1989 - 11 (listopad)
**********************************************************************
SERWIS AGENCJI INFORMACYJNEJ SOLIDARNOŚCI WALCZĄCEJ
LISTOPAD 1989
**********************************************************************
Zagraniczną korespondencję i wpłaty na rzecz serwisu
prosimy kierować do
przedstawicieli Solidarności Walczącej na Zachodzie,
a przede wszystkim do
Szefa zagranicznych struktur i przedstawicielstw
Solidarności Walczącej
Pani EWY KUBASIEWICZ.
141 Boul. Vincent Auriol
Paris - France
Potwierdzenia wpłat i opłat będą zamieszczane w prasie SW
**********************************************************************
CZASOPISMA WYDAWANE PRZEZ AISW, PRZY KORZYSTANIU Z NINIEJSZEGO
SERWISU, NIE SĄ ZOBOWIĄZANE DO PODAWANIA ŹRÓDŁA INFORMACJI.
PRZEDRUKI W INNYCH CZASOPISMACH - DOZWOLONE Z PODANIEM ŹRÓDŁA: AISW
**********************************************************************
KALENDARIUM
--------------------
*
* Gwiazdkami oznaczono informacje godne szczególnej uwagi i zalecane
* do wykorzystania w prasie SW.
1.11.89 r.
* Podczas swojego pobytu w Moskwie nowy szef partii komunis-
* tycznej w NRD Egon Krenz oznajmił, że demonstracje w Niem-
* czech Wschodnich są wyrazem poparcia dla przemian
oznaczających "odnowę socjalizmu". Krenz wykluczył możliwość
zjednoczenia Niemiec.
* We wszystkich niemal kopalniach na Ukrainie odbył się dwugo-
* dzinny strajk. Również w Workucie górnicy strajkowali przez
* dwie godziny w proteście przeciwko złamaniu przez władze
ZSRR porozumienia zawartego z załogami kopalń podczas
lipcowych protestów.
Wicepremier ZSRR Dimitrij Jazow przyznał, że część postula-
tów górników przyjętych przez władze nie została jeszcze
zrealizowana.
W Kosowie doszło do starć milicji jugosłowiańskiej z demon-
strującymi Albańczykami. Władze Jugosławii twierdzą, że do
incydentów doszło w stolicy Kosowa Prisztinie po tym, jak
tłum zaatakował milicjantów. Brak doniesień ze źródeł nieza-
leżnych.
Rzecznik Departamentu Stanu USA potępił zerwanie zawieszenia
broni pomiędzy partyzantami 'Contras' a komunistycznymi
władzami Nikaragui. Decyzja nikaraguańskiego reżimu
zaskoczyła jak się wydaje władze amerykańskie - komunista
niedotrzymujący słowa... o czymś takim część polityków
amerykańskich chyba nigdy nie słyszała. Sekretarz generalny
ONZ Perez de Quellar wyraził... zaniepokojenie rozwojem
sytuacji w Nikaragui.
----------------------------------------------------------------------
2.11.89 r.
W Sztokholmie sąd wydał wyrok uniewinniający K. Petersena
oskarżonego o zamordowanie premiera Szwecji Olofa Palmego.
Komunikacja samochodowa we Włocławku, Aleksandrowie Kujaws-
kim i Radziejowie została sparaliżowana strajkiem pracowni-
ków transportu. Wysunięto żądania płacowe.
W wielu miastach NRD odbyły się wielotysięczne demonstracje
na rzecz demokracji.
* Nowy szef państwa i partii komunistycznej w NRD Egon Krenz
* w drodze powrotnej z konsultacji w Moskwie zatrzymał się
* w Warszawie. W stolicy naszego kraju spotkał się z generał-
prezydentem Jaruzelskim, I sekretarzem KC PZPR M. Rakowskim
oraz z premierem PRL T. Mazowieckim. Po spotkaniu Krenz-Ma-
zowiecki obaj panowie zgodnie stwierdzili, że rozmowy były
"szczere i otwarte". Idzie nowe...
2.11.89 r.
Wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Don Quayle przyjął
przedstawicieli afgańskich mudżahedinów. Partyzanci zabiega-
ją o dalszą pomoc USA dla ruchu oporu. Przywódcy mudżahe-
dinów przedstawili w Białym Domu swoje obawy związane z roz-
mowami sowiecko-amerykańskimi na temat Afganistanu. Ich oba-
wy, że ugrupowania partyzanckie mogą zostać pozbawione
pomocy wojskowej Stanów Zjednoczonych w wyniku umowy
ZSRR-USA wydają się uzasadnione w świetle innych posunięć
prezydenta G. Busha.
Drugi dzień z rzędu w stolicy Kosowa Prisztinie trwały nadal
demonstracje. Dochodziło do starć z milicją. Są zabici
i ranni. Manifestacje w Prisztinie są nową falą protestów
przeciwko wytoczeniu procesu Azemowi Vlasi. Vlasi do niedaw-
na prominent partyjny w Kosowie uznany został przez władze
Jugosławii za jednego ze sprawców wzrostu nastrojów nacjo-
nalistycznych w tej prowincji. Równocześnie fakt aresztowa-
nia sprawił, że Vlasi został przez Albańczyków w Kosowie
uznany za bohatera narodowego.
* W rejonie Workuty strajkują niemal wszystkie kopalnie - na
* 13 pracują tylko dwie. Górnicy domagają się zrealizowania
* umowy podpisanej przez władze ZSRR. Strajki podjęto mimo
apelu premiera ZSRR N. Ryżkowa, który poinformował górników,
jak bardzo szkodliwe są strajki dla gospodarki. Górnicy
niejako w odpowiedzi zażądali zaprzestania pomocy sowieckiej
dla reżimów totalitarnych w różnych częściach świata.
----------------------------------------------------------------------
3.11.89 r.
Siedmiu zamaskowanych mężczyzn uzbrojonych w noże i metalo-
we pręty wtargnęło do mieszkania przy ul Wspólnej 41/48
w Warszawie. W mieszkaniu tym mieści się biuro PPS RD.
Napastnicy pobili Aleksandrę Roszalską i Zofię Domaniewską.
Przebywający w mieszkaniu członkowie ruchu 'Wolność i Pokój'
powstrzymali napastników i zatrzymali jednego z nich -
siedemnastoletniego Waldemara Siwka. Siwek wskazał milicji
innych uczestników napadu. Są nimi członkowie "skinów" -
grup inspirowanych przez Służbę Bezpieczeństwa.
* Przed gmachem ambasady sowieckiej w Budapeszcie odbyła się
* demonstracja zorganizowana przez działaczy Partii 'Paździer-
* nik' i Partii Radykalnej. Ponad 1OO członków tych ugrupowań
domagało się wycofania wojsk radzieckich z Węgier. Petycję
w tej sprawie wręczono przedstawicielowi ambasady. Rząd
węgierski zdystansował się od postulatów manifestantów
stwierdzając, że wycofanie wojsk radzieckich jest sprzeczne
z interesami Węgier.
Żona Ericha Honeckera, który niedawno został pozbawiony
funkcji w partii komunistycznej i władzach państwowych NRD,
"zrezygnowała" ze stanowiska ministra. "Pierestrojka" trwa -
aparatczyka Honeckera zastąpił do niedawna uznawany za
głównego reprezentanta partyjnego "betonu" Krenz. Krenz
jednakże obecnie jest liderem przemian w NRD. Następni
"odnowiciele" wkrótce nadejdą.
3.11.89 r.
W ciągu ostatnich dwóch dni do ambasady RFN w Pradze zgłosi-
ło się kilka tysięcy obywateli Niemiec Wschodnich (dzisiaj
12OO), którzy zwrócili się o pomoc w umożliwieniu im wyjazdu
do Niemiec Zachodnich. Władze NRD zniosły wprowadzony nie-
dawno zakaz bezwizowego przekraczania granicy czechosłowac-
kiej.
W stolicy Kosowa Prisztinie nadal trwają manifestacje na
rzecz uwolnienia byłego sekretarza partii w tej prowincji
Jugosławii Azema Vlasi oskarżonego o inspirowanie ruchu
nacjonalistów albańskich. Milicja zaatakowała demonstrantów.
Wiele osób aresztowano.
----------------------------------------------------------------------
4.11.89 r.
W kopalniach donbaskiego zagłębia na Ukrainie miał miejsce
strajk ostrzegawczy. Domagano się zrealizowania przez władze
ZSRR umowy podpisanej z górnikami w lipcu br. podczas
protestów na Ukrainie i w Workucie.
Około miliona ludzi wzięło udział w demonstracji w Berlinie
Wschodnim. Domagano się wprowadzenia demokracji w NRD -
skandowano hasła na rzecz wolności prasy i zgromadzeń.
Przedstawiciele władz NRD, którzy usiłowali przemawiać
zostali zagłuszeni przez tłumy, które domagały się ustąpie-
nia rządu NRD.
W ciągu minionej doby granicę CSRS-RFN przekroczyło 9 tys.
obywateli NRD.
* Gen. M. Aoun ogłosił decyzję o rozwiązaniu parlamentu
* libańskiego. Deputowani stwierdzili, że Aoun nie miał prawa
* do takiego kroku. Przywódca chrześcijan libańskich stara się
uniemożliwić wybór prezydenta Libanu przed opuszczeniem tego
kraju przez okupacyjne wojska syryjskie (RFI). Aoun odrzucił
wcześniej pokojowy plan opracowany przez parlamentarzystów
libańskich podczas sesji w Arabii Saudyjskiej. Plan ów
zakładał "stopniowe wycofanie wojsk syryjskich z Libanu".
M. Aoun powiedział wtedy, że wojska Syrii powinny opuścić
Liban natychmiast i bez żadnych warunków.
W kontrolowanej przez Syryjczyków części Bejrutu zebrała się
część deputowanych do libańskiego parlamentu z zamiarem
wyboru prezydenta Libanu. Z powodu braku quorum wybór nie
został przeprowadzony. Do grupy obradujących parlamentarzys-
tów ma dołączyć 3O deputowanych chrześcijańskich
określonych przez Aouna mianem zdrajców libańskiej sprawy
narodowej.
----------------------------------------------------------------------
5.11.89 r.
W ciągu ostatniej doby granicę czechosłowacko-zachodnionie-
miecką przekroczyło ponad 1O tys. obywateli NRD.
Prezydent Stanów Zjednoczonych G. Bush oświadczył, że ewen-
tualne zjednoczenie Niemiec powinno dokonać się wyłącznie
w wyniku suwerennej decyzji samych Niemców. W podobnym duchu
wypowiedział się wcześniej prezydent Francji F. Mitterand.
5.11.89 r.
Władze CSRS uniemożliwiły Czechom i Słowakom wyjazd do Pol-
ski na zorganizowaną we Wrocławiu przez 'Solidarność Polsko-
Czechosłowacka' konferencję poświęconą sytuacji politycznej
i problematyce kulturalnej w krajach Europy Środkowo-
Wschodniej.
M. Gorbaczow i N. Ryżkow zaapelowali do strajkujących
górników zagłębia w Workucie o zakończenie protestu. Górnicy
domagają się spełnienia przez władze ZSRR zobowiązań
podjętych podczas lipcowych strajków. Mimo apeli "z najwyż-
szego szczebla" nadal strajkują niemal wszystkie kopalnie
w Workucie.
Partyzanci afgańscy poinformowali, że zniszczyli jedną z baz
wojsk reżimowych w pobliżu Dżalalabadu. Wojna w Afganistanie
mimo wycofania wojsk sowieckich nadal ma tragiczny wymiar.
Wojsko Nadżibullaha otrzymuje coraz większe dostawy nowo-
czesnego sprzętu wojskowego - dzięki temu promoskiewski
reżim panuje nad częścią terytorium Afganistanu. Tymczasem
dostawy broni z USA dla mudżahedinów maleją. Wolny Świat
zafascynowany rozwojem wydarzeń w Europie Wschodniej przes-
tał interesować się dramatem trwającym w odległym kraju.
Deputowani parlamentu libańskiego dokonali, mimo sprzeciwów
przywódcy chrześcijan gen. M. Aouna, wyboru prezydenta
Libanu - został nim Rene Muawad. Wybór prezydenta był
możliwy dzięki udziałowi w głosowaniu 3O parlamentarzystów
chrześcijańskich, którzy nie usłuchali wezwania gen. Aouna
do zbojkotowania wyborów. Gen. Michel Aoun uważa, że wybór
prezydenta państwa powinien nastąpić po opuszczeniu Libanu
przez okupacyjne wojska syryjskie. Aoun stwierdził, że
zebranie parlamentarzystów libańskich w bazie lotniczej
znajdującej się pod kontrolą Syryjczyków jest zniewagą dla
Libanu. Nowowybrany prezydent znany jest jako zwolennik
obecności armii syryjskiej w Libanie.
----------------------------------------------------------------------
6.11.89 r.
* Premier PRL Tadeusz Mazowiecki wziął udział - wspólnie
* z generałprezydentem - w akademii z okazji rocznicy Rewo-
* lucji Październikowej.
Minister spraw zagranicznych PRL Krzysztof Skubiszewski
stwierdził podczas konferencji prasowej w Wiedniu, że Polska
pozostając w Układzie Warszawskim powinna być związana
zwykłym sojuszem obronnym, w którym nie będzie obowiązywała
wszystkich jedna platforma ideologiczna. Skubiszewski wyra-
ził przekonanie, że Układ Warszawski nie stanie na drodze
reformom dokonującym się w Polsce.
Podczas plenum KC PZPR stwierdzono, że komunizm w dotych-
czasowej postaci poniósł klęskę. Ponownie zapowiedziano
utworzenie nowej - lewicowej - partii, która, nie kierując
się przestarzałymi dogmatami marksizmu-leninizmu ...uzyska
akceptację społeczeństwa. Mówiono jeszcze o wprowadzeniu
systemu parlamentarnego w Polsce, który jak się należy
domyślać będzie panaceum na wszystkie bolączki komunistycz-
nej partii. Radio BBC komentując plenum KC PZPR mówiło
o utracie władzy przez partię... nie można się jednak dziwić
niektórzy w Polsce też tak twierdzą.
6.11.89 r.
Imre Pozsgay oświadczył, że Węgry zwrócą się o członkowstwo
w Parlamencie Europy. Władze węgierskie zamierzają wkrótce
złożyć wniosek w tej sprawie - będą pierwszym krajem
komunistycznym starającym się o pełnoprawne członkowstwo
w Parlamencie Europy.
Kim Ir Sen dyktator komunistycznej Korei wystosował z okazji
zbliżającej się rocznicy Rewolucji Październikowej posłanie
do przywódców NRD i ZSRR, w którym apeluje o podjęcie wspól-
nej walki o zwycięstwo socjalizmu i wzywa "do zwalczania
imperializmu". Kim przypomina towarzyszom z Moskwy i Berlina
Wschodniego, że Korea Północna "walczyła zawsze - ramię
w ramię - o wyzwolenie narodowe i społeczne".
W Erewaniu poinformowano o powstaniu Narodowego Ruchu Armeń-
skiego - organizacji, której głównym celem jest odzyskanie
niepodległości przez Armenię. Lewan T. Trojam, jeden z czo-
łowych działaczy armeńskich niepodległościowych, powiedział,
że jego kraj nie zniesie dłużej zależności od Moskwy - "nie
chcemy być dłużej sowiecką kolonią". Trojam jest działaczem
Komitetu Karabachskiego - ostatni rok spędził w moskiewskim
więzieniu.
Prezydent Francji F. Mitterand, który wcześniej usiłował
skłonić gen. M. Aouna do kompromisu z częścią parlamenta-
rzystów libańskich zdecydowanych na uczestniczenie w wybo-
rach prezydenta Libanu, przesłał gratulacje nowomianowanemu
szefowi libańskiego państwa. Gen. Aoun zanegował prawomoc-
ność wyborów przeprowadzonych na poligonie kontrolowanym
przez okupacyjne wojska syryjskie.
----------------------------------------------------------------------
7.11.89 r.
Na wspólnym posiedzeniu senatu i kongresu Stanów Zjednoczo-
nych zatwierdzono program pomocy dla Polski i Węgier
w przyszłym roku w wysokości 657 mln dol.
Idąc w ślady Ericha Honeckera rezygnację złożył rząd NRD. Co
prawda podczas demonstacji odbywających się od kilku tygodni
domagano się ustąpienia rządu, ale nie wydaje się aby właś-
nie to wpłynęło na decyzję o jego dymisji. Tymczasem mani-
festacje trwają nadal. Dzisiaj demonstrowało w Berlinie
Wschodnim kilka tysięcy osób, które oskarżały władze NRD
o fałszowanie wyborów i domagały się wprowadzenia demokracji
w Niemczech Wschodnich.
Władze RFN poinformowały, że od czasu ponownego otwarcia
granicy pomiędzy CSRS a NRD do Niemiec Zachodnich wyjechało
przez Czechosłowację 34 tys. obywateli NRD.
W Workucie górnicy zagłębia węglowego kontynuują strajk.
Domagają się realizacji porozumienia zawartego w lipcu br.
z przedstawicielami władz ZSRR a także usunięcia z sowiec-
kiej konstytucji zapisu o kierowniczej roli KPZR w państwie.
7.11.89 r.
Podczas trwania w ZSRR uroczystości z okazji rocznicy Rewo-
lucji Październikowej odbyły się niezależne manifestacje -
niektóre za zgodą władz sowieckich. W Moskwie w tym samym
czasie kiedy odbywała się defilada wojskowa na pl. Czerwonym
kilka tysięcy osób wzięło udział w demonstracji na rzecz
wprowadzenia systemu wielopartyjnego, wolnych wyborów, znie-
sienia cenzury oraz zwolnienia więźniów politycznych.
Milicja nie interweniowała. W Mołdawii demonstranci nie
dopuścili do centrum Kiszyniowa pojazdów wojskowych, które
miały wziąć udział w defiladzie. Doszło do starć z milicją.
Jak poinformował rzecznik mołdawskiego Frontu Ludowego kilku
manifestantów zostało pobitych. W Stolicy Gruzji, Tbilisi
władze odwołały defiladę wojskową. I tutaj odbyła się
demonstracja zorganizowana przez gruzińską opozycję pod
hasłami niepodległościowymi. W stolicy Azerbejdżanu, gdzie
władze również zdecydowały się na odwołanie defilady wojsko-
wej, podczas zoragnizowanej przez opozycję demonstracji
palono czerwone flagi oraz wznoszno okrzyki na rzecz niepo-
dległości.
----------------------------------------------------------------------
8.11.89 r.
W Warszawie odbyła się manifestacja, której celem było
okazanie solidarności górnikom strajkującym w Workucie.
Pikietę pod ambasadą radziecką w Warszawie zorganizowali
członkowie PPS RD. Interweniowała milicja, która na kilka
godzin zatrzymała uczestników manifestacji.
KKW wyraziła zgodę na nadanie nazwy "Solidarność" statkowi,
który zostanie wodowany w 199O r.
W Workucie nadal trwa strajk górników. Międzykopalniany Ko-
mitet Strajkowy zapowiedział na dzisiaj referendum w sprawie
przynależności do związków zawodowych. Górnicy rozważają
wystąpienie z oficjalnych związków zawodowych i utworzenie
niezależnego związku. Zapowiedziano spotkanie premiera ZSRR
N. Ryżkowa z przedstawicielami strajkujących załóg.
Jak informuje prasa sowiecka w Gruzji 15OO poborowych odmó-
wiło odbycia służby wojskowej. W krajach nadbałtyckich
narasta żądanie, by poborowi odbywali służbę wojskową
w swych republikach.
Wadim Zagładin komentując rozwój stosunków sowiecko-waty-
kańskich powiedział, że najprawdopodobniej możliwa będzie
wizyta Jana Pawła II w ZSRR.
----------------------------------------------------------------------
9.11.89 r.
Następca Honeckera Egon Krenz oświadczył, że postulat wol-
nych wyborów, wysuwany podczas manifestacji, jest nieuzasad-
niony. Krenz uważa, że wybory, które dotąd miały miejsce w
Niemczech Wschodnich były wolnymi wyborami. Krenz, który
podczas ostatnich "wolnych" wyborów w NRD był przewodniczą-
cym krajowej komisji wyborczej, uznał za pomówienie
twierdzenia, że wyniki wyborów były fałszowane.
9.11.89 r.
Tysiące obywateli PRL zwróciło się do placówek dyplomatycz-
nych NRD w Polsce z prośbą o zezwolenie na osiedlenie się
w NRD. Nieoficjalne zapewnienia Berlina Wschodniego mówią
o możliwości przyznania emigrantom z Polski mieszkań, które
opuścili uciekinierzy z Niemiec Wschodnich. Rząd Mazowieckie-
go nie zajął w tej sprawie żadnego stanowiska. Sądzić nale-
ży, że masowy napływ Polaków do Niemiec Wschodnich może
ożywić nastroje antypolskie w NRD. Z drugiej strony chęć
emigracji tak licznej grupy Polaków do kraju, z którego
żyjący tam ludzie uciekają na różne sposoby świadczy o tym,
że w naszym kraju nadzieje związane z "pierstrojką" po
polsku nie są zbyt głębokie.
W ciągu ostatniej doby granicę czechosłowacko-zachodnionie-
miecką przekroczyło 11 tys. uciekinierów z NRD.
Władze NRD poinformowały, że obywatele NRD mają prawo do
swobodnego przekraczania granicy z RFN oraz podróży na Za-
chód. Pierwsi obywatele NRD, ku zaskoczeniu zachodnioniemiec-
kiej straży granicznej, bez przeszkód przekroczyli dziś
przejścia w murze berlińskim.
Kanclerz RFN Helmuth Kohl przybył z wizytą do Warszawy.
----------------------------------------------------------------------
1O.11.89 r.
* W stolicy Mołdawii Kiszyniowie demonstrowały na rzecz demo-
* kracji i niezależności od Moskwy dziesiątki tysięcy osób.
* Manifestantów niesłychanie brutalnie zaatakowały specjalne
oddziały milicji - raniono 13O osób, niektóre ciężko.
Oddziały bezpieczeństwa użyły pałek, gazów łzawiących i ar-
matek wodnych. Demonstranci zaatakowali w odpowiedzi budynek
ministerstwa spraw wewnętrznych republiki. Starcia trwały do
późnych godzin nocnych.
Po otwarciu granicy z RFN przez władze wschodnioniemieckie
setki tysięcy obywateli NRD wyruszyło na Zachód. Z pierw-
szych informacji wynika, że większość Niemców, którzy wyru-
szyli na Zachód zamierza wrócić do NRD. Niespodziewana decyz-
ja władz NRD, które jeszcze do niedawna czyniły wszystko, by
uniemożliwić obywatelom tego kraju ucieczkę na Zachód,
nastąpiła wkrótce po pobycie Egona Krenza w Moskwie. Brak
poważnych komentarzy na temat obecnych wydarzeń w Niemczech.
Agencje zachodnie podają szczegółowe informacje
przede wszystkim z Berlina. Władze NRD zapewniają, że
swoboda w podróżowaniu do Niemiec Zachodnich została
wprowadzona na stałe. Zapowiedziano, że w "murze berlińskim"
zostanie wybitych kolejnych 8 przejść do Berlina Zachodnie-
go. Na przyjeżdżających z NRD Niemców czekały tłumy obywate-
li Berlina Zachodniego.
Kanlerz RFN Helmuth Kohl przerwał wizytę w Polsce na wiado-
mość o decyzjach władz NRD i odleciał specjalnym samolotem
do Berlina. Kohl wygłosił przemówienie przed Ratuszem znaj-
dującym się w Berlinie Zachodnim. Kanlerz RFN powiedział do
zgromadzonych dziesiątków tysięcy mieszkańców obu części
miasta, że jest to historyczny moment w życiu narodu nie-
mieckiego; "Jesteśmy jednym narodem i nic nas nie rozłączy.
Niech żyje wolna ojczyzna niemiecka". W swoim przemówieniu
kanlerz RFN wezwał do zachowania w pamięci tych, którzy zgi-
nęli podczas próby przekroczenia "muru berlińskiego".
1O.11.89 r.
Rzecznik władz sowieckich Genadij Gerasimow wyraził ...za-
dowolenie Kremla z powodu decyzji władz NRD umożliwiających
swobodę podróżowania na Zachód. Gerasimow powiedział równo-
cześnie, że ZSRR nie wyrazi zgody na likwidację granicy
pomiędzy NRD i RFN.
Rzecznik rządu PRL Małgorzata Niezabitowska wyraziła zrozu-
mienie w imieniu premiera PRL Tadeusza Mazowieckiego dla
decyzji kanlerza RFN Helmutha Kohla przerwania wizyty
w Polsce. Równocześnie poinformowała, że Kohl wróci do
Polski 11 listopada, by kontynuować rozmowy z władzami PRL.
Szef państwa i partii w Bułgarii Todor Żiwkow ustąpił z zaj-
mowanych stanowisk ... "ze względu na stan zdrowia i podesz-
ły wiek". Na dzisiejszym posiedzeniu bułgarskiej partii
komunistycznej postulowano wprowadzenie pluralizmu politycz-
nego i gospodarczego.
----------------------------------------------------------------------
11.11.89 r.
W całej Polsce odbyły się obchody Święta Niepodległości.
* Premier PRL Tadeusz Mazowiecki wziął udział w uroczystoś-
* ciach z okazji Święta Niepodległości. Wygłosił również
* przemówienie do narodu, w którym stwierdził, że Polska znowu
jest krajem, w którym wszystko zależy od społeczeństwa.
Tadeusz Mazowiecki zaapelował przy tej okazji (może z tej
okazji?) do górników o pracę w wolne soboty - apel ten nasu-
nął dziwne skojarzenia nie tylko górnikom.
* W Mołdawii wprowadzono godzinę milicyjną. Do Kiszyniowa
* skierowano z Moskwy oddziały wojskowe MSW. Na ulicach
* stolicy pojawiły się czołgi i pojazdy opancerzone. Wiele osób
zatrzymanych po wczorajszych demonstracjach przebywa
w areszcie.
Obywatele Berlina Zachodniego manifestują radość z powodu
decyzji władz NRD otwarcia granic. Na nowo odżyła sprawa
zniesienia "muru berlińskiego" - niektórzy bardziej zapal-
czywi manifestanci próbują czynić przejścia w murze przy
pomocy łomów. Tej "dewastacji" nie jest w stanie powstrzymać
zachodnioberlińska policja. Kanclerz RFN Helmuth Kohl i spad-
kobierca Honeckera Egon Krenz zapowiedzieli odbycie
"spotkania na szczycie" na terytorium NRD.
Kanclerz RFN Helmuth Kohl, który przerwał wizytę w naszym
kraju w związku z wydarzeniami w Niemczech, wrócił do
Polski. Jest to chyba pierwsza w historii dyplomacji
wizyta głowy państwa "na raty".
Amerykański sekretarz stanu James Baker ostrzegł Związek Ra-
dziecki, że interwencja wojskowa Moskwy w państwach Europy
Wschodniej spowoduje... "nieodwracalne zmiany w stosunkach
sowiecko-amerykańskich.
11.11.89 r.
Węgierska prokuratura generalna uznała za nielegalny proces
i wyrok wydany przez sąd w 1949 r. na Prymasa Węgier Józefa
kard. Mindszentiego. Na mocy decyzji sądu WRL węgierski
prymas przebywał w więzieniu do momentu uwolnienia go przez
powstańców w 1956 r. Po upadku powstania Prymas Węgier do
1971 r. korzystał ze schronienia w budapesztańskiej ambasa-
dzie USA, którą opuścił na skutek nacisków ze strony Stolicy
Apostolskiej pragnącej "znormalizowania" stosunków z kraja-
mi komunistycznymi.
* Doina Kornei, znana rumuńska działaczka opozycji, nadal
* przetrzymywana jest w areszcie domowym. Wszystkie osoby
* usiłujące się z nią skontaktować są zatrzymywane przez
milicję i poddawane różnym szykanom. Pani Kornei postanowiła
rozpocząć głodówkę, by przypomnieć opinii światowej masakrę
robotników w Braszowie przed dwoma laty i zaprotestować
przeciwko nadal mającym miejsce w Rumunii represjom poli-
tycznym.
----------------------------------------------------------------------
12.11.89 r.
W Watykanie odbyły się uroczystości kanonizacji błogosławio-
nego Adama Chmielowskiego i błogosławionej Agnieszki
Czeskiej. Ewenementem jest nadanie pełnej relacji z uroczys-
tości przez telewizję CSRS.
* Prasa rumuńska komentując wydarzenia w Niemczech Wschodnich
* stwierdza, że "jedynym sposobem na wolny rozwój ludzkości
* jest socjalizm". Stanowisko reżimu w Bukareszcie najlepiej
oddaje zdanie zamieszczone w organie prasowym KC:
"komunistyczna partia Rumunii nigdy nie zaakceptuje zbliże-
nia pomiędzy systemem socjalistycznym a kapitalistycznym".
Mołdawski Front Ludowy odwołał zapowiedzianą na dzisiaj
demonstrację, podczas której miały być ponownie wysunięte
żądania ustąpienia lokalnych władz. Po wprowadzeniu godziny
milicyjnej i przybyciu z Moskwy specjalnych jednostek
wojskowych MSW w Kiszyniowie, stolicy Mołdawii, panuje
napięcie. Przywódcy Frontu obawiają się, że władze sowieckie
chcą przeprowadzić w Mołdawii podobną pacyfikację jaka miała
miejsce pół roku temu w stolicy Gruzji Tbilisi.
* Minister obrony ZSRR Dmitrij Jazow oświadczył, że "władza
* radziecka" nie dopuści do przejęcia kontroli nad bazami
* wojskowymi przez władze poszczególnych republik. Tego typu
żądania wysuwane są przed wszystkim w krajach bałtyckich
i w Mołdawii. Jazow poinformował również, że w wielu repub-
likach ZSRR mają miejsce liczne przypadki odmowy służby
wojskowej. Przyczyną tego zjawiska są - według sowieckiego
ministra - wzrastające "nastroje nacjonalistyczne".
W Japoni przebywa delegacja Rady Najwyższej ZSRR. Jak
poinformowano podczas rozmów z władzami Japonii poruszona
zostania sprawa Wysp Kurylskich wcielonych do Kraju Rad po
klęsce Japonii w II wojnie światowej. Pobyt delegacji
sowieckiej w Japonii wiąże się z zabiegami Kremla o
zacieśnienie stosunków z Krajem Kwitnącej Wiśni, w tym
z planowaną przez Gorbaczowa podróżą do Tokio.
12.11.89 r.
* W Budapeszcie spotkali się wicepremierzy Austrii, Jugosławii
* Węgier i Włoch. Podczas tego "wiceszczytu" postanowiono
* o utworzeniu wspólnych grup roboczych, których zadaniem ma
być opracowanie płaszczyzny współpracy pomiędzy krajami
reprezentowanymi w stolicy Węgier. Współpraca ma m. in.
objąć transport, ekologię, małą przedsiębiorczość, kulturę,
radio i telewizję. Następne spotkanie planowane jest
w połowie przyszłego roku we Włoszech.
----------------------------------------------------------------------
13.11.89 r.
Lech Włęsa przebywający z wizytą w Kanadzie został przyjęty
przez premiera tego kraju. Podczas spotkania z komisją spraw
zagranicznych kanadyjskiego parlamentu Wałęsa stwierdził, że
dotychczasowa pomoc ofiarowana Polsce jest niewystarczająca.
Rzecznik KKW Janusz Onyszkiewicz powiedział, że złotówka
powinna stać się walutą wymienialną w połowie przyszłego
roku. Onyszkiewicz rozmawiał z grupą handlowców w Ottawie.
Stwierdził, że wymienialność złotego będzie możliwa, jeżeli
Polska otrzyma pożyczkę stabilizacyjną w wysokości miliarda
dolarów.
Wielu komentatorów zachodnich wyraża zaniepokojenie "zbyt
szybkim rozwojem wydarzeń w NRD". Również w NRD niektórzy
liderzy opozycji wydają się zdeprymowani tempem wydarzeń.
Profesor Reich - jeden z założycieli 'Nowego Forum'
powiedział w wywiadzie dla BBC, że "zjednoczenie Niemiec
byłoby kopniakiem w brzuch wymierzonym w Gorbaczowa". Reich
uważa, że NRD powinno pozostać w Układzie Warszawskim do
czasu całościowego rozwiązania problemów europejskich.
Sekretarz generalny KPZR w Estonii oświadczył, że deklaracja
estońskiej Rady Najwyższej stwierdzająca, że włączenie
Estonii do ZSRR w 194O było nielegalne, w zasadniczy sposób
wpłynie na stosunki jego kraju z Moskwą. Dodał jednak, że
deklaracja RN nie oznacza odłączenia Estonii od ZSRR.
Trwa strajk górników w Workucie. Komitet strajkowy postano-
wił zwrócić się do Rady Najwyższej ZSRR z wnioskiem o uzna-
nie za nieważną decyzji sądu w Workucie, który stwierdził,
że strajk górników jest nielegalny.
AFP zaprzeczyła twierdzeniom sowieckiego dziennika "Prawda",
który twierdzi, że Todor Żiwkow sam zrezygnował ze
sprawowanych stanowisk partyjnych i państwowych. Francuska
agencja, powołując się na własne źródła w Sofii, informuje,
że Żiwkowa odsunęła od władzy grupa funkcjonariuszy
partyjnych popieranych przez Gorbaczowa.
Władze w Sofii zamierzają zalegalizować Niezależny Ruch Eko-
logiczny 'Ekogłasnost'. Podczas kolejnej rozprawy rejestra-
cyjnej przed sądem najwyższym Bułgarii przyznano, że
popełniono "wiele błędów proceduralnych odmawiając rejes-
tracji 'Ekogłasnosti' w czerwcu br.
13.11.89 r.
Część duchownych prawosławnych (w tym niektórzy przemocą
wcieleni przez władze bezpieczeństwa do kościoła prawosławne-
go w latach czterdziestych) i kilka parafii prawosławnych
w okolicach Lwowa ogłosiło swoje przejście do nielegalnego
kościoła katolickiego na Ukrainie. Prawosławny metropolita
lwowski Filaret potępił "odstępstwo" od kościoła prawosław-
nego.
----------------------------------------------------------------------
14.11.89 r.
Kanclerz RFN Helmuth Kohl zakończył wizytę w Polsce. Podczas
wspólnej konferencji prasowej Tadeusz Mazowiecki i Helmuth
Kohl poinformowali o podpisaniu wspólnej deklaracji mówiącej
o nienaruszalności zachodniej granicy Polski.
Nie odbyło się spotkanie kanclerza RFN z I sekretarzem KC
PZPR Mieczysławem Rakowskim. Helmuth Kohl wyraził zgodę na
takie spotkanie w budynku rządu PRL - Rakowski domagał się
przybycia kanclerza RFN do budynku KC PZPR.
* Reakcję na apel premiera PRL Tadeusza Mazowieckiego skiero-
* wany do górników 11 listopada br. należy określić jako pełną
* zażenowania ciszę. Wypowiedzi przedstawicieli kilkunastu
górnośląskich kopalń są w większości wymijające. Podkreśla
się przy tym, że w większości kopalń górnicy i tak pracują
w wolne soboty. Struktury "Solidarności" zwracają uwagę na
fakt, że w wielu kopalniach, na skutek nadal obowiązujących
zarządzeń, gromadzone są zapasy węgla, który niszczeje na
skutek niewłaściwego składowania. Natomiast system wynagro-
dzeń w górnictwie, który z jednej strony zmusza do pracy
w wolne soboty, z drugiej sprawia, że coraz więcej osób
rezygnuje z pracy w kopalniach. Zauważa się powszechnie, że
apel Mazowieckiego pozostaje w sprzeczności z sytuacją
w górnictwie węglowym. Obrońcy Mazowieckiego twierdzą, że
premier PRL został wprowadzony w błąd i dlatego zdecydował
się na ogłoszenie takiego apelu. Inni mówią, że mają dość
apeli.
Europejska Wspólnota Gospodarcza postanowiła zwiększyć o 5O%
planowaną dla Polski i Węgier pomoc gospodarczą. Projekt
musi zostać zaaprobowany przez Parlament Europejski.
W wywiadzie dla holenderskiej prasy I sekretarz KC PZPR
Mieczysław Rakowski tak mówi o stanie wojennym: "To była
dyktatura w białych rękawiczkach wprowadzona ze względu na
groźbę interwencji ze strony ZSRR, a nie po to, by wprowa-
dzać faktyczną dyktaturę".
W "murze berlińskim" wybito kolejne dwa przejścia graniczne
- po decyzji władz NRD otwarcia granicy z RFN liczba przejść
granicznych pomiędzy Berlinem Wschodnim a Zachodnim wzrosła
do 22.
Mołdawski Front Ludowy i Komitet Obywatelski nie rezygnują
z żądania ustąpienia władz republiki. Opozycja zagroziła
strajkiem generalnym, jeżeli nie zostaną spełnionej jej
postulaty. Do Mołdawii przysłano z Moskwy ponad dwa tysiące
żołnierzy ze specjalnych jednostek Specnaz podlegających
ministerstwu spraw wewnętrznych.
----------------------------------------------------------------------
15.11.89 r.
Lech Wałęsa wygłosił przemówienie w kongresie Stanów Zjedno-
czonych. Zwracając się do polityków amerykańskich Wałęsa
apelował o pomoc gospodarczą dla Polski. Wałęsa poparł
politykę M. Gorbaczowa i zapewnił zgromadzonych, że "pie-
restrojka" jest nadzieją zniewolonych narodów. Poparcie
sowieckiej propagandy "pierestrojki" przez Wałęsę na forum
amerykańskiego kongresu zostało z pewnością z zadowoleniem
przyjęte na Kremlu. My mamy mniej powodów do satysfakcji...
W Warszawie, podobnie jak w innych krajach Europy, odbyły
się manifestacje solidarności z narodem rumuńskim.
Demonstracje zorganizowano w drugą rocznicę pacyfikacji
protestujących robotników w Braszowie. Uczestnicy manifes-
tacji pod ambasadą rumuńską (o godz. 16 PPS, o godz. 18 PPS
RD) uczcili pamięć pomordowanych przez rumuński reżim.
Minister spraw zagranicznych PRL Krzysztof Skubiszewski
wypowiedział się w Oslo na temat Układu Warszawskiego.
Stwierdził m.in.: "Polska uważa Układ Warszawski za traktat
obejmujący jedynie sprawy zewnętrzne - takie jak obrona
w wypadku wojny. Odmawiamy Układowi Warszawskiemu wszelkiego
prawa do ingerencji w wewnętrzne sprawy Polski".
Skubiszewski wezwał Zachód do udzielenia Polsce pomocy bez
której nie będzie możliwe przezwyciężenie kryzysu
gospodarczego i przejście do gospodarki rynkowej. Odpowia-
dając na pytanie dotyczące perspektywy zjednoczonia Niemiec
Skubiszewski oświadczył, że Polska nie zgodzi się na żadną
rewizję swoich granic.
* Rada Najwyższa ZSRR rehabilituje w podjętej uchwale grupy
* narodowościowe oskarżone przez Stalina o zdradę. Uchwała ma
* przede wszystkim charakter propagandowy. RN ZSRR odrzuciła
żądanie A. Sacharowa umieszczenia w tekście stwierdzenia, że
deportacje całych narodów były zbrodnią przeciw ludzkości.
Odrzucono także postulat objęcia bezprawnie prześladowanych
odszkodowaniami oraz przyznania prawa powrotu na ojczyste
ziemie.
----------------------------------------------------------------------
16.11.89 r.
Sejm PRL uchwalił ustawę o amnestii. Ustawa przewiduje za-
wieszenie wykonywania kary w przypadku wyroków do dwóch lat,
kary więzienia do 1O lat zmniejszone zostaną o połowę, kara
25 lat do 15 lat, wyroki śmierci - na 25 lat.
* Nicolae Ceaucescu zwrócił się do władz chińskich z apelem
* wyrażenie sprzeciwu wobec zmian dokonujących się w Europie
* Wschodniej. Rumuński dyktator stwierdził, że państwa
komunistyczne powinny zacieśnić współpracę mającą na celu
obronę socjalizmu i zapewnienie dalszego jego rozwoju.
Sekretarz stanu USA oskarżył Moskwę o dostarczanie broni
lewicowym oddziałom partyzanckim w Ameryce Południowej.
Amerykański polityk stwierdził,że dostarczanie przez Związek
Radziecki, za pośrednictwem Kuby i Nikaragui, środków
umożliwiających akty przemocy i dewastacji w Ameryce Środ-
kowej i Południowej, jest "najpoważniejszą przeszkodą we
wszechstronnej poprawie stosunków amerykańsko-radzieckich".
16.11.89 r.
W wyborach do zgromadzenia narodowego w Namibii ruch SWAPO
nie uzyskał większości wystarczającej do samodzielnego
sformowania rządu i przeprowadzenia własnego projektu
konstytucji tego kraju. Istnieje obawa, że niepodległość
tego kraju może rozpocząć się od kryzysu parlamentarnego.
----------------------------------------------------------------------
17.11.89 r.
* Manfred Gerlach, przewodniczący Partii Liberalno-Demokra-
* tycznej w NRD, poinformował, że Erich Honecker wydał rozkaz
* strzelania do 3OO tys. ludzi demonstrujących w Berlinie
Wschodnim 9 października br. Gerlach twierdzi, że do wykona-
nia rozkazu nie dopuścił Egon Krenz.
W Pradze odbyła się demonstracja pod hasłami wzywającymi do
demokratycznych reform. Tłum został niezwykle brutalnie
zaatakowany przez milicję i specjalne jednostki MSW. Wiele
osób odniosło obrażenia. Oddziały MSW szarżujące na
manifestantów używały pałek, granatów ogłuszających i łza-
wiących.
Kanlerz RFN Helmuth Kohl powiedział, że sprawa zjednoczenia
Niemiec powinna zależeć wyłącznie od woli mieszkańców NRD.
Niemcy Zachodnie - stwierdził kanclerz - zaakceptują każdą
ich decyzję.
Przy aplauzie zgromadzonych tłumów zakończono demontaż
pomnika Feliksa Dzierżyńskiego stojącego do tej pory na pl.
Bankowym w Warszawie.
Przedstawiciele Krajowej Komisji Górnictwa NSZZ "Solidar-
ność" zadeklarowali poparcie dla rządu Tadeusza Mazowieckie-
go. Stwierdzili jednak, że nie jest możliwe bezkrytyczne
poparcie apelu premiera PRL o pracę górników w wolne soboty,
ponieważ działania rządu na rzecz zmiany sytuacji w górnic-
twie są zbyt opieszałe.
Lech Wałęsa przebywa w Nowym Jorku, gdzie został przyjęty
przez gubernatora stanu Nowy Jork oraz spotkał się z przed-
stawicielami organizacji żydowskich, a także odwiedził
redakcję "Nowego Dziennika".
Ze strajkującymi w Workucie górnikami spotkał się premier
ZSRR N. Ryżkow. Podczas przeprowadzonych rozmów nie osiąg-
nięto porozumienia. Przedstawiciele górników stwierdzili, że
władze nie poczyniły żadnych starań na rzecz poprawy
warunków socjalnych w kopalniach - do czego zobowiązały się
podczas strajków w lipcu. W odpowiedzi Ryżkow powiedział, że
produkcja węgla jest bardzo opóźniona - po czym dodał, że
obie strony powinny dotrzymywać zobowiązań. Rozpoczęty na
początku miesiąca strajk trwa.
----------------------------------------------------------------------
18.11.89 r.
W Rydze odbył się wiec z okazji rocznicy powstania
łotewskiego państwa w 1918 r. W uroczystości uczestniczyło
ok. 3OO tys. osób. Wznoszono hasła na rzecz niepodległości
Łotwy.
18.11.89 r.
* Około 1OO tys. ludzi uczestniczyło w demonstracji zorga-
* nizowanej przez bułgarską opozycję. Tłumy zebrały się w oko-
* licy katedry Aleksandra Newskiego w Sofii. Wznoszono hasła
na rzecz demokratycznych reform. Domagano się wolnych wybo-
rów, wolności słowa i wypuszczenia więźniów politycznych.
Żądano postawienia przed sądem T. Żiwkowa i jego rodziny pod
zarzutem korupcji.
'Karta 77' wydała oświadczenie, w którym wypowiada się na
temat spacyfikowania demonstracji na pl. Vaclava. Sygnata-
riusze dokumentu stwierdzają, że zaatakowanie manifestacji
przez specjalne oddziały wojska i milicji przypomina
potworności z lat pięćdziesiątych. Działacze 'Karty 77'zwra-
cają się do polityków i światowej opinii publicznej o wywar-
cie presji na władze CSRS w celu zmuszenia ich do podjęcia
dialogu ze społeczeństwem. W oświadczeniu stwierdzono, że
jeżeli nie zostaną zaprzestane represje sytuacja w Czecho-
słowacji może stać się wyjątkowo groźna.
W Gdyni zorganizowano pikietę mającą na celu uniemożliwienie
wyładunku reaktorów przeznaczonych dla elektrowni atomowej
w Żarnowcu. 14 osób spośród demonstratów podjęło protest
głodowy.
Senat USA zatwierdził projekt pomocy dla Polski w wysokości
857 mln dolarów w ciągu trzech lat. Pomoc ta może być
zmniejszona o połowę, jeżeli okazałoby się, że PRL dostarcza
broni Kubie lub Nikaragui.
W NRD powołano nowy rząd, w którego skład weszło więcej niż
w przeszłości osób należących do stronnictw sojuszniczych
wschodnioniemieckiej partii komunistycznej. Opozycja w NRD
uznała tę zmianę za pozorną i nadal domaga się przepro-
wadzenia wolnych wyborów.
W Lipsku odbyła się manifestacja, w której wzięło udział
ponad 5O tys. osób. Demonstrację zorganizowało Nowe Forum.
Domagano się wolnych wyborów, wolności prasy, likwidacji
zapisu o przewodniej roli partii komunistycznej w państwie,
dopuszczenia do oficjalnej działalności politycznej ugru-
powań opozycyjnych.
* Kanclerz RFN Helmuth Kohl powiedział, że napływ uchodźców
* z NRD i wielkie rzesze obywateli wschodnioniemieckich
* odwiedzających Niemcy Zachodnie potwierdza konieczność
zjednoczenia Niemiec.
----------------------------------------------------------------------
19.11.89 r.
Na pl. Vaclava w Pradze zgromadziło się ok. 2O tys.ludzi,
którzy domagali się ustąpienia władz CSRS. Tłumy uczciły
pamięć zamordowanego 17 bm. przez milicję Martina Smita -
studenta Uniwersytetu Praskiego. Władze CSRS zaprzeczają, że
w wyniku akcji milicji poniósł śmierć jakikolwiek uczestnik
demonstracji. Petr Ul, działacz 'Karty 77', uznał zaprze-
czenia za absurdalne.
19.11.89 r.
Przywódcy państw zachodnioeuropejskich zaprosili premierów
Węgier i PRL do udziału w spotkaniu delegacji 24 państw
zachodnich, które odbędzie się 13 grudnia br. w Brukseli.
Konferencja będzie poświęcona pomocy gospodarczej dla Polski
Minister spraw zagranicznych ZSRR E. Szewardnadze oświad-
czył, że podczas grudniowego (morskiego) spotkania Gorba-
czow-Bush mogą zostać zawarte porozumienia o doniosłym
znaczeniu. Szewardnadze zapewnił równocześnie, że "w żadnym
wypadku nie będzie tu chodziło o nową Jałtę".
Ambasador Stanów Zjednoczonych w Bejrucie spotkał się
z nowowybranym prezydentem Libanu Rene Muawadem w rezydencji
znajdującej się w części stolicy będącej pod całkowitą kon-
trolą wojsk syryjskich. Po zakończeniu spotkania amerykański
ambasador powiedział, że gen. M. Aoun powinien podporząd-
kować się władzom cywilnym.
Prowietnamski reżim w Kambodży odrzucił rezolucję ONZ
wzywającą do kontynuowania pokojowych negocjacji w celu
doprowadzenia do zakończenia wojny w tym kraju. Rząd komu-
nistycznej Kambodży określił rezolucję ONZ jako "przejaw
debilizmu" (cyt. za AFP).
i Węgier.
----------------------------------------------------------------------
2O.11.89 r.
* Rada Najwyższa gruzińskiej SSR przyjęła uchwałę, która pot-
* wierdza prawo Gruzinów do samostanowienia. W uchwale znalaz-
* ło się sformułowanie mówiące o okupowaniu Gruzji przez
Związek Radziecki od 192O r.
W Pradze miała miesjce manifestacja na rzecz demokratycznych
reform, w której uczestniczyło ponad 2OO tys. osób. Zapo-
wiedź strajku generalnego na poniedziałek została powitana
z aplauzem. Również w Brnie i Bratysławie odbyły się wie-
lotysięczne manifestacje. Na Uniwersytecie Praskim rozpoczął
się strajk okupacyjny studentów protestujących przeciwko
brutalności milicji, która atakowała manifestantów w ciągu
ostatnich dni.
Vaclav Havel poinformował, że odbyły się poufne spotkania
przedstawicieli władz CSRS z reprezentantami opozycji.
Czeski opozycjonista wyraził przekonanie, że już w najbliż-
szym czasie rządząca w Czechosłowacji ekipa poda się do
dymisji. Havel powiedział, że dotychczas nie zostały
wyjaśnione okoliczności śmierci Martina Smita (zakatowanego
przez milicję czeską podczas manifestacji 17 bm.). "Władze
robią wszystko - mówił Havel - aby ukryć prawdę. Szpitale
otrzymały zakaz ujawniania nazwisk ofiar manifestacji. Mamy
nadzieję, że sytuacja wyjaśni się w ciągu najbliższych dni.
Mamy też nadzieję, że być może w trakcie manifestacji nie
było ofiar śmiertelnych".
2O.11.89 r.
Departament stanu USA wystosował protest do władz CSRS
w związku uniemożliwianiem dziennikarzom zachodnim obserwo-
wania przebiegu manifestacji w Pradze. Milicja czechosło-
wacka nie tylko utrudniała korespondentom przebywanie
w rejonie demonstracji, ale także wielu dotkliwie pobiła.
Jedną z dziennikarek amerykańskich funkcjonariusze milicji
bili pałką po głowie aż utraty przytomności. Kilka grup
Amerykanów czeskiego pochodzenia zwróciło się z apelem do
prezydenta Busha o nałożenie sankcji gospodarczych na władze
CSRS.
Egon Krenz odwołał swoją wizytę w Czechosłowacji. Przyczyn
tej decyzji nie podano - ale są one raczej jasne...
W Lipsku demonstrowało dzisiaj ok. 25O tys. osób. Obok haseł
na rzecz demokracji pojawiło się żądanie postawienia komu-
nistów przed sądem. Mówcy stwierdzili, że zbrodnie dokonane
przez partię koministyczną nie mogą być zapomniane.
Biuro polityczne komunistycznej partii w Bułgarii stwierdzi-
ło, że wiele żądań wysuniętych podczas niedawnych manifes-
tacji jest nie do przyjęcia. Obecni liderzy partii wezwali
do spokoju, który "jest konieczny do przeprowadzenia wielu
zmian w państwie".
----------------------------------------------------------------------
21.11.89 r.
W NRD nie ustają demonstracje na rzecz wolnych wyborów.
Liczbę ludzi, którzy uczestniczyli w dzisiejszych demon-
stracjach w Niemczech Wschodnich szacuje się na ponad pół
miliona. W Berlinie Wschodnim manifestanci wyrazili swoje
oburzenie z powodu zaatakowania (17 bm.) manifestacji w Pra-
dze. Część manifestantów udała się pod gmach ambasady CSRS,
by tam wyrazić swój protest.
Jak informuje rzecznik władz RFN około tysiąca obywateli NRD
osiedla się każdego dnia w Niemczech Zachodnich.
W Pradze odbyła się kolejna manifestacja której uczestnicy
domagali się ustąpienia władz CSRS. Ponad 2OO tys. ludzi
zgromadzonych na pl. Vaclava potępiło napaść milicji na
manifestację w ubiegły piątek. Agencja CzTK poinformowała,
że władze CSRS wszczęły dochodzenie w sprawie działań mili-
cji przeciwko demonstrantom w dniu 17 bm.
W Bratysławie również odbyła się wielotysięczna manifes-
tacja. Studenci przystąpili do strajku okupacyjnego w swoich
uczelniach. Również w Brnie strajkują studenci. Na ulice
tego miasta wyległo dzisiaj 75 tys. ludzi skandujących
hasła, w których domagano się ustąpienia władz i potępiano
brutalne akcje milicji. Podczas manifestacji odczytano listę
żądań, wśród których na pierwszym miejscu znalazł się
postulat zlikwidowania uprzywilejowanej pozycji partii
komunistycznej.
Władze w Bułgarii ponownie ostrzegły opozycję "przed wyko-
rzystywaniem demonstracji do wysuwania ekstremistycznych
żądań". Komuniści bułgarscy twierdzą, że "tendencje
ekstremistyczne mogą stać się hamulcem reform".
21.11.89 r.
Przedstawiciele strajkujących górników z Workuty spotkali
się z reprezentantami górników z Karagandy i Donbasu.
Omówiono propozycję zorganizowania jednodniowego strajku
solidarnościowego w Karagandzie i Donbasie.
Delegaci na zjazd rumuńskiej partii komunistycznej w swoich
wystąpieniach wyrazili wdzięczność Nicolae Ceaucescu za to,
że odrzucił jakąkolwiek możliwość reformowania ustroju
socjalistycznego w Rumunii.
Lech Wałęsa przybył do Wenezueli, by wziąć udział w zjeździe
Światowej Konfederacji Pracy.
Płk. Muamar Kadafi znowu urozmaicił doniesienia agencji
prasowych. Libijski dyktator protestuje przeciwko spotkaniu
Gorbaczow-Bush u wybrzeża Malty. Spotkanie sowieckiego
przywódcy z amerykańskim prezydentem "jest przejawem braku
cywilizacji, zakłóca spokój narodów śródziemnomorskich
i stanowi dla nich zagrożenie". Kadafi poparł wcześniej
spotkanie Gorbaczow-Bush - sprzeciwia się jedynie wyborowi
miejsca. Pan Kadafi uważa widocznie, że spektakl przygoto-
wywany przez dwóch wilków morskich stanowi "ingerencję
w wewnętrzne sprawy Libii".
----------------------------------------------------------------------
22.11.89 r.
* Rzecznik rządu PRL wydał oświadczenie potępiające podpalenie
* pomnika Lenina w Nowej Hucie. Rząd PRL uważa, że czyn ten
* dokonany w przededniu wizyty Tadeusza Mazowieckiego w Mosk-
wie ma charakter prowokacji politycznej. Skąd my to znamy...
W zamachu bombowym zginął niedawno wybrany prezydent Libanu
Rene Moawad.
W Workucie nadal trwa strajk górników. Część kopalń prowadzi
strajk włoski. Kilkunastu górników przystąpiło do głodówki,
by w ten sposób zaprotestować przeciwko decyzji miejscowego
sądu, który uznał strajk za nielegalny.
Partia komunistyczna w NRD wysunęła propozycję zorganizowa-
nia rozmów "okrągłego stołu" w celu przygotowania wolnych
wyborów. Należy mieć nadzieję, że wschodnioniemiecka opozyc-
ja potrafi wyciągnąć właściwe wnioski z polskich doświad-
czeń.
* Parlament Europejski przyznał Aleksandrowi Dubczekowi
* nagrodę za obronę praw człowieka w Czechosłowacji.
* Wydarzenia w Czechosłowacji mogą budzić tyle samo nadziei co
obaw. Na scenę polityczną wkroczył jako osoba numer 1
Aleksander Dubczek - partyjny "odnowiciel", przywódca
Praskiej Wiosny, odsunięty od władzy po inwazji wojsk Układu
Warszawskiego na Czechosłowację w 1968 r. Dubczek wezwał
władze CSRS do podania się do dymisji. Jednakże w innej
wypowiedzi stwierdził, że w chwili obecnej powstała sytuacja
umożliwia wprowadzenie w Czechosłowacji... "socjalizmu
z ludzką twarzą".
W Gdyni nadal trwa protest głodowy przeciwko sprowadzeniu do
Polski reaktorów dla elektrowni atomowej w Żarnowcu.
22.11.89 r.
Wobec "postępu w dziedzinie praw człowieka w Polsce i na
Węgrzech" Stany Zjednoczone drastycznie zmniejszyły liczbę
Polaków i Węgrów, którzy w nadchodzącym roku otrzymają sta-
tus uchodźców politycznych. Decyzja amerykańskich władz
ogłoszona została, jako dowód uznania "demokratycznej
ewolucji w państwach Europy Wschodniej". Polonia amerykańska
i organizacje zrzeszające Amerykanów węgierskiego pochodze-
nia potępiły to posunięcie.
----------------------------------------------------------------------
23.11.89 r.
* Wszystkie uchwały na zjeździe rumuńskiej partii komunistycz-
* nej zostały przyjęte jednogłośnie. Referat Nicolae Ceausescu
* zjazd uznał za program partii na bliższą i dalszą przyszłość.
Na placu Vaclava w Pradze odbyła się kolejna wielka demon-
stracja, podczas której domagano się przeprowadzenia
demokratycznych reform. W dzisiejszej manifestacji uczestni-
czyło około 3OO tys. ludzi. Władze CSRS podjęły kampanię
zastraszania podając informacje na temat ściągnięcia do
stolicy Czechosłowacji jednostek milicji i wojska z innych
części kraju. Jednakże tym razem skuteczne wcześniej groźby
nie zrobiły żadnego wrażenia na mieszkańcach Pragi.
Manifestanci domagali się ustąpienia władz państwowych i
partyjnych. Do tłumów przemówienie wygłosił Vaclav Havel,
który stwierdził, że czas rządów dobiegł końca. Havel
odczytał wezwanie Forum Obywatelskiego do strajku
generalnego, który ma się rozpocząć w poniedziałek - 27
listopada br. Havel zażądał uwolnienia więźniów politycznych
i zaapelował do wojska i milicji społeczeństwu. W
Bratysławie, gdzie manifestowało ponad 5O tys. osób, do
zgromadzonych przemówił Aleksander Dubczek inicjator
Praskiej Wiosny i sekretarz komunistycznej partii w
Czechosłowacji do czasu interwencji wojsk Układu
Warszawskiego w sierpniu 1968 r. W swoim wystąpieniu wyraził
nadzieję, że prowadzona obecnie walka zakończy się sukcesem.
Sejm PRL podjął uchwałę na mocy której zostaną rozwiązane
jednostki Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej (ORMO).
Posłowie zdecydowali również o rozwiązaniu Urzędu d/s
Wyznań.
Parlament Europejski, obradujący na temat stosunków pomiędzy
Wschodem a Zachodem, wydał oświadczenie, w którym stwierdza,
że ewentualne zjednoczenie Niemiec powinno nastąpić w wyniku
suwerennej decyzji obywateli NRD i RFN.
Nowe kierownictwo komunistycznej partii NRD poinformowało
o wszczęciu dochodzenia dyscyplinarnego przeciwko Erichowi
Honeckerowi i niektórym jego współpracownikom. Zarzuca się
im "naruszenie zasad obowiązujących w partii". Funkcjonariu-
sze gwałtownie "odnawiającej się" partii wschodnioniemiec-
kiej postulują... opracowanie nowego statutu oraz zmianę
nazwy partii.
* Władze węgierskie i Stolica Apostolska osiągnęły porozumie-
* nie w sprawie nawiązania stosunków dyplomatycznych.
----------------------------------------------------------------------
24.11.89 r.
* Witając przebywającego w Moskwie premiera PRL Tadeusza
* Mazowieckiego M. Gorbaczow powiedział, że stosunki polsko-
* sowieckie zmieniły się na lepsze. Szef sowieckiego państwa
dodał: "może ktoś być zdziwiony, ale życzę panu sukcesu".
Przed spotkaniem z Gorbaczowem Mazowiecki rozmawiał z
premierem ZSRR N. Ryżkowem ... na temat zadłużenia PRL wobec
Związku Radzieckiego.
* Nicolae Ceausescu został jednogłośnie "wybrany" sekretarzem
* generalnym rumuńskiej partii komunistycznej. Był on
* jedynym kandydatem na to stanowisko. Przemawiając do 3 tys.
"jednomyślnych" delegatów na zjazd Ceausescu mówił wiele o
demokracji, niepodległości i suwerenności... Michaił Gorba-
czow przesłał do Bukaresztu depeszę z gratulacjami w związ-
ku z "wyborem" Ceausescu na szefa partii.
* Całe kierownictwo komunistycznej partii w Czechosłowacji
* podało się do dymisji.
* Na placu Vaclava w Pradze zgromadziło się dzisiaj około
5OO tys. ludzi domagających się ustąpienia władz partyjnych
i państwowych. Wiadomość o ustąpieniu kierownictwa partii
została przyjęta z entuzjazmem. Do zgromadzonych tłumów
przemówił Aleksander Dubczek, który stwierdził, że Czecho-
słowacja ponownie znalazła się na drodze do demokratycznych
przemian - tak jak w roku 1968. Dubczek powiedział, że
inwazja wojsk Układu Warszawskiego spowodowała obecny kryzys.
Następnie zaapelował - podobnie jak wczoraj Vaclav Havel -
do wojska i milicji aby nie usiłowały przeszkadzać społe-
czeństwu w ustanowieniu demokracji. Dubczek oznajmił także,
że jego idea "socjalizmu z ludzką twarzą" nie straciła
na aktualności.
Wschodnioniemieckie ugrupowanie opozycyjne 'Demokratyczne
Przebudzenie' wystąpiło z żądaniem przeprowadzenia
demokratycznych wyborów w NRD do września przyszłego roku.
Natomiast władze NRD zapowiadają wybory za dwa lata.
Egon Krenz, następca E. Honeckera, oświadczył, że komunis-
tyczna partia w NRD powinna zrezygnować z konstytucyjnego
zapisu gwarantującego jej przewodnią rolę w państwie.
Po śmierci niedawno wybranego prezydenta Libanu Rene Muawada,
który zginął w wyniku zamachu bombowego, deputowani libańscy
dokonali wyboru jego następcy. Został nim Elias Hraui - lat
51, chrześcijanin maronita, mieszkający na terenach znajdu-
jących się pod całkowitą kontrolą wojsk syryjskich.
----------------------------------------------------------------------
25.11.89 r.
W katedrze św. Wita w Pradze Prymas František kard. Tomašek
odprawił nabożeństwo dziękczynne w związku z kanonizacją
księżniczki Agnieszki. Uroczystość zgromadziła tysiące ludzi
i jest oceniana jako największe zgromadzenie religijne od
1948 r. Po zakończeniu mszy wierni dołączyli do tłumów
gromadzących się na wiec.
25.11.89 r.
* Około 5OO tys. ludzi zgromadziła dzisiejsza manifestacja
* w centrum Pragi. Odczytano oświadczenie Forum Obywatelskiego
* zawierające krytykę nowych ekip w krajach komunistycznych.
Zgromadzeni żądali ustąpienia całego kierownictwa partii
komunistycznej. Postanowiono utrzymać gotowość strajkową
przystąpić do strajku generalnego, jeżeli władze CSRS nie
przystąpią natychmiast do reform politycznych. Do zgromadzo-
nych tłumów przemawiali m.in. Vaclav Havel i Aleksander
Dubczek. Havel powiedział, że usunięcie M. Jakeša jest
załoną dymną dla przejmowania władzy przez neostalinowców.
Przebieg demonstracji transmitowała telewizja.
Podczas konferencji prasowej w Moskwie premier PRL Tadeusz
Mazowiecki powiedział, że nie istnieje problem pomiędzy
Polską a ZSRR, tak jak nie istnieje problem zachodniej
granicy Polski. Mazowiecki oświadczył także, że Polska
pozostanie w Układzie Warszawskim i wywiąże się z wszystkich
wypływających z tego tytułu zobowiązań.
Rząd PRL wystosował protest do władz NRD w związku z ograni-
czeniami wprowadzonymi wobec Polaków podróżujących przez
Niemcy Wschodnie. Dla Polaków przejeżdżających przez NRD
wyznaczono specjalne trasy, z których nie wolno im zbaczać.
Nie wolno im również dokonywać żadnych zakupów na terenie
NRD. Hans Modrow, nowy premier NRD, oświadczył, że wprowa-
dzone zarządzenia... "nie są wymierzone przeciwko Polakom".
Przeciwko komu są wymierzone te restrykcje premier NRD nie
powiedział.
* Egon Krenz oświadczył, że "mur berliński" nie zostanie zbu-
* rzony, ponieważ broni NRD przed zjednoczeniem Niemiec.
* Krenz, który w swoim wystąpieniu skrytykował RFN za
ingerowanie w wewnętrzne sprawy Niemiec Wschodnich,
stwierdził, że zjednoczenie obu państw niemieckich może
nastąpić wyłącznie w sytuacji, gdy RFN wystąpi z Paktu
Północnoatlantyckiego, a NRD z Układu Warszawskiego.
Stawiając te warunki Krenz dokładnie zreferował koncepcję
Stalina z przełomu lat czterdziestych i pięćdziesiątych,
który dążył do neutralizacji krajów Europy Środkowo-Wschod-
niej w zamian za wystąpienie RFN z NATO. Powodowałoby to
zdecydowaną przewagę wojsk sowieckich nad armiami Europy
Zachodniej. Widocznie Gorbaczow wrócił do koncepcji swojego
"wielkiego" poprzednika.
----------------------------------------------------------------------
26.11.89 r.
* M. Gorbaczow oświadczył: "Partia komunistyczna winna uwolnić
* się od balastu administracyjno-menadżerskich funkcji i pow-
* rócić do swej pierwotnej - ideologicznej, politycznej
i etycznej awangardy. W obecnej złożonej sytuacji, kiedy
konieczne jest skoncentrowanie wszystkich sił na realizację
pierestrojki, niezbędne jest zachowanie jednej partii. Ta
partia nie może zostawić inicjatywy populistycznej demagogii
nurtom nacjonalistyczno-szowinistycznym". Klasyczna nowomowa
Gorbaczowa powinna być ostrzeżeniem dla entuzjastów
"pierestrojki"...
26.11.89 r.
Premier PRL Tadeusz Mazowiecki oświadczył, że podczas jego
rozmów w Moskwie dał się odczuć wyraźny postęp w stosunkach
polsko-radziekich. Jedyną kwestią w której nie osiągnięto
nic jest sprawa mordu w Katyniu dokonanego na polskich
oficerach przez armię sowiecką. Natomiast, jak stwierdził
Mazowiecki, odnotowano postęp w rozmowach na tematy gospo-
darcze oraz kwestie dotyczące dwóch milionów Polaków
żyjących na terenie ZSRR.
Czechosłowackie Forum Obywatelskie zażądało natychmiastowego
zwolnienia więźniów politycznych oraz bezwłocznego zniesie-
nia cenzury. Forum dało władzom CSRS dwa dni na spełnienie
tych żądań oraz na umożliwienie przeprowadzenia dochodzenia
w sprawie brutalnego zaatakowania demonstracji 17 bm.
Po raz pierwszy doszło dzisiaj do spotkania przedstawicieli
władz partyjnych i państwowych z reprezentacją klubu zrze-
szającego członków ekipy partyjnej Aleksandra Dubczeka.
Szczegółów brak.
Od września br. ponad 2OO tys. członków komunistycznej
partii NRD opuściło jej szeregi. 7O% tych, którzy zrezygno-
wali z legitymacji partyjnych stanowią robotnicy.
* Obradujący na terytorium całkowicie kontrolowanym przez
* Syrię parlament libański wyraził (jednogłośnie) votum zaufa-
* nia dla rządu kierowanego przez Selima Hosa. Gen. M. Aoun
oświadczył, że nie uzna rządu Libanu, który został wyłoniony
pod syryjską kontrolą. Aoun powiedział, że spodziewa się, iż
marionetkowy rząd Selima Hosa zaaprobuje skierowanie prze-
ciwko armii chrzecijańskiej oddziałów syryjskich. Gen. Aoun
jeszcze raz podkreślił, że wybór prezydenta Libanu powinien
nastąpić po opuszczeniu kraju przez okupacyjną armię
syryjską.
Prezydent Salwadoru poinformował, że jego kraj zerwał sto-
sunki dyplomatyczne z Nikaraguą. W przemówieniu nadanym
w radio i telewizji prezydent oskarżył reżim Daniela Ortegi
o udzielanie pomocy wojskowej lewicowym partyzantom w Salwa-
dorze.
----------------------------------------------------------------------
27.11.89 r.
* Miliony ludzi w Czechosłowacji - w odpowiedzi na apel opo-
* zycji - wyległy na ulice. Telewizja, która również przystą-
* piła do strajku na dwie godziny, nadał transmisje z demon-
stracji w Pradze, Brnie, Bratysławie, Koszycach, Ostrawie
innych miastach. Domagano się przeprowadzenia wolnych wybo-
rów i przestrzegania wolności obywatelskich.
Rzecznik władz sowieckich oświadczył, że Związek Radziecki
z zadowoleniem wita dialog podjęty przez władze CSRS z opo-
zycją. Jurij Grimicki, zapytany podczas konferencji prasowej
o rewizję obowiązującej do dziś oficjalnej oceny Praskiej
Wiosny i inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosło-
wację, zgodził się z tym, że ZSRR powinien dokonać nowej
oceny tamtych wydarzeń... Grimicki uznał za wskazane, by
"towarzysze z Czechosłowacji" również dokonali nowej oceny
Praskiej Wiosny.
27.11.89 r.
W ostatnim dniu pobytu w ZSRR premier PRL Tadeusz Mazowiecki
udał się do Leningradu.
Do Warszawy przybył z oficjalną wizytą minister spraw
zagranicznych Izraela Szymon Perez. Szymon Perez zdementował
wcześnie wypowiedź jaką przypisały mu agencje zachodnie,
która mówiła o antysemityzmie, jako jednej z głównych cech
Polaków. Podczas trzydniowego pobytu w Polsce Perez spotka
się z generałprezydentem W. Jaruzelskim, premierem PRL Tade-
uszem Mazowieckim oraz Lechem Wałęsą. Złoży też hołd
pomordowanym w oświęcimskim obozie zagłady.
Przedmiotem rozmów izraelskiego polityka ma być współpraca
pomiędzy jego krajem a PRL. Poruszone zostaną kwestie ekono-
miczne, a także ochrona spuścizny kulturalnej polskich
Żydów.
Minister finansów PRL wprowadził kolejną, znaczną podwyżkę
na niektóre artykuły subwencjonowane przez państwo. Ceny
mleka i sera wzrosły kilkakrotnie, podrożał również chleb.
W wielu miastach Ukrainy odbyły się, podczas których wysu-
wano żądanie umożliwienia działalności kościoła katolickie-
go (unickiego). Kościół ten został zdelegalizowany przez
Stalina wkrótce po zakończeniu wojny. Manifestanci, którzy
przeszli pochodem przez ulice Lwowa nieśli flagi narodowe
i wizerunki Jana Pawła II.
Król Michał I, były władca Rumunii, wystosował apel do
prezydenta USA G. Busha i sekretarza generalnego KPZR
M. Gorbaczowa, aby podczas grudniowego "spotkania na szczy-
cie" omówili sytuację w Rumunii. Były monarcha uważa, że
kraje zachodnie i ZSRR powinny wywrzeć naciski w celu
zmuszenia Ceausescu do ustąpienia.
----------------------------------------------------------------------
28.11.89 r.
Ministerstwo spraw zagranicznych PRL poinformowało, że
planuje się otwarcie konsulatu PRL w Kazachstanie i Wilnie.
* W listopadzie osiedliło się w RFN 15O tys. obywateli NRD.
* Początkowe wrażenie, że Niemcy z NRD jadą wyłącznie po to,
* by zobaczyć jak wygłada w Niemczech Zachodnich nie było
całkowicie słuszne. Wśród osób, które decydują się na
opuszczenie NRD dominują wykwalifikowani robotnicy, inżynie-
rowie, lekarze - ludzie na ogół młodzi.
Rzecznik sowieckich władz Wadim Zagładin powiedział, że jest
zaskoczony wypowiedziami kanclerza RFN Helmutha Kohla na
temat zjednoczenia Niemiec. Zagładin uważa, że wypowiedzi
Kohla są sprzeczne z wcześniejszymi deklaracjami rządu RFN
w tej kwestii. Oskarżył Kohla, że "usiłuje wytyczyć
przyszłość Europy ignorując poglądy NRD".
Kanlerz RFN Helmuth Kohl zwrócił się do rządów krajów Europy
Zachodniej o wzmożenie wysiłków na rzecz pomocy Polsce.
Górnicy największej kopalni zagłębia w Workucie położonej
w okręgu Worgaszowskaja podjęli decyzję kontynuowania trwa-
jącego od 25 października br.
28.11.89 r.
Rzecznik Stolicy Apostolskiej poinformował, że Papież Jan
Paweł II podczas spotkania z M. Gorbaczowem poruszy kwestie
ograniczania wolności religijnej w Związku Radzieckim.
Ojciec Święty będzie domagał się umożliwienia legalnego
funkcjonowania kościołowi katolickiemu na Ukrainie.
Premier CSRS L. Adamec zaproponował na spotkaniu z przed-
stawicielami Forum Obywatelskiego utworzenie rządu koali-
cyjnego - w którego skład weszliby "reformatorzy" z partii
i przedstawiciele opozycji... zapewne "konstruktywnej".
Abu Nidal - szef jednego z odłamów Organizacji Palestyny,
odpowiedzialny za wiele zamachów terrorystycznych, korzys-
tający do tej pory z gościny płk M. Kadafiego - został
osadzony przez władze libijskie w areszcie domowym. Komen-
tatorzy prasowi przypuszczają, że przyczyną takiego
posunięcia libijskiego dyktatora są naciski Jassera Arafata
i państw arabskich. Należy sądzić, że przyczyna jest nieco
inna - jest to raczej wynik złego humoru Kadafiego niż
rezultat akcji dyplomatycznej. Wywiady zachodnie poinformo-
wały, że Abu Nidal posiadał do roku 1987 mieszkanie
w Warszawie i kierował dużym przedsiębiorstwem handlowym
z siedzibą w Berlinie Wschodnim. Abu Nidal po zacieśnieniu
swoich kontaktów z władzami PRL i NRD w 1983 r. otrzymywał
dla swoich ludzi stypendia oraz możliwość przeprowadzania
szkolenia wojskowego.
----------------------------------------------------------------------
29.11.89 r.
* Pod pomnikiem Lenina w Nowej Hucie odbyła się młodzieżowa
* demonstracja, podczas której domagano się usunięcia monumen-
* tu. Pomnik wodza październikowej rewolucji otoczyły oddziały
ZOMO nie dopuszczając manifestantów w jego pobliże. Ruch
Alternatywny, organizator manifestacji, wysunął również
żądanie usunięcia wojsk sowieckich z Polski. Milicja zaata-
kowała tłum używając pałek, armatek wodnych i granatów z ga-
zem łzawiącym. Starciom pomiędzy milicją a manifestantami
położyło kres przybycie Edwarda Nowaka (poseł - OKP), który
w przemówieniu wygłoszonym do demonstrantów zobowiązał się
do wystąpienia na forum sejmu PRL z wnioskiem o rozebranie
pomnika Lenina. Radzieckie środki masowego przekazu, które
natychmiast podały informacje o zajściach w Nowej Hucie
określiły demonstrację jako "antyradziecką prowokację"...
Prezydent PRL gen. W. Jaruzelski i premier PRL Tadeusz Mazo-
wiecki zgodnie ocenili wizytę delegacji PRL w Moskwie jako
ważne wydarzenie, które dobrze wpłynie na dalszy, pomyślny
rozwój stosunków polsko-radzieckich.
I sekretarz KC PZPR Mieczysław Rakowski przebywa z roboczą
wizytą w Budapeszcie. Spotkania Rakowskiego z członkami
kierownictwa węgierskiej partii komunistycznej poświęcone są
omówieniu sytuacji w krajach Europy Wschodniej.
29.11.89 r.
Na forum zgromadzenia federalnego CSRS premier L. Adamec
oświadczył, że konieczne jest dokonanie nowej oceny inwazji
wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację oraz reform
wprowadanych podczas Praskiej Wiosny. Na podkreślenie
zasługuje fakt, że dwa dni wcześniej rzecznik sowieckich
władz zachęcał czechosłowackich komunistów do ponownej oceny
wydarzeń z 1968 r. Premier CSRS postulował rozpoczęcie
z Moskwą negocjacji na temat wycofania wojsk radzieckich
z Czechosłowacji. Podczas dzisiejszych obrad "parlamentu"
CSRS zdecydowano o usunięciu z konstytucji tego państwa
zapisu mówiącego o przewodniej roli partii komunistycznej
oraz spełniono żądanie opozycji wydając deklarację
potępiającą brutalną pacyfikację demonstracji 17 bm.
Powołano specjalną komisję, która ma ustalić odopowiedzial-
ność konkretnych osób za akcję sił bezpieczeństwa.
Prezydent CSRS Gustaw Husak, który zajął obecnie piastowane
stanowisko w wyniku inwazji dokonanej przez wojska Układu
Warszawskiego w 1968 r. oświadczył, że zamierza nadal
sprawować swój urząd. Jednym z najczęściej pojawiających się
żądań podczas ostatnich demonstracji jest dymisja Husaka,
z którym społeczeństwo czechosłowackie utożsamia zło
dziejące się w ich kraju.
Dziesiątki tysięcy Ormian wzięło udział w demonstracji
przeciwko decyzji Kremla stopniowego przywracania władzy
Azerbejdżanu na ormiańskim rejonem Górnego Karabachu. Ludowy
Front Azerbejdżanu zaapelował do Azyrów o ponowną blokadę
połączeń transportowych Górnego Karabachu z Armenią.
Centralna Agencja Wywiadowcza (CIA) Stanów Zjednoczonych
poinformowała, że od czasu objęcia władzy na Kremlu przez
M. Gorbaczowa, zdecydowaniu nasileniu uległy akcje wywia-
dowcze KGB. Informacje o wzmożonej aktywności agentów KGB
napływają ze wszystkich zakątków świata.
----------------------------------------------------------------------
3O.11.89 r.
Sejm PRL rozpczął debatę nad zmianę konstytucji, z której
ma zostać usunięty zapis mówiący o przewodniej roli partii
komunistycznej.
Lech Wałęsa uczestniczy w obradach Rady Wykonawczej Świa-
towej Konfederacji Wolnych Związków Zawodowych zorganizowa-
nych w Wielkiej Brytanii. Wałęsa został również przyjęty
przez szefa brytyjskiego MSZ.
We Wrocławiu przeciwko budowie elektrowni atomowej w Żarnow-
cu demonstrowali członkowie i sympatycy Wspólnoty "Wolność
i Pokój".
Jutro znajdą się w obiegu banknoty o nominale 5O i 2OO tys.
zł.
Rozgłośnia radiowa w Pradze poinformowała, że w najbliższym
czasie rozpocznie się demontaż umocnień i zasieków na
granicy czechosłowacko-austriackiej. Zapory graniczne wznie-
siono przede wszystkim po to, by utrudniać obywatelom CSRS
i innych krajów socjalistycznych ucieczki na Zachód.
3O.11.89 r.
Prezydent CSRS Gustaw Husak umorzył postępowanie karne
przeciwko przetrzymywanym w areszcie opozycjonistom. Nie
wydaje się żeby ta decyzja wpłynęła na osłabienie żadania
wysuwanego podczas demonstracji na ulicach miast w Czechos-
łowacji - natychmiastowej dymisji Husaka.
Decyzja Kremla potwierdzająca przynależność Górnego Kara-
bachu do Azerbejdżanu skutecznie zaogniła i tak napiętą
sytuację w Armenii i w Azerbejdżanie. Dochodzi do aktów
gwałtu, których dopuszczają się głównie Azerbejdżanie
odpowiadając w ten sposób na demonstracje patriotyczne
Ormian.
----------------------------------------------------------------------
DOKUMENTY
--------------------
NIE WOLNO NAM SIĘ ZATRZYMAĆ NA DRODZE KU NIEPODLEGŁOŚCI I DEMOKRACJI
Polska stoi przed historyczną szansą wybicia się na niepodległość
i ustanowienie u siebie demokratycznej i suwerennej władzy narodu.
W wielkim błędzie są jednak ci, którzy sądzą, że niepodległość
i demokrację udało się nam już uzyskać na drodze porozumienia z komu-
nistami, z ich udziałem i za ich zgodą. Niepodległość i demokrację
musimy wywalczyć WBREW KOMUNISTOM i BEZ ICH UDZIAŁU I ZGODY
Częściowo demokratyczne wybory i utworzenie rządu przez Tadeusza
Mazowieckiego są wyłącznie wymuszonymi koncesjami ze strony dotychcza-
sowej uzurpatorskiej władzy. Społeczeństwo w ostatnich wyborach
skreśliło komunistów w sposób zdecydowany i ostateczny. Mimo to trzy-
mają oni nadal kluczowe funkcje w Polsce, sprawują nadal faktyczną
władzę, a odpowiedzialny za wiele przestępstw politycznych gen.
Jaruzelski jest nominalną głową państwa. Ten stan rzeczy nie może
długo trwać. Wolny naród polski nie może tolerować tej znieważającej
nas wszystkich sytuacji. Niech przykładem będą dla nas niewielkie
bohaterskie narody bałtyckie, które w znacznie gorszej sytuacji niż
nasza, nie oglądając się na nic walczą i żądają NIEPODLEGŁOŚCI, Nawet
zdyscyplinowany i obciążony własną historią naród niemiecki zamiesz-
kujący terytorium NRD nie zadowolił się kompromisowymi ustępstwami
i żąda nadal W PEŁNI WOLNYCH WYBORÓW. Wokół nas wrze i wzmaga się
wielki proces wyzwoleńczy.
Dlatego demonstrując w dniu 13 grudnia pragniemy pokazać, że my
również nie zamierzamy zatrzymać się na drodze ku pełnej niepodległoś-
ci i suwerenności. Że nie godzimy się na przedłużenie komunistycznego
i sowieckiego dyktatu nad Polską. Że zawarty przy "okrągłym stole"
kompromis nie spełnia naszych oczekiwań i aspiracji oraz nie gwaran-
tuje wyprowadzenia kraju z zapaści spowodowanej rządami komunistów.
Dlatego w trakcie demonstracji żądajmy:
- NATYCHMIASTOWEGO USTĄPIENIA GEN. JARUZELSKIEGO Z FUKCJI PREZYDENTA
PRL.
- PRZEKSZTAŁCENIA SIĘ SEJMU I SENATU w KONSTYTUANTĘ, KTÓRA W TRYBIE
PILNYM OGŁOSI DEKLARACJĘ O NIEPODLEGŁOŚĆI POLSKI, ZDELEGALIZUJE PZPR
ORAZ, PO ZMIANIE KONTYTUCJI, OGŁOSI W PEŁNI WOLNE I DEMOKRATYCZNE
WYBORY.
- ZAPRZESTANIA PRZEZ RZĄD KONTYNUACJI POLITYKI PRZERZUCANIA CIĘŻARU
KRYZYSU SPOWODOWANEGO PRZEZ KOMUNISTÓW NA BARKI SPOŁECZEŃSTWA PRZY
RÓWNOCZESNYM OSŁANIANIU SPRAWCÓW DRAMATU POLSKI.
Chcemy najpierw mieć wolną Ojczyznę, a potem możemy jej ofiarować
swe wyrzeczenia, pracę i znój. To jest nasza droga i nasz cel.
Solidarność Walcząca
*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***
WZYWAMY DO DEMONSTRACJI
13 GRUDNIA 1989, WE WROCŁAWIU, ul. ŚWIDNICKA godz. 15.15.
---------------------------------------------------------------------
UKARAĆ ZBRODNIARZY !!!
.. 13.12.1981 został wprowadzony stan wojenny. Miał on stworzyć
warunki do rozbicia NSZZ "Solidarność". Rozpoczął się czas terroru.
Zapełniły się więzienia, popłynęła krew i łzy.
Winą za te zbrodnie obarczamy przede wszystkim obecnego Prezydenta
W. Jaruzelskiego. Ale nie tylko. Lista współwinnych jest długa. Dużą
rolę w pacyfikowaniu społeczeństwa odegrały bezpieka i milicja.
13 grudnia chcemy uczcić pamięć tych, którzy zapłacili najwyższą
cenę za swą wierność ideałom SOLIDARNOŚCI. Chcemy domagać się ukarania
winnych tych zbrodni.
13 grudnia o godz 16 zbierzemy się na Pl. Grunwaldzkim w Szczecinie
i przemaszerujemy pod gmach bezpieki. Tam będziemy manifestować pod
hasłem "UKARAĆ ZBRODNIARZY".
Zapraszamy wszystkich, a zwłaszcza tych, którzy na własnej skórze
odczuli represje stanu wojennego.
NIECH NIE ZABRAKNIE I CIEBIE !
Solidarność Walcząca Oddz. Pom.Zach.
Liberalno Demokratyczna Partiz "Niepodległość"
AB
Polska Partia Niepodległościowa
----------------------------------------------------------------------
Grudzień to miesiąc rocznic, upamiętniających walkę społeczeństwa
PRL z komunizmem. W grudniu 197O r. bunt robotników Wybrzeża, chociaż
utopiony we krwi przez komunistyczne państwo, był ważnym krokiem
KU WOLNOŚCI I SOLIDARNOŚCI
W grudniu 1981 r. brutalna próba zniszczenia "Solidarności" i bohater-
stwo górników broniących swego związku zapoczątkowały ostatni etap
rozprawy z "czerwoną zarazą".
Obecnie komunizm usunął się w cień, ale jest ciągle żywy i
groźny.Gen. Jaruzelski, bezpośrednio odpowiedzialny za ofiary Gdańska
197O i ofiary stanu wojennego, jest Prezydentem PRL. Gen. Kiszczak,
winien licznych zbrodni, wykowawca przestępczych planów komunistów
jest wicepremierem rządu PRL i ministrem spraw wewnętrznych. Rakowski,
Barcikowski, Urban i tysiące innych autorów i wykonawców stanu wojen-
nego, wciaż cieszą się wolnością.
Żądamy odsunięcia od władzy i ukarania komunistycznych przestępców !
13 grudnia 1989, godz. 16 - wiec na Rynku w Katowicach i pochód pod
gmach KW PZPR.
16 grudnia 1989, godz. 18 - Msza św. w Kościele pod wezwaniem Krzyża
Św. i pochód pod kopalnię "Wujek".
P r e c z z komunizmem !
Rada organizacji
Solidarność Walcząca
Oddział Śląsko-Dąbrowski
Młodzieżowy Ruch Oporu
Solidarności Walczącej
----------------------------------------------------------------------
Z przyczyn technicznych poniższe oświadczenie nie ukazało się
w poprzednim serwisie - niektórzy odbiorcy otrzymali je osobno.
------------------------
O RÓWNOŚĆ PRAW
Rząd PRL w publicznych wypowiedziach ministrów A. Halla i J. Ambro-
ziaka nieuczciwie przedstawił ostatnie akcje Konfederacji Polski
Niepodległej. Zajmując lokale, KPN usiłowała zwrócić uwagę opinii pub-
licznej na drastyczny brak równouprawnienia w życiu politycznym.
Partie i organizacje społeczne powinny mieć możliwość działania (w tym
wynajmowanie lokalii) na jednakowych zasadach. Tymczasem rząd T. Mazo-
wieckiego osłania i preferuje partie wchodzące w jego skład. Nie
próbuje rozliczyć PZPR, ZSL i SD z zagrabionego i w dalszym ciągu
przechwytywanego majątku, a na działaczy KPN zajmujących pomieszczenia
po PRON-ie, czy podobnych atrapach systemu, nasyła milicję.
Solidarność Walcząca nie zamierza wchodzić w układy z rządem,
w skład którego wchodzą komuniści. Nie chcemy niczego od mianowanych
wojewodów, prezydentów miast, naczelników dzielnic i gmin. Protes-
tujemy jednak przeciw otwartemu zakłamaniiu, przeciw uprzywilejowaniu
komunistów, przeciw używaniu przemocy względem KPN i wszystkich,
którzy innymi metodami, podobnie jak my dążą do wolnej i niepodległej
Polski.
3O października 1989 r.
Przewodniczący SW
/-/ Kornel Morawiecki
----------------------------------------------------------------------
KOMUNIKAT
15 listopada br. Kornel Morawiecki i Roman Zwiercan z Solidarności
Walczącej spotkali się z przedstawicielami Federacji Młodzieży Walczą-
cej i Polskiej Partii Niepodległościowej w Gdyni. Negatywnie oceniono
obecną politykę ugody z komunistami. Najważniejsza nie jest gospodar-
ka, lecz wolne wybory i demokracja.
AISW
----------------------------------------------------------------------
MŁODZIEŻOWY RUCH OPORU
Solidarności Walczącej
Jesteśmy organizacją młodzieżową Solidarności Walczącej. Nasz ruch
ma charakter polityczny i szkolny.
Jako organizacja polityczna reprezentujemy nurt radykalnie antyko-
munistyczny i niepodległościowy. Stoimy na stanowisku bezkompromisowej
walki z totalitaryzmem i, w przeciwieństwie do wielu innych organi-
zacji opozycyjnych, nie uznajemy porządku prawnego PRL, narzuconego
przez czerwony reżim.
Jako organizacja szkolna żądamy gruntownej reformy oświaty,
uwolnienia programu nauczania od treści ideologicznych, demokratyzacji
życia szkolnego.
Nasze główne zadania to wspieranie działań Solidarności Walczącej
Oddział Opole, przygotowywanie członków Ruchu do. pracy w jej struktu-
rach, aktywizacja młodzieży szkolnej oraz propagowanie idei niepodleg-
łościowej.
Terenem naszej działalności są liczne szkoły ponadpodstawowe Śląska
Opolskiego.
Kontakt z nami jest trudny, ale nie niemożliwy. Zapraszamy do
współpracy wszystkich, którym odpowiada nasz program. Proponujemy tak-
że tworzenie własnych grup, które podjęłyby samodzielną działalność.
Wtedy odnajdziemy się na pewno.
MRO SW - Opole
----------------------------------------------------------------------
KOMUNIKAT
W dniu 4 listopada 1989 r. doszło w Warszawie do spotkania między
przedstawicielem FMW z Wrocławia a członkiem Komisji Krajowej FMW,
koordynatorem działań FMW na terenie kraju, kolegą Wieśkiem Gęsickim.
Omówiono aktualną sytuacje w regionach i w kraju, w tym stan zorga-
nizowania struktur FMW na terenie kraju. Obie strony wyraziły chęć
rozwijania współpracy i pogłębiania więzi między naszymi ośrodkami.
Sojusz nasz zakłada współpracę polityczną, organizacyjną i informa-
cyjną. Obie strony wyraziły potrzebę tworzenia sprawnej i skutecznej
organizacji działającej w każdych warunkach dla osiągnięcia niepod-
ległości i suwerennej Rzeczypospolitej Polskiej.
----------------------------------------------------------------------
OŚWIADCZENIE
Z dniem 4 listopada 1989 r. organizacja FMW WROCŁAW przystępuje do KK
FMW. Nasz przedstawiciel będzie brał udział w pracach organizacyjnych
K.K. FMW na podstawie ustnego upoważnienia przewodniczącego FMW -
WROCŁAW.
----------------------------------------------------------------------
OŚWIADCZENIE
Niebawem minie rok od wydania przez środowiska niepodległościowe
Opolszczyzny pierwszego wspólnego oświadczenia w sprawie naszego
stosunku do zawodowych kadr LWP i MO. Zajęte wówczas przez nas
stanowisko nie uległo zmianie, ale radykalnie odmieniona sytuacja
polityczna w Polsce na tyle wyostrzyła problem przyszłości wojska
i milicji, że zmusza to nas do ponownego zabrania głosu.
Stojące za obecnym rządem PRL ugodowo zorientowane kręgi przywódcze
"Solidarności" zgodziły się pozostawić komunistom dotychczasowy mono-
pol na kierowanie siłami zbrojnymi oraz służbami ochrony porządku
publicznego. Jednocześnie zaś, nie tylko ze strony niektórych skrajnie
nastawionych środowisk opozycyjnych, ale również z kół jak najściślej
związanych z rządem Tadeusza Mazowieckiego i z kierownictwem NSZZ
"Solidarność", dają się słyszeć głosy nawołujące do radykalnej reduk-
cji wydatków na wojsko i milicję, przy czym niejedna z utrzymywanych
w tym duchu wypowiedzi może być odczytywana jako wezwanie do drastycz-
nego obniżenia stopy życiowej zawodowych kadr LWP i MO.
Powstaje w ten sposób niebezpieczna sytuacja, w której komuniści -
łatwiej niż w przeszłości - mogą przypisywać sobie rolę jedynej rzeko-
mo w Polsce siły dbającej o materialne interesy środowisk wojskowo-
-milicyjnych. Konsekwencją tego może być coraz większe wyobcowanie
społeczne wymienionych środowisk i utwierdzenie się w ich politycznej
lojalności wobec systemu komunistycznego.
Pozostawieni do dyspozycji PZPR, a jednocześnie straszeni wizją
społecznej degradacji w razie dalszych sukcesów niezależnego ruchu
społecznego, zawodowi żołnierze LWP i funkcjonariusze MO mogą umocnić
się w swej niechęci wobec ideałów demokracji, a to z kolei może na
długi czas skutecznie zablokować nam drogę do autentycznej wolności,
a nawet doprowadzić do przekreślenia dotychczasowych zdobyczy poli-
tycznych społeczeństwa, podobnie jak stało się to 13 grudnia 1981 r.
Sytuacja ta nakłada na polskie środowiska niepodległościowe obowią-
zek stałego przypominania prawdy, że dobrze pojmowany interes zawodo-
wych kadr LWP i MO nie może być w żaden sposób oddzielany od ogólnych
interesów dążącego do wolności społeczeństwa.
Jest dla nas rzeczą oczywistą, że przyszła, niepodległa i demokra-
tyczna Polska będzie potrzebować zarówno nowoczesnych sił zbrojnych,
jak i sprawnie - lecz pod rzeczywistą kontrolą społeczną - działa-
jących służb policyjnych. Nie może być też wątpliwości co do tego, że
przyszłe kadry wojskowo-policyjne niepodległej Rzeczypospolitej będą
musiały wywodzić się z obecnych kadr LWP i MO, wśród których z całą
pewnością nie brakuje uczciwych patriotów. Tym obecnym żołnierzom
i milicjantom, którzy zechcą kontynuować swą trudną służbę w wolnej
Polsce, należy się zatem równoprawny udział we wszystkich zdobyczach
społecznych. Jako przyszli strażnicy niepodległości i wewnętrznej
wolności społeczeństwa muszą oni mieć zapewnioną godziwą satysfakcję
moralną i materialną ze swej pracy. Wszelkie próby pogłębienia roz-
dźwięków pomiędzy ogółem społeczeństwa a uczciwie pełniącymi swą służ-
bę zawodowymi żołnierzami i funkcjonariuszami milicji - niezależnie od
tego, czy kryje się za tym polityczne wyrachowanie komunistów, czy też
brak wyobraźni u niektórych środowisk opozycyjnych - traktujemy
i będziemy traktować jako działalność szkodzącą sprawie niepodległości
i demokracji w Polsce.
Nie zamierzamy kwestionować oczywistego faktu, że społeczeństwo
polskie jest dziś przeciążone wydatkami na zbrojenia i utrzymanie apa-
ratu przemocy. Przeciążenie to nie ma jednak wiele wspólnego z pozio-
mem życia fachowych kadr wojskowych i milicyjnych w ścisłym tego słowa
znaczeniu. Lwią część wydatków wojskowych PRL pochłaniają bowiem
kamuflowane w różny sposób koszty utrzymania militarnej potęgi Układu
Warszawskiego, a z nadmiernie rozbudowanego budżetu MSW korzysta głów-
nie spełniająca poza-policyjne funkcje Służby Bezpieczeństwa. Jedno-
cześnie zaś LWP jako takie jest o całe dziesięciolecia zapóźnione
w swoim rozwoju techniczno-organizacyjnym, a zwalczające pospolitą
przestępczość służby milicyjne stale uskarżają się na niedostatek
najniezbędniejszego sprzętu i wyposażenia.
Konieczne oszczędności w dziedzinie wydatków na zbrojenia i aparatu
bezpieczeństwa nie muszą i nie mogą w tej sytuacji odbywać się kosztem
obniżenia poziomu życia wojskowych i policyjnych specjalistów, ani też
kosztem dalszej degradacji technicznej polskich sił zbrojnych i służb
przeznaczonych do walki z kryminalną przestępczością. Trzeba natomiast
uwolnić społeczeństwo od ciężaru gigantycznych wydatków, jakie od
dziesięcioleci łożymy na realizację celów służących politycznemu nie-
woleniu Polski. Należy wystąpić z Układu Warszawskiego, uznając za
niebyłe wszystkie zobowiązania militarne Polski wobec ZSRR, oraz
rozwiązać korpus oficerów politycznych w wojsku i cały aparat Służby
Bezpieczeństwa. Musi temu towarzyszyć zasadnicza restrukturalizacja
polskiej gospodarki, polegająca na zniesieniu dotychczasowej hegemonii
tych działów przemysłu, które bezpośrednio wprzęgnięte są w służbę
militarno-gospodarczych interesów sowieckiego imperium. Zaoszczędzone
w ten sposób ogromne środki mogą być z powodzeniem wykorzystane zarów-
no na modernizację własnej armii i policji, jak i na realizację innych
celów społecznych, nie związanych z obronnością i ochroną porządku
publicznego.
Uważamy, że nie istnieje obecnie techniczna możliwość rozstrzygnię-
cia sprawy organizacyjnego modelu przyszłych sił zbrojnych niepodleg-
łej Rzeczypospolitej. To, czy wolna Polska zdecyduje się na utrzymanie
stosunkowo nielicznej, ale za to świetnie wyposażonej armii zawodowej,
czy też - jak w okresie międzywojennym - nadal będzie nam potrzebna
liczna armia z powszechnego poboru, zależeć będzie od wielu czynników,
a w szczególności od obiektywnych możliwości naszej gospodarki. Osta-
teczne rozstrzygnięcie w tej dziedzinie będzie musiało być poprzedzone
gruntownymi studiami specjalistycznymi, których obecnie nie jest
w stanie podjąć żadne środowisko opozycyjne. Ignorowanie tej okolicz-
ności i propagowanie już dziś np. idei zniesienia obowiązkowej służby
wojskowej jest w naszym przekonaniu przejawem taniej i wysoce niebez-
piecznej demagogii politycznej.
Można natomiast już obecnie działać na rzecz humanizacji stosunków
międzyludzkich w wojsku i zbliżenia LWP ku modelowi apolitycznej armii
obywatelskiej. Warto dążyć do maksymalnego złagodzenia uciążliwości
związanych z odbywaniem służby wojskowej przez poborowych, np. poprzez
oparcie rekrutacji do jednostek na zasadach terytorialnych i faktyczne
zagwarantowanie żołnierzom możliwości swobodnego dysponowania swoim
czasem wolnym. Do wyeliminowania z życia wojska szeregu patologicznych
zjawisk mogłoby ogromnie przyczynić się również m.in. faktyczne zapew-
nienie żołnierzom stałej opieki duszpasterskiej. W miarę możliwości
będziemy wspierać wszelkie zmierzające w tym kierunku niezależne ini-
cjatywy społeczne. W pełni solidaryzujemy się także z odważną postawą
tych funkcjonariuszy milicji, którzy, dążąc do przekształcenia MO w
autentyczną instytucję policyjną, składają legitymacje PZPR i walczą o
prawo utworzenia własnego związku zawodowego. Wszystkie wymienione
powyżej przedsięwzięcia stanowią w naszym przekonaniu cenny wkład w
wielkie dzieło odbudowy suwerennej i demokratycznej Rzeczypospolitej.
Zdecydowanie odrzucamy wyznawany m.in. przez obecne kierownictwo
"Solidarności" naiwny pogląd, jakoby istniała możliwość trwałej demo-
kratyzacji i liberalizacji stosunków politycznych w Polsce bez naru-
szenia komunistycznego monopolu na kierownaie wojskiem i milicją. We
wszystkich krajach "realnego socjalizmu" zdobycie przez komunistów
kontroli nad siłami zbrojnymi i aparatem bezpieczeństwa było wstępem
do ustanowienia przez nich totalnej dyktatury. Groźba nawrotu takiej
dyktatury nie zostanie też tak długo przezwyciężona, jak długo mili-
tarno-policyjny monopol komunistów nie zostanie bezwzględnie przeła-
many. Sprawa przyszłości wojska i milicji musi zatem znajdować się
w centrum zainteresowania wszystkich polskich środowisk niepodległoś-
ciowych. Ważne, abyśmy podchodzili do niej w sposób trzeźwy i rzeczo-
wy, powodowani politycznym rozsądkiem, a nie ślepymi instynktami
i namiętnościami.
Tymczasowa Reprezentacja Polityczna Śląska Opolskiego:
- Niepodległościowy Krąg Piłsudczykowskiej Myśli Politycznej;
- Solidarność Walcząca;
- Liberalno-Demokratyczna Partia "Niepodległość";
- Konfederacja Polski Niepodległej;
- Młodzieżowa Grupa Niepodległościowa "Pokolenie 8O-88"
----------------------------------------------------------------------
22.1O.około godz. 22.OO na ul. Ozimskiej w Opolu patrol MO usiłował
wylegitymować trzech opolskich działaczy niepodległościowych: Jerzego
Golszczuka, Tomasza Ardzijewskiego (działacze Solidarności Walczącej),
Zbigniewa Cieślińskiego (Liberalno-Demokratyczna Partia "Niepodleg-
łość"). Osoby te nie posiadały przy sobie dokumentów tożsamości co
spowodowało, iż patrol milicyjny usiłował dokonać ich zatrzymania.
W wyniku stawiania oporu wobec bezpodstawnemu zatrzymaniu, zostali oni
brutalnie pobici przez patrol oraz milicjantów przybyłych na wezwanie
dwoma radiowozami. Funkcjonariusze bili zatrzymanych pałkami i pięś-
ciami. J.Golszczuk został kopnięty w podbrzusze zaś T. Ardzijewski był
bity w radiowozie pałką po głowie. Po przewiezieniu do RUSW zatrzyma-
nych zaczęto szarpać żądając wyjęcia wszystkich rzeczy z kieszeni. Po
spisaniu ich danych personalnych, poszkodowanych poinformowano, że
zostaną postawieni w stan oskarżenia za próbę pobicia funkcjonariuszy
i wykonanie napisu "Precz z PZPR" na chodniku przed siedzibą KW PZPR.
Po dwóch godzinach zatrzymanych wypuszczono.
Zajście było obserwowane przez jednego z mieszkańców pobliskiego
domu. Tuż po odwiezieniu zatrzymanych na komendę, kilku cywili przez
ok. 15 min. kopało w drzwi jego mieszkania grożąc mu pobiciem i uży-
wając przy tym wulgarnuch słów m.in. "My cię dorwiemy i zabijemy".
OŚWIADCZENIE
Tymczasowa Reprezentacja Polityczna Śląska Opolskiego wyraża głębo-
kie oburzenie z powodu brutalnego pobicia działaczy środowisk niepod-
ległościowych przez funklcjonariuszy MO dnia 22.1O.89 r. w Opolu.
Pomimo znacznej poprawy w dziedzinie praworządności obserwowanej na
przestrzeni kilku ostatnich miesięcy, fakty łamania prawa przez nie-
których funkcjonariuszy MO, nie są odosobnione. Jesteśmy głęboko
przekonani, że sytuacja ta jest efektem wieloletniego procesu ubez-
własnowolnienia przez aparat polityczny reżimu komunistycznego organów
porządku publicznego, które pozbawione kontroli społecznej i wykorzys-
tywane do działań pozaprawnych uległy w poważnym stopniu procesowi
deprawacji. Dlatego też obok zatrudnionych w organach MO jednostek
traktujących uczciwie wykonywanie swojego zawodu, nierzadko zdarzają
się jeszcze funkcjonariusze bądź ich grupy stojące w wyraźnej kolizji
z poczuciem praworządności. Sytuacja taka utrzymywać się będzie dopóki
reżim komunistyczny sprawuje kontrolę nad resortem spraw wewnętrznych.
Jedynie prawdziwa kontrola społeczna organów porządku publicznego może
zapewnić tym organom oraz funkcjonariuszom pragnącym uczciwie wykony-
wać swą pracę wzrost autorytetu społecznego.
Domagamy się zatem sprawiedliwego ukarania winnych pobicia opol-
skich działaczy niepodległościowych oraz pozbawienia ich prawa wykony-
wania zawodu.
Tymczasowa Reprezentacja Polityczna Śląska Opolskiego:
- Niepodległościowy Krąg Piłsudczykowskiej Myśli Politycznej;
- Solidarność Walcząca;
- Liberalno-Demokratyczna Partia "Niepodległość";
- Konfederacja Polski Niepodległej;
- Młodzieżowa Grupa Niepodległościowa "Pokolenie 8O-88"
----------------------------------------------------------------------
SPROSTOWANIE
Szczecin, 11.11.1989
Pismo Konfederacji Polski Niepodległej "Gazeta Polska" nr 65/17
z 14.1O.1989 r. na str. 4 zamieszcza krótką informację na temat mani-
festacji z 17.9.89 w Szczecinie. Informacja ta zupełnie nie odpowiada
prawdzie. Faktycznie bowiem tego dnia miały miejsce dwie manifestacje.
Pierwszą zorganizowały: Solidarność Walcząca i Federacja Młodzieży
Walczącej, drugą zaś KPN, PPS, WiP. Nasza manifestacja rozpoczęła się
na Pl. Grunwaldzkim i zebrała ok. 1O tys osób. Nie było w niej trans-
parentów KPN. Druga, faktycznie uformowała się po mszy św. i zebrała
ok. 7OO osób. Nie było w niej transparentów SW i FMW. Obydwie mani-
festacje uformowały pochody i doszły rożnymi drogami do parku Kaspro-
wicza, z tym, że nasza zakończyła się wiecem pod pomnikiem "Czynu
Polaków", druga zaś przemaszerowała dalej, do amfiteatru. Wiec w amfi-
teatrze firmowały w istocie KPN, PPS, WiP, ale nie SW i FMW.
W związku z tym proszę o umieszczenie niniejszego sprostowania
w "Gazecie Polskiej".
Przedstawiciel SW Oddz. Pomorza Zachodniego
Krzysztof Korczak
----------------------------------------------------------------------
SPOTKANIE POROZUMIENIA NA RZECZ DEMOKRATYCZNYCH
WYBORÓW W NSZZ "SOLIDARNOŚĆ" - BYDGOSZCZ 18.11.1989
notatki
Miejscem kolejnego spotkania był Dom Chemika "Millenium" w Bydgosz-
czy.
Jerzy Osowski z zakładów chemicznych ZACHEM powitał zebranych
w imieniu bydgoskiej "Solidarności". Wybrano prezydium spotkania (Koc-
jan, Magierowski Jasudowicz).
Głos zabrał przewodniczący bydgoskiego Tymczasowego Zarządu Regionu,
Jan Rulewski. Wyraził nadzieję, że spotkanie będzie służyło wymianie
doświadczeń działaczy "Solidarności" z różnych stron Polski. W zasad-
niczej części wystąpienia zwrócił uwagę na narastające w kraju
problemy bytowe. Powiedział, że wszystkie z wyjątkiem dwóch punkty
porozumienia "okrągłego stołu" zostały obalone przez społeczeństwo.
Tym wyjątkiem jest zakaz strajku i legalizacja (a nie relegalizacja)
"Solidarności". Te punkty załatwi Zjazd. Wskazał na brak dynamiki
Zwiazku, koniecznej właśnie w obliczu reform wprowadzanych przez rząd
Mazowieckiego. Związek powinien wyjść naprzeciw potrzebom ludzi zagu-
bionych w skomplikowanej współczesności. Zaproponował zawarcie przez
Związek układu z rządem. Układ miałby określać minimum socjalne,
indeksację, sprawę przekazywania majątku narodowego itp. sprawy decy-
dujące o socjalnym bezpieczeństwie ludzi. Związek musi tym wszystkim
się zajmować.
Nie mówi się jak dotąd o Zjeździe, nie jest znany skład komisji.
W zjeździe winni uczestniczyć przedstawiciele opozycji zarówno kon-
struktywnej, jak i niekonstruktywnej, Porozumienia Szczecińskiego,
Solidarności Walczącej i innych ugrupowań.
Dewiza Regionu Bydgoszcz - Jak najbliżej statutu, jak najdalej od
podziałów w Związku. Rulewski zaproponował swą mediację w sprawie
Zjazdu.
Wybrano komisję uchwał i wniosków.
Po pozdrowieniach przekazanych przez Bronisława Pastuszewskiego z Byd-
goszczy głos zabrał Jerzy Przystawa, mówiąc, że jego tekst "Dlaczego
razem" poprzednia redakcja "Tygodnika Solidarność" "zgubiła". Nowa
redakcja zaproponowała w tekście zmiany. Autor napisał właściwie nowy
tekst, pn. "Porozumienie - dlaczego ?". Redakcja "TS" powiadomiła
Przystawę, że tekst się nie ukaże, gdyż autor "grozi palcem". Zdaniem
redakcji "TS" nie grozi natomiast palcem Andrzej Milczanowski, bardzo
ostro wypowiadający się na łamach tego pisma przeciwko jedności w NSZZ
"Solidarność".
Obecny na sali redaktor "TS" powiedział, że zmianę w nastawieniu tego
tygodnika widać choćby z jego obecności na zebraniu Porozumienia.
Obiecał rzetelną relację z tego zebrania na łamach "TS".
Głos zabrał Piotr Bielawski, prezentując referat polityczny napisa-
ny wraz z Romanem Lazarowiczem.
Wojciech Swakoń przedstawił stan prac wyborczych "Solidarności" w Re-
gionie Dolny Śląsk. Mówił o trudnościach stwarzanych przez RKW
w pracach wspólnej z RKS komisji wyborczej i próbach manipulowania tym
ciałem.
Waldemar Sikora z KWK "Grodziec" mówił o sposobie powołania przez RKW
komisji wyborczej regionu śląsko-dąbrowskiego.
Seweryn Jaworski poinformował, że sytuacja w regionie Mazowsze jest
stosunkowo prosta. Do przeprowadzenia wyborów czuje się upoważniony
tylko Tymczasowy Zarząd Regionu Zbigniewa Bujaka. Inne struktury
związkowe dążyły do utworzenia wspólnej komisji wyborczej. MRK"S"
i inne "poziomki" uważały, że wybory powinny być przeprowadzone
w oparciu o statut z 1981 r. Ten jedyny warunek został przez Bujaka
odrzucony. Jaworski stwierdził, że Tymczasowy Zarząd zajmuje się
przede wszystkim wygaszaniem protestów, które mogą być "kłopotem" dla
rządu Mazowieckiego. TZR zatracił więc związkowy charakter - stał się
niejako agendą rządową.
Daniel Podrzycki kontynuował omawianie problematyki wyborczej na
Górnym Śląsku. Poinformował, że w sposób nieformalny RKW doprowadziło
do zmiany KZ "Solidarności" Huty Katowice. Powodem takiego postępo-
wania była "nieprawomyślność" KZ, który wyrażał poglądy zbliżone do
tych, które prezentowane są na spotkaniach Porozumienia. Były też inne
podobne przypadki. Daniel powiedział, że w świetle posunięć działaczy
KKW i jego regionalnych oddziałów dążenie do wspólnych wyborów jest
bezprzedmiotowe.
Witold Kowalczyk (Piotrków Trybunalskim) - w Piotrkowie trwają
wybory, które przedłużają się z powodu ustawicznego braku quorum.
Elżbieta Szot (TZR Bydgoszcz) - 24 i 25 listopada rozpoczną się
wybory do "Solidarności" w regionie. Trwają jeszcze kontrowersje
pomiędzy TZR i MKO, którym kieruje Antoni Tokarczuk na temat ordynacji
wyborczej.
Magierowski (TZR Bydgoszcz) - powiedział, że sytuacja wyborcza nie
jest w regionie dobra, Ponieważ MKO usiłuje nadal dyskredytować TZR.
Uznał, że istnieje zagrożenie manipulacji wyborami.
Andrzej Słowik (ZR Łódź) - przygotowanie do wyborów dobiegają
końca. Delegaci zostali już w większości wybrani. Wybory we wszystkich
KZ są sprawdzane pod względem dokładności. Słowik omówił również
zamiary częsci działaczy uczynienia ze Związku powolnego sobie narzę-
dzia.
Ryszard Śnieg (Stocznia Remontowa "Gryfia" - Szczecin) powiedział
m.in.: Przyjechałem ze Szczecina po to, żeby w imieniu stoczniowców
powiedzieć, że jestem związkowcem. To, co powstało w kwietniu nie jest
związkiem zawodowym. R. Śnieg postulował podjęcie działań mających na
celu relegalizację "Solidarności".
Witold Hatka - witam tych, którzy mnie pamiętają mnie z roku 198O
i 81 r. Pozdrowił zgromadzonych w imieniu PSL na obczyźnie, w którym
działał przez ostanie pięć lat. PSL jest stronnictwem, które sięga do
tradycji PSL z 1946 r. Stronnictwo to uznaje za wartość najwyższą
niepodległość Polski.
Hatka powiedział, że występując w Kongresie i Senacie USA, L. Wałęsa
powołał się na wartości konstytucji Stanów Zjednoczonych. Równocześnie
Wałęsa wypowiedział się dla prasy polonijnej na temat ruchu ludowego -
powiedział mianowicie, że nie dopuści do powstania jednolitej,
chłopskiej partii.
Hatka przekazał również pozdrowienia od Konfederacji Polaków w Amery-
ce. Przedstawił cele tej organizacji i zaapelował do prasy niezależnej
o przerwanie milczenia na temat celów i działania KPwA.
Wystąpienie bardzo ciepło przyjęte przez salę.
Jerzy Janc (Pomorze Zach. - podregion Świnoujście) wskazał na
zlekceważenie działań Porozumienia przez KKW i Wałęsę. Mówca był
dwukrotnie członkiem delegacji TZR do Wałęsy - ten nie znalazł czasu.
W czasie aresztowania otrzymał cios w twarz od oficera SB za stwier-
dzenie, że "przewodniczącym mojego związku jest elektryk z Gdańska".
Ja nie zdradziłem Wałęsy - powiedział Janc - a Wałęsa zdradził mnie.
Propozycja powołania kierownictwa związku "Solidarność 8O".
Kocjan (prowadzący obrady) przypomniał uchwałę Porozumienia o tym,
że nie wolno podejmować uchwał niezgodnych ze statutem NSZZ "Soli-
darność".
Z mównicy (a więc już na prawach zwykłego uczestnika Porozumienia)
Kocjan przedłożył projekt apelu do sądu wojew. w Warszawie o uznanie
wciąż aktualnej ważności rejestracji Związku z 1O.11.198O r. i znie-
sienie stanu zawieszenia. Ustawa z 1982 r. rozwiązująca "Solidarność"
jest sprzeczna zarówno z prawem PRL, jak i międzynarodowym. M.in. brak
w statucie Związku deklaracji, iż w jego imieniu może występować
jakikolwiek komitet rejestracyjny (a tak stało się 17.4.89). Poza tym
działalność związkowa nie wymaga jakiegokolwiek rejestrowania.
Kto ma wystąpić z tym pismem ? Czy Porozumienie, czy grupa osób ? Ko-
cjan proponuje indywidualne podpisy, w tym również obecnych na sali
członków Komisji Krajowej. Porozumienie nie jest osobą prawną.
Jerzy Kropiwnicki (Łódź) wniósł o ponowienie złożonego przez człon-
ków Komisji Krajowej w 1986 r. wniosku do Trybunału Konstytucyjnego
o uznanie za nieważne dokumentów zakazujących lub reglamentujących
wolności związkowe. Zaproponował, by równocześnie złożyć te dokumenty
posłom i senatorom popieranym przez "Solidarność".
Andrzej Słowik stwierdził, że o istnieniu organizacji decydują
ludzie, a nie dekrety. Jest zdania, że należy odczekać do zjazdu i tam
rozstrzygnąć sprawę, ponieważ jest to kwestia wewnątrzzwiązkowa.
Ewentualna odmowa sądowa zablokowałaby nam możliwość działania.
W stanie wojennym nikogo nie pytaliśmy o zgodę na działalność. Podał,
że w kuluarach spotkania mówi się o możliwości zawieszenia od nowego
roku działalności Związku. Proszę bardzo - niech spróbują ci nowi
ludzie powtórzyć to. Uznał obie propozycje za niecelowe. Działać
musimy razem - nie musimy starać się o uznanie naszego prawa do
istnienia. Musimy uniknąć sytuacji, w której ludzie krzywdzeni odwrócą
się tyłem do obu organizacji "Solidarności" i powołają własny związek.
Tadeusz Jasudowicz prawnik z Uniwersytetu Toruńskiego (TZR) postulował
wywarcie nacisku na ustawodawców w celu uznania zobowiązań polskiego
prawa państwowego wobec prawa międzynarodowego.
Poparł propozycje Kocjana i Kropiwnickiego, podając odpowiednie ustawy
międzynarodowego prawa dotyczące wolności związkowych. Związek zawodo-
wy istnieje prawnie z chwilą założenia. Prawo nie legalizuje związku,
a jedynie rejestruje go. Z prawa wynika brak możliwości rozwiązania
związku.
Ks. Popiełuszko jest patronem "Solidarności 8O" - nigdy by mu nie
przyszło do głowy popierać innej.
Mówca zakończył odczytaniem wiersza /!/ poświęconego ks. Popiełuszko.
Jerzy Kropiwnicki przedstawił 2 dokumenty Grupy Roboczej KK (w sprawie
polityki płac oraz w sprawie wyborów w NSZZ "Solidarność").
Przerwa na schabowego w pobliskim hotelu.
Władysław Pastuszewski zaproponował przedstawienie stanowiska Porozu-
mienia w sprawie wyborów do rad narodowych.
Grzegorz Durski (Stocznia im. Warskiego w Szczecinie) wyraził w imie-
niu stoczniowców konieczność samookreślenia "Solidarności 8O". Przy-
pomniał wypowiedź Andrzeja Milczanowskiego, że nie dopuści do wspól-
nych wyborów. Nadzieje, że po wyborach Lech Wałęsa nas przygarnie, są
naiwne. Nie można czekać dłużej - dyskusja w ramach Porozumienia kręci
się w kółko. Nic z tego nie wynika.
Alfred Sobczak ("Zachem" Bydgoszcz) rozważał kwestie legalności
Związku.
Daniel Podrzycki stwierdził, że po raz kolejny na spotkaniu Porozumie-
nia staje sprawa tożsamości Związku. Osobowość prawna jest potrzebna
jedynie do skuteczności działania. Jak dotąd panuje przekonanie, że
Solidarność 8O nie jest legalna, ale jest tolerowana przez władze PRL.
Bez względu na to, czy się do tego przyznamy, czy nie, istnieją dwa
związki o nazwie "Solidarność". Należy się zdecydować, którą drogę
wybieramy.
Aneks do statutu zawiesza prawo do strajku, ale KKW wzywa do
godzinnego strajku i nic się nie dzieje. Tamta strona stosuje politykę
faktów dokonanych, a my się zastanawiamy, jakim oświadczeniem te fakty
skomentować. Po pierwsze należy odciąć się jednoznacznie od metod
gangsterskich, po drugie stwierdzić, o jaki związek nam chodzi i ja-
kimi drogami chcemy go osiągnąć. Zająć jasne stanowisko wobec Wałęsy.
Solidarności nie będzie, bo się ludzie od nowej odwrócą - to jest
celem i czerwonych, i "strony solidarnościowej". Należy powiedzieć,
czy chodzi nam tylko o usunięcie aneksu ze związku Lecha Wałęsy, czy
też o stworzenie nowego związku stanowiącego kontynuację Solidarności
8O.
Marian Jurczyk: naród nie może być niczyją własnością. Zachowane musi
być prawo, żeby ten naród mógł się rozwijać. Związek jest częścią
narodu. W roku 198O Solidarność służyła narodowi. Siła związku zależy
nie od Busha, RWE itd, a od poparcia w zakładach pracy. W roku 1982
wprowadzano podwyżki cen pod osłoną stanu wojennego, dziś podwyżki
zapowiadają gazety, a Związek nie reaguje. Wysytępuje w Polsce najwyż-
sza śmiertelność w Europie, kalekie dzieci rodzące się na Górnym
Śląsku, skażenie itp., a związek milczy. Z takim związkiem mamy iść
razem do wyborów !?
Milczanowski powiedział, że nie będzie wspólnych wyborów z TZR
Jurczyka, bo nie realizuje on linii Wałęsy, a jakże można realizować
linię przeciwną narodowi ?
Jurczyk wyraził sprzeciw wobec inwazji obcego kapitału i wyprzedaży
majątku narodowego. Dojdzie do tego, że Polacy we własnym kraju będą
mogli jedynie sprzątać.
Naród złożył ogromną ofiarę na ołtarzu ojczyzny w obronie Związku,
a my musimy dotrzymać naszej przysięgi.
Hoffman ze Stronnictwa Narodowego, reaktywowanego w sierpniu, poparł
obawy w sprawie wyprzedaży majątku narodowego. Przerwano mu wypowiedź,
stwierdzając, że na ten temat będzie pora w części przeznaczonej na
dyskusję ogólną.
Seweryn Jaworski podkreślił ważność powrotu do wartości. Poza TZR inni
idą na układy i gry niezbyt czyste, układy z komunistami. (Słowik
oburzony wyszedł z sali).
Zagrożenie interesu narodowego poprzez napływ obcego kapitału -
zamiast wody z kranu może wpłynąć rzeka, niszcząc mieszkanie. Musimy
odtworzyć średnią klasę posiadaczy. Obecnie istnieje tylko nomenklatu-
ra, która ma się przekształcić w właścicieli Polski.
Komisja uchwał i wniosków przedstawia zgłoszone propozycje uchwał - w
sprawie wywalania partii z zakładów, rad narodowych (odłożono dyskusję
na ten temat), obniżania stopy życiowej - dzikiej galopady cen
(deklaracja wspólnego opracowania oświadczenia ze strony GR KK)
Edward Mizikowski (MRK"S") - to spotkanie jest już szóste. Cel
osiągniemy bez względu na różne naciski. Sowietyzacja siedząca w
niektórych z obecnych na sali nie pozwala im na działanie jak wolny
człowiek.
Nie mamy powodu czekać na zaakceptowanie nas przez Wałęsę.
Nie wolno łączyć się z tymi, co dogadują się z komunistami.
Jan Rulewski - legalizacja Związku postępuje od dołu i nie zmienimy
tego przy pomocy jakiegoś papieru. Mam wiele powodów, by mieć urazy do
Wałęsy, ale jestem jak najdalej od żądania miłości Lecha. On nas nie
kocha, ale nie musi. Związek to nie tylko Lechu i jego grupa.
Związkowcy czekają i dopiero oni nas zalegalizują.
Proponuje odłożyć propozycje uchwał do czasu II KZD. Zamiast tego
należy zająć się sprawami innymi - zabezpieczenia bytu pracowników
i ich rodzin, rencistów i emerytów. Czyta propozycję uchwały.
Danuta Wysmolińska (Region Śląsko-Dąbrowski - PRM Szkobudowa) - "Soli-
darność" w naszym zakładzie nawiązuje do rodowodu 198O r. Stwierdzi-
ła, że trzeba dbać nie o to, żeby pokochał nas Wałęsa - a o to, żeby
pokochali nas ludzie. Wysmolińska stwierdziła, że powinniśmy dbać
o "Solidarność 8O", pozostawiając samą sobie "Solidarność" zarejestro-
waną w kwietniu 1989 r.
Po krótkiej przerwie komisja uchwał i wniosków przedstawia projekty
uchwał.
Podrzycki zaproponował, by najpierw odczytać i przegłosować projekt
uchwały dalej idącej - o wystąpienie do sądu wojewódzkiego w Warszawie
o wycofanie ustawy delegalizującej "Solidarność". Jego wniosek przyję-
to stosunkiem głosów: 62:26:11. Zgodnie z tym zmieniono kolejność.
Wniosek o wystąpienie do sądu o uznanie ważności rejestracji z 198O r.
i do Trybunału Konstytucyjnego o uznanie delegalizacji za nielegalną -
do wiadomości posłów i senatorów.
Kontrwniosek - oddalić sprawę do II Zjazdu.
Słowik stwierdza, że najwyższą władzę w Związku stanowi zjazd. Na
zjeździe będą się powoływać na cały rodowód "Solidarności" - nie można
walczyć o rodowód.
41:56:7 - Kontrwniosek nie przeszedł. Pozostałe uchwały przyjęto
większością głosów.
Uchwała w sprawie II KZD jako zjednoczeniowego zjazdu. 56:16:19
Wniosek w sprawie umieszczenia w konstytucji zasady nadrzędności umów
międzynarodowych ratyfikowanych - przeszedł większością głosów.
Wniosek o finansowanie ze składek Porozumienia. 59:3:17
Wezwanie do Krajowej Komisji Zjazdowej o przyjęcie w swój skład
przedstawicieli Porozumienia i GR KK. 69 głosów za - przyjęte.
Przegłosowano poparcie dla dokumentów Grupy Roboczej Komisji Krajowej.
Jan Rulewski - przedstawił projekt uchwały uchwał zawierający ocenę
i postulaty dotyczące zabezpieczeń socjalnych obejmujących zwłaszcza
najniżej uposażonych. Projekt ten zawiera propozycję zaoferowania
udziału przedstawicieli porozumienia w negocjacjach z władzami PRL.
Jan Stępień (Katowice) - stwierdził, że sformułowanie mówiące o
szybkich i zdecydowanych reformach przeprowadznaych przez rząd Mazo-
wieckiego jest nieprawdziwe. Rulewski zgodził się na złagodzenie
sformułowania użytego w proponowanej przez niego uchwale. Następnie
mówca przedstawił swoje poglądy na sprawy ekonomiczne i gospodarcze.
Marek Januszko (KWK Kazimierz Juliusz - Sosnowiec) - zapisałem się
do związku, który uważałem za głęboko antykomunistyczny. Uważam, że
w istocie ten związek jest taki właśnie. "Grozili nam palcem" i min.
Hall, i Pietrzyk, i Wałęsa. Uważam, że winę za rozbicie związku
ponoszą ci ludzie, którzy postępowali sprzecznie ze statutem "Soli-
darności", z morale tego ruchu. Przypomnę, że należę do ludzi, którzy
reprezentują załogę KWK "Kazimierz Juliusz". "Solidarność" czyni tu
wysiłki na rzecz ostatecznego usunięcia z zakładu PZPR, nomenkla-
tury... Dzięki takim ludziom jak Marian Jurczyk mamy nadzieję, że
"Solidarność" będzie taka jak była w 198O r.
Jan Rulewski - przedstawił nową wersję uchwały uwzględniającą uwagi
Jana Stępnia. Uwagi o nie wypełnianiu przez związek funkcji obrony
pracowników. Sprzeciw Podrzyckiego wobec niektórych sformułowań
zawartych w projekcie uchwały. Rulewski zdenerwowany, bo siedział
dłuższy czas negocjując zmiany ze Stępniem.
26:23:28 Uchwała jednak przeszła.
Zieliński - przypomniał deklarację "potwierdzam swą przynależność do
NSZZ Solidarność" jako dowód ciągłości istnienia Związku.
Powiedział, że aneks nie ma znaczenia, jeśli nie uznajemy go.
Obrady zakończono o godz 18.
Następne spotkanie Porozumienia odbędzie się w styczniu - we Wrocławiu
lub Łodzi.
----------------------------------------------------------------------
UCHWAŁY
Porozumienia na Rzecz Demokratycznych Wyborów w NSZZ "Solidarność",
podjęte na spotkaniu 18.11.1989 w Bydgoszczy
1. Uczestnicy Porozumienia uważają za celowe skierowanie do Sądu Woje-
wódzkiego w Warszawie wniosku o ustalenie, że rejestracja sądowa
NSZZ "Solidarność" z dnia 1O.11.198O zachowuje moc prawną.
Uczestnicy Porozumienia zobowiązują Sekretariat Porozumienia do
nadania biegu wnioskowi oraz apelują do członków założycieli Związku,
do sygnatariuszy Porozumień Społecznych z 198O roku, do członków Ko-
misji Krajowej, oraz do wszystkich członków NSZZ "Solidarność"
o poparcie wniosku.
2. Uczestnicy Porozumienia zobowiązują Sekretariat Porozumienia do po-
nownego skierowania do Trybunału Konstytucyjnego wniosku członków
Komisji Krajowej, datowanego we wrześniu 1986, na który sygnatariuszy
wniosku dotąd nie otrzymali odpowiedzi. Kopie wniosku powinny zostać
przesłane imiennie, do posłów i senatorów PRL, w szczególności człon-
ków OKP.
3. Uczestnicy Porozumienia popierają zgłoszoną przez Tymcasowy Zarząd
Regionu w Bydgoszczy inicjatywę odbycia II Krajowego Zjazdu NSZZ
"Solidarność" jako zjazdu zjednoczeniowego.
Zdaniem uczestników Porozumienia udział w tak pomyślanym Zjeździe
powinni wziąć udział delegaci wszystkich ruchów i organizacji, którzy
czują się związani z "Solidarnością" poprzez Statut i wspólne cele,
a potwierdzili to dokonaniami w minionym okresie.
Członkowie Porozumienia udzielają votum zaufania wysiłkom mediacyj-
nym na rzecz przygotowań do wspólnego Zjazdu. Uważamy jednak, że
decydującą dla powodzenia idei Zjazdu zjednoczeniowego jest wola
członków ze wszystkich ogniw i struktur związkowych.
Oświadczamy, że Związek, który z udiału w procesie wyborczym elimi-
nuje swych założycieli z roku 1O8O oraz tych, którym zawdzięcza swe
przetrwanie, nie będzie miał moralnego prawa do używania nazwy "Soli-
darność".
4. Uczestnicy Porozumienia wzywają Krajową Komisję Zjazdową do uzupeł-
nienia składu o przedstawicieli:
1. Porozumienia na rzecz Demokratycznych Wyborów w NSZZ "Solidar-
ność"
2. Grupy Roboczej Komisji Krajowej.
Przedstawiciele Porozumienia zostaną wybrani na najbliższym spot-
kaniu Porozumienia.
5. Zobowiązuje się Sekretariat Porozumienia do podjęcia i nadania bie-
gu postulatowi wprowadzenia do Konstytucji zapisu o nadrzędności
umów międzynarodowych ratyfikowanych przez Polskę nad przepisami prawa
wewnętrznego.
6. Uczestnicy Porozumienia przyjmują zobowiązanie wnoszenia regularnie
dobrowolnej składki na pokrycie kosztów funkcjonowania Porozumienia
i jego Sekretariatu. Sekretariat będzie, przy okazji każdego spotkania
przyjmował w/w składki.
7. Uczestnicy Porozumienia uchwalili wspólne z Grupą Roboczą KK
Oświadczenie:
W ciągu ostatnich trzydziestu dni słyszeliśmy zapewnienia z ust
wiarygodnych osób z otoczenia Lecha Wałęsy, iż jego intencją jest
przywrócenie jedności Związku, poprzez takie zorganizowanie wyborów,
by mogli w nich wziąć udział wszyscy jego członkowie oraz działacze -
zarówno ci, którzy pochodzą z jego nominacji, jak i ci, którzy mandat
swój mają z woli wyborców, zarówno ci, którzy historię NSZZ "Solidar-
ność" liczą od 17 kwietnia, jak i ci, dla których związek ten istnieje
nieprzerwanie od sierpnia, września 198O.
Zapewniano nas o tym, że zostaną podjęte zdecydowane działania, by
wzorem Łodzi i Wrocławia, również w innych regionach powstały komisje
wyborcze wspólne dla wszystkich istniejących tam struktur i komisji
zakładowych. Zapowiadano zaproszenie do Krajowej Komisji Wyborczej
reprezentantów Grupy Roboczej i Sekretariatu Porozumienia.
Niestety. Żadne takie działania nie zostały podjęte. Łódź, Piotrków
i Wrocław są tu chwalebnymi wyjątkami. W innych akcja wyborcza ma
cechy akcji eliminacyjnej. Wielki niepokój budzi sytuacja na Górnym
Śląsku, w Warszawie, Gdańsku i Płocku. Niejasna jest sytuacja w Byd-
goszczy. W Szczecinie struktury statutowe NSZZ Solidarność stanęły
wobec konieczności organizowania równoległych, odrębnych wyborów re-
gionalnych.
Oznacza to, że w niedługim czasie będą w Polsce dwa związki
używające tej samej nazwy.
Dziś jeszcze można temu zapobiec. Jeśli perspektywa ta nie jest
zgodna z zamierzeniami Lecha Wałęsy, jeśli nie chce on, by struktury
przez niego powołane i kierowane przez ludzi z jego nominacji, nadal
prowadziły politykę rozłamu i eliminacji - musi przywołać je do
porządku i podjąć energiczne działania. Musi spełnić obietnice
składane w jego imieniu.
Grupa Robocza
Komisji Krajowej
Porozumienie na rzecz
Demokratycznych Wyborów
w NSZZ "Solidarność"
8. Uczestnicy Porozumienia poparli Oświadczenie Grupy Roboczej KK
z dnia 11.11.89 w sprawie polityki płac:
Grupa Robocza Łódź, dn. 11.XI.1989
Komisji Krajowej
Nszz "Solidarność"
OŚWIADCZENIE
w sprawie polityki płac
Jesteśmy w najwyższym stopniu oburzeni oświadczeniami p. min. Jacka
Kuronia, w których zakłada on konieczność uzupełniania dochodów pocho-
dzących z pracy (najniższych płac, rent i emerytur) świadczeniami
o charakterze charytatywnym. Taka polityka dochodowa jest nie do przy-
jęcia jako naruszająca godność ludzi pracy i sens pracy.
Płaca, nawet ta najniższa, renta, emerytura muszą być na takim
poziomie, by wystarczały dla zapewnienia godnego życia rodzinie pra-
cowniczej. Praca w pełnym wymiarze godzin musi zapewnić byt temu,
który ją wykonuje i jego rodzinie.
----------------------------------------------------------------------
OŚWIADCZENIE RKS DOLNY ŚLĄSK
W SPRAWIE PROJEKTU ZMIANY USTAWY O ZWIĄZKACH ZAWODOWYCH
KKW otrzymała projekt ustawy o zmianie ustawy o związkach zawodo-
wych. RKW NSZZ "Solidarność" Dolny Śląsk otrzymała ten projekt 3O.1O.
1989 z zaznaczeniem, że zgodnie z decyzją KKW z 24.1O.1989 winien on
być skonsultowany w Komisjach Zakładowych.
Wyrażamy zdziwienie, że w/w projekt nie został dostarczony przez
RKW do Komisji Zakładowych przynajmniej większości zakładów Wrocławia.
Protestujemy przeciw niektórym postanowieniom projektu, które są
nie do przyjęcia przez żaden autentyczny związek zawodowy. Dotyczy to
w szczególności artykułów:
4O. ust.3 - "Nie jest także dopuszczalne prowadzenie sporu zbioro-
wego, którego przedmiotem są żądania o charakterze politycznym".
47. ust.3 - "Kierownik Zakładu pracy nie może być w czasie strajku
ograniczany w pełnieniu jego obowiązków".
5O ust.2 - "Za czas niewykonywania pracy w związku z udziałem
w strajku pracownikowi nie przysługuje wynagrodzenie od zakładu pracy".
RKS NSZZ "Solidarność"
Wrocław 22.11.1989 region Dolny Śląsk
----------------------------------------------------------------------
Wrocław 3O.11.89
Do Krajowej Komisji Wyborczej
NSZZ "Solidarność"
Na ręce Przewodniczącego Komisji
kol. Krzysztofa Dowgiałło
Gdańsk, Wały Jagiellońskie
W dniach 23-25 11 br. w Szczecinie odbył się Zjazd Regionalny
struktur NSZZ "Solidarność" zarejestrowanych w Międzyzakładowym Komi-
tecie Organizacyjnym. Dokonano wyboru władz regionalnych i delegatów
na Zjazd Krajowy Związku. Do udziału w wyborach i Walnym Zebraniu
Delegatów nie dopuszczono organizacji zakładowych zarejestrowanych
w Tymczasowym Zarządzie Regionu NSZZ "Solidarność" Pomorza Zachodnie-
go. Organizacje te i Tymczasowy Zarząd Regionu niezmiennie deklarowały
wolę i podejmowały działania w kierunku uratowania jedności Związku,
domagały się przeprowadzenia demokratycznych wyborów otwartych dla
wszystkich członków Związku, oraz wspólnego Zjazdu Krajowego.
Nie zostały wysłuchane i uwzględnione głosy członków Związku zanie-
pokojonych rozwojem wydarzeń w NSZZ "Solidarność", zignorowane zostały
apele i uchwały Porozumienia na Rzecz Przeprowadzenia Demokratycznych
Wyborów w NSZZ Solidarność, Grupy Roboczej Komisji Krajowej oraz
wszystkich tych, którzy domagali się, aby Związek powrócił do zasad
sformułowanych na I Krajowym Zjeździe Delegatów.
Stanowczo protestujemy przeciwko tego rodzaju praktykom, gdyż uwa-
żamy, że prowadzą one w sposób nieuchronny do destrukcji NSZZ "Soli-
darność".
Domagamy się od Krajowej Komisji Wyborczej, na której ciąży obowią-
zek przeprowadzenia wyborów zgodnie ze Statutem, unieważnienia wyborów
regionalnych w regionie Pomorza Zachodniego i podjęcia działań
zmierzających do odbycia Walnego Zebrania Delegatów Regionu w sposób
zapewniający właściwą reprezentację wszystkich organizacji zakładowych.
Oświadczamy, że jeśli kroki w tym kierunku nie zostaną podjęte, to
odpowiedzialność za rozbicie związku w całości obciąży Krajową Komisję
Wyborczą, która jest jedyną instancją odpowiedzialną za przeprowadze-
nie wyborów zgodnie ze Statutem.
Wzywamy wszystkich członków NSZZ "Solidarność" do obrony Związku
przed powstałymi zagrożeniami i przyłączenia się do naszego protestu.
Wrocław, 3O listopada 1989
Jerzy Przystawa, Uniwersytet, Wrocław, ul. Pilczycka 1O9 m.2
Maria Wanke-Jerie, Wrocław, pl. Grunwaldzki 4/63
Małgorzata Wanke-Jakubowska, Wrocław, ul. Bacciarellego 39 m.3
Wojciech Pierzchała, Wrocław,ul. Rybacka 6/16
Leszek Źołyniak, Wrocław, ul. Buska 12/2O
Ryszard Gójski, Wrocław, ul. Legnicka 1O8/6
Wiesław Marynowski, Wrocław, ul. Piękna 5O/1
Jan Morawiecki, Wrocław, ul. Grunwaldzka 6O m.9
Ryszard Rychlik, Wrocław, ul. Nasturcjowa 6/5
Andrzej Wiszniewski, Wrocław, ul. Krasickiego 18
Romuald Lazarowicz, Wrocław, ul. Pasteura 15 m.2O
Edward Wóltański, Lubin, ul. Orla 17/15
Stanisław Ryszard Kaczoruk, Wrocław, ul. Zetkin 78 m.6
Marek Muszyński, Politechnika Wrocławska
Wojciech Swakoń, Polkowice, ul. Skrzetuskiego 22/5
Józef Gruszka, Wałbrzych, ul Hetmańska 2/7
Stanisław Sauć, Wałbrzych, ul. Niepodległości 247/8
Piotr Bielawski, Wrocław, ul.Fiołkowa 17/4
Tomasz Wójcik, Wrocław, Politechnika Wrocławska
Krystyna Chmieleńska, Wrocław, ul. Pilczycka 1O9/2
Piotr Paczuski, Wrocław, ul. Na Szańcach 12/6
Lista sygnatariuszy jest otwarta.
----------------------------------------------------------------------
Miesiąc temu informowaliśmy o zabronieniu przez działaczy wrocław-
skiego RKW kolportażu przez studentów prasy SW. Studenci protestowali.
Przytaczamy w całości odpowiedź Ludwika Turko na protest NZS. Tekst
ten właściwie nie wymaga komentarza. Stwierdzić jedynie wypada, że
stanowi on, niestety, doskonały przykład tego, co dzieje się w
neo-"Solidarności" zarejestrowanej 17 kwietnia br. Członkowie Solidar-
ności Walczącej są w większości członkami NSZZ "Solidarność". Organi-
zacja nasza choćby z tego względu jest zainteresowana tym, jak będzie
rozwijał się Związek. Zaprzepaszczenie dorobku i ideałów "Solidar-
ności" - a do tego prowadzą w naszym przekonaniu poczynania części
liderów Związku - byłoby niepowetowaną stratą w drodze Polaków do
wolności. Nasz sprzeciw wobec łamania demokracji w Związku, wobec
praktyk cenzorskich, wreszcie sprzeciw wobec traktowania przez Wałęsę
i jego otoczenie "Solidarności" jako prywatnej własności, powoduje
reakcje takiej klasy jak zaprezentowana przez pana Turko.
SW jest przez działaczy "konstruktywnej" "Solidarności" uważane za
wroga numer 1. Postawienie naszego pisma w jednym szeregu z "Trybuną
Ludu" to nie przejaw braku kultury czy aberracji umysłowej - to meto-
da, którą przyjęto, aby odebrać nam prawo zabierania głosu w sprawach
"Solidarności".
------------------------------
/pieczęć Regionalnego Wrocław, 3O.1O.1989 r.
Komitetu Wykonawczego
NSZZ "Solidarność"
Dolny Śląsk/
Drodzy koledzy,
W waszym piśmie z 23-go pażdziernika stawiacie zarzut ograniczenia
wolności prasy przez RKW poprzez "działania typu policyjnego". Uzasad-
nieniem tych oskarżeń jest incydent, który miał miejsce na zebraniu
Wojewódzkich Komisji Wyborczych z przewodniczącymi Komisji Zakładowych
NSZZ "Solidarność" w dniu 18.X. 1989 r. Prawdą jest, że wraz z zas-
tępcą RKW - Bogdanem Karaudą - poleciłem usunięcie ze stolika NZS-u AR
publikacje wydane przez "Solidarność Walczącą". Zanim zostanę jednak
bezpowrotnie potępiony chciałbym wyjaśnić genezę tego, przyznaję,
godnego ubolewania zdarzenia.
Organizatorem i gospodarzem zebrania 18-go pażdziernika była
Regionalna Komisja Wykonawcza. Dobre obyczaje wymagają, aby ewentualna
działalność handlowa była uzgodniona uprzednio z organizatorami. Ten
podstawowy wymóg nie został spełniony przez Waszych kolporterów. Przy
całym szacunku dla gości, gospodarz ma prawo oczekiwać uszanowania
panujących w domu zwyczajów. RKW nie prowadzi kolportażu wydawnictw
"Solidarności Walczącej", podobnie jak nie prowadzi kolportażu
wydawnictw OPPZ, czy "Trybuny Ludu". Nie prowadzi też kolportażu wielu
innych wydawnictw, bo nie jest to jej obowiązkiem.
"Solidarność Walcząca" określa siebie jako niepodległościową organi-
zację polityczną, jednak jej ostatnia działalność ogranicza się niemal
wyłacznie do walki z nurtem "Solidaności" związanym z Krajową Komisją
Wykonawczą. Polemiki na temat metod działania "Solidarności" związane
np. ze szczecińską Grupą Roboczą, mają przy całej swojej ostrości cha-
rakter wewnątrzzwiązkowy. Działania "Solidarności Walczącej" traktu-
jemy jako antyzwiązkowe.
Szanując odmienność poglądów SW nie zamierzamy ich jednak sami
rozpowszechniać. Wszystkie powyższe uwagi dotyczące kolportażu dotyczą
bezpośrednich działań Regionalnej Komisji Wykonawczej. Nie istnieją
żadne nakazy, czy ograniczenia dotyczące rozpowszechniania prowadzo-
nego przez poszczególne Komisje Zakładowe. Jest to wewnętrzna sprawa
zainteresowanych Komisji i RKW nigdy tu nie ingerowała oraz nie
zamierza tego również czynić w przyszłości. Tym bardzej nie zamierzamy
wpływać na politykę kolportażową Niezależnego Zrzeszenia Studentów.
Myślę, że wzajemne zrozumienie pozwoli nam w przyszłości uniknąć
przykrych nieporozumień, jak to, które było przyczyną powstania tego
pisma.
Łączę serdeczne pozdrowienia
Rzecznik prasowy RKW
NSZZ "Solidarność" Regionu Dolny Śląsk
Ludwik Turko
---------------------------------------------------------------------
Miesiąc temu zamieściliśmy notatkę na temat obraźliwej wypowiedzi
Władysława Frasyniuka na temat Jana Waszkiewicza. Notatka została
opublikowana w "SW", wzbudzając w niektórych kręgach oburzenie. Na Po-
litechnice Wrocławskiej członkowie "Solidarności" powołali komisję do
zbadania tej sprawy. Przypominamy notatkę oraz przedstawiamy dwa doku-
menty w tej sprawie oraz relację z zebrania na Politechnice.
Podczas obrad wrocławskiego Komitetu Obywatelskiego dyskutowano
23.1O sprawę obsadzenia władz wojewódzkich. Ktoś z sali zaproponował
na stanowisko wicewojewody Jana Waszkiewicza (od 1981 r. członek Za-
rządu Regionu Dolny Śląsk i Prezydium Komisji Krajowej "Solidarności",
niezależny kandydat w wyborach do sejmu PRL 4 czerwca 1989 r.). Wobec
tej kandydatury zaprotestował Władysław Frasyniuk, stwierdzając, że
Waszkiewicz nie może być wicewojewodą, gdyż leczył się w szpitalu psy-
chiatrycznym w Lubiążu. Skandaliczność wypowiedzi przewodniczącego RKW
widać w całej pełni, gdy się przypomni, że Jan Waszkiewicz został
aresztowany 15 grudnia 1981 r. w Stoczni Gdańskiej jako członek
Krajowej Komisji Strajkowej. Mógł wówczas uciec - jak innym członkom
kierownictwa Związku, robotnicy przygotowali mu drogę ucieczki przed
ZOMO zdobywającym Stocznię. Nie uciekł, chciał być z robotnikami do
końca. W wyniku procesu Jan Waszkiewicz został i n t e r n o w a n y
w szpitalu w Lubiążu. Sprawę tę wielokrotnie próbowano w równie
haniebny sposób dyskontować w czasie kampanii wyborczej, jednakże,
o ile wiemy, po raz pierwszy zdobył się na to przewodniczący dolno-
śląskiego RKW. Widocznie uznał, że wszystkie chwyty już dozwolone.
Gdzież się podział ów owiany legendą Władek, o którego uwolnienie z
więzień walczyliśmy wszyscy ?
----------------------------------
OŚWIADCZENIE
RADY WROCŁAWSKIEGO KLUBU OBYWATELSKIEGO
Oświadczamy, że wystąpienie Władysława Frasyniuka, zamieszczone
w Waszej publikacji "Solidarność Walcząca" nr 25/22O przedstawione
zostało w sposób nieprawdziwy i tendencyjny. Krytyczne bez wątpienia
wystąpienie Przewodniczącego RKW pod adresem Jana Waszkiewicza nie
zawierało jednak sformułowania, że nie nadaje on się na stanowisko
wicewojewody, gdyż był leczony w szpitalu psychiatrycznym w Lubiążu.
Pozwalamy sobie zauważyć, że o ile nam wiadomo nikt w stanie wojen-
nym w Polsce nie był internowany w zakładzie psychiatrycznym wbrew
swojej woli.
Rada Wrocławskiego Klubu
Obywatelskiego
---------------------------------------------------------------------
Wrocław, 7.11.1989 r. Wrocław, 15.11.1989 r.
Prof. Andrzej Wiszniewski
ul. Krasickiego 18
51-144 WROCŁAW
LIST OTWARTY
Rada Klubu Obywatelskiego
we Wrocławiu
Szanowni Panowie!
Z radością przeczytałem w Waszym oświadczeniu z dn. 7.11.89 r., że
wystąpienie Władysława Frasyniuka na Forum Klubu Obywatelskiego zos-
tało zacytowane w "Solidarności Walczącej" nieprawdziwie i że
Przewodniczący RKW nie powiedział, iż fakt przebywania dr Waszkiewicza
w szpitalu psychiatrycznym dyskwalifikuje go jako kandydata na stano-
wisko wicewojewody. Moje zadowolenie jest ogromne, bowiem Wasze
dementi pozwala mieć nadzieję, że to, co nazywamy zwyczajną ludzką
przyzwoitścią, nadal zachowuje swoją wartość.
Natomiast w Waszym tekście zabrakło wyraźnego stwierdzenia, co
Władysław Frasyniuk naprawdę powiedział na ten temat. Wy sami, Panowie
przyznacie, że traktujący o tym fragment oświadczenia jest napisany
językiem cokolwiek ezopowym. Co gorsza, ostatnie zdanie Waszego tekstu
zawiera negatywną ocenę moralną postępowania dr Waszkiewicza, co
sprawia wręcz wrażenie brzydkiego pomówienia. Nie zdziwiłoby mnie,
gdyby zdanie to wyszło spod pióra dziennikarskiego pamflecisty, ale
w oświadczeniu sygnowanym przez Radę Klubu Obywatelskiego zdumiewa.
Dodam też, że to właśnie ostatnie zdanie mimo woli rodzi pytanie, czy
dementi zawarte w oświadczeniu jest uzasadnione ? Byłbym Wam, Panowie,
zobowiązany, gdybyście zechcieli rozwiać moje wątpliwości w tym
względzie. Sądzę, że nie powinno to sprawić większych trudności,
bowiem zapewne posiadacie zapis magnetofonowy wystąpienia Przewodni-
czącego RKW.
Łączę wyrazy szczerego szacunku
Prof. Andrzej Wiszniewski
----------------------------------------------------------------------
ZEBRANIE
8.11.br. odbyło się na Politechnice Wrocławskiej zebranie delegatów
organizacji zakładowej NSZZ"S". Porządek przewidywał między innymi
sprawozdanie z ostatniej sesji OKPN (Ogólnopolska Komisja Porozumienia
Nauki "S"), dyskusję nad projektem wniosku organizacji zakładowej "S"
do władz uczelni, oprotestowującego fakt zasiadania przedstawicieli
PZPR w ciałach kolegialanych uczelni (szczególnie w wydziałowych
komisjach do spraw osobowych) oraz wolne wnioski.
Wniosek w sprawie przedstawicieli organizacji politycznych został
przyjęty wraz z poprawką, wprowadzającą do niego apel do członków PZPR
na uczelni, by już teraz - zgodnie z duchem przygotowywanej ustawy
o szkolnictwie wyższym - zrezygnowali z udziału w w.w. ciałach.
W ramach wolnych wniosków przewodniczący Zakładowej Komisji Rewi-
zyjnej poruszył sprawę dotyczącą obecnego na sali delegata Jana
Waszkiewicza, członka Zarządu Regionu i prezydium Komisji Krajowej
NSZZ"S" sprzed stanu wojennego. Na zebraniu wrocławskiego Komitetu
Obywatelskiego w dniu 23 pażdziernika padła propozycja wysunięcia kan-
dydatury Jana Waszkiewicza na stanowisko wicewojewody wrocławskiego.
Jak informuje notatka w "SW" (nr 25/22O) Wł. Frasyniuk utrącił ten
wniosek twierdząc, że fakt pobytu J. Waszkiewicza w szpitalu psy-
chiatrycznym w 1982 r. podważa jego kwalifikacje do pełnienia takiej
funkcji.
J. Waszkiewicz wyraził gotowość udzielenia delegatom organizacji
zakładowej "Solidarności" wszelkich wyjaśnień, po których - a przed
ewentualną dyskusją - zamierzał opuścić salę. Wyjaśniono m.in., że
istnieją wiarygodni świadkowie, mogący zrelacjonować przebieg zebrania
Komitetu Obywatelskiego. Delegaci powołali spośród siebie dwuosobowy
zespół, który zobowiązany został do ustalenia przebiegu incydentu z 23
pażdziernika. Uchwalono (przy jednym sprzeciwie) że w razie potwier-
dzenia informacji o wystąpieniu Wł. Frasyniuka Zebranie Delegatów
wystosuje w tej sprawie oficjalny protest, żądając od przewodniczącego
RKW przeproszenia Jana Waszkiewicza.
/L./
----------------------------------------------------------------------
Kłodzko, 2.1O.1989
Sejm PRL
Klub Poselski
Polskiego Stronnictwa Ludowego
Obywatele Posłowie!
W dniu 29 września ogłosiliście się Klubem Poselskim Stronnictwa
Ludowego. Daliście tym satysfakcję milionowym rzeszom społeczności
chłopskiej, która stanowi trzon ruchu ludowego, a więc i Polskiego
Stronnictwa Ludowego. Od kilku dziesiątków lat ta społeczność dąży do
odzyskania swoich praw obywatelskich i politycznych.
Wam, Obywatele Posłowie, przypadła rola wyjścia tym pragnieniom
i dążeniom naprzeciw. Podejmując tę inicjatywę nie zawiedliście po-
kładanego w Was zaufania. Ma to tym większe znaczenie, że w ponad
stuletniej tradycji ruchu ludowego po raz pierwszy z inicjatywą wys-
tępują sami chłopi i ich synowie. W przeszłości czynili to inni, dążąc
do podporządkowania sobie społeczności chłopskiej i wykorzystania jej
do własnych interesów. Jest więc prawdą, że zarówno wtedy jak dzisiaj
nie chłopi tworzą frakcje, konkurencyjne partie czy związki. Wszelka
dywersja i rozbijanie wsi idzie z zewnątrz. Czynią to różni organiza-
torzy chłopów, ich doradcy i eksperci oraz emisariusze partii i grup
konkurencyjnych. Z pomocą śpieszą im ci spośród działaczy chłopskich,
którzy powodują się ambicjami, chciwością bądź nierzadko zwykłą głu-
potą i brakiem wyobraźni.
Zarówno doświadczenia Wincentego Witosa jak i nasze własne z okresu
"Solidarności" potwierdzają te fakty. Wieś nadal jest traktowana jak
ziemia niczyja, gdzie można zakładać kolonie i czerpać dochody kosztem
chłopa. Już teraz, na odradzający się polityczny ruch chłopski - rów-
nież związkowy - nakładają się odgórne działania o proweniecji obcej
wsi i chłopom. Nawiązują one do dawnych tradycji rozbijackich i posłu-
gują się metodami manipulacji komunistycznej. Gdy nie mogą opanować
ruchu oddolnie, tworzą odgórnie "czapki" i powodują zamęt.
Tak się stało z "Solidarnością", którą doprowadzili do rozkładu,
tak i teraz dzieje się w PSL.
Obywatele Posłowie ! Nie dajcie się zwieść ani wprowadzić w błąd,
nie ulegajcie manipulacjom. Ci, którzy dążą do rozbicia wsi, inicjują
pozorne i "zjednoczenia". W istocie chodzi im o przechwycenie ośrodków
kierowniczych i sparaliżowanie ruchu bądź wykorzystanie go we własnym
interesie.
Powołując Klubb PSL stworzyliście sztab organizacyjny ludowej par-
tii. Wkrótce wejdą w jego skład delegowani działacze Tymczasowych Za-
rządów Wojewódzkich PSL, co da Wam silne wsparcie. Jako chłopi zawsze
jesteśmy zjednoczeni. Łączy nas tradycja, ziemia i wieś, łączy nas
Polska. Są to najtrwalsze związki a wszelkie podziały są sztuczne
i powstały w wyniku zewnątrznych manipulacji, więc znikną wraz z nimi.
Apelujemy do wszystkich Zarządów Wojewódzkich PSL o poparcie Waszej
inicjatywy. Sejmowy Klubb PSL musi stać się ośrodkiem koordynacyjnym
rodzącej się politycznej reprezentacji wsi i chłopów.
W imieniu wałbrzyskiej organizacji PSL
- Tymczasowy Zarząd Wojewódzki PSL
woj. wałbrzyskiego:
Stanisław Helski, Adam Konopacki, Maria Szczygielska,
Ignacy Banaś, Jan Bajtek, Marek Boroń, Lech Ciciała,
Tomasz Susłowski, Stefan Orzechowski, Zbigniew Maj,
Adam Kwas, Ryszard Kaliński, Zygmunt Puchalski,
Stanisław Wieczorek
----------------------------------------------------------------------
II KONGRES POLSKIEGO STRONNICTWA LUDOWEGO
notatki
/Przepraszamy za brak imion przy nazwiskach niektórych mówców -
przewodniczący obrad nie zawsze je podawał/
11 XI - Auditorium Maximum Uniwersytetu Warszawskiego (obecnych ok.
2 tys. osób, w tym 126O delegatów Stronnictwa z 43 województw. Jest
tłoczno, wiele osób stoi w przejściach między ławkami. Nad stołem
prezydialnym, pomiędzy portretami Witosa i Mikołajczyka, widnieje na-
pis "II Kongres Polskiego Stronnictwa Ludowego". O ciągłości histo-
rycznej Stronnictwa przypominają liczne pieczołowicie przechowane
sztandary PSL z lat czterdziestych. W hallu eksponowane są w gablotach
oryginalne dokumenty dotyczące PSL (legitymacje, prasa, druki) i foto-
grafie ilustrujące pracę Stronnictwa w kraju i na emigracji. Sprzeda-
wane są wydawnictwa niezależne oraz cegiełki na fundusz PSL.
Kongres otworzył dowódca Batalionów Chłopskich, gen. Franciszek Kamiń-
ski.
Odczytano życzenia dla Kongresu od PSL na emigracji i pozdrowienia od
szwedzkiej partii chłopskiej.
Przystąpiono do tworzenia z kandydatów zgłaszanych z sali komisji kon-
gresowych: wyborczej ("matki"), skrutacyjnej, uchwał i wniosków oraz
statutowej - przyjęto w drodze głosowania.
Po zakończeniu części obrad dotyczących spraw proceduralnych, referat
programowy wygłosiła Hanna Chorążyna. W swoim wystąpieniu podkreśliła,
że przetrwanie do dziś niezależnego chłopstwa jest w dużej mierze
wynikiem jego wierności idei agraryzmu.
Program PSL z lat 4O był wówczas - jak powiedziała - jedynym całościo-
wym programem rozwoju Polski. Jego przyjęcie pozwoliłoby uniknąć
wszystkich kryzysów spowodowanych bezrozumnym wdrażaniem doktryner-
skiego programu komunistycznego. Obecnie należy zerwać z systemem
nakazowo-rozdzielczym. Gospodarstwa rolne w żadnym wypadku nie mogą
znajdować się w rękach państwa (za wyjątkiem instytutów badawczych i
doświadczalnych).
Zgodnie z ideą agraryzmu, najsprawiedliwszą formą własności na wsi
jest prawdziwa spółdzielczość i do takiej formy własności należy
dążyć.
Należy zwrócić szczególną uwagę na rolę oświaty, która obecnie
preferuje młodzież miejską - gorszy start ma wciąż jeszcze młodzież
pochodząca ze wsi.
Potrzeba istnienia niezależnej organizacji młodzieży wiejskiej.
Konieczna jest rozbudowa wiejskiej bazy leczniczej - wzrasta liczba
starych ludzi, wymagających opieki medycznej.
Na nowoczesnej wsi polskiej nie może zabraknąć autentycznej kultury
ludowej.
Już we 1946 r. PSL określiło się jako stronnictwo ogólnonarodowe i na-
leży ten charakter organizacji utrzymać.
Stosunki z innymi państwami, w tym z ZSRR powinny być ułożone na
warunkach całkowitej równorzędności. PSL opowiada się za zjednoczeniem
Europy - bez podziału na bloki.
W kwestii organizacji życia politycznego kraju PSL opowiada się za
silną władzą prezydenta wybieranego w wyborach powszechnych. Wobec
przemian zachodzących w kraju Stronnictwo wyraża ostrożną nadzieję.
Rozwiązania wielu spraw upatruje w wolnych wyborach parlamentarnych.
Do nadchodzących wyborów do rad narodowych PSL zamierza aktywnie się
włączyć.
Solidarność RI postrzegana jest przez Stronnictwo jako sojusznik.
Zaskoczeniem było powołanie odrębnego stronnictwa chłopskiego - PSL
"Solidarność". Rozmowy w tej sprawie nie dały rezultatu.
9 XI pod auspicjami Episkopatu Polskio doszło do spotkania działaczy
PSL, PSL "Solidarność" i Komitetu na rzecz odnowy ruchu ludowego.
Ustalono, że w pierwszym kwartale 199O ma się odbyć kongres zjednocze-
niowy tych trzech odłamów partii chłopskiej.
ZSl, który ma kongres z końcem listopada, zapowiada oczyszczenie się
z własnej nomenklatury. Obserwuje się liczne próby przejmowania nazwy,
dorobku i tradycji PSL przez ZSL. Niektóre ogniwa tej partii, wbrew
jej statutowi (upoważniony do tego jest tylko zjazd), przybierają
nazwę PSL.
W zakończeniu Hanna Chorążyna podkreśliła, że idea PSL przetrwała nie
tylko na wsi, ale i w całym polskim społeczeństwie.
Wystąpienie zostało przyjęte przez delegatów owacyjnie.
Witold Hatka przedstawiciel PSL w Stanach Zjednoczonych, reprezentują-
cy jednocześnie Konfederację Polaków w Ameryce przekazał uczestnikom
Kongresu pozdrowienia od emigracji amerykańskiej oraz "Szczęść Boże"
od Papieża.
Mec. Siła-Nowicki wystąpił jako przedstawiciel opozycji pozaparlamen-
tarnej. Mówca powiedział, że uważa za znaczący i symboliczny fakt, że
Kongres PSL odbywa się właśnie 11 listopada - w dniu święta niepodleg-
łości. Siła-Nowicki przypomniał, że z Ruchem Ludowym związane są
nazwiska dwóch wybitnych Polaków: Witosa i Mikołajczyka. Witosa, który
stał na czele Komitetu Obrony Kraju podczas zwycięskiej wojny polsko-
-bolszewickiej w 192O r. Mikołajczyka, który po II wojnie światowej
zdecydował się na podjęcie wysiłku ratowania ojczyzny. Jego nazwisko
po zakończeniu wojny oznaczało nadzieję.
W tym, że Polacy zdołali oprzeć się zniewoleniu kapitalną rolę odegra-
li polscy chłopi - przywiązani do wolności osobistej, niepodległości
i do Kościoła.
Mówca stwierdził, że istnieje obecnie monopol na opozycję. Powiedział,
że aktualny dualizm polityczny należy zastąpić prawdziwym pluralizmem.
Mec. Siła-Nowicki dodał, że jest szczególnie wzruszony przemawiając tu
jako przewodniczący Stronnictwa Pracy. Przypomniał więzi, jakie łączy-
ły Stronnictwo Pracy i Polskie Stronnictwo Ludowe. Obie partie
reprezentowały i reprezentują najwyższe wartości Polaków, którzy nigdy
nie zrezygnują z należnej im niepodległości. Na zakończenie przekazał
w imieniu swojego stronnictwa uczestnikom kongresu PSL życzenia jed-
ności w walce o przyszłość Polski. "Niech żyje Polska !" - brzmiały
ostatnie słowa wystąpienia.
Odpowiedzią zebranych była owacja na stojąco.
Prałat Bijak z Duszpasterstwa Rolników przy Episkopacie podkreślił
konieczność zjednoczenia ruchu ludowego. Rozbicie PSL nazwał tragedią.
Przypomniał wezwanie Papieża z 1979 r. na pl. Zwycięstwa do ratowania
substancji narodu. Źle się stało, że padło wezwanie do tworzenia PSL
"Solidarność", ale w tych, którzy zapisują się do tej partii należy
widzieć naszych braci. Ks. Bijak stwierdził, że również w ZSL, szcze-
gólnie w Polsce południowej, są autentyczni działacze ludowi. Oni
także chcą zjednoczenia. Kończąc ks. Bijak wezwał Kongres do powołania
komisji zjednoczeniowej.
Przedstawiciel Radomskiego odmalował aktualną sytuację kraju i naras-
tającą apatię - jako przykład podał niezwykle niską frekwencję w
wyborach uzupełniających w Piotrkowie. Przypomniał również oburzającą
wypowiedź Wałęsy o tym, że nie pozwoli on na stworzenie silnego ruchu
ludowego. Mówca wezwał do udziału chłopów w wychodzeniu z kryzysu, ale
zaapelował o proporcjonalny rozkład obciążeń wynikających z tego
procesu.
Wojciech Myślecki przekazał uczestnikom Kongresu pozdrowienia i wyrazy
szacunku od Kornela Morawieckiego i Solidarności Walczącej. Przypom-
niał zawarte w r. 1985 porozumienie o współpracy pomiędzy Ogólnopol-
skim Komitetem Oporu Rolników a Solidarnością Walczącą, podpisane
przez Kornela Morawieckiego i Józefa Teligę. Myślecki stwierdził, że
SW gotowa jest nadal wspierać niezależny ruch ludowy, w tym obecnie
reaktywowaną PSL.
Kolejny mówca ponowił wezwanie do tworzenia PSL jako partii ogólnona-
rodowej, a nie wyłącznie rolniczej.
Sen. Zaskórski z Piotrkowskiego wypowiedział się za utworzeniem
komisji zjednoczeniowej.
Prof. Chrzanowski z Rady Naczelnej Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodo-
wego przekazał Kongresowi pozdrowienia od swej organizacji. Wskazał na
wspólnotę ideową ruchu chrześcijańsko-narodowego i ludowego.
Przegłosowano zmniejszenie określonej statutem (z 1946 r.) liczebności
Rady Naczelnej PSL - ze 125 członków i 25 zastępców na 75 i 15. Tylko
5 osób głosowało przeciw przyjęciu zmiany.
Większością głosów uchwalono zrównanie uprawnień przewodniczącego Rady
Naczelnej z uprawnieniami członków Naczelnego Komitetu Wykonawczego.
Tadeusz Kaszubski - członek Klubu parlamentarnego PSL powiedział, że
podczas tworzenia Klubu PSL spotykano się z kpinami i twierdzeniem, że
oto powstaje klub pseudostronnictwa. Wzywam - powiedział Kaszubski -
tych, którzy z nas się wyśmiewali, którzy nas dyskredytowali, do tego,
by wyciągnęli wnioski z liczby delegatów na tej sali.
Wiktor Kulerski zaprotestował przeciwko tym głosom, które dyskre-
dytowały PSL "Solidarność". Stwierdził, że zarówno w PSL, jak i PSL
"Solidarność" spotkał wspaniałych ludzi. Postawił wniosek o zwołanie
wspólnego Kongresu wszystkich odłamów Ruchu Ludowego najpóźniej do
końca pierwszego kwartału przyszłego roku. Stwierdził, że obok wybit-
nych mężów stanu takich jak Piłsudski, Jan Paweł II i Wałęsa należy
popularyzować postać Wincentego Witosa - nie wielka trójca, ale wielka
czwórka. Kulerski zaproponował, by wybór prezesa PSL nastąpił dopiero
na Kongresie w przyszłym roku - delegaci zdecydowanie odrzucili tę
propozycję. Delegaci byli oburzeni m.in. tym, że propozycja dotycząca
wewnętrznych spraw Stronnictwa pada z ust gościa Kongresu.
Mieczysław Korczak z Łodzi stwierdził, że ruch ludowy zjednoczony na
dole rozbijany jest na górze. Przestrzegł przed rozciąganiem
negatywnej opinii na temat Józefa Ślisza na całą "Solidarność" RI.
Przedstawiciel Polskiego Stronnictwa Narodowego wyraził przekonanie,
że dwie osoby w znaczący sposób odcisnęły swe piętno na kształcie
przedwojennej Polski: Dmowski i Witos (oczywiście, jak przystało na
endeka, "zapomniał" o Piłsudskim). Wezwał, by nie łączyć się z lewicą.
Wezwał do zawarcia sojuszu pomiędzy obydwoma stronnictwami. Wspomniał
o zdradzie ideałów przez Wałęsę i skupioną wokół niego grupę.
Niwiński z Mazowsza zaapelował o nie podejmiowanie obecnie dyskusji
historiozoficznych i unikanie sporów. W zamian zaproponował
zajęcie się sprecyzowaniem stosunku do poszczególnych odłamów ruchu
ludowego. Podkreślił, że należy dążyć do zjednoczenia, ale nie za
wszelką cenę i musi się to odbywać na ideowych warunkach PSL. Zawaro-
wać trzeba wyłączność nazwy Stronnictwa. Dążyć należy do odzyskania
młodzieży z ZMW. Sojuszników musimy dobierać sobie sami - zakończył
Niwiński - bliskich ideowo i wiernych idei agraryzmu.
Zbigniew Kaczmarek powiedział, że w programie rządu nie ma nawet słowa
na temat polityki rolnej państwa. Wezwał członków klubu poselskiego
PSL o zadanie rządowi pytania w tej sprawie.
Należy ustalić zasady finansowania PSL - Kaczmarek zasugerował oparcie
się na związku z kółkami rolniczymi na najniższym pułapie.
Kolejny mówca zaproponował dyskusję na temat sprowadzenia do Polski
prochów Mikołajczyka. Wezwał do zajęcia się martyrologią członków PSL.
Zaproponował wysłanie mimo wszystko posłania do Wałęsy, w uznaniu jego
zasług dla walki o niepodległość.
Delegacja odbywającego się równolegle krajowego zjazdu PSL i PSL "So-
lidarność" przekazała pozdrowienia Kongresowi. Na salę wszedł poczet
sztandarowy tamtych odłamów Stronnictwa.
Wygwizdany i zxakrzyczany został przedstawiciel PSL "Solidarność",
który wyraził brak zrozumienia dla zarzutu działań rozbijackich
wysuwanego wobec jego ugrupowania. Śmiechem i gwizdami skwitowano jego
stwierdzenie, że chłopi polscy chcą właśnie PSL "Solidarność"
(nota bene podziwiać należy naiwność i odwagę młodzieńca usiłującego
wmówić delegatom Stronnictwa z całej Polski, reprezentującym tysiące
chłopów, że oni i ich elektorat są w błędzie, on zaś wie lepiej, czego
powinni chcieć !).
Roman Bartoszcze powiedział m.in.: Powołując Klub PSL w parlamencie
zdawaliśmy sobie sprawę, że będziemy mieli wielu przeciwników.
Uważaliśmy jednak, że w dramatycznej sytuacji kraju niezbędna jest
obecność naszego stronnictwa w parlamencie. Będąc posłami i senatorami
chcemy być reprezentantami PSL. Chcemy zmierzać do tego, by nasza
partia była partią równowagi politycznej. Chcielibyśmy, żeby nasze
stronnictwo nie było zaściankowe - by odegrało rolę w kształtowaniu
nowej, sprawiedliwej sytuacji w Europie Środkowo-Wschodniej.
Delegaci wystosowali telegramy do Jana Pawła II, prymasa Józefa kard.
Glempa i premiera PRL Tadeusza Mazowieckiego.
Jako kandydatów na stanowisko prezesa PSL zaproponowano Romana Bar-
toszcze i gen. Franciszka Kamińskiego. Inne zgłaszane osoby odmawiały
kandydowania.
Jako kandydatów na stanowisko przewodniczącego Naczelnego Komitetu
Wykonawczego zgłoszono Hannę Chorążynę i Edwarda Kaletę. Zgłoszono
także posła Wojciecha Mojżeszowicza, który zgodził się kandydować.
Kontrowersje wzbudziła propozycja, by Fr. Kamińskiemu przyznać tytuł
prezesa honorowego (co automatycznie wykluczyłoby możliwość jego kan-
dydowania do stanowiska prezesa). Pomysł odrzucono.
Padł zarzut, że W. Mojżeszowicz jest nadal członkiem ZSL. Poseł zapo-
wiedział, że ustąpi z tej partii, ale odmówiono mu prawa kandydowania.
Płk Jan Senita (BCh) zaapelował o odrzucenie ambicji osobistych.
Odwołał się do przeszłości. Wyraził życzenia zwycięstwa dla Gorbaczo-
wa, stwierdzając, że od niego zależy również los Polski. Mówiąc
o strajkach, które doprowadziły do powstania "Solidarności", stwier-
dził, że były one formą powstań, walki o wolność kraju.
Jan Jeliński powiedział, że PSL ma być jeden - wielki, ale ma to być
PSL chłopów, a nie PSL emerytów i rencistów. Ta wypowiedź oburzyła
część uczestników Kongresu.
Wójtowicz - delegat z Łodzi - przedstawił kilka przykładów represji
stosowanych wobec PSL. Mam 77 lat - mówił - ale w okresie kiedy was
jeszcze nie było na świecie pracowałem w konspiracji. Przyszliśmy tu
nie dla kariery - z poprzedniego kongresu PSL trafiłem prosto na Rako-
wiecką. Sądzę jednak, że odtworzonemu PSL potrzebne będzie doświadcze-
nie, które my mamy. Doświadczenie naszego pokolenia może być przydatne
w sytuacjach szczególnego zagrożenia - a takie zagrożenia są naj-
prawdopodobniej przed naszym stronnictwem. Przedstawiciele mojego
pokolenia, którzy powrócili do działalności nie zawahają się przed
żadnym zagrożeniem. Zaproponował, by utworzyć coś na kształt konwentu
czy rady seniorów.
Przystąpiono do tajnych wyborów prezesów.
Pozdrowienia przekazał przedstawiciel Grupy Politycznej "Samostanowie-
nie".
Leszek Gąsiorowski zaapelował do wzięcia pod uwagę przez PSL w jego
celach strategicznych faktu jednoczenia Europy Zachodniej w 1992 r.
Trzeba przemyśleć kontakty rolnicze z taką Europą.
Pastuszczak zaapelował o powierzenie jednemu z członków NKW PSL spraw
kontaktów z Polonią.
Stankiewicz wspominał prześladowania, jakim był poddawany w latach
czterdziestych za działalność w PSL.
Grzegorz Sołtysiak polemizował z licznymi stwierdzeniami, że ZSL nie
reprezentował ruchu ludowego. Był sam członkiem ZSL przez 7 lat.
Konowalski z Krakowa stwierdził, że gdyby nie "okrągły stół" niemożli-
wy byłby również ten kongres.
Brak pomnika Mikołajczyka - byłoby dobrze wystawić go w 9O rocznicę
jego urodzin.
Komisja odrzuciła wniosek o obwarowanie członkostwa w PSL byłych zet-
eselowców rocznym stażem kandydackim.
Stanisław Tomkiewicz zarzucił przewodniczącemu kongresu (Walczak), że
jest równocześnie członkiem ZSL i PSL, i dlatego nie dopuszcza niektó-
rych delegatów do głosu. Powrócił do postulatu stażu kandydackiego,
wywołując dłuższą dyskusję.
Ustalono, że byłych członków innych partii politycznych przyjmuje się
po wyrażeniu zgody przez komórkę PSL odpowiedniego szczebla.
Przedstawianie 12O kandydatów spośród których wybrano 75 członków Rady
Naczelnej i 15 zastępców.
O godz. 19. ogłoszono wyniki wyborów na stanowisko prezesa PSL. W gło-
sowaniu udział wzięło 941 delegatów (12 głosów nieważnych). Kandydują-
cy na stanowisko prezesa PSL Franciszek Kamiński otrzymał - 478, Roman
Bartoszcze - 448. Kandydujący na stanowisko przewodniczącego Rady
Naczelnej Hanna Chorążyna - 669, Edward Kaleta - 247. Nowym prezesom
odśpiewano "Sto lat".
----------------------------------------------------------------------
NIE UDZIELAŁEM WYWIADU "FAKTOM"
Dziennikarz Bogdan Kuncewicz zwrócił się do mnie z prośbą o wywiad
dla szwedzkiej gazety oraz o wywiad dla tygodnika "Fakty". Wywiadu dla
"Faktów" odmówiłem. Zastrzegłem, że moje artykuły i wywiady w prasie
cenzurowanej mogą się ukazywać jedynie na zasadzie przedruków z prasy
niezależnej (podziemnej i zagranicznej). Z elitą władzy systemu komu-
nistycznego nie zawierałem żadnego prywatnego porozumienia, a tych,
którzy to zrobili, będę krytykował w prasie od tej władzy niezależnej.
Pan B. Kuncewicz złamał dane mi słowo lub został oszukany przez
redakcję "Faktów".
Gdańsk, 11 listopada 1989 r. Andrzej Gwiazda
----------------------------------------------------------------------
STANOWISKO
w sprawie warunków bytu emerytów i rencistów
Stowarzyszenie Polityczne "Prawda i Sprawiedliwość" oraz Organiza-
cja Okręgowa Stronnictwa Pracy stwierdzają, że sytuacja bytowa
pozostających w spoczynku ludzi pracy jest obecnie bardzo zła.
Emeryci i renciści po wielu latach znojnej i ofiarnej pracy zawodo-
wej nie mają zapewnionych warunków życia oraz niezbędnej i należnej im
stabilizacji, nierzadko z trudem zaspokajając podstawowe potrzeby.
Dotychczasowe przepisy o rentach i emeryturach opracowane są tak,
aby przyniosły korzyści państwu, a nie ubezpieczonym. Dlatego też eme-
rytom i rencistom nie wypłaca się pełnego świadczenia, obliczając jego
wartość w sposób wyjątkowo skomplikowany. Świadczenia ubezpieczeniowe
są poza tym nominalne, a nie realne, gdyż nie biorą pod uwagę kosztów
utrzymania oraz obecnej zapaści ekonomicznej.
Zmieniające się kolejne ekipy rządowe zapewniają przy tym zawsze,
że o tej najbiedniejszej warstwie społeczeństwa nigdy nie zapomną.
Fakty są całkiem inne. Wszystkie obietnice zmian położenia ludzi
starszych są słowami bez pokrycia. Co gorsze, obecny Sejm nie ma czasu
zajmować się emerytami, rencistami, rozpatrując nierzadko sprawy ważne
tylko dla wąskiego kręgu ludzi, czasem po prostu zgłoszone przez
politycznych hobbistów.
Część powiązanych z rządem działaczy NSZZ "Solidarność" nie gwa-
rantuje ludziom w wieku emerytalnym żadnej opieki, a ostatnio zaczyna
cynicznie stwierdzać, że w społeczeństwie polskim muszą być bogaci
i biedni, zupełnie jakby ci, co są starsi musieli zostać skazani na
nędzę, a obecny okres dawał tylko szanse ludziom młodym i przebojowym.
Komisje zakładowe NSZZ borykają się ponadto z kłopotem wypłat świad-
czeń statutowych swym czynnym zawodowo członkom, nie mając już
funduszy dla emerytów i rencistów.
Stowarzyszenie Polityczne "Prawda i Sprawiedliwość" oraz Organiza-
cja Okręgowa Stronnictwa Pracy w Bydgoszczy uznają, że w trybie pilnym
należy podjąć szybkie poczynania dla poprawy warunków życia ludzi
starszych.
Uważają, że:
1. Należy opracować nową ustawę o rentach i emeryturach, zabezpie-
czając w pełni podstawowe potrzeby weteranom pracy. Przepisy tej
ustawy powinny być zrozumiałe dla wszystkich, w szczególności ludzi
starszych.
2. Sposób obliczania rent i emerytur powinien być maksymalnie uprosz-
czony. Ich wysokość winna odpowiadać zarobkom pracownika z ostat-
niego okresu pracy. Tak obliczona renta czy emerytura powinna zawierać
tylko jeden składnik świadczenia, obejmujący wszystkie dodatki. Pozwo-
li to na znaczne uproszczenie naliczeń i zaoszczędzi znaczne kwoty
z tytułu redukcji zbędnego personelu i sprzętu obliczeniowego ZUS.
3. Renty i emerytury powinny być objęte miesięczną indeksacją wyrów-
nawczą w pełnej wysokości. Dotychczasowa praktyka zwiększenia rent
i emerytur dwa razy do roku działa na szkodę ubezpieczonych, gdyż jest
wolniejsza od inflacji.
4. Najniższe świadczenie ubezpieczeniowe powinno odpowiadać aktualnym
kosztom utrzymania i zapewnić minimum egzystencji.
5. Zakład Ubezpieczeń Społecznych należy wyłączyć z gestii rządu. Fun-
dusz ZUS jest kapitałem społecznym, a nie państwowym i niedopusz-
czalne jest przekazywanie jego części na cele rządowe.
Należy zadbać o pomnożenie tego funduszu poprzez jego lokatę w bankach.
6. Należy rozważyć możliwość zastąpienia ZUS specjalnym Bankiem Soc-
jalnym, który winien funkcjonować o odpisy podatkowe przedsiębiorstw.
7. Należy powołać komisję do zbadania dotychczas wydanych przez ZUS
przepisów. Zostały one częściowo opracowane bez żadnej podstawy
prawnej i w rzeczywistości działają na szkodę ubezpieczonych.
8. Należy ujednolicić współczynnik przeliczeniowy ustalenia wysokości
rent i emerytur.
9. Należy podjąć starania o uruchomienie tanich jadłodajni dla rencis-
tów i emerytów oraz usprawnić system pomocy rzeczowej na okres
kryzysu.
1O. Na okres kryzysu należy zawiesić wypłatę dodatków z tytułu odzna-
czeń państwowych. Zaoszczędzone w ten sposób kwoty trzeba przezna-
czyć na podwyższenie najniższych świadczeń.
Bydgoszcz, dnia 9 października 1989 r.
Stowarzyszenie Polityczne
"Prawda i Sprawiedliwość"
Organizacja Okręgowa
Stronnictwa Pracy
----------------------------------------------------------------------
OŚWIADCZENIE
W związku z licznymi pytaniami dotyczącymi naszego stanowiska wobec
rządu p. Mazowieckiego, przedstawiamy nasze stanowisko w tej sprawie.
W dobie wzmożonej propagandy pro-rządowej, gdy PZPR-owska "Trybuna
Ludu" i neo-solidarnościowa Gazeta Wyborcza wspólnie i zgodnie usiłują
przekonać społeczeństwo o tym, że obecny rząd jest "naszym" rządem
oświadczamy:
1. Istnieje w Londynie Rząd Rzeczypospolitej Polskiej na Wychodźstwie
będący kontynuatorem Niepodległej Państwowości Polskiej. Dopóki
jego przedstawiciele nie będą mogli przybyć do Kraju, aby wziąć udział
w rozpisaniu nowych wyborów, każde ciało podające się za polski rząd
będzie jedynie kontynuatorem PRL.
2. Rząd Polski winien być powołany przez parlament wybrany w drodze
wolnych, pięcioprzymiotnikowych wyborów.
Międzyzakładowy Robotniczy Komitet
"Solidarności" Region Mazowsze
POROZUMIENIE
PONAD PODZIAŁAMI
W SPRAWIE NOMENKLATURY
Nomenklaturą nazywamy tu warstwę ludzi pełniących wyróżnione
funkcje społeczne (zajmujących stanowiska kierownicze lub inne posady,
które umożliwiają wywieranie znacznego wpływu na życie społeczne - w
skali lokalnej lub ogólnokrajowej), a powołanych do pełnienia owych
funkcji bądź bezpośrednio przez władze PZPR różnych szczebli, bądź
przy czynnym współudziale tych władz. Istnienie tej warstwy i jej dość
duży zasięg jest faktem znanym z doświadczenia wszystkim Polakom; fakt
ten potwierdzają też rozmaite dokumenty (np. odpowiednie wytyczne biu-
ra politycznego PZPR i wykaz stanowisk, których powierzanie podlega
kontroli organów PZPR, opublikowany w piśmie Aneks nr 26, w paździer-
niku 1981 r.).
Jest też rzeczą powszechnie znaną, że kryteria wedle których formo-
wana była przez całe dziesięciolecia nomenklatura funkcjonująca nadal
w PRL, nie uwzględniały interesów polskiego społeczeństwa. Po pierw-
sze, od kandydatów do pełnienia ważnych społecznie funkcji nie
wymagano wysokich kwalifikacji zawodowych (wystarczało pewne minimum
tych kwalifikacji). Po drugie, żądano od nich daleko posuniętej dyspo-
zycyjności wobec odpowiednich organów PZPR (od komitetów zakładowych
po biuro polityczne), co przesądzało o negatywnej selekcji moralnej.
Po trzecie, zachowanie raz zdobytej pozycji w nomenklaturze wymagało
przede wszystkim praktycznego potwierdzania owej dyspozycyjności,
a prawie nie zależało od sposobu i stopnia wywiązywania się z obowiąz-
ków związanych formalnie z daną funkcją.
Następstwem tych zasad doboru i stabilizacji kadr pełniących ważne
role społeczne stały się liczne uciążliwości, nieprawidłości i wręcz
zwyrodnienia życia społecznego w kraju; katastrofa gospodarcza, której
jesteśmy świadkami, jest także po części efektem tych zasad. Ubocznym,
ale nader szkodliwym ich produktem jest zjawisko nomenklaturowych klik
i koterii, współdziałających w imię prywatnych interesów swych człon-
ków, często z naruszeniem prawa, a zawsze wbrew interesowi społeczne-
mu. Sprzyja temu rozbudowany system przywilejów, z których korzysta
nomenklatura.
Przemiany polityczne, które dokonały się w Polsce w ostatnich mie-
siącach, skruszyły część "wierzchołka góry lodowej": nomenklatury
najwyższego szczebla. Nie doprowadziły, jak dotąd, ani do wyraźnego
zmniejszenia liczebności nomenklatury średnich i niższych szczebli,
ani do znacznego ograniczenia jej wpływu na życie kraju. Pojawiły się
natomiast nowe zagrożenia związane z istnieniem tej warstwy. Jednym
z nich jest zjawisko nazywane uwłaszczeniem nomenklatury, prowadzące
do rozgrabienia resztek majątku narodowego, pozostałych po okresie
absurdalnych, wyniszczających metod zarządzania gospodarką; najpospo-
litszą postacią tego zjawiska jest mnożenie się spółek opartych na
nomenklaturowych "układach", a funkcjonujących kosztem państwowych
zakładów pracy. Inne niebezpieczeństwa wiążą się z brakiem barier,
które zapobiegałyby przenikaniu nomenklatury w jej dotychczasowej roli
do nowo powstających lub reformowanych instytucji i struktur życia
społecznego. Daje się bowiem zauważyć zjawisko masowego "przygarnia-
nia" ludzi nomenklatury przez ciała i osoby, powołane do zapewnienia
instytucjom demokratycznego charakteru. Grozi to opóźnianiem procesu
przemian, m.in. przez zarażanie grup ludzi, posiadających mandat spo-
łeczny na kierowanie tym procesem, obyczajami władzy, która miała
rozliczne, a przy tym niejasne kompetencje i rozzmyty zakres odpowie-
dzialności.
Faktyczna legalizacja nomenklatury może więc spowodować utratę toż-
samości nowo kreowanych struktur i form życia społecznego i zahamować
proces demokratyzacji. Tymczasem liczne głosy opinii publicznej pro-
testujące przeciwko tej sytuacji zbywane są przywoływaniem zasady
pluralizmu (stosującej się tu tylko w sensie, jaki nadawał jej w swoim
czasie Jerzy Urban), albo szyderczym pomówieniem o upodobanie do
"polowań na czarownice". Zmniejsza to zaufanie społeczne do nowego
rządu.
Urzeczywistnienie zapowiedzianego przez rząd programu ekonomicznego
i związane nieodłącznie z tym programem dalsze przemiany społeczne są
zapewne jedynym, skutecznym środkiem pozbawienia nomenklatury wszel-
kiego wpływu na życie kraju. Jednakże obserwowana obecnie "opiekuńcza"
postawa wobec tej warstwy oddali znacznie, jeśli nie uniemożliwi,
realizację owego programy i przemian. Konieczna jest zatem zmiana tej
postawy. Elementarnymi przejawami zmiany w tym zakresie byłyby:
(1) Szybka likwidacja wszystkich tych nomenklaturowych stanowisk
i posad, które są po prostu zbędne z punktu widzenia interesu społecz-
nego; krok ten jest skądinąd ekonomicznie uzasadniony.
(2) Natychmiastowe ogłoszenie i stopniowa, lecz konsekwentna
realizacja zasady wybieralności lub konkursowego trybu obsadzania
pozostałych stanowisk, zarezerwowanych dotąd dla nomenklatury; powinny
to być w pełni demokratyczne wybory i autentyczne, otwarte konkursy,
w których kryterium oceny będzie wyłącznie poziom kompetencji. Unie-
możliwienie kandydowania w takich wyborach lub konkursach osobom,
które dotychczas zajmują te stanowiska z woli PZPR, wydaje się jedyną
rozumną interpretacją idei pluralizmu.
/Jest to poprawiony i uzupełniony na podstawie dyskusji tekst, który
na spotkaniu PPP w dniu 27 października 1989 roku postanowiono ogłosić
jako stanowisko Porozumienia w sprawie nomenklatury./
----------------------------------------------------------------------
Szczecin, 8.11.1989 r.
LIST OTWARTY
DO PANA PREMIERA TADEUSZA MAZOWIECKIEGO
PREMIERA RZĄDU POLSKIEJ RZECZYPOSPOLITEJ LUDOWEJ
5O
Panie Premierze. W dniu 6 listopada o godz 19 , spiker TV zapowie-
dział nadanie Koncertu z okazji rocznicy Wielkiej Rewolucji Paździer-
nikowej. Zdziwiło mnie to. Przecież TV podlega rządowi, którym Pan
kieruje. Zdziwienie moje było jednak niczym w porównaniu z tym, że
wśród obecnych znajdował sie tam Pan. Jak mógł Pan uczestniczyć w tej
"partyjnej akademii". Czyżby nie znał Pan wielkiego rozmiaru zbrodni,
która określiła przebieg "czerwonej rewolucji" ? Czyżby zapomniał Pan
o jej skutkach, strasznych dla wielu narodów, w tym dla naszego ?
I wreszcie co Pana łączy z "Rewolucją Październikową", prywatnie i ja-
ko przedstawiciela "Solidarności" ?
Gdy zobaczyłem tam Pana w otoczeniu osób takich, jak: W. Jaruzelski,
M. Rakowski i innych, oburzenie moje sięgnęło zenitu. Jakby nie dosyć
tego, wysłał Pan depeszę gratulacyjną do prezesa Rady Ministrów
Mikołaja Ryżkowa. I czego Pan gratuluje ? Mistrzostwa w mordowaniu
jednostek i narodów ? Szatańskiej przebiegłości, bo przecież niczym
innym autorzy i epigoni tej Rewolucji nie mogli się poszczycić.
Był czas, że i ja wiązałem z Pańską osobą nadzieję. Nadzieja to
piękna rzecz, nie należy nigdy jej tracić. Pan jednak podważył ją
zarówno we mnie, jak i wśród wielu Polaków. Pamiętam jeszcze Pana
ekspoze. Identyfikowałem się z nim, byłem nawet wzruszony. "Chcę być
premierem wszystkich Polaków" - powiedział Pan. Nie przypuszczałem
wówczas, że słowo "wszystkich", dla Pana może znaczyć - także
komunistów. Ta filozofia doprowadziła Pana do sytuacji takiej, że
znajduje Pan dla siebie miejsce zarówno w Kościele, jak i koncertach
partyjnych.
Panie Premierze - być może zbyt zaufałem Panu, ponieważ nie mogę się
z tego otrząsnąć. Nie jestem politykiem i na polityce się nie znam,
ale jestem Polakiem i z bólem muszę przyznać rację tym, którzy od
początku sceptycznie przyglądali się eksperymentowi z "okrągłym sto-
łem". Pozbawił mnie Pan resztek nadziei.
Marian Korczak
Były więzień - internowany w Wierzchowie
Za przekonania polityczne w 1982 r.
Przewodniczący Komisji Zakładowej
NSZZ "Solidarność WSUM w Szczecinie
----------------------------------------------------------------------
TELEKS
Dyrektorzy - Naczelni Redaktorzy Rozgłośni PR i Ośrodka TV
Uprzejmie informuję, że Przewodniczący Komitetu ds. RTV Andrzej
Drawicz przekazał dyrektorom centralnych programów RTV następujące
wytyczne w związku z ósmą rocznicą wprowadzenia stanu wojennego.
Prośba o wzięcie tych wytycznych pod uwagę w przypadku podejmowania na
antenach lokalnych tej problematyki.
Podejmując rozmowy z autorami, którzy przygotują poszczególne pro-
pozycje programowe proszę przekazać następujące moje sugestie:
- należy zachować zasadę równego dystansu w stosunku do ówczesnych dwu
stron konfliktu, tzn. umożliwić przedstawienie racji, które przema-
wiały przeciwko decyzji o stanie wojennym, jak i przesłanek, które to
pociągnięcie w jakiejś mierze usprawiedliwiały.
- w miarę możliwości należy ograniczyć eksponowanie kwestii formalno-
-prawnych związanych ze stanem wojennym, lecz raczej koncentrować
się na aspekcie politycznym i moralnym.
- nie należy szczególnie eksponować kwestii ewentualnego zagrożenia
interwencją radziecką, jako przesłanki do wprowadzenia stanu wojen-
nego: w przypadku podejmowania tej kwestii należy zadbać o to, aby
wyrażnie osadzać problem w ówczesnych realiach (ekipa Breżniewa), tak
aby nie wywoływać wśród telewidzów nastrojów antyradzieckich.
- programy dotyczące rocznicy wprowadzenia stanu wojennego powiny być
pozbawione akcentów rewanżyzmu, nawoływania do odwetu itd., powinny
natomiast stworzyć wśród widzów odczucie zadośćuczynienia i politycz-
nej satysfakcji.
- należy się wystrzegać jakichkolwiek ataków personalnych, a zwłasz-
cza ewentualnych prób dezawuowania osoby Prezydenta PRL.
- w takich ewentualnych programach jak np. prezentujących wspomnienia
byłych internowanych lub w programach pokazujących tłumienie siłą
strajku, należy zachować szczególną rozwagę i umiar, z drugiej jednak
strony należy dać jakiś rodzaj satysfakcji moralnej represjonowanym.
Zastępca dyr.
Sekretariatu Generalnego
Barbara Okoń
Warszawa, 1989-1O-18
----------------------------------------------------------------------
Po kilkumiesięcznym pobycie w USA powróciła do kraju p. Anna
Walentynowicz.
LIST DO PREZYDENTA BUSHA
Szanowny Panie Prezydencie,
Za kilka dni będzie Pan gościł w Białym Domu Lecha Wałęsę. W jego
osobie odda Pan hołd narodowi polskiemu i jego walce o wolność. Jes-
teśmy bardzo wdzięczni Panu i całemu narodowi amerykańskiemu za moral-
ne i finansowe poparcie udzielane naszej walce. Nie mamy wątpliwości,
że jest ono szczere. Jednakże coraz więcej Polaków jest zdania, że
Lech Wałęsa nie reprezentuje już naszych, polskich interesów. Wałęsa
nie jest już tym samym człowiekiem, którym był w 198O roku, a jego
neo-Solidarność nie jest tym samym związkiem, który ja z dumą współ-
tworzyłam. Z listem tym posyłam raport z opisem sytuacji w Polsce.
Proszę go przeczytać przed Pana spotkaniem z Wałęsą lub chociaż dać go
do przeczytania pańskim doradcom. Obawiam się, że wkrótce może Pan
zostać zaskoczony rozwojem wydarzeń w Polsce. Polska potrzebuje wol-
ności a nie kredytów. Kredyty jedynie przedłużą panowanie komunistów
i przedłużą agonię narodu polskiego.
Niech Bóg błogosławi Pana i naród amerykański.
/-/ Anna Walentynowicz
Carmel, 1 listopada 1989
----------------------------------------------------------------------
KONFEDERACJA POLAKÓW W AMERYCE
SKŁAD TYMCZASOWEGO ZARZĄDU GŁÓWNEGO KPWA
JAN CHOWANIEC, lat 58, doktor nauk ekonomicznych, pracownik naukowy,
konsultant.
PAWEŁ CIEŚLUK, lat 60, inżynier konstruktor, przedsiębiorca, sekretarz
Rady Naczelnej Polskiego Stronnictwa Ludowego na Wychodźstwie.
ZBIGNIEW GEDOWSKI, lat 37, przedsiębiorca, były przewodniczący NSZZ
"Solidarność" Region Inowrocław - Kujawy Zachodnie.
WITOLD HATKA, lat 50, przedsiębiorca, członek Komitetu Wykonawczego
Polskiego Stronnictwa Ludowego na Wychodźstwie, były przewodniczący
Krajowego Komitetu Porozumiewawczego "Solidarności" na wsi.
RAFAŁ KRAWCZYK, lat 46, doktor habilitowany nauk ekonomicznych, pra-
cownik naukowy The Heritage Foundation, docent w Katolickim Uniwersy-
tecie Lubelskim, do stanu wojennego sekretarz generalny Polskiego
Towarzystwa Ekonomicznego.
______________________________________________________________________
KOMUNIKAT O UTWORZENIU KONFEDERACJI POLAKÓW W AMERYCE
W dniu 17 września 1989 roku na zebraniu w Waszyngtonie ukonstytu-
ował się komitet założycielski nowej organizacji, którą nazwano
Konfederacja Polaków w Ameryce (KPWA). Przez kilka następnych tygodni
prowadzono prace przygotowawcze i liczne konsultacje z przedstawicie-
lami wszystkich pokoleń Polaków na tym kontynencie. Nowa organizacja
została zarejestrowana 2O października 1989 r. w stolicy Stanów Zjed-
noczonych - Waszyngtonie.
Idea założenia nowej organizacji jest wynikiem narastającego prze-
konania, że przebywający w Ameryce Polacy robią zbyt mało dla Kraju,
który znalazł się w palącej potrzebie i czeka na pomoc. Nasze dotych-
czasowe działania były rozproszone i dlatego mało skuteczne. Uważamy,
że należy podjąć wysiłki na rzecz zmiany tej sytuacji. Stanowczo
trzeba skoordynować działania i znacznie wzmóc nacisk polskiej spo-
łeczności na Kongres i rząd amerykański, niezależnie od naszych poglą-
dów na kierunki rozwoju sytuacji w Polsce i naszych preferencji
politycznych. W sprawie pomocy Polsce powinniśmy się pozbyć tego
rodzaju balastu, albowiem w tym względzie jedność będzie naszą
podstawową silą.
Konfederacja Polaków w Ameryce nie ma ambicji zastępowania jakich-
kolwiek istniejących organizacji, a w szczególności zastępowania
zasłużonego dla Polski i Polaków Kongresu Polonii Amerykańskiej. Uwa-
żamy jednak, że dla realizacji przyjętego celu należy wszystkie środki
i wysiłki skupić w stolicy kraju - Waszyngtonie. Jest to miejsce,
gdzie kształtują się decyzje, mogące mieć decydujący wpływ na losy
Polski. Uważamy, że naszym obowiązkiem jest oprzeć się w pierwszym
rzędzie na najnowszej fali emigracji, na ludziach wykształconych,
energicznych i znających doskonale - z własnego doświadczenia -
uwarunkowania życia Polaków w Kraju. Pragniemy również czerpać
natchnienie z działań i doświadczeń wcześniejszych fal emigracji
z okresu wojny i powojennej. Nie stawiamy żadnych formalnych barier
przed przynależnością Polaków do KPWA. W naszej Deklaracji Programowej
stwierdzamy:
Konfederacja Polaków w Ameryce nie dyskryminuje rodaków z żadnego
tytułu: nie wymaga obywatelstwa kraju zamieszkania, prawa stałego
pobytu, ani ważnego polskiego paszportu. Członkiem i działaczem KPWA
może być każdy, kto poczuwa się do polskości, kto poczuwa się do wię-
zów z krajem rodzinnym, niezależnie od statusu prawnego i języka,
jakim się posługuje na codzień. Uważamy bowiem, że polskość nie jest
kwestią formalnego zapisu, ale sprawą indywidualnego wyboru uczuć
i narodowych emocji.
Jeżeli zatem pod auspicjami Konfederacji Polaków w Ameryce uda się
nam zjednoczyć wysiłki Polaków, dokonywane na rzecz Kraju i Polaków na
kontynencie amerykańskim - będziemy uważali, że istnieją dobre pod-
stawy dla realizacji głównych celów KPWA - ochrony interesów Polaków
w Ameryce i właściwie ukierunkowanej pomocy dla Polski. Realizację
tych celów mogą zabezpieczyć jedynie formy instytucjonalne w postaci
fundacji finansującej pomoc i biura polskiego w Waszyngtonie, skutecz-
nie reprezentującego polską grupę nacisku politycznego. Im więcej
Polaków w Ameryce przystąpi do KPWA, tym lepiej będzie można te cele
realizować. Chodzi o to, abyśmy pewnego dnia nie musieli już zazdroś-
cić innym, często mniejszym, lecz lepiej zorganizowanym grupom
etnicznym i mogli być dumni z tego, że jesteśmy w stanie podwyższyć
status polskiej grupy narodowej w Ameryce i połączyć się w patriotycz-
nym wysiłku dla naszej wspólnej sprawy - Polski, która jest i długo
jeszcze będzie w potrzebie.
Tymczasowy Zarząd Główny KPWA
Przewodniczący Rafał Krawczyk
Wiceprzewodniczący Witold Hatka, Alfred Znamierowski
Sekretarz Jan Chowaniec
Skarbnik Zbigniew Gedowski
______________________________________________________________________
DEKLARACJA PROGRAMOWA
KONFEDERACJI POLAKÓW W AMERYCE
Polacy należą do jednej z najliczniejszych grup etnicznych Ameryki.
Jednakże - z punktu widzenia ich wpływu na politykę rządów zachodniej
hemisfery - są jedną z najmniej wpływowych narodowości. Rośnie ilość
zamożnych i - indywidualnie - wpływowych Amerykanów pochodzenia pol-
skiego, gwałtownie wzrosła - szczególnie po wprowadzeniu w Polsce
stanu wojennego - liczba, przebywającej w Ameryce, inteligencji pol-
skiej młodego i średniego pokolenia. Jak dotąd, nie miało to jednak
większego wpływu na pozycję polskiej grupy narodowej w Ameryce.
Polska, kraj rodzinny tak wielu Amerykanów, jest w okresie histo-
rycznych przemian. Droga do pełnej niepodległości i suwerenności naro-
dowej jest jeszcze daleka, ale kraj znalazł się na jej pracowitym
początku. Naszym obowiązkiem, obowiązkiem wszystkich Polaków mieszka-
jących, czy też tylko pracujących lub przebywających czasowo w Amery-
ce, jest wspomagać proces polskich przemian demokratycznych. Historia
nie wybaczyłaby nam naszej bierności.
Konfederacja Polaków w Ameryce stawia sobie za cel pierwszorzędnej
wagi - zjednoczenie Polaków wobec idei wspomagania przemian w Polsce
i czerpanie dla nich wzorców z amerykańskiej wolnorynkowej gospodarki
i amerykańskiej tradycji demokracji. Nie ma bardziej sprawnej gospo-
darki niż amerykańska, nie ma demokracji oferującej ludziom tak wiele
wolności jak demokracja zaprojektowana przez twórców amerykańskiej
konstytucji. Polska dzisiejsza znajduje się na rozdrożu. My, Polacy
przebywający w Ameryce, mamy jej coś do ofiarowania: posiadamy wiedzę,
której w Polsce jest zbyt mało, wiedzę o społeczeństwie, które potra-
fiło zbudować wiodącą demokrację świata. Tę naszą wiedzę jesteśmy
dłużni Polsce i Polakom.
Zjednoczeni wspólnym celem - my, Polacy, przebywający w Ameryce,
mamy wiele możliwości wpływu na wiedzę członków Kongresu i rządu Sta-
nów Zjednoczonych na temat naszego kraju. Większa wiedza amerykańskich
polityków o tradycji polskiego narodu i potrzebach naszej świeżej
demokracji mogłaby mieć poważny i pozytywny wpływ na politykę rządu
Stanów Zjednoczonych wobec naszego kraju rodzinnego. Nie możemy dopuś-
cić do utracenia przez nas tej szansy. Musimy skoncentrować nasze
działania na przekonywaniu elity politycznej stolicy USA - Waszyngtonu
o konieczności potraktowania Polski jako wzorcowego przypadku odcho-
dzenia kraju obozu radzieckiego od komunizmu w kierunku współczesnego,
cywilizowanego świata. Na to co się dzieje w Polsce patrzy z zaintere-
sowaniem cały świat, a na polskiej drodze demokratycznych przekształ-
ceń wzorować się zapewne będą inne kraje Europy Wschodniej czy też
narody kontynentu rosyjskiego. Podstawowym zadaniem, jakie stawia
przed sobą Konfederacja Polaków w Ameryce, jest realizacja tego właś-
nie celu jako najważniejszego w całym kompleksie prac Konfederacji.
Obrona interesów Polaków w Ameryce.
Polacy w Ameryce nie posiadają jednej, wspólnej organizacji, umoż-
liwiającej jej członkowstwo z samego tylko tytułu poczuwania się do
narodowości polskiej. Konfederacja Polaków w Ameryce nie dyskryminuje
rodaków z żadnego tytułu: nie wymaga obywatelstwa kraju zamieszkania,
prawa stałego pobytu ani ważnego polskiego paszportu. Członkiem
i działaczem KPWA może być każdy, kto poczuwa się do polskości, kto
poczuwa się do więzów z krajem rodzinnym niezależnie od statusu
prawnego w Ameryce i języka, jakim się posługuje na codzień. Uważamy
bowiem, że polskość nie jest kwestią formalnego zapisu, ale sprawą
indywidualnego wyboru uczuć i narodowych emocji. Konfederacja Polaków
w Ameryce tak rozumie przynależność do narodu polskiego i pragnie
realizować interesy takich właśnie Polaków - świadomych swej polskoś-
ci, świadomych swoich związków z Polską i pragnących pomagać jej
mieszkańcom.
Propagowanie i wspieranie amerykańskich
idei wolności i demokracji
Uważamy, że Stany Zjednoczone Ameryki są wzorcowym krajem wolności
i demokracji. Żałujemy, że wspólny, polski i amerykański bohater -
Tadeusz Kościuszko, nie mógł - w obliczu przemożnej siły zaborców -
utrwalić w Polsce ideałów, o które walczył w Amerykańskiej Rewolucji.
Jednym z celów Konfederacji Polaków w Ameryce jest podjęcie niedokoń-
czonego zadania przywódcy niepodległościowego powstania - dzieła
przenoszenia idei wypracowanych przez amerykańskich Ojców Założycieli
do Polski. Jesteśmy zdania, że w obliczu historycznej szansy, przed
jaką stoi nasz kraj, nie jest obojętny kierunek, jaki obierze polska
demokracja. Jest na świecie wiele państw demokratycznych. Każde z nich
dobrało sobie demokratyczną formułę zgodną z własną tradycją i charak-
terem narodowym. My jesteśmy zdania, że polskie umiłowanie wolności
i jej bardzo indywidualny wymiar w polskiej tradycji wolnościowej jest
bliskie amerykańskiemu rozumieniu wolności. Uważamy, że należy położyć
kres tym wszystkim opiniom, które próbują dowodzić, że Polacy nie są
dojrzali do demokracji. Jest to nieprawda, której propagowanie należy
rozumieć jako chęć zatrzymania Polski w ramach Wschodu, w ramach jego
bizantyjsko-rosyjskiej tradycji. Jesteśmy przekonani, że demokracja
amerykańskiego typu - pełna indywidualizmu, ale połączonego z gorącym
patriotyzmem, jest formułą dla Polski najlepszą. Taką demokrację
zamierzamy popierać w Polsce i walkę o taką demokrację proponujemy
Polakom, przebywającym w Ameryce.
Popieranie działalności gospodarczej
i kulturalnej Polaków w Ameryce
Ameryka jest krajem interesów. Polacy adaptują się do jej warunków.
Uważamy to za proces nad wyraz pozytywny. Pragniemy, aby Polacy przy-
bywający do Ameryki byli dumni z pozycji ekonomicznej i kulturalnej
swoich rodaków. Konfederacja Polaków w Ameryce wspiera indywidualne
i grupowe inicjatywy zmierzające do aktywizacji gospodarczej Polaków.
Im więcej będzie polskich przedsiębiorstw prywatnych w Ameryce, im
większa ich produkcja i wyższa jakość wytworów ich pracy, tym lepsza
będzie pozycja narodowości polskiej w Ameryce i tym większe możliwości
Polaków, przebywających w tym kraju, pomagania rodakom w Polsce.
Organizacja gospodarki amerykańskiej nie tylko otwiera przed Pola-
kami możliwości nieograniczonej aktywności gospodarczej. Tworzy także
wzorzec, który jest - w wielu aspektach - wart również naśladowania
w kraju, z którego pochodzimy. Pragniemy, aby każdy Polak odwiedzający
swój kraj rodzinny mógł stać się dobrym ambasadorem amerykańskiej
gospodarki, zasad jej funkcjonowania i - wynikających z tego - jej
ogromnych możliwości. Niech pomoc krajowi nie polega tylko na pomocy
materialnej, ale również na przenoszeniu dobrych wzorców organiza-
cyjnych i etosu pracy. Tędy przecież prowadzi droga do dobrobytu
w Polsce, do opłacalności rzetelnej pracy, do możliwości swobodnego
korzystania z jej owoców.
Oddziaływanie na politykę Stanów Zjednoczonych
wobec Polski i krajów Europy Wschodniej
Pragniemy stałych więzów Polski za Stanami Zjednoczonymi Ameryki.
Dołożymy starań, aby polityka amerykańska względem Polski miała cha-
rakter szczery, uczciwy i wielkoduszny. Nie pretendujemy do roli
"narodu wybranego", wymagać jednak będziemy od rządu amerykańskiego
uznania kluczowej geopolitycznej roli Polski w Europie. Świat przeżył
już dwie wielkie wojny światowe, w których zginęły dziesiątki milionów
ludzi. Obie zaczęły się w Polsce lub w sporze o Polskę.
Dzisiaj Polska znajduje się jeszcze w kleszczach rosyjskich, ale
weszła już na drogę, prowadzącą do pełnej wolności. Wyrażamy głęboką
nadzieję, że dzień niepodległości jest bliski. Niech nam to jednak nie
zaciemnia obrazu i nie osłabia świadomości niebezpieczeństw, z jakimi
ta droga jest związana. Desowietyzacja Europy Wschodniej - to nie
tylko nadzieja na wolność uwięzionych narodów, ale również możliwość
powrotu do wszystkich starych konfliktów. Ważnym celem naszej Konfe-
deracji jest więc utrzymywanie stałego amerykańskiego zaangażowania
w sprawie Europy Środkowo-Wschodniej, jako mocarstwa, zdolnego do
złagodzenia nadchodzących konfliktów i niedopuszczenia do ich zaos-
trzania - niebezpiecznego dla pokoju światowego.
Popieranie dążeń niepodległościowych
Polaków i innych narodów Europy Wschodniej
Każdy naród ma niezbywalne prawo do suwerenności i niepodległego
bytu państwowego. Konfederacja Polaków w Ameryce stawia sobie za cel
popieranie tej zasady nie tylko w stosunku do Polski i Polaków, ale
w stosunku do wszystkich - bez wyjątku - narodów. Polacy posiadają
chlubną tradycję walki o wolność "waszą i naszą". Historia nie uchro-
niła nas jednak przed szowinizmem i nacjonalizmem. Konfederacja Pola-
ków w Ameryce pragnie sięgnąć do najpiękniejszych tradycji narodu
polskiego - do tolerancji i szacunku dla pragnień innych narodów.
Będziemy zatem popierali nie tylko niepodległościowe dążenia Polaków,
ale wszystkich ujarzmionych narodów Europy. Uważamy, że jakiekolwiek
spory terytorialne czy waśnie narodowościowe nie są godne obywatelstwa
współczesnego świata. Między suwerennością różnych, sąsiadujących
z sobą, narodów nie ma i nie powinno być sprzeczności. Jesteśmy zda-
nia, że tego rodzaju zasada powinna być niewzruszoną podstawą naszej
polityki w stosunku do sąsiadujących z Polakami narodowości.
Niesienie wszechstronnej pomocy
Polakom w kraju
W porównaniu z Polakami mieszkającymi i pracującymi w kraju - Pola-
cy przebywający w Ameryce są w szczęśliwej sytuacji. Żyją w zorgani-
zowanym kraju dobrobytu, który nigdy nie zaznał smaku klęski. Jest
zatem naszym obowiązkiem pamiętać o innych doświadczeniach rodaków,
żyjących w Polsce. Po dziesięcioleciach ciężkiej pracy żyć muszą
i pracować w kraju zdewastowanym materialnie i moralnie. Dla wielu
ludzi w Polsce zgasła ostatnia nadzieja. Jest naszym obowiązkiem doko-
nanie wysiłku dla zmiany tej sytuacji. Będziemy nieść pomoc krajowi
każdymi możliwymi sposobami - materialną, moralną i intelektualną.
Będziemy szczególnie nieść pomoc wszystkim tym, u których przetrwała
wiara w możliwość budowy lepszej przyszłości i którzy potrafią rozpo-
cząć budowę nowej Polski. Przyłączamy się do nich ze wsparciem
i przekonaniem, że "sprawa polska" rozgrywa się w Polsce, a nie
za granicą. Łączymy się z nimi we wspólnym przekonaniu, że chociaż
jest tam trudno i źle, to jednak "póki my żyjemy - Polska nie zginęła.
----------------------------------------------------------------------
AMERICANS FOR INDEPENDENT POLAND
- AMERYKANIE NA RZECZ NIEPODLEGŁEJ POLSKI
5 maja 1989 roku stowarzyszenie Americans for Independent Poland
(AFIP) zostało zarejestrowane w stanie New York pod numerem
O6-1267511.
Wobec zaistniałej sytuacji w Polsce, a więc rozbicia przez reżym
opozycji solidarnościowej, a w następstwie tego polskiej emigracji,
było rzeczą oczywistą, że odbije się to również na składzie osobowym
naszej organizacji. Odeszło od nas kilka wartościowych osób i te ubyt-
ki nie zostały jeszcze skompensowane.
Dnia 24 czerwca 1989 roku odbyło się kolejne zebranie Rady AFIP.
Wzięło w nim udział 21 osób, między innymi Anna Walentynowicz
z Polski. Zebranie było poświęcone głównie sprawom organizacyjnym oraz
ustosunkowaniu się stowarzyszenia do wydarzeń w Kraju. Rada zatwier-
dziła ostateczną formę Statutu AFIP. Kopię statutu można otrzymać od
Koordynatora swego obszaru. Rada przyjęła do swego grona czterech
nowych członków: Czesława Jamera (New York), Henryka Szustera (South
Carolina), Stefana Buchholza (Maine) i Andrzeja Sękowskiego (Pennsyl-
vania). Decyzją Rady, Anna Walentynowicz i Wojciech Ziemniński, dla
uznania ich szczególnych zasług dla narodu polskiego, zostali pierw-
szymi Członkami Honorowymi AFIP. W dalszej części zebrania przedys-
kutowano sprawę zwiększenia liczebności stowarzyszenia i znalezienia
środków na uruchomienie własnego pisma.
Rada AFIP uznała, że czerwcowe wybory w Polsce były kolejnym wybie-
giem komuny, obliczonym na załapanie zachodnich kredytów. Przy tej
okazji jednak społeczeństwo mogło wypowiedzieć się i jeszcze raz
w pełni odrzucić znienawidzony system. Niestety, porozumienie "okrąg-
łego stołu" gwarantuje komunistom jeszcze 4 lata rządów. Ci zaś
w międzyczasie mogą wypowiedzieć to porozumienie lub na dobre wchłonąć
kolaborującą z nimi opozycję. Zdaniem Rady AFIP, kredyty mogą być
przyznane tylko pod warunkiem przeprowadzenia prawdziwie wolnych
wyborów, gdy naród polski będzie mógł w pełni decydować o swoim losie
i spożytkowaniu tych kredytów.
Obecny Skład Rady Americans for Independent Poland:
1. Stefan Buchholz (Koordynator Regionu)
2. Andrzej Cisek (Koordynator Projektu)
3. Czesław Jamer (Koordynatow Regionu)
4. Zenon Kruczkowski (Koordynator Wykonawczy)
5. Dariusz Olszewski
6. Andrzej Rozpłochowski
7. Andrzej Sękowski (Koordynatow Regionu)
8. Dariusz Szczepańczyk
9. Henryk Szuster (Koordynator Regionu)
AKCJA AFIP NA RZECZ PISMA "EMISARIUSZ"
Ostatnie lata były pod znakiem wielkich zwycięstw strategicznych
opozycji lewicowej, zwanej też "opozycją konstruktywną". Konstruktyw-
ność tej opozycji polega na tym, że uznała ona tak zwane realia
polityczne i zamiast walczyć z komunistycznym reżymem postanowiła go
zreformować. W tym celu poszła na daleko idącą współpracę z nim.
Opozycja ta głosi, że w ten sposób uniknie się wstrząsów i rozlewu
krwi, a wynikiem końcowym będzie wolna, niepodległa i demokratyczna
Polska. Można byłoby tylko życzyć sukcesu w tym dziele gdyby nie
dotychczasowe praktyki komunistów. Poza tym postępowanie lewicy budzi
poważne podejrzenia, czy rzeczywiście jej o to chodzi. Wystarczy spoj-
rzeć na jej stosunek do opozycji niepodległościowej, którą w sojuszu
z komuną zwalcza wszelkimi możliwymi sposobami. Niestety, lewica zapa-
nowała nad poglądami znacznej części społeczeństwa w Polsce, a szcze-
gólnie na emigracji. Stało się to głównie z powodu opanowania przez
lewicę środków masowego przekazu. Lewica na dobre usadowiła się w Wol-
nej Europie, Głosie Ameryki i dużych pismach na emigracji.
Obecnie sytuacja polityczna w Polsce zmienia się, a nie znajduje to
odzwierciedlenia w dochodzących do nas, za pośrednictwem prasy
polonijnej, przekazach z Kraju. Naród polski coraz wyraźniej widzi, że
polityka lewicy prowadzi w ślepy zaułek. W Kraju lewica traci popar-
cie. Tymczasem dzięki swym międzynarodowym powiązaniom i opanowanym
przez nią polonijnym środkom masowego przekazu, wydaje się, że je
zyskuje. Musimy więc dołożyć starań, aby nie dopuścić do dalszego
zniekształcania obrazu sytuacji w Polsce i pomniejszania aspiracji na-
rodu polskiego. Nie możemy dopuścić do upadku lub przechwytywania
przez lewicę niepodległościowych pism na emigracji.
Zwracam się z apelem do wszystkich członków i sympatyków naszego
stowarzyszenia do finansowego wsparcia pisma "Emisariusz". Wsparcie to
można dać poprzez subskrypcję, bądź jeśli kogoś stać, przez kupienie
pewnej ilości akcji wydawnictwa.
Wszyscy mówiący po polsku członkowie AFIP otrzymają jeden okazowy
numer "Emisariusza" w celu zapoznania się z tym pismem. W swojej
decyzji odnośnie prenumeraty czy wsparcia proszę wziąć pod uwagę ważną
okoliczność: pismo to stanowić będzie forum do wypowiedzi dla naszej
organizacji. Próbowaliśmy osiągnąć to w innych pismach i, niestety,
nie udało się. W decydujących momentach byliśmy cenzurowani lub zwy-
czajnie nasze wypowiedzi nie ukazywały się. Ta akcja wycinania nas
wzmogła się szczególnie w ostatnich miesiącach. W rezultacie zostaliś-
my bez możliwości publicznego wypowiadania swoich opinii. Współwłas-
ność "Emisariusza" i duża pula czytelników z AFIP radykalnie zmieni
ten stan rzeczy.
Proszę wziąć pod uwagę także fakt, że "Emisariusz", mimo młodego
wieku, ma już ustaloną opinię w Kraju i na emigracji, że z każdym
numerem jest lepszy oraz, że wydają go ludzie pełni poświęcenia dla
sprawy niepodległości Polski.
17-IX-1989 /-/ Andrzej Cisek
______________________________________________________________________
FORUM DLA NIEPODLEGŁEJ OJCZYZNY
Polak nie powinien godzić się z sytuacją, że nad Wisłą, mimo czter-
dziestopięcioletniego terroru, okupacji wojsk rosyjskich, niezliczo-
nych ofiar, Naród Polski przetrwał i skutecznie walczy pod sztandarem
idei "Solidarności" z totalitaryzmem komunistycznym, a Emigracja,
zarówno ta powojenna, w większości doświadczona golgotą "nieludzkiej
ziemi" i zdradą jałtańską, jak również posolidarnościowa, po dozna-
niach nocy grudniowej, pozwala się neutralizować przez ośrodki propa-
gandy reżimu PRL.
Komuniści świadomi, że decydującym źródłem przetrwania systemu może
okazać się pomoc zachodnich kapitałów, przez tzw. placówki dyploma-
tyczne dysponujące nieograniczonymi środkami finansowymi, zawodowymi
rewolucjonistami i kolaborantami, wpływają na decyzje, które pozornie
są uchwalane w imieniu i dla dobra Narodów Ujarzmionych, a praktycznie
zapewniają nienaruszalność reżimu.
Świadomi powyższych faktów proponujemy w oparciu o Wydawnictwo
"Emisariusz" zawiązanie federacji organizacji i osób, których osta-
tecznym celem politycznego działania jest WOLNA I NIEPODLEGŁA RZECZ-
POSPOLITA POLSKA.
Różnice programowe, właśnie, niechęci personalne, nie powinny sta-
nowić przeszkody w działaniu na rzecz odzyskania niepodległości.
Uczestnictwo w pracach FORUM ma dać satysfakcję ze służenia umęczo-
nemu Narodowi Polskiemu, budzić potrzebę wspólnego działania dla dobra
Ojczyzny, tworzyć społeczno-moralny kodeks postępowania Emigranta,
a przeciwdziałać zjawisku wybujałych ambicji przywódczych, traktowaniu
swojej działalności politycznej jako odskoczni do kariery osobistej,
oraz brakowi samokrytycyzmu.
Członkowie FORUM wybiorą spośród osób o największym autorytecie
społecznym i politycznym grupę reprezentującą działalność FORUM wobec
Polonii, polityków amerykańskich i Kraju.
Zasada przynależności do FORUM jest dobrowolne zgłoszenie udziału
w jego pracach, uznanie legalizmu Rządu R.P. na Uchodźstwie i aktywne
uczestnictwo w akcjach FORUM, jeżeli sposób przeprowadzania i celowość
akcji nie są sprzeczne z przekonaniami religijnymi i przynależnością
narodową. Członkowie FORUM mogą zachować anonimowość.
Aby prowadzić skuteczną działalność polityczną, niezbędne są środki
finansowe i dlatego proponujemy, aby Wydawnictwo "Emisariusz" stano-
wiło bazę materialną dla FORUM.
Uczestnicy FORUM uzyskują prawo nabycia współwłasności Wydawnictwa
"Emisariusz" na zasadzie dobrowolnego wkładu początkowego, który ma
stanowić gwarancję dodatkowego zysku na fundusz FORUM. Traktując sumę
wkładów, które przyjmujemy do końca listopada 1989 r. jako 1OO %,
współwłaściciele uzyskują procentowy udział w zyskach Wydawnictwa
w zależności od wysokości wkładu początkowego. Czysty zysk Wydawnictwa
"Emisariusz" bedzie dzielony wśród akcjonariuszy według zasady: 5O %
dla współwłaścicieli, a 5O %5 na działalność FORUM (m.in. dotacje dla
organizacji niepodległościowych w Kraju, organizowanie pobytów działa-
czy niepodległościowych z Kraju w Ameryce, demonstracji, protes-
tów...).
Niniejszy tekst należy traktować jako projekt sporządzony na wnio-
sek osób i organizacji, które po wstępnych rozmowach zgłosiły akces
uczestnictwa w FORUM. >>>
Liczymy na sugestie i uzupełnienia ze strony sygnatariuszy FORUM.
Wszystkich zainteresowanych ideą FORUM prosimy o kontakt z redakcją
Wydawnictwa "Emisariusz" pisemnie:
"EMISARIUSZ"
P.O. Box 175O7
Denver, Colorado 8O217
lub telefonicznie:
(3O3) 322-8672
NIE MOŻE BYĆ SPRAWIEDLIWEJ EUROPY BEZ NIEPODLEGŁEJ POLSKI.
Jan Paweł II
Za Wydawnictwo "Emisariusz":
Dariusz Olszewski
Denver, Sierpień 1989
----------------------------------------------------------------------
DO PRACOWNIKÓW STOCZNI, PORTÓW I KOLEI !
DO MIESZKAŃCÓW TRÓJMIASTA !
Minęło ponad 5 lat od podjęcia przez władze stanu wojennego decyzji
o budowie elektrowni jądrowej w Żarnowcu. Zagraża to naszemu życiu
i zdrowiu. Bezpieczną budowę elektrowni jądrowej w Żarnowcu wyklucza
jej lokalizacja nad uskokiem tektonicznym, pod którym znajdują się
złoża metanu i sąsiedztwo tamy i zbiornika czynnej elektrowni wodnej,
których uszkodzenie spowodować może nieobliczalną w skutkach awarię.
Strefą zagrożenia elektrowni jądrowej stanie się 3OO miejscowości
regionu gdańskiego - w tym 74O-tysięczna aglomeracja gdańska. Najbliż-
sze miasta to Reda (15 km od elektrowni jądrowej), Wejherowo (22 km od
e.j.) i Gdynia (3O km od e.j.). Budowa ta jest sprzeczna z polskim
i międzynarodowym prawem atomowym. W latach 1983-89 uzyskano w Żar-
nowcu 4O % zaawansowania robót kosztem zaangażowania 1O tys. ludzi.
Dotychczasowe nakłady i zużycie materiałów są nieznane. Budowa trwa,
mimo kryzysu, zmiany ekipy rządzącej i negatywnej opinii Banku Świato-
wego. Protesty społeczne (kilkadziesiąt tysięcy podpisów, oświadczenia
organizacji społecznych i środowisk naukowych) nie doczekały się
poważnego potraktowania.
W sierpniu 1987 r. do społeczeństwa przyłączył się Lech Wałęsa.
W trakcie rozmów "okrągłego stołu", przed czerwcowymi wyborami strona
"opozycyjno-solidarnościowa" opowiedziała się jednoznacznie za przer-
waniem budowy Żarnowca.
W październiku br. zapewniono środki (12O mln ) na zakup aparatury
kontrolno-pomiarowej. Zainteresowane tym jest polskie lobby atomowe
i francuski przemysł atomowy poszukujący rynków zbytu po rezygnacji
Francji z dalszego rozwoju energetyki jądrowej.
Elektrownia jądrowa w Żarnowcu budowana jest z kredytów, które spła-
cimy my i nasze dzieci.
16 listopada w gdyńskiej bazie kontenerowej znalazła się obudowa
reaktora (koszt kupna i transportu - ok. O.8 mld zł). Społeczeństwu
obiecuje się... dalsze rozmowy i przeprowadzone w nieokreślonym czasie
referendum. Uczestniczący w posiedzeniu Komitetu Ekonomicznego Rady
Ministrów w dniu 3 XI poseł J. Merkel, reprezentujący ziemię gdańską,
opowiedział się za kontynuacją budowy. L. Wałęsa na kolejnych konfe-
rencjach prasowych zapewnia o pełnym bezpieczeństwie.
Komisja Zakładowa NSZZ "Solidarność" i załoga bazy kontenerowej kon-
tynuuje blokadę uzależniając jej przerwanie od stanowiska regionalnych
władz "Solidarności". Niezależnie od wyniku jakichkolwiek rozmów
poradzimy sobie sami.
Wzywamy:
- społeczeństwo Trójmiasta do czynnego udziału we wszystkich akcjach
protestacyjnych zmierzających do wstrzymania budowy elektrowni ją-
drowej w Żarnowcu,
- pracowników gdańskich i gdyńskich zakładów pracy do trwałej blokady
transportu i uniemożliwienia instalowania urządzeń elektrowni.
17 listopada 1989 r. Społeczny Komitet Ochrony Środowiska
NSZZ "Solidarność"
Za "Solidarność Walczącą" Oddział Trójmiasto
Roman Zwiercan, Amdrzej Więczar
----------------------------------
W Terminalu Kontenerowym w Gdyni trwa pikieta będąca próbą zabloko-
wania przewozu do Żarnowca części reaktora atomowego. Poniżej przyta-
czamy apel o czynne włączenie się w akcję przeciwko budowie
elektrowni. Przy obojętności społeczeństwa elektrownia niewątpliwie
powstanie, zwłaszcza, że zaangażowały się w jej budowę plajtujące
firmy zachodnie.
----------------------------------------------------------------------
"Vatra" - Grupa na Rzecz 15 listopada 1989 r.
Porozumienia i Współdziałania
Narodów Europy Środkowej
OŚWIADCZENIE
Dołączamy się do protestu przeciwko budowie elektrowni jądrowej
w Żarnowcu, ponieważ chcemy być, chcemy być sobą. Chcemy zachować swo-
ją tożsamość - jako ludzie, jako Polacy, jako mieszkańcy tej ziemi
- chcemy przetrwać.
Wszystkiemu temu zagraża rozwój energetyki jądrowej - szczególnie,
kiedy budowę rozpoczyna się w socjaliźmie, którego gospodarka jest tak
niewydolna, że nie jest w stanie zapewnić odpowiedniej niezawodności
zabezpieczeń. Ryzyko jest zbyt duże.
Wielkie nakłady inwestycyjne, które byłyby jeszcze potrzebne, żeby
dokończyć budowę, są obecnie ponad siły naszego społeczeństwa. Taka
inwestycja w kraju znajdującym się na krawędzi katastrofy ekologicznej
i ekonomicznej JEST SPRZECZNA ZE ZDROWYM ROZSĄDKIEM.
Elektrownia w Żarnowcu jest "pomysłem" totalitarnego państwa, które
odbiera obywatelom wszystko - nawet tożsamość. Jest to przykład anty-
społecznej "techniki" w której ludzi - całe narody i kraje - obrabia
się jak przedmioty.
Dziś kiedy rozpoczęliśmy w naszym kraju budować demokrację, nie
możemy kontynuować budowy tego narzędzia zniewolenia, które miało
zniewalać społeczeństwo ciągłym strachem przed katastrofalną awarią.
Aby ocalić naszą tożsamość - jeszcze tożsamość jako osób i naszą
tożsamość jako narodu - musimyy bronić naszego kraju. Cząstką tej
walki jest walka przeciwko elektrowni w Żarnowcu. Nie jest to sprawa
tylko polska - to sprawa całej Środkowej Europy i Europy bo ekologię
można traktować jedynie jako problem globalny. Tym bardziej traktujemy
to jako sprawę istotną, gdyż chcemy - my, Grupa "Vatra" bronić tożsa-
mości i suwerenności Europy Środkowej na płaszczyźnie kulturalnej,
politycznej i ekonomicznej.
Adres do kontaktów:
Maciej Tuora
ul. Chałubińskiego 25
34-5OO Zakopane
----------------------------------------------------------------------
Antoni Furtak
SPRAWA ŻARNOWCA ZNÓW AKTUALNA
(list otwarty)
O konieczności rozwoju atomistyki zadecydowały trzy przesłanki:
1) Konieczność utrzymania obecnej struktury przemysłu, szczególnie
utrzymanie przemysłu ciężkiego,
2) Podobne tempo rozwoju demograficznego jak w latach 196O-7O,
3) Utrzymanie wzrostu dochodu narodowego równego 4 % rocznie.
Po 1O latach okazało się, że założenia powyższe są nieprawdziwe, gdyż:
1. Utrzymanie obecnej struktury przemysłu jest niemożliwe. Jest bez-
względną koniecznością jego restrukturyzacja, a więc zmniejszenie
jego materiało- i energochłonności. W niektórych gałęziach przemysłu
z powodu ponad 8O-procentowej dekapitalizacji bezwzględnie konieczna
jest jego odbudowa.
2. Wzrost demograficzny kraju jest znacznie mniejszy.
3. Po 1O latach można stwierdzić, że zakładanywzrost dochodu narodowe-
go okazał się nierealny. Nadal nieosiągnięto dochodu z roku 1978.
Poza tym trzeba podkreślić, że przyjęcie planu rozwoju energetyki ją-
drowej do 2O1O roku spowoduje:
1. Niezabezpieczenie, przy obecnej strukturze przemysłu zapotrzebowa-
nia na energię. Wg tzw. wariantu dolnego planów rządowych
zapotrzebowanie to musi wzrosnąć o ok. 3O %. Wybudowane w tym okresie
elektrownie atomowe moga dać maksimum 7 % energii. Zdziwienie musi bu-
dzić fakt, że plan ten, przedstawiony Sejmowi w 1988 r. nie wypowie-
dział się w ogóle na temat kosztów jego realizacji ani nie podawał
możliwości alternatywnych.
2. Z całą mocą wymaga podkreślenia fakt, że w produkcji energii elek-
trycznej na głowę mieszkańca przewyższamy takie kraje jak Węgry,
Hiszpanię czy Portugalię. Nikt nie słyszał o kryzysie energetycznym
w tych krajach. Poza tym w 1979 r. wydobywaliśmy ponad 1O miliardów
m sześc. gazu ziemnego. W 1988 r. tylko 5 mld m sześc. Innymi słowy
straciliśmy równowartość energii z 5 elektrowni jądrowych typu Żarnow-
ca. I tak zapowiadany kryzys nie nastąpił.
3. Budowa elektrowni jądrowych nie spowoduje poprawy środowiska,
a wręcz przeciwnie - jego pogorszenie. Nie nastąpi bowiem w wymie-
nionym okresie zamknięcie ŻADNEJ z istniejących elektrowni, zabraknie
natomiast pieniędzy na ich modernizację. Już w tej chwili z powodu
"braku pieniędzy" nie wykonano planu oszczędności w energetyce.
4. Nastąpi wzrost zadłużenia do 78 mld. dolarów. Musimy bowiem zakupić
całe urządzenia poza granicami kraju. >>>
5. Dochód narodowy ulegnie obniżeniu.
Poza tym wymaga podkreślenia fakt, że:
1. Czas amortyzacji elektrowni jądrowych wynosi ok. 3O lat, a np.
wodnych 5 lat. W dobie ciężkiego kryzysu ekonomicznego nie wydaje
się celowe zamrażanie kapitału na tak długi okres.
2. Koszt uzyskania 1 kWh z elektrowni jądrowej jest wyższy aniżeli
z elektrowni konwencjonalnej około trzykrotnie.
3. Budowa elektrowni jądrowych uniemożliwia, z powodów konomicznych
budowę instalacji odpyłowych, które produkują ok. 9O % energii.
4. Brak odpowiedniej jakości materiałów konstrukcyjnych uniemożliwia
budowę zbiorników retencyjnych wodnych, ze względów ekonomicznych
i materiałowych, co pogłębia deficyt wody w kraju (co powoduje m.in.
spadek plonów).
5. Do chwili obecnej nie rozwiązano na ŚWIECIE sprawy odpadów radioak-
tywnych. Koszt przechowywania odpadów nie jest uwzględniony w kosz-
tach budowy elektrowni. Brak międzynarodowych umów (z ZSRR) w sprawie
usuwania wypalonego paliwa.
6. Nieprzygotowanie techniczne i technologiczne kraju do budowy takich
obiektów.
7. Typ reaktora i data jego konstrukcji nie gwarantują bezpiecznej
pracy.
8. Wybór miejsca pod budowę pierwszej elektrowni jądrowej w Żarnowcu
wskazuje, że odpowiednie komisje lekceważą przepisy dotyczące loka-
lizacji tego typu budowli. Żarnowiec usytuowano bowiem dokładnie na
uskoku tektonicznym, aktywnym w okresie ostatnich 7O lat. Ekspertyza
geologiczna (1988) postuluje wstrzymanie budowy elektrowni jądrowej do
czasu wyjaśnienia sprawy metanu obecnego w podłożu. W przypadku po-
twierdzenia dotychczasowych badań uniemożliwi to budowę jakiegokolwiek
zakładu przemysłowego w tym miejscu.
9. Spowoduje dalsze uzależnienie kraju od dostawcy rudy uranu. Świato-
we zapasy uranu szacowane są na 15-25 lat.
PS. W zakładanych planach do 1992 roku nadal 35 % środków przeznaczo-
nych na inwestycje lokuje się w przemysł energetyczno-paliwowy.
Dowodem dobrej woli wyprowadzenia kraju z kryzysu Rządu Premiera Mazo-
wieckiego będzie jak najszybsza zmiana tej proporcji na rzecz rolnic-
twa. Wymaga podkreślenia fakt, że bez przesunięcia środków na rzecz
rolnictwa samo wyżywienie narodu będzie bardzo utrudnione. Niestety,
ostatnia wizyta byłego premiera Francji osłabia te nadzieje. Giscard
d'Estaigne jest bowiem żywotnie zainteresowany w sprzedaży Polsce
urządzeń energetyki jądrowej na zasadach udzielenia 5-7 miliardów do-
larów kredytu. Spowoduje to dalszą emisję pustego pieniądza i dalszy
wzrost cen artykułów żywnościowych, a więc dalszą inflację. Jednocześ-
nie ulegnie dalszemu zahamowaniu budownictwo mieszkaniowe z powodu
przesunięcia mocy i środków na budowę elektrowni jądrowych.
/-/ Antoni Furtak - poseł,
członek prezydium OKP
KOMENTARZ DO LISTU:
Giscard d'Estaigne ma duże udziały w przemyśle atomowym we Francji,
który od 1976 roku nie ma w ogóle zbytu na swoją produkcję. Od czasu
objęcia rządów przez Mitteranda Francja zmniejsza udział energetyki
jądrowej w produkcji energii (za drogo). G. d'Estaigne jest zaintere-
sowany osobiście w udzieleniu pożyczki na budowę Żarnowca. Z racji
udziału i dużych wpływów w Parlamencie Europejskim jest jednym z dys-
ponentów pomocy żywnościowej dla Polski. Kilka tygodni temu spotkał
się z L. Wałęsą i po tym spotkaniu Wałęsa wypowiedział się pozytywnie
na temat "bezpiecznego" Żarnowca. Pożyczkę na budowę Żarnowca zaofia-
rowała też firma Siemens z RFN. W zamian za to Żarnowiec po wybudowa-
niu będzie przez ok. 1O lat (takie są dane szacunkowe) sprzedawał
energię po cenie 5 fenigów za 1kWh. Aktualna cena energii w RFN wynosi
7 fenigów/1 kWh. Umowa z Siemensem jest już prawdopodobnie zawarta.
V-ce marszałek Sejmu Olga Krzyżanowska blokowała w Sejmie interpelację
A. Furtaka. Jej mąż jest szefem instytutu, który dostał zlecenie na
opracowanie automatyki do Żarnowca.
Redakcja "SW" Trójmiasto
----------------------------------------------------------------------
Wałbrzych, 1989.11.2O
Komisja Zakładowa NSZZ "Solidarność
przy Krajowej PKS w Wałbrzychu
ul. Długa 5,
58-3O9 Wałbrzych
tel. 774-61-63 w. 19
Pan Jacek Merkel
poseł ziemi gdańskiej
Jesteśmy głęboko zaniepokojeni dostawą do Gdyni reaktorów sowiec-
kich przeznaczonych na budowę kolejnego "pomnika" w Żarnowcu.
Protestujemy przeciwko tej budowie, która uczyni naszą Ojczyznę
strefą śmierci.
Prosimy Pana o natychmiastową interwencję w imieniu mieszkańców
ziemi wałbrzyskiej, którzy już żyją w stanie ekologicznego zagrożenia.
Jesteśmy przekonani, że dotrzyma Pan obietnic deklarowanych podczas
kampanii wyborczej.
My ze swej strony jesteśmy gotowi pomóc w budowie kolejnego
śmierciobyla u producenta i dostawcy reaktora.
ZA KZ Krajowej PKS
Województwa Wałbrzyskiego
Aleksander Nakrewicz
Otrzymują :
- KKW
- TZR Gdańsk
- senator Bojarski
- RKW Wałbrzych
- "Niezależne Słowo"
----------------------------------------------------------------------
OŚWIADCZENIE FORUM OBYWATELSKIEGO
W czasie spotkania Praskiego Klubu Demokratycznego, 19 listopada
br., powołano Forum Obywatelskie, pełniące funkcje rzecznika tej
części czechosłowackiej opinii publicznej, która jest coraz bardziej
krytycznie nastawiona wobec polityki obecnego kierownictwa komunis-
tycznego, i która w ostatnich dniach została głęboko wstrząśnięta
brutalną masakrą spokojnie demonstrujących studentów.
Forum Obywatelskie jest przygotowane do podjęcia natychmiastowych
rokowań z rządem dotyczących krytycznej sytuacji w CSRS. Ma również
zamiar formułować żądania opinii publicznej i pertraktować na temat
sposobu ich rozwiązania. Rozmowy te miałyby stać się początkiem ogól-
nospołecznej dyskusji na temat przyszłości Czechosłowacji. Podstawą do
rozmów są według działaczy Forum następujące dezyderaty:
1. Natychmiastowe ustąpienie tych członków KPCz, którzy są związani
z "prośbą o bratnią pomoc" wobec rządów państw Układu Warszawskiego
w 1968 roku. Ci sami ludzie są odpowiedzialni za wieloletnią dewas-
tację wszystkich dziedzin życia społecznego w Czechosłowacji.
2. Ustąpienie I sekretarza KC KPCz oraz Federalnego Ministra Spraw
Wewnętrznych - bezpośrednio odpowiedzialnych za wszystkie interwen-
cje przeprowadzone przez milicję w ostatnich dniach, przeciwko
spokojnie demonstrującym obywatelom.
3. Powołanie komisji, która ustali winnych powyższych interwencji
i zaproponuje sposób ich ukarania. (W pracach tej komisji muszą
uczestniczyć przedstawiciele Forum Obywatelskiego).
4. Zwolnienie wszystkich więźniów sumienia, łącznie z zatrzymanymi
podczas ostatnich manifestacji.
Forum wyraża przekonanie, że jego powstanie i prace są zgodne
z wolą 4O tys. dotychczasowych sygnatariuszy petycji "Kilka Zdań"
oraz, że jest ono otwarte dla wszystkich, którym zależy na znalezieniu
pokojowej i szybkiej drogi do demokracji, a tym samym do pomyślnego
rozwoju gospodarczego.
Forum Obywatelskie całym swoim autorytetem popiera ideę strajku
generalnego w dniu 27.XI br od godz 12 do 14, do którego wezwali
studenci prascy i traktuje go jako wyraz poparcia żądań, które mają
być przedmiotem pertraktacji z kierownictwem państwowym. Ostatnim
żądaniem, wysuwanym przez Forum jest opublikowanie powyższego doku-
mentu w środkach masowego przekazu.
Żądania i propozycje w imieniu Forum podpisali: Rudolf Batték, Petr
Czepek, Vaclav Havel, Milan Fruszka, prof dr. Milan Jelinek, Milan
Knieszko, Ludomir Kopacki, J. Krzyżan, ks. Vaclav Maly, Jana Petrowa,
Venek Silhan, Ondrej Trojan, Sasza Vondra, Michał Kocab.
Praga, 19 listopada 1989 r.
----------------------------------------------------------------------
OŚWIADCZENIE STUDENTÓW PRASKICH SZKÓŁ WYŻSZYCH
Pod wpływem wydarzeń z piątku 17 listopada br., kiedy w centrum
Pragi ponownie stłumiono pokojową demonstrację studentów, nie widzimy
innej możliwości wyrażenia swej dezaprobaty i przerażenia w związku
z aktualną sytuacją polityczną w naszym kraju, i dlatego przystępujemy
do tygodniowego strajku z następującymi żądaniami:
1. Żądamy powołania niezależnej komisji śledczej Zgromadzenia Federal-
nego z udziałem przedstawicieli komitetów strajkowych i przestawi-
cieli pozostałych inicjatyw obywatelskich.
2. Żądamy natychmiastowego ukarania osób odpowiedzialnych za masakrę
w Pradze oraz jej bezpośrednich wykonawców.
3. Żądamy podania do wiadomości publicznej ich nazwisk i funkcji.
Żądamy również podania prawdziwej wersji zdarzeń przez naocznych
świadków i opublikowania materiału filmowego, oraz podania informacji
o stanie zdrowia poszkodowanych. >>>
4. Wzywamy pracowników wszystkich środków masowego przekazu, aby nie
uczestniczyli w propagowaniu fałszywych informacji o aktualnej
sytuacji w Czechosłowacji.
5. Żadamy natychmiastowego zwolnienia wszystkich więźniów politycznych
i zaprzestania poszukiwania wszystkich niesprawiedliwie prześlado-
wanych.
6. Żądamy rozpoczęcia efektywnego dialogu ze wszystkimi przedstawi-
cielami społeczeństwa bez wyjątku.
7. Żądamy legalizacji "Lidovych Novin" i wszystkich pism niezależnych.
8. Żądamy, aby zagwarantowane w Konstytucji prawo do zrzeszania się
nie było uniemożliwiane przez przepisy wykonawcze. Przepisy te
należy zlikwidować.
9. Żądamy opublikowania tego oświadczenia i prawdziwego informowania
opinii publicznej o przebiegu strajku studentów. Żądamy też, aby
nasze oświadczenie zostało przedyskutowane w bezpośrednim programie
czechosłowackiej telewizji z udziałem przedstawicieli komitetów straj-
kowych szkół wyższych.
1O. Zwracamy się do pedagogów wszystkich szkół i do pozostałych
obywateli z prośbą o udzielenie maksymalnego poparcia.
11. Wzywamy wszystkich, którym sytuacja w naszym kraju nie jest
obojętna, aby wyrazili swoją wolę strajkiem generalnym w ponie-
działek 27 listopada br. w godz 12-14.
Praga, 2O listopada 1989 r.
----------------------------------------------------------------------
DONOS
Do Wielce Szanownego II Zjazdu NSZZ "Solidarność"
Najuprzejmiej donoszę, że Szanowny Zjazd powinien jak najszybciej
wprowadzić do Statutu naszej Organizacji przewodnią rolę Lecha Wałęsy.
Swój wniosek argumentuję tym, że teraz są realia, i pewnie jeszcze
długo będą. A jak będą realia, to różni radykałowie mogą poważnie po-
traktować to co Szanowny Zjazd uchwali i będą mieć demagogiczne
argumenty.
Tak jak to już raz po stole okrągłym było, kiedy ci demagodzy
chcieli żeby trzymać się ustaleń Waszego Wielce Szanownego Poprzednika
I Zjazdu. A wtedy Zjazd zrobił niedopatrzenie nie uchwalając przewod-
niej roli Lecha i w ten sposób wystawiając go na żer.
Ja ze swojej strony i moich kolegów z pracy deklaruję, że my zrobi-
my wszystko, żeby tacy radykałowie się na II Zjazd nie przekradli. Ale
z początku to czasami nie wiadomo, czy taki jeden z drugim to radykał
czy nie. I dlatego my też mamy problemy. Uważamy, że kol. Lech ma
duży instynkt którym dobrze czuje te realia. A gdyby on sobie wybrał
jakichś doradców to trzeba ich potem umieścić w Aneksie, żeby mogli
już spokojnie doradzać i też nie być wystawionymi na żer.
Ze związkowym pozdrowieniem
Z. Niezależniak
/"Solidarność Walcząca - Trójmiasto", nr 56/
----------------------------------------------------------------------
Wrocław 23.1O.89 r.
Niezależne Zrzeszenie Studentów
Akademia Rolnicza
5O-375 Wrocław ul. C.Norwida 25
Regionalna Komisja Wykonawcza
NSZZ "S" Regionu Dolny Śląsk
Jedną z przesłanek, motywacji powstania NZS-u było dążenie do
urzeczywistnienia podstawowych praw konstytucyjnych jak wolność słowa,
prasy. Przez cały okres swojej 8-letniej działalności NZS wydawał
własne, niezależne pisma, a także starał się promować prasę niezależną
wydawaną przez inne organizacje.
Dlatego też nasze szczególne zaniepokojenie wywołał incydent, który
miał miejsce na zebraniu Wojewódzkich Komisji Wyborczych z przewodni-
czącymi Komisji Zakładowych NSZZ "S" w dniu 18.1O.89 r.
Na polecenie rzecznika prasowego RKW p. Ludwika Turko, zastępca
przewodniczącego RKW p.Bogdan Karauda nakazał studentom, prowadzącym
stolik z prasą, usunięcie dwóch tytułów: pisma SW "Solidarność Walczą-
ca" oraz broszury Krzysztofa Wyszkowskiego "Spod stołu". Dopilnowanie
wykonania polecenia p.Karauda zlecił jednemu z porządkowych oraz
zagroził usunięciem naszych kolporterów w wypadku nie dostosowania się
do zaleceń.
Jest to niewątpliwie ograniczenie wolności prasy poprzez działanie
typu policyjnego.
Do wiadomości:
Komisja Zakładowa NSZZ "S" UWr
Komisja Uczelniana NSZZ "S" AR
Redakcja "Komunikatów" AR
Redakcja "Komunikatów" UWr
Redakcja "Regionu"
Redakcja "Solidarności Walczącej"
Za Komisję Uczelnianą NZS AR
Bogdan Rapała
----------------------------------------------------------------------
OŚWIADCZENIE
Ruch Młodzieży Niezależnej w Wałbrzychu oświadcza, że w związku
z zaistniałą sytuacją jesteśmy zmuszeni zerwać wszelkie kontakty z RKW
"Solidarność" Wałbrzych. Spowodowane to zostało próbami wywierania
nacisku na Ruch przez Pana Senatora Tarnowskiego i Wiceprzewodni-
czącego RKWW Pana Langera. Zostało nam jasno powiedziane, że jeżeli
będziemy reprezentowali inną linię polityczną niż RKW, to w/w nie
zamierzają tolerować u siebie RMN Wałbrzych jako gniazda SB.
Jednocześnie informujemy, że nie zamierzamy zrezygnować ze współpracy
z innymi oeganizacjami niezależnymi. Jesteśmy również gotowi do współ-
pracy z nowowybranym Kierownictwem RKW, jeżeli będzie ono tolerowało
nasze poglądy i działania.
Wałbrzych, 1989.1O.4
Za Komitet Wykonawczy
Ruchu Młodzieży Niezależnej
w Wałbrzychu
Dariusz Gustab
----------------------------------------------------------------------
LIST OTWARTY
do Pana Tadeusza Mazowieckiego
Premiera Rządu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej
Zapewne obaj będziemy zgodni, że Polska znalazła się w wyjątkowo
sprzyjającym momencie, pozwalającym Polakom na zrealizowanie pragnień
wolnościowych. System niewoli komunistycznej chwieje się i rozpada.
Polacy mają szansę odzyskania niepodległości. Powinniśmy tę szansę
mądrze wykorzystać.
System niewoli komunistycznej, której jednym z tworów jest państwo
noszące miano PRL - spowodował wykoślawienie polskiej myśli politycz-
nej. Od dnia haniebnej zmowy jałtańskiej do dziś coraz to nowe zastępy
zwolenników "realizmu", rozumianego jako postawa pokory wobec Rosji,
usiłują nas przekonać, że nie powinniśmy żądać zbyt wiele.
Czy wie Pan, iż przyjmując urząd premiera z rąk gen. Jaruzelskiego,
odpowiedzialnego za zbrodnie stanu wojennego, w istocie rzeczy pomaga
Pan komunistom przetrwać okres zagrożenia ? Czy uświadamia Pan sobie,
że daje im Pan szansę odbudowy totalitaryzmu w Polsce ? Że jest Pan im
potrzebny teraz i oni zadecydują, na jak długo ?
Niektórzy z moich znajomych przekonują mnie, że jest Pan człowie-
kiem uczciwym. Czy w swoim sumieniu jest Pan pewien słuszności swojej
postawy ?
Opozycja, a i Pan również, od lat domagała się uspołecznienia Radia
i Telewizji. Ustami Jerzego Urbana, komuniści odpowiadali, iż jest to
własność rządu. Został Pan premierem i natychmiast oświadczył, że TV
i Radio są w gestii rządu PRL. Co wpłynęło na zmianę Pańskiego
stanowiska ?
Wzywa Pan społeczeństwo do ofiarności dla ratowania struktur
państwa, które od lat nas ograbia i doprowadziło Polskę do ruiny.
Z niesmakiem oglądałem w TV, jak przyjmował Pan pieniądze od ubogich
staruszek, które oddały Panu ostatnie grosze ufając, iż w ten sposób
pomagają Ojczyźnie. Nadużył Pan zaufania tych biednych kobiet. Pański
rząd szuka pieniędzy dla ratowania PRL w pustych kieszeniach Polaków.
Czym można wytłumaczyć fakt, iż Pańska rada ministrów jest rzecznikiem
powiększania deficytu budżetowego ? To samo robił premier Rakowski !
Na ministra finansów powołał Pan Pana Leszka Balcerowicza. Jaką
mamy gwarancję, że poglądy byłego pracownika Instytutu Podstawowych
Problemów Marksizmu-Leninizmu, pozostają bez wpływu na jego obecną
postawę ? Pan Balcerowicz zapowiedział program gospodarczy rządu -
jako wicepremier miał do tego prawo. Na posiedzeniu rady ministrów
okazało się, że propozycja Pana Balcerowicza nie jest żadnym progra-
mem. Mimo to przeprowadzono oszukańczą konferencję prasową, ukryto
przed społeczeństwem ten skandaliczny fakt. Pan Balcerowicz nie
poniósł żadnej odpowiedzialności za swe nieodpowiedzialne zachowanie.
Nie uważał za celowe podać się do dymisji, a Pan go nie odwołał.
Pan Jacek Kuroń, jeden z Pańskich ministrów, zapowiada, iż rząd nie
będzie rozmawiać z "nielegalnymi" strajkami. Pan Kuroń powtarza to, co
nie tak dawno mówili komuniści. Podległe Panu środki przekazu ukrywają
informacje o strajkach, np. o strajku pracowników PGR w Gołdapi, doma-
gających się usunięcia aroganckiego dyrektora, członka PZPR i posła na
sejm obecnej kadencji. Postulaty strajkujących ignorowane są przez
Paana, Pańskich ministrów i posłów ziemi suwalskiej. Bronisława Gerem-
ka i Andrzeja Wajdę, na których głosowali strajkujący pracownicy PGR.
Oddał Pan resort spraw wewnętrznych człowiekowi odpowiedzialnemu
m.in. za morderstwa popełnione na górnikach KWK "Wujek". Pierwszym
członkiem władz ZSSR, z którym Pan rozmawiał, był szef KGB. Dnia
9 października br. wraz z Jaruzelskim przesłał Pan pozdrowienia funk-
cjonariuszom MSW, "milicji i SB", jak podkreślono w komunikacie.
Mógłbym mnożyć przykłady, świadczące o tym, że Pana postawa jest
dwuznaczna moralnie. Uważałem i nadal uważam, że porozumienia zawarte
przy tzw. okrągłym stole, są nieuczciwe i zrodzą jednoznaczne, niemo-
ralne skutki. Mogą doprowadzić nasz kraj do katastrofy i wybuchu
o nieobliczalnych następstwach.
Polsce potrzebna jest niepodległość. Komuniści muszą odejść i muszą
odpowiedzieć przed narodem za popełnione zbrodnie. Ludzie, którzy chcą
przewodzić społeczeństwu, muszą się tego domagać. Narody zniewolone
przez komunizm sowiecki domagają się niepodległości. Pan i Jemu
podobni nie potrafią publicznie wymówić słowa niepodległość.
Świat widzi w Panu autentycznego przedstawiciela Polski. Dlaczego nie
mówi Pan światu o sprawie dla Polaków najważniejszej: o niepodległoś-
ci !
W Konstytucji z 1935 roku, tej samej, na której opiera się legalny
rząd RP istniejący do dziś na obczyźnie, jest mowa o odpowiedzialności
przed Bogiem i historią. Dla Pana, jako katolika, musi być jasne, że
to najwyższa miara odpowiedzialności. Odpowie Pan przed Bogiem i
historią za zmarnowanie naszej polskiej szansy. Jeszcze czas zawrócić
z fałszywej drogi. Jeżeli Pańskie postępowanie wynika z naiwności,
wina mimo to nie będzie mniejsza.
/-/ Romuald Szeremietiew
W Lesznie, dnia 1O października 1989 roku.
Romuald Szeremietiew
ul. Sułkowskiego 16 m.3
64-1OO Leszno
----------------------------------------------------------------------
Berlin Zachodni - Eschweiler - Moguncja, 7.1O. br.
Premier PRL
Tadeusz Mazowiecki,
Urząd Rady Ministrów,
Al. Ujazdowskie 1/3
OO-95O Warszawa
Szanowny Panie Premierze,
Zgodnie z oświadczeniem rzecznika Rządu i doniesieniami zachodnich
środków przekazu ponad 4OO obywatelom NRD polskie służby graniczne
uniemożliwiły przedostanie się do PRL i oddały ich w ręce służb NRD.
Ludziom tym, którzy tak samo jak "Solidarność" chcą wolności, grozi
teraz wieloletnie więzienie.
My, członkowie grup popierających i wspomagających od lat "Solidar-
ność", jak również propagujący idee tego ruchu tu, na Zachodzie -
stanowczo protestujemy przeciw tego rodzaju praktykom. Będąc wiernymi
zasadom "Solidarności" wykraczającymi poza nazwę związku zawodowego,
czy też granice między państwami, zwracamy się do Pana o spowodowanie
zaniechania takiego postępowania. >>>
Społeczeństwo polskie, podobnie jak węgierskie, okazało spontanicz-
nie swoją solidarność, pomagając obywatelom NRD. Nawet komunistyczny
rząd WRL otworzył granicę węgiersko-austriacką. Uważamy, że winno stać
również kierowany przez Pana rządm, jeżeli nie na otwarcie, to przy-
najmniej na nieblokowanie granicy z naszymi zachodnimi sąsiadami.
Będzie to też krok w kierunku wspólnej, zjednoczonej Europy bez
granic.
Łączymy wyrazy szacunku,
Arbeitsgruppe Solidarność Eschweiler-Aachen
/-/ Aleksander Zając,
Geselschaft "Solidarność", E. V Berlin Zachodni
/-/ Edward Klimczak,
Hilfskomitee "Solidarność", E. V. Moguncja
/-/ Andrzej Wirga
Do wiadomości:
1) Prezydent RFN Richard von Weizacker
2) Kanclerz RFN Helmut Kohl
----------------------------------------------------------------------
LIST DO "GAZETY WYBORCZEJ"
K. Krasiczyński Wrocław, 1989.1O.1O
Św. Mikołaja 32/33/1O
5O-128 Wrocław
DROGA REDAKCJO !
Słuchając i czytając o różnych sposobach wyjścia z kryzysu zauważy-
łem, że nie porusza się sprawy opłat za pobyt wojsk radzieckich w
Polsce.
Ponieważ nikt nie wie nic na ten temat, załóżmy, że ZSRR posiada
w Polsce 15OO samolotów, śmigłowców i rakiet o wadze 1O t każda
maszyna, wymienianych na nowe co 5 lat (po 5 latach nawet nieużywany,
skomputeryzowany sprzęt wojskowy jest przestarzały). Cena tony takiego
sprzętu wynosi nie mniej niż cena tony złota.
Przy cenie 1O dolarów za gram złota i ponoszeniu tylko połowy kosz-
tów przez Polskę daje to 15 miliardów dolarów rocznie.
Kwotę tę spłacamy zapewne w towarach, za które w "handlu" z ZSRR
uzyskujemy co najwyżej połowę ich wartości, więc płacimy rocznie 3O
miliardów dolarów tylko z tytułu znajdowania się na terytorium Polski
radzieckiego sprzętu latającego.
Całkowite koszty utrzymania wojsk radzieckich w Polsce muszą być co
najmniej dwukrotnie wyższe i znacznie przekraczające nasze obecne
możliwości płatnicze.
W tej sytuacji należałoby ogłosić, że Polska jest krajem niepodleg-
łym i jako taka zgadza się na stacjonowanie obcych wojsk, ale za
odpłatnością (jak to zwykle bywa w krajach niepodległych i gdzie jest
to stymulatorem rozwoju gospodarki).
W związku z tym należy:
1. Wypowiedzieć wszystkie umowy handlowe i gospodarcze z ZSRR i nie-
które z nich zawrzeć na nowych obustronnie korzystnych warunkach,
weryfikowanych corocznie. >>>
2. Uszczelnić granice, zwłaszcza dla transportów wojskowych, w tym
lotniczych oraz pobierać cło i opłaty transportowe, zwłaszcza za
sprzęt wojskowy.
3. Pobierać opłaty za korzystanie z przestrzeni powietrznej, ziemi,
energii elektrycznej i wyżywienia przez obce wojska stacjonujące
w Polsce.
4. Rozliczenia prowadzić wg cen światowych w dolarach lub złocie, po
kursie weryfikowanym codziennie.
5. Usunąć z rządu, administracji, wojska i milicji osoby, o których
wiadomo, że złożyły coś w rodzaju pisemnej przysięgi wierności
Związkowi Radzieckiemu (zazwyczaj podczas pobytu w Moskwie).
6. Rozpocząć działalność wywiadu i kontrwywiadu na terenie ZSRR.
7. Stale pisać o naszej niezmiennej woli trwania w Układzie Warszaw-
skim oraz odwiecznej przyjaźni ze Związkiem Radzieckim.
Pozostaję z szacunkiem
/-/ K. Krasiczyński
P. S. Jeśli do 3O.1O listu tego nie wydrukujecie, będę uważał, że
mogę opublikować go gdzie indziej.
----------------------------------------------------------------------
OŚWIADCZENIE
15 października br. rozpoczynamy nasz protest głodowy. Emeryci
i renciści na skutek trwających nieprzerwanie podwyżek cen nie są
w stanie zaspokoić elementarnych potrzeb.
Jedni z nas stają się ciężarem dla swoich dzieci i wnuków, również
borykających się z poważnymi trudnościami finansowymi. Inni, samotni
żyją w nędzy.
Mimo wszystkich szumnie reklamowanych zmian w naszym kraju, jesteś-
my przez władze PRL traktowani jak ludzie, którym nic się nie należy.
Przepracowaliśmy wiele lat, jesteśmy starzy, zmęczeni i schorowani.
Nie chcemy być dla naszych najbliższych ciężarem.
Nie wierzymy w kolejny eksperyment gospodarczy kosztem ludzkiej
nędzy.
Nie zasługujemy na lekceważenie i nie pogodzimy się z nim - bez
względu na to, czy będzie nam je okazywał rząd PRL kierowany przez
komunistę, czy przez katolika.
Grupa rencistów i emerytów
Wrocław, 2 października
------------------------------
Głodówka rozpoczęła się 15 października o godz. 17 w mieszkaniu
pani Mirosławy Pawlik przy ul. Gajowej 7O/12 we Wrocławiu. Uczestni-
czyło w niej łącznie kilkanaście osób. Niektóre osoby chętne do
udziału w proteście nie były do niego dopuszczane ze względu na
podeszły wiek lub zaawansowane choroby.
Protestujący emeryci i renciści nie wysunęli żadnych żądań czy
postulatów - chcieli zwrócić uwagę na dramatyczny problem ich grupy
społecznej, ale uważali, że jego rozwiązanie nie do nich należy.
ZESTAWIENIE MINIMALNYCH KOSZTÓW WYŻYWIENIA
1 OSOBY W CIĄGU 1 DNIA (w cenach z połowy
października 1989 r.)
+---------+-----------------------+------------+
| Posiłek | Artykuły żywnościowe | Cena zł |
+---------+-----------------------+------------+
| | 15 Dag sera białego | 61O |
| | 1/4 chleba | 142 |
|śniadanie| 1/2 l. mleka | 4OO |
| | 1/4 kostki masła | 75O |
| | 4 Dag cukru | 128 |
+---------+-----------------------+------------+
| | jarzyny | 3OO |
|obiad | ziemniaki | 75 |
| | 1 jajko | 2OO |
+---------+-----------------------+------------+
| | dżem | 25O |
|kolacja | 1/4 chleba | 142 |
| | 1 jabłko | 25O |
F+++++++++B+++++++++++++++++++++++B++++++++++++H
| Razem 3247 |
+----------------------------------------------+
Przeciętna renta wynosi ok. 7O OOO zł miesięcznie. Oznacza to, że
dzienne wydatki rencisty nie mogą przekroczyć 2 333 zł (7O OOO : 3O).
Nie pokrywają więc one nawet minimalnych kosztów wyżywienia, nie mó-
wiąc już o kupnie mięsa, środków higieny osobistej, ubrania, lekarstw,
opłat za mieszkanie, prąd, gaz, komunikację...
----------------------------------------------------------------------
OŚWIADCZENIE
15 października 1989 r. rozpoczęliśmy protest głodowy w nadziei, że
władze PRL zwrócą uwagę na dramatyczną sytuację w jakiej znalazła się
większość emerytów i rencistów. Uważaliśmy i uważamy nadal, że ogół
polskiego społeczeństwa nie zdaje sobie sprawy, w jakich warunkach ży-
ją ci, którzy ze względu na wiek lub chorobę zakończyli pracę zawodową.
Nasz protest miał na celu zwrócenie uwagi na fakt, że kilka milionów
ludzi w Polsce, ludzi, którzy nie mają przed sobą perpektywy długich
lat życia, wegetuje w warunkach urągających godności człowieka.
Wszystkim, którzy udzielili nam moralnego poparcia w tych trudnych dla
nas dniach, chcielibyśmy serdecznie podziękować. Chcielibyśmy również
zapewnić tych, którym nasz protest wydał się kontrowersyjny czy nie na
czasie, że nie było naszym zamiarem występowanie przeciwko komukol-
wiek. Za nieporozumienie uznajemy te oficjalne wypowiedzi, w których
traktowano naszą głodówkę jako jeden z rozlicznych kłopotów, jakich
społeczeństwo przysparza nowemu rządowi. Sądzimy, że nasz protest
powinien być odebrany jako sygnał dla władz, których deklaracje mówią
o trosce o los ludzi w Polsce.
Wczoraj do naszej grupy dołączył - na jedną dobę - pan Józef Teliga,
który w ten sposób postanowił poprzeć nasz protest. Po zasięgnięciu
opinii naszego rzecznika, pan Teliga zwrócił się do nas dzisiaj
wieczorem z apelem o przerwanie protestu.
Po wysłuchaniu argumentów pana Teligi, którego pragniemy przy tej
okazji zapewnić o szacunku i zaufaniu, jakim go darzymy, postanowiliśmy
zakończyć nasz protest jutro, 25 października br. o godz. 12.OO.
Wrocław, 24 października 1989 r. Uczestnicy protestu
rencistów i emerytów
OŚWIADCZENIE JÓZEFA TELIGI
Kiedy dowiedziałem się o proteście głodowym grupy emerytów i rencis-
tów z Wrocławia, uznałem za swój moralny obowiązek poparcie tej
inicjatywy. Wczoraj przyłączyłem się do głodujących. Z całą mocą
stwierdzam, że podzielam ich opinie, wyrażone w oświadczeniu wydanym
1O dni temu z okazji rozpoczęcia protestu.
Pozostaję pod ogromnym wrażeniem ludzi, z którymi się tutaj zetkną-
łem. Sytuacja, w jakiej znalazło się kilka milionów emerytów i
rencistów w Polsce, wymaga natychmiastowego, faktycznego - a nie
pozornego - rozwiązania. Nie oznacza to, że nie dostrzegamy problemów
innych grup społecznych. W trudnej sytuacji ekonomicznej naszego
państwa szczególną opieką, obok ludzi starych i chorych, muszą być
objęte dzieci, a zwłaszcza te, które wychowywane są przez samotne mat-
ki. Kategorycznie trzeba stwierdzić, że reformy społeczne, gospodarcze
i polityczne, choćby najsłuszniejsze, nie mogą odbywać się kosztem
poziomu życia najuboższych.
W dziewiątym dniu głodówki uczestniczyła większość z tych, którzy
rozpoczęli protest dziesięć dni temu. Opinie lekarzy mówiły o poważnym
zagrożeniu zdrowia jego uczestników. Zwróciłem się do moich nowych
przyjaciół z prośbą o przerwanie protestu. Mimo że były liczne argu-
menty przemawiające za kontynuowaniem głodówki, moja prośba została
wysłuchana. Zobowiązałem się przy tym do uczynienia wszystkiego, co
w mojej mocy, aby przyczyny, które spowodowały protest, stały się
szeroko znane.
Wrocław, 24 października 1989 r. Józef Teliga
----------------------------------------------------------------------
MAJĄ RACJĘ, ALE ICH NIE POPIERAMY...
Występując na konferencji prasowej (23 października) przedstawiciel
wrocławskiego RKW Ludwik Turko mówił m.in. o trwającej wówczas we
Wrocławiu głodówce emerytów i rencistów:
Jesteśmy poruszeni tym strajkiem ze względów czysto ludzkich. Nigdy
nie popieraliśmy tego strajku. No, niestety, tak się złożyło, że
strajkująca grupa jest bardzo nieprzychylnie nastawiona do "Solidar-
ności". Były ulotki wzywające emerytów...., były tam podpisane różne
organizacje, nie było tam "Solidarności". Strajkujący emeryci nie
chcieli w ogóle rozmawiać z przedstawicielami RKW. Potem, po wizycie
senatora Dudy, jakoś stopniowo nastąpiło zmiękczenie stanowiska.
W sobotę dwóch członków Prezydium było u nas, sekretarz prezydium pan
Krzysztof Wojtyłło i Piotr Bednarz tam cztery godziny z tymi emerytami
rozmawiali. Pan senator Duda wystąpił w "Rozmaitościach" [lokalna au-
dycja TV], zobowiązał się do poruszenia, tej sprawy na forum Senatu.
Doceniamy oczywiście wagę tego problemu, uważamy, że oni mają rację
w tym, że dobroczynność i darmowa zupa nie mogą zastąpić tego, co im
się słusznie należy, bo ci ludzie całym swoim życiem zapracowali na
to, aby mieć teraz to przynajmniej godziwe minimum utrzymania. Jesteś-
my tu za daleko idącymi zmianami strukturalnymi, ale jednocześnie zda-
jemy sobie sprawę z możliwości państwa. Więc tutaj nie zapominamy
o tym. Nie wiem, co w tej chwili się dzieje. W każdym razie ci oświad-
czyli, że jak pan senator wystąpi w telewizji, to oni są skłonni
przerwać tę głodówkę. Chodziło o zasygnalizowanie problemu.
Chodziło istotnie o zasygnalizowanie problemu, ale sprawy z pew-
nością nie załatwiało wystąpienie pana senatora w lokalnym programie
i - jak się dowiadujemy - głodujący żadnej takiej deklaracji nie skła-
dali. Wypowiedź Turki miała jedynie przekonać, że RKW jest, działa,
trzyma rękę na pulsie. I że już właściwie ta sprawa jest "z głowy".
Stwierdzenie, że uczestnicy głodówki są "nieprzychylnie nastawieni
do Solidarności" jest po prostu nieprawdą. Trzeba było - panie Turko -
pofatygować się osobiście na miejsce głodówki i zobaczyć te ściany
udekorowane emblematami Związku i tych ludzi, z dumą pokazujących
przechowane jeszcze z lat 198O-81 solidarnościowe pamiątki.
----------------------------------------------------------------------
Premier PRL
Tadeusz Mazowiecki
Panie Premierze !
Rozumiemy, że sytuacja gospodarcza jest bardzo zła i jej poprawa
wymaga czasu i wyrzeczeń ze strony społeczeństwa. Rozumiemy, że
deficyt budżetowy musi być zlikwidowany i godzimy się na niedogodności
z tym związane.
Mamy jednak wrażenie, że Pan nie rozumie, nie zna naszej sytuacji.
Obecne podwyżki cen dla wielu z nas to już nie tylko nędza ale po
prostu głód. Rozumiemy wzrost cen towarów nazwanych przez poprzednie
ekipy rządowe - luksusowych i tych, bez których można się obejść.
Myślimy jednak, że rzeczą po prostu ludzką byłoby zapewnienie
przystępnych cen na takie artykuły jak chleb, mleko, masło, węgiel,
wędliny itp. Dla wielu z nas artykuły te stają się już rarytasem.
Jesteśmy rozczarowani poczynaniami rządu, który nie cofa się przed
rozszerzaniem obszarów nędzy własnego społeczeństwa, równocześnie
lękając się wyciągnięcia konsekwencji i uzyskaniem funduszy od tych,
którzy do katastrofy Polskę doprowadzili.
Rawicz Grupa emerytów
----------------------------------------------------------------------
OBRADY POROZUMIENIA SZCZECIŃSKIEGO W PIOTRKOWIE
Spotkanie odbywało się 7 października w sali Zakładów Przemysłu
Dziewiarskiego "Sigmatex" w Piotrkowie Trybunalskim. Uczestniczyło
w nim 126 osób z 28 miast.Przed formalnym rozpoczęciem obrad odprawio-
na została msza święta.
Wprowadzenie wygłosił przew. piotrkowskiego MKO "Solidarność"
Zbigniew Mroziński. Poinformował m.in. o skierowaniu do Wałęsy
zaproszenia na obrady Porozumienia. Przystąpiono do wyboru trzech
przewodniczących zebrania. Zostali nimi: Jerzy Przystawa (Wrocław),
Seweryn Jaworski (Warszawa) i Zbigniew Mroziński (Piotrków). Długa
dyskusja nad porządkiem dziennym. Zgłaszanie kandydatów na członków
komisji uchwał i wniosków. W jej skład weszli m.in. zaproszeni na
spotkanie prof. Romuald Kukułowicz oraz mec. Siła Nowicki. Do prezy-
dium na życzenie z sali dokooptowany został Marian Jurczyk.
Jerzy Przystawa poinformował, że zaprosił na spotkanie Władysława
Frasyniuka lub innego przedstawiciela wrocławskiego RKW. Zaproszenie
zostało zignorowane.
Jerzy Przystawa wygłosił referat nt. Porozumienia i jego celów,
zatytułowany "Dlaczego razem". Tekst ten został uprzednio przesłany do
"Tygodnika Solidarność", ale nie został opublikowany.
Ryszard Wyczałowski z kop. "Bełchatów" w ramach dyskusji przedsta-
wił sytuację w swojej komisji zakładowej "Solidarności" w trakcie
wyborów. Usunięto tam z "Solidarności" w drodze głosowania na walnym
zebraniu niekonstruktywnego Tadeusza Lisa, znanego działacza podziem-
nego. Głos w obronie Lisa został na zebraniu zakrzyczany. Innego
działacza, byłego więźnia politycznego usunięto za działalność w
Porozumieniu Szczecińskim.
Paweł Kostrzewa (były ksiądz) z Piotrkowa wezwał do nie wprowadza-
nia podziałów wśród ludzi ze względu na wyznanie i do zachowania
jedności.
Kazimierz Michałowski z Dąbrowy Górniczej (delegat na I WZD,
działacz podziemia, więziony) mówił o represjach ze strony śląskiego
RKW Pietrzyka (brak pomocy dla komisji, zakaz wstępu na teren zakładów
pracy, "szeptanka"). Mówił o istniejącym podziale w "Solidarności",
o dążeniu do osłabienia Związku ze strony jego kierownictwa.
Andrzej Wawrzek (MPK Wrocław) stwierdził, że w jego zakładzie mówi
się o wywiezieniu na taczkach działaczy "Solidarności". We wrocławskim
MPK spośród 4,5 tys. pracowników, do "Solidarności" należy 5OO, do
OPZZ - 4OO, PZPR - 33O. Załoga jest rozżalona na działaczy z powodu
niedawnego powstrzymania przez Frasyniuka strajku (płace !) przy
użyciu manipulatorskich metod. Pracownicy chcą założyć nowy związek
zawodowy autentycznie występujący w ich obronie.
Kazimierz Pużyk z Piotrkowa (były działacz podziemia, któremu za
udzielenie podczas ujawnienia się wywiadu do reżimowej gazety koledzy
grozili utopieniem w wannie galwanicznej) pełen rozżalenia mówił
o braku solidarności w "Solidarności". Wezwał do zachowania jedności
w Związku. Jej brak działa na rzecz czerwonych. Kilkakrotnie wspomniał
o użyciu wobec niego obraźliwego określenia przez nieokreślonego
działacza Związku.
Barbara Grzędowska (z Piotrkowa) wypowiadająca się w sposób niezbyt
zrozumiały wywołała awanturę. Sprawiała wrażenie, że chce polemizować
z przedmówcą, jak się jednak okazało chciała go poprzeć. Wysunęła
jakieś zarzuty wobec gospodarza spotkania Z. Mrozińskiego. Ponieważ
wszystkie te sprawy nie miały nic wspólnego z celem spotkania, prze-
wodniczący zaapelował o powrót do tematu.
Seweryn Jaworski mówił, że cel Porozumienia nie jest możliwy do
spełnienia, gdyż wspólnych wyborów w "Solidarności" nie chce druga
strona konfliktu - konstruktywni. Cel Porozumienia to zamanifestowanie
dobrej woli jej uczestników. Mówił o instrumentalnym traktowaniu
Związku przez konstruktywnych. Widzi konieczność powstania wspólnej
płaszczyzny tych, którym zależy na Związku. Mówił o tym, że jedność
nie może być celem nadrzędnym. Optuje w istocie za powołaniem alterna-
tywnego kierownictwa "Solidarności".
Tomasz Wójcik przypomniał, że celem Porozumienia jest doprowadze-
nie do wolnych wyborów w Związku. Demokratyczne wybory może nie od
razu wyłonią ludzi, którzy by nam odpowiadali, ale uruchomią w nim
demokratyczne mechanizmy.
Stanisław Pogoda z kop. "Grodziec" wezwał do tworzenia nowego
Związku. Apelował niezwykle żywiołowo o przeciwstawienie się sowieckim
metodom rządzenia "tow. Wałęsy". Jako rzeczników swego wezwania przy-
wołał swych kolegów, poległych żołnierzy armii "Polesie" oraz ofiary
komunizmu.
Po przerwie obiadowej powrócono do dyskusji. Edward Mizikowski
(MRK"S") z Huty "Warszawa" mówił o tym, że 17 kwietnia zarejestrowany
został inny związek. Związku "Solidarność" obecnie nie ma. Należy
dążyć do demokratycznych wyborów w tym dawnym, nieistniejącym Związku.
Nie można współdziałać z ludźmi, którzy na działalność w "Solidarnoś-
ci" mają glejt Kiszczaka. Nie należy domagać się wspólnych wyborów.
Wojciech Swakoń (Lubin) stwierdził, że Porozumienie jest obecnie
najbardziej atakowaną grupą - nawet prawidłowa nazwa Porozumienia
pojawia się niezwykle rzadko. Swakoń polemizował z Mizikowskim,
twierdząc, że w interesie członków Związku należy działać jednak na
rzecz wspólnych wyborów. Pojawiła się grupa funkcjonariuszy Związku,
którzy uznali, że władza im się należy, nie obchodzi ich statut,
a jedynie polecenia od kierownictwa związku. Dodatkowo władze próbują
korumpować działaczy. Jedyną radą są tu prawdziwie demokratyczne
wybory.
Piotr Bielawski (Wrocław) polemizował z wypowiedzią Jaworskiego
i innymi głosami na rzecz powołania alternatywnego kierownictwa Związ-
ku. Przypomniał, że u podstaw sformowania Porozumienia w czerwcu br.
legła wierność zasadom. Koncepcja alternatywnego kierownictwa jest
groźna dla samego Porozumienia jako sprzeczna z założeniami tego
forum, zgodna zaś z postawami potępianymi przez uczestników forum.
Jerzy Kropiwnicki (Łódź) poparł przedmówcę, stwierdzając m.in., że
jeśli jakaś instytucja organizuje się dla określonego celu, powinna do
tego celu dążyć, a nie zmieniać go. Dopuszczalny jest wniosek o roz-
wiązanie Porozumienia, ale nie należy zmierzać wykorzystania go w celu
innym niż zadeklarowany w nazwie. Kropiwnicki podziela gorycz
zawiedzionych nadziei tych, którzy walczyli o "Solidarność" w podzie-
miu i więzieniach, a obecnie obserwują wdeptywanie idei w błoto.
Należy jednak przejść drogę do końca. Do ludzi zaczyna docierać, że
otrzymali co innego niż sądzili, że otrzymali. Obserwuje się odpływ
członków Związku, protesty pracownicze często odbywają się z pominię-
ciem nazwy "Solidarność", grupy zawodowe występują samotnie - stąd
strajki piekarzy, lekarzy i in. W poprzedniej "Solidarności" była cała
lista branż wyłączonych ze strajku - w ich imieniu i w ich obronie
strajkowali inni. Dziś ta solidarność zanikła. To wszystko boli, ale
nie wolno nam przyłożyć ręki do niszczenia "Solidarności". Mamy
obowiązek występować na rzecz jej ocalenia.
Daniel Podrzycki (Dąbrowa Górnicza) wyraził wątpliwość, czy związek
kierowany przez Wałęsę reprezentuje interesy ludzi pracy. Jeśli nie
reprezentuje, to czy moralne jest członkostwo w tym związku ? Obecnie
- przyznał - istotnie nie ma klimatu na powoływanie alternatywnego
kierownictwo. Nie należy jednak stwierdzać, że do koncepcji tej
uczestnicy Porozumienia nie powrócą. Powracające hasło alternatywnego
kierownictwa Związku może być również pewnym sygnałem, elementem
nacisku wobec strony konstruktywnej.
Kolejnym punktem obrad była sprawa Sekretariatu Porozumienia.
Stanisław Kocjan (członek Sekretariatu) mówił o trudnościach finanso-
wych (wpływy na rzecz Porozumienia - zero). Funkcjonowanie tego ciała
wymaga pieniędzy (prace biurowe, informacja). Uczestnicy Porozumienia
mają orzec, czy chcą ciała społecznego i amatorskiego, czy fachowego,
finansowanego ze składek. Sprawę kierownictwa alternatywnego proponuje
uciąć uznając,że komisja uchwał i wniosków nie ma prawa przyjmować
projektów dokumentów sprzecznych ze statutem "Solidarności".
Jerzy Kropiwnicki odpowiedział na pytanie z sali, dotyczące przyna-
leżności do Sekretariatu Andrzeja Słowika. Otóż zawiesił on w Będzinie
swoje członkostwo w Porozumieniu dopóki nie zostanie wyraźnie stwier-
dzone, że ciało to nie dąży do stworzenia alternatywnego kierow-
nictwa. >>>
Jerzy Przystawa wyraził zaniepokojenie faktem, że trzech (spośród
siedmiu) członków Sekretariatu Porozumienia nie uczestniczyło w żadnym
ze spotkań tego gremium. Powiedział, że na uczelni obowiązuje zasa-
da, że za trzy nieobecności studentów skreśla się z listy.
Andrzej Żebrowski Komitet Rewolucji Antykomunistycznej (Wrocław)
zarzucił Przystawie, że ten chce członków Sekretariatu skreślać za
nieobecność.
Marian Jurczyk wyraził żal z powodu niewłaściwego jeszcze funkcjo-
nowania Sekretariatu. Wezwał jednak do zrezygnowania z dyskusji na
temat Sekretariatu. Wniosek przeszedł większością głosów.
Zaproponowano kooptację do składu Sekretariatu Zbigniewa Mroziń-
skiego z Piotrkowa. Po przypomnieniu przez Żebrowskiego nieokreślo-
nych zarzutów wysuniętych wobec niego, nastąpiła dłuższa dyskusja na
ten temat. Kazimierz Pużyk oskarżył kandydata o użycie wobec niego
obraźliwego określenia. Większość wypowiedzi była jednak świadectwem
piękmej, podziemnej przeszłości Mrozińskiego. Wniosek o jego kooptację
przeszedł większością głosów (3 przeciw).
Maksymowicz z Huty Katowice zaproponował włączenie do składu
Sekretariatu Bogdana Zierka z Zawiercia. Swakoń zaprotestował - w Se-
kretariacie jest już dwóch przedstawicieli Górnego Śląska. Jurczyk
zaproponował, by głosowanie w tej sprawie przeprowadzić analogicznie
jak w przypadku Mrozińskiego, tzn. na terenie, gdzie jest znany.
Jaworski stwierdził, że należy go włączyć już, a jeśli się nie
sprawdzi, można go odwołać. Przystawa przypomniał, że Sekretariat nie
jest żadnym ciałem kierowniczym, a tylko roboczym, stąd kandydaci nie
powinni kierować się ewentualnym splendorem z tytułu członkostwa
Sekretariatu. Z sali zaproponowano włączenie do Sekretariatu Edwarda
Mizikowskiego z MRK"S". Zgłoszono wniosek formalny, aby dokooptowanie
do Sekretariatu dokonywane było w sytuacji kiedy kandydat może być
oceniony przez środowisko, w którym działa. Wniosek został przyjęty
większością głosów.
Następnie głos zabrał Tomasz Wójcik (Wrocław) - zreferował postęp
prac nad przygotowaniem wyborów na Dolnym Śląsku. Stwierdził, że
wybory w skali regionów nie mogą zostać ukończone bez powołania
Krajowej Komisji Wyborczej. Na życzenie prezydium zebrania projekt
dolnośląskiej ordynacji wyborczej został przekazany Komisji Uchwał
i Wniosków.
Po krótkiej przerwie głos zabrał prof. Kukułowicz. Powiedział, że
wystąpienie doc. Przystawy było zbieżne z tezami wystąpienia, które on
sam przygotował. Rezygnuje zatem z prezentowania swego tekstu, ograni-
czając się jedynie do przedstawienia w trzech punktach uzupełnień do
tekstu Przystawy. W punkcie pierwszym mówił o koncesji politycznej
jako stałym elemencie sytuacji w Polsce. "Solidarność" z r. 198O nie
była żadną koncesją, była efektem ogólnopolskiego nacisku. Usiłowania
narzucenia koncesji przez władze PRL nie dawały efektu, stąd też 13
grudnia 1981 r. Neo-"Solidarność" jest tworem koncesjonowanym.
Expose prem. Mazowieckiego - słuchane - robiło wrażenie głęboko
humanstycznego, ale zastrzeżenia rodzą się przy czytaniu. Pan Mazo-
wiecki uważa, że jest możliwa podmiotowość społeczeństwa bez jego
wolności, a jest to faktycznie niemożliwe. Wzorem poprzedników Mazo-
wiecki powołuje się na "rację stanu". Wyklucza możliwość jakichkolwiek
działań na rzecz niepodległości Polski. Mazowiecki domaga się obni-
żenia stopy życiowej Polaków, a przecież robotnik polski już zarabia
kilkadziesiąt razy mniej niż robotnicy w innych krajach. >>>
Prof. Kukułowicz wezwał do nierespektowania prawa formalnego,
sprzecznmego z prawem moralnym. - Mamy - powiedział - moc w swoich
rękach i trzeba, byśmy w nią uwierzyli.
Przedstawiciel Bydgoszczy zaprosił uczestników Porozumienia na nas-
tępne spotkanie w jego mieście.
Przedstawiciel Szczecina mówił o "lojalkach", proponowanych przez
MKO przedstawicielom TZR jako warunku stworzenia wspólnej komisji wy-
borczej: 1. uznanie linii Wałęsy, 2. uznanie rejestracji 17 kwietnia,
3. uznanie KKW za władzę Związku.
Część zakładów szczecińskich, które zarejestrowały się w MKO, już
wróciła do TZR. W MKO nie ma demokracji, jest podległość i zdalne
sterowanie.
Piotr Bielawski zreferował swoje uczestnictwo w pracach Komisji
Wyborczej Regionu Dolnego Śląska (obserwator z ramienia Porozumienia)
i histeryczną reakcję Władysława Frasyniuka, starającego się usunąć -
jak to nazwał - "członka organizacji rozłamowej" (tzn. Porozumienia).
Frasyniuk używał przy tym wobec przedstawiciela Porozumienia pomówień,
obraźliwych sformułowań i inwektyw. Jak powiedział Bielawski - nie
mógł on podjąć dyskusji na takim poziomie, tym bardziej, że reprezen-
tował tam nie tylko siebie, ale i uczestników Porozumienia. Piotr
Bielawski poinformował o zastąpieniu Komisji Wyborczej Regionu przez
3 komisje wojewódzkie.
Tomasz Wójcik uzupełnił wypowiedź przedmówcy informacją, że wysiłki
Frasyniuka spełzły na niczym, gdyż członkowie wrocławskiej komisji
wyborczej powołali się na statut "Solidarności", który przewiduje, iż
w obradach dowolnego ciała Związku może uczestniczyć osoba, której
obrady dotyczą, a przecież wybory dotyczą wszystkich członków "Soli-
darności". Argument był na tyle przekonujący, że sprawy nawet nie
głosowano.
Mec. Siła-Nowicki wezwał do ponownego przemyślenia celów i metod
działania Porozumienia. Powstała obecnie nowa sytuacja - premier nie-
komunistyczny, koalicja "dawnej władzy" z Solidarnością. Odpowiedzial-
ność spada na stronę solidarnościową, podczas gdy siła jest po stronie
komunistycznej. Idea solidarności, idea szukania porozumienia jest
potrzebna. Po stronie konstruktywnej są również nasi towarzysze, nasi
"bracia odłączeni". Można być w mniejszości i nadal reprezentować ideę
prawdziwej "Solidarności" z roku 198O. Sytuacja zmienia się szybko -
jak w lipcu roku 198O, gdy nikt nie mógł przewidzieć, w jakim kierunku
rozwinie się proces zapoczątkowany lubelskim strajkiem. Analogicznie
może być i teraz. Nasze trwanie przy zasadach, wierność idei
mogą jeszcze zaowocować sukcesem Związku. Powiedział, że "Solidarność"
jest słowem wielkim, ale jeszcze większym jest słowo "Polska".
Jerzy Kropiwnicki krótko przedstawił sytuację w Łodzi. Powołana
została tam - wbrew trudnościom - wspólna komisja wyborcza.
Komisja Uchwał i Wniosków przedstawiła projekty oświadczeń zgłoszo-
nych przez uczestników Porozumienia. Oświadczenie w sprawie postulatu
wprowadzenia do kodeku pracy przepisu o nie usuwaniu pracowników
z zakładów na podstawie doniesień sił porządkowych zostało oddalone,
gdyż kodeks pracy nie przewiduje już takiej możliwości.
Przyjęto uchwałę o konieczności pisemnego zawiadamiania o rezygna-
cji z członkostwa Sekretariatu, przyjmowanej później zwykłą większoś-
cią głosów uczestników Porozumienia. >>>
Większością głosów (28 - za, 16 - przeciw, 9 wstrz.) obecni jeszcze
uczestnicy przegłosowali uchwałę blokującą występowanie na rzecz
alternatywnego kierownictwa. Protest uczestniczącego w głosowaniu
Seweryna Jaworskiego przeciwko jego wynikowi wywołał dyskusję na temat
quorum (obecnych było na początku 126 osób, stopniowo jednak liczba
uczestników malała - zgodnie z rozkładem jazdy PKP). Uznano jednak, że
uchwały podejmowane są zwykłą (a nie kwalifikowaną) większością głosów
i głosowanie zostało przeprowadzone prawidłowo. Zatem uchwała jest
ważna i obowiązująca.
Odczytano projekt oświadczenia popierającego strajkującej od 3O
sierpnia załogi kombinatu rolnego w Gołdapi. Wezwania o pomoc do min.
Kuronia i Balazsa nie dały wyniku. Część strajkujących głoduje -
8 osób już znajduje się w szpitalu. Oświadczenie uchwalono większością
głosów.
Uchwały GR KK z prośbą o akceptację uczestników Porozumienia.
Akceptacja została w drodze głosowań przyznana. Podjęto dyskusję na
temat przyjęcia uchwały GR KK w sprawie odpowiedzialności grupy Wałęsy
za rozbicie Związku. Tomasz Wójcik, zgadzając się z treścią uchwały,
wyraził zastrzeżenia wobec "antagonizujących sformułowań" zawartych
w tym tekście. Zdecydowaną większością głosów uznano tekst Grupy
Roboczej za własny.
Ostatnim tekstem był apel do członków i komisji zakładowych
"Solidarności". Przyjęto większością głosów.
Zbigniew Mroziński wspomniał o zarzutach (nie wiadomo pod czyim
adresem) w sprawie licznych napisów Solidarności Walczącej na murach
Piotrkowa, które rzekomo mają zakłócić niedzielne wybory w tym
mieście. Odrzucił te zarzuty.
Piotrkowskie spotkanie uczestników Porozumienia na rzecz Demokra-
tycznych Wyborów w "Solidarności" zakończyło się ok. godz. 21.
Następne spotkanie odbędzie się w Bydgoszczy 18 listopada.
Z większości wypowiedzi uczestników spotkania w Piotrkowie przebi-
jał pesymizm co do sytuacji w Związku i gorycz tych, którzy walcząc
przez 7 lat o "Solidarność", są przez obecne jej kierownictwo odtrąca-
ni i obrażani. Wypowiadający się wyrażali zatroskanie nie tylko
brakiem demokracji w obecnej "Solidarności", ale i coraz mniejszymi
szansami na przetrwanie Związku.
----------------------------------------------------------------------
APEL
do członków i komisji zakładowych NSZZ "Solidarność"
1. NSZZ "Solidarność" jest podzielony i w wielu regionach skłócony.
Związek zatraca swoją tożsamość. Jego członkowie nie mają wpływu na
decyzje podejmowane niejako w ich imieniu. W środowiskach pracowni-
czych Związek traci wiarygodność.
2. Usankcjonowana Aneksem zarejestrowanym 17 kwietnia br. Krajowa
Komisja Wykonawcza nie odgrywa pozytywnej roli w przywracaniu
Związkowi dawnego charakteru i jedności, wręcz niszczy ideę solidar-
ności, tak dowartościowaną ostatnią Encykliką papieską.
3. Przywrócenie NSZZ "Solidarność", Związku wspólnego wszystkim, któ-
rzy go współtworzyli, którzy za niego cierpieli i o niego walczyli
- Związku, w którym musi się znaleźć miejsce nie tylko dla L. Wałęsy,
Z. Bujaka i Wł. Frasyniuka, ale również dla np. M. Jurczyka, A. Słowi-
ka i S. Jaworskiego - musi się stać celem i honorem członków Związku.
4. Wzywamy wszystkich:
Domagajcie się i organizujcie DEMOKRATYCZNE wybory ZGODNE ZE STATU-
TEM - w zakładach, w regionach i na II Zjazd NSZZ "Solidarność" w ten
sposób, by brali w nich udział wszyscy, którzy są wierni tej "Solidar-
ności", która zrodziła się z protestu robotniczego, społecznego,
narodowego i prztrwała stan wojenny oraz represje.
Domagajcie się, by w skład KOMISJI WYBORCZYCH wchodzili przedsta-
wiciele działających struktur związkowych, by ordynacje były prawidło-
wo akceptowane przez właściwe przedstawicielstwa związkowe.
Piotrków Trybunalski, Porozumienie na rzecz
7 X 1989 r. Demokratycznych Wyborów
w NSZZ "Solidarność"
----------------------------------------------------------------------
OŚWIADCZENIE
Grupy Roboczej Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność", przyjęte za swoje
drogą uchwały przez Porozumienie na rzecz Demokratycznych Wyborów
w NSZZ "Solidarność", na spotkaniu w Piotrkowie Trybunalskim w dniu
7 X 1989 r.
Grupa Robocza KK zwraca uwagę na osobistą odpowiedzialność Przewod-
niczącego Związku Lecha Wałęsy za sytuację rozbicia organizacyjnego
w kilku regionach.
W kwietniu b.r. Przewodniczący upoważnił imiennie pewnych działaczy do
organizowania Związku w kilku regionach, mimo działających tam statu-
towych struktur związku i przywódców związkowych posiadających mandat
z wyborów.
To oczywiste przekroczenie uprawnień przez Przewodniczącego podzieliło
głęboko regiony: szczeciński, łódzki, bydgoski i płocki.
Działacze legitymujący się upoważnieniami Przewodniczącego manifes-
tacyjnie wręcz odmawiali współpracy w organizowaniu Związku i przygo-
towanu wspólnych wyborów, uzurpując sobie wyłączne prawo do tych
działań.
Na szczęście, dzięki postawie Komisji Zakładowych sytuacja ta zos-
tała przełamana i w niektórych regionach powstały wspólne Komisje
Wyborcze.
W Łodzi stało się to możliwe dopiero po zaangażowaniu Przewodniczącego
Związku na rzecz realizacji uchwały poziomki Komisji Zakładowych,
wzywającej do utworzenia wspólnej Komisji Wyborczej. Wspólne Komisje
powstały także w Bydgoszczy i Wrocławiu. Dlaczego jest to niemożliwe
w Szczecinie ? Dlaczego w Szczecinie nominowani działacze zgrupowani
w MKO odrzucają wszelkie oferty współpracy ze strony Tymczasowego
Zarządu Regionu ? Dlaczego przeprowadzają odrębne wybory, dyskryminu-
jące kolegów afiliowanych w TZR i dzielące załogi wewnątrz zakładów
pracy ?
Grupa Robocza stwierdza, że próba wyeliminowania ze Związku TZR-u
pod przywództwem Mariana Jurczyka jest wyzwaniem moralnym dla wszyst-
kich członków Związku, a w szczególności osobiście dla Lecha Wałęsy.
Obowiązkiem Przewodniczącego jest wezwanie upoważnionych przez siebie
działaczy do przeprowadzenia wspólnych z TZR wyborów w Szczecinie.
Zaniechanie tego będzie hanbą dla Związku nazywającego się "Solidar-
ność".
Piotrków Trybunalski, Porozumienie na rzecz
7 X 1989 r. Demokratycznych Wyborów
w NSZZ "Solidarność"
Grupa Robocza Łódź, 23 września 1989 r.
Komisji Krajowej
NSZZ "Solidarność"
OŚWIADCZENIE
Grupa Robocza Komisji Krajowej z najwyższym niepokojem odnotowuje
zjawiska, które przy dalszym nasilaniu się mogą doprowadzić społeczeń-
stwo polskie do rozpaczy, a rząd premiera Tadeusza Mazowieckiego,
pierwszego w historii PRL niekomunistycznego kierownika rządu, pozba-
wić poparcia środowisk pracowniczych:
1. Nadal wzrastają ceny artykułów powszechnej konsumpcji. Powoduje to
dramatyczne pogarszanie warunków życia rodzin pracowniczych, wywo-
łuje niepokój, zwątpienie, a nawet rozpacz.
2. Uczucia te pogłębia brak programu gospodarczego i społecznego
rządu. Wzrost cen nie przyczynia się - i w obecnej strukturze włas-
ności oraz stalinowskiej strukturze organizacyjnej nie może się
przyczyniać - do wzrostu produkcji i zaopatrzenia rynku.
3. Nie sposób zrozumieć, dlaczego brak takich artykułów jak mleko,
cukier, ser, margaryna, żyletki czy zapałki.
4. Warunków konkurencji nadal brak, a przedsiębiorczość przybiera
formy wynaturzone.
5. Zanikła wiara w to, że praca i oszczędzanie stanowią drogę do
dobrobytu rodziny.
6. Wzrost płac z trudem nadąża za wzrostem cen - a i to jedynie w tych
przedsiębiorstwach, branżach i zawodach, które mają szczególną wagę
polityczną, czy to ze względu na wielkość zatrudnienia, rodzaj
produkcji, czy z innych powodów.
7. Najubożsi, rodziny wielodzietne, emeryci i renciści z niepokojem
patrzą w przyszłość z najwyższym niepokojem.
8. Zaufania do rządu z pewnością nie powiększają wypowiedzi niektó-
rych jego członków, przejmujących nonszalancko-arogancki styl
swoich PZPR-owskich poprzedników. Dotyczy to, niestety, także ludzi
tak zasłużonych dla opozycji jak Jacek Kuroń.
Oczekujemy, że:
1. Premier Tadeusz Mazowiecki przywoła do porządku ministra Jacka
Kuronia, który swym zachowaniem podważa zaufanie do nowego rządu.
2. Premier Tadeusz Mazowiecki w ciągu najbliższych 2 tygodni przedsta-
wi harmonogram przemian gospodarczych i towarzyszących im niezbęd-
nych zabezpieczeń socjalnych.
3. Rząd podejmie natychmiast interwencyjne działanie dla zapewnienia
zaopatrzenia ludności w podstawowe artykuły codziennego użytku.
------------------------
Oświadczenie zostało poparte przez uczestników spotkania Porozumie-
nia na rzecz Demokratycznych Wyborów w NSZZ "Solidarność" - Piotrków,
7 października 1989 r.
----------------------------------------------------------------------
Grupa Robocza Łódź, 23 września 1989 r.
Komisji Krajowej
NSZZ "Solidarność"
APEL
do członków i organizacji NSZZ "Solidarność"
1. Wobec dramatycznie pogarszającej się sytuacji gospodarczej i byto-
wej Polsce grozi fala strajków rewindykacyjnych. Apelujemy, by
decyzje strajkowe podejmowane były po wyczerpaniu wszelkich innych
możliwości - dopiero wówczas, gdy nie dadzą rezultatu ani negocjacje,
ani pogotowie strajkowe, ani strajk ostrzegawczy.
2. Niezbędne jest przywrócenie podstawowych zasad etosu "Solidarności",
solidarności ludzkiej i pracowniczej, która stworzyła nasz Związek
i zachwiała systemem komunistycznym. Dlatego w postulatach należy
pamiętać nie tylko o własnych sprawach, lecz także o tych grupach
społeczno-zawodowych, które obecnie znajdują się w najgorszej sytuacji
bytowej:
- emerytach i rencistach,
- służbie zdrowia,
- nauczycielach.
W latach 198O-81 silne środowiska pracownicze pamiętały o najsłab-
szych, którzy sami o siebie walczyć nie mogły. Trzeba tę troskę, tę
solidarność przywrocić.
------------------------
Apel został poparty przez uczestników spotkania Porozumienia na
rzecz Demokratycznych Wyborów w NSZZ "Solidarność" - Piotrków, 7 paź-
dziernika 1989 r.
----------------------------------------------------------------------
UCHWAŁA KKW
z dnia 6.1O.1989 w sprawie powołania Komisji Zjazdowej
KKW NSZZ "Solidarność" powołuje Komisję Zjazdową, zadaniem której
jest przygotowanie II Zjazdu Delegatów NSZZ "Solidarność".
W ramach Komisji Zjazdowej działać bedą następujące komisje:
1. Komisja Organizacyjna,
2. Komisja Programowa,
3. Komisja Wyborcza,
4. Komisja Regulaminowa...
... Komisja Zjazdowa złoży ze swej działalności sprawozdanie Krajowej
Komisji Wykonawczej. Projekt regulaminu obrad i wstępny projekt prog-
ramu powinien zostać zatwierdzony przez Krajową Komisję Wykonawczą.
----------------------------------------------------------------------
Solidarność Walcząca Polska, kwiecień, 1989 r.
Al-Kaim
Irak
Przewodniczący
Solidarności Walczącej
Kornel Morawiecki
SPRAWOZDANIE
My, pracownicy Chemadexu pracujący na kontrakcie w Al-Kaim w Iraku,
w październiku 1984 r. utworzyliśmy trzyosobową grupę Solidarności
Walczącej. Naszym celem było zaprotestowanie przeciwko bandyckim
poczynaniom SB jak i zademonstrowaniu naszej obecności nawet poza gra-
nicami kraju oraz woli walki aż do zwycięstwa.
Al-Kaim to historyczna miejscowość niedaleko granicy syryjskiej,
która od 1982 r. stała się miejscem pracy wielu polskich specjalistów
w wybudowanym przez belgijską firmę "Sybetra" wielkim Zakładzie Nawo-
zów Fosforowych. Przez Al-Kaim przewinęło się tysiące Polaków. Obecnie
przebywa jeszcze ponad 1OO Polaków. Środowisko polskie (oprócz nas
zatrudnieni byli: Chińczycy, Sudańczycy, Egipcjanie i Bangladeszowcy)
w swojej ogromnej większości było wybrane według powszechnie przyję-
tych komunistycznych kryteriów. Niekończące się dyskusje prowadzone
w długie, bezsenne noce odkryły niejedno spustoszenie, jakie dokonał
w umysłach komunistyczny reżym. Przeważali partyjniacy i ludzie usto-
sunkowani, których jedynym celem było zdobycie "zielonych" za cenę
upodlenia i serwilizmu u nowych saraceńskich mocodawców.
W tych okolicznościach nasza działalność zaskoczyła i zburzyła
spokój "czerwonym". Robili wszystko, żeby nas zdekonspirować. Przy
donosicielstwie wzorowanym z lat pięćdziesiątych (rozbudowanym do per-
fekcji przez polskiego menadżera, mgr Ireneusza Kadłubca) nasze trzy-
letnie przetrwanie zawdzięczamy tylko Opatrzności Bożej. Jesienią 1985
r. z polecenia mgr Kadłubca wprowadził się były współpracownik Urzędu
Bezpieczeństwa do kampu zamieszkałego przez naszego kolegę. Po kilku
miesiącach pod wpływem alkoholu wyznał: "zostałem tutaj skierowany,
żeby rozszyfrować środowisko gdańskie". Wykorzystując tę cenną infor-
mację na przeciąg jednego roku zawsze mieliśmy dobre alibi. Krąg
podejrzanych zawęził się przez nieuczestnictwo w wyborach do Sejmu
w 1985 r. Na ponad 4OO pracowników nie głosowało zaledwie 12 osób,
w tym cała nasza trójka. Nie zdołaliśmy się przemóc i dla własnego
bezpieczeństwa iść głosować. Nie zdołaliśmy również napisać hasła
bojkotującego wybory, ponieważ "czerwoni" wprowadzili dyżury obchodowe
naszego rejonu. Od stycznia 1986 r. rozpoczęły się zjazdy do kraju
(wyjazd grupy następował raz w tygodniu). Kierownictwo żegnając podej-
rzanych robiło wszystko, żeby wykryć pozostałych. Stosowaliśmy taktykę
"siwego dymu". Kiedy jeden z nas, najbardziej podejrzany, był daleko,
daleko poza Al-Kaim, dwóch pozostałych wykonywało zadanie. Tym spo-
sobem, dzięki Bogu, dotrwaliśmy do końca. W listopadzie 1984 r., po
dokładnym rozpoznaniu terenu, przystąpiliśmy do wykonywania zadań
przez siebie ustalonych. Nasze hasła pisaliśmy w centralnym punkcie
"łorkers kampu" skąd odjeżdżały do pracy. Nasze hasła podajemy w ko-
lejności zdarzeń:
XI.1984 r. Mord - programem porozumienia PZPR i SB z narodem.
XII.1984 r. Zdrowych Wesołych Świąt Bożego Narodzenia życzy SW.
VII.1985 r. Jesteśmy. Będziemy. Zwyciężymy.
Solidarność żyje. >>>
Rodaku wróć do kraju i walcz o Polskę Wolną i Niepodległą.
Esbeku życie nie kończy się w Al-Kaim.
XII.1985 r. W rocznicę grudnia pamiętajmy: 1956 r., 1968 r., 197O r.,
1976 r., 198O r. Czerwony reżym odpowie za zniewolenie
narodu.
II.1986 r. Szczęśliwego Nowego Roku
Nie dajmy się sprzedać za zielone srebrniki.
VI.1986 r. Przed nami X Zjazd bankrutów PZPR.
VII.1986 r. Uwaga ! Przyjechał czerwony pułkownik MO.
IX.1986 r. Uwaga! Przyjechał największy łapówkarz "Chemadexu",
za jedyne 3ÓÓ $ spełni każde twoje marzenie. Kufa 24.
XI.1986 r. Pozdrowienia dla braci chińskich od polskiej SW.
(wykonaliśmy dwa afisze i ulotki omawiające sytuację w kraju).
II.1987 r. Dosiego Roku.
Solidarność walczy.
W kraju pow.... - Tego hasła nie dokończyliśmy, skończyła
się farba w aerozolu, miało brzmieć: "W kraju powstał Tymczasowy Komi-
tet Solidarności z L. Wałęsą na czele.". Wszystkie hasła znakowaliśmy
kotwicą SW.
Po powrocie do kraju w kwietniu 1987 r., każdy z nas rozpoczął
swoją działalność w strukturach podziemnych. Ciesząc się dobrym zdro-
wiem pragniemy zapewnić Pana, Panie Przewodniczący, że pozostaniemy
wierni idei SW.
My, pragnący pozostać bezimiennymi, życzymy Panu i Pańskim najbliż-
szym dużo zdrowia, wszelkiej pomyślności w życiu osobistym i żelaznej
wytrwałości w walce o Polskę Wolną i Niepodległą.
Solidarność Walcząca
Al-Kaim
Irak
----------------------------------------------------------------------
NSZZ "Solidarność" Maj, 1989 r.
"Siarkopol" - Gdańsk
Przewodniczący
Tymczasowego Zarządu Regionu
Bogdan Borusewicz
SPRAWOZDANIE
Na wezwanie Krajowej Komisji Koordynacyjnej NSZZ "Solidarność" my,
pracownicy Przedsiębiorstwa Przemysłowo-Handlowego "Siarkopol" obecnie
Przedsiębiorstwa Przeróbki i Spedycji Kopalin Chemicznych "Siarkopol"
w Gdańsku w połowie maja 1982 r. utworzyliśmy Tajną Komisję Zakładową.
W skład Tajnej Komisji Zakładowej weszło pięciu pracowników z podsta-
wowych wydziałow produkcyjnych. W połowie 1983 r. został zaprzysiężony
szósty członek TKZ. Słowa przysięgi brzmiały: "Przysięgam zachować
tajemnicę naszej działalności. Ujawnienie naszej działalności może
nastąpić za zgodą wszystkich, tak mi dopomóż Bóg."
Po złożeniu przysięgi nieprzygotowani do pracy konspiracyjnej
z właściwą sobie amatorszczyzną przystąpiliśmy do realizacji ideowego
programu Krajowej Komisji Koordynacyjnej NSZZ "Solidarność". >>>
Przez wszystkie te lata współpracowało z nami w zależności od
okresu od 8 do 1O niezaprzysiężonych pracowników. Przetrwanie w tak
małym środowisku (przedsiębiorstwo liczy około 42O pracowników) jest
niewątpliwym sukcesem nie tylko naszym, ale przede wszystkim tych
wszystkich cichych, bezimiennych sympatyków, bez których idea Soli-
darności by nigdy nie zwyciężyła. Sprawozdanie obejmuje okres od maja
1982 r. do maja 1989 r. W tym czasie zajmowaliśmy się następującymi
sprawami:
1. W latach 1982-1984 przekazaliśmy rodzinie Lecha Sobieszaka znaczną
sumę pieniędzy.
2. W czasie ukrywania się naszego Kolegi Lecha Sobieszaka, tj. od
grudnia 1981 do grudnia 1984 r. utrzymywaliśmy z nim stały kontakt.
Dwukrotnie braliśmy udział w jego "przeprowadzce".
3. Kilkakrotnie w czasie rocznicowych uroczystości prowadziliśmy na-
słuch milicyjnych meldunków przekazywanych pododdziałom. Stenogram
z obchodów 1-majowych w 1983 r., w którym to Lech Wałęsa krył się za
kryptonimem 45O przekazaliśmy do władz Regionu. Czy dotarł, nie wiemy.
4. Braliśmy udział w "organizowaniu" części do radia "Solidarność".
5. Zorganizowaliśmy sieć skrzynek kontaktowych, dwie na terenie Trój-
miasta Gdańska, jedna w głębi kraju - istnieją do dziś.
6. Wydaliśmy 42 numery ulotek pod nazwą "NSZZ Solidarność Siarkopol
Gdańsk", o łącznym nakładzie około 3 OOO sztuk. Pięciokrotnie zmie-
nialiśmy miejsce pisania ulotek. Jedną z ulotek, dotyczącą sprzeciwu
przeciw wystąpieniu M. Rakowskiego w Stoczni Gdańskiej wysłaliśmy sa-
memu zainteresowanemu, a do wiadomości przekazaliśmy Przewodniczącemu
NSZZ "Solidarność" Lechowi Wałęsie. Inną ulotkę, dotyczącą bojkotu
kupna alkoholu potraktowaliśmy jako list otwarty do L. Wałęsy.
7. Napisaliśmy około 3O haseł propagandowych. Jedno hasło dotyczyło
otrzymania przez L. Wałęsę Pokojowej Nagrody Nobla, a inne doty-
czyło uwolnienia Przewodniczącego Solidarności Walczącej Kornela
Morawieckiego. Hasła pisaliśmy na budynku dyrekcji, parkanie Przedsię-
biorstwa, na terenie Trójmiasta i w głębi kraju.
8. W wyniku naszego ostrzeżenia Dyrektor PPH "Siarkopol" nie zwolnił
dyscyplinarnie naszego pracownika, a zgodził się na jego odejście
na zasadzie porozumienia stron.
9. Rozprowadzaliśmy wydawnictwa z tak zwanego drugiego obiegu i pisma
podziemne innych regionów.
1O. Braliśmy udział w przygotowaniach do zadań specjalnych, stąd od
połowy lat osiemdziesiątych nasze ulotki sygnowane są również
kotwicą Solidarności Walczącej. Zanik działalności władz Regionu
skłonił nas do przewartościowania orientacji na rzecz Solidarności
Walczącej.
W tej sytuacji czujemy się zobowiązani niniejsze sprawozdanie
przedłożyć również Przewodniczącemu Solidarności Walczącej Kornelowi
Morawieckiemu.
11. W przededniu rocznicowych uroczystości dwukrotnie z naszej inicja-
tywy zawisła flaga narodowa na kominie naszego przedsiębiorstwa.
12. Na przełomie roku 1985/86 braliśmy udział w przygotowaniu trasy
przerzutowej na Zachód. >>>
13. Na wiosnę 1984 r. z prywatnego przyjęcia odbywającego się wśród
wyższych funkcjonariuszy SB, MO i prokuratury otrzymaliśmy infor-
mację, że w przeciągu tygodnia czekają nas rewizje, a w następstwie
ujawnionej działalności więzienia. Cenną informację wykorzystaliśmy
dla przypomnienia kolegom z nami współpracującymi o postawowych zasa-
dach konspiracji. My, członkowie TKZ w tym czasie nie byliśmy już
nowicjuszami w działalności podziemnej. Znacznie wcześniej byliśmy
przygotowani na taką okoliczność. Pozorowaną działalnością zmyliliśmy
trop esbeków. Rewizje dokonane u pięciu pracowników, jak i masowe
przesłuchania (około 5O osób) nie wniosły niczego do sprawy.
Dzisiaj, po latach, tamte chwile uważamy za największy sukces
zbiorowego działania /.../ Wszystkim, którzy mieli w tym swój udział,
tą drogą składamy wyrazy uznania, a naszą wspólną nagrodą za ową
wytrwałość jest nam dziś ponownie wywalczona "Solidarność".
14. Z uwagi na bezpieczeństwo własne, jak i osób współpracujących
z nami nie prowadziliśmy żadnych zapisów.
15. Zgodnie z naszą ideową deklaracją, wyrażoną w ulotce nr 1 pragnie-
my pozostać bezimiennymi uczestnikami tych wydarzeń. Tym samym
zobowiązujemy pozostałych Kolegów do zachowania dotychczasowego mil-
czenia. Ponowna legalizacja NSZZ "Solidarność" zwalnia nas z obowiązku
kontynuowania działalności podziemnej. Dziś, w dniu 3 maja 1989 r., na
ostatnim zebraniu wszystkich członków Tajnej Komisji Zakładowej
podjęliśmy jednomyślną uchwałę o zakończeniu działalności TKZ na
terenie Przedsiębiorstwa PPiSKChem "Siarkopol" w Gdańsku.
PODSUMOWANIE
Nam, zaangażowanym bez reszty w "SOLIDARNOŚĆ", wydawało się, że po
objęciu pontyfikatu przez wymarzonego papieża Słowianina, wyzwolonej
energii nie zdoła zdmuchnąć lada jaki generał. Rzeczywistość okazała
się bardziej brutalna. Wyidealizowany obraz Polaka-bohatera, tak częs-
to łechcący naszą dumę narodową, pierzchł, zmalał, skarłowaciał. Do
dziś nie możemy przeżyć moralnego załamania, jakiego doznaliśmy od
wychowanków polskich rodzin. Dziewiętnastowieczna historia nieudanych
powstań przybliżyła nam dawne wczoraj z naszym dziś. Potwierdziła się
po raz któryś zasada spalania się najlepszych, przy przerażającej obo-
jętności pozostałych. Tak jak wczoraj udział w walce brali nieliczni,
tak i dziś nieliczni podjęli walkę. Po raz któryś tak niewielu zrobiło
tak wiele. Historia jak gdyby przesunęła się w czasie. W dalszym ciągu
nie znajdujemy na tyle sił, by wyrwać się z fatalnego biegu po okręgu
zniewolenia. Jeszcze siła bierności, wyczekiwania poraża, zwycięża,
nie pozwala wybuchnąć upragnioną wolnością. Dziś, po latach bezruchu
jaki stymulował system, zadajemy sobie pytanie, na ile wyzwolona
"SOLIDARNOŚĆ" zmieni naszą rzeczywistość ? /.../
Sukces naszego Związku wiążemy z siłą jego oddziaływania na
powstanie narodowej siły politycznej, która po przejęciu władzy zmieni
wszystko, co narzucili nam polscy komuniści w sowieckim wydaniu.
Żadne spółki, żadne samorządy nie uratują nas przed dalszą ruiną
gospodarczą. Droga wyjścia to REPRYWATYZACJA.
Odchodząc w cień historii, pragniemy zapewnić Pana, Panie Przewod-
niczący, że pozostaniemy wierni ideałom "SOLIDARNOŚCI". >>>
Solidarni z naszym Przewodniczącym NSZZ "Solidarność" Lechem Wałęsą
życzymy Panu, Panie Przewodniczący Tymczasowego Zarządu Regionu
sukcesu osobistego i heroicznej wytrwałości w walce o przyszłość
naszego Związku i Najjaśniejszej Rzeczpospolitej Polski.
Tajna Komisja Zakładowa
Otrzymuje:
1. Kornel Morawiecki
- Przewodniczący Solidarności Walczącej
2. Załoga - Przedsiębiorstwa i Przeróbki Spedycji Kopalin Chemicznych
"Siarkopol" w Gdańsku.
----------------------------------------------------------------------
OŚWIADCZENIE
Polska Partia Zielonych postawiła sobie za cel m.in. ochronę nas
wszystkich przed nieograniczonym zatruwaniem środowiska. Nie jest to
dobrze widziane przez komunistów, którzy obawiają się, że wyjdą na jaw
ich kolejne sprawki.
Ostatnio, w związku ze wzrostem popularności PPZ, nasila się kam-
pania dezinformacji w środkach masowego przekazu. Powołano specjalną
jednostkę taktyczną o nazwie "Polska Partia Zielonych", finansowaną
przez RSW PRASA. Zastosowano daleko idącą blokadę informacji o praw-
dziwej Partii, zamieszczając jednocześnie stale informacje o ob.
Januszu Bryczkowskim, Henryku Sobańskim, Tiborze Petrysie i innych
(osoby te nie są członkami PPZ). Informacje te mają na celu ośmiesza-
nie naszej Partii jako podzielonej na frakcje i dążącej do porozumie-
nia z lewicą.
Apelujemy tą drogą o czujność. Jednocześnie podajemy zainteresowa-
nym adres kontaktowy PPZ :
Zygmunt Fura (Rzecznik krajowy PPZ)
3O-96O Kraków, skr poczt. 783 Artur Olszewski
tel. 55-1O-98 Rzecznik prasowy PPZ
tel. Kraków 22-O5-25
----------------------------------------------------------------------
ARCHIWUM
-----------------
OŚWIADCZENIE KONGRESU SOLIDARNOŚCI NARODU
w związku z 5O leciem Paktu Ribbentrop - Mołotow
Do narodów Europy Środkowo Wschodniej
pozbawionych prawa samostanowienia,
wolności i suwerenności
Bracia !
Podpisany przed 7O laty Traktat Wersalski wprowadził w życie ład
oparty na zasadzie suwerenności narodów, respektowania praw każdego
narodu do samostanowienia, do niepodległego bytu państwowego. Dążenia
rewizjonistyczne Niemiec oraz sowiecka doktryna eksportu rewolucji
doprowadziły do unicestwienia ładu politycznego w Europie.
Haniebny układ monachijski z 1938 r. z jednej strony, a następnie
tajne i jawne porozumienia III Rzeszy Hitlera i Związku Sowieckiego
Stalina z 1939r. umożliwiły wybuch II wojny światowej, doprowadziły do
nieopisanej tragedii wielu narodów. Obecnie zbliżamy się nareszcie do
nowej "wiosny ludów" pragnących pozbyć się jarzma niewoli narzuconego
im paktami rozbiorowymi Europy. Paktami podpisanymi na Kremlu 23
sierpnia i 28 września 1939 roku. Potwierdzonymi niejako, niestety
układami teherańsko-jałtańskimi.
Determinacja niewolonych narodów, które wielokrotnie i w rozmaitej
formie w ciągu minionego 5O-lecia usiłowały zerwać pęta niewoli, za-
czyna przynosić widoczne skutki. Zachwiała się pycha i pogarda władców
Kremla, system komunistyczny, narzędzie ich panowania i ekspansji
w świecie, kruszy się. Zarowno w ZSRR jak i w krajach podporządkowa-
nych Moskwie, zrywy wolnościowe narodów otwierają nowe szanse i nowe
nadzieje.
Ideę "Międzymorza", wspólnoty narodów Europy Środkowo-Wschodniej
- między Bałtykiem, Adriatykiem i Morzem Czarnym próbowali realizować
w XX wieku różni nasi przywódcy polityczni i państwowi, rozmaite
ośrodki niepodległościowe i emigracyjne narodów wschodnio- i środkowo-
europejskich. Do tej idei nawiązuje m.in. Testament Polski Walczącej
z 1945 roku, a także głośne Posłanie "Solidarności" z 1981 roku. Mówią
o niej także liczne oświadczenia rozmaitych ugrupowań narodów naszego
regionu.
W coraz powszechniejszym odczuciu stajemy przed możliwością wspól-
nego rozerwania pęt niewoli. W tej dziejowej chwili zwracamy się do
Was o solidarność w dążeniu do zbudowania wolnej wspólnoty naszych
suwerennych państw położonych między Rosją i Niemcami, a następnie do
połączenia ze wspólnotą zachodnioeuropejską na zasadzie pełnej równoś-
ci w ramach jednej europejskiej ojczyzny.
W trzy dni po 5O rocznicy Paktu Ribbentrop-Mołotow przypada
dwusetna rocznica francuskiej Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela
z 26 sierpnia 1789 roku. Od narodów Wolnego Świata powołujących się
uroczyście na tę Deklarację oczekujemy aktywnego poparcia naszych
niepodległościowych dążeń. Oczekujemy uznania suwerennych praw
2OO-milionowej, niewolonej społeczności narodów Europy Środkowo-
-Wschodniej.
Nawiązując do ogłoszonego 17 czerwca 1988 r. apelu Kongresu Europy
Środkowo-Wschodniej, wzywamy Was, Bracia do uznania dnia 23 sierpnia
1989 roku, dnia 5O rocznicy paktu rozbiorowego za DZIEŃ POWSZECHNEGO
PROTESTU narodów pozbawionych przez imperium moskiewskie prawa do
samostanowienia.
KONGRES SOLIDARNOŚCI NARODU
----------------------------------------------------------------------
_
ARTYKULY * WYWIADY * KOMENTARZE
-------------------------------------------
ZACISKAJMY PIĘŚCI
Wypowiedź Kornela Morawieckiego udzielona dziennikarzowi z poprzednie-
go zespołu "Tygodnika Solidarność" (nieopublikowana).
- Jaki kierunek działań obierze teraz Solidarność Walcząca ?
----------------------------------------------------------
- Nasz stały kierunek to walka wolność niepodległość i solidarność. To
trzymanie się zasad i dążenie do celów zapisanych w naszym programie.
Chcemy ludzi, Polskę oraz wszystkie kraje i narody spętane komunizmem
wyzwolić z tego systemu. Teraz, tu i w całym bloku, komunizm przeżywa
głęboki kryzys. Warto trudzić się, organizować i bić o to, by go nie
przeżył. W takim momencie karygodną nieodpowiedzialnością jest wspie-
ranie i osłanianie procesu zrzucania jednej skóry bestii, przed
obleczeniem się w drugą - choćby nawet mniej wstrętną. Kiedy, jeśli
nie w trakcie linienia najłatwiej uciąć gadu łeb ? Dopóki istnieje ten
system - nie godzi się mówić o zaciskaniu pasa. Zaciskajmy pięści.
SW będzie wspomagać te poczynania rządu premiera Mazowieckiego,
które przybliżają kres komunizmu. Ale będzie też wymagać takich właś-
nie poczynań. Nie kunktatorstwa, nie mamienia pozorami normalnośći,
w rodzaju "opozycyjnego rządu" współpracującego z prezydentem gen.
Jaruzelskim. Normalność - to władza wybierana w wolnych wyborach. Nie
za 4 lata. Za 4 miesiące. Komuniści muszą odejść. Z zarządzania woj-
skiem, milicją, zakładami pracy, z administrowania państwem. Po tym co
zrobili, do czego doprowadzili, jeśli pozostały w nich resztki uczci-
wości i patriotyzmu - niech odejdą. Z pochyloną głową.
Nim to nie nastąpi, zamierzamy trwać w konspiracji, przyspieszać
ewolucyjny rozkład i przygotować się do społecznego wybuchu, który
obali system. Nie łudźmy się możliwością zwycięstwa bez zrywu. Jego
charakter i przebieg zależeć będą od stanu świadomości i zorganizo-
wania społeczeństwa.
Zamierzamy korzystać z otwierających się pól jawnej działalności
- publicznych spotkań, kolportażu itp. Nie zaprzestaniemy demonstracji
ulicznych. Ekonomicznym strajkom będziemy się starali dodać solidar-
nościowych i politycznych żądań. Ciągle mamy nadzieję na odtworzenie
niezależnej, demokratycznej "Solidarności", nie uwikłanej w podtrzymy-
wanie, lecz rozbijającej system. Przez ograniczenie wyzysku, przez
dbałość o godność, o sprawiedliwą zapłatę.
Szczególnie liczymy na młodzież, na jej wrażliwość i odwagę. Z nią
i dla niej "pracą, czynem i walką chcemy poprawiać dolę człowieczą..."
(cytat z Deklaracji SW)
- Czy zostanie zmodyfikowany projekt programu (bo przecież wciąż jest
--------------------------------------------------------------------
to jednak projekt) ?
--------------------
- Projektowi potrzeba, jak sądzę, raczej uzupełnienia, oceny aktualnej
sytuacji, niż jakiejś gruntownej modyfikacji. Dalekosiężne cele SW
nie zmieniły się. Cele i postulaty pośrednie, wyartykułowane w pro-
gramie w czerwcu 1987 r., realizują się z zadziwiającą zbieżnością
i nawet jakby z czasowym wyprzedzeniem. Możliwe jest, oczywiście,
zamrożenie lub nawet cofnięcie procesu wychodzenia z komunizmu
(Chiny !). Ale jego ostateczny upadek dziś jest jeszcze pewniejszy niż
przed 2 laty. W projekcie szkicujemy wizję przyszłego, demokratycznego
ustroju, w jakim chcielibyśmy żyć. Wskazujemy na konieczność dopeł-
nienia zasady wolności zasadą solidarności. Zarówno teoretyczne, jak
i praktyczne - po pokonaniu komunizmu - budowanie tego nowego ustroju,
opartego o wspomniane zasady i o sprawdzone wzorce demokratycznego
kapitalizmu, to praca dla pokolenia wchodzącego w wiek XXI.
PRAWDA JEST PROSTA
Alfred B. Gruba
PIENIĄDZE DLA KOMUNISTÓW
Jedno z popularnych "wyjaśnien" obecnych kłopotów głosi, że "za
Gierka" niefrasobliwie przepuściliśmy 2O miliardów dolarów, pożyczone
nam przez łatwiowiernych zachodnich bankierów i dlatego teraz mamy to,
co mamy. Czyli martwimy się, czy nam wystarczy na chleb do pierwszego.
W twierdzeniu powyższym aż się roi od kłamstw, lub delikatnie
mówiąc błędów i pomyłek. Przede wszystkim owe kredyty, a ich łączna
suma przekracza już 4O miliardów dolarów, nie są spłacane, więc ich
wpływ na nasz byt powinien być obecnie żaden. Oczywiście, rozczarowani
i oszukani wierzyciele nie chcą dawać dalszych kredytów, ale to nie
powinno być przyczyną tak gwałtownego spadku naszych realnych dochodów
- przecież nie jesteśmy żywieni ani ubierani przez Zachód !
O ile chodzii o same kredyty, to nie "my" przepuściliśmy te miliar-
dy tylko "oni" Mówiąc jaśniej, pożyczki te brało i zmarnowało okupa-
cyjne komunistyczne państwo - PRL, a nie "my", czyli zniewolone,
ubezwłasnowolnione społeczeństwo. Nie było też z naszej strony nie-
frasobliwego przepuszczania tych pieniędzy. Te towary, które władze
PRL sprowadziły na kredyt z Zachodu, nie zostały rozdane za darmo, ale
normalnie kupione przez nas za nasze nędzne zarobki. Jeśli część
zachodnich pożyczek została rozkradziona, to nie przez "nas", ale
przez PRL-owską nomenklaturę. W dodatku, jak się wydaje, na cele
konsumpcyjne zostało zużyte zaledwie kilka procent z tych miliardów.
A gdzie reszta? Zapewne większa ich część w ogóle nie dotarła do PRL,
a została zużyta na cele imperium - utrzymanie Kuby, Nikaragui,
Angoli, Etiopii, wojna w Afganistanie, wszystko to kosztuje naprawdę
bardzo dużo.
Również zachodni bankierzy nie byli aż tak łatwowierni. Przecież
pożyczali państwu, które było prawnym i faktycznym właścicielem całego
przemysłu i całych zasobów naturalnych Polski. Ten ogromny majątek,
chociaż w nienajlepszym stanie, był swoistą gwarancją wypłacalności
dłużnika. Łatwowierność Zachodu polegała na czymś innym. Okazało się,
że władze PRL nie mają zamiaru spłacać swych długów i że nie ma
sposobu, by je do tego zmusić. Kupiecka uczciwość zderzyła się z komu-
nistyczną bezczelnością.
Brzmi to niewiarygodnie: jak można w obecnych czsach, przy tak
wielostronnych powiązaniach i zależnościach wszystkich od wszystkich,
wziąć tak wielkie kwoty i po prostu nie oddać ? Dlaczego Zachód godzi
się na to ? Otóż ogłoszenie, że PRL jest niewypłacalna, doprowadziłoby
do upadku paru szacownych banków, a trudno przewidzieć, jakie byłyby
dalsze skutki - może wielka panika na giełdach świata ? Cały zachodni
system gospodarczy mógłby się zachwiać, parę rządów gwarantujących
polskie kredyty znalazło by się w poważnych opałach. I stosunki Wschód
- Zachód, tak sympatycznie rozwijające się ostatnio, musiałyby zostać
zamrożone, a ów mroźny powiew zwarzyłby pielęgnowane od dziesiątków
lat marzenia o uzyskaniu dostępu do rynku Rosji.
Tak więc Zachód ma powody, by nie protestować. Również komuniści
nie są zainteresowani w nadawaniu rozgłosu całej aferze - po prostu
chcą dostać dalsze kredyty ! W ten sposób obie strony starają się
sprawiać wrażenie, że długi będą spłacone, chociaż obie strony wiedzą,
że to nieprawda.
Nie może również być prawdą, że PRL nie jest w stanie swych długów
spłacić, bo kryzys, spadek produkcji, inflacja, rozpad gospodarki itp.
Na temat rzekomej "katastrofy" gospodarki PRL trzeba by wypowiedzieć
się osobno, bo to również jest jeden z wypielęgnowanych przez propa-
gandę Wschodu i Zachodu mitów. Narazie powiedzmy sobie, że dopóki rząd
Mazowieckiego nie przedstawi pełnego raportu o stanie gospodarki,
dopóty nie mamy podstaw, by w ten mit wierzyć. Wracając do długów PRL,
to mogłyby one zostać dość łatwo spłacone, gdyby władze zdecydowały
się sprzedać lub wydzierżawić (z zachowaniem podstawowych uprawnień)
niektóre zakłady przemysłowe. Wyszłoby to nawet taniej, bo realna
wartość PRL-owskich długów spadła już do 3O % to znaczy, że weksel
rządu PRL może być sprzedany przez wierzyciela za jedną trzecią jego
nominalnej wartości. Tego jednak komuniści nie zrobią, bo wpuszczenie
tu obcego kapitału byłoby prawdziwym początkiem końca ich władzy.
Biorąc to wszystko pod uwagę musimy dojść do wniosku, że gospodar-
cze posuniecia wicepremiera Balcerowicza są również elementem tego
wielkiego oszustwa. W oczach opinii publicznej, krajów demokratycznych
wygłodzenie ludności PRL, zwane swojsko "zaciskaniem pasa", ma świad-
czyć o tym, że władze PRL są zdecywane spłacić dług za wszelką cenę.
W oczach ekspertów Międzybarodowego Funduszu Walutowego ma ono
świadczyć o gotowości zastosowania się do ich zaleceń. A wszystko to
ma na celu załatwienie dla PRL (chociaż będzie się ona już nazywała RP
lub jakoś podobnie) nowych kredytów - teraz już bardzo niechętnie
udzielanych przez zachodnich bankierów. Nie chodzi tu bynajmniej
o "wyjście z kryzysu", bo ożywienie gospodarcze wymagałoby odblokowa-
nia płac i zniesienia wszystkich bezsensownych przepisów krępujących
gospodarkę. Niestety, chodzi tylko o to, by komuniści jeszcze raz
dostali pieniądze.
Alfred B. Gruba
listopad 1989
----------------------------------------------------------------------
Bogdan Zaremba
NAJLEPIEJ DLA POLSKI
Sytuacja w Polsce dalece wybiegła poza proste schematy i wyobra-
żenia. Jest niezwykle trudna do jasnego i zrozumiałego zdefiniowania.
Czy jest to ewolucyjny proces odchodzenia od komunizmu (mówi się
nawet, że komunizmu już nie ma) i dochodzenia do demokracji ? Czy ol-
brzymi proces społeczny pozostający pod pełną kontrolą komunistów
mający na celu unowocześnienie komunistycznej struktury władzy (poli-
tycznej i gospodarczej) i zaczerpnięcia oddechu przed nową fazą
ekspansji ?
Przyjęcie odpowiedniej wersji determinuje sposób zachowania grup
społecznych i politycznych.
Zaangażowanie się przeważającej części opozycji polskiej, skupionej
wokół Lecha Wałęsy, w proces porozumienia i akceptującej wariant
samoczynnego oddawania władzy przez komunistów doprowadziło do czerw-
cowych wyborów i rządu Tadeusza Mazowieckiego. Ta droga nie została
zaakceptowania przez mniejszą część opozycji, w tym przez nas -
Solidarność Walczącą.
Obecnie nie ma sensu prowadzenie analiz, czy decyzja porozumienia
z komunistami na stawianych przez nich warunkach była korzystna, czy
nie, i czy więcej można było uzyskać trwając stanowczo na fundamental-
nych pozycjach. Lepiej skupić się na tym, co stanie się w przyszłości.
Co jest przed nami ?
Podstawowym pytaniem jest to, czy proces ewolucyjnego odchodzenia
od komunizmu, bo niewątpliwie coś takiego obecnie ma miejsce, jest
procesem, który można zatrzymać i odwrócić bieg zdarzeń ?
Solidarność Walcząca uważa, że odwrót od reformowania komunizmu
jest możliwy. Nie ma powodów, aby wierzyć, że komuniści ot tak sobie
(bo zrozumieli, przejrzeli na oczy, bo też są patriotami, itp.) zdecy-
dowali się na demokrację czyli na pozbawienie siebie samych władzy.
Dlatego też, mimo okoliczności, które czasami wręcz to uniemożliwiają,
pozostajemy organizacją tajną.
Może się okazać, że nasza ocena sytuacji jest fałszywa i że za
cztery lata będziemy mieli rzeczywiście wolne wybory, a następnie wol-
ną Polskę. Rację będzie miał więc Wałęsa, a nie my. Ale nie chodzi
tutaj o rację Wałęsy czy SW. Chodzi o Polskę. Jeżeli droga obrana
przez Wałęsę przyniesie obiecane przez niego owoce, to dobrze.
Osiągnięcie celu, o który także my walczymy, odbędzie się w sposób
najprostszy. Tak dla Polski byłoby najlepiej.
Co jednak, jeśli komuniści prowadzą oszukańczą grę i zdecydują się
odwrócić bieg zdarzeń ? Wobec tego nierozstrzygniętego pytania po-
trzebne są siły społeczne pozostające poza kontrolą sił policyjnych.
Potrzebna jest SW.
Bogdan Zaremba
----------------------------------------------------------------------
Bogdan Zaremba
ANI EWOLUCJA, ANI REWOLUCJA
W trzecim numerze "Solidarności Szczecińskiej" w artykule pod
tytułem "Jak wyjść z impasu?", autor Jan Kowalski, szuka odpowiedzi na
to pytanie. Odpowiedzi nie dostarcza. Opisuje natomiast swoje
postrzeganie polskiej sceny politycznej, co znalazło wyraz w
konkluzji: "Komuna się trzyma, „Solidarności” w rządzie nie ma, zaś
cenzura zmieniła barwę jak kameleon". Najogólniej mówiąc zgadzam się z
autorem co do zarysów jego oceny politycznej. Niepokój mój budzi
natomiast postrzeganie rozwiązania tego impasu w dylemacie: ewolucja
czy rewolucja. Spór ten wiodą jajogłowi wielu formacji politycznych
biorących udział w życiu politycznym kraju.
Moim zdaniem spór nie zostanie rozwiązany po myśli żadnej ze stron.
Nie będzie ani ewolucji ani rewolucji. Czyste modele istnieją najcześ-
ciej w teorii. Życie zaś wymyka się spod narzuconym ograniczeń i ram.
Oczywiście, dla Polski byłoby najlepiej, gdyby spełniły się obiet-
nice i proroctwa Wałęsy o wolnych wyborach, demokratycznej i niepod-
ległej Polsce. Tego życzę mu jak najbardziej i myślę, że nie jestem
w tym odosobniony. Podobnie problem ten ocenia organizacja, z której
programem się utożsamiam - Solidarność Walcząca. Widzenie życzeniowe
nie zwalnia wszakże od oceny stanu faktycznego, przewidywania tego, co
się stanie, jak będzie i co robić, aby osiągnąć zakładane cele ?
Obecny układ sił politycznych oparty jest na dwóch silnych ośrod-
kach: PZPR i "Solidarności" Wałęsy. W łonie tych ośrodków oraz na ich
obrzeżach działa wiele grup o różnym zabarwieniu polityczno-społecz-
nym. Między tymi dwoma siłami politycznymi zawarty został swoisty
consensus, którego uzgodnionym wspólnie celem jest doprowadzenie do
wolnych i demokratycznych wyborów. Dotychczasowymi owocami tego poro-
zumienia są ustalenia "okrągłego stołu", wybory z czerwca br. i rząd
Mazowieckiego. "Okrągły stół" będący fundamentem porozumienia zakładał
dobrą wolę obu stron dotrzymania zawartych tam ustaleń. Pozwolę sobie
nie zgodzić się z istnieniem dobrej woli komunistów. Zaprzecza temu
cała dotychczasowa przeszłość PRL-u i ludzi zasiadających przy "okrąg-
łym stole" z ramienia PZPR, ówczesnego rządu czy partyjnych przybudó-
wek. Tylko cud, Łaska Boża mogła spowodować tak gwałtowną metamorfozę
tych ludzi, że nagle godzą się, aby w perspektywie kilku lat zostać
pozbawionym wszystkich przywilejów i przede wszystkim władzy. Jeśli
tak rzeczywiście jest to wspaniale, dzięki Bogu ! Jeśli zaś nie, to
jak jest ? Moim zdaniem komuniści zostali zmuszeni do zmiany nie tylko
taktyki swojego postępowania, ale nawet do przyjęcia innej strategii.
W Polsce, a także we wszystkich krajach bloku władza komunistyczna
do perfekcji opanowała sztukę utrzymywania się przy władzy, ale nie
potrafi już rządzić czyli rozwiązywać problemy społeczno-gospodarcze
kraju. Te zaś rosły zwiększając frustrację społeczeństw, dystans do
Zachodu i poczucie zbliżenia się przełomu, który mógłby zmieść komu-
nizm z map politycznych świata. Przyjęto więc nową strategię. Jest to
gra w demokrację. Gra w nią coraz więcej krajów komunistycznych. Celem
jest korzystne rozwiązanie wyżej wymienionych problemów. Są one wspól-
ne dla wszystkich "demoludów". W Polsce dodatkowym celem jest pozba-
wienie ludzi nadziei opartej na "Solidarności". Pokazanie, że elita
przywódcza "Solidarności", dopuszczona obecnie do władzy, nie jest
w niczym lepsza od komunistów. To w konsekwencji ma pozbawić "Solidar-
ność" społecznego poparcia.
Dlaczego do gry przystąpiła polska opozycja, nazwana wówczas kon-
struktywną ? Elity opozycyjne skupione wokół Lecha Wałęsy nie musiały
z takim pośpiechem i na takich warunkach wchodzić w to porozumienie.
Nie musiały, ale chciały. Były zmęczone siedmioletnią działalnością
w podziemiu, sfrustrowane brakiem możliwości normalnego rozwoju. Na
dodatek w życie polityczne zaczynało, coraz gwałtowniej, wchodzić mło-
de pokolenie, nieskore do słuchania dziadków i weteranów propagujących
przede wszystkim "bierny opór". Nadchodziła pokoleniowa zmiana warty.
Propozycja komunistów trafiła więc na psychiczne oczekiwania elit
opozycyjnych. Dogadywanie się zaburzone zostało jeszcze majowymi
i sierpniowymi strajkami 1988 roku, robionymi głównie przez młodzież.
Szybko je wygaszono wykorzystując legendę i respektowany jeszcze auto-
rytet działaczy. Nastał więc okrągły stół i jego konsekwencje. Co
dalej ?
Sytuacja w Polsce, jak w innych krajach bloku, zależna jest od roz-
woju wydarzeń w Związku Sowieckim. Stamtąd dano sygnał do rozpoczęcia
gry i tam zapadnie decyzja kiedy ją zakończyć.
Jak zachowają się władze polskie w przypadku końca pierestrojki ?
Komuniści dążą do wyeliminowania z życia kraju "Solidarności" jako
potężnego ruchu społecznego dążącego do obalenia komunizmu. Chcą ją
podzielić na wiele ośrodków, często nastawionych do siebie antagonis-
tycznie. W przypadku, gdy ruszy "sowiecka lodówka" celem komunistów
nie będzie całkowita eliminacja (przy użyciu wojska i policji) ludzi
"Solidarności" ze struktur władzy. Raczej będą się starali, aby pozo-
stali i tłumaczyli ludziom, że dalsze zmiany nie są możliwe, że tu
i ówdzie należy ustąpić, że należy postępować ostrożnie, że przede
wszystkim substancja narodowa. Szantaż będzie tym silniejszy i sku-
teczniejszy im słabsze będzie społeczne oparcie tych ludzi, im słabsza
będzie "Solidarność".
Dlatego też, dla osiągnięcia celu wspólnego chyba dla wszystkich
Polaków, dla Polski wolnej, demokratycznej i niepodległej potrzebna
jest silna "Solidarność". Siła jej brać się będzie z demokracji w niej
obowiązującej. Obowiązującej zarówno Wałęsę, jak i Kowalskiego. To na
powrót zachęci zwykłych, szarych ludzi do jej poparcia na miarę
Sierpnia `80. Wówczas ten nasz narodowy bój z komunizmem może zakoń-
czyć się zwycięsko.
Bogdan Zaremba
Solidarność Walcząca
----------------------------------------------------------------------
M. Gniewny
DROGA DONIKĄD
Minęły już prawie dwa miesiące działalności "naszego" rządu.
Niestety, na razie kontynuuje on politykę rządu Rakowskiego, przepro-
wadzając gruntowną reformę komunizmu. Czyni to jednak o wiele skutecz-
niej. Rząd uważany za komunistyczny, nie posiadający poparcia
społecznego nie byłby w stanie przeprowadzić operacji, jakiej jesteśmy
obecnie poddawani. Wywołałby natychmiast społeczny wybuch. Nie jest to
tylko moje zdanie.
Jak zwykle szczery i otwarty Pan Przewodniczący wygłosił bardzo
podobną tezę na jednej ze swoich konferencji prasowych. Wyjaśnił jed-
nak, że polityka, jaką prowadzi obecnie rząd Mazowieckiego, jest
jedyną drogą dla Polski. Trudno się z tym zgodzić. Ta droga nie
prowadzi raczej do obalenia komunizmu.
Ale co ja piszę ?! Przecież komunizmu w Polsce już nie ma. Ostały
się tu i ówdzie jakieś resztki (a to i tak częściej stalinizmu niż
komunizmu). 28.1O. z "naszego" dziennika telewizyjnego mogliśmy się
dowiedzieć dokładnej daty kresu systemu komunistycznego w Polsce. Miał
on miejsce, według pewnej aktorki, będącej gościem dziennika, 4 czerw-
ca 1989 roku. Była to jedna z mniej lub bardziej zabawnych wypowiedzi,
mających przekonać nas, że wszystko jest na właściwej drodze. Trzeba
tylko trochę poczekać.
Zresztą od dłuższego czasu najbardziej patriotyczną postawą jest
postawa oczekująca. Najpierw mówiono nam, że musimy czekać na "na-
szych" posłów, później na skompletowanie "naszego" rządu, wreszcie,
kiedy ten zaczął działać, trzeba przecież dać mu trochę czasu. "System
przez 4O lat niszczył, burzył, a wy byście chcieli, żeby od razu było
lepiej". Najpierw rząd nie działał na pełnych obrotach, bo trzeba było
opracować program gospodarczy. Program jest. I co w nim czytamy?
Nowość! Trzeba... czekać. Tym razem wiemy już, mniej więcej, na co
czekamy. Będzie gorzej. Ale "musi być gorzej, aby potem było lepiej".
To tak jak w dowcipie o żydzie, któremu było bardzo źle w ciasnej
chacie z liczną rodziną. Rabin, poproszony o radę, polecił mu kupić
kozę, a po pewnym czasie drugą. Gdy zdesperowany żyd chciał już
popełnić samobójstwo, rabin kazał sprzedać obie kozy. Wiecie, jaki żyd
był szczęśliwy ? Dla nas problem wygląda więc tak: ile kóz i na jak
długo wpuścimy do swojej chaty. Od tego będzie zależało jak "dobrze"
będziemy mieli w przyszłości. Ten mechanizm możemy zaobserwować na
przykładzie cen. Szynka z kilku tysięcy skoczyła na dwadzieścia kilka,
a teraz każda obniżka cen jest dumnie odnotowywana. Tanieje. Jest
lepiej.
Rząd zadbał jednak o ochronę najbiedniejszych w tym trudnym (ale
oczywiście przejściowym) okresie. Zaczęto wydawać darmowe zupy. Sły-
szałem gdzieś nazwę "kuroniówka" - smacznie brzmi, ale czy się przyj-
mie ? "Nasi" ministrowie nie patronują jeszcze żadnym szkołom ani
ulicom, więc może na początek zupka ? A swoją drogą tak nachalnej
propagandy jak wokół wspomnianych zup nie było chyba od czasów
gierkowskiej propagandy sukcesu, kiedy każdy nowy neon był wielkim
osiągnięciem socjalizmu. Oprócz darmowych zup (czego się czepiasz, na
Zachodzie też są !) "nasz" rząd nie ma, niestety, żadnych większych
sukcesów. Większość jego posunięć gospodarczych zmierza do wzmocnienia
władzy państwa. A przecież władza państwa nad gospodarką to jeden
z fundamentów komunizmu i jego panowania. Dotychczasowe działania
rządu nie tylko nie stwarzają możliwości rozwoju prywatnej inicjatywy
i zwiększenia produkcji, ale powodują trudną sytuację już istniejących
przedsiębiorstw. Za to bardzo bujnie rozwija się, prowadzone różnymi
metodami, uwłaszczenie nomenklatury rozkradającej majątek narodowy.
No, ale deficyt budżetowy i inflację trzeba zlikwidować. Taki jest
warunek otrzymania pomocy z Zachodu.
Kogo najłatwiej obciążyć skutkami tak radykalnej operacji, jaką
chce przeprowadzić wicepremier Balcerowicz ? Oczywiście, społeczeń-
stwo. Pozbawione przywódców, ogłupione i zdezorientowane ("jedyne, co
wam zagraża to Miodowicz i antykomuniści") raczej nie będzie protes-
tować. Niezadowolenie społeczne, nieuniknione przy tak drastycznym
obniżeniu się stopy życiowej, kierowane jest, za pomocą różnych zabie-
gów propagandowych ku określonym grupom społecznym. Niepradopodobnie
wysokim cenom artykułów spożywczych najpierw winni byli chłopi zawy-
żający ceny skupu, później okazało sięm, że to spółdzielcy ustalający
zbyt wysokie marże itd. Przy okazji kompromituje się pewne pojęcia.
Przykładem może być "wolny rynek", który kojarzy się teraz przede
wszystkim z podwyżkami cen..
Prowadzona od ponad roku, polityka liderów tzw. "konstruktywnej
opozycji" poczyniła wiele spustoszeń w świadomości społecznej. Nie
wiadomo dzisiaj, o co walczyć - wmawia się nam, że walka skończona,
nie wiadomo, kto właściwie jest wrogiem - wmawia się nam, że Jaruzel-
ski to patriota, a Kiszczak największy reformator. Wałęsa jeździ po
świecie i opowiada, że z komunistami trzeba współpracować.
Dotychczasowe działania "solidarnościowego" rządu mogą wzbudzać
niepokój. Nie mam nic przeciwko temu, żeby udało mu się stworzyć
w Polsce warunki do godnego i dostatniego życia w wolnym kraju. Ale
obawiam się, że wybrana droga może okazać się drogą donikąd.
M. Gniewny
----------------------------------------------------------------------
NIEPODLEGŁOŚĆ TO SPRAWA BEZDYSKUSYJNA
Rozmowa z anonimowym członkiem Rady Oddziału Trójmiasto Solidarności
Walczącej - "Tydzień Polski", 19 sierpnia 1989 r.
Stanisław Sobolewski: Nowa sytuacja w Kraju, a więc ta rzeczywistość
------------------------------------------------
zbudowana przez tzw. "okrągły stół" i pseudowol-
------------------------------------------------
ne wybory do sejmu PRL, wytworzyły niewątpliwie zupełnie nowe warunki
----------------------------------------------------------------------
dla działalności "Solidarności Walczącej". Jak by Pan określił sytu-
----------------------------------------------------------------------
ację SW wobec tych zjawisk, jaka jest rzeczywista siła SW w rejonie
----------------------------------------------------------------------
Trójmiasta, w którym przecież "Solidarność" się zrodziła ?
----------------------------------------------------------
SW: Trudno mi obiektywnie ocenić naszą pozycję w społeczeństwie. Nasza
prasa, propaganda dociera do szerokich rzesz, lecz trudno powie-
dzieć, jak duża część społeczeństwa przyjmuje naszą argumentację
pozytywnie. O swojej działalności informujemy za pośrednictwem wydawa-
nej prasy, regionalnej jak i zakładowej, a także poprzez audycje
radiowe. Jaki jest oddźwięk naszych działań, nie wiemy, gdyż dopiero
niedawno ujawniliśmy oficjalnego reprezentanta SW regionuu Trójmiasta,
Marka Czachora i dopiero teraz będziemy w stanie dowiedzieć się
naprawdę, jak ludzie odbierają naszą działalność.
- Słyszy się jednak często, z różnych zresztą źródeł - od Wałęsy aż
--------------------------------------------------------------------
po prasę reżimową, że małe grupki młodocianych awanturników pod
-------------------------------------------------------------------
sztandarem SW "wyszły na ulicę". Jak by Pan to skomentował ?
------------------------------------------------------------
- Nie ma sensu wierzyć prasie reżimowej. Jeśli natomiast chodzi o kon-
ferencje prasowe Wałęsy to mogę powiedzieć tylko tyle, że reprezen-
tujemy zupełnie inne stanowisko wobec tego, co się dzieje w Polsce
i dlatego jesteśmy niepopularni w kręgach jego doradców. Stanowimy coś
w formie opozycji w opozycji, i dlatego też jesteśmy zwalczani. Jeśli
natomiast chodzi o te "małe grupki młodocianych awanturników", to
wygląda to w ten sposób, że wszelkie akcje organizowane przez SW są
wspierane przez inne organizacje i pojawia się na nich ood 5OO do
2.OOO osób Nie wydaje mi się zatem, że jest to mała grupa. Jeśli
chodzi o młodych ludzi, to rzeczywiście opieramy swoją działalność na
ludziach w wieku 18-3O lat. Jest to trzon naszej organizacji. Oni mają
najbardziej dosyć tej sytuacji w PRL, są najbardziej zbuntowani, trud-
no im wytłumaczyć, że czasami spokojna akcja jest akcją najwłaściwszą.
Bardzo często denerwują się i nie jesteśmy w stanie kontrolować
przebiegu demonstracji.
- Czy jednak te, coraz bardziej widoczne podziały pokoleniowe nie
--------------------------------------------------------------------
stanowią jakiegoś zagrożenia dla wspólnej walki z komuną? Weterani
--------------------------------------------------------------------
opozycji to dzisiaj niejako skrzydło liberalne, młodzi - radykalne.
-------------------------------------------------------------------
- W naszej organizacji większość członków stanowią ludzie bardzo
blisko związani z "Solidarnością", którzy już od 198O rokum, a częs-
to i wcześniej, brali udział w ruchu opozycyjnym. Te podziały pokole-
niowe nie są więc tak wielkie jak by się to mogło na pierwszy rzut oka
wydawać. W obecnej sytuacji coraz więcej ludzi ze starszego pokolenia
przyłącza się bądź popiera naszą działalność.
- Rozwój sytuacji w Kraju w ostatnim okresie ma swój oddźwięk również
--------------------------------------------------------------------
na emigracji. Nastąpiły duże różnice w ocenie polityki prowadzonej
--------------------------------------------------------------------
przez grupę Wałęsy i skuteczność tejże polityki. Jedną z przewodnich
----------------------------------------------------------------------
myśli SW jest "myśl niepodległościowa", ta najbardzie bliska emigracji
----------------------------------------------------------------------
politycznej. Jak by Pan ocenił siłę tych dążeń niepodległościowych,
----------------------------------------------------------------------
ich zrozumienie w społeczeństwie polskim. Wałęsa słowo "niepodległość"
----------------------------------------------------------------------
używa bardzo oszczędnie, a w oświadczeniach SW słychać je bardzo
----------------------------------------------------------------------
często.
-------
- Zwracamy szczególną uwagę na odzyskanie przez Polskę niepodległości
a to bardzo określa naszą postawę wobec wszystkich innych rzeczy.
Nie zgadzamy się z tym, co stało się po drugiej wojnie światowej,
z narzuceniem nam władzy komunistycznej. Sierpień 198O roku obudził
nadzieje na wolność i niepodległość. Dzisiaj znowu trochę osłabły.
Osobiście interesuję się nie tylko moją własną przyszłością, tym, czy
się dorobię, czy zdobędę mieszkanie i jakieś środki materialne na
utrzymanie się, lecz interesuję się również tym co, stanie się z Pol-
ską. Może to zabrzmi dziwnie i patetycznie, ale dla mnie ważniejsze
jest to, czy ja potrafię jakoś dotrzeć do ludzi, powiedzieć im, co
myślę o przyszłym kształcie mojego kraju, niż, czy zarobię na samochód.
Taka postawa pasowałaby obecnej władzy, chciałaby ona, by ludzie zaję-
li się sprawami materialnymi, a przestali zwracać uwagę na to, co
dzieje się ze stroną moralną i psychologiczną naszego życia.
- W tym co Pan mówi odczytuję nie tylko idealizm lecz może jakąś
--------------------------------------------------------------------
wspólną płaszczyznę, na której ludzie wyrażają swoje poparcie dla SW.
---------------------------------------------------------------------
- Trudno mi mówić za innych. W tym systemie jaki mamy w Polsce czło-
wiek naprawdę zmuszony jest do tego by ciężko zarabiać na życie
i czasami nie ma nawet chęci, sił i czasu, by pomyśleć, co mógłby
zmienić w swoim życiu. Co stracił , a czego nie zyskał. Powracając
jednak do pytania o niepodległość, to trzeba powiedzieć, że jest to
dla nas sprawa bezdyskusyjna. Jednym z haseł zamieszczanych w naszej
prasie jest "nie chcemy władzy z obcego nadania, a chcemy tę władzę
pozbawić władzy". Brzmi to sloganowo, lecz jest to rzecz ważna dla
uświadomienia sobie naszego stanowiska.
- SW dużo uwagi zwraca również na sprawy czysto związkowe.
--------------------------------------------------------
- Tak, ponieważ siłę stanowią robotnicy, ludzie wszystkich zawodów
wspólnie zjednoczeni. Wielką szansą był związek zawodowy "Solidar-
ność", który do dziś istnieje, pomimo iż nomenklatura związkowa
przejęła nazwę "Solidarność" Ciągle istnieje ta stara "Solidarność",
niepodległa, podziemna, reprezentowana w pewien sposób przez Grupę
Roboczą Komisji Krajowej i przez niezależnych działaczy opozycyjnych.
Sprawy związkowe są bardzo ważne. Jeśli naród poprzez związki zawodowe
nie przejmie w swoje ręce spraw społecznych i gospodarczych, nie
uzyskamy nic.
- Wciąż oczekujemy na zjazd "Solidarności", do którego musi kiedyś
--------------------------------------------------------------------
wreszcie dojść. Dawid Warszawski w wywiadzie dla BBC powiedział
--------------------------------------------------------------------
rzecz ciekawą, a mianowicie, że wiele wskazuje na to, że w wyborach
----------------------------------------------------------------------
w "Solidarności" linia Wałęsy przegra. Dojdzie wtedy do dość paradok-
----------------------------------------------------------------------
salnej sytuacji, że w sejmie i senacie będą siedzieli ludzie, którzy
----------------------------------------------------------------------
w zasadzie nie będą mieli poparcia tego środowiska, które ich na
----------------------------------------------------------------------
poselskie i senatorskie ławy wyniosło. Jakie zajmujecie wobec takiej
----------------------------------------------------------------------
możliwości stanowisko ?
-----------------------
- Dzisiaj sytuacja jest niepewna. Duża część społeczeństwa ma nadzie-
ję, że "okrągły stół" przyniesie pozytywne efekty. Jak na razie są
to jedynie efekty propagandowe. Ludzie jednak coraz częściej zastana-
wiają się, czy to, co stracili przez "okrągły stół", czego wyrzekł się
Lech Wałęsa w ich imieniu, warte jest tego, co uzyskali. Nie ma bowiem
tej "Solidarności", o którą tyle lat walczyliśmy, a elita władz związ-
kowych zaczyna tracić kontakt ze swoją bazą. Przegrana Wałęsy podczas
Zjazdu "Solidarności" spowoduje, że w sejmie działać będzie opozycja
nie mająca poparcia społecznego, a więc nastąpi wariant bardzo wygodny
dla władzy.
- W majowym numerze Serwisu Informacyjnego "Solidarności Walczącej"
--------------------------------------------------------------------
ukazał się pełen tekst wywiadu z Wojciechem Myśleckim, przygotowany
--------------------------------------------------------------------
dla "Gazety Wyborczej", w której to ukazał się w formie bardzo okro-
----------------------------------------------------------------------
jonej i cenzurowanej. Już niejednokrotnie opozycja spoza grupy Wałęsy
----------------------------------------------------------------------
skarżyła się na blokowanie bądź cenzurowanie swoich oświadczeń.
---------------------------------------------------------------
- SW wypowiadała się już na ten temat, zamieszczała protest autorów
tego wywiadu oraz pana Myśleckiego w swojej prasie, gdyż "Gazeta
Wyborcza" nawet nie raczyła przeprosić autorów wywiadu i Wojciecha
Myśleckiego za wprowadzenie zmian. Uważamy, że każdy ma prawo
wypowiadać się, nawet jeśli ma inne poglądy od nas. Nie chodzi mi tu
jednak o "czerwonych".
Rozmowę prowadził
Stanisław Sobolewski
/"Tydzień Polski", Londyn, 19 sierpnia 1989 r./
----------------------------------------------------------------------
Rafał Jaworski
NIM NADEJDZIE NOWY ROK 1918
Wywodzący się z wczorajszej opozycji katolicki premier przewodzi
kolejnemu rządowi PRL, a używający nazwy "Solidarność" nowy związek
Wałęsy stał się pierwszoplanową siłą w oficjalnym życiu politycznym
kraju. Jednocześnie jednak głową państwa pozostaje niegdysiejszy admi-
nistrator stanu wojennego, a komuniści zachowali w swoim ręku wojsko
i milicję. Nowy rząd potwierdził wszystkie polityczno-militarne zobo-
wiązania Polski wobec ZSRR. Co więcej, w swoim pierwszym exposé
sejmowym premier Mazowiecki posunął się do stwierdzenia, że uznanie
tych zobowiązań nie jest wcale doraźnym zabiegiem taktycznym, lecz
wyrazem szczerego przekonania, że ich treść pozostaje w zgodzie
z polską racją stanu.
Mamy zatem do czynienia nie - jak twierdzą optymiści - z likwidacją
istniejącego dotąd w Polsce systemu komunistycznego, lecz raczej
z rozszerzeniem i umocnieniem jego społecznej bazy. Dotychczasowe doś-
wiadczenia historyczne jasno pokazują, że sprawując kontrolę nad wojs-
kiem i aparatem bezpieczeństwa, komuniści każdorazowo są faktycznymi
panami sytuacji w danym kraju. Dzięki tej kontroli mają oni wszelkie
dane po temu, by w dogodnym momencie przejąć całą władzę w państwie
i ustanowić dobrze znaną totalną dyktaturę. Także w naszym przypadku
groźba nawrotu takiej dyktatury nie zniknie tak długo, jak długo
policyjno-wojskowy monopol komunistów nie zostanie bezwzględnie prze-
łamany.
Można sobie wyobrazić państwo komunistyczne z gospodarką wolnoryn-
kową (NEP) lub z komunistyczną mniejszością w rządzie i parlamencie
(Węgry z lat 1945-48), a nawet bez formalnie uczestniczącej w rządze-
niu partii komunistycznej (doświadczenia Kuby, Etiopii czy Nikaragui
są tu wielce pouczające), ale nie sposób wyobrazić go sobie bez
komunistycznego kierownictwa w siłach zbrojnych i policji. Można wręcz
zdefiniować państwo komunistyczne jako takie, w którym komuniści
-----------
kontrolują wojsko i policję, a rządem komunistycznym nazywać każdy
rząd, w którym komunisci są ministrami obrony narodowej i spraw
wewnętrznych. Kto formalnie kieruje takim rządem, jest faktem o drugo-
rzędnym znaczeniu. W tym sensie, wbrew wszelkim pozorom, również
obecny rząd PRL pod prezesurą Mazowieckiego jest de facto rządem
komunistycznym.
W nie mniejszym stopniu niż wszystkie poprzednie ekipy rządowe PRL,
jest on też politycznym wasalem Kremla. Co gorsza, stan politycznego
zwasalizowania Polski przez ZSRR uległ obecnie nawet pewnemu pogłębie-
niu. Do niedawna świat jasno widział, że sowieckie zwierzchnictwo nad
naszym krajem jest stanem narzuconym z zewnątrz i sztucznie utrzymy-
wanym wbrew woli polskiego społeczeństwa. Z chwilą wejścia ugodowej
opozycji w skład Sejmu i Senatu PRL, a zwłaszcza wraz z powstaniem
rządu Mazowieckiego, zwierzchnictwo to uzyskało wszelkie pozory
społecznej akceptacji.
Jest rzeczą oczywistą, że powstanie rządu Mazowieckiego już przy-
niosło ogromne korzyści Moskwie i naszym rodzimym komunistom. Obecne
monstrualne podwyżki cen, które zaczęły się jeszcze w okresie dzia-
łalności rządu Rakowskiego, z pewnością wywołałyby prawdziwe społeczne
trzęsienie ziemi, gdyby nie to, że w porę utworzono rząd cieszący się
poparciem "Solidarności". Sytuacja w kraju doraźnie ustabilizowała
się, a w ramach tej ogólnej stabilizacji komuniści mogą spokojnie
funkcjonować w zastrzeżonych dla nich dziedzinach życia publicznego.
Uwolniona na razie od troski o rozwój wydarzeń w Polsce, Moskwa może
skoncentrować się na rozwiązywaniu swoich problemów w innych częściach
imperium. Można zaryzykować twierdzenie, że bez powstania obecnego
rządu z udziałem "Solidarności" polityczny system PRL zapewne w nie-
długim czasie uległby zupełnemu rozkładowi. Komunistyczne państwo
mogłoby rozpaść się w następstwie straszliwych wstrząsów społecznych,
które być może przyniosłyby wiele ofiar, ale też ostatecznie doprowa-
dziłyby nas do niepodległości.
Czynione dziś przez komunistów ustępstwa na rzecz społeczeństwa są
w istocie sposobem na ratowanie komunizmu i sowieckiego panowania
w Polsce. Czerwoni najwyraźniej dawno już doszli do wniosku, że zarzą-
dzanie PRL-em (i nie tylko) przestanie w końcu im się opłacać, jeżeli
nie zmieni się zasad funkcjonowania gospodarki. Znaczna część komunis-
tów pogodziła się z ideą gospodarki rynkowej, a nawet z powodzeniem
zaczęła przystosowywać się do działania w jej warunkach (spółki nomen-
klaturowe). Początkowe koszta społeczne radykalnego urynkowienia gos-
podarki są jednak (jak to obecnie widzimy) na tyle ogromne, że na
pomyślne przeprowadzenie podobnej operacji nie mogłaby liczyć żadna
pozbawiona szerokiej popularności ekipa rządząca. Z tego też zapewne
powodu komuniści tak łatwo zgodzili się, by w dziele tym wyręczył ich
popierany przez "Solidarność" rząd Mazowieckiego. Zarazem jednak czer-
woni, utrzymując kontrolę nad wojskiem i aparatem bezpieczeństwa,
zachowali w swoim ręku wszystko co niezbędne do ewentualnego później-
szego odzyskania przez nich pełnej władzy, a przynajmniej do zapew-
nienia sobie odpowiedniego udziału w ekonomicznych zyskach, jakie ma
przynieść obecna polityka reform.
Jeżeli reformatorska działalność rządu Mazowieckiego faktycznie
przyniesie pozytywne efekty gospodarcze, a jednocześnie nie dojdzie do
złamania policyjno-wojskowego monopolu komunistów, trzeba poważnie
liczyć się z tym, że ci ostatni nie zawahają się dokonać nowego zama-
chu stanu, by w ten sposób wejść w posiadanie pomnożonego bogactwa
narodowego. Pasożytując na zreformowanej gospodarce, reżim komunis-
tyczny mógłby w takim przypadku zapewnić sobie jeszcze wiele lat
spokojnego bytowania.
Krótko mówiąc - komuniści pragnęliby dziś posłużyć się niezależnymi
siłami społecznymi dla ocalenia i umocnienia podstaw swojego pano-
wania. Dotyczy to w równej mierze Polski, jak i innych krajów
sowieckiego imperium, w których aktualnie proklamuje się politykę
"demokratyzacji", "liberalizacji" czy "głasnosti".
Przyciągnięcie do współpracy niezależnych sił społecznych wymaga,
oczywiście, ograniczenia przywilejów, jakimi cieszyły się dotąd partie
komunistyczne. Partie te jednak nigdy nie były faktycznymi siłami
rządzącymi, lecz zaledwie jednym z wielu instrumentów działania komu-
nistycznej elity, funkcjonującej przede wszystkim na zasadzie niefor-
malnych układów o charakterze mafijnym. Nic nie stoi zatem na
przszkodzie, by w sytuacji, gdy instrument ów okazuje się mało uży-
teczny, ograniczyć jego znaczenie, a nawet zupełnie odłożyć go na bok,
jak dzieje się ostatnio na Węgrzech. Różne komunistyczne ruchy w kra-
jach Trzeciego Świata od dawna już potrafią obywać się bez sforma-
lizowanych struktur partyjnych. Dlaczego nie mogłyby pozwolić sobie na
to również ich odpowiedniki w Europie Wschodniej ? Wzorem egzotycznych
ruchów "narodowo-wyzwoleńczych", także nasi komuniści mogą udawać
nawet, że w ogóle nie są komunistami, tylko poczciwymi "socjalistami",
"demokratycznymi lewicowcami" itp. (z kolei ich niedawni satelici
polityczni mogą podawać się np. za spadkobierców Mikołajczyka). Czer-
woni zawsze byli mistrzami w sztuce politycznego kamuflażu (warto
przypomnieć, że i PPR z początku oficjalnie wcale nie była partią
komunistyczną).
Wraz z ograniczaniem roli jednego instrumentu rządzenia, jakim jest
partia komunistyczna, następuje wzrost rangi innego narzędzia komunis-
tycznej mafii - środowisk związanych bezpośrednio z wojskiem i apara-
tem bezpieczeństwa. Powstaje w ten sposób nowa - można by powiedzieć:
przetrwalnikowa - forma komunizmu, zapewniająca czerwonym większą swo-
bodę politycznego manewru i dająca im szansę na spokojne przeczekanie
(z bronią u nogi !) obecnego krytycznego okresu, w którym niedawnym
opozycjonistom powierzono rolę remontowej ekipy komunistycznego
państwa.
Ów proces "militaryzacji" komunizmu zaczął się u nas już w okresie
stanu wojennego, a obecnie obserwujemy jego nową, o wiele bardziej
zaawansowaną fazę (Jaruzelski ma zatem rację twierdząc, że polityka
"okrągłego stołu" jest dzieckiem stanu wojennego). Jest to jednak
zaledwie fragment większej całości. Również w otoczeniu Gorbaczowa
wyraźnie zaznacza się aktywna obecność ludzi z kręgu KGB. Przeprowa-
dzane w bloku sowieckim odgórne przemiany są najwyraźniej pilotowane
przez kierowany z Moskwy ponadnarodowy aparat bezpieczeństwa. Nie bez
przyczyny przygotowaniem obrad "okrągłego stołu" zajął się Kiszczak,
a pierwszym sowieckim politykiem, który oficjalnie odwiedził Mazowiec-
kiego jako premiera rządu PRL, był szef KGB. Ludzie specjalizujący się
dotąd w zwalczaniu opozycji są widocznie najlepiej przygotowani do
sterowania współudziałem swoich byłych podopiecznych w zarządzaniu
komunistycznymi państwami. Policjant nie przestaje jednak być poli-
cjantem i jest rzeczą wysoce prawdopodobną, że te same siły, w których
pieczy leży dziś polityka reform i "przebudowy", będą zarazem tymi,
które położą jej kres, gdy tylko ziści ona obecne oczekiwania komunis-
tycznych elit.
Możliwy jest również inny wariant rozwoju wydarzeń. Komunistyczne
elity polityczne nie są środowiskiem jednolitym i poszczególne ich
kręgi mogą poważnie różnić się między sobą swoimi taktycznymi koncep-
cjami. Niewykluczone, że znaczna część tych elit będzie skłonna
poświęcić ewentualne przyszłe korzyści gospodarcze na rzecz doraźnego
szkodzenia obecnym partnerom politycznym o opozycyjnym rodowodzie.
Jest najzupełniej prawdopodobne, że różne, związane ze starym reżimem
środowiska, czując się bezkarne dzięki oparciu w wojsku i aparacie
bezpieczeństwa, będą uprawiać wymierzony przeciwko gabinetowi Mazo-
wieckiego sabotaż gospodarczy, by następnie wykorzystać fakt niepowo-
dzenia reformatorskiej polityki rządu dla społecznej dyskredytacji
całej, zarówno byłej, jak i aktualnej opozycji politycznej. Sabotaż
taki ma miejsce zresztą już obecnie - awanturnicza działalność Miodo-
wicza jest najjaskrawszym, ale z pewnością nie jedynym tego przykła-
dem. Gdyby na tle gospodarczych niepowodzeń rządu faktycznie doszło do
upadku dotychczasowych niezależnych autorytetów społecznych, mogłoby
to zakończyć się ponownym ustanowieniem jawnej dyktatury komunistycz-
nej w drodze policyjno-wojskowego puczu według schematu z 13 grudnia
1981 r.
Niewykluczone jest i to, że "solidarnościowi" ugodowcy na tyle
dobrze dostosują się do dyktowanych przez komunistycznego partnera
reguł gry, że ten ostatni nie będzie już musiał ratować swoich wpływów
w Polsce poprzez zrywanie obecnej ugody. Wśród reprezentowanych przez
rząd Mazowieckiego środowisk ex-opozycyjnych nie brakuje takich,
które od lat marzą, by wejść w pełnioną dotąd przez komunistów rolę
strażników nienaruszalności tzw. strategicznych interesów ZSRR na
terenie Polski. Środowiska te istotnie mają wszelkie dane po temu, by
osiągnąć trwałą symbiozę z Kremlem i krajowymi komunistami. Również
w razie zrealizowania się tej możliwości groziłaby nam długotrwała
stabilizacja systemu komunistycznego i sowieckiego zwierzchnictwa nad
Polską.
Możliwy jest wreszcie jeszcze inny wariant rozwoju wydarzeń. Ogólny
kryzys sowieckiego imperium właściwie dopiero się rozpoczyna. Nie
jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, jak wielkie wstrząsy polityczne
mogą jeszcze nawiedzić wschodnią Europę w nadchodzących miesiącach
i latach. Na tle zaostrzającego się międzynarodowego kryzysu komunizmu
dojdzie zapewne do dalszej radykalizacji postaw politycznych w polskim
społeczeństwie. Ci, którzy obecnie firmują swoimi nazwiskami politykę
ugody z Moskwą i komunizmem, mogą w takim przypadku - jeżeli nie zmie-
nią w porę swojej postawy - łatwo stracić swoją obecną popularność.
Wszystkie ich wczorajsze i dzisiejsze zasługi mogą pójść w zapom-
nienie, a na pierwszy plan wysunie się odium współpracy z komunizmem,
odbierając im możliwość dalszego odgrywania przywódczej roli w społe-
czeństwie. Ugodowo nastawieni działacze "Solidarności" mają wielkie
szanse na to, by ostatecznie podzielić polityczny los komunistów
i pójść na dno razem ze swoimi obecnymi partnerami spod znaku PZPR.
Bardzo podobne zjawisko wystąpiło w Polsce w końcowej fazie I wojny
światowej. Historycy nie kwestionują dziś faktu, że działalność ist-
niejących w latach 1917-18 pod niemiecką kuratelą struktur Tymczasowej
Rady Stanu, i Rady Regencyjnej odegrała pozytywną rolę w procesie
odbudowy instytucjonalnych zrębów suwerennego państwa polskiego.
W szczególnnej atmosferze listopadowych dni 1918 r. to, że Rada Regen-
cyjna działała uprzednio za zgodą okupantów, na tyle kompromitowało ją
jednak w oczach społeczeństwa, że - mimo wszystkich swoich zasług -
nie była ona w stanie zapanować nad sytuacją w kraju. Gdyby w krytycz-
nym momencie nie zjawił się na scenie więziony dotąd przez Niemców
- i dzięki temu mający czyste, wzbudzające społeczną ufność konto -
Piłsudski, Polska mogłaby wówczas łatwo pogrążyć się w odmętach anar-
chii i w konsekwencji zaprzepaścić szansę na ustabilizowanie swojego
niepodległego bytu państwowego.
Niebezpieczeństwo wytworzenia się w Polsce próżni politycznej
i anarchizacji życia społecznego mogłoby pojawić się również w przysz-
łości, gdyby wszystkie ważniejsze siły opozycyjne zaangażowały się
dziś w popieranie ugodowej polityki Wałęsy. Moglibyśmy wówczas wszyscy
lec pod politycznymi gruzami komunizmu, a uzyskana dzięki sprzyjającej
koniukturze międzynarodowej niepodległość mogłaby okazać się zjawis-
kiem jedynie przejściowym, podobnie jak np. niepodległość Ukrainy po
roku 1917. Skompromitowane współpracą z komunistami siły demokratyczne
nie miałyby wielkich szans na sprawne pokierowanie odbudową suweren-
nego państwa, a wątpliwe, by zadania tego podjęły się skrajne żywioły
spod znaku takich czy innych "międzymiastówek". Zanarchizowana Polska
mogłaby w końcu powrócić pod kuratelę jakiegoś nowego reżimu ze sto-
licą w Moskwie, który wyłoniłby się z zamętu obecnej "pieriestrojki".
Reasumując, wypada stwierdzić, że znajdujemy się dziś w obliczu
nadzwyczaj niestabilnej i nie poddającej się prostemu diagnozowaniu
sytuacji politycznej, której dalszy rozwój jest dla nas ciągle wielką
niewiadomą. Ci, którzy wierzą, że właśnie znaleźliśmy się na prostej
drodze ku niepodległości i demokracji, grzeszą skrajną naiwnością.
Z obecnego układu sił na krajowej scenie politycznej, może prowadzić
droga zarówno ku restauracji starej dyktatury komunistycznej bądź ku
powstaniu jakiegoś nowego systemu sowieckiego władztwa nad Polską, jak
i ku zupełnemuu upadkowi komunizmu, z tym, że w tym ostatnim przypadku
może dojść również do niebezpiecznego kryzysu dotychczasowych autory-
tetów społecznych.
Fakt ten ma decydujące znaczenie dla określenia aktualnej strategii
politycznej polskiego ruchu niepodległościowego: musimy być przygoto-
wani zarówno do maksymalnego wykorzystania pozytywnych stron obecnej
sytuacji, jak i do skutecznego przeciwstawienia się tkwiącym w niej
starym i nowym niebezpieczeństwom.
Naszym naczelnym zadaniem jest stałe przypominanie społeczeństwu,
że walka o niepodległość i demokrację wcale się nie zakończyła, a sys-
tem komunistyczny nadal pozostaje dla nas jak najbardziej realnym
i groźnym przeciwnikiem. Lojalny wobec Kremla i zdany na łaskę
i niełaskę czerwonych szefów MON i MSW, gabinet Mazowieckiego nie jest
pierwszym rządem niepodległej Polski, lecz w najlepszym razie ostatnim
rządem komunistycznego PRL-u. Jako taki, nie może on cieszyć się na-
szym politycznym uznaniem. Dopóki nie dojdzie do opuszczenia kraju
przez wojska sowieckie i przeprowadzenia autentycznie wolnych wyborów
parlamentarnych, jedynymi prawowitymi ośrodkami polskiej władzy pań-
stwowej pozostaną emigracyjne władze RP., działające zgodnie z ustawą
zasadniczą z 23 kwietnia 1935 r. Fakt ten wymaga dziś szczególnie
dobitnego podkreślania.
Odrzucając zasady, na jakich zostało oparte porozumienie pomiędzy
czerwonymi a ugodowym przywództwem "Solidarności", musimy zdecydowanie
dążyć do odebrania komunistom całej władzy, a w szczególności
zwierzchnictwa nad siłami zbrojnymi i aparatem bezpieczeństwa, tzn. do
pozbawienia ich możliwości ponownego ustanowienia totalnej dyktatury.
Wśród zmierzających w tym kierunku działań należy wymienić przede
wszystkim stałe i systematyczne oddziaływanie środowisk niepodległoś-
ciowych na polityczne postawy wojska i milicji - współuczestniczący
w zarządzaniu PRL-em ugodowcy na pewno nas w tym dziele nie zastąpią.
Z równym zdecydowaniem musimy przeciwdziałać realnej groźbie prze-
kształcenia się niektórych byłych środowisk opozycyjnych w nowych
(współ)gwarantów politycznej zależności Polski od Sowietów. Składane
przez rząd Mazowieckiego i liderów "Solidarności" wiernopoddańcze
deklaracje pod adresem Kremla, upokarzające wyrazy hołdu wobec Gorba-
czowa itp. powinny napotykać na stanowczą ripostę ze strony polskich
środowisk niepodległościowych. Musi być dla każdego jasne, że jako
społeczeństwo nie zaakceptujemy sowieckiego panowania w Europie
Wschodniej, niezależnie od tego, kto aktualnie stoi na czele KPZR.
Nie znaczy to jednak, że mamy przechodzić do totalnej opozycji
wobec rządu Mazowieckiego i wszystkich związanych z nim środowisk.
Odrzucając polityczne koncepcje ugodowców, nie możemy nie doceniać
dobrej woli tych wszystkich, którzy funkcjonując w ramach oficjalnych
struktur związkowych czy politycznych, faktycznie działają na rzecz
poprawy warunków życia społeczeństwa i podniesienia gospodarczej czy
kulturalnej kondycji kraju. Jeżeli nasi niedawni sprzymierzeńcy poli-
tyczni podejmują dziś działania mogące rzeczywiście przyczynić się do
złagodzenia społecznych kosztów kryzysu gospodarczego i stworzenia
autentycznej, wolnej od dyktatu monopoli gospodarki rynkowej, nie
powinniśmy im w tym przeszkadzać. Niepodległa Polska na pewno będzie
potrzebować zdrowego systemu gospodarczego i ci, którzy system taki
próbują tworzyć już dzisiaj, mogą oddać krajowi wielką przysługę.
Byłoby zatem niewybaczalnym błędem z naszej strony, gdybyśmy stoczyli
się dziś do rzędu sojuszników Miodowicza i sami, w imię doraźnych
korzyści taktycznych, zaczęli uprawiać gospodarczy sabotaż w
OPZZ-owskim stylu. Powinniśmy natomiast zatroszczyć się o to, by
pozytywne efekty obecnych przemian gospodarczych nie wpadły w ręce
komunistów i nie zostały ostatecznie użyte przeciwko społeczeństwu.
Innymi słowy, chodzi o to, by obecne reformy społeczno-gospodarcze
zostały dopełnione przez autentyczną rewolucję polityczną, której
dzisiejsi ugodowcy zapewne nie odważą się przeprowadzić.
Tylko ci byli opozycjoniści, którzy pragnęliby odgrywać rolę nowych
gwarantów trwałości sowieckiego panowania w Polsce, mają uzasadnione
powody, by widzieć w nas niebezpiecznych przeciwników. Ci jednak dzia-
łacze "Solidarności" i innych oficjalnie funkcjonujących struktur,
którzy uczciwue starają się służyć społeczeństwu, powinni patrzeć na
naszą działalność raczej jako na niezbędne uzupełnienie ich własnych
wysiłków.
Jesteśmy przydatni tym ostatnim już dzisiaj, ponieważ nasz rady-
kalizm sprawia, że komuniści łatwiej godzą się z działalnością sił
umiarkowanych jako swego rodzaju "mniejszym złem" politycznym. Możemy
zaś stać się absolutnie niezbędni w przyszłości, w przypadku gdyby
doszło do upadku politycznego autorytetu obecnego przywództwa "Soli-
darności", co - jak już zaznaczono - wydaje się wielce prawdopodobne.
Tylko fakt istnienia silnej i dobrze zorganizowanej opozycji niepod-
ległościowo-demokratycznej, nie splamionej w społecznym odczuciu nawet
cieniem współpracy z komunizmem, może skutecznie zabezpieczyć nas
przed groźbą wytworzenia się w kraju politycznej próżni w przypadku
dalszego zaostrzania się obecnego kryzysu.
Faktycznie dążący do niepodległości, lecz mimo wszystko stawiający
na ewolucyjne wyjście z komunizmu, działacze "Solidarności" powinni
zatem widzieć w nas swego rodzaju kadrę rezerwową, która okaże się
nieodzowna w momencie ewentualnego fiaska ewolucyjnych projektów. Gdy
im się nie powiedzie - przyjdzie kolej na nas.
Osobiście nie miałbym nic przeciwko temu, abyśmy faktycznie doszli
do niepodległości i demokracji w sposób ewolucyjny. Musimy jednak
dysponować alternatywną strategią polityczną na wypadek niepowodzenia
strategii ewolucyjnej i nie wystarczy przy tym samo tylko sformu-
łowanie takiej strategii na piśmie. Musi stać za tą strategią realna
i widoczna dla społeczeństwa siła polityczna w postaci wyraźnie wyod-
rębnionego w stosunku do środowisk ugodowych radykalnego ruchu
niepodległościowego. Tylko w takim w przypadku możemy liczyć na to, że
w razie potrzeby owa alternatywna strategia rzeczywiście stanie się
siłą napędową politycznych wydarzeń w kraju.
Jeżeli program ewolucyjny nie zda egzaminu, kraj może stanąć w ob-
liczu politycznej rewolucji. Faktem jest, że autentycznych rewolucji
nie planuje się ani nie organizuje na wzór jakiegoś wojskowego prze-
wrotu. Wybuchają one samorzutnie, ale o ich przebiegu rozstrzyga
postawa tych elit politycznych, które w danym momencie cieszą się
najwyższym prestiżem społecznym. Jeżeli ewentualna przyszła rewolucja
polityczna w Polsce ma przynieść pożądane efekty, muszą istnieć
przygotowane koncepcyjnie do działania w jej warunkach i - rzecz
najważniejsza - dobrze znane społeczeństwu elity. Radykalna zmiana
w politycznych nastrojach społeczeństwa z zasady pociąga za sobą nie
mniej radykalną wymianę elit przywódczych i jest rzeczą oczywistą, że
przywódczymi elitami ewentualnej przyszłej rewolucji nie będą mogły
być obecne elity "solidarnościowe", optujące za rozwiązaniem ewolucyj-
nym, a zwłaszcza ta ich część, która jawnie reprezentuje postawy
ugodowe. Przyszłe elity przywódcze będą zatem rekrutować się z tych
środowisk, które od początku konsekwentnie opowiadały się przeciwko
orientacji ugodowej. Chodzi o to, aby były to autentyczne środowiska
niepodległościowo-demokratyczne, a nie np. coraz liczniejsze w ostat-
nim czasie żywioły anarchistyczne i anarchizujące. Taki jest
w szczególności sens istnienia dzisiejszej radykalnej opozycji niepod-
ległościowej i dobrze byłoby, gdyby świadomość tego faktu stale towa-
rzyszyła zarówno nam, jak i tym wszystkim, którzy aktualnie różnią się
od nas poglądami na strategię walki z komunizmem. Moglibyśmy w ten
sposób uniknąć wielu niepotrzebnych konfliktów i wzajemnych pretensji.
Jeżeli radykalna opozycja niepodległościowa ma stworzyć rzeczywistą
alternatywę dla tendencji ewolucyjno-ugodowych, musi ona możliwie
najszybciej przekształcić się w zwartą formację o łatwej do określenia
tożsamości politycznej. Musimy być dla społeczeństwa wyraźnie
odróżnialni, zarówno w stosunku do ugodowców, jak i w stosunku do tych
radykalnych środowisk opozycyjnych, które trudno jest zaliczyć do
właściwie rozumianej orientacji niepodległościowej.
Obecne organizacyjne rozproszenie ruchu niepodległościowegoo spra-
wia, niestety, że obraz polskiej sceny politycznej jest dla społeczeń-
stwa mało czytelny. Przeciętny obserwator nie zdaje sobie zbyt dobrze
sprawy z tego, co łączy, a co dzieli poszczególne ugrupowania radykal-
nej opozycji, a w szczególności trudno jest mu do końca zorientować
się, na czym właściwie polega nasza polityczna konkurencyjnośćc w sto-
sunku do środowisk związanych z Wałęsą i Mazowieckim. Sytuację tę
dodatkowo komplikuje dwuznaczne nastawienie pewnych kręgów opozycji,
które, jak np. KPN, łączą taktyczny radykalizm z próbami wmontowania
się w system oficjalnego życia politycznego w PRL. W warunkach daleko
posuniętej organizacyjnej i programowej spójności środowisk popierają-
cych rząd Mazowieckiego, luźna mgławica ugrupowań niepodległościowych
może ponadto sprawiać wrażenie hałaśliwego, ale w istocie mało ważnego
marginesu politycznego. Jeżeli stan ten się utrzyma, to słabe będą
nasze szanse na przejęcie moralnego przywództwa w społeczeństwie
i zapobieżenie anarchizacji życia społecznego w razie kryzysu obecnych
autorytetów. Jest więcej niż pewne, że z osobna wzięte żadne środo-
wisko niepodległościowe nie jest dość silne na to, by stworzyć
powszechnie dostrzegalną alternatywę dla zwolenników koegzystencji
z komunizmem.
Problemowi temu można zaradzić tylko w jeden sposób: trzeba
wreszcie przystąpić do realizacji propagowanego już od dawna, lecz
bezskutecznie, programu powołania niezależnego systemu politycznej
reprezentacji społeczeństwa, integrującego wszystkie ważniejsze środo-
wiska opozycyjne i stanowiącego krajowe zaplecze polityczne emigracyj-
nych władz RP. W swoim czasie namiastką takiego systemu była
(oczywiście tylko do pewnego stopnia) ogólnopolska struktura organiza-
cyjna "Solidarności". Niezależnie od tego, jaką postawę faktycznie
zajmowały przywódcze elity "Solidarności", nie da się zaprzeczyć, że
istnienie tej ponadśrodowiskowej struktury było naszym największym
atutem w walce z komunizmem, ponieważ pozwalało na moralną konsolida-
cję ogółu społeczeństwa wokół wspólnych autorytetów politycznych
(jakość tych autorytetów to już zupełnie inna sprawa). Dziś, gdy "So-
lidarność stała się częścią oficjalnych struktur komunistycznego
państwa i gdy zachodzi pilna potrzeba stworzenia silnej przeciwwagi
politycznej dla ugodowego przywództwa Związku, polski ruch niepodleg-
łościowy musi zdobyć się na stworzenie zupełnie nowego - alternatywne-
go - modelu politycznej samoorganizacji społeczeństwa. Nastawianie się
przede wszystkim na walkę o wpływy w łonie "Solidarności" miałoby dziś
mniej więcej taki sam sens jak ewentualne przyjęcie przez robotników
w 198O r. gierkowskich propozycji oddolnej odnowy związkowych struktur
CRZZ. Neo-"Solidarność" dawno już przestała być formą spontanicznej
samoorganizacji społeczeństwa i nie da się tego faktu zmienić na
drodze samych tylko wewnątrzorganizacyjnych sporów. Organizacyjne
struktury Związku uległy już zbyt daleko posuniętej petryfikacji, by
można było liczyć na oddolne przełamanie dyktatu jego obecnych elit
przywódczych.
Trzeba zatem samoorganizować się od nowa i w sposób lepiej przys-
tający do czekających nas zadań - na zasadzie pełnego pluralizmu, tak,
abyśmy przypadkiem, jak w ostatnich dziewięciu latach, nie wyhodowali
sobie jeszcze jednego "niezależnego" dyktatora.
Już dziś należy przystąpić do tworzenia wspólnych dla całej opozy-
cji niepodległościowej lokalnych struktur porozumiewawczych, np.
w skali regionów. Z czasem należałoby wyłonić również ogólnopolską re-
prezentację polityczną obozu niepodległościowego, powiązaną bezpośred-
nio z emigracyjnym rządem RP.
Powstanie takiego niezależnego systemu politycznego byłoby czytel-
nym dla całego społeczeństwa wyrazem istnienia realnej alternatywy dla
tendencji ugodowych. Polityczne wybory jednostek stałyby się o wiele
łatwiejsze, a ewentualne niepowodzenie sił optujących za ewolucyjnym
wyjściem z komunizmu nie zrujnowałoby społecznego prestiżu wszystkich
niezależnych elit politycznych. Gdyby w przypadku dalszego pogłębiania
się politycznego kryzysu PRL doszło do załamania się społecznej bazy
przywództwa "Solidarności", wyłoniony uprzednio przez siły niepodleg-
łościowe alternatywny system polityczny automatycznie zapełniłby pow-
stałą w ten sposób próżnię, zapewniając niezbędne ramy dla politycznej
integracji zradykalizowanego społeczeństwa.
Sam fakt istnienia dobrze zorganizowanego niezależnego systemu po-
litycznego, mobilizującego społeczeństwo do solidarnej i konsekwentnej
walki o niepodległość i demokrację, już dziś zresztą wymuszałby stop-
niową radykalizację środowisk skupionych w szeregach "Solidarności",
a zarazem skłaniałby Moskwę i krajowych komunistów do większej ustęp-
liwości w stosunkach z umiarkowanymi odłamami niezależnego ruchu
społecznego. Sądzę, że byłoby to w szczególności najlepsze antidotum
na stale wiszącą nad nami groźbę powtórzenia się komunistycznej
kontrrewolucji w stylu 13 grudnia 1981 r. Możliwe nawet, iż tego typu
zorganizowana pozasystemowa presja na rozszerzony o "Solidarność"
polityczny system PRL spowodowałaby, że faktycznie udałoby się nam
odbyć ewolucyjną drogę od komunizmu do demokracji. Bez podobnej presji
ewolucja taka wydaje się raczej mało prawdopodobna. Zorganizowanie się
sił niepodległościowych w alternatywny system polityczny miałoby za-
pewne i ten pozytywny efekt, że usunęłoby grunt spod nóg wszystkim tym
byłym opozycjonistom, którzy pragnęliby występować w spełnionej dotąd
przez komunistów roli gwarantów trwałości sowieckiego władztwa w Pol-
sce. Nie mogąc przelicytować nas politycznie w oczach społeczeństwa,
musieliby oni albo zmienić swoje nastawienie, albo zupełnie zejść za
sceny.
Należy podkreślić, że postulat powołania alternatywnego systemu
politycznego nie oznacza wcale rezygnacji sił niepodległościowych
z walki o demokratyzację "Solidarności", ani z prób wykorzystania
ewentualnych przyszłych wolnych wyborów samorządowych. Wręcz przeciw-
nie - dopiero wraz z powstaniem takiego systemu nasz prestiż społeczny
urósłby na tyle, że moglibyśmy skutecznie konkurować z obecnymi elita-
mi przywódczymi NSZZ "Solidarność". Wyzwalające się spod wpływu ugo-
dowców poszczególne organizacje związkowe mogłyby wówczas skupiać się
wokół lokalnych reprezentacji politycznych ruchu niepodległościowego,
np. na prawach organizacji afiliowanych, tworząc z czasem coraz
gęstszą sieć swego rodzaju "struktur poziomych" "Solidarności". Taka
droga do odzyskania Związku byłaby z pewnością o wiele krótsza i sku-
teczniejsza od mozolnego przebijania się niepodległościowców przez
zaskorupiałe, hierarchicznie uporządkowane struktury organizacyjne
neo-"Solidarności".
Bez uprzedniej integracji politycznej ruchu niepodległościowego
trudno byłoby nam także liczyć na sukces w wolnych wyborach samo-
rządowych. Większość społeczeństwa z natury rzeczy będzie głosować na
tę siłę, która uchodzi za głównego konkurenta politycznego komunistów,
a na razie konkurentem takim wydaje się być "Solidarność", nie zaś
działające w rozproszeniu siły niepodległościowe. Startujące do wybo-
rów w pojedynkę poszczególne ugrupowania radykalne z pewnością nie
osiągnęłyby więcej niż np. kandydaci KPN w czerwcowych wyborach do
Sejmu i Senatu. Ponieślibyśmy jedynie dotkliwe straty przestiżowe na
rzecz ugodowców. Dopiero po zorganizowaniu się w niezależny system
polityczny możemy liczyć na to, że społeczeństwo faktycznie ujrzy
w nas siłę co najmniej równie niebezpieczną dla komunizmu jak konces-
jonowana "Solidarnośćx" i że zechce na nas głosować. Za ewentualnym
zwycięstwem wyborczym obozu niepodległościowego mogłoby wówczas pójść
przejmowanie przez samorządy władzy w terenie w imieniu rządu emigra-
cyjnego. Byłby to faktyczny początek niepodległości. Warto zatem już
dziś solidnie - nie tylko propagandowo, ale i organizacyjnie - przygo-
tować się do przyszłej batalii wyborczej.
Na zakończenie nie zaszkodzi jeszcze raz nawiązać do doświadczeń
z okresu bezpośrednio poprzedzającego odzyskanie niepodległości w lis-
topadzie 1918 r.
Obecne reformy polityczne w bloku sowieckim żywo przypominają poli-
tykę, jaką prowadziły władze niemieckie w ostatnich dwóch latach
I wojny światowej, realizując tzw. plan "Mitteleuropa". Istotę tego
planu stanowił zamiar stworzenia trwałego systemu zależności wschod-
niej Europy od Niemiec poprzez przyciągnięcie do współpracy z Berlinem
miejscowych elit politycznych. Już 1916 r. Niemcy stwierdzili, że
bezpośredni zarząd okupacyjny ani nie pozwoli im na wyciąganie odpo-
wiednich korzyści gospodarczo-militarnych z zajętych terytoriów, ani
też nie ułatwia politycznej kontroli nad nimi. Dopuszczenie do głosu
lokalnych elit, ale w warunkach dalszej obecności militarnej Niemiec
i bez faktycznego przyznania niepodległości poszczególnym krajom,
dawało pod tym względem nieporównywalnie lepsze efekty. Dziś również
Moskwa doszła do wniosku, że nie opłaca jej się bezpośrednie zarzą-
dzanie Europą Wschodnią poprzez swoje de facto okupacyjne władze,
złożone z przesiąkniętych sowieckim duchem kadr komunistycznych. Kreml
dostrzegł w końcu to, co ponad 7O lat temu widzieli Niemcy: że podob-
nego rodzaju "ręczne sterowanie" nie zapewnia ani odpowiednich
profitów gospodarczych, ani politycznego spokoju na kontrolowanych
terytoriach. Jeszcze raz okazało się, że wygodniej i korzystniej jest
oprzeć się na współpracy z samorzutnie wykształconymi lokalnymi elita-
mi. Podobnie jak niegdyś Niemcy, Moskwa pragnie połączyć dopuszczenie
do głosu owych samorodnych elit z utrzymaniem swojej militarnej obec-
ności w Europie Środkowo-Wschodniej. Jak w 1916 r. Niemcy proklamowali
powstanie rzekomo niepodległego Królestwa Polskiego, tak obecnie
deklaruje się formalną suwerenność Węgier czy Polski. Militarny nadzór
Sowietów nad wschodnią Europą nie ulega jednak osłabieniu, podobnie
jak w 1916 r. nie zelżała wojskowa kuratela Niemiec nad ziemiami byłej
Kongresówki.
Gdyby stary plan "Mitteleuropa" w jego uwspółcześnionym wydaniu
sowieckim został w pełni zrealizowany, sterowane z Kremla imperium
mogłoby zapewnić sobie jeszcze długotrwałą egzystencję. Tak jak ciąg-
nięte z Europy Wschodniej zyski nie uchroniły Niemiec przed przegra-
niem I wojny światowej, tak i obecne reformy w krajach "realnego
socjalizmu" mogą jednak nie wystarczyć do zażegnania ogólnego kryzysu
sowieckiego imperium, którego grożące katastrofą problemy mają znacz-
nie szerszy zasięg terytorialny. Prędzej czy później może nadejść nowy
rok 1918, kiedy to wschodnioeuropejskie - i nie tylko - narody,
korzystając z coraz głębszego rozprzężenia imperialnego porządku, będą
mogły sięgnąć po autentyczną niepodległość. Tworzone dziś pod sowiec-
kim protektoratem nowe struktury polityczne z udziałem ugodowo
nastawionych niezależnych sił społecznych mogą wówczas doszczętnie
zbankrutować moralnie, podobnie jak kiedyś zbankrutowały polityczne
instytucje Rady Regencyjnej, a wtedy - jak w 1918 r. - będą musiały
wkroczyć do akcji zupełnie inne siły polityczne, czerpiące swój spo-
łeczny prestiż z konsekwentnej niezgody na współpracę z dotychczaso-
wymi okupantami. Ważne, aby siły takie faktycznie istniały i by w porę
przygotowały się do podjęcia zadań, jakie postawi przed nami ów nowy
rok 1918.
Przyszli historycy oddadzą zapewne sprawiedliwość dzisiejszym ugo-
dowcom, przyznając, że - podobnie jak w swoim czasie działacze spod
znaku Rady Regencyjnej - w większym lub mniejszym stopniu przyczynili
się oni do gospodarczego czy kulturalnego odrodzenia kraju, ale wiele
wskazuje na to, że decydującą rolę w faktycznej odbudowie suwerennej
Rzeczypospolitej Polskiej mimo wszystko wypadnie odegrać obecnej rady-
kalnej opozycji niepodległościowej. Ci, którzy dziś, w złudnym
poczuciu swojej politycznej samowystarczalności, mają nam za złe
rzekome utrudnianie ich reformatorskich przedsięwzięć, mogą jeszcze
pewnego dnia cieszyć się z faktu, że w ogóle istniejemy.
Rafał Jaworski
----------------------------------------------------------------------
ROZMOWA ZE STANISŁAWEM DRONICZEM
+--------------------------------------------------------------------+
| |
| Płk inż. STANISŁAW DRONICZ jest redaktorem podziemnego pisma |
| zawodowych żołnierzy "Honor i Ojczyzna". Po stanie wojennym |
| został aresztowany, m.in. razem z Czesławem Bieleckim, pod |
| zarzutem redagowania pisma "Reduta", również adresowanego do |
| kadry LWP. |
| |
+--------------------------------------------------------------------+
Pyt.: W którym momencie w wojsku zaczęła powstawać opozycja ?
Stanisław Dronicz: Naturalne zalążki opozycji politycznej w wojsku
istniały od samego początku istnienia LWP. Wojsko
nie tylko wyzwalało kraj spod niemieckiego okupanta, ale również przy-
nosiło z sobą nowy system. W związku z tym wielu ludzi, szczególnie
z Kresów - Wileńszczyzny, Wołynia - uciekało z tego wojska i przecho-
dziło do partyzantki. Były wypadki dezercji nawet całych batalionów.
Tak było i w czasie wojny, i po wojnie. Szczególny dramat przeżywali
żołnierze wcieleni do Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Należy przy
tym pamiętać, że nie tylko KBW walczyło ze zbrojnym podziemiem. Regu-
larne wojska, łącznie z "Kościuszkowcami", były używane np. w rejonie
Białegostoku do zwalczania rodzimej partyzantki. Dlatego było dużo
aktów dezercji - również z KBW. Później opozycja w wojsku przestała
istnieć. Została po prostu fizycznie zlikwidowana. Główną rolę odeg-
rała tu Informacja Wojskowa, aparat polityczny i radzieccy dowódcy.
Praktycznie od dowódcy batalionu wzwyż wszyscy dowódcy byli obywa-
telami ZSRR
Pyt.: Zanim przejdziemy do odrodzenia się opozycji w LWP, zastanówmy
się, które wydarzenia w historii PRL miały na to decydujący
wpływ.
S.D.: Sytuacja, o której mówiłem, obejmuje okres do połowy lat 5O.
W czerwcu 1956 r. wojsko zostało wyprowadzone na ulice Poznania
i całkowicie dało wiarę informacjom o tym, że walczą przeciwko Niem-
com, którzy przyjechali na Targi Poznańskie i razem z autochtonami
próbują oderwać Poznań od Polski. Kadra oficerska w tamtym okresie
była na bardzo niskim poziomie, dowódcy pułków nie mieli nawet śred-
niego wykształcenia - wszystko w granicach 9 klas i niżej. Akcją
dowodził Stanisław Popławski, radziecki generał w polskim mundurze. Co
ciekawe, Rosjanie wtedy polskiemu wojsku nie ufali i założyli koncep-
cję szybkiej interwencji i otoczenia Poznania własnymi siłami.
Z Legnicy i z Bornosolinowa. Bornosolinowo jest ok. 14-tysięcznym
ukrytym miasteczkiem sowieckim koło Szczecinka. Wojsko wtedy jednak
niczego nie zrozumiało i opozycja się nie wyłoniła.
Istotne były też ekscesy antyreligijne w roku 1966. Na skutek
nacisków Gomułki i Kępy wojsko brało udział w zakłócaniu uroczystości
millenijnych. Na uroczystości wchodziła kadra oficerska w cywilnych
ubraniach i zakłócała spokój modlących się. Ubrani byli zresztą tak,
że łatwo ich można było rozpoznać: brązowe buty i zielone skarpetki
lub ortalionowe płaszcze. Blokowano procesję wychodzącą z ul. Święto-
jańskiej w Warszawie. Była to duża zorganizowana grupa, której bazę
stanowiła Biblioteka Narodowa i Muzeum Narodowe. Tam czekali na moment
wyprowadzenia przez Wyszyńskiego procesji z Katedry. W Gnieźnie pod
kierownictwem marszałka Mariana Spychalskiego urządzono pod Katedrą
defiladę z udziałem sprzętu gąsienicowego. Akurat w czasie uroczystoś-
ci. Wyszyński zorientował się, że wojsko coś szykuje, więc przesunął
uroczystości na wieczór. To oni też przesunęli defiladę na wieczór.
Wzdłuż tras rozstawiono lampki olejowe i kadetów. To kopciło, więc
byli cali osmaleni, tylko zęby białe. Do tego huk sprzętu gąsienico-
wego - jednym słowem atmosfera niesamowita. Wojsko zachowało się wtedy
zupełnie bezmyślnie i się doskonale bawiło.
Następnie była Czechosłowacja. Wyprawą dowodził gen. Siwicki,
a rozkaz do wymarszu dał gen. Jaruzelski. Zresztą decyzję podjęli cał-
kowicie samodzielnie bez zawiadamiania Sejmu, który ją później i tak
oczywiście uznał za słuszną. Ale to znowu nie wywołało powstania
opozycji w wojsku.
W 197O r. wojsko zostało wydarzeniami na Wybrzeżu zaskoczone
i poderwane do akcji alarmem, czyli bez przygotowania ideologicznego.
Aparat polityczny poinformował krótko, że na ulicach Gdańska nastąpiły
mordy, podpalania i - zawsze się wtedy to dodaje - gwałty spowodowane
przez Niemców i Gdańszczan nie chcących zgodzić się na układ pokojowy
z Brandtem. Nadzorował to gen. Urbanowicz, późniejszy ambasador w Mon-
golii. Po pewnym czasie zaczęły następować akty odmowy wykonania
rozkazu i sabotowanie: żołnierze psuli samochody itp. Jeszcze jeden
dzień, dwa i wojsko rozpadłoby się.
Czy była wtedy jakaś opozycja ? Tak. I to jest bardzo ciekawe. Szef
sztabu generalnego, gen. Chocha, został wysłany na Wybrzeże w celu
zorganizowania działań. Wrócił potem do Jaruzelskiego i opowiedział
to, co widział. W wojsku mówiło się, że nakłaniał on Jaruzelskiego do
internowania Gomułki, Kliszki, Kociołka i innych oraz zwołania nadzwy-
czajnego zjazdu partii i oddania się w jego ręce. Jaruzelski się na to
nie zdecydował.
Nieprawdziwe są pogłoski, że Jaruzelski był internowany lub odsu-
nięty od władzy. Jest to niemożliwe. Kto służył w wojsku więcej niż
kilka lat, wie, że Ministra Obrony Narodowej trzeba, by po prostu
fizycznie zamknąć, ale tego nie ma jak zrobić, bo jego pilnuje WSW.
Nie ma siły, która mogłaby zamknąć całe dowództwo. A w przeciwnym
razie Minister ma nadal faktyczną władzę. Do niego idą meldunki,
telefony itp. Jaruzelski, Moczar i inni członkowie Politbiura uznali,
że na Wybrzeżu nastąpiła kontrrewolucja i kolegialnie podjęli decyzję
o użyciu broni. Gen. Chocha i Korczyński kilkakrotnie upewniali się
przez telefon, czy takie decyzje zapadły.
Pyt.: A skąd Pan o tym wie, jeśli można zapytać ?
S.D.: Z kręgu tych, którzy byli wtedy w ich otoczeniu. To było
w Sztabie, w centrum dowodzenia w Gdańsku. Ci ludzie nie mieli
powodu, aby to ukrywać. Wszystkie te sprawy wyszły na jaw.
Jaruzelski, jako dowódca, zachował się wyjątkowo podle i aseku-
rancko, gdyż nie było go na miejscu działań. Dało mu to później możli-
wość manewru i całą winę zrzucił na gen. Korczyńskiego, który na
dowodzeniu się nie znał. Korczyński wyjechał później na placówkę do
Algerii, gdzie zmarł. Nie wiadomo do dzisiaj, czy popełnił samobój-
stwo, czy go zamordowano. Wszystkich dowódców z tego okresu przenie-
siono z Wybrzeża.
Pyt.: Czy była już wtedy jakaś grupa, którą można by nazwać opozycją
w wojsku ?
S.D.: W kadrze nie. Natomiast było załamanie się moralne żołnierzy
z tych jednostek, które brały udział w starciach ze społeczeń-
stwem.
Pyt.: Przejdźmy do przygotowań do stanu wojennego. Kiedy się zaczęły ?
S.D.: Pewne symptomy były już w sierpniu 198O r. Bardzo wiele osób
w wojsku wiedziało o przygotowaniach do stanu wojennego. Im wyż-
sze szczeble tym więcej. Ale nawet na niższych szczeblach, jeżeli ktoś
myślał, to mógł zauważyć nadmiar wojsk radzieckich w Polsce. W miej-
scach, w których nigdy ono nie bywało i do tego nie zajmujących się
ćwiczeniami. Były rozrzucone punkty łączności i inne, co wskazywało na
jakieś przygotowania.
Pyt.: Czy powstanie "Solidarności" miało wpływ na zmianę świadomości
w wojsku ?
S.D.: Przede wszystkim niesamowicie uaktywnił się pion polityczny.
Dosłownie tysiące pogadanek, wykładów o tym, jak to "Solidar-
ność" przygotowuje się do obalenia ustroju siłą. Oskarżano też KPN
i KOR. Z drugiej strony 2-3 tys. oficerów zaczęło jawnie sympatyzować
z "Solidarnością". Był to proces powolny, ale zauważalny.
Pyt.: Skąd znana jest ta liczba ?
S.D.: Stąd, że tylu żołnierzy zostało z wojska pod rozmaitymi zarzu-
tami usuniętych przed wprowadzeniem stanu wojennego.
Pyt.: Czy opozycja dostawała informacje o przygotowaniach do stanu wo-
jennego ?
S.D.: Tak. Kilkanaście razy informacje takie przekazano liderom "Soli-
darności". Zostały one zlekceważone. Np. płk Marian Rajski
z Gdyni, później zdegradowany do szeregowca, osobiście ostrzegał
Bogdana Lisa. Kukliński nie był odosobniony.
Pyt.: Jak środowiska wojskowe oceniają osobę Kuklińskiego ?
S.D.: Jest to postać, w naszej ocenie, kontrowersyjna. Nie można go
nazwać zdrajcą, czy szpiegiem, bo nim nie był. Sytuacja była
innego typu, bo chodziło o wojnę z własnym społeczeństwem. Natomiast
postąpił w sposób niegodziwy. Oicer nie może prowadzić konszachtów
z obcym mocarstwem. Może to zrobić działacz polityczny, ale nie osoba
związana z wojskiem. Jeżeli byśmy usprawiedliwili Kuklińskiego, to
musielibyśmy również usprawiedliwić Jaruzelskiego, Molczyka, którzy
razem z Armią Czerwoną przygotowywali zamach na nasz kraj.
Kukliński mógł przekazać tę informację "Solidarności", lub Kościo-
łowi,a w ostateczności pójść do spowiednika.
Pyt.: Ostatnio lansowana jest wizja Jaruzelskiego jako postaci w pew-
nym sensie pozytywnej, gdyż mającej nas ochronić przed radziecką
inwazją. Co na ten temat mówi się w wojsku ?
S.D.: Rzeczywiście, jest to sprawa w ocenie wojska złożona. Gdyby
Jaruzelski nie wziął w tym udziału, zostałby ze stanowiska
odwołany, a dowództwo przejąłby prawdopodobnie gen. Molczyk. Gdyby
wojsko polskie było bierne, to Rosjanie by z pewnością wkroczyli.
Natomiast, gdyby wojsko polskie opowiedziało się po stronie narodu, to
- jestem o tym przekonany - Rosjanie nie ryzykowaliby wojny. Atak na
trzy armie polskie tj. ok. 16 uzbrojonych dywizji byłby dla nich
nieopłacalny. Ta wojna mogłaby się przeciągać nawet rok. Nie wiadomo
jak by się zachowały Chiny - skutki byłyby z pewnością światowe.
Gospodarcze i polityczne skutki agresji byłyby wtedy niekorzystne dla
ZSRR.
Taka wojna dla Rosjan byłaby tragedią. Z ludźmi uzbrojonymi nie
sposób walczyć bez dużych strat własnych. Oni by się gdzieś przebijali
np. na Węgry, mogłaby powstać partyzantka leśna lub miejska. Co robić
z jeńcami ? Przecież gdyby oni dostali rozkazy, to byliby zwolnieni
z odpowiedzialności - broniliby tylko ojczyzny. To nie jest taka
prosta sprawa. Dla ZSRR mogłaby to być tragedia nie tylko moralna, ale
i polityczna. Powstaje poza tym problem zrujnowania gospodarczego kra-
ju. Rosjanie nie byliby w stanie Polski potem gospodarczo odbudować.
Zresztą wiadomo, że były przygotowania wśród wojskowych do działań
sabotażowych, wysadzania mostów itp. na wypadek inwazji sił Układu
Warszawskiego.
Oczywiście z punktu widzenia ekonomiki walki nasza armia szans
wygrania wojny nie miała. Ale z drugiej strony oni nie zastosowaliby
broni atomowej. Musieliby to więc jakoś zdobywać czołgami - czyli
niszczyć. Nie wyobrażam sobie, żeby Breżniew mógł sobie pozwolić na
tego typu awanturę światową. ZSRR zaatakował Afganistan i zapłacił za
to niezwykle wysoką cenę. A my byliśmy od Afganistanu silniejsi.
Pyt.: Wróćmy do opozycji w wojsku. Co po stanie wojennym ?
S.D.: Szybko wystąpiła frustracja w armii, gdyż przekonała się ona, że
wystąpiła w głupiej roli. Wzrosło pijaństwo, kadra częściej jeź-
dziła do domów i nie wracała w terminie, często trzeba było odwoływać
komisarzy, bo wplątywali się w jakieś afery mieszkaniowe itd.
Część oficerów zdecydowała się na wydawanie niezależnego pisma
wojskowych "Reduta". Głównie byli to ci, którzy już przed stanem wo-
jennym sympatyzowali z "Solidarnością", czy KPN. Z KOR-em raczej nie
(propaganda przedstawiająca KOR jako agenturę odniosła skutek). Wydano
21 numerów "Reduty". W artykułach przede wszystkim ośmieszano działal-
ność WRON. Pokazywano, że jej członkowie nie mają czystych rąk.
Mówiono o willach budowanych przez wojsko dla wyższej generalicji,
aferach samochodowych itp.
Początkowe 3 numery robili niewojskowi, konkretnie Czesław Bielecki
i wydawnictwo CDN. Do następnych numerów włączyła się kadra i w tym
momencie zainteresował się tym kontrwywiad.
Pyt.: Jaki był zasięg "Reduty" ?
S.D.: Dostarczyliśmy Cz. Bieleckiemu dużo adresów. Pierwszy nr dotarł
do wszystkich, drugi do połowy, a trzeci został w zasadzie w ca-
łości przechwycony na pocztach przez kontrwywiad. Akcja objęła prawie
wszystkie jednostki.
Pyt.: A jaki był finał akcji ?
S.D.: Kontrwywiad po kilku latach działań wpadł na trop redakcji i in-
formatorów z wojska. Punktem przełomowym było przejęcie zbioru
rękopisów. Zrobiono tajną rewizję w jednym z mieszkań i zabrano sprzęt
poligraficzny, magnetofon i m.in. te teksty. Prawdopodobnie na skutek
decyzji samego Kiszczaka zdecydowano się czekać. Analiza tekstów umoż-
liwiła im zlokalizowanie autorów, ale nie ujawniła, kto dostarczał
redakcji informacji. A informacje pochodziły nawet z narad WRON. Myśmy
uznali, że ponieważ nie było żadnej reakcji ze strony SB, więc włama-
nia dokonali zwykli złodzieje. I to był błąd.
Aresztowano Cz. Bieleckiego i po paru godzinach zaczęto aresztować
oficerów. Co ciekawe, w pewnym momencie aresztowania wstrzymano. Sami
się przestraszyli, że wyjdzie na zewnątrz informacja, że wojsko nie
akceptuje działalności gen. Jaruzelskiego. I zamiast zrobić, jak w la-
tach 5O. wielki proces 2OO-3OO oficerów, zaczęto usuwać niektóre
nazwiska z akt sprawy. Sprawy nigdy nie zrobiono. Ludzie posiedzieli
po prawie 2 lata w śledztwie i ich puszczono. Część wyrzucono, część
zdegradowano, a niektórzy są do dzisiaj w wojsku.
/"Solidarność Walcząca" Trójmiasto, nr 55/
----------------------------------------------------------------------
Piotr Bielawski
Romuald Lazarowicz
DLACZEGO TAK SIĘ STAŁO
/Wystąpienie na spotkaniu Porozumienia na rzecz Demokratycznych Wybo-
rów w NSZZ "Solidarność" - Bydgoszcz, 18 listopada 1989 r./
Po to, by podjąć próbę oceny obecnej sytuacji w "Solidarności" oraz
jej wpływu na rozwój wydarzeń w naszym kraju, konieczne jest przypom-
nienie niektórych wydarzeń, jakie miały miejsce w ciągu ostatnich
kilku lat.
Prof. Kukułowicz w swoim wystąpienia w ubiegłym miesiącu stwier-
dził, że "Solidarność" była jedyną organizacją polityczno-społeczną
w historii PRL, która podjęła działanie niejako poza systemem poli-
tycznym panującym w Polsce, a więc nie ubiegała się o koncesję
polityczną narzucającą jej ograniczenia polityczne i nie stała się,
mimo nacisków władz PRL, ruchem koncesjonowanym.
Bez ryzyka uproszczenia można powiedzieć, że podczas 16 pierwszych
miesięcy istnienia Związku o jego kształcie organizacyjnym decydowali
członkowie "Solidarności". Struktura Związku sprawiała, że w jego
władzach zasiadali przedstawiciele 1O mln członków - o różnych
poglądach i postawach politycznych, gospodarczych i społecznych.
Dlatego I Krajowy Zjazd Delegatów NSZZ "Solidarność" był faktycznie
zjazdem szerokiej reprezentacji Narodu Polskiego.
Prof. Kukułowicz powiedział, że główną przyczyną wprowadzenia stanu
wojennego było to, że władze PRL nie zdołały narzucić NSZZ "Solidar-
ność" koncesji politycznej. To niezwykle trafne spostrzeżenie pozwala
nieco inaczej niż dotąd spojrzeć na przebieg i skutki stanu wojennego.
Obiegowa opinia mówi, że władze PRL w wyniku stanu wojennego poniosły
same straty. Tymczasem stan wojenny spowodował sytuację, w której
możliwe było zawłaszczenie "Solidarności" i części jej dorobku przez
działaczy, którzy już w 198O i 81 r. byli zainteresowani przekształce-
niem Związku w organizację funkcjonującą w ramach koncesji politycznej
udzielonej przez władze komunistyczne.
W kwietniu 1986 r. władze PRL wznowiły rozmowy - prowadzone z róż-
nym natężeniem niemal od chwili wprowadzenia stanu wojennego - z tymi
przedstawicielami opozycji, którzy gotowi byli do daleko posuniętego
kompromisu. W rozmowach tych, prowadzonych przez władze PRL dwutorowo
- z działaczami skupionymi wokół warszawskiego KiK-u oraz z grupą
działaczy określanych jako lewica laicka - chodziło o wypracowanie
wspólnej strategii umożliwiającej niektórym kręgom opozycyjnym
oficjalną działalność polityczną - tę część opozycji władze określiły
później jako "opozycję konstruktywną". To "poszukiwanie płaszczyzny
aktywności społecznej dla działaczy dotychczasowej opozycji" opłacone
miało być zminimalizowaniem działalności podziemnej.
Trzeba tutaj wyraźnie powiedzieć, że nie tylko ludzie skupieni
wokół Kuronia, Michnika i Geremka byli zainteresowani przeprowadzeniem
tej operacji politycznej. Również Kościół, a zwłaszcza prymas Józef
Glemp, zangażował się w realizację tej koncepcji zmiany sytuacji
w Polsce.
W Tymczasowej Komisji Koordynacyjnej, która kierowała Związkiem od
kwietnia 1982 r., zaszły jednak poważne zmiany personalne, które
zwolennikom zawarcia umowy z władzami PRL uniemożliwiły instrumentalne
traktowanie TKK. Zawarcie ugody z władzami, obwarowanej zobowiązaniem
do zmiany sposobu funkcjonowania Związku, odrzucone zostało stanowczo
przez Marka Muszyńskiego i Jana Andrzeja Górnego. W połowie września
1986 r. TKK wydaje oświadczenie, w którym stwierdza, że sytuacja w
kraju przemawia za kontynuowaniem dotychczasowych form walki, tzn.
dalszego prowadzenia działalności konpiracyjnej. Pod oświadczeniem tym
figuruje również podpis Wiktora Kulerskiego, który w kilkanaście dni
później jest jednym z najgorliwszych realizatorów polityki "wybijania
się na jawność".
Pod koniec września 1986 r. Lech Wałęsa informuje o powołaniu przez
siebie Tymczasowej Rady NSZZ "Solidarność". W jej skład wchodzą dzia-
łacze należący do zwolenników szukania płaszczyzny współdziałania
z władzami PRL, a sam fakt powołania TR"S" otwiera trwający do dziś
ciąg powołań, nominowań... przez przewodniczącego, co ku zadowoleniu
"ludu pracującego miast i wsi" ma zastąpić demokratyczne wyłanianie
swojej reprezentacji. Począwszy od września 1986 r. mamy do czynienia
ze zjawiskiem, które można określić jako propagandę klęski podziemnej.
Propaganda ta ma uzasadnić słuszność linii realizowanej przez działa-
czy skupionych wokół Wałęsy. Na pewien czas utrzymana zostaje formalna
dwuwładza w "Solidarności" - TKK i TR"S". Jednakże polityką związku -
polegającą przede wszystkim na wygłaszaniu deklaracji lojalności wobec
władz PRL - kierują w rzeczywistości wyłącznie działacze związani
z nominowaną przez Wałęsę Radą. Decyzje podjęte w Gdańsku - czy raczej
swoisty zamach stanu w "Solidarności" i opuszczenie podziemia przez
ukrywających się dotąd przywódców negatywnie odbija się na prestiżu
"Solidarności".
Tymczasem przeprowadzane są następne kroki w celu "znormalizowania"
sytuacji w "Solidarności". Pod pretekstem konieczności utworzenia
jednolitego kierownictwa związku zlikwidowana zostaje TKK, a w miejsce
TR"S" Wałęsa powołuje działającą do dziś Krajową Komisję Wykonawczą.
Przy okazji dokonuje się czystki w TR"S" odmawiając członkowstwa KKW
działaczom, którzy nie wykazali się dostateczną dyspozycyjnością.
Głosy sprzeciwu wobec polityki KKW, jakakolwiek krytyka jej poszcze-
gólnych posunięć traktowane są przez Wałęsę i jego otoczenie, jak
szarganie świętości. Do historii "Solidarności" zaczyna być dopisywany
nowy, nieprzewidywany przez większość członków związku rozdział.
Wałęsa już nie tylko czuje się upoważniony do powoływania coraz to
nowych gremiów kierowniczych w "Solidarności", ale także do wydawania
cenzurek tym, którzy nie podzielają "jedynie słusznych poglądów".
Metoda tych ocen jest prosta - kto myśli inaczej, ten się "nie
sprawdził". Spory i konflikty w "Solidarności" usiłuje się przedsta-
wiać jako konsekwencję urażonych ambicji działaczy, którzy się nie
"załapali". Nie ma potrzeby dokładniejszego omawiania tego zjawiska.
Jest ono niestety coraz bardziej powszechne i coraz bardziej widoczne.
W skrajnych przypadkach dochodzi do usuwania z zarejestrowanej
w kwietniu br. "Solidarności" ...posiadaczy "niesłusznych poglądów".
Podczas strajków w sierpniu 1988 r. Lech Wałęsa przyjął zaproszenie
ministra spraw wewnętrznych gen. Czesława Kiszczaka. Spotkanie to i
późniejsze kontakty miały przede wszystkim charakter propagandowy. Ich
zadaniem było przygotowanie opinii publicznej do koncepcji rozmów
"okrągłego stołu" oraz charakteru umowy pomiędzy władzami PRL a częś-
cią opozycji.
Nie ma większego znaczenia litera tej umowy. Sprawą o wiele
istotniejszą jest to, co ów spektakl odegrany przy "okrągłym stole"
miał przed opinią publiczną zasłonić. W rzeczywistości na mocy ustaleń
zawartych w trakcie rozmów - trwających przed i równocześnie z ofi-
cjalnym "okrągłym stołem" - postanowiono o rejestracji związku
o nazwie "Solidarność" w oparciu o okrojony statut z 1981 r. Przy czym
zmiany w statucie miały charakter symboliczny - stanowiły jakby znamię
koncesji. W "pozastołowych" uzgodnieniach zadecydowano, że "strona
solidarnościowo-opozycyjna" weźmie udział w wyborach do sejmu i senatu
PRL na znanych warunkach. Ale uzgodniono również, że "niezależni"
posłowie i senatorowie poprą kandydaturę gen. Jaruzelskiego na prezy-
denta PRL; że resorty spraw obrony i bezpieczeństwa zostaną obsadzone
przez ludzi desygnowanych przez PZPR; że pomiędzy lipcem a wrześniem
zostaną wprowadzone podwyżki cen sięgające 3OO % oraz że w wypadku po-
ważnych zaburzeń społecznych wprowadzony zostanie stan wyjątkowy, a
działacze opozycji "niekonstruktywnej" zostaną internowani lub aresz-
towani.
Ujawnienie opinii publicznej rzeczywistego charakteru tej umowy
zaowocowało w postaci wielu oficjalnych zaprzeczeń, publikowanych
m.in. w "Gazecie Wyborczej". Zaprzeczano więc istnieniu umowy w spra-
wie obsadzenia stanowiska prezydenta PRL. Stwierdzono, że nie negocjo-
wano sprawy obsadzenia stanowisk ministerialnych, ponieważ opozycja
reprezentowana przy "okrągłym stole" nie zamierza wchodzić w skład
rządu PRL. Trzy z czterech ujawnionych punktów rzeczywistej umowy
"okrągłego stołu" zostały zrealizowane...
"Solidarność" jej nazwa, dorobek i legenda zostały zaangażowane
w grę polityczną, która ma na celu zrealizowanie interesów grupy
działaczy. "Solidarność" jej nazwa, dorobek i legenda zostały zaanga-
żowane w propagandę gorbaczowowskiej "pierestrojki".
Utworzenie rządu PRL pod kierownictwem Tadeusza Mazowieckiego jest
zabiegiem, który z całą pewnością uwiarygodni "pierestrojkę" po
polsku. Jakie są jednak faktyczne możliwości tego rządu ? Tadeusz
Mazowiecki w swoich wypowiedziach po objęciu stanowiska premiera
stwierdził, że Polska pozostanie członkiem Układu Warszawskiego i wy-
wiąże się ze swoich sojuszniczych zobowiązań; że pozostanie w RWPG.
Pan Mazowiecki nie sprawuje żadnej kontroli nad dwoma resortami: spraw
wewnętrznych i obrony, w pozostałych natomiast, np. w resorcie szkol-
nictwa wyższego czy w Radiokomitecie kluczowe stanowiska zajmują
ludzie z partyjnej nomenklatury, którzy będą lojalni przede wszystkim
wobec partii komunistycznej. Powstaje pytanie, jak wobec przyjęcia na
siebie takich zobowiązań i przy takim zorganizowaniu swojego rządu
Mazowiecki wyobraża sobie sprawowanie władzy. Jak wyobraża sobie
prowadzenie polityki zagranicznej w sytuacji, gdy ambasadorów mianuje
nie on, lecz gen. Jaruzelski.
Jeszcze raz odwołajmy się do wystąpienia prof. Kukułowicza, który
powiedział: Pan Mazowiecki przyjął założenie, że podmiotowość społe-
czeństwa jest możliwa bez wolności, a wolność bez niepodległości
Rzeczpospolitej. Wydaje się, że pan Mazowiecki przyjął więcej równie
"ryzykownych" założeń. Nie wydaje się natomiast ryzykownym stwier-
dzenie, że dokonujące się obecnie w Polsce zmiany mogą mieć miejsce
jedynie w granicach wyznaczonych przez władze komunistyczne. Jeżeli
zmiany te nastąpiłyby w kierunku niepożądanym przez rządzących Polską,
do dyspozycji stoją wszystkie środki, by "zaprowadzić porządek".
Trzeba sobie zdać sprawę, że na rozwój sytuacji w naszym kraju
umowa "okrągłego stołu" wpłynęła w małym stopniu. Ma ona w naszym
przekonaniu przede wszystkim charakter destrukcyjny, ponieważ uderzyła
w najistotniejsze wartości związane z ruchem "Solidarność".
Polska i tak nie mogła być nadal państwem stanu wojennego, ponieważ
byłoby to sprzeczne z interesami Związku Radzieckiego i propagandą
"pierestrojki". Tak jak system polityczny jest naszemu krajowi narzu-
cony z zewnątrz, tak obecna "demokratyzacja" jest również przejawem
realizowania odgórnej dyrektywy. Dlatego rozmowy "okrągłego stołu" nie
były niezbędne dla osiągnięcia zachodzących obecnie "przemian". Były
one natomiast potrzebne dla zapewnienia kilkuset wątpliwej wartości
karier politycznych oraz były nic nie kosztującym zyskiem dla władz
PRL, które z oczywistych względów są zainteresowane z jednej strony
zdyskredytowaniem "Solidarności" w oczach Polaków, z drugiej zaś -
uwiarygodnieniem własnej polityki i zyskaniem dla niej poparcia
światowej opinii publicznej.
Włączenie się Wałęsy i innych działaczy w propagowanie "piere-
strojki" na arenie międzynarodowej ma istotne znaczenie dla władz
radzieckich. Paryska deklaracja Lecha Wałęsy i Andrieja Sacharowa,
w której zawarte było uznanie dla radzieckiego sekretarza generalnego,
przekonanie o jego dobrych intencjach, a także przekonanie, że z jego
osobą związane są nadzieje rządzonych przez ZSRR krajów, przyjęte
zostało przez opinię publiczną na Zachodzie, jako w pełni miarodajna
opinia i skutecznie przytłumiła nieliczne głosy przestrogi. Podobne
znaczenie mają wypowiedzi Wałęsy wygłoszone podczas jego pobytu w Ka-
nadzie i Stanach Zjednoczonych.
Trzeba wyraźnie powiedzieć, że poruszając te kwestie, mieliśmy
zamiar zasyganalizować jedynie niektóre z zasadniczych problemów
determinujących rozwój wydarzeń w naszym kraju. Uważamy za niezwykle
ważne dla naszego forum, by rozważając procesy zachodzące w "Solidar-
ności" brać pod uwagę szeroki kontekst polityczny. Ma to ogromne
znaczenie dla zrozumienia biegu wydarzeń.
Podczas naszego poprzedniego spotkania, w Piotrkowie Trybunalskim,
doc. Jerzy Przystawa przypomniał zadania jakie postawili przed sobą
twórcy naszego Porozumienia. Cytuję: Zawiązane w Szczecinie "Porozu-
mienie" jest próbą przełamania zmowy milczenia wokół spraw dla Związku
fundamentalnych, umożliwienia niezorientowanym członkom Związku
przyjrzenia się manipulacjom, jakie miały i nadal mają miejsce,
i stworzenia im szansy na demokratyczne wypowiedzenie się, jak dalej
ma istnieć i działać NSZZ "Solidarność". Jeśli linia przyjęta przez
Lecha Wałęsę jest linią słuszną i zbawienną dla Związku i Kraju, to
dlaczegóż miałby się on obawiać konfrontacji z opcją inną, dlaczegóż
miałby się obawiać otwartej krytyki i demokratycznego wyboru ? Postawa
zakładająca, że społeczeństwo, że Związek są "niedorosłe" do demokra-
cji, że nie są w stanie prawidłowo ocenić mądrych i dalekowzrocznych
posunięć przywódcy i dlatego trzeba im te mądre i dalekowzroczne
rozstrzygnięcia narzucić - jest postawą nie do przyjęcia dla Związku,
który na swoich sztandarach umieścił wysoko hasło walki o podmiotowość
człowieka pracy. Nasze "Porozumienie" jest próbą uświadomienia ludziom
dobrej woli tego, co się stało w Związku i ze Związkiem.
Sądzimy, że należy powiedzieć więcej. Musimy wiedzieć nie tylko, co
się stało ze Związkiem, ale również dlaczego tak się stało, dlaczego
było to możliwe. Musimy starać się o właściwe nazwanie czekających
nasz kraj zagrożeń i dochodzić ich przyczyn. "Solidarność" mogła
odegrać ogromną rolę w drodze Polski do wolności - to, czy będzie ją
odgrywać, zależy w jakimś stopniu i od nas. Dlatego nawet gdybyśmy
mieli przegrać, "Solidarność", którą reprezentujemy na tej sali, musi
być wielka, moralnie czysta, mądra i silna, ponieważ tylko taka może
wrócić... i spełnić wiązane z nią nadzieje.
Piotr Bielawski
Romuald Lazarowicz
----------------------------------------------------------------------
DIALOGI NA CZTERY NOGI
W maju tego roku w Zakładach Mięsnych w Ełku załoga wraz z dyrekcją
(!) podjęła strajk żądając usunięcia dyrektora. Zaczęło się, jak to
zwykle bywa, od postulatów płacowych. Na tym by się może i skończyło,
gdyby nie fakt, iż do strajkujących wyszedł kompletnie pijany dyrek-
tor, potoczył mętnym wzrokiem po zebranych i bez słowa zawrócił do
swojego gabinetu. Załoga poczuła się urażona i zażądała odwołania
dyrektora ze stanowiska.
Dyrektor, jak przystało na szefa największego zakładu w niedużym
mieście, był osobą nietykalną i do tego dobrze ustawioną w lokalnym
światku partyjnej nomenklatury. Tym razem sprawa się jednak skompli-
kowała, bo zastrajkowała także dyrekcja, a strajkujących poparł
również cały Ełk.
Strajk się przeciągał, załoga postanowiła więc zaapelować do odby-
wającego właśnie przedwyborcze tournee przyszłego posła z Suwalskiego,
Bronisława Geremka, o interwencję. Geremek znajdował się wtedy 3O km
od Ełku, lecz nie wyraził problemem większego zainteresowania.
Zainteresowali się strajkiem natomiast Henryk Wujec i Jacek Kuroń.
Zażądali oni od strajkujących zdjęcia z bramy zakładu transparentu
"Solidarności", "bo to psuje atmosferę przedwyborczą". Strajkujący
odmówili. Zaczęły się więc pogróżki. Dialogi telefoniczne między
strajkującymi a przedstawicielami "konstruktywnej opozycji" wyglądały
z grubsza następująco:
Kuroń: "Jak, kurwa, nie wyjdziecie z tego strajku, to was zgnoimy".
Przedstawiciel Komitetu Strajkowego: "Odpierdol się !"
Strajk jednak wygrał, pomimo iż "konstruktywni" zrobili wszystko,
żeby go wygasić. Dyrektor odszedł na zasłużoną emeryturę, a zakład
ogłosił konkurs na nowego dyrektora.
xy
/"Solidarność Walcząca" SKP nr 42/
----------------------------------------------------------------------
Andrzej Wiszniewski
PRAGNIEMY WOLNOŚĆI DOPÓKI NIE MAMY WŁADZY
/Tekst wystąpienia na Tygodniu Kultury Chrześcijańskiej we Wrocławiu -
15.11-22.11.1989/
Zapewne wielu z Państwa zauważyło, że tytuł mego wystąpienia jest
zapożyczeniem od Fryderyka Nietzschego, bo to on właśnie powiedział
kiedyś te słowa: "Ludzie domagają się wolności tylko wówczas, gdy nie
mają władzy". Tylko że motywacja u tego wielkiego filozofa była
zupełnie odmienna od tej, jaka mnie przyświeca. Dla Nietzschego słowa
te były uzasadnieniem tezy, że wolność należy się tylko silnym, a więc
czynił z nich oręż przeciwko wolności rozumianej jako prawo człowieka.
Dla mnie natomiast ta genialnie prosta obserwacja jest przestrogą
szczególnie aktualną dzisiaj, gdy z ekranu telewizora patrzy na mnie
coraz więcej twarzy przyjaciół, którzy zdobyli jakiś tam strzęp - nie
spierajmy się czy wielki czy mały - władzy. Chciałbym, aby ten celny
aforyzm Nietzschego był dla nich przestrogą. Ale także - choć to w ol-
brzymiej większości wspaniali ludzie - chciałbym przed nimi przestrzec
nas wszystkich. Bowiem nie ulega najmniejszej wątpliwości, że ci lu-
dzie byli pełni ofiarności i męstwa, że byli - no właśnie, wspaniali
- gdy walczyli z systemem totalitarnym. Ale jacy będą teraz, gdy
w ręce wpadła im władza, to w dużej mierze zależy od nas. Zależy od
tego, jak bardzo my do wolności jesteśmy przywiązani.
Oczywiście, jestem świadomy, że słowo "wolność", to jedno z najbar-
dziej wieloznacznych pojęć, jakie zna ludzki język. Ja dzisiaj chcę mu
nadać bardzo zawężone rozumienie, chcę je traktować jako sumę swobód
obywatelskich. Taka wolność jest podstawą demokracji, bowiem, jak pi-
sał przed 47 laty Biuletyn Informacyjny AK:
Demokracja jest to forma państwa, która opiera się na trzech
filarach: wolności, równości i parlamentaryzmie.
Wolność polega na tym, że państwo demokratyczne zapewnia obywate-
lom swobodę słowa, druku, zgromadzeń i stowarzyszeń. U podstaw leży tu
wiara w człowieka i zaufanie do obywatela, któremu państwo zezwala
głosić dowolne poglądy polityczne i organizować się w dowolne związki.
Równość polega głównie na tym, że wszyscy obywatele państwa bez
różnicy narodowości, warstwy społecznej i przynależności partyjnej są
równi wobec prawa, a przedstawicielami tego prawa są sędziowie nieza-
leżni od kierownictwa politycznego.
Parlamentaryzm polega na takiej organizacji politycznej społeczeń-
stwa, która:
- ujawnia w stałych okresach poglądy polityczne obywateli,
- oddaje władzę w ręce tych grup społecznych, za którymi opowie się
większość obywateli,
- zapewnia kontrolę nad rządem i jego odpowiedzialność.
Zapewne takiej wolności, takiej demokracji wszyscy pragniemy.
John Kennedy powiedział kiedyś:
Największą siłą we współczesnym świecie nie jest ani komunizm, ani
kapitalizm, ani bomba wodorowa - ani rakiety, to dążenie ludzi, aby
być wolnymi i niezależnymi.
I chyba tak jest w istocie. Widzimy wokół siebie na całym świecie,
jak wielką cenę ludzie są gotowi płacić za wolność. Niekiedy nawet
udaje im się zwyciężyć. Ale w momencie obalenia tyrana następuje zdu-
miewająca metamorfoza. Celnie to ujmuje Instrukcja o Chrześcijańskiej
Wolności i Wyzwoleniu, w której czytamy:
Ruchy na rzecz wyzwolenia obudziwszy ogromne nadzieje doprowadziły
do reżimów, które wolność obywateli uważają za pierwszego wroga.
Oczywiście, różny jest stopień tej przemiany, ale nie łudźmy się,
że jest ona udziałem tylko takich urodzonych satrapów jak Włodzimierz
Iljicz Lenin, czy Muammar Khadafi. To zdarza się niemal każdemu, kto
zdobył kęs władzy. Powołam tutaj przykład człowieka wielkiego, jednego
z największych Polaków naszego stulecia: Marszałka Józefa Piłsudskie-
go. Na posiedzeniu Sejmu 2O lutego 1919 roku Marszałek mówił:
W wielkim chaosie i rozprężeniu, które po wojnie ogarnęło całą
środkową i wschodnią Europę chciałbym właśnie z Polski uczynić ośrodek
kultury, w którym rządzi i obowiązuje prawo.
Ale w 1O lat później już zupełnie inmaczej:
Jest trzech ludzi, gdzie jest źródło władzy w Polsce: Pan Prezy-
dent, ja i Pan Bartel. Niechże więc ministrowie szukają władzy u tego
źródła, a nie w Sejmie, który będę teraz traktował jak Sejm Pana
Rataja.
Jak wyglądało to traktowanie - niestety wiemy. Znany polski parla-
mentarzysta Herman Lieberman na posiedzeniu Trybunału Stanu w czerwcu
1929 r. mówił:
Pan obrońca boleje, że tak wielu ludzi zmieniło się około Marszałka
Piłsudskiego. Złudzenie jest optyczne. To nie naród się zmienił, to
Pan Marszałek Piłsudski się zmienił.
Dlaczego ? Skąd ta przemiana u wspaniałych ludzi, którzy szmat
życia poświęcili walce o wolność, a w chwili zdobycia władzy nabierają
niechęci do wszystkiego, co przypomina demokrację? Sądzę, że przyczyn
jest szereg. Spróbuję tu kilka wymienić.
Po pierwsze, na krótką metę znacznie łatwiej rządzić bez demokra-
cji. W doraźnej polityce decyduje nie racja - lecz siła i kiedy się ją
posiada, to żmudne i pokrętne ścieżki argumentowania wydają się bezna-
dziejną stratą czasu. A więc przy pomocy siły chodzi się na polityczne
"skróty". I w wielu doraźnych przypadkach takie poczynanie przynosi
najlepsze rezultaty, ale na krótką metę. Z tym jest właśnie wielki
kłopot, że zalety i wady autorytarnego sprawowania władzy, ujawniają
się niejako w innych skalach czasu. Zalety - a przede wszystkim spraw-
ność rządzenia - widoczna jest natychmiast. Wtedy, takie jak degenero-
wanie się elit kierowniczych, którym taki system zapewnia monopol
władzy, skostnienie struktur i zastój ideowy, wreszcie bierność spo-
łeczna ujawniają się ze zwłoką nieraz wieloletnią. Ale ich skutki
destrukcyjne są miażdżące, możemy to dostrzec gołym okiem rozglądając
się po naszym kraju. Znany dzisiaj węgierski liberał Imre Pozsgay
powiedział niedawno:
... szczęśliwy ten rząd, który musi się okrutnie napocić, zanim
przeprowadzi swą decyzję w parlamencie.
Niestety większość rządów tego szczęścia nie docenia a przeciwnie,
stara się unikać.
Drugi powód niechęci sprawujących władzę do demokracji to istnienie
opozycji. Bowiem w systemie demokratycznym nieuchronnie pojawia się
opozycja, której celem jest zdobycie władzy. A władza - to namiętność
bodaj największa z tych, które zna natura ludzka. A więc, aby ją
utrzymać "wycina" się byłych przyjaciół, a obecnie potencjalnych kon-
kurentów, zakłada się podsłuchy w lokalach opozycyjnej partii - jak
miało to miejsce w aferze Watergate, a niekiedy zakłada się obozy
koncentracyjne, umieszczając w nich faktycznych bądź domniemanych
konkurentów. Różny bywa stopień represyjności władzy walczącej o prze-
trwanie.
Niechęć sprawujących władzę do mechanizmów demokratycznych pogłębia
istnienie dworu. Bowiem przy każdym władcy nieuchronnie powstaje dwór.
A dworacy - jak dworacy, wmawiają władcom to wszystko, co człowiek tak
lubi słyszeć: że są genialni i niezastąpieni, że ich przeciwnicy to
podstępna banda, że dla dobra Narodu... któż nie pragnie w to uwie-
rzyć ? Niekiedy sprawujący władzę mają chwilę ocknienia i próbują się
uwolnić z tej waty pochlebstw i komplementów. W listopadzie 1918 Mar-
szałek Piłsudski wybuchnął w gronie swych zaufanych współpracowników:
A wy też nie udawajcie aniołków. Wy też nie umiecie wyjść poza party-
kularne pretensje i obrazy dnia wczorajszego... Kładziecie mi w głowę
okropne rewelacje o tym, co ktoś o mnie powiedział, a mnie to nic nie
obchodzi, słuchać tego nie chcę i nie będę.
Ale dworacy mają swoje sposoby. Drążą jak kropla wody kamień
i władcy w końcu słuchają. Tym bardziej, że to tak miło się słucha ...
Dostrzegam też i czwarty powód niechęci do demokracji. Z pozycji
sprawującego władzę widzi się cały brud i małość gry politycznej,
która w warunkach funkcjonowania mechanizmów demokratycznych odbywa
się niejako przy otwartej kurtynie. Ktoś kiedyś powiedział, że demo-
kracja to rząd głupiej większości, a kto inny dodał, że ta większość
jest nie tylko głupia, ale i łajdacka. Jakże często uskarżał na to
właśnie Marszałek Piłsudski.
Doprawdy, istnieje tysiąc i jeden argumentów przeciw uprawianiu
w praktyce demokracji. Niektóre z nich warto przytoczyć:
- że w warunkach zagrożenia naszego państwa (czy systemu) musimy -
chwilowo oczywiście - zawiesić mechanizmy demokratyczne,
- że prawdziwymi przeciwnikami demokracji są nasi przeciwnicy, więc
nie możemy z mechanizmów demokratycznych czynić oręża, które oni
obrócą przeciw wolnościom społecznym,
- że społeczeństwo nasze nie dojrzało jeszcze do demokracji, że musi
się najpierw jej pouczyć teoretycznie, a w przyszłości (może za
cztery lata) dojrzeje, by z niej mądrze korzystać.
Tak można by bardzo długo wyliczać argumenty, jakimi od wieków
uzasadnia się trzymanie społeczeństwa za twarz. I co ciekawsze,
w każdym z nich jest szczypta słuszności. Bowiem demokracja wcale nie
jest systemem idealnym. Winston Churchill, człowiek, który szczególnie
dobrze znał jej blaski i cienie, powiedział kiedyś:
Mówią, że demokracja jest najgorszą formą rządów. To prawda, ale za
wyjątkiem wszystkich innych form, które próbowano od czasu do czasu.
A wtóruje mu Jawahrar Nehru, powiadając:
Jeśli twierdzę, że demokracja jest dobra, to tylko dlatego,że inne
systemy są znacznie gorsze.
Oczywiście można mi w tym miejscu postawić zarzut, że to wszystko
dotyczy ONYCH, tych prawdziwych wrogów wolności i pluralizmu ukrytych
w wielkich białych gmachach pod czerwonymi sztandarami. Że jesteśmy
zupełnie inni, dla nas prawda, wolność, pluralizm to najdroższe słowa
i nie trzeba nikomu przypominać, co złego może się człowiekowi przy-
darzyć, jeśli zdobędzie kęs władzy. Tym bardziej, że w odwodzie mamy
przecież Najświętszą Panienkę w klapie marynarki, a Ona nie dopuści,
byśmy zeszli na manowce. Że wreszcie... Otóż ja nie jestem takim
optymistą. Wydaje mi się, że mimo wszystko znacznie łatwiej zmienić
system, czy jak to się popularnie mówi "obalić komunę", niż zbudować
demokratyczne państwo. W swej książce "Przyszłość Demokracji" znany
politolog brytyjski Samuel Huntngton wymienia czynniki, które sprzyja-
ją tej formie sprawowania władzy. Oto one:
wysoki poziom stopy życiowej,
brak silnych nierówności społecznych,
pluralizm społeczny i ekonomiczny (istnienie silnej i niezależnej
burżuazji),
gospodarka rynkowa,
wpływ istniejących krajów demokratycznych,
kultura i tradycja demokratyczna,
tradycja tolerancyjności,
ewentualnie - religia.
Pomyślmy chwilę, które z tych czynników występują w Polsce A.D. 1989.
Popatrzmy też na nas samych, jak sobie poczynamy z tymi strzępkami
władzy, które wpadły w nasze ręce. Wiceprzewodniczący Komisji Krajowej
NSZZ "Solidarność" Marian Jurczyk w 1 numerze "Solidarności Szczeciń-
skiej" pisze: Okazuje się, że znani, wieloletni bojownicy o wolność
słowa i przeciwnicy cenzury z całą bezwzględnością tępią poglądy dla
nich niewygodne. Niedawno we Wrocławiu dwaj członkowie prezydium RKW
Solidarność zarekwirowali kolportowane przez studentów pisma wydawane
przez Solidarność Walczącą i postawili służbę porządkową, by pilnowa-
ła, czy aby młodziaki nie zechcą kontynuować tego niecnego procederu.
Przykładów zapewne można by mnożyć, ale nie chodzi o to, by skandali-
zować. Natomiast warto zacytować wypowiedź znanego wrocławskiego
działacza "Solidarności" Eugeniusza Szumiejki, który udzielając wywia-
du "Gazecie Związkowej" powiedział:
Kto winien temu, że nie są spełnione zasady demokracji wewnątrz-
związkowej? Wiadomo: reżim, komuna. Ale to nie tylko. Winni są zarówno
członkowie związku, jak i działacze. Członkowie, bo byli i są bierni...
oddali sprawę Związku w ręce działaczy, pozbyli się odpowiedzialnoći.
Działacze zaś najpierw byli tym zaszokowani, potem jednak przyzwycza-
ili się do nie wiązania sobie rąk, do roli niekontrolowanych
prezenterów ludzkich potrzeb i pragnień.
Na dziedzińcu plebanii Św. Brygidy Wałęsa woła do tłumu: "Tak, ja
rządzę się niedemokratycznie. Ja jestem dyktatorem". A tłum skanduje
"Lech Walęsa! Lech Wałęsa!" I tylko stojący na obrzeżach młodzi ludzie
nerwowo przestępują z nogi na nogę. Dalej Wałęsa: "Ja sam wolnej Pol-
ski nie wywalczę. Musicie mi trochę pomóc, a wy mi przeszkadzacie".
Domyślam się że między innymi chodzi o Grupę Roboczą KK. Potem mówi
o tym, że do swojej koncepcji dobiera tych, których chce i że normal-
ne, że niektórych nie lubi i nie będzie z nimi pracował. Myślę, że
trochę tego "dyktatorstwa" ma w genach, czyli takim stworzyła go
natura, ale większą prawdą jest to, że takim stworzyliśmy go my sami.
Na zachodzie i na wschodzie też...
Podobnie rzecz się ma na szczeblach regionów. I jak może być inaczej!
Ludzie! Przecież sami tego chcieliście. Puściliście działaczy - swoich
bohaterów luzem, a tam, na arenie ich działania, bez was, bez realizo-
wania zasady przedstawicielstwa często decydują kryteria z demokracją
związkową nie mające nic wspólnego: ten jest krzywy, ten za smutny,
ten trzyma z tamtym, a tamten nie przyklęknął...
Proszę mi wybaczyć ten przydługi cytat, ale uważam że Szumiejko
trafił w sedno. Że nazwał rzecz po imieniu, twierdząc, że jeśli nasi
przywódcy zdobywszy trochę władzy odchodzą od demokracji, to duża
część winy spada na nas. Na naszą bierność. Ja dobrze wiem, jak to
jest. Znacznie przyjemniej siedzieć przed telewizorem i patrzeć, jak
Wałęsa i jego drużyna wywalcza dla nas Wolną Polskę, niż godzinami
przesiadywać na nudnych zebraniach, które z pozoru są tylko stratą
czasu i nie mają wiele wspólnego z walką o wolność. Ja wiem, że to
znacznie łatwiej i przyjemniej, tylko czy taka wywalczona gdzieś tam
na górze i podarowana nam w prezencie Wolna Polska będzie aby na pewno
wolna? Simon Weil powiedziała kiedyś:
Sprawiedliwość jest pierwszym uciekinierem ze zwycięskiego obozu.
Ja bym dodał, że wolność bywa drugim. A jeśli nie chcemy do tego
dopuścić, to nie wystarczy patrzeć i bić brawo. Trzeba zakasać rękawy
i samemu stanąć do walki o wolność.
Bowiem w ostatecznym rozrachunku wszystko zależy od nas.
Andrzej Wiszniewski
----------------------------------------------------------------------
PATROLOWALI W CZYNIE SPOŁECZNYM...
czyli
BESTSELLER W MUNDURKU
Pod względem rozmiarów i strat największe nasilenie naruszenia ładu
i porządku publicznego w powojennej historii Wrocławia miało miejsce
31 O8 1982 r. Nielegalne struktury opozycji planowały między innymi
zbiorowe wystąpienia załóg zakładów pracy, strajki okupacyjne, wiece i
demonsttracje uliczne. Zasadniczym celem miało być sparaliżowanie
władz i życia miasta oraz przejęcie władzy. /.../ Organizowały się
tłumy w liczbie od kilkuset do kilku tysięcy. Cechy tłumu: agresyw-
ność, używanie kamieni, butelek z benzyną i innych niebezpiecznych
przedmiotów; przemieszczanie się w różne punkty miasta, atakowanie
funkcjonariuszy MO i żołnierzy WP. Funkcjonariuszowi odebrano broń.
W kierunku funkcjonariuszy MO oddano strzały z broni palnej. Funkcjo-
nariusze MO w obronie koniecznej oddali z broni strzały ostrzegawcze.
Nikt z uczestników zamieszek nie został zabity na skutek użycia broni
palnej. Należy podkreślić, że zasadność użycia broni przez funkcjona-
riuszy MO badała specjalna komisja, powołana przez ministra spraw
wewnętrznych. W rozpraszaniu tłumów oraz zaprowadzeniu ładu i porządku
brały udział podoodziały MO z Wrocławia i innych województw, żołnierze
ROMO i żołnierze WP. /.../ Podczas naruszenia ładu i porządku publicz-
nego w rejonie ulic Pereca, Lubuskiej i Lwowskiej przypadkowo od
rykoszetu został ranny Kazimierz Michalczyk, który zmarł 2 września
1982 r. Nie brał bezpośredniego udziału w atakowaniu interweniujących
funkcjonariuszy MO. Niektóre koła opozycji politycznej usiłowały nadać
temu wydarzeniu charakter polityczny. Podjęły próbę wmówienia społe-
czeństwu, że stał się on ofiarą "brutalnych działań" MO.
Książka nazywa się "Milicja Obywatelska i Służba Bezpieczeństwa
w województwie wrocławskim w latach 1945-1987" i została wydana we
Wrocławiu w 1989 r. Liczy 277 stron. Autorem jest Wacław Fijałkowski.
Nadruk na okładce (modrej jak mundur milicjanta) informuje, iż książka
przeznaczona jest "do użytku wewnętrznego". Brak za to jakichkolwiek
informacji o nakładzie, wydawcy, drukarni.
Występujące w omawianym okresie [1951-1955 - dop. SW] odstępstwa od
leninowskich zasad budownictwa socjalistycznego, deformacje w działal-
ności organów państwowych rzutowały negatywnie na pracę Milicji Obywa-
telskiej i Bezpieczeństwa Publicznego. Aparat ten nie uniknął
negatywnych zjawisk w działaniu niektórych jego ogniw. Nie pomniejsza-
ją one jednak osiągnięć tego aparatu w wsponianym okresie. /.../
Funkcjonariusze organów milicji i bezpieczeństwa publicznego nie
ustawali w wysiłkach zmierzających do ładu i bezpieczeństwa wewnętrz-
nego, chroniąc... itd. itp.
Kiedy drukowano tę książkę, zachowywano szczególną ostrożność, by
przypadkiem nie wpadła w ręce podziemia. Zabierano z drukarni i wywo-
żono wszystkie odpady: źle wydrukowane strony, odbitki próbne itd.,
które zwykle trafiają na makulaturę.
Aktywnie rozpoczęło swoją działalność Stronnictwo Ludowe. /.../
Wyraźnie odmienny program kształtu przyszłej Polski reprezentowało
powstałe w drugiej połowie 1945 r. PSL, do którego wstąpiła część
członków SL. Program PSL odpowiadał interesom drobnomieszczaństwa i
zamożnego chłopstwa. Działacze PSL mieli na celu rozbicie bloku demo-
kratycznego bądź też wyeliminowanie z niego PPR. Stronnictwo to, bez
reprezentatywnego i szerokiego zaplecza wśród osiedlającej się lud-
ności, włączyło w swoje szeregi zbrojne podziemie. Ujawnienie tych
powiązań wywołało ostry sprzeciw społeczeństwa i niezadowolenie mas
członkowskich PSL. Miało to istotny wpływ na zahamowanie rozwoju tej
organizacji, a następnie na narastający odpływ chłopów. Po referendum
ludowym w 1946 r. PSL, sprzymierzone ze Stronnictwem Pracy, przestało
się liczyć jako równoprawny przeciwnik obozu demokratycznego.
Wykład historii PRL poprowadzony jest w tej książce konsekwentnie
i bez zaskoczeń czy niespodzianek. Dokładnie tak, jak powinien ją znać
funkcjonariusz organów. Rozwój wydarzeń jest tak prawidłowy, że aż
nudny.
W całej książce, oczywiście, słowem nie wspomniano o milicyjno-
ubeckim terrorze, o straszliwych torturach i zbrodniach popełnianych
przez UB i milicję w gmachu przy ul. Sądowej i Podwalu oraz w wielu
innych miejscach. Laurka ta jest z premedytacją załgana do granic moż-
liwości. Dzielni szeryfowie z MO i UB heroicznie walczą w obronie
społeczeństwa i narodu. Czasem głodni, z kiepskim sprzętem, bez
wynagrodzenia - zawsze jednak ofiarnie i skutecznie.
Funkcjonariusze ZOMO uczestniczyli w wielu akcjach społecznych. np.
w pracach ziemnych przy rotundzie Panoramy Racławickiej. W czynie spo-
łecznym pełnili służbę patrolową oraz zabezpieczali imprezy rozrywkowe
i sportowe. Zebrali pieniądze między innymi na rzecz powodzian w Płoc-
ku...
Bestseler roku 1989 zadedykować można konstruktywnym wielbicielom
wdzięku generała Kiszczaka.
/A.Ż./
----------------------------------------------------------------------
NA CZYM POLEGA REALIZM
W liście do Kornela Morawieckiego opublikowanym na łamach Dziennika
Polskiego w Londynie Stefan Bratkowski pisze m.in.: "...Aż do wyrzuce-
nia mnie z PZPR w październiku 198O roku uczestniczyłem we wszystkich
próbach reform, jakie podejmowano w PRL, poczynając od 1955 r. Sądzi-
łem, podobnie jak wielu innych, że da się wszystko zreformować jedynie
od wewnątrz. Historia udowodniła, że było to niemożliwe bez powtó-
rzenia wielkiego, masowego ruchu, takiego jak w 1956 r. Ale gdybyśmy
nie podejmowali tych wszystkich prób, można by zarzucać Polakom, że
nigdy nie próbowali realizmu..."
Mamy tutaj doskonały, przejrzysty przykład manipulacji słowem
"realizm", którym od wprowadzenia stanu wojennego szermują ugodowi
publicyści. Znaczenie słowa zostało zamienione: "realizm" to tyle co
"ugoda z najeźdźcą" i gdyby St. Bratkowski użył tego określenia, spój-
ność logiczna frazy zostałaby ocalona. On jednak tego nie uczynił
i uzyskał efekt humorystyczny: wyszło na to, że był realistą, ponieważ
latami usiłował osiągnąć coś, co było niemożliwe.
H.S.
/"Solidarność Walcząca - Trójmiasto", nr 56/
Artykuł Bratkowskiego ukazał się w londyńskim "Dzienniku Polskim",
a nie - jak mylnie podawaliśmy - w "Nowym Dzienniku".
----------------------------------------------------------------------
ZŁE SNY KRÓLA
Pan Krzysztof Król - jeden z liderów KPN - opisuje w "Gazecie
Polskiej" (nr 62/14) swoje "złe sny". Pan Król w owych snach powraca
do czerwcowych wyborów. Powiada on: Po pierwszej turze wyborów do
Sejmu i Senatu wszyscy zastanawiali się, kto i dlaczego zbojkotował to
głosowanie, jakie były intencje 38-procentowej czyli prawie 1O-milio-
nowej społeczności, która nie wywiązała się z "zaszczytnego obowiąz-
ku". Jako pierwsi po laury zgłosili się działacze "Solidarności
Walczącej" i PPN twierdząc, iż liczba bojkotujących jest ich zasługą.
Imponujące zwycięstwo "Solidarności" i klęska władz, świadczą o tym,
że wybory bojkotowali raczej zwolennicy PZPR-u.
Panie Król, stwierdza pan, że owe 1O mln Polaków nie biorący
udziału w czerwcowych "wyborach" to zwolennicy PZPR. Niech pan, panie
Król, doda do tego tych, którzy głosowali na PZPR, a otrzyma pan
z tego liczbę 15 mln ludzi. Czy naprawdę sądzi pan, że aż tylu
obywateli popiera PZPR ? Ja rozumiem, że może pan się czuć zakom-
pleksionym w stosunku do działaczy "Solidarności Walczącej" czy
Polskiej Partii Niepodległościowej za to, że nie dali się "skon-
struktywnić" (czytaj: ujarzmić przez Kuronia), ale twierdzenie, że 1O
milionów Polaków bojkotujących farsę wyborczą to zwolennicy PZPR, jest
poprostu obrazą wobec tych ludzi.
Janina Trzeciak
OSTATNI DOWÓDCA ARMII KRAJOWEJ
Od 21 do 24 czerwca 1945 r. trwał w Moskwie proces szesnastu przy-
wódców polskiego podziemia. Dramat rozgrywał się na tej samej sali, na
której w latach 3O odbywały się pokazowe procesy moskiewskie. Obecnie
głównym oskarżonym był jedyny wojskowy w grupie Polaków - Leopold
Okulicki (pseud. "Niedźwiadek") - szef rozwiązanej pół roku wcześniej
Armii Krajowej. "Niezawisły" sąd sowiecki nie mógł dopatrzeć się wobec
niektórych działaczy politycznych dowodów "winy", tzn. "antyradziec-
kiej agitacji". Wówczas jedynym argumentem wystarczającym do skazania
oskarżonego było udowodnienie znajomości z "Niedźwiadkiem". Oto frag-
ment przemówienia adwokata moskiewskiego, który w taki sposób bronił
swego klienta: "Teraz, kiedy na jaw wyszła cała zbrodnia i zdradziecka
działalność tego faszystowskiego generała, kiedy widzimy ogrom jego
winy, jasnym się stało, że mój klient był otumaniony przez tego bandy-
tę, przez niego prowadzony; a więc cała odpowiedzialność i konieczność
kary spada na tego faszystowskiego pachołka".
Generał Okulicki nie przyjął proponowanego mu adwokata sowieckiego.
Bronił się sam. Swoją mową złamał żelazny "zwyczaj" sądzonych przez
władzę sowiecką: więzień zabiera głos tylko po to, by się pokajać,
przyznać rację oskarżycielom i ewentualnie błagać o łaskę. Jego słowa
wywarły ogromne wrażenie nawet wśród gości procesu, ludzi starannie
dobranych przez NKWD: "Nie mogą być przytoczone żadne dowody na to, że
polskie podziemie nie walczyło z Niemcami. Powstanie warszawskie to
bohaterska walka i nie daje podstaw do stosowania politycznych repre-
sji. (...) Moja nieufność do ZSRR nie miała charakteru agresywnego,
lecz charakter obronny. Pragnę przyjaźni ze Związkiem Radzieckim, pod
jednym wszakże warunkiem: żeby była zachowana niepodległość Polski -
to conditio sine qua non".
Za to, że był nieprzejednanym wrogiem wschodnich i zachodnich
okupantów, dostał najwyższy z wymierzonych na procesie wyroków - 1O
lat. Łagodne jak na komunistów kary podyktowane były względami natury
międzynarodowej oraz tworzeniem, właśnie w dniach procesu, polskiego
Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej. Praktycznie jednak Okulicki już
w chwili podstępnego pojmania go przez NKWD, był skazany na karę
śmierci. Od zakończeniu procesu bardzo mało mamy informacji na temat
dalszych losów generała. Po upływie terminu wyroku, w 1956 r., Między-
narodowy Czerwony Krzyż zwrócił się do władz sowieckich z zapytaniem
o "Niedźwiadka". W odpowiedzi oświadczono, iż gen. brygady Leopold
Okulicki zmarł w więzieniu moskiewskim na Łubiance 24 grudnia 1946 r.,
a więc półtora roku po procesie. Adam Bień, skazany również w procesie
szesnastu wspominał, że "w wigilię 1946 roku z sąsiedniej celi zabrano
generała Okulickiego". Znając nienawiść komunistów do AK i jej ostat-
niego dowódcy, z dużą dozą prawdopodobieństwa można przypuszczać, że
(po torturach, które stosowano wobec niego już przed procesem) został
on zamordowany.
* * *
Od lat młodzieńczych Okulicki przejawiał zainteresowanie i
uzdolnienia wojskowe. W listopadzie 1918 r. dwudziestoletni Leopold
znalazł się w kadrze oficerów powstającego Wojska Polskiego - dzięki
wcześniejszej działalności w Polskiej Organizacji Wojskowej, w której
dał się poznać jako dobry organizator i dowódca. W latach wojny
o utrzymanie niepodległości Rzeczpospolitej walczył z bolszewikami;
w latach pokoju wykładał na uczelniach wojskowych. II wojna światowa
zastała go w Warszawie, gdzie - w stopniu kapitana - był jednym z sze-
fów obrony. Po kapitulacji stolicy wspólnie z gen. Karaszewiczem-
-Tokarzewskim tworzył tajną organizację wojskową - Służba Zwycięstwu
Polsce, której spora część stanowiła później kadry dla Armii Krajowej.
W czerwcu 194O gen. Rowecki - dowódca Związku Walki Zbrojnej (wcześ-
niejsza nazwa AK) - posłał Okulickiego na tereny okupowane przez ZSRR.
Po siedmiu miesiącach działalności został złapany we Lwowie przez NKWD
i po raz pierwszy więziony i torturowany na moskiewskiej Łubiance.
Kiedy Hitler najechał na swojego wschodniego sojusznika - sytuacja
międzynarodowa zmieniła się; Stalin stał się sojusznikiem Anglii,
toteż rząd sowiecki powypuszczał z więzień i łagrów tych polskich
działaczy politycznyo-wojskowych, których jeszcze nie wymordowano,
wśród nich Okulickiego. Po walkach u boku gen. Andersa, "Niedźwiadek"
w maju 1944 r. został zrzucony do kraju jako kurier. Z końcem powsta-
nia warszawskiego gen. Komorowski mianował go swoim następcą. Został
ostatnim, jak się miało okazać, dowódcą Armii Krajowej, którą musiał
rozwiązać (19 stycznia 1945 r.), chcąc uniknąć rozlewu krwi w bezna-
dziejnej walce z "wyzwolicielami" - Armią Czerwoną.
Bez żadnej przesady i zbędnego patosu można nazwać generała Okulic-
kiego jednym z największych Polaków. Do końca życia odwagą i niezłom-
nością świadczył o przywiązaniu do celu nadrzędnego - niepodległej
Ojczyzny.
Ignacy Kielecki
----------------------------------------------------------------------
Piotr Szczudłowki
UWAGA, OSZCZERSTWO
czyli p. J. Nowak o ś.p. Józefie Mackiewiczu
Były dyrektor Sekcji Polskiej RWE, p. Jan Nowak na kartach swojej
książki "Polska z oddali" (wyd. "Odnowa", Londyn 1988) zamieścił insy-
nuację jakoby zmarły w 1985 r. Józef Mackiewicz dopuścił się w czasie
wojny kolaboracji z niemieckim okupantem. W maju 1989 r. dziewiętnastu
polskich intelektualistów wystosowało z Warszawy do p. Nowaka "List
otwarty" ("Tygodnik Powszechny", 41/1989), który jest protestem prze-
ciwko głoszonym przez niego oskarżeniom. List ten spotkał się z "Odpo-
wiedzią" p. Nowaka ("TygodnikPowszechny", 41/1989), w której autor
podtrzymuje swoje stanowisko wobec Józefa Mackiewicza wyrażone
w książce "Polska z oddali".
Pan Nowak swoją "Odpowiedź" rozpoczął stwierdzeniem, że "List
w obronie Józefa Mackiewicza został źle zaadresowany" i zaraz potem
oświadczył: "Moje wspomnieniowe uwagi w książce 'Polska z oddali' były
tylko skrótowym powtórzeniem oskarżeń, które pod adresem pisarza
wytaczane były publicznie przez Koło AK zrzeszające żołnierzy AK na
obczyźnie...". Tak więc czytelnicy "Tygodnika Powszechnego" dowiedzie-
li się, że p. Nowak oskarżeń wobec Józefa Mackiewicza, które zamieścił
w swojej książce, sam nie sformułował, lecz tylko za kimś drugim pow-
tórzył i nie czuje się w związku z tym za nie odpowiedzialny. Odsyła
więc dziewiętnastu intelektualistów do innego adresata.
W dalszej części "Odpowiedzi" p. Nowak stwierdził, że nieuzasad-
niona jest teza autorów "Listu otwartego", iż "wysuniętym przeciwko
Mackiewiczowi zarzutom brak jest udokumentowania". Po czym wymienił
kilkanaście nazwisk osób, które oskarżały Józefa Mackiewicza. W tym
miejscu zbędnym byłoby przytaczać, jako kontrargument, długą listę
nazwisk osób, które o Józefie Mackiewiczu wyrażały się publicznie
z największym szacunkiem. Wystarczy stwierdzić, że osoby, które próbo-
wały obciążyć autora "Zwycięstwa prowokacji" zarzutem kolaboracji,
posługiwały się właśnie nieudokumentowanymi oskarżeniami. Nieudokumen-
towane oskarżenie powtarzane nawet wielekroć nie staje się z tego
tytułu udokumentowanym, czyli opartym na dowodach. Kto je powtarzał,
powtarzał oszczerstwa.
Osią oskarżenia wysuwanego przez Nowaka jest powoływanie się na
fakt, że sąd AK wydał w 1942 r. na J. Mackiewicza wyrok śmierci za
rzekomą kolaborację. Jednak Nowak ani jednym słowem nie wspomniał,
o fakcie, na który zwróciło uwagę m.in. dziewiętnastu intelektualistów
w "Liście otwartym" mianowicie, że wyrok ten został odwołany (oświad-
czenie Sergiusza Piaseckiego przytoczone przez K. Zamorskiego w arty-
kule "Przylepiło się do Józefa Mackiewicza", londyński "Puls",
34/1987). Widać, uznano, że wyrok był krzywdzący, wydany pochopnie
i oparty na nieudowodnionym, gołosłownym oskarżeniu. Owołanie wyroku
oznaczało także faktyczne uznanie pomyłki sądu AK, który go wydał.
Czy p. Nowak o tym nie wie ? Czy może wiedzieć nie chce ? A może
tym oczywistym faktom zaprzecza ? Zarówno niewiedza, jak i zła wola są
kompromitujące. Ci, ktrzy znieważali dobre imię Józefa Mackiewicza,
głosząc teorię o jego rzekomej kolaboracji z okupantem niemieckim,
powinni zdawać sobie sprawę, że byli tylko kontynuatorami akcji zain-
spirowanej przez komunistów, a mającej na celu zdyskredytowanie
antykomunisty. Pierwszy bowiem raz oszczerczy zarzut kolaboracji
z Niemcami wysunął przeciw pisarzowi były redaktor bolszewickiej
"Prawdy Wileńskiej", pisma ukazującego się w okupowanym przez armię
sowiecką Wilnie. Fakt ten został odnotowany m.in. w "Liście otwartym"
dziewiętnastu intelektualistów.
Warto dodać, że uporczywą akcję Nowaka przeciw J. Mackiewiczowi
komuniści śledzą z wielkim aplauzem i aprobatą. Wiedzą, że im nikt by
nie uwierzył, zaś akcję Nowaka wiele nie znających bliżej tematu osób
może wziąć za dobrą monetę. Oto przykład : K. Koźniewski chcąc wmówić
w czytelników "Życia Litrackiego", że J. Mackiewicz był kolaborantem,
nie silił się na wymyślenie swojej własnej teorii, lecz zacytował
fragment książki Nowaka "Polska z oddali". Kożniewski napisał wręcz:
"I żeby nikt mnie nie posądzał o stronniczość, pozwolę sobie dosłownie
przytoczyć fragment z książki J. Nowaka 'Polska z oddali'..." ("Życie
Literackie", 37/1989).
Można naturalnie z politycznymi poglądami J. Mackiewicza się nie
zgadzać, można z nimi polemizować, ale nie można bez utraty dobrego
imienia i osobistej wiarygodności rzucać na pisarza oszczerstw. Pan
Nowak uczynił to niestety nieraz.
Na koniec chciałbym wyjaśnić pewną kwestię natury osobistej. Otóż
podzielam poglądy polityczne Józefa Mackiewicza i jestem pełen podziwu
dla jego wielkiej twórczości literackiej. Nie dlatego jednak stoję po
stronie obrońców dobrego imienia pisarza. Skłoniło mnie do tego
głębokie przekonanie, że stoją oni po stronie niewinnego człowieka.
Gdańsk, październik 1989 r. Piotr Szczudłowki
/"Solidarność Walcząca - Trójmiasto", nr 56/
----------------------------------------------------------------------
ZE ZJAZDU RADY NARODOWEJ R.P. W AMERYCE
7 października 1989 roku odbył się inauguracyjny zjazd Oddziału
Rady Narodowej R.P. na Stany Zjednoczone. Rada Narodowa Rządu Rzeczy-
pospolitej Polskiej pełni rolę Sejmu Polskiego naszego Rządu Emigra-
cyjnego z siedzibą w Londynie, który od jesieni 1939 roku znajduje się
poza granicami Polski. Rząd ten, mimo cofnięcia mu międzynarodowego
uznania przez rządy, które zaprzedały Polskę Niepodległą w Jałcie
w lutym 1945 roku, nadal godnie reprezentuje Naród Polski i wzbudza
coraz to większe zainteresowanie nie tylko wśród wrogów Niepodległej
Polski, lecz nawet u swoich wojennych "sojuszników", którzy go zaprze-
dali komunistom. Mądra i przewidująca Konstytucja Polski Niepodległej
zapewnia prawną ciągłość naszego Państwa, które znajduje się dzisiaj
w niewoli.
Radę Narodową reprezentował na zjeździe jej przewodniczący Zygmunt
Szadkowski, zaś Rząd R.P. - Zbigniew Scholtz - Minister d/s emigracji.
W obradach Zjazdu brał udział przedstawiciel naszego Rządu na Stany
Zjednoczone - płk dypl. Aleksander Kajkowski. Jedną z głównych części
Zjazdu było złożenie odpowiedniego Przyrzeczenia na wierność Polsce
Niepodległej. Przyrzeczenie to odebrał od członków Rady Narodowej jej
Prezes - Zygmunt Szadkowski. Wśród gości można było zauważyć kilku
reporterów pism emigracyjnych. Obrady, które rozpoczęto o godzinie 1O
rano, zakończone zostały o 5 po południu. Nowowybrani członkowie Rady
wybrani zostali przez ośrodki Skarbu Narodowego w Nowym Jorku, w New
Jersey, w Pensylwanii, Buffalo, Toledo-Ohio, Detroit, Milwaukee, Ste-
vens Point, Floryda, San Francisco, Los Angeles.
W pięknej i rzeczowej atmosferze szereg członków Rady wyrażało swo-
je opinie polityczne na tematy bieżącej sytuacji politycznej w nadal
zniewolonej Polsce. Wszyscy mówcy zgodnie przestrzegali przed przed-
wczesnym wpadaniem w euforię z powodu niby to "wolnych wyborów", odby-
tych w czerwcu b.r. "Wybory" te mogą okazać się przysłowiowym koniem
trojańskim już w niedalekiej przyszłości. "Komuniści tak łatwo nie
schodzą z pola walki i bez walki" - stwierdził jeden z czołowych mów-
ców - i to trzeba mieć na uwadze. Wywiad sowiecki jest mistrzem w mis-
tyfikacji politycznej - i to też należy mieć na uwadze. Politykę
polską musi cechować przezorność i odpowiedzialność za losy Narodu
i państwa polskiego. W podobny sposób sowieci ululali czołowych przed-
stawicieli państw zachodnich: Churchilla i F.D. Roosevelta. - A więc
bądźmy ostrożni ! Insygnia Polski Niepodległej, które przechowywane są
w Londynie, przekazane mogą być do Kraju tylko i wyłącznie wtedy, gdy
Naród Polski stanie się prawdziwie wolnym narodem, a społeczeństwo
wybierze sobie swoich przedstawicieli w nieskępowanych komunistycznym
batem - wolnych wyborach. Dopóki Zachód nie zrozumie interesów Polski
Niepodległej, w obronie których Polska walczyła w 1939 roku, z uwz-
ględnieniem praw do Ziem Zachodnich, dopóty nie spełnione zostaną pos-
tulaty Polski Niepodległej. Kiedy te postulaty zostaną spełnione
- trudno jest dzisiaj przewidzieć. Bacząc na to, działalność Rządu
R.P. musi być tym bardziej dalekowzroczna i odpowiedzialna. Młode po-
kolenie Polaków w Kraju oraz ich zapał do pracy na rzecz odzyskania
przez Polskę niepodległości rokuje wielkie nadzieje i udawadnia, że na
najnowszym naszym pokoleniu można polegać. W wyniku wprowadzenia do
Rady nowych członków, przeciętny wiek jej członków znacznie się obni-
żył, co jest pocieszającym objawem. Rząd nasz zdaje sobie jednak spra-
wę z możliwości wprowadzenia przez reżim wspomnianego wcześniej "konia
trojańskiego" i w szeregi Rady Narodowej, celem rozbicia jej od wew-
nątrz. Jednym z ważniejszych punktów obrad Zjazdu Rady Narodowej była
dyskusja nad możliwościami zwiększenia wpływów na Skarb Narodowy R.P.,
aby tym samym wzmocnić działalność Rządu Rzeczypospolitej Polskiej.
Podczas obrad przyjęto szereg wniosków i rezolucji.
Obradom Zjazdu przewodniczył profesor nauk politycznych Uniwersyte-
tu w Boulder, Colorado - Edward Rożek, b. oficer 1 Dywizji Pancernej
gen. Maczka. Profesor Rożek, za czasów prezydentury Prez. Ronalda Rea-
gana, był jego doradcą politycznym w sprawach polskich i nadal sieszy
się dużym uznaniem w kołach politycznych Ameryki. Prof. Rożek wydał
książkę p.t. "ALLIED WARTIME DIPLOMACY", w której to prostuje załgane
ścieżki polityki międzynarodowej odnośnie Polski.
Stefan Kowalik
/"Głos Niezależnych", Chicago, nr 2O/89/
----------------------------------------------------------------------
GDZIE JEST PRAWDZIWA "SOLIDARNOŚĆ"
Z Anną Walentynowicz rozmawia Andrzej Heyduk.
- Rozmawiam ostatnio z wieloma ludźmi i zwykle zaczynam od prośby, by
się czytelnikom przedstawili. Tym razem jednak takiej potrzeby nie
ma, bo wszyscy wiedzą, kim Pani jest. Rozpocznę więc od pytania, które
trapi zapewne wielu. W 198O roku Pani nazwisko było bardzo głośne:
była Pani jedną z tych osób, które bezpośrednio tworzyły "Solidar-
ność", uczestniczyła Pani w podpisywaniu Porozumień Sierpniowych itd.
Jednak wkrótce potem Pani nazwisko zniknęło, odeszła Pani jakby od
pewnej grupy ludzi. Chciałbym, by nam Pani wyjaśniła dokładnie, jaki
był mechanizm tego odchodzenia.
- Muszę coś sprostować - nie było to powolne odchodzenie, lecz powolne
odsuwanie. Powolne, bo nie można było zrobić tego tak od razu. Mój
przypadek badała nawet specjalna komisja, która sporządziła raport.
Zresztą raportu tego nie można było nigdzie wydrukować. Wydrukowała go
w końcu Wyższa Szkoła Morska, za sprawą Ewy Kubasiewicz, ale z kolei
nie można go było kolportować.
- Mówi Pani, że ludzi odsuwano. Kiedy to się zaczęło ?
- Bardzo wcześnie. Niemal od samego początku istnienia "Solidarności".
- W takim razie coś tu nie gra. Związek ledwo się zawiązał, a już były
powody, żeby usuwać z niego ludzi ?
- Mogę tu mówić tylko o sobie. Już 16 sierpnia 198O roku, a więc
w trzecim dniu strajku w stoczni, zarysowały się jakby dwie linie
dalszego rozwoju wydarzeń. Dwa dni wcześniej Wałęsa miał rozpocząć
strajk, ale się nie pojawił. Mimo to strajk się zawiązał. Przedstawi-
liśmy dyrektorowi nasze żądania, które wtedy były bardzo proste - pod-
wyżka dla każdego o 1OOO złotych i ponowne przyjęcie do pracy
Walentynowicz. Później, wobec oporu dyrekcji, zażądaliśmy dwóch
tysięcy złotych i przyjęcia do pracy Wałęsy. Wytargowaliśmy w końcu
15OO złotych i mój oraz Lecha powrót do stoczni. Wałęsa zjawił się
właśnie 16 sierpnia. Wbrew później stworzonej legendzie, nie musiał
przełazić przez płot, bo brama była wtedy pod naszą kontrolą. Tak czy
inaczej, Wałęsa przyszedł i... strajk zakończył. Zakończył go,
ponieważ chciał, by Wolne Związki Zawodowe Wybrzeża utraciły swoją
wiarygodność.
- Czy sugeruje Pani, że Wałęsa był przeciwny powstaniu wolnych związ-
ków zawodowych ?
- Ja nie sugeruję. Ja wiem. Wałęsa strajk zakończył 16 sierpnia, mimo
że tłumaczyłam mu, iż jest szansa na legalizację związku. Stwierdził
wtedy, że już uzyskaliśmy więcej niż żądaliśmy. Odśpiewał hymn, a dy-
rektorowi powiedział, że nie chce pracować na statku. A na to dyrektor
- "Ależ panie Leszku, nie ma sprawy - porozmawiamy w moim gabinecie
i wszystko załatwimy". Udając się na spotkanie z dyrektorem, Wałęsa
odwrócił się do strajkujących stoczniowców, którzy jeszcze niczego nie
wiedzieli, i powiedział: "A wy po co tu jeszcze siedzicie ? Dość le-
niuchowania. Do roboty".
- W takim razie, skąd się wzięła "Solidarność" ?
- Nagle stanęło całe Wybrzeże. Sama się tego nie spodziewałam, nie
doceniłam nastrojów społecznych. W każdym razie strajk się odrodził.
- Ponieważ chodzi tu o zarzut poważny, upewnię się, że dobrze Panią
zrozumiałem. Utrzymuje Pani, że Wałęsa nie miał żadnych intencji
zakładania "Solidarności" i działał tak, by jej powstaniu zapobiec ?
- Ja z pełną odpowiedzialnością za własne słowa stwierdzam, że Wałęsa
był - moim zdaniem - człowiekiem przygotowanym przez władze na taką
właśnie ewentualność, jaka zaistniała w 198O roku. Miał za zadanie
rozproszyć siły zmierzające do założenia niezależnych związków zawo-
dowych. Strajk miał być może stać się mechanizmem usunięcia ekipy
Gierka, ale zapewne nikt nie przewidywał, że rozrośnie się on do ta-
kich rozmiarów.
- Ale przecież możliwa jest zupełnie inna interpretacja zdarzeń. Może,
na przykład, 16 sierpnia Wałęsa nie wierzył, że wywalczenie wolnych
związków jest możliwe, a potem uwierzył ?
- Nie jest to prawdopodobne w świetle innych zdarzeń. Na przykład,
Wałęsa został zwolniony ze stoczni w 1976 roku za zorganizowanie
strajku w roku...197O. Nie wiem, jak to z tym strajkiem w grudniu
było, ale Wałęsa tuż przed Sylwestrem dostaje od dyrektora mieszkanie.
Więc jak to - pracownik, który organizuje strajk, jest przez dyrekcję
nagradzany, a zwalnia się go w czasie wydarzeń w Radomiu i Ursusie -
nagle jego nazwisko zostaje odkopane, robi się wokół niego szum. Jest
to dla mnie argument, że Wałęsa był przez reżim przygotowywany do
przyszłej roli. Później każdy krok władz wobec "Solidarności" był
uprzednio omawiany z przewodniczącym.
- Na pewno zdaje sobie Pani sprawę, że to, co Pani mówi, wywołuje
sporo protestów w różnych środowiskach w Polsce, szczególnie teraz,
gdy rozpoczynają działalność Senat i Sejm. Jestem też pewien, że Pani
słowa zbulwersują środowisko emigracyjne, często przecież bardzo
popierające obecne zmiany w PRL.
- Ja się z moimi słowami nie kryję i często się również nimi dzielę
z różnymi gremiami w Polsce. Na poparcie tych słów mogę przytoczyć
wiele przykładów. Jak choćby sprawę pomnika poległych stoczniowców.
- ???
- Dowiedziałam się przed odsłonięciem pomnika, że go w skrytości prze-
mianowano na Pomnik Pojednania. Zwołałam ludzi i podjęliśmy uchwałę,
że się na to nie zgadzamy. Poszliśmy z tą uchwałą do wojewody, a on mi
mówi, że on nic o tym nie wie, a Wałęsa jest w Warszawie i omawia
sprawę uroczystości odsłonięcia. Wkrótce rozeszła się plotka, że uro-
czystości nie będzie, bo Walentynowicz ogłosiła strajk (?). Wałęsa
zażądał po powrocie, żebym ustąpiła z "Solidarności". Odmówiłam,
stwierdzając, że może mnie jedynie wyrzucić ze związku. W końcu uro-
czystość odsłonięcia się odbyła, nazwę pozostawiono pierwotną, tyle że
mnie już nie pozwolono wziąć w tym udziału. Takich dziwnych wydarzeń
było o wiele więcej. By nie szukać daleko, w czasie głośnej sprawy
bydgoskiej Wałęsa sam dogadał się z władzą, nic nam o tym nie mówiąc.
Potem w wyniku tego dogadywania przyszedł do związku rachunek na 16O
tysięcy złotych z Solca. Związek musiał to zapłacić; zresztą w czasie
stanu wojennego publikowała te dane również prasa reżimowa.
- A jednak w znanej "spowiedzi" pułkownika Kuklińskiego mowa jest tyl-
ko o tym, że władza planowała stan wojenny od samego początku
wydarzeń sierpniowych, natomiast nic nie mówi o usiłowaniach rozbicia
związku przez samo jego kierownictwo.
- Mimo to, w czasie burzliwego, ostatniego posiedzenia Komisji Krajo-
wej, tuż przed ogłoszeniem stanu wojennego, Alina Pieńkowska i Krys-
tyna Wiśniewska usiłowały zwrócić uwagę na gorączkowe przygotowania do
operacji "W", czyli do stanu wojennego. Wałęsa na to odpowiedział -
Tak, ja wiem o tym, ale to są normalne manewry Układu Warszawskiego.
Przez dwa dni, po 13 grudnia, żona Wałęsy nawoływała robotników
w imieniu męża do powrotu do pracy, bo "nic takiego się nie stało i to
potrwa tylko kilka dni". Trzeba też wspomnieć, że Wałęsa jeździł długi
czas na cotygodniowe spotkania z Rakowskim i to Rakowski właśnie
kierował faktycznie związkiem - między innymi sam Wałęsa przyznał, że
dla Rakowskiego do przyjęcia jako przywódca związku był tylko Lech.
- Mimo to, trudno zaprzeczyć, że osoba Wałęsy cieszy się w Polsce i za
granicą sporym autorytetem.
- Poparcie Wałęsie zapewniają w tej chwili tylko pieniądze. On stwo-
rzył wokół siebie dwór, który jest bardzo sowicie opłacany. Ludzie
ci stanowią dla niego ochronę i robią mu autorytet. Uważam, że Zachód
ostatnio robi bardzo złą robotę dla Polski, propagując to wszystko
jako demokrację.
- Zakładając, że przyjmujemy Pani argumantację, obecna sytuacja w Pol-
sce zaczyna się jawić w nieco innym świetle.
- Owszem. Istnieje pewna blokada przeciwników Wałęsy. Nie można jego
osoby krytykować i nie można się mu narażać. Z Rzymu dostałam na
przykład telefon, że Polonia amerykańska nie życzy sobie, żeby Wałęsa
był krytykowany.
- Jaka Polonia ?
- Tego nie wiem.
- Są tacy, jak z pewnością się Pani doskonale orientuje, którzy uwa-
żają to, co obecnie się dzieje w Polsce za pierwszy krok w stronę
demokracji, za wciśnięcie się w lekko tylko uchylone drzwi. Można na
przykład argumentować następująco: to nieważne, jakie są motywy Wałęsy
i jego współpracowników. Liczy się to, że udało się stworzyć sytuację
wyjściową, która może zaprowadzić do prawdziwej niepodległości Polski.
Co Pani na to ?
- To jest złudzenie. Myśmy się doskonale nauczyli samych siebie oszu-
kiwać. Jesteśmy narodem samooszukiwaczy, co świadczy o tym, jak
dalece poddaliśmy się rusyfikacji. Bardzo często mówimy językiem prze-
ciwnika - "bo oni nam nie pozwolą", "bo oni się nie zgodzą", "jeśli
nie będzie teraz głosowania na 35 % opozycji, to bedzie przelew krwi",
"jeśli pójdziemy teraz głosować, następne wybory będą wolne". A kto
nam to gwarantuje? A czy nasza krew cały czas się nie leje ? Czy tzw.
konstruktywna opozycja nie zasiadła do stołu obrad z mordercami ?
Polska istotnie ma szansę na niepodległość, ale nie taką drogą. Ci, co
wcisnęli się w te uchylone drzwi, zostaną nimi zmiażdżeni przez swoich
partnerów.
- Ludzie mają, czasami pretensje, również pod adresem naszego pisma,
że niepotrzebnie mieszamy; szansa jest unikalna, a my mącimy ludziom
w głowach.
- Proszę pana, nam się rzuca ochłapy, bo występujemy z pozycji narodu
zniewolonego. Ten reżim utrzymuje się przez nasze milczenie, przez
naszą zgodę na farsę, przez nasze spekulacje, że a nuż następny rok
będzie lepszy.
- Ale czy nie istnieje taka możliwość, że komunistom w Polsce władza
nagle wyśliźnie się z rąk, że wpadną w sidła zastawione przez samych
siebie ?
- To jest nasze typowe gdybanie. Metody działania komunistów pozostają
te same. Okazało się, że oporu nie można zdławić ani siłą, ani re-
presjami, ani też grzywnami. Przestali więc zamykać nas do więzień
i zmienili taktykę, żeby nas przygnieść ekonomicznie. Komuna to chytry
lis - jeśli nie uda mu się pokonać jakiejś przeszkody, to siada i
przybiera pozór pokornej owieczki; nawet czasem popłakuje, tak jak to
robił w 1971 r. minister spraw wewnętrznych Szlachcic. Dziś jest nowy
plan - należy podporządkować władzy "Solidarność", by czym prędzej
załatwiła na Zachodzie nowe kredyty. Ludzie, którzy zgodzili się kan-
dydować w wyborach po stronie związku, nie zrobili tego po to, by coś
zmienić; po pierwsze zmienić niczego nie mogą, a po drugie są to
przeważnie ci, którzy nie załapali się do władz w czasie pierwszego
Zjazdu "Solidarności". Kto to są tacy ludzie jak Stelmachowski, Wie-
lowieyski, Kuratowska ? Gdzie byli w 198O roku ? Dziś wy na Zachodzie
im właśnie dajecie pieniądze. A Pani Kuratowska, na przykład, praco-
wała w służbie medycznej monisterstwa spraw wewnętrznych. Ci ludzie
upajają się dziś władzą, która jest przepustką do dobrego urządzenia
się.
- Czy Pani obecnie działa w jakijś organizacji ?
- Tak, w tzw. Grupie Roboczej Komisji Krajowej "Solidarności", w któ-
rej jest również Andrzej Gwiazda.
- No właśnie. Gwiazda dotrwał we władzach "Solidarności" do stanu
wojennego i nie został, tak jak Pani, odsunięty. Dlaczego ?
- Mniej zagrażał Wałęsie i był trudniejszy do usunięcia.
- Do czego chcecie obecnie swoją działalnością doprowadzić ?
- Jesteśmy wierni ideałom sierpnia 198O roku. Wałęsa bezprawnie roz-
wiązał Komisję Krajową, nie konsultując tej decyzji z władzami
związku ani z jego członkami. Nie "rozwiązał" tylko siebie, bo jest
potrzebny reżimowi. Stworzył komitet obywatelski; może sobie prywatnie
powoływać co chce - my tego nie honorujemy. Usiłowaliśmy wymóc na
Wałęsie zwołanie do stycznia tego roku zjazdu choćby Komisji Krajowej,
jeśli nie w ogóle związku, ale on to zlekceważył.
- Innymi słowy, były czynione próby wyegzekwowania od przewodniczącego
związku działania zgodnego ze statutem organizacji ?
- Tak. Możliwość legalnego działania "Solidarności" istniała już od
1986 roku, ale Wałęsa z tej możliwości nie skorzystał, ponieważ
chciał najpierw podporządkować związek władzy. W tej chwili nazwa
"Solidarność" używana jest jako dekoracja reżimu. Nowy związek Wałęsy
ma nowy statut i jest zupełnie czymś innym niż "Solidarność" z 198O
roku. Ta ostatnia nie musi być ponownie rejestrowana, ponieważ raz już
zostało to zrobione. Zresztą ciekawe jest też to, kto złożył podpis
pod nowym statutem. Jest tam na przykład Celiński, którego niegdyś
wyrzuciliśmy z gdańskiego prezydium, a który w grudniu 1988 roku
opublikował tak ohydny artykuł o "Solidarności", że zakrawa to na
zdradę - powtarzam; zakrawa to na zdradę.
- Podobno jeszcze przed obradami "okrągłego stołu" miało dojść do bez-
niedniego spotkania między Gwiazdą i Wałęsą. Dlaczego nic z tego nie
wyszło ?
- Ponieważ Wałęsa zwlekał aż do czasu, gdy obrady w Warszawie już się
zaczęły. Nie było więc już o czym rozmawiać. Wałęsa miał się spotkać
z Grupą Roboczą 18 grudnia ubiegłego roku, o czym wiedział na długo
przedtem. Zupełnie to zlekceważył.
- Jakie macie plany na najbliższą przyszłość ?
- Zamierzamy przed końcem roku doprowadzić do II Zjazdu "Solidarności"
i zażądać, by przybył nań również Wałęsa.
- Co się w Polsce będzie działo dalej ?
- Nie wiem, ale jestem przekonana, że obecny Sejm nie wytrwa do końca
swojej kadencji. Kuroń mówi, że Polacy nie dorośli jeszcze do demo-
kracji, a więc na razie trzeba się posłużyć komunistami. To są słowa
komunistów, a nie demokratycznej opozycji. Istnieją ludzie, którzy
istotnie zasługują na dojście do władz; mam nawet swojego kandydata na
przyszłego premiera.
- Kogo ?
- Nie chcę zapeszyć, ale powiem - moim kandydatem jest pani Jadwiga
Staniszkis. W 198O roku Mazowiecki nawet jej nie dopuścił do grupy
doradców. Niestety wielu innych mądrych ludzi podporządkowano sobie
przez nadanie im odpowiednich stanowisk.
- Na przykład ?
- Na przykład Frasyniuka, którego autorytet zaczął się na tyle rozwi-
jać, że zagrażało to Wałęsie. Pośrednio zapytałam Frasyniuka, czego
się można spodziewać po obradach "okrągłego stołu". Odpowiedział, że
absolutnie niczego. Jest to właśnie człowiek, który został podporząd-
kowany i działa wbrew własnym przekonaniom.
- Niech mi Pani powie na zakończenie, czy Grupa Robocza zyskuje na
popularności ? Dochodzą nas czasami słuchy, że młodzi robotnicy na
spotkaniach z Wałęsą wygwizdują go, lub wręcz nazywają zdrajcą. Ludzie
ci powinni więc, przynajmniej teoretycznie, stawać po waszej stronie.
- I tak się z wolna zaczyna dziać. Chciałabym jednak powiedzieć jasno,
że Wałęsa nie jest zdrajcą. On nie zdradził związku, ponieważ tak
naprawdę nigdy w nim nie był, działał niejako poza nim i w innych
celach. Dziś zbiera tego owoce. A działanie jego grupy daje wiele do
myślenia.
- To znaczy ?
- 8 lutego tego roku usiłowałam się dostać na zebranie komitetu obywa-
telskiego przy Wałęsie. Nie wpuszczono mnie. Gdy Wałęsa wychodził
z kościoła Św. Brygidy, stanęłam przed nim i zapytałam, czy mogę w po-
siedzeniu uczestniczyć. "Nie może pani - odparł Wałęsa - bo są tu
tylko zaproszeni goście, a ja pani nie zapraszałem". W drzwiach do
sali obrad zatrzymał mnie "goryl". W chwilę później udzielałam wywiadu
telewizji hiszpańskiej, ale osobę prowadzącą ten wywiad odwołano do
telefonu. Gdy wróciła, powiedziała mi, że nie może ze mną rozmawiać,
bo jej odbiorą akredytację. Ładny mi pluralizm.
- Dziękuję za rozmowę.
/"Głos Poznańskich Liberałów" nr 2O/
----------------------------------------------------------------------
BUNT WIĘŹNIÓW W ARESZCIE NA KURKOWEJ
Od kilku dni trwa bunt więźniów aresztu śledczego w Gdańsku - słyn-
nej "Kurkowej". Więźniowie okupują dach budynku aresztu, chcąc w ten
sposób przyciągnąć uwagę mieszkańców Gdańska. Społeczeństwo przyjmuje
bunt chyba z mieszanymi uczuciami, takie przynajmniej odnosi się wra-
żenie obserwując dość obojętne zachowanie się osób czekających na
pobliskich przystankach tramwajowych i autobusowych. Czasami jakaś
dziewczyna pomacha ręką w stronę strajkujących, wywołując w ten sposób
wśród nich wybuch radości.
W więzieniu siedziałem swego czasu za działalność opozycyjną ponad
rok. Dla dwudziestodwuletniego chłopaka, jakim byłem w roku 1982,
więzienie stanowiło wstrząs, całkowite zawalenie się dotychczasowego
życia. To, że przetrzymałem ten czas w niezłej formie psychicznej
zawdzięczam w dużym stopniu pomocy, jakiej my, "polityczni", doświad-
czaliśmy ze strony ludzi skazanych za przestępstwa kryminalne. Być
może są ludzie, którzy mieli odmienne doświadczenia, ale ja wspominam
tamtych nieszczęśliwych ludzi z dość dużą wdzięcznością.
Okazywali nam swoją solidarność, bo "Solidarność" upominała się
o ich prawa: prawo do dwudaniowego posiłku, do normalnego pieczywa, do
niepodlegania nieludzkim karom. Okazywali nam swoją solidarność,
pomimo że z powodu stanu wojennego nie wprowadzono amnestii, na którą
czekali od kilku lat.
Wspominam też tych wszystkich ludzi, którzy skazywani byli na nie-
współmiernie ciężkie kary, jak np. człowiek skazany na 1O lat za
kradzież trzydziestu prześcieradeł, jak kwatermistrz z jednostki woj-
skowej w Kołobrzegu, który siedział przez 3 lata w śledztwie bez
wyroku za niewykonywanie poleceń służbowych, tylko dlatego, że w aferę
zamieszany był admirał Janczyszyn i sąd nie śpieszył się ze sprawą.
W PRL-owkich więzieniach siedzi wielu ludzi, którzy w normalnym
kraju by tam nie przebywali. Członkom "Solidarności" - zwłaszcza tym,
którzy przeszli przez areszt na Kurkowej - przypominam zaś, że dość
znośne warunki w jakich przebywali, zawdzięczają między innymi buntom
więziennym w roku 1981.
Dlatego nie przechodźmy koło "Kurkowej" obojętnie.
M. Czachor
POLACY W AMERYKAŃSKIM WIĘZIENIU
W połowie sierpnia dziewięciu marynarzy wylądowało na Alasce, by
zmienić załogę szczecińskiego statku rybackiego "Gryf". Wszyscy, jak
jeden mąż, udali się nie na statek, lecz do biura emigracyjnego z
prośbą o azyl. Tam zostali zakuci w kajdanki i przewiezieni do wię-
zienia stanowego w Denver. Powód aresztowania: "Polska jest już krajem
wolnym i demokratycznym, nic im w niej nie grozi, więc hańbą jest
prosić o azyl".
Władze amerykańskie były na tyle "uprzejme", że dały więźniom prawo
zatelefonowania do miejscowego polskiego kapłana, ks. Muchy. Ks. Mucha
oznajmił, że nic nie może pomóc, ale ogłosił sprawę na ambonie. Ludzie
dobrej woli utworzyli Komitet Pomocy. Dziewięć rodzin, w tym jedna
amerykańska, "zaadoptowało" wszystkich aresztowanych. Załatwiono im
pracę. Jednak sąd nie zgodził się ich wypuścić, by odpowiadali z wol-
nej stopy; zażądano kaucji po 3,5 tys. dol., których nikt nie jest
w stanie zapłacić.
Wszyscy więźniowie mają adwokatów; zajmują się nimi społecznie
m.in. Daniel Kowalski i Jadwiga Tokarska. Odbyły się już trzy sprawy
sądowe: 19 X, 26 X i 2 XI. Na 3 tygodnie przed pierwszą rozprawą wła-
dze amerykańskie powiadomiły PRL, że wkrótce zapadnie wyrok o depor-
tacji (skąd my to znamy ?). W związku z tym PRL zażądał od rodzin po
ok. 1OOO dol. na koszta powrotu do Polski. Wszyscy marynarze są już
wyrzuceni z pracy. Dzięki energicznej pomocy ze strony Komitetu doj-
dzie do jeszcze jednej rozprawy odwoławczej za ok. 3 miesiące. Jaki
będzie jej wynik ? W dobie pierestrojki niestety trudno być optymistą.
Przy okazji tej sprawy Komitet "odkrył" jeszcze dwóch tego typu
więźniów: Romana Majewskiego i Zdzisława Kapuścińskiego, którzy już od
ponad roku przebywają w amerykańskim więzieniu. Majewski siedzi już
prawie półtora roku i w tych dniach ma być deportowany.
----------------------------------------------------------------------
Edmund Krasowski
STOSUNKI GOSPODARCZE Z ZSRR
/Tekst wystąpienia posła Ziemi Elbląskiej i Dolnego Powiśla, Edmunda
Krasowskiego (OKP), w czasie debaty nad budżetem państwa dnia 3O. 1O.
1989 r./
Panie Marszałku, Wysoka Izbo ! Dzisiejsza debata nad budżetem pań-
stwa jest dyskusją ważną, o silnym ładunku emocjonalnym. W zasadzie
przedstawiono już głosy za i przeciw projektowi ustawy.
W sytuacji, w jakiej przyszło rządowi T. Mazowieckiego reformować
system gospodarczy kraju, przedstawiony nam projekt budżetu jest
wymuszony katastrofalną polityką finansową poprzednich rządów. Tym
bardziej należą mu się słowa uznania. Jednocześnie w zasadzie nie
zmieniły się uwarunkowania zewnętrzne, które mają olbrzymi wpływ na
rozwój gospodarczy i politykę finansową naszego państwa.
Gospodarka polska jest silnie związana z gospodarką radziecką,
a ostatnie wypowiedzi rządu USA napawają mnie niepokojem. Otóż 19 paż-
dziernika br. przewodniczący Komisji Kongresu USA ds. Afganistanu
powiedział, że: Związek Radziecki zwiększył we wrześniu miesięczną
pomoc militarną dla rządu w Kabulu do 4OO mln dolarów, natomiast kilka
dni wcześniej Pentagon zgłosił raport, z którego wynika, że w ciągu
ostatnich dziewięciu miesięcy dostawy sprzętu z ZSRR do krajów Trze-
ciego Świata, będących w jego orbicie zainteresowań, zmniejszyły się
o 5O %. Za to pozostałe państwa komunistyczne zwiększyły pomoc do tych
państw aż o 35 % (informacje te pochodzą z "Gazety Wyborczej" nr 118).
W związku z tym obawiam się, czy przypadkiem budżet naszego państwa
nie będzie dodatkowo obciążony. Bo to, że do tej pory przekazywaliśmy
pomoc wojskową komunistycznym krajom Trzeciego Świata, tzn. nisko
oprocentowane kredyty rządowe, pomoc bezzwrotną, jest faktem. Potwier-
dzenie tego otrzymałem w pisemnej odpowiedzi Ministerstwa Współpracy
Gospodarczej z Zagranicą pana Marcina Święcickiego, który na moją
interpelację poselską z 23 sierpnia br. w sprawie handlu z ZSRR i nie-
którymi krajami Trzeciego Świata potwierdził moje obawy i przypuszcze-
nia. Informacje zawarte w tej odpowiedzi są ważne, ale, niestety, nie
wiem, czy mogę o nich poinformować Wysoką Izbę, gdyż zawiera ona w
części dotyczącej handlu bronią z Trzecim Światem klauzulę: "poufne".
Wysoki Sejmie ! Jakże ważnym i nie wymagającym uzasadnień jest
problem funkcjonowania Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej - wydawać by
się mogło - tworu przeszłej już epoki, ale tworu, który w dalszym cią-
gu niszczy gospodarki krajów Europy Wschodniej. Rząd Tadeusza Mazo-
wieckiego uczynił już w tej sprawie więcej niż istniejące przed nim
wzięte razem rządy. To dobrze ! Trzeba to zmienić. Powiedziałbym wię-
cej, rozwiązać RWPG.Ale na tej drodze stoją olbrzymie problemy.
W tym miejscu przytoczę wypowiedź dla "Przeglądu Tygodniowego" nr
4O byłego (w rządzie Rakowskiego) ministra Wilczka, który stwierdził,
że zamknięcie się w ramach RWPG, niewymienialność walut, to gorsze niż
formalne przeszkody w handlu z Zachodem. Podporządkowanie się głównie
interesom zbrojeniowym radzieckim, mimo że od 1O lat nie jest już ta
kie w skutkach, trwa do dziś. Natomiast w wywiadzie dla "Polityki" nr
42 minister Marcin Święcicki na temat reformowania RWPG powiedział
m.in.: "Na razie prowadzimy w tych sprawach wstępne sondażowe rozmowy.
O jakichkolwiek istotnych zmianach można myśleć dopiero od 1991 roku.
Do tego czasu obowiązują nas wcześniej podpisane wieloletnie umowy
międzynarodowe".
Wagi tych wypowiedzi nie sposób przecenić, a problem jest poważny,
bardzo poważny. Z nim wiąże się oczywiście delikatna sprawa zaopatrze-
nia kraju w surowce, w tym paliwa płynne. A w tym, szczególnie w os-
tatnich kilku tygodniach, ograniczenia w imporcie ropy i nierytmiczne
jej dostawy. ZSRR po prostu nie wywiązuje się z podjętych wcześniej
zobowiązań. Jest to niezrozumiałe tym bardziej, że cena jednej tony
ropy eksportowanej do nas przez Związek Radziecki wynosi wg danych
podanych przez dyrektora Centrali Handlu Zagranicznego Ciech-Petrol-
-Impexu ok. 18O dolarów, a cena światowa tony ropy wynosi ok. 1OO
dolarów. Ten stan rzeczy może wywołać dezorganizację polskiego życia
gospodarczego, a przez to storpedowanie reformatorskich działań soli-
darnościowego rządu T. Mazowieckiego, tym bardziej, że CPN w informa-
cji skierowanej do rządu stwierdziła, że w przypadku braku możliwości
realizacji importu niezbędne będą znaczne podwyżki cen paliw dla
osiągnięcia ceny równowagi sprzedaży rynkowej.
Faktem jest, że dzięki temu do budżetu państwa wpłyną dodatkowe
miliardy złotych, ale będzie to również idealne wytłumaczenie dla
monopolistów do kolejnej, lawinowej, nieuzasadnionej w swej wielkości
i skali podwyżki cen. A jaką wtedy poniesiemy cenę polityczną ?
Wysoka Izbo ! Jeśli stan, w jakim trwa aktualnie RWPG, będzie się
utrzymywał nadal, obawiam się, że nasz deficyt budżetowy w dalszym
ciągu, niezależnie od hamujących poczynań rządu, będzie wzrastał. Dre-
naż kieszeni polskiego konsumenta ma swoje granice, co widać po
drastycznym spadku popytu na towary konsumpcyjne, szczególnie w ostat-
nim tygodniu. Co więcej, obawiam się, że wszelka pomoc państw zachod-
nich, czy to humanitarna czy gospodarcza w sytuacji, gdy Polska jest
tak ściśle związana z RWPG na zasadzie naczyń połączonych, będzie
z Polski wypływać. Uważam, że należy natychmiast, nie czekając do roku
1991, jak nam sugeruje minister Święcicki, renegocjować wieloletnie
umowy w ramach RWPG. Wtedy będzie to stanowić minimalną gwarancję dla
krajów zachodnich co do udzielenia Polsce nie tylko pomocy charytatyw-
nej, ale konkretnego i znaczącego wejścia na drogę współpracy gospo-
darczej.
Dziękuję bardzo.
Edmund Krasowski
----------------------------------------------------------------------
STUDENCI I WOJSKO
Sytuacja na wyższych uczelniach była napięta już w ubiegłym roku.
Postulaty NZS dotyczące reorganizacji szkolenia wojskowego nie zostały
przyjęte, fala bojkotu przetoczyła się przez kraj. Doprowadziło to do
częściowych zmian, które zupełnie nie zadowoliły środowiska - tym
bardziej, że wprowadzano je bez udziałstudentów, w czasie wakacji itp.
Bieżący rok akademicki rozpoczął się więc - jak to było do prze-
widzenia - pod znakiem żywiołowego bojkotu studium wojskowego (Kraków,
Warszawa). 7.1O Krajówka NZS wydała oświadczenie, w którym wezwała
władze ministrialne do podjęcia natychmiastowych decyzji, nanowo regu-
lujących szkolenie wojskowe studentów. Podstawowy postulat - usunięcie
studium wojskowego zstruktury wyższych uczelni, a w konsekwencji
uniezależnienie ukończenia studiów od zaliczenia studium wojskowego
- będzie powracał (w różnych wersjach) na wszystkich dalszych etapach
negocjacji.
13 października dochodzi do spotkania przedstawicieli KKK NZS z de-
legacjami MON i MEN. Po raz pierwszy przełamany zostaje wspólny
dotychczas front ministerialny. Nie bez znaczenia są tu względy
ekonomiczne - dla szczupłego budżetu MEN utrzymywanie kosztownego
a nie przynoszącego żadnych profitów studium wojskowego jest bardzo
uciążliwe. MEN - odnosząc się przychylnie do studenckich postulatów
- wykazało sporą inicjatywę w nawiązaniu trójstronnych kontaktów.
Przedstawione zostają dwa warianty (docelowy i przejściowy) rozwią-
zania problemu szkolenia wojskowego studentów i absolwentów wyższych
uczelni. Docelowo postulowano likwidację studium z zachowaniem pięcio-
miesięcznego szkolenia po studiach. Wariant czasowy (w ramach obowią-
zującej ustawy) przewidywał zniesienie egzaminu, wprowadzenie szko-
lenia sanitarnego w miejsce obrnonnego dla dziewcząt i - przede
wszystkim - uniezależnienie otrzymania dyplomu od zaliczenia studium
wojskowego.
Odrzucenie postulatów przez MON (równoznaczne z zerwaniem rozmów)
stało się - zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami Krajówki NZS - po-
czątkiem ogólnokrajowego już bojkotu szkolenia wojskowego na wyższych
uczelniach. Do akcji protestacyjnej wezwani zostali także studenci nie
zrzeszeni w NZS - aby uniknąć zarzutu o terroryzowanie nie zaintereso-
wanych protestem kolegów, sporządzano imienne listy osób popierających
bojkot.
Ogólnokrajowa, solidarna akcja studentów (nie objętych protestem
pozostało jedynie kilka uczelni) doprowadziła do powołania zespołow
roboczych, z zadaniem opracowania reformy studium wojskowego.
8 listopada podpisano trójstronną "Deklarację Intencji". W pięciu
punktach tego dokumentu sygnatariusze zadeklarowali dążenie do rozwik-
łania gordyjskiego splotu, warunkującego uzyskanie akademickiego pa-
tentu "uregulowaniem stosunku do służby wojskowej".
Zapowiedziano propozycje nowych uregulowań prawnych odnośnie służby
zastępczej studentów /absolwentów/ uczelni cywilnych, które miałyby
objąć również absolwentów AM. Postanowiono w możliwie krótkim czasie
rozpatrzeć i przesądzić o zrezygnowaniu z obowiązku występowania w
polowym mundurze wojskowym w czasie zajęć w studium AM oraz - jako
konsekwencję powyższego - przenieść przysięgę wojskową studentów AM
z pierwszego roku nauki w studium na okres przeszkolenia w jednostce
wojskowej po studiach. Uzgodniono, że w roku akademickim 1989/9O stu-
dent /absolwent/ wyższej uczelni zdawać powinien tylko jeden egzamin
w Szkole Podchorążych Rezerwy lub w czasie krótkotrwałego przeszko-
lenia /absolwent AM/.
Ten pierwszy, teoretyczny jeszcze consensus nie przełamał kryzysu
na uczelniach. Bojkot studium - w oczekiwaniu na konkretne uregulo-
wania - był nadal kontynuowany. Napięcie było tym większe, że strona
ministerialna nie publikowała w trakcie prowadzenia rozmów żadnych
komunikatów na ten temat.
W Krakowie, gdzie bojkot studium prowadzony był od początku roku
akademickiego, przyjęto separatystyczne ustalenia: zniesienie egzaminu
z wojska, oraz podjęcie kroków w kierunku rozwiązania problemu szko-
lenia dziewcząt. Komisja sejmowa pod przewodnictwem Jana Marii Rokity
wezwała MEN i MON, by do czasu rozwiązania konfliktu zajęcia w studium
wojskowym zostały zawieszone.
***
W piątek 24.11 min. Samsonowicz przekazał gen. iwickiemu pakiet
propozycji, skonsultowanych wcześniej z NZS-em, które ten zaakceptował
w sobotę z pewnymi poprawkami. Na dzień 25.11.89 przyjęto następujące
ustalenia, zaprobowane przez szefów obu resortów:
1) W bieżącym roku akademickim przeprowadzone zostaną następujące
zmiany:
- likwidacja egzaminu
- odroczenie szkolenia studentek i studentów z kat.E
- zmniejszenie liczby godzin o ok. 2O % /umożliwiłoby to ewentualne
zakończenie bojkotu bez odrabiania zajęć/
- pozostawienie w gestii rektorów decyzji co do dalszych 2O% godzin
zajęć.
- dopuszczenie prowadzenia zajęć w ramach studium wojskowego przez
pracowników cywilnych, po uprzednim uzgodnieniu tej kwestii mię-
dzy władzami uczelni a kierownkiem studium wojskowego.
- zniesienie umundurowania studentów AM i przeniesienie przysięgi
wojskowej na okres po studiach,
2) Złożone zostaną następujące /wariantowe, do zaakceptowania przez
studentów/ propozycje rozwiązań w ramach nowej ustawy (nie w tym
roku akademickim):
a) powielenie obecnej sytuacji.
b) odbycie służby wojskowej w trybie ustawowym przez osoby przyjęte
na 1 rok studiów.
3) Poza tym proponuje się skrócenie zastępczej służby wojskowej
absolwentów do 1O m-cy /propozycja nie ujęta w pakiecie/.
4) MEN zwróci się do Komisji Sejmowej o nawiązanie kontaktu z przed-
stawicielami NZS-u. Komisja Sejmowa przedstawi stanowisko NZS-u na
forum ogólnym. /"Z Dnia na Dzień" nr 514/
Piotr Stasiński
WYLĘGARNIE NOWYCH PRZEDSIĘBIORSTW
Jest ich w całym kraju kilkaset, kilkadziesiąt w samej Pensylwanii,
gdzie idea pomagania nowym firmom w stawianiu pierwszych kroków
zrodziła się dwadzieścia parę lat temu i gdzie mieści się krajowe sto-
warzyszenie, zrzeszające "inkubatory przedsiębiorstw". Nieprzypadkowo
zaczęto w tym stanie. Tu bowiem właśnie wyłoniła się ze szczególną
ostrością potrzeba tworzenia nowych miejsc pracy, w regionach opusz-
czonych przez bankrutujące zakłady stalownicze i inne przedsiębiorstwa
przemysłu ciężkiego. Idea inkubatorów miała początkowo dwa cele:
odzyskanie pozostawionej substancji - hal, budynków biurowych i innych
lokali, przeznaczanie ich na nowe cele rozwojowe oraz tworzenie nowych
stanowisk pracy, przede wszystkim w kwalifikowanych usługach. Z cza-
sem, inkubatory stały się niemal niezawodnymi "firmami hodowlanymi"
dla nowo powstających firm.
"RACJONALNA HODOWLA" BIZNESU
Wylęgarnię nowych przedsiębiorstw stanowi budynek (lub zespół zabu-
dowań), doskonale wyposażony w sprzęt biurowy i najrozmaitsze udogod-
nienia, wynajmowany wielu startującym firmom jednocześnie na niedrogie
siedziby. Firmy korzystają wspólnie z usług, zlokalizowanych w takiej
wylęgarni a zapewnianych przez jej profesjonalny personel. Usługi te
polegają m.in. na prowadzeniu sekretariatu, archiwum dokumentacji,
ośrodka komputerowego z wielodostępem i bazami danych czy też pomocy
w bezpośrednim zarządzaniu. Szef inkubatora dokonuje wyboru firm, któ-
rym zamierza wynająć przestrzeń biurową i świadczyć usługi. Po okresie
uzyskiwania dojrzałości, przedsiębiorstwa, które okrzepły, zachęcane
są do "pójścia na swoje" i zrobienia miejsca dla innych początkują-
cych. Jeśli zbytnio się ociągają, a zarząd inkubatora ma przekonanie,
że podołają samodzielności, podnosi im się stopniowo czynsz za lokal,
aż tkwienie w wylęgarni przestaje być opłacalne.
Głównym powodem, dla którego nowo tworzone firmy ubiegają się
o miejsce w wylęgarni, jest dostęp do zaawansowanych usług, na jakie
pozwolić sobie mogą w zwykłych warunkach tylko przedsiębiorstwa o
ustabilizowanej pozycji na rynku. Niekiedy polega to po prostu na
możności taniego wynajęcia sali konferencyjnej, w adaptację której nie
trzeba inwestować samemu, lub zatrudnienia sekretarki. Ponadto, po-
myślne przebrnięcie przez selekcję wstępną, dokonywaną przez fachowy
zarząd inkubatora, zmniejsza ryzyko przyszłych niepowodzeń. Częścią
bowiem tego procesu selekcyjnego jest ocena szans ekonomicznej efek-
tywności przedsięwzięcia. Statystyki dowodzą, że osiem na dziesięć
nowo powstających firm upada po trzech latach działalności, przeważnie
z braku kapitału, którego wielkie ilości pożera rozruch i zdobycie
rynku, oraz z braku fachowego doradztwa. Dzięki inkubatorom, proporcja
ta ulega odwróceniu: 8O procent firm, korzystających z usług wylęgar-
ni, potrafi przetrwać najtrudniejsze trzy pierwsze lata.
NOWE, PO UPADKU STAREGO
Southern Pensylvnia Economic Development District (SPEDD) jest
wprawdzie organizacją zasilaną przez rząd, władze stanowe i rozmaite
fundacje, lecz swe inkubatory, które organizuje i którymi zarządza od
1982 roku (pierwszy powstał w Wexford koło Pittsburgha), prowadzi jako
normalne przedsiębiorstwa przynoszące dochód. Obecnie posiada siedem
takich wylęgarni w stanie Pennsylvania oraz zarządza pośrednio lub
bezpośrednio ośmioma innymi. W innych stanach Ameryki inkubatory nale-
żą do stowarzyszeń użyteczności publicznej, instytucji akademickich,
korporacji lub władz lokalnych; bywają też prowadzone przez organi-
zacje mieszane, publiczno-prywatne. Typowy zestaw usług w inkubatorach
prowadzonych przez SPEDD to ogólne doradztwo ekonomiczne i marketingo-
we, łącznie z pomocą w przygotowaniu planu przedsięwzięcia, pośred-
nictwo w zdobyciu zamówień federalnych czy stanowych oraz rekomendacje
przy zabiegach o kredyt bankowy, udostępnienie obszernego archiwum da-
nych komputerowych, usługi w komputerowym projektowaniu, prowadzenie
księgowości i doradztwo buchalteryjne, wreszcie - pomoc przy nawią-
zywaniu rozmaitych niezbędnych w interesach kontaktów.
KORZYŚCI
Dzięki pomocy i korzystaniu z siedziby nadzorowanej przez SPEDD
wiele firm osiąga wielkie oszczędności, a zarazem uzyskuje zamówienia
rządowe lub korporacyjne, na które nie miałyby szans bez takiego
wsparcia dla swej wiarygodności i kondycji finansowej. Małe, świeżo
rozpoczynające działalność firmy nie potrafią się poruszać w środowis-
ku wielkiego biznesu, nie wiedzą, jakie pytania będą im zadawać kon-
trahenci, o zamówienia których pragną się ubiegać. Tej wstępnej wiedzy
udziela im zarząd inkubatora, zapewniając im zarazem solidny wizerunek
na zewnątrz, poczynając od porad, jak "przyzwoicie" czy "profesjonal-
nie" zredagować listy z propozycjami współpracy i jak zalecać swe
usługi.
Przykładem skuteczności inkubatorów SPEDD-u jest sukces klienta,
który wprowadził się do jednego z nich na samym początku działalności,
w roku 1982. Firma Servenetics, dokonująca napraw robotów przemysło-
wych i innych urządzeń zdalnego sterowania, była wówczas warsztacikiem
dwuosobowym. Po kilku latach miała już obrót ponad dwu milionów dola-
rów, zatrudnia zaś dziś kilkadziesiąt osób. Sumy kontraktów, jakie
zawiera, idą w setki tysięcy dolarów każdy - choć zaczynała skromnie,
kontraktami o wartości kilku tysięcy. Przełom nastąpił w momencie, gdy
- dzięki pośrednictwu SPEDD - Servenetics uzyskał zamówienie na 15O
tys. dolarów od koncernu General Dynamics. W ciągu siedmiu lat "racjo-
nalnej hodowli" nowo powstających firm, SPEDD, który przez ten czas
był gospodarzem i usługodawcą dla 163 firm, tylko pięciokrotnie musiał
się przyznać do porażki.
OFERTA DLA POLSKI
SPEDD prowadzi także działalność międzynarodową współpracując z oś-
rodkami popierającymi rozwój przedsiębiorczości w Szwecji, Irlandii,
Francji i Jugosławii. Następny krok zamierza postawić w Polsce i na
Węgrzech.
Dr Pier L. Benci, dyrektor zagranicznych operacji SPEDD, w ten
sposób określa założenia planu stworzenia w Polsce inkubatorów nowych
przedsiębiorstw:
Wielkie polskie zakłady przemysłowe, podejmując przekształcenia
strukturalne, mogłyby wziąć na siebie zadanie tworzenia nowych przed-
siębiorstw. Działalność gospodarcza, która na dużą skalę jest nieefek-
tywna, może stać się zyskowna na małą skalę. Wybranych pracowników
trzeba by przeszkolić do pełnienia roli przdsiębiorców. Inni pracow-
nicy, tracący zajęcie w procesie restrukturyzacji, mogliby być, co
najmniej częściowo zatrudnieni w mniejszych firmach, zrzeszonych w in-
kubatorach. Pozwoliłoby to na częściowe rozwiązanie problemu bezrobo-
cia, gdy wielkie zakłady będą likwidowane, albo przy zasadniczej
zmianie profilu produkcji. (...)
Pittsburgh doświadczył w niedalekiej przeszłości wszystkich trud-
ności przejścia od infrastruktury przemysłu ciężkiego - ku produkcji
drobniejszej i technologicznie zaawansowanej oraz - ogólnie biorąc -
gospodarce nastawionej na usługi. Osiągnięcia SPEDD-u w tym regionie
mogą stanowić pewien wzór dla zbliżającej się przemiany gospodarczej
w krajach Europy Wschodniej. Dostrzegam wyraźnie możliwości rozwijania
nowych przedsiębiorstw we współpracy SPEDD-u oraz firm amerykańskich
i polskich.
Zdaniem dra Benci, istnieją trzy podstawowe dziedziny współpracy.
Pierwsza z nich polegałaby na organizowaniu w Polsce, dzięki pomocy
SPEDD-u wylęgarni nowych przedsiębiorstw. Ze strony polskiej, zainte-
resowane mogłyby być władze lokalne i państwowe, instytucje akademic-
kie, zwłaszcza uczelnie ekonomiczne, oraz duże zakłady przemysłowe.
Podział zadań wyglądałby następująco: SPEDD zapewnia wypróbowany wzór
organizacji inkubatorów, wraz z techniką prowadzenia operacji, szkole-
niem menadżerów i bieżącą pomocą. Dostarcza, nadto, części niezbędnych
funduszy na start, dzięki dotacjom amerykańskich prywatnych fundancji
i organizacji publicznych. SPEDD zapewnia też wiarygodność projektu,
niezbędną przy uzyskiwaniu pomocy finansowej i do zatwierdzenia go
przez władze.
Strona polska dokonuje przystosowania modelu inkubatora SPEDD do
krajowych warunków politycznych, ekonomicznych i regionalnych. Zapew-
nia pozostałą część niezbędnego finansowania, przy czym może tu liczyć
na dodatkową pomoc SPEDD-u. Organizacje polskie zapewniają też nawią-
zanie wszelkich kontaktów na miejscu, w szczególności - przezwycięże-
nie bariery językowej.
Druga sfera współpracy oferowana Polsce przez SPEDD to tworzenie
przyczółków dla polskich firm i organizacji gospodarczych, pragnących
działać na terenie Stanów Zjednoczonych. Początek polegałby na sko-
rzystaniu z istniejących inkubatorów, gdzie do dyspozycji byłaby
przestrzeń biurowa i wyposażenie oraz pomoc w zarządzaniu i marketin-
gu. Ponadto, SPEDD prowadzi kursy zarządzania, współpracując z uczel-
niami okręgu pittsburghskiego. Mogliby w nich uczestniczyć słuchacze
z Polski.
Trzecia dziedzina to pośrednictwo SPEDD w poszukiwaniu przez pol-
skie przedsiębiorstwa amerykańskich technologii, nowych możliwości
wymiany handlowej i usługowej. Zacząć należałoby od ok. 2OO firm
z siedzibami w inkubatorach SPEDD-u albo tak czy inaczej z korporacją
powiązanych. SPEDD oferuje pomoc przy opracowywaniu transakcji, zakła-
daniu przedsiębiorstw mieszanych, uzyskiwaniu licencji i wymianie
handlowej.
Inkubatory SPEDD-u zwiedzali ostatnio naukowcy z Polski, m.in. rek-
torzy uczelni ekonomicznych z Wrocławia i Krakowa. Są to najwyraźniej
kontakty wstępne, skoro biorą w nich udział administratorzy nauki aka-
demickiej, nie zaś przedstawiciele kół gospodarczych, a zwłaszcza
nowej przedsiębiorczości, czyli tacy ludzie, którzy powołali do życia
Warszawskie Towarzystwo Gospodarcze Aleksandra Paszyńskiego (dziś mi-
nistra w rządzie Mazowieckiego) albo krakowskie Towarzystwo Przemys-
łowe, z którego wywodzi się minister przemysłu Tadeusz Syryjczyk.
Licząc na to jednak, że zainteresują się oni ofertą SPEDDU-u (choć-
by dzięki niniejszemu artykułowi), podajemy adres:
Southwestern Pennsylvania Economic Development District (SPEDD)
123OO Perry Highway
Pittsburgh, PA 15OOO
U.S.A.
tel. (412) 915-6122
Piotr Stasiński
/"Nowy Dziennik", Nowy Jork, 7.11.1989 r./
----------------------------------------------------------------------
PLAN WOHLA
alternatywna koncepcja rozwiązania polskich problemów gospodarczych
(wyciąg opracowania dla potrzeb PPP)
Tak zwanyy punkt wyjścia projektu rządowego jak i cele przebudowy
gospodarki, podobnie jak tezy t.zw. "planu Beksiaka", są dziś bezdys-
kusyjne.
Przyjęcie dwu założeń: pierwszego, że zmian systemowych nie można
zacząć od zaraz i przystąpić do nich można dopiero po zdławieniu
inflacji (zdławieniu popytu) i drugiego, że konieczne jest przede
wszystkim ograniczenie tego popytu i drastyczny spadek stopy życiowej
- może doprowadzić do utraty wiarygodności wobec proreformatorskich
sił społecznych i niewyobrażalnego wybuchu społeczeństwa.
Dodatkowe żądanie od społeczeństwa wyrzeczeń, bez jasnego sprecyzo-
wania celów i określenia priorytetów, budzi sprzeciw.
Pewne reformy (wśród nich np. reformę systemu podatkowego) trzeba
przeprowadzić natychmiast z dwu powodów: po pierwsze nie wymagają one
żadnych ofiar ze strony społeczeństwa i po drugie, że odkładając je na
rok 1991 nie mamy żadnej pewności, czy rząd wówczas sprawujący władzę
zechce je przeprowadzić, podobnie jak nie wiemy, jaki to będzie rząd.
Jedynie przeprowadzenie natychmiast nieodwracalnych reform systemo-
wych daje gwarancję przeprowadzenia dalszych reform i nie zawrócenia
z tej drogi, nawet gdybyy rząd miał upaść.
Nawet rząd przyznaje, że potrzebne przekształcenia ekonomiczne są
dwu rodzajów: takie, które wymagają ofiar od społeczeństwa i takie,
które ich nie wymagają. Teoretyczny i dogmatyczny układ kolejności
posunięć gospodarczych powinien ustąpić praktycznemu. Należy listę
niezbędnych posunięć gospodarczych, niezależnie od ich wagi -
podzielić na trzy grupy:
1/ dających się wprowadzić bez ofiar ze strony społeczeństwa,
2/ dających się wprowadzić przy minimalnych ofiarach ze strony społe-
czeństwa,
3/ pozostałe. I realizować w tej kolejności.
Nie jest wykluczone, że w tym układzie dwie pierwsze grupy pociąg-
nięć zamortyzują i zminimalizują dolegliwości związane z trzecią grupą
koniecznych pociągnięć gospodarczych.
Odtworzenie w Polsce warstwy kapitalistów jest przede wszystkim
moralnym obowiązkiem rządu, ale jest też koniecznością, warunkiem
wyjścia z kryzysu, pojawienia się nowych inicjatyw gospodarczych.
Obecny kurs rządu oznacza w praktyce dalszą pauperyzację społeczeństwa
i nie sprzyja powstawaniu takiej klasy. Ludzie muszą zarabiać dużo,
jeśli ma być ich stać na płacenie czynszów i opłat za energię w wymia-
rze ekonomicznym itd., itd.
Polska ma jeden zasadniczy atut, którego w tej chwili nie ma żaden
kraj na świecie - mianowicie możliwość raptownego, ogromnego rozsze-
rzenia oferty w stosunku do wypływającego pieniądza, przez wprowadze-
nie na rynek towarów, jakich na nim nie było: stworzenie atrakcyjnych
form wykupu własnych mieszkań, kupna lokalii użytkowych, sklepów,
drobnych przedsiębiorstw, akcji, obligacji dolarowych itd. W innych
krajach towary te bądź od dawna są na rynku, bądź nie mogą na nim być
ze względów doktrynalnych. Takie zwiększenie podaży jest czymś na
kształt cudu, który może być przekształcony w cud gospodarczy.
Cele, jakie powinniśmy sobie postawić przekształcając gospodarkę
to: wśród celów dalszych - wzrost skali zarobków z około 2O dolarów
miesięcznie obecnie, do około 5OO, osiągnięcie wzrostu gospodarczego
przede wszystkim w sferze usług, dopiero potem rolnictwa, a w końcu
przemysłu, osiągnięcie pełnego członkostwa EWG za około 2O-25 lat. Zaś
wśród celów bliższych stworzenie prężnej i konkurencyjnej gospodarki,
postępująca integracja z krajami EWG, stworzenie klasy inwestorów
i menagerów gospodarki (wyzwolenie nowych inicjatyw gospodarczych),
przełamanie kryzysu psychologicznego, charakteryzującego się ucieczką
w konsumpcję, co jest wyrazem braku zaufania do rządu i systemu.
Musimy przede wszystkim: 1/ przygotować Polskę do przyjęcia zagra-
nicznych kapitałów, 2/ dokonać przekształceń własnościowych i demo-
nopolizacji, 3/ uwolnić się od zadłużenia, 4/ przestawić gospodarkę na
zasady ekonomiczne - skomercjalizować przedsiębiorstwa, 5/ zlikwidować
niemal wszystkie zakazy, nakazy, zreformować system podatkowy, socjal-
ny, prawo ekonomiczne, 6/ stworzyć warstwę rodzimych kapitalistów,
stymulować nowe inicjatywy gospodarcze.
Natychmiastowe rozwiązanie problemów infrastruktury, poczty, tele-
fonów, bankowości itd., itd. oraz powstanie rozsądnego i stabilnego
systemu podatkowego stworzy minimum normalności. Rozwiązanie tych
problemów, które nie są rozumiane ani doceniane przez polskich decy-
dentów należy do tych posunięć, które nie wymagają od społeczeństwa
żadnych ofiar.
Urząd d.s. demonopolizacji musi funkcjonować jakOo bank dysponujący
wielkimi środkami finansowymi. Dotyczy to także urzędu d.s. prywaty-
zacji.
Musimy się uwolnić od zadłużenia. Zaproponować całościowy plan lik-
widacji polskiego zadłużenia przez spłacanie naszych długów w całości,
natychmiast nie oprocentowanymi obligacjami polskimi, opiewającymi na
te same waluty, na jakie opiewa dług. Obligacje te byłyby honorowane
według ich ceny nominalnej w wypadku inwestowania w Polsce lub przez
ich posiadaczy spieniężone na wolnym rynku wg ich realnej wartości
(czyli ok.3O %).
Gospodarka polska może w krótkim czasie zwiększyć produkcję
3-4-krotnie pod warunkiem, że uruchomimy właściwie funkcjonujący
mechanizm gospodarczy.
Uchylenie niemal wszystkich zakazów i nakazów uwolniłoby natych-
miast hamulce gospodarki. Trzeba drastycznie obniżyć podatki. Zmiana
systemu podatkowego powinna przynieść jednocześnie wzrost dochodów
przedsiębiorstw, wzrost płac realnych, wzrost dochodów skarbu.
Dotychczasowe zasady funkcjonowania służby zdrowia, szkolnictwa
nadobowiązkowego, systemu ubezpieczeń, rent i emerytur nie pasują do
nowych praw rynku. Wymagają gruntownych zmian, których zasadą miałyby
być: dobrowolność, wolny wybór, odpłatność. Prochu tu nie wymyślimy,
trzeba wybrać któryś z systemów zachodnich.
Trzeba dążyć do tego, by przedsiębiorstwa podnosiły wynagrodzenia
wyraźnie ponad poziom inflacji. Płace realne muszą wzrastać.
W Polsce mamy fatalną strukturę cen i za małe zarobki. Nie można
tego zmienić bez inflacji. Struktura cen może się zmienić tylko przez
korekty w górę. Muszą więc wzrastać zarobki i kształtowanie ich należy
pozostawić w gestii przedsiębiorstw.
Proponowane pociągnięcia natychmiastowe:
- odebranie 4 ministrom tytułów wicepremierów. Powołanie dodatkowo mi-
nistra gospodarki, który byłby jedynym wicepremierem. Miałby on
całkowitą autonomię w dziedzinie decyzji gospodarczych, których nie
mógłby zmieniać nawet premier. Podlegałyby mu wszystkie ministerstwa z
pionu gospodarczego. Uchwalenie przez Sejm specjalnych pełnomocnictw
dla wicepremiera na okres do 1 lipca obejmujących m.in. wydawanie
dekretów. Złożenie przez tę jedną jedyną osobę odpowiedzialna za stan
gospodarki deklaracji celów, która gwarantowałaby całkowite zahamowa-
nie inflacji w ciągu roku. Deklaracja zakładałaby wzrost stopy życio-
wej w ciągu dwóch lat o co najmniej 25%, a w ciągu następnych czterech
o dalsze 1OO %.
- Zniesienie przepisów ograniczających działalność gospodarczą, a w
szczególności przepisów dotyczących prawa dewizowego. Zezwolenie na
działanie w Polsce i udzielenie skutecznej pomocy w otwieraniu banków
zachodnich, polsko-zagranicznych, a także polskich banków prywatnych.
- Nie rozpoczynanie żadnych nowych centralnie finansowanych inwesty-
cji, za wyjątkiem budowania infrastruktury (komunikacja, transport,
poczta). Zmiana zasad funkcjonowania poczty polskiej. Natychmiastowe
ogłoszenie przetargów wśród przedsiębiorstw zagranicznych na budowę
w Polsce 5 autostrad na warunkach samospłaty. Ogłoszenie konkursu
wśród zagranicznych przedsiębiorstw budowy lotnisk na budowę 6 lotnisk
w Polsce.
- Ustanowienie stopy kredytów powyżej poziomu inflacji. Powołanie
agencji do spraw reprywatyzacji i demonopolizacji, jako swoistego
banku samofinansującego się.
- Zniesienie wszystkich monopolu w handlu wewnętrznym.
- Sprzedaż wszystkich artykułów i materiałów deficytowych w drodze
przetargu, a także lokali użytkowych i handlowych.
- Ograniczenie kompetencji agencji d/s inwestycji zagranicznych. Znie-
sienie ograniczeń dotyczących inwestycji zagranicznych.
Proponowane pociągnięcia, które należy przeprowadzić w ciągu
miesiąca:
- Zezwolenie na tworzenie prywatnych polskich i zagranicznych firm
ubezpieczeniowych.
- Powołanie przedsiębiorstwa "Budowa domów komunalnych" dotowanego
z funfuszy komunalnych i fundacji.
- Zniesienie preferencji cenowych w opłatach za komorne.
- Podjęcie kroków w celu przyśpieszenia modernizacji linii kolejowych.
Natomiast do końca roku:
- Ogłosić moratorium na zaległości podatkowe osób fizycznych i praw-
nych, nie przekraczające dwóch miliardów złotych.
- Dewaluacja złotego w stosunku do dolara o 17O % i w stosunku do
rubla o 9O %.
- Wprowadzenie permanentnej państwowej pożyczki dolarowej bez limitów
ilościowych. Sprzedaż uzyskanych z poźyczki dewiz na wolnym rynku po
kursie dnia, nie niższym jednak niż kurs oficjalny.
- Powołanie zarządu przedsiębiorstw skarbu państwa odrębnego od skarbu
państwa. Skierowanie do urzędu d/s demonopolizacji dużych ośrodków
finansowych w celu umożliwienia udzielenia przez ten urząd dużych
kredytów tym wszystkim podmiotom gospodarczym, które będą chciały roz-
począć działalność łamiącą dotychczasowy monopol w jakiejś dziedzinie.
Przeznaczenie na ten cel w pierwszym okresie wszystkich funduszów,
jakie uda się uzyskać za granicą.
- Postawienie istniejącym w Polsce instytucjom bankowym wymogów pro-
fesjonalności.
Od 1 stycznia:
- Wprowadzenie nowego systemu podatkowego. Likwidacja wszystkich ist-
niejących dotąd podatków. Wprowadzenie powszechnego podatków.
Wprowadzenie powszechnego podatku od wartości dodanej. Wprowadzenie
powszechnego podatku dochodowego dla osób fizycznych i prawnych.
Podatek ten byłby liniowy i nie przekraczałby 1O % osiąganego dochodu
i 25 % osiągniętych zysków.
- Obcięcie wszystkich dotacji z budżetu o połowę. Zniesienie kredytów
preferencyjnych. Zniesienie ceł wywozowych i przywożonych w taryfie
niehandlowej. Zniesienie zakazów wywozu, przywozu wszelkich towarów,
poza uzbrojeniem, narkotykami itp. Zniesienie cła w taryfie handlowej.
Zniesienie zezwoleń na eksport i import. Wprowadzenie koncesji
eksportowych dla osób fizycznych i prawnych. Koncesje uzyskiwałoby się
automatycznie po jej wykupieniu na okres roku za sumę 1O.OOO dolarów
w jednej z określonych 35O do 6OO grup. Rząd ogłosiłby listę artykułów
subsydiowanych i procentową wartość subsydiów. W przypadku eksportu
tych artykułów, eksporter zwracałby skarbowi państwa pełną wartość
subsydiów. Cło w taryfie handlowej przywozowej wynosiłoby 15 %.
- Uproszczenie kształtowania cen zbytu przedsiębiorstw. Zniesienie
takich pozycji, jak koszty przygotowawcze, wydziałowe, ogólnozakła-
dowe itp. Cena zbytu składałaby się tylko z 4 elementów: koszt surowca
?w tym koszt transportu/, koszt robocizny, zysk i podatek od wartości
dodanej.
- Przekształcenie przedsiębiorstw państwowych w spółki skarbu państwa
podległe zarządowi spółek skarbu państwa, gdzie zarząd skarbu pań-
stwa zachowałby 51 % udziałów, zaś reszta zostałaby sprzedana w drodze
przetargu. W wypadku zadeklarowania chęci kupna akcji przedsiębiorstwa
przez jego pracowników, odpowiednia suma akcji zostałaby dla nich
zarezerwowana i sprzedana im po średniej cenie przetargu, na dogodnych
warunkach kredytowych. Skarb państwa otrzymałby akcje tymczasowo bez
zapłaty.
- Ograniczenie kontroli cen i płac.
- Ograniczenie kredytów inwestycyjnych dla przedsiębiorstw państwo-
wych, szczególnie dla branż przynoszących deficyt. Rozpatrzenie
możliwości przerwania niektórych inwestycji.
- Powołanie agencji typu lombard, która wypłacałaby wynagrodzenia za
zakłady pracy, które nie byłyby w stanie ich wypłacić - pod zastaw
majątku i aktywów zakładu. Miałaby ona prawo wystawiania całości lub
części zakładu pod młotek w wypadku nie wykupienia przez ten zakład
zastawu.
- Stopniowa likwidacja istniejących instytucji bankowych wobec niemoż-
ności spełnienia przez nie kryteriów profesjonalności i zakładanie
na ich miejsce prawdziwych banków.
- Uruchomienie giełdy papierów wartościowych.
Od 1 lutego:
- Wprowadzenie zasadniczych zmian w prawie pracy. Uelastycznienie
czasu i okresu urlopów, godzin i czasu pracy, prowadzenia działal-
ności gospodarczej.
Od 1 marca:
- Wprowadzenie pełnej wewnętrznej i zewnętrznej wymienialności waluty
polskiej. Przeprowadzenie denominacji w skali 1:1OOOO, t.zn. 1 grosz
byłby równy obecnym 1OO zł. Najdrobniejszą monetą byłaby 1/4 grosza.
Masowa emisja bilonu srebrnego o wartości kruszcu około 25 % wartości
nominalnej.
Od 1 kwietnia:
- Poważne zredukowanie emisji nowego pieniądza. Ograniczenie inflacji.
- Sprzedaż dewiz na wolnym rynku w celu utrzymania kursu złotego. Duża
emisja monet złotych 25O, 5OO i 1OOO-złotowych, o wartości kruszcu
około 4O % wartości nominalnej.
- Zmniejszenie dotacji o kolejną połowę, czyli do 25 % poziomu obec-
nego.
- Zniesienie kontroli płac.
- Całkowite usamodzielnienie się Banku Narodowego.
- Czasowe zachowanie subsydiowania niektórych artykułów.
Od 1 maja:
- Zniesienie kontroli cen.
- Powstrzymanie emisji nowego pieniądza. Próba sprowadzenia inflacji
do poziomu 1O % w stosunku rocznym.
Od 1 czerwca:
- Całkowite zniesienie dotacji (utrzymanie subwencji).
- Pierwsza próba sprzedania większego przedsiębiorstwa drogą przetar-
gu.
- Opracowanie rozsądnej listy artykułów subsydiowanych i subsydiowanie
ich w skali możliwości gospodarki.
Warszawa, październik 1989 r.
/Program opracowany przez Pawła Wohla, dyskutowany wśród uczestników
Porozumienia Ponad Podziałami i uznany przez nich za wart szerokiego
rozpowszechnienia/
----------------------------------------------------------------------
KTO SIĘ BOI WYBORÓW W REGIONIE ?
Jak informowaliśmy, regionalne Zebranie Przewodniczących Komisji
Zakładowych 18.1O. 89 uznało za właściwy ogólny kształt Ordynacji Wy-
borczej do władz Regionu Dolnego Śląska, opracowanej przez Komisję
Wyborczą po uwzględnieniu uwag i poprawek zgłoszonych w przewidzianym
na to okresie (2 tygodnie) przez RKW, Organizacje Zakładowe "Solidar-
ności", zespoły prawników i innych zainteresowanych.
Zgodnie z przyjętą przez to gremium uchwałą projekt ordynacji wyma-
gał zatwierdzenia przez RKW "W zakresie sposobu wyboru delegatów oraz
ich liczby" (patrz Uchwała).
Na posiedzeniu w dniu 26.1O.89 RKW miało również zatwierdzić pro-
jekt powołania Komisji Wyborczej Regionu, uzgodniony przez prezydium
RKW z RKS-em. Został przyjęty w kształcie, w jakim powstał już
11.O9.89. (oprotesowanym później przez Wł. Mękarskiego w imieniu pre-
zydium RKW, co uniemożliwiło jego przyjęcie na zebraniu Komisji
Wyborczej w dn. 18.1O.89.
Projekt ordynacji zreferowali prof. A. Wiszniewski i dr. T. Wójcik,
obaj z Komisji Wyborczej. Wówczas głos zabrał Wł. Frasyniuk oświad-
czając, że jest przeciwny istnieniu oddziałów wojewódzkich (!), gdyż
jego zdaniem korzystniejsze byłoby utworzenie w ich miejsce struktur
pośrednich w rodzaju w rodzaju MKK czy MKO.
Wniosek zupełnie zaskakujący, gdyż wnioskodawca jeszcze nie tak
dawno (w ramach debaty nad kształtem mającej powstać w regionie
Komisji Wyborczej) był zagorzałym zwolennikiem powołania właśnie
wojewódzkich komisji wyborczych, które miałyby nadzorować wybory w od-
działach_wojewódzkich.
Należy przy tym podkreślić, że żadne tego rodzaju zastrzeżenie nie
padło w normalnym trybie, gdy projekt ordynacji był wszechstronnie
konsultowany. Nie zostało wysunięte na zebraniu przewodniczących
KZ-ów, nie znalazło się też wśród poprawek, zgłoszonych do projektu
przez rzecznika RKW - L. Turko. W. Frasyniuk - wykorzystując stanowis-
ko przewodniczącego - wyciągnął tego asa z rękawa w ostatniej chwili,
blokując swoim niespodziewanym manewrem ostateczne zatwierdzenie w tym
dniu ordynacji wyborczej.
Frasyniuk powołał się na opinię kolegów z Legnicy i Wałbrzycha
w RKW, którzy też są przeciwni oddziałom wojewódzkim. Koledzy dla
odmiany - zasadniczo zgadzając się z przewodniczącym - stwierdzili, że
ludzie w zakładach jednak chcą struktur wojewódzkich - trzeba to więc
z nimi skonsultować.
Członkowie RKW "zapomnieli" w tym momencie o obowiązującej Uchwale
nr 2 I WZD Regionu Dolny Śląsk z 3O.O6.81, tworzącej region z od-
działów wojewódzkich, z wrocławskim włącznie.
Wywiązała się dyskusja, w wyniku której sekretarz RKW zaproponował,
żeby sprawę ordynacji wyborczej odłożyć do posiedzenia w dn. 7.11.89.
Wniosek przeszedł większością głosów członków RKW.
Wówczas Komisja Wyborcza opuściła salę - Wł. Frasyniuk i część
członków RKW wyszli za nimi. Na korytarzu doszło do ostrej wymiany
zdań - członkowie komisji oskarżyli Wł. Frasyniuka o celowe opóźnianie
wyborów w Regionie. Przytoczono treść Uchwały Zebrania Przewodniczą-
cych KZ-ów, której przewodniczący Regionu zdawał się w ogóle nie znać.
Frasuniuk próbwał "odbić piłeczkę" twierdząc, że Komisja Wyborcza
kieruje się sentymentem do "litery prawa", czyli formalnego kształtu
ordynacji. W odpowiedzi przypomniano mu, że jest to już piąta wersja
tego dokumentu - wciąż nie mogącego wejść w życie - przygotowana przez
komisję.
Przysłuchujący się zarzutom postawionym przez Komisję Wyborczą
członkowie RKW stwierdzili, że podczas głosowania nad odłożeniem
zatwierdzenia ordynacji nie bardzo orientowali się, co było jego
przedmiotem. Po powrocie na salę (już bez Komisji Wyborczej) Frasyniuk
przyznał, że został zaatakowany przez jej członków. Wobec tego wrócono
jeszcze raz do sprawy ordynacji wyborczej i wyznaczo w tym celu inny
- wcześniejszy od planowanego - termin posiedzenia RKW (3O.1O.89.).
Na posiedzeniu tym RKW przyjęła ordynację wyborczą w wersji, która
mogła zostać zatwierdzona miesiąc wcześniej.
Skutek: Ustawiczne przeciąganie tej sprawy doprowadziło do sytua-
cji, w której szanse na przeprowadzenie w tym roku walnych zebrań
wojewódzkich, nie mówiąc już o regionalnym, są praktycznie równe zeru.
Wybranie statutowych władz Związku w regionie oddaliło się w bliżej
nieokreśloną przyszłość. Utrwalenie prowizorycznych mechanizmów, zwią-
zana z tym dwuznaczna sytuacja "Solidarności" i nieskuteczność jej
działań mają już swoje, być może nieodwracalne następstwa: najpierw
zobojętnienie wśród ludzi a potem odpływ członków ze Związku. Komu na
tym zależało? Zdumienie budzi zarówno przewrotność niektórych - nie-
licznych na szczęście - działaczy, jak i bezgraniczna naiwność
większości pozostałych.
***
P.S.- 1. Regionalna Komisja Wyborcza - pomimo wielokrotnych monitów
w RKW - do tej pory nie ma swojego miejsca do pracy, telefo-
nu, ani stałej obsługi biurowej, a przecież powinna mieć stały kontakt
z całym Regionem Dolny Śląsk. Dotychczasowe wyniki jej pracy, prowa-
dzonej w takich warunkach, zakrawają na cud.
Na w/w posiedzeniu RKW Komisja Wyborcza postawiła też zarzut, że
prasa regionalna (jeżeli pominąć kłamliwe doniesienia w "Regionie" n/t
pracy Komisji Wyborczej) praktycznie milczy o najważniejszej dla
Związku sprawie wyborów.
P.S. - 2. Na posiedzeniu Komisji Zakładowej U.Wr (w dniu 27 pażdzier-
nika br.) rozpatrywano sprawę statusu redakcji biuletynu
"Solidarności" tej uczelni. L.Turko zabiegał wcześniej usilnie
o cenzurowanie "Komunikatów" U.Wr przez KZ"S", zalecając ostatecznie
redaktorowi naczelnemu - wobec niepomyślnego wyniku pertraktacji -
dobrowolne ustąpienie. W ramach dyskusji V-przew. KZ, p. doc. Bukie-
tyńska oświadczyła, że "kontrola" taka jest niezbędna, ponieważ
wskutek jej braku w biuletyniu ukazał się ostatnio artykuł na temat
wyborów w Regionie Dolny Śląsk, a_to_jest_temat,_który_obecnie_nie_po-
winien_być_nagłaśniany (!).
/"Z Dnia na Dzień" nr 512/
----------------------------------------------------------------------
ŹAŁOSNE... BO PRAWDZIWE
Jak wynika z Komunikatu Komisji Wyborczej Regionu, zakończyły się
boje o ukonstytuowanie się Komisji Wyborczej Regionu, zwieńczone przy-
znaniem lokalu tej bezdomnej do niedawna instytucji. Członkowie tego
ciała wykonali niewyobrażalną pracę (przygotowanie, skonsultowanie
w zakładach pracy, skorygowanie i ostateczne zredagowanie ordynacji
wyborczej) w warunkach skrajnie niesprzyjających nie tylko z powodu
braku komfortu, jakim jest posiadanie własnego kąta, ale i dlatego, że
do dnia 6 listopada br. Komisja nie posiadała oficjalnego statusu.
Przedstawione we wspomnianym komunikacie kalendarium daleko odbiega od
całkowicie realistycznego projektu terminarza wyborczego, zaproponowa-
nego przez Wojewódzką Komisję Wyborczą dwa miesiące wcześniej. Pytanie
o przyczyny tego opóźnienia jest chyba zarazem kluczowym pytaniem
o odpowiedzialność działaczy za losy Związku.
W "ZDnD" z 2.11 - 18.11.89. postawione zostało pytanie "Kto się boi
wyborów w regionie?". Autor artykułu nawiązuje w nim do regionalnego
Zebrania Przewodniczących Komisji Zakładowych z dn.18.1O.1O. Uczestni
czyłem w tym zebraniu, a refleksja nad jego przebiegiem ułatwić może
odpowiedź na cytowane, tytułowe pytanie.
Organizatorem spotkania była RKW. Tematem - ordynacja wyborcza. Na
sali znalazła się elita regionalnej "Solidarności" a.d. 1989, w tym
członkowie RKW. Najwięcej emocji wzbudziły dwie kwestie regulowane
ordynacją, w zgodzie zresztą ze Statutem NSZZ "Solidarność".
Pierwsza, wynikająca bezpośrednio z par.9 Statutu, który stwierdza,
że: "władze związkowe wszystkich szczebli pochodzą z wyboru /.../
Kandydatem może być wyłącznie osoba uprawniona do głosowania na
zebraniu Zjeździe) dokonującym wyboru".
Oznacza to, że delegatem na walne zebranie wojewódzkie i regionalne
nie może być nikt wskazany, wytypowany (choćby nawet był członkiem RKW
czy KKW), ale tylko i wyłacznie wybrany. Ale nie oznacza to wcale (co
pdnosiły osby z RKW na zebraniu w dn.18.1O jak również p. Wiland
w "Regionie" nr 57 na str.2), że członkowie RKW, którzy nie zostali do
niej oddelegowani z macierzystych zakładów pracy, są wykluczeni
z eliminacji wyborczych. Oznacza to natomiast że muszą, tak jak każdy
członek Związku, przejść procedurę wyborczą. Są na to dwa sposoby:
a) Zgodnie z par. 5 Statutu, stwierdzającym że "utrata zatrudnienia
nie pociąga za sobą utraty członkowstwa", osoby z RKW, które zostały
uprzdnio zwolnione z zakładów pozostają nadal (chyba, że nie zechcą)
członkami "Solidarności" w macierzystym zakładzie pracy i mogą ubiegać
się w nim o mandat delegata w ramach kampanii wyborczej. Trzeba tu
zauważyć, że w takich przypadkach (represyjne zwolnienie) można było
również, na mocy ustawy o przywróceniu do pracy, powrócić do macie-
rzystego zakładu i zostać z powrotem (niemal automatycznie) oddele-
gowanym do RKW, już jako pracownik zakładu i działacz jednocześnie.
Chyba, że nie chce się ryzykować pozostania w zakładzie po przywró-
ceniu do pracy, na takich warunkach finansowych jak pozostała załoga,
to jest na nieporównywalnie gorszych niż płatny etat w RKW.
b) RKW tworzy jako instytucja z innym zakładem (zakładami) okręg
wyborczy w którym osoby z RKW, będące członkami NSZZ "Solidarność"
kandydują w wyborach na delegatów.
Jednym słowem ordynacja, zgodnie ze statutem, nie może dopuszczać
niedemokratycznej procedury wyborczej, w myśl której istnieliby człon-
kowie Związku "równi", których statut dotyczy i "równiejsi", którzy
mogą go łamać.
Druga kwestia budząca emocje na zebraniu, to postanowienie ordyna-
cji wyborczej o konieczności tworzenia okręgów łączonych w tych przy-
padkach, gdy liczebność NSZZ"S" w zakładzie jest niska, mniejsza od
rozsądnie przyjętej a określonej w ordynacji liczby. Jeżeli nie chcemy
łamać jednej z zasad demokratytcznych wyborów - proporcjonalności - to
nie ma innej rady. Komisje Zakładowe muszą podjąć wysiłek tworzenia
okręgów, bo inaczej nie wezmą udziału w wyborach.
Niedopuszczalne byłoby też - co proponowali niektórzy - wskazanie
czy wytypowanie delegatów przez KZ-y lub przyjęcie, by byli nimi
z urzędu szefowie KZ.
x x x
Rozumiem, że wśród zebranych szefów KZ-ów mogło być wielu nowych
ludzi, nie w pełni orientujących się w demokratycznych procedurach
wyborczych i postanowieniach Statutu NSZZ "Solidarność". Ale jest
dla mnie niepojęte, dlaczego obecne na zebraniu osoby z RKW nie tylko
nie starały się tych elmentarnych spraw wyjaśnić, czy chociaż wesprzeć
wyjaśnień pp. A.Wiszniewskiego, T. Wójcika i innych osób z Komisji
Wyborczej, ale przeciwnie - usiłowały w swoich wystąpieniach te wyjaś-
nienia podważyć, siejąc zamęt i sugerując niecne zamiary Komisji
Wyborczej.
Drogie Panie i Panowie z RKW - jesteście tam na etatach płatnych z
funduszy związkowych. Waszym obowiązkiem jest publiczne bronienie
Statutu, zwłaszcza jego postanowień dotyczących fundamentalnych zasad
demokratycznych wyborów, bez względu na to, czy się wam one podobają
czy nie. Tych postanowień nie da się "interpretować", jak to się
sugeruje w Regionie nr 57. One są jednoznaczne ! Czy obecne na w.w.
zebraniu i "grające głupa" osoby z RKW zdają sobie sprawę, co by się
stało, gdyby Zebranie obaliło zawarte w projekcie ordynacji, a kwes-
tionowane przez nich postanowienia ? Groziło by to ni mniej ni więcej,
tylko unieważnieniem wyborów w regionie. Mających co do tego wąt-
pliwości odsyłam do Uchwały KKW nr 38/89, która stwierdza to samo, co
ordynacja wyborcza przygotowana przez Komisję Wyborczą Regionu Dolny
Śląsk - właśnie pod groźbą unieważnienia wyborów (patrz "Tygodnik
Solidarność" nr 25/89).
Nie pojmuję też, dlaczego "starzy" działacze "Solidarności" - kilka
znanych mi sprzed 1982 r. twarzy widziałem na sali - milczeli. Pano-
wie, czy boicie się publicznie bronić prawdy i demokracji w Związku ?
Czy grupa nieodpowiedzialnych osób z RKW potrafiła aż tak was sparali-
żować swoimi manipulacyjnymi wystąpieniami ? Przecież tę ordynację -
po uzgodnieniu i przyjęciu przez zebranych liczebności okręgów wybor-
czych i po drobnych, kosmetycznych retuszach - można było przyjąć na
tym zebraniu, gdybyście w większości nie pozwolili sprowadzić dyskusji
na tematy bezprzedmiotowe. Było to wszystko żałosne - bo prawdziwe,
niestety.
Leszek Źołyniak
/"Z Dnia na Dzień" nr 514/
----------------------------------------------------------------------
SPRAWOZDANIE Z POSIEDZEŃ KRAJOWEJ KOMISJI WYBORCZEJ
W dniu 6.X.89 r., uchwałą nr 33/89 Krajowej Komisji Wykonawczej,
została powołana Krajowa Komisja Wyborcza, "...której zadaniem jest
nadzorowanie wyborów delegatów na Walne Zebrania Delegatów Regional-
nych oraz Zjazdu Delegatów. Krajowa Komisja Wyborcza współpracuje
z Regionalnymi Komisjami Wyborczymi w zakresie realizacji tych zadań.
Krajowa Komisja Wyborcza złoży ze swej działalności sprawozdanie
Krajowej Komisji Wykonawczej".
Przewodniczącym Krajowej Komisji Wyborczej mianowany został przez
Krajową Komisję Wykonawczą Krzysztof Dowgiałło, poseł z Gdańska.
W skład KKWyb. może wejść po jednym przedstawicielu z każdego regionu.
Pierwsze zebranie KKWyb. odbyło się 13.XI.89. w Gdańsku. Zjawili się
na nim przedstawiciele 16 regionów. Czternastu z nich wyraziło chęć
pracy w KKWyb., stając się tym samym jej członkami.
Następne zebranie odbyło się 27.XI. Przybyli przedstawiciele nas-
tępnych 6 regionów, zwiększając stan członków KKWyb. do 2O. Komisja
jest otwarta dla przedstawicieli pozostałych 17 regionów.
Wiceprzewodniczącym KKWyb. został wybrany Marek Golubiewski z Łodzi,
sekretarzem - Janusz Konieczko z Częstochowy.
Podczas pierwszego zebrania KKWyb. zakwestionowała ordynacje wybor-
cze regionów radomskiego, leszczyńskiego i Podkarpacia, których
wspólną wadą było naruszenie proporcjonalności w wyborze delegatów na
walne zebranie delegatów w regionie. Ponadto w Regionie Radomskim
delegatem został (zgodnie z ordynacją) przewodniczący tymczasowych
władz Regionu, mimo tego, że odpadł w wyborach w macierzystym zakła-
dzie. W ślad za decyzją KKWyb. poszła decyzja KKW nakazująca powtórzyć
lub uzupełnić wybory w tych regionach.
Na drugim zebraniu dominującym tematem były relacje członków Komi-
sji z WZD w regionach. W Piotrkowie dokonano wyboru władz, mimo orze-
czenia przez obecnego na zebraniu członka KKWyb. o niezgodnym ze
Statutem wyborze delegatów. KKWyb. wystąpiła do KKW o unieważnienie
wyborów w tym regionie. Całkowitego wyboru władz regionalnych i dele-
gatów na Zjazd Delegatów dokonano w Regionie Podbeskidzie (Bielsko-
-Biała), Regionie Kujawskim i Ziemi Dobrzyńskiej (Włocławek), w Regio-
nie Pilskim i w Stalowej Woli, częściowego w Regionie Pomorze
Zachodnie (Szczecin), gdzie nie wybrano jeszcze delegatów na Zjazd
Delegatów.
Spory wzbudził wybór osób wymienionych w par.9 p.7 Statutu na
delegatów na walne zebrania delegatów w regionach. KKWyb. zwróciła się
do KKW o rozstrzygnięcie, czy funkcja delegata na różnych szczeblach
wyczerpuje znamiona funkcji związkowych wymienionych w powyższym para-
grafie. Do rozstrzygnięcia pozostało, czy funkcji związkowych nie mogą
pełnić osoby pełniące funkcje kierownicze w nowych organizacjach poli-
tycznych.
Ogółem dokonano wyborów w 7 regionach, z czego w jednym będą praw-
dopodobnie unieważnione, w 7 (w tym w regionach Dolny Śląsk, Wielko-
polskim i Gdańskim) nie wyznaczono jeszcze terminu WZD, w pozostałych
regionach walne zebrania delegatów odbędą się w większości w grudniu
i w styczniu.
/"Komunikaty" nr 19/
----------------------------------------------------------------------
ZGRZYTY PRZED OŁTARZEM
Święto Niepodległości, listopad 1989 r., centrum Wrocławia,
popołudnie. Grupki przechodniów, którym jeszcze nie zimowy, ale już
przenikliwy wiatr nadał charakterystyczne sylwetki, zdążają do kościo-
ła św. Doroty na uroczystą mszę św., zamówioną przez KPN. Tuż przy
kościele kilka straganów KPN-u, na których sprzedaje się różnego
rodzaju precjoza drugiego obiegu, w tym niekonstruktywne również.
Kąśliwy jak esbeckie oczy wicher, pogania kupujących do przyspieszenia
transakcji. Och, żeby już znaleść się wewnątrz murów kościoła. Wcho-
dzimy. Przedsionek świątyni, przytulnie, ulga i zaskoczenie. Z boku
stolik, a na nim grubymi stosami, równiutko poukładany "Region",
jakieś inne pismo ze znajomym "Solidarność", trochę książek - stragan
RKW. Obsługują dwie uśmiechnięte panie, bez sinych nosów i zgrabiałych
rąk. I rodzi się pierwsza refleksja: dlaczego tamtych z KPN-u tu nie
wpuszczono ? Przecież jest tyle miejsca. Widocznie w kościele są równi
i równiejsi. Zatrzymuję się i ledwo co zrodzoną refleksję dobija czyjś
bas nad moim uchem: "O ! Reżimowa prasa !". Ekspedientki kwaśnieją.
Odchodzę główną nawą w kierunku ołtarza. Ludzi zaskakująco dużo - za
kilka minut będzie pełen niemały przecież kościół.
Jeszcze chwila bezruchu i uroczystość rozpoczęła się. Zapowiedzi:
najpierw mała część artystyczna, następnie przemówienie szefa KPN
Dolny Śląsk, a potem msza z okazji rocznicy odzyskania przez Polskę
niepodległości. Płynie z głośników barwna składanka wierszy, która pod
koniec szarzeje - ciągle ten sam głos, tej samej, doskonałej zresztą
wykonawczyni. Odprężeni ludzie poddają się melodii słów. Koniec recy-
tacji i od strony ołtarza intonują "Pierwszą Brygadę". Raptem, nerwowo
zaczyna mrugać ekran wyświetlający pierwszą zwrotkę "Wolności prag-
niemy". Fala głosów śpiewających "Pierwszą Brygadę" zalała już cały
kościół. Ekran nadal nierytmicznie rozbłyskuje jak gromy przed burzą.
Ludzie śpiewają coraz głośniej, a pod moją czaszką przelatuje myśl:
"przecież nie ma sprzeczności między pragnieniem wolności a „Pierwszą
Brygadą”!?".
I nagle, gdzieś z góry, ze wszystkich stron wysokich twardych skle-
pień, spada na ludzi mocne, ogłuszająco głośne "proszę nie śpiewać!"
Zaskoczenie zupełne. Głos z tyłu: "to proboszcz". Ludzie z rozpędu
nucą jeszcze refren "My pierwsza brygada...", gdy powtórnie spada
z nieba ogłuszające "proszę natychmiast przestać śpiewać". Spoglądam
na twarze ludzi obok, są puste. Nie ma czasu do namysłu, już trzeci
raz głos karci: "tu jest kościół, tu należy się modlić, a ci, którzy
chcą robić demonstrację polityczną, niech go opuszczą".
Jak to, przecież przez tyle lat stanu wojennego, w tym kościele
i wielu innych śpiewaliśmy zawsze, to wówczas było wolno, a teraz, gdy
już jest niby demokracja to nie wolno? Przecież w kościołach śpiewa-
liśmy już nie takie pieśni, a od melodii tych i słów oczy komunie
w słup stawały.
Ten sam proboszcz powie potem w kazaniu, że "Chrystus był gorącym
patriotą". Pytam się więc - czy wierni mogą Go obrazić przynosząc
w swych sercach gorącą miłość Ojczyzny?! Bo przecież z wielkiej,
gorącej miłości Ojczyzny zrodziła się "Pierwsza Brygada".
Gorycz namacalnego dowodu obłudy kościelnego sługi, i to przed
ołtarzem, psuje radosny nastrój święta. Po słowach proboszcza "tu jest
kościół...", ze strony wiernych pada kilka razy riposta: "kościół to
my!". Pogłębia to jeszcze ogólną konsternację. Myślę: "a sprzedaż
w przedsionku kościelnym gazet i wydawnictw RKW, to nie jest trybuna
polityczna ? Pod koniec mszy, dowiemy się jeszcze z ust księdza, że
w zakrystii znajduje się otwarta lista ofiarodawców, dla poparcia
rządu Mazowieckiego i Komitetu Obywatelskiego. I znowu jawna sprzecz-
ność i obłuda. Tego już naprawdę za wiele. Wychodzący z kościoła
ludzie głośno komentują: "W Polsce są dwa totalitaryzmy - jeden
czerwony, drugi czarny".
Przed kościołem dr Lenkiewicz powie: "Wszyscy jesteśmy zsowietyzo-
wani, ale nie wolno nam zastępować jednej bolszewii drugą bolszewią".
I dalej: "Coraz głośniej mówi się, że jest dwór Wałęsy, elita
Mazowieckiego oraz koteria Kuronia i Michnika. Nie powinniśmy być
naiwni, że Gorbaczow i pierestrojka przyniosą nam wolność...".
A mnie ciągle huczy w głowie, że "Chrystus był gorącym patriotą",
a Kościół był razem z narodem polskim, choć nie był to wcale naród
wybrany. No, może kiedyś tak było... tak, chyba kiedyś - bo pod koniec
mszy z okazji odzyskania przez Polskę wolności, ks. proboszcz powie-
dział w intencjach: "módlmy się, by Kościół cieszył się wolnością,
------------------------------------
a Ojczyzna spokojem". Nie, nie pomyliłem się: komu spokój, a komu wol-
--------------------
ność! I taka jest obecna miara patriotyzmu, głoszona w kościele św.
Doroty we Wrocławiu.
Kalina
Jak się dowiadujemy, KPN zamówił tę mszę już we wrześniu, uzgadnia-
jąc z proboszczem jej termin i formę. W ostatniej chwili do mszy
dołączył się Komitet Obywatelski i RKW we Wrocławiu.
Redakcja BC
/"Bez Cenzury", Wrocław, nr 79/
----------------------------------------------------------------------
WOLNOŚĆ POLSCE!!!
11 listopada 1989 r. w Szczecinie na pl. Grunwaldzkim rozpoczęła
się o godz. 13 zorganizowana przez SW, FAB, FMW i LDP "N" manifestacja
pod hasłami: "Wolność Polsce" i "Sowieci do domu". Uczestniczył też
KPN. Rozrzucano "Gazetkę Uliczną" SW i sprzedawano inne pisma SW.
Najpierw zabrał głos przedstawiciel SW Krzysztof Korczak. Powiedział
m. in.: "Nie mamy czasu czekać na demokrację jeszcze 4 lata. Chcemy
jej dziś. Na razie tylko wołamy o wolność, jutro będziemy ją brać
sami". Po wystąpieniu członka FMW przemówienie wygłosił Stanisław
Janusz - przedstawiciel SW:
Proszę Państwa! Mimo zmian, jakie zachodzą w naszym kraju, Polska
wciąż nie jest krajem wolnym, wciąż nie jest krajem niepodległym
i demokratycznym. Dlatego nadal musimy o to walczyć i stąd nasza tu
obecność.
W okresie długoletniej niewoli Polski: powstania zbrojne, zwycię-
stwa i klęski, bahaterstwo i cierpienia - ciągła walka o niepodleg-
łość, pokazywały światu i zaborcom nieustanną wolę i determinację
narodu Polskiego, przypominały światu o Polsce i jej prawie do
istnienia.
Dopiero czyn zbrojny legionów Józefa Piłsudskiego dał Polsce
niepodległość. Ale krótko trwała radość z niepodległości państwa.
Napaść hitlerowska Niemiec na Polskę położyła kres niepodległości.
Bohaterska walka żołnierza polskiego w czasie II wojny światowej,
bohaterska walka i opór kraju, całego narodu, nie przyniosło Polsce
wolności, po rozgromieniu Niemiec hitlerowskich wrócił dawny zaborca
w jeszcze gorszej postaci - niedawny sojusznik Hitlera ociekający
krwią polskich oficerów wymordowanych w Katyniu i innych, nieznanych
nam dotychczas miejscach, morderca żołnierzy Armii Krajowej, kat lud-
ności cywilnej, w tym tysięcy maluczkich, niewinnych dzieci na Sybirze
- do dzisiaj pozostaje w naszym kraju.
Proszę Państwa ! Dzisiejsza polityka komunizmu, polityka "otwartoś-
ci", "jawności" i "demokracji" - to tylko pozory. Oceniamy to jako
taktykę przetrwania komunizmu, zbankrutowanej ideologii doczekania
lepszych czasów. Dlatego też uważamy, że do wolności i niepodległości
prowadzić może jedynie bezkompromisowa walka z komunizmem. Obraliśmy,
drogę walki i tą drogą będziemy postępować, aż runą mury i zerwiemy
kajdany sowieckiej doktrynacji, komunistycznej dominacji.
Później przemawiali jeszcze przedstawiciele: LDPN i KPN.
Następnie manifestanci przeszli pochodem (zatrzymując się na chwilę
przy pomniku "Wdzięczności", aby pokryć go napisami "Do rozbiórki")
przez centrum miasta na pl. Lenina. Tu wobec ok. 5 tys. zebranych
zerwano tablicę ze starą nazwą i przybito nową - Pl. J. Piłsudskiego.
Zarówno upadek starej, jak i widok nowej tablicy wywołały burzę
oklasków. Wygłoszone zostało przemówienie:
Znajdujemy się na placu zwanym dotąd imieniem Lenina. Imieniem
człowieka współodpowiedzialnego za stworzenie komunizmu. Pod wodzą
tego człowieka Rosja bolszewicka pragnęła ponieść czerwony sztandar na
ziemie polskie w 192O r. Dziś przyszliśmy tu, by zrzucić starą tablicę
i nazwać ten plac imieniem Józefa Piłsudskiego, czołowego wskrzesicie-
la Polski Niepodległej w 1918 r. W wielu miastach zmieniane są obecnie
nazwy ulic i placów, decyzje o tym zatwierdzają często ci sami ludzie,
którzy jeszcze pół roku temu złożyliby na nas donos na SB czy wysłali
ZOMO. Dlatego też nie występowaliśmy o oficjalną zgodę, nie rozpisywa-
liśmy ankiety, nie zbieraliśmy podpisów, lecz po prostu przyszliśmy tu
i wobec was, tutaj zgromadzonych, oświadczamy: nie ma placu Lenina,
jest plac Józefa Piłsudskiego. I w waszej woli już to, czy tę zmianę
zaakceptujecie. Być może tej tabliczki już jutro nie będzie, lecz my
możemy od dziś mówić o Placu Piłsudskiego.
Traktujemy to jako symbol i nic do tego nie mają komunistyczni
kacykowie. Jedynie w wolnej Polsce z demokratycznie wybranym Sejmem
Senatem i prezydentem będziemy mogli cieszyć się Orłem w koronie i
ulicami o imionach zasłużonych Polaków, a nie bolszewickich zbrodnia-
rzy. Teraz cieszymy się, że ta chwila zbliża się coraz bardziej.
Bierzmy przykład z tego, którego imieniem nazwaliśmy ten Plac.
Organizatorzy zakończyli manifestację zapraszając na 13 XII o godz. 16
na plac Grunwaldzki, na manifestację pod hasłem: "Ukarać zbrodniarzy".
Po manifestacji KPN zorganizował przemarsz na Cmentarz Centralny gdzie
złożono wieniec na grobie legionisty, gen Litwinowicza.
----------------------------------------------------------------------
Dnia 11.11. w Gdańsku miała miejsce manifestacja zorganizowana
przez SW, PPN i FMW. Uczestniczyło w niej ok. 2OO osób. Zebrani
ruszyli z Długiego Targu pod pomnik Jana III Sobieskiego, gdzie odbył
się wiec. Spod pomnika manifestanci, trzymając zapalone pochodnie,
transparenty o "niekonstruktywnej" treści i wznosząc okrzyki "Sowieci
do domu", "precz z komuną" itp., ruszyli jeszcze pod komitet PZPR. Tam
jedna osoba (najprawdopodobniej w stanie "wskazującym na spożycie")
zręcznie wdrapała się na wysokość ok. pierwszego piętra i zerwała dwie
czerwone flagi, które spalono. Czynowi temu towarzyszył entuzjazm
młodzieży oraz rozpacz jednej z pań, która wołała: "i znowu wszystko
będzie na Gwiazdę". Po spaleniu flag manifestanci udali się pochodem
do kościoła NMP, by zdążyć na rocznicową Mszę św.
Prosimy o zamieszczenie poniższego Komunikatu w prasie SW.
----------------------------
KOMUNIKAT
Społecznego Komitetu odbudowy Pomnika Czynu Legionowego w Czarkowach
W miejscowości Czarkowy (nad Nidą) na ziemi kieleckiej, w miejscu
zwycięskiej bitwy Pierwszego Pułku Legionów Polskich Józefa Piłsuds-
kiego z oddziałami rosyjskimi w 1914 roku - został ufundowany przez
społeczeństwo polskie - Pomnik Czynu Legionowego, którego odsłonięcie
nastąpiło w 1928 roku w obecności Prezydenta R.P. - Ignacego Mościc-
kiego.
W 1945 roku w czasie ofensywy styczniowej, pomnik ten został barba-
rzyńsko zniszczony przez Armię Czerwoną.
W sierpniu 1989 roku zawiązał się Komitet Odbudowy Pomnika. Jego
celem jest odbudowanie monumentu, a także opieka nad cmentarzem legio-
nistów i poległych we wrześniu 1939 roku żołnierzy WP oraz partyzantów
AK.
Komitet zwraca się do wszystkich osób posiadających udokumentowane
wspomnienia dotyczące historii Pomnika, fotografie lub inne materiały
z prośbą o ich wypożyczenie.
Prosimy o kontaktowanie się w tej sprawie na adres:
Stanisław Rembowiecki
67-1OO Nowa Sól
ul. Staszica 3A/12 tel. 76-6O6
Zwracamy się do wszystkich osób, którym idee niepodległościowe nie są
obce, o wspomożenie naszych działań.
SPOłECZNY KOMITET ODBUDOWY
POMNIKA CZYNU LEGIONOWEGO
w Czarkowach
z siedzibą w Starym Korczynie
nr rachunku 29681-5O5O-132-3 (konto złotówkowe)
nr rachunku 29681-5OO5-151-6787 (konto dewizowe)
P.K.O. B.P.O. / Kazimierza Wielka
----------------------------------------------------------------------
Kłodzko, 2.1O.1989
Sejm PRL
Klub Poselski
Polskiego Stronnictwa Ludowego
Obywatele Posłowie!
W dniu 29 września ogłosiliście się Klubem Poselskim Stronnictwa
Ludowego. Daliście tym satysfakcję milionowym rzeszom społeczności
chłopskiej, która stanowi trzon ruchu ludowego, a więc i Polskiego
Stronnictwa Ludowego. Od kilku dziesiątków lat ta społeczność dąży do
odzyskania swoich praw obywatelskich i politycznych.
Wam, Obywatele Posłowie, przypadła rola wyjścia tym pragnieniom
i dążeniom naprzeciw. Podejmując tę inicjatywę nie zawiedliście po-
kładanego w Was zaufania. Ma to tym większe znaczenie, że w ponad
stuletniej tradycji ruchu ludowego po raz pierwszy z inicjatywą wys-
tępują sami chłopi i ich synowie. W przeszłości czynili to inni, dążąc
do podporządkowania sobie społeczności chłopskiej i wykorzystania jej
do własnych interesów. Jest więc prawdą, że zarówno wtedy jak dzisiaj
nie chłopi tworzą frakcje, konkurencyjne partie czy związki. Wszelka
dywersja i rozbijanie wsi idzie z zewnątrz. Czynią to różni organiza-
torzy chłopów, ich doradcy i eksperci oraz emisariusze partii i grup
konkurencyjnych. Z pomocą śpieszą im ci spośród działaczy chłopskich,
którzy powodują się ambicjami, chciwością bądź nierzadko zwykłą głu-
potą i brakiem wyobraźni.
Zarówno doświadczenia Wincentego Witosa jak i nasze własne z okresu
"Solidarności" potwierdzają te fakty. Wieś nadal jest traktowana jak
ziemia niczyja, gdzie można zakładać kolonie i czerpać dochody kosztem
chłopa. Już teraz, na odradzający się polityczny ruch chłopski - rów-
nież związkowy - nakładają się odgórne działania o proweniecji obcej
wsi i chłopom. Nawiązują one do dawnych tradycji rozbijackich i posłu-
gują się metodami manipulacji komunistycznej. Gdy nie mogą opanować
ruchu oddolnie, tworzą odgórnie "czapki" i powodują zamęt.
Tak się stało z "Solidarnością", którą doprowadzili do rozkładu,
tak i teraz dzieje się w PSL.
Obywatele Posłowie ! Nie dajcie się zwieść ani wprowadzić w błąd,
nie ulegajcie manipulacjom. Ci, którzy dążą do rozbicia wsi, inicjują
pozorne i "zjednoczenia". W istocie chodzi im o przechwycenie ośrodków
kierowniczych i sparaliżowanie ruchu bądź wykorzystanie go we własnym
interesie.
Powołując Klubb PSL stworzyliście sztab organizacyjny ludowej par-
tii. Wkrótce wejdą w jego skład delegowani działacze Tymczasowych Za-
rządów Wojewódzkich PSL, co da Wam silne wsparcie. Jako chłopi zawsze
jesteśmy zjednoczeni. Łączy nas tradycja, ziemia i wieś, łączy nas
Polska. Są to najtrwalsze związki a wszelkie podziały są sztuczne
i powstały w wyniku zewnątrznych manipulacji, więc znikną wraz z nimi.
Apelujemy do wszystkich Zarządów Wojewódzkich PSL o poparcie Waszej
inicjatywy. Sejmowy Klubb PSL musi stać się ośrodkiem koordynacyjnym
rodzącej się politycznej reprezentacji wsi i chłopów.
W imieniu wałbrzyskiej organizacji PSL
- Tymczasowy Zarząd Wojewódzki PSL
woj. wałbrzyskiego:
Stanisław Helski, Adam Konopacki, Maria Szczygielska,
Ignacy Banaś, Jan Bajtek, Marek Boroń, Lech Ciciała,
Tomasz Susłowski, Stefan Orzechowski, Zbigniew Maj,
Adam Kwas, Ryszard Kaliński, Zygmunt Puchalski,
Stanisław Wieczorek
----------------------------------------------------------------------
KLUB POSELSKI PSL
29 września br. z inicjatywy 9 posłów powstał Klub Poselski
Polskiego Stronnictwa Ludowego. Wydarzenie to spotkało się z krańcowo
odmiennymi ocenami. Z jednej strony podjęto atak, posługując się argu-
mentami, że jest to działanie destrukcyjne, przedwczesne, nieprzemyś-
lane i nie rokujące nic dobrego dla kształtującego się dopiero ruchu
ludowego oraz niby-argumentami, typu: "została przekroczona granica
śmieszności".
Były również próby rzeczowej, tym niemniej, krytycznej oceny nasze-
go posunięcia, choćby w postaci oświadczeń o charakterze listów otwar-
tych. Nie doczekały się one jednak publikacji, choć, o ile mi wiadomo,
"Gazeta Wyborcza" również była adresatem tych listów.
Na drugim biegunie tej skali ocen znajdują się opinie niezmiernie
przychylne, niekiedy wręcz entuzjastyczne, a które, znów o ile mi
wiadomo, także zostały przekazane redakcji GW i również nie ujrzały
dotąd światła dziennego.
W utworzeniu nowego Klubu, a przede wszystkim w reakcjach, z jakimi
się spotkało, jest coś zastanawiającego i niepokojącego zarazem. Czuję
się zobowiązany do złożenia kilku wyjaśnień w tej sprawie. Podstawowe
bowiem motywy, którymi kierowaliśmy się podejmując decyzję o utworze-
niu Klubu PSL - mogącą przecież okazać się brzemienną w skutki -
powinny być jasne i jawne dla wszystkich, których w najmniejszym nawet
stopniu decyzja ta dotyczy. Nie tylko jednak dlatego, że jestem
współautorem wydarzenia. Zobowiązanie moje jest, ponad wszystko,
rezultatem wyborów z 4 czerwca.
Na przestrzeni ostatnich lat, w wielu regionach kraju, miały
miejsce próby reaktywowania PSL. Dorobek polityczny i organizacyjny
grup inicjujących działalność polityczną pod hasłem PSL, różnie można
oceniać. Bez względu jednak na wynik ocen, nie wolno nie doceniać tych
inicjatyw, wysiłku ludzi i ich zaangażowania. Były spory a także
nieporozumienia - co wydaje się zrozumiałe.
Okoliczności sprzyjały krowaniu niezależnie działających grup, czę-
sto bez wiedzy o sobie. Dawało to oczywiście pretekst ludziom niechęt-
nie nastawionym do oddolnego, demokratycznego sposobu budowania partii
politycznej, do prób ośmieszania tego ruchu.
Sytuację dodatkowo komplikował fakt uwiarygodnienia przez Lecha
Wałęsę ZSL. Perspektywa, że ZSL z całym swoim aparatem, antychłopskim
w gruncie rzeczy, zdominuje znów ruch ludowy, stała się realna.
Należało w moim przekonaniu, przeciwdziałać tej groźbie wszelkimi
możliwymi sposobami. Próbą takiego przeciwdziałania stała się propo-
zycja, aby posłowie i senatorowie, będący członkami Sekcji Rolniczej
OKP, objęli patronatem wszystkie niezależne inicjatywy tworzenia PSL.
Oświadczenie o takiej treści zostało przyjęte głosami zdecydowanej
większości Sekcji Rolniczej. Intencją autorów oświadczenia było także
przekonanie, że doprowadzić to może do konsolidacji rozbitego ruchu
ludowego. Przewidywania te okazały się trafne. Nastąpiło połączenie
kilku ważniejszych w kraju grup PSL, choć daleki byłbym od stwier-
dzenia, że wyłącznie oświadczenie owo miało tu decydujące znaczenie.
Ku wielkiemu zaskoczeniu, w odpowiedzi - jak gdyby - na realnie
umacniające się PSL, Wicemarszałek Senatu, a równocześnie Przewodni-
czący Rady Krajowej "Solidarności" RI, Józef Ślisz, opublikował
oświadczenie o konieczności budowania nowej partii chłopskiej o nazwie
PSL Solidarność. Partii mocno związanej strukturalnie ze związkiem
zawodowym.
W sytuacji poważnego sukcesu animatorów PSL i daleko już wtedy
zaawansowanych przygotowań do krajowego konkresu, posunięcie to ocenić
można jako próbę odebrania inicjatywy, jako niedocenianie - co więcej
- zlekceważenie całej dotychczasowej pracy, jako brak zaufania, a nade
wszystko, jako próbę podporządkowania ruchu ludowego ośrodkom decyzyj-
nym "Solidarności".
Wszyscy bez wyjątku działacze PSL uważali i nadal mają takie prze-
konanie - co znalazło zresztą wyraz w wielu oświadczeniach - że
pożądana jest współpraca, nawet bardzo ścisła, pomiędzy partią ludową
a chłopskim związkiem zawodowym.
Związek ten nie może być jednak hierarchiczny. Ani związek zawodowy
nie powinien być zależny od partii, ani na odwrót. Wynika to ze sta-
tutowo określonych celów partii i związku. Słuszność rozdziału celów
potwierdza doświadczenie. Konieczność, wreszcie, wyraźnego oddzielenia
partii politycznej od związku zawodowego jest wyrazem prostej konse-
kwencji wobec publicznie składanych deklaracji w okresie kampanii
przedwyborczej.
Powołanie KLubu PSL w Sejmie stało się koniecznością, a odczytanie
tego posunięcia jako próbę destrukcji OKP jest nieporozumieniem i nie-
zrozumieniem najistotniejszych potrzeb wsi i rolnictwa. Jest lekce-
ważeniem istoty demokracji i tego, co przywykliśmy już nazwać
podmiotowością.
Nie mam pewności, czy choć w części udało mi się przekonać oponen-
tów klubu parlamentarnego, że jego utworzenie było słuszne i koniecz-
ne. Jeśli tak, to będę usatysfakcjonowany. Jeśli natomiast nie udało
mi się, to proponuję im oprotestować decyzję Komitetów Obywatelskich
Ziemi Kłodzkiej o wydawaniu własnej gazety, w imię argumentu (popar-
tego dodatkowo brakiem papieru, kryzysem, niepotrzebnym rozpraszaniem
sił, itp.), że jedna "Gazeta Wyborcza" wystarczy.
Stanisław Tomkiewicz
/"Ziemia Kłodzka", listopad 1989/
----------------------------------------------------------------------
Jacek Michalczyk
PSL - ZADANIA I PERSPEKTYWY
/Tekst przygotowany na II Kongres Polskiego Stronnictwa Ludowego/
Z inicjatywy Niezależnego Ruchu Ludowego "Solidarność" w wojewódz-
twie leszczyńskim wznowiło działalność Polskie Stronnictwo Ludowe,
rozbite przez komunistów w 1947 roku, a następnie wchłonięte przez
ZSL. Zjednoczone Stronnictwo Ludowe było i jest jedynie satelitą PZPR
na wsi i wśród chłopów, i w rzeczywistości prowadziło politykę anty-
chłopską. Sfałszowane wybory, terror i zbrodnia, komunistyczna dykta-
tura, wszechstronny kryzys gospodarczy - to tragiczna karta naszej
powojennej historii. Zjednoczone Stronnictwo Ludowe nie rozumie jednak
tej lekcji historii, nie ustosunkowało się dotychczas do własnych
poczynań minionego czasu, a ponadto, przekraczając swoistą barierę
śmieszności politycznej, podejmuje próby przemianowania się na Polskie
Stronnictwo Ludowe. Kat przyjmuje imię ofiary. ZSL straciło już dawno
sens swojego istnienia i powinno się rozwiązać.
Polskie Stronnictwo Ludowe jest partią ogólnonarodową. Każdy obywa-
tel ma prawo zostać jego członkiem - z zastrzeżeniami statutowymi
wstąpienia. Trzon PSL stanowić będą chłopi. Stronnictwo nasze, które
wznowiło działalność również w województwie leszczyńskim, odpowiada na
oczekiwania wsi polskiej. Podejmuje, w nawiązaniu do programu Ruchu
Ludowego "Solidarność", zadania ideologiczne, polityczne i społeczne
polskiej wsi, jej samorządności i oblicza. Wzywamy wszystkie siły
społeczne do włączenia się w proces odbudowy Polskiego Stronnictwa
Ludowego poza strukturami innych partii i stronnictw. Zwracamy się
również do tych członków ZSL, którzy pozostali wierni ideałom
niezależnego Ruchu Ludowego i którzy porzucą legitymacje ZSL.
Do udziału w tworzeniu Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz usuwania
skutków nieodpowiedzialnych rządów komunistycznych w mieście i na wsi
wzywamy wszystkich chłopów oczekujących na pozytywne zmiany w naszym
życiu narodowym. Wzywamy do tego udziału członków wszystkich dotych-
czasowych odłamów Niezależnego Ruchu Ludowego i partii ludowych,
a w tym członków frakcji PSL "Solidarność". Wzywamy do tego udziału
członków NSZZ "Solidarność" i NSZZ RI "Solidarność", młodzieżowych
działaczy spod znaku ZMW "Wici", działaczy harcerskich, nauczycieli,
robotników, lekarzy, radnych - a przede wszystkim weteranów Ruchu
Ludowego, dawnych działaczy i członków Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Polskie Stronnictwo Ludowe było i być musi partią ogólnonarodową.
Niech reaktywowane nasze Stronnictwo stanie się trybuną dla wszystkich
niezależnych ugrupowań, partii i ruchów ludowych z udziałem fachowców
problematyki życia wiejskiego, tj. obok rolnictwa i jego zaopatrzenia,
również oświaty wiejskiej - rolniczej i powszechnej - budownictwa
wiejskiego, służby zdrowia, ochrony środowiska na wsi, gospodarki
leśnej, mienia komunalnego, samorządności gminy itp. Bez takiego
szerokiego porozumienia chłopów spod znaku różnych odłamów PSL
i Ruchów Ludowych przy udziale specjalistów różnych zagadnień życia
wsi PSL będzie marionetkowym stronnictwem, a nie silną, największą
ludową partią o charakterze ogólnonarodowym. I czas najwyższy, żeby
zrozumieli to zarówno weterani ruchu ludowego, przed którymi pochylamy
czoło, jak i najmłodsi działacze niezależnych ruchów ludowych, PSL
i Solidarności.
Na Polskie Stronnictwo Ludowe zwrócone są dzisiaj oczy wielu Pola-
ków. Partia, którą tworzymy, ma wielu sympatyków. Jednakże utrzymujące
się rozbicie grupowe jest niezrozumiałe i osłabia autorytet naszego
Stronnictwa. Zwłaszcza, że różnice ideologiczne i polityczne pomiędzy
wszystkimi odłamami i frakcjami PSL są dla większości niedostrzegalne
i często, niestety, są jedynie różnicami w ambicjach ich liderów.
W województwie leszczyńskim, które cieszy się dobrymi wynikami
w produkcji rolnej i niezbyt dobrą opinią z okresu dyktatury komunis-
tów, zwłaszcza w aspekcie statystyki różnych form akceptacji politycz-
nych dla obalonego reżimu, istnieje obecnie jedna niezależna partia
ludowa - PSL - powstałe z inicjatywy Niezależnego Ruchu Ludowego
"Solidarność" przy NSZZ RI "Solidarność".
Głównym zadaniem Polskiego Stronnictwa Ludowego, poza samoorganiza-
cją, jest na dzisiaj opracowanie programu ludowego, przyjęcie doktryny
agraryzmu, uściślenie dotychczasowego statutu i określenie stanowiska
odnośnie klubu poselskiego PSL. Musimy odpowiedzieć na fundamentalne
pytania dotyczące takich kwestii jak:
- rolnictwo jako podstawa gospodarki narodowej, w stosunku do którego
przemysł powinien pełnić rolę usługową,
- podstawową warstwą narodu są chłopi,
- podstawą struktury agrarnej powinno być samowystarczalne gospodar-
stwo rolne,
- czy doktryna agraryzmu może stanowić podstawę jego ustroju,
- odrzucenie idei sojuszu robotniczo-chłopskiego,
- rola solidaryzmu na wsi,
- chłopi jako główna siła w kształtowaniu stosunków politycznych,
gospodarczych i kulturalnych,
- przebudowa ustroju rolnego, którego podstawę stanowić będą średnie
gospodarstwa chłopskie i przyjęcie tezy o wyższości średnich gospo-
darstw chłopskich nad wielkimi gospodarstwami państwowymi i spółdziel-
czymi,
- przyjęcie tezy, że na wzrost wydajności rolnictwa ma wływ oddziały-
wanie oparte na rozbudowie drobnej spółdzielczości, doskonaleniu
form wiejskiego współżycia i samorządności, upowszechnianiu oświaty,
kultury ogólnej i rolniczej, działalności uniwersytetów ludowych,
- realizacja zadań związanych z przebudową ustroju rolnego przez demo-
krację.
Jednocześnie obok wymienionych kilku zagadnień ideologicznych
i programowych istotną sprawą jest określenie miejsca Polskiego Stron-
nictwa Ludowego w obecnej sytuacji politycznej kraju. Istniejący klub
poselski PSL utworzyli posłowie dotychczasowej koalicji parlamen-
tarnej, która w następstwie utworzyła Rząd. Jednocześnie utrwalanie
tej koalicji w terenie spotyka się ze słusznym sprzeciwem. Równocześ-
nie radykalizuje się opozycyjna w gruncie rzecz działalność NSZZ RI
"Solidarność", która oskarża Rząd o działalność antychłopską. Ponadto
należy uwzględnić ważny element, którym jest świadomość polityczna
społeczeństwa - zjednoczonego w ocenach deformacji spwodowanych przez
nieodpowiedzialne rządy komunistyczne i rozbitego w ocenach perspektyw
rozwoju politycznego i gospodarczego naszego kraju - społeczeństwa,
dla którego np. rekapitalizacja nie wydaje się prawdopodobnie naj-
słuszniejszą drogą, a żadna z partii politycznych nie cieszy się taką
popularnością jak związki zawodowe "Solidarność". Doświadcześnie uczy
jednocześnie, że często dla popularności i poparcia danej organizacji
społecznej czy politycznej w kręgach społeczeństwa polskiego większe
znaczenie miała osoba lidera niż sam program działania. Jest to
prawdopodobnie normalne zjawisko w początkowym etapie budowania partii
czy innej organizacji. Polskie Stronnictwo Ludowe przyjmuje myśl poli-
tyczną Wincentego Witosa i Stanisława Mikołajczyka, ale dostosowaną do
współczesnej rzeczywistości.
Wyrażam głęboką nadzieję, że w stosunkowo krótkim czasie ruch
ludowy na czele z Polskim Stronnictwem Ludowym będzie mógł odpowie-
dzieć na poruszone kwestie i przeprowadzić ogólnonarodowe wybory
w swojej masowej partii, tak, abyśmy mogli wygrać najbliższe wybory do
polskiego parlamentu. Dzisiaj jednak Polskie Stronnictwo Ludowe na
szczeblach wsi, gmin i miast powinno współdziałać ściśle z komitetami
obywatelskimi i razem z nimi przygotować wspólne listy wyborcze do
samorządu terytorialnego. Włączenie się aktywne PSL w budowę samorząd-
nej Rzeczypospolitej powinno być jego pierwszym krokiem we współ-
czesnej działalności po ponad czterdziestoletniej przerwie. Taktyka
i strategia każdej partii politycznej musi bowiem uwzględniać oczeki-
wania społeczne.
Dr Jacek Michalczyk
woj. leszczyńskie
----------------------------------------------------------------------
ZBRODNIA NAPIĘTNOWANA
Wielkie oburzenie we wszystkich przekaziorach wzbudziła akcja pale-
nia podręczników do języka rosyjskiego. Nie było dość słów potępienia.
Gazeta Wyborcza nazwała to za ks. Jankowskim i posłem K. Dowgiałło
"zbrodnią", a spikerka polskiego radia ironicznie zapytywała: "Język
rosyjski przestał być językiem obowiązkowym. Czy po zlikwidowaniu in-
nych przedmiotów obowiązkowych w szkołach również odbędzie się pub-
liczne palenie podręczników służących do ich nauki?".
No cóż, można tylko pochwalić prasę: dziennikarze w sposób należyty
napiętnowali pogrobowców Savonaroli i Hitlera. Pragnę tylko delikatnie
zwrócić uwagę na fakt, że młodzież NIE WYSTĘPOWAŁA tak jak Hitler
przeciw nauce i kulturze. Nie paliła książek jako symboli literatury
niezgodnej z ideologią. Nie paliła dzieł Lermontowa i Puszkina, ale
podręczniki służące RUSYFIKACJI i SOWIETYZACJI. Na pytanie spikerki
mogę odpowiedzieć twierdząco: tak, uważam, że np. podręcznik do prope-
deutyki wiedzy o społeczeństwie należałoby spalić. Może nie tyle
spalić, ile oddać na makulaturę. Pojedyńcze egzemplarze powinny się
ostać jedynie w Muzeum Komunizmu i w specjalistycznych bibliotekach.
A swoją drogą mamy ciekawą hierarchię wartości w prasie koncesjono-
wanej: rzucanie kamieniami w milicję to zbrodnia, palenie podręczników
służących rusyfikacji to zbrodnia, a np. wprowadzenie stanu wojennego
to "trudna i niepopularna decyzja". Ciekawe jak ukształtuje się mło-
dzież przy lansowaniu takiej hierarchii wartości.
Jakub Puchatek
/"Solidarność Walcząca - Trójmiasto", nr 56/
----------------------------------------------------------------------
Kontynuujemy prezentację polskich partii i organizacji politycz-
nych. Poniżej tekst na temat endecji, pisany przez zwolennika tego
obozu politycznego.
----------------------------
STRONNICTWO NARODOWE
- powstanie i perspektywy
26 sierpnia w Kościele Wszystkich Świętych w Warszawie narodowcy
reprezentujący niemalże całą Polskę postanowili reaktywować legalną
działalność Stronnictwa Narodowego, po jego ponad czterdziestoletnim
okresie przymusowego milczenia na polskiej arenie politycznej. Spełni-
ło się więc marzenie tych wszystkich, którzy dążyli, jakże często
przez całe swoje życie, do odrodzenia Obozu Narodowego. W ten sposób
odrodził się spadkobierca najpotężniejszego niegdyś ruchu politycznego
w Polsce. Jesteśmy, niestety, jeszcze bardzo słabi. Daleko nam do
dawnej potęgi i świetności. Osłabienie nasze nie jest wynikiem dewalu-
acji idei i koncepcji naszego obozu, a wprost przeciwnie, jest wyni-
kiem prawie półwiecznego wyniszczania Obozu Narodowego w okresie
okupacji hitlerowsko-sowieckiej oraz późniejszych rządów komunistycz-
nych. Nasz ruch poniósł największe straty. Byliśmy, jesteśmy i zawsze
będziemy największymi przeciwnikami wrogów naszego narodu i naszej
Ojczyzny. Doskonale wiedzieli o tym najeźdźcy sowieccy, a później
komuniści. Przez całe dziesięciolecia trwała i nadal trwa konsekwent-
nie przeprowadzana akcja opluwania Obozu Narodowego i jego przywódców
i właśnie dlatego dzisiaj zaistniała taka sytuacja, że musimy zaczynać
wszystko od samego początku, niemalże od zera. Obecnie ruch narodowy
jest rozbity na wiele grup i grupek, które działają bez żadnej koordy-
nacji i bardzo często atakujących się wzajemnie. Musimy sobie wreszcie
uświadomić, że nasze rozbicie to bezsprzeczny triumf naszych wrogów.
Zdecydowanie powinniśmy odrzucić wszystko, co nas dzieli. Wznowienie
działalności przez Stronnictwo Narodowe powinno doprowadzić do zjedno-
czenia i konsolidacji wszystkich ugrupowań narodowych. Naszym głównym
celem przy powoływaniu do życia Stronnictwa Narodowego, poza prowadze-
niem polityki bieżącej, jest budowanie nowych, trwałych podstaw
przyszłego Obozu Narodowego. Jest to polityka dalekowzroczna i długo-
falowa, polegająca na szukaniu odleglejszych celów, może mało efek-
ciarska, ale jest to jedyna droga do zupełnego zwycięstwa idei
narodowej i objęcia "rządu dusz" przez nasz obóz.
Nadszedł czas zdecydowanych i szybkich działań. Stronnictwo Narodo-
we musi bezwzględnie stać się organizacją karną, zdyscyplinowaną,
zdecydowaną i gotową do czynu, bezkompromisową oraz szukającą rozwią-
zań radykalnych i narodowych. Przyspieszenie właśnie w tym momencie
jest konieczne; ci wszyscy, którzy zaprzeczają temu nie rozumieją
obecnej sytuacji społeczno-politycznej, nie rozumieją roli, jaką musi
odegrać Obóz Narodowy. Nie ma na co czekać ! Każda chwila zwłoki pra-
cuje na korzyść naszych przeciwników. Konsolidacja naszych sił jest
niezbędna.
Stronnictwo Narodowe stworzyło szeroką platformę, która może stać
się spoiwem łączącym wszystkie rozproszone grupy i grupki narodowe.
Platformę tę można lapidarnie ująć w siedmiu punktach. Stronnictwo
Narodowe zamierza:
1. Bronić praw należnych Kościołowi Katolickiemu w państwie i zasad
katolickich w życie publicznym.
2. Dążyć wszelkimi sposobami do ustanowienia narodowego charakteru
Państwa Polskiego.
3.Pracować nad przystosowaniem ustroju politycznego do realnych po-
trzeb życia i warunków dziejowych Polski, nad zabezpieczeniem
autorytetu, stałości i równowagi władz państwowych, jako podstawy sił
rozwoju i potęgi państwa.
4. Walczyć o ustanowienie i panowanie prawa zgodnego z interesami
narodowymi.
5. Bezkompromisowo i radykalnie zwalczać wszystkie antypolskie siły
wewnętrzne, jak i zewnętrzne, które zagrażają bytowi Narodu Pol-
skiego i jego państwa.
6. Przeciwstawiać się walce klas i rozkładowym wpływom lewicy społecz-
nej, której idee niszczą naturalnie monolityczną substancję narodu.
7. Bronić własności prywatnej i walczyć o stworzenie harmonijnego sys-
temu jedności gospodarstwa narodowego, w którym istnieją różne
struktury własności.
Powstanie Stronnictwa Narodowego wreszcie wypełniło lukę w krajob-
razie politycznym naszego kraju. Dotychczas monopol na "opozycyjność"
posiadały w zasadzie tylko ugrupowania lewicy. Rozmowy tzw. "okrągłego
stołu", wybory do Sejmuu i Senatu oraz ostatnie wydarzenia dowodzą, że
lewicowy obóz rządzący i lewicowa opozycja potrafiły się dogadać.
Dzisiaj już nawet obserwator nie mający zbyt dużego rozeznania bez
trudu zauważyć może zlewanie się dwóch nomenklatur ex-rządzącej
i ex-opozycyjnej w jedną całość. Emanacją tego procesu jest obecny
rząd.
Stronnictwo Narodowe musi stanąć na czele nowych sił, które przeła-
mią stare, ale i nowe monopole. My, narodowcy jesteśmy predystynowani
do transmisji woli narodu na szeroki grunt polityki. Dlatego też
powinniśmy docierać do wszystkich warstw i grup społecznych. Robotnicy
polscy w większości są narodowi, ale do tej pory lewica urabiała ich
na swoją modłę. Dzisiaj bardzo pilną potrzebą staje się odrodzenie
Zjednoczenia Zawodowego "Praca Polska". Musimy mieć własny, narodowy
związek zawodowy. Musimy łamać monopol lewicy w każdej dziedzinie !
Związek ten powinien być oparty na generalnej zasadzie katolicyzmu
i solidaryzmu społecznego oraz walczyć musi nie tylko o doraźne inte-
resy dla poszczególnych grup pracowniczych, ale i o interesy całej
gospodarki narodowej. Jako Stronnictwo Narodowe szczególną uwagę po-
winniśmy poświęcić młodzieży. W tym celu musimy, jako Obóz Narodowy,
zdobyć jak największe wpływy wśród młodego pokolenia Polaków. Zdecy-
dowanie stawiamy na młodzież. Jak najszybciej powinniśmy zdobyć wpływy
w szkolnictwie i to na wszystkich szczeblach. Dążyć należy do unarodo-
wienia praktyki nauczania i wychowania. W tej chwili optymizm budzi
fakt, że w Stronnictwie Narodowym przeważają ludzie młodzi. To niesie
ze sobą nadzieje powodzenia i czynu.
Stronnictwo Narodowe musi stać się partią nowego typu. W naszych
szeregach nie może być miejsca dla malkontentów i gadaczy. Musimy być
partią walczącą, partią czynu. W swojej walce nie jesteśmy osamot-
nieni, będziemy mogli liczyć na pewne grono sojuszników. Prawica
polityczna i centroprawica musi zjednoczyć się we wspólnym bloku, aby
we właściwy sposób przeciwstawić się porozumieniu lewicy. Czy jest to
możliwe ? Jest !
W Poznaniu, w tym roku powstało porozumienie, w skład którego weszli
narodowcy (ze Stronnictwa Narodowego, Stowarzyszenia Narodowego imie-
nia Romana Dmowskiego, Młodzieży Wszechpolskiej, Polskiego Związku
Akademickiego, Narodowego Odrodzenia Polski), konserwatyści, libera-
łowie, chadecy i inni. Myślę, że jest to jedyne wyjście, jedyny sposób
przeciwstawienia się lewicy i jej monopolowi. Stronnictwo Narodowe
w Wielkopolsce ponadto prowadzi owocne rozmowy dotyczące podjęcia
współpracy z prawicą polskiego ruchu ludowego. Powinniśmy w ten sposób
tworzyć Front Narodowy (coś na wzór "Chjenopiasta"), który skutecznie
zneutralizuje wpływy lewicy w naszym narodzie. Model działania przyję-
ty w Wielkopolsce dotyczy spraw bieżących, spraw działań, z pominię-
ciem bezpłodnych konferencji, komisji. podkomisji, rokowań, stosu
dokumentów i wzajemnych zobowiązań. Wszystko, co zbyteczne, co może
być balastem w baszej walce, zdecydowanie odrzucamy.
Reaktywowanie Stronnictwa Narodowego traktujemy jako pierwszy krok
w walce o zwycięstwo idei narodowej, a za tym pierwszym krokiem pójdą
następne !
17 września 1989 r. Dariusz Marek Markowski
Prezes Tymczasowego Zarządu
Okręgu Wielkopolskiego
Stronnictwa Narodowego
/"Głos Narodu", nr 1/
----------------------------------------------------------------------
WIELKI ŁAGIER
Z Kiryłem Podrabinkiem rozmawia Krzysztof Lewicki
Biuletyn Dolnośląski: Pierestrojka jest dziś hasłem, które porusza
cały świat. W naszej ocenie jest ona wielkim ma-
newrem propagandowym - w strukturze obozu komunistycznego nic w rze-
czywistości się nie zmienia. Zachód i część opozycji w naszych krajach
przeciwnie - przyjmuje te pozorne w naszym mniemaniu zmiany za dobrą
monetę.Widzimy, że powoduje to poważne zagrożenia. Jak ty widzisz to
z perspektywy moskiewskiej ?
Kirył Podrabinek: Nie znam korzeni procesów społecznych w Polsce i na
Węgrzech, ale w Związku Sowieckim pierestrojka rze-
czywiście jest przedsięwzięciem dekoracyjnym, przejawem dążenia władzy
do wzmocnienia swojej pozycji, nadania bardziej pociągających kształ-
tów komunistycznemu reżimowi, a to wszystko w celu utrzymania
dyktatury nad społeczeństwem.
Władza stara się wprowadzić w błąd nie tylko własne społeczeństwo,
ale i opinię międzynarodową. Niestety, po części się to udaje. Nie
wiem kiedy kręgi ufające Gorbaczowowi i wierzące w pierestrojkę
otrzeźwieją i czy w ogóle mogą one otrzeźwieć. Aby mieć złudzenia co
do celów komunistów trzeba utracić pamięć o tym w jaki sposób zdobyli
władzę i co reprezentują. Możliwe, że w Polsce i na Węgrzech grzebie
się już komunizm. Być może - ale ja temu nie ufam.
W Związku Sowieckim sytuacja jest inna niż w tych krajach. Według
mnie przed nami jest albo polski 13 grudnia, albo chiński Tien-an-men.
Władze ZSRR nie zrezygnują ze swoich pozycji. I niestety mają możli-
wość łatwego odwrócenia sytuacji na swoją korzyść. Bowiem demokratycz-
ny ruch w ZSRR nie ma tej masowości, nie ma tych politycznycgh
tradycji, które na szczęście są w Polsce i na Węgrzech. U was ludzie
starszego pokolenia pamietają wolną Polskę. U nas nikt nie pamięta
wolnej Rosji, która miała wszystkiego pół roku w 1917. Tak, że chociaż
pierestrojka obiektywnie patrząc pomaga procesom demokratycznym i nie
można powiedzieć, że sytuacja w Moskwie jest gorsza, sytuacja ta
jednakże jest niebezpieczna. Kto nie zdaje sobie z tego sprawy, żyje
w świecie iluzji.
BD: Czy to znaczy, że nie jest lepiej ?
K.P.: Opozycji jest lepiej - teraz nas nie wsadzają do więzień.
Inteligencji jest lepiej - można się bezpiecznie wypowiedzieć.
Lecz jeśli chcemy zastosować do odpowiedzi kategorie moralne, popatrz-
my na tych, którym jest najgorzej. Dopóki będzie choć jeden więzień
polityczny - nie jest lepiej. Przeciwnie, jest gorzej, jest bardziej
nieznośnie i przykro, że w takich czasach, kiedy opozycja ma wolność,
a inteligencja może się wypowiadać otwarcie, jakiś człowiek cierpi za
te same słowa - które wypowiedział kiedyś. Temu więźniowi nie jest
lepiej. A jeśli jemu nie jest lepiej, to i nam wszystkim razem wziętym
też nie jest lepiej.
BD: Ilu jest więźniów politycznych ?
K.P.: Nie mamy dokładnych danych. Sądzę, że sto osób. To są ci, któ-
rych aresztowano 1O i więcej lat temu. Do tej pory dowiadujemy
się o coraz to nowych. Są też usiłowania zamykania nowych więźniów
politycznych. Sądzę jednak, że problem ilościowy nie jest podstawowy.
Z powodów, które wymieniłem wcześniej, uważam podejście ilościowe za
niesłuszne.
BD: Na Zachodzie szeroko mówi się, że obóz Perm-35 jest ostatnim
obozem w ZSRR. Czy tak jest naprawdę ?
K.P.: Dla mnie cały ZSRR - to nie moja myśl - to taki wielki obóz,
w którym mieszczą się mniejsze obozy. Nie sądzę, żeby Perm-35
był ostatnim obozem. Być może to ostatni obóz dla politycznych, ale
przecież wielu politycznych jest zamkniętych w szpitalach psychia-
trycznych i obozach karnych dla kryminalistów.
BD: Co właściwie skłania władze do wypuszczania więżniów politycznych?
K.P.: Przy obecnej strukturze socjalnej społeczeństwo nie może wyjść
z kryzysu samo. Tak więc jasne jest, że pierwszym celem władzy,
która chce utrzymać strukturę społeczną, jest zachęcenie Zachodu do
współpracy ekonomicznej. Zmniejszenie napięcia militarnego, zmniejsze-
nie wydatków na wojny - to robi się, aby wyjść z kryzysu ekonomiczne-
go, aby móc handlować, otrzymywać pomoc.
Władze sowieckie nie mogą nawiązać dialogu z Zachodem bez uczynienia
co najmniej pozorów, że zgadzają się na wewnętrzne przemiany. A ponie-
waż ludzie na Zachodzie żyją normalnie, w normalnym, demokratycznym
społeczeństwie, trudno jest im zrozumieć problemy społeczeństwa niede-
mokratycznego i skłonni są dawać wiarę pozornym zmianom, które w ich
oczach wyglądają na prawdziwe. Oczywiście wiem, że nie wszyscy na
Zachodzie dają się oszukiwać. Ważne jest to, że dają się oszukać ci,
którzy chcą być oszukani.
BD: Jak żyje się ludziom w Związku Sowieckim w porównaniu z tym, co
widzisz w Polsce ?
K.P.: Nie jestem specjalistą ekonomii, ale mogę powiedzieć, że marzę
o tym, aby społeczeństwo sowieckie przeżywało taki kryzys ekono-
miczny jaki macie w Polsce...
BD: ??
K.P.: Może towary są drogie, ale widać je w sklepach, istnieją. Macie
o wiele lepszą sytuację mieszkaniową. Nie ma porównania. Chleb
macie trochę droższy, ale jecie go mniej. Jest u was mięso, u nas -
wcale. Cukier może jest u was drogi, u nas jest tylko na kartki.
Bardzo mnie ucieszyło, że rosyjskie książki w Polsce są wielokrotnie
tańsze niż w ZSRR. Na dodatek nie mogę ich u siebie dostać, a tu są.
Być może dla obywateli Zachodu w Polsce jest kryzys ekonomiczny,
ale dla obywatela ZSRR ?... Dałby Bóg i u nas taki kryzys.
Wiem, że mogę być nieobiektywny. Jestem gościem i nie wiem skąd
ludzie mają to, co mi dają - ale wrażenie jest takie, że u was żyje
się lepiej. I co najważniejsze, widzę że ludzie są spokojniejsi i bar-
dziej zadowoleni przy zakupach niż u nas. Nie ma tej nerwowej
atmosfery, która jest w naszych sklepach.
BD: Czy obecny układ pomiędzy komunistami a częścią polskiej opozycji
nie jest według Ciebie podobną grą pozorów ?
K.P.: Sądzę, że umowa nie oparta na prawach człowieka nie jest
uczciwa. Jeśli wybory nie są równe, a wybierani są ludzie,
którzy będą wpływać na życie wszystkichm, to wybierając nie na równych
prawach godzę w prawa innego człowieka, dla którego będzie ta władza.
Wybieram władzę nie tylko dla siebie, ale i dla tych, którzy się na
nią nie godzą. Jeśli wybieram niesprawiedliwie - krzywdzę tych innych.
Oczywiście, często się mówi, że polityczny rozwój społeczeństwa
nie może obejść się bez kompromisów. Skłonny jestem uznać, że społe-
czeństwo przechodzi przez kompromisy, ale rozwija się nie dzięki
kompromisom, ale wbrew nim.
Jeśli chodzi o Polskę, to uważam, że niebezpieczne było uczestni-
czenie w niedemokratycznych wyborach. Ale mam nadzieję, że dojrzałość
polskiego społeczeństwa jest dość duża, aby skutki tego kompromisu
nie były niebezpieczne dla Polski. To znaczy myślę, że społeczeństwo
będzie się rozwijać pomimo tego kompromisu. Nie jestem jednak Polakiem
i trudno mi o tym sądzić.
Co do ZSRR, to uczestnictwo w niedemokratycznych wyborach, zgoda
części opozycji z sowiecką władzą, może mieć fatalne skutki. Poza tym
o ile w Polsce kandydaci opozycyjni reprezentowali polityczną organi-
zację "Solidarność", popieraną przez wiekszą część społeczeństwa,
o tyle moskiewscy opozycjoniści idący na kompromis z władzą, głosujący
w wyborach i stający się delegatami nie reprezentują nikogo poza sobą.
Nie reprezentują żadnej politycznej organizacji, która mogłaby wziąć
na siebie odpowiedzialność za polityczne decyzje. Dlatego choć kompro-
misy polskie i rosyjskie mogą wyglądać podobnie - ich skutki będą
różne.
BD: W ZSRR obserwujemy ogromne ożywienie narodowe, wzrost aktywności
patriotycznej w różnych częściach ZSRR. Co sądzisz o tych
wydarzeniach ?
K.P.: Sądzę, że problemy narodowościowe są najprymitywniejszymi, dzie-
cinnymi problemami procesów demokratycznych. W normalnym społe-
czeństwie nie może być problemów narodowościowych - istnieją one tylko
w niedemokratycznych, nienormalnych społeczeństwach. Mam nadzieję, że
demokratyczny ruch w ZSRR wyrośnie ponad te problemy. Niestety dzieci
rozwiązują często swoje spory za pomocą bijatyki. Zgadzam się, że
każdy naród ma prawo do samookreślenia. To prawo jednak składa się
z praw poszczególnych obywateli tego narodu do samookreślenia. Dlatego
jesli przestrzegane są prawa każdego człowieka nie powstaje problem
praw narodu.
BD: Charakterystyczne jest, że zbliżenie między Moskwą a Pekinem
następuje po tragediach Tien-an-men i Tbilisi.
K.P.: Bezdyskusyjnie za tragedię w Tbilisi odpowiadają najwyższe
władze ZSRR, w szczególności Gorbaczow. To się stało za jego
pozwoleniem. Tu nie ma wątpliwości. Władze sowieckie z Gorbaczowem na
czele chciałyby, aby Zachód nie przyzwiązywał wagi do tych wydarzeń.
I dlatego po to Gorbaczow pokazuje, że on sam nie przywiązuje wagi do
wydarzeń w Pekinie. Jak my odnosimy się do Pekinu po Tien-an-men, tak
niech Zachód odnosi się do nas po Tbilisi - to jest jego rozumowanie.
BD: Jaki był cel masakry w Tbilisi ?
K.P.: Komunistyczne reżimy mają jednakowe cele: zastraszyć i oszukać.
W tym wypadku był to środek zastraszenia. Masakry, o których
mówimy, są przejawem tendencji komunistycznych reżimów do rozprawiania
się z ruchami demokratycznymi. Niestety, sądzę, że to co spotkało
Armenię i Chiny czeka również Rosję. I to w skali o wiele większej.
Chyba, że Bóg sprawi inaczej - miejmy nadzieję.
BD: Na ile konflikty między krajami kaukaskimi są prowokacją sowiec-
kich władz centralnych ?
K.P.: Na historyczne tradycje konfliktu między Gruzją i Azerbajdżanem
nakłada się imperialna polityka władzy sowieckiej, której zasadą
jest divide et impera, utrzymywać konflikty, które hamują procesy de-
mokratyczne. Celem władz jest też uzasadnienie swojego istnienia jako
arbitra w sporach narodowościowych. Jednak zbyt wielka skala tarć jest
niebezpieczna dla władzy. Niedemokratyczną drogą nie rozwiąże się
problemów narodowościowych, a władza sowiecka nie jest zdolna do
demokratycznych rozwiązań.
BD: Władze sowieckie bronią Ormian przed Azerami i Azerów przed
Ormianami.
K.P.: Odwoływanie się do sowieckich władz, oczekiwanie od nich obrony
przez obie strony prowadzi do zaostrzenia konfliktu. Jeśli ktoś
chce się porozumieć z kimś drugim, nie powinien korzystać z usług,
a zwłaszcza z siły trzeciej strony. Taka pomoc rodzi wrogość w sferze
psychologicznej, duchowej, a ta wrogość może przejść w konflikt
zbrojny.
BD: Jak wyjść z tego konfliktu ?
K.P.: Jedyne wyjście to to, aby w obu republikach rozstrzygano proble-
my każdego obywatela na podstawie demokratycznych zasad i aby te
zasady stosowano również w stosunkach z innymi republikami.
BD: Pytam tyle o Kaukaz ponieważ obawiamy się podobnej sytuacji na
Litwie. Boimy się, że władze centralne w Moskwie zaczną bronić
interesów mniejszości polskiej na Litwie i dopiero wówczas doprowadzą
do głębokiego i nie dającego się przezwyciężyć konfliktu między Pola-
kami i Litwinami.
K.P.: Rzeczywiście jest to pewien model. Władza sowiecka jest zainte-
resowana zaistnieniem konfliktu między Polakami i Litwinami oraz
uczestnictwem w jego rozwiązywaniu. Ta władza musi dowieść swojej
niezbędności. Jasne jest jednak, że władza sowiecka nie może rozwiązać
tych problemów - może je tylko pogłębić. Jedynym wyjściem jest
porozumienie bez odwoływania się do władzy sowieckiej !
BD: Charakterystyczny jest sprzeciw Rosjan wobec wprowadzania nowych
języków urzędowych. Czy jest to akcja sterowana centralnie, czy
też po prostu spontaniczna obrona posiadanych przywilejów ?
K.P.: Sądzę, że problem używania tego czy innego języka jest sztuczny.
Każdy człowiek może - jeśli chce - porozumiewać się z innymi,
używając dowolnego języka. Jeśli Francuz chce się porozumieć z
Rosjaninem to w naturalny sposób znajdują taki język, aby się
rozumieć. Cała nienormalna sytuacja polega na tym, że centralne władze
sowieckie wcześniej ustanowiły ograniczenia w używaniu języków i usi-
+-------------------------------------------------------------------+
| |
| KIRYŁ PODRABINEK - Urodził się w 1952 roku. Już w szkole popadał |
| w konflikt z wychowawcami, na przykład w związku |
| z protestami przeciwko wejściu wojsk sowieckich do Czechosłowacji |
| w 1968 roku. Oczywiście, było w tym sporo dziecinady, ale były |
| też sprawy zasadnicze" - mówi. Skończył szkołę wieczorową, |
| wstąpił do instytutu, z którego wyrzucono go po roku. Jego prace |
| z dziedziny biofizyki nie zyskały uznania. - Czy były nic nie |
| warte ? Trudno mi sądzić. W każdym razie niezależnej myśli nau- |
| kowej ciężko było się wybić w naszych warunkach. - mówi Kirył. |
| Uczył się dwa lata w instytucie pedagogiki. Został skreślony, z |
| listy - głównie za aktywne uczestnictwo w strajku studenckim na |
| robotach w kołchozie (1972 lub 1973). Potem poszedł pracować |
| jako ładowacz. Kiedy powołano go do wojska, miał już żonę i syna. |
| Turkmenia - to było nieprzyjemne miejsce. Napisałem wtedy szkice |
| o armii sowieckiej. Miały tytuł „Nieszczęśliwi”. Wysłałem je za |
| granicę, tam je opublikowano. W niezależnym obiegu była to |
| pierwsza praca opisująca stosunki w armii, które dopiero dzisiaj |
| zaczyna się osądzać publicznie. Po służbie wstąpił na wydział |
| zaoczny matematyki w instytucie pedagogicznym w Moskwie. |
| |
| Nauka została przerwana aresztowaniem w 1977 roku. - Miałem dwa |
| wyroki. Pierwszy - dwa i pół roku, a na dzień przed ukończeniem |
| kary dostałem drugi wyrok. W sumie pięć i pół roku. Przez ten |
| czas dwa razy posyłano mnie na zaostrzony reżim - tę karę odbywa |
| sie w więzieniu, nie w obozie. Po wyjściu z więzienia w obozie w |
| Ili udało mu się napisać kilka szkiców. Ili to według mnie jedno |
| z najgorszych miejsc w Gułagu. Administracja robi tam z więźniami |
| straszne rzeczy. Przesłałem te szkice poza obóz, jednak na |
| wolności wpadły one w ręce KGB. |
| |
| Spodziewał się trzeciego wyroku, ale jednak go wypuszczono. |
| Żona na niego nie czekała. Miał kłopoty z leczeniem nabytej |
| w obozach gruźlicy. Nie pozwolono mu mieszkać w rodzinnym mieście |
| Elektrostal, mieszkał w Pokrowinie w okręgu włodzimierskim. |
| Pracował jako operator ładowarki, potem jako ślusarz. W 1986 |
| powrócił do Elektrostali. W 1984 ożenił się z obecną żoną Tatia- |
| ną. Od 1986 pracuje jako operator pieca gazowego w piekarni. |
|
|
| Brałem udział w licznych przedsięwzięciach opozycyjnych: |
| demonstracjach, organizowaniu demonstracji żądających uwolnienia |
| więźniow politycznych. To przecież mój własny problem. Na począt- |
| ku, w 1987 r., wychodziliśmy demonstrować po pięciu, dziesięciu, |
| bywało że w pojedynkę. Oczywiście płaciłem grzywny, odsiadywałem |
| wyroki administracyjne w areszcie. |
| |
| Stosunkowo niedawno Aleksander Godlewski, ja i mój ojciec |
| zajęliśmy się wydawaniem niezależnego pisma "Dyskusja". Napisałem |
| jeszcze raz utracone szkice z więzienia w Ili, zostały |
| opublikowane. Piszę też wiersze. |
+-------------------------------------------------------------------+
łują teraz znowu wprowadzić inne ograniczenia. A tymczasem sprawa
używania tego czy innego języka nie powinna obchodzić centralnych
władz. To sprawa ludzi, którzy chcą ze sobą rozmawiać. Problemy
wynikły stąd, że rosyjski był jedynym językiem - innym odebrano
wszystkie prawa. >>>
Według mnie nie należy ustanawiać oficjalnego języka. Naturalne
procesy powinny decydować o tym, jak ludzie chcą się porozumiewać ze
sobą. Nie bedzie problemów, jeżeli żaden język nie będzie dyskrymino-
wany.
Jeśli ludzie chcą się porozumieć, jak my teraz, starają się szano-
wać jeden drugiego i wychodzą sobie na przeciw. Jeśli Rosjanin nie
rozumie Estończyka, to znaczy, że nie chce się z nim porozumieć, prze-
jawia egoizm. I na odwrót. Ustanawianie oficjalnego języka nic tu nie
pomoże.
W ogóle zbyt duże znaczenie przydaje się pojęciu "oficjalny język".
Język to naturalne narzędzie porozumienia i nie można go urzędowo
reglamentować. "Oficjalny jezyk" znaczyło kiedyś taki, który się
używa. Może być i dziesięć oficjalnych języków. Wprowadzanie na siłę
tylko jednego jest łamaniem praw człowieka.
Wrocław, 4 listopada 1989
----------------------------------------------------------------------
MIĘDZYNARODOWE SEMINARIUM
"CENTRAL EUROPE CULTURE PERPLEXED"
między totalitaryzmem a komercjalizmem
W dniach 3-5 listopada odbyło się we Wrocławiu międzynarodowe semi-
narium poświęcone problematyce Europy Środkowej, połączone z festiwa-
lem czechosłowackiej kultury niezależnej. Organizatorem imprezy była
Solidarność Polsko-Czechosłowacka wspomagana przez wrocławski NZS.
W seminarium uczestniczyli m.in. czechosłowaccy działacze emigra-
cyjni: Franciszek Janouch, Jan Kavan, Jiri Pelikan, przedstawiciele
opozycji rosyjskiej: Kirył Podrabinek i Andriej Wielikoliepow,
opozycjoniści z Węgier i NRD,a także Karl von Schwarzenberg - przewod-
niczący Międzynarodowej Federacji Komitetów Helsińskich, George Urban,
Jan Józef Szczepański, Adam Michnik. Wielu zaproszonych gości z Cze-
chosłowacji zostało przez policję CSRS wyciągniętych z pociągów (np.
Pavel Zarnogursky) - w wielu przypadkach już na terenie Polski (!).
Zawracane były samochody, niektórym osobom zabierano paszporty.
W czasie trwania seminarium granica polsko-czechosłowacka była prak-
tycznie zamknięta. Ci, którzy dotarli, w większości dostali się tu
przez NRD, ZSRR lub przez "zieloną granicę". Łącznie z Czechosłowacji
przybyło ok. 4 tys. osób.
Debata, prowadzona w auli leopoldyńskiej Uniwersytetu Wrocławskie-
go, dotyczyła przede wszystkim dwóch tematów: pojęcia Europy Środko-
wej, jej kulturowej i historycznej tożsamości oraz doświadczeń totali-
taryzmu w naszej części Europy i ich konsekwencji dla przyszłości
całego kontynentu. Obrady odbywały się w językach: polskim, angiel-
skim, czeskim, a ponadto w rosyjskim i francuskim. Autorami tekstów
wygłoszonych osobiście lub odczytywanych byli m.in. Stanisław Barań-
czak, Vaclav Havel, K. Podrabinek, G. Urban, A. Michnik Pavel Tigrid.
Uczestnicy seminarium wystosowali protest w sprawie policyjnych szykan
ze strony władz CSRS.
Czechosłowaccy goście licznie uczestniczyli w koncertach, seansach
filmowych i wystawach. Występowali m.in. Karel Kryl (bard Praskiej
Wiosny) i Jaroslav Hutka, w klubach studenckich grały zespoły mło-
dzieżowe, prezentowano fotografie z 1968 r., a także czechosłowackie
wydawnictwa niezależne. Antykwariat uniwersytecki sprzedawał po symbo-
licznych cenach czeską i słowacką literaturę emigracyjną. Nie dotarła,
niestety, do Wrocławia wystawa obrazów i rzeźb, zarekwirowana przez
czechosłowackie służby graniczne. Zatrzymano też teatr i zespoły
rockowe z Brna.
Mimo że nie wszystko odbyło się zgodnie z założonym programem,
spotkanie wrocławskie było sukcesem jego organizatorów i uczestników.
Jednym z wyników obrad było przekonanie, że martwe przez wiele lat po-
jęcie Europy Środkowej jako odrębnej kategorii polityczno-kulturalnej
ponownie ożywa i staje się coraz bardziej znaczącym elementem współ-
czesnego świata, a narody tego regionu zyskują na świadomości
wspólnoty lossów i interesów.
----------------------------------------------------------------------
WROCŁAWSKIE SEMINARIUM I CZECHOSŁOWACKIE DEMONSTRACJE
Od połowy listopada w Pradze utrzymuje się stan niezwykłego
napięcia. Na wielu budynkach w centrum miasta porozlepiane są, (często
pisane na maszynie) teksty odezw oświadczeń i proklamacji różnych
ugrupowań. Ludzie zbierają się w spontanicznych grupach dyskusyjnych,
by wyrażać swoje poglądy na temat sytuacji. Zatłoczony jest cały plac
Wacława. Na pomniku św. Wacława powieszona jest flaga czechosłowacka i
transparenty z napisami: "Wolnych wyborów", "Koniec KPCz", "Nie chcemy
pałek", "Prawda zwycięży", "Wolność prasy". Jest tam również umiesz-
czony wielki portret pierwszego prezydenta Czechosłowacji, Tomasza
Masaryka.
Manifestacje odbywają się w wielu miejscach Pragi, a także w
Brnie i innych miastach Czech i Słowacji. Demonstranci żądają ustąpie-
nia rządu, reform politycznych, gospodarczych oraz podania prawdziwych
informacji dotyczących ostatnich wydarzeń w CSRS.
W awangardzie antyrządowych wystąpień znajdują się czechosłowaccy
uczestnicy wrocławskiego Międzynarodowego Seminarium Europy Środkowej,
które odbyło się w dniach 3-5 listopada 1989 r. Po powrocie z Polski
nabrali oni przekonania o możności aktywnego oddziaływania na sytuację
społeczno-polityczną. Doceniając ich odwagę i determinację oraz niczym
nie umniejszając doniosłości aktualnych wydarzeń w Czechosłowacji,
należy zauważyć, iż większość przywódców Forum Obywatelskiego i mło-
dych inicjatorów manifestacji nie zamierza likwidować systemu realnego
socjalizmu, a jedynie modernizować i reformomować go. Z wypowiedzi
działaczy niezależnych wynika, że złem samym w sobie nie jest ustrój
socjalistyczny, a tylko jego wypaczona mutacja stalinowska. Podobnie
jak w 1968 roku, gros organizatorów wystąpień domaga się reform,
"socjalizmu z ludzką twarzą", "usunięcia betonu partyjnego" itp.
Prelekcje, wykłady, panelowe dyskusje na wspomnianym wyżej Między-
narodowym Seminarium we Wrocławiu miały również - uogólniając nieco -
zabarwienie lewicowe. Prelegenci lansowali wspaniałą myśl zjednoczenia
Europy Środkowej oraz postulowali ograniczenie do minimum nacjonaliz-
mów poszczególnych narodów naszego regionu; zbyt często jednak dodawa-
li, że czynią to w imię humanistycznego sensu socjalizmu (Jirh Hsjek).
Brakowało na Seminarium jasnego wskazania, kto jest głównym i właści-
wie jedynym wrogiem koncepcji demokratycznej Wspólnoty Środkowoeuro-
pejskiej. Brakowało jednoznacznego uznania zła za zło. Walka o ludzkie
prawa to szczytna idea, ale historia naszej epoki udowodniła, iż jedy-
nie wprowadzenie demokratycznego, liberalnego ustroju jest podstawą
przestrzegania Deklaracji Praw Człowieka - o taki więc ustrój walczyć
powinniśmy, wystrzegając się ewentualnego nawrotu realnego socjalizmu.
Mimo wymienionych zastrzeżeń, docenić trzeba ogromną wartość
merytoryczną wykładów, piękną, folkową muzykę naszych południowych są-
siadów, a przede wszystkim rolę wrocławskiego Seminarium jako katali-
zatora czechosłowackiego ruchu wolnościowego, który rozpoczął się na
dużą skalę po powrocie kilku tysięcy (!) Słowaków i Czechów do swego
kraju.
----------------------------------------------------------------------
Kirył Podrabinek
W ROSJI TAK NIE JEST
/Wystąpienie na Seminarium "Central Europe Culture Perplexed"
Wrocław, listopad 1989/
Szanowni Państwo, przyjaciele !
Nie jestem specjalistą w sprawach kultury, więc nie będę analizował
jej istoty ani wskazywał rozwiązań jej problemów, w szczególności
odwiecznego problemu wzajemnych odniesień artysty i władzy. Powiem
parę słów o rozwoju niezależnej kultury w ZSRR.
Jest oczywiste, że prawdziwa kultura jest zawsze niezależna. Zależ-
na, zniewolona kultura - to nonsens, sucha woda. Można mówić o kultu-
rze i pseudokulturze.
System komunistyczny w Europie Wschodniej umiera. O ile jednak
w Polsce i na Węgrzech możemy mówić o podnoszącej na duchu ceremonii
pogrzebowej, to w Rosji tak nie jest. Ciężko chora władza gorączkowo
szukając recepty na uratowanie swej pozycji pragnie tymczasem wzmocnić
się przy pomocy działań fasadowych. Głasnost' - zamiast wolnego słowa,
demokratyzacja - zamiast demokracji, przebudowa - zamiast budowania.
Chociaż jednak w zasadzie władzy nie udaje się umocnić, udaje jej się
za pomocą nowych metod wprowadzić w błąd zarówno część własnego
społeczeństwa, jak i część międzynarodowej opinii publicznej.
Skończył się czas bezlitosnych polowań na niezależnych twórców.
Obecnie władze starają się ich oswoić. Pisarzy np. możliwością publi-
kowania w sowieckiej prasie: Proszę bardzo, publikujcie swoje buntow-
nicze teksty, ale tylko w naszych gazetach. Najchętniej drukuje się
pisarzy już nieżyjących: Galicza, Szałamowa, Marczenkę - z ich strony
już nie będzie nowych, przykrych niespodzianek. Ale i żywych próbuje
się wdrukować w sowiecką rzeczywistość. Jaskrawym tego przykładem jest
publikacja "Archipelagu Gułag" Sołżenicyna.
Jednakże niezależne słowo pojawiając się w zależnym wydawnictwie
traci swą siłę, a przynajmniej najważniejszą jej część. Niechby i
utwory były uczciwe, lecz wydane zostają przy pomocy władzy, która za
bardzo podobne dzieła do tej pory trzyma innych autorów w więzieniach.
Napisane niegdyś wiersze byłego więźnia politycznego nie zmieniają
się, ale ich opublikowanie w drukarni państwowej, gdy w tymże państwie
są więźniowie polityczni, zmienia wyraz ich artystycznego oddziały-
wania.
Jeśli nawet autorowi uda się pozostać w swojej twórczości niezależ-
nym od władzy, to jednak pozostaje zależny w sposobie rozpowszechnia-
nia tej twórczości. Pozostaje zależny, dopóki istnieje monopol
państwowy na poligrafię, dopóki w planach wydawniczych znajdują się
autorzy wybrani przez władze.
Powstaje pytanie, czy publikacja w sowieckim wydawnictwie jest
przejawem kultury. Przecież kultura nie jest prostą sumą tych czy in-
nych utworów, niechby i udanych - jest rezultatem procesów przyswaja-
nia, gromadzenia i podziału przez społeczeństwo owoców twórczości.
Mówię o przyswojeniu nie tymczasowym, na dzisiaj, które jest charakte-
rystyczne dla pseudokultury. Mówię o przyswojeniu, które się odradza
w kolejnych pokoleniach, o takim przyswojeniu wartości moralnych,
które zmienia oblicze społeczeństwa.
Można bez końca zastanawiać się, na czym polega niezależność od
władz, nieskrępowanie twórczości i woli - można się zastanawiać, czy
takie wolności w ogóle istnieją. Ktoś może skonkludować, że zachowanie
i jednostek, i społeczeństwa jest zdeterminowane, a problem niezależ-
ności kultury nie istnieje.
Jednak dla kultury, z jej torami myślenia nie tylko racjonalno-
-logicznymi, ale i artystycznymi, dla moralnego wyboru człowieka
znaczenie ma poczucie wolności. I społeczeństwo, i człowiek są wolni
(przynajmniej w dziedzinie kultury) dopóki nie wiedzą, czy i jak
zdeterminowane jest ich zachowanie - nawet jeśli w istocie jest ono
zdeterminowane. Wolność jest podświadomie niezbędna !
We współczesnej kulturze najbliższe mi są niezależna literatura i
publicystyka. Obecnie następuje lawinowe pomnożenie niezależnych
wydań. Są wśród nich i czysto artystyczne. Myślę, że to reakcja nie
tylko na osłabienie władz, lecz i na kulturalne potrzeby budzącego się
społeczeństwa. Na te potrzeby, które nie mogą być zaspokojone opubli-
kowaniem wybranych, niechby i udanych utworów, ale w obiegu zależnym.
Być może właśnie to ożywienie jest gwarancją dalszego rozwoju litera-
tury, drogą formacji nowych autorów i artystycznego smaku. Gwarancją
rozwoju kultury, przez dziesiątki lat będącej moralną alternatywą
przygniatającego komunistycznego reżimu.
Wielka to pokusa dla pisarza być drukowanym w milionach egzem-
plarzy, dla plastyka być wystawianym w często odwiedzanych galeriach,
dla reżysera - mieć szerokie audytorium. Lecz osiągnąć to można na
razie nie z racji własnego talentu, lecz z łaski władz.
Ustępstwa wobec władz nie od razu niszczą twórcę w człowieku.
Jednak na zjawisko kultury składają się i osobista niezależność autora
dzieła, i niezależność procesu twórczego, i niezależna dystrybucja
dzieła. Nie możemy być pewni w osądzaniu, co pozostanie dorobkiem
kultury, a co nie. Drogi kultury i pseudokultury są splecione, trudno
współczesnym oddzielić jedną od drugiej. I nie każda sowiecka publi-
kacja powinna pójść w niepamięć.
Istnieje pogląd, że bez ustępstw wobec władzy, bez kompromisów,
społeczeństwo nie może się obyć i nie może się rozwijać. To osąd
bardzo wątpliwy, nawet w wąskim, politycznym znaczeniu. Prawda, że
społeczeństwo i kultura idą poprzez kompromisy, ale ROZWIJAJĄ SIĘ NIE
DZIĘKI NIM, A WBREW NIM.
Kirył Podrabinek
----------------------------------------------------------------------
Andriej Wielikolepow
KOMU STAWIAĆ POMNIKI NA RUSI...
/Tekst przedstawiony na seminarium "Central Europe Culture Perplexed"
- Wrocław, listopad 1989/
Komuniści - model 1987 - ożywili się pomysłem postawienia pomnika
"ofiarom prześladowań stalinowskich", które to prześladowania urządza-
li ich dziadowie i ojcowie od 1937 do 1954 roku.
Gorzkie doświadczenia uczyniły homo-sovieticusa bojaźliwym i dla-
tego osoby występujące oficjalnie w sprawie "upamiętnienia" obowiąz-
kowo odwołują się do XX lub XXII zjazdu komunistów (nigdy do własnego
sumienia!). Niby, że na tych zjazdach postawiono propozycję wzniesie-
nia monumentu "ofiarom stalinowskich represji" i sam Nikita Sergieje-
wicz to pochwalił ! Tyle, że od tamtego czasu sprawa się przewleka...
Tak, że - mówi zwykle ktoś taki - jeśli coś zajdzie w kierownictwie
i liberalne tendencje się odwrócą, to nie gańcie mnie zanadto - ja
tylko przypominam decyzję jednego z tworzących naszą historię zjazdów.
Tak mniej więcej brzmi 9O% wystąpień. Mówcy dobrodusznie zapominają
o zakrwawionych rękach samego Nikity Sergiejewicza, który to sprawnie
przeprowadzał czystki na Ukrainie, a i w latach sześćdziesiątych nie
spał. Los choćby tylko jednej Anny Barkowoj przekreśla wszystkie jego
"odwilże", o których dzisiaj plotą bajki chruszczowowscy lokaje, odsu-
nięci od koryta przez ekipę Breżniewa.
Zabrzmi to jak paradoks, ale osławione zjazdy "Memoriału" były po
prostu kolejnymi zgromadzeniami partii komunistycznej. Z tym samym
skutkiem można by zebrać nazistów (których wyczyny były i tak bardziej
humanitarne od wyczynów WKP/b/-KPZR) i wnieść na takim zebraniu
wniosek o zbudowanie pomnika ich, nazistów, ofiar, i żeby przy tym
każdy z byłych zbrodniarzy opowiedział o swoich konkretnych przes-
tępstwach. Nie byłoby to i tak tym samym, bo wielu Niemców dawno
przyznało się do swoich zbrodni, a komuniści nie mogą tego uczynić
z powodów pryncypialnych !
Pozwoliwszy pisać prawdę o Stalinie i zatwierdziwszy towarzystwo
"Memoriał" (w tym sensie, że nie przeszkadzano zebraniom i pozwalano
oddawać na nie domy tzw. "kultury"), władze zrobiły jednak duży błąd.
Władze myślały tak:
1. Skoro w państwie panuje chaos, moralny upadek i obyczajowe zdzicze-
nie, skoro grożą mu katastrofy zaopatrzeniowa, ekologiczna i naro-
dowościowa i nie da się tego dłużej ukrywać, to należy znaleźć
przyczynę tych nieszcęść i objaśnić ją ludziom. Oczywiście tak, aby
sobie, władzy, nie zaszkodzić. Co by tu wymyślić ? /.../
"To Stalin wypaczył mądrą leninowską politykę, istotę socjalizmu,
stworzył straszne organa terroru, wyciął wszystkie przyzwoite kadry,
zbudował odporną na wszystko (i gibką jak żmija!) biurokrację,
zniszczył rolnictwo itd itd. To wszystko jego wina. Zawracajmy - do
Lenina !"
2. Wszystko to trzeba wyłożyć jasno i publicznie, pobiadać nad skażo-
nym socjalizmem i odświeżyć go pieśniami grup rockowych, spółdziel-
niami - i dawaj rozwijać go dalej !
3. Na okazję stalinowskich represji zrobimy "Memoriał" i wszystko
będzie w porządku.
Tak towarzystwo zostało zarekomendowane i tak produkuje się na
stronicach tzw. lewicowej i postępowej prasy jak "Ogoniok", "Nowyj
Mir", "Moskowskije Nowosti", "Junost'", "Znamia" itd. Nazwę je grupą
"A".
Dla porządku i "pluralizmu" wprost przeciwne rzeczy wypisuje prasa
czerwona: "Nasz Sowriemiennik", "Mołodaja Gwardia", "Moskwa", "Zwiez-
da" i sfora hołoto-weterańskich gazetek typu "Krasnaja Zwiezda". Ich
hasło-sztandar to: "Ręce precz od fundamentów i ideałów!", z cichym
dodatkiem "Bij Żydów !" (nie "Żydłaków", a właśnie "Żydów" - kultu-
ralnie i chytrze). Nazwę je grupą "G".
Cała "inteligencja" wrze dzieląc się na obozy. Kto ani w obozie
"A", ani w "G" nie jest mile widziany-drukowany, usiłuje zająć jakąś
"obiektywną" pozycję, która jest już nudna nie do zniesienia. Obywa-
tela te sprawy ani ziębią, ani grzeją, młodzież (mam na myśli
półgłówków do wieku ukończenia studiów) nie ma własnego zdania, czasem
przypadkiem daje się zaagitować.
Rozochocona niezdecydowaniem władz grupa "A" zajęła się demasko-
waniem zbrodni, starannie trzymając się przedziału 1937-54, przy czym
po drodze uderzyła grupę "G", wyciągnąwszy na jaw sprawy jej przedsta-
wicieli: różnych Bondariewów, Proskurinów, Michałkowów i niezliczonej
bandy, również całej sfory "pisarzy sowieckich", których jest koło
dziesięciu (!) tysięcy.
Grupa "G" odgryzała się wyciągając okropne teksty "liberalnycyh
radykałów" z grupy "A", pochodzące z "czasów zastoju". Potem jednak
zmieniła linię: "A dlaczegóż milczycie o gehennie chłopów z lat
1929-33?"
Grupa "A" znalazła się w trudnym położeniu: oto wszyscy, których
głosiła ona (a z nią "Memoriał") jako "alternatywy" Stalina, a to Bu-
charin, Rykow, Tuchaczewski, Frunze, Zinowiew, Kirow i podobna hołota,
byli wprost lub pośrednio odpowiedzialni za masowe morderstwa !
Sprawa stała się drażliwa. Dopiero co krzyczano "hurra" wobec
rehabilitacji Bucharinów, a tu... Jeśli nawet "rehabilitacja" miałaby
być formalna - to znaczy sprowadziłaby się do kasacji śmiesznych
z prawnego punktu widzenia procesów, to należałoby rehabilitować także
Jagodę, Jeżowa, Berię i wszystkich czekistów. Przecież i przeciwko nim
wysuwano śmieszne i oparte na sfabrykowanych dowodach zarzuty szpie-
gostwa ! Byli oni tacy sami jak wszyscy wtedy, jak cały podły sowiecki
naród (może znalazłoby się ze dwie dziesiątki wyjątków) skandujący pod
oknami więzień: "Śmierć bandzie trockistów !" Nawet odważny Osip
Mandelsztam marzył żeby bardziej "bolszewieć" i tylko Stalin mu na to
nie pozwolił.
Czy Jeżow, czy Beria - oni tylko wiernie, po partyjnemu, wypełniali
rozkazy przywództwa i wolę narodu. Może i dałoby się osądzić na nowo
Berię czy Jeżowa za jakąś nazbyt ochoczą własną inicjatywę, ale co
zrobić z milionami wykonawców ich rozkazów, z których wielu po dziś
dzień dobrze żyje na "zasłużonych" emeryturach ?
Jeśli zacznie się ich prześladować, co to będzie ?! Przecież można
by i trzeba rozstrzelać parę milionów "ludzi" żyjących w ZSRR: wetera-
nów Czeka, osowców, gebistów, tysiące zezwierzęconych "psychiatrów"
i sędziów, którzy wysyłali ludzi do obozów itd., itd. Dlaczego Beria
czy Jagoda mieliby za nich pokutować ?
Ale oto świta w głowach wygodne dla wszystkich rozwiązanie: "umar-
łych osądzimy, dla żyjących oprawców - amnestia". Ogólna, bez
wymieniania nazwisk. I wilki syte i owca cała (do czasu).
Myślę, że to rozwiązanie nasunęło się wszystkim grupom jednocześ-
nie. Wygodnie jest objąć amnestią wyłącznie kagebistów. Tak samo
bowiem można by objąć amnestią wszystkich nas, lecz wtedy wszyscy
w ZSRR powinni by przebaczać wszystkim lub, co wychodzi na to samo:
nikt nikomu. Ot - dialektyka.
Tak to w kręgach literackich skończyło się na wzajemnych oskarże-
niach: "A ty sam - co pisałeś do 1986 roku ?"
W międzyczasie komuniści wprowadzili rozporządzenie zezwalające mi-
licjantom na wszystko, również na naruszenie nietykalności mieszkania
(które co prawda nigdy nie było w Sowietach nietykalne). Grupy "A"
i "G" - przemilczały. Komuniści urządzili krwawe pobojowisko w Tyfli-
sie (Tbilisi). Grupa "A" trochę poszumiała, grupa "G" wyraziła
zadowolenie.
Z wszystkich dyskusji narodziło się tyle nowego, że "Memoriał"
przesunął granicę represji na 1929 rok. Niestety, ku ubolewaniu obu
grup, historia ZSRR nie zaczyna się w 1929 roku. Ku ubolewaniu,
albowiem lata dwudzieste to już lata "gwardii Iljicza", po której
płakały szubienice Białych armii. A to temat tabu.
Tak samo pikantny okres jest i z drugiej strony: 196O-89. Tu nasi
bohaterowie w najlepszym wypadku siedzieli cichutko. Zwykle śpiewali,
chodzili na manifestacje, krytykowali Zachód i do głowy im nie
przyszło, że nie żyją w najbardziej rozwiniętym społeczeństwie świata.
Po 1986 wielu zanadto wychwalało Gorbaczowa, żeby teraz coś kryty-
kować.
Żałosna to farsa: memoriały, rehabilitacje, pierestrojka. Komuż
będziecie stawiać pomnik ? Na pewno nie partii konstytucyjno-demokra-
tycznej, która usiłowała wyciągnąć Rosję z mroków absolutyzmu ku
prawdziwej demokracji i wolności ! Nie tej partii, którą tworzyły
najlepsze nazwiska Rosji chcecie oddać dług. Nie uczciwym rosyjskim
oficerom, studentom i chłopom, których nazywacie "białymi", chcecie
stawiać pomniki.
Nie - wy krzyczycie tylko o komunistach, o Bucharinach, Tuchaczew-
skich, Rykowych, Piatakowach i podobnych draniach, zasługujacych tylko
na Kołymę. Oni zgubili Rosję w 1917, oni są czerwoni od krwi najlep-
szych jej synów.
Zbrojnym przewrotem lewi eserzy, anarchiści i bolszewicy rozdeptali
nadzieje Rewolucji Lutowej, rozpędzeniem Konstytuanty rozpoczęli
straszną, bratobójczą wojnę, bez skrępowania rozpuściwszy zwierzęce
instynkty zgnębionego przez cara ludu. Nad nieszczęsnym krajem wzeszła
na 7O lat konstelacja Okrucieństwa, Zła i Przemocy. Jakiż tam Stalin !
Jeśli "leninowska gwardia" to byli uczciwi ludzie, to skąd procesy
inteligencji, wywózka filozofów, areszty eserów i socjaldemokratów,
gehenna chłopstwa, rozstrzeliwanie inżynierów itd., itd. Czy tej
"gwardii Iljicza" będziecie stawiać pomniki?
Czasem słyszę taką odpowiedź: "No, można postawić pomnik tak,
ogólnie, dla wszystkich..." - tu zaczynają się wątpliwości ogłupiałych
stronników "Memoriału" - "Ale kto pozwoli postawić pomnik Białym ?"
Oto typowa "filozofia" sowieckiego człowieka. "Kto pozwoli". Rze-
czywiście, władza sowiecka z własnej woli swojemu bydłu na nic nigdy
nie pozwoli.
Idźmy dalej. Maszyny do zabijania - aparaty Czeka, GPU, NKWD, MGB,
KGB i MWD - zmiotły bez śladu (w XX wieku !) dziesiątki milionów lu-
dzi. Na przykład N. Gumilewa. Lecz jakże można mu postawić pomnik
pomiędzy już zbudowanymi pomnikami Lenina i Dzierżyńskiego? Z leninow-
skiego rozkazu "rozprawienia się ze środowiskiem kadetów" Dzierżyński
rozpoczął areszty, a Lenin osobiście przeglądał sprawy aresztowanych.
Czyż mogli pominąć spokojnie najznamienitszego rosyjskiego poetę?
A ofiary procesów "burżuazyjnych centrów narodowych" Ukrainy,
Turkiestanu, Tatarii itd., itd. - czy mają mieć pomnik razem ze swoimi
mordercami, którzy przeżyli ich ledwie 1O latm, po czym zginęli od kul
enkawudzistów ? A może osobny pomnik obok ?
Krwawy 1929 rok (pytanie, który rok od 1917 nie był krwawy ?) - oto
granica, wokół której drepce "Memoriał" i cała sowiecka "inteligen-
cja". A cóż mają robić ? Daleko im jeszcze do uświadomienia sobie
tego, że tylko ci którzy podnieśli broń przeciw bolszewickim bestial-
stwom, są godni pamięci, czci, wspominania i naszej miłości.
..."Ofiarom stalinowskich represji" - a pośród nich setkom tysięcy
morderców. Dobry to będzie pomnik: korowody ofiar, ich oprawców,
oprawców oprawców, oprawców oprawców oprawców i tak dalej.
A może lepiej będzie postawić pomnik nieszczęsnym Mongołom, nad
którymi znęcał się stalinowski pachołek Czojbałsan ? Gdyby nie ZSRR,
nie byłoby tego obrzydliwca. Ani jednego mnicha nie pozostawił w Mon-
golii. A może lepiej innym sowieckim koloniom, cierpiącym od komuniz-
mu. Czyż nie ZSRR odpowiedzialny jest za powstanie komunistycznych
Chin, Korei, Kambodży - z ich komunistycznymi koszmarami? Jakoś nie
słychać o masowych morderstwach w wolnych od komunizmu Tajwanie,
Hong-Kongu, Japonii, Makao...
Ach, przecież są jeszcze działacze sowieckiej kultury, zabici i
zadręczeni. I tu wspólny pomnik byłby bluźnierstwem. Trzeba widzieć
różnicę między działaczami rosyjskiej kultury, a sowieckimi mętami. Bo
jakże można przyrównywać nawet "bolszewiejącego" Mandelsztama, którego
i tak nie zrozumieli "wspaniali chłopcy zza żelaznych wrót GPU" (chyba
jedyna wzmianka o tym organie w sowieckiej "poezji") z takim, powiedz-
my, Babelem, wysławiającym stalinowski styl, którego to powinni "uczyć
się pisarze świata"? Zginął i Babel za przyjaźń z Jeżowem. Lecz gdyby
nie zginął, co by później napisał? Bez wątpienia stałby obok Fadieje-
wa, Simonowa. A kto napisze na pomniku obok siebie nazwiska Szałamowa
i Majakowskiego ?
Nie będzie z pomnika "ofiarom stalinowskiego terroru" nic poza
kolejnym dyżurnym idiotyzmem. Od razu usłyszę, że nie tylko komuniści
ginęli w obozach, ale i miliony niewinnnych ludzi, chłopów, inteli-
gencji.
Lecz gdzie byli ci chłopi, kiedy nasze armie starały się zrzucić
jarzmo bolszewizmu ? Chłopi siedzieli po wsiach i czekali, jak to się
skończy, chociaż na własne oczy widzieli uroki przydzielania żywności
przez bolszewików i poniewieranie Kościoła. W latach 1921-22 chłopi
się opamiętali i chwycili za broń, lecz było już za późno. Cóż -
i chłopi, i inteligencja dostali potem swoje i narzekać mogą tylko na
samych siebie.
Pomnika godni są tylko: ruch Białych, generał A. Własow i jego Ro-
syjska Armia Wyzwoleńcza, bohaterowie ruchów narodowowyzwoleńczych
w sowieckich koloniach: S. Petlura, W. Winniczenko, S. Bandera, leśna
brać Krajów Nadbałtyckich, bracia Biczerachow, marszałek Mannerheim,
A. Antonow, J. Łajdoner... [*] Zaś z tych, co zostali na terytorium
okupowanym przez komunistów, tylko jednostki godne są pamięci: Michaił
Bułhakow, Jurij Dombrowskij, N. Gumilew, Warłam Szałamow, D. Charms...
zbierze się ich niewielu !
Cała rosyjska emigracja, w której znalazł się kwiat naszej kultury,
zasługuje na pomnik.
Smutne pomniki partii kadetów powinny stać w Moskwie i Petersburgu.
Pomniki Związku Odrodzenia Rosji, Centrum Narodowego, Centrum Taktycz-
nego, może jeszcze partii prawych eserów i socjaldemokratów. Pomniki
Rządu Tymczasowego w Petersburgu. Centralnej Rady i Dyrektoriatu w Ki-
jowie, Zgromadzenia w Ufie i Jekaterynburgu, ruchu atamana Semenowa
w Czyte, atamana Dutowa w Orenburgu itp., itd. Pomnik zamęczonego
patriarchy Rusi Tichona i wszystkich torturowanych w latach 1918-3O
księży, rabinów, mułłów, pastorów... Pomnik hańby Rosyjskiego Kościoła
Prawosławnego, który po Tichonie stoczył się w usługiwanie komunistom,
trzeba by wystawić w Sergijewie Posadzie.
W Zangezure - pomnik ormiańskiej partii dasznaków, którzy do końca
walczyli przeciw agresji sowieckiej w Armenii.
Pomnik odważnego ruchu obrońców prawa - oto ci, którzy wiedzieli na
co idą. Oto prawdziwi bohaterowie 6O-8O lat Rosji: Anna Barkowa (nie
było na świecie straszniejszego losu poety), A. Marczenko, W. Stus,
J. Gałanskow, A. Siniawski... ich też było niewielu. Pomniki innych,
jeszcze żyjących: A. Sołżenicyna, A. Szczaranskiego, W. Bukowskiego...
Jestem też za pomnikiem Stalina: nikt na świecie nie zgładził tylu
komunistów co on, i trudno byłoby wymyślić straszniejszą karę dla
tych, którzy zgubili Rosję, od kary na którą skazał ich Stalin. Niech
mi wybaczą szanowne ruchy demokratyczne i obrony praw. Lecz nikt
lepiej niż Stalin nie pokazał całemu światu, co to jest komunistyczna
napaść i okupacja, co to jest ZSRR. Powinien mieć pomnik z napisem:
"Od robotników całego świata - z podziękowaniem za naukę".
Wracając do ofiar, zastanówmy się: jak może ich pomnik sąsiadować
z wszędzie obecną sowiecko-komunistyczną symboliką, z pomnikami komu-
nistów ?
W żadnym kraju nie sąsiadują ze sobą pomniki postawione ofiarom
i ich oprawcom, bohaterom i zdrajcom, męczennikom i donosicielom,
mistrzom tortur. Jak to będzie u nas ?
Zapewne tak:
Puśćmy w ruch dzwoneczki i grające szafy
Zatrzasnęły się drzwi
Wokół nas obóz pokoju, socjalizmu i pracy !
Na zawsze - co za straszna myśl !
Andriej Wielikolepow
------------------------
*
Nawet z tej, jakże skromnej listy, Polacy uszczknęliby jeszcze co
nieco. (przyp. red.)
----------------------------------------------------------------------
Andriej Wielikolepow
SZTUKA WSPÓŁCZESNA W TAK ZWANYM "ZSRR"
/Obszerne fragmenty wystąpienia na Międzynarodowym Seminarium "Central
Europe Culture Perplexed" - Wrocław, listopad 1989/
Mówiąc szczerze i pryncypialnie, po dokonaniu przez komunistów
w Rosji straszliwych przestępstw i po przekształceniu Rosji w tzw.
"ZSRR", żadna sztuka nie może u nas istnieć. XX wiek w diabelskim
kształcie Kraju Rad uświadomił światu, czym jest człowiek, ile jest
wart i co są warte ludzkie złudzenia o dobroci, szczęściu, Bogu, mi-
łości - warte są one miski lury obozowej, okrzyku konwojenta, ukłucia
strzykawki, starcia człowieka na proch. Wszystko, czego w tym celu
potrzeba, to ustanowienie w państwie władzy komunistycznej.
Oczywiście, możliwe jest dziś w byłej Rosji posługiwanie się
pędzlem, prowadzenie pióra po papierze, kręcenie filmów itp., ale
robiąc to nie sposób uwolnić się od świadomości, że na tym terytorium
od października 1917 r. po dzień dzisiejszy zostało zabitych i w naj-
okrutniejszy sposób zamęczonych ponad 6O mln. ludzi. Prawie milion
w tej liczbie stanowią Polacy.
Sztuka, a raczej twórczość niezależna w "ZSRR" nigdy nie istniała.
Sztuka Rosji powstawała jako niezależna tylko wówczas, kiedy Rosjanie
wyjeżdżali na emigrację. Sztuka niezależna nie czuje się przywiązana
do jakiegokolwiek kraju, nie mówiąc już o ustroju. W Rosji jednakże
dokonały się rzeczy tak straszne, iż odżegnanie się od nich jest dla
malarza i pisarza niezwykle trudne albo wręcz niemożliwe.
Najlepsze, najuczciwsze wzorce naszej literatury, malarstwa, sztuki
filmowej są oparte na demaskowaniu przestępstw komunistów i wynikają z
samego istnienia "ZSRR" - gdyby nie istniało imperium zła, nie byłoby
również utworów uważanych u nas obecnie za największe osiągnięcia
klasyki: utworów J. Dąbrowskiego, W. Szałamowa, A. Płatonowa,
W. Grossmana, A. Sołżenicyna. Natomiast tacy pisarze, jak B. Paster-
nak, M. Bułhakow, A. Achmatowa, S. Jesienin, N. Klujew w żaden sposób
nie mogą być klasyfikowani jako pisarze sowieccy, ponieważ całkowicie
należą do Rosji i tylko smutnemu zbiegowi okoliczności można przypisać
fakt, iż czas jakiś mieszkali pod władzą "komisarzy ludowych". Cechą
łączącą ich z "ZSRR" jest wyłącznie ten sam język, a jest to cecha
czysto formalna. Przecież nawet człowiekowi ograniczonemu przez myśl
nie przejdzie zaliczanie na tej podstawie Nabokova, Ałdanowa, Bunina
czy też Cwietajewej do grona pisarzy sowieckich ! I nawet genialny
poeta J. Brodski, urodzony już pod rządami komunistów nie ma żadnego
związku z "ZSRR", jest częścią Rosji i jej kultury - niby daleka
protuberancja słońca, wrzucona w czarne przestrzenie "ZSRR", dławiące
wszystko co żyje.
Nieoficjalna sztuka i literatura w "ZSRR" reprezentują sobą potężny
nurt, władajacy umysłami oświeconych kręgów społecznych. Zarówno w li-
teraturze jak i sztuce nurt nieoficjalny rozpoczął się mniej więcej
w tym samym czasie - pod koniec lat 5O-tych. W 1962 r. ukazała się w
czasopiśmie "Nowyj Mir" bardzo krótka powieść Sołżenicyna "Jeden dzień
w życiu Iwana Denisowicza" wywołując ogromne poruszenie. I chociaż
pojawiła się ona w oficjalnym, rządowym czasopiśmie, u wątpliwej sławy
redaktora (był nim A. Twardowski, wiernie służący komunistom) niemniej
jednak literatura sowiecka rozpadła się na dwie nierówne części: og-
romną lawinę praktycznie nie czytanej, koniunkturalnej, konformistycz-
nej i, mówiąc po rosyjsku, lokajskiej makulatury oraz cieniutki
strumyczek ożywczej literatury prawdy i honoru. /.../
W ciągu całego sześćdziesięciolecia, w miarę jak docierały do
odważniejszych malarzy moskiewskich skąpe informacje o nowych prądach
w sztuce zachodniej - poszerzał się obszar uprawianych rodzajów i nur-
tów malarstwa, zwiększała się także determinacja artystów w walce o
swoje prawo do twórczości. W rezultacie, we wrześniu 1974 r. w Moskwie
powstała spontanicznie pierwsza wystawa prac malarzy nie mających
oficjalnego poparcia i pozbawionych możliwości eksponowania swoich
prac. Podobnie jak wszystkie takie inicjatywy w Rosji, wystawa odbyła
się w próżni i tego samego dnia została brutalnie rozbita przez
połączone siły KGB i MSW. Wielu z malarzy zostało pobitych i areszto-
wanych, obrazy zostały podarte, spalone lub zmiażdżone przez spycha-
cze. Poczynając od tej chwili władze mogły tylko tamować drogi
uzewnętrzniania się sztuki nieoficjalnej na legalnej powierzchni życia
sowieckiego. Nie były natomiast w stanie zdławić podskórnego potoku
nieoficjalnej twórczości, który już się rozszerzał i nabierał siły.
Oprócz tego szlachetne poparcie Zachodu pozwoliło przetrwać wielu
malarzom, a niektórych z nich po prostu uratowano od śmierci w sowiec-
kich obozach lub szpitalach psychiatrycznych.
Co się tyczy oficjalnej, umieszczanej w gablotach, "sztuki" sowiec-
kiej, to jest to przysłowiowa lokajska szamotanina przy opłacanym
przez komunistów korycie. /.../ Odpowiednią dla niej nazwą byłoby
określenie - pseudosztuka. Wszystko, co powstało w "ZSRR" po przewro-
cie październikowym, oparte jest na kłamstwie, krwi i cierpieniach,
przepojone kłamstwem, krwią i cierpieniami, zespolone przez nie i ob-
liczone na propagowanie przemocy i upadku świata zachodniego, jego
kultury i życia we wszelkich przejawach. /.../
Patrzącemu z boku może się wydać, że w ciągu ostatnich kilku lat
w kulturalnym, a raczej rzekomo kulturalnym życiu "ZSRR" obserwuje się
pewne ożywienie. Odbyło się kilka wystaw znanych na świecie malarzy,
których nazwisk nie wolno było przedtem w Związku Sowieckim wymawiać,
a zainteresowanie ich twórczością przypłacano pobytem w szpitalu dla
psychicznie chorych, jak to miało miejsce z malarzem Szemiakinem i
wielu innymi. Jeszcze przed rokiem pracownicy wydziału śledczego KGB
na podstawie informacji donosicieli rozpoczynali śledztwo przeciwko
ludziom, którzy czytali Orwella i Bierdiajewa, Mandelsztama i Wojno-
wicza, Niekrasowa i Grossmana. Spis książek jest ogromny i obejmuje
wszystkich autorów o ugruntowanej pozycji w świecie. Za kolportowanie
Nabokova albo Sołżenicyna skazywano na 1O lat obozu zaostrzonego
rygoru (a za kolportowanie uważano pożyczenie książki przyjacielowi
lub żonie). Obecnie kraj zalewa fala demaskująca przestępstwa Stalina,
które od dawna były znane całemu światu i tym wszystkim w Rosji,
których rzeczywiście przejmował bólem jej upadek w październiku 1917
r. Jednakże aktualna krzątanina wokół Stalina (za zgodą władz) jest
tylko zręcznym posunięciem komunistów, którzy odsuwają od siebie
główne oskarżenia, a Stalin po raz kolejny służy reżimowi sowieckiemu
jako kozioł ofiarny. Natomiast surowo zabronione są wszelkie publi-
kacje na temat podłej roli Lenina i jego kliki w dziele niszczenia
naszego kraju - Lenin dla Rosji to jak Hitler dla Polski. Żadnemu z
oficjalnych, obecnie nieco śmielszych, pisarzy nie starcza także
odwagi, aby oświadczyć, że prawdziwym winnym wszystkich nieszczęść
Rosji jest partia komunistyczna i dlatego wszelkie próby przedstawia-
nia naszego życia zawisają w próżni. Śmieszne to, ale w tak zwanym
okresie "głasnosti" za wszystko odpowiedzialni są zmarli, od Stalina
do Czernienki, a za zabójstwa w Mińsku czy Tbilisi, za straszliwe
przestępstwo w Czernobylu, albo rzeź Ormian nikt dotąd nie poniósł
kary. Miliony państwowych morderców i katów, poczynając od weteranów
rozmaitej maści, zasłużonych czekistów, po tysiące sowieckich doktorów
Mengele, którzy jeszcze wczoraj doprowadzali ludzi do utraty zmysłów z
powodu tortur w psychuszkach - wszyscy oni żyją bezkarnie w "ZSRR",
korzystając z zagrabionych dóbr. I najprawdopodobniej bezkarnie
również zakończą życie w swoich daczach i komfortowych mieszkaniach,
a mnie, jeżeli nie zdążę wyemigrować, prędzej czy później spotka kula
czekisty.
W "ZSRR" jak powietrze i woda potrzebny jest nowy proces norymber-
ski, który osądziłby przestępstwa komunistów przeciwko humanizmowi i
kulturze. Wtedy wielu cieszących się obecnie dobrym zdrowiem powinno
być powieszonych lub otrutych w takich samych obozach, na które wcześ-
niej skazywali miliony niewinnych. Nie będzie to zemsta lecz szlachet-
ne i sprawiedliwe zadośćuczynienie ! W tym widzę jedno z głównych,
awangardowych zadań naszej sztuki nieoficjalnej: nie pozwolić katom na
spokojne życie i ucieczkę przed karą.
Nie pozwolić uciec oprawcom to jedno. Drugie zaś, szersze nasze
zadanie, to - po doświadczeniu na własnej skórze i własnym życiu, czym
jest komunizm, - położyć po wieczne czasy tamę na jego drodze roz-
przestrzeniania się w innych krajach. Tutaj mamy szansę zrehabilito-
wania się: skoro my, nasi ojcowie i dziadowie dopuściliśmy do upadku
swego kraju i narodu, to chociaż swoim przykładem i znajomością rzeczy
uratujmy resztę świata, dotychczas jeszcze wolnego... My, Rosjanie, od
tej chwili powinniśmy stać się antykomunistami genetycznymi ! Niech to
będzie nasza zapłata i obyśmy byli awangardą w walce z komunizmem
w "ZSRR" - jedynym niebezpieczeństwem, zagrażającym dalszemu istnieniu
świata.
Z tego punktu widzenia - powracając do problemu niezależnej sztuki
- dopóki istnieje "ZSRR", dopóty powinna rozwijać się sztuka nieofi-
cjalna i żadne kompromisy pomiędzy nią a sztuką koncesjonowaną nie są
w ogóle możliwe, jak niemożliwe są na przykład kompromisy między
mordercą a jego ofiarą.
Obecnie sztuce nieoficjalnej w "ZSRR" zagraża niebezpieczeństwo
rozpłynięcia się w zewnętrznych przejawach liberalizacji systemu:
komuniści ograniczyli swoje okrucieństwo i zapraszają, by wpaść do
nich na pogawędkę. Wielu przedstawicieli sztuki niezależnej zgodziło
się na współpracę i tym samym gubią siebie. /.../ Znaczy to, iż podob-
nie jak krótkowzroczne firmy zachodnie udzielają kredytów i swoistego
poparcia dla systemu sowieckiego. Rozumiem chęć usyskania przez tych
artystów szerokiego audytorium i wysokich honorariów, ale na tej
drodze czyha na ich twórczość śmiertelne niebezpieczeństwo. Nasza
misja polega na oporze. Połączyć się z prawdziwą rosyjską kulturą i
sztuką możemy jedynie walcząc przeciwko "ZSRR", obojętnie jakich nie
używałby on masek. /.../
Andrzej Wielikolepow
----------------------------------------------------------------------
Antonin Méštan
EUROPA ŚRODKOWA
W UTWORACH WSPÓŁCZESNYCH PISARZY ŚRODKOWOEUROPEJSKICH
/Wystąpienie na Seminarium "Central Europe Culture Perplexed"
Wrocław, listopad 1989 r./
Kiedy w roku 1918 zniknęły z mapy Europy trzy wielkie monarchie -
imperium rosyjskie oraz cesarstwo niemieckie i austriackie, na ich
gruzach powstały w Europie Środkowej państwa, które zazdrośnie
strzegły swej niepodległości. Od czasu do czasu głoszono wprawdzie
konieczność stworzenia organizmów ponadnarodowych, ale z podjęciem
w tym kierunku praktycznych kroków specjalnie się nie spieszono. Druga
wojna światowa zakończyła się reaktywowaniem na naszym terenie mozaiki
mniejszych i małych państw; przesunięte zostały jedynie niektóre
granice. Znów zaczęto mówić o konieczności powstawania organizmów
ponadnarodowych. W końcu rzeczywiście we wschodniej części Europy
Środkowej organizm taki został utworzony - otrzymał nazwę Układu
Warszawskiego, potem kolejną - Rada Wzajemnej Pomocy Gospodarczej.
Został jednak przyporządkowany potężnemu sąsiadowi ze Wschodu i abso-
lutnie nie zyskał aprobaty u obywateli państw środkowoeuropejskich.
(...)
Mimo to po roku 1956 sposób myślenia w organizmach narodowych
Europy Środkowej zaczyna się zmieniać. Strajki, bunty, czy wręcz
powstania w Czechosłowacji, NRD, Polsce i na Węgrzech dowiodły, że
skazane są na niepowodzenie, jeżeli ograniczać się będą do jednego
tylko państwa. Zaczęto zastanawiać się nad tym, że współpraca między
demokratycznymi kręgami tych krajów mogłaby pomóc w liberalizacji
skostniałych reżimów. Po roku 1968 przekonanie to jeszcze bardziej się
umocniło - w ramach przeciwwagi dla przymusowego uczestnictwa wojsk
państw środkowoeuropejskich w inwazji na Czechosłowację zaczęła
kształtować się idea dobrowolnej współpracy niezależnych inicjatyw
tych krajów w interesie swobodnego rozwoju w Europie Srodkowej. Spot-
kanie we Wrocławiu jesienią 1989 r. jest jak dotychczas najwyrazist-
szym tego przykładem.
W ciągu ostatnich 3O lat w poszczególnych literaturach narodowych
naszych państw zaczęły pojawiać się elementy, w których daje się
zauważyć dążenie do wydostania się poza ramy problemów typowych dla
danych społeczeństw narodowych. Wszędzie widoczne jest pragnienie
utworzenia organizmów ponadnarodowych. Nikogo nie dziwi, że wizje
takie pojawiają się przede wszystkim w utworach o tematyce histo-
rycznej. Z dużą dozą nostalgii i idealizacji wspomina się te formacje
państwowe, w których dany naród odgrywał - czy też sądził, że odgrywa
- przewodnią rolę.
I tak w literaturze polskiej zaczęto eksponować mocno państwo
---------------------
polskie minionych epok, do którego należały kiedyś rozległe tereny
ukraińskie, białoruskie i litewskie. W tym właśnie kierunku zmierza
nowa fala popularności dzieł Sienkiewicza, zwłaszcza w postaci adapta-
cji filmowych. Wizja związku politycznego narodu polskiego z sąsiadami
nie ograniczyła się tylko do aktualizacji powieści historycznych
Sienkiewicza. Na wyższy stopień podniósł ją w tomach swoich esejów Pa-
weł Jasienica ("Polska Jagiellonów", "Rzeczpospolita obojga narodów").
Idea połączenia Polaków z sąsiadami południowymi - Czechami i Słowa-
kami - nie pojawia się ani w polskiej beletrystyce, ani poza nią.
Można by się spodziewać rozgoryczenia ze strony Czechów i Słowaków
- jednakże byłoby ono nie na miejscu. Czeska literatura bowiem również
-----------------
nie wpadła jak dotychczas na pomysł, że mogłaby się zastanowić nad
możliwością zjednoczenia się w przyszłości z Polakami w jedną formację
państwową. Powieści historyczne pisane w duchu tradycyjnego eksponowa-
nia w czeskiej historii epoki husyckiej, starają się dowieść w sposób
epigoński, na wzór Alojza Jiraska, że akcje wojenne husytów skierowane
na Słowację, Węgry, Polskę, Niemcy i Austrię odegrały ważną rolę
w jednoczeniu tzw. ludu tych krajów. Tak więc porażka husytyzmu
oznaczała koniec autentycznie ludowego zjednoczenia Europy Środkowej.
(...)
Literatura węgierska w swojej prozie historycznej stale jeszcze
--------------------
zapatrzona jest w wyidealizowane wielonarodowościowe państwo, składa-
jące się z terytoriów korony św. Stefana. Wydawać by się mogło, że
odizolowani językowo Madziarzy będą się interesować jedynie własną
historią i własną literaturą albo wyłącznie problematyką związków
literatury węgierskiej z wybranymi, zwłaszcza zachodnioeuropejskimi
literaturami. Należy jednak z uznaniem stwierdzić, że właśnie
specjaliści węgierscy starają się przeła- mać bariery językowe, jakie
istnieją między nimi a ich sąsiadami - są jedy- nymi, którzy
konsekwentnie stoją na stanowisku komparatystycznym i zajmują się
porównywaniem swego piśmiennictwa narodowego z literaturami swoich
sąsiadów. Jako przykład można przytoczyć pracę slawisty Lsszló
Sziklaya "O naszych sąsiadach". (...)
* * *
Idea Europy Środkowej - zjednoczenie Europy Środkowej - nie pojawia
się w literaturach narodowych tego obszaru. Szkoda wprawdzie, ale nie
ma co z tego powodu robić tragedii. Jeśli popatrzymy na literatury
krajów, które są dziś reprezentowane w Parlamencie Europejskim w
Strasburgu, bez trudu stwierdzimy, że w literaturach tych krajów idea
zjednoczonej Europy (czy idea zjednoczonej Europy Zachodniej) też się
nie pojawia.
Wszysccy żywimy nadzieję, że również w Europie Środkowej powstanie
kiedyś ponadnarodowy, demokratyczny organizm. Przy czym nie ważne
będzie, czy w utworach literackich narodów, będących jego członkami
propagowana będzie idea wspólnego życia w Europie Środkowej, czy też
dzieła artystyczne będą się zajmować innymi problemami ludzkiej
egzystencji. Mamy już wszyscy za sobą cierpkie doświadczenia z
utworami literackimi, które nas chciały pouczać i ukierunkowywać. Nie
bylibyśmy zdziwieni, gdyby pisarze wstydzili się oddać swe pióra w
służbę kolejnej idei - nawet gdyby to była idea tak godna szacunku jak
idea zjednoczonej Europy Środkowej.
Antonin Méštan
*********
Antonin Méštan jest profesorem historii literatury Instytutu Slawis-
tyki Uniwersytetu we Freiburgu.
----------------------------------------------------------------------
Przedstawiamy poświęcone sprawom tybetańskim wystąpienie na ubieg-
łorocznej krakowskiej Konferencji Praw Człowieka.
-------------------------
Piotr Bielawski
Wrocław
WYSTĄPIENIE NA MIĘDZYNARODOWEJ KONFERENCJI PRAW CZŁOWIEKA
KRAKOW 27.8.1988 r.
Szanowni Państwo, Polska i jej problemy były w wielu momentach na-
szej konferencji tematem dominującym. Wpłynęły na to przede wszystkim
dwie kwestie: fakt, że odbywa się ona w Polsce oraz to, że wydarzenia
ostatnich dni w spektakularny sposób ukazały - także uczestnikom tego
spotkania - że jest to naprawdę kraj rządzony przez komunistów. Mam
nadzieję, że obok wyrazów poparcia dla strajkujących, tak ważnego dla
Polaków i Polski, goście krakowskiego spotkania odważą się na
przemyślenia dotyczące istoty komunistycznego ustroju, że potrafią bez
emocji i złudnych nadziei, stwierdzić, że ani "liberalizacja", ani
"demokratyzacja", ani "pierestrojka" czy "głasnost" nie miały i nie
mają na celu zmiany charakteru sprawowania władzy w państwach realnego
socjalizmu.
Nikt dotąd, o ile mi wiadomo, nie podjął próby odpowiedzenia pod-
czas obrad Konferencji na pytanie, dlaczego możliwe jest nasze spotka-
nie w Krakowie. Sądzę, iż uzasadnione jest mniemanie, że spotkanie
nasze było potrzebne również władzom, i to nie tylko władzom PRL, ale
także władzom Związku Radzieckiego. Nasza Konferencja miała być kolej-
nym świadectwem zmian w kierunku demokratyzacji, zachodzących w bloku
radzieckim. Mając w pogardzie etykę, nakazującą człowiekowi upominanie
się o prawa drugich, sądzono, że nasza Konferencja zostanie przez
propagandę komunistyczną skutecznie sprowadzona do rangi zgromadzenia,
podczas którego pada wiele pięknych słów, stanowiących puste dekla-
racje. Po strajkach, jakie odbyły się w Polsce na przełomie kwietnia
i maja, władze PRL liczyły na to, że obrady Konferencji Praw Człowieka
w Krakowie będą przejściową sensacją dla zachodniej prasy i nie spot-
kają się z żywym zainteresowaniem społeczeństw imperium sowieckiego.
Nieoczekiwany rozwój wydarzeń w bloku radzieckim, ze szczególną siłą
demonstrujący aspiracje zniewolonych narodów, sprawił, że krakowska
Konferencja Praw Człowieka stała się istotnym elementem w walce
o prawa człowieka, od dziesięcioleci łamane przez władze na Kremlu.
W ramach swojego imperium władza radziecka zdołała osiągnąć monopol
na wszystko, co dotyczy życia człowieka. Nie zdołała natomiast dotych-
czas zrealizować swoich planów zdominowania świata, jak również nie
udało się jej podporządkować sobie wszystkich krajów, w których zapa-
nował ustrój komunistyczny. Stwierdzić trzeba, że system komunistyczny
w krajach od Kremla niezależnych ma, podobnie jak w Związku Radziec-
kim, zdolność niszczenia tego, co składa się na godne życie człowieka.
W roku 1949 władze Chińskiej Republiki Ludowej oświadczyły, że
Tybet stanowi integralną czesc ich państwa. Deklaracja chińskich
komunistów stanowiła zapowiedź aneksji Tybetu, która nastąpiła w rok
później. Do momentu zwycięstwa komunistycznej rewolucji w Chinach,
stosunki obu państw układały się wyjątkowo przyjaźnie, więcej nawet,
miała miejsce swoistego rodzaju symbioza obu narodów. Cesarz chiński
był gwarantem bezpieczeństwa państwa tybetańskiego, które niejako
w rewanżu sprawowało intelektualną i religijną opiekę nad Pekinem.
Przyjęcie w średniowieczu przez Tybet buddyzmu spowodowało rady-
kalne zmiany w funkcjonowaniu tego państwa. Filozofia i religia bud-
dyjska kraj wojowników przeobraziła w oazę pokoju. Przekonanie o tym,
że najlepszą gwarancją bezpieczeństwa państwa i narodu jest niezagra-
żanie innym, przetrwało do czasu agresji komunistycznych Chin. Od roku
195O Chińczycy wymordowali 1,2 mln. spośród 7,5 mln. Tybetańczyków.
2/3 Tybetu wcielono bezpośrednio do Chińskiej Republiki Ludowej, pozo-
stałą część - jako okręg autonomiczny w ramach państwa chińskiego.
Apel o pomoc dla Tybetu, skierowany przez Dalaj Lamę do narodów i rzą-
dów świata, pozostawał w praktyce bez odpowiedzi. Pretekstem do braku
reakcji był fakt, że władcy tybetańscy nie uważali za konieczne uzys-
kania po II wojnie światowej międzynarodowego uznania swojego państwa
poprzez nawiązanie stosunków dyplomatycznych z innymi krajami.
Aprobata całego świata, aprobata przez milczenie, umożliwiła komu-
nistycznym Chinom, w pięć lat po II wojnie światowej, niczym nie
skrępowaną eksterminację Tybetańczyków. W ciągu jednej nocy 195O roku
Chińczycy wymordowali w Lhassie 8O tys. Tybetańczyków. Dalaj Lama mimo
wszystko szukał porozumienia z Chińczykami. Spowodowane to było trudną
do zrozumienia dla człowieka wychowanego w cywilizacji Zachodu postawą
ukształtowaną przez filozofię tybetańskiego buddyzmu. Chińczycy okre-
sowo łagodzili represje w okolicach Lhassy. Chcieli w ten sposób
utrzymać wygodne dla siebie stanowisko Dalaj Lamy, usiłującego przez
swą gotowość do dialogu ocalić życie swoich poddanych. Niszczono nadal
z brutalną konsekwencją klasztory, a tym samym również kulturę
i szkolnictwo Tybetu. Rozpoczęto także intensywną kolonizację repub-
liki autonomicznej. W ciągu 6 lat Dalaj Lama poprzez negocjacje
z Chińczykami usiłował ograniczyć rozmiary represji. W 1956 roku,
zmuszony przez swoich poddanych ratujących największą świętość Tybetu,
udał się na wygnanie do Indii. Za nim podążyło 1OO tys. Tybetańczyków.
Mnisi buddyjscy, uznani przez Chińczyków za wroga numer jeden
w Tybecie, są sukcesywnie do dzisiaj w okrutny sposób mordowani. Roz-
rywanie końmi, obdzieranie ze skóry, zmuszanie torturami do publicz-
nego spółkowania z zakonnicami staje się codzienną praktyką okupantów.
Chińczycy zburzyli 62OO klasztorów, świątyń, na których oparta była
cała struktura funkcjonowania państwa. Tybetańczycy uznani za niewys-
tarczająco posłusznych skazywani są na publiczne egzekucje przez uka-
mienowanie. Do wykonania egzekucji zmuszani są ich rodacy pod groźbą
śmierci w ten sam sposób. Chińczycy zabijają również Tybetańczyków za
pomocą strzału w tył głowy. Jeżeli rodzina zamordowanego chce zabrać
zwłoki, musi zapłacić za kulę. Kobieta tybetańska, chcąc urodzić
dziecko, musi przedstawić w punkcie porodowym zezwolenie władz. Jeżeli
zgłosi się bez takiego zaświadczenia, dziecko jest zabijane zaraz po
narodzinach. Tybetańska kobieta może urodzić tylko 1 dziecko.
Tybetańczycy otrzymują wyłącznie najcięższą i najgorzej płatną
pracę. Zmieniona została struktura rolnictwa. W miejsce tradycyjnie
uprawianych roślin pola zasiewane są pszenicą, nie przynoszącą plonów
w wysokogórskich warunkach tego kraju. Naród, który w dotychczasowej
swojej historii nie zaznał głodu, cierpi nieustannie na niedożywienie.
Przypomnę - od momentu aneksji Tybetu przez Chińczyków zginęło
1,2 mln. spośród narodu liczącego 7,5 mln. Skuteczność metod ekster-
minacji najlepiej oddaje przeciętna długość życia, która wynosi 45 lat
w przypadku Tybetańczyków, oraz 66 lat w przypadku mieszkających tam
Chińczyków.
Proszę Państwa ! Pozwoliłem sobie na wstępie powiedzieć o sprawach
dotyczących także mojego narodu i o narodach, które żyją w sytuacji
podobnej do naszej. Chciałbym, aby sprawy systematycznie zabijanego
Narodu Tybetańskiego stały się - mimo geograficznego oddalenia - rów-
nie bliskie i ważne dla uczestników Konferencji, co sprawy narodów
żyjących pod panowaniem komunizmu radzieckiego. Mam nadzieję, że zech-
cecie Państwo wraz ze mną zabiegać o umieszczenie sprawy Tybetu
w rezolucji końcowej naszego Kongresu.
Piotr Bielawski
----------------------------------------------------------------------
Ignacy Kielecki
MILCZENIE ŚWIATA
Tybet - Dach Świata - jest krajem kilkakrotnie większym
powierzchnią od Polski. W połowie XX w. żyło tam od 4 do 5 mln
Tybetańczyków. Ziemie tego najwyżej położonego kraju świata są mało
urodzajne, ale rodzą wystarczająco na potrzeby swoich mieszkańców (do
czasów komunistycznej okupacji Tybet nigdy nie zaznał klęsk głodu,
jakie nawiedzały np. jego południowych i wschodnich sąsiadów, Indie i
Chiny). Przez całą swą historię Tybet był mało zaangażowany w wielką
politykę; wystarczały mu własne, najwyżej na świecie położone tereny.
Niemniej jednak, trzynaście wieków istnienia tego kraju to walka o
obronę niepodległości i kultury. Głównym i właściwie jedynym agresorem
były Chiny. Kulturowo Tybet związany był bardziej z oddzielonymi
barierą Himalajów Indiami.
Niecałe dwa wieki po powstaniu i konsolidacji państwa tybetańskiego
postanowiono, za religię narodową uznać buddyzm, który i tak już
zdążył głęboko przeniknąć wszystkie warstwy społeczeństwa. W 792 r.
zorganizowano dysputę religijną, mającą rozstrzygnąć, którą wersję
buddyzmu Tybet przyjmie: chińską czy hinduską. Chińscy kapłani
uważali, że dążenie do przestrzegania reguł moralnych i wysiłki
intelektualne nie są do niczego potrzebne, a mogą nawet być szkodliwe,
jeśli przeszkadzają w kontemplacji i skoncentrowaniu się na boskiej
naturze Buddy i nicości życia ziemskiego. Odmienną wersję buddyzmu
reprezentowali Hindusi: według nich tradycyjna etyka oraz ćwiczenia
umysłowe miały istotne znaczenie w przybliżaniu się do Absolutu, do
Buddy. Tybetańscy mnisi, a wraz z nimi wszyscy mieszkańcy Wyżyny,
skłonili się ku hinduskiej interpretacji nauki Śakjamuniego - Przebu-
dzonego Buddy. Z Indii również przejęto alfabet oraz jeden ze stylów
budowania świątyń. Oryginalną formą architektoniczną jest np. stupa -
początkowo nagrobek zawierający szczątki spopielonego ciała Śakjamu-
niego, z czasem symbol, a nawet uosobienie pewnego stanu istnienia
samego Buddy. Tę symbolikę podkreślano poprzez ustawianie na rogach
stupy posągów budd - patronów "czterech stron świata".
Religia Tybetu miała i ma ogromny wpływ na wszystkie dziedziny
życia wyznawców. Od XIII w. rządy w sprawach religijnych i świeckich
sprawował lama (później zwany dalajlamą), przywódca lamaizmu. Lamaizm
jest odmianą buddyzmu, głoszącą, że wcielenia buddyjskich bóstw chodzą
po ziemi i należy im się cześć. Sam dalajlama jest ziemską inkarnacją
Awalokiteśwary (tybet. Pian-ras-gzigs) i z tego tytułu należy mu się
posłuch i wielki szacunek. Jednakże wielkim błędem byłoby sądzić, że
Tybetańczycy uważali dalajlamę za despotę, a swój "teokratyczny"
ustrój za niewolę. Wręcz przeciwnie, ten ustabilizowany, cichy, wieko-
wy porządek odpowiadał i odpowiada nadal mentalności Tybetańczyków,
którzy najbardziej cenią sobie spokój, niezbędny wszak do buddyjskich
medytacji.
Choć rzadko zaludniony i słaby militarnie, Tybet nie raz odgrywał
ważną rolę w życiu Dalekiego Wschodu. Na przełomie XIII i XIV w. mnisi
tybetańscy rozkrzewili swą wiarę wśród Mongołów, dzięki zaś zręcznej
dyplomacji uniknęli losu wszystkich narodów - od Chin po Polskę -
podbitych przez Czingis-chana i jego potomków. Trzy wieki później
Tybet był kilkakrotnie rozjemcą między Indiami, Chinami i Nepalem, a
dowodem wzrostu roli Dachu Świata są iście królewskie wizyty Dalajlamy
w Pekinie, a także list cesarza chińskiego do Dalajlamy V z 1674 r.,
zawierający prośbę o posiłki wojskowe.
W czasach nowożytnej prężności chrześcijaństwa, na początku XVIII
w. dotarli do tolerancyjnie nastawionego Tybetu misjonarze - ojcowie
jezuici i kapucyni. Pierwsi jezuici, Andrade i Cabral, przetłumaczyli
na język tybetański katechizm zawierający podstawowe normy etyczne,
które zostały, ku zdziwieniu jezuitów, przez mnichów przyjęte. Stało
się tak dlatego, że takie właśnie zasady Tybetańczycy już od dawna
uznawali za swoje, buddyjskie. Po 3O latach działalności misje zostały
zamknięte, gdyż prócz kilkudziesięciu Chińczyków mieszkających na
Wyżynie nie nawrócono na katolicyzm żadnego Tybetańczyka. Świadectwem
tolerancji tego narodu niech będzie fakt, iż w wielu twierdzach Tybetu
pozwalano misjonarzom bez przeszkód odprawiać Msze św.
Wysoko nad innymi, w ciszy z rzadka przerywanej walkami obronnymi,
bez głodu żyli Tybetańczycy od VII w. do 195O r.
* * *
Gehenna narodu rozpoczęła się 7 października 195O r., z chwilą
wkroczenia Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, i trwa do dziś, przy
czym bestialstwo komunistów osiągnęło punkt kulminacyjny w latach
6O-tych i 7O-tych. Jakże pusto brzmią wszystkie składane publicznie
deklaracje o przestrzeganiu praw człowieka, wobec ciągłego, metodycz-
nego ludobójstwa !
Po zwycięstwie rewolucji w Chinach, Mao-Tse-tung powziął zamiar
totalnego podporządkowania sobie Tybetu. Zmasowany atak propagandowy
na wszystkich płaszczyznach rozpoczął od oświadczeń o "odwiecznych
prawach Chin do Tybetu", i o "wyzwoleniu z pęt feudalnych krwiopij-
ców". Kiedy jednak zorientował się, że opór całego społeczeństwa nie
jest bynajmniej czczą pogróżką Dalajlamy XIV, zadecydował stworzenie
pozorów autonomii, praworządności i poszanowania religii, z uwzględ-
nieniem specyficznej roli dalajlamy. Powyższe ustępstwa komuniści
zagwarantowali w tzw. 17-punktowej umowie. Kiedy tylko sprawa Tybetu
na forum światowym ucichła, rząd chiński zaczął łamać Umowę. Tajna
milicja i milicja "robotnicza" przymusowo zapędzały Tybetańczyków do
coraz bardziej morderczej pracy. Tragicznym tego przykładem jest
budowa dwóch "najwyżej na świecie położonych szos" - jak szczycą się
szefowie ChPK. Bez potrzebnego sprzętu, łopatą i kilofem, w głodzie i
zimnie,tworzyli Tybetańczycy ten wątpliwy "cud chiński", nad którym
pieją z zachwytu nie tylko komuniści z Pekinu, ale i demokraci z Pa-
ryża, Bonn, Waszyngtonu... Budowa ta pochłonęła kilkadziesiąt tysięcy
istnień ludzkich; każdy metr trasy Czangtu - Lhasa - Szigace - Gartok
okupiony został ludzką krwią.
Kolejnym przejawem brutalnego łamania Umowy Siedemnastu Punktów
było przeprowadzenie częściowej kolektywizacji. Do 1956 r. "znacjona-
lizowano" ponad połowę ziem - pierwszy raz w historii tego kraju
ludzie zaczęli umierać z głodu. Tybetańczycy zwykli okazywać pokorę
Buddzie, ale nie niszczycielom ich życia i kultury, toteż już sześć
lat po wkroczeniu chińskiej armii Dach Świata objęty był powstaniem. Z
małymi przerwami trwało ono do 196O r., a szczytowym momentem był rok
1959. W marcu tego roku zmuszony był uciec do Indii Dalajlama XIV.
Walki toczyły się z obustronną zawziętością, lecz z jednostronnym,
chińskim okrucieństwem. Brutalna siła i zbyt wąski (płynący przez
Nepal) strumyk militarnej pomocy amerykańskiej spowodował, że "armia
wyzwoleńcza" zdusiła bunt. Komuniści otoczyli Tybet nieprzepuszczalnym
kordonem i rozpoczęli systematyczne mordowanie ludności. Najpierw
starali się zniszczyć wyższe warstwy społeczeństwa w przekonaniu, że
to one są motorem "oporu i reakcji". Przede wszystkim uderzono w mni-
chów i właścicieli większych kawałków ziem. W klasztorze miasta Se-
chen, w ciągu jednego dnia, wymordowano kilkuset mnichów, wielu z nich
paląc żywcem. Każdy lama, który nie chciał wyrzec się wyznawanej wiary
i pójść na kolaborację z władzami, był zabijany. Tortury były na
porządku dziennym, przy czym takie metody jak zakopywanie lub palenie
żywcem czy rozrywanie końmi nie należały wcale do najokrutniejszych.
Żądza niszczenia bardzo szybko dotknęła także bezcenne zabytki kultury
- tysiące klasztorów, stup, świątyń legły w gruzach. Ze słynnych bu-
dowli w Zongsar, Ganden, Gjance, Dzochen, Sechen zostały tylko ruiny.
Rząd szybko zorientował się, że wrogiem komunizmu są nie tylko mnisi i
arystokraci tybetańscy, ale przede wszystkim prości ludzie, przy-
wiązani do swej kultury i nie dający się z niej wykorzenić. Oni to
właśnie stawiali bierny opór przy kolektywizowaniu ziem, przy
niszczeniu monasterów, paleniu ksylografów i wielu z nich zapłaciło za
to życiem.
W latach 6O-tych, gdy Tybet poddany został totalnej eksterminacji,
żaden zachodni polityk nie odważył się uznać emigracyjnego rządu Da-
lajlamy XIV. Nieśmiałe propozycje dyplomatów z państw demokratycznych
dotyczące przyznania Tybetowi większej autonomii zostały zaspokojone
utworzeniem w 1965 r. Tybetańskiego Rejonu Autonomicznego. Zachód dla
spokoju swego sumienia uznał, że Tybet co prawda nie jest niepodległy,
ale ma sporą dozę niezależności od Pekinu /!/.
Tymczasem Tybet jest poddany rozlicznym działaniom, powodującym
zniszczenie całego narodu wraz z jego ponad tysiącletnią kulturą. Bar-
dzo często dzieci zamordowanych lub więzionych Tybetańczyków zabierane
są do specjalnych szkół chińskich, w których totalna indoktrynacja
zamienia je w posłusznych komunistom urzędników, gotowych pomagać
oprawcom w eksterminacji własnego narodu. Stąd spora część kadry
administracyjnej w Lhasie, Szigace czy Czando rekrutuje się dziś z
podbitego narodu. Inną, nieludzką metodą jest zabijanie żywo
urodzonych przez Tybetanki dzieci w szpitalach - kobieta tybetańska
nie może mieć więcej niż dwoje dzieci. Język i alfabet tybetański są
na wszelkie sposoby schińszczane, wypierane ze szkół i urzędów. W
szczytowym roku "rewolucji kulturalnej" - 1966 - karano śmiercią uży-
wanie, w niektórych miejscach, języka tybetańskiego i rozbudowano cały
system donosicieli informujących o tym, którzy ludzie rozmawiają
między sobą w tradycyjnym języku Tybetu.
Największym niebezpieczeństwem, grożącym Tybetowi jest jednak
szatański plan Pekinu, polegający na zachęcaniu Chińczyków z nizin do
osiedlania się na Wyżynie i tym samym na szybkim schińszczeniu
(sinizacji) Tybetu. W ten sposób, w swym własnym kraju Tybetańczycy
rychło mogą znaleźć się w mniejszości i to mniejszości upośledzonej.
Chińczycy przyjeżdżający do Tybetu mają zapewnioną dość wysoką płacę,
opiekę lekarską, szkolnictwo, własne urzędy i sklepy. Przeciętna
długość życia Chińczyka jest więc o jedną trzecią wyższa niż rdzennego
mieszkańca Dachu Świata.
Chińczycy są zachęcani przez komunistów do dewastowania resztek
pamiątek kultury tybetańskiej; z fragmentów klasztornych murów budują
sobie chlewy, a ksylografy - deski ze specjalnie przygotowanego
drzewa, na których wycięte były stare buddyjskie teksty, służące, od
setek lat, jako matryce do powielania świętych pism - używane są do
budowy ogrodzeń albo na opał. Abyśmy my, chrześcijanie, mogli sobie
uświadomić, jaką zbrodnię wyrządza się tym samym cywilizacji tybetań-
skiej - musielibyśmy wyobrazić sobie, że jacyś barbarzyńcy spalili
wszystkie Biblie, traktaty Ojców Kościoła, dekrety Soborów i ency-
kliki, zaś z wszystkich katedr, cerkwi, zborów, kościołów i klasztorów
Europy i obu Ameryk pozostawili po parę na każdy kraj.
Nadto w latach rządów Mao-Tse-tunga w nielicznych zachowanych
świątyniach wywieszano, na naczelnym miejscu, portrety Mao jako
"nowego, żywego Buddy", który stworzył "lepszą religię dla ludu". Na
taką całkowitą profanację i terror Tybetańczycy odpowiedzieli w lecie
1968 r. powstaniem szybko i krwawo stłumionym przez oddziały armii
chińskiej. Akty zbrojnego oporu miały również miejsce w prowincjach
nie wchodzących w skład Tybetańskiego Rejonu Autonomicznego, a wcielo-
nych bezpośrednio do ChRL - Siczuan, Cinghaj, Kansu, zamieszkałych
przez sporą grupę gwałtownie sinizowanych mieszkańców Tybetu.
Tybetańczykom nie obce były ideały niepodległościowe nawet w latach
najczarniejszego terroru i ludobójstwa. Na przełomie 1969 i 197O r.
komuniści wykryli w Lhasie zakonspirowaną "Organizację walki o nie-
podległość Tybetu". Jej członkowie to przede wszystkim chłopcy w wieku
2O-25 lat, a więc tacy, którzy nie mogli z autopsji pamiętać okresu
przedkomunistycznego, wolnego państwa. Idea niezależnego Tybetu
została im zaszczepiona przez matki - z narażeniem życia zdobywające
kęs pożywienia, przez ojców ginących w obozach koncentracyjnych
i przez lamów uczących odwiecznej wiary. 14 stycznia 197O r. dziesię-
ciu młodych chłopców z "Organizacji walki o niepodległość Tybetu"
rozstrzelano w stolicy - Lhasie; pozostałych podejrzanych o współpracę
skazano średnio na 3O lat więzienia lub "obozu przymusowej pracy".
O już rozstrzelanych i jeszcze żyjących do dziś nikt się nie upomniał.
Czas płynął, po śmierci Mao (1976), gdy świat nie mógł wyjść z
zachwytu nad "liberalizacją" chińską, w Lhasie wykonano - w lutym 1987
r. - kolejne wyroki śmierci na ludziach domagających się wolności. Nie
przeszkodziło to absolutnie w kontynuowaniu przez Zachód dobrych
stosunków z Deng-Xiao-pingiem.
We wrześniu i październiku br. kilkadziesiąt mniszek tybetańskich,
protestujących przeciwko zniewoleniu Tybetu skazano na lata łagrów. Li
Peng zagroził władzom norweskim zerwaniem stosunków, jeśli ich
przedstawiciel weźmie udział w uroczystości wręczenia Dalajlamie XIV
Pokojowej Nagrody Nobla...
Biorąc pod uwagę to, że niszczenie tybetańskiej cywilizacji nie
tylko nie zakończyło się, lecz nawet uległo okresowemu nasileniu -
trudno zrozumieć fakt, iż rządy demokratycznego świata lekceważą
tragedię Tybetu. Być może za kilkanaście lat uda się komunistom
chińskim zetrzeć z powierzchni naszego globu wielki duchem naród i
wielką jego kulturę, a wolny świat znów - w imię "interesów
ekonomicznych" i "politycznego realizmu" - prócz wygłoszenia kilku nic
niewartych oświadczeń - będzie milczał.
Ignacy Kielecki
----------------------------------------------------------------------
/
Z PRASY SWIATOWEJ
-------------------------
Rosanne Klass
USA MUSI ZREWIDOWAĆ SWĄ POLITYKĘ AFGAŃSKĄ
Gdy Sowieci ogłosili, że ich ostatni żołnierz opuścił Afganistan
w lutym, sceptyczne głosy zostały zagłuszone przez międzynarodowy chór
entuzjazmu. Był to "sowiecki Wietnam". Reżim kabulski upadnie. Miliony
uchodżców wrócą do domu. Rząd uformowany przez dotychczasowy ruch
oporu obejmie Kabul. Ci, którzy uwierzyli tym iluzjom, są teraz zawie-
dzeni. Osiem miesięcy po przejściu generała Borysa Gromowa przez most
do ZSRR, kontrolowany przez ZSRR rząd pozostaje nadal w Kabulu,
uchodżcy nadal przebywają w swych obozach, a przywrócenie wolności
w Afganistanie wydaje się być tak samo dalekie jak dawniej.
Ale nigdy nie było szansy na szybkie i łatwe obalenie reżimu
kabulskiego przez ruch oporu. Sowieccy przywódcy podali do wiadomości,
że będą wspierać swych afgańskich sojuszników wszelkimi możliwymi
sposobami - i robią to. Amerykanie podali, że będą udzielać pełnej
pomocy ruchowi oporu - i nie czynią tego.
Poprzez ustalenia na forum ONZ z lutego 1987 roku, dotyczące
Afganistanu, ZSRR uzyskał wszystko, co jest potrzebne do utrzymania
stałej kontroli nad tym krajem. Umowa genewska pozostawiła ZSRR swobo-
dę w udzielaniu pomocy jego poplecznikom w Kabulu wszelkimi sposobami
- łącznie z powrotem sowieckich sił lądowych - zobowiązując jednocześ-
nie USA i Pakistan do zmniejszenia pomocy dla "rebeliantów". Jedynym
punktem niewygodnym dla ZSRR jest dodany w ostatniej chwili warunek,
iż pomoc ze strony USA dla ruchu oporu będzie trwała tak długo, jak
długo ZSRR będzie wspomagać Kabul. Ale natychmiast po podpisaniu poro-
zumienia USA bardzo zmniejszyła swą pomoc. W lutym 1989, gdy Sowieci
ogłosili całkowite opuszczenie Afganistanu przez siły sbrojne ZSRR,
nastąpiło dalsze zmniejszenie pomocy USA.
Ale nie stało się tak z pomocą sowiecką. Generał Gromow powiedział,
że sowieckie oddziały pozostawiają w Afganistanie dla reżimu kabul-
skiego środki militarne i ekwipunek wartości większej niż miliard
dolarów. Od czasu odejścia oddziałów wojskowych, dalsza pomoc ZSRR
wynosi 2OO-3OO milionów dolarów miesięcznie - niemal dwa miliardy od
lutego do dziś, co jest równoważne całkowitej pomocy udzielonej
ruchowi oporu przez USA w ciągu dziewięciu lat. Wchodzi tu również to,
co wiceminister spraw zagranicznych Julij Woroncow nazwał "nową
pokojową bronią dalekiego zasięgu", w ilości większej niż osiemset
pocisków.
Do maja, na przykład, ZSRR dostarczył około 1OOO ciężarówek, 1OO
czołgów, artylerię i setki innych pojazdów wojskowych. Dodał do tego
całą brygadę pancerną - 12O czółgów T-72, więcej niż 4O wozów
bojowych. Do września nowa wzmocniona zmotoryzowana brygada strzelców
wraz z 3OO wozami bojowymi, 1OOO ciężarówek i liczącymi dziesięć ty-
sięcy osób oddziałami Afgańczyków wyszkolonych w ZSRR przybyło do
Kandaharu. W ciągu ostatnich kilku tygodni, Moskwa przysłała do Afga-
nistanu pociski FROG-7B, samoloty AN-12 w wersji bombowej, MiG-23BN
osiągający wysoki pułap, samoloty MiG-29, lepsze od pakistańskich,
zbudowanych w USA F-16, i bombowce atakujące SU-27, lepsze nawet od
MiG-29.
Moskwa twierdzi, że to wszystko jest potrzebne, by chronić kabulski
reżim przed atakami partyzantów. Dobrze wiadomo, że w szeregach
piechoty afgańskiej jest mnóstwo żołnierzy walczących z przymusu. Ale
nie jest to cała armia afgańska, i nie jest to jedyna siła militarna
Kabulu. Całe jednostki były trenowane i indoktrynowane w ZSRR i innych
krajach bloku wschodniego, trzydzieści do czterdziestu tysięcy tych
żołnierzy wróciło już do Afganistanu.
Oprócz tego reżim zorganizował dobrze opłacane siły paramilitarne,
liczące więcej niż 1OO tysięcy osób, właczając w to 35 tysięcy
żołnierzy wyszkolonych w ZSRR, będących w dyspozycji ministerstwa
spraw wewnętrznych (KHAD/WAD), wciąż jeszcze kierowanych przez 15OO
sowieckich oficerów. Jeśli nawet nie wszystkie te siły są oddane
reżimowi, są od niego zależne. A tysiące dzieci afgańskich przebywa
w ZSRR w charakterze zakładników za swoje rodziny.
Od 1981 roku hinduscy doradcy pomagają kabulskiemu reżimowi. Przy-
gotowując się do opuszczenia Afganistanu przez sowieckie oddziały,
Moskwa, Kabul i New Delhi podpisały dwie umowy dotyczące kilku tysięcy
cywilnych doradców i ekspertów hinduskich, którzy mają zastąpić bar-
dziej rzucający się w oczy personel sowiecki. Również kubańscy
wojskowi byli aktywni w Afganistanie od 1979 roku. Sowieci dobili
interesu z Iranem: przyszła rola Iranu w Afganistanie w zamian za
irańskie poparcie dla polityki sowieckiej. Przejawem tego porozumie-
nia jest przywrócenie szyity Ali Kesztmanda na stanowisko premiera
Afganistanu.
Co więcej, wiele pytań może rodzić się w związku z ogłoszonym
opuszczeniem Afganistanu przez oddziały ZSRR. Pakistański prezydent
Zia przed zamordowaniem go w 1988 roku utrzymywał, że świeże oddziały
ZSRR wchodzą do Afganistanu w miejsce tych, które go ostentacyjnie
opuszczają. Bill McCollum donosił, że w tych nowych oddziałach jest
dwadzieścia do trzydziestu tysięcy osób ze straży granicznej będącej
w gestii KGB, a pochodzących z Azji Centralnej, zatem nie do
odróżnienia etnicznie od Afgańczyków. Noszą oni mundury bez oznak.
Ponadto kabulski reżim odnosi duże sukcesy w przedstawianiu
"rebeliantów" jako żądnych krwi fanatyków. Pomaga mu w tym od lat
fakt, że pomoc amerykańska, europejska i arabska jest skierowana do
najbardziej radykalnych odłamów - islamskich radykałów, których przy-
wódcy prowadzą politykę będącą przekleństwem dla afgańskiego społe-
czeństwa. Ta daleko idąca pomoc dla najgorszych jest wielką przeszkodą
w działaniu bardziej umiarkowanych ugrupowań.
W jesieni roku 1988, na przykład, reżimowy garnizon w Kandaharze
był gotów poddać miasto oddziałom ruchu oporu z ugrupowania umiarkowa-
nego. W ostatniej chwili jednak Pakistańczycy posłali na rozmowy
Gulbuddina Hekmatiara, jednego z najbardziej znienawidzonych ekstre-
mistów, z żądaniem poddania miasta jego siłom. I w rezultacie poddanie
nie doszło do skutku, a Kandahar pozostał najwiekszą bazą reżimu.
Oddziały ruchu oporu nie mają nie tylko sił powietrznych, broni
i doradców, ale często także takich podstawowych środków jak mapy,
wykrywacze min lub nawet rękawice zimowe. Doświadczeni przywódcy
"rebeliantów" chcieli użyć taktyki partyzanckiej do obalenia reżimu.
Zamiast tego, zostali zmuszeni przez wspierający ich pakistański ISI
do zaatakowania Dżalalabadu. Straty "rebeliantów" wybiosły około 25%
ludzi, dziennikarze donosili, że byli oni zmuszeni wchodzić na pola
minowe bez wykrywaczy min. Nie należy się dziwić, że ruch oporu nie
może obalić reżimu, należy się dziwić, że wciąż jeszcze istnieje
i walczy.
W lecie, odpowiedzi na krytykę kongresmanów, przedstawiciele Depar-
tamentu Stanu i CIA powiedzieli, że wznowiono pomoc militarną dla
ruchu oporu, ale nie zostało wyjaśnione, ile zostanie wysłane i kiedy.
Przez wiele miesięcy żołnierze ruchu oporu byli bezbronni wobec ataków
z powietrza. Do dziś nie wiadomo, czy zostali wyposażeni w broń
przeciwlotniczą. Dygnitarze amerykańscy oznajmili dziennikarzom, że
kontynuacja pomocy zależy od sukcesów, jakie osiągnie osłabiony ruch
oporu do końca tego roku. Moskwa i Kabul zapewne uznają tę informację
za pożyteczną.
Przez ostatnie dziesięć lat afgańska polityka USA była niekon-
sekwentna, oparta na błędnych założeniach i obronie biurokratycznego
i politycznego status quo. Porozumienia podpisywane przez innych nie
zmuszą Afgańczyków do zaprzestania walki. Zmniejszenie militarnej
pomocy amerykańskiej powoduje, że ta walka może stać się bezużyteczna
i doprowadzi do zguby narodu. Sformułowanie nowej, realistycznej poli-
tyki amerykańskiej w tej sprawie powinno nastąpić już dawno.
Rosanne Klass
/"The Wall Street Journal", 18.1O.1989/
----------------------------------------------------------------------
Przedstawiamy materiał zaczerpnięty z amerykańskiego pisma "US News
and World Report". Wymieszano tu fakty z informacjami typu: "Gdzieś
dzwonią...". Jednakże jest to jedna z rzadkich prób opisania sytuacji
w Polsce w sposób nieco odmienny od stereotypów.
----------------------------
PODZIAŁY W "SOLIDARNOŚCI"
Przywódcy polskiej opozycji nazwali w roku 198O swój śmiały i bojowy
ruch przeciwko wszechpotężnej partii komunistycznej "Solidarnością".
Teraz, gdy przedstawiciele "Solidarności" zasiadają w parlamencie,
a komuniści są w odwrocie, w ruchu pozostało niewiele solidarności.
Potężny niegdyś ruch, który skupiał wszystkich, od awanturujących się
na ulicach radykałów, poprzez robotników i rolników, do umiarkowanych
profesorów, zaczyna dzielić się według naturalnych linii partykular-
nych interesów. Wewnętrzne rozgrywki zagrażają przyszłości "Solidar-
ności" i mogą wzmocnić pozycje komunistów. Pogłębiające się podziały
są szczególnie niebezpieczne w czasie, gdy pod wpływem załamywania się
gospodarki narastają robotnicze niepokoje.
Najbardziej radykalny odłam - Solidarność Walcząca - jest najsil-
niejszy we Wrocławiu i Szczecinie. Rekrutuje on swoich członków
spośród młodych i bardziej niecierpliwych robotników. Solidarność Wal-
cząca, której znakiem jest symbol ruchu oporu z okresu drugiej wojny
światowej, odrzuca nie tylko kompromis, ale również wszelkie kontakty
z władzami komunistycznymi, jako zdradę robotników. Mniej radykalna,
ale równie głośna jest Solidarność Robotnicza, która głosi, że Wałęsa
stał się zbyt autokratyczny. Domaga się ona większej demokracji
w związku. Ci starzy przeciwnicy Wałęsy żądają rychłego zwołania
zjazdu w celu dokonania wyboru nowego kierownictwa "Solidarności"
Twierdzą również, iż Wałęsa jest zbyt skłonny do kompromisów, a mniej
zainteresowany obroną robotniczych interesów. Także stare, oficjalne
związki zawodowe zaczynają podkopywać atrakcyjność "Solidarności"
wśród robotników przez używanie populistycznych haseł, domaganie się
wyższych płac i zwalanie winy za wszystkie kłopoty gospodarcze Polski
na zachodnich bankierów. Oficjalne związki z ich sześcioma milionami
członków są dziś trzy razy liczniejsze niż "Solidarność", która nigdy
nie odzyskała swego szczytowego poziomu z 1981 roku - 8 milionów
członków. Apatyczni robotnicy po prostu odpadli.
/"US News and World Report",14.8.1989/
Prezentujemy kilka artykułów zaczerpniętych z "Christian Science
Monitor". Wprawdzie nie podzielamy wielu zawartych w nich ocen,
uważamy jednak za celowe zapoznanie z nimi Czytelników.
--------------------------------
Janine R.Wedel
POLSKA WCIĄŻ SOCJALISTYCZNA
Podczas gdy kryzys gospodarczy w Polsce pogłębia się, kraj staje
w obliczu narastających sprzeczności między grupami broniącymi mecha-
nizmów gospodarki rynkowej a społeczeństwem przesiąkniętym ideami
socjalistycznymi. "Solidarność" ma nadzieję na wprowadzenie rewolucyj-
nych reform rynkowych do państwowej, komunistycznej gospodarki.
I chociaż Polakom ogólnie podoba się takie rozwiązanie problemów
ekonomicznych kraju, ludzie szeroko popierają "mięsno-ziemniaczany
socjalizm" (nie mylić z komunizmem).
Pośród najsilniejszych zwolenników "Solidarności" są "liberałowie".
Podobnie jak klasyczni liberałowie XIX wieku, pragną oni reformy
poprzez wprowadzenie wolnej gry sił rynkowych i domagają się prawnych
ograniczeń roli państwa.
Wolnorynkowy liberalizm i reprywatyzacja znajdują wielu zwolenników
wśród szukających rozwiązań problemów gospodarczych. Rozprzestrze-
niając się wśród wykształconych warstw polskiego społeczeństwa, idee
te znalazły zwolenników wśród członków "Solidarności" , a także PZPR.
Ostatnio rozmawiałam z Mieczysławem Wilczkiem, biznesmenem i minis-
trem przemysłu w rządzie komunistycznym, i z Aleksandrem Paszyńskim,
który na znak protestu przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego
zrezygnował z pracy w redakcji "Polityki". A.Paszyński jest obecnie
ministrem budownictwa w rządzie "Solidarności". Komunista Wilczek
i opozycjonista Paszyński mają bardzo zgodne poglądy; obaj domagają
się likwidacji własności państwowej, i obaj stworzyli organizacje
zmierzające do osłabienia restrykcji rządowych nakładanych na przed-
siębiorstwa prywatne.
Jednakże sama restrukturyzacja przedsiębiorstw nie zreformuje
gospodarki. Zarówno komuniści, jak i "Solidarność" twierdzą, że tak
niepopularne decyzje jak zamrożenie płac muszą być podjęte, jeśli
polska inflacja ma być kontrolowana. Reformy proponowane przez "Soli-
darność" wydają się być tak samo ciężkie dla pracowników państwowych,
jak ciężkie byłyby reformy, które zamierzał wprowadzić poprzedni rząd.
Ta sprawa jest trudnym problemem zarówno dla "Solidarności": jak
wprowadzać długoterminowe reformy wywołujące obniżenie stopy życiowej
robotników, których warunki życia są już i tak ciężkie.
Głównym oparciem "Solidarności", podobnie jak i partii komunistycz-
nej, są robotnicy dużych, nieproduktywnych fabryk, które powinny być
zamknięte. "Liberałowie" wzywają do ich szybkiej likwidacji - co
spowoduje masowe bezrobocie. Liberał Janusz Korwin-Mikke idzie tak
daleko, że twierdzi, iż bezrobocie nie jest problemem, a jedyną troską
każdego przedsiębiorstwa powinien być zysk.
W fabrykach, które nie zostaną zlikwidowane, reformatorzy domagają
się redukcji pracowników i zamrożenia płac. Pracownicze komórki "Soli-
darności" stoją zatem w obliczu konfliktu między interesami refor-
matorów a interesami pracowników, których to interesów "Solidarność"
powinna bronić jako związek zawodowy. Wielu robotników, zwłaszcza
fizycznych, wciąż uważa, że "Solidarność" powinna pomóc "obłożyć
szynką ich chleb". Ale wielu z tych, którzy popierali "Solidarność"
w 1981 roku, sympatyzują obecnie z liberałami i nie przyłączyli się do
strajków w 1988 roku.
Pomimo sukcesów w publicznych dyskusjach, liberałowie mogą mieć
mniej osiągnięć we wprowadzaniu swych pomysłów w życie. Przez ostatnie
czterdzieści lat rząd dbał o wszystko - żywność, mieszkania, opiekę
zdrowotną, zatrudnienie. Chociaż państwowa posada była nisko płatna,
nie trzeba się było na niej przemęczać, a dawała poczucie bezpieczeń-
stwa. Opieka zdrowotna była niewystarczająca, ale bezpłatna. Polacy
przywykli do tych wygód.
Badania opinii publicznej potwierdzają poparcie dla zagwarantowanej
pracy, mieszkań, opieki medycznej. Zgodnie z badaniami przepro-
wadzonymi przez Uniwersytet Jagielloński w 1989 roku, nawet ci, którzy
wybierają dobrze płatną pracę w przedsiębiorstwach prywatnych uważają,
że należą im się takie świadczenia socjalne, jakie mają pracownicy
państwowi.
W miarę powiększania się kryzysu gospodarczego, siły reformatorskie
będą stawać w obliczu konfliktu z żądaniami socjalnymi. Nawet rząd so-
lidarnościowy może nie zapobiec niepokojom społecznym. Dzikie strajki
przeciwko zwolnieniom z pracy i o większe płace mogą doprowadzić do
interwencji policji i do zawieszenia związków zawodowych. "Solidar-
ność" może odnieść sukces, o ile uda jej się znależć sposób na
pogodzenie rządów liberalnych z socjalistycznymi oczekiwaniami zako-
rzenionymi w świadomości społeczeństwa.
Janine R.Wedel
/"Christian Science Monitor", 19-25.1O.1989/
----------------------------------------------------------------------
Peter Grier
USA WRESZCIE PRZYCHYLNE PIERESTROJCE
Od krańca do krańca Stanów Zjednoczonych sekretarz stanu James
Baker chwali zmiany zachodzące w Związku Radzieckim i we Wschodniej
Europie.
Jego wypowiedzi są kierowane zarówno do wyborców, jak i do kierow-
nictwa ZSRR. Jako polityk, sekretarz Baker wydaje się mieć na celu
załagodzenie pretensji Amerykanów co do niewielkiego entuzjazmu, z ja-
kim administracja Busha wydaje się witać osłabienie zimnej wojny.
W międzyczasie, jakby zabiegając o dobre słowo Bakera, minister
Szewardnadze daje wyraz samokrytycznej ocenie inwazji ZSRR w Afganis-
tanie i nazywając krasnojarską stację radarową jawnym pogwałceniem
traktatów wojskowych.
Waszyngtońscy politycy reprezentujący "twardy" odłam od dawna
twierdzili, że sprawa Krasnojarska jest przykładem dwulicowości Ros-
jan, i potwierdzenie tego przez ministra Szewardnadze stało się małym
szokiem.
Dowodzi to, że sposoby myślenia Rosjan uległy zmianie w pomyślnym
dla nas kierunku - powiedział jeden z poważnych urzędników.
Takie stosunki między supermocarstwami byłyby nie do pomyślenia
parę lat temu. Gdy Ronald Reagan nazwał ZSRR "imperium zła", była to
wprawdzie figura retoryczna bardzo ostra, nawet jak na standardy
zimnej wojny, ale w tym samym czasie Pentagon i rząd podchodziły
bardzo sceptycznie do intencji ZSRR, ze sceptycyzmem pochodzącym
z czasów załamania się nadziei na porozumienie z połowy lat siedem-
dziesiątych.
Gdy rządy w ZSRR objął M.Gorbaczow, USA nie spieszyły się z uzna-
niem go za przywódcę o innym sposobie myślenia. Pierwszym przywódcą
zachodnim, który docenił M.Gorbaczowa, była pani premier M. Thatcher,
według której M.Gorbaczow jest człowiekiem, z którym Zachód "może
zrobić interes".
Administracja Reagana rzeczywiście "zrobiła interes" z Gorbaczowem,
podpisując porozumienie o ograniczeniu broni jądrowej średniego
zasięgu, jednakże retoryka Białego Domu na tematy ZSRR nie zmieniła
się. Za prezydenta Busha niektórzy politycy mówią o niebezpiecznej
niestabilności w bloku wschodnim, co odbija się na wstrzemiężliwości
w udzieleniu pomocy Polsce i Węgrom. Powoduje to krytykę poczynań
rządu przez demokratów, twierdzących, że prezydent Bush jest zbyt
wstrzęmiężliwy w swej polityce zagranicznej i "niemal nostalgicznie
wspomina czasy zimnej wojny", jak powiedział przywódca demokratów
w Senacie, G.Mitchell.
I teraz Baker, w swych wystąpieniach w Nowym Jorku i San Francisco,
zmienił sytuację. Choć nie ma w jego przemówieniach mowy o nowych
inicjatywach dyplomatycznych lub propozycji rozbrojeniowych, widać
z nich uznanie dla zmian zachodzących w ZSRR. Baker nazwał pierestroj-
kę "historyczną zmianą", "rewolucją" i oświadczył, że "mamy nową
nadzieję" na porozumienie.
Pierestrojka leży w interesie ZSRR i USA, powiedział Baker, szcze-
gólnie w dziedzinie kontroli zbrojeń, głównego punktu na drodze
porozumienia. USA, powiedział, szuka stabilności poprzez takie zasady
kontroli zbrojeń jak:
- redukcja ilości środków zaskoczenia, zarówno jądrowych, jak i kon-
wencjonalnych,
- swobodna wymiana informacji metodami takimi jak "Otwarte Niebo"
(wzajemne loty nad terytoriami obu partnerów)
- kontrola zbrojeń rozszerzona na bronie chemiczne i rozprzestrzenie-
nie pocisków
Podczas gdy minister obrony Richard Cheney otwarcie spekuluje nad
szansami Gorbaczowa na polityczne "przeżycie", sektretarz Baker twier-
dzi, że niepewność co do losu "pierestrojki" nie powinna hamować USA.
Mamy szansę, więc ją wykorzystajmy - powiedział.
Słowa Bakera są podstawą do dalszych działań dyplomatycznych. Wra-
żenia odniesione podczas prywatnych spotkań, takich jak mini-szczyt
podczas łowienia ryb w stanie Wyoming, znaczą tyle samo lub nawet
więcej dla dyplomatów supermocarstw w ocenie wzajemnych intencji co
oficjalne spotkania.
W pewnym stopniu Baker powtarza to, co powiedzieli już inni
przywódcy zachodni.
Uważam to za taktyczne potwiedzenie kierunku przyszłych wydarzeń -
powiedział John Steinbruner z Instytutu Brookings. Szewardnadze wyda-
wał się być równie gotowy na pozytywny rozwój przyszłych wydarzeń, jak
Baker. Jego wystąpienie w Radzie Najwyższej oceniające inwazję Afga-
nistanu jako błąd w polityce zagranicznej, sprzeczny z prawnymi kon-
wencjami międzynarodowymi, poszło dalej niż jakakolwiek wcześniejsza
ocena tych faktów przez dyplomatów radzieckich.
Wskazując na Breżniewa jako na inicjatora nieprawnej decyzji,
Szewardnadze może ułatwić Kremlowi obronę przed skargami oficerów na
przegranie wojny z powodu "ciosów w plecy" zadanych przez polityków
nowej linii, powiedział Steven Miner, ekspert spraw sowieckich
z uniwersytetu Ohio.
Peter Grier
/"Christian Science Monitor", 26.1O-1.11. 1989/
----------------------------------------------------------------------
Paul Quinn-Judge
KRONIKA UPADKU PAŃSTWA STALINA
Moskiewski korespondent przypomina dzieje politycznych i społecznych
zmian systemu sowieckiego
Związek Radziecki, jaki zobaczyłem po przyjeżdzie do tego kraju
w czerwcu 1986 roku, był nieco inny niż kraj, który znałem z krótkich,
studenckich wizyt w latach sześćdziesiątych. System zarządzania był
nadal demonstracyjnie autorytarny, mimo dość śmiałych prób reformo-
wania go ze strony nowego przywódcy, Michaiła Gorbaczowa.
Nowe idee Gorbaczowa jednakże nie naruszyły samej zasady reżimu czy
imperium. Partia komunistyczna nadal miała monopol na władzę, Europa
Wschodnia była w stanie stagnacji, ale i pasywności.
Dysydenci byli dysydentami: Andriej Sacharow był na wygnaniu w Gor-
ki. Krytyk literacki Lew Timofiejew został aresztowany w parę miesięcy
po dojściu Gorbaczowa do władzy. Działacz ruchu weteranów, Anatolij
Marczenko, zmarł w więzieniu w grudniu 1986 roku. Antystalinowski
historyk Roj Miedwiediew żył w odosobnieniu. Demonstracje garstki
Źydów chcących wyemigrować były rozpędzane przez nieumundurowanych
funkcjonariuszy, którym to zajęcie wyrażnie sprawiało zadowolenie.
Były oczywiście także zmiany. Na parę miesięcy przed moim przy-
jazdem sensację wywołała rozmowa jednego z członków Biura Politycznego
z zagranicznymi dziennikarzami, Gennadij Gierasimow został mianowany
rzecznikiem prasowym rządu i odpowiada na pytania zagranicznych dzien-
nikarzy zamiast oskarżać ich. Niektóre czasopisma, jak na przykład
"Ogoniok", zaczęły publikować kontrowersyjne artykuły, co ze zdumie-
niem zauważył jeden z bardziej doświadczonych korespondentów.
Dziś Związek Radziecki jest całkowicie inny. Trudno o polityczną
etykietkę dla tego zjawiska: system polityczny nie jest reformowany,
on ulega demontażowi. Tydzień po tygodniu stare struktury - a co
ważniejsze, także idee leżące u podstaw tych struktur - są usuwane.
Obserwując ten proces, nie mogę się zdecydować, co jest dla mnie
bardziej zadziwiające: szybkość, z jaką podstawowe dotychczas wartości
systemu sowieckiego - ślepa wiara w siły zbrojne, niekwestionowane
prawo partii komunistycznej do władzy - są odrzucane, czy pasywność, z
jaką przywódcy partyjni ze skrzydła konserwatywnego obserwują burzenie
ich świata.
Pięć lat temu korespondenci moskiewscy wciąż byli prawie dyploma-
tami, szukając w przemówieniach najmniejszych zmian w interpunkcji,
rozkładzie akcentów lub składni, które to zmiany mogłyby świadczyć
o zmianach w polityce. Trzy lata temu wciąż byliśmy prawie kremlino-
logami. A teraz wreszcie jesteśmy dziennikarzami: dzwonimy do ludzi do
domów, omawiamy interesujące nas sprawy, i uczymy się, że jeśli obecny
przywódca mówi, że wyraża swą własną opinię, to rzeczywiście dzieli
się z nami swymi myślami. Parę lat temu oficjalne osobistośi nie miały
swych własnych opinii.
W obecnych dniach jesteśmy także korespondentami. Każdego ponie-
działku i wtorku możemy pójść do Rady Najwyższej, nowego parlamentu
kraju. Możemy tam zmieszać się z tłumem deputowanych, poprosić
ministra lub członka Komitetu Centralnego o krótką wypowiedż, powrócić
na obrady i słuchać, co mówią nowi parlamentarzyści - na przykład Roj
Miedwiediew czy Andriej Sacharow.
Trudno jest powiedzieć, w jaki sposób nastąpiła taka zmiana. Ale
patrząc wstecz, wyrażnie widzi się, że pierwsze oznaki głębokich zmian
wystąpiły na początku roku 1987.
Podziały wśród głównych przywódców, spowodowane sposobem podejścia
do reform, były już widoczne w pierwszych miesiącach roku 1987.
Widoczne było różne traktowanie M.Gorbaczowa i J.Ligaczowa, obecnie
człowieka numer dwa w ZSRR, wciąż potężnego. Jedna z osobistości ofic-
jalnych podsumowała tę różnicę przytaczając zwrot, którego Ligaczow
regularnie używa na spotkaniach politycznych. Gdy wszyscy domagają się
szybkich zmian. Ligaczow mówi: towarzysze, po co ten pośpiech ?
Dziś Ligaczow i Gorbaczow mają niewiele wspólnego, i nie próbują
tego ukryć. Obecnie jednak nie jest to nic tak poważnego, by zasłu-
giwało w oczach grupy przywódców na otwartą dyskusję. Gdy napisałem
artykuł o napięciach w stosunkach Ligaczow-Gorbaczow, dyplomata ra-
dziecki wyjeżdżający na zagraniczną placówkę poprosił o kopię tego
artykułu. Wywołał on, jak powiedział, "ożywienie" wśród niektórych
jego kolegów.
W połowie roku 1987 jeden z moich znajomych powiedział mi o swym
ostatnim spotkaniu z Gorbaczowem. W ciągu następnych paru lat, powie-
dział Gorbaczow, nadejdzie czas na polityczny i ekonomiczny "ferment".
Napisałem o tym, ale potem naszły mnie wątpliwości - czy nie prze-
sadzam ? Obecnie jednak ówczesne przewidywania wydają się śmiesznie
skromne.
Na początku roku 1988 region nadbałtycki był nadal spokojny i, wy-
dawałoby się, nietknięty przez wydarzenia w Moskwie. W lutym rozmawia-
łem z estońskim malarzem, który brał udział w nacjonalistycznych
agitacjach w końcu lat sześćdziesiątych. Rośnie nowe pokolenie Estoń-
czyków, powiedział, młodych ludzi, którzy nie boją się KGB. Mówił
o demonstracjach w roku 1968 przeciwko inwazji Czechosłowacji i o In-
dreku Toome, młodym estońskim przywódcy partyjnym, przeniesionym
karnie do Moskwy po okazaniu zbyt wielkiej sympatii dla demonstrantów.
Jedyną przyczyną naszego spokoju od lat sześćdziesiątych jest obawa
przed KGB, powiedział. Gdy potęga tej instytucji zostanie osłabiona,
przewiduje on, iż naród estoński odżyje.
Siedem miesięcy póżniej powstał Estoński Front Ludowy. Stał się on
dominującą siłą polityczną w Estonii. W ciągu dwu miesiecy Estonia
i jej nadbałtyccy sąsiedzi zaczęli brać odpowiedzialność za swój
rozwój ekonomiczny w swoje ręce. Estonia planuje również emisję
własnej waluty. Człowiekiem, który prowadzi w Moskwie negocjacje na te
tematy, jest premier republiki, Indrek Toome.
Dla mnie jednak jednym z najważniejszych wydarzeń nie była mowa
Gorbaczowa, plenum partyjne czy XIX zjazd partii. Było nim natomiast
wydarzenie z dziedziny literatury. W czerwcu 1987 roku "Nowyj Mir",
pismo literackie, kierowane wtedy przez niekomunistycznego pisarza
syberyjskiego, Sergieja Załygina, opublikowało A.Płatonowa "Fundamen-
ty", opowiadanie napisane w 1929 roku i nigdy dotąd nie publikowane w
ZSRR. Ludzie tak różni jak Josif Brodski, wygnany z ZSRR w 1972 roku,
i Iwan Laptiew, obecny wydawca "Izwiestii", zapewniali, że nie ukaże
się w ZSRR nigdy.
Napisane językiem hipnotycznym i skomplikowanym, dzieje się przy
budowie fundamentów nowego budynku, zwanego socjalizmem. W rzeczywis-
tości opowiadanie niszczy fundamenty samego socjalizmu. Przyzwolenie
obecnych przywódców na publikację tego utworu zwiastuje nowe podejście
do problemów literatury. Z jego pojawieniem się, partia odstąpiła od
władzy nad myślami, i pokazała, że chce zezwolić nie tylko na nowe
spojrzenie na historię ZSRR, ale i na kwestionowanie podstaw reżimu.
Takie właśnie nastawienie do idei, które przekształca obecnie obli-
cze ZSRR, jeśli będzie mu dane kontynuować obecny rozwój, może dokonać
zmiany w ZSRR najgłębszej od roku 1917.
Paul Quinn-Judge
/"Christian Science Monitor", 2-8.11.1989/
----------------------------------------------------------------------
James L. Tyson
Z PERSPEKTYWY CHIN
( fragmenty )
"Pekin traci głowę obserwując bieg wydarzeń w Polsce", powiedział
anonimowo jeden ze wschodnioeuropejskich dyplomatów. "Chińscy dyploma-
ci mówią: jak polska partia komunistyczna mogła dopuścić do tego, co
się tam stało ? Jak mogli dopuścić do zrezygnowania ze swej prze-
wodniej roli ? Oni (komuniści) niszczą idee socjalizmu".
/.../
(Chińscy przywódcy) Martwią się, że powstanie pierwszego niekomunis-
tycznego rządu w ciągu ostatnich czterdziestu lat w bloku wschodnim
osłabi ich pozycję, da intelektualistom chińskim potężną broń przeciw
zasadzie monopartyjności.
/.../
Również podczas spotkania z dyplomatami sowieckimi Pekin dał wyraz
swemu niezadowoleniu, że Moskwa pozwoliła Polsce na opuszczenie sze-
regów komunistycznych, autokratycznych państw.
Moskwa odpowiedziała, że jej sojusznicy mogą decydować o swoim sys-
temie społecznym.
/"The Christian Science Monitor", 7-13 września 1989/
----------------------------------------------------------------------
Prawda, jakie to wszystko proste, jasne i łatwe do zrozumienia ?
Wystarczy czytać "Christian Science Monitor", by pojąć świat.
----------------------------------------------------------------------
WIADOMOŚCI ORGANIZACYJNE
Przypominamy nazwiska i adresy krajowych przedstawicieli SW:
Marek Czachor, Gdynia, ul. Czerwonych Kosynierów 69/1,
Maciej Frankiewicz, Poznań ul. Gromadzka 23, tel.53-28-57,
Antoni Kopaczewski, Rzeszów, ul. Warskiego 1//25, tel. 44-762,
Wojciech Myślecki, Wrocław, ul. Śniegockiego 29, tel. 61-O3-89
***
Ewa Kubasiewicz - szef struktur zagranicznych SW mianowała pana
TADEUSZA NAZARA przedstawicielem SW w Grecji.
Jego adres:
Tadeusz Nazar
Falegandron 8
11-253 Ateny
Grecja
***
Punkt informacyjny SW w Gdyni czynny jest w każdy czwartek w godz.
14-16 przy skrzyżowaniu ulic 1O Lutego i Świętojańskiej
***
Przedstawicielem wydawnictwa PETIT w kraju jest Marek Czachor, jeden
z jawnych przedstawicieli SW
Przedstawicielami wydawnictwa PETIT w RFN są:
Magdalena Wysznacka-Żurawski, Krzysztof Żurawski
WEHRLING 5, 46OO
DORTMUND 15,
BRD/RFN
***
PRZEDSTAWICIELE SW TRÓJMIASTO:
W kraju - Bogusław Spodzieja,
biuro informacyjne u p. E. Badurskiej,
Gdańsk, ul.Heweliusza 1O//3, tel. 31-64-37;
w USA - Bogdan Partyka,
624O N. Wintrop,
Chicago, Illinois 6O66O
***
W Szczecinie ukazał się pierwszy numer "AB - pisma młodzieży przy SW".
***
W wyniku wspólnej inicjatywy środowisk, pism i organizacji: "Obserwa-
tora Wielkopolskiego", "Veto", Solidarności Walczącej - Oddział
Poznań, powstało wydawnictwo "A-5". Pierwszą książką wydaną przez
"A-5" jest tomik poetycki Stanisława Barańczaka "Widokówka z tego
świata".
_
Z ROSYJSKIEJ PRASY NIEZALEZNEJ
------------------------------------
Walerij Senderow
"Czy mamy w ZSRR więźniów politycznych ?"
(skrót)
Niedawno "Trud" opublikował odpowiedź na to pytanie. Jej autorem
był O.Tiemuszkin, kiedyś państwowy oskarżyciel na procesie Daniela
i Siniawskiego, dziś znany oficjalny obrońca praw (pierestrojka !).
Przyznał on, iż niektórzy ludzie byli skazywani za naruszenie prawa
o kulcie religijnym, ale zostali już zwolnieni. O paragrafach poli-
tycznych nie wspomniał.
Tymczasem prześladowania za wyznawanie wiary szybko zanikają
i, miejmy nadzieję, niedługo się skończą. Polityczne zaś prześladowa-
nia (w tym areszty) trwają i prasa przygotowuje opinię publiczną do
ich eskalacji.
3O X, w dzień więźnia politycznego ZSRR towarzystwo "Memoriał" wez-
wało do przyjścia pod gmach więzienia na Łubiance ze świecami. Godzi
się pamiętać o zamordowanych, ale dlaczego ze świecami - w dzień walki
o żywych więźniów politycznych ? - nie wiadomo.
Jak można było przypuszczać, rytuał wspominania ofiar "przeklętej
przeszłości" nie wywołał przeciwdziałania władz. Jednak później wielu
obecnych skierowało się na plac Puszkina, gdzie miał odbyć się trady-
cyjny wiec solidarności z więźniami politycznymi dnia dzisiejszego.
I oto tam obraz się zmienił. Pałkami zaganiano ludzi do autobusów,
tam, rzuciwszy na podłogę, bito dalej - podobno bardziej dziko niż
zwykle. Aresztowanym nie przyznano prawa do adwokatów.
...Tak więc są w ZSRR więźniowie polityczni, czy nie ? Myślę, że
naiwnym czytelnikom "Trudu" władze dały wyczerpującą odpowiedź okazu-
jąc paniczny strach przed demonstracją na placu Puszkina.
Walerij Senderow
/"Russkaja Mysl" nr 38O1/
przypisy:
Towarzystwo "Memoriał" ogłosiło w tym roku 3O X "dniem demo-
kratycznych działań „Memoriału”"
Po wiecu na placu Puszkina w Moskwie zatrzymano wg "Prawdy" 68
osób. Wyroki po 15, 1O lub 7 dni aresztu, grzywny 1O-2OO rubli. Jedna
sprawa o chuligaństwo.
----------------------------------------------------------------------
Grupa znanych opozycjonistów zwróciła się do komisji ONZ ds. obrony
praw człowieka o pomoc w sprawie powtórnie aresztowanego SERGIEJA
KUZNIECOWA ze Swierdłowska. Oto oświadczenie Rady Koordynacyjnej
partii Związek Demokratyczny, której członkiem jest Kuzniecow:
POWSTRZYMAĆ PAŃSTWOWY TERROR WOBEC DEMOKRATÓW !
Totalitarny reżim po 72 latach istnienia wszedł w okres agonii
i zaczął być niebezpieczny. Tracący władzę partyjni rządcy decydują
się na przestępstwa, które były nie do pomyślenia w epoce Breżniewa.
Przykładem otwartego fizycznego niszczenia przeciwnika systemu jest
sprawa niezależnego dziennikarza ze Swierdłowska, członka Związku
Demokratycznego, Sergieja Kuzniecowa.
Aresztowany 11 XII 88 na demonstracji z okazji 4O rocznicy Świato-
wej Deklaracji Praw Człowieka był przetrzymywany w więzieniu siedem
i pół miesiąca z fałszywego oskarżenia. (...)
Nie mogąc wykazać winy, władze dla złamania S. Kuzniecowa dwu-
krotnie kierowały go na obserwację psychiatryczną, ktora zresztą wyka-
zała jego pełną poczytalność. Dwie głodówki Sergieja (druga - 37-dnio-
wa), protesty na Zachodzie i w ZSRR, listy zachodnioeuropejskich
i sowieckich parlamentarzystów, stawianie sprawy na międzynarodowych
mityngach, głodówka solidarnościowa członków ZD Swierdłowska - wszyst-
ko to pomogło zwolnieniu Sergieja 26 lipca 1989 roku.
Jednak już po 11 tygodniach, nie mogąc dowieść fałszywych oskarżeń
w sądzie (którego posiedzenia wbrew prawu były zamknięte, odbywały się
bez podsądnego i jego adwokatów), a także z zemsty za krytykę naczel-
nika KGB okręgu Swierdłowskiego Jurija Korniłowa, władze znów
umieściły Kuzniecowa za kratami. Ostrzyżono mu głowę, co jest przyjęte
wobec skazanych, zakuto w kajdanki i podburzono przeciw niemu krymi-
nalistów. Sergiej Kuzniecow rozpoczął swoją trzecią głodówkę.
Zachęcona przez władze straż 3O X obiecała go zabić, a 2 XI doko-
nała zamachu na życie: podczas przenoszenia osłabionego dwutygodniową
głodówką S.Kuzniecowa do budynku sądu, zakutego w kajdanki "upuszczo-
no" na schodach, w wyniku czego doznał silnego wstrząsu mózgu i ma
uszkodzony kręgosłup. Został umieszczony w więziennym szpitalu.
Na oczach światowej opinii publicznej bliski śmierci reżim wypra-
cowuje model państwowego terroru skierowanego przeciw opozycjonistom.
Dzisiaj władze zabijają Sergieja Kuzniecowa i bezprawnie trzymają
w więzieniu Butyrskim delegata ludowego Armenii Arkadia Manuczarowa,
jutro zgotują taki sam los wam, protestującym przeciw ich samowoli.
Swoim milczeniem sankcjonujemy bezprawne areszty, państwowy terror
i okrucieństwa na placach naszych miast, gdzie milicja i oddziały
specjalne biją i kaleczą pokojowo demonstrujących obywateli. To przy-
bliża nas do powtórzenia krwawej kwietniowej tragedii w Tbilisi.
Wzywamy wszystkich (...) do zdecydowanego protestu przeciw otwarte-
mu terrorowi. (...) Żądajcie zwolnienia SERGIEJA KUZNIECOWA i ARKADIJA
MANUCZAROWA oraz wszystkich więźniów politycznych ZSRR!
Rada Koordynacyjna partii Związek Demokratyczny
przypis:
9 XI władze skonfiskowały 1OOO egzemplarzy wydrukowanego w Rydze zbio-
ru dokumentów ilustrujących przebieg procesu Kuzniecowa.
28 XI Siergiej Kuzniecow został skazany na 3 lata obozu. Wyroku
wysłuchał leżąc na noszach.
----------------------------------------------------------------------
STRAJK GÓRNIKÓW WĘGLOWYCH
Strajk w zagłębiu peczorskim, rozpoczęty 25 X 89 przybrał na sile
i 3 XI strajkowało 12 z 13 kopalń zjednoczenia Workuckiego oraz kopal-
nie miasta Inta.
Górnicy żądają pełnej informacji o strajku w oficjalnej prasie
(gdzie pojawiły się tylko drobne, sfałszowane informacje). Strajkujący
chcą opublikowania w oficjalnej prasie pełnych danych o braku postępów
w wypełnianiu praw przyznanych im w wyniku strajku czerwcowo-lipcowe-
go. Nikogo winnego opóźnień w realizacji zarządzeń nie pociągnięto do
odpowiedzialności, komisja rządowa nie przyjeżdża.
/"Russkaja Mysl" nr 38O1/
----------------------------------------------------------------------
Z ODEZWY
miejskiego robotniczego komitetu strajkowego Workuty
do ludzi pracy ZSRR (z 3 XI 1989)
"Praktyka strajków ekonomicznych pokazała, że bez zdecydowanego
złamania istniejącego totalitarno-biurokratycznego systemu wysuwanie
żądań ekonomicznych jest bezsensowne.
Dlatego górnicy ogłaszają przygotowanie do strajku politycznego".
"Żądamy zatwierdzenia statusu komitetów robotniczych jako stale
działających organów obrony socjalnej robotników".
"Żądamy całkowitego zreformowania związków zawodowych."
"Uważamy, że prawo o rozwiązywaniu sporów o pracę ma na celu pozba-
wienie robotników prawa do strajku - środka obrony naszych interesów."
"My, górnicy zapolarnej Workuty, zwracamy się do wszystkich demo-
kratycznych sił z prośbą o poparcie naszych politycznych żądań. Tu,
gdzie marły z zimna i głodu tysiące więźniów przeklinających Stalina i
jego system, narodził się ruch robotniczy, który ma na celu zburzenie
tego nakazowo - administracyjnego systemu. To znaczy, że śmierć więź-
niów w stalinowskich obozach nie poszła na marne."
/"Express-Kronika" nr 45/
5 XI decyzją workuckiej egzekutywy Komitet Strajkowy Workuty został
pozbawiony statusu organizacji społecznej, przyznanego mu przez tę
samą egzekutywę 1 IX. Komitet Strajkowy Workuty został pozbawiony moż-
ności korzystania ze swojego konta bankowego, na które wpływają
pieniądze przeznaczone dla rodzin strajkujących. Tego samego dnia
dyrektor naczelny zjednoczenia "Workutaugol" A.W.Orieszkin wydał zakaz
pełnienia funkcji w komitetach strajkowych w godzinach pracy.
15 XI strajkowało 12 z 13 kopalń miasta Workuta (w trzynastej komi-
tet zdecydował zakończyć strajk). Na strajkujących wywierane są coraz
brutalniejsze naciski. Kiedy 1O z 13 kopalń wyraziło votum nieufności
wobec dyrektora naczelnego zjednoczenia Orieszkina, ten wstrzymał wy-
płatę pensji za październik. Orieszkin nie odejdzie, bo ma oficjalne
poparcie ministra górnictwa ZSRR Szczadowa. Poszedł on jeszcze dalej:
pozbawił Komitet Strajkowy prawa używania teleksu, małej poligrafii,
mikrobusu, odwołał sekretarkę - maszynistkę, zabronił przekazywania
informacji rządowi i Radzie Najwyższej ZSRR.
Główny inżynier kopalni "Ajacz-Jaga" N. Tiszczenko poinformował Ko-
mitet Strajkowy, że wie iż przygotowywana jest blokada ekonomiczna
Workuty. Ciężar wydobycia węgla zostanie przerzucony na inne kopalnie
ZSRR.
Premier Ryżkow i minister Szczadow zmienili w planowanej nowej us-
tawie o przedsiębiorstwach państwowych punkt o wybieralnych dyrekcjach
w czasie strajku.
Górnicy nadal żądają odwołania dyrektora zjednoczenia. Protestują
przeciw "nowej" antyrobotniczej ustawie o rozwiązywaniu konfliktów
pracowniczych, do której uchwalenia przyczyniły się państwowe związki
zawodowe. Żądają zatwierdzenia komitetów robotniczych jako stale dzia-
łających organizacji. Żądają wolnych związków zawodowych i własnej
gazety. Podstawowym powodem strajku było niewypełnienie zobowiązań
władz podjętych po strajku w lecie.
Obecnie górnicy wysuwają szereg żądań czysto politycznych:
1.Skreślenia artykułu 6 Konstytucji ZSRR.
2.Bezpośrednich wyborów przewodniczącego Rady Najw., przewodniczących
KGB, prokuratury, sądów.
3.Prawa głosu dla delegatów strajkujących regionów.
4.Zniesienia kandydowania wyłącznie z organizacji.
5.Dwuizbowej Rady Najwyższej z ograniczeniem długości kadencji izb.
6.Rozdzielenia urzędu sekretarza generalnego i przewodniczącego Rady
Najwyższej pomiędzy dwie osoby.
*
W kopalni "Worgaszorskaja" przegłosowano wystąpienie górników ze
związku zawodowego. 1278 głosów "za", jeden wstrzymujący się, brak
sprzeciwów.
*
W Workucie rozpoczęła się kampania formowania komisji wyborczych na
wybory delegatów do rad republikańskiej i miejskich. Do komisji "re-
publikańskiej" nie wszedł żaden przedstawiciel górników. Egzekutywa
miejska zawiadomiła górników aby nie przedstawiali do wyborów
kandydatów spośród strajkujących.
*
Strajkujący Workuty zwrócili się do związków zawodowych USA o pomoc
i uzyskali obietnicę poparcia.
*
Adres Komitetu Strajkowego:
16993O Workuta, ulica Leningradskaja, dom 5,
Workutinskij gorodskoj raboczij staczecznyj komitet
tel. 4-18-2O oraz 7-23-36
przedstawiciel:
117334 Moskwa, gostinica "Sputnik" k.237
Terentiew Nikołaj Anatoljewicz
tel. 938-76-78
*
Telegram górników do premiera Ryżkowa:
"Prosimy o zawiadomienie waszych zastępców, towarzysza Woronina
i tow. Riabowa, że komitet strajkowy Workuty przyjmuje ich w grono
honorowych członków, jako że z naszego punktu widzenia ich wkład we
wznowienie strajku w listopadzie był po prostu nieoceniony."
/informacje o strajku wg "Russkaja Mysl" nr 38O2/
----------------------------------------------------------------------
P R O T E S T Y
Saki (Krym) 25 X na znak protestu przeciw naruszaniu praw Krymskich
Tatarów dokonał samospalenia SZAWKAT JARULLIN, lat 4O, inżynier,
ojciec dwojga dzieci. Jemu i żonie władze odmawiały zameldowania na
Krymie, przez co nie mógł nigdzie dostać pracy. Podpaliwszy się, zdą-
żył krzyknąć: "Szowiniści nie dają nam żyć!". Zmarł po 4 godzinach nie
odzyskawszy przytomności. Tegoż dnia w jego domu milicja przeprowa-
dziła rewizję. Skonfiskowano list objaśniający przyczynę samospalenia.
Groźbami usiłowano wymusić na żonie zeznanie, że jej mąż cierpiał na
chorobę psychiczną.
/"Express-Kronika"/
Tbilisi, 26 X.Demonstracja w ramach bojkotu powszechnej służby
wojskowej.
Tbilisi, 29 X. Demonstracja z żądaniem osądzenia aneksji Gruzji
w 1921 roku.
Mażenjaj, Sjauljaj, (Litwa). 22 X oddawanie powołań do wojska, pi-
kietowanie Komend Wojskowych.
Wilno, 23 X. Wiec przeciw służbie w armii sowieckiej. Taki sam wiec
w Baku.
Ułan-Ude, 25 X. A.Limerenko głoduje żądając zamknięcia dwóch zakła-
dów - największych trucicieli Bajkału.
Lwów, 27 X. Jednodniowy strajk powszechny z żądaniem osądzenia
sprawców pobić 1 X.
Krasnodar, 29 X. Wiec przeciw skonfiskowaniu przez milicję ulicz-
nego pisma plakatowego.
Lwów, 28 X. 27 młodych ludzi publicznie zniszczyło swoje legityma-
cje Komsomołu.
W Piarnu 1 XI miejska konferencja Komsomołu postanowiła "uznać
działalność Komsomołu w Piarnu za zakończoną". Wszyscy członkowie
wystąpili z tej organizacji.
W ciągu 1,5 roku w okręgu nowosybirskim z Komsomołu wystąpiło 5O
tys. osób. Wielu innych przestało płacić składki. 9O % składek człon-
kowskich (w Nowosybirsku ok. 2 mln rubli) przeznacza się na opłacenie
aparatu organizacji.
Dniepropietrowsk, 6 XI milicja rozpędziła pikietę z żądaniem zwol-
nienia Wiaczesława Striełkowskiego, członka Wszechzwiązkowego Ruchu
Robotniczego. Został on skazany na 15 dni aresztu.
Dwie osoby zginęły, a dwie odniosły rany podczas wysadzania Pomnika
Przyjaźni Trzech Narodów Zakaukazia na granicy Armenii i Azerbajdżanu.
/informacje o protestach za "Ekspress-kroniką"nr 44,45,46/
----------------------------------------------------------------------
WIADOMOŚCI RÓŻNE
Okręg zakarpacki, 21 X. Syn zmarłego tragicznie reżysera Leonida
Bykowa, były więzień szpitala psychiatrycznego Oles Bykow przy użyciu
hamulca zatrzymał pociąg i pobiegł w kierunku rzeki Tissy, która sta-
nowi granicę z Węgrami. Obecnie jest internowany w obozie pod Buda-
pesztem wraz z mieszkańcem Kijowa Wiktorem Bricynem i dwoma
mieszkańcami Zakarpacia.
*
Dniepropietrowsk. Niezależne ugrupowania ogłosiły, że w rejonie
miasta miało w tym roku miejsce 6 awarii urządzeń jądrowych, a nie jak
podały władze - jedna.
*
Estonia, koniec X. Przywiezione do Ojczyzny i powtórnie pochowane
prochy obrońcy prawa JURI KUKKA, zmarłego w 1981 w czasie głodówki
w więzieniu w Wołogdzie.
*
Rohatyń (okreg Stanisławów, obecnie Iwano-Frankowsk), 1 XI. (71
rocznica proklamowania Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej) Wiele
tysięcy grekokatolików uczestniczyło w nabożeństwie żałobnym na mogi-
łach strzelców siczewskich i rozstrzelanych przez hitlerowców żołnie-
rzy UPA.
*
W Chabarowsku 23-24 IX 72 delegatów z 36 niezależnych organizacji
z 12 miast i wsi założyło Dalekowschodnią Asocjację Ruchów Demokra-
tycznych.
*
29 IX w Tbilisi zebranie założycielskie Partii Rojalistów Gruzji.
Walczą o monarchię konstytucyjną. 26 X zebranie założycielskie Partii
Narodowej Sprawiedliwości Gruzji.
*
+---------------------------------------------------------------------+
13 X ok. godz. 3 w nocy zginął w wypadku samochodowym MERAB KOSTAWA,
jeden z liderów gruzińskiego ruchu obrony prawa. Dwoje pozostałych
znajdujących się w samochodzie członków Towarzystwa Ilii Czawczawadze
znalazło się w szpitalu w ciężkim stanie.
MERAB KOSTAWA, ur. 1939, muzykolog. Po raz pierwszy skazany z przy-
czyn politycznych w 1956 roku - na 6 miesięcy. W 1977 za udział
w Gruzińskiej Grupy Helsińskiej skazany na 3 lata obozu i dwa lata
zsyłki. Kontynuował działalność i na zesłaniu w 1981 roku został
skazany z fałszywego zarzutu na 5 lat pozbawienia wolności. W 1985 r.
w obozie skazany na jeszcze dwa lata za "nieposłuszeństwo wobec admi-
nistracji". Zwolniony na podstawie amnestii 1987 r.
+--------------------------------------------------------------------+
*
15 IX w Niemenczynie (wileński kraj) na sesji Rady Delegatów Ludo-
wych rejonu wileńskiego większością głosów (93 ze 149) przyjęto decyz-
ję o ogłoszeniu rejonu wileńskiego polskim rejonem narodowo-teryto-
rialnym. Rejon, pozostając w składzie Litewskiej SRR, będzie posiadał
samorząd. Na jego terenie języki polski, litewski i rosyjski będą
równouprawnione.
Obecny na sesji sekretarz prezydium Rady Najw. Litewskiej SRR,
Sabutis nazwał decyzję "pospieszną i antykonstytucyjną".
"Express-kronika" nr 39
*
Lwów. 29 X odbył się wiec poświęcony 71 rocznicy ogłoszenia Zachod-
nioukraińskiej Republiki Ludowej. Obecnych - 2O tysięcy osób.
*
4 listopada na Ukrainie obchodzono dzień pamięci ofiar głodu lat
1933-34. Na masowych obchodach w Charkowie milicja po raz pierwszy nie
wyrywała ludziom z rąk narodowych flag ukraińskich.
*
W "Wojenno-istoriczeskim żurnale" (Przeglądzie wojskowo-historycznym)
nr 7, 1989 znajduje się m.in. opis wizyty w szkole grupy oficerów ze
stażem afgańskim. Przewodził im generał K. Cagołow.
Uczniowie starszych klas na widok żołnierzy "nie tylko nie wstali,
ale nawet nie siedzieli - wyzywająco się porozkładali... Chichotali
i byli opieszale ironiczni, bezceremonialnie okazywali znudzenie. Ge-
nerał Cagołow, który znajdował wspólny język nawet z duszmanami, nie
znalazł kontaktu z tą młodzieżą".
----------------------------------------------------------------------
CHRZEŚCIJANIE W ZSRR
(z materiałów "Express-kroniki")
Tarnopol. 15 X na otwartej przestrzeni w mieście miało miejsce
nabożeństwo grekokatolickie odprawione przez 18 księży Ukraińskiego
Kościoła Katolickiego. Obecnych było wiele tysięcy ludzi. Przed wier-
nymi wystąpił przewodniczący komitetu obrony ukraińskich kościołów
Iwan Gel. Wysłano telegram do Gorbaczowa z żądaniem legalizacji Koś-
cioła Grekokatolickiego. Wysłano też telegram do Papieża. Nabożeństwo
odbyło się pod narodowymi flagami Ukrainy.
*
Dniepropietrowsk. Powstał komitet inicjatywny odrodzenia Ukraiń-
skiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. W skład komitetu wesz-
li przedstawiciele oddziału Ukraińskiej Grupy Helsińskiej. Przewodni-
czący komitetu W. Gerusow złożył w egzekutywie okręgowej podanie
o rejestrację i przydział pomieszczeń na nabożeństwa. Przedstawiciel
komisji d/s religii oświadczył, że decyzja w tej sprawie nie leży
w jego kompetencjach.
*
29 X w wileńskiej cerkwi prawosławnej Zwiastowania Najświętszej
Marii Pannie odbyły się pierwsze zajęcia szkołki niedzielnej. To
pierwsza na Litwie niedzielna szkoła podstaw wiary.
*
Stanisławów (Iwano-Frankowsk). 29 X na przedmieściach miasta w re-
jonie Demianowego Łazu miała miejsce ceremonia powtórnego pogrzebu
ofiar represji stalinowskich. Biskupi Ukraińskiego Kościoła Katolic-
kiego WASILIK i DMITERKO wraz w 23 księżmi grekokatolickimi odprawili
nabożeństwo żałobne. Obecnych było ponad 3OO tysięcy ludzi. Podnoszono
setki niebiesko-żółtych narodowych flag Ukrainy.
W przedzień aktywiści "Ruchu" i Ukraińskiej Grupy Helsińskiej
przeszkodzili w przeprowadzeniu powtórnego pogrzebu księżom Rosyjskie-
go Kościoła Prawosławnego.
*
3O X we wsi Jamnica ksiądz Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego
ks. M.Fedorak i jego parafianie ogłosili przejście do Ukraińskiego
Kościoła Katolickiego.
*
29 X w mieście Dolina nieznani sprawcy pobili działacza Ukraińskie-
go Frontu Chrześcijańsko-Demokratycznego, byłego więźnia politycznego
Piotra Siczko. Nieprzytomnego odwieziono do szpitala.
*
1 X we Lwowie koło baszty Prochora odbyło się nabożeństwo greko-
katolickie w rocznicę śmierci metropolity Ukraińskiego Kościoła Kato-
lickiego Andrzeja Szeptyckiego. Obecnych ponad 3O tysięcy osób. Po
kazaniu ludzie wzniósłszy flagi narodowe przeszli na cmentarze Janow-
ski i Łyczakowski gdzie odprawiono nabożeństwa żałobne poświęcone
ofiarom terroru NKWD.
*
2 XI około stu wiernych prawosławnych zaczęło pikietę budynku Rady
d.s. religii w Krasnodarze z żądaniem usunięcia pełnomocnika rady
Gajewca i ogłoszenia ojca Władimira KOTLAROWA metropolitą krasnodar-
skim.
*
Wieś Słoboda (okręg Stanisławów, obecnie Iwano-Frankowsk), IX.
W przeddzień nabożeństwa grekokatolickiego ksiądz prawosławny
W.Szkudor zwrócił się do władz o uniemożliwienie zgromadzenia przy
użyciu siły. Odmówiono mu.
*
Ryga, XI. W niektórych kościołach prawosławnych rozpoczęły dzia-
łalność niedzielne szkółki dla dzieci.
*
Przygotowywana jest nowa ustawa o organizacjach religijnych. Co
prawda przyznaje ona wiele praw wierzącym, jednak nie jest jawnie
poddawana pod konsultację społeczną.
* * * * *
11 X zakończył pracę Synod Biskupów Rosyjskiego Kościoła Prawosław-
nego. Najważniejszym wydarzeniem Synodu była kanonizacja pierwszego
patriarchy rosyjskiego Joba oraz patriarchy Tichona. Biskup Tichon
wybrany został na tron patriarszy w 1917 roku, po dwustuletnim okresie
zwierzchnictwa synodalnego, zapoczątkowanym zniesieniem patriarchatu
przez cara Piotra I. Patriarcha Tichon wiernie bronił Kościół, wystę-
pując przeciw komunistycznemu zdziczeniu i jego sprawcom.
W swoim historycznym posłaniu z 19 I 1918 obwinił "prześladowców
prawdy Chrystusowej, jawnych i utajonych jej wrogów, bezbożnych wład-
ców ciemności tego wieku" o rozpętanie bratobójczej wojny. "Władza,
która obiecała wprowadzić na Rusi prawo i prawdę, zapewnić wolność
i porządek, okazuje wszędzie tylko najbardziej wyuzdaną samowolę
i przemoc nad wszystkimi, a w szczególności nad Świętym Kościołem
Chrystusowym". "Władzą, daną nam od Boga, zabraniamy wam przystępować
do Tajemnic Chrystusowych, nakładamy na was anatemę, jeśli tylko nosi-
cie jeszcze imiona chrześcijańskie i chociażby z urodzenia swego
należycie do Kościoła Prawosławnego.
Zaklinamy wszystkich was, wierne dzieci Prawosławnego Kościoła
Chrystusowego, nie wstępujcie z podobnymi wyrodkami rodu ludzkiego
w jakiekolwiek kontakty, „usuńcie złego spośród was” (1 Kor 5,13)".
Według świadectw posłanie wywołało entuzjazm wiernych i podniosło
ich na duchu.
Posłanie nie miało na celu przestraszenia ateistów. A jednak Lenin
w swoim tajnym piśmie do członków politbiura dotyczącym odebrania
Kościołowi wartościowych przedmiotów bezpośrednią organizację akcji
antykościelnych zlecił M. Kalininowi, z którego podpisem (a nie Lenina
czy Trockiego) wyszły odpowiednie dokumenty.
Latem 1923 patriarsze pozwolono wyjść z więzienia pod warunkiem
"przyznania się do winy". Był to pierwszy rok "odwilży" i nadziei
(NEP), w którym piekielny znak sowieckiej władzy, pięcioramienną
gwiazdę, odwrócono w położenie równowagi - dwoma promieniami w dół
(zamiast w górę). Kościół prawosławny pod nieobecność patriarchy był
rozbijany inspirowanymi przez władze odstępstwami. W tej sytuacji pa-
triarcha postanowił ustąpić. W wymuszonym oświadczeniu "przyznał się",
że nie chciał zezwolić na zadekretowane przez sowiecką władzę oddanie
majątku kościelnego "na rzecz głodujących" i rzucił klątwę na sowiecką
władzę, która to antysowiecka polityka pociągnęła za sobą wiele ofiar.
Zadeklarował też apolityczność Kościoła.
Patriarcha zmarł (najprawdopodobniej otruty) 7 IV 1925. (Grobowiec
znajduje się w Dońskim monasterze w Moskwie.) Jego dwaj kolejni nas-
tępcy nie doczekali objęcia tronu patriarszego. Następny patriarcha,
"zaaprobowany" przez władze został przyjęty przez Synod przez akla-
mację.
W martyrologii Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego święty męczennik
Tichon stoi w jednym rzędzie z takimi męczennikami czasów Lenina jak:
metropolita kijowski Władimir Bogojawlenski (+ 7 II 1918)
arcybiskup permski Andronik Nikolski (+ 17 VI 1918)
biskup tobolski Germogen Dołganow (+ 26 VI 1918)
biskup kiryłłowski Warsofoniusz Lebiediew (+ 2 IX 1918)
biskup selengiński Efrem Kuzniecow (+ 5 IX 1918)
biskup bałachiński Ławrentij Kniaziew (+ 6 XI 1918)
biskup solikamski Teofan Ilmeński (+ 24 XII 1918)
biskup rewelski Płaton Kulbusz (+ 14 I 1918)
biskup astrachański Leonid Wimpen (+ 23 VI 1919)
arcybiskup nowoczerkasski Mitrofan Krasnopolskij (+ 6 VI 1919)
metropolita piotrogrodzki Beniamin (Kazanskij) (+ 25 IX 1922)
----------------------------------------------------------------------
CO ROBILI MIESZKAŃCY ZSRR 7 LISTOPADA?
(przegląd pozwalający się zorientować w trudno
dla Polaka zrozumiałym bałaganie poglądów)
MOŁDAWIA
7 XI mieszkńcy Kiszyniowa zablokowali drogę jadącym na defiladę
pojazdom wojskowym. Defilada nie odbyła się. W rezultacie starć
z milicją wiele osób odniosło obrażenia. 3O osób aresztowano.
O godz. 11 kolumny z mołdawską flagą narodową pomimo interwencji
milicji weszły na plac oficjalnych demonstracji. Niektóre hasła:
"precz z": partyjną burżuazją, Grossem (jej przywódcą), dyktaturą
komunistów, przywilejami partyjnymi, polityką przywożenia kadr, impe-
rialnym myśleniem. Członkowie rządu opuścili trybuny przy dźwiękach
zagłuszającej demonstrantów orkiestry.
1O XI pod pomnikiem Stefana Wielkiego zebrało się na wiec ok.
2OO-3OO osób, żądając uwolnienia aresztowanej 7 XI trzydziestki. Nas-
tępnie demonstranci udali się przed gmach MSW. Rzucano kamieniami
i ciężkimi przedmiotami. Milicja użyła gazów łzawiących, oddała kilka
ostrzegawczych serii strzałów z automatów w powietrze. Do szpitali
odwieziono 46 demonstrantów z ogólnej liczby 5-7 tysięcy i 93
milicjantów.
O 22.3O miał miejsce kolejny wiec. Georgij Gimpu wezwał do zebrania
się następnego dnia i rozpatrzenia żądań zdymisjonowania rządu. Dele-
gaci ludowi poprosili o zalegalizowanie wiecu, na co 11 XI władze
wydały całkowity zakaz wiecowania.
TBILISI
Odwołano defiladę wojskową i oficjalną demonstrację. Flagi sowiec-
kie ludność szybko pozrywała. Trwała siedząca demonstracja Gruzinów
z Abchazji. Na wiecu Towarzystwa im. Ilii Sprawiedliwego spalono so-
wiecką flagę państwową. Duża kolumna demonstrantów z żałobnymi flagami
przeszła pod filharmonią. Na wiecu spalono portrety Lenina, sowieckie
flagi ZSRR i Gruzji. Rzucano sowieckimi paszportami, legitymacjami
wojskowymi, partyjnymi i komsomolskimi.
Wieczorem na kolejnym wiecu zabrało się ponad 3O tys. osób. Znów
palono sowieckie flagi.
Tej nocy w Caleddżich i Gegeczkori zburzono pomniki Lenina.
Następnego dnia na otwartym zebraniu Towarzystwa im. Ilii Sprawied-
liwego niektórzy członkowie towarzystwa wyrazili sprzeciw wobec
palenia sowieckich flag nazywając to aktami anarchii.
*
Flagi sowieckie palono również w RYDZE.
*
W CHARKOWIE niezależna demonstracja liczyła ok. 1OOO osób. Flagi
ukraińskie z żałobnymi wstęgami, hasła m.in. "KPZR - organizator i
inspirator represji i głodu", "Należy zwiększyć energię i masowość
terroru - Lenin."
W CZERNICHOWIE (Ukraina) tylko dwóm niezależnym demonstrantom udało
się dostać z politycznymi hasłamido oficjalnej manifestacji. Rozwinęli
je przed trybuną, a przy wyjściu z placu zostali aresztowani. Iden-
tyczny przypadek w SARATOWIE.
*
W LENINGRADZIE "marsz żałobny". W ARCHANGIELSKU wiec pod rosyjską
flagą, w PIETROZAWODSKU rosyjska flaga z żałobną wstęgą przeszła przed
trybuną. W CHABAROWSKU społeczno-polityczny klub "Dniówka" i Front
Ludowy przeszły w oficjalnej demonstracji z hasłami: "Precz z mono-
polem KPZR", "Status republiki dla Dalekiego Wschodu !" itd. Wznoszono
też flagę rosyjską.
W KRASNYCH BAKACH (okręg Gorki) nocą oblano trybunę, portrety
i flagi nieczystościami. Władze zdążyły jednak wymienić i wyczyścić
wszystkie rekwizyty.
*
W MOSKWIE w niezależnej demonstracji pod rosyjskimi flagami
narodowymi przeszło kilkanaście tysięcy ludzi. Niektóre hasła:
"Proletariusze wszystkich krajów - wybaczcie!"
"Wielki Październik okazał się wielkim oszustwem"
"Górnicy Workuty, jesteśmy z wami!"
Milicja nie interweniowała.
Rosyjski Związek Młodych Demokratów (RZMD) zorganizował wiec na
placu Puszkina w Moskwie. Mówcy przed kilkusetosobową publicznością
surowo osądzali przejęcie władzy przez bolszewików w 1917 roku, wypo-
wiadali się na rzecz ruchów narodowowyzwoleńczych. Zebrani skandowali:
"Precz z leninizmem!" Brawami przywitano okrzyk przewodniczącego RZMD:
"Niech żyje Biała Gwardia!"
Tego dnia Gorbaczow mówił w wywiadzie:
"Poddawszy bezkompromisowej analizie wszystkie etapy historii dosz-
liśmy do przekonania, że wybór Październikowego święta jest trafny,
a ideały Października sa naszymi ideałami", "Jesteśmy za socjalizmem
według Lenina!"
Do pełnego obrazu 7 XI brakuje jeszcze kilku wiadomości:
Na wielotysięcznym wiecu w Moskwie delegat Gdljan powiedział m.in.:
"Aparat będzie się trzymał do końca, ta władza bez walki nie odej-
dzie..."
Wystąpienie Gdljana spotkało się z owacjami. Mało kto pamięta, że
23 IX 1982 śledczy Gdljan doprowadził do skazania estońskiego uczonego
Johannesa Hinta za "działalność antysowiecką", za którą uznano
42-stronicowy rękopis "Tragedia niektórych uczciwych ludzi XX wieku".
Obecnie tekst życzliwie komentuje "Literaturnaja Gazeta", a siedmio-
letni wyrok na Hinta skończyłby się w przeddzień wystąpienia Gdljana,
gdyby nie umarł on w więzieniu, nie doczekawszy się "wewnętrznej prze-
miany" swojego oskarżyciela.
Na Gdljanowe wołanie "Hańba!" szczególnie entuzjastycznie reagowali
"wyborcy pracujący w KGB" (cytat z doniesień). Pewien generał-lejtnant
osobiście pomagał w formowaniu pochodu.
LENINGRADZKĄ kolumnę alternatywną prowadził kolega Gdljana, delegat
ludowy Iwanow. Szli w niej również punki. Oprócz haseł żądających
demokracji pojawiło się i takie: "Przetopimy milicyjne pałki na
prezerwatywy!"
----------------------------------------------------------------------
8888888888888888888888888888888888888888888888888888888888888888888888
/_
WSZYSTKIM NASZYM CZYTELNIKOM, WSPOLPRACOWNIKOM, SYMPATYKOM, A I TYM,
/ /
KTORYCH DO TYCH KATEGORII ZALICZYC SIE NIE DA - SWIATECZNO-NOWOROCZNE
/ /
_ /
ZYCZENIA DOCZEKANIA W CIEPLE, ZDROWIU I HUMORZE LEPSZYCH CZASOW
_ /_
SKLADA ZESPOL
SERWISU INFORMACYJNEGO SW
_
SPOTKAMY SIE JUZ 1 STYCZNIA 1990 ROKU.
/
8888888888888888888888888888888888888888888888888888888888888888888888
*
* * *
* * * *
***
* * * * *
*** ***
* ***** *
*** * ***
* ** ** *
***********
* *
***
* *
* * *
Potrójne - świąteczne, noworoczne i - przede wszystkim - imieninowe
życzenia przesyłam wraz z całym zespołem Ewie Kubasiewicz oraz jej
najbliższym i współpracownikom.
Andrzej Żurawski