistów. Członkom partii powierzono m.in. resort
obrony i ministerstwo bezpieczeństwa. Działacze Forum Obywa-
telskiego żądają zmiany składu gabinetu i grożą nowym straj-
kiem generalny. Wezwali też do demontracji na placu Vaclava
w Pradze.

Rząd CSRS wydał oświadczenie potępiające inwazję wojsk Ukła-
du Warszawskiego w 1968 r. i zapowiedział rozpoczęcie rozmów
z Moskwą na temat wycofania wojsk sowieckich z Czechosło-
wacji.

3.12.89 r.

Lech Wałęsa podczas swojego pobytu w Wielkiej Brytanii
zaatakował w ostrych słowach rząd tego kraju i brytyjskich
przemysłowców, którzy w jego przekonaniu nie dość chętnie
i zbyt wolno angażują się w inicjatywy gospodarcze w Polsce.
Widocznie Wałęsa uważa, że powinnością zachodnich kręgów
przemysłowych jest posłuszeństwo wobec koncepcji formułowa-
nych przez "stronę solidarnościowo-opozycyjną" a zwłaszcza
natychmiastowa realizacja pomysłów przewodniczącego.
Zachowanie Wałęsy podczas zagranicznych podróży budzi
niemałe zdziwienie jego rozmówców. Prezydent RFN von Waiz-
sacker po spotkaniu z Wałęsą powiedział "Wałęsa jest niez-
wykłym zjawiskiem przyrody".

----------------------------------------------------------------------

4.12.89 r.

Na wezwanie Forum Obywatelskiego zgromadziło się na placu
Vaclava w Pradze ponad 2OO tys. osób, by zaprotestować
przeciwko składowi rządu L. Adamca. Jeden z przywódców
studenckich stwierdził: "nowy rząd to po prostu żart".
Zgromadzeni na placu Vaclava demonstranci wznosili okrzyki
"OKŁAMALI NAS JESZCZE RAZ", "RZĄD DO DYMISJI", "NIECH ŻYJE
FORUM OBYWATELSKIE". Manifestanci domagali się również całko-
witej likwidacji rozbrojonych niedawno oddziałów milicji
podelgającej bezpośrednim rozkazom KC komunistycznej partii.
Podczas wiecu Forum Obywatelskie ponownie zagroziło władzom
CSRS zorganizowaniem strajku generalnego.

Również w Bratysławie odbył się wiec, w którym wzięło udział
kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Manifestanci wysunęli identycz-
ne żądania jak w Pradze.

W Moskwie zakończyła się konferencja przedstawicieli państw
należących do Układu Warszawskiego. Wydano oświadczenie,
w którym stwierdza się, że ZSRR, Bułgaria, NRD, Węgry, PRL
uważają inwazję na Czechosłowację w 1968 r. za nieuprawnioną
i stanowiącą naruszenie suwerenności tego kraju.

AFP w swoim komentarzu dotyczącym wydarzeń w Europie Wschod-
niej zwraca uwagę na fakt, że rząd PRL w odróżnieniu od
władz CSRS nie wysunął żądania wycofania wojsk sowieckich
z Polski. Premier PRL Tadeusz Mazowiecki - stwierdza fran-
cuski dziennikarz - zwrócił się podczas swojej wizyty
w Moskwie jedynie o zmniejszenie udziału PRL w kosztach
utrzymania armii sowieckiej stacjonującej w Polsce.

* Generałprezydent Wojciech Jaruzelski złożył wieniec pod
* krzyżem postawionym ku czci górników pomordowanych w kopalni
* "Wujek". Podczas "uroczystości" doszło do manifestacji zor-
ganizowanej przez KPN. Demonstranci wznosili okrzyki:
"JARUZELSKI MASZ KREW NA RĘKACH", "MORDERCA GÓRNIKÓW",
"JARUZELSKI MUSI ODEJŚĆ". Premier PRL Tadeusz Mazowiecki
stwiedził komentując wrogość okazaną Jaruzelskiemu przez
manifestantów: "Trzeba się odnieść z szacunkiem do trudnej
decyzji przybycia do kopalni "Wujek" jaką podjął prezydent.
Nie należy go za to potępiać. Dziś jest to człowiek refor-
my".

4.12.89 r.

Po zakończeniu wizyty w Wielkiej Brytanii Lech Wałęsa
spotkał się z gen. Jaruzelskim, by zdać mu sprawozdanie
z podróży. Przy okazji obaj panowie wyrazili wspólne, zdecy-
dowane poparcie dla premiera PRL Tadeusza Mazowieckiego
i jego rządu oraz złożyli deklarację na rzecz "kontynuowania
procesu demokratyzacji w Polsce".

----------------------------------------------------------------------

5.12.89 r.

W stolicy Armenii Erewaniu 4O tys. ludzi otoczyło gmach Rady
Najwyższej tej republiki. Tłum uniemożliwił przejście
deputowanych na obrady. Demonstranci domagali się usunięcia
z konstytucji zapisu o kierowniczej roli partii komunistycz-
nej, powrotu Górnego Karabachu do Armenii oraz wyeliminowa-
nia z nazwy republiki słów radziecka i socjalistyczna.
Jeżeli żądania nie zostaną spełnione możliwe jest ogłoszenie
strajku generalnego.

* Gen. Klemes Rudnicki odrzucił zaproszenie wicemarszałka
* sejmu PRL Zofii Kuratowskiej do złożenia wizyty w Polsce.
* Gen. Rudnicki dziękując za zaproszenie pisze: "Starałem się
służyć Polsce przez ponad 7O lat. Uważam jednak, iż w chwili
obecnej mój przyjazd byłby przedwczesny". Dalej sędziwy
Generał zauważa, że w Polsce nie nastąpiły jeszcze zmiany,
które uożliwiałyby pojawienie się w ojczyźnie ludzi ze
sztandarami Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Gen. Rud-
nicki wyraża w swoim liście szacunek dla premiera PRL
Tadeusza Mazowieckiego i nadzieję, że jego wysiłki zostaną
uwieńczone suwerennością Polski.

Erich Honecker i kilku jego najbliższych współpracowników
znajduje się w areszcie domowym. Zarzuca się im nadużycie
władzy i sprzeniewierzenie funduszów państwowych.

* Wschodnioniemieckie Nowe Forum potępiło szykany władz NRD
* wobec Polaków podróżujących przez Niemcy Wschodnie. Opozycja
* w stwierdza, że podjęte przez władze decyzje o zakazie doko-
nywania zakupów przez obywateli PRL nie mają na celu ochrony
obywateli NRD lecz mają ukryć prawdziwe przyczyny braków
podstawowych artykułów żywnościowych. Działacze wschodnio-
niemieckiej opozycji stwierdzają, że ograniczenia zastoso-
wane wobec Polaków muszą negatywnie wpływać na stosunki
pomiędzy Polakami a Niemcami.

Władze NRD poinformowały rząd PRL, że wprowadzone niedawno
restrykcje wobec polskich turystów... "zostaną złagodzone".
Brak zdecydowanej reakcji rządu PRL na skandaliczne postę-
powanie władz wschodnioniemieckich nie służy sprawie ułoże-
nia dobrosąsieckich stosunków z Niemcami mieszkającymi na
terenie NRD.

Władze Grecji nie wspuszczają na swoje terytorium posiadaczy
paszportów PRL. Również wycieczki autokarowe zorganizowane
we współpracy z greckimi biurami podróży są zawracane z gra-
nicy Grecji.

----------------------------------------------------------------------

6.12.89 r.

W Kijowie odbyła się demonstracja, w której wzięło udział
około tysiąca osób. Żądano zniesienia uprzywilejowane pozy-
cji partii komunistycznej, liwkidacji cenzury i udostępnie-
nia środków masowego przekazu ukraińskiej opozycji.

W Sofii kilka tysięcy osób uczestniczyło w demonstracji na
rzecz swobód religijnych w Bułgarii. Przedstawicielom buł-
garskiego parlamentu wręczono petycję podpisaną przez ponad
3 tys. osób, w której zawarte są m.in. żądania uniezależnie-
nia Cerkwi od administracji państwowej oraz umożliwienia
duchownym prowadzenia szpitali i innej działalności charyta-
tywnej.

W jednej z restauracji w Pradze Vaclav Havel spotkał się
z nowym sekretarzem komunistycznej partii w Czechosłowacji
i premierem CSRS L. Adamcem. Omawiano sytuację jaka powstała
w wyniku utworzenia nowego rządu CSRS. Opozycja wezwała do
zmian w jego składzie uznając, że powierzenie tak wielu tek
ministerialnych komunistom jest nie do przyjęcia. Jeżeli
skład rządu CSRS nie zostanie zmieniony opozycja utrzyma
swoje wezwanie do strajku generalnego.

Rzecznik czechosłowackiej partii komunistycznej poinformo-
wał, że w ciągu ostatnich kilkunastu dni około 5 tys. człon-
ków partii zwróciło legitymacje. Najwięcej członków opuściło
szeregi partii w zachodniej części Słowacji.

* Nadzwyczajna komisja sejmu PRL stwierdziła, że rząd PRL pod
* kierownictwem Mieczysława Rakowskiego ponosi odpowiedzial-
* ność za zrujnowanie budżetu państwa. Poczynania rządu Rakow-
skiego spowodowały hiperinflację oraz załamanie się
produkcji przemysłowej. Były wicepremier PRL Ireneusz Sekuła
poinformował posłów, że decyzja o likwidacji stoczni gdań-
skiej została podjęta jednoosobowo przez Rakowskiego. Jerzy
Doerffer, ekspert zajmujący się przemysłem stoczniowym
stwierdził, że decyzja o zamknięciu stoczni w Gdańsku nie
miała ekonomicznego uzasadnienia, ponieważ wzrasta gwałtow-
nie koniunktura światowa i można liczyć na wiele zamówień
a flota polska musi wymienić w najbliższym czasie ponad
połowę swoich jednostek. Krzysztof Dowgiałło stwierdził, że
stocznia gdańska powinna korzystać ze specjalnych praw
za jej udział... w uwolnieniu Polski od komunizmu. Z uwagą
należy odnotować oświadczenie posła Dowgiałły, który zapisał
się do grona osób ogłaszających wiadomość o tym, że komunizm
znikł...

----------------------------------------------------------------------

7.12.89 r.

Podczas konferencji prasowej Lech Wałęsa oznajmił, że res-
trykcje zastosowane wobec polskich turystów (wyłącznie pol-
skich !) są "zupełnie naturalne w sytuacji ciągłego niedo-
rozwoju i braków na rynku. Można to było przewidzieć, bo gdy
jest mało towarów, to człowiek człowiekowi staje się wilkiem
i wtedy najłatwiej atakować obcych".

7.12.89 r.

* 8 grudnia br. miały się odbyć wybory regionalnych władz NSZZ
* "Solidarności" Ziemi Łódzkiej. W Łodzi utworzono wspólną
* Komisję Wyborczą, w której reprezentowane są dwie struktury
"Solidarności" działające w tym regionie: nominowany przez
Wałęsę oddział KKW i Tymczasowy Zarząd Regionu NSZZ "Soli-
darność" kierowany przez Andrzeja Słowika, Jerzego Kropiw-
nickiego i Grzegorza Palkę. Konflikty w oddziale łódzkim KKW
spowodowały, że jedynym kandydatem na przewodniczącego
Zarządu Regionu z jego ramienia zgodził się zostać Andrzej
Bociek - działacz mało znany. Z obawy, że Bociek może przeg-
rać z kandydatem TZR na przewodniczącego Andrzejem Słowikiem
Regionalna Komisja (oddział KKW) zwrócił się do Regionalnej
Komisji Wyborczej o przesunięcie wyborów na styczeń przysz-
łego roku - Komisja Wyborcza wniosek ten odrzuciła. W tej
sytuacji RKW w Łodzi zwróciło się Krajowej Komisji Wyborczej
mianowanej przez Krajową Komisję Wykonawczą. Krajowa Komisja
Wyborcza wydała postanowienie odroczenia wyborów w Łodzi
ignorując wcześniejsze postanowienia łodzkiej komisji wybor-
czej oraz stanowisko Komisji Zakładowych NSZZ "Solidarność"
w tym regionie. Widocznie Bociek musi wygrać...

* Minął rok od tragicznego w skutkach trzęsienia ziemi w Arme-
* nii. Z całego świata napłynęła wówczas do ZSRR pomoc.
* Przysyłano odzież, żywność, materiały i sprzęt budowlany,
pieniądze. Jak wykorzystano tę pomoc nie wiadomo. Wiadomo
natomiast, że około 2 tys. rodzin ormiańskich w dalszym
ciągu wegetuje w prowizorycznych barakach i namiotach.

Rada Najwyższa Litewskiej SSR podjęła decyzję o wykreśleniu
z republikańskiej konstytucji zapisu o przewodniej roli
partii komunistycznej.

W NRD 5 oficjalnych partii i 7 ugrupowań opozycyjnych rozpo-
częło obrady "okrągłego stołu". Spotkanie trwało 7 godzin.
Jego rezultatem było wyznaczenie terminu wolnych wyborów:
6 maja 199O r. Tysiące demonstrantów zebranych wokół kościo-
ła, w którym odbywały się obrady, żądały likwidacji tajnej
policji politycznej, domagały się wolnych wyborów i posta-
wienia przed sądem dawnych prominentów. Protestowano również
przeciwko udziałowi komunistów w rozmowach "okrągłego stołu"
i niedopuszczeniu niektórych ugrupowań opozycyjnych.

Kilka tysięcy osób niosących ikony i krzyże uczestniczyło
w Sofii w demonstracji zorganizowanej przez Komitet Obrony
Praw Religijnych, Wolności Sumienia i Wartości Duchowych.
W dostarczonej do parlamentu petycji podpisanej przez kilka
tysięcy osób żądano m.in. oddzielenia Kościoła (Cerkwi) od
państwa, prawa do prowadzenia przezeń szpitali, transmisji
mszy przez radio i telewizję. Demonstranci żądali ponadto
wolnych wyborów i usunięcia konstytucyjnego zapisu o "prze-
wodniej roli partii komunistycznej".

W Bułgarii ugrupowania opozycyjne zawarły porozumienie
o współdziałaniu i zawiązały tzw. Unię. Przewodniczącym
został Żelio Żelew.

7.12.89 r.

W muzułmańskiej części Bejrutu przeprowadzono jednodniowy
strajk powszechny dla poparcia prezydenta Libanu Eliasa
Hravi. Akcja była wymierzona przeciwko chrześcijańskiemu
generałowi Aounowi, który nie uznał wyboru Hraviego jako
"marionetki Syrii" i domaga się wycofania wojsk syryjskich
z Libanu.

Irak poinformował o wystrzeleniu swej pierwszej rakiety
kosmicznej. W rewelację władz irackich powątpiewają zachodni
eksperci.

----------------------------------------------------------------------

8.12.89 r.

Prezydent CSRS ogłosił amnestię, która obejmie większość
więźniów politycznych. Przypadkami w których umieszczenie
w więzieniu za działalność polityczną ukryte zostało pod
sfabrykowanymi zarzutami kryminalnymi ma rozpatrzyć proku-
ratura generalna.

Desygnowany na premiera CSRS Marian Czalfa oświadczył, że
w rządzie, który zamierza utworzyć połowa tek ministe-
rialnych zostanie powierzona osobom niezwiązanym z żadną
oficjalnie działającą partią polityczną.

W Pradze poinformowano, że rząd CSRS wystosował do władz
radzieckich notę, w której zawarta jest propozycja rozpo-
częcia rozmów na temat wycofania wojsk sowieckich z Czecho-
słowacji.

Kanclerz RFN Helmuth Kohl w przemówieniu wygłoszonym podczas
sesji Parlamentu Europejskiego w Sztrasburgu oświadczył, że
uznaje za ostateczną zachodnią granicę Polski na Odrze i Ny-
sie. Kohl wypowiedział się także na temat perspektywy zjed-
noczenia Niemiec. Zaapelował o uznanie prawa Niemców do
samostanowienia. Kanlerz RFN zwrócił się do Parlamentu
Europejskiego o wydanie deklaracji stwierdzającej prawo
obywateli obu państw niemieckich do samookreślenia.

Amerykański sekretarz stanu J. Baker poinformował, że Zwią-
zek Radziecki potwierdził swoje zobowiązanie złożone w lip-
cu br. Władze ZSRR stwierdziły wówczas, że nie użyją siły
w celu stłumienia demokratycznych przemian w Europie
Wschodniej.

Władze sowieckie twierdzą, że zaprzestały dostarczania broni
do Nikaragui. Moskwa apeluje do innych państw, by uczyniły
to samo. Ciekawe kiedy wywiad zachodni odkryje, że Związek
Radziecki nadal zaopatruje w sprzęt wojskowy reżim Daniela
Ortegi.

Przewodniczący komisji d/s obywatelstwa przy Radzie Najwyż-
szej ZSRR poinformował, że pisarze radzieccy przebywający
na emigracji mogą wystąpić o przywrócenie sowieckiego
obywatelstwa. Stwierdził przy tym, że pozbawienie ich obywa-
telstwa ZSRR było bezprawne.

W Tybecie okupacyjne władze chińskie aresztowały 5 uczniów
szkół średnich za kolportaż ulotek z tybetańskim godłem na-
rodowym (lew na tle gór).

----------------------------------------------------------------------

9.12.89 r.

* W Chinach odbyła się pierwsza od chwili spacyfikowania
* demonstracji na Placy Niebiańskiego Spokoju manifestacja.
* Pod budynkiem pekińskiej rozgłośni radiowej zgromadziło się
około 1OO osób, które trzymały tranparenty z napisami:
"WOLNOŚĆ I DEMOKRACJA", "DLACZEGO CHINY SĄ TAKIE BIEDNE?".
Milicja brutalnie zaatakowała demonstrantów. 7 osób aresz-
towano.

* Na kary od 5 do 19 lat więzienia chiński sąd skazał 11 tybe-
* tańskich mnichów buddyjskich za stworzenie organizacji
* Tybetańska Niepodległość. W przemyconym na Zachód manifeście
tej grupy mowa jest o odrodzeniu wolnego i demokratycznego
państwa tybetańskiego.

W Czechosłowacji trwają przygotowania do sformowania nowego
rządu CSRS. Nowy premier CSRS Marian Czalfa planuje konsul-
tacje w tej sprawie z czechosłowacką partią komunistyczną
oraz przedstawicielami opozycji reprezentowanej w Forum
Obywatelskim, a także członkami klubu 'Nova' zrzeszającego
członków ekipy Dubczeka.

Władze CSRS planują wyprzedaż na Zachód wielu dzieł sztuki
znajdujących się w czechosłowackich muzeach. Poinformowali
o tym przedstawiciele londyńskiego Domu Aukcyjnego Dzieł
Sztuki. Natomiast przedstawiciel władz CSRS oświadczył, że
niektóre dzieła niewątpliwie nie zostaną sprzedane, ponieważ
wywołałoby to wiele protestów.

W Berlinie Zachodnim odbyła się demonstracja przeciwko pro-
jektowanemu zjednoczeniu Niemiec. Do zachodnioberlińskich
demontrantów dołączyli licznie przybysze z Berlina Wschod-
niego.

W gmachu sejmu PRL odbyło się posiedzenie przedstawicieli
regionalnych Komitetów Obywatelskich. Premier PRL Tadeusz
Mazowiecki wygłosił przemówienie, w którym zwrócił się do
zgromadzonych o poparcie polityki rządu. Mazowiecki stwier-
dził, że Polska powinna dać przykład stabilizacji i osiąga-
nia zmian na drodze ewolucji innym krajom Europy Wschodniej.
W spotkaniu uczestniczyli Lech Wałęsa i Bronisław Geremek.

Miejska Rada Narodowa w Krakowie poinformowała, że do 12 bm.
pomnik Lenina zostanie usunięty z Nowej Huty. Stwierdzono,
że pomnik zostanie przeniesiony w inne miejsce.

Nadal trwają strajki w więzieniach. Niefortunne decyzje
władz PRL oraz wyniki debaty w sejmie i senacie PRL zaogniły
sytuację. Więźniowie z Goleniowa zdecydowali się na przerwa-
nie protestu w obliczu groźby zaatakowania ich przez ponad
1OOO uzbrojonych funkcjonariuszy ZOMO. Natomiast w Czarnym,
Kamińsku i Olsztynie strajki więźniów są kontynuowane.

W Bułgarii trwa czystka w partii komunistycznej. Z jej sze-
regów usunięto m.in. Todora Żiwkowa. W Biurze Politycznym
pozostali tylko trzej członkowie poprzedniej ekipy. Nowy
szef partii Peter Mładenow oskarżył Żiwkowa o popełnienie
błędów, które spowodowały obecną, krytyczną sytuację w Buł-
garii.

9.12.89 r.

Władze Syrii zaproponowały prezydentowi Libanu pomoc wojsko-
wą w celu opanowania pałacu prezydenkiego otoczonego przez
oddziały gen. M. Aouna. Tymczasem w szeregach chrześcijan
dochodzi do podziałów. Niektórzy przywódcy postanowili wbrew
stanowisku gen. Aouna uznać wybranego przez parlament prezy-
denta.

----------------------------------------------------------------------

1O.12.89 r.

Pomnik Lenina został usunięty z Nowej Huty.

Wicepremier PRL Jan Janowski poinformował, że jeszcze w tym
roku zostaną pięciokrotnie podniesione ceny węgla. Energia
elektryczna zdrożeje siedmiokrotnie.

Na wezwanie opozycji bułgarskiej odbył się w Sofii wiec,
który zgromadził ok. 1OO tys. osób. P. Simenow, jeden z czo-
łowych działaczy opozycji stwierdził, że raz na zawsze minę-
ły w Bułgarii czasy rządów totalitarnnych. Zgromadzeni
skandowali hasła na rzecz wolnych wyborów i demokracji.

Sprzeciw M. Gorbaczowa wobec postulatu usunięcia z konsty-
tucji ZSRR zapisu o kierowniczej roli partii komunistycznej
w państwie wywołał demonstrację. Na wiecu zorganizowanym
z okazji Międzynarodowego Dnia Praw Człowieka domagano się
skreślenia punktu 6 z sowieckiej konstytucji, który zapewnia
partii uprzywilejowaną pozycję. Kilkunastotysięczny tłum
wyruszył ze stadionu olimpijskiego ulicami Moskwy. W pocho-
dzie powiewały rozmaite transparenty - niekiedy ze sobą
sprzeczne np.: "NIE DAMY SIĘ OBRAŻAĆ GORBACZOWOWI" (li-
tewski), "POPIERAMY GORBACZOWA". Popołudniu Związek Demokra-
tyczny zorganizował w centrum Moskwy drugą manifestację pod
w proteście przeciwko łamaniu praw człowieka w ZSRR.
Interweniowała milicja. Wiele osób pobito, kilka poważnie
raniono. Aresztowano kilkadziesięciu uczestników demon-
stracji.

Gustaw Husak, jak informują agencje prasowe, po raz ostatni
wystąpił w roli prezydenta CSRS przyjmując ślubowanie nowego
rządu kierowanego przez Mariana Czalfa. Po przyjęciu
ślubowania rządu Gustaw Husak podał się do dymisji. W skład
tego rządu wchodzi 1O komunistów i 7 osób bezpartyjnych oraz
4 przedstawicieli partii podporządkowanych komunistom.
Resortem bezpieczeństwa będzie kierować trzyosobowy komitet
w składzie: premier CSRS Marian Czalfa, wicepremier Komarek
i Jan Zarnogurski.

Fidel Castro przemawiając z okazji kubańskiego "dnia pamię-
ci" oskarżył kraje Europy Wschodniej o zdradę idei socjaliz-
mu. Castro stwierdził, że kraje wschodnioeurpejskie chcą
przyłączyć się do Stanów Zjednoczonych i innych krajów
Zachodu w celu "kolonialnego eksploatowania krajów trzeciego
świata". Kubański dyktator przestrzegał przed zdominowaniem
świata przez Stany zjednoczone.
W RFN widać pierwsze oznaki zaniepokojenia z powodu nowej
fali uchodźców z NRD. Podania o zezwolenie na osiedlenie w
Niemczech Zachodnich składa codziennie około 2 tys. obywate-
li wschodnioniemieckich. Rzecznik partii socjaldemokratycz-
nej zaproponował rozważenie podjęcia środków prawnych mają-
cych na celu ograniczenie liczby przesiedleń.

1O.12.89 r.

Powstańcy afgańscy poinformowali o zestrzeleniu 5 samolotów
armii reżimowej i zabiciu w kilku potyczkach 18 żołnierzy
Nadżibullaha. Informacje na temat sytuacji w Afganistanie są
nadzwyczaj skąpe. Agencje prasowe zafascynowane "pierestroj-
ką" w Europie Wschodniej jakby straciły z pola widzenia
nadal trwający dramat w Afganistanie.

--------------------------------------------------------------------

11.12.89 r.

* Dalaj Lama XIV duchowy przywódca tybetańczyków, przebywający
* na emigracji w Indiach, odebrał w Oslo Pokojową Nagrodę Nob-
* la. W uroczystości, wbrew naciskom chińskim, wzięli udział
król Norwegii oraz premier. Władze ChRL w nocie skierowanej
do rządu norweskiego uznają przyznanie tej nagrody Dalaj
Lamie za "prowokację wobec narodu chińskiego oraz mieszanie
się w wewnetrzne sprawy ChRL".

Dalaj Lama XIV w przemówieniu wygłoszonym podczas uroczysto-
ści wręczenia nagrody zaapelował do Wolnego Świata o pomoc
dla Tybetu. Przedstawił również pokojowy plan rozwiązania
problemu tybetańskiego.

* Władze Hongkongu w porozumieniu z rządem Wielkiej Brytanii
* rozpoczęły deportację 5O tys. uciekinierów z Wietnamu.
* Pierwszych 5O Wietnamczyków wydawano w ręce władz WRLD.

W Chinach rozpoczęła się kolejna seria procesów politycz-
nych. Przed sądem (rozprawy odbywają się za zamkniętymi
drzwiami) stają kolejni uczestnicy czerwcowych manifestacji
na Placu Niebiańskiego Spokoju. Studenci oskarżani są
o działalność kontrrewolucyjną - grożą im wyroki do 1O lat
więzienia.

W Berlinie Zachodnim doszło do spotkania ambasadorów tzw.
krajów sprzymierzonych: USA, ZSRR, Francji, W. Brytanii.
Omawiano sytuację w Niemczech, a zwłaszcza przyszłość Berli-
na. Po zakończeniu spotkania wydano ogólnikowy komunikat.

Sekretarz generalny KPZR M. Gorbaczow odbył rozmowę
telefoniczną z następcą Egona Krenza Gregorem Gizy. Jak
poinformowano Gorbaczow podkreślił konieczność zachowania
ciągłości władzy. Gizy wyraził nadzieję, że ZSRR, pomoże
niemieckim komunistom "w dziele odnowy partii i wprowadzeniu
reform demokratycznych".

W Lipsku odbył się wiec, w którym uczestniczyły dziesiątki
tysięcy osób. W czasie manifestacji zorganizowanej pod
hasłami wprowadzenia demokracji widać było transparenty
z napisami: "SOCJALIZM - NIE DZIĘKUJĘ!", "NIEMCY - ZJEDNO-
CZONA OJCZYZNA".

Apel Andreja Sacharowa o przeprowadzenie dwugodzinnego
strajku ostrzegawczego został zignorowany. Na terenie ZSRR
strajkowało jedynie 13 kopalń zagłębia węglowego w Workucie.

* Lech Wałęsa wystąpił z inicjatywą przyznania rządowi PRL
* nadzwyczajnych uprawnień do zarządzania gospodarką. Wałęsa
* zapowiedział wystąpienie z tym pomysłem na forum sejmu PRL.
11.12.89 r.

* Piotr Nowina-Konopka - do niedawna rzecznik Lecha Wałęsy,
* obecnie minister stanu i jeden z najbliższych współpracowni-
* ków generałprezydenta Jaruzelskiego - omawiał podczas kon-
ferencji prasowej dylematy generała, który bierze na siebie
odpowiedzialność za wprowadzenie stanu wojennego. Wielkim
przeżyciem dla generała - informował Konopka - była jego
wizyta w kopalni "Wujek" uwieńczona oddaniem przez prezyden-
ta PRL pokłonu przed krzyżem upamiętniającym pomordowanych
górników...

Rząd PRL ogłosił kolejną dewaluację złotówki - tym razem
o 16 %. Oficjalny kurs dolara wynosi obecnie 5 tys. zł
(o 8OO zł więcej niż tydzień temu).

Sowiecka "Prawda" zamieściła pełen oburzenia komentarz
w związku z usunięciem pomnika Lenina z Nowej Huty. W arty-
kule stwierdzono, że zdemontowanie pomników Feliksa Dzier-
żyńskiego (w Warszawie) i Lenina stanowi zniewagę dla narodu
radzieckiego.

----------------------------------------------------------------------

12.12.89 r.

* Lech Wałęsa postuluje, by rząd PRL otrzymał specjalne upraw-
* nienia. W wydanym oświadczeniu stwierdza, że "zdaje sobie
* sprawę z kontrowersyjności tej propozycji". Jednakże postu-
lat ten nie wydaje się kontrowersyjny...

Rząd PRL zapowiedział podwyżkę cen węgla (pięciokrotną)
i energii elektrycznej (siedmiokrotną). Przewiduje się
w przyszłym roku 2O% spadek płac realnych i ogromną podwyżkę
wszystkich artykułów.

Sekretarz stanu USA James Baker spotkał się w Berlinie Za-
chodnim z kanlerzem RFN Helmuthem Kohlem. Omawiano dziesię-
ciopunktowy plan Kohla doprowadzenia do zjednoczenia obu
państw niemieckich. Plan ten został skrytykowany przez
ministra spraw zagranicznych PRL Krzysztofa Skubiszeskiego,
ponieważ nie zawiera deklaracji nienaruszalności granicy na
Odrze i Nysie.

Jasser Arafat, przywódca Organizacji Wyzwolenia Palestyny
zaproponował przeprowadzenie rozmów pokojowych z Izraelem...
w Warszawie.

W Sofii odbyła się kolejna demonstracja na rzecz wprowadze-
nia demokratycznych reform. Kilkadziesiąt tysięcy osób
zebrało się pod gmachem KC komunistycznej partii. Palono
świece - tłum milczał.

W Moskwie rozpoczął się zjazd deputowanych do Rady Najwyż-
szej ZSRR. Andrej Sacharow wezwał do usunięcia z konstytucji
ZSRR zapisu o kierowniczej roli partii komunistycznej
w państwie. M. Gorbaczow zdecydowanie przeciwstawił się tej
propozycji. Sacharow wezwał do dwugodzinnego strajku gene-
ralnego w Związku Radzieckim w celu wywarcia presji na Gor-
baczowa i Radę Najwyższą. Część deputowanych poparła to
wezwanie.

----------------------------------------------------------------------

13.12.89 r.

W wielu miastach Polski (m.in. w Warszawie, Wrocławiu,
Katowicach i Krakowie) odbyły się demonstracje zorganizowane
w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Przeciwko manifes-
tantom, którzy domagali się ustąpienia gen. Jaruzelskiego
i pociągnięcia do odpowiedzialności osób odpowiedzialnych za
przestępstwa stanu wojennego, władze PRL wysłały oddziały
ZOMO. Kilkadziesiąt osób pobito, jest wielu rannych.
Organizatorem lub współorganizatorem większości demonstracji
była Organizacja Solidarność Walcząca.

* W Hongkongu odbyła się wielotysięczna manifestacja Wietnam-
* czyków, którzy protestowali przeciwko rozpoczętemu depor-
* towaniu ich do Wietnamu.

W Bułgarii utworzono komitet na rzecz równouprawnienia
ludności pochodzenia Tureckiego. Komitet wystosował apel
o respektowanie wobec Turków praw przysługujących mniej-
szościom narodowym.

Odpowiadając na pytania dziennikarzy rzecznik prasowy rządu
PRL Małgorzata Niezabitowska oświadczyła, że rząd Tadeusza
Mazowieckiego nie zamierza zwracać się do sejmu PRL o spec-
jalne uprawnienia. Niezabitowska nawiązywała do kolejnego
pomysłu Lecha Wałęsy, który uznał, że rząd PRL powinien
takie uprawnienia uzyskać. Rzecznik rządu stwierdził, że
jeżeli sejm i senat PRL z własnej inicjatywy uchwalą
specjalne uprawnienia dla rządu Mazowieckiego ułatwi to
wprowadzenie reformy gospodarczej.

Rząd PRL podjął decyzję przetransportowania reaktorów atomo-
wych przeznaczonych dla elektrowni w Żarnowcu do najbliż-
szej jednostki wojskowej. W późniejszym czasie zostaną
podjęte decyzje dotyczące kontynuowania lub przerwania
budowy w Żarnowcu.

"Parlament" Słowacji wysunął kandydaturę Aleksandra Dubczeka
na stanowisko prezydenta CSRS. Dubczek został odsunięty od
władzy po wkroczeniu do Czechosłowacji w 1968 r. wojsk
Układu Warszawskiego.

Władze węgierskie przeprowadziły wstępne rozmowy w Moskwie
na temat wycofania wojsk sowieckich z terytorium Węgier. Nie
ustalono daty ewakuacji. ZSRR ogłosił o wycofaniu z Węgier
1O tys. swoich żołnierzy (na Węgrzech stacjonuje w/g
oficjalnych danych ponad 6O tys. sowieckich żołnierzy).

----------------------------------------------------------------------

14.12.89 r.

* Rozgłośnia Polska RWE poinformowała, że 1 marca 199O r.
* zostanie otwarte w Warszawie biuro Radia Wolna Europa.
* Oświadczenie w tej sprawie miał złożyć nowy dyrektor sekcji
polskiej RWE Piotr Mroczyk przebywający z wizytą w Warsza-
wie.

* Prezes Komitetu d/s Radia i Telewizji Andrzej Drawicz
* przebywa z kolejną wizytą w Moskwie - spotkał się z przewod-
* niczącym sowieckiego Radiokomitetu Michaiłem Nienaszewem.

Parlament Europejski uchwalił rezolucję wzywającą RFN do
jednoznacznego uznania granicy na Odrze i Nysie.

14.12.89 r.

Komisje spraw zagranicznych sejmu PRL i zachodnioniemieckie-
go Bundestagu postanowiły zacieśnić wzajemne kontakty.
Postanowiono zwołać wiosną przyszłego roku wspólną sesję obu
komisji.

Na Krymie komandosi "specnazu" wspomagani przez miejscowych
Rosjan przemocą zlikwidowali "nielegalne" osiedle Tatarów,
powracających do swej ojczyzny po latach zsyłki. Atakowani
bronili się w swych namiotach i ziemiankach butelkami
z benzyną. Rodowici mieszkańcy Krymu nadal nie mają prawa
powrotu do swego kraju.

M. Gorbaczow zapowiedział zwołanie sesji Rady Najwyższej
ZSRR poświęconej przyszłości Górnego Karabachu. W ubiegłym
miesiącu władze ZSRR przywróciły, mimo protestów Ormian,
Azerbejdżańską administrację w tym rejonie.

Minister spraw zagranicznych CSRS Jiri Dienstbir oświadczył
podczas konferencji prasowej, że rozpoczął rozmowy na temat
wycofania wojsk radzieckich z Czechosłowacji.

Kandydat na prezydenta CSRS Vaclav Havel powiedział, że
jeżeli zostanie mu powierzone to stanowisko będzie sprawował
urząd jedynie do czasu najbliższych wyborów.

Sześciu funkcjonariuszy czechosłowackiego MSW zawieszono
w czynnościach służbowych i postawiono w stan oskarżenia
w związku z brutalną pacyfikacją demonstracji na placu
Vaclava w dniu 17 listopada br.

* Przed gmachem bułgarskiego "parlamentu" miała miejsce mani-
* festacja, która zgromadziła ponad 5O tys. osób. Demonstrację
* wywołała wiadomość o odroczeniu o miesiąc debaty na temat
skreślenia z konstytucji zapisu o kierowniczej roli partii
komunistycznej w państwie. Manifestanci żądali rozwiązania
"parlamentu", ustąpienia rządu i rozpisania wolnych wyborów.

Podczas spotkania deputowanych do Rady Najwyższej ZSRR Jurij
Afanasjew stwierdził, że konieczne jest natychmiastowe
powołanie oficjalnego ugrupowania opozycyjnego w celu przys-
pieszenia procesu "przebudowy". Ugrupowanie to - powiedział
następnie Afanasjew - mogłoby przekształcić się w partię;
prowadziłoby to do przekreślenia monopolu partii komunis-
tycznej.

----------------------------------------------------------------------

15.12.89 r.

444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444
W Moskwie zmarł prof. Andrej Sacharow. Sacharow był wielo-
letnim więźniem politycznym. W uznaniu jego zasług w walce
o przestrzeganie praw człowieka w Związku Radzieckim otrzy-
mał Pokojową Nagrodę Nobla. Na ręce Eleny Boner, żony
zmarłego, napływają depesze kondolencyjne z całego świata.

444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444

15.12.89 r.

Lech Wałęsa otrzymał dramatyczny list z prośbą o pomoc od
rumuńskiego pastora pochodzenia węgierskiego Laszlo Toekesa.
Ks. Toekes był wielokrotnie prześladowany za swą krytyczną
postawę wobec rumuńskiego dyktatora. Ostatnio sądownie naka-
zano mu opuszczenie miasta Temesvsr.

* W nocy z 14 na 15 grudnia br. na grupę uczestników pikiety
* blokującej wyładunek reaktorów atomowych przeznaczonych dla
* elektrowni w Żarnowcu napadła kilkudziesięcioosobowa grupa
mężczyzn. Pikietujących pobito i odciągnięto z miejsca
protestu. Napastnicy twierdzili, że są pracownikami budowy
w Żarnowcu i "Elbudu".

W Krakowie trwa krajowy zjazd NSZZ "Solidarność" Rolników
Indywidualnych. Obrady rozpoczęła uroczysta msza odprawiona
przez metropolitę krakowskiego Franciszka kard. Macharskie-
go.

Szef MSZ PRL Krzysztof Skubiszewski poinformował, że począ-
wszy od stycznia przyszłego roku Polska otrzyma dużą pomoc
finasową i gospodarczą z różnych krajów zachodnich.

* W wyborach prezydenckich w Chile zwyciężył kandydat opozy-
* cji, który uzyskał ponad 5O % głosów. Kandydat wysunięty
* przez partię gen. Pinocheta uzyskał niespełna 26 % głosów.
Prezydent elekt Elwen oświadczył, że wojsko nie będzie miało
żadnego wpływu na sposób sprawowania władzy. Na ulicach San-
tiago setki tysięcy ludzi świętowało zwycięstwo. Policja
zaatakowała niektóre grupy demonstrantów. Sukces wyborczy,
jak widać, nie oznacza automatycznej śmierci starych
"porządków"...

* W Sofii miała miejsce kolejna demonstracja. Tym razem wezwa-
* li do niej bułgarscy prawnicy, którzy domagają się zmiany
* obowiązujących przepisów prawnych. Pod gmachem bułgarskiego
"parlamentu" zgromadziło się ponad 4O tys. ludzi domagają-
cych się usunięcia z konstytucji tego kraju zapisu o prze-
wodniej roli partii komunistycznej w państwie. Zgromadzonych
manifestantów zapewniono, że taka właśnie uchwała zostanie
podjęta na najbliższej sesji w styczniu przyszłego roku.
Władze Bułgarii ogłosiły amnestię dla więźniów politycznych.
Przed budynkiem radia i telewizji w Sofii odbyła się druga
w dniu dzisiejszym demonstracja - protestowano przeciwko
kłamliwemu informowaniu przez RTV o działalności opozycji.

W Czechosłowacji trwa demontaż zasieków na granicy austriac-
ko-czechosłowackiej.

Ministerstwo obrony CSRS poinformowało, że zakończono przy-
gotowania do skrócenia zasadniczej służby wojskowej z dwóch
lat do 18 miesięcy. Czechosłowacki MON czeka już tylko
na uchwalenie przez "parlament" odpowiednich przepisów.

Władze węgierskie zapowiedziały 3O % redukcję wydatków na
zbrojenia.
15.12.89 r.

Ministrowie spraw zagranicznych państw należących do Paktu
Północnoatlantyckiego wydali oświadczenie, w którym wyrażają
zadowolenie z powodu przemian zachodzących w Związku Ra-
dzieckim i krajach Europy Wschodniej. Sygnatariusze dokumen-
tu stwierdzają jednak, że do tej pory "demokratyzacja" nie
doczekała się instytucjonalnych zabezpieczeń. W tej sytuacji
NATO musi brać pod uwagę zagrożenia jakie Układ Warszawski
stwarza dla Zachodu.

----------------------------------------------------------------------

16.12.89 r.

* W położonym w zachodniej Rumunii mieście Timisoara (po wę-
* giersku: Temesvsr), zamieszkałym przez liczną mniejszość
* węgierską, władze usiłowały usunąć z parafii pastora Laszlo
Toekesa. W jego obronie stanęli ludzie. Doszło do starć
z tajną policją polityczną Securitate. Tłum demonstrantów
ruszył na miasto, niszcząc liczne portrety Ceausescu i demo-
lując księgarnie wypełnione dziełami "conducatora". Wieczo-
rem do Timisoary przybyły oddziały wojska. Na ulicach
wystawiono karabiny maszynowe i czołgi.

* Władze Ludowo-Demokratycznej Republiki Wietnamu wystosowały
* protest przeciwko akcji deportacji uchodźców wietnamskich
* z Hongkongu do Wietnamu. Miejmy nadzieję, że ten protest
(niezależnie od intencji władz w Hanoi) uchroni Wietnamczy-
ków, którym udało się zbiec z komunistycznego piekła przed
wydaniem w ręce władz wietnamskich. Swoją drogą rządowi
Wielkiej Brytanii powołanie się przez jeden z najbardziej
zbrodniczych reżimów na świecie na porozumienia genewskie
w sprawie uchodźców dla skrytykowania decyzji Londynu powin-
no dać do myślenia.

Kanclerz RFN Helmuth Kohl, który przybył z oficjalną wizytą
do Budapesztu, wyraził wdzięczność i uznanie dla rządu
węgierskiego za umożliwienie obywatelom NRD wyjazdu do
Niemiec Zachodnich. Kanlerz wyraził przekonanie, że postępo-
wanie władz węgierskich miało istotny wpływ na zmiany
zachodzące obecnie w NRD.

Przebywający w areszcie domowym Erich Honecker przesłał do
zjazdu komunistycznej partii NRD list zawierający samokryty-
kę. Honecker przyznaje się do "popełnionych błędów" - za-
przecza jedynie popełnieniu nadużyć finansowych dla celów
prywatnych. Obradujący komuniści wschodnioniemieccy otrzy-
mali również list od "bratniej" KPZR: "My, komuniści ra-
dzieccy zdążyliśmy już doświadczyć na własnej skórze, że
życia nie możn zamknąć w dogmatach" itd.

W NRD odnotowano wzrost ilości grup neofaszystowskich. Soc-
jologowie wschodnioniemieccy zapewniają, że ugrupowania te
mają mizerne zaplecze społeczne - ok. 2 %.

Ambasador ZSRR w Bonn Jurij Kwiciński oświadczył, że władze
radzieckie nie wyrażą zgody "na zaanektowanie NRD przez
RFN". Moskwa - stwierdził ambasador - przeciwstawi się
wszelkim próbom destabilizacji państwa, z którym "łączą ją
emocjonalne stosunki oraz wspólnota interesów gospodarczych
i sojusz wojskowy".

16.12.89 r.

Na wyspę św. Marcina na Karaibach przybyli prezydent Stanów
Zjednoczonych G. Bush oraz prezydent Francji F. Mitterand.
Rozmowy obu mężów stanu mają dotyczyć sytuacji w Europie
Wschodniej oraz międzynarodowego terroryzmu.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy przyznał Polsce pierwszą
ratę pomocy finansowej w wysokości 7OO mln dolarów.

----------------------------------------------------------------------

17.12.89 r.

* W Timisoarze doszło do masakry bezbronnej ludności cywilnej.
* Karabinami maszynowymi strzelano do ludzi wracających z mszy
* w katedrze. Liczba ofiar jest nieznana, ale bardzo wielka,
zabito wiele dzieci. Zwłoki leżące na ulicy wojsko zbiera
i wywozi ciężarówkami. Żołnierze mordują na ulicach przypad-
kowe osoby. Miasto odcięte jest od świata. Czołgi i trans-
portery opancerzone na ulicach. Z powietrza sytuację w mieś-
cie kontrolują helikoptery. Do demonstracji doszło również
w Braszowie.
Prezydent RFN Richard von Weizsacker spotkał się z premierem
NRD Hansem Modrowem i przewodniczącym Rady Państwa NRD Man-
fredem Gerlachem. To niepodziewane spotkanie miało miejsce
w kościele w Poczdamie, w którym alianci dokonali po zakoń-
czeniu II wojny światowej podziału Niemiec na strefy okupa-
cyjne. Omawiano możliwość zjednocenia Niemiec.

Natan Szczarański, wydalony ze Związku Radzieckiego przed
trzema laty, nie otrzymał wizy sowieckiej. Szczarański
chciał wziąć udział w pogrzebie swojego zmarłego przyjaciela
Adreja Sacharowa.

Prascy studenci zorganizowali wielotysięczną demonstrację
dla poparcia kandydatury Vaclava Havela na stanowisko
prezydenta CSRS. Studenci przeszli pochodem ulicami Pragi po
nabożeństwie, podczas którego Prymas Czech Frantšek kard.
Tomašek wyraził poparcie dla kandydatury Havela.

* W Krakowie zakończył się krajowy zjazd NSZZ "Solidarność"
* RI. Na przewodniczącego Związku wybrano Gabriela Janowskie-
* go. Zjazd zobowiązał nowe władze "Solidarności" rolniczej do
przekazania rządowi PRL stanowiska Związku wobec zagrożenia
załamania gospodarki żywnościowej. Wybór Gabriela Janowskie-
go na przewodniczącego zaniepokoił: urząd prezydenta PRL,
KKW NSZZ "Solidarność" oraz niektórych biskupów. Wiele
wskazuje na to, że podczas kadencji Janowskiego Związek
Rolników Indywidualnych będzie organizacją samodzielną.

----------------------------------------------------------------------

18.12.89 r.

* W Timisoarze nadal utrzymuje się napięta sytuacja. Stłumie-
* nie demonstracji, której początkiem stała się próba usunię-
* cia z miasta przez milicję pastora Laslo Tokesa, nie pow-
strzymuje determinacji mieszkańców Timisoary. Po południu
przed katedrą zebrały się tysiące ludzi z zapalonymi znicza-
mi. Żądano możliwości pogrzebania ofiar niedzielnej masakry.
Do demonstrantów strzelano z czołgów. Na wszystkich więk-
szych skrzyżowaniach wojsko rozlokowało czołgi. Tymczasem
dyktator Rumunii Nicolae Ceausescu udał się z wizytą do Ira-
nu. Granice Rumunii zostały prawie całkowicie zamknięte
- zdobycie wiadomości o rozwoju sytuacji w Timisoarze i w
Braszowie jest bardzo trudne.

Według informacji agencji Tanjug, milicjanci rumuńscy
dobijali rannych leżących na ulicach.

Rządy i parlamenty protestują przeciwko masakrze w Timisoa-
rze.

W pobliżu Moskwy odbył się pogrzeb prof. Andreja Sacharowa.
Zmarłego pożegnały wielotysięczne tłumy.

W Moskwie rozpoczął obrady kongres założycielski Krajowej
Rady Żydów. Uczestniczy 65O delegatów oraz zaproszeni
goście. Otwarciu kongresu towarzyszyła demonstracja kilku-
dziesięciu członków szowinistycznej organizacji "Pamiat".
Wznoszono okrzyki: "Żydzi, precz z ZSRR".

Przewodniczący NSZZ "Solidarność" RI Gabriel Janowski
oświadczył, że kierowany przez niego związek ocenia jako
fatalną i niezgodną z interesem kraju politykę rolną rządu
PRL. Janowski stwierdził, że rząd PRL nie rozumie podstawo-
wych kwestii związanych z problematyką wsi. Janowski
spodziewa się akcji protestacyjnych na wsi już wiosną
przyszłego roku.

Władze RFN poinformowały, że w roku 1989 do RFN przybyło 25O
tys. obywateli PRL z zamiarem osiedlenia się na stałe.

W listopadzie inflacja w Polsce (obliczona w skali rocznej)
wyniosła 55O %.

* W Berlinie Wschodnim doszło do demonstracji działaczy
* ugrupowań opozycyjnych, które nie zostały dopuszczone do
* rozmów "okrągłego stołu". Można sądzić, że władze NRD
i część opozycji wschodnioniemieckiej wyciągnęła wnioski
z polskich doświadczeń. Z opozycją "konstruktywną" rozmawia
się łatwiej i przyjemniej. "Niekonstruktywna" mogłaby sta-
wiać "nierealistyczne" żądania lub w ogóle odmówić rozmów na
z góry ustalonej płaszczyźnie.

Ponad 15O tys. robotników przystąpiło do półgodzinnego
strajku w Czarnogórze (związkowa republika Jugosławii)
w proteście przeciwko gwałtownie pogarszającym się warunkom
życia. Inflacja w Jugosławii wynosi obecnie 2OOO %.

Kanlerz RFN Helmuth Kohl stwierdził na forum węgierskiego
"parlamentu", że tempo zmian dokonujących się na Węgrzech
wyznacza kierunek reform w całej Europie Wschodniej.

18.12.89 r.

Władze sowieckie poinformowały, że zamierzają wprowadzić od
nowego roku rekompensaty inflacyjne, które będą wypłacane
obywatelom najniżej zarabiającym. Przewiduje się częściowe
zamrożenie cen żywności w celu zahamowania inflacji -
wysokość nawisu inflacyjnego władze sowieckie szacują na
165 mld rubli.

W Tokio rozpoczęły się rozmowy japońsko-radzieckie. Kolejna
runda rozmów ma doprowadzić do zawarcia pomiędzy Japonią
a Związkiem Radzieckim traktatu pokojowego. Nie wydaje się
jednak prawdopodobne rozwiązanie kwestii wysp Kurylskich
wcielonych do ZSRR po przegranej Japonii w II wojnie świa-
towej.

----------------------------------------------------------------------

19.12.89 r.

* Informacje dochodzące z Rumunii są wyrywkowe i niekompletne
* - kraj odcięty jest prawie całkowicie od świata. Wiadomo, że
* w Timisoarze trwają starcia ludności z oddziałami Securita-
te. Spalono czołg, zniszczono komitet partii. W mieście trwa
strajk generalny. Dane o liczbie ofiar niedzielnej masakry
mówią już o 3-4 tysiącach zabitych.
Demonstracje i starcia z milicją rozszerzają się na miasta:
Arad, Braszow i Cluj. Lotnisko w Bukareszcie otoczone jest
przez czołgi. Ulice stolicy patrolowane są przez liczne
uzbrojone patrole.

Sejm PRL minutą ciszy uczcił pamięć ofiar Timisoary. Wysto-
sowano apel do międzynarodowej opinii publicznej "o potępie-
nie aktów przemocy". Apel został poparty przez Biuro Poli-
tyczne PZPR. Protest wystosowało również KKW. Przed ambasadą
rumuńską w Warszawie Międzymiastówka Anarchistyczna i Front
Wyzwolenia Społecznego (?) wystawiły pikietę protestacyjną.

Lech Wałęsa po powrocie z Moskwy, gdzie uczestniczył w po-
grzebie Sacharowa, powiedział, że trwają przygotowania do
jego wizyty oficjalnej w ZSRR.

Do Polski przybył Pierre Mauroy, I sekretarz francuskiej
Partii Socjalistycznej. W grudniu roku 1981 miała się odbyć
jego wizyta w naszym kraju, w czasie której Mauroy (wówczas
premier Francji) miał wręczyć Jaruzelskiemu w darze od swego
narodu zabytkową szablę. Przedmiotem rozmów Mauroya w Polsce
ma być problem zjednoczenia Niemiec.

Do Drezna przybył entuzjastycznie witany przez ludność NRD
kanclerz RFN Helmut Kohl. W tłumie widoczne były flagi
wschodnioniemieckie z dziurami po wyrwanych emblematach
komunistycznych. Kohl odbył dwugodzinne spotkanie z premie-
rem rządu NRD Hansem Modrowem, którego szczegółów nie podano
do publicznej wiadomości.

Zakończyła się druga tura wschodnioniemieckiego "okrągłego
stołu". Postanowiono, że kolejne spotkania tego gremium
odbywać się będą raz w tygodniu. Zobowiązano rząd NRD do
przedstawienia na spotkaniu 22 grudnia przynajmniej zarysu
programu gospodarczego (w czasie obrad ujawniono, że taki
program dotąd nie istnieje.

19.12.89 r.

Na apel Nowego Forum odbyła się w Berlinie Wschodnim kilku-
tysięczna demonstracja przeciwników zjednoczenia Niemiec.

Premier CSRS, komunista Marian Czalfa zgłosił oficjalnie na
forum Zgromadzenia Federalnego kandydaturę Vaclava Havela na
prezydenta Czechosłowacji.

Jugosłowiańska gazeta "Politika Ekspres" podaje, że kilka
dni temu doszło do masowej demonstracji w albańskim mieście
Szkodra. Nieznane są żadne szczegóły.

Na stronę mudżahedinów przeszedł już wcześniej z nimi współ-
pracujący były minister reżimu Nadżibullacha Pachagul Wafdar.

Sowiecki minister spraw zagranicznych Eduard Szewardnadze
odwiedził kwaterę główną NATO w Brukseli oraz siedzibę Par-
lamentu Europejskiego. Odbył m.in. godzinną rozmowę z sekre-
tarzem generalnym NATO Manfredem Woernerem.

Prez. Bush wyraził zgodę na sprzedaż komunistycznym Chinom
trzech satelitów telekomunikacyjnych oraz zniósł ogranicze-
nia w finansowaniu amerykańskich inwestycji w tym kraju.
Ograniczenia te były podstawowym elementem sankcji nałożo-
nych na władze ChRL w lipcu 89 r., po masakrze na placu
Tienanmen. Władze amerykańskie nigdy nie traktowały tych
sankcji poważnie i np. przez cały czas utrzymywały kontakty
z komunistami chińskimi, mimo ich oficjalnego zawieszenia.

----------------------------------------------------------------------

2O.12.89 r.

* W Timisoarze wojsko przeszło na stronę ludności. Na czołgach
* wywieszono białe i narodowe flagi. Żołnierze demonstrują
* razem z cywilami. Oddziały Securitate opuściły miasto. Odby-
ła się kilkudziesięciotysięczna demonstracja. Skandowano
m.in. "Nie boimy się śmierci".

Z Iranu powrócił Nicolae Ceausescu. W przemówieniu przez
radio i TV potwierdził użycie wojska do stłumienia "chuli-
gańskich zamieszek" w Timisoarze. Tymczasem demonstracje
i starcia rozszerzyły się na inne miasta Rumunii: Braszow,
Sibiu, Konstanca, Bistrica, Oradea, Calvasi, Curtica.

W wielu stolicach świata (również w Warszawie) trwają demon-
stracje przeciwko reżimowi Ceausescu. Masakrę w Timisoarze
potępił m.in. Jan Paweł II.

W Budapeszcie rozpędzony samochód należący do ambasady ru-
muńskiej, który wjechał w tłum demonstrantów, zranił trzy
osoby, w tym jedną ciężko.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych PRL przekazało ambasadorowi

rumuńskiemu w Warszawie protest w sprawie... niewpuszczania
do Rumunii obywateli polskich. Rząd PRL nie protestował
dotąd w sprawie zamordowania tysięcy obywateli Rumunii przez
komunistyczne władze tego kraju.

Sejm PRL przyjął uchwałę w sprawie rozwoju rolnictwa. Odrzu-
cono propozycję preferencji podatkowych i kredytowych dla
tej podstawowej dziedziny gospodarki narodowej.

2O.12.89 r.

O godz. 1 w nocy czasu lokalnego wojsko amerykańskie rozpo-
częły atak na kwaterę główną wojsk panamskich. Lotnictwo
USAF zbombardowało panamskie obiekty wojskowe. Celem inter-
wencji deklarowanym przez władze USA jest przywrócenie
demokracji w Panamie oraz zapewnienie bezpieczeństwa 35 tys.
Amerykanom przebywającym w tym kraju, a także schwytanie
dyktatora Noriegi, ściganego przez amerykańskie sądy za
masowy przemyt narkotyków do USA.

Tuż przed amerykańską interwencją zaprzysiężono na prezyden-
ta Panamy przywódcę opozycji Guillermo Endaro, którego wybór
w maju 1989 r. unieważnił Noriega.

Opór wojsk wiernych Noriedze jest słaby. Jako zakładników
obrońcy dyktatora wzięli kilkudziesięciu cywili.

Po dwóch dniach pobytu NRD opuścił kanclerz Kohl. Przybył
tam prezydent Francji Francois Mitterrand.

Wojska Jemenu Południowego (komunistycznego) i Północnego
rozpoczęły wycofywanie swych oddziałów znad wspólnej granicy.

Demilitaryzacja granicy stanowi pierwszy krok ku zjednocze-
niu obu części kraju. Porozumienie w tej sprawie osiągnięto
tydzień wcześniej. Od roku w Jemenie rozpoczęła się arabska
wersja pieriestrojki.

----------------------------------------------------------------------

21.12.89 r.

* Nicolae Ceaucescu wygłosił przemówienie, w którym potępił
* demonstracje w Timisoarze. Oświadczył, że "władza ludowa"
* z całą surowością rozprawi się z tymi, którzy będą występo-
wali przeciwko ustrojowi socjalistycznemu. Podczas przemó-
wienia rozpoczęła się manifestacja przeciwko reżimowi
Ceaucescu. Wznoszono okrzyki "CEAUSESCU MORDERCA", "TIMISO-
ARA". Na kilka minut przerwano transmisję radiową i tele-
wizyjną z "wiecu poparcia".

Przeciwko demonstrantom w Bukareszcie reżim Ceausescu
skierował czołgi i uzbrojone w broń maszynową oddziały
wojskowe resortu bezpieczeństwa. Padli liczni zabici. Wiele
osób jest ciężko rannych. W Timisoarze, mimo dokonanej tam
masakry, nadal trwają demonstracje. Mieszkańcy miasta zigno-
rowali wprowadzenie stanu wyjątkowego, ogłoszenie godziny
milicyjnej i zakaz zgromadzeń. Dochodzi do starć z milicją
i służbą bezpieczeństwa. Wystąpienia przeciwko reżimowi mają
również miejsce w innych miastach Rumunii. Do demonstracji
doszło w Braszowie - mieście w którym przed dwoma lata
rumuńska służba bezpieczeństwa otwarła ogień z broni maszy-
nowej do demonstrantów. Podobnie jak w Timisoarze i Buka-
reszcie również w Braszowie dochodzi do starć pomiędzy
demonstrantami a milicją.

Węgierskie ministerstwa spraw zagranicznych i obrony zde-
mentowały informacje mówiące o planach wysłania armii
węgierskiej na pomoc powstaniu w Rumunii. Społeczeństwo
węgierskie domaga się wysłania wojska do Rumunii w celu
przyspieszenia zakończenia walk i ochrony ludności
węgierskiej mieszkających w granicach tego państwa.

Rząd Wielkiej Brytanii wezwał do międzynarodowego potępienia
reżimu Ceausescu. Przygotowywana jest specjalna sesja ONZ
w sprawie Rumunii. NRD i Czechosłowacja odwołały swoich
ambasadorów w Bukareszcie na konsultacje.

21.12.89 r.

W czeskiej części Cieszyna odbyło się spotkanie przedstawi-
cieli Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego i działaczy
'Solidarności Polsko-Czechosłowackiej' z reprezentacją Forum
Obywatelskiego z Pragi.

Oddział KPZR na Litwie podjął decyzję odłączenia się od KPZR
i utworzenia samodzielnej partii komunistycznej. W Moskwie
zapowiedziano plenum KC partii sowieckiej, które ma być poś-
więcone tej sprawie. "Litewscy towarzysze" podjęli decyzję
utworzenia własnej partii mimo licznych przestróg M. Gorba-
czowa.

Deputowani do "węgierskiego zgromadzenia narodowego" podjęli
decyzję o rozwiązaniu w marcu "parlamentu" węgierskiego
w celu umożliwienia przeprowadzenia przeprowadzenia wolnych
wyborów.

Oddziały amerykańskie, które dokonały desantu na Panamę
nadal poszują gen. Noriegi, który zdołał zbiec. Trwają
starcia z oddziałami wiernymi dyktatorowi Panamy.

----------------------------------------------------------------------

22.12.89 r.

* W Rumunii trwają ciężkie walki pomiędzy wojskiem, które
* opowiedziało się po stronie powstania a oddziałami służby
* bezpieczeństwa i formacjami wojsk MSW, które w obawie kary
za popełnione zbrodnie stawiają zaciekły opór i usiłują
przywrócić rządy klanu Ceausescu. Służba bezpieczeństwa
strzela z broni maszynowej do ludności cywilnej. Od czasu
rozpoczęcia demonstracji w Timisoarze służba bezpieczeństwa
zamordowała tysiące ludzi - w tym setki kobiet i dzieci.
Walki objęły wszystkie większe miasta Rumunii. W Bukareszcie
tłumy demonstrantów wspomagane są przez oddziały wojska. Na
czele Komitetu Ocalenia Narodowego stanął C. Manescu (były
minister przetrzymywany od kilkunastu lat w areszcie domomo-
wym) Opozycja rumuńska skupiła się wokół Doiny Cornea,
działaczki opozycyjnej o której losach wielokrotnie informo-
waliśmy. Aresztowano syna dyktatora Nicu Ceausescu. Nadal
brak wiarygodnych informacji na temat Nicolae Ceusescu i je-
go żony. Agencje prasowe podają wiadomości o ich aresztowa-
niu przez powstańców a następnie je dementują. Przywódcy
powstania w Rumunii oświadczyli, że nie ubiegają się o po-
moc wojskową z zewnątrz - stwierdzają, że wojsko i społe-
czeństwo same rozprawią się z oporem milicji i wojsk MSW.
Wśród wielu niebezpieczeństw Rumuni dostrzegają i te wypły-
jące z "bratniej pomocy". Były król Rumunii Michał oświad-
czył, że jest gotów w każdej chwili powrócić do Rumunii.
Prawosławny pariarcha Rumunii Teoktis zaapelował do wiernych
o poparcie ugrupowań opozycyjnych, które przejęły władzę
w kraju. Podano informację, że kalwiński pastor Laslo Tokes
żyje i znajduje się na wolności. Próba usunięcia pastora
Toekesa z Timisoary przez służbę bezpieczeństwa spowodowała
demonstracje, które stały się hasłem do powstania przeciwko
dyktaturze Ceausescu.

Odziały wierne dektatorowi Panamy gen. Manuelowi Noriedze
zaatakowały bazę interwencyjnych wojsk Stanów Zjednoczonych.
Atak został odparty. Oddziały gen. Noriegi, który nadal
pozostaje w ukryciu, poniosły dotkliwe straty.

22.12.89 r.

Papież Jan Paweł II potępił używanie przemocy wobec bezbron-
nych ludzi w Rumunii. Ojciec Święty stwierdził, że żaden
system ideologiczny nie może stanąć na przeszkodzie przes-
trzegania przyrodzonych praw człowieka. Papież wyraził
również zaniepokojenie rozwojem sytuacji w Panamie, gdzie
ofiarami starć pomiędzy wojskiem i wspierającymi oddziałami
USA a formacjami lojalnymi wobec Noriegi jest również
ludność nie biorąca udziału w walkach.

Deputowany do litewskiej Rady Najwyższej Kazimieras Motjega
wezwał władze ZSRR do rozpoczęcia negocjacji na temat
przywrócenia niepodległości Litwy. Poczas konferencji pra-
wej Motjega stwierdził, że Litwa została przemocą włączona
dp państwa sowieckego.

W Berlinie otwarto Bramę Brandenburską. Podczas uroczytości
z tej okazji przemówienia wygłosili kanlerz RFN Helmuth Kohl
i premier NRD Hans Modrow.

----------------------------------------------------------------------

23.12.89 r.

* W Rumunii nadal trwają walki.Rośnie liczba ofiar stawiającej
* zaciekły opór milicji, służby bezpieczeństwa i oddziałów
* MSW. Telewizja bukaresztańska, która znajduje się w rękach
powstańców, przestrzega przed spożywaniem wody z miejskich
wodociągów - niektóre ujęcia wodne zostały zatrute przez
służbę bezpieczeństwa. Rumuńskie RTV podało informację
o aresztowaniu Nicolae Ceausescu i jego żony - wszyscy
oczekują na potwierdzenie tej wiadomości. Michaił Gorbaczow
wyraził zaniepokojenie władz radzieckich... zagrożeniem
jakie sytuacja w Rumunii stwarza dla przebywających tam
obywateli sowieckich. TASS stwierdził, że w Bukareszcie
śmierć poniosło kilku przedstawicieli sowieckich misji hand-
lowych. Gorbaczow poinformował, że państwa Układu Warszaw-
skiego pozostają w kontakcie w celu... "zorganizowania
odpowiedniej pomocy humanitarnej dla Rumunii".

Przedstawicele zachodnich misji dyplomatycznych informują,
że w wyniku dzisiejszych starć zgineły setki osób - ulice
centrum Bukaresztu były zasłane ciałami poległych. Do
Timisoary służba bezpieczeństwa wysłała desant w celu pod-
trzymania słabnącego oporu oddziałów milicji i MSW. Przy
pomocy helikopterów przeżucono w ten rejon około 1OO koman-
dosów z wojsk MSW. Otwarli oni ogień z broni maszynowej do
tłumów zgromadzonych w centrum miasta.

Członek Komitetu Ocalenia Narodowego Lion Iliescu, który
poinformował o ujęciu Nicolae Ceausescu, wystąpił ponownie
w telewizji rumuńskiej. Stwierdził, że opór sił bezpieczeń-
stwa zostanie wkrótce złamany. Iliescu zaapelował do lud-
ności cywilnej o opuszczenie rejonu walk w celu umożliwienia
przeprowadzenia operacji powstańczych oddziałów wojskowych.

* Oddziały rumuńskiej służby bezpieczeństwa wspomagają koman-
* dosi z Syrii i Libii. Władze tych krajów twierdzą, że nie
* ingerują w wewnętrzne sprawy Rumunii. Powstańcy rumuńscy
znaleźli wśród zabitych funkcjonariuszy reżimu Ceausescu
Syryjczyków i Libijczyków.

23.12.89 r.

Władze węgierskie wydały oświadczenie, w którym uznają
Komitet Ocalenia Narodowego za legalną władzę w Rumunii.
Rząd węgierski wezwał do natychmiastowego zwołania Rady
Bezpieczeństwa ONZ dla omówienia sytuacji w Rumunii.

Premier ZSRR N. Ryżkow stwierdził, że władze radzieckie
wykluczają możliwość interwencji w Rumunii.

* Papież Jan Paweł II uznał mijający rok za przełomowy dla
* Polski - oby Ojcieć Święty miał rację. Papież apeluje do
* Polaków o odbudowanie międzynarodowego prestiżu naszego
kraju.

Rząd PRL poinformował o wstrzymaniu budowy elektrowni atomo-
wej w Żarnowcu. Decyzję uzasadnionono nie jak należałoby się
spodziewać sprzeciwami społeczeństwa, ale trudnościami eko-
micznymi państwa. "Władza ludowa", a przecież rząd PRL jest
jedną z jej agend, nie może przyznać się do tego, że czasami
musi się liczyć z wolą społeczeństwa. W przyszłości, według
zapowiedzi rządu PRL, ma się odbyć na ten temat publiczna
debata.

M. Gorbaczow stwierdził, że ekstremistyczne poczynania
w niektórych republikach radzieckich mogą doprowadzić do
aktów przemocy w Związku Radzieckim i zagrozić integralnoś-
ci państwa. W ten sposób szef radzieckiego państwa sformuło-
wał groźby pod adresem krajów nadbałtyckich.

----------------------------------------------------------------------

24.12.89 r.

Stacje krwiodawstwa w Polsce przyjmują krew na potrzeby
Rumunii. Służba zdrowia zaapelowała wobec ogromnej ilości
dawców o podporządkowanie się harmonogramom poszczególnych
stacji, które nie są w stanie przyjąć jednego dnia
wszystkich zgłaszających się.

* W Rumunii nadal trwają walki pomiędzy wojskiem powstańczym
* a oddziałami milicji Ceusescu. Dziennikarze zachodni przeby-
* wający w Rumunii informują, że opór milicji maleje. Komitet
Ocalenia Narodowego uznawany jest przez kolejne rządy za
reprezentanta Rumunii. Wiele krajów Zachodu i Europy
Środkowo-Wschodniej wysyła do Rumunii pomoc humanitarną.
Źródła węgierskie podają, że od czasu masakry w Timisoarze
podczas walk w Rumunii poniosło śmierć ponad 7O tys. osób.
Przywódcy powstania zapowiedzieli postawienie przed sądem
Nicolae Ceusescu i tych członków jego rodziny, którzy są
winni przestępstw dokonanych wobec narodów Rumunii. Komitet
Ocalenia Narodowego zaapelował o zaniechanie walk i zapo-
wiedział surowe kary dla tych, którzy nie posłuchają tego
wezwania. Wszyscy cywile mają w ciągu najbliższej doby oddać
broń, która znalazła się w ich posiadaniu.

M. Gorbaczow stwierdził, że sytuacja w Rumunii rozwija się
zgodnie z interesami społeczeństwa tego kraju. Tymczasem
potwierdzają się informacje na temat udziału komandosów
syryjskich i libijskich w walkach po stronie rumuńskiej
służby bezpieczeństwa. Sojusznicy Moskwy Syria i Libia
zaprzeczają tym wiadomościom.

Do apeli o pomoc dla Rumunii dołączył rząd PRL. Premier PRL
Tadeusz Mazowiecki poparł wcześniejsze inicjatywy społeczne.

24.12.89 r.

Korespondent Radia BBC z Warszawy J. Daniszewski został
postrzelony przez snajpera milicji Ceausescu w Timisoarze.
Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Doniesienia
wszystkich dziennikarzy przebywających w Rumunii stwierdza-
ją, że oddziały wierne Ceausescu starają się w obliczu
nieuchronnej przegranej zabić jak największą ilość ludzi.

Podczas wystąpienia przed kamerami TV z okazji Świąt Bożego
Narodzenia premier PRL Tadeusz Mazowiecki wyraził pogląd, że
Polska jest krajem, w którym społeczeństwo może decydować
o swoim losie. Podobne akcenty zawierało telewizyjne wystą-
pienie Prymasa Polski Józefa kard. Glempa.

W Panamie słabnie aktywność oddziałów wiernych gen. Norie-
dze. Żołnierze amerykańscy nadal czynią wysiłki ujęcia
panamskiego dyktatora postawionego w stan oskarżenia za
przemyt ogromnej ilości narkotyków do Stanów Zjednoczonych.

W Paryżu zmarł słynny dramaturg, laureat literackiej Nagrody
Nobla Samuel Beckett.

----------------------------------------------------------------------

25.12.89 r.

* W Bukareszcie poinformowano o zakończeniu procesu Nicolae
* Ceausescu i jego żony. Oskarżeni zostali uznani za winnych
* zbrodni ludobójstwa, doprowadzenia do ruiny gospodarczej
Rumunii oraz przywłaszczenia mienia ogromnej wartości. Sąd
skazał Ceausescu i jego żonę na śmierć - wyrok wykonano.

* Walki w miastach rumuńskich wyraźnie osłabły. Agencje za-
* chodnie informują, że około 3O tys. funkcjonariuszy tajnej
* milicji Ceausescu schroniło się w górach, które stały się
bazą wypadową dla grup terrorystycznych.

* Rumuński Czerwony Krzyż poinformował, że od czasu rozpoczę-
* cia powstania zginęło około 1OO tys. ludzi. Wśród ofiar jest
* wiele kobiet i dzieci, które zostały zamordowane przez
funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa.

* Podczas rumuńskiego powstania zginęło dwóch dziennikarzy
* zachodnich. Pod gąsienicami czołgu śmierć poniósł francuski
* reporter. Dzisiaj snajper służby bezpieczeństwa zastrzelił
dziennikarza belgijskiej telewizji.

Na lotnisku w Bukareszcie wylądował polski samolot wojskowy,
który przwiózł 1OOO litrów krwi oraz inne medykamenty.

* Żołnierze armii rumuńskiej walczącej z oddziałami służby
* bezpieczeństwa ujęli Libijczyków walczących po stronie
* milicji Ceausescu.

25.12.89 r.

* Rzecznik władz amerykańskich oświadczył, że Stany Zjedno-
* czone poprą ewentualną decyzję Układu Warszawskiego w Rumu-
* nii dla wsparcia sił powstańczych. Rząd Stanów Zjednoczonych
najwyraźniej nie bierze pod uwagę wyraźnych sygnałów z Buka-
resztu, z których wynika niedwuznacznie, że przywódcy
powstania bardziej obawiają się "bratniej pomocy" niż walki
z oddziałami służby bezpieczeństwa. Pozostaje nadzieja, że
zanim Moskwa zdecyduje się pod wpływem amerykańskiego przyz-
wolenia na wkroczenie do Rumunii powstańcy opanują sytuację.

Papież Jan Paweł II wygłaszając tradycyjne błogosławieństwo
Urbi et Orbi w szczególnie serdecznych słowach zwrócił się
do narodów Rumunii. Ojciec Święty wyraził współczucie i żal
Kościoła z powodu tysięcy ofiar bestialstwa służby bezpie-
czeństwa. Równocześnie dał wyraz nadziei, że Rumunia wkro-
czyła na drogę wolności.

* Ministerstwo spraw zagranicznych PRL wydało oświadczenie,
* w którym stwierdza, że rząd PRL od początku utrzymywał
* kontakt z Komitetem Ocalenia Narodowego w Rumunii co oznacza
uznanie Komitetu za reprezentata państwa rumuńskiego. Polacy
woleliby bardziej otwarte i eleganckie poparcie powstania
rumuńskiego.

Gen. M. Noriega, którego bez skutku poszukiwały wojska ame-
rykańskie interweniujące w Panamie, przedostał się do
nuncjatury Kościoła Rzymsko-Katolickiego w Panamie i zwrócił
się z prośbą o azyl. Nie wydaje się prawdopodobne wydanie
dyktatora przez przedstawiciela Watykanu w ręce Amerykanów.

----------------------------------------------------------------------
26.12.89 r.

* W Bukareszcie odbyła się demonstracja podczas której wyraża-
* no niezadowolenie z powodu obecności komunistów w utworzo-
* nym przez Komitet Ocalenia Narodowego rządzie. Podczas wiecu
mówcy stwierdzili, że naród nie po to poniósł tak wielkie
ofiary żeby w Rumunii powstał kolejny rząd zdominowany przez
komunistów.

* Prezydentem Rumunii został Ilie Iliescu. Nowy prezydent ma
* 57 lat. Był działaczem rumuńskiej partii komunistycznej,
* w której piastował wysokie stanowiska - m.in. sekretarza KC.
Za niesubordynację był przez Ceausescu odsunięty od władzy.

Wszystkie doniesienia z Rumunii mówią o słabnięciu oporu
milicji Ceausescu. Ostateczne pokonanie grup funkcjonariuszy
bezpieczeństwa jest już tylko kwestią niedługiego czasu.
Wojsko rumuńskie współpracuje z milicją jugosłowiańską
w celu uniemożliwienia ucieczki agentów służby bezpie-
czeństwa przez granicę rumuńsko-jugosłowiańską.

* Znana działaczka opozycji rumuńskiej Doina Cornea poinformo-
* wała o utworzeniu w Rumunii Narodowo-Chrześcijańskiej Partii
* Chłopskiej. W lutym przyszłego roku ma się odbyć zjazd nowej
partii.

26.12.89 r.

Niektóre rządy zachodnie wyraziły... ubolewanie z powodu
szybkiego przeprowadzenia procesu Ceausescu i jego żony.
Wyrażono przekonanie, że proces powinien odbyć się publicz-
nie. Natomiast rzecznik władz sowieckich stwierdził, że
wykonanie wyroku było wewnętrzną sprawą Rumunii i dodał, że
"decyzja została prawdopodobnie podjęta przy uwzględnieniu
--------------
woli narodu".

Rząd Węgier oficjalnie uznał Komitet Ocalenia Narodowego za
prawowitą władzę w Rumunii. Minister spraw zagranicznych
Węgier wyraził przekonanie, że powołanie nowego rządu w Ru-
munii kładzie kres konfliktom pomiędzy Rumunią a Węgrami.

* Bułgarski niezależny związek zawodowy 'Podkrepa' zorgani-
* zował w Sofii całodobowy protest w celu wywarcia presji na
* władze bułgarskie. 'Podkrepa' domaga się ustąpienia kierow-
nictwa partii i rządu oraz rozwiązania "parlamentu" i rozpi-
sania wolnych wyborów.

* W Moskwie obradował Komitet Centralny KPZR. Debata poświęco-
* na była sytuacji na Litwie wobec decyzji KC litewskiego
* oddziału KPZR przekształcenia się w samodzielną, niezleżną
od Moskwy partię komunistyczną. Podjęto decyzję o wysłaniu
na Litwę specjalnej delegacji (komisji?). Zapowiedziano rów-
nież rychły wyjazd do Wilna M. Gorbaczowa, który stwierdził,
decyzja o oderwaniu się od KPZR litewskiej partii "stanowi
pogwałcenie norm partyjnych".

Przed katedrą w Wilnie odbyła się manifestacja wyrażająca
aprobatę dla decyzji litewskich komunistów. W demonstracji
wzięło udział ok. 1O tys. osób.

* Do Moskwy przybył francuski minister spraw wewnętrznych.
* Podczas rozmów z przedstawicielami sowieckiego resortu bez-
* pieczeństwa mają być omówione kwestie związane z handlem
narkotykami. Francuski minister wystąpił z propozycją wysz-
kolenia agentów sowieckich przez francuskie służby specjal-
ne. Szkolenie policji carskiej przez ekspertów policji
francuskiej owocuje do dziś. Francuski minister zapewne
pamięta o "bułgarskiej ścieżce narkotycznej", ale tradycja
jest widocznie ważniejsza.

----------------------------------------------------------------------
27.12.89 r.

* Rzecznik nowych władz w Rumunii poinformował, że rząd na
* podstawie posiadanych informacji stwierdził, iż podczas
* powstania przeciwko reżimowi Ceusescu zginęło około 6O tys.
ludzi.

* W Bukareszcie doszło do kolejnej demonstracji przeciwko
* udziałowi komunistów w rządzie utworzonym przez rumuński Ko-
* mitet Ocalenia Narodowego. Wiceprezydent Rumunii Dimitri
Maziru oświadczył, że w nowych władzach znajdują się ludzie,
którzy nie skompromitowali się podczas rządów Ceusescu.
Maziru powiedział, że rząd będzie współpracował z osobami,
które "musiały podporządkować się terrorowi". Swierdził, że
osoby te nie wejdą jednak w skład rządu.

27.12.89 r.

* Grupa agentów tajnej milicji Ceausescu zaatakowała budynek
* telewizji bukaresztańskiej. Wojsko rumuńskie odparło atak.
* Mimo oficjalnego zaprzeczenia nowego rządu Rumunii dzien-
nikarze przebywający w Rumunii potwierdzają udział agentów
libijskich w walkach po stronie Securitate. Wśród aresz-
towanych w Timisoarze członków formacji milicji walczącej
przeciwko powstaniu znajduje się wielu Libijczyków.

Rząd Rumunii zapowiedział wolne wybory na kwiecień przyszłe-
go roku. Wielu działaczy opozycyjnych, którzy podjęli próby
utworzenia partii politycznych uważa, że wybory powinny
odbyć się w terminie późniejszym - przeprowadzenie wyborów
już w kwietniu nie daje w ich przekonaniu możliwości odpo-
wiedniego przygotowania kampanii wyborczej.

* W 1O rocznicę inwazji sowieckiej na Afganistan mudżahedini
* ostrzelali z broni rakietowej lotnisko w Kabulu. Lotnisko
* zostało zamknięte. Tymczasowy Rząd Afganistanu zaapelował do
międzynarodowej opinii publicznej o wywieranie nacisków na
władze ZSRR w celu spowodowania usunięcia z Kabulu licznej
rzeszy "doradców" sowieckich i przerwania ogromnych dostaw
sprzętu wojskowego ze Związku Radzieckiego dla reżimu
Nadżibullaha.

* W Moskwie odbyły się uroczystości ku czci żołnierzy sowiec-
* kich poległych w Afganistanie.

Obalony dyktator Panamy nadal przebywa w misji dyplomatycz-
nej Watykanu w stolicy tego kraju. Nuncjusz Apostolski
odmawia wydania M. Noriegi w ręce amerykańskiego wojska.

* Centrum Badania Opinii Publicznej podało, że według jego ba-
* dań 95 % ankietowanych wyraża zaufanie do rządu PRL, kiero-
* wanego przez Tadeusza Mazowieckiego.

Po raz 11 od czasu objęcia stanowiska premiera PRL przez
Tadeusza Mazowieckiego dokonano dewaluacji złotego. Oficjal-
ny kurs dolara wynosi obecnie 6.5OO zł.

W Bułgarii zapowiedziano obrady "okrągłego stołu".

----------------------------------------------------------------------
28.12.89 r.

* Telewizja Polska przedstawiając nowego prezydenta Rumunii
* poinformowała, że I. Iliescu podczas studiów w Moskwie
* zawarł znajomość z M. Gorbaczowem.

Prezydent Rumunii I. Iliescu spotkał się w Bukareszcie
z przedstawicielem czechosłowackiego Forum Obywatelskiego
Ivanem Gabanem.

Oddziały milicji Ceausescu odmówiły złożenia broni. Termin
poddania się zwolenników reżimu Ceausescu wyznaczony przez
nowe władze Rumunii minął.

Sytuacja w Rumunii została niemal całkowicie opanowana przez
uczestników powstania. Sporadycznie zdarzają się ataki
terrorystyczne oddziałów Securita.

28.12.89 r.

* Podczas konferencji prasowej Lech Wałęsa wypowiedział się na
* temat Rumunii. Potępił doraźne sądy wojskowe, wezwał do ich
* likwidacji i doradził skorzystanie z polskich doświadczeń.
Wypowiedź tę charakteryzuje w równym stopniu brak taktu, jak
i znajomości sytuacji w jakiej znalazła się Rumunia. Wałęsa
od dawna uważa się za eksperta we wszystkich sprawach...

W Warszawie odbyło się spotkanie premiera PRL Tadeusza
Mazowieckiego z przedstawicielami NSZZ "Solidarność" RI.
Nowowybrany przewodniczący Związku Gabriel Janowski zrefe-
rował Mazowieckiemu stanowisko swojej organizacji w kwestii
polityki rolnej rządu PRL. Rolnicza "Solidarność" uważa, że
posunięcia rządu Mazowieckiego dotyczące wsi pogłębią kryzys
polskiego rolnictwa.

Jedynym kandydatem na prezydenta CSRS będzie Vaclav Havel,
który zapowiedział rozpisanie wolnych wyborów w kwietniu
przyszłego roku.

Przewodniczącym czechosłowackiego Zgromadzenia Narodowego
został Aleksander Dubczek, który został odsunięty od władzy
po inwazji wojsk Układu Warszawskiego w 1968 r. Dubczek
stwierdził, że czuje się usatysfakcjonowany, ponieważ
społeczeństwo zachowało w pamięci ideały reform sprzed
21 lat.

W Bułgarii powstają nowe partie poltyczne. Poinformowano, że
zainaugurowała działalność bułgarska Partia Zielonych. W
Płowdiwie utworzono Demokratyczne Forum 6 Września.

W Sofii odbyła się demonstracja muzułmanów (w znacznej
części pochodzenia tureckiego), którzy żądali swobód reli-
gijnych oraz respektowania praw należnych mniejszościom
narodowym.

9 stycznia 199O r. w Sofii odbędzie się spotkanie delegacji
państw należących do RWPG.

----------------------------------------------------------------------
29.12.89 r.

* Wiceprezydent Rumunii Kazimir Ionescu poinformował, że kilka
* tysięcy agentów Securitate złożyło broń. Pozostałym władze
* Rumunii dają jeszcze jedną szansę poddania się - jeżeli
z niej nie skorzystają staną przed plutonami egzekucyjnymi.
Przedstawiciele wojska stwierdzili, że sytuacja w Rumunii
została całkowicie opanowana. Z Bukaresztu wycofano więk-
szość czołgów.

Władze Bułgarii zobowiązały się do respektowania praw mniej-
szości tureckiej i swobód religijnych. Ludność turecka
mieszkająca w Bułgarii będzie mogła powrócić do muzułmańs-
kich nazwisk (podczas bułgaryzacji Turków zmuszano ich do
zmieniania nazwisk na bułgarskie) - otwarte zostaną meczety.
Będzie wolno używać języka tureckiego w miejscach publicz-
nych.

29.12.89 r.

Czechosłowacki "parlament" wybrał jedynego kandydata na pre-
zydenta CSRS Vaclava Havela. Podczas wiecu Havel zobowiązał
się do doprowadzenia do wolnych wyborów w czerwcu (nie jak
wcześniej podawano w kwietniu) przyszłego roku. Prezydent
CSRS Vaclav Havel uczestniczył w nabożeństwie św. Wita
w Pradze.

Premier PRL Tadeusz Mazowiecki spotkał się z generałprezy-
dentem Wojciechem Jaruzelskim. Spotkanie zaaranżowano z oka-
zji nadchodzącego nowego roku. Tadeusz Mazowiecki otrzymał
również życzenia noworoczne od M. Gorbaczowa.

Podczas dzisiejszej sesji sejmu PRL rozważany jest projekt
nowej konstytucji PRL. Z nowej wersji konstytucji usunięty
został zapis o przewodniej roli partii w państwie. Zgłoszono
wniosek zmiany nazwy państwa z PRL na Rzeczpospolita Polska.

Do gmachu sejmu PRL przybył Prymas Polski Józef kard. Glemp,
który wziął udział w spotkaniu z posłami i senatorami.

Budownictwo w Polsce wyprodukowało w listopadzie br. o 29 %
mniej niż w tym samym miesiącu ubiegłego roku.

Od pierwszego stycznia wzrosną o 15O-2OO % opłaty pocztowe
i telekomunikacyjne.

----------------------------------------------------------------------
3O.12.89 r.

* W Kiszyniowie odbyła się kilkutysięczna manifestacja, pod-
* czas której domagano się przyłączenia Mołdawii do Rumunii.
* Mołdawia, jedna z prowincji Rumunii, została zagarnięta
przez Związek Radziecki po zakończeniu II wojny światowej.

* Ks. Laslo Toekes z Timisoary oświadczył, że choć nie czuje
* nienawiści do Nicolae Ceausescu - uważa wyrok śmierci wyko-
* nany na dyktatorze Rumunii za akt sprawiedliwości. To
wypowiedziane publicznie stwierdzenie chrześcijańskiego
duchownego powinno zastanowić tych, którzy bezmyślnie, nie
biorąc pod uwagę rozmiaru zbrodni Ceausescu i panującej
wówczas w Rumunii sytuacji pospieszyli z krytyką oraz
pozbawionymi sensu przestrogami i poradami.

Nowe władze Rumunii zaprosiły ministra spraw zagranicznych
ZSRR do Bukaresztu. Wizyta sowieckiego ministra w Rumuii
planowana jest na przyszły miesiąc.

* Sejm PRL uchwalił nowelizację konstytucji. Konstytucja
* zmienia nazwę państwa z PRL na Rzeczpospolita Polska oraz
* godło - będzie nim biały orzeł w złotej koronie na czerwonym
polu. Usunięto zapis o przewodniej roli partii komunis-
tycznej w państwie. Konstytucja gwarantuje wolność zrzesza-
nia się w partiach politycznych. W tym kontekście warto
przypomnieć najważniejszą z deklaracji premiera PRL Tadeusza
Mazowieckiego, który wkrótce po objęciu stanowiska szefa
rządu oświadczył, że Polska pozostanie członkiem Układu
Warszawskiego i wywiąże się ze wszystkich swoich sojusz-
niczych zobowiązań.

3O.12.89 r.

Powstała Rada Daru Narodowego, której przewodniczy Prymas
Polski Józef kard. Glemp. Premier PRL Tadeusz Mazowiecki
zwrócił się z apelem do rodaków w kraju i zagranicą o popar-
cie Rady.

We wrocławskim kościele św. Augustyna odbyła się msza św.
w intencji Rumunii, zamówiona przez Kornela Morawieckiego.
Ofiara składana na tacę przeznaczona była na pomoc dla
potrzebujących w Rumunii.

* Lech Wałęsa spotkał się z I sekretarzem KC PZPR Mieczysławem
* Rakowskim. Jak głosi oficjalny komunikat rozmówcy wymienili
* poglądy na postęp demokratyzacji w Polsce. Lech Wałęsa
poinformował Rakowskiego o przygotowaniach do zjazdu NSZZ
"Solidarność", Rakowski Wałęsę o planowanym zjeździe PZPR.
Podczas wystąpienia przed kamerami TVP Wałęsa nazywał
Rakowskiego panem Mieczysławem.

Rząd PRL poinformował, że od 1 stycznia 199O r. ceny energii
elektrycznej i gazu wzrosną o 4OO %.

W Bułgarii oficjalnie podano, że w roku 1963 Todor Żiwkow
zwrócił się do Leonida Breżniewa o przyłączenie tego kraju
do ZSRR. Breżniew odmówił - Żiwkow obraził się.

Zgromadzenie ogólne Narodów Zjednoczonych potępiło inter-
wencję USA w Panamie. Przedstawiciel PRL jako jedyny z kra-
jów socjalistycznych wstrzymał się od głosu.

Żołnierze amerykańscy wkroczyli do ambasady Nikaragiu w Pa-
namie. Znaleziono dużą ilość broni i narkotyki. Władze USA
wyraziły ubolewanie z powodu wtargnięcia żołnierzy na teren
nikaraguańskiej placówki dyplomatycznej. Daniel Ortega w od-
wecie nakazał opuszczenie Managui 2O dyplomatom amerykań-
skim.

Rząd pani Margaret Thatcher postanowił przyznać 2OO tys.
mieszkańcom Hongkongu prawo do osiedlenia się w Wielkiej
Brytanii. Władze ChRL uznały to za naruszenie porozumienia
brytyjsko-chińskiego w sprawie przyłączenia Hongkongu do
ChRL w 1997 r. Pekin uważa się już w chwili obecnej za właś-
ciciela ludzi mieszkających w Hongkongu.

----------------------------------------------------------------------
31.12.89 r.

Rozgłośnia Polskiego Radia poinformowała, że w Azerbejdżanie
doszło do demonstracji w mieście Dżalilibad. Przeciwko de-
monstrantom skierowano oddziały wojsk MSW. Padli liczni
zabici i ranni. Mieszkańcy miasta stawili zaciekły opór.
Oddziały bezpieczeństwa zostały zmuszone do opuszczenia
miasta. Władzę w mieście przejęli powstańcy. Po opuszczeniu
Dżalilibadu przez wojsko MSW w mieście panuje spokój.

31.12.89 r.

Rzecznik władz sowieckich Gienadij Gierasimow oświadczył, że
Mokswa nie wyrazi zgody na samostanowienie narodów żyjących
w granicach Związku Radzieckiego. Gierasimow powiedział, że
kraje nadbałtyckie muszą pozostać w granicach imperium.
Udzielając wywiadu amerykańskiej prasie rzecznik Kremla
stwierdził, że nie wchodzi w grę użycie siły na Litwie,
Łotwie i Estonii. 1 stycznia 199O r. do Wilna przybędzie
M. Gorbaczow, który zamierza przekonać litewskich towarzyszy
o konieczności pozostania w KPZR. Gedadij Gerasimow wyraził
nadzieję, że Gorbaczow przekona mieszkańców krajów nadbał-
tyckich, że w ich interesie leży pozostanie w granicach
ZSRR.

Rząd PRL po raz kolejny zdewaluował złotówkę. Po raz pier-
wszy nastąpiło zrównanie oficjalnego i czarnorynkowego kursu
dolara - 9.5OO zł.

Prokurator generalny Panamy poinformował, że rząd tego kraju
zamierza zwrócić się do Watykanu o wydanie obalonego dykta-
tora gen. M. Noriegi, który nadal przebywa w nucjaturze
w Panama City. Nowe władze Panamy zamierzają postawić
Noriegę przed sądem z oskarżenia o morderstwo. Prokurator
generalny powiedział, że Noriedze zarzuca się zamordowanie
1O oficerów panamskich sił zbrojnych po nieudanym zamachu
stanu przeciwko dyktatorowi w paździeniku 1989 r.

W północnym Afganistanie dokonano egzekucji przez powiesze-
nie czterech oficerów partyzanckich z ugrupowania podporząd-
kowanego Hekmatiarowi. Oskarżonych skazano na śmierć za za-
mordowanie 3O oficerów z ugrupowania Dżamiat-Islami w lipcu
1989 r. Wyrok wydał sąd islamski.

Chińska partia komunistyczna wydała oświadczenie, w którym
stwierdza, że nie zamierza wprowadzić żadnych zmian ustrojo-
wych. Rzecznik parti chińskiej stwierdził, że zrozumiałe
jest to, że socjalizm napotyka na różne trudności, ale
błędem jest nie stawianie im czoła. Należy sądzić, że ta
ostatnia uwaga dotyczy rozwoju.

Zakończył się dziwny rok 1989.

======================================================================

DOKUMENMTY

-----------------------------

RUMUNIA - PRAWDZIWE OBLICZE KOMUNIZMU

Składamy hołd mieszkańcom Timisoary, Bukaresztu i innych miast
Rumunii - tysiącom zabitych, rannych, osieroconych podczas masakry
bezbronnej ludności przez komunistycznych zbrodniarzy.

Żądamy międzynarodowego uznania ideologii i praktyk komunizmu za
zbrodnicze, osądzenia i ukarania winnych. Źądamy natychmiastowego
zerwania przez rząd Premiera Mazowieckiego stosunków dyplomatycznych
z reżimem Ceausescu.

Wyrażamy nasz ból, współczucie i solidarność z narodem rumuńskim.
Nie spoczniemy dopóki hasło "Precz z komuną" nie spełni się w Polsce
i w Związku Sowieckim, w Rumunii i w Chinach - wszędzie.

21 XII 1989 r.

Post scriptum

RUMUNIA - NADZIEJA PRAWDZIWEJ WOLNOŚCI

Wojsko stanęło po stronie ludu. 22 bm. upadł Ceausescu. Oby to
krwawo okupione zwycięstwo przyniosło Rumunom rzeczywiste wyzwolenie.
Oby nie dali się zwieść układom z komunistycznymi reformatorami i raz
na zawsze odrzucili ten nieludzki system. Z wielką radością powitamy
wolną, demokratyczną Rumunię.

22 XII 1989 r.

Przewodniczący

Solidarności Walczącej

Kornel Morawiecki

----------------------------------------------------------------------

OŚWIADCZENIE

Rumunia spłynęła krwią. Komunistyczny reżim Ceausescu odsłonił
swoje oblicze. Przeciwko żądającym demokratycznych swobód ludziom wys-
łano policję i wojsko z rozkazem strzelania i zabijania. W Timisoarze
zginęło kilka tysięcy osób. Żywi walczą dalej. Fala protestu rozlewa
się na cały kraj.

Wolności domagają się studenci w Bukareszcie, przez wojsko zabloko-
wane są Arat i Braszow. Od świata odcięta jest cała Rumunia.

Świat przerażony skalą zbrodni protestuje. Belgia i Austria wycofa-
ły z Rumunii swoich przedstawicieli. Stany Zjednoczone zrywają współ-
pracę gospodarczą.

Polska nie może pozostać obojętna. Nasze możliwości nie są wielkie,
ale będziemy mówić i pisać, demonstrować na ulicach i przed ambasadą
Rumunii. Nie pozwolimy, aby o tej kolejnej zbrodni komunizmu zapom-
niano, by się z nią pogodzono. Od rządu Tadeusza Mazowieckiego żądamy
natychmiastowego odwołania polskich dyplomatów z Rumunii, wydalenia
z Polski oficjalnych przedstawicieli zbrodniczych rządów conducatora,
udzielenia wszelkiej możliwej pomocy ofiarom masakry i publicznego
występowania w ich obronie. Rząd polski nie może utrzymywać moralnych
kontaktów ze zbrodniarzami. Polska nie może pozostać w tym samym
pakcie wojskowym i gospodarczym co reżim Ceauscescu. Gdy mordują, nie
można być obojętnym.

Poznań, 21 XII 1989 r. Klub polityczny "Wolni i Solidarni"

Solidarność Walcząca oddz. Poznań

ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE KORNELA MORAWIECKIEGO DLA CZYTELNIKÓW

"SOLIDARNOŚCI WALCZĄCEJ"

Drodzy Czytelnicy !

Święta Bożego Narodzenia przypominają, że wszyscy jesteśmy dziećmi
Boga. Śmiertelni i mali, przeznaczeni do wielkości.

Prawda i wolność, nadzieja i solidarność, honor i niepodległość,
praca i sprawiedliwość - tego poszukujemy, o to walczmy, tym żyjmy.

Reszta - jak powiedział Pan - będzie nam przydana. Czego Wam,
Waszym przyjaciołom i bliskim z całego serca od siebie i Redakcji
życzę.

Grudzień 1989 r. Kornel Morawiecki

----------------------------------------------------------------------

KOMUNIKAT

Dnia 24.X.1989 r. zawiązany został Pododdział Solidarności Walczą-
cej w Wałbrzychu. Przewodniczącym jest Andrzej Kłos, ma on prawo
decydowania o działalności SW na terenie działalności Pododdziału.

Przewodniczący SW

Kornel Morawiecki

----------------------------------------------------------------------

KONIECZNE SĄ WOLNE WYBORY

1. Polska nie jest ani demokratyczna, ani niepodległa. Pod tą władzą,
w tym ustroju nie będzie rozwijać się i bogacić, choćby przyszły
kolejne miliardy dolarów. Konieczne są wolne wybory. Nie za parę lat
- za parę miesięcy. Konieczne jest powstrzymanie spadku stopy życiowej
i ochrona najbiedniejszych. Pod takimi hasłami zamierzamy demonstrować
i mobilizować opinię społeczną.

2. Już muszą ustąpić Jaruzelski, Kiszczak i Siwicki. Zmienić trzeba
wojewodów, prezydentów miast, naczelników gmin i departamentów.
Komunistyczni prominenci odpowiedzialni za zbrodnie i zło systemu nie
mają prawa sprawować publicznych funkcji i piastować państwowych urzę-
dów. Powinni zostać osądzeni. Należy natychmiast usunąć PZPR i SB
z zakładów pracy, do czego wzywamy grupy naszych członków i sympatyków.

3. Będziemy inicjować i wspierać kluby polityczne "Wolni i Solidarni",
które będą jawną szkołą samorządności i demokracji, przybliżą czas
obalenia komunizmu.

Za Komitet Wykonawczy

Solidarności Walczącej

Kornel Morawiecki

Jadwiga Chmielowska

3 XII 1989 Roman Zwiercan

----------------------------------------------------------------------

Na początku grudnia br. na Ukrainę, do tamtejszych środowisk
niepodległościowych, pojechał nasz specjalny wysłannik z listem
Przewodniczącego SW. Oto treść listu:

------------------------

BRACIA UKRAIŃCY !

Nasze narody dzieli morze krwi, łez i bólu. Przez wieki tak się
składało, że to my Polacy byliśmy silniejsi i mimo wszystko mniej doś-
wiadczeni przez los. Teraz też mamy państwo, co prawda komunistyczne
ale przecież bardziej polskie niż ukraińska jest Wasza Republika
Radziecka. Z powodu tej przewagi łatwiej nam, pomimo okrutnych krzywd
doznanych podczas ostatniej wojny, wyciągnąć ku wam rękę do narodowej
zgody. Czynię to jako Polak i jako przewodniczący Solidarności Walczą-
cej - organizacji, której celem jest nasze i Wasze, każdego człowieka
i narodu, wyzwolenie z pęt komunizmu. Wyzwolenie wspólne, gdyż tylko
takie być może i takiego chcemy.

Niech nas nie dzielą graniczne spory i waśnie. Solidarność Walcząca
uznaje obecne granice. Spodziewamy się Waszej wzajemności. Decyzje
w Jałcie i Poczdamie pogwałciły sprawiedliwość, miliony ludzi wykorze-
niły z ich prastarych siedzib. Niechby wreszcie w przyszłości oba
nasze wolne narody miały granice pokoju i przyjaźni. Niechby wymie-
niały się skarbami swej tradycji, mowy i kultury.

Na pohybel komunie ! Na pohybel największej nowożytnej pladze
wyniszczającej Ukraińców i Polaków, Litwinów i Białorusinów, Rosjan
i Chińczyków.

Życzę wam, ukraińscy bracia, tego o co i my tu tak walczymy - praw
i demokracji, solidarności i niepodległości.

Kłaniam się i serdecznie pozdrawiam

Przewodniczący SW

Kornel Morawiecki

----------------------------------------------------------------------

ŚWIĘTO NIEPODLEGŁOŚCI UKRAINY

22 stycznia na ul. Świdnickiej we Wrocławiu o godz. 16.3O odbędzie
się wiec z okazji 72 rocznicy proklamacji niepodległości Ukraińskiej
Republiki Ludowej oraz 71 rocznicy zjednoczenia Ukrainy.

Święto 22 stycznia obchodzone jest przez wszystkich wolnych Ukraiń-
ców świata. Obchody są organizowane m.in. w Gdańsku, Warszawie,
Londynie, Toronto, Monachium, a także - po raz pierwszy - na
sowieckiej Ukrainie.

Wrocławski oddział Związku Ukraińskiej Młodzieży Niezależnej przy-
łącza się do obchodów i zaprasza wszystkich, którym nie jest obojętny
los Ukrainy, do współudziału w imprezie. Przewidujemy m.in. odczytanie
na wiecu dokumentów z okresu niepodległości Ukrainy. Będzie można
nabyć unikalną literaturę.

Nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy.

Związek Ukraińskiej

Wrocław, grudzień 89 Młodzieży Niezależnej

----------------------------------------------------------------------

Wrocław, 27 grudnia 1989 r.

Do wszystkich zainteresowanych

------------------------------

Komitet Organizacyjny 8 spotkania Porozumienia na Rzecz Przepro-
wadzenia Demokratycznych Wyborów w NSZZ "Solidarność" uprzejmie
zaprasza na spotkanie, które odbędzie się w sobotę, 13 stycznia 199O r.
w auli Politechniki Wrocławskiej, Wrocław, Wybrzeże Wyspiańskiego 27.
Początek spotkania o godz. 9. Dojazd z Dworca Głównego PKP tramwajami
O, 2, 4 lub autobusami 145,146 w stronę pl. Grunwaldzkiego.

Komitet Organizacyjny:

Jan Lubkiewicz, Przew. KZ "Pafawagu"

Jerzy Przystawa, czł. Sekretariatu Porozumienia

Wojciech Swakoń, czł. Komisji Wyborczej

Regionu Dolny Śląsk, Lubin

Tomasz Wójcik, Przew. KZ Politechniki Wrocł.

Leszek Żołyniak, Przew. KZ "Cuprum"
----------------------------------------------------------------------

Wrocław, 27 grudnia 1989 r.

Do Komisji Zakładowych

NSZZ "Solidarność"

Regionu Dolny Śląsk

Komitet Organizacyjny 8 spotkania Porozumienia na Rzecz Przeprowa-
dzenia Demokratycznych Wyborów w NSZZ "Solidarność" zaprasza zaintere-
sowanych członków Związku na spotkanie, które odbędzie się w sobotę,
13 stycznia 199O r. w Politechnice Wrocławskiej, Wrocław, Wybrzeże
Wyspiańskiego 27. Początek spotkania o godz. 9.

Równocześnie zwracamy się do Was z prośbą o finansowe wsparcie
spotkania. Komisje skłonne do udziału w kosztach prosimy o skontakto-
wanie sie z kol. Leszkiem Żołyniakiem, Przewodniczącym Komisji Zakła-
dowej "Cuprum", tel. 4O1-431.

Rozliczenie kosztów zostanie ogłoszone w prasie związkowej Regionu
i przesłane do Komisji Zakładowych, które będą partycypowały w kosz-
tach.

Komitet Organizacyjny:

Jan Lubkiewicz, Przew. KZ "Pafawagu"

Jerzy Przystawa, czł. Sekretariatu Porozumienia

Wojciech Swakoń, czł. Komisji Wyborczej

Regionu Dolny Śląsk, Lubin

Tomasz Wójcik, Przew. KZ Politechniki Wrocł.

Leszek Żołyniak, Przew. KZ "Cuprum"

----------------------------------------------------------------------

Szczecińska Solidarność zorganizowana jest w dwie równoległe struk-
tury organizacyjne. Pierwsza z nich - Tymczasowy Zarząd Regionu pod
przewodem Mariana Jurczyka i innych działaczy wybranych jeszcze w 1981
r., jest kontynuacją legalnych struktur Związku. Druga grupa, tzw.
Międzyzakładowy Komitet Organizacyjny, to nominaci Wałęsy, obsadzeni
tam wbrew statutowi Solidarności. W listopadzie 1989 MKO przeprowadzi-
ło wybory i zjazd regionalny. Zignorowano istnienie legalnej organiza-
cji Jurczyka i jako warunek uczestnictwa w wyborach postawiono zare-
jestrowanie się w MKO. Świadomie więc doprowadzono do rzeczywistego
rozbicia Solidarności. Nie dopuszczono do udziału w wyborach około po-
łowy członków Solidarności w regionie. Jest to sprawa, która zaważy na
losie "Solidarności" w całym kraju. >>>

Miesiąc temu przedstawiliśmy podpisany przez kilkadziesiąt osób pro-
test w tej sprawie, skierowany do Krajowej Komisji Wyborczej. Poniżej
odpowiedź KKW. Gremium to, powołane do przestrzegania prawidłowości
przeprowadzenia wyborów, podchodzi niezwykle niefrasobliwie do łamania
statutu własnego Związku i zapowiada ewentualne zbadanie sprawy
dopiero wtedy, gdy pokrzywdzeni o to poproszą.

Odpowiedź na protest została przesłana na ręce pierwszego na liście
sygnatariuszy.

----------------------------

Krajowa Komisja Wyborcza Gdańsk, 18.12.1989 r.

NSZZ "Solidarność"

Gdańsk, Wały Piastowskie

Pan

Jerzy Przystawa

ul. Pilczycka 1O9/2

Wrocław

Szanowni Państwo,

Jak dotąd nie otrzymaliśmy żadnych odwołań komisji zakładowych ze
Szczecina. Obecny na walnym Zebraniu Delegatów przedstawiciel Krajowej
Komisji Wyborczej, kol. Feliks Kwiatkowski nie stwierdził naruszeń
statutu ani też odstępstw od regionalnej ordynacji wyborczej. W tej
sytuacji nie widzimy podstaw do unieważnienia wyborów.

Jednocześnie pragniemy przypomnieć, że warunkiem udziału w zjeździe
regionalnym był obowiązek zarejestrowania każdej organizacji zakłado-
wej w Międzyzakładowym Komitecie Organizacyjnym. Wszystkie organiza-
cje, które spełniły ten obowiązek, wzięły udział w wyborach delegatów
na Walne Zebranie Delegatów.

W Szczecinie przyjęto otwartą formułę, zgodnie z którą te komisje
zakładowe, które poddadzą się procedurze ustalonej przez regionalną
komórkę wyborczą, mogą uzupełnić strutury regionalne związku.

Krajowa Komisja Wyborcza

NSZZ "Solidarność"

z up.

Biuro Organizacyjne KKW NSZZ "Solidarność"

Kierownik Działu Do Spraw

Kontaktów z Regionami

Przemysław Gosiecki

----------------------------------------------------------------------

SPOTKANIE OPOZYCJI EUROPY WSCHODNIEJ

W pierwszej dekadzie grudnia br., w jednym z krajów Europy Zachod-
niej, miało miejsce spotkanie osób należących do narodowości: chor-
wackiej, czeskiej, polskiej, rumuńskiej, słowackiej, ukraińskiej
i węgierskiej. Nie przybyli, z nieznanych jeszcze przyczyn, członkowie
narodowości: bułgarskiej, litewskiej i niemieckiej /NRD/. Obecni,
w większości, reprezentowali różne nurty niepodległościowe w danym
kraju.

Założony porządek obrad przewidywał:

1. przedstawienie aktualnej sytuacji społecznej i politycznej w danym
kraju;

2. próbę wyjaśnienia przyczyn zaistniałej sytuacji oraz naszkicowanie
przewidywanego obrazu dalszych wydarzeń;

3. określenie zadań stojących przed nurtami niepodległościowymi w na-
wiązaniu do przewidywanego dalszego biegu wydarzeń.

Obradom przewodniczył Czech, a w przypadkach jego krótkich nieobec-
ności - Węgier.

Ad 1: referujący wykazali daleko idącą znajomość tego, co się w ich
krajach dzieje. Wszyscy obecni zgodnie stwierdzili, że istnieje
ogólne daleko idące podobieństwo w rozwoju sytuacji.

Ad 2: również zgodnie stwierdzono, że to co się dzieje w poszczegól-
nych krajach nie jest przypadkowe ani też jedynie spontaniczne.
Istniała różnica zdań w określeniu umiejscowienia reżyserów biegu
wypadków. Jedynie Czesi nie dali się przekonać, że główny reżyser
znajduje się poza granicami danego kraju. Dokonując analizy porównaw-
czej rozwoju sytuacji w poszczególnych państwach, stwierdzono, w nie-
których przypadkach, jak gdyby wymykanie się zaplanowanego scenariusza

z rąk reżysera.

Ad 3: podobnie zgodnie stwierdzono, że narodowiści poszczególnych
krajów chwilowo nie dysponują odpowiednią siłą militarną dla
podjęcia próby odzyskania niepodległości walką zbrojną. Ze smutkiem
skonstatowano, że w przypadku podjęcia walki zbrojnej, Zachód, ze Sta-
nami Zjednoczonymi na czele, działałby w kierunku jej wygaszenia.
W tej sytuacji uznano, że należy dalej, coraz intensywniej, kształto-
wać świadomość narodową oraz budować, we wszystkich płaszczyznach
życia, postawy podmiotowości obywatelskiej. Stwierdzono również, że
etniczne zjednoczenie Niemiec już się dokonało, a problem zjednoczenia
społecznego, gospodarczego i politycznego jest tylko kwestią czasu.
Założono, że zjednoczenie Niemiec jest dalekosiężnym celem polityki
moskiewskiej, zmierzającym do powiązania zjednoczonych Niemiec z Kra-
jem Rad i w ten sposób narzucenia dyktatu gospodarczego i politycznego
całej Europie, a w dalszej kolejności Stanom Zjednoczonym. Odmienne
stanowisko w tej sprawie zaprezentowali Węgrzy. W tej sytuacji uznano,
że wszelkiego typu "okrągłe stoły" czy porozumienia zawierane pomiędzy
grupami społecznymi a władzą komunistyczną sprzyjają zamierzeniom
politykisowieckiej i odsuwają na dalszą przyszłość możliwość uzyskania
pełni podmiotowości narodowej, a co za tym idzie - niepodległości.
Postulowano utworzenie federacji krajów Europy Środkowo-Wschodniej
składającej się z następujących państw: Estonii, Łotwy, Litwy, Biało-
rusi, Polski, Ukrainy, Czechosłowacji, Węgier, Rumunii, Bułgarii,
Jugosławii, które łącznie byłyby w stanie przeciwstawić się supremacji
gospodarczej i politycznej tak Zjednoczonych Niemiec, jak i przyszłej
Rosji. Węgrzy sugerowali zaproszenie do tak rozumianej federacji rów-
nież Austrii.

Najbardziej aktywnymi uczestnikami spotkania byli: Chorwaci, Czesi,
Polacy i Węgrzy.

Już poza założonym porządkiem obrad uzgodniono termin ewentualnego
następnego spotkania, z uwagi na przyspieszony bieg wydarzeń możliwie
szybko, i w pełnym składzie, oraz opracowanie zbiorowe tematów omawia-
nych w punkcie trzecim.

Po 16 godzinach obrad, i podziale uzgodnionych tematów, uczestnicy
spotkania, w atmosferze serdeczności i wzajemnej bliskości, rozjechali
się.

M.p.

grudzień 1989 roku

*)
BERLIŃSKIE SPOTKANIE CSSO

Paul-Lobe-Institut w Berlinie Zachodnim był w dniach 8-1O grudnia
1989 r. miejscem europejskiego (ale z udziałem przedstawiciela Meksy-
ku) Zjazdu CSSO. Gospodarzem spotkania był Edward Klimczak, przewodni-
czący berlińskiego Towarzystwa "Solidarność", wydawca miesięcznika
"Pogląd". Zasadniczym tematem obrad były dwie kwestie: Czym jest
obecnie Solidarność - związkiem zawodowym, partią polityczną czy
ruchem społecznym oraz: jakie zadania ma do spełnienia diaspora polska
i jakie ma zadania do spełnienia względem kraju. W obradach - poza
członkami CSSO - uczestniczyli goście z Polski oraz przedstawiciel
zachodnioniemieckich związków zawodowych i członek wschodnioniemiec-
kiej organizacji opozycyjnej "Demokratie jetzt".

Tematyka polsko-niemiecka zdominowała drugi dzień obrad i była
jednym z najważniejszych problemów omawianych w czasie spotkania.
Przedstawiciele strony polskiej wyrazili m.in. obawy rodzące się w na-
szym społeczeństwie, dotyczące wschodnioniemieckiego rewizjonizmu
i nastrojów antypolskich. Ludwig Melhorn z organizacji "Demokracja
teraz" (mówiący nota bene wspaniałą polszczyzną) zapewnił, że cała
wschodnioniemiecka opozycja jest jednomyślna w sprawie trwałości gra-
nicy Polski, jest również otwarta na kontakty z polskim społeczeńst-
wem. Odciął się też od popularnego w RFN hasła "ponownego zjednocze-
nia", które zawiera w podtekście chęć połączenia "wszystkich ziem
niemieckich" (w tym Śląska, Pomorza, Prus Wsch.). Nastroje antypolskie
są w NRD rozniecane przez komunistyczne władze, pragnące odwrócić
uwagę od własnych kłopotów, wyszukując konflikty zastępcze. Podstawo-
wym żądaniem całej opozycji wschodnioniemieckiej są wolne wybory. Ich
wstępem - zdaniem "Demokratie jetzt" - winno być powtórzenie sfałszo-
wanych w tym roku wyborów komunalnych.

W dyskusji, w której mówiono o połączeniu Niemiec w aspekcie "prze-
sunięcia muru" na Wschód, do granic Polski, inne od obiegowego
spojrzenie na tę sprawę zaprezentował Andrzej Gwiazda, który wyraził
wątpliwość, czy nie idzie tu w sumie o "przesunięcie muru" w kierunku
przeciwnym.

Podczas omawiania spraw polskich zarysowała się klasyczna różnica
zdań na temat faktów i ich interpretacji. Gdy wg jednych mówców mamy
obecnie do czynienia z odchodzeniem komunistów w skali całego bloku,
a wolność jest w zasięgu ręki, inni wyrażali opinię, iż mamy do czy-
nienia z manewrem propagandowym. Pierwsi deklarowali nadzieje, drudzy
- nieufność. Przedstawiciel SW Maciej Frankiewicz uzasadnił koniecz-
ność istnienia podziemia jako pewnego zabezpieczenia na wypadek
najgorszej ewentualności rozwoju wydarzeń, której nadal wykluczyć nie
można.

Europejski koordynator CSSO Józef Lebenbaum powiedział, że zazdroś-
ci tym, którzy nie mają wątpliwości. Mówił też o nierównoprawnym
traktowaniu poszczególnych odłamów ruchu opozycyjno-solidarnościowego
w Polsce. W tym kontekście wspomniał kwestię bezprawnego i niezgodnego
z wolą ofiarodawców rozdysponowania przez Wałęsę części miliona
dolarów od amerykańskiego Kongresu (przeznaczonej dla opozycji "nie-
konstruktywnej"). Przytoczył też wypowiedź szefa NED (National Endow-
ment for Democracy - amerykańska instytucja wspomagająca ruchy na
rzecz demokracji), który po spotkaniu z Kuroniem stwierdził: "NED nie
da ani dolara temu, kto przeciwstawia się idei 'okrągłego stołu'".

-----------------------

*)

CSSO - Kongres organizacji wspierających "Solidarność".

Oburzenie zebranych wywołała treść teleksu rozesłanego przez szefa
radia i telewizji Andrzeja Drawicza w sprawie przedstawiania w audy-
cjach rocznicowych sprawy wprowadzenia stanu wojennego w Polsce.

Powyższa relacja z pewnością nie oddaje wszystkich problemów,
jakimi zajmowali się uczestnicy spotkania, jest jedynie zapisem wrażeń
na gorąco. Należy dodać, że jak zwykle, sporo działo się w kuluarach
obrad, podejmowano nowe kontakty, odnawiano stare, wymieniano poglądy
i opinie etc.

Kolejny zjazd CSSO - latem przyszłego roku, w Akwizgranie.

/R./

----------------------------------------------------------------------

LIST OTWARTY

do żołnierzy jednostek stacjonujących w Gdyni

Gdynia, dnia 17.12. 1989 r.

Koledzy!

Prowadzona od 6 lat walka społeczeństwa z budową elektrowni jądro-
wej w Żarnowcu spotyka się z obojętnością, arogancją i lekcewaeniem
władz.

O budowie zdecydowano w 1979 r. bez społeczeństwa. Jej realizację
rozpoczęła ekipa stanu wojennego w 1983 r.

Elektrownia Jądrowa w Żarnowcu nie może być bezpieczna - powstaje
w pobliżu uskoku tektonicznego, aktywnego w ciągu ostatnich 7O lat, na
złożach metanu, przy tamie i zbiorniku wodnym elektrowni szczytowo-
-pompowej, co grozi nieobliczalną w skutkach awarią. Żywą strefą
zagrożenia jest 3OO miejscowości ziemi gdańskiej, w tym Trójmiasto. Na
taką lokalizację nie zezwalają przepisy polskiego i międzynarodowego
prawa atomowego.

Budowa ta staje się jednym z czynników pogłębiających polski kryzys
- według ocen światowych koszt tej inwestycji wyniesie 6-8 mld dola-
rów. W warunkach polskich suma ta będzie pokryta z kredytu spłacanego
przez nas i nasze dzieci.

Budowa trwa, mimo sprzeciwu setek tysięcy mieszkańców, organizacji
naukowych i ekologicznych, ruiny gospodarczej, obietnic przedwybor-
czych "Solidarności" i zmiany ekipy rządowej.

16 listopada do Terminalu Kontenerowego w Gdyni wpłynął statek
z elementami dwóch reaktorów. W imieniu lekceważonego społeczeństwa
grupa przedstawicieli organizacji niezależnych podjęła czynny protest
- pikietę bramy terminalu. W dniach 19-3O listopada trwała głodówka
protestacyjna. Obojętność władz zdeterminowała protestujących do pod-
jęcia dramatycznej decyzji - od 8 grudnia pięć osób rozpoczęło głodów-
kę bezterminową.

W dniach 14-15 grudnia nieomal w rocznicę protestu 197O r., na 14
młodych, zmęczonych ludzi pikietujących bramy terminalu napadła
5O-osobowa grupa mężczyzn, podających się za pracowników Żarnowca
i "Elbudu". Po fachowej pacyfikacji pikiety elementy reaktora znalazły
się w hangarze lotniska w Babich Dołach.

Doświadczenie 45-letniej historii PRL i stanu wojennego pozwalają
przypuszczać, że wkrótce możecie otrzymać rozkaz transportu śmier-
cionośnych elementów do Żarnowca. Bądźcie wtedy z nami, niezależnie od
decyzji władz. Niech zostanie uszanowana wola rzeczywistych gospodarzy
tej ziemi. Nie dajcie się użyć do ochrony i transportu elementów
reaktora do miejsca przeznaczenia. Nikt nie ma prawa żądać od Was wy-
konania każdego rozkazu.

Za Solidarność Walczącą

Oddział Trójmiasto

Roman Zwiercan,

Andrzej Więczar

Za Społeczny Komitet Ochrony Środowiska

NSZZ "Soldarność"

Joanna Radecka

----------------------------------------------------------------------

Gdynia, 7.12.1989 r.

OŚWIADCZENIE

Ze względu na olbrzymie straty ekonomiczne, na błędy w lokalizacji,
w projektowaniu i w wykonawstwie - budowa E. J. "Żarnowiec" jest
jednym z największych absurdów gospodarczych w historii PRL.

Pomimo sprzeciwu znacznej części społeczeństwa, protestów środowisk
naukowych, organizacji ekologicznych itp. nadal stosuje się politykę
faktów dokonanych, czego najnowszym przykładem jest dostarczenie
elementów reaktora do Terminalu Kontenerowego w Gdyni w dniu 15.11.
1989 r.

W związku z tym od dnia 16.11.89 r. nieprzerwanie pikietujemy bramy
Terminalu Kontenerowego w Gdyni. W dniach 16-19.11. 13 osób przepro-
wadziło terminową głodówkę protestacyjną. Ze względu na brak decyzji
ze strony kompetentnych władz, zgodnie z naszymi wcześniejszymi zapo-
wiedziami, od dnia 8.12.89 r. rozpoczynamy BEZTERMINOWĄ GŁODÓWKĘ
PROTESTACYJNĄ, żądając:

1) natychmiastowego zaprzestania budowy E. J. "Żarnowiec",

2) przeprowadzenia referendum lokalnego w sprawie dalszych losów
"Żarnowca", uważając, iż ostateczna decyzja powinna należeć do spo-
łeczeństwa woj. gdańskiego,

3) zaprzestania dotychczasowej praktyki podawania świadomie mylnych
i demagogicznych argumentów, przemawiających za energetyką jądrową,
przy jednoczesnych próbach blokowania głosów jej przeciwników.

Zdajemy sobie sprawę, że ta forma protestu jest ostatecznością,
narażamy bowiem nasze zdrowie i życie, ale jednocześnie pamiętamy, że
E. J. "Żarnowiec" to także śmiertelne zagrożenie nie tylko dla ludnoś-
ci Trójmiasta.

Uczestnicy pikiety i głodówki

"Boso... ale z reaktorem"

----------------------------------------------------------------------

STANOWISKO W SPRAWIE KOMITETÓW OBYWATELSKICH

Warszawa, 7 grudnia 1989 r.

Komitety Obywatelskie powinny działać na rzecz likwidacji wszelkich
pozostałości komunizmu, ciągle jeszcze obecnych w życiu Polski oraz
- w miarę swych możliwości - reprezentować interesy społeczności
lokalnych.

Komitety powinny stanowić platformę wymiany poglądów i być otwarte
dla różnych orientacji i ruchów ideowych. Nie powinny one stać się
narzędziami działania jednej tylko orientacji ani też same nie powinny
stać się partią polityczną.

Parlamentarzyści OKP powinni wspierać działania Komitetów Obywatel-
skich, natomiast Obywatelski Klub Parlamentarny nie powinien aspirować
do roli parlamentarnej reprezentacji Koomitetów, których wewnętrzne
zróżnicowanie czyniłoby niewłaściwym ustanowienie takiej reprezentacji.

134 podpisy senatorów i posłów

----------------------------------------------------------------------

Co właściwie powiedział Frasyniuk o Janie Waszkiewiczu - ustalić
miała komisja powołana przez członków "Solidarności" Politechniki
Wrocławskiej. Oto tekst zamykający działalność komisji.

----------------------------

OŚWIADCZENIE 6.12.1989 r.

Zespół powołany w dniu 8 XI 1989 r. przez Zebranie Delegatów dla
wyjaśnienia przebiegu incydentu, jaki zaszedł 23 X na posiedzeniu Rady
Wrocławskiego Klubu Obywatelskiego przeprowadził rozmowy z pp. Zbig-
niewem Pohlem, czł. R.W. KO, Franciszkiem Połomskim, przewodniczącym
R.W. KO, Ludwikiem Turko, rzecznikiem prasowym RKW oraz otrzymał za
pośrednictwem p. Wojciecha Myśleckiego pisemny komentarz do tekstu
zamieszczonego w numerze 25/22O Solidarności Walczącej, który to tekst
stanowił podstawę wniesienia sprawy na Zebranie Delegatów. Zapoznaliś-
my się też z oświadczeniem Rady WKO z dn. 7 XI 1989 r. oraz z listem
otwartym prof. Andrzeja Wiszniewskiego skierowanym do Rady w dniu 15
XI 1989 r.

Biorąc pod uwagę czas, jaki upłynął od dnia posiedzenia Rady WKO
oraz fakt, że relacje z przebiegu incydentu oparte były wyłącznie na
pamięci obecnych (nie mieliśmy możliwości zapoznania się z zapisem
magnetofonowym wypowiedzi, a nawet nie wiemy czy zapis taki istnieje),
całkowicie jednoznaczne odtworzenie incydentu było dla nas niemożliwe,
tym bardziej, że według oświadczenia rzecznika prasowego RKW zebranie
Rady WKO miało charakter poufny.

Jednakże analizując wszystkie reakcje doszliśmy do następujących
wniosków:

1. Wypowiedź Wł. Frasyniuka nie zawierała stwierdzenia poddającego
w wątpliwość kwalifikacje psychiczne dr J. Waszkiewicza do pełnie-
nia funkcji w życiu publicznym. Zarzut podniesiony przez Wł. Frasyniu-
ka dotyczył decyzji dr Waszkiewicza podjętej w toku procesu i zmienia-
jącej charakter represji, jakim był poddany jako członek władz Soli-
darności. Należy jednak mieć na uwadze, że stopień zagrożenia
procesowego dr J. Waszkiewicza jako jednego z sygnatariuszy komunikatu
Krajowego Komitetu Strajkowego, proklamującego 13 grudnia 1981 r.
strajk generalny, był większy niż tych członków KK, którzy nie
uczestniczyli w podejmowaniu tej akcji.

2. Nie podzielając poglądu Wł. Frasyniuka na tę sprawę, możemy jednak,
na podstawie dostępnych informacji, uznać, że wypowiedź jego nie
miała znamion zniesławienia dr J. Waszkiewicza.

3. Wyrażamy ubolewanie z powodu krzywdy moralnej, jaka spotkała dr
J. Waszkiewicza, którego charakter i umysłowość wysoko cenimy
i którego kwalifikacje do pełnienia funkcji publicznych nie ulegają
dla nas wątpliwości.

Krzysztof Pigoń Antoni Tarczewski

----------------------------------------------------------------------

LIST OTWARTY DO CZŁONKÓW ZWIĄZKU

"Solidarność" którą razem wszyscy współtworzyliśmy w 198O r. była
związkiem, w którym większość Polaków pokładała wielkie nadzieje. Będąc
jedynym, musiała być jednocześnie związkiem zawodowym, ruchem wymu-
szającym demokratyczne przemiany.

Była przy tym "Solidarność" związkiem demokratycznym. Każda jej komór-
ka powstawała z woli szeregowych członków. W demokratycznych wyborach
wyłaniano przywódców. Z wolą członków liczono się przy tworzeniu regu-
laminów, statutów i programów działania. Taka "Solidarność" zapadła
w sercach milionów mieszkańców naszego kraju. Takiej "Solidarności"
gotowi byli oni bronić po wprowadzeniu stanu wojennego, poświęcając
swój czas, kariery zawodowe, majątek, wolność, a w licznych przypad-
kach nawet życie.

Zdajemy sobie sprawę, że stan wojenny, a następnie działalność kon-
spiracyjna zmuszały do odchodzenia od demokracji, takie były wymogi
skutecznego działania, ale nawet wtedy starano się zachować pewne
minimum - np. przy tworzeniu TKK z oddelegowanych przedstawicieli
czynnych regionów, przy tworzeniu struktur regionalnych z przedsta-
wicieli oddelegowanych z zakładów lub struktur międzyzakładowych.

Zasada reprezentacji złamana została wyraźnie dopiero przy tworze-
niu TRS, a następnie KKW. To wówczas (i to tworząc ciała jawne, a nie
tajne) odstąpiono od zasady przedstawicielstwa czynnych struktur
Związku na rzecz mianowania kierownictwa na regiony.

Z wielkim niepokojem obserwujemy utrwalanie się niedemokratycznych
praktyk w odbudowanym obecnie Związku. Zadecydowanie przez KKW o tym,
kto reprezentuje Związek na szczeblu regionu (w wielu regionach ist-
nieje po kilka niezależnych struktur) lub próba wpłynięcia przedsta-
wicieli RKW Wrocław na zmianę wyników wyborów w Miliczu są jaskrawymi
dowodami potwierdzjącymi te praktyki. Zamiast zasady, że członkowie
wybierają swoich przedstawicieli i przywódców, usiłuje się narzucać
przedstawicieli na niższe szczeble. Zamiast demokratycznego związku
tworzy się organizacja centralistyczna, wodzowska.

Te same niedemokratyczne zasady wprowadzane są do życia publicznego
poza związek. Obserwowaliśmy to podczas kampanii wyborczej do Sejmu i
Senatu, kiedy to mianowane przecież Komitety Obywatelskie zawłaszczyły
sobie prawo do wyłącznej reprezentacji "Solidarności", odmawiając go
innym. Uważamy, że niedopuszczalne są fakty, jakie miały miejsce
podczas tej kampanii. Wrocławski Komitet Obywatelski i RKW nie tylko
utrudniały kampanię wyborczą, ale i uniemożliwiały powołanie [się] na
przynależność do "Solidarności" niezależnym kandydatom Janowi Waszkie-
wiczowi i Antoniemu Lenkiewiczowi - członkom krajowych i regionalnych
władz Związku lat 198O-81, którzy za swoją wierność Związkowi
zapłacili cenę wyźszą niź członkowie Komitetu Obywatelskiego i RKW.

Zwracamy się do RKW i RKS o moźliwie najszybsze przeprowadzenie
demokratycznych wyborów do władz Związku w naszym regionie. Zwracamy
się także do wszystkich członków Związku o obronę demokratycznych
zasad. Pamiętajmy o tym że:

- siła Związku powinna opierać się przede wszystkim na przywiązaniu
członków do jego zasad, a w dalszej kolejności na autorytecie
przywódcy,

- prawdziwy mandat mają przywódcy wyłonieni w demokratycznych wybo-
rach. Przywódcy tymczasowi nie pochodzący z wyborów, mają mandat
ograniczony i powinni dążyć do jak najszybszych wyborów,

- żaden człowiek, żaden działacz nie może być wyłączony z krytyki,
z oceny, krytyka pomaga w eliminowaniu błędów,

- dobrą praktyką, zgodną ze statutem, jest ograniczenie do dwóch
kadencji przewodzenia Związkowi. Nie ma ludzi nie zastąpionych,
ludzie wyrastają, sprawdzają się, kiedy podejmują trudne decyzje. Tak
kiedyś wyłonił się Wałęsa, Frasyniuk, Muszyński i inni,

- nie wolno nikomu odbierać prawa do głoszenia własnych poglądów, do
przekonywania innych o swej racji. Zamykanie innych ust to pierwszy
krok do dyktatury.

Od nas, od naszej woli obrony zasad zależy to, czy "Solidarność"
pozostanie Związkiem demokratycznym, czy też zmieni się w centralis-
tyczny. Pamiętajmy, że każda organizacja centralistyczna będzie podle-
gać wynaturzeniu, są na to dowody historyczne.

Józef Kus /Dolmel/, Wiesław Marynowski /Pilmet/,
Wiesław Rachwał /Pafawag/, Jerzy Stańczyk /CNRATR/,
Ryszard Zaleski /Polar/, Leszek Zołyniak /Cuprum/.

Otrzymują:

1. RKW NSZZ "Solidarność" 5. "Gazeta Wyborcza"

2. RKS NSZZ "Solidarność" 6. "Iskra Wolności"

3. "Z Dnia Na Dzień" 7. "Jutrzenka"

4. "Region"

----------------------------------------------------------------------

OŚWIADCZENIE

Prezydium Krajowej Komisji Górnictwa NSZZ "Solidarność" w sprawie
poziomu wydobycia węgla i zapowiedzianych ograniczeń w dostawach prądu
i ciepła

Prezydium KKG NSZZ "Solidarność" na podstawie informacji Komisji
Zakładowych NSZZ "Solidarność" kopalń węgla kamiennego oświadcza, że
w górnictwie polskim trwa tzw. dyrektorski strajk włoski związany z
niewypowiedzianą wojną między nomenklaturą lobby węglowego a rządem
Tadeusza Mazowieckiego.

Nadzwyczajna dbałość o roboty udostępniające i przygotowawcze kosztem
eksploatacji węgla, oraz zwolnienie tempa eksploatacji powoduje spadek
wydobycia wykorzystywany przez przeciwników reformy w górnictwie do
szantażowania społeczeństwa i rządu. Spadek wydobycia węgla to karta
przetargowa i element nacisku górniczej nomenklatury partyjnej na
ministra przemysłu T. Syryjczyka i jego pełnomocnika ds. podniesienia
efektywności górnictwa węgla kamiennego i J. Mateji w celu utrzymania
stalinowskiej struktury organizacyjnej resortu górnictwa, bądź odwle-
czenia w czasie jej ogniw pośrednich.

Ponieważ węgiel kamienny jest głównym paliwem w elektrociepłowniach
i ciepłowniach, dlatego informacje o spadającym wydobyciu węgla mają
dodatkowo wywołać w społeczeństwie atmosferę niepokoju, zagrożenia
i niepewności o najbliższą przyszłość. Mają sugerować winnych ograni-
czeń w dostawach energii, tj. NSZZ "Solidarność" i Rząd ośmielający
się przeprowadzić zmiany na najlepiej zorganizowanej gałęzi polskiego
przemysłu.

----------------------------------------------------------------------

Kolejny dokument Porozumienia Ponad Podziałami - tekst stanowiska
przyjętego na spotkaniu 24 listopada 1989 r. Kolejne spotkanie - 5.1.
199O r.

Do PPP przystąpili ostatnio Jerzy Eysymontt, Adam Pleśnar, Andrzej
Szczęśniak i Kazimierz Wóycicki.

Z uczestnictwa w Porozumieniu zrezygnował natomiast senator Lech
Kozioł.

---------------------------

W SPRAWIE NOWEGO ŁADU PRAWNEGO W POLSCE

Dynamika ostatnich wydarzeń w Europie Środkowej pokazuje, że narody
nie czekają na prawodawców. Zniecierpliwienie społeczeństwa polskiego
może przekreślić nawet najlepsze plany. Jedną z form walki o pokojowe
przemiany jest walka z czasem. Większość projektów prawnych usiłuje
reformować nasze państwo według starej receptury, nie naruszając jego
omnipotencji.

Prace legislacyjne w polskim Sejmie w dążeniu do zmiany wszystkiego
są zagrożone zdystansowaniem przez rozwój wydarzeń. Nastąpiła samoblo-
kada, ustawy są tak powiązane ze sobą, że chcąc naraz zmienić cały
system, grozi nam, że szybko nie zmienimy niczego.

Społeczeństwo - jak się zdaje - chciałoby już w tej chwili uzyskać
więcej możliwości ruchu w ramach prawa. Potrzebujemy katalizatorów
przemian, minimalistycznych regulacji o bliższym horyzoncie czasowym.
Konkurencją dla obecnego bagna przepisów nie jest przyszły, idealny
ład prawny. Szczególnie, że życie wymusza na Sejmie i rządzie kolejne
doraźne ustępstwa w stosunku do deklarowanych celów i metod.

Uczestnicy PPP są przekonani, że w obecnej sytuacji Sejm powinien
zająć się wyłącznie sprawami dla przyszłości kraju najważniejszymi,
tj. dotyczącymi ustroju politycznego i gospodarczego. Naszym zdaniem
najpilniejsze jest uchwalenie następujących aktów prawnych:

- Taka zmiana art. 84 Konstytucji, aby jasna była sytuacja istnieją-
cych i tworzących się ugrupowań, partii i stronnictw politycznych oraz
ich osobowości prawnej. Wydaje się, że pośpieszne uchwalenie ustawy
o partiach politycznych nie jest potrzebne i tworzy w bliżej niespre-
cyzowanym czasie niepewną prawnie sytuację partii politycznych. Zmiana
art. 84 ust. 2 Konstytucji przez dodanie jednego słowa: "partii" wy-
jaśniłaby problem i dałaby możliwość utworzenia normalnie funkcjonują-
cej sceny politycznej.

- Opracowanie w pełni demokratycznych ordynacji wyborczych do Sejmu,
Senatu i Samorządu Terytorialnego.

- Konieczne jest dokonanie zmian stwarzających warunki finansowo-
-prawne dla inwestycji rodzimego i obcego kapitału, przede wszystkim

polegających na:

a/ określeniu przekształceń prawnych w sferze własności, a szczegól-
nie zasad prywatyzacji majątku państwowego,

b/ uproszczeniu systemu podatkowego i pozbawieniu go charakteru
represywnego wobec przedsiębiorców,

c/ dokonaniu zmian w prawie dewizowym w połączeniu z prawem
bankowym.

Szczególnie pilne jest zawieszenie wszystkich ustaw, które ograni-
czają aktywność obywateli poprzez nadmierną reglamentację stosunków
gospodarczych. Ograniczenie interwencji państwa już dziś wyzwoliłoby
inicjatywy lokalne będące niezbędnym warunkiem realności idei samo-
rządu terytorialnego. Uchylenie tych przepisów jest obecnie ważniejsze
niż czasochłonne próby stworzenia nowych, choćby nawet doskonałych,
aktów prawnych. Po sześciu miesiącach pracy nowego Sejmu nadzieje
społeczeństwa potrzebują oparcia w czytelnych znakach przemian.

Porozumienie Ponad Podziałami

----------------------------------------------------------------------

APEL

Wałbrzych, 9.11.1989

Apelujemy do wszystkich Komisji Zakładowych NSZZ "Solidarność" woj.
wałbrzyskiego, aby poparły nas w dążeniu do całkowitego usunięcia
byłej służby bezpieczeństwa z zakładów pracy.

Zmiany jakie dokonały się w kraju pozwoliły tylko na zamknięcie
placówek SB na terenie zakładu, ale nadal pracownicy tego resortu mogą
poruszać się swobodnie po zakładzie.

Naszym celem jest zrównanie funkcjonariuszy MO w prawach do każde-
go Obywatela. Naszym zdaniem na teren zakładu powinno się wchodzić na
podstawie jednorazowych przepustek tak jak dotychczas czyni to każdy
nie pracujący w danym zakładzie. Przepustki te powinny być rejestrowa-
ne.

Obecnie funkcjonariusze byłej SB wchodzą na zakład pracy na podsta-
wie Ustawy z 31.O1.1961 r. na mocy której odpowiednie Ministerstwa
wystawiły zezwolenia pozwalające funkcjonariuszom na wejście na teren
zakładu.

Dla zakładów górniczych takim zarządzeniem jest Zarządzenie nr 3
MGiE z dnia 17.O1.1983 r., które w par. 11 rozdz. 8 zezwala na inwigi-
lację zakładów pracy przez funkcjonariuszy SB.

Aby z tym skończyć, należy uchylić to zarządzenie. Jeżeli wspólnie
wystąpimy z wnioskiem o uchylenie tych zarządzeń, mamy większą szansę
na osiągnięcie sukcesu. Narazie jesteśmy sami.

LICZYMY NA WAS !

KZ NSZZ "Solidarność" KWK "Victoria"

-------------------------

Nie wiadomo, dlaczego w powyższym dokumencie użyto określenia "była
służba bezpieczeństwa".

----------------------------------------------------------------------

UCHWAŁA

II Zebrania Delegatów Załogi KGHM w Lubinie z dnia 14.11.1989

W sprawie: działalności organizacji polityczno-społecznych w KGHM.

S1

II Zebranie Delegatów KGHM działając na podstawie S3 Statutu Samo-
rządu Załogi, kierując się opinią załogi, zobowiązuje Dyrektora
Generalnego KGHM do natychmiastowego odpolitycznienia Przedsiębiorstwa
poprzez :

- pozbawienie wpływu organizacji politycznych na wszelkie decyzje
związane z działalnością przedsiębiorstwa,

- zaprzestanie finansowania osób i komórek wszelkich organizacji
politycznych,

- zakazanie organizacjom politycznym korzystania z lokali, środków
transportu, łączności, poligrafii, itp.,

S2

Uchwała wchodzi w życie z dniem podjęcia.

______________________________________________________________________

Polkowice, dnia 17.11.1989

Dyrektor Generalny

K.G.H.M. w Lubinie

mgr inż. Mirosław Pawlak

Stanowisko sekretarzy organizacji partyjnych zakładów KGHM

Szanujemy uchwały i wnioski organów samorządu załogi jako członko-
wie tych załóg i równocześnie współinicjatorzy funkcjonującego obecnie
modelu samorządowego przedsiębiorstw.

Niemniej jednak zwracamy się do Towarzysza Dyrektora o wzięcie pod
uwagę naszego stanowiska.

Żądamy traktowania wszystkich organizacji na równych prawach. Orga-
nizacjom działającym w naszych zakładach stwarzane były dotychczas
warunki samoorganizowania się. Uważamy, że nie ma potrzeby aby inne
organizacje podejmowały decyzje za nas. Jest to całkowicie w sprzecz-
ności z formułą pluralistycznego funkcjonowania społeczeństwa. Szanu-
jemy suwerenność innych organizacji i oczekujemy tego samego.

27 stycznia 199O roku odbędzie się XI Zjazd partii. Naszą ambicją
jest, aby ten zjazd wyłonił oczekiwaną przez nas i społeczeństwo
partię lewicy. Zależy nam na tym, aby w zjeździe uczestniczyli kompe-
tentni ludzie.

By do tego doprowadzić potrzebne nam są odpowiednie warunki. Jednym
z podstawowych jest utrzymanie atmosfery wzajemnego poszanowania.
Wnioski Rady Pracowniczej i Zebrania Delegatów traktujemy jako próbę
zakłócenia spokoju i utrudnienie przeprowadzenia naszej kampanii .

Liczymy na zrozumienie historycznego momentu w jakim znajduje się
partia i kraj.

Prosimy o udzielenie niezbędnego wsparcia i pomocy w przeprowadze-
niu kampanii przedzjazdowej, którą jak dotychczasowej praktyce odbywa-
my poza godzinami pracy.

Komitet Zakładowy PZPR

HM Głogów POP ZD

HM Legnica POP ZRM

ZG Rudna POP Zanam

do wiadomości: ZG Polkowice POP Zakmat

I sekretarz KW PZPR ZG Gieroszowice POP HM Cedynia

w Legnicy ZG Lubin

ZT

ZBK

ZRC

----------------------------------------------------------------------

Lubin, dnia 9.11.1989

Krajowa Komisja Wykonawcza

NSZZ "Solidarność" - Gdańsk

Zakładowe Komisje NSZZ "Solidarność", skupione wokół Komisji
Górniczej NSZZ "Solidarność" Zagłębia Miedziowego, zebrane na posie-
dzeniu w dniu 9 listopada 1989 r., wyrażają swoją dezaprobatę wobec
sposobu konsultacji przez Krajową Komisję Wykonawczą NSZZ "Solidar-
ność", projektu nowelizacji Ustawy o Związkach Zawodowych.

W tej tak ważnej dla związku sprawie KKW powinna się liczyć przede
wszystkim z opinią członków Związku.

Poza tym domagamy się bieżącego informowania członków związku
o działaniach KKW w formie szerokich sprawozdań z jej posiedzeń, przy-
najmniej w prasie związkowej.

Oczekujemy, że Komisje Zakładowe NSZZ "Solidarność" otrzymają pro-
jekt nowelizacji Ustawy o Związkach Zawodowych bezpośrednio po otrzy-
maniu tego teleksu.

NSZZ "Solidarność"

Komisja Górnicza

Zagłębia Miedziowego

----------------------------------------------------------------------
Lubin, dnia 16.11.1989

U C H W A Ł A

Socjalistyczny system własności nie tylko nie wprowadza prymatu
pracy w stosunku do własności, ale prowadzi do pozbawienia człowieka
pracy osobowości gospodarczej oraz podmiotowości społecznej.

Rozwój gospodarczy, którego w perspektywie oczekujemy, pociągający
za sobą zmiany systemu gospodarowania, wymaga przebudowy stosunków
własności.

Komisja Górnicza NSZZ "Solidarność" Zagłębia Miedziowego, zgodnie
z ogłoszoną 15 sierpnia ubiegłego roku deklaracją, kieruje się wskaza-
niami nauki społecznej Jana Pawła II. W ujęciu tej nauki własność jest
zarazem i funkcją społeczną i niezbywalnym prawem osoby, która mając
możliwość wypełniania tej funkcji doskonali się i rozwija. Uczest-
nicząc zaś w życiu społecznym i gospodarczym jako właściciel pewnego
zakresu dóbr materialnych zyskuje poczucie bezpieczeństwa i wolności
oraz możliwość swobodnego podejmowania inicjatywy dla dobra własnego,
swoich najbliższych i całego społeczeństwa.

Uważamy, że w przedsiębiorstwach przemysłowych powinno się dopuścić
wszystkich pracowników do udziału we własności, zarządzaniu i zyskach.
Organizacyjnie może to przybrać różne formy, ale w istocie rzeczy
idzie tu o przyznanie pracownikom szerszej podmiotowości gospodarczej,
a zatem uznanie ich uprawnień własnościowych.

Komisja Górnicza NSZZ "Solidarność" Zagłębia Miedziowego uważa za
-------------------------------------------------------------------
konieczne dokonanie w naszym przedsiębiorstwie przekształceń własnoś-
----------------------------------------------------------------------
ciowych w oparciu o technikę ESOP, równolegle z głęboką zmianą struk-
----------------------------------------------------------------------
turalną przedsiębiorstwa dla podniesienia jego efektywności i zysków
----------------------------------------------------------------------
pracowniczych oraz dla szybszego rozwoju naszego regionu.

---------------------------------------------------------
ESOP - czyli Plan Pracowniczej Własności Akcji - jest koncepcją
gotową, przejrzystą i sprawdzoną. Ponadto nie wymaga finansowania
wykupu akcji z funduszów pracowników oraz pozwala rzetelnie wycenić
wartość majątku. Dlatego pracownicy dużych przedsiębiorstw, takich jak
KGHM, od których w dużej mierze zależy stabilność nastrojów społecz-
nych w kraju, mogą zaakceptować tą technikę. Natomiast uwłaszczone
przedsiębiorstwa, przy jednoczesnym przekształceniu ich w kierunku
zwiększenia produktywności, mogą stać się motorem polskiej gospodarki.
Zwiększenie produktywności w przypadku KGHM powinno uwzględniać zwięk-
----------------------------------------------------------------------
szenie stopnia przetworzenia naszych wyrobów w celu zmniejszenia
----------------------------------------------------------------------
kolonialnej zaleźności od zagranicznych układów gospodarczych.

--------------------------------------------------------------
Dostrzegamy, iż Rząd powołuje ostatnio szereg instytucji mających
na celu uwłaszczenie przedsiębiorstw. Natomiast nic się nie mówi o
formalno-prawnych uregulowaniach własnościowych. Odwołując się do na-
---------------------
szych wcześniejszych uchwał, w których apelujemy o niezwłoczne ure-
----------------------------------------------------------------------
gulowanie stosunków własnościowych uważamy, że aktualnie można by
----------------------------------------------------------------------
dokonać nowelizacji szeregu przepisów, w tym Kodeksu Cywilnego, nawet
----------------------------------------------------------------------
bez faktycznego uwłaszczenia. Jest to, naszym zdaniem szalenie ważne
-----------------------------
dla dynamiki przemian politycznych i gospodarczych w naszym kraju.
Duże tempo tych zmian mogłoby przyspieszyć wprowadzenie gospodarki
runkowej w kraju, a przez to, w większym stopniu uwiarygodnić zarówno
obecny Rząd jak i jego program.

Ze swojej strony pragniemy zadeklarować, że projekt zasadniczych
kierunków zmian strukturalnych naszego przedsiębiorstwa możemy, już
dziś przedstawić i przedyskutować. Dlatego zobowiązujemy przewodniczą-
-----------------------------------
cego Komisji Górniczej NSZZ "Solidarność" Zagłębia Miedziowego, aby,
----------------------------------------------------------------------
działając w porozumieniu z Radą Pracowniczą KGHM, nawiązał stałe
----------------------------------------------------------------------
kontakty z ESOP-Service oraz powstałą 27 pażdziernika bieżącego roku
----------------------------------------------------------------------
Izbą Własności Pracowniczej.

----------------------------
Jednocześnie Komisja Górnicza pragnie wspomagać szerzenie akcjo-
-----------------------------------------------------------------
nariatu w naszym regionie i po konsultacjach z innymi zakładami
----------------------------------------------------------------------
proponujemy powołanie Dolnośląskiej Izby Własności Pracowniczej.

----------------------------------------------------------------
Zwracamy się również do Rady Pracowniczej KGHM z prośbą o zapro-
-----------------------------------------------------------------
szenie przedstawiciela ESOP Service - pana Krzysztofa Ludwiniaka, jak
----------------------------------------------------------------------
również Ministra Przemysłu - pana Tadeusza Syryjczyka do naszego
----------------------------------------------------------------------
przedsiębiorstwa i uczestniczenia w dyskusji na temat przyszłości
----------------------------------------------------------------------
jednego z potencjalnie najlepszych przedsiębiorstw w Polsce.

------------------------------------------------------------

NSZZ "Solidarność"

Komisja Górnicza

Zagłębia Miedziowego

Do wiadomości:

--------------
Prezes Rady Ministrów

Minister Przemysłu

Rada Pracownicza KGHM

Dyrektor Generalny KGHM

ESOP Service

Izba Własności Pracowniczej

KKW NSZZ "Solidarność"

RKW NSZZ "Solidarność" Dolny Śląsk

KKG NSZZ "Solidarność"

Komisje Zakładowe NSZZ "Solidarność"

Tygodnik "Solidarność"

----------------------------------------------------------------------
Radom, dnia 6 X 1989 roku

OŚWIADCZENIE

KIEROWNICTWA AKCJI BIEŻĄCEJ

KONFEDERACJI POLSKI NIEPODLEGŁEJ

Niekontrolowane podwyżki cen, ubożenie społeczeństwa, galopująca
inflacja powodują wzrost niepokoju i stanowczy protest. Obecny rząd
T. Mazowieckiego w praktyce pozbawiony kontroli nad skompromitowanym
aparatem biurokratycznym broniącym swoich partykularnych i partyjnych
interesów, nie jest w stanie w pełni opanować aktualnej sytuacji gos-
podarczej. W związku z tym Kierownictwo Akcji Bieżącej Okręgu Radom-
skiego KPN uważa za konieczne:

1. NATYCHMIASTOWE OGRANICZENIE WYDATKÓW NA ADMINISTRACJĘ, MILICJĘ, SB,
I WOJSKO

2. NATYCHMIASTOWĄ REWIZJĘ UMÓW GOSPODARCZYCH I FINANSOWYCH Z ZSRR,

3. NATYCHMIASTOWE PRZYSTĄPIENIE DO REPRYWATYZACJI GOSPODARKI NA ZASA-
DACH AKCJONARIATU PRACY /WARSZTAT ROBOTNIKA JEST JEGO WŁASNOŚCIĄ/

4. NATYCHMIASTOWE ZEZWOLENIE NA SWOBODNE DZIAŁANIE WSZELKICH UGRUPOWAŃ
POLITYCZNYCH I CAŁKOWITE ZNIESIENIE CENZURY,

5. NATYCHMIASTOWE POCZYNIENIE PRZYGOTOWAŃ NA RZECZ PRZEDTERMINOWYCH,
CAŁKOWICIE WOLNYCH WYBORÓW DO PARLAMENTU.

Spełnienie powyższych postulatów jest podstawowym warunkiem pow-
strzymania spirali cen i ubożenia społeczeństwa. Jest warunkiem reform
politycznych, ekonomicznych i społecznych, jest KONIECZNOŚCIĄ. STAJE
SIĘ DROGĄ DO NIEPODLEGŁEGO BYTU NARODU.

K.A.B. KPN Radom

----------------------------------------------------------------------
22 X 1989 r.

KOMUNIKAT

KIEROWNICTWA AKCJI BIEŻĄCEJ

KONFEDERACJI POLSKI NIEPODLEGŁEJ

21 października władze miasta przy pomocy milicji, na mocy decyzji
Prezydium Rządu przeprowadziły siłą eksmisję Tymczasowego Biura KPN
zajmowanego przez Konfederatów od 18 października. Głęboko ubolewamy
nad takim rozwiązaniem problemu przez Rząd Pana premiera Mazowieckie-
go. Mimo wcześniejszych obietnic odmówiono nam przydzielenia lokalu,
stąd też zmuszeni byliśmy do zajęcia niewykorzystywanego od roku po-
mieszczenia. Mamy też nadzieję, że Rząd nie będzie się więcej uciekał
do tego rodzaju metod, szczególnie w czasie, gdy nadal wspiera się
dotacjami PZPR.

K.A.B. KPN Radom

----------------------------------------------------------------------

9 XI 1989

PROTEST

Z okazji 72 rocznicy "Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Paździer-
nikowej" wśród telegramów gratulacyjnych do ąmbasady ZSRR w Polsce
znalazł się również telegram Przewodniczącego NSZZ "Solidarność Lecha
Wałęsy. Wyrażamy protest przeciwko treści i motywom takiego telegramu.
"Rewolucja Październikowa" zniewoliła wiele Narodów do dziś wołających
o swoją suwerenność i niepodległość, wśród których jest nasza Ojczyz-
na. Echem tamtej rewolucji był stalinizm w swym zbrodniczym i nieludz-
kim wymiarze. Zauważanie kolejnej rocznicy rewolucji brzmi jak
pochwała, co stanowi dysonans z Apelem I Zjazdu NSZZ "Solidarność"
z 1981 r. do Państw Wschodu. O ile z obowiązku formalnych depesz
skorzystali dyplomaci, to napewno nie służył on Lechowi Wałęsie.

K.A.B. KPN Radom

-----------------------------------------------------------------------
LIST OTWARTY

DO RZĄDÓW PAŃSTW ZACHODNICH

Grupa Niepodległościowa Vade mecum, zwraca się do rządów krajów
zachodnich o rozwagę w udzielaniu pożyczek rządowi PRL. Polska nie
jest niepodległa, a obecny Rząd nie został wybrany w wolnych i demo-
kratycznych wyborach. Nie gwarantuje On, że udzielone pożyczki nie
zostaną sprzeniewierzone, wykorzystane do podtrzymania systemu komu-
nistycznego oraz rozbudowy aparatu przymusu. W rękach bowiem
komunistów pozostały nadal kluczowe funkcje w państwie - Ministerstwo
Obrony Narodowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych a także Urząd Prezy-
denta. Również na niższych szczeblach Administracji Państwowej władzę
sprawują prominenci PZPR.

Udzielając kredytów, Zachód przyczynia się do opóźnienia rzeczywis-
tych przemian, reform i odzyskania pełnej niepodległości Polski.

Przyznana przez EWG pomoc żywnościowa przyczyniła się do antychłop-
skiej polityki rządu. Dostarczona żywność i mięso spowodowały obniżkę
cen skupu płodów rolnych i żywca, przy zwiększeniu cen środków
produkcji. Spadła tym samym opłacalność produkcji żywności.

Upadek i ruinę państwa polskiego zapoczątkował Układ Jałtański.
Cyniczni i naiwni przywódcy Zachodu sprzedali Europę Wschodnią -
Stalinowi, w zamian za czterdzieści lat pokojuu i prosperity.
Porozumienie w Jałcie nastąpiło z pominięciem i bez konsultacji rządu
suwerennego państwa polskiego. Zostało złamane prawo i duch Karty
Atlantyckiej. Odebrano Polsce możliwość wyrażenia swojej woli co do
granic i ustroju. Prezydent Roosevelt podpisując dokumenty jałtańskie
pogwałcił Konstytucję Stanów Zjednoczonych moralnie i prawnie. Działał
On ponad prawem, a treść dokumentóow, które podpisał trzymał w tajem-
nicy przed Kongresem i społeczeństwem amerykańskim. W wyniku decyzji
"szefów trzech mocarstw" Polska znalazła się pod panowaniem Związku
Sowieckiego.

Był to prezent mocarstw zachodnich za przelaną krew Polaków na
wszystkich frontach świata.

Podczas gdy Zachód cieszył się pokojem, w Polsce za żelazną kurtyną
nadal panowała przemoc i terror. Ginęły dziesiątki tysięcy ludzi mor-
dowanych skrytobójczo przez namiestników Stalina. Niszczono wartości
duchowe i kulturowe Narodu.

Ponad czterdziestoletnie rządy komunistów i ich rabunkowa gospodar-
ka doprowadziła kraj do krawędzi katastrofy. Zadłużenie, upadek gospo-
darczy, wyniszczenie fizyczne i moralne narodu, degradacja środowiska
naturalnego - to tylko ułamek strat jakie ponieśliśmy.

Na równi z komunistami współwinien jest temu Zachód. Gdyby nie
haniebna zdrada jakiej się dopuścił, Polska byłaby w tej chwili kwit-
nącym państwem. Naród nasz w okresie dwudziestolecia międzywojennego
udowodnił, że jest pracowity i odbudował gospodarczo, kulturalnie kraj
po prawie studwudziestoletniej niewoli.

Obecna sytuacja jest jakby powtórzeniem Jałty. Pomoc finansowa
i moralne poparcie współrządzącej z komunistami "opozycji" prowadzi do
utrzymania obecnego systemu i ustroju Polski. Zaciągnięte kredyty
i ich niewypłacalność, wyprzedaż ocalałego jeszcze majątku narodowego
zachodnim bankierom, może doprowadzić do unicestwienia państwa pol-
skiego. Państwa zachodnie za cenę własnego dobrobytu i spokoju nie
dostrzegają tego ! I nie chcą DOSTRZEC !

Grupa Niepodległościowa

Vade mecum

Wrocław-Kraków

----------------------------------------------------------------------

APEL

Wzywamy do publicznego i demonstracyjnego sprzeciwu wobec znaków
zależności Polski od Sowietów. W związku z tym przystępujemy do
likwidacji, bądź umieszczania napisów na pomnikach "wdzięczności" dla
armii, która przyniosła nam okupację sowiecką. Wzywamy także do
usuwania tablic z podobnymi nazwami ulic wprowadzonymi po 44 roku i
zamienieniu ich na przedwojenne i tradycyjne, bądź nadawania im nazw
patriotów wybranych przez mieszkańców. Akcja "denazyfikacyjna" ma nie
tylko głęboko moralny, ale i polityczny sens potwierdzając jeszcze raz
niezgodę na przedłużenie niewoli naszego kraju.

Federacja Młodzieży Walczącej

Wrocław

----------------------------------------------------------------------

CZYM JEST FEDERACJA MŁODZIEŻY WALCZĄCEJ

FMW - Jest ideową spadkobierczynią całej polskiej tradycji niepodleg-
łościowej, szczególnie zaś tradycji piłsudczykowskiej.

FMW - Jest ogólnopolską organizacją młodzieży niepodległościowej, sku-
piającą środowiska i grupy nie godzące się z pojałtańskim
porządkiem w Polsce i uznające prawowity rząd RP na uchodźstwie.

FMW - Jest przeciwniczką wszelkich działań ugodowych, dążenia do poro-
zumienia z komunistami, stojąc na stanowisku bezkompromisowej
walki z wrogiem, narzuconym reżimem.

FMW - Jest jedną z organizacji dążących do odzyskania niepodległości,
przygotowując młodzież do rozprawy z sowiecką agenturą.

FMW - Wyraża pogląd, że w walce o niepodległość mamy prawo do stosowa-
nia wszystkich dostępnych środków i metod walki, zgodnych z ety-
ką chrześcijańską, nie wykluczając walki zbrojnej.

FMW - Jest organizacją chcącą już dziś współtworzyć niepodległe jutro
Ojczyzny, oddziałując na młodzież w duchu tradycji narodowej.

FMW - Jest organizacją działającą w środowiskach uczniowskich, studen-
ckim i młodych robotników.

Nie stój z boku, wstąp do FMW.

Federacja Młodzieży Walczącej

----------------------------------------------------------------------

Równolegle z II Kongresem PSL, którego obrady zrelacjonowaliśmy
przed miesiącem, odbywał się Zjazd Krajowy PSL i PSL-"Solidarność".
Uczestniczyło w nim kilkadziesiąt osób. Oto trzy dokumenty Zjazdu.

----------------------------

KOMUNIKAT

Dnia 11 listopada 1989 r. w Warszawie w kościele Miłosierdzia
Bożego (ul. Żytnia) odbył się Zjazd Krajowy PSL i PSL "Solidarność".

Zjazd zgromadził przedstawicieli kół gminnych i wiejskich z różnych
regionów kraju. Przedstawione zostały projekty dokumentów programowych
- Deklaracji Ideowej, Założeń Programowych i Statutu. Dokumenty ni-
niejsze po nasieniu poprawek będą konsultowane w kołach.

Zjazd jednogłośnie opowiedział się za formą swobodnego współdziała-
nia pomiędzy kołami i organizacjami PSL i PSL "Solidarność". Przyjęto
formę Federacji Stronnictw Ludowych PSL i PSL "Solidarność"

Komisja Programowa Niezależnego Ruchu Ludowego "Solidarność" i PSL
oraz rzecznicy Komisji Kongresowej PSL. Wchodzą w skład Federacji.

Zjazd przekazał pozdrowienia dla Kongresu PSL, na który udała się
delegacja ze sztandarem Republiki Pińczowskiej.

Termin następnego Zjazdu ustalono na dzień 9 grudnia (sobota) o
godz. 11.OO, w miejscu jak wyżej.

Rzecznik

Warszawa, dnia 11 listopada 1989 r. Komisji Kongresowej

Wieńczysław Nowacki

----------------------------------------------------------------------

Tekst pozdrowienia delegacji Zjazdu Krajowego PSL na Kongresie PSL.

-------------------------

PRZYJACIELE I BRACIA LUDOWCY !

Przybyliśmy na Wasz Kongres, by w imieniu Zjazdu Krajowego PSL
i PSL "Solidarność" przekazać Wam serdeczne pozdrowienia i życzyć
owocnych obrad. Naszym pragnieniem jest, byście, Szanowni Delegaci,
uczynili wszystko dla zachowania tożsamości Ruchu Ludowego, jego
pięknych tradycji i demokratycznych ideałów, za które życie oddali
najlepsi synowie chłopscy.

Niech nasz Poczet sztandarowy, w którego drzewce wbity jest gwóźdź
ręką Stanisława Mikołajczyka połączy nasze serca i myśli.

Tak nam dopomóż Bóg !

Zjazd Krajowy

PSL i PSL "Solidarność"

Warszawa, 11 listopada 1989 r.

----------------------------------------------------------------------

FEDERACJA STRONNICTW LUDOWYCH PSL i PSL "SOLIDARNOŚĆ"

Działalność Federacji Stronnictw Ludowych (PSL i PSL "Solidarność")
wyraża się w jednoczeniu stronnictw i organizacji ludowych, które
w oparciu o niniejsze dokumenty programowe dążą do stworzenia Niepod-
ległej Rzeczpospolitej Polski.

Federacja uznaje prawo różnych ośrodków ludowych PSL i PSL "Soli-
darność" do własnej tożsamości i stanowi płaszczyznę współdziałania
tych środowisk, które organizują się oddolnie (samorzutnie) i nie uz-
nają centralnego podporządkowania w strukturach organizacyjnych.

Federacja Stronnictw Ludowych (PSL i PSL "Solidarność") jest nowo-
czesnym stronnictwem politycznym jednoczącym wielorakie tradycje
i nurty ludowe, które nawiązują do teoretycznego dorobku agraryzmu i
solidaryzmu, tj:

- Stronnictwa Ludowego z 1931 r., założonego przez Wincentego Witosa,

- Stronnictwa Ludowego "Roch" z okresu 194O-1945,

- Polskiego Stronnictwa Ludowego z lat 1945-47, Stanisława Mikołaj-
czyka,

- Niezależnego Ruchu Ludowego "Solidarność" z lat 1986-89, wyrosłego
z OKOR.

Federacja Stronnictw Ludowych PSL i PSL "Solidarność" spełni nadzie-
je i oczekiwania społeczne formując ogólnonarodowy program reprywa-
tyzacji gospodarki, zniesienia monopolu i pośrednictwa w handlu
i produkcji żywności oraz tworząc warunki dla rozwoju silnych, zdro-
wych i wydajnych indywidualnych gospodarzst rodzinnych.

Stronnictwa zmierzać będą do zmiany ustroju politycznego, systemu
gospodarczego i stosunków społecznych poprzez przejęcie terenowych
(gminnych) organów władzy państwowej, Stronnictwa osiągnąć mogą ten
cel wprowadzając swoich przedstawicieli do władz terenowych w wyborach
do samorządu terytorialnego.

Warszawa, 11 listopada 1989 r. Zjazd Krajowy

PSL i PSL "Solidarność"

za zgodność:

Rzecznik Komisji Kongresowej

/-/ Wieńczysław Nowacki

----------------------------------------------------------------------

RUCH WOLNYCH DEMOKRATÓW

Ruch Wolnych Demokratów:

- nawiązuje do tradycji politycznej Związku Młodych Demokratów /ZMD/,
działającego na przełomie 1956-1957, którego Deklaracja ideowo-
-programowa stwierdzała m. in., że organizacja ta "walczy o suwerenną
i demokratyczną Polskę", jak najczynniej "buduje polski model socja-
lizmu" w ramach wielopartyjnej demokracji parlamentarnej, którą można
zrealizować przez "zlikwidowanie faktycznej monopartyjności w życiu
politycznym i społecznym", "wprowadzenie wszystkich swobód demokra-
tycznych" oraz uznanie zasady, iż "nie ma takiej partii i takiej
organizacji, która miałaby monopol na teoretyczne i praktyczne tworze-
nie sprawiedliwości społecznej", stwierdzała ponadto, że "świato-
poglądy mogą być różne, ale idee demokratyczne są jedne - zarówno dla
robotnika, jak i chłopa i inteligenta",

- stanowi kontynuację działalności grupy byłych członków Związku Mło-
dych Demokratów, którzy w połowie lat 6O-tych prezentowali publicz-
nie swoje poglądy i w związku z tym zostali aresztowani, a niektórzy
z nich także skazani w procesach politycznych,

- krystalizuje się w latach 1975-1976 w trakcie dyskusji nad zmianami
konstytucyjnymi, podcza której uczestnicy grupy wyrazili protest
przeciwko niektórym propozycjom nowelizacji Konstytucji PRL, m.in.
występując zdecydowanie przeciwko wpisaniu do ustawy zasadniczej komu-
nistycznej formuły doktrynalnej o tzw. kierowniczej roli PZPR w PRL,

- współtworzy Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela w 1977 oraz
bierze w nim aktywny udział koncepcyjny i praktyczny,

- jest środowiskiem demokratycznej opozycji pozaparlamentarnej w PRL,
autonomicznym w stosunku do jakiejkolwiek organizacji światopoglą-
dowej, ideologicznej i politycznej,

- skupia osoby bez względu na ich pochodzenie, zawód, stan majątkowy,
pozycję społeczną i orientację światopoglądową,

- tworzy wspólnotę ideowo-polityczną, której uczestnicy reprezentują
taki sam system wartości, lecz posiadają odmienne poglądy w wielu
kwestiach związanych z funkcjonowaniem życia zbiorowego.

Uczestnicy Ruchu Wolnych Demokratów:

- działają na rzecz utrwalenia niepodległości i poszerzenia suweren-
ności Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej jako najwyższej organizacji
politycznej ogółu obywateli zorganizowanych w państwo polskie, które,
niezależnie od zmienności swoich form i władz, jest niepodległe od
1918 r.,

- optują za podjęciem wszechstronnych przygotowań do wejścia Polski
w przyszłości do Zjednoczonej Europy, respektującej równopartnerstwo
wszystkich tworzących ją narodów,

- opowiadają się za wielopartyjnym systemem demokracji parlamentarnej,
samorządem terytorialnym i wszelkimi innymi formami samorządności,

- uznają system prawny PRL, którego zasady konstytuują Międzynarodowe
Pakty Praw i inne konwencje międzynarodowe,

- stoją na stanowisku równouprawnienia wszystkich form własności
(państwowej, spółdzielczej, spółkowej, prywatnej i mieszanej),
a niektórzy ponadto są szczególnie zainteresowani popieraniem usamo-
rządowienia jednostek gospodarczych, pozostających pod władzą organów
państwowych,

- opowiadają się za likwidacją wszelkich nieuzasadnionych przywilejów,
niwelowaniem dystansów społecznych i realizacją zasady równych szans
rozwojowych wszystkich obywateli,

- działają na rzecz równouprawnienia wszystkich, bez wyjątku, ugrupo-
wań ideologicznych i politycznych, które powinny posiadać wszech-
stronne możliwości prezentowania swoich zasad, programów i zamiarów
oraz warunki do normalnego funkcjonowania oraz prawo do nieskrępowane-
go udziału w wolnych, demokratycznych i pięcioprzymiotnikowych
wyborach do Sejmu, Senatu i terenowych organów władzy państwowej,

- zajmują wobec innych grup światopoglądowych, ideologicznych i poli-
tycznych postawę otwartą oraz nie kierują się wobec nich żadnymi
z góry określonymi uprzedzeniami,

- współdziałają szczególnie z ugrupowaniami o podobnym systemie war-
tości i opcjach ideowo-politycznych,

- wyrażają gotowość do podejmowania współpracy na płaszczyźnie spo-
łecznej i politycznej ze wszystkimi grupami i instytucjami, dążącymi
do ukształtowania w Polsce demokracji, respektującymi zasady sprawied-
liwości społecznej oraz prawo do godnego życia wszystkich warstw, jak
również wykazującymi troskę o środowiska o najniższym standardzie
materialnym,

- postulują powołanie najszerszego forum organizacji, stowarzyszeń,
ruchów i środowisk polskiej, pozaparlamentarnej opozycji demokra-
tycznej.

Ruch Wolnych Demokratów posiada własne Wydawnictwo Alternatywy Demo-
kratycznej, a od 1989 r. wydaje czasopismo "REFLEKSJE", którego łamy
udostępnia również gościnnie publicystom różnych opcji ideowych
i politycznych.

Przywódcą ideowym Ruchu Wolnych Demokratów jest adwokat Karol Gło-
gowski, były przewodniczący Zarządu Krajowego Związku Młodych
Demokratów.

Kompetentnych informacji o Ruchu Wolnych Demokratów udzielają:

- Zbigniew Cybura, 54-1O4 Wrocław, ul. Radziecka 8 A, tel. 57-32-27,

- Karol Głogowski, 93-O31 Łódź, ul Sanocka 24 m. 61 tel. 84-62-1O,

- Adam Pleśnar, 54-142 Wrocław, ul. Dokerska 23 m. 25, tel.67-21-13,

- Wiesław Rachwał, 54-O43 Wrocław, ul. Śnieżna 2O, tel.56-2O-5O.

- Tadeusz Zalisz, 45-777 Opole, ul. Zwycięstwa 59 m. 14 tel.74-68-63.

Za granicą informacje o Ruchu Wolnych Demokratów udzialają:

- Stanisław Kotowicz, 68/52O Malabar Rd., MOROUBRA 2O35, Australia,

- Marek Wojnarowicz, 1594, 69 Str., EDMONTON, Alberta T6k 3R3, Kanada,

- Walter Żelazny, 24 bd d`Alsace, 87O7O METZ, Francja.

Informację opracował: Adam Pleśnar

----------------------------------------------------------------------

PROGRAM ZJEDNOCZENIA CHRZEŚCIJAŃSKO-NARODOWEGO

WPROWADZENIE

Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe jest stronnictwem politycznym
zmierzającym do skupienia sił dążących do zapewnienia Państwu Polskie-
mu niepodległości, Narodowi suwerenności, wszystkim mieszkańcom
poszanowania ich wolności, godności osobistej, równości wobec prawa
i udziału w życiu publicznym, bezpieczeństwa i dobrobytu gospodarcze-
go.

Nawiązujemy do wielowiekowej tradycji polskiej myśli politycznej
opartej na chrześcijańskiej kulturze naszego narodu. Jesteśmy nową
formacją polityczną, która czerpie z różnych nurtów przeszłości,
łącząc doświadczenia zasłużonych w zmaganiach o niepodległość ruchów
politycznych - niepodległościowego, narodowego, chrześcijańskodemokra-
tycznego, chrześcijańskich nurtów ruchu ludowego i robotniczego,
sięgając do dorobku myśli konserwatywnej. Świadomi wyzwań nowej epoki
pragniemy dać wyraz współczesnym dążeniom Polaków do niepodległości,
do odbudowy swego życia społecznego i państwowego w oparciu o zasady
etyki katolickiej.

Ważnym doświadczeniem współczesnych pokoleń Polaków jest sprzeciw
wobec rzeczywistości komunistycznej od samoobrony i walki cywilnej lat
czterdziestych począwszy, a na NSZZ "Solidarność" skończywszy. W tym
czasie nowego kształtu nabierała polska świadomość narodowa, formowały
się nowoczesne elity polityczne i kształtowały się nowe sposoby
politycznego działania. Szczególne znaczenie przypisujemy wysiłkom
narodu oparcia ładu społecznego na chrześcijańskich zasadach, przeciw-
stawiających się zarówno komunistycznemu kolektywizmowi, jak i libe-
ralnemu indywidualizmowi. Takie też jest ideowe przesłanie wielkiego
ruchu społeczno-narodowego "Solidarności".

Te procesy w niewielkim tylko stopniu mogły znajdować wyraz w sfor-
malizowanej działalności politycznej. Dziś nadszedł czas, by połączyć
wysiłki, skupić rozproszone środowiska i nadać naszej pracy formę
jawną i zorganizowaną. Nie sił bowiem brak Polakom, lecz jasnego
rozeznania celów, zasad i metod działania. Tym zadaniom pragniemy
służyć.

ZASADY

Zasady Zjednoczenia wynikają z prawd, w które wierzymy, i z dorobku
kultury narodowej.

1. Religia katolicka jest wyrazem prawdy, która obowiązuje tak w życiu
osobistym, jak w publicznym. Szczególną wagę przykładamy do nastę-
pujących zasad dotyczących życia społeczno-politycznego:

a) dobra wspólnego, którego realizacji powinno służyć państwo chronią-
ce i wspierające rozwój społeczności narodowej;

b) wolności społecznej i indywidualnej, która oznacza nieskrępowaną
możność wszystkich członków społeczności dążenia do dobra wspólnego;

c) solidarności przeciwstawiającej się egoizmowi jednostkowemu i gru-
powemu, walce klas i nienawiści społecznej;

d) pomocniczości przeciwstawiającej się kolektywizmowi komunistycznemu
i wyznaczającej słuszne granice władzy państwowej, stanowiącej
o autonomii grup i swobodnym kształtowaniu się struktur społecznych;

e) własności prywatnej oraz inicjatywy gospodarczej jednostek i grup.

2. Wspólnota narodowa pozostaje - w ramach powszechnego porządku mo-
ralnego - podstawową społecznością, dającą człowiekowi poczucie
zakorzenienia, możliwość uczestnictwa w dorobku kulturowym przeszłych
pokoleń i w tworzeniu nowych wartości dla pokoleń przyszłych. Jest
wspólnotą kultury i odpowiedzialności, wspólnotą losu politycznego
wszystkich dzieci ojczyzny. Przynależność do niej, kształtowana od
urodzenia, zależy także od wewnętrznego przekonania każdego człowieka.

3. Niepodległe państwo jest gwarantem politycznej podmiotowości narodu
i niezbędną formą jego życia. Instytucje państwa powinny sprzyjać
zbiorowemu współżyciu zgodnemu z zasadami etyki katolickiej. Ponad
prawem stanowionym stoi bowiem prawo naturalne, a obowiązkiem władzy
państwowej jest jego strzeżenie i odczytywanie. Niepodległe państwo
powinno być przedmiotem troski i dążeń wszystkich obywateli.

Demokracja stanowi najbardziej skuteczną formę wyłaniania reprezen-
tatywnego przywództwa na wszystkich szczeblach życia politycznego,
począwszy od samorządu lokalnego, aż po władze państwowe. Demokracja
oznacza też, że wszystkie instytucje prawne powinny być kształtowane
zgodnie z wolą narodu, wyrażoną w sposób swobodny i nieskrępowany.
Tylko wtedy naród może formować prawidłowo własną podmiotowość i de-
cydować o życiu publicznym, przy pełnym poszanowaniu praw mniejszości.
Każdy werdykt demokratycznej większości podlega jednak moralnemu
osądowi, a jednostka, rodzina i naród posiadają prawa i obowiązki nie
ulegające uchyleniu.

CELE

A. Polityka zewnętrzna

1. Głównym celem naszego działania jest skuteczna walka o zapewnienie
państwu polskiemu niepodległości, bezpieczeństwa zewnętrznego
i właściwego miejsca w europejskiej rodzinie narodów. Wymaga to real-
nego liczenia się z geopolitycznym położeniem naszego kraju. Konieczne
jest nadanie stosunkom z ZSRR charakteru normalnych stosunków między-
państwowych w dziedzinie politycznej i gospodarczej. Dopiero wtedy
będzie realne dążenie do zbliżenia społeczeństw, przełamanie uprzedzeń
między narodami. Jedynie na tej drodze możliwe jest ukształtowanie
poczucia obopólnego bezpieczeństwa.

Jeśli chodzi o nasz stosunek do Niemiec, do ich aspiracji do
jedności państwowej, istotne znaczenie mieć będzie jednoznaczne z ich
strony akceptowanie obecnej zachodniej granicy Państwa Polskiego, tj.
granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej, wraz ze Szczecinem jako portem
pełnomorskim.

2. W procesie jednoczenia się Europy, jej przekształcania w Europę
Ojczyzn poważne znaczenie mają zbliżenia regionalne. W tym zakresie
istotnym zadaniem Polski powinno być działanie na rzecz zbliżenia
państw Europy Środkowej. W dużej mierze zależy to od postępu w odzys-
kiwaniu przez te państwa niezależności i od zachodzących tam przemian
wewnętrznych. Z narodami tych państw łączą nas pięćdziesięcioletnia
wspólnota narodów uzależnionych. Są to ważne przesłanki współdzia-
łania, do którego będziemy zmierzać w miarę sił i możliwości.

3. Procesy zachodzące w naszym kraju powinny sprzjać rozwojowi naszych
stosunków z państwami zachodnimi. Wierzymy, że w państwach tych
wzrośnie świadomość, iż wspieranie przemian w Polsce ma poważny wpływ
na stabilizację stosunków międzynarodowych.

4. Po drugiej wojnie światowej naród polski na nowo został rozdzielony
liniami granicznymi. Społeczny, narodowy i religijny ucisk zmusił
rzesze naszych rodaków do osiedlenia się na uchodźstwie. Uważamy za
nasz obowiązek wspieranie wszelkimi siłami Polaków żyjących w pań-
stwach ościennych w ich religijnych, narodowych i kulturalnych
dążeniach. Do uchodźstwa żyjącego w państwach wolnego świata, którego
poświęcenie i ofiarność tak wiele Polsce dały, apelujemy o skoncentro-
wanie wysiłków na rzecz realizacji powyższych celów poprzez solidarne
oddziaływanie na państwa osiedlenia i międzynarodowe instytucje.
Polska wspólnota narodowa liczy ponad pięćdziesiąt milionów osób i jej
solidarne działanie może wiele ważyć w chwilach przełomowych. A takie
właśnie dziś przeżywamy.

B. Polityka wewnętrzna

Podstawowym zadaniem na najbliższe lata jest głęboka, zasadnicza
przebudowa ustroju polityczno-społeczno-gospodarczego państwa, narzu-
conego naszemu krajowi przez system realnego socjalizmu, odbudowa
społeczeństwa i państwa w oparciu o zasady katolickie i tradycje
naszej kultury.

- w dziedzinie moralnej

1. Religia katolicka powinna zajmować godne miejsce w naszym życiu
społecznym. Nie oznacza to ograniczenia praw innych wyznań. Społe-
czeństwo i władze państwowe powinny wsłuchiwać się w moralne pouczenia
Kościoła w sprawach publicznych. Wartościom religijnym należy zapewnić
należne miejsce w wychowaniu młodego pokolenia. Tylko ta droga
prowadzi do moralnej odnowy.

2. Konieczna jest szczególna troska o instytucje i wartości narodowe.
W wychowaniu, w środkach społecznego przekazu obowiązywać winien
szacunek dla narodowej przeszłości. Mniejszości narodowe mają oczywis-
te prawo do kultywowania swych narodowych wartości.

- w dziedzinie społecznej

1. Prawa przysługujące człowiekowi z natury, przede wszystkim prawo do
życia od momentu poczęcia, do wolności religijnej, do pełnego
uczestnictwa w życiu publicznym, do własności prywatnej i rozwijania
inicjatywy gospodarczej znajdować powinny potwierdzenie w Konstytucji
uchwalonej przez Sejm i Senat i zatwierdzonej przez ogół obywateli
w referendum powszechnym.

2. Szczególnej ochrony wymaga rodzina i życie rodzinne. Konieczne są
zmiany w prawie pracy, w polityce społecznej państwa i w całym
życiu społecznym, tak by zapewnione i chronione były zarówno warunki
godnego życia, jak i prawa rodziców do wychowania i decydowania
o wychowaniu własnych dzieci.

3. Niezbędna jest odbudowa szerokiego samorządu terytorialnego, gospo-
darczego i kulturalnego posiadającego osobowość publiczno-prawną.
Prawa do udziału w życiu publicznym nie można ograniczać do uczestnic-
twa w wyborze posłów i senatorów. Samorząd oraz samodzielne organiza-
cje społeczne i zawodowe są miejscem, gdzie najpełniej kształtują się
wolność i odpowiedzialność jednostek, wspólnot sąsiedzkich i zawodo-
wych, gdzie formują się prawdziwe elity społeczne.

- w dziedzinie gospodarczej

1. Obecna zapaść gospodarcza Polski jest w dużej mierze wynikiem
niebywałej koncentracji własności w rękach państwa, na rzecz które-
go pozbawiono własności obywateli. Uwłaszczenie społeczeństwa poprzez
upowszechnienie własności jest zasadniczym celem niezbędnych przemian
gospodarczych. Prowadzić to będzie do pobudzenia aktywności gospodar-
czej i współodpowiedzialności obywateli za los kraju. Powinno się to
dokonać poprzez szeroką prywatyzację, tak daleką jak tylko jest możli-
wa. Niezbędny jest współudział pracowników przede wszystkim we włas-
ności przedsiębiorstw nadal pozostających pod kontrolą państwa.

2. Będziemy dążyli do rozwoju silnego rolnictwa. Wymaga ono daleko-
siężnej przebudowy.

a) Zagospodarowanie ziemi

Podstawowym ogniwem produkcji rolniczej winno stać się silne gospodar-
stwo rodzinne. Przemawiają za tym nie tylko oczywiste racje gospo-
darcze lecz i narodowe. Wymaga to ustawowego zniesienia barier
prawnych ograniczających wielkość gospodarstwa, prac komasacyjnych
obliczonych na szereg lat oraz stopniowej likwidacji PGR z wyjątkiem
pewnej ilości gospodarstw specjalistycznych. Osiągnąć to można przez
parcelację gospodarstw państwowych, ustanowienie dzierżaw itp. Sprawą
najwyższej rangi jest zagospodarowanie połaci ziemi po opuszczonych
gospodarstwach na zachodnich i wschodnich terenach kraju. Obowiązywać
musi zasada sprzedaży ziemi wyłącznie obywatelom polskim.

b) Infrastruktura

Obok nakierowanej na rolnictwo polityki gospodarczej niezbędna jest
także szybka rozbudowa infrastruktury wsi:

- gospodarczej, jak: melioracje, reelektryfikacja, zaopatrzenie w wodę
itp;

- kulturalno-oświatowej

c) zaplecze usługowe.

Przekształceniu winno ulec zaplecze usługowe wsi. Spółdzielczość wiej-
ska przez zniesienie struktur nadrzędnych, będąc w gestii społeczności
lokalnych wraz z szybkim rozwojem produkcji i usług prywatnych, przy
pełnej demonopolizacji zapewni szybką obsługę rolnictwa. Samorząd
terytorialny organizowany na zasadach pełnej samodzielności społecz-
ności lokalnych winien stać się podstawowym instrumentem w rozbudowie
infrastruktury oraz zaplecza usługowego wsi.

- w dziedzinie państwowej

1. Będziemy dążyli do ograniczenia roli państwa, w myśl zasady pomoc-
niczości do tych zadań, którym struktury niższego rzędu nie są
w stanie podołać. Państwo winno strzec moralności publicznej, zapewnić
ład i bezpieczeństwo wszystkim, równe szanse startu życiowego, opiekę
społeczną tym, którzy bez swej winy znaleźli się w trudnej sytuacji
życiowej. Osoby stare i niepełnosprawne mają prawo do godnych warunków
życia i opieki. Państwo winno gwarantować też warunki rozwoju inicja-
tywy jednostek i grup obywateli w życiu społecznym i gospodarczym;

2. W zakresie ustroju politycznego państwa niezbędne jest zapewnienie
równowagi między autorytetem władz państwa i wolnością obywateli.
W państwie potrzebna jest silna władza. Od niej zależy jego bezpie-
czeństwo zewnętrzne i wewnętrzne. Wybór osób sprawujących władzę
należy do społeczeństwa:

- wybór Prezydenta w wyborach powszechnych całego narodu,

- członków Sejmu i Senatu w wyborach odzwierciedlających pluralizm
postaw i poglądów, a więc proporcjonalny,

- wybór członków władz samorządu terytorialnego i zawodowego - w wybo-
rach na terenie poszczególnych związków publiczno-prawnych.

- Prezesa Rady Ministrów winien powoływać Prezydent. Dla sprawowania
władzy niezbędne jest posiadanie przez rząd zaufania Sejmu i Senatu;

3. Podstawową zasadą sprawowania rządów musi być zasada praworządnoś-
ci, to znaczy ścisłego poszanowania i przestrzegania obowiązujących
norm konstytucyjnych i prawnych w działalności wszystkich władz pań-
stwowych i sił politycznych. Na straży praworządności winien stać
Trybunał Konstytucyjny czuwający zgodnością aktów ustawodawczych
z Konstytucją oraz Trybunał Stanu, przed którym mogą być pociągani do
odpowiedzialności piastunowie władzy;

4. Gwarantem przestrzegania prawa i powszechnej odpowiedzialności za
jego naruszanie winny być niezawisłe sądy - powszechne i adminis-
tracyjne. Należy każdemu zagwarantować możność dochodzenia swych praw
na drodze sądowej. Nikt nie może być karany przez organy poza sądowe
bez prawa odwoływania się do sądu.

ŚRODKI I METODY

1. Zasady ideowe Zjednoczenia oraz cel nadrzędny, jakim jest: skutecz-
na walka o zapewnienie państwo polskiemu niepodległości, określają
środki i metody naszego działania. Dla wpływania na życie publiczne
konieczne jest dysponowanie odpowiednimi środkami oddziaływania. Wpływ
taki mogą wywierać dysponujące środkami finansowymi grupy interesów,
grupy kontrolujące aparat administracyjno-gospodarczy, także związane
z czynnikami zagranicznymi. Siła Zjednoczenia ma mieć charakter spo-
łeczny zrzeszając w szerokim zakresie ludzi z różnych warstw, dążąc do
osiągnięcia przez nich wysokiego poziomu w zakresie moralnym, wiedzy
politycznej, umiejętności działania, możemy kształtować opinię spo-
łeczną, wywierać tą drogą nacisk na ludzi sprawujących funkcje
publiczne.

Z tego względu istotnymi zadaniami będzie:

a) Kształtowanie myśli politycznej poprzez analizowanie sytuacji Pol-
ski, sytuacja poszczególnych grup naszego społeczeństwa, ich dążeń
i potrzeb w świetle wartości ideowych jakie leżą u podstaw naszego
Zjednoczenia.

b) Wyrabianie we własnych szeregach, a także w społeczeństwie rozumie-
nia spraw politycznych, zadań jakie stoją przed naszym narodem
i państwem, zagrożeń zewnętrznych i wewnętrznych, którym musimy się
przeciwstawić.

c) Kształcenie poczucia solidarności społecznej i narodowej, przeciw-
stawienie się procesom degeneracji i rozpadu społeczeństwa, wskazy-
wanie płaszczyzn i metod współpracy.

d) Przygotowanie naszych członków do akcji zbiorowych przy równoczes-
nym wyrabianiu odpowiedzialności, celowości i skuteczności działania.

2. W ten sposób ukształtowana siła polityczna Zjednoczenia powinna
umożliwić:

a) skuteczny udział w wyborach do władz centralnych i samorządowych;

b) kształtowanie opinii publicznej. W tym celu niezbędne jest tworze-
nie w możliwie szerokim zakresie niezależnej prasy, wydanie litera-
tury politycznej, udział w programach radiowych i telewizyjnych;

c) wysuwanie projektów zmian ustawodawczych; najpilniejsze w tym
zakresie wydaje się obecnie wzięcie czynnego udziału w przygotowa-
niu projektu nowej Konstytucji;

d) inicjowanie, popieranie i współdziałanie z różnorodnymi organiza-
cjami społecznymi, religijnymi, oświatowymi, wychowawczymi, zawodo-
wymi, młodzieżowymi, regionalnymi, kulturalnymi, sportowymi itd.,
które przyjmują te same wartości podstawowe a w swej pracy zajmują się
poszczególnymi dziedzinami życia społecznego i gospodarczego.

Zadania te spełniać będą przede wszystkim członkowie Zjednoczenia
uformowani w naszym Stronnictwie; czynny, aktywny udział w życiu
społecznym to podstawowy obowiązek członków Zjednoczenia.

3. W stosunku do innych sił politycznych Zjednoczenie gotowe jest do
współpracy w takim zakresie, w jakim to służy dobru wspólnemu.
W sytuacji, w której Zjednoczenie nie bierze udziału w sprawowaniu
władzy, poczucie odpowiedzialności wymaga ustosunkowywania się do
poszczególnych posunięć tej władzy.

ZADANIA BIEŻĄCE

W obecnym okresie szczególnie ważne zadania to:

1. Dążenie do eliminowania z wszelkich dziedzin naszego życia nalecia-
łości obcego, narzuconego naszemu narodowi światopoglądu materia-
listycznego (marksistowskiego). W szczególności w dziedzinie wychowa-
nia, w kształcie instytucji polityczno-administracyjnych, w życiu
gospodarczym.

2. W dziedzinie wychowania publicznego konieczne jest zagwarantowanie
wartości etyki katolickiej oraz wartości kultury i tradycji pol-
skiej jako niezbędnych składników kształtowania umysłów i charakterów
młodzieży. Niezbędne jest zagwarantowanie szkołom daleko posuniętej
samorządności.

3. Należy natychmiast znieść Urząd do Spraw Wyznań.

4. Należy zapewnić prawną ochronę życia ludzkiego od momentu poczęcia.

5. Należy zagwarantować wszystkim partiom politycznym równe prawa.
Własność dotychczasowych partii i stronnictw (PZPR, ZSL, SD) powin-
na zostać przekształcona w Fundusz Demokracji Politycznej. Dotyczy to
także środków społecznej komunikacji, w tym koncernu "Książka-Prasa-
-Ruch". Wszystkie organizacje polityczne powinny mieć dostęp równo-
prawny do dóbr i środków finansowania.

6. Projekt nowej Konstytucji uchwalony może być tylko przez Zgromadze-
nie Narodowe wybrane w wolnych, demokratycznych wyborach, w których
wszystkie siły polityczne będą miały zagwarantowaną równość praw.
Dlatego konieczne jest uchwalenie nowej ordynacji do przyszłych wybo-
rów do Sejmu i Senatu. Trzeba wyznaczyć przyspieszoną datę nowych -
wolnych wyborów. Powinny one zostać poprzedzone wyborami do samorządu
terytorialnego wyposażonego w osobowość publiczno-prawną, tak by w wy-
borach do Zgromadzenia Narodowego mogły wziąć udział autentyczne,
wyłonione na szczeblu lokalnym elity polityczne.

7. Do czasu nowych wyborów i uchwalenia nowej Konstytucji należy
zapewnić, by obecny parlament stał się forum demokratycznej dysku-
sji, do którego będą miały dostęp siły wyrażające zróżnicowanie pol-
skiego społeczeństwa, a w obecnym układzie parlamentarnym nieobecne.
Na forum komisji senackich i sejmowych powinny mieć prawo przedstawiać
swój punkt widzenia stronnictwa polityczne, stowarzyszenia i organiza-
cje zainteresowane danym problemem.

8. Konieczne jest odideologizowanie wojska i policji. Należy przywró-
cić godność i ogólnonarodową rolę Wojska Polskiego i służebny wobec
społeczeństwa charakter policji. Członkowie sił zbrojnych nie powinni
brać udziału w bieżącej polityce, w tym celu m.in. pełniący służbę
wojskową nie powinni brać udziału - biernego lub czynnego - w wyborach.

9. Polska powinna zmierzać do takiej przemiany gospodarczej, która
oprze się przede wszystkim na siłach wenętrznych społeczeństwa,
sięgnie do zdolności, inicjatywy i ambicji jednostkowych i grupowych.
Szeroka prywatyzacja i współudział w własności da każdemu szansę
samodzielności gospodarczej. Na te właśnie cele powinna być
nakierowana polityka gospodarcza państwa. Wymaga to zmiany systemu
podatkowego, celnego, nowej polityki walutowej, a przede wszystkim
uporządkowanej prawnie polityki reprywatyzacyjnej prowadzonej z za-
strzeżeniem ochrony interesu narodowego. Reprywatyzacja powinna być
przeprowadzona w sposób całkowicie jawny, a majątek narodowy w decy-
dującej mierze przekazany w ręce polskie. Konieczna jest ochrona
polskich zasobów gospodarczych i środowiska naturalnego dewastowanych
dotąd przez rabunkową gospodarkę.

1O. Wśród działań zmierzających do odbudowy gospodarki narodowej
szczególnej uwagi wymaga odrodzenie gospodarcze polskiej wsi.

11. Nie może nam być obojętny los Polaków żyjących w państwach ościen-
nych. Dlatego wspierać będziemy ich dążenia religijne, kulturalne
i narodowe.

----------------------------------------------------------------------

Nie podzielając wielu stwierdzeń, a szczególnie recept gospodarczo-
-społecznych zawartych w tym tekście prezentujemy list otwarty
polskich narodowców.

---------------------------

Do Prezydenta, Premiera i Rządu, Sejmu i Senatu PRL

Obecna władza PRL nadal pogarsza warunki życia Polaków, wykorzystu-
jąc uzyskane zaufanie Narodu. Nieustannie dokonuje wielkich i nieuza-
sadnionych podwyżek cen, głównie żywności, leków i paliw, kilkakrotnie
przewyższających koszty ich wytwarzania. Władza doprowadza do rabun-
kowego obniżania siły nabywczej pieniądza, do spadku produkcji, do
rozkładu przemysłu, rzemiosła, i rolnictwa, do ubożenia Polaków. Pro-
wadzi to do niszczenia niekupowanej żywności, do głodu, chorób
i zwiększonej śmiertelności, do zmniejszenia przyrostu naturalnego
i masowego opuszczania Kraju.

Stwarzanie głodowych warunków w Kraju obfitującym w żywność ma na-
rzucić Narodowi fałszywy obraz Polski biednej i zrujnowanej, niezdol-
nej do samodzielnego rozwoju, skazanej na uzależnienie od obcego
kapitału. W rzeczywistości bogata Polska o zasobnej gospodarce może
rozwijać się własnymi siłami i zapewnić Narodowi dobrobyt. Polska była
jednak przez 5O lat okradana i hamowana w rozwoju, a teraz jest bez-
prawnie wyprzedawana wbrew woli Narodu.

Sprzeciwiamy się poczynaniom niedemokratycznie wyłonionej władzy
lewicy, która głodem wymusza zgodę Narodu na wyprzedaż obcym naszego
majątku narodowego za długi zaciągnięte przez narzuconą władzę komu-
nistyczną. Obcokrajowcom, a zwłaszcza skupującym nasze długi Niemcom
sprzedaje się zakłady przemysłowe, ziemię PGR-owską i złoża surowcowe
na Suwalszczyźnie, Mazurach, Pomorzu i Śląsku z prawem osiedlania się,
przyjmowania polskiego obywatelstwa i budowania niemickich osiedli,
zakładów, szkół i kościołów. Bez zmiany granic Niemcy i inni cudzo-
ziemcy będą w Polsce właścicielami, a my ich tanią siłą roboczą. Jest
to kolonizacja, która wraz z osłabianiem naszego wojska i świadomości
narodowej pozbawi Polskę suwerenności a Polaków wolności, własności
i dostatku.

W imię bezpieczeństwa Polski przedstawiamy władzy następujące
żądania:

- Ujawnić stan bezprawnej wyprzedaży zagranicy polskiego majątku naro-
dowego, ukarać sprawców, odzyskać majątek już sprzedany i zakazać
dalszej wyprzedaży.

- Zastrzec prawnie wyłączną własność ziemi, zakładów pracy, domów
i innych nieruchomości w Polsce tylko dla obywateli polskich bez
podwójnego obywatestwa.

- Wyegzekwować niemieckie i radzieckie odszkodowania wojenne, które od
Niemiec zostały oszacowane w 1945 r. na około 1OO miliardów dolarów.

- Uzyskać umorzenie pożyczek spłaconych lichwiarskimi procentami.

- Zrewidować narzucone nam niekorzystne umowy gospodarcze i podnieść
zaniżone ceny na polskie towary za granicą.

- Odrzucić żądane przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy zawyżanie kra-
jowych cen głównie żywności, obniżyć je do uzasadnionych ekonomicz-
nie i cofnąć inflację.

- Oprzeć rozwój gospodarczy na własnym kapitale złożonym z państwowych
i prywatnych zasobów pieniężnych, majątku trwałego i kwalifikacji
ludzi.

- Przeprowadzić wykup przemysłu państwowego przez polskich obywateli
do granic ich możliwości kapitałowych sięgających wartości około 15
miliardów dolarów.

- Wprowadzić w przemyśle współwłasność wszystkich pracowników przez
kredytowe akcje czyniące robotników mocną klasą właścicieli polskiego
przemysłu.

- Przeprowadzić parcelację i wykup PGR-ów oraz Państwowego Funduszu
Ziemi na rzecz chłopskich gospodarstw rodzinnych i tworzyć wyłącznie
krajowe spółki rozwijające chłopski przemysł, handel i usługi.

- Dopuszczać ewentualnie kapitał zagraniczny do 49 % udziału w zysku
bez własności ziemi, budynków i maszyn będących wyłącznie w rękach
polskich obywateli.

- Zakazać podwójnego obywatelstwa oraz osiedlania się w Polsce i nada-
wania polskiego obywatelstwa ludziom niepolskiej narodowości.

Spełnienie tych warunków uchroni Polskę przed zamiarami niektórych
państw i międzynarodowych organizacji, które pod pozorem pomocy chcą
nas kolonizować, pozbawiać bogactw, własności i suwerenności. Ta za-
borcza działalność burzy ład międzynarodowy, który oparty być musi na
prawie każdego Narodu do odrębnego i suwerennego bytu we własnym kra-
ju. Władza PRL musi respektować zasady takiego ładu i przeciwstawić
się zakusom podporządkowania Polski innym krajom.

Polski Związek Wspólnoty Narodowej Polskie Stronnictwo Narodowe

w imieniu władz naczelnych

/-/ Bolesław Tejkowski

Przewodniczący

Warszawa, 29 listopada 1989 roku

OO-521 Warszawa ul Hoża 25 m. 13, tel. 29-36-O6

Do wiadomości Prymasa Polski, polskich stronnictw politycznych

Wiele kontrowersji wywołało udekorowanie Lecha Wałęsy i ks. Henryka
Jankowskiego orderem Orła Białego przez jakąś "Kapitułę tego orderu
działającą na emigracji". Chodzi w istocie o działającego od lat na
Zachodzie politycznego hochsztaplera Juliusza Nowinę-Sokolnickiego,
podającego się za prezydenta Polski i zajmującego się rozdawaniem na
prawo i lewo odznaczeń, tytułów i medali. Przed rokiem prezentowa-
liśmy dokumenty w sprawie "odznaczenia" Wałęsy i ks. Jankowskiego
(m.in. listy dziękczynne, jakie do Sokolnickiego obaj wystosowali).

Odznaczeni zorientowali się jednak, jakie głupstwo strzelili i Wałęsa
wystąpił do legalnego Rządu RP na Uchodźstwie (jeszcze za życia prez.
Sabbata) o uznanie przyznanych mu przez szaleńca "odznaczeń" i "awan-
sów". Na początku października 1989 r. sprawa znowu stała się głośna.
W Gdańsku odprawiona została uroczysta msza z okazji odznaczenia
sprzed roku. Operetka trwa.
Prezentujemy list Wojciecha Ziembińskiego dotyczący tej kwestii.

---------------------------

Warszawa 9.1O.1989.

Wojciech Ziembiński

Sady Żoliborskie 7a,m.21

O1-772 Warszawa

tel.39-71-46

Pan Lech Wałęsa

ul. Polanki 52

Gdańsk - Oliwa

Wielce Szanowny Panie !

Środki masowego przekazu PRL podały do wiadomości, że został Pan
udekorowany Orderem Orła Białego "przyznawanym przez kapitułę tego
orderu działającą na emigracji".

Order Orła Białego jest najwyższym odznaczeniem państwowym Niepod-
ległej Rzeczypospolitej. Jedynym uprawnionym gremium do przyznawania
tego odznaczenia jest Kapituła Orderu działająca pod przewodnictwem
Prezydenta Rzeczypospolitej na uchodźstwie Pana Ryszarda Kaczorow-
skiego. Tymczasem, jak można było stwierdzić w dzienniku telewizyjnym
z 8 b.m., insygnia orderowe wręczał Panu ksiądz Bernard Witucki
mieniący się przedstawicielem Prezydenta RP - ale w rzeczywistości nie
mający nic wspólnego z Kapitułą Orderu Orła Białego, ani nie posia-
dający żadnych upoważnień Pana Prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego.

Ze względu na pana pozycję i autorytet społeczny oraz na znaczenie
Orderu Orła Białego w naszej tradycji narodowej - Żołnierze Rzeczypos-
politej, których zdanie tu wyrażam, uważają za swój obywatelski
obowiązek poinformowanie, iż padł Pan ofiarą mistyfikacji.

Z wyrazami należytego szacunku

Wojciech Ziembiński

Do wiadomości:

Prezydent RP na Uchodźstwie

Pan Ryszard Kaczorowski

43,Eaton Place, London

SW 1X8RI

Prymas Polski,

J.EM.Ks.Kardynał J. Glemp

Warszawa, ul Miodowa 14

----------------------------------------------------------------------

_
CZECHOSLOWACJA

++++++++++++++

19 listopada w Pradze powstało Forum Obywatelskie. W jego skład wcho-
dzą aktywiści inicjatyw niezależnych z 'Kartą 77' włacznie, przedsta-
wiciele studentów praskich, aktorów i robotników.
---------------------------

LIST FORUM OBYWATELSKIEGO

do Prezydenta G. Busha

i Przewodniczącego Rady Najwyższej ZSRR M. Gorbaczowa.

Szanowni Panowie,

19 listopada powstało w Pradze Forum Obywatelskie, które czuje się
wyrazicielem czechosłowackiej opinii publicznej. Podczas manifestacji
na Placu Wacława w dniu 21 XI, w której brało udział kilkaset tysięcy
osób, Forum nasze zyskało poparcie społeczne i to pozwala nam zwrócić
się do Was w imieniu tych ludzi.

Władza radziecka, w związku z ruchem demokratycznym w Europie
Wschodniej, deklaruje zasadę nieingerencji. Musimy zwrócić Waszą uwa-
gę, że w przypadku Czechosłowacji, polityka taka oznacza w konsekwen-
cji poparcie dla kierownictwa politycznego, które zostało narzucone
nam siłą po interwencji zbrojnej w 1968 r., i które przez 2O lat spra-
wowania władzy całkowicie się zdyskredytowało. Jednym z żądań naszego
społeczeństwa jest właśnie odejście tych ludzi ze sceny politycznej.

Szanowni Panowie, wyrażamy pogląd, że interwencja z 1968 roku
w wewnętrzne sprawy Czechosłowacji powinna być potępiona i odwołana
jako akt bezprawia. Milczenie Wasze w tej sprawie oznacza praktycznie
mieszanie się do czechosłowackich spraw wewnętrznych.

Prosimy Was, abyście w trakcie swych rozmów zwrócili uwagę na ten
problem, istotny nie tylko dla nas, ale również dla całej Europy.

Praga, 21 XI 1989 r. Forum Obywatelskie

----------------------------------------------------------------------

TELEGRAM

do Nowego Forum w NRD, "Solidarności" w Polsce, Forum Demokratycznego
FIDES na Węgrzech, Węgierskiej Partii Socjalistycznej, Eko-głasnosti
w Bułgarii, Romania Libera w Rumunii, Frontów Ludowych wszystkich
Republik Związku Radzieckiego:

Utworzone w ostatnich dniach Forum Obywatelskie, jako przedstawi-
ciel demokratycznej części społeczeństwa czechosłowackiego, przesyła
braterskie pozdrowienia, uświadamiając sobie identyczność ideałów,
jakimi kieruje się nasz ruch.

Dziękujemy Wam za wszystkie dotychczasowe przejawy poparcia i solidar-
ności, prosimy o dalsze. Potrzebujemy ich naprawdę.

Forum Obywatelskie

----------------------------------------------------------------------

CZEGO CHCEMY

Zasady programowe czechosłowackiego Forum Obywatelskiego

Nasz kraj znalazł się w głębokim kryzysie moralnym, duchowym,
ekologicznym, socjalnym, ekonomicznym i politycznym. Kryzys ten jest
świadectwem braku skuteczności dotychczasowego systemu politycznego
i ekonomicznego. Zlikwidowano prawie wszystkie mechanizmy, niezbędne
do tego, żeby społeczeństwo mogło odpowiednio reagować na zmieniające
się warunki wewnętrzne i zewnętrzne. Przez długie dziesiątki lat nie
respektowano oczywistej zasady: kto ma władzę, musi również ponosić
odpowiedzialność. Wszystkie trzy podstawowe aspekty władzy - ustawo-
dawczy, wykonawczy i sądowy - połączyły się w rękach wąskiego rządzą-
cego kręgu, złożonego prawie wyłącznie z członków KPCz. To spowodowało
rozkład podstaw państwa w sensie prawnym.

Monopol KPCz na obsadzanie wszystkich znaczących stanowisk stwarza
niesprawiedliwy system wasalny, który poraża całe społeczeństwo.
Ludzie są w ten sposób przypisani do roli jedynie wykonawców rozkazów
tych, którzy rządzą. Sprzeciwia się to wielu podstawowym ludzkim,
obywatelskim i politycznym prawom.

Nakazowy system centralnego zarządzania gospodarką narodową
zawiódł. Obiecana przebudowa mechanizmu gospodarczego jest powolna,
niekonsekwentna i nie towarzyszą jej konieczne przemiany polityczne.

Tych problemów się nie rozwiąże przez zmianę osób będących u władzy
lub przez odejście z życia publicznego kilku polityków.

Forum Obywatelskie zatem stawia przed sobą następujące cele progra-
mowe:

1. Prawo

Republika Czechosłowacka musi być praworządnym, demokratycznym
w duchu tradycji państwowości czechosłowackiej i w duchu obowiązują-
cych między narodami zasad, wyrażonych przede wszystkim w Ogólnej
Deklaracji Praw Człowieka i w międzynarodowym Pakcie Praw Człowieka
i Obywatela.

W tym duchu musi być opracowana nowa konstytucja, w której będą
specjalnie dokładnie określone stosunki między obywatelami a państwem.
Tę konstytucję naturalnie może zatwierdzić jedynie nowo wybrane zgro-
madzenie konstytucyjne. Funkcjonowanie praw i wolności obywatelskich
będzie w sposób godny zaufania zapewnione rozwiniętym systemem gwaran-
cji prawnych. Niezawisłe sądownictwo musi objąć również sądownictwo
konstytucyjne i administracyjne.

Cały czechosłowacki porządek prawny trzeba będzie stopniowo dopro-
wadzić do zgodności z tymi założeniami i zapewnić, żeby obowiązywał
nie tylko obywateli, ale także organy państwowe i państwowych funkcjo-
nariuszy.

Stoimy na stanowisku, że mają być naprawione krzywdy, które
w przeszłości wyrządzano w rezultacie politycznych represji.

2. System polityczny

Żądamy zasadniczych, konsekwentnych i trwałych zmian systemu poli-
tycznego w naszym społeczeństwie. Musimy utworzyć lub odnowić
instytucje i mechanizmy demokratyczne, które umożliwią rzeczywiste
uczestnictwo wszystkich obywateli w zarządzaniu sprawami publicznymi,
a równocześnie staną się skuteczną obroną przed nadużywaniem władzy
politycznej i ekonomicznej. Wszystkie istniejące i nowo powstające
partie polityczne i inne polityczne i społeczne ugrupowania muszą
z tego względu mieć jednakowe warunki uczestnictwa w wolnych wyborach
do wszystkich organów przedstawicielskich. Zakłada się wszakże, że
KPCz ustąpi ze swojej zapewnionej konstytucyjnie kierowniczej roli
w naszym społeczeństwie i odejdzie od monopolistycznego panowania nad
środkami masowego przekazu. Nic nie przeszkadza, aby uczyniła tak już
jutro.

Czechosłowacja będzie zachowywać zasadę federacyjnej organizacji
państwa przez równoprawny związek obu narodów i wszystkich narodowości.

3. Polityka zagraniczna

Czynimy wysiłki, aby nasz kraj znowu zajął godne miejsce w Europie
i świecie. Jesteśmy częścią Europy Środkowej i dlatego chcemy utrzymy-
ć dobre stosunki ze wszystkimi sąsiadami.

Liczymy na zostanie członkiem Wspólnoty Europejskiej. Idei euro-
pejskiego domu chcemy podporządkować również naszą politykę w stosunku
do partnerów z Układu Warszawskiego i RWPG. Szanujmy nasze międzynaro-
dowe prawne zobowiązania, przy zachowaniu pełni suwerenności państwo-
wej. Jednocześnie jednak chcemy przeanalizować te umowy, które były
zawarte z powodu niewłaściwych ambicji [osób] kierujących państwem.

4. Gospodarka narodowa

Musimy odstąpić od dotychczasowego sposobu gospodarowania. Odbiera
on chęć do pracy i trwoni jej wyniki, rabuje zasoby naturalne, niszczy
środowisko naturalne i powiększa ogólne opóźnienie Czechosłowacji
w stosunku do świata. Jesteśmy przekonani, że tego sposobu gospodaro-
wania nie można ulepszyć za pomocą metod cząstkowych.

Chcemy stworzyć rozwinięty rynek, nie deformowany przez ingerencje
biurokratyczne. Jego pomyślne funkcjonowanie warunkuje likwidacja po-
zycji monopolistycznych obecnych wielkich przedsiębiorstw i wprowa-
dzenie rzeczywistej konkurencji. Może ona powstać tylko przy założeniu
równoległej i równoprawnej egzystencji różnego typu własności i stop-
niowego otwierania naszej gospodarki na świat.

Dla państwa, oczywiście, zostanie dalej szereg funkcji nie do zastą-
pienia. Będzie gwarantować ogólne, dla wszystkich takie same warunki
do podejmowania działań gospodarczych i prowadzić politykę makro-
ekonomiczną, regulacyjną w celu zapobieżenia inflacji, wzrostowi za-
granicznego zadłużenia i groźbie bezrobocia. Tylko państwo może
zagwarantować niezbędne minimum usług publicznych i socjalnych oraz
ochrony środowiska naturalnego.

5. Sprawiedliwość socjalna

Jest dla nas sprawą zasadniczą, żeby w społeczeństwie powstały
warunki dla rozwoju i zużytkowania zdolności wszystkich ludzi. Każdy
powinien mieć te same warunki i te same szanse.

Czechosłowacja musi być krajem sprawiedliwości socjalnej, w którym
ludzie otrzymają pomoc w starości, w chorobie i w krytycznych sytu-
acjach życiowych. Istotnym warunkiem istnienia takiego społeczeństwa
jest jednak dobrze funkcjonująca gospodarka narodowa.

Do powstania różnorodnej sieci służb socjalnych mogą się przyczynić
Kościoły, gminy, przedsiębiorstwa i rozmaite dobrowolne organizacje
państwowe. To rozszerzy możliwość spożytkowania cennego uczucia ludz-
kiej solidarności, odpowiedzialności i miłości bliźniego. Te humani-
tarne zasady są właśnie niezbędne dla jednoczenia i umacniania naszego
społeczeństwa.

6. Środowisko naturalne

Wszyscy musimy szukać drogi wiodącej do odnowienia harmonii między
człowiekiem a jego środowiskiem naturalnym. Będziemy się starać stop-
niowo naprawić szkody, które uczyniliśmy w przyrodzie w ciągu
ostatnich dziesiątek lat. Spróbujmy zwrócić poprzednie piękno naszej
krainie i siedliskom ludzkim, zapewnić lepszą ochronę przyrody i zaso-
bów naturalnych. Będziemy usilnie zabiegać o to, żeby w jak najkrót-
szym czasie w zasadniczy sposób polepszyły się podstawowe warunki
ludzkiego życia, żeby zapewnić pitną wodę wysokiej jakości, czyste
powietrze i nieszkodliwe artykuły spożywcze. Będziemy kłaść nacisk na
zasadnicze ulepszenie systemu ochrony środowiska naturalnego, który
będzie skierowany nie tylko na likwidację dotychczasowych źródeł
zanieczyszczeń, ale przede wszystkim na zapobieganie dalszym szkodom.

Jednocześnie będziemy musieli zmienić proporcję i orientację
gospodarki narodowej a w tym zwłaszcza obniżyć zapotrzebowanie na
energię i surowce. Jesteśmy świadomi, że będzie się to wiązać z poś-
więceniem ze strony każdego z nas. To wszystko wymaga zmiany
hierarchii wartości i stylu życia.

7. Kultura

Kultura nie może być tylko sprawą artystów, uczonych i nauczy-
cieli, ale sposobem życia całego społeczeństwa obywatelskiego. Musi
się wydostać z więzów jakiejkolwiek ideologii i przezwyciężyć sztuczną
izolację od kultury światowej. Sztuki i literatury nie wolno ograni-
czać i trzeba jej zapewnić szaerokie możliwości publikacji i kontaktu
ze społeczeństwem.

Naukę i pracę naukową przywróćmy na należne jej miejsce w spo-
łeczeństwie. Wykluczmy tak ich naiwne i demagogiczne przecenianie, jak
i poniżanie ich, które z nich czyni sługę rządzącej partii.

Szkolnictwo demokratyczne niech będzie zorganizowane na zasadach
humanistycznych bez państwowego monopolu na kształcenie. Społeczeństwo
powinno szanować nauczycieli wszystkich rodzajów szkół i musi dać
miejsce dla realizacji swojej osobowości. Wyższym uczelniom trzeba
wrócić prawa historyczne, które zapewniały im niezależność i wolność
terenu akademickiego i to tak dla dydaktyków, jak i dla studentów.

Wykształcenie społeczeństwa uważamy za najcenniejszy majątek
narodowy. Wychowanie i wykształcenie musi prowadzić do samodzielnego
myślenia i postępowania z poczuciem odpowiedzialności moralnej.

x x x

Tego właśnie chcemy. Nasz program jest obecnie zwięzły. Pracujemy
jednak nad jego konkretyzacją. Forum Obywatelskie jest otwartym stowa-
rzyszeniem obywateli. Wzywamy więc wszystkich, którzy mogą do tej
pracy się przyczynić, aby tak uczynili.

W Pradze dnia 26 listopada 1989 - godzina 18.

----------------------------------------------------------------------

Forum Obywatelskie w sprawie strajku generalnego

Ogłoszony na 27 XI br. strajk generalny jest politycznym strajkiem
protestacyjnym i nie ma innych celów.

Aby strajk nie spowodował szkód materialnych, czy innych, zalecamy
następujący sposób postępowania:

1. Strajk ogłasza i kieruje nim komitet strajkowy zakładu, urzędu, czy
innej instytucji,

2. początek strajku wyznacza się na dzień 27 XI, godz 12.OO,

3. długość trwania strajku zostanie określona przez komitety strajkowe
w zależności od wagi produkcji, lub ważności działania urzędów czy
instytucji. Maksymalnie jednak strajk będzie trwał do godz 14.OO,

4. początek strajku będzie oznajmiony w odpowiedni sposób przez
komitet strajkowy,

5. w służbie zdrowia, środkach komunikacji miejskiej i usługach, które
zabezpieczają niezbędne potrzeby wsi, miast i zakładów, zalecamy
ogłoszenie strajku generalnego, ale odpowiednio do warunków - nie
przerywanie pracy,

6. zakładowe komitety strajkowe będą informować Ogólnopaństwowy Koor-
dynacyjny Komitet Strajkowy i Forum Obywatelskie o przygotowaniach,
rozpoczęciu i przebiegu strajku,

7. zakłady, w których nie istnieje komitet strajkowy, mogą przyłączyć
się do strajku w sposób, jaki sami uznają za najlepszy.

Praga, 22 XI 89 r. Forum Obywatelskie

----------------------------------------------------------------------

OŚWIADCZENIE

górników kopalni uranu

Panie I Sekretarzu KPCz,

Wysłuchaliśmy Pańskiego przemówienia transmitowanego przez telewiz-
ję 21 XI br. Z zadowoleniem przyjęliśmy oświadczenie, że okoliczności
wydarzeń z 17 XI zostaną zbadane, nie musimy się więc lękać o nasze
dzieci, które za nas zmywają w tych dniach hańbę dwudziestoletniej
rezygnacji i milczenia. Nie możemy jednak zgodzić się z tym, że na
przykładzie jednego obywatela, głoszącego jakoby plotki, chce Pan
udowodnić podejrzane morale jakichś "określonych grup". Nie możemy
zgodzić się z warunkiem prowadzenia dialogu wyłącznie z tymi, którzy
popierają socjalizm, dopóki miarą tego co jest, a co nie jest socja-
listyczne miałby być wyłacznie pogląd jednej partii, czy pojedynczych
osób z szeregów KPCz.

W związku z Pańskim wystąpieniem telewizyjnym, musimy przypomnieć,
że już 14 czerwca 1988 r.zwróciliśmy się do Pana z palącą prośbą, aby
pomógł Pan w walce przeciwko świadomemu i celowemu niszczeniu zdrowia
naszych braci górników i nas samych. Do dnia dzisiejszego nie uczynił
Pan nic, tak jak przed Panem nie uczynił nic Pan Horynia, redaktor
naczelny "Rudego Prava" i członek KPCz, jak też ówczesny i aktualny
minister paliw, również członkowie KPCz. Nie uczyniły też nic inne
instytucje, do których zwracaliśmy się, ani prokurator generalny CSRS,
do którego zwróciło się 24 X 88 r. siedemdziesięciu pięciu górników
kopalni uranowych. Tak więc wszyscy macie udział w naruszaniu prawa
i szkodzeniu naszemu zdrowiu.

Gdzież Pańska moralność i gdzie moralność wszystkich wymienionych,
jeśli nie przeszkadza Wam, że powoli stajemy się kalekami i że powoli
umieramy. Niech sam Pan przyzna, że nie pozostaje nam nic innego, niż
skorzystać z tego prawa. o którym twierdzi Pan, że donikąd nie
prowadzi - ze strajku.

Oczekujemy, że naszym przedstawicielom z licznych kopalń umożliwi-
cie niezwłocznie osobiste spotkanie. Nie zamierzamy już pisać. Jeżeli
nie uwzględni Pan naszych żądań, będziemy zmuszeni, jeśli nie wspól-
nie, to przynajmniej pojedynczo, każdy na swoim stanowisku pracy,
przyłączyć się do strajku generalnego 27 XI br.

Oczekujemy Pańskiej odpowiedzi za pośrednictwem Forum Obywatelskiego.

Tachov, 22 XI 1989 r.

/Oświadczenie to wydane zostało po wspólnych rokowaniach przedstawi-
cieli górników, członków wszystkich partii i bezpartyjnych/

OŚWIADCZENIE

pracowników Teatru Narodowego.

Sądziliśmy dotychczas, że najistotniejszym oczekiwaniem społecznym
wobec nas jest, abyśmy w każdych okolicznościach dawali jak najlepsze
przedstawienia. Nie podejrzewaliśmy, że zaistnieją okoliczności,
w których zawieszenie spektakli będzie wyrazem obywatelskiej powin-
ności. W piątek, 17 XI br. odbyła się legalna manifestacja studentów
z okazji Międzynarodowego Dnia Studenta. Kiedy pochód znajdował się
w centrum miasta, niektórzy z nas byli świadkami napaści milicji i ma-
sakry uczestników pokojowej manifestacji. Jesteśmy niezwykle oburzeni
brutalnością formacji policyjnych i specjalnych oddziałów bezpieczeń-
stwa NSV, skierowaną nie tylko przeciw studentom, ale także przeciwko
ludziom starszym i dzieciom. Potępiamy także fakt, użycia przez służ-
by, których zadaniem jest ochrona bezpieczeństwa obywateli, opancerzo-
nych transporterów i sieci do chwytania ludzi.

My, pracownicy Teatru Narodowego, oddajemy wszystkie swe siły i ta-
lent do dyspozycji naszego państwa. Kochamy swój naród. Chcemy
społeczeństwa demokratycznego i socjalistycznego. Potępiamy wspomniane
bestialstwo i żądamy ustalenia i ukarania wszystkich, którzy zarzą-
dzili tę akcję, na wszystkich szczeblach ją organizowali i prowadzili,
jak również tych oddziałów policji, które dopuściły się okrutnej
przemocy.

Od stycznia br. już kilkakrotnie, bez skutku, protestowaliśmy prze-
ciwko podobnym interwencjom. Dlatego w wyrazie protestu, zdecydowaliś-
my się przyłączyć do wezwania wydanego przez Zgromadzenie Artystów
Teatrów 18 XI br. i nie odgrywać przez cały tydzień przedstawień na
scenach Teatru Narodowego, Teatru Smetany, Novej Sceny i Laterny
Magiki, w zamian zapoznać społeczeństwo z naszym stanowiskiem.

Żądamy, aby środki masowego przekazu: telewizja, radio, film i pra-
sa ukazywały prawdziwy obraz wydarzeń i nie próbowały deformować
i taić prawdy, jak to miało miejsce dotychczas.

Praga, 2O XI 1989 r. Nadzwyczajne zebranie plenarne członków
Związków Zawodowych Teatru Narodowego

----------------------------------------------------------------------

PROTEST

18 XI br. Petr Uhl podał informację, że 17 XI br. w trakcie brutal-
nej interwencji policji podczas manifestacji zamordowano studenta uni-
wersytetu Karola w Pradze. 19 XI CzTK oświadczyła, że Petr Uhl został
zatrzymany i oskarżony o rozpowszechnianie fałszywzch informacji
i o szkodzenie interesom Republiki za granicą.

Wiadomości przekazywane przez P. Uhla oparte były na relacjach
dziewczyny - naocznego świadka i innych osób biorących bezpośredni
udział w ulicznych zajściach.

Oficjalne środki masowego przekazu informację o zabiciu studenta
natychmiast zdementowały.

Protestujemy przeciwko więzieniu i sądzeniu Petra Uhla, katego-
rycznie żądamy jego uwolnienia.

2O XI 1989 Ivan Lamper, Zbyniek Petraczek, Jan
Rumel, Petruszka Szustrowa, Joachim
Topol, Jan Urban, Sasza Vondra, Anna
Szabatowa, Petr Pospichal.

OŚWIADCZENIE WSCHODNIEJ AGENCJI INFORMACYJNEJ

Praga 27 XI 1989 r.

Po ponad tygodniowej przerwie WAI w Pradze kontynuuje wydawanie
serwisu informacyjnego. Po zatrzymaniu 19 XI pracownika WAI - Petra
Uhla, reszta redakcji zamieniła się z niezależnej agencji informacyj-
nej w niezależne biuro detektywistyczne, zapewne pierwsze w tym kraju,
które przez kilka dni prowadziło śledztwo związane z osobą Drahomiry
Prazskiej i fałszywą informację o śmierci studenta Martina |mida, jaką
przekazała ona naszej agencji.

Przypadek ten pozostaje dla WAI ciągle otwarty, mimo iż uważamy
dziś, że w czasie manifestacji 17 XI nie został zabity student o takim
nazwisku. Pert Uhl był więziony na podstawie oskarżenia o rozpowszech-
nianie alarmujących informacji i o szkodzenie interesom Republiki poza
jej granicami, choć dla organów bezpieczeństwa mogło być od początku
jasne, że informację tę podał w najlepszej wierze, będąc przeświadczo-
ny o jej prawdziwości.

Dlatego też Petr Uhl po zwolnieniu 26 XI o godz O.45 z więzienia
w Litomierzycach, dokąd przewieziono go 23 XI br. z aresztu w Pradze
Rużyniu, oznajmił, że nie przyjmuje łaski prezydenta Republiki, dzięki
której wstrzymano postępowanie karne przeciwko niemu i będzie się
domagał postępowania sądowego, które dowiedzie jego niewinności.
P. Uhl poinformował o tym w czasie wiecu 26 XI w Pradze na Leteńskich
Błoniach, w swym wystąpieniu, które podobnie jak przebieg całej mani-
festacji było transmitowane przez radio i telewizję czechosłowacką.
Petr Uhl usprawiedliwił się przed społeczeństwem, że WAI podała nie-
prawdziwą informację. Już na początku burzliwego tygodnia (19-27 XI)
powołano niezależny ośrodek prasowy współpracujący z WAI. W skład re-
dakcji wchodzą: Anna Szabatowa, Jan Urban i Petr Uhl, wszyscy są
dziennikarzami WAI. Czeska sekcja WAI codziennie, korzystając z infor-
macji Niezależnego Ośrodka Prasowego, będzie wydawała serwis w języku
czeskim, polskim, niemieckim i rosyjskim, a w najbliższej przyszłości
w wersji angielskiej. Serwis oferowany będzie dotychczasowym odbiorcom
i wszystkim zainteresowanym w kraju i zagranicą. W pierwszej kolej-
ności serwis będzie dostawała polska i rosyjska sekcja WAI, a także
warszawski SIS i moskiewska "Express-Kronika".

----------------------------------------------------------------------

ARCHIWUM

------------------

OŚWIADCZENIE

Grudzień to miesiąc rocznic, upamiętniających walkę społeczeństwa
PRL z komunizmem. W grudniu 197O r. bunt robotników Wybrzeża, chociaż
utopiony we krwi przez komunistyczne państwo, był ważnym krokiem

KU WOLNOŚCI I SOLIDARNOŚCI

W grudniu 1981 r. brutalna próba zniszczenia "Solidarności" i bohater-
stwo górników broniących swego związku zapoczątkowały ostatni etap
rozprawy z "czerwoną zarazą".

Obecnie komunizm usunął się w cień, ale jest ciągle żywy i groźny.
Gen Jaruzelski, bezpośrednio odpowiedzialny za ofiary Grudnia 197O
i ofiary stanu wojennego, jest prezydentem PRL. Gen Kiszczak, winien
licznych zbrodni, wykonawca przestępczych planów komunistów jest wice-
premierem rządu PRL i ministrem spraw wewn. Rakowski, Barcikowski,
Urban i tysiące innych autorów i wykonawców stanu wojennego, wciąż
cieszą się wolnością. >>>

Żądamy odsunięcia od władzy i ukarania komunistycznych przestęp-
ców !

Wzywamy do udziału w rocznicowych manifestacjach:

13 GRUDNIA 1989, Godz. 16-ta - WIEC NA RYNKU W KATOWICACH I POCHÓD POD
GMACH KW PZPR.

16 GRUDNIA 1989, GODZ. 18-ta - MSZA ŚW. W KOŚCIELE PODWYŻSZENIA KRZYŻA
ŚW I POCHÓD POD KOPALNIĘ "WUJEK"

P r e c z z k o m u n i z m e m !

Rada Organizacji

SOLIDARNOŚĆ WALCZĄCA

Oddział Śląsko-Dąbrowski

Młodzieżowy Ruch Oporu SW.

----------------------------------------------------------------------

_
WYWIADY * ARTYKULY * KOMENTARZE

---------------------------------------------

Sławomir Mrożek

KRÓTKIE SŁUCHOWISKO

GŁOS LUDU: Precz ! Won ! Po oczach go ! W jaja ! Skończyć ze Zbrodnia-
rzem !

KOMUNIZM: Proszę mnie nie ruszać, bo ja się rozlatuję.

KAPITALIZM: A, to przepraszamy.

GŁOS LUDU: Słyszeliście ludzie? Dobić skurwysyna !

KAPITALIZM: Halt ! Stop !

GŁOS LUDU: Co? Do nas gada?

KAPITALIZM: Zurtck ! En arrirre ! Don't dare to touch him !

KOMUNIZM: No właśnie !

GŁOS LUDU: Cosik jakoś dziwnie.

DORADCY LUDU: (na stronie) A cóż za prostactwo. (głośno) To nie takie
proste, mój dobry ludzie.

KOMUNIZM: No właśnie.

KAPITALIZM: Richtig und jawohl. (do Komunizmu) Czym mogę służyć?

KOMUNIZM: Jakby jaką pożyczką, to się lepiej rozlecę.

KAPITALIZM: Oj, to to ! Słucham ile trzeba?

KOMUNIZM: Dużo.

GŁOS LUDU: O! O! Dolary ! I jakie zielone ! (śpiewa) Zielony dolarek
wypłaca się - Zielony dolarek wypłaca się - Rośnie nam
handelek - Rozwija się...

DORADCY LUDU: Widzisz, ludzie jak się robi politykę? Patrz i ucz się.
A ty byś chciał od razu po oczach i po tych... tego...
Prymitywizm.

GŁOS LUDU: To może i nam coś kapnie?

KOMUNIZM: Glup.

WSZYSCY: Połknął ! >>>

KOMUNIZM: Proszę o jeszcze.

KAPITALIZM: Może za chwilę?

KOMUNIZM: Nie, zaraz.

KAPITALIZM: Może jednak stopniowo?

KOMUNIZM: (grożąc) Bo się nie rozlecę !

GŁOS LUDU: Zżarł, nic nie kapło.

DORADCY LUDU: Wziąwszy pod uwagę tę szczególną wagę jaką ma waga żeby
odwagę gdy ma niepowagę bo to przeciwwaga gdy on
niedomaga, która nam pomaga - doradzamy: dać mu.

Jeszcze nie koniec

Sławomir MROŻEK

/Kultura, nr 12/507, Instytut Literacki, Paryż - Grudzień 1989 r./

----------------------------------------------------------------------
Andrzej Zadora

WALKA O NIEPODLEGŁOŚĆ - CO TO ZNACZY ?

Jak należy rozumieć hasło walki o niepodległość, aby mogło ono
stanowić użyteczny drogowskaz politycznego działania ?

Zacznijmy od rzeczy najbardziej elementarnej. Co to znaczy odzys-
kać niepodległość ? Odpowiedź wydaje się oczywista: niepodległość to
brak zewnętrznej zależności politycznej, a zatem odzyskanie niepodleg-
łości to po prostu wyzwolenie się spod władzy obcego państwa. W naszym
przypadku - sowieckiej Rosji. Wielu ludzi poprzestaje na stwierdzeniu
tej oczywistości i nie posuwa się w rozumowaniu ani o krok dalej.
Utożsamiając niepodległość z samym tylko brakiem zewnętrznej zależnoś-
ci politycznej, skłonni są oni sprowadzać treść wszelkich niepodleg-
łościowych haseł do samej negacji obecnej rzeczywistości politycznej.
Wszystko co szkodzi reżimowi, a zarazem jest korzystne dla społeczeń-
stwa, automatycznie urasta w ich oczach do rangi środka w walce
o niepodległość. Samo pojęcie walki o niepodległość staje się w tej
sytuacji przysłowiowym workiem bez dna, do którego "wrzuca się" wszel-
kie formy niezależnej aktywności społecznej, wszelkie przejawy protes-
tu przeciwko polityce komunistycznego reżimuu itd. (tym też w dużym
stopniu tłumaczy się obserwowane dziś zjawisko powszechnego używania,
a często - nadużywania niepodległościowych idei).

Tymczasem sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana. Myślenie
o niepodległości jedynie w jej aspekcie negatywnym (brak zewnętrznej
zależności politycznej) jest skrajnym uproszczeniem i to uproszczeniem
bardzo niebezpiecznym, bo zamykającym drogę do poważnej refleksji nad
celami i zadaniami polskiego ruchu niepodległościowego. Jeżeli sprawę
walki o niepodległość chcemy traktować poważnie, musimy pamiętać prze-
de wszystkim o jej aspekcie pozytywnym, tzn. o tym jej aspekcie, który
wiąże się nie tyle z negacją obecnego stanu rzeczy, co z pozytywnym
twórczym wysiłkiem na rzecz kształtowania nowej lepszej rzeczywistości
politycznej.

Niepodległość to nie tylko brak zewnętrznej zależności politycznej.
Niepodległość to także i przede wszystkim określony stan wewnętrznej
-----------
organizacji życia społecznego. Mówiąc, że jakiś kraj cieszy się nie-
podległością mamy na myśli przede wszystkim to, że jego mieszkańcy
sami kierują swoimi sprawami. Niepodległość to to po prostu własne
----------------------------------------
rządy we własnym domu.

----------------------
"Wiecie, co to znaczy być wolnym ? - pisał przed ponad stu laty Józef
Szujski - stać się zdolnym utworzyć rząd i dokonać reorganizacji
społeczeństwa.

Ale ten rząd nie może być żadną arlekinadą rządu, ale rządem organicz-
nym, obejmującym wszystko, a reorganizacja nie może być destrukcją,
ale budowaniem" /"Kilka prawd z dziejów naszych"/.

Społeczeństwo może rządzić sobą wyłącznie za pośrednictwem państwa.
Innej formy całościowej organizacji życia społecznego we współczesnym
świecie nie spotykamy i nic nie wskazuje na to, by kiedykolwiek miało
być inaczej. A zatem niepodległość to nic innego jak posiadanie włas-
nego suwerennego państwa. Hasło walki o niepodległość może być wobec
powyższego rozumiane tylko w jeden sposób: jako hasło walki o własne
państwo.

Walka o niepodległość nie jest walką o jakiś abstrakcyjny brak zew-
----------------------------------------------------------------------
nętrznej zależności politycznej. Walka o niepodległość to walka o
----------------------------------------------------------------------
rzecz bardzo konkretną: o własną suwerenną organizację państwową.

-----------------------------------------------------------------
Obecnie istniejący system polityczny PRL nie może być uważany za
autentyczne państwo polskie.

Od chwili swych narodzin stanowi on jedynie instytucjonalną formę so-
wieckiego panowania w Polsce i - jak tego dowodzą doświadczenia
ostatnich czterdziestu lat - nie sposób przystosować go do roli wyra-
ziciela politycznych interesów społeczeństwa. Półtora wieku temu po
wybuchu powstania listopadowego, Polacy nie musieli odbudowywać orga-
nizacji państwowej, ponieważ istniała ona już wcześniej pod postacią
politycznego systemu Królestwa Kongresowego. Tworząc ten system
instytucje z Sejmem na czele składały się na ogół z autentycznych
reprezentantów ówczesnego społeczeństwa i z powodzeniem mogły spełniać
rolę organów władzy suwerennej Rzeczypospolitej.

Z podobną, aczkolwiek nie aż tak korzystną, sytuacją mieliśmy do
czynienia w roku 1918. Niepodległe państwo polskie mogło wówczas nie-
mal w całości przejąć np. organizacyjno-prawny dorobek Rady Regencyj-
nej i samorządowych instytucji galicyjskich. My takich możliwościu nie
mamy. Trudno wyobrazić sobie w jaki sposób po ewentualnym wyzwpleniu
się spod zwierzchnictwa Kremla moglibyśmy "zagospodarować" np. obecny
Sejm, obecne rady narodowe, czy obecnie istniejący oficjalny system
partyjny z PZPR na czele. Sama myśl o tym ma posmak politycznego non-
sensu. Dotyczy to zresztą nie tylko instytucji, ale także innych
elementów politycznego systemu PRL, np. komunistycznego prawodawstwa.
System ten jest na tyle wyobcowany ze społeczeństwa, na tyle gruntow-
nie wprzęgnięty w służbę politycznych interesów Moskwy i krajowej
"nomenklatury", i wreszcie na tyle skompromitowany w oczach obywateli,
że o przejęciu go przez niepodległą Polskę nie może być mowy. Z chwilą
powstania sprzyjających warunków do zrzucenia sowieckiego jarzma
utraci on wszelką rację bytu i nawet - niezależnie od naszych intencji
- skazany będzie na całkowity rozkład. Powstała wskutek tego politycz-
na próżnia będzie musiała być możliwie najszybciej, zapełniona przez
nową, suwerenną organizację państwową zbudowaną - w całym tego słowa
znaczeniu - od podstaw przez polskie siły niepodległościowe. Innymi
słowy - odzyskanie niepodległości musi być w naszym przypadku związane
--------------------------------------------------------------
z powstaniem nowego systemu politycznego, nowego państwa, będącego
----------------------------------------------------------------------
rzeczywistym wyrazicielem i gwarantem podmiotowej roli społeczeństwa.
----------------------------------------------------------------------
W ten i tylko w ten sposób można z sensem mówić o odzyskaniu przez
Polskę niepodległości. W przeciwnym wypadku sformułowanie to pozosta-
nie jedynie pięknym, ale nic nie znaczącym frazesem.

Tak rozumiane niepodległościowe hasła dadzą się łatwo przełożyć na
język politycznej praktyki. Z tego, co tu powiedzieliśmy, można od
razu, bez większych trudności wyprowadzić konkretny program działania
dla całego polskiego ruchu niepodległościowego. Przyszłe, niepodległe
państwo nie powstanie samo przez się. Jeżeli chcemy mieć własną orga-
nizację państwową, musimy ją sobie zbudować - stopniowo, systematycz-
nie, krok po kroku.

W jaki sposób ? Poprzez przygotowanie tego wszystkiego, co jest nie-
zbędne do normalnego funkcjonowania odrodzonego państwa. To znaczy
poprzez rozwijanie współczesnej myśli politycznej, poprzez budowanie
organizacyjnych form życia politycznego - podziemnych (na razie) grup
i ugrupowań politycznych (do stronnictw politycznych włącznie), po-
przez kształcenie kadr przyszłych działaczy państwowych i społecznych,
poprzez obywatelską edukację możliwie najszerszych kręgów społe-
czeństwa itd. Ukoronowaniem tej pracy winno być powstanie całościowego
systemu politycznej reprezentacji społeczeństwa, mogącego z czasem
przekształcić się w niepodległe państwo polskie. System taki musi być
gotowy najpóźniej w chwili podjęcia przez nas bezpośredniej walki
o niepodległość. [*] W związku z tym należy go budować już obecnie.
Krótko mówiąc - długofalowym celem politycznym polskiego ruchu niepod-
------------------------------------------------------
ległościowego jest odbudowa suwerennej państwowości polskiej, a jego
----------------------------------------------------------------------
podstawowym zadaniem na dziś i na jutro - budowa podziemnego systemu
----------------------------------------------------------------------
politycznego, alternatywnego stosunku do oficjalnego systemu politycz-
----------------------------------------------------------------------
nego PRL.

---------
Innej drogi do niepodległości nie ma i być nie może.

Jak widać, właściwie rozumiane hasła niepodległościowe zawierają
przede wszystkim treść pozytywną, sprowadzającą się do ogólnego postu-
latu tworzenia ideowych i organizacyjnych podstaw życia politycznego
w przyszłej, niepodległej Rzeczypospolitej. Walka o niepodległość to
nie tylko bezpośrednia walka z komunistycznym przeciwnikiem. To także
i przede wszystkim trudna i złożona, pozytywna praca państwowotwórcza.

Uświadomienie sobie tego faktu jest zasadniczym warunkiem przekształ-
cenia obecnego patriotyczno-sentymentalnego "mówienia o niepodległoś-
ci" w rzeczywisty współczesny czyn niepodległościowy.

Andrzej Zadora

-------------------------

*)

Trudno przypuścić, aby zdolne do samodzielnej egzystencji politycz-
nej społeczeństwo dopuściło do tego, by choćby przez jeden dzień
władzę sprawowały stare, skompromitowane instytucje. Dotyczy to zarów-
no szczebla centralnego, jak i wszystkich szcebli niśzych, do gmin
włącznie. W chwili podjęcia bezpośredniej walki o niepodległość
wszędzie, na każdym szczeblu z dnia na dzień władza będzie przejęta
przez nowe instytucje, złożone z autentycznych przedstawicieli społe-
czeństwa (w przeciwnym wypadku stanęlibyśmy w obliczu totalnego chaosu
i politycznej anarchii). Aby mogło stać się tak naprawdę, muszą
uprzednio istnieć organizacyjne zalążki takich instytucji, tzn. musi
istnieć sprawnie działający, podziemny system reprezentacji społeczeń-
stwa.

/SW Opole, nr 4/

----------------------------------------------------------------------

Kolegom z LDP"N" gratulujemy jubileuszu i życzymy, by kolejny rok
przybliżył cel, do którego wspólnie dążymy

--------------------------

LDP"N" - KIM JESTEŚMY

Liberalno-Demokratyczna Partia "Niepodległość" - wywodzi się z nie-
podległościowych środowisk liberalnych Warszawy i Krakowa skupionych
wokół założonego w styczniu 1982 r. miesięcznika politycznego "Niepod-
ległość". Grupa ta stopniowo skupiała wokół siebie coraz szersze kręgi
opozycyjne przeradzając się najpierw w Organizację "Niepodległość",
a następnie w 1984 r. w Liberalno-Demokratyczną Partię "Niepodległość"
Oto komunikat z jej powołania:

1. W dniu 11 listopada 1984 roku została utworzona w Warszawie
Liberalno-Demokratyczna Partia "Niepodległość".

2. LDP "Niepodległość" nie stanowi kontynuacji żadnej polskiej partii
politycznej, nie wywodzi się także z jakiejkolwiek grupy politycz-
nej sprzed 13 grudnia 1981 roku. Tworzyć będzie własny kierunek poli-
tyczny korzystając z dorobku różnych nurtów opozycji w Polsce, a także
współczesnej myśli neokonserwatyuwnej.

3. Bieżącym zadaniem LDP "Niepodległość" jest rozbudzanie świadomości
politycznej społeczeństwa polskiego. Bierność polityczna oraz mit
porozumienia z rządem pacyfikuje nastroje, ułatwiając komunistom
sprawowanie władzy oraz eksploatację kraju w interesie ZSRR.

4. W swym programie LDP "Niepodległość" kładzie nacisk na:

- odzyskanie niepodległości jako zasadniczego celu działań poli-
tycznych

- konieczność organizacji społeczeństwa i gospodarki w oparciu
o praktykę współczesnego demokratycznego kapitalizmu, to jest: res-
pektowanie zasady wolności, ograniczenie roli państwa, decentralizację
i gospodarkę wolnorynkową

- współpracę zniewolonych przez ZSRR narodów Europy Środkowej
w dążeniu do osiągnięcia niepodległości, wolności i demokracji,
przezwyciężaniu wzajemnych wrogości, uprzedzeń i tendencji szowinis-
tycznych.

5. Organem LDP "Niepodległość" jest wydawany od stycznia 1982 roku
miesięcznik "Niepodległość". Na jego łamach są rozwijane i wyjaś-
niane podstawowe zagadnienia programowe.

Liberalno-Demokratyczna

Partia "Niepodległość"

Przez pięć lat swej działalności LDP"N" na trwałe wpisała się
w polityczny pejzaż środowisk opozycyjnych. Brała udział we wszystkich
istotniejszych inicjatywach mających przybliżyć odzyskanie przez Pol-
skę pełnej suwerenności tak w sferze politycznej, jak i gospodarczej.
Obecnie posiada swe Oddziały m.in. w Warszawie, Krakowie, Łodzi, Gdań-
sku, Poznaniu, a także w Opolu. Rzecznikiem Rady Politycznej partii
jest Edward Pawłowski z Warszawy, zaś zagranicznym przedstawicielem
znany polityczny publicysta Józef Darski.

/"Przegląd Liberalny" nr 1, Opole/

----------------------------------------------------------------------

NASZE MIEJSCE

Komunizm w Polsce dogorywa, ale poczynione przezeń szkody i spusto-
szenia długo będą dawały o sobie znać. Najtrudniejsze chyba do wyko-
rzenienia będzie psychologiczne dziedzictwo ponad czterdziestoletnich
rządów komunistycznych.

Mimo głębokiej rewolucji moralnej, jaką przeżyło społeczeństwo
polskie począwszy od sierpnia 198O r., w jego postawach wciąż jeszcze
dadzą się zauważyć wyraźne ślady duchowej sowietyzacji, czy też -
ujmując rzecz w szerszej perspektywie historycznej - rusyfikacji. Owe
sowieckie /rosyjskie/ wpływy na psychikę polskiego społeczeństwa prze-
jawiają się w dwojaki sposób. Z jednej strony postawa wielkiej części
społeczeństwa wciąż jeszcze nacechowana jest skrajnym fatalizmem
i rezygnacją, niechęcią i nieufnością wobec wszelkiej polityki, pa-
nicznym lękiem przed jakimkolwiek angażowaniem się w sprawy publiczne.
Z drugiej strony wśród tej części społeczeństwa, która nie stroni od
udziału w życiu politycznym, łatwo jest dostrzec przejawy utopijnego
sposobu myślenia, wyrażające się w dążeniu do zbudowania jakiegoś
"społeczeństwa doskonałego", w marzeniach o tym, by w postkomunistycz-
nej Polsce powstał jakiś bliżej nieokreślony nowy ustrój społeczny,
mający przewyższyć wszystko, co do tej pory wynalazł świat zachodni
(rzekoma "trzecia droga między komunizmem a kapitalizmem).

Oba typy postaw - bezsilną rezygnację i utopijne marzycielstwo
polityczne - dzieli na pozór głęboka przepaść. W istocie jednak są to
dwie strony tego samego medalu. Mamy tu do czynienia z dwiema skraj-
nościami, w jakie popada psychika społeczeństwa przez długi czas
pozbawionego możliwości czynnego udziału w realnym życiu politycznym
i odzwyczajonego od odpowiedzialnego myślenia o sprawach publicznych.

Obie skrajności były wyraźnie widoczne w czasach carskich. Od
wieków jedni Rosjanie pokornie wegetowali w przekonaniu, że nic nie da
się zrobić dla zmiany zastanego porządku społecznego, inni - przeciw-
nie - wierzyli, że można zrobić wszystko, co tylko się da pomyśleć.
Jedynie w praktycznym działaniu politycznym można nauczyć się odróż-
niania tego co realne od tego co zrealizować się nie da. Uprawiając
politykę wyłącznie w teorii - a taki był z zasady los wszystkich
niemal przeciwników samodzierżawia - łatwo jest uwierzyć w realność
wszelkich tworów swojej wyobraźni, a im twory te dalej odbiegają od
smutnej rzeczywistości, tym łatwiej o fanatycznych wyznawców. Na tej
zasadzie Rosja carska była krajem potulnych niewolników, a jednocześ-
nie ojczyzną rozmaitych mistyków i wizjonerów, wierzących w możliwość
praktycznego urzeczywistnienia "Królestwa Bożego" na ziemi, takich jak
przywódca międzynarodowego anarchizmu - Bakunin, czy ojciec komunizmu
- Lenin. Takie też było podłoże historycznej tragedii, jaka zdarzyła
się w roku 1917, kiedy to na tle politycznej apatii ogromnej większoś-
ci społeczeństwa doszła do władzy garstka ideologicznych fanatyków
rojących o zapoczątkowaniu "światowej rewolucji proletariackiej".
Skutki znamy wszyscy.

Wiadomo też, że komunistyczna tyrania - nieporównywalnie brutal-
niejsza od carskiego despotyzmu - w jeszcze większym stopniu odzwycza-
ja zniewolone społeczeństwa od trzeźwego myślenia o polityce. Mamy
więc i my dzisiaj swoich Bakuninów (Leszek Nowak - twórca "niemarksis-
towskiego materializmu historycznego" itd.), a z drugiej strony wciąż
jeszcze liczne rzesze ludzi, którzy - wzorem dawnych "mużyków" rosyj-
skich - bądź to znoszą swój polityczny los w absolutnej pokorze i mil-
czeniu, bądź też, pragnąc lepszej przyszłości, liczą bardziej na
"dobrego cara" - Gorbaczowa - niż na własne siły społeczeństwa.

Komunizm, podobnie jak niegdyś samodzierżawie, wynaturza politycz-
ną wyobraźnię żyjących w jego okowach ludzi. W jednych usycha ona
zupełnie, tak że nie staje już miejsca na najbledszą choćby myśl
o Polsce bez komunizmu i sowieckiej kurateli. W innych dziczeje
i rozrasta się ponad wszelką miarę, tracąc resztki związku z jakkol-
wiek rozumianą rzeczywistością.

Owo chorobliwe dziedzictwo psychologiczne rządów komunistycznych
może jeszcze ulec pogłębieniu w następstwie ugodowej polityki obecnego
kierownictwa NSZZ "Solidarność" - rzekomo realistycznej, ale w istocie
będącej przejawem daleko posuniętego uwiądu wyobraźni. Polityka ta
pozornie przyczyniła się do rozszerzenia pola dla samodzielnej aktyw-
ności publicznej społeczeństwa, a tym samym stworzyła dogodniejsze
warunki dla politycznej edukacji szerokich rzesz obywateli PRL. Rze-
czywistość jest jednak daleko bardziej skomplikowana. Takie szokujące
opinię publiczną fakty jak dyktatorski styl działania Wałęsy i towa-
rzyszące temu jawne ignorowanie woli społeczeństwa (znana sprawa listy
krajowej w wyborach do Sejmu PRL), wiernopoddańcze deklaracje rządu
Mazowieckiego wobec Kremla itp., z pewnością nie sprzyjają upow-
szechnianiu się demokratycznej kultury politycznej i - jeżeli nie
stworzy się dla nich odpowiedniej przeciwwagi - mogą prędzej czy
później doprowadzić do upadku wszelkich niemal niezależnych autory-
tetów politycznych w kraju. Lekceważąca społeczne odczucia i nastroje
postawa przywódców "Solidarności" sprawa, że zaczyna z wolna szerzyć
się poczucie, iż ogół Polaków jest dziś bardziej odsunięty od realnego
wpływu na losy kraju niż miało to miejsce w czasach, gdy Związek
zmuszony był działać w podziemiu. Konsekwencją tego może być powszech-
ne rozczarowanie dotychczasowymi formami działalności opozycyjnej
i ogólne zniechęcenie do klasycznie rozumianej polityki. Polityczne
postawy społeczeństwa mogą stać się jeszcze mniej racjonalne niż
w przeszłości i faktycznie zjawisko takie już daje o sobie znać. Na
naszych oczach wzmaga się typowa dla niedemokratycznych systemów
społeczna ucieczka od rzeczywistości, bądź to w polityczną bierność,
bądź też w sferę politycznej utopii. Coraz większa część społeczeństwa
zupełnie stroni od udziału w życiu publicznym, co jasno widać na
przykładzie zaskakująco słabego napływu członków odbudowanej "Solidar-
ności". Jednocześnie zaś na upadku dotychczasowych autorytetów zyskują
przróżni anarchiści, pacyfiści, skrajnie nastawieni lewicowcy i inni
entuzjaści fantastycznych wizji "społeczeństwa doskonałego". Zamiast
oddalić się od komunizmu, coraz głębiej grzęźniemy w pozostawionym
przezeń bagnie moralno-ideowym.

Wbrew zewnętrznym pozorom, duchowa sowietyzacja /rusyfikacja/ spo-
łeczeństwa polskiego postępuje dziś szybciej niż w minionych latach.

Zachodzące obecnie w Polsce negatywne procesy społeczne mają swoją
analogię w zjawiskach jakie nastąpiły w carskiej Rosji po roku 19O5,
wraz z uformowaniem się w tym państwie pseudoparlamentarnych struktur
politycznych. Powstała wówczas rosyjska Duma Państwowa była mniej
więcej takim samym niby-parlamentem jak dzisiaj Sejm i Senat PRL.
Miała ona stwarzać polityczny kamuflaż dla faktycznie nadal funkcjonu-
jącego systemu carskiego samodzierżawia, podobnie jak współczesny
parlament PRL kamuflować ma dalsze funkcjonowanie systemu komunistycz-
nego. Skutki tego kamuflażu były jak najgorsze. Oczekujące od Dumy
radykalnych reform społeczeństwo szybko zniechęciło się jej polityczną
niemocą, to zaś pociągnęło za sobą spadek autorytetu reprezentowanych
w Dumie liberalno-demokratycznych sił opozycyjnych. Gdy w końcu przy-
szedł przełomowy rok 1917, w kraju powstała polityczna próżnia. Życie
społeczne uległo zupełnemu rozprzężeniu i anarchizacji, co następnie
znakomicie wykorzystali bolszewicy dla ustanowienia swoich rządów.

Istnieje uzasadniona obawa, że coś podobnego może zdarzyć się
i u nas. Jesteśmy już jako społeczeństwo skutecznie uodpornieni na
totalitarne pokusy i wobec tego nie musimy chyba obawiać się pełnej
realizacji scenariusza z roku 1917, tzn. tego, by na gruzach jednej
tyranii powstała samorzutnie inna. Pozostaje jednak realne niebezpie-
czeństwo, że w momencie ogólnego kryzysu sowieckiego imperiuym dojdzie
w Polsce do głębokiej i długotrwałej anarchizacji życia społecznego.
Gdyby tak się stało, mogłoby to być równoznaczne z zupełnym pogrzeba-
niem szans na odbudowę niepodległej i demokratycznej Rzeczypospolitej.

Niezdolni do szybkiego zorganizowania się we własne, sprawnie dzia-
łające państwo, zapewne niezbyt długo cieszylibyśmy się uzyskaną wraz
z upadkiem komunizmu wolnościa - prędzej czy później znów trafilibyśmy
pod kuratelę takiej czy innej, czerwonej lub białej Rosji.

Świadomość przedstawionych powyżej niebezpieczeństw pozwala lepiej
zrozumieć polityczną rolę i zadania tego nurtu opozycji, który od
początku, przeciwstawiał się ugodowej polityce Wałęsy, a obecnie odma-
wia swojego uznania rządowi Mazowieckiego. Realizowana przez ugodowo
zorientowanych byłych opozycjonistów polityka symbiozy z komunistami
może doraźnie przynieść pewne korzyści społeczne, zwłaszcza w dzie-
dzinie kultury i gospodarki, ale jest rzeczą wysoce prawdopodobną, że
ostatecznie zakończy się straszliwym bankructwem optujących za nią
środowisk. Środowiska te już dziś tracą społeczny grunt pod nogami
i jeżeli nie zmienią w porę swojego krótkowzrocznego nastawienia, to
mają wielką szansę na to, by w miarę dalszego zaostrzenia się poli-
tycznego kryzysu sowieckiego imperium (a ten właściwie dopiero się
rozpoczyna, jak o tym świadczy np. rozwój wydarzeń w samym ZSRR) stra-
cić resztki społecznej wiarygodności i w końcu podzielić los komunis-
tów, waląc się wraz z tymi ostatnimi w polityczny niebyt. Aby w takim
przypadku nie doszło do zupełnej anarchizacji życia społecznego,
trzeba, by na polskiej scenie politycznej utrzymały się jakieś inne
siły polityczne, dysponujące w miarę trzeźwymi założeniami programo-
wymi, a jednocześnie nie splamione w oczach społeczeństwa jakąkolwiek
współpracą z komunistami. Siły te muszą dysponować dostatecznie wyso-
kim autorytetem na to, by zwrócić społeczeństwo ku budowie nowego,
demokratycznego państwa i powinny mieć dość poczucia odpowiedzialności
na to, by nie nadużywać społecznego zaufania poprzez kierowanie kraju
na drogę ryzykownych eksperymentów politycznych. Nie można dopuścić do
tego, by w momencie ostatecznego załamania się komunizmu jedynymi
nieskompromitowanymi współpracą ze starym reżimem siłami okazały się
hałaśliwe lecz niezdolne do twórczego działania grupy politycznych
fantastów, jakich pełno dziś w skrajnym, anarchizującym nurcie opo-
zycji. Pamiętajmy, że autentycznych rewolucji politycznych nikt nie
planuje i nie organizuje na wzór jakiegoś wojskowego przewrotu -
wybuchają one w pełni samorzutnie, gdy zaistnieją po temu odpowiednie
nastroje społeczne. O przebiegu i ostatecznych efektach rewolucji
decydują jednak polityczne elity społeczeństwa, którym uda się w decy-
dującym momencie pozyskać ulicę dla swoich koncepcji. Elity te nie
muszą być szczególnie liczne. Wystarczy, jeśli mają czyste i poprzez
to wzbudzające społeczną ufność polityczne konto. Rzecz w tym, by
jednocześnie odznaczały się one polityczną dojrzałością, bo w przeciw-
nym wypadku rewolucja niechybnie zakończy się społeczną katastrofą.

Jeżeli program ewolucyjnego przejścia od komunizmu do demokracji
nie sprawdzi się - a wiele na to wskazuje - kraj stanie się w obliczu
rewolucji. Trzeba zatem, aby istniały zdolne do nadania tej rewolucji
właściwego kierunku elity o wymienionych powyżej cechach. Tak też
przede wszystkim należy dziś pojmować naczelne zadanie demokratycznej
opozycji niepodległościowej.

Ci byli opozycjoniści, którzy marzą o zastąpieniu komunistów w ha-
niebnej roli strażników nienaruszalności tzw. strategicznych interesów
ZSRR na terenie Polski, mają uzasadnione powody, by - wzorem np. Wałę-
sy - patrzeć na radykalną opozycję niepodległościową jako na swojegoo
głównego aktualnie przeciwnika politycznego. Ci wszyscy jednak, którzy
podjęli koncesjonowaną przez władze PRL działalność związkową czy
polityczną nie dla zaspokojenia osobistych bądź środowiskowych ambi-
cji, lecz w dobrej wierze - po to by służyć społeczeństwu - powinni
patrzećc na nas raczej jako na swego rodzaju drugą, "rezerwową" linię
niezależnego ruchu społecznego gotową wejść do akcji, gdy zawiodą
nadzieje na ewolucyjną zmianę politycznego statusu Polski (oczywiście
i my ze swej strony nie powinniśmy przeszkadzać im w czynieniu tego,
co obiektywnie służy interesom kraju).

Jeżeli owa "druga linia" ma należycie spełnić swoją rolę, nie wolno
tworzącym ją ugrupowaniom wikłać się w jakiekolwiek układy z komunis-
tami, ponieważ mogłoby to w przyszłości ogromnie zaszkodzić naszej
społecznej reputacji i wiarygodności. Nie możemy wchodzić w żadne
oficjalne struktury polityczne PRL, niezależnie od wszelkich mogących
z takiego wejścia wynikać doraźnych korzyści - za ewentualne zyski
taktyczne moglibyśmy z czasem zapłacić o wiele poważniejszymi stratami
o znaczeniu strategicznym.

Polityczne koncepcje "drugiej linii" muszą stanowić skuteczne anti-
dotum na to, co określano powyżej jako psychologiczną sowietyzację
/rusyfikację/ polskiego społeczeństwa. Powinny one zmierzać do wydo-
bycia ogółu społeczeństwa ze stanu politycznej apatii, a jednocześnie
przeciwdziałać przejawom utopijnego stylu myślenia. Potrzebne są nam
programy społecznie atrakcyjne, ale jednocześnie nawiązujące do dobrze
sprawdzonych w praktyce wzorów ideowych. Zbyt drogo zapłaciliśmy jako
społeczeństwo za polityczne eksperymenty, jakie w ciągu ostatnich
czterech dziesięcioleci robili na nas komuniści, abyśmy również
w przyszłości mieli spełniać dla kogoś rolę doświadczalnego królika.
Tak ciężko doświadczona przez historię Polska naprawdę zasłużyła sobie
na to, by w końcu stać się normalnym krajem, może nie lepszym, ale
i nie gorszym od innych.

Niezbędne jest propagowanie racjonalnego myślenia o wewnętrznych
funkcjach przyszłego państwa i jego polityce zagranicznej. Społeczeń-
stwo polskie musi być psychologicznie dojrzałe do przyjęcia blasków
i cieni naszej przyszłej "normalności" Źle stałoby się, gdyby - jak
w Rosji w 1917 r. - jedynym czynnikiem decydującym o losach kraju
miały być kiedyś, zręcznie wygrywane przez rozmaitych demagogów poli-
tycznych, ślepe instynkty i przelotne nastroje tłumów.

W tym sensie istnieje dziś w Polsce szczególnie wielkie zapotrzebo-
wanie na niepodległościową myśl polityczną o charakterze liberalno-
-demokratycznym.

Jako liberałowie proponujemy dobrze sprawdzony model organizacji
życia społeczno-gospodarczego, oparty na wykorzystaniu spontanicznejj
i nie krępowanej administracyjnymi nakazami czy zakazami aktywności
samych obywateli. Jako demokraci odrzucamy wszelkiego typu polityczne
skrajności. Nie otaczając państwa bałwochwalczą czcią, opowiadamy się
za ograniczeniem jego kompetencji do niezbędnego minimum. Zarazem
jednak zdecydowanie odrzucamy wszelkie utopijne koncepcje głoszące
możliwość istnienia społeczeństwa bez państwa. Uznając konieczność
istnienia organizacji państwowej jako gwaranta wewnętrznej i zewnętrz-
nej wolności społeczeństwa, pragniemy, by organizacja ta miała możli-
wość sprawnego wypełniania tak rozumianych swoich zadań, że szczegól-
nym uwzględnieniem sfery obronności i polityki zagranicznej. Stąd też
opowiadamy się za systemem silnej władzy prezydenckiej (oczywiście nie
w wydaniu oferowanym nam obecnie przez Jaruzelskiego), w tych przede
wszystkim dziedzinach, w których jest to niezbędne dla zapewnienia
zewnętrznego bezpieczeństwa i niepodległości Rzeczypospolitej, przy
jednoczesnym maksymalnym ograniczeniu zakresu ingerencji centralnych
władz państwowych w bieżące życie obywateli. Nie jesteśmy militarys-
tami, ale uważamy, że dla swej obrony Polska będzie potrzebować
w przyszłości sprawnych i możliwie najnowocześniejszych sił zbrojnych.
Odrzucamy zatem wszelkie utopie pacyfistycznme, choć jednocześnie
stoimy na stanowisku, że w imię wolności jednostki prawo musi szanować
postawę tych wszystkich, którym osobiste przekonania moralne czy reli-
gijne nie pozwalają brać broni do ręki.

Z nie mniejszym naciskiem zwracamy uwagę na potrzebę racjonalnego
podejścia do spraw z dziedziny stosunków międzynarodowych. Uważamy, że
o kierunku polskiej polityki zagranicznej nie mogą decydować żadne
racje ideologiczne, lecz wyłącznie wzgląd na trzeźwo traktowaną polską
rację stanu. Stąd też nasz pogląd, że naczelnym zadaniem tej polityki
musi być trwałe zabezpieczenie Polski przed zagrożeniem ze strony
Rosji, zarówno komunistycznej, jak i jakiejkolwiek innej, jeżeli
taka powstanie. Przedkładając rozsądek nad emocje, opowiadamy się za
tym, by przyszłe granice odrodzonej Rzeczypospolitej pokrywały się
z obecnymi granicami administracyjnymi PRL, z tym jednak zastrzeże-
niem, że obszar byłych polskich kresów wschodnich musi wejść w skład
autentycznie niepodległych państw litewskiego, białoruskiego i ukraiń-
skiego - w żadnym wypadku nie może on być częścią ZSRR czy też jakiejś
niekomunistycznej federacji rosyjskiej. Przeciwstawiając się wszelkim
fobiom nacjonalistycznym, opowiadamy się za przyznaniem pełni praw
politycznych i kulturowych żyjącym w Polsce mniejszościom narodowym
przy jednoczesnym uzyskaniu takich samych praw przez mniejszość polską
w sąsiadujących z nami krajach.

Niestety, nawet liberalno-demokratyczna myśl polityczna może wyro-
dzić się w jałową utopię. Dzieje się tak zawsze, ilekroć ktoś powołuje
się na jej zasady w oderwaniu od międzynarodowego kontekstu sprawy
polskiej, mówiąc o możliwości ustanowienia w Polsce liberalno-demokra-
tycznego ładu społecznego bez uprzedniego odzyskania niepodległości.
Zdecydowanie odrzucamy taki naiwny sposób myślenia. Odzyskanie pełnej
suwerenności jest w naszym przekonaniu podstawowym warunkiem uzdrowie-
nia życia społecznego w kraju, a słowo "Niepodległość" w nazwie
Liberalno-Demokratyczna Partia "Niepodległość" nie jest wcale propa-
gandowym ozdobnikiem.

Nie bylibyśmy oczywiście liberałami, gdybyśmy chcieli przypisywać
sobie polityczną nieomylność i rolę głosicieli jakiejś "jedynie słusz-
nej idei". Samo pojęcie "jedynie słusznej idei" jest absolutnie nie do
pogodzenia z naszym przekonaniem o zasadniczej równoprawności różnych
sposobów widzenia świata, a rzeczywistości społecznej w szczególności.
Pragniemy, by obraz życia politycznego w Polsce układał się w barwną
mozaikę różnych nurtów i tendencji. Sądzimy jednak, że właśnie jako
liberalno-demokratyczni niepodległościowcy mamy w naszym kraju i w na-
szym regionie szczególnie wiele do zrobienia.

Redakcja PL

/"Przegląd Liberalny" nr 1, Opole/

----------------------------------------------------------------------
PRZEMÓWIENIE

J.E. ks. bp. Zbigniewa Kraszewskiego Sufragana Diecezji Warszawskiej,
kapelana kombatantów w Kraju, wygłoszone w październiku 1989 r.
w Londynie na uroczystym otwarciu XXXII Zjazdu Stowarzyszenia Polskich
Kombatantów w Wielkiej Brytanii

Panie Prezydencie i wszyscy tu obecni,

Jestem zaszczycony zaproszeniem do wzięcia udziału w Waszych
obradach. Te obrady przypominają ogromne zasługi Wasze i całej emigra-
cji dla Kraju.

Przypominam słowa Ojca Św. Jana Pawła II do Was, że Wy nie
jesteście emigracją, ale jesteście cząstką Polski, która tymczasowo
musi być i żyć poza jej granicami. Jak tu przed chwilą słyszałem, Pan
Prezydent podkreślił wielkopomne zasługi Wasze dla dobra całej pols-
kości, a nie tylko emigracji. Przecież przybyliście tutaj jako żołnie-
rze i musieliście zostać poza Krajem, to mogło przyczynić się do
złamania wielu charakterów, wielu sumień, wielu ludzi, a przecież
stało się inaczej; Wszędzie staliście się ambasadorami polskości i
wszędzie przewodziliście tą nieugiętą walką o Polskę wolną, suwerenną
i niezawisłą.

Kiedy my w Kraju patrzymy na Was tutaj, nad Tamizą, zamieszkałych
też nad innymi rzekami, drodzy moi, patrzymy zawsze z podziwem i na-
dzieją, bo zdecydowane mocne stanowisko w rzeczach zasadniczych pomaga
nam tam w Kraju - jak gdyby jesteście tym orężem w sposób moralny
i duchowy, ale i materialny - pomaga nam w skutecznej walce o Polskę
wolną.

My wszyscy w czasie wojny walczyliśmy z bronią w ręku. Przecież ja
byłem żołnierzem Armii Krajowej, skończyłem podchorążówkę w roku 1942,
do seminarium wstąpiłem w roku 1943.

Wszystko to były organizacje tajne i właściwie ta tajność weszła
nam trochę w krew tam w Kraju, i nie dziwcie się, że nie wszystko
mówimy i nie ze wszystkim się wynurzamy, kiedy patrzycie na nas, czy
też słyszycie o nas, albo też słuchacie naszych wypowiedzi.

Chciałbym podkreślić Wasze wielkie zasługi dla polskości w ogóle
i dla dobra Polski w szczególności.

Otworzyły się trochę granice Związku Radzieckiego i trochę więcej
kontaktów jest obecnie. Mamy ludzi dzielnych z naszego pokolenia -
starszych i młodszych, którzy gotowi są zostać tam w Rosji tylko dla
pracy wśród Polaków. Czy to będzie możliwe ? Nie wiem. Ale tamci Pola-
cy oczekują tej pomocy i liczą na nas, a więc i liczą na Was.

Drodzy moi ! Europa została podzielona w sposób tragiczny. Kisie-
lewski, który powiedział, że nie będzie pisał do żadnej gazety, bo mu
za dużo wykreślano, napisał ostatnio ogromny artykuł w "Tygodniku
Powszechnym". Kiedy go przeczytacie, złapiecie się za głowę. Cenzura
nic nie wykreśliła, a on pisze o ąliantach, pseudo-aliantach, pisze
o Rosji wprost, o Niemczech wprost, jest to cud boski, że takie rzeczy
można obecnie w Polsce publikować. Muszę do tego jeszcze dodać, że
samo mówienie prawdy to jeszcze nie dosyć, bo Wy dobrze o tym wiecie,
że Europa nie jest sprawiedliwie podzielona i o ile Niemcy hitlerow-
skie powinny być pod okupacją, to jakim prawem my jesteśmy od lat pod
okupacją ?

My jesteśmy bezprawnie traktowani jako naród podbity i wprost
wrogi, a tymczasem my jesteśmy przyjaciółmi ludzi dobrej woli na całym
świecie i jesteśmy gotowi współpracować z każdym, kto z nami chce
współpracować.

A chyba o tym dobrze wiemy i nie muszę Wam o tym mówić, że
dotychczas Polacy w Rosji byli traktowani jako nie-ludzie. Być tam
Polakiem to znaczy być z własnego dziedzictwa narodowego wydziedzi-
czonym i dlatego ja jako biskup, długoletni biskup, świeżo mianowany
duszpasterz kombatantów nie przeżywam wielkiej euforii. I zbytnio nie
cieszę się z tego, co dzieje się nad Wisłą. Dlatego też, tak jak w
Kraju, zachęcam wszystkich do modlitwy do Matki Bożej, bo wiem, że Ona
wyprowadziła nas z niejednej opresji i Ona właściwie ratuje nasz
naród. Tak i Was, Drodzy, proszę o to samo, co w Kraju: o modlitwę,
o ufność, o pomoc moralną dla nas. Pomoc materialna nie jest nam
potrzebna.

To nieprawda, że to się zrobiło samo; te nasze podwyżki, skok cen,
to jest gra polityczna tych sił, które są jak gdyby czarną sotnią,
która czuwa nad tym, aby Polska nie podniosła głowy. Te trudności
materialne, które są robione sztucznie. Ja, jako biskup, mam do
czynienia z ludem; nie rozmawiam tylko z warszawiakami, ja jestem
czesto wśród ludzi na wsi i wiem, że zbiory tegoroczne były największe
od wojny, zbiory zbóż. I nagle chleb nam podrożał nie wiem już ile
procent, ale to wszystko są niesamowite rzeczy.

To wszystko, moim zdaniem, jest gra. Dopóki nie będziemy znali ca-
łej prawdy, dopóty w Polsce nie będzie naprawdę sytuacji unormowanej,
dopóki będzie się nam wmawiać, że wojska sowieckie są naszymi
sojusznikami, dopóty Polska nie będzie suwerenna !

Drodzy moi ! To, że w Niemczech Wschodnich jest pół miliona, czy
milion żołnierzy radzieckich, to jest sprawa zupełnie inna, ale jakim
prawem w Warszawie przebywa kilka oddziałów sowieckich, nie mających
żadnych kontaktów z ludnością, odgrodzonych drutami kolczastymi ? Któ-
regoś dnia przyaresztowali nam księdza, bo poszedł do nich z Pismem
Św. po rosyjsku.

Dopóki będzie taki stosunek do nas naszych sąsiadów, dopóty nie
możemy mówić o Polsce niepodległej.

Mówiłem o cudzie nad Wisłą nr 2, bo tegoroczne wybory to był cud
nad Wisłą. Moralny cud nad Wisłą... Ale z tego cudu nad Wisłą - mam
nadzieję - wyrosną dalsze cuda, wielkie owoce i wtedy, moi drodzy,
sądzę, że te nasze wszystkie wysiłki tam w Kraju i tu, u Was, poza
granicami zaowocują, daj Boże, żeby zaowocowały jak najszybciej.

Daj Boże, żeby to, o czym marzymy, spełniło się w najbliższych nie
latach, ale miesiącach.

----------------------------------------------------------------------

O GŁUPOCIE

"Być optymistą" - gdy ktoś adresuje do mnie taką zachętę, zawsze
czuję się sprowokowany, by zajrzeć głębiej, doszukać się sedna,
zwłaszcza, gdy czyni to redaktor naczelny "największej i najbardziej
wpływowej polskiej gazety", który bez ważnych powodów nie zwykł
zabierać głosu na innych łamach niż "GW". Tym razem gości w "Tygodniku
Powszechnym" nr 5O/89 z wywiadem, którego udzielił Jerzemu Jastrzę-
bowskiemu - pod wspomnianym, optymistycznym tytułem. O co chodzi ?
Propagandowa kurtyna jest szczelna, wzrok ześlizguje się po gładko
przylegających do siebie frazesach, od dialektycznych piruetów może
zakręcić się w głowie.

Rozpisany na głosy seans przypomina wywoływanie duchów (chociaż
odwołuje się do postaci z krwi i kości) - tak subtelny, wręcz bezcie-
lesny jest ich związek z wykreowaną przez mistrza ceremonii rzeczy-
wistością. Najpierw zjawiają się klasycy - Hannah Arendt i Alain
Besancon - i otrzymują jako swoją "dolę" dotychczasowe "niepokoje"
towarzyszące reformowaniu komunizmu, aby nie straszyli zbyt stanowczym
twierdzeniem o niemożności pokojowej zmiany ustroju komunistycznego na
ludzki. "Danina historii" została już rzekomo spłacona, przed nami
jedynie pogodna, złota "Jesień Systemów".

Na scenę wkracza wczorajsza "Solidarność", również w dziwnie widmo-
wej kondycji, bez rumieńców, jakich nabawiła się w ostatnich czasach,
powiewając nadwątlonym sztandarem, którego pan Michnik - jej niezłomny
doradca - nigdy, jak się okazuje, nie zamierzał porzucić. Przeciwnie
- zdradą nazywa lansowaną dwa lata temu koncepcję przetrwania "Soli-
darności" wyłącznie w formie idei. "Ani razu podobna wypowiedź mi się
nie przydarzyła" - twierdzi pan A.M. i sądzę, że można mu wierzyć
- uwzględniwszy, jak skrupulatnie przestrzegał on zawsze zasady nie
pozostawiania po sobie kompromitujących "dowodów rzeczowych". Exem-
plum: pod aktem rejestracyjnym NSZZ "Solidarność" z 17 kwietnia 1989 r.
brakuje podpisu jednego z wymienionych w tym dokumencie sygnatariuszy
- właśnie Michnika...

Dalszy ciąg seansu odbywa się już bez nazwisk. Są jacyś fałszywi
prorocy, jacyś aberanci umysłowi, hołdujący spiskowej wizji historii.
Po nazwisku "wywołany" zostaje jedynie Urban, "jeden z najinteligent-
niejszych analityków polityki polskiej". Ten ostatni - zdaniem Mich-
nika - uknuł (chwała ci, dialektyko - włos mu za to z głowy nie spada)
cały liberalizacyjny "spisek" drugiej połowy lat osiemdziesiątych,
którego owoce teraz właśnie spożywamy.

Znacznie mniej łaskawy niż dla "marnującego się" Urbana okazuje się
pan Michnik dla jakiegoś bliżej nieokreślonego autora, który, według
użytego w wywiadzie sformułowania, głosi że "Nie ma żadnej Wiosny
Ludów ani Jesieni Systemów - jest centralne administrowanie kryzysami
w imperium, zaprogramowane starannie, choć w realizacji odbiegające
nieco od pierwotnego założenia"

Tezy "wywołanego" - anonimowo, niestety - "spiskowca" dziwnie
zakrawają na parafrazę koncepcji Jadwigi Staniszkis, zaprezentowanej
w obszernym wywiadzie dla "TS" /nr.21/58/. Może jednak zbieżność jest
przypadkowa ? Nikt nie zarzuci panu A.M. niewybrednego (lekceważący
ton, dyskredytujące epitety) ataku na znanego socjologa, a otwarta
polemika z tezami pani Staniszkis nie byłaby wszak zadaniem łatwym,
nawet dla tak wytrawnego publicysty.

Trzeba wykazać dużo samozaparcia, aby nie dostrzec pewnych ogólno-
systemowych prawidłowości, pewnej koordynacji działań rządzących ekip.
Ta harmonia nie zrodziła się rzecz jasna w ciągu ostatnich miesięcy,
ale ma żywot tak długi jak sam system komunistyczny. Również - a może
właśnie przede wszystkim - specyfika rozwiązań stosowanych w poszcze-
gólnych krajach bloku potwierdza, miast obalać tezę o istnieniu
"centrum do administrowania kryzysami", którego nadrzędnym zadaniem
było i jest utrzymanie komunistycznego stanu posiadnia.

Ustrój przyniesiony na bagnetach i utrzymywany przemocą, nie od
dzisiaj znajduje się w defensywie, chociaż Wiosna Ludów a.d. 1989
ukazuje w sposób szczególnie jaskrawy, jak radykalnie społeczeństwa
krajów bloku wschodniego odrzucają to "obce ciało". Nie może nie robić
wrażenia żywiołowy pęd do wolnych wyborów, wynik niedawnego referendum
na Węgrzech, awersja społeczeństw do "wszystkiego co komunistyczne"
owocująca również spadkiem popularności tych centrów i ośrodków
opozycyjnych, które nie dość jendnoznacznie od komunizmu się odcinają.
Tak charakterystyczne dla komunistycznych decydentów cofanie się na
pozycje wczorajszego rewizjonizmu to nie rezultat procesu dojrzewania,
to nie skutek otwierania się im oczu na rzeczywistość, w jakiej
funkcjonują - to strategia utrzymywania władzy.

Dzisiaj ta strategia dyktuje im konieczność zmiany oblicza systemu
z ideologicznego na imperialne - rokuje to szczególnie dobrze w tych
krajach, gdzie społeczeństwa nigdy z taką determinacją jak naród
Polski nie wyartykułowały aspiracji niepodległościowych. To nie przy-
padek, że właśnie w Polsce "humanizacja" komunizmu (odejście ludzi
odpowiedzialnych za przeszłość, rezygnacja z zapisu o kierowniczej
roli partii) przebiega (od strony władzy) wyjątkowo opornie. Z pers-
pektywy imperialnego centrum jest jasne, że to co stabilizuje sytuację
gdzie indziej, w Polsce - gdzie coraz donośniejsze są głosy żądające
niepodległości - mogłoby wywołać eskalację wolnościowych dążeń.

Redaktor Michnik czyni specjalne zabiegi, aby czytelnik przypadkiem
nie otarł się o tego rodzaju refleksje. Już sam temat imperialnego
centrum zaanaonsowany zostaje jako "lżejszy" (czytaj niepoważny) obaj
rozmawiający panowie wystrzegają się też starannie jakichkolwiek mery-
torycznych roztrząsań tej materii. A.M. wykonuje całą serię uników,
ilekroć tematyka zahacza o kwestię samostanowienia narodów. Twierdzi,
że nie wie, co znaczą takie pojęcia jak niepodległa Ukraina czy zjed-
noczone Niemcy. Nie omieszka jednak postraszyć, że na "dynamicznie
zmieniającej się mapie Europy" może zabraknąć miejsca dla skon-
fliktowanej, nieustabilizowwanej Polski.

Niezbyt szeroko znane wystąpienie A. Michnika na zebraniu założy-
cielskim Komitetu Obywatelskiego przy Przewodniczącym "Solidarności"
(A.M. twierdził tam, że w Moskwie rozdawane są obecnie karty na
najbliższe pięćdziesiąt lat i należy koniecznie wziąć udział w tym
rozdaniu) dobrze ilustruje politykę tego odłamu polskiej opozycji,
który postanowił skorzystać z zachęty, czego owocem stał się "okrągły
stół". Inny, mniej "konstruktywny" opozycjonista tak widzi istotę
cezury "o.s.": "Do czasu okrągłego stołu władza w Polsce sprawowana
była wbrew społeczeństwu, obecnie sprawowana jest bez społeczeństwa".

Mistrz ceremonii nie przewidział w swoim spektaklu roli dla aktora,
jakim jest społeczeństwo polskie. Nie wzywa nawet do poparcia, jak
wcześniej Lech Wałęsa. Być optymistą - to zupełnie wystarczy. Najważ-
niejsze już zostało osiągnięte (wywalczone przez silne i zorganizowane
społeczeństwo - patrz wypowiedzi L.Wałęsy w czasie wizyt w USA
i w innych krajach). Nastały czasy fachowców. Politykę należy zostawić
politykom. Oni za nas dokończą to, co jeszcze pozostało do zrobienia.
A my nie zaglądajmy im w karty. Ci, którzy nazbyt głęboko wnikają
w istotę aktualnego stadium sowieckiego totalitaryzmu - to adepci
"materializmu detektywistycznego", to ci którzy "mącą ludziom
w głowach", to wreszcie po prostu głupcy. I gdyby nie ten ostatni
epitet, nie poczułbym się chyba dostatecznie sprowokowany, aby chwycić
za pióro. Upiór głupoty wywołany został z pasją, przybierając postać
nieomal "widma krążącego nad Europą": "Jesteśmy niestety skazani na
konflikt z głupotą. Głupota będzie nas atakować ciągle, wszędzie
i bezustannie. Głupota polegająca na tym, że chce się być od świata za
wszelką cenę mądrzejszym".

Słowa jakże prawdziwe, ale dla mnie odsłaniające prawdę zupełnie
inną niż prawda Adama Michnika. Tak się złożyło, że fenomen głupoty
z nie mniejszą pasją analizował ktoś, kto kilkadziesiąt lat temu wypo-
wiedział wojnę innemu totalitaryzmowi - pastor Dietrich Bonhoeffer.
Wybitny teolog i filozof, antyhitlerowski opozycjonista nie godzący
się na oportunizm, który postępującym paraliżem obezwładniał coraz
głębsze warstwy niemieckiego społeczeństwa, stracony za swoją działal-
ność, gdy do końca wojny pozostało zaledwie kilka tygodni, poświęcił
temu fenomenowi cały rozdział z obszernego szkicu. Myślę, że - jak
nikt inny - był on znawcą głupoty, jemu więc pragnę oddać głos na
zakończenie tych rozważań.

"Chcąc wiedzieć, jak mamy zaradzać głupocie, musimy postarać się
zrozumieć jej istotę. Pewne jest w każdym razie, że to defekt ludzki,
a nie intelektu głównie. Są ludzie nadzwyczaj bystrzy intelektualnie
będący głupcami i ludzie wielce intelektualnie ociężali, którzy są
wszystkim innym, ale nie głupcami. /.../ głupota bywa dość rzadko de-
fektem wrodzonym, /.../ w określonych okolicznościach ludzie są
urabiani na głupców, względnie pozwalają się ogłupiać. /.../

Przy wnikliwym oglądzie okazuje się że wszelka, silnie uzewnętrz-
niona władza o charakterze politycznym lub religijnym uderza głupotą
w wielką część ludności. Ba, wydaje się nawet, że jest to wręcz
socjologiczno-psychologiczne prawo. Władza jednych potrzebuje głupoty
drugich. Przebieg nie jest przy tym taki, że określone - powiedzmy
intelektualne - predyspozycje człowieka nagle marnieją lub wietrzeją,
ale że pod pretekstem rozrostu władzy rabuje się człowiekowi jego
wewnętrzną samodzielność, człowiek zaś wyrzeka się - mniej lub
bardziej świadomie - odnajdywania własnego stosunku do warunków,
w jakich się znajduje. /.../

Urobiony na bezwolne narzędzie, głupiec będzie zdolny do wszelkiego
zła, a zarazem niezdolny to zło rozpoznać. Jest w tym niebezpie-
czeństwo diabolicznego nadużycia. Można w ten sposób ludzi zniszczyć
na zawsze. Jest też jednak całkowicie jasne, że głupotę przezwyciężyć
może tylko akt wyzwolenia, a nie akt pouczenia. Musimy założyć przy
tym, iż autentyczne wyzwolenie wewnętrzne stanie się możliwe dla
większości przypadków dopiero w następstwie wyzwolenia zewnętrznego.
Do tego czasu musimy wyrzec się wszelkich prób przekonywania głupca."
/Dietrich Bonhoeffer "Po dziesięciu latach" tłum. Stanisław Tyrowicz/

Lama

----------------------------------------------------------------------

Andrzej Łaszcz

KUKLIŃSKI, JARUZELSKI I WIELCY HUMANIŚCI

Wspólną cechą wszystkich podziemnych wydawców "drugiego obiegu"
była ambicja wydawania pozycji oryginalnych, samodzielnych, ambicja
posiadania "copyrights" itp. Po początkowym okresie pełnej żywiołowoś-
ci, gdy już się wszystko jako tako utarło, gdy powstał Fundusz
Wydawnictw Niezależnych - taka postawa była nagradzana, wydawca
"oryginalny" miał ułatwioną drogę do uzyskania subwencji, czy to
w formie pieniędzy czy sprzętu. Z upływem czasu ambicję wydawania
książek potrzebnych czy niezbędnych, wyparła ambicja zabłyśnięcia na
rynku wydawniczym. Zamiast więc zbiorowego wysiłku wydawania w możli-
wie dużych nakładach książek uznanych za najważniejsze, zamiast ekono-
micznego wykorzystania jakże skromnych w końcu sił i środków, byliśmy
świadkami erupcji coraz to nowych tytułów, co miało być dowodem dyna-
mizmu i prężności rynku wydawniczego.

I ten rynek rzeczywiście był prężny i dynamiczny. Nie wątpię, że
będzie to przez historyków uznane za jedno z większych osiągnięć cywi-
lizacyjnych Polaków: ta niesamowita produkcja wydawnicza w warunkach
systematycznej policyjnej nagonki, aresztów, wyroków, konfiskat mienia
a przy braku wszystkiego: od papieru po zszywki. Nie zmienia to jednak
faktu, że nakłady były w sumie niewielkie, od kilku tysięcy do kilku-
set egzemplarzy i typowy nakład wahał się pomiędzy jednym a dwoma
tysiącami kopii.

Była to działalność prawdziwie wolna i niezależnaa, prawdziwy
triumf ducha nad materią ! Nie istniała żadna "polityka wydawnicza"
podziemia: każdy wydawca wydawał co chciał i co uważał, z takich czy
innych względów za potrzebne czy możliwe. Był to rzeczywiście wolny
i niezależny rynek wydawniczy. Był odzwierciedleniem stanu ducha
ambicji i zamierzeń polskiej inteligencji tego czasu.

Wśród tysięcy tytułów wydanych przez podziemie wydawnicze lat
1982-1989 jedna pozycja zwraca szczególną uwagę - a to dlatego, że
została wydana aż przez kilkanaście oficyn wydawniczych. Była to więc
-------------------------------
pozycja absolutnie rekordowa. Co ciekawsze, książka (broszura) ukazała
się w wielu wydawnictwach nieomal jednocześnie. Po opublikowaniu jej
w "Kulturze", spisywana była niejednokrotnie wprost z nasłuchu Radia
Wolna Europa. Musimy więc uznać, że tekst ten uznany został za pozycję
pierwszej wagi, jakże inaczej mógłby zmobilizować tak wielu wydawców
do wysiłku ? Chodzi, oczywiście, o wywiad z pułkownikiem Ryszardem
Kuklińskim, publikowany najczęściej pod tytułem "Wojna z narodem
widziana od środka" (CDN, IWA, NOWA i inne). Dzisiaj jest to tekst już
powszechnie znany, gdyż ten spontanniczny wysiłek podziemia został
kapitalnie wzmocniony przez fakt, że z okazji rocznicy 13 Grudnia
opublikowała go ponownie "Gazeta Wyborcza".

Na czym polega ważność rewelacji Kuklińskiego ? Co takiego niesły-
chanie nowego i podniecającego objawił Polakom, że odłożyli na bok
wszystkie inne prace, aby natychmiast te doniosłe treści uprzystępnić?
A musi to być coś nieprzemijającego, skoro po przeszło trzech latach
wraca do nich sam Adam Michnik i oddaje temu kilka arkuszy wydawni-
czych w specjalnej edycji "Gazety Wyborczej" ?

Kukliński wymienia cały szereg nazwisk, znanych i nieznanych, i mo-
żemy się od niego dowiedzieć (jeżeli to wszystko prawda, oczywiście),
co robił Marszałek Kulikow, co Generał Molczyk, co Pułkownik Puchała.
Odsłania przed nami sekrety przygotowań sztabowych, kuchnię stanu
wojennego. W naszym społeczeństwie, które na ogół nie ma żadnego
dostępu do informacji o mechanizmach funkcjonowania władzy, takie
zajrzenie za kulisy zdarzeń, stanowiło sensację niemal taką, jak ongiś
rewelacje Józefa Światły. Dlatego nie dziwi fakt. że wywiad z Kukliń-
skim sprzedawał się jak świeże bułeczki.

Kogo dziś jednak obchodzi, co mówiła Wanda Odolska do Bieruta, albo
czy Gomułkę aresztował płk Światło, czy też inny przyszły Pułkownik-
-Patriota albo i Nie-Patriota ? Mniemam więc, że podobnie mało
interesujące jest dziś, czy to pułkownik Kukliński jeździł osobiście
do Moskwy po instrukcje czy też potrzebny był do tego np. generał
Szaciło.

Spróbujmy więc odcedzić te wszystkie sensacyjne szczegóły i wyłus-
kać z nich zasadnicze przesłanie, które pozostać winno w zbiorowej
świadomości Polaków.

Sądzę, że tylko dwie sprawy z rewelacji Kuklińskiego zasługują na
baczniejszą uwagę:

1. Kukliński dokumentuje, że przygotowanie do wprowadzenia stanu wo-
jennego zostały podjęte już z chwilą wybuchu strajków sierpniowych.

2. Kukliński pokazuje, że gdyby nie generał Jaruzelski, który wziął na
siebie męczeńskie brzemię, to nic nie uratowałoby Polski przed
sowiecką interwencją zbrojną. Przedstawia cały szereg wzruszających
scen, w których nasz obecny Prezydent, wręcz maltretowany i torturowa-
ny przez Sowietów, opiera się jak tylko może, ale w końcu musi ustąpić
przed szantażem sowieckim i naciskiem rodzimej Targowicy

Pomedytujmy przez chwilę nad tymi elementami przesłania Kuklińskie-
go, bo cała ta afera, jak ślad odciśnięty w skale może nam umożliwić
jakiś wgląd w tryby maszyny historii.

Jeśli chodzi o sprawę pierwszą, to pozwalam sobie wyrazić pogląd,
że była to rewelacja tylko dla tych, którzy na wydarzenia 16 Miesięcy
patrzyli przez zamglone zachwytem okulary pobożnych życzeń. Dla tych,
którzy uważali, że "władza leży na ulicy" i chyba dla tych, którzy
jeszcze w noc z 12 na 13 grudnia poważnie zastanawiali się nad pers-
pektywą powołania rządu tymczasowego.

We Wrocławiu, podczas Kryzysu Bydgoskiego, uchwałą Przewodniczących
Komisji Zakładowych Regionu, ogłoszona została odezwa "Społeczeństwo
wobec stanu wyjątkowego", w której sformułowana została teza, że
zbrojny atak na Związek nastąpi z chwilą ukończenia przygotowań opera-
cyjnych. Przedstawiony został przybliżony scenariusz stanu wojennego,
a organizacje związkowe wezwane zostały do podjęcia przygotowań do
obrony Związku przed spodziewanym atakiem. Niestety, odezwa ta, choć
szeroko rozpropagowana w Regionie, utonęła w morzu chciejstwa, które
nas wtedy - podobnie jak dzisiaj - zalewało.

Dziwnym natomiast zbiegiem okoliczności, druga teza pana K., o Ge-
nerale Jaruzelskim jako Zbawcy Ojczyzny, była wytrwale i systematycz-
nie głoszona przez "drugą stronę". Przez ponad cztery lata pocił się
Jerzy Urban, ciężko tyrali wszyscy reżimowi propagandziści, starając
się wmówić nam, że ocalenie narodowe zawdzięczamy właśnie Jemu - naj-
większemu z Polaków w ciągu co najmniej ostatnich trzystu lat - ale to
oporne i przekorne społeczeństwo nijak nie miało zamiaru w tę prawdę
objawioną uwierzyć.

I właśnie dlatego po prostu zachwycił mnie fakt, że po prawie pię-
ciu latach tego zupełnie chybionego wysiłku propagandowego, tę samą
"prawdę", z jeszcze większym zapałem, propagaować nagle zaczęły wydaw-
nictwa podziemne ! Wydawało mi się nie do wiary, że tę zgraną dosz-
czętnie propagandową tezę rozpowszechniać będą i "Kultura" i Wolna
Europa, i w ogóle nieomal wszystkie media od Władywostoku po San
Francisco, i to akurat nie przez Pacyfik, tylko ze wschodu na zachód !

Napisałem więc artykuł, w którym postawiłem proste pytanie: dlaczego
pułkownik Kukliński czekał aż cztery i pół roku z ogłoszeniem swoich
rewelacji ? On sam usprawiedliwia swoje milczenie w roku 81 tym, że
jako patriota, chciał uniknąć rozlewu krwi, która by się niechybnie
polała, gdyby ostrzegł Solidarność o terminie wprowadzenia stanu wo-
jennego. Ja rozumiem patriotyczne obawy Pułkownika i szanuję je. Jeśli
komuś grozi napad bandytów, najlepiej doradzić mu, aby nie zamykał
drzwi, inaczej bandyci je wyważą, powybijają szyby, i w ogóle stawia-
nie oporu tylko ich rozjuszy i pogorszy sytuację. W Nowym Jorku
zalecają, aby chodząc po ulicach mieć zawsze w kieszeni trochę gotów-
ki, by w razie napadu rabunkowego było się czym wykręcić. Pułkownik
musiał o tych zaleceniach słyszeć i stąd zapewne jego ówczesna
dyskrecja.

Dlaczego jednak pan K. nie opowiedział nam o tym wszystkim np.
w styczniu lub lutym 1982 ? Dlaczego czekał przeszło cztery lata ? On
sam niczego na ten temat nie mówi, musimy sięc opierać się na
domysłach.

Zastanówmy się, co by się stało, gdyby pan K. ujawnił to wszystko
w roku 1982 ? Rozbitemu Związkowi niewiele by to pomogło, ale byłby to
poważny cios zadany propagandzie Jaruzelskiego, która głosiła, że to
właśnie ekstremiści Solidarności szykowali się do wojny domowej, że
przygotowywano "listy proskrypcyjne", że znaczy się w specjalny sposób
mieszkania działaczy partyjnych, milicjantów i wojskowych itp.

A więc z jakiegoś tajemniczego powodu nasz patriota nie pojawia się
na scenie politycznej wtedy, gdy swoimi wyznaniami mógłby zaszkodzić
komunistycznej propagandzie, lecz cierpliwie czeka do roku 1986, i po-
jawia się akurat wtedy, gdy w polityce władców peerelu następuje
"zmiana kursu": rozpoczynają systematyczne budowanie "okrągłego sto-
łu", "porozumienia narodowego", "historycznego kompromisu", w którym
generał Jaruzelski ma odegrać rolę męża opatrznościowego. Zgodnie
z obowiązującą dzisiaj modą, to co zdarzyło się wcześniej jest uważane
za przyczynę, tak jak np. strajki sierpniowo-majowe uważa się za
przyczynę "okrągłego stołu", "okrągły stół" za przyczynę wyborczego
triumfu Solidarności itp. W tej sytuacji, aż dziw bierze, że wywiadu
z płk Kuklińskim nie uważa się za praprzyczynę tych wszystkich
"kopernikańskich przemian" !

Myślę, że jeśli nie chce się patrzeć na świat przez szkiełko poboż-
nych życzeń, to trudno mieć wątpliwości, że płk K. był po prostu
agentem wywiadu amerykańskiego. Jako agent amerykański udzielił "Kul-
turze" wywiadu za zgodą, a może wprost na zlecenie rządu USA.
Realizował więc politykę amerykańską i działał w interesie amerykań-
skim. Rozumiem, że rola, jaką w bieżących wydarzeniach politycznych
odgrywa nasz Generał-Prezydent odpowiada polityce USA, a zapewne jest
wynikiem jakiegoś porozumienia amerykańsko-sowieckiego. Nasuwało się
jednak pytanie: w czyim interesie działają wydawnictwa podziemne
w Polsce, czyją politykę realizują, jeśli z takim zapałem włączają się
w tę, grubymi nićmi szytą, operację socjotechniczną ?

Zadając to pytanie apelowałem do niezależnych wydawców: Panowie,
być może jest w naszym, polskim, narodowym interesie, budowanie legen-
dy bohatera generałowi Jaruzelskiemu ! Być może. W takim razie umówmy
się co do zasad naszej polityki i realizujmy ją. Przedyskutujmy sprawę
jawnie i uczciwie, nie róbmy sobie i innym wody z mózgu. Róbmy jakąś
naszą własną, polską politykę, ale na miłość boską nie dawajmy się jak
dzieci wykorzystywać do realizowania celów całkowicie nam obcych !

Podjąłem próbę opublikowania mego atykułu w czterech wydawnictwach
podziemnych. Próbowałem w wydawnictwach wrocławskich, w których byłem
stałym "dostawcą" tekstów politycznych, w "Obecności" i w "Walce",
próbowałem w Warszawie, w CDN i w KOS-ie. Największy sukces odniosłem
w KOS-ie, gdzie najpierw obiecano druk, a potem, po jakimś głębszym
namyśle, poinformowano mnie, że będą drukować "w dwugłosie", tj. razem
z repliką. Niestety. Nigdzie moich niesłusznych tez nie dopuszczono do
głosu. Okazało się, już nie po raz pierwszy, że jesteśmy nieugiętymi
rycerzami walki o wolność słowa, pod warunkiem, że będzie to słowo
słuszne. Głos niesłuszny można by ostatecznie dopuścić, ale koniecznie
z repliką, ale najbezpieczniej nie drukować wcale, bo a nż jakieś
niesłuszne treści mogłyby się zalęgnąć w umysłach naszych rodaków.
Tutaj natomiast nie mogło być żadnych wątpliwości: kilkunastu podziem-
nych wydawców, od NOWej i CDN po wrocławski "Aspekt", wspartych na
dodatek autorytetem Jerzego Giedroycia i RWE - no przecież chyba tylko
jakiś niepoczytalny wariat mógłby mieć wątpliwości ! Mieć wątpliwości
do patriotyzmu Pułkownika Kuklińskiego, podejrzewać, że wydawnictwa
podziemne, w liczbie - podkreślam - kilkunastu, dały się nabrać na
agenturalną zagrywkę, trzeba być albo chorym na umyśle, albo - co na
jedno wychodzi - hołdować "spiskowej teorii dziejów" !

Nie popełnię chyba większego błędu twierdząc, że najznakomitszym
propagatorem pierestrojki w Polsce, intelektualnym przywódcą wszyst-
kich wierzących w Wiosnę Ludów AD 1989 - jest Adam Michnik. Adam
Michnik, Wielki Wtajemniczony, podróżujący od Gorbaczowa do Papieża,
musi wiedzieć najlepiej, co powinno się myśleć na temat upadku komu-
nizmu. Posiada do dyspozycji najpotężniejszą gazetę w dziejach PRL,
stoją przed nicm otworem łamy wszystkich liczących się pism, od
"Tygodnika Powszechnego" po "Politykę". Otoż Adam Michnik, zapytany
przez wywiadowcę "Tygodnika Powszechnego", co należy sądzić o tych,
którzy podejrzewają, że zachodzące zmiany mogą być centralnie sterowa-
ne przez jakiś administracyjny ośrodek w imperium (zob. TP z 1O
grudnia 89) odpowiedział równie błyskotliwie co elegancko: "Taki
pogląd byłby świadectwem aberracji umysłowej. To właściwie wszystko,
co miałbym do powiedzenia na temat spiskowej wizji historii. Teorie
tego rodzaju budzą we mnie najpierw wesołość, a zaraz potem przera-
żenie. Jesteśmy niestety skazani na konflikt z głupotą. Głupota będzie
nas atakować ciągle, wszędzie i bezustannie..."

Adam Michnik jest niewątpliwie wielkim humanistą. Cechą Wielkich
Humanistów jest m.in. to, że tam gdzie głupcy dopatrują się sprzecz-
ności - oni dostrzegają dialektyczną syntezę. Dla Wielkiego Humanisty
to żadna sztuka być np. ateistą i żywić uwielbienie dla Kościoła (zob.
A. Michnik: "Kościół, Lewica, dialog"). Wielki humanista nie uznaje
wymowy liczb i ma dla nich naturalną pogardę. Dla Wielkiego Humanisty
np. ademokratyczny wybór Pierwszego Komunisty PRL, na którym spoczywa
główna odpowiedzialność za ruinę i zniszczenie Polski, na stanowisko
prezydenta z autokratycznymi uprawnieniami - to znakomity dowód rozpa-
du i upadku komunizmu. W tym samym wywiadzie, zaraz po cytowanych
wyżej słowach o aberracji umysłowej, tych którzy dopatrują się jakie-
goś planu epokowych przemian, wygłasza apoteozę Jerzego Urbana,
o którym mówi: "jest to jeden z najinteligentniejszych ludzi w obozie
wówczas rządzącym. Co więcej, z moich obserwacji wynika, że konstruk-
torem ogromnej większości posunięć liberalizacyjnych ze strony
ówczesnych władz był właśnie Jerzy Urban... jeden z naijinteligent
niejszych analityków polityki polskiej".

W kolejnych wydaniach "Gazety Wyborczej" Michnik przybliża nam dwie
niezapomniane postacie: Generała Jaruzelskiego i Pułkownika Kukliń-
skiego. Jeden opowiada o heroicznej decyzji wprowadzenia stanu wojen-
nego, a drugi dokumentuje jak ciężko było Generałowi podjąć tę okrut-
ną decyzję, jak wielkim torturom psychicznym i moralnym poddawała go
rodzima Targowica i te azjatyckie hordy Kulikowów i Breżniewów. Jak
przystało na prawdziwego humanistę, Michnik nie widzi żadnej sprzecz-
ności pomiędzy uznawaniem za aberrację umysłową poglądów, które dopa-
trują się w postępowaniu rządzących nami komunistów jakiegoś planu,
a prezentowaniem wynurzeń sztabowca, który odsłania kulisy systema-
tycznych, pracowitych przygotowań komunistycznych sztabów, dodajmy -
przygotowań uwieńczonych pełnym sukcesem taktycznym, strategicznym
i operacyjnym. Nie dostrzega żadnej sprzeczności pomiędzy apoteozowa-
niem "konstruktora ogromnej większości posunięć liberalizacyjnych",
autora słynnego listu do Stanisława Kani, w którym rozwinął scenariusz
"okrągłego stołu" i koalicji z Solidarnością, a uznawaniem wszelkiego
dopatrywania się w wydarzeniach roku 1989 jakiejś "konstrukcji" za
skrajną głupotę ! U wielkich humanistów fakt, że coś jest na bakier
z logiką, nie ma żadnego znaczenia, co więcej, jak to genialnie
podsumował inny Wielki Humanista i Laureat Nagród: "W polityce logika
nie zawsze funkcjonuje, a nawet bardzo rzadko".

Niestety, nie jestem humanistą. Wychowałem się na przyrodnika,
wyrosłem w klimacie nauk ścisłych. W naukach przyrodniczych nie daje
się godzić sprzeczności. Dwa sprzeczne ze sobą sądy nie mogą być
jednocześnie prawdziwe. "Reductio ad absurdum" - sprowadzenie do nie-
dorzeczności, tj. do sprzeczności, a więc do absurdu, to jedna z pod-
stawowych metod dowodzenia twierdzeń. Zapewne dlatego zamknięte
i niedostepne są dla mnie wyżyny humanistycznej dialektyki. Brak mi
środków umysłowych, aby uwierzyć, że komunizm się skończył w tym samym
czasie, gdy tygodnik "Time" ogłasza Sekretarza Generalnego Komunis-
tycznej Partii Związku Sowieckiego Człowiekiem Dziesięciolecia, a usta
byłych opozycjonistów - humanistów ogłaszają jego peerelowskiego
namiestnika za Zbawcę Ojczyzny ! Oczywiście, już wiem, Adam Michnik mi
to powiedział, że to jest jakiś zasadniczy feler umysłowy, aberracja,
ale co mam robić ? Już wiem, że stał się cud, że bezboleśnie, bez krwi
przelewu, dzięki wyjątkowej mądrości i dojrzałości wyrwaiśmy się z rąk
komunistów i przeszliśmy - jak ładnie mówi Maciej Poleski - w łapy
humanistów", ale jak to zaakceptować ?

Dlatego zwracam się z apelem do naszych kochanych Humanistów:
Panowie, macie teraz władzę, zróbcie coś, żebyśmy mogli w was uwie-
rzyć ! Może zlikwidujcie te bezużyteczne szkoły, w których uczą nauk
ścisłych, logiki, dowodzenia twierdzeń i temu podobnych aberracji
umysłowych ! Niech nas kształcą na humanistów, niech nas uczą myślenia
dialektycznego, abyśmy mogli żyć spokojni i szczęśliwi w wolnej
Polsce, którą dla nas budujecie !

Wrocław, 27 grudnia 1989 Andrzej Łaszcz

----------------------------------------------------------------------

Andrzej Wiszniewski

"SOLIDARNOŚĆ" - ZWIĄZEK ZAWODOWY, LEGENDA, CZY ATRAPA ?

Fenomen "Solidarności", związku zawodowego, który w miesiąc po swym
powstaniu w roku 198O zgromadził kilka milionów członków, do dziś
zdumiewa wielu obserwatorów. Niewątpliwie przyczyn tego triumfalnego
marszu było wiele, ale na pewno podstawą był protest przeciwko reżi-
mowi, który armia sowiecka narzuciła Polsce 35 lat wcześniej. Potęga
"Solidarności" wznosiła się na pięciu głównych filarach, a były nimi:

- antykomunizm,

- dążności narodowo-niepodległościowe,

- ścisły związek z Kościołem Katolickim,

- populizm i rozbudzenie wiary, że każdy może wywrzeć wpływ na rozwój
wydarzeń,

- stworzenie jedynej dostępnej przestrzeni, w której mogły rozwijać
się niezależne inicjatywy społeczne.

"Solidarność" była czymś więcej niż związkiem zawodowym. Była wiel-
kim ruchem społecznym, który z konieczności przyjął na siebie wiele
obowiązków partii politycznej. Ten wielki ruch rodził się niejako "od
dołów": począwszy od organizacji w poszczególnych zakładach pracy,
które dopiero następnie tworzyły wyższe struktury - regionalne,
branżowe i krajowe. Obserwatorów tego procesu uderzała też niezwykła
wprost czystość moralna rodzącego się związku: uczciwość finansowa,
dobrowolne wyrzekanie się przywilejów, wreszcie solidarność - ta pisa-
na z małej litery - pomiędzy grupami zawodowymi. Dla ludzi znających
scenę polityczno-związkową państw Europy Zachodniej czy Ameryki polski
fenomen był czymś niewiarygodnym i ożywczym. Rozbudzał wiarę, że na
świecie, gdzie króluje cyniczna i wyrachowana gra polityczna, można
jednak realizować dziecięce marzenia o wielkich ideałach społecznych.
Kto wie, czy dla Polskiego Papieża "Solidarność" nie była nadzieją na
odnowę moralną całego świata chrześcijańskiego, odnowę zrodzoną w Jego
Ojczyźnie...

Ale "Solidarność" jako potężna organizacja musiała wejść na grunt
wielkiej polityki, gdzie panują prawa najdalsze od moralnej czystości.
Toteż na jej wizerunku zaczęły pojawiać się rysy i pęknięcia. Pamiętne
z roku 1981 spory o rolę doradców w Związku, waśnie na I Zjeździe
wokół prób zmonopolizowania wpływu na decyzje związkowe przez niektóre
grupki ludzi, to były pierwsze symptomy odchodzenia od tych świetla-
nych zasad, które towarzyszyły robotnikom w sierpniu 198O. Było to
smutne, ale pewnie nieuniknione.

Stan wojenny zniszczył "Solidarność" jako związek zawodowy, bowiem
zepchnięta do podziemia nie była w stanie wypełniać podstawowej
funkcji związku, jaką są negocjacje z pracodawcami. Ale jednocześnie
stan wojenny umocnił legendę "Solidarności", podsycaną przejawami spo-
łecznego oporu, "konspirą" obejmującą setki tysięcy ludzi, represjami
spadającymi na osoby cieszące się społecznym stosunkiem. Bohaterami
pierwszej połowy lat 8O-tych byli nie generałowie z WRON, lecz więzie-
ni, ścigani i represjonowani działacze "Solidarności". Jeśli uzmysło-
wić sobie, że w okresie szczególnie ostrego terroru ukazywało się
w Polsce kilka tysięcy tytułów pism wydawanych w podziemiu, a nakłady
niektórych dochodziły do 5O tysięcy egzemplarzy, to dostrzeże się ska-
lę działań konspiracyjnych możliwą tylko dzięki ogromnemu społecznemu
poparciu raczej dla legendy "Solidarności" niż dla związku zawodowego
jako takiego.

Jednak "konspira" to nie tylko fascynująca przygoda dla młodych,
czy poczucie obowiązku u starszych. Konspiracja ma też swoje ciemne
strony, a jedną z nich jest całkowite zablokowanie mechanizmów demo-
kratycznych. Ofiarą tego padła też i "Solidarność". Siłą rzeczy
o wszystkim decydowały nie demokratyczne wybory, lecz przyjaźń i zau-
fanie wąskich grup ludzkich, wręcz kręgów towarzyskich "krewnych
i znajomych królika". Szczególne wpływy zaczęły sobie zdobywać opozy-
cyjne elity Warszawy. Decydowały o tym więzy datujące się jeszcze
z czasów KOR-owskich, bliskość ambasad państw zachodnich i między-
narodowych agencji prasowych, wreszcie najłatwiejszy dostęp do
pieniędzy i sprzętu, przekazywanych polskiej opozycji przez zaprzy-
jaźnione ośrodki zagraniczne. Te ogromne atuty nie były w żadnej
proporcji do rzeczywistej siły warszawskiej konspiracji, ale mimo
mitygujących działań TKK, tego niemal monopolu stolicy nie udało się
przełamać. Było to tym trudniejsze, że w biurokratycznej dżungli War-
szawy zawsze można załatwić sprawy, gdzie indziej nie do załatwienia.
Jeśli nie przez kuzyna w KC, to poprzez spowinowaconego kapłana
w Episkopacie.

Kamieniem milowym w rozwoju wypadków był dzień 11 września 1986,
dzień zwolnienia więźniów politycznych. Czyn ten sygnalizował nową
taktykę władz, zwaną przez niektórych taktyką dżu-dżitsu: niszczenie
przeciwnika wykorzystując do tego jego własną siłę. Sposób ten nieźle
się sprawdził. Zwolnieni z więzień działacze zderzyli się z istnieją-
cymi strukturami i szybko okazało się, że jest zbyt wielu ludzi z róż-
nymi koncepcjami, a przede wszystkim z wielkimi ambicjami, i zbyt mało
"miejsca na szczycie" kurczącej się bazy związkowej. Przejawem tego
konfliktu była akcja ujawniania się struktur, zainicjowana przez zwol-
nionych z więzień działaczy. Pogłębiło to już i tak istniejącą
szczelinę między elitami związkowymi a tymi kilkuset tysiącami naj-
wierniejszych członków. Bowiem dla zawodowców ujawnienie się nie
groziło niczym, a tylko zwiększało publicity. Natomiast dla konspi-
racyjnych działaczy w zakładach pracy i dla zwyczajnych członków,
ujawnienie było równoznaczne z poważnym ryzykiem wyrzucenia na bruk
i całkowicie paraliżowało jakąkolwiek działalność. W "Solidarności"
powstała dwuwładza (TKK oraz TRS), a skłóceni działacze zaczęli toczyć
spory, kto ma decydujący wpływ w polskiej opozycji. A sama "Solidar-
ność" jak gdyby przestawała się liczyć i odchodziła w zapomnienie.
Było to tak wyraźne, że obecny Marszałek Senatu Andrzej Stelmachowski
latem 1987 pisał: "Ostatecznie wytworzyła się w kraju sytuacja pewnego
zawstydzenia tym olbrzymim ruchem, jaki miał miejsce w latach 8O/81.
Wypowiadanie słowa \%.Solidarność\%, wydaje się czymś niestosownym,
dotyczy sprawy minionej i przegranej, o której lepiej zapomnieć
i szukać czegoś innego". Była to trafna obserwacja, tyle że dotyczyła
raczej warszawskich elit opozycyjnych, a nie całego kraju. Ale w sto-
licy rzeczywiście szukano czegoś innego, a "Solidarność" praktycznie
pogrzebano, czego szczególnym przykładem było oświadczenie RKW
Mazowsze z 13 grudnia 87. Szukano więc paktów antykryzysowych, ruchów
proreformatorskich, nowych legalnie działających periodyków czy nawet
klubów dyskusyjnych, a z tych wszystkich inicjatyw największą karierę
zrobił zespół intelektualistów zapraszany na spotkanie przez Lecha
Wałęsę. Na tych spotkaniach o "Solidarności" prawie się nie mówiło, a
zespół ten jak wiadomo miał w przyszłości przekształcić się w Komitet
Obywatelski. Dla wielu działaczy był to układ wprost idealny: dożywot-
nia grupa liderów nie kontrolowana przez nikogo, dekoracja w postaci
zespołu największych nazwisk krajowych intelektualistów, oraz
amorficzne masy popierające wszystko, co w ich imieniu przywódcy
postanowią.

Sytuacja uległa nagłej zmianie na skutek majowych i wrześniowych
strajków w 88 roku. Ku wielkiemu zdumieniu działaczy strajki te
z reguły kierowane przez zupełnie nieznanych "nowych" ludzi, jako
pierwszy postulat wysuwały reaktywowanie "Solidarności". Nie jakichś
innych, choćby i niezależnych, związków zawodowych. Nie partii poli-
tycznych czy ruchów proreformatorskich, ale właśnie "Solidarności". To
nie elity działaczy związkowych, ale ci nikomu nieznani strajkujący
robotnicy, uratowali "Solidarność", bez nich pewnie byłaby już dzisiaj
nazwą historyczną.

Działacze zrozumieli tę lekcję na swój sposób. Pojęli, że bez sym-
bolu "SOLIDARNOŚĆ", bez legendy związanej z tym słowem, nie sposób
zyskać znaczenia w polskim społeczeństwie. Niestety, wielu z nich
wystarczała legenda, a członkowie związku byli im już niepotrzebni.
Toteż zamiast najpierw odrodzić "Solidarność", a potem dopiero zasiąść
do okrągłego stołu, postąpiono odwrotnie. Twierdzi się dzisiaj, że
takie były warunki stawiane przez komunistów. Ale pewnie równie duży -
a kto wie czy nie większy - wpływ miało dążenie elit opozycyjnych
lękających się, by nacisk mas związkowych nie wiązał im rąk. By
kontrola społeczna nie ograniczała ich w swobodzie podejmowania decy-
zji - tak politycznych, jak i personalnych. Trafnie ocenił to zjawisko
były członek TKK Eugeniusz Szumiejko pisząc ("Gazeta Związkowa" 1/88):
"Kto temu winien, że w Związku nie są przestrzegane zasady demokra-
tyczne ? Wiadomo, reżim, komuna. Ale nie tylko. Winni są zarówno
członkowie Związku jak i działacze. Członkowie, bo byli i są bierni.
Nieważne dlaczego, mogli nie rozumieć, mogli stracić nadzieję, czasem
przeważyło wygodnictwo, a czasem zwyczajny ludzki strach. Działacze
zaś najpierw byli zszokowani, potem jednak przyzwyczaili się do nie
wiązania sobie rąk, do roli niekontrolowanych prezenterów ludzkich
potrzeb i pragnień". I w ten sposób dla przeciętnych ludzi "Solidar-
ność" stawała się coraz bardziej legendą, a dla wielu działaczy atra-
pą, za którą budowano osobiste kariery. A coraz mniej była związkiem
zawodowym, którego podstawowym zadaniem jest ochrona interesów
pracujących i w którym rządzi wola członków. Także tych najmniejszych.

Legalizacja "Solidarności" w dniu 17 kwietnia 89 niewiele zmieniła
ten obraz. Wśród działaczy coraz powszechniejsze stawało się tworzenie
gremiów decyzyjnych nie poprzez wybory, ale poprzez kooptację. W ten
sposób struktury związkowe tworzono nie jak w roku 81 od dołu, lecz od
góry. Natomiast ludzie na możliwość legalnego wstępowania do "Solidar-
ności" zareagowali z rezerwą. Dziś, w pół roku po legalizacji, liczba
członków Związku nie przekracza 3O % tej, jaka była w r. 81. Natomiast
potęga legendy trwa nadal, a zapewne jej apogeum nastąpiło w dniu
wyborów, 4 czerwca br., kiedy to ludzie masowo głosowali na "Solidar-
ność". Czy opowiedzieli się tym aktem za związkiem zawodowym ? Ależ
skądże; oni wybierali legendę, wedle której "Solidarność"=antykomunizm.

Ten układ trwa nadal. Dla większości Polaków "Solidarność" jest
piękną legendą, dla bardzo wielu działaczy jest atrapą i tylko nie-
którzy z bezsilną rozpaczą patrzą, że w coraz mniejszym stopniu jest
demokratycznym związkiem zawodowym.

Czy to się może zmienić, czy też nadal będzie się pogłębiała szcze-
lina między zwykłymi członkami Związku, a elitami, które zdołały "się
urządzić" w nowym kształcie PRL ? Sądzę, że pozostała jeszcze jedna,
bodaj czy nie ostatnia szansa na odbudowanie silnego i demokratycznego
NSZZ "Solidarność". Są nią wybory w Związku. Wybory, obejmujące
wszystkie struktury, poczynając od podstawowych ogniw w zakładach
pracy, a kończąc na władzach krajowych. Dziś działacze "Solidarności"
są bardzo podzieleni w swym podejściu do takich wyborów. Jedni pragną
doprowadzić do nich możliwie najrychlej, upatrując w tym nadzieję na
odrodzenie Związku. Inni myślą o wyborach z niechęcią, obawiając się,
że mogą zniszczyć fundament tego monopolu, jaki dawał im niekontro-
lowaną władzę za cenę posłuszeństwa wobec tych, którzy stoją wyżej.
Czy tę szansę wyborczą uda się wykorzystać ? Wiele zależy od członków
"Solidarności", od tego czy zrozumieją, że to oni sami, a nie przywód-
cy o wielkich nazwiskach są najważniejsi w Związku. Jeśli to się nie
uda, to "Solidarność" coraz mniej będzie związkiem zawodowym, a coraz
bardziej atrapą. I nawet legenda zwolna poszarzeje.

Andrzej Wiszniewski

----------------------------------------------------------------------

Jerzy Przystawa

"RZETELNA RELACJA" Z BYDGOSZCZY

W 27 numerze Tygodnika Solidarność ukazał się artykuł Krzysztofa
Czachora "Nie zdradziłem Lecha Wałęsy". Jak rozumiem, tekst ten ma być
relacją ze spotkania Porozumienia na Rzecz Przeprowadzenia Demo-
kratycznych Wyborów w NSZZ "Solidarność", które miało miejsce
w Bydgoszczy w dniu 17 listopada. Na spotkaniu tym wystąpił p. Czachor
i spontanicznie złożył solenne zapewnienie, że "relacja ze spotkania
będzie rzetelna".

Rozmawiałem z kilkoma osobami, które uczestniczyły w bydgoskim
spotkaniu. Wszyscy byli zdumieni: nikt nie rozpoznał w tej relacji
zebrania, na którym przecież był obecny. Przyznaję, że mnie też tekst
p. Czachora wprawił w osłupienie. Pomyślałem jednak, że jako uczest-
nik, bądź co bądź, zaangażowany - jestem stronniczy. Przeczytałem więc
raz jeszcze sprawozdanie z Bydgoszczy, jakie w tygodniku "Niezależne
Słowo" nr 7 opublikował inny młody dziennikarz, podpisujący się STS.
Sądzę, że każdy, kto porówna te dwa teksty, zobaczy od razu, że są to
sprawozdania z zupełnie innych spotkań.

Pan Krzysztof Czachor, w czasie spotkania, rozmawiał ze mną oso-
biście i, chociaż moje doświadczenia z TS nie były zbyt zachęcające,
potraktowałem go z sympatią, udzielając mu tego co Anglicy nazywają
"the benefit of doubt". Tym bardziej, że szczycę się przyjaźnią paru
osób o tym samym nazwisku, są to osoby rzetelne i prawe, a p. Czachor
powoływał się na jakieś z nimi koligacje. Niestety, dzisiaj wiem, że w
szkole, do której uczęszczał red. Czachor, słowo "rzetelność" zosta-
ło wzięte z zupełnie innego kręgu kulturowego.

Redaktor Czachor nie mija się z prawdą, a po prostu kłamie, prze-
kręca, przeinacza, fabrykuje cytaty, pomawia i donosi. Już na początku
identyfikuje Porozumienie z jakąś "Grupą Roboczą". Domyślać się
należy, że chodzi mu o Grupę Roboczą Komisji Krajowej NSZZ "Soli-
darność". Naliczyłem, że aż 12 razy użył tej etykiety "Grupa Robocza"
w odniesieniu do zgromadzonych na spotkaniu osób. Jest to więc
kłamstwo jawne i łatwe do sprawdzenia. Na sali obecnych było zaledwie
kilku członków Grupy Roboczej KK, a więc ponad 9O % uczestników miało
z Grupą Roboczą wspólnego niewiele, albo zgoła nic. Trudno przypuścić,
aby p. K. Czachor o tym nie wiedział, a jeszcze trudniej podejrzewać,
żeby z tej różnicy nie zdawał sobie sprawy odpowiedzialny nadredaktor
TS. Po cóż więc to kłamstwo? Dlaczego nie można użyć słowa "Porozu-
mienie", a trzeba mówić "Grupa Robocza"? Otóż słowo "Porozumienie"
mogłoby sugerować czytelnikom, że w Bydgoszczy zebrali się ludzie,
którzy gdzieś, z kimś, w jakiejś sprawie chcą się porozumiewać. I na-
wet, gdyby czytelnik nie zdawał sobie sprawy z kim i po co, to
przecież mógłby nabrać niewłaściwych skojarzeń, bo słowo "porozumie-
nie" posiada w naszym - rozmiłowanym w dialogu społeczeństwie -
wydźwięk pozytywny. Tymczasem wylano już morze propagandowego potu,
aby słowa "Grupa Robocza" były kojarzone jednoznacznie negatywnie, aby
powstała zbitka: Grupa Robocza= Jurczyk i Gwiazda = wrogowie Wałęsy =
fuj, fuj !

Pan Czachor starannie przygotował się do lekcji. Etykietuje mnie
bowiem słowami przeczytanymi w innej gazecie: "swoisty enfant terrible
polskiej opozycji" i pisze "Przystawa ze szczególną zawziętością
wieszał pieski na Wałęsie i Tygodniku". Po czym wciska mi w brzuch
sfabrykowany "cytat". Otóż redaktor Czachor przeoczył pewien drobny
szczegół: swoje wystąpienie odczytałem z maszynopisu i był to tekst
doskonale znany PT Redakcji TS, gdyż od dwóch miesięcy blokuje jego
druk, zwodząc mnie na przemian, a to tym, że tekst już "idzie", a to
znów, że nie, a potem znowu inaczej, bo czeka na decyzję "naczelnego".
Osoby, które mnie znają, wiedzą, że mam zwyczaj swoje wystąpienia
czytać, i to nie dlatego, że bez kartki nie umiem mówić, tylko
dlatego, że za dobrze znam obyczaje różnych Krzysztofów Czachorów -
specjalistów od fabrykowania dowolnych wymysłów jako "cytatów".

Konstruuje więc "cytat" Janowi Rulewskiemu, którym otwiera swój
felieton i dodaje: "Rulewski dystansował się od pohukiwań Mariana
Jurczyka i ... Przystawy". Każdy kto był obecny na spotkaniu wie, że
Jan Rulewski przemawiał pierwszy, trudno mu więc było "dystansować
się" od tego co było potem.

P. Czachor nie zauważył wcale, że głównym akcentem wystąpienia Jana
Rulewskiego był apel i uzasadnienie konieczności odbycia II Zjazdu
Solidarności jako zjazdu zjednoczeniowego. Nie zauważył, że apel ten
był treścią jednej z ważniejszych uchwał tego spotkania. Nie zauważył
niczego, co było zawarte w moim referacie, w którym wyłożyłem idee
i cele Porozumienia, ani ciekawego i poważnego referatu politycznego
Piotra Bielawskiego i Romualda Lazarowicza (którego tekst również
otrzymał od autorów). Gorzej, że tekstów tych "nie zauważyli" odpo-
wiedzialni "nadredaktorzy TS", którym zostały dawno przesłane.

Zastanawiałem się, po co p. Czachor wystąpił w Bydgoszczy ze swoim
zapewnieniem, że napisze "rzetelną relację" ze spotkania? Teraz już
się domyślam: ze strachu. Najwyraźniej w kręgu kulturowym, w którym
się ten obiecujący młody człowiek obraca, za posiadanie niesłusznych
poglądów biją. A tu nagle znalazł się w otoczeniu ludzi, którzy jego,
zawsze słuszne, poglądy uważają za niesłuszne! A zatem to zapewnienie
miało dać mu alibi i ułatwić "kuluarowe rozmowy", które posłużyły mu
za kanwę do jego donosów. Np.: "Rozmawiając ze mną w kuluarach zjazdu
rozgniewanych, szef prawdziwej Solidarności w Szczecinie, Marian
Jurczyk wyraził nadzieję na zbliżenie z OPZZ". I niech Jurczyk dowodzi
teraz, że nie jest wielbłądem!

Nie podobna prostować wszystkich dziennikarskich fauli p. Czachora.
O jednej potwarzy trzeba jednak wspomnieć, bo wkracza ona w sferę
działań haniebnych. Czachor donosi, że na sali w Bydgoszczy zebrali
się nie tylko sami antywałęsowcy, ale w dodatku sami antysemici. Cytu-
ję: "Delegaci zauważyli ponadto, że w rządzie są sami Żydzi i jeden
Syryjczyk, co niczego dobrego nie wróży".

Rozumiem, że taki "dziennikarz" jak p. Krzysztof Czachor, któremu
powiedziano, że w słusznej sprawie może bezkarnie uprawiać wolnoamery-
kankę, mógł coś tak obrzydliwego napisać. Ale, że pozwolą mu to
obrzydlistwo wydrukować ludzie o nazwiskach: Wyszkowski, Czabański,
Maziarski - to po prostu nie do wiary !

Uwaga na młodego człowieka, Krzysztofa Czachora, świetnie się
zapowiadającego Lobmana solidarnościowej żurnalistyki ! Uwaga na re-
dakcję, która nie dopuszcza do głosu ludzi niewygodnych dla obowiązu-
jącej linii, napuszcza zaś na nich ludzi pokroju Krzysztofa Czachora !

Jerzy Przystawa

Wrocław, 1O grudnia 1989

----------------------------------------------------------------------

PRAWDA JEST PROSTA

Alfred B. Gruba

KTO TU RZĄDZI ?

Często słyszy się ostatnio, że komunizmu już nie ma. Ostrożniejsi
powiadają, że "komunizmu właściwie już nie ma", czyli że jeszcze
trochę może jest, ale już się rozpada. Oczywiście nie chodzi o Grena-
dę, ale o Polskę jesienią 1989. Policyjne prześladowania są rzeczywiś-
cie słabsze, a właściwie to ich wcale nie ma. Ale to jeszcze nie
świadczy o końcu komunizmu w tym kraju. Bywały już okresy "odwilży",
a nawet "umów społecznych", a po nich powracał mróz. Ów "koniec
komunizmu" przejawia się więc chyba w tym, że mamy "nasz" rząd. Jest
to jednak satysfakcja bardziej natury duchowej niż materialnej, bowiem
'"nasz" rząd z całą premedytacją doprowadził do tak dramatycznego
spadku stopy życiowej społeczeństwa, o jakim nie ośmielił by się ma-
rzyć żaden rząd komunistyczny. Przecież komitety płonęły przy znacznie
mniejszych podwyżkach cen !

Jeśli ktoś rzeczywiście wierzy, że "komunizmu już nie ma", to niech
zada sobie proste pytanie: Jak to się mogło stać, że komuniści zre-
zygnowali z władzy ? Wiadomo przecież, są na to tysiące przykładów, że
dla zdobycia władzy ludzie zdolni są do największych wyrzeczeń
i najpotworniejszych zbrodni. Dlaczegóż mieliby się tej władzy zrzekać
bez widocznych powodów ? O ile chodzi o PRL w roku 1989 to nie widzę,
dlaczego komuniści mieliby się zrzec władzy.

Bo nie jest prawdą, że zmusił ich do tego "nacisk społeczny", "na-
sze niezłomne trwanie przy ideałach Sierpnia", jak to się pięknie
nazywa w solidarnościowym żargonie. Nacisk społeczny był ostatnio ra-
czej słaby i wyrażał się w mało szkodliwych dla władzy formach,
głównie podziemnej działalności wydawniczej. Taka sytuacja mogła trwać
jeszcze długo !

Mówi się też, że komuniści zostali zmuszeni do politycznego "otwar-
cia" czyli do podzielenia się władzą, pod wpływem katastrofalnej sytu-
acji gospodarczej. Wydaje się, że ta szeroko komentowana i reklamowana
"katastrofa" gospodarki PRL jest w dużym stopniu wymysłem komunistycz-
nej propagandy. Ale to nie jest akurat ważne. Rząd, który doprowadził
do katastrofy, musi ustąpić - odnosi się to jednak do systemu demo-
kratycznego, nie do komunizmu. W komuniźmie nic nie jest powodem, aby
komuniści zrezygnowali z władzy, dotychczas byli co najwyżej zastępo-
wani przez innych komunistów. Jeśli "kierownictwo partyjno-państwowe"
stwierdzi, że sytuacja gospodarcza jest zła, to zaczyna się zasta-
nawiać, jak zmusić ludność do większych wyrzeczeń, jak ją zmobilizować
do cięższej pracy, jak wyłudzić pomoc od zachodnich rządów i bankierów
- ale na pewno nie zaczyna się zastanawiać, jak i komu oddać władzę.

Wniosek jest prosty: nawet jeśli komunizmu już tu nie ma, to jednak
komuniści wciąż mają władzę. Jak to pogodzić z faktem, że "mamy nasze-
go premiera" ? Najprostsze wytłumaczenie byłoby takie: grupa działaczy
politycznych, którą reprezentuje premier Mazowiecki, ma aktualnie
takie same cele jak komuniści, dlatego komuniści zgodzili się na taki
rząd, jaki mamy. A jaki interes mieli komuniści zgadzając się na tak
niekonwencjonalne rozwiązanie ? Może poprostu liczyli na to, że "nie-
komunistyczny rząd" zapewni im spokój społeczny, niezbędny dla
realizacji ich planów.

Ale mimo wszystko premier Mazowiecki i inni "nasi" w rządzie nie są
komunistami, nie ma więc gwarancji, że będą nadal robili to, czego
życzą sobie czerwoni. Czyżby komuniści podzielili się jednak władzą
z "opozycją konstruktywną ?

Do niedawna wszystko było proste. Na pytanie: kto tu rządzi ?
odpowiedź była jedna: partia. W każdym mieście i miasteczku stał
w centrum okazały gmach z powiewającym nad nim czerwonym sztandarem -
tam siedziała "władza'. Mówiło się więc o okresie rządów Gomułki czy
też Gierka - pierwszych sekretarzy partii, a nie o rządach premierów
Cyrankiewicza, Jaroszewicza, Babiucha i innych. Wszyscy jakoś doskona-
le rozumieli, że Sejm jest tylko dekoracją, że Rada Państwa nie ma nic
do powiedzenia, że rząd zawsze robi to, co mu każą. Rządziła "partia",
ale też nie poprzez swoje statutowe organy, takie jak Komitet Central-
ny, Biuro Polityczne, sekretariat KC. Władza skupiona była w rękach
niejawnej grupy, której skład się zmieniał, a raczej członkowie wywo-
dzili się z najwyższych kręgów partii i rządu. Być może w okresach
krytycznych, takich jak Grudzień 197O czy Sierpień 198O, ta właśnie
"tajna władza" występowała jako "sztab kryzysowy" czy "kierownictwo
partyjno-państwowe".

Ośrodkiem "tajnej władzy" był z reguły pierwszy sekretarz partii,
należał do niej na ogół minister spraw wewnętrznych. Reszta tonie
w mroku. Można by pokusić się o odtworzenie składu tej przywódczej
grupy w różnych okresach dziejów PRL (niewątpliwie od 1968 r. w jej
skład wchodzi Jaruzelski). A kto należy do niej obecnie ? I czy "tajna
władza" jeszcze w ogóle istnieje ?

Z powyższych rozważań wynika, że ten niejawny zespół faktycznie
rządzący tym krajem istnieje i rządzi nadal, bo nie wydarzyło się nic,
co mogłoby pozbawić go władzy. Bez specjalnego ryzyka można sądzić, że
w jego skład wchodzi nadal Jaruzelski, prócz niego Kiszczak i Siwicki,
zapewne również Rakowski. Można być pewnym, że do "tajnej władzy" nie
należy premier Mazowiecki ani wywodzący się z opozycji ministrowie.
W przedpokojach jej przesiaduje natomiast Wałęsa, ale to już całkiem
inna historia. Faktyczny ośrodek władzy miał dotąd dwa piony wykonaw-
cze: aparat państwa i aparat partyjny. Ich wzajemne powiązania i prze-
nikanie się nie są dla nas ważne, zauważmy tylko, że lokalni pierwsi
sekretarze byli na swych terenach władcami absolutnymi - stało się to
w końcu poważną przeszkodą w sprawowaniu władzy przez kierownicze cen-
trum. Obecnie sytuacja poważnie się zmienia. Aparat partyjny będzie
stopniowo likwidowany (Węgry, a po nich Polska są poletkiem doświad-
czalnym dla tej delikatnej operacji). Natomiast sterowanie aparatem
państwa musi być zmodyfikowane tak, aby w każdej chwili można było
wyłączyć ministrów "niezależnych". W tym celu wprowadzono prezydenta -
dyktatora, który nie miesza się, gdy sprawy toczą się w pożądanym
przez "tajną władzę" kierunku, ale może w każdej chwili wkroczyć.
Wokół niego budowana jest struktura wykonawcza równoległa do rządu,
złożona z wybróbowanych i sprawnych funkcjonariuszy. Łatwo zgadnąć,
komu w chwili konfliktu podporządkuje się cały aparat administracji,
gospodarki, wojska, policji, propagandy, dyplomacji itd. Wszak wszys-
cy, którzy zajmowali jakiekolwiek kierownicze stanowiska w PRL, mieli
je z laski "tajnej władzy" - na tym właśnie polega nomenklatura.

Cała ta piramida władzy PRL jest nietknięta i dyspozycyjna w sto-
sunku do komunistycznego centrum przywódczego. Jedynym sposobem na jej
obalenie byłaby wszechogarniająca czystka - ale tego właśnie premier
Mazowiecki nie robi. Wynika stą przygnębiający wniosek: ani premier
ani jego ludzie nie mogą lub nie chcą szkodzić komunie. Żyjemy więc
w świecie złudzeń: komunizm istnieje i wciąż panuje w tym kraju, a my
widzimy tylko "nasz rząd" i powtarzamy, że komunizmu już nie ma.

Obecne dramatyczne przekształcenia systemu komunistycznego, połą-
czone z nieuniknioną w takiej sytuacji walką o władzę, czynią go
niezwykle wrażliwym na wszelkie ciosy. Przypomina to gada zmieniające-
go skórę. I tak jak gad w tej trudnej dla siebie chwili szuka
bezpiecznego schronienia, komunizm w Polsce chowa się za plecami
Mazowieckiego i Wałęsy, którzy opowiadają nam krzepiące nowiny, że
komunizmu już nie ma. Musimy skręcić gadowi kark, bo zmieniwszy skórę
ukaże się nam w nowym wcieleniu - unowocześniony, sprawniejszy i po-
tężniejszy niż kiedykolwiek.

Narazie komunizm w Polsce, wbrew pozorom, czuje się świetnie.
"Tajna władza" realizuje cele wyznaczone jej przez Moskwę za pomocą
rządu obdarzonego społecznym zaufaniem. Rozczarowanie i gniew spycha-
nych w nędzę ludzi zwraca się w końcu przeciw tym, których widać:
przeciw byłym opozycjonistom, z naiwną dumą zasiadających w rządowych
fotelach i pokazującym się w telewizji. Słuszne to i sprawiedliwe, że
zapłacą oni za swą głupotę. Ale jednak trochę żal, że marnujemy taką
doskonałą okazję wyzwolenia się z komunizmu.

Może jednak nie jest tak źle ! Może jednak uda nam się otrząsnąć
z otumanienia i zauroczenia zanim komunizm się znów wzmocni. Może
zdobędziemy się na odrzucenie tych przywódców, którzy przeszli na
służbę do czerwonych. Może uda nam się, korzystając z osłabienia
przeciwnika, rozbudować stare i stworzyć nowe struktury i organizacje,
które już nie dadzą się zniszczyć. Może uda nam się wygrać decydującą
bitwę o władzę nad gospodarką i wydrzeć ją z rąk komunistów. Może
jeszcze nasza wielka, życiowa szansa nie jest zaprzepaszczona ?

Alfred B. Gruba

(listopad 1989)

----------------------------------------------------------------------

NOWAK, SOWIECI I "NIEMIECKIE ZAGROŻENIE"

2 XI 1989 r. PAP przekazała wypowiedź Jana Nowaka-Jeziorańskiego
dotyczącą m.in. SW. Ponieważ nie było dementi, uznać należy wiarygod-
ność przekazu PAP. Wg Nowaka SW jest "skazana przez logikę wydarzeń na
sojusz z najbardziej zajadłym betonem" i "może zacząć walczyć z \%.Soli-
darnością\%,". Nowak zganił również polską prasę emigracyjną za "nadawa-
nie nieproporcjonalnego rozgłosu awanturniczym i ekstremistycznym or-
ganizacjom" takim jak SW czy KPN i niedostateczne zachwyty nad Wałęsą.
Pochwalił za to ("w bardzo pozytywnych słowach" - wg PAP) władze
sowieckie za zdeklarowanie, iż nie zamierzają ingerować w sprawy pol-
skie. Wg Nowaka, "wobec narastającego niebezpieczeństwa niemieckiego"
"w żywotnym interesie Polski" może leżeć stacjonowanie na jej terenie
"paru radzieckich dywizji".

Pomińmy atak Nowaka na krajowe i emigracyjne ośrodki niepodległoś-
ciowe, gdyż ani na polemikę nie zasługuje, ani nie dziwi tych, którzy
naprawdę znają "niepodległościową" aktywność Nowaka ostatnich lat.
Zdumienie natomiast budzi brak żenady w uznawaniu przez wytrawnego
polityka za swoje propagandowych haseł, wbijanych nam do głów przez
ostatnie 4O lat i braniu oficjalnych sowieckich deklaracji na poważ-
nie. Armia sowiecka na straży niepodległości Polski ! Sowieci bronią
nas przed agresywnymi Niemcami ! Pan Nowak jakoś nie dostrzega, że od
1945 roku świadomy opór społeczeństwa skierowany jest nie przeciwko
Niemcom, a przeciw sowieckiej władzy nad Polską, której właśnie
strzeże "parę radzieckich dywizji" na naszych ziemiach. Nowak nie chce
widzieć, że "w żywotnym interesie Polski" leży wycofanie Sowietów,
a "narastające zagrożenie niemieckie" to - jak dotąd - jedynie stra-
szak. To "niemieckie zagrożenie" "narastało" co roku, a szczególnie
wtedy, kiedy to odpowiadało propagandzie komunistycznej. Do dziś już
narosło straszliwie. Taki duży chłopiec, a wierzy w bajki !

Zawsze będziemy żyli między Niemcami a Rosją (choć, wierzymy,
oddzielą nas od niej wolna Ukraina, Litwa, może i Białoruś) i zawsze
znajdzie się mędrzec chcący poddać nas władzy jednego sąsiada dla
ocalenia niezależności od drugiego i powołujący się na "rosnące zagro-
żenie". W roku 1938 i 39 Sowieci proponowali wejście na nasze tery-
torium jako obrońcy, nie zgodziliśmy się - wdarli się przemocą jako
agresorzy i od tego czasu, z krótką przerwą, tu są. Jeśli mamy się
jakiegoś zagrożenia obawiać, to właśnie ze strony ich - wciąż obecnych
i wciąż stojących na straży swej władzy nad naszym krajem, zagrożenia
realnego, a nie hipotetycznego, wątpliwego, wydumanego.

Paradoksalnie, Jan Nowak-Jeziorański uchodzi w Polsce i świecie za
symbol polskich działań niepodległościowych, wręcz za ich uosobienie.

/A.Ż./

----------------------------------------------------------------------

Leszek M. Sokołowski

AUTORYTET

Sprawa jest dość znana, tym niemniej przypomnę fakty. W "Tygodniku
Powszechnym" nr 22 z 28 maja p. Stefan Kisielewski skrytykował
koncepcję Solidarności pójścia do Sejmu i Senatu "zwartym szeregiem"
i wypowiedział się za bardziej urozmaiconą, szeroką koalicją opozycji.
Redakcja TP dołączyła do jego felietonu własny komentarz, zaczynający
się od słów "Kochany Kisielu", w którym w familiarnym tonie pouczyła
go, że jest w błędzie i nie orientuje się w sytuacji. Czytelnicy byli
przekonani, że komentarz ów napisał ktoś z nim zaprzyjaźniony, ktoś ze
"starej gwardii", człowiek równy mu wiekiem, który jak i on zęby zjadł
w walce z panującym systemem. Następny felieton p. Kisielewskiego,
z 11 czerwca, ujawnił co innego. Najpierw wyłożył w punktach, o co
właściwie mu chodziło; te kwestie, jako nieistotne dla sprawy, całko-
wicie tu pomijam. Dalej, w stanowczych słowach, rozgniewany tym co go
spotkało, wyraził sprzeciw wobec dwu posunięć redakcji. Otóż redakcja
ocenzurowała jego poprzedni felieton uauwając dwa fragmenty, które się
jej nie spodobały, w ogóle nie zaznaczając cięcia. Stwierdził, że nie
życzy sobie cenzury wewnętrznej, wystarcza mu państwowa. Oburzające
zwłaszcza było zatarcie śladów ingerencji redakcji: "jakiż przykład
dajecie totalitarystom?". Po drugie, nie życzy sobie, by nie znane mu
osoby z redakcji spoufalały się z nim zwrotami typu "Kochany Kisielu".

W tym momencie można było sądzić, że podejrzewanie redakcji o sto-
sowanie metod totalitarnych jest, mimo drastyczności sprawy, przesa-
dzone. Aferę można było wyjaśnić prościej. Od kilku miesięcy redaktor
naczelny zajmuje się wielką polityką, jeden zastępca redaktora
naczelnego poszedł w posły, drugi zastępca - w senatory, w rezultacie
pismem na bieżąco kieruje sekretarz redakcji. A skutki bywają opłaka-
ne, gdy decyzje podejmuje nie człowiek rzeczywiście za nie odpowie-
dzialny, lecz zastępca zastępcy.

Czekaliśmy na oficjalną wypowiedź redakcji. Nie chodziło, rzecz
jasna, o jakieś sankcje dyscyplinarne wobec człowieka, który postąpił
nieodpowiedzialnie. O tym, że w TP funkcjonuje cenzura wewnętrzna
(której nie wolno mylić ze świętym prawem i obowiązkiem redakcji do
odrzucania - w całości ! - artykułów, które jej nie odpowiadają rozma-
ite sygnały docierały już od dłuższego czasu. Ingerencja w felieton
p. Kisielewskiego była wyjątkowo drastycznym dowodem jej istnienia.
Oczekiwaliśmy zatem deklaracji określającej generalną linię programową
pisma oraz sposobu traktowania autorów, a ściślej - ich tekstów. Do
chwili, gdy piszę te słowa, nic takiego się nie ukazało.

Jedyną reakcją, poza opublikowaniem (in extenso) protestu p. Kisie-
lewskiego, był felieton p. Marka Skwarnickiego z 25 czerwca. Pocieszał
w nim zganionego sekretarza redakcji: nie przejmuj się, Kisiel już
taki jest. Napadnięty znienacka - broni się ! Zuchwała bestia.

Sprawa ta, pierwsza ujawniona w "Tygodniku Powszechnym", jest jedną
z wielu podobnych, trapiących polską prasę. Choćby ostatnio głośno
było o wyrzuceniu felietonów p. Janusza Korwina-Mikkego z "Ładu" oraz
o "poprawieniu" przez redakcję "Projektu" artykułu prof. Marii Rzepiń-
skiej o kolekcji państwa Porczyńskich. Wiadomo jednak, że redakcja
"Ładu" reprezentuje samą siebie oraz bardzo specyficzne kręgi polskich
katolików, toteż ktoś znający meandry kilkuletniej zaledwie historii
tego pisma, łatwo mógł przewidzieć, że niczego lepszego nie należy się
po nim spodziewać. O "Projekcie" z kolei wystarczy powiedzieć, że
pismo to jest własnością rządowego koncernu prasowego.

Powtarzam: nie chodzi mi o polityczne poglądy p. Kisielewskiego.
Nie zgadzam się z jego koncepcją pospolitego ruszenia wszystkich
odłamów opozycji. Uważam, że zwarcie szeregów i wprowadzenie pewnej
dyscypliny było w tych wyborach smutną koniecznością. Protestuję sta-
nowczo przeciw traktowaniu tej smutnej konieczności jako cnoty tym
bardziej, że zwierano szeregi w takim pośpiechu, iż podeptano tych
(Siła-Nowicki, Świtoń, Pająk), którzy do szeregu nie zdążyli wskoczyć;
protestuję przeciw uprawianiu tej cnoty na łamach TP.

"Tygodnik Powszechny" był, jak dotąd, w jednym podobny do "Trybuny
Ludu" czy "Żołnierza Wolności". Jest to pismo zasadniczo wyprane z po-
czucia humoru. Przy jego lekturze czytelnik nie powinien się uśmiech-
nąć, nawet pogodny nastrój jest niewłaściwy. Powaga przystoi czytel-
nikowi (jak żałoba Elektrze). Przeważająca większość tekstów pisana
jest na najwyższej nucie patosu. Wyjątkiem nie zmieniającym tej zasady
są nieliczne opowiadania Mrożka i podobnych mu autorów, a przede
wszystkim - felietony p. Kisielewskiego. W rezultacie TP formuje asce-
tyczno-cierpiętniczą wizję życia człowieka prawego w PRL. Wielu ludzi
pogodziło się z nią, bo taka jest siła oddziaływania "Tygodnika".

Rangę społeczną TP najtrafniej wyraził przed laty p. Andrzej Micew-
ski słynnym tytułem "Tygodnik Powszechny nie chciał kłamać". Nie
chciał kłamać w interesie potężnej, totalitarnej władzy i za to został
uznany przez społeczeństwo za prawdziwy autorytet moralny, chociaż
cokolwiek nudny.

Autorytet moralny nie może kłamać w interesie żadnej grupy i żadnej
idei: kleru, Solidarności, nawet patriotyzmu. Paradoksalne, że łatwiej
było być autorytetem w noc stanu wojennego niż obecnie, w dniu stanu
przejściowego, gdy w bałaganie przemian łacno stracić głowę.

Na naszych oczach autorytet poczuł się kruszyć.

Napisałem ten felieton w połowie lipca, pod silnym wrażeniem
"sprawy Kisiela", a po wakacjach Naczelny oznajmił mi, że tekst się
zdeaktualizował, bo p. Kisielewski do "Tygodnika Powszechnego" prze-
stał pisywać. Rzeczywiście, jako obrona Kisiela sens utracił, lecz nie
o nią mi w nim chodziło, tylko o rangę, jaką TP miał w narodzie.
Widać, że niezbyt zręcznie wyłuszczyłem kwestię, a że uparłem się, by
felieton wydrukować i jednocześnie nie chcę pisać go od nowa teraz (w
połowie września), więc dopisuję autokomentarz (będący dowodem mizerii
felietonisty).

Otóż przez cztery dziesięciolecia TP był jedynym niezależnym tygod-
nikiem w PRL i to automatycznie dawało mu wyjątkową pozycję w całej
prasie. Sposób, w jaki z tej niezależności korzystał, uczynił zeń
ponadto autentyczny autorytet moralny. Obecnie TP wyróżnioną pozycję
utracił. Przestał być jedynym niezależnym i jedynym poruszającym tema-
ty drażliwe i źle przez władze widziane. Niemal wszystkie pisma, nie
tylko "solidarnościowe", lecz przede wszystkim te, które dotąd były
potulne i serwilistyczne, prześcigają się w drukowaniu artykułów
rozdrapujących krwawe plamy naszej najnowszej historii (człowiekowi
mającemu jak ja słabe nerwy po prostu niedobrze się robi przy
czytaniu). Nie ma sensu, by TP brał udział w tym wyścigu. Rzecz idzie
o jego autorytet.

TP stał się nudny, sądząc po numerach wakacyjnych, lecz nie w tym
tkwi główny wobec niego zarzut. Nudny, choć mniej, jest też "Tygodnik
Solidarność" (z czego jego redakcja zdaje sobie sprawę), a mimo to
warto go czytać. Fascynująca jest "Gazeta Wyborcza" i w niej naj-
ostrzej widać chorobę polskiej prasy. Jej objawami są niedbalstwo
redakcji, polegające na mechanicznym przycinaniu i "poprawianiu" teks-
tów, zmieniającym istotnie ich sens, a przede wszystkim - stronniczość
i nierzetelność dziennikarzy. Niektórzy z nich jako żywo przypominają
p. Urbana z lat siedemdziesiątych: walą na odlew bez rozeznania
faktów. GW jest uczciwa w tym sensie, że publikuje protesty i
sprostowania. Niepokoi jednak ich liczba: znaczną część informacji
można uznać za wiarygodną dopiero po paru tygodniach, gdy nie pojawi
się sprostowanie. Można w tym widzieć tylko przejaw ogólnej zapaści
cywilizacyjnej - przeciętny artykuł w polskiej prasie jest równie
tandetny jak wyroby polskiego przemysłu. Sądzę jednak, że zło tkwi
głębiej, że wielu dziennikarzy wierzy, iż "w słusznej sprawie" można
nie przebierać w środkach. Jesteśmy dziećmi systemu.

I tu wracam do TP i jego autorytetu. Wiadomo, że TP nie jest
całkiem niezależny, że teksty religijne podlegają ścisłej cenzurze
kościelnej pod kątem doktrynalnym i to jest zrozumiałe. Skoro jednak
przez dziesięciolecia potrafił on być prawdomówny i rzetelny, to
chciałoby się, by wymóg katolickiej ortodoksji był jedynym nałożonym
nań ograniczeniem, by nie zawężał się do głoszenia poglądów "drużyny
Wałęsy" i to nie całej, lecz niektórych jej graczy. Brzmi to naiwnie,
gdy powiem, że pragnę pisma rzetelnego, głoszącego prawdę - nawet gdy
jest ona niewygodna dla niektórych popularnych osobistości. Pisma
wyważonego i wiarogodnego, którego teksty nie przemijają tak szybko,
jak komentarze w dziennikach. Nawet jeśli miałoby się to odbywać kosz-
tem atrakcyjności formy czy nawet treści. Pismo takie miałoby autory-
tet, zaś autorytety potrzebne są zawsze, a zwłaszcza w czasach
gwałtownych przemian.

Taka jest kolej rzeczy, że pisma są jak ludzie: jedne idą w górę,
inne w dół. Autorytet buduje się długo i mozolnie, trwoni łatwo i
szybko. Zanim inny tygodnik zajmie miejsce TP, potrzebne jest, by ten
służył społeczeństwu swym autorytetem, a nie rozmieniał go na drobne.
Ten proces degradacji można jeszcze zatrzymać.

Leszek M. Sokołowski

/"Universitas", Kraków, 7.9-7.1O/

----------------------------------------------------------------------

Ireneusz Krzemiński

DWIE ROLE PRYMASA GLEMPA

Jako człowiek wierzący i należący do Kościoła katolickiego, ostat-
nio znów zostałem postawiony przez Prymasa w głupiej sytuacji.
Z chwilą, gdy stał się on patronej odrodzonej endecji, czyli stronnic-
twa nazwanego Zjednoczeniem Narodowo-Crześcijańskim, znaleźliśmy się
- ja i ksiądz Prymas - w całkiem innych obozach ideowych. Jeżeli trak-
tuję kardynała Glempa jako głowę, a zatem urzędowy autorytet Kościoła
katolickiego w Polsce, to zarazem kardynała Glempa - przywódcę, czy
też duchowego patrona odrodzonej partii endeckiej - muszę uznać za
politycznego przeciwnika. Stawia mnie to w fatalnej sytuacji. W prak-
tyce bowiem bardzo trudno jest zdecydować, kiedy mam traktować kardy-
nała jako "swojego" Prymasa, a kiedy jako przywódcę niemiłego mi
politycznie stronnictwa. Sprawa jest tym bardziej skomplikowana, że
w nieocenionych wręcz dokumentach, które kardynał skierował do Pryma-
sowskiej Rady Społecznej, najwyraźniej politykę łączy on w jeden węzeł
z teologią. Niedawno, dzięki PWA, wyczytałem z wypowiedzi kardynała
teologiczne uzasadnienie czci, jaką winniśmy Narodowi. Mianowicie, że
Naród Polski został ... ochrzczony. Pamięć o chrzcie Narodu zmusza nas
zwłaszcza do przyjęcia tezy, że hasło "Polak-katolik" jest faktem,
swoistym historycznym bytem. Cała ta konstrukcja myślowa wydaje mi się
nieuzasadniona, a nawet wątpliwie chrześcijańska. Zawsze sądziłem, że
sakrament chrztu jest czymś fundamentalnie indywidualnym. Poprzez
chrzest jednostka - ona właśnie jako taka, w całej swej krasie i swej
nędzy - włączona jest w Chrystusa. Kiedy mówi się o chrzcie narodu,
można traktować takie określenie co najwyżej przenośnie. Raz Bóg wy-
brał jeden naród, by zawrzeć z nim swoje Przymierze. Był, jest i pozo-
stanie tym narodem lud Izraela, czyli Żydzi. Ale potem - ku zgorszeniu
synów Izraela - Bóg poszedł dalej i zaryzykował, by za sprawą Jezusa
Chrystusa i Jego chrztu każdy człowiek, dowolnej rasy i dowolnego
narodu, mógł wejść w przymierze z Bogiem. Dlatego też Jezus jednoczy
różnorodność, a Jego Kościół musi być uniwersalny, a nie narodowy.

Cóż więc mam robić ja, katolik myślący tak, jak wyżej napisałem ?
Czy mam obowiązek uznawać Prymasowski autorytet w dziedzinie postaw
politycznych? Lecz właśnie ideologia stronnictwa narodowego, zwłaszcza
ta, która broni tradycji polityczno-społecznej Polaka-katolika, wydaje
mi się nie tylko nieświeża, ale zgoła wręcz troszkę obrzydliwa. Mam
ponadto argumenty, które pozwalają uzasadnić fatalne skutki ideologii
endeckiej i postaw, które ona ze sobą niosła. Właśnie ta ideologia
wydaje mi się nie bardzo chrześcijańska. A chociaż sprawa nie dotyczy
zasadniczych dogmatów wiary, zadaję sobie pytanie, czy mogę uważać się
za członka Kościoła, skoro zdecydowanie neguję polityczną teologię
Jego Prymasa ?

Jak rozsupłać węzeł lojalności, chcąc pozostawać w zgodzie z włas-
nym rozumem i własnym sumieniem? A głos sumienia powinien być decydu-
jący. Głos sumienia, jak twierdzi wielu (także Jan Paweł II) łączy nas
bezpośrednio z Bogiem.

Powstaje zatem ważny problem sensu przynależności do Kościoła,
rodzaju więzi, jaka ma łączyć jego członków i zakresu swobody, jaką
mieć muszą. Pytania te są ważne, bo Kościół katolicki w Polsce przez
ostatnie lata twierdził, że deklaracja wiary oznacza określony i jed-
noznaczny światopogląd. Wynikałoby więc, że w sytuacji, gdy głowa Koś-
cioła błogosławi światopogląd "obozu narodowego", ci, którzy z nim się
nie zgadzają - w istocie nie prezentują postawy właściwej katolikowi...

Takie światopoglądowe określenie "wiary chrześcijańskiej" jest
najzwyczajniej nieprawdziwe. Bo przecież nie mogę i nie chcę wątpić
w to, że Prymas Glemp jest człowiekiem wierzącym. Nie mogę też wszakże
wątpić w swoją wiarę bez względu na zastrzeżenia, jakie sam mam do jej
jakości. Pomimo więc, że obaj wierzymy, światopoglądy nasze są - przy-
najmniej w sprawach, które dotyczą narodu i polityki - niepodobne.
Jeżeli tak jest, to należy uznać, że katolicy i mogą, i mają prawo
różnić się w swych światopoglądach - przynajmniej jeśli chodzi o idea-
ły społeczno-polityczne. Prowadzi to do istotnych konsekwencji. Przy-
należność do Kościoła i wspólnota jego wyznawców nie może wyrażać się
w partyjnej jedności światopoglądowej. Jedność nas, wierzących, trzeba
opierać na czym innym niż na moralno - politycznej jedności świato-
poglądowej.

Otwiera to następne zagadnienie. Księżowski autorytet nie może być
rozciągnięty na poglądy i wyznawany światopogląd. Łatwo jest wskazać
takie poglądy na świat, które z całą pewnością są sprzeczne i niezgod-
ne z ideałami chrześcijaństwa, ale okazuje się, że przez chrześcijan
mogą być wyznawane różne światopoglądy. Kościół musi więc budować
swoją wspólnotę raczej na dyskusji, na prawdziwej, żywej wymianie
doświadczeń i argumentów między zwolennikami różnych ideałów społecz-
no-politycznych. W tych sprawach autorytet rozstrzygać nie może.
Chyba, że autorytet Tego, który swój Kościół stworzył. Lecz widać
podobało się Bogu, żeby do prawdy i słuszności dochodzić w dyskusji,
w negocjacjach, w konfrontacji różnych punktów widzenia. Prawda wyła-
nia się z różnorodności, do końca nieuchwytna. Gdy ją zamknąć w jeden,
choćby Narodowy światopogląd, ulatnia się jak kamfora.

Ireneusz Krzemiński

/"PWA" nr 215/

----------------------------------------------------------------------

CZAS "SOLIDARNOŚCI" NADEJDZIE

Z prof. Kukołowiczem rozmawia Krzysztof Wolf

+--------------------------------------------------------------------+

| ROMUALD KUKOŁOWICZ - urodzony 18 grudnia 1921 r. w Wilnie, były |
| pracownik naukowy Katolickiego Uniwersytetu |
| Lubelskiego, były członek Komitetu Badań Rejonów Uprzemysłowio- |
| nych przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk. Odsunięty od pracy |
| naukowej po 13 grudnia 1981 roku. Były delegat Księdza Stefana |
| kardynała Wyszyńskiego, Prymasa Polski do osoby Lecha Wałęsy |
| i Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność". Żołnierz: Służby Zwycię- |
| stwa Polski, Związku Walki Zbrojnej i Armii Krajowej w stopniu |
| porucznika. Dwukrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych. |

+--------------------------------------------------------------------+

- Panie profesorze, powiedział pan w Piotrkowie, podczas spotkania
--------------------------------------------------------------------
Porozumienia na Rzecz Demokratycznych wyborów w NSZZ "Solidarność", że
----------------------------------------------------------------------
"Solidarność"-89 jest organizacją koncesjowaną. Czy mógłby pan
----------------------------------------------------------------------
rozwinąć to zdanie ?

--------------------

- Aby odpowiedzieć na to pana pytanie, trzeba zdefiniować termin "kon-
cesja". Można powiedzieć tak: koncesja jest to zgoda tylko na pewnego
typu działania i każda koncesja jest zgodą na ograniczony obszar
działania. To, że "Solidarność"-89 jest koncesjponowana, jest szcze-
gólnie przykre z uwagi na trzy aspekty tego koncesjonowania. Pierwszy
to ten, że koncesja umniejsza prerogatywy związku zawodowego w stosun-
ku do jego uprawnień międzynarodowych i uprawnień polskich. Secundo:
koncesja udzielona w 1989 r. wyeliminowała z nazwy związku pojęcia:
niezależny i samorządny. Trzecie umniejszenie, dla mnie osobiście naj-
bardziej bolesne i najbardziej przykre, to to, że ci, którzy przyjęli
tę koncesję, jednocześnie przyjęli umniejszenie podmiotowości osobowej.

Co to znaczy umniejszenie podmiotowości osobowej ? Znaczy to świadome
zrezygnowanie z dysponowania tą wolnością, którą dysponuje każdy czło-
wiek jako dziecko Boże. Oczywiście termin "dziecko Boże" jest pojęciem
teologicznym, ale można również to pojęcie przenieść na płaszczyznę
personalistyczną. Mianowicie: każdy człowiek dysponuje pewnym zakresem
swobody działania, swobody myślenia, swobody wypowiadania się, tym-
czasem ta koncesja ogranicza swobodę działania, swobodę myślenia,
wypowiadania się. I z tego tytułu ta koncesja jest dla mnie najbar-
dziej bolesna.

- Panie profesorze, pan Lech Wałęsa powiada, że nie chce dużego
--------------------------------------------------------------------
i silnego związku. Czy można zatem uznać tego typu postępowanie za
----------------------------------------------------------------------
wynik koncesji, a więc za to, o czym pan powiedział ? Zgodę na ograni-
----------------------------------------------------------------------
czony obszar działania ?

------------------------

- Oczywiście, że tak. A poza tym należy uznać tę wypowiedź za niezgod-
ną ze stanowiskiem związkowca. Dlaczego ? Bo, między innymi, celem
związku jest dążenie do tego, aby stanowił on moc i siłę. Jestem
pewien, że autentyczny przywódca jakiegokolwiek związku zawodowego,
powinien marzyć, myśleć i działać w tych wszystkich płaszczyznach,
które kształtują jego istrotę, a wyraża się ona również w tym, by
dysponować mocnym, liczebnym i sprawnym związkiem zawodowym. Pan
Wałęsa mówiąc to, co pan zacytował, automatycznie przekreśla wszelkie-
go typu zamierzenia, które winny cechować każdego związkowca, a szcze-
gólnie przewodniczącego związku.

- Jak pan sądzi,czy jest jeszcze szansa na powrót do "Solidarności"-8O
--------------------------------------------------------------------
- a więc do tego powszechnego ruchu antykomunistycznego. Do jedynej
----------------------------------------------------------------------
w dziejach PRL, że użyję pańskich słów, niekoncesjonowanej organizacji
----------------------------------------------------------------------
anty-systemowej ?

-----------------

- Powiedziałem przed chwilą, że człowiek jako dziecko Boże ma w sobie
niejako zakodowane mechanizmy skłaniające go do realizacji uprawnień
wynikających z owego dzieciństwa. I jak długo będzie istniał człowiek
- tak długo będzie on niewątpliwie dążył do realizacji pełni swego
jestestwa stworzonego na obraz i podobieństwo Boże. Jak pan wie, po
powstaniu systemu komunistycznego w Polsce związki zawodowe zostały
w ten sposób skonstruowane, że po prostu ograniczały swobodę działa-
nia, były de facto transmisją partii. Nie miały nic wspólnego z obroną
praw pracowniczych. Trzeba było czekać wiele lat aż dojrzała
świadomość, powstała silna potrzeba upodmiotowienia pracownika, a co
za tym idzie, dążenie do odzyskania należnych uprawnień organizacyj-
nych. Prędzej, czy później odrodzi się "Solidarność" z 198O r. Nie
potrafię przewidzieć czasu, w którym to nastąpi.

- Powiedział pan, że przed Sierpniem 8O r. związki zawodowe były de
--------------------------------------------------------------------
facto transmisją władzy. Dzisiaj członkowie władz "Solidarności"-89
----------------------------------------------------------------------
(czy jak ja to nazywam, neo-Solidarności) zasiadają w sejmie i w rzą-
----------------------------------------------------------------------
dzie. Czy można zatem uznać, że "Solidarność"-89 jest, podobnie jak
----------------------------------------------------------------------
związki CRZZ-towskie, transmisją władzy ?

-----------------------------------------

- Solidarność pana Wałęsy reprezentuje trzy różne nurty działania.
Jeden - to nurt rządowy. Związał się on z władzą i dąży do wejścia
w ten system. Nie stanowi żadnej alternatywy dla istniejącego systemu
i nie wytworzy opozycji wobec władzy w ramach tego systemu. To jest
właśnie pan Mazowiecki. Drugi nurt, to ten, który ma jakieś cele poli-
tyczne. Nie ujawnia ich wyraźnie, ale można odnieść wrażenie, że
politycznie reprezentuje sobą socjaldemokrację, a ideologicznie laic-
kość. Ta grupa związana jest z "Gazetą Wyborczą", z panami Kuroniem,
Michnikiem, Geremkiem. Osobami, których image ideologiczny i politycz-
ny kształtował komunizm, korzeniami swymi tkwiący jeszcze w staliniz-
mie. I niewiele wskazuje na to, że bez reszty wyzbyli się oni swoich
"błędów i wypaczeń". Najbardziej niejasny obraz zamierzeń reprezentuje
sobą Wałęsa i jego dwór. Być może, że to, co powiem, będzie niesłusz-
ne, ale odnoszę wrażenie, że grupa ta nie ma skrystalizowanego oblicza
- ani związkowego, ani ideologicznego, ani politycznego. Działa na za-
sadzie odruchu i progmatystycznego wyczucia sytuacji. Podsumowując
- są w tej chwili w "Solidarności", w "Solidarności" pana Wałęsy, trzy
nurty, każdy nurt jest inny. Najmniej klarowny jest nurt pana Wałęsy
i jego dworu.

- Panie Profesorze, wielu ludzi w Polsce postrzega obecne zmiany jako
--------------------------------------------------------------------
odejście od komunizmu. Słyszy się nawet głosy mówiące, że w Polsce
----------------------------------------------------------------------
jest już wolność. Ja, wprawdzie nie wierzę w totalny odwrót czerwone-
----------------------------------------------------------------------
go, ale załóżmy a priori, że istotnie następuje pewne odejście od ko-
----------------------------------------------------------------------
munizmu. Czy przy tym założeniu można stwierdzić, że odejście od
----------------------------------------------------------------------
komunizmu jest równoznaczne z odzyskaniem przez Polskę Niepodległości?

----------------------------------------------------------------------

- W pana pytaniu mieszczą się trzy różne płaszczyzny zagadnień. Może
zacznijmy od pierwszej. Czy innym jest to, co ludzie myślą i co sobie
wyobrażają, a czym innym to, jaka jest rzeczywistość. Czy innym jest
problem schyłku komunizmu, czym innym problem niepodległości i wolnoś-
ci narodowej.

Może zacznijmy od tego, jak ludzie postrzegają te sprawy. Należy się
zgodzić z panem, że istnieje powszechne przekonanie, że to wszystko,
co ma miejsce, jest schyłkiem komunizmu. Ale komunizm nie jest jedno-
-wektorowy. Komunizm to ideologia, to władza, to system, to forma
rządów. Otóż ja byłbym skłonny powiedzieć, że rzeczywistość potwierdza
bankructwo idei komunistycznych. Natomiast rzeczywistość absolutnie
moim zdaniem nie przekreśla władzy komunizmu, nie przekreśla systemu
komunistycznego, nie przekreśla dążeń komunistycznych. Wobec tego,
jeżeli się nie mylę, można powiedzieć tak: empirycznie doświadczyliśmy
i doświadczamy w dalszym ciągu na sobie, niesprawności idei komunis-
tycznej, czyli po prostu komunizm jako idea zbankrutował i nie ma
przed sobą przyszłości. Natomiast komunizm jako władza, jako system,
w dalszym ciągu istnieje i nie uważam, żeby komunizm jako władza czy
jako system już zbankrutował. Dlatego byłbym ostrożny w twierdzeniu,
że to, co przeżywamy obecnie, to, co się na naszych oczach dzieje, to
jest globalny schyłek komunizmu. Powtarzam jeszcze raz: to jest tylko
i wyłącznie bankructwo idei komunistycznej. Natomiast władza komunis-
tyczna jeszcze istnieje i nie potrafię panu powiedzieć, kiedy ten sys-
tem zbankrutuje. Nie ulega wątpliwości, że zbankrutuje, ale nie umiem
panu powiedzieć kiedy.

Zapytał pan, czy odejście od idei komunistycznej jest jednoznaczne
z odzyskaniem przez Polskę niepodległości. Nie, nie jest jednoznaczne.
Dlaczego ? Bo można odejść od ideologii komunistycznej, nie stwarzając
warunków do autentycznej wolności danego narodu. Nie stwarzając
warunków do autentycznej niepodległości. I w tej chwili dokładnie to
przeżywamy na sobie, tzn. przeżywa to Naród Polski. Niewątpliwe jest
odchodzenie od idei komunistycznej, natomiast to wcale nie znaczy, że
uzyskujemy suwerenność narodową i wolność narodową. Proszę uważnie
przeczytać exposé pana premiera Mazowieckiego wygłoszone w sejmie,
gdzie pan Mazowiecki sam wyraźnie określa granicę tej wolności i nie-
podległości. To nie jest to, czego oczekuje naród.

- Naród, jak sądzę, oczekuje niepodległości. Z tego, co pan powiedział
--------------------------------------------------------------------
wynika, że Polska dalej będzie zależna od Związku Radzieckiego ?

----------------------------------------------------------------

- Będzie inaczej zależna, niż to było przed panem Mazowieckim. Nato-
miast zależność będzie istniała w dalszym ciągu i w jakimś stopniu pan
Mazowiecki może warunkować granicę tej zależności. Natomiast nie zlik-
widuje tej zależności, co sam oświadczył w swoim exposé. Chciałbym
przy okazji pana pytania, wprowadzić pewnego typu rozróżnienie. Ludzie
na ogół identyfikują państwo, władzę, z narodem. Otóż, czym innym jest
państwo i władza, czym innym jest naród. I to jest - moim zdaniem -
wielki błąd pana Mazowieckiego i jego ekipy rządowej. W ich przekona-
niu, w momencie kiedy ta ekipa ma władzę w swoich rękach, to naród ma
również władzę. Ten zakres swobody działania, jaki ma rząd, ma również
naród. Tak absolutnie nie jest. Działania, które mogą służyć władzy,
jednocześnie mogą być zaprzeczeniem bytu i trwania tego narodu.

- Panie profesorze, w jednej ze swych wypowiedzi mówił pan o tzw. nie-
--------------------------------------------------------------------
posłuszeństwie obywatelskim, jako o jednej z dróg do niepodległości.
----------------------------------------------------------------------
Posłużył się tam pan, o ile pamiętam, przykładem Peru ?

-------------------------------------------------------

- Pojęcia niepodległości i wolności wiążą się z narodem i z osobą
ludzką. A zatem tak długo jak naród nie będzie autentycznie wolny
i niepodległy, tak długo, choćby jakakolwiek władza mówiła o wolności
i niepodległości, nie będzie ani jednego, ani drugiego. W sytuacji,
w której jesteśmy obecnie, nie ma absolutnie żadnych danych na to,
żeby mówić, że Naród Polski uzyskał już nie tylko wolność, ale i gwa-
rancję tej wolności. Jeżeli zatem prawdą jest, że wolność i niepodleg-
łość wiąże się z osobą ludzką i z narodem, to w takim razie trzeba
dbać o dwie kondycje osoby ludzkiej i narodu. Kondycje w porządku
materialnym i kondycję w porządku duchowym. Nauka społeczna Kościoła
bardzo wyraźnie mówi, że każda grupa społeczna, w pierwszym rzędzie
winna dbać o zapewnienie podstawowych dóbr dla członków danej wspól-
noty. W tym wypadku władza winna dbać przede wszystkim o zapewnienie
podstawowych dóbr dla narodu. Tymczasem z tego, co mówi rząd, co mówią
pan Kuroń, pan Mazowiecki i inni, troska ich nie zmierza ku temu, aby
zapewnić podstawowe dobra materialne narodowi. Wprost przeciwnie, su-
gerują, że trzeba zacisnąć pasa z uwagi na to, że władza, że rząd
znajduje się w trudnej sytuacji. Podstawowy błąd. Powiedziałbym: onto-
logiczny błąd władzy. A jak wygląda problem porządku duchowego, bo
o materialnym już panu powiedziałem ?

Jeżeli chodzi o porządek duchowy, to są to problemy prawdy, wolnoś-
ci, sprawiedliwości. O wolności już mówiliśmy, że jej nie ma w pełnym
tego słowa znaczeniu. O sprawiedliwości możemy powiedzieć, że są próby
przywrócenia sprawiedliwości, ale ona nie została jeszcze przywrócona.
Weźmy najprostszy przykład: wiemy, że są "białe plamy" w historii PRL,
mówi się o tych "białych plamach", natomiast nie mówi się o tym, kto
się przyczynił do różnego typu przykrych - nazwijmy to delikatnie -
zdarzeń w historii PRL. Mam na myśli działanie SB, szczególnie w tzw.
okresie "błędów i wypaczeń" (powtarzam wyraźnie, używam tego terminu,
nie zgadzając się z nim). To nie był okres błędów i wypaczeń, to była
logika i konsekwencja systemu. I trzecia rzecz: prawda. Prawda musi
być pełna. Natomiast raz po raz w wypowiedziach różnych oficjeli mówi
się część prawdy, albo półprawdy, a rzadko kiedy pełną prawdę.

Rekapitulując: jak długo nie zaistnieje pełna prawda wypowiedzi,
pełna wolność jednostki i grup społecznych i pełna sprawiedliwość, tak
długo nie ma mowy o tym, żeby w porządku duchowym naród miał zapewnio-
ne swoje bytowanie, zapewnioną egzystencję. Pan poruszył jeszcze jedną
rzecz: problem tego, co pan nazwał nieposłuszeństwem obywatelskim.
Wracam jeszcze raz do nauki społecznej Kościoła. Każe ona, powtarzam:
każe, honorować wszystkie prawa wydane przez władzę - a więc tzw.
prawa pozytywne - jeżeli nie są one sprzeczne z prawami Bożymi i pra-
wami naturalnymi. Jeżeli natomiast są z nimi sprzeczne, w sumieniu nie
obowiązują człowieka. I wobec tego, jeżeli tego typu prawa są wydawane
- a są wydawane - każda jednostka ma prawo nie zgodzić się i odrzucić
te prawa. Forma niezgody, forma odrzucenia może być bardzo różna. Od
buntu i rewolucji do - po prostu unikania realizacji tego prawa pozy-
tywnego.

Ja rzeczywiście w Piotrkowie mówiłem o tym i jako przykład podałem
Peru, gdzie, podobnie jak w Polsce, znaczny odłam społeczeństwa sprze-
ciwiał się niesłusznym, niesprawiedliwym prawom wydanym przez władzę
i stworzył tzw. prawo nieformalne. To jest zły termin, ale używam
terminu używanego tam. Mianowicie prawo nieformalne jest bardziej
zbliżone do porządku naturalnego i porządku Bożego niż porządek prawa
pozytywnego, narzucony społeczeństwu peruwiańskiemu przez władzę.
I mnie się wydaje, że w Polsce powinien powstać tego typu opór. Co to
znaczy tego typu opór ? To znaczy: społeczeństwo musi sobie uświado-
mić, że winno bezwzględnie te wszystkie prawa pozytywne władzy, które
nie są sprzeczne z prawem Bożym i z prawem naturalnym. Natomiast, gdy
prawo pozytywne jest sprzeczne z tymi prawami, ma prawo dokonać
takiego wyboru, który zapewni temu narodowi, czy temu społeczeństwu
możliwość przetrwania w porządku materialnym i w porządku duchowym.

- Przekładając to na język konkretów: co my jako społeczeństwo mamy
--------------------------------------------------------------------
robić - a więc jakiego dokonać wyboru - aby mieć możliwość przetrwania
----------------------------------------------------------------------
w obu wymienionych przez pana porządkach ?

------------------------------------------

- Pierwsza rzecz: nie dać się unieść emocjom, z największym chłodem
i racjonalnie obserwować to, co się dzieje. Powiedziałem wcześniej, że
to jest bankructwo ideologii komunistycznej, natomiast to jeszcze nie
jest bankructwem systemu i władzy. Wobec tego należy wzmacniać siebie
intelektualnie i moralnie, celem dalszego przeciwstawiania się jakiej-
kolwiek indoktrynacji ideologicznej i przygotowywać się do poszerzania
zakresu możliwości bytowych w porządkach materialnym i duchowym. Weźmy
bardzo prosty przykład: Kiedy Kościół za czasów księdza kardynała
Wyszyńskiego stanął w obliczu sytuacji, że nie pozwolono mu budować
kościołów, budował kościoły bez zgody władz. I wiemy, że przeciwsta-
wiając się prawu pozytywnemu, państwowemu potrafił zachować ten
przywilej, który ma każdy człowiek. Prawo wyznawania swojej religii.
Weźmy inny przykład, również z czasów księdza kardynała Wyszyńskie-
go. Władza wówczas zarządziła likwidację nauczania religii, nie
zgadzała się na tworzenie punktów katechetycznych. A zatem szerzenia
i uświadamiania - szczególnie młodzieży - w prawdach wiary katolic-
kiej. Ksiądz kardynał Wyszyński sprzeciwił się temu i punkty kateche-
tyczne, mimo różnego rodzaju trudności, zostały utrzymane. Dzięki temu
dzisiaj mówi się w Europie, że narodem nabardziej związanym z Kościo-
łem i z Panem Bogiem jest Naród Polski (to nie znaczy, że jestem zda-
nia, że jest to super-katolicki i super-pobożny naród, ale jest
narodem najbardziej związanym z Kościołem. Co do tego nie ma wątpli-
wości). Trzecia rzecz, bliska nam. Przecież 13 grudnia 1981 r. zakaza-
no nam działalności związkowej. Każdy z nas, w różny sposób, w różnych
zakresach, w różnych płaszczyznach tę działalność uprawiał. Władza po
8 latach sprzeciwiania się poszła na pewne ustępstwa. Wracamy do tego,
od czego zaczęliśmy rozmowę. Mamy kulawą, bo kulawą, mamy nieauten-
tyczną, bo nie autentyczną, ale mamy jakąś "Solidarność" pana Wałęsy.
I równolegle, w dalszym ciągu, są grupy, mniemam, że pan do takiej
grupy należy, które dążą i oczekują, że przyjdzie czas, w którym
"Solidarność" będzie równie autentyczna jak była w latach 198O-81.

I zapewniam pana, że będzie.

- Dziękuję za rozmowę.

----------------------
Rozmawiał Krzysztof Wolf

/Za: "CDN - Głos Wolnego Robotnika", nr 28O. W tekście dokonano nie-
wielkich poprawek, tytuł nasz/

----------------------------------------------------------------------

Józef Hołosko

DLACZEGO NIE JESTEM ZWOLENNIKIEM RZĄDU P. MAZOWIECKIEGO ?

O tym, że wygodniej jest wyznawać opinie podzielane przez więk-
szość, wiemy wszyscy. Wiemy jednak i to, że nie zawsze większość ma
rację. Jakże często historia przyznawała rację nie tym, którzy byli
w większości i mieli decydujący wpływ na rozwój wydarzeń, lecz tym,
z których mniejszościowym głosem niewielu się liczyło. Nie bacząc więc
na dominujące w chwili obecnej oceny, zdecydowałem się poruszyć pewien
zasadniczy problem, a właściwie odpowiedzieć na pewne pytanie.

"Dlaczego nie jesteś zwolennikiem rządu, którego premierem jest
p. Mazowiecki ? - pytają mnie często, w trakcie rozmów na temat aktu-
alnej sytuacji politycznej w kraju, znajomi. Ogólne odpowiedzi, w ro-
dzaju: "bo jestem antykomunistą i uważam kompromisy z partią komunis-
tyczną za zgubne dla wolności poszczególnych ludzi i całych narodów"
albo: "bo jestem niepodległościowcem i sądzę, że ideą niepodległości
Polski handlować nie można", uznawane są przez moich rozmówców za
niewystarczające. Odpowiedź na postawione w tytule pytanie, która mo-
głaby ich zadowolić, należałoby moim zdaniem rozpocząć od stwierdze-
nia, oczywistego choć coraz częściej dzisiaj poddawanego przez tzw.
"konstruktywną opozycję" w wątpliwość, faktu, że Polska, tak jak wiele
innych krajów, nadal jest pozbawiona niepodległości i nadal jest znie-
wolona przez system komunistyczny, którego centrum decyzyjne znajduje
się w Moskwie.

Od ponad czterdziestu lat, aż do chwili utworzenia rządu p. Mazo-
wieckiego, w Polsce istniał jeden gwarant nienaruszalności żywotnych
interesów systemu komunistycznego z centralą w Moskwie. Była to partia
komunistyczna, której aktualnym szyldem jest skrót PZPR. To ona, przy
pomocy terroru i przemocy, czuwała, by nikt nie usiłował wyprowadzić
Polski z komunistycznego bloku wojskowego (tzw. Paktu Warszawskiego),
co musiałoby oznaczać m.in. przeistoczenie armii perelowskiej w pol-
ską, oraz wycofanie wojsk sowieckich z Polski. Ona dbała o to, by nikt
nie podważył więzi, jakie łączą gospodarkę krajową z komunistycznym
blokiem gospodarczym (tzw. RWPG). Ona w końcu strzegła stanu, w którym
wojsko i policja znajdują się tylko i wyłącznie w gestii komunistów.

Sytuacja ta uległa od niedawna zmianie. Obecny minister Kuroń, już
przed laty, przekonał moskiewskie centrum międzynarodówki komunistycz-
nej, że siły zwane podczas obrad przy "okrągłym stole" "konstruktywną
opozycją", a dziś stanowiące liczebną większość w rządzie PRL, będą
lepiej zabezpieczały żywotne interesy międzynarodowego systemu komu-
nistycznego w Polsce niż PZPR. Lepiej, bowiem z jednej strony w odróż-
nieniu od ugrupowań antykomunistycznych i niepodległościowych, skłonne
są one do ugody i kompromisu z komunistami, a z drugiej strony w od-
różnieniu od PZPR, posiadają duży kredyt zaufania społecznego. Są to
ważne atuty, szczególnie ten drugi. Wiele bowiem zależy od tego, kto
poda społeczeństwu gorzką pigułkę do połknięcia. Jeśli o respektowaniu
sojuszu za Związkiem Sowieckim pisze "Trybuna Ludu", to ludzie zgrzy-
tają zębami. Jeśli o tym samym z trybuny sejmowej mówi p. Mazowiecki,
to społeczeństwo w dużej swojej części stwierdza, że to wyraz zbawien-
nej dla kraju polityki. Komunistyczne centrum, po przejściu okresu
nieufności i długich wahań, eksperymentalnie przyjęło propozycję skła-
daną m.in. przez p. Kuronia i tak powstał rząd, którego premierem jest
p. Mazowiecki.

Trudno więc nie zauważyć, że dziś obok PZPR, która taktycznie wyco-
fała się trochę w cień sceny politycznej, nienaruszalność żywotnych
interesów Związku Sowieckiego gwarantuje także rząd, którego premierem
jest p. Mazowiecki. Oznacza to, że ten rząd zaakceptował umowy peerel-
owsko-sowieckie przekreślające niepodległość państwową Polski i uza-
leżniejące kraj pod względem militarnym, politycznym i ekonomicznym od
międzynarodowegp systemu komunistycznego z centralą w Moskwie. To jest
właśnie zasadniczy powód, dla którego nie mogę być zwolennikiem
obecnego rządu.

Premier rządu PRL p. Mazowiecki kilka razy zapewniał centrum komu-
nistyczne na Kremlu o swojej lojalistycznej postawie i o gotowości
respektowania zawartych pomiędzy ZSRR a PRL "sojuszniczych" umów.
Ostatnio jaskrawy akt lojalizmu miał miejsce 7 listopada, w dniu kiedy
komuniści obchodzili kolejną rocznicę zamachu bolszewickiego z 1917
roku, zwanego przez oficjalną propagandę "rewolucją październikową".
Panowie Mazowiecki i Geremek przybyli tego dnia do sowieckiej ambasady
w Warszawie i złożyli na ręce ambasadora gratulacje rocznicowe. Warto
dodać, że p. Wałęsa swoje gratulacje z tej okazji i pod ten sam adres
przekazał drogą telegraficzną. Czyny te można by porównać do fikcyjnej
sytuacji, gdy ktoś składa komuś gratulacje z okazji kolejnej rocznicy
dojścia Hitlera do władzy w 1933 roku. Oba te fakty historyczne: zwy-
cięski zamach bolszewicki i dojście Hitlera do władzy w dziejach ludz-
kości zapisały się tymi samymi ośmioma literami, literami ociekającymi
krwią milionów ludzi i układającymi się w słowo - zbrodnia. Warto pa-
miętać, że zbrodnie komunistyczne liczbowo o wiele, wiele przewyższają
te, które zdążył popełnić nazizm.

Niestety, życie znowu dostarczyło nam przykładu, jak to, co nie
przystoi prostemu człowiekowi, uchodzi ludziom piastującym wysokie
stanowiska. Gdybym bowiem na przykład ja sam udał się do ambasady
sowieckiej w Warszawie i złożył tam gratulacje z okazji rocznicy
zamachu bolszewickiego, to byłbym słusznie przez otoczenie uznany za
człowieka, który sprzeniewierzył się idei wolności. Kiedy jednak to
samo robią pp. Mazowiecki, Geremek i Wałęsa, nazywa się ich czyn
mistrzowskim posunięciem politycznym.

Gdańsk, listopad 1989 roku Józef Hołosko

(na kilka dni przed wizytą

p. Mazowieckiego na Kremlu)

/SW Trójmiasto/

----------------------------------------------------------------------

Roman Jurdyga

MORDERCA WRACA NA MIEJSCE ZBRODNI

2.12. pod krzyżem przy kopalni "Wujek" pojawił się Jaruzelski.
Sztywny jak zwykle, złożył kwiaty przy akompaniamencie gwizdów i wro-
gich okrzyków zgromadzonych (wyróżniała się grupa członków KPN). Jego
wpis do księgi pamiątkowej nie zawierał skruchy lecz pogróżkę: "Niech
pamięć o przelanej krwi będzie przestrogą dla źywych". PIK przypomina:
Górnicy "Wujka", podobnie jak demonstranci w Lubinie (31.8.82), zosta-
li z premedytacją zamordowani przez specjalną ekipę strzelców wyboro-
wych, podlegającą bezpośrednio sztabowi stanu wojennego. Komuniści
chcieli w ten sposób zastraszyć społeczeństwo. Odpowiedzialność za te
i wszystkie inne ofiary stanu wojennego ponosi obecny prezydent PRL.
Również na jego polecenie przez całe lata szykanowano i bito tych,
którzy chcieli uczcić górników poległych w obronie kopalni "Wujek".

Oświadczenie KZ "Solidarność" KWK "Wujek" w związku z tym incyden-
tem stwierdza m.in.: "Jesteśmy wdzięczni panu, panie prezydencie, że
raczył pan przybyć i oddać hołd naszym braciom górnikom poległym
w dniu 16.12.81 (...) Stanowczo odcinamy się od nieodpowiedzialnego,
wręcz prowokacyjnego zachowania się członków KPN, którzy zakłócili
pana pobyt w naszej kopalni.(...) Nieposzanowanie dla Krzyża Świętego,
miejsca tragedii i przelanej krwi budzi nasz niesmak i głębokie obu-
rzenie". PIK pyta: Czy autorzy tego skandalicznego, wiernopoddańczego
tekstu mają prawo przemawiać w imieniu górników "Wujka" ? Czy "Soli-
darność" ma być solidarnością z komunistycznymi mordercami ?

W niedzielę 3.12 przybył pod "Wujek" premier Mazowiecki. O Jaruzel-
skim powiedział: "Dzisiaj prezydent jest człowiekiem który chroni
reformy w Polsce. A więc nie gwizdy, ale szacunek dla tego człowieka
za jego trudną decyzję". PIK przypomina: Jaruzelski już raz "bronił
reformy": wprowadzając stan wojenny.

Obu prominentom PRL towarzyszył pod krzyżem biskup katowicki Zimoń.

/"Podziemny Informator Katowicki"/

----------------------------------------------------------------------

ZNOWU WIERNOPODDAŃCZE UKŁONY

Radość i satysfakcja, jaką mieli wyborcy w czerwcu tego roku, kiedy
starannie skreślali komunistów, nie trwała długo. Przekonanie, że
Naród komunę załatwił odmownie, ustąpiło miejsca rozczarowaniu, bowiem
zaistniały fakty świadczące o jej trwaniu. Jeszcze z nią pobędziemy.
Jak długo ? Od nas zależy.

Pokerowe przetasowania i gra znaczonymi kartami dały nam prezydenta
Jaruzelskiego. Kiszczak, chociaż sięgał wyżej, też się dobrze uplaso-
wał, bo na stanowisku wicepremiera i sprawdzonego w bojach szefa
bezpieki. To powinno pokrzepić serca rasowych komunistów. Mają
w czołówce znakomity duet.

Nasi zaborcy, Sowieci też mogą spać spokojnie. Nie czują się zagro-
żeni w swoim władztwie nad nami. Zapewnił nas o tym minister Eduard
Szewardnadze, zaproszony przez rząd Mazowieckiego. Podczas swojej
wizyty 24 października wypowiedział znamienne zdanie: "To, co się
dzieje w Polsce, nie wywołuje u nas alergii". Ależ tak, ma rację.
Żaden pryszcz niepokoju, jak na razie, nie powinien się wysypać na
gładkiej skórze komunizmu. To się dopiero zacznie i od tego nie ma już
odwrotu. Czas się tylko niepotrzebnie wydłużył - konsekwencja "paktu
okrągło-stołowego", a nade wszystko tajnej Magdalenki.

Polacy nigdy nie uwierzyli w narzuconą pseudoprzyjaźń wschodniego
brata. To nasz Kain !

Nowy premier niedługo rządzi, a już oddaje Sowietom wiernopoddańcze
ukłony. Wprawdzie był w Rzymie, u PAPIEŻA i przywiózł dolary (zresztą
nie on jeden przywozi), ale już się za nim przywlekli włoscy komu-
niści. Czyżby teraz obowiązywała zasada: "Panu Bogu świeczkę, a diabłu
ogarek"? Nawet, jeżeli jest rzetelny i kieruje się dobrymi intencjami,
to takimi można piekło wybrukować. Jak również troską o dobro Narodu
innych członków rządu. Nie tędy droga Panie i Panowie.

Nasz sowiecki opiekun nie popuszcza. Za wysoka stawka i nieprze-
liczalna, nawet w twardej walucie. Idzie o Polskę i jej niepodległość.
Część Polaków snuje się ostatnio w tańcu chochoła. Może ich obudzą
słowa Mazowieckiego skierowane do Szewardnadze: "Jestem bardzo zadowo-
lony z naszej wszechstronnej i długiej rozmowy. Z wdzięcznością /sic!/
przyjąłem zaproszenie do Moskwy. Przywiązuję bardzo duźą wagę do tej
wizyty, gdyż stosunki polsko-radzieckie stanowią dla nas niezwykle
ważny problem i rząd, którym kieruję, przywiązuje do nich ogromne zna-
czenie. Powiedzieliśmy sobie „do zobaczenia w Moskwie”, gdzie te
rozmowy będziemy kontynuować najprawdopodobniej 23 listopada".

Zbliżamy się już do półwiecza - złoty jubileusz - tej gadaniny.
Zapewniła nam nędzę i niewolę. Zatem niech tam Pan Premier chyżo bie-
ży. Choć to nie jemu Naród zdradę wypomni i powtórzy za Wyspiańskim:
"Miałeś chamie złoty róg!"

A komu - to wiadomo.

A.Ś.

/"Orlik", nr 7/

----------------------------------------------------------------------

Janusz Golichowski

DEMON POPULIZMU

Krótki tekst Krzysztofa Czabańskiego pt. "Prosto, wyraźnie" zamiesz-
czony w numerze "Tygodnika Solidarność" z dnia 27 X 89 r. zasługuje na
uważną lekturę. Wnosi on nową nutę do prasy neosolidarnościowej i myś-
lę, że na tę nutę grać się będzie coraz częściej. Krzysztof Czabański
komunikuje nam kilka prawd bezsprzecznych, które prezentują autora
jako weredyka, a jednocześnie umożliwiają umieszczenie między nimi
twierdzeń mniej niewinnych.

Zacznijmy od przytoczenia banałów, które opisują rzeczywistość pee-
relowską; brak perspektyw młodzieży, brak szczerej i klarownej polity-
ki rządu, brak programu dochodzenia do Polski wolnej i demokratycznej,
nieskuteczność moralistyki w walce z biedą. Między tymi stwierdzeniami
autor zawarł swoją myśl główną:

Niech zatem rząd powie wyraźnie: za krach zapłacą zwykli, szarzy
ludzie. Ale jednocześnie rząd powinien zarysować program docho-
dzenia do Polski wolnej i demokratycznej. Łatwiej będzie ludziom
zacisnąć pasa, gdy zobaczą w działaniu rządu gwarancje takich
przekształceń. Teraz, jak najszybciej. Populizm od tego nie znik-
nie, to prawda. Może jednak będzie miał mniej zwolenników ?

A zatem nie ma jeszcze programu "dochodzenia do Polski wolnej i de-
mokratycznej", "niejasna jest dla społeczeństwa polityka kompromisów
między opozycją a władzą", ale już wiadomo, że w programie tym należy
rozstrzygnąć, że "za krach zapłacą zwykli szarzy ludzie". Jest jasne,
że kto tak radzi rządowi, ten oczekuje, że odpowiedź szarych ludzi
powinna brzmieć i będzie brzmiała - zgoda. >>>

Postawmy zatem kilka pytań:

Dlaczego ten rachunek wystawia się beztrosko zwykłym szarym lu-
dziom, a nie wszystkim obywatelom PRL ? Czy tylko na nich ciąży ta
powinność ? Czy nie ma innych płatników ? Czy szary lud powinien go-
dzić sie na zapłacenie nawet wtedy, gdy ci, co krach spowodowali, nie
tylko nic nie zapłacili, ale całą władzę zachowali i gdy ci, co ape-
lują o poświęcenia, uznają ich zwierzchność i z ich upoważnienia
działają ?

Czy to szarzy ludzie byli stroną umów kredytowych zawieranych przez
komunistów, żeby teraz brać na siebie ciężar długów przez komunistów
zaciąganych i przez komunistów zmarnowanych ? Myślę, że społeczeństwo
polskie ma pełne prawo odrzucić program z takim postulatem, zapropono-
wany przez takich ludzi i że to zrobi. Nie wyrazi dobrowolnie zgody na
niegodziwe żądania.

Ale nie myślę nawet przez chwilę, że Krzysztofa Czabańskiego zafra-
sują powyższe pytania. Zabezpieczył się przed nimi przemyślnie i już
słyszę jego odpowiedź - tu cię mam populisto ! Kto tak mówi jak ty,
mówi właśnie to, co przewidywałem i zdemaskowałem. Ostrzegałem prze-
cież, że "za populizmem stoją totalitaryści". Populiści nie godzą się
z niepopulistycznymi, gorzkimi prawdami i żerując na błędach władzy
wciągają uczciwych, szarych ludzi, w szeregi zmierzające do totalita-
ryzmu.

Wystarczy zatem sklecić pokrętne i niewyraźne (a nie proste i wy-
raźne) pojęcie populizmu, aby znaleźć się w arcywygodnej sytuacji.
Zamiast odpowiadać argumentami na każdy konkretny zarzut, niezależnie
od tego kto go stawia, naznaczamy krytyka etykietą populisty (stary to
i znany sposób) i mamy sprawę z głowy. Krzysztof Czabański nie bierze
jednak chyba pod uwagę, że ta metoda może nie być skuteczna w naszym
kraju. Przez 45 lat, dzięki komunistom, Polacy poznali ją nie najgo-
rzej.

Ostrzegając naród przed populistami premier Mazowiecki i Krzysztof
Czabański powtarzają idee niedocenionego prekursora Wielkiego Porozu-
mienia, Andrzeja Walickiego, który demona populizmu dostrzegał już
w "Solidarności" przedgrudniowej. Zarzucał jej radykalny egalitaryzm,
niszczenie etosu pracy i tendencje totalitarne. Myślę, że warto przy
tej okazji zacytować odpowiedź, której udzielił Walickiemu Leszek
Kołakowski:

Podobnie jak Walickiemu, egalitaryzm jest mi obcy, a w radykalnej
formie, rzeczywiście jest on nieuchronnie totalitarny. "Solidar-
ność" nie domagałasię zrównania płac ani nie broniła zasady "czy
się stoi, czy się leży". Jeśli jednak robotnicy, którzy w różnych
częściach kraju zostali zdegradowani do stanu wczesnowiktoriań-
skiego i zepchnięci w najprawdziwszą nędzę, a oglądali codzien-
nie przez nikogo nie wybieranych "przywódców" sprowadzających
sobie marmury kararyjskie do łazienek i monopolizujących lasy na
swoje łowiska, czuli się pokrzywdzeni i oburzeni, czy doprawdy,
wedle Walickiego najpilniejszą w tej sprawie potrzebą jest potę-
pićtychże robotników za ich n i e m o r a l n y e g a l i t a-
r y z m ?

("Aneks" nr 37/1985, s. 21-22)

Sądzę, że i premier Mazowiecki i Krzysztof Czabański zanim zaczną
straszyć demonem populizmu powinni uważnie przemyśleć te słowa.

Wydaje mi się, że Krzysztof Czabański nie rozumie, że cały problem
nie polega na odkryciu banalnej prawdy, że społeczeństwo polskie musi
zapłacić koszta naprawy, ale na tym, jakie ciężary są nieuchronne
i jak je rozłożyć, i że takiej sprawy nie załatwi się żadną ogólną
formułą i za jednym zamachem. Nie każdy protest przeciw obniżaniu
poziomu życia jest równoznaczny z żądaniem absolutnej równości. Żaden
związek zawodowy nie może, nie tracąc wiarygodności, zaaprobować po-
stulatu Krzysztofa Czabańskiego i nie sądzę, aby taka niezgoda
usprawiedliwiała oskarżenie o totalitaryzm.

I jeszcze jedna myśl Krzysztofa Czabańskiego:

Bez przejrzystej i szczerej polityki rządowej społeczeństwo będzie
podatne na demagogię.

Dziwne to i osobliwe postawienie sprawy. Tworzy ono obraz następu-
jący. Z jednej strony jest rząd, który może mieć program klarowny lub
nie. Z drugiej - populistyczni demagodzy. A przecież pełny opis powi-
nien wyglądać inaczej. Zła polityka rządu rodzi krytykę, zawierającą
programy dobre i niedobre. Rząd, który prowadzi złą politykę, zasługu-
je na krytykę na pewno nie mniejszą niż twórcy demagoficznych progra-
mów. Nie można stosować dwóch miar - dla oceny rządu jednej, a dla
jego krytyków drugiej.

Tymczasem Krzysztof Czabański oświadcza:

za populizmem stoją totalitaryści, a u kresu wyrzeczeń proponowa-
nych przez rząd Mazowieckiegomoże być demokracja.

Trudno to zrozumieć. Nie ma jeszcze klarownego programu rządowego,
ale należy wierzyć czy zakładać możliwość pomyślnego wysiłku. Drugą
stronę oskarża się o totalitaryzm bez żadnego konkretnego zarzutu,
zakładając fałszywie, że przeciwnicy rządu są programowo jednorodni.
A zatem jedyną szansą Polaków jest zdrowie rządu premiera Mazowieckie-
go. Jeżeli upadnie, jesteśmy zgubieni. Czy nie za dużo wazeliny na tej
jedynej drodze do demokracji ? Na ogół stosuje się ją w podróżach
w przeciwnym kierunku.

Stawiając swoim przeciwnikom zarzut ukrytego totalitaryzmu, Krzysz-
tof Czabański zdaje się nie zauważać jak słabe ma do tego prawo.
Uczestnik ruchu, który podpisał zbiorową deklarację lojalności wobec
władzy komunistycznej, a więc zaakceptował najgroźniejszą i wciąż żywą
formę totalitaryzmu, oskarża o totalitaryzm tych, którzy tego nie
zrobili.

Janusz Golichowski

/SW Trójmiasto/

----------------------------------------------------------------------

PRÓBY URYNKOWIENIA I KONTRYBUCJE

Gdy następuje zmiana właściciela lub zarządzającego jakąś jednostką
gospodarczą, zazwyczaj zdający i przyjmujący wykonują czynności zwane
np. remanentem lub inwentaryzacją zdawczo-odbiorczą. A jeżeli zdający,
z takich czy innych powodów, nie ma na to możliwości lub chęci, wtedy
czyni to sam przejmujący.

W wypadku przejmowania gospodarki państwowej jest to czynność nie-
wątpliwie skomplikowana, niemniej jednak konieczna. Aby zarządzać
sprawnie trzeba wiedzieć czym się zarządza. Może się przecież okazać,
że poprzednia grupa właścicieli czy zarządców coś będzie się starała
ukryć lub nie przekazać, być może zechce nie ujawniać serwitutów
świadczonych niejawnie innym podmiotom gospodarczym. Nie podjęcie pró-
by sporządzenia raportu zdawczo-odbiorczego może nasuwać przypusz-
czenie, że następna ekipa zarządców chce takie serwituty (czasem zwane
kontrybucją) utrzymać.

A tak się składa, że dotychczas nie ma żadnej wzmianki o potrzebie
sporządzenia takiego raportu o stanie państwa, o stanie polskiejj
gospodarki. Wziąwszy pod uwagę fatalną kondycję tejże gospodarki, jest
to sprawa bardzo zastanawiająca. Pozwala bowiem snuć szereg mniej lub
bardziej trafnych domysłów. Jednym z nich jest następujące przypusz-
czenie.

W czasie obrad wysoko umawiających się stron w Magdalence, obok za-
pisu o przyznaniu fotela prezydenta i dwu kluczowych tek ministerial-
nych (MON i MSW) stronie komunistycznej, ustalono również, że nie
zostanie ujawniona kontrybucja, którą świadczy PRL na rzecz sowieckie-
go imperium. W wyniku natomiast sporządzenia raportu o stanie państwa
uzyskany obraz rzeczy niewątpliwie zweryfikowałby hipotezę o trwaniu
i rozmiarach ewentualnej kontrybucji. Zwłaszcza miarodajna byłaby tu
sytuacja w energetyce, gospodarce żywnościowej, niektórych gałęziach
przemysłu wydobywczego i przetwórczego.

Jakie są przesłanki pozwalające sądzić, że kontrybucja na rzecz
Sowietów rzeczywiście przez Polskę jest opłacana.

1. Wymiana handlowa między tymi krajami oparta jest o przelicznik
zwany rublem transferowym, którego wartość została określona raczej
dowolnie na ok. 1,5 dolara (w transakcjach wolnorynkowych dolar stano-
wi ekwiwalent 6 do 1O rubli). Takie założenie pozwala na przekazanie
stronie sowieckiej wartości około 1O miliardów dolarów w ramach
rocznej wymiany towarowej. Kwotę tę łatwo obliczyć z oficjalnie znanej
wielkości wymiany handlowej.

2. Udział Polski w utrzymaniu półmilionowych garnizonów armii sowiec-
kiej okupującej nasz kraj. Wielkość tego dofinansowania trudno
określić, ale niewątpliwie mierzy się ją w miliardach dolarów w czasie
jednego roku.

3. Pomoc gospodarcza udzielana przez Polskę niektórym krajom pozosta-
jącym w strefie wpływów sowieckiego imperium, jak Kuba, Nikaragua,
Angola, od dawna szacowana jest na 3 miliardy dolarów rocznie.

4. Znaczna część naszej produkcji rolnej i przemysłowej jest przechwy-
tywana przez wyspecjalizowane służby instytucji sowieckich działa-
jących w Polsce i wywożona z terenu naszego kraju. Zwykłe trudności
polskiego nabywcy w zaopatrzeniu w określone produkty pojawiają się po
komunikatach prasowych na temat braków tych produktów na rynku sowiec-
kim (np. cukier).

Łączną wielkość kontrybucji można oszacować na 15-25 miliardów
dolarów rocznie czyli 1 do 1,5 tysiąca dolarów na jednego pracującego
w polskiej gospodarce. Jest to wielkość olbrzymia zważywszy, że średni
zarobek kształtuje się na poziomie 25O.OOO zł miesięcznie, czyli około
36O dolarów w skali rocznej.

Te właśnie zjawiska, a nie wydumany nawis inflacyjny, są jak wyda-
je się, istotną przyczyną naszego kryzysu. I jak w tym świetle
należałoby oceniać grupę ludzi odpowiedzialnych za polską politykę,
która stara się pauperyzować społeczeństwo, jednocześnie rezygnując
służalczo z ujawnienia rozmiaru sowieckiej grabieży ?

Czy można urynkowić gospodarkę bez próby urynkowienia najbardziej
istotnej pozycji tejże gospodarki, jaką niewątpliwie jest praca ludz-
ka ? Pozytywna odpowiedź na ostatnie pytanie świadczyłaby jedynie
o specyficznym poczuciu humoru odpowiadającego.

Jedno jest pewne. W ekonomicznie zrujnowanym kraju, jakim jest
Polska, tak wysoką kontrybucję można płacić wyłącznie wtedy, gdy się
uda podstawową część społeczeństwa utrzymać na skandalicznie niskim,
głodowym poziomie płac. Od nas zależy, jak długo z tym stanem będziemy
się godzić.

Grudzień 1989 r. Leopold

/"Zamek", wydanie nadzwyczajne/

----------------------------------------------------------------------

ROZMOWA Z ANDRZEJEM GWIAZDĄ

"Wiatr od Morza": Jest pan jednym z twórców porozumień sierpniowych,
które dały początek "Solidarności", największemu
w historii Polski ruchowi związkowemu i społecznemu, z którym wiązano
tak duże nadzieje. Od tego czasu minęło dziewięć burzliwych lat. Stan
wojenny, delegalizacja, osiem długich lat w podziemiu. Przez ten czas
zarysowały się bardzo wyraźne podziały w związku. Część opozycji
wzięła udział w obradach i podpisaniu porozumień przy "okrągłym sto-
le". "Solidarność", na której czele stoi Lech Wałęsa została ponownie
zalegalizowana. Jak pan sądzi, czy zgoda komunistów na powtórne zaist-
nienie "S" spowodowana była jej siłą, czy słabością?

A.Gwiazda: Nie zapominajmy, że "S" nie była przewidziana w "porozu-
mieniach", zgodzono się tam jedynie na "NSZZ w rejonie
Wybrzeża". "S" powstała 17 września 8O r. decyzją delegatów MKZ-tów
z całej Polski. Nie prosiliśmy komunistów o pozwolenie, nie pytaliśmy
o zgodę. W świetle "porozumień" - "S" była nielegalna. Lecz nikt się
nie przejmował, czy zostaniemy uznani za przeciwnika legalnego, czy za
nielegalnego. "Solidarność" miała siłę i ducha walki. Mogła się niele-
galnością nie przejmować. Gdy potem okazało się, że status "legal-
ności" ułatwi nam operacje administracyjne i obroty finansowe, groźbą
strajku wymusiliśmy rejestrację na naszych warunkach. Taka postawa "S"
wynikała z jej zasadniczych koncepcji ideowych. Koncepcji przejętych
od przedsierpniowej opozycji, z której "S" wyrosła. Realizacja i wier-
ność zasadzie niezależności i programowego odrzucania koncesji było
źródłem zaskakującej siły małej, kilkusetosobowej opozycji przedsier-
pniowej, a potem było źródłem siły "Solidarności"."S" PRL-u, jak ją
dla odróżnienia nazywają, zrezygnowała z tych zasad i to jeszcze na
długo przed 89 r. To wyszło tak jakoś samo z siebie, naturalnie.
Zapewnialiśmy siebie nawzajem, że Związek jest nadal silny, tylko bra-
kuje mu legalizacji. A z czasem, mówiło się wyłącznie o legalizacji,
a przestało się mówić o obronie interesów członków. Jedynym dążeniem,
jedynym celem, stała się legalizacja. Zapomniano już dawno, że lega-
lizacja jest środkiem ułatwiającym administrację. Zapomniano, że
istnienie Związku też nie jest celem, a jedynie środkiem ułatwiającym
walkę o interesy pracowników.

W lutym 1982, w comiesięcznym grypsie z oceną sytuacji, napisałem
"Stan wojenny będzie zniesiony wtedy, gdy będzie tak dobrze, że będzie
musiał być zniesiony, lub wtedy, gdy będzie tak źle, że będzie mógł
być zniesiony". To samo dotyczy legalizacji. "S" mogła albo zmusić
reżim do legalizacji, gdyby była silna, albo się o legalizację ubie-
gać. Lecz w tym drugim przypadku, musiał być spełniony warunek, by "S"
była słaba.

Aby spełnić ten warunek, KKW w 1987 r. posunęła się aż do próby
rozbicia "S" na izolowane, zakładowe związki zawodowe Niestety, do tej
akcji przyłączyła się i Komisja Praworządności i "Solidarność Walczą-
ca" i PPS. Jedynie załogi pozostały wierne "Solidarności" i zbojkoto-
wały próbę rozbicia. Zaledwie około 1OO komitetów zgłosiło się do
rejestracji. Mimo to, akcja ta poderwała zaufanie do "S" i poważnie ją
osłabiła. To też gdy w Magdalence (rządowej willi gdzie ustalano jakie
wyniki ma przynieść "okrągły stół") zaproponowano rejestrację autono-
micznych związków zawodowych pod nazwą "S", gen Kiszczak orzekł, że to
nie ma sensu i polecił rejestrować jeden związek z krajowym kierow-
nictwem. Reżim zdecydował się rejestrować słabą "S", by w ten sposób
zakonserwować, utrwalić jej słabość.

"Wiatr od Morza": A wię komuniści nie stracili władzy, mają swojego
prezydenta, który ma uprawnienia prawie nieograni-
czone. "S" podaje, że formowała rząd, a przecież część tek ministe-
rialnych przypadła z klucza PZPR. Ostatnio wicepremier Balcerowicz
ogłosił projekt programu gospodarczego. Czy pana zdaniem społeczeństwo
powinno na podstawie powyższego zaufać temu rządowi, uznać szansę jaka
przed nim stoi i wziąć się do roboty? Jak pan ocenia szanse tego
rządu?

A. Gwiazda: Szanse i zakres kompetencji tego rządu zostały ustalone
w Magdalence. Niewiadomo przez kogo ale napewno nie przez
"S", gdyż członkowie "S" w ogóle o tych naradach nie byli powiado-
mieni.

A więc i premier i wszystkie "teki" pochodzą z tego samego Magdalenko-
wego klucza. Klucz ten przydzielił wszystkie stanowiska decyzyjne
komunistom, a "opozycji" stanowiska raczej malowane, jak minister-
stwo partii politycznych lub ministerstwo (spadających) płac. Stano-
wiska, na których się nie rządzi, ale łatwo się skompromitować.

"Program" przedstawionyy przez Balcerowicza szokuje bezczelnością
i pogardą dla społeczeństwa. Członek PZPR od 1969 r. laureat trzech
państwowych nagród, wykładowca Instytutu Podstawowych Problemów
Marksizmu-Leninizmu przy KC PZPR, a obecnie wicepremier, zapowiedział,
że rząd jeszcze przez rok będzie podnosił ceny w dotychczasowym tempie
a w następnych latach nieco wolniej. Natomiast cały wysiłek rządu sku-
pi się na zamrażaniu płac. Wicepremier nie potrafił odpowiedzieć,
w jaki sposób zamierza, dążąc do nędzy i bezrobocia, osiągnąć poprawę.
Aktualnie "program" Balcerowicza rozkłada gospodarkę. Już dzisiaj
widać wyraźne symptomy upadku. Z braku pieniędzy przerywa się prace
projektowe i badawcze. Za pół roku należy się spodziewać zamierania
produkcji i zapowiedzianego przez rząd bezrobocia.

Znaczy to tylko jedno - ten rząd nie ma żadnego programu. A jeśli to
uznać za program, jest to program dla masochistów.

"Wiatr od Morza": Pan się kojarzy jako związkowiec. Lech Wałęsa jako
przewodniczący Związku, wypowiedział się w "Tygod-
niku Gdańskim", że on nie wie, czy w tej chwili silna "S" jest rze-
czywiście potrzebna i czy nie lepiej poczekać do czasów, kiedy będzie
dobrze, a wtedy zbudujemy związek taki, na jaki będziemy mieli ochotę.
Jak pan uważa, czy w tej chwili "S" jako związek powinna być silna?
Jak pan by zrobił na miejscu Wałęsy?

A. Gwiazda" W 1981 składaliśmy i Wałęsa i ja przysięgę na wierność
statutowi "S", przysięgaliśmy bronić interesów członków
Związku i budować, umacniać jego siłę. Ale to sprawa sumienia i wybor-
ców.

Warunkiem legalizacji "SS-PRL" była jej słabość. Więc p. Wałęsa stara
się wywiązać z obietnic złożonych w Magdalence. Lecz argumentuje tu
bez sensu.

Gdy będzie dobrze, związek zawodowy nie będzie potrzebny. Nie będzie
miał co robić. Silny związek potrzebny jest wtedy, gdy jest źle. Mało
tego, silny związek niezbędny jest w czasie reform, zmian własnoś-
ciowych, zmian politycznych. Bez silnego związku zawodowego te
wszystkie zmiany skończą się na kolejnych ograbianiach pracowników
i na tym ugrzęzną. Kieszeń bezbronnego przcownika jest najłatwiejszym
źródłem funduszy dla każdego rządu, niezależnie od koloru. Zwolenni-
kami słabych związków zawodowych są wyłącznie ci, którzy zamierzają
z kieszeni pracowniczej coś wyciągnąć.

"Wiatr od Morza": Mówi się, że kryzys uderzy w warstwy średnie, nato-
miast mnie się wydaje, że w Polsce ludzi średnio
zamożnych jest niewielu, natomiast ludzi biednych, mimo iż uważa się
ich za przedstawicieli klasy średniej jest ogromna większość. Czy wła-
dza, czy ten rząd może wymagać od nich, aby się jeszcze czegoś
wyrzekli?

A. Gwiazda: Zanim tłusty schudnie, to chudy zdechnie - mówi stare
przysłowie. "Warstwa średnia" to u nas nomenklatura, nie-
liczni właściciele warsztatów i chłopi. Obecnie "warstwy średnie" stać
na samochód za 5O milionów i sweterki po 47O tysięcy. A zwykli mają
łzy w oczach w sklepie spożywczym, zwykli ludzie stoją od godz. 4-tej
pod sklepem, by kupić chleb po 9O zł. Zepsute mięso zjadają psy lub
wywozi się go do Związku Radzieckiego, bo zwykłych ludzi nie stać by
go kupić.

Tych ludzi wzywa się do wyrzeczeń, byle były reformy. Obiecuje się, że
w wyniku naszych wyrzeczeń zrobi się reformy, które doprowadzą do bez-
robocia i takiej nędzy, że głodujących będzie się utrzymywać przy
życiu za pomocą kuroniówki czyli jałmużniczej zupki. Na tę zupkę ma
się złożyć społeczeństwo, bo rząd nie ma pieniędzy.

No właśnie, jak jest z pieniędzmi? System komunistyczny został pomyś-
lany tak - pracownik dostaje do łapy tylko małą część zarobków, na
drobne wydatki. Pozostałą część zarobków otrzymuje od państwa w pos-
taci dotacji do tanich mieszkań, tanich stołówek, tanich przejazdów,
darmowych leków, przedszkolii, wczasów oraz do cen artykułów, które
państwo uzna, że powinny być tanie. Pieniądze na te dotacje miały po-
chodzić z olbrzymich podatków, które płaciły zakłady pracy. Państwo po
cichu wycofywało dotacje, lecz nie zmniejszało podatków. Teraz mydląc
ludziom oczy wolnym rynkiem, rząd zapowiada cofnięcie wszelkich
dotacji. Zapomina tylko cofnąć podatki ściągane na te dotacje.

Spośród wielu różnych podatków, które mogą być dyskusyjne, jeden nie
podlega dyskusji - podatek obrotowy. Polega na tym, że do ceny rzeczy-
wistej wyrobu dolicza się od 65% do 3OO% podatku.

Szacunkowo, średni podatek obrotowy wynisił około 2OO% - to znaczy, że
dwie trzecie ceny płaconej w sklepie jest dla rządu, a tylko jedna
trzecia dla producenta.

Rząd ma więc fundusze by całkowicie dotować dwie trzecie gospodarki.
Pytanie - gdzie podziewa się dwie trzecie dochodów, pozostaje bez
odpowiedzi za Gomułki, Gierka, Rakowskiego. Mazowiecki też nie zamie-
rza na to pytanie odpowiedzieć.

Odpowiada M. Rajski - 12 mld dolarów kosztują nas "zobowiązania
sojusznicze".

"Wiatr od Morza": Bardzo negatywnie ocenia pan obecne kierownictwo
związku. Ostatnio obserwowałem obrady Porozumienia
Na Rzecz Demokratycznych Wyborów w "Solidarności". Zauważyłem tam, że
sporo kontrowersji wzbudza projekt powołania alternatywnego kierow-
nictwa związku. Co pan o tym sądzi ?

A. Gwiazda: We wrześniu posłałem kolegom list tej treści - "Oświad-
czam, że nie czuję się członkiem "Porozumienia na rzecz
wspólnych wyborów" NSZZ "Solidarność" i organizacji zarejestrowanej
17 kwietnia 89 r. pod taką samą nazwą. Wypowiedzi wszystkich uczest-
ników spotkań świadczą, że uważamy te organizacje za odrębne, więc
wspólne wybory są niemożliwe bez zjazdu zjednoczeniowego.

Uważam, że powoływanie nowych struktur może być oparte wyłącznie
o jawne i wyraźne założenia programowo-ideowe. Wszelkie struktury two-
rzone gabinetowo mogą się okazać kolejnym wybiegiem wobec załóg.

"Wiatr od Morza": Czyli trzeba by zacząć od dołu? Będą wybory w związ-
ku, w związku Wałęsy, czy myślał pan w ogóle aby wziąć udział w wybo-
rach? Wielu ludzi uważa, że nie byłby pan w nich bez szans.

A. Gwiazda: Wejście do organizacji już ukształtowanej daje marne szan-
se jej zmiany. Mimo że jest tam większość ludzi uczciwych
i wiernych członków "S". Lecz związki branżowe CRZZ-tu tworzyli ci
sami ludzie, którzy zrobili "S". Ludzie z zapałem, uczciwi, odważni,
zdolni do poświęceń, solidarni. Lecz w CRZZ te cechy się nie ujawniły,
do tego potrzebna była nowa, własna struktura. Potrzebna była "Soli-
darność". W 8O roku ludzie z maszynami do pisania siedzieli na scho-
dach, na dole w samochodach, czekali, że może będzie coś do roboty, że
może będą potrzebni, czekali godzinami. A w "Neo-Solidarności" brak
ludzi do pracy! Czy to się da zmienić?

Skuteczność działań od środka jest pozorna. To nie prawda, że nieobec-
ni nie mają racji. W naszej smutnej historii najnowszej okazuje się,
że rację mieli wyłącznie nieobecni. Być może dla "Solidarności" i jej
członków więcej można zrobić z zewnątrz, bez konieczności wikłania się
w wenętrzne intrygi i spory.

I jeszce jedno. Chcąc wziąć udział w wyborach, musiałbym zapisać się
do "S-PRL-u", wypełnić deklarację członkowską. Nie mogę pozbyć się
uczucia, że byłaby to zdrada wobec "Solidarności".

"Wiatr od Morza": Czyli powrót do Wolnych Związków Zawodowych?

A. Gwiazda: WZZ-y wybuchowo rozrosły się do 1O milionowej "S"- dla
mnie jest to to samo. W każdym razie, trzeba znów zaczynać
niemal od początku. Po CRZZ-ach organizujących pochody 1-majowe
i współzawodnictwo pracy, po "NeoS" organizującej wybory i wyrzecze-
nia, trzeba ludziom znów przypomnieć - czym jest związek zawodowy
i jakie stawia sobie zadania.

"Wiatr od Morza": W 8O i 81 roku spożycie alkoholu zmalało. Dziś tłum
nie oblega siedziby "Solidarności", a sklepy monopo-
lowe...

A.Gwiazda: W 8O roku ludzie zbudowali sobie "S" i znaleźli w niej pole
aktywności, towarzyszy walki, wiarę we własne siły i wielką
nadzieję. "Konstruktywni" latami odbierali ludziom nadzieję i wiarę
w zwycięstwo - przekonując, że poprawa jest niemożliwa. "Solidarność
89" zrezygnowała z walki i wyrzekła się strajku, swej jedynej broni.
Wzywa do bierności w sprawie cen i płac. Jedyną propozycją aktywności
jest zwiększanie wysiłku w pracy i zwiększanie czasu pracy. A ludzie
wiedzą, że to nie jest "droga wyjścia z kryzysu".

"Wiatr od Morza": Czy pan widzi taką drogę ?

A. Gwiazda: Zastanówmy się najpierw jak w kryzys weszliśmy? Na czym
ten kryzys polega? Napięta sytuacja w produkcji w roku 8O
uległa w 81 znacznej poprawie. Skrócenie czasu pracy i podniesienie
ceny robocizny zmusiło administrację do uporządkowania gospodarki
i przygotowania jej do spełnienia następnych żądań płacowych. Wtedy
wiedzieliśmy o stanie gospodarki więcej niż obecnie rząd i sejm razem
wzięte. To dawało podstawy do planowania działań. Wtedy drogi
"wyjścia" były jeszcze względnie proste. Stan wojenny przekreślił te
możliwości. Pod osłoną czołgów wprowadzono około 3-krotne podwyżki
cen. Podwyżki te dały wzrost dochodów przedsiębiorstw o 469% /"Polity-
ka"/. Tak właśnie weszliśmy w kryzys. W następnych latach kontynuowano
windowanie cen, spadały dochody społeczeństwa, rosły dochody "skarbu",
pogłębiał się kryzys. Co obecnie lansuje się jako drogę wyjścia"? Nowe
i nowe podwyżki cen! Czyli z kryzysu mamy wyjść, stosując takie same
metody, które do kryzysu doprowadziły. Przecież to absurd. "Kryzys" -
to nadmierne obciążenie gospodarki na rzecz "systemu", niemożliwe więc
jest "wyjście" we współpracy z komunistami. Poprawę można osiągnąć
tylko w drodze odebrania im zysków ciągniętych z Polski. Mamy zatem
dwie drogi - niepodległość lub autentyczne Związki Zawodowe.

"Wiatr od Morza": W tej chwili można zaobserwować taką taktyczną za-
grywkę nomenklatury komunistycznej - przejmuje się
różnymi akcjami gospodarczymi przedsiębiorstwa. Tworzy się spółki
z kierowniczym udziałem dyrektora, sekretarza partii, przewodniczącego
OPZZ-towskich związków zawodowych, jednocześnie pracownicy nie mają
szans wejścia do takiej spółki.

A. Gwiazda: Przecież osoby tworzące spółki nie wnoszą do nich żadnego
kapitału. "Spółka" nie mając majątku, narzędzi a nawet
pracowników, może wyłącznie pasożytować na zakładach państwowych.
W skład "spółki" musi więc wchodzić dyrektor, który pozwoli by powie-
rzone jego pieczy maszyny i narzędzia wykorzystywać w interesie
"spółki" oraz urzędnicy administracji państwowej i politycznej, którzy
go osłonią przed odpowiedzialnością. Wykorzystywanie stanowiska
w prywatnym interesie jest jedynym udziałem w prywatnym interesie jest
jedynym udziałem w "spółce".

Zwykły pracownik nie może wnieść takiego udziału i dlatego nie może
być członkiem "spółki". Znamy bez liku przykładów. Np. dyrektor portu
założył spółkę "Usługi Morskie", ale ta spółka nie miała ani portu,
ani dźwigu, ani magazynu, ani nawet łopaty. Nie miała też pracowników.
Więc "Usługi Morskie" podejmowały się rozładunku, po czym rozładunek
zlecano Portowi, naliczając odpowiedni procent. Dyrektor fabryki
wentylatorów, która jest monopolistą, założył spółkę, której sprzedaje
całą produkcję swej fabryki. Jak ktoś chce kupić wentylator, musi go
kupić od spółki, oczywiście po wyższej cenie. Kuroń zachwyca się, że
spółki są szkołą menadżerów dla przyszłej polskiej gospodarki. Nie daj
Boże, byśmy polską gospodarkę mieli budować na takich ludziach.
Przecież spółki to szkoła złodziei i gangsterów.

Lecz nam się wmawia, że przez spółki i uwłaszczenie nomenklatury doj-
dziemy do demokracji i kapitalizmu. Ideologią, zasadą kapitalizmu jest
zniesienie wszelkich przywilejów. Liberalizm akceptuje nierówność
ekonomiczną, nie godzi się na przywileje.

Uwłaszczenie nomenklatury odbywa się dokładnie przeciwnie do zasad
kapitalizmu. Nomenklaturę uwłaszcza się w drodze rozszerzenia dotych-
czasowych przywilejów politycznych na sferę ekonomiczną.

W ten sposób można utworzyć klasę właścicieli, ale nie oznacza to
drogi do demokracji. Hitlerowskie Niemcy były krajem kapitalistycznym,
ale demokracji próżno by tam szukać. W krajach demokratycznego
kapitalizmu, takich jak USA czy RFN, gwarantem własności prywatnej
jest społeczeństwo. Przekonanie społeczeństwa, że własność jest nabyta
zgodnie z umową społeczną, zgodnie z prawem, stwarza gwarancje
nienaruszalności własności.

Kto stanie się gwarantem własności nabytej przez nomenklaturę? Społe-
czeństwo nie zaakceptuje własności nabytej w drodze przywilejów
i zwykłego złodziejstwa. Gwarantem tak nabytej własności może być tyl-
ko policja i autorytarne państwo. Ta droga może nas tylko zaprowadzić
do nowej dyktatury. Jeśli nie będzie to już dyktatura komunistyczna,
będzie to jednak dyktatura podległa imperialnej eksploatacji Związku
Radzieckiego.

Jeżeli chcemy budować kapitalizm, musimy budować go zgodnie z jego
zasadami. Jest tylko jedna droga - zniesienie przywilejów i uczciwe
dorabianie się, oszczędzanie. Aby normalny pracownik najemny mógł
oszczędzać konieczne jest - podniesienie zarobków, stabilizacja pie-
niądza i stabilność prawa. Uważam, że aby osiągnąć zmianę systemu,
zmiany polityczne, gospodarkę rynkową i to wszystko, co nam "Neo-So-
lidarność" wraz z komunistami obiecuje, należy podjąć działania wręcz
przeciwne do tego co się teraz robi. Należy ustabilizować ceny - przy
państwowej własności jest to sprawa jednego dekretu. A następnie pod-
nosić płace tak długo aż dochody pozwolą na oszczędzanie - tak zwaną
akumulację pierwotną. Znanych i sprawdzonych jest kilka niezawodnych
sposobów, żeby ludzie nie przejadali całych zarobków, lecz znaczną ich
część inwestowali.

Dopiero wtedy można wystawić akcje na sprzedaż. Ale akcje ludzie muszą
sobie kupić a nie dostać w prezencie. Żeby ich potem nie sprzedawali
za butelkę piwa.

Narazie idziemy w przeciwnym kierunku. Zmierzamy politycznie do innej
dyktatury a ekonomicznie do rezerwuaru bogactw naturalnych i bardzo
taniej siły roboczej dla rekinów zachodnich i superrekina wschodniego.

Cały ten proces odbywa się pod osłoną "demokratyzacji". Komuniści wo-
bec trudnej sytuacji cofnęli się i osłonili dymną zasłoną 35 procen-
towego sejmu i "opozycyjnego" premiera. Ale to, że ich nie widać,
wcale nie oznacza, że ich nie ma. Są, przegrupowują się, szykują się
do kontrataku.

Po "S" i stanie wojennym komuniści utracili wiarygodność i zdolność
propagandy. Utracili minimummm zaufania konieczne dp rządzenia. Już
w 1985 stało się jasne, że będą musieli szukać sojuszników za każdą
cenę. Sojuszników spośród opozycji. Powstało pytanie kogo wybiorą, bo
opozycja nie będzie jdnolita.

Tu trzeba się cofnąć daleko w czasy zaborów. W Polsce, ze względu na
niewolę, był taki układ, że mniej więcej 9O% prawicy, to jest Endecja
i podobne im ugrupowania programowo zakładały kolaborację z okupantem
czy zaborcą. 1O% prawicy było tą prawicą honorową i współpracę
nazywano zdradą. Odwrotnie na tak zwanej lewicy z PPS-em i Piłsudskim
na czele. 9O% formacji lewicowych łączyło program niepodległości
i działań przeciwko okupantowi z programem społecznym. 1O% lewicy to
SDKPiL o kierunku internacjonakistycznym. I ten podział jest teraz
w jakiś sposób też odtwarzany. Powstała neoendecja, jest PPS, dwa
PPS-y zresztą. Jest kilka ugrupowań, ale główny podział nie biegnie
według różnicy poglądów. Generalnym problemem jest to czy się zakłada
współpracę z systemem czy nie.

W 1985 analizowaliśmy różne układy, różne możliwe kombinacje pod kątem
interesów komunistów. Ich naturalnym sojusznikiem są kierunki zbliżone
do endecji, jako tego klasycznego nurtu ugody z okupantem. Tam powinni
szukać sojuszników i z nimi zawierać porozumienie,również z pewnymi
ugrupowaniami chadecji. Pozostawiliby jednak wówczas na boku lewicę.
Otóż cechą prawicy jest to, że nie umie wyartykułować interesów
społecznych. Są to kierunki polityczne reprezentujące zawsze raczej
interesy właścicieli. Za lewicę uważało się te ugrupowania, które
umieją wyartykułować interesy ludzi biednych, czyli w tym wypadku
pracowników, w tej chwili prawie całego społeczeństwa. I z naszych
ćwiczeń wynikło, że w interesie komunistów jest zawrzeć porozumienie
z ugrupowaniami postrzeganymi jako lewica. Skompromitować je i wtedy
zawrzeć porozumienie ze spadkobiercami endecji, swymi programowymi
partnerami "porozumienia i dialogu". Być może zmiany w redakcji
"Tygodnika Solidarność" są jaskółką tego procesu. By móc skompromito-
wać opozycję, konieczne było wciągnięcie jej do współodpowiedzialności
i współrządzenia.

Opozycja, choć konstruktywna, wiedziała czym to grozi i opierała się.
Wtedy Jaruzelski powierzył misję stworzenia rządu Kiszczakowi. I cała
"stołowa" opozycja z Wałęsą na czele zawrzała z oburzenia, odsądziła
Kiszczaka od czci i wiary, odwołała się do Narodu i stanu wojennego.
Dlaczego? Przecież jeszcze niedawno TV pokazywała nam jak Kuroń
z Michnikiem i Kiszczakiem suszą do siebie zęby nad filiżanką kawy czy
lampką winA w kuluarach "okrągłego stołu". Jeszcze trzy dni wcześniej
Wałęsa chwalił Kiszczaka - Jest to człowiek otwarty, z którym
rozmawiamy, twórca okrągłego stołu. I nagle taki atak! Otóż Kiszczak
zaczął formować rząd z komunistów i tej części opozycji, która została
o okrągłego stołu odsunięta, mimo że pragnęła tam zasiąść. Zapanowała
panika. Jak to, my w sejmie a oni w rządzie? Rząd z nimi, bez nas? Był
to argument nie do odrzucenia. To był szantaż i przynęta zarazem,
którą musieli połknąć.

Tak wię opozycja zafirmowała rząd komunistów. Lecz komuniści skromnie
pomniejszają swój udział. Sami nazywają ten rząd opozycyjny, twierdzą,
że to oni są w opozycji. Równolegle w kraju, w gospodarce wywołuje się
chaos. Cała odpowiedzialność ma spaść na opozycję. Sądzę, że komuniści
realizują swój wielki plan polityczny. Stracili już nadzieję, że
uzyskają zaufanie, że Polacy ich znowu polubią. Pozostało im tylko
jedno, wykazać, że inni, że opozycja nie jest lepsza od komunistów.
Obalić przekonanie, że każdy, byle nie komunista, będzie rządził
lepiej. Być może w tym celu będziemy mieli kilku opozycyjnych pre-
mierów, kilka podobnych rządów. By pokazać, że nie tylko Mazowiecki,
że inni też nie potrafią. Że jest obojętne dla interesów społeczeń-
stwa, czy rządzą komuniści, czy opozycja.

Jeśli to się komunistom uda, skutki rozciągną się na pokolenia.

Andrzej Gwiazda

/"Wiatr od Morza"/

----------------------------------------------------------------------

BYŁ TO KAMUFLAŻ PROPAGANDOWY

(wywiad z Jerzym Jaśkowskim)

Dr nauk medycznych Jerzy Jaśkowski pracuje w Akademii Medycznej
w Gdańsku. Jest autorem opracowania pt. "Źródła i skutki działania
promieniowania jonizującego na człowieka" opublikowanego przez Fran-
ciszkański Ruch Ekologiczny w Gdańsku w styczniu 1989 roku. 5 listopa-
da udzielił wywiadu dla niezależnego miesięcznika "Poza Układem".

Poza Układem: Opinia publiczna w Gdańsku została uspokojona infor-
macją, że jakkolwiek nie zapadła jeszcze ostateczna de-
cyzja, budowa Żarnowca została wstrzymana.

Jerzy Jaśkowski: Był to typowy kamuflarz propagandowy. Równocześnie
cały czas trwały zakulisowe rozmowy na temat sposobów
dalszej kontynuacji. W lutym Departament Energetyki przeprowadził
wstępne rozmowy z firmami takimi jak Westinghaus, Siemens, Electric de
France w sprawie udzielenia kredytu w wysokości 5-7 mld dolarów
gwarantowanego przez rząd, na kontynuację rozwoju energetyki jądrowej
w Polsce. Pod koniec maja w Moskwie powstało konsorcjum międzynarodowe
zrzeszające wszystkich producentów i użytkowników energetyki jądrowej
w Europie, łącznie z USA i ZSRR, w celu, jak to określono, wzajemnej
pomocy. Rzeczywistym celem jest blokowanie informacji na temat
prawdziwych kosztów i skutków działania energetyki jądrowej.

"PU": Czy sytuacja nie zmieniła się w czasie obrad "okrągłego stołu"?
Pan uczestniczył w tych rozmowach.

J.J.: Nie tylko nie zmieniła się - uległa zaostrzeniu. Rząd jedynie
zobowiązał się do lipca przedstawić warianty rozwoju energetyki
w Polsce z uwzglęnieniem zasobów własnego gazu. Wspominam o tym,
3
ponieważ udokumentowane zasoby gazu wynoszą 176 mld m gazu a oszaco-
wane są na 6OO mld. Natomiast roczne wydobycie spadło z 1O do 5 mld.
Zależnie od szacunków, gazu wystarczy nam na 1OO-2OO lat. Nie wiemy,
dlaczego został wstrzymany plan "Wisła" zatwierdzony przez Sejm i KC
PZPR w 78 r. Nie wiemy dlaczego nadal nie ma zezwolenia na budowę pry-
watnych elektrowni pomimo, że wg danych Instytutu Meteorologii ok. 5O%
powierzchni kraju ma warunki do rozwoju energetyki wiatrowej.

"PU": Co jest przyczyną tych oporów teraz, kiedy mamy już tzw. soli-
darnościowy rząd?

J.J.: Przyczyny są dwie. Dwa miesiące bezkrólewia czyli w ogóle brak
rządu i niepewność decydentów spowodowały, że tego planu do dzi-
siaj nikt nie opracował. Rząd nie dysponuje żadnymi wiarygodnymi
opracowaniami, które mogłyby być podstawą do jakichkolwiek ruchów, do
opowiedzenia się za tym lub innym kierunkiem rozwoju energetyki w naj-
bliższych 2O latach.

Po drugie - o tych sprawach decydują ci sami ludzie, co poprzednio.
Zmienił się minister, natomiast wszystkie szczeble departamentu
pozostały te same. Najlepiej można to było zaobserwować na komisji
KERM-u, powołanej do spraw rozwoju energetyki jądrowej. Po stronie
rządowej byli ci sami eksperci, którzy byli naszymi przeciwnikami przy
"okrągłym stole", np. prof. Frynkiewicz czy Winiecki.

"PU": Pan uczestniczył w rozmowach tej komisji?

J.J.: I tak i nie. Byłem przy pierwszych rozmowach. Natomiast przy
ostatniej nie zostałem już zawiadomiony o posiedzeniu.

"PU": Podobno Giscard d'Estaigne zainteresowany jest nie tylko dosta-
wami żywności do Polski, ale również kontynuacją budowy elek-
trowni w Żarnowcu.

J.J.: Prawdopodobnie jego wizyta spowodowała zmianę stanowiska rządu.
W poufnych rozmowach rozpatrywano możliwość udzielenia kredytów
przez Francję na zakup urządzeń bezpieczeństwa i innych do I etapu bu-
dowy elektrowni jądrowej. Za jego kadencji wybudowano we Francji wiele
elektrowni jądrowych. W 1981 roku doszedł do władzy Mitterand i ten
rozwój się skończył, gdyż jest po prostu nieopłacalny. Francja wraca
do ropy naftowej i węgla. Wg planów rządowych w 199O roku udział ener-
gii z elektrowni jądrowych nie powinien przekraczać 2O%. Zadłużenie
El. de France wynosi już 9O mld dolarów a roczne dofinansowanie sięga
7 mld dol. Od 1978 roku firma ta nie miała żadnych zamówień. Czyli
krótko mówiąc poszukuje teraz jelenia, który kupi produkowane przez
nią urządzenia. Na Zachodzie nie ma rynków zbytu i inne znane firmy
jak Westinghaus, Siemens i konsorcjum belgijskie są w podobnej
sytuacji.

"PU": Czy u nas też można mówić o czymś w rodzaju lobbyy energetyki
jądrowej ?

J.J.: Oczywiście. Proszę zauważyć, nie mamy energetyki jądrowej, a od
2O lat wpłacamy ponad milion dol. na utrzymanie Międzynarodowej
Agencji Eneregetyki Atomowej po to, żeby kilku panów mogło jeździć na
stypendia. Dostajemy za to raz w roku raport MAEA. Już należymy do
tego konsorcjum, które powstało w Moskwie w maju tego roku. Związane
z tym koszty są rzędu kilku milionów dolarów rocznie. Dla porównania -
w tym roku zabrakło ok. miliona dol. na zakup mleka dka dzieci.

Podam inny przykład. Instytut Badań Jądrowych w Świerku został rozwią-
zany w 1983 roku podobno za działalność solidarnościową, ale prawdziwą
przyczyną była kwestia zakupu reaktorów jądrowych. Jedna grupa
proponowała wybudowanie polskiego reaktora, ponieważ jesteśmy już tak
zaawansowani, że mały, doświadczaly reaktor możemy zrobić sami. Część
pracowników uważała, że powinniśmy zakupić reaktor w Kanadzie lub Nor-
wegii a część, że w ZSRR. W wyniku reorganizacji wszyscy zostali
usunięci z wyjątkiem tych ostatnich. Czołowym przedstawicielem
zwolenników zakupu reaktora w ZSRR jest pan Stwórczewski, który dostał
nominację na docenta po wypadku w Czarnobylu.

"PU": Czyli lobby składa się z ludzi nauki.

J.J.: Tak, Stwórczewski, Dąbek czy Sowiński, to są ludzie, którzy
zostali mianowani docentami po Czarnobylu.

"PU": A w Gdańsku ?

J.J.: W Gdańsku tak samo, np. prof Marecki, który jest kierownikiem
Zakładu Energetyki Jądrowej na Politechnice Gdańskiej. Wielu
ludzi jest zainteresowanych rozwojem energetyki jądrowej, ponieważ
pierwsza bezprawna decyzja o budowie elektrowni jądrowej wywołała cały
ciąg już legalnych decyzji np. powołano ten kierunek na PG. Również
w instytutach PAN-u ludzie dorabiają do pensji przyjmując prace zleco-
ne z przemysłu energetycznego. Wiadomo, ile wynosi goła pensja.
Podobne skutki będzie miało rozpoczęcie budowy elektrowni jądrowej
w Klempiczu. Jak ustalono przy "okrągłym stole", budowę rozpoczęto bez
założeń techniczno-ekonomicznych. Czyli bez jakichkolwiek podstaw
wydano (wg różnych źródeł) od 1O do 17 miliardów złotych na prace
ziemne w puszczy noteckiej. Skutek jest taki, że od roku leży w sądzie
w Poznaniu pozew w tej sprawie. Tak za rządów Rakowskiego jak
i Mazowieckiego nikt w sądzie nie ma odwagi poruszyć tej sprawy.

PU: Czy według Pana opinii u nas jest rzeczywiście taki deficyt ener-
gii ?

J.J.: Według oficjalnych dokumentów przedstawionych przez zwolenników
budowy elektrowni w Żarnowcu Polska jest na 18. miejscu w Euro-
pie pod względem ilości energii elektrycznej na jednego mieszkańca.
Wielka Brytania jest na miejscu 16, taką samą ilościa energii co
Polska dysponują Włochy (różnica wynosi 2O kWh), nieco mniejszą Węgry,
Hiszpania, Portugalia, Irlandia i nikt tam nie słuszał o kryzysie
energetycznym. Natomiast wszyscy wiedzą o kryzysie energetycznym w Ru-
munii i straszy się nas równie drastycznymi co tam wyłączeniami,
tymczasem przeciętnie Rumun ma zaledwie o 2-3% mniej energii niż
Polak. Czyli problem leży nie w ilości energii na głowę mieszkańca
lecz w jej rozdziale. W Polsce społeczeństwo zużywa ok. 2% energii
a przemysł 7O%. Jeśli w tej sytuacji wyłączenie miałoby fotyczyć
głównie społeczeństwa to jest to szantaż energetyków. Nasuwa mi się
jeszcze jedno porównanie. Mamy beczkę bez dna i zamiast dno zatkać,
budujemy ciągle nowe elektrownie.

Jeśli założymy, że trzeba je budować, to inne fakty stają się niezro-
zumiałe. Zabrakło 12 mld złotych na dokończenie elektrowni w Opolu
i 15 mld na Bełchatów. Od roku te inwestycje zostały wstrzymane, a w
tym samym czasie wydano 1OO mld złotych w Żarnowcu. W ciągu ostatnich
3
5 lat zmniejszyliśmy wydobycie gazu o 5 mld m . Energetycy nie biją na
alarm, pomimo, że oznacza to rezygnację z takiej ilości energii, ja-
kiej dostarczyć może 5 elektrowni typu Żarnowiec. Nie wiadomo również
dlaczego zaniechany został plan "Wisła".

PU: Jeśli nie ma deficytu energii to może mamy jakieś planyy eks-
portowe ?

J.J.: Tak, Dysponujemy już dokumentami wstępnej umowy podpisanej
17 sierpnia przez dyr. Fryckiewicza i Torbickiego z Żarnowca
z przedstawicielami Siemensa. Kredyt w wysokości 3OO mln dolarów
spłacany byłby dostawami energii elektrycznej do RFN po cenie poniżej
5 fenigów za 1 kWh, przez okres 5 lat. Aktualnie za 1 kWh w RFN płaci
się 7 fenigów. Założono przy tym, że Żarnowiec będzie pracował 8OOO
godzin rocznie. Jest teoria, gdyż przy tego typu prototypowej i juć
przestarzałej elektrowni, opartej na reaktorze WWR444, nie można
oczekiwać dłuższego czasu pracy w roku już ok. 3,5 tys. godzin. Okres
spłaty będzie więc o wiele dłuższy. Podobne rozmowy prowadzone są z
innymi firmami.

"PU": Mówimy ogólnie o zasadności rozwijania energetyki jądrowej
w Polsce, a mieszkańców Gdańska interesuje jeszcze i to, że Żar-
nowiec jest niepokojąco blisko, że woda w jeziorze Żarnowieckim będzie
chłodnicą dla reaktora i szereg innych problemów związanych z tą
konkretną lokalizacją.

J.J.: Różna jest hierarchia ważności tych spraw. Każda elektrownia
przed rozpoczęciem budowy musi posiadać wstępny raport
bezpieczeństwa. Zamiast raportu Wojewódzkiej Radzie Narodowej
przedstawiono dokumenty zebrane przez grupę ekspertów, która powstała
na wniosek gdańskiej inicjatywy obywatelskiej. Wicewojewoda Langer
zgodził się na powołanie takiej grupy i weszli do niej reprezentanci
Żarnowca. Strona żarnowiecka nigdy nie wywiązała się z zobowiązań
i nie dostarczyła kompletu dokumentów. Np. dokumentacja dotyczyła zu-
pełnie innej elektrowni, zgadzał się tylko typ reaktora. Brak było
całkowicie dokumentacji badań geologicznych. Takie badania wykonano
dopiero w marcu 1988 roku a ostateczna opinia weryfikacyjna prof.
Znioski i doc. Łąckiego pochodzi z maja - czerwca br. Opinia ta zaleca
jednoznacznie wstrzymanie budowy, gdyż elektrownia usytuowana jest na
żywym lub ruchomym, jak określają to geolodzy, uskoku tektonicznym
z gazem w podłożu. (...)

Druga ważna kwestia to odległość od Trójmiasta wynosząca w linii mniej
niż 3O km. W Czarnobylu jest to strefa całkowicie zamknięta,
a przecież nie ma możliwości ewakuacji miliona ludzi. Nikt nigdy
takich planów nie robił.

Projekt oparty jest na starych przepisach z lat 5O-6O i nie przewi-
dziano wież schładzania. Temperatura w jeziorze wzrośnie, co
przyspieszy uwalnianie gazu z podłoża. Skutki tego trudne są do osza-
cowania. Brak obudowy typu "containment", która właściwie jest obo-
wiązkowa od wypadku w elektrowni Three Miles Island. Zdała ona egzamin
w dotychczasowych trzech przypadkach stopienia się rdzenia w elektro-
wniach chronionych tą obudową. W Żarnowcu zastosowano wieżę lokali-
zacji awarii, pomusł francuski sprzed trzydziestu lat, który nigdzie
się nie sprawdził. Robotnicy polscy, którzy remontowali taką wieżę na
Węgrzech opowiadali, że była całkowicie zmurszała na skuetk korozji
i zagrzybienia, ponieważ stalowe półki tej wieży wypełnione są kwasem
borowym. Półki załamały się pod ciężarem robotników, a klapy bezpie-
czeństwa, które w przypadku wybuch powinny otworzyć się w ułamku
sekundy trzeba było ciąć. Taki był stan wieży po dwóch latach stania
bez żadnej awarii. Nie jest to jedyna wada tej wieży. Firma
Westinghaus przerwała kosztowne padania prowadzone prawie przez rok,
gdyż nie udało im się rozwiązać problemu drgań. Wszędzie na świecie,
gdzie zbudowano wieże lokalizacji awarii dodatkowo zastosowano obudowę
typu "cantainment".

"PU": Rosjanie nazywają tę osłonę kapitalisticzeskaja priestrachowka.

JJ: Tak, dlatego, że jeszcze w tej chwili ZSRR nie posiada technologii
budowy takich osłon. Kopuła, która musi pokrywać cały reaktor, ma
grubość 1 m z kilkucentymetrową blachą z jednej i z drugiej strony.

"PU": Opinia publiczna w Gdańsku była poruszona informacjami o pęk-
nięciu płyty pod reaktor. Czy używaliśmy złych materiałów?

J.J.: Nie mam żadnych dokumentow aby to potwierdzić lub zaprzeczyć.
Przyczyna mogła być inna. Wylewkę płyty fundamentowej rozpoczęto
na jesieni 1986 roku. W tym roku zima rozpoczęła się wcześnie i już
24 grudnia przyszły mrozy sięgające -28 stopni i trzymały aż do marca.
Głębokość zamarzania w tym rejonie Polski wynosi 8O cm a grubość płyty
tylko 3O cm. Namioty ocieplające i specjalne dmuchawy zastosowano do-
piero na początku lutego.

Jakość materiałów to odrębny problem. Niezależny od wykonawcy nadzór
PRS nie został dopuszczony do zbadania konstrukcji stalowych znajdu-
jących się w fundamentach. W ubiegłym roku na spotkaniu z wicewoje-
wodą Musiałem przedstawiciel PRS-u opowiadał o przypadkach, kiedy stal
odrzucona przez inspektorów w hucie pojawiła się w Żarnowcu i trzeba
ją było ponownie odsyłać.PRS wszedł na budowę w Żarnowcu dopiero w ma-
ju czy czerwcu 88 roku. Co przedtem robiono w Żarnowcu ze stalą złej
jakości, tego nikt nie wie.

"PU": Czy Szwedzi, którzy mieszkają przecież niedaleko nie czyją się
zagrożeni tą budową ?

J.J.: W sprawach energetyki jądrowej trzeba zaznaczyć o kim się mówi,
gdyż oficjalne stanowiska polityków i opinii publicznej mogą być
różne. W przypadku Szwecji chyba jedno z drugim jest zgodne, gdyż
Szwedzi wystąpili z propozycją zainstalowania kotłów fluidalnych
w polskich elektrowniach węglowych. Koszt tej operacji zbliżony byłby
do kosztów budowy elektrowni w Żarnowcu, a korzyści byłyby dwojakiego
rodzaju:

- radykalnie poprawiłaby się sytuacja ekologiczna w całej Polsce,

- kiedy fluidalne mają sprawność ponad 4O%, podczas gdy nasze 32 %,

Jak wynika z obliczeń, wystarczyłoby zwiększyć sprawność kotłów do
36 %, aby pokryć zapotrzebowanie na energię elektryczną do 2O1O roku.

"PU": Dysponuje Pan dokumentami w sprawie Żarnowca. Czy łatwo je
zdobyć i czy można opublikować ?

J.J.: Posiadamy dokumenty dotyczące badań geologicznych i rozmów
z Siemensem. Natomiast dokumentów finansowych dyrekcja Żarnowca
nie udostępnia ani nikomu w województwie ani komisji KERM-u, dotyczy
to raportów bankowych, w tym nawet banku wejherowskiego, który jako
inwestor zastępczy finansuje i sprawdza budowę. Dotyczy to też wyników
kontroli NIK-u. Wszystkie sumy, które wymieniają rzecznicy budowy
Żarnowca oparte są wyłącznie na ich oświadczeniach i przekonaliśmy się
niejednokrotnie, że są nieprawdziwe. Bardzo trudno w tej sytuacji
dyskutować o funduszach i wydatkach.

Komisja KERM-u nie mogła dostać tak oczywistego dokumentu jak raport
bezpieczeństwa małego, doświadczalnego reaktora Maria. Reaktor ten
miał wypadek w 1978 r. w czasie doświadczeń, których kierownikiem był
doc. Stwórczewski. Raport w tej sprawie jest tajny. Taką odpowiedź
komisja KERM-u otrzymała z biblioteki w Świerku.

"PU": Czy próbował Pan uzyskać pomoc od posłów z OKP? Czy można liczyć
na gdańskich posłów i senatorów ?

J.J.: Oczywiście, nie tylko teraz. Za poprzedniego rządu też próbowa-
liśmy pewne dokumenty otrzymać przez posłów. Okazało się to nie-
możliwe. Nie dysponują siłą przebicia w otrzymaniu dokumentów.

Natomiast w Gdańsku sytuacja jest trudna. "Solidarność" startując do
wyborów wysuwała hasło zatrzymania rozwoju energetyki jądrowej, ale
stare powiedzenie, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia -
jeszcze raz się potwierdziło. W czasie obrad jedynie poseł Antoni
Furtak poparł to, co poprzednio głosił. Z zaangażowaniem występował
przeciwko budowie elektrowni w Żarnowcu, pokazują cały plik kart
z trzydziestu kilku tysiącami podpisów zebranych w bardzo krótkim
czasie. Lecz inni, np. poseł Jacek Merkel czy senator Kaczyński nie
zabrali publicznie głosu, aby poprzeć projekt wstrzymania budowy.
Mówił mi jeden z posłów, że Merkel twierdzi jakoby "Solidarność" była
za kontynuowaniem budowy. Grupa pracowników Uniwersutetu Poznańskiego,
która przyjechała do Lecha Wałęsy, aby dać mu uchwałę senatu wydziału
nauk ścisłych domagającą się wstrzmania energetyki jądrowej, nie
została przez niego przyjęta.

"PU": A pani poseł Krzyżanowska ?

J.J.: Poseł Furtak, jako członek OKP, proponował wystosowanie pisemne-
go oświadczenia żądającego wstrzymania rozwoju energetyki jądro-
wej. Wniosek ten został zablokowany między innymi przez poseł Krzyża-
nowską.

"PU": To dziwne - pani Olga Krzyżanowska jest lekarzem, tak jak Pan.
Dziękujemy Panu za rozmowę.

----------------------------------------------------------------------

ANNA WALENTYNOWICZ W CHICAGO

W dniach od 6-12 lipca gościliśmy w Chicago działaczkę i współzało-
życielkę NSZZ "Solidarność" - panią Annę Walentynowicz. Polonia chica-
gowska miała okazję spotkać się i porozmawiać z p. Anną dwukrotnie
podczas publicznych z Nią spotkań. Dla tych, którzy nie mogli w tych
spotkaniach uczestniczyć, oraz dla naszych czytelników spoza metro-
polii chicagowskiej przedstawię krótką rozmowę jaką przeprowadziłem
z panią Anną Walentynowicz w dniu 1O lipca 1989 roku.

Ireneusz Stypik: Co Pani sądzi o Lechu Wałęsie i o stworzonym przez
-----------------------------------------------------
niego "Komitecie Obywatelskim" ?

--------------------------------

Anna Walentynowicz: "Komitet Obywatelski" pasuje według mnie do lubel-
skiego PKWN-u z 1944 roku z Wandą Wasilewską na
czele. Uważam, że w tym komitecie Wałęsa odgrywa rolę Wasilewskiej,
a Geremek i Mazowiecki - Osóbki-Morawskiego i innych.

I.S.: Czemu takie porównanie ?

------------------------

A.W.: Dlatego, że za PKWN-em stała "Armia Czerwona", a za Komitetem
Obywatelskim stoi armia gen. Kiszczaka. I chociaż jest to armia
w niebieskich mundurach to jest również czerwona.

I.S.: Jak pani widzi sytuację "Solidarności" w dniu dzisiejszym ?

-----------------------------------------------------------

A.W.: Tu trzeba dokonać rozróżnienia. "Solidarność", która posiada
statut zatwierdzony na I Krajowym Zjeździe "Solidarności" we
wrześniu 1981 roku - i to jest prawdziwa "Solidarność", oraz coś, co
dzisiaj się nazywa "Solidarność Lecha Wałęsy".

Lech Wałęsa nie ma dzisiaj nic wspólnego z prawdziwą "Solidarnoś-
cią". Opracowano w kwietniu br. nowy statut, który został przyjęty
przez aktorów "okrągłego stołu" 17 kwietnia. Ustalenia te jednak nie
mają nic wspólnego z NSZZ "Solidarność". Nazwą naszego Związku posłu-
żono się do udekorowania reżimu komunistycznego, do którego przystąpił
Lech Wałęsa i całe kierownictwo stworzonej przy "okrągłym stole"
organizacji bezprawnie nazwanej "Solidarnością". Ci, którzy tytułują
siebie dzisiaj przywódcami i specjalistami "Solidarności" - to uzurpa-
torzy, którzy przez cały okres stanu wojennego pracowali nad tym, aby
zabezpieczyć sobie fotele "senatorskie" i "poselskie". Jak widzimy
dzisiaj: to im się udało.

I.S.: Czy Pani mogłaby wymienić działaczy NSZZ "Solidarność" wybranych
----------------------------------------------------------------
w roku 1981, a którzy dzisiaj współpracują z Lechem Wałęsą. Ilu
----------------------------------------------------------------
ich jest ?

----------

A.W.: Do takich można zaliczyć tylko Frasyniuka, który cieszy się
dużym autorytetem w swoim regionie, ale nie wiem dlaczego odstą-
pił od funkcji szefa regionu i dał się mianować Wałęsie członkiem KKW.

I.S.: A co z Bujakiem ?

-----------------

A.W.: Bujak jest w tej chwili pracodawcą, więc automatycznie nie może
być działaczem Związku, a tym bardziej przewodniczącym regionu.
A sam Wałęsa ? Przecież rozwiązał Krajową Komisję, rozwiązał TKK i in-
ne komórki Związku. Jeśli rozwiązał Krajową Komisję - to kim on jest ?
Przcież tym samym rozwiązał sam siebie.

I.S.: Czy Pani uważa, że Lech Wałęsa zdradził "Solidarność" ?

-------------------------------------------------------

A.W.: Nie ! Lech Wałęsa nie zdradził "Solidarności". Jego rola
w Związku miała inne znaczenie. Według moich obserwacji Wałęsa
był wysunięty po to, aby nie dopuścić do powstania "Solidarności".
Dowodzi tego fakt, iż strajk w mojej obronie na stoczni w 198O roku
nie rozpoczął się z jego inicjatywy, a tylko z inicjatywy młodego ro-
botnika Jerzego Borowczaka. Rola Lecha Wałęsy w tym strajku polegała
na tym, że po trzech dniach strajk ten zakończył. "Solidarność" pomimo
tego powstała. 16 grudnia miał być odsłonięty Pomnik ku czci Pomordo-
wanych Stoczniowców. Z inicjatywy Lecha Wałęsy usiłowano nadać Pomni-
kowi nazwę "pomnika pojednania narodowego". 28 marca 81 r. w Bydgosz-
czy, w mieszkaniu prywatnym A. Celińskiego, p. Wałęsa podpisał
z reżimem porozumienie, na mocy którego nie doszło do strajku.
O wynikach tego porozumienia z reżimem dowiedzieliśmy się dopiero po
trzech dniach.W rozmowach tych brali udział obok Wałęsy - Geremek
i Mazowiecki.

Później jako internowany napisał z Arłamowa list do gen Kiszczaka.
List, pod którym Wałęsa podpisał się "kapral", był wg mnie uzgodniony
z Kiszczakiem. Po tym to liście Wałęsę zwolniono, a reszcie członków
Komisji Krajowej internowanie zamieniono na więzienie, które trwało
bez mała 3 lata. W okresie przetrzymywania ich w więzieniu, członkowie
Krajowej Komisji zmuszani byli pod naciskiem psychologicznym do bani-
cji. Akcją wymuszania wyjazdu z kraju prowadzonej w stosunku do
członków Krajowej Komisji zajmowali się tzw. "doradcy" i "specjaliści"
"Solidarności". Niedługo potem, Wałęsa dostaje nagrodę Nobla - bo jest
"pokojowcem".

Leje się krew polska. Reżim morduje Piotra Bartoszcze, Grzesia
Przemyka, Księdza Jerzego Popiełuszkę, Ks. Niedzielaka, Ks. Suchowolca
i wielu innych, których nazwisk nawet nie znamy, a nasz "pokojowiec"
z Nagrodą Nobla gasi strajki i przystępuje do obrad "okrągłego stołu".
Podczas tych obrad mówi, iż dowiedział się w rozmowie z Kiszczakiem,
że Kiszczak może w każdej chwili wprowadzić stan wojenny. Doszło więc
do tego, że stanem wojennym i armią Kiszczaka - straszyć nas zaczął
Wałęsa. Stał się tym samym jednym z kiszczakowców. Bójmy się nie tylko
gen. Kiszczaka, ale i p. Wałęsy - bo on ma siłę.

Do zaciskania pasa i wytężonej pracy już nie nawołują Kiszczak
i Jaruzelski - robi to za nich Wałęsa. Pan Wałęsa nie chce wiedzieć
o tym, że robotnik polski otrzymuje od 5-8 procent tego, co wypracuje.

Chcę zapytać Lecha Wałęsę z tej strony: czy nie chciałby wrócić do
stoczni jako elektryk i żyć ze swoją rodziną za pensję, którą zarobi
w Stoczni ?

I.S.: Co Pani sądzi o tych pseudo-wyborach, które odbyły się na po-
----------------------------------------------------------------
czątku czerwca ?

----------------

A.W.: "Okrągły stół" był po, to żeby przyśpieszyć wybory planowane
uprzednio na jesień. Zrobiono to dlatego, bo wiedzieli, że tzw.
"opozycja konstruktywna" już się podłożyła i przy pomocy tej "kon-
struktywnej" poczęto robić wodę z mózgu społeczeństwa i w szalonym
tempie pędzono to społeczeństwo do "wyborów". Zarejestrowano coś, co
nazwano "Solidarnością", ale nie podano do publicznej wiadomości, że
to "coś" ma nowy statut. Oszustwem było powiadomienie społeczeństwa,
że "Solidarność" została relegalizowana. Jak wiemy, część oszukanego
społeczeństwa poszła do tych "wyborów", które dały grupie Wałęsy
i reżimowi mandat społeczny. Z tego to mandatu będą teraz zamykać nas
do więzienia za strajki i inne protesty.

I.S.: Jak pani ocenia wizytę prezydenta Georga Busha w PRL-u i co Pani
----------------------------------------------------------------
sądzi o jego zapowiedziach udzielenia nowych "kredytów" dla
----------------------------------------------------------------
reżimu ?

--------

A.W.: Pytanie zadano mi również podczas wywiadu dla sieci telewizyjnej
CBS. Odpowiedziałam, że wizyta ta nie była pomyślna dla Narodu
Polskiego, ponieważ podbudowała ona "autorytet" reżimu i Jaruzelskie-
go. Jaruzelski jest winien śmierci wielu niewinnych ludzi. W roku
197O pełniąc funkcję "Ministra Obrony Narodowej" dopuścił się ludobój-
stwa w Trójmieście. Nikt dotąd za te zbrodnie nie został ukarany.
W latach późniejszych, przecież to z jego rozkazu wprowadzono stan
wojenny i z jego rozkazu jego podwładni mordowali Polaków. Ilu ludzi
zamordowano w stanie wojennym, który trwa do dzisiaj, nikt dokładnie
nie wie. O morderstwach Księży i innych wymienionych tu już wcześniej
osób wiemy, że były to zbrodnie popełnione z premedytacją i zaplanowa-
ne w Urzędzie "Bezpieczeństwa" - a raczej "Niebezpieczeństwa" Publicz-
nego.

Za zbrodnie te odpowiedzialny jest Jaruzelski i nie powinien on być
honorowany przez Prezydenta Stanów Zjednoczonych. Z żalem przyjęłam
wiadomość o pomocy finansowej obiecanej przez Prezydenta George'a
Busha dla PRL. Każde kredyty udzielane przez Zachód, to kredyty dla
reżimu, a nie dla społeczeństwa. Kredyty te przedłużą tylko życie sys-
temu komunistycznego panującego w naszym kraju.

I.S.: Kończąc wywiad, co chciałaby Pani przekazać czytelnikom "Głosu
----------------------------------------------------------------
Niezależnych" ?

---------------

A.W.: Tuż przed wyjazdem do Stanów Zjednoczonych spotkałam się z Roma-
nem Zwiercanem, szefem "Solidarności Walczącej" w Gdańsku, który
przedstawił mi Waszą gazetkę. Dał mi nawet kontakt do was. Korzystając
z tej okazji składam wszystkim czytelnikomm "Głosu Niezależnych" oraz
redakcji życzenia wytrwałości i powodzenia w walce o Niepodległą
Polskę.

wywiad przeprowadził: Ireneusz Stypik

/"Głos Niezależnych", Nr 14/9, Chicago/

----------------------------------------------------------------------

WOJEWODA NA ZAGRODZIE

Przejście komunistów z pozycji ideologicznych na pozycje ekonomicz-
ne odbywa się poprzez zagrabianie majątku narodowego. Wykorzystuje się
do tego celu różnego rodzaju spółki lub grabi w sposób jawnie
bezczelny jak w przypadku wojewody wrocławskiego Janusza Owczarka,
który nabył nieruchomość o realnej wartości ok. 25O mln zł za 5 mln
zł ! Nie jest to pojedynczy wyczyn pana wojewody. We Wrocławiu uchodzi
on bowiem za głównego "testera" różnego rodzaju wyposażenia domowego
(meble, lodówki, dywany, telewizory itp.). Testuje - aż do wymiany na
nowe.

9 listopada środowiska prawnicze we Wrocławiu, zaniepokojone bez-
karnością przedstawicieli nomenklatury, przygotowały projekt wystą-
pienia do Prokuratury Wojewódzkiej. Poniżej fragmenty projektu:

Komitet Obywatelski we Wrocławiu wnosi o to, by Prokurator Woje-
wódzki we Wrocławiu wystąpił z powództwem cywilnym przeciwko Januszowi
i Lidii Owczarkom, zam. we Wrocławiu, ul Sudecka 122 oraz Urzędowi
Miejskiemu w Opolu o stwierdzenie nieważności aktu notarialnego nr A
6O93/89 PRN we Wrocławiu z dnia 24 sierpnia 1989 r. Powyższy akt
notarialny dotknięty jest nieważnością, albowiem w jego następstwie
aktualnie urzędujący Wojewoda Wrocławski, nadużywając swojego stano-
wiska nabył wraz z żona bardzo wartościową nieruchomość o kubaturze
1185 m sześc. wraz z działką o pow. 1O13 m kw., za kwotę 5.283.OOO zł
będącą ułamkową częścią prawdziwej wartości.

Nieruchomość ta była wcześniej przydzielona decyzją administracyjną
Januszowi Owczarkowi jako Wojewodzie Wrocławskiemu. Przepisy prawa
lokalowego pozwalają na wydawanie decyzji o przydziale lokali miesz-
kalnych wyłącznie na rzecz osób o najniższych zarobkach, przy zastoso-
waniu normy powierzchni 1O m2 na osobę.

Jedynie art. 3O prawa lokalowego pozwala na przydzielanie lokali
mieszkalnych bez powyższych ograniczeń - na rzecz osób piastujących
kierownicze stanowiska.

Nieruchomość ta zatem powinna służyć kolejnym wojewodom, jako ich
lokal reprezentacyjny, a nie można dopuścić do tego, by władze loka-
lowe przy obecnych trudnościach musiały przydzielać każdemu kolejnemu
wojewodzie kolejne lokale reprezentacyjne, w których by się oni
następnie uwłaszczali.

Akt notarialny nr A 6O93/89 został sporządzony w oparciu o nieak-
tualną i zaniżoną wycenę wartości nieruchomości wg treści której
nieruchomość miała być warta 8.61O.OOO zł, a po skorzystaniu przez
nabywców z 2o% bonifikaty cena wyniosła jedynie 5.283.OOO zł.

Wydaje się uzasadniony zarzut, że Janusz Owczarek nadużył swego
stanowiska, wyrządził poważną szkodę w majątku Skarbu Państwa, a po-
nadto będąc wojewodą wykazał rażącą niegospodarność, ponieważ nieru-
chomość ta sprzedana na warunkach odpowiadających zasadom uczciwego
obrotu mogłaby wzbogacić Skarb Państwa.

W momencie kiedy żąda się od obywateli maksymalnych wyrzeczeń
i ograniczenia swoich potrzeb z uwagi na trudną sytuację Państwa -
podobne uwłaszczenie się przez wysokiego urzędnika państwowego budzi
słusznie społeczne niezadowolenie.

----------------------------------------------------------------------

ŚWIĘTOWANIE PO KPN-OWSKU

11 listopada - jak co roku - odbywała się rocznicowa manifestacja.
I jak co roku KPN dał popis chamstwa i arogancji. Proszę czytelnika
o wybaczenie za użycie tak mocnych epitetów, ale tego co się stało
jedenastego po mszy w Katedrze inaczej nazwać nie sposób.

Otóż: po zakończeniu mszy świętej, kiedy z Katedry wychodziły
delegacje z wieńcami i poczty sztandarowe, niewielki oddział KPN-owców
zdecydowanym krokiem wkroczył na czoło - rozpychając wszystkich. I nie
byłoby być może w tym nic zadziwiającego - wszak KPN nie pierwszy raz
w ten właśnie sposób "organizuje" manifestacje - gdyby ograniczyło się
tylko do przepychanki. Niestety, KPN-owcy dotkliwie pobili jednego
z członków "Solidarności Walczącej" (pęknięty łuk brwiowy) za to, że
ośmielił się on iść z transparetem na przodzie pochodu.

Znam pobitego. Zawsze brał udział w manifestacjach. Zawsze szedł na
czele. Ci co go teraz pobili, na widok ZOMO uciekali. On obrywał od
ZOMO-wców, teraz oberwał od KPN-owców. Starsza pani stojąca obok
skomentowała zachowanie KPN-wców: KPN to KOMPROMITACJA POLSKI NIEPOD-
LEGŁEJ.

K.W.
/"CDN - Głos Wolnego Robotnika", nr 278/

----------------------------------------------------------------------

Anita Gargas
Maciej Wojciechowski

ZOMO-SKINS /skrót/

W całej Europie skini mają powiązania z tajnymi służbami poli-
cyjnymi. Szczególnie niebezpieczni są w RFN (Hamburg, Frankfurt),
gdzie grasują gangi zamaskowanych Autonomen, wykorzystywanych do roz-
bijania wszelkich demonstracji politycznych.

Obserwacje potwierdzają, że [w Polsce] środowisko skinów ma powią-
zania z resortem spraw wewnętrznych. Staje się więc jasne, dlaczego
rozboje skinów pozostają bezkarne.

- W czasie, gdy byłem bity i okradany przez grupę skinów, podjechał
radiowóz - opowiada Andrzej W. - i milicjanci spytali: no co chłopaki,
skubiecie ? Skubiemy ! - odpowiedzieli i radiowóz odjechał.

Rodzice skinów to nierzadko milicjanci i żołnierze. Pewien skin
schwytany podczas napadu na obywatela arabskiego (skini nie znoszą
Arabów) rozpłakał się i "kazał milicjantom zadzwonić do MSW, gdzie
pracuje jego tata".

Klasycznym przykładem manipulacji grupami skinów jest sprawa
napaści na demonstrację Solidarności Walczącej w Sosnowcu.

W środowisko zagłębiowskich skinów SB wprowadziło byłego funkcjo-
nariusza ZOMO (rozpoznali go uczestnicy zajścia), kiedyś kierującego
rozbijaniem manifestacji w Gdańsku i Krakowie. Obecnie jest
komendantem hufca ZHP w Sosnowcu. Wśród niektórych skinów cieszy się
poważaniem, bo zaopatruje ich w "glany" (wysokie buty wojskowe) i gwa-
rantuje bezkarność. Inni zachowują dystans: "Wydało mi się dziwne, że
3O-letni facet goli się na łyso i przystępuje do grupy kilkunasto-
letnich chłopaków".

Prócz metody bezpośredniej w Sosnowcu zastosowano manipulację
pośrednią, wykorzystując antagonizmy między skinami i anarchistami
(którzy mieli jakoby organizować przemarsz). Większość skinów wykazuje
niski poziom inteligencji i nie rozróżnia poszczególnych ugrupowań
politycznych.

- Było to nieporozumienie - mówi skin z Sosnowca. - Jesteśmy w mis-
tyczny sposób przywiązani do tego miejsca. I nagle przychodzi grupa
z zewnątrz i zaczyna organizować na nim swoje wiece. Razem z kibicami
miejscowej drużyny piłkarskiej czekaliśmy na rozwój wydarzeń. Kiedy
zaczęli pisać sprayami na murach przestaliśmy być tolerancyjni. Wywią-
zała się szarpanina. Na koniec przysłuchiwaliśmy się przemówieniom
i stwierdziliśmy, że nie ma podstaw, by posądzać SW o anarchizm czy
lewactwo.

Anita Gargas

Maciej Wojciechowski

/"PWA" nr 215/

Niektóre grupy skinów związane są jednak z podziemiem i bardzo
niechętnie nastawione do MSW.

----------------------------------------------------------------------
Lech Romański

KONIEC KOMUNIZMU ?

Obecna sytuacja polityczna w Europie Wschodniej, będącej od 4O lat
pod dominacją sowiecką, wskazuje na totalny krach komunistycznych
systemów rządzenia. Krach tego systemu jest zapowiedzią odejścia od
doktryny komunizmu w sposób bezpośredni lub pośredni, w sposób rzeczy-
wisty lub półrzeczywisty. Przykładem końca tego systemu są Węgry,
kraj, który jako pierwszy odejdzie (odchodzi) od systemu zniewolenia.
Komuniści węgierscy nie mogąc sprawować władzy bez oparcia o elity
intelektualne i ekonomiczne, rozwiązali partię, przekształcili się
w dwie grupy lewicowe. Naród węgierski nie posiadający totalnej repre-
zentacji opozycyjnej, wytworzył wielorakie grupy ruchu obywatelskiego,
które będą reprezentować naród w przyszłych, demokratycznych wyborach.
Wybory te z pewnością wyłonią rzeczywistą reprezentację narodu węgier-
skiego. Koniec komunizmu jest już bardzo bliski, nie należy oczekiwać,
iż obecny system polityczny, będący systemem tymczasowym, dokona
przewartościowań w stronę lewicowo-komunistyczną. Podobnie przedstawia
się sytuacja w Czechosłowacji,chociaż przeistoczenia demokratyczne
w obecnym ich stadium nie są pozbawione brutalności i bezprawia stoso-
wanego ze strony władających jeszcze komunistów. Opozycja czechosło-
wacka jest opozycją ducha, a nie siły. Ponieważ ta opozycja, tak jak
wszystkie ruchy desydenckie w Europie Wschodniej opiera się na in-
telektualistach i studentach, posiada duże oddziaływanie na szerokie
rzesze ludności. Rodzimy, czechosłowacki komunizm, po zaciętej obronie
jest lub będzie w najbliższym czasie skłonny do ustępstw, co doprowa-
dzi do jego likwidacji. Te dwa kraje, choć jeżeli mówimy o Czechosło-
wacji to jeszcze musimy stosować pewną rezerwę co do pewności skutków,
jako pierwsze w bloku wschodnim mają szansę na pełną niepodległość.

Przeciwieństwem tej sytuacji jest NRD i Polska. Niemieckie "Nowe
Forum" jest organizacją prokomunistyczną, która w odpowiednim momencie
potrafiła podporządkować sobie niezależne manifestacje i poprowadzić
je w wiadomym kierunku. Jest ona zainteresowana "pierestrojką", a nie
obaleniem komunizmu. Zamierza zmusić doktrynę, aby "ponownie przybrała
ona ludzką twarz". Podobnie niekorzystna sytuacja jest w Polsce. Mimo
zapewnień, "że komunizm w Polsce skończył się w Polsce 4 czerwca",
trwa on nadal i jak powiedział to kiedyś J. Urban - "czuje się
świetnie". Lansowanie częściowej niepodległości przez rząd koalicyjny
jest niebezpieczne i zwodne. Polska ma to nieszczęście, że gros sił
opozycyjnych, walczących w okresie stanu wojennego, działało i skupiło
się w "Solidarności" Łatwiej dogadać się z jednym ruchem "reprezenta-
tywnym" niż z wielorakim ruchem obywatelskim. Sytuację tę wykorzystali
polscy komuniści podczas rozmów Okrągłego Stołu. Węgrzy i Czesi nie
mieli tego "szczęścia". W Polsce zawarto odpowiedni alians, który
gwarantuje przetrwanie polskiego komunizmu na przestrzeni najbliższych
4-6 lat. "Solidarność" grupująca szeroki wachlarz polskiej opozycji
(od lewicy do prawicy) po zawarciu zgody narodowej przy Okrągłym Stole
jest obecnie w stanie skutecznie wyciszyć polskie dążenia niepodleg-
łościowe, w imię wspólnego "interesu" z komunistami. Być może ogólna
sytuacja w Europie Wschodniej wywrze na solidarnościową zachowawczość
przymusowe przyspieszenie. W każdym razie polskiej niepodległości
jeszcze nie widać. Pozostałe bastiony "realnego socjalizmu" (czytaj:
komunizmu), Rumunia i Bułgaria czekają na swój wielki dzień Narody
tych państw umęczone "dietą komunistyczną" nie mają siły na myślenie i
konkretne działanie. Być może przekształcenie nastąpi tam w chwili
pogorszenia warunków materialnych armii i służb bezpieczeństwa, które
tylko w takiej sytuacji mogą stać się "nośnikiem pierestrojki",
i otworzą zamkniętą kurtynę. Na razie możemy pogratulować Węgrom,
a w najbliższym czasie może i Czechosłowacji. Polska nadal czeka
w kolejce...

Lech Romański

/"Kontra komunie", nr 8, 5 XII 1989/

----------------------------------------------------------------------

POLACY W ZSRR

Prezentujemy kilka listów i artykułów zaczerpniętych z ukazującego
się w Wilnie po polsku dziennika "Czerwony Sztandar".

-----------------------------

Walenty Titorenko

NIC MNIE TU NIE TRZYMA

/.../ Z góry muszę powiedzieć, że jestem zachwycony ideą repatriacji,
ale spróbuję to uzasadnić. Mam wielką nadzieję, że nie tylko ja tak
sądzę.

Z niemniejszym zainteresowaniem przeczytałem również opinie czytel-
ników na ten temat i muszę stwierdzić, że nie podzielam ich poglądów
w tej sprawie.

Pan Jan Ciechanowicz w swoim liście broni interesów ludzi wysied-
lonych w okresie stalinowskim i to całkiem słusznie, ale co dotyczy
wypowiedzi, że "jesteśmy rdzennymi mieszkańcami, których nie wypędzać
trzeba pod pozorem „repatriacji”, lecz zapewnić należy normalne ludz-
kie i obywatelskie prawa, których od półwiecza jesteśmy pozbawieni",
to ja osobiście sceptycznie patrzę na możliwość przywrócenia sytuacji
sprzed pięćdziesięciu lat. To jest niemożliwe na Litwie, co dopiero
mówić o zrusyfikowanej Białorusi, gdzie mieszkam w rosyjskim otocze-
niu. Całkiem słusznie p. Ciechanowicz zaznacza, że "podstawą do repa-
triacji powinna być pisemna deklaracja o tym, że dana osoba czuje się
Polakiem i chce na stałe wyjechać do Polski lub innego kraju". Władze
nie mają prawa czynić tym ludziom, jak to było w ciągu ubiegłych dzie-
sięcioleci, sztucznych przeszkód. Chodzi o to, że również mam w pasz-
porcie narodowość "Białorusin" i nie chciałbym, żeby mi z tego powodu
czyniono przeszkody. A co do deklaracji, to mógłbym ją napisać choć
teraz, bo mnie osobiście tu, w ZSRR, nic nie trzyma. Jestem młody (26
lat), kawaler, nie mam nic, ani domu, ani czego, więc tu mnie nic nie
trzyma.

Inni czytelnicy piszą o miłości do Wilna, do ziemi ojców, dziadów,
pradziadów. Cóż, możliwe, że ze swego punktu widzenia mają rację i nie
kłamią, kiedy piszą, iż są szczęśliwi, że nie wyjechali do Polski.
Natomiast ja, gdy jestem w Wilnie, wcale nie czuję się szczęśliwy, gdy
mnie w sklepach, na ulicy na pytanie zadane po polsku udzielają odpo-
wiedzi po litewsku - bo litewskiego nie umiem - albo po rosyjsku. To
tylko taka uwaga, na marginesie. Najważniejsze jest to, że Polacy
litewscy mieszkają w mniejszych lub większych skupiskach, mają jakieś,
może nienajlepsze warunki do krzewienia kultury narodowej, tradycji,
języka (mam na myśli szkoły, zespoły polskie), natomiast sytuacja Po-
laków w Moskwie, w Mińsku, Karagandzie etc. jest tragiczna, bo nie
mamy nawet z kim po polsku porozmawiać. Ludziom obojętnym pod względem
narodowości nie ma różnicy, w jakim języku rozmawiać, dla mnie różnica
jest. Więc, co w zaistniałej sytuacji możemy zrobić ? Proponuje się
czasami dla Polaków rozsianych, rozsiedlonych po całym ZSRR następują-
ce rozwiązanie - powrót do Ziemi Wileńskiej, Grodzieńskiej, Lwowskiej
etc. Ale co tam ich spotka, tych biednych Polaków ? To samo, od czego
uciekali, bo Ziemia Wileńska, Grodzieńska, Lwowska to nie ta sprzed
pięćdziesięciu lat, całkiem odmienna i zupełnie obca dla nas, Polaków,
zwłaszcza młodych. Urodziłem się na Syberii Zachodniej w polsko-ukra-
ińskiej rodzinie, która osiedliła się na Białorusi na początku
dwudziestego wieku. Więc Białoruś była dla mnie jak Izrael dla Żydów.
W 198O roku wróciliśmy do tak zwanej "ziemi przodków". No i co tam
zobaczyliśmy ? To samo co na Syberii, z tym tylko, że zaopatrzenie
w sklepach było lepsze, a samopoczucie pozostało takie same jak na
Syberii, bo na Ziemi Mińskiej polskością nawet nie pachnie. Jak gdyby
nigdzie nie wyjeżdżaliśmy. Nie mogę do dziś zrozumieć, po co było tu
przyjeżdżać ? Ta Ziemia Mińska jest dla mnie tak obca, jak syberyjska.

Czuję się dobrze, ba, czuję się wspaniale, jedynie podczas podróży
do Polski. Wracać z powrotem do ZSRR jest dla mnie torturą.

Chciałbym jeszcze na zakończenie dodać, że nawet w studiach w Wi-
leńskim Instytucie Pedagogicznym na wydziale polonistyki nie widzę dla
siebie żadnej perspektywy. Jedyne wyjście jest w wyjeździe do Polski,
dla mnie nie jest ważne, jak ten wyjazd będzie się nazywał - repa-
triacja czy jakoś inaczej.

Mińsk Walenty Titorenko

----------------------------------------------------------------------

Tadeusz Gawin

DO CZEGO DĄŻYMY ?

Przeszło piętnaście miesięcy temu zostało utworzone nasze Stowarzy-
szenie. Liczyło wówczas kilku entuzjastów i parę tysięcy sympatyków.
Dzisiaj staliśmy się praktycznie naprawdę masowym ruchem społecznym,
który reprezentuje interesy ponad trzystutysięcznej ludności polskiej
na Grodzieńszczyźnie. /.../

Niekiedy słyszymy pytanie: dlaczego, my Polacy zachodniej części
Białorusi, znaleźliśmy się obecnie na takim poziomie znajomości języka
ojczystego, naszej kultury narodowej, naszych tradycji i obyczajów, za
którym następuje już całkowite wynarodowienie ? Dlaczego mając Konsty-
tucję, w której utrwalone jest m.in. prawo do posługiwania się języ-
kiem ojczystym, do nauczania mowy ojczystej, nie tylko nie domagaliśmy
się urzeczywistnienia tego prawa, ale też przez swą bierną postawę
zaprzepaściliśmy je w takim stopniu, że wreszcie, rzec można, całkiem
je straciliśmy ? Skąd ta obojętność, ten brak dumy narodowej? Dlaczego
tak wielu naszych rodaków wstydzi się swej narodowości ? /.../

Za zbrodnię przeciwko Polakom Grodzieńszczyzny śmiało można uznać
nie tylko deportacje na Syberię, Północ czy też do Kazachstanu setek
tysięcy naszych rodaków, lecz też w nie mniejszym może stopniu
wyeliminowanie języka polskiego w końcu lat 4O ze szkół. Ci, którzy to
zrobili, wiedzieli doskonale, że naród bez znajomości języka ojczyste-
go jest martwym narodem. /.../

Zamykając ogniska oświaty polskiej wiedziano, że przeciwdziałania
ze strony Polaków, sterroryzowanych przez deportacje raczej nie bę-
dzie, że pozbawiając pracy inteligencję nauczycielską zmusi się ją do
"repatriacji", czyli wyjazdu do PRL. Zdaniem stalinowców przedwojenna
inteligencja polska nie była tu potrzebna, toteż nie musiała - w od-
różnieniu od szeregowych robotników i chłopów - pisać podań o pozwole-
nie na wyjazd dziesiątki razy. Pamiętamy, że pozwalano jej opuszczać
krainę swych ojców bez przeszkód, jeśli tylko z jakichś względów trasy
wyjazdu nie zmianiano w kierunku Syberii. Pozostających zaś stalinow-
skie urzędasy pozbawiały prawa być Polakiem, wpisując obywatelom pol-
skiego pochodzenia bez ich zgody, wbrew ich woli białoruską narodowość
w dowodzie osobistym.

Swoją rolę w wynarodowieniu Polaków miała odegrać i odegrała szkoła.
Kuse, urywkowe wiadomości z historii Polski, otrzymane od rodziców,
słabo się przyczyniały do kształtowania dumy ze swego narodu i jego
tysiącletnich dziejów. Natomiast w szkole często z uczuciem wstydu
opuszczaliśmy głowę, bo o Polakach mówiono jako o możnowładcach z na-
hajką w ręku, którzy ciemiężyli i uciskali naród białoruski. Takie
lekcje na długo pozostawiały blizny w naszych sercach. /.../

My, Polacy mieszkający na Białorusi, powinniśmy zawsze pamiętać
o tym, że nie jesteśmy tu imigrantami. My, nasi rodzice, nasi dziadko-
wie i pradziadkowie urodziliśmy się na tej białoruskiej ziemi, która
jest rownież naszym domem. Jest rzeczą całkiem naturalną, że chcemy
znać swó język ojczysty, kulturę, historię, obyczaje, tradycje swego
narodu. Chcemy mieć szkoły z polskim językiem wykładowym, uczyć się go
w szkołach białoruskich i rosyjskich.

Dzisiaj należy szczerze i otwarcie powiedzieć o roli Kościoła kato-
lickiego na Grodzieńszczyźnie. Zasługuje on na szczerą naszą podziękę
za to, że wytrwał i przez cały okres powojenny nie dawał całkowicie
zaniknąć polskości wśród ludności polskiej. Do niedawna kościół był
w istocie jedynym miejscem publicznym, gdzie - w rozmowach i nabo-
żeństwach - używano języka polskiego. Wielką nadzieją w życiu kościoła
stała się konsekracja przez papieża Jana Pawła II na biskupa mińskiego
naszego rodaka księdza Tadeusza Kondrusiewicza. /.../

Do czego dąży Stowarzyszenie Kulturalno-Oświatowe im. Adama Mickie-
wicza ? Oto główne cele jego działalności: odrodzenie polskiej tożsa-
mości narodowej, zachowanie ojczystego naszego języka, tradycji i
kultury na Grodzieńszczyźnie; stworzenie warunków do jak najaktywniej-
szego udziału obywateli narodowości polskiej w społeczno-politycznym,
gospodarczym i kulturalnym życiu społeczeństwa; rozwój różnych form
nauczania języka polskiego, w tym rozszerzenie sieci szkół z polskim
językiem wykładowym; popularyzacja polskiej mowy i literatury, troska
o zachowanie zabytków kultury polskiej na Grodzieńszczyźnie; popiera-
nie polskiego ruchu amatorskiego; umocnienie i dalszy rozwój wszech-
stronnych więzi, żywych kontaktów z historyczną Macierzą - Polską.

Co już osiągnęliśmy ? Utworzone są oddziały Stowarzyszenia w mias-
tach Lidzie, Wołkowysku, Nowogródku, Szczuczynie, Iwju, Woronowie,
miasteczkach Sopoćkinie, Lunno, Porozowie, Wasiliszkach, Wielkich Ejs-
montach, Raduniu, w wielu wsiach rejonu grodzieńskiego, w mieście
Baranowicze. W Lidzie owocnie działa Klub Miłośników Kultury Polskiej.
Nawiązaliśmy aktywną współpracę z Konsulatem Polski w Mińsku, Towa-
rzystwem Łączności z Polonią Zagraniczną "Polonia", Towarzystwami
Przyjaciół Grodna i Wilna. Dzięki temu doszło do skutku sporo cieka-
wych spotkań z polskimi działaczami nauki, kultury, literatury, otrzy-
maliśmy książki, podręczniki, zorganizowaliśmy kurs dla nauczycieli
języka polskiego. Wiele dzieci z polskich rodzin wypoczywało na
koloniach w Polsce. Wśród naszych najważniejszych zadań na pierwszym
miejscu stawiamy nauczanie Polaków języka ojczystego. Mamy też pewien
postęp w tej sprawie. Jeżeli w ubiegłym roku tylko w 2O szkołach
Grodzieńszczyzny dzieci uczyły się języka polskiego, to obecnie takie
nauczanie obejmuje już przeszło 6,5 tysiąca uczniów 125 szkół. Na
Uniwersytecie Grodzieńskim otwarto katedrę polonistyki, gdzie będą
przygotowywani nauczyciele języka polskiego. W październiku Stowarzy-
szenie skierowało na studia do Polski 55 osób. Koszty nauki tych
studentów pokrywa Towarzystwo "Polonia".

Następnym doniosłym kierunkiem naszej działalności jest zapoznawa-
nie naszych członków z polską kulturą i twórczością ludową. Temu celo-
wi służą koncerty, imprezy muzyczne, spotkania z interesującymi ludźmi
z Polski. Zorganizowaliśmy wieczór dla uczczenia 19O rocznicy urodzin
A. Mickiewicza, odsłoniliśmy w Lidzie pomnik Wieszcza, naszego patro-
na. Gościły u nas polskie zespoły pieśni i tańca z Litwy, wielkim
powodzeniem cieszyły się koncerty zespołów artystycznych z Lublina.
Ogromne zainteresowanie wywołały spotkania z gośćmi z Polski - pisarką
Barbarą Wachowicz, aktorem Stanisławem Mikulskim, profesorami Uniwer-
sytetów Warszawskiego i Jagiellońskiego. W Grodnie odbył się tydzień
"Interpressu" i towarzyszące mu imprezy, między innymi spotkanie
z pisarzem Januszem Przymanowskim.

Od początku swego istnienia Stowarzyszenie zajmuje się organizacją
zespołów twórczości ludowej. Już powstał chór dziecięcy, z powodzeniem
odbywają się występy zespołu "Lidzianie", odbyły się pierwsze próby
zespołu pieśni i tańca w Grodnie. Tu jeszcze mamy wiele problemów,
przy poparciu władz obwodowych niewątpliwie potrafimy je rozwiązać.

Doniosłym wydarzeniem w życiu kulturalnym Grodna stało się otwarcie
muzeum Zofii Nałkowskiej. Dziękujemy wszystkim, którzy wzięli udział
w zbieraniu pieniędzy na tablicę pamiątkową dla domu, gdzie mieszkała
Nałkowska, i udzielili pomocy w gromadzeniu eksponatów dla jej muzeum.

Akcją o znaczeniu międzynarodowym wielkiej wagi było zorganizowane
przez Stowarzyszenie wspólnie z władzami lokalnymi uroczyste przenie-
sienie do bratniego grobu szczątków polskich żołnierzy, którzy polegli
we wrześniu 1939 r. Z tej okazji we wsi Kalety odbyła się msza polowa,
którą odprawił ksiądz Parafii Teolińskiej Witold Łozowicki.

/.../

Tadeusz Gawin

Prezes Polskiego Stowarzyszenia

Kulturalno-Oświatowego

im. Adama Mickiewicza

----------------------------------------------------------------------

W ŻYTOMIERZU I WOKÓŁ NIEGO

Obwód żytomierski zamieszkuje 92 tys. Polaków. Obecnie w Żytomie-
rzu działa Oddział Polskiego Stowarzyszenia Kulturalno-Oświatowego na
Ukrainie, prezesem Stowarzyszenia jest oczywiście Polak, lecz... poeta
ukraiński, wiceprezes Żytomierskiego Związku Pisarzy - Walenty Gra-
bowski. Na razie oddział zrzesza ponad 3OO osób, lecz zważywszy ilość
Polaków, jak też wielką liczbę przybywających na wszystkie imprezy
polskie organizowane przez oddział, jak też parafian przychodzących do
kościoła rzymsko-katolickiego, Stowarzyszenie Żytomierskie będzie
rosło w siłę. Jednym z pierwszych poczynań Polaków Żytomierza stały
się prace na starym zabytkowym cmentarzu, powszechnie tu nazywanym
polskim cmentarzu. Jest ten cmentarz, niestety, bardzo zniszczony,
a cenne jego grobowce są cenne nie tylko jako zabytki architektury są
bliskie sercu każdego Polaka, jako zabytki kultury polskiej. Tu, na
cmentarzu żytomierskim pochowani są w grobowcach rodzinnych rodzice
Stanisława Moniuszki, tu również spoczywają prochy (serce znajduje się
w kościele żytomierskim) słynnego kompozytora polskiego drugiej połowy
XIX w. Juliusza Zarębskiego, tu również w żytomierskiej ziemi na
zawsze pozostali rodzice Jarosława Dąbrowskiego...

W ciągu 2O sobót, poczynając od wiosny pracowali na cmentarzu Pola-
cy, potem przyłączyli się do nich również ludzie innych narodowości.
Pracowano ofiarnie, by choć w jakimś stopniu odrestaurować, odbudować
zniszczony przez wandali lub spekulantów nagrobkami, cmentarz. 1 lis-
topada br. została odprawiona na cmentarzu katolickim w Żytomierzu,
przy specjalnie na tę okazję zbudowanym ołtarzu polowym, msza św.,
celebrowana przez ks. biskupa Jana Purwińskiego. Przybyło na nią, by
pomodlić się za dusze zmarłych w Dzień Zaduszny, ponad 3 tys. ludzi.

W szkołach miejscowych zorganizowano dla dzieci polskich fakulta-
tywy z języka polskiego, na razie uczęszczą na nie 1OO dzieci. Brak
nauczycieli, brak podręczników języka polskiego, lecz nie zabrakło
w ludziach wiary. 9 listopada żytomierskie dzieci przyjechały do Kijo-
wa, były tu gośćmi Zarządu Głównego Polskiego Stowarzyszenia Kultu-
ralno-Oświatowego, Konsulatu PRL oraz firmy "Energoipol" budującej
w Kijowie. Były dzieci na polskim koncercie, otrzymały polskie pod-
ręczniki, zaproszono je na specjalnie, z okazji ich przyjazdu,
zorganizowany dziecięcy balik.

Pisząc o Polakach Żytomierszczyzny nie należy zapominać również
o jeszcze jednej interesującej imprezie, która odbyła się tam 12 paź-
dziernika. W dniu tym oddział żytomierski razem z Kijowskim Zarządem
Głównym oraz pracownikami firmy "Budimex" zorganizowali wyprawę do
miejscowości Kamienny Bród (ob. żytomierski). Byli tu gośćmi miejsco-
wej fabryki porcelany, gdzie 8O % robotników stanowią Polacy. Nieste-
ty, przeważająca ich większość nie zna języka polskiego. W okresie
stalinowskim "wybijano" z nich polskość znanym sposobem. Pozbawiano
ich języka ojczystego, zabijano wiarę przodków. W miejscowym kościele
rzymsko-katolickim znajduje się dziś szpital. Ludzie błagają, by dano
im przynajmniej chatę, do której mógłby przybyć kapłan, by przywrócić
ich modlitwom język ojczysty. Już zaznaczyłam, że większość z nich
polskiego nie zna, lecz przecież modlą się po polsku, a kiedy goście -
czyli Stowarzyszenie - przybyło do Kamiennego Brodu i w sali miejsco-
wego klubu zabrzmiały dźwięki Poloneza As-dur F. Chopina - płakali
wszyscy.

- Przyjechaliśmy tam, by podtrzymywać tych ludzi - opowiedział mi
telefonicznie prezes Stowarzyszenia Kulturalno-Oświatowego na Ukrainie
(siedziba w Kijowie) - Stanisław Szałacki - przybyliśmy tam, próbo-
wać... restaurować polskość. Reakcja ludzi świadczyła o tym, że tego
pragną.

Przed Polakami Kamiennego Brodu wystąpili członkowie Koła Polskie-
go, założonego przy Operze Kijowskiej. Na skrzypcach grał Piotr
Cegielski, na pianinie Witalij Wołochanowicz, pieśni polskie śpiewała
Wiktoria Radyk. Dźwięki muzyki polskiej, piosenka polska dla tych
ludzi na pewno znaczyły więcej niż najpłomienniejsze przemówienia.

Więc może pomimo tylu lat przemocy, pomimo tylu lat ośmieszania
i zabijania wszystkiego co polskie, więc może jednak nie zaginie duch
w narodzie ?

/Tekst niepodpisany/

W OBWODZIE CHMIELNICKIM

Powstał oddział Stowarzyszeniam Kulturalno-Oświatowego Polaków na
Ukrainie w m. Grodek (Gorodok) obw. chmielnickiego. Jego prezesem
został Stanisław Kostecki. Z 2O tys. mieszkańców miasteczka - 6 ty-
sięcy stanowią Polacy, są katolikami. Pomimo trudności, upokorzeń
i przemocy, które stały się ich udziałem w ciągu długich lat staliniz-
mu i stagnacji dochowali wierności obyczajom, tradycjom i wierze
przodków.

----------------------------------------------------------------------

POLACY W DROHOBYCZU

Jeśli Lwów nazywano małym Paryżem, to Drohobycz małym Lwowem.
Jestem tu krótko, kilka godzin zaledwie, lecz od razu wychwytuję ten
"mały Lwów": bogate secesyjne kamienice, dużo drzew, czystość, jakaś
strojność, wydaje się nawet, iż momentami zbyteczna na co dzień. Tak,
to rzeczywiście jest jak gdyby taki trochę rozleniwiony, wakacyjny,
trochę podmiejski Lwów. Zresztą nie będę opisywała miasta, bo to nie
ma sensu, każdy przecież i tak odbiera miasto po swojemu, więc trzeba
po prostu tam pojechać i obejrzeć je. /.../

Zabrakło na co dzień tej "oficjalnej" polskości - ani kościoła, ani
biblioteki, ani klubu, ani gazety, ani szkoły, ani nawet klas polskich
w szkołach ukraińskich. Nagle pozbawiono ludzi wszystkiego. Nie
wszyscy wyjechali jednak. W różnych warunkach ci z Polaków, którzy
pozostali, nieśli swą polskość, w różnych warunkach i różnie donieśli
ją do dnia dzisiejszego. Przyznać należy, iż wielu z nich może stać
się wzorem - ich znajomość języka, historii i kultury polskiej jest
nadspodziewanie wielka. Są również ludzie prości, po swojemu garnący
się do polskości, dla których nie język i historia, lecz najważniejszy
zawsze był i będzie kościół, którego ich pozbawiono w tym mieście.
Kiedy zaczęto organizować oddział Towarzystwa wszyscy zapragnęli w nim
być, nie wszyscy jednak od razu zapisali się. Bano się - Pani nas tu
zapisze - mówiono do Marii Galas, która była w grupie inicjatywnej
i którą obrano na prezesa oddziału - no i wykaz osób będzie gotowy,
a potem znów albo Syberia, albo Kazachstan.

Kiedy jednak na zebraniu założycielskim Oddziału, które odbyło się
tu 2O sierpnia br. w miejskim domu kultury, ujrzano w prezydium przed-
stawicieli władz miejskich, partyjnych, kiedy posłuchano przemówień
przekonali się ludzie. Wielu z sali przemawiało, już nawet bez stra-
chu, za to z innymi emocjami: brak kościoła! Brak biblioteki polskiej,
szkolnictwa polskiego...

Brak szkół polskich, nie ma nauczycieli - polonistów. Temat ten przy
okazji zebrania poruszamy od razu na miejscu z docentem Klaudiuszem
Jaśkiewiczem, wykładowcą Drohobyckiego Instytutu Pedagogicznego,
przewodniczącym Towarzystwa Przyjaźni Radziecko-Polskiej w Drohobyczu,
który od 3O lat prowadzi w Instytucie Koło Przyjaciół Języka Polskie-
go. Klaudiusz Jaśkiewicz informuje mnie również o kontaktach uczelni
drohobyckiej z Wyższą Szkołą Pedagogiczną w Rzeszowie, jak też o tym,
że już pomiędzy obydwu uczelniami została podjęta współpraca, celem
której jest organizacja polonistyki w Drohobyckim Instytucie Peda-
gogicznym. Docent Jaśkiewicz opowiada również o wywiadzie prowadzonym
obecnie przez Ministerstwo Szkolnictwa Ukrainy, w regionach zamiesz-
kałych obok Ukraińców również przez Polaków: ilu uczniów w przyszłości
pójdzie do szkół lub klas polskich, ilu trzeba będzie nauczycieli.
Badania te prowadzi się w Żytomierzu, Chmielnicku, Winnicy i wokół
tych miast. W 199O roku akademickim zostanie przyjętych pierwsze 25
osób na wydział filologii ukraińskiej, kierunek - język ukraiński
i polski. Szkopuł jest tym, że do tej pory w dwu jedynych polskich
szkołach na Ukrainie języka ukraińskiego nie wykładano, dopiero teraz
się go wprowadza, a więc... A więc trzeba będzie iść na kompromis.
W każdym razie pierwszeństwo dostania się na te studia, będą mieli
Polacy, niezależnie od tego, jaką ukończyli szkołę... /.../

/Tekst niepodpisany/

----------------------------------------------------------------------

NIE WIEDZIAŁEM KIM BYŁ FREDRO...

/.../

Pisaliście na swoich łamach jak to po 4O latach w Rudkach koło
Sambora na nowo otworzono kościół. Byłem tam wtedy, na miejscu dopiero
dowiedziałem się, że jest tam pochowany Aleksander Fredro. Moja babcia
ze swej rodzinnej wsi pieszo chodziła do Rudek, do kościoła, a ja...
dziś, do tej pory nie wiedziałem kim był A. Fredro. Takie to mamy
zaległości w kulturze, w oświacie, a co za tym idzie, w świadomości,
że nasz naród polski jest wielki.

Bardzo cenię wasz dziennik, piszcie więcej o naszych Wielkich
Polakach, bo dla wielu z nas, którzyśmy go zaprenumerowali, jest teraz
jedynym poodręcznikiem historii i języka polskiego.

Eugeniusz MAŃDZIAK

obwód lwowski

rej. mościski

w. Pnikut

----------------------------------------------------------------------

W STRONĘ MOŚCISK

Kiedy odwiedziłam tego roku latem m. Mościska koło Lwowa, prezes
Oddziału TKP Wanda Pietraga mówiła o... prenumeracie "Czerwonego
Sztandaru". - Niech pani zrozumie, jest to na razie dla nas coś
zupełnie nowego. Jeszcze ludzie się nie oswoili z tym, że powstało
Towarzystwo, a tu nowy, nieznany jakiś dziennik. Ale już mamy 5O
egzemplarzy w samych Mościskach, gdzie jest w tej chwili 87 członków
Towarzystwa, a więc na pewno jeszcze 5O czytelników będziecie u nas
mieli. We wsiach też zaprenumerują, bo wioski obok Mościsk - Lacka
Wola, Kresowice, Strzelczyska, Lipniki, Pnikuty, Radenice - są w więk-
szości swej zamieszkałe przez Polaków, którzy już was prenumerują,
uciekło to jednak na razie mojej ewidencji. A że prenumerują, wiem na
pewno, ponieważ drukowaliście już listy naszych czytelników, stamtąd
właśnie. Teraz ludzie jakby ze snu się obudzili: domagają się języka
polskiego w szkołach, a niektórzy już mówią nawet w ogóle o polskim
szkolnictwie. A kościół ? Kościół nigdy, u nas pusty nie był, nawet
w tamte okrutne czasy, kiedy za nic księży aresztowywano...

W tym roku na pewno na razie będziemy mieli tylko polskie klasy
początkowe. Mamy trudności z nauczycielami.

Wanda Pietraga w ciągu krótkiego naszego spotkania lakonicznie
podaje te najważniejsze informacje. Już wiem więc, że na studia, do
Polski, wśród 3O z lwowskiego, jedzie kilka osób również z podmoś-
ciskich wsi. Po ukończeniu ukraińskich szkół jadą na dwuletnie lub
trzyletnie studia polonistyczne. Wiem też, że chętnych do polskich
klas jest wiele, że rodzice za swój koszt wynajęliby mieszkanie
każdemu poloniście.

Wiem i wierzę, że dadzą sobie ludzie w Mościskach z tym wszystkim
radę, biorą się do pracy od zaraz. To tu właśnie w mościckim rejonie,
gdzie nie ma klubów i bibliotek polskich, nie ma specjalistów (muzy-
ków, choreografów, reżyserów), którzy mogą poprowadzić polski zespół
ludowy - zespół już jest, i to taki, który uświetnia wiele polskich
imprez w innych miejscowościach, gdzie założone już są Towarzystwa
polskie. To właśnie w tych stronach na prośbę chętnych, przeważnie
Polaków otwarto już kilka kościołów. Przyznać należy, że te dążenia
Polaków do swego samookreślenia pod każdym względem spotykane są ze
zrozumieniem i poparciem władz miejscowych. Oby tak dalej.

/tekst niepodpisany/

----------------------------------------------------------------------

POWRACAJĄC DO SPRAWY CMENTARZA ORLĄT

Szanowna Redakcjo !

W "Czerwonym Sztandarze" nr 252 od 1 listopada przeczytałem notatkę
o pracach porządkowych na Cmentarzu Łyczakowskim, chodziło, w niej
o memoriał Obrońców Lwowa. Owszem, pracują tam członkowie Towarzystwa
Kultury Polskiej, a przede wszystkim pracownicy firmy "Energopol".

Jednakże nie napisaliście o tym, dlaczego cmentarz ten trzeba
wydobywać spod zawału śmieci i gruzów, ani słowem nie wspomnieliście
o tych, którzy go do ruiny doprowadzili. Myślę, że warto napisać
również i o tym, żeby coś podobnego, taki wandalizm nigdy więcej nie
miał się powtórzyć. Widziałem na własne oczy, jak za pomocą czołgów,
spychaczy i koparek równano z ziemią nasz Cmentarz Orląt. "Praca" szła
na szeroką skalę i w wielkim tempie, aż wreszcie cały prawie teren
zabrano pod produkcyjne warsztaty pomników. Wiele starych nagrobków
użyto jako materiał (nie tylko zresztą z Cmentarza Orląt). Symboliczne
lwy niegdyś strzegące snu poległych bohaterów odeszły spod głównej
arki i już dziesiątki lat wędrują po Lwowie, nie mogąc znaleźć godnego
przytułku. Widziałem jednego z nich "ozdabiającego" wzgórze Wysoki
Zamek. Potem znów inny stał na placu przy dzisiejszej ul. Dzierżyń-
skiego, a gdy mu zbrzydła ul. Dzierżyńskiego, poszedł symbolizować
Lwów przy wjeździe do miasta ze strony dzisiejszej ul. Lenina.

Ażeby odbudować cały Cmentarz Orląt, potrzebne są fundusze. Kto
zapłaci za uczynioną szkodę ? Czy odnajdziemy dziś konkretnego wino-
wajcę ? W jaki sposób odbywać się będzie i czy będzie w ogóle restau-
rowany do końca ten zabytek ? A może jest już wszystko w porządku ?

Mówiłem ludziom: sami odgrzebiecie, a wam potem powiedzą, że
niczego wam nie tknięto i wszystko macie w porządku. /.../

Z uszanowaniem

Roman Jurdyga

----------------------------------------------------------------------

Wileńskie kino "Taika" pokazywało w grudniu 1989 r. film "Doktor
Żiwago" wg sławnej powieści Pasternaka.

***

Litewska telewizja nadaje co niedziela (czasem częściej) 2O-minuto-
wy program religijny. Również w niedziele nadawana jest "Panorama
tygodnia" - półgodzinna audycja w języku polskim.

***

29 listopada wileński "Czerwony Sztandar" pisał o utworzeniu
w Polsce "Polskiej Partii Chłopskiej „Odrodzenie”". Idzie, rzecz jasna
o PSL-"Odrodzenie". Skąd więc ta dziwna nazwa ? Otóż do dziś głównym
źródłem informacji jest dla tej gazety serwis agencji TASS. Wiadomości
z Polski są przekazywane z Warszawy po rosyjsku i dopiero redakcja
tłumaczy je na polski. Agencja TASS jest równocześnie głównym źródłem
rusycyzmów w tej gazecie, dumnej z krzewienia polskości w ZSRR. Pisze
np. "Czerwony Sztandar": "Ambasador potwierdził życzenie NRD rozwijać
---------------------
i zacieśniać stosunki z PRL". Byłoby dobrze, by gazeta ta korzystała
------------
z agencji PAP, której wiarygodność jest równa wiarygodności TASSa, ale
jednak posługuje się językiem polskim, nie zaś volapükiem.

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

Jan Kalemba

"WIOSNA LUDÓW" 1989

Dotychczas Niemcy z NRD pobili wszelkie rekordy (piszę to 2O.11.89
r.). Jesienią normalna demonstracja uliczna liczyła tam 3OO tys. osób.
Do tego rodzaju wydarzeń dołączyli już Bułgarzy ze stutysięcznymi
demonstracjami oraz Czesi, którzy w Pradze protestowali w sile ok. 2OO
tys. ludzi. Dominują dwa mniej lub bardziej wyraźnie artykułowane
hasła: PRECZ Z KOMUNISTYCZNĄ WŁADZĄ I WOLNE WYBORY. Przypomnijmy so-
bie, że jeszcze nie tak dawno świat wstrzmywał oddech na wieść o
demon- strujących na ulicach Warszawy czy Wrocławia trzydziestu
tysiącach ludzi...

Do tych spektakularnych wybuchów społecznych doliczyć należy nie-
mniej brzemienne w skutki, chociaż spokojne wydarzenia na Węgrzech.
Rozpadła się tam partia komunistyczna, a termin wolnych wyborów w tym
kraju ustalony został na styczeń 199O roku.

ZSRR targany jest natomiast różnego rodzaju zaburzeniami społeczno-
-politycznymi od walk plemiennych na południu, do buntu nad Bałtykiem
w kwestii przynależności do "Sojuzu". Narastające przy tym przebudze-
nie narodowe i niepodległościowe współgra z rozkwitem nowoczesnej
myśli demokratycznej wśród Rosjan. Liderzy rosyjskich ruchów antykomu-
nistycznych bez żadnego skrępowania postulują w wywiadach telewizyj-
nych "demontaż kolonialnego imperium" (dosłownie!) i ustanowienie
demokracji parlamentarnej, przytaczając jako argument starą prawdę
"Naród niewolący inne narody nie może być wolny".

Bez przesady można więc powiedzieć, że tzw. blok wschodni jest w
1989 r. miejscem szczególnego narastania nastrojów typu rewolucyjnego.
Rewolucja natomiast jako proces historyczny zmieniający w sposób nagły
fundamentalne normy społeczno-polityczne, jest przedmiotem kontrower-
sji polityków. Ci z temperamentem zachowawczo-ugodowym podkreślają
zawsze, iż rewolucje przeradzają się w swoje przeciwieństwo, kończą
się terrorem i dyktaturą. Przywołuje się zawsze na potwierdzenie tej
tezy dwa przykłady, a więc Rewolucji Francuskiejj 1789 r. zakończonej
krwawymi represjami i w konsekwencji dyktaturą Napoleona oraz Rewo-
lucji Październikowej 1917 r., która właściwie zakonserwowała w Rosji
samodzierżawie i kolonialne imperium.

Taka ocena roli rewolucji w dziejach ludzkości jest jednak obłudna
i delikatnie mówiąc połowiczna. Można bowiem przytoczyć co najmniej
cztery przykłady rewolucji, które obaliwszy relikty przeszłości ugrun-
towały wolność i demokrację. Mam tu na myśli Rewolucję Angielską 1688
r., która zakończyła się uchwaleniem Deklaracji Praw (Bi11 of Rights)
ustanawiającej ustrój parlamentarny, Rewolucję Amerykańską z lat
1775-83, ktorej efektem była Deklaracja Niepodległości i Konstytucja
USA, Rewolucję Belgijską 183O r. proklamującą niepodległą monarchię
konstytucyjną oraz Rewolucję Goździków w Portugalii z lat 1974-76,
w wyniku której obalono faszystowską dyktaturę, uwolniono kolonie
i ustanowiono demokrację parlamentarną. Narody, które dokonały tych
rewolucji, pożytkują ich owoce do dnia dzisiejszego.

W tym miejscu wypada zastanowić się nad tym - co oznacza narastanie
fali nastrojów typu rewolucyjnego na wielką skalę ? Jest to po prostu
wyrazem gotowości bardzo szerokich kręgów społeczeństwa do czynnego
uczestnictwa w dokonywaniu przemian politycznych, w takim przypadku
aktywizuje się tzw. milcząca większość i jest ona przy tym gotowa do
poniesienia znacznych ofiar w walce o obalenie starego porządku
ustrojowego. Obecnie jesteśmy obserwatorami takiego zjawiska na skalę
niezmiernie rzadko występującą w historii, obejmującego bowiem bez
mała pół Europy. Nie przypadkiem napisałem, że jesteśmy obserwatorami,
ponieważ Polacy zostali z tego bardzo sprytnie wyłączeni.

Przeciwnikiem rewolucji w bloku wschodnim, a więc szybkiego i jed-
noznacznego obalenia ustroju komunistycznego, jest oczywiście przede
wszystkim władza sowiecka i to z przyczyn, których nie trzeba chyba
wyjaśniać. Zachód natomiast podchodzi do tego problemu bardzo ostroż-
nie wyłącznie ze strachu, bowiem efekty spontanicznych wydarzeń na
taką skalę są trudne do przewidzenia.

Jak się ostatnio okazało przeciwnikami szybkiego i jednoznacznego
pozbawienia komunistów władzy są w Polsce również kręgi niedawnej
opozycji tzw. konstruktywnej, a obecnie już jednoznaczni sojusznicy
starego reżimu w dziele wyciszania nastrojów "wywrotowych".

Polska od wielu lat była natchnieniem narodów Europy Wschodniej.
Teraz stworzyła wzorzec fałszywego zwycięstwa, który prawdopodobnie
będzie pomocny przy kierowaniu fal rewolucyjnych w innych "kadeelach"
na mielizny pozornego sukcesu.

Muszę tu przypomnieć, że wzrost nastrojów typu rewolucyjnego
i związana z tym gotowość licznych rzesz do poświęceń w walce jest
zawsze ograniczony w czasie. Po osiągnięciu swego apogeum, fala taka
opada i następnie zanika. Jeżeli stary porządek to przetrwa, nawet w
formie okrojonej, będzie mógł wtedy przystąpić do odpracowywania
strat, szczególnie, gdy pozostanie mu w rękach siła militarno-
-policyjna.

Jan Kalemba

/"CDN - Głos Wolnego Robotnika" nr 279/

----------------------------------------------------------------------

Joseph C. Harsch

ATUTY GORBACZOWA W GRZE O PRZYSZŁOŚĆ EUROPY

Moskwa może odwołać dziewiętnaście swoich dywizji z NRD

i zgodzić się na zjednoczenie Niemiec, ale nie za darmo

We wszystkich obecnych rozmowach o zmianach we Wschodniej Europie
i o możliwości zjednoczenia Niemiec w granicach z czasów Bismarcka
pomija się jeden fakt - mianowicie dziewiętnaście najlepszych dywizji
ZSRR stacjonujących w NRD.

Zjednoczenie Niemiec nastąpić może wtedy i tylko wtedy, gdy dywizje
te zostaną wycofane z terytorium NRD. Jest jednak oczywiste, że Gorba-
czow nie zamierza ich zabrać, chyba że otrzyma w zamian coś o wielkim
znaczeniu. Prawdziwym celem wszystkich rozmów dotyczących stosunków
Wschód-Zachód, także na Malcie, było uzgodnienie warunków, jakie muszą
być spełnione przed wycofaniem sił wojskowych ZSRR z Niemiec Wschod-
nich. Te dziewiętnaście dywizji, to są karty atutowe Gorbaczowa -
najsilniejsze, jakie posiada w tej jednej z największych gier dyploma-
tycznych naszych czsów. Jedynie on dysponuje tymi kartami i zagra nimi
wtedy, gdy będą mogły przynieść mu największą korzyść. Gra idzie
o przyszły kształt Europy. Czy będzie to Europa, jakiej pragnie amery-
kańska dyplomacja i o jaką zabiega od czasów drugiej wojny światowej ?

Najważniejszym celem USA jest stworzenie federacji krajów zachod-
nioeuropejskich, składającej się z Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec
Zachodnich (Kraju Nadreńskiego), Włoch i naturalnych sprzymierzeńców
- krajów Beneluksu na północy, Hiszpanii, Portugalii, Grecji i Turcji
na południu. Ale taka federacja jest możliwa tylko wtedy, gdy Niemcy
pozostaną podzielone.

Jest wiele przyczyn potwierdzających słuszność takiego rozumowania.
Przede wszystkim Moskwa nigdy nie zgodzi się na przyłączenie NRD do
Zachodu. Pozwolić może na zjednoczenie tylko na swych własnych warun-
kach - znaczy to, że Niemcy Zachodnie muszą wystąpić z NATO i ze
Wspólnoty Europejskiej. Moment, w którym to nastąpi, będzie końcem
amerykańskiej wizji federacji Europy Zachodniej.

Pod pewnymi warunkami Gorbaczow może zaoferować Niemcom Wschodnim
wolność, łącznie z możliwością połączenia się z RFN. Taka oferta,
jeśli nastąpi (a potencjalnie możliwe jest to właśnie teraz), będzie
wielką pokusą dla RFN. Mogłyby stać się od razu największą potęgą
w Europie, zwiększając populację z 61 do 78 milionów, z siłą gospodar-
czą równą sumarycznej sile Anglii i Francji, i z potencjalną możliwoś-
cią zostania siła napędową mogącą uratować i zmodernizować gospodarki
ZSRR i państw Europy Wschodniej.

W wypadku kłopotów, Rosja zawsze zwracała się do Niemiec w poszu-
kiwaniu wsparcia gospodarczego i technologicznego. Wielu Rosjan jest
potomkami Niemców, którzy przybyli do Rosji za czasów Piotra Wielkiego
lub Katarzyny, także zwanej Wielką.

Jeśli RFN połknie przynętę, historia się powtórzy. Co więcej,
Niemcy będą mogły na drodze dyplomatycznej osiągnąć to, co nie udało
się Hitlerowi na drodze wojennej - zdobędą kontrolę nad surowcami
i rynkami wszędzie w Europie od Renu do Uralu, a nawet jeszcze dalej.

Przed nami są dwie wizje przyszłej Europy. Jedna - to ta, do której
dąży dyplomacja amerykańska, angielska i francuska. Zgodnie z tą wiz-
ją, powstać ma prawdziwa Europa Zachodnia, na terenach odpowiadających
w przybliżeniu granicom cesarstwa rzymskiego, ściśle związana z USA.

Według alternatywnej wizji, która prawdopodobnie jest marzeniem
Gorbaczowa, Niemcy jako całość zerwą swe związki gospodarcze z USA
i staną się główną i niezależną siłą w Europie Środkowej, zbliżoną
bardziej do ZSRR niż do Zachodu.

Gorbaczow byłby niemądry (a z pewnością nie jest on miemądrym
człowiekiem), gdyby odstąpił NRD Zachodowi. Nie oczekujmy, że uczyni
on coś tak głupiego z punktu widzenia ZSRR. Jest on dość przewidujący,
by zobaczyć korzyści płynące dla ZSRR z faktu odciągnięcia RFN od NATO
i Wspólnoty Europejskiej.

Cytuje się powiedzenie byłego sekretarza stanu Henry Kissingera,
według którego zjednoczenie Niemiec jest nieuniknione. By to powie-
dzieć, trzeba być wielkim pesymistą, gdyż taki rozwój sytuacji będzie
bardzo korzystny dla ZSRR, a niekorzystny dla Waszyngtonu, Londynu
i Paryża.

Jednym z najbardziej dramatycznych wydarzeń dyplomatycznych w śred-
niowieczu była wędrówka cesarza Henryka IV do Canossy - cesarz wspinał
się na kolanach, po śniegu, po stromej drodze do zamku, gdzie oczeki-
wał na niego papież. Ta pokuta ocaliła cesarstwo w roku 1O77.

W roku 1989, Gorbaczow odbył już swoją "drogę do Canossy" - pojed-
nał się z papieżem w Rzymie. Czynem tym usunął większość przeszkód
stojących dotychczas między nim a katolikami z RFN.

I tak poczynine zostały wszelkie przygotowania do następnego ruchu
- zaproszenia Niemiec Zachodnich do ruchu na Wschód.

Oto dlaczego dyplomaci z Waszyngtonu, Londynu, Paryża i Rzymu są
tak skąpi i ostrożni w swych reakcjach na ostatnie wydarzenia we
Wschodniej Europie. Cieszą się, że przywrócono prawa człowieka i prawa
polityczne tym narodom, ale są pełni obaw co do dalszych następstw
tych wydarzeń.

Joseph C. Harsch

/"Christian Science Monitor", 8-14 grudnia 1989/

----------------------------------------------------------------------

Richard Pipes

ROSJANIE NADAL NADCHODZĄ

Moskwa podtrzymuje swych sprzymierzeńców, i wygrywa

Żyjemy w wieku fabrykowania złudzeń - w czasie, gdy niezmiernie
trudno jest odróżnić rzeczywistość od pozorów. Przywódcy ZSRR korzys-
tają z takich środków w prowadzeniu swej polityki zagranicznej. Głoszą
jedną rzecz, a robią coś całkiem przeciwnego. Ponieważ większość ludzi
nie jest w stanie stwierdzić, gdzie znajduje się prawda, wierzą oni
w szlachetne intencje.

Dobre samopoczucie jest wszechogarniające: esej autorstwa Francisa
Fukuyamy, osobistości z Departamentu Stanu, zapewnia nas, że libera-
lizm zwycięża na całym świecie, wobec czego "koniec historii" znajduje
się w zasięgu ręki.

Od czasu objęcia władzy przez Michaiła Gorbaczowa ZSRR jest dużo
mniej agresywny w swej polityce zagranicznej. Wielka potrzeba pomocy
zagranicznej w ratowaniu zagrożonej gospodarki doprowadziła do wyko-
rzystywania wszelkich środków propagandowych do stworzenia obrazu
kraju, który potrzebuje pokoju i cięć w budżecie wojskowym.

Takie zapewnienia, w połączeniu z pewnymi innymi krokami, przeważ-
nie o znaczeniu symbolicznym, osiągnęły cel - ZSRR przestał być
postrzegany przede wszystkim jako agresywna, wroga potęga. Wynikiem
jest dopływ środków finansowych (za czasów Gorbaczowa dług zagraniczny
ZSRR podwoił się) oraz mniejsza gotowość Zachodu do ponoszenia kosztów
związanych z wojskiem.

Jak prawdziwa jest ta zmiana sowieckiej polityki zagranicznej ?
Weżmy na przykład kwestie wojskowe. Moskwa ostatecznie opublikowała
to, co nazywa swym budżetem militarnym. Suma 77 miliardów rubli,
wydawanych na cele wojskowe, równa jest połowie wydatków szacowanych
przez ekspertów USA.

Waszyngton ocenia, że budżet militarny ZSRR za czasów M.Gorbaczowa
rośnie rocznie o około 3 % (w stałych cenach). Pomimo oznak mniejszej
produkcji niektórych rodzajów broni, modernizacja czterech podstawo-
wych służb wojskowych postępuje w takim samym tempie, jak to było
w "erze stagnacji".

W sprawach dotyczących Środkowego Wschodu Kreml często podkreślał,
że pragnie zastąpić konfrontację negocjacjami. Mimo plotek i oświad-
czeń o pogorszeniu się stosunków na linii ZSRR - Syria (główny sprzy-
mierzeniec Moskwy w tym rejonie i największy agresor), Syria dostała
myśliwce MiG-29 i bombowce naddżwiękowe Suchoj-24. Takie same bombowce
ZSRR sprzedaje również Libii.

Korzystając z zadłużenia Syrii w ZSRR (około 15 miliardów dolarów),
Kreml zbudował urządzenia portowe w Tartus. Port ten, kontrolowany
całkowicie przez sowiecki personel, będzie służyć okrętom wojskowym
i podwodnym, dzięki czemu nie będzie konieczne przeprawianie ich na
Morze Czarne celem dokonania przeglądów i napraw. Marynarka USA nie ma
podobnych urządzeń na Morzu Śródziemnym.

Na Dalekim Wschodzie kontakty między ZSRR a państwami satelitarnymi
są nadal podtrzymywane i rozwijane. Korea Północna otrzymała myśliwce
MiG-23 i oczekuje na nowsze MiG-29. Wietnam, Laos i Kambodża dostały
2 mld dolarów pomocy od roku 1987. Moskwa podwoiła swą pomoc gospodar-
czą dla Wietnamu, jak również militarną pomoc dla Kambodży w porówna-
niu z rokiem 1988. Wietnam zgodził się, by Moskwa przebudowała swą
nową bazę wojskową na Pacyfiku, w zatoce Cam Ranh, zbudowaną zresztą
niegdyś przez USA.

Choć Moskwa odwołała swe oddziały wojskowe z Afganistanu, zwiększy-
ła za to pomoc gospodarczą i militarną dla rządu Nadżibullaha. Nic nie
wskazuje na to, by ZSRR chciał zrezygnować ze swych wpływów w tym
kraju.

W Nikaragui sandiniści zostali uratowani od upadku dzięki decyzji o
przeprowadzeniu demokratycznych wyborów. Często jednak dają do zrozu-
mienia, że w żadnym wypadku nie oddadzą posiadanej władzy. Pomimo
zapewnień Gorbaczowa o przerwaniu pomocy dla Nikaragui, wciąż napływa-
ją tu środki militarne z krajów bloku wschodniego, jak również z Kuby.

A w Angoli - Jonas Savimbi jest w odwrocie, Afryka Południowa się
wycofuje, zaś pomoc z ZSRR wciąż napływa.

Można doszukać się co najmniej dwu możliwych wyjaśnień rozbieżności
między tym, co ZSRR głosi a tym, co rzeczywiście robi. Jednym może być
to, że obecny okres Moskwa traktuje jako przerwę dla nabrania oddechu,
naprawy gospodarki i poprawienia swego obrazu na arenie międzynaro-
dowej, przed podjęciem nowej ofensywy na całym świecie. Innym może być
to, że kierownictwo jest tak zaabsorbowane problemami i niepokojami
wewnętrznymi, że nie ma czasu ani możliwości na prowadzenie inten-
sywnej działalności zagranicznej.

Prawdziwość żadnego z tych wyjaśnień nie przemawia za tym, że pokój
i stabilizacja na świecie są dziś tak bliskie, jak chciałoby się wie-
rzyć. Zapewnienia Kremla o pokojowych intencjach i kroki obliczone na
wprowadzenie w błąd Zachodu nie zmieniają tego faktu, że aktywność
militarna ZSRR w czasach Gorbaczowa wygląda tak samo, jak za czasów
Leonida Breżniewa.

"Nowe myślenie" na arenie międzynarodowej okazało się bardziej no-
wym stylem niż nową treścią. W rzeczywistości zmiana linii polityki
zagranicznej pozwoliła Moskwie na powiększenie sfery swych wpływów
i działań w porównaniu z czasami "twardej linii".

Jednym z paradoksalnych skutków ofensywy pokojowej Gorbaczowa jest
promowanie interesów ZSRR w konfliktach regionalnych.

Nawet jeśli ZSRR wycofuje swe siły, jego sprzymierzeńcy w Kambodży,
Angoli, Nikaragui i Afganistanie stają się silniejsi dzięki pomocy
sojuszników USA.

Richard Pipes

/"The New York Times", 9 pażdziernika 1989/

----------------------------------------------------------------------
SYSOJEW - ARTYSTA BEZ ZŁUDZEŃ

+--------------------------------------------------------------------+

| WIACZESŁAW SYSOJEW - ur. w Moskwie w 1937 r., artysta-grafik. Od |
| 1975 roku prześladowany za swe karykatury |
| społeczno-polityczne. Od początku 1983 r. do lutego 1985 więzio- |
| ny. Obecnie mieszka w Berlinie Zachodnim. Wystawiał we Francji, |
| RFN i Holandii. Publikował m. in. w "Le Monde", "Liberation", |
| "Alternative" i "La Nouvelle Alternative". Uprawia również |
| twórczość literacką. Na Zachodzie (po rosyjsku i po francusku) |
| wydał dwie książki: "Chodzić cicho, mówić cicho" (takie wywiesz- |
| ki widnieją w sowieckich szpitalach psychiatrycznych) i "Kaczka |
| na letnisku". W Polsce w obiegu niezależnym wyszedł zbiór jego |
| rysunków "Życie stało się lepsze", a podziemne pismo "Wezwanie" |
| w jednym ze swoich numerów zamieściło wybór z różnych cykli |
| rysunków. Niektóre z nich drukowano też jako kartki świąteczne |
| 1984/1985. |

| W listopadzie i grudniu 1989 r. przebywał w Polsce ze swą wysta- |
| wą (Warszawa i Kraków). |

+--------------------------------------------------------------------+

/.../

Gdyby Breżniew jeszcze trochę pożył, pewnie by mnie nie złapali
- mówi z sarkazmem. - Przez te kilka lat nie mogłem, tak jak dotąd,
wystawiać prywatnie swoich prac. Przez to KGB mniej się mną zajmowało,
oddało sprawę milicji, a ona w takich wypadkach działa opieszale.
Kiedy nastał Andropow, nakazał "nasilić walkę z przestępczością".
Oznaczało to, że "organy" musiały rozliczyć się z rozpoczętych docho-
dzeń.

Do sprawy siedział na Butyrkach, potem cały wyrok - 2 lata obozu
pracy - odbył w łagrze pod Archangielskiem. Wyszedł w lutym 1985 r.,
na miesiąc przed dojściem do władzy Gorbaczowa.

Jego rysunki pokazują komunizm nie tylko jako system straszny
poprzez swoją represyjność, ale także, a może przede wszystkim, jako
pozostający poza wszelką estetyką i elementarnymi wartościami huma-
nistycznymi. Postacie ludzkie na jego rysunkach to jedynie "bałwany"
z jakimiś graniastymi bryłami zamiast głów. Wszyscy są do siebie
podobni - ci na górze i ci na samym dole sowieckiej hierarchii spo-
łecznej. Homo sovieticus - ofiara systemu, która sama stała się
oprawcą.

Pytam o szanse wyzwolenia, jeśli nie całej zbiorowości, to choćby
poszczególnych ludzi.

To bardzo trudne - mówi Sysojew - bo zniszczono już trzy pokolenia
ludzi myślących, wrażliwych, inteligentnych. Wszyscy czują, że muszą
wyzwolić się spod władzy komunizmu, ale każdy widzi wroga nie tam,
gdzie on jest naprawdę - w systemie sowieckim. Dla jednych wrogiem
jest Ligaczow, dla innych Żydzi, dla Ormian Azerbejdżanie i na odwrót.
Nikt tak naprawdę nie stawia na demokrację, bo nie wie, na czym właś-
ciwie miałaby ona polegać. Jeśli nie znajdą się liderzy, którzy wskażą
kierunek, społeczeństwo nasze pozostanie takie jakie jest.

Według niego, nawet w krajach bałtyckich czy na Ukrainie też nie ma
przywódców z szerszą wizją przyszłości. Tam setki tysięcy ludzi, a na-
wet miliony, gotowe są walczyć o swoje narodowe cele, ale niekoniecz-
nie o demokrację. W samej Rosji zaś, prócz nacjonalistów, są i faszyś-
ci z "Pamiati". Jest też co prawda Związek Demokratyczny czy Partia
Konstytucyjnych Demokratów, ale prości ludzie wierzą raczej komuniście
Jelcynowi. On jest dla nich prawdziwym liderem, bo przypomina cara
- batiuszkę o twardej ręce.

- W ZSRR nie ma jednoczącego demokratycznego ruchu, takiego jak
Solidarność w Polsce. Nie widzę też żadnych perspektyw ekonomicznych -
ciągnie lekko już poirytowany - 5 lat mówią o reformach, ale po to
tylko, żeby mówić. Gospodarka, tak jak ideologia, całkiem się rozpada,
morale i chęć do pracy zerowe, nie ma czego kupić, funkcjonariusze
władzy kradną jak kradli. Może się to skończyć bardzo tragicznie -
stanem wojennym, a nawet krwawą wojną domową.

Szanse poprzez odrodzenie religijne narodu ocenia Sysojew
również sceptycznie.

- Najpierw trzeba wychować wychowaców, a my wszyscy jesteśmy porażeni
sowieckim, stalinowskim systemem. Jak ja mogę być dobrym wychowawcą,
jeśli przez całe życie byłem tylko uciskany i sam, gdybym mógł, pewnie
uciskałbym innych.

Gorycz wspomnień nie pozwala mu na łatwy optymizm innych w dobie
"pieriestrojki".

- Nieszczęście tkwi w tym - mówi - że chociaż możemy wskazać w czym
tkwi zło i nawet jak z nim walczyć, to nie mamy jednak programu
pozytywnego. Są hasła - "bez komunistów", "bez władzy sowieckiej"
- ale konkretnie jak to ma być, nikt niestety nie wie.

Pytam o przyszłość. Imperium w rozkładzie, marksizm-leninizm skom-
promitowany wraz ze swoimi autorytetami, nowych nie ma. Kto więc
sięgnie po władzę, kiedy społeczeństwo nadal jest bierne ?

Może gen Rodionow - brzmi sarkastyczna odpowiedź - który dowodził
"Specnazem" podczas masakry w Tbilisi, może "Pamiat", a może (u nas
już połowa obywateli to muzułmanie) wszyscy niedługo przejdziemy na
islam ? Nie wiem...

Jan Bryłowski

/"PWA" nr 45/89/

----------------------------------------------------------------------

Michał Klima

SOLIDARNOŚĆ POLSKO-CZECHOSŁOWACKA

Obywatele Wrocławia oddali swe mieszkania do dyspozycji za darmo.
Mimo że przyjechało ok. 5 tys. Czechów, chętnych do udzielenia gościny
było znacznie więcej. Pracujący społecznie ludzie zapewnili plakaty
informacyjne, odznaki, katalogi, bezpośrednie tłumaczenia na trzy
języki i pracujący niemal non-stop ośrodek prasowy.

Piątek 3 XI 89 r. był dniem Karela Kryla. 12OO krzeseł Teatru
Polskiego nie mogło pomieścić zainteresowanych. Setki widzów siedziały
w przejściach i na scenie. Redaktorka Studia "Solidarność" polskiego
radia, Maryna Miklaszewska zapowiadała kolejno pieśniarzy: Streichla,
Nohawice, Nosa, Ilińskiego z Czechosłowacji, Karaska i Longina (?)
z emigracji. Jako ostatni wystąpił Karel Kryl. Rozemocjonowana pub-
liczność przypominała w tym momencie raczej fanów rocka niż słuchaczy
muzyki folk. Ucichło, kiedy Kryl zagrał pierwsze akordy "Morituri te
salutant". Młodzi widzowie nie widzieli nigdy Kryla na scenie, po
kilku taktach poznali jednak pieśń i na widowni znów rozległy się
oklaski. Po 2O latach Kryl znów śpiewał dla czeskiej publiczności,
a po raz pierwszy dla polskiej. Rozładował napięcie mówiąc po drugiej
piosence: "mam straszną tremę", śpiewał z przejęciem, a wtórowali mu
nie tylko Czesi, ale i Polacy. Był oklaskiwany szczególnie gorąco, gdy
zaśpiewał kilka piosenek po polsku. Po występie powiedział: "miałem
przygotowaną długą mowę powitalną, ale nie byłem w stanie jej wygło-
sić. Był to dla mnie szok, niewiarygodnie przyjemny szok i nagroda za
tych 2O lat, bardzo było mi to potrzebne".

Wielki sobotni koncert rozpczął Kryl pieśnią pt. ""Rak", a po nim
wystąpili Dobesz, Topita, Vait, Trześniak i Hutka. Nos i Hutka
zorganizowali mniejszy koncert w sali wykładowej Uniwersytetu, a wie-
czorem Kryl i Hutka śpiewali jeszcze w małym klubie jazzowym. Widzowie
domagający się autografów zatrzymali ruch przed teatrem. Kryla
zaproszono na kolejne koncerty, z których dwa, w Poznaniu i Gdańsku
odbyły się w następnych dniach. Emigracyjni piosenkarze czescy byli
bardzo zadowoleni, że ludzie śpiewali ich pieśni, jest to dowód na to,
że ani zakazy, ani wygnanie nie były w stanie zniszczyć niezależnej
kultury czeskiej. Piosenkarze byli naturalni, nie wybierali nawet na
tę okazję specjalnego repertuaru, grali po prostu to, z czym wystąpi-
liby na jakimkolwiek koncercie folkowym u siebie. Piosenkarze
wspomniali siedzących w więzieniu przyjaciół: Petra Cibulkę, Saszę
Vondrę, Czarnogurskego, Jarousa, Starka, Rumla i Zemana, a także ko-
legów, których nie puszczono przez granice: Mertę, Pospichala,
Plichala, Hofmaniae i Gieteczka.

Powrót do domu był jak przebudzenie z pięknego snu, wielogodzinne
przeglądanie bagażu na granicy, odbieranie każdego zapisanego i za-
drukowanego papieru, kaset magnetofonowych. Z aparatów wyciągano
filmy, rewizje osobiste i przesłuchania, kolejki samochodów na granicy
stały nieraz ponad 15 godzin - charakterystyczy przyczynek urzędów
czechosłowackich do dyskusji o Europie Środkowej.

Pisząc to pozostaję z wielkim szacunkiem nie tylko dla młodzieży
wrocławskiej, która wszystko organizowała (jak kilkakrotnie podsłucha-
łem), dla braci Czechów, ale i z obawą, czy my sami bylibyśmy zdolni
do zrobienia czegoś takiego dla Polaków, gdyby historia potoczyła się
inaczej i nasze narody byłyby w odwrotnej sytuacji politycznej.
Byliśmy świadkami autentycznej solidarności Polsko-Czechosłowackiej.

Michał Klima

/"Lidove Noviny", listopad 1989/

----------------------------------------------------------------------

Franciszek Janouch

SEMINARIUM

Od 2 do 5 listopada Wrocław należał do Solidarności Czechosłowacko-
-Polskiej. W barokowej Auli Leopoldina Uniwersytetu Wrocławskiego
odbyło się seminarium na temat Europy Środkowej. Dyskutowało się
o kulturze środkowoeuropejskiej, czeskiej i słowackiej. Nie mogli
przybyć zaproszeni goście z Czechosłowacji. Przemówienia Ladislva
Hejdanka, Milana Simecki, i innych przeczytali ich przyjaciele. Zare-
jestrowany na kasecie video, przemówił ze swojego ukrycia Stanislv
Devaty, a z Pragi Vaclav Havel, Jiri Diensbir i Ludvik Vaculik.

Ośrodki informacyjne Seminarium, ulokowane na dworcach, lotnisku
i uniwersytecie, w ciągu dwóch dni zapewniły ponad trzem tysiącom
młodych ludzi nocleg i możliwość wyżywienia. Przed małym antykwariatem
uniwersyteckim stały dłuższe kolejki od wrocławskich kolejek po mięso.
Emigracyjne książki i czasopisma, sprzedawane po symbolicznych cenach,
natychmiast znikały.

Na granicach trwała tymczasem mała wojna. Czechołowacka służba gra-
niczna zawracała wszystkich Czechosłowaków, którzy jechali do Wrocła-
wia. Celnicy zatrzymali wystawę artystów plastyków. Festiwal wrocław-
ski rozpoczął się w ten sposób wernisażem pustych ram z nazwiskami
plastyków, umieszczonymi na ceglanych ścianach wrocławskiego Klubu
Prawnika. Na koncerty Hutki, Kryla, Nohavicy, Dobesa, Treśniaka bilety
były wyprzedane dużo wcześniej. Ośrodek video prezentował filmy i Ory-
ginalny Videomagazyn. Na przeglądzie filmów czechosłowackich pokazano
dorobek Formana, Mencla, Chitilovej i "Nieznośną lekkość bytu" według
Milana Kundery.

W tym niecodziennym happeningu zorganizowanym przez Solidarność
Polsko-Czechosłowacką przy współpracy Fundacji 'Karty 77' wzięło
udział 5 do 6 tys. Czechów i Słowaków.

Franciszek Janouch

/"Lidove Noviny", listopad 1989/ (szef Fundacji 'Karty 77')

----------------------------------------------------------------------

23 XI br. gazeta "Swobodne Słowo", organ czechosłowackiej Partii Soc-
jalistycznej, z publikuje relację 26-letniego inż. B. Nachlika z Pilz-
na:

PACYFIKACJA

Przyjechałem z żoną do Pragi na przedstawienie teatralne. W pras-
kich ulicach dołączyliśmy do pochodu demonstrujących i doszliśmy do
skrzyżowania ulic Narodowej i Spalonej. Początkowo z trudem można było
usłyszeć wezwania do rozejścia się - pisze B. Nachlik - do momentu,
kiedy od strony Teatru Narodowego zawarczały silniki opancerzonych
transporterów, bud i autobusów policyjnych. Potem nastąpił atak na
ludzi, którzy stali z uniesionymi rękami i wołali: "mamy gołe ręce",
na ich głowy posypały się uderzenia białych pałek interwencyjnego
pułku milicjii i czarnych drągów "czerwonych beretów". Cały teren był
szczelnie otoczony tak, że nie przedostałaby się mysz i gdyby nawet
wszyscy posłuchali wezwania do rozejścia się, nie mieliby gdzie
odejść. Policjanici przebijali się wzdłuż murów i na oślep opędzali
pałkami, niektórzy ludzie szukali ratunku w ucieczce do przyległych
domów. Nadę przyciśnięto do auta, którego właścicielka została zatrzy-
mana przez pochód i udzieliła nam schronienia. Przejechaliśmy ok. 5
metrów, na samochód spadały uderzenia pałek. Jeden z policjantów
wezwał prowadzącą samochód do okazania dokumentów, ale jak tylko
otworzyła okienko, inny wpuścił do środka gaz łzawiący, potem poli-
cjanci wywlekli nas z samochodu i powalili na ziemię. Błyskawicznie
rzuciły się na mnie "czerwone berety", a dobrze wymierzone uderzenia
spadały na moją głowę i nogi.

Pan Nachlik zgłosił się do szpitala w sobotę 18 XI. Nie potwier-
dziło się podejrzenie lekarzy o pęknięciu kręgu szyjnego. Na rękach,
którymi starał się osłonić głowę przed uderzeniami pałek, oraz na
całym ciele widać jeszcze mocne zasininienia. Chory otoczony jest
przyjaźnią i solidarnością. Ze wzruszeniem wspomina odwiedziny niezna-
nego mu starszego pana, który przyszedł go pozdrowić, odwiedził go
także młody chłopak ze Stowarzyszenia na Rzecz Weselszej Przyszłości,
który na znak poparcia dał się zawlec razem z zatrzymanymi do auto-
busu, choć nie brał udziału w manifestacji. Wspomina też studentów
medycyny, za których pośrednictwem relacja ta dotarła do naszej
redakcji oraz troskliwą opiekę personelu szpitala.

W pokoju obok leży 56-letni technik z Pragi, Houzer, którego doś-
wiadczenia z Alei Narodowej są podobne. Stan jego jest ciężki, ma
bardzo skomplikowane złamanie łopatki, leczenie będzie trwało co
najmniej 2 miesiące, lekarz prowadzący nie wyklucza trwałych
następstw.

----------------------------------------------------------------------

Gazeta "Ludowa Demokracja" publikuje relacje naocznego świadka, pani
doktor K.W., która znajdowała się w Alei Narodowej w dniu 17 XI br.
ok. godz. 22, a więc już po brutalnej interwencji milicji.

RELACJA LEKARKI

Ludzie gromadzili się w różnych miejscach, szukali zgaszonych
świeczek i ustawiali je zapalone na krawężnikach. Milicja przesuwając
się w kierunku chodników rozdeptywała świece, a stojącym ludziom
kazała przechodzić dalej. Zapalone świeczki były dla nas symbolem
i rozdeptywanie ich przez funkcjonariuszy było straszne. Widziałam,
jak ludzie zbierają rozrzucone po ulicy ubrania i buty i zanoszą je do
samochodu stojącego obok Szkoły Języków Obcych w podcieniach ulicy
Mikulanckiej. Tam też stały zapalone świece. Za chwilę podjechał tam
autobus. Wyskoczył z niego kierowca w cywilu i mężczyzna w mundurze
i znowu zaczęli miażdżyć i rozkopywać palące się świece. Ludzie
stojący w pobliżu, odsunęli się dalej, ja podeszłam i zapytałam:
"przeszkadza wam to ?" Policjant odwrócił się do drzwi autobusu i za-
wołał: "podajcie mi pałkę", stałam jak skamieniała, funkcjonariusz
podszedł do mnie i najpierw uderzył mnie gołą ręką, potem chwycił mnie
za włosy i zaczął uderzać moją głową o filar, pod którym stałam. Po
czwartym uderzeniu upadłam, kiedy leżałam, kopał mnie dalej. Ludzie
podnieśli mnie z ziemi, ktoś wezwał karetkę Jak dowiedziałam się póź-
niej, w karetce pogotowia, funkcjonariusz wrócił z powrotem do auto-
busu. Zostałam przywieziona do Szpitala Pod Petrinem, gdzie widziałam
kilku siedzących zakrwawionych chłopców. Ten funkcjonariusz, który
tłukł moją głową o mur, był mniej więcej pięćdziesięcioletnim mężczyz-
ną średniego wzrostu i mógł być dowódcą tego autobusu. Nie wiem, co mi
jest, lekarze mi tego nie powiedzą, mam wstrząs mózgu i nie wolno mi
opuszczać łóżka nawet do łazienki, muszę leżeć i dostaję zastrzyki, po
których ciągle śpię.

Chciałabym powiedzieć coś jeszcze. Mój ojciec organizował przed 5O
laty pogrzeb Jana Opletala, nie przypuszczał, że po pięćdziesięciu
latach jego córka będzie zmasakrowana przez czechosłowacką policję
w rocznicę pogrzebu zamordowanego przez hitlerowców studenta.

----------------------------------------------------------------------

CZECHOSŁOWACKIE NOTATKI

/wg serwisu Wschodniej Agencji Informacyjnej z 27 XI 1989/

"Brutalna interwencja specjalnych jednostek zbrojnych Ministerstwa
Spraw Wewnętrznych, której byliśmy bezpośrednimi świadkami jest nieza-
przeczalnym faktem. Zbędne są dyskusje o tym, czy w trakcie zamieszek
zamordowano kogoś, czy nie. Nie ulega wątpliwości, że takie postępowa-
nie może zagrażać zdrowiu i życiu ludzi". Czytamy m.in. w proteście
studentów wydziału dziennikarskiego Uniwersytetu Karola, przeciwko
rozpowszechnianiu fałszywych wiadomości o wydarzeniach w Czechosłowa-
cji przez oficjalne agencje informacyjne.

***

W Sz|+ta++ P+d Petr+ne++ |+ +an+festac++ w dn++ |7+ XI+ |+++cy
+e+ars++e+ +dz+e++n+ sześciu osobom, cztery z nich miały ciężki
wstrząs mózgu.

Szpital Akademii Medycznej 2 przyjął 15 osób. Były trzy przypadki
z ciężkim wstrząsem mózgu i młoda dziewczyna z poważnymi obrażeniami
jamy brzusznej.

***

Społeczeństwo zdecydowanie potępia milicyjną przemoc, szkoły śred-
nie i wyższe ogłaszają przystąpienie do strajku. Do pierwszych
protestów studentów i aktorów teatralnych przyłączają się kolejne
instytucje, grupy obywateli i pojedyncze osoby.

***

W wielu miejscach Pragi różne ugrupowania niezależne rozklejają gazet-
ki informujące o przebiegu zajść w Czechosłowacji. Gazety plakatowe,
często z dokumentalnymi zdjęciami rozwieszane są na drzwiach szkół
i teartów. Ulotki z poszczególnymi oświadczeniami są rozrzucane na
terenie całego miasta.

***

Funkcjonariusze w czerwonych beretach, biorący udział w brutalnej
interwencji podczas manifestacji w Pradze 17 listopada nie należą do
armii czechosłowackiej, lecz do oddziału specjalnego MSW, przeznaczo-
nego do zwalczania terrorystów.

***

18 XI br. powstała w Czechosłowacji Węgierska Inicjatywa Niezależna,
popierająca Forum Obywatelskie. "Zgadamy się z celami wytyczonymi
przez Forum i proponujemy współpracę w tworzeniu demokratycznej
Czechosłowacji" - czytamy w deklaracji założycielskiej.

***

2O XI dziennikarze zatrudnieni w oficjalnych środkach masowego przeka-
zu powołali Niezależny Związek Dziennikarzy. W tej chwili Związek
zrzesza 8O członków.

***

22 XI, poza Pragą nie ukazały się, bądź dotarły z poważnym opóźnieniem
gazety, z wyjątkiem "Rudego Prava". Według kolejarzy to policja wyrzu-
cała z nocnych pociągów paczki z prasą.

***

Z wielu miejsc nadchodzą informacje o wzmożonej aktywności funkcjona-
riuszy "Ludowych Milicji" oraz niektórych członków zakładowych
komitetów KPCz, którzy usiłują, niekiedy z powodzeniem, uniemożliwić
aktorom i studentom spotkania z robotnikami zakładów pracy. Na
przykład w Zakładach "Mittav" uniemożliwili oni wejście na teren
zakładu aktorowi Jerzemu Bartoszce, a w "Aritmie" (Vokovice) człon-
kowie komitetu zakładowego KPCz zamknęli delegacje studencką w sali
posiedzeń i wypuścili ją dopiero pod naciskiem załogi.

***

22 listopada do Pragi przybyło z Południowych Moraw 17 autobusów
pełnych funkcjonariuszy "Ludowych Milicji".

***

22 XI w Źatci policja szczuła psami ludzi biorących udział w manifes-
tacji. "Tylko dzięki temu, że w systemie realnego socjalizmu prawie
nic nie działa, w związku z tym nawet psy policyjne nie mają porządnej
tresury, nie doszło do żadnego pogryzienia ludzi".

***

22 listopada w Lipniku nad Beczvą został zatrzymany rzecznik 'Karty 77'
Tomasz Hradilek.

***

22 XI w Brnie powstało Forum Obywatelskie, którego przedstawicielami
zostali: Jaroslav Szabata, aktor Franciszek Dresler, Hana Holcnerova,
historyk Radomir Mali, plastyk Vladimir Matouszek, przewodniczący
komitetu miejskiego ZMS Libor Trubik, student Jerzy Voracz, sekretarz
czecchosłowackiej partii socjalistycznej Jerzy Venclik i Jerzy
Zahradnik z Komitetu Pokojowego CSRS.

***

W szkole podstawowej im. Ludvika Svobody dyrektorka oznajmiła przez
radiowęzeł, że każdy, kto będzie miał przypiętą trójkolorową wstążecz-
kę (barwy narodowe Czechosłowacji) będzie miał obniżony stopień ze
sprawowania.

***

Niedawno powstała partia polityczna pod nazwą Czeska Inicjatywa Demo-
kratyczna poparła deklarację Forum Obywatelskiego.

***

Oświadczenie Forum Obywatelskiego z 23 listopada zawiera protest
przeciwko sposobom informowania przez środki masowego przekazu, żąda-
nia niezwłocznego ustąpienia członków Biura Politycznego KC KPCz,
niezwłocznego powołania komisji w celu ustalenia winnych masakry, na-
tychmiastowego zwolnienia wszystkich więźniów sumienia, respektowania
wolności prasy i informacji.

***

Przed sądem miejskim w Pradze spotkali się uczestnicy manifestacji na
rzecz uwolnienia Petra Uhla. Delegacja demonstrantów została przyjęta
przez przewodniczącego sądu, który przyrzekł, że jeśli otrzyma akta
sprawy, będzie sądził sprawiedliwie i zgodnie z prawem.

***

Z odezwy Forum Obywatelskiego 24 XI 89: "Sytuacja jest otwarta, przed
nami jest wiele możliwości, jesteśmy jednak pewni dwóch spraw. Po
pierwsze, nie ma powrotu do totalitarnego sposobu sprawowania władzy,
który doprowadził nasz kraj do skrajnego kryzysu moralnego, politycz-
nego, gospodarczego i ekologicznego. Po drugie, chcemy żyć w Czecho-
słowacji wolnej, demokratycznej i prężnej gospodarczo, w kraju który
musi wrócić do Europy. Tych ideałów nie wyrzekniemy się nigdy, cokol-
wiek miałoby się dziać w przyszłości. Jesteśmy przeciwnikami przemocy,
nie pragniemy zemsty, pragniemy żyć godnie, jak ludzie wolni, którzy
mają prawo decydować o losie swojej ojczyzny i myśleć o losie
przyszłych pokoleń".

***

Czechosłowackie służby graniczne wprowadziły od 2O listopada niemal
całkowitą blokadę granicy z Polską i Węgrami. Granicę można przekro-
czyć tylko z paszportem służbowym.

24 XI br. w Pradze na Placu Wacława odbył się kolejny wiec polityczny.
Tysiące ludzi słuchało przemawiających z balkonu wydawnictwa
Melantrich przedstawicieli Forum Obywatelskiego. Jako pierwszy przema-
wiał redaktor naczelny gazety "Svobodne Slowo", przedstawiciel
czechosłowackiej Partii Socjalistycznej. Zaproponował utworzenie
koalicji wszystkich partii politycznych, grup i organizacji społecz-
nych. Powiedział, że do czasu wolnych wyborów należy ustanowić władzę
Porozumienia Narodowego. Następnie zaśpiewał Vladimir Merta, a po nim
prowadzący wiec ks. Vaclav Maly zapowiedział wystąpienie Aleksandra
Dubczeka. Przywódca Praskiej Wiosny mówił o odrodzeniu moralnym
narodów Czechosłowacji i o tradycyjnej przyjaźni Czechów i Słowaków,
Stwierdził także, iż korzenie obecnego kryzysu sięgają roku 1968 oraz
wezwał wojsko, funkcjonariuszy milicji, "Milicji Ludowych", aby nie
występowali przeciwko narodowi, którego są częścią. Później przemawiał
Vaclav Havel. Mówił o 'Karcie 77', o prześladowaniach i więzieniu jej
działaczy. "Nie było nas wielu - powiedział Havel - przez trzynaście
lat 'Karta 77' proponowała władzy dialog, nawet dziś jest gotowa pod-
jąć go gdziekolwiek, gdyż zdaniem władzy dialogu nie da się prowadzić
na ulicy". Po wystąpieniu praskiego dramaturga odczytano list kardyna-
ła Tomaszka wyrażający zaufanie do Forum Obywatelskiego i zapewnienie,
że Kościół Katolicki stoi po stronie narodu. Przemawiali pisarze,
piosenkarze, wybitni sportowcy, aktorzy, robotnicy. Na zakończenie
odśpiewano jak zwykle hymn państwowy, a ks. Vaclav Maly zaprosił
wszystkich na mszę do Katedry Św. Vita z okazji kanonizacji Agnieszki
Czeskiej i na następną manifestację, tym razem na ogromnych przestrze-
niach Leteńskich Błoni.

***

25 XI br. w trakcie wielotysięcznej manifestacji na Leteńskich Bło-
niach, wystąpił m.in. specjalista od prognoz gospodarczych inż Milosz
Zeman. Zapoznał on zgromadzonych z sytuacją w jakiej znajduje się
Czechosłowacja, powiedział, że pod względem zanieczyszczenia środo-
wiska Czechosłowacja znajduje się na pierwszym miejscu w Europie,
dynamika rozwoju Czechosłowacji jest na poziomie Algerii i Peru,
znacznie poniżej poziomu rozwoju Portugalii, CSRS zajmuje drugie
miejsce pod względem umieralności (obserwacje w 28 państwach euro-
pejskich), w ciągu ostatnich 4O lat wysokość dochodu narodowego brutto
w przeliczeniu na jednego mieszkańca obniżyła się tak, że z 1O miejsca
w świecie w roku 1938, Czechosłowacja spadła na miejsce 4O. Podając te
fakty, inż. M. Zeman uspokoił obawy tych, którzy uważają, że dwugo-
dzinny strajk generalny jeszcze bardziej osłabi naszą gospodarkę,
powiedział, że jeśli uda się naruszyć ten system, to będzie to najlep-
sza inwestycja ostatnich 4O lat.

***

Niezależna Agencja Informacyjna w swoim serwisie podaje krótki komen-
tarz dotyczący zmian kadrowych w kierownictwie partii i zwraca uwagę
na fakt, że wciąż jeszcze pozostają w więzieniach niezależni działacze
polityczni, wymienia również więźniów politycznych, którymi zajmuje
się VONS, podaje ich więzienne adresy i zwraca się do społeczeństwa
z prośbą o listy. Informuje też, że ruch obywatelski aktywizuje się
również poza Pragą, ale spotyka się też, szczególnie w woj. północno-
czeskim i na Słowacji z represyjnymi akcjami organów państwowych,
przede wszystkim milicji i służby bezpieczeństwa.

***

25 XI br. Komitet Przygotowawczy Postępowego Ruchu Cyganów ze Zvolenia

poinformował o ciężkiej sytuacji Cyganów czechosłowackich, którzy są
chyba najbardziej dyskryminowaną grupą ludności w tym kraju. Komitet
Przygotowawczy solidaryzuje się w pełni ze studentami, przyłącza się
do Forum Obywatelskiego i wyraża całkowity brak zaufania do przedsta-
wicieli aktualnych władz. Cyganie żądają poprawy istniejących
stosunków i likwidacji barier, które ograniczały ich uczestnictwo w
życiu publicznym.

***

Dotychczas VONS nie posiadał informacji o tym więźniu sumienia. Kamil
Holesadi, doktor medycyny ze Strakonic przebywa w więzieniu od 8 lute-
go 1989 r., skazany na 4 lata za szpiegostwo. Podstawą do oskarżenia
były listy jakie pisał do różnych instytucji czechosłowackich, w któ-
rych zwracał uwagę m.in na fakt, że w Strakonicach, wbrew deklaracjom
o rozbrojeniu, zachodzi proces uzbrajania.

***

25 XI decyzją Prezydenta Republiki wstrzymano postępowanie karne prze-
ciwko Janowi Czarnogurskiemu, Mirosławowi Kusemu, Jerzemu Rumlowi,
Petrowi Uhlowi i Rudolfowi Zemanowi. Aktem łaski darowano także kary
pozbawienia wolności Ivanovi Jirousowi, Ivanovi Polańskiemu i Fran-
ciszkowi Starkovi. Tak więc żądania zawarte w odezwie Forum Obywatel-
skiego, aby zwolnić więźniów politycznych, zostały spełnione jedynie
częściowo.

***

26 XI br. w Brnie utworzył się łańcuch rąk ludzkich sięgający od pl.
Wolności do więzienia w Brnie - Bohunicach, skąd przy wtórze okrzyków
radości, wyniesiono zwolnionego właśnie Petra Cibulkę.

***

Forum Obywatelskie opublikowało wezwanie, aby ludzie gromadzili
i przechowywali materiał dokumentacyjny dotyczący aktualnych wydarzeń.

***

Ruch Obywatelski powstaje na terenie całej Republiki, ale także nasi-
lają się represje sił policyjnych i konserwatywnych. W niektórych
miejscowościach milicja sparaliżowała aktywność działaczy demokratycz-
nych. Zrywa się rozklejone ulotki informujące o działalności Forum
Obywatelskiego i innych ugrupowań niezależnych.

Studenci wydziału filozoficznego i pedagogicznego uniwersytetu Karola
w Pradze przeprowadzili badanie opinii publicznej. Z odpowiedzi 1376
osób wynika, że dotychczasowe posunięcia KC KPCz, ustąpienie Jakesza
i niektórych członków Biura Politycznego, większość ankietowanych
uważa za niewystarczające dla uspokojenia sytuacji politycznej wew-
nątrz kraju i zdecydowana jest kontynuować walkę o demokratyczną
Czechosłowację. Na pytanie, na którą ze znanych osobistości oddaliby
swój głos w wyborach, 1,9 % respondentów wymieniło B. Kuczerę - cze-
chosłowacka Partia Socjalistyczna, 3 % L. Adamca, 4,5 % W. Komarka z
Instytutu Prognoz Gospodarczych, 24,1 % Vaclava Havela, a 32,7 % Alek-
sandra Dubczeka, 22,7 % pytanych nie potrafiło odpowiedzieć, a 11,1 %
podało kilka mniej znanych nazwisk.

***

28 XI w Pradze przy ulicy Spalonej zaczęło działać Skautowskie Biuro
Informacyjne. Skauci pragną nawiązać do tradycji i deklarują swoją
przynależość do tej części społeczeństwa, która walczy o odnowę
moralną.

----------------------------------------------------------------------

CZECHOSŁOWACKIE NOTATKI /2/

/wg serwisu Wschodniej Agencji Informacyjnej z 5, 7 i 12 XII 1989/

4 grudnia w Trchowicach założono Forum Wojskowe mające poparcie 3O5
żołnierzy. Forum Wojskowe jest odpowiednikiem Forum Obywatelskiego,
zrzesza członków wszystkich partii politycznych i bezpartyjnych, któ-
rzy dążą do wprowadzenia demokracji w Czechosłowackiej Armii Ludowej,
w pełni popiera żądania FO i strajkujących studentów oraz potępia bru-
talną interwencję sił porządkowych podczas demonstracji studentów
17 XI w Pradze. W oświadczeniu Forum Wojskowego czytamy: "Nie satys-
fakcjonują nas zmiany w rządzie federalnym, które zostały przeprowa-
dzone 3 grudnia, żądamy większego przedstawicielstwa fachowców i
specjalistów z innych partii politycznych i bezpartyjnych. Ponieważ
usunięcie kierowniczej roli KPCz z naszej Konstytucji nie spowodowało
żadnych zmian w kierownictwie CzAL i nie możemy się zgodzić z taką
postawą wyższego dowództwa, dlatego żądamy zmiany podstawowych regula-
minów w ten sposób, aby odpowiadały brzmieniu konstytucji, żądamy
likwidacji aparatu politycznego w CzAL, istotnych zmian na wszystkich
szczeblach dowództwa CzAL, likwidacji okresu czynnej służby zawodowej
do granic wiekowych i zastąpienia go ilością odsłużonych lat, które
odpowiadałyby posiadanemu wykształceniu i kosztom poniesionym przez
państwo na to wykształcenie".

Ze względu na ekonomiczną sytuację państwa, Forum Wojskowe domaga
się skrócenia zasadniczej służby wojskowej z 24 do 18 miesięcy, jesz-
cze w okresie służby ostatniego poboru, z czego 12 miesięcy trwałoby
szkolenie wojskowe, a pozostałe 6 miesięcy żołnierze pozostawaliby do
dyspozycji gospodarki narodowej.

***

Forum Obywatelskie w Pilźnie zażądało wyjaśnienia, kogo reprezentują
funkcjonariusze KPCz Karol Urbanek i Ondrej Szarin na odbywającym się
w Moskwie spotkaniu szefów państw, członków Układu Warszawskiego. Jak
wiadomo, pojechali oni na to spotkanie razem z premierem Adamcem i
ministrem spraw zagranicznych Johanesem.

***

Zgodnie z informacją Zrzeszenia Komitetów Strajkowych, do dnia 5 grud-
nia zostało zarejestrowanych 5 tys Komitetów Strajkowych, powstają
następne, utrzymują gotowość strajkową i przygotowują się do przewidy-
wanego strajku generalnego, który według Centrum Koordynacyjnego Forum
Obywatelskiego i Komitetu Koordynacyjnego Stowarzyszenia przeciwko
Przemocy ma się odbyć 11 grudnia, jeśli do tej pory nie zostaną
spełnione żądania Ruchu Obywatelskiego. Jako dalsze cele, Komitety
Strajkowe wytyczyły sobie przebudowę struktury związków zawodowych.
Pragną doprowadzić do zmiany regulaminu wyborczego związków zawodo-
wych. Podstawową tendencją jest reforma istniejących już związków
i zmiana ich na Niezależną Federację Związków Zawodowych. Podkreśla
się konieczność ich niezależności zarówno od państwa, jak i od kierow-
nictwa gospodarczego przedsiębiorstw i pracowniczych organów samorzą-
dowych. Sporadycznie pojawiają się też próby zakładania mniejszych
niezależnych organizacji związkowych, które istniałyby obok reformują-
cego się ruchu związkowego. W niektórych zakładach Komitety Strajkowe
są tożsame z organami samorządowymi. Zaleca się jednak oddzielenie
komitetów strajkowych od samorządów pracowniczych.

***

Według Ośrodka Informacyjnego Centrum Koordynacyjnego Forum Obywatel-
skiego w całej Republice zarejestrowano dotychczas ok. 16OO placówek
Forum. Ośrodek ten wydaje międzynarodowy serwis informacyjny zawiera-
jący krótkie informacje o działalności Forum, komentarze i rozmowy.

***

4 grudnia br. Plenum Centrum Koordynacyjnego Forum Obywatelskiego
przyjęło wniosek Komitetu Obrony Niesprawiedliwie Prześladowanych
(VONS) dotyczący ogłoszenia amnestii, na mocy której darowano by kary
wymierzone za niektóre przestępstwa przeciw Republice, jak np. dzia-
łalność wywrotową, podburzanie, opuszczenie Republiki, przestępstwa
polityczne. Na mocy amnestii miałoby być również wstrzymane postępowa-
nie karne i miałoby nastąpić darowanie kolejnych kar za te przestęp-
stwa. Amnestii podlegać miałoby także wykroczenie przeciw porządkowi
publicznemu. Centrum Koordynacyjne apeluje do prezydenta Republiki,
aby ogłosił amnestię jeszcze przed końcem swojej kadencji, czyli do
dnia 1O grudnia br. Do tej pory, z łaski prezydenta, zwolniono więk-
szość więźniów, którymi zajmował się VONS od momentu swojego
powstania. Dotychczas w więzieniu przebywa Antoni Pernicki, skazany za
"chuligaństwo", mimo że czyn za który został ukarany miał charakter
protestu politycznego. Nie zwolniono też 5 więźniów skazanych za
szpiegostwo. Są to: Petr Hauptman, Józef Remer, Andrzej Hoch, Viktor
Dedera i obywatel NRD Michael Keler. VONS od dawna miał wątpliwości co
do ich wyroków, uważając je za niesprawiedliwe, lub niewspółmiernie
długie do przewinień.

W ostatnich dniach do VONS zgłaszają się ludzie, których zdaniem
ich krewni są niesprawiedliwie skazani i więzieni za szpiegostwo.

Forum nie żąda jednak objęcia amnestią przestępstwa szpiegostwa,
aby nie naruszać integralności systemu prawnego Republiki. To samo
dotyczy przestępstw chuligaństwa i pasożytnictwa oraz innych paragra-
fów, których nie używano do represji politycznych. W najbliższym
czasie VONS podejmie starania o indywidualne rozpatrywanie przypadków
wątpliwych drogą składania skarg na naruszenie prawa. Nowemu prezy-
dentowi VONS przedłoży projekt amnestii powszechnej, która skróciłaby
poważnie pozostałe wyroki. VONS ma zamiar wystąpić także o nowelizację
prawa karnego i innych przepisów karnych łącznie z ustawą o odbywaniu
kary pozbawienia wolności i ustawą o nadzorze prawnym.

***

W oświadczeniu z 4 XII, dotyczącym sytuacji politycznej Forum Obywa-
telskie i Stowarzyszenie Przeciwko Przemocy stwierdzają, że dążą do
demokratycznego sposobu życia w Czechosłowacji. Celem FO i SPP, który
uzyskał społeczne poparcie,są wolne wybory, które mają być przeprowa-
dzone do lipca 199O r. Jednocześnie w KPCz aktywizuje się grupa
neostalinowców, którzy usiłują zachować albo tylko nieznacznie zmody-
fikować obecny system polityczny. W takiej sytuacji FO i SPP będą
w stanie doprowadzić do wolnych wyborów tylko wtedy, gdy staną się
zorganizowaną i wewnętrznie spójną koalicją wszystkich demokratycznych
organizacji naszego społeczeństwa. Dlatego też Centrum Koordynacyjne
FO i Komitet Koordynacyjny SPP zalecają, aby Forum Obywatelskie i Sto-
warzyszenie Przeciwko Przemocy, jako masowe organizacje, przystąpiły
do wyborów ze wspólną listą kandydatów. Przewiduje się, że również po
wyborach zarówno FO jak i SPP będą prowadziły zorganizowaną działal-
ność polityczną. Elementem procesu demokratyzacji musi być całkowita
zmiana politycznego i gospodarczego systemu państwa, a nie tylko
wymiana osób na stanowiskach kierowniczych.

Oświadczenie to odczytano 4 grudnia w Pradze podczas demonstracji na
Placu Wacława, na której zebrało się 2OO-3OO tys.osób. Oznajmiono tam
również, że studenci, artyści i pracownicy kultury kontynuują strajk
do 11 grudnia. Komitety strajkowe w zakładach i instytucjach zachowują
wzmożoną gotowość strajkową i przygotowują ostrzegawczy strajk gene-
ralny na 11 XII.

***

Sasza Vondra poinformował o rokowaniach z rządem federalnym w dniu
4 XII 89 r. Było to spotkanie robocze przedstawicieli FO i SPP
z delegacją rządową, którego celem było przygotowanie do rozmów z pre-
mierem Adamcem, które mają się odbyć zaraz po jego powrocie z Moskwy.
Opozycja proponuje, aby skład rządu odpowiadał rozłożeniu sił poli-
tycznych w Czechosłowacji. Pertraktacje mają również dotyczyć powoła-
nia komisji rządowej i obywatelskiej badającej odpowiedzialność
poszczególnych osób, których postawy zaważyły na wydarzeniach w sierp-
niu 1968 r. oraz rozwiązania problemu emigrantów czechosłowackich.
Omawiany ma być także problem rehabilitacji niesprawiedliwie skaza-
nych, wydawania "Lidovych Novin" w Pradze i gazety "Społeczeństwo"
w Bratysławie oraz nowego prawa o zgromadzeniach i stowarzyszeniach.
Przedstawiciele FO i SPP będą żądać rozwiązania Ludowych Milicji i or-
ganizacji partyjnych w zakładach pracy, wyrazili obawę, że zniszczeniu
mogą ulec dokumenty archiwalne szczególnie dotyczące 1968 roku.

***

4 grudnia odbyło się spotkanie przedstawicieli FO z przedstawicielami
Komitetu Centralnego Czeskiego Frontu Narodowego, zdaniem Forum
Obywatelskiego stanowisko FN nie wnosi niczego nowego.

***

Federalny Urząd Prasy i Informacji wyraził zgodę na wydawanie "Lido
vych Novin", które od stycznia 1988 r. ukazywały się jako samizdatowy
miesięcznik.

***

K. Urbanek na spotkaniu z przedstawicielami FO, poinformował, że Ludo-
wa Milicja została całkowicie rozbrojona, a broń zdana do magazynów
wojskowych, mówił o przewidywanej w przyszłości roli milicji, jako
nieuzbrojonej formacji Czechosłowackiej Armii Ludowej, przeznaczonej
do likwidacji skutków klęsk żywiołowych. Przyznał, że rola służby
bezpieczeństwa straciła już swój sens dla potrzeb wewnętrznych.

***

12 grudnia br. w budynku Wojewódzkiego Urzędu SNB (służba bezpieczeń-
stwa) w Brnie odbyło się spotkanie przedstawicieli społeczeństwa
z funkcjonariuszami Wojewódzkiego Urzędu SNB Brno. Poza tym obecni
byli przedstawiciele środków masowego przekazu, z czechosłowacką tele-
wizją i Wschodnioeuropejską Agencją Informacyjną włącznie. Na początku
komendant poinformował o obecnej sytuacji Ludowej Milicji, powiedział,
że broń i archiwa zostały przekazane wojsku. Poinformował też, że
wydał rozkaz niszczenia materiałów z archiwum Milicji, jednocześnie
prosił, aby samochód wojskowy blokowany przez studentów mógł odjechać
z terenu Komitetu Miejskiego KPCz.

Naczelnik inspekcji oświadczył, że komisja badająca przypadki pale-
nia dokumentów Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Kanickim Lesie,
stwierdziła, że palono dokumenty o treści wykraczającej poza ramy
określone przez MSW CSRS.

Jerzy Mtler w swoim wystąpieniu podkreślił, że Forum Obywatelskie
chce uniknąć aktów nienawiści społecznej w stosunku do funkcjonariuszy
Służby Bezpieczeństwa, ale dlatego konieczne jest, aby SNB we własnym
interesie uświadomiła sobie, że swoją dalszą działalność powinna kon-
tynuować w absolutnej zgodności z prawem. Na pytanie dr praw Machour-
ka, czy nadal prowadzone jest bezprawne podsłuchiwanie rozmów telefo-
nicznych, śledzenie ludzi i zatrzymywanie na 48 godzin, naczelnik
|obsn odpowiedział, że pomieszczenia przeznaczone na podsłuch zostały
zapieczętowane i zostaną w najbliższym czasie zlikwidowane przez Urząd
Łączności, że wydział prowadzący inwigilację został rozwiązany i że
nie będzie przypadków bezprawnych zatrzymań. Powiedział również, że
istnieje tajne rozporządzenie MSW, które w szczególnych wypadkach poz-
wala służbie bezpieczeństwa kontrolować zawartość przesyłek poczto-
wych. Przedstawiciel FO określił te praktyki jako niezgodne z konsty-
tucją i prawem. Naczelnik |obsn odmówił podania dalszych szczegółów,
motywując to tajemnicą służbową. Na zakończenie ustalono, że podobne
spotkania będą kontynuowane.

Oświadczenie

funkcjonariuszy Wojewódzkiego Urzędu SNB w Brnie

8 XII br. przed budynkiem SNB w Brnie odbył się wiec studentów,
którego celem było skłonienie kierownictwa Urzędu Wojewódzkiego SNB do
wyjaśnienia sprawy spalenia dokumentów w centrum obliczeniowym UW SNB
w pobliżu Kanic.

Nieprawdziwe jest stwierdzenie naczelnika Urzędu płk. inż. |obsna,
że obiekt w pobliżu Kanic nie jest siedzibą SNB. Teren należy co praw-
da do Centrum Obliczeniowego, ale równocześnie mieści się tam specjal-
ny wydział Służby Bezpieczeństwa, gdzie za pomocą narzędzi optycznych
kontroluje się listy i przesyłki pocztowe. Ta niezgodna z konstytucją
działalność jest oczywiście tajna. Naczelnikiem tej pracowni jest tow.
Belatka, a szefem tow. Hsjek i tylko oni mogą dokładnie wyjaśnić jakie
materiały zostały tu zniszczone. Przekazane informacje są prawdziwe.

Brno, 11 XII 1989 r. podpisy nieczytelne - SNB Brno

----------------------------------------------------------------------

Interesującą ocenę nastrojów w Czechosłowacji daje nr 18 "Tygodnika
Gdańskiego" (tekst Jacka Kurskiego). Przytaczamy w skrócie.

-------------------------------

/.../

Dokonuje się zwycięstwo nad znakami zła, ale nie nad jego istotą.
Padły już zapisy o kierowniczej roli partii komunistycznej i marksiz-
mie-leninizmie jako ideologii państwowej. Obiecano rozwiązać milicję
ludową (czeskie ORMO), zalegalizować Forum Obywatelskie i znieść
indoktrynację uniwersytetów. Jednak w powodzi transparentów był zaled-
wie jeden pytający, KIEDY będą wolne wybory, zaś nikt np. poza naj-
ściślejszą elitą opozycyjną, nie mówi o złamaniu państwowej własności
środków produkcji. Brakuje chwytliwego pomysłu politycznego. Poparcie
wystawia się in blanco Forum Obywatelskiego (FO) i wspomnianemu
w reportażu ekonomiście Komarkowi. Ludzie, pytani o najbliższą przysz-
łość, odsyłają do studentów.

Czesi nie chcą skorzystać z okazji, jaką jest możliwość uniknięcia
błędów popełnionych przez kraje politycznie bardziej rozwinięte. Pow-
tarzają slogan o socjalizmie z ludzką twarzą, ignorując doświadczenia
polskie i węgierskie. Sam Havel przywołuje... socjalizm szwedzki.

Naturalnie błędem byłoby przykładanie kalki z polską siatką poję-
ciową do Czechów czy Słowaków. Nasi południowi sąsiedzi cenią sobie
swój względny dobrobyt. Komunizm zniósł ekstrema majątkowe, miliony
żyją na urawniłowce sytości. Przemysł tu bardziej rozwinięty, ludzie
wydajniejsi, a i nomenklatura chyba mniej żarłoczna. Nikt nie chce
powrotu indywidualnych gospodarstw rolnych czy gospodarki kapitalis-
tycznej, choć właśnie w tych warunkach ekonomicznych byłby on najłat-
wiejszy. Kluczyki, dźwiękiem których prażanie witali rozpoczęcie
strajku 27 listopada na placu Vaclava, były w większości kluczykami od
własnej Skody. Niemniej niedostrzeganie przez Czechów związku między
demokracją a wolnością ekonomiczną jest groźnym anachronizmem.

Niemądra jest powszechna w Pradze konstatacja, iż to co Polacy
osiągnęli przez 1O lat, Węgrzy 1O miesięcy, enerdowcy 1O tygodni,
Czechom udało się po 1O dniach. O ile bowiem w 198O r. w Polsce odbył
się pogrzeb ideologii komunistycznej, zaś niedawno samej PZPR, o tyle
Czesi dziś podniecają się ustąpieniem Biura Politycznego przy względ-
nej akceptacji samej instytucji.

Wyraźnie brakuje przywództwa politycznego. Opozycjoniści Karty 77
przestali już być dysydentami, a jeszcze nie stali się opozycyjnymi
politykami. /.../

Rzuca się w oczy spryt, z jakim komuniści przejmują hasła opozycyj-
ne, tworząc wrażenie jedności celów i zamazując istotę konfliktu. Być
może wkrótce opozycja, by nie utracić wiarygodności, będzie musiała na
nowo sformułować swoje credo. Aktywistom FO nie wolno zapominać, że
retoryka jedności zawsze przemawia za utrzymaniem dotychczasowego
status quo. Tylko wyraźne zaznaczenie różnic otwiera drogę do demokra-
cji.

Wielu rozmówców stwierdzało, iż gdyby dziś rozpisać wolne wybory,
nie wykluczone, że wygrałaby wciąż 1,8-milionowa partia komunistyczna.

Jacek Kurski

----------------------------------------------------------------------

Jacques Baumgartner

BUŁGARSKIE (JESIENNE) LIŚCIE

Europa była w tym roku miejscem przepływu największego od czasu
zakończenia drugiej wojny światowej strumienia uchodźców i nie była
przy tym wcale szczególnie wzburzona. Nie mamy tu na myśli nieprzerwa-
nej fali ludzi z NRD, lecz fakt, że Bułgaria pozbyła się swej
tureckiej mniejszości narodowościowej.

Dotyczy to 3OO OOO osób. Komunistyczny reżim w Sofii mówi o "turys-
tach" i o "ekstremistycznych agentach na żołdzie rządu tureckiego". Na
zaproszenie oficjalnego bułgarskiego Komitetu Praw Człowieka gościła
w Sofii w trzecim tygodniu października delegacja Międzynarodowej
Federacji Helsińskiej (MFH), aby na miejscu zbadać przyczyny tego
masowego wyjazdu i zapoznać się z losem więźniów politycznych.

Autor, który po czterdziestu latach odwiedził kraj swego języka
ojczystego, należał do tej delegacji. Poniższy tekst jest jego "oso-
bistym protokołem" i nie mają nic wspólnego z oficjalnym raportem MFH,
który został opublikowany w Wiedniu w późniejszym czasie.

Oficjalnie w Bułgarii nie ma żadnej mniejszości tureckiej, lecz
jedynie mniejszość bułgarsko-muzułmańska, tzw. Pomacy. [*] Takie
stwierdzenie władz bułgarskich jest w równej mierze prawdziwe, jak
i nieprawdziwe, jeśli postawi się je w kontekście spraw ogólno-
-bałkańskich. Oznacza to, że również rząd w Ankarze reprezentuje
stanowisko, że Turcja stanowi czysty naród Turków i na jej terytorium
nie ma żadnych Kurdów względnie Ormian. Równocześnie Ateny i Bukareszt
zaprzeczają istnieniu bułgarskich lub muzułmańskich mniejszości, które
- jak w Bułgarii - są spadkobiercami pięćsetletniego państwa osmań-
skiego (tureckiego) i - częściowo - późniejszej polityki wielkomocar-
stwowej na przełomie wieków. Jedynie Jugosławia, która deklaruje się
jako państwo wielonarodowe nie może dziś zaprzeczyć istnienia
muzułmańskiej (albańskiej) mniejszości.

Problem mniejszości na Bałkanach mógłby się zaostrzyć tym mocniej,
im bardziej obejmują również ten region gwałtowniejsze wiatry zmian
politycznych. Dotychczasowe rządy przegapiały okazję spotkania przy
wspólnym stole w celu rozwiązania problemu.

Bułgaria jest sygnatariuszem Układu o Prawach Człowieka Konferencji
Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (KBWE). Bułgaria chciałaby
pozostać wśród krajów cywilizowanych, walczących o zachowanie praw
człowieka i obywatela, mając swoje miejsce we "wspólnym europejskim
domu". Również kierownictwo w Sofii opowiada się za "głasnostią"
i "pieriestrojką". Szczerość i przebudowa, ale chodziło tu jedynie
o deklaratywne (formalne) oświadczenie, o kosmetykę, a nie o prawdziwe
dokonanie reform. Mianowicie rozpoczęła się manifestacja oporu przeciw
reżimowi, lecz w porównaniu z rozwojem sytuacji w Polsce, na Węgrzech,
a obecnie i w NRD - w Bułgarii zdarzyło się niewiele. Nacisk z zew-
nątrz na bułgarskich komunistów - również ze strony Związku Radziec-
kiego - w celu dokonanie zmian, jest większy niż ten od wewnątrz, to
znaczy ze strony nieoficjalnych ugrupowań opozycyjnych.

"Pożałowania godna pomyłka"

Wiceminister spraw zagranicznych, Ljuben Gocew, gorzko utyskując
oświadczył, że "pewne koła na Zachodzie rozsiewają fałszywe wiadomości
o Bułgarii". Po dygresji historycznej oraz uwadze odnośnie bułgar-
skiego geopolitycznego i geostrategicznego położenia (skrzyżowanie
dróg między Azją i Europą), Gocew powiedział, że "bez Bułgarii nic nie
może zdarzyć się na Bałkanach".

Z argumentem, że obraz pewnego państwa oglądany przez zagranicę
jest niejako projekcją jego czynów (zbrodni), minister nie chciał
się zgodzić.

Gocew kategorycznie stwierdził: "W Bułgarii nie ma żadnej mniejszoś-
ci tureckiej. Nie istnieje w tym państwie żaden oficjalny dokument,
w którym byłaby mowa o mniejszości tureckiej". Wcześniejsze publiczne
wypowiedzi Todora Żiwkowa odnośnie mniejszości narodowościowych
w Bułgarii nie stanowiły oficjalnego dokumentu. Obecnie, ponieważ szef

----------------------

*)

Osobliwością Bułgarii pod panowaniem osmańskim była zamknięta kolo-
nia oryginalnych Turków anatolijskich w Południowej Dobrudży i wzdłuż
urodzajnych dolin rzecznych Maricy, Strumy i Wardar. Przejście
słowiańskojęzycznej części ludności - przede wszystkim niskich warstw
- na islam jako zjawisko masowe wystąpiło tylko w Bułgarii. Ci tzw.
Pomacy w Górach Rodopach liczyli w 1984 r. (oficjalnie) 821 tys. osób.

partii i państwa został zdjęty ze wszystkich swych urzędów, jego wypo-
wiedzi również nie mogą być użyte jako argument na rzecz istnienia
mniejszości tureckiej.

Oddzielne statystyki odnośnie mniejszości etnicznych zostały po raz
ostatni ogłoszone w Bułgarii po spisie ludności w roku 1965. Zare-
jestrowano wówczas jeszcze osiemset tysięcy Turków. Organ urzędowy
"Oteczestwen Front" ("Front Ojczyźniany") w roku 1986 określił ówczes-
ne oficjalne przyznanie się do istnienia etnicznej mniejszości jako
"pożałowania godną pomyłkę".

Żiwkow miał zwyczaj mówić o "bułgarskich muzułmanach". Bułgaria
byłaby jedyną w swoim rodzaju ojczyzną dla islamskiej grupy narodowoś-
ciowej: "Ona zawsze żyła w Bułgarii - żyje i zawsze będzie żyć
w Bułgarii".

"Światowa konferencja Islamska kłamie"

"Światowa Konferencja Islamska kłamie !" - ogłosił Ludomir Popow.
Jest on wiceministrem spraw zagranicznych i ponadto przewodniczącym
Komitetu d/s Wyznań. Jego wypowiedź odnosiła się do raportu pewnej
delegacji na Światową Konferencję Islamską. Delegacja ta między innymi
stwierdziła, że muzułmańska mniejszość narodowościowa jast faktycznie
prześladowana, czyni się jej trudności w spełnianiu praktyk reli-
gijnych i zmusza do zmiany imion i nazwisk. Według Popowa "w Bułgarii
istnieje stara tradycja, polegająca na zmianie nazwisk". Odbywa się to
przykładowo co 5 lat w przypadku odnawiania dowodów tożsamości".
A zresztą muzułmańskie imiona i nazwiska wymierają już na całym świe-
cie. "Ich informacja, że nazwiska zostały lub będą zmieniane, jest
fałszywa !"

Ankara i Arabowie

Wielki Mufti (duchowny muzułmański), Nedża Gendszew, przypisał maso-
we wyjazdy ludności muzułmańskiej "propagandzie panturkizmu" (doktryna
głosząca jedność etniczną i dążenie do integracji ludów tureckich).
"Nasza bułgarska propaganda jest słaba. Ludziom nie zostało wystar-
czająco jasno powiedziane, że Turcja nie jest żadnym Eldorado, że tam
panuje bezrobocie".

Celem Ankary byłoby otrzymanie pomocy finansowej od krajów arab-
skich i Europy Zachodniej. Gendszew pytał: "Czy wyjeżdżający zobaczyli
jednego dolara ? Pieniądz poszedł do kieszeni kliki Ozal'a - tureckie-
go prezydenta".

Wielki Mufti zapewnił, że meczety w Bułgarii przez cały tydzień
będą otwarte w celu modlitwy. Wiernym nie utrudniano odbywania prak-
tyk, rytuałów i obrzędów religijnych. Nie było też wypadków prześla-
dowania wiernych przez organa władzy. Co się tyczy natomiast zmiany
nazwisk, "to Turcy osmańscy pozostawili Bułgarom ciężki spadek. To
jest całkiem naturalne, że nazwiska są transkrybowane. Mahomet po
turecku znaczy Mechmet, a po bułgarsku - Miran". A zresztą wiara nie
podaje, jakie nazwisko należy nosić ! W przypadku urzeczywistnienia
"wspólnego europejskiego domu, religia będzie odgrywać poważną rolę".

Widmo "panturkizmu"

Oburzeni na kursujące na Zachodzie "kłamliwe baśnie o okrucień-
stwie, dotyczące uchodźców" okazali się również członkowie komisji
parlamentarnej ds. obrony praw obywateli bułgarskich. Zachód nie
zrealizował jeszcze celów "panturkizmu". Jeśli doszło się do rządu
w Ankarze, to wcale nie znaczy, że każdy muzułmanin musi być automa-
tycznie Turkiem. Jeśli zapyta się Bułgara, kim on jest, to odpowie:
"jestem Bułgarem - prawosławnym lub muzułmaninem", ale nie Turkiem.
Jeden z członków komisji kategorycznie stwierdza: "W Bułgarii nie ma
żadnej tureckiej mniejszości narodowościowej i nigdy nie było; nato-
miast mieliśmy u nas Bułgarów, którzy w czasie panowania tureckiego na
Bałkanach byli brutalnie zmuszani do zmiany wyznania !"

Komisja była zaskoczona, że istnieją posiadacze bułgarskich pasz-
portów, w których jest naniesiona adnotacja "Turczyn", względnie "Tur-
kina" (Turek, Turczynka). Komisja chciała sprawdzić, "czy w tych
wypadkach chodziło faktycznie o oficjalny dokument Bułgarskiej Repub-
liki Ludowej". A zresztą każdemu można pozostawić wolny wybór. Po
Bułgarii można swobodnie przemieszczać się, co samemu na miejscu można
stwierdzić. W Bułgarii zaszły duże "demokratyczne przemiany". Świadczy
o tym już ta rozmowa.

Cięgi w parku

Liczba państw Europy Wschodniej, w których reforma i opozycja są
jeszcze słowami tabu, jest faktycznie mniejsza. Również w Bułgarii
rozpoczyna się manifestacja oporu. Okazją do wzmocnionego wystąpienia
bułgarskiej opozycji było spotkanie KBWE dotyczące ochrony środowiska
naturalnego (Eko-Forum) w Sofii. Chcąc nie chcąc władze bułgarskie
poczuły się zmuszone do wykazania pewnej liberalnej ułudy. Był to
"liberalizm" niejako zgrzytający zębami.

26 października milicja podległa ministerstwu spraw wewnętrznych
opuściła swą maskę, gdy w centrum Sofii - w Parku Artystów - na oczach
zachodnich dziennikarzy i delegatów na Ekoforum pobiła i wywiozła
uczestników pokojowej demonstracji. Mimo wszystko, przeproszono za to.
Proszono również o wyrozumiałość, że autor w tym samym dniu w pewnej
wsi w górach Pirin przez dwie godziny był zatrzymany przez "nadmiernie
gorliwego burmistrza w celu sprawdzenia paszportu szwajcarskiego przez
milicję".

Rozpoznanie na wsi służyło zdaniem władzy najpierw zabezpieczeniu
wolności: meczety ,jeśli w ogóle,są dostępne wierzącym, to tylko
w piątki, zaledwie przez godzinę. Kobiety, które noszą chusty na twa-
rzy i mężczyźni, którzy noszą kepi, nie mogą podróżować publicznymi
środkami lokomocji. Ojcowie rodzin skarżą się na to, że ich synowie
nie mogą być obrzezani. Cmentarze są zamknięte. Kto złożył wniosek
paszportowy, był powoływany do odbycia ćwiczeń wojskowych (45 dni), co
oznacza odkomenderowanie jako kamieniarz do kamieniołomów lub skazanie
na wewnętrzną emigrację, daleko od swojej wsi i od swojej rodziny. To
samo dotyczy Pomaków, którzy odmawiają przyjmowania bułgarskich naz-
wisk.

"Chcemy wyjechać, obojętne dokąd, ale tam, gdzie ponownie zwróci
się nam nasze nazwiska, gdzie będziemy mogli swobodnie wyznawać naszą
wiarę !"

Takiej biedy, takiego nieszczęścia, takiego strachu i ucisku, jak na
wsiach zamieszkałych przez Pomaków, autor nie spotkał ani na obszarach
zachodniej Jordanii okupowanych przez Izrael i w strefie Gazy, ani
w Soweto koło Johannesburga, podczas najcięższych dni w Południowej
Afryce, po i przed wprowadzeniem stanu wyjątkowego.

Żiwkow oszukuje

Cięgi w parku na oczach zachodnich świadków mogły ostatnio skłonić
do okpienia Todora Żiwkowa. W przeciwieństwie do dotychczasowej prak-
tyki bułgarskich komunistów środki masowego przekazu ogłosiły
3 listopada, że Żiwkow odpowie dopiero 1O listopada na plenum Komitetu
Centralnego. Na plenum Żiwkow został jednak zdymisjonowany.

W swoim sprawozdaniu Żiwkow przyznał, że reformy w dwóch ubiegłych
latach nie powiodły się. Obecnie powinno się położyć nacisk w systemie
politycznym oraz na rozwój "porządku pluralistycznego". Żiwkow obiecał
stanowisko pojednawcze względem krytyków reżimu.

Nazwy nieoficjalnych organizacji mają swoją wymowę: "Klub Popie-
rania Pieriestrojki i Głasnosti", "Eko-Głasnost" i ostatnio "Grupa
Helsińska", która powinna nadzorować dotrzymanie układów zawartych
w Helsinkach w sprawie przestrzegania praw człowieka (Układ KBWE
z 1975 r.). Takie grupy istnieją w 17 z 35 państw sygnatariuszy Układu
KBWE (również na Zachodzie).

Zapewne najświeższe wydarzenia w NRD pozostawiły również odpowied-
nie wrażenie na bułgarskich komunistach. Berlin Wschodni i Sofia były
dotąd podobnie skuteczne jeśli chodzi o tłumienie opozycji.

Po Eko-Forum

Można postawić pytanie, czy konferencja Eko-Forum zainicjuje podob-
ny rozwój sytuacji w Bułgarii, czy też teraz, gdy delegaci odjechali
do domu, władze uderzą od nowa. Nowy szef partii, Petar Mładenow,
powinien na to wkrótce udzielić odpowiedzi.

W trakcie spotkania w sprawie ochrony środowiska Bułgarzy zobaczyli
po raz pierwszy dysydentów, którzy na krótko wcześniej byli jeszcze
przez milicję wyjęci spod prawa. Dysydenci przemawiali, występowali na
konferencjach prasowych, zbierali podpisy i wplątywali wszechobecnych
agentów państwowej służby bezpieczeństwa w dyskusje. Bułgarzy zauwa-
żyli, jak władza deportuje dysydentów z Sofii, aby ich potem - po
protestach ze strony uczestników spotkania - ponownie tam przywieźć.
Po raz pierwszy w czasie 45-letnich rządów komunistycznych w Bułgarii
uformował się nieoficjalny, czterotysięczny wiec protestacyjny przed
budynkiem parlamentu w Sofii, skandujący "DEMOKRACJA, DEMOKRACJA !".

Nie będzie jednak jeszcze tak długo demokracji w Bułgarii, jak
długo nie zostaną wydobyte na światło dzienne "białe plamy" w ciemnej
historii bułgarskich komunistów.

Jacques Baumgartner

/"Zeitbild" nr 23/89,16.11.1989 r., Szwajcarski Instytut Europy
Wschodniej/

----------------------------------------------------------------------

Prezentujemy interesujący materiał (napisany przed rokiem) dotyczą-
cy Kuby. Musimy się jednak znowu zastrzec - opinie tu zawarte nie są
naszymi opiniami. My dostrzegamy różnice między socjalizmem a komuniz-
mem, nie określamy też zainstalowania na Kubie komunizmu rewolucją.
Mimo pewnej dozy samodzielności nie uważamy niezależności Castro od
Moskwy za tak dużą, jak to ocenia autorka. Nie odpowiada nam także
wizja ZSRR jako "mniejszego zła" albo dobrego wujka.

-------------------------------

Susan Kaufman Purcell

CZY KUBA SIĘ ZMIENIA ?

Dzień Nowego Roku 1989 to trzydziesta rocznica rewolucyjnego
zwycięstwa Fidela Castro nad dyktaturą Filgencio Batisty. Można z łat-
wością przewidzieć, że oficjalne obchody będą nacechowane właściwym
optymizmem, a równocześnie można być pewnym, że prywatny nastrój
Fidela Castro nie będzie wolny od niepokoju. Powodem są problemy wiel-
kiej wagi, którym musi on stawić czoło. Gospodarka kubańska nie jest
w stanie wyprodukować tyle towarów, ile musi zapłacić za konieczny dla
kraju import. Równocześnie ZSRR, którego pomoc gpspodarczą i militarną
dla Kuby szacuje się na 4,5 mld dolarów rocznie (czyli 12 mln dolarów
dziennie), zmniejsza swoje zaangażowanie we wszelką pomoc zagraniczną
z powodu poważnego kryzysu wewnętrznego. Gospodarka kubańska zaś, pod
kierownictwem Castro, bez tej pomocy nie może sobie poradzić z powodu
nieefektywności i małej wydajności, której przyczyną jest socja-
listyczne zarządzanie. Pomoc ZSRR umożliwiała również Kubie prowadze-
nie zagranicznej polityki "internacjonalizmu proletariackiego", pole-
gającej na popieraniu marksistowskiej partyzantki i marksistowskich
rządów w krajach Trzeciego Świata.

Są pewne objawy świadczące o tym, że sowieckie trudności gospodar-
cze już spowodowały zmiany w zachowaniu się Kuby. Na przykład
w pażdzierniku 1986 roku Kuba zgodziła się na wycofanie około pięć-
dziesięciu tysięcy swoich żołnierzy z Angoli w ciągu dwudziestu
czterech do trzydziestu miesięcy, pomimo wcześniejszych zapewnień, że
pozostaną tam aż do upadku apartheidu w Południowej Afryce. Takie
podejście może wreszcie pozwolić USA na zniesienie długiego embargo
gospodarczego, co umożliwi Kubie ciągnąć korzyści z amerykańskiej
turystyki, handlu i inwestycji.

Taki rozwój sytuacji wymaga zmiany polityki USA wobec Kuby. Od
czasu rewolucji w roku 1959 stosunki między tymi dwoma krajami są
nieprzyjazne. Z amerykańskiego punktu widzenia, główną przeszkodą dla
tak zwanej normalizacji jest połączenie rewolucyjnej polityki zagra-
nicznej Kuby z jej związkami z ZSRR. Dość ważna, szczególnie dla
kubańsko-amerykańskiej grupy w USA, jest natura kubańskiego reżimu:
komunistyczna dyktatura, charakteryzująca się łamaniem praw człowieka
i brakiem podstawowych swobód politycznych.

Jeśli postępowanie Kuby rzeczywiście zmienia się w kierunku ko-
rzystnym dla USA, Waszyngton mógłby rozważyć przyjęcie takiej poli-
tyki, która wzmacniałaby ten proces. Jednak przed jakimikolwiek
decyzjami w tej sprawie należałoby zrozumieć lepiej zachodzące zmiany.
Czy są one tylko taktyczne i sztuczne, mające na celu zdobycie pie-
niędzy, przy czym ani związki z ZSRR, ani antyamerykańska polityka
zagraniczna Kuby, ani kontrola reżimu Castro nad ludnością Kuby nie
ulegną zmianie ? Czy może są dowody na to, że następuje reorientacja w
polityce kubańskiej, która zdezaktualizuje dotychczasową politykę
Waszyngtonu wobec Kuby ?

W swym przemówieniu wygłoszonym w lipcu 1988 roku, w 35 rocznicę
ataku na baraki Moncady, Fidel Castro dał do zrozumienia, że Kuba stoi
w obliczu największego kryzysu gospodarczego od czasu zwycięstwa
rewolucji. Winę za tę sytuację złożył na warunki zewnętrzne, będące
poza jego kontrolą, Przyznał jednak, że społeczeństwo Kuby ponosi
część odpowiedzialności za stan gospodarki. Zminimalizował przy tym
swą własną rolę, chociaż wiadomo, że żadne ważniejsze decyzje gospo-
darcze nie mogą zapaść bez jego aprobaty.

Jedną z głównych przyczyn trudności gospodarczych Kuby, oświadczył,
jest spadek cen ropy. Może to być niespodzianką, gdyż Kuba importuje
9O % używanej przez kraj ropy, i spadek ceny powinien być dla niej
korzystny. Nie jest tak z powodu specjalnych umów z ZSRR, skąd Kuba
importuje prawie całą potrzebną ropę.

Ropa importowana z ZSRR stanowi 3O % całego importu kubańskiego.
Pod koniec lat siedemdziesiątych ZSRR zezwolił Kubie na sprzedaż
nadwyżek importowanej ropy. Gdy ceny ropy były wysokie, ropa zastąpiła
cukier na pierwszym miejscu listy towarów eksportowanych przez Kubę.
W roku 1986 ceny ropy spadły o 5O %, powodując spadek dochodów Kuby
pochodzących ze sprzedaży tego surowca w roku następnym. Również
w roku 1988 sytuacja nie poprawiła się, a przewidywania na rok 1989
nie są lepsze.

Ceny cukru, stanowiącego główne żródło eksportu kubańskiego, rów-
nież spadły w latach 198O-1985. Kubańska gospodarka jest równie jedno-
rodna i zależna od cukru, jak była przed rewolucją, jednakże teraz
niekorzystny wpływ spadku cen cukru był mniejszy dzięki subsydiom
z ZSRR. W tym okresie około 8O % kubańskiego cukru sprzedawano nie na
światowym rynku, a do krajów bloku sowieckiego, po cenach od około
półtora raza wyższych od cen światowych w roku 198O do około dziesięć
razy wyższych w roku 1985. Między rokiem 1985 a 1988 ceny cukru
wzrosły dwukrotnie, ale gospodarka Kuby jest zniszczona przez sytuację
z roku 1987, kiedy to, z powodu małych zbiorów cukru spowodowanych złą
pogodą i rosnącą niechęcią społeczeństwa do pracy, trzeba było zakupić
na rynku światowym miliony ton cukru, który następnie Kuba sprzedała
do krajów bloku wschodniego, by dotrzymać umów z lat 1986-1987.

Na koniec, gospodarka Kuby ciężko odczuwa spadek wartości dolara.
Eksport kubański jest opłacany w dolarach, ale z powodu amerykańskiego
embargo Kuba nie może nic kupować w USA, gdzie mogłaby uzyskać pełną
wartość dolara. Import z krajów Europy Zachodniej i Japonii kosztuje
drożej, ze względu na umocnienie się kursów walut tych krajów względem
dolara, tak że Kuba musi płacić 3O do 4O% więcej za towary, których
potrzebuje, a które są niedostępne w krajach bloku sowieckiego. Dewa-
luacja dolara zwiększyła również dług Kuby względem Klubu Paryskiego,
obliczanego w walutach Europy Zachodniej.

Wszystko to spowodowało deficyt pieniężny. Kuba potrzebuje około
1,2 mld dolarów rocznie, oprócz importu z krajów bloku wschodniego, by
utrzymać minimalny stan gospodarki. W ostatnim roku miała około połowy
tej sumy. Wynikiem jest spadek aktywności gospodarczej o 3,5 % w roku
1987, następujący po dwu latach stagnacji. Oficjalne dane mówią jednak
o średniej stopie wzrostu gospodarczego wynoszącej średnio 7,2 % rocz-
nie w latach 1981-1985.

Obecne trudności gospodarcze Kuby są częścią długotrwałej tendecji.
Dochód narodowy kraju, na przykład, jest dziś mniej więcej taki sam
jak był w roku 1958, przed rewolucją. Wtedy na Kubie mieszkało około
sześć do siedmiu milionów ludzi, dziś - dziesięć milionów. Pod wzglę-
dem dochodu na głowę mieszkańca w 1958 roku Kuba zajmowała trzecie
miejsce na swojej półkuli, a dziś należy do najuboższych krajów Amery-
ki Łacińskiej (uwzględniając dochód narodowy w przeliczeniu na jednego
mieszkańca). Jednakże ubodzy na Kubie, w odróżnieniu od tragicznej
sytuacji części ubogiej ludności w innych krajach Ameryki Łacińskiej,
mają nieco lepsze warunki życia z powodu bezpłatnej opieki zdrowotnej,
edukacji i niskich cen dotowanej żywności i odzieży.

O powodowanie trudnej sytuacji gospodarczej Kuby Castro najczęściej
oskarża amerykańskie embargo, w wyniku którego Kuba musi płacić więcej
za import, nie ma dostępu do zaawansowanych technologii amerykańskich,
nie może ciągnąć zysków z amerykańskich turystów i inwestycji. Z dru-
giej strony, Castro (jak i niektórzy Amerykanie) często twierdzi, że
to embargo jest nieudane. Nie uniemożliwiło ono bowiem Kubie kupowania
gdzie indziej tego, czego nie może dostać z USA. Kubie udało się
zresztą uzyskanie amerykańskich towarów i technologii poprzez utwo-
rzone w końcu lat siedemdziesiątych przedsiębiorstwo CIMEX, działające
w Panamie, Meksyku, Kanadzie, Hiszpanii i innych krajach.

Dwa punkty dotyczące embarga nie są sporne - zawiodło ono w tym
sensie, że nie odcięło Kuby od dostępu do zachodnich towarów i techno-
logii potrzebnych gospodarce, a odniosło sukces w podniesieniu kosz-
tów, jakie musi ponieść Castro za swoją antyamerykańską, rewolucyjną
politykę i za swój sojusz z ZSRR.

Inną przyczyną złego stanu gospodarki kubańskiej w ciągu ostatnich
lat jest socjalizm. Podobnie jak ZSRR, Kuba ma silnie zcentralizowane
zarządzanie gospodarką, które odznacza się marnotrawstwem surowców
i wysokim stopniem korupcji. Również bardzo niska jest wydajność, gdyż
Kubańczycy odmawiają pracy w proteście przeciwko panującemu systemowi.
Inaczej jednak niż w ZSRR, zarządzanie gospodarką na Kubie jest w rę-
kach jednego człowieka, którego żądza całkowitej władzy, w połączeniu
z jego charyzmatyczną, hipnotyczną osobowością, powoduje, że sam
proces zarządzania i podejmowania decyzji jest jeszcze mniej racjonal-
ny niż w ZSRR.

Problemy charakterystyczne dla socjalizmu w wydaniu kubańskim stały
się jasne już koło roku 1968, kiedy to Castro wprowadził swą tzw.
rewolucyjną ofensywę, mającą na celu zniesienie resztek prywatnej
własności na Kubie, dla uzyskania przezeń całkowitej kontroli nad
gospodarką. Ofensywa miała również na celu zastąpienie materialnych
zysków przez zadowolenie moralne, co miało doprowadzić społeczeństwo
do takiego stanu ideologicznego, dzięki któremu ludzie pracowaliby
ciężko nie oczekując adekwatnego wynagrodzenia. Pierwszą próbą sku-
teczności tej ofensywy miał być rok 197O, kiedy to "nowy człowiek
kubański" miał osiągnąć niebywałą produkcję dziesięciu milionów ton
cukru.

Rzeczywista produkcja cukru była jednak dużo niższa i doprowadziła
gospodarkę do ruiny. Dało to Rosjanom okazję, na którą długo czekali.
W roku 1968 nie zwiększyli ilości sprzedawanej Kubie ropy, próbując
zmusić Castro do zmiany jego rewolucyjnej polityki zagranicznej i do
skoncentrowania się na zwiększeniu efektywności gospodarki wewnętrz-
nej. Castro odpowiedział przeprowadzeniem czystki wśród ważnych oso-
bistości kubańskiej partii komunistycznej, którzy byli przywódcami
Ludowej Partii Socjalistycznej, przedrewolucyjnej partii komunistycz-
nej związanej z Moskwą. Podjął również ideologiczne współzawodnictwo
z ZSRR, wprowadzając "moralne wynagradzanie" w czasie, gdy Moskwa eks-
perymentowała z materialnym. Gospodarcza klęska ofensywy rewolucyjnej,
jaką było niepowodzenie w osiągnięciu zaplanowanej produkcji dziesię-
ciu milionów ton cukru, w połączeniu z ideologicznym niepowodzeniem we
wprowadzaniu "moralnej satysfakcji", pozwoliło ZSRR na wymuszenie na
nieposłusznym przywódcy kubańskim działalności mającej na celu prze-
prowadzenie reform ekonomicznych i politycznych. W roku 1972, w serii
tajnych uzgodnień z ZSRR, Castro zgodził się na restrukturyzację oraz
stworzenie nowych państwowych i partyjnych instytucji, opartych na
modelu sowieckim. Miały one nadać komunizmowi kubańskiemu bardziej de-
mokratyczny, a mniej personalistyczny charakter. Kuba również zgodziła
się na sformalizowanie swych związków ekonomicznych z krajami bloku
sowieckiego przez przystąpienie do RWPG.

Efekty tej ugody zostały obniżone w wyniku dużego wzrostu cen cukru
w połowie lat siedemdziesiątych. Wzrost ten był początkowo tym dla
Kuby, czym dla Meksyku był wzrost cen ropy, pozwalając Castro na
osiągnięcie lepszych wyników ekonomicznych bez przeprowadzania jakich-
kolwiek zmian. Zamiast wprowadzania zmian, mógł on zastosować te
wyniki do maskowania problemów Kuby. Cukier został również użyty jako
zabezpieczenie dla pożyczek na urzeczywistnienie ambitnych ale
nierealnych planów rozwoju. Gdy po paru latach ceny cukru znów spadły,
Kuba została z dużymi długami i nierozwiązanymi problemami gospodar-
czymi. Tym razem Castro nie miał alternatywy dla ściślejszego zinte-
growania kubańskiej gospodarki z gospodarką krajów bloku sowieckiego,
w połączeniu z ekonomicznym zaciskaniem pasa.

Castro próbował również zwiększyć dopływ twardej waluty na Kubę, by
rozszerzyć swą niezależność od ZSRR i zmniejszyć niezadowolenie spo-
łeczne. Celem jego była społeczność kubańsko-amerykańska, grupa, wobec
której często wyrażał swe zainteresowanie. W roku 1977 zdecydował się
na uzyskanie dużych sum pieniędzy od Kubano-Amerykanów, zezwalając im
na odwiedzenie ich krewnych na Kubie i obciążając ich kosztami usług,
z których nie korzystali. Wielu Kubano-Amerykanów odwiedziło Kubę
w następnym roku, i zgodnie z oczekiwaniami wydało tu setki tysięcy
dolarów.

Jednakże Castro nie przewidział reakcji Kubańczyków. Utrzymywani
długo w przekonaniu, że ich krewni w USA są biedni i wyzyskiwani,
nagle zobaczyli, że jest całkiem inaczej. Fakt ten spowodował masowy
exodus w roku 198O, kiedy to ponad 125 tysięcy Kubańczyków uciekło
z wyspy na Florydę.

Mniej więcej w tym samym czasie, gdy Castro zdecydował się na
wyciągnięcie dolarów od społeczności kubańsko-amerykańskiej, spróbował
on również naśladować przykład ZSRR i zezwolić na osiąganie pewnych
korzyści materialnych przez pracowników, chcąc zmniejszyć niezado-
wolenie społeczne i ożywić gospodarkę. Tak zwani pracownicy na własne
konto, jak hydraulicy, dostali od państwa zezwolenie na wykonywanie
prywatnych prac za wynagrodzeniem. W roku 198O rozszerzono takie
zezwolenia na rynek rolny, co umożliwiło prowadzenie prywatnych przed-
siębiorstw. Odniosły one natychmiastowy sukces, dostarczając Kubań-
czykom szerokiego wyboru produktów rolnych, których ilość i jakość
przerosła rolę produktów uzyskiwanych w przedsiębiorstwach państwowych
i spółdzielczych. W parę lat póżniej Castro zaczął eksperymentować
z procentowym wynagradzaniem za produkcję i zezwolił Kubańczykom na
budowanie oraz sprzedawanie domów na wolnym rynku.

Eksperyment z bodźcami materialnymi był jednak krótkotrwały. Castro
stwierdził, że powodzenie tego eksperymentu jest zatrważające, zarówno
dla celów rewolucyjnych, jak i dla jego kontroli nad społeczeństwem.
W roku 1982 zaczęly się restrykcje wobec rynku rolnego, pod pretekstem
za wysokich cen i zysków producentów i pośredników. Od 1984 roku
zaczęło się usuwanie popieranych przez ZSRR technokratów i planistów,
którzy popierali reformy. A w roku 1986 Castro wezwał do całkowitego
zarzucenia programu rozwoju inspirowanego przez ZSRR, oskarżając ten
program o "powodowanie niepowodzeń, zniszczeń i, co gorsze, korupcji".
Zamiast tego wezwał Kubańczyków do powrotu do czystszej i bardziej
doktrynerskiej formy marksizmu, w której nie ma miejsca na korzyści
materialne, oraz obłożył klątwą prywatne zyski i własności.

Nastąpiła tzw. "kampania oczyszczenia". Rozpoczęta w lutym 1986
roku i trwająca do dziś, jest ideologicznym odpowiednikiem przegranej
"rewolucyjnej ofensywy" z roku 1968. Wzywanie do zwiększonego scentra-
lizowania gospodarki i zastąpienia bodźców materialnych ideologicznymi
ma dziś jeszcze mniejsze szanse na sukces niż to było w roku 1968.
Dziś wszystkie rewolucyjne nastroje ludności opadły. Po ogłoszeniu
kampanii oczyszczania, na przykład, pojawiły się w Hawanie oficjalne
plakaty głoszące, że "dopiero teraz zaczniemy budować socjalizm".
Bardzo negatywna i cyniczna reakcja Kubańczyków, pytających, co robili
przez minione dwadzieścia siedem lat od czasu rewolucji, doprowadziła
do szybkiego usunięcia plakatów.

Kubańczycy wiedzą, że ZSRR próbuje ożywić swą własną upadającą gos-
podarkę przez decentralizację zarządzania i wprowadzenie materialnego
zainteresowania, podczas gdy Kuba zmierza w całkiem odwrotnym kie-
runku. Wiedzą z własnego doświadczenia, że korzyści ideologiczne nie
są skuteczne. Są również świadomi, że Gorbaczow odnosi się krytycznie
do poczynań Castro. Sytuacja jest więc odmienna od roku 1968, kiedy to
Kubańczycy byli mniej świadomi okoliczności zewnętrznych i fakt niepo-
wodzenia socjalistycznego modeku gospodarki był mniej oczywisty. Dziś
Kubańczycy chętnie czytują hiszpańską wersję "Moskowskich Nowosti"
(niegdyś uważanych za okropnie nudne), z powodu "pieriestrojki"
i "głasnosti". Kubańskie gazety nie piszą o tych sprawach. Od roku
1985 wielu z nich słucha również "Radio Mart" celem uzyskania wiado-
mości o Kubie i o świecie, których ich własny rząd nie podaje.

Kubańczycy na różne sposoby wyrażają swoją złość, obojętność
i zmniejszone zaangażowanie ideologiczne. W ciągu ostatnich paru lat
uciekło niezwykle wielu wysoko postawionych osób wojskowych i cywil-
nych. Ci byli funkcjonariusze państwowi mówią o rosnącej alienacji,
szczególnie wśród młodzieży, i o bardzo dużej liczbie samobójstw.
Twierdzą, że w kubańskich więzieniach przebywa więcej niż sto tysię-
cy osób, które popełniły kradzieże, napady i podobne występki z powodu
rosnących trudności ekonomicznych i niedostatku. Twierdzą również, że
w przewidywaniu skutków rosnącego niezadowolenia szkoli się oddziały
policji w rozpędzniu demonstracji i że zakupiono helikoptery przezna-
czone do walki z demonstrantami.

Znając naturę kubańskiego reżimu, trudno jest przewidzieć, czy
obecny stan niezadowolenia stanowi poważny problem dla Castro. Prze-
ciwnicy rządu nie mogą się organizować ani demonstrować. Nie ma nie-
zależnej prasy, radia ani telewizji. Komitety "Obrony Rewolucji"
donoszą odpowiednim służbom o "podejrzanym" zachowaniu się i nikt nie
wie, kto pracuje dla służby bezpieczeństwa. Równocześnie ludzie są
całkowicie zależni od rządu w kwestii swoich miejsc pracy, mieszkania,
wykształcenia, żywności, ubrania i opieki zdrowotnej, co czyni z opo-
zycji bardzo ryzykowną i kosztowną sprawę.

Chociaż rosnące niezadowolenie może nie być poważnym zagrożeniem
dlą reżimu, Castro nie może tego ignorować. Nie może również ignorować
oznak niepowodzenia jego "kampanii oczyszczjącej". Obie te sprawy
zbiegły się w czasie z poważnym kryzysem ekonomicznym w ZSRR. I ta
kombinacja jest rzeczywistym kryzysem, w obliczu którego stoi dziś
Kuba.

Mimo poważnych problemów ekonomicznych w ZSRR nie wiadomo, czy
spowodują one znaczne obniżenie sumy 4,5 mld dolarów, jaką corocznie
dostarczał on Kubie. Dziś Kuba jest największym konsumentem pomocy
z ZSRR dla krajów Trzeciego Świata i suma dla niej przeznaczana stano-
wi 5O % części budżetu ZSRR przeznaczonej na te cele, jest również
oczywiste, że ZSRR ciągnie realne korzyści ze swego inwestowania w
Kubę.

Kuba jest ważnym posterunkiem i ideologicznym sprzymierzeńcem ZSRR
w amerykańskiej strefie wpływów. Jest bazą dla sowieckich okrętów
podwodnych i samolotów oraz znacznie zwiększa sowieckie możliwości
zbierania informacji wzdłuż wybrzeża atlantyckiego obu Ameryk. Prawdo-
podobnie równie ważne jest, że Kuba reprezentuje interesy ZSRR w kra-
jach Trzeciego Świata angażując się w przedsięwzięcia, których nie
może wykonać ZSRR. Udziela militarnego poparcia marksistowskim
partyzantkom walczącym o władzę, pomaga konsolidować i ochraniać mar-
ksistowskie rządy. Na polu dyplomatycznym Kuba ułatwia sowieckie
kontakty i wzmacnia wpływy w ramach tak zwanego Ruchu Państw Nieza-
angażowanych oraz wśród krajów rozwijających się na forum ONZ.

A jednak Kuba nie jest tylko wykonawcą rozkazów ZSRR. Choć interesy
Kuby i ZSRR często są wspólne, Kuba odrzuca sowieckie rady i opiera
się sowieckim naciskom w tych kilku sprawach, w których ich interesy
są rozbieżne. W polityce zagranicznej, na przykład, Moskwa popiera
"pokojową drogę do socjalizmu" w krajach Ameryki Łacińskiej od roku
196O, Kuba zaś aktywnie popiera marksistowskie powstania w tym
regionie.

Moskwa wykazuje dużą powściągliwość w wymuszeniu na Hawanie postę-
powania zgodnego z sowieckimi intencjami. ZSRR wie, że temperament
i osobowość Castro nie zezwala mu na posłuszeństwo wobec Moskwy i że
naciski na niego mogą spowodować nieobliczalne skutki. Od czasu do
czasu ZSRR wyraża swe niezadowolenie z postępowania Castro porzez
nałożenie sankcji, takich jak niespełnienie oczekiwań Kuby co do
wzrostu dostarczanej ilości ropy. Jednakże gdy Castro odrzucił suges-
tie ZSRR i zaczął swą "rewolucyjną ofensywę" i kampanię o dziesięć
milionów ton cukru, czekali cierpliwie, aż jego niemądry i kosztowny
eksperyment dojdzie do końca. Tak długa, jak długo obowiązuje amery-
kańskie embargo, ZSRR wie, że kubański przywódca nie ma innej alter-
natywy jak sojusz z ZSRR.

Dziś Castro ma jeszcze mniejsze możliwości manewru niż dawniej.
Martwi się, że nowe elity technokratyczne dochodzące do władzy w ZSRR
będą dużo mniej tolerancyjne dla nieefektywności gospodarki kubańskiej
i dla marnotrawstwa surowców dostarczanych z ZSRR. Obawia się również
osłabienia ideologicznego poparcia komunizmu i współzawodnictwa
Wschód-Zachód udzielanego dotychczas przez ZSRR. Taki rozwój sytuacji,
w połączeniu z nowymi uzgodnieniami między USA a ZSRR, może poważnie
zmniejszyć znaczenie Kuby dla ZSRR, co zapewne znajdzie odbicie
w zmniejszeniu pomocy ekonomicznej udzielanej Kubie przez Związek
Radziecki.

Prawdopodobnie Castro powiedział to wszystko Gorbaczowowi podczas
wizyty w Moskwie w listopadzie 1987 roku. W czasie osobistego spotka-
nia z Gorbaczowem Castro oświadczył, że większość reform ekonomicznych
wprowadzanych w ZSRR będzie mieć niszczące skutki dla krajów, które
nazwał "czwartym światem" - są to socjalistyczne kraje rozwijają-
ce się, które należy odróżniać od Trzeciego Świata - kraje rozwijające
się, ale mające gospodarkę rynkową. Castro wyraził również obawę, że
w miarę decentralizacji sowieckiej gospodarki i uzyskiwania większej
autonomii przez poszczególne przedsiębiorstwa, zakłady próbujące
polepszyć swoje wyniki mogą nie zechcieć eksportować swoich wyrobów na
Kubę, lecz wybiorą płacących gotówką klientów.

Gorbaczow próbował uspokoić swego sprzymierzeńca twierdząc, że li-
beralizacja gospodarki ma przede wszystkim znaczenie taktyczne, że
pozwoli ożywić tę gospodarkę, co z kolei umożliwi ZSRR lepsze wywiązy-
wanie się ze zobowiązań wobec socjalistycznych krajów rozwijających
się. Stwierdził również, że obawy Castro co do prawdopodobnego zacho-
wywania się autonomicznych przedsiębiorstw są bezpodstawne, gdyż gos-
podarcze umowy międzynarodowe dotyczące zwłaszcza sojuszników ZSRR
będą nadal respektowane.

Podczas listopadowego spotkania w 1987 roku Castro prosił również
o pomoc i o pożyczkę w twardej walucie. ZSRR zgodził się przyznać Ku-
bie 45O mln dolarów, pierwszą część przekazano w grudniu tegoż roku,
a resztę miano dostarczyć w marcu roku 1988.

Jednakże od stycznia roku 1988 zaczęto mówić o tym, że ZSRR obniżył
swą pomoc dla Kuby od roku 1987. Wiadomość ta była jednak plotką
szerzoną przez Narodowy Bank Kuby ze względu na rozmowy z Klubem Pa-
ryskim dotyczące zadłużenia Kuby i mającą na celu sprawiedliwić
niezdolność Kuby do wywiązania się z jej zobowiązań ekonomicznych. Nie
nastąpiło żadne obniżenie pomocy ze strony ZSRR, tylko zmiana terminów
jej dostarczenia. Ilość towarów w portach sowieckich, przeznaczonych
dla Kuby, była pięciokrotnie większa niż deklarowane "zmniejszenie"
radzieckiej pomocy. W rzeczywistości, pomoc ZSRR w roku 1987 wzrosła
o około 1O %.

Ogólnie uważa się, że ZSRR nie będzie mógł lub nie będzie chciał
kontynuować tak dużej pomocy dla Kuby na dłuższą metę. Takie pogłoski
rozeszły się już wcześniej, gdy Moskwa zaczęła zmniejszać pomoc mili-
tarną i ekonomiczną dla Kuby, jak również dla innych swych sprzymie-
rzeńców. Tym razem opinie takie są dużo bardziej prawdopodobne
z powodu kłopotów gospodarczych w ZSRR i wyrażnej chęci poradzenia
sobie z nimi w jakiś sposób.

Jeśli ZSRR rzeczywiście zredukuje swą pomoc dla Kuby, trzeba będzie
zrezygnować z kilku planowanych projektów, które ta pomoc miała finan-
sować - na przykład, trzeba będzie zaprzestać budowy drugiej elektrow-
ni atomowej dla zachodniej części wyspy. Te przedsięwzięcia - bliska
ukończeniu elektrownia atomowa i rafineria ropy w Cienfuegos, dwie
elektrownie cieplne, baza supertankowców w Matanzas, rurociąg z nowych
pól naftowych w Jaruco do Cienfuegos, fabryka włókiennicza w Santiago
- są usprawiedliwieniem dla około 5O % wzrostu pomocy ZSRR w ciągu
ostatnich pięciu lat.

Inną dziedziną możliwego zmniejszenia pomocy jest pomoc militarna.
Motywacja ekonomiczna nie jest w tej dziedzinie najważniejsza, gdyż
pomoc taka nie jest dużym obciążeniem dla potężnego przemysłu zbroje-
niowego ZSRR. Mniejsza pomoc militarna może natomiast być dodatkowym
elementem poprawy stosunków na linii Moskwa - Waszyngton. Zgodnie
z danymi Departamentu Stanu USA, pomoc militarna ze strony krajów blo-
ku wschodniego dla Kuby w latach 1982 - 1986 wyniosła około 8 mld dol.
Pozwoliło to Kubie na utrzymywanie wielkich sił wojskowych w krajach
Ameryki Łacińskiej, liczących około 3OO tysięcy żołnierzy, jak również
na finansowanie miliona milicjantów. Wszystkie pozostałe kraje Ameryki
Łacińskiej razem wzięte zakupiły w tym samym czasie sprzęt wojskowy za
około 9,3 mld dolarów.

Jak dotąd jednak ZSRR nie zmniejszył swej pomocy. Pomimo gospodar-
czego bałaganu istniejącego na Kubie, ZSRR wyrażnie zwleka z podjęciem
kroków, które mogłyby osłabić reżim Castro. Zamiast tego, Kuba wydaje
się być gotowa do podjęcia, z pomocą ZSRR, kroków mających na celu
wycofanie się z politycznych konfliktów w niektórych rejonach Trze-
ciego Świata. Zdecydowała się ona również na szukanie dróg polepszenia
swoich stosunków z USA, by rozwiązać problemy związane z brakiem twar-
dej waluty i zmniejszyć swą ekonomiczną zależność od ZSRR.

Takie podejście wyjaśnia decyzję Castro dotyczącą podjęcia negocja-
cji z USA i z Afryką Południową na temat wycofania pięćdziesięciu
tysięcy kubańskich żołnierzy z Angoli. Wyjaśnia też decyzję, powziętą
bezpośrednio po spotkaniu z Gorbaczowem w listopadzie 1987 roku,
o przywróceniu umowy imigracyjnej z USA, zawartej w roku 1984 i zawie-
szonej przez Kubę w maju roku 1985, w ramach protestu przeciwko
powstaniu Radio Marti. Waszyngton został zaskoczony przez tę akcję,
gdyż negocjacje dotyczące spraw imigracyjnych zaczęto już po rozpoczę-
ciu działalności tej stacji radiowej. Próby ponownych kontaktów doty-
czących spraw imigrantów, czynione przez Waszyngton w roku 1986, nie
przyniosły rezultatów, gdyż Kubańczycy domagali się możliwości nada-
wania audycji radiowych do USA na falach średnich. W listopadzie roku
1987 jednakże Kuba nagle wycofała swe żądania dotyczące zarówno
możliwości nadawania audycji, jak i zlikwidowania Radia Marti.

Nastąpiły wkrótce i inne oznaki chęci polepszenia stosunków z USA
oraz innymi krajami Zachodu. W kwietniu 1988 roku Castro zaprosił na
,
Kubę kardynała O Connora, obiecał następnie uwolnić niektórych z 429
więżniów politycznych, choć poprzednio utrzymywał, że nie ma takich na
Kubie, oraz zezwolić im na emigrację do USA. Pozwolił pewnej liczbie
księży katolickich na powrót na Kubę. Po raz pierwszy od czasów rewo-
lucji, delegacje komitetu obrony praw człowieka oraz innych organi-
zacji z krajów zachodnich dostały zezwolenie na odwiedzenie kubańskich
więzień i na rozmowy z więżniami, zaś kubańskim działaczom na rzecz
obrony praw człowieka pozwolono na wizytę w USA.

Na koniec, Castro i inni wysocy funkcjonariusze państwowi zaczęli
używać innych sformułowań mówiąc o USA. Zarzucili swą nieprzyjazną,
konfrontacyjną retorykę, i podkreślali chęć podjęcia dyskusji z rządem
USA na temat stosunków Kuba - USA. Szczególnie często mówili o prag-
nieniu zniesienia amerykańskiego embargo, co umożliwiłoby im zyski
z handlu, nowych technologii,inwestycji i turystyki. W międzyczasie
Kuba zaczęła inwestować w baże turystyczną próbując przyciągać inwes-
torów i turystów z innych krajów kapitalistycznych.

Jak duże znaczenie mają ostatnie zmiany w polityce wewnętrznej
i zagranicznej Fidela Castro ?

Na polu polityki zagranicznej, wrażenia są wciąż mieszane. Z jednej
strony, chęć wycofania żołnierzy kubańskich z Angoli w zamian za wyco-
fanie oddziałów Południowej Afryki z Namibii i uznanie niezawisłości
tego kraju, jest poważnym zwrotem w dotychczasowej polityce Kuby.
Jeszcze w roku 1986, podczas szczytu niezaangażowanych w Zimbabwe,
Castro oświadczył, że żołnierze kubańscy "będą tak długo w Angoli, jak
długo będzie istniał apartheid w Afryce Południowej". Co więcej, Cas-
tro nigdy nie wspominał o chęci negocjacji z USA czy Afryką Południową
na temat sytuacji w Angoli.

Teraz, pod koniec roku 1988, wciąż nie ma ostateczneo uzgodnienia
co do szczegółów wycofywania się Kubańczyków z Angoli. Co więcej,
obecnie jest tam o piętnaście tysięcy żołnierzy kubańskich więcej, niż
na początku negocjacji - obecnie jest ich tam około pięćdziesięciu
tysięcy. Castro twierdzi, że wzmocnienie oddziałów kubańskich było
konieczne - oddziały południowoafrykańskie mogłyby zniszczyć siły MPLA
w czasie negocjacji. Część sił kubańskich przesunęła się na odległość
sześciu mil od granicy Angoli z Namibią, gdzie ostatnio zbudowano
lotnisko.

Z jednej strony wydaje się, że Kuba jest przychylna wycofaniu swych
oddziałów z Angoli, by zadowolić ZSRR i stworzyć grunt pod porozumie-
nie z USA. Po trzynastu latach walki, Kuba jest gotowa wycofać swych
żołnierzy z Angoli, zanim UNITA zostanie wyeliminowana i przestanie
istnieć zagrożenie dla panowania MPLA. Castro będzie miał teraz
problem, co zrobić z pięćdziesięcioma tysiącami żołnierzy, którzy
muszą wrócić na Kubę.

Z drugiej strony sprawy wyglądają również inaczej. Kubańczycy
zaakceptowali umowę, według której marksistowskie siły MPLA utrzymają
kontrolę nad rządem Angoli i dostaną pomoc z ZSRR. Umowa ta również
zabrania Afryce Południowej wysyłania oddziałów do Angoli i udzielania
pomocy dla organizacji UNITA. Nic nie mówi ta umowa o pomocy amery-
kańskiej dla tej organizacji, choć wydaje się, że kongres zaprzestanie
dalszej pomocy po osiągnięciu porozumienia. Bez pomocy zewnętrznej
zarówno zdolności bojowe, jak i pozycja przetargowa UNITA będzie
znacznie osłabiona. W tym samym czasie Kuba uzyska niezależność
Namibii i powstanie tam rządu marksistowskiego kontrolowanego przez
SWAPO. Jeśli chodzi o powrót pięćdziesięciu tysięcy żołnierzy, Kuba
nie będzie miała kłopotów z ich przyjęciem, gdyż zgodnie z kubańskim
prawem ich miejsca pracy czekają na nich.

Pozostaje jeszcze możliwość, iż porozumienie nie zostanie osiągnię-
te. W takim wypadku militarna pozycja Kuby w Angoli będzie silniejsza
niż była przed negocjacjami, zarówno liczbowo, jak i geograficznie.
Kuba będzie mogła również łatwiej pomagać militarnie

SWAPO, jeśli będzie to konieczne.

Wydaje się więc, że sprawa Angoli mie może być dowodem, że Castro
zerwał z "proletariackim internacjonalizmem". Co więcej, zachowanie
się Kuby wobec Trzeciego Świata pozostało mniej więcej takie jak do-
tąd. Wiele tysięcy kubańskich doradców cywilnych i wojskowych jest
wciąż w Nikaragui, kubańska pomoc dla marksistowskiej partyzantki
w Salwadorze trwa nadal, obecność Kuby w Panamie zaznacza się nawet
silniej niż dotychczas. Tysiące kubańskich żołnierzy jest wciąż
w Etiopii, a duża liczba kubańskich doradców pomaga marksistowskim
reżimom w wielu krajach Trzeciego Świata.

Jeśli chodzi o przejawy chęci polepszenia stosunków z USA, są one
również niejednoznaczne. Najbarzdiej pozytywnym objawem jest to, że
Kuba nie upiera się przy przerwaniu działalności Radia Marti przed
przywróceniem umowy imigracyjnej.

Inna interpretacja jest dużo mniej korzystna dla Kuby. Wiedząc
o rosnącym niezadowoleniu na wyspie, Castro potrzebuje wentyla bezpie-
czeństwa. Odnowienie umowy pozwoli rocznie na emigrację dwudziestu
tysiącom Kubańczyków, posiadającym krewnych w USA. Dodatkowo trzy
tysiące więżniów politycznych i ich rodziny będzie mogło wyemigrować
w ciągu pierwszego roku po zawarciu umowy, a pozostali, zgodnie z
prawem amerykańskim, póżniej. W tym samym czasie 2746 "niepożądanych
osób", których Kuba zgodzi się przyjąć z powrotem, będzie mogło wrócić
na wyspę. Po usłyszeniu o umowie ci, którzy oczekują na repatriację w
więzieniach Luizjany i Georgii podniesłi bunt i wzięli nawet zakładni-
ków, zaprzestając rozruchów dopiero po obietnicy, że rząd amerykański
rozważać będzie sprawy repatriacji indywidualnie, zgodnie z prawem
amerykańskim. Pod tym względem nic się nie zmieniło: Castro, jak
zawsze, używa sprawy imigracji i uciekinierów jako narzędzia polityki
wewnętrznej i nacisku społecznego.

Zezwolenie delegacjom działaczy komitetów obrony praw człowieka na
odwiedzenie kubańskich więzień również nie może być uważane za gest
dobrej woli. Jest to wynikiem powstania nowej sytuacji, której jednym
z przykładów jest opublikowanie w roku 1986 książki "Przeciwko wszel-
kiej nadziei" Armanda Valladaresa, który spędził ponad dwadzieścia lat
w kubańskich więzieniach w charakterze więżnia politycznego. Książka,
która stała się światowym bestsellerem, uniemożliwiła dalsze zaprze-
czanie istnieniu więżniów politycznych na Kubie. Spowodowała również
zwrócenie uwagi komitetów obrony praw człowieka na Kubę, po latach
dostrzegania jedynie losu więżniów politycznych w krajach Ameryki
Łacińskiej rządzonych przez dyktatury prawicowe.

Castro zgodził się na wizytę ONZ-owskiego Komitetu Praw Człowieka
z całkiem innych powodów. Przez wiele lat działacze ze Stanów Zjedno-
czonych próbowali bezskutecznie oskarżyć rząd Kuby o łamanie praw
człowieka. Na koniec USA zmieniły taktykę i zażądały oficjalnego zba-
dania sytuacji odnośnie praw człowieka na Kubie. W międzyczasie
przeprowadzono szeroką kampanię uświadamiającą ludziom, że na Kubie od
dawna nieprzestrzegane są prawa człowieka i nikt nie zwraca na to
uwagi. Celem przeszkodzenia w rozważaniu tej sprawy na forum ONZ
Castro przejął inicjatywę i zaprosił grupę inspekcyjną na Kubę.

Inspekcja ONZ miała miejsce w połowie roku 1988, przy czym wiele
mniejszych grup prywatnych dostało zezwolenie na odwiedzenie więzień
nieco wcześniej. Wszystkie grupy stwierdziły, że więzienia są w lep-
szym stanie, niż można było oczekiwać, a więżniowie, z którymi rozma-
wiano, nie mówili o stosowaniu tortur lub innych prześladowaniach.
Niewielka grupa kubańskich działaczy organizacji obrony praw czło-
wieka, którzy odwiedzili USA, mówiła jednak co innego. Zgodnie z ich
relacjami, a także według innych wiadomości przedostających się z Ku-
by, Castro przeorganizował więzienia przed wizytacjami, zaś ci długo-
terminowi więżniowie polityczni, którzy odmówili współpracy, zostali
ciężko pobici i nie zezwolono im na kontakt z grupami wizytującymi.

Sposób, w jaki Castro traktuje kubańskie organizacje obrony praw
człowieka, może być również interpretowany na dwa sposoby. Z jednej
strony, możliwość ich istnienia jest wielkim przełomem, dawniej nigdy
nie mogły istnieć i działać. Jednakże nie są one oficjalnie uznawane,
są tylko tolerowane - i to do pewnego stopnia. Po opuszczeniu Kuby
przez grupy inspekcyjne, bandy zorganizowane przez reżim napadały na
kubańskich działaczy z organizacji obrony praw człowieka. Jest to
często spotykany na Kubie sposób karania niewygodnych ludzi -
"kontrrewolucjonistów". Niedawno jeden z kubańskich aktywistów,
Ricardo Bofill, wolał opuścić Kubę niż nadal znosić represje inspi-
rowane przez rząd.

Okazywana przez Castro zmiana nastawienia do religii jest również
,
problematyczna. Jego spotkanie z kardynałem O Connorem i decyzja
zezwolenia przyjazdu na Kubę księży katolickich są próbą nawiązania
porozumienia z Kościołem Katolickim. Może to przynieść reżimowi
korzyści. Kościół zgodził się nie występować przeciwko dyktaturze
kubańskiej, jak to zrobił ostatnio na Filipinach, w Chile i innych
podobnie rządzonych krajach. Zbliżenie się z Kościołem może być
również rozważane w kontekście wywiadu, którego Castro udzielił Frei
Betto, w którym to wywiadzie kubański przywódca wyrażał się przychyl-
nie o teologii wyzwolenia, usiłującej łączyć marksizm z katolicyzmem.
Nie ma jednak oznak, że rząd zarzucił prowadzenie list Kubańczyków,
którzy próbują praktykować religię, celem utrudniania im awansów
w miejscach pracy i pozbawiania członkostwa w rządzącej partii komu-
nistycznej.

Na koniec, kampania mająca na celu przyciągnięcie wielu turystów
z kajów zachodnich wydaje się być oznaką rosnącej tolerancji rządu
wobec wpływów kapitalistycznych. Castro wprawdzie nigdy w ten sposób
tego nie określał, mówił tylko o konieczności użycia wszelkich sposo-
bów dla zdobycia przez Kubę jak największej ilości twardej waluty.
Każda inwestycja w przemysł turystyczny musi być prowadzona zgodnie
z prawem kubańskim, które wymaga, by obcy inwestor płacił rządowi,
który z kolei opłaca kubańskich pracowników. Są również oznaki świad-
czące o próbach ograniczenia kontaktów między turystami a społeczeń-
stwem. Na przykład Kubańczykom nie wolno korzystać z hoteli, plaż
i innych urządzeń przeznaczonych dla turystów. Te ograniczenia mają
wydżwięk szczególnie ironiczny, gdyż Castro nieraz chwalił się, że
dopiero rewolucja umożliwiła Kubańczykom dostęp do plaż, z których nie
mogli korzystać za dyktatury Batisty.

Trudności we właściwej interpretacji najnowszych zmian w zachowaniu
się Castro mogą być wyjaśnieniem różnic zdań co do reakcji na nie.
Ludzie nastawieni bardziej liberalnie są zdania, iż odpowiedż powinna
być pozytywna, chcą, by USA wykorzystała tę nową sytuację do zmiany
swej tradycyjnej polityki względem Kuby, która, jak wierzą, nie przy-
niosła sukcesu. Za niepowodzenie polityki ograniczeń uważają utrzyma-
nie się Fidela Castro przy władzy, pomimo prób obalenia go ponawianych
przez USA. Twierdzą, iż pomimo amerykańskiego embargo Kuba otrzymuje
wszystko, czego potrzebuje oraz że zawiodły również próby izolacji
Kuby na arenie międzynarodowej. Dziś Castro utrzymuje kontakty dyplo-
matyczne ze wszystkimi z wyjątkiem kilku państw Ameryki Łacińskiej
i jest podziwiany za swój skuteczny opór przeciwko potężnym Stanom
Zjednoczonym.

Ludzie o takich poglądach wierzą, że zmiany zachodzące obecnie na
Kubie powinny spowodować rewizję amerykańskiej polityki względem Kuby.
Mają na myśli zainincjowanie rozmów z Kubą mających na celu zniesienie
embarga, zezwolenie na handel, inwestycje i turystykę między tymi
dwoma krajami. Przypuszczają, że nawiązanie kontaktów z Kubą uczyni
więcej dla otwarcia wyspy na świat (pomimo upartych wysiłków Castro,
by do tego nie doszło), niż upieranie się Stanów Zjednoczonych przy
polityce sankcji. Dowodem ma być exodus Mariel, kiedy to ponad 125
tysięcy Kubańczyków przybyło do USA, mogąc zobaczyć, jak żyją ich
krewni.

Natomiast ludzie o bardziej konserwatywnych poglądach wierzą, że te
ostatnie zmiany na Kubie są niemal wyłącznie kampanią mającą na celu
uzyskanie od naiwnych Amerykanów koncesji, które pozwolą Castro prze-
zwyciężyć obecny kryzys. Twierdzą, że dotychczasowa polityka USA wobec
Kuby przyniosła i nadal przynosi sukcesy. Castro nie jest już uważany
przez zagranicę za charyzmatycznego bohatera, ale raczej za dyktatora
i władcę, który łamie prawa człowieka na Kubie i doprowadza wyspę do
upadku.

Konserwatyści zatem wierzą, że zamiast prób polepszenia stosunków
między USA a Kubą, należy zmierzać do dalszego ich ochłodzenia. Wtedy
Rosjanie mogliby zdecydować, czy naciskać na Kubę w celu wprowadzenia
i tutaj "głasnosti" i "pieriestrojki", czy nadal tracić miliardy dola-
rów rocznie na podtrzymywanie swego sprzymierzeńca. W żadnym z tych
przypadków Amerykanie nic by nie stracili. Jeśli Kuba stanie się
bardziej otwarta ekonomicznie i politycznie, będzie to korzystne dla
USA. A jeśli Rosjanie zdecydują się utrzymywać bankrutującą Kubę - to
również jest lepsze dla USA niż, jak to widzą liberałowie, mieliby to
robić Amerykanie, przy czym Kuba byłaby sojusznikiem ZSRR, a władza
należałaby do Castro.

Możliwe jest również wyjście pośrednie. Ostatnie zmiany na Kubie
mogą być argumentem na rzecz częściowej zmiany polityki USA wobec
wyspy, co powinno następować ostrożnie. Jeśli USA zniosą swe embargo,
może okazać się niemożliwością znów je nałożyć. Dlatego Waszyngtom
powinien mieć dużo większą niż obecnie pewność co do prawdziwych
intencji Castro - czy rzeczywiście pragnie on polepszenia stosunków
z USA, czy tylko amerykańskich dolarów na zwiększenie kontroli nad
kubańskim społeczeństwem i na swą politykę zagraniczną.

Obecna sytuacja bardzo dobrze nadaje się do zbadania prawdziwych
intencji Castro. Ponieważ zarówno Kuba, jak i ZSRR mają dziś olbrzymie
trudności gospodarcze, Castro potrzebuje dobrych stosunków z USA dużo
bardziej, niż tego potrzebują Ąmerykanie, zatem inicjatywa powinna
wyjść z Hawany. Nie ma powodu, by to USA uczyniły pierwszy krok w tym
kierunku.

/.../

USA powinny pamiętać, że Castro nie jest Gorbaczowem, a przynaj-
mniej jeszcze nie. Castro wciąż odmawia reform podobnych do tych,
które podnoszą znaczenie Gorbaczowa w oczach Zachodu. Dając Fidelowi
Castro dostęp do twardej waluty, której przywódca Kuby bardzo potrze-
buje, USA pozwolą mu na odłożenie na bliżej nieokreśloną przyszłość
ekonomicznej i politycznej reformy na Kubie.

Waszyngton byłby zadowolony z normalizacji swych stosunków z Kubą,
ale ta normalizacja powinna nastąpić po, a nie przed, wprowadzeniem na
Kubie "głasnosti" i "pieriestrojki. Wtedy dopiero USA mogłyby zgodzić
się na negocjacje dotyczące ważniejszych spraw dwustronnych (Guanta-
namo, embargo) i badać, czy Castro rzeczywiście się zmienił.

Susan Kaufman Purcell

/"The National Interest", zima 1988/1989/

----------------------------------------------------------------------

KRÓTKIE INFORMACJE I KOMENTARZE

W lesie zwanym Uroczysko Baran koło wsi Kąkolewnica (w pobliżu Między-
rzeca Podlaskiego) spoczywa od tysiąca do kilkunastu tysięcy akowców,
rozstrzeliwanych tam w 1944 r. przez NKWD i ich polskich pomocników.
Zwłoki są zakopane bardzo płytko i najprawdopodobniej w kilku warst-
wach. We wsi do dziś na niektórych zabudowaniach zachowały się wstrzą-
sające napisy wykonane przez więzionych w nich ludzi. Mordowani ludzie
byli przed śmiercią kneblowani i wiązani sznurem. Wyroki śmierci
- choć rozstrzeliwano i bez wyroków - zatwierdzał osobiście gen.
Świerczewski (jego imię do dziś noszą ulice we wszystkich miastach
Polski, wysławia go lektura szkolna). Na Uroczysku Baran miejscowa
ludność zbiera grzyby. O ile wiemy, sprawą nie interesują się żadne
organizacje społeczne czy państwowe.

Więcej szczegółów - "Tygodnik Solidarność" nr 27.

***

W czasie wizyty premiera Mazowieckiego w Moskwie rząd PRL wystąpił
podobno o zmniejszenie swojego udziału w kosztach utrzymania oddziałów
armii sowieckiej stacjonujących na terenie naszego kraju. Według
ekspertów zachodnich ich liczebność wynosi ok. 4O tysięcy.

***

W wiadomościach TV, komentując wizytę Premiera Mazowieckiego w Mos-
kwie, W. Osiatyński zapewniał, że w przyszłości gdy ZSRR dostarczy do
Polski mniej energii to dostanmie mniej węgla. Czyżby dotychczas było
odwrotnie ?

***

"Tygodnik Solidarność" (nr 27) relacjonując wizytę Mazowieckiego
w Moskwie pisze m.in.: "Nie brakowało zadrażnień. Strona radziecka
była urażona sposobem (nie samym faktem) rozebrania pomnika Dzierżyń-
skiego w Warszawie, zniszczeniem pomnika Lenina w Nowej Hucie i bez-
czeszczeniem grobów żołnierzy radzieckich. Premier Mazowiecki potępił
---------------------------
te akty i oświadczył, że były one skierowane także przeciw jego
------------------ ---------------------------------------------------
rządowi". Dalej zaś czytamy: "Leon Bójko w „GW” napisał, że to my „de-
------- ----------
cydujemy, jakie pomniki i jakie świątynie mamy stawiać na własnej
--------
ziemi”" (podkreślenia nasze - AISW).

Premier PRL najwyraźniej nie podziela zdania Bójki na temat suweren-
ności naszego kraju. "Nasz" premier potępia uderzanie w symbole
sowieckiej dominacji nad Polską i uznaje je za wymierzone przeciw
swojemu rządowi. Słyszymy jego protest, gdy chodzi o rzekome niszcze-
nie grobów sowieckich w Polsce, ale ani słowa na temat losu polskich
cmentarzy i zabytków w ZSRR.

Wielokrotnie sowieccy dostojnicy, "myląc się", zwracali się do premie-
ra PRL: "towarzyszu"...

***

Występując w telewizyjnym "Otwartym studiu" 23 grudnia przedstawiciel
Stronnictwa Narodowego powiedział m.in.: Mieliśmy rząd prosowiecki,
teraz mamy prozachodni... To tylko - jak mawiał Wiech - złudzenie
"apteczne", rozpowszechnione, niestety, w naszym społeczeństwie. To,
że rząd składa się częściowo z niekomunistów nie oznacza, że przestał
być prosowiecki. Wypowiedzi jego premiera i ministrów świadczą o czymś
przeciwnym.

***

Od pewnego czasu niemal co wieczór z ekranu telewizora najbardziej
znani polscy aktorzy wygłaszają patriotyczne, gorące przemówienia
kończące się nieodmiennie hasłem: "Jesteśmy wreszcie we własnym domu.
Nie stój, nie czekaj. Co robić ? - pomóż !". Pomoc innym, pomoc
Ojczyźnie - rzecz piękna. Działalność aktorów podjęta zatem została
w szczytnych intencjach - dlaczego jednak wszystko to jest tak nudne
i żenująco tandetne ? A może elita polskiego życia artystycznego
dostosowuje poziom występów do swych wyobrażeń o poziomie
intelektualnym odbiorców.

Na marginesie: we własnym domu byliśmy zawsze. Do dziś, niestety, jed-
nak nie możemy się w nim pozbyć niepożądanych lokatorów i plagi szkod-
ników, niszczących dobytek.

***

Młodzież Krakowa wywalczyła wreszcie usunięcie z Nowej Huty pomnika
wodza bolszewickiej rewolty. Rząd Mazowieckiego stawiał długo opór,
obrażając publicznie demonstrantów i nasyłając na nich - w obronie
tego kawałka metalu - ZOMO (rzekomo nieistniejące). "Nasz" rząd ustą-
pił w tej sprawie dopiero w ostatniej chwili, gdy zorientował się, że
jeśli by tego nie zrobił, 13 grudnia miałby w Krakowie masową,
burzliwą demonstrację antysowiecką. Uczyniono to niechętnie i zapowie-
dziano (może to taki "sprytny kamuflaż") ustawienie pomnika w innym
miejscu.

***

Krakowski RKS zwracając się do Rady Narodowej Krakowa o usunięcie
pomnika Lenina, nie omieszkał zaznaczyć: "Uchwała nasza nie jest
-------------------------
podyktowana względami politycznymi, lecz troską o bezpieczeństwo
------------------------------------
i porządek w mieście". Zdumiewająca jest polityczna właśnie głupota
krakowskiego RKS. Ta uchwała powinna być podyktowana przede wszystkim
względami politycznymi i moralnymi, a dopiero potem ewentualnie prag-
matycznymi. Dokument ten jednoznacznie również potwierdza, że gdyby
młodzież posłuchała min. Halla i usunięcia bałwana domagała się meto-
dami spokojniejszymi, do dziś dekorowałby on Nową Hutę.

***

Usunięcie Lenina z Nowej Huty sukces, ale jedynie w sferze symboliki.
Nie zmieniło ono ani o włos panującego systemu, a tylko usunęło sprzed
oczu uwłaczający naszej godności symbol. Dobre i to, ale należy zdawać
sobie sprawę, że to nie koniec likwidowania komunizmu i sowieckiej
władzy w Polsce, a dopiero początek.

***

Włoski komunistyczny wydawca ogłosił zbiórkę pieniędzy na wykupienie
pomnika Lenina, usuniętego z Krakowa. Sądzimy, że pomysł jest dobry.
Sprzedając kolejne leniny można by wyjść z zadłużenia kraju. Podpowia-
damy, że stoi jeszcze taki w Poroninie. A jeśli ich zabraknie, można
by uruchomić tanimi środkami pro-eksportową produkcję leninów, czyniąc
z tego narodową specjalność.

***

Podczas zjazdu Stronnictwa Pracy jego prezes Władysław Siła-Nowicki
powiedział: Tragedią naszych czasów jest to, że ci, co obalają tyra-
nów, sami stają się tyranami. Wolność spadła nam z nieba, ale wolność
nie jest jeszcze demokracją. Ci, co o nią walczyli, po przejściu do
obozu władzy od zasad demokratycznych odchodzą.

***

Mimo różnorodnych działań "konstruktywnych" i osobistego zaangażowania
Lecha Wałęsy delegaci Solidarności regionu bydgoskiego na walnym zeb-
raniu wybrali swym przewodniczącym Jana Rulewskiego.

***

"Komitety Obywatelskie powinny działać na rzecz likwidacji wszelkich
pozostałości komunzmu, ciągle jeszcze obecnych w życiu Polski" -
stwierdzają posłowie i senatorowie w swym oświadczeniu z 7 grudnia
1989. Zgoda, ale przede wszystkim powinni w tym kierunku działać syg-
natariusze tego oświadczenia. Zacząć by mogli od takich "pozostałości
komunizmu" jak obecność armii sowieckiej na ziemiach Polski, uznawany
przez nich komunistyczny prezydent PRL i komunistyczni członkowie
administracji państwowej - od rządu począwszy, nierównoprawne stosunki
gospodarcze i polityczne naszego kraju z ZSRR, brak odszkodowań za
sowieckie zbrodnie wojenne na obywatelach Polski (nie tylko na
Polakach !), zagrabione polskie mienie narodowe (choćby wciąż aktualna
sprawa Ossolineum)... Listę długo można by kontynuować. O ile można
się zorientować, takimi "pozostałościami komunizmu, ciągle jeszcze
obecnymi w życiu Polski" posłowie PRL zajmują się nad wyraz niechętnie
(o ile w ogóle) - są to dla nich sprawy niewygodne. Wolą zachęcać
innych do tropienia afer lokalnych kacyków PZPR.

***

Dopuszczamy różne poglądy w OKP i to nie jest groźne - powiedział
w wywiadzie dla BBC poseł Henryk Wujec. Pogratulować OKP odwagi.

Polska to dziś więcej niż kraj, to przesłanie. Modlimy się za jej
sukces. - powiedział Szymon Perez, izraelski wicepremier podczas
wizyty w naszym kraju. Warto odnotować tę przyjazną wypowiedź przed-
stawiciela rządu izraelskiego, padającą wśród potoku obustronnych,
polsko-żydowskich pomówień i oskarżeń.

***

W ciągu ostatniego roku prawie połowa (4O %) Polaków nie przeczytała
ani jednej książki. Co trzeci młody człowiek objęty służbą wojskową
nie umie czytać ani pisać.

***

Zaledwie w 5 % polskich wsi znajduje się piekarnia, w 3,5 % - młyny,
tartaki i kaszarnie, w 2 % - masarnie, w O,9 % - przetwórnie owoców.
Przerażający obraz skutków bezmyślnej, komunistycznej gigantomanii. Te
małe zakłady (również mleczarnie, elektrownie itp.), nie tylko inspi-
rujące i usprawniające produkcję rolną, ale i integrujące środowiska
wiejskie, były niszczone systematycznie i z premedytacją.

***

28 grudnia 1989 r. jeden z posłów poinformował sejm PRL o sprzedaniu
zachodnim firmom dwóch cukrowni w woj. opolskim za równowartość dwóch
traktorów. Informacja ta nie wzbudziła specjalnego oburzenia wśród
posłów. Widocznie ekonomia w stylu stryjka im również jest bliska.

***

Ks. Józefczyk z Elbląga, który czuwa nad przebiegiem śledztwa w spra-
wie śmierci ks. Sylwestra Zycha, padł ofiarą kilkakrotnych włamań do
jego mieszkania. Elbląska "Solidarność" założyła ks. Józefczykowi
urządzenia alarmowe i zorganizowała mu osobistą ochronę.

Według zapewnień najwyższych funkcjonariuszy MSW, resort zrezygno-
wał z przestępczych działań kryminalnych o podłożu politycznym.
Widocznie jednak deklaracje te były składane w stanie ograniczonej
poczytalności...

***

W oświadczeniu złożonym na posiedzeniu nadzwyczajnej komisji sejmowej
powołanej do oceny działalności rządu Rakowskiego, obecny szef PZPR
powiedział: "Uważam za niemoralne rozliczanie się z wczorajszymi part-
nerami od okrągłego stołu. (...) Odrzucam generalnie zarzuty, żadnego
aktu łaski przyjąć nie mogę". Powiedziawszy swoje były premier,
nieskalany moralnie, opuścił salę.

***

W Polsce wprowadzono banknoty o nominałach 5O i 2OO tys. zł. Znakiem
szczególnym banknotów 5O-tysięcznych jest obrzydliwy smród, jaki wy-
dzielają. Starożytne przysłowie mówi: "Pieniądze nie śmierdzą". Staro-
żytni nie znali komunizmu.

***

Dyrektorem Rozgłośni Polskiej Radia "Wolna Europa" został Piotr Mro-
czyk - członek "Solidarności" PR i TV, internowany. Wyemigrował do
USA, gdzie działał w tamtejszej "konstruktywnej" Solidarności. Jest
właścicielem gazety "Gwiazda Polarna".

***

8 grudnia 1989 r. w katedrze w Siedlcach odbyła się uroczysta
konsekracja biskupa księdza Orszulika, znanego współpracownika pryma-
sa Glempa. W uroczystych obrzędach w katedrze wzięli udział m. in.:
premier T. Mazowiecki, marszałek Sejmu M. Kozakiewicz, marszałek Sena-
tu A. Stelmachowski, ambasador PRL w Moskwie S. Ciosek, minister spraw
wewnętrznych Cz. Kiszczak.

***

Fidel Castro w trakcie przemówienia wygłoszonego w czasie trwania
ceremonii poświęconej pamięci Kubańczyków poległych za sprawy komuniz-
mu głównie w Angoli, powiedział: "Jeżeli los nam powierzy rolę ostat-
niego obrońcy sprawy socjalizmu, będziemy go bronić do ostatniej
kropli krwi". Według oficjalnych danych, przy wypełnianiu "internacjo-
nalistycznych misji cywilnych i wojskowych" w Angoli, Etiopii i innych
krajach afrykańskich poniosło śmierć 2289 Kubańczyków. Castro, jak
wcześniej Ceausescu, gdy mówi o ostatniej kropli krwi, ma na myśli
krew swoich poddanych...

***

Zachodnie środki przekazu rozpisują się na temat nieprawidłowości
w procesie wytoczonym Ceausescu, nazywając go farsą procesu i podkreś-
lając "brak humanitaryzmu". Wyrażane są "obawy o losy demokracji w Ru-
munii". Zdumiewająca, wręcz szokująca hipokryzja ! Prasa, radio i te-
lewizja Zachodu przez całe lata ignorowały, lub jedynie mimochodem
napomykały o trwającej w Rumunii tragedii milionów ludzi. Zachód trwał
w zachwycie nad "niezależnością" Ceausescu od Moskwy i jego "sprawnoś-
cią gospodarczą" (spłacił wszystkie długi !). Doniesienia o masowych
represjach i torturach stosowanych przez Securitate kwitowano uwagami
o "rumuńskiej specyfice". Dziś ci sami, dawniej milczący, obrońcy de-
mokracji i wolności podnoszą głos w obronie praw dyktatora.

***

8 grudnia 1989 r. telewizja polska nadała program na temat Rumunii.
Przedstawiono wprawdzie unikalne materiały filmowe na temat życia
w tym kraju, ale ich straszliwą wymowę złagodzono mydlinami komentarza
i pewnymi usprawiedliwieniami Ceausescu. Program zakończyło haniebne
stwierdzenie dziennikarza PAP: "Każdy naród ma ustrój, na jaki zasłu-
guje". Dwa tygodnie później Ceausescu został rozstrzelany z wyroku
sądu specjalnego.

***

Często przy ocenach okresu panowania w Rumunii dyktatora Ceausescu na
jego korzyść zapisuje się rzekomą niezależność od Moskwy, której naj-
dobitniejszym przykładem miała być odmowa udziału wojsk rumuńskich
w interwencji w Czechosłowacji w 1968 r. Tą rozpisaną na role grą
propagandową przejmują się nawet poważni, wydawałoby się, politolodzy
zachodni. A przecież właśnie w 1989 r. Ceausescu - czołowy obrońca
suwerenności krajów socjalistycznych - wzywał do interwencji zbrojnej
w Polsce. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że niezależność od
Moskwy dyktator wykazał nie w 1968 r., kiedy działał za akceptacją
Breżniewa, a dopiero pod koniec swego panowania, kiedy nie chciał
poddać się "pieriestrojce" (co w sumie stało się powodem jego upadku).

----------------------------------------------------------------------

WIADOMOŚCI ORGANIZACYJNE

Na prośbę Kornela Morawieckiego funkcję kolejnychh Przedstawicieli SW
w kraju zgodzili się pełnić:

STANISŁAW JANUSZ, lat 62, żonaty, czworo dzieci. Członek "Solidarnoś-
ci" od roku 198O. Działacz tajnych struktur związkowych w czasie stanu
wojennego.

Adres: Szczecin, ul. Sikorskiego 9/4,

tel. 8O6-86,

KRZYSZTOF KORCZAK, lat 27, żonaty, dwoje dzieci. Członek "Solidarnoś-
ci" w latach 198O-81. Działacz tajnych struktur w stanie wojennym.
Kilkakrotnie zatrzymywany. Autor publikacji w pismach podziemnych.

Adres: Szczecin, ul. Mazurska 14/4

***

24 października zawiązany został Pododdział Solidarności Walczącej
w Wałbrzychu. Przewodniczącym jest Andrzej Kłos.

***

Jawnym przedstawicielem MRO SW w Opolu jest Andrzej Buchowski

Adres: Opole, ul. Chabrów 94/1O1,

tel. 268-37.

***

W województwie suwalskim powstała grupa Solidarności Walczącej. Punkt
informacyjny grupy czynny jest w soboty w godz. 18-2O u p. Moniki
Borowskiej-Kolankiewicz. 19-5OO Gołdap, pl. Zwycięstwa 11/1.

***

W województwie siedleckim powstała grupa Solidarności Walczącej. Wyda-
je ona lokalną edycję centralnego pisma SW. Wydawnictwa SW w Siedlcach
dostępne są w lokalu Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego.

***

18 listopada 1989 r. została nadana pierwsza audycja radia SW w Opolu.

***

6 listopada 1989 r. na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach powstała
Akcja Studencka SW. Grupa Akcji z transparentem wzięła udział w kato-
wickiej manifestacji 11 listopada.

***

W połowie listopada powstała Agencja Fotograficzna SW Oddział Kato-
wice.

***

Niezależna Agencja Wydawnicza Solidarności Walczącej "NAWA" wydała
barwne pocztówki i plakaty zawierające tekst ukraińskiego hymnu
narodowego. Zysk z ich sprzedaży zasilić ma fundusz Ukraińskiej Ligi
Narodowo-Demokratycznej.

Pierwsze słowa hymnu ukraińskiego: "Jeszcze nie umarła Ukraina...".

***

Nakładem grupy "Jednością Silni" skupionej wokół wrocławskiego pisma
SW o tym samym tytule ukazała się książka "Msze św. za Ojczyznę u „Św.
Klemensa Dworzaka”", zawierająca wybór homilii ks. Adama Wiktora TJ
z lat 1984-1987. Książka jest bogato ilustrowana zdjęciami (sitodruk).
Cena 2.OOO zł.

Ks. Wiktor był najbardziej znanym we Wrocławiu kapelanem "Solidar-
ności" i najbardziej znienawidzonym przez władze. Jego msze gromadziły
tłumy setki i tysiące osób. Kościół, którego był proboszczem ks. Wik-
tor, był jedną z niewielu oaz wolności we Wrocławiu. SB wielokrotnie
naciskała na władze kościelne w celu usunięcia ks. Wiktora z Wrocła-
wia. Udało się to dopiero w 1987 r.

***

Ukazał się drugi numer "Żołnierza Solidarnego", pisma wydawanego
wspólnie przez Solidarność Walczącą i Liberalno-Demokratyczną Partię
"Niepodległość". Czasopismo to, przypominamy, jest przeznaczone dla
żołnierzy LWP i jest rozdawane (rozsyłane bezpłatnie). Numer drugi
ukazał się dzięki pomocy red. Jerzego Giedroycia ("Kultura").

***

AISW wydała broszurę Antoniego Lenkiewicza "Więzieni i zamordowani
w PRL. Cena 85O zł.

***

W kolportażu znajduje się kilka rodzajów kalendarzy SW na rok 199O.
Ceny - 4OO-5OO zł.

***

Klub "Wolni i Solidarni" - Poznań, ul. Górna Wilda 1O6.

----------------------------------------------------------------------

_
Z ROSYJSKIEJ PRASY NIEZALEZNEJ

----------------------------------

ZAGŁĘBIE KUZNIECKIE MA SWÓJ ZWIĄZEK LUDZI PRACY !

18-19 XI w Nowokuzniecku odbyła się czwarta konferencja komitetów
robotniczych Zagłębia Kuznieckiego. Utworzono nową organizację
społeczno-polityczną: Związek Ludzi Pracy Zagłębia Kuznieckiego.
Uczestniczyło 467 delegatów z 13 miast Zagłębia Kuznieckiego oraz
przedstawiciele Doniecka, Workuty, Inty, Karagandy, Związku Robotni-
ków Litwy oraz Łotwy, Białorusi, Moskwy, Leningradu. Przyglądało się
2O korespondentów krajowych oraz dziennikarze z 5 krajów Zachodniej
Europy (z Polski nie było, niestety, nikogo).

"Ludzie pracy naszego Zagłębia strajkowali w lipcu 1989 r. przeciw
kolonialnej polityce państwa wobec Syberii, wobec Zagłębia" - powie-
dział we wstępnym wystąpieniu Piotr Pitenko. Tymczasem z 44 punktów
lipcowego protokołu wypełniono tylko 11. Nie dano samodzielności
kopalniom i innym przedsiębiorstwom, nie ustanowiono budżetu Zagłębia,
nie zmeniono grabieżczej polityki cenowej.

"Około 8O % produkcji przemysłowej wywozi się z okręgu po nadzwy-
czaj niskich cenach, 8-15 razy niższych od światowych. Nie podjęto
efektywnych działań w celu ochrony środowiska. W rezultacie woda
i powietrze nie spełniają pod wieloma względami norm sanitarnych. Lasy
i ziemie uprawne są niszczycielsko eksploatowane. Mieszkanie na tere-
nie Zagłębia stało się groźne dla życia. Warunki życia są o wiele
gorsze niż w europejskiej części ZSRR, co powoduje migrację ludności.
Wbrew tym faktom centralne środki informacji stale podkreślają, że
państwo dotuje produkcję Zagłębia. To kłamstwo. Produkcja Zagłębia
Kuznieckiego jest konkurencyjna i rentowna. Jednak sytuacja ekono-
miczna, ekologiczna ani socjalna w regionie po porozumieniach z 17-18
lipca praktycznie się nie zmieniła". - napisano w rezolucji końcowej.

Konferencja Związku Ludzi Pracy Zagłębia Kuznieckiego uznała
wypełnienie porozumień za niedostateczne i zażądała przyjazdu komisji
rządowej do końca grudnia.

Premier Ryżkow ze swojej strony, zniechęcając robotników do obrado-
wania ostrzegł, że niektóre grupy będą wykorzystywać robotników we
własnych, obcych robotnikom celach. Dlatego Konferencja ostro zabrała
się za demaskowanie najsilniejszej z tych grup: partii komunistycz-
nej. Kilka dni wcześniej zorganizowała ona konferencję przedstawicieli
robotników, wyznaczonych przez komitety partii. Na szczęście popular-
ność przedsięwzięcia okazała się nikła pomimo reklamy TASS i dziennika
TV "Wriemia".

Nie udało się też wprowadzenie I sekretarza komitetu okręgowego
partii do regionalnego komitetu robotniczego.

Udało się natomiast wprowadzenie do komisji redakcyjnej profesorów
ekonomii politycznej i historii KPZR, co zaowocowało zmiękczeniem
sformułowań rezolucji i programu oraz wprowadzeniem takich zwrotów jak
"wartości socjalistyczne" i "zasady socjalistyczne" oraz negatywnych
opinii o własności prywatnej.

Robotnicy, pomimo próby zdyskredytowania przedstawiciela Workuty
i kłamliwego obwieszczenia o zakończeniu strajku w Workucie, wyrazili
pełne poparcie dla zdelegalizowanego komitetu strajkowego Workuty
i zagrozili strajkiem jeśli komitetowi nie zostanie przywrócony status
prawny i konto bankowe. Większością głosów odrzucono wniosek o wezwa-
nie robotników Workuty do przerwania strajku.

Wiele się zmieniło w robotniczym ruchu Zagłębia od lipca. Jest on
bardziej otwarty politycznie i społecznie. Dopuszcza się na trybuny
wieców inteligencję, przywódców nieformalnych organizacji. Korzystają
z tego starannie ideologiczni szermierze nomenklatury. Jeśli w 198O
roku w Polsce do utworzenia "Solidarności" doprowadziło zjednoczenie
sił ruchu robotniczego i opozycyjnej inteligencji, to w Zagłębiu
Kuznieckim takiej inteligencji zabrakło. Na wakujące miejsca doradców
dostali się ludzie zawodowo zajmujący się propagandą osiągnięć socja-
lizmu i heroicznej drogi przebytej przez partię komunistyczną.

Doradcy osiągnęli sukces w "naukowym" redagowaniu deklaracji pro-
gramowej i statutu Związku Ludzi Pracy, które to teksty okrągłością
sformułowań znacznie różnią się od jednoznacznych, bezkompromisowych
dokumentów lipca i września, od obecnych 14 lakonicznych żądań straj-
kujących Workuty. Udało im się też pozostawić nieokreślonym status
Związku Ludzi Pracy Zagłębia Kuznieckiego. Od polityki przeciwdziała-
nia organizowaniu Regionalnej Rady Komitetów Robotniczych władze par-
tyjne przeszły do praktyki infiltrowania ruchu robotniczego, dezorien-
towania robotników i ich liderów. Władze grają na starym, głęboko
zaszczepiony strachu przed otwartą działalnością polityczną. Ten
strach nie pozwolił określić prywódcom ruchu robotniczego ich orga-
nizacji ani jako związku zawodowego, ani jako partii. I jedno, i dru-
gie byłoby zbyt niezwykłe, budzi lęk.

Pierwszy punkt statutu wzbudził niezwykłe emocje: organizacja spo-
łeczna czy społeczno-polityczna ?

Głosowanie dało 273 za "społeczno-polityczną", 118 za "społeczną",
15 wstrzymało się. Słuchający nomenklatury delegaci wnieśli protest
i zażądali nowej, szerszej dyskusji problemu grożąc wyjściem. Wzno-
wiono dyskusję. Podstawowe argumenty za "organizacją społeczną": kiedy
już nas będą bili, mniej dostanie się tym, co są mniej polityczni,
a i zarejestrować się będzie o wiele łatwiej, problemów będzie mniej.

Przytomniejsi delegaci zauważyli, że "społecznymi" organizacjami są
związki filatelistów i wędkarzy, a organizacja robotników stawia
przecież przed sobą wyraźne cele polityczne. Komuniści na to, że
istota leży nie w terminologii; najważniejsze, aby nie dopuścić do
rozłamu, a więc zgodzić się na neutralną nazwę, do przyjęcia dla
wszystkich.

Powtórne głosowanie dało ten sam wynik, jednak już w innej
proporcji: 228 przeciw 165. W jednym z dokumentów napisano: "Związek
Ludzi Pracy Zagłębia Kuznieckiego - nasz ludowy front na rzecz
przebudowy. Nasze zasady: fabryki - robotnikom, ziemię chłopom, środki
produkcji i wytworzone dobra ludziom pracy, sowietom (radom) -
rzeczywista władza..."

Jak powiedział jeden z aktywniejszych działaczy robotniczego
ruchu, Michaił Pietrowicz Afonin: "Przywódcy Związku Ludzi Pracy wy-
pracowali dobrą platformę zmian ekonomicznych, jednak brak im poli-
tycznej woli realizacji własnych programów. Powstał problem: prowadzić
z władzami dialog, czy zmuszać je do decyzji. Cóż to jednak za dialog
z władzą głuchą na nasz głos - tylko siła może ją zmusić do zmian.
Woli takiej walki brak u naszych liderów. Między innymi dlatego, że
część z nich to komuniści. Można ich zrozumieć, ale nie usprawied-
liwić."

wg tekstu Aleksieja Manannikowa

/"Russkaja Mysl" nr 38O3, 24 XI 89/

----------------------------------------------------------------------

POLITYCZNY SUKCES KOPALNI "WORGASZORSKAJA"

Największa kopalnia Workuty, "Worgaszorskaja", pierwsza odniosła
polityczny sukces. To pierwszy przykład po polskiej "Solidarności",
który godzien jest dokładnego zbadania - pisze Aleksander Ginzburg
w "Russkoj Mysli" z 8 XII 89.

Latem mogło się wydawać, że zwycięstwo ekonomiczne górniczych regio-
nów, zatwierdzone podpisami władz i postanowieniem Rady Ministrów,
jest niekwestionowane. Jakie było naprawdę to zwycięstwo, niech za-
świadczy cytat z prasy sowieckiej. "Goryczą napawa nas to, co pisze
prasa centralna, że w Zagłębiu Kuznieckim po strajkach żyje się jak
w raju. Mieszkamy w Prokopiewsku. Chociaż strajkowali w naszym mieście
nie tylko górnicy, w sklepach półki są puste jak dawniej. Co prawda
jest mintaj i szczypce kalmarów. Mięsa nie ma, ale jest słonina, która
sprzedawana jest jako mięso wieprzowe po cenie do czterech rubli.
O kaszy gryczanej, słodyczach, kawie już zapomnieliśmy.

Po strajku wydzielono po 5O gramów herbaty miesięcznie na osobę,
a na jednorazowe talony po 2 puszki mleka skondensowanego i 27O g kon-
serw mięsnych na osobę."

To miał na uwadze Miejski Robotniczy Komitet Strajkowy Workuty
wydając 22 X apel do ludzi pracy ZSRR [przytoczony w poprzednim ser-
wisie]

Podczas gdy inne kopalnie dawały się złamać, "Worgaszorskaja"
strajkowała, twardo stawiając żądania.

22 XI strajk trwał tylko w "Worgaszorskiej" i jednym wydziale
"Przemysłowej". Radio i TV regularnie dezinformowały o sytuacji
w Zagłębiu. W Workucie utworzono tzw. zjednoczoną radę komitetów par-
tii. Rozsyłała ona ludzi po różnych zagłębiach górniczych z zadaniem
przedstawiania sytuacji w Workucie w odpowiednim dla włdz świetle.
Przedstawiciele strajkujących "Worgaszorskiej" nie zostali wpuszczeni
17 XI na spotkanie przedstawicieli górników z premierem Ryżkowem.
W Workucie aresztowano i wywieziono członka rady koordynacyjnej związ-
ków zawodowych Lwa Wołowika. 26 XI na terenie "Worgaszorskiej" aresz-
towano moskiewskiego socjologa Ilię Kudriawcewa. Od 9 do 24 XI w Wor-
kucie pracowały specjalna komisja MSW ZSRR oraz brygada prokuratury
Rosyjskiej FSRR. Badały szkody wynikłe ze strajku górników.

27 XI górnicy "Worgaszorskiej" przyjęli rezolucję, w której czytamy
m.in.:

"1. Rząd kolejny raz nie wypełnił podjętych zobowiązań. (ich lista)

2. Kolektyw kopalni wyraża swoją nieufność wobec rządu i żąda jego
zmiany. Odpowiedzialnosć za oszukanie ludzi pracy i wynikłą z tego
faktu sytuację ponoszą Ryżkow, Woronin, Rjabiew.

5. Kolektyw kopalni uważa, że przedstawiciele Miejskiego Robotni-
czego Komitetu Strajkowego Workuty Allawerdiew, Szejchachmetow, Utkin,
Szczirskij i Silenko nie reprezentują ludzi pracy miasta Workuty,
zajęli ugodową pozycję i tym samym przyczynili się do niewypełnienia
naszych żądań przez rząd.

7. Żądamy udzielenia kopalni "Worgaszorska" pełnej samodzielności
ekonomicznej i prawnej."

Dziękowano też za głodówkę popierającą żądania L.Bielajewowi, któ-
rego stan zdrowia bardzo się pogorszył. Proszono go o przerwanie
głodówki.

Gornikami dość łatwo było manewrować nie tylko dezinformacją i fał-
szywymi obietnicami. Do wszystkich wybieranych ciał dostaje się duży
procent partyjnych, którzy łatwo rezygnują z walki. W kopalni "Worga-
szorska" partyjni nie stanęli na wysokości partyjnego zadania.

W końcu ministerstwo podpisało bezprecedensowy, przyjęty wyłącznie
dla "Worgaszorskiej", Statut przedsiębiorstwa.

"Nie ma większych rozbieżności pomiędzy podpisanym tekstem a naszym
projektem - mówi przewodniczący Rady Pracowniczej kopalni Jamszczikow.
- W drodze wyjątku wolno nam będzie utrzymywać bezpośrednie kontakty
handlowe z zagranicą. Węgiel będzie wymieniany na towary, których
pierwszy spis musimy szybko przygotować. Ceny węgla będą niestety
ustalane za pośrednictwem zjednoczenia. Te zwroty "za pośrednictwem
zjednoczenia" ukazują nieszczerość ministerstwa, które obiecywało
pełną samodzielność kopalni. Ministerstwo pozostawia sobie drogę wpły-
wania na tą samodzielność. Mamy już jednak osobowość prawną, mamy
prawo do własnego konta bankowego, prowadzenia handlu z zagranicą na
ustalonych przez nas samych warunkach."

Górnicy mają sami konwojować zagraniczne towary z lotniska i orga-
nizować ich sprzedaż pracownikom kopalni. "Worgaszorskaja" wydobywa
ok. 18 tys. ton węgla miesięcznie (2OO tys. ton rocznie).

/"Russkaja Mysl" nr 38O5, 8 XII 89/

1 XII sześciu delegatów ludowych ZSRR wystosowało

APEL O STRAJK POWSZECHNY

Drodzy rodacy !

Przebudowa w naszym kraju napotyka na zorganizowany opór. Odkłada
się uchwalenie podstawowych ustaw ekonomicznych "O własności", "O
przedsiębiorstwie" i najważniejszej, "O ziemi", która dałaby w końcu
chłopom prawo być gospodarzami, Rada Najwyższa ZSRR nie włączyła do
porządku obrad Zjazdu dyskusji o artykule 6 Konstytucji ZSRR [o prze-
wodniej roli KPZR].

Jeśli nie zostanie uchwalona ustawa o ziemi, przepadnie jeszcze
jeden sezon rolniczy. Jeśli nie zostaną uchwalone ustawy o własności
i przedsiębiorstwie, ministerstwa i urzędy będą po staremu rządzić
i rujnować państwo. Jeśli art. 6 nie zostanie skreślony z konstytucji,
będzie narastał kryzys zaufania do kierownictwa państwa i partii.

Wzywamy wszystkich ludzi pracy w naszym kraju - robotników,
chłopów, inteligencję i uczących się, aby wyrazili swoją wolę i 11 XII
1989 r. w godzinach 1O-12 czasu moskiewskiego przeprowadzili powszech-
ny polityczny strajk ostrzegawczy z żądaniem włączenia w porządek
obrad II Zjazdu Delegatów Ludowych ZSRR rozpatrzenia ustaw o ziemi,
własności, przedsiębiorstwie oraz zweryfikowania art. 6 konstytucji.

Twórzcie w zakładach, urzędach, kołchozach, sowchozach i w szkołach
komitety dla przeprowadzenia tego strajku !

Własność - ludziom! Ziemia - chłopom! Fabryki - robotnikom ! Cała
władza w ręce rad!

delegaci ludowi ZSRR

A.D.SACHAROW, W.A.TICHONOW, G.CH.POPOW,

A.N.MURASZOW, J.D.CZERNICZENKO, J.N.AFANASJEW

--------------------------

Moskiewskie "Izwiestija" opublikowały list J. Czerniczenki z datą
4 XII:

"Po raz pierwszy przeczytałem "Apel" grupy delegatów ludowych,
wśród których jest i moje nazwisko, po nadaniu go przez radio zachod-
nie. Uważam za niezbędne oświadczyć: podpisuję się pod wszystkimi jego
punktami, oprócz wezwania do dwugodzinnego strajku.

Jestem zdecydowanie przeciwny strajkom jakiejkolwiek długości - to
igranie z ogniem w słomie."

Czerniczenko rzeczywiście po raz pierwszy przeczytał tekst, bo
wyraził swoją zgodę telefonicznie w rozmowie z Eleną Bonner, żoną
Andrieja Sacharowa.

Później "Apel" podpisało jeszcze 29 delegatów ludowych. 12O osób z
Międzyregionalnej grupy Delegatów wystosowało rezolucję, w której nie
sprzeciwiali się strajkowi, jednak zalecali wyłącznie wiece, rezo-
lucje, listy, telegramy.

Ciekawe, że "New York Times", a za nim "Głos Ameryki" podały fał-
szywą wiadomość, iż pięciu autorów "Apelu" o strajk odżegnało się od
swojego pomysłu i przyłączyło do 12O sygnatariusy łagodnej "Rezolu-
cji".

Komentator radia "Swoboda" powiedział m.in., że "dla wyrażenia
żądań radykalnych reform można było wystąpić na zjeździe, w prasie,
w radiu "Swoboda"; wcale nie było do tego potrzebne wciąganie do
sprawy milionów ludzi w całym kraju".

Wiele grup w ZSRR uznało "Apel" za prowokacyjny. W tych warunkach
trudno się dziwić, że strajków było niewiele. Jednak trzeźwi komenta-
torzy uważają, że apel miał historyczne psychologiczne znaczenie.
Nigdzie w ZSRR nie przeszedł bez echa.

----------------------------------------------------------------------

SOFIA WASILIEWNA KALISTRATOWA

5 XII 1989 w wieku 82 lat zmarła znana uczestniczka ruchu obrony
prawa w ZSRR adwokat Sofia Wasiliewna Kalistratowa.

Od 1943 do 1976 roku pracowała w adwokatuze. W końcu lat 6O i po-
czątku 7O brała udział w ruchu obrony prawa występując jako adwokat na
procesach politycznych, konsultując innych uczestników ruchu. Broniła
Wiktora Chaustowa, Iwana Jachimowicza, Wadima Delone, Natalię Gorba-
niewską, Piotra Grigorienko.

Od 1977 Sofia Wasiliewna była konsultantem prawnym Roboczej Komisji
d/s badania użycia psychiatrii do celów politycznych. Później została
członkiem moskiewskiej grupy współdziałania na rzecz wypełniania umów
helsińskich w ZSRR.

W 1981 r. organa prokuratury i KGB przeprowadziły szereg rewizji
w mieszkaniu Kalistratowej i jej rodziny.

Na podstawie znalezionych materiałów 23 XII 81 wytoczono jej proces
o rozprzestrzenianie kłamliwych pomówień ustroju. W 1984 r.sprawę za-
wieszono w związku z wiekiem i stanem zdrowia obwinionej, a w 1988
- umorzono z braku winy.

W ostatnim roku prasa sowiecka wydrukowała szereg publicystycznych
prac Kalistratowej.

8 XII 89 po nabożeństwie w cerkwi św. Eliasza Proroka została
pochowana na cmentarzu Wostriakowskim w Moskwie.

----------------------------------------------------------------------

Wywiad z żoną SERGIEJA KUZNIECOWA

przeprowadził telefonicznie S. Grigorianc 9 XII 1989

Grigorianc: Co się u was dzieje, Tania ?

Tatiana Karelina: Naczelnik więzienia bardzo niepokoi się o stan
zdrowia Sergieja, który miał już trzy ataki: serca
i wątroby. Sergiej mówi, że w warunkach więziennych niemożliwe jest
nawet ustawienie kroplówki. Naczelnik więzienia, podpułkownik Poljakow
boi się o swoje imię. Zastanawiają się, czy nie przewieźć Sergieja do
cywilnego szpitala.

- Czy Sergiej jest sztucznie odżywiany ?

- Nie, pomimo że głoduje już 49 dni. Widocznie boją się jego sprzeci-
wu.

- Rozchodzą się pogłoski, że wkrótce pozew kasacyjnuy będzie pozytyw-
nie rozpatrzony.

- To po prostu dla uśpienia czujności. Władze niepokoją się, że
Sergiej jest proponowany na delegata do Rady Najwyższej Republiki
Rosyjskiej. Chociaż zgodnie z ordynacją nie przejdzie, bo jest w wię-
zieniu, ale mówi się o nim, jego sprawa tworzy w mieście nienormalną
sytuację.

- Kto pisał skargę kasacyjną ?

- Obaj adwokaci: Jurczenko [adwokat z urzędu, nie akceptowany przez
Kuzniecowa] i Kotow.

- Czy ktoś czyta protokół w posiedzenia sądu ?

- 14O-stronicowy protokół na trzy dni zabrał prokurator. Potem kolej
adwokatów. Tak, że skarga napisana jest bez znajomości protokołu
rozprawy.

U Sergieja pojawiły się ostatnio reakcje nieadekwatne do sytuacji.
Mówi adwokatowi jedno, a na drugi dzień coś całkiem innego. To, co
mówił, zapomina. Chodzi za nim lekarz, kandydat nauk medycznych
w dziedzinie psychiatrii. Mówi, że wstrzykuje tylko kardiaminę, ale
nikt nie może tego sprawdzić. Pytałam, co wstrzykują w czasie ataku.
Odpowiadają: "Nie mamy obowiązku o tym mówić". I nie mówią ani mnie,
ani ojcu. A z drugiej strony proszą, żebym im bezwarunkowo wierzyła.
Na to ja: "Nie dajecie mi żadnych podstaw, aby wam wierzyć".

- Sergiej jest w szpitalu ?

- Nie, w celi. Przydzielono do niego kryminalistę. Ale znaleźli
wspólny język, Sergiej nie protestuje.

*

Dodajmy, że proces Kuzniecowa składa się niemal w całości
z uchybień wobec prawa. Adwokat Kotow długi czas bezskutecznie walczył
o zmianę składu sądzącego, zarzucając osobom w nim zasiadającym
przestępstwa z trzech artykułów kodeksu karnego.

----------------------------------------------------------------------

WIADOMOŚCI RÓŻNE

Rawa Ruska (okręg Lwów). 12 XI otwarto wystawę oddziału towarzystwa
"Memoriał" poświęconą represjom sowieckiej władzy na Zachodniej
Ukrainie".

Gori. 16 XI na wiecu protestowano przeciwko dostawie radioaktywnego
mięsa z Ukrainy. Mięso miało być wg. instrukcji przetworzone na
kiełbasy.

Ryga. 23 XI w muzeum rewolucji otwarto wystawę prasy niezależnej.
Reprezentowane 74 tytuły.

Kowno, 23 XI. Wiec w rocznicę powstania Litewskiej Armii Narodowej
(23 XI 1918). Obecnych 5 tys. osób.

Tukums (Łotwa), koniec XI. Uformowała się frakcja komunistycznej
partii Łotwy występująca za oddzieleniem republiki od ZSRR.

Zaporoże. 26 XI zatrzymano za kolportaż pisma "Piwdeń" dwóch
członków Ukraińskiej Grupy Helsińskiej.

Kazań. 28 XI powtórnie pobito Aleksandra Postnowa, który w serii
artykułów demaskował bezprawne użycie psychiatrii do represji.

Odessa. Oleg Kołymczuk po spędzeniu 15 dni w więzieniu znów udał
się pod gmach egzekutywy miejskiej z ukraińską flagą narodową. Tym
razem, 28 XI, otrzymał wyrok tylko 5 dni aresztu.

Połtawa, 29 XI za używanie narodowej symboliki ukraińskiej aresz-
towany O. Szpirka.

Mińsk, 29 XI odłożono rozprawę przewodniczącego Białoruskiego Fron-
tu Narodowego Z. Pozniaka o pomówienie armii sowieckiej. Na wiecu
powiedział on, że dla wybrania wymienionego z nazwiska członka partii
delegatem ludowym do jego okręgu wyborczego sprowadzono 2 dywizje
wojska.

Psków, 1 XII rozpędzono wiec poświęcony pamięci ofiar stalinowskie-
go terroru. 5 osób zatrzymano.

Władywostok. 2 XII rozpędzono wiec ekologiczny. 4 osoby zatrzymane,
trzem z nich grzywny po 15O rubli.

Wieś Sadowoje (Krym).5 XII zlikwidowano miasteczko namiotów Tatarów
Krymskich. 8 osób ciężko pobito, 2 z nich doznały wstrząsu mózgu.

REPRESJE

Leningrad, 17 XI zatrzymany kolporter Sławjaninow.

19 XI zatrzymany kolporter gazety Międzyregionalnej
grupy delegatów "Pozycja".

2O XI trzeci raz w tym tygodniu zatrzymano kolportera
chadeckiego "Woskresenija" Barylnika. Skonfiskowano 14O egz. gazety
i 1 egz Biblii.

21 XI Napad na korespondenta "Głasnosti" Denisa Gurinskiego.

Charków, 18 XI. Przy zbieraniu pieniędzy dla strajkujących górników
Workuty 7 osób zatrzymano, jedną pobito. Dwie grzywny 1OOO i 1OO
rubli. 21 XI. zatrzymano dwie osoby sprzedające wydawnictwa Frontów
Ludowych Krajów Nadbałtyckich i Leningradu - 15OO rubli oraz dużą
część gazet skonfiskowano. 23 XI organizator niezależnej demonstra-
cji z 7 XI, J.Sołowjew, został osądzony na 15 dni aresztu. Na znak
protestu ogłosił głodówkę. J. Kopeliowicz otrzymał grzywnę 2OO rubli.

Irkuck, 18 XI. Zatrzymani za kolportaż Turczaninow i Fedczenko.
24 XI Fedczenko ponownie zatrzymany. Grzywna 1O rubli.

Moskwa, 21 XI. Za zbieranie pieniędzy na strajkujących górników
Workuty 1O dni aresztu dla L .Zielenina.

Chabarowsk, 22 XI. Za kolportaż "Express-kroniki" 75 rubli grzywny
dla W.Błażewicza.

Leningrad, listopad. Ostrzelano samochód W.Pogoriłogo, członka
MOPCz, który dwa dni wcześniej zdecydował się kandydować do rady
miasta. Za zbieranie podpisów przeciwko przeprowadzaniu wyborów okrę-
gami przemysłowymi zatrzymano 25 XI trzech członków Frontu Ludowego.
Jednego z nich ukarano grzywną 3O rubli. 29 XI zatrzymano za to ko-
lejnych dwóch członków Frontu (jednemu grzywna 25 rubli). 25 XI za
zbieranie podpisów popierających górników Workuty zatrzymano 3 człon-
ków niezależnego związku "Solidarność". Jednego z nich ukarano grzyw-
ną 5O rubli.

29 XI zatrzymano dwóch członków Związku Demokratycznego (ZD), skon-
fiskowano 217 egz. niezależnych gazet i pism.

1 XII zatrzymano w prasą niezależną jednego członka ZD, 3 XII
- dwóch. 7 XII jednego z nich, A.Bogdanowa, ukarano grzywną 1O rubli.

Za kolportaż w Irkucku 23 XI 1O rubli grzywny, w Moskwie 24-25 XI
dwóch studentów zatrzymano. 7 XII w Moskwie bito pod budynkiem Rady
Najwyższej ZSRR protestujących 3OO ormiańskich uchodźców z Baku.

W Saratowie za demonstację w obronie więźniów politycznych dwaj
członkowie Związku Demokratycznego otrzymali wyroki po 15 dni aresztu.
Jeden z nich ogłosił głodówkę.

Wilno. 6 XII 5 tys. ludzi żądało ustąpienia egzekutywy miejskiej.

Omsk 2 XII pikietowanie budowy nowej siedziby okręgowego KGB.

Lwów, 2 XII. 3O tys. osób na niezalegalizowanym wiecu protestowało
przeciw prześladowaniom działaczy niezależnych. 4 XII grupa prawo-
sławnych księży zorganizowała ok. tysiącosobową demonstrację przeciwko
legalizacji Ukraińskiego Kościoła Katolickiego.

Chabarowsk. 1 XII studenci protestowali przeciw obowiązkowi nauki
marksizmu.

Estonia, Zakarpacie, koniec listopada. Demonstracje antywojskowe.

Tbilisi. 45O osób bojkotuje powołania do armii sowieckiej.

Tallin, 25 XI. Zjazd Związku Kolektywów Robotniczych Estonii zrze-
szającego 45O tys. osób i walczącego o przywrócenie niezależnej Repub-
liki. 6 XII Rada Najw. Estońskiej SRR postanowiła iż służba wojskowa
Estończyków odbywać się będzie na terytorium Nadbałtyckiego Okręgu
Wojskowego. Zorganizowana zostanie służba zastępcza.

Barnauł, koniec XI. Pełnomocnik rady d/s religii odmówił baptystom
przyznania miejsca na kolportaż literatury religijnej.

Stanisławów (tzw. Iwano-Frankowsk). 3 XII dokonano powtórnego po-
grzebu szczątków 26O osób zamordowanych przez NKWD w 1941 roku.
Obecnych 2O tys. osób.

Łuck, 3 XII. Nabożeństwo żałobne na miejscu spoczynku generała
armii Ukraińskiej Republiki Ludowej O. Ałmazowa i żołnierzy poległych
w 1919 w walce z Polakami. Obecnych - 5 tys. osób.

Wilno, 7 XII.Rada Najw Litewskiej SRR wykreśliła z konstuytucji
artykuł o przewodniej roli partii komunistycznej.

Ostatnio doniesiono o "rehabilitacji" laureata literackiej Nagrody
Nobla Josifa Brodskiego (nie wspomniano o rehabilitacji świadków jego
obrony). Wiele poważnych osób zwraca uwagę na absurdalność procesów
rehabilitacyjnych ofiar represji w ZSRR. Nikt przecież nie reha-
bilituje ofiar faszyzmu. "Rehabilitacje" służą zachowaniu ciągłości
systemu władzy w ZSRR. Komu jednak ta ciągłość jest potrzebna ?

----------------------------------------------------------------------

PLOTKI

-----------------------

Jak donosi wrocławskie pismo młodzieżowe "Wolności Błyszczy Zorza",
Lech Wałęsa schudł o dalsze 3 kg.

UWAGA !

Poniższy tekst ukraińskiej wersji zaproszenia na wiec 22 stycznia
we Wrocławiu można prawidłowo wydrukować jedynie po wprowadzeniu jako
fontu nr 13 zbioru russian.sft. Aby tego dokonać, należy wyjść z prog-
ramu (wcisnąć ESC, po czym literę Q). Ponownie uruchomić program
(czyli napisać CW i nacisnąć ENTER). Wcisnąć ESC, następnie kolejno:
e, f, r. Następnie trzymając klawisz SHIFT wcisnąć klawisz F3
(funkcyjny). Strzałkami nasunąć podświetlenie na napis russian.sft, po
czym dwukrotnie wcisnąć ENTER (Return). Załadować z dyskietki zbiór
Grudz_8.chi. Można drukować - cały zbiór lub tylko tę stronę.

---------------------------

SWQTO SAMOSTIJNOSTI UKRAINI

22 Si1nq na wul. Swidnickij o 16.3O widbudemsYq wi1e z nagodi
simdesqmY drugih rokowin samosmijnosmi UkrainsYkoi Narodnoi Respubliki
ma simdesqmY per5ih sobornosmi ukrainsYkih zemelY.

DenY 22 si1nq swqmkuxmY ukrainçi po wsYomu swimi. Swqmkuwaniq
prohodimimumY u GdansYku, War5awi, Toronmo, Londoni, Mxnheni, a mako3
- wper5e - na radqnsYkij Ukraini.

WroclawsYkij widdil Soxzu UkrainsYkoi Nezale3noi Molodi prilu1u-
emYsq do akcii i zapro5ue wsih, qkim ne bajdu3a dolq Ukraini, do
spiéu1asmi. Peredba1uemYsq wid1imi dokumenmiw periodu samosmijnosmi
Ukraini. Bude zmoia pridbami ridkisnu limeramuru.

Nema wilYnoi PolY7i bez wilYnoi Ukraini.

Soxz UkrainsYkoi Nezale3noi Molodi

Wroclaw, GrudenY 89

----------------------------------------------------------------------

UWAGA !

Rozpoznaliśmy na naszych dyskietkach z systemem operacyjnym DOS
i z CHiWriterem dwa rodzaje wirusa komputerowego. Mniej groźne są one
na komputerach bez twardego dysku. Natomiast mogą uniemożliwić całko-
wicie pracę na komputerze wyposażonym w dysk twardy.

Wszystkim zainteresowanym przekażemy kilka rodzajów programów tes-
tujących i likwidujących wirusy. Otrzymają je ci, którzy dostarczą nam
dyskietkę, na którą je nagramy.

Serwis AISW

Ruch Antykomunistyczny: