1989 - 09 (wrzesień)
**********************************************************************
SERWIS AGENCJI INFORMACYJNEJ SOLIDARNOŚCI WALCZĄCEJ
WRZESIEŃ 1989
**********************************************************************
Zagraniczną korespondencję i wpłaty na rzecz serwisu
prosimy kierować do
przedstawicieli Solidarności Walczącej na Zachodzie,
a przede wszystkim do
Szefa zagranicznych struktur i przedstawicielstw
Solidarności Walczącej
Pani EWY KUBASIEWICZ.
141 Boul. Vincent Auriol
Paris - France
**********************************************************************
CZASOPISMA WYDAWANE PRZEZ AISW, PRZY KORZYSTANIU Z NINIEJSZEGO
SERWISU, NIE SĄ ZOBOWIĄZANE DO PODAWANIA ŹRÓDŁA INFORMACJI.
PRZEDRUKI W INNYCH CZASOPISMACH - DOZWOLONE Z PODANIEM ŹRÓDŁA: AISW
**********************************************************************
Apelujemy do odbiorców serwisu na dyskietkach o ich zwrot po wyko-
rzystaniu. Niezwracanie dyskietek zarówno przez odbiorców krajowych,
jak i zagranicznych nadmiernie obciąża budżet naszej Agencji.
Redakcja Serwisu AISW
----------------------------------------------------------------------
KALENDARIUM
--------------------
*
* Gwiazdkami oznaczono informacje godne szczególnej uwagi i zalecane
* do wykorzystania w prasie SW.
*
1.9.89 r.
Uroczystości rocznicowe w Lubinie, poświęcone obchodom
tragicznych wydarzeń 31.8.82r., kiedy mlicja zastrzeliła na
ulicach miasta trzy osoby i raniła kilkanaście, rozpoczęły
się o godz 16. polową mszą św. Główny celebrans, ks. kard.
Gulbinowicz, poświęcił w czasie mszy kamień węgielny pod
pomnik ku czci ofiar Sierpnia'82. W obchodach uczestniczyli
też: poseł A. Kosmalski, przewodniczący dolnośląskiego RKW
Władysław Frasyniuk, Przewodniczący TZR Pomorza Zachodniego
Marian Jurczyk, oraz Józef Teliga z odrodzonego PSL. Do
Lubina przybyło kilkadziesiąt pocztów sztandarowych z całego
kraju (Nowa Huta, Turoszów, kopalnie górnośląskie i wał-
brzyskie) oraz wiele delegacji z Wrocławia i z Zagłębia
Miedziowego. Po mszy św. około 15-tysięczny pochód ruszył
w kierunku miejsc, gdzie 7 lat temu padły ofiary, a następ-
nie na cmentarz, by oddać hołd pomordowanym.
W południe bicie dzwonów i ryk syren w całym kraju upamięt-
nił 5O rocznicę wybuchu II wojny światowej. W Warszawie na
pl. Zamkowym odbyły się uroczystości związane ze zorgani-
zowanym z okazji rocznicy Międzynarodowym Dniem Modlitwy
o pokój. Do zgromadzonych za pośrednictwem telewizji prze-
mówił Ojciec Święty. Jan Paweł II powiedział, że pamięć
o ofiarach minionej wojny zobowiązuje do nieustannych zabie-
gów mających na celu zachowanie pokoju. Papież stwierdził,
że przemoc nie może być metodą rozwiązywania konfliktów.
W manifestacji na Westerplatte wzięli udział prezydent PRL
Wojciech Jaruzelski i premier PRL Tadeusz Mazowiecki oraz
marszałkowie sejmu PRL Mikołaj Kozakiewicz i senatu PRL
Andrzej Stelmachowski, a także Lech Wałęsa. Przed uroczys-
tościami na Westerplatte premier PRL, w towarzystwie Andrze-
ja Stelmachowskiego i Lecha Wałęsy, złożył kwiaty pod
pomnikiem stoczniowców w Gdańsku.
28 sierpnia grupa Białorusinów z gminy Dubicze (koło Hajnów-
ki), która w lipcu utworzyła koło "Solidarności" RI, posta-
nowiła skierować do Lecha Wałęsy i Józefa Ślisza pismo
z prośbą o wyjaśnienie zasad autonomii dla kół "Solidarnoś-
ci" zrzeszających mniejszości narodowe i wyznaniowe.
1.9.89 r.
* Przywódcy Frontów Ludowych w Estonii, Łotwie i Litwie zwró-
* cili się do Organizacji Narodów Zjednoczonych o zaintereso-
* wanie się sytuacją w krajach nadbałtyckich. W liście skiero-
* wanym na ręce sekretarza generalnego ONZ Pereza de Quellar
proszą o publiczną ocenę rozwoju wydarzeń w swoich krajach.
Stwierdzają równocześnie, że społeczeństwa krajów nadbałtyc-
kich czują się zagrożone ze strony władz w Moskwie.
Sygnatariusze listu zaapelowali o przysłanie do tych repub-
lik specjalnej misji ONZ.
* Wiktor Czebrikow (członek KC KPZR) powiedział, że konieczne
* są zdecydowane działania w celu rozprawienia się z napięcia-
* mi na tle narodowościowym. Czebrikow powiedział, że "ludzie,
* którzy wykorzystują uczucia narodowe i starają się podniecać
wrogość muszą być ukarani". Gdyby wypowiedź sowieckiego
prominenta potraktować dosłownie oznaczałoby to wezwanie do
ukarania najwyższego kierownictwa ZSRR i nie tylko.
----------------------------------------------------------------------
2.9.89 r.
* Mazowiecki usatysfakcjonował Rakowskiego - tak można streś-
* cić komentarze światowych agencji prasowych po spotkaniu
* premiera PRL z I sekretarzem. Mieczysław Rakowski i Marian
* Orzechowski, który również uczestniczył w rozmowie z Tadeu-
szem Mazowieckim, poinformowali, że premier wyraził zgodę na
powierzenie dodatkowych tek ministerialnych przedstawicielom
PZPR. Rakowski uznał posunięcie Mazowieckiego za "realitycz-
ne i odpowiadające żądaniom partii".
* Prymas Polski Józef kard. Glemp w wywiadzie dla włoskiego
* pisma "La Reppublica" stwierdził, że uważa za konieczne roz-
* poczęcie nowych rokowań w sprawie przeniesienia klasztoru
* Karmelitanek poza teren obozu oświęcimskiego. W swojej wypo-
wiedzi kard. Glemp podważył kompetencje osób reprezentują-
cych stronę polską w genewskich rozmowach. Teo Klein,
sygnatariusz porozumienia pomiędzy katolikami a Żydami
zawartego w Genewie, komentując stanowisko kard. Glempa
przypomniał, że postanowienia uzgodnień genewskich zostały
zaaprobowane przez Episkopat Polski 9 marca br. Klein
stwierdził, że podważenie kompetencji kard. Macharskiego do
zawarcia porozumienia skłania do postawienia pytania z kim
w Kościele Rzymsko-Katolickim można prowadzić wiążące
rozmowy. Teo Klein, przewodniczący organizacji żydowskiej we
Francji, wykluczył możliwość podjęcia rozmów z kard. Glempem.
Sprawa przeniesienia zakonu Karmelitanek, a zwłaszcza oczy-
wista kwestia niedotrzymania postanowień umowy pomiędzy
Kościołem Katolickim a Żydami przez kierownictwo polskiego
Kościoła spowodowała, że w opinii międzynarodowej odżyły
bajdy o tradycyjnym antysemityźmie Polaków.
W Wilnie odbyła się wielotysięczna manifestacja, której
uczestnicy domagali się opuszczenia wojsk sowieckich z Lit-
wy. Bezpośrednim powodem demonstracji były ostrzeżenia
skierowane przez Moskwę pod adresem "nacjonalistów nadbał-
tyckich". Na transparentach umieszczono m.in. takie hasła:
"KONIEC KOMUNIZMU NA LITWIE", "GORBACZOW - WYCOFAJ ARMIĘ
CZERWONĄ Z LITWY".
2.9.89 r.
Tysiące ludzi wzięło udział w demonstracji zorganizowanej
w Kijowie. Protestowano przeciwko ordynacji wyborczej, która
zastrzega 25% miejsc w ukraińskiej Radzie Najwyższej dla
partii komunistycznej. Ustawa wyborcza przewiduje zakaz
wzywania do bojkotu wyborów.
Rada Najwyższa ZSRR powołała komisję, która ma zbadać
sytuację w mołdawskiej SSR. Komisja ta została powołana po
ogłoszeniu języka mołdawskiego (rumuńskiego) za oficjalny
język republiki i strajkach Rosjan osiedlonych w Mołdawi.
Ustawa wprowadzona w Mołdawi przewiduje używanie dwóch
języków oficjalnych - rosyjskiego i mołdawskiego. Rosjanie
domagają się utrzymania rosyjskiego jako jedynego języka
urzędowego.
W Baku, na wezwanie azerbejdżańskiego Frontu Ludowego,
odbyła się demonstracja, w której uczestniczyło kilkaset
tysięcy osób. Domagano się m.in. przywrócenia azerbejdżań-
skiej administracji w Górnym Karabachu (terytorium ormiań-
skie wcielone przez Stalina do Azerbejdżańskiej SSR).
----------------------------------------------------------------------
3.9.89 r.
Bronisław Geremek w wywiadzie dla zachodnioniemieckiej prasy
ubolewa, że RFN przyznaje kredyty krajom totalitarnym
zamiast wspomóc zachodzące w Polsce przemiany demokratycz-
ne. Janusz Onyszkiewicz w rozmowie z dziennikarzami
brytyjskimi powiedział, że brak pomocy gospodarczej i inwes-
tycyjnej może mieć wpływ na ewentualne niepowodzenie "pols-
kiego eksperymentu demokratycznego". Fiasko reform w Polsce
może w przekonaniu Onyszkiewicza zagrozić sowieckiej "pie-
restrojce". Rzecznik prasowy KKW określił wysokość niezbęd-
nej pomocy Zachodu na 1O mld dolarów...
Na placu Zamkowym w Warszawie odbył się wiec z okazji 1O
rocznicy powstania Konfederacji Polski Niepodległej.
Następnie zgromadzeni uczestniczyli w mszy św. w kościele
św. Trójcy, a później pochodem udali się do Grobu Nieznanego
Żołnierza. W uroczystości wzięło udział kilkuset członków i
sympatyków KPN.
Czerwony Krzyż poinformował, że przystąpi do ewakuacji oby-
wateli NRD z terytorium Węgier natychmiast po uzyskaniu
upoważnień ze strony władz WRL i Niemiec Zachodnich.
Rozgłośnia nadająca na Węgrzech audycje w języku niemieckim
poinformowała uciekinierów z NRD, że w Bawarii zostały
przygotowane dla nich miejsca w obozach dla uchodźców.
"Pierestrojka" na Węgrzech podąża podobną drogą jak w Pol-
sce. Węgierska Socjalistyczna Partia Robotnicza podobnie,
jak PZPR, ma swoich reformatorów, którzy ...postulują
utworzenie nowej (lewicowej rzecz jasna) partii. Nowa partia
ma kontynuować linię WSRP...
3.9.89 r.
Szef reżimu usiłującego utrzymać władzę na części terytorium
Afganistanu Ndżibullah przybył do Belgradu. "Prezydent Afga-
nistanu" (tak określa Nadżibullaha RWE) zapowiedział
podjęcie kolejnej inicjatywy - "mającej na celu pokojowe
rozwiązanie kwestii afgańskiej". Nadżibullah zamierza
zwrócić się do przywódców państw niezaangażowanych o wypra-
cowanie planu pokojowego dla Afganistanu. Jeżeli prośba
"prezydenta" zostanie wysłuchana - powstanie plan, który nie
zrobi zapewne wrażenia na mudżahedinach.
----------------------------------------------------------------------
4.9.89 r.
Lech Wałęsa oświadczył podczas konferencji prasowej, że chce
mieć wpływ na sposób formowania rządu PRL przez Tadeusza
Mazowieckiego. Wałęsa uważa, że nie jest istotne czy kandy-
dat na ministra należy do partii komunistycznej. W partii
Wałęsa znajduje wielu reformatorów i wielu specjalistów. Jak
ktoś dobrze szuka...
W zakładzie karnym w Goleniowie zakończył się trwający sześć
dni protest więźniów. Skazani domagali się weryfikacji wyro-
ków, poprawy warunków socjalnych oraz ludzkiego traktowania
przez służby więzienne.
Sławomir Wiatr (członek KC PZPR) oświadczył podczas wizyty
w RFN, że jego partia oczekuje przyznania jej sześciu miejsc
w nowym rządzie PRL. Równocześnie Wiatr zaznaczył, że PZPR
nie jest zainteresowana resortami finansów i gospodarki.
* "Dziennik Bałtycki" przemianował się na pismo niezależne.
* Informuje o tym podtytuł gazety w dzisiejszym jej wydaniu.
* Nie przeszkodziło to RSW w Gdańsku w odmowie przyjęcia
* z powrotem do pracy dziennikarzy zwolnionych z tej redakcji
po wprowadzeniu stanu wojennego... za niezależność właśnie.
Sąd CSRS w Pradze skazał na dwa miesiące pozbawienia
wolności Aleksandra Vodrę. Władze oskarżyły Vodrę o
rozpowszechnianie apelu w rocznicę śmierci Jana Palacha,
który protestując przeciwko inwazji wojsk Układu
Warszawskiego na Czechosłowację dokonał samospalenia.
W Belgradzie odbywa się spotkanie przywódców "państw nieza-
angażowanych". Pułkownik M. Kadafi (Libia, jak się okazuje
również jest państwem niezangażowanym) zadeklarował pomoc
w uwolnieniu zakładników przetrzymywanych w Libanie.
Albańczycy mieszkający w Kosowie wezwali do strajku gene-
ralnego w tej prowincji Jugosławii.
Rzecznik sowieckiego MSZ oświadczył, że "ZSRR nie może po-
zostać obojętny na ataki rebeliantów afgańskich na lotnisko
w Kabulu".
----------------------------------------------------------------------
5.9.89 r.
Z wizytą do Niemiec Zachodnich udał się Lech Wałęsa.
* Podczas posiedzenia Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego
* marszałek Andrzej Stelmachowski zwrócił się do senatorów
* o stonowanie ostrości wypowiedzi politycznych i nie wykazy-
* wanie zbytniej spontaniczności podczas wystąpień w senacie
PRL.
5.9.89 r.
W dniach 1-5 września odbyło się w Popielżynie k. Warszawy
seminarium nt.: "Ruch chrześcijańsko-demokratyczny w Pol-
sce", w którym wzięło udział ok. 14O osób z całego kraju.
Seminarium zorganizowane zostało przez Tymczasowy Zarząd
Główny Stronnictwa Pracy oraz Zarząd Główny Klubu Chrześ-
cijańsko-Demokratycznego. Stronnictwo Pracy, pozostające
w podziemiu w czasie okupacji i zaraz po zakończeniu działań
wojennych, zmuszone było zawiesić swoją działalnośc 18 lipca
1946 roku. W lutym 1989 r. działalność SP została wznowiona.
Prezesem TZG jest mec. Siła-Nowicki, vice-prezesem - Janusz
Zabłocki. SP jest partią polityczną, działającą w oparciu
o zasady i wartości chrześcijańskie, jedność etyki w życiu
publicznym i prywatnym, oraz personalistyczną koncepcję
człowieka i społeczeństwa.
* Grupa posłów z Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego wystąpi-
* ła z projektem likwidacji Ochotniczej Rezerwy Milicji
* Obywatelskiej (ORMO). Posłowie uznali, że oddziały te "są
* reliktem epoki stalinowskiej". Ochotnicy z ORMO mają niemal
wszystkie uprawnienia milicjantów ze "stosowaniem przymusu
bezpośredniego włącznie" czyli mówiąc normalnie do bicia
zatrzymywanych.
Trwają protesty więźniów w zakładach karnych w Pińczowie
(protest głodowy), Żytkowicach, Nowogardzie, Chełmie...
Więźniowie domagają się modyfikacji ustawy amnestyjnej,
weryfikacji wyroków, poprawy wyżywienia i zniesienia
przymusu pracy w okresie odbywania kary.
W Lublinie przez kilka godzin strajkowali pracownicy komuni-
kacji pozamiejskiej. Po spełnieniu żądania podwyżek płac
przez dyrekcję przedsiębiorstwa powrócili do pracy o godz.
14.OO.
Nadal nie wiadomo, kiedy przybędzie do RFN fala uchodźców
wschodnioniemieckich, których przybycia z Węgier oczekiwano
w tym tygodniu. Na skutek pogorszenia pogody upadła pierwot-
na koncepcja zorganizowania dla nich w Bawarii obozów pod
namiotami - będą lokowani w budynkach publicznych. Kilka ty-
sięcy uchodźców przekroczyło już granicę węgierską nielegal-
nie. W Bonn wyraża się nadzieję, że władze WRL zezwolą na
emigrację do RFN dalszych 5 tysięcy, którzy wyrazili takie
pragnienie.
Centralny Komitet sowieckich związków zawodowych wznowił
obrady plenarne, poświęcone projektowi ustawy o prawach
związkowych. Przewodniczący CRZZ Stiepan Szałajew wezwał,
wobec pogarszającej się sytuacji rynkowej, do zamrożenia cen
podstawowych artykułów spożywczych i przemysłowych do 1991 r.
Dwaj działacze estońskiej Partii Narodowej mają przybyć do
USA, by zaprezentować Amerykanom estoński ruch niepodleg-
łościowy. Będą to: Tune Kelam - jeden z założycieli partii
oraz Trywymi Tyriste - prezydent jednego z estońskich
stowarzyszeń niepodległościowych. Planowane są ich spotkania
z przedstawicielami Departamentu Stanu i członkami Kongresu.
5.9.89 r.
Podczas szczytu państw niezaangażowanych w Belgradzie afgań-
ski dyktator, Nadżibullah zaproponował wprowadzenie w Afga-
nistanie 6-miesięcznego zawieszenia broni i powołanie Rady
Przywódców, złożonej z przedstawicieli wszystkich ugrupowań.
Rada miałaby przygotować wolne wybory. Nadżib ponowił też
wezwanie do zwołania międzynarodowej konferencji w sprawie
konfliktu afgańskiego.
* Siły reżimowe w Afganistanie rozpoczęły ofensywę w rejonie
* Kabulu z zamiarem zniszczenia powstańczych stanowisk artyle-
* rii rakietowej. Jeden z dowódców powstańczych wydał w Isla-
* mabadzie oświadczenie, w którym stwierdził, że powstańcy
atakują lotniska, gdyż są one używane przez ZSRR i reżim
w Kabulu do celów wojskowych.
Libijski dyktator Muamar Kadafi wystąpił z żądaniem repa-
triacji do ZSRR wszystkich Żydów, którzy stamtąd wyemigrowa-
li do Libii.
W RPA odbędą się wybory, w których, jak się powszechnie
uważa, rządząca partia nacjonalistyczna po raz 11 zdobędzie
większość w parlamencie. Przewiduje się też zwiększenie
stanu posiadania zarówno przez skrajnie prawicową partię
konserwatywną, jak i przez partię demokratyczną, występującą
przeciwko polityce segregacji rasowej. Na terenie całego
kraju dziesiątki tysięcy Murzynów (nie posiadających praw
wyborczych) strajkowały, protestując przeciwko wyborom i po-
lityce rasowej władz.
----------------------------------------------------------------------
6.9.89 r.
* "Solidarność" RI - usunięta na dalszy plan w przetargach do-
* tyczących składu nowego rządu - wystosowała ostrzeżenie pod
* adresem premiera Mazowieckiego, grożąc zbojkotowaniem dzia-
* łalności jego rządu, jeżeli "Solidarność" RI nie otrzyma
w nim stanowiska wicepremiera (lub kilku wiceministrów).
Posłowie chłopscy będą jednak - według oświadczenia prze-
wodniczącego Józefa Ślisza - głosować za nowym rządem.
Drugiego dnia swojej wizyty w RFN L. Wałęsa przybył do Essen,
gdzie spotkał się z kardynałem Franzem Hengsbachem, prezesem
Deutsche Bank, dyrektorem stalowego koncernu Krupp
oraz z licznymi politykami zachodnioniemieckimi, w tym rów-
nież z federalnym ministrem pracy (z CDU). Następnie udał
się do Düsseldorfu na spotkanie z zachodnioniemieckimi biz-
nesmenami, których starał się ponownie przekonać o koniecz-
ności udzielenia PRL ekonomicznej pomocy.
Wg federacji eksporterów zachodnioniemieckich, dostawy towa-
rów z RFN do Polski zwiększyły się o 7O % w pierwszym półro-
czu tego roku, w porównaniu z analogicznym okresem roku
ubiegłego, osiągając sumę 2,1 mld zachodnioniemieckich marek.
W tym samym okresie import polskich towarów do RFN wzrósł
o 33 %.
6.9.89 r.
* Rozgłośnia radiowa "Europa" zwróciła się z prośbą o opinię
* w sprawie oświęcimskiego Karmelu do Wielkiego Rabina Francji
* oraz do prymasa Belgii kardynała Daneelsa - współsygnata-
* riusza porozumienia genewskiego ze strony kościelnej (wespół
z kard. Macharskim, arcybiskupem paryskim kard. Jean-Marie
Lustigerem oraz prymasem Francji, kard. Decourtray).
"To nie jest sprawa polska" - powiedział Wielki Rabin - "to
konflikt trwający od 2 tysięcy lat i już myśleliśmy, że ze
dwadzieścia lat temu z niego wyszliśmy. Oczekuję po papieżu,
by się wypowiedział wyraźnie i by po prostu zażądał wycofa-
nia Karmelu. Świat jest dosyć duży, by ludzie mogli żyć obok
siebie nie depcząc po prochach innych". Słowa Prymasa Polski
kard. Glempa określił jako "nieodpowiedzialne". Wg zwierzch-
nika żydowskiej gminy wyznaniowej we Francji - "Polska
podczas wojny odegrała okropną rolę, a pogromy miały tam
miejsce jeszcze w lipcu 1946 roku".
[O ile można zrozumieć rozgoryczenie Wielkiego Rabina
w sprawie niedotrzymania umowy genewskiej, niczym nie da się
usprawiedliwić jego obraźliwej dla nas, Polaków, wypowiedzi
opartych na mistyfikowaniu historii. To właśnie Polacy
wnieśli największy wkład w ratowanie zabijanego przez Niem-
ców Narodu Żydowskiego. Żaden naród nie zrobił w tej sprawie
więcej od Polaków. Dziwne, że nie wie o tym Wielki Rabin
Francji. Mówi się o antysemityźmie - należy zacząć mówić
o antypoloniźmie, równie paskudnym jak ten pierwszy.]
Kardynał Daneels zaprzeczył twierdzeniom prymasa Glempa,
jakoby kardynałowie nie byli kompetentni dla negocjowania
tego porozumienia, przyznając jednak, że nie mieli jedno-
znacznego mandatu od papieża. Kard. Daneels - w przeciwień-
stwie do Wielkiego Rabina Francji - nie jest zwolennikiem
interwencji papieża w tej sprawie - tak długo, dopóki nie
zostaną wyczerpane wszyskie inne możliwości.
Według prymasa Belgii przeniesienie klasztoru o kilkaset
metrów dalej, poza teren obozu, nie powinno sprawić różnicy
jego mieszkankom, gdyż Pan Bóg stamtąd też będzie je słyszał.
"Prawdziwie czci się Boga w duchu i w prawdzie - dodał
kardynał Daneels. Miejsce jest ważne, ale nie na tyle, by
w konsekwencji dochodziło do zerwania porozumienia między
wspólnotami żydowską i katolicką na całym świecie".
Na konferencji niezaangażowanych w Belgradzie szef komunis-
tycznej delegacji afgańskiej oświadczył, że młody Francuz
schwytany podczas zasadzki sił reżimowych na konwój mudża-
hedinów zostanie uwolniony w październiku. Francuz ten wraz
ze swym kolegą, zabitym w tejże zasadzce, wiózł przeznaczony
dla doświadczonej przez wojnę ludności afgańskiej sprzęt do
produkcji protez.
Brytyjski dziennik "The Independent" oblicza, że w tragicz-
nej katastrofie w fabryce broni w Iraku (ok. 6O km od Bagda-
du) 17 sierpnia zginęło 7OO osób. AFP powołując się na
zachodnie źrodła w Bagdadzie szacuje tę liczbę na 1,5 tys.
----------------------------------------------------------------------
7.9.89 r.
* Mnożą się doniesienia o konfliktach pomiędzy Polakami miesz-
* kającymi na Litwie a Litwinami. Władze z ZSRR usiłują
* wpływać na zaognienie tego konfliktu. "TO WIELKIE POLSKIE
* ZWYCIĘSTWO" - pisze agencja TASS - o utworzeniu polskiego
rejonu autonomicznego w Solecznikach. Litwini, łącznie
z władzami republiki, protestują przeciwko decyzji Rady
Narodowej w Solecznikach powołania rejonu autonomicznego.
Uzasadniona wydaje się obawa, nie wchodząc w racje żadnej ze
stron, że Polacy, wbrew swej woli, są wykorzystywani przez
Kreml w grze przeciwko emancypacyjnym dążeniom Litwy.
Sytuację pogarsza coraz bardziej widoczny antypolonizm.
* W Swierdłowsku odbył się zjazd założycielski "Zjednoczonego
* Frontu Robotników Rosyjskich". W programie uchwalonym
* podczas tego spotkania stwierdzono, że zasadniczym celem
* tego ugrupowania jest obrona "Rosjan prześladowanych z pobu-
dek nacjonalistycznych w niektórych republikach ZSRR".
"Zjednoczony Front" zamierza występować przeciwko autonomii
gospodarczej republik sowieckich, zwalczać program mający na
celu wprowadzenie gospodarki wolnorynkowej oraz bronić
uprzywilejowanej pozycji języka rosyjskiego w republikach,
które chcą języki narodowe uznać za oficjalne.
Premier Tadeusz Mazowiecki przedstawił Marszałkowi Sejmu PRL
Mikołajowi Kozakiewiczowi projekt składu swojego gabinetu
koalicyjnego - 8 pełnych stanowisk ministerialnych, 2 stano-
wiska ministrów bez teki, Rada Ekonomiczna i informacja
przypadają stronie "solidarnościowej", 4 stanowiska ZSL,
4 - PZPR, 2 - SD.
Przedstawiciele 11 szkół średnich Poznania i Środy Wielko-
polskiej utworzyli Komitet Założycielski Niezależnej Unii
Młodzieży Szkolnej. Komitet wchodzi w skład ogólnopolskiej
organizacji pod tą samą nazwą, która w wojewódzkim sądzie
w Gdańsku złożyła wniosek o rejestrację. W skład NUMS weszły
działające w podziemiu od wprowadzenia stanu wojennego
Szkolne Koła Oporu Społecznego.
Kanclerz Helmut Kohl spotkał się z przebywającym z cztero-
dniową wizytą w RFN Lechem Wałęsą. Kanclerz rzucił hasło
"nowego początku stosunków polsko-niemieckich". Wałęsa po-
wiedział, że obecne granice Polski są nienaruszalne i że od
ich uznania zależy rozwój stosunków Niemiec Zachodnich
z Polską. Przypomniał przy tej okazji, że głównymi bastio-
nami "Solidarności" w Polsce są: Gdańsk, Wrocław i Szczecin.
Fidel Castro zapowiedział wycofanie z Etiopii wojsk kubań-
skich, które pomagały reżimowi Mengistu Hajle Mariama
w walce z antykomunistyczną partyzantką oraz wprowadzaniu
"nowego ładu", który spowodował śmierć setek tysięcy
Etiopczyków
Dziennik "Die Welt" ujawnił, że 9 krajów: Związek Radziecki,
USA, oba państwa niemieckie, Wielka Brytania, Norwegia,
Izrael, Irak i RPA, przygotowuje największą wymianę agentów
w całej historii wywiadu, a dojść ma do niej jeszcze tej
jesieni.
7.9.89 r.
* Milicja NRD aresztowała ok. 4O młodych ludzi, demonstrują-
* cych w centrum Berlina Wschodniego przeciwko nadużyciom
* dokonanym przez władze w czasie ostatnich wyborów do Rad
* Narodowych.
Przywódca reformatorów partyjnych na Węgrzech, Imre Pozsgay
przepadł w wyborach kandydatów na Nadzwyczajny Zjazd węgier-
skiej partii komunistycznej.
W 5 miesięcy po masakrze w Tbilisi sowieckie władze zdecydo-
wały się usunąć ze stanowiska gen. Igora Radionowa, któremu
przypisują odpowiedzialność za bestialski sposób tłumienia
gruzińskiej manifestacji. Radionow stracił dowództwo regionu
wojskowego Zakaukazie.
----------------------------------------------------------------------
8.9.89 r.
* Tadeusz Mazowiecki powierzył kierownictwo 5 ministerstw
* członkom PZPR. Szefem MSW nadal pozostaje gen. Czesław Kisz-
* czak, który równocześnie ma pełnić funkcję wicepremiera.
* Ministerstwem obrony kierować ma gen. Florian Siwicki.
Objęcie kierownictwa MSZ przez Skubiszewskiego, który został
desygnowany na to stanowisko przez "stronę "solidarnościowo
-opozycyjną", nie ma większego znaczenia (poza ew. ściąga-
niem do PRL-u zagranicznych pożyczek), ponieważ o obsadzie
placówek dyplomatycznych decyduje generałprezydent.
Premier PRL Tadeusz Mazowiecki spotkał się z przedstawicie-
lami niektórych partii politycznych. KPN reprezentowali
Leszek Moczulski, Adam Słomka i Krzysztof Król, PPS Jan
Józef Lipski i Henryk Michalak, SP Janusz Zabłocki i Tadeusz
Drozdek. Poruszono m.in. sprawę dostępu do środków masowego
przekazu całej opozycji oraz prawnych i materialnych
gwaracji umożliwiających prowadzenie działalności politycz-
nej.
* W więzieniu dla recydywistów w Kamieńsku (woj. olsztyńskie)
* rozpoczął się kolejny strajk. Stu więźniów okupuje budowany
* szpital więzienny, natomiast pozostałych ośmiuset odmawia
* opuszczania cel i podjęcia pracy. Przyczyną protestu jest
niedotrzymanie przez administrację więzienia zobowiązań
podjętych po poprzednim strajku (sprawy płacowe i socjalne).
Przy okazji więźniowie wysunęli jednak nowe żądania: wstrzy-
manie obowiązywania nowego regulaminu odbywania kary,
weryfikacja wyroków, amnestia obejmująca również recydywis-
tów, możliwość uczestniczenia w cotygodniowej mszy.
Podczas wizyty w RFN L. Wałęsa spotkał się m.in. z ministrem
gospodarki Helmuthem Kaufmanem i szefem zachodnioniemieckie-
go MSZ H. D. Genscherem. Wałęsa zabiegał o zwiększenie in-
westycji RFN w Polsce. Swoich rozmówców zapewnił, że umowa
o ochronie tych inwestycji mogłaby być podpisana przed koń-
cem tego roku.
* Sowiecki samolot wojskowy MIG-21 rozbił się podczas lotu
* treningowego w pobliżu wsi Żurawka Sztumska w woj. elblą-
* skim. Pilot katapultował się nie doznając żadnych obrażeń.
8.9.89 r.
Kościół protestancki w NRD w liście skierowanym do E. Honec-
kera oskarżył władze wschodnioniemieckie o spowodowanie ma-
sowej emigracji ludności. Za główną przyczynę opuszczania
NRD Kościół protestancki uważa brak demokratycznych reform
ustrojowych.
* Ikchak Szamir odpowiadając na pytanie dziennikarzy w sprawie
* zakonu Karmelitanek w Oświęcimiu powiedział, że Izraelczycy
* mają dość własnych problemów. Następnie dodał: "Polacy ssą
* antysemityzm z mlekiem matek. Przenika on ich tradycję
i mentalność, tak jak niechęć do Rosjan. Dziś jednak są
w Polsce elementy wolne od antysemityzmu". Izraelski dostoj-
nik państwowy zapomniał, jak widać o tysiącach Polaków,
którzy podczas II wojny światowej z narażeniem życia włas-
nego i swoich rodzin, spieszyli z pomocą Żydom. Wielu z tych
Polaków zginęło z rąk Niemców, wielu innych za niesienie
pomocy Żydom zostało uhonorowanych medalami odznaczeniami
izraelskimi. Wypowiedź Szamira należy uznać za co najmniej
nieodpowiedzialną i niemądrą.
W Kijowie rozpoczął się zjazd Ludowego Frontu Ukrainy.
W zjeździe uczestniczy prawie 12OO delegatów. Lokalna prasa
partyjna nie ustaje w atakach na organizatorów Frontu.
Szef zachodnioniemieckiego MSZ Hans Dietriech Genscher zde-
mentował doniesienia prasy, która twierdziła, że podczas
rokowań przedstawicieli władz RFN z władzami NRD i WRL miały
miejsce przetargi finansowe - od czego Budapeszt i Berlin
Wschodni uzależniał zgodę na wyjazd enerdowskich uciekinie-
rów z Węgier do Austrii.
----------------------------------------------------------------------
9.9.89 r.
Sformowany w Kutnie Obywatelski Ruch Samorządności Teryto-
rialnej w swej deklaracji przedstawił postulaty dotyczące
kształtu podstawowych organów władzy: odrzucić zasadę jedno-
litej władzy państwowej i zapewnić, by rady miejskie i gmin-
ne stały się suwerennymi organami samorządowymi, a nie jak
dotychczas instytucjami władzy państwowej, należy nadać
miastom i gminom osobowość prawną, wyposażyć w mienie
komunalne i stworzyć stabilny system zasilania finansowego.
Jacek Kuroń w wypowiedzi na forum komisji sejmu PRL stwier-
dził, że jeżeli nie uda się powstrzymać inflacji dojdzie do
niepokojów społecznych.
Gen. Czesław Kiszczak podczas spotkania z komisją sejmu PRL
zapowiedział likwidację niektórych departamentów MSW m.in.
zajmujących się walką z opozycją, inwigilacją duchowieństwa,
kontrolowaniem mniejszości narodowych. Poinformował również
o decyzji redukcji ZOMO z 13 tys. do 5 tys. milicjantów.
Tymczasem zauważa się nasilenie inwigilacji przez SB posłów
i senatorów z OKP a zwłaszcza tej części opozycji, która
zanegowała porozumienie "okrągłego stołu".
Prymas Polski Józef kard. Glemp odroczył swoją wizytę w USA.
Należy sądzić, że powodem tej decyzji była nie tyle sprawa
Karmelitanek, co raczej kwestia całej serii niefortunnych
wypowiedzi Prymasa na ten temat, które sprawiły, że jest on
najbardziej krytykowanym w świecie dostojnikiem Kościoła
Rzymsko-Katolickiego.
9.9.89 r.
* Podczas drugiego dnia obrad Kongresu Ukraińskiego Frontu
* Ludowego stwierdzono, że najważniejszym celem Ukraińców jest
* uzyskanie niepodległego bytu państwowego. Jeden z mówców,
* Lewko Łukienienko stwierdził: "Cała nasza historia - to
historia okupacji. Lecz właśnie okupacja rosyjska przyniosła
nam największe cierpienia. Dlatego naszym pierwszym celem
powinno być odłączenie się od ZSRR".
Rada Ormiańska, reprezentująca 75 % ludności mieszkającej
w Górnym Karabachu, wystosowała apel do Organizacji Narodów
Zjednoczonych o przysłanie Błękitnych Hełmów w celu pows-
trzymania pogromów urządzanych przez Azerbejdżan. Sądzić
należy, że sprawę Górnego Karabachu ONZ uzna za kłopotliwą
i nie zareaguje na apel Ormian.
W ogromne podniecenie wpadły zachodnie, zwłaszcza amerykań-
skie mass media w związku z wizytą Borysa Jelcyna w Stanach
Zjednoczonych. Pierwsze wypowiedzi Jelcyna cechuje zdecydo-
wanie i odwaga na miarę "pierestrojki".
Vaclav Havel skierował do Tadeusza Mazowieckiego list otwar-
ty, w którym zwraca się o interwencję w sprawie działaczy
opozycyjnych przetrzymywanych w więzieniach czechosłowac-
kich.
Król Afganistanu przebywający na uchodźstwie wyraził goto-
wość powrotu do kraju. Zachir Szach wykluczył możliwość
współpracy z reżimem Nadżibullaha i zaproponował zwołanie
tradycyjnej rady przywódców szczepowych. Z Waszyngtonu odde-
legowano specjalnego wysłannika na rozmowy z afgańskim kró-
lem w związku z możliwością powrotu monarchy do władzy.
----------------------------------------------------------------------
1O.9.89 r.
Władze WRL zapowiedziały otwarcie dzisiejszej nocy granicy
węgiersko-austriackiej w celu umożliwienia wyjazdu na Zachód
przebywającym na Węgrzech uciekinierom z NRD.
Ambasador ZSRR w Rzymie poinforwał, że podczas swojego poby-
tu we Włoszech M. Gorbaczow spotka się z papieżem Janem
Pawłem II.
Wojska wietnamskie okupujące Kambodżę przygotowują się do
opuszczenia tego kraju. Jednostki wietnamskie mają być
ewakuowane do 27 września br.
Stany Zjednoczone ewakuowały personel ambasady amerykańskiej
w Libanie. Decyzję podjęto w związku z nasileniem walk
pomiędzy okupacyjną armią syryjską a jednostkami dowodzonymi
przez gen. Aouna.
----------------------------------------------------------------------
11.9.89 r.
Premier PRL Tadeusz Mazowiecki oświadczył, że nie ma zamiaru
brać pod uwagę negatywnych opinii komisji sejmu PRL na temat
trzech spośród mianowanych przez niego ministrów. Zastrzeże-
nia posłów dotyczyły Czesława Janickiego i Andrzeja Kamysza
(obaj z ZSL) oraz Artura Balasza ("Solidarność" RI). ZSL
wyraził poparcie dla decyzji Mazowieckiego.
11.9.89 r.
* Podczas konferencji prasowej dla dziennikarzy zachodnich
* Lech Wałęsa tak mówił na temat komunistów w Polsce:
* "Wyobrażacie ich sobie z nożem w zębach. Problemem są
* nonsensy, które oni wprowadzili. Oni sami nie mogą nam
przeszkodzić, natomiast mogą pomóc. Jest wśród nich wielu
reformatorów. Sądzę zatem, że ma kto pomagać".
Po raz dziewiąty w tym roku ogłoszono dewaluację złotówki.
Nowy, bankowy kurs wynosi 135O zł za 1 dol. USA.
PAP poinformował, że Roman Malinowski ustąpił z funkcji pre-
zesa NK ZSL.
Od północy przekraczają granicę węgiersko-austriacką ucieki-
nierzy z NRD. Stany Zjednoczone wyraziły władzom WRL uznanie
z powodu podjęcia decyzji otwarcia granicy. Natomiast
w Berlinie Wschodnim wiadomość o wypuszczeniu zbiegów przez
Węgrów przyjęto z wściekłością.
----------------------------------------------------------------------
12.9.89 r.
Sejm PRL zatwierdził skład rządu premiera Tadeusza Mazowiec-
kiego. Przed głosowaniem premier wygłosił exposé na temat
ramowego programu prac nowego gabinetu, podkreślając ko-
nieczność wydźwignięcia Kraju z obecnego kryzysu gospodar-
czego. Premier powiedział, że dokonać tego może jedynie
społeczeństwo wolnych obywateli oraz polityka rządu obda-
rzonego zaufaniem zdecydowanej większości Polaków. Po
przerwie przemawiali przedstawiciele poszczególnych klubów
poselskich, deklarując poparcie dla nowego rządu. Wyniki
głosowania: za - 4O2 posłów, 13 wstrzymało się od głosu,
przeciw - O.
Komisja Regulaminowa i Spraw Poselskich stwierdziła, że
dieta poselska powinna być sumą trzykrotnej średniej płacy.
Ostateczną wysokość diet ustali prezydium sejmu PRL.
* Lech Wałęsa powiedział w Gdańsku, że po raz pierwszy od pół-
* wiecza Polska ma rząd, który miliony obywateli mogą uznać za
* swój własny. Wałęsa podkreślił, że jako przewodniczący
* "Solidarności" zrobi wszystko, by ułatwić realizację trud-
nych zadań rządu.
Naszym zdaniem Polska ma rząd, który miliony obywateli mogą
uznać za własny rząd Wałęsy.
Tymczasowy Zarząd Regionu NSZZ "Solidarność" Pojezierze i WK
Stronnictwa Demokratycznego w Suwałkach na wspólnym posie-
dzeniu uchwaliły dokument, w którym żądają m.in.: zaprzesta-
nia wszelkiej działalności politycznej w zakładach pracy,
odpolitycznienia wojska i milicji, przekazania przez te
resorty zbędnych budynków i terenów, rezygnacji z nomenkla-
turowego doboru kadr i zarządzania gospodarką przez aparat
polityczny. Inne żądania to: likwidacja przywilejów Robotni-
czej Spółdzielni Wydawniczej oraz uspołecznienie tygodnika
"Krajobrazy" i "Gazety Współczesnej".
12.9.89 r.
Wbrew uchwalonemu dwa dni wcześniej przez Komisję Zakładową
"Solidarności" miesięcznemu moratorium strajkowemu - załoga
Białostockich Zakładów Przemysłu Bawełnianego "Fasty" rozpo-
częła strajk, żądając podwyżki płac o 15O tys. zł oraz
gwarancji niekaralności dla strajkujących. Protestem kieruje
komitet strajkowy złożony z członków OPZZ, "Solidarności"
oraz niezrzeszonych.
Załoga RSW "Książka-Prasa-Ruch" w Wodzisławiu Śl. przerwała
- dla poparcia rządu Mazowieckiego - prowadzoną od kilku
tygodni akcję protestacyjną. Komisja zakładowa "Solidarnoś-
ci" wodzisławskiego "Ruchu" nie rezygnuje jednak z żądań
dotyczących struktury organizacyjnej i funkcjonowania przed-
siębiorstwa. Powinno ono - zdaniem członków "Solidarności"
w zakładzie - spełniać rolę usługową bez pośredników i mono-
polu, odprowadzając podatek do budżetu państwa, a nie
utrzymywać PZPR, ZSMP, Ligę Kobiet i inne tego typu organi-
zacje. Pracownicy wodzisławskiego "Ruchu" wzywają kolegów
z innych oddziałów przedsiębiorstwa do poparcia ich żądań.
Nowy rząd PRL może liczyć na poparcie Stanów Zjednoczonych
- stwierdza oświadczenie wydane w Waszyngtonie. Stany Zjed-
noczone wyrażają też pragnienie prowadzenia rozmów z rządem
w Warszawie. Oświadczenie głosi, że zatwierdzenie rządu
przez Sejm przeważającą liczbą głosów jest dowodem silnego
poparcia dla nowego gabinetu, które będzie potrzebne dla
realizacji zapowiedzianego przez Mazowieckiego programu.
Stany Zjednoczone oświadczają, że zatwierdzenie rządu
premiera Mazowieckiego jest wydarzeniem historycznym i że
uczestnikom procesu politycznego w Polsce należy się uznanie
dla ich politycznej mądrości.
* Działacze praw człowieka w krajach bałtyckich wezwali do
* zorganizowania międzynarodowej konferencji poświęconej sytu-
* acji na Litwie, Łotwie i w Estonii. Członek-założyciel
* Estońskiej Partii Niepodległościowej Tune Kelam oświadczył
dziennkarzom w Waszyngtonie, że konferencja pod patronatem
ONZ powinna być zwołana jak najszybciej, aby zapobiec możli-
wości sankcji ze strony władz partyjnych.
* Prezydent George Bush odbył w Waszyngtonie krótką rozmowę
* z członkiem Rady Najwyższej ZSRR Borysem Jelcynem. Rzecznik
* Białego Domu oświadczył, że Prezydent pragnął podkreślić
* wobec sowieckiego polityka, że Stany Zjednoczone popierają
politykę jawności i przebudowy w ZSRR. Jelcyn jest znany
z krytycznych wypowiedzi na temat sposobów realizowania tej
polityki. Fitzwater powiedział, że prez. Bush nie chciał
stwarzać platformy propagandowej dla Jelcyna, lecz czuł się
zobowiązany spotkać się z nim jako z członkiem Rady Najwyż-
szej ZSRR. Fitzwater dodał, że Prezydent nie zmierza do
podsycania wewnętrznych konfliktów ZSRR.
Kurtuazja, dyskrecja, bon ton, uprzedzanie domniemanych so-
wieckich pragnień, zabawy z dyplomatycznym dzieleniem włosa
na czworo - doprawdy, na Kremlu muszą pokładać się ze
śmiechu obserwując po raz kolejny przezabawnie niezgrabne
zaloty największego imperium świata do rozsypującego się,
koszmarnie wypacykowanego sowieckiego maszkarona.
12.9.89 r.
Stany Zjednoczone odrzuciły opinię sowieckiego ministra
spraw zagranicznych Eduarda Szewardnadze jakoby Waszyngton
zbyt opieszale prowadził rozmowy na temat redukcji arsenału
broni strategicznej. Rzecznik Białego Domu oświadczył, że od
czasu rozpoczęcia ostatniej rundy rokowań Waszyngton przed-
stawił szereg nowych propozycji. Rzecznik oświadczył, że
celem Waszyngtonu jest przyspieszenie rokowań poprzez usta-
lenie w jak najszybszym terminie systemu kontroli realizacji
przyszłego porozumienia i że oczekuje na odpowiedź Moskwy na
swe propozycje. Czyżby jednak brak zaufania do Gorbaczowa ?
Władze austriackie poinformowały, że do południa 12 września
Węgry opuściło przeszło 1O,5 tys. uchodźców z NRD. Większość
z nich przybyła już do Niemiec Zachodnich. Radio Budapeszt
informuje natomiast, że na Węgry przybyło z innych krajów
wschodnioeuropejskich dalszych 16 tys. obywateli NRD. Władze
węgierskie zapowiedziały, że wszyscy obywatele NRD, przeby-
wający na terenie Węgier, mają prawo wyjechać na Zachód.
Władze NRD skrytykowały rząd węgierski i wezwały go do na-
tychmiastowego odwołania tej decyzji. Władze węgierskie
odrzuciły tę krytykę.
Rzecznik sowieckiego MSZ, Genadij Gerasimow oświadczył, że
decyzja władz węgierskich była, jak to określił, niecodzien-
na i nieoczekiwana. Powiedział on, że stanowi ona dla
Związku Radzieckiego powód do pewnego zaniepokojenia, jednak
bezpośrednio nie dotyczy Moskwy.
Niezależne ugupowanie opozycyjne w NRD o nazwie "Nowe Forum"
stawia sobie za cel udział w ogólnonarodowym dialogu na
temat przebudowy kraju - oświadczył jeden z założycieli
grupy w wywiadzie dla rozgłośni zachodnioberlińskiej. Forum
zamierza działać w oparciu o konstytucję NRD. Nie jest ono
związane z Kościołem, chociaż wśród jego członków jest wielu
duchownych.
Z Lyonu wyjechał do Armenii francuski konwój ciężarówek
wiozących 4O prefabrykowanych drewnianych domów dla ofiar
ubiegłorocznego trzęsienia ziemi. Domy te stanowią dar
społeczności ormiańskiej z Lyonu i Marsylii. Mają być one
wzniesione w rejonie Leninakanu. Podobny konwój wyruszy do
Armenii w październiku.
Sowiecki ekonomista Abel Aganbegian oświadczył, że inflacja
w Związku Radzieckim wyniosła w ubiegłym roku co najmniej
1O % i stale się zwiększa. Powiedział on, że od 2 lat w gos-
podarce sowieckiej faktycznie nie notuje się wzrostu, mimo
oficjalnych statystyk, które wykazują wzrost do 4 %. Agan-
begian, który rozmawiał z dziennikarzami w Waszyngtonie,
stwierdził, że kluczowym zadaniem programu reform ZSRR
powinna być walka z inflacją.
----------------------------------------------------------------------
13.9.89 r.
* Prymas Polski Józef kard. Glemp oświadczył, że "Kościół nie
* powinien czuć się zobowiązany do poszanowania układu zawar-
* tego w Genewie w roku 1987, ponieważ nie był on sprawiedli-
* wy. Można mówić o obowiązku, sprawiedliwym porozumieniu,
jeśli strony przyrzekają sobie rozwiązanie spraw słusznych"
(cyt. za AFP). Widocznie można i tak...
13.9.89 r.
Polacy mieszkający w Paryżu wystosowali list do prymasa
Glempa wzywający go do respektowania zawartej w Genewie umo-
wy. Równocześnie zadeklarowano wpłaty na budowę ośrodka, do
którego miały być przeniesione zakonnice.
W objętych strajkiem białostockich zakładach włókienniczych
"Fasty" dyrekcja podjęła rozmowy z komitetem strajkowym.
Komisja zakładowa "Solidarności" usiłowała nakłonić załogę
do przerwania strajku, uzasadniając to koniecznością okaza-
nia poparcia dla rządu Mazowieckiego, ale spotkała się ze
zdecydowaną odmową.
Szef zachodnioniemieckiego MSZ H. D. Genscher przesłał gra-
tulacje nowomianowanemu ministrowi spraw zagranicznych PRL
Krzysztofowi Skubiszewskiemu z okazji objęcia stanowiska
w rządzie Mazowieckiego. Równocześnie Genscher zwrócił się
do Skubiszewskiego o podjęcie działań na rzecz przestrzega-
nia w Polsce praw mniejszości narodowych. Zachodnioniemiecki
minister pisze w swoim liście, że mniejszość niemiecka w PRL
powinna mieć możliwość działalności kulturalnej.
Do Niemiec Zachodnich przybyło ponad 12 tys. uchodźców
z NRD. Było to możliwe dzięki decyzji władz WRL, które
zdecydowały się na zezwolenie uciekinierom przekroczenia
granicy węgiersko-austriackiej.
* Około 1OO osób demonstrowało w Moskwie na znak poparcia
* dla Rosjan podejmujących akcje mające na celu zachowanie
* uprzywilejowanej dotąd pozycji w krajach wcielonych do ZSRR.
* Akcje takie mają miejsce m.in. w Estonii, Łotwie, Litwie
i Mołdawii.
Rosjanie solidaryzujący się ze swymi ziomkami mieszkającymi
w krajach nadbałtyckich wznosili transparent z takim napi-
sem: "BAŁTOWIE I ROSJANIE ZAWSZE BYLI RAZEM - ZA WSPÓLNĄ
I NIEPODZIELNĄ OJCZYZNĘ".
----------------------------------------------------------------------
14.9.89 r.
Ambasada PRL w Bukareszcie złożyła w rumuńskim MSZ stanow-
czy protest w związku z pobiciem polskich turystów przez
celników rumuńskich. Napaści na Polaków dokonano kiedy odmó-
wili zapłacenia "cła" za sprzęt magnetowidowy, który miał
być tylko przewieziony przez Rumunię. Turystów polskich
obezwładniono przy pomocy gazu łzawiącego i pobito kolbami
karabinów.
W liście gratulacyjnym do gen. Czesława Kiszczaka z okazji
objęcia stanowiska wicepremiera PRL w rządzie Mazowieckiego
milicjanci z Piekar Śląskich piszą m.in.: "Naszą decyzją
wystąpienia z szeregów Polskiej Zjednoczonej Partii Robotni-
czej, wyszliśmy na przeciw Pańskiej deklaracji odpolitycz-
nienia Ministerstwa Spraw Wewnętrznych".
Komisja Zakładowa NSZZ "Solidarność" Szpitala Wojewódzkiego
w Radomiu ukarała upomnieniem 17 członków związku za udział
w akcji protestacyjnej, która polegała na odmowie wyjazdu do
niektórych pacjentów.
Kanclerz RFN H. Kohl wyraził wdzięczność władzom WRL za
umożliwienie uciekinierom z NRD wyjazdu na Zachód.
14.9.89 r.
Dziennik "Osservatore Romano" z uznaniem powitał decyzję Bu-
dapesztu o otwarciu dla Niemców z NRD granicy austriacko
-węgierskiej.
* W Mołdawii nadal trwają strajki Rosjan, którzy nie chcą
* pogodzić się z perspektywą utraty uprzywilejowanej pozycji.
* Strajk przerwali jedynie rosyjscy kolejarze... na prośbę
* M. Gorbaczowa.
Do Katowic na zaproszenie Śląsko-Dąbrowskiej Komisji Wyko-
nawczej "Solidarności" przybyła delegacja węgierskich orga-
nizacji opozycyjnych i niezależnych związków zawodowych.
Z powodu rzekomych nieformalności paszportowych jeden
z członków delegacji nie został wpuszczony do Polski przez
wopistów z Zebrzydowic.
Protestujący w bytomskim areszcie śledczym więźniowie zawar-
li porozumienie z naczelnkiem, który zobowiązał się do
wystąpienia do lekarza wojewódzkiego i rzecznika służby
zdrowia urzędu wojewódzkiego o zbadanie sposobu funkcjonowa-
nia szpitala przy areszcie.
Komisja Zakładowa "Solidarności" Szpitala Zespolonego w Ra-
domiu ukarała 17 członków swojej organizacji upomnieniem za
niezastosowanie się do postanowień uchwały KKK służby
zdrowia z 9 września i nie wycofanie się z akcji protesta-
cyjnej prowadzonej przez OPZZ. Kara za złamanie dyscypliny
partyjnej.
Członkowie komitetu strajkowego białostockich zakładów "Fas-
ty" po rozmowach z załogą podjęli decyzję o kontynuowaniu
strajku. Komitet strajkowy nie zgodził się na spotkanie
załogi z przybyłym przewodniczącym Tymczasowego Zarządu
Regionu "Solidarności" w Białymstoku Stanisławem Marczukiem
i posłem OKP Krzysztofem Putrem.
Pracownicy zatrudnieni na trzech budowach oleśnickiej spół-
dzielni "Zacisze" rozpoczęli strajk, żądając podwyżki płac.
Komisja zakładowa "Solidarności", prowadząca w tej sprawie
od miesiąca negocjacje z dyrekcją, nie poparła strajku.
----------------------------------------------------------------------
15.9.89 r.
W Bydgoszczy rozpoczął się strajk pracowników Kolumny Trans-
portu Sanitarnego. Przyczyną jest zignorowanie przez
dyrekcję umowy gwarantującej podwyżkę płac od lipca br.
Kierowcy bydgoskiego pogotowia zarabiają znacznie mniej niż
pracownicy bliźniaczego przedsiębiorstwa w Warszawie.
Trwa strajk w białostockich zakładach włókienniczych "Fasty".
Brak postępu w negocjacjach z dyrekcją. Rada pracownicza
i Komisja Zakładowa "Solidarności" zaproponowały rozwiązanie
kompromisowe konfliktu płacowego, ale zostało ono odrzucone
przez komitet strajkowy. W związku z próbami podjęcia pracy
przez część wydziałów zmieniony został częściowo skład komi-
tetu.
15.9.89 r.
Po negocjacjach prowadzonych przy udziale przedstawiciela
NSZZ "Solidarność" regionu warmińsko-mazurskiego i miejsco-
wego proboszcza, więźniowie w Kamieńsku przerwali swój
trwający tydzień protest. Dalsze rozmowy z naczelnikiem wię-
zienia mają być prowadzone 18 września. Więźniowie żądają
przybycia do ich zakładu karnego pełnomocnika ministra
sprawiedliwości.
Przedstawiciele opolskiej "Solidarności" odwiedzili wraz
z senatorem Gralczykiem więzienie w Strzelcach Opolskich,
gdzie odbyli rozmowy z działającym mimo zawieszenia protestu
komitetem strajkowym oraz z administracją więzienia.
Tymczasowo aresztowani i skazani przebywający w areszcie
śledczym w Świnoujściu wydali oświadczenie z wyrazami soli-
darności z innymi protestującymi więźniami. Domagają się
szerokiej amnestii, weryfikacji wyroków od 1981 r., skróce-
nia okresu aresztowania tymczasowego oraz poprawy warunków
odbywania kary.
W areszcie śledczym w Bielsku-Białej 16O zatrzymanych podję-
ło protest. Solidaryzują się oni z żądaniami wysuwanymi
przez więźniów w całym kraju. Obok postulatów ogólnych
(weryfikacja wyroków, likwidacja obozu przystosowania spo-
łecznego) w bielskim areszcie wysunięto żądania adresowane
do jego kierownictwa. Zostały one natychmiast przyjęte do
realizacji - z wyjątkiem jednego: podania informacji o pro-
teście w środkach przekazu. W pertraktacjach brali udział
również przedstawiciele "Solidarności". Aresztanci zapowie-
dzieli rozpoczęcie głodówki, o ile ich podstawowe żądania
nie zostaną spełnione w ciągu dwóch dni.
Prezydent USA G. Bush poinformował, że w 199O r. Stany Zjed-
noczone udzielą Polsce dodatkowej pomocy w wysokości 5O mln
dolarów. Prezydent Bush stwierdził równocześnie, że w tej
chwili USA nie zamierza przyznać PRL nowych kredytów finan-
sowych.
Szef zachodnioniemieckiego MSZ H. D. Genscher zapowiedział,
że RFN udzieli pomocy NRD, jeżeli rozpoczną się tam reformy
wewnętrzne. Gencher stwierdził również, że granice z Polską
nie powinny być kwestionowane: "Nie powinniśmy pozostawić
NRD i armii sowieckiej udzielania gwarancji bezpiecznych
granic Polski".
Zapowiedziano wizytę M. Gorbaczowa w NRD. Sekretarz general-
ny sowieckiej partii ma uświetnić obchody 4O rocznicy
powstania państwa wschodnioniemieckiego.
Węgierski MSZ przekazał ambasadorowi NRD w Budapeszcie
notę, w której informuje, że WRL zawiesza postanowienia
traktatu pomiędzy Węgrami a NRD. Traktat zobowiązywał władze
WRL do niewypuszczania ze swego terytorium obywateli wschod-
nioniemieckich pragnących udać się na Zachód.
* Nicolae Ceausescu wypowiedział wyrazy "współczucia i soli-
* darności dla nieszczęsnego rządu NRD", który nie może roz-
* wiązać problemu uchodźców swoimi metodami. Ceausescu
* stwierdził, że problem uchodźców z NRD jest wynikiem inge-
rencji zagranicznej...
15.9.89 r.
Oficjalna prasa w krajach nadbałtyckich poinformowała, że
podczas spotkania z władzami tych republik M. Gorbaczow wy-
powiedział się za przyznaniem Litwie, Łotwie i Estonii
autonomii gospodarczej.
W Katowicach o godz. 16 odbyła się demonstracja antysowiecka
zorganizowana przez Solidarność Walczącą i KPN w rocznicę
napaści Armii Czerwonej na Polskę. Wśród bez mała 3 tys.
uczestników byli również goście z węgierskiej opozycji. Po
półgodzinnym wiecu, zebrani pochodem przeszli pod sowieckie
przedstawicielstwo handlowe, którego budynek obmalowano has-
łami: "SOWIECI DO DOMU" i "PRECZ Z KOMUNĄ" oraz obrzucono
drobnymi na pociąg. Następnie pochód przeszedł pod budynek
KW PZPR, który również obmalowano i obrzucono pieniędzmi.
Demonstracja, nie niepokojona przez milicję, zakończyła się
ok. godz. 18 koło dworca kolejowego.
W zorganizowanej przez Solidarność Walczącą i "Pokolenie
8O-88" demonstracji w Opolu wzięło udział ok. tysiąca osób,
w tym przedstawiciele KPN, PPS-RD i Ruchu Młodzieży Nieza-
leżnej. Po odczytaniu oświadczenia w rocznicę sowieckiej
napaści na Polskę, pochodem udano się pod budynek KW PZPR.
Skandowano: "PRECZ Z KOMUNĄ", "SOWIECI DO DOMU", "NIE MA
WOLNOŚCI BEZ NIEPODLEGŁOŚCI", "KOMUNŚCI TO FASZYŚCI", "PRECZ
Z KISZCZAKIEM", "JARUZELSKI MUSI ODEJŚĆ". Przed budynkiem
PZPR odczytano oświadczenie o powstaniu tymczasowej repre-
zentacji politycznej środowisk niepodległościowych Śląska
Opolskiego, skupiającej SW, KPN, LDP"N" oraz Grupę "Pokole-
nie 8O-88". Po przejściu na Rynek demonstracja rozwiązała
się.
Komisja Zakładowa "Solidarności" kopalni "Jaworzno" wydała
komunikat z poparciem dla działań "Solidarności" kopalni
"Kazimierz Juliusz" zmierzających do usunięcia z zakładu
komórki PZPR.
----------------------------------------------------------------------
16.9.89 r.
Ok. 5OO osób uczestniczyło w zorganizowanych przez Komitet
Obywatelski w Grodzisku Mazowieckim uroczystościach w rocz-
nicę sowieckiego najazdu na Polskę. Wzięli w nich udział
przedstawiciele "Solidarności", KPN, ZSL, Ligi Kobiet, rady
narodowej oraz mieszkańcy. Pochód z zapalonymi pochodniami
przeszedł na cmentarz, gdzie oddano hołd poległym żołnierzom
polskim.
Przed kościołem Św. Krzyża w Gliwicach odbyła się niewielka
demonstracja Solidarności Walczącej w rocznicę sowieckiego
najazdu. Rozdawano ulotki SW mówiące o wciąż trwających kon-
sekwencjach tamtej agresji.
Ok. 3OO osób brało udział w wiecu KPN zorganizowanym w Nysie
w rocznicę sowieckiego najazdu.
Na Jasnej Górze odbyły się przy licznym udziale wiernych
uroczystości kończące pielgrzymkę świata pracy.
W białostockich zakładach bawełnianych "Fasty" załoga zakoń-
czyła strajk, uzyskawszy podwyżkę płac o 1OO tys. zł.
16.9.89 r.
W Audytorium Maximum Uniwersytetu Warszawskiego odbyło się
pierwsze od 1981 r. walne zebranie warszawskiego oddziału
Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Uchwalono m.in. apel
do rządu: "My, dziennikarze - członkowie SDP oddziału war-
szawskiego, domagamy się, do czasu powstania nowej formy
organizacji RTV i PAP, natychmiastowego ustanowienia spo-
łecznej kontroli nad ich aktualną działalnością informacyj-
ną. W chwili, gdy ważą się losy kraju, nie można dopuścić,
aby ludzie, którzy dotychczasową swoją działalnością dzien-
nikarską doprowadzili do zniszczenia wiarygodności RTV
i PAP, nadal kształtowali opinię publiczną. Polaków nie stać
na ryzyko dalszych manipulacji".
Po przekazaniu przez katowicką telewizję informacji o ich
proteście więźniowie aresztu śledczego w Bielsku-Białej
odwołali wyznaczoną na 17 września bezterminową głodówkę.
Robert Forison, francuski profesor literatury zajmujący się
od lat dowodzeniem nieistnienia w Oświęcimiu komór gazowych
(to "mit i oszustwo syjonistyczne") został pobity przez nie-
znanych sprawców. Ma złamaną szczękę górną i pęknięte żebra.
Do napadu przyznała się nieznana dotychczas grupa "Synowie
Pamięci Żydowskiej". Napad określono jako ostrzeżenie dla
tych, którzy negują ludobójstwo dokonane na Żydach w czasie
II wojny światowej.
* Premier Węgier Miklos Nemeth zapewnił, że granica węgiersko-
* austriacka pozostanie na stałe otwarta. Odpowiadając na
* krytykę ze strony Berlina Wschodniego, Nemeth stwierdził:
* "Mam tylko jedną odpowiedź: Węgry otworzyły swe granice, aby
respektować zasady helsińskich porozumień. Jeśli pragnie się
naprawdę zbudować „wspólny europejski dom”, o którym mówi
Gorbaczow, nie można zamykać granic. W takim domu nie może
być pokoi oddzielonych od innych drutami kolczastymi".
Na Węgrzech powołano Ruch na rzecz Demokratycznych Węgier.
Na zjeździe założycielskim obecny był Imre Pozsgay, a pre-
mier Nemeth przesłał do uczestników zjazdu posłanie. Ruch
nie uważa się za partię polityczną - skupiać ma "wszystkie
proreformatorskie siły kraju". Taki węgierski PRON.
W Moskwie na Arbacie milicja aresztowała pięciu ukraińskich
działaczy religijnych prowadzących tam od dłuższego czasu
głodówkę na rzecz przywrócenia praw Kościoła unickiego.
Zwraca uwagę fakt, że aresztowanie nastąpiło w przeddzień
zapowiadanego największego zgromadzenia unitów we Lwowie.
Rada Najwyższa Azerbejdżanu podjęła uchwałę, w której zażą-
dano od Moskwy rozwiązania komisji federalnej sprawującej
władzę nad Górnym Karabachem i oddania tej enklawy pod
kontrolę Azerbejdżanu. Deputowani obradowali pod presją
azerskiego Frontu Ludowego, który domagał się podjęcia
takiej uchwały. Front Ludowy zagroził strajkiem generalnym
wobec ugodowej postawy sekretarza partii Abdula Bezirowa.
Strajk jednak odwołano, zastępując go wielkim wiecem, na
którym domagano się ustąpienia Bezirowa.
We wschodnich rejonach Azerbejdżanu wystąpiło dość silne
trzęsienie ziemi. Wg agencji TASS, żadnych ofiar nie było.
16.9.89 r.
Po raz pierwszy od trzech miesięcy telewizja chińska pokaza-
ła Deng Xiaopinga, kładąc kres pogłoskom o jego śmiertelnej
chorobie.
Arabia Saudyjska, Maroko i Algeria zaapelowały w imieniu
Ligi Arabskiej o natychmiastowe wstrzymanie ognia w Libanie
i zniesienie blokady portów oraz otwarcie międzynarodowego
lotniska w Bejrucie.
----------------------------------------------------------------------
17.9.89 r.
W Warszawie w pięćdziesiątą rocznicę najazdu sowieckiego
odbył się zjazd rodzin katyńskich. Po mszy w kościele św.
Karola Boromeusza uczestnicy zjazdu wzięli udział w poświę-
ceniu 1OO tablic z nazwiskami Polaków pomordowanych w Katy-
niu i innych miejscach ZSRR. Złożono hołd zamordowanemu
księdzu Niedzielakowi, który aktywnie zajmował się sprawą
katyńską. Przed kościołem św. Stanisława Kostki rodziny
katyńskie złożyły wieńce na grobie ks. Popiełuszki.
Uczestnicy zjazdu ustanowili dzień 13 kwietnia światowym
dniem pamięci ofiar Katynia oraz uchwalili, że 21-22 kwiet-
nia 199O r., w pięćdziesiątą rocznicę mordu katyńskiego
odbędzie się pielgrzymka rodzin katyńskich z kraju i z za-
granicy na Jasną Górę. Uchwalono też dokument, w którym żąda
się m.in. ujawnienia i ukarania winnych katyńskiej zbrodni.
Na Jasną Górę przybyła tradycyjna pielgrzymka świata pracy.
Po zakończeniu uroczystości ufromował się pochód, który
ruszył ulicami Częstochowy z transparentami na których
widniały napisy "PRECZ Z KOMUNĄ", "SOWIECI DO DOMU", "NIE MA
CUKRU - NIE MA MIĘSA - NIECH NAM ŻYJE LECH WAŁĘSA". Wśród
uczestników demonstracji znajdowali się członkowie FMW, KPN
oraz SW.
Po niedzielnych uroczystościach na Jasnej Górze ok. pięćset-
osobowy pochód prowadzony przez Solidarność Walczącą udał
się pod "Pomnik Wdzięczności", gdzie odbył się wiec w rocz-
nicę sowieckiego najazdu. Rozdawano ulotki SW.
W Poznaniu o godz. 17 pod pomnikiem Armii "Poznań" na wzgó-
rzu św. Wojciecha zebrało się ok. 1OOO osób, które pochodem
udały się do kościoła oo. Jezuitów, gdzie została odprawiona
specjalna msza św.
W Gdańsku odbyła się manifestacja upamiętniająca rocznicę
17 września 1939 r. Po jej zakończeniu kilkaset osób
wyruszyło pochodem pod gmach KW PZPR. Wznoszono hasła,
w których domagano się wycofania armii sowieckiej z Polski.
W Białymstoku demonstrację zorganizowały Niezależny Ruch
Solidarności Młodych i SW. W kilku punktach miasta z budyn-
ków zwisa;y duże transparenty SW.
AFP poinformowała, że władze PRL zobowiązały się podczas
rozmów z delegacją zachodnioniemiecką do umożliwienia
mniejszości niemieckiej w Polsce działalności kulturalnej.
W zamian przedstawiciele RFN zgodzili się na przyjęcie
części zadłużenia PRL w złotówkach. Zgodnie z wcześniejszymi
doniesieniami pieniądze te mają być przeznaczone na propago-
wanie kultury niemieckiej w Polsce.
17.9.89 r.
* W Kielcach pijani funkcjonariusze SB napadli na wracającego
* z Częstochowy członka Federacji Młodzieży Walczącej Mirosła-
* wa Gębskiego. Pobicia Gębskiego dopuścił się funkcjonariusz
* WUSW ROBERT OBARA i towarzyszący mu czterej osobnicy.
We Lwowie, w rocznicę najazdu na Polskę Armii Czerwonej,
odprawiona została uroczysta msza św. w zakazanym przez
władze sowieckie obrządku greko-katolickim. Mszę na wolnym
powietrzu - przed zabraną unitom w 1946 r. i przekazaną cer-
kwi prawosławnej katedrą św. Jerzego celebrowało 15 niele-
galnie wyświęconych kapłanów. Uroczystość zgromadziła ponad
1OO tysięcy osób.
Władze NRD i Czechosłowacji podjęły działania zmierzające do
przekonania obywateli wschodnioniemieckich do pozostania
w NRD. Polega to na wysadzaniu z pociągów osób udających się
na Węgry i odbieraniu węgierskich wiz. Istnieje szansa, że
ta metoda argumentacji okaże się w pewnym stopniu skuteczna.
* Premier WRL Miklos Nemeth wystosował list do watykańskiego
* sekretarza stanu kard. Casaroli, w którym zwraca się o na-
* wiązanie stosunków dyplomatycznych pomiędzy Stolicą Apos-
* tolską a Węgrami. Zapowiedziano wizytę Jana Pawła II na
Węgrzech we wrześniu 1991 roku.
----------------------------------------------------------------------
18.9.89 r.
* Rzecznik sowieckiego MSZ G. Gierasimow skrytykował "antyra-
* dzieckie demonstracje" zorganizowane wczoraj w Polsce.
* Gierasimow uznał widocznie, że Polacy z okazji rocznicy
* wkroczenia wojsk sowieckich do naszego kraju powinni mani-
festować radość z powodu okupowania naszego kraju przez
Armię Czerwoną.
O godz. 15.OO w Kielcach rozpoczął się na pl. Katedralnym
wiec zorganizowany przez FMW, SW i WiP z okazji 5O rocznicy
agresji sowieckiej na Polskę. W demonstracji wzięło udział
ok. tysiąca osób.
Tymczasowa Miejska Komisja Koordynacyjna "Solidarności"
w Kaliszu wyraziła "głębokie oburzenie i zaniepokojenie os-
tatnim niczym nie uzasadnionym wzrostem cen paliw płynnych,
który spowoduje dalszą podwyżkę cen towarów i usług. Tłuma-
czenie decydentów byłego gabinetu premiera Rakowskiego tym,
że kolejna już podwyżka cen paliw płynnych spowodowana była
ponoć zmasowanym ich wykupem przez ludność, jest nieuzasad-
niona". Wyrażono jednocześnie nadzieję, że "winni tej decy-
zji zostaną ujawnieni. Jesteśmy jednocześnie przekonani, że
dalsze decyzje cenowe będą wnikliwie badane przez NIK, która
osłabi istniejącą anarchię cenową i wzrost nieuzasadnionych
kosztów produkcji".
W Warszawie podpisano akt założycielski Fundacji ds. Rozwoju
Demokracji Lokalnej. Założycielami są: Andrzej Celiński,
Jerzy Regulski, Aleksander Paszyński, Andrzej Wielowieyski.
Przy podpisywaniu obecny był prof. Andrzej Stelmachow-
ski. Celem fundacji jest przygotowanie wyborów samorządowych
przez przeszkolenie 11O tys. kandydatów na radnych i około
miliona członków komisji wyborczych. Część sygnatariuszy
fundacji ma już pewne doświadczenie z demokracją - demokra-
tycznie wybrała prezydenta PRL...
18.9.89 r.
Wypowiadając się dla francuskiej rozgłośni radiowej Bronis-
ław Geremek oświadczył, że Polska stanie się samowystarczal-
na pod względem produkcji żywności, jeśli otrzyma konieczną
pomoc z Zachodu zapewniającą w tym czasie zaopatrzenie
rynku. Geremek stwierdził, że jeżeli braki na rynku
żywnościowym nie zostaną zlikwidowane - rządowi Tadeusza
Mazowieckiego grozi utrata zaufania społecznego. Bronisław
Gremek powiedział również: "Gra prezydenta Jaruzelskiego
jest uczciwa. Stał się on zarazem gwarantem demokratyzacji
w Polsce oraz osobą odpowiedzialną za stosunki polsko-ra-
dzieckie."
Trzygodzinny strajk ostrzegawczy przeprowadziła załoga Bazy
Sprzętu Transportu Miejskiego w Warszawie. Protestujący żą-
dali podwyżki płac, wyboru nowej rady pracowniczej oraz
likwidacji w ich zakładzie etatu wojskowego.
Do Wrocławia przybyła delegacja węgierskiego związku zawodo-
wego "Solidarność" ("Szolidaritas").
Węgry nawiązały stosunki dyplomatyczne z Izraelem.
"Nawet członkowie Biura Politycznego nie mają takiego wyboru
- powiedział Borys Jelcyn opisując swoje wrażenia po pobycie
w kilku amerykańskich supermarketach - gdyby ludzie z ZSRR
to zobaczyli to w Związku Radzieckim natychmiast wybuchłaby
rewolucja".
----------------------------------------------------------------------
19.9.89 r.
* Klub poselski SD wystąpił z inicjatywą zmiany nazwy państwa.
* Stronnictwo Demokratyczne postuluje nazwanie PRLu Rzeczpos-
* politą Polską. Posłowie SD proponują również zmianę godła
* państwowego poprzez przywrócenie złotej korony na głowie
orła. Klub poselski PZPR wystąpił natomiast z inicjatywą
usunięcia z kontytucji PRL zapisu o przewodniej roli
partii. Posłowie z PZPR, nie dając się zdystansować w nowa-
torskich pomysłach, wiedzą doskonale, że przepisy prawa
w państwie realnego socjalizmu nie mają żadnego znaczenia.
Na wszelki wypadek żadają jednak zakazu działalności partii
politycznych dążących do zmiany ustroju w Polsce.
Nowy minister pracy i polityki socjalnej, Jacek Kuroń odbył
pierwszą konferencję prasową. Stwierdził, że przy aktualnej
inflacji konieczna jest pełna kwartalna indeksacja wyrównaw-
cza. Będzie ona wypłacona w listopadzie wraz z 8O-procentową
indeksacją za październik. Od października do końca roku
pensje mają być objęte indeksacją 8O-procentową, ale grupy,
które wywalczyły sobie podwyżki płac strajkami, mają
otrzymać mniej. Pieniądze na indeksację (szczególnie dla
emerytów i rencistów) mają pochodzić z podatków od zakładów
pracy, którym min. Kuroń zagroził ogłoszeniem upadłości
w przypadku opieszałości w uiszczaniu należności.
19.9.89 r.
* Władze PRL i WRL domagają się premii od Stanów Zjednoczonych
* za wprowadzone do tej pory zmiany polityczne na Węgrzech
* i w Polsce. Jak się wydaje,zarówno aministracja Białego Domu
* a także ciała ustawodawcze USA uważają za słuszne doprowa-
dzenie do stabilizacji w Europie Wschodniej bez naruszenia
międzynarodowego układu sił. Partia Demokratyczna zapowie-
działa, że na forum Izby Reprezentantów i Senatu USA podej-
mie inicjatywy mające na celu przyznanie pomocy finansowej
i gospodarczej dla Polski i Węgier. Również przedstawiciele
Białego Domu stwierdzają, że przyznana przez prezydenta
Busha pomoc dla PRL zostanie rozszerzona.
Stolica Apostolska wydała oświadczenie, w którym popiera
projekt przeniesienia zakonu Karmelitanek z terenu obozu
w Oświęcimiu. Tym samym Watykan wzywa kard. Glempa do zrea-
lizowania umowy zawartej w Genewie przez przedstawicieli
polskiego Kościoła z delegacją Żydów. Stolica Apostolska
zadeklarowała udział w finansowaniu budowy ośrodka dialogu
i modlitwy w pobliżu Oświęcimia. Część pomieszczeń w tym
ośrodku, zgodnie z porozumieniem w Genewie, ma być przezna-
czona dla sióstr Karmelitanek.
W warszawskim zakładzie "Cekar" odbył się strajk ostrzegaw-
czy. Wysunięto żądania płacowe. Dyrekcja grozi uczestnikom
protestu zwolnieniami z pracy.
38-letni wrocławianin Ryszard Naskrecki zwrócił się z apelem
o pomoc w sfinansowaniu operacji, która ocali mu wzrok.
Wpłaty można przekazywać na konto RKW Dolny Śląsk na hasło
"Ratunek". Bank Zachodni II Oddział Wrocław, pl. Wolności
389219-3232-132.
W Warszawie zamknięto dla interesantów ambasadę RFN. Na te-
renie tej placówki dyplomatycznej przebywa ponad stu ucie-
kinierów z NRD. Ogłaszając tę decyzję władze w Bonn
stwierdziły, że ambasada nie jest w stanie przyjąć następ-
nych uchodźców. Środki masowego przekazu informują o nego-
cjacjach pomiędzy Berlinem Wschodnim, Warszawą i Bonn.
Wydaje się, że zmiana warty na stanowisku premiera PRL nie
przyspiesza wypuszczenia przebywających w Warszawie obywate-
li NRD do Niemiec Zachodnich.
Władze Austrii poinformowały, że razem z uciekinierami z NRD
granicę ustriacko-węgierską przekraczają również obywatele
innych państw Europy Wschodniej. W ciągu ostatnich kilku dni
do Austrii przybyło "nielegalnie" ponad 7OO obywateli ru-
muńskich, około z 1OO czechosłowackich oraz obywatele buł-
garscy i radzieccy.
----------------------------------------------------------------------
2O.9.89 r.
Premier PRL Tadeusz Mazowiecki spotkał się dzisiaj z dyplo-
matami akredytowanymi w Warszawie. Mazowiecki przedstawił
założenia polityki zagranicznej, jaką zamierza prowadzić.
Przewodniczący niedawno zarejestrowanego NSZZ "Solidarność"
RI Józef Ślisz wezwał oddziały wojewódzkie tego związku do
natychmiastowego podjęcia rozmów w celu odpowiedniego pod-
niesienia cen skupu produktów rolnych. Zalecenie Ślisza jest
odpowiedzią na znaczną podwyżkę cen benzyny i ropy oraz
innych artykułów używanych do produkcji rolnej.
2O.9.89 r.
Przewodniczący AFL CIO Lane Kirkland, występując na forum
podkomisji spraw zagranicznych kongresu USA, zaapelował
o udzielenie Polsce pomocy w wysokości 4OO mln dol. rocznie
(przez najbliższe trzy lata). Kirkland uważa, że szanse na
wprowadzenie w Polsce reform są ograniczone w czasie i uza-
leżnione od pomocy z Zachodu.
Przed spotkaniem z amerykańskim sekretarzem d.s. handlu
Robertem Mosbacherem Lech Wałęsa stwierdził: "Nie liczymy na
pożyczkę-jałmużnę, liczymy na dobry interes. Wierzę, że
możemy go zrobić". R. Mosbacher powiedział, że przyjechał do
naszego kraju nie tylko z powodu interesów, ale i z przyjaź-
ni do Polski oraz że prez. Bush uważa się za przyjaciela
Polski i Lecha Wałęsy. Po godzinnym spotkaniu Wałęsa
powiedział: "Trafiłem do przekonania, że nie da się u nas
wyjść z inflacji, dopóki Stany Zjednoczone nie przyjdą
z konkretną pomocą. Do tej pory Amerykanie proponowali:
zduście inflację, a my wam pomożemy, a powinno być dokładnie
odwrotnie. Inaczej to będzie błędne koło".
Wspólnota Europejska rozważa możliwość zakupu żywności na
Węgrzech z przeznaczeniem jej na pomoc dla Polski.
Zadłużenie PRL w krajach zachodnich wynosi 39 mld dolarów.
Przedstawiciele rządu PRL prowadzą negocjacje z członkami
Klubu Paryskiego na temat odroczenia spłat.
Witold Trzeciakowski (przew. rady ekonomicznej Rady Minis-
trów) oznajmił, że na początku przyszłego roku w Polsce roz-
pocznie się wprowadzanie gospodarki rynkowej. Według
przewidywań Trzeciakowskiego planowana operacja spowoduje
likwidację jednej trzeciej stanowisk pracy w Polsce.
----------------------------------------------------------------------
21.9.89 r.
Klub Paryski odrzucił wniosek przedstawicieli władz PRL
o przełożenie spłat zadłużenia.
* Z powodu braku personelu pomocniczego (pielęgniarki i salo-
* we) zamknięta została wrocławska klinika neurochirurgiczna -
* jedyna na Dolnym Śląsku. W klinice dermatologicznej AM we
* Wrocławiu lekarze proponują sprzątanie pacjentom.
Władymir Alpenidze zwrócił się do władz amerykańskich o azyl
polityczny. Alpenidze był doradcą Eduarda Szewardnadze,
kiedy ten pełnił funkcję I sekretarza KPZR w gruzińskiej
SSR.
Rada Najwyższa republiki kazachskiej ogłosiła język kazach-
ski językiem urzędowym. Na razie brak doniesień o protestach
Rosjan przeciwko tej decyzji.
* W Azerbejdżanie zablokowane zostały transporty dla Armenii.
* Według oficjalnych informacji Azerowie zatrzymali tysiące
* wagonów towarowych z żywnością, lekami, materiałami budowla-
* nymi i odzieżą przeznaczoną dla Ormian.
W przemówieniu podczas obrad KC KPZR M. Gorbaczow potępił
próby zmiany granic pomiędzy republikami ZSRR oraz działania
na rzecz utworzenia nowych narodowych okręgów autonomicz-
nych.
21.9.89 r.
Przedstawiciele władz WRL oświadczyli, że granica węgiersko-
-austriacka pozostanie nadal otwarta dla obywateli NRD,
którzy zamierzają wyemigrować na Zachód.
* Były premier Grecji z ramienia socjalistycznej partii PASOK
* Andreas Papandreu został pozbawiony mandatu do parlamentu
* greckiego. Wynik głosowania w greckim zgromadzeniu narodowym
* umożliwia postawienie Andreasa Papandreu, oskarżonego o po-
ważne nadużycia w okresie piastowania urzędów państwowych,
przed sądem.
----------------------------------------------------------------------
22.9.89 r.
* Sąd Najwyższy uchylił wyrok śmierci na Zdzisława Najdera.
* Sąd wojskowy skazał Najdera po wprowadzeniu stanu wojenne-
* go na śmierć pod zarzutem szpiegostwa na rzecz zachodnich
* mocarstw. Sprawa ma być powtórnie rozpatrzona przez sąd
("niezawisły" jak wiadomo).
* Sąd Najwyższy w Warszawie zarejestrował Niezależne Zrzesze-
* nie Studentów. Tym razem nie zakwestionowano znajdującego
* się w statucie prawa do studenckiego strajku.
* Rząd PRL informował, że został zaskoczony podwyżką cen na
* benzynę. Tymczasem Sekcja Krajowa NSZZ Pracowników CPN
* oświadczyła: "Podwyżka cen paliw silnikowych została prze-
* prowadzona za wiedzą i zgodą Ministerstwa Przemysłu, a
wszystkie uzyskane z nej wpływy odprowadza się do budżetu
państwa.
W Krakowie Ruch "Wolność i Pokój" zainicjował głodówkę osób
odbywających zastępczą służbę wojskową. Żądają skrócenia
służby, podwyższenia głodowych stawek płacowych, zwolnienia
od służby osób utrzymujących rodziny oraz zatrudniania zgod-
nego z wykształceniem. Rokowania przedstawicieli WiP z mini-
strem Kuroniem nie doprowadziły do niczego, zaś podjęcie
dialogu z MON jest niemożliwe.
* Przewodniczący Konfederacji Polski Niepodległej Leszek
* Moczulski spotkał się z prezesem Stronnictwa Demokratycznego
* Tadeuszem Jóźwiakiem. Jak wynika z oficjalnego komunikatu
* rozmowa była "konstruktywna".
Podczas uroczystego rozpoczęcia spotkania ministrów spraw
zagranicznych Stanów Zjednoczonych i ZSRR James Baker oz-
najmił, że w stosunkach pomiędzy dwoma mocarstwami rozpoczął
się nowy etap nacechowany... o t w a r t o ś c i ą.
Premier Wielkiej Brytanii M. Thatcher przybyła do Moskwy
z oficjalną wizytą.
* Prezydium Rady Najwyższej republiki litewskiej anulowało
* uchwałę ustanawiającą polskie okręgi autonomiczne w tym
* kraju.
----------------------------------------------------------------------
23.9.89 r.
Premier Wielkiej Brytanii M. Thatcher oświadczyła podczas
konferencji prasowej w Moskwie, że "pierestrojka" i "głas-
nost" potrzebują obecnie ogromnego poparcia. Czyżby "Żelazna
Dama" zamierzała takiego porcia udzielić...
23.9.89 r.
Generał zakonu Karmelitów stwierdził w Rzymie, że wyraża
zgodę na przeniesienie klasztoru Karmelitanek poza teren
obozu w Oświęcimiu. Zwierzchnik zakonu Karmelitów stwier-
dził, że umowa zawarta w Genewie pomiędzy Żydami i katolika-
mi powinna być zrealizowana.
Premier PRL Tadeusz Mazowiecki odwołał Jerzego Urbana ze
stanowiska przewodniczącego Komitetu d/s Radia i Telewizji
i mianował na jego miejsce Andrzeja Drawicza.
Pod ambasadą CSRS w Warszawie protestowało około 1OO osób
przeciwko zatruwaniu środowiska naturalnego przez położoną
w pobliżu granicy czechosłowacko-polskiej koksownię w Stona-
wie. Demonstracja została zorganizowana przez PPS RD, WiP
i Federację Zielonych.
* Przemawiając podczas plenum KC KPZR M. Gorbaczow stwierdził,
* że ... republiki bałtyckie przyłączyły się do ZSRR dobro-
* wolnie. Rewelacja pana Gorbaczowa wpisuje się do księgi
* rekordów typu "głasnost".
Agencja TASS informuje, że w Mołdawii nadal trwają strajki
Rosjan dążących do zachowania języka rosyjskiego jako jedy-
nego oficjalnego języka w tej republice.
W Moskwie skomentowano zapowiedź wycofania wojsk wietnam-
skich z Kambodży. Rzecznik sowieckiego MSZ stwierdził, że
opuszczenie Kambodży przez armię wietnamską może doprowadzić
do wojny domowej. Władze ZSRR stwierdzają, że są zaintere-
sowane w utrzymaniu spokoju w tym kraju.
W Libanie ogłoszono rozejm pomiędzy wszystkimi stronami
uczestniczącymi w walkach. Mimo wprowadzenia zawieszenia
broni nadal dochodzi do wymiany ognia pomiędzy oddziałami
popieranymi przez okupującą Liban Syrię a oddziałami
dowodzonymi przez gen. Aouna.
----------------------------------------------------------------------
24.9.89 r.
AFP donosi, że Imre Pozsgay (lansowany jako główny reforma-
tor koministycznej partii węgierskiej) zapowiedział zmianę
nazwy swojej partii na zjeździe, który rozpocznie się 6 paź-
dziernika br. Pozsgay stwierdził, że jeżeli partyjni refor-
matorzy poniosą podczas zjazdu klęskę - on sam z partii
ustąpi.
Po odstąpieniu od żądania zaniechania realizacji amerykań-
skiego programu "wojen gwiezdnych", którym do tej pory Mosk-
wa warunkowała podpisanie porozumienia rozbrojeniowego
władze ZSRR zapowiedziały liwkidację stacji radarowej
w Krasnojarsku...
24.9.89 r.
* Metropolita krakowski Franciszek kard. Macharski wypowie-
* dział słowa wdzięczności skierowane do Stolicy Apostolskiej
* za ofertę pomocy finansowej w budowie centrum, do którego
* ma być przeniesiony z Oświęcimia zakon Karmelitanek.
Komunikat Watykanu w tej sprawie został odebrany przez
komentatorów politycznych, jako subtelna reprymenda dla
hierarchów Kościła w Polsce, którzy doprowadzili do kompro-
mitującego konfliktu przez zapowiedź niedotrzymania wcześ-
niej podpisanej umowy. Zachodnie mass media cytując niefor-
tunne wypowiedzi kadrynała Prymasa i kardynała Metropolity
uznawały je za przykład "tradycyjnego polskiego antysemi-
tyzmu". Były to konkluzje co prawda bzdurne, niemniej przez
swą powszechność przyczyniły się do zafałszowania obrazu
Polski w świecie w jeszcze jednym aspekcie. Kardynałom
z Warszawy i Krakowa zabrakło nie tylko elementarnej uczci-
wości, która jakby się mogło wydawać powinna szczególnie
cechować osoby duchowne, ale również wyobraźni politycznej.
* Na Węgry przybył Rudolf Michalewicz, uchodźca ze Związku Ra-
* dzieckiego. Michalewicz należy do mniejszości węgierskiej
* mieszkającej we wschodnich Karpatach. Uchodźca wystąpił o
* azyl polityczny... w WRL.
W Paryżu utworzono Federację na Rzecz Demokratyzacji w Chi-
nach. Przewodnictwo organizacji objął chiński politolog
Dżian Dżiari.
----------------------------------------------------------------------
25.9.89 r.
* Lech Wałęsa uważa kwestię obsadzenia stanowiska redaktora
* naczelnego "Tygodnika Solidarność" za ostatecznie przesądzo-
* ną. Mianowanie Jarosława Kaczyńskiego (rekodajnego Wałesy)
* szefem "TS" wywołało protest zepołu redakcyjnego, który zak-
westionował tę nominację. Dziennikarze uważają, że Kaczyński
nie posiadając kwalifikacji zawodowych ma po prostu być dys-
ponentem politycznym gazety. Zespół redakcyjny jest oburzony
trybem w jaki narzuca się naczelnego gazety - dziennikarze
o takim obsadzeniu stanowiska zwolnionego przez Mazowieckie-
go dowiedzieli się prywatnie - jako ostatni. Wałęsa zapytany
przez agencję Reutera o konflikt w "TS" powiedział "Moja
decyzja jest ostateczna. Tadeusz Mazowiecki został mianowany
w ten sam sposób i nie mam zamiaru zmieniać metody".
I sekretarz KC PZPR Mieczysław Rakowski przebywa z wizytą
w Pradze. W wywiadzie, jakiego udzielił partyjnej gazecie
"Rude Prawo" Rakowski, który teraz jest zwolennikiem reform,
skrytykował przeciwników zmian w bloku sowieckim.
Średnio o 12O % wzrastają ceny alkoholu.
* W Lipsku milicja wschodnioniemiecka rozproszyła manifes-
* tację zorganizowaną pod hasłami na recz demokratycznych
* reform. Wiele osób aresztowano.
25.9.89 r.
* Wydaje się, że władze ZSRR zamierzają wcielić w życie scena-
* riusz opanowywania wrzenia w znacznej części republik.
* Środkiem do celu jest pogłębianie konfliktów narodowościo-
* wych. Metoda ta na największą skalę zastosowanna została
w Armenii i Azerbejdżanie, gdzie stosunkowo łatwo było
odświeżyć zadawniony konflikt pomiędzy Azyrami i Ormianami
(zaogniony i podtrzymywany przeprowadzonymi przez Stalina
zmianami granic pomiędzy tymi republikami). Przypomnieć
trzeba, że organizatorzy pogromów Ormian w Azerbejdżanie
byli inspirowani i otrzymywali pomoc materialną zarówno od
lokalnych, jak i centralnych komórek KGB. Również blokadzie
Górnego Karabachu, do którego drogą lądową nie docierają
żadne transporty zaopatrzeniowe, sprzyjały władze w Moskwie.
W wypowiedzi Gorbaczowa na forum Rady Najwyższej ZSRR zawar-
ta jest sugestia rozwiązania sytuacji "przez konkretne posu-
nięcia". Oznacza to ni mniej ni więcej - przerwanie izolacji
Górnego Karabachu przez armię sowiecką... w obronie ludnoś-
ci pochodzenia ormiańskiego. Gwarantuje to, że konflikt
pomiędzy tymi dwoma narodami nie wygaśnie przez następne
dziesięciolecia. Po doświadczalnym sprawdzeniu tej metody
w Armenii i Azerbejdżanie władza sowiecka zastosuje ją
zapewne w innych rejonach imperium - np. na Litwie... bro-
niąc praw Polaków.
----------------------------------------------------------------------
26.9.89 r.
* W Gdańsku obradował Obywatelski Klub Parlamentarny i Krajo-
* wa Komisja Wykonawcza. Jak poinformował Piotr Nowina-Konopka
* zgromadzeni wyrazili aprobatę dla zamysłu nowelizacji ustawy
* o indeksacji. Decyzja ta została podjęta, ponieważ w prze-
konaniu tego gremium gwałtowny wzrost inflacji i "nieuzasad-
nione zróżnicowanie wynagrodzeń" wymaga zmiany przepisów.
Podczas obrad KKW i OKP rozważano przyszłą formułę Komitetów
Obywatelskich przy Lechu Wałęsie - tyle informacja jednego
z rzeczników Wałęsy. Wiadomo jednak z wcześniejszych, zata-
janych przed opinią publiczną informacji, że planuje się od
dawna przekształcenie Komitetów Obywatelskich w partię poli-
tyczną o nazwie "Solidarność". Wydaje się, że projekt ten
jest bliski realizacji.
Premier PRL Tadeusz Mazowiecki wygłosi przemówienie na forum
Parlamentu Europejskiego w Sztrasburgu w styczniu przyszłego
roku.
W przemówieniu wygłoszonym podczas obrad Organizacji Narodów
Zjednoczonych w Nowym Jorku szef sowieckiego MSZ E. Szeward-
nadze zawarł życzenia "wszelkiej pomyślności" dla nowego
rządu PRL oraz wyraził gotowość współpracy Moskwy z władzmi
PRL. Równocześnie Szewardnadze oświadczył, że Kreml nie był
zadowolony z porażki wyborczej komunistów w Polsce i wyraził
nadzieję, że towarzysze z Polski "przezwyciężą kryzys".
Szewardnadze stwierdził, że nie wolno jednak odrzucać
przemocą wyboru dokonanego przez społeczeństwo.
Rzecznik Białego Domu oświadczył, że przemówienie Szewardna-
dze wskazuje na zbieżność poglądów Waszyngtonu i Moskwy...
26.9.89 r.
Uciekinierzy z NRD, którzy schronili się w zachodnioniemiec-
kiej ambasadzie wyrazili zgodę na opuszczenie schronienia po
zagwarantowaniu przez władze wschodnioniemieckie, że będą
mogli wyjechać na Zachód w ciągu najbliższych sześciu mie-
sięcy.
----------------------------------------------------------------------
27.9.89 r.
W areszcie śledczym przy ul. Świebodzkiej we Wrocławiu przez
16 godzin trwał protest znajdujących się tam więźniów.
Aresztowani domagali się poprawy warunków w więzieniu,
poprawy wyżywienia i zaprzestania brutalnego traktowania
zatrzymanych przez służbę więzienną. Protestujący ogłosi-
li głodówkę i odmówili opuszczenia spacernika, gdzie przeby-
wali całą noc mimo ulewnego deszczu i niskiej temperatury.
Akcja została zakończona po interwencji działaczy lokalnego
oddziału KKW oraz obietnicy naczelnika aresztu, który zobo-
wiązał się do spełnienia części wysuniętych postulatów.
Protest trwa również w areszcie śledczym w Wałbrzychu.
W Fabryce Urządzeń Przemysłowych w Świdnicy Komisja Zakłado-
wa "Solidarności" zwróciła się do Rady Pracowniczej o zorga-
nizowanie referendum wśród załogi na temat dalszej obecności
PZPR w przedsiębiorstwie.
Prezydent Stanów Zjednoczonych G. Bush powiedział, że widzi
potrzebę znacznej pomocy dla Polski. Wyrażając aprobatę dla
przemian w naszym kraju oraz rządu PRL pod kierownictwem
Tadeusza Mazowieckiego zapowiedział podjęcie wysiłków na
rzecz dalszego pomyślnego rozwoju wydarzeń.
Przywódcy większości zamożnych krajów Wolnego Świata dekla-
rują pomoc dla Polski oraz poparcie dla rządu Mazowieckiego.
Jednakże znacząca pomoc finansowa może zostać przyznana
władzom PRL pod warunkiem zaakceptowania przez Międzynarodo-
wy Fundusz Walutowy planowanych reform gospodarczych oraz
przyjęciem nadzoru Funduszu nad wydatkowaniem przyznanych
kwot.
* Wicepremier PRL Leszek Balcerowicz podczas konferencji pra-
* sowej w Stanach Zjednoczonych powiedział, że w ciągu
* najbliższych trzech miesięcy Polska potrzebuje pomocy w
* wysokości 5OO mln dolarów. Pożyczki w tej kwocie mogą
umożliwić zakup niezbędnych artykułów na Zachodzie m.in.
lekarstw i surowców dla przemysłu. W przyszłym roku - jak
poinformował Balcerowicz - potrzebne będą kredyty w wyso-
kości 1 mld dolarów w celu ustabilizowania złotówki. Balce-
rowicz w specjalnym oświadczeniu podał do wiadomości, że
rząd Mazowieckiego prowadzi rozmowy ze Związkiem Radzieckim
na temat ulg w sprawie spłaty zadłużenia PRL wobec Moskwy...
Przemawiając na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych
zachodnioniemiecki minister spraw zagranicznych H.D.Genscher
stwierdził, że nienaruszalność granic Polski jest jednym
z zasadniczych warunków zachowania pokoju w Europie.
W Budapeszcie otwarto biuro Radia Wolna Europa. Wyposażenie
tej placówki umożliwia przeprowadzanie bezpośrednich trans-
misji z Budapesztu.
27.9.89 r.
Przywódca demokratycznej większości w senacie Stanów Zjedno-
czonych George Mitchell zaapelował do prezydenta Busha
o zniesienie sankcji gospodarczych wobec ZSRR. W zamyśle
amerykańskiego senatora ma to być uzasadniona rekompensata
za zliberalizowanie polityki emigracyjnej przez komunistów
sowieckich.
* Wypowiadając się podczas obrad Międzynarodowego Funduszu Wa-
* lutowego prezydent Bush stwierdził, że "powodzenie pieres-
* trojki leży w interesie Zachodu". Wynika stąd, że określenie
* 'dobry interes' (a o taki zapewne chodzi gospodarzowi
Białego Domu) to pojęcie nader wieloznaczne.
----------------------------------------------------------------------
28.9.89 r.
Wiceminister finansów PRL Marek Dąbrowski przy okazji przed-
stawiania na posiedzeniu Obywatelskiego Klubu Parlamentar-
nego rządowego planu gospodarczego zapowiedział zmniejszenie
od 1 października subsydiowania niektórych artykułów żywnoś-
ciowych w tym cen mięsa. W najbliższych dniach wzrosną rów-
nież ceny benzyny, węgiel podrożeje o 1OO%.
Małgorzata Niezabitowska - rzecznik rządu PRL - podczas
swojej pierwszej konferencji prasowej oświadczyła, że człon-
kowie rządu Mazowieckiego zdawali sobie sprawę z tego, że
sytuacja gospodarcza Polski jest zła, ale nie wiedzieli, że
jest aż tak tragiczna. Min. Niezabitowska zapowiedziała
stopniowe zniesienie cenzury. Stwierdziła też, że nie planu-
je się w najbliższym czasie radykalnej podwyżki cen benzyny.
Przebywającego w Warszawie byłego prezydenta Francji Valere-
go Giscard d'Estaing przyjął premier PRL Tadeusz Mazowiecki.
* Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało, że podjęto
* decyzję o likwidacji ZOMO. Równocześnie podano, że w 22 wo-
* jewództwach tworzy się oddziały prewencji Milicji Obywatel-
* skiej. W 1956 r. zlikwidowano Ministerstwo Bezpieczeństwa
Publicznego i utworzono Ministerstwo Spraw Wewnętrznych,
Urząd Bezpieczeństwa przemianowano na Służbę Bezpieczeństwa.
Lech Wałęsa podczas cotygodniowej konferencji prasowej wez-
wał, by dyrektorzy i robotnicy wzięli się do roboty, żeby
wreszcie zaczęli wykorzystywać szanse, jakie on, Wałęsa
stwarza.
* Część uchodźców wschodnioniemieckich przebywających w amba-
* sadzie RFN w Warszawie zdecydowała się na powrót do NRD po
* uzyskaniu zapewnienia, że w ciągu sześciu miesięcy otrzymają
* zezwolenie na wyjazd na Zachód. Jest niezrozumiałe i potę-
nia godne, że rząd PRL nie umożliwił uciekinierom wyjazdu na
Zachód.
W Moskwie demonstrowała stuosobowa grupa Łotyszy, Litwinów
i Estończyków. Mnifestacja zoragnizowana została w związku
z rocznicą podpisania aneksu do paktu Ribbentop-Mołotow, na
mocy którego kraje nadbałtyckie zostały wcielone do ZSRR.
Minister spraw zagranicznych WRL J. Horn w przemówieniu wyg-
łoszonym podczas sesji Organizacji Narodów Zjednoczonych
wezwał do opracowania zasad gwarantujących przestrzeganie
praw mniejszości narodowych.
28.9.89 r.
W wielu miastach Jugosławii trwają masowe protesty przeciwko
poprawce do konstytucji uchwalonej przez "parlament" Słowe-
nii, która umożliwia wystąpienie tej prowincji z Jugosławii.
* Były socjalistyczny premier Grecji Andreas Papandreu i czte-
* rech jego najbliższych współpracowników postawiono w stan
* oskarżenia w związku z poważnymi nadużyciami finansowymi
* jakich dopuścili się w okresie sprawowania władzy.
Przypomnieć warto, że Papandreu należał do nielicznych
polityków zachodnich, którzy udzielili Jaruzelskiemu popar-
cia po wprowadzeniu stanu wojennego.
Leonid Breżniew pozbawiony został 'Orderu Zwycięstwa'. Nowy
styl, "pierestrojka", "głasnost", niezależny Jelcyn, twar-
dogłowy Ligaczow, "rodzący się pluralizm życia publicznego"
- no i popatrzcie państwo nie zapomniano o tradycji, o dys-
kredytowaniu przywódców komunistycznych po ich śmierci.
"Ze względu na stan zdrowia" ustąpił ze stanowiska I sekre-
tarza KC KPZR Ukrainy Władimir Szczerbicki. Decyzja o dy-
misji Szczerbickiego została ogłoszona podczas zjazdu partii
w Kijowie w obecności M. Gorbaczowa.
----------------------------------------------------------------------
29.9.89 r.
* We wsi Kalety w pobliżu Grodna odkryto zbiorową mogiłę ponad
* trzech tysięcy polskich oficerów zamordowanych przez Armię
* Czerwoną. Wśród zamordowanych znajdował się gen. Józef Ol-
* szyna Wilczyński.
Podczas posiedzenia sejmu PRL poseł Roman Bartoszcze poin-
formował o utworzeniu Klubu Poselskiego Polskiego Stron-
nictwa Ludowego. Do nowego Klubu weszło 8 posłów.
Minister sprawiedliwości PRL Aleksander Będkowski stwier-
dził, że sytuacja w polskim więziennictwie jest dramatyczna.
Od czerwca miało miejsce ponad 5O akcji protestacyjnych
więźniów - niekiedy dochodziło do aktów przemocy.
Zakończył się protest więźniów we Włocławku. Trwa strajk
w zakładzie karnym w Białogardzie.
Lech Wałęsa spotkał się w Gdańsku z byłym prezydentem
Francji Valery Gistard d'Estaing.
Rzecznik komisji planowania w ZSRR Stefan Sitarian poinfor-
mował, że liczba bezrobotnych w Kraju Rad wynosi 1,2 ml.
* Tysiące Węgrów demonstrowało w Budapeszcie i wielu innych
* miastach tego kraju domagając się likwidacji Milicji Robot-
* niczej, którą dysponuje partia komunistyczna na Węgrzech.
* Do manifestacji wezwały urupowania opozycyjne, wybierając
dzień, w którym święto swoje obchodzi "ludowa armia węgier-
ska".
29.9.89 r.
Według nieoficjalnych informacji władze CSRS rozważają moż-
liwość zezwolenia uchodźcom z NRD przebywającym na terenie
zachodnioniemieckiej ambasady w Pradze na zamieszkanie poza
terenem placówki dyplomatycznej. Na terenie ambasady RFN
w Czechosłowacji przebywa 26OO uciekinierów. Minister spraw
zagranicznych RFN H. D. Gencher zwrócił się do rządów Stanów
Zjednoczonych i Francji o pomoc w rozwiązaniu sprawy uchodź-
ców z NRD przebywających w Czechosłowacji. Władze CSRS
skrytykowały w ostrych słowach decyzję Budapesztu otwarcia
granicy węgiersko-autriackiej dla obywateli NRD pragnących
wyjechać na Zachód.
Minister spraw zagranicznych Kanady oświadczył w Nowym Jor-
ku, że jeżeli władze CSRS pragną poprawy stosunków z jego
krajem muszą dokonać zasadniczych zmian w dziedzinie
przestrzegania praw człowieka.
----------------------------------------------------------------------
3O.9.89 r.
* Grupa rencistów i emerytów we Wrocławiu zapowiedziała na
* 15 października protest głodowy. W wydanym oświadczeniu,
* zapowiadającym rozpoczęcie głodówki, emeryci stwierdzają, że
* obniżenie relnej wartości wypłacanych im świadczeń uniemoż-
liwia przeżycie. "Mimo wszystkich szumnie reklamowanych
zmian w naszym kraju - czytamy w oświadczeniu - jesteśmy
przez władze PRL traktowani, jak ludzie, którym nic się nie
należy." Głodówka rozpocznie się o godz. 17.OO 15 paździer-
nika w mieszkaniu MIROSŁAWY PAWLIK - WROCŁAW, UL. GAJO-
WA 7O/12.
Premier PRL Tadeusz Mazowiecki w połowie października odwie-
dzi Włochy. W programie wizyty oprócz spotkań z politykami
włoskimi przewidzina jest audiencja u Jana Pawła II.
Władze CSRS ugięły się pod presją międzynarodowej opinii
publicznej oraz groźbą utraty niektórych przywilejów w hand-
lu z Zachodem i zdecydowały się, w porozumieniu z władzami
NRD, na wypuszczenie z Czechosłowacji na Zachód uciekinierów
wschodnioniemieckich. Podobnie postąpiły władze PRL.
Uchodźcy mają odjechać dzisiejszej nocy specjalnymi pocią-
gami z Pragi i Warszawy do RFN.
Od 2 października br. przejazdy kolejowe drożeją o 5O%,
przejazdy PKS będą droższe o 4O%.
Na Węgrzech odbył się zjazd Ludowej Partii Chrześcijańsko
-Demokratycznej. Zapowiedziano, że nowa partia wystawi kan-
dydatów w najbliższych wyborach do parlamentu WRL.
Parlament Libanu po raz pierwszy obraduje poza granicami
kraju. Podczas debaty w Arabii Saudyjskiej rozważone zostaną
kolejne koncepcje doprowadzenia do pokoju w dawnej Szwaj-
carii Bliskiego Wschodu.
----------------------------------------------------------------------
DOKUMENTY
--------------------
KOMUNIŚCI MUSZĄ ODEJŚĆ
1. Polska ciągle tkwi w systemie komunistycznym. Na fali strajków
i niezgody na premierowstwo gen. Kiszczaka powstał rząd premiera
Tadeusza Mazowieckiego. Rząd ten otwiera nową szansę wyjścia z komu-
nizmu. Ale zarazem rodzi obawy, gdyż osłania kryzys i uwiarygodnia
przemiany systemu bez jego likwidacji.
Będziemy pomagać rządowi w realizacji tej szansy, a przeszkadzać w os-
łanianiu systemu. Taką postawę, daleką od bezwarunkowego posłuchu,
dyktują nam wyznawane wartości i nasze rozumienie narodowego i ogólno-
ludzkiego interesu. Gdyby ten rząd wyprowadził Polskę z komunizmu
- byłoby wspaniale. Ale gdy upadnie, na co bardziej się zanosi, nasza
obecna taktyka ułatwi prowadzenie walki w przyszłości.
2. Obowiązkiem rządu jest jak najszybsze doprowadzenie do wolnych wy-
borów. Wewnętrzne i zewnętrzne warunki skłaniają do pospiesznego
odbierania komunistom realnej władzy. Zwłoka - to polityczny błąd.
3. Samoorganizacja wzmacnia społeczeństwo. Chcemy więc silnego, demo-
kratycznego związku "Solidarność". Związku naprawdę niezależnego.
Chcemy wyborów do autentycznych samorządów terytorialnych.
4. Pomysły ratowania upadającej gospodarki przy utrzymywaniu zbankru-
towanej władzy skazane są na niepowodzenie. Przejmowanie zakładów
pracy przez nomenklaturowe spółki jest grabieżą majątku społecznego.
Nie uznajemy takiego uwłaszczenia, które tylko pogłębia wyzysk i nie-
uzasadnione nierówności ekonomiczne. Będziemy wspierać strajkowy,
solidarny opór wobec obniżania siły nabywczej płac i emerytur.
5. Rzeczywista długofalowa poprawa materialnego bytu narodu będzie
możliwa dopiero w warunkach wolności, po pokonaniu komunizmu. Za-
chodnie kredyty i rynkowe mechanizmy same nie wyzwolą energii i zapału
koniecznego do odbudowy zrujnowanego kraju. W imię czego mamy zaciskać
pasa ? Ogół Polaków, w tym szczególnie młodzież, musi najpierw poczuć
się gospodarzem w Ojczyźnie.
6. Współtworzymy opozycję względem rządu z udziałem komunistów. Przy-
gotowujemy organizację do prawdopodobnego wybuchu społecznego,
jakiejś formy strajków z przejmowaniem władzy w przedsiębiorstwach
i jedynym żądaniem - wolnych wyborów. Tak czy inaczej będziemy walczyć
z komunizmem. Słowem, postawą i czynem - w Polsce i wszędzie - do
zwycięstwa.
Za Komitet Wykonawczy
18 września 1989 r. Solidarności Walczącej
Przewodniczący
Kornel Morawiecki
----------------------------------------------------------------------
Koledzy z Niezależnego Zrzeszenia Studentów !
Gratuluję i cieszę się z Waszego sukcesu - rejestracji przy statu-
cie zapewniającym prawo do strajku. Na sukces ten zasłużyliście
nieustępliwością i determinacją, wykazaną choćby w ostatnich, majowych
strajkach. Wygrała Wasza stałość w dążeniu do słusznego celu. Taką
postawą daliście lekcję kierownictwu "Solidarności", które przy
"okrągłym stole" zgodziło się na okrojenie statutu Związku.
Przed Wami trudne zadane organizowania się i działania na rzecz
studiowania w prawdzie i zapale, przy dbałości o godziwe warunki
nauki, mieszkania, wyżywienia i wypoczynku. Przed Wami trudniejsze
zadanie pracy i walki na rzecz wyzwolenia Polski z komunizmu, budowy
świata wolności i solidarności. Życzę wytrwania i zwycięstwa.
24 września 1989 r. Kornel Morawiecki
----------------------------------------------------------------------
APEL RODZIN KATYŃSKICH
W roku 199O mija 5O lat od dokonania przez organa bezpieczeństwa
ZSRR pierwszego w czasie II wojny światowej bezprecedensowego aktu
ludobójstwa na kilunastu tysiącach obywateli polskich wywiezionych
wbrew ich woli do Kozielska, Ostaszkowa i Starobielska na terytorium
ZSRR - masowej zbrodni, znanej całemu światu pod nazwą zbrodni lub
masakry katyńskiej. My - rodziny pomordowanych - zwracamy się do
wszystkich posłów i senatorów, jako do wybranych również przez nas
reprezentantów społeczeństwa, z żądaniem zobowiązania rządu PRL, jako
rzecznika poszkodowanych - ofiar i ich rodzin - do niezwłocznego
wystąpenia do rządu ZSRR z oficjalną notą domagającą się:
- stwierdzenia dokonania zbrodni, przeprowadzenia śledztwa, ustalenia
winnych, osądzenia ich i ukarania,
- ujawnienia nieznanych dotychczas miejsc pogrzebania wszystkich po-
mordowanych poza nekropolią katyńską,
- udzielenia pełnego zadośćuczynienia pamięci ofiar i ich rodzinom,
- poinformowania o w.w. działaniach polskiego rządu i społeczeństwa,
a także opinii światowej, zgodnie z zasadami prawa i konwencji
międzynarodowych.
Do wiadomości:
Prymas Polski, Józef kard. Glemp,
Przewodniczący NSZZ "Solidarność" Lech Wałęsa,
Przewodniczący Stowarzyszenia Żołnierzy AK Wojciech Borzobohaty
----------------------------------------------------------------------
PETYCJA
My, mieszkańcy miasta Brzeg i okolicznych wsi, protestujemy prze-
ciwko obecności wojsk radzieckich na terenie Polski. Jako mieszkańcy
miasta, na którego terenach znajduje się duży garnizon Armii
Radzieckiej, mieliśmy okazję doświadczyć jej uciążliwego sąsiedztwa.
Po ponad 3O latach milczenia żądamy:
1. Ustalenia realnego poziomu opłat za dzierżawę baz wojskowych w Pol-
sce przez Armię Radziecką.
2. Wysiedlenia wojska garnizonu wraz z ludnością cywilną poza granice
miasta Brzeg i przeznaczenia zajmowanych przez nich budynków na
potrzeby mieszkańców miasta.
W perspektywie oczekujemy całkowitej likwidacji radzieckiej bazy
wojskowej Brzeg.
3. Likwidacji przejazdów wojskowych przez teren miasta.
4. Zlikwidowania lotów nocnych (w godzinach 22.OO-6.OO) oraz całkowi-
tego zaprzestania lotów w dni świąteczne.
5. Zwiększenie kontroli nad żołnierzami korzystającymi z przepustek na
terenie miasta Brzeg i okolicznych wsi. >>>
Realizację powyższych żądań uważamy za niezbędne minimum, mające na
celu zapobieżenie wzrostowi antagonizmów między mieszkańcami Brzegu
i okolic a wojskiem radzieckiego garnizonu Brzeg.
Opierając się na głoszonych przez przywódców ZSRR hasłach troski
o pokój na świecie liczymy na szybką ewakuację baz wojskowych z terenu
naszego kraju.
Mieszkańcy Brzegu i okolic
Brzeg 1O.9.1989
------------------------
Towarzystwo Przyjaciół "Powściągliwości i Pracy" zorganizowało
w Brzegu przy współudziale MKO NSZZ "Solidarność" akcję zbierania
podpisów pod powyższą petycją do Sejmu. Akcję zakończył 15 września
wiec mieszkańców miasta.
----------------------------------------------------------------------
OŚWIADCZENIE
W związku z budzącym szereg kontrowersji pojawieniem się na terenie
regionu Śląska Opolskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Mniej-
szości Niemieckiej, którego wniosek o rejestrację został odrzucony
przez Sąd Wojewódzki w Opolu, przypominamy, że środowiska niepod-
ległościowe działające na terenie regionu zajęły publiczne stanowisko
w sprawie mniejszości niemieckiej w ramach szerszego dokumentu
dotyczącego całokształtu stosunków polsko-niemieckich - w Oświadczeniu
z lutego 1989 r. opublikowanym w drugim numerze pisma opolskich śro-
dowisk niepodległościowych "Pokolenie '8O-88". Oświadczenie to, podpi-
sane przez kilka ugrupowań opozycyjnych zostało zaakceptowane również
przez inne ugrupowania polityczne. Jest ono obecnie wspólnym stanowis-
kiem Kręgu Niepodległościowej Piłsudczykowskiej Myśli Politycznej,
opolskich oddziałów Solidarności Walczącej, KPN, LDP"N", MGN "Pokole-
nie '8O-88" oraz Niepodległościowej Grupy Uczestników Ruchu WiP.
Zgodnie z zawartą we wspomnianym dokumencie przyszłościową wizją
wzajemnych stosunków polsko-niemieckich oraz reprezentowaną przez
opolskie środowiska niepodległościowe polityką racji stanu przyszłego
niepodległego Państwa Polskiego, uznajemy pełne prawo powołanego Towa-
rzystwa Społeczno-Kulturalnego Mniejszości Niemieckiej do prowadzenia
legalnej działalności na ogólnie przyjętych przez suwerenne państwo
zasadach, tzn. lojalności wobec niepodległego Państwa Polskiego, ak-
ceptowania jego prawa wewnętrznego oraz integralności terytorialnej.
Opolskie środowiska niepodległościowe dostrzegają również możliwość
współpracy z Towarzystwem na płaszczyźnie politycznej opartej o wspól-
ne dążenie do zbudowania niepodległego państwa polskiego, które
zapewni również mniejszościom narodowym pełną możliwość swobodnego
rozwoju i uczestnictwa w życiu społeczno-politycznym.
Opolskie środowiska
niepodległościowe
----------------------------------------------------------------------
SOLIDARNOŚĆ WALCZĄCA -
ORGANIZACJA LUDZI WOLNYCH I SOLIDARNYCH
Kim jesteśmy
Solidarność Walcząca jest konspiracyjną organizacją antykomunis-
tyczną, największą organizacją opozycyjną w Polsce. Mamy swoje
oddziały we wszyskich regionach kraju, mamy swoje grupy działania we
wszystkich środowiskach we wszyskich większych miastach. Działamy we
wszystkich środowiskach i grupach społecznych. Nasze podstawowe
wartości to >>>
WOLNOŚĆ I SOLIDARNOŚĆ
Walczymy o wolność polityczną, gospodarczą, kulturalną dla ludzi,
grup społecznych i narodów. Dążymy do solidarności między ludźmi,
grupami społecznymi i narodami. W imię wolności i solidarności wal-
czymy z komunizmem, który uważamy za system nowoczesnego niewolnictwa.
Pokazaliśmy już, że jesteśmy bezkompromisowi. Nie uznajemy żadnych
porozumień z komunistami, będziemy walczyć aż do wywolenia Polski
z komunistycznej niewoli. Jesteśmy przeciwnikami pacyfizmu, uważamy,
że na cios należy odpowiedzieć ciosem. Chcemy być spadkobiercami
wszystkich, którzy na tej ziemi walczyli o wolność - od konfederatów
barskich aż po antykomunistyczne organizacje końca lat 4O-tych.
Przywódcą i twórcą "Solidarności Walczącej" jest Kornel Morawiecki,
ukrywający się od 13 grudnia 1981 r.
Jak oceniamy sytuację
Nasz wróg - światowy system komunistyczny nigdy jeszcze nie był tak
bliski upadku jak teraz. Niewydolność gospodarki planowej i zacofanie
techniczne w połączeniu z niezwykle kosztowną agresywną polityką
imperialistyczną doprowadziły komunizm na skraj przepaści. Ostre walki
o władzę w ZSRR przenoszą się do krajów satelickich. Wszystko to
powoduje budzenie się narodów ujarzmionych.
W PRL komunistom władza wymyka się z rąk. Ich własny aparat
przemocy jest coraz bardziej zdemoralizowany. Drugi stan wojenny byłby
jeszcze mniej skuteczny niż pierwszy. Interwencja zbrojna ZSRR
i krwawy terror nie wchodzi teraz w grę, gdyż dobre stosunki z Zacho-
dem są teraz dla Sowietów sprawą życia lub śmierci.
Jednakże komuniści nie mają zamiaru dobrowolnie zrzec się władzy.
Aby wybrnąć z katastrofy gospodarczej bez oddania władzy nad gospo-
darką chcą zwiększyć wyzysk społeczeństwa aż do granic biologicznego
wyniszczenia. Już w tej chwili wyzysk ten jest bezprzykładny: nigdzie
w świecie poza państwami komunistycznymi robotnik nie dostaje wynagro-
dzenia mniejszego niż 1O % wartości tego, co wytworzył. Komuniści
spodziewają się, że zwiększony wyzysk uchroni ich również przed odda-
niem władzy politycznej, bo społeczeństwo będzie trwoniło całą swoją
energię na walkę o byt, a znękane codziennymi trudnościami zatęskni do
rządów "silnej ręki". Byłaby to pacyfikacja nędzą.
Spodziewając się masowego oporu przeciwko tym planom komuniści
ropoczęli wielki manewr propagandowy pod hasłami "demokratyzacji"
i "reformy gospodarczej". Niestety, udało im się wciągnąć wielu zna-
nych działaczy politycznych do współpracy w tym gigantycznym oszu-
stwie. Ci współpracownicy komunistów walczą teraz o nic nie znaczące
stanowiska w państwie, w którym i tak komuniści mają władzę, trwonią
czas i pomagają w oszukiwaniu społeczeństwa biorąc udział w nieis-
totnych intrygach politycznych. Ich kompromitacja jest bliska, ale ich
obecna działalność oddala upadek komunizmu. NSZZ "Solidarność", który
był wielką zdobyczą Polaków w walce o wolność i dotąd skupia na sobie
ogromne nadzieje społeczne, jest sparaliżowany przez polityczne
intrygi komunistów i kolaborantów, którzy obsadzili jego kierownicze
stanowiska. Sytuację pogarsza fakt, że ludzie chętni do współpracy
w ratowaniu komunizmu zyskują bezkrytyczne poparcie propagandy Zachodu.
Taktyka "Solidarności Walczącej" jest prosta i jasna. My nie
uprawiamy polityki, nie rozmawiamy z komunistami, nie przykładamy ręki
do oszukiwania społeczeństwa, nie pomagamy komunistom w przetrwaniu
kryzysu. My walczymy z komunizmem. Naszym celem nie jest zdobycie
władzy, lecz pozbawienie władzy komunistów. >>>
Jak i o co walczymy
Obecnie, jesienią 1989 r. za najważniejszy kierunek walki z komu-
nizmem uważamy przeciwstawianie się pacyfikacji nędzą. "Solidarność
Walcząca" uważa za uzasadnione wszystkie żądania płacowe i popiera
wszyskie formy walki o podwyżkę płac. Najskuteczniejszym sposobem
wymuszania podwyżek jest strajk. Uważamy, że każdy strajk powinien być
okupacyjny i nastawiony na obronę czynną przed próbami złamania go
siłą. Gdy władze grają na zwłokę, należy (w miarę możliwości) przecho-
dzić w strajk czynny, przejmując władzę w zakładzie. Oprócz zasad-
niczego żądania podwyżki płac i poprawy warunków pracy należy wysuwać
postulaty mające na celu wymuszenie zmian obecnego systemu gospo-
darczego i politycznego. Podajemy kilka propozycji wraz z krótkim
uzasadnieniem:
- podwyższyć emerytury i renty, podwyższyć płace tym grupom zawodowym,
które nie mogą strajkować. (Jest to naturalna sprawa solidarności);
- usunąć partię z zakładów pracy. (pozbawienie partii władzy w zakła-
dach pracy jest pierwszym krokiem do rzeczywistej reformy gospodar-
ki);
- usunąć SB z zakładów pracy, rozwiązać ORMO. (Tajniacy i donosiciele
terroryzują załogę i zagrażają wolności związkowej);
- przerwać grabież majątku społecznego, uniemożliwić uwłaszczenie no-
menklatury. (Komunistyczni władcy różnych szczebli zawiązują oszu-
kańcze spółki i zgarniają ogromne zyski za fikcyjną pracę);
- zlikwidować administrację gospodarczą. (Rozbudowane sruktury pośred-
nie między rządem a przedsiębiorstwem torpedują każdą próbę reformy
gospodarczej);
- oddać przedsiębiorstwa państwowe w ręce prywatne. (Pozbawienie komu-
nistycznego państwa możliwości działalności gospodarczej, przez re-
prywatyzację na zasadzie wolnej sprzedaży akcji, jest decydujące dla
obalenia komunizmu i poprawy naszego bytu);
- zlikwidować PGR-y. (Sprzedaż ziemi PGR-ów to skuteczny sposób pod-
niesienia produkcji rolnej);
- zlikwidoważ biurokratyczne ograniczenia przedsiębiorczości prywat-
nej, przywatnego handlu i banków. (Wolność gospodarcza to naksku-
teczniejsza droga do dobrobytu);
- zlikwidować państwowe monopole w skupie rolnym i przetwórstwie spo-
żywczym. (Bez tego żywność będzie marnowana i sprzedawana za granicę
kosztem zaopatrzenia. Bez zniesienia tego monopolu żywność wciąż
będzie stosowana przez państwo jako broń w walce z nami);
- zlikidować SB i ZOMO. (Są to narzędzia państwowego terroru);
- znieść cenzurę i państwowy monopol na papier, zezwolić na tworzenie
prywatnych wydawnictw, czasopism, sieci radiowych i TV. (Państwowy
monopol na informację i propagandę jest podstawą duchowego zniwolenia
społeczeństwa);
- poddać społecznej kontroli milicję i wojsko. (Budżety MSW i MON win-
ny być jawne. Szefowie MO wszystkich szczebli winni być mianowani
przez odpowiednie organy samorządu terytorialnego i odpowiadać przed
nim);
- władza w ręce społeczeństwa. (Rady Narodowe wszystkich szczebli aż
do parlamentu winny być demokratycznie wybierane i sprawować fak-
tyczną władzę na swoich terenach. Ich działalność winna być
finansowana z podatków pobieranych na ich terenach). >>>
Wszystkie te postulaty powinny być wysuwane również przy innych
okazjach. Nawet częściowa realizacja niektórych z nich spowoduje
odczuwalną poprawę naszego bytu i osłabi władzę komunizmu.
Za drugi ważny kierunek działalności uważamy walkę o wolne i demo-
kratyczne wybory do władz NSZZ "Solidarność". Tylko w ten sposób
będzie można doprowadzić do usunięcia z kierowniczych stanowisk
związku ludzi, którzy postawili na współpracę z komunistami. Uważamy,
że jest jeszcze szansa, by Solidarność stała się znów organizacją żywą
i bojową, broniącą interesów społeczeństwa.
"Solidarność Walcząca" popiera wszelkie formy walki z komunizmem
i dąży do współpracy ze wszystkimi, którzy są przeciw komunizmowi.
PRZYŁĄCZ SIĘ DO NAS ! Członkiem naszej organizacji może zostać
każdy, kto chce walczyć o WOLNOŚĆ I SOLIDARNOŚĆ
PRECZ Z KOMUNIZMEM!!!
Solidarność Walcząca
Oddział Śląsko-Dąbrowski
----------------------------------------------------------------------
PROPOZYCJE "ZAMKU"
Desygnowanie Tadeusza Mazowieckiego na premiera wydaje się zakrętem
nieoczekiwanym ani przez opozycję ugodową, do której on sam należy,
ani przez niepodległościową jak my.
W tak przełomowej chwili każde ugrupowanie polityczne ma obowiązek
sformułować swoje poglądy. Uczyniliśmy tak na rozpoczęcie rozmów przy
"okrągłym stole" ("Zamek" wydanie nadzwyczajne, luty 1989 r.), przy-
stępujemy do tego ponownie i dziś.
W tym wystąpieniu nie zamierzamy oceniać ugody zawartej przy
"stole" i licznych, naszym zdaniem, błędów, które wówczas i potem
zostały popełnione. Aby łatwiej osiągnąć zrozumienie, chcemy skupić
się na sytuacji aktualnej i wnioskach, jakie stąd wypływają.
Objęcie rządów przez czynniki autentycznie polskie, nawet przy
pozostawieniu kontroli nad wojskiem i policją jawną i tajną w ręku
komunistów, stwarza szansę na uratowanie kraju przed katastrofą,
a nawet na odbudowę.
Zagrożenia wobec tego dzieła występują zarówno ze strony
komunistów, jak również ze strony społeczeństwa:
1. Komuniści mogą powtórzyć zamach grudniowy.
2. Bardziej prawdopodobny i groźny jest komunistyczny sabotaż na
wszystkich szczeblach zarządzania.
3. Na skutek zamierzonego szkodnictwa ze strony komunistów może dojść
do społecznej rewolty wymierzonej przeciw rządowi kierowanemu przez
Solidarność.
Jak zapobiec zagrożeniom wyliczonym w punktach 1-3, w pewnym stopniu
będzie rozstrzygnięte w czasie formowania rządu. Oczywiście, trudno tu
mówić o jakichś pełnych gwarancjach. Komuniści jednak niewiele będą
mogli zaszkodzić rządowi w opinii społeczeństwa, jeżeli jego polityka
gospodarcza odniesie sukces. Przy czym trafnie opracowany program
mniej będzie podatny na sabotaż ze strony nomenklatury. I o tym
programie właśnie chcę w dalszym ciągu mówić. >>>
1. Cała opinia w kraju jest zgodna, że główna przyczyna upadku
gospodarki to system centralnego zarządzania. Nie ma też w poglą-
dach różnych kręgów zasadniczych różnic na temat reform prowadzących
do naprawy, żeby wyliczyć przykładowo:
a) Zniesienie ponadzakładowych struktur zarządzania,
b) Samodzielność i samofinansowanie przedsiębiorstw, czyli egzystencja
na własny rachunek,
c) Zniesienie reglamentacji, czyli wolny obrót w zakresie środków
inwestycyjnych i środków produkcji,
d) Zniesienie monopolu handlu zagranicznego,
e) Wymienialność złotego, może nawet "zielona rewolucja", o której
niedawno pisał E. Skalski w "Tygodniku Powszechnym", tzn. wprowa-
dzenie dolarów jako waluty obiegowej w kraju,
f) Uwłaszczenie. Termin ten dotychczas oznaczał nadanie własności
obywatelom. Dzisiaj odwrotnie - oznacza, że majątek produkcyjny
poszukuje właściciela.
Pełna realizacja tego programu oznaczałaby przywrócenie stosunków
wolnorynkowych. Niektóre z tych przedsięwzięć są stosunkowo łatwe do
przeprowadzenia, inne wymagają długiego czasu; co jednak przyniesie
częściowa ich realizacja - trudno przewidzieć. Ale na pewno wiadomo,
że uwłaszczenie jest zagadnieniem długofalowym. Na skalę masową można
tylko mówić o rozdaniu akcji pracownikom i tu znów pozostaje wielką
niewiadomą, jak dalece i w jakim czasie status właściciela, rozłożony
na tak wielu akcjonariuszy, zaowocuje postawami gospodarza.
2. Dlatego nie rezygnując z reformy na zasadniczym kierunku (przemysł
upaństwowiony) należy stworzyć "margines swobody ekonomicznej",
gdzie rezultatów można doczekać znacznie szybciej:
a) Uwolnić wieś od dyktatury gminnej biurokracji, która decyduje właś-
ciwie o całej egzystencji rolnika indywidualnego: przydziały nawo-
zów, paszy, materiałów budowlanch, sprzedaż maszyn, wykonanie usług
(kombajny), a nawet nakazy, co właściciel gospodarstwa ma uprawiać.
b) Znieść monopol podstawowy w zakresie skupu i przetwórstwa rolnego
i stworzyć rzeczywiste warunki dla rozwoju w tych dziedzinach
przedsiębiorczości indywidualnej. Obecnie marnuje się tam ponad 2O %
zboża, mięsa i mleka.
c) Zapalić rzeczywiste "zielone światło" dla przedsiębiorczości indy-
widualnej w handlu, usługach rzemiośle, przemyśle przez faktyczne
równouprawnienie z sektorem państwowym i skasowanie samej zasady do-
------------
miarów podatkowych.
d) W szczególności nie tylko dopuścić do zakładania, lecz zapewnić
daleko idącą pomoc dla indywidualnych przedsiębiorstw budowlanych,
które wznosiłyby bloki wielorodzinne. Szczególnie ważne dla zahamo-
wania emigracji.
Zarysowany program nie kosztuje skarbu państwa praktycznie biorąc
nic, może za wyjątkiem kredytowania budownictwa. Nie wymaga ze strony
administracji żadnej inicjatywy i działań, a jedynie poniechania
postaw i działań szkodliwych. W wyniku realizacji tych postulatów obok
molocha upaństwowionej gospodarki powstanie enklawa nadziei, dostrze-
galna dla wszystkich.
3. Obok niesprawności systemowej na niewydolność, a raczej klęskę gos-
podarczą składają się jeszcze niewłaściwie ukierunkowane wydatki.
a) Świadczenia na rzecz Rosji, które przybierać mogą różną postać, jak
eksport po cenach nieopłacalnych, poczynając od węgla przez konfek-
cję po kosmetyki, "kupowanie za dolary a sprzedaż za ruble" i być może
inne jeszcze jeszcze formy.
Renegocjacje formalnie zawartych umów z Rosją nie są jednak proste.
Sowiety mogą bowiem stosować retorsje w zakresie dostaw ropy i gazu.
To ostatnie zwłaszcza byłoby dotkliwe wobec niemożliwości sprowadzenia
gazu skądinąd, gdy import z ZSRR pokrywa 6O % zużycia. Można jednak
wskazać inne łatwiejsze możliwości obcięcia wydatków.
b) Przyjęte i kontynuowane kierunki inwestowania w przemysł ciężki
i wydobywczy o niskiej dochodowości lub wręcz deficytowy, produku-
jący w dużej części na potrzeby Rosji. Inwestycje takie prawdopodobnie
są kontynuowane, a ich zawieszenie poprawia stan budżetu niezwłocznie.
c) Wydatki na zbrojenia - produkcja materiałów i sprzętu. Redukcja
w tej dziedzinie przynosi zysk bardzo szybko. Półsurowce tam
stosowane: stal, metale kolorowe, celuloza, chemikalia, wszystko wyso-
kiej jakości, sprzedawane nawet po cenach dumpingowych już przynoszą
zysk w stosunku do sytuacji obecnej. Nie mówiąc o bardziej efektywnym
przestawieniu tych zakładów na produkcję na rynek wewnętrzny, jak to
miało miejsce w latach pięćdziesiątych po październiku. Publicyści
popełniają fatalną niezręczność, pisząc o wydatkach "na wojsko", co od
razu przywodzi na myśl wydatki osobowe, podczas gdy gaże niższych
stopni nie są przesadnie wysokie.
Pozostaje sprawa nastrojów społeczeństwa. Ani strajki 1988 roku,
ani "stół", ani rejestracja Związku w kwietniu, ani wybory w czerwcu
roku bieżącego żadnego przełomu nie dokonały. Teraz natomiast szansa
taka zaistniała, a do jej spełnienia nieodzowne są trzy warunki:
1. Sformowanie rządu pod egidą Solidarności,
2. Przejęcie przez ten rząd radia i telewizji,
3. Uporządkowanie anarchii w cenach żywności.
Wszystkie są równie ważne i z żadnego nie można zrezygnować.
Wracając do "urynkowienia", to stworzyło ono jeszcze większą, wyma-
rzoną wręcz szansę dla rządu OKP. Czym jest ten opętańczy taniec cen
dla ludności - tłumaczyć nie trzeba i to było ostatnie dzieło komu-
nistów. Czym będzie obniżka, której, jak Peerel Peerelem, jeszcze nie
było, tłumaczyć też nie trzeba. I to będzie pierwsze dzieło rządu So-
lidarności. Okaże się, że nie trzeba wcale czekać kilka ciężkich lat,
aż zabłyśnie światło na końcu tunelu. W świadomości społecznej to
będzie odebrane wręcz jako wyjazd z tunelu na świat. Zdobyty kapitał
zaufania wystarczy na bardzo długo i pozwoli znieść bardzo dużo. Komu-
nistyczny zamach wojskowy po takim gambicie okaże się przez czas
dłuższy wręcz niemożliwy. A wszelkie akcje codziennego sabotażu znajdą
bardzo dużo społecznych nadzorców.
Przy tak wielkich korzyściach politycznych możnaby nawet nie zasta-
nawiać się nad kosztami ekonomicznymi tej operacji, gdyby nie to, że
one nie są wcale tak bardzo sprzeczne z zasadniczym celem - zbudowania
gospodarki wolnorynkowej. Powiedziałbym więcej - dopiero okresowa
kontrola cen żywności pozwoli zbudować prawdziwy rynek w tym zakresie.
Twór, jaki powstał w wyniku "urynkowienia", składa się z pięciu
segmentów:
a) Środki produkcji dla rolnictwa - monopol państwowy,
b) Indywidualni producenci rolni - rzeczywisty rynek, >>>
c) Skup, przetwórstwo i sprzedaż - monopol państwowy,
d) Nabywcy żywności - rzeczywisty rynek,
e) Pracodawca - monopol państwowy.
Oba sektory "wolne" na wejściu i wyjściu mają ten sam monopol,
który zatem arbitralnie dyktuje warunki ich egzystencji, przy czym na
jednym tylko styku pomiędzy d) oraz e) (nabywcy żywności kontra
pracodawca) stanowisko monopolisty nie jest niewzruszone. Dyktowane
przez państwo ceny żywności ludność może częściowo sobie rekompen-
sować, wywalczając podwyżki płac. Monopol sektora a) oraz c) (dostawy
i skup) jest kompletny i położenie producentów rolnych charakteryzuje
całkowita bezradność. Cała operacja "urynkowienia" sprowadza się do
wzrostu dochodów monopolisty, który sam sobie zdjął cugle. Rekompensa-
ty z indeksacji i strajków nie nadążają za cenami i ten hochsztap-
lerski zysk stanowi istotę całego procesu. Z tym, że inflacja
rozregulowuje całą gospodarkę w sposób samobójczy. Mówienie o rynku
tam, gdzie panuje monopol, jest zwykłym szalbierstwem i należy podzi-
wiać dogmatyczną naiwność tych, co dają się na to nabrać.
Proponowana droga wyjścia:
1. Aby uzyskać spokój społeczny i względną stabilizację płac, należy
wrócić w zasadzie do sytuacji z lipca, przywracając kontrolę cen
produktów zbożowych, warzywno-owocowych i nabiału. Wyjątek trzeba
uczynić dla mięsa, aczkolwiek gdyby pozwalały na to dostawy, byłoby
bardzo wskazane zachować choćby minimalne przydziały kartkowe. obok
tego istniałby wolny handel mięsem. Trwanie tego okresu oceniam na
rok, aby przez ten czas wykształciła się prawdziwa konkurencja
w skupie, przetwarzaniu i handlu żywnością, która rozbije monopol
segmentu c).
2. Ceny gwarantowane nie muszą nawet wrócić do poziomu poprzedniego,
z lipca. Optymalnym rozwiązaniem byłoby dostosować je w sposób
rzetelny do średniej wielkości już przyznanej rekompensaty z jednej
strony, a z drugiej - uwzględniając opłacalność dla organizującej się
konkurencji. Jednocześnie tak skalkulowane ceny, aby zapewnić minimum
egzystencji dla ludności, posłużą za punkt wyjścia dla całokształtu
polityki rolnej. Nie wydaje się, aby cała ta operacja wymagała więk-
szych dotacji dla segmentu c). Jeszcze stosunkowo niedawne podatki,
które odprowadzał przemysł przetwórczy jako całość, były kilkakrotnie
wyższe niż wypłacane dlań dotacje. Sierpniowy zaś wyścig cen to po
prostu chciwość monopolisty, któremu wyłączono hamulec.
3. Zapewnić opłacalność produkcji rolnej w tym stopniu, aby stymu-
lowała jej wzrost przy cenach skupu, które wynikają z przyjętych
wyżej założeń. Tutaj dotacje będą nieodzowne. Należy tylko wybrać
najwłaściwszą ich formę. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że będzie to
obniżenie podatku. Subwencjonowanie wytwórni maszyn i narzędzi skom-
plikowałoby proces usamodzielnienia się tej gałęzi przemysłu i opóź-
niło powstawanie producentów konkurujących, co jest niezmiernie ważne.
A zaczątki w tej dziedzinie istnieją - sposobem rzemieślniczym produ-
kuje się nawet skomlikowane narzędzia. Okres, kiedy ta konkurencja
zacznie przynosić efekty szacuję na dwa-trzy lata. Natomiast monopol
na nawozy sztuczne pozostanie na trwałe.
W zakończeniu chcę stwierdzić, że o sukcesie rządu Solidarności
zadecyduje, moim zdaniem, poza kontrolą nad radiokomitetem, pełna swo-
boda decyzji gospodarczych, a w tym pełna informacja o istniejących
zasobach i kierunkach ich przeznaczenia oraz swoboda decyzji w zakre-
sie ich nowego rozdysponowania. Tu między innymi należy obsadzenie
ministerstwa finansów przez OKP. Bez spełnienia tych warunków obej-
mowanie rządu uważałbym za błąd. Spełnienia tych warunków należałoby
domagać się nawet przez ogłoszenie strajku generalnego. Nigdy nie było
po temu lepszych warunków jak w tej chwili. Rząd Rakowskiego ze swoim
"urynkowieniem" przygotował znakomitą broń przeciw sobie.
Niniejszy tekst do większości czytelników dotrze, gdy teki ministe-
rialne będą już rozdzielone. Niemniej notuję swe stanowisko w chwili,
gdy artykuł leży na biurku autora. Pozostałe wywody zachowają aktual-
ność przez kilka miesięcy.
24.8.89 Roch Kowalski
/"Zamek", wydanie nadzwyczajne, wrzesień 1989 r./
----------------------------------------------------------------------
Płock, dnia 4 lipca 1989 roku
Jan Chmielewski
przewodniczący
MKO NSZZ "Solidarność"
Regionu Płockiego
Międzyzakładowy Komitet Organizacyjny
NSZZ "Solidarność" Regionu Płockiego
Oceniam, iż nasza regionalna organizacja nie jest w stanie wypełniać
swych statutowych powinności, a przede wszystkim bronić związkowców,
a nawet działaczy przed zwolnieniami z pracy i skutecznie przeciw-
działać gwałtownemu ubożeniu członków przy obecnych podwyżkach cen i -
o wiele większych - przewidywanych.
Również atmosfera, jaka panuje na niektórych posiedzeniach MKO,
często ma niewiele wspólnego z solidarnością i wzajemną pomocą, jaką
winni sobie związkowcy.
Zły przykład idzie z góry. Działacze i lewicowi doradcy szczebla
krajowego sprowadzili Związek do roli namiastki partii politycznej
i sami zaczęli się określać politykami. Wizja zdobycia władzy prawdo-
podobnie przesłoniła im cele, dla jakich tworzy się związki zawodowe.
Uważają się uprawnieni do działania w imieniu społeczeństwa, bez
zbędnego liczenia się z jego zdaniem. W konsekwencji umożliwili komu-
nistom złamanie ordynacji wyborczej, niedwuznacznie popierają kandy-
datury generałów Jaruzelskiego i Kiszczaka (odpowiedzialnych za
wprowadzenie stanu wojennego i jego skutki) na najważniesze stanowiska
w państwie, wyrazili zgodę na drastyczne podwyżki cen przewidywane na
około 4OO % do końca roku, wreszcie przyjmują propezetpeerowską i pro-
sowiecką postawę i zaczynają przejmować komunistyczne wzorce
postępowania:
- próby likwidacji demokracji związkowej na rzecz bezwzględnego
podporządkowania się dyrektywom;
- wprowadzenie własnej nomenklarury, wejście do której uwarunkowane
jest poparciem dla Lecha Wałęsy i rezygnacja z własnego zdania;
- wprowadzenie cenzury na wypowiedzi inaczej myślących w kontrolowanej
przez elitę prasie, a nawet zachodnich polskojęzycznych rozgłośniach
oraz poprzez odmowy przydziały sprzętu poligraficznego.
Powyższe moje spostrzeżenia potwierdza ostanio wyrażona przez Kuro-
nia i Michnika chęć, aby "nasz" przedstawiciel został premierem (za-
pewne miałby to być Kuroń), a inni weszli do rządu PRL. Podobne chęci
w skali regionalnej wyraził niedawno jeden z członków Płockiego Komi-
tetu Obywatelskiego. Czułby się dowartościowany mogąc współdecydować
razem z wojewodą, prokuratorem czy szefem SB. >>>
Skutki tej polityki są już widoczne. Związek jest podzielony i po-
dział będzie się pogłębiał. Coraz więcej członków wyraża swą dezapro-
batę dla przywódców, a niektórzy działacze noszą się z zamiarem
rezygnacji.
Z tym wszystkim się nie zgadzam. Nie mogę postępować na przekór
swym przekonaniom, nie chcę, aby identyfikowano mnie z obecną polityką
Związku, a nie będąc w stanie skutecznie temu przeciwdziałać, z dniem
dzisiejszym składam rezygnację.
Moja decyzja nie oznacza zaprzestania działań zmierzających do od-
zyskania przez Polskę i Polaków pełnej suwerenności i niepodległości.
Na koniec dziękuję wszystkim Przyjaciołom i życzliwym, którzy
nieśli mi pomoc i służyli radą w czasie pełnienia przeze mnie funkcji
przewodniczącego MKO.
/-/ Jan Chmielewski
----------------------------------------------------------------------
OŚWIADCZENIE
Stan, w jakim znajduje się od dłuższego czasu nasza organizacja
budzi nasze zaniepokojenie. Kryzys FMW rozciąga się na wszystkie
płaszczyzny: ideową, strukturalną i dyspozycyjną. W obliczu
zaistniałej sytuacji, my, Federacja MW, powodowani troską o dobro
naszej organizacji podejmujemy następujące decyzje mające na celu
sanację FMW.
1. Stwierdzamy, że jedynym celem ideowym FMW była, jest i będzie walka
o niepodległość naszego kraju. Do tej walki chcemy przygotować
i organizować młodzież skupioną w naszych strukturach. Walką o niepod-
ległość określamy te działania, które bezpośrednio lub pośrednio
zmierzają do obalenia systemu komunistycznego, narzuconego przez
sowiety Polsce. Wychodząc z tego założenia odrzucamy i potępiamy
wszystkie te działania, które określa się mianem linii dialogu i
porozumienia. Działania takie określamy jako antyniepodległościowe,
zaś ludzi linię tę realizujących mianem kolaborantów.
2. Ogłaszamy rozwiązanie dawnej Krajowej Rady Koordynacyjnej FMW, cia-
ła od dłuższego czasu niezdolnego do podejmowania wiążących decyzji
i ustaleń. Jednocześnie ogłaszamy powołanie nowej Komisji Krajowej
FMW, będącej odtąd jedynym gremium uprawnionym do decydowania
o programie i działaniach naszej organizacji. Powołana przez nas
Krajowa Komisja FMW będzie podejmować decyzje w sprawach koordynacji
wspólnych działań, pomocy technicznej i organizacyjnej oraz określać
stanowisko wobec bieżących wydarzeń politycznych. FMW jest organizacją
otwartą, pragnącą skupić wszystkie grupy i organizacje, które nie
zgadzają się na komunistyczny dyktat, zależność od ZSRR i pragną tak
jak my bezkompromisowo walczyć z reżimem. W ramach naszej organizacji
będziemy szanować ich tożsamość ideową i autonomię organizacyjną. Nie
starając się unifikować niepodległościowego ruchu młodzieżowego dążymy
do prawdziwego zjednoczenia go, stając na gruncie zasady "jedności w
różnorodności". Wszystkich akceptujących ten program serdecznie witać
będziemy w naszych szeregach.
Warszawa 13.5.1989 r.
FMW Pomorze Zachodnie (Szczecin)
FMW Pomorze Wschodnie (Trójmiasto, Bydgoszcz)
FMW Warmia i Mazury
FMW Małopolska (Kraków)
FMW Dolny Śląsk (Wrocław) >>>
FMW Region Centralny
(Łódź, Piotrków Trybunalski, Częstochowa)
FMW Górny Śląsk (Katowice)
FMW RKMN Mazowsze Warszawa - Radom
FMW RKMN Szczecin
----------------------------------------------------------------------
Miedzyszkolny Komitet Uczniowski
PROJEKT ZMIAN SZKOLNICTWA ŚREDNIEGO
Postulaty ogólne
1 Odroczenie na rok służby wojskowej absolwentom szkół średnich, aby
umożliwić im powtórne zdawanie matury lub egzaminów wstępnych. Ma to
na celu zlikwidowanie szkół pomaturalnych jako "przechowalni".
2. Umożliwienie absolwentom szkół średnich odpracowania służby wojsko-
wej w zawodach odpowiadających ich kwalifikacjom.
3. Umożliwienie kontynuowania nauki w normalnym trybie, uczennicom
w ciąży. Po urodzeniu dziewczyna ma prawo do urlopu wychowawczego,
po którym może wrócić do szkoły.
4. Przestrzeganie zasady dobrowolności udziału młodzieży w imprezach
pozaszkolnych i pracach społecznych.
5. Dyrektor powinien być wybierany w drodze konkursowej, gdzie Rada
Pedagogiczna jest ciałem oceniającym. Komitet Rodzicielski i Samo-
rząd undefined[undefineduczniowskiundefined] undefinedmają głos doradczy.
6. Na wniosek Samorządu lub Komitetu Rodzicielskiego Rada Pedago-
giczna może odwołać dyrektora na takich samych warunkach na jakich go
wybrała.
7. Sprawy programowo-dydaktyczne a więc:
- program poszczególnych przedmiotów (wobec ustalonego minimum kra-
jowego),
- plan zajęć dla uczniów i nauczycieli,
- ilość godzin w poszczególnych klasach,
ustala Rada Pedagogiczna. Samorząd może wyrazić opinię o ustaleniach
Rady Pedagogicznej.
8. Wszystkie organizacje mogą prowadzić akcje protestacyjne.
Stanowisko w sprawie organizacji uczniowskich.
I. Organizacje szkolne
Organizacją szkolną nazywamy dowolną organizację utworzoną przez
uczniów danej szkoły. W szkole mogą również działać organizacje poza-
szkolne, np. ZHP. Żadna organizacja nie może mieć regulaminu sprzecz-
nego z Paktami Praw Człowieka.
1.Przynależność do każej organizacji jest dobrowolna. Zabronione jest
wywieranie jakiegokolwiek nacisku przez kogokolwiek w celu nakłonie-
nia ucznia do wstąpienia do organizacji.
2. Uczniowie mają prawo do zakładania organizacji szkolnych według
przyjętych przez siebie regulaminów. O fakcie założenia organizacji
organizatorzy powiadamiają Radę Pedagogiczną.
3. Każda organizacja może prowadzić działalność propagandową w oparciu
o własne fundusze. >>>
4. Organizacje za zgodą dyrekcji i Samorządu mogą prowadzić działal-
ność gospodarczą na terenie szkoły na ustalonych warukach.
5. Wszystkie organizacje mają jednakowe, proporcjonalne do liczby
członków prawo do korzystania z pomieszczeń i urządzeń szkolnych.
Sprawy w tym zakresie rozstrzyga samorząd szkolny.
II. Organizacje międzyszkolne.
1. Uczniowie mogą tworzyć organizacje międzyszkolne. O fakcie utworze-
nia takiej organizacji członkowie powiadamiają swoje Rady Pedagogicz-
ne.
2. Organizacje międzyszkolne mogą korzystać z pomieszczeń i urządzeń
szkolnych za zgodą dyrekcji.
Stanowisko w sprawie funkcjonowania Samorządu Szkolnego w szkołach
średnich.
1. Samorząd szkolny stanowią wszyscy uczniowie szkoły. Jako jedyne
ciało reprezentatywne dla całej społeczności uczniowskiej musi
posiadać decydujący głos przy uchwalaniu regulaminu szkolnego.
2. Samorząd stojąc na straży interesów uczniowskich ma prawo do:
a/ demokratycznych wyborów swoich władz bez jakiejkolwiek ingerencji
ze strony dyrekcji lub grona pedagogicznego,
b/ nieskrępowanego wyboru opiekuna Samorządu (Rada Pedagogiczna jedy-
nie zatwierdza),
c/ nieingerencji dyrekcji szkoły w posiedzenia Samorządu oraz otrzymy-
wania w ciągu 2 tygodni pisemnej odpowiedzi dyrekcji na zgłaszane
wnioski,
d/ udziału w podziale stypendiów, zapomóg, wyboru i zmiany Patrona
Szkoły, na równi z Radą Pedagogiczną i Komitetem Rodzicielskim,
e/ uczestnictwo z prawem głosu w posiedzeniach Rady Pedagogicznej
dotyczących spraw uczniowskich (Samorząd powiniem otrzymywać dzień
wcześniej porządek posiedzenia),
f/ wnioskowania na prośbę Samorządu Klasowego, o zmianę wychowawcy
klasy,
g/ wnioskowania, w przypadkach bardzo drażliwych o usunięcie nauczy-
ciela ze szkoły (ostateczna decyzja w dwóch ostatnich podpunktach
powinna być podjęta przez Radę Pedagogiczną),
h/ składania wniosków i odwoływań do wszystkich instancji szkolnych we
wszystkich sprawach uczniowskich,
i/ zrzeszania się w organizacje międzyszkolne.
3. Jako uczniowie szkół średnich domagamy się:
a/ możliwości zakładania różnego rodzaju kółek zainteresowań bez
konieczności posiadania opiekuna (za wystarczające uważamy poręcze-
nie Samorządu),
b/ pełnego dostępu do pomieszczeń i wyposażenia szkół,
c/ nieingerencji dyrekcji w działalność kulturalną uczniów (wydawanie
i prowadzenie gazetek szkolnych lub audycji bez cenzury - musi jed-
nak istnieć instytucjonalna odpowiedzialność za słowo, druk, audycje
np. za gazetkę przed Radą Pedagogiczną odpowiedzialny jest redaktor,
uniezależnienie zapraszania prelegentów od zgody dyrekcji itp.),>>>
4. Samorząd powinien mieć wgląd w dochody i wydatki szkoły. Może także
ubiegać się o określony procent z pieniędzy pochodzących ze składek
na Komitet Rodzicielski. Powinien mieć także prawo do prowadzenia
działalności zarobkowej na terenie szkoły i poza nią. Z prowadzonej
działalności gospodarczej Samorząd rozlicza się przed opiekunem
i przedstawicielami klas.
Stanowisko w sprawie programu nauczania w szkołach średnich.
1. Zsynchronizowanie materiału z pokrawnych przedmiotów.
2. Zredukowanie materiału pamięciowego do niezbędnych podstaw. Progra-
my powinny rozwijać samodzielne myślenie uczniów.
3. MEN ustala krajowe minimum wiedzy, ktorą powinien posiadać uczeń
kończący szkołę średnią.
4. Likwidację oceny z zachowania.
5. Stworzenie możliwości wsześniejszego zdawania wybranych partii
materiału w porozumieniu z nauczycielem co zwalniałoby z dalszego
uczęszczania na zajęcia.
6. Każdy uczeń ma prawo do egzaminu komisyjnego. O nieprzyznaniu egza-
minu może zadecydować jedynie absencja nieusprawiedliwiona powyżej
1O %
7. Umożliwienie uczniom egzaminów poprawkowych we wrześniu.
8. Ostatni semestr w klasie maturalnej powinien być przeznaczony tylko
na zajęcia z przedmiotów maturalnych.
9. Zlikwidowanie PO i stworzenie na jego miejsce szkolenia sanitarnego
połączonymi z podstawowymi zagadnieniami terenoznawstwa w wymiarze
1 godziny tygodniowo w pierwszym roku nauki.
1O. Wycofanie lekcji i obowiązkowych obozów PW.
11. Propedeutyka powinna nauczać tylko o strukturach funkcjonowania
państwa i społeczeństwa (nie powinna podejmować programów ideolo-
gicznych) i być przedmiotem w wymiarze 1 godziny tygodniowo w klasie
III.
12. Likwidacja praktyk uczniowskich obejmujących miesiące wakacyjne
oraz praktyk robotniczych w LO.
13. Wprowadzenie dziesięciostopniowej skali ocen.
14. Ustalenie liczby godzin lekcyjnych w liceach ogólnokształcących na
max. 3O.
15. Utworzenie z takich przedmiotów jak: WT /PT/, muzyka, plastyka,
informatyka, ochrona środowiska itp. grup przedmiotów w wymiarze
1 godziny tygodniowo (1 rok nauki), z których uczniowie mogą zdać 2
wybrane przedmioty do końca klasy przedmaturalnej. Rady Pedagogiczne
mogą dostosować ten punkt do możliwości swoich szkół oraz profilów
klas.
16. Utworzenie w klasach maturalnych takich fakultetów jak: mat-fiz,
biol-chem, humanistyczny, językowy, geograficzny. >>>
Stanowisko w sprawie zasad i trybu przyznawania pomocy materialnej
uczniom szkół średnich.
1. Szkoła przyznaje uczniom następujące formy pomocy materialnej:
a/ stypendia uczniowskie
b/ zapomogi i inne
I. Stypendia uczniowskie.
1. Stypendium uczniowskie mogą otrzymać wszyscy bez wyjątku uczniowie,
u których dochód na jednego członka rodziny jest mniejszy niż ak-
tualne krajowe minimum socjalne.
2. Stypendia uczniowskie są niezależne od ocen.
3. Stypendia uczniowskie są wypłacane co miesiąc w kwocie równej
różnicy minimum socjalnego a dochodu na jednego członka rodziny
zaokrąglonego do pełnych 1OO zł. na korzyść ucznia, nie mniej jednak
niż 5OO zł.
4. Stypendia uczniowskie są indeksowane o procent równy procentowi
wzrostu minimum socjalnego.
5. Stypendium uczniowskie może zostać odebrane jedynie w wypadku, gdy
sytuacja materialna ucznia, czyli dochód na jednego członka rodziny
podniesie się powyżej minimum socjalnego.
II. Zapomogi
1. Zapomogę może otrzymać uczeń, który znalazł się w trudnej sytuacji
materialnej.
2. Formą zapomogi jest jednorazowa wypłata pieniężna.
3. Inną formą pomocy może być:
a/ opłacenie internatu (bursy) na pewien okres,
b/ opłacenie wyżywienia ucznia na pewien okres,
c/ zapewnienie pomocy naukowych.
4. Formy pomocy materialnej są niezależne od siebie i mogą być
przyznawane równocześnie.
5. Pomoc materialną przyznaje na wniosek ucznia Szkolna Komisja d/s
Pomocy Materialnej.
6. Szkolna Komisja d/s Pomocy Materialnej jest powoływana w składzie:
a/ pedagog szkolny jako przewodniczący,
b/ wychowawca ucznia,
c/ przedstawiciel Komitetu Rodzicielskiego
d/ przedstawiciel Samorządu Szkolnego,
wszyscy członkowie komisji mają równe prawo głosu.
7. Ta sama komisja przyznaje miejsca w internacie (bursie) na wniosek
ucznia. Skład komisji poszarza się wtedy o kierownika internatu
(bursy) lub upoważnionego przez niego przedstawiciela oraz przedstawi-
ciela Samorządu internatu (bursy).
8. Najważniejszymi kryteriami przy przyznawaniu miejsc w internacie
(bursie) są warunki mieszkaniowe i odległość od szkoły.
III. Stypendia naukowe.
1. Stypendia naukowe są przyznawane za wyniki w nauce.
2. Stypendia naukowe mogą otrzymać uczniowie, którzy mają średnią ocen
od 7,5 wzwyż. >>>
3. Stypendia naukowe wypłacane są co miesiąc za oceny z poprzedniego
semestru w następujących kwotach:
za średnią ocen: 7,5 - 8,2 - 3O % podstawy stypendium uczniowskiego
8,21 - 9,1 - 35 % podstawy stypendium uczniowskiego
9,11 - 1O,O - 4O % podstawy stypendium uczniowskiego
zaokrąglonych do pełnych 1OO zł na korzyść ucznia.
4. Stypendia naukowe są indeksowane tak samo jak stypendia uczniowskie.
5. Stypendium naukowe nie można cofnąć i musi być wypłacane za oceny
z poprzedniego semestru przez cały następny semestr.
6. Proponujemy nagrody pieniężne za wyniki w olimpiadach przedmioto-
wych.
/"Wolności Błyszczy Zorza" nr 3, Wrocław/
----------------------------------------------------------------------
Irena Bartoszewicz-Szajna
Janusz Szajna
Magdalena Wysznacka-Żurawski
Krzysztof Żurawski
DO POLSKIEJ OPOZYCJI
- organizacji politycznych,
osób prywatnych - w kraju
Od 3O lipca 1989 r. rozpoczęliśmy w RFN wędrówkę z wystawą pt.
"POLSKA BEZ CENZURY". Zaczęliśmy od Katolickiego Domu Polskiego
w mieście Dortmund w Zagłębiu Ruhry i teraz odwiedzamy kolejno różne
miasta Nadrenii-Westwalii, a następnie w innych krajach RFN.
Na wystawie eksponujemy różne formy głoszenia wolnego słowa w Pol-
sce, słowa głoszonego poza i wbrew komunistycznej cenzurze, przez
polską opozycję w kraju. Bazujemy na naszych prywatnych zbiorach,
poważnie uzupełnionych przez przyjaciół z kraju.
Pokazujemy około 2OO tytułów gazet (kilkaset egzemplarzy), około
tysiąca znaczków pocztowych, kilkadziesiąt kartek świątecznych,
kalendarze, zdjęcia, wiele książek różnych wydawnictw, kasety
dźwiękowe itp.
Sam pomysł wystawy zrodził się podczas oglądania przez kol. Żuraw-
skiego tego typu eksponatów w Museum am Westpark w Dortmundzie. Są tam
zgromadzone między innymi wydawnictwa skierowane w latach 1933-45
przeciwko hitleryzmowi.
Analogie nasunęly się błyskawicznie i w sposób absolutnie naturalny.
Poprzez naszą wystawę chcemy mówić światu, że w przypadku Polski
walka narodu z systemem totalitarnym trwa nadal. Zmienił się tylko
szyld z faszyzmu na komunizm. Chcemy pokazać jedną z najistotniejszych
form tej walki - wolne słowo. Jednocześnie wskazujemy, z jakim trudem
głoszone jest niezależne słowo w Polsce, gdzie oprócz groźby poważnych
represji, a nawet śmierci, brakuje po prostu dobrego sprzętu drukar-
skiego, papieru, farb, gdy tu na Zachodzie...
Mówimy o wadze, znaczeniu i sile wolnego słowa, dławionego przez
totalitarną władzę, o potrzebie jego głoszenia w drodze ku demo-
kracji, ku ograniczeniu ekspansji jakiegokolwiek totalitaryzmu.
Wystawa wzbudza zainteresowanie Niemców, którzy naszą polską sytu-
ację znają głownie tylko z TV, radia i oficjalnej prasy.
I to jest ten pierwszy cel naszej wystawy. >>>
Drugim jest zdobycie środków finansowych na dalszy rozwój nieza-
leżnych wydawnictw, na rozpowszechnianie wolnego słowa w Polsce. Każda
uzyskana podczas wystawy marka będzie przekazana do kraju dla
antykomunistycznych ruchów niezależnych.
I trzeci cel, to utrzymanie ciągłej więzi i łączności nas, którzy
z różnych względów opuściliśmy PRL, z Ojczyzną.
Rozpoczęliśmy od naszych skromnych zbiorów, ale sądzimy, że obecnie
eksponujemy największy tego typu prywatny zbiór na Zachodzie. Zdajemy
sobie jednak dokonale sprawę, że jest, niestety, jedynie cząstka
wszystkich tytułów, kartek, kalendarzy itp., które wyszły w Polsce
w tzw. drugim obiegu.
Dlatego też zwracamy się do różnych organizacji opozycyjnych i osób
prywatnych z gorącą prośbą o nadsyłanie nam wszelkich materiałów
będących świadectwem żywego wolnego słowa, świadectwem życia ruchu
niezależnego, świadectwem walki z totalitarnym systemem komunistycz-
nym.
Prezentujemy tylko oryginały wydane w Polsce, a więc nie interesuje
nas w tym momencie literatura czy prasa wydana przez np. "Kontakt",
"Kulturę" paryską lub wydawnictwa londyńskie.
Gwarantujemy, no cóż - jedynie słowem, a także ludźmi, którzy mieli
okazję nas bliżej poznać, że:
- dotrzymamy podstawowych wymogów stawianych przez nadawców oczekiwa-
nych przez nas materiałów, łącznie ze zwrotem, po zakończeniu
w przyszłości (?) wystawy,
- rzetelnie wyeksponujemy konkretną organizację, wydawnictwo czy osobę
prywatną (zgodnie z ich wolą i naszymi możliwościami technicznymi)
na naszej wystawie, co będzie uwidocznione w dokumentacji fotogra-
ficznej i prasie polskiej i zagranicznej w Niemczech, a także w prasie
niezależnej w Polsce,
- będziemy przesyłać na określony przez organizacje i wydawnictwa nie-
zależne punkty kontaktowe uzyskane tu środki finansowe lub materiały
potrzebne na dalszy rozwój ruchu niezależnego w Polsce.
Serdecznie zapraszamy do współpracy z nami. Nie zrażajcie się tym,
że nie jesteśmy jakąś partią, jakimś związkiem, nie mamy nazwy - my
mamy wystawę "POLSKA BEZ CENZURY", która jest faktem, a dzięki której
pokazujemy Was.
Materiały i korespondencję prosimy nadsyłać na poniższe adresy:
Fam. Fam.
M.u.K. Żurawski I.u.J. Szajna
Wehrling 5 Schmiedestr. 89
46OO DORTMUND 15 58O2 WETTER (R) 4
BRD BRD
/-/ Irena Bartoszewicz-Szajna
/-/ Janusz Szajna
/-/ Magdalena Wysznacka-Żurawski
/-/ Krzysztof Żurawski
----------------------------------------------------------------------
UWAGA ! *******************************************************
Dokumenty dotyczące ruchu ludowego, Porozumienia na rzecz Demokra-
tycznych Wyborów w NSZZ "Solidarność" oraz dolnośląskiej komisji
wyborczej zamieszczone są w odpowiednich blokach tematycznych w dal-
szej części serwisu. ******************************
_
ARTYKULY * WYWIADY * KOMENTARZE
-------------------------------------------
Jerzy Przystawa
SMAK CHLEBA I SMAK WOLNOŚCI
(Referat wygłoszony 23 września 1989 r. w Kłodzku na Dolnośląskim
Kongresie PSL.)
Zostałem zobowiązany do przedstawienia analizy sytuacji politycznej
i dlatego zacznę od wyjaśnienia, co rozumiem przez "politykę" i jaką
"politykę" uważam za ważną i interesującą dla społeczeństwa ? Otóż
społeczeństwo uznaje tylko taką politykę, która jest realizacją jego
--------------------------------------
potrzeb. A zatem, jak to ktoś powiedział: "naród czuje potrzeby,
-------
publicyści te potrzeby wyrażają i formułują, a politycy - realizują".
Nie każdy więc, kto bryluje na scenie politycznej, nie każdy, kto
odnosi wielkie sukcesy w postaci najróżniejszych awansów, kariery i
apanaży, będzie w tym rozumieniu społecznym zasługiwał na miano
polityka i zostanie za takiego przez naród uznany, ale tylko ten, kto
będzie realizował ważne, głębokie potrzeby społeczne. Podczas bieżącej
walki politycznej wszystko się zamazuje i bardzo trudno odróżnić
polityka od zwykłego karierowicza-koniunkturalisty, od człowieka,
który realizuje wyłącznie swoją, prywatną karierę. W sytuacji istnie-
nia tak potężnych środków propagandy masowej jest to szczególnie
trudne, ponieważ tzw. mass-media, w poszukiwaniu sensacji, i realizu-
jąc zamówienia swoich sponsorów, codziennie kreują nowe postacie.
W ten sposób, niemal codziennie prezentują nam nowych polityków. W os-
tatecznym jednak rachunku, do skarbnicy narodowej, do historii,
przechodzą tylko ci, którzy realizowali skutecznie potrzeby społeczne.
-----------------------------------------
Na dzień dzisiejszy jest sprawą powszechnie uznaną, nie tylko
w Polsce, ale przede wszystkim na świecie, że największym współczesnym
politykiem jest Lech Wałęsa. Proszę w tym miejscu Jerzego Urbana o
wybaczenie, jako że Jerzy Urban w wywiadzie udzielonym pismu
"Konfrontacje" stwierdził, że największym polskim mężem stanu od
czasów króla Jana Sobieskiego jest Wojciech Jaruzelski. Być może Urban
ma rację, ale jest faktem, że zarówno świat, jak i Polska są odmienne-
go zdania i właśnie Lech Wałęsa jest powszechnie uznawany za człowie-
ka, który najlepiej wie czego Polacy potrzebują i który najlepiej te
potrzeby zaspakaja.
Parę tygodni temu, w ostatnich dniach sierpnia, Lech Wałęsa pojawił
się w głównym wydaniu DTV i oświadczył: "W sierpniu 8O robotnicy doma-
gali się chleba i wolności. Wolność tymczasem przyszła pierwsza".
Teraz musimy zespolić nasze wysiłki, aby był chleb. W tej wypowiedzi
Lech Wałęsa jest bardzo konsekwentny. Albowiem już pół roku temu, na
wielkim wiecu w Hali Ludowej we Wrocławiu zapowiedział, że "za trzy
tygodnie będziecie mieli wolną Polskę". Wynika z tego, że Wałęsa
uważa, iż słowa dotrzymał, i że pierwszą połowę potrzeb społecznych
- potrzebę wolności już zaspokoił. Teraz tylko spełni drugą i już
będzie mógł usunąć się w cień - czego jak wiemy z jego oświadczeń,
bardzo pragnie, żeby mógł spokojnie łowić ryby i nie zajmować się
polityką. Nie wiadomo, czy zrealizowanie "zapotrzebowania na chleb"
będzie łatwiejsze niż zrealizowanie "zapotrzebowania na wolność", ale
ta niesamowita skuteczność realizacji zamówienia, przynajmniej w jego
pierwszej połowie, daje nam nadzieję, że z drugą będzie równie prosto.
Nie moża przecież mieć wszystkiego od razu, trzeba - wg słów Wałęsy -
małymi kroczkami, ewolucyjnie do przodu. Najpierw wolność, a teraz już
zaraz chleb.
Mógłbym te słowa Wałęsy poprzeć wypowiedziami innych podobnych mu
polityków, choć oczywiście niższych rangą i znaczeniem. Z braku czasu
powołam się tylko na znanego wszystkim rolnikom Gabriela Janowskiego.
Otóż Gabriel Janowski w wywiadzie udzielonym gazecie podziemnej "PWA"
z 8 września, powiedział tak : "Nowy premier został przywitany w Gdań-
sku transparentem : „Chcemy chleba nie premiera”. Dziś nie pisze się
na transparentach: „chleba i wolności”, bo dla przeciętnego człowieka
wolność została osiągnięta".
Jak Państwo widzicie, Gabriel Janowski jest troszeczkę jakby
ostrożniejszy od Lecha Wałęsy, on mówi: to przeciętny Polak uważa, że
wolności jest już dosyć, a więc, że zostały zaspokojone w tym zakresie
potrzeby przeciętnego Polaka. Domyślać się więc należy, że Polak
"nieprzeciętny" ma jeszcze jakieś oczekiwania w tym zakresie, chociaż
Gabriel Janowski nie mówi nam, czego ten "nieprzeciętny Polak" może
chcieć.
Przyznam się, że ja mam zupełnie inne odczucia, jeśli chodzi o to
co odczuwa "przeciętny Polak". Odnoszę wrażenie, że "przeciętny Polak"
jakby wcale nie zauważał, że tak ogromna część, aż połowa jego
podstawowych pragnień została spełniona, że powinien się z tego powodu
cieszyć i mieć wielką nadzieję na szybkie spełnienie drugiej. Nigdzie
bowiem ta radość się nie przejawia i jest to powód do poważnego
zastanowienia. Nawet w rocznicę Sierpnia, Polacy nie wyszli na ulice,
aby się cieszyć i swoją radość jakoś zamanifestować. Jest to coś
zupełnie przedziwnego. Frustrację z tego powodu najlepiej wyraził
przyboczny polityk Wałęsy, Władysław Frasyniuk, który spod tablicy na
Grabiszyńskiej wołał: "Ludzie ! Dlaczego się nie cieszycie?!" Tajem-
nicza sprawa: bohater Dolnego Śląska, męczennik Solidarności, jest
dziś nieomal drugą osobą po Lechu Wałęsie, jeździ po świecie, rozmawia
z prezydentami, mężami stanu, Solidarność jest potężna, posiada
pieniądze, władzę, swojego premiera, a "ludzie", a więc "przeciętni
Polacy" radości nie okazują !
Proszę Państwa, postarajmy się poszukać korzeni tej frustracji,
gdzie jest przyczyna tego, że "przeciętny Polak" nie rozpoznaje tego
niesamowitego osiągnięcia politycznego, jakoś nie ma przekonania do
tej wolności, która na niego nieoczekiwanie spadła jak manna z nieba,
i czegoś mu w tym wszystkim brakuje. Co to takiego jest ? Co to jest,
co go powstrzymuje, żeby zaczął skakać i tańczyć po ulicy z radości ?
Nie mówiąc już o tym, żeby z entuzjazmem zabrał się do pracy, czego od
niego oczekuje zarówno Lech Wałęsa jak i nowy premier ?
Ja myślę, że przeszkadza mu w tym pewien obrazek, który mu się
wciąż pojawia przed oczyma. Ci z państwa którzy oglądali transmisję
telewizyjną z posiedzenia Sejmu w dniu powoływania rządu Tadeusza
Mazowieckiego, od razu zrozumieją, o co mi chodzi. Otóż, gdy nowy rząd
został przez Sejm powołany całkowicie jednomyślnie, bez jednego nawet
najmarniejszego głosu sprzeciwu, wówczas premier zerwał się z miejsca,
i wyrzucił w górę rękę ze znakiem "Victoria" i przez dłuższą chwilę
tak trwał, zmieniając od czasu do czasu "małego zajączka" - pokazywa-
nego palcami, na "dużego zająca" obydwoma umiesionymi w górę
ramionami. W tym czasie kamera najeżdżała na siedzącego samotnie,
wysoko ponad salą sejmową, Generała Jaruzelskiego, w dostojnej sa-
motności Pierwszej Osoby Państwa, pod wielkim Orłem, z miną jakby
trochę zafrasowaną. Ja myślę, że to właśnie ten obrazek, jakoś tak
odbiera Polakom ochotę do tańczenia z radości i entuzjazm z powodu
"swojego premiera". Bo Polacy jakoś, z jakichś tam powodów, wciąż nie
podzielają zachwytu Jerzego Urbana, który pisze: "Jest to najmądrzej-
szy człowiek, jakiego w życiu spotkałem. Także najbardziej sugestywny
i ujmujący człowiek. Pojawiło się zauroczenie... Postać, którą generał
pokazuje publicznie stanowi zasłonę niezwykłej osobowości..." itd.itd.
Jest to straszna sytuacja. Jak z dzieckiem, któremu kupiono naj-
wspanialsze zabawki, nowoczesnego robota, samochód, który sam jedzie,
a zabrano mu szmacianą lalkę, brudną i potarganą, i ono nie chce tych
błyszczących rzeczy, wspaniałych elektronicznych urządzeń, ono drze
się, żeby mu oddać lalkę. Co zrobić z takim narodem? Jak go przekonać,
że nie ma racji nie darząc Generałą miłością, że rację ma Jerzy Urban?
I że to właśnie jest prawdziwa wolność, najlepsze dla Polaków wyjście,
już nie "mniejsze zło", jak kiedyś, ale samo dobro, największe ze
wszystkich dóbr: najmądrzejszy z Polaków, jacy kiedykolwiek istnieli,
na czele wolnego państwa !
Odnoszę wrażenie, że nasi najwięksi politycy traktują społeczeństwo
polskie jako właśnie takie dziecko, które nie rozumie wyższości wspa-
niałej nowoczesnej zabawki nad potarganą lalką, które nie dorosło do
demokracji, któremu właściwe, prawidłowe rozwiązania trzeba narzucić.
Pozostaje tylko przekonać je, że to jest właśnie spełnienie jego
najskrytszych pragnień. Ale to jest już zadaniem propagandy.
Tak przecież postąpił Lech Wałęsa wyznaczając jednoosobowo - jak
twierdzi - najlepszego kandydata na premiera. Przecież wprost powie-
dział do zebranej razem "najwyższej i w wolnych wyborach wybranej
władzy państwa": "Musiałem tak postąpić, bo wyście nie potrafili,
chociaż was jest 26O. Musiałem wziąć w swoje ręce. I zawsze tak
będzie. Jak wy nie potraficie, to ja wezmę w swoje ręce".
Równie dobrze ilustruje tę sytuację sposób, w jaki Wałęsa, a w ślad
za nim premier Mazowiecki, potraktowali rolników. Wygląda bowiem na
to, że rolnicy stanowią tę część społeczeństwa, która jest nawet bar-
dziej dziecinna od reszty i wymaga odpowiedniego traktowania. Mam
przed sobą drugi numer "Tygodnika Rolników Solidarność", w którym jest
wywiad z Wałęsą. Cytuję: "Wszyscy musimy jeść chleb i nie wolno nam
nie doceniać tych spraw, które są związane z produkcją żywności w na-
szym kraju, i nie wolno, żeby sprawy rolnicze załatwiał kto inny,
a nie rolnicy. Musieliby mieć co najmniej wicepremiera, oczywiście
-------------------------------------------------------
ministra rolnictwa. To wszystko jest do uzgodnienia. Ale też nie
------------------
chodzi o malowanych rolników, ale takich, którzy się znają na sprawach
wsi, mądrych rolników...". Okazuje się, że Lech Wałęsa znacznie lepiej
zna się na sprawach wsi niż rolnicy, przynajmniej ci zrzeszeni w Soli-
darności Rolników Indywidualnych, bo dostali w efekcie figę z makiem,
i nie dostali ani wicepremiera, ani ministra rolnictwa i monopol na
kierowanie sprawami wsi pozostał przy tych samych, znanych od 45 lat,
"którzy się znają na wsi, mądrych rolnikach", a więc przy ZSL. W tej
sytuacji jest rzeczą zaskakującą, że podczas głosowania nad składem
rządu Mazowieckiego ani jeden z przedstawicieli polskiej wsi w parla-
mencie nie uważał za stosowne głosować przeciw, nawet obecny na tej
sali gospodarz spotkania, pan poseł Stanisław Tomkiewicz. Jakieś wyż-
sze racje musiały nimi kierować. Zapewne chodzi tu o te racje, które
też, w tym samym wywiadzie, sformułował Lech Wałęsa: "Dziś bowiem waż-
niejsza jest Polska, aniżeli związek „Solidarność” rolników i robotni-
ków". Okazuje się więc, że zdaniem Lecha Wałęsy, interesy Polski
i interesy rolników mogą być rozbieżne i trzeba te drugie złożyć na
ołtarzu Ojczyzny.
Spróbujmy więc, w największym skrócie, przyjrzeć się - nie będę
ukrywał - "oczami nieufnego dziecka" wydarzeniom politycznym, i proce-
som, których zaawansowane stadium właśnie podziwiamy.
Pozwolę sobie pominąć cały kontekst międzynarodowy wydarzeń, jakie
się rozgrywają. Nie dlatego, żebym uważał, że są one nieważne, tylko
dlatego, że chciałbym tu uwypuklić specyfikę sytuacji polskiej.
Sformułuję tezę następującą: to, co się w Polsce dzieje, nie jest
żadną "wolnością" ani "demokracją", lecz wielkim eksperymentem spo-
łecznym komunistów, przeprowadzanym w laboratorium i pod ścisłą
kontrolą tak, aby rzecz cała nie mogła wymknąć się z rąk i zagrozić
w ten sposób stabilności systemu. Jest to próba łatania dziur, rozwią-
zania niebezpiecznych problemów społecznych, uprzedzenia wybuchu, ale
tak, żeby władza pozostała w rękach tych, którzy ją dzierżą i pod ich
suwerenną kontrolą.
Sytuacja jest zaryglowana, wszystkie rygle są w ręku "dyspozytorów
władzy" i nie zachodzi obawa, że sprawy mogłyby się wymknąć spod ich
kontroli. W każdej chwili są oni w stanie wycofać się i odwrócić te
"epokowe zmiany społeczne".
Te rygle to, oczywiście, armia sowiecka na terytorium Polski i poza
jego granicami. Te rygle to układ międzynarodowy, a więc polityka Sta-
nów Zjednoczonych i ich sojuszników, którzy - w swoim własnym intere-
sie - robią dziś wszystko, aby jak tylko się da dogodzić Gorbaczowowi
i ułatwić mu utrzymanie w ryzach imperium, aby się przypadkiem nie
rozpadło. Te rygle to również polityka Kościoła Katolickiego, któremu
Gorbaczow oferuje szansę ekspansji na bezkresne obszary Związku
Sowieckiego, ale także - jeśli chodzi o Polskę - interes Kościoła,
który - przynajmniej na krótką metę, jest rozbieżny z interesem
społeczeństwa polskiego. Tak się bowiem składa, że podczas gdy
komunizm doprowadził do całkowitego - gospodarczego, kulturalnego,
naukowego, cywilizacyjnego - upadku Polski, w tym samym czasie przy-
czynił się do niebywałego rozkwitu Kościoła, jego wpływów i znaczenia,
ale także jego bogactwa w tym najbardziej materialnym sensie. Musimy
tę sytuację widzieć jasno, żeby zdać sobie sprawę z tego, jakie
czynniki wpływają na taki a nie inny rozwój wypadków w Polsce i zdawać
sobie sprawę z tej podstawowej różnicy interesów. Być może takie
współdziałanie z komunizmem będzie dla Kościoła w Polsce nieopłacalne
w dalszej perspektywie, ale na dzisiaj daje mu pozycję niezwykle
uprzywilejowaną.
Oczywiście, podstawowym ryglem wewnętrznym jest komunistyczny apa-
rat państwa, a więc cały aparat administracyjny, milicja, służba
bezpieczeństwa i wojsko. Ten aparat pozostaje nienaruszony, natomiast
jest sprawdzony. Przeprowadzenie operacji pod nazwą "stan wojenny"
wykazało sprawność tego aparatu. Pozostaje on nadal w tych samych
rękach i może być w każdej chwili użyty, zapewne z taką samą
skutecznością.
Ryglem działającym niejako samoczynnie jest sama struktura całego
państwa, struktura własności, struktura społeczna itp., to co socjolog
Jadwiga Staniszkis nazwała "martwą strukturą", ale tym tematem nie
będę się tutaj zajmował. Tym bardziej, że ta "martwa struktura"
przeszkadza obecnie samym komunistom w przeprowadzeniu ich ekspery-
mentu, gdyż przez swoją "martwotę" grozi paraliżem również instytucji
komunistycznych. Ten "eksperyment" czy reforma ma również za zadanie
w jakiś sposób tę "martwą strukturę" ożywić, żeby zaczęła ponownie
służyć w należyty sposób systemowi.
Jakie są zasadnicze cele, zamierzenia, scenariusz tego wielkiego
i śmiałego eksperymentu komunistów ?
Otóż podstawowe elementy przedstawił, a właściwie zaproponował Jerzy
Urban, w słynnym już liście do Stanisława Kani, napisanym na początku
1981 roku. Zacytuję za "Polityką" z 22 lipca br. (która cytuje tu
"Kulturę" paryską, ale nie mam dostępu do "Kultury") komentarz red.
Giedroycia: "Zamieszczając list Jerzego Urbana do Stanisława Kani,
żałujemy, że doradcy p. Wałęsy nie mają czasu na czytanie prasy
niezależnej. Zaoszczędziłoby to im wielu nieprzemyślanych decyzji i
posunięć. Jerzego Urbana całkowicie zlekceważono, traktując go głównie
jako cel dowcipów. Generał Jaruzelski natomiast umiał go znakomicie
wykorzystać, o czym się liderzy "Solidarności" przekonali na własnej
skórze".
Cóż takiego doradzał Jerzy Urban ówczesnemu I sekretarzowi ?
Otóż był to po prostu zmodyfikowany scenariusz wydarzeń, jakie się
rozegrały w roku 1989. Jerzy Urban wywodzi, że ... "okresy społecznego
wzburzenia udawało się w przeszłości zakończyć w ten sposób, że
istniała data, miesiąc - Symbol, zespół zdarzeń oznaczający dla
społeczeństwa, że jeden etap się skończył, a drugi nastał. I społe-
czeństwo uznawało, że pożądana przezeń zmiana w zasadzie dokonała się,
po czym następowało stopniowe uspokojenie... Obecna sytuacja wymaga
o wiele większej zmiany. Ale sama zasada może się jeszcze raz spraw-
dzić. Jednym słowem trzeba urządzić w Polsce przełom, skoro społeczeń-
stwo nie zechciało uznać, że we wrześniu 198O r. satysfakcjonujący je
przełom już się dokonał".
I dalej następuje nakreślenie scenariusza tego przełomu. Jego naj-
bardziej istotne elementy, to koalicja rządowa z "Solidarnością", aby
poszerzyć bazę rządzenia i rozłożyć odpowiedzialność za kiepskie
rządzenie na tych, którzy posiadają społeczną wiarygodność. "Rząd
koalicyjny sprawi, że część tych sił, zbierając poklask z tytułu
swojej opozycyjnej pozycji, zacznie współodpowiadać, więc zbierać
cięgi od społeczeństwa. Społeczeństwo zobaczy..., że to nie immanentne
wady komunizmu sprawiają kiepskie rządzenie. Upadnie więc wyobrażenie,
że ci inni z ugrupowań katolickich, z „Solidarności” są lepsi.
Pogorszy to ich pozycję wobec społeczeństwa, znikną mity istniejące
w społeczeństwie, że wszyscy są świetni oprócz komunistów...".
Jakimi środkami ten przełom miałby być dokonany ? Co istotnego poza
koalicją z "Solidarnością" , byłoby potrzebne ? Jerzy Urban dostrzega
tylko potrzebę dwóch rzeczy: odpowiedniej propagandy na wysokim
poziomie oraz znalezienie, a właściwie wykreowanie "charyzmatycznego
przywódcy". "Ratunek leży w dokonaniu operacji politycznej w wielkim
stylu, spektakularnej... Operacja musi być śmiałym i pełnym wyobraźni
skokiem do przodu, nie zaś kolejnym ustępstwem cząstkowym".
Jerzy Urban podaje konkretne przykłady działań propagandy, co trzeba
zrobić, żeby ten oporny naród przekonać, żeby uwierzył, że coś bardzo
istotnego się dokonało. Charakterystyczne jest, że Urban nie proponuje
absolutnie niczego w sferze posunięć gospodarczych, w sferze struktury
własności, w sferze zmian systemowych, a wyłącznie mają to być zmiany
polityczne, zmiany w konstytucji, w stylu rządzenia, w propagandzie,
w przyciąganiu do władzy opozycji, tzn. elity opozycyjnej, poparte
finezyjną propagandą. Są to wszystko propozycje z rejestru socjo-
techniki.
Niewątpliwie, nowy sekretarz partii docenił w pełni wartość propo-
zycji Urbana i jego samego. Świadczy o tym fakt, że właśnie Jerzemu
Urbanowi powierzył kierownictwo propagandą. Jednakże scenariusz nie
został od razu wprowadzony w życie. Dlaczego tak się stało ?
Dzisiaj można na to pytanie odpowiedzieć bez większego ryzyka błędu.
Po prostu dynamika ruchu Solidarności była tak wielka, że manewr wydał
się zbyt ryzykownym w owym czasie. Przywódcy Związku nie dawali bowiem
gwarancji, że potrafią zapanować nad tym wielkim demokratycznym ruchem
i utrzymać go w ryzach w stopniu wystarczającym dla realizacji
zamierzeń komunistów. Trzeba pamiętać, że ówcześni przywódcy, zarówno
sam Wałęsa, jak i jego najbliżsi - Frasyniuk czy Bujak, nie posiadali
za sobą jeszcze legendy podziemia, więziennej aureoli. Nie posiadali
jeszcze tej pewności siebie, która pozwala im dzisiaj z całą bez-
względnością tępić i eliminować ludzi, którzy się z nimi nie zgadzają.
W owym czasie dopiero się uczyli, nadstawiali uszu na to, co inni
mówią, nie posiadali przekonania o swojej nieomylności i misji dziejo-
wej. Na I Zjeździe Solidarności Lech Wałęsa uzyskał tylko nieznaczną
przewagę w wyborach, nad Marianem Jurczykiem, a Władysław Frasyniuk
musiał się obawiać, że jego stanowisku może zagrozić np. Karol
Modzelewski i trzeba było pełnej mobilizacji "góry", przyjazdu do
Wrocławia Lecha Wałęsy, żeby wybór Frasyniuka na przewodniczącego
regionu przeszedł gładko. Podobnie i wszyscy inni. Jacek Kuroń musiał
poważnie się liczyć z możliwą kontrą na każdym spotkaniu i wcale nie
mógł być pewny, czy zdoła wygrać w demokratycznym starciu ze swoimi
oponentami. Dzisiaj Lech Wałęsa nie posiada żadnego poważnego rywala
do przywództwa Związku, podobnie jak np. Władysław Frasyniuk nie ma
żadnego konkurenta w regionie. W roku 81 było zupełnie inaczej. Zwią-
zek posiadał demokratycznie wybrane władze, głosy niekonwencjonalne
były dopuszczane i wysłuchiwane, Związek był otwarty na pomysły,
i znacznie mniej podatny na techniki stosowane przez komunistów. W tej
sytuacji należało najpierw ten związek rozbić, osłabić, skruszyć tę
groźną siłę, aby przestał być siłą realną.
I tak właśnie zrobiono. Starannie przygotowany stan wojenny właśnie
takie zadanie wykonał. Warto jednak dzisiaj zwrócić uwagę, że akcja ta
została przeprowadzona "miękko", ona wcale nie miała na celu znisz-
czenia Solidarności, ale właśnie tylko takie jej osłabienie, żeby
przestała być autentyczną, groźną dla Systemu siłą. Stan wojenny był
groźny przede wszystkim w aspekcie propagandowym, gdy tymczasem rze-
czywiste represje były nader umiarkowane i łagodne. Mogę coś o tym
powiedzieć, skoro należę do tych, którzy mają za sobą więzienie i in-
ternowanie, a nie byłem internowanym w żadnym domu wczasowym czy
pensjonacie, tylko w więzieniu dla autentycznych przestępców. Albowiem
komuniści pamiętali o tym, co Jerzy Urban napisał w swoim liście: "Aby
kompromis zaistniał - trzeba go mieć z kim zawrzeć ...". Dlatego sa-
mego Wodza należało umieścić w luksusowych warunkach, przywódców
w warunkach wystarczającego komfortu, a i z resztą należało się cackać
- tylko zwykłych "roboli", którzy się zaplątali, czy chłopów, trzeba
było pałować czy przeganiać przez ścieżki zdrowia. Przecież Wałęsy,
Kuronia czy Mazowieckiego nie pałowano - natomiast ci pałowani, do
niczego nie potrzebni, tworzyli swoimi plecami całą niezbędną otoczkę
martyrologii swoim przywódcom. Innym zaś "orłom, które teraz wracają
do gniazd" stworzono nawet most powietrzny Warszawa-Waszyngton, dając
im możliwość urządzenia się w miejscach, które są szczytem marzeń
wielu Polaków.
Jestem zdania, że wszystko to było jedynie wstępem do zastosowania
"scenariusza Urbana". Był jednak jeden, niezwykle ważny element tego,
co się stało, skutek uboczny wprowadzenia stanu wojennego, ale nie-
zmiernie dotkliwy dla komunistów. Uczynił on wprowadzenie owego
scenariusza do realizacji jeszcze bardziej nieodzownym. Mam na myśli
to, co się stało z polską inteligencją.
A cóż się takiego stało z inteligencją ?
Będę tu używał słowa "inteligencja" jako warstwa społeczna w dwóch
zupełnie różnych znaczeniach. Może dobrze będzie mówić "inteligencja
stara" - w domyśle: prawdziwa, oraz "inteligencja nowa, ludowa", w do-
myśle: pseudointeligencja - inteligencja nowego typu, jaką wytworzył
system komunistyczny w miejsce inteligencji starej, którą metodycznie
i skutecznie zniszczył. Podstawową cechą tej starej, jej istotą jakby,
była zdolność do samodzielnego, krytycznego myślenia, myślenia na
własny rachunek, umiejętność rzetelnej, samodzielnej pracy umysłowej.
Taka inteligencja jest tą warstwą społeczną, która wytycza społeczeń-
stwu nowe drogi, dokonuje wynalazków, znajduje rozwiązania palących
problemów społecznych. Taka inteligencja na dobrą sprawę przestała
istnieć, wyniszczona fizycznie i psychicznie, po prostu wymordowana
i przemielona. Na jej miejsce wprowadzona została warstwa, która
zachowała wygląd zewnętrzny starej, zachowała tytuły, zachowała biur-
ka, przejęła posady, ale jej powołaniem stało się nie - wymyślać nowe
drogi, nie znajdować rozwiązania, ale realizować jedynie słuszną linię
partii czy wodza; która po prostu została sprowadzona do roli funkcjo-
nariuszy systemu, całkowicie od niego zależna i na jego usługach.
Zastrzegam się, że ja nie mówię tu o jednostkach, które się z tej cha-
rakterystyki wyłamywały, ale mam na myśli warstwę składającą się
z milionów ludzi, którzy nienawidzieli tego systemu z taką samą siła,
a może nawet bardziej niż chłopi czy robotnicy, tym niemniej temu
systemowi się wysługiwali, ten system w codziennej praktyce utrwalali.
Sami będąc zniewolonymi, to swoje zniewolenie przekazywali pozostałym
warstwom społecznym. Inteligencja ta nie spełniała już tej samej roli
co stara, ale jednak była dla systemu nieodzowna, gdyż była klejem,
lepikiem koniecznym dla jego funkcjonowania. Te usługi były, oczywiś-
cie, marne, ten klej często - gęsto puszczał, ale jednak bez niego
życie społeczne byłoby niemożliwe.
Otóż znaczna część tej inteligencji, inteligencji zniewolonej
i znieprawionej przez system, dostrzegła nagle - podczas 16 miesięcy
Solidarności - możliwość służenia społeczeństwu w innej formie,
w innej roli, dostrzegła możliwość dowartościowania swojej nędznej
egzystencji, odejścia od codziennego zakłamania, od służenia systemo-
wi, którego nienawidziła, i ta inteligencja ochoczo dała śię wciągnąć
w nurt działań Solidarności. Wprowadzenie stanu wojennego było dla
niej niesamowitym szokiem, ludzie, którzy - już,już - po latach życia
w kłamstwie i zniewoleniu zaczęli dostrzegać możliwość życia uczci-
wego, zostali brutalnie sprowadzeni na ziemię, podsunięto im pod nos
pały i powiedziano: "służ rabie, jak ci służyć kazano". Zwróćcie
Państwo uwagę, że ta sytuacja była szokująca przede wszystkim dla
inteligencji, dużo bardziej niż dla chłopów czy dla robotników.
Albowiem życie, ani przeciętnego chłopa, ani przeciętnego robotnika
nie zmieniło się specjalnie, ani w czasie Solidarności, ani w czasie
stanu wojennego. Tak jak jeden musiał cały czas uprawiać swoją ziemię,
tak drugi musiał stać przy tej samej maszynie, coś istotnego zmieniło
się właśnie dla inteligencji. Ja nie mówię o tych, którzy przestali
nagle być robotnikami i tak naprawdę zostali świeżo awansowanymi na
inteligentów, o ludziach takich jak Bujak, Frasyniuk czy Wałęsa, ja
mówię o przeciętnym robotniku i przeciętnym rolniku.
Ten szok 13 grudnia spowodował, że znaczna, bardzo znaczna część
"inteligencji ludowej", tej nowej inteligencji, po prostu odwróciła
się do systemu plecami i powiedziała: "Dość ! Nie będziemy więcej słu-
żyć !". Po prostu nastąpiła rebelia, bunt inteligentów. Świadomie czy
podświadomie odmówili swoich usług systemowi, przestali funkcjonować
jako lepik, przestali funkcjonować jako funkcjonariusze systemu, jako
karbowi nad procesem produkcji. Uważam, że jest to niezmiernie ważna
sprawa, którą warto sobie uświadomić, jeśli chcemy zrozumieć to co się
w tym kraju stało i dzieje.
Przede wszystkim znaczna część tej inteligencji włączyła się we
wszelkie działania konspiracyjne, w "drugi obieg", w wydawanie gaze-
tek, ulotek, wydawnictwa książkowe. Skala tych działań była naprawdę
niesamowita i historia już wkrótce oceni to właściwie. I nie były to
wcale działania organizowane, strukturalne, ale właśnie spontaniczne
inicjatywy, podejmowane na własne ryzyko, w wyniku własnych przemyś-
leń. Wreszcie, po ponad czterdziestu latach, polski inteligent zaczął
sobie zdawać sprawę, bardzo powoli, nieśmiało i z ogromnymi trudnoś-
ciami, jaka powinna być rola inteligencji w społeczeństwie.
Wielokrotnie funkcjonarusze służby bezpieczeństwa, podczas przesłuchań
zarzucali nam "co to za Solidarność - to przecież sama inteligencja".
Ale był to tylko naskórek, jakby wierzchołek góry lodowej. Daleko
bardziej istotnym i dotkliwym dla systemu była reszta, był fakt, że
inteligencja po prostu zaczęła na szeroką skalę sabotować pracę, prze-
stała funkcjonować jako lepik, jako łącze, spinające ze sobą różne
końce procesów produkcyjnych i innych. Ten instyktowny, niezorganizo-
wany sabotaż stał się prawdziwym procesem społecznym, zupełnie nie do
opanowania, i cały mechanizm systemu, gospodarczy i społeczny, począł
po prostu w szybkim tempie się rozregulowywać i rozmontowywać. Na
początku stanu wojennego pojawiło się hasło "niewolnik pracuje jak
żółw". Było to wezwanie do sabotażu. Nie przyniosło ono jakichś nad-
zwyczajnych efektów w dziedzinie produkcji materialnej. Praca w tym
kraju zawsze była niewydajna, stała się troszeczkę bardziej niewydaj-
na, mała sprawa. Jak bowiem może sabotować pracę rolnik lub robotnik ?
Oczywiście, może, ale jaka może być tego skala ? Taki sabotaż, jeśli
nie jest po prostu podłożeniem bomby pod hutę czy stocznię, jest mało
wydajny, gdyż efekty pracy chłopa i robotkika są wymierne, łatwe do
uchwycenia, do złapania sabotażysty za rękę. Inaczej jest w przypadku
sabotażu inteligenta. Sabotujący pracę nauczyciel, lekarz, adwokat,
sędzia, funkcjonariusz służby bezpieczeństwa, naczelny inżynier,
kierownik wydziału w urzędzie itd. itp. - tego nie da się złapać za
rękę, tego nie da się bezpośrednio wymierzyć, skutki tego sabotażu
ujawniają się dopiero po dłuższym okresie. Ale właśnie cały system się
rozregulowuje, następują w nim zmiany nieodwracalne.
Istnienie inteligencji, klasy funkcjonariuszy systemu, jest dla
tego systemu konieczne w stopniu jeszcze większym niż w normalnym
społeczeństwie, które jest zdrowe, w którym ludzie podejmują inicja-
tywy produkcyjne, organizacyjne i inne, samodzielnie, spontanicznie,
bo są to społeczeństwa przyzwyczajone do samodzielności, które od
dziecka są do samodzielności wychowywane. W systemie komunistycznym
jest zupełnie inaczej. System ten bez tej swojej inteligencji istnieć
nie może, nie może istnieć bez telewizji, bez radia, bez profesorów,
bez tego całego kleju społecznego, bez odpowiedniej propagandy. Otóż
klej ten zaczął puszczać na wielką skalę i stało się to dla systemu
groźne, może nawet bardziej groźne niż fakt niewydolności
produkcyjnej, aczkolwiek ten fakt był w jakimś stopniu konsekwencją
puszczania tego kleju.
Trzeba więc było wykonać jakiś poważny ruch, który by przyciągnął
tę inteligencję z powrotem, żeby zaczęła służyć systemowi i dała się
wprząc do przekonywania reszty społeczeństwa, tych "roboli" i prymi-
tywnych chłopów do wykonywania tego co do nich należy. I trzeba to
było zrobić zanim ta zbuntowana inteligencja dojrzeje, zanim zrozumie,
jaka powinna być naprawdę jej rola społeczna, zanim sprawy zajdą tak
daleko, że już nic nie pomoże, oprócz zabiegów ostatecznych, takich
jakie stosowano przy zakładaniu systemu, a więc po prostu fizycznej
eliminacji, takiej jak w Katyniu itp.
Okazało się bowiem natychmiast, że ta nowa inteligencja, wychowana
i wykształcona w komunizmie, nie jest w stanie łatwo i prędko wrócić
do roli jaka tradycyjnie jej przynależy, bez względu na to jak bardzo
by tego chciała. Okazało się, że łatwiej jest drukować, powielać,
konspirować, kolportować, pisać artykuły - niż pracować umysłowo,
pracować naprawdę, a nie tylko pozorować pracę, nie tylko wykonywać
martyrologiczne, patriotyczne gesty. Okazało się, że nie tak łatwo
wykształcić w sobie nawyki, które zabijano przez dziesięciolecia,
nawyki krytycznego, rzetelnego myślenia, myślenia samodzielnego, na
własny rachunek, nawyk odpowiedzialności za słowo, uczciwość intelek-
tualną, niezbędne cnoty moralne, jak lojalność, dotrzymywanie umów,
dotrzymywanie słowa itd. Okazało się, że to dużo łatwiej np. być akto-
rem i grać sztuki patriotyczne po kościołach i domach prywatnych,
łatwiej pisać artykuły wykpiwające i ośmieszające komunistów, łatwiej
przypominać narodowi historię i fakty z przeszłości - niż poszukiwać
dróg wyjścia z tej strasznej sytuacji, w jakiej naród się znalazł. Aby
przygotować jakieś programy, aby te programy objaśnić, przetłumaczyć
na język powszedniego zjadacza chleba, trzeba było umieć pracować
intelektualnie, a przede wszystkim posiadać wiarę, że praca taka może
się do czegoś przydać, że ona ma sens.
Jak teraz widzimy, okazało się to praktycznie niemożliwe. Nie pow-
stały programy jasne i klarowne dla społeczeństwa, programy, z którymi
mogłoby ono wystąpić, czego się domagać, o co walczyć. Skutki wymóż-
dżania społeczeństwa przez całe pokolenia wydały owoce.
Z tych wszystkich słabości swego inteligenckiego dziecięcia dosko-
nale zdawali sobie sprawę komuniści - inżynierowie przemian społecz-
nych. Ta sytuacja, wyżej opisana, stanowiła warunki odpowiednie, aby
można było przystąpić do wykonania wielkiego manewru i do "urządzenia
wielkiego przełomu", o jakim pisał Jerzy Urban do Stanisława Kani.
Kiedy więc okazało się, że Solidarność jako organizacja ogólno-
polska na dobrą sprawę nie istnieje, że w tej płaszczyźnie działania
esbeckie i z nimi związane okazały się skuteczne, a zatem nie stanowi
zorganizowanego niebezpieczeństwa dla systemu, natomiast skutecznie go
rozkłada - właśnie jak te korniki w drzewie - przystąpiono do wielkie-
go manewru przywracania "Solidarności" na scenę polityczną, wmontowy-
wania jej w system. Istotą tego manewru jest, moim zdaniem, nie tyle
"Solidarność" wmontowana w system, bo ona służy tu tylko jako parawan,
jako szyld, ale właśnie operacja ponownego wmontowywania w system
inteligencji, która od niego odeszła. Solidarność natomiast, zostaje
tu wykorzystana jako wehikuł, albo koń pociągowy, który ma tę inteli-
gencję na jej właściwe miejsce sprowadzić. Świadczy o tym fakt, że
właściwie wszystkie zmiany - te epokowe, kopernikańskie przemiany -
dokonywane są wyłącznie w płaszczyźnie inteligenckiej, w dziedzinie
propagandy, w dziedzinie słów, w tym co komuniści nazywają "nadbudo-
wą", natomiast nic się nie dzieje, albo praktycznie nic, w dziedzinie
"bazy", a więc w dziedzinie sfery produkcji materialnej, gospodarki
czy wszystkich innych sferach materialnego istnienia społeczeństwa.
Natomiast dla inteligencji, w dziedzinie "strawy duchowej" mamy do
czynienia z niesamowitym wprost przełomem. Nie będę tego szerzej
rozwijał, bo każdy wie, o co chodzi. Dodam tylko, że te laboratoryjne
osiągnięcia polskie, w dziedzinie wolności słowa i w obszarze
"nadbudowy", były natychmiast przenoszone, jako już sprawdzone i nie-
groźne, na grunt sowiecki, a więc cała pierestrojka jest po prostu
wykorzystywaniem wyników polskiego eksperymentu.
Ale zobaczmy jak scenariusz Jerzego Urbana został zrealizowany
w praktyce.
1. Najpierw amnestia, szeroka i całkowita, wypuszczenie wszystkich
---------------- -
"wrogów ludu". Miało to ogromne znaczenie propagandowe, ale miało
przede wszystkim skutki uboczne, niesłychanie pożytyczne dla systemu.
Przede wszystkim upadło jedyne hasło, którego się inteligencja pod-
emna dorobiła, a mianowicie hasło "UWP" - uwolnić więźniów politycz-
nych. Hasło to organizowało i mobilizowało znaczną część
społeczeństwa. Gdy ono zniknęło, okazało się, że nie bardzo jest je
czym zastąpić. Brak umiejętności pracy umysłowej dał efekty natych-
miastowe, po prostu nie było niczego, nie wymyślono, przez te lata
upartej wojny pod murami więzień, niczego sensownego.
Drugim istotnym elementem było użycie liderów opozycji, świeżo
wypuszczonych z więzień, do rozbicia struktur podziemnych, jakie się
przez te lata wykształciły i przetrwały napór esbecki. Oczywiście, nie
chcę powiedzieć, że ci liderzy świadomie rozbijali te struktury, oni
działali w najlepszej wierze, dla nich było po prostu oczywiste, że
lata spędzone w więzieniu dają im prawo do rządzenia strukturami
związku, i że te struktury powinny im się niezwłocznie podporządkować,
tak jak Piłsudskiemu po powrocie z Magdeburga. Działania te, w efekcie
rozkładowe, były skuteczne, ponieważ nie zostały wcześniej załatwione
sprawy dla związku podstawowe: nie została uregulowana sprawa, kto
jest, a kto nie jest członkiem związku, jak powinny funkcjonować
struktury związkowe, nie istniały żadne ustalenia, które mogłyby tę
sytuację wyklarować, uporządkować, zapobiec konfliktom.
2. Następnie należało wykonać jakiś ruch, który pozwoliłby społeczeń-
stwu uwierzyć, że ta "Solidarność" jednak żyje i jest siłą. Że
wraca ona na scenę polityczną nie dlatego, że tego chcą komuniści i że
takie są ich plany i zamierzenia - ale, że jest to samodzielna siła,
z którą po prostu komuniści muszą zawrzeć kompromis, bo nie mają
wyjscia.
Rolę tę spełniły ubiegłoroczne strajki majowe i sierpniowe. Jest
rzeczą charakterystyczną, że obecna propaganda "Solidarności", i nie
tylko "Solidarności", ale również propaganda partyjna, niemal wszyscy
przywódcy wczorajszej opozycji - lubią się powoływać na strajki, jako
bezpośrednią przyczynę "okrągłego stołu", jako czynnik, który zmusił
komunistów do ustępstw, który wykazał siłę "Solidarności". Uważam
takie stawianie sprawy za całkowicie bałamutne i dalekie od prawdy.
Dla każdego obserwatora tych wydarzeń, który nie kieruje się myśleniem
życzeniowym, chciejstwem po prostu, strajki te - jeśli czegoś
dowiodły, to przede wszystkim słabości "Solidarności" i pokazały, że
nie istnieje ona jako zorganizowana struktura w żadnych liczących się
zakładach, i że nie jest ona w stanie ani wzniecić, ani tym bardziej
skoordynować akcji strajkowej na szerszą skalę. Strajkom tym natomiast
nadano niesamowity wprost rozmach propagandowy, nagłośniono je nieby-
wale, i stworzone zostało wrażenie, że coś niesamowicie ważnego
w Polsce się dokonuje, że oto "Solidarność", prężna, nowa, z nowymi
zastępami działaczy robotniczych, nowymi przywódcami - wraca na scenę
polityczną. Żałosne wyjście ze Stoczni kilkusetosobowej garstki straj-
kujących, po nieudanym strajku, urasta dziś do wymiaru momentu
przełomowego w polskiej historii, jako bezpośrednia przyczyna "okrąg-
łego stołu" ! Już nawet nikt nie chce pamiętać o tym, jak wkrótce po
tych przełomowych strajkach Mieczysław Rakowski wydał decyzję o zam-
knięciu Stoczni Gdańskiej - prowokacji wymierzonej w serce "Soli-
darności" i obnażył całą słabość związku i tromtadrację okrzyków
"zwycięstwo strajkowe". Albowiem, mimo nawoływań Lecha, za Stocznią
nikt się nie ujął, nie zastrajkował, ani nie zaprotestował w ogóle
nikt ! Być może tego się też przestraszył Czesław Kiszczak: żeby lide-
rzy "Solidarności" przypadkiem nie popadli w depresję, nie opuścili
rąk i nie utracili chęci do jakiegokolwiek działania i funkcjonowania
politycznego i natychmiast wyszedł z ofertą "okrągłego stołu".
3. Kompromis - czyli "Okrągły Stół".
Nie ma potrzeby na szczegółowe analizowanie "stołu", bo dzisiaj już
wyraźnie widać czym był ten stół, jaka była jego rola i co przyniósł.
Był więc, przede wszystkim, propagandowym parawanem, za którym zawie-
rany był prawdziwy kompromis, do którego społeczeństwo nie miało
dostępu, kompromis, który był w istocie niczym innym jak porozumieniem
z elitą opozycyjną, co do sposobu wejścia w struktury władzy
i podziału miejsc w tych strukturach. Wszelkie inne uzgodnienia były
tylko laniem wody, zapisywaniem jakichś papierów, których zresztą nikt
nie czytał i bez znaczenia. Nie mogło zresztą być inaczej, skoro do
"stołu" zasiedli ludzie skrzyknięci ad hoc, bez przygotowania, bez
żadnego programu, ale za to z dużym krasomówczym talentem. Wszystko
zaś przysłonił nieopisany szum propagandowy, a potem euforia "wolnych
i demokratycznych wyborów" i zwycięstwo wyborcze. I nikt jakoś nie
zwrócił uwagi na fakt, że wybory - które przecież miały być ceną jaką
"Solidarność" płaciła za legalizację - nie wiadomo jak i kiedy
zamieniły się w epokowy sukces i zysk. To tak jakby chłop poszedł na
targ sprzedać krowę, a wrócił do domu nie tylko z pieniędzmi, ale i z
krową, a na dodatek jeszcze z cielakiem. Oczywista nielogiczność tego
targu jakoś do nikogo nie przemawia, ludzie najwyraźniej uważają, że
tak właśnie powinno być, może jest to uważane za jakąś rekompensatę,
że przez tyle lat komuniści nas oszukiwali, aż wreszcie sami zostali
oszukani, albo sami się oszukali. Obawiam się, że jest to absolutna
przewaga chciejstwa nad logiką, której używanie powoduje niemiłe
zgrzyty i pogarsza nasze dobre samopoczucie. Samopoczucie inteli-
gentów, oczywiście, bo przecież chłopi i robotnicy nie uzyskali w tych
"stołowych" zmaganiach niczego, nie mają więc żadnego powodu do
dobrego samopoczucia. Lektura tekstów o Katyniu, o syberyjskich
łagrach, o obronie Lwowa, lwowskie piosenki - wszystko to stanowi
całkiem niezłą strawę dla ludzi nie zajętych ciężką pracą na roli czy
w trującej atmosferze huty czy kopalni.
Cóż jednak powiedzieć o tym, co miało być zasadniczym zyskiem opo-
zycji, powodem, dla którego siadła ona do "Okrągłego Stołu": przywró-
cenie Solidarności, miejskiej i wiejskiej ?
Mówiliśmy już częściowo o tym, jakie były zamiary komunistów, jakie
cele zamierzali osiągnąć wprowadzając na scenę polityczną Związek
"Solidarność":
a) Poszerzenie bazy rządzenia, a więc przede wszystkim sprowadzenie
zbuntowanej inteligencji do roli funkcjonariuszy systemu;
b) Stworzenie sobie osłony dla drakońskich podwyżek cen i innych posu-
nięć "reformistycznych", godzących w poziom życia społeczeństwa,
rozłożenie odpowiedzialności, osłonę przed "gniewem ludu";
c) Stworzenie szansy na przepływ znacznych kredytów zachodnich.
Oferując ludziom z Solidarności współudział w rządzeniu trzeba
tylko było sprawę przeprowadzić tak, żeby nowy Związek "Solidarność"
nie stanowił siły dla systemu groźnej;
Co stanowiło o sile i atrakcyjności "Solidarności" ? Były to w za-
sadzie dwa elementy: (1) populistyczne hasła, dające upust tłumionej
przez tyle lat nienawiści do komunizmu i (2) mechanizmy demokratyczne
stworzone przez Związek, dające poczucie jego członkom, że istotnie są
oni podmiotami społecznymi, a nie zniewoloną masą nie mającą na nic
wpływu. Ta demokratyczność przejawiała się w sposobie wyłaniania przy-
wódców, w wyborze władz, ordynacji wyborczej, a także pełnej jawności
i otwartości, w fakcie np. że Związek szczycił się tym, że każdy jego
członek miał prawo udziału - choćby tylko jako obserwator - w posie-
dzeniach wszystkich instancji związkowych i na dowolnym zebraniu na
każdym szczeblu.
Pierwsza sprawa była dość prosta: wystarczyło, żeby Lech Wałęsa
i inni przywódcy "Solidarności" zaczęli pokazywać się publicznie w to-
warzystwie Jaruzelskiego, Kiszczaka i innych, aby z telewizora czy
radia zaczęły padać takie teksty jak "Panie Generale, mam nadzieję, że
się już nie rozejdziemy", albo jak w DTV w dniu 21 września, że "ta
partia posiada kadry, posiada doświadczenie, więc Lech Wałęsa nie
wyklucza, że ona właśnie może się któregoś dnia okazać siłą dla kraju
najbardziej pożądaną" - aby ogromną część społeczeństwa nastawić
nieufnie, a nawet wręcz zniechęcić. Oglądanie ukochanych przywódców,
w najlepszej komitywie ze znienawidzonymi wrogami - od razu wyelimino-
wało znaczącą część elektoratu "Solidarności", przede wszystkim
właśnie z kręgów robotniczych i chłopskich, które rozumują prosto,
może nawet prymitywnie i nie są zaprawione w wyszukiwaniu wymyślnych
uzasadnień dla swego postępowania - co jest przecież cechą typową dla
polskiej inteligencji.
Jednakże najbardziej istotną sprąwą, decydującą dla całego zabiegu
było uderzenie w to, co było kręgosłupem Solidarności, w jej demokra-
tyczną strukturę. Zostało to dokonane przez "manewr rejestracyjny".
17 kwietnia br. dokonano rejestracji Związku ze zmienionym statu-
tem a zmiany te wprowadzono w formie aneksu do Statutu. Dokonano
w zasadzie trzech zmian:
1. Zawieszono prawo do strajku do czasu zwołania Zjazdu Solidarności.
2. Wykluczono członkostwo przedstawicierli wolnych zawodów.
3. Ustalono kto będzie pełnił władzę w związku do Zjazdu.
Z tych trzech ustaleń dwa pierwsze posiadają charakter wyłącznie
"listka figowego", który ma czynić wrażenie, że ustępstw tych dokonano
po zażartych bojach, w których "czerwony" groził, że nie zalegalizuje
związku, jeśli nie zrezygnuje on z prawa do strajku. Dzisiaj, po
doświadczeniach ostatnich miesięcy, widać wyraźnie, że to była lipa,
a strajki organizowane przez nowe władze regionalne najlepiej dowodzą,
że żadna ze stron kontraktu nie traktuje tego zobowiązania serio.
Istotą sprawy było to, że solidarnościowi rejestratorzy zgodzili się
-------------
dokonać nadużycia i samowolnie zmienić prawo związkowe, co z jednej
-----------------
strony, samo w sobie uniemożliwia im powrót do władzy w przypadku,
gdyby mechanizmy demokratyczne zostały w przyszłości odbudowane,
a z drugiej - czyni ich gwarantami, że te mechanizmy odblokowane nie
zostaną. Związkowi "Solidarność" została nałożona "czapa", której
zadaniem jest dokonanie czystki w Związku, wyeliminowanie ludzi nie-
dyspozycyjnych oraz stworzenia rygla, uniemożliwiającego jego dyna-
miczny rozwój i stworzenie siły niebezpiecznej dla establiszmentu.
"Manewr rejestracyjny" nie zrodził się, oczywiście, w czasie obrad
"okrągłego stołu". Był on przygotowywany starannie, od dłuższego
czasu przez obie strony. Lech Wałęsa wbrew temu co oficjalnie twier-
dził ("Związek jest, statut ma i nie ma o czym dyskutować"), nigdy nie
dopuścił do zwołania ani Komisji Krajowej, ani nawet jej Prezydium,
czy Komisji Rewizyjnej Związku. Wszystkie wysiłki czynione w tej
sprawie były systematycznie torpedowane. Podczas obrad "Stołu" Wałęsa
udał się w podróż objazdową po Polsce, i w czasie swoich wystąpień
zdezawuował wszystkich, którzy upominali się o uznanie ważności ich
związkowych, przedstawicielskich mandatów. Głosił : "Nikt nie ma man-
datu, ja też nie mam mandatu i państwa tu proszę, żebyście mi tem
mandat dali". I mandat ten łatwo dostawał. Wszystkich nie zgadzających
się z nim ustawiał pod ścianą jako tych, którzy albo się nie sprawdzi-
li, albo jako tych którzy chcą przelewu krwi. Ta tania demagogia
okazała się skuteczna.
Skutki tych działań nie dały na siebie długo czekać. Związek "Soli-
darność" posiada dziś nomenklaturowe przywództwo, ale jego szeregi są
mizerne, nieliczne i nieaktywne. Nie ma chętnych do pracy związkowej,
nie posiada też środków, wpływy ze składek są niewielkie. Pogłębiają
się podziały w Związku, które grożą w najbliższym czasie jego rozbi-
ciem i utworzeniem drugiego związku o nazwie "Solidarność". Wysiłki
ludzi, próbujących znaleźć sposób na uratowanie jedności, jak choćby
uczestników Porozumienia na Rzecz Demokratycznych Wyborów, są syste-
matycznie torpedowane. Dowodzą tego np. ostatnie wypadki we Wrocławiu,
gdzie próba doprowadzenia do utworzenia wspólnej komisji wyborczej
regionu, na drodze kompromisu pomiędzy RKW i RKS została właśnie
utrącona, już wybrana i powołana przez przedstawicieli zakładów pracy
Komisja Wyborcza - ponieważ skład jej nie odpowiadał RKW - została de
facto rozbita, a przedstawicielowi "Porozumienia", wbrew stanowisku
członków Komisji, zabroniono wstępu na przyszłe obrady. Ten wirus
"antydemokratyzmu" - by powiedzieć najoględniej, niczym wirus AIDS
rozkłada Związek, niszczy jego mechanizmy obronne. Można zabawić się
w proroka i przewidzieć, że będziemy mieli niebawem drugi Związek,
i te dwa związki będą się nawzajem zwalczały, aż do praktycznego
zniszczenia Solidarności, jej etosu i legendy.
Natomiast z "Solidarności" wytworzy się partia polityczna o przekro-
ju typowo inteligenckim, która będzie stanowić zaplecze obecnego OKP
i ekipy rządzącej. Partia nieliczna, ale dysponująca wszystkimi środ-
kami propagandy, na dobrą sprawę rodzaj stronnictwa koalicyjnego dla
PZPR, oczywiście w jej nowym kształcie. Ten nowy kształt PZPR niebawem
przyjmie.
Jeśli chodzi o Solidarność Rolników to sprawa przedstawia się
jeszcze prościej.
Działania i manewry wykonywane wokół Solidarności wiejskich w roku
8O-81 skutecznie rozbiły ruch chłopski i nie pozwoliły na wykształce-
nie się ani prawdziwego przywództwa ludowego, ani stworzenie jakiej-
kolwiek realnej siły politycznej na wsi. Tamte manewry były zawsze,
nieodmiennie, próbą nasadzenia "czapy" na ruch chłopski, i próby owe
zakończyły się destrukcją tego ruchu.
Ten sam manewr został powtórzony w czasie "okrągłego stołu". Chłopom
urządzono natychmiast Krajowy Zjazd Rolników. Proszę zwrócić uwagę na
paradoks: organizacja silna, liczna, podobno zorganizowana, organiza-
cja, która jakoby była w stanie przeprowadzić strajki majowo-sierpnio-
we, która była w stanie bez najmniejszych problemów, zorganizować
w sierpniu 1988 ogromny, międzynarodowy zjazd na temat praworządności
w Krakowie, w którym udział wzięło ponad tysiąc uczestników - ta sama
organizacja nie jest w stanie zorganizować swojego zjazdu krajowego
i przeprowadzić wyborów, lecz odsuwa to wszystko na nieokreśloną
przyszłość. Natomiast organizacja słaba, nieliczna, bez środków finan-
sowych natychmiast organizuje Zjazd Krajowy, wybiera władze i uchwala
statut (nota bene też spreparowany gdzie indziej).
Oczywiście, dla mnie, który byłem bezpośrednim świadkiem obrad tego
Zjazdu, nie ulega wątpliwości, że była to czysta manipulacja, i pod
przykrywką zjazdu rolnikom po prostu narzucono "czapę", wg osobistego
życzenia Lecha Wałęsy. Została stworzona atrapa Organizacji chłop-
skiej, która na nic nie ma wpływu i z którą nikt się nie liczy.
Dowodem jest to wszystko, co się stało w czasie kampanii wyborczej, to
wszystko, co się stało w Sejmie, co się dzieje w OKP i co się stało
podczas formowania rządu Mazowieckiego. Solidarność Rolników nie
uzyskała niczego z obiecanek Lecha Wałęsy i nie ma nic do gadania.
Ostatni manewr Józefa Ślisza, ogłoszenie w dniu 21 września o powo-
łaniu nowej partii pod nazwą Polskie Stronnictwo Ludowe "Solidarność"
jest próbą dania ujścia frustracji i niezadowolenia ze sposobu, w jaki
mianowani przez Wałęsę przedstawiciele rolników są przez niego trak-
towani. Ale taki jest, niestety, los nominatów: jeśli nie służą temu,
kto ich mianował, nie mogą liczyć na względy i cackanie się z nimi.
Proszę Państwa, próbowałem omówić, co się stało i dzieje z głównymi
siłami politycznymi, które przypisują sobie funkcję przedstawicieli
aspiracji społeczeństwa i za takie są powszechnie uważane. Pominąłem
to, co się dzieje po stronie przeciwnej, a więc w ramach "obozu czer-
wonego" i próby adaptowania komunizmu do potrzeb bieżącej sytuacji.
Uważam tamte ruchy za sterowane w sposób bezpośredni i społeczeństwo
na te gry nie ma wielkiego wpływu. Wydawało mi się, i wciąż jeszcze
się tak wydaje, że społeczeństwo ma jeszcze jakiś wpływ na te struktu-
ry, które uważało, lub nadal uważa za "swoje".
Spróbuję jednak parę słów poświęcić opozycji pozaparlamentarnej,
tej "niekonstruktywnej", która w znacznej części wypełnia tę salę.
Opozycja ta - jest to obserwacja banalna - jest rozproszona i roz-
bita. Toczy ją ten sam komunistyczny wirus, który obecnie w szybkim
tempie rozkłada Solidarność. Jest to wirus stosowania antydemokra-
tycznych metod, wirus, który prowokuje nas do nielojalności wobec
naszych najbliższych partnerów, do manipulacji na jakkolwiek ograni-
czonym szczeblu i zasięgu. Demokracja jest sprawą trudną, wymaga
dojrzałości, cierpliwości, uporu, umiejętności zawierania uczciwych
kompromisów, dotrzymywania zobowiązań, lojalności. Wszystkie te cechy
na skalę społeczną zaniknęły, a nawet zanikło zrozumienie ich niezbęd-
ności i potrzeby stosowania w codziennej praktyce.
Posłużę się dwoma prostymi przykładami. Byłem obecny na spotkaniu
w parafii św. Katarzyny na Służewcu, w końcu czerwca, gdzie powstał
PSL reprezentowany przez obecnego tu p. Józefa Teligę. Wysłuchałem
cierpliwie wielogodzinnych obrad, a gdy rzecz zaczęła wyraźnie zmie-
rzać do powołania PSL i jego władz naczelnych, zaapelowałem do
zebranych, żeby tego nie robili, bo PSL-i już jest kilka, że najpierw
trzeba się jakoś porozumieć, a nie tworzyć nową czapkę. Kiedy się oka-
zało, że mój głos jest głosem wołającego na puszczy, opuściłem
zebranie, a razem ze mną i kilku innych panów. Jakież było moje zdzi-
wienie, gdy po kilku dniach otrzymałem dokumenty, z których wynika, że
właśnie osobiście, razem z tymi panami, powołałem - jako delegat
*)
Niezależnego Ruchu Ludowego - PSL i jego władze naczelne !
Drugi przykład. Byłem niedawno na spotkaniu Porozumienia na Rzecz
Demokratycznych Wyborów w Będzinie Grodźcu, a nawet miałem zaszczyt
być przewodniczącym obrad tego spotkania, a więc chyba najbardziej
autorytatywnym świadkiem uchwał jakie tam zostały podjęte. Proszę
sobie wyobrazić moje zaskoczenie, gdy przesłano mi opublikowane doku-
menty z tego spotkania, z których wynika, że podjęliśmy tam pewną
uchwałę, o której w ogóle nikt na tym spotkaniu nie słyszał !
To jest, proszę państwa, rzeczywiście jakiś straszliwy komunistycz-
ny AIDS, który toczy i rozkłada nasze życie społeczne i uniemożliwia
nam wybrnięcie z tej niesamowitej sytuacji. My wszyscy go w sobie
nosimy i on nas poraża. Jeśli nie znajdziemy jakiegoś antidotum,
jakiejś szczepionki, jeśli tego wirusa nie opanujemy, to on nas zeżre
i z tego bagna nie wyjdziemy nigdy.
Jak opanować ten AIDS ? Co zrobić ? Tak jak do walki z tamtym,
medycznym AIDS, potrzebni są ludzie umiejący myśleć niezależnie,
pracować umysłowo, fachowcy i specjaliści, a społeczeństwo musi z nimi
współdziałać, tak samo i tutaj. Musimy zrobić wszystko, aby odrodziła
się jak najszybciej prawdziwa, autentyczna polska inteligencja - nie
funkcjonariusze systemu w jego starej czy nowej formie - ale inteli-
gencja służąca społeczeństwu. Ponieważ ten AIDS jest wszędzie, więc i
ona musi być wszędzie, w każdej wsi i w każdej gminie, w każdej
----------------------------
*)
Nieporozumienie wyjaśnił Józef Teliga. Otóż Jerzy Przystawa, będąc
gościem spotkania, omyłkowo wpisał się na listę delegatów, a nie
gości. Po przegłosowaniu przez delegatów - już pod nieobecność J.Przy-
stawy - dokumentu końcowego, wpisano pod nim sporządzoną na początku
listę. Błędem organizatorów był brak weryfikacji nazwisk. (przyp.
red.)
szkole, w każdej fabryce i na każdym zebraniu. Bo AIDS działa wszędzie
i wszędzie rozkłada. Ona musi oczyścić język jakim się posługujemy,
posiadać sama i uczyć nas odpowiedzialności za słowo, a jej krytycyzm
i niezależność w myśleniu będzie zaporą przed manipulacją. I wszystkie
ruchy polityczne w Polsce, jeśli mają na celu rzeczywiste dobro
i odrodzenie się Kraju muszą walkę o odrodzenie się tej inteligencji
postawić na pierwszym miejscu. Bo ani orczykiem, ani kluczem fran-
cuskim tego wirusa pokonać się nie da. Istnienie pięciu, czy iluś tam,
PSL-i w Polsce, plus ten najnowszy Józefa Ślisza, są wynikiem
działania tego wirusa, celowo zaszczepianego i propagowanego przez
system, a wspomaganego przez jego nieświadomych naśladowców.
Lech Wałęsa powiedział, że wolność już mamy, a teraz bierzemy się
za chleb. Jeśli tego wirusa nie opanujemy, to ten chleb będzie
z takiej samej mąki jak ta wolność.
Jerzy Przystawa
----------------------------------------------------------------------
Andrzej Myc
BUJANIE POLSKĄ ŁÓDKĄ
Będąc od półtora roku w USA miałem możliwość spotkania się z kilkoma
wybitnymi osobami Polonii i polskiej opozycji przebywającymi czasowo
w USA. Półtora roku poza krajem, to okres idealny, aby nie zatracając
poczucia polskiej rzeczywistości, zobaczyć coś więcej pod powierzchnią
wydarzeń dziejących się ostatnio w Polsce.
Pierszym, ważnym wydarzeniem, które zelektryzowało polskie społe-
czeństwo była telewizyjna debata Wałęsa-Miodowicz ostatniego listopada
ubiegłego roku. Dlaczego Wałęsa ten pojedynek na słowa wygrał i dla-
czego w ogóle doszło do tej debaty ? Komuniści przygotowali debatę po
to, aby skanalizować nastroje społeczne - chodziło o to, aby społe-
czeństwo zaufało Wałęsie; i o to, aby Wałęsa poczuł się "wielkim
Wałęsą" z Sierpnia'8O, by stał się pyszny i pewny siebie. Każdy, kto
zna się trochę na psychologii, wie, jakie to ze sobą niesie niebezpie-
czeństwo dla człowieka - w wymiarze jednostkowym i dla polityka - w
wymiarze społecznym; wiara we własną nieomylność i zatracenie poczucia
rzeczywistości. Będą to dwa najważniejsze elementy, które zniszczą
jego popularność.
W ten to sposób władze komunistyczne przygotowywały - czy jak nie-
którzy mówią - preparowały Wałęsę a wraz z nim Komitet Obywatelski,
złożony z lewicy warszawskiej i ludzi z kręgów kościelnych do rozmów.
Wciąż jeszcze droga do porozumienia opozycji z władzami była daleka.
Trudności wynikały z nieufności opozycji co do intencji władz. Władze
musiały jakoś te trudności przełamać, zagrały więc na "beton" w partii.
Aby właściwie zrozumieć dalsze postępowanie władzy komunistycznej,
chciałbym zrobić tutaj dygresję na temat tzw. "betonu" w partii. "Be-
ton" w partii pojawiał się zawsze niby za dotknięciem czarodziejskiej
różdżki wtedy, kiedy był sprawującym władzę w Polsce potrzebny. Potem
znikał, aby pojawić się znowu, gdy komuniści przygotowywali się do
kolejnej wolty. Co ciekawe, do "betonu" nie należeli nigdy ci, którzy
w danym czasie sprawowali władzę. Oni zawsze mianowali siebie libe-
rałami, nagłaśniając się ustami lewicy warszawskiej czyli tzw. "War-
szawki". Liberałem był Gierek, a potem Olszowski, zesłany wcześniej
przez Gierka do Berlina jako ambasador PRL. Po powstaniu "Solidarnoś-
ci" Olszowski powrócił na scenę polityczną, odzyskał wpływy w partii
i natychmiast został uznany przez doradców "Solidarności" za czołowego
liberała. Był nim do chwili, kiedy w wyniku wewnętrznych przetasowań w
PZPR utracił swoją pozycję. Jaruzelski ciągle jest liberałem, pomimo
że był odpowiedzialny za inwazję na Czechosłowację, miał swój udział
w decyzji strzelania do robotników na Wybrzeżu w 197O roku, wprowadził
stan wojenny w 1981 roku. Był zaufanym Breżniewa, jest zaufanym Gorba-
czowa. I to wszystko dzięki "liberalnym zasługom". I będzie liberałem
tak długo, jak długo będzie miał wpływ na sytuację w Polsce.
Oczywiście nie chcę powiedzieć, że w partii nie ma "betonu" - jest.
Tylko nie tam, gdzie się go chce widzieć. "Beton" jest na wszystkich
szczeblach partii - tak podstawowych, jak i centralnychm, i ma wpływ
na wszystkie ważniejsze decyzje. Twierdzenie, że "betonu" nie ma
w komunistycznym gremium aktualnie sprawującym władzę w Polsce, jest
polityczną naiwnością.
Wróćmy jednak do obecnej sytuacji w Polsce. Gra na "beton" wygląda
mniej więcej tak. Decyzja o posiedzeniu "okrągłego stołu" w dniu 6 lu-
tego zapadła na X plenum KC PZPR, które odbyło się w dniach 16-18
stycznia. Gremium kierownicze partii z Jaruzelskim na czele po mis-
trzowsku wykorzystało istnienie w PZPR przeciwników porozumienia
z Solidarnością. Nadano temu przesadny rozgłos, tak, iż gest Jaru-
zelskiego, który zagroził ustąpieniem ze stanowiska I Sekretarza,
wyglądał na autentyczny i był odebrany przez Komitet Obywatelski jako
poważne rozgrywki wewnątrz partii (gest ten Jaruzelski powtorzy jesz-
cze raz, kiedy zrezygnuje z kandydatury na prezydenta PRL). Ciągle
jeszcze opozycja, nazwana przez Urbana "konstryktywną", była mało
skora do rozmów z komunistami na warunkach dyktowanych przez władze
i trzeba ją było do większej uległości "zachęcić". Taką "zachętą" -
zabrzmi to brutalnie i paradoksalnie zarazem - było zamordowanie
księdza Niedzielaka 2O stycznia br. Reakcja Kościoła i "Solidarności"
Wałęsy była bardzo powściągliwa. W siedem dni później dochodzi do
spotkania przygotowawczego rozmowy przy okrągłym stole między
Kiszczakiem a Wałęsą w Magdalence. (Wałęsa z Kiszczakiem spotykali się
od lata 1988 roku o czym społeczeństwo nie informowano). Może kiedyś
będą znane szczegóły tego spotkania, ale głównych wątków rozmowy można
się domyśleć.
Kiszczak zapewne powiedział Wałęsie, że "beton" chce rozprawić się
z liberałami w partii, że "beton" zrobi wszystko, aby nie dopuścić do
porozumienia. Teraz zamordowali księdza Niedzielaka, aż strach pomyś-
leć, kto może być następną ofiarą. Trzeba wypracować wspólną płasz-
czyznę działania, bo "beton" wykończy i was, i nas.
Nie wiadomo czy Wałęsę i Komitet Obywatelski to przekonało. Tym nie-
mniej zamordowanie księdza Suchowolca na tydzień przed rozpoczęciem
rozmów miało słowa Kiszczaka uwiarygodnić i uwiarygodniło.
6 lutego rozpoczęły się rozmowy przy okrągłym stole. Co oznacza
w dyplomacji "okrągły stół", pisał o tym w pierwszym numerze czasopis-
ma "Poza układem" Andrzej Gwiazda. Przypomnę tylko, że "okrągły stół"
nie ma stron. Do okrągłego stołu siada się, kiedy wszyscy z uczest-
ników prezentują wspólne stanowisko i chodzi o opracowanie rozwiązań
szczegółowych. Oczywiście opozycja utrzymywała, że nie ma wspólnego
stanowiska z władzą, a do okrągłego stołu usiadła, bo stół nie ma
kantów. Kogo jednak mogły interesować takie dowcipy. Rząd i opozycja
spotkały się przy okrągłym stole, a więc porozumienie zostało osiąg-
nięte, a reszta to szczegóły proceduralne. Na domiar złego okrągły
stół stał w siedzibie władz i zerwanie rozmów przez kogokolwiek byłoby
automatycznie przypisywane opozycji. I tak to Komitet Obywatelski
wmanewrował siebie w bardzo niewygodną psychologicznie pozycję.
Kolejnym czynnikiem, który być może najbardziej zaważył na tych
rozmowach, to psychiczne obciążenia przedstawicieli opozycji. Nie
chodzi mi tu o intelektualne możliwości osób tam zgromadzonych. Jestem
pełen uznania i szacunku dla dorobku kulturalnego i naukowego oraz dla
wybitnej inteligencji wielu z nich. Chodzi mi o pewien rodzaj psy-
chicznego złamania. Amerykanie określają to jako "hostage syndrom".
Syndrom ten polega na tym, że ofiara, w momencie, kiedy zostaje przez
oprawcę ułaskawiona, czuje do niedawnego oprawcy rodzaj wdzięczności
i szacunku. Czasami staje się do oprawcy przywiązana i wiernie mu
służy. Stefan Staszewski, powojenny wiceminister rolnictwa, był
skazany przez komunistów na 8 lat łagru na Kołymie. Po odbyciu kary
stał się jednym z najwierniejszych towarzyszy. Wiele osób z otoczenia
Stalina kochało go tylko za to, że kiedyś ich Stalin skazał, a potem
wyciągnął z więzienia czy obozu i obdarzył wysokim stanowiskiem
partyjno-państwowym. Najwymowniejszym przykładem "hostage syndrom"
jest sam Wojciech Jaruzelski. Wywieziony jako dziecko na Sybir, gdzie
pracował ciężko przy wyrębie lasu, po latach został najbardziej
zaufanym człowiekiem Moskwy w Polsce.
Komuniści tak samo postąpili z kapralem Wałęsą, częścią
"Solidarności" i doradcami (choć niewykluczone, że wśród doradców są
również komunistyczni agenci). Szykanowali ich, zamykali w więzie-
niach, oskarżali o współpracę z CIA... Potem ta sama władza wyciąga do
swojej ofiary rękę i publicznie ją przprasza, nawet więcej, zaczyna
głosić, że władza nie może bez opozycji rządzić. To wszystko powoduje,
że niedawne komunistyczne ofiary przeżywają istny zawrót głowy. Kuroń
wzruszonym głosem opowiada red. Sussowi z "Głosu Ameryki", że jest to
wielki moment w jego życiu. Że ten sam Kiszczak, który wydawał roz-
kazy, aby Kuronia śledzić, przeprowadzać w jego mieszkaniu rewizje,
aresztować go, teraz podaje mu rękę i zwraca się do niego: "panie
Jacku..." Wałęsa był tak nieprzytomny ze szczęścia, że publicznie
ogłosił, iż z Jaruzelskim już się nigdy nie rozejdzie. Wszyscy opozy-
cjoniści przy okrągłym stole byli tak podnieceni samą rozmową z nie-
dawnymi oprawcami, że temat rozmów i ustalenia stały się drugorzędne.
A o to właśnie komunistom chodziło. W tych rozmowach strona opozycyjna
rozpędziła się tak daleko, że zgodziła się nie tylko na legalizację
"Solidarności" ze statutem okrojonym o prawa do strajku, nie tylko
zaakceptowała podział mandatów w przyszłym Sejmie, ale zobowiązała się
poprzeć kandydaturę Jaruzelskiego na prezydenta PRL. Sprawa została
ukartowana przy okrągłym stole jako "gentelman's agreement". I tylko
jeden Urban nie wytrzymał i podał ją do publicznej wiadomości jakby
chcąc się zemścić za wyborczą klęskę. Los okazał się ironiczny, prawie
nikt mu nie uwierzył, choć tym razem Urban nie kłamał.
II
Rozmowy zostały zakończone, "Solidarność" z okrojonym statutem za-
legalizowana i opozycjoniści zaczęli się przygotowywać do wyboró.
W gorączce przedwyborczej nikt z Komitetu Obywatelskiego nie chciał
słyszeć o niezarejestrowaniu NZS-u, nikt nie dbał o odbudowywanie
struktur "Solidarności" (niewiele więcej w tej sprawie zrobiono do
dnia dzisiejszego). Uwaga władz "Solidarności" była pochłonięta wys-
tawieniem własnych kandydatów niezależnych, i "gaszeniem" strajków,
które wybuchały w całym kraju poza kontrolą, a czasami i poza wiedzą
działaczy "Solidarności". Tuż przed wyborami atmosfera zaczęła być
bardzo gorąca. Zalegalizowani przez komunistów opozycjoniści uświado-
mili sobie, że nie mają, tak wielkiego poparcia społecznego jak im się
przy okrągłym stole wydawało i zaczęła przerażać ich myśl, iż mogą
przegrać wybory. Wtedy z jednej strony apelowano do społeczeństwa
o poparcie w wyborach, posługując się demagogicznymi hasłami typu: "My
rozumiemy wszystkich" (chciałoby się zapytać, czy morderców dwóch
księży autorzy tego hasła też mieli na myśli ?) Z drugiej zaś strony
przypuszczano niewybredne ataki na grupy niepodległościowe, które
odrzuciły dialog z komunistami. Nawet Stefan Bratkowski, znany i ce-
niony publicysta, nie wytrzymał nerwowo i popełnił w "Tygodniku
Powszechnym" paszkwil na temat Solidarności Walczącej.
W wyborach komuniści ponieśli druzgocącą klęskę. Społeczeństwo po-
traktowało te wybory jako swoisty plebiscyt za i przeciw komunizmowi.
Nie pomogły tu apele Lecha Wałęsy, który wzywał do głosowania na
"dobrych komunistów. Społeczeństwo do tego stopnia nie znosi komunis-
tów, że w spotkaniach przedwyborczych ludzie pytali kandydatów na
posłów i senatorów głównie o to, czy będą popierali kandydaturę
Jaruzelskiego na prezydenta. To było dla nich bardziej istotne niż
program wyborczy kandydatów.
Po wyborach senatorzy i posłowie Komitetu Obywatelskiego znaleźli
się w bardzo trudnej sytuacji. Z jednej strony chcieli się wywiązać
z umów zawartych przy "okrągłym stole" i poprzeć kandydaturę Jaruzel-
skiego na prezydenta, z drugiej zaś musieli być lojalni wobec własnych
obietnic złożonych wyborcom i głosować przeciw. Nic więc dziwnego, że
wybory prezydenta miały tak dramatyczny przebieg. W Sejmie powstała
paradoksalna sytuacja. Posłowie i senatorzy opozycyjni opowiadali się
za głosowaniem tajnym, aby móc zagłosować na Jaruzelskiego i nie
narazić się wyborcom, komuniści obawiali się, że w wyborach tajnych
nie będą mogli liczyć na "swoich" ludzi, którzy wykorzystają te
sytuacje i będą głosować przeciwko Jaruzelskiemu. W końcu zgodzono się
na rozwiązanie kompromisowe i Jaruzelski trzema głosami został wybrany
prezydentem. Jak by na tę sytuację nie patrzeć, Jaruzelski został
wybrany przy biernym, ale poparciu przedstawicieli legalnej opozycji.
Zaraz potem zaczęły się swary i wzajemne pretensje.
* * *
Teraz, po wyborach do Senatu i Sejmu, po wizycie prezydenta Busha
w Polsce, po wyborze Jaruzelskiego na prezydenta PRL, można się poku-
sić o ocenę tego bezprecedensowego kompromisu. Wałęsa powiedział, że
nie ma zwycięzców ani zwyciężonych. Czy rzeczywiście ? O sukcesach
opozycji socjalistycznej szeroko informuje prasa krajowa i polsko-
języczne gazety polonijne. Mało natomiast pisze się o zyskach
komunistów i stratach społeczeństwa.
Za zwycięstwo komunistów należy uznać rozbicie "Solidarności".
W wyniku tych wszystkich manewrów komunistów oraz Wałęsy i jego dorad-
ców, "Solidarność" w chwili obecnej liczy mniej członków niż PZPR.
"Solidarność" z sierpniowej idei została sprowadzona do związku zawo-
dowego bez prawa do strajku. Strajki jak wiadomo są i będą. Działacze
"Solidarności" albo będą te strajki "gasić" i w ten sposób stracą spo-
łeczne poparcie, albo będą takie strajki popierać i wejdą w konflikt
z prawem PRL i władzami "Solidarności". Już teraz widać oznaki
rozchodzenia się robotników z działaczami "Solidarności" w Zagłębiu
Miedzi na Dolnym Śląsku, gdzie po ostatnich strajkach mówi się
otwarcie o utworzeniu nowego związku niezależnego i od władz, i od
działaczy "Solidarności".
Następuje również rozbicie wewnątrz opozycji. Opozycja skupiona
wokół Wałęsy i Komitetu Obywatelskiego jeszcze przed rozmowami przy
okrągłym stole usiłowała w różny sposób deprecjonować opozycję niepod-
ległościową. Lista oskarżeń i publicznego prania brudów jest długa
i smutna. Opozycja niepodległościowa powoli otrząsa się z szoku, jaki
przeżyła po legitymizacji komunistów przez Wałęsę i Komitet Obywa-
telski i zaczyna się jednoczyć. Dobry to znak na przyszłość.
Monolit Komitetu Obywatelskiego powoli się kruszy. Przysłowiową
kością niezgody stała się tu sprawa wyboru prezydenta. Niektórzy
z posłów i senatorów już zaczynają sobie zdawać sprawę, w jak bardzo
niebezpieczną grę wdali się z "czerwonymi". Dostrzegają, że po
legalizacji "Solidarności" z okrojonym statutem, nie dysponują już
żadną siłą, prócz siły własnego głosu.
Także Wałęsa, który był koniem pociągowym całego przedsięwzięcia,
nie wyszedł z tego kompromisu bez szwanku. Geremek nie jest już dorad-
cą Przewodniczącego, sam jest przewodniczącym Obywatelskiego Klubu
Parlamentarnego. Nowe obowiązki sprawiają, że Geremek nie ma już dla
Wałęsy tyle czasu i tyle serca jak dawniej. Również władze kościelne,
delikatnie mówiąc, dystansują się od Przewodniczącego. Kardynał Glemp
unika spotkania z Wałęsą i daje mu niedwuznacznie do zrozumienia, że
owszem, spotka się, ale kiedy Wałęsa przyjdzie do niego z całą "Soli-
darnością". A ostatnia wizyta Wałęsy w Watykanie u Papieża nie wypadła
najlepiej. Zamiast spodziewanych 3O minut z Janem Pawłem II, wizyta
trwała niecałe 2O minut. Papież zdawał się nie słyszeć prośby Lecha
o poparcie w udzieleniu kredytów dla PRL i pytał Wałęsę o sprawy
rodzinne.
Kredytów też na razie nie widać, pomimo osobistego zaangażowania
się Wałęsy i jego oświadczeń, iż na kolanach będzie błagał o pomoc dla
PRL. Nawet z obiecenych przez Busha w czasie ostatniej wizyty w Polsce
1OO milionów dolarów, Kongres USA przyznał zaledwie 1O milionów. Nie
pomogła charyzma i sowizdrzalskie stwierdzenie Lecha, że Polska nie
potrzebuje pożyczek, tylko współpracy gospodarczej, w której zaangażo-
wanych by było 1O mld dolarów. Kwaśna mina Busha, kiedy słuchał tych
słów wystarcza za komentarz.
A władza ? Władza po tych wszystkich zakrętach wyszła cało. Ci sami
ludzie, ta sama komunistyczna władza tyle tylko, że po raz pierwszy,
od czasu zainstalowania tej agentury w Polsce, uprawomocniona przez
konstruktywną opozycję
Wydaje się, że w sytuacji, kiedy brak jest konkretnej pomocy finan-
sowej z Zachodu, "okrągły stół" i "wolne" wybory przestają mieć dla
komunistów jakiekolwiek znaczenie. Należy się więc spodziewać
usztywnienia stanowiska z ich strony. Spowoduje to kolejne wstrząsy
i przetasowania na politycznej scenie w Polsce. Załamanie rynku, brak
perspektyw na wyjście z kryzysu, brak stabilności politycznej, to
wszystko prowadzić będzie do coraz większej radykalizacji nastrojów
społecznych, co w rezultacie zakończyć się może niekontrolowanym wybu-
chem i rozlewem krwi na skalę nieznaną w powojennej historii Polski.
Nowy Jork, 2 sierpnia 1989.
Andrzej Myc
----------------------------------------------------------------------
Andrzej Łaszcz
KONIECZNOŚĆ UŚWIADAMIANA - BEZ EUFORII
Uchodzący za organ partyjnego betonu, tygodnik "Sprawy i Ludzie",
w nr 34 z 24 sierpnia zamieścił popularną fotografię Lecha Wałęsy "za
rączki" z wybitnymi liderami polskiej reformy - Romanem Malinowskim
i Jerzym Jóźwiakiem, a pod zdjęciem, wielkimi literami, złotą myśl
Wałęsy: "W polityce logika nie zawsze funkcjonuje, a nawet bardzo
rzadko". Biorąc pod uwagę polityczne osiągnięcia Lecha Wałęsy nikt
w tym kraju, a ja najmniej ze wszystkich, nie ma prawa kwestionować
autorytatywności i niepodważalnej słuszności jego twierdzeń, dlatego
wszystko co będzie tutaj napisane należy traktować jako z gruntu
niesłuszne i nie mające żadnego zastosowania w polityce. Będzie to
bowiem próba zracjonalizowania tego, co się rozgrywa na polskiej sce-
nie politycznej właśnie na gruncie logiki formalnej, próba uciszenia
serca i emocji, a dopuszczenie do głosu refleksji, postawienie pytań
nawet najbardziej niesympatycznych. Jeśli bowiem chcemy dojść do
prawdy - na gruncie formalnym przynajmniej - to nie wolno nam pomijać
kwestii niewygodnych i naruszających nasze dobre samopoczucie. Posłużę
się w tym analogią historyczną. Był np. kiedyś marszałek Związku
Sowieckiego, wielokrotny bohater tego mocarstwa, dowodzący armiami,
które w roku 1939 dokonały najazdu na Polskę, jej podboju i rozbioru.
Ten sam marszałek został po wojnie ubrany w mundur polski i, jako
Polak zasiadł w Warszawie. Czyż "ewangeliczne podejście" do sprawy nie
kazałoby nam cieszyć się z takiej odmiany wroga i najeźdźcy, w Polaka
i obrońcę Polski? Albo np. z odmiany agenta NKWD, komunisty i ateisty,
a więc zarówno ongiś wroga niepodległości i Polski, jak i religii,
w prezydenta Rzeczypospolitej, uczestniczącego w uroczystościach reli-
gijnych i ślubującego w Sejmie "Tak mi dopomóż Bóg"? Jakąż inną, jeśli
nie ewangeliczną właśnie interpretacją tych faktów kierować się musiał
Książę Kościoła, Kardynał Metropolita Krakowa, który kazał nam się
radować z "wyzwolenia Polski", a bolszewickiego agenta-enkawudzistę
zgodził się uznać za "Prezydenta Rzeczypospolitej" ? Czyż tego typu
postawa nie była zawieszeniem na kołku praw logiki formalnej na rzecz,
w najlepszym razie, ewangelicznego zalecenia "zyskujcie sobie przyja-
ciół mamoną niesprawiedliwości" (Łk 16.9) ?
Wydaje mi się, że powyższe przykłady dowodzą przynajmniej jednego:
że jeśli "w polityce logika nie zawsze funkcjonuje..." to i "myślenie
ewangeliczne" też często się nie sprawdza. Uważam, że jest to wymówka
wystarczająca, aby pozwolić sobie na luksus zadania kilku nieprzyjem-
nych pytań.
1. Na czym polega dzisiaj geniusz i wielkość Polaków?
--------------------------------------------------
Pod koniec marca br. na spotkaniu w Hali Ludowej we Wrocławiu, Lech
Wałęsa zażądał od nas cierpliwości na trzy tygodnie i obiecał nam, że
po świętach "będziecie mieli wolną Polskę". Wszystko wskazuje na to,
że słowa dotrzymał:
- Dwa miesiace temu Prezydent Stanów Zjednoczonych przyjechał specjal-
nie, żeby nam zakomunikować że w Polsce dokonał się przełom na mia-
rę przełomu kopernikańskiego.
- Wybrany w wolnych wyborach Marszałek Senatu, Profesor Stelmachowski,
głosi przy każdej okazji, że mamy już IV Rzeczpospolitą. Rzecz nie
została jeszcze formalnie ogłoszona, ale jest to po prostu kwestia
krótkiego czasu, gdyż chwilowo inne, pilniejsze sprawy, nie pozwalają
posłom i senatorom proklamować Wolnej Rzeczpospolitej. Senatorowie
jednak z upodobaniem mówią tak w swoich wypowiedziach. Jest to również
zgodne z postulatem posła ubiegłej kadencji Sejmu - Profesora Bendera,
mniemam więc, że już niebawem PRL zmieni nazwę najzupełniej ofic-
jalnie.
- Lech Wałęsa oświadczył w głównym wydaniu DTV, w ostatnich dniach
sierpnia, że: Robotnicy w roku 1980 domagali się chleba i wolności.
Wolność tymczasem przyszła najpierw. Wolność już mamy, a chleb też
będziemy mieli, jeśli tylko zabierzemy się do pracy.
- Wreszcie, last but not least, NASZ PREMIER!
Geniusz Polaków polega więc na tym, że bez przelewu kropli krwi,
bez potu nawet, bez żadnej rewolucji i gwałtów udało nam się to, co
nie udało się żadnemu innemu pokoleniu, ani żadnemu innemu społeczeń-
stwu - likwidacja komunizmu i odzyskanie wolności. Można to interpre-
tować wyłącznie jako cud, albo jako wyczyn politycznego geniuszu.
Nie dziwi więc, że podobnie jak ongiś Kardynał Metropolita Krakowa,
tak dzisiaj Kardynał Prymas, w homilii wygłoszonej 1 września każe nam
się radować z tych niebywałych przemian i tę radość przekazuje całemu
światu, a widomym znakiem epokowych przemian ma być stojący obok
niego, w towarzystwie niemal bez wyjątku samych kardynałów i innych
dostojników Kościoła, wczorajszy komunista i zbrojne ramię Związku
Socjalistycznych Republik, a dzisiaj Prezydent Rzeczypospolitej !
Niczym Szaweł zamieniony w Pawła, choć bynajmniej nie powalony z ko-
nia, przeciwnie, solidnie siedzący w siodle, ale to po prostu tylko
dlatego, że każda analogia jest kulawa.
2. A co się stało z komunistami ?
------------------------------
Gdzie są komuniści ? Co się z nimi stało? Kiedy i dokąd odeszli ?
Komunistów po prostu już nie ma:
- Komunistyczny ongiś, poseł Marian Orzechowski, sekretarz KC PZPR do
3O lipca br. i nadal członek politbiura, szef pezetpeerowskiego
klubu parlamentarnego, sugeruje, że partia polskich komunistów może
teraz zmienić nazwę na Polska Socjalistyczna Partia Pracujących. Nato-
miast organ KW PZPR we Wrocławiu, "Gazeta Robotnicza" z 3O sierpnia,
komentuje, że "wielu Polakom źle się niestety kojarzy słowo „socja-
lizm”... może więc po prostu wystarczyłaby nazwa Polska Partia
Pracujących ?..."
- Poseł Bentkowski, szef Klubu Parlamentarnego ZSL, przez tyle lat
uważanego powszechnie za komunistyczną przybudówkę, zapowiada prze-
mianowanie ZSL na partię Stanisława Mikołajczyka - Polskie Stronnictwo
Ludowe. Rzecz się zresztą już częściowo dokonała, za aprobatą Kościoła
reprezentowanego przez księdza Bijaka, Pełnomocnika Prymasa do spraw
Rolników, i 15 sierpnia reaktywowano uroczyście PSL, wespół-wzespół
z ZSL. Zignorowano przy tym fakt, że PSL działa już w różnych
częściach Polski od ponad roku, reaktywowany przez takich działaczy
ludowych jak - zmarły rok temu - Stanisław Janisz, czy w czerwcu br.
przez Józefa Teligę. Jak interpretować to wydarzenie ? I w jakich
kategoriach: logicznych czy ewangelicznych ? Czy tylko kropidło księ-
dza Bijaka posiada moc sprawczą przemienienia zeteselowców w prawdzi-
wych peeselowców? Bo przecież przy narodzinach PSL-u Józefa Teligi też
była woda święcona księdza Maja, i chyba tylko Stanisław Janisz, nota
bene sekretarz Stanisława Mikołajczyka, nie czuł potrzeby dowartościo-
wywania partii ludowej oficjalnym kościelnym "imprimatur".
A co z SD ? No, dzisiaj posądzać Stronnictwo Demokratyczne, że jest
partią komunistyczną to najgrubszy z możliwych nietaktów, chamstwo po
prostu, polityczne chuligaństwo... Któż dziś może pamiętać kim był
np. Leon Chajn, przez lat 16 piastujący godność sekretarza generalnego
tej partii ? Ten przedwojenny komunista, członek władz naczelnych
osławionego Związku Patriotów Polskich i oficer polityczny 1 Armii był
dokładnie takim samym demokratą jak Bolesław Bierut bezpartyjnym, z tą
różnicą, że Bierutowi zmarło się zaraz po Stalinie, a Leon Chajn
jeszcze przez długie lata walczył o prawdziwą demokrację. Jakiej
metamorfozy dokona teraz demokrata stuprocentowy - Jerzy Jóźwiak? Może
przemianuje SD na Akcję Katolicką?...
Nie ma więc komunistów, zniknęli w sposób niezauważalny, jeden
tylko Mieczysław Rakowski, niczym pogrobowiec minionej epoki, raczy o
sobie mówić, że jest komunistą (ale kto by dzisiaj wierzył Rakowskie-
mu), natomiast jego były organ, "Polityka", wyzłośliwia się, że w OKP
ok. 4O % to byli sekretarze lub doradcy partyjnych sekretarzy ! Ale
takie wypowiedzi zasługują na defenestrację, albo potraktowanie takie
jak we Wrocławiu, gdy w czasie kampanii wyborczej do lokalu Komitetu
Obywatelskiego wkroczył oczywisty prowokator, aby zapytać czy jest
prawdą, że kandyduje do Senatu czy Sejmu były sekretarz partii ? Jak
zresztą liczbę tę zweryfikować, skoro nawet w książce wydanej przez
niezależne wydawnictwo "Myśl" - "Okrągły Stół, Kto jest kim", biogramy
zaledwie kilku uczestników "stołu" przyznają, że byli kiedyś członkami
PZPR? Trudno więc tam wyczytać, co np.robił przed rokiem 1978 Profesor
Bronislaw Geremek, albo czy obecny premier robił cokolwiek przed
rokiem 1957 ? I któż mógł być członkiem partii, jeśli nie był nim na-
wet Andrzej Milczanowski, ex-prokurator powiatowy w Szczecinie ?
Zresztą, w dobie pojednania narodowego, takie grzebanie się w cudzych
biografiach jest bez sensu, albowiem Lech Wałęsa właśnie zapewnił nas,
"że 9O % członków partii, to ofiarni i uczciwi patrioci", a jeśli
pozostałe 1O % patriotami nie jest, to wcale z tego nie wynika, że to
komuniści.
A zatem komuniści zniknęli, bezkrwawo i po cichu, po całym świecie
rozgłoszono, że mamy już Wolną Polskę - IV Rzeczpospolitą, mamy
swojego, niezależnego i solidarnościowego, premiera, generał
Jaruzelski najchętniej pokazuje się w towarzystwie samych biskupów
i kardynałów.... A my ? Co się dzieje z nami, Polakami ? Jak na to
reagujemy ?
3. Dlaczego się nie cieszymy ?
---------------------------
Pytanie to postawił Władysław Frasyniuk uczestnikom manifestacji
z okazji 9 Rocznicy Umów Sierpniowych, jaka odbyła się we Wrocławiu.
Władysław Frasyniuk był zdziwiony: Jak to ? Mamy to wszystko, i za-
rejestrowaną Solidarność, i własny rząd z własnym premierem, i prawie
cały parlament, i tyle innych cudownych rzeczy - a my tymczasem nic !
Nie cieszymy się. Nawet na pierwszą wolną manifestację rocznicową
przyszła żałosna garstka ludzi, większość uczestników zwieziona
autokarami (sic !) i jeszcze jakaś nieodpowiedzialna młodzież, podobno
pod wpływem alkoholu, usiłowała tę podniosłą uroczystość zakłócić? Nie
cieszymy się, mimo że do radości zachęcają nas nie tylko przywódcy
związkowi, ale i Ksiądz Prymas?
8 lat temu, w niedzielę 1O maja, wylądowałem w Paryżu w kilka chwil
po wyborze F. Mitteranda na prezydenta Francji. Widziałem, jak Paryż
oszalał z radości. Miliony ludzi wyległy na ulice, aby dać upust
emocjom, tańczono, śpiewano, trąbiono. Ten wybuch entuzjazmu trudno
opisać. A przecież czym był wybór Mitteranda wobec wyboru Mazo-
wieckiego na premiera ? 45 lat mroków komunizmu skończone, przyszła
WOLNOŚĆ, a nie jeden pan na miejsce innego, a my nie potrafimy okazać
naszej radości? Czyżby to puste półki tak nas zgnębiły? Przecież puste
półki to dla nas żadna nowość, a Mazowiecki jako premier to chyba
jednak ? Puste półki były rzeczywistością równie wymowną i w czasie 16
Miesięcy Karnawału, a jednak cieszyliśmy się i było to widać na każdym
rogu ulicy.
Właśnie: Karnawału. Tamte miesiące zwano "Karnawałem" i chyba dość
trafnie określało to sytuację. W tym karnawale brała udział cała
Polska, polska ulica i polskie domy. Dzisiaj jest zupełnie inaczej. Na
scenie politycznej rozgrywają się rzeczy niesamowite, niebywałe,
niesłychane, a naród polski, a społeczeństwo polskie zachowują się jak
widz w teatrze, odgrodzony od tego co sie dzieje rampą, okiestrą,
proscenium, a w antraktach na dodatek gęstą kurtyną. Odnosi się
wrażenie, że społeczeństwo traktuje niesamowite wyczyny polityków jak
olśniewające sztuczki iluzjonisty, piękne i zadziwiające, gdy na nie
popatrzeć, ale tyle samo mające wspólnego z prozą życia.
Fenomen ten wymaga jakiegoś wyjaśnienia. Albo społeczeństwo polskie
nie rozpoznaje wolności, która przyszła tak nieoczekiwanie, albo
odgrywana jest sztuka pod tytułem "Wolność", z Lechem Wałęsą w roli,
powiedzmy, Józefa Piłsudskiego i OKP z KKW w roli Pierwszej Kadrowej?
Myślę, że warto szczegółowo rozważyć tę alternatywę, bez względu na
to, która jej część jest prawdziwa. Jeśli bowiem prawdziwa jest część
pierwsza i społeczeństwo polskie ma trudności z rozpoznaniem
wytęsknionej wolności, to trzeba sobie zdać sprawę z tego, co mu w tym
rozpoznaniu przeszkadza, i to pomimo zaangażowania w przekonanie go
tak potężnych środków propagandy i autorytetów tak wielkich jak Lech
Wałęsa, George Bush, Kardynał Glemp czy choćby przybyłego wreszcie do
Polski - po przeszło 45 latach - "Kuriera z Warszawy" - Jana Nowaka-
-Jeziorańskiego ? Może ta propaganda ma jakieś zasadnicze wady, popeł-
niane są jakieś grube błędy, które uniemożliwiają społeczeństwu
przetarcie oczu i obudzenie się z letargu ?
Spróbujmy zatem przyjrzeć się tym elementom sytuacji, które
świadczyć by mogły, że bliższa prawdy jest druga część omawianej
alternatywy, że nieufność społeczeństwa - jakkolwiek trudna do
wyartykułowania - posiada jednak racjonalne, logiczne podstawy ? Cóż
z tego, że - jak powiedział Lech Wałęsa - w polityce logika nie ma
zastosowania, skoro społeczeństwo o tym nie wie ?
4. Wielki Iluzjonista: Lech Wałęsa.
-------------------------------
Kiedy przed ponad rokiem, w artykule "Omłotów ciąg dalszy"
w "Obecności nr 22, oceniałem perspektywę Okrągłego Stołu, ośmieliłem
się przestrzegać Wałęsę, że "społeczeństwo nie zawierzy dzisiaj żadnym
„mianowańcom” bez względu na to, kto ich będzie mianował". Wałęsa nie
posłuchał moich "zbawiennych rad" i postąpił, oraz nadal postępuje,
dokładnie odwrotnie: niczym wielki iluzjonista zaskakuje niemal
codziennie wszystkich dookoła, łącznie z najbliższymi - zdawałoby się
- doradcami, wyczarowując coraz to nowych "mianowańców". Chyba najbar-
dziej spektakularnym z tych posunięć było wyczarowanie Tadeusza
Mazowieckiego na premiera. Jeśli wierzyć temu, co na ten temat pisała
"Gazeta Wyborcza" (oraz wszelkim innym przekazom w tej samej sprawie)
to Lech Wałęsa mianował Mazowieckiego premierem całkowicie jedno-
osobowo i nie konsultując nikogo. Było to bowiem całkowite zaskoczenie
dla całego OKP, i dla KKW, i dla twórców koncepcji "wasz prezydent -
nasz premier", i dla samego delikwenta wreszcie, który tuż przed
mianowaniem wykładał wszystkie racje, dla których "Solidarność" nie
powinna tworzyć rządu ! Posunięcie to zbulwersowało część członków
Klubu, którzy nawet zaczęli grozić frondą i wystąpieniem i klubu, ale
ostatecznie, w sposób zdyscyplinowany wrócili do szeregu.
Pozostaje jednak niebanalne pytanie: jeśli Przewodniczący "Solidar-
ności", w sprawach najwyższej wagi państwowej, nie pyta o zdanie ani
Geremka, ani Michnika, ani Frasyniuka, ani w ogóle nikogo z OPK czy
KKW, to KOGO PYTA ? Z kim konsultuje swoje decyzje? Czyżbyśmy mieli do
czynienia z teatrem w teatrze ? Gdzie kurtyna zewnętrzna skrywa
przygotowania przed widzami, ale jest jeszcze i wewnętrzna, za którą
dokonuje się przygotowań niewidocznych dla samych aktorów? I czy za tą
drugą kurtyną przygotowuje swoje "numery" sam jeden, pojedynczy Lech
Wałęsa, czy może ma jakichś pomocników? I któż to jest? Dlaczegóż Lech
Wałęsa miałby ukrywać nazwiska swoich zaufanych doradców? Czyżby się
ich wstydził?
Ja bynajmniej nie kwestionuję tego, że Tadeusz Mazowiecki jest
najlepszym z możliwych kandydatów, i że Wałęsa ma stuprocentową rację
przedkładając go nad Geremka czy Kuronia, mnie chodzi o sposób, w jaki
przy tej okazji zostali potraktowani demokratycznie ponoć wybrani
przedstawiciele społeczeństwa, którzy mają być najwyższą władzą kraju.
Natomiast na niewtajemniczonym obserwatorze, który nie przyjął do
wierzenia dogmatu o nieomylności Wałęsy, posunięcie to robi wrażenie
próby "osadzenia" i przyhamowania ambicji osób, które za bardzo uwie-
rzyły w swoje znaczenie i wpływy, jak chociażby przewodniczący OKP czy
redaktor naczelny "Gazety Wyborczej". W tym przekonaniu - że są to
rozgrywki personalne - utwierdza nas i fakt, że nowy premier nie
przedstawił do dzisiaj (piszę to 7 września) swojego programu naprawy
czy sanacji. Nie wiemy też nic o tym, żeby taki program posiadał przed
mianowaniem.
Gestem, jakim iluzjonista wprowadza na scenę dziewicę ze skrzyni, do
której przed chwilą schował królika - Lech Wałęsa wprowadził w światła
jupiterów Malinowskiego i Jóźwiaka. To piękne zdjęcie obiegło cały
świat, ale przede wszystkim wstrząsnęło Obywatelskim Klubem Parlamen-
tarnym. Dowód na to dał Józef Ślisz, który natychmiast rozdarł szaty,
krzyknął "gwałt" i zagroził frondą rolniczą w OKP. Tak bardzo mi
Józefa Ślisza nie żal, on sam nie krzyczał przecież "gwałt", gdy Lech
Wałęsa jego samego "sprezentował" rolnikom na szefa i nie widzę powodu
dlaczego Wałęsa ma przedkładać Ślisza nad Malinowskiego, imponuje mi
tylko gest prestidigitatora, którym Wielki Iluzjonista przedstawia
osłupiałemu narodowi jego nowych bohaterów: "Medames, Messieurs -
voila!"
Tak jak Mazowieckiego na premiera, jak Malinowskiego na
bohatera-reformatora, jak Ślisza na szefa Solidarności Rolników
Indywidualnych, w taki sam sposób wprowadził Wałęsa na scenę
polityczną prawie (piszę tak przez ostrożność !) wszystkich aktorów
sztuki. Proszę sobie przypomnieć tych 26O /?/ fotografii, którymi
przyozdobiona została cała Polska, od Bałtyku do Karpat. I słowa
Wałęsy do OKP, po mianowaniu Mazowieckiego: "Tak jak wy na moim
grzbiecie weszliście do OKP, tak teraz macie...". Wszystkie te
posunięcia traktowane jako sztuka, jako przedstawienie, rozegrane
zostały koronkowo. Pozostała tylko drobna rzecz, bagatelka: jak
przekonać Polaków, że to wcale nie teatr, ale samo, prawdziwe życie ?
Albowiem, niestety, zadania tego nie spełniają znakomite oracje posłów
i senatorów, finezyjne potępienia Jałty, Paktu Ribentrop-Mołotow,
hołdy składane pomordowanym akowcom czy ofiarom Katynia, potępienie
agresji na Czechosłowację. Są to bowiem wystąpienia jak w greckim
teatrze, unisono, gdzie tym samym głosem śpiewają i dostojni Posłowie
i Senatorowie Rzeczypospolitej, jak i posłowie - nie tak dostojni -
PRL, ci którzy - by użyć porównania Kisiela - "psuli zegarek", z tymi,
którzy przymierzają się do jego naprawy. I znowu: ja nie chcę
powiedzieć, że to źle, ja po prostu zwracam uwagę na teatralność tego
jednobrzmiącego chóru. Ta teatralność najwyraźniej przeszkadza społe-
czeństwu w uwierzeniu, że to nie sztuka pod tytułem "Wolność", ale
właśnie wolność prawdziwa.
5. Ale cóż jest WOLNOŚĆ ?
----------------------
Co miał na myśli Lech Wałęsa, gdy oświadczał przed kamerami DTV, że
"wolność już nadeszła"? Jaka wolność? Wolność czego i od kogo? Pytanie
takie jesteśmy w prawie stawiać, bo żyjemy w kraju, w którym od 45 lat
rządzi DIALEKTYKA i Orwellowskie "dwój-myślenie". Lenin twierdzi, że
wolność to uświadomiona konieczność, a Orwell parafrazuje tę genialną
myśl w postaci równości "wolność - to niewola". Czy jeśli Lech Wałęsa
może mianować premierem kogo chce, to czy to już jest "wolność" ?
Domniemywać należy, że Wałęsa miał na myśli wolność państwa, albo
wolność społeczeństwa. Kiedy możemy mówić, że "państwo jest wolne",
suwerenne czy niepodległe ? Wolność państwa to nieograniczona swoboda
dobierania sobie sojuszników. Taką wolnością, czy suwerennością,
Polska chyba jeszcze nie dysponuje, skoro stacjonują tu nadal sowiec-
kie dywizje, obowiązuje nas Układ Warszawski itp. Wobec tego chodzi tu
zapewne o "wolność, suwerenność, społeczeństwa czy narodu". Nie znam
innej definicji wolnego, suwerennego narodu, jak ta, że naród,
społeczeństwo są wtedy wolne, gdy same określają, kto i jak ma nimi
rządzić. Jak pamiętamy, Prezydent Bush ogłosił przed światem, że
w Polsce odbyły się pierwsze wolne wybory. Załóżmy, dla ustalenia
uwagi, że to prawda i że wybory istotnie były wolne, w sensie
podobnym do tego, jaki się odnosi do wyborów w wolnych i demokra-
tycznych społeczeństwach Zachodu. Co oświadczyło, głośno i dobitnie,
społeczeństwo polskie w tych wyborach - plebiscycie ? Jaką wolę
wyraziło ? Otóż powiedziało, skoro je o to zapytano, wyraźnie i bez
jakichkolwiek dwuznaczników, że nie chce żadnych komunistów ! Żadnych.
Ani jednego. Powiedziało, że ma ich dość bez względu na to, czy to
komuniści-policjanci czy komuniści-złodzieje, czy to profesorowie czy
ślusarze, czy mądrzy czy głupi. Skreślało ich wszystkich dokładnie,
metodycznie, pracowicie, żeby nie było pomyłek.
I jaki jest efekt? Jak ta suwerenna wola została uszanowana? Jak tę
wolną wolę potraktował Lech Wałęsa i mianowani przez niego, a po-
twierdzeni w głosowaniu, "przedstawiciele społeczeństwa" ? Najpierw
zgodzili się, wbrew explicite wyrażonej woli wyborców, na machinacje
z "listą krajową", a potem, jakby tego było mało, na kreowanie
prezydentem komunisty, człowieka znienawidzonego, odpowiedzialnego za
ruinę i zniszczenie kraju, człowieka, który nieprzerwanie od lat ośmiu
dzierży władzę najwyższą i autokratyczną, człowieka - jak nikt - dla
komunizmu zasłużonego, który najpierw przyniósł nam tutaj ze Wschodu
"władzę ludową", potem ją "utrwalał", który od paru dziesiątków lat
zasiada we władzach najwyższych. Wybrańcy ludu, posłowie i senatorowie
Solidarności, posługując się matactwami i krętactwem, wbrew woli
narodu, wbrew swoim uroczystym zapewnieniom, wbrew ordynacji wyborczej
nawet, przeprowadzili wybór Jaruzelskiego! Podkreślam: mnie nie chodzi
o to, czy Jaruzelski jest lepszym kandydatem na prezydenta od
Kiszczaka, Wałęsy, Kuronia czy kogo tam jeszcze. Ja nawet jestem gotów
uwierzyć Jerzemu Urbanowi, że Jaruzelski to największy polityk i mąż
stanu, jakiego Polska posiada od czasów króla Jana Sobieskiego ! Być
może Jaruzelski to Konrad Wallenrod, a może nawet jest tajnie
wyświęconym biskupem! Wszystko to jest możliwe, a nawet prawdopodobne,
ale nie zmieni faktu, że naród polski powiedział jasno i wyraźnie, że
go nie chce, nawet gdyby był cały ze złota. I właśnie ta wola została
zignorowana, pogwałcona i zdeptana. Wszyscy parlamentarni i poza-
-parlamentarni mędrcy tłumaczą nam teraz, że "tak było trzeba", że
"pacta sunt servanda", że to była konieczność. Otóż to.
Trzeba to powiedzieć z brutalną szczerościa: generał Jaruzelski
może paradować w rogatywce, nosić na ręku Orła z Koroną, śpiewać od
rana do wieczora "Boże coś Polskę", pokazywać się w towarzystwie
kardynałów i samego Ojca Świętego, leżeć krzyżem i żegnać się przed
i po jedzeniu, może nie tylko Jerzy Urban, ale i sam Lech Wałęsa
wespół z Prymasem zapewniać nas, że to największy polski mąż stanu od
zarania dziejów - nic to nie pomoże ! Jaruzelski z rogatywką, krzyżem
i Matką Boską na piersi dla Jerzego Busha może być dowodem na "przełom
kopernikański", ale jako prezydent będzie dla Polaków tylko i wy-
łącznie dowodem na to, że Polska jest nadal zniewolona. Jeśli Lech
Wałęsa tego nie rozumie, to jego kwalifikacje na przywódcę tego narodu
są co najmniej wątpliwe, a jeśli rozumie i wpiera nam, że "wolność już
przyszła", to znaczy, że świadomie gra rolę Wielkiego Iluzjonisty
i ucznia Wielkiego Maga Dialektyki. Tertium non datur !
Andrzej Łaszcz
----------------------------------------------------------------------
PROPOZYCJA WSPÓŁPRACY
POMIĘDZY ESOP ASSOCIATION I POLSKIMI INSTYTUCJAMI
W DZIEDZINIE ROZWOJU WOLNEJ PRZEDSIĘBIORCZOŚCI
I WŁASNOŚCI PRACOWNICZEJ W POLSCE
ESOP Association jest organizacją skupiającą około 3 OOO przedsię-
biorstw, w tym banków, firm prawnych konsultacyjnych, stosujących
akcjonariat pracowniczy lub zajmujących się zawodowo rozwojem i finan-
sowaniem tej stosunkowo nowej formy własności produktywnego kapitału.
Obecnie już ponad 1O OOO przedsiębiorstw amerykańskich, zatrudniają-
cych około 12 milionów pracowników, opiera swoje funkcjonowanie na
akcjonariacie pracowniczym zwykle w połączeniu z innymi rodzajami
własności. Przedsiębiorstwa te są średnio w 3O-4O % własnością pracow-
ników. Około 15 % tych przedsiębiorstw jest w 1OO % w posiadaniu
zatrudnionych.
Od kilku lat notuje się gwałtowny przyrost ilości przedsiębiorstw
stosujących akcjonariat pracowniczy. Średnio około 1 OOO firm rocznie
przyjmuje ten nowatorski system organizacji własności i finansowania
wzrostu gospodarczego. System Employee Stock Ownership Plan (ESOP),
czyli amerykańska technologia akcjonariatu pracowniczego, w coraz
większym zakresie zaczyna być naśladowany poza granicami Stanów
Zjednoczonych. Dla przykładu, Parlament Brytyjski, kilka miesięcy
temu, uchwalił ustawę o własności pracowniczej modelowaną na ustawo-
dawstwie amerykańskim. Podobnie, Parlament Argentyński, dosłownie
kilka dni temu, zaczął debatę nad zastosowaniami akcjonariatu pracow-
niczego jako istotnego elementu składowego reformy gospodarczej. Także
Kanada i Australia od kilku lat posiada zaawansowane ustawodawstwo
własności pracowniczej i szybko rosnący sektor gospodarki oparty
o ESOP. Istnieje także duże zainteresowanie we Francji i innych
krajach europejskich, które w najbliższym czasie zaczną wprowadzać
system akcjonariatu pracowniczego oparty o ESOP. Również od niedawna
kraje rozwijające się interesują się możliwościami zastosowania
własności pracowniczej zwłaszcza w ramach programów prywatyzacyjnych,
mających zracjonalizować ich państwowe sektory gospodarki. Chile,
Egipt, Kostaryka, żeby wymienić tylko niektóre, już wprowadzają
w życie konkretne projekty pilotowe akcjonariatu pracowniczego,
pracując jednocześnie nad szczegółowym ustawodawstwem regulującym ten
rodzaj posiadania.
W przypadku wszystkich wyżej wymienionych krajów system amerykań-
skiego ESOP-u, który już zgromadził bogate doświadczenia, służy jako
model, na podstawie którego tworzy się system własności pracowniczej
dostosowane do lokalnych realiów społecznych i gospodarczych. ESOP
Association i eksperci skupieni w ramach tej organizacji odgrywają
istotną rolę doradczą, pomagając kształtować, w zainteresowanych
krajach, środowiska własności pracowniczej. Wydaje się, że Polska,
a także inne kraje socjalistyczne, uznające konieczność prywatyzacji
i marketyzacji swoich gospodarek mogą za pomocą akcjonariatu pracow-
niczego znacznie przyspieszyć i zracjonalizować procesy wiodące do
reintegracji z systemem ekonomii światowej. Własność pracownicza,
zwłaszcza w przypadku braku rynków kapitałowych i konieczności zwięk-
szenia produktywności przedsiębiorstw, ale bez jednoczesnych kosztów
związanych z zaspokojeniem zadań płacowych zatrudnionych, może
stanowić niezwykle ważny element rozruchu gospodarki, energizujący
drzemiący w niej potencjał ludzki. Inwestorzy zagraniczni będą darzyć
znacznie większym zaufaniem te przedsiębiorstwa, w których partnerami
będą pracownicy akcjonariusze bezpośrednio zainteresowani w sukcesach
gospodarczych współposiadanego przez nich zakładu pracy. Partnerstwo
takie będzie o wiele bardziej wiarygodne i zasadne dla wszystkich
stron zaangażowanych w procesy produkcyjne przedsiębiorstwa. Zaś
w przypadku przedsiębiorstw prywatyzowanych zagadnienie sprawiedli-
wości ekonomicznej będzie szczególnie ważną kwestią. Nikt nie chce,
w swoim własnym gospodarstwie, redukować się do poziomu najemnika.
Obywatele danego kraju mają przecież świadomość, że ciężko wypracowana
substancja gospodarcza nie może być rozsprzedana przypadkowym
i obojętnym posiadaczom kapitału, wykorzystującym kryzysowe warunki
w jakich znalazła się ich narodowa gospodarka.
Własność pracownicza, uzyskiwana dzięki mechanizmowi ESOP, gwaran-
tuje respektowanie zasad sprawiedliwości ekonomicznej i jako taka
stanowi solidny fundament, na którym kształtować się mogą harmonijne
stosunki partnerstwa pomiędzy pracownikami i zagranicznymi inwestorami
z korzyścią dla obydwu stron i całego społeczeństwa.
W związku z powyższym proponuje się:
1. Ze strony ESOP Association zostanie, do współpracy z krajami Europy
Wschodniej, grupa ekspertów własności pracowniczej wyposażona w od-
powiednie środki materialne;
2. Grupa Amerykańska nawiąże współpracę z przedstawionymi przez strony
polskie i zaakceptowanymi przez Grupę Amerykańską grupami eksper-
tów, tworząc mieszane "komisje" do spraw rozwoju własności pracowni-
czej;
3. "Komisje" opracują raporty i propozycje ustawy o własności pracow-
niczej, które przedłożone zostaną Senatowi i Sejmowi PRL, a strona
amerykańska zastrzega sobie prawo kurtuazyjnego przedstawiania ich
Prezydentowi Bushowi;
4. Prace "komisji" będą kontynuowane w oparciu o wspólnie prowadzone
seminaria i wymianę korespondencji, w ramach których nawiązane
zostaną regularne kontakty pomiędzy ekspertami polskimi i amerykań-
skimi. Biuro koordynujące działalność "komisji" zostanie utworzone
w Warszawie i wyposażone w konieczne środki techniczne przez stronę
amerykańską;
5. Oprócz prac teoretycznych i prawnych "komisje" również będą mogły
zająć się praktycznym modelowaniem przekształceń własnościowych na
przykładzie wyselekcjonowanych przedsiębiorstw zainteresowanych włas-
nością pracowniczą i gotowych zaangażować się w programy pilotowe
akcjonariatu pracowniczego;
6. "Komisje" przygotują, zorganizują i przeprowadzą programy eduka-
cyjne dla pracowników zainteresowanych przedsiębiorstw przysposa-
biające uczestników do roli współwłaścicieli, ucząc ich zasad
funkcjonowania przedsiębiorstw w oparciu o mechanizmy ESOP w warunkach
międzynarodowego wolnego rynku;
7. Strony - amerykańska i polska - zorganizują bank informacji dla
przedsiębiorstw zainteresowanych akcjonariatem pracowniczym, służą-
cy także zagranicznym firmom, chcącym nawiązać stosunki partnerstwa
z przyszłymi spółkami pracowniczymi.
Waszyngton, 7 września 1989 roku.
----------------------------------------------------------------------
REFORMA GOSPODARCZA PO NARODOWEMU
Na czym polega istota reformy gospodarczej ? Jak wyjaśnia Maciej
Giertych na łamach "Słowa Narodowego" polega ona "na tym, że musimy
spowodować byśmy więcej produkowali, a mniej konsumowali". Autor
zaznacza przy tym, iż "społeczeństwo nasze nie składa się z samych
aniołów" więc "nie obejdzie się tu bez przymusu". "Chodzi jednak o to
by było poparcie większości dla stosowania tego przymusu wobec tych co
nie są gotowi do wyrzeczeń". Proponuję zacząć od emerytów, z nimi
pójdzie najłatwiej. A.B.
OŚWIADCZENIE
Gdańsk, 5.O8.89 r.
Oświadczam, że nie czuję się członkiem "Porozumienia na Rzecz
Wspólnych Wyborów" NSZZ "Solidarność" i organizacji zarejestrowanej
17.O4.89 r. pod taką samą nazwą.
Wypowiedzi wszystkich uczestników spotkań świadczą, że uważamy te
organizacje za odrębne, więc wspólne wybory są niemożliwe bez zjazdu
zjednoczeniowego.
Uważam, że powoływanie nowych struktur może być oparte wyłącznie
o jawne i wyraźne założenia ideowo-programowe.
Wszelkie struktury tworzone "gabinetowo" mogą się okazać kolejnym
wybiegiem wobec załóg.
Andrzej Gwiazda
----------------------------------------------------------------------
RAMOWY PROGRAM WOLNYCH ZWIĄZKÓW ZAWODOWYCH
A. STRATEGIA ROZWOJU
1. Kredyty zagraniczne
Rozwój gospodarczy kraju, oparty na dużych kredytach zagranicznych
jest błędną strategią, która nie sprawdziła się nigdzie, nawet w kra-
jach niepodległych i formalnie demokratycznych, jak większość krajów
Trzeciego Świata. Wszędzie wystąpiły trudności ze spłatą długów, po-
szerzyły się obszary nędzy, a przy tym zmniejszyły się świadczenia
socjalne, skurczyły budżety na edukację, ochronę zdrowia, środowiska
i rozwój infrastruktury kraju. Wzrosła korupcja i samowola elit rzą-
dzących.
Ponadto w Polsce duże kredyty zagraniczne utrwalają obecny stan
niesuwerenności wewnętrznej i zewnętrznej, a znaczna ich część przez-
naczona jest na cele sprzeczne z interesem narodu. Dla wyjaśnienia
tego stanowiska dołączamy artykuł "Błędna strategia rozwoju".
Związkowcy powinni protestować przeciwko zaciąganiu dalszych dłu-
gów, które mogą tylko pogorszyć sytuację. Należy korzystać z każdej
okazji publicznego wyrażania swego stanowiska. Ważne jest również
informowanie środowisk emigracyjnych i opinii publicznej na Zachodzie.
W najlepszej wierze organizowany jest nacisk na elity polityczne
i finansowe o kredyty dla Polski.
2. Eksport
Jednym ze skutków zadłużenia jest nadmierny, nieopłacalny eksport,
który rujnuje rynek wewnętrzny i uniemożliwia rozwój gospodarczy. Pow-
stają drastyczne braki w zaopatrzeniu ludności i zakładów pracy, nie
mogą rozwijać się prywatne przedsiębiorstwa. Natomiast szerzą się ta-
kie zjawiska jak spekulacja, korupcja, kradzieże. Bardzo często po-
chopne decyzje eksportowe powodują potem absurdalny, nieopłacalny
import.
Proponujemy w zakładach pracy przeciwstawić się tendencji do trak-
towania produkcji na eksport jako ważniejszej, lepiej opłacanej niż
produkcja na rynek wewnętrzny. Tam, gdzie stosuje się premie eksporto-
we należy dążyć do przeniesienia tych funduszy na premie za produkcję,
która trafi na rynek krajowy. To nadmierny eksport jest główną przy-
czyną inflacji.
3. Świadczenia socjalne
Ze spłatą długów, z warunkami międzynarodowych organizacji finanso-
wych, które decydują o dalszych kredytach, związana jest tendencja do
ograniczania wydatków budżetowych. Możemy dyskutować o prywatnych
ubezpieczeniach, szkołach i służbie zdrowia, o "oszczędzaniu na czas
choroby i na czas starości", o tym, aby dzieci same zarobiły sobie na
wakacje dopiero wtedy, kiedy średnia pensja przekroczy poziom wegeta-
cji a wydatki na utrzymanie milicji, prokuratury, rządu i biurokracji
państwowej zwrócą się nam postaci lepiej zorganizowanego i bezpiecz-
niejszego życia.
W zakładach pracy należy przeciwstawić się tendencji do obniżania
zasiłków chorobowych i zawłaszczania funduszy socjalnych przez wąskie
grupy interesów. Warto rozważyć celowość utrzymywania z funduszy soc-
jalnych domów wczasowych. Należy bronić przed zwalnianiem starszych
kolegów. Odchodzącym na emeryturę należy ułatwić osiągnięcie wyższych
zarobków stanowiących podstawę do naliczania wysokości emerytury.
W zespołach pracowniczych należy dbać o solidarność, pomagać sobie
w wypadkach losowych, również finansowo.
Atmosfera bezwzględności, cwaniactwa i deptania słabszych nie jest
warunkiem przedsiębiorczości, wydajności, rozwoju.
4. Rolnictwo
Wspólnie z rolnikami należy protestować przy podnoszeniu podatków
i cen zaopatrzeniowych rolnictwa. Protesty przy podnoszeniu cen żyw-
ności są spóźnione, ponieważ wtedy już występuje kolizja z interesami
wsi.
5.Podatki
Wszystkie podatki niezależnie od ich nazwy i sposobu naliczania
trafiają do kasy państwa, stanowią zysk właścicieli PRL. Cena fabrycz-
na wyrobu ustalona przy uwzględnieniu wszystkich podatków jest jeszcze
często zwiększana o wiele procent, zanim trafi do klienta.
Podatki sięgają 85 % wartości produkcji zakładów pracy. W tej sytua-
cji wszystkie dotacje do towarów, czy do przedsiębiorstw są czystą
fikcją. Przedsiębiorstwo, które z około 2O% wypracowanej wartości musi
opłacić wszystkie koszty: robocizny, materiałów, narzędzi, energii
i jeszcze wypracować zysk, nie może się rozwijać, fałszuje dane
statystyczne, omija przepisy i egzystuje na krawędzi bankructwa. Aby
osiągnąć tak zwaną rentowność nieustannie usiłuje podnosić ceny i ob-
niżać głodowe stawki pracowników. 5 % kosztów płac w cenie wyrobu - to
suma śmiesznie niska, ale dla przedsiębiorstwa, które dysponuje tylko
2O% wypracowanej wartości te 5% i już jedna czwarta całej sumy. Tak
zwane urealnienie, czyli podnoszenie cen to absurdalny skutek absur-
dalnego wyzysku.
System podatkowy dlatego jest tak zagmatwany, aby ukryć rzeczywisty
podział wartości. Są w nim luki i wyjątki, nagrody i kary, którymi
dysponuje państwowa biurokracja tak, aby przedsiębiorstwo nigdy nie
wymknęło się spod kontroli, nie osiągnęło samodzielności. Dyrektor
i księgowy muszą dobrze żyć z władzą, jeśli nie chcą przedsiębiorstwa
doprowadzić do upadku. To jest rzeczywista przyczyna istnienia nomen-
klatury. Najbardziej karane było i będzie zwiększanie płac, najwyżej
notowane jest zwiększanie wyzysku siły roboczej. Nie pomoże na to ani
samorząd, ani wybieralny dyrektor, jeśli nie zakwestionują wysokości
podatków i sposobu ich naliczania. Wysokość obecnie ściąganych podat-
ków nie jest uzasadniona kosztami tak zwanej konsumpcji zbiorowej.
Państwo wycofało się niemal z wszystkich haseł i obietnic socjalizmu -
nie daje mieszkań wczasów leków, sanatoriów, żłobków przedszkoli, bo-
isk sportowych i pływalni. Buduje niewystarczającą ilość szkół, szpi-
tali, domów starców, niewystarczająco opłaca lekarzy i nauczycieli.
Nie ma taniej komunikacji miejskiej, tanich imprez kulturalnych
i sportowych, tanich książek. Obywatel sam musi opłacić i zadbać
o wszystkie swoje potrzeby przy zarobkach w wysokości kieszonkowego.
Z socjalizmu pozostało nam jedno - nie ma zasiłków dla bezrobotnych.
Związki zawodowe muszą obliczyć wysokość ściąganych z przedsiębior-
stwa podatków. Ponieważ system ten jest zawiły, reguły gry zmienne, a
dostęp do informacji utrudniony - proponujemy uproszczony lecz
dokładny sposób. Łatwo ustalić wypracowaną wartość - jest to plan,
obrót, suma faktur od zleceniodawców. Koszty to fundusz płac plus 38 %
ubezpieczenie w ZUSie, znikomy fundusz socjalny (do 2 % funduszu
płac), rachunki płacone za energię i wodę, rachunki płacone za
materiały i surowce, zakup narzędzi i maszyn, ewentualne rachunki za
prace zlecane innym przedsiębiorstwom. Do tych danych można dotrzeć, a
jeśli to nieożliwe, można je oszacować. Różnica między wartością
sprzedaną a rzeczywistymi kosztami jest sumą wszystkich podatków, czy-
li zyskiem państwa-właściciela.
Pojęcie zysku, którym się ostatnio operuje (tak zwany dochód pom-
niejszony o podatek dochodowy) jest pojęciem sztucznym, które nic nie
oznacza. Należy pamiętać, że w przedsiębiorstwie państwowym żaden po-
datek nie może być liczony w koszty przedsiębiorstwa, ponieważ podatek
trafia do kasy państwa-właściciela, czyli jest jego zyskiem.
Przeprowadzenie tego rachunku jest niezbędne, jeśli związek zawodo-
wy ma mieć argumenty przy stawianiu żądań płacowych. W przeciwnym ra-
zie będziemy bezbronni wobec demagogii w rodzaju: "najpierw trzeba wy-
pracować, potem dzielić", "nasze przedsiębiorstwo jest nierentowne",
"nie mamy z czego płacić".
B. PRZEKSZTAŁCENIA WŁASNOŚCIOWE
1. Prywatyzacja przedsiębiorstw państwowych.
Obserwowane obecnie tendencje można określić jako zawłaszczenie
i częściową wyprzedaż za dewizy majątku narodowego przez gang dzia-
łaczy na bazie PZPR. Proces ten, nawet jeśli się powiedzie, nie
doprowadzi do rozwoju gospodarczego i demokracji, gdyż nie zwiększy
się swoboda wyboru ekonomicznego i przedsiębiorczość społeczeństwa.
Klasa uprzywilejowana skupia w swym ręku wszystkie elementy władzy,
które zabezpieczą ją przed niepożądaną konkurencją i koniecznością
przyzwoitego opłacania pracowników. Uwłaszczenie nomenklatury praw-
dopodobnie nigdy nie zostanie przeprowadzone formalnie do końca.
Spółki prywatno-państwowe będą nadal podlegać centralnemu sterowaniu
i kontroli.
Groźna dla przyszłości jest również wyprzedaż majątku narodowego
kapitałowi zagranicznemu. Społeczeństwo nie ma żadnej kontroli nad ty-
mi transakcjami, a zyski trafiają do kieszeni właścicieli PRL. Biznes-
meni zagraniczni stając się wspólnikami PZPR będą hamować naszą walkę
o niepodległość. Umowy obecnie zawierane nie będą mogły być zerwane
lub zweryfikowane bez drastycznej decyzji o nacjonalizacji. Prawdopo-
dobnie odzyskamy niepodległość, kiedy już nie będziemy gospodarzami we
własnym kraju.
Propaganda lansuje ten kierunek zmian własnościowych jako przejście
na gospodarkę wolnorynkową. Wolny rynek między przedsiębiorstwami jest
tworem sztucznym bez udziału społeczeństwa, które obecnie nie jest
partnerem gospodarki.
Należy przeciwstawić się kłamliwej propagandzie, która pod nowymi
hasłami, już nie socjalizmu, ale wolnego rynku, chce skłonić nas do
uległości wobec zwiększającego się wyzysku i obciążenia pracą przy
równoczesnym obniżaniu się konsumpcji. >>>
W zakładach pracy można nawiązać współpracę z samorządami w celu
zahamowania powstawania spółek państwowo- prywatnych, bronić zakładów
przed likwidacją, gdyż w obecnych, niejasnych regułach finansowo-praw-
nych bankructwo jest kwestią decyzji władz. Podział Stoczni Gdańskiej
między spółki nomenklatury, a potem jej sprzedaż pokazuje, jaki był
rzeczywisty cel ekonomiczny rzekomego bankructwa. Cel polityczny był
oczywisty od samego początku.
Przeciwstawienie się przejmowaniu przedsiębiorstw przez kapitał za-
graniczny jest prawdopodobnie niemożliwe, ponieważ zbyt silna jest
pokusa wyższych zarobków. Związek zawodowy musi czuwać, aby żadne pra-
wa pracownicze lub związkowe nie były ograniczane przez nowego właści-
ciela. W okresie przejmowania zakładu niezbędna jest solidarność całej
załogi. Nie wolno dopuścić do krzywdy pojedynczych pracowników lub
grup zawodowych. Nie należy godzić się na indywidualne przetargi pła-
cowe. Angaże winny być wynikiem umowy zbiorowej pomiędzy właścicielem
i związkiem zawodowym.
Biznesmenów zagranicznych należy uprzedzić, że kupują przedsiębior-
stwo od rządu PZPR, który nie jest właścicielem fabryk. Naród upomni
się o swoje prawo własności.
2. Spółki prywatne i spółki pasożytnicze
Występują tu trudności z rozróżnieniem.
Związek zawodowy nie na powodu nie akceptować przedsiębiorczości
osób prywatnych, które dorabiają się własną pracą i zaradnością, nie
na drodze przywilejów i przestępstw.
Jednak część rzekomo prywatnych spółek zakładają ludzie z nomenkla-
tury, nie zawsze jawnie (np. ktoś z rodziny o innym nazwisku) i korzy-
stając ze szczególnych ulg i przywilejów w zaopatrzeniu i otrzymywaniu
zleceń, pasożytują na zrujnowanej gospodarce. Zdobycie informacji
o kulisach powstania i działania spółek jest często niemożliwe.
Proponujemy jako kryterium oceny spółek przyjąć interes ludzi pra-
cy. Jeśli spółka zatrudnia własnych pracowników, ponosząc koszty ich
utrzymania (urlopy, ubezpieczenie) i dysponuje własnymi maszynami czy
narzędziami - jest normalnym pracodawcą.
Jeśli spółka zatrudnia pracowników innych przedsiębiorstw w pracy
po godzinach przy wykorzystaniu środków produkcji ich macierzystych
zakładów - jest klasycznym pasożytem przyczynającym się do zwiększenia
wyzysku pracowników najemnych.
Wyższe stawki, które w tym przypadku płaci spółka, pochodzą między
innymi stąd, że spółka nie ponosi żadnych kosztów utrzymania pracowni-
ków i przedsiębiorstwa. Jest to jawne oszustwo, gdyż pracownicy bez
pośrednictwa spółki powinni za wykonaną pracę otrzymać tę samą płacę,
a nawet większą, gdyż bez haraczu na pensje prezesów spółki (własną
dyrekcję tak czy inaczej trzeba utrzymać ze zleceń przyjmowanych
przez przedsiębiorstwo). Zamawiający zapłaciłby przedsiębiorstwu za
wykonaną pracę nie mniej niż spółce.
Podejmowanie prac w pasożytniczych spółkach ułatwiło zwiększanie
wyzysku bez protestów. Ludzie zaczęli pracować dłużej, więc można było
obniżać wartość realną ich zarobków w normalnym czasie pracy -"dorobi-
cie sobie w spółce" - mówili kierownicy. Bez protestu wprowadzono niż-
sze stawki za nadgodziny. Zmniejszyła się ta część zarobków, która
stanowi podstawę do naliczania zasiłków i emerytur. Pasożytnicze spół-
ki przyczyniły się do upadku wielu przedsiębiorstw, między innymi biur
projektowych. >>>
Proponujemy solidarną odmowę pracy w pasożytniczych spółkach. Za
zlecenia przekraczające planowe zadania zakładu pracy należy żądać ta-
kich stawek jak w spółkach.
C. PŁACE
1. Ustalanie wysokości żądań płacowych
Aby stawiać uzasadnione żądania płacowe związek zawodowy musi mieć
argumenty, którymi przekona kolegów i posłuży się w przetargach z dy-
rekcją lub ministerstwem. Była już mowa o tym poprzednio (patrz "Po-
datki"). Trzeba zbierać informacje o cenach i płacach, porównywać
zarobki w poszczególnych branżach, w wojsku i milicji, w innych kra-
jach. Najlepszym argumentem jest porównanie wysokości zarobków do ceny
rynkowej wyprodukowanych wyrobów, lecz możliwe jest to tylko w fab-
rykach produkujących bezpośrednio na rynek. Zawsze można posłużyć się
wyliczeniem realnej wartości (siły nabywczej) zarobków, a także porów-
naniem do innych okresów lub do zarobków w innych branżach.
Natomiast nie ma powodu ulegać z pozoru rzeczowym i prawnie uzasad-
nionym argumentom, w rodzaju: "przepisy nie pozwalają", "nie możemy
zmienić zasad naliczania" itp. Przepisy ustaliło państwo-właściciel po
to, aby osiągnąć maksymalny zysk z naszej pracy. Państwo-właściciel
może je zmienić, "wycofać" tak samo jak mogło je wprowadzić.
Nie ma też sensu nadmiernie zagłębiać się i dyskutować z adminis-
tracją przedsiębiorstwa szczegółów systemów rozliczeń i systemów płac.
Po to są one tak zagmatwane, aby każdy pracownik czuł się bezradny wo-
bec urzędnika, który zasypie go masą nic nie znaczących cyfr, wskaź-
ników, przeliczników i przepisów często wzajemnie sprzecznych. Dlatego
dolar w prywatnej kieszeni ma inną wartość niż dolar wpłacany na konto
stoczni za sprzedany statek, dlatego rubel jest tak mocną walutą
w stosunku do dolara, pomimo że nawet bank państwowy wypłaca stoczni
za rubla połowę tej wartości, którą płaci za dolara; dlatego złotówka
funduszu obrotowego to nie to samo co złotówka funduszu płac. Nie wia-
domo nawet do kogo należą pieniądze, które z nieznanego powodu nazwano
zyskiem.
Respektowanie tej stworzonej przez państwo finansowej i prawnej pa-
ranoi obraża zdrowy rozsądek.
2. Nadgodziny
Praca w nadgodzinach to szansa dla pracownika, który znalazł się
w kłopotach finansowych, czy ma jakieś nadzwyczajne wydatki; to
ratunek dla przedsiębiorstwa w którym panuje epidemia grypy, któremu
nieoczekiwanie spadło na głowę złote jabłko - nadzwyczaj korzystne za-
mówienie, któremu wykoleił się pociąg z dostawą surowćow.
Jeśli normalnego planu nie da się wykonać bez nadgodzin, to sprawa
jest wysoce podejrzana. Może oznaczać to tylko jedno - przedsiębiors-
two zatrudnia za mało pracowników lub za mało płaci za pracę w 8 go-
dzinach.
Dodatkowy pracownik - to zwiększony fundusz na urlopy, zasiłki cho-
robowe, a przede wszystkim fundusz na opłacenie przestojów w okresie
mniejszego nasilenia prac. Ponadto każdy pracownik to wydatek na szaf-
kę, miejśce w szatni, kartotekę w narzędziowni. Dlatego praca w nadgo-
dzinach właścicielowi opłaca się zawsze i dlatego związki zawodowe za-
częły się od walki o 8-godzinny dzień pracy.
Jeśli praca w nadgodzinach jest powszechna, to jest to wydłużenie
czasu pracy za realnie tą samą zapłatę co w czasie 8 godzin. >>>
Jeśli pracownicy nie mogą wyżyć za zarobki w normalnym czasie pra-
cy, powinni podjąć walkę o zwiększenie płac.
Niestety, bardzo często wybierają rozwiązanie pozornie prostsze
i łatwiejsze: "wezmę nadgodziny". Wszyscy podlegamy przymusowi ekono-
micznemu. Dlatego walka z pracą w nadgodzinach jest trudna, wymaga
solidarności i organizacji - czyli jest to zadanie dla związku zawo-
dowego.
Musi ona iść w dwóch kierunkach - podniesienia dodatku za pracę
w nadgodzinach i ograniczenia nadgodzin do przypadków losowych.
Przy bardzo wysokich zarobkach i wyjątkowo nieregularnym dopływie
zleceń możliwy jest inny układ - pracujemy, kiedy przedsiębiorstwo nas
potrzebuje i leżymy w domkach nad jeziorem, kiedy nie ma pracy. Ten
system jest korzystny dla obu stron, ale wymaga silnego związku zawo-
dowego i rzetelnych, rzeczywiście partnerskich stosunków z pracodawcą.
Związek zawodowy musi czuwać, aby właściciel nie zaniżał stawek godzi-
nowych, co zmusiłoby pracowników do wydłużania przepracowanego czasu,
pomimo że pracują w wygodnym dla właściciela systemie niepłatnych
przestojów. Związek zawodowy musi pilnować, aby pracodawcy nie skusił
pomysł zwalniania pracowników w okresie przestojów i zatrudniania no-
wych ludzi na czasowe kontrakty. Wymaga to dobrego i starannie przygo-
towanego układu zbiorowego, który zabezpieczy interesy pracowników.
Opisany tu system, w którym częściowo wykorzystywana jest praca w nad-
godzinach, nie ma nic wspólnego z dziewiętnastowieczną praktyką wy-
dłużonego dnia pracy, lub wykorzystywaniem przymusowej sytuacji bezro-
botnych, którzy podejmą każą chwilową pracę na dowolnych warunkach.
Podejnując walkę z nadgodzinami i zaniżonymi dodatkami za nadgodzi-
ny trzeba pamiętać, że przedsiębiorstwu bardzo zależy na naszej dodat-
kowej pracy. Można się o tym przekonać dopiero wtedy, kiedy cała grupa
pracowników solidarnie odmówi pracy w nadgodzinach. Dlatego tak ważna
jest tu rola związku zawodowego.
3. Akord
W krajach rozwiniętych, gdzie wysoka jest jakość i wydajność pracy,
od dawna nie stosuje się akordowego systemu wynagrodzeń.
Jedynie w małych fabryczkach produkujących proste wyroby, gdzie nie
ma związku zawodowego, a praca nie wymaga żadnych kwalifikacji, można
spotkać system naliczania płac od ilości wykonanych sztuk. Działacze
związkowi w USA i Kanadzie znają akord z historii ruchu robotniczego.
Natomiast tam, gdzie tempo narzuca taśma, rytm pracy jest tak spokojny
i powolny, że według polskich standardów robotnicy obijają się.
Likwidacja akordu, jest absolutną koniecznością, jeśli kiedykolwiek
mamy dojść do pracy dobrze zorganizowanej i wykonywanej, bezpieczniej
i sprawiedliwie opłacanej. W systemie akordowym nigdy nie ujawnią się
fachowe talenty polskich robotników i inżynierów, którzy też pracują
na akord. Akord jest przyczyną bałaganu, złej jakości, pośpiechu przy
pracy i nerwowego maskowania bezczynności - "żeby nie zauważyli, bo
podniosą normę". Akord nie wymaga organizacji pracy - to zmartwienie
robotnika z czego, czym i jak zrobi. Zrobi na pewno - bo musi zarobić.
Akord w systemie komunistycznym wprowadzono w celu zwiększenia wy-
zysku i ułatwienia kontroli nad robotnikiem w przekonaniu, że podnie-
sie to wydajność. W Polsce wprowadzenie akordu było konieczne, gdyż
partia dążyła do zastąpienia przedwojennych mistrzów, którzy znali się
na robocie, nadzorcami z awansu społecznego. Jeśli ktoś nie jest fa-
chowcem, tylko po ilości wykonanych sztuk może się zorientować, czy
podwładny go nie oszukuje. Na czym polegają oszustwa pracowników roz-
liczanych za sztuki, metry bieżące i kwadratowe, w tym miejscu pisać
nie wypada. Niestety również na omijaniu przepisów BHP. >>>
Akordowy system płac jest bardzo skomplikowany. Równocześnie trzeba
się posługiwać wartościami rzeczywistymi i fikcyjnymi. Dotyczy to
grup, stawek i czasów. Są jeszcze premie, są karty na prace pomocnicze
i czynności przewidziane w procesie technologicznym, których robotnicy
na oczy nie widzieli. Możliwości manipulacji są ogromne. Dozór techni-
czny masę czasu poświęca na biurokrację, fałszuje statystyki, aby za-
bezpieczyć się przed sytuacją, kiedy nie ma z czego zapłacić ludziom
za wykonaną pracę. Wszyscy nieustannie kalkują i fałszują wszystkie
dane, a potem ekonomiści ten świat pozorów usiłują poddać "rachunkowi
ekonomicznemu".
Mimo to zniesienia akordu obawiają się tak robotnicy, jak i dozór.
Robotnicy obawiają się, że po zniesieniu systemu akordowego ich za-
robki nie będą miały już żadnego związku z ich wkładem pracy, że nad-
zorcy dowolnie ustalą stawkę za godzinę, po czym jednych nadmiernie
obciążą pracą a innym pozwolą się obijać.
Dozór obawia się, że straci jedyny bicz na robotników, którzy - jak
wynika z ich obserwacji - jak tylko mogą to się obijają i "dobrowol-
nie" (czyli za darmo) niczego nie chcą zrobić.
Prosty, logiczny system, w którym robotnik umawia się o płacę za
przepracowaną godzinę jest oparty bardziej na marchewce niż na kiju,
bardziej na rzetelności stron niż oszustwie.
Jego wprowadzenie byłoby rewolucją w polskim przemyśle.
Dla związków zawodowych ten system jest wygodny, łatwy do negocja-
cji. Czuwanie nad tym, aby stawki były sprawiedliwe, a obciążenie
pracą równomierne, jest o wiele prostsze niż w systemie akordowym,
w którym do końca miesiąca nikt nie wie, ile i za co zarobi.
4. Premie
Premie miesięczne i kwartalne są odpowiednikiem akordowego systemu
płac dla pracowników, których pracę trudno wymierzyć w sztukach.
Powinny być zniesione z tych samych powodów co akord.
Propozycja zniesienia premii w biurach konstrukcyjnych i projekto-
wych wywoła te same obawy i opory, jak propozycja zniesienia akordu
w pracach fizycznych.
Premia urzędników jest w ogóle absurdem, którego jedynym uzasadnie-
niem jest dodatkowe uzależnienie pracownika od przełożonego i skompli-
kowanie systemu płac.
5. System płac
Należy dążyć do wprowadzenia prostego systemu płac - stawka godzi-
nowa lub miesięczna na określonym stanowisku pracy.
Joanna i Andrzej Gwiazda
/"Zeszyty Wolnych Związków Zawodowych, nr 1, sierpień 1989/
----------------------------------------------------------------------
Poniższe dwa teksty zostały napisane w czerwcu. Sądzimy jednak, że
mimo upływu czasu, niewiele straciły na aktualności.
----------------------
Witold Jadwin
"PIERESTROJKA" - REKONSTRUKCJA CZY DĄŻENIE
ZMIERZAJĄCE DO UTRZYMANIA WŁADZY ?
Bawiąc na Zachodzie od połowy maja niemal do końca lipca bieżącego
roku raz po raz w rozmowach z Rodakami, jak również z obywatelami
państw, na terenie których przebywałem, poruszano problem zmian
dokonujących się w Związku Radzieckim, Chinach, Polsce i na Węgrzech.
Główną tezą moich rozmówców było przekonanie, że w wymienionych kra-
jach kruszy się totalitarny system rządów, że ma miejsce erozja władzy
partyjnej, politycznej, gospodarczej. W prowadzonych rozmowach repre-
zentowałem odmienny punkt widzenia. Byłem i jestem zdania, że
"pierestrojka" i "głasnost" nie jest niczym innym jak makiawelicznym
wybiegiem zmierzającym do utrzymania monopolu władzy w wymienionych
krajach oraz całym bloku krajów komunistycznych. W połowie czerwca
postanowiłem swoje myśli na ten temat wyrazić na piśmie.
Nie uważam, że ten fakt jest najistotniejszy dla czytelnika zapre-
zentowanego opracowania. Sądzę, że najistotniejszym jest jego decyzja
praktyczna, jego postawa jaką zajmie wobec rozgrywających się wypadków
u nas, w Polsce oraz krajach demokracji ludowej. Ujmując sprawę lapi-
darnie, najistotnieszym jest to czy da się on raz jeszcze wyprowadzić
w pole i wspomagać utrwalanie władzy komunistycznej, czy też w dalszym
ciągu wytrwale i mozolnie, ale w sposób racjonalnie uzasadniony, kru-
szyć będzie jeden z najbardziej nieludzkich systemów.
Gorbaczow przed czterema laty rzucił hasła: "głasnost"-"pierestroj-
ka". Mają to być filary reform, które zamierza się przeprowadzać
w Związku Radzieckim. Dzięki nim chce się osiągnąć "wolność socja-
listyczną" i pluralizm polityczny. Świat zachodni, a szczególnie Stany
Zjednoczone Ameryki Północnej, z radością otwarły się na możliwość
wejścia Związku Radzieckiego i jego satelitów do rodziny krajów demo-
kratycznych, cieszących się autentyczną wolnością obywatelską. Ta
euforia, ten stan radosnego oczekiwania, trwa nadal i nadal brak w nim
racjonalnego oglądu sprawy.
Spróbujmy chociaż krótko poddać analizie zamierzenia sowieckie.
Oprzemy ją na faktach, a nie na domysłach uczonych sowietologów czy
politycznych przywódców, którzy dzięki telepatii bądź mistycznemu
myśleniu, wiedzą jakie są tajne zamierzenia Gorbaczowa. Również nie
w taki sposób jaki sugeruje Dawid Rockefeller, który jest przekonany,
że komuniści węgierscy już przekształcili się w socjaldemokratów, gdyż
sami, w poufnych rozmowaćh, przyznali się mu do tego (patrz: "Le Figa-
ro" z dnia 8 kwietnia 1989 roku). W naszych rozważaniach decydującym
musi być to, co komuniści robili i co robią nadal, nie zaś to, co
świat uważa, że komuniści myślą i z czego w tajemnicy zwierzają się
zachodnim korespondentom, lewicowym politykom, czy wielkim finan-
sistom.
Podstawowym celem sowieckich "reform" jest wmontowanie w system
komunistyczny "demokratycznej protezy", która nie naruszałaby władzy
totalitarnej w sposób dla niej niebezpieczny a jednocześnie nadawałoby
całości charakter "atrapy demokracji", którą Zachód przyjąłby, jeśli
nie za demokrację, to przynajmniej za dowód ewolucji w jej kierunku
i odpowiednio zareagował na dowód "przemiany" komunistów. Metodami,
którymi posługuje się strategia reform są:
o
1 : ograniczenie cenzury i
o
2 : pluralizm polityczny.
Ograniczenie cenzury nie jest niczym innym jak zezwoleniem na
mniejszą dawkę kłamstw i stworzeniem intelektualistom możliwości
wypowiedzenia się. Ta możliwość przyciąga inteligencję do "odnowionej"
władzy, a zmniejszenie skali kłamstw pozwala władzy odciąć się od
odpowiedzialności za popełnione w przeszłości zbrodnie, które dziś
stanowią niekorzystny i niepotrzebny balast.
Przedstawione mechanizmy, a więc złagodzona cenzura i usatysfakcjo-
nowani intelektualiści, czuwają nad tym, aby słowa potępienia nie
obciążały systemu komunistycznego, lecz stalinizm, który dotąd
uniemożliwiał budowę "socjalizmu o ludzkim obliczu".
One to, owe mechanizmy, zwielokrotniają potrzebę istnienia podziem-
nej prasy, jeśli nie jest ona kontrolowana przez opozycję konstruk-
tywną. Zrozumieniu tego faktu dały wyraz, podczas obrad okrągłego
stołu, władze Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, proponując legaliza-
cję podziemnych wydawnictw pod warunkiem, że będą one musiały
podporządkować się ustawie o cenzurze, a ta została wprowadzona
w okresie stanu wojennego.
Pluralizm polityczny, jako metoda strategii reform, ma dwa oblicza.
Pierwsza to tak zwana "wielopartyjność" stosowana w krajach satelic-
kich a drugie to fronty popierania przebudowy stosowane głównie w kra-
jach nadbałtyckich - Litwie, Łotwie, Estonii.
Jak dotąd fronty popierania przebudowy skutecznie spełniają swoją
rolę w republikach Związku Sowieckiego a szczególnie w Nadbałtyce.
Natomiast pluralizm polityczny zadawalająco występuje na terenie Wę-
gier i częściowo Czechosłowacji nie zakorzenił się jednak w Polsce.
Stało się tak ze względu na fakt, że stosowana tu polityka ograni-
czonych represji nie tylko zniszczyła opozycję, ale co gorsza dla
komunistów, przyśpieszyła proces formowania się opozycji politycznej
i antykomunistycznej, wyprzedzając w ten sposób, i to znacznie,
zamierzenia władz.
W świetle tego, co zostało powiedziane, nasuwa się pytanie - jakie
były przyczyny decyzji podjęcia reform przez Związek Sowiecki ?
Podstawą był fakt, że podczas pierwszej kadencji prezydenckiej
Ronalda Reagana miał miejsce kres ekspansji sowieckiej dokonywanej
w sposób bezpośredni i zbrojny. Metoda ta okazała się już nieskutecz-
na, a więc niepotrzebna. Oleg Gordijewski, szef rezydentury KGB
w Londynie, który po 1O latach współpracy z angielskim wywiadem, w ro-
ku 1985 wybrał wolność na Zachodzie, poinformował, że przywódcy
sowieccy byli przekonani, że Reagan, podobnie jak Nixon, po kilku
miesiącach wojowniczych oracji, zacznie realizować politykę odprężenia
i ustępstw. Fakt, że Prezydent kontynuował politykę przywracania rów-
nowagi sił spowodował panikę na Kremlu. Stało się jasnym, że kontynua-
cja dotychczasowej polityki byłaby dla Sowietów zabójcza.
Następną przyczyną było uświadomienie sobie, że powstała luka
technologiczna wymaga zmodernizowania od podstaw sowieckiego przemysłu
zbrojeniowego. Import, kradzieże i szpiegostwo gospodarcze mogą to
zacofanie złagodzić, lecz nie będą w stanie jego usunąć. A zatem
jedynym skutecznym rozwiązaniem byłoby znalezienie sposobu budowy
nowoczesnego przemysłu od podstaw przy pomocy Zachodu, czyli powrót do
koncepcji lat 2O-tych. Stąd propozycje "joint ventures" i współpracy
technologicznej są obecnie bardziej lansowane niż samo udzielanie
kredytów. Kredyty są ważne, ale głównie z uwagi na utrzymanie na
odpowienim poziomie konsumpcji ludności.
Trzecią przyczyną była groźba powstania Zjednoczonej Europy, które
może doprowadzić do odcięcia Zachodu od świata komunistycznego. Zjed-
noczenie utrudniłoby nie tylko próby wygrywania poszczególnych krajów
przeciwko sobie, a wszystkich razem przeciwko USA, ale, przede wszyst-
kim stworzyłoby potęgę gospodarczą, dla której świat komunistyczny nie
byłby żadnym partnerem. Więzi gospodarcze łączące Europejską Wspólnotę
Gospodarczą ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki Północnej i Japonią
uległyby wzmocnieniu natomiast powiązania ekonomiczne ze światem komu-
nistycznym rozerwaniu. Imperium sowieckie zostałoby zdane samo na
siebie. Rozpocząłby się przyspieszony proces rozpadu wewnętrznego,
podobny do tego, który miał miejsce w imperium ottomańskim.
Storpedowanie zjednoczenia jest już niemal niemożliwe. Trzeba zatem
wykorzystać je w interesie komunizmu. Chodzi więc o takie powiązanie
gospodarcze komunistycznej części kontynentu z dotychczas wolną Euro-
pą, które zapewniłoby jej wprowadzenie do Zjednoczonej Europy. Dokona-
no by tego przez rozszerzenie specjalnego statusu NRD (faktycznie jest
ona członkiem EWG) na inne państwa komunistyczne. Trzeba zatem
spowodować w świadomości zachodniej takie zatarcie różnic pomiędzy
demokracją a komunizmem, by uniemożliwić Europie rozpoznawanie wrogów
wolności i unieszkodliwić w niej mechanizmy samoobrony. Europa powią-
zana ekonomicznie ze światem komunistycznym początkowo utraciłaby
zdolność do prowadzenia własnej polityki zagranicznej, a w efekcie
końcowym niezależność. I to właśnie jest istotą sowieckiej koncepcji
budowy "wspólnego domu europejskiego". W koncepcji tej zjednoczona
Europa nie oddzieliłaby się od imperium sowieckiego, lecz stałaby się
jego sfinlandyzowaną przybudówką. Nieprzypadkowo zatem rok 1993, jako
data zjednoczenia państw Europy Zachodniej, większość barier ma być
zlikwidowana do końca roku 1992, zbiega się z datą realizacji rozma-
itych "reform demokratycznych", w tym z zapowiedziami przeprowadzenia
w pełni demokratycznych wyborów na Węgrzech i w Polsce.
W marcu 1989 roku komunistyczna partia Węgier ujawniła, że chciałaby
latem tego roku zorganizować konferencję europejskich i amerykańskich
partii politycznych, by dać początek "konstruktywnemu dialogowi". Jako
ewentualnych uczestników konferencji wymieniono: Labour Party, CDU,
CSU, SPD, włoską chadecję, zaś spośród partii komunistycznych "tylko"
PZPR i KPZR. Oprócz kwestii praw człowieka i rozbrojenia, oczywiście
Zachodu, omawiano by, na wniosek Gorbaczowa, projekt "wspólnego domu
europejskiego". Komuniści zakładają, że na konferencji "sformułowana
zostanie nowa filozofia europejska". Podobno wstępne rozmowy na ten
temat odbyły się w Polsce w trzeciej dekadzie czerwca br.
W świetle tego, co zostało przedstawione, nie ma mowy o tym, aby
komuniści zostali odsunięci od władzy. Czyli "historyczny kompromis"
pomiędzy wolnością i komunizmem nie będzie żadnym stanem przejściowym
do demokracji, a jego długotrwałość zależeć będzie od interesów impe-
rium sowieckiego.
Uważny czytelnik postawić może pytanie - jeżeli tak jest, jeżeli
założone reformy w sposób całościowy i niemal monolityczny zastały
zaplanowane, to jak wyjaśnić takie fakty jak odmienność biegu wydarzeń
na Węgrzech i w Polsce, a krańcowo biorąc, w Rumunii, gdy chodzi o
kraje demokracji ludowej, lub kraje nadbałtyckie i - podobnie krańcowo
biorąc - Gruzję, gdy chodzi o republiki wchodzące w skład Związku
Radzieckiego ?
Generalnie odpowiedzieć na to można w sposób następujący - Moskwa
swą politykę, tak w skali globalnej, jak i lokalnej, prowadzi w ukła-
dzie wielowariantowym. Układ uwzględnia zarówno warunki istniejące tu
i teraz, jak i ich przydatność w jej zamiarach dostosowanych do z góry
przyjętych założeń, które uprzednio omawialiśmy. Aby nie być gołosłow-
nym rozpatrzmy, w tym aspekcie, dla przykładu rozwój sytuacji w dwu
krajach: w Polsce i na Ukrainie.
Wstępnie należy jednak podjąć próbę uściślenia określenia "system
wielopartyjny". Można sądzić, że jeżeli władza nie jest przedmiotem
współzawodnictwa, to nie mamy do czynienia z ustrojem wielopartyjnym
lecz jednopartyjnym. Ten ostatni dopuszcza obecność niezależnych
posłów, bezpartyjnych lub członków innych partii, w ilości, w danych
okolicznościach, nieszkodliwej. W Polsce, po roku 1956, takich posłów
było kilku. Na Węgrzech, w latach 1944-47, większość, ale w obu
przypadkach władzę sprawowała partia komunistyczna.
W demokratycznie przeprowadzonych wyborach węgierskich uzyskała ona
tylko 17 % głosów. Władza komunistów oparta była na przymusie
"koalicji". Na mocy porozumienia Aliantów nie można było utworzyć
rządu bez komunistów. A zatem przedmiotem wyborów na Węgrzech nie była
ani władza, ani nawet stopień udziału w niej, gdyż kontrola nad
policją, tajną policją i armią zastrzeżona była dla komunistów.
Rozumie się, że istniejący tam wówczas system nie był wielopartyjną
demokracją parlamentarną.
Podjęcie przez władze tajnych kontaktów z nurtem ugodowym "Soli-
darności", datujących się od czerwca 1986 roku, świadczy, że komuniści
rozważali, jako alternatywę wobec polityki ograniczonych represji,
jakąś formę porozumienia z '"ludźmi o czystych rękach", którzy mogliby
ich uwierzytelnić wobec społeczeństwa i Zachodu. W grudniu 1987 roku
przywódcy tego nurtu byli gotowi zrezygnować z "Solidarności" i koń-
czyli demontaż podziemia, mając nadzieję na podjęcie legalnej działal-
ności w ramach stowarzyszeń i instytucji oficjalnych. Fala strajków
w 1988 roku przyspieszyła porozumienie i zadecydowała o tym, że
komuniści zgodzili się na legalizację "Solidarności", uzyskując jedno-
cześnie, od drugiej strony, taki stopień współpracy i takie zabezpie-
czenie, iż nie będzie ona groźna dla tego systemu. Tym samym
"Solidarność" Wałęsy przestała być ogólnonarodowym ruchem rozsadzają-
cym komunizm. Nurt ugodowy, zagrożony utratą wiarygodności zdecydował
się na znacznie większe ustępstwa od tych, które był gotów poczynić
w latach 1981-1983, choć mniejsze niż przed strajkami 1988 roku.
Porozumienie leżało też w interesie elity intelektualnej kraju.
Grupa ta, po ośmiu latach bojkotowania władzy, silnie odczuwała od-
sunięcie od prestiżowych stanowisk oraz materialne skutki swej akcji.
Nie mogła jednak jej zakończyć bez utraty popularności we własnym
społeczeństwie i dobrego imienia na Zachodzie, ważnego ze względu na
możliwości uzyskania zachodnich nagród, stypendiów i wyjazdów, które
w sytuacji rosnącej pauperyzacji Kraju, decydują o poziomie jej życia.
Porozumienie nie tylko otworzyło przed częścią inteligencji widoki na
wyczekiwane kariery, ale również zalew "nagród za rozsądek", które
zachodnie instytucje zaczną masowo przyznawać. Nagroda Pokojowa
Parlamentu Europejskiego dla Lecha wałęsy, czy National Endowment for
Democracy dla J. Kuronia to tylko symboliczny początek dolarowego
potoku.
Umowy okrągłego stołu legalizują "Solidarność" Wałęsy, ale bez
prawa do strajku i obarczają ją współodpowiedzialnością za skutki
reform gospodarczych, a nawet zadaniem pilnowania robotników, by nie
strajkowali. Jak oświadczył Bronisław Geremek, "„Solidarność” ... jest
obecnie ruchem, który pomoże systemowi, jeśli nawet nie stanie się je-
go częścią... pod warunkiem, że straci on swój totalitarny charakter".
Owa "przemiana" ma nastąpić dzięki wprowadzeniu dwuizbowego parla-
mentu, wybieranego w trzech kuriach: partii komunistycznej i dwu
zależnych od niej pseudostronnictw, katolików koncesjonowanych oraz
bezpartyjnych. Wystarczy, by komuniści zdobyli osiem mandatów w kurii
posłów bezpartyjnych, aby mogli przegłosować każdą ustawę. Gdyby jed-
nak posłowie niezależni i koncesjonowani (katolicy i inni) postanowili
przegłosować komunistów wówczas prezydent, do którego wyboru wystarczą
głosy posłów komunistycznych, będzie mógł wprowadzić stan wyjątkowy.
Nomenklatura w gospodarce zostanie zachowana. Nie będzie reprywa-
tyzacji, choć kapitał prywatny ma być dopuszczony na równych prawach
z państwowym, oraz obiecano wprowadzenie rynku, nawet w obrocie
papierami wartościowymi. Doświadzcenie każe jednak odnosić się
sceptycznie do tych obietnic. Mimo wszystko zapowiedziane reformy
gospodarcze nie wyjdą poza ustępstwa NEP-u, a więc nie zapowiadają
utraty przez państwo kontroli nad działalnością ekonomiczną obywateli.
Czy jednak komuniści nie ryzykują nieodwracalnych zmian w świadomości
politycznej społeczeństwa oraz uruchomienia procesu, który wyzwoli
aktywność społeczną i dzięki niej zmieni układ sił na korzyść
opozycji ? Niezaleńy senat, w dwuizbowym parlamenci, może stać się
trybuną antykomunizmu zaś zalegalizowana "Solidarność" narzędziem
wywalczenia ustępstw, jak to miało miejsce w latach 198O-1981.
Otóż nie. "Solidarność" Lecha Wałęsy i powołany przez niego Komitet
Obywatelski złożony z intelektualistów dokonał czystki, wyrzucając
poza ramy związku wszystkich bardziej znanych działaczy - potencjal-
nych przywódców, którzy byli przeciwni przejmowaniu odpowiedzialności
za gospodarkę bądź krytykowali kierownictwo za zbytnią ustępliwość wo-
bec komunistów. Ruch rewindykacji będzie rozwijał się poza "Solidar-
nością" i nie ona będzie nadawała mu polityczny charakter. Im bardziej
"Solidarność" będzie stawała się partnerem komunistów, tym bardziej
będzie musiała likwidować demokrację wewnątrzorganizacyjną i zamiast
być wyrazicielką dążeń społeczeństwa wobec komunistów, będzie przeno-
siła do społeczeństwa wyniki porozumień osiągniętych z władzą.
Związkowi grozi bardzo szybkie przekształcenie się w organizacją
autorytarną, co do tego stopnia rozbije opozycję, iż ten nowy podział
zastąpi dawny, rozdzielający całą opozycję od komunistów. Władza, od
13 grudnia 1981 roku, wyizolowana z narodu, znów się w nim zakorzeni,
zaś rozczarowane i zniechęcone spłeczeństwo może nie identyfikować się
z żadną siłą polityczną i ulec atomizacji.
Jak podkreślali architekci porozumienia, wybory, w ramach kurii
posłów bezpartyjnych, która obejmuje 35 % mandatów do sejmu, oraz
wybory do senatu, miały mieć charakter wolny. Niestety, od początku
kampanii wyborczej okazało się, że jest to fikcja. Liczni działacze
nurtu ugodowego zaczęli podkreślać, iż wystawianie innych kandydatów
niezależnych, oprócz zaakceptowanych przez Lecha Wałęsę, jest
przejawem dzałalności prokomunistycznej, gdyż osłabia jednolity front.
Milicja, ze swej strony, zastosowała represje wobec Konfederacji Pol-
ski Niepodległej, jedynej organizacji antykomunistycznej, która zdecy-
dowała się wziąć udział w wyborach, Kandydatów KPN-u starano się nie
dopuścić do wyborów, co wynikało ze zobowiązania przyjętego w porozu-
mieniach okrągłego stołu, iż ani "Solidarność", ani partia komunis-
tyczna w swych programach nie będą wykraczały poza ramy porozumień.
KPN natomiast głosił hasła nie mieszczące się w tych ramach. W dniu 19
maja 1989 roku Państwowy Komitet Wyborczy zażądał, aby kandydaci na
posłów, należący do KPN-u, prowadzili swą kampanię "w ramach niena-
ruszania zasad wynikających z "Ustawy o Kontroli Publikacji i
Widowisk", czyli przedstawiali swe wystąpienia cenzurze. Podobnego
żądania nie wysunięto wobec kandydatów Lecha Wałęsy. PKW oświadczył
również, iż KPN nie ma prawa wystawiać swych kandydatur ponieważ jest
organizacją nielegalną. Społeczeństwo odczytało to jako groźbę re-
presji i ludzie zaczęli wycofywać swe podpisy spod listy KPN-u.
Zgodnie z ordynacją wyborczą przynależność organizacyjna kandydatów
niezależnych nie ma znaczenia ponieważ występują oni indywidualnie
i każdy musi zebrać trzy tysiące podpisów, by mieć prawo kandydowania.
Nikt nie straszył, składających podpisy pod listami kandydatów "Soli-
darności", a ich list nikt nie niszczył, jak to czyniła milicja
w przypadku KPN-u. Można zatem przypuszczać, że gdyby pozostałe
ugrupowania antykomunistyczne zdecydowały się wziąć udział w wyborach,
które "Solidarność i komuniści określają jako wolne, ich listy nie
zostałyby dopuszczone przez milicję. Rodzi się więc podejrzenie, iż
niezależni kandydaci na posłów i senatorów musieli być tak dobierani
by co najmniej uzyskać tolerancję ze strony komunistów. To ozna-
czałoby, że wybory będą inscenizacją potrzebną dla zmobilizowania
społeczeństwa wokół porozumień okrągłego stołu i ugruntowania
przekonania wśród państw Zachodu o konieczności udzielenia pomocy gos-
podarczej komunistom, jako nagrody za ich "demokratyczną przemianę".
Za taką interpretacją przemawia fakt, iż powołany przez Lecha Wałęsę
Komitet Obywatelski "Solidarności" odrzucił stosunkiem głosów 66 do 19
propozycję powołania Komitetu Politycznego, który objąłby także
przedstawicieli pozasolidarnościowych ugrupowań politycznych (KPN
i innych) i zorganizował wspólną kampanię wyborczą. Zgoda oznaczałaby
dopuszcenie do kandydowania, z poparciem "Solidarności", nie tylko
ludzi wytypowanych przez Komitet Obywatelski Wałęsy. Byłoby to również
zorganizowanie opozycyjnej koalicji przeciwko komunistom. Ale jak
oświadczył Jacek Kuroń: "Nie wolno nam zawierać fałszywych sojuszy, to
jest sojuszy z antykomunistami". Po owej "fałszywej" stronie opozycji
polskiej znalazła się część dawnej "Solidarności", w tym warszawski
Międzyzakładowy Robotniczy Komitet "Solidarności" oraz grupy związane
z takimi działaczami jak: Marian Jurczyk ze Szczecina, Andrzej Gwiazda
z Gdańska, Andrzej Słowik z Łodzi, a także ugrupowania polityczne:
Solidarność Walcząca, Polska Partia Socjalistyczna - Rewolucja Demo-
kratyczna, Liberalno-Demokratyczna Partia "Niepodległość", Ruch Poli-
tyczny - "Wyzwolenie", Federacja Młodzieży Walczącej.
A może posłowie Lecha Wałęsy, gdy znajdą się w parlamencie, przy-
puszczą atak na ustrój? Z błędu wyprowadziła nas warszawska kandydatka
do senatu, Anna Radziwił, zapewniając swych wyborców, że spodziewa
się, iż "„Solidarność” będzie humanizować i czynić bardziej ludzkim
socjalizm realny". Mamy zatem prawo sądzić, że solidarnościowy senat
będzie zajmował się poszukiwaniem "ludzkiej twarzy" dla Jaruzelskiego.
W ten sposób opozycja sejmowa wypełni ramy zakreślone przez komunizm
"zreformowany".
A może niezależny senat mógłby odegrać rolę centrum polityczznego
dla antyustrojowej rewolucji czy masowego ruchu strajkowego, gdyby do
nich doszło, i wówczas przekształciłby się w prawdziwy parlament,
który wyłoniłby nową władzę ?
Jest to mało prawdopodobne, gdyż będzie on reprezentował jeden,
choć narazie najsilniejszy, kierunek opozycji, wwszystko zaś wskazuje
na to, że nie będzie chciał takiej szansy wykorzystać. Wręcz
przeciwnie, będzie starał się przeciwdziałać wybuchom. W jednej ze
swoich wypowiedzi J. Kuroń zaznaczył, że chodzi o to, by ludzie dos-
trzegli swoją szansę w sejmie, i aby za jego pośrednictwem wywierali
nacisk na ześlizgiwanie się komunizmu do demokracji. Rzecz jednak
w tym, że działaniu w ramach Sejmu PRL niczego nie będą wymuszać, lecz
przekształcą się w niekończące się spory na tematy: reformy gospo-
darczej, naruszania porozumień okrągłego stołu, zakazu przerywania
ciąży itp., ale dla Zachodu będzie to wizytówka "demokratycznego
komunizmu". I oto właśnie komunistom chodzi. W komunistycznym systemie
totalitarnym ośrodek władzy znajduje się poza parlamentem. Lokalizuje
się on w politbiurze i ministerstwie spraw wewnętrznych. Nieprzypad-
kowo zatem pierwszą decyzją wiodącą ku demokracji było podwyższenie
budżetu MSW o 5 % przy uwzględnieniu stopy inflacji. >>>
W Polsce już od dawna istnieją w konspiracji partie polityczne.
W ich szeregach grupują się antykomuniści. Partie te wysuwają nie
tylko hasła obalenia ustroju, ale także pomocy w podobnych działaniach
krajom sąsiednim oraz dostrzegają gwarancje niepodległości Polski
w rozbiciu ZSRR na państwa niezależne. Gdyby komuniści w Polsce zezwo-
lili na legalne działanie niekomunistycznych partii, to, zanim zorga-
nizowaliby się ugodowi chadecy, ludowcy czy socjaldemokraci, z którymi
mogliby oni zawrzeć porozumienie i w postaci rządu koalicyjnego nadal
sprawować władzę, natychmiast skorzystałyby z okazji już istniejące
ugrupowania antykomunistyczne i sięgnęły po władzę. W tej sytuacji
komuniści, celem likwidacji nieporządanego układu, użyliby siły. Jawne
represjonowanie jednych ugrupowań i przychylna tolerancja innych
podważyłaby wiarygodność wielopartyjności i "rezygnacji" z władzy.
Dlatego to komuniści polscy ograniczyli się do zalegalizowania ugodo-
wego nurtu "Solidarności", który w istocie stanowi quasi partyjną
koalicję umiarkowanych chadeków i socjaldemokratów.
Prasa światowa i emigracja ukraińska upatrują przyczyny braku prze-
budowy na Ukrainie w fakcie sprawowania tam władzy przez breżniewowca
Szczerbickiego. Zwłaszcza Ukraińcom nie mieści się w głowie, że
Ukrainiec może prowadzić bardziej antynarodową politykę niż Stalin.
Zapewniają oni przy tym, iż Szczerbicki jest przede wszystkim komu-
nistą, a jego ukraińskość jest potrzebna tylko w takim zakresie,
w jakim służy interesomu ruchu komunistycznego. Z punktu widzenia
spoistości komunizmu jego ukraińskość stwarza mu jedynie trudności.
Wymiana aparatu partyjnego na Ukrainie stanowi zbyt wielkie niebez-
pieczeństwo dla imperium, gdyż w warunkach nawet ograniczonej libe-
ralizacji mogłaby prowadzić do odrodzenia się komunizmu narodowego,
a ten już raz, w latach dwudziestych, zagroził jedności Sowietów.
Gdyby komuniści zezwolili na taki zakres wolności jak w Nadbałtyce,
ryzykowaliby zbyt wiele, ponieważ nie byliby w stanie utrzymać pod
kontrolą ruchu narodowego i wolnościowego w 5O-milionowej republice
i odizolować ją od reszty państwa, tak jak robią to z milionową
Estonią, czy 6-milionową Nadbałtyką. Budowanie "demokratycznej prote-
zy" na Ukrainie grozi upadkiem komunizmu w Sowietach i ich rozpadem.
Stąd ograniczność i powolność zmian wprowadzanych jedynie pod nacis-
kiem ruchu opozycyjnego. Na jego korzyść gra wielkość i potencjał
Ukrainy. Sprawiają one, że zastosowanie gruzińskiego wariantu rozprawy
z opozycją mogłoby się stać zbyt niebezpieczne dla komunizmu. Dlatego
przeważa polityka ograniczonych represji.
Od połowy 1988 roku na Ukrainie ugrupowania niezależne ponawiały
próby utworzenia narodowego frontu przebudowy. Od czerwca we Lwowie,
a później w Kijowie, organizowano wielotysięczne wiece, na których
ponawiano to żądanie. W lipcu 1988 roku powstał Ukraiński Związek
Helsiński, który zaczął propagować przekształcenie ZSRR w konfederację
państw i rozpisanie na Ukrainie wolnych wyborów, a więc likwidację
ustroju komunistycznego. W lutym 1989 roku powstała w Kijowie Ukraiń-
ska Liga Ludowo-Demokratyczna, która stawia sobie za cel stworzenie
zjednoczonego bloku organizacji o różnym profilu ideowym, walczącym
wspólnie "przeciwko totalitarnemu reżimowi komunistycznemu", przeciw
"monopolowi aparatu partyjnego i państwowego". Liga głosi, że jedyną
gwarancją demokracji na Ukrainie może być "niepodległe i suwerenne
państwo ukraińskie" bez związków z ZSRR czy Rosją i swoją szansę
dostrzega w "upadku imperium i ustanowieniu odnowionych suwerennych
państw". W obliczu kształtowania się pluralistycznej opozycji anty-
komunistycznej, władze podjęły próbę wytrącenia inicjatywy z jej rąk
i również w lutym 1989 roku utworzyły w Kijowie ludowy front na rzecz
pierestojki. Wysuwa on szereg postulatów narodowych, ale jednocześnie
opowiada się za federacją i utrzymaniem dotychczasowego status quo (na
przykład - nie przewiduje wprowadzenia obywatelstwa ukraińskiego) oraz
jednoznacznie stwierdza, że wstąpić do niego może jedynie ta osoba czy
organizacja, która "popiera kurs przebudowy partii komunistycznej".
Jeśli opozycji ukraińskiej udałoby się poruszyć masy, powstałaby
sytuacja, w której komuniści musieliby zdecydować się na rozszrzenie
na Ukrainę statusu Nadbałtyki, a to mogłoby uniemożliwić realizację
komunistycznej strategii "reform" i przyspieszyć klęskę sowieckiego
komunizmu.
Witold Jadwin
Canoga Park - czerwiec 1989 roku.
----------------------------------------------------------------------
Andrzej Pomorski
RZEŹ W GRUZJI - PROWOKACJĄ GORBACZOWA ?
Dn. 6 czerwca 89 odbyła się w Paryżu konferencja prasowa Siergieja
Grigorianca, redaktora i wydawcy "Głasnosti", którego po raz pierwszy
wypuszczono z ZSRR.
Konferencja dotyczyła głównie sprawy masakry z 9.4. w Tbilisi i jej
przyczyn. Jak wiadomo, "Moskowskije Nowosti" i prasa zachodnia są na
tyle "odważne", iż sugerują, że mogła to być prowokacja anty-gorbaczo-
wowska.
A oto fakty przedstawione przez Grigorianca. Na głównym placu
Tbilisi odbywał się strajk głodowy, brały w nim udział głównie
kobiety. Otaczał je tłum manifestantów. Wojsko, które strzelało potem
do tłumu, zostało przerzucone samolotami do Gruzji poprzedniego dnia,
a cztery godziny po masakrze zostało "dokądś" odesłane. Były to od-
działy "specnaz" (specjalne oddziały terrorystyczno-dywersyjne). Oto-
czyły one demonstrantów dwoma półkolami, tak, że pozostały przejścia
w dwóch kierunkach: w stronę gmachu rządowego i w stronę gmachu TV. Są
zdjęcia i pisemne świadectwa tych faktów. Wojsko zaczęło strzelać
w tłum znajdujący się na środku placu i spychać go, masakrując łopat-
kami i trując gazami. Ludzie zaczęli biec w kierunku dwóch pozosta-
wionych przez wojsko wyjść. Istnieją pisemne świadectwa, że przed tymi
gmachami przygotowane były karabiny maszynowe i (w głębi) kamery,
które miały sfilmować "szturm" tłumu, "ekstremy" na te dwa gmachy.
Z jednej strony placu ludzie zostali jednak uratowani przez (rozbro-
jonych trzy dni wcześniej) milicjantów gruzińskich, a z drugiej przez
będących tam w większej liczbie dysydentów. Pewna ilość tych milicjan-
tów została przez "specnaz" zabita. Łukjanow, bliski kolega Gorbaczowa
jeszcze z czasów młodości, który był w tym czasie w Tbilisi, posłał do
"centrali" trzy telegramy, w dwóch pierwszych donosząc o spokoju,
a w trzecim, tuż po masakrze, donosił, że "naród" (lud, tłum) ZDOBYŁ
oba budynki. Podał więc wersję przygotowaną dla tej prowokacji, a nie
zrealizowaną do końca. Uprzednio, dn. 5 kwietnia zastępca ministra
obrony ZSRR oglądał przyszłe miejsce strzelaniny.
Przypuszczenie, że była to prowokacja zmontowana przez ludzi Gorba-
czowa, opiera się, poza powyższym, na następujących faktach.
Na początku kwietnia uchwalono w ZSRR pakiet ustaw wprowadzających
właściwie stan wojenny:
- zabrania się wszelkich mityngów i demonstracji (poza oficjalnymi),
- prawo o "wojskach wewnętrznych" pozwala m.in. na rewizje bez nakazu
prokuratora, na strzelanie do kobiet i dzieci (explicite) w przypad-
ku, gdy "pododdziały uznają że kobiety i dzieci zagrażają bezpieczeń-
stwu żołnierzy" (!!),
- wprowadzono pewne "drobne" zmiany w kodeksie karnym, np.: możliwość
aresztowania człowieka bez nakazu prokuratora na trzy doby (stosują),
i zmiana NAJWAŻNIEJSZA: zamiast uprawnień "milicji" do działań
w czasie demonstracji i zamieszek dodano: "i innych rodzajów wojsk".
Każdy żołnierz może więc sprawdzać dokumenty, aresztować itp. każdego
"podejrzanego".
W przeddzień masakry w Tbilisi, 8.4. wydano "prawo o zbrodniach
przeciw państwu" (wchodziło w życie w dniu uchwalenia), mówiące, że
w razie "dyskredytacji władz przywódców" grożą obywatelowi trzy lata
więzienia, niezależnie, czy "dyskredytujący" przekazywał wieści praw-
dziwe, czy nie. Na podstawie tej uchwały można więc aresztować całe
społeczeństwo, jak dodał Grigorianc. Po częściowym nieudaniu się
prowokacji w Tbilisi sąd najwyższy "wyjaśnił", że "dyskredytację" na-
leży rozumieć jedynie jako "oszczerstwo". Podkreślić jednak należy, że
Gorbaczow, który to "prawo" nakazał, jest z wykształcenia prawnikiem,
nie mógł więc nie wiedzieć, co podpisuje. Dodajmy, że 1O.O4 w krajach
przybałtyckich, m.in. w Rydze, Tartu i Tallinie jeździły w dużych
ilościach czołgi i transportery opancerzone.
Dla Zachodu (kredyty, podtrzymanie uwielbienia dla pierestrojki)
należało znaleźć winnego masakry w Tbilisi, stąd zrzucono winę na rząd
Gruzji. Celem rzezi było jednak "wykazanie", że "mieliśmy dobrą wolę,
chcieliśmy reform, ale sami widzicie, ekstrema walczy, zdobywa budynki
rządowe, nie mogliśmy na to pozwolić". Do "zbadania" sprawy powołano
komisje, możliwie liczne i odległe od sprawy, w celu zatarcia śladów.
Oskarżeni Gruzini bronią się, stąd tyle dostępnych dokumentów.
Na pytanie dziennikarzy Grigorianc odpowiedział, że taka prowokacja
się powtórzy, po poprawieniu ewidentnych błędów wykonania i w miejs-
cach, gdzie nie będzie odważnych i poważnych świadków. "Prowokacja
przeciw pierestrojce" nazywają tę rzeź ludzie Gorbaczowa - oraz ci
z uczciwszych, którzy chcą za wszelką cenę zachować resztki nadziei.
O pierestrojce ekonomicznej Grigorianc mówił (z braku czasu) mało,
wspomniał jedynie, że ostatnio zahamowano rozwój kooperatyw (rodzaj
spółdzielczości), nastąpiło cofnięcie się reform w dziedzinie zdrowia,
handlu i rozpowszechniania informacji.
Francuski program TV Antenne 2 filmował całą konferencję prasową,
wieczorem jednak ani w następnych dniach nic nie wyemitowano, prasa
francuska też nabrała wody w usta. RWE zrobił dwuminutową migawkę dla
"Panoramy dnia", też nie wyemitowano. Wielbicieli Gorbiego mamy
wszędzie. A wielbicieli prawdy ?
Paryż, 1O czerwca 1989 r. Andrzej Pomorski
----------------------------------------------------------------------
NIETOLERANCJA
Pierwsze w PRL-u częściowo wolne wybory do sejmu i w pełni wolne do
senatu były dla znakomitej większości Polaków wielkim przeżyciem.
Znaczącym faktem w sferze psychologicznej były, zapewne także dla
tych, którzy zdecydowali się wybory zbojkotować.
Kampania wyborcza Komitetu Obywatelskiego "Solidarność" w Wał-
brzychu nie odbiegała pewnie w sposób istotny od przedwyborczej
działalności na rzecz swoich kandydatów w innych częściach Polsk. Była
efektowna, pomysłowa, a wyniki wyborów już w I turze udowodniły, że
także skuteczna.
Dowiodła, że umiemy w bardzo krótkim , celoeo, bardzo krótkim cza-
sie, zorganizować się i osiągnąć cel. >>>
Twierdzenia przedstawicieli tzw. strony koalicyjno-rządowej, że
była nadmiernie krzykliwa i jednostronna w swoim przebiegu, można
można między bajki wlożyć, takie są prawa walki politycznej, nie jest
zresztą celem tej wypowiedzi analizowanie zachowań Komitetu
Obywatelskiego "Solidarność" wobec strony rządowej.
Celem jest zwrócenie uwagi na niestosowność zachowania ludzi Soli-
darności wobec siebie - Komitetu Obywatelskiego "Solidarność" w Wał-
brzychu wobec tych, którzy ośmielili się poprzeć kandydaturę człowieka
występującego w kampanii wyborczej pod znakiem "Solidarności", choć
nie desygnowanego przez KO, a więc nie popieranego przez Lecha Wałęsę.
Mecenas Henryk Klisz, kandydował w naszym województwie do Senatu spod
znaku "Solidarności", co już wywołało niczym nie uzasadnione oburzenie
Komitetu Obywatelskiego "Solidarność", choć wcześniej mieliśmy pełne
uszy różnych wypowiedzi na temat demokracji, a siła znaku "Soli-
darności" i nazwisko przewodniczącego Związku była, jak ujawniły
wyniki wyborów, mocnym gwarantem zwycięstwa.
Najistotniejsze i najbardziej bolesne jest to, że my - ludzie Soli-
darności - nie umiemy znaleźć w sobie tolerancji, a przede wszystkim
szacunku dla odmiennego zdania, dla różnej od przyjętej przez Komitet
Obywatelski "Solidarność" opinii na temat kandydatów.
Podpisy złożone na plakacie wyborczym p. mec. Klisza wywołały praw-
dziwą burzę nienawiści i obraźliwych inwektyw pod adresem podpisanych
na plakacie.
Przez 45 lat komunistycznych "rządów" w PRL przy różnych okazjach
i w różnych okolicznościach, mówił o tym także śp. ks. Jerzy Popie-
łuszko - wyrażaliśmy pragnienie, aby Bóg dał nam łaskę szacunku wobec
siebie, wołaliśmy o to w Sierpniu 8O, krzyczeliśmy zza krat internatów
i wiezień, wołaliśmy zza granicy i co ?
Po niemal ośmiu latach tragicznych i bolesnych doświadczeń znowu
szczujemy na tych, co są innego zdania, choć to są ludzie, którzy
zapewne dawali, dają i pewnie dalej dawać będą dowody oddania i sza-
cunku dla drugiego człowieka. Jest szczególnie bolesne, że żadna
instytucjonalna struktura wałbrzyskiej "Solidarności" i niektórzy
z nimi związani nie wypowiedzieli się w tej materii ani słowem,
i jeśli nie kandydaturę p. mec. Klisza - to nic nie zrobił, aby temu
przeciwdziałać, a to zły znak na drodze do Wolnej i Niepodległej
Polski.
Wałbrzych ul.B.Chrobrego 8/6 Żebrowski Stanisław
Wałbrzych ul.Niegolewskiego 15 Krokowska Maria
Sokołowsko ul.Parkowa 3/1 Górska Jolanta
Wałbrzych ul. Hirszfelda 5/1 Zalas Józef
Zwracamy się z prośbą o zamieszczenie nieniejszego listu w "Gazecie
Wyborczej" jako wyraz szczerego zaniepokojenia o przyszłość.
-----------------
Gazeta Wyborcza nie zamieściła artykułu. W pisemnym wyjaśnieniu podno-
si, iż wielu zasłużonych obywateli zrozumiało "zasady gry o
zwycięstwo", wycofało się, wielu ma szanse w wyborach do władz
samorządowych - a przecież piszącym zupełnie nie o to chodziło !!
/"Węgielki Wałbrzyskie" nr 12/
----------------------------------------------------------------------
"NIEZNANI SPRAWCY" - NIE ŚPIĄ
W niedzielę 2O.8.89 (ok. 1O rano Franciszek Gutowski, pracownik
"Ursusa", działający ponadto w Komisji Płacowej "Solidarności"
w Ursusie, po wyjściu z autobusu 184 na ulicy Kasprowicza, na pierw-
szym przystanku w stronę Huty, został otoczony przez 3 mężczyzn,
którzy zaczęli wykręcać mu ręce. Dwóch z nich było w wieku 2O-25 lat,
trzeci znacznie młodszy. Gutowski zaczął krzyczeć "Ratunku!". Wtedy
najmłodszy z napastników powiedział mu, że ukradł w autobusie dolary.
Za chwilę usłyszał, że półtora miliona złotych. Ponadto straszył, że
zaraz przyjedzie milicja. Całe zajście obserwował mężczyzna ubrany na
brązowo.
Gutowski pojechał z napastnikami na pętlę tramwajową (autobusem. Po
drodze szantażowali go, że tak go urządzą, że posiedzi sobie za
złodziejstwo. Po kilkunastu minutach zjawił się radiowóz, który zabrał
Gutowskiego na Komendę przy ulicy Żeromskiego, gdzie kazano mu
się rozebrać do naga. Żadnych pieniędzy przy nim nie znaleziono. Na
żądanie Gutowskiego, prowadzący sprawę mundurowy funkcjonariusz MO
podał mu dane mężczyzn, którzy oskarżyli go o kradzież. Są to:
1. Różyński Michał, Warszawa, ul. Płocka 4 m. 139; 2. Wojtaszczyk Ro-
bert, Warszawa, ul. Bema 65 m. 2O. Trzeci mężczyzna nie miał przy
sobie dokumentów i - według wyżej wymienionych - był to Samoraj Marek,
zamieszkały w Warszawie przy ulicy Bema 69 m. 28.
Franciszek Gutowski po przeanalizowaniu sobie całego zajścia oraz
zachowaniu wymienionych mężczyzn w trakcie jazdy autobusem 184, przed
napadem, twierdzi, że został napadnięty, a później oskarżony o kra-
dzież przez pracowników służby bezpieczeństwa.
---------------------------------
9 sierpnia wiozłem Fiatem 126p do Warszawy p. Monikę Borowską-
-Kolankiewicz - czł. KLiP, przew. NSZZ "Solidarność" MKO Gołdap oraz
jej ośmioletniego syna. Na trasie między Łomżą a Ostrowią Mazowiecką
(5 km przed wsią Lubiejowo), podczas jazdy z prędkością 9O km na godz.
przy mijaniu z białym Polonezem jadącym z naprzeciwka, zostałem silnie
uderzony ostrym kamieniem, który przebił przednią szybę samochodu
i zranił mi twarz (1 cm pod okularami przy nosie). Mimo tego udało mi
się zahamować. Na pogotowiu w Ostrowi Mazowieckiej lekarz dyżurny Mie-
czysław Pietrzyk odmówił udzielenia pomocy, po godzinie inny lekarz
zaszył mi ranę. W tym czasie na pogotowie dzwonił funkcjonariusz MO
z Ostrowi - Deluga, pytając, czy zgłosaiły się jakieś inne osoby
z wypadku. Na pogotowiu kręcił się koło nas mężczyzna, jak nam powie-
dziano - informator SB - Czesław Malko. Następnego dnia rano zgłosi-
liśmy się na komisariacie w Ostrowi celem złożenia zeznań. Ośmioletni
Bartek zapamiętał, że w Polonezie siedziały trzy osoby. Pasażer za
kierowcą przy uchylonej szybie trzymał coś w ręku. Na drodze w miejscu
wypadku nie było kamieni, leżały dopiero 2 km dalej. Milicjant Koziera
odmówił przyjęcia zgloszenia twierdząc, że "nie widzi znamion przes-
tępstwa". Funkcjonariusz dyżurny potwierdził, że Deluga miał nocny
dyżur, jednak w rejestrze nie było adnotacji o wypadku z wieczora
9 sierpnia. Opinia nasza co do wypadku jest zgodna - była to próba
zamachu na nasze życie. Tylko jak wykryć sprawców ?
Zbigniew Zgorzelak
/"CDN-GWR" nr 274/
----------------------------------------------------------------------
"NIEKONSTRUKTYWNY"
(Rozmowa z Markiem Czachorem, lat 29, jednym z czterech jawnych
krajowych przedstawicieli "Solidarności Walczącej")
- To chyba niezbyt bezpieczne zajęcie?
- Zobaczymy. Liczę się w każdym razie z zamknięciem, jak się już
wezmą za "niekonstruktywnych". Siedziałem w stanie wojennym; 2O
grudnia 1981 aresztowano zarówno mnie, jak i prawie całą moją rodzinę:
matkę, ciotkę, dziewczynę i przyszłego teścia (śp. Staszka
Kowalskiego). Po dwóch dniach mnie wypuszczono, żeby definitywnie
zamknąć 15 stycznia.
- Pod zarzutem?
- Udostępnienie klucza do mieszkania, w którym zamontowano
drukarnię. Zresztą bez dowodów, jedynie na podstawie sfałszowanego
zeznania. Dostałem 3 lata. Sprawa stała się słynna, bo zapadły wtedy
najwyższe wyroki w stanie wojennym. Moja matka, Ewa Kubasiewicz,
dostała 1O lat. Wyszedłem po prawie roku na przerwę w karze, potem
była rewizja nadzwyczajna i wyrok został skierowany do ponownego
rozpatrzenia, a w lipcu 1983 umorzono postępowanie na skutek amnestii.
- Ożeniłeś się w więzieniu...
- 26 sierpnia 1982 w Potulicach. Ślubu udzielali nam ksiądz
Kutermag, wspaniały kapelan więzienny z Bydgoszczy, i sympatyczna pani
z USC w Nakle. Była tak wzruszona, że nie zauważyła absurdalności
wygłaszanej przez siebie formułki: o tym jak to ludowa ojczyzna otacza
opieką młode małżeństwa. Speszyła się, gdy zgromadzeni wybuchnęli
śmiechem. Wśród gości weselnych byli Staszek Kowalski, ojciec Magdy, i
moja mama, oboje przyprowadzeni z cel więziennych i przebrani w
"wolnościowe" ciuchy. Oprócz świadków rzeczywistych byli też
świadkowie fikcyjni - Joanna Duda-Gwiazda i Stefan Gomowski. Była to
dla nich jedyna okazja spotkania się ze Staszkiem i moją mamą.
Próbowaliśmy też wprowadzić jako członka rodziny panią Anne
Walentynowicz, ale władze więzienne połapały się i nie wyraziy zgody.
- Po zakończeniu studiów znowu wpakowałeś się do więzienia,
odmawiając służby wojskowej.
- Odmawiałem z powodów politycznych i etycznych, chociaż nie jestem
pacyfistą, co zresztą podkreśliłem w liście do ministra obrony
narodowej.
Napisałem, że wojsko nasze jest na usługach innych państw, że słyży
wyłącznie do tłumienia "Solidarności" czy Praskiej Wiosny, że zapisało
się haniebnie w historii PRL. Nie od razu mnie jednak zamknęli,
dopiero w listopadzie. I siedziałem, o dziwo, tylko 4O dni, choć
spodziewałem się trzech lat. Za znieważenie organu państwowego (ten
list) dostałem 15O tys. zł grzywny. Umorzono natomiast zarzut o
uchylanie się od służby wojskowej. Okazało si, że WKU w stosunku do
mnie złamała przepisy. Ponieważ zacząłem studiować drugi fakultet,
matematykę, i wszelkie wymagane formularze złożyłem w przepisowym
terminie, WKU miała obowiązek odroczyć mi służbę. Sąd uznał więc, że
działałem w afekcie spowodowanym wadliwym zachowaniem się organu
wojskowego. Grzywny nie zapłaciłem, bo prokurator odwołał się do Sądu
Najwyższego, który wyrok uchylił i skierował do ponownego
rozpatrzenia. Sąd Marynarki Wojennej w Gdyni umorzył tym razem nie
tylko zarzut o uchylanie się, ale i o znieważenie LWP. Prokurator znów
się odwołał, SN znowu uchylił, znowu rozprawa. Tym razem dostałem rok
w zawieszeniu na dwa lata oraz 15O tys. grzywny. Wtedy z kolei ja się
odwołałem. 7 lipca br. odbyła się ostatnia rozprawa. Sąd skorzystał z
dekretu o abolicji i sprawę umorzył. >>>
- Skąd twoje kontakty z "SW"?
- Kontakty są chyba rodzinne. Moja mama w 1984 wraz z Andrzejem
Kołodziejem zakładała Oddział Trójmiasto "SW". Później poproszono ją,
żeby założyła przedstawicielstwo zagraniczne. Jest obecnie głównym
przedstawicielem "SW" na Zachodzie.
- Skąd nazwa? Po co "walcząca" i o co?
- "Solidarność Walcząca" powstała w połowie 1982 roku, w sytuacji,
gdy gdy podziemna "Solidarność" jakby przestraszyła się własnej siły i
zaczęła dążyć do ugody z komunistami. Kornel Morawiecki i jego
współpracownicy z wrocławskiej podziemnej "Solidarności" uznali, że
należy wreszcie rozszerzyć formułę działania z czysto związkowej i
skonkretyzować program walki z komunizmem. A cel? Wolna, niepodległa i
demokratyczna Rzeczpospolita. "SW" zawsze stawiała też postulat
relegalizacji NSZZ "Solidarność". Uważam zresztą, że do dzisiaj nie
zrealizowany. A o to wszystko trzeba walczyć niestety.
- Czyli "SW" jest w opozycji do "Solidarności"?
- Ja czuję się w opozycji do tej "Solidarności", którą teraz
zarejestrowano. Uważam, że powinno się ją konsekwentnie nazywać
neo-"Solidarnością", gdyż poza symboliką i kilkoma nazwiskami nic jej
z tamtą "Solidarnością", za którą siedzieliśmy w 1982, nie łączy. Ale
to temat na dłuższą rozmowę. Natomiast jeśli chodzi o "SW" jako
całość, to w zasadzie uznaje się, że obecna "Solidarność" jest
kontynuacją dawnej. "SW" walczy o ideały dawnej "Solidarności" i
przyznaje się do nurtu radykalniejszego, który zaowocował "Posłaniem
do narodów Europy Wschodniej" w 1981.
- Okropną burzę wywołało wtedy to "Posłanie..."
- Tak. Zwłaszcza wśród komunistów, co chyba świadczy o jego
celności. Tzw. realpolitycy, jak np. Stefan Kisielewski, o ile dobrze
pamiętam jego późniejszy wywiad dla "Tygodnika Mazowsze", uznali je za
największy błąd "Solidarności". Natomiast mieszkający obecnie w USA
słynny dysydent rosyjski Władimir Bukowski - na odwrót, uznał
"Posłanie..." za najważniejszy dokument uchwalony przez "Solidarność".
Dla nas postawa i filozofia Bukowskiego stanowią wzór.
- Jakie są metody działania "SW"?
- Przede wszystkim niezależność pod każdym względem. Poza metodami,
że tak powiem, klasycznymi, jak druk bibuły, książek, niezależne radio
itp., są też działania nietypowe dla opozycji legolistycznej. Mam na
myśli rozrzucanie ulotek w jednostkach radzieckich, druk bibuły
specjalnie dla LWP i rozsyłanie jej pocztą na adresy zawodowych
żołnierzy, przerzuty bibuły do innych "demoludów". Warto pamiętać, że
na przykład idea solidarności polsko-czechosłowackiej wyszła od
Morawieckiego i on był tej akcji inicjatorem. Ogólnie w "SW" uważamy,
że system reformuje się tylko pod presją. Laurką dla nas jest słynny
memoriał Rakowskiego sprzed dwóch lat, że trzeba dogadać się z Wałęsą,
aby "wyizolować twarde jądro opozycji" - to cytat. Uznajemy to za nie
zamierzony wyraz uznania ze strony przeciwnika.
- Dlaczego nawoływaliście do bojkotu wyborów? Przysporzyło to wam
może trochę rozgłosu, ale czy zwolenników?
- Po pierwsze, ze względów zasadniczych. Kto akceptuje takie wybory
i taki skład procentowy Sejmu, akceptuje też wybór Jaruzelskiego na
prezydenta oraz wszystkie tego konsekwencje - i polityczne, i moralne.
Po drugie, uważam, że komuniściliczą na wygaśnięcie apołecznej
aktywności po wyborach. Jak masz problem, to idź do twojego posła
i nadal nic nie musisz robić. Poseł niczego nie załatwi (przynajmniej
w kwestiach naprawdę zasadniczych), a ty nawet nie będziesz wiedział,
czy masz moralne prawo się awanturować. Po trzecie, uważam, że bojąc
się zablokowania Sejmu, "nasi" będą szli na dalekie ustępstwa,
firmując w ten sposób różne niebezpieczne ustawy. To, czego dopuścili
się Stelmachowski, Wielowieyski i inni podczas wyborów prezydenta,
pokazuje, czego można się po nich w przyszłości spodziewać. Oni już
przekroczyli pewien Rubikon, którym okazał się "okrągły stół", i to,
co z niego wynikło.
- Wasz statut dopuszcza stosowanie przemocy. Zatem - terroryści?
- Walka typu terrorystycznego jest absolutnie niedopuszczalna.
Określenie, że nie jesteśmy organizacją typu non violence, zakłada
użycie przemocy w takiej sytuacji, gdy nie można inaczej, jak tylko
wziąć spluwę i walczyć. U nas sytuacji takiej nie ma i, daj Boże, aby
nie było. Gdyby jednak komuna poczuła, że naprawdę traci władzę,
mogłaby próbować wprowadzić stan wojenny s la Chiny... Wiadomo jednak,
że autentyczne zagrożenie i ostrzeżenie, że chwycimy za broń, może
sprawić, iż przeciwnik się cofnie. A tak na codzień to trzeba będzie,
być może, stworzyć grupy broniące menifestantów przed ubecją. Ludzie
chcą manifestować i mają do tego prawo, ale jeżeli są bici, mają prawo
do obrony. Non violence jest wielką wartością, ale przecież nie jest
wartością najwyższą. Uznajemy etos września 1939 czy powstania
warszawskiego. Uznajemy etos bitwy warszawskiej 192O roku. Uznaje to i
Kościół, a nie jest posądzany o terroryzm. Gdyby katolicyzm był
doktryną non violence, to papież nie obchodziłby uroczyście rocznicy
odsieczy wiedeńskiej. Zainteresowanym polecam lekturę "Instrukcji o
chrześcijańskiej wolności i wyzwoleniu" autorstwa papieskiej
Kongregacji Wiary. Po prostu nie stosowanie przemocy jest wielką
wartością, ale nie jest wartością najwyższą. A tak nawiasem mówiąc,
nie słyszałem dotąd o jakimś użyciu przemocy ze strony "SW" i chyba
się na to nie zanosi.
- Czy "SW" jest związkiem? Czy przynależność do innych związków
wyklucza możliwość wstąpienia do was?
- "Solidarność Walcząca" nie jest związkiem zawodowym. Jest po
prostu organizacją. Tak, jak Klub Wysokogórski zrzesza ludzi, którzy
chcą się wspinać, tak "SW" zrzesza tych, którzy chcą skutecznie
walczyć z komuną. Jednym z oficjalnych naszych przedstawicieli jest
Antoni Kopaczewski, przewodniczący Regionu rzeszowskiej "Solidarności"
od 198O roku do dzisiaj. To dowód wprost, że można być i w "SW", i w
NSZZ "Solidarność".
Rozmawiała Małgorzata Sokołowska
/"Tygodnik Gdański", nr 6/
----------------------------------------------------------------------
GRUPA SOLIDARNOŚCI WALCZĄCEJ W WIELKIEJ BRYTANII
W Londynie funkcjonuje od niedawna grupa członków i sympatyków So-
lidarności Walczącej. Prowadzimy między innymi następujące działania:
a) rozpowszechniamy materiały programowe i pisma Solidarności Walczą-
cej w oryginale i w języku angielskim,
b) informujemy środki masowego przekazu i inne zainteresowane insty-
tucje o działalności Solidarności Walczącej i stosowanych w Polsce
przez władze represjach. Ostatnio byliśmy inicjatorami petycji w obro-
nie więźniów politycznych i praw człowieka w Polsce, podpisanej przez
ponad trzy tysiące osób. List i petycję tę przekazaliśmy Pani Margaret
Thatcher przed jej wyjazdem do Polski. >>>
c) aktywnie uczestniczymy w uroczystościach i demonstracjach o charak-
terze niepodległościowym.
d) dbamy o sprawy bytowe członków naszej grupy,
e) pomagamy w uzyskaniu prawa pobytu nowo przybyłym z Polski emigran-
tom. W miarę możliwości pomagamy im w rozwiązywaniu problemów
bytowych.
Wierzymy, że nasza praca jest małym, lecz nie mniej istotnym wkła-
dem w budowę przyszłej Niepodległej.
----------------------------------------------------------------------
WŁOCŁAWEK - 69 ROCZNICA WOJNY POLSKO-SOWIECKIEJ
W sobotę 19.8.br. odbyły się we Włocławku uroczystości poświęcone
pamięci ofiar wojny polsko-bolszewickiej z 192O roku. Program imprezy
obejmował kolejno:
- opracowanie red. Wojciecha Ziembińskiego (byłego żołnierza Rzecz-
pospolitej, potem więźnia politycznego) na temat wojny 192O r.
- spotkanie ze stoczniowcami Trójmiasta z okazji IX rocznicy Sierpnia
w auli Wyższego Seminarium Duchowego.
- Apel Poległych i uroczysta Msza św. polowa w miejscu odbudowywanego
pomnika Poległych Obrońców Wisły 192O r. Msza św. celebrowana była
przez ks. biskupa Henryka Muszyńskiego.
- Modlitwa i składanie kwiatów w miejscu zamordowania księdza Jerzego
Popieluszki.
Na miejsce uroczystej Mszy św. ulicami Włocławka przeszedł pochód
złożony z delegacji wielu zakładów pracy z Polski (w tym 4 stoczni
z Trójmiasta), oraz ludności Włocławka i okolic. Nie zabrakło tam też
delegacji SW. Nasza niezawodna "ekipa" Oddziału Trójmiasto uczestni-
czyła we wszystkich uroczystościach, złoźyła kwiaty i transparety pod
pamiątkową tablicą i krzyżem św. umieszczonym na miejscu kaźni ks.
Jerzego.
Podczas manifestacji oraz przed Mszą św. polową kolportowane były
nasze wydawnictwa. W tym czasie też nawiązany został kontakt z samo-
rzutnie powstałą grupą Solidarności Walczącej mieszkańców Włocławka.
Brawo Kujawicy !!
Dziękujemy organizatorom uroczystości za serdeczne przyjęcie,
mieszkańcom Kujaw i ziemi dobrzyńskiej za godną i wspaniałą postawę.
/"SW" Grupa Zakładowa Stoczni im. Komuny Paryskiej, sierpień/
----------------------------------------------------------------------
DOWIEŹLI PIWO
WAŁBRZYCH 31.8.89 - O godz. 15.3O na Rynku zebrał się około stu-
osobowy tłum, który jednak szybko się rozproszył na wieść o dostawie
piwa (!) do pobliskiego sklepu. Do pozostałych 5O zwolenników upadku
komunizmu w Polsce i zaprzestania podwyżek cen przemówiły 4 osoby.
Następnie grupka ta, przy braku zainteresowania ze strony prze-
chodniów, udała się w kierunku kopalni "Thorez", gdzie właśnie
rozpoczął się wiec zorganizowany przez RKW Wałbrzych. Po krótkim
sympatycznym powitaniu i kilku przemówieniach m.in. Jana Kirszensteina
(SW) i Dariusza Gustaba (RMN) wszyscy razem (ok. 2OO osób) udali się
do kościoła p.w. Aniołów Stróży, gdzie została odprawiona msza św. >>>
Następnego dnia "Magazyn Gazety Robotniczej" (wydanie wałbrzyskie)
doniósł w starym stylu jakoby celem wiecu przy kopalni "Thorez" miało
być wzniecenie strajków przeciwko rządowi Mazowieckiego czyli przeciw-
ko "Solidarności". Należy żałować, że korespondent "Gazety Robotni-
czej" jest tylko propagandzistą, a dziennikarstwo i prawdziwa
informacja jest mu obca.
----------------------------------------------------------------------
WYNOCHA
Ponad 5O % załogi kop. "Kazimierz Juliusz" w Sosnowcu zażądało od
dyrekcji usunięcia PZPR z zakładu pracy. Kopalnia ma zaprzestać
finansowania funkcjonariuszy PZPR i ZSMP.
Nomenklatura na kop. "Kazimierz-Juliusz" jest szczególnie zuchwała.
Dozór (sztygarzy) stosuje przemoc fizyczną (bije górników). Nagminne
stosowanie jest tzw. "odpalenie działki", za dopuszczenie do wyżej
płatnych prac. Fundusze kopalni marnotrawione są na budowę domków dla
"zasłużonych" działaczy. Zakład budowlany kopalni wykorzystywany jest
do budowy tych domków.
O dziwo żądania podpisało wielu członków OPZZ, PZPR a nawet
sekretarz jednej z Oddziałowych Organizacji Partyjnych.
/"PIK" nr 4O/
----------------------------------------------------------------------
ROZMOWA Z WOJCIECHEM MYŚLECKIM - DORADCĄ
KOMITETU STRAJKOWEGO PKS
ODDZIAŁ WAŁBZYCH
"Z Dnia na Dzień": Lipcowo-sierpniowy strajk oddziałów PKS województwa
wałbrzyskiego oddziału PKS był najdłuższym jak
dotąd strajkiem okupacyjnym w Polsce. Doprowadził do wynegocjowania
podwyżek płac dla pracowników całego krajowego przedsiębiorstwa. Stał
się też przyczyną znacznego wzrostu szeregów "Solidarności" wśród
załogi. Zastanawiam się, jak doszło do tego że Pan, rzecznik SW, jest
dziś w problematyce związanej z tym strajkiem najbardziej chyba
kompetentną osobą w naszym regionie ?
Wojciech Myślecki: Jak często w życiu bywa, zadecydował przypadek.
Będąc w pobliżu Wałbrzycha uznałem za konieczne
odwiedzić strajkującą już od tygodnia załogę PKS-u, wyrazić im swoją
solidarność i poparcie. Po powrocie do Wrocławia, nie przewidując
jeszcze wówczas tak poważnego rozwoju wypadków, próbowałem wraz ze
swoim przyjacielem, posłem Stanisławem Tomkiewiczem, interweniować
w tej sprawie w Dyrekcji Okręgowej PKS. Gdy okazało się, że przedsta-
wiciele zarówno Dyrekcji Okręgowej jak i Dyrekcji Naczelnej KPKS
z Warszawy udali się już do Wałbrzycha na rozmowy z Komitetem Straj-
kowym, nie zastanawiając się pojechaliśmy tam również i zdążyliśmy
jeszcze wziąć udział w tych rozmowach.
"ZDnD": Czy już wtedy uczestniczył pan w negocjacjach jako doradca
Komitetu Strajkowego ?
W.M.: Nie, wystąpiłem w charakterze doradcy Stanisława Tomkiewicza,
posła na sejm z ziemi wałbrzyskiej. Chociaż ta runda rozmów
zakończyła się fiaskiem, nasz udział w niej doprowadził do rozsze-
rzenia tła sporu płacowego o zagadnienia godności ludzi pracy, zasad
godziwego wynagradzania i sytuację gospodarczą kraju. Po tych
rozmowach Komitet Strajkowy zwrócił się do mnie z prośbą, bym został
ich doradcą. Po przeanalizowaniu wszystkich "za" i "przeciw" zgodziłem
się, zaznaczając wyraźnie, że jestem jawnym przedstawicielem Solidar-
ności Walczącej, chcę jednak występować tu jako osoba dobrej woli,
świadcząca pomoc w zakresie, w jakim jest ona potrzebna.
"ZDnD": Jakie względy zadecydowały o przyjęciu oferty Komitetu Straj-
kowego ?
W.M.: Już podczas pierwszej bytności w Wałbrzychu zorientowałem się,
że strajkujący nie mają na miejscu specjalisty od problematyki
płacowej i ekonomicznej ani wystarczającego doświadczenia w prowa-
dzeniu strajku, gdyż Oddział PKS Wałbrzych nigdy przedtem takiej akcji
nie prowadził. Sytuacja była poważna, ponieważ jednostka ta obsługuje
przewozy pasażerskie i towarowe w dużej części województwa. Należało
liczyć się również z bardzo silną presją odgórną na przerwanie
strajku.
Znajomość ekonomicznego stanu przedsiębiorstwa jest konieczna, gdyż
w prowadzeniu negocjacji płacowych stałym elementem są twierdzenia
dyrekcji o braku pieniędzy. Na końcu, nie bardzo wiadomo skąd, jakieś
pieniądze zawsze się jednak znajdują. Chcąc prowadzić rzeczowe rozmo-
wy, należy pokazywać, że w w budżecie przedsiębiorstwa znajdują się
odpowiednie rezerwy.
Doradzałem również w kwestii taktyki strajkowej. Starałem się też
podnosić świadomość pracowniczą i związkową. Spotykając się z załogami
tłumaczyłem, o co chodzi w tym strajku, jak ważny jest on dla nich,
jaki jest dotychczasowy przebieg akcji i aktualny stan rozmów. Stara-
łem się im uświadomić, że od nich tylko zależy, czy potrafią wywalczyć
to, czego się domagają.
"ZDnD": Czy mógłby Pan, w największym skrócie, wyjaśnić te zagadnienia
również Czytelnikom ?
W.M.: W czasie, gdy rozpoczął się strajk wałbrzyski, równolegle odby-
wały się akcje protestacyjne i strajkowe w innych przedsiębiors-
twach transportowych, jak np. Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Transportu
i Handlu Wewnętrznego w Jeleniej Górze, trwały strajki drogowców
i pocztowców. Wspólną cechą tych wszystkich przedsiębiorstw jest
świadczenie usług, zwanych usługami użyteczności publicznej. Stawki
osobistego zaszeregowania i wynikające z nich płace zasadnicze były
tam wszędzie bardzo niskie. Uchwalona i wprowadzana w życie indeksacja
dotyczy płacy zasadniczej, więc te zawody, gdzie stawka podstawowa nie
odgrywa dominującej roli, nie będą należycie uhonorowane materialnie.
Większość pracowników o tym wiedziała. Wiedziano również że po
wprowadzeniu indeksacji będzie trudno dodatkowo podwyższyć płace.
Naturalny stał się pęd do znalezienia się tuż przedtem z płacami
przynajmniej w okolicach średniej krajowej.
Półtora miesiąca wcześniej w Bydgoszczy kierowcy komunikacji miej-
skiej uzyskali stawkę godzinową 6OO zł, co przewyższało 2-2,5 krotnie
przeciętną stawkę w pekaesie. Było oczywiste, że to pociągnie za sobą
całą falą strajków ogólnopolskich, które rzeczywiście jak wicher
przeszły po oddziałach komunikacji miejskiej i najczęściej były bardzo
szybko kończone pozytywnie (najtrudniejszy był przebieg strajku w Ka-
towicach, gdzie strajkowano bodajże 2,5 dnia i gdzie najtrudniej
negocjowano porozumienie). Później zaczęło się w innych przedsię-
biorstwach, w tym w PKS.
"ZDnD": Kierownictwo "Solidarności" nie było tym strajkom przychyl-
ne... >>>
W.M.: Kierownictwo "Solidarności", skupione wokół Lecha Wałęsy, prowa-
dzi grę polityczną, rozpoczętą jeszcze w roku 1988 i kontynuowa-
ną w trakcie obrad "okrągłego stołu", a później wyborów do parlamentu.
Z założeń tej gry wynikały dwie rzeczy:
a) strajki - wprowadzające stan destabilizacji, wówczas gdy szła gra
o kredyty oraz inwestycje zachodnie - (w jakimś stopniu uzależniona
od stabilizacji wewnętrznej) są bardzo niewygodne,
b) należy wykazywać, że się kontroluje pracowników zrzeszonych w NSZZ
"Solidarność", a za ich pośrednictwem także pozostałych, a więc że
jest się faktycznym kierownictwem. W przeciwnym razie pozycja poli-
tyczna grupy Wałęsy byłaby znacznie słabsza.
"ZDnD": Działacze "Solidarności" z wałbrzyskiego PKS-u znaleźli się
wobec tego w bardzo trudnej sytuacji. Z jednej strony, musieli
mieć pełną świadomość, że nie uniknie się poważnego sporu płacowego,
z drugiej - byli bardzo oganiczeni aktualną polityką kierownictwa
Związku.
W.M.: Stosunkowo mało liczna, ale prężna organizacja "Solidarności"
w wałbrzyskim oddziale PKS-u potrafiła właściwie wyczuć nastroje
wśród załogi i w momencie, gdy strajk - który wybuchł spontanicznie -
stał się faktem, przyjęła odpowiedzialność zarówno za jego przebieg,
jak i za efekt finalny. Na czele Komitetu Strajkowego, złożonego
niemal wyłącznie z członków "Solidarności", stanął przewodniczący
Komisji Zakładowej Aleksander Nakrewicz. Tu dygresja: Uważam, że jest
to jeden z najzdolniejszych działaczy związkowych nowej generacji
- tej, która uaktywniła się po wprowadzeniu stanu wojennego - jakich
miałem okazję poznać w ostatnich latach.
W strajku, oprócz członków "Solidarności", uczestniczyli członkowie
OPZZ, członkowie PZPR, a także niezrzeszeni. Natomiast jedyną rzeczy-
wistą, zorganizowaną siłą była "Solidarność". Równocześnie, w opinii
- uzasadnionej zresztą - członków "Solidarności", "Solidarność" rejes-
trując się z aneksem do statutu, w którym zawieszono wszystkie
paragrafy mówiące o sposobie wchodzenia w strajk, nie ma oficjalnie
możliwości strajkowania. Uwzględniając to wszystko, członkowie zakła-
dowej "Solidarności" postanowili oficjalnie strajkować nie jako
"Solidarność", ale jako załoga.
W opinii załogi "Solidarność" na pewno dobrze spełniła swoje zada-
nie, skoro po strajku szeregi organizacji zakładowej NSZZ "Solidar-
ność" trzykrotnie wzrosły. Widać stąd wyraźnie, że jeżeli jakaś
organizacja w zakładzie czy przedsiębiorstwie reprezentuje faktyczne
oczekiwania, nadzieje i aspiracje załogi, to "rośnie w siłę", nabiera
mocy i zdolności oddziaływania.
"ZDnD": Czy ta pochlebna ocena, wygłoszona pod adresem organizacji
zakładowej NSZZ "Solidarność" w wałbrzyskim oddziale PKS-u,
odnosi się również do ciał związkowych wyższego szczebla, zaangażowa-
nych w konflikt wałbrzyski ?
W.M.: Trzeba oddać sprawiedliwość wałbrzyskiej RKW, która gdy strajk
"zaistniał", od razu zdecydowanie poparła zarówno postulaty
płacowe załogi, jak i inne (chodziło między innymi o zwolnienie dyrek-
tora Oddziału - co ostatecznie zostało na skutek strajku spełnione).
W miarę swoich - dosyć skromnych zresztą - możliwości bardzo dużo
pomogli strajkującym: skierowali do obsługi informacyjnej bardzo zdol-
nego, młodego dziennikarza, który doskonale zorganizował informację,
prawie cały czas ktoś z RKW był obecny na miejscu, przewodniczący RKW
- mimo swoich obowiązków senatora też często się pojawiał, a w koń-
cowej fazie - gdy konflikt się zaostrzał - wraz z posłem Tomkiewiczem
objął patronat nad strajkiem. Stanowisko regionalnych władz wałbrzys-
kich było więc jednoznaczne.
Dużo bardziej złożony charakter miał udział (należałoby to raczej
określić jako wpływ na przebieg strajku), Krajowej Komisji Koordy-
nacyjnej KPKS NSZZ "Solidarność". KPKS jest ogromnym przedsiębiorstwem,
obejmującym w zasadzie obszar całego kraju, a rewindykacje płacowe
były tam już wówczas na etapie bliskim strajku.
Niedługo przed wybuchem strajku wałbrzyskiego odbyło się w Gdańsku
posiedzenie Krajowej Komisji Koordynacyjnej "Solidarności" pracowników
PKS-u, gdzie wprawdzie sformułowano jednoznacznie żądania dotyczące
płac i zmian strukturalnych w organizacji przedsiębiorstwa, ale nie
podjęto decyzji o strajku, ograniczając się do zgłoszenia swoich
postulatów Dyrekcji i Ministerstwu Komunikacji.
Tymczasem załoga w Wałbrzychu, podminowana na dodatek sprawą dyrek-
tora Roszkowiaka, z którym stosunki układały się bardzo źle, podjęła
decyzję i rozpoczęła strajk. Jak już wspomniałem, działacze "Solidar-
ności" szczebla zakładowego, wyczuwając doskonale atmosferę i potrzeby
załogi, stanęli na czele tego strajku. Krajowa Komisja uznała to za
odstępstwo od podjętych uzgodnień. Po wizji lokalnej w Wałbrzychu
zmieniła stanowisko. Pod wpływem sugestii członków Komitetu Straj-
kowego i moich odwołano, wychodząc z zasady solidarności, wszelkie
kontakty i rozmowy z dyrekcją Pekaesu i z władzami ministerialnymi do
czasu rozwiązania konfliktu wałbrzyskiego. Później uchwalono pewien
harmonogram akcji protestacyjnych: jeżeli w ciągu kilku dni nie
nastąpi przełom w tym impasie, to kolejne okręgi (mowa była o szcze-
cińskim, krakowskim, zielonogórskim, radomskim) będą pdejmowały strajk
okupacyjny
Następnego dnia po rozmowach z KKK zjechała do Wałbrzycha dyrekcja
PKS-u, z którą Krajówka miała prowadzić rozmowy na miejscu. Wobec
podjętych uprzednio decyzji poinformowano dyrektorów PKS-u, że nie
będzie się z nimi rozmawiać, ponieważ najpierw muszą rozwiązać
konflikt wałbrzyski.
"ZDnD": Jak dotąd więc "Solidarność" występowała wspólnym frontem ?
W.M.: Jak dotąd. Niestety nazajutrz, ku zdumieniu wszystkich, przy-
szedł teleks z Gdańska, sygnowany przez przewodniczącego KKK,
pana Leona Łyskowskiego, który "delegalizował" Komitet Strajkowy pod
zarzutem, że są tam członkowie Solidarności Walczącej i uznawał strajk
za obrazę przewodniczącego Związku Lecha Wałęsy, a więc przewodniczący
KKK jednoosobowo anulował podjętą kolegialnie uchwałę Krajówki. Dowie-
działem się, że duży udział w podjęciu niezgodnej z regulaminem
działania KKK decyzji miał bliski doradca Wałęsy - Lech Kaczyński.
Równocześnie w tę sprawę zaangażowali się poseł Lityński i poseł
Kuroń, którzy doprowadzili do powołania w Warszawie specjalnego mię-
dzyresortowego zespołu pod przewodnictwem ministra d.s. kontaktów ze
związkami zawodowymi pana Oleksego. W skład zespołu wchodzili przed-
stawiciele Ministerstwa Finansów, Ministerstwa Pracy, Płacy i Spraw
Socjalnych oraz Ministerstwa Komunikacji - był więc ów zespół władny
podejmować decyzje wiążące.
Na pierwsze posiedzenie tego ciała (w niedzielę, 3O lipca) przed-
stawiciele Komitetu Strajkowego z Wałbrzycha nie przybyli, ponieważ
zapraszający ich (telefoniczie i nie-osobiście) Jacek Kuroń zapropo-
nował, by delegacja Komitetu Strajkowego wystąpiła jako część składowa
KKK. W tej sytuacji, wobec teleksu przewodniczącego Krajówki, oferta
nie została przyjęta. >>>
W międzyczasie odbyły się w Wałbrzychu ze dwie tury rozmów z dyrek-
cją, z których każda miała swoją odrębną dramaturgię i które zakończy-
ły się się fiaskiem. Strajk się przedłużał, przekroczył już 24 dni,
a więc stał się dłuższy od słynnego strajku gdańskiego, który
doprowadził do powstania "Solidarności".
"ZDnD": Czy - jak i tamten - był to strajk ściśle okupacyjny ?
W.M.: Tak. Załoga cały czas przebywała w przedsiębiorstwie, spała
w samochodach, stopień zmęczenia tych ludzi był już bardzo duży.
Dlatego następne zaproszenie do udziału w rozmowach warszawskich
zostało przez Komitet Strajkowy podjęte, chociaż w przebiegu strajku
nie zaszły żadne istotne zmiany. Delegacja Komitetu Strajkowego ze mną
w charakterze doradcy udała się do Warszawy na rozmowy w minister-
stwie, którym przewodniczył minister Oleksy. Poseł Jan Lityński
uczestniczył w rozmowach jako obserwator, Jacek Kuroń jako
przedstawiciel KKW, była również Krajówka Pekaesu oraz liczna
delegacja OPZZ.
W pierwszym dniu rozmowy się załamały, mimo bardzo silnych, - wręcz
agresywnych - nacisków Jacka Kuronia na podpisanie porozumienia. Po
prostu oferta finansowa złożona przez ministra komunikacji nie odpo-
wiadała Krajówce "Solidarności". Dla nas, reprezentujących Wałbrzych,
było jednak oczywiste, że przedstawiciele Krajówki, mimo sporej deter-
minacji w podtrzymywaniu żądań płacowych, nie są skłonni do natych-
miastowego ogłoszenia strajku generalnego.
Obawiałem się, że w wyniku zerwania rozmów strajkujące oddziały
województwa wałbrzyskiego oraz zielonogórkiego, które się w między-
czasie przyłączyły wraz z częścią oddziałów Radomia, pozostaną znowu
same. Na dodatek, znając aktualny układ polityczny (toczyły się już
rozmowy na temat ewentualnego ustąpienia desygnowanego premiera Kisz-
czaka na rzecz kogoś innego), można było przewidzieć, że wkrótce
strajki staną się jeszcze bardziej niewygodne i będą bezwzględnie
wygaszane.
Doszliśmy do wniosku, że należy szukać jakiegoś rozwiązania na
miejscu w Warszawie i - pewnie ku zaskoczeniu Kuronia - Wałbrzych zło-
żył propozycję kompromisową, która na drugi dzień, z pewnymi
modyfikacjami została przyjęta. Oczywiście nie był to pełny sukces.
Sukces można było osiągnąć jedynie przez szybkie i zdecydowane
podjęcie akcji strajkowej siłami wielu okręgów PKS, a nie czterema
oddziałami wałbrzyskimi.
"ZDnD": A jak wyobraża Pan sobie pełny sukces ? Co można było wywal-
czyć ?
W.M.: Pełnym sukcesem byłyby podwyżki, pozwalające ustawić godzinową
stawkę podstawowego zaszeregowania na poziomie 5OO-6OO zł
(dotyczy to lipca 1989). To pozwoliłoby kierowcom w nominalnym czasie
pracy (178 godz.) wraz z premiami regulaminowymi, uzyskać zarobki ok.
115-12O tys. zł, a więc w pobliżu średniej krajowej. Natomiast przy
stawce godzinowej 14O-22O zł otrzymywali płacę podstawową 4O tys.,
(wraz z premią regulaminową) zmuszającą do pracy w wymiarze 24O-26O,
a nawet 3OO i więcej godzin w miesiącu.
To, czego od początku i przede wszystkim chcieli strajkujący, to
uzyskanie w nominalnym, ustawowym czasie pracy zbliżenia do średniej
krajowej. Nie dały tego uzyskane w Warszawie podwyżki, ok. 75 tys. na
głowę, tym bardziej, że zawierały się w tej kwocie również rekompensa-
ty wynikające z indeksacji. >>>
"ZDnD": Nawiązał Pan do strajku gdańskiego sprzed 9 lat. Tyle czasu
liczy też sobie tradycja doradztwa strajkowego, które było
wynalazkiem Sierpnia '8O. Dlaczego w ciągu tak długiego czasu nie
dokonał się w tej dziedzinie żaden postęp i dzisiaj również od przy-
padku zależy, czy strajkujący otrzymają skuteczną, fachową pomoc ?
W.M.: Mówiąc o doradzaniu chciałbym, aby nie mieszano mojej pomocy
Komitetowi Strajkowemu w Wałbrzychu ze sprawą doradców w Stoczni
Gdańskiej w roku 198O. Odegrali oni ważną, ale dwuznaczną rolę,
a w świetle ujawnionych dokumentów i późniejszego biegu wydarzeń
widać, że ich dominacja zaciążyła negatywnie na dalszych losach
"Solidarności".
Wykorzystano Związek do celów politycznych. Skończyło się tym, że
dzisiaj jeden z doradców jest premierem, drugi szefem frakcji parla-
mentarnej "Solidarności", trzeci ministrem, czwarty redaktorem
naczelnym, inni posłami na sejm i tak dalej. Jak widać, rola doradców
nie sprowadzała się wyłącznie do służebnego charakteru w stosunku do
Związku, ale mieli oni swoje dalekosiężne cele i ambicje.
Chcę wyraźnie zaznaczyć, że w strajku wałbrzyskim starałem się
świadczyć usługi dobrej woli. Jeżeli strajkująca załoga uznała mój
udział za pożyteczny, to mam jednak nadzieję, że przysporzyło to
sympatii organizacji Solidarność Walcząca, którą reprezentuję. Jestem
zaniepokojony sytuacją, która zaistniała nie tylko w Wałbrzychu:
załogi zaczynają strajkować, doświadczeni przywódcy związkowi zajmują
się polityką albo próbują wygaszać strajki, młodzi nie mają doświad-
czenia, ekspertów nie ma. Jednym z najważniejszych problemów Związku
jest w tej chwili pozyskanie grupy doświadczonych i rzetelnych eksper-
tów, którzy potrafiliby udzielać skutecznej pomocy w konfliktach
płacowych, by nie musiało dochodzić do strajków.
Związek zawodowy szczególnie taki, który ma w nazwie "solidar-
ność", powinien troszczyć się nie tylko o organizację jako całość, ale
otaczać i wspierać akurat te ogniwa i te załogi pracownicze, które
znajdują się w ostrym konflikcie z pracodawcą.
"ZDnD": Pańskie doradztwo w dużym stopniu dotyczyło spraw płacowych.
W związku z tym chciałem prosić Pana o opinię na temat mocno
ostatnio propagowanej tezy, w myśl której strajki stanowią koło
napędowe inflacji.
W.M.: W naszej gospodarce nic nie jest wyliczalne: gdy nie ma pienią-
dza, nie ma przejrzystych mechanizmów ekonomicznych, znajdą się
argumenty na rzecz każdej tezy. Natomiast patrząc od strony mecha-
nizmów społecznych, widać, że strajki nie są przyczyną ale skutkiem
inflacji. Gdyby pieniądz był stabilny, to większość negocjacji pła-
cowych możnaby prowadzić spokojnie, bez nerwów, bez paniki. Na obecne
strajki należy popatrzeć od tej strony, czy są one skuteczną, czy też
nieskuteczną bronią w rozstrzyganiu sporów płacowych. Nie jestem za
permanentnym strajkowaniem. Uważam, że jest to forma ostateczna, ale
jak na razie - jedyna skuteczna.
"ZDnD": Opinia społeczna reaguje na strajki dosyć ambiwalentnie.
Z jednej strony buntuje się wobec ich uciążliwości, zwłaszcza
gdy strajkują przedsiębiorstwa takie jak PKS, obsługujące ludność.
Z drugiej strony, jest chyba w ludziach świadomość, że strajk to
rzeczywiście ich jedyna broń i to nie tylko w rewindykacjach
płacowych, ale w ogóle w walce z tym systemem, który jest przeciwko
społeczeństwu. >>>
W.M.: To ostatnie stwierdzenie jest chyba najważniejsze. Trzeba wy-
raźnie powiedzieć, że gdyby nie było strajków, nie byłoby zmiany
naszej sytuacji, nie byłoby "Solidarności". Gdy mamy państwo jako
dominującego pracodawcę (8O % produktu narodowego wytwarza się w za-
kładach i przedsiębiorstwach państwowch), każdy strajk przyjmuje od
razu charakter polityczny. Dlatego skutki polityczne wielkich fal
strajkowych są ewidentne - nie byłoby ponownej legalizacji "Soli-
darności", gdyby nie strajki majowo-sierpniowe roku 1988. Nie byłoby
premiera Mazowieckiego, gdyby nie ostatnia fala strajków i niepokojów
związana między innymi z desygnowaniem na premiera gen. Kiszczaka.
Można zaobserwować, że grupy polityczne należące do opozycji, czy
też byłej opozycji, które najagresywniej występują obecnie przeciwko
strajkom, najwięcej na razie na tych strajkach skorzystały. To strajki
"wypchnęły" ich ku władzy.
Reakcja społeczną na strajki oceńmy na przykładzie strajku wał-
brzyskiego. Ten strajk dotknął przede wszystkim mieszakńców małych
miast i wsi, gdzie komunikacja jest oparta na Pekaesie. Na początku
było pewne zdenerwowanie, ale przewodniczący Komitetu Strajkowego
wystosował specjalny list - posłanie do społeczeństa województwa wał-
brzyskiego, gdzie w niezwykle kulturalny sposób wyjaśnił, o co w tym
strajku chodzi. Tekst posłania rozkolportowano wśród pasażerów, groma-
dzących się na dworcu autobusowym, rozlepiono na przystankach, częś-
ciowo wydrukowały go nawet oficjalne gazety. Odniosło to niesłychany
efekt ! Ludzie z życzliwością przychodzili do siedziby strajku, przy-
nosili jedzenie, wyrażali swoje poparcie.
Jeżdząc wtedy samochodem z Wałbrzycha do Wrocławia, zabierałem
ludzi, którzy mieli trudności z dojechaniem i - nie mówiąc, że mam
z tym strajkiem cokolwiek wspólnego - prowadziłem z nimi rozmowy. Nie
spotkałem się z ani jednym przejawem niechęci czy agresji wobec straj-
kujących, z ani jednym rozmówcą, który nie rozumiał ich racji. Ma Pan
rację, że jednak coś w tym społeczeństwie jest, jest jakieś zrozu-
mienie, mimo wszystkich uciążliwości.
"ZDnD": Ostatnio szerzony jest pogląd, dla którego łatwo o podatny
grunt, o tworzącym się w naszym świecie pracy "nawyku strajko-
wania". Zwulgaryzowana wersja brzmi: "Ludzie nuczyli się strajkować,
bo nie chce im się pracować".
Chciałem w związku z tym odwołać się do prelekcji wygłoszonej na
jednym z wrocławskich "Tygodni Społecznych" przez p. prof. Halinę
Bortnowską, która dzieliła się tam swoim doświadczeniem osoby
wspierającej strajk. Apelowała gorąco o zrozumienie, że strajk zawsze
jest dla jego uczestników dramatem, że jest to "zanegowanie pracy",
głęboko sprzeczne z ludzką naturą i właśnie ta sprzeczność stwarza
dramat. Zwracała uwagę - mimo całej swojej sympatii np. dla strajku-
jących studentów, na zasadniczą różnicę między środowiskowymi akcjami
protestacyjnymi, a strajkiem pracowniczym, który zawsze jest sprawą
bardzo poważną. Szczególnie podkreślała, że ludzie nigdy nie będą
strajkować, jeśli naprawdę nie muszą.
W.M.: Tak ! Nawet, jeżeli są już przyparci do muru, jeszcze długo się
zastanawiają, szukają innego rozwiązania. Musi być jeszcze jakaś
iskra, bez której sytuacja zapalna może trwać dość długo, a prze-
silenie nie następować. Taką iskrą było w przypadku Wałbrzycha
uzyskanie przez ich kolegów zza płotu, to znaczy przez kierowców z WPK
Wałbrzych stawek rzędu 5OO-6OO zł za godzinę. >>>
Całkowicie zgadzam się też z tym, że strajk jest dramatem dla jego
uczestników. Zachęcałbym krytyków strajku do wzięcia w nim bez-
pośredniego, fizycznego udziału, do bycia razem z tymi ludźmi, do
pomieszkania z nimi w brudnych kanciapach, na podłodze, czy w kabinie
samochodowej. Jestem pewien, że po osobistej bytności w długim strajku
okupacyjnym, takie zarzuty nigdy już z ich strony nie padną.
----------------------------------------------------------------------
SPRAWA "TYGODNIKA SOLIDARNOŚĆ"
Ewa Lasocka z polskiej sekcji RFI rozmawia z JAROSŁAWEM SZCZEPANIKIEM
z redakcji "Tygodnika Solidarność" (24.9.89 r.).
Ewa Lasocka: Chciałabym Pana zapytać o tło konfliktu w "Tygodniku
Solidarność" - mianowicie o konflikt wokół nominacji na
stanowisko redaktora naczelnego.
Jarosław Szczepanik: Cała sprawa zaczęła się w środę poprzedniego ty-
godnia. 13 września wieczorem dotarły do nas
informacje, od kilku osób z kręgu kierownictwa "Tygodnika", że znany
dziennikarz Wojciech Giełżyński telefonuje po Warszawie, po środowisku
i proponuje ludziom pracę w "Tygodniku Solidarność" - jako zastępca
[redaktora naczelnego]. Tym samym dowiedzieliśmy się, że jest propono-
wana jakaś zmiana. Nie wiedzieliśmy o tym, ponieważ Giełżyński u nas
dotąd nie pracował. W dwa dni później okazało się, po telefonie Jaros-
ława Kaczyńskiego do pełniącego obowiązki redaktora naczelnego Jana
Dworaka, że tenże dr Jarosław Kaczyński 12 września otrzymał od Wałęsy
nominację na funkcję redaktora naczelnego "Tygodnika Solidarność".
Zapytany, dlaczego odbyło się to w tak dziwnej formie, właściwie
początkowo nie odpowiadał. Dowcip polegał na tym, że w sobotę, 16
września miało się odbyć w Audytorium Maximum spotkanie warszawskiego
oddziału SDP. Redakcja "Tygodnika Solidarność" spodziewała się, że
Giełżyński lub Kaczyński wystąpią na tym spotkaniu. Jak się okazało,
nasze podejrzenia były słuszne. Na skutet protestu, jaki wybuchł
w środowisku, Kaczyński odebrał pełnomocnictwo Giełżyńskiemu, Giełżyń-
ski się wycofał. Kaczyński pokazał się w Audytorium Maximum, ale
sprawy zmian w "Tygodniku" nie poruszył. My zaś, podjęliśmy decyzję,
że sami, "nie wyrwani do odpowiedzi", nie będziemy tego tematu
poruszać. I tak było do soboty ubiegłego tygodnia. Z informacji, jakie
uzyskaliśmy w Gdańsku, wynikało, że sprawa ta miała być odłożona na
jakiś czas, przynajmniej na kilka tygodni, do dokładniejszego
rozpatrzenia. We wtorek odbyło się prezydium KKW w Gdańsku. Wieczorem
Kaczyński zatelefonował do Dworaka, pełniacego obowiązki redaktora
naczelnego i poprosił o zwołanie zebrania redakcyjnego na godzinę 13 w
środę, 2O września. W redakcji zastanawialiśmy się, czy iść na to
zebranie, czy nie idąc dać jednoznaczną odpowiedź na formę zmian
zastosowanych w "Tygodniku". Jednak zdecydowaliśmy się pójść. Przy-
szedł też Kaczyński, który zaczął od tego, że nie będzie występował
w roli oskarżonego. Powiedział, że jego zdaniem istnieją trzy dyspozy-
cyjne ośrodki polityczne: jeden to Obywatelski Klub Parlamentarny,
drugi - rząd Mazowieckiego, trzeci - Związek. W tym ostatnim przypadku
chodziło mu chyba o Gdańsk. Stwierdził, że poprzedniego dnia otrzymął
nominację na stanowisko redaktora naczelnego "Tygodnika" z dniem 14
września br.
E. L.: Tej nominacji dokonał Lech Wałęsa. Tak ?
J. S.: Tak. Tej nominacj dokonał Wałęsa. Natomiast zdaniem Kaczyńskie-
go zatwierdziło ją prezydium KKW, co podkreślał. Kaczyński
powiedział, że Związek już utracił gazetę. Chodziło mu o "Gazetę Wy-
borczą", co jest nieprawdą, gdyż "Solidarność" nigdy "Gazety" nie
miała. "GW" powstała jako gazeta wyborcza Komitetu Obywatelskiego
i działa jako gazeta opozycyjna, firmowana jako spółka wydawnicza,
która wówczas powstała. Kaczyński powiedział, że istnieje obawa, że
Związek utraci teraz "Tygodnik" i dlatego Wałęsa podjął taką decyzję.
Zebranie było bardzo burzliwe, nowy redaktor naczelny zachowywał się
wobec dziennikarzy i pracowników "Tygodnika" dość butnie i arogancko.
Poinformował wszystkich o tym, że jest politykiem, a nie dzienni-
karzem, a politycy są cyniczni, zaś dziennikarze wrażliwi. W związku
z tym może powiedzieć tylko kilka zdań, a później już więcej nie
będzie tłumaczył, dlaczego tak ma być... i koniec! Takim postawieniem
sprawy zraził sobie większość zespołu. Także odpowiedzią na pytanie
jednego z młodszych dziennikarzy, który zapytał czy KKW będzie miała
tu coś do powiedzenia, Kaczyński dość butnie odpowiedział, iż KKW
zatwierdzi to, co dostanie do zatwierdzenia - on tego jest zupełnie
pewny.
E.L.: Co redakcja ma do zarzucenia Kaczyńskiemu ?
J.S.: Kaczyński nie jest dziennikarzem - jest politykiem. Nigdy nie
miał nic wspólnego z robieniem gazety. Ma po prostu zamiar być
dysponentem politycznym tego tygodnika. Najważniejszym i podstawowym
zarzutem z naszej strony jest forma, w jakiej przeprowadzono zmiany. W
momencie, kiedy Związek nie musi być organizacją demokratyczną -
zmiana redaktora naczelnego nie może być przeprowadzona w taki sposób,
że zainteresowani dowiadywali się o tym jako ostatni, po kilku dniach
z pokątnych źródeł, gdy rozdysponowano już stanowiska w funkcjonującym
zespole.
E.L.: Jaki jest dalszy ciąg sprawy ?
J.S.: Następnego dnia napisaliśmy informację o całym wydarzeniu i za-
adresowliśmy ją do KKW. Tę informację osobiście wręczyłem człon-
kom prezydium KKW. Zapytali mnie, kto jest nowym redaktorem naczelnym.
Odpowiedziałem: przecież sami go wybraliście i zatwierdzili mianowanie
dwa dni wcześniej. Na to członkowie komisji wybuchnęli śmiechem, po-
nieważ nic o tym nie wiedzieli. Był to więc blef ze strony Kaczyńskie-
go. Następnie okazało się, że ludzie, którym powiedział, że przechodzi
do zespołu, dzwonili do "Tygodnika", aby się dowiedzieć, jak się rzecz
ma. Przepraszali po prostu, że nie zamierzają w tej sytuacji podejmo-
wać współpracy.
E.L.: Czy premier Mazowiecki jest poinformowany w tej sprawie ?
J.S.: Premier Mazowiecki znalazł się w tym momencie w bardzo nieprzy-
jemnej sytuacji. Dlatego nie powinien zabierać głosu w tej
sprawie. Jest, oczywiście, poinformowany od momentu, kiedy my dowie-
dzieliśmy się o tej sprawie. On też nie został poinformowany przez
Wałęsę o planowanej zmianie. Spodziewamy się, że sprawa ta będzie
rozpatrywana na wtorkowej (26.9.89 r.) KKW w Gdańsku. Oprócz informa-
cji skierownej do KKW, wystosowaliśmy również do Wałęsy zawiadomienie
w tej sprawie. Jeden z członków Prezydium KKW, sam mocno oburzony tym
postępowaniem, wysłał do Gdańska teleks z żądaniem wpisania do porząd-
ku dziennego obrad sprawy wyboru, mianowania redaktora naczelnego
"Tygodnika" i zaproszenia trzech osób z naszej redakcji na posiedzenie.
24 września 1989 r.
----------------------------------------------------------------------
PROFANACJA
W trakcie kampanii przedwyborczej ObKomy wykorzystywały wielokrot-
nie tragedię KWK "Wujek". Pod krzyżem upamiętniającym śmierć dziewię-
ciu górników odbyło się jedno z ostatnich spotkań z kandydatami na
posłów i senatorów. Fakt ten wzbudził nasz głęboki niesmak. Jakim pra-
wem ludzie, którzy ściskają ręce bandytom, odpowiedzialnym za zbrodnię
13 grudnia 81 r., użyli tego miejsca do celów propagandowych.
/"Przebojem" nr 9, VII-VIII 89/
----------------------------------------------------------------------
Ksenia Kopystyńska (Edmonton, Kanada)
EMIGRACJA NA EMIGRACJI
Wielu czytelników "Kulis Polonii", do których artykuły pisałam
przez parę miesięcy, ciągle zadaje mi pytania dlaczego z tej
współpracy zrezygnowałam, dlaczego nie pojawia się tam moje nazwisko ?
Starałam się unikać odpowiedzi na to pytanie. Rozmawiając o tym
musiałabym mówić o wielu sprawach. Ciągle się wahałam, czy niektóre
posunięcia redakcji były i są celowe, czy są one tylko, delikatnie
mówiąc, brakiem świadomości, fachowości czy rozeznania jej członków.
Po ukazaniu się na pierwszej stronie wywiadu z Zygmuntem Broniarkiem
utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że moja decyzja była słuszna.
Wielokrotnie, tak na łamach gazety jak i prywatnie, proszona byłam
przez obecny zespół redakcyjny o cofnięcie mojej odmowy współpracy.
Decyzji swojej jednak nie zmieniłam i nie zmienię. W Polsce byłam
przez wiele lat aktywnym i świadomym działaczem "Solidarności".
Poświęciłam temu ruchowi dużo i płaciłam, i nadal płacę, za swoje
poglądy i postawę. Płacę nadal, gdyż emigracja dla mnie to nie jak dla
wielu zrealizowanie marzenia o miękkim cieniu dolara i "ustawieniu
się". Emigrację traktuję po prostu jako konsekwencję kiedyś, dawno
temu dokonanych wyborów.
Przez długi okres pisywałam w kraju do niezależnych pism solidar-
nościowych. Bez względu na to, jakie były konsekwencje, ujawniałam
swoje poglądy. Nie spodziewałam się jednak, że nie będzie mi wolno
tego robić tutaj, w polskiej gazecie. Nie spodziewałam się, że tutaj
przyjdzie mi sąsiadować na łamach pisma z atakami na Rząd w Londynie
czy z wywiadem z czołowym komunistycznym dziennikarzem. Nie spodzie-
wałam się usłyszeć, że sprawy "Solidarności" tak naprawdę Polaków na
emigracji nie interesują i wizyty wybitnych działaczy opozycyjnych nie
spotkają się z oddźwiękiem polonijnej prasy i polonijnych rozgłośni
radiowych. Nie spodziewałam się usłyszeć zachłystującego się w podnie-
ceniu głosu spikera polskiego, emigracyjnego radia, gdy zapowiadał
gości w postaci przedstawicieli konsulatu komunistycznej PRL, czy
"bomby" (cytuję spikera), jaką było pojawienie się w Edmonton Zbig-
niewa Broniarka. Nie po to opuściłam kraj, aby się emocjonować tymi
polonijnymi "wydarzeniami". Powtarzam: mam na tyle swoje, dosyć
wyraźnie ukształtowane poglądy i wiedzę o historii mojego kraju, aby
te "rewelacje" wzbudziły we mnie niesmak. Jeśli są Polacy, którzy nie
chcą rozróżniać między tym co polskie a zniewolone - nie chcą rozróż-
niać, gdyż tak im jest wygodniej - to tacy Polacy mnie nie interesują.
Pozwolę sobie w tym miejscu powiedzieć, że mnie stać na "luksus"
posiadania własnych poglądów i nie handlowania nimi w imię fałszywie
pojętej jedności wśród Polonii. Jeśli nie mogę tak żyć z Rodakami tu,
na obczyźnie, to świadomie wybieram drugi już raz emigrację - tym
razem wewnętrzną. Już nie wzruszają mnie opinie, jak opublikowana w
ostatnim, 31 numerze "Kulis Polonii" i zatytułowana "Głos z dystansu".
A ich autorom, Państwu Alinie i Kazimierzowi Nowackim z Wrocławia,
którzy są niezorientowani, jak piszą, jacy ludzie wyjeżdżają "pod
płaszczykiem Solidarności", podaję nazwisko - Ksenia Kopystyńska - i
proszę po powrocie z urlopu, na którym przebywacie w Edmonton,
zapytajcie o mnie przewodniczącego NSZZ "Solidarność" Regionu Dolny
Śląsk - Władysława Frasyniuka czy Józefa Piniora. Jestem, jak Państwo
wiecie wrocławianką i w kręgach opozycyjnych tego regionu moje naz-
wisko nie powinno być obce. I może lepiej było, aby formułując
publicznie tego rodzaju poglądy nie opierali się Państwo na opiniach
stryja, ale zasięgnęli trochę rzetelnych informacji, przeczytali
poprzednie numery "Kulis" i wyciągnęli swoje wnioski. Przyznaję
Państwu rację - to dziwne, że Stryj obawia się ujawnić swoje nazwisko
(w przeciwieństwie do mnie). Trudno mi uwierzyć, aby aż tak był
terroryzowany przez grupkę działaczy solidarnościowych. Nawiasem
mówiąc wśród członków SPK spotkałam wielu wspaniałych ludzi i z nie-
którymi robiłam wywiady, które wysyłałam do Polski.
Uważam ich za bohaterów, którzy kiedy był ich czas, robili dla
Ojczyzny wszystko co było możliwe. Spotkałam jednak i takich, którzy
potrafili mi plunąć w twarz i powiedzieć, że przez "Solidarność"
Polska stoczyła się w ekonomiczne i polityczne bagno. Każde pokolenie
ma swój dług do spłacenia wobec Kraju. Moim pobożnym życzeniem jest,
aby "stara" emigracja pozwoliła również nam - młodym na robienie tego,
co uważamy za swój obowiązek. Ja, drodzy Państwo, z opublikowaniem
tego listu, czekałam prawie dwa lata, starając się rozeznać
w panujących emigracyjnych układach i postawach. I w tej chwili
uważam, że mam do tego prawo. Państwo jednak zdecydowali się na to za
szybko i zbyt pochopnie.
Na koniec, chciałabym się jeszcze podzielić jedną uwagą. Ponad
4O-letnie trzymanie Polaków w zniewoleniu przyniosło jednak swoje
ujemne skutki.
Ktoś powiedział kiedyś, że prawdziwy niewolnik to ten, który nawet
po wyzwoleniu zachowuje umysł niewolnika. I co jest smutne, wielu
emigrantów posiada tę, jakby genetycznie zakodowaną świadomość
niewolnika.
Czego się obawiać tutaj, w wolnym kraju ?
Niektórzy jak słyszę, nie mogą się zachować inaczej, gdyż w Kraju
pozostała rodzina, którą trzeba sponsorować, albo chce się pojechać do
Kraju na najbliższe wakacje. Tylko, że uczciwe życie polega na
dokonywaniu uczciwych wyborów. Czyżbyśmy byli tylko emigracją
ekonomiczną ?
Czy argument polityczny dobry był tylko, gdy starało się o otrzyma-
nie wizy wjazdowej do wolnego świata ?
Chciałabym, aby niektórzy odpowiedzieli sobie na to pytanie sami -
w ciszy własnego sumienia...
Z poważaniem
Ksenia Kopystyńska
-------------------------
Przytoczony list opublikowała kanadyjska "Solidarność Emigracji -
Emigracja Solidarności". Autorka w latach 198O-1981 była działaczką
i pracowniczką Zarządu Regionu NSZZ "Solidarność" Dolny Śląsk. Od
kilku lat przebywa na emigracji w Kanadzie. Do chwili wyjazdu w 1986
r. uczestniczyła w działalności podziemnej.
----------------------------------------------------------------------
PARTIE I ORGANIZACJE POLITYCZNE
---------------------
KOMUNIKAT
W dniu 12 sierpnia 1989 roku w Warszawie została zawiązana NIEPOD-
LEGŁOŚCIOWA PARTIA "SOLIDARNOŚĆ".
Celem nadrzędnym naszych działań jest odbudowa NIEPODLEGŁEGO
PAŃSTWA POLSKIEGO na zasadach demokracji parlamentarnej, niezawisłości
sądownictwa oraz nienaruszalności podstawowego prawa człowieka, jakim
jest prawo do własności.
Zważywszy, że postulaty NIEPODLEGŁOŚCI, DEMOKRACJI i SAMOSTANOWIENIA
NARODU towarzyszyły od początku powstania "SOLIDARNOŚCI", jak też dla-
tego, że trzon partii stanowią działacze NSZZ "SOLIDARNOŚĆ" powstałego
w 198O r. - przyjmujemy nazwę NIEPODLEGŁOŚCIOWA PARTIA "SOLIDARNOŚĆ".
Dążymy do zmiany ustroju PRL metodami politycznymi.
Do tego czasu będziemy walczyć o:
1. doprowadzenia do wolnych wyborów;
2. przeprowadzenia pełnej prywatyzacji, tak aby pracownicy stali się
właścicielami swoich warsztatów pracy;
3. stworzenia warunków bytu i rozwoju chłopskiej gospodarki rodzinnej.
Nasza działalność ma być czynnikiem sprzyjającym integracji społe-
czeństwa wokół idei odbudowy NIEPODLEGŁEGO PAŃSTWA POLSKIEGO.
GRUPA INICJATYWNA NIEPODLEGŁOŚCOWEJ PARTII "SOLIDARNOŚĆ":
1. Krzysztof Wolf - Warszawa 13. Krzysztof Ośka - Warszawa
2. Marek Łukaniuk - Piotrków Tryb. 14. Franciszek Gutowski - Warszawa
3. Ryszard Wyczachowski - Bełchatów 15. Małgorzata Kurzela - Warszawa
4. Andrzej Stankiewicz - Warszawa 16. Daniel Chrudzimski - Warszawa
5. Jerzy Żak - Warszawa 17. Michał Jaworski - Radom
6. Edward Mizikowski - Warszawa 18. Artur Łepecki - Radom
7. Edward Wóltański -Lublin 19. Emilia Kobrylec - Stargard Szcz.
8. Janina Trzeciak - Warszawa 2O. Henryk Selwesiuk - Stargard Szcz.
9. Elżbieta Kozieł - Warszawa 21. Paweł Kostro - Warszawa
1O. Lech Pękosławski - Warszawa 22. Maciej Kostro - Warszawa
11. Wojciech Wyczachowski - 23. Mirosława Roszek - Dziekanów
Bełchatów Leśny
12. Mariusz Biegański - 24. Małgorzata Radzimirska -
Bełchatów Dziekanów Leśny
25. Marek Serafin - Dąbrowa
Górnicza
26. Zbigniew Zgorzałek - Kętrzyn
Rzecznik Grupy Inicjatywnej
Niepodległościowej Partii "Solidarność"
Krzysztof Wolf
----------------------------------------------------------------------
ZAŁOŻENIA DO PROGRAMU NIEPODLEGŁOŚCIOWEJ PARTII "SOLIDARNOŚĆ"
1. założenia światopoglądowe;
2. założenia prawne;
3. założenia konstytucyjne;
4. założenia społeczne;
5. założenia polityczne;
6. założenia gospodarcze;
Ad 1:
I. Człowiek - osoba ludzka jest istotą materialno-duchową. Trzeba
zatem zapewnić jej odpowiednie warunki życia i rozwoju tak w sferze
materialnej, jak i duchowej.
II. Wszelkie byty, w zasadzie, są dostępne ludzkiemu poznaniu. Nie
istnieje zatem sprzeczność w bycie jak głoszą różne "dialektyki".
III. Istnieją prawdy bezwzględne i człowiek jest w stanie je poznać.
Należy zatem odrzucić relatywizm poznania i wszelkie konsekwencje
z tego wynikające.
IV. Prawo moralne ugruntowane jest w naturze ludzkiej. Relatywizm
etyczny jest zatem fałszem. A więc istnieją niezależnie od woli
człowieka i od historii prawa i wartości moralne, istnieje moralność
przedmiotowa i ponadczasowa.
V. Społeczeństwo nie jest mitycznym, samoistnym bytem, ale zespołem
osób ludzkich. Stąd celem społeczeństwa jest człowiek. Komunizm
zatem i socjalizm jest fałszem. Używanie człowieka jako narzędzia jest
zbrodnią.
Ad 2:
I. Istnieją cztery rodzaje wzajemnie sobie podporządkowanych norm, to
jest miar ludzkiego czynu:
- prawo odwieczne, prawo naturalne, prawo pozytywne, ludzkie sumienie.
II. Prawowita władza, ustanawiając prawa pozytywne, winna w ich
stanowieniu przestrzegać wskazanej hierarchii norm.
III. W przypadku jej nieprzestrzegania obywatel ma prawo, a w niektó-
rych przypadkach nawet obowiązek, odmowy stosowania się do prawa
pozytywnego wydanego przez władze.
IV. Z tego tytułu nie może być pociągany do żadnej odpowiedzialności,
gdyż byłoby to naruszeniem suwerennego sumienia.
Ad 3:
I. Stanowienia konstytucyjne nie mogą być sprzeczne ani z założeniami
światopoglądowymi, ani z założeniami prawnymi.
II. Konstytucja winna gwarantować pełnię podmiotowości osoby ludzkiej,
to jest winna zabezpieczyć poszanowanie praw tejże osoby.
III. Konstytucja winna zapewnić pluralizm społeczny, to jest prawo do
istnienia wielości różnych społeczeństw.
IV. Temu pluralizmowi strukturalnemu społeczeństwa winien być zagwa-
rantowany pluralizm prawny. To znaczy, że społeczeństwa niższego
rzędu niż państwo mogą stanowić we własnym zakresie obowiązujące pra-
wa.
V. Nie istnieje ustrój bezwzględnie doskonały, ale w obecnych warun-
kach czasu i miejsca ustrojem najbardziej odpowiadającym Polsce
jest demokracja - bez przymiotników - parlamentarna.
VI. Dlatego to parlament, pochodzący z pięcioprzymiotnikowych wyborów,
winien być najwyższą władzą ustawodawczą.
VII. Władza wykonawcza - rząd powinien dysponować szerokimi uprawnie-
niami decyzyjnymi, ale sprawowanie jej ma być poddane skutecznej
kontroli parlamentu i władzy sądowniczej.
VIII. Sądownictwo ma być niezależne tak od parlamentu, jak i władzy
wykonawczej. Może być ono transformowane jedynie w drodze naro-
dowego referendum.
IX. Prezydent jest reprezentantem społeczeństwa. W przypadku zagroże-
nia bytu państwowego, co winno być dokładnie określone w konstytu-
cji, nabywa on uprawnień równych Naczelnikowi Państwa, staje się
poniekąd Dyktatorem Narodowym. Te uprawnienia winny być ograniczone
ściśle określonymi przedziałami czasu.
X. Szczególnie drażliwe sprawy społeczne, polityczne i gospodarcze za
obopólnym porozumieniem parlamentu i prezydenta, mogą być poddawane
rozstrzygnięciu narodowemu referendum.
Ad 4:
I. Społeczeństwo jest zespołem osób powiązanych ze sobą rozlicznymi
realnymi relacjami, stosunkami, zależnościami.
II. Nie jest ono zatem sumą jednostek do niego należących i stąd może
posiadać własną działalność i własne uprawnienia.
III. W porządku naturalnym najwyższym społeczeństwem jest państwo. Nie
jest ono jednak jedynym społeczeństem uprawnionym do regulowania
życia.
IV. Podstawowym obowiązkiem państwa jest zapewnienie jego obywatelom
dóbr materialnych i dóbr duchowych koniecznych do życia i rozwoju
osoby ludzkiej i kultury narodowej.
V. Państwo winno również zabezpieczać swym obywatelom nieskrępowany
rozwój ich osobowych relacji i zależności.
Ad 5:
I. Opatrzność i historia umiejscowiła Naród Polski w danym miejscu
Europy i w sąsiedztwie danych narodów i danych państw.
II. Istnieje zatem obowiązek wspólnej troski o przestrzeń życiową
naszą i naszych sąsiadów.
III. Ta troska będzie owocna wtedy i jedynie, jeżeli my i nasi sąsie-
dzi będziemy przestrzegali podmiotowości i suwerenności narodowej
i państwowej.
IV. Każdy naród i każde państwo w przypadku zagrożenia wymienionej
podmiotowości i suwerenności ma obowiązek przeciwstawienia się
temu zagrożeniu.
V. Pakt Ribbentrop-Mołotow, i późniejsze układy teherańsko-jałtań-
skie, doprowadziły do zniewolenia narodów Europy Środkowo-Wschodniej
i przekreślenie linii granicznych wytyczonych w Traktacie Wersalskim.
VI. Nie mamy zamiaru już dziś dochodzić zadośćuczynienia wyrządzonych
nam i 2OO-milionowej społeczności narodów Europy Środkowo-Wschod-
niej krzywd. Sądzimy, że po bratersku i solidarnie rozstrzygniemy te
kwestie wówczas, gdy odzyskamy prawo do samostanowienia, którego
zostaliśmy pozbawieni przez imperium moskiewskie. >>>
Ad 6:
I. Całe nasze życie gospodarcze oparte jest na fikcji wydumanej przez
Marksa i jego następców.
II. Aby uzdrowić gospodarkę Kraju trzeba wrócić do zdrowych mechaniz-
mów życia gospodarczego wytworzonych w ciągu wieków i ujętych
w teoriach ekonomicznych, począwszy od szkoły klasycznej - kończąc na
myśli neo-liberalnej.
III. Przede wszystkim trzeba wrócić do własności prywatnej - także -
środków produkcji.
IV. Następnie odtworzyć pojęcie wartości gospodarczej, które będzie
obiektywną miarą naszych poczynań ekonomicznych.
V. Dokonawszy tego ustabilizujemy relację cen i doprowadzimy do usta-
lenia parytetu wymienialności złotego.
VI. Wyżej wymienione dokonania stworzą podstawy do określenia wysokoś-
ci zarobków a wraz z tymi do tworzenia naturalnych bodźców do
pracy i zainteresowań pracą.
VII. Zostało powiedziane, że trzeba reprywatyzować także środki pro-
dukcji. W naszej sytuacji gospodarczej, w przypadku wielkiej
własności państwowej, można tego dokonać jedynie drogą akcjonariatu
pracowniczego, którego skuteczność została sprawdzona w wielu krajach
świata.
VIII. W rękach państwa należy pozostawić jedynie te podmioty gospodar-
cze, które są newralgicznymi w funkcjonowaniu bytu państwowego.
IX. W pierwszym rzędzie i niezwłocznie należy stworzyć warunki bytu
i rozwoju wsi polskiej. Podstawowym krokiem w tym kierunku powinno
być zniesienie państwowego monopolu skupu i dystrybucji środkami
produkcji.
Warszawa, dnia 12 sierpnia 1989 roku.
----------------------------------------------------------------------
POLSKI FRONT NARODOWY
Polski Front Narodowy jest narodowo-niepodległościową partią poli-
tyczną, której celem jest zniesienie totalitarnego władztwa nad naro-
dem polskim i ustanowienie niepodległej demokratycznej Rzeczpospolitej
Polskiej. Polski Front Narodowy został powołany do życia 27 kwietnia
br., jest więc najmłodzą partią opozycyjną w Polsce. Założycielami są
działacze opozycyjni i "solidarnościowi", w dużej mierze będący młodym
pokoleniem Polaków, dla których Sierpień '8O był przeważnie pierwszym
kontaktem z działalnością polityczną.
Niewłaściwe posunięcia w "Solidarności" grupy Geremkowo-Kuroniowej
jesienią ubiegłego roku i wiosną bieżącego, odsuwanie arbitralne przez
Wałęsę zasłużonych dla związku działaczy i kooptowanie nowych, łama-
nie statutu, nominacje na obrady "okrągłego stołu" jak i jego kontro-
wersyjne postanowienia wzmogły niezadowolenie demokratycznej części
opozycji, dowiodły konieczności przeciwstawienia monopolowi "lewicy
laickiej", która zdominowała "Solidarność". Te zaistniałe okolicznosci
przyspieszyły powstanie Polskiego Frontu Narodowego.
PFN, sam bojkotując wybory, wsparł technicznie niezależnych kandy-
datów, którzy mieli za przeciwników wyborczych liderów "lewicy
laickiej": w Warszawie Wł. Siła-Nowickiego, konkurującego z J.Kuroniem
oraz w Radomiu J. Pająka (przeciw J.J. Lipskiemu).
PFN bierze udział w pracach Prawicowego Ruchu Młodych "Siła".
Grupa członków i sympatyków PFN-u uczestniczyła 3O.6. br. w demons-
tracji warszawskiej, która była wymierzona przeciw objęciu fotela
prezydenckiego przez Jaruzelskiego.
8 lipca przedstawiciele PFN-u uczestniczyli, w charakterze obserwa-
torów, w drugim szczecińskim spotkaniu działaczy "Solidarności" (Grupa
Robocza Komisji Krajowej) odcinających się od polityki obecnego
kierownictwa Związku. PFN poparł postanowienia Porozumienia na rzecz
Demokratycznych Wyborów w NSZZ "Solidarność".
/skrót wizytówki PFN/
----------------------------------------------------------------------
PRAWICOWY RUCH MŁODYCH "SIŁA"
W związku z sytuacją polityczną powstałą w kraju po wyborach do
Senatu i Sejmu X kadencji, uznaliśmy za konieczne, w celu obrony praw
osoby ludzkiej, rodziny i narodu oraz wartości chrześcijańskiej cywi-
lizacji łacińskiej, powołać do życia z dniem 11 czerwca roku pańskiego
1989 - PRAWICOWY RUCH MŁODYCH "SIŁA".
Łączy nas:
1. afirmacja dla życia osoby ludzkiej, w tym życia dzieci nienaro-
dzonych,
2. szacunek dla religii, etyki, kultury, autorytetu i rządów prawa,
3. wola rozwijania politycznej świadomości narodu oraz uznanie dla
szczególnego znaczenia Kościoła Katolickiego i suwerennego państwa
polskiego,
4. szacunek dla pracy i własności oraz dążenie do wprowadzenia wolno-
rynkowego modelu gospodarki z zachowaniem zasad etyki katolickiej
(zasady Katolickiej Nauki Społecznej są wyznacznikiem dla jednego z
nurtów Ruchu).
5. szacunek dla wychodźdtwa polskiego i uznanie go za integralną część
narodu poza granicami kraju.
Przedmiotem naszej działalności jest zarówno rozwijanie tego, co nas
łączy, jak i stwarzanie sił gwarantujących kultywowanie tych wartości.
Oświadczenie podpisało 19 sygnatariuszy, w tym dwóch działaczy
Polskiego Frontu Narodowego.
Prace koordynacyjne Prawicowego Ruchu Młodych "Siła" prowadzi ciało
przedstawicielskie (sekretariat) złożony z sygnatariuszy Ruchu.
Sekretariat zwołuje wyznaczona osoba.
Prace programowe ustala coroczny, ogólnopolski Kongres Ruchu.
Decyzje dotyczące działań programowych i organizacyjnych zapadają pod
warunmkiem jednomyślności.
Prawicowy Ruch Młodych "Siła" zamierza zorganizować ogólnopolskie
spotkanie pod nazwą "Kongres Polskiej Prawicy Młodych" na temat "Pra-
wicowość - określenie, porozumienie, działalność".
Wśród sygnatariuszy są przedstawiciele: Akademickiego Stowarzysze-
nia im. J. Piłsudskiego, Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego, konser-
watywnego skrzydła Klubu Chrześcijańskiej Demokracji (Stronnictwa
Pracy), Młodzieży środowiska "Głosu", Polskiego Frontu Narodowego,
Polskiego Związku Akademickiego, Stowarzyszenia Katolickiej Młodzieży
Akademickiej "Soli Deo", Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół" Macierz.
----------------------------------------------------------------------
OŚWIADCZENIE
Informujemy, że pismo "Vade mecum" (idź za mną) od numeru 1O jest
pismem o profilu niepodległościowym. Naszym celem nadrzędnym jest
współudział w odzyskaniu Wolnej i Niepodległej Polski. Popieramy
partie, organizacje, ugrupowania, pisma - których cele są zbieżne
z naszymi. Przede wszystkim ściśle będziemy współpracować z Organi-
zacją Solidarność Walcząca, której idee i zasady są nam najbliższe.
Żądamy:
- Redukcji MON - odpolitycznienia wojska.
- Redukcji MSW - rozwiązania jednostek ZOMO, Służby Bezpieczeństwa,
odpolitycznienia MSW.
- Wycofania się Polski z Układu Warszawskiego.
- Wycofania się Polski z RWPG.
- Unieważnienia paktu Ribbentrop-Mołotow.
Redakcja Pisma Niepodległościowego
Vade mecum
Wrocław - Kraków
/"Vade mecum" nr 1O/
----------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------
POROZUMIENIE NA RZECZ DEMOKRATYCZNYCH
WYBORÓW W NSZZ "SOLIDARNOŚĆ"
-----------------------------
SPOTKANIE "POROZUMIENIA" W BĘDZINIE
IV spotkanie uczestników "Porozumienia Szczecińskiego" odbyło się
(po raz pierwszy poza Szczecinem) w DW KWK "Grodziec" w Będzinie,
w dniu 9 września.
Na wstępie przewodniczący Sekretariatu Porozumienia - M.Jurczyk -
biorąc pod uwagę powszechne niedoinformowanie a nawet kampanię
oszczerstw rozpętanych pod adresem Porozumienia - przedstawił raz
jeszcze jego cele: przywracanie demokracji w Związku, obrona ludzi
pracy oraz kultywowanie wartości moralnych, które złożyły się na ethos
"Solidarności".
Referat M.Jurczyka uzupełnił Stanisław Kocjan (Pomorze Zach., czło-
nek Sekretariatu) przypominając, że celem Porozumienia jest scalanie
Związku, drogą demokrartycznych wyborów do władz wszystich szczebli.
S. Jaworski (Warszawa) zabierając głos wyeksponował spór w łonie
"Solidarności" pomiędzy prawicą, wyrastajacą z korzeni chrześci-
jańskich a lewicą laicką, która na własną rękę porozumiała się z PZPR,
a obecnie nastawia się na maksymalny udział we władzy i w zyskach (nie
protestują przeciwko uwłaszczaniu nomenklatury, przejęli kontrolę nad
dotacjami dla "Solidarności" z Zachodu) Jego zdaniem, konflikt ten
stanowi przyczynę i sedno rozłamu w "Solidarności".
Prowadzący zebranie przypomniał, że Porozumienie i jego Sekretariat
są ciałami otwartymi, a uczestnicy na poprzednim spotkaniu opowie-
dzieli się zdecydowanie za jednością Związku.
Zasada nierozdzielności "Solidarności" nie dla wszystkich jest
oczywista. Istnieje bardzo silna, prężna i głośna grupa uczestników,
którzy nie mogą się pogodzić z formułą, określającą zakres Porozumie-
nia - za ich sprawą hasło powołania alternatywnego kierownictwa
Związku wraca jak bumerang na każdym kolejnym spotkaniu.
Uczestnicy spotkania kolejno przedstawiają sytuację w swoich Regio-
nach, pod kątem możliwości przeprowadzenia tam demokratycznych wybo-
rów. A.Słowik (członek Sekretariatu) poinformował, że w Łodzi - mimo
rozłamu - jest szansa na przeprowadzennie wspólnych wyborów. Obecnie
odbywają się tam wybory na poziomie zakładów pracy.
Najlepsza sytuacja panuje, jak wynika z wypowiedzi L.Żołyniaka, na
Dolnym Śląsku. Tu już powołano Komisję Wyborczą Regionu i trwają
intensywane prace nad opracowaniem jednolitej ordynacji wyborczej.
Podobnie - wg. informacji Z.Mrozińskiego - sprzyjająca porozumieniu
sytuacja zarysowała się w Piotrkowie Trybunalskim, a uczestnik
z Bydgoskiego, J.Bernatowicz, wyraził nadzieję, że i w jego Regionie
dojdzie prawdopodobnie do bezkonfliktowych wyborów.
Nie widzieli natomiast takiej możliwości uczestnicy spotkania ze
Szczecina (St.Kocjan) i z Warszawy (S. Jaworski). W Szczecinie sytuac-
ja jest bardzo napięta. Narzucony przez Wałęsę szef regionu
Szczecińskiego dąży uparcie do konfrontacji, odrzucając wszelkie propo
zycje porozumienia. To konfrontacyjne nastawienie MKO do ZR najlepiej
ilustruje fakt wystawienia w rocznicę Sierpnia`8O bojówki, mającej
uniemożliwić delegacji ZR złożenie kwiatów pod tablicą upamiętniającą
podpisanie Porozumienia Szczecińskiego, którego sygnatariuszem był
właśnie Marian Jurczyka.
W krótkim, zwięzłym wystąpieniu R. Szermietiew (Leszno, członek
Sekretariatu) stwierdził, że okrągły stół jest materializacją wspólnej
koncepcji, narzuconej przez szeroko pojętą lewicę - koncepcji two-
rzenia poprawionego socjalizmu. Ten zamysł spowodował, że tylko część
opozycji znalazła się u władzy. Referent zwrócił uwagę na wykańczającą
społeczeństwo galopadę cen. Przedtem wprowadzano tzw. reformę pod os-
łoną stanu wojennego, teraz pewna część lewicy usiłuje utrzymać się
przy władzy pod osłoną "okrągłego stołu". R. Szermietiew określił
zjawisko, polegające na podejmowaniu decyzji w zamkniętych, całkowicie
tajnych gremiach, na mianowaniu przywódców i przedsatawicieli w sposób
niedemokratyczny itp., jako bolszewizację opozycji. Jest to bardzo
groźne zjawisko, przed którym społeczeństwo może się bronić jedynie
przez fakt posiadania silnego związku zawodowego. Na zakończenie
dodaje, że to co potocznie nazywa się "zdobyczami okrągłego stołu", to
są jedynie zabawki, które mogą być odebrane spłeczeństwu w ciągu
jednej nocy.
Referat Szermietiewa ponownie uaktywnił grupę, która uporczywie
dąży do powołania na spotkaniu alternatywnej Tymczasowej Komisji
Krajowej. Następuje seria wystąpień, krótkich i bardzo demagogicznych,
opartych na jednym schemacie: mamy rację, ale nie mamy siły, ponieważ
nie mamy struktur, co z kolei wynika z braku kierownictwa. Następuje
dramatyczny moment spotkania: Członek Komisji Uchwał i Wniosków -
R.Szermietiew odczytuje nadesłany z sali wniosek (określając go jako
anonimowy) o powołanie tymczasowego kierownictwa. Mimo ostrych sprze-
ciwów, entuzjastycznie nastawiona sala przgłosowuje uchwałę.
Taki obrót sprawy oznacza faktyczny koniec Porozumienia, na co
natychmiast reaguje kilku członków Sekretariatu (A. Słowik, S. Kocjan,
J. Przystawa), składając rezygnację z funkcji. Dołączają do nich
L. Żołyniak i P. Paczulski.
Sprawa staje się ponownie przedmiotem dyskusji. Głos zabiera
M. Jurczyk, nawołując do zachowania zdrowego rozsądku, pohamowania
emocji i przemyślenia raz jeszcze problemu.
Uchwała, którą uczestnicy Porozumienia powołują nowe władze, jest
sprzeczna ze statutem Związku, gdyż tylko Krajowy Zjazd Delegatów ma
prawo powołać Komisję Krajową. Łamanie statutu jest niedopuszczalne,
tym bardziej, że uczestnicy sami niejednokrotnie podnosili fakt łama-
nia prawa związkowego przez Wałęsę i związanych z nim działaczy.
Postawiony zostaje wniosek o anulowanie podjętej przed chwilą uchwały,
jako niezgodnej z par.9 statutu Związku oraz z celem, jakiemu służy
Porozumienie. Obecni na sali akceptują ten wniosek drogą uchwały
(za - 39, przeciw - 14, wstrzymało się - 26)
Następnie Porozumienie uchwala kilka dokumentów, z których najważ-
niejsze to "Wezwanie" w sprawie wyborów w NSZZ"S", skierowane do KKW
i przewodniczącego L. Wałęsy, oraz Oświadczenie dot.sytuacji społeczno
- gospodarczej i związkowej wraz z postulatami wobec rządu, parlamentu
i kierownictwa NSZZ "Solidarność". Zostaje ustalone, że następne
spotkanie Porozumienia odbędzie się w Piotrkowie Trybunalskim w dniu
7.1O. br.
Czy i tam raz jeszcze wróci hasło powołania alternatywnego kierow-
nictwa Związku ? Czy i tym razem, zamiast zająć się sprawami zasadni-
czymi dla Porozumienia, trzeba będzie "dawać odpór" tym uczestnikom,
którym marzy się przywództwo w "Solidarności" bez demokratycznych
wyborów? Czy też uczestnikom będzie dane skupić się na pracach komisji
d.s. ordynacji wyborczej, powołanej na spotkaniu w Będzinie ? Przewod-
niczenie pracom tej komisji zaproponowano najpierw S. Jaworskiemu,
który zdecydowanie odmówił twierdząc, że "w tej sytuacji to przecież
nie ma sensu". Obowiązków przewodniczącego komisji podjął się Jerzy
Przystawa z Wrocławia.
----------------------------------------------------------------------
Uchwała
Uczestnicy Porozumienia zobowiązują Sekretariat Porozumienia do powo-
łania zespołu d.s. wyborczych w celu przygotowania akcji wyborczej
w Związku. Na przewodniczącego komisji powołano Jerzego Przystawę
(Wrocław Pilczycka 109 m 2).
Uczestnicy Porozumienia zobowiązują sekretariat do powołania komisji
do spraw założeń programowych związku.
----------------------------------------------------------------------
Wezwanie
1. Porozumienie Na Rzecz Demokratycznych Wyborów w NSZZ "Solidarność"
wzywa ponownie Krajową Komisję Wykonawczą NSZZ "Solidarność" i Prze-
wodniczącego L. Wałęsę do niezwłocznego podjęcia decyzji dot.
przeprowadzenia demokratycznych wyborów w NSZZ "Solidarność". Decyzja
ta powinna obejmować:
a. Powołanie w terminie do końca września 1989 r. Regionalnych Komisji
Wyborczych reprezentujących wszystkie struktury Związku funkcjonu-
jące w regionach. Komisje te opracują harmonogram wyborów, ordynację
wyborczą i wyznaczą terminy Walnych Zjazdów Delegatów.
b. Termin utworzenia Krajowek Komisji Wyborczej, która opracuje ordy-
nację wyborczą wyborów KK, jej Przewodniczącego i Krajowej Komisji
Rewizyjnej, oraz wyznaczy termin II Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ
"Solidarność". Krajowa Komisja Wyborcza winna składać się z przed-
stawicieli Regionalnych Komisji Wyborczych, RKW, Grupy Roboczej KK
i Porozumienia na Rzecz Demokratycznych Wyborów w NSZZ "Solidarność".
c. Stworzenie możliwości zgodnie z par.5 Statutu, uczestniczenia w wy-
borach tym członkom Związku, którzy z różnych powodów (np. utrata
pracy) znaleźli się poza macierzystymi strukturami NSZZ "Solidarność"
nie zaprzestając równocześnie działalności związkowej.
2. Zwracamy się również do wszystkich działaczy i struktur związkowych
o poparcie naszego Wezwania. Dalsza tymczasowość ponadzakładowych
struktur związkowych, równoległe funkcjonowanie na tym samym obszarze
struktur tego samego szczebla osłabia NSZZ "Solidarność", pogłębia
podziały i nie służy NSZZ "Solidarność".
Porozumienie na Rzecz Demokratycznych Wyborów
Będzin, 9.09.1989 r. w NSZZ "Solidarność"
----------------------------------------------------------------------
Wezwanie do Posłów i Senatorów
Porozumienie Na Rzecz Przeprowadzenia Demokratycznych Wyborów w NSZZ
"Solidarność" wzywa Posłów i Senatorów, którzy zostali wybrani
korzystając w kampanii wyborczej z autorytetu NSZZ "Solidarność" o
przyspieszenie inicjatywy ustawodawczej, w zakresie nowelizacji ustawy
o związkach zawodowych, zgodnie z deklaracjami po 17.04.1989 r.
Porozumienie na Rzecz Demokratycznych Wyborów
Będzin, 9.09.1989 r. w NSZZ "Solidarność"
----------------------------------------------------------------------
Grupa Robocza Łódź, 29 sierpnia 1989 r.
Komisji Krajowej
NSZZ "Solidarność"
OŚWIADCZENIE
I. Jesteśmy w najwyższym stopniu zaniepokojeni obecną sytuacją:
1. Gwałtowny wzrost cen żywności powoduje drastyczną zwyżkę kosztów
utrzymania rodzin pracowniczych, emerytów i rencistów stawiając
wiele z nich w sytuacji rozpaczliwej.
2. Dekapitalizacja gospodarki i braki surowcowe powodują spadek dostaw
na rynek dóbr przemysłowych nabywanych przez ludność.
3. Utrzymująca się nadal stalinowska struktura gospodarcza powoduje,
iż wzrost cen nie stanowi żadnego bodźca dla wzrostu produkcji.
4. Nadal brak też warunków wzrostu produkcji żywności.
5. Wobec braku innych realnych możliwości przedsiębiorczość i zapo-
biegliwość znajdują ujście w gorączkowym zamienianiu oszczędności
na towary i waluty zagraniczne, w przedsięwzięciach spekulacyjnych lub
wielogodzinnym wystawaniu w kolejkach.
6. Maleje wiarygodność związków zawodowych, w tym również NSZZ "Soli-
darność" jako reprezentantów interesów pracowniczych. Coraz
powszechniej traktowane są one jako instrument elit politycznych kon-
trolujących ich ciała decyzyjne.
7. Zanika solidarność z ludźmi pracy. Wynika to z braku koordynacji
działań związku w skali kraju i regionu. Grozi to nasileniem zja-
wisk egoizmu grupowego i branżowego, wzrostem bezpośredniej uciążli-
wości protestów pracowniczych dla społeczeństwa oraz pogarszaniem się
sytuacji materialnej najsłabszych.
8. Utrzymywanie haniebnych i nieżyciowych przepisów prawa pracy
i przepisów związkowych - reliktów stanu wojennego potwierdzonych
umowami okrągłego stołu - powoduje brak poszanowania dla prawa i cy-
nizm społeczny. Najlepszym tego przykładem są uregulowania dotyczące
prawa do strajku.
9. W tych warunkach pracownicy zatracają poczucie sensu i godności
swej pracy. >>>
II.W pełni doceniamy znaczenie powołania pierwszego w historii PRL
niekomunistycznego premiera. Jak większość Polaków wiążemy z tym
faktem wielkie nadzieje.
1. Jako Polacy wspierać będziemy całym sercem działania prowadzące do
odzyskania niepodległości państwa, suwerenności narodu i wolności
obywatelskich.
2. Oczekujemy też, że rząd przez Niego kierowany stworzy i zrealizuje
program takiej przebudowy naszej gospodarki, by zaczęła ona tworzyć
dobrobyt na miarę naszych możliwości - kraju bogatego w surowce oraz
dysponującego zdolnymi wykształconymi i przedsiębiorczymi obywatelami.
Wymagać to będzie odejścia od prób wcielania i naprawiania komunis-
tycznej utopii i skorzystania ze sprawdzonych wzorów krajów
zachodnich.
III. Jako reprezentanci ludzi pracy, uważamy za swój pierwszy obowią-
zek obronę godności ludzi pracy i ich bytu materialnego formułu-
jemy następujące postulaty:
1. Wobec rządu i parlamentu PRL:
- zapewnić pełną, powszechną, bieżącą i sprawną rekompensatę wzrostu
żywności. Rząd powinien publikować co miesiąc wiarygodne wskaźniki
wzrostu kosztów utrzymania z wyodrębnieniem kosztów żywności, a co
kwartał dokonywać stosownej rewizji płac. Parlament powinien stworzyć
ustawowe możliwości takiej reakcji;
- uchylić ustawę o związkach zawodowych z dn. 8.X.1982, narzuconą w
warunkach stanu wojennego, uznać ją za nieważną od początku, a wraz
z nią wszelkie pozostałe antyzwiązkowe i antypracownicze akty prawne
wprowadzone w tamtym okresie;
- opracować i uchwalić nową ustawę o związkach zawodowych gwarantującą:
a/ prawo zakładania związków zawodowych - zrzeszania się w nich
i działania zgodnie z własnym programem dla realizacji celów przez
siebie określonych. Prawo to nie może doznawać żadnych ograniczeń ze
strony administracji państwowej, gospodarczej czy ze strony pracodawcy
b/ prawo do strajku
c/ realną procedurę sporów zbiorowych
d/ szczególną ochronę reprezentantów pracowniczych i związkowych oraz
uczestników protestów pracowniczych.
2. Wobec Łecha Wałęsy, Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność" postulujemy:
- odrzucić w całości Aneks do Statutu,
- skreślić ze Statutu klauzulę o uznawaniu kierowniczej roli PZPR,
- radykalnie oddzielić formację polityczną, jaką jest Komitet Obywa-
telski od Związku Zawodowego,
- przywrócić demokrację, pluralizm, jedność i solidarność w NSZZ
"Solidarność" oraz poszanowanie własnej jego historii.
Tadeusz Chmielewski - Elbląg
Andrzej Dolniak - Katowice
Grzegorz Durski - Szczecin
Marek Gabryś - Katowice
Seweryn Jaworski - Warszawa
Waldemar Handke - Leszno
Marian Jurczyk - Szczecin
Tomasz Karwowski - Katowice >>>
Stanisław Kocjan - Szczecin
Zbigniew Kokot - Częstochowa
Gerhard Kreinbring - Gdańsk
Jerzy Kropiwnicki - Łódź
Wiesław Łęczycki - Płock
Wiesław Marynowski - Wrocław
Eugeniusz Matyjas - Leszno
Edward Mizikowski - Warszawa
Zbigniew Mroziński - Piotrków Trybunalski
Henryk Napieralski - Bydgoszcz
Alicja Orzałkiewicz - Leszno
Grzegorz Palka - Łódź
Daniel Tomasz Podrzycki - Katowice
Jerzy Rachowski - Warszawa
Jan Rulewski - Bydgoszcz
Andrzej Słowik - Łódź
Leon Stobiecki - Gdańsk
Bogusław Szybalski - Elbląg
Kazimierz Świtoń - Katowice
Stanisław Wądołowski - Szczecin
Grażyna Przybylka- Wendt - Płock
Ryszard Wyczachowski - Piotrków Trybunalski
---------------------------------------
Uczestnicy spotkania Porozumienia na rzecz Demokratycznych Wyborów
w NSZZ "Solidarność" drogą głosowania przyjęli powyższe oświadczenie
jako własne.
----------------------------------------------------------------------
Grupa Robocza Katowice, 9.9.1989 r.
Komisji Krajowej
NSZZ "Solidarność"
1. W ostatnich dniach jesteśmy świadkami niesłychanego wzrostu cen.
Podwyżkom tym nadal nie towarzyszą żadne istotne przemiany w struk-
turze własnościowej i organizacyjnej naszej gospodarki. Nadal brak
programu reformy gospodarczej i polityki gospodarczo-społecznej rządu.
2. W tych warunkach wzrost cen nie tworzy żadnych bodźców dla wzrostu
produkcji, a jedynie powoduje obniżenie poziomu życia polskich ro-
dzin.
3. Polaków ogarnia zniecierpliwienie. Coraz wyraźniej widać, że bez-
czynność rządu w sferze gospodarczej i braku programu na dłuższą
metę nie da się usprawiedliwić trudnościami w formowaniu gabinetu.
Byłoby niepowetowaną szkodą, gdyby nadzieje rozbudzone powołaniem
pierwszego niekomunistycznego premiera w historii PRL miały zostać
zawiedzione.
----------------------------------------------------------------------
W numerze 21 szczecińskiej "Jedności-Komunikat" (11.9.1989 r.,
w którym zamieszczono dokumenty Porozumienia, znalazło się niestety
również "Oświadczenie Sekretariatu Porozumienia". Oświadczenie to,
dotyczące Lecha Wałęsy, nie tylko nie było przegłosowane, ale nawet
zaprezentowane uczestnikom spotkania. Nie było również dyskutowane
w gronie Sekretariatu. Nie wiadomo, w jaki sposób tekst ten - nie
będący dokumentem Porozumienia - dostał się na łamy prasy bez wiedzy
i zgody jego uczestników.
----------------------------------------------------------------------
POROZUMIENIE NA RZECZ
DEMOKRATYCZNYCH WYBORÓW W NSZZ "SOLIDARNOŚĆ" - SZANSE I ZAGROŻENIA
(Z doc. Jerzym Przystawą, członkiem Sekretariatu Porozumienia rozmawia
redaktor "Z Dnia na Dzień")
"Z Dnia na Dzień": Czy mógłby Pan, jako uczestnik Porozumienia, a od
ostatniego spotkania członek jego Sekretariatu, ok-
reślić, co właściwie łączy to tak bardzo różnorodne grono ?
Jerzy Przystawa: Można tu wyróżnić dwie grupy. Jedna, to grupa ludzi
związanych z Regionem Szczecińskim, znajdujących się
de facto w sytuacji jakby drugiego Związku: od czasu rejestracji "So-
lidarności" są zepchnięci poza nawias, bardzo silnie odczuwają tę
dyskryminację i chcą uzyskać jakiś sensowny, legalny status. W podob-
nej sytuacji jak Zarząd szczeciński są ludzie z Łodzi, gdzie też jest
bardzo silne rozbicie.
Pozostali to zaciąg ochotniczy ludzi, którzy doszli do wniosku, że
coś trzeba zrobić, żeby ratować tożsamość związku "Solidarność", który
na ich oczach się rozkłada, zmienia się w coś zupełnie innego. Pyta-
nie, czy jest w ogóle szansa uratowania Związku, nurtowało i nurtuje
wszystkich, którzy trzy razy jechali do Szczecina.
"ZDnD": Z prasy, tak oficjalnej jak niezależnej, niewiele się można
o Porozumieniu dowiedzieć. Stwarzane jest natomiast wrażenie,
że powstała jakaś organiacja odrębna od NSZZ "Solidarność". Spotyka
się takie określenia jak "obie Solidarności"...
J.P: Opiera się to na myśleniu życzeniowym - na pewno bardzo życzą
sobie tego komuniści (którzy to Porozumienie propagują jako prze-
ciwwagę dla Wałęsy), a przypuszczam, że nie tylko oni. Jak dotąd nie
powstała żadna druga "Solidarność". Może najbardziej adekwatne jest
określenie "struktura pozioma". Na każdym spotkaniu mocno się akcen-
tuje, że uczestnicy Porozumienia nie reprezentują "Solidarności",
przemawiają we własnym imieniu i jako członkowie Związku szukają
sposobu, żeby ta cała "czystka", która się dokonała poprzez zmianę
statutu, wyeliminowanie "niewygodnych" przewodniczących regionów,
mianowanie KKW i władz związkowych odgórnie - nie stała się
nieodwracalna.
"ZDnD": Czy sądzi Pan, że formuła Porozumienia stanowi rzeczywistą
przeciwwagę dla tych negatywnych zjawisk ?
J.P: Jest to właściwie pytanie o to, czy Porozumienie posiada własną
propagandę. Od tego bowiem zależy, czy nurtujące uczestników
pytania i problemy dotrą do mas związkowych, zostaną odczytane
i zrozumiane, czy ludzie będą mogli zająć względem nich własne stano-
wisko. Oczywiście, nie posiada, bo niby skąd ? To wszystko, czym
dysponują wolontariusze - uczestnicy Porozumienia - jest w stosunku do
tego, czym dysponuje oficjalna "Solidarność" - niczym.
Powstał pewien pomysł nadrobienia tej przepaści propagandowej.
Chodzi o to, żeby Porozumienie, zamiast siedzieć w Szczecinie, jak to
było przez trzy ostatnie spotkania, "pochodziło" po Polsce, poszło do
innych ośrodków, żeby - nie mając propagandowej tuby - samo było sobie
tubą. Dlatego najbliższe spotkanie odbywa się w Katowicach. Będzie to
zupełnie nowe audytorium, bo do tej pory na spotkaniach w Szczecinie
grupka katowiczan była bardzo niewielka, kilkuosobowa. >>>
"ZDnD": Niewielka, lecz chyba wpływowa, skoro Daniel Podrzycki z Dąb-
rowy Górniczej został członkiem Sekretariatu.
J.P: On również jest głównym organizatorem tego spotkania. Jest to
młody, energiczny człowiek, wyraźnie mówiący o co chodzi. Nic,
niestety, nie potrafię powiedzieć na temat jego roli w regionie, ale
jest chyba znaczna, bo inaczej nie podjąłby się organizowania takiego
ogólnopolskiego spotkania. Strajki, które miały miejsce na Śląsku -
wbrew stanowisku KKW i Górniczej Komisji - również wskazują na to, że
niezadowolenie z polityki Wałęsy i KKW musi być tam bardzo duże
i przybierające formy zorganizowane.
"ZDnD": Czy w ramach "chodzenia po Polsce" Porozumienie zawita i do
naszego regionu ?
J.P: Odpowiem pytaniem: Kto miałby takie spotkanie, wymagające prze-
cież sporego wysiłku organizacyjnego, wziąć na siebie ?
"ZDnD": Liczę - i chyba nie tylko ja - na RKS.
J.P: I ja na to liczyłem, ale ostatnio, po spotkaniu w którym
uczestniczyłem, poświęconym wspólnej komisji wyborczej RKW i RKS,
zaczynam się obawaiać, czy RKS nie dał się trochę "wpuścić w maliny".
Może jeszcze wszystko jak najlepiej się rozwinie i we Wrocławiu oraz
w regionie Dolny Śląsk dojdzie do prawdziwych, demokratycznych wyborów
do władz "Solidarności", z udziałem jak najszerszej - aktualnej i po-
tencjalnej - bazy związkowej. Obawiam się jednak, czy nie jest to
tylko "pobożne" życzenie.
"ZDnD": Takie życzenie - odniesione do samego tylko regionu Dolny
Śląsk - może być jedynie "życzeniem pobożnym". Demokratyczna,
silna, oparta na ideałach Sierpnia "Solidarność" nie może przecież
przetrwać tylko w jednym regionie !
J.P: Zapewne. Jednak sytuacja w naszym regionie, względnie dobra -
stwarza pokusę patrzenia na wszystko inne jak na patologię. Stąd
już tylko krok do przekonania, że wystarczy tam, gdzie są problemy,
zastosować nasze sprawdzone wzory - i będziemy mieli sprawę rozwiązaną
w skali kraju.
Aby uzmysłowić ludziom różnicę sytuacji w regionie Dolny Śląsk
i gdzie indziej, użyłem na ostatnim spotkaniu Porozumienia następują-
cego porównania: Wyobraźmy sobie, że Lech Wałesa dokonałby - nie będąc
zadowolonym z Frasyniuka - samowolnego mianowania na szefa regionu, bo
ja wiem kogo...
"ZDnD": Powiedzmy że Pana.
J.P: Powiedzmy. Wtedy, jest to chyba oczywiste, w tym regionie doko-
nałby się taki rozłam, jakiego jeszcze Polska nie widziała. Jakaś
drobna garstka by się temu podporządkowała, a wszyscy opowiedzieliby
się za Frasyniukiem ! Tak właśnie postąpił Lech Wałęsa w innch regio-
nach: w Szczecinie, w Bydgoszczy, w Łodzi, w mniejszych regionach,
takich jak Leszno czy Częstochowa, gdzie pozmieniał aktualnie istnie-
jących, pochodzących z wyboru przewodniczących.
Ci wszyscy przewodniczący... pojechali do Szczecina. Oni są prze-
cież wybrani ! Nie mają powodu słuchać dyspozycji Lecha Wałęsy, bo
związek zawodowy "Solidarność" nigdy nie był związkiem dyspozycyjnym
wobec kogokolwiek, a Wałęsa był tylko jego przewodniczącym. Wybranym
przewodniczącym, ale tak samo wybrani i niezależni od niego byli
przewodniczący regionów. Ci ludzie nie mieli więc żadanego powodu,
poza jakąś "wielką polityką na światową skalę", a nawet chyba nie
mieli prawa usunąć się ze swych pozycji. Żaden z nich zresztą, poza
Kopaczewskim, który przeszedł do SW, tego nie zrobił. Jest krótko-
wzrocznością patrzenie na tych ludzi, jak na "paru odszczepieńców",
którym się polityka Wałęsy nie podoba.
"ZDnD": Jednak ciąży na nich, a co za tym idzie, na Porozumieniu,
odium "rozłamowców".
J.P: Może w tym miejscu trzeba powiedzieć coś brutalnego. Zarzucanie,
że rozłamowcy są w Szczecinie czy gdzie indziej, że to Jurczyk,
czy Przystawa, jest zwykłym fałszem i demagogią. Rozbicia Związku
dokonał Wałęsa, który zresztą oświadcza wszem i wobec, że silny Zwią-
zek, jest to przeszkoda na drodze reformy. Wszyscy ci ludzie, jak
Jurczyk, Rulewski, Słowik, wciąż wykonują gesty w nadziei uznania
i zaakceptowania ich przez Wałęsę i KKW. Widać to na przykładzie Byd-
goszczy, gdzie zobowiązano Rulewskiego do wystąpienia z Grupy
Roboczej, zabroniono mu udziału w Porozumieniu, żeby tylko skłonić
Wałesę, by Rulewskiego zaakceptował.
"ZDnD": W gruncie rzeczy chodzi tu więc o personalia ?
J.P: To może stwarzać takie wrażenie, ale naprawdę jest głębsze.
Chodzi o to, że ci wszyscy ludzie, oskarżani o rozłam, o rozbija-
nie Związku - zrobiliby wszystko, żeby udowodnić, że jest inaczej. Oni
rzeczywiście chcieliby inaczej.
Ale niestety, tu gra jest jednoznaczna. Jeżeli nie przekonają o tej
swojej postawie "mas członkowskich", które w akcie wolnego wyboru tę
sytuację jakoś uporządkują, to nie mają co liczyć na zrozumienie ze
strony góry Związku, która jest zdecydowana po prostu odciąć to
wszystko, co jest im niewygodne.
"ZDnD": Wydaje mi się, że liderzy Porozumienia rzeczywiście miotają
się w jakiejś niezdrowej alternatywie: albo w końcu się tego
Wałęsę przekona, on nas wszystkich do serca przytuli i będzie dobrze,
albo trudno - trzeba będzie zrobić tę drugą "Solidarność", bo on nas
nie chce.
J.P: Wynika to z nieświadomości tego, na czym polega siła demokracji.
Nie czujemy tego, nie rozumiemy, co to znaczy, że człowiek został
demokratycznie wybrany przez jakąś tam społeczność - a jest to sprawa
zupełnie niesamowita. Cały ten niebywały fajerwerk z "Solidarnością"
bierze się właśnie stąd, że społeczeństwo w demokratycznych wyborach
wybrało sobie swoje władze - i cała przemoc, wszystko co się działo od
czasu stanu wojennego, okazało się bezradne wobec tego jednego aktu.
Taka jest siła autentycznego, niesfałszowanego, niezmanipulowanego
mandatu. Można to wdeptać, zagrzebać, a to znowu wstanie, jak "Wańka
wstańka".
"ZDnD": Na skutek tej nieświadomości Porozumienie spełnia swoją zasad-
niczą misję jakby bezwiednie. To, co się dzięki Porozumieniu
pożytecznego stało - jak wymuszenie na KKW zajęcia oficjalnego stano-
wiska w sprawie wyborów, ustalenia jakiegoś terminarza, a także to
wszystko, co de facto ma charakter kampanii wyborczej poszczególnych
działaczy, to właściwie "skutki uboczne", w stosunku do spraw, które
na bieżąco absorbują uczestników. >>>
J.P: Istotnie, uczestnicy Porozumienia nie uświadamiają sobie, w czym
leży jego istotna szansa - nie w sprawach politycznych, czy nawet
ekonomicznych, tylko w tym jednym geście, który jest argumentem nie do
odparcia. Wolne wybory w Związku, jeżeli nie jest to tylko slogan, to
jest taki nóż, który wszędzie wchodzi. Tymczasem na spotkaniach wciąż
trwa walka o to, żeby nie dopuścić do powstania drugiego Związku. Za
każdym razem pojawia się niebezpieczeństwo, że Porozumienie zostanie
storpedowane i zadeklaruje się jakąś inną, odrębną organizację. Byłby
to oczywiście koniec tego porozumienia.
"ZDnD": Mam wrażenie, że ta "alternatywna" tendencja jest nie tyle
silna (mająca poparcie wielu członków Zwiazku), co głośno
wyartykułowana. Nie sposób nie dostrzec, że miarkujący wpływ Dolnego
Śląska (nie tylko oczywiście), był jak dotąd skuteczny.
J.P: Trudno rzeczywiście ocenić reprezentatywność tych głosów, bo
uczestnicy spotkań, rekrutujący się zresztą z bardzo różnych
środowisk, mogą tam reprezentować wyłącznie siebie. Nie wszyscy zresz-
tą są tego świadomi. Padały już propozycje - całkiem poważnie - róż-
nych zabiegów, mających "przydać" uczestnikom mandat, którego przecież
nie mają. Rzecz w tym, że my, walcząc o demokrację, domagając się
demokracji, w większości nie rozumiemy, czym demokracja jest. Nasze
społeczeństwo strasznie, instynktownie pragnie demokracji, ale zupeł-
nie nie jest do niej wychowane, bo i gdzie, w jakiej szkole ?
Dolny Śląsk faktycznie ma w tym Porozumieniu spory autorytet. Dla
szczecinian, łodzian, innych ośrodków, nasz region wciąż jest tym
bastionem "Solidarności", zagłębiem intelektualnym, terenem, gdzie
istnieją możliwości, których gdzie indziej nie ma. Cóż, przykre, że te
spodziewania mają tak nikłe poparcie w realiach.
"ZDnD": I przykre chyba, że są, nazwijmy to... nieodwzajemnione.
Porozumienie patrzy we Wrocław jak w tęczę, a Wrocław na
Porozumienie jakby z rezerwą. Wielu ludzi - i to ludzi najlepszej woli
- autentycznie poraża fakt, że na tych spotkaniach pojawiają się
bulwersujące, ekstremalne hasła, tak jakby te hasła cokolwiek
przesądzały. I gotowi są właśnie dlatego od całej sprawy się odwrócić.
J.P: Cóż, jesteśmy bojownikami o demokrację, a nie rozumiemy niestety,
że demokracja to nie tylko sprawa wyborów, większości, ale to
także konieczność, umiejętność, a nawet potrzeba godzenia się na inne
poglądy. Józef Mackiewicz powiedział, że normalne, zdrowe społeczeń-
stwo musi być jak szeroko rozwarty wachlarz - a im bardziej ponad 18O
stopni rozwarty, tym lepiej, tym zdrowiej dla społeczeństwa. To jest
istota, to jest korzeń demokracji. Optymistyczne jest, że na tych
wszystkich spotkaniach, mimo bardzo ostrych wypowiedzi, najbardziej
ekstremalnych, najdziwniejszych nieraz żądań, była żywa świadomość
tego, że demokracja musi tolerować poglądy nawet bardzo nieprzyjemne
i niewygodne. I jakoś to szło ! Już samo to, jako pewna lekcja spo-
łeczna, jest cenne. Może dzięki temu ludzie uświadomią sobie, że
demokracja "jedynie słusznej linii" nie może istnieć, a stworzona na
siłę, byłaby tworem sztucznym i bez perspektyw.
"ZDnD": Czy to jedyne owoce Porozumienia, jakich można się realnie
spodziewać ?
J.P: Spodziewam się czegoś więcej. Tego, że w różnych regionach, gdzie
Porozumienie funkcjonuje (nawet jeśli totalnie przegra), do władz
Związku na szczeblu regionalnym, a może i krajowym, wejdą ludzie
wierni ideałom Sierpnia '8O. Innymi słowy, mam nadzieję, że nie
wszystko, co z tych ideałów wyrasta zostanie wymiecione, a to już by
było bardzo dużo.
/"Z Dnia na Dzień" nr 5O7, Wrocław/
----------------------------------------------------------------------
Jerzy Przystawa
DLACZEGO RAZEM
Na kolejnym, czwartym już, spotkaniu uczestników Porozumienia na
Rzecz Demokratycznych Wyboróww NSZZ "Solidarność" w Będzinie-Grodźcu,
doszło do ponownej próby powołania "alternatywnego kierownictwa
Związku", tym razem w formie wniosku o powołanie Tymczasowej Komisji
Krajowej. Podobnie jak próby podejmowane na poprzednich spotkaniach
tak i ta zakończyła się niepowodzeniem, ale sprawa ta omal nie
doprowadziła do rozpadu "Porozumienia".
Ten ważny motyw, pojawiający się na każdym spotkaniu jak "Wańka-
wstańka", jest odbiciem głębokiego kryzysu w Związku i wyrazem
niewiary znacznej części jego członków, w tym i uczestników
"Porozumienia", w możliwość przeprowadzenia wspólnych, demokratycznych
wyborów w tym kształcie Związku, jaki się uformował po 17 kwietnia br.
Najdobitniej postawę tę wyraził Andrzej Gwiazda, w 1 numerze "Zeszytów
Wolnych Zwiazków Zawodowych", który w "Oświadczeniu" z dnia 5 sierp-
nia, napisał: "Oświadczam, że nie czuję się członkiem „Porozumienia na
Rzecz Wspólnych Wyborów w NSZZ 'Solidarność'” i organizacji zareje-
strowanej 17.O4.1989 r. pod tą samą nazwą. Wypowiedzi wszystkich
uczestników spotkań świadczą, że uważamy te organizacje za odrębne,
więc wspólne wybory są niemożliwe bez zjazdu zjednoczeniowego..."
Ta wypowiedź Andrzeja Gwiazdy dobrze ilustruje dylemat, a może
i paradoks, przed jakim stoją uczestnicy "Porozumienia". Albowiem,
z jednej strony, w podejmowanych od 1 sierpnia uchwałach,
oświadczeniach i apelach, deklarują stanowisko, że zarejestrowany
w dniu 17 kwietnia Związek jest de iure nowym związkiem, który de
facto zawłaszczył nazwę związku powstałego w roku 198O i przejął jego
statut; nie godzą się z tym i potępiają takie postępowanie Lecha
Wałęsy i grupy rejestrującej; z drugiej strony nie godzą się
z rozpadem Związku na dwie odrębne organizacje, nie chcą powołać
tymczasowego, odrębnego kierownictwa Związku, lecz poszukują i podej-
mują kroki zmierzające do przeprowadzenia jednolitych, wspólnych
wyborów w "Solidarności", umożliwiających faktyczny, demokratyczny
udział zarówno tym, którzy pogodzili się z rejestracją, jak i tym,
którzy jej nie uznają. Wszystkie te wysiłki jak dotąd, nie spotykają
się z przychylnym stanowiskiem "drugiej strony", odwrotnie, cały
szereg faktów - których lista jest długa - świadczy, że Lech Wałęsa
i jego "strona" wcale nie jest zainteresowany dopuszczeniem do głosu
ludzi inaczej myślących i przeprowadzeniem z nimi wspólnych wyborów,
że byliby usatysfakcjonowani, gdyby ta "grupa Jurczyka i Gwiazdy" -
jak się o "Porozumieniu" mówi - ostatecznie się "rozłamała"
i oddzieliła, że "Porozumienie" jest brodawką na ciele nowopowstałej
"Solidarności", którą najlepiej byłoby wypalić albo wyciąć.
Powstaje więc pytanie: dlaczego w tak nieprzychylnej sytuacji,
wobec zarówno owego dylematu prawno-faktycznego jak i niechętnego,
wręcz wrogiego stanowiska drugiej strony - upieramy się przy tym, żeby
jednak razem, wspólnie, jednolicie, przeprowadzić wybory i doprowadzić
do wspólnego Zjazdu? Czy nie słuszniej i logiczniej, byłoby ogłosić
się "Solidarnością 8O", przeprowadzić "swoje" wybory i "swój" zjazd ?
Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy sobie uświadomić, jak się
kształtują postawy - "byłych" i "aktualnych" - członków "Solidarności"
- po "Okrągłym Stole", rejestracji i wyborach. Postawy te możemy
podzielić na cztery grupy:
Pierwsza, zdecydowanie mniejszościowa, to postawa większości członków
"Porozumienia", którzy znaleźli się w opozycji do grupy Lecha Wałęsy
i KKW.
Druga - równie, a może nawet jeszcze bardziej nieliczna, to grupa
ludzi, którzy z pełną świadomością identyfikują się z "manewrem rejes-
tracyjnym", widząc w nim właściwą drogę do "zwycięstwa Solidarności".
Trzecia - to ludzie, którzy na ślepo zaufali Lechowi Wałęsie i osobom,
które go popierają (Frasyniuk, Bujak i inni), i w ogóle nie dopusz-
czają myśli, że ich ukochani przywódcy mogliby uczynić coś
niewłaściwego, niezgodnego z interesem Związku czy Kraju i po prostu
zatykają uszy na wszelką krytykę ich postępowania.
Czwarta wreszcie, którą - w naszym przekonaniu - stanowi przytła-
czająca większość członków "Solidarności", to osoby zdezorientowane,
niepoinformowane, nie dysponujące wiadomością o tym, co się naprawdę
ze Związkiem stało i dzieje. Część tej większości udziela kredytu
zaufania Lechowi Wałęsie i w dobrej wierze włączyła się w działalność
reaktywowanej "Solidarności", natomiast ogromna większość stanęła
z boku i nieufnie, albo wyczekująco, przygląda się rozgrywkom
politycznym. Świadczy o tym dowodnie zarówno fakt, że do odnowionej
Solidarności zgłosiło akces nie wiele więcej ponad 2O % członków, jak
i przytłaczająco niska frekwencja uczestników pochodów rocznicowych
i innych imprez organizowanych pod szyldem Związku. 89 nr "Gazety
Wyborczej" przynosi notatkę "Bezsilny region", z której dowiadujemy
się, że nawet zdeklarowani i wybrani działacze nie wykazują
entuzjazmu: Zarząd Regionu Mazowsze nie może podjąć żadnej uchwały, bo
na zebranie Zarządu przychodzi niecałe 3O %5 członków !
Walka o świadomość tej zdezorientowanej i niepoinformowanej milczą-
cej większości jest podstawowym celem "Porozumienia". Mamy nadzieję,
że w toku akcji wyborczej, podczas wyborów do władz wszystkich
szczebli, znajdzie się czas i miejsce, aby uprzytomnić członkom
Solidarności, w którym miejscu nastąpiło, czy następuje, odchodzenie
od ideałów Sierpnia 8O i staczania się "Solidarności" na pozycję nowej
mutacji CRZZ: bezsilnej, pseudo-związkowej struktury, odgrywającej
rolę listka figowego w pierestrojkowej wersji dyktatury proletariatu.
Na pierwszy rzut oka zarzut o dezorientacji i niepoinformowaniu
wydaje się zupełnie niewiarygodny: jak to ? Mamy prawie nieograniczoną
wolność słowa, cenzura prawie już nie ingeruje, wydawnictwa podziemne
krążą jawnie, sprzedawane na ulicznych straganach, "Solidarność"
posiada własne audycje radiowe i telewizyjne, posiada "Gazetę
Wyborczą" o półmilionowym nakładzie, wielkonakładowy, ogromny
"Tygodnik Solidarność", którego Redaktor Naczelny został Premierem,
a jego zastępca Ministrem, w sukurs im idą radiostacje zagraniczne,
Wolna Europa, Głos Ameryki; na drugim biegunie mamy ogromną prasę
"czerwoną" czy ex -czerwoną - jak można w tej sytuacji mówić
o niedoinformowaniu ?!
Wszystko to prawda, a jednak ten euforyczny obraz posiada wyraźnie
ciemne strony. Ta "nieograniczona" wolność słowa jest taką tylko dla
tych, którzy popierają wszystko, co jest zgodne z kontraktem "Okrągłe-
go Stołu", czyli dla tego nurtu opinii publicznej, który uznany został
za "konstruktywny". Nurt ten uzyskał niemal nieograniczoną koncesję na
pisanie co chce i jak chce. Wszelka "niekonstruktywność", a więc
krytyczny stosunek do dokonujących się przemian została zepchnięta na
margines. Nawet najwięksi polscy publicyści, którzy przecież są
"niewystarczająco konstruktywni" - jak Stefan Kisielewski czy Janusz
Korwin-Mikke - mają trudności z publikowaniem swoich tekstów. I tak
Stefan Kisielewski, po przeszło 4O latach ! - przestał pisywać w "Ty-
godniku Powszechnym", a Janusz Korwin-Mikke musiał rozstać się
z "Ładem".
Najbardziej jaskrawym przykładem manipulacji informacją na tematy
związkowe jest to, co się przemilcza w oficjalnej prasie Związku.
Ukazało się już 15 numerów ogromnego przecież i wielonakładowego
"Tygodnika Solidarność": ale niech ktoś spróbuje znaleźć w nim jakieś
omówienie postulatów Porozumienia Szczecińskiego! Albo konia z rzędem
temu, kto znajdzie w nim artykuł na temat np. "Dlaczego musieliśmy
dokonać zmian w Statucie", czy nawet zwykłą informację o dokonanych
zmianach. Przemilcza się samowolne zmiany władz Związku w regionach,
mianowanie na stanowiska szefów regionów ludzi dyspozycyjnych
w miejsce przewodniczących posiadających mandat wyborczy i autorytet
społeczny.
A więc okazuje się, że słynni, wieloletni, bojownicy o wolność
słowa, przeciwnicy cenzury prewencyjnej czy represyjnej, z całą
bezwzględnością traktują poglądy dla nich niewygodne i nie dopuszczają
nie tylko dyskusji, ale nawet informacji o wydarzeniach kolidujących
z obraną przez nich linią. Ktoś może powiedzieć, że wolność prasy
zakłada również wolność niepublikowania tego, co się nie podoba
redaktorom wolnych pism. Oczywiście, jednakże nie mówimy tu
o redaktorach prywatnych czasopism, lecz prasy Związku "Solidarność",
a w takim razie ich postępowanie było po prostu nadużyciem, pogwał-
ceniem zasad, które zostały sformułowane w Programie NSZZ "Solidar-
ność". Postanowiono przemilczeć sprawę naruszenia i samowolnej zmiany
statutu, postanowiono przemilczeć dyktatorską wymianę władz związ-
kowych i postanowiono nie dopuścić do głosu ludzi przeciwko temu
protestujących. Czy w tej sytuacji można się dziwić, że większość
członków Związku jest zdezorientowana i niepoinformowana ? Czy można
się dziwić, że na zebraniu Solidarności w którejś z kopalń na Śląsku
uzgodniono, że zmiany w statucie są wymysłem Solidarności Walczącej ?
Kiedy w dniu 17 kwietnia na zebraniu w Politechnice Wrocławskiej,
zadałem Władysławowi Frasyniukowi pytanie: "Kto, gdzie i kiedy
zdecydował o zmianie Statutu i rejestracji Związku ?", odpowiedzi nie
otrzymałem - mimo podnoszenia tej kwestii kilkakrotnie - a na dodatek
Przewodniczący Regionu wyjaśnił zebranym, że "statut wcale nie został
zmieniony, to jest ten sam statut". Trudno się przecież spodziewać,
aby członkowie Związku bardziej wierzyli mnie niż Władysławowi
Frasyniukowi i trudno się dziwić, że w tej sytuacji, ja i ludzie
podobnie myślący uchodzimy za "rozłamowców", ludzi rozgrywających
jakieś "urażone ambicje personalne", i w ogóle za agentów SW ! (dobrze,
że nie SB, chociaż i takie posądzenia mamy już na swoim koncie).
Jest rzeczą oczywistą, że pisma "podziemne", druki ulotne, nisko-
nakładowe nie stanowią żadnej przeciwwagi dla potężnych środków
przekazu, którymi dysponuje obecnie "opozycja konstruktywna" czy też
"była opozycja konstruktywna". Pisma niezależne, takie jak "Z Dnia na
Dzień", znajdują się dziś w sytuacji nieporównanie gorszej niż przed
np. rokiem, gdyż wówczas posiadały wiarygodność będącego w podziemiu
Związku, dzisiaj natomiast wiarygodności odmawiają im "ludzie Lecha
Wałęsy", a także - po prostu - nie dopuszcza się do kolportażu w
strukturach związkowych.
Przy tej okazji warto zwrócić uwagę na postawę zajmowaną przez
prasę pezetpeerowską albo, jak się do niedawna mówiło, reżimową. Otóż
prasa ta również unika poruszania tematów, które mogłyby postawić
Wałęsę w kłopotliwej sytuacji. Znamiennym przykładem była postawa
zajęta wobec ostatnich strajków, par excellence politycznych, do
których wezwały władze związkowe, jak np. w regionie gdańskim czy
dolnośląskim. Stała się rzecz przedziwna: komuniści, którzy tyle
wysiłku włożyli w to, żeby Związek "Solidarność" wyrzekł się prawa do
strajku, którzy doprowadzili do zmiany statutu i ponownej rejestracji,
nabrali wody w usta, gdy Związek z całkowitą nonszalancją ignoruje
własne uroczyste zobowiązania i w najlepsze sobie strajkuje ! I nikt
nie ma do niego pretensji, że przecież nastąpiło pogwałcenie zawartego
przy "Okrągłym Stole" kontraktu, że nastąpiło naruszenie prawa !
Zupełnie jakby sprawy nie było. Pojawiły się zaledwie bardzo delikatne
wzmianki, np. w "Polityce", albo w nieczytanych przez nikogo "Sprawach
i Ludziach", a i to w formie niezwykle zawoalowanej, żeby Broń Boże,
nie drażnić ! "Sprawy i Ludzie" były też bodajże jedynym pismem ofi-
cjalnym, które zamieściło, uchwalony w Szczecinie, Apel "Porozumienia"
do Posłów i Senatorów OKP. Nikt inny apelu tego nie zauważył, ani też
żaden z posłów i senatorów "Solidarności" nie poczuł się w obowiązku,
aby to dramatyczne wezwanie, bądź co bądź członków tego samego
Związku, w jakikolwiek sposób odpowiedzieć.
Wszystkie te fakty świadczą dowodnie, że środki przekazu zostały
zawłaszczone przez jedną tylko orientację polityczną, która - głosząc
walkę z monopolami - sama sobie przyznała monopol na prawdę. Zawiązane
w Szczecinie "Porozumienie" jest próbą przełamania zmowy milczenia
wokół spraw dla Związku fundamentalnych, umożliwienia niezorientowanym
członkom Związku przyjrzenia się manipulacjom, jakie miały i nadal
mają miejsce, i stworzenia im szansy na demokratyczne wypowiedzenie
się, jak dalej ma istnieć i działać NSZZ "Solidarność". Jeśli linia
przyjęta przez Lecha Wałęsę jest linią słuszną i zbawienną dla Związku
i Kraju, to dlaczegóż miałby się on obawiać konfrontacji z opcją inną,
dlaczegóż miałby się obawiać otwartej krytyki i demokratycznego wyboru
? Postawa zakładająca, że społeczeństwo, że Związek są "niedorosłe" do
demokracji, że nie są w stanie prawidłowo ocenić mądrych i
dalekowzrocznych posunięć przywódcy i dlatego trzeba im te mądre i
dalekowzroczne rozstrzygnięcia narzucić - jest postawą nie do
przyjęcia dla Związku, który na swoich sztandarach umieścił wysoko
hasło walki o podmiotowość człowieka pracy. Nasze "Porozumienie" jest
próbą uświadomienia ludziom dobrej woli tego, co się stało w Związku
i ze Związkiem.
A co się stało i jakie są negatywne skutki porozunienia "Okrągłego
Stołu", negatywne dla NSZZ "Solidarność" w jej posierpniowym kształcie
i sprzeczne z jej programem i etyką ?
Po pierwsze, o czym już mówiliśmy, nastąpiło zawłszczenie środków
komunikacji i majątku Związku przez jedną tylko opcję polityczną
i programową, którą umownie nazwę "linią Lecha Wałęsy".
Po drugie: Związek, dla celów taktycznych, wyrzekł się czasowo prawa
do strajku i podpisujący rejestrację "Solidarności" podpisali tym
samym zobowiązanie, że sami nałożą Związkowi strajkowy kaganiec.
W świetle tego, co się stało w sierpniu tego roku wydaje się, że obec-
ni liderzy Związku nie traktują serio tego zobowiązania i, być może,
hołdują zasadzie, że w stosunku do komunistycznej władzy żadne umowy
na dobrą sprawę nie obowiązują: skoro "ONI" tyle razy nas oszukiwali,
to dlaczego MY mielibyśmy się czuć skrępowani jakimiś papierowymi
zobowiązaniami ? Oczywiście, w walce politycznej dla osiągnięcia celów
doraźnych taka postawa może być skuteczna, jednakże jest zabójcza dla
organizacji, która postawiła sobie za cel wychowanie społeczeństwa
obywatelskiego, demokratycznego, która domagała się prawdy w życiu
publicznym. Taka postawa odbiera nam moralne prawo domagania się res-
pektowania zawieranych umów społecznych i jest uznawaniem prawa
dżungli, w której rację ma zawsze silniejszy.
Po trzecie: mianowanie władz krajowych i regionalnych "odgórnie", na
zasadzie nomenklaturowej spowodowało faktyczne rozbicie Związku
i czystkę. Zostali w ten sposób wyeliminowani, a w najlepszym razie
zepchnięci na margines wszyscy ludzie niewygodni, z takiego czy innego
powodu, dla nowej związkowej nomenklatury. Przewodniczący wszystkich
regionów, którzy okazali się być niewystarczająco dyspozycyjni wobec
Lecha Wałęsy, zostali zastąpieni przez ludzi nowych i wiarygodnych dla
szefa. Przedstawianie tej sprawy w ten sposób, że odsunięci zostali
ludzie "którzy się nie sprawdzili po stanie wojennym", a na ich
miejsce weszli ludzie o wielkich zasługach w pracy konspiracyjnej jest
zwykłym fałszem. Z fałszu tego doskonale zdają sobie sprawę członkowie
Związku w tych regionach, w których, po jednej stronie stoją ludzie
tak znani jak Marian Jurczyk czy Andrzej Słowik, a po drugiej Edward
Radziewicz czy Robert Kostrzewa. W tych też regionach podziały są
najgłębsze i najbardziej dramatyczne. Trudniejsza jest sytuacja
w regionach takich jak Region Śląsko-Dąbrowski, których szefowie
rzeczywiście zawiedli i wyemigrowali lub zrezygnowali z jakiejkolwiek
działalności. Jednakże wymowną ilustracją tego procesu jest sytuacja
we Wrocławiu, która obnaża kłamliwość tej wersji. Mam na myśli
sytuację w dwu największych uczelniach regionu, Uniwersytecie
i Politechnice. Organizacja zakładowa Politechniki, największa,
najbardziej aktywna i prężna organizacja po stanie wojennym - została
początkowo całkowicie zignorowana przez nowe władze Związku i np.
żaden przedstawiciel tej organizacji nie wszedł do Komitetu
Obywatelskiego przy Władysławie Frasyniuku. Natomiast przedstawiciele
organizacji uniwersyteckiej, wyjątkowo wprost biernej po stanie
wojennym, niezdolnej nawet do regularnego wydawania byle jakiej
gazetki - niemal w połowie wypełnili skład KO. A jeśli chodzi o to,
kto się sprawdził w warunkach delegalizacji, to trudno o lepsze
przykłady jak stosunek do Marka Muszyńskiego, wieloletniego szefa
podziemnego RKS, czy Kornela Morawieckiego i całej Solidarności
Walczącej. Oczywiście, sytuacja nie jest jednoznaczna, po "obu
stronach" znaleźli się zarówno ludzie o dużych zasługach w podziemiu,
jak i tacy, którzy specjalną aktywnością się nie wyróżniali, można
jednak bez obawy większej pomyłki zaryzykować tezę, że to nie "zasługi
w podziemiu" były tym czynnikiem, który decydował o obsadzaniu
stanowisk w zalegalizowanej "Solidarności".
Po czwarte: swoisty "drenaż mózgów", odłączenie elit, takich jakie się
ukształtowały w wyniku zabiegu rejestracyjnego. Mam tutaj na myśli
wciągnięcie znacznej części "grupy przywódczej" w świat wielkiej
polityki, na salony parlamentarne i rządowe, a tym samym odciągnięcie
ich od spraw związkowych i praktycznie, częściowe, a niekiedy cał-
kowite, zerwanie "więzi z masami". Oczywiście, jednym z elementów tego
"drenażu" jest świadomy zabieg korupcyjny ze strony władzy: ludzie do
wczoraj pozbawieni często środków do życia, bez pracy, bez perspektyw,
zostali nagle wprowadzeni na wielkie salony, w światła kamer
telewizyjnych, zostali niebywale dowartościowani prestiżowo, ale
i materialnie. Z drugiej strony jest równie oczywiste, że człowiek
-------------
zobowiązany do nieustannego przebywania w gmachu Sejmu, na tysięcznych
posiedzeniach i spotkaniach, nie może mieć czasu na pracę związkową.
Osoby te nie zrezygnowały przecież ze swoich związkowych stanowisk,
zresztą nie wiadomo, czy w obecnej sytuacji byłoby ich kim zastąpić.
Wynikiem tych wszystkich negatywnych zjawisk jest słabość Związku,
nie tylko w sensie liczebności członków i szczupłości kadr, a więc
ludzi chętnych i gotowych do jakiejkolwiek pracy, ale również jego
znikomy wpływ na to, co się obecnie w Kraju rozgrywa. Można mieć
wątpliwości, czy ta słabość nie jest zamierzona, Lech Wałęsa niejed-
nokrotnie przecież oświadczał, że "silny związek byłby przeszkodą na
drodze reform", że "najpierw trzeba być Polakiem, a potem związ-
kowcem". Są to wypowiedzi znamienne. W tej sytuacji konieczne staje
się stworzenie możliwości artykulacji stanowisk odmiennych, w szcze-
gólności tych członków Związku, którzy nadal wierzą, że silny związek
zawodowy "Solidarność" jest, lub może być jedynym gwarantem, że
przemiany, jakie się obecnie w Polsce dokonują, to nie jest tylko
intensywne przemalowywanie PRL na IV Rzeczpospolitą, ale że zmiany te
będą miały charakter trwały i zgodny z aspiracjami i oczekiwaniami
społeczeństwa. "Porozumienie na Rzecz Demokratycznych Wyborów", jest
właśnie próbą otwarcia takiej możliwości.
Jerzy Przystawa
----------------------------------------------------------------------
LEWICA POLSKA W NATARCIU
Wypadałoby "pogratulować" lewicy laickiej za doskonałe przejęcie
symboliki związku zawodowego zarejestrowanego w 198O roku. Sposób,
w jaki dokonano tej kradzieży nie pozostawia żadnych wątpliwości co do
intencji. NSZZ "Solidarność" był przede wszystkim platformą, gdzie
ścierały się różne kierunki polityczne i z tego powodu musiał być to
związek oparty o zasady demokratycznego, autentycznego zarządzania. Ta
różnorodność w związku stanowiła o jego sile i atrakcyjności. Działała
jak magnes dla ludzi chcących posiadać rzeczywistą reprezentację.
Obecni czołowi przywódcy NSZZ "Solidarność" zastanawiają się, dlaczego
związek posiada tak mało członków. Przyglądając się sposobowi kie-
rowania trzeba uznać, że ten nowy twór jest tylko skromną namiastką
tego, co było w związku w roku 198O i 1981. Należy zastanowić się,
w jaki sposób można byłoby odzyskać dla społeczeństwa to, co utraciło
po zamachu lewicy laickiej. "Porozumienie na rzecz Demokratycznych
Wyborów w NSZZ „Solidarność”" - zawiązane przez czołowych działaczy
związku odrzuconych przez Wałęsę - wydaje się być zbyt słabym
ośrodkiem. Świadczy o tym traktowanie przez Wałęsę przedstawicieli
tej struktury. Obrady "Porozumienia" mogą tylko napawać optymizmem
tych, którzy chcą pozostawić sprawę Związku tak jak ona obecnie wyglą-
da. "Porozumienia na rzecz Demokratycznych Wyborów w NSZZ „Soli-
darność”" nie jest zdolne wytworzyć wielkiego nacisku, aby działacze
"Solidarności" Wałęsy powrócili do ideałów Sierpnia. Powinno to
napawać smutkiem tych wszystkich, dla których owe ideały są bliskie.
Jedyne możliwe rozwiązanie w tej sytuacji zostało po raz kolejny
odrzucone. Czy jest to wynik niezrozumienia sytuacji, czy może zbyt
otwartej formuły "Porozumienia" ? Należy podjąć bardziej zdecydowanwe
kroki niż te proponowane przez "Porozumienie", zmuszające lewicę
laicką do traktowania NSZZ "Solidarność" nie przedmiotowo, a podmio-
towo.
Lewica laicka szybko zorientowała się, że symbolika związku jak
i jej żywy mit - Lech Włęsa, wyrażają dla Polaków jednoznaczną postawę
antykomunistyczną i przy wyborach tylko one mogły zadecydowawć o zwy-
cięstwie. Tak stworzono nie związek zawodowy, a partię polityczną pod
szyldem Komitetu Obywatelskiego "Solidarność", a organizację samego
związku odłożono na plan dalszy.
"Gratuluję" tak wielkiego sukcesu lewicy laickiej i nie dziwię się,
gdyż naukę pobierali u samego mistrza tego typu działań, kiedy budo-
wali podwaliny komunistycznego systemu w Polsce.
Walka o niepodległość Polski trwa, czy się to komuś podoba czy też
nie, sama demokratyzacja jeszcze niczego nam nie załatwia, ponieważ
może trwać wiecznie. Polsce potrzebna jest demokracja wyrażona wol-
nością oraz swobodą istnienia partii politycznych. Zezwolenie na
działanie stowarzyszeń nie zaspokaja aspiracji narodu polskiego.
możliwość nieskrępowanego działania i uznania tego faktu przez prawo
musi dotyczyć nie tylko partii politycznych współpracujących z syste-
mem komunistycznym, ale również chcących ten system obalić. Obecna
polityka komunistów jak i strony solidarnościowo-opozycyjnej nie
gwarantuje tych przemian politycznych. Dualizm polityczny jest ko-
rzystny dla obydwu stron porozumienia zawartego przy "okrągłym stole".
Wywodzą sie one również z tych samych ideologicznych przesłanek
i posiadają ten sam świat wartości. Dlatego też nie stać ich na
niezbędne rozwiązania ekonomiczne, które mogłyby uzdrowić nasze gospo-
darstwo narodowe, gdyż leży to poza ich możliwościami ideologicznymi.
Pierwsze wyraźne akcenty tych poczynań były zauważone przy "okrągłym
stole", kiedy nikt inny tylko sam Bugaj sprzeciwił się reprywatyzacji
państwowych przedsiębiorstw. Również rozwiązanie preferujące bardziej
przedsiębiorstwa kapitału zagranicznego niż przedsiębiorstwa pry-
watne, ale polskie - chodzi tutaj o samorządy - świadczy o tym, jak
dalece jesteśmy traktowani jak goście we własnym kraju.
Tylko gospodarka oparta na wewnętrznym liberaliźmie podbudowana
mocnym wymienialnym pieniądzem doprowadzi nas do sytuacji, w której
będziemy mogli czuć się gospodarzami swojego kraju, a za granicą nie
będziemy musieli żebrać o pomoc, jak to obecnie czyni rząd i opozycja
wałęsowo-solidarnościowa.
Wojciech Zahorski
/"Świadomość" nr 2/
----------------------------------------------------------------------
RUCH LUDOWY
---------
DO CHŁOPÓW POLSKICH
Naród polski budzi się i odnajduje swoją tożsamość. W kształtowanie
rzeczywistości politycznej włączają się ludzie ze wszystkich śro-
dowisk. System komunistyczny w Polsce ulega rozkładowi, lecz wciąż
trwa batalia o władzę, o wpływy w społeczeństwie, a przede wszystkim
w środowisku wiejskim. Bo właśnie chłopi, właściciele gospodarstw
rodzinnych tworzą jedyną zdrową gałąź gospodarki narodowej.
Z tego powodu pozostajemy nadal kartą przetargową w walce o władzę,
a przecież to my jesteśmy prawowitymi właścicielami polskiej ziemi. To
my orzemy i zbieramy z niej plon dla całego narodu. Dobrze pamiętamy,
że kosynierzy Insurekcji Kościuszkowskiej weszli do historii Polski
z hasłem na sztandarze: "ŻYWIĄ I BRONIĄ".
Jesteśmy spadkobiercami tradycji niezależnego ruchu ludowego, w tym
idei polskiego agraryzmu, którego ostatnim ogniwem jest Polskie
Stronnictwo Ludowe, rozbite przez komunistów w 1947 r. To dziedzictwo
żyje w naszych sercach. Dziś organizujemy się, by współdecydować
o przyszłym kształcie Polski, jej ustroju politycznym, systemie gospo-
darczym i stosunkach społecznych.
SOLIDARYZM uważamy za niezbędną wartość do zbudowania takiego ustroju
politycznego, w którym nie będzie miejsca na przewodnią
rolę czy dominację jakiejkolwiek partii lub grupy nad społeczeństwem.
Solidaryzm drogą demokracji parlamentarnej zabezpiecza naturalną
wspólnotę interesów całego narodu przy istnieniu różnorodności partii
i stronnictw politycznych.
REPRYWATYZACJA przemysłu, zniesienie monopolu i pośrednictwa w handlu
oraz produkcji żywności i środków do produkcji rolnej
traktujemy jako nizbędne warunki zaistnienia wolnego rynku i równowagi
w systemie gospodarczym.
SAMORZĄD_TERYTORIALNY powinien być miejscem negocjacji i partnerskiej
współpracy między przedstawicielami organizacji
zawodowych i społecznych oraz instytucji w celu uzgodnienia i wyrów-
nania wzajemnych interesów w danym terenie. Człowiek jest podmiotem
stosunków społecznych, wyzwala solidarność wobec innych w myśl ewan-
gelicznej zasady: "Jedni drugich brzemiona noście".
Oto trzy podstawowe kierunki działań, by już od dziś porządkować
wszystkie sfery życia publicznego.
Dnia 16 lipca 1989 r. ukonstytuowała się w Warszawie w kościele
Miłosierdzia Bożego Komisja Programowa Niezależnego Ruchu Ludowego
"Solidarność" i Polskiego Stronnictwa Ludowego złożona z przedsta-
wicieli 5 niezależnych ugrupowań ludowych. Komisja prowadzi pracę nad
Programem Ludowym opierając się na dokumentach organizacji wchodzących
w jej skład, t.j. na Programie PSL z 1946 r. i Deklaracji Ideowo-Pro-
gramowej Niezależnego Ruchu Ludowego "Solidarność" z sierpnia 1988 r.
Tworzymy nowoczesne stronnictwo ludowe, które w centrum uwagi
stawia sprawy wsi, rolnictwa i wyżywienia narodu - stronnictwo o cha-
rakterze ogólnonarodowym, oparte o chrześcijańskie zasady etyczne.
APELUJEMY o zakładanie kół ludowych poza strukturą ZSL-u - nie
sięgajmy po cudzy dorobek ideowy i materialny.
WYBIERAJCIE swoich przedstawicieli na Kongres Ludowy!
INFORMACJE na temat zakładania Kół ludowych na swoim terenie
uzyskacie u członków Komisji Programowej.
SEKRETARIAT Komisji mieści się w Rzeszowie, ul. ZMP 9/33.
Komisja Programowa
POLSKIEGO STRONNICTWA LUDOWEGO
i
NIEZALEŻNEGO RUCHU LUDOWEGO
"Solidarność"
Warszawa, 2O sierpnia 1989 r.
-----------------
SKŁAD KOMISJI PROGRAMOWEJ
NIEZALEŻNEGO RUCHU LUDOWEGO "SOLIDARNOŚĆ" I POLSKIEGO STRONNICTWA
LUDOWEGO
1. Michał Bartoszcze - Sławęcin k/Inowrocławia (woj. bydgoskie)
2. Stanisław Gabski - Trzebisławki, 62-O35, Kórnik gm. Środa (woj.
poznańskie
3. Janusz Kopera - Biały Bór 1O7, 39-321 Tuszyma, (woj. rzeszowskie)
4. Wieńczysław Nowacki - Robakowo 65, 63-122 Gądki, gm. Kórnik (woj.
poznańskie)
5. Barbara Matus - Warszawa - Falenica
6. Krzysztof Puzio - woj. lubelskie
7. Jan Sieciechowicz - Poznań, ul. Świerczewskiego 31/13
8. Janusz Szkutnik - Rzeszów, ul.ZMP 9/33
9. Stanisław Szopa - Lubla 232, 38-13O Frysztak (woj. rzeszowskie)
1O. Tadeusz Tracz - Stare Polichno, 66-431 Santok, (woj. gorzowskie)
11. Józef Wlekliński (poseł) - 62-32O Miłosław, ul. Dolna 4, (woj.
poznańskie)
12. Jan Wójcicki - Zadole, 24-333 Wrzelowiec, gm. Opole Lub. (woj.
lubelskie)
13. Urszula Żydzik - woj. rzeszowskie
14. Marian Selewski - woj. konińskie
15. Grzegorz Siwiński - Pomarzany 113, 62-651 Pomarzany, gm. Kłodawa
(woj. Konin)
16. Henryk Suchora - Osinki, gm. Potok Wielki (woj. tarnobrzeskie)
17. Antoni Apolinarski - 64-14O Włoszczakowice, ul.Kurpińskiego 37
(woj. Leszno) >>>
18. Jan Piwowarski - Sieciechowice 12, gm. Wierzchosławice (woj.
tarnowskie)
19. Krystyna Malinowska - 15-37O Białystok, ul. Bema 93/65
2O. Stanisław Tomkiewicz (poseł) - Bielice 7, 57-55O Stronie Śląskie
(woj. wałbrzyskie)
21. Jan Łata - podłęże 48, 28-4OO Pińczów (woj. kieleckie)
22. Jan Warjan (poseł) - 88-191 Momlicz, (woj. bydgoskie)
23. Leszek Grala - woj. jeleniogórskie
24. Jan Antoł - Podhale
25. Stanisław Bartoszek - 39-431 Zaleszany 214 (woj. tarnobrzeskie)
26. Henryk Cząstka - Kisielów 68, gm. Zarzecze (woj. przemyskie)
27. Andrzej Piwowarczyk - Biadacz 21 k/Opola, gm. Luboszyce (woj.
opolskie)
28. Stefan Jagła - 32-OO5 Niepołomice, ul. Słoneczna 1O (woj.
krakowskie)
29. Marian Dolata - Tuchorza Str. 3O (woj. zielonogórskie)
3O. Kazimierz Chorzępa - Trzebuska 65, gm. Sokołow Młp. (woj.
rzeszowskie)
31. Marek Andrzejak - Wrocław, ul. Lakiernicza 21/2
32. Władysław Wrona - Brzegi Dolne, gm. Ustrzyki Dln. (woj.
krośnieńskie)
RADA EKSPERTÓW:
1. Hanna Chorążyna Członek Prezydium NKW PSL w latach 1945
- 47; Sekretarz PSL na Emigracji, Belgia
2. Adam Bień Prezes Rady Ministrów w Rządzie Polski
Podziemnej w latach 1943 - 45; skazany w
procesie "16" w Moskwie; działacz ZMW RP
"Wici"
3. Paweł Mucha Członek NKW PSL w latach 1945 - 47,
poseł KRN
4. Józef Marcinkowski Członek NKW PSL w latach 1945 - 47
5. Mieczysław Wardziński Działacz PSL w latach 1945-47 z Warszawy
PRZEWODNICZĄCY Janusz Szkutnik
Z-cy przewodniczącego pos. Stanisław Tomkiewicz
pos. Jan Warjan
----------------------------------------------------------------------
POLSKIE STRONNICTWO LUDOWE NA DOLNYM ŚLĄSKU
23 września, w Kłodzku odbył się dolnośląski zjazd działaczy
ludowych przekształcony w Dolnośląski Kongres Polskiego Stronnictwa
Ludowego. Uczestniczyli w nim m.in. Hanna Chorążyna, Józef Teliga,
poseł Stanisław Tomkiewicz. Obradom przewodniczył Adam Konopacki.
Wśród gości Kongresu reprezentowane były niezależne organizacje jak:
Solidarność Walcząca, Ruch Wolnych Demokratów, Stronnictwo Pracy.
Uczestnicy Kongresu przyjęli uchwałe, w której zadecydowali o two-
rzeniu struktur organizacyjnych PSL na terenie województw: legnickie-
go, opolskiego, wrocławskiego i wałbrzyskiego. Uznali, że członkowie
ZSL nie są członkami PSL. Przeciwstawiają się projektowi ustawy o
partiach przewidującej obowiązek ich rejestracji. Powołali fundację
mającą na celu fundowanie stypendiów młodym osobom związanym z ruchem
ludowym. Uznali za celowe uczestnictwo PSL w Dolnośląskim Forum
Opozycji Pozaparlamentarnej.
----------------------------------------------------------------------
>>>
Do Zjazdu
Działaczy i Przedstawicieli
Polskiej Wsi
w Kłodzku
Szanowni Państwo,
Proszę przyjąć ode mnie i od Organizacji "Solidarność Walcząca"
wyrazy szacunku oraz gorące życzenia, aby Wasze obrady stworzyły mocny
fundament pod reaktywację tak zasłużonego dla naszej Ojczyzny
Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Przywrócenie do legalnej działalności PSL jest nie tylko żywotnie
potrzebne polskiej wsi, która jak dotąd nie jest godnie reprezentowana
w życiu publicznym, ale również jest potrzebne Polsce w jej drodze ku
niepodległości i demokracji.
Polska wieś nie opuszczała nigdy Ojczyzny w potrzebie, ale nazbyt
często polski chłop dźwigał na grzbiecie ciężary i swoje, i nie swoje,
doznając krzywd i wiarołomstwa ze strony innych grup społecznych. Tak
też jest teraz i będzie nadal, o ile wieś się nie zjednoczy i nie
wyłoni silnej i autentycznej reeprezentacji politycznej - a taką było
i być powinno Polskie Stronnictwo Ludowe.
Porzućcie spory i zostawcie na boku urazy, zjednoczeni brońcie
PSL-u przed zawładnięciem przez nieprawe ręce. Broniąc autentycznej
partii chłopskiej - bronicie Polski.
Niech Wam Bóg dopomoże.
Przewodniczący
Solidarności Walczącej
21 września 1989 r. /-/ Kornel Morawiecki
----------------------------------------------------------------------
TYMCZASOWA STRUKTURA ORGANIZACYJNA POLSKIEGO STRONNICTWA LUDOWEGO
w województwach, gminach i wsiach.
I. Podstawową forma organizacyjna Stronnictwa są Koła wiejskie. Wyła-
niają one Tymczasowy Zarząd oraz desygnują swych przedstawicieli do
Zarządu Gminnego.
II. Tymczasowy Zarząd Wojewódzki tworzą przewodniczący i przedstawi-
ciele Tymczasowych Zarządów Gminnych. Zarządy wszystkich szczebli
powinny niezwłocznie przystąpić do akcji organizowania PSL
i propagowania jego idei. W związku z tym, że proponowany Kongres ma
się odbyć już w grudniu br. trzeba temu terminowi podporządkować prace
organizacyjne Stronnictwa, tj. przede wszystkim przez akcję propa-
gandową i kolportaż statutu, programu i deklaracji ułatwić tworzenie
się Kół PSL przeprowadzajć demokratyczne wybory do wł;adz partii na
wszystkich szczeblach i wyłonić delegatów na Kongres zgodnie ze
Statutem PSL z 1946 r.. Jest oczywiste, że członkiem PSL może być
każdy. kto nie jest członkiem innej partii - np. ZSL.
Dolnośląski Regionalny Kongres PSl powołuje Komitet organizacyjny
Stronnictwa, którego celem jest współpraca i koordynacja działań
między poszczególnym,i województwami Dolnego Śląska. W jego skład
wchodzą porzedstawiciele wszystkich organizujących się województw.
Zadaniem Komitetu będzie organizacja druku i kolportaży materiałów
propagandowych, szkoleń, pozyskiwanie odpowiednich prelegentów, współ-
działanie, usprawnianie przepływu informacji między poszczególnymi
Zarządami Wojewódzkimi. >>>
Do prac organizacyjnych potrzebne są finanse. Struktury wszystkich
szczebli muszą niezwłocznie rozpocząć zbieranie składek. Wstąpienie do
Stroinnictwa musi być potwierdzone pisemną deklaracją oraz wpłatą
wpisowego i składki członkowskiej. Ich wysokość i podział określa
Tymczasowy Zarząd Wojewódzki.
Dolnośląski Komitet Organizacyjny PSL zobowiązuje do natych-
miastowego wydrukowania i rozpowszechnienia materiałów propagandowych
i szkoleniowych, Statutu i deklaracji członkowskich.
Struktury regionu są strukturami poziomymi, powołanymi wyłącznie do
uściślania wzajemnej pomocy i współpracy między Tymczasowymi Zarząda-
mi Wojewódzkimi w okresie wzmoźonych prac przedkongresowych. Będą
również pełnić rolę obserwatora przeprowadzonych w tym okresie działań
organizacyjnych i politycznych w regionie.
J. Gnieciak - OPOLE
K. Winciorek - WROCŁAW
St. Majewicz - LEGNICA
A. Orszulak - WROCŁAW
Z. Maj - WAŁBRZYCH
Kłodzko dnia 23 września 1989 r.
----------------------------------------------------------------------
UCHWAŁA DOLNOŚLĄSKIEGO KONGRESU POLSKIEGO STRONNICTWA LUDOWEGO
1. Powołuje się Dolnośląską Komisję Organizacyjną Polskiego Stronnic-
twa Ludowego, do której organizacje: legnicka, opolska, wrocławska
i wałbrzyska wydelegują w ciągu dwóch tygodni swoich przedstawicieli.
Komisja zajmie się koordynacją działań mających na celu reaktywowa-
nie struktur terenowych PSL. Struktury te wyłonią wiarygodnych
przedstawicieli do Ogólnopolskiej Komisji Kongresowej.
2. Zebrani zgodnie opowiedzieli się za współpracą ze wszystkimi siłami
stojącymi na gruncie demokracji, chrześcijańskiej nauki społecznej
i niepodległości.
3. Stoimy na stanowisku, że wszystkie grupy podejmujące działania na
rzecz reaktywowania Polskiego Stronnictwa Ludowego winny podjąć
ścisłą współpracę w celu przygotowania Ogólnopolskiego Kongresu PSL.
Protestujemy przeciwko podejmowanym przez ZSL manipulacjom zmierza-
jącym do przejęcia przez tę partię tradycji i nazwy PSL.
Przypominamy, że zgodnie ze Statutem, do PSL nie mogą należeć
członkowie innych partii i organizacji politycznych. Zdecydowanie pro-
testujemy przeciwko łamaniu Statutu w tym punkcie przez niektóre grupy
PSL.
Uważamy, że byłych członków ZSL, deklarujących wstąpienie do PSL,
powinien obowiązywać kandydacki okres próbny. Stwierdzamy, że członko-
wie ZSL de facto i de iure nie są członkami PSL.
4. Sprzeciwiamy się projektowi Ustawy o partiach politycznych, przewi-
dującemu obowiązek ich rejestracji.
Jesteśmy przeciwni finansowaniu partii i organizacji politycznych
z budżetu państwa, zwłaszcza w obecnej, trudnej sytuacji kraju.
5. Powołujemy Fundację im. Stanisława Janisza, mającą na celu fundowa-
nie stypendiów młodym osobom związanym z ruchem ludowym.
Fundacja ma zasięg dolnośląski, może być jednak rozszerzona na inne
rejony Polski, jeżeli tamtejsze organizacje PSL będą tym zainteresowa-
ne. >>>
6. Uznajemy za celowe uczestnictwo PSL w Dolnośląskim Forum Opozycji
Pozaparlamentarnej.
7. Referat programowy posła Stanisława Tomkiewicza oraz esej politycz-
ny Jerzego Przystawy, przedstawione na Kongresie, uznane zostały za
polityczną płaszczyznę programową PSL na Dolnym Śląsku.
Kłodzko, dnia 23 września 1989 r.
----------------------------------------------------------------------
Stanisław Tomkiewicz
ZAŁOŻENIA PROGRAMOWE I ORGANIZACYJNE
POLSKIEGO STRONNICTWA LUDOWEGO
(Tekst wygłoszony na Dolnośląskim Kongresie PSL - Kłodzko 23.9.1989)
Polskie Stronnictwo Ludowe wraca na arenę życia publicznego. Jakie
ten fakt będzie miał znaczenie zadecyduje to przede wszystkim czym
jest dzisiaj PSL a więc po pierwsze:
- program stronnictwa
- jacy ludzie będą ten program realizować, wzbogacać go w miarę
zmieniającej się sytuacji, jakie grupy będą stanowić trzon tej par-
tii, jakie będą kwalifikacje polityczne zarówno przywódców Ruchu jak
i członków a także sympatyków,
- jaka będzie organizacja struktur stronnictwa,
- jakich PSL będzie miał sprzymierzeńców, a także
- kto dzisiaj ma największą inicjatywę (i prawo) w tworzeniu nowej
przecież partii.
Na postawione wyżej pytania nie mamy jeszcze dzisiaj ani jasnych,
ani pełnych odpowiedzi. Co więcej, wielu odpowiedzi nie jesteśmy pewni
do końca. Oczywistym jednak jest, że są to pytania o znaczniu zupełnie
podstawowym, na które odpowiedzieć sobie musimy. Po to dzisiaj spoty-
kamy się. Spotkanie nasze odbywa się w ważnym dla historii naszego
kraju momencie. Jest po pierwsze koniecznością, jest rezultatem drama-
tycznej sytuacji gospodarczej i materialnej zarówno całego kraju jak
i każdego prawie obywatela z osobna. Koniecznością jest ratowanie
kraju, koniecznością jest ratowanie narodu przed degradacją material-
ną, kulturalną i duchową. Tworzymy partię polityczną bo jest to
koniecznością ale także i obowiązkiem. Obowiązek i konieczność są
naszym zdaniem niepodważalne. Drugim ważnym elementem, skłaniającym do
podjęcia działalności politycznej jest dzisiaj możliwość prowadzenia
takiej działalności. Możliwość i konieczność są bardzo ściśle z sobą
związane. Pierwsza wynika z drugiej. Pojawiła się możliwość, bo taka
jest konieczność. Przy czym możliwość prowadzenia niezależnej działal-
ności politycznej jest skutkiem nie tylko drastycznie pogarszającej
się sytuacji gospodarczej. Jest ona także efektem sprzyjającej koniun-
ktury międzynarodowej, która to koniunktura jest, jak gdyby, sumą
jednostkowych załamań gospodarczych we wszystkich krajach tzw. obozu
socjalistycznego. Uogólnić to można w stwierdzeniu, że jesteśmy
świadkami załamania się systemu komunistycznego. Nie dzieje się to na
skutek jakiegoś błędu czy wypaczenia popełnianego przez komunistów.
Ten kryzys jest nieuniknionym a więc naturalnym rezultatem niezgodnych
z prawami ekonomicznymi, społecznymi układów gospodarczo-politycznych.
Mówiąc prościej, jest już tak źle, że ludzie będący dotąd na margi-
nesie tego systemu muszą i mogą podjąć się trudu tworzenia tego
nowego, którym jest racjonalny, naturalny, zgodny z prawami obowią-
zującymi w ekonomii, gospodarce i polityce, i sprawdzony w wielu
krajach świata, a zwłaszcza Europy, system. PSL ma być współtwórcą
takiego właśnie systemu a równocześnie jego elementem. W tej próbie
określenia, co jest tworzywem możliwości działań politycznych, nie
należy doszukiwać się chęci pozbawienia zasług kogokolwiek w tym, co
dobrego już jest. Chodzi jedynie o ostrożność w wypowiadaniu sądów na
ten temat, a co za tym idzie - obiektywnej oceny roli jaką spełniły
poszczególne grupy społeczne czy jednostki w dziele powiększania
możliwości. Przypisywanie jakichś szczególnych zasług tzw. konstruk-
tywnej opozycji z równoczesnym pomijaniem opozycji "niegrzeczniej"
jest nie tyle nieporozumieniem, ile raczej chęcią tejże konstruktywnej
opozycji do zastąpienia dotychczasowego komunistycznego monopolisty
własnym monopolem. O ile taka interpretacja jest prawdziwa należy
źywić obawy, że krok jaki uczyniliśmy w ciągu ostatnich miesięcy, nie
oddali nas zbyt daleko od tego co przywykliśmy już nazywać realnym
socjalizmem. W takim kontekście obowiązków i możliwości stoimy jako
ruch ludowy.
Obowiązki i konieczności, jak wcześniej zostało powiedziane, nie
budzą żadnych wątpliwości. Jeśli idzie natomiast o możliwości, to
sprawa nie jest ani jasna, ani prosta. Tutaj musimy przyjąć pewne
założenia oparte na spekulacjach, zaufaniu, rachunku sił, na
intuicjach, przewidywaniach itp. co w sumie sprowadzić można do wiary,
że istnieje poważna szansa na utworzenie autentycznej partii ludowej,
że tę szansę wykorzystamy o ile potrafimy przeciwstawić
najpoważniejszym zagrożeniom. W chwili obecnej istnieją dwa
zagrożenia, jak się wydaje niezwykle ważne. Pierwsze, trudne do
udowodnienia i opisania, to zagrożenie ze stony nowej
lewicy. Zagrożenie drugie to zagrożenie przez aparat biurokratyczny -
głównie zetelowski. Niebezpieczeństwa te mają źródła różnorodne ale
najważniejsze, jak się wydaje, wynika z tego, że zarówno nowa lewica
jak i aparat ZSL obawiają się, w swoich monopolistycznych tendencjach
utraty wpływów na rzecz autentycznego ruchu ludowego. Oznacza to, że
obydwie te grupy widzą wielką siłę w PSL zdolną już teraz bądź w
niedalekiej przyszłości przeciwstawić się im. Nie chcą mieć mocnych
organizacyjnie i ideowo przeciwników politycznych. Wiedzą oni, że
największe szanse wygrania najbliższych wyborów do parlamentu będą
mieli ci, którzy pozyskają głosy wsi. Nie chcą się zgodzić na to aby
wieś głosowała na swoich kandydatów - na siebie.
Taktyka, jaką stosuje nowa lewica a także aparat ZSL, potwierdza
słuszność powyższej diagnozy zagrożeń. Stawiają oni na pierwszym
miejscu próbę zawładnięcia rodzącym się PSL podejmując inicjatywy
organizacyjne. Oczywiście, dla zamydlenia oczu, wszystko dzieje się
pod sztandarem PSL oraz pod hasłem jedności ruchu ludowego. Taką m.in.
funkcję pełnić ma tzw. "zielony okrągły stół".
Drugim ważnym elementem taktyki przeciwników autentycznego ruchu
ludowego jest próba osłabienia przez rozbicie tego ruchu. PSL działa-
jąc w rozproszeniu, w warunkach ciągłych sporów z wykorzystaniem
animozji personalnych, nieustannych oskarżeń i pomówień, może zostać
wykorzystany do realizacji celów sprzecznych z podstawowymi interesami
polskiej wsi a nawet całego narodu.A to jest właśnie manipulacja.
Zarówno pierwszy jak i drugi element, niekorzystne dla rozwoju PSL,
są faktami. Musimy się temu przeciwstawić i to skutecznie. Należy
przede wszystkim ostrożnie i obiektywnie spojrzeć na głoszony przez
wszystkich bez wyjątku zainteresowanych postulat jedności. Prawdziwa
jedność jest niewątpliwym dobrem. Należy wszystkimi siłami o nią za-
biegać i strzec jej jako wielkiej wartości i warunku siły, i skutecz-
ności w politycznej walce. >>>
Trzeba jednak brać pod uwagę, że wielokrotnie w naszej najnowszej
zwłaszcza historii, hasło jedności było nadużywane i wykorzystywane
przeciwko tym, którzy tę jedność tworzyli. Hasło jedności służyło
przecież zapewnieniu monopolu władzy, co przyniosło skutki jak najbar-
dziej fatalne i widoczne dla wszystkich.
Przezorność i pewien dystans do haseł jedności musimy zachować
nawet wtedy, a może zwłaszcza wtedy, kiedy głoszone będą one przez
autorytety. Przezorność nie oznacza jednak odrzucania jedności.
Przyjmujemy jedność jako stan pozytywny, niemniej jednak nie za
wszelką cenę. Przede wszystkim z kim jedność ta ma być realizowana ?
Czy może ze ZSL, a dokładnie z jego centralą i aparatem ? Przecież ta
właśnie firma była przez ponad czterdzieści lat zasłoną dla antychłop-
skiej i antyludowej polityki komunistów. Była współautorem zniszczenia
PSL w latach czterdziestych, współautorem kolektywizacji i pegeeryza-
cji, a w latach ostatnich współodpowiada za wprowadzenie stanu wojen-
nego i jego skutków. Jeszcze kilka miesięcy temu była jednym z
głównych oponentów Solidarności RI przy "okrągłym stole". Celowo pod-
kreślam tutaj, że chodzi o władze, liderów i aparat biurokratyczny
ZSL, a nie o jego szeregowych członków. Oni co prawda również ponoszą
jakąś część odpowiedzialności, ale daleko mniejszą. O ile jednak ich
odpowiedzialność, szeregowych członków ZSL, była dotąd niewielka, to
obecnie - jeśli nie przeciwstawią się zdecydowanie politycznym grom,
noszącym wszelkie znamiona oszustwa - będą odpowiedzialni na równi z
aparatem i innymi manipulantami, pragnącymi zawłaszczyć nie tylko
tradycje PSL, ale także zniszczyć moźliwości i nadzieje.
PSL, jeśli chce być partią skuteczną i liczącą się na tle całej
panoramy życia politycznego, musi być klarowne i jednoznaczne ideowo
oraz wewnętrznie konsekwentne. Każdy, kto spełnia takie warunki, może
się związać z tym ruchem. PSL nie może być zbieraniną ludzi o odmien-
nych stanowiskach politycznych, ideowych, ludzi różniących się wyzna-
wanym systemem wartości- oczywiście w kwestiach zasadniczych dla
partii politycznej. PSl ma wyraźny profil. Nie można w jednej orga-
nizacji takiej jak paria polityczna łączyć razem ludzi o rozbieżnych
poglądach politycznych. Więzy zawodowe czy interes zawodowy to o wiele
za mało, aby w jednej partii spotkali się komuniści z demokratami, np.
gdyby PSL chodziło wyłącznie o problemy rolnictwa, to sprawa mogłaby
jeszcze stanowić problem do dyskusji. Powtórzenie schematu Solidar-
ności, gdzie może znaleźć dla siebie miejsce w zasadzie każdy, co było
dotąd uzasadnione i konieczne z różnych względów, o których nie ma tu
potrzeby mówić, w przypadku partii, jaką pragnie być PSL, byłoby błę-
dem niewybaczalnym. Łączenie demokratycznych, tworzących się oddolnie
struktur, opartych o chrześcijańskie ideały, silnie związanych
z tradycją niepodległościową i narodową - z aparatem komunistycznym
bądź bardzo silną obecnie nową lewicą byłoby dla PSL samobójstwem.
Polska wieś,, podobnie jak całe polskie społeczeństwo, nie jest
jednorodna. Powinna więc politycznie organizować się zgodnie ze swoją
faktyczną różnorodnością. Będzie to rozwiązanie zdrowe i uczciwe, bo
zapewni także element konkurencyjności. Z kolei konieczność przeciw-
stawienia się nowej lewicy polskiej jest uzasadniona także i tym, że
wiele wskazuje na to, iż staje się ona wyrazicielem interesów wielko-
przemysłowej klasy robotniczej. Wynika z tego bardzo poważna obawa, że
cały ciężar wyprowadzenia kraju z kryzysu spadnie na wieś, analo-
gicznie jak głównym ciężarem uprzemysłowienia obarczono w przeszłości
polskich rolników.
Mniej więcej takie mogą być powody wzajemnej nieufności pomiędzy
wieloma grupami inicjatywnymi odradzającego się PSL. Poszczególni
działacze nie ufają sobie nawzajem, bo wątpią w szczerość intencji.
Bariera braku zaufania jest jednak do przekroczenia. Trzeba przyjąć
jako zasadę, że PSL tworzy się oddolnie, z czego wynika, nie uznaje
się prawa żadnej grupy do mianowania się władzą krajową. Władze
krajowe, zgodnie ze statutem z 1946 r. zostaną wybrane przez Kongres
Krajowy. W tej chwili wydaje się nadużyciem posługiwanie się nazwą
"Rada Krajowa" czy "Naczelny Komitet Wykowawczy", a także wybieranie
kogokolwiek na stanowisko Prezesa. Poczynania takie można odczytać
jako próbę zawłaszczenia, nawet jeśli dodaje się do tych nazw przy-
miotnik "tymczasowy" czy "honorowy". Zakładamy jednak, że inicjatorami
wspomnianych poczynań kierowała dobra wola. Należy oczekiwać, iż
odpowiedzą aktem dobrej woli na apel o wycofanie się z takich
stanowisk. Jest dla wszystkich zrozumiałe, że w obecnej sytuacji ktoś
musi propwadzić robotę organizacyjną. W tym celu do przyjęcia, wydaje
się, byłaby propozycja utworzenia komisji organizacyjnych PSL: gmin-
nych, wojewódzkich, regionalnych oraz krajowej komisji organizacyjnej.
Zadaniem takich komisji byłoby organizowanie kół gminnych, wiejskich,
wojewódzkich oraz prowadzenie i koordynowanie wszelkich prac związa-
nych z przygotowaniem i przeprowadzniem krajowego kongresu PSL. W ten
tylko sposób mamy szansę, aby PSL było autentyczną parią. Autonomiczną
względem innych ugrupowań oraz kierującą się zasadą demokracji.
Nieufność wspomniana wyżej, aczkolwiek wyrażona tutaj w sporze o naz-
wy, dotyczy jednak sedna sprawy, a mianowicie tego, czy będzie to
partia sterowana np. przez interes nowej lewicy bądź znów znajdzie się
w rękach aparatu biurokratycznego, czy też będzie to partia kontynu-
ująca idee nakreślone w programie PSL z 1946 r. i rozwijająca te idee
zgodnie z tradycjami i innymi wymaganiami współczesności.
A zatem czym jest PSL. Jest partią polską i partią ludową. Jest
partią - więc jak każda partia polityczna dąży do sprawowania władzy,
czyli decydowania o sprawach najważniejszych narodu i Państwa. Podej-
muje odpowiedzialne zobowiązania. Aby wywiązać się z tych zobowiązań,
musi mieć odpowiednie kadry, musi dysponawać dobrą organizacją, posia-
dać pewien majątęk własny no i przede wszystkim jasno sprecyzowany
program.
PSL, tak jak w latach czterdziestych, tak i dzisiaj nie jest partią
klasową. Nowoczesna partia polityczna, jaką pragnie być PSL nie może
realizować interesów jednej klasy czy warstwy. Realizując bowiem inte-
res jednej klasy, stałaby się partią niesprawiedliwą i nie mogłaby
zapewnić harmonijnego rozwoju całego narodu.
PSL pragnie być partią dobrze osadzoną w dzisiejszej rzeczywis-
tości. Przyjmuje więc do swojego programu te idee i wartości, które
dla większości Polaków są wartościami podstawowymi. Należą do nich
niepodległość i suwerenność państwa, samowystarczalność żywnościowa,
demokracja polityczna i konsekwentna godspodarka rynkowa. Realizacja
tych wartości sytuuje nasz kraj w kręgu cywilizacji europejskiej,
zgodnej z zasadami etyki chrześcijańskiej. PSL jest partią, która nie
tylko w swej nazwie nawiązuje do tradycji. Szacunek dla tradycji jest
także tym elementem programu ludowego, który określa siłę tego ruchu.
Odwołujemy się do programu Witosa i Stanisława Mikołajczyka. Idee
agraryzmu tak samo dzisiaj, jak i 5O lat temu są aktualne. Ta tradycja,
tradycja agraryzmu w warunkach polskich może być szczególnie nośna
i aktualna, bo zawiera idee uniwersalne, których czas nie przekreślił
i których nie przekreśla fakt materialnego upośledzenia polskiej wsi
przez realny socjalizm. Z faktu tego coraz lepiej zdają sobie sprawę
szerokie kręgi polityczne w Polsce. Tym m.in. można sobie tłumaczyć
liczne próby opanowania polskiej wsi.
Agraryzm nie jest ideologią wydumaną przy biurku. Agraryzm jest
stwierdzeniem stanu rzeczy. A on z natury istnieje, czy go ktoś
zauważa, czy nie. I wcale nie oznacza rządów chłopów w państwie.
Oznacza tylko tyle i aż tyle, że jeśli w takim rządzie chłopi nie będą
współgospodarzem, a w Polsce głównym współgospodarzem, to ten rząd
będzie rządem złym i niesprawiedliwym. Wynika to nie tylko z propor-
cji, jaka zachodzi między ludnością rolniczą a nierolniczą. Wynika to
z natury świata. Wynika to z doświadczeń innych krajów, wynika to
z analizy stanu polskiej gospodarki. Wynika to także z wielu ocen
dokonanych przez znanych i cieszących się autorytetem obserwatorów
polskiego życia politycznego. M.in. przez Stefana Kisielwskiego, który
w wywiadzie udzielonym dla "Tygodnika Solidarność RI" (nr 2) stwier-
dził: "Oczywiście chlubnym wyjątkiem są tu chłopi, rolnicy indywidu-
alni, którzy mimo wieloletnich szykan materialnych i politycznych,
zdołali w końcu w zasadzie obronić się przed przymusem kolektywizacji.
Moim zdaniem w październiku 1956 r. chłopi, samowolnie likwidując
w wielu okręgach spółdzienie produkcyjne i dzieląc ziemię, dokonali
jedynego w Polsce Ludowej udanego, oddolnego i ludowego zrywu społecz-
nego. Udanego, bo cel swój wówczas osiągnęli".
Kisiel podkreśla w swym wywiadzie siłę wsi. Ta właśnie siła powinna
być wykorzystana dla wsi i narodu. Ale nie wbrew niej czy przeciwko
niej.
PSL pragnie być partią, która stworzy możliwość właściwego
wykorzystania tych sił dzisiaj, zgodnie z niczym nie krępowaną wolą
samych zainteresowanych. Oznacza to, że zasady demokracji stanowić
muszą fundament, na którym budować się powinno naszą organizaję na
wszystkich jej szczeblach.
Zasada ta stanowić też powinna podstawową miarę oceny innych
ugrupowań politycznych. Naszymi sprzymierzyńcami będą mogły być tylko
takie ugrupowania, które w podobnym stopniu jak PSL szanują demokrację
i stosują ją. Żadna bowiem organizacja, która jest demokratyczna
a więc tym samym realizuje postulat poszanowania godności człowieka -
nie zagraża nam.
PSL nie obawia się walki uczciwej i uczciwej konkurencji. To
pragniemy realizować i tego oczekujemy od innych. Wśród zaproszonych
gości są przedstawiciele różnych ugrupowań politycznych. Organizatorzy
kongresu zapraszając ich kierowali się mocnym poczuciem pewności, że
aczkolwiek istnieją różnice w niektórych sprawach pomiędzy mimi a
nami, to niewątpliwie łączy nas wszystkich przekonanie, że niedemokra-
tycznymi metodami nie uda się w Polsce dokonać niczego dobrego.
Zaprosiliśmy wielu gości, którzy prawdopodobnie nigdy nie znajdą się
w naszych szeregach, ale gotowi są nam udzielać pomocy w urealnieniu
hasła:
PSL - tym, którzy żywią, aby mogli się bronić.
Stanisław Tomkiewicz
----------------------------------------------------------------------
ROZMOWA Z JÓZEFEM TELIGĄ
Red.: W ciągu ostatnich kilku lat często pojawiała się sprawa reakty-
wowania Polskiego Stronnictwa Ludowego. Dzisiaj można powie-
dzieć, że powrót PSL na scenę polityczną jest bliski. Uczestniczył Pan
w kłodzkim spotkaniu poświęconym restytuowaniu tej partii. Z informa-
cji o przebiegu tego spotkania wynika, że organizowanie PSL napotyka
na poważne problemy, związane zwłaszcza z dużymi podziałami w Ruchu
Ludowym...
Józef Teliga: Rzeczywiście, powstało kilka grup, które niezależnie od
siebie wszczęły działania zmierzające do reaktywowania
PSL. Faktem jest też to, że grupy te pozostają często w konflikcie.
Nie sądzę jednak, żeby właśnie to stanowiło największe zagrożenie dla
Polskiego Stronnictwa Ludowego. Trzeba sobie zdawać sprawę, że powrót
PSL do aktywnego życia politycznego odbywa się w bardzo skomplikowa-
nej, dla wielu niejasnej sytuacji. Podziały wśród ludowców są
najczęściej wynikiem ogólnej sytuacji, na kształtowanie której nasz
ruch nie miał większego wpływu. Znaczna część działaczy znajduje się
pod wpływem frustracji, przyczyną której jest instrumentalne traktowa-
nie wsi i organizacji reprezentujących rolników. Owe frustracje
znajdują różne ujście. Część działaczy uważa, że znajdzie się dla nich
miejsce w oficjalnym układzie politycznym, jaki powstał po "okrągłym
stole". Inni widzą potrzebę znalezienia takiej płaszczyzny politycz-
nej, która przywróciłaby Ruchowi Ludowemu pozycję współgospodarza w
Polsce. Gdy ci pierwsi przy pomocy powstającego PSL-u chą umocnić swą
pozycję w ramach opozycji "okrągłostołowej" - drudzy, do których się
zaliczam, chcą powstania PSL-u, który byłby niezależną i silną partią
polityczną, partią, która nie pozwoli na manipulowanie wsią i repre-
zentującymi ją organizacjami. Mam nadzieję, że tradycja i dorobek PSL
pozwolą nam uniknąć losu "Solidarności" i "Solidarności" RI. Mam
nadzieję, że o kształcie naszej partii zadecydują jej członkowie,
którzy wybiorą jej władze, ustalą program i będą mogli sprawdzać, czy
ich przywódcy ów uchwalony program realizują.
Red.: Jak ocenia Pan zawarcie przez Obywatelski Klub Parlamentarny
sojuszu z ZSL i SD ?
J.T.: Myślę, że w kalkulacjach Wałęsy i jego otoczenia zwyciężyła teo-
ria "mniejszego zła". Trzeba jasno powiedzieć, że "mała koa-
licja" z SD i ZSL doprowadziła w istocie do zrealizowania koncepcji
rządu PRL z szerokim udziałem PZPR, była więc tylko drogą do realiza-
cji umów zawartych w cieniu "okrągłego stołu", bez wiedzy i zgody
społeczeństwa. Z punktu widzenia Wałęsy i jego doradców była to droga
dobra, ponieważ wydawało im się, że nie licząc się z Ruchem Ludowym
mogą - bez negatywnych dla nich konsekwencji politycznych - podjąć
współpracę z ZSL. Myślę, że przy podejmowaniu tej decyzji nie zdawano
sobie sprawy, jak bardzo ZSL jest znienawidzony na wsi. Chłop łatwo
nie zapomina doznanych krzywd - ZSL współpracował z komunistami w
rujnowaniu i niszczeniu polskiej wsi, uczestniczył w kolektywizacji
i pegeeryzacji. Nomenklatura ZSL, korzystając ze współpracy z Wałęsa,
która ma w oczach społeczeństwa zdjąć z tej partii współodpowie-
dzialność za popełnione wobec Polski zbrodnie, chce przemianować się
na PSL. Chce zawłaszczyć, ukraść dorobek Ruchu Ludowego, w którego
niszczeniu przez dziesięciolecia uczestniczyła. Tego nie zniosą nawet
najbardziej "konstruktywni" działacze chłopscy. Sądzę, że sytuacja
powstała na skutek współpracy Klubu Obywatelskiego i ZSL, wbrew
intencjom jej autorów, pomoże, a nie zaszkodzi w procesie odradzania
się PSL. Działacze ludowi uświadamiają bowiem sobie, że jeżeli nie
zjednoczymy naszych wysiłków, jeżeli nie spotkamy się na wspólnym
kongresie PSL, umożliwimy komunistom z PZPR i ZSL nie tylko kradzież
nazwy PSL, nie tylko zagarnięcie dorobku naszej partii, ale również
jej skuteczne skompromitowanie. Polskie Stronnictwo Ludowe jest pols-
kiej wsi potrzebne po to, by rolnicy, stanowiący znaczną część
Polaków, mogli uczestniczyć w kształtowaniu losu naszej ojczyzny.
W takim PSL nie ma miejsca dla zeteselowskiej nomenklatury. W takim
PSL poważne nawet różnice pomiędzy poszczególnymi działaczami Ruchu
Ludowego muszą być roztrzygane przez demokratyczne metody walki
politycznej.
Red.: Dziękuję za rozmowę.
----------------------------------------------------------------------
PSL DZISIAJ - O ODTWARZANIU RUCHU LUDOWEGO
undefined(undefinedZ Józefem Teligą rozmawia redakcja "Komunikatów" - AR Wrocław)
+--------------------------------------------------------------------+
| Józef Teliga - ur. w 1914 r. w Sarniej Woli na Kielecczyżnie. |
| W czasie okupacji niemieckiej był szefem |
| ekspozytury wywiadu Sztabu Głównego Armii Krajowej. Aresztowany |
| w 1947 r. za przynależność do niepodległościowej organizacji |
| "Wolność i Niezawisłość". Po zwolnieniu osiadł na Kielecczyźnie. |
| Ukończył studia rolnicze w Krakowie. W roku 198O był współzało- |
| życielem "Solidarności" Rolników Indywidualnych. Był organi- |
| zatorem i członkiem władz Stowarzyszenia Polskich Kombatantów |
| przy "Solidarności". Od początku stanu wojennego ukrywał się - |
| do grudnia 1983, kiedy został aresztowany i oskarźony o działal- |
| ność w podziemnym Ogólnopolskim Komitecie Oporu Rolników. |
| Zwolniono go w maju 1984 r. Ponownie aresztowany we wrześniu |
| 1985 r. - do zarzutów dodano oskarżenie o szpiegostwo. Z więzie- |
| nia zwolniony został po roku. Od listopada 1986 r. jest |
| członkiem Konwentu Seniorów Ruchu Ludowego "Solidarność" i |
| Tymczasowej Rady Rolników "Solidarność". |
+--------------------------------------------------------------------+
KOMUNIKATY: Odtworzenie struktur "Solidarności" pracowniczej odbywało
się w sposób jawny i stosunkowo dobrze wszystkim znany.
Niewiele natomiast wiadomo, jak były rekonstruowane struktury "Soli-
darności" RI.
JOZEF TELIGA: Po wyjściu z więzienia na Rakowieckiej 15 września 86 r.
udało mi się zwołać przedstawicieli wszystkich struktur
solidarnościowych istniejących do tej pory w Polsce, czyli: "Solidar-
ności" Wiejskiej, "Solidarności" Chłopskiej i "Solidarności" RI - na
wspólną konferencję w Warszawie, która odbyła się 23 listopada.
W trakcie kilkugodzinnej, bardzo burzliwej dyskusji uczestnicy doszli
do wniosku, że jest konieczne odnowienie struktury "Solidarności" RI,
jak również zainicjowanie nowej struktury politycznej. Wtedy, podczas
konferencji prasowej dałem temu wyraz, postulując zjednoczenie ruchu
związkowego i politycznego w jedno wielkie ciało. Żeby nie dawać wła-
dzom politycznym powodu do ataków pod naszym adresem, zaproponowałem
zmianę nazwy z "Solidarności" RI na Krajową Radę Rolników, czy
Tymczasową Krajową Radę Rolników. Oczywiście zaszokowało to wszystkie
struktury partyjne i rządowe. Nie spodziewali się, że wieś, którą oni
tak usilnie rozbijali, jest zdolna do poderwania się.
K.: Czy w konferencji 23 listopada w Warszawie mógł wziąć udział
każdy, kto zgłosił swój akces i wolę działania, czy istniał jakiś
klucz według którego uczestnicy spotkania otrzymali zaproszenia ?
J.T.: Ze względów taktycznych pewnych ludzi nie zapraszaliśmy na
spotkanie 23 listopada. Zaprosiłem tylko tych, o których wie-
działem, że można na nich polegać i z nimi współpracować, na przykład
Helskiego, który nam bardzo pomógł. Janowski z AR w Warszawie nie był
zaproszony ponieważ miał zbyt dużo ambicji osobistych i spodziewałem
się, że mógłby przez to utopić sprawy społeczne. Był szczególnie
niepożądany na etapie organizacyjnym. Ci, którzy zostali pominięci,
zaczęli pertraktować z niektórymi z naszych szeregów. Próbowali
wszystko rozbić. 27 marca odbyło się spotkanie, na które zostałem
zaproszony już tylko jako gość. Było na nim kilkanaście osób. Okazało
się, że grupa organizująca to spotkanie była przygotowana do
reaktywowania "Solidarności" RI, ale tylko na platformie związkowej.
K: Czy ktoś z TKKR został zaproszony do "Zielonego Stołu" ?
J.T.: A, byli. Właśnie ci rozłamowcy: Ślisz, Janowski, Balazs, Baum-
gart.
K: Czy zostali zaproszeni do obrad "Zielonego Stołu" ci, którzy brali
udział w spotkaniu 23 listopada ?
J.T.: Tak, np. Baumgart. Może inni też, ale byli niezauważalni jak np.
Kozłowski, który raz zabrał głos i to w sposób bardzo nieumie-
jętny. To byli wszyscy ci inspirowani z zewnątrz przez tych, którzy
chcieli, żeby rolnicy podporządkowali się "Solidarności" robotniczej.
Ja się na to nie zgodziłem, mogłem uznać jedynie warunki partnerskie.
Nie mogłem uznać platformy wasalskiej. Powiedziałem, że my nie mamy
takiej siły jak robotnicy, ale mamy ducha, mamy tradycję, kulturę.
Ruch robotniczy jest znacznie młodszy. Dlatego oni mogą nas wspierać
siłą fizyczną, a my ich siłą duchową.
Z 9 osób wybrano prezydium. Postawiono kandydaturę Ślisza, który
był marionetką w rękach Janowskiego. Kandydatura przeszła niewielką
przewagą głosów. Nawet mnie zaproponowano jakąś funkcję, ale ja w tym
prezydium się nie widziałem. Od tego momentu rozeszły się dwie drogi.
K.: Pan zajął się zapewne odtwarzaniem ruchu ludowego na platformie
politycznej...
J.T.: Tak. Od 23 listopada po całej Polsce szukałem ludzi z charyzmą
i znalazłem. Byli to ludzie starsi np. ks. Zieja - ludowiec,
który tworzył "Wici", ma już powyżej 9O lat. Zaczęliśmy tworzyć
środowisko, które nie podlegałoby ingerencji. Konwent Seniorów liczył
9 osób: Adam Bień, Marcinkowski, Michałkiewicz - powojenny PSL-owiec
i Bartoszcze. Udziału odmówił Kamiński z BCh. Konwent był gotowy na
12 maja 87, który ogłosiliśmy zalążkiem nowej organizacji ludowej.
Powołaliśmy Komisję do przygotowania deklaracji programowej i statutu
na podstawie statutu PSl z 1946 r. Deklarację ogłosiliśmy w 1988 r.
w sierpniu. Trzeba zaznaczyć, że do naszej grupy może należeć każdy,
nie tylko chłopi.
K.: Jakie cele i jakie formy działania zakładacie ?
J.T.: Otóż mamy prowizoryczną deklarację. 1) Członkowie naszej partii
mają służyć wsi. 2) Kościół stanowi dla nas oparcie moralne.
3) Wartość chłopskiego dziedzictwa, to co posiadają rolnicy indywidu-
alni, powinni zachować w swoich rękach. Jeszcze kwestia przekazywania
ziemi z pokolenia na pokolenie do rąk chłopskich, bo tylko wtedy
będzie z niej pożytek dla całego narodu. O ziemię, która nie jest
w rękach chłopów, trzeba będzie walczyć.
K.: Co zrobić żeby na wsi zostawali następcy, którzy chcieliby przejąć
ziemię po rodzicach ?
J.T.: To jest cały problem. Młody człowiek patrzy na gospodarstwo
swoich rodziców jak na warsztat pracy - pracy która powinna się
opłacać. Młodym ludziom trzeba wszczepić to, że jest to warsztat żywy,
któremu trzeba dać serce. I na tym polega rola związku i partii
politycznej. To trzeba wszczepiać wraz z patriotyzmem i powinno się to
odbywać na uniwersytetach ludowych. Musi nastąpić odbudowa infrastruk-
tury przedwojennej, którą zniszczył PRL. Chciano żeby chłop, tak jak
cała reszta społeczeństwa, zawdzięczał wszystko władzy ludowej, nie
chciano dopuścić do samorządności wsi.
K.: W jaki sposób partia ludowa powinna oddziaływać na związek ?
J.T.: Związek zajmuje tylko pewien obszar swojego działania, bo związ-
kowi nadano kiedyś sądownie pewne ramy, których nie wolno mu
przekroczyć. Natomiast działalność na platformie partii politycznej,
która nie musi się rejestrować, a więc nie ma ingerencji w jej
działalność, daje większe możliwości.
K.: Dlaczego partii ludowych powstało więcej, skąd na progu działania
rozbicie ?
J.T.: Nieopatrznie w nasze szeregi wniknęła grupa wywodząca się z
ZSL-u, która próbowała robić nam pewną dywersję. Wtedy 25 czerw-
ca 1989 poszliśmy na ogłoszenie się PSL-em. Powołaliśmy tymczasowe
władze. Z czasem chcieliśmy doprowadzić do kongresu PSL, na którym
dokonanoby wyborów.
Bardzo szybko ocknęli się nasi przeciwnicy, którzy musieli zająć
jakieś stanowisko. ZSL szybko zareagował, na 15 sierpnia zorganizowali
wyeliminowanie ze swoich szeregów PSL-owców, którzy weszli w jego
skład po wyjeżdzie Mikołajczyka i później wyłonili się jako grupa
Kamińskiego. 15 sierpnia ogłosili się już 4 z kolei PSL-em. Obecnie
jest rozbicie organizacyjne, ale udaje nam się zbierać i jednoczyć
siły.
Organizacją obrad przy "Zielonym Stole" zajęli się ZSL-owcy i "So-
lidarność" RI z OKP. Wybór Kiszczaka ich poróżnił, bo ZSL go poparł.
Tego samego dnia było otwarcie "Zielonego Stołu", otwierał poseł Bent-
kowski, on był inicjatorem, ale sądzę, że stał za tym Malinowski
i ktoś jeszcze, chyba PZPR. Chcieli, żeby Stronnictwo Ludowe zrobiło
porządek na tej platformie i określiło ramy działania dla wszystkich
grup ludowych. Po wyborze Kiszczaka na premiera z powrotem te dwie
grupy się rozeszły, "Solidarność" RI wycofała się z obrad "Zielonego
Stołu" i już do nich nie przystąpiła. Czyli jedna grupa z inicjatorów
tego stołu już się wyeliminowała. Zostali: PSL-owcy, ZSL-owcy i napra-
wiacze ZSL-u poprzez przemianowanie się na PSL z grupą, która wyszła
z NK ZSL przeciwko Malinowskiemu. My stanowiliśmy maleńką, opozycyjną
garstkę wśród tych, którzy się przy tym stole znależli.
Jak zobaczyłem tę grę, powiedziałem, że odbieram to jako manipula-
cję. Spytałem: czego wy panowie szukacie w PSL-u, podczas gdy, jak
wielokrotnie podkreślał Malinowski, wywodzicie się z NSCh, utworzonej
w 1924 r. jako partia fornali i biedoty chłopskiej, czyli partii
komunistycznej, odpowiednika KPP na gruncie chłopskim. Ta partia
została powołana przez komunizującego Dąbala i ks.Okonia, za rosyjskie
pieniądze z Kremla od Stalina płynące. Była to partia o charakterze
antypolskim i antywitosowym. Partia oparta na tamtych tradycjach
została odnowiona w 1945 r.przez Kowalskiego i tam szukajcie swoich
korzeni, a nie na gruncie PSL-owskim.
K.: Kto zatem zasiadał przy "Zielonym Stole" ?
J.T.: ZSL-owcy zainicjowali "Zielony Stół", żeby przy nim bronić swo-
jej sprawy i wygrać. Przy tym stole zasiedli: z-ca prezesa,
sekretarz NK, główny ideolog ZSL-u, vice-premier i minister rolnictwa
i Bentkowski-szef grupy parlamentarnej ZSL-u. Oprócz ZSL-u pojawiła
się Grupa Odrodzenia Ruchu Ludowego, która niby inicjuje przeisto-
czenie ZSL-u w PSL. Grupa ta wychodzi z NK (inspiratorem jest
Kisielewski). Jest tam grupa PSL-owców, którzy wczoraj wystąpili
z ZSL-u i utworzyli PSL. My - Niezależny Ruch Ludowy znależlibyśmy się
w wyrażnej mniejszości, tak że gdybyśmy chcieli działać jako grupa,
musielibyśmy wtopić się w tę grupę PSL-u wyłonioną z ZSL-u, gdzie
zatracilibyśmy tożsamość. "Solidarność" RI jak była jednym z inicja-
torów, tak po wyborach Kiszczaka ostentacyjnie go opuściła. Oni zacho-
wali neutralność, bo obawiają się OKP-u, bo są mu, czyli lewicy
laickiej, która opanowała całą "Solidarność" robotniczą, podporządko-
wani. Teraz czekam na ich dalsze posunięcia. Sugerowałem im, że jedyną
rozsądną drogą jest ogłoszenie się klubem poselskim niezależnym od
OKP. Ogłoszenie się Klubem PSL-owskim i nawiązanie kontaktu z nami
pozwoliłoby im tę tożsamość zachować.
Mazowiecki nie ujrzał przedstawicieli "Solidarności" RI przy for-
mowaniu rządu. Gdyby wtedy, tak jak im sugerowałem, ogłosili się
klubem PSL-owskim wówczas Mazowiecki nie mógłby nie złożyć im jakiejś
propozycji. A tak przy "Zielonym Stole" pertraktowano o nich, bez
nich, bo nadal podlegali pod OKP. Nie mieli siły przebicia, może czuli
pewne zobowiązania wobec wobec sponsora, który dał im miliony na
kampanię wyborczą ? Może temu trzeba przypisać "incydent radomski",
gdzie Ślisz opuścił swojego wojewódzkiego przedstawiciela, działacza
chłopskiego na rzecz PPS-owca, (byłego KOR-owca) Lipskiego. Ten incy-
dent może świadczyć o tym, że zatracili swoją tożsamość wtapiając się
w OKP.
K.: Czy w tej chwili istnieje szansa utworzenia klubu poselskiego
niezależnego od OKP ?
J.T.: Tu trzeba mocnej i śmiałej decyzji. Trzeba się jednak liczyć
z tym, że zostaną cofnięte finanse. Ale mam wrażenie, że nawet
wtedy finanse mogłyby się znależć, bo nawet wtedy te dotacje, które
idą zza granicy, idą przez OKP z myślą, że idą też do innych grup,
a tymczasem oni sobie wszystko zatrzymują. Wtedy gdyby ci ludzie nie
dostali, mogliby żądać od dysponentów tam za granicą, żeby te pienią-
dze szły dwoma kanałami. Rolnicy będą mieli prawo to postulować wtedy
gdy staną się niezależną grupą parlamentarną.
K.: Jakie działają inne grupy ludowców ?
J.T.: Dwie grupy już się połączyły, czyli grupa moja - tzw. grupa
Teligi i grupa Bąka. Jest nawet wybrana nasza wspólna komisja.
Mam wrażenie, że 24 września spotkamy się z grupa Śląska. Myślę, że
zostaną podjęte konkretne decyzje i wtedy wyłoniłyby się dwie grupy:
ta PSL-owska, sterowana przez ZSL i druga, która czuje się opozycyjna
w stosunku do tamtej. Z tamtą na pewno nic nas nie połaczy. Jeżeli uda
nam się przeciągnąć na swoją stronę "Solidarność" RI, bylibyśmy siłą
niezniszczalną.
K.: Jak Pan ocenia obecną sytuację polityczną w Polsce ?
J.T.: Ja widzę, że "Solidarność" robotnicza poszła w pewien mariaż ze
stroną rządową. Utworzono wspólny lewicowy rząd: lewica laicka,
lewica chrześcijańska, której przedstawicielem jest Mazowiecki,
i lewica komunistyczna, tj. PZPR i ZSL.
My zajmujemy tu centralne stanowisko. Nawiązaliśmy kontakt z Partią
Pracy Siły-Nowickiego. Mam wrażenie, że ujawnią się inne struktury,
które przyłączą się do nas, spodziewam się tego w pażdzierniku.
Ukształtowała się już lewica: prorządowa, prokomunistyczna i pro-
solidarnościowa, a teraz drugi biegun zaczyna zabudowywać się nami.
K.: A jakie macie koncepcje gospodarcze ?
J.T.: Mamy koncepcje idące w kierunku spółek prywatnych z kapitałem
zagranicznym. Przeciwstawiamy się spółkom państwowym. Chcemy
ujawnić deformacje, które nomenklatura partyjna i ZSL-owska rozwinęła.
Nasz majątek narodowy ginie w tej nomenklaturze. Przy "Zielonym Stole"
dowiedziałem się, że ZSL był dotowany w wysokości 16 mld rocznie,
a PZPR 8O mld i to, oczywiście, ze skarbu państwa.
K.: Kiedy zaczęliśmy rozmowę zasygnalizował Pan pewien pomysł -
propozycję specjalnie dla Akademii Rolniczej. Co to takiego ?
J.T.: Mój kuzyn z Australii, który ściśle ze mną współdziała, przyje-
chał do Polski z propozycją pomocy gospodarczej. Z propozycją,
która jest "do kupienia". Jest w Australii pewna naukowa firma hodow-
lana, która produkuje embriony bydła opasowego - angusy (jeden z naj-
bardziej opasowych gatunków). Oni są skłonni nam pomóc w przetrans-
plantowaniu ich polskim krowom i żeby były donoszone tutaj. W ten
sposób można by zapoczątkować u nas występowanie tej bardzo mięsnej
odmiany bydła. Byłby to materiał wyjściowy do nawiązania kontaktów
z Zachodem. Zachód byłby wtedy zainteresowany naszym mięsem i jego
eksportem. Oni wychodzą nam o tyle naprzeciw, że proponują zaproszenie
dwóch młodych lekarzy weterynarii, którzy pojechaliby tam i zostali
przeszkoleni w całej operacji transplantacji, którą póżniej mogliby
fachowo przeprowadzać w kraju. Propozycja obejmuje również sfinanso-
wanie tego stażu. Ta cała ostrożność i zapobiegliwość wynika stąd, że
trzeba zapobiegać ewentualnym stratom (jeden embrion kosztuje około
1OO $). Jest to konkretna propozycja dla Akademii Rolniczej.
K.:Dziękujemy za rozmowę.
/"Komunikaty" nr 13/
----------------------------------------------------------------------
ROZMOWA Z HANNĄ CHORĄŻYNĄ
Red.: Wydaje się, że inicjatywy mające na celu reaktywowanie PSL
zapewnią wreszcie powrót tej partii do życia politycznego
w Polsce. Czego od PSL może oczekiwać wieś, czego kraj ?
Hanna Chorążyna: Polskie Stronnictwo Ludowe powinno zapewnić społecz-
ności wiejskiej możliwość takiego kształtowania
sytuacji, w której władze państwowe zaczną wreszcie dostrzegać w odpo-
wiednim świetle i wymiarze problemy polskiego rolnictwa oraz polskiej
wsi. W tej działalności chcielibyśmy wesprzeć "Solidarność" RI. Warto
się zastanowić, dlaczego "Solidarność" RI była organizacją zbyt słabą,
by zrealizować ten cel. Wydaje mi się, że Związek działający na wsi
jest zbyt uzależniny od NSZZ "Solidarność".
PSL po to, by spełnić swoje zadania musi pozostać całkowicie niezależ-
ny od innych ugrupowań i partii pod względem oragnizacyjnym oraz
finansowym. Dlatego nasza odradzająca się partia nie będzie ubiegać
się o udział w obecnej koalicji rządowej. Zamierzamy natomiast podjąć
współdziałanie z opozycją "pozaparlamentarną". Nazwa naszej partii -
PSL - ma ogromną siłe nośną. Jej siłą jest tradycja i historia naszego
stronnictwa.
Red.: Odrodzenie Polskiego Stronnictwa Ludowego odbywa się w dość
skomplikowanej sytuacji. Czy Pani zdaniem niektóre aspekty
obecnego klimatu politycznego mogą zagrażać PSL ?
H.Ch.: Sądzę, że największym zagrożeniem dla PSL są próby ZSL, by
przejąć nazwę naszej partii - zagarnąć jej dorobek i legendę.
ZSL szermuje hasłami odnowy Ruchu Ludowego i jego jedności. Hasło to
było w Ruchu Ludowym zawsze nośne, ale nigdy nie było mowy o jedności
za wszelką cenę - a już w żadnym wypadku o jedności za cenę utraty
niezależności lub tożsamości. Szeregowi członkowie ZSL na wsi mogą
znaleźć swoje miejsce w PSL pod warunkiem, że zrezygnują z przynależ-
ności do ZSL. Uczestnikami Kongresu PSL, który odbędzie się 8 i 9
grudnia br., mogą być wyłacznie delegaci, którzy w sposób jednoznacz-
ny należą do PSL.
Drugim zagrożeniem jest działalność ugrupowań, które określane są jako
lewica laicka. Ugrupowania te chciałyby uczynić z PSL instrument do
szukania wpływów na wsi. Oczekujemy, że Kościół Katolicki pomoże
uporać się z tymi zagrożeniami. Ogromny wpływ Kościoła na społeczność
wiejską może zostać wykorzystany do uchronienia polskiej wsi przed
manipulacją, jakiej jest nieustannie poddawana. W tej trudnej sytuacji
cieszy zjednoczenie różnych grup PSL, do tej pory funkcjonujących
osobno. Doszło już do ustalenia płaszczyzny współdziałania pomiędzy
grupą "wilanowską" (gen. Franciszka Kamińskiego) a grupą Teligi i Bąka.
Red.: Uczestniczyła Pani w dolnośląskim Kongresie PSL. Było to zebra-
nie bardziej organizacyjne niż programowe...
H. Ch: Zgodnie z postanowieniami zjazdu w Kłodzku - 11 listopada br.
powinno się odbyć ogólnopolskie spotkanie komisji programowej
przygotowującej Kongres PSL. Na tym spotkaniu musimy dopracować się
takiej formuły Kongresu, która skutecznie wyeliminuje wspomniane
wcześniej zagrożenia. Musimy strzec się zwłaszcza przed nomenklaturą
ZSL-u - partii zwalczającej dotąd autentyczny ruch chłopski.
Nasz grudniowy Kongres rozpocznie swoje obrady w oparciu o statut PSL
z 1946 r.
Red.: Dziękujemy za rozmowę.
----------------------------------------------------------------------
Poniższy tekst, autorstwa Pawła Muchy, Antoniny Komorowskiej i Józefa
Marcinkowskiego, rozprowadzany był wśród uczestników Dolnośląskiego
Kongresu ZSL 23 września w Kłodzku.
----------------------------
SALUS REI PUBLICAE
SUPREMA LEX ESTO
/Dobro Rzeczypospolitej
Niechaj Będzie Najwyższym
Prawem/
PANOWIE W STOLICY, DOPUŚĆCIE WRESZCIE DO GŁOSU CHŁOPÓW
I
Powtarzjące się w PRL kryzysy wykazały dobitnie, że pomimo
zepchnięcia chłopów i ich gospodarki na społeczno-polityczny oraz
gospodarczy margines, tylko oni pracowali w ciągu ubiegłych 45 lat
zgodnie z prawami przyrody bez przerw, bez liczenia godzin pracy,
zaopatrując naród w żywność, a przemysł w surowce. I dziś jeszcze ze
wszystkich gałęzi gospodarki narodowej tylko wyeksploatowane rolnictwo
indywidualne, nie dotowane przez państwo, nieźle funkcjonuje.
Obserwujemy jednak, że ze wsi ucieka nie tylko młodzież, ale całe
rodziny. Rosną odłogi, spada pogłowie inwentarza żywego. Panuje ogólny
brak rąk do pracy. >>>
Kryzys wsi polega, obok braku środków produkcji i towarów
przemysłowych na tym, że chłop traci cenny czas nie tylko przy zakupie
towarów ale i odstawiając do gminnych spółdzielni zboże, żywiec itd.
Prawdziwą codzienną udrękę stanowi rozpanoszona, często przestępcza
biurokracja - w gminach, spółdzielniach, kółkach rolniczych.
Drogo zapłacił naród i państwo za zniszczenie zachowawczego, poli-
tycznego centrum, jakim do 1947 r. było PSL. W latach 1945/46
wymordowano kwiat działaczy ruchu ludowego, głównie członków PSL,
a przywódcę chłopów Stanisława Mikołajczyka i najbardziej zagrożonych
członków NK PSL znuszono do ucieczki zagranicę. Tam, na emigracji, gdy
w kraju uniemożliwiono działalność, PSL kontynuowało działalność - PSL
pod przewodnictwem St. Mikołajczyka w Waszyngtonie. Działały też bez
przerwy ośrodki PSL w Londynie, Paryżu i Brukseli.
Nadeszły lata 8O-te, lata powszechnego kryzysu. Wreszcie w roku
198O/81 "SOLIDARNOŚĆ" L. Wałęsy złamała moralny i organizacyjny
kręgosłup rządzącej partii i zagroziła likwidacją zabójczego systemu
polityczno-gospodarczego w PRL. Wtedy nastąpił zamach wojskowy i obję-
cie władzy przez WRON pod przewodnictwem gen. W.Jaruzelskiego.
Lata 1982-89 udowodniły, że system dyktatury PZPR może dzięki wojsku
i siłom bezpieczeństwa utrzymać władzę, lecz nie jest zdolny ani do
przeprowadzenia koniecznych reform gospodarczych, ani do zjednoczenia
narodu, wciąż podzielonego na złowieszcze "MY" i "ONI".
Ostatecznie zdemoralizował społeczeństwo system płacenia za nic, za
pracę pozorowaną - płacenia za ograniczony czas pracy, za strajki.
Krach polityczno-gospodarczy w całym obozie socjalistycznym zmusił
PZPR do szukania dróg wyjścia z kryzysu. Jedną z nich była Konferencja
Okrągłego Stołu, zwołana przez gen. Cz. Kiszczaka. Zasadniczym błędem
tej Konferencji była zbyt duża liczba uczestników i drobiazgowe zaję-
cie się zbyt wielu zagadnieniami zamiast tylko problemami kluczowymi.
Konferencja skończyła się fiaskiem, gdy poza uchwaleniem prawie
trzystu zadań dla Rządu - rozwiązała tylko jeden poważny problem, tj.
zgodę z "SOLIDARNOŚCIĄ" i jej rejestracją. Zasadniczym błędem konfe-
rencji był brak przy Okrągłym Stole rzeczywistych przedstawicieli
chłopów i starej emigracji oraz emigracji politycznej już z PRL.
Zapomniano, że na emigracji działa NK PSL, a w Londynie istnieje
Prezydent i Rząd Rzeczypospolitej Polskiej, legitymujący się Konsty-
tucyjna ciągłością..
Taka jest rzeczywistość 5O-milionowego narodu polskiego.
Ostatecznie zrobiono poważny krok naprzód w dziedzinie reform
uchwalając ordynację wyborczą z głosowaniem na jedną listę, przy czym
zastrzeżono dla rządzącego obozu pod przewodnictwem PZPR 65 % mandatów.
Uchwalono też częsciową zmianę Konstytucji, ustanawiając Urząd Prezy-
denta oraz Senat.
Zamiast wyborów do Sejmu i Senatu odbyło się głosowanie na jedną
listę i tutaj społeczeństwo wyeliminowało prawie wszystkich promi-
nentów rządzącej partii i jej wasali, zaś chłopi "wykosili" czołowych
kandydatów ZSL. Głęboką, krytyczną wymowę ma absencja 38 % wyborców
w pierwszej turze i 75 % w drugiej turze głosowania.
Strona rządząca uzyskała uzgodnione 65 % mandatów, lecz PZPR utra-
ciła większość posłów w Sejmie, a w Senacie prawie wszyscy senatorowie
to członkowie "SOLIDARNOŚCI" i opozycji. Już w pierwszych głosowaniach
Sejm i Senat ujawniły fakt, że PZPR utraciła swoją przodującą rolę,
zastrzeżoną przez Konstytucję np. wybór W. Jaruzelskiego dokonał się
przy uzyskaniu zaledwie 1 głosu ponad obowiązujące w zgromadzeniu
*)
narodowym minimum.
II
Bracia chłopi ! To wszystko dzieje się bez Was, bo ani ZSL, ani
zbiurokratyzowane centrale spółdzielni i kółek rolniczych nie repre-
zentują Waszych interesów. Nie zastąpi politycznej reprezentacji
SOLIDARNOŚĆ R.I.
Synowie chłopscy w miastach z pełnym uznaniem obserwują sponta-
niczne organizowanie na terenie całego kraju kół i komitetów PSL.
Coraz liczniejsze są głosy kół ZSL za przyłączeniem się do PSL. Na
terenie Warszawy od 3 lat są podejmowane próby wznowienia działalności
NK PSL. Powstało kilka tymczasowych undefined[undefinedkomitetówundefined] undefinedorganizacyjnych, są
wydawane gazetki, jak: "Wieści", "Gazeta Ludowa", "Żywią i Bronią"
oraz "Jutro Polski". Cztery tymczasowe Komitety zjednoczyły się,
powołały wspólny, który ustalił dzień 11 listopada 1989 r. jako datę
zebrania ogólnego, krajowego Kongresu PSL, który wybierze NK PSL oraz
zaktualizuje program działania ze stycznia 1946 r. oraz Statut.
Tymczasem grupa działaczy zgromadzonych w Wilanowie w dniu 15 VIII
br. uchwaliła powołanie tymczasowego Naczelnego Komitetu dla zorgani-
zowania krajowego Kongresu delegatów PSL z programem jak wyżej.
Prezesem tego tymczasowego komitetu wybrano gen. bryg., byłego
komentanta BCh, Franciszka Kamińskiego, który wydał okolicznościową
odezwę do chłopów. W końcowym ustępie odezwy prezes Fr. Kamiński
wyraził pogląd, że należy rozwiązać ZSL, a jego majątek powinno
przejąć PSL. Tu przypominamy, że ogół chłopów nigdy nie uznał ZSL za
ich reprezentację, nikt nie zgłosi sprzeciwu w sprawie jego
rozwiązania, w żadnym jednak przypadku członkowie PSL nie wyrażą zgody
na przejęcie majątku ZSL. Majątek ten powstał z nieprawnych dotacji
budżetu państwa i powinień wrócić do skarbu państwa.
Członkowie PSL już dziś protestują przeciwko dyskutowanej zmianie
firmy ZSL na PSL, co oznaczałoby przekreślenie odpowiedzialności ZSL
i jego prominentów za zbrodnie i wszelkie nieprawości ciążące zarówno
na ZSL, jak i jego kierownictwie.
Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, ażeby uczciwi członkowie
ZSL, z wyłączeniem płatnego biurokratycznego aparatu ZSL, byli przyj-
mowani przez terenowo właściwe koła PSL.
Wracając do wspomnianych wyżej spraw wielu tymczasowych NK PSL,
zwłaszcza na terenie Warszawy, uważamy za konieczność połączenia dwóch
istniejących tymczasowych komitetów, przy czym w myśl prawnego prze-
pisu "prior tempore potentior iure" (pierwszy w czasie potężniejszy
w prawie) - komitetem przejmującym byłby komitet starszy.
Uważamy, że synowie chłopscy zatrudnieni w miastach, a także i w fa-
brykach, ludzie kultury i nauki powinni nieść organizacyjną pomoc
tworzącym się kołom i komitetom PSL.
W sytuacji, gdy PSL było wyłączone od wysuwania swoich kandydatów
na posłów i senatorów a weszła do sejmu i senatu pewna ilość chłopów
i synów chłopskiich - pożytecznym dla spraw chłopskich byłoby utworze-
nie klubu PSl, jako niezależnej trybuny chłopskiej.
--------------------------
*)
Faktycznie Jaruzelski otrzymał 5O % i trzy głosy obecnych podczas
----
elekcji posłów i senatorów. (przyp. red.).
Zwracamy się też do braci na emigracji, ażeby poparli dążenia PSL
do odzyskania pozycji niezależnej reprezentacji.
PSL nigdy nie zapomniało krzywd wyrządzonych chłopom z terenów
zabranych przez ZSRR, ich wysiedleńczego dramatu i w swoim programie
zajmie się losem braci.
III
Pozwalamy sobie przypomnieć władzom PRL, w szczególności nowemu
Premierowi, że w wyekploatowanej gospodarce chłopskiej tkwią duże
rezerwy produkcyjne, których uruchomienie może przynieść bez większych
wydatków budżetotych szybki wzrost produkcji żywności i surowców
rolnych.
W tym celu należy podjąć konkretne działania dla pozyskania mas
chłopskich dla koniecznych reform gospodarczych spełniając chłopskie
postulaty.
Po pierwsze: należy restytuować Ministerstwo Rolnictwa i Leśnictwa
-----------
przez wydzielenie jego agend z cudacznego Ministerstwa
Rolnictwa, Leśnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Tu te dwie ważne
gałęzie gospodarki narodowej stanowią dotychczas tylko parawan dla
dotowania deficytowej gospodarki żywnościowej.
Należy też przyśpieszyć restytucję Banku Rolnego przez wydzielenie
odpowiadających agend z bankowego dziwoląga, jakim jest Bank Gospo-
darki Żywnościowej. Restytuowany Bank Rolny może spełniać trudną rolę
administrowania środkami, które mają wpłynąć w ramach pomocy USA dla
prywatnej przedsiębiorczości, w tym dla gospodarki chłopskiej.
Po drugie: należy przyśpieszyć przywrócenie pełnego samorządu gminom,
---------
z prawem wyboru naczelnika, jako organu samorządu, a nie
uciążliwego biurokraty. Należy też przywrócić pełny samorząd zrzesze-
niom chłopskim i ich centralom, dla ukrócenia nadmiernie rozbudowanej,
szkodliwej biurokracji.
Po trzecie: należy poprawić zaopatrzenie wsi w środki produkcji -
----------
w tym także w węgiel.
Po czwarte: należy gruntownie zmienić eksploatacyjny stosunek państwa
----------
do gospodarki leśnej, która jest ściśle powiązana z gospo-
darką rolną.
Należy też pamiętać, że powodzenie wszelkich reform zależy od ogra-
niczenia inflacji i wprowadzenia twardego pieniądza, wzorem reformy
ministra Wł. Grabskiego z roku 1924. Jest także konieczne przywrócenie
Ministrowi finansów pełnych kompetencji Ministra Skarbu.
Bracia Chłopi, prawdziwy patriotyzm nie pozwala Wam na strajki pro-
dukcyjne, grożace głodem mieszkańcom miast. Ostrzegamy jednak władze:
nie zmuszajcie chłopów, ażeby przekuwali kosy na sztorc, jak za czasów
T. Kościuszki, Naczelnika w Sukmanie, - tym razem przeciwko ich kra-
jowym gnębicielom.
Nadmieniamy w końcu, że spełnienie chłopskich postulatów nie wymaga
wydatków z budżetu państwa. Wstyd musi ogarniać każdego uczciwego
Polaka, że gdy II Rzeczypospolita Polska była poważnym eksporterem
żywności, także do Niemiec, to obecnie podobnie jak w 1982 r. wyciąga
ręce do tychże Niemców prosząc o żywność, za którą wobec finansowej
katastrofy nie jest w stanie płacić.
Życzymy nowemu Premierowi i Jego Rządowi jak największych sukcesów
dla dobra narodu.
Członkowie Konwentu NRL i PSL
mgr Paweł Mucha
dr Antonina Komorowska
prof. Józef Marcinkowski
Wrzesień 1989 r.
----------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------
SPRAWA WYBORÓW W DOLNOŚLĄSKIEJ SOLIDARNOŚCI
-------------------------
WYBORY W REGIONIE DOLNY ŚLĄSK
Dnia 4 września odbyło się w siedzibie RKW drugie już zebranie
Wojewódzkiej Komisji Wyborczej. Na pierwszym (tydzień wcześniej)
z powodu zbyt niskiej frekwencji, nie podjęto żadnych decyzji wyma-
gających głosowania i postanowiono przełożyć te sprawy na kolejne
zebranie. Po przyjęciu porządku obrad i protokołu z poprzedniego
posiedzenia, sprawdzono pełnomocnictwa członków Komisji i przystąpiono
do wyboru przewodniczącego.Spośród dwóch zgłoszonych kandydatów:
Z. Zubela - reprezentującego RKW i A. Wiszniewskiego (były prorektor
Politechniki Wrocławskiej, działacz "Solidarności", internowany po
wprowadzeniu stanu wojennego) - z ramienia RKS, zdecydowaną większoś-
cią głosów (16 : 8) wybrany został A.Wiszniewski. Zaproponował od razu
na stanowisko viceprzewodniczącego swego kontrkandydata i to (w jawnym
głosowaniu) zostało przez Komisję przyjęte. Dalej zebranie poprowadził
już nowowybrany przewodniczący. Kolejnym punktem posiedzenia było
rozstrzygnięcie, jaki obszar wchodzić będzie w skład Regionu. W roku
1981 oprócz województw: wrocławskiego, legnickiego i wałbrzyskiego
w skład Regionu Dolny Śląsk wchodziły ziemie: bo lesławiecka,
krotoszyńska, brzeska, górska, rawicka, sycowska i zgorzelecka, będące
częścią aż czterech województw. I Krajowy Zjazd uchwalił obowiązujący
dziś Statut, zgodnie z którym część województwa nie może stanowić
regionu, a w takiej sytuacji znalazłyby się województwa: jelenio-
górskie, opolskie, legnickie i zielonogórskie. Jest to sprawa bardzo
delikatna, dochodzą tu do głosu ludzkie ambicje, osobiste animozje,
lokalne uprzedzenia itp. Dlatego też nie podjęto jeszcze wiążących
decyzji i postanowiono przeprowadzić rozmowy w terenie. Przyjęto
natomiast następującą uchwałę:
UCHWAŁA KWR
Wojewódzka Komisja Wyborcza NSZZ "Solidarność" oddziału wojewódz-
kiego Wrocław w dniu 4.9.1989 r., po konsultacji z przedstawicielami
województw wałbrzyskiego i legnickiego postanawia, że przekształca się
w Komisję Wyborczą Regionu NSZZ "Solidarność" Region Dolny Śląsk
w niepełnym składzie. Komisja oczekuje, że Oddziały Regionu zgłoszą
swoich delegatów do Komisji Wyborczej Regionu do dnia 18 września
1989 r.
Komisja Wyborcza Regionu
NSZZ "Solidarność"
Region Dolny Śląsk
4.9.1989r.
Kolejnym punktem posiedzenia było opracowanie kalendarium wybor-
czego. Przyjęto zaproponowany przez Przewodniczącego terminarz:
11.9.- Ukonstytuowanie się KWR.
18.9.- Przyjęcie projektu ordynacji przez Komisję.
3O.9.- Skierowanie projektu do Komisji Zakładowych. Zakończenie wybo-
rów w zakładach pracy.
18.1O.- Wspólne posiedzenie Komisji Wyborczej z przewodniczącymi KZ-ów
w celu zatwierdzenia ordynacji wyborczej.
3O.11.- Zakończenie wyborów delegatów na Walne Zebranie Delegatów
Regionu.
13.12.- Zjazd Oddziału Wojewódzkiego Delegatów województwa wrocław-
skiego.
połowa stycznia - Zjazd Walnego Zebrania Delegatów Regionu.
Ostatnim punktem porządku obrad było powołanie zespołów roboczych.
Ustalono na razie cztery (ilość ich moźe w miarę potrzeby ulec
zwiększeniu):
1.d/s ordynacji wyborczej
2.d/s zgodności ze Statutem
3.d/s regionalizacji
4.d/s organizacyjnych
Tymczasowo przewodniczącymi zespołów ( do czasu powołania KWR w pełnym
składzie ) zostali odpowiednio:
1. T. Wójcik (Politechnika Wr.)
2. M. Janyszek-Pacuszko (Uniwersytet Wr.)
3. A. Wiszniewski (RKS)
4. Z.Zubel (RKW)
***
Dnia 11.9.89 zebrała się KWR na kolejnym swoim posiedzeniu.
Uczestniczyli w nim w charakterze obserwatorów przedstawiciele RKW -
B.Karauda i P.Bednarz bardzo serdecznie powitani przez przewod-
niczącego A.Wiszniewskiego.
Jako pierwszy głos zabrał T. Wójcik przewodniczący zespołu d.s.
ordynacji wyborczej i zreferował dotychczasowy przebieg jego prac.
Otóż wpłynęły 3 projekty - gdański (uchwalony jeszcze przed I Krajowym
Zjazdem, jako niezgodny ze Statutem jest nie do przyjęcia), legnicki,
a właściwie lubiński (błędny, został odrzucony) i opracowany przez
T. Wójcika opublikowany w "Z dnia na dzień". Ten ostatni został przez
zespół przyjęty jako podstawę do opracowania ordynacji. T. Wójcik
zreferował uwagi szczegółowe przedstawione na posiedzeniu zespołu, co
wywołało dyskusję w gronie Komisji. Nie podjęto jednak żadnych
ustaleń, gdyż Komisja obraduje w niepełnym składzie, a termin jej
ukonstytuowania się mija 18 września.
Z. Zubel poinformował , że Prezydium RKW bardzo krytycznie oceniło
uchwałę sprzed tygodnia; B.Karauda dodał, że były sygnały z terenu, iż
oceniane to jest jako próba zdominowania Komisji przez Wrocław.
Komisja przyjęła do wiadomości niezadowolenie RKW, nie dostrzegając
jednak żadnych uchybień, czy uzurpacji w w/w uchwale.
Przedstawiciel Lubina poinformował o posiedzeniu szczecińskiego Po-
rozumienia na rzecz Demokratycznych Wyborów w NSZZ "Solidarność"
w Katowicach, w którym brał udział. Przewodniczącym zespołu d.s.
wyborów (w ramach Porozumienia) został J. Przystawa. Forum wystosowało
apel do KKW o możliwie szybkie utworzenie Krajowej Komisji Wyborczej.
Padła propozycja, aby dolnośląska KWR wystosowała podobny apel, doma-
gając się ustalenia parytetu członków na Krajowy Zjazd.
Sprawy regionalizacji referował przewodniczący A. Wiszniewski.
Rysuje się szansa, że Jelenia Góra przyłączy się do Regionu i razem
z ziemiami bolesławiecką i zgorzelecką utworzą oddział wojewódzki.
Przewodniczący KWR ma zamiar udać się tam osobiście. Ziemia brzeska
zdeklarowała również przyłączenie do Regionu i wrocławskiego oddziału
wojewódzkiego. A. Wiszniewski poinformował, że podonie jak we Wroc-
ławiu, również w Łodzi doszło do porozumienia struktur "Solidarności"
i utworzenia wspólnej Komisji Wyborczej. Niestety nie widać szansy
pogodzenia w Szczecinie, Katowicach i Bydgoszczy.
Informację o wyborach w zakładach Regionu przedstawił kol. Z.Zubel.
W ciągu tygodnia w 12 zakładach odbyły się wybory, a pozostało jeszcze
ok. 6OO. Istnieje konieczność obsługi tych wyborów przez członków
Komisji. To ogrom pracy i potrzeba do tego sporo zaangażowanych osób.
Wybory muszą być zakończone do 3O września. Na tym zakończono
zebranie; na następne posiedzenie przewidziano ukonstytuowanie się KWR
w pełnym składzie.
***
Zebranie 18 września prowadził przewodniczący prof. Andrzej Wisz-
niewski, który zaczął od powitania akredytowanych dziennikarzy. Prze-
głosowano wniosek o dopuszczenie sporządzania nagrań z zastrzeżeniem,
że wypowiedzi muszą być autoryzowane przed opublikowaniem. Następnie
Z. Zubel odzytał protokoły z dwóch poprzednich zebrań Komisji (zostały
przyjete). Sprawdzono pełnomocnictwo członków Komisji, po czym A.
Wiszniewski postawił wniosek o ukonstytuowanie się KWR w pełnym
składzie.
W tym momencie głos zabrał członek prezydium RKW, Wł. Mękarski
twierdząc, że umowa między RKW i RKS dotyczyła Wojewódzkiej Komisji
Wyborczej, która wobec tego nie miała prawa przekształcić się w KWR
w niepełnym składzie. Postawił wniosek, aby sprawę przedyskutować, a w
sobotę (23 września) zbierze się RKW i zadecyduje. Ostro sprzeciwił
się temu T. Wójcik, który powołał się na statut, nie przewidujący
władz pośrednich między zakładowymi a regionalnymi. Zacytował wspom-
niany przez Wł. Mękarskiego projekt powołania Komisji Wyborczej,
przyjęty wspólnie przez RKS i RKW. Stwierdza się w nim, że
"... WKW jest jedynym ciałem w województwie wrocławskim, decydują-
----------------------------------------------
cym o przebiegu akcji wyborczej i ostatecznie rozwiązującym zaistniałe
spory.", wobec czego ani RKW, ani żadne inne ciało nie ma prawa narzu-
cać Komisji swoich decyzji. Oświadczył natomiast, że Komisja miała nie
tylko prawo, ale i obowiązek podjąć uchwałę o przekształceniu się
w KWR, gdyż zawężenie jej pełnomocnictw tylko do województwa było ewi-
dentnym niedopatrzeniem autorów w/w projektu. Delegaci na zajzd
wojewódzki mają bowiem status delegatów na zjazd regionalny, a więc
ich wybór musi być dokonany pod nadzorem Komisji Regionalnej, zgodnie
z opracowaną przez nią, jednolitą dla całego regionu ordynacją wybor-
czą. Szczególnie ważne są tu identyczne dla całego regionu proporcje
wyborcze (liczba elektorów przypadających na 1 delegata).
Konieczność tę dostrzegli już 1 sierpnia członkowie i działacze
"Solidarności" z 14 wrocławskich zakładów pracy, występując do RKW i
RKS o ponowne spotkanie celem powołania Komisji Wyborczej Regionu
Dolny Śląsk. Również Komnikat RKW i RKS, do którego odwoływał się Wł.
Mękarski, stwierdza, że PROJEKT zostanie "przedstawiony na spotkaniu
Prezydium Regionalnej Komisji Wykonawczej z Przewodniczącymi Komisji
Zakładowych i Komitetów Organizacyjnych całego regionu Dolnego Śląs-
------------------------------
ka..." (podkr. red.). Dlaczego przedstawiciele z całego Regionu mieli-
--
by akceptować projekt powołania Komisji dla jednego Oddziału Woje-
wódzkiego ?
Wywiązała się trwająca około dwóch godzin dyskusja. Spekulowano, że
podobnie możnaby się przekształcić w Krajową Komisję Wyborczą, co
natychmiast podchwycił Wł. Mękarski oświadczając, że takie fakty już
mają miejsce, np. w Szczecinie. Przedstawiciel z Legnicy, broniąc
uchwały KWR zauważył, że zjazdy wojewódzkie nie mają prawa wybierać
delegatów na zjazd krajowy, dlatego konieczne jest opracowanie
jednolitej ordynacji regionalnej, co może opracować jedynie regionalna
komisja wyborcza. T. Wójcik stwierdził, że można odnieść wrażenie, iż
RKW świadomie torpeduje i opóźnia wybory w Regionie, na co Wł.Mękarski
odparł, że "działania organizacyjne podejmowane przez RKW świadczą
o czymś wręcz przeciwnym..."
Po jakimś czasie było jasne, że wobec rosnącej temperatury dyskusji
emocje biorą górę nad logiką argumentów i uchwała z 4 września nie ma
szans na utrzymanie się. Komisja (już jako spotkanie Komisji Wybor-
czych Województw i Ziem tworzących Region Dolny Śląsk) anulowała swoją
poprzednią uchwałę, po czym - na wniosek A. Wiszniewskigo - uchwaliła
Apel do RKW i RKS o spowodowanie, w trybie pilnym, ukonstytuowania się
KWR w pełnym składzie. Kolejne opóźnienie prac nad wyborami w regionie
stało się faktem. Wł.Mękarski, uzyskawszy co chciał, opuścił zebranie.
Wobec niemożności zrealizowania kolejnego punktu zebrania (przy-
jęcie projektu regionalnej ordynacji wyborczej, przygotowanego pzez
zespół d.s. ordynacji wyborczej), ograniczono się do zaprezentownia
projektu zebranym. Nie zostały zgłoszone żadne merytoryczne zastrze-
żenia, autorzy projektu udzielili jedynie - na prośbę zebranych -
kilku szczegółowych wyjaśnień. Ordynacja została (oczywiście nieobo-
wiązująco) jednogłośnie przyjęta.
Na zakończenie A. Wiszniewski odczytał list, podpisany przez M. Jur-
czyka, w którym Sekretariat Porozumienia na rzecz Demokratycznych
Wyborów w NSZZ "Solidarność" zwrócił się do Komisji z prośbą o umoż-
liwienie J. Przystawie (upoważnionemu przez Sekretariat Porozumienia)
wyznaczenia przy Komisji obserwatora jej prac z ramienia Porozumienia.
Propozycja została przychylnie, a nawet entuzjastycznie przyjęta przez
co najmniej kilku dyskutantów. Głosów krytycznych nie było. Wniosek
przyjęto. Inicjatywa została oceniona jako przejaw dążenia do ugody
w Związku w skali kraju. Przedstawiciel Legnicy wytknął - nieobecnemu
już - Wł.Mękarskiemu fałszywy zarzut pod aresem Porozumienia Szcze-
cińskiego, które rzekomo miało powołać Krajową Komisję Wyborczą
i wyjaśnił, że na spotkaniu Porozumienia zaapelowano jedynie do Lecha
Wałęsy i KKW o wspólne utworzenie takiej Komisji oraz Krajowej Komisji
Rewizyjnej. Termin następnego zebrania Komisji wyznaczono na 25 wrześ-
nia br. na godz. 15.
------------------------------------------------
UCHWAŁA nr 1
Na spotkaniu Komisji Wyborczych Województw i Ziem tworzących Region
Dolny Śląsk uchylono uchwałę z dn. 4.O9.1989r. o przekształceniu się
Komisji Wyborczej Województwa Wrocławskiego w Komisję Wyborczą Regionu
w niepełnym składzie.
Wrocław, 18.9.1989 r.
UCHWAŁA nr 2
Na spotkaniu Komisji Wyborczych Województw i Ziem tworzących Region
Dolny Śląsk uznano, że pożądane jest powołanie w trybie pilnym
Regionalnej Komisji Wyborczej Regionu Dolny Śląsk.
Zebrani wnoszą do RKW oraz RKS o podjęcie wspólnej decyzji o powo-
łaniu takiej komisji, w pełnym składzie Komisji Wyborczych Województw
i Ziem tworzących Region Dolny Śląsk.
Wrocław, 18.9.1989 r.
----------------------------------------------------------------------
Z Komunikatu pełnomocnika RKW d.s. wyborów (21.9.89)
/.../ Kolejnym punktem obrad była dyskusja nad poprawionym tekstem
projektu ordynacji wyborczej. Następnie T. Wójcik odczytał list
M. Jurczyka w sprawie udziału sygnatariuszy porozumień szczecińskich
w charakterze obserwatorów. Głosowania nie było. RWK /sic !/ nie wyra-
ża zgody na tego rodzaju kontrole, traktując grupę szczecińską jako
rozłamową. Następne posiedzenie WKW wyznaczono na dzień 25.9. na godz.
15, w siedzibie RKW.
Zbigniew Zubel
----------------------------------------------------------------------
Wrocław, 21 września 1989
Profesor Andrzej Wiszniewski
Przewodniczący Komisji
Wyborczej Regionu
Dolny Śląsk
Wrocław
Drogi Andrzeju,
W imieniu Sekretariatu Porozumienia na Rzecz Demokratycznych
Wyborów w NSZZ "Solidarność" dziękuję za uprzejmą zgodę na udział
przedstawiciela Porozumienia w posiedzeniach Waszej Komisji Wyborczej,
w charakterze obserwatora.
Stanowisko, jakie w tej sprawie zajęła Wasza Komisja jest dla mnie
pokrzepiającym dowodem na to, że nie zanikły jeszcze najlepsze
obyczaje Związku, który się chlubił tym, że każdy jego członek miał
prawo wstępu na obrady wszystkich jego instancji i ciał.
Jako obserwatora ze strony Porozumienia proponuję kol. Piotra
Bielawskiego.
Źycząc Wam owocnej i pełnej satysfakcji pracy, łączę serdeczny
uścisk dłoni.
Jerzy Przystawa
----------------------------------------------------------------------
25 września br. odbyło się kolejne spotkanie komisji wyborczych
województw i ziem wchodzących w skład Regionu Dolny Śl. NSZZ
"Solidarność". Na wstępie omówiono kwestię powołania regionalnej
komisji wyborczej. Uprzednio powołana komisja, która miała nadzorować
prawidłowe przeprowadzenie wyborów w regionie została rozwiązana na
skutek nacisków RKW. Niemniej członkowie poszczególnych komisji
wojewódzkich postanowili opracować wspólną ordynację wyborczą, która
ułatwi w przyszłości zjazd regionalny. Obradom przewodniczył prof.
Andrzej Wiszniewski. Obecny na spotkaniu przewodniczący RKW NSZZ
"Solidarność" Władysław Frasyniuk poinformował, że reprezentowana
przez niego struktura zwróciła się do Regionalnego Komitetu Straj-
kowego NSZZ "Solidarność" z propozycją utworzenia regionalnej komisji
wyborczej. W myśl projektu przedstawionego zebranym przez Frasyniuka
w komisji tej mają zasiadać trzej przedstawiciele RKW i jeden
przedstawiciel RKS. Jest rzeczą wątpliwą, czy RKS będzie mógł
zaaprobować taką ofertę. Frasyniuk powiedział, że nie otrzymał jeszcze
odpowiedzi z RKS. Następnie zebrani omawiali projekt ordynacji
wyborczej przedstawiony przez powołany do jej opracowania zespół. Po
naniesieniu poprawek postanowiono opublikować i rozesłać projekt do
komisji zakładowych "Solidarności" w regionie, które dokonają jego
oceny. Po zakończeniu tej części spotkania zebrani omówili i uchwalili
apel wzywający Krajową Komisję Wykonawczą do przyspieszenia przygo-
towań wyborów do władz NSZZ "Solidarność" oraz powołania krajowej
komisji wyborczej. W ramach wolnych wniosków rozpatrzono wniosek
Mariana Jurczyka i Jerzego Przystawy o dopuszczenie do prac obradu-
jących komisji wyborczych obserwatora z ramienia szczecińskiego Poro-
zumienia na Rzecz Demokratycznych Wyborów w NSZZ "Solidarność". Sprawa
ta wzbudziła wiele emocji. Władysław Frasyniuk zaprotestował przeciwko
obecności przedstawiciela Porozumienia, ponieważ uważa działaczy,
którzy je utworzyli za rozłamowców, a samego faktu istnienia takiego
gremium nie może oficjalnie uznać. Miał też, a może przede wszystkim,
zastrzeżenia do wydelegowanego przez Porozumienie red. Piotra
Bielawskiego. Uznał jego poglądy za niesłuszne, publikacje za
szkodliwe i wskazał na możliwości, jakie stwarza statut, by usunąć
członka Związku. Koronnym argumentem przeciwko Bielawskiemu miała być
informacja Frasyniuka o jego przynależności do Solidarności Walczącej.
Ostatecznie niewiele osób przyjęło argumentację Frasyniuka. Na wniosek
przewodniczącego obrad nie głosowano nawet sprawy dopuszczenia
obserwatora Porozumienia, ponieważ statut Związku pozwala wszystkim
członkom Związku na wgląd w jego działalność. Na tym spotkanie za-
kończono.
----------------------------------------------------------------------
ROZMOWA Z PRZEWODNICZĄCYM KOMISJI WYBORCZEJ REGIONU DOLNY ŚLĄSK -
PROF. ANDRZEJEM WISZNIEWSKIM
+--------------------------------------------------------------------+
| |
| Prof. ANDRZEJ WISZNIEWSKI jest specjalistą w dziedzinie energo- |
| elektryki, członkiem dwóch międzynaro- |
| dowych organizacji naukowych, autorem licznych publikacji i pa- |
| tentów. Pracuje na Politechnice Wrocławskiej, gdzie od roku 1966 |
| kieruje zakładem naukowym. W roku 1981 przez cztery miesiące |
| pełnił obowiązki prorektora Politechniki Wrocławskiej d.s. nauki. |
| W grudniu 1981r., po wprowadzeniu stanu wojennego, uczestniczył - |
| jako wiceprzewodniczący komitetu strajkowego - w strajku okupa- |
| cyjnym na uczelni. Po jego rozbiciu, został - wraz z innymi |
| członami komitetu - uwięziony, a następnie skazany na karę |
| więzienia. |
| Był inicjatorem budowy pomnika Orląt Lwowskich na cmentarzu |
| św. Rodziny we Wrocławiu. 11 listopada 1988 uczestniczył w uro- |
| czystości złożenia urny z prochami na kwaterze, gdzie w przysz- |
| łości stanąć ma pomnik. |
| Obecnie z ramienia RKS wchodzi w skład Komisji Wyborczej |
| Regionu Dolny Śląsk, od 4 września jako jej przewodniczący. |
| |
+--------------------------------------------------------------------+
"ZDnD": Od czasu, gdy - po majowych i sierpniowych strajkach - pojawi-
ła się szansa organizowania jawnej "Solidarności", upłynie
wkrótce rok. Przez ten długi rok sprawa wyborów - od której należało
zacząć organizowanie "Solidarności" - wciąż odsuwała się w czasie.
Kolejne priorytety: "okrągły stół", wybory do sejmu, wybór prezydenta,
powołanie rządu, eliminowały ją z porządku dziennego. I dziś,
w przededniu wyborów, nie ma całkowitej pewności czy zdążymy i czy
zdołamy przeprowadzić tę decydującą o "być albo nie być" Związku
pracę.
Co, Pana zdaniem - w sytuacji naszego regionu - jest dobrym prog-
nostykiem, a co budzi obawy ?
Andrzej Wiszniewski: Może zacznę od obaw. Boję się nieprzemyślanych
posunięć niektórych działaczy, traktujących utwo-
rzenie i działanie Komisji jako zagrożenie dla jakiejś sfery ich
kompetencji. Jest to zupełnie bezpodstawne. Komisja Wyborcza zajmuje
się wyłącznie sprawą wyborów i nie ma w ogóle zamiaru wchodzić w kom-
petencje działaczy związkowych. Ocena ich obecnej działalności dokona
się na zebraniu wyborczym - po prostu przy urnie !
Bardzo dobrze rokuje natomiast sam fakt powołania Komisji Wyborczej
Regionu. To chyba pierwszy wypadek, gdy RKW i RKS - te instytucje,
delikatnie mówiąc, skłócone, uznały za celowe powołać wspólne ciało.
Fakt, że obydwie przyjęły konieczność współpracy na tym odcinku i że
ta współpraca jakoś się układa - budzi pewne nadzieje.
"ZDnD": Czy podobne ciała są tworzone także w innych regionach ?
A.W.: Są to, jak dotąd, sytuacje wyjątkowe. Od ludzi uczestniczących
w Porozumieniu Na rzecz Demokratycznych Wyborów w NSZZ "Solidar-
ność" napływają bardzo pesymistyczne wieści. W wielu regionach
działacze zbyt przywiązali się do swojego monopolu, a grozi to błyska-
wiczną degrengoladą Związku - poprzez degenerację ludzi. Już dzisiaj
jesteśmy świadkami nieciekawych afer finansowych - jak na przykład
w Łodzi, w grupie Kostrzewy i Dłużniewskiego. To się będzie mnożyć.
"ZDnD": Co jest źródłem tej tak niezdrowej dla Związku sytuacji ?
A.W.: Źródła są chyba dwa. Po pierwsze: masy związkowe, które - nie ma
co ukrywać - topniały w stanie wojennym, w pewnym momencie
niemal całkowicie oddały władzę, decyzje w Związku, w ręce elit
kierowniczych.
Dobrze to ujął Gienek Szumiejko w 1 numerze "Gazety Związkowej".
Twierdzi tam - i moim zdaniem ma rację - że początkowo działacze byli
zszokowani tym nieoczekiwanym zakresem swojej władzy, wolnej od wszel-
kiej kontroli. Nagle stali się ludźmi, którzy według swojego
widzimisię wyrażają aspiracje całego społeczeństwa. Ale potem się
przyzwyczaili ! Teraz wcale nie chcą oddać tej niekontrolowanej władzy
masom członkowskim, a masy - mocno przerzedzone - nie dobijają się
o to.
Druga przyczyna, to odejście działaczy od ethosu negocjacji
w świetlicy zakładowej, z głośnikami wystawionymi na podwórze, żeby
cała załoga słuchała, a przyjęcie stylu dyskusji gabinetowych, gdzie
przy kawce Wałęsa z Kiszczakiem czy Jaruzelskim, lub jacyś inni
panowie podejmują decyzje zaskakujące wszystkich, nie tylko szarych
członków, ale ostatnio również posłów i senatorów.
"ZDnD": Zastanawiające jest, że to wszystko dokonuje się pod hasłami
jawności, wybijania się "S" na jawność. Z drugiej strony - to
też paradoks - Pan, który wartość i siłę "Solidarności" widzi w jaw-
nych debatach i jawnym podejmowaniu decyzji - reprezentuje w Komisji
Wyborczej strukturę tajną !
A.W.: Zaznaczam, że nie jestem członkiem tej struktury. Natomiast
ogromnie podziwiam i szanuję RKS, nie zawsze zresztą aprobując
podejmowane przez niego decyzje, czy też - według mnie czasem zbyt
powolny - styl działania. To, że się do mnie zwrócili, okazując mi
w ten sposób zaufanie, było dla mnie naprawdę wielkim wyróżnieniem.
Mówię to bez kokieterii. Zgodziłem się, bo w wyborach upatruję
dosłownie ostatnią szansę dla "Solidarności". Jeśli ta szansa nie
zostanie wykorzystana, to uważam, że moje dalsze należenie do Związku
będzie bądź bezpodstawne, bądź czysto formalne.
Przewodniczącym Komisji zostałem wybrany w demokratyczny sposób, na
zebraniu, gdzie każdy uczestnik miał dokładnie takie same prawa.
Wydaje mi się, że w tej decyzji członków Komisji Wyborczej było
znacznie więcej uznania dla RKS-u jako dla instytucji, niż osobiście
dla mnie, co mnie zresztą bardzo cieszy.
"ZDnD": Czy RKS powierzył Panu, jako swojemu przedstawicielowi w KWR,
jakąś szczególną misję ?
A.W.: Czy wie Pan, jak odbyło się to desygnowanie mnie na przedsta-
wiciela RKS-u w KWR ? - Zgadzasz się? - Zgadzam! To była cała
rozmowa. Nie otrzymałem żadnych wytycznych, instrukcji, zaleceń - nic!
Ba, nikt również ode mnie nie żąda, abym członkom RKS-u zdawał spra-
wozdnie z tego, co się dzieje na zebraniach Komisji. Wydaje mi się, że
RKS zrozumiał doskonale to, co dla mnie jest zrozumiałe samo przez
się: że członkowie Komisji Wyborczej są po prostu oddelegowani przez
pewne instytucje, jako ludzie cieszący się zaufaniem, po to, żeby
przeprowadzić demokratyczne wybory w Związku i nic poza tym !
Nie tylko nie zamierzam faworyzować poprzez Komisję jakiejkolwiek
instytucji, ale jako przewodniczący zdecydowany jestem nie dopuścić do
żadnych elementów kampanijnych w ramach jej działania.
"ZDnD": Jaka jest wobec tego rola Komisji Wyborczej ?
A.W. Główny cel, to przeprowadzenie, możliwie szybko i sprawnie, demo-
kratycznych wyborów w Związku. Z tym wiąże się opracowanie ordy-
nacji wyborczej oraz uporanie się z problemem regionalizacji, który
gnębił już nasz region w roku 1981, a obecnie wrócił. Ostatnia sprawa
- to bezpośrednie zorganizowanie wyborów: zapewnienie, by ordynacja
zyskała aprobatę Komisji Zakładowch i członków Związku, by wybory
elektorów, a następnie delegatów na zjazd, odbyły się w terminie
i zgodnie z ordynacją wyborczą, i wreszcie doprowadzenie do tego, by
w niedalekiej przyszłości do tego zjazdu doszło.
W naszym wstępnym kalendarium planujemy, że mogłoby to nastąpić
jeszcze w tym roku. Szereg tygodni temu, w luźnej rozmowie, Marek
Muszyński zaproponował datę 13 grudnia. Ogromnie mi się ten pomysł
spodobał. Miałoby to symboliczną wymowę, gdyby właśnie 13 grudnia
delegaci na zjazd wojewódzki (sądzę, że zjazdu regionalnego się nie da
do tego czasu zorganizować) - zebrali się tam, na Mazowieckiej - gdzie
zomowskie pałki i buty rozbijały własność związkową 13 grudnia 1981
roku.
Ważnym celem Związku jest poza tym dyskusja programowa. Bardzo dużo
- i słusznie - mówimy o procedurze wyborczej - natomiast strasznie
mało o tym, czym ma być "Solidarność" na szczeblu zakładów pracy (to
dzisiaj wcale nie jest takie jasne), czym ma być w regionie i czym
w Polsce: Od roku 1981 - od Zjazdu w "Olivii" - wiele wody upłynęło
i trzeba miejsce oraz cele działania Związku przemyśleć jeszcze raz.
Jest to zadanie delegatów. Zjazd Krajowy, który - mam nadzieję -
odbędzie się w przyszłym roku, powinien to zrobić, ale dyskusja musi
rozpocząć się już na zjazdach regionalnych.
"ZDnD": Obecny niewielki stan liczebny "Solidarności" jest chyba,
wobec czekających nas wyborów, okolicznością bardzo niepo-
myślną. Wiele osób, które de facto utożsamiają się z "Solidarnością",
wybrało status sympatyków i - ze względów formalnych - będzie bez
wpływu na to, co się w najbliższych miesiącach w Związku wydarzy. Ta
demokracja będzie więc niestety wybiórcza.
A.W.: Istotnie mało ludzi wraca dziś do "Solidarności", a ci którzy
wracają i są najgłośniejsi, to ludzie o skłonnościach "kultu
wodza", który jest zawsze łatwiejszy i przyjemniejszy niż "kult
instytucji". Zgadzam się, że jest to wielkie utrudnienie i boleję nad
tym. Natomiast odnoszę wrażenie, że dla wielu działaczy jest to ko-
rzystne, co głoszą zresztą zupeł- nie otwarcie. Idealny - w ich
marzeniu - status "Solidarność", to niewielka organizacja i olbrzymia
legenda.
Przypomina Pan sobie, że w pewnym okresie, jeszcze w stanie wojen-
nym, zaczęto odchodzić od idei "Solidarności" jako związku zawodowego,
równocześnie lansując bardzo mocno "Solidarność" jako ruch społeczny.
Ktoś zapytał wtedy - chyba Wiktora Kulerskiego - na czym polega
różnica i otrzymał bardzo, moim zdaniem, trafną odpowiedź: "Związek ma
----------
struktury -- ruch ma działaczy". Ja dodałbym - działaczy dożywotnich
------------------------------
i niekontrolowanych. Wygląda na to, że i dzisiaj chodzi o ruch spo-
łeczny, ruch wielkiej idei, która ma nagłośnienie międzynarodowe
i wielu ludziom kojarzy się z samym dobrem i z samym pięknem,
natomiast nie ma struktur, które będą działaczom patrzeć na ręce i nie
ma rzesz, które są autentyczną siłą, mogącą dyktować swoje warunki.
"ZDnD": Może po prostu brakuje jakiejś iskry, jakiegoś punktu zapal-
nego, od którego zacznie się szerzyć wśród ludzi "zaraza"
samostanowienia. Nie da się tego wyreżyserować. Ten cud zdarzył już
raz właśnie dziewięć lat temu. Jeżeli ludzie odkryją na nowo, że
własny rozum i własne sumienie jest zawsze dla człowieka ostateczną
instancją, jeżeli przypomną sobie, że to, co uchwalone zgodnie z zasa-
dami - nawet przez najskromniejsze gremium - jest święte - i nikt tego
nie może "centralnie" zmieniać, to może się jeszcze okazać, że bardzo
naiwni są ci, którzy tak kurczowo trzymają się swojego monopolu, bo on
jest w gruncie rzeczy nie do utrzymania.
A.W.: Staram się, jak mogę, tłumaczyć wszystkim, że w naszych
działaniach, także dotyczących wyborów, jest pewna hierarchia
ważności decyzyjnej. Na szczycie tej hierarchii stoi, oczywiście, sta-
tut - żadna decyzja nie może być z nim sprzeczna. W drugiej kolejności
------------------------------------------
idą uchwały zjazdowe. W trzeciej - wola członków - po prostu tych
członków zebranych na sali ! Najniższy priorytet ma decyzja gremiów
kierowniczych, czy gremiów koordynacyjnych.
Innymi słowy, jeżeli wola członków jest niesprzeczna ze statutem
i z uchwałami, to żadna władza zwierzchnia nie może jej zmienić - to
jest nie do ruszenia ! Wydaje się to bardzo elementarne i bardzo
proste, a jednak wielu ludzi słucha tego jak czegoś obrazoburczego.
"ZDnD": Dystansowanie się "Solidarności" po 17 kwietnia od strajków
też chyba nie pozostało bez wpływu na obecną nieufną,
wyczekującą postawę ludzi względem Związku.
Wspomniał Pan o dożywotnich działaczach. Alternatywa jest jedna -
kadencyjność, która - jak i w ogóle demokracja - "jest czymś okropnym,
ale nic lepszego nie wymyślono". Odcinając się od strajków, związek
traci dopływ "świeżej krwi", traci ludzi, którzy właśnie dzisiaj
"sprawdzają się", zyskując w trudnych chwilach mandat swojej załogi.
Te mandaty powinny być potwierdzone w najbliższych wyborach, bo jeśli
cała akcja miałaby służyć tylko "wzajemnej adoracji" w ramach dobrze
zasiedziałych solidarnościowych elit, to naprawdę szkoda fatygi !
Zachęcam niezależną prasę lokalną, zakładową i międzyzakładową, aby
nie czekając na żadne wytyczne rozpoczęła kampanię wyborczą.
A.W.: Jestem wielkim entuzjastą prasy i to prasy pluralistycznej, przy
czym pluralizm rozumiem nieco inaczej niż redakcja "Gazety
Wyborczej", przeznaczająca jedną stronę dla ludzi inaczej myślących.
Według mnie pluralizm polega na tym, że ukazuje się wiele bardzo
różnorodnych pism. Jesteśmy wychowani w systemie, którego maksymalnym
osiągnięciem byłoby, gdyby w Polsce ukazywała się tylko "Trybuna Ludu"
i jej terenowe mutacje.
Teraz to zaczyna wracać, wbrew doświadczeniom i dorobkowi stanu
wojennego, kiedy prasa się spluralizowała, kiedy ukazywało się mnóstwo
tytułów. Co prawda "Tygodnik Mazowsze" też jakby dążył do tego, aby
swoją warszawską edycją i jej terenowymi wersjami zaspokoić całkowicie
zapotrzebowanie na prasę II obiegu, ale nigdy tego nie osiągnął.
Obecnie "Gazeta Wyborcza" jest tego znacznie bliższa.
Słyszałem, że przed wojną w Oleśnicy wychodziły dwie gazety - tam
redagowane i wydawane ! To jest fantastyczne, tak być powinno ! To
integruje ludzi, powoduje, że społeczność takiego miasta zaczyna myś-
leć, zaczyna być niezależna, twórcza. To jest zaprzeczenie
komunistycznego wzorca, że "Naczalstwo łuczsze znajet".
Boję się jednak, że czeka nas proces odwrotny: tytuły będą powoli
znikać. Drżę o "Z Dnia na Dzień", bo zdaję sobie sprawę - chociaż jak
sądzę nie w pełni - jak trudno utrzymać dzisiaj pismo, szczególnie
takie. Strasznie bym się martwił, gdyby padło. Pragnąłbym i mam na-
dzieję, że "ZDnD" przetrwa i po zjeździe wyborczym. To nie deklaracje
sejmowe i nie nasi posłowie w parlamencie stanowią gwarancję
społecznej wolności, ale spluralizowana, zróżnicowana prasa! Ktoś, nie
pamiętam już kto, wypowiedział bardzo mądre zdanie - że Stany
Zjednoczone byłyby koszmarnym krajem, gdyby nie swoboda prasy. Pewnie
ta swoboda jest często nadużywana, ale mimo wszystko to właśnie ona
stanowi o wolności społecznej.
Wrocław, dn. 17 września 1989 r.
/"Z Dnia na Dzień" nr 5O8, Wrocław/
----------------------------------------------------------------------
Regionalna Komisja Wykonawcza regionu Dolny Śląsk
Wojewódzka Komisja Wyborcza Oddziału Legnica
Wojewódzka Komisja Wyborcza Oddziału Wałbrzych
Wojewódzka Komisja Wyborcza Oddziału Wrocław
STANOWISKO
W związku z uchwałą podjętą dn. 18 września br. przez Wojewódzkie
Komisje Wyborcze Oddziałów Legnica, Wałbrzych, Wrocław i przedsta-
wicieli Ziem, wchodzących w skład regionu Dolny Śląsk, oraz nawiązując
do wstępnej rozmowy z przedstawicielami RKW, Regionalny Komitet Straj-
kowy NSZZ "Solidarność" regionu Dolny Śląsk oświadcza co następuje:
Komisje Wyborcze Oddziałów Wojewódzkich są w obecnej sytuacji
jawnego działania Związku pierwszymi ciałami pochodzącymi z wyboru.
Oznacza to, że są one obdarzone mandatem zaufania członków Związku.
RKS w zasadzie uznaje za słuszną sugestię RKW, że skład Komisji
Wyborczej Regionu winien być proporcjonalny do liczby członków Związku
w oddziałach wojewódzkich. Jednak jednym z zadań Komisji Wyborczej
Regionu jest dopiero ustalenie tej liczby, obecnie zaledwie
szacowanej. Z szacowania tego wynika, że liczba członków Komisji
Wyborczych Oddziałów Wałbrzych i Legnica jest większa, niż wynikałoby
to z zasady proporcjonalności. RKS uważa sytuację tę za korzystną, ze
względu na większe potrzeby obsługi wyborów poza oddziałem
wrocławskim.
W związku z powyższym RKS stoi na stanowisku, że Komisja Wyborcza
Regionu powinna być sumą Komisji Wyborczych Oddziałów Wojewódzkiech
i przedstawicieli Ziem wchodzących w skład regionu Dolny Śląsk.
Niedopuszczalne jest nie tylko eliminowanie którejkolwiek z tych osób,
lecz nawet wywieranie nacisku, by któraś z nich ustąpiła.
Przypominamy, że Komisja Wyborcza Regionu nie jest żadnym ogniwem
władzy w Związku, a jedynie ciałem powołanym do ściśle określonego
zadania, tzn. do przygotowania i nadzoru wyborów w regionie. Jest to
zadanie trudne i wymagające dużego nakładu pracy. Uważamy, że większa
niż sugerowana przez RKW liczba członków Komisji zapewni jej
sprawniejsze działanie.
Wrocław, 26 września 1989 r.
Regionalny Komitet Strajkowy
regionu Dolny Śląsk
----------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------
WIADOMOŚCI ORGANIZACYJNE
Od 2 października wychodzące we Wrocławiu główne pismo naszej Organi-
zacji, dwutygodnik "Solidarność Walcząca" zmienia format - z dotych-
czasowego A 5 na A 4 (zwiększona dwukrotnie objętość) oraz cenę - z 3O
na 8O zł.
***
W trakcie strajków w sierpniu działacze "SW - Jastrzębie" wspomagali
akcję strajkową. Oddział SW-Jastrzębie wydawał specjalną edycję gazety
"SW - Jastrzębie".
***
Jawni przedstawiciele Solidarności Walczącej Poddodziału Wałbrzych:
KAZIMIERZ GRONDYS - Wałbrzych-Gaj, ull. Mieroszowska (39 lat, żonaty,
dwoje dzieci, pracownik Przedsiębiorstwa Robót Gór-
niczych) oraz
JAN KIRSZENSZTEIN - Wałbrzych, ul. Beethovena 11a/1 (3O lat, żonaty,
dwoje dzieci, górnik dołowy KWK "Wałbrzych").
***
Przedstawiciel SW, Maciej Frankiewicz przebywał na początku września
w Londynie birąc udział w Kongresie Wolnych Polaków. Po powrocie
został poddany na lotnisku Okęcie szczegółowej rewizji - z rewizją
osobistą włącznie.
***
Przy Grupie SW MPK Wrocławw powstała Agencja Fotograficzna, która
przyjęła nazwę "Bez pardonu".
***
Nakładem Niezależnej Agencji Wydawniczej Solidarności Walczącej
"NAWA" ukazała się długo oczekiwana książka "Kondotierzy" Rafała
Gan-Ganowicza. Autor - obecnie jeden z zagranicznych przedstawicieli
naszej Organizacji - w sposób niezwykle barwny, a często i dowcipny
wspomina w książce swą walkę z komunistami na frontach Afryki
i Arabii. Był jednym z niewielu polskich "soldiers of fortune" -
kondotierów.
Cena 2.OOO zł.
***
To samo wydawnictwo opublikowało po ukraińsku broszurę zawierającą
uchwały Konferencji Delegatów Środowiska Ukraińskiej Głównej Rady
Wyzwoleńczej - Nowy Jork 1988. Uważamy, że jest to konkretny, choć
niewielki wkład w budowanie przyjaźni między naszymi, niegdyś zwaśnio-
nymi narodami. Druk bezpłatny.
***
Grupa zakładowa SW w MPK we Wrocławiu wydała broszurę pt. "Spod sto-
łu". Jest to rozmowa z Krzysztofem Wyszkowskim, współzałożycielem
Wolnych Związków Zawodowych, uczestnikiem strajków w Soczni Gdańskiej
w 198O i 1988 r. o kulisach "okrągłego stołu". Wywiad z Wyszkowskim
przeprowadzony przez Krzysztofa Czabańskiego został przedrukowany
z paryskiej "Kulturze". Cena 1OO zł.
***
"Petit" - Wydawnictwo SW Oddział Trójmiasto wydało książkę Frederica
Forsytha "Diabelska alternatywa". Literatura sensacyjna.
Cena 26OO zł.
***
Nakładem "Petitu" ukazała się także broszura "Głos z GUŁagu". Zawiera
rozmowę Ewy Berberyusz z Olgierdem Wołyńskim (synem polskich komunis-
tów straconych w ZSRR).
Cena 7OO zł
----------------------------------------------------------------------
WIADOMOŚCI DROBNE
W oparciu o doświadczenia roku '81 odtwarzana jest sieć wiodących zak-
ładów pracy. Sieć jest dobrowolną strukturą Związku, nie posiada
organu wykonawczego, nie podejmuje uchwał, wypracowane przez siebie
stanowisko traktuje jako zalecenie dla uczestniczących w niej Komisji
Zakładowych. Najważniejsze zadania Sieci to: szybka informacja między
dużymi zakładami pracy, wzajemna konsultacja w ważniejszych sprawach
oraz ewentualne przejęcie roli MKS w razie ataku na Związek. Wiodący
zakład bierze na siebie obowiązek opieki nad przydzielonymi sobie
zakładami pracy, poprzez: regularne kontakty (z zachowaniem zasad
jawności), stałą wymianę biuletynów informacyjnych i przedruki wy-
branych pozycji, wzajemne informowanie się o przyjętych uchwałach
Komisji Zakładowych, doradztwo związkowe, pomoc poligraficzną.
Wiodącymi zakładami Wrocławia są: "Wrozamet", "Aspa", "Hydral",
"Chemitex", ZNTK, Elektrociepłownia, Politechnika Wrocławska.
***
Informujemy, że pojawiające się ostatnio na murach Opola obraźliwe
hasła wymierzone przeciw mniejszości niemieckiej, sygnowane przez KPN
oraz groźby wobec funkcjonariuszy SB podpisane przez SW, nie są dzie-
łem w/w ugrupowań. Wspomniane hasła są sprzeczne ze stanowiskiem
zarówno SW jak i KPN. Napisy te są prawdopodobnie wykonywane przez SB,
w celu zdyskredytowania opozycji niepodległościowej.
***
"Komunikaty" (nr 18) - pismo TZR "Solidarności" w Poznaniu - rela-
cjonują obchody 31 sierpnia: "Atmosferę podniosłości i godności tych
obchdów zakłóciło nieodpowiedzialne zachowanie garstki uczestników
spod znaku „Solidarności Walczącej”, którzy zaczęli wznośić okrzyki
„precz z komuną” (wydaje się, że jest to jedyne hasło, które ta orga-
nizacja potrafi wykrzyczeć). Na zakończenie głównych obchodów zorgani-
zowali jarmarczny przemarsz (w liczbie ok. 3O osób) pod gmach WUSW
przy ulicy Kochanowskiego, który przez obserwatorów skomentowany
został jednoznacznie: „żenujące wydarzenie”".
Skąd znamy ten styl, te inwektywy i tę pogardę ?
_
Z ROSYJSKIEJ PRASY NIEZALEZNEJ
------------------------------------
1939 - 23 SIERPNIA - 1989
"BAŁTYCKA DROGA"
5O-ta rocznica paktu Ribbentrop - Mołotow, do której narody bałtyc-
kie przygowywały się przez kilka lat, została uznana za
najpotężniejszą akcję polityczną, jednoczącą wsystkie trzy republiki.
Są one bardzo różne, ale dzisiaj mają przed sobą jedną drogę.
ESTONIA
Tallin, 22 sierpnia. /.../ Na placu Ratuszowym trwa zbieranie pod-
pisów pod wezwaniem do przeprowadzenia referendum w sprawie
suwereności Esttonii. Podpisy zbierane są przez Estoński Ruch Demo-
kratyczny (EDD-88). Jedyna pytanie, które proponuje się postawić w tym
referendum: "Czy Estonia ma nadal wchodzić w skład Związku
Radzieckiego ?". Do 23 sierpnia zebrano około 3O tys. podpisów. EDD-88
traktuje tę akcję jako jedną z pierwszych prób rozwiązania ważnych
problemów politycznych metodami demokratycznymi.
Tallin, 23 sierpnia. /.../ O 17.3O rozpoczął się wiec w parku
Chirwe. Do zebranych przemawiali: członkowie organu kierowniczego
Partii Narodowej Niepodległości Estonii Ewe Pjaranste, Łagle Parek
i Tunne Kełam; przewodniczący estońskiego Stowarzyszenia "Sidpri"
Tijnu Kroll-Simmul z Australii; zastępca przewodniczącego Estońskiego
Związku Chrześcijańskiego - Wotele Hansen, jeden z przywódców "Frontu
Ludowego" Estonii, deputowany ludowy ZSRR Demokratycznej Partii
Estonii Marju Lauristin; przedstawiciel tallińskiej organizacji ruchu
"zielonych" Rejn Ejnasto; członek honorowy grupy MRP-AEG (nadającej
rozgłos sprawie paktu z 23 sierpnia) Mart Nikłus; przedstawiciel
tallińskiej niezależnej drużyny Jaam Chatto; współpracownik "Wia-
domości FLE", Walery Worinin, przedstawiciel Chrześcjańsko-Demokra-
tycznej Partii Estonii, Ajwar Kała, przewodniczący Towarzystwa Ochrony
Zabytków Triwime Nieliste. Członkowie PNNE wezwali do utworzenia
niezależnego państwa Estońskiego. Uzestnicy wiecu trzymali narodowe
sztandary niepodległej Estonii, a także ukraińskie, białoruskie,
ormiańskie i rosyjskie flagi narodowe. Wznoszno także plakaty w języku
estońskim i angielskim z żądaniem wycofania wojsk okupacyjnych
z terytorium Estonii. Występujący na wiecu wzywali do walki o suwe-
renność Estonii. /.../
Na zakończenie wiecu odśpiewano hymn niepodległej Republiki Estonii.
Wiec trwał do godz 18.3O, ponieważ obecni chcieli wziąć także udział
w łańcuchu solidarności "Bałtycka Droga". /.../
W tym samym czasie trwała akcja "łańcuch solidarności", zorgani-
zowana przez "Fronty Ludowe" Estonii i Łotwy oraz litewski ruch
"Sajudis". Według oceny organizatorów tej akcji, wzięło w niej udział
prawie milion osób, w tym w Estonii, w "Bałtyckiej drodze" - na
przestrzeni ponad 2OO km. - uczestniczyło 3OO-4OO tys. osób. /.../
Na wiecu w Tallinie, a także w innych miejscach republiki, gdzie
w tym dniu przeprowadzane były analogiczne wiece, brzmiały narodowe
estońskie pieśni.
O 21.15 na granicy z Łotwą uczestnicy akcji zorganizowali wiec, w
czasie którego spalono symboliczny krzyż z napisem "MRP-5O" [tzn.
Mołotow-Ribbentrop-Pakt]. Wiec zakończył się o 22.25. >>>
Według doniesień licznych niezależnych obserwatorów, liczba uczest-
ników wieców w Tallinie wynosiła od trzech-czterech do kilkudziesięciu
tysięcy.
ŁOTWA
Ryga. 21 i 22 sierpnia z inicjatywy Ruchu na rzecz Narodowej Nie-
podległości Łotwy w siedzibie Łotewskiegio Teatru Młodzieży odbywała
się konferencja międzynarodowa "Prawo narodów do samostanowienia
i równouprawnienie ludów". W pracach konferencji brali udział przed-
stawiciele licznych narodowych, społecznych i nieformalnych organiza-
cji z całego kraju. Leitmotivem wszystkich wystąpień na konferencji
było przeświaczenie o konieczności poszukiwania dróg do uzyskania
niepodległości przez państwa, które utraciły ją w rezultacie umowy
między ZSRR a Niemcami hitlerowskimi 5O lat temu - 23 sierpnia 1939
roku. W czasie konferencji w foyer teatru można było nabyć niezależne
wydawnictwa: "Ekspress-Kronikę", "Trybunę Białoruską" i "Głasnost".
W przyjętych na konferencji rezolucjach jest mowa o tym, że wybór
politycznej przyszłości Łotwy jest sprawą Łotewskiego narodu. W jednej
z rezolucji członkowie Ruchu na rzecz Narodowej Niezawisłości Łotwy
podkreślają, że wydarzenia, zachodzące w ostatnich tygodniach w
krajach bałtyckich, nie są dostatecznie obiektywnie naświetlane przez
zachodnie rozgłośnie.
O 19.OO., w tym samym czasie gdy na ulicy Łaczplesisa rozpoczęła
prace konferencja, około tysiąca ludzi zebrało się na otwartej es-
tradzie Parku Kirowskiego, na odbywająceym się bez oficjalnego
zezwolenia, a w ostatniej chwili zakazanym przez władze wiecu,
poświęconym rocznicy wtargnięcia wojsk Układu Warszawskiego do
Czechosłowacji. Wiec, odbywający się w asyście otaczających estradę,
ale nie ingerujących w jego przebieg funkcjonariuszy MSW, został
zorganizowany z inicjatywy łotewskiego Związku Demokratycznego. Brali
w nim udział goście z Czechosłowacji. Rozwinęli oni, przy aplauzie
zebranych, biało-czerwony czechosłowacki sztandar. Dwie minuty mil-
czenia upłynęły pod hasłem "Za naszą i waszą wolność".
Po zakończeniu wiecu funkcjonariusze MSW polecili przywódcom
łotewskiego Związku Demokratycznego Siergiejowi Koncze i Władimirowi
Makarowowi udać się na komisarat milicji, jednak ci ostatni odmówili,
a wobec wielkiego zgromadzenia ludzi milicja zmuszona była zrezygnować
z użycia siły. Tym niemniej, 23 sierpnia Władimir Makarow został
zatrzymany w Kirowkim Komisariacie MSW, dokąd wezwano go telefo-
nicznie. Według informacji oficera dyżyrnego, Makarowowi przedstawiony
został zarzut zorganizowania nielegalnego wiecu. 25 sierpnia Sąd
Ludowy Okręgu Kirowskiego wydał decyzję o zwolnieniu Makarowa
z aresztu i przeniósł rozprawę na 29 sierpnia.
Ryga, 23 sierpnia. Zgodnie z decyzją Rady Bałtyckiej, w skład któ-
rej wchodzą przedstawiciele "Frontów Ludowych" Łotwy, Estonii i
litewskiego "Sajudisu", 23 sierpnia o 19.OO - według radiowego sygnału
czasu - stolice trzech republik bałtyckich połączył żywy ludzki
łańcuch. Jak mówi odezwa "Frontu Ludowego" Łotwy, uczestnicy tej akcji
potwierdzili swoje pragnienie "bycia znów niezależnymi, posiadania
znów swojego państwa, wolnej Litwy, Łotwy, Estonii". Żywy łańcuch
("Bałtycka Droga"), biegnący od miejscowości do miejscowości wzdłuż
głównych magistrali samochodowych, połączył stolice trzech republik.
Przez 15 minut łańcuch był zamknięty, wolne pozostały tylko skrzyżo-
wania ulic i przejazdy kolejowe. Według minimalnych oszacowań, na
samej tylko Łotwie "Bałtycka Droga" składała się z około 6OO tys.
osób. >>>
O godz. 9 wieczorem na granicy Łotwy i Estoniii odbył się wiec,
w którym wzięli udział przywódcy rebublikańskich "Frontów Ludowych"
Edgar Sawisaar i Dajnis Iwans. Taki sam wiec odbył się na granicy
z Litwą. Łotwę reprezentował tam współpracownik biuletynu "Frontu
Ludowego" Łotwy "Atmoda" - Ints Kalninsz.
LITWA
Wilno. 2O sierpnia koło dzwonnicy katedralnej w Wilnie odbyła się
demonstracja członków Narodowego Związku Młodzieży "Młoda Litwa",
poświęcona 5O rocznicy Paktu Ribbentrop-Mołotow. Analogiczne demons-
tracje odbywały się w Mariampolu, Olicie (Alytus) i Kownie.
22 sierpnia prawie we wszystkich miastach odbywały się wiece,
organizowane przez miejscowe rady "Sajudisu". W Wilnie, Kownie,
Kłajpedzie, Szawle (|jaulai), Poniewieżu (Paneveżys) w wiecach uczest-
niczyły dziesiątki tysięcy ludzi.
22 sierpnia sztafetową głodówkę na placu Katedralnym w Wilnie pod-
jął Witautas Milwidas, członek Ligi Wolności Litwy. Źądania prowadzą-
cych głodówkę to likwidacja następstw paktu Ribbentrop-Mołotow
i wycofanie wojsk okupacyjnych z terytorium Litwy. Pod odezwą popie-
rjącą te żądania zebrano około półtora miliona podpisów.
Trwa akcja Narodowego Związku Młodzieży "Książeczka wojskowa".
Odmawiając służby w szeregach armii sowieckiej, już ponad 4OO osób
przesłało swoje książeczki wojskowe ministrowi obrony ZSRR.
22 sierpnia o godzinie 17 w wileńskim Parku Górnym odbył się wiec,
zorganizowany przez miejską radę "Sajudisu". Uczestniczyło ponad 5O
tys. osób. Wystąpił przedstawiciel Rady "Sajudisu", Witualis Landsber-
gis, który zażądał uznania za bezprawny Paktu Ribbentrop-Mołotow
i jego tajnych protokołów. Wiec zakończył się o 21. wspólną modlitwą.
Wilno, 23 sierpnia. O 15. w Parku Górnym parku odbył się wiec
Związku Niepodległości Litwy. Obecnych było 1O-15 tys. osób. Na wiecu
wystąpił Wiktoras Piatkus (Związek Chrześcijańsko-Demokratyczny),
Antanas Terliackas (Liga Wolności Litwy), Powiłas Pieczeliunas (Partia
Demokratyczna), Witautas Kazłauskas (Partia Postępu i humanizmu),
Aukse Auksztikalne, Jojnas Giełarzius i inni. Rezolucję odczytał
członek Narodowego Związku Młodzieży Litwy Leonardas Wiłkas. W trakcie
czytania rezolucji członkowie Narodowego Związku Młodzieży Litwy
podpalili na środku placu dwugłową kukłę, wyobrażającą Stalina
i Hitlera.
Po wiecu rozpoczęła się demonstracja, która doszła do autostrady
Wilno-Tallin. Wzdłuż tej trasy przebiegał żywy łańcuch "Bałtycka
droga", rozciągający się od Katedry w Wilnie do placu Ratuszowego
w Tallinie.
Kłajpeda. 23 sierpnia odbył się wiec z inicjatywy Związku
Niepodległości Litwy, w którym uczestniczyło ok 2O tys. osób.
Kretynga, 23 sierpnia. W wiecu, zorganizowanym przez Ligę Wolności
Litwy, uczestniczyło 3 tysiące ludzi.
Poniewież, 23 sierpnia. Na wiecu zgromadziło się 15 tys. osób.
Organizatorzy - Liga Wolności Litwy i miejscowy oddział "Sajudisu".
/"Russkaja Mysl" - nr 3791 - 1 września 1989/
----------------------------------------------------------------------
KALENDARIUM WYDARZEŃ W ZWIĄZKU RADZIECKIM
na podstawie Ekspres-Kroniki nr 31 (1O4) z 3O lipca
nr 35 (1O8) z 27 września
STRAJKI
Kowel (Obwód Lwowski), 17 lipca. 4-godzinny strajk na Wydziale Kons-
trukcji Metalowych Zjednoczenia Urządzeń Prasowych z żądaniem
dodatkowych 6 dni urlopu z powodu braku wentylacji. Żądanie spełniono.
26 lipca trzy wydziały tego samego zakładu przeprowadziły jednodniowy
strajk, wysuwając żądania ekonomiczne, które dyrekcja obiecała rozpa-
trzyć.
AKCJE PROTESTACYJNE
Wilno, 26 lipca. Wiec zwolenników niepodległości - w rocznicę wejścia
Litwy w skład ZSRR, który to dzień do tej pory jest oficjalnym
"świętem narodowym".
Bakczysaraj, 24 lipca. Około 5O Tatarów krymskich pikietowało dworzec,
nie dopuszczając zespołu filmowego studia "Uzbekfilm",
prowadzącego wspólnie z kinematografią włoską, hiszpańską i marokańską
zdjęcia plenerowe, pomimo że kręcenie filmów rozrywkowych w muzeach
i na terenie zabytkowych kompleksów architektonicznych jest zabronione
przez Ministerstwo Kultury. Po pertraktacjach z władzami administra-
cyjnymi na plan filmowy dopuszczono przedstawicieli Tatarów Krymskich
w charakterze obserwatorów.
Wieś Niżnierieczienskij (Krym), 24 lipca. Demonstracja Tatarów Krym-
skich przeciwko naruszaniu ich praw obywatel-
skich. 26 lipca około stu ludzi rozpoczęło marsz na Simferopol.
Słoki (Łotwa), 25 lipca. Wiec z żądaniem zamknięcia Kombinatu Celu-
lozowo-Papierniczego. Wiec, na który udzielono zezwolenia, prze-
biegał w milicjyjnym okrążeniu. (2OO demonstrantów, trzy autobusy
milicji). Rankiem 26 lipca pod bramą KC-P zostali zatrzmani pikietują-
cy zakład przez całą noc członkowie Klubu Ochrony Środowiska; 27 lipca
jurmalski sąd ich uniewinnił.
Wilno, 25 lipca. Sztafetową głodówkę prowadzoną przez Ligę Wolności
Litwy z żądaniem usunięcia wojsk okupacyjnych i likwidacji
skutków paktu Ribbentrop-Mołotow podjął A. Bakszys. W związku z gwał-
townym pogorszeniem zdrowia przerwał głodówkę 27 lipca, a sztafetę
podjął Leonidas Wilkas. Do 28 lipca zebrano ponad 5OO tys. podpisów
pod odezwą popierającą żądania uczestników głodówki, skierowaną do
rządów RFN, NRD i ZSRR. Zbieranie podpisów prowadzą - Liga i
"Sajudis".
Wilno, 26-26 lipca. Związek Kobiet Litewskich i stowarzyszenie reli-
gijne "Caritas" pikietowały jeden ze szpitali resortowych,
żądając przekazania takich szpitali dla potrzeb leczenia dzieci i in-
walidów. 27-28 lipca takie same pikity zaciągnięto przed Radą Minis-
trów Republiki.
Kijów, 29-3O lipca. Członkowie Ukraińskiej Ligi Narodowo-Demokra-
tycznej przeprowadzili dobową głodówkę, protestując przed gma-
chem RN USRR przeciwko przygotowywanemu dekretowi o zakazie używania
ukraińskiej symboliki narodowej.
Erewań, 18 sierpnia. Demonstracja przed gmachem KC, gdzie obradowało
Biuro Polityczne, z żądaniem dokonania oceny politycznej
wydarzeń w Autonomicznym Obwodzie Górnego Karabachu i sytuacji Ormian
w Azerbejdżanie. Po południu pod KC zajechały dwa autobusy uchodźców
z okręgu Szaumańskiego AzSRR (szyby atobusów rozbite, pośród psażerów
- ranni). Kierownictwo KC odmówiło wyjścia do nich - gdy demonstranci
usiłowali wyłamać metalowe ogrodzenie budynku, dwóch sekretarzy KC
podjęło rozmowy z przedstawicielami Ogólnonarodowego Ruchu Ormian. Do
już uchwalonej rezolucji Biura Politycznego zostały włączone słowa
o tym, że "naród Armenii ocenia" te wydarzenia "jako prostą kontynu-
ację tragicznych wydarzeń w Sumgajcie, jako akty ludobójstwa Ormian",
a także wezwanie, by kierownictwo AzSRR zapewniło Ormianom w Azerbej-
dżanie bezpieczeństwo, stosując wszelkie środki, "do faktycznego
wprowadzenia stanu wyjątkowego w miejscach wspólnego zamieszkiwania
ludności ormiańskiej i azerbejdżańskiej włącznie"
Nachiczewan, 19 sierpnia. Siedząca demonstracja przed gmachem Rady
Ministrów i Komitetu obwodowego partii z żądaniem przy-
wrócenia suwerenatu w Azerbejdżanu nad AOGK i rejestracji Frontu
Ludowego Nachiczewanu.
Lwów, 25 sierpnia. Wielotysięczna demonstracja przed gmachem prokura-
tury - z żądaniem wniesienia odwołania od orzeczenia Nesterow-
skiego Sądu Okręgowego, który skazał na karę grzywny trzech członków
UChS za zorganizowanie wiecu w Nesterowie 23 lipca. 21 sierpnia
prokuratura okręgowa wniosła odwołanie od orzeczenia sądu.
ŻYCIE SPOŁECZNE I RELIGIJNE
Tbilisi. Codzienne wiece informacyjne na temat sytuacji w Abchazji
- z żądaniem ukarania winnych przelewu krwi i likwidacji
autonomii Abchazji.
Abchazja. "Alians Demokratyczny", ugrupowanie organizacji opozycjnych,
wywodzących się z Komitetu Narodowego Ocalenia Gruzji, za-
kłada tu sztaby samoobrony Gruzji. Organizowaniem samodzielnych, uz-
brojonych formacji w Zachodniej Gruzji zajmuje się Zwiad
Gamsachudrija.
Odessa, 28 lipca. Komisja Miejskiego Komitetu Wykonawczego odmówiła
gminie prawosławnej, starającej się o przekazanie jej na wpół
zburzonej świątyni męczenników Adriana i Natali, rejestracji i prze-
kazania świątyni. Podstawowy argument - to "niedopuszczalnie" mała
odległość świątyni od sanatorium i przedszkola. Na podstawie zarzą-
dzenia starosty gminy przy synagodze odeskiej, realizującego wytyczne
pełnomocnej Rady Do Spraw Religii, zlikwidowano kursy nauki języka
jidisz, organizowane z pomocą dojedżającego z Izraela rabina.
Iszymbaj, sierpień. We wszystkie niedziele w rynku, koło domu towaro-
wego, trwa zbieranie podpisów pod Apelem do Rady Najwyższej
ZSRR o przyznanie Baszkirii statusu republiki związkowej. Inicjator
- Młodzieżowy Związek Demokratyczny.
Tbilisi, sierpień. Powstała Partia Socjalistyczno-Federalistyczna.
Wieś Czusowaja (okręg Permski), 18 sierpnia. Lekarz naczelny Stacji
Sanepidu wydał zezwolenie na przewiezienie ciała Wasyla
Stusa na Ukrainę. Ekshumacja była wyznaczona na 2 września. 24 sierp-
nia syn poety otrzymał telegram: "... w związku z warunkami sanitarno
-epidemiologicznymi ekshumacja możliwa jest tylko w okresie zimowym".
W rozmowie telefonicznej lekarz naczelny wyjaśnił, że epidemia
wybuchła na skutek tego, iż "... w okolicy zgromadzono wielką ilość
owoców". Przewiezienie ciała wyznaczono na koniec października.
Charków, 19 sierpnia. Wiec, poświęcony prawu wyborczemu w WUSRR,
zorganiziwany przez charkowską Radę Koordynacyjną Ludowego
Ruchu Ukrainy na rzecz Pieriestrojki. Członkowie UChS podnieśli dwie
żółto-niebieskie flagi. Milicja domagała się ich usunięcia. Prowa-
dzący wiec N.G.Starunow oświadczył przez mikrofon, że bierze na siebie
całą odpowiedzialność za eksponowanie ukraińskiej symboliki narodowej,
znanej od czasów św. Włodzimierza. Milicja się wycofała. 22 sierpnia
Andriej Czeremskij, który pierwszy podniósł flagę, został skazany na
12 dni aresztu. 14 członków UChS prowadzi na pl. Dzierżyńskiego gło-
dówkę solidarności z Czeremskim.
Moskwa, 2O sierpnia. Wiec gminy Ormian na cmentarzu Wagańkowskim.
Wieś Sewastjanowka Okręgu Bakczysarajskiego. 38 rodzin Tatarów Krym-
skich, przybyłych z Fergańskiego i innych okręgów,
zajęło pod budowę domów nieużytki, nie obrabiane przez ostatnie 45
lat. 24 sierpnia dyrektor sowchozu wydał traktorzystom polecenie
zaorania tej ziemi - traktorzyści odmówili. Podobna zabudowa powstać
miała we wsi Tewbdrak (Skalistoje), gdzie władze planują wybudowanie
2OO domów dla rosyjskich przesiedleńców z obwodu Tiumeńskiego. Władze
zapowiedziały likwidiwanie domostw Tatarów Krymskich przy pomocy
buldożerów.
Suchumi, 25 sierpnia. Został otwarty Pierwszy Zjazd Górskich narodów
Kaukazu. Wysunięto żądanie przyznania wszystkim republikom
autonomicznym Kaukazu statusu republik związkowych. Tbiliskie gazety
określiły zjazd jako "panislamską zmowę".
Tbilisi, 26-27 sierpnia. Zjazd założycielski Gruzińskiego Związku
Chrześcijańsko-Demokratycznego.
SYTUACJA WIĘŹNIÓW POLITYCZNYCH, PROCESY POLITYCZNE
Erewań, początek lipca. Powrócili warunkowo - przedterminowo zwolnieni
Albrik Giewojan i Artur Pogosjan, aresztowani po rozpędzeniu
wiecu 5 lipca 1988 na lotnisku "Ewartnoc" i skazani na półtora roku
więzienia.
Nowosybirsk, "więzienie czasowego pobytu", GUWD, 27 lipca. Skazany na
15 dni aresztu redaktor SibIA Aleksiej Manannikow ogłosił
głodówkę protestacyjną w związku z nieludzkimi warunkami uwięzienia.
Permskie łagry, zona 35, 28 lipca. Rozprawa przeciwko Michaiłowi Ka-
zaczkowowi została przeniesiona na 1 sierpnia. Matka
Kazaczkowa poinformowała, że O. Michaiłowowi, który przeszedł na sta-
tus więźnia politycznego, grożono przeniesieniem do szpitala
psychiatrycznego.
Ałma-Ata. Przedstawiciel miejscowego Centrum Kultury Koreańskiej oś-
wiadczył że, jak się okazało, obywatele KRLD, którzy
"zawinili" wobec reżimu, są kierowani do pracy w radzieckich obozach;
znajdujący się w Obwodzie Irkuckim Zakład Przemysłu Drzewnego im. Kim
Ir Sena faktycznie jest obozem pracy dla więźniów politycznych z KRLD,
w którym znajduje się około 6OO Koreańczyków.
Tbilisi, 31 maja i 1 lipca. Aresztowano Mamukę Iwanowa i Zuraba Szpe-
tiszwili. W maju brali oni udział w meczy futbolowym, w cza-
sie którego doszło pomiędzy widzami a żołnierzami służby wewnętrznej,
do bójki, zażegnanej dzięki wystąpieniu przedstawicieli organizacji
opozycyjnych.
Wieś Bogdanowo, Pskowski Okręgowa Klinika Psychiatryczna nr 1, 25 lip-
ca. Wyszedł na wolność więzień polityczny Władimir
Wasiliew.
Więzienie Goryskie (Armenia), (prawdopodobnie sierpień). Znajdujący
się pod ścisłym nadzorem więziennym Edward Krickij
odmówił pracy na znak protestu przeciwko nie rozpatrywaniu jego odezw
do PBC ZSRR (Prokuratura Generalna).
Puszkino (Okręg Leningradzki), druga połowa sierpnia. Artisowi Czentu-
rickisowi, Andrisowi Stiepanowowi i Jurijowi Minajewowi wyto-
czono sprawę o dezercję. Znajdowali się oni wśród 13 żołnierzy
jednostki technicznej, obsługującej Wyższą Szkołę Wojsk Inżynieryjnych
- mieszkańców Łotwy, powołanych do wojska w 1988 roku, którzy zdezer-
terowali 6 sierpnia i zwrócili się do utworzonej niedawno na Łotwie
Chrześcijańskiej Ligi Kobiet twierdząc, że w jednostce narażeni byli
na nieustanne znęcanie się i poniżenia ze strony dowództwa i "wete-
ranów". 1O sierpnia w Łotewkiej Republikańskiej Komendzie Wojskowej
odbyła się rozmowa, w czasie której dezerterów zapewniono, że ich
skargi zostaną rozpatrzone i że nie będą pociągnięci do odpowie-
dzialności za dezercję, ponieważ oddali się do dyspozycji komendantury
wojskowej. Gdy 11 sierpnia wrócili do jednostki, wszyscy zostali
osadzeni w areszcie wojskowym, gdzie odsiedzieli po 5-1O dni.
Pylwa (Estonia), 22 sierpnia. Rozprawa przeciwko Erki Łujkowi pod
zarzutem uchylania się od służby wojskowej (Erki Łujk odmawia
służby w armii okupacyjnej) została odłożona, gdyż uwzględniono zas-
trzeżenia adwokata co do osoby sędziego - oficera rezerwy, na którego
mogłaby wywrzeć nacisk komendantura wojskowa.
REPRESJE, PRZEŚLADOWANIA
Magadan, 21 lipca. Zatrzymano i przewieziono do MSW Mikołaja Astapowa
i Romana Saczkowa, prowadzących akcję protestacyjną w związku
z bezprawnym zwolnieniem z pracy. Saczkowa skazano na pięć dni
aresztu. Wkrótce został zatrzymany i skazany na 3 doby Władimir
Kobzar, który rozwinął przed budynkiem Komitetu Obwodowego transparent
"Wolność dla Romana Saczkowa". Następnie zatrzymano Michaiła Koszelewa
i Aleksanndra Nikiforowa, którzy przyszli do MSW wyjaśnić przyczyny
zatrzymania Astapowa, Saczkowa i Kobzara. 16-2O lipca Koszelew
i Nikiforow uczestniczyli w pikiecie przeciwko biurokracji w pracy
magadańskiego OWIR-u, wraz z Infontowem, skazanym za to na 3 doby
aresztu. 23 lipca magadańska filia "Wolności Migracji" zorganizowała
w obronie zatrzymanych godzinną pikietę przed gmachem Miejskiego
Komitetu Wykonawczego.
"Obóz pokoju" nad rzeką Gauja (Łotwa). Napad uzbrojonych w pałki "spo-
łeczników" z dzielnicowym inspektorem milicji na czele,
na Wiktora Otirko z Doniecka, którego skopano i pobito pałkami, odeb-
rano mu kilka scyzoryków i kuchennych noży, 4O rubli oraz kosmetyki.
Ryga, 23 lipca. Zatrzymano kolportera gazety Związku Demokratycznego
"Wolne słowo", Ogisa Trejlonsa, sonfiskowano 4OO egz. gazety.
Kijów, 27 lipca. Dmitro Korczyński został skazany na 15 dni aresztu za
zorganizowanie demonstracji przed gmachem Rady Najwyższej USRR
w dniu 23 lipca.
Orzeł, 22 sierpnia. Został zatrzymany 18-letni Andriej Skriabin,
zbierający podpisy pod odezwą "Memoriału", w obronie Dekretu
o władzy.
Ryga, 23 sierpnia. Rewizja u członka grupy "Helsinki-86" Krymsa,
"celem odnalezienia pojemniczków z farbą w aerolozu". Pracownicy
MSW otworzyli drzwi własnym kluczem.
SYTUACJA NA ZAKAUKAZIU
Stiepanakert (Górny Karabach). Strajk, rozpoczęty 3 maja, powoli wyga-
sa. Blokada Górnego Karabachu trwa, żywność jest dowożona
do Stiepanakertu samolotami z Gorysu.
Baku. Rozpoczęcie roku akademickiego i roku szkolnego w średnich szko-
łach specjalistycznych zostało przeniesione na 2 października.
Przedsiębrane są środki, mające uniemożliwić powrót do miasta
studentów, którzy wyjechali na wakacje w do różnych okręgów republiki.
Według informacji bakijskich Ormian, na Prospekcie Lenina w ciągu
tygodnia dopuszczono się 15 napaści na Ormian, wśród których są ofiary
śmiertelne. W okręgu Achmedły w nocy z 24 na 25 sierpnia zdemolowano
ormiańskie mieszkanie, mieszkańcy - para małżeńska z małym dzieckiem -
zostali zabici. Na ulicach miasta odbywają się demonstracje z plaka-
tami "Śmierć Ormianom". MSW AzSRR nie potwierdziło doniesień
o morderstwach. Według informacji NFA, mają miejsce pojedyncze wypadki
pobić, ale morderstw nie było.
Wsie Barchudarły i Sofłu (Azerbejdżan, Okręg Kazachski), w nocy na 2O
sierpnia. Napaść mieszkańców sąsiedniego okręgu
Armenii. Jeden z Azerbejdżan został ranny.
Wieś Badara okręgu Askerańskiego (Górny Karabach). 25 sierpnia zabito
strzałem z broni myśliwskiej Rubena Israeljan - przypusz-
cza się, że zabójca pochodzi ze wsi Lesnoje, zamieszkałej przez
Azerbejdżan.
Erewań, 25 sierpnia. Naprzeciwko hotelu "Sewan" nastąpiła eksplozja
samochodu "Żiguli", wypełnionego materiałem wybuchowym. Kilka
osób zostało rannych.
/"Russkaja Mysl" - nr 3787 i 3791/
----------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------
CURIOSA
---------------
Miejski Komitet Organizacyjny "Solidarność" w Świdnicy wystosował do
premiera PRL list o następującej treści:
Prezes Rady Ministrów PRL
Tadeusz Mazowiecki
Z powodu pogłębiającej się agresji propagandowej totalitaryzmu
rumuńskiego skierowanej przeciwko zmianom politycznym i społecznym
zachodzącym w Polsce oraz innych krajach socjalistycznych, a także w
związku z bezpośrednim użyciem siły przez wojska Rumunii wobec
obywateli polskich, zwracamy się o natychmiastowe zerwanie wszelkich
-----------------------------
stosunków dyplomatycznych, gospodarczych i kulturalnych oraz wyklu-
------
czenie Rumunii z Układu Warszawskiego.
-------------------------------------
MKO NSZZ "Solidarność"
Świdnica
/podkr. nasze - red./
----------------------------------------------------------------------
ARCHIWUM
--------------------
POSTULATY
1) Przyznanie "Solidarności" wszystkich praw nabytych w 198O/81 r.
(relegalizacja)
2) Zmiana systemu budżetowego państwa z dokonaniem redukcji w podat-
kach obarczających przedsiębiorstwo w wydatkach na potrzeby
zbrojeniowe i MSW.
3) Przyjęcie nowego układu zbiorowego kierującego się zasadą płacy
obliczanej jako procentu robocizny wynikającego z ceny produktu
finalnego. Udział płacy powinien wynosić 4O % ceny produktu finalnego
(obecnie - 8 %).
4) Rewizja systemu podatkowego w taki sposób by z budżetu przedsię-
biorstwa nie odprowadzano więcej niż 4O % dochodu.
5) Zniesienie górnej granicy podwyższeń płac.
6) Dokonanie jednostronnej jeżeli zajdzie taka potrzeba rewizji umów
międzynarodowych (ekonomicznych) szczególnie niekorzystnych, i de-
ficytowych wynikających z umów zawieranych w ramach RWPG.
Komitet Strajkowy
KWK "Morcinek"
----------------------
APEL
Zwracamy się do załogi KWK "Morcinek" poprzez ten apel o wyrozumia-
łość i zrozumienie naszego protestu, jakim jest nasz strajk.
Do przystąpienia do akcji strajkowej zmusiła nas obecna sytuacja
ekonomiczno-polityczna. Przypomnijmy sobie, gdy 4 czerwca poszliśmy do
urn i wybieraliśmy naszych przedstawicieli do Sejmu i Senatu. Od tej
pory minęły dwa miesiące, czy ktoś z posłów powiedział o naszej
ciężkiej pracy i naszych płacach ? NIC !!
Natomiast usłyszeliśmy z trybun senatu rozpaczliwą prośbę o przer-
wanie naszych strajków wygłoszoną przez senatora Piotrowskiego. Na
początku z wszystkich stron Regionalnej Komisji Wykonawczej "Solidar-
ności" oraz KKG NSZZ "Solidarność" płyną następujące słowa, iż strajki
te organizują ludzie z SB, KPN, SW, PPN, PPS i Grupy Roboczej "Soli-
darności".
To nie my wdaliśmy się w politykę, lecz właśnie pan Wałęsa i jego
ekipa, wykorzystując znak "Solidarności" wdają się do rządzenia naszym
krajem wraz z PZPR, ZSL i SD.
Natomiast my nie bawimy się w politykę, dowodem tego są nasze
postulaty. (...)
Komitet Strajkowy
KWK "Morcinek"
/SW Jastrzębie-Rybnik 1O/11/
----------------------------------------------------------------------
ŻĄDANIA ZAŁOGI KOPALNI "GRODZIEC" W BĘDZINIE
Grodziec 18. 8 1989
1. Domagamy się: przywrócenia NSZZ Solidarność wszelkich praw, które
nabył w roku 198O i 1981 (relegalizacja).
2. Zmiany systemu budżetowego państwa z dokonaniem redukcji w podat-
kach obarczających przedsiębiorstwa i wydatkach na potrzeby zbroje-
niowe i MSW.
3. Dokonanie jednostronnej, jeżeli zajdzie taka potrzeba, rewizji
międzynarodowych umów ekonomicznych szczególnie niekorzystnych a de-
ficytowych w skutkach, wynikających z umów zawartych w ramach RWPG.
4. Usunięcie z zakładów pracy wszelkich organizacji politycznych i ich
agend.
5. Przyjęcie nowego układu zbiorowego, kierującego się zasadą płacy
obliczanej jako procentu robocizny wynikającego z ceny produktu
finalnego. Udział płacy winien wynosić minimum 4O% ceny produktu
finalnego (obecnie 4 do 8% ).
6. Zniesienie progu podwyżek płac obejmującego zakłady pracy.
7. Rewizja systemu podatkowego w taki sposób by z budżetu przedsię-
biorstwa nie odprowadzano więcej niż 4O% dochodu, na wszelkiego
rodzaju podatki.
8. Wyeliminowanie umów i kontraktów zawieranych z wszystkimi zbędnymi
pośrednikami, których występowanie w obrocie gospodarczym podraża
koszty produkcji a zarazem obniża płace.
9. Zastosowanie rzeczywistego przelicznika dewizowego (wolnorynkowego)
dla opłacania pracy sprzedawanej, również w formie eksportowego
produktu finalnego, według kryteriów rzeczywistej opłacalności ekspor-
tu.
1O. Przeprowadzenie na załadach pracy referendum określającego wotum
zaufania dla Rad Pracowniczych i spowodowanie nowych wyborów tam,
gdzie załoga wypowiedziała się przeciw obecnie działającej RP.
11. Zniesienie działalności służby bezpieczeństwa skierowanej przeciw-
ko związkom zawodowym i partiom politycznym.
----------------------------------------------------------------------