1989 - 10 (październik)
**********************************************************************
SERWIS AGENCJI INFORMACYJNEJ SOLIDARNOŚCI WALCZĄCEJ
PAŹDZIERNIK 1989
**********************************************************************
Zagraniczną korespondencję i wpłaty na rzecz serwisu
prosimy kierować do
przedstawicieli Solidarności Walczącej na Zachodzie,
a przede wszystkim do
Szefa zagranicznych struktur i przedstawicielstw
Solidarności Walczącej
Pani EWY KUBASIEWICZ.
141 Boul. Vincent Auriol
Paris - France
Potwierdzenia wpłat i opłat będą zamieszczane w prasie SW
**********************************************************************
CZASOPISMA WYDAWANE PRZEZ AISW, PRZY KORZYSTANIU Z NINIEJSZEGO
SERWISU, NIE SĄ ZOBOWIĄZANE DO PODAWANIA ŹRÓDŁA INFORMACJI.
PRZEDRUKI W INNYCH CZASOPISMACH - DOZWOLONE Z PODANIEM ŹRÓDŁA: AISW
**********************************************************************
/
undefinedSPIS TRESCI
KALENDARIUM undefined.................................................... 3
MIĘDZYNARODOWY DZIEŃ AKCJI NA RZECZ RUMUNII ........ 31 !
undefinedDOKUMENTY undefined...................................................... 31
K.Morawiecki - WOLNOŚĆ: NASZA WSPÓLNA SPRAWA ......... 31
K.Morawiecki - LISTY DO DALAJ LAMY ................... 32
J.Ewaryst - DO KONGRESU MŁODZIEŻY TYBETAŃSKIEJ .... 34
POROZUMIENIE PONAD PODZIAŁAMI ......... 34
OŚWIADCZENIE "OBYWATELE W WALCE..." ... 38
KOMUNIKAT RUCHU WOLNYCH DEMOKRATÓW .... 39
WSTĘP DO PROGRAMU NARODOWEJ AKCJI NIEP. 4O
TYMCZ. REPREZENTACJA POLIT. ŚL. OPOLSK. 41
J.Szkutnik - STANOWISKO PSL ........................ 45
J.Teliga - DROGA KOLEŻANKO - KOLEGO .............. 47
J.Teliga - CHŁOPI - ROLNICY! LUDOWCY! PRZYJACIELE 48
OŚWIADCZENIE RADY NACZELNEJ PPN ....... 49
LIST OTWARTY KZ NSZZ "S" KWK "VICTORIA" 49
OŚWIADCZENIE KOPALŃ ................... 5O
PROTEST NZS AR WROCŁAW ................ 51
R.Szeremietiew LIST OTWARTY DO PREM. MAZOWIECKIEGO ... 52
PROTEST GRUPY ROB. ESCHWEILER-AACHEN .. 53
E.Krasiczyński LIST DO "GAZETY WYBORCZEJ" ............ 54
OŚWIADCZENIE GŁODUJĄCYCH .............. 55
OŚWIADCZENIE KOŃCOWE GŁODUJĄCYCH ...... 56
J.Teliga - OŚWIADCZENIE .......................... 57
L.Turko - MAJĄ RACJĘ, ALE ICH NIE POPIERAMY ..... 57
LIST GRUPY EMERYTÓW DO T. MAZOWIECKIEGO 58
OBRADY POROZUMIENIA SZCZECIŃSKIEGO .... 58
DOKUMENTY POROZUMIENIA SZCZECIŃSKIEGO . 63
UCHWAŁA KRAJOWEJ KOMISJI WYKONAWCZEJ .. 66
SPRAWOZDANIE SW AL-KAIM (IRAK) ........ 67
SPRAWOZDANIE TKZ "S" SIARKOPOL ........ 68
OŚWIADCZENIE POLSKIEJ PARTII ZIELONYCH 71
undefinedARCHIWUM undefined....................................................... 71
OŚWIADCZENIE KONGRESU SOLIDARNOŚCI NAR. 71
_
undefinedARTYKULY - WYWIADY - KOMENTARZE undefined................................ 73
E.Kubasiewicz- WYWIAD (przeprowadziła M.Czarnota) .... 73
K.Morawiecki - WOLNI I SOLIDARNI - WYWIAD (przepr.Lama) 78
K.Morawiecki - WYZWOLENIE Z KOMUNIZMU JEST KONIECZNE . 83
K.Morawiecki - GRAMY O LOS POLSKI (przypomnienie) .... 85
S.Bratkowski - BRATKOWSKI ODPOWIADA (polemika) ....... 87
R.Kukułowicz - MOC JEST W NASZYCH RĘKACH ............. 88
J.Przystawa - POROZUMIENIE - DLACZEGO ? ............. 91
ESOP - PLAN WŁASNOŚCI AKCJI PRACOWN. .. 95
W.Myślecki - PRACOWNIK WŁAŚCICIELEM - WYWIAD (ZDnD) 96
A.Gwiazda - OPINIA W SPRAWIE ZADŁUŻENIA ZAGRANICZN. 1O1
UWAGA, PASOŻYT ! ...................... 1O3
SZOK .................................. 1O7
NAJSZYBCIEJ DROŻEJE CIERPLIWOŚĆ ....... 1O9
CZYM GROŻĄ PODWYŻKI PŁAC ? ............ 11O
M.C. - CUDOWNA MELINA ........................ 111
A.Łaszcz - WYBORY W PIOTRKOWIE - BŁĄD CZY METODA ? 117
K.Sałaciński - WSTĘPNIAK "SOLIDARNOŚCI SZCZECIŃSKIEJ" 117
Bartek - W ROCZNICĘ SIERPNIA 8O ................ 118
/J.L./ - NON NOVA, SED NOVAE ................... 119
Lama JAK SIĘ NIE USPOKOISZ... ............. 121
I.Kielecki - "SOLIDARNOŚĆ" ESCHWEILER-AACHEN ....... 125
J.Sobieski - W SŁUŻBIE RZECZYPOSPOLITEJ ............ 126
R.Lazarowicz - LISTOPADOWA REFLEKSJA ................. 127
I.Kielecki - PRZEŁOMOWY DZIEŃ ...................... 128
T.Mazowiecki - KOMUNIŚCI ZASŁUGUJĄ NA UZNANIE (wywiad) 13O
R.Szklonnik - POLACY NA ŁOTWIE - wywiad (RWE) ....... 131
Żmudzin - LITWA ................................. 133
H.Frauendorfer GŁÓD, STRACH, BEZSILNOŚĆ - wywiad ..... 134
K.Steczkowski RUMUNIA: STALINIZM W PEŁNEJ KRASIE .... 137
J.F.Avedon - ZAPOMNIANI TYBETAŃCZYCY ............... 145
H.Chorążyna - TRZEBA MIEĆ NADZIEJĘ - wywiad ......... 147
W.Korzycki - PRZEŁAMYWANIE STRACHU ................. 151
W.A.Karpiński HITLER ŻYJE NADAL W MOIM SERCU ........ 154
W.Grotowicz - GORBAZM ............................... 162
NOWY SOWIECKI CZOŁG ................... 167
P.Gumbel - PIERIESTROJKA W KRYZYSIE .............. 167
P.J.Buchanan - NIE RATUJCIE TOTALITARYSTÓW ........... 171
WIADOMOŚCI DROBNE ..................... 176
_ -
undefinedZ ROSYJSKIEJ PRASY NIEZALEZNEJ undefined................................ 177
A.Koriagin - NA JAKIE DOWODY JESZCZE CZEKAĆ ? ...... 177
KALENDARIUM WYDARZEŃ W ZSRR ........... 178
undefinedPLOTKI
undefined.................................................................. 184
----------------------------------------------------------------------
A.Żurawski - ROK SERWISU ........................... 185
KALENDARIUM
--------------------
*
* Gwiazdkami oznaczono informacje godne szczególnej uwagi i zalecane
* do wykorzystania w prasie SW.
*
1.1O.89 r.
We wsi Kalety w pobliżu Grodna odbył się symboliczny pogrzeb
polskich oficerów zamordowanych w tej miejscowości we
wrześniu 1939 r. przez Armię Czerwoną.
W wywiadzie dla zachodnioniemieckiej prasy minister spraw
zagranicznych PRL Krzysztof Skubiszewski stwierdził, że
sprawa zjednoczenia Niemiec powinna być rozwiązana przez
samych Niemców. Skubiszewski dodał jednak, że w kwestii tej
powinni wypowiedzieć się przedstawiciele USA, ZSRR, W. Bry-
tanii i Francji. Wpływ na ewentualną decyzję o zjednoczeniu
NRD i RFN powinni mieć w przekonaniu szefa dyplomacji PRL
sąsiedzi Niemców.
Zakończyła się głodówka protestacyjna Ruchu 'Wolność i Pokój'
pod gmachem sejmu, w której uczestniczyło około 9O osób.
Władze PRL zgodziły się spełnić kilka postulatów głodują-
cych. Od 1 października odbywający zastępczą służbę wojskową
otrzymywać będą 118 tys. zł miesięcznie (dotychczas 26 tys.
zł). W przyszłym roku zniesione zostanie zlikwidowane
w szkołach podstawowych przysposobienie obronne. Od 1991
roku zasadnicza służba wojskowa zostanie skrócona do 18 mie-
sięcy.
* Głowa Kościoła anglikańskiego biskup Canterbury Robert
* Runcie podczas wizyty w Watykanie wypowiedział się na rzecz
* zjednoczenia kościołów chrześcijańskich i uznania przez nie
* zwierzchnictwa Stolicy Apostolskiej.
Trwa blokada transportów do Armenii, które przejeżdżają
przez Azerbejdżan. W Armenii brakuje podstawowych artykułów
żywnościowych, lekarstw i paliw. Ormianie domagają się
wysłania zaopatrzenia przez Gruzję lub Turcję.
W Mińsku kilkaset osób wzięło udział w manifestacji, do
której wezwał białoruski Front Ludowy. Demonstranci domagali
się ewakuacj ludności z terenów skażonych radioaktywnie po
katastrofie w Czernobylu.
* Agencje prasowe informują, że ambasadorowie państw zachod-
* nich w ChRL zbojkotowli uroczystości zorganizowane w Pekinie
* z okazji 4O przekształcenia Chin w Chińską Republikę Ludową.
* W obchodach nie wzięli również udziału dyplomaci węgierscy
i jugosłowiańscy. Brak doniesień na temat zachowania w tym
dniu dyplomatów z PRL. Rzecznicy zachodnich placówek
poinformowali, że ambasadorowie nie wzięli udziału w
uroczystościach na Placu Niebiańskiego Pokoju, by w ten
sposób podkreślić potępienie Wolnego Świata dla masakry doko-
nanej w czerwcu podczas tłumienia manifestacji na rzecz
demokracji w Chinach.
1.1O.89 r.
Prasa sowiecka stwierdza, że głód na Ukrainie, który spowo-
dował w 1933 r. śmierć 9 mln. ludzi, został wywołany
rozmyślnie przez Stalina i jego współpracowników.
Komuniści węgierscy zapowiedzieli, że ich partia zlikwiduje
swoje komórki w ministerstwie spraw wewnętrznych. Partia ma
się wycofać z innych resortów do końca roku...
Reżim Nadżibullaha poinformował, że partyzanci afgańscy
dokonali kolejnego ataku rakietowego na Kabul.
----------------------------------------------------------------------
2.1O.89 r.
* Kierownik wydziału międzynarodowego węgierskiej partii komu-
* nistycznej poinformował, że władze w Bukareszcie wystąpiły
* z ponowną propozycją uporządkowania sytuacji w Polsce.
* Budapeszt odrzucił ofertę nawiązania "współpracy" w tej
kwestii. Przedstawiciel WRL miał odpowiedzieć swoim rumuń-
skim rozmówcom, że to co się dzieje w Polsce jest wyłącznie
sprawą Polaków.
* W Lipsku odbyła się demonstracja, którą agencje zachodnie
* określają jako najpoważniejszy przejaw sprzeciwu wobec władz
* NRD od czasu powstania berlińskiego w 1953 r. Po mszy w koś-
* ciele protestanckim głównymi ulicami Lipska wyruszył
pochód, liczący początkowo około 1O tys. osób. W miarę po-
suwania się pochodu przyłączali się doń liczni przechodnie.
Milicja, najwidoczniej zaskoczona skalą protestu, nie była
w stanie interweniować. Demonstranci wznosili hasła na rzecz
demokratycznych przemian w NRD. Skandowali "CHCEMY ZOSTAĆ
U SIEBIE".
Nagrodę fundacji im. Olofa Palmego przyznano Vaclavowi
Havelowi. W uzasadnieniu swej decyzji jury stwierdziło, że
Havel podejmował "niezmordowane i odważne wysiłki na rzecz
prawdy i demokracji".
* Środki masowego przekazu CSRS obarczają Polaków odpowie-
* dzialnością za braki w sklepach. Propagandyści czechosło-
* waccy twierdzą, że powodem niewystarczającego zaopatrzenia
* sklepów jest wykupowanie towarów przez polskich turystów
i handlarzy.
Rząd Szwajcarii poinformował o wysłaniu do Polski pomocy
żywnościowej o wartości ponad 3 mln dol. Podobnie jak inne
państwa zachodnie Szwajcaria zakupiła w tym celu pszenicę na
Węgrzech.
Do ambasady RFN w Warszawie zgłosiło się kolejnych 15O
uchodźców z NRD.
Milicja NRD zatrzymała uczestników spotkania organizacyjnego
nowego ugrupowania opozycyjnego "Demokratyczne Odrodzenie".
Ugrupowanie to związane jest z wschodnioniemieckim kościołem
protestanckim.
Sowiecki wicepremier Woronin poinformował o wprowadzeniu
zakazu organizowania akcji strajkowych w ZSRR.
2.1O.89 r.
W Kuzbasie odbyła się konferencja komitetów robotniczych,
które powstały podczas lipcowych strajków górniczych w ZSRR.
Podczas obrad postanowiono utworzyć Związek Robotników
Kuzbasu. Jak wynika z fragmentarycznych doniesień na ten
temat wynika, że niesłychanie trudno działaczom strajkowym
oderwać się od obowiązującej z Kraju Rad frazeologii. W ko-
munikacie informującym o powstaniu związku mówi się, że
ZRK będzie "organizacją społeczno-polityczną, której celem
jest osiągnięcie ludowładztwa przez przekazanie pełni władzy
społeczeństwu przez deputowanych ludowych". Miejmy nadzieję,
że po tymi sformułowaniami kryją się poglądy sprzeczne
z "jedynie słuszną linią" obowiązującą w ZSRR.
* Rzecznik 'Sajudisu' poinformował o przekazaniu M. Gorbaczo-
* wowi petycji podpisanej przez czterdziestu członków
* litewskiej Rady Najwyższej, w której zawarte jest żądanie
* przeprowadzenia na Litwie referendum w sprawie utworzenia
samodzielnego państwa.
Przewodniczący parlamentu greckiego A. Caldaris wybrał drogą
losowania skład specjalnego sądu, który rozpatrzy zarzuty
przeciwko Grecji Andreasowi Papandreu. Były socjalistyczny
premier Grecji oskarżony jest o poważne nadużycia finansowe
i łapownictwo.
----------------------------------------------------------------------
3..1O.89 r.
Do Polski przybył król Hiszpanii Juan Carlos wraz małżonką.
Gości powitali prezydent PRL Wojciech Jaruzelski, premier
PRL Tadeusz Mazowiecki oraz szef MSZ Krzysztof Skubiszewski.
Rada Najwyższa ZSRR wprowadziła zakaz strajków w transpor-
cie, elektrowniach oraz "innych dziedzinach przemysłu
związanych z dostawami żywności i energii".
* We Lwowie przeprowadzono dwugodzinny powszechny strajk
* ostrzegawczy w proteście przeciwko brutalnej interwencji
* milicyjnej podczas festiwalu pieśni ukraińskiej 1 paździer-
* nika. 5O tys. osób uczestniczyło w wiecu protestacyjnym
przed budynkiem uniwersytetu. Przedstawiciel władz miasta
stwierdził na wiecu, że nie są one odpowiedzialne za mili-
cyjny atak. Zebrani powołali Komitet Obywatelski d.s. zbada-
nia odpowiedzialności za akcję.
EWG udzieli w przyszłym roku dodatkowej pomocy Węgrom
i Polsce w wysokości 3OO mln dol. Rozważana jest również
możliwość udzielenia PRL i WRL nisko oprocentowanych
pożyczek przez Europejski Bank Inwestycyjny.
W Bonn poinformowano, że na mocy ustaleń z rządami CSRS
i NRD kilka tysięcy uchodźców z Niemiec Wschodnich, którzy
schronili się w ostatnich dniach na terenie ambasady RFN
w Pradze, otrzyma zezwolenie na wyjazd na Zachód. Podobnie
jak we wrześniu uciekinierzy zostaną przewiezieni specjalny-
mi pociągami do RFN.
Władze NRD ograniczyły wyjazdy obywateli tego państwa do
Czechosłowacji. Do tej pory Niemcy z NRD mogli wyjeżdżać do
Czechosłowacji bez ubiegania się o wizy.
3.1O.89 r.
Wbrew pogróżkom mafii kokainowej Sąd Najwyższy Kolumbii za-
twierdził prawo o ekstradycji do USA handlarzy narkotyków.
Rozpoczęta w sierpniu wojna kokainowa trwa. Mafia dokonała
od tego czasu ponad sto zamachów bombowych, władze, wspoma-
gane przez Amerykanów, aresztowały ok. 5OO gangsterów
i skonfiskowały majątek mafii wartości pół miliarda dolarów.
----------------------------------------------------------------------
4.1O.89 r.
Erich Honecker oznajmił, że "szowinistyczne koła w RFN nie
wyrzekły się wchłonięcia NRD". Honecker zapowiedział, że
"ktokolwiek będzie usiłował naruszyć suwerenność NRD spotka
się ze zdecydowaną reakcją wschodnioniemieckich sił zbroj-
nych".
Papież Jan Paweł II spotkał się w Watykanie z biskupami
ukraińskiego Kościoła Unickiego. W wygłoszonym przemówieniu
Ojciec Święty stwierdził, że władze ZSRR muszą umożliwić
legalne funkcjonowanie Kościoła Katolickiego Obrządku
Wschodniego na Ukrainie. W 1946 r. kościół ten został
przemocą wcielony do rosyjskiej Cerkwii Prawosławnej. Księży
i biskupów katolickich, którzy sprzeciwili się przyłączeniu
do Cerkwii KGB wymordowało lub umieściło w obozach koncen-
tracyjnych.
Papież Jan Paweł II przyjął listy uwierzytelniające od
ambasadora PRL w Stolicy Świętej Jerzego Kuberskiego.
W wygłoszonym przemówieniu Ojciec Święty stwierdził, że
nawiązanie stosunków dyplomatycznych pomiędzy Watykanem
a PRL oznacza pełną normalizację stosunków pomiędzy państwem
a Kościołem w Polsce.
Wizytę w Polsce zakończyła hiszpańska para królewska - król
Juan Carlos i królowa Zofia.
Mieczysław Pszon - wysłannik władz PRL na rozmowy z rządem
RFN - oświadczył po zakończeniu pierwszej tury rozmów
w Bonn, że Polska potrzebuje pomocy w wysokości 3 mld marek.
Rozmawiając z dziennikarzami Pszon stwierdził, że opóźnianie
tej pomocy może mieć bardzo poważny, negatywny wpływ na
rozwój sytuacji w Polsce. Według oceny wysłannika rządu
Mazowieckiego Polska może stać się, przy odpowiedniej pomo-
cy, krajem samowystarczalnym żywnościowo w ciągu najbliż-
szych dwóch lat.
* "Być może nie zostało to jeszcze zaprogramowane w japoń-
* skich komputerach, być może japońskie komputery nie rozumie-
* ją jescze języka palestyńskiego" - w takim stylu Jasser
* Arafat przestrzegał podczas pobytu w Tokio władze Japonii
przed lekceważeniem problemu palestyńskiego. Szef OWP przy-
pominał swoim gospodarzom, że ich gospodarka uzależniona
jest od dostaw ropy naftowej a Palestyńczyków popiera 2OO
mln Arabów.
Władze Panamy zwolniły z więzienia przywódcę opozycyjnej
Partii Demokratyczno-Chrześcijańskiej R. A. Calderona.
Decyzję o wypuszczeniu Calderona na wolność podjęto w momen-
cie, gdy więzień zagroził podjęciem głodówki protestacyjnej.
----------------------------------------------------------------------
5.1O.89 r.
* Przywódca duchowy i polityczny Tybetu Dalaj Lama XIV został
* tegorocznym laureatem Pokojowej Nagrody Nobla. Dalaj Lama
* przebywa na uchodźstwie w Indiach od roku 1956. Od czasu
* agresji Chińskiej Republiki Ludowej na Tybet czyni starania
o zainteresowanie międzynarodowej opinii publicznej tragedią
swojego narodu. Chińczycy okupujący Tybet od 195O r. wymor-
dowali ponad jedną trzecią Tybetańczyków, doprowadzili do
zniszczenia rolnictwa - razem z chińskim okupantem po raz
pierwszy w wielowiekowej historii tego państwa pojawił się
głód. Rzecznicy władz ChRL stwierdzili, że przyznanie Nagro-
dy Nobla Dalaj Lamie jest... "mieszaniem się w wewnętrzne
sprawy Chin".
Premier PRL Tadeusz Mazowiecki oświadczył, że jego rząd
zdaje sobie sprawę z trudności, z jakimi boryka się polskie
społeczeństwo. Powiedział, że istnieją tylko dwie drogi:
albo powrót do gospodarki nakazowo-rozdzielczej i pozosta-
wienie wszystkiego bez zmian albo przeprowadzenie głębokich
reform.
* Pod konsulatem NRD we Wrocławiu Niezależne Zrzeszenie Stu-
* dentów zorganizowało manifestację wyrażającą poparcie dla
* demokratycznych dążeń społeczeństwa wschodnioniemeckiego.
* Podczas demonstracji odczytano oświadczenie wrocławskiego
NZS, w którym m.in. czytamy: "My młodzi Polacy, zrzeszeni
w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów oraz Niezależnej Unii
Młodzieży Szkolnej stanowczo protestujemy przeciwko ograni-
czaniu wolności w NRD, a w szczególności domagamy się
zaprzestania bicia manifestantów i prześladowania członków
niezależnych ugrupowań. Dzisiejsza demonstracja niech będzie
przejawem naszej solidarności z tymi Niemcami, którzy pragną
wolności i demokracji". Tekst oświadczenia studenci przeka-
zali niezależnym ugrupowaniom w Lipsku.
W listopadzie Jan Paweł II przyjmie sekretarza generalnego
sowieckiej partii komunistycznej M. Gorbaczowa.
Kilka tysięcy obywateli NRD, którzy wcześniej znaleźli
schronienie w zachodnioniemieckiej ambasadzie w Czechosło-
wacji, przybyło do RFN. Władze PRL, po długotrwałych kon-
sultacjach z Berlinem Wschodnim, zdecydowały się na
wypuszczenie z Polski wschodnioniemieckich uciekinierów.
Równocześnie ministerstwo spraw wewnętrznych PRL poinformo-
wało władze RFN, że Niemcy usiłujący przedostać się
z terytorium NRD nielegalnie do Polski będą oddawani w ręce
wschodnioniemieckich służb granicznych.
Dwa pociągi wiozące uciekinierów przez terytorium NRD zosta-
ły zatrzymane przez tłumy usiłujące dostać się do wagonów.
Milicja wschodnioniemiecka użyła pałek i armatek wodnych, by
odgonić ludzi usiłujących w ten sposób wyjechać z NRD.
Rada Najwyższa Estońskiej SRR zawiesiła wykonanie ustawy
regulującej prawo wyborcze. W myśl tej ustawy prawo do
uczestniczenia w wyborach mieli wyłącznie ludzie mieszkający
w Estonii przynajmniej od dwóch lat. Najnowsze postanowienia
estońskiej Rady Najwyższej dopuszczają do udziału w wyborach
wszystkich osiedleńców rosyjskich, którzy posiadają stałe
zameldowanie w republice. Rosjanie stanowią obecnie ponad
4O % wszystkich mieszkańców Estonii.
----------------------------------------------------------------------
6.1O.89 r.
Podczas konferencji prasowej wicepremier PRL Leszek Balcero-
wicz poinformował, że jeżeli inflacja nie zostanie zatrzyma-
na osiągnie do końca roku wysokość 9OO%.
Prymas Polski Józef kard. Glemp powiedział, w związku z roz-
poczynającą się w Gdańsku konferencją Episkopatu Polski, że
pragnie aby naród zrozumiał dokonujące się w Polsce głębokie
przemiany. Warszawski kardynał stwierdził, że konieczne jest
obdarzenie zaufaniem tych "którzy dzisiaj podjęli się kie-
rownictwa".
* Z Warszawy odjechali do Niemiec Zachodnich uciekinierzy
* z NRD, którzy od kilku tygodni korzystali ze schronienia
* w ambasadzie RFN w Polsce. Do ambasady zachodnioniemieckiej
* w Warszawie zgłosiło się kolejnych 2OO uchodźców z NRD.
Według doniesień agencji prasowych od maja br. nielegalnie
opuściło NRD niemal 4O tys. ludzi.
Rzecznik rządu PRL Małgorzata Niezabitowska poinformowała,
że służby graniczne PRL odesłały do NRD ponad 4OO Niemców
usiłujących nielegalnie przekroczyć granicę polsko-niemiecką.
Współpraca pomiędzy władzami NRD a nowymi władzami PRL
rozwija się jak widać doskonale.
Władze sowieckie poinformowały o przywróceniu połączeń
kolejowych z Armenią i Górnym Karabachem. Szczegółów nie
podano. Wiadomo jedynie, że azerbejdżański Front Ludowy
odwołał blokadę po uzyskaniu obietnicy spełnienia
części wysuniętych postulatów.
Azerbejdżanie blokowali przejazd pociągów z transpor-
tami dla Armenii, do której główne szlaki kolejowe wiodą
przez terytorium wrogiej Ormianom republiki. Azerbejdżanie
domagają się przywrócenia im władzy w Górnym Karabachu
(okręg ten - integralna część Armenii - został w latach
trzydziestych przyłączony przez Stalina do azerbejdżańskiej
SSR; Górny Karabach, zamieszkały w ponad 8O% przez Ormian,
zarządzany jest od dwóch lat przez władze w Moskwie).
W Pekinie władze ChRL zorganizowały sympozjum gospodarcze
dla przemysłowców zachodnich. Mimo umiarkowanej reakcji
polityków Wolnego Świata na krwawe stłumienie prodemokra-
tycznych demonstracji w Chinach władze ChRL odczuwają boleś-
nie spadek zainteresowania kół gospodarczych współpracą
z Pekinem.
----------------------------------------------------------------------
7.1O.89 r.
* Masakra dokonana w Gruzji przez KGB i oraz masakra na Placu
* Niebiańskiego Pokoju w Pekinie dokonana przez wojsko ChRL
* zbliżyła jak się wydaje pozostające od długiego czasu
* w konflikcie oba państwa komunistyczne. Po spotkaniu na
szczycie w maju br. ożywiły się kontakty pomiędzy Moskwą
a Pekinem. Z okazji 4O rocznicy powstania ChRL ambasador
ZSRR Oleg Trojanowski wydał uroczyste przyjęcie. W spotkaniu
uczestniczył premier ChRL Li Peng - strona chińska i sowiec-
ka wyrażała po wielokroć satysfakcję z obecnego rozwoju
stosunków wzajemnych.
7.1O.89 r.
Blokada transportu do Armeni i Górnego Karabachu trwa.
Azerbejdżanie usiłują w ten sposób zmusić Ormian do
zrezygnowania z ich prawa do wcielonego do azerbejdżańskiej
SSR części terytorium Armenii. Radio Moskwa poinformowało
o wysadzeniu w Górnym Karabachu mostu - agencje zachodnie
powtarzają te informację bez uzupełnienia jej przez własne
wiadomości.
W Rydze rozpoczął się zjazd łotewskiego Frontu Ludowego.
Podczas obrad dyskutowany jest program mający na celu
odzyskanie przez Łotwę niepodległości. Delegaci postulują
utworzenie w przyszłości wspólnoty gospodarczej krajów
nadbałtyckich.
* W wywiadzie dla jednego z amsterdamskich dzienników Lech
* Wałęsa oświadczył, że uważa za możliwe rozwiązanie "Solidar-
* ności". Wałęsa odkrył w "Solidarności" kilka nurtów:
* chrześcijańsko-demokratyczny, socjalistyczny, komunistyczny
i żydowski. Wałęsa stwierdził, że nurty te połączyły się
między sobą w momencie konfrontacji i walki / teraz ta
jedność jest jego zdaniem sztuczna. Odpowiadając na pytanie
dziennikarza , który powtórzył zarzuty o dyktatorki sposób
postępowania Wałęsa odpowiedział: "Jak mogę być dyktatorem
teraz, kiedy mam w parlamencie 26O posłów".
---
W Berlinie Wschodnim zorganizowano obchody czterdziestolecia
utworzenia NRD. W uroczystościach bierze udział M. Gorba-
czow. Ugrupowania niezależne zorganizowały manifestacje na
rzecz demokracji w NRD. W samym Berlinie demonstrowało ponad
2 tys. osób. Wznoszono okrzyki: "WOLNOŚĆ", "GORBI POMÓŻ
NAM". Chyba lepiej by było, gdyby Gorbaczow nie zechciał
udzielać pomocy Niemcom - większe szanse na odzyskanie
wolności mają bez niego i jego armii.
Andrej Sacharow, w wywiadzie dla "Komsomolskie Prawdy",
opowiedział się za takimi zmianami konstytucji sowieckiej,
która zapewniałaby możliwość dowolnego zrzeszania się repub-
lik radzieckich. Sacharow postuluje także zniesienie zapisu
mówiącego o przewodniej roli KPZR w państwie.
----------------------------------------------------------------------
8.1O.89 r.
W kościele św. Teresy w Budapeszcie otwarto wystawę, która
przedstawia życie i śmierć ks. Jerzego Popiełuszki.
* Sowiecki wartownik pełniący służbę w jednostce wojskowej
* przy ul. Zwycięskiej we Wrocławiu zastrzelił ZBIGNIEWA
* WÓJCIKA z Bielska Białej. Wójcik odbywał zasadniczą służbę
* wojskową w jednostce stacjonującej naprzeciwko koszar
sowieckich.
Premier PRL Tadeusz Mazowiecki zapowiedział współpracę swo-
jego rządu z Polakami żyjącymi w ZSRR. Mniejszość polska
w Związku Radzieckim szacowana jest (choć nie wiadomo na
czym opierają się te wyliczenia) na półtora mln osób.
Rada Pracownicza FSO zrezygnowała z realizowania programu
narzuconego fabryce przez byłego min. przemysłu Wilczka.
Program ten zakładał produkowanie w Polsce jednego tylko
modelu samochodu o nazwie "Iks".
8.1O.89 r.
Od 1 listopada br. ponownie wzrosną taryfy pocztowe i tele-
komunikacyjne.
* Podczas ostatnich manifestacji na rzecz demokracji w NRD,
* jakie odbyły się w wielu miastach wschodnioniemieckich, na
* terenie samego Berlina milicja aresztowała ponad 7OO osób.
* Milicja brutalnie atakowała demonstrantów. Wiele osób
odniosło poważne obrażenia.
Rząd RFN zaapelował do władz NRD o podjęcie dialogu ze spo-
łeczeństwem. Równocześnie Bonn wyraża protest przeciwko
brutalnym akcjom milicji Honeckera.
Przebywający w Berlinie Wschodnim M. Gorbaczow (jego obec-
ność miała uświetnić obchody czterdziestolecia utworzenia
NRD) spotkał się z Jasserem Arafatem.
* RFN ściśle współpracuje z reżimem M. Kadafiego. Ok. 1OO tys.
* specjalistów z Niemiec Zachodnich uczestniczy w budowie
* libijskich rakiet średniego zasięgu, ktore będą mogły
* przenosić głowice z ładunkiem chemicznym. Nowa broń płk.
Kadafiego obejmie swoim zasięgiem Egipt, Czad oraz bazy NATO
na Sycylii. Władze RFN "po odkryciu" afery wdrożyły śledz-
two...
AFP komentując kazanie wygłoszone przez kard. Mirosława
Lubacziwskiego, zwierzchnika ukraińskiego Kościoła Unickie-
go, na zakończenie odbywającego się w Rzymie synodu biskupów
ukraińskich, informuje, że biskupi Kościoła Katolickiego
obrządku wschodniego zobowiązali się do poszanowania
konstytucji ZSRR. Równocześnie stwierdzono potrzebę nieskrę-
powanej działalności tego Kościoła.
Mudżahedini uniemożliwili dostawy gazu ziemnego z Afganista-
nu do ZSRR.
--------------------------------------------------------------------
9.1O.89 r.
Piotr Andrzejewski, który z ramienia Komitetu Obywatelskiego
ubiegał się o mandat senatora w wyborach uzpełniających
w Piotrkowie Trybunalskim pokonał swoich konkurentów.
W wyborach uczestniczyło niespełna 14% uprawnionych do gło-
sowania.
Podczas konferencji prasowej przewodniczący Obywatelskiego
Klubu Parlamentarnego Bronisław Geremek skrytykował rząd
Tadeusza Mazowieckiego zarzucając mu brak dostatecznych
informacji na temat polityki rządu.
Zakończył się trwający od dwóch tygodni strajk w Wytwórni
Sprzętu Komunikacyjnego w Świdniku k/Lublina. Komitet straj-
kowy zawarł porozumienie z dyrekcją zakładu, w którym
kierownictwo zakładu zobowiązało się do przedstawienia
programu racjonalnego wykorzystania możliwości przedsię-
biorstwa. Dyrekcja postanowiła również respektować życzenie
załogi i wycofać się ze spółki "Simpa", która miała w koope-
racji polsko-włoskiej produkować mikrociągniki.
9.1O.89 r.
* W Berlinie Wschodnim odbyła się demonstracja na rzecz swobód
* obywatelskich, w której uczestniczyło około 2OOO tys. osób.
* Manifestanci skandowali: "CHCEMY WOLNOŚCI", "PRECZ Z PRZE-
* MOCĄ". Interweniowała milicja, która użyła pałek i poszczu-
ła psy na tłum. Wiele osób zatrzymano.
Łotewski Front Ludowy na ostatnim zjeździe przyjął program,
który ma doprowadzić do odzyskania niepodległości. Delegaci
uznali za korzystne dla swojego kraju nawiązanie możliwie
szerokiej współpracy z Litwą i Estonią. Kwestia obywatelstwa
łotewskiego ma być roztrzygnięta po odzyskaniu przez Łotwę
pełnej niezależności.
Andreas Papandreu, były premier Grecji oskarżany o naduży-
cia finansowe, zrezygnował z misji utworzenia nowego rządu.
----------------------------------------------------------------------
1O.1O.89 r.
W Warszawie poinformowano o planach rządu PRL, który zamie-
rza wprowadzić do obiegu bony żywnościowe na mleko, chleb
i biały ser. Bony mają być rodzajem pieniądza, który będzie
umożliwiał po niższej cenie nabycie podstawowych artykułów
żywnościowych najuboższym warstwom społeczństwa. Władze PRL
przewidują, że bony będą wypłacane ponad 4 mln osób.
* W ambasadzie RFN w Warszawie zgłosiło się ponad czterystu
* kolejnych obywateli NRD, którzy deklarują chęć emigracji na
* Zachód. W ambasadzie RFN w Pradze, mimo utrudnień ze strony
* milicji czechosłowackiej, znalazło się około pięciuset
uciekinierów z NRD. Niemcy z NRD przekraczają nielegalnie
granicę z Polską, by znaleźć azyl w abasadzie zachodnio-
niemieckiej w Warszawie. Straż graniczna PRL wyłapuje
uciekinierów i oddaje ich w ręce władz wschodnioniemieckich.
Dowódca WOP poinformował, że od połowy września do początku
października odesłano do NRD ponad sześciuset uciekinierów.
Przebywający z wizytą w Polsce Edward Rowny, Amerykanin
polskiego pochodzenia, główny negocjator w rozmowach
rozbrojeniowych pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a ZSRR,
spotkał się z przewodniczącym OKP Bronisławem Geremkiem
i wicemarszałkiem senatu PRL Andrzejem Wielowieyskim.
W Berlinie Wschodnim zebrało się biuro polityczne komunis-
tycznej partii NRD. Rozpoczęciu posiedzenia towarzyszyło
nasilenie propagandy potępiającej niedawne demonstracje na
rzecz demokracji w NRD. Prasa i rtv w NRD wielokrotnie
potórzyły deklarację władz NRD, które zapewniają, że
zamierzają utrzymać dotychczasową linię polityczną.
Równocześnie władze lokalne w Lipsku i Dreźnie rozpoczęły
rozmowy z przedstawicielami opozycji.
Lech Woronin, wicepremier ZSRR, twierdzi, że w Górnym Kara-
bachu i Armenii następuje poprawa zaopatrzenia. Woronin
oświadczył, że w tym rejonie... "następuje normalizacja".
Górny Karabach zaopatrywany jest drogą lotniczą w żywność
i lekarstwa.
1O.1O.89 r.
Minister spraw zagranicznych białoruskiej SSR Anatolij Guri-
nowicz zaapelował na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych
o pomoc w usunięciu skutków katastrofy w Czernobylu. Na
dużych obszarach Białorusi nadal utrzymuje się znaczne
skażenie radioaktywne. Gurinowicz stwierdził, że bez pomocy
międzynarodowej nie będzie możliwe usunięcie tego skażenia.
Stany Zjednoczone poinformowały, że żołnierze armii sowiec-
kiej są obecni w rejonie walk pomiędzy mudżahedinami a armią
reżimową w Afganistanie.
----------------------------------------------------------------------
11.1O.89 r.
* Mieczysław Rakowski, I sekretarz PZPR, wyraził satysfakcję
* po spotkaniach w Moskwie z sekretarzem generalnym KPZR
* Michaiłem Gorbaczowem. Rakowski powiedział, że komuniści
* radzieccy mają zaufanie do komunistów polskich. Szef PZPR
stwierdził tożsamość poglądów kierowanej przez siebie partii
z opiniami wyrażanymi na Kremlu na temat sytuacji w Polsce.
Minister Samsonowicz stwierdził podczas konferencji
z udziałem kuratorów oświaty i wychowania, że w wojsku nale-
ży zorganizować kursy dokształcania analfabetów. Z infor-
macji prof. Samsonowicza wynika, że co trzeci rekrut nie
rozumie tego co czyta. Walorów intelektualnych kadry
oficerskiej LWP minister Samsonowicz nie oceniał.
* Z oświadczenia władz zachodnioniemieckich wynika, że rząd
* PRL zakazał Wojskom Ochrony Pogranicza oddawania w ręce
* milicji NRD obywateli wschodnioniemieckich, którzy niele-
* galnie przekraczają granicę z Polską. Jeżeli informacja jest
ścisła można mieć nadzieję, że zakończył się okres haniebnej
współpracy obecnego rządu PRL z władzami NRD.
W ciągu minionej doby z Węgier i Czechosłowacji przybyło do
Niemiec Zachodnich ponad 4OO uciekinierów z NRD. Od dnia
otwarcia (11 września br.) granicy węgiersko-austriackiej
drogą wiodącą przez Austrię wyjechało do RFN prawie 37 tys.
obywateli NRD.
* Jana Petrova odczytała podczas posiedzenia sądu w Brnie
* oświadczenie Vaclava Devatego, który odmówił stawienia się
* na rozprawę. Devaty poinformował w tym oświadczeniu, że
* rozpoczyna działalność z ukrycia, ponieważ nie zamierza
podporządkować się bezprawnym decyzjom sądów CSRS.
* W Stepanakercie, stolicy Górnego Karabachu, milicja i od-
* działy KGB otwarły ogień do protestujących Ormian. Infor-
* macje na ten temat agencje zachodnie podają za doniesieniami
* TASSa. Jak twierdzą władze sowieckie przyczyną strzelania do
demonstrantów była wrogość tłumu wobec milicji oraz zaatako-
wanie "przedstawicieli porządku" przy pomocy kamieni i bro-
ni palnej. Informacje na temat ofiar również podawane są za
oficjalnymi źródłami sowieckimi.
Syryjski pilot wojskowy lecący samolotem MIG-23 wylądował
w Izraelu. Zbieg oddał się w ręce miejscowych władz.
11.1O.89 r.
Prezydent Południowej Afryki de Klerk przyjął biskupów
Kościoła anglikańskiego a wśród nich czarnoskórego arcybis-
kupa Kabsztadu, laureta Pokojowej Nagrody Nobla Desmonda
Tutu. Duchowni zainteresowani byli planami prezydenta
dotyczącymi reform politych w RPA oraz losami więzionych
przywódców Kongresu Narodowego.
----------------------------------------------------------------------
12.1O.89 r.
Na zaproszenie premiera PRL Tadeusza Mazowieckiego przybył
do Polski premier Szwecji Ingmar Karlson.
Rząd Wielkiej Brytanii poinformował, że zamierza utworzyć
fundusz mający na celu wspieranie demokratycznych przeobra-
żeń na Węgrzech. Minister spraw zagranicznych Wielkiej
Brytanii powiedział, że fundusz będzie premiował demokra-
tyczne przemiany w WRL. Przemawiając na konferencji
rządzącej Partii Konserwatywnej minister skarbu M. Lawson
oświadczył, że w jego przekonaniu Zachód nie może wziąć
odpowiedzialności za załamanie reform w krajach Europy
Wschodniej i powinien pomagać finansowo i gospodarczo tam,
gdzie mają miejsce próby przeprowadzenia zasadnczych reform
ustrojowych.
Władze PRL zapowiadają ograniczenie inflacji przez zniesie-
nie dotacji państwowych, redukcję wydatków na milicję,
służbę bezpieczeństwa i wojsko oraz zamykanie nierentownych
przedsiębiorstw. Tymczasem w pierwszej dekadzie października
w niektórym miastach Polski widać było ogromne ilości mundu-
rowych milicjantów - zjawisko znane w tej skali z okresu
stanu wojennego.
Rząd Mazowieckiego zapowiada również uczynienie złotówki
walutą wymienialną oraz reformy finansów państwa.
Do Warszawy przybyła delegacja Międzynarodowego Funduszu
Walutowego. Przewiduje się uzgodnienie programu, który spo-
woduje przyznanie PRL pożyczek w wysokości 7OO mln dol.
Rząd zachodnioniemiecki planuje udzielenie władzom PRL
kredytów w wysokości 3 mld marek.
Prokurator generelny PRL wystąpił do prokuratora generalnego
ZSRR o przeprowadzenie śledztwa w sprawie zamordowania w
Katyniu i innych obozach oficerów polskich po rozpoczęciu II
wojny światowej. Peerelowski prokurator zwrócił się także...
o przeprowadzenie procesu rehabilitacyjnego skazanych w
Moskwie w 1945 roku 16 polskich przywódców politycznych i
wojskowych.
5 godzin trwała rozmowa między przedstawicielami mieszkań-
ców Brzegu i okolic, miejscową nomenklaturą i przedstawicie-
lem armii sowieckiej, gen. Dubininem na temat stacjonowania
wojsk sowieckich na ziemi brzeskiej. Żądano m.in. zwrotu
mieszkań, szkół, żłobków, przedszkoli i szpitali zagarnię-
tych przez Sowietów. Postulowono też, by pieniądze, które
strona sowiecka wpłaca do budżetu państwa, zasilały kasę
w Brzegu. Spotkania mają być kontynuowane.
12.1O.89 r.
Władze CSRS zapowiadają skrócenie zasadniczej służby wojsko-
wej z dwóch lat do półtora roku. Czechosłowaccy komuniści
stwierdzają, że decyzja ta jest związana z koniecznością
zwiększenia "wysiłku produkcyjnego".
Mimo wcześniejszych informacji o poprawie sytuacji zaopa-
trzeniowej w Górnym Karabachu i Armenii agencja TASS donosi
o rozszerzeniu blokady transportu dla Armenii również na
Gruzję. Azerbejdżanie usiłują w ten sposób zmusić Gruzinów
do izolowania Armenii. Agencje zachodnie nie podają żadnych
własnych informacji na temat rozwoju sytuacji w tym rejonie
i opierają się wyłącznie na sowieckich źródłach oficjalnych.
* Gen. Aoun, dowódca chrześcijańskich oddziałów w Libanie,
* które prowadzą walkę z syryjskim okupantem, oświadczył, że
* nie aprobuje planu pokojowego opracowanego przez parlament
* libański podczas niedawnych obrad w Arabii Saudyjskiej. Plan
zakłada jedynie częściową ewakuację wojsk syryjskich. Gen.
Michel Aoun stwierdził, podobnie jak niektórzy parlamenta-
rzyści libańscy, że jedyną drogą do pokoju w Libanie jest
bezwarunkowe wycofanie okupacyjnych wojsk syryjskich.
----------------------------------------------------------------------
13.1O.89 r.
444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444
W wypadku samochodowym zginął MERAB KOSTAVA jeden z czoło-
wych opozycjonistów gruzińskich. Pierwszy raz trafił do
więzienia w 1956 r. Spędził wiele lat w więzieniach i łag-
rach. Był jednym z głównych organizatorów demonstracji
Tbilisi w tym roku. Rzecznik gruzińskiej Narodowej Partii
Niepogłości wykluczył możliwość dokonania zamachu na życie
Kostavy.
444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444
* W Sosnowcu - na tzw. "patelni" (plac na przeciw dworca PKP)
* członkowie i sympatycy SW zorganizowali demonstrację pod
* hasłem "Precz z sowiecką okupacją". Wiec zgromadzi; ok. 1OOO
* osób,do których przemówił m.in. przedstawiciel Młodzieżowego
Ruchu Oporu SW Jerzy Gorzelik. Poruszył on problem obecności
okupacyjnych wojsk sowieckich w Polsce, nieustannych podwy-
żek cen i konieczności odejścia Jaruzelskiego. Następnie ok.
1OO osób ruszyło pod Komitet Miejski PZPR w Sosnowcu.
Budynek został obmalowany hasłami antykomunistycznymi. W tym
momencie demonstracja została zaatakowana przez grupę kilku-
nastu osób (stylizowanych na skinów) w wieku 2O-3O lat,
uzbrojonych w policyjno-wojskowe pasy i drewniane pałki.
Próbowali oni wyszarpać transparenty i sprowokować uliczne
burdy. Według naszych informacji grupa ta na stałe współ-
pracuje z SB, a jej szef przez rok służył w ZOMO.
* Transport mięsa, który dotarł koleją z Zachodu do Świdnicy
* został przeładowany na sowieckie samochody, które odjechały
* do stacjonujących w tym mieście jednostek armii radzieckiej.
13.1O.89 r.
Władze NRD wyraziły zgodę na to, by zbiegowie przebywający
na terenie zachodnionieckiej ambasady w Warszawie mogli
wyjechać do RFN. W ubiegłym tygodniu na podstawie podobnej
zgody komunistów wschodnioniemieckich wyjechało z Warszawy
na Zachód 13OO obywateli NRD - obecnie na terenie placówki
zachodnioniemieckiej przebywa 6OO uciekinierów z NRD.
Komitet Centralny KPZR na Litwie o zwołaniu zjazdu partii
jeszcze w tym roku. Jak informuje prasa w Polsce w programie
obrad umieszczono sprawę ewentualnego wystąpienia komunis-
tycznej partii na Litwie z KPZR oraz wprowadzenie w tym
kraju systemu wielopartyjnego.
----------------------------------------------------------------------
14.1O.89 r.
Władze NRD wyraziły zgodę aby rząd PRL umożliwiły wyjazd
kolejnej grupie uciekinierów z Niemiec Wschodnich. Berlin
Wschodni nie wyraża jednak zgody na przejazd pociągów
z uciekinierami przez terytorium NRD. Poprzednio do takich
pociągów usiłowały się dostać tłumy obywateli NRD.
Doniesienia mówiące o przerwaniu blokady kolejowej Górnego
Karabachu zostały sprecyzowane. Okazuje się, że azerbej-
dżański Front Ludowy postanowił zawiesić na dwa tygodnie
izolację tej armeńskiej prowincji (wcielonej do Azerbejdżanu
przez Stalina) w oczekiwaniu na decyzję Rady Najwyższej ZSRR
dotyczącą przynależności Górnego Karabachu... do Azerbej-
dżanu oczywiście.
* W Paryżu rozpoczęła się międzynarodowa konferencja poświęco-
* na Kurdom. Otwierając obrady przewodniczący Komisji Praw
* Człowieka parlamentu brytyjskiego stwierdził, że represje
* jakich doznaje ten naród - zwłaszcza w Iranie, Iraku i Tur-
cji - zagrażają jego istnieniu. Konferencji, która za swój
główny cel postawiła przerwanie milczenia na temat tragedii
Kurdów, patronuje pani Daniela Mitterand, żona prezydenta
Francji.
Władze sowieckie odmowiły zarejestrowania stowarzyszenia
'Memoriał', którego celem jest upamiętnienie ofiar represji
stalinowskich. Andrej Sacharow - jeden z założycieli
'Memoriału' - stwierdził, że odrzucenie wniosku rejestracyj-
nego jest bezczeszczeniem pamięci ludzi, którzy w latach
stalinowskiego terroru stracili życie.
----------------------------------------------------------------------
15.1O.89 r.
* 12 emerytów i rencistów z Wrocławia rozpoczęło głodówkę.
* Swoim protestem chcą zwrócić uwagę rządu PRL na dramatyczną
* sytuację kilku milionów ludzi w Polsce, którzy ze względu na
* stan zdrowia i wiek zakończyli pracę zawodową. Renty i eme-
rytury nie wystarczają na zaspokojenie podstawowych potrzeb.
5OOO nowych uchodźców z NRD znalazło dzisiaj schronienie
w zachodnioniemieckiej ambasadzie w Warszawie.
Biskupi kościoła protestanckiego w NRD wezwali władze tego
kraju do podjęcia dialogu z opozycji i niestosowania prze-
mocy wobec pokojowych demonstracji.
15.1O.89 r.
Vaclav Havel jest tegorocznym laureatem nagrody zachodnio-
niemieckich księgarzy. Havel nie mógł przybyć na uroczystość
wręczenia nagrody do Frankfurtu nad Menem, ponieważ obawiał
się, że władze CSRS uniemożliwią mu powrót do kraju.
Obyło się pierwsze spotkanie opozycyjnego ugrupowania "Nowe
Forum" działającego w NRD. W zebraniu uczestniczyło około
15O. Nowa organizacja postanowiła wydawać własne pismo.
* Borys Jelcyn określany przez zachodnie massmedia jako "opo-
* zycyjny polityk sowiecki" przemawiał na wiecu, w którym
* wzięło udział ok. 1O tys. osób. Jelcyn, pełniący rolę głów-
* nego dowodu na demokratyczne zmiany w ZSRR, zażądał usunię-
cia "konserwatystów" z biura politycznego KC KPZR. Sowieckie
przedstawienie dla zachodniej publiczności trwa.
W przekonaniu Andreja Sacharowa katastrofa gospodarcza,
która grozi w Związku Radzieckim może stać się główną
przyczyną klęski "procesu demokratyzacji kraju". Komentarze
upatrujące głównego zagrożenia dla "pierestrojki" w kryzysie
gospodarczym są charakterystyczne dla tych, którzy
zapominają w jakim celu władze ZSRR rozpoczęły reformowanie
swego imperium. Siłą sprawczą pewnego "odkręcenia śruby"
jest między innymi niewydolność systemu gospodarczego
w ZSRR, który przestał spełniać wymagania mocarstwowej poli-
tyki Kremla. Nie wolno o tym zapominać, jeżeli chce się
odpowiedzialnie oceniać intencje ekipy Gorbaczowa.
----------------------------------------------------------------------
16.1O.89 r.
Ponad 5O, z 15OO przebywających w warszawskiej ambasadzie
RFN uciekinierów z NRD, otrzymało dokumenty zezwalające im
na wyjazd z Polski na Zachód. Zezwolenia na opuszczenie
Polski wydawane są na podstawie umowy Berlin Wschodni-War-
szawa-Bonn.
* Około tysiąca sfrustrowanych członków "zlikwidowanej"
* Węgierskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej uczestniczyło
* w zjeździe poświęconym omówieniu sytuacji "wewnątrzpartyj-
* nej". Część komunistów węgierskich cechuje małoduszność -
poczuli się opuszczeni przez towarzyszy radzieckich i wydaje
im się, że tracą władzę (ludową jak powszechnie wiadomo). Na
spotkaniu członków WSPR postanowiono nie przyjmować do wia-
domości zmiany nazwy partii i jej programu oraz poinformowa-
no o trwających przygotowaniach do XIV zjazdu WSPR.
Utworzono również organizację pod nazwą "Platforma Jedności
Marksistowskiej". Odnosi się wrażenie, że znaczna część
komunistów węgierskich traktuje "pierestrojkę" równie poważ-
nie, jak większość zachodnich mężów stanu i politologów. To
dziwne.
16.1O.89 r.
* W Lipsku wielka manifestacja na rzecz demokracji zgromadzi-
* ła około 12O tys. ludzi. Była to największa manifestacja na
* rzecz demokracji od czasu stłumienia powstania antykomunis-
* tycznego w roku 1953. Z żądaniami wprowadzenia demokratycz-
nych występują również koncesjonowane przez władze NRD
stowarzyszenia i organizacje. Pod rezolucjami znajdują się
często podpisy członków rządu NRD i KC komunistycznej partii
NRD. Wygląda na to, że podczas swojej niedawnej wizyty
w NRD M. Gorbaczow postanowił poświęcić najwierniejszego
sojusznika Moskwy Ericha Honeckera. Propaganda "pierestroj-
ki" potrzebuje jak widać nowego impulsu...
Obowiązuje umiar. M. Gorbaczow ostro zganił sowieckich
dziennikarzy entuzjazmujących się "pierestrojką". Za prze-
sadnie szczere uznał informowanie czytelników o wynikach
sondażu, z którego wynika, że A. Sacharow i B. Jelcyn są
najpopularniejszymi w ZSRR postaciami.
Premier wietnamski wziął udział w zjeździe dziennikarzy
w tym kraju. Skrytykował "niezdrowe tendencje" występujące
w wietnamskiej prasie. Uważa, że rzeczywistość w niej
przedstawiana sprawia zbyt pesymistyczne wrażenie.
Ostrzegł, że partia nie będzie tolerowała wykorzystywania
liberalizacji do głoszenia poglądów sprzecznych z oficjalną
polityką.
----------------------------------------------------------------------
17.1O.89 r.
* Władze ChRL zagroziły rządowi norweskiemu. że jeżeli w uro-
* czystości wręczenia Dalaj Lamie Pokojowej Nagrody Nobla
* weźmie udział król Olaf lub przedstawiciel rządu Pekin
* zerwie stosunki dyplomatyczne z Norwegią.
Tymczasem Tybetańczycy fakt przyznania nagrody Dalaj Lamie
uczcili, jak święto narodowe. Emigracja tybetańska w Indiach
owacyjnie witała Dalaj Lamę powracającego do swej tymczaso-
wej rezydencji. Powszechna radość w okupowanym Tybecie
zakłócona została nowymi represjami chińskiej milicji.
Senat PRL zatwierdził ustawę uchwaloną przez sejm PRL, która
zmienia zasady indeksacji. Płace mają rekompensować w 8O%
postępującą inflację tylko tym grupom pracowników, których
płace rosły wolniej niż ceny.
Głównym tematem dzisiejszego posiedzenia KKW była współpraca
zarejestrowanej 17 kwietnia br. "Solidarności" z ZSL i SD.
* 125 uchodźców z NRD odleciało z Warszawy samolotem linii
* "LOT" do RFN. Uciekinierzy, którzy przebywali na terenie
* ambasady RFN w Polsce, udając się na Okęcie nieśli transpa-
* rent "DZIĘKUJEMY CI WARSZAWO". Należy z ulgą powitać takie
rozwiązanie tej sprawy. Pozostających pod opieką ambasady
RFN w Warszawie uchodźców zapewniono, że bez przeszkód będą
mogli wyjechać do Niemiec Zachodnich.
Czechosłowacka służba bezpieczeństwa zatrzymała na lotnisku
w Pradze członka 'Solidarności Polsko-Czechosłowackiej'
Mirosława Jasińskiego i nakazała natychmiastowy powrót do
Polski.
17.1O.89 r.
Wielka Brytania i Stany Zjednoczone wezwały Bułgarię do
przestrzegania praw człowieka. Rządy obu krajów wyrziły
zaniepokojenie i oburzenie z powodu narastania represji
politycznych w Bułgarii.
M. Gorbaczow zaapelował do Zachodu o "zachowanie umiaru
kiedy usiłuje przyjść z pomocą reformom mającym miejsce
w ZSRR i w innych państwach Europy Wschodniej". Dezyderat
ten padł podczas spotkania byłego kanlerza RFN Branta z Gor-
baczowem. Brandt powiedział podczas konferencji prasowej
w Moskwie, że Gorbaczow jest zdania, że Zachód powinien
unikać udzielania rad krajom Europy Wschodniej.
----------------------------------------------------------------------
18.1O.89 r.
Prawie 3OO osób zginęło podczas potężnego trzęsienia ziemi,
które miało miejsce w San Francisco. Jedna z najstarszych
dzielnic tego miasta - Marina District przestała istnieć.
Premier PRL Tadeusz Mazowiecki przybył z oficjalną wizytą do
Rzymu. Agencje prasowe podkreślają, że jest to pierwsza
podróż zagraniczna Mazowieckiego od momentu objęcia
stanowiska szefa rządu PRL. Podczas pobytu w Rzymie Mazo-
wiecki spotka się z politykami włoskimi oraz zostanie
przyjęty przez Ojca Świętego.
Władze zachodnioniemieckie poinformowały, że w listopadzie
odwiedzi Polskę kanclerz RFN Helmuth Kohl. Podczas wizyty
w Polsce Kohl przypuszczalnie ogłosi decyzję o udzieleniu
przez rząd RFN gwaracji na nowe kredyty dla PRL.
* Rzecznik prasowy rządu PRL Małgorzata Niezabitowska powie-
* działa podczas konferencji prasowej, że premier Mazowiecki
* i jego ekipa zamierzają wyznaczyć nowe cele polityki zagra-
* nicznej PRL obejmujące także stosunki ze Związkiem Radziec-
kim. Oświadczenie pani Niezabitowskiej jest dość zaskakujące
w kontekście wcześniejszych deklaracji premiera PRL, który
stwierdził, że Polska będzie respektowała sojusznicze zobo-
wiązania w ramach Układu Warszawskiego. Nie wiadomo również
jak Tadeusz Mazowiecki wyobraża sobie realizowanie "nowej"
polityki zagranicznej, jeżeli ambasadorów mianuje gene-
rałprezydent Jaruzelski.
Kardynał Agostino Casaroli poinformował władze węgierskie
o gotowości Stolicy Apostolskiej rozpoczęcia rozmów na temat
przywrócenia stosunków dyplomatycznych pomiędzy Watykanem
a Budapesztem.
Przedstawiciel władz sowieckich oświadczył, że Związek Ra-
dziecki przywiązuje dużą wagę do mającego nastąpić w przysz-
łym miesiącu spotkania Jana Pawła II z Michaiłem Gorbaczo-
wem. Władze ZSRR, jak stwierdził, uważają planowane spotka-
nie za ważny etap "w budowie wspólnego europejskiego domu".
Politycy amerykańscy wyrażają zaniepokojenie z powodu znacz-
nego zwiększenia dostaw sowieckiego uzbrojenia do Afganista-
nu. W ostatnich tygodniach zwiększyła się również liczba
radzieckich ekspertów wojskowych współpracujących z armią
Nadżibullaha. ZSRR podwoił nakłady na pomoc wojskową dla
reżimu w Kabulu (obecnie 4OO mln dol. miesięcznie).
18.1O.89 r.
Na Węgrzech dokonano zmian w konstytucji. M.in. usunięto
zapis o przewodniej roli partii komunistycznej w państwie
oraz ustalono nową nazwę państwa węgierskiego - Republika
Węgierska.
Rada Najwyższa ZSRR orzekła, że każdy obywatel Kraju Rad ma
prawo do swobodnego podróżowania... Uwagi te zawarte są
w projekcie uchwały, która ma regulować kwestie podróży
zagranicznych i emigracji. Ministerstwo spraw wewnętrznych
ma wydawać paszporty na wyjazdy zagraniczne, które będą
ważne przez 5 lat... "osoby, których wyjazd zagraniczny
mógłby zagrażać interesom państwa nie będą otrzymywały
zezwolenia na wyjazd ze Związku Radzieckiego".
----------------------------------------------------------------------
19.1O.89 r.
W kościele św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu
odprawiona została msza z okazji 5 rocznicy śmierci ks. Je-
rzego Popiełuszki.
Premier PRL Tadeusz Mazowiecki spotkał się dzisiaj z pre-
mierem Włoch Giulio Andreottim. Włoski polityk oświadczył
podczas rozmowy z Mazowieckim, że jego kraj jest gotów do
udzielenia Polsce pomocy żywnościowej, która zostanie
dostarczona, jeszcze przed nadejściem zimy specjalnymi
pociągami i samolotami. Mazowiecki spotkał się również
prezydentem Włoch Francesco Cossigą.
NSZZ "Solidarność" RI zaapelował do rolników o udzielenie
rządowi PRL pożyczki zbożowej.
Kongres Stanów Zjednoczonych zatwierdził projekt pomocy
gospodarczej, medycznej i kulturalnej dla Polski.
W Kaliforni miały miejsce nowe wstrząsy podziemne.
Spowodowały one dalsze zniszczenia. Ofiar w ludziach nie
było.
* Partyzanci afgańscy biorący udział w walkach z oddziałami
* wojsk Nadżibullaha odczuwają poważne braki w uzbrojeniu.
* Dostawy broni ze Stanów Zjednoczonych są niewielkie w porów-
* naniu z potrzebami. Tymczasem Związek Radziecki nieprzerwa-
nie zwiększa dostawy nowoczesnego sprzętu wojskowego do
Kabulu. Wyrazy zaniepokojenia polityków amerykańskich
związane z zaopatrzeniem sowieckim dla reżimu Nadżibullaha
nie mają większego znaczenia militarnego.
----------------------------------------------------------------------
2O.1O.89 r.
Premier PRL Tadeusz Mazowiecki i towarzyszące mu w podróży
do Włoch osoby zostały przyjęte na audiencji przez Ojca
Świętego. Po zakończeniu oficjalnego spotkania Mazowiecki
odbył prywatną rozmowę z Janem Pawłem II.
Premier PRL Tadeusz Mazowiecki wypowiadał się na konferencji
prasowej zorganizowanej z okazji zakończenia jego pobytu we
Włoszech. Mazowiecki powtórzył swój apel o natychmiastową
pomoc dla Polski. Powiedział, że pomoc ta jest absolutnie
konieczna i powinna nadejść nie później niż do połowy listo-
pada. Premier Mazowiecki wypowiedział się również na temat
stosunków polsko-sowieckich stwierdzając, że sprawą najbar-
dziej drażliwą są kwestie dotyczące spraw gospodarczych.
2O.1O.89 r.
W stolicy Ubezbekistanu Taszkiencie odbyły się wieloty-
sięczne demonstracje przeciwko ustawie, która uznaje
rosyjski za równoprawny w stosunku do uzbeckiego język
urzędowy republiki. Uzbecy uważają, że rosyjski może być
uznany za język pomocniczy - służący kontaktom pomiędzy
grupami etnicznymi. Milicja zaatakowała manifestantów -
wiele osób aresztowano. Ulice Taszkientu patroluje milicja
i wojsko. Kordonem otoczono gmach uzbeckiej Rady Najwyższej.
* W Dreźnie odbyła się manifestacja przeciwko polityce władz
* NRD. Z informacji przekazanych przez RFI wynika, że
* demonstracja ta miała niebywały przebieg - 5O tys. ludzi,
* którzy zgromadzili się na ulicach Drezna milczało.
Do RFN przybyła kolejna grupa uciekinierów z Niemiec Wschod-
nich - 125O osób. W tym roku z NRD zbiegło ponad 6O tys.
ludzi.
Rząd litewskiej SSR wprowadza od 1 listopada br. ogranicze-
nie ruchu turystycznego. Obywatele państw Europy Wschodniej
będą mogli odwiedzać Litwę tylko raz w roku. Rada Ministrów
litewskiej SSR stwierdziła w wydanym z tej okazji
komunikacie, że napływ turystów z krajów socjalitycznych
powoduje pogorszenie zaopatrzenia miejscowej ludności w żyw-
ność oraz komplikuje sytuację polityczną na Litwie.
----------------------------------------------------------------------
21.1O.89 r.
Przewodniczący Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego
Bronisław Geremek spotkał się z przedstawicielami Światowego
Kongresu Żydów. Omawiano stosunki polsko-żydowskie oraz
kwestie dotyczące potrzeby wsparcia reform zachodzących
w Polsce i innych krajach Europy Wschodniej.
Węgierskie ugrupowanie opozycyjne Forum Demokratyczne
postanowiło wysunąć swojego kandydata w zbliżających się
wyborach prezydenckich.
Rząd Japonii wyraził gotowość przyjścia z pomocą żywnościową
Węgrom i Polsce. Japonia zamierza również uczestniczyć
w programie pomocy dla Warszawy i Budapesztu opracowywanym
przez EWG.
W NRD właściwie nieprzerwanie trwają demonstracje podczas
których wysuwane są żądania wprowadzenia demokratycznego
ustroju w tym państwie. W Berlinie Wschodnim demonstrowało
dzisiaj ponad 5 tys. osób - domagano się uwolnienia więźniów
politycznych oraz żołonierzy aresztowanych za odmowę tłumie-
nia manifestacji. Jest to pierwsza informacja, która mówi
o sprzeciwie w wojsku wobec represyjnej polityki władz NRD.
Premier Węgier Miklos Nemeth dał wyraz niebywałego optymizmu
stwierdzając, że węgierskie reformy są nieodwracalne i nie
zniweczy ich nawet sytuacja, w której zaszłyby w Moskwie
"niekorzystne i niechciane zmiany". Nemeth potępił zbrodnie
stalinizmu, których ofiarami stali się ludzie prześladowani
z powodu przekonań religijnych.
W Kazachstanie odbyły się demostracje, podczas których doma-
gano się zaniechania eksperymentalnych eksplozji jądrowych
w pobliżu Semipalatyńska.
21.1O.89 r.
W Bułgarii po raz pierwszy po II wojnie światowej odbyło się
* oficjalne spotkanie zorganizowane bez inspiracji władz.
* Ponad 5OO osób uczestniczyło w zebraniu w Sofii, które poś-
* więcone było skażeniu środowiska w Bułgarii. Organizatorzy
* spotkania wykorzystali to, że w stolicy Bułgarii odbywa się
właśnie sesja pohelsińskiej Konferencji Bezpieczeństwa
i Współpracy w Europie. W tej sytuacji reżim bułgarski nie
mógł sobie pozwolić na uniemożliwienie niezależnego
spotkania ekologicznego. Podczas tej konferencji ujawniono,
że skażenie terytorium Bułgarii w wyniku katastrofy atomowej
w Czarnobylu było wielokrotnie większe niż to podano
oficjalnie. Milicja bułgarska co prawda nie interweniowała,
ale za to prasa reżimowa oskarżyła niezależnych ekologów o
"działanie na rzecz obcych interesów".
----------------------------------------------------------------------
22.1O.89 r.
Brak szczegółów na temat ostatnich wydarzeń w Tybecie.
Wiadomo tylko, że w ostatnim czasie doszło w Lhassie do
demonstracji, które trwały przez trzy dni. Można jedynie
przypuszczać, że manifestowano radość z powodu przyznania
Dalaj Lamie Pokojowej Nagrody Nobla. W Pekinie poinformowa-
no, że w Tybecie aresztowano ponad 8O osób, które następnie
otrzymały wyroki więzienia lub zsyłki do obozów pracy.
"Ogoniok" opublikował wyniki sondażu opinii publicznej
w ZSRR. Większość ankietowanych stwierdziła, że reformy
Gorbaczowa nie przyniosą istotnych zmian, 16% sądzi, że nic
się nie zmieni - jedynie 12% wiąże nadzieje z Gorbaczowem
i jego "pierestrojką".
* W Moskwie odbywa się zjazd założycielski związku zawodowego
* żołnierzy "Tarcza". Wielu uczestników zjazdu opuściło niele-
* galnie koszary, wielu innych zostało zatrzymanych w aresz-
* tach. W obradach zjazdu uczestniczy Borys Jelcyn. Zebrani
w Moskwie wojskowi związkowcy zamierzją po zakończeniu obrad
wystąpić do władz ZSRR z wnioskiem o zarejestrowanie
organizacji. "Tarcza" stawia sobie za cel obronę żołnierzy
przed samowolą przełożonych oraz czuwanie nad tym, by wojsko
nie było wykorzystywane do walki ze społeczeństwem.
Jeden z przywódców lipcowych strajków górniczych w Workucie
Aleksander Sołotnikow został zamordowany.
Przedstawiciele Ruchów Ludowych działających na terenie ro-
syjskiej SSR utworzyli wspólną organizację pod nazwą Zjed-
noczony Front Ludowy.
* Wyniki sondażu opublikowane w "Gazecie Wyborczej" informują,
* że wszystkie ugrupowania polityczne i społeczne w Polsce
* tracą popularność. "Solidarność" akceptuje 66% ankietowanych
* (poprzednio 72 %), PZPR 11 % (poprzednio 17 %). 82 % Polaków
uważa nastroje społeczne są bardzo niedobre, jednakże 68%
ankietowanych wyraża zaufanie dla rządu Mazowieckiego.
22.1O.89 r.
Lech Wałęsa poinformował, że pełnienie obowiązków przewodni-
czącego NSZZ "Solidarność" Stoczni Gdańskiej powierzył
Bogdanowi Lisowi. Wałęsa kandydował na stanowisko przewodni-
czącego KZ "Solidarniści" Stoczni Gdańskiej i wygrał wybory
eliminując A. Szablewskiego. Ponieważ, jak teraz powiedział,
nie ma czasu na zajmowanie się sprawami Stoczni mianował
swojego zastępcę.
Jak informuje korespondent BBC chrześcijańscy posłowie do
parlamentu libańskiego zaaprobowali pod pewnymi warunkami
propozycję Ligi Arabskiej, która zakłada stopniowe wycofywa-
nie wojsk syryjskich z tego kraju. Propozycja Ligi korespon-
duje z projektem opracowanym na wyjazdowej sesji parlamentu
libańskiego w Arabii Saudyjskiej. Gen. M. Aoun odrzucił ten
projekt stwierdzając, że wycofanie okupacyjnej armii syryj-
skiej powinno nastąpić natychmiast i bez żadnych warunków.
Z wielu doniesień wynika, że ze stanowiskiem Aouna zgadza
się większość chrześcijańskiej społeczności Libanu.
----------------------------------------------------------------------
23.1O.89 r.
Podrożały lekarstwa. Mimo, że rozważano wprowadzenie odpłat-
ności za medykamenty dla rencistów, emerytów i służby zdro-
wia postanowiono odroczyć narazie decyzję w tej kwestii.
* Ponad 3OO tys. osób uczestniczyło w Budapeszcie w obchodach
* rocznicy Powstania Węgierskiego. Zgromadzeni przed budynkiem
* węgierskiego parlamentu manifestanci wysłuchali komunikatu
* o zmianie nazwy państwa. Węgierska Republika Ludowa nazywa
się obecnie Republiką Węgierską.
"Prawda" - gazeta partyjna na Słowacji - odkryła, że zmiany
na Węgrzech są wynikiem parlamentarnego zamachu stanu. Zda-
niem dziennika reformy dokonywane na Węgrzech nie mają
akceptacji społeczeństwa tego kraju.
Premierzy litewskiej SSR, łotewskiej SSR i estońskiej SRR
uzgodnili podczas spotkania w Rydze, że konieczne jest
stworzenie wspólnego rynku Krajów Bąltyckich oraz wprowadze-
nie własnej waluty.
* W Lipsku 3OO tys. ludzi wyległo na ulice. Manifestanci doma-
* gali się wolnych wyborów, swobody podróżowania i wyrażali
* poparcie dla "Nowego Forum". Demonstracje miały również
* miejsce w innych miastach NRD - m.in. w Dreźnie i Berlinie
Wschodnim.
W NRD powstał związek zawodowy "Reforma", który postanowił
przełamać monopol oficjalnych związków zawodowych.
W Berlinie Wschodnim w jednym z kościołów wyeksponowano
listy z Polski i Węgier popierające niezależne ugrupowania
wschodnioniemieckie i wyrażające uznanie dla emancypacyjnych
dążeń społeczeństwa NRD.
Politycy zachodni są wyraźnie zaniepokojeni dynamiką wyda-
rzeń w Niemczech Wschodnich. Zwycięstwo demokracji w NRD
oznacza bowiem likwidację tego państwa i zjednoczenie Nie-
miec. Równałoby się to naruszeniu pojałtańskiego porządku
w Europie. A tego Zachód boi się bardziej niż komunizmu. >>>>
Natomiast sowiecka gazeta "Trud" krytykuje Ericha Honeckera.
W atrykule zamieszczonym w tym piśmie stwierdzono, że
ucieczka kilkudziesięciu tysięcy obywateli NRD na Zachód
spowodowana jest rzeczywistymi a nie wymyślonymi problemami.
Ucieczka ta - jak pisze dalej gazeta - jest poważną stratą
moralną i materialną. "Trud" zarzuca wschodnioniemieckim
massmediom izolowanie się od prawdziwego życia
i ...budowanie kultu Honeckera.
Wobec odrzucenia projektu opracowanego przez parlamenta-
rzystów libańskich (mającego na celu przywrócenie pokoju
w tym kraju) zarówno przez szyitów, jak i przywódców chrześ-
cijan gen. M. Aoun zaproponował przeprowadzenie ogólnonaro-
dowego referendum w sprawach poruszanych w tym projekcie.
Aoun, zdecydowany przeciwnik propozycji parlamentu libań-
skiego, stwierdził, że jeżeli w wyniku plebiscytu nie uzyska
poparcia dla swojej polityki jest gotów do wycofania się
z życia politycznego.
----------------------------------------------------------------------
24.1O.89 r.
* Do Polski przybył minister spraw zagranicznych ZSRR E. Sze-
* wardnadze. Nie ujawniono szczegółów na temat rozmowy
* Tadeusza Mazowieckiego szefem radzieckiego MSZ. Wiadomo
* tylko, że ustalono termin wizyty Mazowieckiego w Moskwie na
23 listopada. Premier PRL stwierdził, że jest zadowolony
z przebiegu rozmowy z E. Szewardnadze i z wdzięcznością
przyjmuje zaproszenie do ZSRR.
W Gdańsku przebywa delegacja Kongresu Polonii Amerykańskiej
z prezesem Edwardem Moskalem. Podczas spotkania z Lechem
Wałęsą omówiono przygotowania do jego wizyty w Stanach
Zjednoczonych. Poruszono również problemy dotyczące pomocy
gospodarczej dla PRL ze strony Polonii Amerykańskiej.
Rząd RFN udzielił PRL gwarancji kredytowych w wysokości
3 mld marek. Kanclerz H. Kohl odmówił dziennikarzom wypo-
wiedzi na ten temat twierdząc, że najpierw musi odbyć
rozmowy z rządem PRL.
* Do grupy rencistów i emerytów prowadzących protest głodowy
* we Wrocławiu przyłączył się na jedną dobę senior polskiego
* Ruchu Ludowego Józef Teliga. Pan Teliga powiedział, że
* pragnie w ten sposób zademonstrować swoje poparcie dla celu
protestu.
W Berlinie Wschodnim doszło do demonstracji przeciwko
mianowaniu następcy Ericha Honeckera na stanowisku I sekre-
tarza komunistycznej partii w NRD na przewodniczącego rady
państwa. Także w Izbie Ludowej NRD głosowanie, podczas
którego zatwierdzono nominację Egona Krenza, nie było
jednomyślne - 26 deputowanych głosowało przeciwko jego
kandydaturze.
Tysiące demonstrantów, którzy zgromadzili się pod siedzibą
Izby Ludowej wznosiło hasła na rzecz wolnych wyborów.
Milicja nie interweniowała.
Władze CSRS poinformowały, że podczas obchodów rocznicy od-
zyskania niepodległości przez Czechosłowację wstęp na pl.
Vaclava będzie możliwy jedynie po okazaniu zaproszenia. Jak
się wydaje ma to na celu uniemożliwienie zorganizowania
manifestacji niezależnych.
24.1O.89 r.
W Libanie doszło do demonstracji zwolenników gen. M. Aouna,
który odrzucił plan pokojowy opracowany przez libański
parlament podczas obrad w Arabii Saudyjskiej. Dziesiątki
tysięcy manifestantów wyrażało poparcie dla żądania cał-
kowitego wycofania wojsk syryjskich z ich kraju oraz
zachowania tradycyjnego podziału władzy pomiędzy muzułmanami
i chrześcijanami.
----------------------------------------------------------------------
25.1O.89 r.
* W Berlinie Wschodnim i innych miastach NRD odbyły się
* wielotysięczne manifestacje na rzecz demokracji. W Dreźnie
* w demonstracji na rzecz demokratycznych przemian w NRD
* uczestniczyło ponad 1OO tys. osób. Odbyła się publiczna
debata pomiędzy przedstawicielami władz miasta i opozycji.
Następca Ericha Honeckera Egon Krenz powiedział, że Zachód
nie rozumie przyczyn wzniesienia muru berlińskiego. Krenz
stwierdził, że w NRD zostanie podjęty dialog ze społeczeń-
stwem, ale Niemcy Wschodnie nadal pozostaną krajem socjalis-
tycznym.
Na Węgrzech wojsko przejmuje broń i inny sprzęt od funkcjo-
nariuszy milicji robotniczej rozwiązanej na mocy postano-
wienia parlamentu. Formacje milicji robotniczej zostały
utworzone po stłumieniu Powstania Węgierskiego w 1956 r.
i podlegały KC komunistycznej partii węgierskiej.
* Dziennikarze czechosłowaccy zatrudnieni w oficjalnych środ-
* kach masowego przekazu wystosowali petycję do władz CSRS,
* w której domagają się zwolnienia z więzienia dwóch niezależ-
* nych dziennikarzy Jirego Rumla i Rudolfa Zemana. Aresztowani
na początku października dziennikarze są redaktorami niele-
galnie wydawanego pisma "Lidove Noviny". Pod apelem podpi-
sało się ponad 1OO dziennikarzy z wszystkich głównych gazet
czechosłowackich (z wyjątkiem "Rudego Prava").
O godz. 12.OO prowadzący głodówkę wrocławscy emeryci i ren-
ciści zakończyli swój protest. Jak wyjaśniają w wydanym
z tej okazji oświadczeniu głodówkę przerwali na apel Józefa
Teligi.
* Telewizja warszawska wyemitowała relację z konferencji pra-
* sowej przedstawicieli MSW. Rzecznik prasowy tego minister-
* stwa poinformował dziennikarzy, że w ramach reorganizacji
* resortu zostanie zlikwidowanych sześć departamentów - w tym
zajmujący się zwalczaniem opozycji. Przedmiotem zaitereso-
wania MSW pozostanie nadal ta "część opozycji, która nie
chce się legalizować".
Dopiero dzisiaj dotarły pierwsze reakcje dotyczące nie-
dzielnej wizyty francuskich polityków i działaczy gospodar-
czych u Lecha Wałęsy. Wałęsa zrugał wówczas swoich gości za
zwlekanie z pomocą rządowi Mazowieckiego. Z wypowiedzi poli-
tyków francuskich, nacechowanych ogromną dyskrecją, przebija
pewne zaskoczenie i niesmak. Rzecznik Wałęsy Piotr Nowina-
Konopka oświadczył, że wypowiedzi Wałęsy zostały przez
Francuzów niewłaściwie zrozumiane.
25.1O.89 r.
Rządy Francji i RFN zatwierdziły plany pomocy dla Polski.
Francja przeznaczy na ten cel 64O mln dol. w ciągu najbliż-
szych trzech lat. Również Szwajcaria rozważa zakres pomocy
jakiej zamierza udzielić Polsce i Węgrom.
Barbara Piasecka-Johson poinformowała o zamiarze utworzenia
prywatnego banku w Polsce. Pani Piasecka przeznacza na utwo-
rzenie banku 12 mln dol.
Wicepremier PRL Leszek Balcerowicz przebywa z wizytą w Mosk-
wie, gdzie weźnie udział w posiedzeniu komitetu wykonawczego
RWPG.
Podczas konferencji prasowej szefa sowieckiego MSZ, zorgani-
zowanej w drugim dniu jego wizyty w Polsce, E. Szewardnadze
powiedział, że jego spotkanie z M. Rakowskim potwierdziło
wierność wzajemnym zobowiązaniom i umowom. Szewardnadze
poinformował o gotowości KPZR i PZPR do dalszego zacieśnia-
nia kontaktów.
Rzecznik sowieckich władz Gienadij Gierasimow powiedział na
konferencji prasowej w Helsinkach, że Związek Radziecki nie
ma moralnego prawa na ingerencję w przemiany dokonujące się
w krajach Europy Wschodniej.
Górnicy w Workucie zignorowali zakaz prowadzenia akcji
strajkowych wydany przez władze ZSRR i proklamowali strajk.
4OOO górników przerwało pracę. Strajkujący stwierdzili, że
obietnice władz, które w lipcu spowodowały zakończenie
protestów w Workucie, nigdy nie zostały zrealizowane.
* Władze sowieckie, aby nie dopuścić do demonstracji w pobliżu
* Kremla, zabroniły wstępu na pl. Czerwony. Opozycja planowała
* utworzenie "łańcucha ludzkiego" wokół Kremla. Zakaz władz
* wpłynął na liczbę demonstrantów. Na wezwanie Frontu Ludowego
Rosyjskiej Federacji zjawiło się tylko 4OO osób. Manifes-
tanci protestowali przeciwko niedemokratycznej ordynacji
wyborczej do Rady Najwyższej ZSRR, która zapewnia uprzywile-
jowaną pozycję osobom wytypowanym przez KPZR.
----------------------------------------------------------------------
26.1O.89 r.
W wielu miastach Polski działacze Konfederacji Polski
Niepodległej prowadzą akcje mające na celu zmuszenie admi-
stracji państwowej do przydzielenia lokali dla tej partii.
Po zajęciu Komitetu Dzielnicowego PZPR w Warszawie przez
działaczy KPN w ciągu kilkudziesięciu minut władze przyznały
Konfederacji lokal ... w Pałacu Kultury. W Bielsku Białej
członkowie KPN okupowali budynek Zarządu Wojewódzkiego ZSMP.
Interweniowała milicja. W Lublinie i Zamościu Konfederacja
rozpoczęła okupację budynków należących do PZPR. W obu przy-
padkach władze miejskie złożyły pisemne przyrzeczenia
przydzielenia Konfederacji odpowiedznich lokali (w centrum
miasta) na początku przyszłego miesiąca. W Sosnowcu działa-
cze KPN zajęli świetlicę urzędu pocztowego. Spowodowało to
wznowienie rozmów z prezydentem miasta, który tym razem
zobowiązał się do przydzielenia lokalu dla KPN.
Dzisiaj w nocy 14O uchodźców z NRD zostanie przewiezionych
z ambasady RFN w Pradze do Niemiec Zachodnich. Zachodnionie-
miecka straż graniczna poinformowała, że w ciągu ostatniej
doby do RFN przybyło ponad 6OO uciekinierów z NRD.
26.1O.89 r.
Ze względów proceduralnych odroczono w senacie USA debatę
nad ustawą, która miała zdecydować o wysokości amery-
kańskiej pomocy dla Polski i Węgier. Nawet jeżeli przeszkody
formalne zostaną przezwyciężone zapowiada się długi spór na
temat formy pomocy. Partia Demokratyczna jest zdania, że
pomoc żywnościowa dla Polski powinna być oddana do dowolnego
rozporządzenia władzom PRL. Natomiast Republikanie uważają,
że artykuły kierowane do Polski powinny być bezpłatnie
rozdane najbiedniejszym, po to by uniknąć wspomagania komu-
nistów.
* Górnicy w Workucie, którzy przystąpili do strajku ingnorując
* apel M. Gorbaczowa, przerwali protest. Lokalne władze zagro-
* ziły represjami, jeżeli pracownicy kopalń natychmiast nie
* zrezygnują ze strajku. Zapowiedziano m.in., że w razie kon-
tynuowania akcji strajkowej kolej odetnie transporty żywnoś-
ci do kopalń.
----------------------------------------------------------------------
27.1O.89 r.
* W Warszawie zakończyła się konferencja państw należących do
* Układu Warszawskiego. W wydanym oświadczeniu mowa jest
* o "wspólnym europejskim domu". Deklaracja ministrów uczest-
* niczących w konferencji zawiera potwierdzenie prawa samosta-
nowienia narodów bez ingerencji z zewnątrz. Czy rzeczywiście
dotyczy to narodów, które znajdują się wewnątrz komunistycz-
nego obozu należy wątpić. Minister spraw zagranicznych ZSRR
E. Szewardnadze stwierdził nawet, najwidoczniej po to, by
rozproszyć takie wątpliwości, że Moskwa raz na zawsze skoń-
czyła z narzucaniem swoich poglądów państwom Europy Wschod-
niej. Źródła dobrze poinformowane twierdzą, że są tacy,
którzy mu uwierzyli.
* Sekretarz stanu w rządzie USA James Backer zakazał wygło-
* szenia referatu na temat zmian zachodzących w bloku komu-
* nistycznym zastępcy doradcy d/s bezpieczeństwa państwa
* Robertowi Gates. Powodem zakazu są "zbyt pesymistyczne"
oceny i prognozy wydarzeń w ZSRR tego specjalisty od spraw
wschodnich.
Władze CSRS na swój sposób przygotowują się do obchodów
uzyskania przez Czechosłowację niepodległości. Wielu dzia-
łaczy opozycyjnych otrzymało nakaz opuszczenia Pragi lub
zostało osadzonych w areszcie domowym. Plac Vaclava został
odizolowany przez milicję od reszty miasta. Podczas oficjal-
nych uroczystości odbędzie się tam defilada specjalnych
oddziałów wojska.
Rząd Stanów Zjednoczonych wyraził zaniepokojenie z powodu
ciągłego naruszania praw człowieka w Czechosłowacji.
* Władze NRD ogłosiły amnestię dla osób, które nielegalnie
* usiłowały przekroczyć granice wschodnioniemiecką. Wolność
* odzyskają tysiące ludzie, którzy zostali schwytani przez
* straż graniczną NRD lub deportowani z Polski i Czechosło-
wacji. Zwolni zostaną z aresztów niektórzy uczestnicy mani-
festacji na rzecz demokratycznych przemian w NRD -
odzyskanie wolności przez aresztowanych demonstrantów uza-
leżnione będzie... od tego pod jakim zarzutem zostali
aresztowani. Zniesiony zostanie również wprowadzony niedawno
zakaz podróżowania bez wiz do Czechosłowacji. Mimo tych
"liberalizacyjnych" posunięć władz NRD nadal rośnie liczba
uchodźców przebywających na terenie ambasady RFN w Warsza-
wie. Liczba ta nie maleje chociaż uchodźcy sukcesywnie
otrzymują zezwolenia na wyjazd z Polski. Dzisiaj z Warszawy
odleciało specjalnym samolotem do RFN 13O uciekinierów
wschodnioniemieckich.
W przyszłym tygodniu następca Ericha Honeckera Egon Krenz
uda się do Moskwy.
----------------------------------------------------------------------
28.1O.89 r.
* Szef Urzędu Rady Ministrów PRL Jacek Ambroziak poinformował,
* że polecił wojewodom, by nie dopuszczali do zajmowania
* lokali publicznych przez działaczy KPN. Ambroziak zobowiązał
* wojewodów, by w przypadku powtórzenia się incydentów korzys-
tali z pomocy milicji. Trudno nie zauważyć, że dopiero akcje
protestacyjne działaczy KPN spowodowały przydzielenie
należnych im lokali przez władze PRL. Wcześniejsze, spokojne
próby nie przynosiły takich rezultatów.
W Warszawie na Służewie odbyły się uroczystości żałobne
upamiętniające męczeńską śmierć tysięcy akowców zamordowa-
nych przez UB w latach czterdziestych i pięćdziesiątych.
Jan Bisztyga w wywiadzie dla AFP powiedział, że projekt
utworzenia nowej partii w miejsce PZPR jest "konstruktywną
próbą w kierunku przeobrażenia partii". W końcu lutego ma
się odbyć zjazd PZPR, na którym zostanie podjęta decyzja
o zmianie nazwy partii - to już wiadomo - na cztery miesiące
przed zjazdem. Ci którzy niepokoją się, że w Polsce zniknie
"demokracja socjalistyczna" powinni reagować z większym
umiarem.
* Władze CSRS zorganizowały z okazji uzyskania przez Czecho-
* słowację niepodległości w 1918 r. ...przysięgę żołnierzy
* wojsk ministerstwa spraw wewnętrznych. Te reżimowe uroczys-
* tości odbywały na pl. Vaclava, który władze odizolowały od
reszty miasta w nadziei, że w ten sposób uniemożliwią mani-
festacje zapowiedziane z okazji Święta Niepodległości przez
opozycję. Mimo zakazu władz CSRS i wszechobecnej milicji
w godzinach wieczornych na pl. Vaclava wtargnęły wielo-
tysięczne tłumy. Wznoszono okrzyki: "CHCEMY WOLNOŚCI",
"NIECH ŻYJE HAVEL", "KARTA 77". Milicja brutalnie zaatakowa-
ła demonstrantów. Wiele osób pobito, kilkaset aresztowano.
Władze bułgarskie skazały na banicję znanego działacza orga-
nizacji zajmującej się przestrzeganiem praw człowieka Antona
Zaprianowa. Innemu opozycjoniście bułgarskiemu Lubomirowi
Sobaczijewowi zamierzają wytoczyć proces ...o szpiegostwo.
W Parku Południowym w Sofii odbyła się demonstracja zorgani-
zowana przez Stowarzyszenie Obrony Praw Człowieka. Domagano
się wprowadzenia w Bułgarii systemu wielopartyjnego, wolnoś-
ci religijnej oraz natychmiastowego zaprzestania bułgary-
zacji mniejszości tureckiej.
28.1O.89 r.
* Reżimowe władze Kabulu zamknęły lotnisko położone na przed-
* mieściach stolicy Afganistanu. Zniszczenia spowodowane
* ostatnimi atakami rakietowymi uniemożliwiły funkcjonowanie
* lotniska. Sytuację oddziałów Nadżibullaha pogarsza jeszcze
blokada szosy Salang przez partyzantów. Tym samym zostały
odcięte możliwości odbierania zaopatrzenia ze Związku
Radzieckiego, które umożliwia panowanie Nadżibullaha w Ka-
bulu. Wojska reżimowe rozpoczęły ofensywę na pozycje mudża-
hedinów położone w pobliży szlaku Salang - w nadziei, że uda
się tą drogą odebrać sowieckie zaopatrzenie wojskowe.
Komunistyczny prezydent Nikaragui poinformował, że porozu-
mienie w sprawie zawieszenia broni, które zawarł z party-
zantką 'Contras' uważa za nieważne, a walki będą kontynuowa-
ne. Waszyngton, który podpisanie tego porozumienia na
'Contras' wymusił - wyraził... zaskoczenie decyzją Ortegi
oraz nadzieję, że mimo wszystko dojdzie w tym kraju do
wolnych wyborów.
Gen. M. Aoun przemawiając na wiecu, który zgromadził jego
zwolenników zażądał odroczenia wyborów prezydenta Libanu do
czasu wycofania wszystkich okupacyjnych wojsk syryjskich.
----------------------------------------------------------------------
29.1O.89 r.
Komisja spraw zagranicznych senatu PRL uważa za konieczne
nawiązanie w możliwie krótkim czasie stosunków dyplomatycz-
nych z Izraelem. Przewodniczący tej komisji Janusz Ziół-
kowski powiedział, że decyzja zerwania stosunków dyploma-
tycznych z Izraelem podjęta przez władze PRL w 1967 r.
przyniosła Polsce wiele szkód. Senatorowie sugerują, by
w odpowiedzi na wizytę knesetu do Izraela udali się
przedstawiciele sejmu i senatu PRL. Komisja zagraniczna
senatu zaleciła tworzenie wspólnych polsko-izraelskich
instytucji kulturalnych.
W Berlinie Wschodnim odbył się wiec, w którym wzięło udział
około 2O tys. osób. Tym razem inicjatorami manifestacji na
rzecz "demokratyzacji" były władze miejskie stolicy NRD. Nie
powstrzymało to tłumu przed wygwizdaniem reżimowych mówców.
Podczas wiecu uczczono minutą ciszy tych, którzy zginęli
usiłując przedostać się przez "mur berliński".
* W Gruzji i Azerbejdżanie coraz częściej zdarzają się przy-
* padki odmawiania odbycia służby wojskowej w armii sowiec-
* kiej. Poborowi wyrażają równocześnie gotowość wstąpienia do
* armii narodowych. W Gruzji odmówiło przyjęcia kart mobiliza-
cyjnych półtora tysiąca osób.
W ciągu ostatnich 12 miesięcy szeregi 'Komsomołu' opuściło
4 mln członków. W ciągu ostatnich kilku lat z członkostwa
w tej organizacji sowieckiej młodzieży komunistycznej
zrezygnowało około 1O mln osób. 'Komsomoł' na Litwie posta-
nowił przekształcić się w samodzielny związek i ogłosił
niezależność od moskiewskiej centrali.
Czechosłowacka milicja zatrzymał brata Vaclava Havela i jego
żonę. Milicja wyjaśniła, że powodem zatrzymania rodziny
Havela była próba odwiedzin w szpitalu poza godzinami
przyjęć. Vaclav Havel nadal przebywa w szpitalu pod nadzorem
służby bezpieczeństwa.
29.1O.89 r.
W Kosowie rozpocznie się wkrótce proces byłego szefa partii
w tej prowincji A. Vlasi, którego władze federacji jugos-
łowiańskiej oskarżają o inspirowanie nacjonalistycznego
ruchu Albańczyków. Zapowiedziana rozprawa sądowa uważana
jest za największy proces polityczny w Jugosławii od czasu
postawienia przed sądem M. Dżilasa. Kilkuset górników
albańskich rozpoczęło strajk w proteście przeciwko procesowi.
Prezydent Stanów Zjednoczonych G. Bush oświadczył, że przed
zwróceniem się do kongresu o pomoc dla 'Contras' zaczeka aż
prezydent Daniel Ortega podejmie ostateczną decyzję w spra-
wie zawieszenia broni pomiędzy komunistami a partyzantami.
----------------------------------------------------------------------
3O.1O.89 r.
* Przed siedzibą KGB (Komitet Bezpieczeństwa Państwowego ZSRR)
* na Łubiance demonstrowało 15OO osób domagających się posta-
* wienia przed sądem winnych zbrodni stalinowskich.
* Manifestanci trzymający zapalone świece w dłoniach otoczyli
najbardziej ponury gmach na świecie. Następnie wyruszyli
pochodem w kierunku pl. Puszkina. Wtedy zaatakowało ich
moskiewskie ZOMO ("Specnaz"). Dotkliwie pobito wielu
uczestników demonstracji - kilkadziesiąt osób aresztowała
bezpieka Gorbaczowa.
Następca Ericha Honeckera Egon Krenz powiedział: "ludzie,
którzy myślą, że komuniści nie są w stanie panować nad
sytuacją sami się oszukują".
Tymczasem w Lipsku odbyła się największa z dotychczasowych
manifestacji w NRD - wzięło w niej udział ponad 3OO tys.
ludzi.
Stany Zjednoczone potępiły użycie siły wobec uczestników
niezależnej manifestacji w Pradze. Na wezwanie ugrupowań
opozycyjnych w Czechosłowacji w niezależnych obchodach
Święta Niepodległości uczestniczyło kilkadziesiąt tys. osób.
* Abu Nidal, szef jednej z frakcji Organizacji Wyzwolenia
* Palestyny, odpowiedzialny za wiele zamachów terrorystycz-
* nych, rozkazał dokonać egzekucji 156 Palestyńczyków, którzy
* odmówili mu dalszej współpracy. Morderstwa dokonano w szta-
bie Abu Nidala, który dzięki zezwoleniu płk. Muamara Kada-
fiego znajduje się na terenie Libii. Przypomnijmy dla
porządku, że płk. Kadafii to przyjaciel nie tylko Abu Nida-
la, ale również gen. Jaruzelskiego.
W stolicy Kolumbii Bogocie miała miejsce seria zamachów
bombowych. Na szczęście ucierpiały tylko budynki. Nikt nie
zginął, nie było również rannych. Przypuszcza się, że
zamachy terrorystyczne były odwetem ze strony mafii narko-
tycznej za akcję rządu Kolubii zmierzającą do likwidacji
produkcji i handlu narkotykami.
----------------------------------------------------------------------
31.1O.89 r.
* Równocześnie w Moskwie i Waszyngtonie poinformowano, że na
* początku grudnia odbędzie się spotkanie prezydenta G. Busha
* i sekretarza generalnego KC KPZR M. Gorbaczowa. Obaj panowie
wybrali na miejsce rozmów pokłady amerykańskiego i sowiec-
kiego okrętu wojennego. Sądzić należy, że taka oprawa
spowoduje euforię massmediów na Wschodzie i na Zachodzie.
Takich dwóch wilków morskich widzi się niezmiernie rzadko.
31.1O.89 r.
Egon Krenz, po konsultacjach w Moskwie, złoży oficjalną wi-
zytę w Polsce. W programie przewidziano spotkanie z prezy-
dentem PRL i premierem PRL. Krenz spotka się również, a może
przede wszystkim, z I sekretarzem KC PZPR Mieczysławem
Rakowskim.
Sąd w Uzbekistanie skazał dwóch Uzbeków na karę śmierci za
zamordowanie podczas niedawnych rozruchów czterech Turków
Meschetyńskich.
Opozycja parlamentarna na Węgrzech doprowadziła do ogło-
szenia referendum w sprawie terminu wyborów prezydenta
Republiki Węgierskiej. Komuniści dążyli do przeprowadzenia
wyborów w przyszłym miesiącu - opozycja oświadczyła, że
potrzebuje więcej czasu na odpowiednie przygotowanie kampa-
nii. Referendum zadecyduje również czy wybory prezydenta
zostaną przeprowadzone w wyborach powszechnych czy
pośrednich (pośrednie wybory przeprowadzono w "polskim
parlamencie" - prezydentem został gen. W. Jaruzelski).
Rozpoczął się proces A. Vlasi, byłego sekretarza partii
w Kosowie, oskarżonego o inspirownie ruchów nacjonalistycz-
nych tym rejonie Jugosławii. Nasilają się protesty przeciwko
tej rozprawie sądowej. Do strajkujących górników dołączyła
młodzież, która tłumnie wyległa na ulice. Doszło do starć
milicją, która zaatakowała demonstrantów.
Władze komunistyczne w Kabulu poinformowały, że udało im się
przełamać blokadę szosy Salang. Do Kabulu miały dotrzeć
transporty ze Związku Radzieckiego z paliwem i uzbrojeniem.
Rzecznik reżimu Nadżibullaha oświadczył, że spodziewane są
dalsze dostawy z Kraju Rad.
----------------------------------------------------------------------
MIĘDZYNARODOWY DZIEŃ AKCJI NA RZECZ RUMUNII
Dwa lata temu, 15 listopada 1987 r. robotnicy rumuńskiego miasta
Braszow podjęli dramatyczny protest przeciwko panującym w ich kraju
warunkom życia i pracy. Dzień ten emigracyjne organizacje rumuńskie
uznały za doroczny Dzień Akcji na rzecz Rumunii. W wielu miastach
świata odbywają się w tym dniu demonstracje i pikiety, zbiorowe
petycje i akcje informacyjne.
Wszelkich informacji na temat życia codziennego w Rumunii, prześla-
dowań i represji ze strony czerwonej mafii Ceausescu - udziela
Rumuński Komitet Praw Człowieka - tam też uzyskać można informacje na
temat najskuteczniejszych sposobów przyjścia z pomocą mieszkańcom tego
kraju. Tragiczny los narodów zamieszkujących Rumunię wymaga naszej
solidarności.
Adres Komitetu:
Heinrich-Boll-Stiftung e.V.
-Menschrechtkomitte Rumanien-
Colmanstrasse 18
D-53OO Bonn 1
RFN - BRD
15 listopada, włączając się w Międzynarodowy Dzień Akcji na rzecz
Rumunii, Solidarność Walcząca organizuje o godz. 15 demonstrację przed
ambasadą rumuńską w Warszawie.
Wzywamy członków i sympatyków SW do zademonstrowania naszej soli-
darności z mieszkańcami Rumunii i sprzeciwu wobec panującego tam
terroru, głodu i nędzy. Do udziału zapraszamy również zaprzyjaźnione
z nami organizacje.
31 października 1989 r. Solidarność Walcząca
----------------------------------------------------------------------
DOKUMENTY
--------------------
WOLNOŚĆ: NASZA WSPÓLNA SPRAWA
Od miesiąca w Niemieckiej Republice Demokratycznej przetacza się
fala masowych protestów i demonstracji przeciwko komunistycznemu znie-
woleniu. Społeczeństwo niemieckie, a w szczegóności młode pokolenie
Niemców wychowanych już w NRD, daje tym samym dowód, że pragnienie
wolności i demokracji jest silniejsze od obciążeń historycznych, od
ciężaru sowieckich wojsk okupacyjnych, od bezduszności cechującej
komunistyczne władze NRD.
Polacy - a w szczególności polska opozycja niepodległościowa i de-
mokratyczna - mają obowiązek zająć w tej sprawie jednoznaczne sta-
nowisko. Dlatego w imieniu własnym, jak i człomków Solidarności
Walczącej wyrażam pełne poparcie dla demokratycznych i wolnościowych
ruchów w NRD.
Stosunki między naszymi narodami zadecydują o przyszłości tej
części Europy. Tylko narody wolne i niepodległe mogą żyć w przyjaźni
i w solidarnej współpracy.
Nie obawiamy się wolnego narodu niemieckiego. Od początku uznajemy
prawo Niemców do samostanowienia i do życia w jedym państwie - o ile
taka będzie ich wola. Chcemy uczestniczyć wraz z nimi w budowaniu
Europy przyszłości - bez komunizmu, bez nienawiści, bez sztucznych
podziałów powstałych w wyniku zwycięstw i zbrodni totalitarnych idei.
Uważamy, że wolność Polaków nie jest możliwa bez wolności Niemców,
Czechów, Słowaków, Ukraińców, Łotyszów, Estończyków, Litwinów i wielu
inych narodów nadal pozostających w niewoli komunistycznej.
Składam wyrazy głębokiego szacunku dla determinacji i odwagi społe-
czeństwa NRD. Będziemy Waszą walkę o wolność wspierać politycznie,
moralnie i w miarę naszych możliwości również czynami.
3O października 1989 r.
Przewodniczący Solidarności Walczącej
/-/ Kornel Morawiecki
----------------------------------------------------------------------
Jego Świątobliwość
Dalaj Lama XIV
Wasza Świątobliwość,
Wiadomość o przyznaniu Waszej Świątobliwości Pokojowej Nagrody
Nobla przyjęliśmy w Polsce z ogromną radością. Dawno jury tej Nagrody
nie podjęło decyzji tak słusznej i tak sprawiedliwej.
Los Narodu Tybetańskiego, od dziesięcioleci pozbawionego wolności
i wyniszczanego przez chińskiego okupanta, spotykał się dotychczas
z obojętnością możnych tego świata. W imię doraźnych racji politycz-
nych nie przyjmuje się do wiadomości zbrodni ludobójstwa dokonywanej
w Tybecie przez chińskich komunistów. Mamy nadzieję, że przyznana
Waszej Świątobliwości tegoroczna Pokojowa Nagroda Nobla ułatwi zapoz-
nanie światowej opinii publicznej z tragedią Narodu Tybetańskiego i
w jakiś sposób przybliży uzyskanie przez ten naród wolności. Mamy
nadzieję, że politycy Wolnego Świata zostaną zmuszeni do właściwego
ustosunkowania się do sytuacji w Ojczyźnie Waszej Świątobliwości.
W imieniu własnym, organizacji, którą kieruję oraz wielu innych
Polaków przesyłam wyrazy głębokiego szacunku i podziwu dla Waszej
Świątobliwości oraz dla niezłomnego Narodu Tybetańskiego.
Przewodniczący
Solidarności Walczącej
Polska, 6 października 1989 r.
Kornel Morawiecki
--------------------------
Dalaj Lama XIV odbierze nagrodę w grudniu. Listy gratulacyjne można
przesyłać na adres przedstawiciela SW na Skandynawię Jerzego Jankow-
skiego, który przekaże je Laureatowi.
Jerzy Jankowski
Blunkeslettveien 5B
18OO Askim
Norwegia
______________________________________________________________________
His Holiness
Dalai Lama XIV
Your Holiness,
The news that Your Holiness had been rewarded with this year Nobel
Prize for Peace was met in Poland with great satisfaction and joy. It
would be difficult to find an example of a decision more right and
just. >>>
The fate of the Tibetan nation, for decades deprived of freedom and
opressed by the Chinese occupants, was treated with irrelevance by the
powers of the world. For the sake of current political tactics the
genocide committed in Tibet by the Chinese communists has not been
allowed to catch the public eye. We hope very much that the Nobel
Prize of this year will make the public opinion more aware of the
tragedy of the Tibetan nation and will bring it nearer to freedom. We
hope that politicians of the Free World will find themselves compelled
to recognize and do something about the situation in your country.
In the name of the organization I have the honour to represent and my
own as well as many other Poles I take this opportunity to send you
the words of deep esteem and admiration for Your Holiness and
courageous Tibetan nation.
Kornel Morawiecki
Chairman of the Fighting Solidarity
Poland, 6 October 1989
----------------------------------------------------------------------
Przypominamy dwa napisane przed rokiem listy.
----------------------
Wrocław, 25 sierpnia 1988
JEGO ŚWIĄTOBLIWOŚĆ
DALAJ LAMA XIV
Wasza Świątobliwość,
Uniwersalne wartości, warunkujące zachowanie godności przez
człowieka i naród, tworzą szczególne więzi między ludźmi i wspólnotami
doznającymi krzywd od drugich. Los narodu tybetańskiego, wyniszczanego
przez chińskiego najeźdźcę, przejmuje bólem każdego uczciwego
człowieka.
Niech nam będzie wolno złożyć na ręce Waszej Świątobliwości wyrazy
solidarności i szacunku dla Narodu, który poprzez swoje cierpienie
stał się tak bliski polskim sercom. Wierzymy, że Tybet - jego naród,
religia i kultura przetrwają mimo okrutnych doświadczeń losu.
Czujemy się moralnie zobowiązani do wyrażenia sprzeciwu wobec tych
mechanizmów rządzących dzisiejszym światem, dyktujących osiąganie
doraźnej korzyści lub spokoju, które skłaniają polityków, a niejedno-
krotnie również całe narody, do niedostrzegania krzywd wyrządzanych
innym.
Wasza Świątobliwość, zapewniamy, że na miarę naszych możliwości
będziemy czynić wszystko, by sprawa Tybetu stała się bardziej widoczna
w Polsce i na arenie międzynarodowej. Pragniemy również podejmować
działania w celu wzajemnego poznania i zbliżenia naszych kultur
i narodów.
Z wyrazami szacunku
/-/ Kornel Morawiecki /-/ Jan Ewaryst
Przewodniczący Organizacji
Solidarność Walcząca
----------------------------------------------------------------------
Wrocław, 25 sierpnia 1988
KONGRES MŁODZIEŻY TYBETAŃSKIEJ
Drodzy Przyjaciele,
Kierownictwo naszej organizacji wystosowało list do Jego Świątobli-
wości Dalaj Lamy, w którym w imieniu Polaków wyrażona została
solidarność i szacunek dla narodu tybetańskiego. W ostatnim numerze
naszego pisma zamieściliśmy wywiad ze znaną przynajmniej niektórym
z Was panią Hanną Chorążyną, poświęcony w całości sprawom związanym
z Waszym krajem i narodem. Chcielibyśmy, żeby wywiad ten stanowił
początek cyklu publikacji na temat Tybetu, a równocześnie pragniemy,
by stał się on impulsem do nawiązania kontaktów pomiędzy Waszym Kon-
gresem i naszą organizacją. Dlatego zwracamy się do Was z prośbą
o przesyłanie materiałów, które moglibyśmy wykorzystywać w naszych
publikacjach (interesują nas przede wszystkim materiały dotyczące
Waszej historii - zwłaszcza najnowszej, dane statystyczne, socjolo-
giczne i gospodarcze, wiadomości na temat narodowych inicjatyw
politycznych, aktualne informacje - zwłaszcza te, które dotyczą repre-
sji chińskich). Jesteśmy przekonani, że nasze kontakty będą trwałe
i pożyteczne.
Z wyrazami przyjaźni i szacunku
/-/ Jan Ewaryst
redaktor "Biuletynu Dolnośląskiego"
----------------------------------------------------------------------
Komitet Strajkowy
Rominckiego Kombinatu Rolnego
w Gołdapi
Serdecznie dziękuję Solidarności Walczącej za moralne wsparcie
i pomoc finansową. Dziękujemy panu Markowi Czachorowi i p. Wirskiemu
za wizytę u strajkujących. Dziękujemy za publikacje w waszej prasie.
Przekazujemy serdeczne pozdrowienia, wyrazy szacunku p. Kornelowi
Morawieckiemu.
Gołdap 23 X 89 za Komitet Strajkowy:
M. Borowska-Kolankiewicz
przewodnicząca
----------------------------------------------------------------------
POROZUMIENIE PONAD PODZIAŁAMI
Zasady i kierunki działania
I
1. Porozumienie Ponad Podziałami (PPP) zainicjowane zostało w dniu
1O czerwca 1989 roku przez grupę osób związanych z różnymi środo-
wiskami niezależnymi i reprezentujących rozmaite przekonania politycz-
ne. PPP nie jest stowarzyszeniem ani formalną reprezentacją istnieją-
cych w Polsce ugrupowań, lecz porozumieniem ludzi występujących we
własnym imieniu i pragnących współdziałać solidarnie, w ramach zasady
pluralizmu i wzajemnej tolerancji, w urzeczywistnianiu podstawowych
wartości ludzkich i wartości życia społecznego, które po niemal pół-
wieczu systemu totalitarnego w Polsce pozostają zagrożone mimo skru-
szenia podstaw tego systemu. Są nimi:
- wolność i suwerenność jednostek i grup, pełna swoboda wyrażania
przekonań i podejmowania działań niesprzecznych ze społecznie
akceptowanym prawem;
- praworządność i demokracja, nie zakłócane żadnymi formami manipula-
cji i nie ograniczane w imię żadnych koniunkturalnych celów;
- gospodarcza i kulturalna pomyślność kraju;
- niepodległość narodu i niezawisłość państwa.
2. PPP zamierza działać zgodnie z własną oceną aktualnych możliwości
i priorytetów, na rzecz realizacji tych wartości poprzez:
- integrowanie wokół nich nieformalnych grup środowiskowych, tworzenie
instytucji służących realizacji tych wartości, a także instytucji
wprowadzających w życie konkretne pomysły polityczne;
- inspirowanie odpowiednich rozwiązań prawnych i propagowanie ich
w kręgach opiniotwórczych oraz wśród reprezentantów społeczeństwa
w Parlamencie;
- przeciwstawianie się wszelkim formom zwyrodnienia i degradacji życia
publicznego;
- wykorzystywanie istniejących i powoływanie nowych środków przekazu
w celu odpowiedniego oddziaływania na opinię publiczną.
3. Ogłaszanie stanowiska PPP przez jego rzeczników w kraju i za grani-
cą służyć będzie budowaniu porozumienia narodowego ponad podziałami
wewnątrz opozycji. W kwestiach, w których uczestnicy Porozumienia nie
wypracują wspólnego stanowiska, w oświadczeniach PPP będą zaznaczone
poglądy odmienne od stanowiska większości. Uczestnicy i zwolennicy PPP
działać będą indywidualnie lecz solidarnie, jawnie lub anonimowo, na
rzecz wspólnego stanowiska, podejmując w swoich środowiskach konkret-
ne, dyktowane przez okoliczności inicjatywy, a przy tym zachowując
prawo do działań niezależnych.
II
Kierunek i przyspieszone tempo dokonujących się ostatnio wewnętrz-
nych i międzynarodowych przemian politycznych obudziły nadzieje i sta-
nowią swoiste wyzwanie. Naszym narodowym obowiązkiem jest maksymalne
wykorzystanie tej koniunktury - z rozwagą, lecz bez strachu i kunkta-
torstwa.
1. W trzy miesiące po zakończeniu obrad Okrągłego Stołu powstał
w Polsce nowy układ sił politycznych. Wyniki wyborów, reakcje na
pozaprawne rozstrzygnięcie sprawy 33 mandatów oraz na proponowane
przez władze kandydatury na stanowisko prezydenta dowiodły, że więk-
szości społeczeństwa nie zadowala ani poziom kompromisu z Magdalenki,
ani niejawny sposób zawierania go, ani pozaprawny, niejasny status
tego kompromisu, ani wreszcie jego podstawowa konsekwencja, jaką jest
zamrożenie na czas dłuższy wyraźnie przejściowej sytuacji politycznej.
Dezaprobatę społeczną wobec obecnego układu politycznego potęguje
szybko postępujące obniżanie się stopy życiowej, drastyczny niedobór
towarów na rynku i lawinowy spadek wartości pieniądza. W tej sytuacji
Parlament musi podjąć jak najszybciej radykalne decyzje, które przy-
spieszą przemiany polityczno-gospodarcze i zagwarantują im nieodwra-
calny charakter.
2. Parlament winien jak najszybciej uchwalić nową konstytucję, która
zastąpi demokrację kierowaną demokracją bezprzymiotnikową. Wymaga
to nie tylko usunięcia z dotychczasowej konstytucji zapisu o kierowni-
czej roli partii, lecz także zagwarantowania w ustawie zasadniczej
likwidacji wszelkich wynaturzeń, które są produktami systemu monopar-
tyjnego (jak nomenklatura, hipertrofia kompetencji państwa itp.). Nowa
konstytucja musi zapewnić Polsce trójdzielność władzy, niezawisłość
sądów i zakazową, a nie nakazową konstrukcję ustaw, oraz wprowadzić
mechanizmy uniemożliwiające łamanie norm ustawowych poprzez przepisy
wykonawcze. Musi też stworzyć podstawy systemu wielopartyjnego i samo-
rządności społeczeństwa. Podstawowe zasady konstytucyjne, a także
kompetencje prezydenta winny być przedmiotem powszechnego referendum.
3. Parlament, w którym reprezentanci przytłaczającej większości czyn-
nego elektoratu stanowią mniejszość, spełni nadzieje wyborców pod
warunkiem, że będzie działał jako konstytuanta.
Czas konstytuanty jest swoistym prowizorium dla pokojowej likwidacji
reżimu komunistycznego. Po uchwaleniu konstytucji, najpilniej potrzeb-
nych ustaw oraz nowej, demokratycznej ordynacji wyborczej do Parlamen-
tu, Sejm i Senat powinny się rozwiązać. Decyzje dotyczące ostatecznego
kształtu przyszłego systemu polityczno-gospodarczego w Polsce winny
być udziałem Parlamentu, ktoremu ordynacja wyborcza zapewni status
autentycznej reprezentacji społeczeństwa.
4. Aby bezprzymiotnikowa demokracja nie pozostała fasadą, lecz stała
się faktem społecznym, konieczne jest urzeczywistnienie autentycz-
nej samorządności lokalnej. Zakłada to rozdzielenie kompetencji samo-
rządu terytorialnego i organów administracji państwowej, pełną suwe-
renność samorządu w ramach jego kompetencji, a także przyznanie mu
szerokich uprawnień. Samorządowi terytorialnemu należy zapewnić mate-
rialne środki działania w postaci własności komunalnej, prawa do
własnej działalności gospodarczej, a także znaczących kwot podatkowych
nie odprowadzanych do budżetu państwa. Parlament winien uchwalić nową
ordynację wyborczą do władz samorządów terytorialnych, gwarantującą im
pełną reprezentatywność i niezależność lokalnych poczynań obywatel-
skich. Przeprowadzenie zgodnych z tą ordynacją wyborów będzie właści-
wym początkiem procesu demokratyzacji kraju.
5. Parlament musi uchwalić najpilniej potrzebne ustawy gospodarcze,
uchylające prawne przeszkody gruntownych przemian w strukturze eko-
nomicznej kraju. Ustawy te winny zapewniać pełną wolność działań
gospodarczych, a przede wszystkim swobodę inwestycji, produkcji i
zatrudniania, nie hamowaną przez politykę fiskalną. Winny zawierać
gwarancje dla własności prywatnej, zapewniać równość w traktowaniu
wszystkich podmiotów gospodarczych bez względu na ich strukture
własnościową, a zarazem chronić gospodarkę przed pozaprawnym
uwłaszczaniem.
6. Pilnie potrzebne są również nowe ustawy przywracające szanse
uzdrowienia sytuacji w służbie zdrowia, oświacie, nauce i kulturze
polskiej. Oprócz likwidacji wszelkich form nomenklatury obszary te
należy uwolnić od dominacji ideologii oraz od wyniszczających praktyk
mecenatu państwowego.
7. Równie niezbędne jest szybkie uchwalenie ustawy zapewniającej sku-
teczne środki ochrony środowiska naturalnego, m.in. przez wprowa-
dzenie dolegliwych sankcji karnych, fiskalnych i administracyjnych za
niszczenie środowiska. Samorządowi terytorialnemu, organizacjom spo-
łecznym, a także poszczególnym obywatelom należy przyznać prawo za-
skarżania do sądu organów administracji, które nie wykonują ciążących
na nich obowiązków w zakresie ochrony środowiska.
8. Na środowiskach niezależnych ciąży obowiązek oddziaływania na opi-
nię publiczną w kierunku sprzyjającym przemianie systemu
polityczno-gospodarczego. Zadaniem najtrudniejszym jest przełamanie
strachu przed następstwami urynkowienia gospodarki i ograniczenia
opiekuńczych funkcji państwa; pokonanie oporów przed inicjatywą i mo-
bilnością zawodową; przeciwdziałanie szkodliwemu gospodarczo egalita-
ryzmowi; zwalczenie tolerancji dla korupcji i pozaprawnych form
działania oraz innych nawyków myślowych składających się na zjawisko
zsowietyzowania świadomości społecznej. Należy przedstawić społeczeń-
stwu rzetelną kalkulację kosztów przemian gospodarczych i wykazać, że
większych ofiar wymagać będzie hamowanie postępów gospodarki rynkowej.
9. NSZZ "Solidarność" był w Polsce pierwszym masowym ruchem antytota-
litarnym. Odrodziwszy się jako związek zawodowy "Solidarność"
zachowuje prawo i obowiązek ochrony interesów świata pracy. Musi dbać
o godność pracy, o należyte wynagradzanie i nie marnotrawienie ludz-
kiego wysiłku produkcyjnego, pomysłowości i inicjatywy. Powinna jednak
również kierować się wiedzą o tym, że wolny rynek pracy jest najlep-
szym regulatorem płac. Aby ochronić ludzi pracy przed skutkami kryzysu
gospodarczego i społecznie dotkliwymi efektami przemian systemu,
konieczne jest, by związek zapewnił pracownikom okresową pomoc mate-
rialną (ze specjalnie utworzonego w tym celu funduszu) oraz ułatwiał
przekwalifikowanie się zawodowe lub podejmowanie własnej działalności
gospodarczej.
1O. Ta część niezależnego środowiska politycznego, z którą władze pod-
jęły dialog, uzyskała w ten sposób swego rodzaju koncesję na
opozycyjność. Koncesja ta, utrwalana i instytucjonalizowana, prowadzi
do monopolu na wypowiadanie się w imieniu całej opozycji i społeczeń-
stwa. Zaostrza to podziały i wywołuje negatywne emocje, często prze-
słaniające rzeczywisty obraz sytuacji i możliwość solidarnych działań.
Nadto, ograniczanie pluralizmu opozycji zmniejsza te możliwości
wskutek zablokowania mechanizmów kształtowania się równowagi sił
w konkretnych sytuacjach. Wolno sadzić, że są to zamierzone przez wła-
dze efekty wybiórczego porozumienia z opozycją; zwiększają one szanse
konsolidacji władz i manipulowania społeczeństwem. Chłodna analiza
sytuacji i zdolność opozycji do jawnego zawierania kompromisów, kon-
trolowanych prze społeczeństwo i dzięki temu uwzględniających zmiany w
układzie sił, są elementarnymi warunkami dalszych korzystnych przemian
wewnętrznych w Polsce. Zakładają one także otwartą, w pełni niezależną
postawę przedstawicieli opozycji w Parlamencie, którą określać może
tylko wola wyborców, a nie ideologia Okrągłego Stołu czy ewentualne
przyszłe porozumienia jakiejś części opozycji z jakąś częścią władz.
Tym właśnie celom służyć będą działania podejmowane przez PPP.
Warszawa, 17 lipca 1989 roku.
W imieniu uczestników PPP tekst ten podpisali:
Maciej Bednarkiewicz (P), Czesław Bielecki, Anna Bogucka-Skowrońska
(S), Włodzimierz Bojarski (S), Gabriela Cwojdzińska (S), Wanda Falkow-
ska, Maciej Frankiewicz, Jerzy Giedroyc, Janusz Głowacki, Rafał
Grupiński, Gustaw Herling-Grudzinski, Wacław Holewiński, Jerzy Jackl,
Jakub Karpiński, Andrzej Kern (P), Andrzej Kiepurski, Stefan Kisielew-
ski, Michał Komar, Tadeusz Kontek, Krzysztof Kopczyński, Lech Kozioł
(S), Joanna Krance, Marek Krawczyk, Krzysztof Król, Jacek Kubiak,
Anatol Lawina, Edward Lipiec (S), Aleksander Małachowski (P), Leszek
Moczulski, Wojciech Myślecki, Stefan Niesiołowski (P), Jan Olszewski,
Krzysztof Piesiewicz, Zofia Romaszewska, Zbigniew Romaszewski (S),
Bodan Skaradziński, Barbara Stanosz, Adam Strzembosz, Maciej Strzem-
bosz, Andrzej Szczypiorski (S), Romuald Szeremietiew, Paweł Śpiewak,
Stanisław Tomkiewicz (P), Krzysztof Turlejski, Maria Twardowska, Jan
Waszkiewicz, Tadeusz de Virion, Jerzy Wuttke (P), Maciej Zalewski,
Marek Zielinski, Roman Zimand.
Po opublikowaniu tekstu do PPP przystąpili: Jan Rokita (P) i Jerzy
Targalski
(P - poseł, S - senator)
----------------------------------------------------------------------
OŚWIADCZENIE
Uczestników spotkania dyskusyjnego "Obywatele w walce o praworządność
i sprawiedliwość".
Polska znajduje się w momencie rozkładu systemu stalinowskiego.
Ogrom cierpień, nadużyć, niesprawiedliwości, jakich doznało polskie
społeczeństwo nie zakończył się jednak wraz z przyjęciem rządu przez
"Solidarność". Hydry biurokracji, nieuczciwości nadużyć nie zlikwiduje
sam rząd kierowany przez dotychczasową opozycję. Wiemy, że jest to
choroba wszystkich rozwiniętych społeczeństw, ale przypadek polski
jest szczególnie ciężki.
Aby nie pogrążyła się ona w stanie agonii muszą istnieć siły spo-
łeczne w sposób zorganizowany przeciwstawiające się tego typu
patologiom.
Jak uczy doświadczenie, organy konstytucyjne w naszym kraju powo-
łane do ochrony praworządności (prokuratury, sądy) bardzo często
spełniały rolę odwrotną.
Do tej pory setki, tysiące uczciwych obywateli w różny sposób
podejmowało się pełnej ryzyka walki przeciw różnego typu nadużyciom,
łamaniu prawa, rozkradaniu majątku narodowego.
Największego wsparcia udzielała im polska opozycja, w szczególności
Komisja Interwencji i Praworządności NSZZ "Solidarność".
Nigdy jednak energia społeczna kierowana na walkę z nadużyciami
grup uprzywilejowanych nie była wystarczająca. Nie wykorzystywaliśmy
najważniejszego chyba czynnika - mobilizacji społecznej - bezpośred-
niego wzajemnego wspierania się obywateli, organizacji i grup społecz-
nych, które podejmują konkretne działania w obronie praworządności
i dobra publicznego.
W obecnej sytuacji walka z nimi toczyć się może z jednej strony
poprzez kształtujący się nowy układ władzy i odgórny demontaż nomen-
klatury, z drugiej poprzez aktywność obywateli, organizacji społecz-
nych na własną rękę podejmujących walkę z nadużyciami nomenklatury
i grup uprzywilejowanych.
Sygnatariusze niniejszego oświadczenia zwracają się do obywateli,
organizacji i ruchów społecznych: ratujmy Polskę przed marnotrawieniem
i rozkradaniem jej majątku, twórzmy wspólny ruch obywatelski walczący
z tymi zjawiskami. Polska potrzebuje takiego działania. >>>
Proponujemy spotkać się w tej sprawie tym, którym poczucie spra-
wiedliwości nie pozwala patrzeć obojętnie na to, co dzieje się w za-
kładach pracy, instytucjach, strukturach władzy.
Spotkajmy się, aby przedyskutować sposoby naszej aktywności.
Zapraszamy 4 listopada br. (sobota) na godzinę 11 do sali konferen-
cyjnej Hotelu "Gwarek", Wałbrzych, ul. Moniuszki 66
Wałbrzych 27.9.1989
Ewa Bartkowiak-Jakubiec, Piotr Kowalczyk,
Krzysztof Betka, Waldemar Koczewski,
Marek Jakubiec, Grzegorz Kupicz,
Henryk Klisz, Jacek Ślaziński,
Włodzimierz Kołaczyński, Wiesław Uniszewski,
Dariusz Kot, Janusz Zagórski.
----------------------------------------------------------------------
KOMUNIKAT
O POWSTANIU ZESPOŁU AKTYWNOŚCI SAMORZĄDOWEJ
RUCHU WOLNYCH DEMOKRATÓW
W dniu 23 września 1989r. powstał we Wrocławiu Zespół Aktywności
Samorządowej Ruchu Wolnych Demokratów.
Podstawowym celem zespołu jest udział w realizacji idei SAMORZĄDNEJ
RZECZPOSPOLITEJ głównie poprzez:
1) studiowanie problematyki szeroko rozumianej samorządności (teryto-
rialnej, pracowniczej, spółdzielczej, spółkowej i zawodowej),
2) opracowywanie ekspertyz oraz projektów dokumentów i materiałów
pomocniczych dla organów samorządowych,
3) udział w szkoleniu i poradnictwie dla działaczy samorządowych.
W skład Zespołu weszli:
- dr inż. Mikołaj Firlej, nauczyciel akademicki w Politechnice Wroc-
ławskiej, rzeczoznawca Towarzystwa Naukowego Organizacji i Kierow-
nictwa; 53-673 Wrocław, ul.Legnicka 2O m.1, tel. w pr. 2O-29-58,
- Ryszard Pawlak, przewodniczący Prezydium Rady Pracowniczej Przedsię-
biorstwa Budownictwa Hydrotechnicznego "ODRA II" we Wrocławiu; 54-142
Wrocław, ul.Dokerska 17 m.24, tel. w pr.21-26-OO wewn. 3O4,
- mgr Adam Pleśnar, prawnik, były wiceprzewodniczący Prezydium Rady
Pracowniczej Przedsiębiorstwa Budownictwa Drogowego i Mostowego we
we Wrocławiu; ul.Dokerska 23 m.26,
- Wiesław Rachwał, ślusarz-mechanik, przewodniczący Prezydium Rady
Pracowniczej Fabryki Wagonów PAFAWAG we Wrocławiu; 54-O43 ul.Śnieżna
2O, tel. w pr. 56-2O-5O,
- mgr inż. Ryszard Wrzesiński, mechanik, przewodniczący Prezydium Rady
Pracowniczej Jelczańskich Zakładów Samochodowych; 55-2OO Oława, ul
Paderewskiego 62 m.4. tel.w pr. 38O-61 wewn.52-23,
- Tadeusz Zalisz, architekt, były przewodniczący Prezydium Rady Pra-
cowniczj Biura Projektów Sportowych i Rekreacyjnych POLSPORT
w Koszalinie, 45-777 Opole, ul.Zwycięstwa 59 m.14, tel. w pr.347-68.
Przewodniczącym Zespołu został dr inż. Mikołaj Firlej, a sekreta-
rzem - Wiesław Rachwał. >>>
Zespół, którego członkowie brali aktywny udział w pracach orga-
nizacyjnych II Forum Samorządu Pracowniczego, ściśle współpracuje
z Wrocławskim Klubem Samorządu Pracowniczego, zaprasza do współpracy
wszystkich zainteresowanych ideą Samorządnej Rzeczypospolitej, gwaran-
tując im zachowanie własnej tożsamości.
Sekretarz Zespołu Przewodniczący Zespołu
Wiesław Rachwał dr inż. Mikołaj Firlej
----------------------------------------------------------------------
WSTĘP DO PROGRAMU
1. Narodowa Akcja Niepodległościowa stawia sobie za cel nadrzędny
odzyskanie Niepodległości przez Polskę w obecnych granicach, admi-
nistrowanych przez reżim komunistyczny.
2. Dopiero Wolna Polska włączy się w budowę NOWEGO ŁADU EUROPEJSKIEGO
w tej części kontynentu, szukając porozumienia ze wszystkimi sąsia-
dującymi narodami, ponad dyktatem jałtańskim.
3. Promocję wolności zapewnić może szereoko rozwinięty i autentyczny
pluralizm i demokracja w każdej dziedzinie życia publicznego. Winny
one służyć wyłanianiu elity Narodu, realizującej politykę zgodną
z niepodległościowymi aspiracjami Polaków.
4. Dopuszczamy wszelkie formy realizacji przyrodzonego Narodowi prawa
do Niepodległości.
5. Zakładając ewolucyjny przebieg tej rewindykacji dajemy prymat prze-
mianom politycznym przed gospodarczymi. Odwrócenie kolejności
przemian prowadzi wprost do nadużyć, niezgodnych z interesem Polski.
6. W dziedzinie gospodarki opowiadamy się za pełnym liberalizmem.
Własność prywatna musi odzyskać status niekwestionowanej formy po-
siadania oraz musi być zagwarantowana nienaruszalność jej dziedzicze-
nia. Dopuszczamy obecność w polskiej gospodarce obcego kapitału,
jednakże z preferencją dla kapitału narodowego. Właścicielem ziemi
i wszelkiego majątku trwałego może być tylko Naród Polski, z dopusz-
czeniem różnorodnych form dzierżawy i udziału dla kapitału
zagranicznego.
7. Uznajemy za konieczne ograniczenie własności państwowej do niezbęd-
nego minimum i ograniczenie ingerencji administracji w sferę gospo-
darki jedynie do realizacji i ukształtowania odpowiedniej polityki
podatkowej. Opowiadamy się przeciw opiekuńczej roli państwa wobec
obywateli, pozostawiając sferę socjalną naturalnie powstającym stowa-
rzyszeniom humanitarnym, instytucjom i ludziom wielkiego serca.
8. Ważnym etapem walki o Polskę Niepodległą jest powstrzymanie procesu
wynarodowienia kraju, degradacji moralnej i biologicznej Polaków.
Szczególnie na czasie jest zahamowanie tendencji spadkowej przyrostu
naturalnego, którego wielkość, w połączeniu z innymi niekorzystnymi
czynnikami demograficznymi doprowadziła, po raz pierwszy od 44 lat,
do zmniejszenia ilości ludności kraju.
9. Państwo Polskie powinno reprezentować w swym obliczu - poprzez
system prawny, wychowanie młodzieży w zdrowej rodzinie i narodowej
szkole oraz poprzez kształtowanie życia publicznego - szacunek dla
polskiej tradycji i prawa naturalnego. Winno też w tych ramach zapew-
nić każdemu obywatelowi, bez względu na narodowość i światopogląd,
prawo do nieskrępowanego rozwoju. >>>
1O. Jesteśmy przeciwni ruchom pacyfistycznym, negującym sens mili-
tarnej siły Państwa Polskiego. Stoimy na stanowisku przywrócenia
narodowego charakteru wojsku, chcemy przywrócenia mu siły potrzebnej
dla utrwalenia pozycji Polski we współczesnym świecie. Pomimo iż
Polskie Wojsko znajduje się dziś pod rozkazami zdrajców, nie wzywamy
do jego demobilizacji lecz do poszanowania godności człowieka, prze-
ciwstawiamy się indoktrynacji rekrutów
11. "Naród jest niezbędną formą moralną Państwa, Państwo zaś jest nie-
zbędną formą polityczną Narodu". (Roman Dmowski). Aby państwo
funkcjonowało sprawnie, Naród musi być i praworządny, i zorganizowany.
----------------------------------------------------------------------
OŚWIADCZENIE
O POWOŁANIU TYMCZASOWEJ REPREZENTACJI POLITYCZNEJ
SLĄSKA OPOLSKIEGO
Ponury świat komunistycznego totalizmu doczekał się wreszcie swojej
Wiosny Ludów. Ujarzmione przez wyznawców Lenina narody coraz śmielej
dochodzą swoich praw do wolności i niezawisłego, bytu państwowego. Na
bezmiernych obszarach od wschodniego Berlina po Pekin wzbiera potężna
fala ruchów demokratycznych i niepodległościowych. Zagrożone nią reżi-
my komunistyczne, potrafią jeszcze kontratakować, posuwając się do
najbardziej zbrodniczych działań w rodzaju tych, jakich scenerią stały
się ostatnio Gruzja i Chiny. Coraz wyraźniej widać jednak, że najbru-
talniejsze nawet akty przemocy nie zdołają na dłuższą metę zażegnać
bezprecedensowego w dziejach kryzysu społecznego i politycznego.
Klasyczne komunistyczne techniki zarządzania życiem społecznym nigdzie
nie zdały egzaminu, co w szczególnie jaskrawy sposób przejawia się w
sferze gospodarki. Instytucjonalne struktury komunistycznego państwa
wraz z dotychczasowym systemem rekrutacji elit społeczno-poliyycznych
w żaden sposób nie przystają do komplikujących się warunków życia we
współczesnym świecie. Upływ czasu może to zjawisko tylko spotęgować.
U schyłku XX stulecia, w warunkach coraz bardziej skomplikowanej
technologii i wzrastającej dynamiki procesów ekonomicznych, żadne
państwo nie jest w stanie funkcjonować na zasadzie samych tylko
nakazów i zakazów administracyjnych. Nie potrafiące wykroczyć poza ten
wzorzec ustrojowe organizmy państwowe skazane są na wewnętrzny rozkład
i uwiąd. Efektywne kierowanie państwem możliwe jest dziś tylko pod
warunkiem dobrowolnej, spontanicznej współpracy między rządzącymi
i rządzonymi. Zdani wyłącznie na własne siły komuniści, mimo całej
swej brutalności i arogancji, prędzej czy później zupełnie utraciliby
zdolność sterowania życiem społecznym w administrowanych przez siebie
krajach. Wymowną tego ilustrację stanowi totalna nieudolność
wszystkich komunistycznych ekip rządzących, które próbowały
"reformować" życie w PRL po 198O r.
Starcza niemoc reżimów komunistycznych daje znać o sobie zarówno
w sferze wewnętrznego życia społecznego poszczególnych "państw socja-
listycznych", jak i w sferze stosunków międzynarodowych. Niezdolne do
wyprowadzenia swoich krajów z pogłębiającego się kryzysu społeczno-
-gospodarczego lokalne, "narodowe" reżimy komunistyczne coraz gorzej
sprawdzają się również w wyznaczonej im przez Moskwę roli strażników
nienaruszalności imperialnych interesów ZSRR. Tracąc stopniowo zdol-
ność kontrolowania sytuacji społecznej, nie potrafią one już skutecz-
nie przeciwstawiać się szybkiemu rozwojowi ruchów niepodległościowych
w krajach Europy Wschodniej i w etnicznie nierosyjskich częściach
Związku Radzieckiego. >>>
Świadome faktu, że samo tylko stosowanie przemocy nie zdoła zażegnać
obserwowanego obecnie kryzysu, u źródeł którego leży przede wszystkim
wewnętrzna słabość komunistycznych instytucji państwowych, władze ZSRR
i niektórych innych państw "realnego socjalizmu" podjęły próbę ratowa-
nia swojej politycznej egzystencji na drodze wielkiego i zręcznie
realizowanego manewru politycznego, którego modelowym przykładem są
sowiecka "pieriestrojka" i porozumienie okrągłego stołu w Polsce.
Manewr ów bywa często naiwnie interpretowany jako przejaw ewolucyjnego
przechodzenia od komunistycznego totalizmu ku systemowi liberalno-
-demokratycznemu. W istocie jednak chodzi tu o coś zupełnie innego.
Dopuszczając do głosu ugodowo nastawione środowiska opozycyjne, komu-
niści nie zamierzają wcale rezygnować ze sprawowanej dotychczas
władzy. Przeciwnie - pragną oni władzę tę umocnić poprzez przyciągnię-
cie do dobrowolnej współpracy z reżimem autentycznych sił społecznych,
zdolnych przyczynić się do ożywienia rozkładającej się gospodarki
i rozładowania grożących wybuchem nastrojów społecznych. Chodzi o to,
by poddane komunistycznej władzy społeczeństwa same, z własnej woli
użyczyły swej energii zmurszałemu systemowi i zatroszczyły się
o wzmocnienie jego wewnętrznych fundamentów. Mielibyśmy pomóc komunis-
tom w ratowaniu gospodarki po to, by zapobiec dalszemu kurczeniu się
środków niezbędnych do realizacji dotychczasowych politycznych i mili-
tarnych celów sowieckiego imperium. W zamian za prawo do otwartego
działania politycznego, ugodowy nurt opozycji w Polsce miałby dokonać
tego, co przerasta już siły samych komunistów - skłonić społeczeństwo
do dalszego godzenia się z polityczną zależnością od ZSRR. Pozorna
demokratyzacja okazuje się zatem w praktyce kolejną próbą rozszerzenia
społecznej bazy i wzmocnienia witalnych sił starego ładu politycznego.
Wbrew propagandowym pozorom, sowieckie imperium nie przestało być
więzieniem narodów. Tym, którzy w owym więzieniu pełnili dotąd funkcję
nadzorców, zaczyna jednak brakować sił. Przeprowadzane dziś odgórnie
zmiany polityczne zmierzają zatem do tego, by zniewolone społeczeństwa
same stały się stróżami swojej lojalności wobec Kremla.
To, że takie właśnie cele przyświecają obecnej komunistycznej
"liberalizacji" i "demokratyzacji", wyraźnie widać na przykładzie
ostatniej zmiany rządu w PRL. Skład utworzonego przez Tadeusza Mazo-
wieckiego gabinetu mówi sam za siebie. Siły niekomunistyczne wzięły na
siebie zadanie przeprowadzenia remontu komunistycznej państwowości
w tych dziedzinach, w których komuniści okazali się zupełnie nieudol-
ni, a w szczególności w sferze gospodarki. Główne dźwignie władzy
pozostały jednak nadal w rękach komunistów, którzy zachowali kontrolę
nad kluczowymi resortami obrony narodowej i spraw wewnętrznych, tzn.
nad całym państwowym aparatem przymusu. Potwierdzone zostały także
wszystkie polityczno-militarne zobowiązania wobec Związku Sowieckiego.
W swych podstawowych elementach polityczny status Polski jako wasala
Moskwy nie uległ zatem zmianie. Zwiększyła się tylko liczba sił odpo-
wiedzialnych za jego utrzymanie. Moskwa wyciągnęła już stąd bezpośred-
nie korzyści, ponieważ stan polityczno-militarnej zależności Polski od
ZSRR uzyskał pozory powszechnej akceptacji społecznej.
Przyznajemy, że współudział byłych opozycjonistów w zarządzaniu PRL
może przyczynić się do pewnej poprawy warunków życia społeczeństwa.
Nie wierzymy jednak, by ułatwił on nam drogę do niepodległości i fak-
tycznej demokracji. Jeżeli reformatorskie przedsięwzięcia rządu nie
przyniosą w krótkim czasie zamierzonych efektów - a może tak się stać
na skutek sabotażu ze strony starego aparatu władzy - komuniści mogą
wykorzystać to dla dyskredytacji ogółu sił opozycyjnych. Jeżeli prze-
ciwnie - reformy okażą się skuteczne, to komuniści zostaną uwolnieni
od zagrożenia, jakie dla ich pozycji stwarza aktualna sytuacja spo-
łeczno-gospodarcza i, mając nadal do dyspozycji wojsko i milicję, będą
mogli w sprzyjającym momencie ponownie zagarnąć całą władzę. Pomnożone
za sprawą obecnego rządu bogactwo narodowe mogłoby wówczas na długo
stać się źródłem utrzymania odnowionej jawnej dyktatury komunistycz-
nej. Dorobek społeczeństwa znów zostałby zmarnowany i wykorzystany
przeciwko nam samym. Możliwość taka wydaje się szczególnie realna
w zestawieniu z faktem, że ministrami obrony narodowej i spraw wew-
nętrznych w rządzie Mazowieckiego zostali ludzie, którzy w swoim
czasie odegrali pierwszoplanową rolę we wprowadzeniu stanu wojennego.
Może zdarzyć się i tak, że współrządzący obecnie byli opozycjoniści
na tyle dobrze przystosują się do dyktowanych przez Moskwę reguł gry
politycznej, że ta ostatnia nie będzie już musiała inspirować nowego
komunistycznego zamachu stanu, by zapewnić trwałość swojego panowania
nad Polską. Tak rozumiana stabilność koalicyjnych rządów w PRL nie
miałaby jednak również nic wspólnego z ideą niepodległej Rzeczypospo-
litej.
Żadna z wymienionych możliwości nie odpowiadałaby dążeniom polskie-
go ruchu niepodległościowego, dla którego okoliczność, kto konkretnie
- komuniści, czy też jakiś inny nurt polityczny - występować ma w roli
gwaranta politycznej zależności Polski od ZSRR, jest faktem o drugo-
rzędnym znaczeniu.
Niezależnie od tego, jak faktycznie potoczą się losy obecnego maria-
żu między komunistami a częścią byłych środowisk opozycyjnych, nie
ulega wątpliwości, że leżące u źródeł nowego rządu PRL porozumienie
polityczne ma dla Moskwy i komunistów tę dobrą stronę, że pozwala im
wygrywać na czasie, który do tej pory pracował na ich niekorzyść.
Jeżeli obecne porozumienie rządowe w PRL przyczyni się do przejścio-
wego choćby spacyfikowania nastrojów społecznych w naszym kraju,
Kremlowi będzie o wiele łatwiej walczyć z kryzysem politycznym w in-
nych częściach imperium. Niezwykle dla nas korzystna koniunktura
międzynarodowa, jaką stwarza rozwój ruchów wolnościowych w Związku
Sowieckim, może wówczas okazać się zjawiskiem przemijającyn i za kilka
lat nasze szanse na odzyskanie niepodległości mogą okazać się niepo-
równywalnie mniejsze niż obecnie. Straconego dziś czasu możemy więcej
nie nadrobić.
Tymczasem historia otwiera obecnie przed nami jedyną w swoim
rodzaju możliwość rozbicia sowieckiego imperium, o ile tylko dojdzie
do ścisłego zespolenia naszych wyzwoleńczych wysiłków z podobnymi
dążeniami innych społeczeństw obozu. Wszelkie separatystyczne porozu-
mienia z Moskwą i komunistami, w rodzaju tego, jakie zawarli przywódcy
"Solidarności", mogą tę możliwość zupełnie zniweczyć. W zamian za
pół-wolność i nieco mniej ubóstwa możemy sobie zamknąć drogę ku
autentycznej wolności i autentycznemu dobrobytowi.
Z wymienionych powodów zdecydowanie odrzucamy realizowaną przez
rząd T. Mazowieckiego ideę porozumienia i politycznej współpracy z
komunistami. Głęboko obawiamy się że działalność nowego rządu PRL bar-
dziej przysłuży się Moskwie i systemowi komunistycznemu niż polskiemu
społeczeństwu. Odmawiamy mu zatem uznania i oświadczamy, że będziemy
traktować go jako władzę nielegalną w tym samym stopniu co poprzednie
ekipy rządowe PRL. Za jedyny prawowity ośrodek polskiej władzy pań-
stwowej uważamy nadal emigracyjne władze Rzeczypospolitej, działające
zgodnie z ustawą zasadniczą z 21 kwietnia 1935 r. >>>
Zawarte przez komunistów, a potwierdzone obecnie przez rząd Mazo-
wieckiego, polityczno-militarne zobowiązania Polski wobec Związku
Sowieckiego oceniamy w dalszym ciągu jako niebyłe i nieważne od samego
początku. Wyrażone w dniu 12 września br. przez nowego premiera rządu
PRL przekonanie, jakoby owe haniebne zobowiązania odpowiadały polskiej
racji stanu, uważamy nie tylko za z gruntu fałszywe, ale i za uwłacza-
jące godności polskiego społeczeństwa. Takie fakty jak przynależność
Polski do Układu Warszawskiego oraz obecność na jej terytorium wojsk
sowieckich, nigdy nie leżały i nie będą leżeć w interesie naszego
kraju.
Nie godząc się z politycznymi koncepcjami ugodowo nastawionych
przywódców "Solidarności", potwierdzamy zarazem swój zasadniczo
pozytywny stosunek wobec NSZZ "Solidarność" jako zawodowej organizacji
świata pracy. Jesteśmy przekonani, że zarówno "Solidarność", jak i
inne niezależne organizacje związkowe i środowiska, które w ostatnim
czasie odzyskały możliwość swobodnego działania, potrzebne są polskie-
mu społeczeństwu. Dobrze przysłużyły się one w przeszłości krajowi
i nadal mogą spełniać pozytywną rolę społeczną pod warunkiem dochowa-
nia wierności ideałom Sierpnia 198O r. Z tym większą przeto przy-
krością obserwujemy coraz liczniejsze przejawy niedemokratycznego
kierowania wymienionymi organizacjami i wiążące się z tym próby wmon-
towania niezależnego ruchu społecznego w polityczne struktury "real-
nego socjalizmu". Zdecydowanie potępiamy uprawianą przez Wałęsę i jego
najbliższe otoczenie politykę zakulisowych rozgrywek i tajnych poro-
zumień z komunistami, której efektem były tak oburzające fakty jak
sławetne manipulacje z listą krajową w wyborach do Sejmu czy wybór
Jaruzelskiego na stanowisko prezydenta PRL. Usiłujący przeciwdziałać
tym niezdrowym zjawiskom działacze związkowi mogą liczyć na nasze
pełne poparcie.
Głęboko wierząc w polityczną dojrzałość społeczeństwa, nie sądzimy,
by dało się ono wciągnąć w uprawianą dziś przez komunistów przewrotną
grę polityczną. Jest wysoce prawdopodobne, że mimo przyciągnięcia do
współpracy z reżimem części byłych opozycjonistów, komuniści nie zdo-
łają zapobiec nowemu wielkiemu wybuchowi społecznego niezadowolenia.
Nawet jeżeli apele niektórych liderów "Solidarności" spowodują dziś
opadnięcie fali społecznych niepokojów, prędzej czy później podniesie
się ona ponownie, gdy tylko wyjdzie na jaw cała jałowość politycznej
drogi obranej przez grupę Wałęsy.
Musimy już dziś ideowo i organizacyjnie przygotować się do tej
nowej próby sił z reżimem, tak by nie doszło do ponownego zmarnowania
efektów społecznego protestu, jak miało to miejsce po ubiegłorocznych
strajkach. Fakt, że na przestrzeni ostatniego roku przywództwo
niezależnego ruchu społecznego zostało przechwycone przez rzeczników
orientacji ugodowej, którzy następnie w oczywisty sposób nadużyli spo-
łecznego zaufania, był możliwy m.in. dzięki nadmiernemu rozproszeniu
niepodległościowego nurtu opozycji. Sytuacja taka nie może się więcej
powtórzyć. Wszyscy, którzy poważnie traktują ideę niepodległej i demo-
kratycznej Polski powinni dziś połączyć swe siły w solidarnym
działaniu na rzecz tej jednej nadrzędnie traktowanej idei. Nie rezyg-
nujemy z wzajemnych dyskusji ideowych - są one niezbędne, jeżeli
pragniemy odrodzenia się w kraju autentycznej kultury politycznej -
ale pora poświęcić więcej niż dotąd uwagi temu, co nas łączy.
Nadszedł czas, by wypracować trwałe formy współpracy między różnymi
środowiskami niepodległościowymi, zarówno w skali całego kraju, jak
i na terenie poszczególnych regionów. >>>
Powodowani tym przekonaniem powołujemy Tymczasową Reprezentację
Polityczna Śląska Opolskiego jako forum dla wymiany i uzgadniania
stanowisk pomiędzy różnymi działającymi w naszym regionie grupami
i organizacjami niepodległościowej opozycji. Wierzymy, że powstanie
podobnych struktur w innych częściach kraju, a następnie w skali
ogólnopolskiej pozwoli na wypracowanie wspólnej dla całego ruchu
niepodległościowego strategii politycznej, a tym samym uczyni nas
w pełni dojrzałymi do podjęcia rozstrzygającej próby zrzucenia sowiec-
kiego jarzma i odbudowy suwerennej Rzeczypospolitej.
Idea powołania politycznej reprezentacji regionu opolskiego nie
jest ideą nową. Już w poprzednich latach opolskie środowiska niepod-
ległościowe niejednokrotnie występowały z nią w propozycjach kierowa-
nych pod adresem przywódczych kręgów miejscowej "Solidarności". Nie-
stety, nasze propozycje pozostawały wówczas bez oddźwięku. Niektórym
środowiskom idea porozumienia z komunistami zawsze wydawała się bar-
dziej atrakcyjna od idei wzajemnego porozumienia w łonie opozycji. My
sami z kolei nie chcieliśmy w przeszłości stwarzać faktów dokonanych,
które postawiłyby w kłopotliwej sytuacji "Solidarność", uważaną wów-
czas powszechnie za główną siłę opozycyjną. Dziś jednak, gdy opozycyj-
na postawa przywódców "Solidarności" należy już do historii, czas, by
autentyczne środowiska niepodległościowe poszły własną drogą, czyniąc
to, co uważają za swój obowiązek.
Ci, którzy pragną uczestniczyć w nowych próbach naprawiania "real-
nego socjalizmu", niech czynią to na własne ryzyko i własną odpowie-
dzialność. My nie widzimy możliwości zgodnego współżycia z systemem
komunistycznym, którego nieludzkiej i zbrodniczej natury nie zmienią
żadne reformy i rządowe przegrupowania. System ten jest prawdziwą
hańbą XX stulecia i pora, by ostatecznie trafił na śmietnik historii.
Nie wierząc w istnienie "dobrego" komunizmu, nie wierzymy też, by
istniał jakiś "dobry" rosyjski czy sowiecki imperializm. Dobro Polski
nigdy nie da się pogodzić z zależnością od Kremla, niezależnie od
tego, czy na tym ostatnim rezyduje klasyczny stalinowiec czy też
nowoczesny zwolennik "pieriestrojki". Reżim Gorbaczowa z pewnością nie
należy do rzędu naszych politycznych przyjaciół. Warto zauważyć, że
przy całym swoim krytycyzmie wobec postaci Stalina, nie zdobył się
dotąd na jasne i jednoznaczne potępienie paktu Ribbentrop-Mołotow i
sowieckiej agresji z 17 września 1939 roku. Ci byli opozycjoniści,
którzy nawołują dziś Polaków do udzielenia poparcia Gorbaczowowi,
oferują nam w istocie tylko nową wizję politycznego zniewolenia nasze-
go kraju. W interesie Polski nie leży tworzenie żadnych międzynarodó-
wek z centralą w Moskwie, bez względu na to, czy będzie to stalinowski
Komintern, czy też wspólnota zwolenników "socjalistycznej przebudowy".
Nie chcieliśmy, by Kreml prowadził nas drogą do komunizmu i obecnie
również dobrze obejdziemy się bez jego przewodnictw na drodze do demo-
kracji. Wystarczy, jeśli wreszcie zabierze on z Polski swoje wojska
i zajmie się robieniem porządków na swoim własnym, etnicznie rosyjskim
obszarze narodowym. Obecność owych wojsk w naszym kraju to jedna
z najbardziej haniebnych konsekwencji II wojny światowej, rozpętanej
5O lat temu wspólnie przez III Rzeszę i Związek Sowiecki. Najwyższy
czas, by to niechlubne dziedzictwo paktu Ribbentrop-Mołotow zostało
nareszcie przekreślone. Co się zaś tyczy naszych politycznych sprzy-
mierzeńców, to powinniśmy szukać ich nie na Kremlu, ale wśród innych
narodów sowieckiego imperium, które - podobnie jak my - walczą obecnie
o autentyczną demokrację i polityczną suwerenność swoich krajów.
Dotyczy to zarówno nierosyjskich narodów Europy Wschodniej i Związku
Sowieckiego, jak i tych demokratycznych sił rosyjskich, ktore bez
żadnych zastrzeżeń i warunków wstępnych opowiadają się za podziałem
ZSRR na niepodległe państwa narodowe.
Nie warto tracić czasu na porozumiewanie się z Moskwą i rodzimymi
komunistami co do tego, jak najlepiej urządzić życie w komunistycznym
państwie i w sterowanym z Kremla sowieckim imperium. Lepiej, abyśmy
porozumieli się między sobą w takich kwestiach jak naczelne zasady
ustrojowe przyszłej, niepodległej Polski oraz ogólne zasady jej sto-
sunków politycznych z zagranicą. Szansa uwolnienia się spod sowiec-
kiego jarzma jest realna, ale możemy ją zupełnie zaprzepaścić, jeżeli
w decydującym dla losów kraju momencie wymienione kwestie staną się
przedmiotem ostrych sporów wewnętrznych. Nie wolno do tego dopuścić.
Wypracowanie odpowiednio szerokiego consensusu społecznego w podstawo-
wych zagadnieniach z zakresu ustroju wewnętrznego i polityki zagra-
nicznej odrodzonego państwa polskiego będzie z pewnością zadaniem
trudnym i czasochłonnym, wobec czego nie wolno odkładać go do chwili
faktycznego odzyskania niepodległości. Im wcześniej się je podejmie,
tym lepiej. Z myślą o tym właśnie zadaniu tworzymy naszą reprezen-
tację.
Nie chcemy też tracić z pola widzenia specyficznych problemów
naszego regionu, w którym panuje szczególnie trudna sytuacja społecz-
na, wynikająca m.in. z jego niezwykle złożonej struktury etnicznej.
Z ubolewaniem stwierdzamy, że w przeciwieństwie do opolskich środowisk
niepodległościowych - kierownictwo regionalnej "Solidarności" nie
zdobyło się dotąd na wypracowanie klarownego stanowiska wobec tej
sytuacji, a w szczególności wobec coraz bardziej komplikującego się
problemu śląskich autochtonów. Okoliczność ta dodatkowo uzasadnia
potrzebę samodzielnej aktywności politycznej naszych środowisk. Region
nasz z pewnością nie należy do największych i najsilniejszych, ale
przeżywane przezeń szczególne problemy mają swój niebagatelny wpływ na
ogólny stan rzeczy w kraju, a nawet - jak dobrze wiemy - i na między-
narodową sytuację Polski. Warto zatem zatroszczyć się o to, by własny
głos Opolszczyzny był coraz lepiej słyszalny.
Czeka nas jeszcze wiele pracy, trudów, i wyrzeczeń, zanim nasza
droga do niepodległości dobiegnie kresu, ale stanęliśmy na tej drodze
mocno i nie damy się z niej sprowadzić.
Krąg Piłsudczykowskiej Liberalno-Demokratyczna partia
Myśli Niepodległościowej, "Niepodległość" - oddział Opole,
Konfederacja Polski Niepodległej Młodzieżowa Grupa Niepodległościowa
- okręg Śląska Opolskiego, "Pokolenie 8O-88",
Solidarność Walcząca Niepodległościowa Grupa
- Oddział Opole, Uczestników Ruchu "WiP"
Oświadczenie zostało odczytane 15 września 1989 r. w czasie zorga-
nizowanej przez SW opolskiej demonstracji "Sowieci do domu".
----------------------------------------------------------------------
STANOWISKO
w sprawie wznowienia działalności Polskiego Stronnictwa Ludowego
Komisja Programowa Polskiego Stronnictwa Ludowego i Nizależnego
Ruchu Ludowego "Solidarność" uznaje wszystkie inicjatywy wznowienia
działalności PSL-u za niezwykle cenne i zgodne z oczekiwaniami
społecznymi, szczególnie mieszkańców wsi. >>>
Warunkiem wiarygodności PSL-u jest tworzenie organizacji od kół lu-
dowych we wsiach i gminach. Koła winny być zakładane przez osoby
cieszące się autorytetem w swoim środowisku tzn. działaczy PSL-u z lat
1945-47 lub działaczy związanych z ideą solidarności.
Członkowie ZSL-u, którzy przekształcają swoje organizacje na PSL wg
statutu i programu ze stycznia 1946 r., zobowiązani są zrezygnować
z członkostwa w ZSL.
Komisja Programowa proponuje zorganizowanie Zjazdu Krajowego PSL
w dniu 11 listopada 1989 r. w celu opracowania projektu Programu
i Statutu PSL-u oraz ustalenia zasad udziału delegatów w Kongresie.
W Zjeździe winni uczestniczyć przedstawiciele kół PSL-u. Zjazd
przekaże projekty w/w dokumentów do dyskusji w kołach.
W celu przygotowania Zjazdu i Kongresu powołać trzeba Komisję
Kongresową złożoną z przedstawicieli poszczególnych ośrodków PSL-u.
Z ramienia Komisji Programowej NRL "Solidarność" i PSL rzecznikami
Komisji Kongresowej są: posłowie Józef Wlekliński i Stanisław Tomkie-
wicz oraz Wieńczysław Nowacki i Jacek Michalczyk.
Przewodniczący
Komisji Programowej
NRL "Solidarność" i PSL
Janusz Szkutnik
Warszawa, dn. 17.IX.1989 r.
----------------------------------------------------------------------
DROGA KOLEŻANKO - KOLEGO!!
Nadeszła chwila, która pozwala nam znów stanąć do odbudowy zrębów
naszej wolnej Ojczyzny.
Sądzę, że jak dawniej, w przeszłości, tak i dziś znajdziemy się
w jednym szeregu wśród tych, którzy do tego wielkiego dzieła przystą-
pią. W ekipie, jakby budowlanej, jaką staje się reaktywowane po 4O
latach POLSKIE SRONNICTWO LUDOWE !
Stronnictwo Wincentego WITOSA i Stanisława MIKOŁAJCZYKA.
Budowa tego wielkiego gmachu naszej Ojczyzny biegnie poprzez nasze
środowiska: nasze wsie, osady i miasta.
Nie może nas więc zabraknąć na żadnym odcinku tej budowy. Każdy z nas
na swym terenie ma wnosić "cegłę" po cegle w ten wspólny nasz dom,
jakim jest POLSKA !
Organizujemy się do tej wielkiej pracy w kołach wiejskich i miejskich
Polskiego Stronnictwa Ludowego. Każde z kół, by być samodzielnym, musi
posiadać co najmniej 1O członków. Koła wybierają delegatów na Kongres
który odbędzie się w Warszawie w dniu 11 listopada br. w sali Uniwer-
sytetu Warszawskiego. Początek, prawdopodobnie, od godzin rannych.
Delegowani: 1 delegat na około 1O członków,
2 delegatów na ok. 16 "
3 " " " 26 " ... itd.
Zarządy gminne (mogą je tworzyć już 3 koła wiejskie) lub miejskie
(mogą je tworzyć 3 koła środowiskowe, osiedlowe) wysyłają dodatkowo na
Kongres jednego delegata.
Zarządy wojewódzkie (mogą je tworzyć 3 gminne zarządy) wysyłają 5 de-
legatów.
Przesyłam w załaczeniu deklarację z prośbą, by po założeniu koła
z listą członków przesłać ją natychmiast (czas b. krótki!) na adres:
mgr Paweł Mucha, Warszawa ul. Radomska 1O/12 m. 32
Wymagany pośpiech, by można było wystawić delegatom mandaty.
Do spotkania na Kongresie ! Liczę na Was!
/-/ Józef Teliga
czł. Prezydium Naczelnego Kom.
Wyk. Polskiego Str. Ludowego
----------------------------------------------------------------------
Chłopi - rolnicy! Ludowcy! Przyjaciele!
Od kilku miesięcy trwa reaktywowanie Polskiego Stronnictwa Ludowego
- Stronnictwa Witosa i Mikołajczyka. Wznawiane przez tych, którzy
w pamiętnych latach 1945-47, latach terroru komunistycznego musieli
zawiesić swą działalność i nową, świadomą swych zadań, generację
następnych dwóch pokoleń. Przystępujemy do odbudowy, tej - owianej
legendą - ogólno-narodowej partii chłopskiej. Na tych samych - owia-
nych chwałą i patriotyzmem fundamentach sprzed lat czterdziestu,
kładzionych wówczas przez - dobiegającego już kresu swego znojnego dla
Polski i Jej chłopów żywota - Wincentego Witosa i jego następcy -
Stanisława Mikołajczyka.
Z nami jest wielki autorytet wsi polskiej - gen. Batalionów Chłop-
skich Franciszek Kamiński - Honorowy Prezes powstającego PSL-u.
Niepokojącym jest dziś fakt, że wielu "proroków doby obecnej"
próbuje nawiązać swą działalność do tej nazwy sprzed lat.
Czyni to Zjednoczone Stronnictwo Ludowe, które nie ma do tego
najmniejszego prawa, gdy jego korzenie tkwią w Niezależnej Partii
Chłopskiej (NPCh), powołanej w 1924 roku partii komunistycznej dla
"biedoty wiejskiej i służb folwarcznych" za obce - wiadomo czyje -
pieniądze.
Dokonująca się dziś w województwach przemiana nazwy ZSL na PSL jest,
mówiąc delikatnie, maskaradą mającą na celu wprowadzenie w błąd swych
członków, dowodzącą, że "już się stało zadość ich życzeniu". Jest to
fałsz. Dokonuje tego zeteselowska nomenklatura, która widząc powsta-
jące i rosnące w siłę Polskie Stronnictwo Ludowe czuje się zagrożona
rozpadem - jak w latach 1945-47 - własnych szeregów. Stąd te manewry !
Nie inaczej postąpiła Tymczasowa Krajowa Rada Rolników Indywidualnych
"Solidarność", a właściwie poza nią jej tymczasowy przewodniczący -
Józef Ślisz. W chwili łączenia się wszystkich struktur PSL-owskich
w Polsce wystąpił z powołaniem konfrontacyjnego "Polskiego Stronnictwa
Ludowego - „Solidarność”", podporządkowując je Klubowi sejmowemu OKP
(Obywatelski Klub Parlamentarny), kierowanemu przez "laicką lewicę" -
jak się sami kiedyś członkowie tegoż kierownictwa nazwali.
Znalazła się więc nowa - OKP-owska struktura, której przywództwo
znalazło się w rękach dysydentów partyjnych, która podobnie jak ich
dawna partia - PZPR, też musi mieć na usługach - "swojego chłopa".
Wałęsa w jednym z ostatnich wywiadów zastrzegł, że nie pozwoli, by
była tylko jedna partia chłopska. W myśl tych właśnie dyrektyw Ślisz
realizuje swój scenariusz.
A my będziemy właśnie budować jedną, silną, agrarystyczną, opartą na
Społecznej Nauce Kościoła, partię ogólnonarodową, która w niedalekiej
przyszłości będzie w stanie przejąć w swe ręce losy Narodu i Państwa,
jak niegdyś w przeszłości, w chwilach ciężkich - partię chłopską -
Polskie Stronnictwo Ludowe. >>>
Wzywamy wszystkich świadomych synów wsi polskiej do zawiązywania kół
w swych osiedlach. Wzywamy także członków ZSL do wstępowania w nasze
szeregi nawet całymi kołami w imię wierności ideałom niezależnego
ruchu ludowego.
Siła chłopów tkwi w ich jedności !
S z c z ę ś ć B o ż e !
Uprawnieni do wydawania druków i materiałów PSL:
na obszar Małopolski - Jerzy Hlebowicz, zam. Zagórzany 1
32-420 Gdów, woj. krakowskie.
na obszar Dolnego Śląska - Stefan Morawiecki,
zam. 53-617 Wrocław
ul. Zielonogórska 4/1
Warszawa dn. 20 paźdz. 1989 r.
/-/ Józef Teliga
członek Prez. Nacz. Kom. Wykonawczego PSL
----------------------------------------------------------------------
Rada Naczelna PPN Warszawa 1989.09.17
OŚWIADCZENIE
Rada Naczelna PPN z niepokojem obserwuje rozwój sytuacji wewnętrz-
nej w naszym kraju. Partia komunistyczna, odpowiedzialna za kryzys
gospodarczy, ruinę Polski, zachowała wszystkie instrumenty władzy pań-
stwowej - MO, MSW, Ministerstwo Komunikacji i Łączności, Ministerstwo
Handlu Zagranicznego i Narodowy Bank Polski. Powołanie rzadu premiera
Tadeusza Mazowieckiego nie stanowi gwarancji rzeczywistych zmian,
w szczególności nie oznacza usunięcia systemu komunistycznego z PRL.
Rząd ten kontynuuje fałszywą politykę cenową zapoczątkowaną przez
byłego premiera M.F.Rakowskiego, który przerzucał koszty kryzysu na
barki społeczeństwa.
Nie można służyć Polsce i jej wrogom.
Rada Naczelna PPN
----------------------------------------------------------------------
LIST OTWARTY
Komisja Zakładowa Wałbrzych 7.9.1989
NSZZ "Solidarność"
przy KWK "Victoria"
w Wałbrzychu
Premier Rady Ministrów PRL
Komisja Zakładowa NSZZ "Solidarność przy KWK "Victoria" wyraża pro-
test przeciw powołaniu na urząd ministrów członków PZPR. Ta właśnie
organizacja jest odpowiedzialna za obecny stan gospodarki, a umożli-
wienie przez powołanie ministrów partyjnych dalszego rujnowania gospo-
darki jest narażeniem całego społeczeństwa na ryzyko unicestwienia.
Te pociągnięcia Pana Premiera są również sprzeczne ze znanym
oświadczeniem L. Wałęsy o tworzeniu rządu koalicyjnego OKP z ZSL i SD.
Wydaje sie, że taki rząd byłby rękojmią dla społeczeństwa na wyjście
z kryzysu. Wymagałoby to wprawdzie wymiany całego aparatu administra-
cyjnego, lecz uważamy, że są w Polsce ludzie z tych trzech organizacji,
którzy zastąpiliby z lepszymi wynikami w pracy cały skorumpowany apa-
rat administracji gospodarczej.
Społeczeństwo wymaga zmian radykalnych i dlatego wyeliminowanie
z urzędu Rady ministrów przedstawicieli PZPR przyjęje byłoby za gwa-
rancje zmian i takiemu rządowi by pełnego poparcia udzieliło.
----------------------------------------------------------------------
OŚWIADCZENIE
Jako przedwodniczący Komisji Zakładowych NSZZ "Solidarność" 15 ko-
palń i zakładów górniczych tymczasowo zrzeszonych w PEW "Południe"
wyrażamy zdecydowany protest przeciwko próbom utrzymania zakładowych
organizacji PZPR. Kierownictwa zakładów wykorzystując swoją pozycję
i władzę, którą im powierzono do kierowania procesami produkcyjnymi,
pozorując likwidację Komitetów Zakładowych PZPR przekształcają je
w różnego rodzaju komórki organizacyjne mające na celu kontynuowanie
politycznej oceny gospodarczej działalności zakładów i ich kierownic-
twa. Dziś, gdy możemy pełnym głosem mówić o odpolitycznieniu zakładów,
gdy nie interpretuje się fałszywie i obłudnie zapisów konstytucji PRL,
nie wolno nam pominąć milczeniem zmiany szyldów na Komitetach Zakłado-
wych PZPR. Uważamy, że dalsza działalność PZPR przynieść może tylko
szkody gospodarcze, czego dowodem wystarczającym jest gospodarcza po-
wojenna historia Polski. Dlatego jako przedstawiciele załóg, protes-
tujemy przeciwko pseudoreformom politycznym, przeciwko fałszowaniu
rzeczywistości, przeciwko kamuflowaniu i sztucznemu podtrzymywaniu
trupa stalinizmu.
Przewodniczący KZ NSZZ "Solidarność":
KWK "Borynia", "Morcinek", "Chwałowice",
"Bolesław Śmiały", "Rydłutowy", "Rymer",
"Anna", "Marcel", "Jankowice", "ZMP",
"Krupiński", "Jastrzębie" "XXX Lecia
PRL". ZTKiGK, ZN PEW "Południe".
----------------------------------------------------------------------
18 października przed regionalnym zebraniem przewodniczących
Komisji Zakładowych, w hallu WDR przy ul Mazowieckiej we Wrocławiu
studenci Akademii Rolniczej prowadzili kolportaż prasy niezależnej.
Rozprowadzano pisma: "Region", "Z Dnia na Dzień", "Komunikaty AR",
"Solidarność Szczecińska", "Solidarność Walcząca" oraz broszurę
K. Wyszkowskiego "Spod Stołu". Wiceprzewodniczący RKW B. Karauda oraz
rzecznik prasowy L. Turko nakazali usunięcie pisma "SW" oraz broszury
Wyszkowskiego, grożąc kolporterom wyrzuceniem z gmachu. Jest to jedna
z drastycznych akcji dolnośląskiego RKW prowadzonych przeciwko wydaw-
nictwom niezależnym. Od miesięcy komisje zakładowe "Solidarności"
podległe RKW obowiązuje zakaz kolportażu pism niezależnych ("SW",
"Z Dnia na Dzień", "Bez Cenzury" itd.).
Gdy jeden z uczestników zebrania w ramach dyskusji nad wyborami
przestrzegał przed powielaniem partyjnego wzorca (przywożenie kandy-
datów w teczce), jego zbulwersowany oponent stwierdził, że przecież
władze "Solidarności", w odróżnieniu od partii, nie posiadają aparatu
przemocy. Okazuje się, że jednak posiadają - Ludwika Turko i Bogdana
Karaudę. >>>
Wrocław 23.1O.89 r.
Niezależne Zrzeszenie Studentów
Akademia Rolnicza
5O-375 Wrocław ul. C.Norwida 25
Regionalna Komisja Wykonawcza
NSZZ "S" Regionu Dolny Śląsk
Jedną z przesłanek, motywacji powstania NZS-u było dążenie do
urzeczywistnienia podstawowych praw konstytucyjnych jak wolność słowa,
prasy. Przez cały okres swojej 8-letniej działalności NZS wydawał
własne, niezależne pisma, a także starał się promować prasę niezależną
wydawaną przez inne organizacje.
Dlatego też nasze szczególne zaniepokojenie wywołał incydent, który
miał miejsce na zebraniu Wojewódzkich Komisji Wyborczych z przewodni-
czącymi Komisji Zakładowych NSZZ "S" w dniu 18.1O.89 r.
Na polecenie rzecznika prasowego RKW p. Ludwika Turko, zastępca
przewodniczącego RKW p.Bogdan Karauda nakazał studentom, prowadzącym
stolik z prasą, usunięcie dwóch tytułów: pisma SW "Solidarność Walczą-
ca" oraz broszury Krzysztofa Wyszkowskiego "Spod stołu". Dopilnowanie
wykonania polecenia p.Karauda zlecił jednemu z porządkowych oraz
zagroził usunięciem naszych kolporterów w wypadku nie dostosowania się
do zaleceń.
Jest to niewątpliwie ograniczenie wolności prasy poprzez działanie
typu policyjnego.
Do wiadomości:
Komisja Zakładowa NSZZ "S" UWr
Komisja Uczelniana NSZZ "S" AR
Redakcja "Komunikatów" AR
Redakcja "Komunikatów" UWr
Redakcja "Regionu"
Redakcja "Solidarności Walczącej"
Za Komisję Uczelnianą NZS AR
Bogdan Rapała
----------------------------------------------------------------------
OŚWIADCZENIE
Ruch Młodzieży Niezależnej w Wałbrzychu oświadcza, że w związku
z zaistniałą sytuacją jesteśmy zmuszeni zerwać wszelkie kontakty z RKW
"Solidarność" Wałbrzych. Spowodowane to zostało próbami wywierania
nacisku na Ruch przez Pana Senatora Tarnowskiego i Wiceprzewodni-
czącego RKWW Pana Langera. Zostało nam jasno powiedziane, że jeżeli
będziemy reprezentowali inną linię polityczną niż RKW, to w/w nie
zamierzają tolerować u siebie RMN Wałbrzych jako gniazda SB.
Jednocześnie informujemy, że nie zamierzamy zrezygnować ze współpracy
z innymi oeganizacjami niezależnymi. Jesteśmy również gotowi do współ-
pracy z nowowybranym Kierownictwem RKW, jeżeli będzie ono tolerowało
nasze poglądy i działania.
Wałbrzych, 1989.1O.4
Za Komitet Wykonawczy
Ruchu Młodzieży Niezależnej
w Wałbrzychu
Dariusz Gustab
----------------------------------------------------------------------
LIST OTWARTY
do Pana Tadeusza Mazowieckiego
Premiera Rządu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej
Zapewne obaj będziemy zgodni, że Polska znalazła się w wyjątkowo
sprzyjającym momencie, pozwalającym Polakom na zrealizowanie pragnień
wolnościowych. System niewoli komunistycznej chwieje się i rozpada.
Polacy mają szansę odzyskania niepodległości. Powinniśmy tę szansę
mądrze wykorzystać.
System niewoli komunistycznej, której jednym z tworów jest państwo
noszące miano PRL - spowodował wykoślawienie polskiej myśli politycz-
nej. Od dnia haniebnej zmowy jałtańskiej do dziś coraz to nowe zastępy
zwolenników "realizmu", rozumianego jako postawa pokory wobec Rosji,
usiłują nas przekonać, że nie powinniśmy żądać zbyt wiele.
Czy wie Pan, iż przyjmując urząd premiera z rąk gen. Jaruzelskiego,
odpowiedzialnego za zbrodnie stanu wojennego, w istocie rzeczy pomaga
Pan komunistom przetrwać okres zagrożenia ? Czy uświadamia Pan sobie,
że daje im Pan szansę odbudowy totalitaryzmu w Polsce ? Że jest Pan im
potrzebny teraz i oni zadecydują, na jak długo ?
Niektórzy z moich znajomych przekonują mnie, że jest Pan człowie-
kiem uczciwym. Czy w swoim sumieniu jest Pan pewien słuszności swojej
postawy ?
Opozycja, a i Pan również, od lat domagała się uspołecznienia Radia
i Telewizji. Ustami Jerzego Urbana, komuniści odpowiadali, iż jest to
własność rządu. Został Pan premierem i natychmiast oświadczył, że TV
i Radio są w gestii rządu PRL. Co wpłynęło na zmianę Pańskiego
stanowiska ?
Wzywa Pan społeczeństwo do ofiarności dla ratowania struktur
państwa, które od lat nas ograbia i doprowadziło Polskę do ruiny.
Z niesmakiem oglądałem w TV, jak przyjmował Pan pieniądze od ubogich
staruszek, które oddały Panu ostatnie grosze ufając, iż w ten sposób
pomagają Ojczyźnie. Nadużył Pan zaufania tych biednych kobiet. Pański
rząd szuka pieniędzy dla ratowania PRL w pustych kieszeniach Polaków.
Czym można wytłumaczyć fakt, iż Pańska rada ministrów jest rzecznikiem
powiększania deficytu budżetowego ? To samo robił premier Rakowski !
Na ministra finansów powołał Pan Pana Leszka Balcerowicza. Jaką
mamy gwarancję, że poglądy byłego pracownika Instytutu Podstawowych
Problemów Marksizmu-Leninizmu, pozostają bez wpływu na jego obecną
postawę ? Pan Balcerowicz zapowiedział program gospodarczy rządu -
jako wicepremier miał do tego prawo. Na posiedzeniu rady ministrów
okazało się, że propozycja Pana Balcerowicza nie jest żadnym progra-
mem. Mimo to przeprowadzono oszukańczą konferencję prasową, ukryto
przed społeczeństwem ten skandaliczny fakt. Pan Balcerowicz nie
poniósł żadnej odpowiedzialności za swe nieodpowiedzialne zachowanie.
Nie uważał za celowe podać się do dymisji, a Pan go nie odwołał.
Pan Jacek Kuroń, jeden z Pańskich ministrów, zapowiada, iż rząd nie
będzie rozmawiać z "nielegalnymi" strajkami. Pan Kuroń powtarza to, co
nie tak dawno mówili komuniści. Podległe Panu środki przekazu ukrywają
informacje o strajkach, np. o strajku pracowników PGR w Gołdapi, doma-
gających się usunięcia aroganckiego dyrektora, członka PZPR i posła na
sejm obecnej kadencji. Postulaty strajkujących ignorowane są przez
Paana, Pańskich ministrów i posłów ziemi suwalskiej. Bronisława Gerem-
ka i Andrzeja Wajdę, na których głosowali strajkujący pracownicy PGR.
Oddał Pan resort spraw wewnętrznych człowiekowi odpowiedzialnemu
m.in. za morderstwa popełnione na górnikach KWK "Wujek". Pierwszym
członkiem władz ZSSR, z którym Pan rozmawiał, był szef KGB. Dnia
9 października br. wraz z Jaruzelskim przesłał Pan pozdrowienia funk-
cjonariuszom MSW, "milicji i SB", jak podkreślono w komunikacie.
Mógłbym mnożyć przykłady, świadczące o tym, że Pana postawa jest
dwuznaczna moralnie. Uważałem i nadal uważam, że porozumienia zawarte
przy tzw. okrągłym stole, są nieuczciwe i zrodzą jednoznaczne, niemo-
ralne skutki. Mogą doprowadzić nasz kraj do katastrofy i wybuchu
o nieobliczalnych następstwach.
Polsce potrzebna jest niepodległość. Komuniści muszą odejść i muszą
odpowiedzieć przed narodem za popełnione zbrodnie. Ludzie, którzy chcą
przewodzić społeczeństwu, muszą się tego domagać. Narody zniewolone
przez komunizm sowiecki domagają się niepodległości. Pan i Jemu
podobni nie potrafią publicznie wymówić słowa niepodległość.
Świat widzi w Panu autentycznego przedstawiciela Polski. Dlaczego nie
mówi Pan światu o sprawie dla Polaków najważniejszej: o niepodległoś-
ci !
W Konstytucji z 1935 roku, tej samej, na której opiera się legalny
rząd RP istniejący do dziś na obczyźnie, jest mowa o odpowiedzialności
przed Bogiem i historią. Dla Pana, jako katolika, musi być jasne, że
to najwyższa miara odpowiedzialności. Odpowie Pan przed Bogiem i
historią za zmarnowanie naszej polskiej szansy. Jeszcze czas zawrócić
z fałszywej drogi. Jeżeli Pańskie postępowanie wynika z naiwności,
wina mimo to nie będzie mniejsza.
/-/ Romuald Szeremietiew
W Lesznie, dnia 1O października 1989 roku.
Romuald Szeremietiew
ul. Sułkowskiego 16 m.3
64-1OO Leszno
----------------------------------------------------------------------
Berlin Zachodni - Eschweiler - Moguncja, 7.1O. br.
Premier PRL
Tadeusz Mazowiecki,
Urząd Rady Ministrów,
Al. Ujazdowskie 1/3
OO-95O Warszawa
Szanowny Panie Premierze,
Zgodnie z oświadczeniem rzecznika Rządu i doniesieniami zachodnich
środków przekazu ponad 4OO obywatelom NRD polskie służby graniczne
uniemożliwiły przedostanie się do PRL i oddały ich w ręce służb NRD.
Ludziom tym, którzy tak samo jak "Solidarność" chcą wolności, grozi
teraz wieloletnie więzienie.
My, członkowie grup popierających i wspomagających od lat "Solidar-
ność", jak również propagujący idee tego ruchu tu, na Zachodzie -
stanowczo protestujemy przeciw tego rodzaju praktykom. Będąc wiernymi
zasadom "Solidarności" wykraczającymi poza nazwę związku zawodowego,
czy też granice między państwami, zwracamy się do Pana o spowodowanie
zaniechania takiego postępowania. >>>
Społeczeństwo polskie, podobnie jak węgierskie, okazało spontanicz-
nie swoją solidarność, pomagając obywatelom NRD. Nawet komunistyczny
rząd WRL otworzył granicę węgiersko-austriacką. Uważamy, że winno stać
również kierowany przez Pana rządm, jeżeli nie na otwarcie, to przy-
najmniej na nieblokowanie granicy z naszymi zachodnimi sąsiadami.
Będzie to też krok w kierunku wspólnej, zjednoczonej Europy bez
granic.
Łączymy wyrazy szacunku,
Arbeitsgruppe Solidarność Eschweiler-Aachen
/-/ Aleksander Zając,
Geselschaft "Solidarność", E. V Berlin Zachodni
/-/ Edward Klimczak,
Hilfskomitee "Solidarność", E. V. Moguncja
/-/ Andrzej Wirga
Do wiadomości:
1) Prezydent RFN Richard von Weizacker
2) Kanclerz RFN Helmut Kohl
----------------------------------------------------------------------
LIST DO "GAZETY WYBORCZEJ"
K. Krasiczyński Wrocław, 1989.1O.1O
Św. Mikołaja 32/33/1O
5O-128 Wrocław
DROGA REDAKCJO !
Słuchając i czytając o różnych sposobach wyjścia z kryzysu zauważy-
łem, że nie porusza się sprawy opłat za pobyt wojsk radzieckich w
Polsce.
Ponieważ nikt nie wie nic na ten temat, załóżmy, że ZSRR posiada
w Polsce 15OO samolotów, śmigłowców i rakiet o wadze 1O t każda
maszyna, wymienianych na nowe co 5 lat (po 5 latach nawet nieużywany,
skomputeryzowany sprzęt wojskowy jest przestarzały). Cena tony takiego
sprzętu wynosi nie mniej niż cena tony złota.
Przy cenie 1O dolarów za gram złota i ponoszeniu tylko połowy kosz-
tów przez Polskę daje to 15 miliardów dolarów rocznie.
Kwotę tę spłacamy zapewne w towarach, za które w "handlu" z ZSRR
uzyskujemy co najwyżej połowę ich wartości, więc płacimy rocznie 3O
miliardów dolarów tylko z tytułu znajdowania się na terytorium Polski
radzieckiego sprzętu latającego.
Całkowite koszty utrzymania wojsk radzieckich w Polsce muszą być co
najmniej dwukrotnie wyższe i znacznie przekraczające nasze obecne
możliwości płatnicze.
W tej sytuacji należałoby ogłosić, że Polska jest krajem niepodleg-
łym i jako taka zgadza się na stacjonowanie obcych wojsk, ale za
odpłatnością (jak to zwykle bywa w krajach niepodległych i gdzie jest
to stymulatorem rozwoju gospodarki).
W związku z tym należy:
1. Wypowiedzieć wszystkie umowy handlowe i gospodarcze z ZSRR i nie-
które z nich zawrzeć na nowych obustronnie korzystnych warunkach,
weryfikowanych corocznie. >>>
2. Uszczelnić granice, zwłaszcza dla transportów wojskowych, w tym
lotniczych oraz pobierać cło i opłaty transportowe, zwłaszcza za
sprzęt wojskowy.
3. Pobierać opłaty za korzystanie z przestrzeni powietrznej, ziemi,
energii elektrycznej i wyżywienia przez obce wojska stacjonujące
w Polsce.
4. Rozliczenia prowadzić wg cen światowych w dolarach lub złocie, po
kursie weryfikowanym codziennie.
5. Usunąć z rządu, administracji, wojska i milicji osoby, o których
wiadomo, że złożyły coś w rodzaju pisemnej przysięgi wierności
Związkowi Radzieckiemu (zazwyczaj podczas pobytu w Moskwie).
6. Rozpocząć działalność wywiadu i kontrwywiadu na terenie ZSRR.
7. Stale pisać o naszej niezmiennej woli trwania w Układzie Warszaw-
skim oraz odwiecznej przyjaźni ze Związkiem Radzieckim.
Pozostaję z szacunkiem
/-/ K. Krasiczyński
P. S. Jeśli do 3O.1O listu tego nie wydrukujecie, będę uważał, że
mogę opublikować go gdzie indziej.
----------------------------------------------------------------------
OŚWIADCZENIE
15 października br. rozpoczynamy nasz protest głodowy. Emeryci
i renciści na skutek trwających nieprzerwanie podwyżek cen nie są
w stanie zaspokoić elementarnych potrzeb.
Jedni z nas stają się ciężarem dla swoich dzieci i wnuków, również
borykających się z poważnymi trudnościami finansowymi. Inni, samotni
żyją w nędzy.
Mimo wszystkich szumnie reklamowanych zmian w naszym kraju, jesteś-
my przez władze PRL traktowani jak ludzie, którym nic się nie należy.
Przepracowaliśmy wiele lat, jesteśmy starzy, zmęczeni i schorowani.
Nie chcemy być dla naszych najbliższych ciężarem.
Nie wierzymy w kolejny eksperyment gospodarczy kosztem ludzkiej
nędzy.
Nie zasługujemy na lekceważenie i nie pogodzimy się z nim - bez
względu na to, czy będzie nam je okazywał rząd PRL kierowany przez
komunistę, czy przez katolika.
Grupa rencistów i emerytów
Wrocław, 2 października
------------------------------
Głodówka rozpoczęła się 15 października o godz. 17 w mieszkaniu
pani Mirosławy Pawlik przy ul. Gajowej 7O/12 we Wrocławiu. Uczestni-
czyło w niej łącznie kilkanaście osób. Niektóre osoby chętne do
udziału w proteście nie były do niego dopuszczane ze względu na
podeszły wiek lub zaawansowane choroby.
Protestujący emeryci i renciści nie wysunęli żadnych żądań czy
postulatów - chcieli zwrócić uwagę na dramatyczny problem ich grupy
społecznej, ale uważali, że jego rozwiązanie nie do nich należy.
ZESTAWIENIE MINIMALNYCH KOSZTÓW WYŻYWIENIA
1 OSOBY W CIĄGU 1 DNIA (w cenach z połowy
października 1989 r.)
+---------+-----------------------+------------+
| Posiłek | Artykuły żywnościowe | Cena zł |
+---------+-----------------------+------------+
| | 15 Dag sera białego | 61O |
| | 1/4 chleba | 142 |
|śniadanie| 1/2 l. mleka | 4OO |
| | 1/4 kostki masła | 75O |
| | 4 Dag cukru | 128 |
+---------+-----------------------+------------+
| | jarzyny | 3OO |
|obiad | ziemniaki | 75 |
| | 1 jajko | 2OO |
+---------+-----------------------+------------+
| | dżem | 25O |
|kolacja | 1/4 chleba | 142 |
| | 1 jabłko | 25O |
F+++++++++B+++++++++++++++++++++++B++++++++++++H
| Razem 3247 |
+----------------------------------------------+
Przeciętna renta wynosi ok. 7O OOO zł miesięcznie. Oznacza to, że
dzienne wydatki rencisty nie mogą przekroczyć 2 333 zł (7O OOO : 3O).
Nie pokrywają więc one nawet minimalnych kosztów wyżywienia, nie mó-
wiąc już o kupnie mięsa, środków higieny osobistej, ubrania, lekarstw,
opłat za mieszkanie, prąd, gaz, komunikację...
----------------------------------------------------------------------
OŚWIADCZENIE
15 października 1989 r. rozpoczęliśmy protest głodowy w nadziei, że
władze PRL zwrócą uwagę na dramatyczną sytuację w jakiej znalazła się
większość emerytów i rencistów. Uważaliśmy i uważamy nadal, że ogół
polskiego społeczeństwa nie zdaje sobie sprawy, w jakich warunkach ży-
ją ci, którzy ze względu na wiek lub chorobę zakończyli pracę zawodową.
Nasz protest miał na celu zwrócenie uwagi na fakt, że kilka milionów
ludzi w Polsce, ludzi, którzy nie mają przed sobą perpektywy długich
lat życia, wegetuje w warunkach urągających godności człowieka.
Wszystkim, którzy udzielili nam moralnego poparcia w tych trudnych dla
nas dniach, chcielibyśmy serdecznie podziękować. Chcielibyśmy również
zapewnić tych, którym nasz protest wydał się kontrowersyjny czy nie na
czasie, że nie było naszym zamiarem występowanie przeciwko komukol-
wiek. Za nieporozumienie uznajemy te oficjalne wypowiedzi, w których
traktowano naszą głodówkę jako jeden z rozlicznych kłopotów, jakich
społeczeństwo przysparza nowemu rządowi. Sądzimy, że nasz protest
powinien być odebrany jako sygnał dla władz, których deklaracje mówią
o trosce o los ludzi w Polsce.
Wczoraj do naszej grupy dołączył - na jedną dobę - pan Józef Teliga,
który w ten sposób postanowił poprzeć nasz protest. Po zasięgnięciu
opinii naszego rzecznika, pan Teliga zwrócił się do nas dzisiaj
wieczorem z apelem o przerwanie protestu.
Po wysłuchaniu argumentów pana Teligi, którego pragniemy przy tej
okazji zapewnić o szacunku i zaufaniu, jakim go darzymy, postanowiliśmy
zakończyć nasz protest jutro, 25 października br. o godz. 12.OO.
Wrocław, 24 października 1989 r. Uczestnicy protestu
rencistów i emerytów
OŚWIADCZENIE JÓZEFA TELIGI
Kiedy dowiedziałem się o proteście głodowym grupy emerytów i rencis-
tów z Wrocławia, uznałem za swój moralny obowiązek poparcie tej
inicjatywy. Wczoraj przyłączyłem się do głodujących. Z całą mocą
stwierdzam, że podzielam ich opinie, wyrażone w oświadczeniu wydanym
1O dni temu z okazji rozpoczęcia protestu.
Pozostaję pod ogromnym wrażeniem ludzi, z którymi się tutaj zetkną-
łem. Sytuacja, w jakiej znalazło się kilka milionów emerytów i
rencistów w Polsce, wymaga natychmiastowego, faktycznego - a nie
pozornego - rozwiązania. Nie oznacza to, że nie dostrzegamy problemów
innych grup społecznych. W trudnej sytuacji ekonomicznej naszego
państwa szczególną opieką, obok ludzi starych i chorych, muszą być
objęte dzieci, a zwłaszcza te, które wychowywane są przez samotne mat-
ki. Kategorycznie trzeba stwierdzić, że reformy społeczne, gospodarcze
i polityczne, choćby najsłuszniejsze, nie mogą odbywać się kosztem
poziomu życia najuboższych.
W dziewiątym dniu głodówki uczestniczyła większość z tych, którzy
rozpoczęli protest dziesięć dni temu. Opinie lekarzy mówiły o poważnym
zagrożeniu zdrowia jego uczestników. Zwróciłem się do moich nowych
przyjaciół z prośbą o przerwanie protestu. Mimo że były liczne argu-
menty przemawiające za kontynuowaniem głodówki, moja prośba została
wysłuchana. Zobowiązałem się przy tym do uczynienia wszystkiego, co
w mojej mocy, aby przyczyny, które spowodowały protest, stały się
szeroko znane.
Wrocław, 24 października 1989 r. Józef Teliga
----------------------------------------------------------------------
MAJĄ RACJĘ, ALE ICH NIE POPIERAMY...
Występując na konferencji prasowej (23 października) przedstawiciel
wrocławskiego RKW Ludwik Turko mówił m.in. o trwającej wówczas we
Wrocławiu głodówce emerytów i rencistów:
Jesteśmy poruszeni tym strajkiem ze względów czysto ludzkich. Nigdy
nie popieraliśmy tego strajku. No, niestety, tak się złożyło, że
strajkująca grupa jest bardzo nieprzychylnie nastawiona do "Solidar-
ności". Były ulotki wzywające emerytów...., były tam podpisane różne
organizacje, nie było tam "Solidarności". Strajkujący emeryci nie
chcieli w ogóle rozmawiać z przedstawicielami RKW. Potem, po wizycie
senatora Dudy, jakoś stopniowo nastąpiło zmiękczenie stanowiska.
W sobotę dwóch członków Prezydium było u nas, sekretarz prezydium pan
Krzysztof Wojtyłło i Piotr Bednarz tam cztery godziny z tymi emerytami
rozmawiali. Pan senator Duda wystąpił w "Rozmaitościach" [lokalna au-
dycja TV], zobowiązał się do poruszenia, tej sprawy na forum Senatu.
Doceniamy oczywiście wagę tego problemu, uważamy, że oni mają rację
w tym, że dobroczynność i darmowa zupa nie mogą zastąpić tego, co im
się słusznie należy, bo ci ludzie całym swoim życiem zapracowali na
to, aby mieć teraz to przynajmniej godziwe minimum utrzymania. Jesteś-
my tu za daleko idącymi zmianami strukturalnymi, ale jednocześnie zda-
jemy sobie sprawę z możliwości państwa. Więc tutaj nie zapominamy
o tym. Nie wiem, co w tej chwili się dzieje. W każdym razie ci oświad-
czyli, że jak pan senator wystąpi w telewizji, to oni są skłonni
przerwać tę głodówkę. Chodziło o zasygnalizowanie problemu.
Chodziło istotnie o zasygnalizowanie problemu, ale sprawy z pew-
nością nie załatwiało wystąpienie pana senatora w lokalnym programie
i - jak się dowiadujemy - głodujący żadnej takiej deklaracji nie skła-
dali. Wypowiedź Turki miała jedynie przekonać, że RKW jest, działa,
trzyma rękę na pulsie. I że już właściwie ta sprawa jest "z głowy".
Stwierdzenie, że uczestnicy głodówki są "nieprzychylnie nastawieni
do Solidarności" jest po prostu nieprawdą. Trzeba było - panie Turko -
pofatygować się osobiście na miejsce głodówki i zobaczyć te ściany
udekorowane emblematami Związku i tych ludzi, z dumą pokazujących
przechowane jeszcze z lat 198O-81 solidarnościowe pamiątki.
----------------------------------------------------------------------
Premier PRL
Tadeusz Mazowiecki
Panie Premierze !
Rozumiemy, że sytuacja gospodarcza jest bardzo zła i jej poprawa
wymaga czasu i wyrzeczeń ze strony społeczeństwa. Rozumiemy, że
deficyt budżetowy musi być zlikwidowany i godzimy się na niedogodności
z tym związane.
Mamy jednak wrażenie, że Pan nie rozumie, nie zna naszej sytuacji.
Obecne podwyżki cen dla wielu z nas to już nie tylko nędza ale po
prostu głód. Rozumiemy wzrost cen towarów nazwanych przez poprzednie
ekipy rządowe - luksusowych i tych, bez których można się obejść.
Myślimy jednak, że rzeczą po prostu ludzką byłoby zapewnienie
przystępnych cen na takie artykuły jak chleb, mleko, masło, węgiel,
wędliny itp. Dla wielu z nas artykuły te stają się już rarytasem.
Jesteśmy rozczarowani poczynaniami rządu, który nie cofa się przed
rozszerzaniem obszarów nędzy własnego społeczeństwa, równocześnie
lękając się wyciągnięcia konsekwencji i uzyskaniem funduszy od tych,
którzy do katastrofy Polskę doprowadzili.
Rawicz Grupa emerytów
----------------------------------------------------------------------
OBRADY POROZUMIENIA SZCZECIŃSKIEGO W PIOTRKOWIE
Spotkanie odbywało się 7 października w sali Zakładów Przemysłu
Dziewiarskiego "Sigmatex" w Piotrkowie Trybunalskim. Uczestniczyło
w nim 126 osób z 28 miast.Przed formalnym rozpoczęciem obrad odprawio-
na została msza święta.
Wprowadzenie wygłosił przew. piotrkowskiego MKO "Solidarność"
Zbigniew Mroziński. Poinformował m.in. o skierowaniu do Wałęsy
zaproszenia na obrady Porozumienia. Przystąpiono do wyboru trzech
przewodniczących zebrania. Zostali nimi: Jerzy Przystawa (Wrocław),
Seweryn Jaworski (Warszawa) i Zbigniew Mroziński (Piotrków). Długa
dyskusja nad porządkiem dziennym. Zgłaszanie kandydatów na członków
komisji uchwał i wniosków. W jej skład weszli m.in. zaproszeni na
spotkanie prof. Romuald Kukułowicz oraz mec. Siła Nowicki. Do prezy-
dium na życzenie z sali dokooptowany został Marian Jurczyk.
Jerzy Przystawa poinformował, że zaprosił na spotkanie Władysława
Frasyniuka lub innego przedstawiciela wrocławskiego RKW. Zaproszenie
zostało zignorowane.
Jerzy Przystawa wygłosił referat nt. Porozumienia i jego celów,
zatytułowany "Dlaczego razem". Tekst ten został uprzednio przesłany do
"Tygodnika Solidarność", ale nie został opublikowany.
Ryszard Wyczałowski z kop. "Bełchatów" w ramach dyskusji przedsta-
wił sytuację w swojej komisji zakładowej "Solidarności" w trakcie
wyborów. Usunięto tam z "Solidarności" w drodze głosowania na walnym
zebraniu niekonstruktywnego Tadeusza Lisa, znanego działacza podziem-
nego. Głos w obronie Lisa został na zebraniu zakrzyczany. Innego
działacza, byłego więźnia politycznego usunięto za działalność w
Porozumieniu Szczecińskim.
Paweł Kostrzewa (były ksiądz) z Piotrkowa wezwał do nie wprowadza-
nia podziałów wśród ludzi ze względu na wyznanie i do zachowania
jedności.
Kazimierz Michałowski z Dąbrowy Górniczej (delegat na I WZD,
działacz podziemia, więziony) mówił o represjach ze strony śląskiego
RKW Pietrzyka (brak pomocy dla komisji, zakaz wstępu na teren zakładów
pracy, "szeptanka"). Mówił o istniejącym podziale w "Solidarności",
o dążeniu do osłabienia Związku ze strony jego kierownictwa.
Andrzej Wawrzek (MPK Wrocław) stwierdził, że w jego zakładzie mówi
się o wywiezieniu na taczkach działaczy "Solidarności". We wrocławskim
MPK spośród 4,5 tys. pracowników, do "Solidarności" należy 5OO, do
OPZZ - 4OO, PZPR - 33O. Załoga jest rozżalona na działaczy z powodu
niedawnego powstrzymania przez Frasyniuka strajku (płace !) przy
użyciu manipulatorskich metod. Pracownicy chcą założyć nowy związek
zawodowy autentycznie występujący w ich obronie.
Kazimierz Pużyk z Piotrkowa (były działacz podziemia, któremu za
udzielenie podczas ujawnienia się wywiadu do reżimowej gazety koledzy
grozili utopieniem w wannie galwanicznej) pełen rozżalenia mówił
o braku solidarności w "Solidarności". Wezwał do zachowania jedności
w Związku. Jej brak działa na rzecz czerwonych. Kilkakrotnie wspomniał
o użyciu wobec niego obraźliwego określenia przez nieokreślonego
działacza Związku.
Barbara Grzędowska (z Piotrkowa) wypowiadająca się w sposób niezbyt
zrozumiały wywołała awanturę. Sprawiała wrażenie, że chce polemizować
z przedmówcą, jak się jednak okazało chciała go poprzeć. Wysunęła
jakieś zarzuty wobec gospodarza spotkania Z. Mrozińskiego. Ponieważ
wszystkie te sprawy nie miały nic wspólnego z celem spotkania, prze-
wodniczący zaapelował o powrót do tematu.
Seweryn Jaworski mówił, że cel Porozumienia nie jest możliwy do
spełnienia, gdyż wspólnych wyborów w "Solidarności" nie chce druga
strona konfliktu - konstruktywni. Cel Porozumienia to zamanifestowanie
dobrej woli jej uczestników. Mówił o instrumentalnym traktowaniu
Związku przez konstruktywnych. Widzi konieczność powstania wspólnej
płaszczyzny tych, którym zależy na Związku. Mówił o tym, że jedność
nie może być celem nadrzędnym. Optuje w istocie za powołaniem alterna-
tywnego kierownictwa "Solidarności".
Tomasz Wójcik przypomniał, że celem Porozumienia jest doprowadze-
nie do wolnych wyborów w Związku. Demokratyczne wybory może nie od
razu wyłonią ludzi, którzy by nam odpowiadali, ale uruchomią w nim
demokratyczne mechanizmy.
Stanisław Pogoda z kop. "Grodziec" wezwał do tworzenia nowego
Związku. Apelował niezwykle żywiołowo o przeciwstawienie się sowieckim
metodom rządzenia "tow. Wałęsy". Jako rzeczników swego wezwania przy-
wołał swych kolegów, poległych żołnierzy armii "Polesie" oraz ofiary
komunizmu.
Po przerwie obiadowej powrócono do dyskusji. Edward Mizikowski
(MRK"S") z Huty "Warszawa" mówił o tym, że 17 kwietnia zarejestrowany
został inny związek. Związku "Solidarność" obecnie nie ma. Należy
dążyć do demokratycznych wyborów w tym dawnym, nieistniejącym Związku.
Nie można współdziałać z ludźmi, którzy na działalność w "Solidarnoś-
ci" mają glejt Kiszczaka. Nie należy domagać się wspólnych wyborów.
Wojciech Swakoń (Lubin) stwierdził, że Porozumienie jest obecnie
najbardziej atakowaną grupą - nawet prawidłowa nazwa Porozumienia
pojawia się niezwykle rzadko. Swakoń polemizował z Mizikowskim,
twierdząc, że w interesie członków Związku należy działać jednak na
rzecz wspólnych wyborów. Pojawiła się grupa funkcjonariuszy Związku,
którzy uznali, że władza im się należy, nie obchodzi ich statut,
a jedynie polecenia od kierownictwa związku. Dodatkowo władze próbują
korumpować działaczy. Jedyną radą są tu prawdziwie demokratyczne
wybory.
Piotr Bielawski (Wrocław) polemizował z wypowiedzią Jaworskiego
i innymi głosami na rzecz powołania alternatywnego kierownictwa Związ-
ku. Przypomniał, że u podstaw sformowania Porozumienia w czerwcu br.
legła wierność zasadom. Koncepcja alternatywnego kierownictwa jest
groźna dla samego Porozumienia jako sprzeczna z założeniami tego
forum, zgodna zaś z postawami potępianymi przez uczestników forum.
Jerzy Kropiwnicki (Łódź) poparł przedmówcę, stwierdzając m.in., że
jeśli jakaś instytucja organizuje się dla określonego celu, powinna do
tego celu dążyć, a nie zmieniać go. Dopuszczalny jest wniosek o roz-
wiązanie Porozumienia, ale nie należy zmierzać wykorzystania go w celu
innym niż zadeklarowany w nazwie. Kropiwnicki podziela gorycz
zawiedzionych nadziei tych, którzy walczyli o "Solidarność" w podzie-
miu i więzieniach, a obecnie obserwują wdeptywanie idei w błoto.
Należy jednak przejść drogę do końca. Do ludzi zaczyna docierać, że
otrzymali co innego niż sądzili, że otrzymali. Obserwuje się odpływ
członków Związku, protesty pracownicze często odbywają się z pominię-
ciem nazwy "Solidarność", grupy zawodowe występują samotnie - stąd
strajki piekarzy, lekarzy i in. W poprzedniej "Solidarności" była cała
lista branż wyłączonych ze strajku - w ich imieniu i w ich obronie
strajkowali inni. Dziś ta solidarność zanikła. To wszystko boli, ale
nie wolno nam przyłożyć ręki do niszczenia "Solidarności". Mamy
obowiązek występować na rzecz jej ocalenia.
Daniel Podrzycki (Dąbrowa Górnicza) wyraził wątpliwość, czy związek
kierowany przez Wałęsę reprezentuje interesy ludzi pracy. Jeśli nie
reprezentuje, to czy moralne jest członkostwo w tym związku ? Obecnie
- przyznał - istotnie nie ma klimatu na powoływanie alternatywnego
kierownictwo. Nie należy jednak stwierdzać, że do koncepcji tej
uczestnicy Porozumienia nie powrócą. Powracające hasło alternatywnego
kierownictwa Związku może być również pewnym sygnałem, elementem
nacisku wobec strony konstruktywnej.
Kolejnym punktem obrad była sprawa Sekretariatu Porozumienia.
Stanisław Kocjan (członek Sekretariatu) mówił o trudnościach finanso-
wych (wpływy na rzecz Porozumienia - zero). Funkcjonowanie tego ciała
wymaga pieniędzy (prace biurowe, informacja). Uczestnicy Porozumienia
mają orzec, czy chcą ciała społecznego i amatorskiego, czy fachowego,
finansowanego ze składek. Sprawę kierownictwa alternatywnego proponuje
uciąć uznając,że komisja uchwał i wniosków nie ma prawa przyjmować
projektów dokumentów sprzecznych ze statutem "Solidarności".
Jerzy Kropiwnicki odpowiedział na pytanie z sali, dotyczące przyna-
leżności do Sekretariatu Andrzeja Słowika. Otóż zawiesił on w Będzinie
swoje członkostwo w Porozumieniu dopóki nie zostanie wyraźnie stwier-
dzone, że ciało to nie dąży do stworzenia alternatywnego kierow-
nictwa. >>>
Jerzy Przystawa wyraził zaniepokojenie faktem, że trzech (spośród
siedmiu) członków Sekretariatu Porozumienia nie uczestniczyło w żadnym
ze spotkań tego gremium. Powiedział, że na uczelni obowiązuje zasa-
da, że za trzy nieobecności studentów skreśla się z listy.
Andrzej Żebrowski Komitet Rewolucji Antykomunistycznej (Wrocław)
zarzucił Przystawie, że ten chce członków Sekretariatu skreślać za
nieobecność.
Marian Jurczyk wyraził żal z powodu niewłaściwego jeszcze funkcjo-
nowania Sekretariatu. Wezwał jednak do zrezygnowania z dyskusji na
temat Sekretariatu. Wniosek przeszedł większością głosów.
Zaproponowano kooptację do składu Sekretariatu Zbigniewa Mroziń-
skiego z Piotrkowa. Po przypomnieniu przez Żebrowskiego nieokreślo-
nych zarzutów wysuniętych wobec niego, nastąpiła dłuższa dyskusja na
ten temat. Kazimierz Pużyk oskarżył kandydata o użycie wobec niego
obraźliwego określenia. Większość wypowiedzi była jednak świadectwem
piękmej, podziemnej przeszłości Mrozińskiego. Wniosek o jego kooptację
przeszedł większością głosów (3 przeciw).
Maksymowicz z Huty Katowice zaproponował włączenie do składu
Sekretariatu Bogdana Zierka z Zawiercia. Swakoń zaprotestował - w Se-
kretariacie jest już dwóch przedstawicieli Górnego Śląska. Jurczyk
zaproponował, by głosowanie w tej sprawie przeprowadzić analogicznie
jak w przypadku Mrozińskiego, tzn. na terenie, gdzie jest znany.
Jaworski stwierdził, że należy go włączyć już, a jeśli się nie
sprawdzi, można go odwołać. Przystawa przypomniał, że Sekretariat nie
jest żadnym ciałem kierowniczym, a tylko roboczym, stąd kandydaci nie
powinni kierować się ewentualnym splendorem z tytułu członkostwa
Sekretariatu. Z sali zaproponowano włączenie do Sekretariatu Edwarda
Mizikowskiego z MRK"S". Zgłoszono wniosek formalny, aby dokooptowanie
do Sekretariatu dokonywane było w sytuacji kiedy kandydat może być
oceniony przez środowisko, w którym działa. Wniosek został przyjęty
większością głosów.
Następnie głos zabrał Tomasz Wójcik (Wrocław) - zreferował postęp
prac nad przygotowaniem wyborów na Dolnym Śląsku. Stwierdził, że
wybory w skali regionów nie mogą zostać ukończone bez powołania
Krajowej Komisji Wyborczej. Na życzenie prezydium zebrania projekt
dolnośląskiej ordynacji wyborczej został przekazany Komisji Uchwał
i Wniosków.
Po krótkiej przerwie głos zabrał prof. Kukułowicz. Powiedział, że
wystąpienie doc. Przystawy było zbieżne z tezami wystąpienia, które on
sam przygotował. Rezygnuje zatem z prezentowania swego tekstu, ograni-
czając się jedynie do przedstawienia w trzech punktach uzupełnień do
tekstu Przystawy. W punkcie pierwszym mówił o koncesji politycznej
jako stałym elemencie sytuacji w Polsce. "Solidarność" z r. 198O nie
była żadną koncesją, była efektem ogólnopolskiego nacisku. Usiłowania
narzucenia koncesji przez władze PRL nie dawały efektu, stąd też 13
grudnia 1981 r. Neo-"Solidarność" jest tworem koncesjonowanym.
Expose prem. Mazowieckiego - słuchane - robiło wrażenie głęboko
humanstycznego, ale zastrzeżenia rodzą się przy czytaniu. Pan Mazo-
wiecki uważa, że jest możliwa podmiotowość społeczeństwa bez jego
wolności, a jest to faktycznie niemożliwe. Wzorem poprzedników Mazo-
wiecki powołuje się na "rację stanu". Wyklucza możliwość jakichkolwiek
działań na rzecz niepodległości Polski. Mazowiecki domaga się obni-
żenia stopy życiowej Polaków, a przecież robotnik polski już zarabia
kilkadziesiąt razy mniej niż robotnicy w innych krajach. >>>
Prof. Kukułowicz wezwał do nierespektowania prawa formalnego,
sprzecznmego z prawem moralnym. - Mamy - powiedział - moc w swoich
rękach i trzeba, byśmy w nią uwierzyli.
Przedstawiciel Bydgoszczy zaprosił uczestników Porozumienia na nas-
tępne spotkanie w jego mieście.
Przedstawiciel Szczecina mówił o "lojalkach", proponowanych przez
MKO przedstawicielom TZR jako warunku stworzenia wspólnej komisji wy-
borczej: 1. uznanie linii Wałęsy, 2. uznanie rejestracji 17 kwietnia,
3. uznanie KKW za władzę Związku.
Część zakładów szczecińskich, które zarejestrowały się w MKO, już
wróciła do TZR. W MKO nie ma demokracji, jest podległość i zdalne
sterowanie.
Piotr Bielawski zreferował swoje uczestnictwo w pracach Komisji
Wyborczej Regionu Dolnego Śląska (obserwator z ramienia Porozumienia)
i histeryczną reakcję Władysława Frasyniuka, starającego się usunąć -
jak to nazwał - "członka organizacji rozłamowej" (tzn. Porozumienia).
Frasyniuk używał przy tym wobec przedstawiciela Porozumienia pomówień,
obraźliwych sformułowań i inwektyw. Jak powiedział Bielawski - nie
mógł on podjąć dyskusji na takim poziomie, tym bardziej, że reprezen-
tował tam nie tylko siebie, ale i uczestników Porozumienia. Piotr
Bielawski poinformował o zastąpieniu Komisji Wyborczej Regionu przez
3 komisje wojewódzkie.
Tomasz Wójcik uzupełnił wypowiedź przedmówcy informacją, że wysiłki
Frasyniuka spełzły na niczym, gdyż członkowie wrocławskiej komisji
wyborczej powołali się na statut "Solidarności", który przewiduje, iż
w obradach dowolnego ciała Związku może uczestniczyć osoba, której
obrady dotyczą, a przecież wybory dotyczą wszystkich członków "Soli-
darności". Argument był na tyle przekonujący, że sprawy nawet nie
głosowano.
Mec. Siła-Nowicki wezwał do ponownego przemyślenia celów i metod
działania Porozumienia. Powstała obecnie nowa sytuacja - premier nie-
komunistyczny, koalicja "dawnej władzy" z Solidarnością. Odpowiedzial-
ność spada na stronę solidarnościową, podczas gdy siła jest po stronie
komunistycznej. Idea solidarności, idea szukania porozumienia jest
potrzebna. Po stronie konstruktywnej są również nasi towarzysze, nasi
"bracia odłączeni". Można być w mniejszości i nadal reprezentować ideę
prawdziwej "Solidarności" z roku 198O. Sytuacja zmienia się szybko -
jak w lipcu roku 198O, gdy nikt nie mógł przewidzieć, w jakim kierunku
rozwinie się proces zapoczątkowany lubelskim strajkiem. Analogicznie
może być i teraz. Nasze trwanie przy zasadach, wierność idei
mogą jeszcze zaowocować sukcesem Związku. Powiedział, że "Solidarność"
jest słowem wielkim, ale jeszcze większym jest słowo "Polska".
Jerzy Kropiwnicki krótko przedstawił sytuację w Łodzi. Powołana
została tam - wbrew trudnościom - wspólna komisja wyborcza.
Komisja Uchwał i Wniosków przedstawiła projekty oświadczeń zgłoszo-
nych przez uczestników Porozumienia. Oświadczenie w sprawie postulatu
wprowadzenia do kodeku pracy przepisu o nie usuwaniu pracowników
z zakładów na podstawie doniesień sił porządkowych zostało oddalone,
gdyż kodeks pracy nie przewiduje już takiej możliwości.
Przyjęto uchwałę o konieczności pisemnego zawiadamiania o rezygna-
cji z członkostwa Sekretariatu, przyjmowanej później zwykłą większoś-
cią głosów uczestników Porozumienia. >>>
Większością głosów (28 - za, 16 - przeciw, 9 wstrz.) obecni jeszcze
uczestnicy przegłosowali uchwałę blokującą występowanie na rzecz
alternatywnego kierownictwa. Protest uczestniczącego w głosowaniu
Seweryna Jaworskiego przeciwko jego wynikowi wywołał dyskusję na temat
quorum (obecnych było na początku 126 osób, stopniowo jednak liczba
uczestników malała - zgodnie z rozkładem jazdy PKP). Uznano jednak, że
uchwały podejmowane są zwykłą (a nie kwalifikowaną) większością głosów
i głosowanie zostało przeprowadzone prawidłowo. Zatem uchwała jest
ważna i obowiązująca.
Odczytano projekt oświadczenia popierającego strajkującej od 3O
sierpnia załogi kombinatu rolnego w Gołdapi. Wezwania o pomoc do min.
Kuronia i Balazsa nie dały wyniku. Część strajkujących głoduje -
8 osób już znajduje się w szpitalu. Oświadczenie uchwalono większością
głosów.
Uchwały GR KK z prośbą o akceptację uczestników Porozumienia.
Akceptacja została w drodze głosowań przyznana. Podjęto dyskusję na
temat przyjęcia uchwały GR KK w sprawie odpowiedzialności grupy Wałęsy
za rozbicie Związku. Tomasz Wójcik, zgadzając się z treścią uchwały,
wyraził zastrzeżenia wobec "antagonizujących sformułowań" zawartych
w tym tekście. Zdecydowaną większością głosów uznano tekst Grupy
Roboczej za własny.
Ostatnim tekstem był apel do członków i komisji zakładowych
"Solidarności". Przyjęto większością głosów.
Zbigniew Mroziński wspomniał o zarzutach (nie wiadomo pod czyim
adresem) w sprawie licznych napisów Solidarności Walczącej na murach
Piotrkowa, które rzekomo mają zakłócić niedzielne wybory w tym
mieście. Odrzucił te zarzuty.
Piotrkowskie spotkanie uczestników Porozumienia na rzecz Demokra-
tycznych Wyborów w "Solidarności" zakończyło się ok. godz. 21.
Następne spotkanie odbędzie się w Bydgoszczy 18 listopada.
Z większości wypowiedzi uczestników spotkania w Piotrkowie przebi-
jał pesymizm co do sytuacji w Związku i gorycz tych, którzy walcząc
przez 7 lat o "Solidarność", są przez obecne jej kierownictwo odtrąca-
ni i obrażani. Wypowiadający się wyrażali zatroskanie nie tylko
brakiem demokracji w obecnej "Solidarności", ale i coraz mniejszymi
szansami na przetrwanie Związku.
----------------------------------------------------------------------
APEL
do członków i komisji zakładowych NSZZ "Solidarność"
1. NSZZ "Solidarność" jest podzielony i w wielu regionach skłócony.
Związek zatraca swoją tożsamość. Jego członkowie nie mają wpływu na
decyzje podejmowane niejako w ich imieniu. W środowiskach pracowni-
czych Związek traci wiarygodność.
2. Usankcjonowana Aneksem zarejestrowanym 17 kwietnia br. Krajowa
Komisja Wykonawcza nie odgrywa pozytywnej roli w przywracaniu
Związkowi dawnego charakteru i jedności, wręcz niszczy ideę solidar-
ności, tak dowartościowaną ostatnią Encykliką papieską.
3. Przywrócenie NSZZ "Solidarność", Związku wspólnego wszystkim, któ-
rzy go współtworzyli, którzy za niego cierpieli i o niego walczyli
- Związku, w którym musi się znaleźć miejsce nie tylko dla L. Wałęsy,
Z. Bujaka i Wł. Frasyniuka, ale również dla np. M. Jurczyka, A. Słowi-
ka i S. Jaworskiego - musi się stać celem i honorem członków Związku.
4. Wzywamy wszystkich:
Domagajcie się i organizujcie DEMOKRATYCZNE wybory ZGODNE ZE STATU-
TEM - w zakładach, w regionach i na II Zjazd NSZZ "Solidarność" w ten
sposób, by brali w nich udział wszyscy, którzy są wierni tej "Solidar-
ności", która zrodziła się z protestu robotniczego, społecznego,
narodowego i prztrwała stan wojenny oraz represje.
Domagajcie się, by w skład KOMISJI WYBORCZYCH wchodzili przedsta-
wiciele działających struktur związkowych, by ordynacje były prawidło-
wo akceptowane przez właściwe przedstawicielstwa związkowe.
Piotrków Trybunalski, Porozumienie na rzecz
7 X 1989 r. Demokratycznych Wyborów
w NSZZ "Solidarność"
----------------------------------------------------------------------
OŚWIADCZENIE
Grupy Roboczej Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność", przyjęte za swoje
drogą uchwały przez Porozumienie na rzecz Demokratycznych Wyborów
w NSZZ "Solidarność", na spotkaniu w Piotrkowie Trybunalskim w dniu
7 X 1989 r.
Grupa Robocza KK zwraca uwagę na osobistą odpowiedzialność Przewod-
niczącego Związku Lecha Wałęsy za sytuację rozbicia organizacyjnego
w kilku regionach.
W kwietniu b.r. Przewodniczący upoważnił imiennie pewnych działaczy do
organizowania Związku w kilku regionach, mimo działających tam statu-
towych struktur związku i przywódców związkowych posiadających mandat
z wyborów.
To oczywiste przekroczenie uprawnień przez Przewodniczącego podzieliło
głęboko regiony: szczeciński, łódzki, bydgoski i płocki.
Działacze legitymujący się upoważnieniami Przewodniczącego manifes-
tacyjnie wręcz odmawiali współpracy w organizowaniu Związku i przygo-
towanu wspólnych wyborów, uzurpując sobie wyłączne prawo do tych
działań.
Na szczęście, dzięki postawie Komisji Zakładowych sytuacja ta zos-
tała przełamana i w niektórych regionach powstały wspólne Komisje
Wyborcze.
W Łodzi stało się to możliwe dopiero po zaangażowaniu Przewodniczącego
Związku na rzecz realizacji uchwały poziomki Komisji Zakładowych,
wzywającej do utworzenia wspólnej Komisji Wyborczej. Wspólne Komisje
powstały także w Bydgoszczy i Wrocławiu. Dlaczego jest to niemożliwe
w Szczecinie ? Dlaczego w Szczecinie nominowani działacze zgrupowani
w MKO odrzucają wszelkie oferty współpracy ze strony Tymczasowego
Zarządu Regionu ? Dlaczego przeprowadzają odrębne wybory, dyskryminu-
jące kolegów afiliowanych w TZR i dzielące załogi wewnątrz zakładów
pracy ?
Grupa Robocza stwierdza, że próba wyeliminowania ze Związku TZR-u
pod przywództwem Mariana Jurczyka jest wyzwaniem moralnym dla wszyst-
kich członków Związku, a w szczególności osobiście dla Lecha Wałęsy.
Obowiązkiem Przewodniczącego jest wezwanie upoważnionych przez siebie
działaczy do przeprowadzenia wspólnych z TZR wyborów w Szczecinie.
Zaniechanie tego będzie hanbą dla Związku nazywającego się "Solidar-
ność".
Piotrków Trybunalski, Porozumienie na rzecz
7 X 1989 r. Demokratycznych Wyborów
w NSZZ "Solidarność"
Grupa Robocza Łódź, 23 września 1989 r.
Komisji Krajowej
NSZZ "Solidarność"
OŚWIADCZENIE
Grupa Robocza Komisji Krajowej z najwyższym niepokojem odnotowuje
zjawiska, które przy dalszym nasilaniu się mogą doprowadzić społeczeń-
stwo polskie do rozpaczy, a rząd premiera Tadeusza Mazowieckiego,
pierwszego w historii PRL niekomunistycznego kierownika rządu, pozba-
wić poparcia środowisk pracowniczych:
1. Nadal wzrastają ceny artykułów powszechnej konsumpcji. Powoduje to
dramatyczne pogarszanie warunków życia rodzin pracowniczych, wywo-
łuje niepokój, zwątpienie, a nawet rozpacz.
2. Uczucia te pogłębia brak programu gospodarczego i społecznego
rządu. Wzrost cen nie przyczynia się - i w obecnej strukturze włas-
ności oraz stalinowskiej strukturze organizacyjnej nie może się
przyczyniać - do wzrostu produkcji i zaopatrzenia rynku.
3. Nie sposób zrozumieć, dlaczego brak takich artykułów jak mleko,
cukier, ser, margaryna, żyletki czy zapałki.
4. Warunków konkurencji nadal brak, a przedsiębiorczość przybiera
formy wynaturzone.
5. Zanikła wiara w to, że praca i oszczędzanie stanowią drogę do
dobrobytu rodziny.
6. Wzrost płac z trudem nadąża za wzrostem cen - a i to jedynie w tych
przedsiębiorstwach, branżach i zawodach, które mają szczególną wagę
polityczną, czy to ze względu na wielkość zatrudnienia, rodzaj
produkcji, czy z innych powodów.
7. Najubożsi, rodziny wielodzietne, emeryci i renciści z niepokojem
patrzą w przyszłość z najwyższym niepokojem.
8. Zaufania do rządu z pewnością nie powiększają wypowiedzi niektó-
rych jego członków, przejmujących nonszalancko-arogancki styl
swoich PZPR-owskich poprzedników. Dotyczy to, niestety, także ludzi
tak zasłużonych dla opozycji jak Jacek Kuroń.
Oczekujemy, że:
1. Premier Tadeusz Mazowiecki przywoła do porządku ministra Jacka
Kuronia, który swym zachowaniem podważa zaufanie do nowego rządu.
2. Premier Tadeusz Mazowiecki w ciągu najbliższych 2 tygodni przedsta-
wi harmonogram przemian gospodarczych i towarzyszących im niezbęd-
nych zabezpieczeń socjalnych.
3. Rząd podejmie natychmiast interwencyjne działanie dla zapewnienia
zaopatrzenia ludności w podstawowe artykuły codziennego użytku.
------------------------
Oświadczenie zostało poparte przez uczestników spotkania Porozumie-
nia na rzecz Demokratycznych Wyborów w NSZZ "Solidarność" - Piotrków,
7 października 1989 r.
----------------------------------------------------------------------
Grupa Robocza Łódź, 23 września 1989 r.
Komisji Krajowej
NSZZ "Solidarność"
APEL
do członków i organizacji NSZZ "Solidarność"
1. Wobec dramatycznie pogarszającej się sytuacji gospodarczej i byto-
wej Polsce grozi fala strajków rewindykacyjnych. Apelujemy, by
decyzje strajkowe podejmowane były po wyczerpaniu wszelkich innych
możliwości - dopiero wówczas, gdy nie dadzą rezultatu ani negocjacje,
ani pogotowie strajkowe, ani strajk ostrzegawczy.
2. Niezbędne jest przywrócenie podstawowych zasad etosu "Solidarności",
solidarności ludzkiej i pracowniczej, która stworzyła nasz Związek
i zachwiała systemem komunistycznym. Dlatego w postulatach należy
pamiętać nie tylko o własnych sprawach, lecz także o tych grupach
społeczno-zawodowych, które obecnie znajdują się w najgorszej sytuacji
bytowej:
- emerytach i rencistach,
- służbie zdrowia,
- nauczycielach.
W latach 198O-81 silne środowiska pracownicze pamiętały o najsłab-
szych, którzy sami o siebie walczyć nie mogły. Trzeba tę troskę, tę
solidarność przywrocić.
------------------------
Apel został poparty przez uczestników spotkania Porozumienia na
rzecz Demokratycznych Wyborów w NSZZ "Solidarność" - Piotrków, 7 paź-
dziernika 1989 r.
----------------------------------------------------------------------
UCHWAŁA KKW
z dnia 6.1O.1989 w sprawie powołania Komisji Zjazdowej
KKW NSZZ "Solidarność" powołuje Komisję Zjazdową, zadaniem której
jest przygotowanie II Zjazdu Delegatów NSZZ "Solidarność".
W ramach Komisji Zjazdowej działać bedą następujące komisje:
1. Komisja Organizacyjna,
2. Komisja Programowa,
3. Komisja Wyborcza,
4. Komisja Regulaminowa...
... Komisja Zjazdowa złoży ze swej działalności sprawozdanie Krajowej
Komisji Wykonawczej. Projekt regulaminu obrad i wstępny projekt prog-
ramu powinien zostać zatwierdzony przez Krajową Komisję Wykonawczą.
----------------------------------------------------------------------
Solidarność Walcząca Polska, kwiecień, 1989 r.
Al-Kaim
Irak
Przewodniczący
Solidarności Walczącej
Kornel Morawiecki
SPRAWOZDANIE
My, pracownicy Chemadexu pracujący na kontrakcie w Al-Kaim w Iraku,
w październiku 1984 r. utworzyliśmy trzyosobową grupę Solidarności
Walczącej. Naszym celem było zaprotestowanie przeciwko bandyckim
poczynaniom SB jak i zademonstrowaniu naszej obecności nawet poza gra-
nicami kraju oraz woli walki aż do zwycięstwa.
Al-Kaim to historyczna miejscowość niedaleko granicy syryjskiej,
która od 1982 r. stała się miejscem pracy wielu polskich specjalistów
w wybudowanym przez belgijską firmę "Sybetra" wielkim Zakładzie Nawo-
zów Fosforowych. Przez Al-Kaim przewinęło się tysiące Polaków. Obecnie
przebywa jeszcze ponad 1OO Polaków. Środowisko polskie (oprócz nas
zatrudnieni byli: Chińczycy, Sudańczycy, Egipcjanie i Bangladeszowcy)
w swojej ogromnej większości było wybrane według powszechnie przyję-
tych komunistycznych kryteriów. Niekończące się dyskusje prowadzone
w długie, bezsenne noce odkryły niejedno spustoszenie, jakie dokonał
w umysłach komunistyczny reżym. Przeważali partyjniacy i ludzie usto-
sunkowani, których jedynym celem było zdobycie "zielonych" za cenę
upodlenia i serwilizmu u nowych saraceńskich mocodawców.
W tych okolicznościach nasza działalność zaskoczyła i zburzyła
spokój "czerwonym". Robili wszystko, żeby nas zdekonspirować. Przy
donosicielstwie wzorowanym z lat pięćdziesiątych (rozbudowanym do per-
fekcji przez polskiego menadżera, mgr Ireneusza Kadłubca) nasze trzy-
letnie przetrwanie zawdzięczamy tylko Opatrzności Bożej. Jesienią 1985
r. z polecenia mgr Kadłubca wprowadził się były współpracownik Urzędu
Bezpieczeństwa do kampu zamieszkałego przez naszego kolegę. Po kilku
miesiącach pod wpływem alkoholu wyznał: "zostałem tutaj skierowany,
żeby rozszyfrować środowisko gdańskie". Wykorzystując tę cenną infor-
mację na przeciąg jednego roku zawsze mieliśmy dobre alibi. Krąg
podejrzanych zawęził się przez nieuczestnictwo w wyborach do Sejmu
w 1985 r. Na ponad 4OO pracowników nie głosowało zaledwie 12 osób,
w tym cała nasza trójka. Nie zdołaliśmy się przemóc i dla własnego
bezpieczeństwa iść głosować. Nie zdołaliśmy również napisać hasła
bojkotującego wybory, ponieważ "czerwoni" wprowadzili dyżury obchodowe
naszego rejonu. Od stycznia 1986 r. rozpoczęły się zjazdy do kraju
(wyjazd grupy następował raz w tygodniu). Kierownictwo żegnając podej-
rzanych robiło wszystko, żeby wykryć pozostałych. Stosowaliśmy taktykę
"siwego dymu". Kiedy jeden z nas, najbardziej podejrzany, był daleko,
daleko poza Al-Kaim, dwóch pozostałych wykonywało zadanie. Tym spo-
sobem, dzięki Bogu, dotrwaliśmy do końca. W listopadzie 1984 r., po
dokładnym rozpoznaniu terenu, przystąpiliśmy do wykonywania zadań
przez siebie ustalonych. Nasze hasła pisaliśmy w centralnym punkcie
"łorkers kampu" skąd odjeżdżały do pracy. Nasze hasła podajemy w ko-
lejności zdarzeń:
XI.1984 r. Mord - programem porozumienia PZPR i SB z narodem.
XII.1984 r. Zdrowych Wesołych Świąt Bożego Narodzenia życzy SW.
VII.1985 r. Jesteśmy. Będziemy. Zwyciężymy.
Solidarność żyje. >>>
Rodaku wróć do kraju i walcz o Polskę Wolną i Niepodległą.
Esbeku życie nie kończy się w Al-Kaim.
XII.1985 r. W rocznicę grudnia pamiętajmy: 1956 r., 1968 r., 197O r.,
1976 r., 198O r. Czerwony reżym odpowie za zniewolenie
narodu.
II.1986 r. Szczęśliwego Nowego Roku
Nie dajmy się sprzedać za zielone srebrniki.
VI.1986 r. Przed nami X Zjazd bankrutów PZPR.
VII.1986 r. Uwaga ! Przyjechał czerwony pułkownik MO.
IX.1986 r. Uwaga! Przyjechał największy łapówkarz "Chemadexu",
za jedyne 3ÓÓ $ spełni każde twoje marzenie. Kufa 24.
XI.1986 r. Pozdrowienia dla braci chińskich od polskiej SW.
(wykonaliśmy dwa afisze i ulotki omawiające sytuację w kraju).
II.1987 r. Dosiego Roku.
Solidarność walczy.
W kraju pow.... - Tego hasła nie dokończyliśmy, skończyła
się farba w aerozolu, miało brzmieć: "W kraju powstał Tymczasowy Komi-
tet Solidarności z L. Wałęsą na czele.". Wszystkie hasła znakowaliśmy
kotwicą SW.
Po powrocie do kraju w kwietniu 1987 r., każdy z nas rozpoczął
swoją działalność w strukturach podziemnych. Ciesząc się dobrym zdro-
wiem pragniemy zapewnić Pana, Panie Przewodniczący, że pozostaniemy
wierni idei SW.
My, pragnący pozostać bezimiennymi, życzymy Panu i Pańskim najbliż-
szym dużo zdrowia, wszelkiej pomyślności w życiu osobistym i żelaznej
wytrwałości w walce o Polskę Wolną i Niepodległą.
Solidarność Walcząca
Al-Kaim
Irak
----------------------------------------------------------------------
NSZZ "Solidarność" Maj, 1989 r.
"Siarkopol" - Gdańsk
Przewodniczący
Tymczasowego Zarządu Regionu
Bogdan Borusewicz
SPRAWOZDANIE
Na wezwanie Krajowej Komisji Koordynacyjnej NSZZ "Solidarność" my,
pracownicy Przedsiębiorstwa Przemysłowo-Handlowego "Siarkopol" obecnie
Przedsiębiorstwa Przeróbki i Spedycji Kopalin Chemicznych "Siarkopol"
w Gdańsku w połowie maja 1982 r. utworzyliśmy Tajną Komisję Zakładową.
W skład Tajnej Komisji Zakładowej weszło pięciu pracowników z podsta-
wowych wydziałow produkcyjnych. W połowie 1983 r. został zaprzysiężony
szósty członek TKZ. Słowa przysięgi brzmiały: "Przysięgam zachować
tajemnicę naszej działalności. Ujawnienie naszej działalności może
nastąpić za zgodą wszystkich, tak mi dopomóż Bóg."
Po złożeniu przysięgi nieprzygotowani do pracy konspiracyjnej
z właściwą sobie amatorszczyzną przystąpiliśmy do realizacji ideowego
programu Krajowej Komisji Koordynacyjnej NSZZ "Solidarność". >>>
Przez wszystkie te lata współpracowało z nami w zależności od
okresu od 8 do 1O niezaprzysiężonych pracowników. Przetrwanie w tak
małym środowisku (przedsiębiorstwo liczy około 42O pracowników) jest
niewątpliwym sukcesem nie tylko naszym, ale przede wszystkim tych
wszystkich cichych, bezimiennych sympatyków, bez których idea Soli-
darności by nigdy nie zwyciężyła. Sprawozdanie obejmuje okres od maja
1982 r. do maja 1989 r. W tym czasie zajmowaliśmy się następującymi
sprawami:
1. W latach 1982-1984 przekazaliśmy rodzinie Lecha Sobieszaka znaczną
sumę pieniędzy.
2. W czasie ukrywania się naszego Kolegi Lecha Sobieszaka, tj. od
grudnia 1981 do grudnia 1984 r. utrzymywaliśmy z nim stały kontakt.
Dwukrotnie braliśmy udział w jego "przeprowadzce".
3. Kilkakrotnie w czasie rocznicowych uroczystości prowadziliśmy na-
słuch milicyjnych meldunków przekazywanych pododdziałom. Stenogram
z obchodów 1-majowych w 1983 r., w którym to Lech Wałęsa krył się za
kryptonimem 45O przekazaliśmy do władz Regionu. Czy dotarł, nie wiemy.
4. Braliśmy udział w "organizowaniu" części do radia "Solidarność".
5. Zorganizowaliśmy sieć skrzynek kontaktowych, dwie na terenie Trój-
miasta Gdańska, jedna w głębi kraju - istnieją do dziś.
6. Wydaliśmy 42 numery ulotek pod nazwą "NSZZ Solidarność Siarkopol
Gdańsk", o łącznym nakładzie około 3 OOO sztuk. Pięciokrotnie zmie-
nialiśmy miejsce pisania ulotek. Jedną z ulotek, dotyczącą sprzeciwu
przeciw wystąpieniu M. Rakowskiego w Stoczni Gdańskiej wysłaliśmy sa-
memu zainteresowanemu, a do wiadomości przekazaliśmy Przewodniczącemu
NSZZ "Solidarność" Lechowi Wałęsie. Inną ulotkę, dotyczącą bojkotu
kupna alkoholu potraktowaliśmy jako list otwarty do L. Wałęsy.
7. Napisaliśmy około 3O haseł propagandowych. Jedno hasło dotyczyło
otrzymania przez L. Wałęsę Pokojowej Nagrody Nobla, a inne doty-
czyło uwolnienia Przewodniczącego Solidarności Walczącej Kornela
Morawieckiego. Hasła pisaliśmy na budynku dyrekcji, parkanie Przedsię-
biorstwa, na terenie Trójmiasta i w głębi kraju.
8. W wyniku naszego ostrzeżenia Dyrektor PPH "Siarkopol" nie zwolnił
dyscyplinarnie naszego pracownika, a zgodził się na jego odejście
na zasadzie porozumienia stron.
9. Rozprowadzaliśmy wydawnictwa z tak zwanego drugiego obiegu i pisma
podziemne innych regionów.
1O. Braliśmy udział w przygotowaniach do zadań specjalnych, stąd od
połowy lat osiemdziesiątych nasze ulotki sygnowane są również
kotwicą Solidarności Walczącej. Zanik działalności władz Regionu
skłonił nas do przewartościowania orientacji na rzecz Solidarności
Walczącej.
W tej sytuacji czujemy się zobowiązani niniejsze sprawozdanie
przedłożyć również Przewodniczącemu Solidarności Walczącej Kornelowi
Morawieckiemu.
11. W przededniu rocznicowych uroczystości dwukrotnie z naszej inicja-
tywy zawisła flaga narodowa na kominie naszego przedsiębiorstwa.
12. Na przełomie roku 1985/86 braliśmy udział w przygotowaniu trasy
przerzutowej na Zachód. >>>
13. Na wiosnę 1984 r. z prywatnego przyjęcia odbywającego się wśród
wyższych funkcjonariuszy SB, MO i prokuratury otrzymaliśmy infor-
mację, że w przeciągu tygodnia czekają nas rewizje, a w następstwie
ujawnionej działalności więzienia. Cenną informację wykorzystaliśmy
dla przypomnienia kolegom z nami współpracującymi o postawowych zasa-
dach konspiracji. My, członkowie TKZ w tym czasie nie byliśmy już
nowicjuszami w działalności podziemnej. Znacznie wcześniej byliśmy
przygotowani na taką okoliczność. Pozorowaną działalnością zmyliliśmy
trop esbeków. Rewizje dokonane u pięciu pracowników, jak i masowe
przesłuchania (około 5O osób) nie wniosły niczego do sprawy.
Dzisiaj, po latach, tamte chwile uważamy za największy sukces
zbiorowego działania /.../ Wszystkim, którzy mieli w tym swój udział,
tą drogą składamy wyrazy uznania, a naszą wspólną nagrodą za ową
wytrwałość jest nam dziś ponownie wywalczona "Solidarność".
14. Z uwagi na bezpieczeństwo własne, jak i osób współpracujących
z nami nie prowadziliśmy żadnych zapisów.
15. Zgodnie z naszą ideową deklaracją, wyrażoną w ulotce nr 1 pragnie-
my pozostać bezimiennymi uczestnikami tych wydarzeń. Tym samym
zobowiązujemy pozostałych Kolegów do zachowania dotychczasowego mil-
czenia. Ponowna legalizacja NSZZ "Solidarność" zwalnia nas z obowiązku
kontynuowania działalności podziemnej. Dziś, w dniu 3 maja 1989 r., na
ostatnim zebraniu wszystkich członków Tajnej Komisji Zakładowej
podjęliśmy jednomyślną uchwałę o zakończeniu działalności TKZ na
terenie Przedsiębiorstwa PPiSKChem "Siarkopol" w Gdańsku.
PODSUMOWANIE
Nam, zaangażowanym bez reszty w "SOLIDARNOŚĆ", wydawało się, że po
objęciu pontyfikatu przez wymarzonego papieża Słowianina, wyzwolonej
energii nie zdoła zdmuchnąć lada jaki generał. Rzeczywistość okazała
się bardziej brutalna. Wyidealizowany obraz Polaka-bohatera, tak częs-
to łechcący naszą dumę narodową, pierzchł, zmalał, skarłowaciał. Do
dziś nie możemy przeżyć moralnego załamania, jakiego doznaliśmy od
wychowanków polskich rodzin. Dziewiętnastowieczna historia nieudanych
powstań przybliżyła nam dawne wczoraj z naszym dziś. Potwierdziła się
po raz któryś zasada spalania się najlepszych, przy przerażającej obo-
jętności pozostałych. Tak jak wczoraj udział w walce brali nieliczni,
tak i dziś nieliczni podjęli walkę. Po raz któryś tak niewielu zrobiło
tak wiele. Historia jak gdyby przesunęła się w czasie. W dalszym ciągu
nie znajdujemy na tyle sił, by wyrwać się z fatalnego biegu po okręgu
zniewolenia. Jeszcze siła bierności, wyczekiwania poraża, zwycięża,
nie pozwala wybuchnąć upragnioną wolnością. Dziś, po latach bezruchu
jaki stymulował system, zadajemy sobie pytanie, na ile wyzwolona
"SOLIDARNOŚĆ" zmieni naszą rzeczywistość ? /.../
Sukces naszego Związku wiążemy z siłą jego oddziaływania na
powstanie narodowej siły politycznej, która po przejęciu władzy zmieni
wszystko, co narzucili nam polscy komuniści w sowieckim wydaniu.
Żadne spółki, żadne samorządy nie uratują nas przed dalszą ruiną
gospodarczą. Droga wyjścia to REPRYWATYZACJA.
Odchodząc w cień historii, pragniemy zapewnić Pana, Panie Przewod-
niczący, że pozostaniemy wierni ideałom "SOLIDARNOŚCI". >>>
Solidarni z naszym Przewodniczącym NSZZ "Solidarność" Lechem Wałęsą
życzymy Panu, Panie Przewodniczący Tymczasowego Zarządu Regionu
sukcesu osobistego i heroicznej wytrwałości w walce o przyszłość
naszego Związku i Najjaśniejszej Rzeczpospolitej Polski.
Tajna Komisja Zakładowa
Otrzymuje:
1. Kornel Morawiecki
- Przewodniczący Solidarności Walczącej
2. Załoga - Przedsiębiorstwa i Przeróbki Spedycji Kopalin Chemicznych
"Siarkopol" w Gdańsku.
----------------------------------------------------------------------
OŚWIADCZENIE
Polska Partia Zielonych postawiła sobie za cel m.in. ochronę nas
wszystkich przed nieograniczonym zatruwaniem środowiska. Nie jest to
dobrze widziane przez komunistów, którzy obawiają się, że wyjdą na jaw
ich kolejne sprawki.
Ostatnio, w związku ze wzrostem popularności PPZ, nasila się kam-
pania dezinformacji w środkach masowego przekazu. Powołano specjalną
jednostkę taktyczną o nazwie "Polska Partia Zielonych", finansowaną
przez RSW PRASA. Zastosowano daleko idącą blokadę informacji o praw-
dziwej Partii, zamieszczając jednocześnie stale informacje o ob.
Januszu Bryczkowskim, Henryku Sobańskim, Tiborze Petrysie i innych
(osoby te nie są członkami PPZ). Informacje te mają na celu ośmiesza-
nie naszej Partii jako podzielonej na frakcje i dążącej do porozumie-
nia z lewicą.
Apelujemy tą drogą o czujność. Jednocześnie podajemy zainteresowa-
nym adres kontaktowy PPZ :
Zygmunt Fura (Rzecznik krajowy PPZ)
3O-96O Kraków, skr poczt. 783 Artur Olszewski
tel. 55-1O-98 Rzecznik prasowy PPZ
tel. Kraków 22-O5-25
----------------------------------------------------------------------
ARCHIWUM
-----------------
OŚWIADCZENIE KONGRESU SOLIDARNOŚCI NARODU
w związku z 5O leciem Paktu Ribbentrop - Mołotow
Do narodów Europy Środkowo Wschodniej
pozbawionych prawa samostanowienia,
wolności i suwerenności
Bracia !
Podpisany przed 7O laty Traktat Wersalski wprowadził w życie ład
oparty na zasadzie suwerenności narodów, respektowania praw każdego
narodu do samostanowienia, do niepodległego bytu państwowego. Dążenia
rewizjonistyczne Niemiec oraz sowiecka doktryna eksportu rewolucji
doprowadziły do unicestwienia ładu politycznego w Europie.
Haniebny układ monachijski z 1938 r. z jednej strony, a następnie
tajne i jawne porozumienia III Rzeszy Hitlera i Związku Sowieckiego
Stalina z 1939r. umożliwiły wybuch II wojny światowej, doprowadziły do
nieopisanej tragedii wielu narodów. Obecnie zbliżamy się nareszcie do
nowej "wiosny ludów" pragnących pozbyć się jarzma niewoli narzuconego
im paktami rozbiorowymi Europy. Paktami podpisanymi na Kremlu 23
sierpnia i 28 września 1939 roku. Potwierdzonymi niejako, niestety
układami teherańsko-jałtańskimi.
Determinacja niewolonych narodów, które wielokrotnie i w rozmaitej
formie w ciągu minionego 5O-lecia usiłowały zerwać pęta niewoli, za-
czyna przynosić widoczne skutki. Zachwiała się pycha i pogarda władców
Kremla, system komunistyczny, narzędzie ich panowania i ekspansji
w świecie, kruszy się. Zarowno w ZSRR jak i w krajach podporządkowa-
nych Moskwie, zrywy wolnościowe narodów otwierają nowe szanse i nowe
nadzieje.
Ideę "Międzymorza", wspólnoty narodów Europy Środkowo-Wschodniej
- między Bałtykiem, Adriatykiem i Morzem Czarnym próbowali realizować
w XX wieku różni nasi przywódcy polityczni i państwowi, rozmaite
ośrodki niepodległościowe i emigracyjne narodów wschodnio- i środkowo-
europejskich. Do tej idei nawiązuje m.in. Testament Polski Walczącej
z 1945 roku, a także głośne Posłanie "Solidarności" z 1981 roku. Mówią
o niej także liczne oświadczenia rozmaitych ugrupowań narodów naszego
regionu.
W coraz powszechniejszym odczuciu stajemy przed możliwością wspól-
nego rozerwania pęt niewoli. W tej dziejowej chwili zwracamy się do
Was o solidarność w dążeniu do zbudowania wolnej wspólnoty naszych
suwerennych państw położonych między Rosją i Niemcami, a następnie do
połączenia ze wspólnotą zachodnioeuropejską na zasadzie pełnej równoś-
ci w ramach jednej europejskiej ojczyzny.
W trzy dni po 5O rocznicy Paktu Ribbentrop-Mołotow przypada
dwusetna rocznica francuskiej Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela
z 26 sierpnia 1789 roku. Od narodów Wolnego Świata powołujących się
uroczyście na tę Deklarację oczekujemy aktywnego poparcia naszych
niepodległościowych dążeń. Oczekujemy uznania suwerennych praw
2OO-milionowej, niewolonej społeczności narodów Europy Środkowo-
-Wschodniej.
Nawiązując do ogłoszonego 17 czerwca 1988 r. apelu Kongresu Europy
Środkowo-Wschodniej, wzywamy Was, Bracia do uznania dnia 23 sierpnia
1989 roku, dnia 5O rocznicy paktu rozbiorowego za DZIEŃ POWSZECHNEGO
PROTESTU narodów pozbawionych przez imperium moskiewskie prawa do
samostanowienia.
KONGRES SOLIDARNOŚCI NARODU
----------------------------------------------------------------------
_
ARTYKULY * WYWIADY * KOMENTARZE
-------------------------------------------
WYWIAD Z EWĄ KUBASIEWICZ
Pytanie: W styczniu 88 r. wyjechałaś z kraju, by pełnić funkcję szefa
struktur zagranicznych SW. Znalazłaś się w Paryżu, jesteś tam
już ponad półtora roku, zdążyłaś więc chyba dość dobrze poznać Fran-
cję. Co możesz powiedzieć o stosunku społeczeństwa francuskiego do
Polaków i do tego, co się teraz dzieje w Polsce ?
Ewa Kubasiewicz: Trzeba powiedzieć, że francuskie społeczeństwo obser-
wuje Polskę z wielką uwagą. Z uwagą, sympatią i dużą
życzliwością. Jednak jestem przekonana, że przeciętny Francuz nie
orientuje się dokładnie w tym, co dzieje się w naszym kraju. Natomiast
wszyscy chcieliby, żeby Polska była krajem wolnym i wydaje im się, że
porozumienie z komunistami właśnie do tego prowadzi. Oceniają więc
sytuację optymistycznie, ale niuansów z całą pewnością nie rozumieją.
Dlatego też nieprzyjemnie zaskoczyło ich stanowisko Wałęsy zmierzające
do zmiany redakcji "Tygodnika Solidarność". Francuzi nie rozumieją
takiej formy narzucania kierownictwa jakiejś gazecie tym bardziej, że
zespół zaprotestował, częściowo wycofując się z redakcji.
Pyt.: Nie jest to przecież pierwszy taki przypadek.
E.K.: Tak. Francuskie massmedia niejednokrotnie dostrzegały tego typu
problemy. Zauważają ciągłe zmiany stanowisk i krytykują niekon-
sekwencję. Natomiast w przypadku "TS" po raz pierwszy komentarze są
tak nieprzychylne.
Pyt.: Paryż uchodzi (i chyba jest) za najsilniejszy ośrodek polonijny
na Zachodzie. Tutaj ma siedzibę paryska "Kultura" i inne organi-
zacje polonijne. Jest to już chyba zjawisko tradycyjne.
E. K.: Trzeba zacząć od tego, że Polonia jest to okreslenie bardzo
szerokie. Przytłaczająca większość Polaków, którzy zostali
we Francji ubiegając się o prawo stałego pobytu, a nawet i o azyl
polityczny, jest to emigtacja, którą określiłabym mianem ekonomicznej.
Są to ludzie, którzy chcą zostać - i zostali - we Francji, ponieważ
nie widzieli dla siebie możliwości normalnego życia w Polsce. Bardzo
często są to młodzi ludzie, którzy zdecydowali się na emigrację
wyłącznie z tego powodu, że np. nie mieli mieszkania, mają dwoje
małych dzieci i już dłużej nie mogli wytrzymać warunków, w których
mieszkali, czy nie byli w stanie płacić za wynajmowanie mieszkania.
Nie mogli po prostu znieść kłopotów życia codziennego. Trzeba powie-
dzieć, że niestety większość tych ludzi nie interesuje się tym, co się
dzieje w Polsce.
Uczestnicząc w rocznym kursie języka francuskiego na uniwersytecie
miałam do czynienia z wieloma Polakami. Byli to ludzie młodzi i star-
si, pochodzący z bardzo różnych środowisk. Tam nie znalazłam ani jed-
nej osoby, która byłaby zainteresowana sprawami polityki. Absolutnie
nie, wszyscy rozmawiali tylko o tym, gdzie kto złapał jakąś pracę,
jakie są zarobki itd. Ale myślę, że to już odrębny problem. Ci ludzie,
którzy rzeczywiście wciągnięci są w jakąś konkretną działalność,
stanowią zdecydowaną mniejszość.
Natomiast jeśli chodzi właśnie o tę mniejszość działającą w Paryżu,
jest to istotnie silny ośrodek. Przecież ma tutaj swoją siedzibę
paryska "Kultura". Postać redaktora Giedroycia cieszy się powszechnym
szacunkiem, a nawet, powiedziałabym, czcią. Są też i zdania krytyczne.
Myślę, że może być w tym i trochę zawiści, gdyż bez względu na to,
jakie nowe inicjatywy powstają, to i tak nie dorastają one poziomem do
paryskiej "Kultury". "Kultura" to zresztą nie tylko wydawnictwo, to
cała instytucja polonijna, także polityczna.
Drugie środowisko to środowisko "Kontaktu" Mirosława Chojeckiego.
W Paryżu również działa Irena Lasota - osoba niezwykle ceniona ze
względu na to, co robi, ze względu na wydawnictwa, które pod jej
kierunkiem wychodzą i ze względu na działalność Institute for Democra-
cy in Eastern Europe (IDEE) w Nowym Jorku, którym ona kieruje. Czas
swój dzieli między Francję i Amerykę, bardzo dobrze koordynując te
prace. Wydawnictwa podziemne w Polsce bardzo wiele jej zawdzięczają.
Jest jeszcze środowisko skupione wokół "Spotkań" - to są cztery
najważniejsze ośrodki polonijne w Paryżu. Prócz tego istnieje jeszcze
Komitet Solidarności, którego rola ostatnio, z powodu zmian politycz-
nych w Polsce się zmiejszyła. Obecnie, kiedy nie ma więźniów poli-
tycznych i jest rząd Tadeusza Mazowieckiego, Komitet "Solidarności"
nie bardzo ma o co walczyć.
Pyt.: A jaki jest stosunek tych ludzi do porozumienia z komunistami ?
Jak oni oceniają te przemiany ?
E. K.: "Kultura" chyba sama doskonale prezentuje swoje stanowisko,
chociażby zestawem materiałów czy artykułami odredakcyjnymi.
Jest to stanowisko, z którym ja się w pełni zgadzam, tzn. bardzo
krytyczne wobec tego, co się dzieje. Pan Redaktor bezpośrednio poparł
akcję Porozumienia Ponad Podziałami. Wydało mu się to bardzo sensowne
i mające przyszłość, sam podpisał się pod deklaracją PPP. Artykuły,
które ukazują się w "Kulturze", budzą niezadowolenie kół konstruktyw-
nych, do których ja bym zaliczyła właśnie "Kontakt". "Spotkania" nato-
miast można by chyba określić jako neutralne politycznie. Oni zajmują
się przede wszystkim wydawnictwami.
Pyt.: Ale już sam dobór lektur jest znaczący. Jakbyś stanowisko "Spot-
kań" określiła na takiej podstawie ?
E. K.: No, też jako krytyczne, ale już jakby mniej przenikliwe niż
spojrzenie "Kultury". Irena Lasota prezentuje zaś stanowisko
niezmiernie rzeczowe. Wystarczy przejrzeć "Konfrontacje" undefined[seria ksią-
żek wydawanych przez IDEE]undefined, które także mówią same za siebie.
Pyt.: A jakie konkretne zarzuty mają ludzie o poglądach niekonstruk-
tywnych do "linii porozumienia", która w tej chwili realizuje
się w Polsce ?
E. K.: Przede wszystkim to, że ta linia jest realizowana w sposób
bardzo niedemokratyczny. Ogólnie panuje przekonanie, że nie
można walczyć o demokrację metodami niedemokratycznymi. Zraża np. jaw-
ne wręcz głoszenie - i realizowane w praktyce! - zasady "cel uświęca
środki" nieodłącznie związanej z "linią porozumienia". To, że ludzie,
którzy w tej chwili odgrywają główną rolę, zostali pokazani palcem
przez Wałęsę, nie sprzyja zaufaniu. Poza tym, osoby, które bacznie
obserwują system komunistyczny od lat, są już z natury nieufne wobec
deklaracji dobrej woli ze strony "czerwonego". Jest w tym dużo racji,
gdyż wiadomo, że do "pieriestrojki" komuniści zostali przymuszeni, że
to jest po prostu próba ratowania tego systemu.
Pyt.: No i wszystko wskazuje na to, że na razie się ona udaje...
E. K.: Tak, na razie to się udaje przy dużym poparciu i aplauzie wielu
środowisk. W tej chwili sytuacja kogoś usiłującego zwrócić
uwagę na pewne niekonsekwencje, na brak demokracji, na oczywiste ros-
nące zwiąnie Polski ze Związkiem Sowieckim - jest bardzo trudna. Tego
typu stanowiska są niepopularne i odbierane przez "konstruktywnych"
(bardzo często na falach polskich rozgłośni zagranicznych) z dużą
niechęcią. Ciągle pokutuje przekonanie, że głoszenie odmiennych poglą-
dów jest nieetyczne, jest "rozbijactwem", jest niezrozumieniem sytua-
cji. Często się słyszy opinię: "żeby przynajmniej siedzieli cicho",
"żeby nie przeszkadzali". W czym ? Nasze przekonanie, iż należałoby
przeszkodzić temu wręcz ślepemu realizowaniu zamierzeń władz - bo to,
co się dzieje, jest w moim odczuciu realizacją tego, czego sobie
zażyczyła władza - spotyka się z ogromną krytyką. Z punktu widzenia
"konstruktywnych" właśnie należy realizować wszystkie życzenia komu-
nistów. Oni po prostu uznają je za swoje.
Mamy więc zupełnie odmienne spojrzenie na problem i dlatego głosze-
nie haseł i poglądów "niekonstruktywnych" jest szalenie trudne.
Pyt.: Obecne władze Polski zabiegają energicznie o uzyskanie kredytów
zagranicznych. Jakie są na to szanse i jaki jest Twój stosunek
do udzielania PRL-owi kredytów ?
E. K.: Pewne szanse pomocy finansowej są. Nie dalej jak dwa dni temu
podano wiadomość w TVP, że Wspólnota Europejska zamierza udzie-
lić Polsce i Węgrom kredytów, Polska i Węgry są odbierane przez Europę
Zachodnią jako państwa już prawie wolne, którym należy pomóc. Nato-
miast ja osobiście, nie tak dawno, bo około miesiąc temu podpisałam
apel skierowany do senatorów amerykańskich, aby nie udzielali PRL-owi
kredytów, wychodząc z założenia, że tylko rząd wybrany w sposób demo-
kratyczny, czyli rzeczywiście wolny rząd, powinien uzyskać pomoc od
Zachodu. Gdy Kornel Morawiecki był w USA, również publicznie wypowia-
dał się przeciwko udzielaniu RRL-owi pomocy finansowej. Wtedy jeszcze
nie było rządu Tadeusza Mazowieckiego. Tym niemniej, mimo jak najlep-
szych życzeń pod adresem nowego premiera, nie wierzę, by te pieniądze
udało się spożytkować na rzecz społeczeństwa. Bo ciągle jeszcze w te-
lewizji, w radiu słyszę na okrągło, że Polska będzie kontynuować
współpracę gospodarczą z ZSRR, że to ma być dalej baza i podstawa. No
wiec, jeśli to ma być baza i podstawa, to w ogóle - moim zdaniem - nie
ma sensu dawanie jakichkolwiek kredytów.
Pyt.: Jan Nowak-Jeziorański był niedawno w Polsce. Wygłosił szereg
odczytów, m. in. w Gdańsku. Gorąco apelował, dramatycznym głosem
o poparcie dla rządu T. Mazowieckiego. Przedstawił też stanowisko
wobec spraw polskich, jakie prezentuje na Zachodzie. M.in. właśnie
mówił, że robi wszystko, by Polska uzyskała jak największe kredyty.
Jego podstawowym argumentem było to, że mamy teraz nasz rząd, sytuacja
więc radykalnie się zmieniła.
E. K.: Z tego, co wiem, Jan Nowak-Jezioranski od bardzo dawna, kiedy
jeszcze nie było rządu premiera Mazowieckiego, zabiegał o kre-
dyty. Gdy Kornel Morawiecki i ja ponad rok temu rozmawialiśmy z nim
w Stanach Zjednoczonych, apelował, byśmy zmienili stanowisko w tej
sprawie, byśmy przynajmniej zaniechali publicznych na ten temat wypo-
wiedzi. Nie mogliśmy tego zrobić, ponieważ byłoby całkowicie niezgodne
z naszymi przekonaniami. Wówczas przecież nie było tego rządu, a Jan
Nowak walczył o kredyty dla PRL z równie wielkim jak obecnie zaangażo-
waniem. Było to ponad rok temu, a i wówczas ten pogląd Jana Nowaka nie
był niczym nowym. On ten pogląd prezentuje od lat.
Pyt.: Wiadomo, że Paryż jest ośrodkiem emigrantów z ZSRR również
prowadzących działalność polityczną. Czy współpracujesz z nimi
i jakie jest ich stanowisko w sprawach polskich ?
E. K.: Tak, rzeczywiście w Paryżu jest sporo dysydentów rosyjskich. Są
postaci bardzo znane, jak Aleksander Ginzburg, Natalia Gorba-
niewska i in. Mam stały kontakt z pismem "Russkaja Myśl", Natalia
Gorbaniewska opracowuje dział nowości polskich i ja na tym polu z nią
współpracuję. Żeby mówić o ich stanowisku wobec sytuacji w Polsce,
trzeba najpierw powiedzieć o ich stosunku do "pieriestrojki" Gorbaczo-
wa. Patrzą na to wszystko sceptycznie, bez jakiegokolwiek entuzjazmu.
Starają się być bardzo obiektywni, w związku z tym "Russkaja Myśl"
zamieszcza wiele artykułów analitycznych, rzeczowych, nie ma tam ja-
kichś ostrych ataków, napastliwości. Tak samo odnosza się do tego, co
zachodzi w Polsce. Przyglądają się z dużym zainteresowaniem, ale
nieufnie. Żywią ogromną sympatię do Polaków. Natalia Gorbaniewska parę
miesięcy temu, po swoim pobycie w Polsce udzieliła wywiadu "Kulturze".
Wiele miejsca w tym wywiadzie poświęciła, SW dała wyraz całej swojej
życzliwości dla naszej organizacji. Doskonale rozumie zasadność ist-
nienia i wszelkich działań "niekonstruktywnych".
Pyt.: Czy możesz powiedzieć, jaka jest Twoja rola, jako szefa struktur
zagranicznych SW oraz jak z perspektywy francuskiej oceniasz
działalność naszej organizacji tutaj, w kraju ?
E. K.: Muszę powiedzieć, że jest szalona różnica między okresem,
w którym ja wyjeżdżałam na Zachód a chwilą obecną. Inaczej
widziałam swoją rolę wówczas. Sytuacja była, powiedziałabym, bardziej
klarowna. SW była w podziemiu tak, jak wiele innych ugrupowań. Obecnie
powstają wątpliwości, czy słuszne jest pozostawanie SW w podziemiu,
czy Kornel powinien nadal się ukrywać. Ludziom takie wątpliwości się
nasuwają i to zmienia rolę, którą mam do odegrania. Wyjeżdżałam z za-
łożeniem, że powinnam skoordynować i rozwinąć współpracę na rzecz
naszej organizacji. Bo wiadomo, że jest wiele osób, które działają na
Zachodzie dla SW; w USA i Kanadzie, w Niemczech, Norwegii, Szwecji, we
Francji, w Anglii i in. Chodziło o to, by te działania jakoś połączyć,
zgrać tak, by móc osiągnąć jak największy efekt. Od początku zadanie
było trudne z uwagi na to, że SW u bardzo wielu nie znajdowała zrozu-
mienia. Przede wszystkim spotykała się wręcz z przeciwdziałaniami nie-
których środowisk - także na Zachodzie - które określamy dziś jako
konstruktywne, a już na pewno ze zdecydowanym brakiem pomocy. Pomoc
finansowa, czy propagandowa, jaką uzyskuję na rzecz naszej organiza-
cji, częstokroć jest spowodowana moimi osobistymi powiązaniami z pew-
nymi ludźmi, na których mogę zawsze liczyć. W tej chwili jest znacznie
trudniej - jeszcze trudniej - uzasadniać, dlaczego SW potrzebuje tej
pomocy i dlaczego jest potrzebna, dlaczego pozostaje w podziemiu. Myś-
lę, że należałoby rzeczywiście zastanowić się - w ramach już samej
organizacji - nad metodami działania w chwili obecnej. Nie mam żadnego
pomysłu ani propozycji, dlatego, że uważam, iż taki pomysł może zro-
dzić się wyłącznie w kraju. Jest rzeczą niemożliwą, żeby emigrant,
choćby najbardziej zaangażowany i zainteresowany, wymyślił, co mają
robić ludzie w kraju. Trzeba zastanowić się, czy nie należałoby zmie-
nić czegoś w naszym postępowaniu, żeby być bardziej przekonywującymi,
żeby stanowisko nasze było bardziej jasne i zrozumiałe.
Pyt.: Powinno się też chyba bardziej precyzyjnie uzasadniać naszą
linię polityczną...
E. K.: Bardzo często spotykam się z zarzutem, że SW nie ma konkretne-
go programu. Ale to jest zarzut, który w tej chwili można
postawić każdemu, łącznie z premierem Mazowieckim. Wydaje mi się, że
żądanie od SW, by ogłosiła swój program w punktach, bardzo rzeczowy
i dokładny, jest bez sensu. Natomiast należałoby wytyczyć linię postę-
powania na teraz. Społeczeństwo musi rozumieć, dlaczego istnieje ruch
oporu, o co mu konkretnie chodzi. Jeżeli SW pozostaje w podziemiu, to
ludzie muszą widzieć te racje, dla których ona tam pozostaje. Nato-
miast SW tego w zmienionej sytuacji, jasno nie wyłożyła. Wszystkie
deklaracje są bardzo ogólnikowe, operują dogmatami i ludzie się w tym
gubią. Powstał wielki zamęt ideowy.
Jak przetrwaliśmy te dwieście lat niewoli tylko dlatego, że ludzie
mieli ideały, tak teraz obserwujemy zjawisko niesłychanie niebezpiecz-
ne. Ludzie tracą ideały. Szczególnie groźne wydaje mi się to dla
młodego pokolenia, które nie zawsze widzi, że ma o co walczyć. Młodzi
nie bardzo mają do czego zmierzać i dlatego myślą przede wszystkim
o robieniu pieniędzy, o tym, żeby wykorzystać jak najlepiej sytuację,
która nastała, otwierają spółki itd. Bardzo dobrze, że je otwierają,
natomiast sądzę, że ci młodzi ludzie, którzy wykazują teraz jakąś
inicjatywę, powinni pamiętać, że Polskę trzeba ratować. Nie z niej
wyciągać, wywozić, eksploatować, ale należy do kraju sprowadzać i go
ratować.
Pyt.: Bo jeśli zagubimy nasze ideały, to staniemy się integralną
częścią imperium...
E. K.: Tak, rzeczywiście staniemy się częścią imperium sowieckiego,
jakąś biedną republiką, niesłychanie eksploatowaną i w ogóle
pustynią pod każdym względem.
SW zawsze była postrzegana jako organizacja, która ma coś do zapro-
ponowania, która pokazuje jasny cel, wolną Polskę, w której władza
będzie wybierana rzeczywiście przez społeczeństwo. Wówczas można pro-
wadzić dalsze działania - w tym różne starania o pomoc finansową
Zachodu. Natomiast Solidarność Walcząca nie potrafi jasno, precyzyj-
nie, w sposób przekonywujący i rzeczowy pokazać, dlaczego taką linię
prezentuje. Dopóki tego nie zrobi, będą różne kontrowersje i zarzuty
o "rozbijactwo". Utrudniona jest jakakolwiek riposta, dlatego, że nie
ma konkretów w garści. Nad tym trzeba popracować.
Pyt.: Czy Zachód nadal postrzega Solidarność jako związek zawodowy ?
E. K.: Bardzo często w dyskusjach spotytkam się z pytaniem, czy Soli-
darność jest nadal związkiem zawodowym. Odpowiadam, że Solidar-
ność nie pełni w tej chwili funkcji związkowej, a większość działaczy
weszła w struktury władzy; że w moim odczuciu Polska jest pozbawiona
obecnie rzeczywistych związków zawodowych. Z tego, co wiem (też prze-
cież mam kontakty z krajem) potrzeba związków zawodowych - naprawdę
wolnych - jest szalona. "Zeszyty Wolnych Związków Zawodowych" przygo-
towane w Gdańsku cieszyły się ogromnym zainteresowaniem.
Francuzi doskonale rozumieją, że Wałęsa to nie jest żaden związko-
wiec, tylko polityk i że działacze Solidarnosci są bardziej politykami
niż działaczami związkowymi. Przeciętny Francuz rozumie to doskonale.
Mówi natomiast tak: "ale Wałęsa powiedział, że on się teraz zajmie
związkiem zawodowym..."
Pyt.: Brzmi to jak groźba...
E. K.: Brzmi to jak groźba, rzeczywiście. Ja na to odpowiadam - "Nie
daj Bóg".
Bardzo też wiele zainteresowania wzbudziły zeszłoroczne strajki
majowe i sierpniowe i to, że Wałęsa je gasił. Przywódca związkowy,
który gasi strajki, jest we Francji postrzegany jako coś co najmniej
dziwacznego, a już na pewno niezrozumiałego. Wówczas właśnie po raz
pierwszy zarysował się problem: czy on reprezentuje związki zawodowe.
I przeciętny Francuz wie, że nie. Optymiści jednak głoszą opinię, że
związki zawodowe wkrótce powstaną. Tak więc bagaż zaufania do Wałęsy
i Solidarności wciąż jest niemaly.
Pyt.: W Polsce dość powszechne jest przekonanie, szczególnie wśród
inteligencji - moim zdaniem, w tym momencie Polacy ulegli propa-
gandzie komunistycznej, która lansuje wizję związku zawodowego jako
czegoś anarchizującego kraj i gospodarkę poprzez nierozsądne i egois-
tyczne żądania płacowe - że związki zawodowe na Zachodzie już się
przeżyły i prawdziwa gospodarka kapitalistyczna w ogóle ich nie
potrzebuje.
E.K.: We Francji nie spotkałam się nigdy z taką opinią. Związki zawo-
dowe są w dalszym ciągu bardzo aktywne i popularne. Nawet nie-
dawno oglądałam pewną audycję, w której jako horror podawano fakt, że
w jednym z zakładów nie ma związku zawodowego i dlatego ktoś tam
pozwolił sobie wykorzystać pracowników.
Konieczność istnienia związku zawodowego, który broni interesów
pracowniczych jest w ogóle niepodważalna.
/Wywiad przeprowadziła Małgorzata Czarnota/
----------------------------------------------------------------------
WOLNI I SOLIDARNI
/Z Kornelem Morawieckim - przewodniczącym SW - rozmawia Lama/
Lama: Zdarzało mi się spotkać - zwłaszcza na Zachodzie - ludzi, którzy
słyszeli o SW, a nie słyszeli o jej przewodniczącym. Czy nie
uważasz, że koszta polityczne Twojego pozostawania w podziemiu są dla
organizacji zbyt duże ? Dlaczego się nie ujawniasz?
Kornel Morawiecki: Powodów jest kilka. Jeden z najważniejszych - to
konieczność zamanifestowania, że Polska, pomimo
"normalizacji", nie jest normalnym krajem, że to nie jest taka Polska,
jakiej bym chciał ja i moja organizacja, nie jest to Polska, w której
można normalnie żyć.
Poza tym jestem przekonany, że w naszym kraju nieuchronnie - jest
to tylko kwestia czasu - dojdzie do poważnej konfrontacji między wła-
dzą a społeczeństwem. Oczywiście, trudno dziś przewidzieć, po której
stronie będzie inicjatywa, ale należy się liczyć z wypróbowanym już
scenariuszem prowokacji uprzedzającej społeczny wybuch. Wtedy, rzecz
jasna, lepiej działać w podziemiu niż dać się wyłapać na powierzchni.
A trzeci powód... nie wiem, co by się ze mną stało, gdybym wyszedł.
Nie groziłoby mi pewnie natychmiastowe aresztowanie, bardziej prawdo-
podobny jest "nieszczęśliwy wypadek". Los trzech skrytobójczo zabitych
w ciągu ostatniego roku, niewygodnych dla władzy księży świadczy
dobitnie, że posługuje się ona bez zahamowań narzędziem mordu poli-
tycznego, że jest to dla niej politycznie opłacalne.
Objawia się tu nikczemność i słabość prawa, które nie jest w stanie
nie tylko udaremnić, ale i skutecznie ścigać tego rodzaju czynów.
Objawia się prawda o naszej reglamentowanej suwerenności. Te ofiary
świadczą, że Katyń - mimo tylu propagandowych gestów - nie został do
dzisiaj w Polsce przezwyciężony.
L.: Nie twierdzisz chyba, że podziemie to bezpieczny azyl. Przecież
"nieszczęśliwy wypadek" może Ci się przytrafić i tutaj, a pozosta-
jąc w konspiracji niejako sam stawiasz siebie poza prawem, rezygnujesz
z jego ochrony.
K.M.: To prawda. Ale pozostając w podziemiu, nie rezygnuję z walki.
Ujawnienie się byłoby kapitulacją na warunkach podyktowanych
przez przeciwnika.
L.: Wymieniając różne motywy, które złożyły się na Twoją decyzję pozo-
stania w podziemiu, zupełnie pominąłeś sprawę osobistych predys-
pozycji. Czy nie odegrały tu one żadnej roli? Być może jesteś skrajnym
indywidualistą, który nie zmieściłby się w żadnym systemie społecznym,
bo musi robić co innego niż wszyscy. Na Zachodzie też Ci się nie
podobało...
K.M.: Każdy Polak jest w jakimś stopniu indywidualistą, ale ja na
pewno nie jestem skrajnym. Przeciwnie, martwi mnie ostatnio
szerzenie się w naszym społeczeństwie, zwłaszcza wśród młodzieży,
tendencji i postaw jednostronnie indywidualistycznych.
Niedostrzeganie społeczeństwa jest takim samym złem jak niedos-
trzeganie człowieka. A społeczeństwo i człowiek to nie to samo. Nie da
się całkowicie sprowadzić jednego do drugiego. Kształtowanie europej-
skiej cywilizacji odbywało się między innymi poprzez rozpoznawanie
i wyartykułowanie praw człowieka, ale już samo prawo jest pojęciem
socjologicznym.
L.: Powiedziałbym raczej, że jest pojęciem naturalnym.
K.M.: Ale manifestuje się i daje poznać poprzez życie społeczne. Masz
rację, że na Zachodzie nie wszystko mi się podobało. Tam też
zauważyć można niedobór tego społecznego pierwiastka, którego i nam
bardzo potrzeba. Może mniej to razi niż u nas, bo tu całą sytuację
zaostrza głęboki kryzys.
L.: Jakie zagrożenia niesie ze sobą indywidualizm ?
K.M.: Takim współczesnym owocem indywidualizmu politycznego jest skaza
cywilizacyjna, zwana oddzieleniem moralności od polityki. Aktu-
alnie widać to na przykładzie Kambodży. Czerwoni Khmerowie, komuniści,
którzy są tam obecnie poważnym kandydatem do objęcia władzy nad naro-
dem, odpowiadają za wymordowanie jednej trzeciej tegoż narodu. Nikt
nie ma co do tego wątpliwości, nikt temu nie zaprzecza. Świat wie
o tym i uważa to za wewnętrzną sprawę Kambodży.
L.: Kambodża jest daleko. Europejska opinia publiczna widzi przede
wszystkim własne podwórko. Świadczy o tym chociażby zawartość
tematyczna dowolnej zachodniej gazety.
K.M.: W takim razie opowiem ci coś z tego podwórka. Czy wiesz, jak
było z konferencją prasową S. Grigorianca (publicysta - m.in.
"Głasnost", "Russkaja Mysl") w Paryżu ? Podał tam sensacyjne szczegóły
na temat masakry w Tbilisi. >>>
Zobacz, jak to wyglądało: Tu jest plac, po dwóch stronach dwa gma-
chy: jeden partyjny, drugi rządowy. Na placu siedzieli ludzie,
głodujący, modlący się i tak dalej. Tutaj półkolem stanęły oddziały
specjalne z saperkami. W oknach gmachów kamery telewizyjne.
Plan był taki: oddziały "specnazu" atakują ludzi, a jedyna droga
ucieczki jest właśnie na kamery. W ten sposób miał powstać obraz dla
telewizji radzieckiej - szturm tłumów na gmachy publiczne. Służyłby za
"dowód rzeczowy" przy wprowadzaniu stanu wojennego.
Udaremnili to gruzińscy milicjanci, bardzo wielu przy tym zginęło.
Wcześniej zabrano im broń, ale mimo to zrobili kordon i nie puścili
ludzi na kamery.
Wyobraź sobie, że wiadomość o tej prowokacji nie została chyba
nigdzie na Zachodzie opublikowana - w Europie na pewno nie (ani w RWE,
ani "Swoboda", ani żadna większa francuska czy inna gazeta tego nie
podały), a nie wiem, czy i w Ameryce też jej nie wycięto.
Indywidualizm może też przybrać postacie skrajnego egoizmu społecz-
nego, takiego jak w Południowej Ameryce: z bardzo dużymi różnicami
społecznymi, przepaścią pomiędzy bogactwem a biedą. Jest to sytuacja
"rewolucyjna", w gruncie rzeczy bardzo bliska drugiej skrajności -
wulgarnego kolektywizmu. Gdy przestaje się zauważać sprawy swojej
kultury, narodu, a dostrzega tylko siebie, rodzinę, klan, gdy wspól-
notę rozumie się wyłącznie w kategoriach wspólnoty interesu - prowadzi
to do poważnych patologii społecznych.
Te ostatnie zagrożenia dotyczą również Polski i mogą pozostać
aktualne także po upadku komunizmu, kiedy - trzeba to jasno powiedzieć
- jeszcze długi czas może być ciężko.
Gdyby jednak udało nam się zachować naszą największą zdobycz spo-
łeczną - solidarność - to nie sądzę, by groził Polsce głód, czy inne
skrajności - jesteśmy krajem zdolnym się wyżywić, nawet w niesprzyja-
jących warunkach.
Natomiast w przeciwnym razie mogą pojawić się wielkie różnice
społeczne, a więc i obszary nędzy. Zalążki tego już się zresztą
tworzą, doskonale koegyzystując z przepoczwarzającym się komunizmem.
Słyszy się już o różnych koncepcjach ochrony najbiedniejszych - bo po
prostu pojawia się taka społeczna potrzeba.
No, wybroniłem się chyba przed zarzutem "odchylenia indywidualis-
tycznego". Nie zawsze zresztą, jak sugerujesz, robiłem co innego niż
wszyscy.
L.: To prawda. Byłeś - jak niemal wszyscy w latach 198O-81 - członkiem
"Solidarności". Stawałeś w szranki wyborcze i zostałeś wybrany -
także w dość licznym towarzystwie - delegatem na I Krajowy Zjazd. Tam
walnie przyczyniłeś się do uchwalenia "Posłania do Ludzi Pracy Europy
Wschodniej".
Czy dzisiaj, gdy sprawa wyborów do władz "Solidarności" znów staje
na porządku dziennym, masz równie ambitne plany ?
K.M.: Oczywiście nadal czuję się członkiem "Solidarności", a jej
sprawy bardzo mnie obchodzą. Z troską i niepokojem przyglądam
się tym "ponownym narodzinom". Może wybory są rzeczywiście ostatnią
szansą na to, by "Solidarność" była znowu "Solidarnością" ? Trudno
jednak mówić o kandydowaniu do władz Związku, jeżeli się pozostaje
w podziemiu.
L.: Od strony formalnej nie ma po temu żadnych przeszkód. O ile mi
wiadomo, Twoi koledzy z Politechnicznej Organizacji Zakładowej
"Solidarności" liczą na Ciebie.
K.M.: Myślę, że bardziej im się przysłużę tu, gdzie jestem. Natomiast,
gdy idzie o "Posłanie" - uważam że "Solidarność" wciąż za mało
tę sprawę nagłaśnia. Właśnie teraz jest na to bardzo dobry czas, po
prostu jest szansa na odzew. Coś analogicznego do "Solidarności" rodzi
się na Węgrzech, istnieją Fronty Ludowe w krajach bałtyckich i "Saju-
dis" na Litwie, w Mołdawii, na Ukrainie też jest wielkie ożywienie
społeczne. Te ruchy będą się radykalizować, stawać się w coraz
większym stopniu ruchem oporu przeciwko komunizmowi. Źle, że nie
wykorzystuje się tej koniunktury.
L.: To są kłopoty "Solidarności", nie jedyne zresztą. A Wasze ?
K.M.: Borykamy się obecnie z "rozprzężeniem konspiracyjnym", wynikają-
cym z ogólnego stanu świadomości. Dla wielu osób potrzeba
zachowania konspiracji przestaje być zrozumiała, gdy nie działamy
w warunkach stałego zagrożenia.
Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że konspiracja jest formą walki
z systemem, który skutecznie sprawuje władzę między innymi przez to,
że "wszystko wie" i może tę wiedzę wykorzystywać przeciwko społeczeń-
stwu.
Inny problem, to brak dostępu do szerokich elit społecznych, które
w dużej części opowiadają się dziś za kierunkiem reprezentowanym przez
Wałęsę. To nie znaczy, że w ogóle nie jesteśmy obecni w tych
środowiskach, ale na pewno za mało.
Poza tym nasza SW to "dziecię systemu": cierpi na niedostatek
wszystkiego - ludzi, pieniędzy, sprzętu, szwankuje przez brak solid-
ności, punktualności...
L.: Czy pewne przeideologizowanie i związany z nim kult organizacji,
a zwłaszcza włączenie dyspozycyjności w jej ethos (zaprzysięganie
członków), nie należy również do tego kłopotliwego "dziedzictwa" ?
K.M.: Przesadzasz z tą dyspozycyjnością. Zostawiamy bardzo dużą ini-
cjatywę ludziom, promujemy "własną twórczość", pomysłowość,
operatywność. Poszczególne oddziały mają naprawdę sporą autonomię
i wynikający z niej własny, charakterystyczny sposób pracy, własny
profil. Na przykład takie dwa oddziały jak Gdańsk i Poznań - oba,
prężne - różnią się zupełnie pod względem stylu. Gdańsk jest bardzo
radykalny, nastawiony negatywnie do "Solidarności" w obecnym wydaniu
("Neosolidarność"), do Wałęsy, rządu itd.; Poznań - znacznie bardziej
liberalny, bardziej "ekumeniczny".
L.: "Dziedzicznością" trąci też pewna skłonność do politycznego wizjo-
nerstwa, opartego na myśleniu życzeniowym, zwłaszcza w kwestiach
międzynarodowych.
Mam na myśli przede wszystkim dwie sprawy: pierwsza, to stanowisko
organizacji odnośnie granic między państwami przyszłej, wyzwolonej od
komunizmu Europy - w którym postuluje się utrzymanie aktualnego
podziału administracyjnego. Druga, to wyrażane nadzieje, że elity spo-
łeczne w Związku Radzieckim, na skutek wzrostu świadomości, z własnej
inicjatywy będą działać, a w każdym razie nie będą przeciwdziałać
rozpadowi sowieckiego imperium. Obie sprawy były już przedmiotem
krytyki na łamach prasy emigracyjnej.
K.M.: Nie odrzucam całkowicie tej krytyki, ale jak dotąd życie jej nie
potwierdza. W krajach Związku Radzieckiego (kraje bałtyckie,
Białoruś, Ukraina) mamy do czynienia z gwałtownym wzrostem świadomości
już nie tylko elit, ale całych społeczeństw. Kwestię granic trzeba
zobaczyć na tym tle. Jest sprawą palącą, żeby pomiędzy tymi budzącymi
się do życia organizmami narodowymi, zmierzającymi ku własnej
państwowości, nie dochodziło do spięć, żeby zminimalizować płaszczyznę
tarć. Honorowanie istniejącego podziału jest tu jakimś "salomonowym"
wyjściem.
Nie znaczy to, że utożsamiamy się z parcelacją Europy, zarządzoną
przez Stalina a zatwierdzoną w Jałcie, że uchylamy się od moralnego
potępienia tego aktu. Było to wręcz zbrodnicze: przesiedlanie takich
olbrzymich rzesz ludności odbywało się na granicy ludobójstwa. Ale są
to sprawy dziś nieodwracalne, rewidowanie ich byłoby dodawaniem krzyw-
dy do krzywdy. Byłoby dzisiaj zupełnie bez sensu - pobić się z Litwi-
nami o Wilno a z Ukraińcami o Lwów.
L.: Mówisz, że sytuacja dzisiejsza zupełnie nie koresponduje z tamtą
sprzed ponad 4O lat. Samo pojęcie granicy też przeszło w tym
czasie znaczną ewolucję. Czy wobec tego zbyt mocne akcentowanie sprawy
granic nie jest dzisiaj anachronizmem ?
K.M.: Wybiegasz zanadto w przyszłość. Dla słabszych narodów granice są
dziś niezbędne, aby zapewnić im suwerenność. Aby Litwini mogli
się rządzić u siebie po litewsku, a Łotysze po łotewsku, muszą mieć
granice i to solidne. Polska też musi je mieć, nie tylko od wschodu.
Suwerenność we własnych granicach to sprawa podstawowa. Mając ją,
można sobie pozwolić na dalsze kroki - sąsiadujące ze sobą państwa
mogą zadecydować o jakościowym przobrażaniu dzielącej ich granicy,
zawierać przymierza, tworzyć federacje.
L.: Co sądzisz o koncepcji "Międzymorza", ostatnio znowu zyskującej
popularność ?
K.M.: Jakoś nie mam do tego przekonania. Moja koncepcja - to Europa.
Nie bardzo wierzę w taki konglomerat małych narodów, z pominię-
ciem Rosji. To jest jakieś sztuczne.
L.: Rosję zaliczasz więc do Europy ?
K.M.: Oczywiście. Geograficznie nie ulega to wątpliwości, a cywiliza-
cyjnie... Uważam za błędne twierdzenia o nieprzygotowaniu Rosji
do "nowego". Zapomina się, że w tym narodzie tkwi olbrzymi potencjał.
Nie dostrzega się, że zbudował on jednak - mimo obecnego systemu,
który jest równie zbrodniczy, co nieefektywny - wielką potęgę, choćby
tylko militarną. Myślę, że odrzucenie komunizmu - co będzie aktem
zarówno oczyszczającym, jak i wyzwalającym wielką energię - uczyni
z Rosji rzeczywistego partnera i konkurenta państw zachodnich, chociaż
na pewno to, co tam powstanie, nie będzie żadną repliką zachodniego
systemu.
Cywilizacyjne granice Europy sięgają zresztą znacznie dalej - w ja-
kimś sensie i do Ameryki i do Japonii. To jest jakby cywilizacyjna
"baza", w oparciu o którą będzie dopiero zachodzić dalsze różnico-
wanie. Do tej "bazy" należy zarówno pojęcie praw człowieka, jak i
wolnego rynku, a także nowoczesne pojęcie narodu. Zauważ, że wszystkie
te pojęcia stanowią jakąś syntezę pierwiastka indywidualistycznego
i wspólnotowego. Tę syntezę wyraża również nasza dewiza - "Wolni i
solidarni".
---------------------------------------------------------------------
WYZWOLENIE Z KOMUNIZMU JEST KONIECZNE
/Wywiad Kornela Morawieckiego dla opolskiego "Pokolenia"/
Pyt.: Spośród znanych czołowych nazwisk opozycyjnych Pańskie jest chy-
ba ostatnim i jedynym, które kojarzy się z całkowitą konspiracją.
Czy może Pan odpowiedzieć dlaczego nadal Pan pozostaje w ukryciu,
podczas gdy inni dawno temu wyszli z podziemia ? Na pewno sprawa ta
wiąże się z ogólniejszą wizją celów stawianych sobie przez SW oraz jej
konspiracyjnym charakterem. Czy jednak ma ona związek również z jakąś
prognozą wydarzeń w naszym kraju ?
Kornel Morawiecki: Moja obecność w podziemiu to taki drobny znak,
świadectwo, że nie jest normalnie, i że ten Sejm
i Rząd ciągle nie reprezentują narodu, a tym, którzy sprawują realną
władzę, którzy mają aparat przemocy i administracji ciągle nie można
i nie należy ufać. Obawiamy się również jakiegoś zwrotu, jakiegoś
zamachu ze strony komunistów, tym bardziej że są to te same twarze -
Jaruzelski, Kiszczak, Rakowski, Siwicki. Podziemie jest jakimś zabez-
pieczeniem, jakimś utrudnieniem. Po co im ułatwiać ?
Pyt.: Jak Pan ocenia zawarte przy "okrągłym stole" porozumienie części
opozycji z komunistami oraz wynikające z tego porozumienia
konsekwencje dla formalnego przez Tadeusza Mazowieckiego gabinetu ?
K.M.: Porozumienie z komunistami powinno określać drogę i warunki ich
rezygnacji z władzy. Umowa "okrągłego stołu, niestety, wygląda
zupełnie inaczej. Symbolizują ją prezydentura gen. Jaruzelskiego
i zmiana statutu zalegalizowanej "Solidarności". Komuniści usiedli do
tego stołu po to, by ustąpić to, z czego i tak ustąpić by musieli,
a zachować to, czego bez stołu zachować nie byliby w stanie. Dla spo-
łeczeństwa zyski nie wyrównują strat. Wybory i rząd T. Mazowieckiego
dają komunistom niejakie uwiarygodnienie i, co ważniejsze, czas na
przetrzymanie niespotykanego kryzysu. Tezaz przecież oba dotąd
przeciwne sobie obozy Partii i Solidarności wspólnie uśmierzają nas-
troje. A gdy mimo to nastąpi wybuch, powodowany dramatyczną sytuacją
bytową, brak będzie autorytetów organizujących skuteczny opor.
Pyt.: Czy istnieją Pana zdaniem szanse wyprowadzenia kraju z kryzysu
ekonomicznego przez ekipę Mazowieckiego ?
K.M.: Tylko wtedy, gdy najpierw wyprowadzi ona kraj z 45 lat trwające-
go kryzysu politycznego. Gdy zarządzi wolne wybory, wykluczy
komunistów z kontroli nad wojskiem, milicją. Ale to byłby już inny
rząd, inna ekipa. Przy takich ograniczeniach, jakie, wydaje się, Pre-
mier Mazowiecki zaakceptował nie widzę szans na pokonanie kryzysu
ekonomicznego.
Pyt.: Czy SW posiada własną wizję rozwiązania problemów ekonomicznych
kraju ?
K.M.: Tak, najpierw demokracja, wolność, zaraz potem wolny rynek,
wymienialny pieniądz, prywatyzacja i uspołecznienie środków pro-
dukcji, nacisk na naukę i wykształcenie, przenoszenie gdzie indziej
działających oraz poszukiwanie nowych, własnych rozwiązań ekonomicz-
nych i socjalnych. Wszystko ze świadomością spustoszeń, jakie w mate-
rii społecznej poczynił obecny system. Komu wiadomy jest rozmiar
klęski gospodarczej ? Być może dekapitalizacja przemysłu i demoraliza-
cja ludzi są takie, że nawet przy najlepszych zmianach nie unikniemy
katastrofy. Gdy wali się gmach, to jego podpieranie, stemplowanie nie
zawsze ma sens. Może przyjdzie nam, w słocie i zimnie, kłaść podwaliny
nowego domu. Ale niech to wreszcie będzie nasz dom, a nie przebudowa
tego strasznego gmaszyska, które sypie się i leci nam na głowy.
Pyt.: W programie SW czytamy: "W ustroju tym (solidaryzm) władze
państwowe... byłyby uzupełnione przez władze typu samorządowego
- terytorialne, związkowe, pracownicze.". Czy tego typu ustrój, przy-
pisujący samorządom funkcje polityczne, nie pociągnie za sobą
zbiurokratyzowania i powielania instytucji państwa, rozciągniętej do
granic możliwości (od samorządów terytorialnych aż do osiedlowych) ?
Z drugiej zaś strony czy wiara w dobrą wolę obywateli i szeroki ich
udział w tak licznych samorządach nie jest wizją utopijną ? Znamy
przypadki tworzenia ustrojów opartych o wiarę w dobrą wolę człowieka
i braterstwo ludzi. Jednakże nie sprawdziły się w praktyce.
K.M.: W tym pytaniu jest duże pomieszanie. Samorządy nie powielają
funkcji państwa. Chodzi o to, by państwo nie powielało i nie
chciało wyręczać instytucji lokalnych. Nawet mocniej - bez samorządów
nie ma demokracji. Można się tylko spierać o formy samorządności,
o ich przydatność bądź szkodliwość w fabrykach itp. Nie wyobrażam
sobie wyjścia z wszechwładzy i wszechwłasności państwa bez silnego
czynnika samorządowego. Co do drugiej kwestii, to wiara w dobrą wolę
i braterstwo ludzi nie jest bardziej utopią niż przekonanie o ich złej
woli i samolubstwie. A z tych dwu utopii zdecydowanie wolę pierwszą.
Komunizm jest ustrojem dyktatu i kontroli nad ludźmi, ich wolą i myś-
leniem przez partię. Nie opiera się na wierze w jakąkolwiek wolę
człowieka.
Pyt.: Czy może Pan przedstawić swoją opinię na temat sytuacji ugrupo-
wań opozycji radykalnie antykomunistycznej, które nie akceptują
obecnego układu z władzami PRL ?
K.M.: Ich rola wzrośnie w chwili załamania się obecnie dominującej
linii ugody z komunistami. Teraz formułując i głosząc swoje żą-
dania, wymuszają ustępliwość Partii oraz podnoszą poprzeczkę kompromi-
su zawieranego przez opozycję konstruktywną. Większość społeczeństwa,
poddana przemożnej propagandzie, łudzi się powodzeniem drogi obranej
przez ekipę Lecha Wałęsy. Stąd pewna rezerwa wobec opozycji radykalnej.
Wydaje się, że największe zrozumienie znajduje ona wśród młodzieży.
Pyt.: Czy były podejmowane jakieś próby integracji opozycji niepodleg-
łościowej ? Jeśli tak, to jakie są aktualne rezultaty tych prób
i szanse na taką integrację w przyszłości ?
K.M.: Próby były podejmowane. Jedna z poważniejszych np. w październi-
ku ub. r. Rezultaty są nikłe. Dużo łatwiej o utrzymywanie
i rozwój kontaktów dwustronnych i współpracę lokalną niż ogólnopolskie
integrowanie się. Zresztą czy to konieczne ? Jaki pożytek byłby z in-
tegracji SW z Konfederacją Polski Niepodległej, która poparła udział
w ostatnich wyborach i której styl działania i metody tak różnią się
od naszych ? A trudno przecież myśleć o jednoczeniu opozycji niepod-
ległościowej bez KPN czy SW.
Pyt.: Jaka jest Pańska ocena władz Rzeczypospolitej na uchodźstwie
oraz ich roli w walce o niepodległość Polski ? Czy istnieje Pana
zdaniem potrzeba i możliwość praktycznego i prawno-politycznego
powiązania działalności opozycji w kraju z legalnymi władzami RP ?
K.M.: Władze te stanowią piękny symbol, przechowują majestat i pieczęć
legalnego, niepodległego państwa polskiego. Istnieją praktyczne
powiązania Rządu RP na Uchodźctwie z opozycją w kraju. Są kontakty,
wymiana informacji, skromna pomoc materialna ze strony Rządu. Nie
widzę jednak realności więzi prawno-politycznej. Musiałaby sprowadzać
się ona do podporządkowania kraju rządowi londyńskiemu, który głosi
nieprzejednanie względem komunistów i zarazem popiera Lecha Wałęsę.
Pyt.: Jakie widziałby Pan najbliższe cele działania opozycji oraz spo-
łeczeństwa i czego w związku z tym życzyłby Pan sobie i naszym
Czytelnikom ?
K.M.: Podstawowym zadaniem opozycji jest przekonać społeczeństwo, że
wyzwolenie z komunizmu jest konieczne i możliwe, i pomóc mu w
organizowaniu się do tego celu. Życzyłbym więc Czytelnikom, żeby na
Gwiazdkę nie było komórek PZPR w ani jednym zakładzie pracy, a na
Wielkanoc, żebyśmy byli po wolnych wyborach. Gdyby jednak nie poszło
to tak prędko i tak łatwo, życzę Wam i sobie wytrwałości i męstwa.
1 X 1989 r.
----------------------------------------------------------------------
W jednym z sierpniowych numerów wychodzącego w Londynie "Dziennika
Polskiego" ukazał się tekst Stefana Bratkowskiego, stanowiący,
w zamierzeniu autora, odpowiedź na polemikę Kornela Morawieckiego,
która ukazała się w wielu pismach - zarówno w kraju, jak i za granicą.
Tekst Bratkowskiego przytaczamy wraz z notatką redakcji "N. Dz." dys-
tansującą się od jego formy i treści. Z Bratkowskim nie zamierzamy
polemizować - sądzimy, że zaprezentowana przezeń kultura dyskusji
świadczy zarówno o nim samym, jak i o tezach, których usiłuje bronić.
Najpierw jednak przypominamy tekst Kornela Morawieckiego, który tak
wzburzył szefa SDP.
------------------------
GRAMY O LOS POLSKI
Na pierwszej stronie "Tygodnika Powszechnego" z 3O kwietnia br.
Stefan Bratkowski w artykule "Gramy o swój los" napisał, że "Solidar-
ność Walcząca" zamienia się w "Solidarność" walczącą z "So-
lidarnością", a hasła bojkotu wyborów nazwał nieodpowiedzialnymi
"w sytuacji, gdy Polacy muszą udowodnić światu, że naprawdę chcą
demokracji". Podobne, obraźliwe słowa łączące nas i naszych sympatyków
z tzw. "betonem partyjnym" padają również na wiecach (we Wrocławiu
z ust Karola Modzelewskiego), z ambon i głośników Wolnej Europy.
Przypomnijmy, że wtedy gdy po stanie wojennym Redaktor Bratkowski
pisał "Co robić w sytuacji gdy nic się nie da zrobić", wtedy gdy
Przewodniczący Związku podpisywał się "Kapral Wałęsa" i mówił, owszem,
o pluralizmie ale nie o "Solidarności", wtedy gdy liderzy i doradcy
Związku radzili nad samorządami, spółdzielczością, czy wersjami paktów
antykryzysowych - SW od początku, głośno i niezmiennie, w gazetkach
i na ulicach żądała reaktywacji legalnej "Solidarności". Naszymi
stałymi hasłami były: "Solidarność", "Wolne wybory" i "Precz z komu-
ną".
Pan Bratkowski się myli - Polacy wcale nie muszą udowadniać światu,
że chcą demokracji. A jeśli już, to na pewno najlepszym dowodem na to
będzie pokazanie, że po prostu nie chcą komunizmu i przez bojkot nie
godzą się na pseudo-demokrację w jego ramach. Jest jakaś nieuczćiwość,
gdy właśnie te kręgi opozycji i "Solidarności", gdy ci, którzy chcieli
pójść i poszli dogadywać się z władzą, którzy przystali na stawiany im
warunek takich mniej więcej wyborów, teraz dla wytłumaczenia się przed
społeczeństwem rzecz całą odwracają do góry nogami i atakują tych,
którzy wierni są zasadom i polityki nie traktują instrumentalnie.
Nie trzeba było wchodzić w ten kontrakt. Ubiegłoroczne strajki,
gospodarcze załamanie i warunki zewnętrzne w połączeniu z nastrojami
w kraju tak czy tak zmusiłyby Partię do zalegalizowania "Solidarności".
A tu nie dość, że nie pytając o zdanie członków podziemnej i jawnej
"Solidarności" - tych najwytrwalszych - zgodzono się na Statut
okrojony o prawa do strajku, to na dobitkę wpycha się nas w wybory,
które, niezależnie od wyniku, w oczach świata uprawomocnią system.
Konia z rzędem temu, kto potem wytłumaczy Francuzom, Włochom czy Ame-
rykanom, że rząd wyłoniony po wyborach, do których wzywają Wałęsa
i Wajda, Episkopat i Bratkowski, nie będzie rządem reprezentującym
interesy Polaków.
Już raz, w 1957 r., Kościół i intelektualiści polscy wezwali naród
do udziału w niedemokratycznych wyborach, bo do Sejmu miało wejść
kilkunastu posłów niezależnych. Przysłużyło się to jedynie Gomułce.
Od tego, czy w sejmie i senacie, w państwie rządzonym przez
komunistów, będzie 1OO czy 2OO posłów wyznaczonych przez Komitety
Obywatelskie (z nomenklatury Wałęsy - jak złośliwie ujął to Urban),
naprawdę nie zależy los Polski. Nie przeczę, po części zależy
polityczny los tych, którzy weszli w tę grę z szulerami, myśląc, że
ich przechytrzą (lub z sobie tylko znanych powodów). Zalicytowali trzy
bez atu (patrz cytowany art. S. Bratkowskiego) i teraz trzesą się o
wynik, bo w kartach cieniutko, a przeciwnicy trzymają asy w rękawach
i colty pod stołem. Ale niech tam, niechby Panom Wałęsie i Bujakowi,
Geremkowi i Kuroniowi udało się zebrać jak najwięcej lew. Tylko na
litość, niech nas nie straszą, że gdy im te trzy bez atu nie wyjdzie
to będzie nasz solidarnościowy i narodowy blamaż. Nie nasz. Łudzi się
nas, że prosta i jedyna droga do pełnej demokracji i niepodległości to
ta karciana rozgrywka. Wielu daje się nabrać, bo to i koszt mały i
sumienie czyste. Czasem tylko coś niemile zgrzytnie, jak słyszymy
Lecha Wałęsę mówiącego na spotkaniu do generała: "mam nadzieję, że już
się nie rozejdziemy". Otóż rozejdziemy się. Jeśli nie Wałęsa z Jaru-
zelskim, to Polacy z Wałęsą.
"Solidarność" była ideowym i organizacyjnym wyzwaniem przeciwko
komunizmowi, stąd brała się jej siła i mit. Takiej "Solidarności"
potrzeba nam znowu, a nie jakiegoś drugorzędnego związku zawodowego od
wczasów i pietruszki. SW wzywając do bojkotu, wytykając zmiany
w Statucie nie walczy z "Solidarnością", ale w dalszym ciągu walczy o
"Solidarność" - czystą i wielką, niezależną i samorządną. Komuniści
tyle już idei i społecznych rozwiązań przywłaszczyli sobie i
splugawili. "Solidarności" połknąć im nie damy. Gramy o Polskę, o
wyswobodzenie narodów z pęt komunizmu, o to aby żyć WOLNI I SOLIDARNI.
Wrocław, 1 maja 1989 r.
Kornel Morawiecki
Stefan Bratkowski, Gramy o swój los, [w:] "Tygodnik Powszechny"
nr 18(2O79), Kraków 3O kwietnia 1989 r.
Odpowiedź przywódcy Solidarności Walczącej na obraźliwe stwierdzenia
zawarte w artykule Stefana Bratkowskiego nie została opublikowana
przez "Tygodnik Powszechny". Zastępca redaktora naczelnego tego pisma
redaktor Krzysztof Kozłowski zdecydowanie odmówił jej zamieszczenia.
----------------------------------------------------------------------
BRATKOWSKI ODPOWIADA
Otrzymałem z łatwo zrozumiałym opóźnieniem numer pisma Panów z ar-
tykulikiem Kornela Morawieckiego, którego nie zamieścił podobno
"Tygodnik Powszechny". Nie zamierzam polemizować z poglądami Autora
ani Redakcji, chciałbym natomiast poinformować Czytelników Waszego
pisma, kogo to p. Morawiecki nazywa - korzystając z odległości od
Kraju - "współtwórcę propagandy partyjnej". Niżej podpisany jest
b. działaczem Studenckiego Komitetu Rewolucyjnego z 1956 r. i b.
dziennikarzem "Po prostu", rozpędzonego w 1957 r., autorem kilkunastu
książek, w tym paru bestsellerów, b. kierownikiem dodatku tygodniowego
"Życia Warszawy" pt. "Życie i Nowoczesność", rozpędzonego po trzech
latach w 1973 r., i bezrobotnym później przez 7 lat, aż do listopada
198O, kiedy to został pierwszym wybranym w trybie demokratycznym,
w tajnym głosowaniu prezesem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich,
rozwiązanego jako pierwsze przez władze stanu wojennego.
Książka "Co zrobić kiedy nic się nie da zrobić" (której p. Mora-
wiecki najwidoczniej nie czytał, choć w 1983 r. wydała ją wrocławska
podziemna oficyna wydawnicza) mówiła o wykorzystaniu czasu blokady
wszelkich działań pozytywnych na przygotowanie się do ról gospodarzy
swych zakładów pracy i stanowiła przegląd 15O lat doświadczeń przed-
siębiorstw gospodarki rynkowej, opartych na zasadach współwłasności
pracowniczej, współudziału w zysku bądź współzarządzania. Piszący te
słowa robił, co potrafił, żeby poprzez swoją "Gazetę Dźwiękową",
samopowielającą się gazetę magnetofonową, podtrzymać w trudnych latach
beznadziei 1983-1988 wiarę w jutro i sens ludzkiego działania; w sta-
tystyce obelg i kłamstw rozpowszechnianych z tego powodu przez
propagandę oficjalną zajął dosyć wysokie miejsce, które poczytuje
sobie za zaszczyt, a śledztwo przeciw niemu zamknięto dopiero teraz,
po czterech latach.
Nigdy nie kamuflowałem swojej przeszłości politycznej, bo i nie
było po co. Aż do wyrzucenia mnie z PZPR w październiku 1981 r.
uczestniczyłem we wszystkich próbach reform jakie podejmowano w PRL,
poczynając od 1955 r. Sądziłem, podobnie jak wielu innych, że da się
wszystko zreformować jedynie od wewnątrz. Historia udowodniła, że było
to niemożliwe bez powtórzenia wielkiego masowego ruchu, takiego jak
w 1956 r. Ale gdybyśmy nie podejmowali tych wszystkich prób, można by
zarzucać Polakom, że nigdy nie próbowali realizmu.
Na temat samej "Solidarności Walczącej" reprezentuję opinię znacz-
nie ostrzejszą niż to, co wyraziłem mimochodem w "Tygodniku Powszech-
nym". Od początku SW przywłaszczyła sobie cudzą nazwę dla ruchu o
ideałach całkowicie różnych od ideałów "Solidarności", ideałów dzia-
łania bez przemocy. Nie podporządkowała się strukturom podziemnym "S";
udającą mimo to, a swoją nazwą sugerując jednocześnie, że sama
"Solidarność" nie walczy (to, że o relegalizację "S" zabiegała tylko
"Solidarność Walcząca" brzmi na tyle humorystycznie, że nie wymaga
nawet polemiki). Niejednokrotnie też SW, korzystając z podobieństwa
nazwy sięgała po pomoc przeznaczoną dla "Solidarności". W kampanii
propagandowej prowadzonej ostatnio przez SW przeciw "Solidarności"
i jej przywódcom trudno czasami odróżnić hasła SW od MSW (ileż i tym
razem przynosi satysfakcji p. Morawieckiemu powtórzenie "argumentu"
Urbana, że nasi kandydaci do Sejmu i Senatu byli z nomenklatury Lecha
Wałęsy!). Sam p. Morawiecki jest bardzo dzielnym osobiście człowie-
kiem; szkoda, że nie trochę mądrzejszym i mniej pyszałkowatym. Wyniki
wyborów udowodniły, że to jednak "Wałęsa i Wajda, Episkopat i
Bratkowski" (cóż za zestawienie!) mieli rację. Było po co iść do tych
35 proc. wyborów.
Stefan Bratkowski
prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy
Polskich, zalegalizowanego 12 czerwca
1989 r., dzięki decyzji Wałęsy
o zasiądnięciu do okrągłego stołu".
--------------------------
List p. S. Bratkowskiego wydrukowaliśmy w całości, komentarz pozo-
stawiając Czytelnikom. Do naszego obowiązku należy wszakże podkreśle-
nie, że niektóre stwierdzenia p. Bratkowskiego, kłócą się - najdeli-
katniej rzecz ujmując - z pełnioną przez niego funkcją prezesa
Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
Red. "Nowego Dziennika"
----------------------------------------------------------------------
Romuald Kukułowicz
MOC JEST W NASZYCH RĘKACH
Wystąpienie na spotkaniu Porozumienia na rzecz Demokratycznych Wyborów
w NSZZ "Solidarność" - Piotrków Trybunalski, 7 października 1989 r.
Co to jest koncesja, każdy z nas doskonale wie: jest to pewnego
typu ustępstwo, przelanie części uprawnień. Wiadomo również powszech-
nie, co to jest koncesja polityczna. Polega ona na tym, że ugrupowanie
polityczne będące u władzy zezwala na istnienie innej organizacji
(politycznej czy społecznej) w ściśle określonych granicach.
W historii 45 lat PRL mieliśmy kilka tego rodzaju koncesji.
Pierwszą - otrzymał Bolesław Piasecki, któremu zezwolono na utworzenie
i działanie PAXu. Podobną koncesję polityczną władze PRL przyznały
później rozłamowcom z PAXu, którzy utworzyli Klubu Inteligencji Kato-
lickiej, "Więź", ChSS (który obecnie, jak wiadomo, nazywa się Unią
Chrześcijańsko-Społeczną).
Żadne z wymienionych tu przeze mnie ugrupowań nie przekroczyło
granic zakreślonych przez udzieloną im koncesję, a jeśli się tak stało
- było w taki lub inny sposób likwidowane lub przywoływane do
porządku. Na przykład "Znak", w którego miejsce utworzono neo"Znak".
Pan Reif, który po Piaseckim przejął PAX, głosował, jako jedyny, w Ra-
dzie Państwa przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego - pozbawiono go
zatem kierownictwa PAXu.
Dlaczego o tym mówię ? Chciałbym, żebyśmy uświadomili sobie rzecz
niezmiernie dla nas ważną: "Solidarność", która powstała w 198O r.,
nie była żadną koncesją. "Solidarność" została wywalczona ogólnopol-
skim naciskiem społecznym, była pierwszą w dziejach PRL organizacją,
która prowadziła swobodną działalność społeczną. Oczywiście, można
było przewidywać, że z uwagi na to, że nie był to ruch koncesjonowany,
władze PRL będą usiłowały mu tę koncesję narzucić. W ciągu 16 miesięcy
okazało się to jednak niewykonalne i dlatego zdecydowano się na
ogłoszenie stanu wojennego.
Chcę jeszcze raz podkreślić, że ta "Solidarność", którą reprezen-
tujecie Państwo na tej sali, była jedyną niekoncesjonowaną instytucją
od chwili powstania PRL.
Następna sprawa, którą chcę poruszyć, należy do szczególnie przyk-
rych. Na skutek zakulisowych rozmów, które zaczęły być prowadzone
w czerwcu 1986 r., grupa pana Wałęsy uzyskała koncesję na swoją dzia-
łalność. To, co możemy nazwać dzisiaj neo"Solidarnością" lub "drużyną
pana Wałęsy" jest "Solidarnością", ale już koncesjonowaną. >>>
Nie wchodząc w szczegóły - chciałbym Państwu zwrócić uwagę, że
koncesjonowana neo"Solidarność" nie wykracza poza granice ściśle usta-
lone w rozmowach jeszcze przed Magdalenką. undefined[undefined*undefined] undefinedFaktem poważnym i nie-
wątpliwie kłopotliwym jest dla wszystkich osób związanych z "Solidar-
nością powstałą w 198O r. to, że neo"Solidarność" weszła w istniejący
w Polsce system polityczny. Neo"Solidarność" tworzy obecnie ten system
wspólnie z PZPR, ZSL i SD. W tej nowej rzeczywistości politycznej
istnieje Obywatelski Klub Parlamentarny dla którego neo"Solidarność"
jest zapleczem.
Chciałbym teraz przejść do drugiego punktu mojej wypowiedzi, a mia-
nowicie do problemu exposé premiera Tadeusza Mazowieckiego. To exposé
zostało przyjęte jako bardzo humanistyczna wypowiedź. I rzeczywiście -
kiedy się słuchało tego wystąpienia w radio lub telewizji, można było
takie wrażenie odnieść. Dopiero analiza tego tekstu zwraca uwagę na
rzeczy, z którymi moralnie nie można się zgodzić.
Pan Mazowiecki przyjął założenie, że podmiotowość społeczeństwa
jest możliwa bez wolności, a wolność bez niepodległości Rzeczpospoli-
tej. Ani jedno ani drugie nie jest możliwe.
Pan Mazowiecki w swoim exposé powołuje się na rację stanu - wszyscy
wiemy doskonale, że na rację stanu powoływali się wszyscy jego
poprzednicy. Ale nie to jest ważne. Ważne jest to, że powołując się na
rację stanu, mówi nam tak: Wielkie mocarstwo wysuwa na ogół postulat
określonej przez siebie strefy bezpieczeństwa, co praktycznie identy-
fikuje się ze strefą wpływów. Rozumne potraktowanie tej sprawy prowa-
dzić musi do szukania rozwiązań uwzględniających z jednej strony
interesy wielkiego mocarstwa, z drugiej respektowanie suwerenności
naszego państwa oraz pewnej swobody kształtowania przez nie porządków
wewnętrznych.
Co to znaczy ? To znaczy, że pan Mazowiecki składa jak gdyby dekla-
rację, oświadczenie w imieniu całego społeczeństwa, że w pewnym sensie
autoryzuje nową edycję doktryny Breżniewa: musimy szanować interesy
wielkiego mocarstwa, nie podejmując żadnych prób renegocjacji obciążeń
naszego kraju, wynikających z kontaktów z tym mocarstwem.
Jest drugi element, z którym w płaszczyźnie politycznej nie można
się zgodzić z exposé premiera Mazowieckiego. Pan Mazowiecki mówi:
W siłach zbrojnych, jak też w resorcie spraw wewnętrznych, powinny być
stworzone warunki dla stosownego udziału reprezentantów różnych sił
społeczno-politycznych w wytyczniu polityki i ocenie działalności jego
organów.
Wiemy doskonale, że tego typu twierdzenia przedkładano nam w 1945,
w 1949 roku. I wojsko, i służby bezpeczeństwa, i milicja winny być
apolityczne - nie mogą podlegać żadnym wpływom żadnych grup politycz-
nych.
Od kwestii politycznych przejdę teraz do spraw gospodarczych, poru-
szonych w exposé pana premiera Mazowieckiego. Są tutaj dwie, szczegól-
nie bolesne sprawy. Jedna - to problem inflacji, druga - to, jak to
ujął pan Mazowiecki, zniesienie podatku od ponadnormatywnego wzrostu
wynagrodzeń. I jedno i drugie jest nie do przyjęcia. Zniesienie tego
podatku jest koniecznością - natomiast jego stosowanie, według propo-
zycji pana Mazowieckiego, będzie blokowało możliwość wzrostu produkcji
i zarobków ludzi. Natomiast inflację premier proponuje likwidować za
pomocą podwyższenia cen, przy jednoczesnym zamrożeniu uposażeń. Obie-
-----------------------
*
W Magdalence pod Warszawą toczyły się formalne rozmowy przygotowaw-
cze do "okrągłego stołu". (przyp. red.
cuje nam w związku z tym także wzrost bezrobocia i chwilowe (podkreś-
lam, to jest jego określenie) pogorszenie się poziomu życia całego
społeczeństwa. Pytam: jak można żądać obniżenia poziomu życia na-
szego społeczeństwa !
Spróbujmy spojrzeć na ten problem obiektywnie. Przeciętny robotnik
w Polsce za godzinę swojej pracy otrzymuje około 2O centów - w RFN
taki sam pracownik zarabia 19 dolarów, w Finladii 18 dol., w Stanach
Zjednoczonych 14, a zatem przeciętny polski pracownik zarabia mniej
więcej dziewięćdziesięciokrotnie gorzej niż jego odpowiednik na
Zachodzie. Jak można żądać dalszych wyrzeczeń od ludzi, podczas gdy
doskonale wiadomo, że można żyć w nędzy, ale tylko przez krótki czas.
Tymczasem skala, jaką wyznacza nam pan Mazowiecki sięga dwóch, trzech
lat.
Trzecią kwestię, którą pragnę poruszyć, rozpocznę od cytatu z "We-
sela" Wyspiańskiego. W "Weselu" Chochoł śpiewa: Ktoś mnie wołał,
czegoś chciał, jakiś wicher z dala gnał. Kto mnie woła, czego chce ?
Nawiązując do tego wielkiego utworu literackiego chcę powiedzieć, że
słuchając wypowiedzi na tej na sali odnoszę wrażenie, że wpletliśmy
się w taniec Chochoła. My wiemy, że czegoś chcemy, ale nie umiemy
z tego błędnego koła wyjść. Czy rzeczywiście nie umiemy ? Mnie się wy-
daje, że są wszelkie szanse i możliwości po temu. Jesteśmy, jak sądzę,
zauroczeni dwoma sprawami - naszą pozorną niemożnością i naszym
szacunkiem dla formalnego prawa. Dla prawa, które z punktu widzenia
etyki chrześcijańskiej moralnie człowieka nie obowiązuje.
Aby nie być gołosłownym odwołam się do przykładu spoza Polski.
W 1987 roku w Limie w Peru Hernando De Soto /?/ wydał w języku hisz-
pańskim książkę, której tytuł należałoby przetłumaczyć tak: "Inna
droga. Droga nieformalnej rewolucji". Książka ta najprawdopodobniej
nie ukaże się na naszym rynku księgarskim, ponieważ pokazuje bardzo
podobne do stosowanych u nas mechanizmy zniewalania społeczeństwa, po
drugie, pokazuje drogi wyjścia z tego zniewolenia. Autor opisuje sytu-
ację, która miała miejsce w Peru (a właściwie w pewnym stopniu trwa do
dzisiaj). Otóż tam - podobnie jak u nas - 12 % ludności kraju przejęło
władzę nad gospodarką i życiem społecznym. W roku 194O ludzie zbunto-
wali się przeciwko temu. Nie w formie jakiegoś wystąpienia zbrojnego
- przyjęli postawę sprzeciwu, postawę nieformalnej rewolucji. Przez
sześć lat Desotto prowadził badania nad tym zjawiskiem. Stwiedził, że
w Peru obowiązywało około 5OO tys. różnego rodzaju przepisów (w PRL w
latach siedemdziesiątych ilość tego typu zarządzeń przekraczała 2OO
tys.). Zarządzenia te często przeczyły sobie wzajemnie, tłamsiły sku-
tecznie wszelkie inicjatywy, wykluczały wszelkie możliwości działania
(podobne zjawisko ma miejsce w Polsce). W tej sytuacji świat pracy
w Peru podjął działania nieformalne, aby zmusić władze do przyjęcia
tego, co chce naród, do respektowania praw ponad 8O % Peruwiańczyków.
Jakie są wyniki 4O lat walki tych ponad 8O % społeczeństwa peru-
wiańskiego ? Budownictwo mieszkaniowe, transport i handel przeszły
całkowicie w ręce grup nieformalnych. 48 % zatrudnionej ludności pra-
pracuje w porządku nieformalnym. Ci ludzie przepracowują 62 % ogólnej
liczby roboczogodzin. Dają 4O % dochodu narodowego. Powtarzam, tylko
w tych trzech działach gospodarki.
Czego dokonali w ciągu 4O lat ludzie w Peru działając przeciwko
formalnemu prawu ? 43 % budynków wzniesionych w Limie postawiono nie
przestrzegając obowiązujących przepisów. W tych budynkach mieszka 47 %
ludności Limy. Zabudowania te mają wartość 8 32O mln dolarów. Handel
prowadzi 92 tys. handlarzy detalicznych - nie posiadając żadnych zez-
woleń na swoją działalnośc całkowicie kontrolują dystrybucję towarów
konsumpcyjnych. Te 92 tys. ludzi ma na swoim utrzymaniu 314 tys. osób
i daje zatrudnienie 45O tysiącom. 93 % środków komunikacji miejskiej
jest w ich rękach i oni właśnie wytyczyli szlaki komunikacyjne
w stolicy.
Może ktoś powiedzieć, że stworzyli anarchię, doprowadzili do sytu-
acji, której dominującą cechą jest bałagan. Nie ! Ci ludzie, wypowia-
dając walkę formalnemu prawu, stworzyli swoje prawo - rozwinęli swoje
prawa i własne instytucje. Dzięki temu nie ma anarchii w ich życiu,
dzieki temu Peru rozwija się.
Ktoś z Państwa może powiedzieć mi: co to ma wspólnego z nami - to
jest możliwe w Peru, nie w Polsce. Nieprawda. U nas to też miało
miejsce i w pewnym sensie nadal występuje. Podam tylko dwa spośród
wielu przykładów. W latach 1959-62 Gomułka wydał walkę kard. Stefanowi
Wyszyńskiemu i Kościołowi w celu zlikwidowanie nauczania religiii.
W odpowiedzi kard. Wyszyński rzucił hasło tworzenia punktów kateche-
tycznych. Te punkty przetrwały i, co więcej, porozumienie podpisane
między Kościołem a władzą, po 25 latach walki, przynosi uznanie tych
punktów za legalne. Drugi przykład. Wiecie Państwo jak wyglądało bu-
downictwo sakralne w latach 1957-69. W ciągu tych kilkunastu lat
wybudowano niewiele ponad 7O budynków sakralnych. Kard. Wyszyński po-
wiedział - ludzie chcą się modlić, wobec tego będziemy budowali bez
zgody władz państwowych. Jak Państwo wiecie, czołową postacią, jeśli
chodzi o budownictwo sakralne, był i jest ks. bp Ignacy Tokarczuk
z diecezji przemyskiej.
I jeszcze jeden przykład, bardzo nam bliski. Czy my, zgromadzeni
tutaj na sali, nie wydaliśmy wojny nieformalnej temu formalnemu Związ-
kowi z 17 kwietnia ? Wiemy i czujemy, że to co robi pan Wałęsa i jego
ekipa, prowadzi do likwidacji idei "Solidarności", która została
w najwyższym stopniu dowartościowana w ostatniej encyklice społecznej
Jana Pawła II "Solicitudo Rei Socialis".
Proszę Państwa, skończmy raz wreszcie z poszanowaniem dla formalne-
go prawa, które nam nie pozwala na rozwinięcie działalności. I postaw-
my sprawę wyraźnie - moc jest w naszych rękach. To nieprawda: "Ktoś
mnie wołał, czegoś chciał, jakiś wicher z dala gnał". My zauroczyliśmy
się swoją niemocą i teraz trzeba uwierzyć, że tę moc posiadamy i musi-
my ją właściwie wykorzystać.
Romuald Kukułowicz
/Nieautoryzowany zapis magnetofonowy,
tytuł - red./
----------------------------------------------------------------------
POROZUMIENIE - DLACZEGO ?
Dlaczego 17 kwietnia br. na nowo zarejestrowano NSZZ "Solidarność",
podważając w ten sposób - pod względem prawnym przynajmniej - ciągłość
istnienia Związku? Dlaczego naruszono statut "Solidarności", dokonując
w nim samowolnych zmian ? Dlaczego zmiany były takie, a nie inne ?
Dlaczego nowy statut nie został opublikowany i odpowiednio szeroko
rozkolportowany ? Dlaczego fakt zmian w statucie został, de facto,
ukryty przed większością członków Związku ? (Na Śląsku, w jednej z ko-
palń, poinformowano, że zmiany w statucie zostały wymyślone przez
Solidarność Walczącą!) Dlaczego trzeba było, wbrew związkowym zasadom,
narzucić nowych szefów regionom, w których istnieli przywódcy posia-
dający i mandat wyborczy, i autorytet ? Dlaczego trzeba było zastąpić
Mariana Jurczyka - Edwardem Radziewiczem, Andrzeja Słowika - Robertem
Kostrzewą, a Jana Rulewskiego - Antonim Tokarczukiem ? Czy takie posu-
nięcia nie były po prostu wezwaniem do rozłamu ? >>>
Ale może najważniejsze z tych DLACZEGO jest pytanie: dlaczego o
tych sprawach milczy oficjalna prasa związkowa ? Dlaczego wydano już
2O numerów Tygodnika Solidarność, który mieni się być organem Związku,
a sprawom tym w ogóle nie poświęca uwagi ? Czyżby to były sprawy dla
Związku nieważne ? Nieistotne ?
Jest faktem, któremu nie da się zaprzeczyć, że ludzie, którzy prze-
jęli na siebie oficjalną odpowiedzialność za dalsze losy "Solidarnoś-
ci", nolens czy volens, nie dopuścili - jak dotąd - do szerokiej,
publicznej dyskusji tych spraw. Jest faktem, że ludziom, którzy pyta-
nia te usiłowali publicznie podnosić, przylepiono etykietkę rozłamow-
ców, rozrabiaczy i temu podobnych szkodników, którzy za nic mają dobro
Solidarności i kraju, a rozgrywają tylko jakieś urażone ambicje
osobiste.
Jak, wobec tego, powinni zachować się członkowie Związku, którym
jego los nie jest obojętny, a którzy widzą niebezpieczeństwa i zagro-
żenia, jakie tego rodzaju sytuacja niesie ?
Na I Krajowym Zjeździe Delegatów, 7 października 1981, podjęta zos-
tała Uchwała Programowa, w której czytamy:
Teza 36: Kontrola i krytyka instancji związkowych to prawo i obowiązek
każdego członka Solidarności. Działalność wszystkich władz Związku
podlega kontroli. Warunkiem tego jest jawność wszystkich działań po-
dejmowanych przez władze...Wszyscy członkowie Związku mają pełną
swobodę w krytykowaniu władz. Z prawa tego korzystają na zebraniach
i w prasie...
A jeśli - z jakichś powodów - oficjalna prasa Związku spraw tych
nie podejmuje ? Jeśli, odwrotnie, czyni się wszystko, żeby sprawy te
nie stały się przedmiotem otwartej dyskusji ?
Program NSZZ "Solidarność" jakby przewidział taką sytuację. W Tezie
33 znajduje się zapis następujący:
Członkowie naszego Związku mają prawo nieskrępowanego wyrażania opinii
i woli oraz swobodnego organizowania się do realizacji wspólnych
celów.
Temu celowi służy instytucja POROZUMIENIA. W pkt.4 tej samej Tezy
Program określa, czym jest Porozumienie:
Porozumienia komisji zakładowych, grup członków i pojedynczych człon-
ków działające poza przewidzianymi w statucie formami organizacyjnymi
przyczyniają się do wypełniania statutowych zasad związku i rozszerze-
nia jego inicjatyw. Mogą one działać jako grupy inicjatyw programo-
wych, gospodarczych, społecznych itp. Stwarzając różnym porozumieniom
niezbędne warunki istnienia i działania władze Związku nie powinny
występować w roli ich organizatorów.
Na przełomie maja i czerwca br. grupa kilkudziesięciu członków "So-
lidarności" utworzyła "Porozumienie na Rzecz Demokratycznych Wyborów
w NSZZ Solidarność". Osoby te uznały, że to co się stało w Związku,
zagraża jego tożsamości, że jest pogwałceniem prawa związkowego i jego
zasad sformułowanych na I Krajowym Zjeździe, i że jeśli nie zostaną
pilnie podjęte jakieś kroki zaradcze, to grozi to rozpadem Związku,
a może nawet i jego wyeliminowaniem z życia publicznego. I uznały, że
remedium na te zagrożenia byłoby bezzwłoczne przystąpienie do szero-
kiej kampanii wyborczej, do akcji wyborczej, która umożliwiłaby
wyartykułowanie różnych postaw, podjęła sprawę koniecznych zmian w
programie i statucie, oraz pozwoliła na wybranie władz, cieszących się
prawdziwym zaufaniem członków. >>>
Dobrze jest zwrócić w tym miejscu uwagę na fakt, że grupa osób ini-
cjujących "Porozumienie" nie była "byle jaka". W jej skład weszli
bowiem ludzie o tak wielkich związkowych nazwiskach jak wiceprzewodni-
czący Komisji Krajowej - Stanisław Wądołowski czy wszyscy trzej
kontrkandydaci Lecha Wałęsy do stanowiska przewodniczącego - tj.
Marian Jurczyk, Andrzej Gwiazda i Jan Rulewski. Może warto, żeby
członkowie "Solidarności" pamiętali i o tym, że gdy "czerwona władza"
podjęła zamysł wytoczenia związkowi "Solidarność" procesu sądowego, to
jako jego reprezentację upatrzyła sobie siedem osób, członków KK,
którzy przed sądem mieli ponieść odpowiedzialność za cały Związek.
Otóż z tej siódemki, poza Karolem Modzelewskim i znajdującym się na
emigracji Andrzejem Rozpłochowskim, wszyscy znaleźli się wśród
sygnatariuszy Porozumienia. Byli to więc, poza wymienionymi już
Marianem Jurczykiem, Andrzejem Gwiazdą i Janem Rulewskim, także
Grzegorz Palka i Seweryn Jaworski. Jeśli teraz weźmiemy pod uwagę to,
że Porozumienie podpisało szereg innych członków Komisji Krajowej,
jeśli dodamy do tego fakt, że dołączyli się członkowie Związku z kil-
kudziesięciu miast i regionów Polski, to trudno będzie zaprzeczyć, że
jest to poważna grupa, reprezentująca opinię zwiąkową i zasługująca na
to, żeby jej głos był nie tylko usłyszany, ale i wysłuchany.
Tak się jednak nie stało. Odbyło się już pięć spotkań Porozumienia,
w różnych miastach (ostatnio, 7 października, w Piotrkowie Trybunal-
skim), podjęto wiele uchwał, wystosowano szereg apeli - do KKW, do
posłów i senatorów z OKP, do Premiera Mazowieckiego - a o sprawach
tych milczy prasa związkowa. Wszystkie te apele są ignorowane,
problemów dyskutowanych na spotkaniach Porozumienia nie tylko się nie
dyskutuje, ale w ogóle o nich nie informuje. Oficjalne władze
związkowe nie odpowiadają na wysyłane im zaproszenia i propozycje
udziału w spotkaniach i odmawiają podjęcia jakiegokolwiek dialogu.
Jedynym wydarzeniem w historii spotkań Porozumienia, który wywołał
zainteresowanie prasy, był fakt powołania Sekretariatu Porozumienia.
O fakcie tym skwapliwie poinformowano, widząc w tym oczywisty dowód
dokonanego rozłamu, a Sekretariat - którego zadania są czysto
techniczne - usiłowano przedstawić, jako kierownictwo nowego związku.
Trudno ukrywać, że na spotkaniach Porozumienia nie mówi się w su-
perlatywach o Lechu Wałęsie, KKW i innych oficjalnych instancjach
związkowych. Ludzie są rozżaleni, rozgoryczeni tym, co się stało
i dzieje, rozgoryczeni i oburzeni postępowaniem przewodniczącego KK,
oburzeni łamaniem statutu i zasad, jakimi Związek zobowiązał się
kierować, i w swoich wypowiedziach dają temu wyraz. Jest faktem, że
nieomal na każdym spotkaniu pojawia się propozycja powołania "alter-
natywnego kierownictwa Związku" itp. Głosom tym trudno się dziwić,
jeśli istnieją w Polsce zakłady pracy, w których działają podwójne
komisje zakładowe, podwójne struktury - wzajemnie się nie uznające,
ale obie z takim samym prawem do istnienia związkowego. Te "alterna-
tywne struktury" chcą być legalne, chcą mieć takie same prawa, bo taki
sam jest ich rodowód i przyznają się do tradycji Sierpnia 8O. Trudno
się dziwić oburzeniu, gdy dochodzi do scen tak gorszących, jak te pod
bramą Stoczni Warskiego w Rocznicę Sierpnia. Faktem jest jednak i to,
że pomimo tych propozycji i wywoływanych nimi ostrych spięć i sporów,
które już parokrotnie prowadziły na krawędź rozpadu Porozumienia -
wszystkie te pomysły zostały jednak odrzucone, a na ostatnim spotkaniu
podjęto uchwałę, aby w przyszłości propozycje takie od razu odrzucać,
jako sprzeczne ze statutem Związku i jego demokratycznymi zasadami.
Osią Porozumienia jest sprawa wyborów. Uczciwych, demokratycznych,
weryfikujących postawy i ludzi. Wyborów, które udowodniłyby, że - jak
to zapisano w Programie:
Złączył nas protest przeciwko niesprawiedliwości, nadużyciom władzy
i zmonopolizowaniu prawa do określania i wyrażania dążeń całego naro-
du... przeciwko nagradzaniu bezwzględnego posłuszeństwa politycznego
zamiast inicjatywy i samodzielności działania. Złączyło nas odrzucenie
kłamstwa w życiu publicznym.
Im dalej od dnia, w którym "Solidarność" powróciła do jawnego
działania, tym więcej sceptycyzmu i obaw czy takie wybory w ogóle są
jeszcze możliwe? Oczywiście, nikt nie ma wątpliwości, że - o ile nie
zajdą jakieś dramatyczne przeszkody - prędzej czy później do wyborów
dojść musi. W końcu wszystkie, nawet komunistyczne instytucje, które
nigdy o demokrację się nie otarły, też zawsze jakieś wybory
przeprowadzały. Nam jednak nie chodzi o "jakieś" wybory, ale o takie,
które potwierdziłyby, że Związek Solidarność A.D.1989 jest wciąż tym
samym związkiem, który powstał w sierpniu 198O.
Jak doprowadzić do takich wyborów ? Jak uaktywnić te szeregi byłych
członków "Solidarności", którzy odsunęli się od Związku nie dlatego,
że ugrzęźli w marazmie i bierności, ale dlatego, że konfrontując
deklaracje z czynami doszli do wniosku, że gdzieś po drodze zgubione
zostało coś, co było sensem istnienia Solidarności ?
Od pierwszego spotkania w Szczecinie Porozumienie zwracało się do
Lecha Wałęsy i KKW z apelami o powołanie wspólnej Krajowej Komisji
Wyborczej. Podczas spotkania w Piotrkowie Trybunalskim dotarła
wiadomość, że KKW wreszcie powołała Krajową Komisję Zjazdową.
Niestety, do dzisiaj nie wiadomo jaki jest skład tej Komisji i na ile
jest reprezentatywny. Czy Komisja ta ma zamiar być otwartą na dezy-
deraty wszystkich członków Związku, w tym i tych, którzy zawarli
Porozumienie ? Jak dotąd jest to TAJEMNICA. Związek, który na swoich
sztandarach wypisał JAWNOSC, przeszedł nagle do jakiejś taktyki
nieomal konspiracyjnej, do jakichś negocjacji za zamkniętymi drzwiami,
za które wstępu nie mają nie tylko dziennikarze, ale nawet członkowie
Związku !
Przewodniczący Komisji Krajowej przyjął i od dłuższego czasu
stosuje nową taktykę: taktykę mianowania, w miejsce wyboru. Mianował
przewodniczących regionów, mianował posłów i senatorów, mianował pre-
miera, mianuje redaktorów naczelnych. Twierdzi, że czyni tak, bo jest
to dla naszego dobra i jest to taktyka skuteczna. Dowodem skuteczności
mają być polityczne przemiany w PRL. Trzeba by przestrzec przed dal-
szym kontynuowaniem tej taktyki. Mianowanie Krajowej Komisji Wyborczej
czy Zjazdowej w sposób, który uniemożliwi właściwą reprezentację Poro-
zumienia czy Grupy Roboczej Komisji Krajowej, byłoby dowodem krótko-
wzroczności i nie doprowadziłby do niczego dobrego. Związek Solidar-
ność, w którym drogą jakiejkolwiek taktyki odbierze się głos ludziom
takim jak Marian Jurczyk, Marek Muszyński, Andrzej Słowik i innym,
których nazwiska są nierozerwalnie związane z historią "Solidarności",
i którym - toute proportion gardee - "Solidarność" zawdzięcza i prze-
trwanie, i powrót na scenę polityczną, taki Związek nie będzie już tą
samą Solidarnością, ktora była natchnieniem i nadzieją Polaków.
Kolejne spotkanie Porozumienia zaplanowane zostało w Bydgoszczy,
na dzień 18 listopada. Czy jego uczestnicy zjadą się na nie z nowym
bagażem gorzkich doświadczeń, ze świadomością pogłębiającego się
rozłamu, zapiekającej się wzajemnej niechęci i uraz? Czy teź przyjadą
ożywieni nadzieją, że jednak ideały Sierpnia ożywają, że NASZ ZWIĄZEK
wyplątuje się powoli z doraźnych gier politycznych, że ma zamiar
respektować swoje zasady, w tym i tę, głoszącą, że Fundamentem życia
Związku jest demokracja... ? >>>
Myślę, że te pytania powinny w równym stopniu obchodzić uczestników
Porozumienia, jak i tych, którzy woleliby o nim nie słyszeć. Jest
bowiem rzeczą pewną, że istnienie w Polsce więcej niż jednego Związku
"Solidarność" byłoby naszą wielką, wspólną klęską.
Jerzy Przystawa
3O października 1989
/Tekst przekazany do publikacji w "Tygodniku Solidarność"/
----------------------------------------------------------------------
ESOP - PLAN WŁASNOŚCI AKCJI PRACOWNICZYCH
Idea własności pracowniczej, stanowi istotny element dyskusji
o zmianie stosunków własnościowych w polskiej gospodarce. Rumieńców
tej dyskusji przydało ofensywne włączenie się doń amerykańskiej korpo-
racji ESOP-Services, która wykazuje spore zainteresowanie promowaniem
swojej koncepcji akcjonariatu pracowniczego w państwach wychodzących
z realnego socjalizmu.
Idea akcjonariatu pracowniczego jest zbieżna z koncepcjami progra-
mowymi Solidarności Walczącej i będziemy ją popierać. Przewodniczący
naszej organizacji, Kornel Morawiecki w trakcie swego ubiegłorocznego
pobytu w Stanach Zjednoczonych spotkał się z prezydentem ESOP-Service
Ronaldem Gilbertem i dyrektorem Centrum Sprawiedliwości Społecznej
i Ekonomicznej (funkcjonującego w ramach ESOP) Krzysztofem Ludwinia-
kiem.
Obecnie gościmy w Polsce delegację ESOP-Service, w skład której
wchodzą Robert Gilbert i Krzysztof Ludwiniak. Celem ich wizyty jest
nie tylko propagowanie idei ESOP, ale również wyselekcjonowanie grupy
polskich przedsiębiorstw gotowych zaangażować się w program akcjona-
riatu pracowniczego. Delegacja ESOP odwiedziła szereg ośrodków prze-
mysłowych, w tym Wrocław, Lubin, Gdańsk.
W rozmowie z przedstawicielami niezależnych kół politycznych i gos-
podarczych brał udział dr Wojciech Myślecki, reprezentujący tam SW.
Wstępne wyniki rozmów wskazują na duże zainteresowanie ze strony
ESOP-Service objęciem akcjonariatem pracowniczym kilku liczących się
zakładów dolnośląskich oraz ewentualnym uruchomieniem we Wrocławiu
ośrodka kształcącego specjalistów do realizacji programu ESOP.
----------------------------------------------------------------------
PRACOWNIK WŁAŚCIELEM
/Rozmowa z Wojciechem Myśleckim/
+--------------------------------------------------------------------+
|
|
Dr WOJCIECH MYŚLECKI - ur. 22.7.1848 we Wrocławiu. Inżynier |
|
elektronik, absolwent Politechniki Wrocławskiej, obecnie adiunkt |
|
na macierzystej uczelni. Jest specjalistą i autorem licznych |
|
publikacji z dziedziny analizy sygnału mowy oraz dwustronnej |
|
komunikacji w układzie człowiek - maszyna. |
|
|
| W marcu 1968 był członkiem Komitetu Strajkowego studentów Po-
|
| litechniki Wrocławkiej oraz współorganizatorem akcji protesta-
|
| cyjnych przeciwko pomarcowym represjom. Współorganizował też
|
| pomoc materialną dla robotników represjonowanych po r. 1976.
|
|
W sierpniu i wrześniu 198O brał czynny udział w zakładaniu |
|
"Solidarności", wchodząc do pierwszych władz "Solidarności" |
|
P.Wr. W wyniku wyborów wszedł w skład prezydium KZ NSZZ "Soli- |
|
darność" P.Wr. Był delegatem na WZD NSZZ "Solidarności" regionu |
|
Dolny Śląsk. 16 grudnia 1981 r., po strajku okupacyjnym na Poli- |
|
technice - w którym uczestniczył - został internowany. Zwolniony |
|
w 1982 r. W lutym 1984 r. aresztowany pod zarzutem pełnienia |
|
kierowniczych funkcji w konspiracyjnych strukturach "Solidarnoś- |
|
ci" i "Solidarności Walczącej". |
|
|
| Zwolniony z aresztu na mocy amnestii z lipca 1984 powraca do
|
| pracy konspiracyjnej, prowadząc równocześnie szeroką działalność
|
| odczytową i wykładową. Współpracuje też z Arcybiskupim Komitetem
|
| Charytatywnym we Wrocławiu oraz z Polskim Funduszem Praworząd-
|
| ności, a następnie Komisją Interwencji i Praworządności "Soli-
|
| darności". Współorganizował Międzynarodową Konferencję Praw
|
| Człowieka w Krakowie w 1988 r. Od czerwca r. 1989 jest jawnym
|
| przedstawicielem SW oraz członkiem założycielem Porozumienia
|
| Ponad Podziałami. Jest również autorem wielu publikacji w prasie
|
| niezależnej. |
+--------------------------------------------------------------------+
"Z Dnia na Dzień": Na Dolnym Śląsku gościli ostatnio członkowie kie-
rownictwa ESOP Service. Spotkali się tu z przedsta-
wicielami kół gospodarczych oraz grupą niezależnych działaczy
politycznych, do której i Pan należał. Czym jest ESOP, jaki był cel
i jakie są rezultaty tej wizyty ?
Wojciech Myślecki: ESOP - Employee Stock Ownership Plan (Plan włas-
ności akcji pracowniczych) oznacza zarazem nowo-
czesną koncepcję akcjonariatu pracowniczego - rozwiniętą przede
wszystkim w Stanach Zjednoczonych - jak i organizację, zajmującą się
wprowadzaniem tej koncepcji w życie.
Składa się ona z dwóch członów - tak zwanego ESOP Association (sto-
warzyszenie ok 1O tys. przedsiębiorstw, które przeprowadziły lub
przeprowadzają akcję ESOP) oraz konglomaratu około 3 tys. biur prawni-
czych, banków, spółek konsultingowych i ekspertalnych, które przygoto-
wują, realizują i nadzorują przeprowadzanie akcji ESOP w konkretnych
przedsiębiorstwach.
Wizyta na Dolnym Śląsku miała charakter misji rozpoznawczej. Prezy-
dent ESOP - Services, pan Ronald Gilbert oraz dyrektor d/s programów
zagranicznych, pan dr Krzysztof Ludwiniak, przybyli na zaproszenie
rektora Politechniki Wrocławskiej i na osobiste zaproszenie profesora
Andrzeja Wiszniewskiego, który pełnił honory gospodarza. Odwiedzili
również Lubin, dokąd zostali zaproszeni przez NSZZ "Solidarność", Radę
Pracowniczą oraz dyrekcję KGHM. Celem wizyty było między innymi wyse-
lekcjonowanie dla programu ESOP grupy przedsiębiorstw pilotowych.
Nie jestem upoważniony do ujawnienia całości przebiegu rozmów,
w których uczestniczyłem jako przedstawiciel SW. Powiem tylko, że za-
proponowaliśmy taką grupę i że osobiście uważam pierwszą rundę rozmów
za bardzo udaną.
ZDnD: Akcjonariat pracowniczy, przeżywający w latach osiemdziesiątych
swój wielki renesans - znajduje ostatnio i w Polsce sprzyjający
klimat. A przecież idea współwłasności pracowniczej nie jest wynalaz-
kiem obecnego dziesięciolecia...
W.M. Narodziny tej idei wiążą się z powstaniem i rozwojem nowoczesnej
gospodarki przemysłowej. Wspólnym punktem wyjścia wszystkich kon-
cepcji akcjonariatu pracowniczego jest upodmiotowienie i uwłaszczenie
pracownika. Dotychczas ekonomia postrzega pracę jako towar. A przecież
każdy przystępuje do pracy z całą swoją osobowością i godnością
ludzką, których nie zostawia przed bramą fabryki. Wynika stąd nie
tylko prawo ale i obowiązek partycypacji pracownika jako podmiotu
w procesie produkcji.
Pierwsze próby wprowadzenia akcjonariatu pracowniczego w życie były
- z punktu widzenia ekonomii - jak gdyby przedwczesne. Nie zaistniały
jeszcze wówczas warunki dla koniecznej równowagi pomiędzy ideologiczną
i ekonomiczną stroną tych koncepcji.
ZDnD: Jakie warunki musiały zostać spełnione i kiedy nadszedł ten
właściwy moment ?
W.M.: W ekonomii punktem zwrotnym było pojawienie się w latach siedem-
dziesiątych zjawiska ogromnej produktywności kapitału uprzedmio-
towionego. Wysoka wydajność nowoczesnych maszyn o pełnej automatyza-
cji, a następnie wprowadzenie linii sterowanych, gdzie większość
czynności była wykonywana przez roboty przemysłowe doprowadziło - na
przykład w przedsiębiorstwach japońskich - do sytuacji, w której kil-
kunastu robotników obsługuje ogromny ciąg technologiczny produkujący
dziennie do tysiąca samochodów.
W tym samym czasie ekonomista Louis Kelso obalił najgroźniejszy
chyba mit, jaki wprowadził Marks do myślenia ekonomicznego, a mia-
nowicie tezę, że jedynym źródłem wartości dodatkowej jest praca. Marks
zupełnie negował wkład kapitału i tym samym podważał moralną zasadność
czerpania renty z włożonego kapitału, uznając jedynie prawo do jego
odtworzenia.
Prekursorskim posunięciem, wychodzącym naprzeciw nowym procesom
technologicznym była decyzja Forda, który w 1914 roku, po wprowadzeniu
linii produkcyjnej z zastosowaną po raz pierwszy na świecie taśmą
montażową zaczął nagle, skokowo, płacić swoim pracownikom kilka razy
więcej niż dotychczas. Zapoczątkowało to gwałtowny wzrost realnych
zarobków ludzi pracy, którzy dzięki temu stworzyli nowy, masowy, silny
rynek nabywcy indywidualnego, czyli tak zwany rynek zdyfundowany (roz-
proszony), w przeciwieństwie do rynku skumulowanego w rękach okreś-
lonych, preferowanych ekonomicznie grup społecznych.
Kelso jako pierwszy stworzył mocno udokumentowaną i przekonywujacą
teorię o produktywności kapitału, ale równocześnie wskazał, że rosnąca
produktywność stworzy ogromne różnice i niesprawiedliwości społeczne,
jeżeli nie nastąpi proces analogiczny do wcześniejszej dyfuzji rynku,
określony jako dyfuzja kapitału.
ZDnD: Instrumentem w tym procesie miał być właśnie akcjonariat
pracowniczy ?
W.M.: Ściśle rzecz biorąc - nowa formuła akcjonariatu, nie naruszająca
zasady własności, na której opiera się współczesna ekonomia
liberalna i stymulująca pojawianie się nowego kapitału na rynku.
Dochody z tego nowego kapitału miały być przeznaczone na wykupywanie
akcji przez pracowników. Tak powstał system ESOP, który w miarę
rozwoju wzbogacił się o wyrafinowaną technologię dyfuzji kapitału,
czyli przechodzenia akcji w ręce pracowników.
ZDnD: Czy mógłby Pan, w najbardziej uproszczonym zarysie, opisać tę
procedurę ?
W.M.: Przedsiębiorstwo objęte planem ESOP, wspólnie ze sponsorem,
czyli instytycją (bank państwowy lub komercyjny, fundacja, rząd)
udzielającą kredytu na plan ESOP, tworzą trust (przedsiębiorstwo
powiernicze) mające osobowość prawną i nie będące częścią ani sponsora
ani przedsiębiorstwa objętego planem akcjonariatu.
Przedsiębiorstwo deponuje w truście na przykład 2O % własnych akcji
o wartości umownej - załóżmy - milion dolarów. W tym samym momencie
sponsor przekazuje milion dolarów właścicielowi przedsiębiorstwa.
Przedtem zawiera się najczęściej umowę określającą, na co zostanie
wykorzystany ten dodatkowy kapitał (np. na modernizaccja lub rozbudowę
przedsiębiorstwa, wyprowadzenie przedsiębiorstwa ze złego stanu
ekonomicznego, itp.).
Przyrost zysku, wynikły z zainwestowania tego dodatkowego kapitału,
przeznaczany jest na spłacanie sponsorowi (przez przedsiębiorstwo, a
nie przez pracowników!) zaciągniętej pożyczki. Każdy ubytek tego długu
powoduje, że akcje w truście przesuwają się z pozycji - gwarancja dla
fundatora (sponsora) na pozycję - własność pracownicza.
Bardzo istotnym elementem całej operacji są dwa pierwsze kroki -
tak zwane stadium wyszacowania majątku (aktywów i pasywów) przedsię-
biorstwa, które ma być poddane planowi ESOP oraz stadium projektu
ekspertalnego, czyli oszacowanie zdolności przedsiębiorstwa do tego,
by ów dodatkowy zastrzyk kapitału stał się produktywny. Cały ESOP by
się zawalił, gdyby dodatkowy kapitał nie spowodował wzrostu zyskow-
ności przedsiębiorstwa. Do tego drugiego etapu angażuje się wybitnych
specjalistów.
ZDnD: Jak długo trwa proces przechodzenia akcji z przedsiębiorstwa
powierniczego w ręce pracowników ?
W.M.: Zależy to od cyklu odtwarzania kapitału. W Stanach Zjednoczo-
nych, gdzie ESOP jest najbardziej rozwinięty, cykl ów wynosi
aktualnie od dwóch do pięciu, najwyżej siedmiu lat. Wszystkie przed-
siębiorstwa, które wolniej odtwarzały kapitał, zostały za rządów
Reagana wymiecione wskutek podniesienia stopy oprocentowania kredytów
inwestycyjnych do wysokości 16-18%. Nie spełniły się prognozy krytyków
tego manewru gospodarczego, że nastąpi całkowita recesja inwestycji.
Przeciwnie, nastąpił boom inwestycyjny. Pojawiły się tzw. przedsię-
biorstwa "high technology", o najkrótszm, zupełnie przedtem niespo-
tykanym cyklu odtworzenia kapitału (dwa, trzy lata), które dzięki temu
mogły pozwolić sobie na luksus brania kredytów inwestycyjnych bez oba-
wy, że procenty zjedzą cały kapitał zanim zostanie on odtworzony.
A więc po pięciu latach wszystkie akcje z trustu ESOP przechodzą
tam w ręce pracowników i pracownicy decydują, czy chcą być nadal
współwłaścicielami poprzez trust, którego akcjami dysponują teraz
w 1OO %, czy go zlikwidują.
ZDnD: Według jakiego klucza poszczególni pracownicy stają się właści-
cielami akcji ?
W.M.: Istnieje regulamin ramowy ESOP-u, który określa między innymi,
że akcjonariatem objęci są wszyscy pracownicy przedsiębiorstwa,
pracujący powyżej roku. W zasadzie obowiązuje parytet dochodowy, przy
czym brane są pod uwagę jedynie dochody wypracowane w tym przed-
siębiorstwie.
ZDnD: Kto w Polsce miałby być owym sponsorem, współtworzącym trust
ESOP ? Mówi Pan: fundacja, bank, rząd... Czarno to widzę.
W.M.: Nie jestem ekonomistą. Mogę jedynie powiedzieć, jak to sobie
wyobrażam. Jeżeli przedsiębiorstwo wypuści akcje - których
właścicielem będzie na ogół częściowo ono samo, a częściowo skarb
państwa - można wtedy np. 2O % tego pakietu skierować na rynki między-
narodowe. Wówczas całość majątku przedsiębiorstwa zostanie skapitali-
zowana na podstawie ceny, uzyskanej na giełdzie za te "próbne" 2O %
akcji.
Jeżeli żaden bank dysponujący kapitałem nie będzie chciał być
fundatorem - bo np. obawia się zbyt dużego ryzyka - są inne
możliwości. Silne przedsiębiorstwa lub grupy przedsiębiorstw powinny
tworzyć własne banki. Kapitałem założycielskim nie będą w tym wypadku
pieniądze (jeśli po rządach Rakowskiego coś jeszcze zostało w przed-
siębiorstwach, to rząd Mazowieckiego ogołoci je do reszty nawet ze
złotówek) a jedynie kapitał uprzedmiotowiony - w postaci rezerw
surowcowych lub produktu końcowego. Przedsiębiorstwo, posiadające
dostateczne rezerwy czy park maszynowy, zawsze znajdzie kontrahenta -
na przykład bank zachodni - który wejdzie w ten interes z gotówką.
Można też wyobrazić sobie rozwiązanie ogólne, w ramach którego
skarb państwa przekazywałby na przykład do ESOP-u 2O czy 3O % akcji,
których nie trzeba byłoby wykupywać - jako udział pracowników w wy-
tworzeniu tej własności. Rząd USA mógłby zadysponować - że z obieca-
nych 3OO mln dolarów - powiedzmy 1OO mln. ma być przeznaczone na małe
przedsiębiorstwa, a 2OO na sponsorowanie ESOP-u - ale takie spekulacje
to już jest wyższa szkoła jazdy.
ZDnD: Zastrzega się Pan, że nie jest ekonomistą. Skąd w takim razie
Pańskie tak wielkie zainteresowanie ESOP-em ?
W.M.: Nie ukrywam, że moje motywy są natury politycznej. Program Soli-
darności Walczącej, którą reprezentuję, uznaje demontaż komuniz-
mu i wprowadzanie nowych form gospodarowania za proces równoległy. Nie
jesteśmy w stanie cofnąć się do XIX, czy pierwszej połowy XX wieku.
Musimy od razu znaleźć własną drogę i własne miejsce w gospodarczych
systemach światowych XXI wieku.
ESOP jest więc propozycją dobrze pasującą do tej koncepcji. Intu-
icja mówi mi, że ta formuła uderza w sam fundament komunizmu, którego
zniesienie jest nie tylko zasadniczym celem politycznym mojej
organizacji, ale i moim celem osobistym.
ZDnD: Pytanie tylko, czy jest to również celem rozwiniętych państw
zachodnich - eksporterów ESOP-u ?
W.M.: Żaden wielki system polityczny nie zrezygnuje nigdy z propagowa-
nia swojej ideologii. Zachód jest, wbrew pozorom, ekspansywny
- nie militarnie oczywiście, ale politycznie i przede wszystkim gospo-
darczo. W przeciwnym razie znalazłby się szybko w defensywie na swoim
własnym terenie. >>>
Jeszcze nie tak dawno lewica, na przykład wojujący socjaldemokra-
ci niemieccy z Lafontainem na czele, wiązali ze zjawiskiem rosnącej
produktywności kapitału nadzieje na wysadzenie z siodła wszystkich
kierunków liberalno-konserwatywnych, wraz z Reaganem i panią Thatcher
na czele, przewidując powstanie na tym tle wielkich różnic społecz-
nych, a w konsekwencji - napięć, mogących wywołać populistyczną
rewoltę.
Tymczasem nowoczesny akcjonariat stworzył - dzięki zdyfundowaniu
kapitału - realną szansę rozładowania zagrażającego konfliktu. Zwięk-
szona produktywność kapitału zamiast stać się przyczyną bezrobocia -
stanie się dla pracowników źródłem dodatkowego dochodu.
Zasada "ucieczki z demokracją do przodu" (po opcji "zero" - ani
kroku wstecz) obowiązuje dzisiaj przede wszystkim w obszarze wpływów
rozwiniętych państw kapitalistycznych. Nowoczesny akcjonariat pracow-
niczy jest tu "tajną bronią", przy pomocy której rozwiązuje się między
innymi problem schedy po systemach autorytarnych.
Obecnie ESOP-em objęta zostanie cała Argentyna, gdzie populizm
peronowski pozostawił w spadku olbrzymie korporacje państwowe (np cała
energetyka jest w rękach państwa), Turcja, gdzie pokutuje pozostały po
Atatürku etatystyczny styl myślenia i gdzie też trudno mówić o pełnej
demokracji, częściowo Portugalia, gdzie do tej pory nie udało się
zdenacjonalizować wszystkich korporacji pozostałych w spadku po
Salazarze.
Wielkim zwycięstem planu akcjonariatu pracowniczego jest Chile.
Z kilkuset znacjonalizowanych przedsiębiorstw, pozostałych po Allende
i wcześniejszych eksperymentatorach, pozostało dziś w rękach państwa
tylko 12, a Chile znajduje się dzisiaj w czołówce gospodarczej państw
południowoamerykańskich. W ślad za tym Amerykanie nacisnęli sprężynę
w kierunku demokracji. Obecnie poprzez ESOP bada się możliwość pene-
tracji kapitału państw zachodnich na obszarach słabnącego systemu
kolektywistycznego - chodzi głównie o Polskę i Węgry.
ZDnD: Nawet w takich państwach jak Wielka Brytania czy Stany Zjedno-
czone - gdzie prawo gospodarcze jest liberalne - wprowadzenie
ESOP-u wiązało się z koniecznością uchwalenia całego pakietu ustaw.
Rodzi to poważne obawy co do szans powodzenia eksperymentu na gruncie
polskim. Na czym oparte są nadzieje, że nasze antygospodarcze, stano-
wione przez niedemokratyczne instytucje, prawo się ugnie ?
W.M.: Zmiany legislacyjne, jakie wprowadzono w Stanach Zjednoczonycyh
i innych krajach Zachodu, aby ESOP mógł funkcjonować, dotyczyły
głównie systemu podatkowego. Obecnie każdy, kto sponsoruje tam ESOP,
ma z tego tytułu ulgi.
Natomiast w Polsce musiałyby przede wszystkim ulec całkowitej zmia-
nie przepisy dotyczące opisu i wyceny majątku. Należy zacząć od
stworzenia autentycznego pieniądza, następnie wprowadzić pakiet ustaw
o angażowaniu się kapitału, komercjalizacji i tworzeniu banków, wy-
puszczaniu akcji, organizowaniu giełdy itp. Na takim ugorze, jakim
jest obecnie gospodarka polska, Zachód nie jest w stanie robić żadnych
interesów - nie dlatego, że nie ma na czym, ale dlatego, że jesteśmy
dla nich pod względem ekonomicznym układem księżycowym - majątek nie
jest wyszacowny, nie ma instytucji bankowych, nie pieniądza, nie ma
w ogóle z kim gadać.
Jakąś rolę odegra z pewnością nacisk ze strony Międzynarodowego
Funduszu Walutowego, Banku Światowego i zachodnich polityków a także -
idący w tym samym kierunku - nacisk ze strony środowisk opozycyjnych.
W końcu nie wszyscy są u nas komunistami czy neokomunistami, nie
wszyscy myślą o gospodarce w kategoriach ideologii. Jest cała plejeda
polskich ekonomistów o nastawieniu mniej lub bardziej liberalnym,
można też liczyć na część bardziej realistycznie myślących socjal-
demokratów.
Pytanie o szansę powodzenia ESOP-u w Polsce nie jest więc natury
prawnej, lecz politycznej i z pewnością rozegra się wokół tej sprawy
walka polityczna Jestem przekonany, że o jej wyniku zadecyduje oddol-
na, zdecydowana presja ze strony pracowników. Ludzie upomną się o to,
co budowali przez 4O lat, chociażby z obawy, że w ramach reprywatyza-
cji przejmie to nomenklatura, lub wykupi jakiś anonimowy kapitalista.
Idea współwłasności pracowniczej, to bomba z opóźnionym zapłonem,
która wybuchnie w najbliższym czasie. Nawet gdyby nie było ESOP-u - ta
bomba już tyka.
----------------------------------------------------------------------
Andrzej Gwiazda
OPINIA W SPRAWIE ZADŁUŻENIA ZAGRANICZNEGO
(przekazana uczestnikom międzynarodowej konferencji
w Limie - 22 września 1989 r.)
Strategia rozwoju oparta na zagranicznych kredytach zamiast rozwoju
gospodarczego, rozwoju demokracji, wzrostu stopy życiowej mieszkańców
i równouprawnienia ekonomicznego w handlu międzynarodowym doprowadziła
do ekonomicznego uzależnienia, pauperyzacji mieszkańców, utrwalenia
rządów autorytarnych i regresu miejscowego rolnictwa, przemysłu i rze-
miosła zmuszonego do produkcji nie na potrzeby kraju, lecz na eksport
spłacający procenty od pożyczonych kapitałów.
Sytuacja krajów zadłużonych wymaga natychmiastowych rozwiązań. Lecz
odmowa realizacji zobowiązań wynikających z umowy handlowej nie jest
rozwiązaniem. Poszanowanie i wywiązywanie się z dobrowolnie zawartych
umów jest zdobyczą cywilizacji i jedną z głównych sił napędowych roz-
woju XX wieku. Sytuację zadłużonych rządów należy rozpatrywać przy
uznaniu pełnej odpowiedzialności stron zawierających umowę o udzie-
leniu pożyczki. W pierwszym rzędzie należy określić kto jest stroną
zawartej umowy.
Polska jest jednym z najbardziej zadłużonych krajów. Rządy komunis-
tów wprowadzone zostały przy użyciu krwawych represji, tortur,
prześladowań i utrzymywane są przez rozbudowany system policyjno-
-represyjny. Społeczeństwo polskie od 4O lat pozbawione jest wpływu na
decyzje podejmowane przez administrację partii komunistycznej. Nie py-
tano nas, ani nawet nie poinformowano, że administracja ta przekazuje
na rzecz światowego systemu komunistycznego towary o wartości 12 mi-
liardów dolarów (wg. innych szacunków 5O miliardów). Nie pytano nas
o zdanie zaciągając kolejne pożyczki w bankach zachodnich. Nie infor-
mowano nas o sposobie wykorzystania pożyczonych kapitałów. Ścisła
cenzura nie pozwoliła nam nawet wypowiedzieć się w tych sprawach.
Partia komunistyczna rządząca od 4O lat Polską, nigdy nie uzyskała
społecznego mandatu, pozwalającego jej występować w roli prawnego
reprezentanta narodu. "Rząd" utworzony przez tę partię mógł zawierać
umowy wyłącznie w imieniu członków partii komunistycznej. Społeczeń-
stwo polskie nie przyjęło ani bezpośrednio ani pośrednio żadnych
zobowiązań. Fakt ten jest znany. Znany też był organizacjom i bankom
udzielającym pożyczek.
Nieodosobniony jest pogląd z wywiadu udzielonego amerykańskiej
gazecie, w którym menager finansjery mówił w latach 7O-tych: "Pożyczki
dla komunistów są dobrą i pewną inwestycją, gdyż system komunistyczny
jest zdolny do nieograniczonego obniżania stopy życiowej swych pod-
danych, a więc zawsze jest wypłacalny". >>>
W analogicznej sytuacji są nie tylko społeczeństwa innych krajów
bloku komunistycznego, ale i inne rządzone przez dyktatury, wszystkie
kraje w systemie niedemokratycznym, w których społeczeństwo nie miało
wpływu na decyzje o zaciąganiu pożyczek i sposobie ich zużytkowania.
W tych krajach społeczeństwo nie jest stroną umowy i nie może być
obciążane jej skutkami. Żądanie, by społeczeństwa przyjęły na siebie
zobowiązania niechcianej i nieakceptowanej, uzurpatorskiej władzy,
jest absurdem logicznym i absurdem prawnym. Jest takim absurdem, jak
żądanie, by mieszkańcy Chicago przyjeli na siebie zobowiązania które-
goś z chicagowskich gangów.
Wśród krajów zadłużonych są też kraje, które w chwili zaciągania
pożyczek pozostawały jeszcze w sferze struktury i mentalności kolo-
nialnej. Społeczeństwa tych krajów pozbawione nawet elementarnej
oświaty, pozbawione rodzimej warstwy ludzi wykształconych, nie mogły
mieć rozeznania w skomplikowanej ekonomii światowej. Rządy tych krajów
jeszcze nie znały nawet zasobów bogactw naturalnych ani możliwości
gospodarczych swych krajów.
Umowy zawierane w tej sytuacji w świetle prawa krajów cywilizowa-
nych są nieważne.
Obecnie trudno jest wskazać winnych. Winni są ekonomiści lansujący
błędną strategię, winne są rządy państw biorących i dających pożyczki.
Winni są intelektualiści i organizacje międzynarodowe, które nie
ostrzegły w porę o grożącym niebezpieczeństwie. Lecz przede wszystkim
winna jest ONZ. Organizacja dysponująca wyspecjalizowanymi agendami,
kadrą fachowców i funduszami pozwalającymi ocenić sytuację. Organiza-
cja, której celem istnienia jest zapobieganie między innymi takim
sytuacjom, w jakich znalazły się zadłużone rządy. Winne są też banki
i Międzynarodowy Fundusz Walutowy.
Banki lansują zasadę: "W interesach nie ma sentymentów". Proponuję
przyjąć tę zasadę bankierów jako drugą zasadę przy rozpatrywaniu sytu-
acji zadłużonych rządów. W interesach nie ma sentymentów. W myśl tej
zasady, bankier, który inwestuje kapitaty w przedsięwzięcie nieopła-
calne - traci swój kapitał i przestaje być bankierem. Obecnie banki
i MFW żądają, by społeczeństwa, które nie są stroną zawierającą umowę
o pożyczkach, przyjęły na siebie zobowiązania wynikające z tych umów.
Żądają zmniejszenia wydatków na oświatę, ochronę medyczną, rozwój
kulturalny i opiekę socjalną. Żądanio te są pozbawione jakichkolwiek
podstaw prawnych. Opierać się mogą jedynie na sentymencie do bankie-
rów. Lecz w interesach nie ma sentymentów. Za błędy popełnione przez
banki, muszą banki zapłacić. Błąd banków polega na tym, że potraktowa-
ły niedemokratyczne władze, jako prawnych przedstawicieli krajów.
Banki sądziły, że wspomaganie prawicowych i komunistycznych dyktatur,
oraz popieranie pro-bankowych partii politycznych, pozwoli skutecznie
sparaliżować obronę społeczeństw przed wyzyskiem. Przykładem może być
Polska, gdzie wspierana finansowo i politycznie z Zachodu, jest ta
część opozycji, która podjęła się chronić interesy komunistów i po-
wstrzymywać żądania społeczeństwa.
Wnioski
1. Należy utworzyć komisję, która określi stopień odpowiedzialności
społeczeństw za powstałe zadłużenie.
Podstawą oceny powinno być określenie stopnia demokracji w chwili za-
ciągania pożyczki. Określenie jaki procent pożyczonych kapitałów zos-
tał wykorzystany zgodnie z interesami społecznymi, a także ocena
stopnia spłaty długu i reakcji banków udzielających pożyczki na
bezsensowne zużycie pożyczonych kapitałów.
2. Należy rozwinąć szeroką akcję propagandową na rzecz obrony społe-
czeństw krajów, których władze zaciągnęły pożyczki.
Współudział i współorganizację tej akcji zaproponować rządom krajów
demokratycznych, organizacjom religijnym wszystkich wyznań, związkom
zawodowym, organizacjom politycznym i wszystkim organizacjom o charak-
terze dobroczynnym. Zaapelować do tych organizacji o wyasygnowanie
niezbędnych funduszy na akcję uświadamiającą społeczeństwa krajów za-
dłużonych o zakresie odpowiedzialności za zmarnowane kapitały.
3. Wywrzeć dostatecznie silną presję, by zmusić ONZ do poważnego
i skutecznego zajęcia się obroną narodów, obciążanych odpowiedzial-
nością za nie swoje długi.
4. Należy utworzyć międzynarodowy trybunał, którego wyroki jednoznacz-
nie określałyby stopień odpowiedzialności finansowej rządów, dykta-
torów, banków i społeczeństw oraz regulowały tryb i terminy płatności
lub ich umorzenie.
Członek Komisji Krajowej
NSZZ "Solidarność"
Andrzej Gwiazda
----------------------------------------------------------------------
UWAGA, PASOŻYT !
Kiedy ponad rok temu Andrzej Gwiazda zwrócił uwagę na zjawisko
pasożytniczych spółek, został okrzyknięty - nie tylko przez Urbana -
demagogiem, lewakiem i przeciwnikiem reform. Problem ten był podnoszo-
ny w dokumentach Grupy Roboczej i w pierwszym numerze "Zeszytów
Wolnych Związków Zawodowych". Ugodowym opozycjonistom niezręcznie było
poruszać tę kwestię, gdyż z jednej strony - żeby się nie skompro-
mitować w oczach załóg, musieliby jednoznacznie potępić tego rodzaju
praktyki, a z drugiej strony - jako lojalni sojusznicy nie mogli
drażnić czerwonego odcinając nomenklaturę od życiodajnego źródła.
Dopiero od niedawna, kiedy problem stał się już zbyt palący, by dało
się go zbyć milczeniem, prasa neo-Solidarności zaczęła o nim przebą-
kiwać. Są to jednak nadal tylko słowa, a pasożyt żeruje...
Co jednak należy rozumieć pod pojęciem "spółka pasożytnicza" ?
Zawiązuje ją zwykle dyrektor państwowego przedsiębiorstwa a udzia-
łowcami zostają członkowie kierownictwa zakładu pracy, organizacji
partyjnej, zakładowi ubecy oraz przedstawiciele lokalnej administracji
państwowej. W myśl PRL-owskiego prawa (ewenement na skalę światową !)
spółka może być również jednoosobowa.
Początkowo pasożytnicze spółki zajmowały się głównie pośrednictwem.
Zleceniodawca dowiadywał się, że jego zamówienie może być zrealizowane
najwcześniej w IV kwartale przyszłego roku, ale jeżeli "puści to przez
spółkę", to wprawdzie zapłaci nieco więcej, ale gotowy produkt dosta-
nie za tydzień. Kontrahent godził się, prezes spółki przyjmował
zlecenie, po czym składał zamówienie do zakładu pracy, którego był
dyrektorem... Owe "nieco więcej" brała spółka, a przedsiębiorstwo
dostawało tyle, co zawsze. W ten sposób funcjonuje wiele jednoosobo-
wych "spółek", których jedynym udziałowcem i równocześnie pracownikiem
jest dyrektor państwowego przedsiębiorstwa. Na takim procederze traci
zleceniodawca, płacąc za niepotrzebne nikomu pośrednictwo, traci rów-
nież załoga, cały bowiem zysk z ekspresowego terminu zagarnia pasożyt,
traci wreszcie całe społeczeństwo, wskutek inflacyjnego wzrostu cen.
Nomenklatura dość szybko zorientowała się, że nowe przepisy stwa-
rzają możliwość jeszcze większych zysków. Dlaczegóż bowiem spółka ma
być pośrednikiem, a państwowy zakład - wykonawcą, a nie odwrotnie ?
Spójrzmy, jak taki układ funcjonuje. >>>
Dyrektor przedsiębiorstwa przyjmuje zamówienie, po czym zleca rea-
lizację "podwykonawcy", czyli spółce, której jest udziałowcem. Do pra-
cy wynajmuje się pracowników tegoż przedsiębiorstwa, którzy bądź biorą
urlopy w macierzystej firmie, bądź to pracują na drugą zmianę dla
spółki. Dostają więcej niż "na państwowym", więc nie zadają niewygod-
nych pytań. Na przykład: jak to się dzieje, że wykonując tę samą
pracę, w tych samych warunkach, na tym samym sprzęcie, z tych samych
materiałów i kierowani przez tych samych ludzi - lepiej zarabiają ?
Dlaczego kierownictwo założyło nową firmę, która robi dokładnie to
samo, co stara, a płaci - często - kilkakrotnie więcej ?
Każdy autentyczny związek zawodowy natychmiast zainteresowałby się
tą sprawą, podejrzewając jakieś oszustwo i widząc, że taka sytuacja
prowadzi do przeciążenia pracą - nie po to robotnicy wywalczyli sobie
ośmiogodzinny dzień pracy, żeby teraz go przedłużać do dwunastu i wię-
cej godzin.
A gdyby tak zajrzeć do akt, przewertować dokumenty, opublikować -
skrzętnie skrywane - dane na temat "współpracy" naszego przedsiębior-
stwa i żerującej na nim spółki ? Okazałoby się, że spółka nie płaci
zakładowi za - nie swoje, a przecież zużywane - maszyny i urządzenia,
odzież i sprzęt ochrony osobistej itp., zaś zaopatrzeniem w ogóle się
nie zajmuje. Oczywiście, świadczenia socjalne przewidziane są tylko
dla udziałowców...
Gdyby zaś wziąć ołówek do ręki i przeliczyć to i owo, wyszłoby na
jaw, że wydajność pracy w spółce jest kilkakrotnie wyższa niż w firmie
państwowej, choć na zdrowy rozum wydaje się to niemożliwe. Po prostu,
część pracy, którą robotnik wykonuje dla zakładu, jest zaliczana na
konto spółki.
Niestety, "dziś prawdziwych związkowców już nie ma". Kierownictwo
neo-"Solidarności" uwikłane w konszachty z komunistami namawia do
pracy i wyrzeczeń (skąd my to znamy ?), zaś załogi dały sobie wmówić,
że strajki - najsilniejsza broń robotników - szkodzą Polsce, bo godzą
w "naszego premiera"...
Tymczasem jesteśmy cynicznie okradani. Okradani z pieniędzy, ze
świadczeń socjalnych, ze zdrowia, z wolnego czasu. Okradane są nasze
rodziny - dzieci zapominają, jak wygląda ojciec, żony same muszą pro-
wadzić gospodarstwo domowe. Okradane jest wreszcie całe społeczeństwo
- jedyne, co produkują pasożytnicze spółki, to inflacja i bogactwo
partyjnej nomenklatury.
"Zeszyty Wolnych Związków Zawodowych":
(...)
Spółki prywatne i spółki pasożytnicze
Występują tu trudności z rozróżnieniem.
Związek zawodowy nie ma powodu nie zaakceptować przedsiębiorczości
osób prywatnych, które dorabiają się własną pracą i zaradnością, nie
na drodze przywilejów i przestępstw. Jednak część rzekomo prywatnych
spółek zakładają ludzie z nomenklatury, nie zawsze jawnie (np. ktoś z
rodziny o innym nazwisku) i korzystając ze szczególnych ulg i przywi-
lejów w zaopatrzeniu i otrzymywaniu zleceń, pasożytują na zrujnowanej
gospodarce. Zdobycie informacji o kulisach powstania i działania
spółek jest często niemożliwe.
Proponujemy jako kryterium oceny spółek przyjąć interes ludzi
pracy. Jeśli spółka zatrudnia własnych pracowników, ponosząc koszty
ich utrzymania (urlopy, ubezpieczenie) i dysponuje własnymi maszynami
czy narzędziami - jest normalnym pracodawcą. Jeśli spółka zatrudnia
pracowników innych przedsiębiorstw w pracy po godzinach, przy, wyko-
rzystaniu środków produkcji ich macierzystych zakładów - jest klasycz-
nym pasożytem przyczyniającym się do zwiększenia wyzysku pracowników
najemnych.
Wyższe stawki, które w tym przypadku płaci spółka, pochodzą między
innymi stąd, że spółka nie ponosi żadnych kosztów utrzymania pracowni-
ków i przedsiębiorstwa. Jest to jawne oszustwo, gdyż pracownicy bez
pośrednictwa spółki powinni za wykonaną pracę otrzymać tę samą płacę,
a nawet większą, gdyż bez haraczu na pensje prezesów spółki (własną
dyrekcję tak czy inaczej trzeba utrzymać ze zleceń przyjmowanych przez
przedsiębiorstwo). Zamawiający zapłaciłby przedsiębiorstwu za wykonaną
pracę nie mniej niż spółce.
Podejmowanie prac w pasożytniczych spółkach ułatwiło zwiększanie
wyzysku bez protestów. Ludzie zaczęli pracować dłużej, więc można było
obniżać wartość realną ich zarobków w normalnym czasie pracy -
"dorobicie sobie w spółce" - mówili kierownicy. Bez protestu wprowa-
dzono niższe stawki za nadgodziny. Zmniejszyła się ta część zarobków,
która stanowi podstawę do naliczania zasiłków i emerytur. Pasożytnicze
spółki przyczyniły się do upadku wielu przedsiębiorstw, między innymi
biur projektowych.
Proponujemy solidarną odmowę pracy w pasożytniczych spółkach. Za
zlecenia przekraczające planowe zadania zakładu pracy należy żądać
takich stawek jak w spółkach. (...)
/"Zeszyty Wolnych Związków Zawodowych", nr 1, sierpień 88/
A U NAS, W STOCZNI ?
W naszej stoczni działa od pewnego czasu firma "Malmet", która
spełnia wszystkie warunki spółki pasożytniczej, np.:
- udziałowcami jej są dyrektorzy (dotychczas znane nam nazwiska to:
Gerle, Maciejewski i Wojtysiak);
- robotnicy zatrudnieni w "Malmecie" wykonują dokładnie te same prace,
co w stoczni;
- w spółce pracują - o ile nam wiadomo - wyłącznie stoczniowcy;
- cześć stoczniowców pracuje dla spółki podczas urlopu (np. malarze
z wydziału W-7 wzięli urlopy do końca tego roku), a część tylko "po
godzinach" oraz w soboty, niedziele i święta (tzw. dni wolne od
pracy);
- spółka nie zapewnia żadnych świadczeń socjalnych, zatrudnieni w
"Malmecie" nie mają płatnych urlopów ("Informacja Szefa Produkcji"
nr 2/89 z 12.09.89 r. art. III, pkt. 4);
- do pracy na konto spółki używany jest stoczniowy sprzęt, maszyny,
urządzenia, odzież, narzędzia, materiały;
- na konto "Malmetu" zaliczane są prace wykonane przez robotników w
godzinach pracy stoczni;
- "1. Nagroda z zysku - naliczanie bazy do funduszu nagrody z zysku
odbędzie się z uwzględnieniem ilości nadgodzin przepracowanych przez
----------------
Wydział w Spółce.
2. Premie pracowników umysłowych na wydziałach objętych brygadową
organizacją pracy i płacy - naliczanie odbędzie się z uwzględnieniem
-----------------
nadgodzin zleconych poprzez Spółki". ("Informacja...", art. III;
podkr. oryg.),
czyli zakład pracy będzie płacił za pracę w innej firmie;
- "Odpowiedzialność za skutki ewentualnych wypadków przy pracy ponosi
całkowicie Stocznia /Aneks do umowy o zlecaniu nadgodzin przez
Spółki /." ("Informacja...", art. III, pkt. 3.)
"Malmet" nie ogranicza się do żerowania na stoczni. Robotnicy,
którzy nie chcą pracować dla spółki poddawani są szykanom:
- kierownik wydziału W-3 - Henryk Spisak zapowiedział brygadzie (jedy-
nej !), która odmówiła pracy w spółce, że obciąży ją kosztami
zużytych narzędzi. Kontrolny spis narzędzi ma się odbyć na przełomie
października i listopada.
- dnia 11.9 uległ wypadkowi - pracujący w owej niepokornej brygadzie -
Wiesław Szczypiński. Podczas montażu wentylacji wpadła mu do buta
iskra i poparzyła nogę. Gdy wrócił do pracy po 20 dniach zwolnienia
lekarskiego tenże sam, wspomniany już kierownik Spisak uznał Szczypiń-
skiego za winnego wypadku przy pracy z powodu... niewłaściwego obuwia.
Dodajmy, że Wiesław Szczypiński pracował w stoczniowych butach, które
pobrał z magazynu (co na to BHP-owcy ?);
- młodemu robotnikowi (z tej samej brygady) - Adamowi Głębockiemu
podczas przerwy śniadaniowej skradziono kable spawalnicze i węże
acetylenowe (a co robi straż przemysłowa ?). Zastępca kierownika d/s
technicznych, Paweł Pyrzowski, obciążył go 6O % kosztów - "trzeba było
pilnować". Dla Głębockiego jest to poważny wydatek, gdyż ma na utrzy-
maniu żonę i czwórkę dzieci. Niezorientowanym wyjaśniamy, że zwijanie
i rozwijanie węży jest ciężką harówą i zajmuje dużo czasu. Gdyby spa-
wacz miał postępować według wymagań kier. Pyrzowskiego, musiałby
połowę czasu pracy spędzić na zwijaniu i rozwijaniu kabli i... na nic
innego nie miałby już siły.
INFORMACJA SZEFA PRODUKCJI Nr 2/89 Gdynia 1989.09.12
(...)
II. Tryb zlecania, rozliczania i kontroli zasady zleczania i rozlicza-
nia pracy w nadgodzinach poprzez "Spółki" został szczegółowo
opracowany przez zainteresowanych tzn:
HZ / ZU - komórka wiodąca
Wydziały - " zlecająca
firma - przyjmująca i realizująca zlecenie
Dokumenty te znajdują się na wydziałach produkcyjnych oraz w HZ/ZU
i są w każdej chwili dostępne dla zainteresowanych komórek i organi-
zacji w Stoczni. (...)
Szef Produkcji,
Z-ca Głównego Inżyniera
/-/ mgr inż. Bogusław Tomaka
Tymczasem kierownik wydziału W-3 Henryk Spisak odmówił udostępnie-
nia wszelkich dokumentów dotyczących spółki "Malmet". Z takim wnios-
kiem zwrócił się do niego przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ
"Solidarność" SKP Janusz Śniadek.
Zatrudnieni w spółce robotnicy zarabiają minimum 17OO zł na
godzinę, a średnio - wg naszego rozeznania - ok. 4OOO zł na godzinę (w
stoczni - 8OO zł/godz.). Podobno kierownicy wydziałów dostają 15% sumy
zarobków robotników z odpowiedniego wydziału, pracujących dla spółki.
Policzmy: 6O osób razy 5 godzin dziennie razy 4OOO zł razy 15 procent
daje sumę 18O tysięcy złotych dziennie. Pytamy:
SKĄD SIĘ BIORĄ TE PIENIĄDZE ?
DLACZEGO NIE MOŻNA TYLE ZAROBIĆ PRACUJĄC DLA STOCZNI ?
Wobec tajemnicy otaczającej "Malmet" stoczniowcy mają
prawo dawać wiarę wszelkim pogłoskom na ten temat.
/"Solidarność Walcząca" Stoczni im. Komuny Paryskiej nr 41/
---------------------------
Po ukazaniu się tego tekstu w stoczni, kierownictwo wydziału wzywa-
ło działaczy komórek "Solidarności", oskarżając ich o autorstwo
i stwierdzając, że jest on oszczerstwem. Nie próbowano jednak przeciw-
stawić mu jakichkolwiek argumentów na piśmie.
----------------------------------------------------------------------
SZOK
Tempo i wysokość podwyżek cen, wprowadzanych pod osłoną opozycyj-
nego rządu, wprawiły ludzi w osłupienie.
Dlaczego jest tak źle, skoro jest tak dobrze ?
Wszystkie środki masowego przekazu i autorytety krajowe i zagra-
niczne dają jednobrzmiącą odpowiedź - ponieważ tak być musi, a jak
spróbujecie się buntować, to będzie jeszcze gorzej. Rząd jest uczciwy
i szczery - zapowiada, że będzie pruł obywatelom kieszenie, aby wzmoc-
nić gospodarkę wolnorynkową, a poza tym niech sobie każdy sam radzi.
Demokratyczny rząd daje swobodę ekonomiczną obywatelom, a społeczeń-
stwo przywykło do komunistycznej niańki. Twarde prawa ekonomii dają
szansę zaradnym, którzy już teraz radzą sobie nieźle, a biedakom
ugotują zupę w bezpłatnej jadłodajni.
Rząd nie obiecuje poprawy, bo wolny rynek jest wymagający, a przez
45 lat komuniści nabałaganili. Wolny rynek i jego bogowie - banki
światowe, żądają wciąż nowych, wielkich wyrzeczeń, ogromnego wysiłku
oraz bezrobocia. Staruszki na wózkach inwalidzkich niosą mu w darze
ostatnie oszczędności.
Ludzie w to wszystko wierzą, bo przecież - nasz premier, rząd,
senat, Solidarność, telewizja, prasa, a nasz Wałęsa króluje. Sukcesy
są oszałamiające nie mniej niż podwyżki. Nie wiadomo, czy PZPR się
reformuje, czy likwiduje, podobnie jak komunistyczny system, ale
wiadomo, że jest w defensywie, właściwie w opozycji - do kogo ? - nikt
nie wie. Oprócz Gwiazdy, trudno kogoś wymienić, wszyscy są "za". Może
tylko bankierzy trochę za wolno płacą, a ludzie za dużo kupują i za
szybko oczekują poprawy. Gospodarka tego nie lubi, może się załamać
nerwowo i wprowadzić stan wojenny. Wtedy koniec z Gorbaczowem,
demokracją, ewolucją, joint venture, pokojem światowym i zjednoczoną
Europą. Wróci cenzura, stalinizm i system nakazowo-rozdzielczy.
Ten podwójny szok i obawa, że będzie jeszcze gorzej, powoduje czę-
sto reakcje właściwe psychice dziecka. Rzeczywistość nie rysuje się
realnie. Coś dziwnego dzieje się w świecie dorosłych, ale nas to nie
dotyczy. Za chwilę skończy się ta przykra zabawa i mama zawoła - Dzie-
ci do stołu ! Przecież przy tych podwyżkach nie da się wyżyć ! Rozko-
jarzenie i częściowa amnezja towarzyszą postrzeganiu sceny politycznej
i historii. Uwaga koncentruje się na szczegółach, cały obraz nie
poddaje się ocenie, a nawet nie dociera do świadomości, W świetle
jupiterów widać Niezabitowską, Mazowieckiego, Kuronia, Drawicza.
W ciemnym tle stoją opuszczone sierotki - Jaruzelski, Rakowski, Kisz-
czak. Chcieli dobrze, ale nie potrafili. Mieli pecha - trafili na
Breżniewa. Naszym patronuje nowoczesny, wykształcony Gorbi. Bliższe
wydarzenia zatarły się w pamięci przy stosunkowo jasnym obrazie odleg-
łej przeszłości. Wspomina się pakt Ribbentrop-Mołotow, Katyń, II wojnę
światową. Po co powstała Solidarność, po co wprowadzono stan wojenny
- mało kto dziś pamięta.
Ludzie się boją, że ktoś odbierze im nadzieję, bez której życie
w tej rzeczywistości byłoby nie do zniesienia. Zaczynają się już bać,
że za brak nadziei zostaną ukarani, odrzuceni, zakwalifikowani do
kategorii obcych, może wrogów, na pewno głupców. Boją się nędzy
i głodu, garną pod siebie. Robią złote interesy - kilogram sera
kupiony przed podwyżką to duża oszczędność. Zdarza się, że ktoś płacze
w sklepie. Słychać niewiele rozmów. Nikt się nie śmieje. Winnych nie
ma, przeciwnik nie istnieje. Zaczyna się poszukiwanie Źydów. Plotka
głosi, że Kuroń jest Źydem. Podobno Wałęsa wkrótce go zdemaskuje.
Obserwując spustoszenia jakie zdrada przywódców poczyniła w pozio-
mie życia i świadomości ludzi, można się załamać.
Co robić ?
Jedynym rozsądnym rozwiązaniem byłby strajk generalny z żądaniem
wolnych wyborów, delegalizacji PZPR, rozwiązania SB, rozliczenia
winnych i wycofania obcych wojsk. W żadnym okresie od sierpnia 8O r.,
taka propozycja nie była mniej realna niż obecnie. Co gorsze, wysu-
nięcie jej byłoby obecnie również szkodliwe. Strach przed komuną,
której już podobno nie ma, jest obecnie dużo większy niż kilka lat
temu. Mogłaby nastąpić integracja udręczonego społeczeństwa i nieudol-
nego rządu wobec wspólnego wroga - szaleńców żądnych krwi. Po co
wywoływać wojnę domową, skoro za 4 lata, jak wiadomo, komuniści sami
odejdą, spokojnie, ewolucyjnie, byle im nie przeszkadzać.
W surrealistycznej rzeczywistości elementy antycznej tragedii
mieszają się z sentymentalną farsą w rodzaju "Porzucona Lili, zawsze
wierna Maurycemu, ze wzgardą odtrąca zaloty hrabiego". Szkoda, że
literaci wiedzą, że niezależnie od obrotów ciał niebieskich, tylko
jedna i zawsze ta sama strona księżyca oświetlona jest przez słońce. O
tych fascynujących czasach nie powstanie żadna literatura, ani wielka,
ani mała. Nikt nie wyjaśni, jak to się stało, że naród znany z poczu-
cia godności za najwyższą cnotę uznał uleganie szantażowi.
Wtajemniczeni mówią, że musimy zacisnąć pasa ponieważ nomenklatura
żąda "odczepnego". Zdrowe systemy gospodarcze zawsze zaczynały się od
rozboju. Trzeba pogodzić się z tym faktem i pozbyć się sentymentów. Ta
teoria serwowana jest w słodkim sosie pokojowo-chrześcijańskich metod
- bo jeśli nie tak, to jak ich usunąć ? Są młodzi ludzie odporni na
szantaż, ale na pierwsze pytanie - Skąd wziąć broń ? - łatwiej odpo-
wiedzieć niż na drugie - Do kogo strzelać ?
W niezależnych środowiskach panuje pogląd, że trzeba czekać aż
ludzie sami się przekonają, do czego prowadzi polityka konstruktywnej
opozycji. Byłoby to rozsądne gdyby nie niebezpieczeństwo równoczesnego
rozpadu narodu i atomizacji społeczeństwa. Ludzie przekonują się, że:
- rządy opozycji nie są żadną alternatywą dla rządów partii,
- w kapitaliźmie gorzej się żyje niż w komuniźmie,
- każda walka kończy się przegraną szeregowców,
- wygrywa zawsze bardziej bezwzględny,
- patriotyzm, demokracja, wolność, sprawiedliwość to puste słowa.
Jedynym nośnym hasłem będzie - "śmierć frajerom", zasada, według
której żyją miliony ludzi w obozie komunistycznym.
Bierne czekanie nic nie da. Pozostaje mozolny powrót do rzeczywis-
tości. Stawianie prostych pytań i szukanie odpowiedzi w rzeczywistoś-
ci, a nie w świecie mitów. Rzeczywistość ma swoją logikę. Polityka ma
swoje skutki. Polityka jest grą interesów. Gra pozorów służy do ich
maskowania.
/"Poza Układem", nr 8/
----------------------------------------------------------------------
NAJSZYBCIEJ DROŻEJE CIERPLIWOŚĆ
Sytuacja polityczna w kraju jest już dosyć klarowna. Wiemy kto jest
prezydentem, kto premierem, kto ministrem. Rodzaj koalicji też nie
stanowi już niewiadomej. Na pierwszy rzut oka wygląda to dosyć
obiecująco, lecz nie należy ulegać złudzeniom. Twierdzenie, że
komuniści zostali pozbawieni władzy, że koniec ich panowania jest już
tylko kwestią najbliższych miesięcy jest złudne i niebezpieczne. Żadne
z dotychczasowych zmian nie dają gwarancji trwałych zmian systemowych.
Polityka działaczy OKP polegająca na balansowaniu między oczekiwaniami
społeczeństwa a strachem przed komunistami powoduje, że działania
przez nich podejmowane są połowiczne i mało skuteczne. Dzięki takim
posunięciom komuniści zawsze znajdują pozycje, których zajęcie pozwala
im utrzymać kontrolę nad krajem (urząd prezydenta, MON, MSW). Wytwarza
to niemalże paradoksalną sytuację, gdyż ci, którzy faktycznie władzy
nie posiadają, będą w końcu obarczeni odpowiedzialnością na wypadek
niepowodzenia reformy, a ci którzy sprawują faktyczną kontrolę nad
krajem, włożyli maskę opozycji. Można powiedzieć, że tego typu manewr
jest dla komunistów typowy. Zawsze w chwilach gwałtownych kryzysów
gospodarczych pozornie oddawali władzę, by potem "ratować" kraj
i naród. Co gorsza, i tym razem udało im się przekonać wielu ludzi, że
zmiany, jakie zachodzą, są autentyczne i nieodwracalne.
Tymczasem sytuacja gospodarcza pogarsza się już nie z dnia na
dzień, lecz z godziny na godzinę. Konieczne są natychmiastowe działa-
nia, które mogłyby powstrzymać niekorzystne procesy. Opozycyjni minis-
trowie "dostali" jednak od swych czerwonych poprzedników gospodarkę
o strukturze węzła gordyjskiego, którego końce biegną gdzieś w kierun-
ku RWPG i Układu Warszawskiego. Na jego przecięcie konstruktywna
opozycja boi się zdecydować widząc zbyt duże ryzyko otwartego konflik-
tu z komunistami. Usiłuje więc go rozsupłać wykonując siłą rzeczy
podobne ruchy, jakie jeszcze kilka miesięcy temu wykonywali komuniści.
Wprawdzie stojący w kolejkach i słuchający komunikatów o kolejnych
podwyżkach cen klną jeszcze na czerwonych, jednak zaczyna narastać już
poczucie, że zostali oszukani poprzez ludzi na których głosowali.
Pogłębianie się tych nastrojów może doprowadzić do całkowitej utraty
zaufania społeczeństwa do OKP i "Solidarności", a ogarnięci apatią
ludzie zaakceptują nawet powrót komunistów do pełni władzy, aby tylko
wyjść z błędnego koła galopującej inflacji.
Potrzebne są więc szybkie i odważne działania. Tymczasem konstruk-
tywni apelują o spokój i rozwagę, tłumacząc, że nie można od ręki
rozwiązać problemów, które spiętrzyły się przez ostatnie czterdzieści
kilka lat. Cena cierpliwości i czasu rośnie jednak znacznie szybciej
niż jakiegokolwiek artykułu pierwszej potrzeby. Nikt nie chce już
czekać. Dużo zależało więc będzie od pierwszych posunięć rządu, od
jasnego przedstawienia wiarygodnego programu uzdrowienia gospodarki,
od podania, w jakim terminie społeczeństwo odczuje konkretne efekty
reformy i na ile uzna to za prawdopodobne. Nie bez znaczenia pozostaje
też możliwość "torpedowania" wszelkich reform przez partyjną nomenkla-
turę. Naiwne byłoby pomijanie i lekceważenia tej grupy. Bez odpoli-
tycznienia zakładów pracy najlepsze ustawy i zarządzenia mogą być
wypaczone i zamiast powodować wychodzenie spowodują pogrążenie się
w jeszcze większym chaosie gospodarczym.
Znaków zapytania i niewiadomych jest zresztą dużo więcej, można by
je w zasadzie mnożyć bez końca. Jedno jest jednak pewne - obecny rząd
musi podjąć energiczne działania, które zaakceptuje społeczeństwo.
W przeciwnym wypadku czeka nas fala niekontrolowanych protestów.
/"Solidarność Walcząca" Jastrzębie-Rybnik, nr 12/
----------------------------------------------------------------------
CZYM GROŹĄ PODWYŻKI PŁAC ?
"Źądania płacowe powodują inflację i prowadzą do ruiny gospodarki".
Takie i podobne twierdzenia słyszymy z ust różnych autorytetów tak
często, że warto się nad nimi zastanowić. Jest rzeczą oczywistą, że
wzrost płac pracowników fabryki powinien spowodować wzrost cen jej
wyrobów. Pytanie tylko, o ile. Wszelkie przeliczenia dla zakładów
przemysłowych PRL-u wykazują, że cena robocizny jest niższa niż 5 %
ceny wyrobu. Wzrost płac pracowników o połowę spowoduje wzrost ceny
wyrobu o 2,5 %. Wzrost płac dwukrotny, spowoduje wzrost cen o 5 % !!!
Jeżeli płace wzrosną nie tylko w jednej fabryce, lecz we wszystkich,
spowoduje to wzrost cen energii, surowców, półfabrykatów i narzędzi, i
dodatkowo zwiększy ceny wyrobów. Nie wiemy jednak o ile. Ten wskaźnik
w socjalistycznej gospodarce okryty jest głęboką tajemnicą. Możemy
jednak skorzystać z porównania z Zachodem. W krajach, gdzie gospodarka
stoi na nogach i jest zrównoważona, lecz średnio zaawansowana
technicznie, wzrost płac o 1OO % powoduje wzrost cen również o 1OO %
wtedy, gdy udział ceny robocizny w cenie gotowego wyrobu jest większy
niż 4O %. Oznacza to, że na każdą roboczogodzinę zużytą do produkcji
finalnej, przypada 1,5 godz. roboczej w przemyśle surowcowym. Relacja
ta bedzie w minimalnym stopniu zależeć od stosunków własnościowych
i możemy z niej skorzystać. Oznacza to, że dla średniego wyrobu
współczynnik wzrostu cen należy zwiększyć 2,5-krotnie.
OTRZYMAMY: Dwukrotny wzrost płac, powinien w PRL spowodować wzrost
cen o 12,5 % !!! Według niezależnych od PZPR i KKW ekonomistów, suma
rocznych dochodów wszystkich obywateli, pozwala na zakupienie 11 %
rocznej produkcji gospodarki. Dwukrotny wzrost płac robotników, urzęd-
ników, policji, rencistów i emerytów, powinien spowodować wzrost cen
towarów średnio o 11 %. Stosując dwie zupełnie różne metody otrzy-
maliśmy zaskakująco zbieżne wyniki. To niezwykle zwiększa wiarygodność
tych ocen. Przyjmując mniej dla nas korzystny wynik, dwukrotny wzrost
płac powoduje wzrost cen o 12,5 %. Oznacza to,że wzrost cen o 1OO %
byłby uzasadniony dopiero ośmiokrotnym wzrostem płac !!!
Dlaczego więc i "czerwony" i KKW tak usilnie przekonują nas, by
zrezygnować z żądań płacowych ??? Dlaczego zrezygnowano z prawa do
strajku, by uniemożliwić nam wymuszanie podwyżek płac, skoro podwyżki
płac tylko w znikomym stopniu wpływają na poziom cen, a tym samym na
mechanizmy gospodarki. Odpowiedź jest prosta: pieniądze wypłacone oby-
watelom muszą mieć pokrycie w towarach dostarczanych do sklepów.
Wzrost płac o 1OO % zmusiłby właścicieli PRL do decyzji skierowania do
sklepów o 9O % więcej towarów niż obecnie. Te 9O % zużylibyśmy do
swoich celów i byłyby one bezpowrotnie stracone dla naszych władców -
komunistycznego systemu. Wiemy dobrze, że maszyny do pisania, maszyny
do szycia, pralki, produkcja w wolnych od zasadniczej produkcji zbro-
jeniowej zakładów "Unitra". Podobnie jest z lakierami, nawozami i pew-
nie z wieloma innymi artykułami pierwszej potrzeby. Zwiększenie płac
mogłoby oznaczać konieczność rezygnacji przynajmniej z części tej tak
ważnej dla systemu produkcji na rzecz produkcji cywilnej, co oznacza-
łoby też konieczność ograniczenia "internacjonalistycznej pomocy na
rzecz bratnich krajów". Obliczenia przedstawione wyżej nie są dokład-
ne. Lecz jeśli są obarczone nawet dużym błędem, NIE ulega wątpliwości,
że wszelkie argumenty wysuwane przeciwko walce o wzrost zarobków, są
świadomym kłamstwem. Niskie płace ani nie ratują gospodarki, ani nie
dają szans na przyszłość, ani nie sprzyjają reformom korzystnym dla
społeczeństwa. Inflacja nie wynika z żadnych procesów gospodarczych,
a jest wynikiem decyzji politycznych mających na celu zwiększenie
możliwości realizacji nienarodowych celów systemu. Ci wszyscy, którzy
namawiają nas do rezygnacji z walki o wzrost a nawet o utrzymanie
zarobków, niezależnie pod jakim znakiem występują, bronią interesów
komunistycznego systemu przeciwko interesom narodowym.
/"Liczą Się Czyny" nr 17/
----------------------------------------------------------------------
CUDOWNA MELINA
Od 3O sierpnia 89 r. trwa strajk pracowników Rominckiego Kombinatu
Rolnego w Gołdapi. 2O września strajkujący rozpoczęli głodówkę w bu-
dynku Urzędu Miasta i Gminy w Gołdapi. Jest to najdłużej trwający
strajk od czasu stanu wojennego. Został on potępiony przez nowomiano-
wany Tymczasowy Zarząd Regionu "Pojezierze" NSZZ "Solidarność".
1. Kombinat
Terytorium RKR wynosi ponad 2O tys. ha, załoga liczy 15OO osób,
a w skład jego wchodzi 14 zakładów rolnych i usługowych, z których
strajkuje 12. RKR powstał w 1978 r. w wyniku tajnych umów z ZSRR.
Dyrektorem Kombinatu jest mgr inż. Tomasz Romańczuk, poseł z ramienia
PZPR do Sejmu, "ojciec chrzestny" suwalskiej nomenklatury.
RKR jest tzw. kombinatem wzorcowym, do niego przywożone są zagra-
niczne delegacje, ma dobre wskaźniki produkcyjne. Krowy w RKR dają
tyle mleka co krowy holenderskie. Tak to przynajmniej wygląda z zew-
nątrz. A jak jest w rzeczywistości ?
Zacytujmy fragmenty pisma wystosowanego przez Komitet Strajkowy do
Najwyższej Izby Kontroli:
"Przedsiębiorstwo od początku swojego istnienia, tj. od lipca 1978
r. nie było kontrolowane.
Pracownicy są przekonani, że brak kontroli spowodował poczucie bez-
karności i szereg wynikających z niego nieprawidłowości o charakterze
przestępczym. Dotyczy to rażących dysproporcji płacowych, niesprawied-
liwego podziału mieszkań i premii. W przypadku robotników nagminnie
występuje tendencyjne zaniżanie ilości przepracowanych godzin oraz
zaniżanie akordu.
W posiadaniu KS są ostemplowane in blanco w ZSRR delegacje służbo-
we, co wiąże się się z nielegalnym handlem glazurą i cementem.
KS posiada informacje o nagminnym dodawaniu do mleka wody, wody
utlenionej i proszku "IXI". Za uzyskane w ten sposób tzw. nadwyżki
w produkcji mleka dyrektorzy poszczególnych zakładów oraz dyrekcja
kombinatu pobierają sute wynagrodzenia (nagrody).
W bardzo wielu przypadkach nieprawidłowo przeprowadzane są inwenta-
ryzacje (nie dokonuje się ich z natury), dotyczy to szczególnie zboża
i części zamiennych.
Sprawą budzącą szczególne zastrzeżenia są opryski, przeprowadzane
wbrew wszelkiej logice i przepisom. W związku z nieprawidłowo przepro-
wadzanymi opryskami Kombinat zmuszony jest często do płacenia rolnikom
wysokich odszkodowań.
Do zakładu rolnego w Niedrzwicy zakupiono pasiekę, która nie przy-
nosi żadnych dochodów, a daje zatrudnienie i wysokie wynagrodzenie
żonie dyrektora Kombinatu.
W Kombinacie stosowana jest nagminnie wyprzedaż nowego sprzętu bez
przetargów (...).
Uprzywilejowani pracownicy dyrekcji posiadają samochody
służbowe, które traktują jak swoje własne /.../.
Z informacji uzyskiwanych przez pracowników, posiadanej dokumenta-
cji i obserwacji wynika, że RKR przynosi nieuzasadnione dochody i
profity nie gospodarce narodowej, a grupie osób kierującej kombinatem
i kierownictwu poszczególnych zakładów.
W związku z tym żądamy przeprowadzenia natychmiastowej i komplekso-
wej kontroli przez inspektorów NIK".
Stosunki w RKR są typowo feudalne. Robotnicy pracują tam często do
35O godzin na miesiąc, przy normie 178 godz./mies. Każda próba upom-
nienia się o swoje prawa kończy się w najlepszym wypadku chamskim
wyrzuceniem za drzwi. Przykładowo, pracownik ZBR Wronki p. Andrelczyk
w 1982 r. wyrzucony z pracy, a uprzednio wielokrotnie karany dyscypli-
narnie za domaganie się respektowania swych praw, doprowadził na
drodze sądowej do anulowania wszystkich kar (po 35 rozprawach !).
Obsługa zootechniczna jest nieprawidłowa, gdyż kryterium zatrudnienia
są układy z dyrektorem, a nie fachowość, w związku z czym zwierzęta
chorują i padają na skutek niewłaściwego leczenia. Rozdziałem mieszkań
kieruje jednoosobowo I sekretarz KZ PZPR, Chmielewski. Na skutek jego
decyzji przydzielono mieszkanie p. Timofiejewicz, pracującej w RKR
żonie miejscowego esbeka, już po 4 miesiącach pracy. Mieszkanie to
znajduje się w budynku wybudowanym specjalnie dla potrzeb emerytów.
Chmielewski poprzydzielał również luksusowe mieszkania (często tworzo-
ne poprzez łączenie dwóch mieszkań) członkom dyrekcji i sobie, pomimo
iż każdy z nich już mieszkanie posiadał. Co ciekawe, dyr. Romańczuk
nie potrafił odpowiedzieć Komitetowi Strajkowemu, na jakim właściwie
stanowisku zatrudniony jest formalnie Chmielewski. Mieszkania Chmie-
lewskiego, Timofiejewicza i Gromka (jeden z dyrektorów) remontowane
były przez żołnierzy z lokalnej jednostki wojskowej (na skutek strajku
jej dowództwo zaczęło się ponoć zastanawiać, na jakiej podstawie i z
czyjego polecenia). Jeden z pracowników dostał 2 tyg. delegacji do
Warszawy w celu wyremontowania mieszkania kuzynki Romańczuka. Materia-
ły i wykonawcę zawieziono tam służbowym samochodem...
Oto fragment pisma wysłanego przez KS do prokuratora generalnego:
"W RKR w Gołdapi prowadzony jest nielegalny handel glazurą i dużymi
ilościami cementu. Zajmują się tym pracownicy RKR, m.in. p. A. Pakuła
- dyr. ZR Botkuny, B. Chmielewski - sekretarz KZ PZPR, B. Ignaciuk -
dyr. ZR Galwiecie i W. Hołdyński - gł. spec. d/s zaopatrzenia RKR.
Ponieważ nielegalny handel prowadzony jest na dużą skalę, domagamy się
przeprowadzenia szczegółowego dochodzenia w tej sprawie. KO NSZZ
„Solidarność” posiada dowody na prowadzenie nielegalnego handlu w/w
artykułami". Handel polega na wywożeniu do ZSRR państwowego cementu
i przywożeniu glazury, która jest następnie prywatnie sprzedawana.
"Ponadto informujemy, że 1.O1.89 za sprawą dwóch dyrektorów:
Zajkowskiego i Ignaciuka zostały spalone pomieszczenia biurowe i
4 mieszkania pracowników. Śledztwo w tej sprawie zostało zatuszowane".
Tajemnicze pożary w pomieszczeniach biurowych i włamania do nich
zaczęły się w momencie, gdy zaczęto się interesować nadużyciami popeł-
nianymi przez dyrekcję. Od rozpoczęcia się strajku dyrekcja zaczęła
wywozić dokumentację. Komitet Strajkowy się tym nie przejmuje - Na
każdego z dyrektorów mamy dowody popełnionych przestępstw - mówią.
Kampania wyborcza Romańczuka sfinansowana została z pieniędzy RKR.
Przyszły poseł ściągnął do Gołdapi "wesołe miasteczko", gdzie bez-
płatnie bawiły się dzieci, zorganizował loterię, na której można było
wygrać nawet owcę. Oficjalnie koszty wyniosły 25O tys. zł - nieofi-
cjalnie były wyższe.
Dyrekcja Kombinatu w większości dubluje stanowiska znajdujące się
w poszczególnych zakładach do niego należących. Stanowi więc dla nich
rodzaj pasożytniczej czapki. W pierwszym półroczu 1989 r. jeden tylko
zakład w Jabramowie przekazał na utrzymanie dyrekcji 7 milionów zło-
tych. Zdarza sie jednak, że przekazuje się więcej. Wśród pracowników
RKR panuje przekonanie, że istnieje możliwość usamodzielnienia się
poszczególnych zakładów. Potrzebne są jednak dane na temat funkcjono-
wania Kombinatu, ale w RKR nigdy (!) jeszcze nie było kontroli.
Romańczuk jeszcze w początkowej fazie strajku czuł się pewnie.
- Nikt z Warszawy tutaj nie przyjedzie. Nie będzie żadnej kontroli -
zapewniał strajkujących. Mówi się o nim, że ma powiązania z KGB.
2. Strajk
Strajk rozpoczął się 3O sierpnia. Początkowo okupowano jedynie
budynek dyrekcji. Na skutek przeciągania się strajku dołączać zaczęły
kolejne zakłady. Obecnie strajkuje ich 12, a do akcji włączyło się
ponad 5O % załogi. Część niestrajkujących złożyła na piśmie oświadcze-
nia popierające strajk. Nie wszyscy mogą strajkować - trzeba przecież
karmić zwierzęta, doić krowy - a niektórzy jeszcze się boją.
Strajkujący domagają się:
- podwyżki zarobków do 1OOO zł za godzinę (= 178 tys. zł/mies. bez
nadgodzin), wypłacenia trzynastki, wyrównania płac za nadgodziny do
1OO % stawki osobistego zaszeregowania (dostawali mniej !);
- redukcji etatów w dyrekcji i późniejszego jej zlikwidowania, w
związku z czym wystąpili do Senatu o przysłanie niezależnej grupy
ekspertów;
- zwolnienia z fikcyjnych etatów w RKR sekretarza KZ PZPR i żony
miejscowego esbeka;
- podania do publicznej wiadomości kosztów utrzymania luksusowego za-
jazdu "Kociołek" finansowanego przez RKR i służącego wyłącznie
miejscowej nomenklaturze do "opijania" interesów;
- zmiany personelu medycznego, gdyż przychodnia zakładowa służy wy-
łącznie do urządzania pijatyk przez członków dyrekcji;
- zmiany radcy prawnego odpowiedzialnego za milionowe straty RKR;
- przywrócenia do pracy przewodniczącej KO NSZZ "Solidarność" Moniki
Borowskiej-Kolankiewicz, zwolnionej z pracy pod fałszywym zarzutem
29-dniowej absencji w pracy;
- podania się do dymisji dyr. Romańczuka (jako poseł chroniony jest
immunitetem i o jego zwolnieniu decyduje prezydium Sejmu) - ten
postulat pojawił się stosunkowo późno, bo po 2O dniach prób nawiązania
dialogu z dyrektorem;
- włączenia telefonów i telexu oraz przywrócenia do pracy wszystkich
zwolnionych za strajk;
- zapłaty za strajk jak za urlop i nieobciążania strajkujących
stratami wynikłymi ze strajku.
W jednej z ulotek strajkujący napisali: "Nie strajkujemy o 1OOO zł.
na godzinę. Strajkujemy, bo nie chcemy funkcjonować w świadomości
społeczeństwa jako brudni, ciemni i pijani „pegeerowcy”. Ten strajk to
walka o poszanowanie naszej godności. Nie możemy być zniewalani przez
ludzi sowicie wynagradzanych naszym kosztem. Nie chcemy być niewolni-
kami kija i marchewki. Nasz strajk ma powiedzieć STOP tym, którzy
będąc więźniami tego systemu, są jednocześnie jego klawiszami (wartość
klawisza w Kombinacie = przydział na samochód, zamiana lub przydział
luksusowego mieszkania, dodatkowa premia eksportowa itp.) /.../. Zbyt
mało ludzi na zewnątrz zdaje sobie sprawę z feudalnych wręcz stosunków
panujących w Kombinacie. Chodzi więc o to, że RKR jest strukturą sta-
linowską i w związku z tym wymaga zdecydowanej reorganizacji lub
likwidacji..."
Poseł Romańczuk odmawia podjęcia rozmów ze strajkującymi na terenie
przez nich okupowanym, pomimo iż otrzymał od nich zapewnienie, że
będzie mógł spokojnie wejść i wyjść. Byłby skłonny może nawet poroz-
mawiać, ale nie z całym komitetem, lecz z niektórymi jego przedsta-
wicielami i do tego na gruncie "neutralnym", np. plebanii. Ks. dziekan
Smędzik z Gołdapi uważa posła Romańczuka za dobrego chrześcijanina,
gdyż dostawał od niego materiały na budowę plebanii, wysłał więc
trzech młodych księży do strajkujących, aby ich przekonać o słuszności
przerwania strajku. Strajkujący w odpowiedzi poprosili ich o mszę
w intencji pomyślnego zakończenia strajku. - Na odprawienie mszy na
terenie dyrekcji musi być zgoda ks. dziekana - odpowiedziano im. Msza
się nie odbyła, natomiast ks. Mieczysław Kozik, proboszcz parafii św.
Leona modlił się za strajkujących.
2O września strajkujący rozpoczęli głodówkę w Urzędzie Miasta
i Gminy w Gołdapi. Głoduje rotacyjnie 1O-11 osób i po kilku dniach
cztery z nich znalazły się w szpitalu. U jednej ujawniła się ukryta
dotąd wada serca.
Romańczuk zaczął "dialog" z załogą od wyrzucenia z pracy kilkuset
osób. Wyrzuceni odbierają wypowiedzenia, a KS przesyła je do Senackiej
Komisji Praworządności...
W mieście panuje atmosfera poparcia dla strajkujących. Odbyło się
już siedem wieców pod budynkiem UMiG. W ostatniej manifestacji wzięło
udział 2 tys. osób, nie licząc tych, co wyglądali oknami okazując
manifestantom swoją solidarność. Gołdap liczy 12 tys. mieszkańców.
To jest teraz wolne miasto Gołdap - powiedział mi jeden z uczestników.
Dyrektor Romańczuk w dwudziestym dniu strajku nakazał wyłączenie
telefonów i teleksu oraz zabronił sprzedawania przez stację CPN ben-
zyny strajkującym. Polecenia te skwapliwie wykonano. Przewodnicząca KS
Monika Borowska-Kolankiewicz zainterweniowała w RUSW i po godzinie
telefony włączono, aby je wkrótce znowu wyłączyć. Przedstawiciele
wojewody obiecali, że zrobią wszystko, aby telefony zostały włączone.
Niestety, wojewodzie nie starczyło odwagi i nie przeciwstawił się
Romańczukowi. Telefony zablokowane są do dziś, strach pomyśleć co by
się stało, gdyby ktoś np. dostał ataku wyrostka...
Do strajkujących przyjechali najpierw KPN-owcy, Zofia Romaszewska
i mec. Stawski z Senackiej Komisji Praworządności potem Romuald
Szeremietiew z PPN i Marek Czachor z SW Trójmiasto, który wspomógł
strajkujących finansowo (od dwóch dni nie mieli co jeść i nie było
pieniędzy na benzynę, a odległości pomiędzy poszczególnymi zakładami
dochodzą do kilkunastu kilometrów). Teleks z poparciem przesłał ze
Stoczni Warskiego M. Jurczyk, apelując jednocześnie do szczecińskich
TZR i MKO o wsparcie strajkujących. Przyjechała w międzyczasie p. Bo-
cheńska z TV Solidarność, nakręcając znakomity reportaż, pokazany
następnie w "Studio Solidarność" 1O października 89 r.
A co na to wszystko oficjalna neo-"Solidarność ?
3. "Solidarność" a strajk
Władze regionu "Pojezierze" wydały następujące oświadczenie, opub-
likowane w dzienniku PZPR - "Gazeta Współczesna":
"/.../ Tymczasowy Zarząd Regionu Pojezierze NSZZ „Solidarność”
wyjaśnia, co następuje:
1. Do dnia dzisiejszego nie wpłynęło do Regionu zgłoszenie powstania
„Solidarności” w RKR/.../. Rejestracji komisji zakładowej nie
dokonano, więc Zarząd Regionu nie może potwierdzić faktu istnienia
ogniwa „Solidarności” w tym zakładzie.
2. Mimo to, na osobistą prośbę pracowników Kombinatu, TZR próbował
podjąć się mediacji w sporze, ale próba ta została przez komitet
strajkowy odrzucona.
3. Przedstawiciele TZR przeprowadzili rozmowy z dyrekcją Kombinatu,
dyrektorem Wydziału Rolnictwa UW w Suwałkach, przedstawicielami
kilku komisji zakładowych w Gołdapi, władzami miasta i w wyniku tych
rozmów dowiedziano się, że wszystkie postulaty ekonomiczno-socjalne są
do natychmiastowego spełnienia poza dwoma:
- Przywróceniem do pracy p. Moniki Borowskiej-Kolankiewicz po 29
dniach nieusprawiedliwionej nieobecności,
- Odwołaniem dyr. Kombinatu T. Romańczuka, co do którego nie ma gene-
ralnie zarzutów.
4. W świetle powyższych faktów TZR Pojezierze NSZZ „Solidarność”,
uważa strajk za niezgodny z prawem i zdrowym rozsądkiem. Trwanie
może doprowadzić do bankructwa zakładu i utraty miejsc pracy dla wielu
jego pracowników.
Związek nasz nie może brać odpowiedzialności za awanturnictwo
i partykularne interesy grupki osób, których niezrealizowane ambicje
mogą doprowadzić do ruiny nie tylko rodziny pracowników kombinatu ale
spowodować poważne straty gospodarcze /.../.
Za Zarząd
przewodniczący TZR
W. Tucholski"
Należy się tutaj kilka słów wyjaśnienia. Monika Borowska-Kolankie-
wicz była przewodniczącą "Solidarności" od 1985r. Od stycznia br.
prowadziła działalność jawną wraz ze swoimi współpracownikami z pod-
ziemia. Po rejestracji neo-"Solidarności" 17 kwietnia 89 r. została
przewodniczącą Regionu (zaakceptowaną przez Wałęsę). TZR "stracił
jednak zaufanie" KKW w momencie, gdy sprzeciwił się kandydaturze
Geremka na posła z Suwalskiego. W lipcu br. cały Zarząd Regionu podał
się do dymisji ze względu na niemożność współpracy z KKW. KKW miano-
wało nowy TZR, na czele którego stanął Tucholski. Jest to postać dosyć
jednoznaczna: nałogowy alkoholik, w przeszłości lektor partyjny, dy-
rektor hufca OHP, w 1982 r., w połowie stanu wojennego został
dyrektorem szkoły - co chyba mówi samo za siebie. "Solidarność"
w Suwalskiem podzieliła się na tych, co zostali przy starym TZR i tych
nowych. W Gołdapi obecnie tylko dwa zakłady są przy Tucholskim, a np.
w Augustowie - żaden.
Komitet Strajkowy rzeczywiście odmówił prowadzenia negocjacji
dopóki ludzie Tucholskiego nie opuszczą terenu Gołdapi, nie wpuszczono
fotoreportera "Tygodnika Gdańskiego" i odgrażano się, że "Gazeta
Wyborcza", gdyby przyjechała z komisją NIK - też nie wejdzie. Ale "GW"
chyba nie przyjechała.
***
Dla człowieka przyjeżdżającego z "konstruktywnego" Gdańska atmo-
sfera Gołdapi jest oszałamiająca. Wolni ludzie, walczący niczym w 1981
r. z dyktaturą komunistycznych bonzów, są dzisiaj prawdziwą rzadkością.
Dziwne, chociaż charakterystyczne, jest to, że rząd pragnący najwy-
raźniej nie drażnić nomenklatury, nie udziela takim strajkom poparcia.
Dla każdego, kto spędził w RKR kilka godzin, oczywistym jest, że
mówienie o reformie rolnictwa w Suwalskiem bez rozbicia struktury
lokalnej nomenklatury jest absurdem i utopią. Nie będzie w PRL reformy
rolnictwa tak długo, jak długo ludzie pokroju Romańczuka będą rządzili
PGR-ami. A tego nie zrobi się odgórnie. Nie oszukujmy się. Ten praw-
dziwy komunizm, który wcale jeszcze nie odszedł, znajduje się wszędzie
tam, gdzie komuniści sprawują autentyczną władzę, w PGR-ach, zakładach
pracy, szkołach. Z tymi ludźmi musimy walczyć - każdy na własnym
podwórku. Tak, jak to robiliśmy w latach 198O-81, tak jak to dzisiaj
robią w "wolnym mieście Gołdap".
M. C.
Strajk uzyskał poparcie takich grup jak KPN, PPN, SW, "Solidarność"
Jurczyka oraz pp. Romaszewskich. Spotkał się natomiast ze zdecydowaną
blokadą informacyjną ze strony "Gazety Wyborczej" (która podała krótką
wzmiankę dopiero po zakończęniu strajku) itp. oraz zwalczaniem ze
strony Regionu "Pojezierze" neo-"Solidarności", który stanął po
stronie dyrektora.
W 6 tygodniu strajku strajkujący odnieśli pierwszy sukces, gdyż
przyjechała komisja z NIK-u. Jej działalność jest utrudniona, gdyż
dyrekcja wywiozła bądź zniszczyła część dokumentacji. Ponadto NIK nie
został jeszcze oczyszczony z moczarowców, więc KS uważnie przygląda
się działaniom komisji.
Zawarto porozumienie, które już zostało przez dyrekcję złamane,
a OPZZ zorganizował strajk przeciwko jego realizacji. Kuriozum stanowi
fakt, iż w jednym z zakładów została wywieszona lista członków nowego
KS, na której znalazły się nazwiska 4 osób nie strajkujących.
Interesujące są też życiorysy niektórych przedstawicieli ekipy
T. Mazowieckiego, którzy przyjechali "mediować". Np. podsekretarz
stanu w Ministerstwie Rolnictwa okazał się byłym wojewodą z Radomia
z 1976 r.(!), który zdegradowany został w 198O r. do dyrektora PGR,
a teraz znowu awansował. Mediacja w jego wypadku sprowadziła się do
polecenia staranowania bramy ciągnikiem, co zakończyło się przejecha-
niem członka KS Stanisława Polnika (ma złamaną nogę).
/"Solidarność Walcząca" Trójmiasto, nr 54, 55/
Strajk RKR w Gołdapi zakończył się 14 października w wyniku nego-
cjacji przygotowanych przez Zbigniewa Romaszewskiego i jego Senacką
Komisję Interwencji i Praworządności. Zawarte zostało porozumienie.
Romańczuk wycofał wymówienia z pracy i częściowo uznał żądania płacowe
załogi. Strajkujący zawiesili - do czasu zbadania przez Najwyższą Izbę
Kontroli całokształtu funkcjonowania Kombinatu - żądanie odwołania
Romańczuka ze stanowiska dyrektora.
Do strajku w Gołdapi przystąpił OPZZ, sterowany przez lokalną
nomenklaturę. Żądanie jest jedno - wycofanie się ze zobowiązań zawar-
tego porozumienia, a więc m.in. zwolnienie z pracy kilkuset osób
i odebranie wszystkim przyznanych pieniędzy. Żądania istotnie godne
związku zawodowego !
----------------------------------------------------------------------
WYBORY W PIOTRKOWIE - BŁĄD CZY METODA ?
Wybory uzupełniające do Senatu w Piotrkowie Trybunalskim przyniosły
ponownie zdecydowane zwycięstwo kandydatowi Lecha Wałęsy, mecenasowi
Piotrowi Andrzejewskiemu z Warszawy. Sprzyjające nam mass media na
całym świecie ogłosiły tryumfalnie, że kandydat "Solidarności" zdobył
aż 65 % oddanych głosów, a przepytywani elektorzy dumnie oświadczali,
że wzięli udział w głosowaniu, aby jeszcze raz dołożyć komunistom.
W tym tryumfalizmie, już tylko z nutką pewnej melancholii wspomina się
o nieistotnym fakcie, że mniej niż jeden na dziesięciu elektorów
pofatygował się, aby oddać swój głos na "naszego" kandydata. Wygląda
na to, że fakt ten nie spędza snu z powiek liderom naszych epokowych
przemian społecznych i niemal 9O-procentowy bojkot wyborów nie jest
żadnym ostrzeżeniem, ani zachętą do jakiejś pogłębionej refleksji. No
tak, społeczeństwo jest bierne i apatyczne, ale winę za to ponoszą
ciężkie warunki życia, a głównie "ONI".
Tymczasem warto się zastanowić, dlaczego Lech Wałęsa postanowił
obdarzyć społeczność województwa piotrkowskiego jeszcze jednym "spado-
chroniarzem" i komu, tak naprawdę było to potrzebne? Czy istotnie jest
rzeczą zdrową i pożyteczną, aby cały senat był wypełniony przez
nominatów Wałęsy ? Czy nie warto było umożliwić wejście do senatu
autentycznemu przedstawicielowi Ziemi Piotrkowskiej, wybranemu po
autentycznej kampanii wyborczej, spośród ludzi piotrkowianom znanych i
cenionych, który swój mandat zawdzięczałby demokratycznemu mechanizmo-
wi wyborczemu, a nie nominacji ? Czy nie warto było choć raz spróbo-
wać, na tak przecież nieszkodliwej i ograniczonej próbce, jak taki
mechanizm działa ? Co byśmy wszyscy stracili, gdyby dano szansę uak-
tywnienia się społeczności lokalnej, przeprowadzenia prawdziwej walki
wyborczej ? Czy istotnie zasługi mecenasa Andrzejewskiego wymagały po
prostu obdarzenia go fotelem senatorskim ?
Została stracona jeszcze jedna szansa na lekcję demokracji, na
próbę zapoczątkowania procesu wychowywania społeczeństwa do demokra-
cji. Powstaje pytanie, czy to błąd czy metoda ? Bo może wcale
o demokrację nikomu tu nie chodzi ?
Andrzej Łaszcz
----------------------------------------------------------------------
W nakładzie 4O tys. egz. ukazał się pierwszy numer "Solidarności
Szczecińskiej". Jest to jedyne, jak dotąd, legalnie ukazujące się
pismo opozycji "niekonstruktywnej". W numerze pierwszym czytamy m.in.:
---------------------------
Dnia 3 sierpnia br. ukazał się w kioskach tygodnik "Jedność" nr 1
(70). Niejednemu czytelnikowi dawnej, sprzed stanu wojennego "Jednoś-
ci" musiała pojawić się łza w oku. Tyle lat oczekiwano na swoją
gazetę. Cóż jednak z tego, że jej format, tytuł a nawet wzór graficzny
winiety są identyczne jak wtedy ? Wydawcą obecnej "Jednosci" - jak
czytamy w stopce redakcyjnej jest Miedzyzakładowy Komitet Organizacyj-
ny NSZZ "Solidarność" w Szczecinie.
KTO MA PRAWO DO TYTUŁU "JEDNOŚĆ" ?
Od początku dla wszystkich skupionych wokół Tymczasowego Zarządu
Regionu było jasne, że wspólna gazeta tak będzie się nazywać. Już na
początku tego roku TZR zaczął czynić starania o zezwolenie na druk
tygodnika "Jedność". Pierwsze pismo w tej sprawie zostało wysłane do
Głównego Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk w Warszawie dnia 15
kwietnia br. >>>
Następne pismo, będące uzupełnieniem poprzedniego, a zawierające
dane osobowe redaktora naczelnego wysłano z datą 5 maja. Kilkakrotnie
monitowalem telefonicznie cenzurę w Warszawie, aby wreszcie z ust pre-
zesa cenzury Kosickiego usłyszeć, że możemy wydawać gazetę.
Przystępujemy więc do działania, próbując ulokować druk w Szczeciń-
skich Zakładach Graficznych. Pisma krążą. Dwukrotnie też wizytujemy
Zakłady Graficzne. Bez rezultatu. Obiecano nak wydać pierwszy numer we
wrześniu br. - pod warunkiem otrzymania przydziału papieru. W tej
sprawie otrzymujemy zapewnienie od dyrektora Koźmińskiego, zajmującego
się rozdziałem papieru z upoważnienia ministra Kwaśniewskiego.
Okazało się jednak, że to nie brak papieru, czy trudności technicz-
ne Zakładów Graficznych blokowały naszą inicjatywę.
KTOŚ ZAPLANOWAŁ PERFIDNĄ GRĘ NA ZWŁOKĘ!
Szydło wyszło z worka 3 sierpnia.
Tego dnia bowiem:
- wpływa pismo od cenzury proponujące wskazanie innego tytułu tygodni-
ka, ponieważ "Jedność" jest tytułem prawnie chronionym, "na skutek
podjęcia wydawania tego tytułu przez innego wnioskodawcę,
- ukazał się w kioskach wspomniany już tygodnik wydany przez "innego
wnioskodawcę".
Wszystko staje się jasne.
TYTUł "JEDNOŚĆ" ZOSTAŁ NIEMALŻE PO GANGSTERSKU NAM ODEBRANY. Nasza
gazeta nosi więc z konieczności inny tytuł. Pytanie, czy nie lepszy ?
Swoje korzenie nasz tygodnik wywodzi z "Jedności", tej sprzed stanu
wojennego.
DLATEGO TYTUŁ BRZMI "SOLIDARNOŚĆ SZCZECIŃSKA" DAWNIEJ "JEDNOŚĆ".
Dlatego obecny egzemplarz, który oddajemy do rąk czytelników, nosi
numer 1/68. /.../
NIE STARTUJEMY OD ZERA. MAMY WIELU SYMPATYKÓW, DZIĘKI CZEMU RAŹNIEJ
PRACOWAĆ
A jaki będzie ostateczny efekt naszej pracy - oceni to wyłącznie
Czytelnik.
Krzysztof SAŁACIŃSKI
----------------------------------------------------------------------
W ROCZNICĘ SIERPNIA 8O
3O sierpnia na zaproszenie Tymczasowej Komisji Zakładowej NSZZ
"Solidarność" Stoczni Szczecińskiej im. Warskiego o godz. 15 do Stocz-
niowego Klubu "Korab" przybywają delegacje wszystkich zakładów pracy
skupionych przy Tymczasowym Zarządzie Regionu Pomorza Zachodniego.
Sala zapełnia się całkowicie. O godz. 15.2O na podium przy niemilkną-
cych oklaskach wchodzą poczty sztandarowe: Zarządu Regionu Pomorza
Zachodniego, Fabryki Kabli Załom, Zakładów Chemicznych Police, Stoczni
Remontowej "Gryfia", Stoczni Warskiego, Wojewódzkiej Rady RI
"Solidarność" w Szczecinie i Zielonej Góry. Największe jednak wrażenie
na zebranych robi sztandar Zarządu Regionu Pomorza Zachodniego NSZZ
"Solidarność" nie tak dawno rewindykowany po ośmiu latach internowa-
nia. Za prezydialnym stołem na zaproszenie TKZ Stoczni Szczecińskiej
zasiadają: Piotr Baumgard, Kazimierz Fischbein, Marian Jurczyk, Marian
Juszczyk, jest również wiceprzewodniczący Komisji Krajowej NSZZ "Soli-
darność" Stanisław Wądołowski, to ci, którzy dziewięć lat temu
w Szczecinie podpisali porozumienie w imieniu Międzyzakładowego Komi-
tetu Strajkowego z Komisją Rządową, której przewodził Barcikowski. Są
przemówienia. Przemawiają: Stanisław Wądołowski, Marian Jurczyk, Piotr
Baumgard, Kazimierz Fischbein oraz Daniel Podrzycki z Dąbrowy Górni-
czej.
W trakcie przemówienia wychodzi na jaw, że 29 sierpnia do Mariana
Jurczyka zadzwonił przewodniczący MKO Radziewicz z żądaniem, aby Tym-
czasowy Zarząd Regionu przełożył czas składania wieńców pod tablicą
poświęconą pamięci poległych stoczniowców z powodu tego, iż tablica
nie jest niczyją własnością, a składanie wieńców miało się odbyć o
godz. 16. Zebrani w "Korabiu" postanawiają iść pod tablicę w oznaczo-
nym czasie, odrzucając tym samym sugestie Radziewicza.
I tak parę minut przed szesnastą zebrani po odśpiewaniu hymnu
narodowego wychodzą przed "Korab". Formuje się pochód, początkowo
z około siedmiuset osób, na czele którego za pocztami sztandarowymi
idą przedstawiciele TZR: Marian Jurczyk, Stanisław Kocjan, Stanisław
Wądołowski. Atmosfera w pochodzie jest podniosła i uroczysta.
Wyznaczone straże porządkowe dbają, aby nie doszło do wypadku na nie
wyłączonej z ruchu ul. 1 Maja.
W momencie, kiedy czoło pochodu mija skrzyżowanie Firlika z Hutni-
czą, a następnie skręca w ulicę Hutniczą i powoili zbliża się do bramy
stoczni, gdzie przed tablicą zgromadzeni są uczestnicy manifestacji
zorganizowanej przez MKO, brutalnie i bezwzględnie zostaje zatrzymane
przez trzymających się pod ramiona i za ręce mężczyzn tworzących
kordon rozciągnięty na całą szerokość ulicy.
Takiego czegoś nie przypominam sobie nawet w czasach, kiedy podczas
minionych uroczystości obchodzonych nawet podczas stanu wojennego,
obstawieni byliśmy przez ZOMO i bezpiekę. To, co się zdarzyło 3O
sierpnia br. jest hańbą i zasługuje na potępienie, tym bardziej, że ci
którzy dopuścili się tej hańby, nazywają się przecież związkowcami
i też, niestety, o nazwie "Solidarność".
Na zakończenie tej relacji chcę zwrócić uwagę tylko na jedno. Otóż
p. prokurator Milczanowski [członek szczecińskiego MKO] i cała jego
plejada pomagierów zawsze twierdzili i wbijali swym członkom do głowy,
że to Marian Jurczyk i TZR nie chce prowadzić rozmów związanych ze
wspólnym działaniem dla ogólnego dobra NSZZ "Solidarność". Jaka jest
prawda w rozbijackiej waszej robocie, panowie przywódcy MKO, pokaza-
liście sami i chyba tylko ten, kto nie potrafi muśleć lub nie ma za
grosz wyobraźni, jeszcze Wam wierzy. Wszystkim być możecie, ale nigdy
NSZZ "Solidarność". Hańba Wam !
Bartek
/"Wici" nr 12, SW Szczecin/
----------------------------------------------------------------------
NON NOVA, SED NOVAE
23 października, podczas zebrania przedstawicieli wiodących zakła-
dów pracy Wrocławia, przewodniczący KZ "Solidarności" Politechniki
Wrocławskiej Tomasz Wójcik przedstawił zebranym sprawę "ocenzurowania"
18.1O przez przedstawicieli dolnośląskiej RKW Ludwika Turko i Bogdana
Karaudę stolika z wydawnictwami niezależnymi (zakaz sprzedawania wy-
dawnictw "Solidarności Walczącej"). Relacja Wójcika nie wzbudziła ani
oburzenia, ani nawet zainteresowania zebranych, zaś Karauda bez żenady
przyznał się do wykonania esbeckiej akcji. >>>
Wspomniany wyżej Turko (docent Uniwersytetu Wrocławskiego) zajmuje
się również cenzurowaniem uniwersyteckiego pisma "Solidarności" -
"Komunikaty". Ponieważ jednak, mimo swych ingerencji, uznał, że
niezależność redakcji idzie "za daleko", postanowił ją usunąć. Chcąc,
jako doświadczony polityk, uniknąć zbytecznych kłopotów, usilnie nama-
wia redaktora naczelnego do ustąpienia "na własną prośbę".
Podczas obrad wrocławskiego Komitetu Obywatelskiego dyskutowano
23.1O sprawę obsadzenia władz wojewódzkich. Ktoś z sali zaproponował
na stanowisko wicewojewody Jana Waszkiewicza (od 1981 r. członek Za-
rządu Regionu Dolny Śląsk i Prezydium Komisji Krajowej "Solidarności",
niezależny kandydat w wyborach do sejmu PRL 4 czerwca 1989 r.). Wobec
tej kandydatury zaprotestował Władysław Frasyniuk, stwierdzając, że
Waszkiewicz nie może być wicewojewodą, gdyż leczył się w szpitalu psy-
chiatrycznym w Lubiążu. Skandaliczność wypowiedzi przewodniczącego RKW
widać w całej pełni, gdy się przypomni, że Jan Waszkiewicz został
aresztowany 15 grudnia 1981 r. w Stoczni Gdańskiej jako członek
Krajowej Komisji Strajkowej. Mógł wówczas uciec - jak innym członkom
kierownictwa Związku, robotnicy przygotowali mu drogę ucieczki przed
ZOMO zdobywającym Stocznię. Nie uciekł, chciał być z robotnikami do
końca. W wyniku procesu Jan Waszkiewicz został i n t e r n o w a n y
w szpitalu w Lubiążu. Sprawę tę wielokrotnie próbowano w równie
haniebny sposób dyskontować w czasie kampanii wyborczej, jednakże,
o ile wiemy, po raz pierwszy zdobył się na to przewodniczący dolno-
śląskiego RKW. Widocznie uznał, że wszystkie chwyty już dozwolone.
Gdzież się podział ów owiany legendą Władek, o którego uwolnienie z
więzień walczyliśmy wszyscy ?
Występowanie autorytarnych tendencji w kierowniczych gremiach
neo-"Solidarności" nie jest faktem nowym, gorzej, że nasilają się one
ostatnio, nie znajdując - poza nielicznymi przypadkami - żadnego opo-
ru. Uznaje się powszechnie, że tak być powinno. Budowanie demokracji
w Polsce trwa...
/J.L./
----------------------------------------------------------------------
JAK SIĘ NIE USPOKOISZ, SPOTKA CIĘ NIESZCZĘŚCIE
- anonim tej treści otrzymał Jan Rafalski 15 maja 1989 r. Dokładnie
w tym samym dniu, w którym ukazał się w "Gazecie Robotniczej"
podpisany przez niego protest Komitetu Organizacyjnego NSZZ "Soli-
darność" przy WPBP nr 2 w związku z brutalną pierwszomajową akcją MO.
/.../ - żądamy ukarania funkcjonariuszy MO winnych prowokacji,
- żądamy ujawnienia i ukarania osób ponoszących odpowiedzialność za
podjecie decyzji ataku na bezbronnych ludzi. - głosiło pismo KO"S".
"/.../ dlaczego poszkodowany wszedł w tłum „bitników” z małym
dzieckiem ?" - replikował I sekretarz KW PZPR we Wrocławiu - Zdzisław
Balicki. A wcześniej: "Dlaczego nic nie wspominacie o tym, że była to
demonstracja nielegalna, zorganizowana przez struktury, głoszące
zastosowanie przemocy i grożące rozlewem krwi ?"
List polecony z pogróżką, stylizowany na telegram, przyszedł na
adres zakładu pracy - WPBP nr 2 Wrocław, ul.Braniborska 4O, gdzie
J. Rafalski - kierowca mechanik - pracuje od lutego 1989 r. Z poprzed-
nim miejscem pracy - JZS "JELCZ" - rozstał się w okolicznościach dość
niezwykłych, nawet jak na tego, dawno obznajomionego z metodami
resortu Spraw Wewnętrznych działacza "Solidarności". >>>
Do 1981 r. był przewodniczącym "Solidarności" w PRB w Oleśnicy.
Później interna. Po wyjściu nie "uspokoił się"... 31 sierpnia, po
pamiętnej wrocławskiej manifestacji w 1982 r. - 48 godz. pobyt na
Grunwaldzkiej i kolegium (grzywna 3O tys. zł). 16 grudnia 1982 r.
zatrzymano go w Gdańsku za udział w manifestacji i po 48 godz. aresztu
pod eskortą odstawiono do pociągu. Ponownie zatrzymany w styczniu 1983
r. pod zarzutem kolportażu (tym razem pobyt na Sądowej i grzywna 25
tys). W dwa dni później zatrzymany na ulicy i pobity na komisariacie
MO przy Dworcu Głównym. Mimo leczenia reumatologicznego (prow. - dok-
tor Łabędzka), skutki doznanej wówczas kontuzji do dziś dają znać
o sobie). W 1985 r., po pobiciu przez "nieznanych sprawców", wylądował
w szpitalu z uszkodzeniem nerwu.
I tak dalej: rewizje, zatrzymania pod byle pretekstem (nieodłączne
namowy na współpracę), przesłuchania, nakaz meldowania się na komen-
dzie MO co 2 tygodnie, napady na mieszkanie, a nawet sfingowana sprawa
o udział w przestępstwie gospodarczym. Pełny wachlarz szykan, aż do
1988 r., kiedy to "coś drgnęło" w widokach na odwalczenie legalnej
"Solidarności".
Rafalski nigdy nie zwątpił, że taka chwila nadejdzie. Odkąd zaczął
pracować w JZS W Jelczu, co roku 31 sierpnia i 11 listopada składał
wraz z żoną kwiaty pod tablicą pamiątkową "Solidarności" koło
biurowca. Wcześniej nikt tego nie robił, później nikt oprócz tych
dwojga...
W maju 1988 r. była w JZS akcja - czerwona flaga znalazła się
w muszli klozetowej, a na jej miejscu, przy wejściu na wydział Z-1,
pojawiła się flaga "Solidarności". Rafalskiego przesłuchiwało potem
dwóch funkcjonariuszy.
W sierpniu pan Janek wraz z kolegami zabrał się do organizowania
w zakładzie jawnej "Solidarności". 8 sierpnia powstał Komitet Organi-
zacyjny, ktory wydelegował Rafalskiego jako swojego przedstawiciela
w RKW.
Była to "orka na ugorze". Stan wojenny i późniejsze lata zrobiły
swoje - ludzie zastraszeni, apatyczni, bierni. W 1984 roku "nieznani
sprawcy" zdewastowali pamiątkową tablicę "Solidarności" (usunięto
napis "Solidarność"). Załoga nie zaprotestowała, rzecz przeszła bez
echa. 11 listopada 1988 roku zjawiło się pod tablicą z kwiatami raptem
17 osób (na 5OO, które wypełniły deklaracje "Solidarności"). Pewnie
wystraszyli się ostentacyjnie filmujących SB-ków.
A ta nowa, odzyskana "Solidarność", też jakaś inna, czasami trudno
poznać Związek z 198O roku, potrafiący bronić ludzi przed krzywdą,
który dostrzegał bardzo dokładnie oszustwa komuny. (z listu J.R. do
"ZDnD"). Pięknych haseł, deklaracji - nie brakuje.
Jak tworzyliśmy w Laskowicach Komitet Organizacyjny, byli u nas na
zebraniu Władek Frasyniuk i Jan Winnik. Ten ostatni obiecywał, że
jakby kogoś zwolnili za "Solidarność", to RKW stanie w jego obronie,
a w ostateczności zatrudni u siebie.
A rzeczywistość ? - Załoga JZS twierdzi, że Winnik przywiózł
przewodniczącego KO"S" - Pawlickiego "w teczce". Dyrektor Dalgiewicz
panoszy się w zakładzie jak w prywatnym folwarku, a przewodniczący
zakładowej "Solidarności" właściwie we wszystkim mu ulega. J. Rafal-
skiemu wydaje się, że Pawlicki wcale nie broni ludzi. Wkrótce na
własnej skórze przekona się, jak trafne było to spostrzeżenie. >>>
Na 3O listopada Rafalski zaplanował w zakładzie wiec, który, jak
się okazało, stał się kolejnym punktem zwrotnym w jego pracowniczej
i związkowej karierze.
Zawiadomiłem Pawlickiego i Włodarczyka (członek prezydium KZ), że
odbędzie się wiec w obronie Stoczni Gdańskiej i dla poparcia Kornela
Morawieckiego. Trzydziestego zostałem zatrzymany na bramie wejścio-
wej. SB-cy przewieźli mnie na drugą bramę, gdzie czekał już komendant
straży przemysłowej - Domaradzki. Zawieźli mnie do BOT-u - budynku,
gdzie mieści się dyrekcja, kadry i komórka SB. Kadry sprawnie wykonały
polecenie moich "opiekunów". Po trzech minutach nie byłem już
pracownikiem JZS. Do dzisiaj nie jestem rozliczony z zakładem, na
teren którego nie miałem od tej pory wstępu.
Udało mi się jeszcze skoczyć do salki 406, gdzie siedzieli kierow-
cy. Powiedziałem, żeby walczyli o Stocznię i o Kornela Morawieckiego,
który - po nielegalnym powrocie - pozostaje banitą we własnym kraju.
Wiec miał być o godzinie 10.00 - wszystko było przygotowane. SB-cy
przetrzymali mnie w samochodzie do 11.30. Cały czas dręczyła mnie
niepewność, czy wiec się odbył. Najbardziej zabolało mnie, gdy dowie-
działem się, że koledzy zrezygnowali. Pytałem Pawlickiego - dlaczego ?
Tłumaczył się, że "Solidarność" jest słaba, że jak mnie zabrakło, to
nie miał kto poprowadzić, że się bali... Do dzisiaj mnie to boli.
Rozpoczął się dwumiesięczny okres szukania pracy. Nikt mu w tym nie
pomógł, pomimo wcześniejszych obietnic.
Nie jest prawdą, że siedziałem i czekałem, aż mi praca z nieba
spadnie. Codziennie jeździłem, żeby coś znaleźć. Prywaciarze w ogóle
nie chcieli ze mną rozmawiać. Próbowałem szczęścia w 18 róźnych
firmach. Byłem w Czernicy, gdzie już miałem podpisać angaż, a nawet na
bazie transportu w JZS. Kierownik początkowo się ucieszył, zanim się
nie dowiedział, że to jest "ta sprawa". Wtedy rozłożył ręce - Pan
rozumie... Gdzie indziej było podobnie.
Nie znaczy to, że J. Rafalski się poddał, czy pogodził z kuriozalną
decyzją pracodawcy. Odbyło się siedem spraw odwoławczych w sądzie
pracy w Oławie i dwie we Wrocławiu. Prowadzone były w sposób urągający
już nie tylko normom prawa, ale przyzwoitości. Część dokumentów z sądu
w Oławie najzwyczajniej zaginęła. Sędzina, p. Stępień-Biały, zupełnie
się tym nie przejęła. Oświadczyła zainteresowanemu, że nie wie, co się
z nimi stało. Inny przykład: na wezwaniu świadka T. Suszaka, pracują-
cego w JZS od 1962 r. widnieje pieczątka kierownika działu dokumen-
tacji osobowej (Z. Ozga), z adnotacją, że taki pracownik w zakładach
nie pracuje. T. Suszak pracuje do dzisiaj w JZS w KT Z1-379.
Te i wiele innych ważnych informacji o przebiegu sprawy przekazywa-
łem osobiście Barbrze Labudzie. Żadna z nich nie ukazała się ani
w "Regionie", ani w RWE. Pojawiły się tylko enigmatyczne wzmianki
o trzech kolejnych rozprawach. Potem - cisza. Cenzura działa i w re-
dakcji "Regionu" - czasopisma dla członków "Solidarności". Trzykrotnie
uczestniczył też w rozprawach obrońca z RKW L. Adamczyk. Raz - członek
"Solidarności" z JZS. Gdy spytałem Józka Włodarczyka (czł. prezydium
KZ"S") - co ze sprawą przyjęcia mnie do pracy, odpowiedział "To twoja
prywatna sprawa, my co mogliśmy zrobić - zrobiliśmy".
Ile zrobli, świadczy najlepiej opinia Zespołu Radców Prawnych JZS
z 22.9.1989 r, (podpisana przez Radcę Prawnego mgr Zygmunta Wolla),
w której widnieje taki passus: "Przypomnieć /.../ trzeba, że prośba
obywatela rozważana była 25.07.1989 r. przez komisję złożoną z przed-
stawicieli administracji i Komitetu Fabrycznego NSZZ "Solidarność".
Nie znalazła ona podstaw w obecnej sytuacji przedsiębiorstwa - do
uwzględnienia wniosku Obywatela".
W ślad za utratą pracy przyszła dymisja z RKW. Jan Winnik uzasadnił
ją tym, że... członek RKW musi reprezentować jakiś zakład pracy !
"Dlaczego w takim razie Winnik, który nie jest pracownikiem żadnego
zakładu" - jest w RKW ? - pyta Rafalski. - "Ja zostałem wybrany przez
kolegów z KO"S" w JZS".
Po dwóch miesiącach Jan Rafalski znalazł wreszcie pracę we wrocław-
skim WPBP nr 2. Tu również "nie uspokoił się". 8 lutego 1989 powstał
w "Dwójce Przemysłowej" KO "Solidarności". Rafalski jest jednym z za-
łożycieli i przewodniczącym Koła Oddziałowego na Bazie Transportu. Po
akcji milicyjnej w czasie ulicznej manifestacji - wystosowuje wspom-
niany już protest do władz. "Organy" znów zaczynają żywo interesować
się niepokornym solidarnościowcem. Tym bardziej, że Rafalski zaanga-
żował się w kampanię wyborczą. Na własnym domu w Jelczu-Laskowicach
wywiesił ogromny transparent, wzywający do głosowania na kandydatów
Komitetu Obywatelskiego. Nie poparł natomiast kandydatury na posła
dyrektora JZS Dalgiewicza - swojego byłego pracodawcy.
Dyrektor, skompromitowany w oczach swojej załogi, przez którego
tylu ludzi straciło pracę, miałby być przez tych ludzi wybierany na
posła ? Zrobiliśmy kontrkampanię. Pojawiły się ulotki "Głosując na
Dalgiewicza Jana, wybierasz drugiego Urbana". Dla Dalgiewicza był to
dowód, że słusznie zostałem zwolniony. - No proszę - powiedział
przewodniczącemu "Solidarności", Pawlickiemu - przecież on występuje
nawet przeciwko mnie ! Ludzie widzieli, jak sam wieszał te ulotki !
Żeby więc nie było niedomówień, poinformowałem Pawlickiego, że przy
pierwszym spotkaniu z Dalgiewiczem wyrażę mu swoje ubolewanie, gdyż
uważałem i uważam, że został posłem zupełnie niesłusznie. Komisja
Zakładowa "Solidarności" w Jelczu skompromitowała się zupełnie.
Pawlicki przez radiowęzeł zakładowy mówił, żeby głosować na Dalgiewi-
cza. Powoływali się na Frasyniuka, który jakoby popierał tę kandyda-
turę. Poleciałem do RKW na drugi dzień. Karauda nie chciał mnie
wpuścić, ale wszedłem. - Władek ! - mówię - Coś ty narobił ! - Frasy-
niuk wszystkiemu zaprzeczył. Powiedział, że nic nie wie, że zostawił
ludziom z KZ "Solidarności" w Jelczu wolną rękę.
Jakiś nieznany Rafalskiemu z nazwiska, (ale znany z widzenia - w
RUSW) osobnik zaczepił go w autobusie, grożąc raz jeszcze, że jak się
nie uspokoi, to już oni się nim zajmą. Nawet poczciwy transparent nie
znalazł uznania w oczach służb, odpowiedzialnych za "ład i porządek".
Ojcu Rafalskiego nakazano go zdjąć, a gdy tego nie wykonał, ktoś
ochlapał płótno farbą.
Zgodnie z wyznawaną przez siebie zasadą otwartej przyłbicy, pan
Janek zgłaszał gdzie trzeba o wszystkich szykanach. Meldunek o dwu-
krotnym najściu na mieszkanie pozostał bez echa. Anonim z pogróżką
został złożony w WUSW Wrocław Stare Miasto. Funkcjonariusz (p. 512),
który go przyjął, przedstawił się jako Jaworski (bez podania stopnia).
Sporządził protokół, zapowiedział dochodzenie, przesłuchanie świadków
itp. Nic z tego nie nastąpiło. Później poinformowano Rafalskiego, że
funkcjonariusz o takim nazwisku nie figuruje w spisie pracowników.
Działalność związkowa, to dla Rafalskiego przede wszystkim obrona
pracownikoów. Sytuacja w "Dwójce Przemysłowej" jest bardzo napięta,
niezadowolenie załogi coraz większe. Zwierzchnicy i tu nie mają więc
z Rafalskim łatwego życia. 11 lipca skierował on do dyrektora naczel-
nego - jako przewodniczący Koła "Solidarności" na BT - protest
w sprawie podziału nagród, dokonanego arbitralnie przez kierownika
Bazy - M. Wojtachnio. Rafalski w imieniu załogi domaga się by -
zgodnie z regulaminem - listy osób nagrodzonych były podane do
wiadomości najpóźniej na tydzień przed wypłatą. Napiętnowana została
arogancja kierownika, który żądanie konsultacji ze związkami zawo-
dowymi skwitował słowami "mnie nie interesuje żadna ocena związku ani
organizacji".
19 września na "Dwójce" wybuchła bomba - pan Janek ujawnił i wywie-
sił na tablicy... wysokość zarobków (z wyszczególnieniem premii,
indeksacji, rekompensat za kartki, wypłat z tytułu podwyższenia naj-
niższego wnagrodzenia oraz nagród z funduszu mobilizacyjnego)
poszczególnych grup pracowniczych: od dyrektora naczelnego, poprzez
pracowników, ekonomicznych, technicznych, administracyjnych, produk-
cyjnych, usługowców, aż do niewykfalifikowanych pracowników fizycz-
nych. Najwyższy dochód - dyrektor plus zastępcy - zamknął się sumą
82O.36O zł. Najmniej otrzymali pracownicy fizyczni - 135 tys. zł.
Podanie do wiadomości publicznej tych, dotąd okrytych tajemnicą danych
- zbulwersowało załogę.
Zrobiła się u nas straszna wrzawa: - Panie Janku, skąd pan to ma ?
- pyta kierownik. - Czy to falsyfikat ? - Autentyczne przecież ! -
odpowiadam. Dyrektor Chodorowski kazał zdjąć pismo z tablicy. Kierow-
nik chciał to zrobić, tłumacząc, że... potrzebuje egzemplarz dla
dyrektora. Zaproponowałem, żeby pan dyrektor przyszedł sobie poczytać.
Wojtachnio zadzwonił, że Rafalski nie pozwala zrywać. - Kto to jest
Rafalski!? - Przewodniczący "Solidarności" na bazie. - Ja z nim zrobię
porządek !
Chcą mnie stąd wygryźć za wszelką cenę. Dali mi ultimatum do
piętnastego, żebym siadał na samochód (przeciwskazania lekarskie po
kontuzji na skutek pobicia - przyp.red.), albo zrezygnował. Poczekam,
aż mi to dadzą na piśmie. Przeszkadzam im, bo wiedzą, że dopóki tu
jestem, patrzy im się na ręce i nic nie mogą ukraść. Ciekawa sprawa,
że jak byłem na urlopie, ktoś obrobił fiata, który był na przetargu.
Kierownik dołożył ukradzione części i cisza ! Nawet milicji nie było !
Ja zajmuję się działką eksploatacji ogumienia. Już orzekli, że może to
robić ktoś inny, aby tylko mnie stąd wypchnąć !
Nie chcę się chwalić, ale koledzy wiedzą, że jeśli na bazie coś
zostało wywalczone, to dzięki mnie. Nie, żebym był jakimś cudotwórcą.
Ale ludzie są zastraszeni. Jak widzą, że ktoś jest uparty, to sami
nabierają śmiałości, by upominać się o swoje. Na tym polega solidar-
ność. Dzisiaj też jest straszny szum. Janek, mówią - taka stawka, to
przecież zgroza. Tłumaczę, że nie możemy teraz strajkować. Jak by to
wyglądało, gdyby "Solidarność" strajkowała ? Ale na dłuższą metę
strajku się nie uniknie. I będzie to strajk "Solidarności". Ludzie
burzą się niesamowicie. Zaczynam się obawiać, czy rząd Mazowieckiego
nie jest w tym wszystkim parawanem. Przecież żadnemu innemu rządowi
nie wybaczono by takich posunięć.
***
W 2O numerze "Wiadomości Solidarności" (z dn. 5.1O) znajduje się
następujące ogłoszenie: "Z końcem października mija czas, w którym
Związek może, zgodnie z porozumieniem okrągłego stołu, upomnieć się
o osoby pokrzywdzone w wyniku prowadzenia działalności związkowej po
13.12. 1981. Chodzi nie tylko o powrót do pracy, ale o przywrócenie
ciągłości pracy osobom rezygnującym z powrotu do macierzystego
zakładu. Ważne jest udokumentowanie rozmiarów krzywdy. O pomoc w tym
zakresie można się zwrócić do członka prezydium RKW - Jana Winnika
(p.114 po godz. 14). >>>
Już pracując w WPBP nr 2, Rafalski czterokrotnie występował o przy-
wrócenie do pracy w "Jelczu" (7.O4. 89 r., 15.O4.89 r., 13.O7.1989 r.
i 13.O9.1989 r.) Za każdym razem powiadamiał RKW, o czym świadczą
posiadane przez niego potwierdzenia odbioru. Wszystko bez rezultatu
i bez echa.
I jeszcze niemiły zgrzyt: na uroczystość wniesienia sztandaru
i poświęcenia pomieszczenia zakładowej "Solidarności" w JZS "Jelcz"
- 31 sierpnia 1989 r. - (dyrektor jako honorowy gość, a jakże), pana
Janka nie zaproszono. Może Dalgiewiczowi nie smakowałby obiad ? - mó-
wi. Nic to. I tak wybierał się z żoną i dziećmi na centralne
uroczystości do Gdańska. Tam, niestety, też było niezbyt radośnie.
Zasmuciłem się, że tak mało było delegacji z zakładów, pomimo
obecności J.Nowaka-Jeziorańskiego i Wałęsy oraz kilku posłów i senato-
rów. Wcześniej nie widziałem nigdy, żeby Lechowi poleciała łza... ale
kiedy zobaczył ten rzadki tłumek...
Oprac. - Lama
/"Z Dnia na Dzień", nr 28 (511)/
----------------------------------------------------------------------
"SOLIDARNOŚĆ" ESCHWEILER-AACHEN
W wyniku stanu wojennego wielu Polaków znalazło się na obczyźnie.
Część z nich od początku zaangażowała się w pomoc dla kraju. Obok
organizacji charytatywnych tworzyły się wówczas w Europie, m.in. w
Niemczech Zachodnich, grupy polityczne, wspomagające podziemną
"Solidarność". RFN nie był łatwym terenem dla tego typu inicjatyw.
Brak starej, powojennej emigracji (jak w Anglii czy we Francji), za-
gospodarowanej już i rozeznanej w układach, powodował, że wszystko
trzeba było zaczynać od podstaw.
Większość powstałych wtedy organizacji z czasem porzuciła działal-
ność, nieliczne przetrwały. We wrześniu 1983 r. zawiązała się struktu-
ra stawiająca sobie za zadanie pomoc dla polskiego podziemia w jego
walce o demokrację i niepodległość. Wśród jej założycieli znajdował
się Aleksander Zając, do dziś pełniący w zespole funkcję faktycznego
przewodniczącego. Wkrótce ustalono nazwę: Grupa Robocza "Solidarność"
Eschweiler-Aachen. Stan liczebny Grupy stopniowo wzrastał i obecnie
skupia ona około 12O osób, z czego połowę stanowi emigracja sprzed
dwóch lat i młodsza. Jednakże ton nadaje Grupie "stara gwardia", gdyż
niestety wielu "świeżych" członków GR zapisało się do niej po to, aby
zdobyć papiery działacza politycznego, potrzebne do uzyskania azylu
w Niemczech.
Przez lata GR wypracowała sobie kontakty z głównymi, w rejonie
Aachen, partiami niemieckimi - SPD i CDU. W sierpniu br. socjaldemo-
kraci przekazali Grupie dwa powielacze offsetowe. Na ich prośbę
fotografia dokumentująca to wydarzenie oraz artykuł na temat GR zosta-
ły umieszczone w jednej z głównych gazet Westfalii. GR zyskała więc
nie tylko dwa powielacze, ale i darmową reklamę wśród czytelników
popularnej gazety landowej. W trakcie burzliwej dyskusji, nad przezna-
czeniem otrzymanego sprzętu proponowano przekazanie go szczecińskiej
"Solidarności" - część członków GR optowała za posłaniem jednego
powielacza dla wałęsowskiej "Solidarności", a drugiego dla "nielegal-
nej" organizacji Jurczyka. W rezultacie jeden z powielaczy trafił do
szczecińskiej... służby zdrowia.
Wsród członków Grupy Roboczej jest sporo sympatyków legalnej "Soli-
darności", równie wielu identyfikuje się z ideami SW, są nadto
zwolenicy KPN-u czy NZS-u. >>>
Po niedawnej prelekcji na temat SW i spraw bieżących w kraju, pyta-
no m.in. o Komisję Interwencji i Praworządności NSZZ "Solidarność",
o program SW i jej plany na najbliższe miesiące, o stopień zaangażo-
wania strony czeskiej w SPCz itp. Pytania i wypowiedzi wskazywały na
żywe zainteresowanie działaczy GR sprawami polskimi oraz na niezłą
0orientację w tak skomplikowanej przecież geografii politycznej naszego
kraju.
Ogromny zawód sprawił Grupie Lech Wałęsa podczas swego wrześniowego
pobytu w RFN. Zapraszany na spotkanie, odpowiedział, że sama nazwa
Grupy jest prowokacyjna (analogia do Grupy Roboczej Komisji Krajowej).
Kiedy jednak w trudnych latach po stanie wojennym przyjmowano sprzęt
i pieniądze od akwizgrańskiej grupy (i gdy przyjmuje się tę pomoc dziś
jeszcze), nikomu ta nazwa nie przeszkadzała. Ostatecznie Wałęsa odrzu-
cił zaproszenie, wymawiając się brakiem czasu. Oburzenie członków GR
wzbudza również obecna stronniczość i dyspozycyjność RWE wobec opo-
zycji "konstruktywnej".
W październiku Grupa Robocza wystąpiła z protestem wobec haniebnego
procederu wyłapywania przez polskie służby graniczne i przekazywania
wschodnioniemieckiej policji uciekinierów z NRD.
Od początku swego istnienia GR utrzymuje kontakty z przedstawicie-
lem SW w Niemczech Zachodnich - Andrzejem Wirgą. W czerwcu br.
podpisane zostało formalne oświadczenie o współpracy i wspólnocie
celów GR i SW. Stwierdza się w nim, że obie te niepodległościowe orga-
nizacje nie mogą zaakceptować wyników rozmów "okrągłego stołu".
Obie strony zgodnie oceniają, iż alians części opozycji z PZPR (i uz-
nanie jej de facto za "przewodnią siłę narodu") poszedł za daleko,
a wejście w struktury komunistycznej władzy jest zbyt śliską i nie-
bezpieczną grą.
Ignacy Kielecki
----------------------------------------------------------------------
W SŁUŻBIE RZECZYPOSPOLITEJ
Pod hasłem "Nadal w służbie Rzeczypospolitej" Rząd RP na Uchodź-
stwie zorganizował w Londynie w dniach 14-18 września 1989 r., w 5O
rocznicę niemiecko-sowieckiego najazdu na Polskę, Zjazd przedstawi-
cieli polskiego życia niepodległościowego.
W pracach Zjazdu, jego poszczególnych komisji - spraw krajowych,
międzynarodowych i spraw wewnętrznych emigracji niepodległościowej -
uczestniczyło kilkaset osób z całego świata reprezentujących Polaków
dążących do niepodległości. Obok delegatów polskich partii, stronnictw
i organizacji niepodległościowych z Wielkiej Brytanii i świata (m.in.
z Brazylii, Meksyku, Stanów Zjednoczonych, Australii) przybyli na
Zjazd przedstawiciele opozycji niepodległościowej z kraju (m.in.
z LDP"N", KPN i SW).
Przedstawiciel Solidarności Walczącej, Maciej Frankiewicz, występu-
jąc w czasie otwarcia Zjazdu mówił o potrzebie kontynuowania i nasila-
nia działań na rzecz odzyskania pełnej niepodległości. Doceniając
demokratyczne zmiany jakie zachodzą w Polsce zakwestionował jednak ich
nieodwracalny charakter. Wskazał na konieczność istnienia w kraju
silnej organizacji pozostającej w podziemiu, jako pewnego rodzaju
zabezpieczenia na wypadek, niemożliwego do wykluczenia, użycia siły
przez komunistów. Takie zagrożenie istnieje dopóty dopóki komuniści
zachowują kontrolę nad wojskiem i milicją. Reprezentant LDP"N" wzywał
Rząd RP do głoszenia programu maksymalistycznego i tym samym wskazania
kierunku działań i celów, gubiącej się często w licznych kompromisach
z komunistami, opozycji w kraju. Występujący w imieniu KPN Dariusz
Wójcik meldował gotowość Konfederacji do działań na terenie kraju
będących kontynuacją walki żołnierzy AK i WiN oraz wyjaśnił przyczyny,
dla których KPN wzięła udział w ostanich wyborach.
Referaty wprowadzające wygłosili: Jakub Karpiński - sprawy krajowe,
prof. Józef Lityński - sprawy międzynarodowe i Stefan Sobniewski -
sprawy wewnętrzne emigracji.
16 września uczestnicy Zjazdu w dniu udali się pod Pomnik Katyński
i złożyli hołd ofiarom zbrodni sowieckich; 17 września uczestniczyli
w wielotysięcznej manifestacji w centrum Londynu i uroczystej akademii
w Wembley Centre.
Zjazd i kuluarowe dyskusje potwierdziły, że choć Rząd RP na Uchodź-
stwie budzi szacunek swoja konsekwentną i nieugiętą postawą a jego
istnienie jest inspiracją dla działań na rzecz niepodległości Polski,
to wolną i demokratyczną Polskę wywalczyć będzie można jedynie w kra-
ju, to co zadecyduje o niepodległości rozgrywa się nad Wisłą.
Uczestnicy i organizatorzy Zjazdu mieli świadomość takiego stanu
rzeczy. Hasło Zjazdu - "W służbie Rzeczypospolitej" rozumiano jako
wspomaganie tych wszystkich działań, które mają na celu przywrócenie
Polsce pełnej niepodległości. Rząd RP uważa za celowe swoje istnienie
i działanie do chwili przeprowadzenia w Polsce w pełni wolnych wyborów
z udziałem wszystkich partii politycznych akceptujących demokratyczne
zasady. Do tego czasu Rząd RP pełnić pragnie rolę skarbnika pieczęci
legalnych władz Rzeczypospolitej i w miarę swoich możliwości wspierać
działania na rzecz Niepodległej, prowadzone tak w Polsce jak i za
granicą.
Londyn, 19.9.89 Jacek Sobieski
----------------------------------------------------------------------
LISTOPADOWA REFLEKSJA
Jakie czynniki decydują o tym, że naród uzyskuje wolność? Jest ich
kilka: wola walki o nią, upór i wiara w celowość walki, siła (zbrojna,
ale i gospodarcza) zdolna do zwalczenia przeciwników, mądrość przy-
wódców, sojusznicy oraz szczęście (czy też przypadek). Wszystkie one
muszą występować jednocześnie, choć zwykle splecione są ze sobą w roz-
maitych proporcjach i korelacjach.
Przez ponad stulecie kolejne pokolenia Polaków usiłowały odzyskać
niepodległość swego kraju. Wielekroć i na różnych frontach podejmowano
akcje zbrojne i polityczne. Za każdym razem okazywało się, że to
jeszcze nie teraz. Brakowało szczęścia, kiedy indziej siły. Nigdy nie
brakowało woli walki, choć bywały chwile załamania. Płaciliśmy za te
nieudane próby straszliwą cenę, ale niepodejmowanie ich zaowocowałoby
klęską ostateczną - Polacy zniknęliby jako naród, pozostając najwyżej
grupą etniczną w ramach obcych państw.
Był w Listopadzie 1918 r. tak wielki element przypadku (owego
historycznego "szczęścia"), że wydarzenia tamtych dni zdają się być
cudem. Był to ten jedyny moment dziejów narodu i świata, na który
liczyli i którego od dwunastu dziesięcioleci wypatrywali Polacy. Tylko
wtedy układ wszystkich czynników warunkujących odzyskanie wolności
stał się optymalny. Nic by jednak sytuacji naszego narodu nie
zmieniło, gdyby nie jego trwałe i uporczywe dążenie do wolności, gdyby
nie te wszystkie poprzednie nieudane próby. To właśnie one zaowocowały
cudem 11 Listopada. To heroizm powstańców 183O czy 1863 r., walki
Legionów Dąbrowskiego, konspiracja Łukasińskiego, gospodarcze działa-
nia w Poznańskiem czy dyplomatyczne - w Galicji, to tysiące polskich
zesłańców na Syberii i tysiące Polaków rozsianych od Drezna po Brazy-
lię - to były nasze niewymierne i niepoliczalne atuty w grze o wol-
ność. One właśnie przeważyły szalę historii.
Niepodległość stała się w najnowszych dziejach naszego narodu pewnym
absolutem, ideą nadrzędną i naczelną. Przez długie 5O lat w czterech
ścianach mieszkań, w lagrach i łagrach, więzieniach i katorgach -
zabijani, bici i ośmieszani - pieczołowicie przechowaliśmy ideę Wolnej
i Niepodległej, przenieśliśmy ją i utrwalili. Dziś hasło to, tę ideę
podejmują najmłodsze pokolenia Polaków, które wolnej Polski nie znają,
ale za nią tęsknią i o niej marzą.
71 lat temu udowodniliśmy, że niemożliwe jest możliwe. Doświadcze-
nie tamtych dni jest opoką naszej nadziei i wiary w przyszłość.
Romuald Lazarowicz
/"Biuletyn Informacyjny" Związku Żołnierzy AK Oddział Wrocław, nr 1/
----------------------------------------------------------------------
PRZEŁOMOWY DZIEŃ
11 listopada 1918 r Polacy odzyskali suwerenne państwo. Co stało
się tego dnia ? Dlaczego właśnie ta data uważana jest za punkt
kulminacyjny wiekowej walki o niepodległość ? Armia polska nie wygrała
przecież żadnej bitwy, nie zdobyła twierdzy wroga, ani nawet nie w tym
dniu świat dowiedział się o powstaniu państwa polskiego, lecz prawie
tydzień później. Sedno sprawy nie leży więc w sukcesie natury
militarnej lub międzynarodowej. W tym dniu natomiast dokonała się
zasadnicza zmiana w sytuacji wewnętrznej rozdartego kraju. Wojska
niemieckie kapitulowały w Warszawie, przedrozbiorowej stolicy Rzecz-
pospolitej, Rada Regencyjna przekazała Komendantowi Piłsudskiemu
władzę nad wojskiem i podstawowe uprawnienia administracyjne, a lewi-
cowy rząd lubelski (z Ignacym Daszyńskim na czele) również oddał się
do dyspozycji Piłsudskiemu jako człowiekowi, który w aktualnej chwili
miał najszersze poparcie społeczeństwa polskiego i to zarówno
w kręgach konserwatywnych, jak i lewicujących.
Na tym tle 11 listopada jawi nam się jako moment przełomowy, symbo-
lizujący zakończenie jednego procesu dziejowego, a rozpoczęcie
następnego. Zakończenie 123-letniej niewoli i rozbicia a początek
istnienia niepodległej Polski. Kraj odradzał się dzięki korzystnej
koniunkturze międzynarodowej oraz na skutek działań ludzi, którzy
organizowali partie politytyczne o ideałach wolnościowych i demokra-
tycznych, organizowali podstawy przyszłych sił zbrojnych i skutecznie
walczyli "o serca i umysły" Polaków. Scenariusz działań wojennych
w latach 1914-1918 był dla rozdartej Polski optymalny: państwa
centralne pokonały Rosję, zaś same zostały pobite przez aliantów
zachodnich. Nadto zarówno w Niemczech, na Węgrzech, jak i na wschodzie
wybuchły rewolucje, które w pierwszej fazie swego istnienia
obezwładniały zaborców.
Polska, w walce o utrzymanie niepodległości, musiała sama stawić
czoła w pierwszej kolejności Rosji sowieckiej w drugiej - Niemcom,
bowiem oba te państwa uważały powstanie suwerennej i silnej Polski za
klęskę swojej polityki zagranicznej i hamulec we własnych planach
imperialnych. Aktywną wrogość wszystkich niemal sąsiadów udało nam się
przezwyciężyć dzięki ofiarności całego narodu, gdyż każda partia
polityczna (z wyjątkiem komunistycznej) stawiała niepodległe i demo-
kratycznie rządzone państwo na pierwszym miejscu. Komuniści, zgodnie
z sowieckimi dyrektywami, wszelkimi sposobami starali się zniszczyć
państwowość polską i wkomponować nasz kraj w krajobraz republik
radzieckich. Dzięki wykorzystaniu polskich formacji wojskowych
z I wojny światowej Polska już w listopadzie 1918 r. dysponowała
stutysięczną armią, zaś w 192O - WP liczyło 1 mln. To wojsko obroniło
granice niepodległego państwa w wojnach i starciach z Ukraińcami,
Czechami, Litwinami i Niemcami oraz ocaliło istnienie Rzeczpospolitej
w wojnie z Rosją.
Najbardziej dotkliwą ceną, jaką płaciła Polska za zwycięskie wojny,
było opóźnienie rozwoju gospodarczego i odbudowy zniszczonego kraju,
co pociągnęło za sobą negatywne konsekwencje zwłaszcza w dziedzinie
społecznej. Antagonizmy, wyciszone w latach walk, odezwały się z całą
mocą po ich zakończeniu. Jednakże problemy, które wtedy narodziły się,
były problemami wewnętrznymi niepodległego państwa i jako takie były
rozwiązywane lepiej lub gorzej, ale bez obcej ingerencji.
11 listopada 1918 r. oddziały Polskiej Organizacji Wojskowej otrzy-
mały od Komendanta Józefa Piłsudskiego rozkaz rozbrajania Niemców
w Warszawie. Podobne polecenia już wcześniej otrzymały komórki POW
całego kraju; w ten sposób wschodnia część Rzeczpospolitej wyzwolona
została już z początkiem listopada, zaś centralna - w dniach 1O-13 XI.
Wytworzoną próżnię polityczno- -administracyjną nadzwyczaj szybko
i sprawnie wypełniły nielegalne dotychczas struktury polskie. Naczel-
nik Państwa - Piłsudski - polecił zorganizowanie rządu Daszyńskiemu,
a gdy ta próba nie powiodła się z powodu sprzeciwów Narodowej Demokra-
cji, polecenie takie dostał inny socjalista - Jędrzej Moraczewski; tym
razem rząd został zaakceptowany przez wszystkie główne stronnictwa
polityczne.
Już 14 listopada 1918 r. Piłsudski wydał dekret określający zasady
ustrojowe powstającego państwa polskiego, w którym czytamy m.in.:
"Przekonany, że twórcą praw narodu może być tylko Sejm, żądałem zwoła-
nia go w możliwie krótkim, kilkumiesięcznym terminie." I rzeczywiś-
cie, zgodnie z powszechnym przekonaniem i życzeniem, rozpoczęto
przygotowania przyszłych wyborów do Sejmu. Mimo iż rząd Moraczew-
skiego zapowiedział, że wszystkie ewentualne przemiany społeczne mają
należeć do przyszłego Sejmu, wprowadzono ustawowo zasiłki dla bezro-
botnych, ubezpieczenia od choroby, 8-godzinny dzień pracy i inne re-
formy socjalne, którymi pozyskano szerokie kręgi społeczne i skutecz-
nie zaprzeczono sowieckim sloganom propagandowym o "burżuazyjnym
wyzysku pańskiej Polski" i prawdziwym wyzwoleniu na bagnetach Armii
Czerwonej.
W gorącym okresie przedwyborczym nastąpiła zmiana rządu: Moraczew-
ski ustąpił Paderewskiemu, który nie był bezpośrednio zaangażowany
w działalność żadnej partii politycznej. Jak wcześniej, tak i teraz
uchwały rządowe były tymczasowe - za wyjątkiem jednego postanowienia:
II Rzeczpospolita ma być państwem demokratycznym. Zalecenie minister-
stwa spraw wewnętrznych nakazywało władzom lokalnym czuwać nad wolnoś-
cią powszechnych, bezpośrednich, tajnych i równych wyborów, których
termin wyznaczono na 26 stycznia 1919 r. Zdawano sobie sprawę z tego,
iż gmach prawdziwie wolnego państwa musi opierać się na fundamencie
podmiotowości społeczeństwa. Wyrazem tej podmiotowości miały być
wybory do Parlamentu. Prawo wysuwania kandydatów przysługiwało wybor-
com, a do uprawomocnienia kandydatury wymagano jedynie 5O podpisów.
W zaplanowanym terminie odbyły się wybory, a niespełna 3 miesiące po
odzyskaniu niepodległości, 1O lutego 1919 r., polski Sejm zebrał się
po raz pierwszy na obradach. >>>
16 listopada 1918 r. Józef Piłsudski informował świat: "Jako Wódz
Naczelny Armii Polskiej pragnę notyfikować rządom i narodom wojującym
i neutralnym istnienie Państwa Polskiego Niepodległego, obejmującego
wszystkie ziemie zjednoczonej Polski. (...) mam nadzieję, że odtąd
żadna armia obca nie wkroczy do Polski, nim nie wyrazimy w tej sprawie
formalnej woli naszej. Jestem przekonany, że potężne demokracje
Zachodu udzielą swej pomocy i braterskiego poparcia Rzeczpospolitej
(...)".
Niestety, nie spełniły się nadzieje Komendanta: ani "obce armie"
nie zostawiły Polski w spokoju, ani Zachód nie udzielił braterskiego
wsparcia. Gdy dla świata I wojna stawała się tylko wspomnieniem,
Polacy stawali do kilkuletnich śmiertelnych zmagań, w których liczyć
musieli na swe własne siły. Jedynie wola narodu i gotowość do walki
o niepodległość sprawiły, że 11 listopada 1918 r. nie stał się pusto
brzmiącą datą, lecz pierwszym dniem istnienia wolnej Rzeczpospolitej.
Ignacy Kielecki
----------------------------------------------------------------------
"KOMUNIŚCI ZASŁUGUJĄ NA UZNANIE..."
W swoim pierwszym wywiadzie dla prasy zachodniej od czasu objęcia
stanowiska prezesa rady ministrów premier PRL Tadeusz Mazowiecki roz-
mawiał przez godzinę z szefem wydziału do spraw Europy Wschodniej
amerykańskiego tygodnika "Time", Johnem Borrellem, i warszawskim re-
porterem tego pisma, Tadeuszem Kucharskim. Oto fragment tej niewątpli-
wie interesującej rozmowy:
PYTANIE: Czy komunizm w Polsce skończył się ?
Tadeusz Mazowiecki: [śmiech, po czym długa przerwa] Zmiany zachodzące
obecnie w Polsce nie byłyby możliwe bez poparcia
ze strony członków partii komunistycznej. Zasługują oni na uznanie za
zainicjowanie rozmów okrągłego stołu. Proreformatorsko nastawieni
członkowie partii komunistycznej zapłacili za to wysoką cenę w czerw-
cowych wyborach do Sejmu. Czasami tak się zdarza w polityce i w
historii, że płacą nie ci, którzy zawinili. Powiedziałem prezydentowi
Wojciechowi Jaruzelskiemu, że sukces mojego rządu zależy od jego pomo-
cy. Nie zdaje mi się, by komunizm zniknął, ale wierzę, że zmieni się.
P: Czy komunizm będzie odgrywał ważną rolę w przyszłej Polsce ?
T.M.: Przepraszam, ale jestem premierem rządu. Mogę odpowiadać na
panów pytania jako premier, ale nie jako prorok ideologiczny.
Tylko wspólnym wysiłkiem możemy prowadzić Polskę w przyszłość. Nikt,
kto podejmuje się tego zadania, nie ma zamiarów samobójczych. Musi
wierzyć w przyszłość.
P: Czy podziwia Pam Michaiła Gorbaczowa ?
T.M.: O, tak. Uważam go za bardzo odważnego i nieprzeciętnego polity-
ka, podejmującego się wielkich rzeczy.
P: Czy polski "eksperyment demokratyczny" byłby bez niego niemożliwy ?
T.M.: Jest on tu bardzo ważnym czynnikiem.
P: Był pan redaktorem tygodnika "Solidarności". Czy polityka jest
trudniejsza od dziennikarstwa ?
T.M.: [śmiech] Co pan ma na myśli ?
P: Przepraszam, ale nigdy nie byłem premierem.
T.M.: Ale każdy nosi buławę marszałkowską w plecaku. Jako redaktor,
nie wyławiałem sensacyjnych opowieści. Byłem zawsze świadomy
politycznej odpowiedzialności mej gazety, zatem nie odczuwam jakościo-
wej zmiany w mojej pracy. Oczywiście, czym innym jest być redaktorem
tygodnika z 5OO OOO nakładem, a czym innym - premierem. Przede
wszystkim czuję się, jakby włożono mi ciężki kamień na barki. Ktoś
napisał, że podczas głosowania w Sejmie nad składem rządu wyglądałem
jak oskarżony oczekujący na wyrok. Gdy oglądałem siebie w telewizji,
widziałem kogoś obcego. Dopiero ostatnio zaczynam identyfikować się
z obrazem pojawiającym się na telewizyjnym ekranie.
/"Time", 11.9.1989 - tytuł oryginalny: "Ludzie są niecierpliwi"/
----------------------------------------------------------------------
POLACY NA ŁOTWIE
Rozmowa z Ryszardem Szklonnikiem, członkiem Zarządu
Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Polaków na Łotwie.
- Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Polaków na Łotwie powstało w listo-
padzie ubiegłego roku. Proszę pana, proszę powiedzieć, co się od tego
czasu zmieniło, czego udało się dokonać ?
- Nieco okrzepliśmy, nieco się rozwinęli, ogólna liczba członków
Towarzystwa przekroczyła 5 tysięcy. Jak na ponad 6O tysięcy (według
danych oficjalnych) Polaków zamieszkałych na Łotwie, może nie jest to
zbyt dużo. Jak na niespełna rok istnienia Towarzystwa, uważamy, że
udało się nam osiągnąć nieznaczny postęp. Zresztą za główne nasze
osiągnięcie uważamy w tej chwili przywrócenie szkolnictwa polskiego na
Łotwie, udało się nam osiągnąć utworzenie kilku szkół polskich
i wreszcie nasze młode pokolenie ma szansę kształcenia się w języku
polskim.
- Powiedział pan, udało nam się przywrócić. Co to znaczy ?
- Na Łotwie istniały piękne tradycje szkolnictwa polskiego z okresu
przedwojennego. Wielu zresztą Polaków z Polski przyjeżdżało również do
gimnazjum polskiego na Łotwie w Rydze z powodu wysokiego poziomu
nauczania, który tam istniał. Niestety w okresie powojennym zostało to
zlikwidowane. Ostatnią szkołę polską zamknięto w roku 1949 i od tego
czasu byliśmy pozbawieni szkolnictwa polskiego.
- Co jeszcze z konkretnych dokonań mógłby pan wymienić ?
- Wysyłamy młodzież na studia do Polski, jest to również niejako
wynuszone, ponieważ w ciągu tych 4O lat braku szkół polskich kadry
nauczycielskie wykruszyły się nam, więc pilnie potrzebujemy właśnie
nauczycieli języka polskiego, historii. Mamy nadzieję, że większość
tych wysłanych na studia jednak powróci, chociaż musimy się liczyć
z tym, że pewną część w ten sposób utracimy. Znaleźli się zresztą
również ochotnicy z kraju. W czasie pobytu na Zachodzie udało mi się
osiągnąć także porozumienie z Polonią zachodnią, konkretnie francuską.
Mamy nadzieję, że stamtąd również uzyskamy ochotników do pełnienia
obowiązków nauczycieli w polskich szkołach. >>>
Poza tym prowadzimy dość szeroko zakrojoną działalność kulturalną,
mam na myśli zaproszenia zespołów, projekcje filmów, prelekcje.
- Jest pan teraz w Amsterdamie w Holandii. Wiem, że był pan w Paryżu
i że celem pana podróży wyjazdu na Zachód było nawiązanie kontaktów
z polskimi ośrodkami emigracyjnymi. Z kim się pan spotykał i co
właśnie wynikło z tych właśnie kontaktów ?
- Spotykałem się z wieloma ludźmi, dyskutowaliśmy przede wszystkim,
oczywiście, o problematyce Polonii łotewskiej i ogólnie o Polonii
Związku Radzieckiego. Wydaje mi się, że udało się nam osiągnąć znaczne
porozumienie z wieloma ośrodkami polonijnymi tutaj, na Zachodzie,
przede wszystkim z ośrodkami związanymi z "Solidarnoscią".
Mamy nadzieję przede wszystkim na rozwój wymiany informacyjnej,
ponieważ właśnie wymiana informacji jest w tej chwili chyba najbo-
leśniejszym problemem dla Polonii radzieckiej. Świat, Polska i Polonia
zachodnia przez dziesiątki lat były niedoinformowane w sposób wręcz
katastrofalny o sytuacji Polonii Związku Radzieckiego, która zresztą
oficjalnie w ogóle nie istniała.
- Mówił pan na początku o otwieraniu polskich szkół na Łotwie. W tym
roku, jak wiem,uruchomiono klasę z językiem polskim w jednej ze szkół
podstawowych w Rydze. Stało się to dzięki poparciu Łotewskiego Frontu
Narodowego. Na Łotwie nie ma konfliktu i tarć między Polakami a Łoty-
szami, czemu to przypisać ?
- Za główny powód naszego wzajemnego zrozumienia z Łotyszami uważam po
prostu pozycję zajętą przez Łotewską Polonię. Nie daliśmy się wciągnąć
w rozgrywki na tle narodowym z Łotyszami, prawowitymi gospodarzami
Republiki Łotewskiej, za jakich uważa ich Polonia łotewska. W Związku
Radzieckim trwa obecnie swego rodzaju walka o przeciągnięcie najwięk-
szej ilości sojuszników na stronę bądź narodów rdzennych republik,
przede wszystkim bałtyckich, walczących o niezależność, niepodległość
republik, bądź na stronę, że tak powiem, kolonizacyjną. O ile Polacy
na Litwie dali się, niestety, właśnie wciągnąć w ten konflikt - po
stronie rosyjskiej, czy w najlepszym wypadku gdzieś pomiędzy. Zresztą
sytuacja narodowościowa na Łotwie jest może dość różna od sytuacji
w innych republikach bałtyckich. Udało się nam tutaj utworzyć tak
zwane asocjacje narodowe towarzystw konfederalnych, które raczej zde-
cydowanie opowiadają się po stronie Frontu Narodowego, czyli po
stronie łotewskiej. W tejże asocjacji we Froncie Narodowym działa rów-
nież Rosyjskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalno stojące na pozycjach
Łotewskiego Frontu Narodowego.
- No i między Polakami a Łotyszami nie ma jakiejś zaszłości, jakichś
konfliktów historycznych.
- No coś niecoś by się znalazło, gdyby tak dobrze przyjrzeć się tej
sprawie, chociaż, oczywiście, w znacznie mniejszym stopniu niż ma to
miejsce na Litwie. To również uważałbym za jeden z powodów, choć nie
przypuszczam by był on w naszym wypadku szczególnie ważny.
- A co pan, jako Polak z Łotwy, nie zaangażowany po żadnej stronie,
jako bezstronny obserwator, sądzi o tych konfliktach polsko-litew-
skich, przede wszystkim zaś o tworzeniu polskich rejonów autonomicz-
nych na Litwie ?
- No cóż, jest mi zdecydowanie bardziej bliska pozycja "Sajudisu",
pozycja Frontu Narodowego Litwy. Uważam, iż w zaistniałej sytuacji nie
należy wprowadzać podziałów. Zgadzam się z Litwinami, którzy uważają,
iż na rozwikłanie tej problematyki będzie czas po uzyskaniu niepodleg-
łości republiki. Uważam, że najpilniejsze zadanie w tej chwili to wy-
jaśnienie stosunków z Moskwą, uzyskanie niezależności przede wszystkim
od dyktatu moskiewskiego.
/RWE, rozmowę prowadziła Krystyna Miłotworska/
----------------------------------------------------------------------
Żmudzin
LITWA
Na całej Litwie odbywają się wiece i demonstracje, ludzie żądają
odejścia Sowietów, chcą wolnej i niepodległej ojczyzny. Związek So-
wiecki kieruje losami narodu litewskiego od roku 194O. Opór przeciwko
czerwonemu "opiekunowi" partyzantka litewska (Lesni Bracia) stawiała
mniej więcej do 1956 r., niektórzy mówią, że jeszcze dłużej, bo do
roku 1959.
Ruch społeczny "Sajudis" jest dziś porównywany do polskiej "Soli-
darności", jest to organizacja - jak mówią jej liderzy - niepodległoś-
ciowa. Jednakże widać nawet z daleka, że komuniści litewscy skutecznie
potrafią ukierunkować niektóre działania "Sajudisu", delikatnie napo-
minając Radę tego ruchu, co jest wskazane w ich pracy, a co nie. Dla
większości członków "Sajudisu" Algirdas Brazauskas - I sekretarz Li-
tewskiej KC - to "mąż opatrznościowy". A więc, jak widać - organizacji
tej wystarczy tylko pewna autonomia Litwy od Moskwy, przy zachowaniu
jednak dotychczasowego ustroju (komunizmu, ale z "ludzką twarzą").
O pełnej niepodległości Litwy nie ma tutaj mowy.
Istnieją i inne organizacje litewskie - może nie tak liczne jak
"Sajudis", ale bardziej radykalne w swych żądaniach względem Moskwy.
Są to: Liga Wolności Litwy, Związek Niepodległości Litwy oraz Młoda
Litwa. Grupy te żądają pełnej niepodległości Litwy - politycznej, te-
rytorialnej oraz gospodarczej. Organizują wspólne akcje i wiece. ich
główne żądania to :
- utworzenie własnego, niepodległego państwa,
- unieważnienie paktu Ribbentrop-Mołotow,
- usunięcie wszystkich wojsk sowieckich z Litwy.
Przywódcami tych organizacji są m. in. Antanas Terleckas, Leonardas
Vilkas, Jurij Radowicz, Andrus Tuckus, Edwardas Kresciunas.
Ostatnimi akcjami, jakie przeprowadzili są: zwracanie książeczek
wojskowych oraz bojkot zajęć wojskowych na wileńskich wyższych uczel-
niach.
Książeczki wojskowe wrzuca się do specjalnej urny, znajdującej się
w namiocie za katedrą wileńską. W namiocie odbywa się sztafetowa
głodówka protestacyjna dla poparcia żądań politycznych wysuwanych
przez Litwinów. Książeczki wojskowe oddało już ponad 7OO młodych
ludzi. Niżej przytaczamy tekst oświadczenia, które ślą odmawiający
służby wojskowej do ministra obrony ZSRR - Dmitrija Jazowa:
Minister Obrony ZSRR
kopia dla: Komisarza Wojennego
RKW Litewskiej SRR
imię i nazwisko ............
ur. ........
adres ...........
O Ś W I A D C Z E N I E
W 194O roku Związek Sowiecki okupował i siłą przyłączył niepodległe
Państwo Litewskie do swojego terytorium. Większość państw zachodnich
nie uznaje tego aktu międzynarodowego terroryzmu i po dziś dzień
zalicza Litwę do krajów okupowanych. Jak wiadomo, 12 sierpnia 1949 r.
w stosunku do krajów okupowanych podpisana została Konwencja Genewska.
W 3 części paragrafu 51 tego międzynarodowego dokumentu, mówi się:
"Kraj okupujący nie może zmuszać obywateli kraju okupowanego do służby
w swoich siłach zbrojnych lub pomocniczych. Wszelki nacisk lub propa-
ganda na korzyść dobrowolnego wstępowania do armii - są zabronione".
Ten międzynarodowy dokument, przyjęty jako akt międzynarodowego prawa,
podpisany także przez Związek Sowiecki, daje mi - jako obywatelowi
okupowanego kraju - prawo do odmowy służby w wojskach okupacyjnych
Związku Sowieckiego i zwrócenia książeczki wojskowej - seria ........,
numer ........ Wszelkie próby nacisku na mnie ze strony władz z powodu
mojej odmowy, będzie traktowane jako ciężkie naruszenie prawa między-
narodowego i praw człowieka.
data........... podpis
----------------------------------------------------------------------
GŁÓD, STRACH, BEZRADNOŚĆ
(Z Helmuthem Frauendorferem rozmawia wysłannik Agencji Informacyjnej
Solidarności Walczącej)
+--------------------------------------------------------------------+
| HELMUTH RAUENDORFER - pisarz, publicysta, były więzień polityczny |
| w Rumunii. W roku 1987 zmuszony do emigra- |
| cji, osiedlił się w Berlinie Zachodnim. Jest przedstawicielem |
| niemieckiej mniejszości narodowej w Rumunii. Uczestniczył w Mię- |
| dzynarodowej Konferencji Praw Człowieka w Krakowie, gdzie wzbu- |
| dził bardzo duże zainteresowanie swoim referatem: "Ponura wyspa |
| w południowo-wschodniej Europie". |
+--------------------------------------------------------------------+
AISW: Wzrasta w Polsce zainteresowanie sytuacją w Panskiej ojczyznie,
----------------------------------------------------------------
Rumunii. Jest to - jak się wydaje - spowodowane podobnym losem
----------------------------------------------------------------
naszych krajów. Wydaje się jednak, że zbyt mało wiemy o tym, co się
----------------------------------------------------------------------
rzeczywiście w Rumunii dzieje. Najgłosniejsza jest sprawa Wegrów ru-
-------------------------------------------------------
muńskich, ale to przecież nie cała prawda o Rumunii.
----------------------------------------------------
H. Frauendorfer: Oczywiście, sytuacja w ] Rumunii to nie wyłącznie
sytuacja mniejszości narodowych. Dotyczy ona wszyst-
kich ludzi żyjących w tym kraju. Sytuacja w Rumunii jest zupełnie inna
niż w Polsce. W waszym kraju istnieje ruch niezależny, jest Solidar-
ność i ludzie w niej działający, jest nadzieja. Odmienna historia
naszych krajów oraz bez porównania większa, zorganizowana brutalność
i bezwzględność dyktatury Ceausescu sprawiły, że dziś położenie lud-
ności Rumunii jest gorsze niż w jakimkolwiek innym kraju Europy.
Panuje głód, ludzie zamarzają na śmierć, dominuje przygnębienie
i strach. Nędza powoduje, że ludzie zaczynają się wzajemnie nienawi-
dzić: ten kto nie ma masła zazdrości temu, który je ma... Ludzie nie
są solidarni.
AISW: Czy w Rumunii istnieją jakieś formy zorganizowanej opozycji ?
-------------------------------------------------------------
H.F.: Żadna opozycja nie istnieje. Tajna policja (Securitade) jest
bardzo mocna i ma bardzo wielu informatorów wśród zwykłych
ludzi. W niewielkiej wiejskiej szkole, w której pracowałem, na jede-
nastu nauczycieli dwóch regularnie donosiło do bezpieki. W obliczu
powszechnego strachu przed policją niemożliwe są jakiekolwiek formy
zorganizowanego oporu. Za opozycję można by uznać pojedynczych inte-
lektualistów jak Radu Filipescu (inżynier) i Dan Petrescu (pisarz).
Ludzie ci częściej przebywają w więzieniu niż na wolności, ale mają
zbyt głośne w świecie nazwiska, by mogli po prostu zniknąć. Inne
osoby, nastawione opozycyjnie wobec Ceausescu, znikają z dnia na dzień
i nie upomina się o nie nikt - nawet rodziny. Wszystkich paraliżuje
strach. Najlepszym przykładem może tu być sprawa Braszowa, skąd nie
można było uzyskać nawet nazwisk osób aresztowanych po rewolcie w lis-
topadzie 1987 r. Przejawem ducha oporu są pojawiające się czasem
napisy na murach, za każdym razem jednak są to wystąpienia indywidu-
alne. W Rumunii nie ma ani książek, ani czasopism wydawanych w podzie-
miu (jak u was). Rumuńscy Węgrzy próbowali kilka lat temu wydawać
swoje czasopisma. Od tego czasu obowiązuje w całym kraju coroczne
rejestrowanie na policji maszyn do pisania.
AISW: Na ogólną sytuację w Rumunii nakłada się kwestia mniejszości
----------------------------------------------------------------
narodowych.
-----------
H.F.: Główne mniejszości narodowe Rumunii to Węgrzy, Niemcy, Żydzi,
Cyganie, Ukraińcy, Bułgarzy, Serbowie, Słowacy i Czesi. Jeszcze
15 lat temu problem nie istniał. Celowa polityka Ceausescu doprowadzi-
ła do wrogości Rumunów wobec mniejszości narodowych. Węgrów podejrzewa
się, że - jak to wmawia propaganda - chcą przyłączyć zamieszkiwane
przez nich ziemie do Węgier, Żydów obciąża to, że są Żydami itp. Ceau-
sescu buduje "naród socjalistyczny". Żadna z mniejszości narodowych
nie ma już własnego szkolnictwa, zaś nieliczne, ocalałe instytucje
kulturalne służą jedynie transmisji propagandy i kultu Ceausescu
w poszczególnych językach.
AISW: Na korzyść Ceausescu zapisuje się często jego rzekomą niezależ-
----------------------------------------------------------------
ność od Moskwy. Ponadto za przejaw skuteczności jego rządów uwa-
----------------------------------------------------------------
ża się spłacenie przez Rumunię zagranicznego zadłużenia. Co Pan na to?
----------------------------------------------------------------------
H.F.: Niezależność od Moskwy ! Jest to stara sztuczka Ceausescu, grana
przed Zachodem i przynosząca mu korzyści. Prawdą jest natomiast,
że Ceausescu spłacił większość swych długów na Zachodzie. Ale jakim
odbyło się to kosztem ! Ceną było życie wielu Rumunów. Ja na taką cenę
w załatwianiu interesów nie zgadzam się. Z drugiej strony Ceausescu
topi miliony dolarów w realizacji swych paranoicznych planów, kolejne
kanały Dunaj - Morze Czarne, po których "kondukator" odbywa czasem
"królewskie" rejsy, jak zburzenie starego Bukaresztu i zbudowanie
nowego, czy znany pomysł zrównania z ziemią ośmiu tysięcy wsi.
AISW: Czy zgodziłby się Pan z opinią, że Ceausescu jest po prostu
----------------------------------------------------------------
chory psychicznie ?
H.F.: Tak, jest paranoikiem, komediantem, który rujnuje własny kraj.
Ceausescu kieruje się jedynie własnymi urojeniami. Rzeczywistość
do niego nie dociera. Taki człowiek od lat kieruje państwem !
AISW: Wszyscy, nie wyłączając przywódców innych państw, zachowują się
----------------------------------------------------------------
tak, jakby tego nie dostrzegali.
--------------------------------
H.F.: To trudny problem, gdyż zachodni przywódcy i rządy mają własne
interesy w Rumunii i to stanowi powód, dla którego godzą się na
zbrodniczą politykę wewnętrzną Ceausescu. Na dodatek ta jego rzekoma
niezależność od Sowietów...
AISW: Stany Zjednoczone usiłują wpływać na dyktaturę Ceausescu przy
----------------------------------------------------------------
pomocy polityki cofania i przywracania Rumunii klauzuli naj-
----------------------------------------------------------------
wyższego uprzywilejowania w handlu z USA. Czy to wystarczy ?
------------------------------------------------------------
H.F.: Reakcje międzynarodowe na to, co się dzieje w naszym kraju, są
zdecydowanie niewystarczające. Rumunia jest na Zachodzie mało
znana, jest krajem egzotycznym, a jej problemy zawężane są do kwestii
mniejszości narodowych. Cofanie klauzuli najwyższego uprzywilejowania
w handlu to dopiero pierwszy krok. Ceausescu powinien być całkowicie
izolowany na arenie międzynarodowej. Nikt nie powinien siadać do stołu
rozmów z tym potworem. Nie powinno się z nim ani dyskutować, ani
handlować. Ludzie za granicą nie powinni kupować rumuńskich towarów
i nie powinno się sprzedawać niczego do Rumunii, gdyż jej obywatele
i tak nic z tego nie będą mogli skorzystać. 15 listopada (w rocznicę
wydarzeń w Braszowie) we wszystkich większych miastach Europy
przyjaciele Rumunii uczestniczyć będą w Dniu Akcji na rzecz tego
kraju. Apeluję o demonstracje również w Polsce.
AISW: Czy moglibyśmy jakoś jeszcze pomóc mieszkańcom Rumunii lub cho-
----------------------------------------------------------------
ciaż więźniom politycznym i ich rodzinom. Solidarność Polsko-
----------------------------------------------------------------
Czechosłowacka organizuje w naszych krajach rodzaj wzajemnego patrona-
----------------------------------------------------------------------
tu nad więźniami politycznym. Może dałoby się zorganizować coś takiego
----------------------------------------------------------------------
również w przypadku Rumunii? A może moglibyśmy wysyłać listy i paczki?
----------------------------------------------------------------------
H.F.: Więźniowie polityczni i religijni, których jest więcej, są w Ru-
munii bici, torturowani i zabijani. Co jakiś czas znajdywane są
w lesie zwłoki pomordowanych. Wiele osób zamyka się w klinikach
psychiatrycznych, skąd wychodzą już innymi ludźmi. Przykro mi, ale
pomóc im nie możecie w żaden sposób. Listy i paczki, o ile w ogóle
dotrą do rodzin więźniów (bo oni sami ich nie dostaną na pewno), nie
zostaną przyjęte przez adresatów. Pod tak olbrzymią presją ze strony
policji znajdują się ci ludzie.
AISW: W jaki sposób wydostał się Pan z tego piekła ?
----------------------------------------------
F.H.: Jestem literatem. Moje krytyczne wypowiedzi w publikacjach na
temat życia artystycznego i kulturalnego nie spodobały się
bezpiece. W 1984 r. przyszli do mnie do domu, ale ich nie wpuściłem.
Musiałem później pójść sam na komendę. Tam zaczęło się śledztwo,
w czasie którego byłem bity. Pytali, dlaczego nie wyjeżdżam (jestem
z mniejszości niemieckiej) i po co tu siedzę, skoro wypowiadam się
przeciwko systemowi. Ja wyjeżdżać nie chciałem. Piszę po rumuńsku
i Rumunia jest moją ojczyzną. >>>
Do listopada 1986 pracowałem - jak już wspomniałem - w wiejskiej
szkole. Chciałem pracować w Bukareszcie, w "Przeglądzie Literackim".
Zgodę na taką pracę wydaje w Rumunii Komitet Centralny partii. Udało
mi się taką zgodę uzyskać, złożyłem wymówienie w szkole i przeniosłem
się do stolicy. W dniu, kiedy podjąłem pracę w "Przeglądzie", stwier-
dzono, że podpis na moim dokumencie jest "niewłaściwy" i pracę
utraciłem. Dwa miesiące walczyłem, pisałem odwołania i petycje do
Komitetu Centralnego, do Związku Pisarzy, do Ceausescu - bez żadnego
rezultatu. Tylko z MSW usłyszałem, że jedyna możliwość zmiany sytuacji
to wyjazd z Rumunii. W grudniu 1987 wyjechałem do Berlina Zachodniego.
AISW: Dziękujemy za rozmowę.
----------------------
/wywiad przeprowadzono w 1988 r./
----------------------------------------------------------------------
RUMUNIA: STALINIZM W PEŁNEJ KRASIE
/Z KAZIMIERZEM STECZKOWSKIM rozmawia Stanisław Siekanowicz/
+--------------------------------------------------------------------+
| |
| KAZIMIERZ STECZKOWSKI jest polskim arcymistrzem szachowym, prze- |
| bywającym obecnie na Zachodzie. W ostat- |
| nich latach parokrotnie odwiedzał Rumunię z tytułu swego udziału |
| w międzynarodowych imprezach szachowych w tym kraju. |
| |
+--------------------------------------------------------------------+
Stanisław Siekanowicz: Ile razy byłeś w Rumunii ?
Kazimierz Steczkowski: Pięć razy od 1982 roku.
St.S.: Jakie tam są echa pieriestrojki ?
K.S.: Żartujesz, tam trwają lata czterdzieste w pełnym "rozkwicie",
a chyba i gorzej, gdy idzie o poziom życia ludności.
St.S.: Jakie były Twoje pierwsze wrażenia ?
K.S.: W czasie pierwszej podróży jechałem z Krakowa do Konstancy przez
terytorium ZSRR (tak jedzie pociąg) i wtedy, jeszcze w erze
Breżniewa, bardziej mi dokuczało to dwukrotne przekraczanie granicy
sowieckiej. Jest to temat ogólnie znany, toteż nie będę tego opisywał,
wystarczy że powiem o 4 godzinach stania w piżamie w korytarzu wagonu
bez możliwości zapalenia papierosa, czy wypicia czegokolwiek, gdyż
w tym czasie trwały rewizje w przedziałach sypialnych. Wracałem
z Rumunii już samolotem, żeby uniknąć ponownego nocnego koszmaru w po-
ciągu. Na tle tych moich przygód "podróżniczych" Rumunia nie wydała mi
się wtedy tak straszna, gdyż mieszkałem w hotelu dla cudzoziemców,
i tam się stołowałem. Tam też odbywały się zawody, więc nie miałem
okazji do penetrowania miasta. Więcej prawdziwej Rumunii zobaczyłem
w 2 lata później, gdy byłem zaproszony przez moich tamtejszych przyja-
ciół szachistów do ich domu.
St.S.: W końcu obyty byłeś z warunkami życia w Polsce stanu wojennego,
co też mogło Cię zadziwić w "bratniej" Rumunii ?
K.S.: O nie, stary! To było wejście do innego świata. Nawet dla przy-
bysza z PRL-u. W roku 1984, gdy byłem tam po raz drugi, w drogim
bukareszteńskim hotelu już dostałem "popalić". Okazało się, iż żeby
skorzystać z prysznicu, trzeba było zgłosić się do recepcji i czekać
tam w kolejce na 1O-minutową okazję do umycia się, gdyż ciepła woda
była tylko w godzinach 8-1O wieczorem, co zresztą zapowiadały napisy
w kilku językach na recepcyjnej ladzie. Udało mi się dostać do
prysznica za pięć dziesiąta. Ledwo się namydliłem, zaczęła lecieć
lodowata woda. W tej wodzie spłukałem głowę i drżąc z zimna szybko się
ubrałem i pobiegłem do recepcji z awanturą.
St.S.: Cóż to dało ?
K.S.: Pokazano mi po prostu napis, w jakich godzinach jest woda
i koniec.
St.S.: A nie było umywalki w pokoju hotelowym ?
K.S.: Była, ale tam ciepłej wody nigdy nie było. Kiedy następnym razem
mieszkałem w tym samym hotelu w roku 1985, to już w umywalce
żadnej wody nie było, nawet zimnej. Wówczas to napis w recepcji gło-
sił, że woda (bez precyzowania jaka) jest w takich a takich godzinach.
Nie udało mi się od tego czasu zastać ciepłej wody w ogóle. Zabawnym
elementem był brak żarówki w lampce nocnej. Toteż wykręciłem ją
z korytarza i kropka. Ale wtedy nastąpiło coś już całkiem groteskowe-
go. Weszła do pokoju obsługa hotelu w towarzystwie milicjanta i odeb-
rano mi tę żarówkę grożąc, że następnym razem mogę być aresztowany.
Wykręciłem więc żarówkę z górnej lampy w pokoju i w ten sposób miałem
znowu światło przy łóżku. Wówczas to wszedł milicjant, spisał moje
dane z paszportu i nakazał wkręcić żarówkę z powrotem tam gdzie była.
Wtedy jeszcze nie mogłem zrozumieć, co to wszystko znaczy. Na drugi
dzień zdumienie moje było ogromne, gdy dowiedziałem się od miejscowych
przyjaciół, że można palić tylko jedną żarówkę w mieszkaniu i to tylko
w sufitowej lampie. Mówią do mnie: "Masz szczęście, żeś cudzoziemiec,
bo gdyby na nas trafiło, to by nam już odcięli światło, a może i skoń-
czyłoby się obozem pracy". Wtedy zgłupiałem całkowicie i pierwszą
myślą było jak najszybciej znaleść się przynajmniej w PRL-u. Wtedy
zrozumiałem, w jakim kierunku zmierzał Jaruzelski, i myślę, że gdyby
nie obecność Solidarności, już w tej chwili mielibyśmy w Polsce
Rumunię.
St.S.: O co tam chodzi z tym światłem ?
K.S.: Ulice są nocą całkowicie ciemne, światła w mieszkaniach palić
można tylko do północy, kaloryfery w mieszkaniach są zimne, lu-
dzie pracują zimą w kurtkach z powodu nieogrzewania fabryk. To ma być
niby oszczędność.
St.S.: Zimne kaloryfery całą zimę ?
K.S.: Nie wiem czy całą zimę, ale gdy w końcu lutego byłem u tych zna-
jomych, to było całkiem zimno. Dogrzewali trochę gazem z kuche-
nek, ale tylko do godz.22, bo po tej godzinie nie ma gazu aż do rana.
Może opowiem o tej pierwszej wizycie w ich mieszkaniu, bo to był dla
mnie całkowity szok. Myślałem wówczas, że przyjeżdżam do kraju o po-
ziomie Polski, tzn. że kartki, że kolejki itd. Ale nie, to był szok !
St.S.: Czy to znaczy, że zaopatrzenie się różni od PRL ?
K.S.: Różni ?! Tam już nie ma żadnego zaopatrzenia, więc słowo "różni
się" jest śmieszne. Ćwierć kilo chleba i pół litra mleka na
osobę dziennie, to jest dostępne dla wszystkich. I na tym koniec.
St.S.: Chleb na kartki ?
K.S.: Jak najbardziej ! Z wyjątkiem miejscowości wypoczynkowych na
wybrzeżu czarnomorskim, gdzie kupiłem chleb bez kartek. Tam, na
wybrzeżu widziałem też jakąś kapustę czy kalarepę na straganach. W Bu-
kareszcie, a tym bardziej w mniejszych miastach po kapustę stoją
straszliwe kolejki. Ziemniaki jeszcze były w 84 roku, później już ich
nie widziałem. Podstawowym pożywieniem, także w restauracjach, jest
"mamałyga" czyli kasza kukurydziana z tłuszczem roślinnym, bo innego
nie ma w ogóle. Ani razu w Rumunii nie widziałem masła, a moi rozmówcy
nie jedli go od paru lat.
St.S.: Czym Cię częstowano ?
K.S.: Było wielkie zakłopotanie. Za pierwszym razem powiedziano mi, że
gospodarz domu kupił 3 jajka, że udało mu się dostać je z myślą
o mnie. Próbowano mi uszykować jajecznicę, ale odmówiłem. Zgodziłem
się kurtuazyjnie na jedno jajko gotowane. Mieli też coś w rodzaju
"rosołu" z kurzych głów, które czasem można dostać, jak się ma
szczęście. Zapytałem, "gdzie są kury ?" Mówią: "O co ty pytasz ? Rumu-
nia spłaca długi i to głównie żywnością". W tej sytuacji nie śmiałem
ich "objadać" nawet z chleba, skoro mają go ćwierć kilo na osobę.
Biesiadowaliśmy więc przy butelce koniaku, który kupiłem w hotelowej
restauracji.
St.S.: A alkohol jest ?
K.S.: Jest, rzeczywiście jest, chociaż dla nich bardzo drogi. Dużo
jednak pijanych na ukicach, myślę, że pędzą bimber, bo trudno
żeby kupowali wódkę codziennie.
St.S.: No, a byłeś w sklepie ? Jak wygląda sklep ?
K.S.: Niby to nam, Polakom, nie trzeba mówić, jak wyglądać może komu-
nistyczny sklep. Jednak nie zupełnie, bo rumuński sklep to tylko
kolejka po chleb i mleko. Bywa także na kartki coś, co oni nazywają
margaryną, ale to ani w smaku, ani w zapachu nie przypomina polskiej
margaryny. To się roztapia na patelni do polewania tej "mamałygi".
Z warzyw widziałem tylko kapustę i kalarepę, ale po kapustę stoi się
tak, jak w Polsce po mięso. Oni są już na wyższym etapie komunistycz-
nego rozwoju.
St.S.: Za mięsem się nie stoi ?
K.S.: Absolutnie nie, bo ono nie istnieje.
St.S.: A co się pije ?
K.S.: Poza alkoholem jedynie wodę, czystą z kranu. Po części dlatego,
że jest tam tradycja picia wody do posiłku, ale głównie dlatego,
że kawy lub herbaty nie ma, ale to nie tak jeszcze jak w Polsce - po
prostu herbaty nie ma w ogóle, zrozum: w ogóle !
St.S.: Papierosy są ?
K.S.: Są. Miejscowe, podobne do polskich Ale wszyscy chcą palić "Ken-
ty". Za paczkę "Kentów" można załatwić wszystko, np. pokój w ho-
telu. Za drugim razem już wiedziałem, żeby w Pewexie zaopatrzyć się
w "Kenty" przed wyjazdem do Rumunii. Oprócz tego w jakiś byle jaki
magnetofon lub aparat fotograficzny.To rozchwytują z miejsca za dola-
ry, które niektórzy mają od zagranicznych turystów nad Morzem Czarnym.
St.S.: Tych rzeczy nie ma w sklepach ?
K.S.: Czasami są, ale nie na ich kieszeń.
St.S.: A jak z ciuchami, butami itp. ?
K.S.: Łachy i buty są. Nie ma tego dużo ale są, ciuchy nawet dość
ładne, z bawełny. Niemniej ludzie ubrani są strasznie, powta-
rzam: strasznie. Gumowe buty, kufajki, wytarte i połatane spodnie, tak
jak w rosyjskich kołchozach, tzn. tak wyglądają przechodnie w Buka-
reszcie. Ich nie stać na te łachy. Spodnie w sklepie równają się
miesięcznej wypłacie. Kolosalna różnica z ulicą warszawską, tam też
nie ma za dużo w sklepach, ale w Polsce nie widać przechodniów
w kufajkach, a nawet widać modę. W Rumunii nie istnieje już żadna moda
- w społeczeństwie, bo w sklepach widać ciuchy, ale nikogo na nie
stać.
St.S.: To jak ci ludzie żyją?? Znoszą to wszystko pokornie ?
K.S.: Kto nie siedzi, to jest rad, że nie siedzi. Prawie milion ludzi
jest w łagrach, a kraj liczy 2O milionów. Są 3 rodzaje policji,
dla "bezpieczeństwa" policja jest potrójna. Jedna trzecia społeczeń-
stwa to zawodowi wojskowi lub milicja. A więc dwóch cywilów na jednego
mundurowego. Do tego trzeba doliczyć tajniaków, donosicieli - w sumie
policja stanowi chyba większość. Wysoki stopień rozwoju komunizmu
chyba tylko ustępuje Albanii. Opowiem, jak wyglądało wprowadzenie mnie
do mieszkania przyjaciół.
St.S.: Wprowadzenie ?
K.S.: Tak, bo najpierw musieli upewnić się, że nie ma nikogo na
schodach, wywiad zrobiła żona kolegi, podczas gdy my staliśmy
w pobliskich krzakach. Kiedy ona dała sygnał, my chyłkiem przeszliśmy
do ich bramy, a idąc po schodach kolega trzymał porozumiewawczo palec
na ustach. Oboje z żoną byli niezwykle przejęci, zamykali drzwi między
przedpokojem a pokojem, żeby nie było słychać naszej rozmowy na klatce
schodowej.
St.S.: Po co ta konspiracja ? Początkowo przybyłeś tam z "bratniego
kraju"...
K.S.: No, niby tak, ale jednak uznali to za konieczne. "Prawo" ich
mówi, że cudzoziemca można zaprosić do domu, ale trzeba ten fakt
zgłosić do władz. A wtedy nigdy nie obejdzie się bez przesłuchania:
a po co ?, a o czym była rozmowa ? Uznali, że lepiej ugościć mnie po
cichu. Do tego byłem z Polski, mówili mi, że to też ma znaczenie.
St.S.: Było to już po paru latach od stanu wojennego.
K.S.: To nic. Polska zawsze była w ich oczach czymś innym.
St.S.: Co się tam wie i mówi o Solidarności ?
K.S.: Mówi ? Tam się nic nie mówi, każdy się boi własnego cienia.
Oczywiście, paru przyjaciół wyrażało się o Polakach z podziwem.
Wręcz pytali, skąd u nas tyle odwagi. Mówili mi, że patrzą na Polskę
z podziwem. W roku 1981 były strajki w zagłębiu górniczym; dostali
podwyżkę, chociaż wielu górników aresztowano. W tym samym czasie
robotnicy z miasta Kluj założyli niezależne związki zawodowe. Chociaż
kilku sygnatariuszy tej deklaracji aresztowano, moi rozmówcy twier-
dzili, że w mieście tym działa nadal podziemny komitet związkowy.
Jakiś więc odzew na Solidarność był, chociaż nie wiem, czy w tamtych
warunkach może istnieć jakiś szerzej zorganizowany ruch podziemny. Jak
powiedziałem: jeden policjant na dwóch cywili. Totalitaryzm reżimu
Ceausescu jest chyba równy temu, co było w Rosji za Stalina. Widziałem
w Bukareszcie, jak ogromnymi buldożerami wali się zabytkową zabudowę,
ze starymi kościołami włącznie. Całymi segmentami miasta. W to miejsce
powstają kwadraty nowych bloków, podobnych do architektury lat 5O-tych
w Polsce.
St.S.: W jakim języku rozmawiałeś z przyjaciółmi ?
K.S.: Łamaną angielszczyzną. Po rosyjsku nie chcieliśmy, zresztą oni
bardzo słabo znają rosyjski. Ciekawe, że u nich nie jest
obowiązkowy. Więcej dzieci uczy się po niemiecku i po francusku niż po
rosyjsku. Jest w tym ten znany element nacjonalizmu reżimu Ceausescu.
Publicznie dość powszechnie mówi się o odebraniu Rumunii części Mołda-
wii (Besarabii) w 1945 roku. Propaganda oficjalna nawet podtrzymuje
pewną antyrosyjkość. Dziwny komunistyczny nacjonalizm. Jest jednak w
tym państwie tak tragicznie, że nikt zbytnio się nie cieszy z tego
nacjonalizmu propagandy reżimowej.
St.S.: Ale wniosek z tego, że nie ma tam rusyfikacji ?
K.S.: We wszystkich hasłach jest naród, dobro Rumunii, przyszłość
państwa, itd. No i, oczywiście, na głównym planie wódz. Wszędzie
wódz. A tego jest takie zmasowanie, że w normalny dzień ulica wygląda
jak w PRL 1 Maja. Wiszą czerwone transparenty wpoprzek i wzdłuż ulicy.
Na zakładach, w biurach, na stacjach, wszędzie. Na skwerach ogromne
plansze, ale naprawdę ogromne, z olbrzymim wizerunkiem wodza lub jego
żony. Te portrety i ogromne plansze zdobią wystawy sklepowe, zamiast
towaru. Są nawet specjalne sklepy, nie wiem jak je nazwać, chyba z de-
wocjonaliami.
St.S.: Oczywiście, nie religijnymi ?
K.S.: Oczywiście, że nie. Cały taki sklep poświęcony jest Ceausescu,
i jego żonie, która zajmuje w państwie chyba pierwsze miejsce,
przed oficjalnym dyktatorem.
St.S.: Kim ona właściwie jest ?
K.S.: Wszystkim. Przewodzi w parlamencie, stoi na czele akademii nauk,
na czele czegoś w rodzaju ligi kobiet - z tym, że to jest masowa
partyjna organizacja kobieca, z komitetami w zakładach pracy itd. Nie
wiem, kim ona jeszcze jest... Aha, ministrem "nauki i kultury". Ale
moi rozmówcy twierdzą, że właściwie ona rządzi tym biednym narodem.
Zresztą cały aparat partyjno-państwowy na szczeblu centralnym obsa-
dzany jest przez rodzinę i pociotków Ceausescu i jego żony.
St.S.: Jak wygląda taki sklep "dewocjonaliami" ?
K.S.: Jak z dewocjonaliami. Obrazy, rzeźby, książki - wszystko to
o wodzu i jego żonie. Płyty, nagrane przemówienia, pieśni, pla-
katy. Ogromne i małe popiersia. Setki przedmiotów o Ceausescu.
St.S.: Czy ktoś to kupował ?
K.S.: Widziałem, że kilku młodzieńców, chyba uczniów średniej szkoły,
kupowało książkę. Każdy tę samą. Był to ogromny album w czer-
wono-złotej oprawie z wielkim tytułem "Omagiu" (może przestawiłem
litery, nie pamiętam). Pytałem, co to słowo znaczy. Powiedziano mi -
znakomity, przewspaniały, cudowny. W środku: ponad 1OOO stron zdjęć
i artykułów o Ceausescu.
St.S.: Jakby Biblia ?
K.S.: Tak można, oczywiście nie profanując właściwej Biblii porównać.
St.S.: Byłeś też w zwykłej księgarni ?
K.S.: Ta zwykła księgarnia jest też niezwykła, bo góruje tam, oczywiś-
cie Ceausescu, a trochę niżej cała międzynarodowa plejada tego
typu, ze Stalinem włącznie. Stalinowi cześć się tam oddaje na równi
z Leninem, tak jak było w PRL-u przed Październikiem. W Rumunii nie
było żadnej destalinizacji, może tylko w sensie nacjonalistycznym.
St.S.: Innej literatury nie ma ?
K.S.: Niewiele. Widziałem trochę przekładów z literatury francuskiej,
parę nazwisk pisarzy amerykańskich, ale raczej tych sprzed dzie-
sięcioleci. Nie mogę wypowiedzieć się o rumuńskiej literaturze pięk-
nej, bo mam o niej małe pojęcie, Eugene Ionesco oczywiście nie
widziałem.
St.S.: Jak wygląda życie religijne ?
K.S.: Mało wiem. Moi znajomi są, jak się zdaje, niewierzący, chociaż
kto to wie. Jeden z zaprzyjaźnionych szachistów jest prawosław-
ny. Na wsiach widać kościoły lub cerkwie, które robią wrażenie czyn-
nych, choć mocno zaniedbanych. Sądząc jednak po równaniu zabytkowych
świątyń z ziemią w samym Bukareszcie, wierzący nie mają tam łatwego
życia.
St.S.: A czy zetknąłeś się z kulturą, tą przez duże K ?
K.S.: Nie miałem na to czasu. Pozostała tylko telewizja i przeglądanie
miejscowej prasy. Mogę mówić o tym. Otóż w telewizji program
drugi został ograniczony tylko do weekendu, natomiast program I kończy
się o 22.OO ze względu na oszczędzanie. Troche tego oglądałem z samej
ciekawości, ale to po godzinie już nuży. To tak, jakbyś oglądał dzien-
nik telewizji polskiej ze stanu wojennego przez cały wieczór. Ciągle
Ceausescu i dygnitarze, ciągle wojsko, milicja, przodujący robotnicy
w kaskach i jakieś spektakle operetkowo-muzyczne o przodującej Rumu-
nii. Czasem podobno jest film francuski, ale ja akurat nie miałem
szczęścia. Muszę, gwoli prawdy, powiedzieć, że nie widziałem też
filmów sowieckich. Głównie jakieś produkcje miejscowe, czysto propa-
gandowe. Prasa jest o tyle straszna, że na tych czterech albo sześciu
stroniczkach nie ma nic oprócz propagandy. Dla porównania w PRL-ow-
skiej gazecie możesz przeczytać trochę o czymś spoza poliyyki. Tam
gazeta jest jak pierwsza strona "Trybuny Ludu". Dziwne, że nie ma
prawie wiadomości ze świata. Chyba, że o jakimś imperialiźmie lub wal-
ce proletariatu w Bambuko. Mam tu ze sobą jeden tygodnik ilustrowany
- jak możesz zobaczyć, cały poświęcony Ceausescu i jakimś przodownikom
przekraczającym plan.
St.S.: Rzeczywiście ten plan łatwo przekroczyć w nieogrzewanych fabry-
kach...
K.S.: Akurat, gdy byłem tam jeszcze w 1985 roku, była jesień i robot-
nicy gremialnie składali na wiecach deklaracje, że godzą się
pracować w temperaturze O st.C, dla dobra przyszłości Rumunii i ich
dzieci. Prasa była pełna takich deklaracji. Znajomi Rumuni pomagali mi
je tłumaczyć. Wówczas był listopad. Temperatura na zewnątrz około
O st. C, a hotel był nieogrzewany. Na wszelki wypadek następnym razem
pojechałem tam latem.
St.S.: Latem łatwiej, bo cieplej...
K.S.: Nie tylko. Latem nie obowiązywał tam zakaz tankowania, a byliśmy
już wtedy klubowym autobusem z grupą szachistów-juniorów,
których byłem trenerem.
St.S.: Mogliście więc tankować do woli ?
K.S.: W knajpie tak, ale na stacji benzynowej nie, bo dla cudzoziemców
benzyna jest za dolary. Całe szczęście, że koledzy coś tam
sprzedali i mogliśmy wszyscy złożyć się na benzynę do autobusu, aby
móc dotrzeć do węgierskiej granicy, gdzie mogliśmy już swobodnie
zatankować.
St.S.: Rumuńscy gospodarze nie zadbali o paliwo dla was ?
K.S.: Byli bardzo zażenowani i próbowali coś załatwić, ale natrafili
na jakieś administracyjne opory. Zresztą za każdym razem prze-
praszali nas za wszystko, za dostawienie łóżka w hotelu, za brak wody,
za podłe jedzenie, za brak napojów bezalkoholowych na turniejach, za
zimno na sali gier itd. Byli autentycznie zmartwieni, że muszą nas tak
podejmować, gdyż widzieli nasze warunki podczas rewanżu, chociaż w PRL
też nie było już tak słodko, ale różnica i tak była dla nich
szokująca.
St.S.: Właśnie. Jak Rumuni oceniali Polskę ?
K.S.: Od nich za bardzo nie można podróżować, prawie jak z NRD. Toteż
patrzyli z zachwytem na sklep z pieczywem, w restauracji kupo-
wali po kilka porcji masła, cieszyli się z paczki herbaty. Dziwili się
ilościom ludzi w kosciołach w niedzielę. No, a najbardziej imponowało
im, że Polacy swobodnie rozmawiają o polityce. To im się nie mieściło
w głowie. Ten nawyk ściszania głosu, rozglądanie się i upewnianie, czy
okno zamknięte...
St.S.: Jak sami oceniali swoje społeczeństwo ?
K.S.: Oni akurat są ludźmi wykształconymi, to trochę wiedzą o świecie.
Ale o swoim społeczeństwie mówili z goryczą, że jest odcięte od
świata, rozgłośnie zachodnie są zagłuszane niezwykle starannie, naród
żyje w ciemnocie wobec takiego natłoku propagandy. Ale jednocześnie
stwierdzali, że istnieje tak silna ukryta nienawiść do reżimu, że
z tego musi być jakiś wybuch w przyszłości, jak tylko Ceausescu
zacznie się chwiać. Moi rozmówcy wyrażali często żal do Zachodu,
a zwłaszcza do USA, że trzyma Rumunię w klauzuli uprzywilejowania
i nie reaguje na ten cały ich los, najgorszy spośród krajów RWPG. Na
każdym kroku wyrażali żal, że nie stać ich na taką postawę jak
Polaków. Jednocześnie byli bardzo zaniepokojeni: "To wspaniałe, co
ciągle robicie. Ale stratują was czołgami, a najlepszych rozstrzelają
lub na Sybir... Nie macie szans". Poziom strachu jest tak wysoki, że
znoszą taki stan rzeczy. Dla porównania wyobrażam sobie Polaków w sy-
tuacji, gdy już chleb jest na kartki, a kapusta dużym rarytasem...
U nas byłoby już wtedy powstanie. Przecież węgierski Budapeszt wygląda
przy Bukareszcie jak miasto przy zapadłej wsi. Autentycznie. A prze-
kraczałem tamtą granicę kilkakrotnie, i za każdym razem w głowie mi
się nie mieściło, że to ten sam obóz - RWPG.
St.S.: Właśnie, może nawiążemy do stosunków rumuńsko-węgierskich.
K.S.: Te historie z burzeniem wsi węgierskich w Rumunii znam tylko
z zachodniej prasy, nie miałem kontaktu z tamtejszą wsią. Powiem
tylko, że dało się to odczuć w samolocie. Raz taniej mi było lecieć
samolotem rumuńskim, który z nieznanych mi przyczyn wylądował w sto-
licy Węgier i stał tam parę godzin. Była mgła, może dlatego. Część
pasażerów stanowili Rumuni, którzy lecieli z Bukaresztu do Warszawy.
Wyglądało to na zorganizowaną wycieczkę. Lądowanie w Budapeszcie było
widokiem wspaniałym, rzęsiście oświetlone miasto w porównaniu z "za-
ciemnionym" Bukaresztem godzinę wcześniej. Więc stoimy na płycie
lotniska. Nagle spośród rumuńskich pasażerów wstaje kilka osób, wycią-
ga pistolety i obstawia drzwi do kabiny pilotów oraz drzwi na
zewnątrz. Byliśmy pewni , że to porwanie. A tu po chwili okazuje się,
że to agenci rumuńskiej służby bezpieczeństwa pilnują, by nikt nie
uciekł do... Węgier ! Było to parę lat temu, jak jeszcze Węgrami rzą-
dził Kadar i nikt do tego kraju nie uciekał. Incydentu tego nie
rozumiałem, zresztą każdemu z Polaków wydawał się on dziwny. Dopiero
teraz wiem, że już wtedy musiała istnieć nieufność reżimu rumuńskiego
wobec węgierskiego, i tłem tego musiał być już wtedy konflikt
narodowościowy w Rumunii. Jeszcze przypominam sobie, że Rumuni wyra-
żali się o Węgrzech z pewnym podziwem (tak jak o Polsce), ale
o Węgrach jako o narodzie, mówili z jakąś nienawiścią. Ten urzędowy
nacjonalizm rumuński niewątpliwie pchał Rumunów przeciwko Węgrom.
Węgrów jakoś nie bali się krytykować, co świadczyło, że było to zgodne
z intencją oficjalnej propagandy.
St.S.: Czy wiesz, że ostatnio Ceausescu ogłosił że Rumunia spłaciła
cały kredyt zagraniczny ?
K.S.: Tak, czytałem o tym. Niedobrze mi się robiło, jak to czytałem.
Widziałem bowiem na własne oczy, jakim straszliwym kosztem to
się odbywało.
St.S.: Czy teraz należałoby się spodziewać jakiejś ulgi dla Rumunów ?
K.S.: Z logiki wynikałoby, że tak. Ale ja w to absolutnie nie wierzę,
bo widziałem, jaki tam panuje zamordyzm.
St.S.: Ale myślę o ulgach z żywnością.
K.S.: Też nie sądzę. Absolutnie nie ! Nie po to oduczali ludzi od
normalnego jedzenia, by teraz dać im smakołyki. W tej biednej
Rumunii jest wyjątkowo perfidny rodzaj komunizmu. Całe kierownictwo to
nic innego jak rodzinna klika. Tam się nic nie zmieni, chyba, żeby
zaciągnęli nowe długi. Ale nie po to je spłacali kosztem biologicznego
(powtarzam: biologicznego) wykańczania społeczeństwa. Nie jestem
politykiem, ale myślę, że się nie mylę, za dużo bowiem się na to
napatrzyłem.
St.S.: Nie sądzisz, że wpłynie na nich jakoś Gorbaczow ?
K.S.: Nie myślę, gdyż nie widać tam żadnych wewnętrznych tendencji
demokratycznych, ani w społeczeństwie, ani w kierownictwie.
Ponadto Rumunia wydaje się na tyle stosunkowo niezależna od ZSRR, że
dopóki się trzyma mocno ta ekipa, to nic się nie zmieni. Chyba na
gorsze.
St.S.: Dziękuję za rozmowę. /.../
/"Gazeta" 26-28 maja 1989 r., Toronto/
----------------------------------------------------------------------
ZAPOMNIANI TYBETAŃCZYCY
18 lutego bieżącego (1987) roku wykonano w Lhasie wyrok śmierci na
dwóch Tybetańczykach oskarżonych o "poważny sabotaż gospodarczy".
Trzech innych również skazano na karę śmierci, a trzydziestu skazano
na obozy ciężkiej pracy. Podobne przestępstwa, o których głośno było
po raz ostatni w 1983 roku w trakcie kampanii "duchowego zanieczysz-
czenia", posłużyły jako pretekst do skazania na kary śmierci i wyko-
nania wyroków na dziesiątkach dysydentów tybetańskich i do uwięzienia
tysięcy. 31 marca minęła dwudziesta ósma rocznica przybycia Dalajlamy
do Indii, rocznica początku jego wygnania z rozdartego powstaniem
kraju. Chociaż Dalajlama i sto tysięcy jego krajanów, którzy wybrali
wygnanie, nie ustają w żądaniu wolności dla Tybetu, nadchodzi być może
dla nich, tak jak i dla całego Tybetu, ostatnia godzina.
Pod pozorem liberalizacji Pekin szykuje ostateczne rozwiązanie
kwestii tybetańskiej: szybką sinizację kraju poprzez szeroko zakro-
joną imigrację. Obecnie w Tybecie jest o milion więcej Chińczyków niż
Tybetańczyków i wynikiem tego jest duże bezrobocie, inflacja rzędu
trzystu procent i powstanie dwuklasowego społeczeństwa, ostro rozdzie-
lonego wzdłuż linii narodowościowej.
Przeciętny Tybetańczyk zarabia równowartość 11O dolarów rocznie.
Należy do najbiedniejszych obywateli świata. Mieszka w ruderze
pozbawionej najczęściej windy, elektryczności czy ogrzewania. Jego
przewidywana długość życia nie przekracza czterdziestu lat, co szóste
jego dziecko umiera w niemowlęctwie, a z pięciu, które pozostają,
jedno tylko kończy szkołę podstawową. Reszta musi pracować w polu.
Nowo przybyli Chińczycy zamieszkują jednak w nowoczesnym "nowym
mieście", zarabiają trzy razy tyle co Tybetańczycy, są poddani
właściwej opiece zdrowotnej i na tyle dobrze się odżywiają, że ich
przeciętna długość życia wynosi 65 lat. Ich dzieci mają zapewnione
przyjęcie do szkół tybetańskich, gdzie dwie trzecie miejsc jest
zarezerwowanych dla Chińczyków.
Nowe społeczeństwo chińskie nie tylko zastępuje starożytną kulturę
tybetańską. Ono ją po prostu aktywnie niszczy. Jedną z potworniejszych
stron panowania Chińczyków w Tybecie jest stosowanie przymusowego
przerywania ciąży i sterylizacji kobiet tybetańskich. Ze wszystkich
stron kraju słychać, że główną metodą w obu przypadkach są zastrzyki.
W trzecim co do wielkości mieście Tybetu, w Czando, wiele było przy-
padków wrzucania płodów do studzienek kanalizacyjnych i pojemników na
śmieci w Szpitalu Ludowym. W Lhasie dużo jest kobiet tybetańskich,
które słyszały płacz swoich dzieci przy porodzie, a którym mówiono, że
dziecko urodziło się martwe. W Tybecie, w odróżnieniu od Chin, nie ma
przeludnienia. Postępowanie to ma więc charakter czysto polityczny.
Nie jest to jednak nic nowego. W bezpośrednim wyniku inwazji chiń-
skiej zmarło milion dwieście tysięcy Tybetańczyków - jedna siódma
ludności, zniszczono 6 254 klasztory, wywieziono dzieła sztuki i
przedmioty religijne o wartości 8O miliardów dolarów.
Do dziś w osiemdziesięciu czterech więzieniach tybetańskich prze-
trzymuje się około dwudziestu tysięcy Tybetańczyków. Wszystkich ich
można by uznać za więźniów politycznych. Trzy do czterech tysięcy jest
oskarżonych wprost o "działalność antypaństwową". Amnesty Internatio-
nal zaadoptowało ich, jak dotąd, trzech, w tym najsłynniejszego
dysydenta,mnicha buddyjskiego Gesze Lobsang Wangczuka.
Być może pewne porównanie najlepiej opisuje Tybet dzisiejszy:
w więzieniach tybetańskich jest jeden strażnik na czterech więźniów,
na zewnątrz jest jeden chiński żołnierz na każdych dziesięciu Tybetań-
czyków. Czyż cały Tybet nie jest jednym dużym więzieniem ?
Imigracja Chińczyków do Tybetu ma odciążyć Armię Ludową od sprawo-
wania funkcji policji. Powstał jednak problem: z czego ma utrzymywać
się nowo przybyła ludność chińska ? Odpowiedź brzmi: z turystów.
W 1986 roku Tybet odwiedziło prawie trzydzieści tysięcy turystów.
Zachłystywali się najrzadszym na kuli ziemskiej powietrzem, zachwyca-
li się Potalą, stolicą wygnanego Dalajlamy i podziwiali wrodzoną
dobroć Tybetańczyków w przeciwieństwie do ich podenerwowanych chiń-
skich panów. Czego jednak większość turystów nie chciała wiedzieć, to
że pieniądze, jakie zapłacili za zwiedzanie 16O odbudowanych klaszto-
rów, nie trafiają do Tybetańczyków. Przeciwnie, pieniądze te są bezpo-
średnią subwencją dla niszczycieli kultury tybetańskiej, których aż
trzydzieści dwa tysiące pracuje w sektorze publicznym w Lhasie.
Tak więc reżim komunistyczny, którego własna religia skazała to
staroświeckie społeczeństwo na zagładę, usiłuje jeszcze przedtem je
przehandlować. Inną ironią jest posługiwanie się przez Pekin samymi
Tybetańczykami celem przyspieszenia ich własnej zagłady.
Najważniejszym pytaniem jest być może to: zważywszy na trzy cele
polityki amerykańskiej w Chinach - równoważyć Sowietów, wspierać demo-
kratyzację i ewentualne otwarcie rynków chińskich - czemu Waszyngton
jest tak obojętny wobec praw człowieka w Chinach ? Czy chodzi tu o coś
w samych Chinach, czy też problem leży na Zachodzie, który nie chce
się do tego przyznać ?
John F. Avedon
/"International Herald Tribune", 2.O4.1987 r., tłum. Irena Lasota.
Artykuł zaczerpnęliśmy z książki "Zagrożenia współczesne", stanowiącej
5 tom serii "Konfrontacje", (pod redakcją I. Lasoty)/
----------------------------------------------------------------------
TRZEBA MIEĆ NADZIEJĘ
/Z Hanną Chorążyną rozmawia redakcja "Biuletynu Dolnośląskiego"/
BD: W ostatnich latach wzrosło zainteresowanie opinii międzynarodowej
Tybetem. Okres "polityki odprężenia" cechowało milczenie wolnego
świata w tzw. kwestiach drażliwych. Tragedia narodu tybetańskiego była
jedną z takich kwestii. Z czym wiąże Pani dostrzeżenie właśnie teraz
sprawy Tybetu przez środki masowego przekazu i polityczne gremia na
Zachodzie ?
Hanna Chorążyna: Wpłynęło na to pewne uwrażliwienie opinii publicz-
nej na łamanie praw człowieka. Jest to także wynik
powstania nowej, racjonalniejszej orientacji politycznej na Zachodzie.
Wydaje się, że - przynajmniej na jakiś czas - odeszła w przeszłość
praktyka zamykania oczu na te fakty, które świadczą o istocie, o cha-
rakterze ustroju komunistycznego. W okresie prezydentury Cartera Dalaj
Lamie odmówiono wizy do USA, gdzie chciał spotkać się z tybetańskimi
uchodźcami, którzy osiedlili się w Stanach Zjednoczonych. Teraz Dalaj
Lama bez przeszkód podróżuje do USA i innych krajów Zachodu, spotyka
się z politykami, jest gościem w Senacie amerykańskim. Chińczykom,
oczywiście, nie może się to podobać, ale, jak widać, Zachód stał się
przynajmniej w tym punkcie mniej podatny na reakcje Pekinu. Podróże
Dalaj Lamy mają, oczywiście, ogromne znaczenie dla wzrostu zainte-
resowania Tybetem i jego losami. Także kilkakrotnie spotkanie Dalaj
Lamy z Papieżem przyczyniło się do zwrócenia uwagi na Tybet. Nie
widziałam się z Dalaj Lamą po jego ostatnim spotkaniu z Janem Pawłem
w Asyżu, mogę jednak powiedzieć, że poprzednie kontakty z Ojcem Św.
wywarły na Dalaj Lamie ogromne wrażenie. W rozmowie ze mną podkreślał
siłę moralną i duchową Papieża. Myślę, że również Papież ceni Dalaj
Lamę, co zostało w pewien sposób podkreślone w Asyżu.
BD: Kontakty Dalaj Lamy z Papieżem mają, jak sądzę, duże znaczenie
polityczne dla sprawy tybetańskiej ?
H. CH.: Jak dotąd Papież nie wypowiedział się publicznie w sprawie
Tybetu. Musze powiedzieć, że ogromnie pragnęłabym udziału
Papieża w upominaniu się o ten nieszczęśliwy naród, o gwałcone w tym
kraju prawa człowieka, o prześladowaną religię. Międzynarodowa komisja
prawników uznała praktyki stosowane przez Chińczyków wobec Tybetańczy-
ków za zbrodnię ludobójstwa, opierając się na tym, że systematycznie
mordowano określoną grupę ludzi: mnichów tybetanskich.
BD: W 1949 r. Pekin wydał oświadczenie, w którym stwierdzał, że uważa
Tybet za terytorium Chińskiej Republiki Ludowej. Stanowiło to wy-
raźną zapowiedź agresji, która nastąpiła w rok później.
H. CH.: Trzeba najpierw powiedzieć, w jakiej sytuacji politycznej
znajdował się wówczas Tybet. Był to kraj faktycznie niezależ-
ny, ale nie został w rozumieniu prawa międzynarodowego uznany za
suwerenny organizm państwowy. Wynikało to z nieprzywiązywania w Lhasie
(stolica Tybetu) wagi do nawiązania stosunków dyplomatycznych z innymi
państwami. Tybet żył własnym życiem, obok spraw "wielkiego świata".
Był krajem zamkniętym dla obcych, kierującym się własnymi, od wieków
ustalonymi prawami; był krajem, w którym religia kształtowała zarówno
życie jednostki, jak i państwa. Buddyzm tybetański kształtował postawy
wykluczające jakąkolwiek agresję, prowadząc w efekcie do praktycznej
likwidacji armii, której liczebność i rola zredukowana została do
funkcji honorowej gwardii Dalaj Lamy. Ponadto inwazja Chin na Tybet
zbiegła się z okresem regencji w tym kraju, ponieważ Dalaj Lama nie
ukończył jeszcze wówczas 18 lat. Wobec zagrożenia chińskiego Dalaj
Lama XIV został co prawda koronowany wcześniej, bo w wieku 16 lat -
było jednak za późno na uporządkowanie spraw Tybetu na arenie między-
narodowej oraz głęboką reformę wewnętrzną państwa. Początkowo zresztą
brano poważnie chińskie obietnice zagwarantowania Tybetańczykom
szczęśliwego życia. Armia chińska wkroczyła do Tybetu nie napotykając
oporu. Przyjmowano Chińczyków raczej z zaciekawieniem niż obawą.
Jednakże dość szybko stało się jasne, jaki jest charakter "chińskiej
wizyty". Wcielenie bezpośrednio do Chin 2/3 terytorium Tybetu wiązało
się z natychmiastowym wprowadzeniem tam socjalistycznej struktury
gospodarczej i społecznej. Spowodowało to zbrojny opór oraz początek
eksterminacji Tybetańczyków. W Lhasie liczono tymczasem jeszcze na
pozytywne rozstrzygnięcia w wyniku prowadzonych z Chińczykami nego-
cjacji. Jednakże w momencie, gdy Chińczycy zaprosili Dalaj Lamę do
swojego obozu wojskowego, żądając, żeby przybył tam bez eskorty -
Tybetańczycy, obawiając się jego uprowadzenia, otoczyli pałac, unie-
możliwiając mu udanie się do Chińczyków. Pozostawało jedyne rozwiąza-
nie. Dalaj Lama, chroniąc w swej osobie kolejne wcielenie Buddy,
musiał spełnić wolę swoich poddanych i opuścić ojczyznę w 1959 r.
BD: Poznanie charakteru chińskiej agresji skłoniło w końcu Dalaj Lamę
do zaapelowania o pomoc dla Tybetu ze strony innych krajów.
H. Ch.: Apel ten został w r. 195O przyjęty dość obojętnie. Wygodnym
pretekstem do usprawiedliwienia milczenia w sprawie Tybetu był
jego międzynarodowy status, a raczej jego brak. Nehru wręcz doradzał
Dalaj Lamie znalezienie jakiegoś rozwiązania w drodze porozumienia
z Chińczykami. W tej sytuacji Dalaj Lama postanowił pozostać w Tybecie
(opuścił go, jak już mówiłam, dopiero w 1959 r.) i podjąć próbę znale-
zienia jakiejś formuły współżycia z Chińczykami. Uzyskał od Mao Tse
Tunga gwarancję swobód religijnych i ustrojowych dla pozostałej 1/3
terytorium Tybetu, z której nominalnie utworzono rejon autonomiczny.
W związku z takim rozwojem sytuacji oraz nadziejami Tybetańczyków na
zachowanie minimum swobód narodowych i religijnych Dalaj Lama przyjął
chińskie zaproszenie do Pekinu oraz tytuł wiceprzewodniczącego chiń-
skiego Ludowego Zgromadzenia Narodowego - jako reprezentant najwięk-
szej mniejszości narodowej w ChRL. Nadal nie doceniając komunistycz-
nego zagrożenia, Dalaj Lama, uznający konieczność przeprowadzenia
głębokich reform systemu lamaistyczno-feudalnego, pozostawał pod pew-
nym wrażeniem niektórych poczynań zmierzających do uprzemysłowienia
państwa chińskiego. Oczywiście, komuniści nie dotrzymali żadnego zobo-
wiązania. Doprowadziło to w rezultacie do opuszczenia Tybetu przez
Dalaj Lamę w okolicznościach, o których już mówiłam.
BD: Dalaj Lama znalazł schronienie w Indiach. Nehru, mimo że obawiał
się zaangażowania swego kraju w konflikt z Chinami przyjął gościn-
nie uciekinierów z Tybetu.
H. Ch.: Drogą przez Nepal przybyło z Dalaj Lamą do Indii około 1OO ty-
sięcy Tybetańczyków. Nehru, który zapewnił emigrantów opiekę, wyru-
szył na spotkanie Dalaj Lamie i przyjął go z należnymi honorami. Był
jednak daleki od czynnego występowania w obronie państwa tybetań-
skiego.
BD: Sytuacja w Tybecie uległa dalszemu zaostrzeniu. Czy było to zwią-
zane z opuszczeniem kraju przez Dalaj Lamę ?
H.Ch.: Dalaj Lama opuścił kraj wobec zaostrzenia się sytuacji i utraty
nadziei na spełnienie przez Chińczyków, minimalnych zresztą,
gwarancji dla ludności jego państwa. W związku ze świętością osoby
Dalaj Lamy (o której wspominałam) należało uczynić wszystko, by nie
dostał się on w ręce wroga. Wkrótce po opuszczeniu Tybetu przez Dalaj
Lamę Chińczycy dokonali rzezi w Lhasie. Źródła chińskie, do których
udało się dotrzeć, mówią o 8O tysiącach zabitych w stolicy Tybetu.
W tej sytuacji zaczęła się tworzyć partyzantka tybetanska, która
dokonywała wypadów na terytoria okupowane przez Chińczyków z położonej
w Nepalu wyżyny Mustang. Zgromadziło się tam kilkanaście tysięcy
partyzantów korzystających z pomocy Amerykanów, dostarczających im
uzbrojenia i żywności. Pomoc wojskowa Stanów Zjednoczonych docierała
regularnie do momentu, kiedy Amerykanie rozpoczęli zabiegi o poprawę
stosunków z Chinami, czego ukoronowaniem miała być wizyta prez. Nixona
w Pekinie. Chińczycy uzależniali tę wizytę od wstrzymania pomocy dla
partyzantki tybetańskiej. Amerykanie spełnili ten warunek i w ciągu
jednego dnia, niespodziewanie transporty z USA przestają nadchodzić.
Pekin natychmiast zażądał od Nepalu zlikwidowania partyzantki tybetań-
skiej, grożąc interwencją wojskową. Król Nepalu, słaby zresztą,
człowiek, zadeklarował spełnienie żądania, grożąc jednocześnie party-
zantom represjami wobec całej, emigracji tybetańskiej w Nepalu. Dalaj
Lama bolejący nad rozlewem krwi skłaniał partyzantów do zaprzestania
walki zbrojnej. Wbrew udzielonym im gwarancjom ze strony monarchy
nepalskiego dowódcy tybetańscy byli sukcesywnie aresztowani. Część
oficerów, chcąc uniknąć dostania się do niewoli, popełniła samobójstwo
- rzecz niesłychana w świecie buddyzmu.
BD: Tybetańczycy zostali sami. Jedynie pomoc Indii pozwalała na prze-
chowanie wartości religijnych, narodowych i kulturowych na emigra-
cji.
H.Ch.: Należałoby raczej powiedzieć, że Tybetańczycy zostali sam na
sam z Chińczykami. W chwili najazdu chińskiego naród tybetański
liczył, według danych Dalaj Lamy, 7,2 mln osób. W ciągu pierwszych 2O
lat niewoli chińskiej zginęło 1 2OO tys. Tybetańczyków. 35O tys.
poniosło smierć w walkach partyzanckich (które toczyły się również na
terenach bezpośrednio wcielonych do Chin nawet jeszcze przed opuszcze-
niem kraju przez Dalaj Lamę). Drugie 35O tys. zmarło w więzieniach
i obozach podczas tortur, stosowanych przez Chińczyków na niespotykaną
skalę. Pozostałe pół miliona Tybetanczyków zmarło z głodu, którego
przyczyną było wprowadzenie przymusowej uprawy pszenicy w nie nadają-
cych się do tego wysokogórskich warunkach Tybetu.
Tortury i publiczne egzekucje stały się czymś powszednim w Tybecie.
Rozrywanie końmi, obdzieranie żywcem ze skóry, zmuszanie wymyślnymi
torturami mnichów do publicznego spółkowania z zakonnicami - to tylko
niektóre przykłady chińskich praktyk w Tybecie. Powszechnie stosowano
tzw. tamzing. Jest to szczególnie perfidna i okrutna egzekucja pub-
liczna. Odbywa się to w ten sposób, że wokół skazanego, który jest
oskarżony przez Chińczyka lub tybetańskiego kolaboranta, ustawia się
spędzony tłum Tybetańczyków i zmusza się ich do zatłuczenia kijami lub
ukamienowania ofiary. Tych, którzy stawią opór, czeka - tamzing. Nie
jest to wyłącznie forma zabijania Tybetańczyków - zabija się w ten
sposób również ich morale.
Tybetańska kobieta może mieć tylko dwoje dzieci. Jeżeli udaje się
do szpitala, musi mieć zaświadczenie, że ma prawo do urodzenia dziec-
ka. Gdy takiego dokumentu nie ma, dziecko zabijane jest trucizną.
Zwłoki człowieka skazanego przez Chińczyków na śmierć przez
zastrzelenie (strzał w tył głowy) rodzina zabitego może odebrać po
zapłaceniu za kulę, która go uśmierciła. Chińczycy wydali wojnę nie
tylko Tybetańczykom, ale również ich kulturze, szkolnictwu, a zwłasz-
cza religii.Całkowicie zlikwidowano nauczanie w języku tybetańskim,
zniszczono 6 2OO klasztorów, ich wyposażenie i księgozbiory. Dzieło
zniszczenia kontynuowano podczas rewolucji kulturalnej Mao Tse Tunga.
BD.: Emigracja tybetańska z Dalaj Lamą na czele planuje powrót do
Tybetu. Czy te plany, mają, Pani zdaniem, szansę powodzenia ?
H.Ch.: Dalaj Lama wiązał pewne nadzieje z sytuacją, jaka nastąpiła
w Chinach, po śmierci Mao Tse Tunga. Wydawało się wówczas, że
z jakichś powodów Pekinowi zależy na powrocie emigracji do Tybetu.
W dwa lata po śmierci Mao, do Dalaj Lamy wystosowano zaproszenie do
powrotu do Lhasy. Tybetański przywódca postanowił, przed podjęciem
ostatecznej decyzji, zbadać sytuację w swoim kraju, by stwierdzić, czy
nastąpiły rzeczywiście jakieś istotne zmiany umożliwiające mu powrót
do stolicy. W tym celu, po uzgodnieniach ze stroną chińską, udały się
do Tybetu w latach 1976-198O, cztery delegacje z ramienia Dalaj Lamy.
W skład pierwszej delegacji wszedł m. in. jego brat. Wizytacje Tybetu
przez przedstawicieli Dalaj Lamy miały być ukryte przed ludnością.
Jednakże informacje na temat pobytu w Tybecie wysłanników Dalaj Lamy
rozeszły się błyskawicznie. Spowodowało to spontaniczne manifestacje,
podczas których wyrażano nadzieje związane z faktem przybycia do kraju
brata Dalaj Lamy i ludzi z jego najbliższego otoczenia. Brat Dalaj
Lamy nadawał imiona Tybetańczykom, których władze chińskie opatrzyły
numerami (podczas rewolucji kulturalnej stosowano przymusowe dodawanie
do imion dzieci jednego z członów nazwiska Mao Tse Tunga; jeżeli
rodzice nie chcieli się na to zgodzić, Chińczycy nadawali w miejsce
imienia numer). W stosunku do ludzi okazujących, zdaniem Chińczyków,
zbyt duży entuzjazm, zastosowano represje. Kobieta, która na widok
brata Dalaj Lamy krzyknęła: "To Tybet będzie już wolny !" - została
aresztowana i poddana elektrowstrząsom. Na skutek interwencji delega-
cji tybetańskiej kobietę tę na jakiś czas zwolniono, potem słuch
o niej zaginął. Setki podobnych wypadków oraz wyniki wizytacji 5OO
tybetańskich miast spowodowały, że decyzja o powrocie Dalaj Lamy nie
została podjęta.
BD: Jak Pani ocenia rolę odgrywaną przez Panczan Lamę - drugiego
w hierarchii duchowego przywódcę Tybetu, uważanego chyba słusznie
za współpracownika Pekinu ?
H.Ch.: Panczan Lama z zewnątrz może uchodzić za taką postać. Porwany
z Tybetu, więziony i torturowany, jest na pewno człowiekiem
złamanym. Kiedy przywożony jest przez Chińczyków do Lhasy na uroczys-
tości religijne, jego ręce, wyciągane w modlitewnym geście, muszą być
podtrzymywane przez towarzyszące mu osoby - to jedna z wielu pozo-
stałości po torturach. Dalaj Lama, wobec ogromu cierpień, przez jakie
przeszedł Panczan Lama, nie potępia go. Nie sądzę też, żeby Panczan
Lama przynosił - chociaż wydać się to może niezrozumiałe z europej-
skiego punktu widzenia - szkody sprawie tybetańskiej. [*]
BD: Czy uważa Pani, że sytuacja w Tybecie może ulec zmianie na tyle,
żeby możliwy był powrót emigracji ?
---------------------------
*
Panczam Lama zmarł w 1989 r. (przyp. AISW)
H.Ch.: Dalaj Lama, zwracając się do mnie o przekazywanie Polakom praw-
dy o Tybecie, prosił, by im powiedzieć: "TRZEBA MIEĆ NADZIEJĘ".
Odpowiem więc na to pytanie jego słowami: trzeba mieć nadzieję.
Oczywiście, należy zdawać sobie sprawę, że przed Tybetem nie rysuje
się żadna optymistyczna perspektywa. Mimo pewnego złagodzenia represji
chińskich w ostatnich latach, w Tybecie nieprzerwanie trwa koloniza-
cja. Dzisiaj w tym kraju jest dwukrotnie więcej Chińczyków niż rdzen-
nej ludności. Zalew chiński jest niemal tak groźny dla tybetańskiej
sprawy narodowej, jak fizyczna likwidacja Tybetańczyków.
Nie sądzę, żeby świat, w dającej się przewidzieć perspektywie,
zainteresował się tym krajem na tyle, by w sposób istotny zmienić tam
sytuację. Nie wydaje się też realne rzetelne porozumienie z Chińczy-
kami, dla których co prawda korzystny mógłby być powrót Dalaj Lamy do
Lhasy, ale nie za cenę istotnych zmian w tym kraju. Myślę, że ewentu-
alne porozumienie z Chińczykami byłoby z ich strony manewrem propagan-
dowym, obliczonym na opinię międzynarodową i że byłoby, zgodnie
z komunistycznymi regułami, złamane.
BD: Jednakże Dalaj Lama mówi mimo wszystko: "trzeba mieć nadzieję".
H.Ch.: Jest to kwestia bardzo trudna do przełożenia na europejski
sposób myślenia. Buddyzm stał się Tybecie sposobem życia, prze-
obraził państwo, niegdyś sięgające podbojami aż po Mongolię, w kraj
pokoju. Zrywy zbrojne Tybetańczyków będące przejawem skrajnej despera-
cji i niosły ze sobą zawsze poważne dylematy moralne. Dalaj Lama,
mówiąc "Trzeba mieć nadzieję", mówi, jak sądzę, że dopiero pozbawieni
nadziei przestajemy - istnieć. Polacy z przesłania Dalaj Lamy mogą
wyciągnąć chyba tylko jeden wniosek: że nie wolno utracić siły ducha,
która daje nadzieję. Poznawszy natomiast, choćby pobieżnie, losy
Tybetu, znajdą racjonalne przesłanki dla własnej nadziei. I mam
nadzieję, że o Tybecie nie zapomną.
----------------------------------------------------------------------
Poniższy tekst zaczerpnęliśmy z "Biuletynu Specjalnego" Polskiej
Agencji Prasowej. "Biuletyn" zamieszcza wiele ciekawych materiałów
z kraju i ze świata, które jednak nie mają szans ukazać się w cenzuro-
wanej prasie PRL. Do października br. "Biuletyn" opatrywany był notką:
"Wyłącznie do użytku wewnętrznego". Idzie nowe - obecnie notka brzmi:
"Wiadomości przeznaczone do użytku służbowego". Odbiorcami "BS" są
przedstawiciele nomenklatury. Ciekawsze teksty będziemy prezentować
w kolejnych serwisach. Do użytku jak najbardziej "zewnętrznego".
----------------------------
Włodzimierz Korzycki
PRZEŁAMYWANIE STRACHU
- czyli opozycja wychodzi na powierzchnię
Na początek kilka stwierdzeń - też luźno związanych z tematyką
opracowania. Pierwsza teza: tylko pomyślny rozwój opozycji w NRD może
skutecznie przeciwdziałać tendencjom zjednoczeniowym. Z dwóch powodów:
opozycja jest im przeciwna, a po drugie, demokratyzacja automatycznie
zwiększy atrakcyjność państwa, a tym samym osłabi pęd do ziemi obieca-
nej na Zachodzie. Utrzymywanie rządów represyjnych, tak jak dotych-
czas, a zatem nieuchronne już dzisiaj dobudowanie muru na wschodzie
i południu, wprawdzie skonsoliduje państwo, ale w istocie rzeczy
nasili tylko frustracje ludzi i przeświadczenie, że tylko jedność może
im przynieść wolność. >>>
Teza druga: zdaniem wielu ekspertów, Michaił Gorbaczow nie
wypracował dotychczas swojej "polityki niemickiej". Pozostawił ją na
boku, zajmując się ważniejszymi dziedzinami, jak np. rozbrojenie.
Żywił przekonanie, że - jeśli nawet wrogie pieriestrojce - państwo
wschodnioniemieckie pozostaje stabilnym przyczółkiem "socjalizmu".
W ciągu kilku letnich tygodni ta wiara została poddana brutalnej wery-
fikacji. Dantejskie sceny pod ambasadami zachodnioniemieckimi w Buda-
peszcie, a zwłaszcza ostatnio w Pradze, płaczące kobiety, przerażone
dzieci, młodzi ludzie z determinacją wdrapujący się przez ogrodzenie
do misji RFN - ukazały całą słabość i powierzchowność ideologicznych
podstaw państwa między Odrą i Łabą.
Gorbaczow musiał zrozumieć, że NRD w obecnym kształcie nie może być
wartościowym i niezawodnym sojusznikiem. Przypuszczalnie więc przy
okazji jubileuszu dojdzie do poważnych rozmów z sędziwym, oderwanym od
realiów kierownictwem w Berlinie. Czy przyniosą one efekt ? Nie
wiadomo.
Teza trzecia: exodus NRDowski wcale nie przubliża hipotetycznego
zjednoczenia. Tak twierdzą tylko niektórzy prawicowcy w RFN, i to
skrajni. A gotowi im wtórować, już na naszym podwórku, są zaś ci
politycy i komentatorzy, którzy niezmordowanie od lat wymachują stra-
szakiem nacjonalizmu i "rewanżyzmu" niemieckiego. To właśnie ci ludzie
przez dziesięciolecia blokowali otwartą dyskusję na temat "kwestii
niemieckiej" - jej wymiaru nie tylko politycznego, ale i ludzkiego.
Przeważająca większość sił politycznych wcale nie dąży do takiego
zjednoczenia, które: a/ groziłoby destabilizacją porządku europejskie-
go, a więc było oderwane od ogólnego procesu jednoczenia się Europy, i
b/ oznaczało zwykłe połączenie RFN i NRD i powołanie do życia państwa
scentralizowanego. Inny problem to stworzenie takich warunków, by
członkowie jednego narodu nie musieli uciekać, żeby odwiedzić znajome-
go lub krewniaka. By policja nie musiała zatrzymywać matki z trojgiem
dzieci, która w środę (4.10) starała się dostać do ambasady USA
w Berlinie (gdzie już przebywa 18 osób, w tym ośmioro dzieci).
Innymi słowy, zjednoczenie nie jest obecnie, bez względu na różne
dywagacje, czymś, czym należałoby się niepokoić lub - straszyć. Praw-
dziwym zagrożeniem dla Polski nie jest demonizowane przez postalinow-
skich komentatorów zjednoczenie, lecz zacofanie technologiczne i
cywilizacyjne. Szansą dla Polski jest jednocząca sie Europa, Europa z
otwartymi granicami - również dla Niemców. "Otwartość" kwestii nie-
mieckiej dotyczy bowiem nie tyle państw, ile właśnie ludzi i granic.
I
Opozycję w NRD można potraktować jako czynnik potencjalnie sprzyja-
jący pozytywnym procesom europejskim, również z punktu widzenia
interesów Polski. Każda bowiem demokratyzacja na obrzeżach naszego
kraju służy naszym interesom.
Opozycja w NRD jest jeszcze w powijakach, ale najważniejsze jest
jedno: ludzie stopniowo wyzbywają się lęku. Inicjator jednej z setek
grup i grupek "nieformalnych", fizyk z Akademii Nauk, Hans-Jürgen
Fischbeck, odczytując odezwę do zgromadzonych w sali jednej z parafii
wschodnioberlińskich mówił, że "zbyt długo poddawaliśmy się dyktaturze
strachu. Od dawna wiedziałem, że trzeba coś zmienić. Ale bałem się".
Potem jednak "zebrałem się na odwagę, by publicznie wystąpić". W wyni-
ku zmian w socjalistycznych krajach sąsiedzkich, "również i dla nas
zmieniły się warunki ramowe". >>>
Zewnętrznym objawem zmian jakościowych są tradycyjne już demon-
stracje antyrządowe po poniedziałkowych nabożeństwach w kościele św.
Mikołaja w Lipsku. Jeszcze do niedawna uczestniczyło w nich najwyżej
2 OOO ludzi. Zwykle na transparentach widnieją takie hasła jak "Precz
z murem", "Wolność, równość, braterstwo", "Chcemy wyjechać". W ostatni
poniedziałek września [25.IX] osiem tysięcy manifestantów przemaszero-
wało z kościoła przez centrum do dworca, śpiewając hymn pacyfistów "We
shall overoome" i "Międzynarodówkę". Ale już tydzień później, 2 paź-
dziernika, pochód liczył dziesięć tysięcy.
Potencjał niezadowolenia gromadził się od dawna. Ekologiści urzą-
dzali wycieczki rowerowe, aby zwrócić uwagę na zanieczyszczenie środo-
wiska, organizowali demonstracyjne spacery wzdłuż lipskiej rzeki
Pleisse, jednej z najbardziej zatrutych w NRD. Po koncertach jazzowych
lub nabożeństwach dyskutowano o problemach ekologicznych i bolączkach
życia codziennego.
Za umowną datę krystalizowania się "ruchu oporu" można uznać Praską
Wiosnę 1968 r. Wtedy właśnie powstało "Pokojowe Koło z Friedrichsfel-
du", utworzone przez studentów ewangelickich skupionych w jednej
z gmin berlińskich. Spotykali się na Invalidenstrasse, w pobliżu muru.
W Schwerinie w Meklemburgii wyrastały, jak grzyby po deszczu, grupy
ekologiczne. W Jenie zaś utworzono pierwsze prawdziwe ugrupowanie
reformatorskie pod nazwą "Wspólnota Pokoju". W całym kraju formowały
się "Warsztaty Pokojowe", w Kościele Syjonu w Berlinie urządzono
"Bibliotekę Ochrony Środowiska". Protestowano przeciwko elektrowniom
atomowym, przeciwko rujnującym krajobraz odkrywkowym kopalniom węgla
brunatnego. Aktem odwagi był podpisany przez 1 362 obywateli apel
z grudnia 1987 r. do Ericha Honeckera, aby znieść rozkaz strzelania do
uciekinierów na granicy.
II
Przez całe lata opozycja w NRD była zręcznie neutralizowana przez
władze, które - obok bardziej lub mniej surowych represji - po prostu
wydalały aktywistów. Mieli do wyboru: albo kilka lat więzienia za
działalność antypaństwową (tu odpowiedni paragraf), albo natychmiasto-
wy wyjazd. W ten sposób poza krajem znaleźli się m.in. Wolfgang
Templin, Ralf Hirsch, Stephan Krawczyk, Freya Klier, Roland Jahn. Ten
ostatni, działacz pokojowy z Jeny, został w 1983 r. odstawiony w zam-
kniętym przedziale do granicy. Dziś wielu dawnych opozycjonistów
wschodnioniemieckich mieszka i spotyka się w zachodnioberlińskiej
dzielnicy Kreuzberg.
Hasłem opozycji nie jest wyjazd, lecz pozostanie w kraju. W po-
przednią niedzielę (1 X) w Berlinie ukonstytuowała się grupa pod nazwą
"Demokratyczna Odnowa", a na zebraniu w budynku kościelnym zjawiło się
6O artystów, pastorów, naukowców, pisarzy; inni chętni, zatrzymani
w drodze przez służbę bezpieczeństwa, nie dotarli.
Ugrupowanie dąży do "demokratycznej reorientacji" w NRD, swobody
w kształtowaniu woli, oddzielenia partii od państwa. Uważa się za
gremium dla ludzi "o poglądach socjalistycznych, demokratycznych,
chrześcijańskich, ekologicznych", ale nie dla "konserwatystów". Rzecz-
nik grupy, pastor i docent z Erfurtu, Edelbert Richter, określił ją
jako stowarzyszenie polityczne, w którym ma współpracować ze sobą
szerokie grono "krytycznych osób" i organizacji. W obliczu fali
wyjazdów bardzo ważne jest, by dać określony sygnał i "stworzyć nową
perspektywę polityczną dla krytycznie usposobionych obywateli".
Zarazem pastor podkreślił: "Popieramy NRD i socjalizm".
"Demokratrycana Odnowa" ma nadzieję, że jej propozycje - społeczne
i ekologiczne - zostaną właściwie przyjęte przez NSPJ i społeczeństwo
i doprowadzą do dialogu na temat lepszej drogi do socjalizmu. Niemniej
- podkreśla się - trzeba przełamać monopol NSPJ na prawdę. Partia
"może zachować kierowniczą rolę, ale powinna przyjąć pewną dozę
krytyki". W każdym razie grupa chce się oficjalnie zarejestrować,
złożyć wniosek o licencję na własną gazetę, a także wystąpić z własny-
mi kandydatami w najbliższych wyborach do Izby Ludowej w 1991 r.
Richter zwrócił się z krytyczną uwagą pod adresem rządu bońskiego.
Powiedział, że opozycja w NRD nie oczekuje odeń tylko miłych słów, lub
tylko materialnej pomocy. Ważne sa tez reakcje polityczne, np. nowe
oferty rozbrojeniowe czy uznanie obywatelstwa NRD. Osłabiłoby to
argumenty NSPJ uzasadniające zamykanie granic. Podobnie - a może nawet
dobitniej - wyrażał się inny przedstawiciel "Odnowy", murarz Reinhard
Schult; występując przeciwko dyskusjom zjednoczeniowym w RFN, mówił:
"Nie jest to dla nas przedmiotem rozważań. Uważamy chadecką gadaninę
o siostrach i braciach na wschodzie za denerwującą i odrażającą".
III
Głośnym echem odbiło się w NRD, choć nie tylko tam, utworzenie
organizacji pod nazwą "Nowe Forum". 19 września złożyło ono w mini-
sterstwie spraw wewnętrznych wniosek o rejestreację, powołując się na
artykuł 29 konstytucji o stowarzyszeniach politycznych. Jak można się
było spodziewać, władze wniosek odrzuciły, gdyż uznały cele "Forum" za
sprzeczne z konstytucją, a samo ugrupowanie - za antypaństwowe. Rzecz-
nik MSW oświadczył ponadto, że dla nowego stowarzyszenia nie ma w NRD
"społecznej konieczności". Istnieje tu bowiem dość organizacji reali-
zujących interesy społeczne - argumentowano.
Przełom na scenie opozycyjnej polegał na tym, że "Nowe Forum" było
pierwszym ugrupowaniem, które próbowało się zalegalizować. Już samo
to, a także fakt zgłoszenia podobnych wniosków aż w 11 spośród 14
okręgów, świadczy o przekroczeniu bariery strachu. Tego wcześniej nie
było. Lecz na tym nie koniec: inicjatorzy akcji, malarka Baerbel
Bohley, dentystka Jutta Seidel, a także obłożony zakazem wykonywania
zawodu Rolf Henrich, były członek NSPJ,nie zamierzają ustąpić. Posta-
nowili odwołać się do sądu po jego werdykt.
Po odmowie MSW, pani Bohley, najbardziej znana z tej trójki,
powiedziała, że NRD "upadnie, jesli ludzie, którzy chcą wyrażać swoje
poglądy i coś zmieniać, będą w ten sposób ignorowani". W obecnym,
"naładowanym agresją klimacie", panującym w NRD, to na NSPJ spadnie
pełna odpowiedzialność, jeśli dojdzie do przemocy. "Muszą być możliwe
dyskusje poza instytucjami, również poza Kościołem. W przeciwnym razie
ludzie dalej będą uciekać z kraju. Nie można już tłumić pragnienia
zmian w NRD - mowiła pani Bohley.
Obserwując walkę o "Nowe Forum" można dojść do wniosku, że jego
inicjatorzy wykazują pewne wyrobienie polityczne: starają się mieścić
w jednoznacznie określonych ramach prawnych, a ponadto zaznaczają, że
nie chcą zmieniać ustroju. Grupują chętnych do dialogu obywateli NRD,
ale nie rzucają wyzwania komunistom.
Wprost przeciwnie, jak powiedział inny działacz, Hans-Johen Tschi-
che, pastor i kierownik ąkademii Ewangelickiej w Magdeburgu - "Forum"
uważa "przebudowę NRD za możliwą tylko we współdziałaniu z prorefor-
matorskimi członkami NSPJ". Trzeba też rozwiać "poczucie zagrożenia,
które najwyraźniej opanowało wielu funkcjonariuszy partii". W NRD "coś
rzeczywiście się ruszyło". Panuje nastrój wymarszu - w kierunku Zacho-
du, ale zarazem poczucie przełomu w umysłach ludzkich - ku zmienionej
NRD" - mowił Tschiche w wywiadzie dla prasy RFN.
Gazety zachodnioniemieckie przedrukowały w połowie września dekla-
rację, w której "Forum" zarysowało swoją wizję zreformowanego socja-
lizmu, powiadając: "Chcemy uporządkowanych stosunków (wewnętrznych),
ale bez kurateli"; "Chcemy być chronieni przed przemocą, ale bez
konieczności życia w państwie siepaczy i szpicli". Na spotkaniu grup
opozycyjnych w Lipsku, pod koniec września, B. Bohley powiedziała, że
zrzeszone w "Forum" (acz działające autonomicznie) ugrupowania nie
chcą stosunków kapitalistycznych w NRD; chcą jedynie "innego socjaliz-
mu".
Wbrew kalkulacjom władz, odmowa zarejestrowania "Nowego Forum" nie
stłumiła ruchu. Raczej go dodatkowo spopularyzowała. W mieszkaniu p.
Bohley w berlińskiej dzielnicy Prenzlauer Berg telefon zaczął dzwonić
niemal bez przerwy, ludzie ze wszystkich zakątków kraju zapytywali o
możliwości przyłączenia się, o adresy kontaktowe, oferowali samochody,
dacze na zebrania, papier do powielaczy. Publicznie sympatię wyrazili
znani piosenkarze, w tym gwiazda estrady Frank Schobel, a pięćdziesię-
ciu czterech muzyków podpisało rezolucję: "Chcemy żyć w tym kraju,
a jesteśmy zmuszeni bezczynnie przyglądać się, w jaki sposób próbom
demokratyzacji, analizy społecznej przydaje się cech przestępczych lub
je ignoruje". Podobnie zareagowała berlińska sekcja Związku Pisarzy
NRD, wysyłając krytyczny list do ministra kultury.
IV
Wśród około 5OO grup opozycji pojawiła się ostatnio "Zjednoczona
Lewica". Liczy 3OO-5OO członków, rekrutujących się głównie z FDGB,
uniwersytetów i NSPJ. Odpowiada się za systemem wielopartyjnym, szero-
kim rozwojem organów samorządowych i zwiększeniem sektora prywatnego w
gospodarce narodowej. W wywiadzie dla zachodnioberlińskiego dziennika
lewicowo-alternatywnego TAGESZEITUNG, anonimowy członek ugrupowania
powiedział, że wielu ludzi pracy w NRD zerwało z dotychczasową formą
socjalizmu. Nie wchodzi jednak w rachubę otwarcie na Zachód według
wzorów polskich czy węgierskich.
Działacz ów mówił: "gospodarczo nie powodzi się nam jeszcze tak
źle. Gdyby NRD podążyła drogą Polski lub Węgier, straciłaby uzasadnie-
nie egzystencji jako drugie państwo niemieckie. Tutejsza lewica wcale
nie jest zainteresowana zjednoczeniem. Wychodzi bowiem z założenia, że
są tu pewne zdobycze socjalne, które w miarę możliwości trzeba zacho-
wać".
NSPJ wchodzi w rachubę jako sojusznik, bo bez niej nie są możliwe
istotne zmiany. System wielopartyjny jest "pilnie potrzebny, ale na
gruncie konstytucji, nacechowanej wolnościowym, demokratycznym socja-
lizmem" - mówił aktywista "Zjednoczonej Lewicy", która od pewnego
czasu działała w konspiracji, a obecnie wyszła z podziemia.
Inna grupa, działająca w Lipsku, "Inicjatywa na rzecz Demokratycz-
nej Odnowy naszego Społeczeństwa", upowszechniła w styczniu tego roku
- upamiętniając rocznicę zamordowania Róży Luksemburg i Karola
Liebknechta - ulotkę nawołującą do "dalszej demokratyzacji naszego
socjalistycznego państwa. A więc realizacji: prawa do swobodnego gło-
szenia poglądów, wolności zgromadzeń i stowarzyszeń, wolności prasy,
a przeciwko zakazowi pisma "Sputnik" i filmów radzieckich.
V
Do reformatorskich głosów coraz śmielej dołącza Kościół, wcześniej
dość powściągliwy. Na początku września Konferencja kierownictw Koś-
ciołów ewangelickich wystosowali list do Ericha Honeckera, domagając
się m.in. otwartych dyskusji o problemach kraju, traktowania ludzi
jako dojrzałych obywateli. List odczytano wiernym z ambon, zwracając
się zarazem do nich, by nie opuszczali kraju. "Nasze społeczeństwo po-
trzebuje każdego człowieka, z jego talentem i zdolnościami. /.../
Każdy, kto wyjeżdża, pozostawia innych jeszcze bardziej samotnych.
Jednoznaczne stanowisko zajął Synod Kościołów Ewangelickich.
19 września, na zakończenie pięciodniowych obrad w Eisenach, uchwalił
katalog pożądanych zmian w kierunku: "demokratycznej różnorodności
partyjnej", "swobody podróżowania dla wszystkich obywateli", "takiej
procedury wyborczej, która umożliwia wybór między programami i osobami
oraz otwiera drogę do reform gospodarczych, otwartego i publicznego
dyskutowania o naszych problemach społecznych". Nawiązując do wypowie-
dzi bońskich polityków, Synod stwierdził, że "pragnienia zjednoczenio-
we wywołują niepokoje wśród narodów Europy".
Uchwała Synodu spotkała się z dezaprobatą ze strony władz, padł
zarzut o mieszanie się w sprawy rządu i państwa. Według NEUES DEUTSCH-
LAND, uchwalony w Eisenach katalog zawiera "awanturnicze, całkowicie
nierealistyczne hasła". NRD nie potrzebuje "pluralistycznej polityki
w dziedzinie środków przekazu na wzór kapitalistycznych koncernów",
a nasza różnorodność partyjna bez neofaszystów jest dla kształtowania
społeczeństwa socjalistycznego całkowicie wystarczająca".
VI
Grupy opozycyjne wydają własne pisma, których zasięg jest wszakże
dość ograniczony. Ukazuje się dziś około 3O tytułów (w tym dwanaście
literackich), część z nich półlegalnie, np. drukowany w przykościelnej
powielarni biuletyn ekologiczny UMWELTBLAETTER. Nielegalny, za to
jeden z najbardziej znanych jest ukazujący się nieregularnie GRENZFALL
("Wypadek Krańcowy") - to właśnie w poszukiwaniu jego tajnej drukarni
służba bezpieczeństwa wdarła się w listopadzie 1987 r. do kościoła
Syjonu, gdzie mieści się półoficjalna biblioteka ekologiczna. Wydawcą
2O-stronicowego pisma, które m. in. dwa lata temu zamieściło tekst
paktu Hitler-Stalin, wywołując tym dużą sensację, jest "Inicjatywa na
rzecz Pokoju i Praw Człowieka". GRENZFALL ma nakład 9OO egzemplarzy
(i kilka razy więcej czytelników) i jest utrzymany w tonie rzeczowym,
raczej niepolemicznym.
Pismo ma ciekawą prehistorię, ilustrującą dojrzewanie sceny opozy-
cyjnej w NRD. Otóż w marcu 1983 r. reprezentanci niepaństwowych ruchów
pokojowych, ekologicznych i kobiecych z całej NRD spotkali się na
pierwszym centralnym seminarium pokojowym w Berlinie. Okreslili się
jako "Oddolny ruch na rzecz innego, sprawiedliwszego socjalizmu" i do-
szli do przekonania, że dla nich działalność pokojowa mieści w sobie
również klasyczne prawa człowieka, jak swobodę wyjazdów i głoszenie
poglądów.
Z czasem doszło do kontaktów z czechosłowacką "Kartą 77". W listo-
padzie 1984 r. oba ugrupowania wydały wspólną deklarację, która m. in.
głosiła: "Ci, którzy rozumują w kategorii bloków i wizerunków, przesz-
kadzają szczeremu dialogowi. /.../ Pokój jest nierozdzielnie związany
z przestrzeganiem wszystkich praw człowieka i walką o nie". >>>
W listopadzie 1985 r., w jednym z kościołów ewangelickich dzielnicy
Treptow miało odbyć się seminarium na temat praw człowieka, ale krótko
przedtem władze kościelne odwołały imprezę. Młodzi ludzie jednak nie
zrezygnowali i w lutym 1986 r. utworzyli niezależną od Kościoła
"Inicjatywę na rzecz Pokoju i Praw Człowieka"; wkrótce potem ukazał
się pierwszy numer "Wypadku Krańcowego".
Dla dopełnienia wizerunku opopzycji, należy wspomnieć o zamiarze
czterech pastorów, by przywrócić partię socjaldemokratyczną (SPD),
o "buncie" czterech członków NRD-owskiej CDU (Ost-CDU), domagających
się demokracji wewnątrzpartyjnej, o ostatnich wypowiedziach przewodni-
czącego partii liberalnej (LDPD), Manfreda Gerlacha, który chwalił
postawy niepokorne i zachwycał się pieriestrojką w ZSRR.
Nie jest łatwo oszacować rozmiary ruchu protestu w NRD. Wiadomo, że
jest on jeszcze rozproszony i słaby, choć bariera paraliżującego
strachu już została przełamana. I jest to ogromną zmianą jakościową w
porównaniu do sytuacji sprzed lat, a nawet miesięcy. Słabością opo-
zycji jest brak silniejszego zaplecza wśród robotników, skupia raczej
srodowiska inteligenckie.
Jej bazą materialną i duchowym wsparciem jest Kościół ewangelicki
(5 mln wyznawców na 16 mln obywateli), choć liczne grupy starają się
zachować niezależność, a tzw. Kościół oddolny wręcz występuje prze-
ciwko zbiurokratyzowanej, jego zdaniem, hierarchii. Kościół jest tym
miejscem, gdzie odbywają się seminaria, koncerty, prelekcje, gdzie
odprawiane są modlitwy za aresztowanych. Można zakładać, że grupy
nieformalne będą coraz bardziej uniezależniały się od Kościoła.
W każdym razie pani Bohley powiedziała, że trzeba zjednoczyć postępowe
siły społeczeństwa, kościelne i pozakościelne. "I ten proces powinien
się odbywać poza Kościołem".
Włodzimierz Korzycki
----------------------------------------------------------------------
Włodzimierz A. Karpiński
HITLER ŻYJE NADAL W MOIM SERCU
Organizacje skrajnie-prawicowe w Republice Federalnej Niemiec
6,4 miliona dorosłych obywateli Republiki Federalnej Niemiec ma
dobre zdanie o Hitlerze - taki jest wynik ankiety przeprowadzonej
przez zachodnioniemiecki tygodnik "Der Spiegel".
Według danych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych ze stycznia 1989 r.,
w RFN działa 71 ekstremistycznie prawicowych ugrupowań, w których
aktywnych jest 3O.OOO osób, około 45O członków tych organizacji jest
przeszkolonych militarnie do aktów terrorystycznych. W ostatnich dzie-
sięciu latach prawicowa ekstrema zamordowała 1O osób. W latach 1983-87
odnotowano 12OO aktów przemocy, w tym 29 zamachów terrorystycznych.
We wrześniu 1987 DVU Deutsche Volksunion - Liste D weszła z jednym
mandatem po raz pierwszy do parlamentu krajowego w Bremie. Wtedy było
to jeszcze sensacją dnia, wywołało też liczne protesty. W Berlinie
Zachodnim 29 stycznia br. Die Republikaner, uzyskując 7,5 % głosów
wyborczych, tym samym 11 mandatów poselskich, wyparli z parlamentu FDP
i przyczynili się w ten sposób do upadku rządów koalicyjnych CDU/FDP
w tym mieście. W marcu w wyborach do parlamentu heskiego NPD uzyskała
6,6 % głosów i 7 mandatów poselskich. W wyborach do parlamentu euro-
pejskiego (18 czerwca br.) na Republikanów głosowało 7,1 % wyborcow.
Zasiadają oni w Strasburgu z sześcioma mandatariuszami. W Bawarii
z 14,6 % głosów stali się trzecią co do siły partią polityczną. W Nad-
renii - Palatynacie odebrawszy kilka procent głosów wyborczych CDU,
spowodowali w kolejnym już kraju federacyjnym zmianę koalicji
rządzącej.
Skrajnie prawicowe organizacje współczesnej RFN
) Nationaldemokratische Partei Deutschland (Narodowo-demokratyczna
Partia Niemiec) - NPD została założona w 1964, w jej szeregach znalaz-
ło się wówczas wielu członków Deutschen Reichs Partei, Deutsche Partei
Bremen, Deutschnationale Volkspartei Nordhessen, organizacji kombatan-
ckich - Die Gemeinschaft Ehemalige SS-Soldaten, jak również skrajnie
prawicowej młodzieżowej organizacji militarystycznej Wiking Jugend.
Największe sukcesy partia odnosiła za przewodnictwa Adolfa von
Thaddena. W latach 1966-197O była reprezentowana w parlamentach 7 kra-
jów federacyjnych, wybory do Bundestagu w 1969 roku, w których uzyska-
ła 4,3 % głosów, usunęły ją na długie lata z głównej sceny politycznej
RFN. Działalność partii na terenie Berlina Zachodniego jest decyzją
zachodnich mocarstw sprzymierzonych zakazana. Organem prasowym NPD
jest tygodnik "Deutschen Nachrichten".
Do wyborów partia przystępuje od lat z podobnymi hasłami
Arbeitsplatze fuir uns Deutsche (miejsca pracy dla nas Niemców) oraz
Ein Herz fuir Deutschland (serce dla Niemiec). Propaganda NPD cechuje
się ekonomicznym nacjonalizmem i romantyzmem agrarnym, antydemokratyz-
mem (wbrew nazwie partii), antyliberalizmem i antypluralizmem. Z pozy-
cji egocentryzmu niemieckiego szerzy poglądy o wyższości i niższości
ras i kultur. Propaguje ideę "panstwa silnego wodza". W życiu codzien-
nym narzuca obyczajowy purytanizm, zwierzchnictwo i nadrzędność pań-
stwa nad rodziną. Czci ideę narodowego socjalizmu i honoruje jego
przywódców. Swoje święto członkowie partii obchodzą 2O kwietnia,
w dniu urodzin Adolfa Hitlera.
Instytuty prognoz wyborczych lokalizują tereny pozytywnego oddzia-
ływania propagandy przedwyborczej Narodowodemokratycznej Partii Nie-
miec w okręgach o dużym procencie bezrobocia, głodu mieszkaniowego,
w dużych skupiskach obcokrajowców, w dzielnicach socjalnego niedostat-
ku, w miejskich gettach wieżowcowych. Sukces wyborczy partii w Hesji
pozbawił udziału w parlamencie frankfurckim - podobnie jak w Berlinie
Zachodnim - liberalną Partię Wolnych Demokratów (FDP). Nasilenie się
radykalnych nastrojów w społeczeństwie niemieckim obrazują dane z
okręgu wyborczego Wolfersheim, oddalonego czterdzieści kilometrów od
heskiej metropolii, w którym NPD uzyskała 17,5 % głosów wyborczych
i wyprzedziła CDU.
) Deutsche Volksunion (Niemiecki Związek Narodowy) - partia ta
została założona w 1971 roku. Od dwóch lat przystępuje ona do wyborów
w przymierzu z NPD pod nazwą Deutsche Volksunion-Liste D. Partia ta,
przy stosunkowo niewielkiej liczbie zarejestrowanych członków, obraca
nieproporcjonalnie dużą ilością środków finansowych. W czerwcowej
kampanii wyborczej DVU-Liste D dysponowała 18 milionami marek, kwotą
większą niż fundusze, które na ten sam cel mogły przeznaczyć FDP i Die
Grüne razem biorąc. Partie założył i w dużej części finansuje Dr Ger-
hard Frey, właściciel wydawnictwa książkowego w Monachium, wydaje on
również trzy tygodniki: "Deutsche Wochen-Zeitung", "Deutsche National-
-Zeitung", "Deutsche Anzeiger". Działalność wydawnictwa nie jest
źródłem zamożności DVU-Liste D, świadczy o tym cena prenumeraty w/w
tygodników - miesięczna prenumerata kosztuje 8,95 marek. Osobom o
słabszych dochodach i bezrobotnym opłata abonentowa jest obniżana.
Wydawnictwo rozsyła bezpłatnie płytę i kasetę z hymnem niemieckim
w pełnej, trzyzwrotkowej wersji, w ostatniej z nich stawia się właśnie
"Niemcy ponad wszystko", co w najrozmaitszych zresztą mutacjach jest
sztandarowym hasłem partii. Podstawy egzystencjalnej dla partii nie
stanowią też składki członkowskie, miesięczna opłata w wysokosci pię-
ciu marek jest również chętnie obniżana do symbolicznej jednej marki.
Z tej polityki finansowej daje się już implikować hipoteza, kto jest
adresatem tego związku narodowego: grupy słabe, bądź zagrożone ekono-
micznie, które - co im sie wmawia - nie są należycie reprezentowane
przez istniejące partie, jak również ludzie młodzi - tym z kolei jest
rysowana przyszłość bez jakichkolwiek perspektyw. Według DVU-Liste D
... istniejące partie zdradziły tradycyjne niemieckie ideały porządku
i czystości, są kosmopolityczne, sprzeniewierzają się niemieckiej
czystości rasy i interesu gospodarczego, tłumią dumę zdrowego fizycz-
nie narodu niemieckiego. DVU-Liste D intensywnie werbuje nowych człon-
ków wśród tzw. "wysiedleńców", różnicuje w ten sposób cel własnych,
haseł skierowanych przeciwko obcokrajowcom (na gorszych i nieco
lepszych obcokrajowców). W Norymberdze członkowie partii odwiedzali
przybyłych niedawno do RFN swoich - jak to określają - "pozbawionych
prawa i opieki rodaków" i wzywali tych nie zorientowanych jeszcze
w miejscowych stosunkach społeczno-politycznych, a najczęściej nie
znających języka niemieckiego ludzi do poparcia programu partii oso-
bistym podpisem. Główne tezy programu wyborczego DVU-Liste D obarczo-
nego hasłem Erst Deutschland - dann Europa ! można przedstawić w sied-
miu punktach: 1. niemieckie miejsca pracy dla Niemców; 2. nie dopuścić
Turcji do EWG; 3. wydalić wszystkich Turków i ludzi innej rasy z RFN;
4. zradykalizować politykę azylową; 5. nie dopuścić - wbrew uchwale
Parlamentu Europejskiego - do prawa wyborczego w wyborach komunalnych
dla obcokrajowców, którzy od dłuższego czasu żyją w RFN (Niemcy
w większości krajów EWG mają to prawo); 6.zmniejszyć wkład finansowy
RFN do EWG; 7. ponowne zjednoczenie Niemiec jest ważniejsze niż rozwój
EWG.
Akcentem współczesnego czasu - instrumentem agitacji wyborczej -
jest druk wielu materiałów propagandowych partii na papierze makulatu-
rowym. Dużą wrażliwość na problematykę ochrony środowiska naturalnego
wykazuje szczególnie młode pokolenie zachodnioniemieckie. Die Grüne
stracili już dawno monopol na rację w tej dziedzinie, problemy ekolo-
giczne rozgrywane są obecnie politycznie przez wszystkie partie.
) Freicheitlich Arbeiter Partei FAP (Wolnościowa Partia Robotników
powstała w wyniku integracji wielu różnorodnych grup militarystycz-
nych, które również po tej unii zachowują swój tożsamy charakter i,
wydaje się, że niezależność (przykładowo wyróżniający się dużą agre-
sywnością w stosunku do obcokrajowców Nationalistisches Front z Biele-
feld). Na czele organizacji stoi 34-letni Michael Kuihnen, spędził on
łącznie 8 lat w więzieniu za podżeganie do niepokojów społecznych
i propagandę nazistowską. Czyni go to w oczach zwolenników męczenni-
kiem sprawy. Hitler żyje dalej w moim sercu - deklaruje przewodniczący
FAP. Sukcesy wyborcze Die Republikaner w Berlinie Zachodnim traktuje
on jako motywację do dalszej pracy. Program ich - według Kuihnena -
jest generalnie tożsamy z założeniami FAP, z tym, że my idziemy
jeszcze dalej, nie można być w Niemczech jednocześnie nacjonalistą i
demokratą w zachodnim rozumieniu. Swój program Niemcy dla Niemców
próbowała partia urzeczywistnić na początku b.r. w Hesji. Miasto
Langen miało stać się pierwszym miastem w RFN bez obcokrajowców -
doszło do wielu aktów przemocy. W lutym b.r. Ministerstwo Spraw
Wewnętrznych wskazując na sprzeczność z konstytucją RFN uniemożliwiło
zorganizowanie przez FAP ogólnokrajowego zebrania. Partia nie mogła
więc przystąpić do wyborów w Langen. W grudniu 1983 nie uzyskała poz-
wolenia na dalsze działanie wcześniejsza organizacja Michaela Kuihnena
Aktionsfront Nationaler Sozialisten/Nationale Aktivisten ANS/NA. Po
wyjściu z więzienia w marcu 1988 założył on w Langen Nationale
Sammlung (Narodowe Zgromadzenie).
) Die Republikaner (Republikanie) - powstali w 1983 w oparciu o gru-
pę, która wyłamała się z CDU. Organem prasowym jest tygodnik "Der
Republikaner". Jest to partia populistyczna, która werbuje swoich
członków hasłami nacjonalistycznymi. Ich program dźwiga na pokaz
hasło: Deutschland zuerst ! (Niemcy przede wszystkim !), inne jednak
- częściej wymawiane - brzmi Auslander raus ! (Obcokrajowcy wynoście
się !) Republikanie głoszą, że z tradycją nazistowską nie mają nic
wspólnego. W sprzeczności z deklaracją stoi jednak wypowiedź zastęp-
czyni przewodniczącego tej partii w Berlinie Zachodnim, 19-letniej (!)
studentki Alexandry Kliche, która po miejscowym sukcesie wyborczym Re-
publikanów wystąpiła z partii wymieniając wśród argumentów, które ją
do tego kroku sprowokowały, właśnie neonazistowski kurs organizacji.
Swój program Die Republikaner koncentrują na nie rozwiązanych sprawach
dnia codziennego. Bezrobocie, niedostatek mieszkań, brak perspektyw
dla młodego pokolenia. Towarzyszy temu nienawiść do obcokrajowców,
których przedstawiają jako konkurentów w walce o pracę i mieszkanie,
brudne i niecywilizowane (niepiśmienne !) istoty gorszej rasy, kultury
i religii. Od neonazistów ma ich odróżniać nieobecność w programie
partii haseł antysemickich, aczkolwiek to właśnie w Berlinie Zachodnim
znajdują się Republikanie w konflikcie z gminą żydowską i jej przewod-
niczącym Heinzem Galinskim. Ideologiczny przywódca Republikanów Franz
Schonhuber w jednym z publicznych wystąpień nazwał Żydów piątym mocar-
stwem okupującym Niemcy. Szczególnie akcentowana jest nienawiść do
Turków, którzy mają być wygnani z Niemiec i Europy (jednak - co pod-
kreślają Republikanie - nie eksterminowani). Nie jest jednak w progra-
mie partii zdefiniowane, jakie środki perswazji zostaną użyte w
stosunku do tych, którzy na wyjazd z Niemiec sami nie zdecydyją
się sami. Sugeruje to z pewnością film werbunkowy partii sprzed
wyborów do parlamentu berlińskiego. Pokazano w nim zamieszkałą przez
wielu Turków dzielnicę Kreuzberg, ilustracją muzyczną do tego obrazu
była Pieśń o śmierci. Przy tej chorobliwej wręcz nienawiści do narodu
tureckiego, mało zrozumiały wydaje się fakt, że przewodniczący partii
właśnie w Turcji kupił sobie nadmorską willę wypoczynkową.
Republikanie nie uznaja powojennych granic w Europie, w programie
partii (Punkt II.3) jest sformułowany postulat ponownego zjednoczenia
Niemiec w granicach z 1937. [*] Mimo, że żądają ograniczenia uprawnień
i świadczeń socjalnych na rzecz "wysiedleńców", w opinii tej grupy
obywateli są partią, która najlepiej ich reprezentuje - tego zdania na
podstawie badań Instytutu Wickerta jest 48 % polskich i rosyjskich
Niemców. Ludzie ci przyjeżdżają obciążeni kompleksem komunizmu, socja-
lizm kojarzy im się z niedawno co porzuconą rzeczywistością, stąd też
tylko siedem procent z nich głosuje na partie lewicowe i liberalne
(SPD, FDP, Die Grüne), natomiast 73 % oddaje swój głos na partie pra-
wicowe i skrajnie prawicowe (CDU,CSU, Republikanie, DVU-Liste D).
-------------------
*
W bieżącym roku przedstawiciele Republikanów przez pośredników za-
proponowali Solidarności Walczącej dostawy dużej ilości sprzętu poli-
graficznego i komputerowego w zamian za naszą deklarację nie uznawania
polskiej granicy na Odrze i Nysie oraz przyłączenia do Polski Prus
Wschodnich. Propozycja została odrzucona przez nas bez żadnej dysku-
sji. (przyp. AISW)
Republikanie nie odwzajemniają sympatii swoim rodakom ze wschodu wła-
dającym bardzo niedoskonałą niemczyzną, mówią o nich z pogardą jako
o Polacken i Russen. W swoich mieszkaniach i biurach wywieszają pla-
katy z napisem w języku niemieckim: Eintritt für Polen verboten ! lub
w języku polskim: Tu mówi się tylko po niemiecku !
Ponad 5O % członków partii to ludzie poniżej 28 lat. Ta baza spo-
łeczna stwarza możliwości błyskawicznej kariery, która w dotychczs
istniejących, urzędniczo zetatyzowanych partiach nie jest możliwa.
Stąd też nie należy do wyjątków, że kilkunastoletni młodzieńcy kierują
terytorialnymi jednostkami Die Republikaner. Partia ta ma wielu
członków i sympatyków wśród urzędników państwowych: policjantów, zawo-
dowych żołnierzy , celników, pracowników poczty. Nie spotykany na tę
skalę w innych organizacjach politycznych udział w niej pracowników
służb bezpieczeństwa nadał jej przydomek "partii policjantów". Aż
w czterech krajach federacyjnych: Badenii-Wirtembergii, Berlinie Za-
chodnim, Saarze i Szlezwiku-Holsztynie funkcjonariusze policji spra-
wują funkcje przewodniczących partii, bądź ich zastępców. Z 32.OOO
policjantów bawarskich ponad 5O % deklarowało przed czerwcowymi wybo-
rami zamiar oddania swojego głosu na Republikanów. W wielu komenta-
rzach politycznych stwierdza się, że fundament demokratyczny policji
okazał się bardziej kruchy niż przypuszczano. Na zebraniu przedwy-
borczym, urzędnik policji kryminalnej, przewodniczący Die Republikaner
w Badenii-Wirtembergii, Peter Kohler wszystkim protestującym porzeciw-
ko polityce jego partii nadał miano politycznych kryminalistów i wyma-
lował sugestywnie następujący obraz ich domniemanej działalności:
wczoraj były kradzieże, dzisiaj niszczenie dóbr materialnych, jutro
będą podpalać nasze domy. Według danych ministerstwa spraw wew-
nętrznych w Nadrenii-Wesfalii z 19 członków zarządu Die Republikaner,
aż 1O było już wcześniej zaangażowanych w innych ekstremistycznych
organizacjach prawicowych: przewodniczący Kurt Beckmann (NPD) pierwszy
zastępca Karl Denkewitz, drugi zastępca Hans Joachim Adler (NPD
i DVU), sekretarz Wolfgang Rau (NPD), skarbnik Ewald Fiebach (DVU).
Po ostatnich sukcesach wyborczych partii wstąpiło do niej kilku
"rozczarowanych" posłów z innych partii, głównie z CDU. Wielu
działaczy partyjnych CSU (np.: Sekretarz Generalny CSU, Huber i
przewodniczący grupy krajowej w Bundestagu, Botsch) rozważa możliwość
zawiązania koalicji z tą partią i krytykują swojego partyjnego kolegę,
federalnego ministra gospodarki rolnej Kiechlego, który głośno taką
możliwość raz na wszystkie czasy wykluczył. Wyżej opisane postawy
polityków "starych", działających na demokratycznych zasadach partii,
wskazują na tendencje frakcyjne w ich gremiach, tym samym wyznaczają
przestrzenie polityczne, na które ruch prawicowo-ekstremistyczny może
z powodzeniem ekspansjonować.
Przywódcą tej młodej, dynamicznie zmieniającej pejzaż polityczny
RFN partii jest Franz Schonhuber, były członek SS. Przypisuje się temu
politykowi charyzmę polityczną. Obiecał on na wiecu partyjnym w Bonn
uczynić Die Republikaner do końca 199O roku trzecią co do siły partią
Niemiec (słowa Bundesrepublik nie używa się). Jego zdaniem Niemcy są
narodem poddającym się łatwo skrajnym emocjom. Chce wzbudzić w Niem-
cach dumę i patriotyzm (które to cechy mają być obecnie temu narodowi
obce), nie leży jednak w zamiarach partii, którą kieruje, wzniecanie
uczuć szowinistycznych. Duma narodowa ma być oczyszczona przez ponowne
"niezakłamane" odczytanie historii Trzeciej Rzeszy; Niemcy nie są jako
jedyne odpowiedzialne za wybuch drugiej wojny światowej, Oświęcimia -
nie było. Osobistym wkładem Franza Schonhubera jest w tej dziedzinie
książka Ich war dabei (Byłem przy tym), w której wspomina swoją służbę
w oddziałach SS.
Ekstremistyczno-prawicowe wydawnictwa prasowe
Książka Franza Schonhubera reklamowana jest również w liberalnych
czasopismach kulturalnych, gdyż za prominentnym autorem stoi Herbert
Fleisner, który kieruje trzecim co do wielkości imperium wydawniczym
RFN: Langen-Mueller-Ullstein Gruppe. Fleisner chce pomóc przywódcy
Republikanów, wprowadzić skrajną prawicę do salonów, skończyć z eks-
piacją za lata trzydzieste i czterdzieste. Stąd też w tej samej
witrynie swojego koncernu wydawniczego prezentuje wspomnienia SS-mana,
literaturę pisarzy żydowskich, którzy w obozach koncentracyjnych stra-
cili swoich bliskich, czy wspomnienia byłego kanclerza, Willy Brandta,
twórcy polityki pojednania z krajami będącymi przedmiotem agresji ze
strony Trzeciej Rzeszy. Skrajnie prawicową myśl próbuje się uczynić
przedmiotem naukowych dysput światopoglądowych, inicjuje się dyskusje
o nienawiści religijnej, wyższości rasowej w "zdyscyplinowanym języku
naukowym". Prof. dr Wilms wprowadził swój trzytomowy podręcznik naro-
dowego myślenia Handbuch zur Deutschen Nation do księgarni naukowych
i bibliotek uniwersyteckich. Wcześniej prawicowo-ekstremistyczne agi-
tacyjne pisemko o sugestywnym tytule "Mut" (odwaga), przekształciło
się pod tym samym wydawcą w elegancki miesięcznik, w którym pisze się
o kulturze, filozofii, sztuce. Wydawca, Bernhard C. Wintzek, członek
NPD, ogłasza tam artykuły nie tylko teoretyków niemieckiej myśli naro-
dowej, np. Gerda-Klausa Kaltenbrunnera, ale również piszą dla niego
minister obrony (do kwietnia b.r.), W. Scholtz, czy też senator Ber-
lina Zachodniego, Heinrich Lummer. W lutym 1988 na łamach pisma ukazał
się list do redakcji od Helmuta Kohla, kanclerz przedstawił się w nim
jako stały czytelnik magazynu. Inne czasopisma prawicowo-ekstremis-
tyczne i nazistowskie nie są czytane w salonach i oprócz najbardziej
popularnej "National Zeitung" nie sa widoczne w kioskach z gazetami.
Jest ich jednak wiele, adresowane są do różnych grup społecznych, za-
wodowych, wiekowych, ich łączny nakład szacowany jest na ponad 9
milionów rocznie. Ich główna teza brzmi: dyktatura Hitlera była
normalnym państwem. W tytułach czasopism uderza terminologia wojskowa:
"Die Neue Front" (Nowy Front), "Sieg" (Zwycięstwo), "Der politische
Soldat" (Polityczny Żołnierz), eksponowany jest przymiotnik "nowy":
"Neue Familie" (Nowa rodzina), na wiele sposobów odmienia się słowo
"Niemcy": "Deutsche Stimme" (Niemiecki głos), "Deutsche Monatshefte"
(Niemieckie Zeszyty Miesięczne), "Deutschland in Geschichte und
Gegenwart" (Niemcy w historii i teraźniejszości), do młodzieży mówi
się w ich języku: "Na klar !" (no jasne !), "Code", "Criticon", werbu-
je się rolników: "Die Bauernschaft" (Chłopstwo), eksponuje się euro-
pejskość w opozycji do innych nacji: "Nation Europa" oraz "Europa
vorn".
Skrajna prawica a młodzież
W przeciwieństwie do lat sześćdziesiątych, kiedy to struktury par-
tii neonazistowskich tworzyli weterani wojskowi Trzeciej Rzeszy,
większość obecnych członków - to ludzie młodzi. pewna część tej mło-
dzieży, tzw. skinheads, manisfestuje afirmację polityki nienawiści
i przemocy swoim wyglądem i agresywnym sposobem zachowania. Bardzo
krótko obcięte włosy mają ich odróżnić od komunistycznych i lewicowych
hipisów i punków. Wysokie żołnierskie buty, jeans'y z czarnego mate-
riału, koszule z nalepką na rękawie Ich bin stolz Deutscher zu sein
(Dumny jestem z tego, że jestem Niemcem) są zewnętrznym obrazem
nietolerancji dla wszystkiego co nie niemieckie. Znakiem rozpoznawczym
nienawiści deo obcokrajowców są białe sznurowadełka, wskazane jest, by
noski butów były wycięte i w ich miejsce wstawione - stalowe wkładki.
W ten sposób spreparowane buty mają lepiej służyć politycznej wymianie
poglądów.
Młodzieżowe pismo "Pop Rocky" zleciło Instytutowi Wickerta z Tybin-
gi przeprowadzenie wśród młodzieży ankiety na temat nastrojów społecz-
nych i sympatii politycznyych. 14 % młodych ludzi w RFN w wieku między
12 a 18 lat uznało Hitlera za kompetentnego polityka, z czego wśród
gimnazjalistów (a więc przyszłej elity umysłowej) wskaźnik okazał się
jeszcze wyższy - 24 %. Franz Schonhuber cieszy się zaufaniem 8 %,
najwyższe noty otrzymał od młodzieży zmarły w zeszłym roku przywódca
partii CSU, Franz Josef Strauss - 74 %, 1O % nie akceptuje zakazu uży-
wania na terenie RFN swastyki, 12 % popiera hasło Auslander raus !
W Berlinie Zachodnim w co szesnastej szkole "prawicowe wybryki" należą
do codzienności, policja parkuje swoje samochody interwencyjne na
podwórkach szkolnych, by bronić dzieci innej rasy i narodowości. Uni-
wersytet w Bielefeld ankietował 12OO uczniów w wieku 16-17 lat
w Nadrenii Westfalii; 43,5 % młodych ludzi popiera hasło Niemcy dla
Niemców !, 37,4 - inną jego mutację Kanaken raus ! [Kanaken - pierwot-
nie określenie mieszkańców Wysp Kaledonskich, obecnie obraźliwe okreś-
lenie ludzi innej rasy, kultury]. Rasistowskie poglądy lansuje się też
przy pomocy nowoczesnych mediów; w obiegu znajdują się gry kompute-
rowe, jak np. KZ Manager (Kierownik obozu koncentracyjnego), w których
wygrywa ten, kto zagazuje więcej Żydów.
Czułe problemy zachodnioniemieckiej codzienności
Bezrobocie: Bezrobotnych jest ponad 2 miliony, znaczną ich część
stanowią mieszkający w RFN obcokrajowcy; jest to 7,75 % ludzi w wieku
produkcyjnym zgłaszających chęć do pracy. Niemały ich procent stara
się o pracę bezskutecznie od wielu lat, perspektywy powrotu do aktyw-
nego życia zawodowego dla tych osób są niewielkie.
Brak mieszkań: Ostatni spis powszechny wykazał, że brakuje około
miliona mieszkań. Jeszcze kilka lat temu powszechne było w RFN zjawis-
ko pustostanu, ceny nieruchości spadały, ceny dzierżawy nie nadążały
za inflacją. Środki, które zastosowano - jak to się już ocenia z dzi-
siejszego punktu widzenia - były zbyt radykalne i okazały się
politycznym błędem. Obcięcie dotacji do mieszkań socjalnych stało się
przyczyną, że w roku 1988 oddano pod klucz 2O8 tysięcy mieszkań, co
jest najniższą liczbą od powstania Republiki Federalnej Niemiec. Jesz-
cze cztery lata wcześniej oddano do użytku 398 tysięcy, a w rekordowym
roku 1973 zbudowano ich o przeszło 5OO tysięcy więcej. Za błędy w po-
lityce mieszkaniowej zapłaciła w ostatnich wyborach komunalnych partia
CDU, a w ostatnich przetasowaniach gabinetowych w Bonn - jej minister
budownictwa, Schneider. Prognozuje sie, że do końca tego tysiąclecia
problemu mieszkań nie da się rozwiązać.
Starzejące się społeczeństwo: Niemcy uważają, że są narodem na
wymarciu. Dominuje model rodziny 2 + 1, przeciwstawia go się często
wielodzietnemu modelowi rodziny tureckiej. Wskaźnik urodzin na 1OOO
mieszkańców w RFN - 1O,5 - należy do najniższych na świecie, w Turcji
jest on prawie trzykrotnie wyższy - 29,1, w Polsce - 16,1. Niektóre
ośrodki kształtowania opinii publicznej rysują wizję społeczeństwa
niemieckiego przemieszanego rasowo, wyobcowanego ze swojej kultury
i obyczaju. Bez poważnego wsparcia finansowego rodziny z funduszu
państwa nie ma nadziei na zmianę tego stanu rzeczy.
Obcokrajowcy: W Niemczech Zachodnich żyje ponad 4 miliony obcokra-
jowców. Minęły lata sześćdziesiąte, w których przyjeżdżającym do pracy
w RFN gastarbeiterom wręczano w powitalnym prezencie motorower. Około
połowa obcokrajowców wykonuje prace, które przez bezrobotnych Niemców
są odrzucane. Wyjazd wszystkich obcokrajowców sparaliżowałby niemiecką
gospodarkę, z czego zdają sobie większe partie i wykształcone grupy
społeczne, ponad 2 miliony miejsc pracy zostałoby nie obsadzonych.
Polityka azylowa: Ponad 5O % starających się o azyl w Europie składa
swoje podanie w RFN. W 1988 roku pozytywnie rozpatrzono 8,6% wniosków,
w przypadku Polaków odsetek pozytywnych odpowiedzi nie przekroczył 2%.
W ubiegłym roku złożono 1O3.O76 wniosków o udzielenie azylu (Polacy
- 29.OOO), jest to kwota o 8O % większa w porównaniu z rokiem 1987. Do
niedawna nawet odpowiedź odmowna na wniosek azylowy umożliwiała obywa-
telom krajów wschodnioeuropejskich dalsze pozostanie w RFN, prawo to
zostało obecnie zmienione. Rząd oszacował obciążenie budżetu państwa
z tytułu świadczeń na rzecz starających się o azyl na 2,5 miliarda
marek.
Wysiedleńcy (Aussiedler): W ubiegłym roku przybyło ich 2OO tysięcy,
z tego 7O % z Polski, 23 % z ZSRR. Rzucając hasło: przyjeżdżajcie,
przyjmiemy was z otwartymi rękami kanclerz Kohl nie liczył się prawdo-
podobnie z takim odzewem. 9,9% "wysiedleńców" jest w wieku emerytalnym
i uszczupla, ku głośnemu niezadowoleniu niemieckich robotników, wypra-
cowaną przez nich pulę emerytalną. 45 % natomiast jest w najlepszym
wieku produkcyjnym i jako siła robocza gotowa do pracy za "tańsze"
pieniądze, ku niezadowoleniu innej grupy społeczeństwa, jawi się jako
konkurent w walce o wciąż brakujące miejsca pracy. Rząd zapowiedział
zmianę interpretacji dwustronnej umowy z Polską w sprawie świadczeń
emerytalnych. Uchwałą na szczeblu ministerstwa spraw wewnętrznych
ograniczono swobodę osiedlania się w RFN nowych "wysiedleńców", zapo-
wiedziano zmiany w zakresie świadczeń ekonomicznych.
Przesiedleńcy (Übersiedler): Są to obywatele NRD osiedlający się
w RFN. Dotychczas byli przyjmowani z otwartymi rękami. Rząd zachodnio-
niemiecki starał się przez cały powojenny okres o ułatwienie przez
stronę NRD procedury przesiedleńczej. Tylko częściowe wypełnienie
postulatów rządu bońskiego przez stronę wschodnioniemiecką odsłoniło
RFN jako państwo finansowo i socjalnie nie przygotowane na falę nowych
obywateli. W pierwszyn kwartale b.r. przekroczyło granicę RFN ponad
12.OOO przesiedleńców z NRD, w roku ubiegłym było ich łącznie 29.O33.
W tym roku będzie to kwota przeszło dwukrotnie większa.
Wspólne państwo "Europa 1992": W zniesieniu granic państwowych
i unifikacji gospodarczej wielu żołnierzy ochrony granic (Bundes-
grenzschutz), celników, rolników i rzemieślników widzi zagrożenie
swoich miejsc pracy. Rząd nie sformułował do tej pory żadnego programu
w stosunku do tych grup zawodowych, stąd też utracił zaufanie.
Inne: Niejasna polityka w sprawie rozbudowy elektrowni atomowych,
wyburzanie starych domów, całych ulic, czy nawet dzielnic, było
powodem do częstych konfrontacji społeczeństwa ze służbami porządkowy-
mi. W starciach tych ofiary ponosiły obie strony, policja nie chce być
tarczą, na którą nieustannie spadają ciosy za błędy popełniene przez
polityków, nie chce też być rozumiana jako obrońca niepopularnych
społecznie decyzji politycznych.
W chwili obecnej partie skrajnej prawicy w Republice Federalnej
Niemiec znajdują się w ofensywie politycznej. Stojący na czele rządu
Nadrenii Westfalii Johannes Rau (SPD) zapowiada zastopowanie ich
zwycięskiego marszu w majowych wyborach w 199O roku do parlamentu w
Düsseldorfie. I o ile zapowiedź ta w tym przypadku może znaleźć odbi-
cie w rzeczywistości, to stanie się to być może tylko dlatego, że
w tym kraju federalnym prawica i myśl nacjonalistyczna zawsze cieszyły
się niedużą popularnością. W wielu komentarzach bagatelizuje się
wzrost znaczenia politycznego skrajnej prawicy. Przywołuje się casus
lat sześćdziesiątych - jedyną kadencję wyborczą nacjonalistycznej
prawicy w parlamencie. W innych pojawia się obawa, że następuje trwała
zmiana politycznego pejzażu kraju. Republika Federalna Niemiec potrze-
buje swoich reform i wydaje się, że również nowego podręcznika
propedeutyki historii społecznej dla młodzieży.
Włodzimierz A. Karpiński
/"Kontakt" nr 9, 1989 r./
----------------------------------------------------------------------
Wiktor Grotowicz
GORBAZM
Pytanie: Czy Niemcy zwariowali na punkcie Gorbaczowa ?
Richard N. Perle: To jest przecież oczywiste.
(Der Spiegel, 25/89)
Na bońskim Marktplatzu faluje kilkadziesiąt tysięcy obywateli
Republiki Federalnej Niemiec. Powiewają setki czerwonych sztandarów,
na plakatach, w klapach marynarek, krawatach widnieją znane symbole:
skrzyżowany młot z sierpem, czerwona gwiazda z główką wiecznie żywego
Ojca Rewolucji. Na koszulach czerwienieją pisane cyrylicą cztery
litery: CCCP. Od murów budynków odbija się donośnym echem rytmicznie
skandowany okrzyk: Gorbi ! Gorbi ! Gorbi ! Nagle skandowanie przecho-
dzi w potężny ryk - na balkonie pojawia się niewielka postać -
w czerwcowym słońcu połyskuje znana łysina przecięta z przodu ciemną
pręgą. Kiwa dłonią radośnie podrygującym tłumom. Uśmiecha się, jest
szczęśliwy, wzruszony. Jeszcze jedno kiwnięcie, jeszcze jeden uśmiech.
Za nim, w cieniu przestępują niecierpliwie z nogi na nogę gospodarze:
ojcowie miasta, szefowie partii, kierownicy resortów, członkowie rzą-
du. Na ich twarzach widać ogromne zdumienie przykryte uśmiechem
uprzejmego zakłopotania. Dawno już nie widzieli własnych obywateli
w takiej gorączce.
Dzień później. Stuttgart - stolica nowoczesnego centrum przemys-
łowego RFN, Badenii-Wirtembergii. Znowu centralny plac miasta. Znowu
nieprzeliczone tłumy, transparenty, sierpy, młoty i niemilknące
okrzyki na cześć gościa.
W tym samym dniu. Przez halę stalowni Hoesch Stahl AG w Dortmundzie
przechodzi ten sam człowiek z łysiną. Towarzyszy mu rytmiczny okrzyk:
Gorbi ! Gorbi ! Gorbi ! skandowany w takt wybijany przez morze falują-
cych kasków robotniczych. Na mównicę przedziera sie dyrektor stalowni
i uroczystym głosem żąda przyznania pokojowej Nagrody Nobla dla prezy-
denta Gorbaczowa. Oklaski zagłuszają jego ostatnie słowa.
Szaleństwo, otumanienie, utrata zdrowego rozsądku, spontaniczność
uczuć, fenomen Gorbaczowa, Gorbomania. To kilka określeń, jakimi pró-
bowali zdefiniować obserwatorzy wizyty Gorbaczowa w RFN w czerwcu tego
roku entuzjastyczne przyjęcie, z jakim spotkał się szef państwa so-
wieckiego. Najbardziej obrazowo opisałto zjawisko były rzecznik rządu
bońskiego Günter Diehl: Niemcy przeżyli Gorbazm.
I rzeczywiście. Ten spontaniczny wybuch wszechogarniającej sympatii
do Gorbaczowa czy też może: szaleństwa podszytego dawno zakorzenionymi
urazami i kompleksami potwierdzają nie tylko dziennikarze ze wszyst-
kich krajów świata, ale również naukowcy ze swoimi obiektywnymi
metodami badania nastrojów społecznych. W przeprowadzonych badaniach
socjologicznych zaczęto skrupulatnie szukać podobieństw między Ros-
janami a Niemcami, elementów łączących obie nacje, czegoś co można
zaprezentować jako wspólny grunt politycznego zbliżenia. Ale co może
łączyć dwa społeczeństwa, których polityczny światopogląd jest tak
diametralnie różny: jedni w 9O % popierają idee komunizmu, u drugich
sympatię do dzieł Marksa i Lenina podziela jedynie O,2 % (ilość w os-
tatnich wyborach oddanych na zachodnioniemieckich komunistów) ? Jednak
znaleziono punkty styczne, z których najważniejszym jest osoba Micha-
iła Gorbaczowa. Jak wynika ze wspólnych badań socjologicznych przepro-
wadzonych przez Emnid-Instytut z Bielefeld oraz sowieckich naukowców
Moskwie (badania te są reprezentatywne dla wszystkich obywateli RFN
oraz mieszkańców Moskwy powyżej 18 roku życia) Gorbaczow w obu społe-
czeństwach stoi na czele listy współczesnych polityków świata. W RFN
sympatie do Sekretarza Generalnego KC KPZR są nawet większe niż w Mos-
kwie. W tej niecodziennej liście przebojów Gorbaczow pobił na głowę
nie tylko dzisiejszych polityków takich jak; Mitterand, Bush czy Mar-
garet Thatcher, ale także tych dawniejszych: taką popularnością
i sympatią jak Gorbaczow dzisiaj nie cieszyli się nigdy w RFN nawet
Kennedy i de Gaulle.
Ciekawe są również wyniki badań popularności niemieckich polityków
w porównaniu do osoby Gorbaczowa. W ogólnym obrazie, rzecz jasna, ża-
den z ministrów czy szefów zachodnioniemieckich partii nawet w przy-
bliżeniu nie posiada takiej popularności jak Gorbi (w kąt poszedł
nawet Ojciec Republiki - Adenauer). W szczegółach wygląda to jeszcze
bardziej interesująco: zwolennicy partii CDU/CSU - a więc konserwatyw-
nie nastawiona część ludności RFN - darzą własnego szefa Kohla równą
sympatią co Gorbaczowa. Na lewicy sympatie te idą dużo dalej: wyborcy
SPD wolą Gorbaczowa od własnej partyjnej czołówki (Brandt, Vogel,
Lafontaine), podobnie zwolennicy liberałów bardziej kochają Gorbiego
niż Genschera. Gorbaczow über alles !
O nieprawdopodobnym wpływie osoby Gorbaczowa na umysły obywateli
RFN świadczą odpowiedzi na pytanie o stosunek do Związku Socjalis-
tycznych Republik Sowieckich. W roku 1983 dobre mniemanie o ZSRR miało
jedynie 13 % mieszkańców Niemiec Zachodnich, dzisiaj pozytywnie o
pierwszyn państwie robotników i chłopów myśli 73 % (!). Przed objęciem
przez Gorbaczowa pierwszego stanowiska w partii i państwie źle o ZSRR
myślało 67 % ludności RFN, dzisiaj - jedynie 26 %. W tej sytuacji ni-
kogo już nie zdziwiło, iż w powodzenie polityki Gorbaczowa wierzy
więcej obywateli zachodnioniemieckich niż sowieckich (odpowiednio: 82%
i 59 %).
Podczas gdy w RFN odbywał się festiwal popularności Gorbaczowa, na
drugiej półkuli amerykańscy politycy i dziennikarze ze zgodnym niepo-
kojem patrzyli na wydarzenia związane z pobytem nad Renem szefa
komunistów sowieckich. Co bardziej obznajomionym z historią Europy
przychodziło na pamięć jedno porównanie: Rapallo. W tym małym włoskim
miesteczku 16 kwietnia 1922 roku Rosjanie doszli do porozumienia
z Niemcami ponad głowami państw zachodnich, których przedstawiciele
zebrali się w niedalekiej Genui, by rozstrzygnąć dalsze losy Europy,
a przed wszystkim Niemiec. Niemiecki minister spraw zagranicznych
Walther Rathenau zaproponował, by zniszczonej wojną i rewolucją Rosji
Zachód pomógł stanąć na nogi poprzez wspólną pomoc gospodarczą dla
pierwszego socjalistycznego panstwa świata. Anglicy wysunęli pomysł,
by główną część tej pomocy stanowiły reparacje wojenne Niemców na
rzecz Rosji. Premier angielski Lloyd George bardzo długo konferował
z delegacją rosyjską unikając Niemców jak tylko się dało. W nocy z 15
na 16 kwietnia rosyjski minister spraw zagranicznych Cziczerin zadzwo-
nił do przedstawiciela ministra spraw zagranicznych Rzeszy Ago von
Maltzana i zaproponował wspólne spotkanie. Po południu następnego dnia
oszołomionemu i przerażonemu Zachodowi zaprezentowano traktat pokojowy
między Niemcami i Rosja. Jeden z punktów tego porozumienia przewidywał
wspólne manewry niemiecko-rosyjskie. Odbywały się regularnie do roku
1933. Heinz Guderian twórca i oganizator wojsk pancernych III Rzeszy
miał po wojnie powiedzieć, iż bez tych wspólnych ćwiczeń Reichswehry
i Armii Czerwonej Niemcy nie byliby w posiadaniu tak sprawnych czołgów
i samolotów.
Powodem zaniepokojenia Amerykanów oraz sporej liczby państw zachod-
nioeuropejskich (przede wszystkim Anglii) było coraz bardziej chwiejne
stanowisko Republiki Federalnej Niemiec w kwestiach dotyczących mili-
tarnych i politycznych opcji NATO. Jak wiadomo Kohl i jego minister
obrony bardzo długo opierali się projektowi modernizacji rakiet krót-
kiego zasięgu (Lance) w arsenałach Paktu Północno-Atlantyckiego.
W powietrzu wisiała groźba daleko idących rozbieżności wewnątrz NATO,
co mogło oznaczać koniec rozbieżności i początek rozłamu. Na szczęście
podczas dramatycznych obrad szefowie rządów krajów NATO doszli do
porozumienia zawierając kompromis umożliwiający z jednej strony moder-
nizację (w późniejszym terminie) krótkich rakiet, a z drugiej zapobie-
gający utracie twarzy przez delegatów z RFN. Jednak według Anerykanów
i Anglików zażegnanie konfliktu nie oznacza, iż przestał on istnieć.
Zbliżenie sowiecko-RFN-owskie zwiększa niebezpieczeństwo ponownego
wybuchu rozbieżności. Tu właśnie tkwi główna różnica w ocenie polityki
Gorbaczowa przez Niemców Zachodnich i głównych partnerów z NATO.
Niemcy uważają się obecnie za głównych sterowniczych zachodniej
polityki skierowanej na Wschód. Więcej: Kohl i Genscher przy cichym
poparciu opozycji socjaldemokratycznej są zdania, iż tylko oni
potrafią przybliżyć do siebie oba systemy i uzyskać wymarzone pokojowe
współistnienie (Genscher: My [Niemcy - przyp. W.G.] możemy dać światu
przykład na współżycie między systemami, na systemowo otwartą współ-
pracę. My bardziej intensywnie niż inni zajmujemy się rozwojem
stosunków Wschód-Zachód i perspektywami dotyczącymi całej Europy. Bar-
dziej trzeźwo oceniamy też te możliwości i bardzo zdecydowanie dążymy
do zbliżenia między Wschodem i Zachodem). Inną cechą charakterystyczną
zachodnioniemieckiej polityki wobec Gorbaczowa jest przekonanie, iż
zmiany zachodzące w Europie Wschodniej są wynikiem przede wszystkim
dobrej woli Kremla, a to prowadzi do wniosku, iż nie należy uprawiać
polityki popierania demokratycznych procesów w państwach wschodnio-
europejskich ponad głową sowieckiego politbiura. Ergo: tylko dobre
stosunki z ZSRR gwarantują dobre stosunki z resztą wasali, poprawa
sytuacji w ZSRR gwarantuje poprawę w innych państwach obozu, w końcu:
popierając Gorbaczowa popieramy Wałęsę. W takiej kolejności. Nie
należy wychodzić przed głównodowodzącego.
W tej pozycji pierwszego i najważniejszego zachodniego negocjatora
sprawy wzajemnego zbliżenia polityków zachodnioniemieckich z całych
sił utwierdzał Gorbaczow. W każdym prawie przemówieniu podkreślał waż-
ność i doniosłość wysiłków przedstawicieli RFN w przezwyciążaniu
balastu przeszłości i dążeniu ku nowym kształtom wzajemnych stosunków.
Pochwalił między innymi prezydenta Busha, który w porównaniu do
poprzednika jest człowiekiem bardziej wykształconym, posiadającym
bardziej wyważone poglądy. Natychmiast przytaknął mu prezydent RFN
Weizsacker stwierdzając, iż nie tylko w USA prawica blokuje rozbro-
jenie i pokojowe tendencje. Nie tylko w administracji amerykańskiej -
powiedział Weizsacker - panuje stary sposób myślenia. W naszym kraju
jest podobnie. Na co szarmancki Gorbaczow wtrącił: Niech Pan nie
mysli, że u nas jest inaczej. I już znaleziono kolejną wspólną
płaszczyznę: czy to USA czy RFN czy Związek Sowiecki - niedobra
prawica wszędzie tak samo hamuje proces (systemowo otwartego - jak
powiedziałby Genscher) zbliżenia. Skutki tych manewrów Gorbaczowa nie
dały na siebie długo czekać. Napompowani dawno nie słyszanymi komple-
mentami politycy zachodnioniemieccy z coraz większą arogancją i dys-
tansem zaczęli wypowiadać się o wlasnych partnerach. O Thatcher: ta
pani nie powinna za daleko posuwać się z własnym sprzeciwem wobec
zjednoczonej Europy, nie jestesmy aż tak znowu od niej zależni (Kohl,
Weizsacker). O innych partnerach: Hiszpanie na swoim półwyspie,
Francuzi na obrzeżach Atlantyku, Anglicy otoczeni wodą - grają w
stosunkach Wschód-Zachód podrzędną rolę. Niemcy są w centrum. Nikt nie
może ich pominąć (Genscher).
Rodzaj zachodnich reakcji na te wszystkie wypowiedzi, aluzje
i niedomówienia, jakie padły w rozmowach między Niemcami a Gorbaczowem
na temat przyszłości Europy był do przewidzenia. W USA zaczęto pisać o
nowym Rapallo, na kontynencie zaczęły odżywać antyniemieckie nastroje,
a krytyka niemieckiej gorbomanii pojawiła się w prawie każdym większym
dzienniku zachodniej Europy. Niemcy ze swej strony starali się nie
dostrzegać niebezpieczeństwa tak jednostronnych kontaktów z ZSRR.
Zarzut amerykański o próby Gorbaczowa odizolowania RFN od USA i NATO
głośniej dementowali politycy zachodnioniemieccy niż sowieckie polit-
biuro. I chociaż zamiary przywódcy Imperium Sowieckiego (dawniej Zła)
widoczne były jak na dłoni, strona zachodnioniemiecka zachowywała się
jak uczeń wychwalany przed całą klasą przez bardzo surowego nauczycie-
la.
Gorbaczow na początku swojej wizyty w Bonn powiedział, iż zadaniem
Republiki Federalnej jest troska o to, by cały Zachód, NATO jak i EWG,
zbliżył się do Wschodu i odnalazł drogę do systemowo otwartej (skąd my
to znamy ?) kooperacji. Jest rzeczą oczywistą, iż tego typu pośrednik,
za jakiego chciałby Gorbaczow uważać rząd w Bonn, aby mieć możliwość
wypełnienia swojego zadania, musi stać się między systemami. Jednak te
sposoby wbijania klina między RFN a jej partnerów w NATO zupełnie
uszły uwagi zachodnioniemieckich gospodarzy. Zapytany w jednym z wy-
wiadów prasowych Genscher powiedział: Uważam tego typu podejrzenia za
głupie i krzywdzące. Jestem przekonany, że Gorbaczow nie ma takich
zamiarów. To nie leży również w dobrze zrozumianym interesie Związku
Sowieckiego. A co (zamiast osłabienia zachodniego systemu obronnego
i rozbicia jego politycznej jedności) leży w interesie Związku Sowiec-
kiego ? Budowa wspólnego domu europejskiego - z przekonaniem stwierdza
minister spraw zagranicznych RFN. Uwagi amerykanskich specjalistów na
temat niecodziennych raczej materiałów budowlanych używanych przez
Sowietów do konstrukcji tego domu pomijane są przez Genschera & Co.
zazwyczaj milczeniem. Kiedy na przykład ambasador USA w Bonn, Vernon
Walter stwierdza, iż obecnie Rosjanie produkują cztery razy tyle czoł-
gów i armat co całe NATO i dwa razy tyle samolotów bojowych, albo
kiedy cytowany na początku tekstu amerykański ekspert od zbrojeń
nuklearnych, Perle mówi, iż od czasu przejęcia władzy przez Gorbaczowa
w roku 1985 Moskwa wyprodukowała więcej czołgów i artylerii niż jest
ich w arsenałach Wielkiej Brytanii, Francji i Republiki Federalnej
razem wziętych, i że w roku 1988 produkcja czołgów była wyższa niż w
poprzednich latach - wywołuje to po stronie "genscherystów" wzruszenie
ramion i stwierdzenie, iż jest to jeszcze jeden powód do dalszych,
konsekwentnych i bezwarunkowych rokowań rozbrojeniowych. Amen.
Wynikiem wizyty Gorbaczowa w RFN jest przede wszystkim wywołanie
jeszcze większego zamieszania w zachodnim obozie. Przyczyniło się do
tego między innymi wspólne oświadczenie podpisane przez obie strony.
W dokumencie tym znajdują się takie sformułowania jak: ochrona praw
człowieka, prawo samostanowienia narodów, poszanowanie systemowych
różnic, potępienie wojny jako środka realizacji polityki itp. Po raz
kolejny podpisując tego typu sformułowania z szefem sowieckiego polit-
biura strona zachodnioniemiecka postawiła realizację tych celów na
jednej płaszczyźnie - obie strony, w równej mierze i z tym samym
zaangażowaniem będą przestrzegały praw jednostki... I nikomu nie
przeszkadza, iż tego typu oświadczenia Niemcy podpisywali na przykład
wspólnie z jakże wstrętnym dzisiaj Breżniewem (w roku 1978). Co
natomiast oznaczać ma formuła o samostanowieniu narodów, mało kto wie.
W jednej z dyskusji telewizyjnych sowietolodzy zachodnioniemieccy pró-
bowali wyjaśnić widzom, jak to doniosłe sformułowanie należy rozumieć
(rzecz jasna nie dosłownie, to przecież polityczna deklaracja). Było
to widowisko zadziwiające - zachodni intelektualiści próbowali tłuma-
czyć zachodniemu społeczeństwu właściwości polityki sowieckiej polega-
jące na kompletnej rozbieżności deklarowanych treści z rzeczywistoś-
cią. Widowisko było miejscami nawet komiczne: specjaliści próbowali
bowiem tłumaczyć owe właściwości przy pomocy nowomowy, którą następnie
przekładać musieli na normalny niemiecki.
Innym sukcesem Gorbaczowa jest uzyskanie zapewnienia od strony
niemieckiej (Genscher), iż zrobi ona wszystko, by wymóc na Amerykanach
zniesienie listy COCOM - czyli spisu produktów technologicznych, któ-
rych wywóz do obozu komunistycznego jest zakazany. Jak wiadomo,
w sztuce omijania tych przepisów Niemcy stanowią smutną czołówkę
(ostatnio: eksport systemów rakietowych do Syrii i Iraku, fabryka
broni chemicznych w Libii). Jak stwierdził Richard N. Perle: Republika
Federalna prowadzi najbardziej nieodpowiedzialną politykę eksportową
we współczesnym świecie. Rozmowy niemiecko-amerykańskie na temat
COCOM-u rozpocząć się mają w październiku tego roku.
Nie wszystkie jednak zamiary Gorbaczowa wobec Zachodnich Niemców
udało się urzeczywistnić. Nie powiódł się projekt uzyskania od prze-
mysłowców zachodnioniemieckich w miarę nieograniczonej pomocy gospo-
darczej i finansowej. W tym przypadku szał ulicy nie udzielił się
myślącej bardzo konkretnymi kategoriami czołówce RFN-owskich kapita-
listów. I chociaż podpisano kilkanaście umów dotyczących współpracy
gospodarczej (głównie dotyczą one dostaw żywności i artykułów pierw-
szej potrzeby do ZSRR) przyszłość nie wygląda tu najlepiej. Szef
koncernu Salzgitter, Ernst Pieper ostrzegał już podczas wizyty
Gorbaczowa, iż nie należy mylić propagandy z realiami ekonomicznymi.
Powiedział on, iż Gorbaczow swoimi reformami realizował cele politycz-
ne, a nie gospodarcze, oraz, że wygórowane oczekiwania jego kolegów
bardzo szybko zamienią się w realistyczne otrzeźwienie.
W każdym razie bilans wizyty Gorbaczowa z punktu widzenia Kremla
jest jak najbardziej pozytywny. Wbito kolejny klin między RFN a NATO,
a co ważniejsze uzyskano pewność, iż przeprowadzenie dal;szych takich
operacji jest więcej niż możliwe. Dalej: naruszono zaufanie, jakim do-
tąd obdarzano RFN - największą potęgę eksportową świata - w zachodniej
sferze oraz obudzono obawy o rzetelność i uczciwość polityki zachod-
nioniemieckiej wobec europejskich i zamorskich partnerów. Wreszcie,
uzyskano kolejny dowód na skuteczność charyzmy Gorbaczowa przy osiąga-
niu celów politycznych.
Członek delegacji sowieckiej Gierassimow oglądając w stolicy RFN
wiwatujące na cześć Gorbaczowa tłumy, mile zaskoczony powiedział:
Zupełnie jak na Placu Czerwonym !.Miła metaforka, nicht wahr ?
Wiktor Grotowicz.
/"Kontakt" nr 9, 1989 r./
----------------------------------------------------------------------
NOWY SOWIECKI CZOŁG
Podczas sierpniowej podróży po ZSRR członkowie Komisji Sił Zbroj-
nych amerykańskiej Izby Reprezentantów mieli okazję zobaczyć w Zakar-
packim Okręgu Wojskowym czołgi T-72, wyposażone w specjalne
opancerzenie, zdolne oprzeć się najnowszym amerykańskim pociskom
przeciwpancernym.
Pociski amerykańskie są specjalnie ukształtowane i mają podwójny
ładunek, celem przeniknięcia przez pancerz do wnętrza czołgu i spowo-
dowania detonacji amunicji oraz zabicia załogi.
Swoje nowe czołgi Sowieci wyposażyli w pancerz złożony z trzech ko-
lejnych warstw, przedzielonych ładunkami wybuchowymi. W przeciwień-
stwie do normalnego pancerza ze stali, tzw. opancerzenie reaktywne
powoduje przedwczesne rozerwanie pocisku, uniemożliwiając mu przenik-
nięcie przez ostatnią warstwę opancerzenia. Ponieważ pancerz z przodu
jest zwykle najmocniejszy, USA i inne kraje opracowały specjalne
pociski o wzmocnionym ładunku wybuchowym do atakowania czołgów z góry.
Okazało sie jednak, że Sowieci znaleźli i na to radę, chroniąc wie-
życzkę wielowarstwowym opancerzeniem.
----------------------------------------------------------------------
Przytaczamy artykuł Petera Gumbela z "Wall Street Journal" (13 wrześ-
nia), w którym ten amerykański dziennikarz opisuje swoje wrażenia
z pobytu w ZSRR.
Tekst jest charakterystyczny - autor niezwykle przejmuje się kłopotami
Gorbaczowa, za dobrą monetę bierze wszystko, co słyszy, i w naiwny
sposób interpretuje obserwowane przez siebie wydarzenia. To właśnie
m.in. dla takiej kategorii zachodnich gości Lenin wymyślił określenie
"pożyteczny idiota".
---------------------------
Peter Gumbel
PIERIESTROJKA W KRYZYSIE
Podczas wieczornej przejażdżki statkiem po Wołdze nastrój wśród
uczestników nie był bynajmniej radosny. Zamiast tańczenia przy ogłu-
szającej muzyce disco, większość ze 1OO pasażerów, aktywistów radziec-
kich po dwudziestce, siedziała na pokładzie w małych grupkach,
zamartwiając się najbardziej palącym tematem dnia dzisiejszego w tym
kraju: prawdopodobieństwem nadciągającej katastrofy politycznej.
"Czy sądzisz, że dojdzie do wybuchu wojny domowej ?" - zapytał
Stiepan Kisielow, korespondent gazety "Komsomolskaja Prawda", Wiktora
Gonczarowa, nowo wybranego członka parlamentu.
"Po prostu nie wiem" - odparł ponuro Gonczarow. "Wszystko zależy od
armii".
"Nie można na nich liczyć" - wtrącił przyjaciel, który pełni służbę
w siłach zbrojnych. - "Wszyscy oficerowie popierający pieriestrojkę
zostali zwolnieni".
Nagle perspektywa załamania wielkiego reformatorskiego eksperymentu
Michaiła Gorbaczowa, być może w morzu krwi, nie jawi się już dłużej
jako niemożliwa. W ciągu dwóch ostatnich miesięcy nastroje w społe-
czeństwie stały się bardzo posępne wraz z wyraźnym wymknięciem się
spod kontroli dziesiątków nierozwiąnych problemów.
Po raz pierwszy radzieckie media otwarcie spekulują na temat
możliwości przewrotu na Kremlu. Wspominanie o sądnym dniu stało się
tak powszechne, że Gorbaczow świeżo po powrocie z letnich wakacji,
poczuł się zmuszony zaprzeczyć pogłoskom na temat "groźby przewrotu
lub nawet wojny domowej" oskarżając zarówno radykałów, jak i konser-
watystów o rozpowszechnianie alarmistycznych informacji. /.../
Pomimo głasnosti wewnętrzne intrygi rządu pozostają ukryte, unie-
możliwiając dokonanie jakiejkolwiek realistycznej oceny szans prze-
wrotu. Nie ma wyraźnych oznak, że konserwatyści otwarcie spiskują
i nikt nie wie, co najwyższa hierarchia wojskowa lub tajnej policji
KGB - dwu instytucji mogących odegrać kluczową rolę w jakichkolwiek
przesunięciach władzy - naprawdę myśli o Gorbaczowie.
Obydwie mają podstawy do niezadowolenia: armia była zmuszona do
podjęcia drastycznych zmian, łącznie z demobilizacją 5OO tys. żołnie-
rzy wraz z wprowadzeniem w życie jednostronnych cięć w arsenałach
konwencjonalnych. A KGB, ciagle najtajniejszy i budzący najwięcej obaw
organ w kraju, jest pod silną presją w sprawie poddania swej
działalności kontroli publicznej, na co tajne służby na świecie nigdy
nie godzą się chętnie.
Jednocześnie Gorbaczow cieszy się szeroką popularnością, chociaż
tutaj mniejszą niż na Zachodzie. Popracie opinii publicznej dla jego
rozgłego programu przemian jest jednak boleśnie wystawiane na próbę
wskutek zaostrzających się problemów w kraju.
EKSPLOZJA NAPIĘĆ
W prawie każdej republice drzemiące etniczne napięcia gwałtownie
eksplodowały, a na Południu w zajściach na tle rasowym setki ludzi
poniosły śmierć. Mołdawia, Azejbejdżan i dezerterujące republiki nad-
bałtyckie pogrążyły się w politycznym zamęcie wraz z wybraniem przez
nacjonalistów kursu na kolizję z Moskwą.
Na domiar wszystkiego, z chwilą przerwania pracy przez górników na
Syberii i Ukrainie w lipcu i uzyskania znacznych ustępstw, polityczne
strajki stały się potężną bronią, wykorzystywaną przez najrozmaitsze
grupy zgłaszające żale. Strajk górników, który zakończył się, kiedy
kierownictwo radzieckie ustąoiło wobec wszystkich ich żądań i wyszło
być może, z pochopnymi obietnicami szybkiej poprawy sytuacji, koszto-
wał kraj miliony i zwiększył obawy reformatorów.
Teraz w poszczególnych republikach kraju oponenci obecnego systemu
również uczą się organizować. Strajki wywoływane przez etniczne grupy
paraliżują Mołdawię i Azerbejdżan i mogą objąć wiele innych narodo-
wości zgłaszających żale, w tym Tatarów Krymskich, etnicznych Niemców
i Abchazów - mniejszość żyjącą w Gruzji.
Strajk górników jest pierwszym ostrzegawczym dzwonkiem, że zmierza-
my ku katastrofie" - mówi czołowy radziecki ekonomista Abel Agenbe-
gian. Przytacza on precedens polski, mówiąc, że strajki organizowane
przez Solidarność zniszczyły gospodarkę. ZSRR nie może sobie pozwolić
na podobne doświadczenie - mówi on - dodając, że potrzebne są dras-
tyczne posunięcia.
Fala przestępczości, mafie wymuszające haracz i wojny gangów,
również wykazują tendencję wzrostową.
Najbardziej kłopotliwym dla kierownictwa radzieckiego faktem jest
to, że reformy ekonomiczne rozpoczęte przed dwoma laty, nie tylko nie
doprowadziły do poprawy stopy życiowej, ale nawet spowodowały na
pewnych odcinkach pogorszenie sytuacji. Prawie co tydzień jakaś kolej-
na pozycja dołączana jest do listy artykułów deficytowych. Najnowszy
brak w skali całego kraju dotyczy herbaty, napoju, który Rosjanie
tradycyjnie spożywają w dużych ilościach.
Wiele osób zdaje się być bliskich rozpaczy wraz z ciągłym pogarsza-
niem sytuacji gospodarczej. Agencja TASS szacuje, że tysiąc artykułów
spośród 12OO składających się na typowy radziecki "koszyk dóbr
konsumpcyjnych", jest obecnie deficytowych.
Wizyta w brudnym supermarkecie w centrum przemysłowego miasta
Wołżskij w pobliżu Wołgogradu pokazuje, skąd się bierze to przy-
bierające na sile niezadowolenie. Rankiem widzimy, że druciane koszyki
wyłożone po obu stronach skąpo oświetlonego sklepu są puste, jeśli nie
liczyć brudnych słoików z peklowanymi zielonymi pomidorami i małych
puszek ze śledziem w mdłym sosie pomidorowym. Na ladzie z mięsem nie
ma żadnego mięsa ani wędlin poza dwoma małymi szarymi kurczakami
i połciami słoniny.
W sklepie brak jest świeżych warzyw, nie ma soli, proszku do prania
ani cukru. Jest trochę słoików z jogurtem, ale starym i pożółkłym.
Człowiek w średnim wieku z torbą na zakupy chodzi, kręci się zrzędząc
wokół i wychodzi nic nie kupiwszy.
NAGLE DOSTAWA
Nagle podjeżdża niebieska ciężarówka, z której wynoszą jakieś
pudła. W chwili, gdy są one wyładowywane na ladę w pobliżu kasy, przed
kontuarem szybko formuje się kolejka, chociaż ludzie nie wiedzą nawet
co jest w pudłach. Gdy jedna z kobiet rozpakowuje je, ludzie wyciągają
szyje i widzą, że pudła zawierają papierosy z filtrem - jeszcze jeden
towar deficytowy.Pierwszy mężczyzna w kolejce kupuje 3O paczek,
upychając je po kieszeniach swej marynarki.
"Nasze życie jest straszne i anormalne" - napisał jeden z moskiew-
skich emerytów do stołecznej gazety. "nigdy przedtem tak nie było...
Nawet w tak okropnych czasach jak wojna, nie baliśmy się tak bardzo
jutra". /.../
Obecna ponura atmosfera kontrastuje ostro z euforią, jaką wielu
odczuwało podczas otwierania sesji pierwszego demokratycznie wybranego
na wiosnę radzieckiego parlamentu, który stał się trybuną bezpreceden-
sowej krytyki systemu i licznych i licznych apeli o szybsze zmiany.
Ale niektórzy z najbardziej entuzjastycznych zwolenników reform rychło
rozczarowali się, kiedy zdali sobie sprawę, że radykałowie znaleźli
się w wyraźnej mniejszości.
FRAKCJA JELCYNA
Od tej pory uformowała się pod przywództwem niezależnego Borysa
Jelcyna grupa reformatorskich parlamentarzystów, stając się w istocie
frakcją polityczną typu zakazanego od czasów Lenina. Powstanie rozłamu
w jedności partyjnej, ośmieliło krytyków Gorbaczowa. Składając wizytę
w USA Jelcyn posunął się do tego stopnia, by przepowiedzieć Gorbaczo-
wowi jedynie 6 miesięcy do roku na zrealizowanie reform politycznych,
lub w przeciwnym razie staniecie w obliczu "rewolucji oddolnej".
Część zachodnich ekspertów również uważa, że rozczarowanie po
części bierze się z represji w Chinach tuż po wizycie Gorbaczowa.
"Wydarzenia w Chinach stały się wstrząsem" - mówi pewien europejski
dyplomata. "Dowiodły one, że reformy często nie skutkują, że mogą być
zawrócone".
Jak dotąd, Gorbaczow zdaje się być niechętny do pójścia za przykła-
dem chińskiego przywódcy Deng Xiaopinga i włączenia biegu wstecznego.
Odwiedzając w początkach lipca fabrykę w Leningradzie powiedział on
robotnikom: "Gdybym miał być postawiony wobec wyboru powrotu do
starego systemu kierowania krajem, natychmiast bym ustąpił". /.../
NARASTAJĄCE OBAWY
Ale wraz z powiększeniem listy problemów, nawet zaufanie pokładane
w Gorbaczowie, nie potrafiło rozwiać obaw tych, którzy niepokoją się
o nadciągający kryzys. Sam Gorbaczow przyznał, że życie stało się
trudniejsze, a nie poprawiło się za pieriestrojki i powiedział, że
"społeczeństwo odczuwa wyjątkową doniosłość obecnej chwili".
Obawy społeczne jeszcze bardziej powiększyły się w związku ze zło-
wieszczymi oświadczeniami takich osób jak Jegor Ligaczow, konserwatyw-
ny rywal Gorbaczowa, który stał się przedstawicielem tych w Rosji,
którzy niepokoją się, iż pieriestrojka i głasnost posunęły się za
daleko.
"Nacjonaliści i separatyści rozmaitych odcieni aktywnie działają na
rzecz wywołania podziałów i osłabienia kierownictwa" - powiedział
Ligaczow, w jednym z ostatnich telewizyjnych wystąpień. "Musimy podjąć
kroki... dla zagwarantowania bezpieczeństwa naszego kraju".
Ligaczow nie wyjaśnił jakie miał na myśli posunięcia, aczkolwiek
powiedział, że powinny one mieć charakter polityczny, a nie dykta-
torski. Jrgo oświadczenie pojawiło się w atmosferze zajadłej kampanii
propagandowej w stylu Breżniewa na łamach dziennika "Prawda", który
przedstawił oddolne ruchy polityczne w republikach nadbałtyckich
i gdzieindziej jako antydemokratyczne siły zmierające do zniszczenia
radzieckiego państwa. Ostry ton skłonił wielu do zadania sobie
pytania, czy wystąpienie to zostało podjęte bez wiedzy Gorbaczowa.
APEL O CZYSTKĘ
Inni konserwatyści byli nawet bardziej jednoznaczni. Komunistyczny
aktywista z Uljanowska w Środkowej Rosji wystąpił w zeszłym miesiącu
ze zjadliwym atakiem na wyłoniony parlament, człon reform politycznych
Gorbaczowa i wezwał do czystki partyjnej w skali całego kraju. Moty-
wując swój apel o czystkę, Oleg Kasarow napisał: "Również za Lenina
były czystki... przez wiele lat czerpaliśmy z Lenina tylko to, co nam
odpowiadało. Czyż nie dzieje się to również w erze pieriestrojki ?"
/.../
"Sytuacja w 1989 r. jest nieskończenie bardziej ciężka niż przed
25 laty. W 1964 r. nie mieliśmy pojęcia o obecnych konfliktach między-
etnicznych i problemach ekologicznych, o skali dzisiejszej inflacji,
o sytuacji, która zapanowała na rynku żywnościowym i towarowym, o zja-
wisku kwitnącej zorganizowanej przestępczości, o korupcji itp" -
napisał.
STADIA POPRZEDZAJĄCE WOJNĘ DOMOWĄ
Inny artykuł opublikowany w tygodniku "Argumenty i Fakty" poszedł
nawet jeszcze dalej, opisując stadia prowadzące do wojny domowej. Jego
autor, Siergiej Andriejew z Leningradu sugeruje, że nacjonalistyczny
zamęt i strajki w przemyśle, mogą poprzedzać zamieszki na wielką skalę
i powstanie obywatelskich grup samoobrony z wysoko postawionymi opo-
nentami pieriestrojki. "W końcu odpowiadając na nasilające się apele o
prawo i porządek, kierownictwo radzieckie będzie musiało narzucić stan
wyjątkowy i wysłać na ulice czołgi." - napisał
Reformatorsko nastawieni intelektualiści rozpaczliwie obmyślają
sposoby zapobieżenia katastrofie. Jedną z możliwości zaprezentowanych
przez Andranika Migraniana, naukowca z prestiżowego moskiewskiego
zespołu ekspertów, mogłoby być przyznanie przez parlament Gorbaczowowi
nadzwyczajnych uprawnień do zawieszenia Konstytucji i powołania
"komitetu ocalenia narodowego" - posunięcie, ku któremu przywódca
radziecki nie wykazuje skłonności.
Do niedawna najwięcej o politycznej katastrofie mówiono w kręgach
intelektualistów. Ale teraz taka ewentualność zaczyna trafiać do zwyk-
łych ludzi. Refren jednej z najpopularniejszych piosenek na radziec-
kich listach przebojów w tych dniach, śpiewanej przez grupę DDT brzmi:
"Oczekujemy wojny domowej".
Wołgograd Peter Gumbel
/"The Wall Street Journal", 13.9.1989/
----------------------------------------------------------------------
Patrick J. Buchanan
NIE RATUJCIE TOTALITARYSTÓW
Prezydent Bush przywiózł ze sobą do Warszawy bardzo skromny koszyk
słodyczy, które miały stanowić nagrodę dla Polski za jej reformy
polityczne i łagodnie odsunął na bok prośbę Lecha Wałęsy o pomoc w wy-
sokości 1O miliardów dolarów. Mówiąc "nie" "Solidarności", prezydent
Bush okazał się realistą. Danie Warszawie 1O miliardów dolarów podobne
byłoby do przesłania skrzyneczki whisky "Cutty Sark" naszemu przy-
jacielowi alkoholikowi, który właśnie został przyjęty do kliniki na
leczenie odwykowe.
Ani marksizm Jaruzelskiego, ani socjalizm Wałęsy nie zdają egzami-
nu - po prostu. I żadna pomoc amerykańska, jak wielka by ona nie była,
nie sprawi, że zaczną one skutecznie funkcjonować. Mając około 39
miliardów do spłacenia, Polska jest bankrutem i czas najwyższy, byśmy
wygłosili ojcowskie kazanie. Jedynie poprzez zaniechanie wszelkiego
subsydiowania socjalizmu przez Zachód możemy przybliżyć dzień, kiedy
ten zbankrutowany system zostanie odesłany na śmietnik historii.
Mam nadzieję, że to trzeźwe spojrzenie prezydenta Busha zostanie
zrozumiane; już teraz wiele znaków wydaje się wskazywać na to, że
alianci z NATO byliby gotowi któryś raz z rzędu wkraść się w łaski
sowieckiego dyktatora i ponownie wyciągnąć go z opresji.
Niestety, prezydent Bush nie adąży obejrzeć specjalnego programu
telewizyjnego przygotowanego przez PBS (?) pod tytułem "Follow the
Money" (Szlakiem pieniędzy), który ujawnia nie tylko głębię kryzysu
Moskwy, ale i bezmiar głupoty Zachodu.
Jak udowadnia to program, Michaił Gorbaczow jest "zdesperowany",
dosłownie "rozpaczliwie potrzebuje zachodniego kapitału". Półki skle-
pów Moskwy są puste, wódka i cukier są sprzedawane na kartki, codzien-
nie przed sklepami spożywczymi ustawiają się długie kolejki. Stając
wobec problemu narastającego zniecierpliwienia ludności wywołanego
klęską pieriestrojki, Moskwa potrzebuje olbrzymich zastrzyków gotówki
- zarówno na zakup towarów konsumpcyjnych, które pozwoliłyby utrzymać
ludzi w spokoju - i na zakup zachodniej technologii, która pozwala
sowieckiej machinie wojennej dotrzymać kroku Stanom Zjednoczonym.
A na domiar wszystkiego, utrzymanie imperium nie jest bynajmniej
tanie. Każdego roku Moskwa wysyła 1 miliard dolarów Nikaragui, 2 mld
Wietnamowi, 5 mld Kubie i dalsze miliardy do Europy Środkowej,
Afganistanu,Etiopii i Angoli. Roczny deficyt gospodarki sowieckiej
wynosi 2OO miliardów dolarów, co stanowi 11% dochodu narodowego.
A oto rozmiary kryzysu finansowego Moskwy. "Z jednej strony eksport
na Zachód wynosi ok. 25 mld, natomiast import stamtąd - ok. 27 mld,
obsługa długów - 2.4 mld, zobowiązania pomocy dla zagranicy - ok. 27
mld dolarów, z czego ok. 1/3 w twardej walucie. Związek Sowiecki
Gorbaczowa jest bankrutem.
Jak ocalić system sowiecki ? Jednym ze sposobów są pożyczki z Za-
chodu. Między 1984 i 1988 zadłużenie sowieckie wobec Zachodu prawie
podwoiło się, wzrastając z 22 mld dolarów do prawie 42 mld.
I właśnie tu jest ekonomiczny słaby punkt Imperium. Jeżeli prezy-
dent Bush zdoła zablokować te pożyczki, może przycisnąć Moskwę
i zmusić Biuro Polityczne do wybierania między bronią a masłem, między
imperium i maszyną wojenną a zaspokojeniem potrzeb konsumentów.
Program "Śladem pieniędzy" uświadamia nam naprawdę samobójczą
głupotę niektórych z tych porzyczek. Asystent Rady Bezpieczeństwa Na-
rodowego, Norman Bailey, zdołał wyśledzić przy pomocy skomplikowanych
metod wywiadu amerykańskiego, że pożyczka w wysokości 6OO mln dolarów,
udzielona przez First Chicago Bank Niemcom Wschodnim, znalazła się na
kontach Czerwonych Brygad we Włoszech, IRA w Irlandii Płn. i party-
zantki M-19 w Kolumbii. Wykryto także, że część tej tej pożyczki
przeszła do Libii, a stamtąd do terrorystów palestyńskich w Berlinie
Wsch., którzy dokonali zamachu bombowego na berliński klub nocny wy-
pełniony żołnierzami amerykańskimi. Tak więc kapitał amerykański
dopomógł w sfinansowaniu masakry żołnierzy USA.
Na szczycie paryskim koniecznym staje się ostateczne odrzucenie
oprężeniowych bredni o kiju i marchewce.
Ostatnim przykładem tej zdyskredytowanej polityki są pożyczki,
jakich Bank Świata udzielił Chinom (8 mld dolarów), które popieraliśmy
przez ostatnie 1O lat. Kiedy Deng Siao Ping zjadł już te smaczne mar-
chewki i nakazał masakrę studentów - gdzie był wtedy amerykański kij ?
Cóż, pod koniec tego tygo dnia, a więc miesiąc po rzezi studentów,
Departament Stanu USA zatwierdził sprzedaż odrzutowców Boeing
Pekinowi. To ci dopiero kij !
Patrick J. Buchanan
/"Poza Układem" nr 8, tłumaczenie z "Chicago Sun-Times"/
----------------------------------------------------------------------
WIADOMOŚCI DROBNE
Dziewięciu etatowych pracowników administracji Domu Związkowego OPZZ
przy ul. Mazowieckiej we Wrocławiu założyło Komitet Organizacyjny
"Solidarności". Został on zarejestrowany w RKW. Członkowie "Solidar-
ności" przy OPZZ domagają się 1O-ciotysięcznej podwyżki płac oraz
zmian w sposobie wynagradzania. Władze OPZZ zagroziły zwolnieniami
z pracy, nie chcą przyznać komitetowi pomieszczenia zagwarantowanego
ustawą o związkach zawodowych i poddają członków "Solidarności" rozma-
itym szykanom.
***
W Piotrkowie Trybunalskim sympatycy SW przeprowadzili malowanie miasta
hasłami antykomunistycznymi. Do reakcji komunistów zdążyliśmy się
przyzwyczaić. Okazuje się jednak, że podobnie reaguje np. przewodni-
czący piotrkowskiego RKW Edward Olszewski. Oznajmił on, że "„Solidar-
ność” zdecydowanie odcina się od tej prowokacyjnej akcji" oraz, że
"jest to działalność skierowana przeciwko ewolucyjnemu charakterowi
przemian w Polsce - ze strony sił spod znaku „Solidarności Walczą-
cej”". E. Olszewski oświadczył również, że zwraca się do służb odpo-
wiedzialnych za utrzymanie porządku o wykrycie prowokatorów i wyciąg-
nięcie wobec nich konsekwencji. Rzecznik Wojewódzkiego Komitetu
Obywatelskiego "Solidarność" - Wiesław Karpiński również wyraził
opinię, że sprawcami prowokacji (!) mogą być członkowie Solidarności
Walczącej i w imieniu Komitetu zdecydowanie odciął się od tego rodzaju
akcji. Domagał się przy tym wykrycia i ukarania sprawców.
Gdy Bóg chce kogoś pokarać, odbiera mu rozum. Bynajmniej nie mamy
tu na myśli sympatycznych sympatyków SW z Piotrkowa.
***
Od 6.1O w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej we Wrocławiu
(Rynek 58) czynna jest wystawa filatelistyczna (gablota na pierwszym
piętrze) pod tytułem "Poczta Podziemnej „Solidarności”". Eksponowane
są znaczki wydawane w warunkach konspiracyjnych, głównie przez SW.
***
Nakładem AISW ukazała się książka "Dywizja Lwów". Jest to zbiór
wspomnień 6 Dywizji Lwów - od momentu jej powstania na terenie ZSRR
w sierpniu 1941 r. do jej rozwiązania w Iraku w marcu 1943 r. Wydanie
pierwsze tej książki ukazało się w Jerozolimie, w nakładzie 2.35O egz.
Nasze jest drugie.
Cena: 5.8OO zł.
***
Również AISW wydała reprint książki z 1928 r. "Dziesięciolecie
odrodzenia Polskiej Siły Zbrojnej 1918-1928". Zawiera ona wiele map,
szkiców sytuacyjnych, zdjęć z czasów walk o odzyskanie niepodległości.
Cena: 3.8OO zł.
***
Niezależna Agencja Wydawnicza Solidarności Walczącej "NAWA" niezwykle
starannie wydała broszurę "Zamieszki narodowościowe w Kazachstanie".
Omawia ona tło i przebieg dramatycznych wydarzeń w tym kraju w 1986
r., u początku władzy Gorbaczowa.
***
"NAWA" wydała również - po ukraińsku - nr 7-8 z 1988 r. emigracyjnego
pisma "Suczasnist". 312 stron. W numerze m.in.: Iwan Gołowinskij -
"Wpływ chrześcijaństwa na zbiorową podświadomość Ukraińców", Posła-
nie Jana Pawła II do ukraińskich katolicków z okazji tysiąclecia
chrztu Rusi Kijowskiej.
----------------------------------------------------------------------
_
Z ROSYJSKIEJ PRASY NIEZALEZNEJ
------------------------------------
Anatolij Koriagin
NA JAKIE DOWODY JESZCZE CZEKAĆ ?
Jeszcze całkiem niedawno można by sądzić, że prawdzie o psy-
chiatrycznych nadużyciach w ZSRR nigdy nie będzie dane przebić się
przez gęsty tuman kłamstwa i dezinformacji, będący dziełem sowieckiej
propagandy i zbrodniczego psychiatrycznego establishmentu.
I oto w duchu "polityki pieriestrojki" zaczęło się przyznawanie do
"niektórych błędów, mających miejsce w radzieckiej psychiatrii". Na
cóż to nie usiłowali koryfeusze radzieckiej psychiatrii zrzucić odpo-
wiedzialności za znęcanię się nad "inaczej myślącymi" w ścianach
klinik psychiatrycznych i poza nimi: i "warunki zastoju" były tego
przyczyną, i prawodawstwo winne, i lekarze gdzieniegdzie okazywali się
nieukami, i teoria Śnieżniewskiego zbijała psychiatrów z tropu,
a najbardziej zawiniła sama psychiatria, nauka "ciemna i zagmatwana".
Wszystko, co chcecie, byle tylko odwrócić winę od tych, którzy świa-
domie uznawali zdrowych ludzi za psychicznie chorych i kierowali ich
do więzień psychiatrycznych, którzy torturowali ich tam codziennymi
wielokrotnymi zastrzykami neuroleptyków, sulfazyną, elektrycznymi
i insulinowymi wstrząsami. Ostatnie usiłowania Czurkina-Wartanowa i
Żarikowa, by wytłumaczyć terror psychiatryczny w kraju "poszczególnymi
omyłkami poszczególnych psychiatrów" wyglądają już całkiem niepoważ-
nie. Tylko człowiek nader płytki może nie zdemaskować absurdalności
takich twierdzeń.
Autor tych słów już od dziesięciu lat mówi o istnieniu w naszym
kraju precyzyjnie funkcjonującego systemu psychiatrycznych represji
wobec inaczej myślących. Do ostatnich czasów władze radzieckie z abso-
lutną kategorycznością zaprzeczały temu faktowi. I kontynuowały repre-
sje. Jednakże wciąż nasilająca się w kraju dozwolona i niedozwolona
"głasnost" pozwoliła ujawniać coraz więcej konkretnych spraw, zwięk-
szać nacisk społeczny. W tych warunkach dzisiejsze kierownictwo par-
tyjne zdecydowało się na całkowicie zrozumiały i przemyślany krok
- zezwolić na bezpośrednią i gruntowną krytykę psychiatrycznych
nadużyć. Ujawnienie tej polityki represji pozwoli Gorbaczowowi uznać
wszystko za "spuściznę przeszłości", a dzisiejsze przypadki za relikty
tejże przeszłości.
I oto (nareszcie !) w centralnym organie prasowym, gazecie "Izwies-
tia" z 28.6.89, czytamy artykuł, opisujący autentyczny mechanizm poli-
tycznych nadużyć w psychiatrii. Sekretarz Komitetu Okręgowego KPZR
zarządza "usunięcie" nieprawomyślnego politycznie członka radzieckiego
społeczeństwa, zastępca komendanta milicji wydaje polecenie psychia-
trze, a ten, nie widząc na oczy pacjenta, wypisuje skierowanie do
kliniki psychiatrycznej, powołując się na cały zespół "politycznych
symptomów" Jakich dowodów trzeba jeszcze sceptykom ?
Autor pisze: "Można sądzić, że takie fakty przekraczają granice
profesjonalnych omyłek" i nazywa postępowanie psychiatry zbrodniczym.
Czy czytał to Czurkin i inni ? Oczywiście. I być może już aranżują
sprawę przeciwko "Izwiestiom", jak i przeciwko "Litieraturnej", gdzie
także ukazał się podobny artykuł. Do tej pory nie słychać przecież
z ich strony otwartego przyznania się. Przeciwnie, w publicznych
wystąpieniach w dalszym ciągu potwierdzają jedynie "poszczególne przy-
padki". Cóż, podejście nie nowe. Kryminalistyka zna masę przypadków,
kiedy przestępca, próbując uniknąć odpowiedzialności za ciężkie
przestępstwo, przyznawał się do drobnych "grzeszków" i tym sposobem
sprowadzał śledztwo na manowce. Bywa, że ten trik się udaje - zwłasz-
cza, gdy w sukurs przychodzi zręczny adwokat.
W tym właśnie rzecz, że radzieccy opresorzy od psychiatrii mają pod
dostatkiem adwokatów, reprezentujących ich interesy wobec Zachodu. To
w pierwszym rzędzie ci, którzy starają się zapchać w "ciemny kąt" samo
pytanie o polityczne nadużycia psychiatrii, nazywając - jak by to nie
było absurdalne - polityzacją psychiatrii nie samo nadużywanie jej dla
celów politycznych, a walkę z tymi nadużyciami; to ci, którzy ogła-
szają "ofiarami zarządzeń władz" samych psychiatrów - oprawców, a nie
tych, których prześladowali, puszczając w niepamięć prawną formułę
(refren z Norymbergi): "Powołanie się na zbrodniczy rozkaz nie zwalnia
z odpowiedzialności za zbrodnię".
Nawet już prasa rządowa ZSRR nazywa przestępstwami polityczne
nadużycia psychiatrii, setki ludzi, zniesławionych przez posłusznych
wykonawców w białych fartuchach, domagają się rehabilitacji, toczą się
pierwsze procesy sądowe przeciwko niektórym osobom odpowiedzialnym za
nadużycia popełnione z pobudek politycznych, kompletowane są rejestry
lekarzy-przestępców. Tymczasem psychiatrzy zachodni rozważają możli-
wość przyjęcia oficjalnego radzieckiego towarzystwa psychiatrycznego
(którego członkami są i zbrodniarze) do światowego zjednoczenia.
Wcześniej wielu mogło powoływać się na brak wystarczających danych.
A teraz ?
Anatolij Koriagin
Zurich, 4 września
/"Ekspres-Kronika" nr 38/
----------------------------------------------------------------------
KALENDARIUM WYDARZEŃ W ZWIĄZKU RADZIECKIM
na podstawie Ekspres-Kroniki nr 38 (111) z 17 września i
nr 39 (112) z 24 września
AKCJE PROTESTACYJNE
Archangielsk, od 29 sierpnia prowadzi głodówkę w budynku dworcowym
pracownica stołówki jednostki wojskowej we wsi Tałaga Nadieżda Akbaro-
wa, matka trojga dzieci, żądając udostępnienia jej mieszkania.
Tarnopol, Chust (Okręg Zakarpacki), 2 września. Wiece przeciwko
projektowi prawa wyborczego, popierające projekt alternatywny.
Wieś Nowokupałowka (Okręg Zaporoski), 1O września. Prawosławny duchow-
ny o. Wiktor Prusskij, którego rodzice byli represjonowani za przyna-
leżność do Ukraińskiego Kościoła Katolickiego rozpoczął głodówkę
protestacyjną przeciwko polityce hierarchów Rosyjskiej Cerkwi Prawo-
sławnej wobec UKK.
Mińsk, 13 września. Na zebraniu ogólnym wydziału 623 przedsiębiorstwa
"Horyzont" postanowiono przeprowadzić strajk ostrzegawczy, zbiegający
się w czasie z rozpoczęciem sesji Rady Najwyższej Białoruskiej SRR,
jeśli nie zostaną przyjęte żądania, m.in. publikacji alternatywnego
projektu prawa wyborczego oraz żądanie objęcia rzeczywistą pomocą
tych, którzy ucierpieli na skutek czarnobylskiej katastrofy.
Abchazja, 14 września. 12O kobiet z Gudaut demonstrowało w Suchumi,
żądając uwolnienia Eteri Bujuk-Ogły, aresztowanej 31 sierpnia pod
zarzutem uczestnictwa 16 lipca w zbrojnym starciu z Gruzinami w
Oczamczyrze.
W Gudaucie 25 osób ogłosiło głodówkę z żądaniami, analogicznymi do
żądań komitetu strajkowego. W Suchumi strajkuje okkoło 42 tys. ludzi,
w Okręgu Gudautskim - 12 tysięcy, w Tkwarczeli już 9 dni strajkują
górnicy, stoją prawie wszystkie przedsiębiorstwa w mieście, strajkuje
około 5 tys.ludzi, tyluż strajkuje w Gagrach, w Oczamczyrze wstrzymała
pracę fabryka herbaty i zakłady betoniarskie, w Okręgu Oczamczyrskim
nie pracują ponad 23 kołchozy i sowchozy, w Picundzie - transport,
obsługująccy turystów zagranicznych, zamknięte są kawiarnie,
restauracje i bary.
Kijów, 16 września. Wiec protestacyjny przeciwko powołaniu Ludowego
Ruchu na rzecz Pieriestrojki na Ukrainie i dla poparcia projektu prawa
wyborczego. Zorganizowany przez Komitet Obwodowy partii.
Charków, pierwsza dekada września. Niezależne organizacje "Wybory-89"
i "Czarnobyl - czwarty blok", przeprowadziły wiec przeciwko państwowe-
mu statusowi języka ukraińskiego, przeciwko Ludowemu Ruchowi Ukrainy
na rzecz Pieriestrojki "Ruch" i Ukraińskiemu Stowarzyszeniu Helsiń-
skiemu.
Moskwa, wrzesień. Szósty miesiąc trwa pod bramą Patriarchatu Moskiew-
skiego demonstracja wiernych - kobiet z Krasnodaru - żądających zezwo-
lenia na powrót do krasnodarskiej katedry obłożonego klątwą arcybisku-
pa Władimira (Kotlarowa). 14 września jedna z uczestniczek demonstra-
cji, 69-letnia M.F.Sotniczenko ogłosiła bezterminową głodówkę.
20 września. Organizacja "O przebudowę Społeczeństwa według Modelu
Zachodniego" przeprowadziła pod gmachem redakcji "Prawdy" demonstrację
protestacyjną, w związku z przedrukowaniem w "Prawdzie" artykułu z
"La Republica" o pobycie Jelcyna w USA ("Prawda" 19 września tłumaczy-
ła się z tego przed Jelcynem).
23 września. Do Moskwy przybyło 7 uczestników głodówki z Gudaut, aby
kontynuować ją pod Pałacem Młodzieży na Prospekcie Komsomolskim.
Kijów, 17 września. Przywódca Ukraińskiej Ligi Ludowo-Demokratycznej
Eugeniusz Czernyszew rozwinął w centrum miasta transparent "17 wrześ-
nia - 5O lat stalinowsko - hitlerowkich targów o Ukrainę". Został
zatrzymany 19 września i skazany na 15 dni aresztu.
Swierdłowsk, 17 września. Wiec, potępiający projekt prawa wyborczego.
Picunda, 18 września, Gagry, 21 września, Tkwarczeli, 21 września.
Rozpoczęto głodówki dla poparcia żądań Komitetu Strajkkowego Abchazji
(w Tkwarczeli głodują strajkujący górnicy).
Kamerowo, od 19 września prowadzi głodówkę przed gmachem Komitetu
Obwodowego Lidia Szmagris, domagając się zwrócenia uwagi na sytuację
ekologiczną w mieście.
ŻYCIE SPOŁECZNE I RELIGIJNE
Lwów, wrzesień. Na zebraniu sprawozdawczo-wyborczym w "Promtechmonta-
żu" postanowiono rozwiązać oranizację komsomolską i postawiono wniosek
o utworzenie niezależnej organizacji młodzieżowej.
4 września. Nabożeństwo żałobne w intencji hetmana Iwana Mazele,
odprawione przez duchownych UKK (Ukraiński Kościół Katolicki), w po-
bliżu kościoła Karmelitów, z udziałem 15 tys. osób.
6 września. Wieczór pamięci poety Wasyla Stusa przy tablicy pamiąt-
kowej Tarasa Szewczenki.
Swierdłowsk, 8-9 września. Zjazd założycielski Zjednoczonego Frontu
ludzi pracy Rosji. Niektóre z zadań, wymienionych w regulaminie, to:
"Utrzymanie wysokiej sprawności bojowej sił zbrojnych, odpieranie ata-
ków na powszechny obowiązek służby wojskowej,... uwolnienie społeczeń-
stwa od "socjalistycznych" milionerow".
Mińsk, 9 września. Grupy inicjatywne obradowały nad założeniem Związku
Robotników.
Moskwa, 9-10 września. Druga konferencja Związku Chrześcijańsko-Demo-
kratycznego Rosji. W charakterze gości uczestniczyli przedstawiciele
ZChD Estonii i "Sajudisu", a także sekretarz generalny Europejskiego
Związku Demokratycznego (zjednoczenia parii chrześcijańsko-demokra-
tycznych i konserwatywnych)
13 września. Zebranie założycielskie moskiewskiej filii Ukraińskiego
Stowarzyszenia Helsińskiego. Obrady, zorganizowane przez Wszechzwiąz-
kowe Informacyjno-Badawcze Centrum Antyfaszystowskie, w czasie których
przewodniczący Centrum - Eugeniusz Kroszeczkin informował przedsta-
wicieli szeregu organizacji demokratycznych o działalności Centrum,
a także zwrócił się z apelem o koordynowanie działań na rzecz walki
z niebezpieczeństwem rozprzestrzeniania się faszystowskich, szowinis-
tycznych i totalitarnych tendencji.
14 września. Wiec, zorganizowany przez Moskiewskie Zjednoczenie
Wyborców.
14-15 września. Konferencja i konferencja prasowa reaktywowanej w
sierpniu organizacji syjonistycznej "Irgun Cioni" (zapis fonetyczny).
16 września. Druga konferencja założycielska Moskiewskiego Zjednocze-
nia Wyborców.
Wilno, 9-10 września. Konferencja założycielska Narodowego Związku
Litwy, odrodzonej organizacji, która w latach 1926-39 była partią
rządzącą. Młodzieżowy Klub Polityczny "Alternatywa" i Związek
Młodzieży Narodowej "Młoda Litwa" ogłosiły wstąpienie do NZL.
Ryga, 10 września. Złożeniem kwiatów pod pomnikiem łotewskiego poety
Janisa Rajnisa - z inicjatywy Towarzystwa Bałtycko-Słowiańskiego.
Rozpoczęto tradycyjne (do 194O r.) Dni Kultury Rosyjskiej na Łotwie.
Gmina baptystów "Kościół krzyża" wykonała religijny pokaz.
14 września. Wiec na Leśnym Cmentarzu dla uczczenia pamięci pierwszego
prezydenta Łotwy Janisa Czakate.
Erewań, 10 września. Wiec, zorganizowany przez Ormiański Narodowy
Przedparlament, w skład którego wchodzi 14 grup, w tym największa z
nich - zrzeszenie "Samookreślenie Narodowe".
10 - 11 września. Zjazd inteligencji ormiańskiej.
11, 15 września. Wiece, przeprowadzone przez Komitety Ruchu Karabach-
skiego, na których wysuwano żądania pod adresem nadzwyczajnej sesji
Rady Najwyższej Armeńskiej SRR, w tym żądanie ustąpienia prezydium
Rady.
Orzeł, 11 września. Wieczór pamięci ofiar stalinowskiego terroru (za-
miast zakazanego wiecu), przerwany siłą przez kontrolujące jego
przebieg władze miejskie.
Tallin, 15 września. Grupa około 2OO osób, określających się jako
członkowie towarzystwa "Pamięć", przebranych w uniformy wojskowe
z czasów Pawła I i niosących sztandar z wyobrażeniem dwugłowego orła,
złożyła kwiaty pod pomnikiem żołnierzy radzieckich, wznosząc okrzyki:
"ZSRR - nasz wspólny dom", "Jest nas 15O milionów", "W trzeźwości
nasze zwycięstwo".
Charków, Powstał Komitet Inicjatywny na rzecz utworzenia zawodowej
ukraińskiej armii narodowej.
Wieś Żychar (pod Charkowem), wrzesień. Nabożeństwo, odprawione przez
duchownego Ukraińskiej Autokefalicznej Cerkwi Prawosławnej - Korytko -
który w latach pięćdziesiątych był represjonowany za propagowanie idei
zachowania UACP.
Krasnojarsk, 11 września. Jarmark prasy niezależnej w miasteczku
akademickim.
Lwów, 15 września. Wiec, do którego wezwała Rada Weteranów z za-
miarem potępienia działalności Ludowego Ruchu Ukrainy na rzecz
Pieriestrojki "Ruch" i innych ukraińskich organizacji. Zgromadzeni
zagłuszali wystąpienia tak długo, dopóki nie dopuszczono do mikrofonu
przedstawicieli nieformalnych organizacji.
Baku, 15 września. Na sesji Rady Najwyższej Azerbejdżańskiej SRR nie
poddano pod obrady kwestii uzgodnionoch wcześniej z Frontem Ludowym
Azerbejdżanu (NFA). Członkowie kierownictwa NFA, zaproszeni na sesję,
podeszli do mikrofonu (była prowadzona bezpośrednia radiowa i tele-
wizyjna transmisja) i wezwali do strajku. Po kolejnych negocjacjach
między NFA i Biurem Politycznym KC KP Azerb., na sesji podjęto decyzję
o likwidacji AOGK (Autonomiczny Obwód Górnego Karabachu), przyjęciu
poprawki do art. 7O konstytucji AzSRR (propozycje zmian ustroju tery-
torialno-administracyjnego mają być rostrzygane drogą ogólnonarodowego
referendum) i publikacji projektów rozwiązań prawnych dotyczących
sprawy suwerenności politycznej, niezależności gospodarczej oraz oby-
watelstwa.
Pietrozawodsk, 16-17 września. Konferencja Założycielska Narodowego
Frontu Karelii.
Niżnia Sałda (Obwód Swierdłowski), 17 września. Członkowie Zjednocze-
nia Patriotycznego "Ratibor" z Ałapajewska, niżnietagilskiego komitetu
"Odrodzenie" i swierdłowskiego Związku Chrześcijańsko-Patriotycznego
przybyli, by uczestniczyć w pracach nad restauracją świątyni
św. Aleksandra Newskiego, przekazanej w tym roku wiernym.
Kowno, 17 września. Odbudowano krzyż ku pamięci poległych 23 czerwca
1941 roku powstańców litewskich, wzniesiony 23 czerwca 1989 roku i od
tej pory dwukrotnie sprofanowany, a na początku września zniszczony
przez nieznanych sprawców.
Odessa, 22 września. Wiec, zorganizowany przez władze dla potępienia
"nacjonalistycznych, antypartyjnych i antysocjalistycznych wystąpień"
na zjeździe założycielskim Ludowego Ruchu Ukrainy na rzecz Pierie-
strojki. Zaproszeni uczestnicy wiecu rzucili się hurmem wraz z milicją
na stronników Ruchu i wywołali sprowokowali bijatykę.
Moskwa, 23 września Wiec pod hasłem "Odbudować świątynię Chrystusa
Zbawiciela", zorganizowany przez Rosyjski Front Ludowy i towarzystwo
"Odrodzenie Rosji". Konferencja "Polityka religijna w ZSRR. Problemy
i perspektywy".
SYTUACJA WIĘŹNIÓW POLITYCZNYCH, PROCESY POLITYCZNE
Brańsk, 20 czerwca. Mikołaj Daniłowicz Łaszkiewicz, aresztowny w 1976
r. za napisanie ulotek z wierszami został zwolniony ze szpitala
psychiatrycznego. Do stycznia 1989 r. znajdował się w Kostomskim
specjalnym szpitalu psychiatrycznym.
Masztaga (Azerbejdżan), 22 sierpnia. Został zwolniony z miejskiego
szpitala psychiatrycznego Aleksander Manasowicz Giurdżan, aresztowany
w 1975r. za próbę utworzenia partii młodych komunistów. Do kwietnia
1988 roku znajdował się w "psychuszce" w Dniepropietrowsku.
Pylwa (Estonia), 11 września. Erki Łujk, odmawiający "służby w armii
okupacyjnej" na podstawie Konwencji Genewskiej z 1949 roku, został
skazany na półtora roku w zawieszeniu - z zastrzeżeniem obowiązku
pracy na rzecz "budowania gospodarki narodowej".
REPRESJE, PRZEŚLADOWANIA
Ryga, 6 września. Na działacza Ruchu na rzecz Narodowej Niezawisłości
Łotwy Egila Abolinsza napadło pięciu cywilów, ktorzy zaciągnęli go do
sztabu DND (?), bestialsko skopali, jeden z nich zaczął go dusić, tak
że Abolinsz dwukrotnie tracił przytomność. Jeden z napastników przed-
stawił się jako "czynnik upoważniony", drugi okazał się funkcjonariu-
szem MSW.
14 września. Współpracownik "Łotwinformu", Robert Ostrowski, który
niedawno nawiązał współpracę z "Ekspres-Kroniką" i opracował materiały
n/t wiecu "Interfrontu" dla Radia "Swoboda", został pobity przez
trzech nieznanych osobników.
Kijów, 8 września. Został zatrzymany charkowianin A. Lwow, sprzeda-
jący gazety krajów bałtyckich: "Atmoda", "Odrodzenie", "Północny
Wschód".
Charków, 9 września. Została zatrzymana Marianna Markowa, sprzedająca
gazetę litewskiego "Sajudisu" - "Sogłasje" (Zgoda).
Moskwa, 13 września. W MGU zatrzymani zostali P. Bubnow, S. Szechowcow
i S. Fikin, rozprowadzający "Ekspres-Kronikę" i broszurę W. Albrechta
"Jak zachowywać się w czasie rewizji". W pobliżu stacji metra
"Barikadnaja" został zatrzymany i ukarany mandatem członek organizacji
"O Przebudowę na Wzór Zachodni" - Stanisław Kuzniecow - skonfiskowano
1O5 egzemplarzy "Ekspres-Kroniki" (później zwrócono 1OO).
14 września. Na placu Puszkina został zatrzymany S.Tamienko,
rozprowadzający "Odrodzenie" i "Zgodę". Na Arbacie zatrzymano członków
oranizacji "Wolna Migracja" Feliksa Wiszniewskiego i Leonida
Zielenina, kolportujących "Ekspres-Kronikę".
15 września. Na Arbacie zatrzymano kolportera "Ekspres-Kroniki" Borysa
Krykina - skonfiskowano 34 egz. W związku z wejściem w życie
postanowienia Kijowskiego Okręgowego Komitetu Wykonawczego "O ochronie
porządku na Arbacie", milicja zażądała od wiernych UKK (Ukraińskiego
Kościoła Katolickiego), prowadzących 117 dzień sztafetową głodówkę,
aby opuścili Arbat; kiedy pięć kobiet odmówiło podporządkowania się,
zostały wepchnięte do autobusu i odwiezione na milicję.
Charków, wrzesień. Przekazano sądowi sprawę Olgi Rezniczenko, oskar-
żonej o "złośliwe chuligaństwo" za to, że spoliczkowała zachowującego
się ordynarnie oficera milicji.
Swierdłowsk, 10 września. Sąd odsunął od uczestnictwa w sprawie
Siergieja Kuzniecowa - adwokata Kotowa i obrońcę społecznego Kuzina.
21 sierpnia wyznaczona przez sąd adwokat Jurczenko zgłosiła zastrze-
żenie co do składu sądu i własnego uczestnictwa w sprawie. Sąd nie
przychylił się do jej wniosku i wyznaczył rozprawę na 25 września.
Chmielnicki, 1. poł. września. Zatrzymano członków Ukraińskiego
Stowarzyszenia Helsińskiego (USH)D. Bigusa i W. Rybaka, skonfiskowano
matriały USH. 17 września. Rybak i Bigus zostali brutalnie pobici
przez nieznanych cywilów, rzucających pogróżki w imieniu KGB.
Lwów, środek września. Duchowni wyjętej spod zwierzchnictwa Patriar-
chatu Moskiewskiego i podporządkowanej Ukraińskiej Autonomicznej
Cerkwi Prawosławnej (UACP) cerkwi św Piotra i Pawła zostali wezwani
przed Obwodową Radę d.s. Religii, gdzie poinformowano ich, że cerkiew
będzie im odebrana, mienie skonfiskowane, a budynek cerkiewny
opieczętowany.
W nocy na 21 września samochody milicyjne podjechały pod tablicę
pamiątkową Szewczenki, na rozkaz podpułkownika milicjanci zdjęli
wszystkie ogłoszenia, zabrali flagi narodowe Ukrainy, republik
bałtyckich Gruzji i Armenii.
Tallin, 15 września. Zatrzymano kolportujących "Atmodę" Walentyna
Wipre i Juchana Warika.
20 września. Zatrzymano założyciela Niezależnej Biblioteki Społecznej
Jurija Bojarowa, kolportującego "Atmodę" i materiały NTS.
Stawropol, 17 września. Za rozpowszechnianie ulotek przedwyborczych
i wydawnictw niezależnych zostali zatrzymani Walery Mitrofanienko i
Wasilij Krasula, działacze oranizacji "O Ludowy Front Stawropola".
Moskwa, 17 września. Zatrzymano i pobito na komisariacie milicji
kolportera "Ekspres-Kroniki" I. Storożko. Zatrzymano kolportera gazety
"Deputowany Ludowy" - A. Czerniakowa, kolporterów "Wiadomości Frontu
Ludowego" i "Kuriera" - A. Jerszowa i I. Wasylewa oraz kolportera
"Ekspres-Kroniki" F. Wiszniewika. 20 września. Zatrzymano kolportera
"Ekspres-Kroniki" B. Kryszkina. 22 września. Zatrzymano i pobito na
komisariacie kolporterów "Ekspres-Kroniki" - S. Kryłowa i W. Wasina.
Za próbę przeprowadzeenia demonstracji w obronie praw "otkazników"
(odmawiający służby wojskowej) zostali zatrzymani członkowie grupy
"Ubodzy Krewni": A. Rappaport, I.Elbert, Bujanow, Kalinin, Serdiuk,
Borodianskij zostali skazani na 5 dni aresztu, troje zatrzymanych
ukarano grzywną.
Gorki, 19 września. Nieznani sprawcy pobili jednego z miejscowych
przywódców Związku Demokratycznego, sekretarza odpowiedzialnego redak-
cji gazety "Niżniegorodskij Wiestnik", Walerego Kazakowa. Napastnicy
żądali pieniędzy, ale gdy po obszukaniu go znaleźli tylko 3 ruble,
zwrócili mu je.
Zielienograd, 20 września. Zatrzymano kolporterów "Ekspres-Kroniki"
A. Tarasowa A. Dobronrawowa.
Leningrad, 22 września. Olga Lipowska została ukarana grzywną za
udział w wiecu 23 sierpnia.
***
Odessa, 5 września. Konferencja n.t. walki z przestępczością (kierow-
nictwo Obwodowego Komitetu Wykonawczego, KGB, prokurator itd.), na
której postanowiono "zastosować środki przymusu wobec niektórych
ekstremistów, szczególnie z tzw. Ukraińskiego Stowarzysszenia Helsiń-
skiego".
Moskwa, 12 września. Sąd Ludowy Okręgu Krasnopresnienskiego zobowiązał
szpital im. Gannuszkina do wydania w terminie 1 miesiąca opinii dla
Wołgogradzkiej Kliniki Psychiatrycznej, organów prokuratury oraz
Ministerstwa Oświaty ZSRR w sprawie stanu zdrowia psychicznego
małżeństwa Kutiawinów.
Jurga (Obwód Kemerowski), 22 września. Wybuch na poligonia wojskowym,
liczne ofiary, ewakuowano ludność wioski.
SYTUACJA NA ZAKAUKAZIU
Azerbejdżan, 17 września. Zezwolono na przejazd wagonów z towarami dla
Armenii, skonfiskowanych na terytorium Nachiczewańskiej ARR, w zamian
za dwukrotnie mniejszą liczbę wagonów, przepuszczonych przez koleje
ormiańskie na terenie Armenii i Nachiczewania.
W ubiegłym tygodniu z inicjatywy kolejarzy nastąpiła blokada przewozów
towarowych do Gruzji.
Okrąg Agdamski (Azerbejdżan). Azerowie zabili funkcjonariuszy MSW
Andrieja Tiugajewa i Siergieja Gaba. Według doniesień ze Stepanaker-
tu, wchodzili oni w skład grupy śledczej MSW ZSRR, badającej sprawę
kradzieży 12 automatów z jednostki wojskowej stacjonującej w Agdamie.
Ewlach (centralny okrąg AzSRR), 18 września. 69 letni Andianik
Arutiunowicz Awetisian został zabity w trakcie przewozu z Baku swojego
osobistego mienia. Samochód wraz z dobytkiem został spalony. Ciała
zabitego nie wydano rodzinie.
/"Russkaja Mysl" - nr 3794 - 22.9.1989 i nr 3795 - 29.9.1989/
----------------------------------------------------------------------
PLOTKI
Solidarność Walcząca włącza się w akcję demilitaryzacji gospodarki.
Tajne zakłady SW produkcji granatów i bomb im. Kornela M. przestawia
się - w ramach wolnych mocy przerobowych - na produkcję dykt z dziurą.
Dziura służy do wkładania w nią głowy, a namalowany na niej wizerunek
Lecha Wałęsy umożliwi sfotografowanie się z przewodniczącym "Solidar-
ności" każdego kandydata na radnego. Apelujemy do innych tajnych firm
o rozszerzenie - jak SW - swej produkcji na rynek. Przestrzegamy przed
produktami konkurencji produkującej dyktę z dziurą wraz z przenośną
gilotyną. To nie my !
***
Jak podaje pani Ziuta z dobrze poinformowanych kręgów konstruktyw-
nych, Solidarność Walcząca skupuje obecnie posiadłości ziemskie w celu
łatwiejszego konspirowania. Istnieją domniemania, że rozdawane będą
wkrótce przez SW szlacheckie patenty. Przedsięwzięcie ma charakter
wolnorynkowy. Jak się dowiadujemy, kontrolny pakiet akcji posiada
Karol Modzelewski.
***
Odżywa teoria "Czarnego Luda", zwana inaczej "konspiracyjną koncep-
cją dziejów". Konstruktywni wyznawcy tej teorii idą jednak z duchem
czasu. Czarny Lud dziś to nie żadni masoni czy inni Żydzi. Cała
wina za kłopoty z nieprawidłowym rozwojem historii spada obecnie na
Solidarność Walczącą i jej niecne konspirowanie.
***
8888888888888888888888888888888888888888888888888888888888888888888888
************** Materiał nie do publikacji ****************
ROK SERWISU
Dokładnie rok temu trafiła do odbiorców pierwsza edycja Serwisu
AISW. Nie stanowi to, rzecz jasna, żadnego tytułu do świętowania.
Warto jednak omówić zarówno cele i założenia, jak również dotychczaso-
we efekty i skuteczność naszej pracy.
Pierwszym i najważniejszym celem serwisu jest obsługa krajowych
czasopism wydawanych przez Solidarność Walczącą. Chcemy, aby nasza
prasa otrzymywała możliwie wszechstronny przegląd aktualnych materia-
łów informacyjnych i publicystycznych. Informacji o Polsce i świecie,
ale też o samej Organizacji.
Czasopisma SW mają prawo w dowolny sposób wybierać z serwisu teksty
i informacje - są one ich wspólną własnością, nie ma więc potrzeby
odnotowywania źródła. Jest zatem serwis z pewnością instytucją, która
ułatwia i odciąża pracę każdej z redakcji. Staramy się przy tym, by
prezentowane materiały i teksty przygotowane były w sposób kompe-
tentny, ale i atrakcyjny.
Jak łatwo zauważyć, spora część tekstów zawartych w kolejnych
edycjach serwisu przekracza, jeśli chodzi o objętość, możliwości
wykorzystania ich w druku przez większość pism. Kierujemy się tu
jednak inną potrzebą Organizacji - potrzebą doinformowania kadry SW.
Większość naszych działaczy nie ma czasu na szperanie w pismach,
wyszukiwanie informacji w poszczególnych rozgłośniach, uczestnictwo
w wielu wydarzeniach w kraju i za granicą. Niektóre zaś zagadnienia
przez nas poruszane są w ogóle z natury rzeczy trudno dostępne. Chcie-
libyśmy być "oczami i uszami" Organizacji.
Stopniowo rozbudowując przy pomocy serwisu sieć informacyjną SW,
łączność pomiędzy poszczególnymi Oddziałami - siłą rzeczy działamy na
rzecz wzmocnienia Organizacji, jej operatywności i sprawności. Jest to
korzyść uzyskiwana jakby mimochodem.
Kolejnym zadaniem serwisu jest służenie informacją czasopismom
organizacji zaprzyjaźnionych - niektóre z nich uzyskały od nas prawo
korzystania z serwisu bez obowiązku odnotowywania tego faktu w not-
kach źródłowych.
Serwis dociera za granicę. Otrzymują go i dysponują nim nasi przed-
stawiciele. Zobowiązani oni zostali do dostarczania serwisu do pol-
skich czasopism i instytucji emigracyjnych oraz do polskojęzycznych
rozgłośni radiowych, jak również do zainteresowanych sprawami polskimi
czasopism i organizacji światowych. Zależy nam zarówno na przedstawie-
niu Organizacji i szerzej - spraw polskich, jak również na przemówie-
niu w naszych sprawach własnym głosem i prezentacji naszych ocen
politycznych. Chcielibyśmy przebić się przez liczne, stawiane przed SW
bariery i informacyjne blokady.
Inną grupą odbiorców serwisu są zachodni dyplomaci. Chcielibyśmy,
by - jeśli nie brali pod uwagę naszych opinii, to przynajmniej, aby
znali je i byli ich świadomi. Wiemy, że przynajmniej część z nich
serwis już otrzymuje. Istnieje tu pewna bariera językowa, ale wiemy
o podjętych za granicą próbach jej przełamania.
Różnorodność adresatów serwisu powoduje, rzecz jasna, że nie
wszystkie ich oczekiwania mogą być spełnione. Najważniejsi są odbiorcy
krajowi - do nich zatem w najszerszym zakresie staramy się dostosować.
Otrzymywaliśmy wielokrotnie z zagranicy pytania i uwagi dotyczące
kalendarium - że niepotrzebne, że spóźnione, że w prasie można wszyst-
ko znaleźć itp. Uważamy kalendarium za jeden z zasadniczych elementów
serwisu. To co jest dostępne powszechnie w prasie zachodniej, nie tak
łatwo uzyskać w kraju, nie sądzimy również, by prasa światowa poświę-
cała tyle uwagi relacjonowaniu wydarzeń w Polsce, co my. Ponadto część
informacji kalendarium opatrzona jest komentarzami, zgodnymi ze stano-
wiskiem Organizacji w konkretnych sprawach. O ile wiemy, w skali całe-
go kraju jedynie serwis AISW prowadzi pozbawioną cenzury codzienną
kronikę wydarzeń w Polsce i na świecie.
Stosunkowo słabo odzwierciedlony jest w serwisie "konstruktywny"
nurt życia społeczno-politycznego (nie sposób ugrupowania rządowego
określać "opozycją"). Uważamy jednak, iż ten kierunek myślenia poli-
tycznego ma i tak nieproporcjonalnie wielkie nagłośnienie we wszelkich
mass mediach - krajowych i zagranicznych. Dodatkowa informacja z na-
szej strony byłaby zbyteczna.
Są dwie zasadnicze formy rozpowszechniania serwisu - jako wydruk
komputerowy (albo jego kserokopia) lub na dyskietkach 5,25". I jedna,
i druga forma ma swoje zalety i wady. Tekst z dyskietek - trudniej
osiągalny (trzeba mieć komputer i drukarkę) - pozwala od razu wykonać
makietę czy część makiety pisma lub montować, łączyć poszczególne
fragmenty tekstu. Tekst w formie wydruku jest łatwo czytelny, ale
jeśli chce się go zamieścić w piśmie, trzeba przepisać na maszynie lub
komputerze.
Objętość serwisu, jak dotąd, z miesiąca na miesiąc rosła (we wrześ-
niu - 172 strony, 3 dyskietki, w październiku - 188 stron), ale wzrost
ten zostanie powstrzymany z przyczyn praktycznych - tak duży materiał
staje się właściwie niemożliwy do wykorzystania, nadmiernie przy tym
obciąża nasz budżet, gdyż, niestety, spora część dyskietek po
wykorzystaniu nie jest przez odbiorców zwracana.
Ponieważ serwis odbijać ma życie Organizacji, naszym obowiązkiem
jest przedstawianie wszystkich dokumentów - zarówno wydanych przez
kierownictwo SW, jak i poszczególne Oddziały Organizacji. Jest to jed-
nak uwarunkowane współpracą z nami terenowych komórek SW. Dużo jest tu
do zrobienia. Wielu czasopism i terenowych dokumentów Organizacji po
prostu nie otrzymujemy - tak jakby autorom niespecjalnie zależało na
rozgłosie. Najsolidniej spisują się tutaj Oddziały: Trójmiasto, kato-
wicki i poznański. Chcielibyśmy, by troska o nasz serwis, o informację
stała się udziałem wszystkich działaczy i członków SW. Informacja jest
sprawą niezwykle ważną - to przecież dzięki niej Organizacja istnieje
w społecznej świadomości, dzięki niej nasze poglądy i diagnozy
polityczne mają szansę dotrzeć do ludzi. Usilnie apelujemy do naszych
Oddziałów i redakcji o przekazywanie nam każdego numeru (3 egz.) pisma
wydawanego na danym terenie, jak również wiadomości, które do czaso-
pism nie trafiły, a są ważne. Prosimy o informowanie nas o planowanych
akcjach, demonstracjach i innych przedsięwzięciach. Prosimy o przysy-
łanie nam przynajmniej jednego egzemplarza ukazujących się nakładem SW
broszur i książek, plakatów i znaczków. Jeszcze raz wyjaśniamy - idzie
nie o naszą wygodę, a o interes całej Organizacji i jej Oddziałów.
Prosimy także o przysyłanie nam wycinków (z zaznaczeniem tytułu
i numeru pisma) z tekstami lokalnej prasy solidarnościowej, rządowej
niezależnej i komunistycznej, zajmującymi się SW - w złym czy w dobrym
kontekście. Jesteśmy również zainteresowani tekstami z różnych wzglę-
dów ciekawymi, a dostępnymi jedynie lokalnie.
Naszych współpracowników i sympatyków zagranicznych prosimy o prze-
syłanie nam egzemplarzy prasy polonijnej, gdyż dociera ona do nas bar-
dzo nieregularnie i wyrywkowo. Chcielibyśmy również mieć bogatszą niż
dotąd sieć korespondentów (również krajowych). Piszcie więc do nas !
Informujemy, że przyjmujemy ogłoszenia - od komórek SW bezpłatnie,
od innych grup i organizacji na indywidualnie ustalanych warunkach.
Prosimy jednak o rozważne traktowanie tej oferty - nie jesteśmy bowiem
agencją reklamową, a informacyjną.
Przyjmujemy również zamówienia na teksty poświęcone konkretnej
tematyce, wydarzeniom historycznym, wywiady z określonymi osobami itd.
Nie możemy obiecać, że spełnimy każde zamówienie (np. niemożliwe do
spełnienia byłoby zamówienie reporażu z Honolulu. Chociaż, kto wie...).
Możliwe jest też zamawianie u nas określonych wyciągów tematycz-
nych z serwisów, które już się ukazały (np. zbiór oświadczeń SW w cią-
gu roku czy informacji o Kambodży). Możliwe jest również uzyskanie
archiwalnych wydań serwisu, ale jedynie na dyskietkach 5,25" i po dos-
tarczeniu odpowiedniej ilości "czystych" dyskietek (przeciętnie dwie
na miesiąc).
Jak się z nami kontaktować ? Są dwa sposoby - albo kanałami konspi-
racyjnymi (w odwrotnym kierunku niż wędruje serwis), albo poprzez
jawnych przedstawicieli SW. Obie drogi są równie dobre. Najpilniejsze
informacje i oświadczenia można przekazywać telefonicznie na numer:
Wrocław 22 89 75 (Anka Morawiecka), ale uwaga, telefon ten jest na
podsłuchu i nie należy przekazywać żadnych danych operacyjnych.
Z zagranicy korespondencję, teksty i wpłaty na rzecz serwisu
przyjmują nasi zagraniczni przedstawiciele. Oni też ustalają indywidu-
alnie z odbiorcami sprawy odpłatności za serwis (dotyczy zagranicy).
Każda wpłata na rzecz serwisu powinna być pokwitowana w kolejnej jego
edycji, dlatego też prosimy naszych przedstawicieli o przekazywanie
nam informacji finansowych - niezależnie od tego, czy pieniądze trafią
do nas, czy zostaną na rzecz Firmy wydane za granicą.
W celu pełnego rozeznania się w możliwościach i stanie posiadania
Organizacji, a także w zasięgu funkcjonowania serwisu i jego skutecz-
ności, planujemy wkrótce rozesłać ankietę dotyczącą tych spraw.
Sądzimy, że jej wyniki będą interesujące dla kadry i kierownictwa
Organizacji.
Na koniec parę spraw organizacyjnych. Apeluję do poszczególnych
Oddziałów SW o nawiązanie wzajemnych kontaktów w celu wymiany informa-
cji, pism, doświadczeń z Oddziałami pozostałymi. Sprawnie funkcjo-
nująca łączność każdego Oddziału z centralą nie zapewnia Organizacji
bezpieczeństwa, jeśli nie funkcjonuje łączność "w poziomie". Wystarczy
bowiem uderzyć w centralę - i cała organizacja rozpada się na poszcze-
gólne grupy, osłabione i pozbawione możliwości koordynacji działań.
Każdy Oddział musi mieć łączność z pozostałymi. Proszę również o wy-
miienianie prasy SW i wydawanych przez nas książek. Poszczególne grupy
SW winny mieć rozeznanie w działaniach i ocenach politycznych innych
grup SW.
Przestrzegam przed podejmowaniem działań jawnych lub prawie-jawnych
- Solidarność Walcząca jest nadal organizacją konspiracyjną. Moda na
jawność nas nie dotyczy. Szczególną ochroną i tajemnicą objęte być
muszą redakcje, drukarnie i punkty kolportażowe (jawne punkty kolpor-
tażu winny być ubezpieczane odpowiednimi "śluzami"). Pamiętajmy, że
obecny brak aresztowań za działalność niezależną nie oznacza nieist-
nienia bezpieki i kontrwywiadu. Niech nas nie usypia pozorna ich
bezczynność. Obie te służby pracują wydajnie, a działalność ułatwia im
nasza niefrasobliwość i obniżony próg "odwagi". Zagrożeniem dla
Organizacji, a nie tylko dla poszczególnych osób, jest gadulstwo
i przechwałki działaczy dumnych, że "coś" robią.
***
Realizm polityczny każe z nieufnością obserwować zachodzące wyda-
rzenia. Nie było jeszcze nigdy tak, by komuniści grali czysto, nie
oszukiwali lub działali przeciw sobie. Oni wciąż - nie łudźmy się -
mają olbrzymią siłę. To, że jej nie demonstrują ani nie wykorzystują
powinno stanowić dla nas sygnał alarmowy - widzą w tym jakąś korzyść.
Jaką ? Podstawowym celem komunistów była zawsze władza i cel ten się
nie zmienił. Nasz kraj wciąż jest własnością Sowietów - na straży
ich interesów stoi choćby stacjonująca tu ich armia (przyjmuje się to
ostatnio jako coś "naturalnego"), LWP, SB, MO itp., zobowiązania Ukła-
du Warszawskiego, RWPG, tysiące umów gospodarczych i politycznych
z ZSRR. To są realia - dostrzegać ich nie chcą ci, którzy ufają
w napad dobroduszności polskich (i innych) komunistów pod przewodem
prezydenta PRL (jak twierdzi Andrzej Łaszcz - tajnie wyświęconego bis-
kupa).
To co robią obecnie komuniści, to znany z przeszłości krok wstecz,
który umożliwia później wykonanie kilku kroków do przodu. To ów chwyt
judo, który impet atakującego pozwala skierować przeciw niemu. Oddali
część władzy i spokojnie siedzą cicho - po to, by pełnię władzy we
właściwym momencie odzyskać, a przede wszystkim - by przetrwać.
Sytuacja gospodarcza jest bowiem taka, że groziła podstawom systemu.
Nie negując pewnego dorobku czy zaangażowania "konstruktywnych",
stwierdzić trzeba, że większość "ich" osiągnięć to rzeczy, które i tak
zostałyby przeprowadzone, bo były konieczne dla samych komunistów.
Zauważmy jedno - zachłyśnięta niespodziewanymi i tanimi sukcesami
"konstruktywna opozycja", przypisując sobie zasługi, zapomina o ZSRR
- gdzie analogiczne "epokowe przeobrażenia" zachodzą nie dzięki
"okrągłemu stołowi", opozycji czy Wałęsie, Geremkowi i Michnikowi, ale
dzięki... partii komunistycznej. To samo na Węgrzech i w istocie tak
jest również w Polsce. Tak było i w Chinach...
Oczywiście, "konstruktywni" odniosą jeszcze niejedno zwycięstwo
- w niewielkich bitwach, w potyczkach z przedstawicielami nomenklatu-
ry - muszą mieć przecież poczucie sukcesu, ale by wygrać wojnę, trzeba
ją prowadzić, a nie fraternizować się z agresorem, tylko dlatego, że
ten przebrał się za siostrę miłosierdzia (a sanitarką - dodajmy -
przewozi broń).
Zadziwiająca jest naiwność tych, którzy zdają się wierzyć, że
historia się skończyła, że teraz oczekiwać można od losu samych
pomyślnych wydarzeń ! Nie. Przejdziemy jeszcze nie raz przez ogień i
krew, pałki i więzienia. Historia się nie skończyła. "Wierzący" niech
wchodzą w struktury władzy, niech próbują porządkować tę stajnię
Augiasza. My zaś organizujmy się i umacniajmy, wydzierając na własną
rękę "czerwonemu" co się da, szukajmy sojuszników w kraju i za
granicą. Oczywiście, korzystajmy ze swobód, jakie są teraz dostępne,
z koncesji uzyskanych przez "konstruktywnych", ale miejmy oczy szeroko
otwarte. Walka się nie skończyła i do celu wciąż jeszcze daleko.
Zdawać sobie trzeba sprawę, że większość społeczeństwa chce być
usypiana, chce mieć nadzieję, chce marzyć . Obudzi się, gdy z ciepłej
pierzyny wyciągnie je łapa zomowca. Naszym zadaniem musi być
uświadamianie ludziom, że wolność nie jest łatwa do zdobycia ani
tania. I że nie będzie nam dana. Będziemy musieli ją wziąć.
Andrzej Żurawski
Szef Agencji Informacyjnej
Solidarności Walczącej
************** Materiał nie do publikacji ****************
Przepraszamy za błędy (literówki) w poprzedniej edycji serwisu.
Red.