1989 - 06 (czerwiec)

**********************************************************************

SERWIS AGENCJI INFORMACYJNEJ SOLIDARNOŚCI WALCZĄCEJ

CZERWIEC 1989

**********************************************************************

Zagraniczną korespondencję i wpłaty na rzecz serwisu

prosimy kierować do

przedstawicieli Solidarności Walczącej na Zachodzie,

a przede wszystkim do

Szefa zagranicznych struktur i przedstawicielstw

Solidarności Walczącej

Pani EWY KUBASIEWICZ.

141 Boul. Vincent Auriol

Paris - France

**********************************************************************

CZASOPISMA WYDAWANE PRZEZ AISW, PRZY KORZYSTANIU Z NINIEJSZEGO
SERWISU, NIE SĄ ZOBOWIĄZANE DO PODAWANIA ŹRÓDŁA INFORMACJI.

PRZEDRUKI W INNYCH CZASOPISMACH - DOZWOLONE Z PODANIEM ŹRÓDŁA: AISW

**********************************************************************

KALENDARIUM

_______________

1.6.89 r.

W Gdańsku podpisano wstępne porozumienie w sprawie ratowania

Stoczni Gdańskiej. Amerykańska milionerka Barbara Piasecka-
-Johnson zadeklarowała zainwestowanie w stocznię 1OO mln dol.
W zamian ma ona otrzymać 55 % akcji przedsiębiorstwa.

Grupa osób rozlepiających plakaty wyborcze na budynku amba-
sady PRL w Paryżu została napadnięta przez członków ochrony
placówki. Trzy osoby odniosły obrażenia - jedna ma złamane
dwa żebra.

Na paryskiej pohelsińskiej komferencji praw człowieka dele-
gat sowiecki Jurij Kaszlew przyznał, że sprawa Raula
Wallenberga (porwanego w 1945 r. w Budapeszcie i zgładzonego
przez władze sowieckie) stanowi "czarną kartę historii ZSRR".

Raul Wallenberg, szwedzki dyplomata, w czasie wojny uratował
od śmierci w obozach koncentracyjnych 2O tys. osób.

W Argentynie w ciągu trzech dni trwania stanu wyjątkowego
(od 29 maja) doszło do wielu zamachów bombowych i rabunków.
Zginęło co najmniej 12 osób.

Papież Jan Paweł II przybył z wizytą do Norwegii.

Setki tysięcy osób witało przybyłych do Erewania uwolnionych
z moskiewskiego więzienia 11 członków Komitetu Karabachskie-
go. Więziono ich przez pół roku - obecnie obowiązuje ich
zakaz opuszczania Erewania, a o ich losie mają zadecydować
władze lokalne.

Jewgienij Jewtuszenko zaproponował podczas obrad Deputowa-
nych Ludowych w Moskwie anulowanie wszystkich wyroków
w procesach politycznych i przywrócenie obywatelstwa sowiec-
kiego osobom, którym je odebrano.

______________________________________________________________________

2.6.89 r.

Milion demonstrantów odparło kilkudziesięciotysięczne od-
działy wojska usiłujące opanować centrum Pekinu. Zablokowano
przejazd ciężarówek przewożących żołnierzy. W pobliżu parla-
mentu kilkadziesiąt tysięcy demonstrantów okrążyło trzy
tysiące żołnierzy i zmusiło do wspólnego śpiewu. Kamieniami
obrzucono siedzibę parlamentu.

Członkowie francuskiej misji humanitarnej, którzy powrócili
z Afganistanu, poinformowali, że wojska sowieckie pozostawi-
ły na terenie tego kraju dziesiątki milionów min-pułapek
różnych rozmiarów i kształtów. Miny często mają kształt
zabawek lub przedmiotów codziennego użytku. Kaleczą i zabi-
jają ludność cywilną, w tym głównie dzieci.

3O tys. osób wzięło udział w masówce zorganizowanej w Sofii
na rzecz poparcia Todora Żiwkowa i jego polityki bułgaryza-
cji ludności narodowości tureckiej. Atakowano również
działaczy niezależnych i organizacje działające w obronie
praw człowieka.

______________________________________________________________________

3.6.89 r.

W przeddzień "niekonfrontacyjnych" wyborów do sejmu i senatu
PRL Lech Wałęsa przed kamerami TV oświadczył, że będzie gło-
sował nie tylko na kandydatów swoich, ale i na komunistów
("reformatorów" z tzw. listy krajowej). Obrońcy "człowieka
z żelaza" twierdzą, że do tej wypowiedzi został on zmuszony.

W zachodniej części Pekinu żołnierze otworzyli ogień do
tłumu demonstrantów. Zginęły cztery osoby. Wojsko szykuje
się do szturmu na Plac Niebiańskiego Spokoju. W mieście
panuje spore napięcie. Dochodzi do sporadycznych starć z mi-
licją. Telewizja nadała kolejny apel do ludności o
pozostanie w domach, a zwłaszcza o nie zbliżanie się do
Placu Niebiańskiego Spokoju (przebywają tam setki tysięcy
osób). Po raz pierwszy od 9 dni w telewizji wystąpił
znienawidzony przez ludność premier Li Peng, jednakże jego
przemówienie dotyczyło wyłącznie ekologii.

W Uzbekistanie doszło do ataków ludności uzbeckiej na
osiedla zamieszkałe przez Turków meschetyńskich. Miejscowa
milicja reaguje opieszale. Są zabici i ranni, zniszczono
wiele domów.

Turcy meschetyńscy zostali do Uzbekistanu przeniesieni w ro-
ku 1944 z Gruzji. Od tego czasu bezskutecznie domagają się
powrotu na własne ziemie.

Grupa bułgarskich intelektualistów biorących udział w parys-
kiej konferencji nt. praw człowieka zaprotestowała przeciwko
nagonce na nich zorganizowanej w Bułgarii przez władze. Buł-
garscy intelektualiści domagają się przestrzegania w ich
kraju zasad tolerancji i dialogu, prawa swobodnego obiegu
zróżnicowanych opinii.

______________________________________________________________________

4.6.89 r.

W Pekinie nad ranem kolumny pancerno-motorowe strzelając na
oślep i przełamując słabe barykady wdarły się na Plac Nie-
biańskiego Spokoju. Czołgi zmiażdżyły namioty wraz ze
śpiącymi w nich ludźmi. Strzelano w tłum z broni maszynowej
bez ostrzeżenia i bez powodu. Zabito i raniono tysiące ludzi.

Pierwsze informacje na temat wyborów do sejmu i senatu PRL
mówią o mniejszej od spodziewanej liczbie głosujących.

Agencja Reutera podaje informacje według której w dzisiej-
szych wyborach uczestniczyły zakonnice z zamkniętych
klasztorów. Było to możliwe dzięki zewzwoleniu i zaleceniu
Episkopatu Polski.

Środki masowego przekazu PRL podawały przez cały dzień
fałszywą informację o blokowaniu dostępu do lokali wybor-
czych w Lublinie i innych miastach Polski przez członków
Konfederacji Polski Niepodległej.

Przed mauzoleum Lenina w Moskwie rozpoczęli protest Turcy
Meschetyńscy. Około 4OO demonstrantów domaga się umożliwie-
żliwienia powrotu Turkom (przesiedlonym przez Stalina do
Uzbekistanu) na Kaukaz, zrównania w prawach z ludnością
uzbecką.

4.6.89 r.

W Związku Radzieckim doszło do tragicznej w skutkach katas-
trofy. Dwa pociągi jadące transyberyjską linią kolejową zna-
lazły się w centrum wybuchu gazociągu. Kilkaset osób, w tym
wiele dzieci jadących na kolonię, zginęło w płomieniach.

Wadim Zagładin stwierdził, że uważa za możliwe zjednoczenie
obu państw niemieckich, jeżeli poprawią się stosunki Wschód-
Zachód.

Premier Pakistanu pani Benazir Bhutto omówi sytuację w Afga-
nistanie oraz inne problemy regionalne podczas rozpoczętej
dzisiaj oficjalnej wizyty w Stanach Zjednoczonych.

W Iranie zmarł ajatollah Chomeini. Władze państwowe ogłosiły
czterdziestodniową żałobę.

______________________________________________________________________

5.6.89 r.

W Pekinie nadal trwają starcia pomiędzy demontrantami a od-
działami wojska chińskiego. Żołnierze strzelają do nieuzbro-
jonej ludności. W mieście niemal całowitemu paraliżowi
uległa komunikacja i ruch uliczny. Zaczyna brakować żywności
i innych artykułów pierwszej potrzeby.

W wielu krajach świata narastają protesty przeciwko masakrze
manifestantów w Chinach, ambasady i konsulaty ChRL są pikie-
towane. Reakcje rządów Wolnego Świata są niełychanie
powściągliwe - ludzie giną, ale w świecie polityki i intere-
sów są, jak widać, sprawy ważniejsze.

NRD-owskie "Neues Dutschland" wspiera wprost akcję władz
chińskich w Pekinie. Radio i telewizja NRD powtarza wszyst-
kie propagandowe tezy komunistów chińskich.

Biuro wyborcze Komitetu Obywatelskiego w Warszawie poinfor-
mowało, że nieoficjalne obliczenia wskazują, iż wszyscy
kandydaci na posłów i senatorów z rekomendacją Lecha Wałęsy
otrzymali więcej niż 5O% głosów. Z dotychczasowych danych
wynika, że żaden z kandydatów władz PRL z listy krajowej nie
otrzymał wystarczającej liczby głosów i nie uzyska mandatu
posła.

Lech Wałęsa komentując porażkę kandydatów partyjnej listy
krajowej stwierdził, że "może się to okazać niebezpieczne".
Nie potrafił ukryć rozczarowania z powodu znacznej absencji
wyborczej (ponad 37%): "Oznacza to, że polskie społeczeństwo
oczekuje reform jeszcze bardziej radykalnych".

Rząd RFN oświadczył, że wyrazi zgodę na spłatę zadłużenia
władz PRL wobec Nieniec Zachodnich w złotych polskich.
Decyzja w tej sprawie uzależniona jest jednak od przebiegu
reform gospodarczych w Polsce. RFN zamierza uruchomione
w ten sposób pieniądze zainwestować w niemieckie placówki
kulturalne w Polsce.

Prezydent Iranu Ali Chamenei uznany został przez Zgromadze-
nie Ekspertów za następcę ajatollaha Chomeiniego czyli za
"duchowego przywódcę Iranu".

______________________________________________________________________

6.6.89 r.

Trwają starcia ludności Pekinu z wojskiem, które po dokona-
niu masakry na Placu Niebiańskiego Spokoju, usiłuje zaprowa-
dzić wojenny porządek w mieście.
Nasiliły się akcje protestacyjne w innych miastach chińskich.

W mieście Czang-Dung aresztowano ponad sto osób biorących
udział w demonstracjach rozbitych przez wojsko i milicję
przy użyciu broni palnej. W Seczuanie, którego stolicą jest
Czang-Dung wojsko zamordowało ponad 3OO osób.

Stany Zjednoczone, Francja i Wielka Brytania zawiesiły
kontakty wojskowe z władzami ChRL oraz wprowadziły zakaz
sprzedaży broni do Chin. Natomiast "parlament" radziecki
potępił mieszanie się w wewnętrzne sprawy ChRL przez Zachód.
Wydarzenia w Chinach władze radzieckie określają jako kry-
zys. Stanowisko Kremla w sprawie wydarzeń w Chinach jest
zapewne rewnżem za dyskretne milczenie Pekinu podczas
pacyfikacji manifestacji w stolicy Gruzji.

Władze NRD aresztowały w Berlinie wschodnim 16 osób, które
zorganizowały protest pod ambasadą ChRL.

Rzecznik prasowy KKW NSZZ "Solidarność" Janusz Onyszkiewicz
oświadczył, że strona "opozycjno-solidarnościowa" odrzuciła
ofertę władz PRL wejścia w skład nowego rządu. Onyszkiewicz
stwierdził, że kandydaci na posłów i senatorów z ramienia
Komitetów Obywatelskich deklarowali podczas kampanii wybor-
czej, że będą w sejmie i senacie PRL opozycją i dotrzymają
tego zobowiązania. Równocześnie rzecznik zaoferował współ-
pracę z "reformatorami" strony rządowej, tak by nie zabloko-
wać planu reform władz PRL. Podczas konferencji prasowej
Bronisław Geremek oświadczył, że "Solidarność" zaaprobuje
rozwiązanie mające na celu uzupełnienie miejsc w sejmie PRL
przez komunistów. Ludzie z otoczenia Wałęsy sprawiają wraże-
nie przerażonych totalną porażką wyborczą władz PRL. Wiele
wskazuje na to, że uczynią wszystko, by zminimalizować
zarówno tę porażkę, jak i własne zwycięstwo. Od woli wybor-
ców ważniejszy okazuje się raz jeszcze gabinetowy układ.
Pacta sunt servanda - w swoistej interpretacji prof. Bronis-
ława Geremka.

Wałęsa odpowiadając na pytanie o ewentualne wejście opozy-
cyjnych posłów w skład rządu PRL oświadczył, że "Solidar-
ność" nie po to wzięła udział w wyborach żeby zdobyć fotele
w rządzie lecz po to, by doprowadzić do innego systemu spra-
wowania władzy.

W Warszawie odbyło się spotkanie przedstawicieli Komitetu
Obywatelskiego "Solidarność" z reprezentantami władz PRL.
Uczestniczyli w nim Bronisław Geremek, Tadeusz Mazowiecki,
Czesław Kiszczak, Stanisław Ciosek i Andrzej Gdula.

Jak poinformowano w Moskwie, w ostatnich dniach miały miejs-
ce rozruchy narodowościowe w Uzbekistanie. Doszło do starć
między ludnością miejscową a Meshetami, przesiedlonymi do
tej republiki z Gruzji w 1944 r. na rozkaz Stalina. Według
źródeł sowieckich w Uzbekistanie zginęło podczas ostatnich
wydarzeń 35 osób. Porządek zaprowadziło wojsko w sile 6 tys.
żołnierzy.

6.6.89 r.

W Teheranie odbył się pogrzeb ajatollaha Chomeiniego.
Rozhisteryzowany tłum omal nie doprowadził do przerwania
uroczystości. Około 2 mln żałobników zablokowało trasę kon-
duktu. Doszło do bójek o skrawki szat Chomeiniego, które
zdarto z jego ciała. W tej sytuacji zwłoki imama przewiezio-
no na cmentarz helikopterem.

Podczas swej konferencji prasowej, komentując wyniki
wyborów, Bronisław Geremek powiedział m.in.:

"65 % w sejmie zostało wpisane do porozumienia 'okrągłego
stołu'. Złożyliśmy pod tym dokumentem podpis. Pacta sunt
servanda. Jesteśmy gotowi, jeżeli trzeba, jeżeli druga
strona tego będzie sobie życzyła, dopełnić przyrzeczenia.
Akceptujemy dzisiaj, tak jak akceptowaliśmy w ostatnim dniu
'okrągłego stołu', zasadę, że w sejmie 65 % ma strona
koalicyjno-rządowa, zaś 35 % 'Solidarność'".

To, że zasady tej nie akceptuje społeczeństwo, prof. Geremka
nie interesuje.

______________________________________________________________________

7.6.89 r.

Wojsko chińskie nie ustaje w represjonowaniu uczestników
demonstracji na Placu Niebiańskiego Spokoju. Nadal nie wia-
domo, jak duża jest liczba śmiertelnych ofiar. Trwają akcje
pacyfikacyjne w innych miastach ChRL. Partia chińska wzywa
swych członków do "zwarcia szeregów w walce z kontrrewoluc-
ją". Stany Zjednoczone nakazały obywatelom amerykańskim
opuszczenie terytorium Chin. Reakcje Waszyngtonu na tragicz-
ne wydarzenia w Chinach "nacechowane są daleko posuniętym
umiarem".

W Szanghaju zginęło 6 osób. Pociąg wojskowy wjechał w tłum
demonstrantów, którzy blokowali ruch kolejowy. w odwecie de-
monstraci spalili lokomotywę.

Na krakowskim Rynku odbyła się demonstracja zorganizowana
przez WiP. Manifestanci domagali się od władz PRL ofic-
jalnego i zdecydowanego potępienia rządu ChRL. Po zakończe-
niu wiecu jego uczestnicy udali się pod konsulaty NRD
i ZSRR. Skandowano hasła potępiające władze wschodnionie-
mieckie, które poparły zbrodniczą politykę chińskiej partii
komunistycznej.

W uzbeckim mieście Kokand demonstranci zaatakowali komisa-
riat milicji, próbując zdobyć broń. Po 7 godzinach walk
milicja zwolniła osoby zatrzymane wcześniej.

______________________________________________________________________

8.6.89 r.

W Warszawie zebrała się Komisja Porozumiewawcza "okrągłego
stołu", która znaleźć ma wyjście z kłopotu, jaki stronom
porozumienia stworzyli wyborcy, skreślając 4 czerwca wszyst-
kich kandydatów z tzw. listy krajowej.

Podczas otwarcia wystawy lotniczej w Paryżu, o kilkaset
metrów od trybuny zapełnionej widzami rozbił się nowoczesny
sowiecki myśliwiec MIG-29. Pilot wyskoczył na spadochronie.

8.6.89 r.

Telewizja chińska nadaje filmy mające udokumentować "zbrod-
niczość" niedawnych wystąpień protestacyjnych ludności w Pe-
kinie. Pokazano również premiera Li Penga gratulującego
żołnierzom sprawnie przeprowadzonej akcji i zachęcającego do
dalszych wysiłków dla zapewnienia Pekinowi spokoju. Stolica
Chin nadal otoczona jest przez oddziały wojska liczące setki
tysięcy żołnierzy.

Wszystkie chińskie niezależne związki i organizacje ogłoszo-
no jako kontrrewolucyjne. Gazety,radio i telewizja przekazu-
ją apele o denuncjowanie przywódców i uczestników protestu.
Podawane są telefony, pod którymi zbiera się donosy. Do
starć między ludnością a siłami bezpieczeństwa dochodzi na
prowincji. Wiele regionów Chin jest sparaliżowanych strajka-
mi i demonstarcjami.

______________________________________________________________________
9.6.89 r.

W czasie mszy odprawianej przez Jana Pawła II w Uppsali
aresztowany został przez policję szwedzką około dwudziesto-
letni młodzieniec, który rzucił się w kierunku Papieża
w jednoznacznie złych zamiarach.

W transmitowanym przez chińską telewizję wystąpieniu Teng
Siao Ping pochwalił akcję wojska na Placu Niebiańskiego Spo-
koju w Pekinie. Wieczorem plac ten opuścił duży konwój wojsk
pancernych. Na przedmieściach miasta zaczęła funkcjonować
komunikacja miejska, czynne są niektóre sklepy.

W Szanghaju 4O tys. osób demonstrowało przeciwko masakrze
w Pekinie. Zapowiadane są dalsze akcje protestacyjne. Część
studentów z Pekinu powróciło na prowincję, część zeszła do
podziemia. Trwają aresztowania uczstników protestów pekińs-
kich.

Chińczycy z Tajwanu wzięli udział w jednominutowej demons-
tracji solidarności ze swymi rodakami z Chin kontynental-
nych. Akcja polegała m.in. na włączeniu wszystkich klaksonów
samochodowych.

Demonstracja tysięcy Chińczyków odbyła się również w Nowym
Jorku.

W Uzbekistanie trwają walki między ludnością uzbecką a Tur-
kami meschetyńskimi. Zabitych zostało - według danych
oficjalnych - 8O osób. Rannych jest ponad 8OO osób. Spalono
55O domów i 3OO samochodów. Uzbecy atakowali również budynki
komitetów partyjnych i komisariaty milicji. Lokalne władze
domagały się na Zjeździe Deputowanych w Moskwie wprowadzenia
stanu wyjątkowego w republice.

Podczas obrad zjazdu Deputowanych Ludowych w Moskwie Andriej
Sacharow zażądał usunięcia z konstytucji ZSRR artykułu 6,
mówiącego o kierowniczej roli partii. Wyraził również zanie-
pokojenie nieograniczonym zakresem władzy Gorbaczowa. Skry-
tykował również oświadczenie wydane w sprawie chińskiej jako
nieproporcjonalne w stosunku do rozmiarów tragedii i zażądał
odwołania z Pekinu ambasadora sowieckiego. Przemówienie
Sacharowa oklaskiwali niektórzy deputowani z Moskwy i krajów
bałtyckich. Podczas hymnu na zakończenie obrad Sacharow nie
wstał.

Delegaci krajów bałtyckich opuścili salę zjazdu w proteście
przeciwko propozycji powołania komisji ds. badania zgodności
ustawodawstwa republikańskiego z konstytucją ZSRR.

1O.6.89 r.

Lech Wałęsa podczas konferencji prasowej po wyborach do
sejmu i senatu PRL wyraził rozczarowanie, że "reformatorzy"
z listy krajowej nie uzyskali miejsc w nowym "parlamencie".

Źródła sowieckie twierdzą, że w Uzbekistanie trwa zbrojne
powstanie.

Wbrew oczywistym faktom propaganda chińska twierdzi, że
wojsko nie strzelało do demonstrantów na Placu Niebiańskiego
Spokoju w Pekinie. Telewizja pokazuje aresztowanych demon-
strantów oskarżając ich o "działania kontrrewolucyjne".
Pogoń władz bezpieczeństwa ChRL za przywódcami "chińskiej
wiosny" trwa. Rośnie liczba aresztowanych uczestników demon-
stracji i przypadkowych osób. Władze Hongkongu postanowiły
udzieać azylu wszystkim uciekinierom z Chin.

Przed ambasadą Chin w Warszawie trwa demonstracja, do której
wezwał NZS i PPS-RD. Manifestanci palą znicze dla uczczenia
pamięci zamordowanych przez wojsko i milicję ChRL.

______________________________________________________________________

11.6.89 r.

Władze sowieckie twierdzą, że całkowicie opanowały sytuację
w Uzbekistanie. Niepokoje w tej republice są nadal przedsta-
wiane jako konflikt na tle etnicznym pomiędzy mniejszością
turecką a Uzbekami. Twierdzi się przy tym, że wydarzenia te
zostały sprowokowane... by zagrozić "pierestrojce". Utrzyma-
no w mocy zakaz podróżowania dziennikarzy zachodnich do
Ubekistanu.

Rośnie liczba aresztowanych w Chinach. Władze bezpieczeństwa
nieprzerwanie poszukują osób podejrzanych o kierowanie
akcjami protestacyjnymi. Mnożą się doniesienia o bestialskim
traktowaniu zatrzymanych osób.

Dwóch pracowników misji dyplomatycznej ChRL w Stanach Zjed-
noczonych zwróciło się do władz amerykańskich o azyl
polityczny.

Władze Korei Północnej oskarżyły Stany jednoczone o ingeren-
cję w wewnętrzne sprawy Chińskiej Republiki Ludowej.

Podczas pobytu W. Jaruzelskiego w Londynie pani M. Thather
zaoferowała pomoc władzom PRL. Rząd W. Brytani poprze PRL
podczas rokowań z Międzynarodowym Funduszem Walutowym i wie-
rzycielami Warszawy zrzeszonymi w Klubie Paryskim. Pani
premier poinformowała również swojego gościa o utworzeniu
funduszu przeznaczonego na wspieranie gospodarki rynkowej
w Polsce i szkolenie kierowniczych kadr przemysłowych.

Nie ustają prześladowania bułgarskich opozycjonistów. Mimo
zapowiedzi władz bułgarskich nie zwolniono z więzienia
działaczy związku "Podkrepa". W areszcie przebywa nadal
przywódca związku Konstantyn Trenczew.

______________________________________________________________________

12.6.89 r.

Telewizja chińska tryumfalnie poinformowała o aresztowaniu
kolejnych 4O kontrrewolucjonistów. W powtarzanym wielokrot-
nie programie pt. "Prawdziwa historia kontrrewolucyjnego
chaosu" (RTV) stwierdza się, że wojsko zaprowadzające porzą-
dek na Placu Niebiańskiego Spokoju nie zabiło ani jednej
osoby cywilnej. Władze ChRL oskarżyły rozgłośnie zachodnie
o podsycanie dezorientacji w społeczeństwie chińskim.
Chińscy komuniści twierdzą, że programy radiowe nadawane
z Zachodu do Chin stanowią główną inspirację dla kotrrewo-
lucjonistów.

24 salwy powitały M. Gorbaczowa na lotnisku w Bonn.
Sekretarza generalnego i towarzyszące mu 67 osób przywitał
minister spraw zagranicznych RFN H. D. Genscher.

W warszawskim sądzie wojewódzkim zarejestrowano Stowarzysze-
nie Dziennikarzy Polskich.

W Budapeszcie poinformowano o rozpoczęciu działalności Wę-
gierskiej Partii Ludowej, która skupi około 18 tys. członków.
Partia ta nawiązuje do tradycji zlikwidowanej przez komunis-
tów w 1948 r. Narodowej Partii Chłopskiej.

Turcy meschetyńscy, którzy w obawie przed pogromami w Uzbe-
kistanie schronili się w Tadżykistanie, zostali napadnięci
przez miejscową ludność. Żołnierze sowieccy broniący obozu
Turków oddali strzały w powietrze, a później do napastników.
Zginęła jedna osoba, jedna przebywa w szpitalu (dane ofi-
cjalne).

Liczba tureckich uchodźców z Bułgarii wynosi już 1O tys. Po
tureckiej stronie granicy otworzono obóz przejściowy dla
uchodźców. Przewidywane jest stworzenie dalszych dwóch
takich obozów. Władze tureckie obawiają się, że wśród
tłumów uciekinierów kryje się wielu bułgarskich szpiegów.

______________________________________________________________________

13.6.89 r.

Wojsko chińskie otrzymało rozkaz strzelania do wszystkich
uczestników demonstracji. Żołnierze pilnują okolic ambasady
amerykańskiej, by nie dopuścić do ucieczki dwojga przywódców
demonstracji na Placu Niebiańskiego Spokoju Fanguna Li Zi
i jego żony Li Suk San, którzy znaleźli schronienie w amery-
kańskiej placówce dyplomatycznej. Chińskie władze bezpie-
czeństwa aresztowały następnych przywódców protestu na Placu
Niebiańskiego Spokoju. Telewizja chińska nadaje listy gończe
w poszukiwaniu innych "kontrrewolucjonistów". Równocześnie
komuniści chińscy zapewniają swych zachodnich partnerów, że
ChRL nie zrezygnuje ze swojej polityki reform. Chiny pozos-
taną dobrym terenem dla zachodnich przemysłowców. "Władza
ludowa" wie doskonale, że po zaprowadzeniu spokoju świat
zachodni szybko przejdzie do porządku dziennego nad
tysiącami ofiar represji.

Tymczasem władze ZSRR niezmiennie podkreślają, że "przywra-
canie spokoju" w ChRL jest wewnętrzną sprawą tego państwa.
Moskwa potępia symboliczne sankcje Zachodu wobec Chin.
Sowieckie środki masowego przekazu omawiając sytuację w Chi-
nach ograniczają się do cytowania stanowiska władz w Pekinie
i inwektyw pod adresem Zachodu.

13.6.89 r.

Minister spraw zagranicznych ChRL spotkał się w Moskwie
z wiceministrem sowieckiego MSZ.

Kanclerz RFN H. Kohl i sekretarz generalny sowieckiej partii
M. Gorbaczow podpisali w Bonn dokument w którym podkreślają
prawo wszystkich państw do samostanowienia. Deklaracja
stwierdza również konieczność podjęcia działań na rzecz
przezwyciężenia podziału Europy. W niektórych komentarzach
mówi się od pewnego czasu o rysującej się perspektywie zjed-
noczenia Niemiec.

W Uzbekistanie nadal trwają zamieszki. Prasa sowiecka infor-
muje, że podczas starć pomiędzy Meschetami a Uzbekami
zginęło ponad 1OO osób. Informacji z innych niż radzieckie
źródeł na temat sytuacji w Uzbekistanie brak.

Gen. Wojciech Jaruzelski udzielił wywiadu telewizji francus-
kiej, w którym wyraził satysfakcję z powodu "owocnej
współpracy z L. Wałęsą". Jaruzelski określił Wałęsę jako
"dojrzałego polityka".

W Budapeszcie rozpoczęło się spotkanie przedstawicieli
władz WRL i części opozycji węgierskiej. Komentatorzy za-
chodni określają te obrady jako "węgierski okrągły stół".
Rozmowy dotyczą wyborów parlamentarnych na Węgrzech oraz
utworzenia systemu wielopartyjnego.

______________________________________________________________________

14.6.89 r.

Trwa protest Turków meschetyńskich przed mauzoleum Lenina.
Demonstranci domagają się przed załatwieniem ich podstawo-
wych żądań zapewnienia ochrony przed pogromami ludności
tureckiej dokonywanych przy pomocy władz ZSRR przez Uzbeków.

Władze NRD i CSRS wyraziły zdecydowane poparcie dla komunis-
tów chińskich podejmujących działania na rzecz "stłumie-
antysocjalistycznych wystąpień" w Pekinie i innych miastach
Chin.

Władze francuskie przedłużyły wizy pobytowe wszystkim stu-
dentom chińskim znajdującym się na terenie Francji. Decyzja
ta została podyktowana obawą rządu, że studiujący we Francji
Cińczycy mogą być represjonowani po powrocie do ChRL, ponie-
waż wielu z nich uczestniczyło w protestach przeciwko
polityce Pekinu.

Prezydent Fracois Mitterand przybył do Polski.

Przewodniczący NSZZ "Solidarność" RI Józef Ślisz i przewod-
niczący Związku Młodzieży Wiejskiej Roman Kupijaj podpisali
oświadczenie, w którym zapowiadają współpracę obu organi-
zacji.

Sąd wojewódzki w Warszawie zarejestrował Stowarzeszenie
Pisarzy Polskich i Związek Polskich Artystów Plastyków.

14.6.89 r.

Przedstawiciel radzieckiego MSW Wiaczesław Pankin poinformo-
wał, że rozruchy w Uzbekistanie były szczegółowo przygotowa-
ną prowokacją. W oświadczeniu sowieckiego MSW zabrakło
wiadomości kto jest za tę prowokację odpowiedzialny. Tymcza-
sem przedstawiciele Turków Meschetyńskich oświadczyli w
rozmowie z dziennikarzami, że dotychczas mieli bardzo dobre
stosunki z większością uzbecką. Oni również uważają, że
akcja przeciwko nim była zaplanowana w najdrobniejszych
szczegółach. Wydaje się, żę jedynie władza sowiecka odnosi
korzyści na skutek konfliktów etnicznych. Zatem odpowiedź na
pytanie kto je podsyca lub prowokuje jest stosunkowo prosta.
______________________________________________________________________

15.6.89 r.

2OO osób demonstrowało przed budapesztańską ambasadą ZSRR
domagając się wycofania wojsk radzieckich z terytorium
Węgier.

Władze WRL zapowiedziały wprowadzenie na Węgrzech zastępczej
służby wojskowej.

W drugim dniu wizyty w Polsce prezydent Francji odwiedził
Gdańsk, gdzie spotkał się z Lechem Wałęsą i innymi działa-
czami KKW. "Strona solidarnościowo-opozycyjna" zwróciła się
do F. Mitteranda o poparcie starań mających na celu uzyska-
nie dla PRL zachodniego kredytu w wysokości 1O mld dolarów.

W Chinach telewizja nadała relację z odczytania wyroków
śmierci w Szanghaju. Równocześnie podano numery telefonów,
na które mogą dzwonić donosiciele pomagając władzom ChRL
"w wymierzaniu ludowej sprawiedliwości".

M. Gorbaczow przyznał, że podczas jego wizyty w Chinach
otrzymał wiele listów od manifestujących studentów. W prze-
konaniu sekretarza KPZR z listów tych wynikało, że demon-
stranci mają te same cele co komuniści chińscy.

Korespondenci zachodni informują, że władze ZSRR udzieliły
pomocy Uzbekom uczestniczącym w pogromach Turków Mesche-
tyńskich. Grupy Uzbeków napadające na skupiska ludności
tureckiej otrzymali od władz benzynę i środki transportu.

______________________________________________________________________

16.6.89 r.

W położonym w południowym Kazachstanie mieście Nowy Uzeń
(12O tys. mieszkańców) doszło do bójek między grupami Kaza-
chów, Ormian, Gruzinów i Azerów (Azerbejdżan). Najbardziej
aktywne grupy młodzieży kazachskiej zniszczyły ponadto
5 sklepów, podpalały kioski i samochody oraz atakowały
siedziby lokalnych władz. Młodzież domagała się pracy,
protestowała przeciw racjonowaniu towarów i wysokim cenom
oraz żądała wydalenia z Kazachstanu obcych narodowości
(obecnie Kazachowie stanowią w swojej ojczyźnie mniejszość).

Trwają aresztowania w Chinach. Aresztowani uczestnicy nie-
dawnych demonstracji są w bestialski sposób traktowani.
Władze ChRL wzywają członków "nielegalnych" organizacji
studenckich do ujawnienia się obiecując w zamian łagodniej-
sze traktowanie. Rządy państw zachodnich rywalizują między
sobą w "rozważnych" reakcjach na wydarzenia w Chinach.

16.6.89 r.

W Budapeszcie odbył się symboliczny pogrzeb Imre Nagya,
zamordowanego przez komunistów przywódcy powstania węgier-
skiego w 1956 r. i premiera Węgier. W uroczystości uczestni-
czyło około 1OO tys. osób.

Lech Wałęsa oświadczył, że "Solidarność" nie jest jeszcze
gotowa do uczestniczenia w sprawowaniu władzy. Wałęsa uważa,
że "Solidarność" powinna zmienić strukturę i przestać
funkcjonować jako ruch skupiający różne prądy polityczne.

Izraelskie lotnictwo zbombardowało bazy OWP w południowym
Libanie. Zaatakowane obiekty należały do odłamu OWP
kierownego przez znanego z wielu akcji terrorystycznych
Abunidala.

______________________________________________________________________

17.6.89 r.

W Gdańsku zebrała się Krajowa Komisja Wykonawcza "Solidar-
ności" dla przedyskutowania sytuacji po zakończeniu kampanii
wyborczej. Podczas spotkania Wałęsa stwierdził, że "Soli-
darność" będzie działać na rzecz przyspieszenia reform, ale
nie zamierza przejmować ani zastępować władzy. Nie będzie
też z nią walczyć. Wałęsa stwierdził, że "Solidarność" nie
wejdzie do proponowanej przez władze PRL koalicji, by za
cenę kilku portfeli w rządzie nie utracić zaufania wyborców.

Po dwudniowych obradach Episkopatu Polski w Gdańsku, wydany
został komunikat, w którym stwierdzono m.in., że wszystko,
co dzieje się w kraju, powinno dokonywać się z poszanowaniem
ładu moralnego i porządku społecznego. Siły polityczne winny
zachować umiar w działaniu i roztropność oraz głębokie
poczucie odpowiedzialności za dalsze losy kraju. Tym wyraża
się dojrzałość narodowa i obywatelska, która sprawi, że pań-
stwo polskie uzyska zaufanie społeczności międzynarodowej.

Rzecznik rządu ChRL kolejny raz zaprzeczył istnieniu jakich-
kolwiek ofiar interwencji wojska na Placu Niebiańskiego
Spokoju. Usiłował również podważyć wiarygodność fotografii
i filmów ukazujących ofiary masakry, twierdząc, że współ-
czesna technika video umożliwia zniekształcanie prawdy.

Władze nakazały opuszczenie Chin przez 4 korespondentów za-
chodnich. Trwają aresztowania i procesy. Kolejnych 8 osób
(w tym kobieta) zostało skazanych na śmierć i zabitych
strzałem w kark. Do ścigania winnych władze wykorzystują
transmisje telewizyjne z przebiegu demonstracji nadawane
w ubiegłych tygodniach przez zachodnich dziennikarzy.

Na Placu Niebiańskiego Spokoju władze urządziły wyjątkowo
obrzydliwe widowisko: 1O tys. dzieci "wyrażało wdzięczność"
żołnierzom za ich akcję na tym placu 2 tygodnie wcześniej.

W Moskwie zapowiedziano wysłanie do dwóch regionów Uzbekis-
tanu oddziałów wojskowych celem zapobieżenia dalszym walkom
na tle etnicznym. Według danych oficjalnych, w ostatnich
dniach w starciach zginęły 94 osoby. Dane nieoficjalne
(AISW) mówią o ponad 7OO zabitych i 2 tys. rannych.

W Moskwie kilkusetosobowa grupa Turków Meschetyńskich prowa-
dzi protest na Placu Czerwonym, domagając się zapewnienia
bezpieczeństwa w obozach przesiedleńczych na terenie Uzbe-
kistanu oraz powrotu do Gruzji, skąd ich deportowano 45 lat
temu. Jest to ich 146 protest w tej sprawie.

17.6.89 r.

Od 3 czerwca codziennie granicę bułgarsko-turecką przekracza
15OO uchodźców. Kolejka samochodów po stronie bułgarskiej
ma długość 3O km. Niektórym osobom pochodzenia tureckiego
władze bułgarskie nakazały opuszczenie kraju w ciągu 6 go-
dzin. Uchodźców ograbia się w majestacie prawa z ich włas-
nych pieniędzy. Wielu z nich ma ślady pobicia. Uciekinierzy
donoszą o pogromach wiosek tureckich w Bułgarii, dokonywa-
nych przez oddziały wojska.

Turecki MSZ informuje, że w ostatnim czasie liczba ucieki-
nierów wyniosła 28 tys. osób.

Republikański parlament Słowenii wprowadził do lokalnej
konstytucji poprawkę, mocą której kraj ten może odłączyć się
od Jugosławii.

NRD-owska agencja prasowa ADN wystosowała donos na organiza-
torów i uczestników uroczystości żałobnych w Budapeszcie,
stwierdzając, że była to manifestacja wrogości wobec partii
komunistycznej i Związku Radzieckiego. Prasa sowiecka pisze
o Imre Nagy, iż był prekursorem obecnego kursu władz węgier-
skich, ale w 1956 r. nie potrafił zapanować nad sytuacją,
w wyniku czego "prawowity rząd" Kadara zmuszony był wezwać
na pomoc ZSRR.

Około 5O osób zginęło w Berlinie w katastrofie samolotu
IŁ-62 wschodnioniemieckich linii lotniczych.

W Niemczech Zachodnich obchodzono 36 rocznicę robotniczego
powstania w NRD, stłumionego przez wojska sowieckie.

Mongolski MSZ zapowiedział przyłączenie się w r. 1991 tego
kraju do ruchu państw niezaangażowanych. Oczekiwać należy
sporego zaangażowania Mongolii w tym ruchu.

Władze wietnamskie skwapliwie wypełniły żądania demonstrują-
cych studentów Hanoi domagających się poprawy warunków
materialnych. Zrównano wysokość stypendiów z płacami mini-
malnymi. Protesty studenckie trwały kilka tygodni - żądania
spełniono, gdy demonstracje zaczynały się wymykać spod
kontroli, grożąc rozszerzeniem się na inne warstwy społeczne.

______________________________________________________________________

18.6.89 r.

Odbyła się druga tura wyborów do sejmu i senatu PRL. Jak
podają agencje, Wałęsa w drodze do kościoła wstąpił do
lokalu wyborczego. Większość Polaków zignorowała wezwania do
udziału w tej imprezie, kierowane do nich zarówno przez
władze PRL, jak i "Solidarność".

W obwodzie fergańskim w Uzbekistanie nadal obowiązuje godzi-
na policyjna. W nocy słychać strzały, wybuchają pożary.

Wybory do Parlamentu Europejskiego odbyły się w RFN, Francji,

Włoszech, Grecji, Portugalii, Belgii i Luksemburgu. W pozos-
tałych państwach wspólnoty wybory odbyły się 13 czerwca.

Irańska agencja prasowa IRNA podała, że u zbiegu granic
Pakistanu, Afganistanu i Iranu rozbił się uprowadzony samo-
lot afgański. Pilot stracił panowanie nad sterami w wyniku
walki z porywaczami. 23 osoby odniosły rany.

18.6.89 r.

Premier Turcji Turgut Ozal zaproponował władzom bułgarskim
rozmowy na temat sytuacji tureckiej mniejszości w Bułgarii.
Kilka godzin później premier bułgarski przyjął propozycję,
zastrzegając, że rozmowy odbędą się "w duchu konstruktywnym"
i bez warunków wstępnych. Jednocześnie premier bułgarski
stwierdził, że w Bułgarii nie ma żadnej tureckiej mniej-
szości narodowej, a co najwyżej bułgarscy muzułmanie.

______________________________________________________________________

19.6.89 r.

Jedynie 25,5 % Polaków wzięło udział w II turze wyborów.

W Moskwie milicja rozpędziła około pięćdziesięcioosobową de-
monstrację przed biblioteką Im. Lenina. Demonstranci żądali
przyznania prawa emigracji dla wszystkich obywateli ZSRR.
Schwytanych milicja wlokła do stojącego obok autobusu. Mimo
protestów przechodniów, część osób została poibita.

Trwają rozruchy w kazachskim mieście Nowy Uzeń. Grupy mło-
dzieży uzbrojone w butelki z benzyną i broń palną atakują
kluczowe punkty miasta. Są ofiary śmiertelne. Do Kazachstanu
wysłano specjalne oddziały sowieckiego MSW.

W Pradze odbyła się milcząca demonstracja w obronie praw
obywatelskich. Ok. 2 tys. osób na apel czechosłowackiego
Komitetu Helsińskiego wzięło udział w 45-minutowym marszu
przez centrum miasta. Milicja ograniczyła się do legitymowa-
nia uczestników.

Po odbyciu połowy kary zwolniono z więzienia Janę Petrovą,
aresztowaną w lutym za udział w obchodach rocznicy śmierci
Palacha.

Przebywający z wizytą w Londynie Andriej Sacharow komentując
wydarzenia w Chinach powiedział m.in.: "To co się tam
dzieje, wpłynie zapewne na wydarzenia w ZSRR. Jesteśmy w
sytuacji krytycznej, nie wiemy jak będzie ona ewoluować.
Musimy być bardzo ostrożni".

Na odbywającej się w Paryżu konferencji KBWE delegacja
amerykańska wysunęła projekt deklaracji zobowiązującej pań-
stwa uczestniczące w obradach do przeprowadzenia u siebie
wolnych wyborów (pod nieograniczonym nadzorem obserwatorów
z zewnątrz) oraz respektowania swobody organizowania partii
i organizacji politycznych i wolności słowa.

24 lipca rozpoczną się obrady nowowybranego Parlamentu Euro-
pejskiego. Spośród 57O miejsc 18O zdobyli socjaliści.

Grecka partia socjalistyczna premiera Papandreu poniosła
dotkliwą porażkę wyborczą. Na pierwsze miejsce wysunęła się
konserwatywna Nowa Demokracja Konstantina Mitsotakisa, która
jednak nie zdobyła absolutnej większości i nie może sformo-
wać własnego rządu. Rozważany jest parlamentarny sojusz soc-
jalistów i komunistów, w celu utworzenia rządu koalicyjnego.
Mitsotakis proponuje rząd tymczasowy, który miałby doprowa-
dzić do szybkiego rozpisania nowych wyborów.

Przyczyną porażki socjalistów była seria skandali obyczajo-
wych i finansowych.

______________________________________________________________________

2O.6.89 r.

Stany Zjednoczone mianowały ambasadora przy rządzie utworzo-
nym przez partyzantów afgańskich.

Rośnie skala represji w Chinach. Władze ChRL aresztowały
tysiące ludzi oskarżonych o aktywny udział w protestach na
rzecz demokratyzacji Chin. Komunistyczna partia chińska
zapowiada wykonanie następnych egzekucji.

Rzecznik prasowy KKW Janusz Onyszkiewicz oświadczył, że
opozycja reprezentowana przy "okrągłym stole" nie zamierza
wejść w struktury władzy.

ZSL zamierza prowadzić politykę niezależną od PZPR.
Poinformował o tym Mikołaj Kozakiewicz - ZSL rozpoczęło sta-
rania o uzyskanie wiarygodności w oczach społeczeństwa.

______________________________________________________________________

21.6.1989

W Szanghaju wykonano publiczne egzekucje trzech spośród 11
skazanych na śmierć uczestników manifestacji na rzecz
przemian demokratycznych w Chinach. Strzałem w tył głowy
uśmiercono: Xu Guominga, Xie Hanwu i Yena Kueronga. Skazano
ich na śmierć za spalenie 7 czerwca w Szanghaju lokomotywy,
której maszynista przejechał 6 osób blokujących tory kolejo-
we.

W Berlinie Wschodnim milicja aresztowała grupę demonstran-
tów, którzy zamierzali złożyć w ambasadzie ChRL petycję
zawierającą protest przeciwko nieludzkiemu postępowaniu
władz chińskich. W dokumencie podpisanym przez 25 wschodnio-
niemieckich ugrupowań zawarta jest również krytyka władz
NRD, które z aprobatą wypowiadają się na temat represyjnej
polityce chińskich komunistów.

4444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444
4 4
4 4
W Warszawie zmarła wybitna aktorka, członek założyciel
4 4
Komitetu Obrony Robotników, więziona po 13 grudnia 1981 r.
4 4
4 4
4 4
4 H A L I N A M I K O Ł A J S K A 4
4 4
4 4
4 4
4 4
4444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444

W Krakowie odbył się wiec zorganizowany przez NZS, FMW i WiP
podczas którego odczytano petycję do posłów i senatorów
o podjęcie działań mających na celu usunięcie gen.
Jaruzelaskiego ze sceny politycznej. Kilkuset uczestników
manifestacji udało się następnie pod budynki PZPR i
konsulatu ZSRR skandując hasła: "JARUZELSKI MUSI ODEJŚĆ"
oraz "SOWIECI DO DOMU".

21.6.89 r.

Dla ograniczenia nielegalnej emigracji z Rumunii na Węgry
Ceaucescu polecił wznieść na granicy zasieki z drutu
kolczastego. Krążące na ten temat od dłuższego czasu
pogłoski potwierdził minister obrony WRL.

Rzecznik ministerstwa finansów RFN poinformował, że rząd
zachodnioniemiecki zamierza umorzyć część zadłużenia PRL.
RFN jest gotów do udzielenia władzom PRL nowych kredytów.

W Budapeszcie rozpoczęła się druga runda negocjacji przed-
stawicieli partii komunistycznej z reprezentacją części
ugrupowań opozycyjnych. Przedmiotem obrad, jak głoszą ofic-
jalne komunikaty, jest wprowadzenie na Węgrzech systemu
wielopartyjnego i doprowadzenie w 199O roku do wolnych
wyborów.

TASS informuje o "znacznej poprawie stosunków pomiędzy
Iranem a ZSRR". Podczas ożywionych ostatnio kontaktów
pomiędzy Moskwą a Teheranem omawiano m.in. problem afgański.
Obie strony, jak głosi radziecka agencja prasowa, wyraziły
zaniepokojenie... przedłużającym się rozlewem krwi w Aganis-
tanie.

______________________________________________________________________

22.6.89 r.

W Pekinie wykonano następnych siedem wyroków śmierci. Skaza-
ni oskarżeni byli o podpalenie samochodów wojskowych i
zabicie żołnierzy. Trwają masowe aresztowania.

W wielu miastach Polski odbyły się demonstracje zainicjowane
przez Solidarność Walczącą w celu wyrażenia protestu
przeciwko kandydatrurze Jaruzelskiego na stanowisko prezy-
denta PRL. We Wrocławiu manifestacja rozpoczęła się wiecem,
w którym uczestniczyło ok. 3 tys. osób. Do zgromadzonych
przemówili Hanna Łukowska-Karniej (SW), Wojciech Myślecki
(SW), Józef Pinior (PPS-RD) oraz Tadeusz Jarski (przewod-
niczący londyńskiej Solidarności z Solidarnością). Po zakoń-
czeniu wiecu manifestanci wyruszyli pochodem na plac Dzier-
żyńskiego, gdzie zostawiono transparenty m.in. "JARUZELSKI
MUSI ODEJŚĆ - SOLIDARNOŚĆ WALCZĄCA", "1/3 DEMOKRACJI TO ZA
MAŁO - PPS-RD". Milicja nie interweniowała.

Demonstracje przeciwko Jaruzelskiemu odbyły się m.in.
w Gdańsku, Rzeszowie, Katowicach, Poznaniu.

W londyńskim Instytucie Badań Międzynarodowych przemawiał
Bronisław Geremek. Stwierdził m.in., że jeżeli Polska nie
otrzyma pomocy finansowej Zachodu, zagrożone zostaną reformy
demokratyczne.

Represje ludności pochodzenia tureckiego w Bułgarii, przymu-
sowa bułgaryzacja, deportacje spowodowały, że do Turcji
przybywa dziennie 4 tys. Turków bułgarskich. Przewiduje się,
że w ciągu najbliższych miesięcy z Bułgarii wyemigruje 35O
tys. osób pochodzenia tureckiego.

______________________________________________________________________

23.6.89 r.

W Olsztynie na Placu Wolności zgromadziło się ok. 4OO osób
dla uczcczenia pamięci mordowanych i pomordowanych studentów
i robotników chińskich. Organizatorami manifestacji były NZS
i ZHR.

W Augustowie pracownicy WZGS podjęli godzinny strajk ostrze-
gawczy. Przystąpili do niego wszyscy pracownicy, łącznie
z dyrekcją. WZGS w Suwałkach cofnęło pełnomocnictwa WZGS-owi
w Augustowie i strajk odbywał się m. in. pod hasłem pozosta-
wienia dyrekcji i nie narzucania nowej.

Komisja Finansów Senatu USA potwierdziła, że PRL będzie ko-
rzystać z uprzywilejowanych taryf handlowych dla krajów
rozwijających się. Planuje się również zniesienie cła na
towary polskie.

Zachód nie może zdecydować się na nałożenie poważnych
sankcji na rząd chiński. Prez. Bush zwrócił się do kongres-
menów z prośbą o cierpliwość wobec opieszałości jego admi-
nistracji w tym względzie. Na razie Bush zadecydował
jedynie o wstrzymaniu dostaw broni dla ChRL. Ostrzejszą
reakcją wykazała się Japonia, która wstrzymała ogromne
kredyty, przeznaczone dla Chin. Najbardziej radykalne
posunięcia podjęły Belgia i Włochy. Bruksela zamroziła
wszystkie pożyczki i pomoc gospodarczą dla władz chińskich.
Większość państw zachodnich postanowiła urządzać swoje
święta narodowe bez zapraszania przedstawicieli rządu
chińskiego.

Zamykając obrady Paryskiej Konferencji Przeglądowej KBWE
poświęconej prawom człowieka francuski minister spraw zagr.
powieziałże w Europie Wsch. korzystne zmiany w dziedzinie
praw człowieka zachodzą tylko na Węgrzech, w Polsce i w
ZSRR, natomiast w Rumunii i w Bułgarii prawa człowieka są
łamane. Rumunia potępiana jest głównie za gwałcenie praw
mniejszości narodowych (Węgrzy), zaś Bułgaria głównie za
przymusowe asymilowanie mniejszości tureckiej (Reuter poda-
je, że kraj ten opuściło już około 1OO tys. Turków). Szef
delegacji sowieckiej Jurij Kaszlew, podobnie jak przedsta-
wiciel delegacji holenderskiej, skrytykował utworzenie przez
rząd rumuński zasieków z drutu kolczastego na granicy z Węg-
rami (Holender mówił o stworzeniu w ten sposób nowej
"żelaznej kurtyny w sercu Europy").
Przedstawiciel Francji powiedział, że ok. 3OOO studentów
chińskich może spokojnie nadal przebywać we Francji. Mero-
stwo Paryża ogłosiło program pomocy lokalowej, socjalno-
-bytowej i wszelkiej innej dla chińskich studentów i inte-
lektualistów. Przedłużono im wizy i stypendia. Literaci
i artyści zrzeszni w Międzynarodowym Komitecie Pomocy Re-
presjonowanym w Chinach wystosowali apel do Mitteranda o
zainicjowanie na zbliżającej się konferencji EWG wspólnych
sankcji finansowo-gospodarczych przeciw rządowi chińskiemu.

Todor Żiwkow zakończył roboczą wizytę w Moskwie. W wydanym
wspólnie komunikacie stwierdzono, że każda bratnia partia
"ma prawo do określania własnej drogi reform".
W Bułgarii do prac rolnych coraz częściej kierowani są ucz-
niowie istudenci. Komentatorzy zachodni wiążą to z brakiem
rąk do pracy po masowym exodusie Turków.

______________________________________________________________________

24.6.89 r.

Janusz Onyszkiewicz oświadczył, że opozycja parlamentarna
nie ma zamiaru wysuwać własnego kandydata na prezydenta PRL.

Sekretarz generalny chińskiej partii komunistycznej Zao
Ziyang został zdjęty ze stanowiska i oficjalnie potępiony.
Komitet Centralny partii złożył hołd Teng Siao Pingowi
i armii. Rezolucja KC zapewnia o wierności władz linii
reform gospodarczych i otwarciu na świat. Trwają aresztowa-
nia wśród uczestników protestu na Placu Niebiańskiego
Spokoju.

Komitet Centralny węgierskiej partii komunistycznej pozosta-
wił Karoly Grosza na stanowisku sekretarza generalnego, ale
znacznie ograniczył jego kompetencje. Partią kieruje obecnie
czteroosobowy kolektyw. Na 7 października zapowiedziano nad-
zwyczajny zjazd partii.

Rząd węgierski postanowił powołać międzynarodową komisję
ekspertów (m.in. były minister spraw zagr. Japonii) - która
pomóc ma wyprowadzić kraj z kryzysu.

Według danych oficjalnych inflacja na Węgrzech wynosi 17 %.

W ZSRR trwają rozgrywki wokół składu rządu. Odpowiednie ko-
misje Rady Najwyższej zaakceptowały jednogłośnie kandydaturę
Eduarda Szewardnadze na stanowisko ministra spraw zagr., ale
odrzuciły propozycję objęcia przez I sekretarza KPZR w Tiu-
meniu (zachodnia Syberia) stanowiska ministra przemysłu
naftowego i gazowego. owiecki premier Ryżkow nie wyklucza,
że niektóre fotele ministerialne pozostaną puste.

Moskiewska "Prawda" podaje, że zbiory w r. 1988 były najniż-
sze od trzech lat.

Co roku ZSRR importuje z Zachodu 3O-5O mln ton zboża.
W pierwszym półroczu bież. roku ZSRR zakupił więcej zboża
niż w analogicznym okresie roku ubiegłego.

Szef KPZR w okręgu fergańskim Uzbekistanu, gdzie doszło do
pogromów antytureckich, twierdzi, że zajścia są prowokacją
kryminalistów i fanatyków islamskich, wspieranych przez od-
suniętych od wpływów (za korupcję) członków lokalnych władz.
Dowodem sztucznego podsycania walk etnicznych ma być prze-
chwycony przez wojsko transport dwóch wozów z bronią i nar-
kotykami. O wcześniejszym przygotowywaniu akcji w Uzbekista-
nie mówił także prokurator tej republiki. Premier ZSRR
oskarżył zaś lokalne władze o niedostrzeganie znaków ostrze-
gawczych przed zbliżającymi się rozruchami.

W Turcji 2OO tys. osób uczestniczyło w demonstracji przeciw
prowadzonej w Bułgarii akcji asymilacji narodowej ludności
tureckiej. Skandowano m.in.: "Żiwkow to nowy Hitler".

Trwa exodus bułgarskich Turków do Turcji. Ocenia się, że
łącznie obejmie on ćwierć miliona ludzi. Uciekają przed
przymusowym wynarodowieniem, terrorem, ograniczeniami prak-
tyk religijnych, propagandą oficjalną i niechęcią ludności
bułgarskiej. Władze tureckie uruchomiły już 16 miejsc tym-
czasowego pobytu dla uchodźców. Premier Turcji wskazuje
na małe zainteresowanie państw zachodnich problemem tych
uchodźców.

______________________________________________________________________

25.6.89 r.

Z inicjatywy Niezależnego Ruchu Ludowego Solidarność" odbył
się w Warszawie zjazd przedstawicieli opozycji reprezentują-
cej polską wieś. Po analizie sytuacji politycznej, podjęto
decyzję o reaktywacji Polskiego Stronnictwa Ludowego ze sta-
tutem z roku 1946. Powołano Tymczasową Radę Krajową PSL, na
czele której stanął Józef Teliga. TRK ma charakter otwarty
i jej głównym zadaniem jest przygotowanie i zwołanie w poro-
zumieniu z innymi grupami odradzającego się PSL Krajowego
Zjazdu tej partii. Podjęte decyzje miały m.in. na celu
zapobieżenie możliwości "przekształcenia się" w PSL skompro-
mitowanego ZSL.

Były prezydent USA Richard Nixon określił obecną falę repre-
sji w Chinach jako wyjątkowo okrutną i niewiarygodnie głupią.

Odrzucił jednak ewentualność wprowadzenia sankcji amerykań-
skich w obawie przed pchnięciem Chin w sowieckie ramiona.
Dodał, że ten, kto zna Chiny, nie powinien się dziwić stoso-
waniem siły przez ich przywódców dla osiągnięcia celów
politycznych i przypomniał w tym kontekście miliony ofiar
"rewolucji kulturalnej".

Czyli - według amerykańskiego polityka - postępowanie władz
chińskich jest dla nas, ludzi kulturalnych, nieeleganckie,
ale nie możemy się dziwić, bo taka jest chińska specyfika.
Nie możemy też reagować, bo a nuż chińscy komuniści się zde-
nerwują i skumają się z Moskwą. Aberracja umysłowa i atrofia
etyczna niektórych zachodnich mężów stanu są zdumiewające !

Kandydatem na prezydenta Węgier z ramienia partii komunis-
tycznej jest Imre Pozsgay.

Trwają rozruchy i niepokoje na tle etnicznym w Kazachstanie.

W Nowym Uzeniu obowiązuje godzina milicyjna.

Wartość porozumienia gospodarczego Iran-ZSRR ocenia się na
6O mld dol. Strony dogadały się co do eksploatacji ropy
z dna Morza Kaspijskiego, budowy siedmiu zapór na rzekach
Iranu, eksportu irańskiego gazu ziemnego do ZSRR, korzysta-
nia z sowieckich gazociągów do przesyłania gazu irańskiego
do Europy Zach., a także modernizacji przez Sowiety irańs-
kiej armii.

______________________________________________________________________

26.6.89 r.

Dwudziestu polskich i czechosłowackich działaczy niezależ-
nych spotkało się na granicy, przedyskutowało szereg zagad-
nień interesujących obie strony i podpisało kilka uchwał.
Zaprotestowano w nich przeciwko represjonowaniu w Czechosło-
wacji działaczy niezależnych, przeciwko projektowi budowy
przy granicy z Polską huty, której zanieczyszcenia zatruwa-
łyby terytorium polskie.

W spotkaniu uczestniczyli m.in. Petr Pospichal, Anna Sabato-
va, Vaclav Havel, Zbigniew Janas.

Podrożały papierosy, wódka i benzyna. Zapowiedziano podwyżkę
cen mięsa. W ciągu tygodnia cena dolara wzrosła o ponad 1/5
i przekroczyła 6OOO zł.

26.6.89 r.

W Krakowie podczas zorganizowanego przez ugrupowanie
"Znak" oraz grupę "Polska w Europie" kolokwium z udziałem
naukowców z Europy Środkowej, ZSRR i Zachodu powołano Mię-
dzynarodowe Forum Badań. Celem Forum jest szukanie ogniw
łączących Wschód i Zachód dla realizacji "pierestrojki".
Następne obrady mają się odbyć w listopadzie w Genewie.

W Madrycie rozpoczęły się obrady szefów państw i rządów
zachodnioeuropejskiej dwunastki. Głównym tematem i przedmio-
tem kontrowersji jest projekt unii monetarnej członków
wspólnoty. Projekt ma silne poparcie Francji, Hiszpanii
i RFN, przeciwna mu jest Wielka Brytania, która chciałaby
jak najdłużej utrzymać niezależność finansową od systemu
europejskiego.

Węgierska agencja prasowa podaje, że władze rumuńskie usunę-
ły już niemal wszystkie zasieki z drutu kolczastego z grani-
cy z Węgrami, ustawione tam tydzień wcześniej. Przypuszcza
się, że poskutkowały tu nie protesty węgierskie czy zachod-
nie, ale potępienie przez ZSRR.

W Bułgarii aresztowano ks. Kristofena Sabewa, założyciela
niezależnej Komisji ds. wolności religijnej oraz wiceprze-
wodniczącego wolnego związku zawodowego Todora Kapelowa.

W sporze bułgarsko-tureckim rolę mediatora zdaje się pełnić
ambasador ZSRR w Ankarze, który od kilku dni podróżuje
między Sofią, Ankarą i Moskwą.

5 osób zostało rannych w walkach etnicznych w Gruzji między
Gruzinami a Azerami.

Wybuch reaktora atomowego zapoczątkował pożar na sowieckim
okręcie podwodnym u wybrzeży Norwegii. Istnieją przypusz-
czenia, że okręt wyposażony jest w rakiety z głowicami ato-
mowymi. I tym razem Sowieci twierdzą, że sytuacja jest
opanowana, a skażenie radioaktywne nie grozi.

Sowiecki ambasador w Kabulu Jurij Woroncow stwierdził, że
dotychczas w walkach o Dżalalabad zginęło 1O tys. mudżahedi-
nów i 3 tys. żołnierzy reżimowych. Nie należy zbytnio ufać
tym liczbom - jak wszelkim innym dostarczanym przez instytu-
cje sowieckie - faktem jednak jest, że w tej wojnie z komu-
nizmem giną wciąż tysiące ludzi.

W Islamabadzie zakończyła się kolejna runda rozmów między
mudżahedinami a delegacją sowiecką w sprawie wymiany jeńców.

______________________________________________________________________

27.6.89 r.

Wuer Kejksi, jeden z najbardziej poszukiwanych prze milicję
chińską przywódców studenckich protestów, zdołał zbiec do
Hong Kongu. W wywiadzie telewizyjnym Kejksi zdał relację
z pacyfikacji protestu na Placu Niebiańskiego Spokoju w Pe-
kinie. W nocy z 3/4 czerwca wojsko, które zaatakowało
demonstrantów otworzyło ogień z broni maszynowej. Zginęły
dziesiątki tysięcy ludzi - zastrzelonych, zmiażdżonych
gąsienicami czołgów. Ciała zamordowanych zostały spalone.

27.6.89 r.

Pułkownik armii chińskiej oprowadzający dziennikarzy zachod-
nich po Placu Niebiańskiego Spokoju stwierdził: "zginęli tu
tylko żołnierze i chuligani".

Rzecznik rządu amerykańskiego wyraził nadzieję, że nowe
władze chińskie będą kontynuować politykę reform. Oczywiście,

po to wysyłały czołgi na ulice miast...

Andriej Sacharow wystosował telegram do przywódców politycz-
nych świata z prośbą o podjęcie zdecydowanych działań wobec
władz chińskich w celu wymuszenia na nich zaprzestania
represji na osobach domagających się demokratyzacji życia
w tym kraju.

25O wieźniów Zakładu Karnego w Sztumie rozpoczęło protest
głodowy domagając się poprawy warunków odbywania kary.

______________________________________________________________________

28.O6.89
Do strajkujących w Sztumie więźniów przybył znany działacz
elbląskiej "Solidarności" Leonard Krasulski. Z wyłonionym
przez więźniów Komitetem Strajkowym rozmowy podjęli również
prezes sądu wojewódzkiego, przewodniczący wydziału peniten-
cjarnego oraz dyrektor przedsiębiorstwa zatrudniającego
więźniów. Część postulatów więźniów spełniono. Protest zos-
tał zakończony w godzinach wieczornych.

KKW NSZZ "Solidarność" w wydanym oświadczeniu ostrzega
władze PRL przed konsekwencjami drastycznych podwyżek cen
jakie wprowadzono niedawno na niektóre podstawowe artykuły
pierwszej potrzeby. Działacze skupieni wokół Wałęsy wyrażają
obawę, że polityka cenowa może doprowadzić do wybuchu
społecznego. KKW stwierdza, że podwyżki cen naruszają umowę
"okrągłego stołu".

Biuro Polityczne KC PZPR stwierdziło, że "sytuacja w Polsce
jest trudna". Kierownictwo partii zaleciło instancjom
wykonawczym powolniejsze wprowadzanie podwyżek cen.

Zakończył się rozpoczęty dzisiaj rano strajk bydgoskiego
przedsiębiorstwa komunikacji miejskiej. Pracownicy uzyskali
podwyżki płac w wysokości 8O%. "Solidarność" i OPZZ wydały
oświadczenia, w których stwierdzają, że nie organizowały
tego strajku, który przeprowadzony był pod hasłem "GODZINA
PRACY NIE WYSTARCZA NA ZAKUP KILOGRAMA CUKRU".

We Wrocławiu strajku Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania.
Strajkujący domagają się podwyżek płac.

W Warszawie zakończył się zjazd SDP. Prezesem wybrany został
ponownie Stefaan Bratkowski, a wiceprezesami Maciej Iłowiec-
ki i Jerzy Surdykowski.

______________________________________________________________________

29.6.89 r.

Lech Wałęsa skrytykował podwyżki cen wprowadzone przez
władze PRL. Stwierdził, że jeżeli władze ograniczą kierowa-
nie do podnoszenia cen, "Solidarność" nie będzie w stanie
opanować akcji strajkowych.

29.6.89 r.

Amerykańska prasa poinformowała o kontaktach KKW i doradców
Lecha Wałęsy z ambasadą sowiecką w Warszawie. Strona sowiec-
ka miała wyrazić zainteresowanie wizytą Wałęsy w ZSRR.

Wojciech Jaruzelski oświadczył, że czasy monopolu władzy
PZPR należą do przeszłości. W przekonaniu I sekretarza PZPR
partia poniosła porażkę podczas wyborów do sejmu i senatu
PRL..., "ponieważ wyborcy nie zrozumieli zaangażowania par-
tii na rzecz reform i demokracji".

W Warszawie odbyła się manifestacja pracowników służby zdro-
wia, w której wzięło udział 5 tys. osób z całej Polski.
Protestowano przeciwko katastrofalnej sytuacji w służbie
zdrowia. Nad tłumem wznosiły się liczne transparenty - wśród
nich z napisem: "JEDEN ODRZUTOWIEC = DWA SZPITALE" i "ŻĄDAMY
ZRÓWNANIA WARUNKÓW BYTU PACJENTÓW W SZPITALACH MIEJSKICH
Z WARUNKAMI W SZPITALACH MSW, MON I RZĄDOWYCH".

W Warszawie zmarł prof. Grzegorz Białkowski rektor Uniwer-
sytetu Warszawskiego.

Premier ChRL Li Peng oświadczył, że władze chińskie nie zre-
zygnują z represji wobec "kotrrewolucjonistów". Wypowiedź
Li Penga adresowana była do opinii publicznej wolnego świata
wyrażającej zdecydowany protest przeciwko bestialstwu
komunistów chińskich. Li Peng stwierdził, że protesty nie
wpłyną na postępowanie władz ChRL, które "kierują się inte-
resami państwa i narodu".

______________________________________________________________________

3O.6.89 r.

I sekretarz KC PZPR gen. Wojciech Jaruzelski zrezygnował
z ubiegania się o prezydenturę. Zaproponował na stanowisko
prezydenta PRL ministra spraw wewnętrznych gen. Czesława
Kiszczaka. Lech Wałęsa wyraził wczoraj przekonanie, że
"znajdzie się kandydat możliwy do zaakceptowania przez
wszystkie strony". Aleksander Paszyński w wypowiedzi dla RWE
stwierdził, że w jego przekonaniu kandydatura Kiszczaka na
prezydenta PRL jest do przyjęcia dla "strony solidarnościo-
wo-opozycyjnej".

Podczas obrad KC PZPR odbywała się pod gmachem partii burz-
liwa demonstracja zorganizowana przez KPN, SW i MRKS pod
hasłem "JARUZELSKI MUSI ODEJŚĆ". Uczestniczyło w niej około
5OO osób. Po raz pierwszy od kilku lat milicja użyła arma-
tek wodnych na ulicach Warszawy. Wiele osób zostało areszto-
wanych.

W Katowicach demonstrację przeciwko Jaruzelskiemu zorganizo-
wał KPN.

W Toruniu, Grudziądzu, Bydgoszczy, Gdańsku w przedsiębiors-
twach komunikacyjnych, transportowych i telekomunikacyjnych
trwają strajki. Akcje te w większości przypadków nie mają
poparcia związków zawodowych. Strajkujący wysuwają żądania
podwyżki płac. W kraju panuje napięcie spowodowane podwyżka-
mi cen, brakami w sklepach i oczekiwaniem na kolejne podwyż-
ki.

3O.6.89 r.

Władze PRL podniosły o 6O% ceny biletów kolejowych i lotni-
czych.

Rada Ministrów zapowiedziała zamrożenie cen i płac na okres
miesiąca.

Prymas Czechosłowacji František kard. Tomašek obchodzi 9O
urodziny.

Państwa zachodnie pod naciskiem opinii publicznej wprowadza-
ją sankcje gospodarcze na ChRL. Do tej pory wprowadzone
restrykcje są tak umiarkowane, że należy uznać je za gesty
mające na celu uspokojenie społeczeństw zachodnich.

______________________________________________________________________

______________________________________________________________________

DOKUMENTY

___________________

NASI PRZEDSTAWICIELE

Wobec rozwoju sytuacji w Polsce (legalizacja "Solidarności", wejście
jej reprezentantów do Sejmu i Senatu) Solidarność Walcząca, pozostając
w konspiracji, ogłasza pierwszych jawnych przedstawicieli.

Na prośbę Kornela Morawieckiego niżej podane osoby zgodziły się
pełnić funkcję przedstawiciela Solidarności Walczącej w kraju.

Marek Czachor, lat 29, fizyk, sygnatariusz deklaracji założycielskiej
NZS 198O r., w lutym 1982 r. skazany na 3 lata za
ulotki (w tym samym procesie co jego matka - Ewa Kubasiewicz, główny
przedstawiciel SW na zagranicę - skazana na 1O lat). Wyszedł po roku
na przerwę w karze (potem amnestia). W 1987 r. aresztowany (wypuszczo-
ny po 4O dniach) za odmowę służby wojskowej - proces jeszcze trwa,
7 lipca 1989 r. odbędzie się kolejna rozprawa rewizyjna w Sądzie
Najwyższym.

Adres: Gdynia ul. Czerwonych Kosynierów 69/1.

Maciej Frankiewicz, lat 3O, w latach 198O-81 działacz NZS Politechniki
Poznańskiej (student architektury), internowany po
13 grudnia w Gębarzewie. Po 14-dniowej głodówce przewieziony do
szpitala, skąd uciekł i zszedł do podziemia. Do 1986 r. ukrywał się
i działał w poznańskim podziemiu. Trzykrotnie trafiłdo więzienia skąd
jeszcze dwukrotnie udało mu się zbiec. Zwolniony na mocy amnestii we
wrześniu 1986 r. po 15 miesiącach pobytu bez rozprawy w areszcie
śledczym.

Do dnia dzisiejszego wielokrotnie zatrzymywany, karany kolegiami
(m.in. skonfiskowano mu samochód za zamiar przewiezienia kalendarzy
SW), pozbawiony paszportu. Jest współorganizatorem niezależnych mani-
festacji w Poznaniu i autorem licznych publikacji na łamach poz-
nańskiej prasy niezależnej.

Adres: Poznań ul. Gromadzka 23, tel. 53-28-57

Antoni Kopaczewski, lat 48, przewodniczący NSZZ "Solidarność" Regionu
Rzeszowskiego w latach 198O-1989, członek Komisji
Krajowej NSZZ "Solidarność", internowany (zwolniony po dwóch zawa-
łach serca), wielokrotnie aresztowany, organizator licznych wieców
solidarnościowych, działacz podziemnych struktur związkowych.

Adres: Rzeszów ul. Wraskiego 1/25, tel. 44-762 >>>>>>>

Wojciech Myślecki, lat 4O, pracownik naukowy Politechniki Wrocławs-
kiej, działacz opozycji od roku 1968, wielokrotnie
aresztowany, autor licznych publikacji na łamach prasy niezależnej,
w październiku 1988 reprezentował Solidarność Walczącą na spotkaniu
KKW NSZZ "Solidarność".

Adres: Wrocław ul. Śniegockiego 29, tel. 61-O3-89.

______________________________________________________________________

AISW została upoważniona do oświadczenia:

1. Wyniki wyborów do sejmu i senatu PRL stworzyły w Polsce nową
sytuację polityczną. Zwycięstwo kandydatów Komitetów Obywatelskich
"Solidarność" jest znaczącym sukcesem Lecha Wałęsy i skupionych wokół
niego działaczy. Zwycięstwo to jest równocześnie sukcesem NSZZ
"Solidarność" oraz społeczeństwa polskiego - walczącego z determinacją
o demokratyczny porządek w naszym kraju. Organizacja Solidarność
Walcząca składa gratulacje Lechowi Wałęsie oraz wszystkim posłom
i senatorom z ramienia Komitetu Obywatelskiego "Solidarność".

2. W wyborach znacząca część społeczeństwa stanowczo odrzuciła władzę
komunistyczną. Wybory z 4 czerwca br., przez swój plebiscytowy
charakter, pozbawiły jednoznacznie komunistów prawa do rządzenia
Polską. Fakt ten musi determinować działania i postawy polityczne
wszystkich znaczących sił w naszym kraju oraz znaleźć odpowiedni
wydźwięk na arenie międzynarodowej.

3. Solidarność Walcząca wzywała do bojkotu wyborów do sejmu i senatu
PRL widząc poważne zagrożenie dla przyszłości Polski w umowie
"okrągłego stołu". Wynik wyborów umożliwia inicjatorom polityki ugody
z władzami PRL zminimalizowanie tego zagrożenia. Zwracamy uwagę, że
w wyborach nie wzięło udziału ponad 37 % uprawnionych do głosowania.
Wobec ogromnej presji ze strony Kościoła, Komitetu Obywatelskiego
"Solidarność" i wielu niezależnych autorytetów na uczestniczenie
w wyborach jest to fakt o kapitalnym znaczeniu.

4. Solidarność Walcząca potwierdza swoje wcześniejsze stanowisko
w sprawie prezydentury. SW wyrazi stanowczy sprzeciw w wypadku
wysunięcia kandydatury Wojciecha Jaruzelskiego do tego stanowiska.
Zwracamy przy tym uwagę posłów i senatorów z ramienia Komitetu
Obywatelskiego "Solidarność", że wyniki wyborów świadczą dobitnie
o woli ich elektoratu pozbawienia komunistów władzy, a nie szukania
z nimi consensusu. W tym właśnie świetle Lech Wałęsa powinien poddać
rewizji swoje dotychczasowe posunięcia, w tym również swoje pośrednie
wezwanie do głosowania na kandydatów listy krajowej.

6 czerwca 1989 r.

______________________________________________________________________

OŚWIADCZENIE

Dziękujemy tym wszystkim, którzy posłuchali naszych wezwań i po-
wstrzymali się od udziału w głosowaniu. Postawa nasza, wbrew sugestiom
naszych solidarnościowych oponentów, nie utrudniła kandydatom Komitetu
Obywatelskiego uzyskania zdecydowanej większości głosów. Wykazaliśmy
natomiast, że licząca się część społeczeństwa nie zadawala się częś-
ciową demokracją i nie zamierza nawet w pośredni sposób uwiarygadniać
i wspierać rządu. >>>>>>

Nasze podziękowanie kierujemy także do tych, którzy nie akceptując
naszej postawy, głosowali na kandydatów "Solidarności" lub niezależ-
nych i skreślali wszystkich pozostałych - zwłaszcza z listy krajowej.

Poznań, 5 czerwca 1989 r. Za Solidarność Walczącą

Oddział Poznań

/-/ Stefan Bobrowski

______________________________________________________________________

NARÓD PRZECIW - WAŁĘSA ZA KOMUNISTAMI

Wybory odbyły się po myśli Solidarności Walczącej. Wzywaliśmy do
bojkotu, a każdego, kto będzie głosował, do skreślania kandydatów par-
tyjnych i wyboru solidarnościowych. Tak też się stało. Nie głosowało
ponad 1O mln (38 %). Więcej niż w wyborach do Sejmu PRL w 1985 r.
bojkotowanych przez całą podziemną "Solidarność" i opozycję (frek-
wencja 66 % wg ocen "Solidarności"). Kandydaci rządowi odpadli,
a solidarnościowi przeszli niemal wszyscy już w pierwszym podejściu.
W drugim - lokale świeciły pustką.

Politycznym skandalem należy określić zachowanie Lecha Wałęsy
agitującego 3 i 4 czerwca za Listą Krajową. Takimi wystąpieniami
w telewizji Przewodniczący "Solidarności" - związku zrodzonego z buntu
przeciw komunizmowi - ustawił się po stronie władzy. Związkowa propa-
ganda przedwyborcza łączyła nas, bojkotujących, z tzw. "betonem par-
tyjnym", choć właśnie my nawet gestem nie daliśmy przyzwolenia na ten
system. A Lech Wałęsa głosował na komunistów.

Sztuczne 35-procentowe wybory, tak dzięki tym, co je zbojkotowali,
jak i tym, co kreślili partyjnych, przybrały obrót nieprzewidywany ani
przez partię, która je wykoncypowała, ani przez opozycję, która na nie
przystała. Nas natomiast przykro zaskoczyło zachowanie strony solidar-
nościowo-opozycyjnej po wygranej. Miast oparcia się na wyborcach,
którzy czarno na białym ukazali bezprawność obecnych rządów, kierow-
nictwo "Solidarności" oparło się o "okrągły stół" podparty formułą:
"pacta sunt servanta" (umowy należy dotrzymać). Szkoda, że przedtem
nie powiedziano nam, iż wszystkie mandaty partyjne łącznie z Listą
Krajową są gwarantowane umowami. Byłoby to uczciwsze niż bałamucenie
ludzi procentami, które raptem okazały się święte. Ile jeszcze podob-
nych niespodzianek czeka społeczeństwo ? Kuluarowe ustalenia z komu-
nistami, pomoc w ich wyplątaniu się z własnych niezbornych ustaw
przełożno nad poszanowanie zbiorowej woli wyborców. Zmiana ordynacji
w trakcie wyborów to niespotykane lekceważenie praw i obywateli.
I takie podchody mają być ewolucyjną drogą wyjścia ! Toż to kręcenie
się w kółko w pętli komunizmu. Gorycz i złość.

Po pierwszej turze należało zwołać wszystkich wybranych posłów
i senatorów i z nimi jako, było nie było, reprezentantami narodu usta-
lić, co i jak dalej robić. Należało wysunąć solidarnościowego kandy-
data na prezydenta. Władze zagubione i skompromitowane w oczach
aparatu wystawionego do wiatru, poszłyby na wszelkie ustępstwa. Za-
przepaszczono wyjątkową możliwość pokojowego przejęcia cugli z rąk
PZPR i pokierowania polskim wozem na szeroki gościniec demokracji.
Może jeszcze nie był to ów "złoty róg", ale ci co go mieli nawet nie
spróbowali zagrać. Czysto i mocno.

19 czerwca Kornel Morawiecki

______________________________________________________________________

Redaktor JERZY GIEDROYĆ,

Instytut Literacki, Paryż

Wielce Szanowny Panie !

Pańska praca dla polskiej kultury nie ma sobie równej w położeniu
zasług dla trwania i przetrwania ideałów wolności i niepodległości.
Pańska otwartość na Europę i świat, Pańskie uparte głoszenie praw
i poszanowanie aspiracji narodów ościennych - poszerzyło nasze
polskie serca i umysły. Pańskie wysiłki na rzecz przełamywania ba-
rier społecznych - między robotnikami, chłopstwem, inteligencją -
przyczyniły się walnie do powstania "Solidarności".

Jak żaden z żyjących Polaków łączy Pan czyn i myśl, prawość
i politykę, Kraj i Emigrację. Osobiście i w imieniu organizacji
Solidarność Walcząca proszę Pana o wyrażenie zgody na kandydowanie
na Urząd Prezydenta Polski.

Z czcią i szacunkiem

Przewodniczący Solidarności Walczącej Kornel Morawiecki

P.S. Do wszystkich posłów i senatorów opozycyjno-solidarnościowych
wysłałem list proponujący Pańską kandydaturę. Treść listu załączam.

Wrocław, 8 czerwca 1989 r.

______________

Odpis listu:

Poseł...

Szanowny Panie Pośle !

Mandat udzielony Panu 4 czerwca br. zobowiązuje Pana do postępowa-
nia zgodnego z wolą tych, którzy bądź to głosując na listę "Solidar-
ności", bądź bojkotując wybory, wypowiedzieli się przeciwko systemowi
i jego reprezentantom. Jest nas ok. 80 % dorosłych Polaków w kraju
i niemal wszyscy na emigracji.

Nie bacząc na to Partia zamierza ustanowić Prezydentem gen.
Wojciecha Jaruzelskiego, odpowiedzialnego za stan wojenny, za kryzys
i upadek kraju. Zamiar ten, to policzek zniewagi dla narodu, to
igranie z ogniem społecznego buntu. O powadze sytuacji nie muszę chyba
Pana przekonywać. Dlatego apeluję do Pana o publiczny i stanowczy
sprzeciw wobec kandydatury Generała.

Jednocześnie informuję, że w imieniu własnym i Solidarności Walczą-
cej wysłałem do Jerzego Giedroycia prośbę o zgodę na jego kandydowanie
na Urząd Prezydenta. Usilnie namawiam Pana do czynnego wsparcia tej
inicjatywy, do wspólnego z posłami i senatorami strony opozycyjno-
-solidarnościowej dążenia do wyboru Prezydentem Polski Jerzego
Giedrycia.

Z wyrazami szacunku
Przewodniczący Solidarności Walczącej

/-/ Kornel Morawiecki

P.S. Załączam treść listu do Redaktora Jerzego Giedroycia

Wrocław, 8 czerwca 1989 r.

______________________________________________________________________

POSŁANIE

Wołali: "Oddajcie nam wolność lub odbierzcie nam życie!". Odbierają
im życie. Masakra studentów i mieszkańców Pekinu. Tysiące zabitych. Po
jedenastu latach ewolucyjnych reform, system ukazał światu niezmienio-
ne oblicze - wroga ludu. Czołgi i salwy w bezbronny tłum - w obronie
socjalizmu.

Niechby ten tragiczny akt chińskich żołnierzy pchniętych przeciw
rodakom otworzył oczy polskim oficerom, rekrutom i całemu naszemu
społeczeństwu na rolę wyznaczoną wojsku przez reżim. Rolę żandarma.

Bracia Chińczycy - nie możemy Wam pomóc. Chylimy czoła przed Waszym
męstwem i odwagą. Wolność, Wam i nam wziętą, walką i solidarnością,
w końcu odbierzemy.

Precz z komunizmem w Chinach, Polsce i wszędzie !

4 czerwca 1989 r.

Przewodniczący Solidarności Walczącej

/-/ Kornel Morawiecki

__________________________________________________________

KONDOLENCJE

Rodzinom ofiar tragicznej katastrofy pod Ufą składam wyrazy głębo-
kiego współczucia. Łączę się szczególnie w bólu z rodzicami, którzy
postradali w tej katastrofie swoje dzieci. Tym wszystkim, którzy
zachowali życie, a są ranni, poparzeni, życzę powrotu do zdrowia.

4 czerwca 1989 r. Przewodniczący Solidarności Walczącej

Kornel Morawiecki

______________________________________________________________________

OŚWIADCZENIE

24 maja 1989 "Gazeta Wyborcza" wydrukowała rozmowę z p. Wojciechem
Myśleckim, którą przeprowadziliśmy na zamówienie redakcji. Mimo że
nasz rozmówca autoryzował treść wywiadu (o czym redakcja została przez
nas poinformowana) materiał, który ukazał się w "Gazecie Wyborczej",
jest blisko o połowę krótszy od oryginału. Nie wnikając w charakter
zmian, chcemy podkreślić, że zostały one wprowadzone bez naszej
wiedzy.

Marek Jackiewicz, Krzysztof Szukalski

Warszawa, 14 czerwca 1989 r.

______________________

Jak się dowiadujemy, w proteście przeciwko niezamieszczeniu w "Ga-
zecie Wyborczej" powyższego oświadczenia jego autorzy zrezygnowali
z dalszej współpracy z tym dziennikiem.

______________________________________________________________________

Jan Waszkiewicz Wrocław, 12.6.1989

ul. Witelona 3a

51-617 Wrocław

Szanowny Panie Redaktorze

W zamieszczonej w Pańskim piśmie informacji o wynikach wyborów
/"Gazeta Wyborcza" nr 24, 1O-12.O6.1989/ podano wiadomość o tym, że
kandydowałem z ramienia Solidarności Walczącej. Jest to nieprawda,
o której sprostowanie niniejszym proszę.

Byłbym również wdzięczny za podanie źródła, na którym opieraliście
się formułując tę wiadomość.

/-/ Jan Waszkiewicz

______________________________________________________________________

AGENCJA INFORMACYJNA 11 czerwca 1989 r.

SOLIDARNOŚCI WALCZĄCEJ

Redakcja

"Gazety Wyborczej"

Warszawa

W "Gazecie Wyborczej" nr 24 przy podawaniu wyników I tury wyborów
podano również informację, że dr Jan Waszkiewicz z Wrocławia był
kandydatem na posła z ramienia Solidarności Walczącej.

Stwierdzamy, że SW wezwała do bojkotu wyborów i wobec tego nie
wystawiała żadnych swoich kandydatów. Prosimy o zamieszczenie stosow-
nego sprostowania.

AISW

____________________

Ani prośba Jana Waszkiewicza, ani AISW nie zostały spełnione.
"Gazeta Wyborcza" sprostowań nie zamieściła.

______________________________________________________________________

OŚWIADCZENIE AISW

W związku z wypowiedziami przewodniczącego wrocławskiego RKW Wła-
dysława Frasyniuka, który stwierdza na publicznych spotkaniach, że
w wyborach do sejmu i senatu PRL kandydowali członkowie Solidarności
Walczącej, zatajając swą przynależność do tej organizacji, Agencja
Informacyjna Solidarności Walczącej oświadcza:

Solidarność Walcząca wezwała do bojkotu czerwcowych wyborów.
Członkowie naszej organizacji nie kandydowali ani na posłów, ani na
senatorów. Władysław Frasyniuk z premedytacją rozpowszechnia kłamliwe
informacje dotyczące rzekomego udziału Solidarności Walczącej w wybor-
czej grze w celu dyskredytowania naszej organizacji. Uważamy metody
walki politycznej stosowane przez przewodniczącego RKW we Wrocławiu za
godne pożałowania.

Wrocław, 2O czerwca 1989 r. AISW

______________________________________________________________________

KOMUNIKAT

W dniu 27 kwietnia 1989 roku w Tarnobrzegu, podczas spotkania
przedstawicieli grup konspiracyjnych "Solidarności" działających na
terenie woj. tarnobrzeskiego, utworzył się Tarnobrzeski Pododdział
Oddziału Rzeszów - "Solidarności Walczącej". W skład Pododdziału Tar-
nobrzeg wchodzą grupy działające na terenie Tarnobrzega, Sandomierza,
Gorzyc, Staszowa i Nowej Dęby.

W zebraniu uczestniczyli przedstawiciele Rzeszowskiego Oddziału
"Solidarności Walczącej".

29 kwietnia br. powołano pięcioosobową Radę Wykonawczą "Solidarności
Walczącej" Pododdziału i wybrano przewodniczącego Rady. Omówiono rów-
nież plan działania i sprawę kolportażu, oraz powołano zespół
redakcyjny pisma "Solidarność Walcząca". Rada upoważniła
Przewodniczącego do reprezentowania Pododdziału wobec władz zwierzch-
nich organizacji i na zewnątrz.

Solidarność Walcząca

Pododdział Tarnobrzeg
______________________________________________________________________

Tymczasowy Zarząd Regionu

Pomorza Zachodniego

NSZZ "Solidarność"

Szczecin

ul. Mickiewicza 41 1. Lech Wałęsa

Gdańsk

2. KKW NSZZ "Solidarność"

Gdańsk

Tymczasowy Zarząd Regionu Pomorza Zachodniego NSZZ "Solidarność"
zebrany na posiedzeniu w dn. 27.5.1989 r. postanowił skierować do
Lecha Wałęsy oraz do KKW NSZZ "Solidarność" żądanie wysunięcia przez
NSZZ "Solidarność" - kandydatury na urząd Prezydenta PRL. Dotychczaso-
we milczenie w tej sprawie i brak jednoznacznego stanowiska ze strony
NSZZ "Solidarność" TZR ocenia jako błędne politycznie i szkodliwe
społecznie.

Kandydaturze PZPR w osobie Wojciecha Jaruzelskiego należy przeciwsta-
wić kandydaturę NSZZ "Solidarność", wyłonioną spośród znanych i cie-
szących się zaufaniem Polaków, godnych objęcia tego wysokiego urzędu.

Członkowie TZR zapytują także, czy Lech Wałęsa udziela poparcia
kandydaturze Wojciecha Jaruzelskiego.

Sekretarz Przewodniczący

Tymczasowego Zarządu Regionu Tymczasowego Zarządu Regionu

/-/ Stanisław Kocjan /-/ Marian Jurczyk

Otrzymuje:

1. Prymas Polski

J.E ks. Józef Kardynał Glemp

OO-246 Warszawa

ul.Miodowa 17/19

2. NSZZ "Solidarność" R. I.

Warszawa

3. NZS Warszawa

4. Komitety Organizacyjne, Komisje Zakładowe

NSZZ "Solidarność" w Regionie Pomorza

Zachodniego - wszystkie

______________________________________________________________________

OŚWIADCZENIE

GRUPY ROBOCZEJ KOMISJI KRAJOWEJ NSZZ "SOLIDARNOŚĆ"

1. Grupa Robocza z najwyższym oburzeniem stwierdza, że polityczna
elita KOR-owsko-DIP-owska, składająca się głównie z dysydentów
z PZPR, nadal kontynuuje politykę czystki w NSZZ "Solidarność" przy
wykorzystaniu autorytetu Lecha Wałęsy. Pod hasłem jedności próbuje ona
dokonać eliminacji nie podporządkowanych sobie struktur Związku. Jest
to polityka polegająca na zaszczepieniu bakcyla bolszewizmu w Związku,
który jedność budował na solidarności - na łączeniu tego co wspólne
przy poszanowaniu różnorodności, a nie na czystce i eliminacji.

2. Nowym elementem tej poltyki jest próba wciągnięcia administracji
państwowej i gospodarczej w rolę arbitra w sprawach wewnątrzzwiąz-
kowych. Nadużywając upoważnień z podpisem Lecha Wałęsy do organizo-
wania Związku, kontrolowane przez wspomnianą elitę polityczną grupy
interweniują u administracyjnych władz wojewódzkich i państwowych, by
odmawiały lokali i prawa do legalnego działania istniejącym od dawna
regionalnym i ponadzakładowym organizacjom naszego Związku. Interwe-
niują w redakcjach prasy debitowej, by zastrzec sobie monopol na in-
formację o NSZZ "Solidarność". Interweniują w dyrekcjach zakładów, by
nie uznawały komisji zakładowych, nawet jeśli jest to jedyna komisja
na terenie zakładu i działa już od kilku lat, jeśli nie są one im
podporządkowane. Działaczom Związku grożą wykluczeniem z NSZZ "Soli-
darność". Są to praktyki niedopuszczalne, sprzeczne zarówno z duchem
solidarności jak i z zasadą niezależności Związku od administracji. Są
one też sprzeczne z prawem państwowym i Statutem Związku. Od chwili
rejestracji komisje zakładowe powstają z woli członków, a nie w wyniku
koncesji na działanie.

3. Wzywamy do zaprzestania tych praktyk, sprzecznych z zasadą solidar-
ności, Statutem Związku, prawem państwowym i konwencjami międzyna-
rodowymi. W razie ich kontynuowania złożymy skargę do Międzynarodowej
Organizacji Pracy, Międzynarodowej Konfederacji Wolnych Związków
Zawodowych i Światowej Konfederacji Pracy.

Wzywamy do poszanowania pluralizmu, demokracji i niezależności
Związku. Członków Związku i działaczy wzywamy do nie poddawania się
szantażom i naciskom oraz do sprzeciwu wobec praktyk eliminacyjnych.
Spory w Związku rozstrzygane muszą być przy pomocy demokratycznych wy-
borów i uchwał podejmowanych w demokratycznych głosowaniach, a nie
przez eliminację, szantaż, dyktat. Przenoszenie bolszewickich praktyk
do naszego Związku jest niedopuszczalne.

Łódź, dn. 2.5 1989 r. Grupa Robocza Komisji Krajowej

NSZZ "Solidarność"

______________________________________________________________________

Tymczasowy Zarząd Regionu

Pomorza Zachodniego

NSZZ "Solidarność"

Szczecin

ul. Mickiewicza 41

1. Lech Wałęsa, Gdańsk

2. KKW NSZZ "Solidarność", Gdańsk

Tymczasowy Zarząd Regionu Pomorza Zachodniego NSZZ "Solidarność"
zebrany na posiedzeniu w dniu 27 maja 1989 r. postanowił skierować do
Lecha Wałęsy oraz do KKW NSZZ "Solidarność" żądanie wysunięcia przez
NSZZ "Solidarność" - kandydatury na urząd Prezydenta PRL. Dotychczaso-
we milczenie w tej sprawie i brak jednoznacznego stanowiska ze strony
NSZZ "Solidarność", TZR ocenia jako błędne politycznie i szkodliwe
społecznie.

Kandydaturze PZPR w osobie Wojciech Jaruzelskiego należy przeciw-
stawić kandydaturę NSZZ "Solidarność", wyłonioną spośród znanych
i cieszących się zaufaniem Polaków, godnych objęcia tego wysokiego
urzędu.

Członkowie TZR zapytują także, czy Lech Wałęsa udziela poparcia
kandydaturze Wojciecha Jaruzelskiego.

Sekretarz Przewodniczący

Tymczasowego Zarządu Regionu Tymczasowego Zarządu Regionu

/-/ Stanisław Kocjan /-/ Marian Jurczyk

Otrzymują:

1. Prymas Polski Jego Eminencja

ks. Józef Kardynał Glemp

OO-246 Warszawa, ul. Miodowa 17/19,

2. NSZZ "Solidarność" RI, Warszawa,

3. NZS, Warszawa,

4. Komitety Organizacyjne,

Komisje Zakładowe NSZZ "Solidarność"

w Regionie Pomorza Zachodniego - wszystkie.

______________________________________________________________________

APEL DO CZŁONKÓW NSZZ "SOLIDARNOŚĆ"

My, niżej podpisani uważamy, że celem działalności NSZZ "Solidar-
ność" jest obrona interesów polskiego świata pracy, a nie uczestnictwo
w działalności instytucji ustrojowo-politycznych PRL.

Oświadczamy, iż NSZZ "Solidarność" istnieje z woli swych członków
w niezmienionym kształcie programowym i statutowym, jak to uchwalono
na I Zjeździe w Gdańsku w 1981 r.

Stwierdzamy, że wszelkie zmiany w programie i statucie mogą być
wprowadzane jedynie w oparciu o wyrażoną demokratycznie wolę członków
Związku, przez Krajowy Zjazd Delegatów.

Dziś, gdy NSZZ "Solidarność" ponownie wraca do legalnego działania,
pamiętając o ideałach Sierpnia '8O oświadczamy:

1. Niedopuszczalne jest przekształcanie Związku w rodzaj partii poli-
tycznej, w istocie wspierającej PZPR i zabiegającej o współudział
w rządzeniu państwem. Uczyniłoby to z NSZZ "Solidarność" współsprawcę
wyzysku, a nie obrońcę wyzyskiwanych.

2. Związek zawodowy nie ma obowiązku ani potrzeby tworzenia programów
politycznych reformowania systemu, gdyż nie aspiruje do sprawowania
władzy. Związek zawodowy jest zobowiązany żądać od pracodawcy, by
spełniał słuszne postulaty dotyczące warunków pracy i płacy.

3. Członkowie związku zawodowego - tak jak wszyscy obywatele - mają
prawo do działalności politycznej. Powinni to czynić zgodnie
z własnymi poglądami w odpowiednich partiach i stowarzyszeniach poli-
tycznych.

4. Stwierdzamy, że w rozmowach okrągłego stołu zaniedbano właściwego
rozwiązania spraw dotyczącychpołożenia ekonomicznego zatrudnionych
w gospodarce państwowej, zwłaszcza najniżej uposażonych. Zrezygnowano
ze strajku, który jest podstawowym środkiem obrony interesów
pracowniczych.

5. Budzi nasz niepokój stanowisko władz PRL, które nie uznały za
stosowne potępić szkodliwej polityki stanu wojennego, zadośćuczynić
za krzywdy represjonowanym i zwrócić w całości zagrabiony majątek
związkowy. Zamiast tego władze zapewniają, że darują nam nasze
wykroczenia aktem abolicji.

6. Grupa polityczna uzurpująca sobie prawo do kierowania związkiem
posługując się hasłem jedności, prowadzi bezwzględną politykę elimi-
nacji działaczy i struktur organizacyjnych, łamiąc zasady pluralizmu,
demokracji i solidarności. Narusza zasadę niezależności i samorząd-
ności Związku, angażując administrację państwową w rozstrzyganie
sporów wewnątrzzwiązkowych.

7. Załączniki do porozumienia okrągłego stołu nadal nie są publiko-
wane, rodzi to obawę co do ich treści i konsekwencji dla Polski,
ludzi pracy i Związku.

Obecnie niejasna i moralnie dwuznaczna sytuacja powoduje liczne
napięcia i podziały w NSZZ "Solidarność". O programie i linii działa-
nia Związku powinni decydować jego członkowie. Dlatego sprawą najwyż-
szej wagi jest przeprowadzenie demokratycznych wyborów w NSZZ
"Solidarność".

Wzywamy wszystkich, którym drogie są ideały Sierpnia '8O do współ-
działania w Porozumieniu na rzecz Demokratycznych Wyborów w NSZZ
"Solidarność".

1. Grzegorz Durski - Szczecin

2. Marek Gabryś - Gliwice

3. Andrzej Gwiazda - Gdańsk

4. Seweryn Jaworski - Warszawa

5. Marian Jurczyk - Szczecin

6. Stanisław Kocjan - Szczecin

7. Zbigniew Kokot - Częstochowa

8. Marian Krokus - Szczecinek

9. Witold Kowalczyk - Piotrków Trybunalski

1O. Jerzy Kropiwnicki - Łódź

11. Wiesław Łęczycki - Płock

12. Marek Łukaniuk - Piotrków Trybunalski

13. Eugeniusz Matyjas - Leszno

14. Edward Mizikowski - Warszawa

15. Cezary Miżejewski - Warszawa

16. Zbigniew Mroziński - Piotrków Trybunalski

17. Grzegorz Palka - Łódź

18. Daniel Podrzycki - Dąbrowa Górnicza

19. Jan Rulewski - Bydgoszcz

2O. Andrzej Słowik - Łódź >>>>>>>>>

21. Romuald Szeremietiew - Leszno

22. Stanisław Wądołowski - Szczecin

23. Grażyna Wendt - Płock

24. Krzysztof Wolf - Warszawa

25. Ryszard Wyczachowski - Bełchatów

______________________________________________________________________

UCHWAŁA

uczestników Porozumienia na rzecz Przeprowadzenia Demokratycznych
Wyborów w NSZZ "Solidarność"

Uczestnicy porozumienia na rzecz przeprowadzenia demokratycznych
wyborów w NSZZ "Solidarność" stwierdzają co następuje:

Oczekiwana przez całe społeczeństwo legalizacja Związku nastąpiła
w formie budzącej głęboki niepokój i będącej zaprzeczeniem zasadni-
czych ideałów "Solidarności".

Uczestnicy "okrągłego stołu" nie zdołali uzyskać relegalizacji
"Solidarności". Związek zarejestrowany w dniu 17 kwietnia 1989 r.
jest pod względem prawnym nową organizacją, w zasadniczy sposób
odmienną od powstałej w dniach sierpniowych 198O r. i działającej
legalnie do grudnia 1981 r. "Solidarności", kontynuującej swą
działalność w okresie stanu wojennego i trudnych lat następnych.

"Solidarność" dni sierpniowych formowała się od dołu, od załóg
fabrycznych i zakładów pracy, od grup rolników i inteligencji.
Formowała się w wielkie regiony i władze centralne oddolnie,
zasadnicze decyzje podejmowano przy publicznych obradach, słuchanych
przez setki robotników. Przeprowadziła jedyne w historii PRL w pełni
wolne i demokratyczne wybory.

Obecnie na podstawie ponownego zarejestrowania Związku tworzy się
strukturę odgórnie, podporządkowuje się ludzi z góry wybranemu
kierownictwu, wąskie grono decydentów działa, kryjąc się za
autorytetem jednego człowieka. Dla wielu aktywnych członków Związku
sytuacja ta rodzi bolesne pytanie: "Czy NSZZ 'Solidarność',
zarejestrowany 17 kwietnia 1989 r. jest tym samym Związkiem, który
powstał w wyniku protestu robotniczego i umów społecznych Sierpnia
1980 r. oraz przetrwał represje; czy mamy już dwa związki, czy nadal
jeden ?"

Solidarność lat 198O-1981 łączyła się z nauką społeczną Kościoła
w sposób zasadniczy pozostając związkiem świeckim i będąc głęboko
demokratyczną. Z tej demokracji wynikały czasem błędy polityczne, ale
była ona generalnie prawidłową busolą i pozwoliła przetrwać idei
"Solidarności" w sercach milionów Polaków przez okres stanu wojennego
i trudne lata późniejsze.

Metody działania Związku były demokratyczne. Teraz mówi się, że
w trudnych warunkach dnia dzisiejszego trzeba odłożyć demokrację na
cztery lata - choć zresztą nikt za cztery lata demokracji nam nie
obiecuje. Lecz drogą do demokracji są tylko metody demokratyczne.
Metody partyjne i to partii z okresu stalinowskiego - nie mogą
prowadzić do demokracji. Prowadzić mogą tylko do takiej czy innej
formacji totalitarnej. Ma jej cechy i układ dzisiejszy - monopol
władzy z jednej strony i udzielony przez państwo i partię rządzącą
jednej grupie monopol opozycji ze strony drugiej. >>>>>>

Reasumując, pragniemy wrócić do ideałów Sierpnia. Odbudować jedność
"Solidarności", aby nie występowała w jej imieniu tylko część
"Solidarności", podająca się za całość zarówno "Solidarności", jak
i polskiej opozycji. Pragniemy wrócić do decyzji podejmowanych przez
ogół członków "Solidarności" i przez ten ogół aprobowanych.

Sytuacja dzisiejsza jest nierównie lepsza od tej, w której
znajdowaliśmy się w latach 198O-1981. Nie grozi nam bezpośrednio
ingerencja radziecka, władza państwowa pogodziła się z przywróceniem
pluralizmu związkowego, bliski wydaje się istotny postęp w zakresie
pluralizmu politycznego.

Chcemy mieć jeden Związek i chcemy, aby był to Związek ten sam.
Potwierdzeniem tego może być tylko jedno: demokratyczne wybory,
wspólnie przeprowadzone przez Komisje Wyborcze w regionach, powołane
wspólną wolą wszystkich ponadzakładowych struktur NSZZ "Solidarność"
istniejących w dniu 17 kwietnia 1989 r. Związek, który przyjął nazwę
"Solidarność" nie może pominąć nikogo, ani tych, którzy mandat
przyjęli w wyborach 1981 r., ani tych, którzy nabyli go w okresie
represji. Jedni i drudzy złożyć go mogą tylko w jeden sposób - wobec
Walnego Zgromadzenia Delegatów, w którego wyborach będą uczestniczyć
na równych prawach. "'Solidarność' nie może dać się podzielić ani
zniszczyć" (Lech Wałęsa na I Krajowym Zjeździe Delegatów NSZZ
"Solidarność" - 1981 r.).

Proponujemy następujący kalendarz wyborczy:

I - wybory w Komisjach Zakładowych do końca września 1989 r.

II - wybory w Regionach do końca listopada 1989 r.

III - Zjazd Krajowy 31 stycznia 199O r.

Wzywamy Przewodniczącego Lecha Wałęsę, Krajową Komisję Wykonawczą
i członków Grupy Roboczej Komisji Krajowej do pilnego utworzenia
Krajowej Komisji Wyborczej.

"Solidarność" znów powinna stać się drogą do wolności dla
wszystkich Polaków.

Szczecin, 1O czerwca 1989 r.

SYGNATARIUSZE UCHWAŁY:

1. Wojciech Ziembiński - Warszawa

2. Kazimierz Świtoń - Katowice

3. Daniel T. Podrzycki - Dąbrowa Górnicza

4. Ryszard Śnieg - Szczecin

5. Stefan Kuczyński - Szczecin

6. Bogusław Filarowicz - Szczecin

7. Jerzy Ossowski - Bydgoszcz

8. Janina Trojanowska - Szczecin

9. Tadeusz Matuszewski - Szczecin

10. Marian Korczak - Szczecin

11. Andrzej Michałowski - Szczecin

12. Maria Olszewska - Szczecin

13. Jadwiga Dziewiałtowicz - Szczecin

14. Zbigniew Koziarski - Szczecin

15. Stanisław Kocjan - Szczecin

16. Henryk Maj - Wałcz

17. Stanisław Lewandowski - Szczecin

18. Grzegorz Durski - Szczecin

19. Antoni Alejski - Szczecin

20. Władysław Diakun - Trzebież

21. Krzysztof Sałaciński - Szczecin >>>>>>>>

22. Andrzej Słowik - Łódź

23. Grzegorz Palka - Łódź

24. Hanna Łukowska-Karniej - Wrocław

25. Jerzy Przystawa - Wrocław

26. Mieczysław Minczuk - Połczyn Zdr.

27. Lech Gajewski - Połczyn Zdr.

28. Wojciech Swakoń - Polkowice

29. Urszula Charazińska-Swakoń - Polkowice

30. Edward Wóltański - Lubin

31. Marek Gabryś - Gliwice

32. Leszek Żołyniak - Wrocław

33. Jerzy Rarkowski - Warszawa

34. Teresa Sawicka - Szczecin

35. Marek Marciniak - Wałcz

36. Ireneusz Steć - Szczecin

37. Eugeniusz Janiszewski - Szczecin

38. Zenon Meller - Szczecin

39. Witold Syguda - Szczecin

40. Jan Zabora - Płock

41. Jan Żuchowski - Płock

42. Stanisław Wądołowski - Szczecin

43. Krzysztof Wolf - Warszawa

44. Robert Horodeczny - Gryfice

45. Ryszard Wyczachowski - Piotrków Tryb.

46. Seweryn Jaworski - Warszawa

47. Zygmunt Augustyniak - Piotrków Tryb.

48. Tomasz Wójcik - Wrocław

49. Marek Muszyński - Wrocław

50. Tadeusz Przyborowski - Płock

51. Karol Adamczyk - Gostynin

52. Wiesław Łęczycki - Płock

53. Lech Stefan - Wrocław

54. Witold Korolewski - Szczecin

55. Edward Mizikowski - Warszawa

56. Edward Rohotyński - Szczecin

57. Jan Wójtowicz - Szczecin

58. Henryk Strzelczyk - Szczecin

59. Piotr Jurczyk - Szczecin

60. Marian Jurczyk - Szczecin

61. Andrzej Gwiazda - Gdańsk

62. Kazimierz Drzazga - Police

63. Zbigniew Smoliński Szczecin

64. Piotr Bielawski - Wrocław

65. Romuald Lazarowicz - Wrocław

66. Jan Rosiek - Szczecin

67. Andrzej Jagoszewski - Szczecinek

68. Tadeusz Baniewicz - Szczecinek

69. Czesław Podkowiak - Szczecinek

70. Jarosław Rynkiewicz - Szczecinek

71. Marian Krokus - Szczecinek

72. Bogusław Terpiłowski - Szczecin

73. Wiesław Płocharczyk - Gdańsk

74. Gerard Kreinbring - Gdańsk

75. Henryk Selwesiuk - Stargard

76. Józef Gaj - Stargard

77. Tadeusz Baran - Szczecin

78. Stanisław Maculewicz - Szczecin

79. Marian Cieszewski - Szczecin

80. Tadeusz Małek - Szczecin

81. Jerzy Janc - Świnoujście >>>>>>>>>>>>

82. Franciszek Flis - Szczecin

83. Marian Badocha - Szczecin

84. Tadeusz Wierzbicki - Szczecin

85. Jan Maculewicz - Stargard

86. Mieczysław Gruda - Szczecin

87. Barbara Szymańska - Szczecin

88. Marek Czudowski - Szczecinek

89. Józef Wójtowicz - Szczecinek

90. Sławomir Ponikowski - Szczecin

91. Jarosław Kaczorowski - Szczecin

92. Sławomir Staniak - Szczecin

93. Zbigniew Serafin - Szczecin

94. Władysław Siła-Nowicki - Warszawa

95. Marek Łukaniuk - Piotrków Tryb.

96. Romuald Szeremietiew - Leszno

97. Eugeniusz Matijas - Leszno

98. Marcin Gugulski - Warszawa

99. Jerzy Kropiwnicki - Łódź

Otrzymują:

1. Jego Świątobliwość Ojciec Święty Jan Paweł II, Watykan

2. Jego Eminencja Prymas Polski Kardynał Józef Glemp

3. Jego Ekscelencja Ksiądz Biskup Kazimierz Majdański

4. Jego Eminencja Kardynał Henryk Gulbinowicz Metropolita Wrocławski

5. Sekretariat Episkopatu Polski, Jego Ekscelencja Ksiądz Biskup
Bronisław Dąbrowski

6. Lech Wałęsa, Gdańsk

7. Krajowa Komisja Wykonawcza NSZZ "Solidarność", Gdańsk

8. Grupa Robocza Komisji Krajowej

9. Międzynarodowa Konfederacja Wolnych Związków Zawodowych

1O. Światowa Konfederacja Pracy

11. MRKS Warszawa

12. RKS Wrocław

13. Tygodnik "Solidarność" , Warszawa

14. "Gazeta Wyborcza" , Warszawa

15. wszystkie czasopisma regionalne

______________________________________________________________________

UCHWAŁA

Uczestnicy Porozumienia na Rzecz Przeprowadzenia Demokratycznych
Wyborów w NSZZ "Solidarność", zebrani w Szczecinie w dniu 11 czerwca
1989 r., nawiązując do wyborów do Sejmu i Senatu dokonanych w dniu
4 czerwca 1989 r., zmuszeni są stwierdzić, że - wyniki na tzw. Listę
Krajową są wiążące i nie mogą wbrew ustawie o ordynacji wyborczej ulec
zmianie w drodze jakichkolwiek innych ustaleń. Próby takich zmian
świadczą o ignorowaniu woli wyborców i kwestionowaniu ograniczonego
zakresu podmiotowości, jaki przyznały społeczeństwu ustalenia
"okrągłego stołu".

Lista uczestników - jak wyżej.

______________________________________________________________________

REZOLUCJA

My, zebrani w dniu 12 czerwca 1989 r. w sali SDK "Korab" w Szczeci-
nie przedstawiciele zakładów pracy Regionu Pomorza Zachodniego oraz
przedstawiciele zakładów pracy Regionów: Mazowsze, Gdańska, Górnego
Śląska, Dolnego Śląska, Ziemi Łódzkiej:

1/ w całości popieramy stanowisko wyrażone w Uchwale z dn. 1O czerwca
1989 r. uczestników Porozumienia na rzecz Przeprowadzenia Demokra-
tycznych Wyborów w NSZZ "Solidarność",

2/ zwracamy się do:

- przewodniczącego KK Lecha Wałęsy,

- Krajowej Komisji Wykonawczej,

- Międzyzakładowego Komitetu Organizacyjnego w Szczecinie oraz
wszystkich członków NSZZ "Solidarność"

o podjęcie wszelkich działań zmierzających do zachowania jedności
i demokracji w Związku.

Mamy szczególne prawo i obowiązek kierować te słowa ze Szczecina,
miejsca, gdzie zrodziła się i rosła w siłę "Solidarność". Odrzućmy
istniejące podziały, urazy i osobiste żale. Przywołajmy entuzjazm
Sierpnia 198O roku. Ocalmy ethos "Solidarności".

Niech to nasze uczciwe wezwanie płynące z głębi serca stanie się
dla wszystkich członków NSZZ "Solidarność" jedyną podstawową wskazówką
działania, zaś głównym mottem niech będą pamiętne słowa Lecha Wałęsy:

"'Solidarność' nie da się zniszczyć ani podzielić".

/Rezolucja została uchwalona ogromną większością głosów spośród ok.
7OO uczestników spotkania/

______________________________________________________________________

STANOWISKO RKS DOLNY ŚLĄSK

W SPRAWIE WYBORÓW W NSZZ "SOLIDARNOŚĆ"

1) RKS NSZZ "Solidarność" regionu Dolny Śląsk raz jeszcze przypomina,
że sprawą najwyższej rangi dla jedności, organizacyjnego istnienia
jawnego NSZZ "Solidarność" i spełnienia jego statutowych obowiązków,
jest pilne przeprowadzenie wyborów w Związku, na wszystkich szczeb-
lach, "od dołu do góry". Obowiązek i odpowiedzialność spoczywa tu na
działaczach jawnych struktur.

Ważnym wydarzeniem w tej sprawie było podjęcie uchwały przez
Uczestników Porozumienia na rzecz Przeprowadzenia Demokratycznych
Wyborów w NSZZ "Solidarność", w której jawni działacze krajowi
przedstawili konkretne propozycje wraz z harmonogramem (Szczecin,
1O.O6. 1989 r.).

Apelujemy do wszystkich członków i ogniw NSZZ "Solidarność" o wyra-
żenie poparcia dla tej inicjatywy. Za pozytywny oddźwięk Uchwały
szczecińskiej uznajemy decyzję KKW z dnia 17.6.1989 r., wyznaczającą
termin wyborów w zakładach pracy na 3O.9.1989 r.

2) Wzywamy wszystkie zakładowe ogniwa NSZZ "Solidarność", które już są
po wyborach, do podjęcia zdecydowanych działań i nacisków w celu
równoległego przygotowywania wyborów wyborów władz regionalnych,
zwłaszcza w celu utworzenia Regionalnej Komisji Wyborczej, opracowania
i uzgodnienia demokratycznej ordynacji wyborczej. W tę akcję powinni
włączyć się wszyscy bez wyjątku. >>>>>>

W imię jedności Związku, RKS NSZZ "Solidarność" regionu Dolny Śląsk
deklaruje również włączenie się w prace Regionalnej Komisji Wyborczej
NSZZ "Solidarność".

3) RKS zwraca się w tym miejscu do wszystkich działaczy NSZZ "Soli-
darność", którzy funkcjonowali przez ostatnie, najtrudniejsze lata
i przeszli najostrzejszą, naturalną selekcję pozytywną w podziemiu,
którzy mają przegląd i orientację w sytuacji w regionie i w kraju, na
których zawsze można liczyć i którzy mają największe zasługi dla
zachowania ciągłości Związku i obrony jego tożsamości. Prosimy Was:
zadbajcie, by wybory w zakładach pracy były właściwie przygotowane wg.
ordynacji zgodnej z podstawowymi zasadami demokratycznych wyborów oraz
postanowieniami statutu NSZZ "Solidarność":

- członkowie Związku muszą mieć możliwość poznania projektu ordynacji
wyborczej,

- ordynację wyborczą zatwierdzają (uchwalają) zebrania członków (dele-
gatów). Do ważności uchwał tych zebrań niezbędna jest obecność co
najmniej połowy członków (delegtów) organizacji zakładowej (par.22,
ust.4),

- kandydatem może być wyłącznie osoba uprawniona do głosowania na
zebraniu (Zjeździe) dokonującym wyboru (par.9, ust.1),

- zakładowe zebranie członków (delegatów) powołuje organizacje wydzia-
łowe oraz ustala wewnętrzną strukturę organizacji zakładowej
(par.26, ust.2, p.1),

- Kołem i jego pracami kieruje przewodniczący i jego zastępca, wybrani
przez ogólne zebrania członków Koła (par.28, ust.1).

- ze wszystkich zebrań (delegatów, członków) i wyborów muszą być spo-
rządzane protokoły, z informacjami umożliwiającymi ocenę dotrzymania
wymogów statutu i ordynacji wyborczej.

Wrocław, 21.O6.1989r. RKS NSZZ "Solidarność"

regionu Dolny Śląsk

Do wiadomości: KKW, RKW, zakładowe Komitety Założycielskie i Organiza-
cyjne NSZZ "Solidarność", Porozumienie na Rzecz Przeprowadzenia
Demokratycznych Wyborów w NSZZ "Solidarność".

______________________________________________________________________

Milicz 16.O6.1989r.

UCHWAŁA

Zebrani przedstawiciele zakładowych organizacji Związku stwierdzją,
że miejsce, jakie wyznaczył naród Związkowi w czasie I tury wyborów do
Sejmu i Senatu w procesie przemian demokratycznych, a także ogrom
nadziei Polaków i całego świata związanych z NSZZ "Solidarność" ujaw-
nia właściwą skalę odpowiedzialności.

Aktualna, niezwykle grożna sytuacja społeczno-gospodarcza Kraju
stawia nade wszystko przed NSZZ "Solidarność" ogromną ilość bardzo
złożonych problemów.

Związek stoi przed wielkim, historycznym wyzwaniem. Tylko Związek
prawidłowo i oddolnie zorganizowany wewnętrznie, opierający swoje
działanie o uczciwy i rzetelny program może uzyskać społeczną aproba-
tę, by móc tej dziejowej chwili sprostać. >>>>>>>>>

Związek działający w permanentnym prowizorium nie będzie wystarcza-
jąco silną organizacją wobec ciągle aktualnych zagrożeń i niezmiennie
takiej samej ilości wrogów. Będzie dogodnym polem manipulacji i prowo-
kacji. Tymczasowość jest także przyczyną istniejących i coraz to
nowych, wewnętrznych i bardzo nieraz ostrych podziałów.

"Solidarność" jest ostatnią szansą Polski i Polaków. Na nią zwró-
cone są zachłanne oczy ludów Wschodniej Europy i innych kontynentów.

Dlatego wzywamy wszystkie organizacje zakładowe, międzyzakładowe,
regionalne oraz krajowe władz Związku do radykalnego przyspieszenia
procesu wyborczego na wszystkich szczeblach władz Związku.

Uważamy, że jest całkiem realne, aby wybory w zakładach pracy
zakończyły się do końca sierpnia br. Zjazdy wojewódzkie i regionalne
mogłyby odbyć się w listopadzie, a II Krajowy Zjazd Delegatów w stycz-
niu lutym 199O roku.

Rozdzielnik: RKW Wrocław, RKS Wrocław, KKW Gdańsk

______________________________________________________________________

Jerzy Dereń Wrocław, 8.6.1989 r.

Odcinek Łączności Przewozowej

TCA Dyrekcja Wrocław

NSZZ "Solidarność"

Dyrekcja PKP Wrocław

W związku z uzyskaniem dnia 6.6.1989 r. wiadomości o zawieszeniu
w statucie NSZZ "Solidarność" punktów o strajku, zawieszam moje
członkostwo w NSZZ "Solidarność". Konsekwencją zawieszenia mego człon-
kostwa w "Solidarności" ma być zatrzymanie płacenia składek członkow-
skich, których niepłacenie przez 3 miesiące oznaczać będzie moje
wystąpienie z NSZZ "Solidarność".

Uzasadnienie

Zbiorowa odmowa świadczenia złej lub zbyt nisko płatnej pracy jest
jedynym sposobem umożliwiającym zbliżenie wynagrodzenia do wartości
pracy. Organizacja, która nie ma możliwości przeprowadzenia strajku
lub zagrożenia nim, traci jedyny środek osiągania swego najważniejsze-
go celu, przez co przestaje być związkiem zawodowym. Deklarowałem
przynależność do związku zawodowego, a przynależność do innej organi-
zacji mnie nie interesuje.

/-/ Jerzy Dereń

______________________________________________________________________

POLSKA LIGA PRAW CZŁOWIEKA Szczecin, dnia 3O maja 89 r.

Organizacja nie rządowa,

Sekcja Międzynarodowej Federacji Praw Człowieka

Akredytowanej przy Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Adres: ul.Klonowica 16 b/15

71-244 Szczecin, tel.: 77327

NrPl.132/89

Sz. Pan Lech Wałęsa

Przewodniczący

Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność"

ul.Polanki 54

8O-3O8 Gdańsk-Oliwa

do stosownego wykorzystania:

---------------------------
Międzynarodowa Federacja Praw Człowieka

z prośbą o powiadomienie zał. kopię pisma

fundatorów Pokojowej Nagrody Nobla.

Polska Liga Praw Człowieka zwraca uwagę, że dotychczasowe postępo-
wanie Pana jako Przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność"
przekracza jego statutowe i osobiste kompetencje i narusza zasady
art.7, 19 i 21 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka odnoszące się do:

- ochrony przed jakąkolwiek dyskryminacją, wolności opinii i wyrażania
jej, równego dostępu do służby publicznej.

odstępstwa od art. 2 i 3 pkt 1 Postanowień Konwencji nr 87 Międzynaro-
dowej Organizacji Pracy, które zastrzegają:

- stosowanie się do statutu związku, wybierania swych przedstawicieli
i powoływanie swego zarządu w związku.

Zebrany materiał o kierowaniu przez Pana związkiem zawodowym, sku-
piającym robotników i pracowników różnych branż, stawia w wątpliwość
właściwe pojmowanie demokracji i przestrzeganie praw człowieka.

Wyłaniają się stąd przeciwko Panu uzasadnione zarzuty:

1) Rażąco niedemokratyczny sposób kierowania związkiem, demontaż wyło-
nionych na Krajowym Zjeździe Naczelnych i Regionalnych Władz
Związku, samowolne odsunięcie członków Komisji Krajowej Związku od
kierowania związkiem, według własnego uznania stworzenie nieznanej
statutowi związku tzw. "Krajowej Komisji Wykonawczej" i podporządkowa-
nie jej w sposób bezwzględny swojej osobie.

2) Dyskryminowanie, tolerowanie i popieranie dyskryminacji czynnych
działaczy związkowych o odmiennych względem Pana poglądach i jego
doradców spoza struktury Związku.

3) Poza Komisją Krajową będącą jedyną władzą Związku, której jest Pan
Przewoniczącym, samowolnie stworzył Pan grupę do negocjacji z komu-
nistycznymi władzami PRL-u i podjął rozmowy o sprawach przyszłości
Związku, bez pełnomocnoctw organizacji politycznych, bez ich udziału
negocjuje o zakresie praw politycznych obywateli i pluraliźmie poli-
tycznym oraz o całokształcie polityki ekonomicznej i społecznej oraz
wymiaru sprawiedliwości.

4) W toku rozmów przy tzw. "okrągłym stole" przejawia Pan ugodowość
względem reżimowych władz i popełnionych przez nie zbrodni względem
narodu, negocjowanie szczątkowej i pozornej demokracji w Polsce, ukry-
wanie przed społeczeństwem rozmiaru ugodowych porozumień. >>>>>

W związku z tym proszę o:

- przeanalizowanie uzasadnionych zarzutów i podjęcie kroków do dzia-
łalności zgodnej z zasadami statutu i wypracowanym programem związku,

- zajęcie bezkompromisowego stanowiska w toczonych rozmowach z ekipą
rządu PRL w celu wprowadzenia bez ograniczeń demokratycznych zasad
w Polsce,

- wyciągnięcie właściwych wniosków z zarzutu o nietolerancji i dyskry-
minacji osób z Naczelnych i Regionalnych Władz NSZZ "Solidarność",
spowodowanie w jak najkrótszym terminie zebrania statutowych władz
związku dla podjęcia działań zgodnych ze Statutem wobec bezmiaru
spowodowanych krzywd ludziom pracy od 1981 roku przez władze państwowe
i administracyjne PRL.

Uzasadnienie

------------
Po odwołaniu przez reżimowe władze PRL-u stanu wojennego, mimo za-
istnienia warunków, do chwili obecnej nie odbyły się pod Pana kierow-
nictwem statutowe zebrania Władz Związku, a starania w tym kierunku
regionalnych przywódców i członków Komisji Krajowej: Białegostoku,
Bydgoszczy, Częstochowy, Łodzi, Kielc, Szczecina, Warszawy i innych,
były przez Pana lekceważone i udaremniane. Do chwili obecnej ich
inicjatywy nie zostały przez Pana podjęte.

Samowolnie, nie zważając na uregulowania statutem powołał Pan tylko
z części województw pozastatutową strukturę o nazwie Krajowa Komisja
Wykonawcza. Zlekceważył Pan demokratyczne i statutowe zasady kiero-
wania związkiem wyłącznie ze względów osobistego urazu do członków
Prezydium i członków Komisji Krajowej o odmiennych od Pana poglądach:
Andrzeja Gwiazdy, Mariana Jaworskiego, Seweryna Jaworskiego, Mariana
Jurczyka, Stanisława Kocjana, Jerzego Kropiwnickiego, Grzegorza Palki,
Andrzeja Słowika, Grażyny Went, Jana Rulewskiego, Mariana Kokota czy
Wiceprzewodniczącego Komisji Krajowej Stanisława Wądołowskiego.

Nie może być zgody na to, aby Związek tylko z woli Pana i reżimowych
władz swoją statutową działalność ograniczył, czy stał się folwarkiem
Pana Lecha Wałęsy.

W obrębie Związku bez konsultacji i odpowiednich uchwał Komisji
Krajowej powstały pozastatutowe gremia. Przyznać trzeba, że w trudnym
okresie spowodowanym represjami komunistycznych władz było konieczne
utworzenie pomocniczych struktur, ale pod warunkiem kolektywnych
decyzji.

Wielokrotnie dawał Pan przykłady nietolerancji i dyskryminacji
innych osób, o których pisemne sygnały dotarły do Pana Przewodniczą
cego. Dowodzą też tej dyskryminacji organizowane pod Pana patronatem
zgromadzenia. Przekonałem się o tym osobiście: w Krakowie na Konferen-
cji Praw Człowieka Sierpień 88, gdzie zabroniono mi wystąpienia pub-
licznie z upoważnienia Międzynarodowej Federacji Praw Człowieka oraz
jako przewodniczącego Polskiej Ligi Praw Człowieka. Po raz drugi,
podczas wizyty Pana w Szczecinie, zabroniono mi wstępu na spotkanie
z Panem i publicznego wystąpienia. Wiceprzewodniczącego Krajowej Rady
Rolników Indywidualnych i członka Polskiej Ligi Praw Człowieka Piotra
Baumgarta w stylu SB czy ZOMO, po wykręceniu mu rąk, siłą wyrzucono
z rejonu, gdzie odbywało się spotkanie z Panem.

W związku z tym brakiem poszanowania demokracji, której teoretycz-
nie jest Pan zwolennikiem, proszę o niezwłoczne zajęcie stosownego
stanowiska wobec odstępstw od zasad przyjętych w Powszechnej Dekla-
racji Praw Człowieka, aktów porozumień międzynarodowych, Statutem
Związku i morale Pana jako Przewodniczącego Komisji Krajowej Niezależ-
nego Samorządnego Związku Zawodowego "Solidarność".

Jednocześnie oczekuję odpowiedzi o poczynionych krokach dla naprawy
zaistniałych przypadków, zgodnie z przyjętymi w korespondencji zasada-
mi.

z poważaniem,

Przewodniczący

/-/ Jan Kostecki

Do wiadomości:

--------------
Wiceprzewodniczący i Członkowie Prezydium

Krajowej Komisji NSZZ "Solidarność".

______________________________________________________________________

OŚWIADCZENIE

Trzy czwarte społeczeństwa nie wzięło udziału w drugiej turze
wyborów do Sejmu PRL, w której kandydaci na posłów konkurowali o man-
daty zarezerwowane dla rządzącej partii i jej satelitów. Niemal 40 %
społeczeństwa zignorowało także pierwszą turę wyborów, w której już
zawczasu 65% mandatów sejmowych przyznano komunistom i ich politycznym
sojusznikom, wybierając niemal wyłącznie kandydatów Komitetu Obywa-
telskiego "Solidarnoścć".

Sukces nowopowstałych komitetów wyborczych "Solidarności" jest
rezultatem zorganizowanego oporu społeczeństwa w latach osiemdziesią-
tych. Uczestniczymy w tej walce jako Grupa Polityczna "Samostano-
wienie", a także indywidualnie - w różnych strukturach związkowych
"Solidarności".

Czerwcowe wybory były wyrazem niechęci społeczeństwa do komunistów,
nie zaś aprobaty dla koncepcji politycznej "okrągłego stołu".
Sceptycyzm wobec tej umowy wyraził się spektakularnym przepadnięciem
komunistycznej listy krajowej oraz znaczną absencją, mimo osobistego
przykładu uczestnictwa przywódców "Solidarności" z Lechem Wałęsą na
czele. Tę postawę społeczeństwa odczytujemy jako negację projektów
tworzenia jakichkolwiek sojuszy z rządzącymi komunistami a jednocześ-
nie oczekiwanie radykalnej poprawy sposobu rządzenia Polską. Jest ona
niemożliwa bez wzięcia odpowiedzialności za kierowanie krajem przez
dotychczasową opozycję.

W przeciwieństwie do wyborów, które okazały się być plebiscytem,
potrzebne jest wyłonienie programów reformy politycznej i gospodar-
czej. Najpopularniejszy z nich powinien uzyskać akceptację w następ-
nych, wolnych i proporcjonalnych wyborach do Sejmu. Tylko tak wybrany
Parlament będzie mógł zostać uznany za reprezentanta pluralistycznego
społeczeństwa i uzyskać mandat do opracowania demokratycznej
konstytucji.

Warszawa, 22 czerwca 1989 Grupa Polityczna

"Samostanowienie"

______________________________________________________________________

OŚWIADCZENIE

STOWARZYSZENIA CENTRUM DEMOKRATYCZNE

W czwartek 8 czerwca na posiedzeniu Komisji Porozumiewawczej
Okrągłego Stołu strona opozycyjna wyraziła zgodę na wystosowanie przez
stronę koalicyjno-rządową apelu do Rady Państwa o zmianę ordynacji
wyborczej w stosunku do 33 nie obsadzonych mandatów poselskich z listy
krajowej.

Stowarzyszenie Centrum Demokratycznego stanowczo protestuje prze-
ciwko takim antykonstytucyjnym praktykom. Zasady wyborcze ogłoszone
przed 4 czerwca istotnie wpłynęły na decyzję elektoratu. Jakakolwiek
ich zmiana stanowi w chwili obecnej "poprawianie" wyników wyborów
i jaskrawe lekceważenie woli wyborców. Sprzeciw Stowarzyszenia budzi
również tryb podjęcia tej decyzji przez reprezentantów opozycji
w Komisji Porozumiewawczej. Sprawy tej wagi powinny być dyskutowane
wcześniej, w Komitetach Obywatelskich i krajowym kierownictwie Związku
oraz poddawane szerokiej konsultacji społecznej.

Wrocław, 12.6.1989 r. Za Komitet Założycielski:

Marek Burak, Piotr Harkawy,

Stanisław Huskowski, Jerzy Jackl,

Mirosław Jasiński, Ireneusz Ko-
---------------------------+ walczuk, Adam Lipiński, Sławomir
Członkowie Stowarzyszenia | Najninger, Janusz Paśkiewicz,
Centrum Demokratyczne bra- | Mieczysław Piotrowski, Jan Sobczyk,

li aktywny udział w kampa- | Andrzej Szczęśniak, Grażyna Toma-
nii wyborczej, wspierając | szewska

wrocławski Komitet Obywa- |

telski "Solidarność". |

______________________________________________________________________

OŚWIADCZENIE

Podczas obrad Okrągłego Stołu określono reguły prawne, wedle któ-
rych zapadło 4 czerwca wyborcze rozstrzygnięcie. Dekret Rady Państwa,
zmieniający w toku postępowania wyborczego ordynację, jest sprzeczny
z zasadami prawa i lekceważy jednoznacznie wyrażoną wolę wyborców.
Brak sprzeciwu w tej sprawie reprezentacji "Solidarności" w Komisji
Porozumiewawczej uznajemy za błąd. Przyzwolenie na łamanie praworząd-
ności osłabia zaufanie wyborców do "Solidarności" i utwierdza władzę
w przekonaniu, że wielokrotnie skompromitowane metody rządzenia mogą
być nadal stosowane. Jaskrawym przykładem tych metod jest ponowne
wystawienie w drugiej turze wyborów kandydatury Wiesława Gwiżdża,
który w pierwszym głosowaniu nie uzyskał na liście krajowej wymaganej
liczby głosów. W tej sytuacji apelujemy do Państwowej Komisji Wybor-
czej i Ogólnopolskiego Komitetu Obywatelskiego "Solidarność" o prze-
ciwstawienie się aroganckiemu lekceważeniu woli wyborców, łamaniu
zawartych porozumień i naginaniu ordynacji wyborczej do doraźnych
celów politycznych.

15 czerwca 1989 r. Komitet Obywatelski "Solidarność"
we Wrocławiu

______________________________________________________________________

LIST OTWARTY

Świdnica, dnia 25.6.1989 r.

Prezes Rady Ministrów

ul. Krakowskie Przedmieście

WARSZAWA

Uważamy, że Rząd pod Pana kierownictwem utracił zdolność kierowania
gospodarką, a szczególnie polityką rolną.

Lekceważony jest dotychczasowy protest rolników wyrażający się we
wstrzymaniu się od płacenia I i II raty podatków za rok bieżący,
a Rząd odmawia wręcz prowadzenia rozmów z przedstawicielami Tymczaso-
wej Krajowej Rady NSZZ Rolników Indywidualnych "Solidarność" natomiast
prowokacyjnie eksponuje się w środkach masowego przekazu przedstawi-
cieli Krajowego Związku Rolników i Organizacji Rolniczych.

Ostatnie radykalne podwyżki cen - między innymi: paliw i maszyn
rolniczych zostały podjęte bez konsultacji z naszym Związkiem, co jest
brutalnym złamaniem umowy zawartej przy "okrągłym stole" oraz
przepisów wynikających z ustawy o Związkach Zawodowych Rolników
Indywidualnych.

Taka polityka władz wykonawczych w konsekwencji zmusi nas -
rolników do zahamowania produkcji rolnej i całkowitego wstrzymania
dostaw żywności, czego wynikiem - wobec zagrożenia biologicznego
narodu - może stać się niekontrolowany wybuch społecznego niezado-
wolenia. Wobec powyższego odmawiamy wiarygodności obecnemu Gabinetowi
i domagamy się niezwłocznego jego ustąpienia, jako niezdolnego do
dalszego kierowania krajem i wyprowadzania go z kryzysu.

Do wiadomości: Za Tymczasową Wojewódzką Radę

Rolników Indywidualnych

1. Episkopat Polski NSZZ "Solidarność"

2. TRK NSZZ RI "Solidarność" woj. wałbrzyskiego

3. Sejm i Senat

4. Wojewoda wałbrzyski p.o Przewodniczącego

/-/ Bartłomiej Pytko

______________________________________________________________________

Międzyzakładowy Komitet Organizacyjny

NSZZ "Solidarność" Lubin dnia 6.6.1989 r.

OŚWIADCZENIE

Jesteśmy głęboko zaniepokojeni sytuacją, która wytworzyła się
w polskich uczelniach z powodu ciągłej odmowy rejestracji Niezależnego
Zrzeszenia Studentów. Uważamy, że każda grupa obywateli ma prawo do
utworzenia własnego stowarzyszenia. Jest to podstawowe, niezbywalne
prawo człowieka, zawarte między innymi w Międzynarodowych Paktach Praw
Człowieka, ratyfikowanych także przez Rząd PRL.

Powody, którymi kierował się sąd wojewódzki w Warszawie, odmawiając
po raz kolejny, rejestracji, są natury wyłącznie politycznej. Ustawa
o Stowarzyszeniach nie zabrania strajku studentów, którego natura jest
całkiem inna niż strajku pracowniczego, z tego oczywistego faktu, że
nie są oni pracownikami i nie mogą tworzyć związków zawodowych. Prawo
do strajku studenckiego posiadało już Niezależne Zrzeszenie Studentów
w 1981 r. Sytuacja prawna w tej dziedzinie od tego czasu nie uległa
zmianie. Uważamy, że studenci, tak jak i członkowie każdego stowa-
rzyszenia i związku zawodowego mają prawo swobodnie kształtować cele,
strukturę i formy działania swojej organizacji. Dlatego ingerencja
Sądu w struktury, czy też w formy działania, NZS nie mająca oparcia
w obowiązującym prawie, narusza prawo zawarte w Międzynarodowych Pak-
tach Praw Człowieka oraz Ustawie o Stowarzyszeniach.

Uporczywa odmowa rejestracji NZS ma bardzo negatywny wydźwięk poli-
tyczny. Prowadzi do utrzymania się napięcia i niepokojów w polskich
uczelniach. Powoduje radykalizację postaw studentów. Czyżby o to cho-
dziło osobom, które podjęły decyzję o niezarejestrowaniu Zrzeszenia ?
Stawia to także pod znakiem zapytania całość głoszonych przez władze
deklaracji i poczynań, które mają Polskę doprowadzić do demokracji.

Międzyzakładowy Komitet Organizacyjny NSZZ "Solidarność" w Lubinie
bezwarunkowo popiera walkę Niezależnego Zrzeszenia Studentów o reje-
strację. Ta organizacja studencka przez cały okres zmagań o relegali-
zację "Solidarności" była naszym najwierniejszym sojusznikiem. To
często studenci stawali na "pierwszej linii", będąc drukarzami, kol-
porterami, kurierami, narażając się na więzienia, kolegia, wyrzucanie
ze studiów. Dlatego uważamy, że odmawianie relegalizacji NZS jest
także ciosem wymierzonym w nasz związek.

Międzyzakładowy Komitet Organizacyjny

NSZZ "Solidarność"

Do wiadomości:

Sąd Wojewódzki w Warszawie,

Niezależne Zrzeszenie Studentów,

KKW NSZZ "Solidarność".
______________________________________________________________________

OŚWIADCZENIE

W nawiązamiu do komunikatu Komisji Interwencji i Praworządności
NSZZ "Solidarność" z dnia 21 III 1989, uczestnicy walnego zebrania
członków Komisji stwierdzają, że w wyniku daleko idących przemian
politycznych zachodzących w naszym kraju (legalizacja Związku,
powstanie opozycji parlamentarnej), dotychczasowe formy i zakres
działania Komisji nie są dostosowane do potrzeb chwili.

Podjęcie nowych zadań wynikających z potrzeb i oczekiwań społecz-
nych wymaga sprecyzowania zakresu kompetencji KIiP, wypracowania
nowych form organizacyjnych oraz stworzenia podstaw materialnych dla
jej działalności.

Przyjmowanie spraw bez rzeczywistej możliwości ich załatwiania
prowadziłoby jedynie do stwarzania niepotrzebnych złudzeń i narażało
na szwank dobre imię "Solidarności" oraz KIiP.

W związku z tym, Komisja Interwencji i Praworządności postanawia
zawiesić swą dotychczasową działalność do dnia 1 IX 1989 r. w celu
przeprowadzenia reorganizacji.

W latach 1986-1989 Komisja Interwencji i Praworządności NSZZ "Soli-
darność" skutecznia uniemożliwiała władzom tłumienie niezależnej
działalności związkowej i opozycyjnej zapewniając podejmującym je
osobom pomoc moralną, prawną i finansową, przyczyniając się w ten
sposób do przetrwania NSZZ "Solidarności" w okresie rozpadu struktur
organizacyjnych, narastającego marazmu i zwątpienia.

W nowej sytuacji głównym zagrożeniem są konsekwencje niezbędnych
przemian gospodarczych; nasza działalność musi więc być skoncentrowana
na ochronie praw pracowniczych i ekonomicznych społeczeństwa. Poczucie
zagrożenia podstaw egzystencji oraz trudności życia codziennego mogą
stać się źródłem niepokojów społecznych, blokujących reformy i podwa-
żających demokratyzację stosunków w kraju.

Podjęcie działalności interwencyjnej nastawionej na szybkie i sku-
teczne rozładowywanie konfliktów oraz budzenie pośród szerokich rzesz
pracowniczych poczucia, że ich interesy będą zabezpieczone, jest
niezbędne dla zachowania zaufania społecznego do NSZZ "Solidarność".

Skuteczne działanie Komisji Interwencji i Praworządności w tym
zakresie oraz konieczność dalszej obrony praw ludzkich i obywatelskich
wymagają stworzenie prawnych i materialnych podstaw dla nowych form
pracy Komisji.

Dla osiągnięcia stawianych tu celów koniecznym jest:

1. Utrwalenie autonomicznego charakteru KIiP w ramach NSZZ "Solidar-
ność" i jednoznaczne określenie zakresu jej zadań i wynikających
stąd kompetencji. Istnienie Komisji jako struktury autonomicznej w ra-
mach Związku wynika z charakteru jej dotychczasowej działalności
obejmującej swym zasięgiem ogół społeczeństwa. Spotkało się to z pow-
szechnym uznaniem i przyczyniło do zwiększenia siły atrakcyjnej
Związku i umacniania jego pozycji politycznej.

2. Zapewnienie odpowiednich środków materialnych, na które powinny
się składać dotacje Związku oraz fundusze zgromadzone dzięki
niezależnym inicjatywom Komisji.

3. Stworzenie Funduszu Ochrony Pracowników w Okresie Reformy. Fundusz
taki, pozostając pod kontrolą NSZZ "Solidarność" stanowiłby narzę-
dzie rozładowywania konfliktów ekonomicznych w zakładach pracy.

Spełnienie tych podstawowych warunków jest niezbędne dla dalszego
działania Komisji Interwencji i Praworządności w ramach Związku.

Warszawa dn. 24 VI 1989 r. Komisja Interwencji i Praworządności

NSZZ "Solidarność"

______________________________________________________________________

Edward Frankiewicz Gdynia, 2O.5.1989 r.

Przewodniczący NSZZ "Solidarność"

Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni

OŚWIADCZENIE

15 maja 1989 r. na posiedzeniu Komitetu Organizacyjnego, z udziałem
szefa regionu - Bogdana Borusewicza oraz przedstawiciela KKW, pana
Pałbickiego, w jednym z omawianych punktów: "Frakcje polityczne w za-
kładzie", wytworzyła się ożywiona polemika. Kilku przedstawicieli
Komitetu Organizacyjnego stoczni, m.in. z K-2 p. Rybka, z TE p.
Chrzan, z E-2 p. Kąkol, w sposób bardzo napastliwy, wręcz dramatyczny
próbowali nakłonić do prześladowania, z zadenuncjowaniem włącznie,
działaczy, którzy propagują prasę nielojalną wobec okrągłego stołu
i linii Lecha Wałęsy. Załamała mnie postawa szefa regionu - Borusewi-
cza i przedstawiciela KKW - Pałbickiego, popierająca linię w/w panów,
sugerując przy tym zaostrzenie konfliktu po okresie wyborów i wprowa-
dzenie przez związek zdecydowanej walki szczególnie z SW, PPN oraz
PPS-RD. Wymieniłem kilka nazwisk z Komitetu Organizacyjnego, chcąc tym
panom przypomnieć ostatni ośmioletni okres konspiracji "Solidarności",
który Ci panowie przespali pod ciepłą pierzynką, ograniczając się do
przeczytania przyniesionej im bibuły. >>>>>>>>

Będąc przewodniczącym w Stoczni mam nie tylko prawo ale i obowiązek
bronienia tożsamości związku., jak również innych grup politycznych
o programie niepodległościowym. Muszę być tym zatroskany, ponieważ
wszystkie te grupy walczą o dobro naszej wspólnej sprawy. Działania,
do których dążą przedstawiciele regionu i "Solidarności" stoczni pro-
wadzą do wewnętrznego rozłamu w związku, co jest szczególnie krzyw-
dzące wobec działaczy o innych orientacjach politycznych, do których
przynależą niektórzy nasi koledzy, z którymi współpracowaliśmy na
bazie wydawnictw, demonstracji, jak również przygotowań do strajków.
Wielu tych działaczy doznało wielorakich represji poprzez więzienia,
aresztowania, wyrzucenia z pracy, ograniczenia w karierze zawodowej.
Jest to wymiar ceny, którą zapłacili za istnienie naszego związku.
Chciałbym poruszyć umysły i sumienia tych, którzy wypłynęli na ich
garbach, próbując w sposób zdecydowany wydać im walkę.

Jest dla mnie niedopuszczalne podporządkowanie się linii walki,
którą propagują czołowi działacze KKW, Regionu, czy Komitetu Organi-
zacyjnego Stoczni. Taka strategia, którą głoszą osoby, wobec których
miałbym być lojalny przypomina mi działanie służb bezpieczeństwa. Nie
chciałbym spalać swojej energii w polemikach poglądowych, chciałbym ją
zachować dla sukcesów związkowych. Będąc zatroskany o los "Solidarnoś-
ci" jako związku i polityczny kraju, jestem zmuszony złożyć rezygnację
z funkcji przewodniczącego "Solidarności" w Stoczni, jak również nie
kandydować do pełnienia funkcji w szeregach kierowniczych związku.

Edward Frankiewicz

______________________________________________________________________

ADOPTUJ ŻOŁNIERZA !

Przez 16 miesięcy legalnego działania 198O-1981 "Solidarność" nie
zauważyła problemu całkowitej izolacji środowisk wojskowych od źródeł
niezależnej informacji. Jak to się skończyło - wszyscy wiemy. Nie
powtarzajmy tego błędu.

Apelujemy do całego społeczeństwa o włączenie się do akcji
przełamywania tej izolacji.

Proponujemy aby każdy "zaadoptował" jednego zawodowego żołnierza
i wysyłał mu regularnie (lub wkładał w drzwi) prasę niezależną.

Agencja Informacyjna

Solidarności Walczącej

______________________________________________________________________

PPODZIĘKOWANIE

Komisja Górnicza NSZZ "Solidarność" Zagłębia Miedziowego pragnie
podziękować kolegom z MKS za solidarność z "Solidarnością", która choć
nie "młoda", dopiero od dwóch tygodni formalnie istniała w zakładach
i pomimo braku poparcia Regionalnej Komisji Wykonawczej była w tym
trudnym momencie z Wami.

Pragniemy podziękować także kapłanom za duchowe wsparcie w dniach
strajku oraz za mszę niedzielną, a korzystając z okazji także za całą
"drogę" do "Solidarności".

Dziękujemy NSZZ RI "Solidarność", która zaopatrywała strajkują-
cych w żywność oraz zakładom zaplecza za solidaryzujące się z nami oś-
wiadczenia oraz za datki pieniężne. >>>>>>>

Szczególnie dziękujęmy za poparcie ugrupowaniom opozycji demokra-
tycznej innym niż formalnie uznana struktura RKW, w tym Solidarności
Walczącej i jej przewodniczącemu Kornelowi Morawieckiemu za list oraz
RKS-owi Dolny Śląsk.

NSZZ "Solidarność"

Komisja Górnicza

19.O6.1989r. Zagłębia Miedziowego

______________________________________________________________________

REZOLUCJA

My, uczestnicy manifestacji zwołanej w dniu 22 czerwca 1989 r. we
Wrocławiu, stwierdzamy, że sytuacja w Polsce staje się poważna. Czter-
dzieści pięć lat komunistycznego panowania doprowadziło nasz kraj do
ruiny. Społeczeństwo polskie, wytrwale dążące do odzyskania niepodleg-
łego i demokratycznego państwa, wyraziło w ostatnich wyborach
zdecydowane votum nieufności obecnym władzom PRL. W tej sytuacji ewen-
tualny wybór na prezydenta PRL gen. Wojciecha Jaruzelskiego będzie
wyraźnym pogwałceniem woli narodu i przez wielu obywateli zostanie
uznany za zniewagę. Zwracamy się do wszystkich sił społecznych i poli-
tycznych, myślących z troską o Polsce, a w szczególności do posłów
i senatorów wybranych w ostatnich wyborach, aby uczynili co w ich mocy
i nie dopuścili do wyboru gen. Jaruzelskiego na prezydenta.

Równocześnie wyrażamy najostrzejszy sprzeciw wobec zbrodniczych
pociągnięć komunistycznych władców ChRL, którzy mordują przedstawi-
cieli demokratycznej opozycji chińskiej upominającej się o wolność
i demokrację. Przesyłamy mordowanym, prześladowanym i więzionym
studentom i robotnikom chińskim wyrazy solidarności i poparcia. Wasze
ofiary i trud nie pójdą na marne.

Niech żyje wolność i demokracja !

Precz z komunizmem !

Wrocław, 22 czerwca 1989 r.

______________________________________________________________________

LIST OTWARTY

Warszawa 5.6.1989 r.

Urząd Rady Ministrów PRL

My, zebrani przed ambasadą chińską, protestujemy przeciwko świado-
mej, ludobójczej akcji, jaką prowadzi rząd ChRL, wymierzonej w studen-
tów i robotników chińskich, domagających się demokratyzacji życia
publicznego i swobód obywatelskich.

Domagamy się od rządu PRL jednoznacznego potępienia przywódców
chińskich, odpowiedzialnych za masakrę narodu. Obojętność wobec
masowego morderstwa narusza podstawowe wartości etyczne naszej
cywilizacji.

ZGODA NA BARBARZYŃSTWO JEST BARBARZYŃSTWEM.

Od dnia 7 czerwca 1989 r. zbieramy podpisy w całym kraju.

______________________________________________________________________

OŚWIADCZENIE

Pragniemy stanowczo zaprotestować przeciwko rozwiązaniu przemocą
przez Rząd Chińskiej Republiki Ludowej manifestacji studentów i lud-
ności Pekinu.

NSZZ "Solidarność", zgodnie ze swoją deklaracją jest obrońcą god-
ności człowieka. Podstawowym zaś prawem człowieka jest prawo do życia.
Wyrzekliśmy się stosowania przemocy i żądamy tego od innych sił
politycznych oraz zwolenników wszelkich totalizmów.

Żądamy jednocześnie od władz PRL jasnego stanowiska wobec wydarzeń
w Chinach. Pragniemy podkreślić, że tylko potępienie akcji zbrojnej
Rządu ChRL, wymierzonej przeciwko ludziom, którzy upominali się o pra-
wo do samostanowienia o własnym życiu i losie ich państwa będzie
zgodne z naszymi oczekiwaniami.

Potępienie tej zbrojnej interwencji nie może być traktowane jako
ingerencja w wewnętrzne sprawy Rządu ChRL.

Największą wartością dla władzy, która jest powołana by służyć
ludziom, są dobre stosunki nie między rządami lecz między narodami.

Świat będzie miał szansę rozwijać się w pokoju tylko w atmosferze
uszanowania osoby ludzkiej jako podmiotu wszelkich społecznych działań
i społecznych reprezentacji.

Lubin, dnia 6.6.1989 r. Komisja Górnicza NSZZ "Solidarność"

Zagłębia Miedziowego

Do wiadomości:

Przewodniczący Rady Państwa PRL,

Ambasada ChRL w Warszawie,

KKW NSZZ "Solidarność",

Episkopat Polski

______________________________________________________________________

Tymczasowy Zarząd Regionu Szczecin, dnia 9.6.1989 r.
Pomorza Zachodniego

NSZZ "Solidarność"

Szczecin, ul. Mickiewicza 41

Niezależne Zrzeszenie Studentów,
Warszawa

Nawiązując do wydarzeń w Chinach i krwawego stłumienia niezależnych
demonstracji studentów chińskich i innych niezależnych sił społecz-
nych, opowiadających się za demokratyzacją i ukształtowaniem nowego
modelu ustrojowego - TZR wyraża swoje pełne poparcie dla akcji
studentów polskich, polegających na organizowaniu manifestacji oraz
strajków głodowych przed ambasadą Chin w Warszawie.

Pełna determinacji postawa studentów chińskich pokojowo domagają-
cych się demokracji dla swego kraju wzbudziła podziw i uznanie całego
Wolnego Świata.

Podobnie z wyrazami aprobaty spotkać się muszą slidarnościowe
działania studentów polskich. Wielka sprawa wolności jest zależna od
wspólnej walki narodów świata. Solidarność, którą okazujecie z dążącym
do wolności społeczeństwem chińskim, spotyka się z aprobatą wszystkich
Polaków, którym droga jest sprawa demokracji.

Otrzymują: Przewodniczący

1. Ambasada ChRL, Warszawa Tymczasowego Zarządu Regionu

2. NZS, Oddział w Szczecinie. /-/ Marian Jurczyk

KOMUNIKAT

SPOŁECZNEGO KOMITETU W TURZY

Na zasadzie art. 81 i 86 Konstytucji PRL, w związku z niewyjaśnioną
sprawą grobów zawierających ofiary ludobójstwa z okresu sierpień-
-listopad 1944 r., zawiązujemy Społeczny Komitet Zabezpieczenia Grobów
w Turzy. Celem naszym jest zbieranie danych i dokumentowanie oraz po-
moc w ustaleniu przez kompetentne organy dokładnego przebiegu zdarzeń
i ustaleniu sprawców zbrodni.

W zakresie swojego działania uważamy za konieczne ustalenie naro-
dowości i wyznania religijnego ofiar, by zapewnić im godziwy pochówek.

Niektóre fakty wskazują na to, że mord popełniono na osobach różnej
narodowości i jest to precedens w historii ludobójstwa na ziemiach
polskich. Zgodnie z sumieniem i oczekiwaniami społecznymi chcemy wy-
jaśnić okoliczności zbrodni na więźniach obozu NKWD w Trzebusce.

Komitet po wypełnieniu swojego zadania zwróci się do przedstawicie-
li Episkopatu Polski i kompetentnych organów społecznych oraz szczebli
władzy państwowej dla kontynuowania podjętych kroków.

Sokołów Małopolski, 23 kwietnia 1989 r.

Za Komitet:

Stanisław Piela - Sokołów Małopolski

Stefan Łudź - Rzeszów 35-31O, Podwisłocze 2OC/22

Julian Kurasiński - Trzeboś-Mościny, p-ta Sokołów Młp.

Kazimierz Chorzępa - Trzebuska 65, gm. Sokołów Młp., tel.472

Janusz Szkutnik - Rzeszów 35-310, ZMP 9 m 33

Jan Chorzępa - Sokołów Młp. Waryńskiego 5

Antoni Kopaczewski - Rzeszów, Warskiego 1 m 25, tel.447-62

______________________________________________________________________

RELACJA Z OKPN

Ogólnopolska Komisja Porozumiewawcza

Nauki NSZZ "Solidarność"

W dniu 23.6 br.na Politechnice Warszawskiej odbyło się Zebranie Ple-
narne Ogólnopolskiej Komisji Porozumiewawczej Nauki NSZZ "Solidarność".

Uczestniczyło w nim 92 delegatów z 67 uczelni i instytutów naukowych
oraz zaproszeni goście. OKPN skupia wszystkie placówki naukowe w Pols-
ce, tj. uczelnie wyższe, jednostki PAN, naukowe instytuty branżowe,
celem uzgadniania wspólnych spraw jednostek naukowych i przedstawiania
ich odpowiednimwładzom. OKPN jako organ Komisji Krajowej "Solidarność"
zamierza ściśle współpracowaćz posłami i senatorami "Solidarność".

Na zebraniu został uchwalony regulamin OKPN oraz dokonano wyboru
władz na okres jednego roku a w tym:

1. przewodniczącego OKPN, którym został prof.Robert Głębocki (astro-
fizykz Uniwersytetu Gdańskiego),

2. prezydium OKPN w skład którego wchodzą:

- przewodniczący,

- przedstawiciele uniwersytetów, WSP oraz AEkon. - 3 osoby,

- przedstawiciele politechnik oraz WSI - 3 osoby,

- przedstawiciele AMed. oraz AWF - 2 osoby,

- przedstawiciel ARol. - 1 osoba,

- przedstawiciel wyższych szkół artystycznych - 1 osoba,

- przedstawiciele instytutów PAN - 2 osoby,

- przedstawiciele instytutów branżowych - 2 osoby,

Przedstawicielem Akademii Rolniczych w Prezydium OKPN została
wybrana dr Grażyna Gorbaczewska z SGGW w Warszawie pracownik Zakładu
Botaniki (na Zebraniu byli reprezentanci AR z Krakowa, Szczecina,
Wrocławia i Warszawy).

W ramach OKPN działają Komisje stałe i dorażne:

- Komisja d/s Płacowych,

- " " Ustawy o Szkolnictwie Wyższym,

- " " Badań Naukowych i Rozwoju Techniki.

Zebranie uchwaliło protest w sprawie wydarzeń w Chinach.

HJ

______________________________________________________________________

OŚWIADCZENIE

Walne Zebranie Delegatów NSZZ "Solidarność" Akademii Rolniczej we
Wrocławiu wyraża uznanie dla ofiarnej i niezwykle skutecznej
działalności Komitetu Obywatelskiego "Solidarność" we Wrocławiu.

Tym niemniej sposób formowania Komitetu budzi nasze zaniepokojenie.
Uważamy, że w tak ważnych sprawach konieczne jest uwzględnianie opinii
szerokich kręgów członkowskich. Nieposzanowanie tej zasady może
powodować bierność i zniechęcenie z jednej strony oraz autokratyzm
organów sprawujących władzę z drugiej. Utrwalenie takich mechanizmów
prowadzi do wytworzenia znanych z przeszłości struktur.

Wyrażamy nadzieję, że pominięcie przedstawicieli wielu dużych
organizacji związkowych, w tym również wysuniętego przez naszą Uczel-
nię delegata, było przypadkiem odosobnionym, a podobne nieprawid-
łowości nie będą się zdarzać w przyszłej działalności Związku.

Wrocław, 22 czerwca 1989 r.

za Walne Zebranie Delegatów

przewodniczący prezydium WZD

/-/ Krzysztof Parylak

______________________________________________________________________

OŚWIADCZENIE

Rozmiar i zakres podwyżek cen przeprowadzanych w ostatnich dniach
dowodzi nieudolności obecnego rządu i braku jakiejkolwiek koncepcji
gospodarczej. Odchodząca ekipa premiera Rakowskiego zostawia kraj
w kryzysie głębszym, niż przy obejmowaniu urzędu. Uważamy obecną poli-
tykę cenową za świadomy sabotaż społeczny i domagamy się natychmiasto-
wego zamrożenia cen do czasu powołania nowego rządu.

Wrocław, 26.6.1989 r.

Prezydium RKW

NSZZ "Solidarność"

Region Dolny Śląsk

______________________________________________________________________

SYMPOZJUM W CARLSBERGU

Przedstawiciele emigracji polskiej z RFN, Francji, Belgii i Wiel-
kiej Brytanii spotkali się w dniach 26-28 maja w Carlsbergu w RFN.
Uczestnicy spotkania m.in. wystosowali list do Przewodniczącego SW
Kornela Morawieckiego:

___________________

Szanowny Panie,

uczestnicy sympozjum "Reprezentacja Spraw Polskich na Forum Mię-
dzynarodowym", zorganizowanym przez Chrześcijańską Służbę Wyzwolenia
Narodów w Carlsbergu (RFN) w dniach 26-28 maja 1989 r. przesyłają dla
organizacji Solidarność Walcząca na Pańskie ręce życzenia wytrwałości
na drodze do Polski niepodległej.

Cel ten jest również celem niepodległościowej emigracji polskiej,
której interesy wyraża Rząd Rzeczpospolitej Polskiej na obczyźnie.

Siłą Waszej organizacji są wyznawane także przez nas głębokie
wartości moralne. Tylko na bazie idei chrześcijańskich i patrio-
tycznych możliwe jest odzyskanie suwerenności państwa polskiego.

28 maja 1989 r. Podpisali uczestnicy Sympozjum

______________________________________________________________________

W końcu maja w Wiedniu pod auspicjami Rządu RP na Uchodźstwie
odbyła się konferencja niezależnych organizacji i grup niepodległoś-
ciowych. Uczestnicy obrad przyjęli szereg uchwał i oświadczeń.

______________________

DO POLAKÓW W KRAJU

Tylko w wolnej Polsce mogą odbyć się wolne wybory do Sejmu i
Senatu. Walczymy o niepodległą Polskę. Pełna demokracja jest możliwa
tylko w kraju niepodległym. Każdy Polak ma niezbywalne prawo do nie-
podległej Ojczyzny.

Nie bójmy się o tym myśleć, nie bójmy się tego domagać, nie bójmy
się o tę niepodległość walczyć. Tylko w ten sposób możemy żyć godnie
i uczciwie. Tylko w oparciu o niepodległość narodu polskiego możemy
zrealizować nasze aspiracje i stać się pełnoprawnymi obywatelami
Europy - do czego predestynuje nas nasza kultura i historia pionierów
demokracji.

O taką Polskę walczymy.

Maj 1989 r.

Sygnatariusze w porządku alfabetycznym:

Grupa Polityczna "Samostanowienie": Longin Szukiewicz;

Liberalno Demokratyczna Partia "Niepodległość": Robert Pawłowski;

"Niepodległość" - Organizacja Liberalnych Demokratów: Antoni Nowotniak;

Polska Partia Niepodległościowa: Witold Skidel;

Ruch Polityczny WYZWOLENIE: Paweł Ursyn;

Solidarność Walcząca: delegat;

Unia Demokratów "Baza": Marian Weroński;

Komitet Odrodzenia Demokracji w Polsce "Solidarność - Niepodległość"
Szwajcaria: Maria Nowak, Jerzy Grębski, Krzysztof Podolczyński;

Przedstawicielstwo PPN w Europie Zachodniej: Aleksander Kalinowski,
Marek Stefan Szmidt;

Solidarity with Solidarity - Londyn - Berlin Zachodni: Tadeusz Jarski,
Barbara Rudewicz, Kazimierz Michalczyk; >>>>>>>>>

Voice for Independent Poland - USA: Chris J. C. Kolski;

Walery Choroszewski, Londyn;

Józef Darski, przedstawiciel LDP"N" na Zachodzie.

______________________________________________________________________

DO POLAKÓW W WOLNYM ŚWIECIE

Jesteśmy działaczami niepodległościowymi z Kraju i Emigracji. Łączy
nas dążenie do odzyskania suwerennej Rzeczpospolitej - uważamy, że bez
tej perspektywy nie rozwiążemy żadnego z żywotnych problemów polskich.
Znane są one Wam, Polakom żyjącym w rozproszeniu na wszystkich
kontynentach świata. Bez względu na powody, dla których znaleźliście
się na obczyźnie, Wasza obecność poza granicami Kraju świadczy przed
światem o nieuregulowaniu "kwestii polskiej", bez czego - jak powie-
dział w Warszawie Jan Paweł II - "nie może być sprawiedliwej Europy".

Do Was zatem, jako naszych naturalnych sojuszników, apelujemy
o wszechstronną pomoc sprawie niepodległości. Wasze kontakty z rząda-
mi, partiami i rozlicznymi organizacjami krajów, w których żyjecie, są
wielkim kapitałem, którego wykorzystanie przybliży oczekiwany przez
nas wszystkich dzień wolności. Jeżeli nieobojętne są Wam losy kraju,
z którego pochodzicie, przyłączcie się do nas, w walce o niepodległą
Polskę.

Maj 1989 r.
Sygnatariusze w porządku alfabetycznym:

Grupa Polityczna "Samostanowienie": Longin Szukiewicz;

Liberalno Demokratyczna Partia "Niepodległość": Robert Pawłowski;

"Niepodległość" - Organizacja Liberalnych Demokratów: Antoni Nowotniak;

Polska Partia Niepodległościowa: Witold Skidel;

Ruch Polityczny WYZWOLENIE: Paweł Ursyn;

Solidarność Walcząca: delegat;

Unia Demokratów "baza": Marian Weroński;

Komitet Odrodzenia Demokracji w Polsce "Solidarność - Niepodległość"
Szwajcaria: Maria Nowak, Jerzy Grębski, Krzysztof Podolczyński;

Przedstawicielstwo PPN w Europie Zachodniej: Aleksander Kalinowski,
Marek Stefan Szmidt;

Solidarity with Solidarity - Londyn - Berlin Zachodni: Tadeusz Jarski,
Barbara Rudewicz, Kazimierz Michalczyk;

Voice for Independent Poland - USA: Chris J. C. Kolski;

Walery Choroszewski, Londyn;

Józef Darski, przedstawiciel LDP"N" na Zachodzie;

Jerzy Iranek-Osmecki, Monachium.

______________________________________________________________________

ODEZWA DO NARODÓW EUROPY ŚRODKOWO-WSCHODNIEJ

Zwracamy się do Was w przeświadczeniu, że wiele nas łączy, a przede
wszystkim wspólnota interesów i wspólnie wyznawane wartości. Niezależ-
nie od tego czy nasze narody żyją w państwach formalnie niepodległych,
czy też wchodzących w skład ZSRR, poddane są sowieckiej przemocy.

Wyrażamy przekonanie, że współpraca pomiędzy narodami Europy Środ-
kowo-Wschodniej a narodem polskim zaowocuje odzyskaniem przez nas
wszystkich niepodległości. Szczególne nadzieje wiążemy z powstaniem
Rady Koordynacyjnej Narodowych Demokratycznych Ruchów Narodów Związku
Sowieckiego, do współdziałania z którymi dążymy. >>>>>>

Ufamy, że nasza współpraca polityczna będzie kontynuowana po
odzyskaniu niepodległości i stanie się podstawą nowego, sprawiedliwego
a zarazem stabilnego ładu nie tylko w Środkowo-Wschodniej, lecz w
całej Europie.

Maj 1989 r.

Sygnatariusze - jak wyżej.
______________________________________________________________________

STANOWISKO ORGANIZACJI NIEPODLEGŁOŚCIOWYCH

W SPRAWIE POLITYKI PROGRAMOWEJ ZACHODNICH ROZGŁOŚNI POLSKOJĘZYCZNYCH

Rozgłośnie polskojęzyczne, a przede wszystkim RWE, przez wiele lat
odgrywały istotną rolę w budzeniu świadomości politycznej społeczeń-
stwa polskiego.

Rozgłośnie te były uważane dotychczas przez Polaków w kraju za
źródło obiektywnej i niezafałszowanej informacji.

Lata osiemdziesiąte sprawiły, że społeczeństwo polskie przestało
łączyć swoje nadzieje z reformą komunizmu i obecnie upatruje swoją
jedyną szansę w odzyskaniu pełnej niepodległości.

Jednakże obecna polityka redakcyjna RWE, BBC, Głosu Ameryki, a tak-
że pozostałych rozgłośni prezentuje wyłącznie linię polityczną
opozycji ugodowej.

Kierunek polityczny organizacji niepodległościowych i antykomunis-
tycznych nie jest prezentowany w ogóle albo jego prezentacja jest
fragmentaryczna, wycinkowa i nie odzwierciedla poparcia, jakim ten
kierunek cieszy się w społeczeństwie polskim.

Jeśli RWE ma być uważana za "Wolne Radio Wolnych Polaków", a BBC
i Głos Ameryki za obiektywne i rzetelne źródło informacji, linia
programowa tych rozgłośni musi ulec zmianie. Rozgłośnie te powinny
przedstawiać różnorodne opcje polityczne, reprezentowane przez nieza-
leżne struktury istniejące w Polsce.

Maj 1989 r.

Sygnatariusze w porządku alfabetycznym:

Grupa Polityczna "Samostanowienie": Longin Szukiewicz;

Liberalno Demokratyczna Partia "Niepodległość": Robert Pawłowski;

"Niepodległość" - Organizacja Liberalnych Demokratów: Antoni Nowotniak;

Polska Partia Niepodległościowa: Witold Skidel;

Ruch Polityczny WYZWOLENIE: Paweł Ursyn;

Solidarność Walcząca: delegat;

Unia Demokratów "Baza": Marian Weroński;

Komitet Odrodzenia Demokracji w Polsce "Solidarność - Niepodległość"
Szwajcaria: Maria Nowak, Jerzy Grębski, Krzysztof Podolczyński;

Przedstawicielstwo PPN w Europie Zachodniej: Aleksander Kalinowski,
Marek Stefan Szmidt;

Solidarity with Solidarity - Londyn - Berlin Zachodni: Tadeusz Jarski,
Barbara Rudewicz, Kazimierz Michalczyk;

Voice for Independent Poland - USA: Chris J. C. Kolski;

Walery Choroszewski, Londyn;
______________________________________________________________________

LIST DO PREZYDENTA BUSHA W SPRAWIE RWE

Rozgłośnia polska RWE, której celem jest przekazywanie społeczeń-
stwu polskiemu niezafałszowanych informacji nie spełnia swojej roli.
W programach swych nie przedstawia pełnego wachlarza niezależnych
opinii politycznych istniejących w Polsce.

RWE propaguje jedynie linię polityczną opozycji ugodowej. Informa-
cje o działaniach i poglądach grup antykomunistycznych są odrzucane.
Kontynuowanie tej linii powoduje spadek wiarygodności Radiostacji
i może przynieść negatywne efekty.

Maj 1989 r.

Sygnatariusze - jak wyżej.
______________________________________________________________________

STANOWISKO W SPRAWIE ODMOWY REJESTRACJI NZS

W dniu 23 maja 1989 roku sąd ponownie odrzucił wniosek o rejestrację
NZS. Po rozprawie młodzież studencka wychodząca z sądu została
brutalnie zaatakowana przez milicję. Zanotowano przypadki pobicia
i zatrzymania.

W związku z takim rozwiązaniem przez władze PRL problemu zrzeszania
się młodzieży studenckiej Komisje Uczelniane NZS-u proklamowały
strajki okupacyjne.

Pomimo że nasze ugrupowania nie dążą do legalizacji przez władze
komunistyczne, znając specyfikę NZS i uwarunkowania jego działalności,
deklarujemy nasze poparcie dla strajkujących studentów w ich walce
o legalizację NZS.

Maj 1989 r.
Sygnatariusze w porządku alfabetycznym:

Grupa Polityczna "Samostanowienie": Longin Szukiewicz;

Liberalno Demokratyczna Partia "Niepodległość": Robert Pawłowski;

"Niepodległość" - Organizacja Liberalnych Demokratów: Antoni Nowotniak;

Polska Partia Niepodległościowa: Witold Skidel;

Ruch Polityczny WYZWOLENIE: Paweł Ursyn;

Solidarność Walcząca: delegat;

Unia Demokratów "baza": Marian Weroński;

Komitet Odrodzenia Demokracji w Polsce "Solidarność - Niepodległość"
Szwajcaria: Maria Nowak, Jerzy Grębski, Krzysztof Podolczyński;

Przedstawicielstwo PPN w Europie Zachodniej: Aleksander Kalinowski,
Marek Stefan Szmidt;

Solidarity with Solidarity - Londyn - Berlin Zachodni: Tadeusz Jarski,
Barbara Rudewicz, Kazimierz Michalczyk;

Voice for Independent Poland - USA: Chris J. C. Kolski;

Walery Choroszewski, Londyn;

Józef Darski, przedstawiciel LDP"N" na Zachodzie;

Jerzy Iranek-Osmecki, Monachium.

______________________________________________________________________

STANOWISKO WOBEC WYBORÓW DO SEJMU I SENATU PRL

Wzywamy Polaków do bezwzględnego bojkotu tzw. wyborów do Sejmu
i Senatu PRL.

Stanowisko nasze wynika z następujących przesłanek:

1. Prawo do 65 % miejsc w Sejmie zagwarantowano komunistom bez
udziału i woli wyborców. Grupa Wałęsy uzurpując sobie prawo do
reprezentowania społeczeństwa przyjęła upokarzający warunek rywaliza-
cji jedynie o 35 % miejsc poselskich.

2. Proces wyłaniania kandydatów przez Komitet Obywatelski Wałęsy jest
niedemokratyczny, a praktyki tej grupy do złudzenia przypominają
metody komunistyczne. W istocie zwolennicy nomenklatury Wałęsy usiłują
zachować pozycję monopolisty reprezentującego społeczeństwo.

3. Wszystko wskazuje na to, że kandydatem na prezydenta PRL - uzgod-
nionym z Wałęsą - jest gen. Jaruzelski, odpowiedzialny za
wprowadzenie stanu wojennego i masowe represje, które dotknęły
społeczeństwo.

4. Kandydaci wybrani na posłów i senatorów będą dobrowolnie składać
ślubowanie na wierność konstytucji PRL, tym samym uznając obowiązu-
jące normy prawne i dyktaturę PZPR oraz uzależnienie od ZSRS.

5. Przewidujemy, że rezultatem działalności Sejmu PRL będzie
drastyczne obniżenie poziomu życia społeczeństwa, albowiem Lech Wałęsa
i doradcy neo-Solidarności wyrazili zgodę na wprowadzenie 3OO % podwy-
żek cen i za tym projektem mają głosować ich posłowie.

Udział w takich wyborach godzi w dążenia Polaków do wolności
i niepodległości, przedłuża trwanie komunizmu, legitymizuje go de iure
w kraju, i uwiarygadnia w wolnym świecie. Będziemy walczyć o likwi-
dację rządów komunistycznych i opuszczenie Kraju przez wojska ZSRS.

Nasze ideały, to: Wolność, Niepodległość, Demokracja.

Maj 1989 r.

Sygnatariusze w porządku alfabetycznym:

Liberalno Demokratyczna Partia "Niepodległość": Robert Pawłowski;
Polska Partia Niepodległościowa: Witold Skidel;

Solidarność Walcząca: delegat;

Komitet Odrodzenia Demokracji w Polsce "Solidarność - Niepodległość"
Szwajcaria: Maria Nowak, Jerzy Grębski, Krzysztof Podolczyński;

Przedstawicielstwo PPN w Europie Zachodniej: Aleksander Kalinowski,
Marek Stefan Szmidt;

Voice for Independent Poland - USA: Chris J.C. Kolski.

______________________________________________________________________

DO LITWINÓW I POLAKÓW NA LITWIE

Litwa ma obecnie w Polsce blisko czterdzieści milionów przyjciół,
z największą sympatią śledzących litewskie dążenia do niepodległości
i demokracji; cieszących się każdym sukcesem Litwinów na tej drodze.
Jednak stosunek ten w znacznej mierze kształtował się będzie pod wpły-
wem stosunku Litwinów do mieszkających z nimi na jednej ziemi Polaków.
Nie są oni przybyszami, żyją na tej ziemi z dziada pradziada i - po-
dobnie jak Litwini w Polsce - mają wszelkie prawa do swojego języka
i kultury, do samoorganizacji.

To od inicjatywy Litwinów, którzy są większością w swoim kraju, od
ich organizacji społecznych i politycznych zależy, czy Polacy w tym
kraju włączą się do walki o niepodległą Litwę. Współpracując z Litwi-
nami i dla dobra Litwy Polacy mogą zachować i rozwijać swoją tożsamość
narodową i kulturalną. Swym rodakom z Polski mogą pomagać rozumieć
Litwę; Litwinom zaś przybliżać Polskę. Zdając się na opiekę sowieckich
hegemonów szybko ulegną rusyfikacji, zasłużą na wrogość Litwinów
i stracą sympatię swoich rodaków. Trzeba zrobić wszystko, żeby wspól-
nym wysiłkiem świadomych Polaków i świadomych Litwinów zlikwidować to
zagrożenie. Jest oczywiste, że proces sowietyzacji, sprzeczny z inte-
resem jednych i drugich, służyć może tylko władzom komunistycznym.

Obecność polska na Litwie to fakt historyczny, który nie jest wcale
czymś dla Litwinów złowrogim. Mamy tu część naszej historii, naszej
kultury i naszego serca. Od nas zależy, czy to dziedzictwo będzie nas
łączyć, czy dzielić.

Powstały niedawno Związek Polaków na Litwie skupia wielu Polaków
dostrzegających konieczność współpracy z Litwinami: świadectwem tego
jest "Odezwa do Narodu Litewskiego". Stanowi ona gest, który mógłby
ułatwić "Sajudisowi", Litewskiej Partii Chrześcijańsko-Demokratycznej
oraz Socjaldemokraycznej Partii Litwy wyciągnięcie ręki do Polaków
(podobnie jak uczyniła to już Liga Wolności Litwy), stworzenie tym
ostatnim możliwości przejścia na stronę Litwinów.

Nie służy temu celowi brak nbożeństw w języku polskim w katedrze
wileńskiej, czy zacieranie śladów historycznych - co w opinii polskiej
może stwarzać negatywne stereotypy. Służyłaby temu celowi i wspólnemu
dobru jasna deklaracja, neutralizująca wystąpienia antypolskie
i poprzedzająca zaproszenie do współpracy, a także poparcie dla idei
utworzenia polskiego ośrodka wyższych studiów, kształcącego nową
inteligencję polską, związaną z nową Litwą.

Maj 1989 r.
Sygnatariusze w porządku alfabetycznym:

Grupa Polityczna "Samostanowienie": Longin Szukiewicz;

Liberalno Demokratyczna Partia "Niepodległość": Robert Pawłowski;

"Niepodległość" - Organizacja Liberalnych Demokratów: Antoni Nowotniak;

Polska Partia Niepodległościowa: Witold Skidel;

Ruch Polityczny WYZWOLENIE: Paweł Ursyn;

Solidarność Walcząca: delegat;

Unia Demokratów "Baza": Marian Weroński;

Komitet Odrodzenia Demokracji w Polsce "Solidarność - Niepodległość"
Szwajcaria: Maria Nowak, Jerzy Grębski, Krzysztof Podolczyński;

Przedstawicielstwo PPN w Europie Zachodniej: Aleksander Kalinowski,
Marek Stefan Szmidt;

Solidarity with Solidarity - Londyn - Berlin Zachodni: Tadeusz Jarski,
Barbara Rudewicz, Kazimierz Michalczyk;

Voice for Independent Poland - USA: Chris J. C. Kolski;

Walery Choroszewski, Londyn;

Józef Darski, przedstawiciel LDP"N" na Zachodzie;

Jerzy Iranek-Osmecki, Monachium.

______________________________________________________________________

W dniach 15-16 kwietnia odbył się w Wilnie zjazd Stowarzyszenia
Społeczno-Kulturalnego Polaków na Litwie. Uczestnicy postanowili
przekształcić Stowarzyszenie w "niezależny i samorządny" (jak określo-
no w rezolucji) Związek Polaków na Litwie. W trakcie obrad wielu
mówców zwracało uwagę na dyskryminacyjną wobec Polaków politykę władz
sowieckich, czego skutkiem jest m.in. najniższy poziom wykształcenia
Polaków spośród narodów Litwy. Domagano się zmiany tej polityki.
Uczestnicy obrad uchwalili statut Związku oraz szereg rezolucji
i odezw. Przewodniczącym Związku Polaków na Litwie został Jan Sienkie-
wicz, wiceprzewodniczącym - Czesław Chińczyc. Cytujemy fragmenty rezo-
lucji oraz trzy odezwy.

__________________

O ROZWOJU SPOLECZNYM, GOSPODARCZYM I KULTURALNYM WILEŃSZCZYZNY

Zjazd wyraża głębokie zatroskanie z powodu zacofania gospodarczego,
społecznego i kulturalnego Wileńszczyzny, gdzie Polacy, jako rdzenna
na tej ziemi grupa etniczna o wielowiekowych tradycjach, stanowią
większość mieszkańców. W całej Republice nie ma gorszych warunków do
pracy i życia dla miejscowych rolników, robotników, lekarzy, nauczy-
cieli, pracowników kultury. /.../

Związek Polaków na Litwie traktuje jako jeden z głównych celów swej
działalności uaktywnienie rozwoju społecznego, gospodarczego i kultu-
ralnego Wileńszczyzny w nurcie odrodzenia narodowego zamieszkałych tu
Polaków, które jest z kolei częścią składową procesów odrodzenia
narodowego Litwinów.

Uważamy Wileńszczyznę za nieodłączną część Republiki Litewskiej.
Losy historyczne sprawiły, że w regionie tym w zwartym skupisku
zamieszkuje ludność polska. Region ten i to prawie 3OO-tysięczne
skupisko wymagają wypracowania odpowiedniego statusu na podstawie
dialogu, tolerancji, wzajemnego poszanowania interesów i wysokiej
kultury. Jesteśmy przeświadczeni, że optymalnym sposobem rozwiązania
problemów Wileńszczyzny byłoby utworzenie tu polskiej narodowej forma-
cji autonomicznej. /.../

Zjazd wyraża nadzieję, że Rząd Republiki Litewskiej, rozpatrując
postulaty o autonomii mieszkańców Wileńszczyzny, będzie się kierował
względami humanitaryzmu, a sprawa ta spotka się ze zrozumieniem i po-
parciem narodu litewskiego.

O PROPOZYCJACH NA PLENUM KC KPZR

W KWESTIACH STOSUNKÓW NARODOWOŚCIOWYCH

/.../

Należymy do tych mniejszości narodowych, które w składzie ZSRR nie
mają własnych formacji państwowych i popieramy ideę tworzenia tych czy
innych form autonomii narodowej na żądanie takich mniejszości w miejs-
cowościach, gdzie stanowią one znaczne skupiska zamieszkania od dawna
na określonym terytorium. W tym celu należy opracować w najbliższym
czasie ogólnopaństwowe ustawodawstwo, regulujące tryb organizowania
takich autonomii i status. Mogą to być republiki, obwody i okręgi, jak
też narodowe rejony i apilinki.

Jesteśmy Polakami. Jesteśmy braćmi. Różne mamy Ojczyzny, ale
Macierz jedną - Polskę.

Wzywamy rodaków na całym świecie, by w rodzinie Polonii światowej
te właśnie wartości stały na pierwszym miejscu, służyły jedności naro-
dowej.

Przy radach wszystkich szczebli powinny być powołane stałe komisje
do spraw mniejszości narodowych, formowane z przedstawicieli tych
mniejszości. >>>>>

Przy doborze kadry na obieralne i nominacyjne stanowiska kie-
rownicze ściśle przestrzegać proporcjonalności dla wszystkich tych
narodowości.

Przy Radzie Najwyższej ZSRR stworzyć instytucję naukową do badania
stosunków między narodowościami, która systematycznie szykowałaby
sprawozdania o położeniu narodów i narodowości we wszystkich regio-
nach kraju.

Uważamy, że jedną z przyczyn powstania waśni narodowościowych, w tym
również w Republice Litewskiej, jest jednostronne ustawowe nadanie
statusu państwowego jednemu z języków bez dekretów o językach mniej-
szości narodowych. W skali ogólnopaństwowej powinna być opracowana
osobna ustawa o tych językach.

Protestujemy przeciwko temu, że w oficjalnych dokumentach i infor-
matorach statystycznych wydawanych centralnie ludność polska w ZSRR
znajduje się pod rubryką "inni". /.../

I Zjazd Związku Polaków na Litwie zwraca się także do Prezydium
Rady Najwyższej ZSRR o anulowanie ustaw przyjętych w latach 3O, które
postawiły ludność polską poza prawem i stały się podstawą do masowych
represji i ludobójstwa na narodzie polskim w ZSRR.

Domagamy się rehabilitacji wszystkich bezprawnie represjonowanych
Polaków, obiektywnej oceny paktu Ribbentrop-Mołotow i jego skutków dla
ludności polskiej.

W SPRAWIE PROJEKTU KONSTYTUCJI LITEWSKIEJ SRR

I Zjazd Polaków na Litwie całkowicie popiera postulaty projektu
Konstytucji, które wyrażają dążenie narodu litewskiego do odzyskania
suwerenności Republiki, zbudowania państwa praworządnego, równoupraw-
nienia obywateli Republiki Litewskiej niezależnie od pochodzenia,
stanu społecznego i majątkowego, przyanleżności rasowej i narodowej,
płci, wykształcenia, języka, stosunku do religii, charakteru zajęć,
miejsca zamieszkania i innych okoliczności. /.../

Wychodząc z założenia, że Republika Litewska jest państwem prawo-
rządnym, do artykułu 38 projektu należy wnieść poprawkę, iż obywatelom
republiki gwarantowane są prawa i wolności proklamowane przez normy
międzynarodowe jak Powszechna Karta Praw Człowieka, Karta Narodów
Zjednoczonych, Deklaracja udzielenia niezawisłości kolonialnym krajom
i narodom, Międzynarodowy Układ o prawach obywatelskich i politycznych,

Międzynarodowy Układ o prawach ekonomicznych, społecznych i kultural-
nych, dokumenty Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie.

W związku z tym, zgodnie z p. 2 art. 26 Karty Praw Człowieka,
art. 44 projektu powinien być uzupełniony o zagwarantowanie prawa do
uzyskania wykształcenia na wszystkich szczeblach nauczania w języku,
w jakim się naukę zaczęło.

Uwzględniając, że Konstytucja gwarantuje bezpłatność wszystkich
form nauczania, państwo powinno powziąć obowiązek kształcenia na włas-
ny koszt swych obywateli za granicą w wypadkach, kiedy samo nie
potrafi zapewnić odpowiednich warunków do uzyskania wykształcenia
w języku ojczystym. /.../

Nie jest do przyjęcia art. 163 projektu, w którym proponuje się
wprowadzić sądownictwo w Republice Litewskiej tylko po litewsku. Dla
mieszkańców Wileńszczyzny będzie to sztuczne narzucanie sposobu poro-
zumiewania się w sądzie między sobą poprzez tłumaczy. Sposób taki
powinien być traktowany jako epizodyczne zjawisko, nie zaś jako zasada.

Jedną z zasad sądownictwa jest bowiem bezpośredniość.

Niniejszą rezolucję Zjazdu skierować do Prezydium Rady Najwyższej
Litewskiej SRR.

O ZABEZPIECZENIACH POTRZEB LUDZI WIERZĄCYCH

Wychodząc z założenia, że większa część ludności polskiej na Litwie
jest wierząca, zwracamy się do władz kościelnych Litwy i Polski, do
Papieża Jana Pawła II o podjęcie pilnych kroków ku kształceniu księży
Polaków w języku polskim z kierowaniem ich do pełnienia misji duszpas-
terskiej na Wileńszczyźnie.

Z zatroskaniem zwracamy uwagę na fakt, że od roku 1939 nie wydano
na Litwie ani jednej pozycji literatury religijnej w języku polskim.

Apelujemy do księży prowadzących pracę duszpasterską na Wileńsz-
czyźnie o nieobrażanie uczuć narodowych wiernych, o poszanowanie ich
ludzkiej, chrześcijańskiej godności.

Spełniając tysięczne prośby wierzących zwracamy się o stworzenie
warunków do odprawiania już w najbliższszym czasie w Katedrze Wileń-
skiej nabożeństw również w języku polskim.

Apelujemy o tolerancję i zrozumienie dla potrzeb ludzi wierzących
i osób duchownych, o przychylny stosunek do ich zaspokajania ze strony
władz kościelnych i świeckich, o przekazanie wiernym zamkniętych
dotychczas świątyń i pozwolenie na budowę nowych wszędzie tam, gdzie
wierni wskazują na taką potrzebę.

Wyrażamy nadzieję, że te skromne potrzeby ludzi wierzących na
Wileńszczyźnie zostaną przychylnie przyjęte i spełnione.

O RETRANSMISJI TELEWIZJI POLSKIEJ

I AUDYCJACH POLSKICH W TELEWIZJI I RADIU LITEWSKIM

Dla zapewnienia procesów odrodzenia narodowego, krzewienia kultury
i języka ojczystego, wzajemnego poznania i zacieśnienia przyjaźni na-
rodów Litwy i Polski zwracamy się do władz Litwy i Polski o jak
najszybsze załatwienie sprawy retransmisji na zasadach parytetowych
Telewizji Polskiej na tereny Litwy zamieszkałe przez Polaków.

Zjazd zwraca się także do Państwowego Komitetu Litewskiej SRR d.s.
Telewizji i Radia o przedłużenie czasu trwania audycji telewizyjnej
w języku polskim, o rozszerzenie jej treści o programy oświatowe
i dziecięce, a także o przedłużenie i przeniesienie audycji radiowej
do programu pierwszego.

O ROLI ŚRODKÓW MASOWEGO PRZEKAZU

W KSZTAŁTOWANIU STOSUNKÓW NARODOWOŚCIOWYCH

Z ogromnym zaniepokojeniem stwierdzamy, że ostatnio w niektórych
wydaniach prasy litewskojęzycznej ("Kalba Vilnius", "Tarybinis Mokyto-
jas", "Literatura ir Menas" i niektórych innych) toczy się kampania
antypolska. Dostęp na łamy najbardziej poczytnych periodyków uzyskali
ludzie nieodpowiedzialni, którzy dalecy są od chęci zrozumienia
wzajemnego, tolerancji, dążenia do dialogu i konsolidacji, ludzie
lansujący pseudonaukowe teorie pochodzenia Polaków na Litwie i negują-
cy ich podstawowe prawa jako odrębnej grupy etnicznej. Publikacje
takie wyrządzają ogromną szkodę, rozpalają waśnie litewsko-polskie,
uniemożliwiają wzajemne zrozumienie potrzeb i poparcie dla słusznych
dążeń Litwinów i Polaków mieszkających na Litwie. >>>>>

Niepokojem napawa też fakt, że w społeczeństwie litewskim nikt się
dotychczas nie zdobył na publiczne potępienie oszczerczych wypadów,
nie rozległ się głos nawołujący do rozsądku, taktu i umiaru. Natomiast
dla autorów Polaków zamieszczenie w prasie litewskiej publikacji na
tematy zasadnicze, dotyczące naszych problemów, było dotychczas prawie
niemożliwe. /.../

Żądamy położenia kresu antypolskim akcjom w prasie. Żądamy obrony
polskojęzycznej gazety "Czerwony Sztandar" przed napadami nieodpowie-
dzialnych elementów w tym trudnym okresie odrodzenia. Zwracamy się do
władz Republiki o publiczne ustosunkowanie się do nich. Prasa powinna
być obiektywna we wszystkim. Również w naświetlaniu nurtujących dziś
wszystkich problemów narodowościowych.

______________________________________________________________________

P O S Ł A N I E

I Zjazdu Związku Polaków na Litwie

do rodaków w Polsce,

do Polonii Świata

Zebrani na I Zjeździe Związku Polaków na Litwie, przesyłamy
serdeczne pozdrowienia rodakom w Polsce, Polonii Wschodu i Zachodu.

Pięknym obyczajem, w wieczór wigilijny w każdej polskiej rodzinie
przy świątecznym stole jedno miejsce jest wolne, jeden talerz posta-
wiony dla tego, kto jest nieobecny, ale kto przybyć może i będzie
powitany serdecznie jako członek rodziny. Przez wiele lat, przez wiele
dziesięcioleci nie było nas - Polaków na Litwie, Polaków w Związku
Radzieckim - przy wspólnym polskim stole.

Dziś mówimy: przybywamy, jesteśmy. Nie było nas w Waszym gronie,
byliśmy jednak wśród Was sercem, myślą, nie zerwały się nasze więzi
duchowe, uczuciowe z Macierzą. Wbrew przeciwieństwom losu byliśmy i
jesteśmy Polakami. Na Litwie i Białorusi, na Ukrainie i w Kazachsta-
nie, na dalekiej Syberii, wśród ludzi nie zawsze nam przychylnych,
trwaliśmy przy polskości - trwaliśmy w mowie, wierze, tradycjach,
a gdzie tego nie stało - w rzetelnej pracy Polaka, wreszcie we
wspomnieniach.

Jesteśmy świadomi podziałów, jakie istnieją między naszą Ojczyzną
duchową, krajem, w którym zamieszkujemy a rozsianymi po świecie sku-
piskami rodaków. Jesteśmy świadomi uwarunkowań, jakie utrudniają mię-
dzy nami łączność. Uważamy jednak, że ponad wszelkie podziały, ponad
odległości i granice istnieją wartości rzędu wyższego: poczucie przy-
należności narodowej, wspólnoty wiary, mowy i pamięci historycznej, na
których podstawie szukać winniśmy możliwości wymiany dóbr duchowych,
poznawania się wzajemnego i łączności rodaków na świecie.

Wilno, 15-16 kwietnia 1989 r.

______________________________________________________________________
P O S Ł A N I E

I Zjazdu Związku Polaków na Litwie

do Narodu Litewskiego

Bracia Litwini!

I Zjazd Związku Polaków na Litwie w imieniu około 3OO tysięcy za-
mieszkałych w Republice Polaków zwraca się do Was z braterskimi
pozdrowieniami. Pragniemy przekazać Wam nasze poparcie i aprobatę dla
procesów odrodzenia narodowego Litwinów. Cieszymy się razem z Wami
i będziemy czynili wszystko, aby nic nie mogło powstrzymać pozytywnych
przemian w życiu społecznym, gospodarczym, kulturalnym i duchowym,
jakie zachodzą dziś na naszej ziemi ojczystej - Litwie.

Łączy nas wspólny los, wspólna historia, łączą wspólne cele. Dlate-
go też w pełni rozumiemy Wasze dążenie do zagwarantowania swemu naro-
dowi godziwych warunków do rozwoju we własnej suwerennej Republice, na
ziemi ojców. Rozumiemy i pełni podziwu jesteśmy dla tak wysokiej dziś
litewskiej świadomości narodowej.

Jako Polacy, jesteśmy na tej ziemi obok Was, również ludnością
rdzenna. Tu urodziliśmy się, tu mieszkamy, na tej ziemi pracowali
i w niej spoczęli również nasi ojcowie i pradziadowie. Mamy swój ję-
zyk, kulturę, swoje tradycje i obyczaje sięgające wieków. Wszystko to
stanowi dla nas wartości nieprzemijające. Jesteśmy Polakami i tak samo
jak Litwini gotowi jesteśmy do końca bronić swej tożsamości narodowej,
praw obywatelskich.

Jesteśmy przekonani, że brak wzajemnego zrozumienia, tolerancji
i zaufania, jaki w ostatnim okresie wystąpił między Litwinami i Pola-
kami na Litwie, jest przejściowy. Jako patrioci naszej wspólnej Oj-
czyzny - Litwy - musimy dojść i dojdziemy na pewno do porozumienia,
a na ziemi litewskiej, na Wileńszczyźnie zapanuje zgoda i szacunek
wzajemny w stosunkach między ludźmi.

Dobro Litwy jest naszym wspólnym celem.

Za wolność naszą i Waszą.

Wilno, 15-16 kwietnia 1989 r.

______________________________________________________________________

O D E Z W A

do Polaków na Litwie

Drodzy rodacy!

Chwila jest zaiste historyczna. Następuje nowy etap w życiu i spo-
łecznej działalności Polaków - mieszkańców Litwy. Potwierdza to nie-
zbicie fakt transformacji wczorajszego Stowarzyszenia w dzisiejszy
Związek.

Zjazd zakończył obrady. Czas oblekać słowa w czyny, co na pewno nie
pójdzie łatwo. Winno nam jednak towarzyszyć przekonanie, że obrana
droga ku odrodzeniu narodowemu jest drogą jedynie słuszną.

Zewrzyjmy zatem szeregi, połączmy wspólne serc bicie i kroczmy
naprzód. Nie odkładajmy na jutro tego, co zrobić można dziś: w ugrun-
towaniu świadomości narodowej, w oświacie i kulturze, ratowaniu
zabytków, działalności gospodarczej. Roboty wystarczy dla każdego
i wszystkich. Życzmy sobie, aby chętnych były krocie. >>>>>

Wypisaliśmy na sztandarze: "Ziemia ojców - naszą ziemią". Mamy prawo
liczyć, by ta ziemia nam łaskawsza była, a my ze swej strony dla jej
dobra sił nie pożałujemy, w szacunku i tolerancji dla wszystkich, kto
tu zamieszkuje.

Niech w naszych inicjatywach i działaniach przyświeca nam pięć
prawd:

1. Jesteśmy Polakami.

2. Litwa - Ojczyzną, Polska - Macierzą naszą.

3. Ziemia ojców - naszą ziemią.

4. Mowa i wiara dziadów - mową i wiarą wnuków.

5. Polak Polakowi i ludziom wszystkim - bratem.

Wilno, 15-16 kwietnia 1989 r.

______________________________________________________________________

DO RODZICÓW NASZYCH HARCEREK I HARCERZY

W dniach 1-2 kwietnia 1989 r. w Sopocie odbył sie I Walny Zjazd
Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej - organizacji harcerskiej będącej
spadkobiercą tradycji ideowego harcerstwa polskiego od jego początków
w 1911 r., w latach walki o niepodległość 1914-1921, a także kontynua-
torem zasad programowych, metodycznych i organizacyjnych istniejącego
w latach 1918-1945 Związku Harcerstwa Polskiego oraz niezależnych
środowisk harcerskich działających w ZHP i poza nim po roku 1945.

Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej powstał w wyniku połączenia
niezależnych organizacji i ruchów harcerskich, działających po roku
1981, zarówno poza ZHP, jak i w ramach jego struktur. Jest organizacją
samodzielną, nie wiążącą się z żadnym ugrupowaniem, czy programem
politycznym. Jego ideał wychowawczy wyrażony jest słowami tradycyjnego
Przyrzeczenia Harcerskiego: "Mam szczerą wolę całym życiem pełnić
służbę Bogu i Polsce, nieść chętną pomoc bliźnim i być posłusznym
prawu harcerskiemu".

W swej pracy Związek kieruje się zasadami etyki chrześcijańskiej
i tolerancji światopoglądowej.

Pragniemy działać jawnie i legalnie.

Podstawą działania ZHR jest metoda harcerska, której integralnymi
elementami są: bezpośredni przykład wychowawczy instruktora, system
stopni i sprawności harcerskich oraz wychowanie przez działanie.
W programie działania ZHR znajduje się nawiązanie kontaktów z bliskimi
ideowo organizacjami społecznymi, w tym także z harcerstwem polskim
działającym poza granicami kraju. Decyzja o zawiązaniu własnej
organizacji wynikła z przekonania o jałowości prób naprawy ZHP poprzez
działania w ramach jego struktur. Obecny ZHP wraz z jego etatową
kadrą, podległością partyjną, zależnością od szkoły, nieautentycznoś-
cią działań, marnotrawstwem pieniędzy i sprzętu, częstokroć z demora-
lizującym przykładem wychowawczym instruktorów oraz arogancją
najwyższych włazdz, dla których etatowa praca w ZHP jest tylko
szczeblem kariery partyjnej - co doprowadziło do zaniku społecznego
charakteru tej organizacji - jest w naszym przekonaniu niereformowal-
ny.

Na taką sytuację nie można się już dłużej godzić. Nie można także
godzić się na demoralizujący przykład większości kadry instruktorskiej
ZHP, programowo lekceważącej zasady i prawa Przyrzeczenia Harcer-
skiego. >>>>>

Uznając zasadę pluralizmu nie zaprzeczamy praw do działanie obecne-
go ZHP, dążąc jednak do jednoznaczności form organizacji wychowawczych
musimy szukać podmiotowości harcerstwa jako ruchu w ramach odrębnej
organizacji.

Uważamy, że obecny państwowy Związek Harcerstwa Polskiego nie ma
prawa do monopolu działalności na terenie szkół, do monopolu na metodę
harcerską i symbole, takie jak Krzyż Harcerski czy lilijka. Symbole te
są własnością ogólnospołeczną, zaś metoda czy znak lilijki należą do
dziedzictwa kultury europejskiej, nie mogą być zawłaszczane przez
żadną organizację. Uważamy, że wybór, do jakiej organizacji ma należeć
dziecko, powinien zależeć od rodziców. Dlatego też, tworząc alternaty-
wę dla obecnego ZHP, zwracamy się do rodziców, organizacji i ruchów
społecznych nauczycieli wychowawców o pomoc i poparcie dla działań
ZHR. Nie może być nikomu obojętne jak wychowywane są dzieci i młodzież.

Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej

______________________________________________________________________

W dniach 27 i 28 maja br. odbyła się w Warszawie I Krajowa
Konferencja Niezależnego Ruchu Społecznego "Solidarność" im. ks.
Jerzego Popiełuszki. Obrady rozpoczęła uroczysta msza św. w intencji
Patrona Ruchu Ks. J. Popiełuszki oraz ks. St. Suchowolca. Na konferen-
cji szczegółowo omówiono program NRS oraz podjęto uchwałę popierającą
żądania studentów w sprawie rejestracji NZS.
___________________

DEKLARACJA

Niezależnego Ruchu Społecznego "Solidarność" im. Jerzego Popiełuszki

I - NRS jest ruchem społecznym niezależnym od władz państwowych,
kościelnych i od wszystkich organizacji politycznych.

II - W swoich działaniach ruch opiera się na nauce społecznej Kościoła
i kieruje się ideami demokratycznymi.

III - Formy i cele działania NRS:

1. Krzewienie kultury chrześcijańskiej,

2. Pogłębianie świadomości patriotycznej,

3. Szerzenie rzetelnej wiedzy historycznej,

4. Wspieranie działań na rzecz rozszerzenia świadomości społecznej
odnośnie praw i podmiotowości osoby ludzkiej,

5. Wspieranie wszelkich działań na rzecz osób, rodzin i grup
społecznych będących w szczególnie trudnej sytuacji,

6. Przeciwstawianie się działaniom prowadzącym do demoralizacji
młodzieży,

7. Wspieranie działań na rzecz idei trzeźwości narodowej,

8. Przeciwstawianie się przejawom demoralizacji w życiu społecznym
i rodzinnym,

9. Występowanie w obronie więźniów sumienia i wszystkich osób
represjonowanych za wyrażanie swoich przekonań.

IV - Członkowstwo:

1. Członkiem NRS może zostać każdy, kto zgłosi chęć przystąpienia
do ruchu, wyrażając akceptację dla jego założeń programowych
i form działania.

2. Członkiem NRS może być osoba, która ukończyła 18 lat i posiada
podmiotowaść prawną.

3. Członkowstwo NRS jest dobrowolne. >>>>>

4. Członkami NRS mogą być osoby niewierzące lub wyznające religie
niechrześcijańskie - pod warunkiem respektowania katolickiej
nauki Kościoła odnośnie zasad życia społecznego i godności osoby
ludzkiej.

5. Członkami NRS mogą być obywatele innych państw.

6. Nie może być członkiem NRS osoba, która dopuściła się czynów
wymierzonych przeciwko życiu.

7. Przewiduje się status członka honorowego NRS. Członkiem honoro-
wym może być osoba, która spełnia wymagania stawiane członkom
zwyczajnym, lecz nie jest ona zobowiązana do uczestniczenia
w działalności ruchu. Członkowie honorowi mają prawo przedsta-
wiania swych opinii w sprawach dotyczących ruchu - w charakte-
rze głosu doradczego. Członkowstwo honorowe nadawane jest przez
władze NRS na wniosek członków ruchu.

V - Władze NRS stanowią: Rada programowa, Prezydium Rady oraz Komisja
Rewizyjna.

VI - Ruch korzysta z darowizn od członków oraz osób i organizacji
wspierających.

VII - Siedzibą macierzystą ruchu jest Warszawa - jako miejsce, gdzie
poczywa ciało patrona NRS. Terenowe organy ruchu mogą być
tworzone na całym obszarze Polski.

VIII- NRS deklaruje swój udział w pracy i działalności wszystkich
niezależnych organizacji i ugrupowań społecznych.

Rada Programowa

______________________________________________________________________

Wrocław, 13.5.1989

Redakcja

"Tygodnika Solidarność"

Szanowny Panie Redaktorze,

W pierwszym numerze wznowionego "Tygodnika Solidarność"
zamieszczono opracowanie "Bibuła" Leona Bobera. Znajduje się tam
m.in. informacja, iż "Pierwsza [w stanie wojennym] gazeta,
"Wiadomości", nosi datę 17 grudnia".

Chciałbym sprostować. Wcześniejsze i - o ile wiem - pierwsze w
kraju było "Z Dnia na Dzień" wydawane /do dziś/ przez Regionalny
Komitet Strajkowy NSZZ "Solidarność" Dolny Śląsk. Pierwszy w
stanie wojennym numer tego pisma, nosi datę 14/15 grudnia 1981 r,
był kolportowany we Wrocławiu 14 grudnia.

Dane dotyczące "Z Dnia na Dzień" można znaleźć w "Bibliografii
Publikacji Podziemnych w Polsce" Józefy Kamińskiej /Paryż 1988 r./

Z szacunkiem

/-/ Jan Ewaryst

/redaktor Biuletynu Dolnośląskiego/

______________________________________________________________________

ARCHIWUM

________________

STANOWISKO ORGANIZACJI NIEPODLEGŁOŚCIOWYCH

Podstawowym prawem każdego narodu jest możliwość suwerennego decy-
dowania o wszystkich dotyczących tego narodu kwestiach.

Realizacji tego prawa służy m.in. swobodne i nieskrępowane wyłania-
nie władz państwowych w drodze powszechnych i demokratycznych wyborów.
Nie istnieją żadne realne przesłanki przemawiające za akceptacją przez
społeczeństwo jakiegokolwiek ograniczania tego prawa do samostano-
wienia. Moralną powinnością wolnego wewnętrznie narodu, postawionego
w obliczu przemocy, uniemożliwiającej swobodne wyłanianie władz pań-
stwowych, jest odmowa udziału w grze pozorów. Sytuacji nie zmieni
udział w niedemokratycznych wyborach poszczególnych osób, czy grup ze
społecznym autorytetem. Wejście tych osób w struktury władzy komunis-
tycznej nie wpłynie na jej ucywilizowanie, a jedynie zalegalizuje ją
w oczach świata. Nie wolno - nawet czasowo - akceptować łamania naj-
istotniejszych praw narodu w zamian za uzyskanie przejściowych ulg ze
strony reżimu.

Układ zawarty przy "okrągłym stole" pomiędzy komunistami a częścią
polskiej opozycji, w którym - już przed wyborami - podzielono się
miejscami w sejmie, jest jedynie realizacją skutecznej działalności
socjotechnicznej władz PRL i w żaden sposób nie przyczyni się do
odzyskania swych praw przez polskie społeczeństwo.

Ugrupowania i organizacje niezależne działające na rzecz pełnej
demokracji i niepodległości Polski odmawiają zgody na udział w wysta-
wianiu świadectwa legalności dla nielegalnej władzy. Władzy, która
była i jest przyczyną społecznych, gospodarczych, politycznych i eko-
logicznych klęsk dottykających nasze społeczeństwo od z górą 4O lat.

Wszystkich tych, dla których słowa niepodległość i demokracja nie
są frazesami, lecz wyznaczają drrogę do wolności, wzywamy do solidar-
nej odmowy udziału w wyborach.

Solidarność Walcząca

Liberalno-Demokratyczna Partia "Niepodległość"

Ruch Katolickiej Młodzieży Niepodległościowej

Międzyzakładowy Robotniczy Komitet Solidarności

Polska Partia Niepodległościowa

Polska Partia Socjalistyczna - Rewolucja Demokr.

Niezależny Ruch Ludowy "Solidarność"

Ruch Polityczny "Niezawisłość"

______________________________________________________________________

JARUZELSKI MUSI ODEJŚĆ !

Generał Wojciech Jaruzelski, odpowiedzialny za stan wojenny, za
ludzkie tragedie i zmarnowane szanse całego narodu, kandyduje na
prezydenta. Kandydatura ta obraża sumienia Polaków. Prótestujemy
i wzywamy wszystkich do protestów. Generał musi odejść !

Żądamy wolnych wyborów !

3O maja 1989 r. Komitet Wykonawczy

Solidarności Walczącej

______________________________________________________________________

Kolega Władysław Frasyniuk

Przewodniczący RKW Dolny Śląsk

Regionalny Komitet Strajkowy NSZZ "Solidarność" regionu Dolny Śląsk
pełni nieprzerwanie w warunkach konspiracji funkcję Zarządu Regionu
Dolny Śląsk NSZZ "Solidarność" od 13 grudnia 1981r.

W skład RKS wchodzą przedstawiciele zakładów pracy. Podstawowymi
ogniwami Związku są komórki zakładowe NSZZ "Solidarność", którymi
kierują od 13 XII 1981r. Tajne Komisje Zakładowe, pełniące w warunkach
konspiracji funkcje Komisji Zakładowych.

Podstawowymi zasadami, którym RKS pozostał zawsze wierny są:

- oparcie się na tajnych strukturach zakładowych

- niezależność od wszelkich partii politycznych.

***

Uważamy, że dopóki NSZZ "Solidarność" jest zdelegalizowany, struk-
tury tajne muszą prowadzić dalej swoją działalność. Wszelkie jawne
Komitety, Komisje prowadzące działalność na rzecz przywrócenia legal-
ności Związku są cennym uzupełnienien działalności tajnej.

7O lat komunizmu w świecie, 44 lata komunizmu w Polsce i 8 lat
działalności naszego Związku - nauczyło nas, że tylko tajne struktury,
nieuchwytne dla służb bezpieczeństwa, których nie można w każdej chwi-
li zamknąć, które tkwią w zakładach pracy - mogą zagwarantować
przetrwanie niezależnego Związku w warunkach systemu totalitarngo.

Wznowienie działalności jawnej - wszędzie tam, gdzie odbywa się to
bez umniejszania działalności tajnej - świadczy dobitnie o istnieniu
Związku. W działalności jawnej należy kierować się rozwagą i patrze-
niem w przyszłość, nie wolno wybijać się na jawność za wszelką cenę,
za cenę kurczenia się naszego Związku, za cenę dekonspiracji struktur.

RKS NSZZ "Solidarność" regionu Dolny Śląsk będzie dalej konsekwen-
tnie prowadził swoją działalność w ścisłym powiązaniu z zakładami
pracy, koordynując pracę MKK i TKZ-ów. Do współpracy zapraszamy
wszystkich: RKW, Solidarność Walczącą i NZS.

Dlatego nie do przyjęcia są propozycje RKW skierowane pod adresem
RKS podczas spotkania przedstawicieli obydwu struktur w dniu 27.1O
1988r., o:

- "zawieszenie działalności RKS", lub

- podporządkowanie struktur tajnych (TKZ, MKZ, RKS) strukturom
jawnym (RKW) oraz oddanie im merytorycznej odpowiedzialności za
Związek na terenie Dolnego Śląska".

Doświadczenie wskazuje, że niemożliwym jest operacyjne zarządzanie
Związkiem w warunkach jawności. RKS podtrzymuje natomiast swoje
propozycje przedłożone przedstawicielom RKW podczas spotkania.

RKS zawsze kierował się zasadą - niezależnie od aktualnego swojego
składu - że podstawowe cele Związku nie mogą być przesłonięte przez
koniunkturalne pokusy. Uważamy, że tylko działnia wspólne, bez nacisku
o "zawieszenie działalności", bez "wycinania" poszczególnych organi-
zacji przybliżą cel, o który wspólnie walczymy.

Wrocław, 6 listopada 1988r. RKS NSZZ "Solidarność"

regionu Dolny Śląsk

_________________

Na powyższy list RKS nie otrzymał żadnej odpowiedzi.

______________________________________________________________________

_
ARTYKULY * WYWIADY * KOMENTARZE

_____________________________________________

TYGIEL NOWEGO

/Z Kornelem Morawieckim, przewodniczącym "Solidarności Walczącej"
rozmawia Lama - redaktor wrocławskiego "Z Dnia na Dzień"/

Lama: Byłeś delegatem na I KZD"Solidarności". Po 13 Grudnia jako jeden
z pierwszych zakładałeś w Regionie tajne struktury Związku. Dzi-
siaj jesteś świadkiem jego powtórnej legalizacji, w wyniku porozumień
okrągłego stołu. Kontrakt: "Solidarność" - za wybory ma, oprócz poli-
tycznego, także swój wymiar psychologiczny. Dla wielu osób "Solidar-
ność" zaistniała ponownie wraz z jej zaistnieniem wizualnym - na
plakatach wyborczych. zobaczyli słowo "S" i dopiero wtedy uwierzyli,
chociaż niektórzy jeszcze dzisiaj traktują sprawę zapisania się do
Związku jako wielki hazard.

Kornel Morawiecki: Dopóki nie będzie wyraźnego potępienia stanu wojen-
nego przez "Solidarność", dopóki nie będzie odsu-
nięcia tych, którzy są jego architektami, nieufność będzie trwała
i jest to zrozumiałe. Trudno się dziwić, że ludzie z rezerwą podchodzą
do tej "Solidarności", która takiego roliczenia nie podejmuje. To
przecież świadczy o jej słabości, nie tylko organizacyjnej, ale i mo-
ralnej. Boję się, by nie została zmarnowana sama idea "Solidarności",
jej fenomen, jej siła. Chciałbym, żeby "Solidarność" była naprawdę
wielka.

L: Do tego jest chyba jeszcze daleko. Przeciwnie, stan na dzisiaj
(okrojenie statutu, rezygnacja z prawa do wolnych wyborów) jest
raczej wyrazem minimalizmu, ostro kontrastujacego na przykład z aspi-
racjami SW. Skutki tego bywają zasakakujace. Zdarzają się przypadki
odmowy akcesu do "Solidarności", uzasadniane sympatią do SW. Co
sądzisz o takich postawach ?

K.M.: Że są smutnym nieporozumieniem. Solidarność Walcząca opowiada
się za budową silnej "Solidarności". Mamy do czynienia z groźną,
komunistyczną próbą wmontowania "Solidarność" w system. Byłaby to nie-
powetowana strata. Nasza organizacja, jak wiadomo, stawia sobie cele
szersze, niż tylko związkowe. Należy do nich niepodległość Polski,
a także rozwijanie samej idei solidarności. Broniliśmy więc zdelega-
lizowanego NSZZ "Solidarność". Jednym z naszych naczelnych, ważnych
celów była - od początku - jego reaktywacja. Obecnie takim celem jest
walka o demokratyczną, niezależną ""Solidarność".

L: Jakimi metodami zamierzacie ją prowadzić ?

K.M: Przez propagowanie wchodzenia do Związku uczciwych, bezkompromi-
sowych ludzi, którzy nie przyjmą do wiadomości samowolnych,
uzurpatorskich zmian w Statucie, którzy nie myślą dogadywać się z ko-
munistami co do podziału mandatów w pseudowyborach, ale tak jak i my
"chcą tę władzę pozbawić władzy". "Solidarność", która będzie się
organizowała w zakładach, powinna oprócz walki ekonomicznej, prowa-
dzić walkę polityczną z komunizmem. To jest droga odbudowy jej
autentyczności, jej siły i znaczenia. Tę drogę chcemy wspierać.

L: Walka o silną "Solidarność", a przynajmniej jej pierwszy etap,
rozegra się więc w zakładach pracy ?

K.M.: Rozegra się w każdym razie na poziomie podstawowym. W zakładach,
a prawdopodobnie również na ulicy. Nie chodzi tu o wypominanie
Wałęsie spraw, w których już się z Jaruzelskim dogadał - "niekonfron-
tacyjnych wyborów", ustępstw w Statucie i całej umowy okrągłego stołu.
Chodzi o presję na to, żeby zapisy, które są korzystne społecznie,
były realizowane. Natomiast te, których brak, trzeba "dopisywać",
ciągle utrzymując nacisk.

L: To, co proponujesz, koresponduje z hasłem "miękkiego bojkotu", jak
określiła warszawska "Gazeta Wyborcza" twoje stanowisko w sprawie
wyborów.

K.M.: To dobre określenie. Bojkotując wybory nie bojkotujemy "Solidar-
ności", o co się nas pomawia - bojkotujemy komunizm.

L: Potężny strajk w lubińskim Zagłębiu Miedziowym mieścił się w zary-
sowanym przez ciebie nurcie "egzekucyjnym" wzgledem ustaleń okrąg-
łego stołu. Nie doprowadził wprawdzie do przełomu w "Solidarności",
ale i nie spowodował, jak się to mówi, "upuszczenia pary". Górnicy
złożyli broń, choć byli w stanie strajkować znacznie dłużej, bo na
obecnym etapie wywalczyli, co chcieli. Ich żądania miały przecież
charakter wybitnie bytowy. Nie przyszedł jeszcze widocznie czas na
"dopisywanie brakującej reszty".

K.M.: Ten czas przyjdzie - sądzę, że wkrótce po wyborach. Strajki,
które nas czekają, będą szansą dla odrodzenia się "Solidarnoś-
ci". Byłoby natomiast tragedią, gdyby "Solidarność" zaczęła się od
tych strajków odcinać. Ufam, że do tego nie dojdzie.

L: Reakcja dolnośląskiego RKW na strajk górników miedzi była żadna.
Wałęsa też mówił o warchołach...

K.M.: Chyba nie w kontekście tyhch strajków, zresztą Wałęsa nieraz już
zmieniał zdanie. To wszystko jest też jakimś wyrazem aktualnego
układu sił. Arogancja władz, które jako negocjatora porozumień wysta-
wiły Kiszczaka, ma wymowę symboliczną i świadczy, że strona rządowa
broni swwych generałów jak socjalizmu.

L: Czy nie sądzisz, że mógł to być przypadek, jakaś skrajna niezręcz-
ność ?

K.M.: Nie. Walka toczy się przecież i w dziedznie symboli. Trzeba
zanegować pewne słowa i osoby. Dlatego mówimy: "Precz z komu-
ną !", tak jak się mówiło "Precz z faszyzmem !", bo system jest tak
samo zbrodniczy. a bardziej perfidny i niebezpieczny, gdyż podkradł
pewne elementy i hasła wolnościowe.

Jest niedopuszczalne, żeby brać ziemię z mogiły katyńskiej, po to
by ją z honorami przenieść do Grobu Nieznanego Żołnierza i na Powązki
i żeby się to odbywało przy dźwiękach hymnu sowieckiego, wobec kompa-
nii honorowej z tymi samymi gwiazdami na czapkach, pod którymi
mordowano tych, którzy w Katyniu leżą. Pod tymi samymi symbolami...
tak nie wolno robić, to jest potworność !

I - z tego samego powodu - nie może być tak, żeby Polacy wybierali
prezydentem Jaruzelskiego, bez względu na to, jakie są jego walory
osobiste. To byłoby obelgą dla narodu.

L: A jak wy - jako organizacja - ustosunkujecie się do tej kandyda-
tury?

K.M.: Będziemy protestować, niezależnie od wyników wyborów wyborów,
ani od innych okoliczności. Wezwiemy do tego również wszyst-
kich, którzy wezmą w wyborach udział. W końcu to właśnie oni powinni
protestować. To opozycyjni posłowie winni wystawić innego kandydata.

Prezydentura Jaruzelskiego byłaby również policzkiem dla całej
Emigracji, zwłaszcza tej najwierniejszej, dla tych, którzy popierają
rząd londyński, dla niezłomnych, podtrzymujących legalizm Polski przed
wrześniowej.

L: A poza tym, jak prezydentura Jaruzelskiego i "niekonfrontacyjne
wybory" w Polsce będą przyjęte na świecie?

K.M.: Najgorsze że świat to łyknie. Kto to zrozumie - mówię oczywiście
o zwykłych ludziach, nie o politykach - że wybory, do których
wzywają: Kościół, Wałęsa, Kongres Polonii Amerykańskiej - nie mogą wy-
łonić rządu innego, jak komunistyczny i że ten rząd nie będzie rządem
z woli narodu. Istnieje obawa, że świat po prostu zapisze nas jako -
"demokratycznych komunistów", "pomagierów pieriestrojki".

L: Będzie to więc kolejny sukces na drodze sowietyzacji polskiego
społeczeństwa ?

K.M.: Raczej owoc dotychczasowej sowietyzacji. Mówi się wiele o deka-
pitalizacji przemysłu, o zatruciu środowiska, ale nie mówi się,
że - w skutek komunistycznych rządów - została zachwiana cała drabina
społeczna. Sposób promocji, sposób awansu, wzory społeczne, - to
wszystko jest chore. Gdy komunizm nastał, to jeszcze - pewnym rozpędem
- mógł żerować na istniejących wzorach uczciwości, pracy i z tego
nawet czerpać swoją dynamikę. Komunizm tak zwichnął całą społeczną
strukturę i teraz idąc na dno ciągnie nas wszystkich.

L: Czyżbyś był pesymistą ?

K.M.: Pręzej realistą. Tu musi nastąpić przewrót, zasadnicza zmiana.
Wszystkie kraje bloku stoją przed podobnym dylematem. Jeśli tyl-
ko jeden kraj wyrwie się z tego fatalnego kręgu ucisku i niemożności
- tak poważnie - inne pójdą w jego ślady. Są już pierwsze sygnały -
Afganistan, dramatyczne wydarzenia w Gruzji - że cały system stoi na
pograniczu epokowego wyłomu. Polska jest, mimo wszystko, tu - w Euro-
pie - najbardziej przygotowana żeby zrobić ten wyłom.

L: Pomimo okrągłego stołu i jego politycznych następstw ?

K.M.: Może obecna sytuacja opóźni wybuch, zwłaszcza jeśli komuniści
dostaną duże pieniądze i przeznaczą je na konsumpcję. Ale sądzę,
że i tak dojdzie do niego już w tym pokoleniu. Przeprowadzi go mło-
dzież, która teraz ma szesnaście, dwadzieścia, dwadzieścia parę lat.
Widać już, że ich aspiracje nie zejdą poniżej poziomu wolnych wyborów.
Będą żądali więcej - partii z zakładów pracy i likwidacji nomenklatu-
ry. Będą krzyczeli "Sowieci do domu!" i "Precz z komuną!". Nie ustąpią.

L: Propaganda, nie tylko rządowa, określa dziś postulat wolnych wybo-
rów, jako żądanie ekstremalne, będące wyzwaniem dla realizmu
politycznego. Z trudem toruje sobie drogę w świadomości społecznej
(czy może w świadomości elit ?) wizja demokracji jako punktu wyjścia,
jako właściwego środowiska, w którym mogą dopiero zachodzić pożądane
procesy.

K.M.: Demokracja, to jest obecnie program minimum. Społeczeństwo po-
trzebuje wyzwalającego impulsu - czegoś, co by je porwało,
zachwyciło. Takim impulsem była kiedyś "Solidarność", z którą wiąza-
liśmy nadzieje na doporowadzenie właśnie do demokracji. Dzisiaj może
być nim tylko sama demokracja.

Widać to nawet w tym gorączkowym, zapalczywym ożywieniu ludzi,
którzy angażują się w wybory. Są jak pragnący na pustyni, którzy chcą
wierzyć, że to nie fatamorgana ale ich upragniony cel. Tkwi tu ziarno
nadziei, że jeśli naprawdę ruszą, to po drodze zmiotą własne i podsu-
wane im miraże.

L: Są jednak u nas orientacje polityczne, które dążą - powołując się
na jakieś przykłady światowe (jak Korea Płd.) - do zbudowania
w Polsce dobrobytu, demokrację odkładając "na potem".

K.M.: Uważam, że bez demokracji zbudowanie dobrobytu w Polsce jest ab-
solutnie niemożliwe. Te przykłady nie są przekonujące. Korea ?
Tam rzeczywiście demokracja jest mniejsza niż -- powiedzmy - w Amery-
ce, czy Trancji, ale z grubsza rzecz biorąc, droga dochodzenia do niej
jest tam taka, jaką dochodziły do niej inne kraje zachodnie. Od kraju
podbitego, przez ustrój autorytarny, stopniowo dochodzi do demokracji,
zarazem budując potencjał gospodarczy. A tutaj jest komunizm ! Zmiany,
nie naruszające podstaw systemu, mogą, jak to przewiduje francuski
ekonomista - Guy Sorman - "ożywić handel w krajach komunistycznych,
ale z pewnością nie zwiększą produkcji". Zgadzam się z nim, że
"Istnieje /.../ całkowita sprzeczność między totalitaryzmem politycz-
nym a rozwojem gospodarczym". Tej sprzeczności nie przezwyciężymy bez
walki.

L: Cały czas rozmawiamy o walce. Jest to zasadniczy element waszego
etosu, co oddaje zresztą nazwa organizacji i co bywa często powo-
dem, czy raczej pretekstem, do różnych napaści.

K.M.: Walkę rozumiem przede wszystkim jako postawę, zakorzenioną i wy-
rastającą z głębokich wolnościowych tradycji, z takich pojęć,
jak Ojczyzna, honor, patriotyzm. Moje przywiązanie do nich jest bardzo
duże, chociaż nie potrafię tego wrazić. Nawet będąc na zewnątrz, nie
umiałbym chyba spojrzeć na to nasze "tutaj" z całkowicie zewnętrznego
punktu widzenia. Nie znaczy to, że "oprócz Ojczyzny nic mi się nie
podoba".

L: A obejrzałeś trochę świata ?

K.M.: Podobała mi się zwłaszcza Ameryka. Pewne rzeczy mnie nawet za-
fascynowały, zauroczyły. Ameryka jest potężnym "tyglem nowego",
w sensie materialnym, ale także i duchowym. Amerykanie są wolni.
Wolność jest jakby tym najcenniejszym pierwiastkiem w amerykańskim
tyglu. Może tylko są za mało solidarni. Otóż jestem przekonany, że
"nowe" tworzy się także tutaj, u nas. I mamy szansę być, jak głosi
nasze hasło "wolni i solidarni". W tym haśle zawarta jest więc -
paradoksalnie - nasza przewaga nad Zachodem, nasza duchowa,
cywilizacyjna szansa.

L: Czy brak balastu materialnego też jest elementem naszej przewagi ?

K.M.: Nie. Ameryka, jak ją widziałem, wcale nie jest przematerializo-
wana. Rozmawiałem tam z wieloma ludźmi. Często są właśnie
idealistami. Czego nam trochę nie dostaje.

L.: Sprawie Polski i "Solidarności" mogłeś skutecznie ambasadorować za
granicą, skoro tam się znalazłeś. Wykazałeś skrajną determinację,
żeby wrócić. Dlaczego?

K.M.: To, że wrócę, było dla mnie oczywiste od początku. Chociażby
tylko dlatego, że mnie stąd przemocą wyrzucono. Mój powrót też
był aktem walki. Wiem, że może on wydawać się - z pewnego punktu wi
dzenia - czynem nieracjonalnym. W takim duchu rozmawiał ze mną przed
moim odlotem do Warszawy (nieudana próba legalnego powrotu - przyp
red.), pan Dominik Morawski - korespondent BBC w Rzymie - elokwentny,
starszy pan, o dominującej osobowości i dużej zaborczości w sądach,
znawca polityki watykańskiej i zagadnień Wschodu.

Pan Dominik poprosił mnie wówczas, 3 maja ub.r., tuż przed moim
wyjazdem na lotnisko, o 5 minut rozmowy. - Niech pan tam nie jedzie -
prosił. - Naprawdę, nic tam po panu. Oni się zgodzą na Wałęsę, na
Frasyniuka, na Moczulskiego, zgodzą się na "Solidarność", ale nie na
pana, nie na was. To jeszcze nie wasz czas. Te tryby was zmielą !

Odpowiedziałem mu wtedy, że nie chcę być oliwą, wolę być piaskiem
wtych trybach. Chcę, by się zatarły i stanęły. Trzeba zatrzymać
komunizm, żeby mogła ruszyć Polska.

______________________________________________________________________

PO PIERWSZEJ TURZE WYBORÓW

Miało nie być zwyciężonych i zwycięzców. Sukcesem narodu jest to,
że z góry przegrane wybory zamienił w wygrany plebiscyt. Taki wynik
jest dobitnym potwierdzeniem oczywistej dla nas uzurpacji władzy
komunistów w Polsce.

W wyborach nie wzięlo udziału 1O mln uprawnionych do głosowania.
Jest to fakt o ogromnym znaczeniu. Rysuje się następujący układ sił
społecznych:

- 45 % elektoratu mniej lub bardziej świadomie akceptuje ugodową linię
obecnego kierownictwa "Solidarności",

- 35 % mniej lub bardziej świadomie sprzeciwia się ugodzie z komunis-
tami,

- 2O % nie chce i boi się wszelkich zmian.

Przed orientacją ugodową - kwadratura koła. Jak wywiązać się
z kontraktu "okrągłego stołu" podtrzymującego władzę komunistyczną,
nie sprzeniewierzając się idei demokracji i woli narodu ?

Przed Solidarnością Walczącą i innymi strukturami radykalno-
-niepodległościowymi staje dziejowe wyzwanie. Czy uda nam się opanować
"rozkładowe, przedśmiertne konwulsje upadającego systemu" i przekuć
w zwycięstwo zbliżający się nieuchronnie wybuch masowego niezadowole-
nia ?

______________________________________________________________________

MILCZEĆ JUŻ NIE MOŻNA

Wypowiedź Przewodniczącego NSZZ "Solidarność" w głównym wydaniu
dziennika tv w przeddzień wyborów, w której oświadczył, że będzie
głosował na partyjnych prominentów z listy krajowej i skreśli spośród
nich tylko jednego, dla wielu była szokująca. Czy był to jedynie błąd
polityczny, głupota, czy coś więcej ? Na kogo i na co stawia Wałęsa ?
Na kim pragnie się oprzeć ? Z kim iść i ku jakim celom ? >>>>>

Przecież otwarte poparcie Jaruzelskiego musi spowodować odejście
tych wszystkich, dla których dawne zapewnienia wciąż są aktualne.
Z kim Wałęsa chce budować tę demokratyczną, niepodległą Polskę ? Wiemy
już, że bez Gwiazdy i bez Morawieckiego, bez Jurczyka, Rulewskiego
i Moczulskiego. Bez młodzieży, którą krytykuje i której grozi. A więc
z kim - kapral z generałem ?

Cieszę się, że nie jestem w "drużynie Wałęsy" i nie muszę się
dzisiaj wstydzić z powodu jego wypowiedzi. Mój Przewodniczący (Kornel
Morawiecki), drużyna w której ja jestem (SW) nie głosowała na
partyjnych, nie popierała, nie popiera i nie będzie popierać
w przyszłości żadnych partyjnych reformatorów. Z ust naszych nigdy nie
padną zapewnienia, że już się nie rozejdziemy - w stosunku do
Jaruzelskiego lub jakiegokolwiek innego komunisty. Powiem więcej, my
nigdy się z nimi nie zejdziemy.

Panie Wałęsa, po Pańskiej ostatniej wypowiedzi muszę powiedzieć
- jestem z tymi, którzy są przeciw komunizmowi. przeciw Jaruzelskiemu,
Kiszczakowi i Rakowskiemu, przeciw tym, którzy pragną komunistyczny
rząd wspierać i podtrzymywać. Z przykrością muszę także stwierdzić
- z powyższych powodów nie jestem z Panem.

Tu, w Poznaniu, staraliśmy się nie być drobiazgowi. Nie zauważa-
liśmy różnych Pańskich błędów czy niechętnego stosunku do
wewnątrzzwiązkowej demokracji. Zbyt słabo reagowaliśmy, gdy atakował
Pan swoich związkowych oponentów, ludzi uczciwych i zasłużonych.
Milczeliśmy, gdy groził Pan uczestnikom niezależnych manifestacji,
a Jaruzelskiego zapewniał, że już się z nim nie rozejdzie. Pańskie
ataki na SW i Karnela Morawieckiego, zwłaszcza po jego aresztowaniu,
spotkały się ze zbyt stonowanym protestem z naszej strony.

Teraz, po Pańskiej wypowiedzi, ja milczeć już nie potrafię. Do dzi-
siaj przekonany byłem, a w każdym razie taką miałem nadzieję, że choć
różnymi drogami idziemy w tym samym kierunku. Dzisiaj z poczuciem
zawodu i rozczarowania powiedzieć muszę, nasze drogi są różne i różny
jest ich cel. Pan związał się z ekipą Jaruzelskiego, Kiszczaka i
Rakowskiego, Pan chce ten system naprawić. My chcemy ten rząd władzy
pozbawić. Występujemy przeciw komunizmowi i komunistom. Nie wierzymy
Jaruzelskiemu, nie wierzymy Kiszczakowi, nie wierzymy już także Panu.

Równo miesiąc temu, 3 maja, na wiecu na Starym Rynku powiedziałem
m. in.: Niech żyje Lech Wałęsa, symbol Solidarności. Żałuję, bardzo
żałuję, nie tamtych słów, ale tego, że dzisiaj tak powiedzieć już bym
nie mógł.

Poznań 3.6.1989 Maciej Frankiewicz

______________________________________________________________________

OSKARŻAMY

Nikt chyba nie ma złudzeń - komuniści będą dążyć, aby prezydentem
PRL został Wojciech Jaruzelski, generał broni, przewodniczący Komitetu
Obrony Kraju, obecny Przewodniczący Rady Państwa. Celowe jest zatem
przypomnienie następujących faktów:

1. Po agresji ZSRR na Polskę we wrześniu 1939, Wojciech Jaruzelski
zostaje wraz z rodziną zesłany w głąb ZSRR. Jego ojciec - jak
tysiące innych Polaków zostaje na wieczność w tej "nieludzkiej ziemi".
Kilkunastoletni Wojciech (uprzednio ministrant i gimnazjalista u Ojców
Marianów) zostaje skierowany do riazańskiej szkoły kształcącej ofice-
rów dla Ludowego Wojska Polskiego, tzn. wojska przeznaczonego do
wprowadzenia, utrwalenia i utrzymania w Polsce komunizmu i dominacji
sowieckiej. >>>>>

2. W wojsku robi błyskawiczną karierę. W 1956 r. będąc już generałem
staje w obronie marszałka Rokossowskiego, gdy ten na żądania
zbuntowanego społeczeństwa ma być odesłany do ZSRR.

3. Jako wiceminister w Ministerstwie Obrony Narodowej i szef Głównego
Zarządu Politycznego LWP jest współodpowiedzialny za kompromitującą
dobre imię Polski antysemicką czystkę w wojsku (marzec 1968 r.).

4. W sierpniu 1968 r. jako minister obrony narodowej współodpowiada za
udział LWP w haniebnej agresji (wraz z Armią Radziecką) na Czecho-
słowację. Rozbicie zapoczątkowanych tam reform społeczno-politycznych
kładzie się długotrwałym cieniem na przyjaźń i zrozumienie między
naszymi narodami.

5. W grudniu 197O r. jako minister obrony narodowej decyduje o użyciu
wojska przeciwko strajkującym robotnikom Wybrzeża. Ginie wówczas
27O niewinnych ludzi.

6. W latach 1971-8O piastując stanowisko ministra obrony narodowej
oraz zastępcy członka Biura Politycznego KC PZPR współodpowiada za
gigantomanię w rozbudowie (za pożyczone pieniądze) przemysłu ciężkiego
i zbrojeniowego (teraz musimy spłacić 4O miliardów dolarów).

7. W roku 1981 skupia w swoim ręku pełnię władzy - minister obrony,
premier, I sekretarz KC PZPR. Tym samym odpowiada za przygotowanie
i wprowadzenie stanu wojennego.

8. Dzierżąc w latach 1982-88 pełnię władzy odpowiada pośrednio lub
bezpośrednio za:

a) więzienie, zabijanie, represjonowanie i szykanowanie działaczy
NSZZ "Solidarność" oraz opozycji demokratycznej (w tym za śmierć
ks. Jerzego Popiełuszki i innych kapłanów wspierających "Soli-
darność"),

b) ostateczne zrujnowanie gospodarcze i moralne Polski.

Wobec powyższych faktów i przy uwzględnieniu wyników wyborów z 4
czerwca odejście gen. Jaruzelskiego jest pierwszym i podstawowym wa-
runkiem podjęcia jakiejkolwiek realnej polityki bez zagrożenia maso-
wymi protestami i destabilizacją.

Każda organizacja, partia polityczna i każdy człowiek z osobna przy-
kładający rękę do wyboru Wojciecha Jaruzelskiego na prezydenta PRL,
znieważa społeczeństwo i naród polski oraz przeciwstawia się woli
tegoż społeczeństwa wyrażonej w ostatnich wyborach.

______________________________________________________________________

RELACJA

W dniach 1O-12 czerwca br. odbyło się w Szczecinie spotkanie stu
kilkudziesięciu, przybyłych z całej Polski działaczy NSZZ "Solidar-
ność", zaniepokojonych wewnątrzzwiązkową sytuacją i tendencjami
w łonie krajowego kierownictwa Związku. W czasie spotkania wskazywano
na niepokojący dualizm władz regionalnych NSZZ "Solidarność" (podwójne
- obydwa jawne i uznane przez władze, z własnymi lokalami - Zarządy
Regionów w Szczecinie, stopień zorganizowania NSZZ "Solidarność" na poziomie zakładów pracy,
wytykano brak zainteresowania tą sprawą i wyborami w Związku ze strony
działaczy skupionych wokół KKW, przy jednoczesnym, nadmiernym zaan-
gażowaniu szczupłych związkowych sił w wybory do sejmu i senatu. Ostrą
krytykę wywołał aneks do statutu NSZZ "Solidarność" i tryb jego
przyjęcia, a także różne wcześniejsze wypowiedzi niektórych czołowych
działaczy związku łącznie z Lechem Wałęsą. >>>>>>>>>>>

Seweryn Jaworski z Warszawy zgłosił (przy dużym aplauzie zgromadzo-
nych) formalny wniosek o ukonstytuowanie tzw. alternatywnego kierow-
nictwa Zwiazku, motywując go tym, co w skrócie możną określić jako
utrata zdolności kierowania przez działaczy skupionych w KKW.

Po wielogodzinnej, burzliwej dyskusji wniosek został jednak odrzu-
cony, głównie dzięki zdecydowanej postawie działaczy łódzkich dolno-
śląskich. Postanowiono natomiast wydać Apel skierowany do wszystkich
członków NSZZ "Solidarność", działaczy i ciał kierow niczych Związku
o podjęcie przygotowań i przeprowadzenie demokratycznych wyborów wew-
nątrz Związku, od szczebla zakładowego do Zjazdu Krajowego. Jest to
obecnie jedna z najważniejszych spraw w Związku, ponieważ wg oceny
uczestników spotkania, wybory pomogłyby w integracji Związku, doprowa-
dziłyby do likwidacji dualizmu ciał kierowniczych, zbliżyłyby działa-
czy szczebla krajowego i regionalnych do swych wyborców w zakładach
pracy i ich problemów.

Uczestniczyłem w tym spotkaniu, słuchałem wypowiedzi, rozmawiałem
z działaczami. Nie byli to (jak niektórzy być może usiłują sugerować)
ludzie owładnięci osobistymi ambicjami, byli to w większości działacze
szczebla zakładowego, szczerze zaniepokojeni o los NSZZ "Solidarność".

Wyjechałem ze Szczecina z nieodpartym wrażeniem, że jeżeli problemy
tam poruszone zostaną przez obecne krajowe kierownictwo Związku
zlekceważone, a wspomniany wyżej "Apel" zignorowany, to spotkanie
szczecińskie będzie w przyszłości określone jako ostatnia udana próba
zapobieżenia rozłamowi w "Solidarności".

M.M.

/Biuletyn Informacyjny NSZZ "Solidarność" Politechniki Wrocławskiej
nr. 94 - 95, czerwiec - lipiec 1989r./

______________________________________________________________________

NIEKTÓRE GŁOSY NA SPOTKANIU SZCZECIŃSKIM

Seweryn Jaworski: Przez budowanie Związku o tej samej nazwie władza
-----------------
władza chciała przede wszystkim to uzyskać, żeby ten
Związek jej bronił. Żeby w okresie, gdy będą podwyżki, stał się tarczą
ochronną dla nich. Ona sama nie jest w stanie się wtedy obronić przed
gniewem ludzi. Lech Wałęsa i jego grupa zgodzili się na to, pod
warunkiem, że wejdą w struktury władzy tego systemu, tego państwa.
Wszystko, co się działo przy okrągłym stole publicznie, był to
tylko pewien zabieg propagandowy. W rzeczywistości wszystko odbywało
się w Magdalence, a wcześniej ukształtowało się w mieszkaniu prywat-
nym i mam o tym informację od człowieka, który był krewnym
właściciela tego mieszkania. Nie mówmy więc o jawności - nic tu się
nie działo jawnie.

Musimy za to zdawać sobie sprawę, że ludzie, którzy poparli odro-
dzenie tego Związku, i ci młodzi, i ci starzy, chcą takiego Związku,
jaki powstał z woli ludzi pracy - Związku takiego, który ma szansę,
w dalszym ciągu bronić interesów ludzi pracy i również interesu
narodowego. Przy czym pamiętać należy, że o ile w roku 198O-81 ten
interes narodowy był popierany z Zachodu, o tyle w tej chwili to
poparcie nie idzie tak bezpośrednio dla nas. Ono idzie w tej chwili
dla przemian, które dokonują się w Rosji Sowieckiej. I dlatego to, co
się u nas dzieje jest tylko pewnym marginalnym, uzupełniającym prob-
lemem dla Zachodu. Ale my pamiętajmy, że Zachód popiera nas zawsze
również we własnym interesie. My zaś musimy wykorzystywać to poparcie
dla naszego interesu. Korzystając z tego poparcia, liczmy przede
wszystkim na własne siły. >>>>>>>>>>

Co my, którzy bierzemy udział w tym spotkaniu, możemy zrobić, żeby
nasz Związek pozostał nadal reprezentantem interesów ludzi pracy ?
Otóż możemy przedstawić alternatywę - alernatywę wobec tych, którzy
tym Związkiem manipulują, czyli inaczej - powołać tymczasowe kie-
rownictwo do czasu, aż bedą przeprowadzone wolne, demokratyczne wybory
w Związku. Alternatywne kierownictwo tej części ludzi, tej części
związkowców-solidarnościowców, którzy nie aprobują polityki porozumie-
nia z komunistami i stosowania się do ich zaleceń, do ich interesów.
Bo przy okrągłym stole została zaprzepaszczona właśnie ta główna
sprawa, sprawa obrony interesów ludzi pracy. Próbował to wykorzystać
OPZZ. Zdajmy sobie sprawę, że proponował znacznie lepszą alternatywę
indeksacyjną aniżeli robiła to strona solidarnościowo-opozycyjna.
W rzeczywistości nie mamy pokrycia na to, na te pieniądze, które już
dzisiaj są wypłacane jako zarobki pracownicze, nie mamy pokrycia
w towarach na rynku. A wtedy, kiedy trzeba będzie płacić odsetki
i długi, jakie PRL zaciągnęła na Zachodzie, - ten okres już się zbliża
w drugim, trzecim i czwartym kwartale tego roku - tych towarów znaj-
dzie się jeszcze mniej. W związku z tym trzeba ludzi przekonać, aby
żądali wypłaty części zarobku w akcjach przedsiębiorstw, aby stali się
jednocześnie współwłaścicielami przedsiębiorstw, aby tymi przedsię-
biorstwami nie zawładnęła nomenklatura, nie zawładnęli ludzie, którzy
chcą przejąć majątek narodowy za darmo, stać się jednocześnie i władzą
państwową i właścicielami, czy współwłaścielami przedsiębiorstw,
kosztem interesów ludzi pracy. Tym sposobem jesteśmy w stanie jedno-
cześnie zapewnić równowagę rynkową i stworzyć warunki na przyszłość
dla lepszego bytu ludzi pracy. Będzie to działanie w ich interesie,
również działanie przyszłościowe, dla demokratycznej, wolnej, niepod-
ległej Polski.

_____________________________________

Marek Muszyński: Wrócę do wyborów w Związku. W imieniu, nie wiem, czy
----------------
nie jedynej w tej chwili w kraju niejawnej struktury
związkowej NSZZ "Solidarność", jaką jest RKS we Wrocławiu, chcę dodać
dwa zdania komentarza do wypowiedzi mojego poprzednika. Otóż to
zdecydowanie, determinacja w obronie Związku z lat 8O-81, a później
lat stanu wojennego jest bardzo chwalebne, tylko zastanówmy się, że
właściwie chcemy robić dokładnie to, co właśnie robi Wałęsa, a już tu-
taj padły wcześniej słowa, że nie można demokracji budować metodami
zaprzeczającymi demokracji. Mówi pan - Komisja Krajowa jest władzą.
Tak, na tej sali jest około setki osób z całej Polski, są osoby
o bardzo znanych nazwiskach i to mnie cieszy. Natomiast musimy sobie
zdać sprawę, że nie jesteśmy ciałem, które ma jakiekolwiek kompe-
tencje, poza przedstawianiem swojego stanowiska, swoich niepokojów,
swoich obaw. Czy nam to się podoba, czy nie, tak po prostu jest.
Przechodzę do wyborów. Dlaczego wybory w Związku są takie ważne. Otóż,
wiele jest tych powodów, ale trzy wydają się najistotnijsze.

Po pierwsze - wybory spowodują utworzenie wreszcie kształtu organi-
zacyjnego Związku. Proszę zwrócić uwagę, że dotąd sprawa ta była
praktycznie zaniedbywana, głównie dlatego, że właściwie całość bardzo
szczupłych skądinąd sił ludzkich i technicznych Związku została
rzucona na rzecz kampanii wyborczej do sejmu i senatu. Teraz już za-
czyna się mówić o następnych wyborach - do samorządów terytorialnych.
To jest pewnie sprawa ważna, ale jeśli ma się znowu odbywać kosztem
Związku, to jest to rzecz nie do przyjęcia. Wielu moich poprzedników
już to mówiło, że zbliża się bardzo trudny okres - lato i jesień tego
roku, kiedy wiadomo, że pójdą ogromne podwyżki. Ludzie tego nie
wytrzymają, bo jeśli w sytuacji, jaka była do tej pory, kiedy Wałęsa
i cała ta grupa - apelowali o spokój, żeby nie przeszkadzać "stołowi"
i tak dalej, pomimo to wybuchały strajki to tu, to tam, to można sobie
wyobrazić, co się będzie działo w lecie. Dwa miesiące, licząc nawet od
"okrągłego stołu", zostały zmarnowane, w sensie wykorzystania ich na
cele oraganizacyjne Związku. I grozi sytuacja taka, że wobec spodzie-
wanego gorącego okresu, Związek stanie tak jak w roku 8O-tym, bardzo
słabo zorganizowany.

Drugi powód - właśnie okres kampanii wyborczej w Związku jest naj-
lepszą okazją dó tego, żeby uświadamiać, przedstawiać i krytykować,
tak jak tutaj, wszystkie niebezpieczne tendencje, które w tej chwili
dominują w strukturach kierowniczych Związku, a równocześnie wyko-
rzystać ten okres na walkę o tożsamość NSZZ "Solidarność". Można wtedy
dyskutować te sprawy na zebraniach zakładowych - tak jak na tej sali,
twarzą w twarz - co jest zawsze dużo lepszym sposobem niż przed-
stawianie tego w gazetkach czy ulotkach. Ja nie wiem, jaka jest
szansa, aby w nadchodzących, demokratycznych wyborach w Związku (mam
tu głównie na myśli szczeble regionalne i później krajowy) ta grupa,
którą się w tej chwili nazywa lewicą laicką, grupą Wałęsy i tak dalej
- nie przeszła. Myślę, że nie taka znów duża. Ale, tak naprawdę,
najważniejszą sprawą w tym wszystkim jest utworzenie zdrowych
mechanizmów demokratycznych. Bo jeśli te mechanizmy zostaną utworzone
wewnątrz Związku, to nawet jeśli ci ludzie przejdą, a nie będą się
sprawdzać (a z tego wszystkiego co było tutaj mówione widać, że raczej
nie mają szans) to wtedy te mechanizmy będą ich eliminować.

I trzeci powód - istotny - to jest, mówiąc w skrócie - 4O % tych,
którzy nie uczestniczyli w ostatnim głosowaniu. Jakaś część tych 4O %
- nie wiem jaka - osobiście sądzę, że dość znaczna, podziela zapewne
obawy o przyszłość Związku. Są oni rozproszeni, bo nie wszędzie jest
taka sytuacja, jak akurat tu się składa u naszych gospodarzy
w Szczecinie, czy w Łodzi, czy w Bydgoszczy, że są podwójne zarządy
regionów, więc te obawy są głośno przedstawiane i ludzie mają się na
kogo orientować, bo są to jawne zarządy. U nas też jest, jak
powiedziałem wcześniej, ta struktura związkowa, ale tajna, więc nie
bardzo wiadomo, do kogo się zgłosić. Natomiast utworzenie tego, co tu
zostało na początku tak ostro postawione, i zaproponowane, czyli
porozumienia na rzecz demokratycznych wyborów, po pierwsze - pokaże,
że są ludzie podobnie myślący, po drugie - porozumienie o takiej
otwartej formule umożliwi integrację tych osób.

Co oznacza taka formuła ? Oznacza, że powinniśmy tu, na tym
spotkaniu przyjąć jakiś tekst, jakiś dokument, który by spełnił co
najmniej dwa wymogi. Po pierwsze, określił, jakie warunki muszą być
koniecznie spełnione, aby wybory w Związku były demokratyczne. To
jest, oczywiście, zgodność ze statutem z 1981 r., i - co tu już też
padało wcześniej - kolejność wyborów: od zakładów do Zjazdu Krajowego,
a nie odwrotnie. I po drugie, dokument ten powinien pzedstawić
w jakiejś krótkiej formie - być może w postaci tez - te obawy, jakie
na tej sali zostały wyrażone, a także kierunki, w jakich Związek
powinien działać. My przygotowaliśmy taki przykładowy zestaw tez,
który złożymy do Komisji Uchwał i Wniosków jako propozycję do
ewentualnego wykorzystania przy tworzeniu tego tekstu końcowego. Może
pozwolę sobie je odzytać:

1. NSZZ "Solidarność" jest Związkiem istniejącym nieprzerwanie od roku
198O, dzięki męstwu i determinacji swych członków, którzy działali
po 13 grudnia 1981 w strukturach podziemnych. Legalizacja "Solidar-
ności" 17 kwietnia była wynikiem tej determinacji, która decydowała
o tym, że "Solidarność" nie da się zniszczyć. Sytuacja ta jednak
pozostawia nie załatwione takie sprawy jak ciągłość członkowstawa
związkowego, problemy majątku "Solidarności" i wiele innych, wymaga-
jących przeanalizowania w ramach kampanii wyborczej. >>>>>

2. Należy uchylić poprawki do statutu Związku, zatwierdzone przez sąd
w trakcie procedury legalizacyjnej. Jest to niezbędne z
następujących pzryczyn:

- decyzja o przedłożeniu sądowi statutu z poprawkami została podjęta
przez gremium nieuprawnione do tego, w związku z tym jest nielegalna.

- ograniczenie prawa do strajku odbiera Związkowi najsilniejszą broń i
niesie z sobą zagrożenie utraty autorytetu wśród załóg pracowniczych.

- ograniczenie uprawnień wstępowania do Związku niektórych grup
społecznych stoi w jawnej sprzeczności z duchem "Solidarności".

3. Związek nie jest organizacją polityczną dążącą do zdobycia władzy
w państwie czy to bezpośrednio, czy to pośrednio przez afiliowaną
partię czy stronnictwo.

4. Do czasu uzyskania autentycznej niepodległości państwowej Związek
będzie udzielał poparcia organizacjom politycznym, stawiającym
sobie za cel suwerenność państwową i demokrację, pod warunkiem, że ich
założenia statutowe i praktyka nie są sprzeczne z zasadami etycznymi,
na których opiera się "Solidarność".

5. Związek będzie dbał o interesy ludzi zatrudnionych we wszystkich
sektorach własności i wszystkich zawodów, poprzez negocjacje i na-
ciski wywierane na pracowdawców, do strajku włącznie.

6. Związek dąży do usunięcia działalności politycznej ze sfery gospo-
darczej i a zakładów pracy. Wymaga to usunięcia z zakładów
wszystkich bez wyjątku partii i stronnictw politycznych.

7. Związek stoi na stanowisku, że własność państwowa nie jest włas-
nością społeczną, bowiem własność gospodarcza znajduje się w rękach
partyjnej nomenklatury. Jednocześnie Związek będzie zwalczał wszelkie
próby rozgrabiania własności społecznej przez osoby i gangi, najczęś-
ciej powiązane z partyjną nomenklaturą, rozgrabiania dokonywanego pod
pozorem uspołecznienia własności państwowej.

8. Tak długo, póki resort Spraw Wewnętrznych i resort Obrony Narodowej
nie są poddane autentycznej kontroli społecznej, Związek utrzyma
szkielet tajnych struktur, zapewniających kontynuację działalności na
wypadek ataku takiego, jaki nastąpił 113-go Grudnia.

To kilka przykładowych tez, do wykorzystania. Dziękuję.

_____________________________________

Jerzy Kropiwnicki: Nie ma pewności, czy grono w jakim się znajdujemy
------------------
może nad takim wnioskiem w ogóle głosować. Mam na
myśli wniosek Seweryna Jaworskiego o powołanie w Związku alternatyw-
nego kierownictwa tych wszystkich, którzy chcą się identyfikować ze
statutem Związku uchwalonym na I Krajowym Zjeździe Delegatów NSZZ
"Solidarność" i wyznają ideały Sierpnia 198O roku, z dalszym uzupeł-
nieniem, że chodzi o członków Komisji Krajowej w pierwszym rzędzie,
ale także o innych przedstawiceli nie sprecyzowanychh przez wniosko-
dawcę. Rozumiem, że w dalszej kolejności by to sprecyzował. Problem
polega na tym, że we wniosku który został tutaj przedstawiony istnieje
pewnego rodzaju sprzeczność. /.../

Inicjatywa zwołania Komisji Krajowej pojawiła się po raz pierwszy
na przełomie roku 1985 i 1986. Wcześniej istniało pewne przygotowanie
do zwołania "Krajówki", tak przynajmniej to rozumieli ci, którzy
uczestniczyli w imprezie, którą złośliwie nazywano "Seminarium".
Zostało ono zorganizowane przy dużej zasłudze dwóch ludzi: Jacka Kuro-
nia i Henryka Wujca, w niedługi czas po zamordowaniu księdza Jerzego
Popiełuszki. Wówczas zgromadzono praktycznie wszystkich obecnych
w kraju członków Komisji Krajowej i niektórych innych działaczy, to
grono się spotykało regularnie co miesiąc i rzecz tak trwała do
jesieni 1986 roku, kiedy miało to się przeobrazić w ciało jawne, dosyć
szerokie i reprezentatywne. Ostatecznie powołano wąską Tymczasową Radę
"Solidarności", opartą już o mechanizm eliminacyjny.

Wobec tego na przełomie roku 1986 i 1987, w kontakcie z Lechem
Wałęsą i za jego aprobatą została podjęta pierwsza inicjatywa zwołania
oryginalnej Komisji Krajowej, poszerzonej o działaczy wyrosłych w toku
podziemnej działalności Związku. Ta inicjatywa zaowocowała złożeniem
formalnego wniosku do Lecha Wałęsy we wrześniu 1987 roku, który to
wniosek Lechu odrzucił. Próbowaliśmy wobec tego wysondować, kto
z obecnych w kraju członków Komisji Krajowej wziąłby w tym udział.
Okazało się, że liczba tych, którzy są na to gotowi, nie przekracza
składu liczebnego Grupy Roboczej Komisji Krajowej. Ci członkowie,
którzy uzestniczyli w Tymczasowej Radzie "Soliarności", nie chcieli
przyłączyć się do inicjatywy. Po raz kolejny została ona podjęta na
poczatku zimy tego roku. Tym razem konkretne osoby zostały wydele-
gowane, otrzymały fundusze żeby nie musiały się liczyć z kosztami
ewentualnych przejazdów. Okazało się, że nadal nikt ponad tych, którzy
podjęli działalność w Grupie Roboczej Komisji Krajowej, nie chce, nie
potrafi, czy też nie może wziąć udziału w takiej inicjatywie. A sam
przewodniczący Komisji krajowej, mimo ponawianych wniosków, nie chciał
do tego doprowadzić.

_____________________________________

Leszek Żołyniak: Z jasnego pytania, jakie tu zostało postawione - czy
----------------
my mamy takie kompetencje, wynika jednoznacznie, że
nie mamy. Jeżeli nawet ktokolwiek by miał, to jest w zdecydowanej
mniejszości. W związku z tym sądzę, że powoływanie alternatywnego
kierownictwa tu, dziś, jest niemożliwe i chyba niepotrzebne. Natomiast
zgłaszam do Komisji Wnioskowej wniosek następujący: żeby te propozycje
tez - o ile w ogóle je przyjmiemy, oczywiście - które zgłosił pan
Muszyński, zostały podparte postanowieniami statutu. Zwróćcie Państwo
uwagę, my tu o wielkich sparawach mówiliśmy, były wystąpienia - /.../
ogromnej wagi, a my sobie poprzednio powiedzieliśmy, że mamy obawę,
czy w sprawach organizacyjnych, które pierwszy raz w Polse będą
wyartykułowane oficjalnie, dotrzemy do świadomości członków, którzy
w większości w ogóle nie mają rozeznania, co jest grane. Dlatego
istotne jest, żeby to, co będzie w projekcie dokumentu przedstawionego
przez Komisję, było umotywowane postanowieniami statutowymi - to
bardziej dociera. Sądzę, że powinno w tym dokumencie znaleźć się - i o
to wnioskuję - jednoznaczne stwierdzenie, że każda próba rozbijania
struktur związkowych, w szczególności, jeżeli one są po wyborach zgod-
nych ze statutem, jest rzeczą niedopuszczalną, naganną i że ludzi,
którzy to czynią, stawia poza NSZZ "Soliddarność". Takie przykłady we
Wrocławiu i na Dolnym Śląsku są. Niestety, są i czynią to ludzie, do
których obowiązków należy raczej robienie wszystkiego, żeby scalać
i budować tę jedność. /.../

_____________________________________

Mec Siła-Nowicki: Sytuacja polityczna, która powstała w tej chwili,
----------------
jest zaskakująca dla wszystkich, bo nikt absolutnie
nie przewidział takiego wyniku wyborów, ani tej formy wyborów. Nikt
nie przewidywał, bo wybory - to pozornie przecież gra "o pietruszkę",
dlatego że myśmy się przy okrągłym stole zgodzili na 65 % mandatów dla
bloku rządowego, czyli zgodziliśmy się na to, że przez najbliższe
cztery lata, (żadnych obietnic na dalszą przyszłosć nikt nie składał),
będą rządzić tak jak rządzili w sejmie, bo 65 % rządzi, a 35 % może
mówić, co chce. To jest zabezpieczone. Ci posłowie, którzy będą - będą
w sejmie od gadania, a tamci, wybrani minimalną większością, są od
decydowania. Myśmy się na to zgodzili. Osobliwością i sukcesem rządu
było to, że po raz pierwszy grupa społeczna występująca jako całość
opozycji, która otrzymała od rządu koncesję na monopol w opozycji (bo
taki jest stan rzeczy) zgodziła się na oczywiście niedemokratyczne
wybory. Ale dalej zaczęła się tragedia.

Proszę Państwa, ja jestem starym cynikiem, jestem pragmatystą.
Jeżeli się gra o władzę w państwie, to się robi różne rzeczy i one są
czasem usprawiedliwione i rozlewa się krew, jak trzeba. Ale tutaj to
nie była gra o władzę. Niespodziewanie te wybory, grane o pietruszkę,
jak powiadam, stały się plebiscytem opozycji przeciwko rządowi. Nieby-
wały wynik, prawie stuprocentowe zwycięstwo Komitetu Obywatelskiego
w sejmie i w senacie... no, dziewiećdziesięciodziewięcioprocentowe -
takie zwycięstwo, jakie się bardzo rzadko w ogóle zdarza w autentycz-
nych wyborach, (bo to były wybory rzeczywiście niesfałszowane) - sama
strona rządowa określa jako makabryczną kompromitację. Ale istota
rzeczy jest w tym, że zupełnie niespodziewanie przeszliśmy od wyborów
niekonfrontacyjnych do ostrej konfrontacji w postaci ingerencji w rzą-
dową część kandydatów. Właściwie wybory były takie, że wyglądało na
to, że nas nie obchodzi, kto zostanie wybrany z listy bezpartyjnych.
Tymczasem społeczeństwo wykorzystało je do tego, żeby ostro ingerować
w listę partyjnych i żeby zaznaczyć tę swoją absoluutną opozycyjność
wobec rządu. Przecież jak się przeczyta wyniki w Warszawie i ile
otrzymali tam posłowie po stronie partyjno-rządowej, że tam ci ludzie
wysunięci dostali po 5 %, po 7 %, to widać absolutne odrzucenie ! Pod
tym względem nastąpiła niebywała kompromitacja i wybory były konfron-
tacyjne w najwyższym stopniu, jaki sobie tylko można wyobrazić.
Oczywiście, te konfrontacyjne wybory przeraziły również zwycięzców.
Teraz się można zastanawiać, jak ludzie to ocenią: czy ostatnie
przedwyborcze wystąpienie Wałęsy było bluffem, czy też należy je
ocenić jako jego pierwsze niepowodzenie, no bo ludzie generalnie nie
posłuchali wezwania, żeby jednak głosować [na komunistów]. To kilka-
krotnie powtórzone wezwanie było absolutnie pominięte przez społe-
czeństwo nie odegrało żadnej roli. Przecież nawet Fiszbach, który był
najbardziej pozytywną osobą ze strony rządowej, jak najprzyzwoitszy
człowiek po tamtej stronie, nie otrzymał 5O procent ! Więc to było na
zasadzie generalnej negacji.

W poszczególnych komisjach warszawskich były takie sytuacje, że na
przykład na 85O głosujących ponad 6OO ludzi wyrąbywało wszystkich, co
do jednego, po stronie partyjno-rządowej. I, jak powiadam, oni zdoby-
wali tam po 5 czy po 7 procent ! Ludzie, którzy właściwie nas nie
obchodzą ! To już jest tylko czysta negacja. Pod tym względem wybory
były niesłychanym uderzeniem w prestiż władzy państwowej, która się
tego nie spodziewała, prestiż przede wszystkim wobec zagranicy.

Jeżeli się mówi, że wybory są niekonfrontacyjne, a robi się
wyjątkowo konfrontacyjne wybory, no to zachodzi teraz problem, jak
jest w ogóle z tym porozumieniem. Bo przecież to porozumienie pomiędzy
stroną rządową a stroną solidarnościowo-opozycyjną po okrągłym stole
robiło autentyczne wrażenie. Zapewniam państwa, że gdy kończyłem moje
przemówienie na zamknięcie okrągłego stołu, to miałem takie wrażenie,
że jestem na tej sali jedynym przedstawicielem opozycji ! Że ci ludzie
się między sobą znakomicie dogadali i że jest im tu bardzo dobrze. Że
rząd sobie zafundował opozycję i ma z jednej strony monopol swojej
władzy, a z drugiej strony ma monopol opozycji. No, tylko że to się
niespodziewanie dla obu stron zakończyło w taki sposób, że sami
zwycięzcy są przerażeni i nie wiedzą teraz, co z tym róbić. Bo jak się
ma taką wiekszość, to bierze się - w jakiś sposób z konieczności -
część odpowiedzialności za losy kraju, a krytykować to każdy chce, ale
brać odpowiedzialność nikt. >>>>>

Oczywiście, jak to się będzie rozwijało, w tej chwili powiedzieć
trudno. Trzeba pamiętać ciągle, że ten charakter wyborów, które były
grą o pietruszkę nie zmienił się o tyle, że ciągle ta strona rządowo-
-partyjna ma swoich 65 % w parlamencie. Ich posłowie mogą nawet zostać
wybrani przez 15O, czy przez 3OO ludzi każdy, ale wybrani będą i będą
te 65 % mieli. Tak, że pod tym względem sytuacja się nie zmieniła, bo
oczywiście pomysły Onyszkiewicza żeby odejmować i dodawać posłów były
już kompletnie nierealne.

Mnie się teraz jako prawnika pytają, czy Rada Państwa może załatwić
tę sprawę przejścia ponad klęską listy krajowej. Mówię - może ! Ale
może, w myśl polskiego powiedzenia, że "wiele może ten, co musi". Bo
zrobiło się przy stole politycznym to, co mówiłem. Jeżeli się przez
rok wałkowało w sejmie bagatelną stosunkowo ustawę o stowarzyszeniach,
to nie można zmieniać w zasadniczy sposób organizacji państwa w ciągu
dwóch tygodni ! Zrobiono to i jest głupstwo, powstał konflikt konsty-
tucyjny, bo z jednej strony w ordynacji napisali, że nie powtarza się
wyborów z listy krajowej, a z drugiej strony jest napisane, że ma być
46O posłów. Więc trzeba zrobić coś uzupełniającego, szukać
pół-pozaprawnego wyjścia z tej sytuacji, bo jest albo tak żle, albo
tak dobrze.

Nawiasem mówiąc, jest jeszcze jedną ciekawostką, że z całej listy
krajowej czysto przeszedł tylko Kozakiewicz, aczkolwiek ułamkiem
procenta. Natomiast Zieliński przeszedł, jak się to mówi, psim swędem,
bo komisja orzekła, że jeśli przekreślono wszystko od góry do dołu,
a kreska nie dochodzi do samego dołu, to ten ostani kandydat liczy się
jako nie przekreślony. I on dzięki temu przeszedł.

Teraz powstaje nowa sytuacja - co my mamy robić z tym fantem ?
Podzielam zdanie kolegi Kropiwnickiego, że są pewne realia: niebywałe
osobiste zwycięstwo Wałęsy, tryumf Komitetu i tak dalej. Ale muimy
w moim przekonaniu, pamiętać o tym, że większość jest zachowana po
tamtej stronie i że mimo wszystkich trudności ta większość rządowa
może nadal wybrać prezydenta, jakiego chce. Mówłem, w toku mojej
kampanii wyborczej, jaka jest różnica między wyborem posła z listy
bezpartyjnych na Żoliborzu a wyborem prezydenta Rzeczypospolitej: (tak
wtedy wszyscy myśleliśmy, nie znając jeszcze tego, co się stało), że
jeszcze nikt nie wie, kto będzie bezpartyjnym posłem na Żoliborzu,
a wszyscy już doskonale wiedzą, kto będzie prezydentem. To jest fakt
i ten prezydent będzie mógł w odpowiednim momencie sejm rozwiązać. To
też jest bardzo szerokie pole do manewru. Wprawdzie wszystko może się
w Polsce stać, ale trudno wróżyć cztery lata sejmowi, który został
wybrany. Raczej jest to mało prawdopodobne.

Co teraz można zrobić ? W moim przekonaniu nasze uchwały, nasze
myśli muszą iść po tej linii ratowania idei "Solidarności" idei
Sierpnia, idei ścisłego związku z chrześcijańską myślą i z demokracją.
Musimy to ratować, bo jest zagrożne, a stosunki się bardzo szybko
zmieniają i bardzo często w polityce ten kto momentalnie i niespo-
dziewanie zostaje wyniesiony na szczyty, może z tych szczytów bardzo
szybko i niespodziewanie spaść. Musimy się z tym liczyć i ratować ideę
"Solidarności", która pozwoliła Związkowi przetrwać i 16 miesięcy
legalnego istnienia, i stan wojenny, i późniejszy okres, a od której
teraz się zasadniczo odstępuje.

Proszę Państwa, trzeba słuchać, co mówią przeciwnicy. Ja słyszałem
z ust wielkiego dygnitarza partyjnego: przecież wy powielacie wszyst-
kie nasze błędy sprzed 2O lat i nie widzicie tego. Zauważcie państwo,
jakie jest w "Solidarności" zdyscyplinowanie - na 49 województw przy-
jeżdza na wezwanie Wałęsy 46 przewodniczących. Wychodzi na trzy czy
cztery minuty Wałęsa - śpiesząc się na spotkanie z Jaruzelskim (na
którym powiedział, wobec milionów ludzi, że się "już nie rozejdziemy")
i mówi tak: za dużo się gada, teraz trzeba robić, demokracja będzie za
cztery lata, teraz demokracji nie ma, ja nie mam czasu z wami gadać -
nikt, kto nie zostanie przeze mnie zatwierdzony nie wejdzie na listę
Komitetu. Rozmowa jest krótka i zdecydowana, i my przeciwko temu
musimy jakiś sposób - nie to, że zaprotestować, bo rzeczywiście byłoby
teraz szaleństwem występować wprost przeciwko Wałęsie, gdy on jest
idolem, jest zwycięzcą...

Nam chodzi o to, żeby ocalić ideę "Solidarności" i w jakiś sposób
ocalić także jedność. Pamiętamy wszyscy, z początku stanu wojenego:
"Solidarność" nie da się zniszczyć ani nie da się podzielić. Tej
zapowiedzi Wałęsa nie spełnił, bo "Solidarność" jest teraz podzielona
i widzimy też demokrację. Nasze oświadzenie tutaj musi iść w tym kie-
runku, że my walczymy o utrzymanie jedności "Solidarności", o powrót
tej jedności. Musimy być w tym konsekwentni i musimy zachować to co
było w "Solidarności" ideą zasadniczą i podstawową, to jest, po pierw-
sze - ścisłą łączność z chrześcijaństwem, w czym teraz oświadczenia
Komietu Obywatelskiego są również o wiele mniej wyraźne niż były
oświadczenia "Solidarności" w tamtych dniach posierpniowych w roku
198O/81. Następnie musimy ratować demokrację w "Solidarności", bo
"Solidarność" miała dużo wad, dużo błędów robiliśmy, to było nieunik-
nione, ale rzeczywiście była prawdziwie demokratyczna. I o takich
sprawach o jakich się teraz mówi, nie mogło być mowy.

Podkreślam: mówienie, że teraz nie ma demokracji, demokrację zawie-
szamy na kołku, będzie za cztery lata - nie prowadzi do niczego, bo
ani nam nikt tego za czery lata nie obiecuje, ani nie można iść do
demokracji metodami totalnymi. Metodami patyjnymi dochodzi się tylko
do ustrojów totalnych, nie można do demokracji iść drogą antydemo-
kratyczną. Nie można mieć, oczywiście, żadnych zastrzeżeń, jeżeli ktoś
do nas przychodzi. Ja również wielokrotie na moich spotkaniach wybor-
czych również mówiłem: jesteśmy chrześcijanami, musimy pamiętać, że
większa jest w niebiesiech radość z jednego grzesznika pokutę czynią-
cego niż z 99 sprawiedliwych, którzy pokuty nie potrzebują. Ale jest
niestety to, że ludzie, którzy przychodzą po wielkim stażu partyjnym
i jak się to mówi - przejrzeli, przychodzą na nasze pdwórko, jednak
w metodach działania są indokrynowani przez to w czym ich wychowała
partia i przechodzą niestety na te metody, które do niczego dobrego
nie prowadzą.
______________________________________________________________________

SPOTKANIE W ŁODZI

24 czerwca br.odbyło się w Łodzi spotkanie inicjatorów i współtwór-
ców Porozumienia Na Rzecz Przeprowadzenia Demokratycznych Wyborów
w NSZZ "Solidarność". Celem spotkania było przygotowanie tematyki na
kolejne spotkanie Porozumienia, które odbędzie się 8 lipca br.
w Szczecinie. Zaproponowano następujące tematy:

- podjęcie działań na rzecz powołania Krajowej Komisji Wyborczej NSZZ
"Solidarność",

- omówienie przypadków patologii akcji wyborczej NSZZ "Solidarność" na
szczeblu zakładu,

- omówienie działalności struktur Związku na szczeblu regionów,

- akcja wyborcza w całym Związku NSZZ "Solidarność",

- problemy i niepokoje związane z realizacją indeksacji, >>>>>

- wystąpienie do prof.Trzeciakowskiego o wyjaśnienie zasady i warunków
udzielania pożyczek przez Zachód,

- podwyżki cen - stanowisko NSZZ "Solidarność".

Planowana godzina rozpoczęcia spotkania - 1O.OO. Organizatorzy
zapraszają wszystkich zainteresowanych ruchem na rzecz demokracji
w NSZZ "Solidarność" do wzięcia w nim udziału oraz proszą o listowne
potwierdzenie zamiaru uczestnictwa.

Adres: Tymczasowy Zarząd Regionu Pomorza Zachodniego,

Szczecin, ul. Mickiewicza 41/34

-----------------------------------------------------------------

KOMUNA I MY

Po kilkudziesięciu latach od II wojny światowej, nasza Ojczyzna
stała się krajem, w którym młodzi ludzie nie widzą sensu dalszego
życia. Jednym z wielu powodów jest brak perspektyw życiowych. Trudna
sytuacja mieszkaniowa i materialna sprawia, że wielu bardzo zdolnych
i wykształconych ludzi szuka swojej szansy na Zachodzie.

Przez 4O lat wyrastaliśmy na komuniźmie, który nie miał nam nic do
zaoferowania poza kłamstwem i zbrodnią. Pieniądze zaczęły znaczyć
prawie tyle co miłość, zaś szczęście zmieniło się w powodzenie. Mło-
dzież stała się masą nieczułą na problemy dotyczące Polski. Większość
z nich zatraciła wartości, jakimi kierowali się dziadkowie i ojcowie.
Należy wreszcie zmienić tę krytyczną sytuację, która jest zaplanowanym
efektem komuny.

KLAŁN

/Za: "Polenta" nr 3, Federacja Młodzieży Walczącej, Gdynia/

______________________________________________________________________

OCZYMA WŁADZY

Sytuacja wewnętrzna jak i przeobrażenia w ZSRR sprawiają, że
taktyka PRL-owskiej władzy musi być bardzo elastyczna. Dlatego też
obecne jej postępowanie nie jest czytelne, zwłaszcza dla partyjnej
bazy przyzwyczajonej do instrukcji i sloganów. W rzeczy samej jest to
tylko nowe wydanie starej leninowskiej taktyki - w przypadku
zagrożenia - cofnąć się, aby znaleźć oparcie do ponownego ataku.

Cofanie się polega na zamazywaniu jednoznaczności programu partii.
Ułatwia to wchłonięcie w jej szeregi części opozycji o zbliżonym
programie i sterowanie wydarzeniami w taki sposób, aby doprowadzić do
antagonizmów w łonie opozycji.

Władza dzieląc opozycję na konstruktywną i radykalną, dąży do
skłócenia obu tych odłamów "Solidarności" i całą konstruktywną
opozycję wprzęgnięto już w rydwan pseudo-wyborów, odciągając tym samym
energię społeczną od budowy Związku. Dla władzy najbardziej optymalną
sytuacją byłoby zniszczenie radykałów przy milczącym poparciu opozy-
cyjnych posłów i kierownictwa "Solidarności" Stąd ciągłe przypominanie
o sojuszu z "Solidarnością" i wzywanie "Solidarności" do jego prze-
strzegania, przy jednoczesnym prowokowaniu konfliktów (np. odmowa
rejestracji NZS), tak, by zrażać ludzi do "Solidarności", obarczać ją
winą za wszelkie niepowodzenia i niedogodności dnia codziennego.

W myśl tej taktyki opozycję należy zneutralizować. Radykalizmem
żądań (czegóż to partia nie chciałaby zrobić, żeby było lepiej !)
przelicytować propozycje opozycji. Zamazać tym samym jej tożsamość
- żądają przecież tego samego, co partia. >>>>>

Zgodnie z zaleceniem politbiura, ideologię partyjną należy "odpuś-
cić". Nie eksponować jej roli. Zamiast tego postulować wprowadzenie
elementów gospodarki wolnorynkowej, ale na bazie koncesji. Nadawać
przywileje i możliwości bogacenia się. Przestawić nomenklaturę
partyjną z posiadania władzy na posiadanie dóbr i kapitałów.

Consensus z Kościołem ma również służyć ustabilizowaniu i umoc-
nieniu władzy. Sojusz należy czasowo oprzeć na rzymskiej maksymie
"Bogu co boskie, cesarzowi co cesarskie". W przypadku niepokojów
społecznych będzie można wykorzystać Kościół do ich pacyfikacji - "dla
dobra Polski".

Nie wiadomo jaki kierunek obierze Gorbaczow. Partia musi więc być
w każdej chwili gotowa do wykonania zwrotu, uzasadnienia go i przerzu-
cenia winy na przeciwnika - partnera. W razie jakiegokolwiek oporu są
w odwodach nienaruszone reformą: milicja, wojsko i cały aparat
represji. Sprawną realizację takiego przedsięwzięcia zapewni stojący
ponad sejmem prezydent - Wojciech Jaruzelski.

______________________________________________________________________

ZDROWE RYBY PŁYNĄ POD PRĄD

Zakończenie obrad "okrągłego stołu" szumnie nazwano początkiem
demokracji w PRL. Z całą pewnością przyznanie się do tego, że dopiero
teraz nastąpił początek demokracji w państwie "sprawiedliwości spo-
łecznej" o systemie "najbardziej demokratycznym" w świecie, jak wciąż
trąbiła komuna, jest czymś nowym. Wprawdzie niewiele tej demokracji
zamierza się wpuścić, ale przedstawiciele opozycji obiecują, że
w przyszłości będzie jej więcej ! Wszak wiele już umów społecznych
i międzynarodowych komuniści podpisali, ale żadnej nie przestrzegali
i nie dotrzymali. I tym razem, podpisując ustalenia przy "okrągłym
stole", liczą na przedłużenie swojego żywota. Liczą, że Zachód sypnie
dolarami, a tym samym oni przynajmniej na jakiś czas "podratują"
niereformowalny system PRL. Z chwilą gdy nieekonomiczna stabilizacja
kraju ulegnie pozornej poprawie, wynajdą tysiące pretekstów, zmontują
-----------------
setki prowokacji, aby przywrócić stare porządki. Tak przynajmniej
w powojennej historii PRL nie raz bywało. Będą później znów mówić
o błędach, nadużyciach, wypaczeniach itp.

Niektórzy mówią, że komuna nie mogła pójść dalej, nawet gdyby tego
chciała, ze względu na własne szeregi, w których skupia przecież
element najbardziej prymitywny. Czy tym razem dotrzymają chociaż częś-
ci z tych porozumień ? Możliwe - jeśli sytuacja ogólna w tzw. "pokój
miłującym obozie" będzie przebiegać pomyślnie dla przemian demokra-
tycznych.

Jak dotychczas, "czerwony" nie wyrzekł się teorii panowania nad
światem. Co w takim przypadku winniśmy robić ? Myślę, że to co
robiliśmy i robimy nadal. Nie wolno dać się uśpić, spocząć na laurach,
tym bardziej, że zwycięstwa nie odnieśliśmy jeszcze żadnego ! Z wypo-
wiedzi czerwonych posłów widać, że komuna nadal kpi sobie ze
społeczeństwa. Płyną pokrętne, obłudne i demagogiczne frazesy (może
nie zdążyli jeszcze przestawić się na inne tory ?). Nie oszukujmy
się... Dopóki naród nie odzyska swojej podmiotowości, nie wolno nam
zaniedbywać obowiązku wobec Ojczyzny i zaniechać swojej pracy !

Oczywiście, jawna działalność w każdej dziedzinie życia społecz-
nego, w tym związkowego, jest ze wszech miar potrzebna i ważna. Nie
mniej nie wolno odkrywać się do końca, wychodzić ze wszystkim na
powierzchnię. To byłoby samobójstwem ! Komuna życzyłaby sobie tego
najbardziej. Pamiętajmy, że walka dopiero się zaczęła, a zdrowe ryby
zawsze płyną pod prąd, natomiast chore i śnięte unoszą się z falami,
płyną z prądem. I jeszcze jedno, tak jak ryba psuje się od głowy, tak
też zdrowie ryby płynie od głowy. Zechciejmy z tej analogii wyciągnąć
stosowne wnioski.

(Za: "Solidarność chemików", nr 3/39/58, Wrocław)

______________________________________________________________________

Antoni Macierewicz

ZWYCIĘSTWO I BOJKOT

Najbardziej zaskakującym zjawiskiem ostatnich dni jest zaskoczenie,
o jakim mówią różne osobistości w związku z wynikiem głosowania
4 czerwca. "Solidarność" nie wygrała wyborów, gdyż na skutek umów
"okrągłego stołu" wygrać ich nie mogła. "Solidarność" wygrała z miaż-
dżącą przewagą głosowanie, gdyż Polacy nie chcą komunizmu i od ponad
4O lat demonstrują to przy każdej nadarzającej się okazji. Jeśli to
kogoś dziwi i jeśli ktoś spodziewał się innego obrotu spraw, to zna-
czy, że żył dotąd na Księżycu a nie w Polsce.

"Solidarność" wygrała, czy wygrał jednak także Komitet Obywatelski?

Jest jasne, że głosowano nie na Komitet, lecz na idee, dorobek
i legendę "Solidarności". Gwarantem tych wartości w oczach opinii pub-
licznej był Lech Wałęsa. Jak trafnie w "Gazecie Wyborczej" podsumował
sytuację Komitetu Jerzy Holzer: "opieramy się na dwóch symbolach, na
owym czterosylabowym haśle pisanym gdańską kursywą i na jednym
nazwisku". To wystarczyło, by 15 milionów dorosłych Polaków poszło
głosować.

Ale blisko 11 milionów do urn nie poszło i opowiedziało się za
bojkotem. Trzeba sobie uświadomić, że te 38 % nie głosujących, to
więcej niż bojkotujących referendum przed dwoma laty. Wówczas do
bojkotu wzywała "Solidarność" i wszystkie ugrupowania opozycyjne. Dziś
Komitet Obywatelski apelował o masowy udział w wyborach, twierdząc,
że będzie to wydarzenie rozstrzygające w naszych powojennych dziejach.
Bojkot głosiły grupy nieliczne i jak dotąd politycznie marginalne.

Trudno sądzić, by tak powszechne odrzucenie "niekonfrontacyjnych
wyborów" było reakcją na hasła ugrupowań radykalnych. Był to raczej
masowy objaw nieufności do rozwiązań proponowanych przy "okrągłym
stole", w tym także do linii politycznej Komitetu Obywatelskiego. Te
11 milionów dorosłych Polaków to nie są zapewne skrajni radykałowie
czyhający z nożem w zębach na głowę generała Jaruzelskiego. Nie są to
też przede wszystkim frustraci i "wewnętrzni emigranci", jak sugeruje
Jerzy Holzer.

Sądzę raczej, że ci, którzy nadzieje pokładali w tradycyjnych idea-
łach "Solidarności - demokratycznej i pluralistycznej, a dziś widzą,
jak tworzy się lewicową partię polityczną pod nazwą Komitet Obywatel-
ski o monopolistycznych tendencjach. Są to zapewne także ci, którzy
odrzucają linię polityczną Komitetu, linię porozumienia lewicowych
przywódców z władzami kosztem demokratycznych zasad, związkowych
uprawnień "Solidarności" i rzeczywistych reform gospodarczych.
4 czerwca było ich blisko 11 milionów. Ale jeśli sytuacja polityczna
nie ulegnie zmianie, a gospodarcza się pogorszy, ich liczba z pewnoś-
cią niepomiernie wzrośnie. A ugrupowania skrajne - dotąd marginalne
- staną się siłą zasadniczą. Czy o to chodzi ?

"Solidarność" to wielka legenda, ideały Sierpnia 198O roku, a wresz-
cie związek zawodowy, którego kształtu wciąż nie znamy. Komitet
Obywatelski to pewna koncepcja polityczna i grupa osób wokół niej
skupiona. Legenda wygrała, ale koncepcja zawisła w próżni. Ostatni
więc czas, by ją zmienić.

Antoni Macierewicz

CO I ZA CO

(O konsekwencjach "okrągłego stołu" z Janem Olszewskim rozmawia Antoni
Macierewicz)

Antoni Macierewicz: Proszę Pana, o pozytywnych perspektywach, mających
jakoby wynikać z układu zawartego przy "okrągłym
stole" mówiono już wiele. Mniej mówi się o cenie jaką będziemy musieli
za to płacić. Wydaje się, że jednym z motywów strony partyjno-rządowej
było dążenie do uzyskania od instytucji obdarzonej tak wielkim zaufa-
niem, jak "Solidarność" zgody na to, co nazywa się niezbędnymi zmiana-
mi gospodarczymi, a co oznacza po prostu podwyżki i spadek stopy
życiowej społeczeństwa. Jak ta sprawa wygląda Pańskim zdaniem i jakie
będą tego konsekwencje dla Związku ?

Jan Olszewski: Są tu dwie kwestie wiążące się ze sobą, lecz jednak
odrębne. Sprawa pierwsza to konsekwencje gospodarcze
"okrągłego stołu". Muszę się przyznać, że dla mnie ta część - najob-
szerniejsza zresztą - końcowego dokumentu, która dotyczy spraw gospo-
darczych jest w znacznej mierze po prostu nieczytelna. Nie ma może
w tym nic szczególnego - nie jestem przecież specjalistą w tej dzie-
dzinie. Gorzej, że pytani o to ekonomiści deklarują przeważnie poczu-
cie bezradności wobec tego tekstu. Nie sposób nawet ustalić, czy
zamierzamy nadal kontynuować budowę podstaw socjalizmu w PRL-u
w ramach nowego, zracjonalizowanego systemu, czy też od socjalis-
tycznego budownictwa ostatecznie odstępujemy.

AM: W jednym z ostatnich numerów "Polityki" p. Kleer wystawia rachunek
obradom "okrągłego stołu". Opiewa on na 5 bilionów złotych i 1,5
miliarda dolarów. Tyle miałaby kosztować realizacja tych postanowień.
A więc jakaś treść w tym jest.

JO: Nie wiem, jak ten rachunek został zrobiony i jak dalece jest pra-
widłowy. Jedno jest pewne, że nawet trzeciej części tej kwoty nie
da się wygospodarować. Tym bardziej, że jedno z nielicznych, konkret-
nych i z pewnością bardzo pożytecznych, gdyby zostało zrealizowane,
postanowień dotyczy wprowadzenie od 199O r. ustawowego zakazu pokrywa-
nia wydatków państwowych "pustym pieniądzem" z automatycznego kredytu
bankowego. Inna sprawa, czy ta zdrowa skądinąd zasada da się już od
przyszłego roku zastosować w praktyce gospodarczej PRL, której władze
od czterdziestu paru lat przyzwyczaiły się do rządów szerokiej ręki.
Nota bene również ustalenia "okrągłego stołu" w wielu punktach hołdują
tej samej zasadzie, np. postulując zwracanie przez budżet państwa
kosztów ulgowego oprocentowania kredytów bankowych na budownictwo
mieszkaniowe itp.

AM: Może liczy się na pożyczki, które zastąpią produkcję "pustego
pieniądza" ?

JO: Myślę, że byłoby to dzielenie skóry na niedźwiedziu, który jak na
razie trzyma się z dala od kniei naszej gospodarki. Z lektury
dokumentu końcowego "okrągłego stołu" nie odnoszę wrażenia, że jego
autorzy wykazali zbyt wiele pomysłowości, aby go tutaj przywabić.
Z ustaleń tego dokumentu sprawą, która coś konkretnego znaczy, ale
znaczy niepokojąco, jest forsowany gwałtownie postulat urynkowienia
gospodarki żywnościowej. Postulat niesłychanie ważny z punktu widzenia
zracjonalizowania produkcji rolnej. Jednocześnie postulat niepokojący,
bo nieuchronnie związany z wprowadzeniem znacznych podwyżek cen
żywności. W naszych warunkach istnieje bardzo konkretny układ przema-
wiający za koniecznością dość szerokiego dotowania artykułów żywnoś-
ciowych. Trzeba dotować te produkty, aby ratować spożycie wobec
ogromnej skali pauperyzacji środowisk pracowniczych. Dane z 1987 roku,
bo późniejszych nie znam, mówią, że dla 25 % rodzin robotniczych
wydatki na żywność wynosiły ponad połowę rozchodów miesięcznych,
a tylko 1/4 wydawała na żywność mniej niż 4O %. Czyli dla 3/4 rodzin
robotniczych wydatki na wyżywienie są dominujące w budżetach domowych.
W wypadku emerytów i rencistów wypada to jeszcze gorzej. Według danych
z 1987 roku, dla połowy rodzin żyjących z rent lub emerytur wydatki na
żywność wynoszą ponad 5O %. W ostatnich kilkunastu miesiącach sytuacja
mogła się tylko pogorszyć. Przy takiej strukturze wydatków najlicz-
niejszej warstwy społeczeństwa konsekwencje dalszych znacznych
podwyżek mogą być nieobliczalne. Postawią one bowiem znaczną część
rodzin robotniczych w sytuacji po prostu bez wyjścia. Będzie to pierw-
szy niebezpieczny próg zarówno dla Związku, jak i dla przedstawicieli
"Solidarności" w przyszłym Sejmie.

AM: Przecież przy trzydziestoparoprocentowej obecności w Sejmie (jeśli
się uda) to nie ma specjalnego znaczenia.

JO: No, ale występowanie przeciwko takim decyzjom oznaczałoby dezawuo-
wanie programu, który strona solidarnościowa forsowała podczas
obrad "okrągłego stołu". Podwyżka cen jest wszak prostą konsekwencją
urynkowienia rolnictwa. Można więc powiedzieć, że w pakiecie poro-
zumień "okrągłego stołu" znalazła się paczka z dynamitem.

AM: To stwarza sprzeczną wewnętrznie sytuację, zupełnie drmatyczną.

JO: No właśnie i teraz jesteśmy przy drugim podniesionym tu problemie.
W wyniku uchwał "okrągłego stołu" Solidarność została postawiona
wobec dwoistej perspektywy: albo zająć się podstawowym problemem,
w imię którego zawierany był kompromis - wykorzystując legalizację
Związku przystąpić do jego jak najszybszej odbudowy, zwłaszcza w śro-
dowiskach robotniczych. Albo, skoro otworzyli nam możliwości 35 %
mandatów w Sejmie i niemal wszystkich miejsc w Senacie, skorzystać
z tych możliwości, włączyć się pełną parą w kampanię wyborczą, aby
- jak to ładnie powiedziano - zapełnić tę przestrzeń wolności, która
się otworzyła. Nie ulega wątpliwości, że wybrano tę drugą perspektywę.

AM: Złośliwi mówią, że związek zawodowy zamienił się w Komitet
Wyborczy.

JO: Ale to ma też dalsze konsekwencje. Jest to przyjęcie pewnej wizji,
która została otworzona przed "Solidarnością" zupełnie świadomie.
Strona rządowa, która zawsze w swej propagandzie podnosiła, że "Soli-
darność" jest w gruncie rzeczy nie tyle związkiem zawodowym, ile
ruchem politycznym - teraz z pełną świadomością otworzyła taką właśnie
perspektywę. I nie jest to kwestia przypadku. Dla strony rządowej jest
to sytuacja znacznie wygodniejsza. Oni otwierają drogę dla "Solidar-
ności" jako opozyzyjnej partii politycznej, a nie dla związku zawodo-
wego. Partii ograniczonej do 35 % w Sejmie - maksimum. I wobec tego
dla opozycji związkowej miejsca jest coraz mniej.

AM: Czyli cykl przemian, który zaczął się przynajmniej w roku 198O,
żeby nie sięgać wstecz, ma się zakończyć umieszczeniem w Sejmie
i Senacie tej części elity, którą obecnie reprezentuje "Solidarność" ?

JO: Jest chyba założeniem strony rządowej, by adaptować "Solidarność"
do roli opozycji wewnątrzsystemowej, partii politycznej, która
otrzymuje swoją działkę w Sejmie, ma swoich przedstawicieli w Senacie,
ma tam może nawet większość, której otwiera się udział procentowy
w środkach masowego przekazu, dla której istnieje cały szereg związa-
nych z legalnym istnieniem przywilejów. W zamian uzyskuje się co
najmniej dwie rzeczy: po pierwsze rozbija się opozycję na "konstruk-
tywną" i "niekonstruktywną", przy czym o tym kto jest zaliczany do tej
drugiej - decyduje władza. Po drugie uzyskuje się rozbicie jednolitego
do tej pory ruchu związkowego, wyjęcie z "Solidarności" pewnej części
jej aktywu, elity, która będzie się konstytuowała jako partia poli-
tyczna i to niezależnie od tego co będzie formalnie deklarowane.
Działalność związkowa pozostawiona zostanie na uboczu. A trzeba
pamiętać, że w istniejącej obecnie sytuacji robota związkowa będzie
wyjątkowo trudna i niewdzięczna. Za to perspektywy politycznych sukce-
sów, w ramach proreformatorskiej koalicji z władzą, przynajmniej na
krótką metę wydaje się wielu bardzo nęcące. Można to obserwować w śro-
dowiskach, które jeszcze przed rokiem 198O stanowiły inteligenckie lub
może raczej półinteligenckie zaplecze systemu władzy, w okresie
198O-1981 uległy urokowi siły ogólnonarodowego ruchu, jakim była wtedy
"Solidarność" i które konsekwencje stanu wojennego wyrzuciły na opozy-
cyjny margines. Triumfalny powrót w blaskach sukcesu "okrągłego stołu"
na dawne pozycje pozwala w takich wypadkach na rzadki luksus łączenia
poczucia politycznej słuszności diametralnej zmiany postawy wobec
reżimu z zachowaniem kapitału moralnego sprzeciwu zgromadzonego wobec
niego w minionym siedmioleciu.

AM: Zyskuje się też to, że "Solidarność", ta największa legenda
czterdziestolecia, równa chyba tylko legendzie Polski Podziemnej
z okresu okupacji, zostaje użyta do legalizacji nowego mechanizmu
władzy w PRL, systemu realnego socjalizmu. To też zysk całkiem spory.

JO: Na dłuższą metę to jest walor oddziaływujący wyłącznie na zagrani-
cę. Włączenie "Solidarności" do legalnego porządku i zademonstro-
wanie, że podpisane zostało porozumienie z dotychczasowym głównym
przeciwnikiem, z którym teraz współpracuje się i działa wspólnie -
otwiera drogę do pełnej międzynarodowej rehabilitacji tej władzy, na
której do tej pory ciążyło odium stanu wojennego i wszystkie kon-
sekwencje z tym związane. Podpisanie porozumienia oznacza przełamenie
tego stanu rzeczy i to w sposób nieodwracalny.

AM: Brzmi to wszystko niesłychanie pesymistycznie. Ale czy była jakaś
alternatywa, czy można było to inaczej rozegrać ? Przynajmniej od
momentu pojawienia się perspektywy "okrągłego stołu" ?

JO: Przede wszystkim można było nie przyjmować tej szerokiej opozy-
cyjno-solidarnościowej formuły. Nie przyjmować na siebie obowiązku
reprezentowania całej opozycji, reprezentowaniw wszystkich interesów
społecznych. Zwłaszcza, że przyjęcie takiej postawy jest trochę bez
pokrycia. Postawienie władz wobec sytuacji prowadzenia pertraktacji na
różnych płaszczyznach i na różnych poziomach, w różnych sprawach
z poszczególnymi grupami byłoby sytuacją dalece korzystniejszą. Byłaby
to rzeczywista alternatywa z punktu widzenia dobra społecznego. Choć
może nie była to alternatywa dla grupy prowadzącej pertraktacje.

AM: Wymagałoby to jednak od prowadzących pertraktacje przyjęcia formu-
ły rzeczywiście związkowej, bycia reprezentacją rzeczywiście
związku zawodowego i ograniczenia aspiracji do problematyki związkowo-
zawodowej. Można się też obawiać, że ze strony władz cały ten proces
nie przebiegałby wtedy tak łatwo - byłyby olbrzymie opory i trudności.
Proces negocjacyjny znacznie by się wydłużył.

JO: Tak, z pewnością - proces negocjacyjny byłby znacznie trudniejszy.
Czy by się wydłużył tego nie wiem. Władza była również pod ol-
brzymim ciśnieniem czasu. Być może pewne sprawy realizowałaby wtedy
sama i na własną odpowiedzialność, np. wprowadzenie urzędu prezydenta?
Że nie uzyskano by wtedy miejsc w Sejmie, albo nie 35 %, a 25 % - no
cóż, jest dyskusyjne czy to byłaby tak wielka strata. Natomiast zakres
możliwości konkretnych otwarć w sferze upodmiotowienia dla różnych
grup społecznych byłby prawdopodobnie szerszy.

/za: "Wiadomości" nr 33O, Region Mazowsze/

______________________________________________________________________
Alfred B. Gruba

TRZY RAZY "NIE!"

Przyjmiemy wszystkie korzyści, które nam
dacie, ale kwitu nie damy. My chcemy Polski
przedrozbiorowej niepodległej. Pójdźcie precz
od nas, jedyne załatwienie sprawy.

(Andrzej Zamoyski w liście do cara, 1863)

1. Muszę krzyczeć

--------------

Jesteśmy zmęczeni i zniechęceni - całe społeczeństwo. Patrzymy
bezsilnie, jak się wali wszystko dokoła. Ceny rosną, każdy zastanawia
się z trwogą, jak będzie żył za pół roku, za rok, jak będą żyły jego
dzieci. Służba zdrowia, komunikacja, budownictwo mieszkaniowe, zaopa-
trzenie, szkolnictwo, kultura, ochrona środowiska - wszystko w stanie
upadku i zacofania. Wszechmocne państwo, które zagarnęło całą gospo-
darkę i zabiera cały dochód z pracy społeczeństwa, twierdzi, że nie ma
pieniędzy. Może to nawet być prawdą, skoro (jak pisze E. Szumiejko
w "Gazecie Związkowej", nr 4 z 31 marca 1989) PRL składa roczną daninę
w wysokości 5O miliardów dolarów na rzecz "obozu pokoju i socjalizmu".
Żadnej nadziei, tylko ciężka praca i coraz trudniejsza codzienna walka
o byt. Zdrowe, normalne społeczeństwo w takiej sytuacji staje do
walki, buntuje się, odmawia posłuszeństwa. Jest przecież wiele form
cywilnego nieposłuszeństwa i walki z przemocą państwa, wśród nich
walka zbrojna jest możliwością skrajną, stosowaną w ostateczności. My
jednak wolimy angażować się w "wybory" do PRL-owskiego Sejmu.

Przypominamy wszyscy człowieka chorego na raka. Czuje, że jest z nim
źle, staje się nerwowy, chudnie, ma boleści - ale nie chce słyszeć
o operacji. Woli udawać, że nic się nie dzieje, woli zaufać znachorom
i oszustom niż zaryzykować i wyzdrowieć. Pełne troski rady przyjaciół
wprawiają go we wściekłość. Prawda często bywa trudna i przykra,
prawda zmusza do działania, a chować głowę w piasek jest najwygodniej.

Ciężko chore społeczeństwo, jak tonący brzytwy, uczepiło się
nadziei na porozumienie, porozumienie "przedstawicieli społeczeństwa"
z rakowatą naroślą na jego ciele - komunistycznym państwem. Jeśli ktoś
chce być oszukany, to będzie. Nie myślmy, nie dyskutujmy, zostawmy
wszystko Wałęsie - on już zadba o nasze interesy. A każdy, kto ma
wątpliwości, naraża się na wybuch histerycznego gniewu, na oskarżenia
i wyzwiska.

Bo chować głowę w piasek jest najwygodniej.

Mimo to trzeba mówić, a nawet trzeba krzyczeć. Trzeba stawiać
sprawę na ostrzu noża, nazywać rzeczy po imieniu, trzeba prowokować,
jątrzyć, podburzać ! Przecież toniemy, przecież giniemy, z europejs-
kich wyżyn staczamy się w azjatycką dzicz ! Nie mogę milczeć, choćbym
miał zostać za to zlinczowany przez ogłupionych i wystraszonych
rodaków.

Kłótnie i spory Polaków w kwietniu 1989 r. obracają się wokół trzech
pytań :

- Czy należało przystąpić do rozmów z komunistami ?

- Czy wynik tych rozmów (porozumienia "okrągłego stołu") jest sukcesem
społeczeństwa ?

- Czy należy wziąć udział w nadchodzących wyborach ?

Moja odpowiedź jest: Trzy razy "NIE"! I chociaż mój głos nie przebije
się przez pienia połączonych chórów propagandy Wschodu i Zachodu,
muszę krzyczeć: NIE !

2. "NIE !" po raz pierwszy

-----------------------

Kto chciał mógł od dawna zauwaźyć, że kapral Wałęsa wykazuje nie-
normalną wręcz gotowość do kompromisu z komunistami. Przypuszczalnie
pierwszym wyraźnym sygnałem było tzw. "porozumienie warszawskie", koń-
czące sprawę prowokacji bydgoskiej w 1981 r. Najpierw jednak nie
chcieliśmy tego widzieć, potem widząc - nie chcieliśmy wyciągnąć
wniosków. Ale tak niestety było: cała polityka Wałęsy nastawiona była
konsekwentnie na wyciszenie buntu i doprowadzenie do bezpiecznego dla
komunistów porozumienia. Nieodparcie nasuwa się porównanie z samobój-
czą taktyką przywódców Powstania Listopadowego, którzy tak jak Wałęsa
nie chcieli zwyciężyć ale zawrzeć kompromis (patrz - J. Łojek: "Szanse
Powstania Listopadowego").

Przez lata komuniści odrzucali ofertę Wałęsy, ich pewność siebie
symbolizowały bandyckie wyczyny Kiszczaka i arogancja Urbana. Ale i na
nich przyszła chwila opamiętania: okazało się wreszcie bez żadnych
wątpliwości, że Zachód nie da już nowych kredytów za darmo. Ceną, jaką
muszą zapłacić władcy PRL, jest legalizacja "Solidarności" i "porozu-
mienie się" ze społeczeństwem (to ostatnie oznacza przypuszczalnie
złagodzenie ostrych konfliktów między społeczeństwem a państwem). Bez
tego nie będzie dolarów.

I tu dochodzimy do "okrągłego stołu". W czasie drugiej fali
strajków 1988 r. (sierpień - wrzesień) stało się jasne, że komuniści
muszą ustąpić. Rzeczą przywódców "Solidarności" było otwarte sformu-
łowanie żądania legalizacji związku., Nikt jednak tego nie zrobił,
a Wałęsa energicznie i zdecydowanie wygasił strajki w zamian za
mgliste obietnice "rozmów przy okrągłym stole". Mimo że czerwoni
musieli pod naciskiem społeczeństwa i Zachodu zgodzić się na
"Solidarność", przywódcy "konstruktywnej opozycji" dali się wciągnąć
w zawiłą grę przetargów i szantaży. Przystąpili do rozmów, w których
- wiadome było od początku, bo na tym polegają negocjacje - będą
musieli ustępować, zgadzać się, płacić jakąś cenę. A przecież można
było bez tego !

Czyż nie byłoby prościej, piękniej i skuteczniej, gdyby Wałęsa
jeszcze w sierpniu 1988 r. poparł strajki, ogłosił żądanie ponownej
legalizacji "Solidarności" i odmówił wszelkich negocjacji na ten
temat ?

Może mielibyśmy "Solidarność" parę miesięcy później niż mamy, ale
chyba mielibyśmy wcześniej - bo komuniści wiedzą, kiedy muszą ustąpić.

Tymczasem już samo przystąpienie "konstruktywnej opozycji" do roz-
mów, samo podanie ręki ministrowi policji jest zwycięstwem czerwonych.
Bo w ten sposób ludzie powszechnie szanowani, uznawani za autentycz-
nych przedstawicieli tego udręczonego społeczeństwa, wchodzą w kręgi
władzy - pokazują całemu światu, że społeczeństwo uznaje czerwonych za
partnera, że w jakimś sensie uznaje władzę komunistów. Wielotygodniowe
rozmowy "okrągłego stołu", natrętnie reklamowane przez propagandowy
aparat państwa, zostawiają nieodparte wrażenie, że oto rozmawiają ze
sobą ludzie zatroskani losami tego kraju, że obie strony chcą naszego
dobra, a różnią się tylko poglądami na sposób jego osiągnięcia. W tym
wielkim oszustwie musieli współuczestniczyć przywódcy opozycji.

Tak więc przystąpienie Wałęsy i jego grupy do rozmów z czerwonymi
było poważnym błędem politycznym. Komuniści, ustępując pod naciskiem
społeczeństwa i Zachodu, odnieśli propagandowy sukces zamieniając
wymuszone ustępstwo na historyczny gest politycznego "realizmu"
i "liberalizmu". Zmusili przy okazji znanych i cieszących się autory-
tetem przywódców społecznych do uznania przestępczego reżimu za
partnera i do poparcia przez nich swej oszukańczej gry.

Dlatego nie należało przystępować do rozmów z komunistami.

3. "NIE !" po raz drugi

--------------------

Nie będę komentował przebiegu rozmów "okrągłego stołu", tej skom-
plikowanej i wielostronnej gry propozycji i kontrpropozycji,
taktycznych sojuszy i taktycznych ustępstw, blefów i szantaży. Nie
będę też ubolewał, iż to lub tamto nie zostało przy "okrągłym stole"
poruszone. Jedno tylko chciałbym podkreślić - całkowitą tajność
negocjacji, jakże sprzeczną z powszechnymi wyobrażeniami o "Solidar-
ności". Właściwie do tej pory, a piszę ten tekst w niedzielę,
23 kwietnia 1989 r., nie są znane wszystkie ustalenia. A to, co jest
znane, potwierdza moje najgorsze przypuszczenia.

Przede wszystkim uderza zgoda strony "społecznej" na dalsze
pozostawienie komunistów przy władzy. Ci, którzy doprowadzili do
katastrofalnej sytuacji kraju, opisywanej w "Porozumieniach okrągłego
stołu", nie mają moralnego prawa, by rządzić tu dalej. Niestety,
przedstawiciele opozycji przy "okrągłym stole" przyjęli jako oczywisty
i naturalny punkt wyjścia założenie o dalszym trwaniu komunistycznej
władzy - chociaż mogli przynajmniej zrobić z tego element przetargu.

Jeżeli już się godzić z dalszym panowaniem czerwonych, to raczej na
zasadzie: "wy zepsuliście, to wy naprawiajcie". Tymczasem strona
opozycyjna w imieniu nas wszystkich wzięła na siebie współodpo-
wiedzialność za stan gospodarki i wychodzenie z kryzysu gospodarczego,
społecznego i politycznego. Wałęsa po raz drugi wykrzyknął:
"Pomożemy", ale tym razem nie była to jego prywatna deklaracja. W ten
sposób społeczeństwo PRL zostało wmanewrowane w sztuczną i niewygodną
sytuację: staliśmy się współodpowiedzialni za coś, na co nie mamy
wpływu i co nie my doprowadziliśmy do ruiny. Pozbawia to nas moralnego
prawa do protestu - chyba, że odrzucimy przywódców, którzy do tego
doprowodzili, i ich "Porozumienia" z komuną. A związek "Solidarność"
zamiast zgodnie ze swym podstawowym powołaniem, bronić interesów
robotników przed pracodawcą - państwem, będzie zobowiązany pilnować
byśmy wydajnie i sprawnie "przezwyciężali kryzys".

Mało tego, komuniści zdołali nakłonić stronę opozycyjną do kilku
dalszych, zgoła katastrofalnych ustępstw, jeszcze skuteczniej
wiążących ręce "Solidarności". Najpoważniejszym z nich jest zgoda na
osiemdziesięcioprocentową "indeksację", czyli na częściowe wyrównanie
wzrostu cen podstawowych artykułów przez wzrost płac, stanowiący 8O %
wzrostu cen. Oznacza to zgodę przedstawicieli "opozycji konstruktyw-
nej" na dalszy, systematyczny wyzysk społeczeństwa przez komunistyczne
państwo. Oto jak to widzi reżimowy dziennikarz ("Przegląd Tygodniowy",
nr 16 z 1989 r.): "Skrupulatnie indeksując płace wskażnikiem O,8 na
początku każdego kwartału - a więc z opóźnieniem do narastających cen
- okaże sie, że po upływie roku średni wzrost płac będzie i tak około
dwukrotnie niższy, niż przyrost cen w tym samym czasie. Nawet
stuprocentowa indeksacja nie rekompensuje w pełni kosztów utrzymania.
Płace, w ostatecznym rozrachunku przegrają wyścig z cenami (...)".
Nie dość na tym: dopłaty z tytułu indeksacji mają być uzależnione od
"możliwości płacowych przedsiębiorstw", a te z kolei, jak wiadomo,
zależą od zupełnie dowolnych decyzji władz centralnych (szczególnie,
że strona rządowa nie zgodziła się na wycofanie "ustawy o konsolidacji
gospodarki" z 24.2.1988 r., dającej szerokie możliwości "ręcznego
sterowania" gospodarką przez administrację). Otwiera to dla władz
nieograniczone pole nadużyć i manipulacji, a uniemożliwia
"Solidarności" obronę poziomu życia pracowników. Wałęsa będzie musiał
"gasić" stajki spowodowane ubożeniem społeczeństwa, bo sam zgodził się
na to ubożenie. Jak mógł się na to zgodzić pozostanie tajemnicą jego
sumienia. Tłumaczenie się naciskiem zachodnich wierzycieli PRL-u
i opinią ekspertów MFW jest kolejnym skandalem. Nawet laik spostrzeże
bez trudu, że zachodni "eksperci" nie mają żadnego pojęcia
o funkcjonowaniu gospodarki PRL, a któż jak nie Wałęsa powinien im to
powiedzieć ?

O ile chodzi o strajki, to rząd załatwił sobie kolejne zabezpie-
czenie. "Porozumienia" zakładają, że prawo do strajków jest regulowane
przez ustawę o związkach zawodowych z 8.1O. 1982 r. Ponieważ rozdział
VI statutu "Solidarności" z 198O r. jest sprzeczny z tą ustawą, nowa
"Solidarność" została zarejestrowana ze statutem, w którym ów rozdział
jest (do czasu zwołania zjazdu krajowego "Solidarności"). Wspomniana
ustawa obwarowuje prawo do strajku tyloma wstępnymi procedurami, że
w praktyce uniemożliwia jakikolwiek legalny strajk. W ten sposób nowa
"Solidarność" zostaje pozbawiona kłów i pazurów.

Zostaje również pozbawiona prawa głosu: strona opozycyjna zgodziła
się na cenzurowanie przez państwo wszystkich wydawnictw związkowych
z wyjątkiem biuletynów wewnątrzzwiązkowych, a uzyskała jedynie
symboliczny dostęp do państwowych środków masowego przekazu.

Wszystko to powoduje, że związek zawodowy zarejestrowany 17 kwiet-
nia 1989 r. pod nazwą "Solidarność" będzie poważnie różnił się od
"Solidarności" jaką pamiętamy. Będzie to neo-"Solidarność", skrępo-
wana, pozbawiona możliwości protestu i strajku, niezdolna do obrony
swych członków, a raczej zobowiązana do popieranie ich wyzysku. Wobec
tego stanu rzeczy drobiazgiem staje się fakt oddania komunistom
majątku "Solidarności" zagrabionego w stanie wojennym i rezygnacja
z odszkodowań.

Skoro już mowa o neo-"Solidarności" to zauważmy, chociaż nie wiąże
się to z porozumieniami "okrągłego stołu", że jest ona tworzona dok-
ładnie odwrotnie w porównaniu z dawną "Solidarnością". Wtedy,
w pamiętnym wrześniu 198O r. "Solidarność" powstawała spontanicznie
i oddolnie wśród powszechnego entuzjazmu. Najpierw były masy członków,
dopiero z tego żywiołu kształtowały się zręby struktury organizacyjnej
i wyłaniali się przywódcy. Teraz w sytuacji, gdy "Solidarność" to
Wałęsa, budowę związku zaczęto wręcz odwrotnie: najpierw przewod-
niczący i jego świta, potem zarządy regionalne wybrane jeszcze przed
rozpoczęciem rozmów "okrągłego stołu" spośród ludzi wiernych Wałęsie,
a dopiero teraz struktury zakładowe i szeregowi członkowie. Przy takim
systemie neo-"Solidarność" powstaje jako organizacja scentralizowana,
niedemokratyczna, ściśle podporządkowana przewodniczącemu. Jest to
karykatura dawnej "Solidarności" - mówię to z wielkim żalem. Poza
neo-"Solidarnością" muszą pozostać legendarni działacze związkowi:
Jurczyk, Gwiazda, Kołodziej, Rulewski, Słowik. Poza neo-"Solidarnoś-
cią" pozostaną też ci, którzy są wrogami każdej dyktatury, którzy chcą
walczyć o swoje prawa, którzy chcą walczyć z komunizmem. Neo-"Soli-
darność" będzie grzeczną "Solidarnością".

Wspomniane wyżej przyjęcie przez stronę opozycyjną odpowiedzial-
ności za stan PRL ma, oprócz pacyfikacji neo-"Solidarności", jeszcze
inne groźne skutki. Otóż działacze neo-"Solidarności" chcąc nie chcąc
stają teraz po stronie władzy, muszą utożsamiać się z interesami
komunistycznego państwa. Jeszcze w czasie trwania negocjacji "okrągłe-
go stołu" przedstawiciele opozycji dwukrotnie apelowali do rządów
Zachodu o pomoc finanasową dla PRL (dla komunistycznego państwa, nie
dla nas !). Inny przykład to zagraniczne podróże Wałęsy - zarówno jego
pobyt w Paryżu (grudzień '88), jak i w Rzymie (kwiecień '89) to impre-
zy propagandowe komunizmu. Wałęsa, uważany za przywódcę społeczeństwa
doprowadzonego przez komunistów do nędzy, wychwala na Zachodzie
pieriestrojkę, Gorbaczowa, "przemiany" w PRL i prosi o kredyty dla
czerwonych. Żaden komunista nie byłby skuteczniejszy - czy przewod-
niczący nie zdaje sobie z tego sprawy ?

Listę zastrzeżeń do "Porozumień" można ciągnąć dalej. Ale skończmy
na tym, bo wstyd słuchać. Myślę, że wystarczająco uzasadniłem swój
pogląd: utworzenie neo-"Solidarności", główny wynik rokowań "okrągłego
stołu", nie jest sukcesem społeczeństwa. Jest raczej sukcesem
komunistów, którzy wydarli nam niemal pewną legalizację "Solidarności"
w dawnym kształcie.

4. "NIE !" po raz trzeci

---------------------

I na koniec sprawa wzbudzająca najżywsze spory: udział w nadchodzą-
cych wyborach. W całym kraju powstają komitety obywatelskie
"Solidarność", zajmujące się wysuwaniem kandydatów do poselskich
i senatorskich foteli. Działacze neo-"Solidarności" zamiast organizo-
wać związek, tworzyć struktury zakładowe, oddali się bez reszty akcji
wyborczej. Aktywiści większości partii i ugrupowań opozycyjnych
gorączkowo zbierają głosy i fundusze, by wepchnąć "swoich" do
PRL-owskiego "Sejmu". Nawet uchodząca za radykalną KPN deklaruje
"czynną postawę wobec wyborów, która wyrazić się może zarówno w
uczestnictwie, jak i bojkocie" - na razie jest to jednak uczestnictwo
(cytat z Uchwały Rady Politycznej KPN z 1O kwietnia 1989 r.).
Solidarność Walcząca w swoim zdecydowanym bojkocie wyborów sprawia
wrażenie żałobnika, który zamiast na stypę przez przypadek trafił na
bal karnawałowy. Zewsząd słychać zachwyty nad pierwszymi "prawie
demokratycznymi" wyborami w PRL.

Gdzieś w tym sterowanym zbiorowym entuzjazmie zagubił się artykuł
Kuronia w "Tygodniku Mazowsze" (nr z marca 1989). Z zadziwiającą
szczerością pisze jeden z liderów "opozycji konstruktywnej": "Warto
przypomnieć, że kiedy nasza strona szła do rozmów, to myślała tak:
dostaniemy 'Solidarność' i może coś jeszcze, zapłacimy za to niede-
mokratycznymi wyborami". Otóż to, niedemokratyczne wybory były ceną za
"Solidarność" - cóż się więc stało, że teraz wszyscy przedstawiają je
jako sukces społeczeństwa ? Mogę jedynie snuć domysły.

Ogólnikowe sformułowanie: "zapłacimy niedemokratycznymi wyborami"
można rozumieć na wiele sposobów. Mogło ono oznaczać, że opozycja nie
wezwie do bojkotu, albo, że nie będzie starała się kontrolować frek-
wencji wyborczej, albo, że zachęci społeczeństwo do udziału
w wyborach, albo nawet, że przedstawiciele opozycji zgodzą się zasiąść
w "sejmie" PRL.

Można przypuszczać, że negocjatorzy rządowi zmusili stronę opozy-
cyjną do "zapłaty" w znaczeniu najsilniejszym: opozycja nie tylko ma
zasiąść w spełniającym czysto dekoracyjną rolę "Sejmie", ale i
zorganizować społeczny entuzjazm w stosunku do niedemokratycznych jak
zwykle "wyborów". Po wyrażeniu zgody na taką cenę, Wałęsa nie mógł już
powiedzieć prawdy. Zaangażowanie tylu ludzi w akcję wyborczą i masowy
udział w "wyborach" można było osiągnąć tylko przedstawiając ów
tradycyjny komunistyczny obrządek jako "sukces" społeczeństwa i wielki
krok w kierunku "demokracji". Jest to, niestety, oszustwo. Udział
społeczeństwa w tych "wyborach" i wejście opozycji do "Sejmu" PRL są
ceną jaką Wałęsa zobowiązał się zapłacić, a więc są ustępstwem na
rzecz komunistów, a więc służą im, naszym wrogom, a nie nam.

Cóż za interes mają w tym czerwoni ? Komuniści już dwa razy zdołali
wciągnąć opozycję do współpracy: przed wyborami w styczniu 1947 r.
i przed wyborami w styczniu 1957 r. Teraz udało się im po raz trzeci.
Historia powtarza się aż do znudzenia: za każdym razem komuniści byli
w ciężkim kryzysie politycznym i ich władza wisiała na włosku, za
każdym razem przywódcy niezależni zgodzili się poprzeć czerwonych za
marną cenę paru miejsc w bezsilnym "Sejmie", za każdym razem komuniści
wciągali ich do współpracy hasłami w rodzaju: "Polska jest jedna",
"płaszczyzna wspólnych interesów władzy i społeczeństw", "uznanie sta-
nu faktycznego", "realizm polityczny". Nawet "ratowanie biologicznej
substancji narodu" już było ! I za każdym razem kończyło się tak samo:
po opanowaniu kryzysu politycznego i przejęciu pełni władzy, komuniści
eliminowali naiwnych przywódców "niezależnych" z życia politycznego,
chociaż ci zaklinali się na wszystkie marksistowsko-leninowskie
świętości, że chcą współpracować przy "budowie socjalizmu". Ku rozwe-
seleniu i przestrodze przytoczę parę cytatów (za Józefem Mackiewiczem,
"Zwycięstwo prowokacji"):

"Polityka Polski Ludowej stanęła na mocnym fundamencie, wybrała
sojusz odpowiadający interesom narodu, sojusz zgodny z perspektywami
rozwojowymi naszego narodu. Jest to sojusz ze Związkiem Radzieckim."

"Stwierdzaliśmy wielokrotnie /.../, że ogólny kierunek rozwoju
społeczno-politycznego wytyczony dla Polski po drugiej wojnie
światowej uważamy za słuszny. Przemiany w Polsce Ludowej zrealizowane
dały nam wreszcie zdrową strukturę /.../"

Któż to mówił ? Trudno uwierzyć, ale są to fragmenty przemówień
sejmowych z lat 196O-61 posła "niezależnej" grupy "Znak" Stanisława
Stommy, obecnie przywódcy "opozycyjnego" Klubu Myśli Politycznej
"Dziekania".

Oto dlaczego wejście opozycji do "Sejmu" PRL jest na rękę czerwonym
- będzie to widome potwierdzenie odwiecznego kłamstwa komunistów, że
ich rządy są rządami z woli ludu. Z tych samych powodów zależy im na
naszym masowym udziale w niedemokratycznych ceremoniach "wyborczych".
W ten sposób mamy pokazać wszystkim i samym sobie, że godzimy się
z tym systemem, że akceptujemy brak demokracji i dalsze rządy komunis-
tów. Obecnie jest to dla czerwonych szczególnie ważne, bo "porozumie-
nie narodowe", czyli pogodzenie się społeczemstwa z państwem
komunistycznym, jest warunkiem zachodnich kredytów dla PRL. Do tej
roli przygotowuje nas teraz neo-"Solidarność".

Słyszy się opinie, że nowy "Sejm" będzie się jednak różnił od
starego, że będzie mógł jednak "coś zrobić" wbrew czerwonym. Pogląd
taki bierze się z naiwnego rozumienia mechanizmów władzy. W państwie
takim jak PRL żadne ciało przedstawicielskie nigdy nie miało i nie
będzie mieć żadnej władzy, bo władza jest tam, gdzie siła, a siła jest
całkiem gdzieś indziej. Żaden z fundamentów władzy komunistów: pełna
kontrola gospodarki, pełna kontrola aparatu przemocy, pełna kontrola
aparatu propagandy nie został w istotny sposób osłabiony przez
"porozumienia okrągłego stołu" Zrozumienie, że władza komunistów
opiera się koniec końców na przemocy nie wymaga szczególnej przenikli-
wości i pisze się o tym już od dawna. Na przykład w tygodniku "Jed-
ność", wydawanym przez NSZZ "Solidarność" Pomorza Zachodniego, czytamy
(nr 47 z 27 listopada 1981 r.): "/.../ związek zmuszony będzie do
ponoszenia odpowiedzialności za politykę, na którą nie będzie miał
wpływu, a nie będzie miał na tę politykę wpływu tak długo, jak długo
poza sferą politycznej kontroli pozostają instytucje przemocy,
zwłaszcza aparat bezpieczeństwa". Ciekawe, że tą prostą prawdę
rozumiał świetnie w 1981 r. Adam Michnik, bo to właśnie on jest
autorem przytoczonej wypowiedzi, a całkowicie o niej zapomniał teraz,
po siedmiu latach dodatkowo bolesnych doświadczeń z komunizmem.

Wobec tego nawet 35 % posłów "niezależnych" (zakładając, że uda się
nie dopuścić na te mandaty komunistycznych marionetek) będzie mogło
zrobić akurat tyle, co kilkanaście procent posłów PSL w 1947 r. i parę
procent posłów "Znaku" w 1957 r. - czyli dokładnie nic, oprócz
ewentualnych rejtanowskich gestów. PRL-owski "Sejm" zawsze był
i będzie oszukańczą dekoracją, listkiem figowym "demokracji", przysła-
niającym totalitarną w swej istocie dyktaturę. To samo dotyczy
"Senatu", tym bardziej, że jego rola już nawet od strony formalno-
-prawnej będzie czysto dekoracyjna.

Nie będzie natomiast dekoracją stanowisko prezydenta. Strona spo-
łeczna zgodziła się na wyposażenie prezydenta w uprawnienia dyktator-
skie. Zgodziła się również, co jest już hańbą, na to by tym dyktatorem
został "z woli społeczeństwa" Jaruzelski. Właśnie on, morderca "Soli-
darności" i winowajca ośmiu lat gospodarczej zapaści ! I my udając się
do urn wyborczych, mamy na to wszystko wyrazić zgodę.

A więc udział opozycji w "Sejmie" i udział społeczeństwa w "wybo-
rach" przyniesie polityczne korzyści jedynie komunistom. Ci, którzy
twierdzą inaczej, mylą się lub kłamią. O ile chodzi o "reprezentantów
społeczeństwa" przy "okrągłym stole", to w grę wchodzi ta druga moż-
liwość, bo nie można ich wszak podejrzewać o intelektualną słabość
i nieznajomość historii. Jedynym ich usprawiedliwieniem może być, że
i to kłamstwo uważają za cenę, jaką trzeba zapłacić za "Solidarność".
Jednakże nie trzeba było nic płacić, należało po prostu wziąć! Dlatego
zaangażowanie się "opozycji konstruktywnej" w komunistyczną farsę
wyborczą jest kolosalnym błędem politycznym.

O rozmiarach tego błędu świadczy fakt, który każdy może stwierdzić
kręcąc gałkami swego radioodbiornika. Otóż na wszystkich falach, ze
wschodu i z zachodu, z "Wolnej Europy" i z "Polskiego Radia" słyszymy
ten sam entuzjazm wyrażany nieomal w tych samych słowach. Czyż to nie
jest podejrzane ? Wiemy przecież z licznych i długoletnich doświad-
czeń, że propaganda komunistyczna nadaje rozgłos tylko tym zjawiskom,
które uważa za korzystne dla czerwonych.

A jak to wszystko ocenić z moralnego punktu widzenia ? Dla żadnego
myślącego człowieka nie jest tajemnicą, że państwo zwane PRL jest
specyficzną formą obcego panowania nad nami, jest państwem narzuconym
nam przemocą i podstępem. Departament Stanu USA, a w ślad za nim cała
polityka Zachodu, uznaje za wskazane podtrzymywanie fikcji formalnej
suwerenności PRL. Jest to rzekomo (Bóg wie czemu) świetny środek poli-
tycznego nacisku na Sowiety. Oczywiście namiestnicy Kremla w Polsce
też są zainteresowani w nachalnym podkreślaniu tej fikcyjnej "niepod-
ległości". Niemniej jest to fikcja.

Miarą politycznej i moralnej słabości Wałęsy i całej "opozycji kon-
struktywnej" jest, że nigdy nie poddali oni w wątpliwość obowiązującej
tezy o "niepodległości" PRL, nigdy nie upomnieli się o niepodległość.
Niemniej zdają sobie świetnie sprawę z faktycznej sytuacji (we wspom-
nianym artykule Kuroń twierdzi, że wszystko, co się dzieje w Polsce,
dzieje się za zgodą Gorbaczowa). Wobec tego wejście do "Sejmu" PRL
i udział w "niekonfrontacyjnych wyborach" to nie jest tylko poparcie
powszechnie znienawidzonej władzy, która doprowadziła kraj do
bezprzykładnej ruiny. Jest to coś znacznie gorszego, bo jest to
poparcie dla władzy okupacyjnej. Kiedyś, gdy ludzie nie bali się nazy-
wać rzeczy po imieniu, takie postępowanie określano jednoznacznie:
zdrada i kolaboracja. Piszę to z prawdziwą przykrością, bo jeszcze nie
tak dawno temu szanowałem działaczy obecnej "opozycji konstruktywnej".

Udział w wyborach jest więc politycznie szkodliwy i moralnie
naganny. Bojkot jest jedynym wyjściem rozsądnym i godnym.

5. Po trzykroć "NIE !"

-------------------

Obecny chorobliwy entuzjazm wokół wyborów to początek końca
przywódców "opozycji konstruktywnej". Zacytuję znów Kuronia ze względu
na jego brutalną szczerość (wywiad dla "Washington Post", marzec 1989)
"Jeśli uda się nam zbudować demokratyczne instytucje, część radykalnej
opozycji przyłączy się do nas, a reszta będzie odgrywać tylko
marginalną rolę. Ale jeśli nam się to nie uda, będziemy zdyskredytowa-
ni i radykałowie zyskają ogromny kapitał polityczny. A to będzie miało
katastrofalne skutki dla kraju". Nigdy nie uda się panu, panie Kuroń,
zbudować demokratycznych instytucji w totalitarnym państwie. To ab-
surd. A więc zostanie pan zdyskredytowany, oby jak najszybciej. A tym
"katastrofalnym skutkiem" będzie wolność !

Początek końca "opozycji konstruktywnej", którą zmiotą nadciągające
młode pokolenia, jest też, niestety, końcem "Solidarności". Neo-"Soli-
darność" będzie związkiem scentralizowanym, rządzonym po dyktatorsku
przez przewodniczącego Wałęsę i jego wasali, współpracujących z komu-
nistani. Neo-"Solidarność" to nie "Solidarność". Naszą "Solidarność"
zabrali nam komuniści tak jak zabrali symbole i sztandary narodowe,
zabrali Mickiewicza i Piłsudskiego, zabrali ZHP, PCK, "Caritas"
i wszystko czego nie zniszczyli. Społeczeństwo to czuje, nie ma tego
entuzjazmu i nadziei co we wrześniu 198O r., jest zamieszanie
i zagubienie.

Wszystko to, chociaż smutne, jest też optymistyczne. Musimy
odrzucić stare struktury i starych przywódców, choćby to nie wiem jak
bolało.

Musimy odświeżyć stare idee i wymyśleć nowe. A na dziś, jeśli nie
możemy zaszkodzić czerwonym, to przynajmniej im nie pomagajmy. A więc
PO TRZYKROĆ "NIE!"

Alfred B. Gruba

______________________________________________________________________

UWAGA, JĄTRZĘ - CZYLI NIC ZA DARMO

"Solidarność" zarejestrowana !" - ten sukces wyczekiwany przez lata
i okupiony ofiarami jest udziałem całego społeczeństwa, przyczyną
radości i optymizmu. Jak to jednak bywa z emocjami, zacierają one
- zdawałoby się drugorzędne - fakty. Odrzućmy więc emocje i przypatrz-
my się faktom. Będzie to niestety dodawanie łyżki dziegciu do beczki
miodu. Tak niewiele, jednak dość skutecznie psuje cały smak.

Sprawa jest o tyle dziwna, że końcowe rezultaty obrad Okrągłego
Stołu nie doczekały się szerszego omówienia, a w ogóle żadnego jeśli
chodzi o działanie związku zawodowego "Solidarność". Omówienie wyników
stolika d/s pluralizmu związkowego załatwiono w zasadzie jednym rados-
nym "zarejestrowali!" i koniec. Potem zaczął się już amok wyborczy, bo
inaczej to trudno określić. Przekopałem sterty najpoważniejszych pism
związkowych i o kształcie "Solidarności" dowiedziałem się z nich
mniej, niż z "przecieków" prasy reżimowej. Jestem zasypywany stertami
ordynacji wyborczych drukowanych pod i nad ziemią, znam na pamięć
dziecięcą wyliczankę o naszych kandydatach, nigdzie jednak nie znalaz-
łem tekstu "małej nowelizacji" ustawy o związkach zawodowych - regula-
cji prawnej, która nie tylko umożliwia legelizację "Solidarności", ale
nadaje jej działaniu określone ramy. Zacząłem więc jej szukać w Dzien-
nikach Ustaw; są one jednak zawsze drukowane ze sporym opóźnieniem
i nie przyłapałem jeszcze tego, o który tu chodzi. Ja rozumiem, że
kirownictwo Związku, a za nim nasze niezależne mass-media, mogą uznać
za najważniejszą sprawę wybory do Sejmu i Senatu, ale czy do jasnej
cholery naprawdę przez półtora miesiąca nie znalazło się miejsce na
publikację tekstu wielkości jednej kartki ?! Aby więc przedstawić pań-
stwu sytuację Związku, będę się musiał poruszać po omacku, bowiem
treść "małej nowelizacji" wyłania się dopiero po mozolnym przedziera-
niu się przez informacyjny szum w poszukiwaniu nielicznych dygresji
i dopowiedzeń. W tej sytuacji, pozbawiony możliwości pochylenia się
nad konkretnym dokumentem, mogę dopuścić się pewnych nieścisłości
- wina za nie spada jednak na ludzi, którzy mając ten tekst nie
opublikowali go, ani nie omówili.

Mała nowelizacja

Przy stoliku d/s pluralizmu związkowego decydująca była kwestia
legalizacji "Solidarności". Wszystkie strony za podstawę tej legali-
zacji uznały zgodnie ustawę o związkach zawodowych z 8 X 1982 roku.
Zmiana jej brzmienia w istotnych dla nas punktach miała załatwić to,
po co głównie siadaliśmy do stołu - legalizację naszego NSZZ "Solidar-
ność". 9 II 1989 r. nasza strona przystąpiła do negocjacji domagając
się "usunięcia przepisów blokujących: rejestrację 'Solidarności', 'So-
lidarności' rolników oraz legalny strajk" ("Negocjacje" nr 2); przy
następnym spotkaniu (16 II) OPZZ, "Solidarność" i rząd podpisały komu-
nikat, iż nowelizacja tej ustawy obejmie: a) tryb rejestracji, b) swo-
bodę związków w tworzeniu struktur i c) określenie wspólnej reprezen-
tacji kilku związków przy załatwianiu zbiorowych spraw pracowniczych.
Ten zakres zmian prawnych, nazwany później "małą nowelizacją" obowią-
zywał już do końca obrad. Potrzebę podjęcia dyskusji nad szerszą "dużą
nowelizacją" - mającą zagwarantować m.in. prawo do strajku - odłożono
na później ("Negocjacje" nr 8), ale poza potwierdzeniem jej potrzeby
("Negocjacje" nr 14) do sprawy strajku już nie powrócono. Po szybkim
sukcesie w kwestii rejestracji, tok obrad stolika zdominowała dyskusja
o wspólnej reprezentacji kilku związków.

Prawne zatwierdzenie naszej propozycji "małej nowelizacji" posta-
wiło nasz Związek w arcytrudnej sytuacji. Oddany bez walki kompromis
sprawił, że "Solidarność" została wmontowana w, delikatnie mówiąc,
kiepską ustawę o związkach zawodowych. Z tej samej bowiem ustawy,
z której obecnie czerpie prawo do legalnego istnienia, "Solidarność"
otrzymuje w spadku wiele istotnych ograniczeń w swobodzie działania.
Najważniejsza z tych ustaw to

Prawo do strajku.

Henryk Wujec pisze o negocjacjach: "Nasze stanowisko było zaskocze-
niem dla strony rządowej, jak i OPZZ- u... Zapadło milczenie. Nawet
zażartowałem, że skoro wszyscy się zgadzamy, może dalsza dyskusja jest
zbędna" ("Tygodnik Mazowsze" nr 282). Muszę przyznać, że dla mnie rów-
nież było to zaskoczenie, tyle, że nie nastrajało do żartów. Poprzes-
tając bowiem na "małej nowelizacji" i odpuszczając załatwienie sprawy
rozdziału V o sporach zbiorowych, "Solidarność" pozbawiła się prawa do
strajku. Ustawa z 8 X 1982 r. gwarantuje co prawda to prawo, ale
opatruje ją w taką masę prawnych zastrzeżeń, że praktycznie legalny
strajk jest niemożliwy. Nie do przejścia jest bowiem potrójne sito ar-
bitrażu, ogłaszanie strajku na siedem dni wcześniej, czy w końcu bra-
nie "pod uwagę współmierności żądań do strat związanych ze strajkiem".

Trzeba tu wyjaśnić, czym jest strajk dla związku zawodowego. Nie
chodzi o to, by wywalczyć do niego prawo, by nazajutrz stanąć w straj-
ku generalnym pod hasłem "precz z komuną". Chodzi o to, że strajk, lub
sama groźba jego użycia, stanowi najważniejszy, bodaj czy nie jedyny,
instrument nacisku na pracodawcę. To jest tak jak z potencjałem nukle-
arnym mocarstw - trzeba go mieć, móc i umieć używać, pokazać od czasu
do czasu na "poligonie", a wszystko po to, by się liczyć w negocja-
cjach. Nie trzeba go zaraz używać, ale mieć trzeba. My tego oręża już
nie mamy. Taka regulacja prawna spotkała się z opinią pełną obaw ze
strony Sekretariatu Międzynarodowej Organizacji Pracy ("Rzeczpospoli-
ta" 8-9 IV 1989, str. 8). Dlaczego nikt z przywódców nie stanął przed
ludem i nie powiedział, że nie mamy prawa do strajku, bo np. musie-
liśmy z niego zrezygnować w imię takich to a takich celów, uzyskaliśmy
w zamian to i to ? A tu cisza głucha i o tak ważnej sprawie jak ta
trzeba się dowiadywać pokątnie, odszyfrowując kwieciste przemówienia.

Powie ktoś - "do tej pory były nielegalne strajki i jakoś sobie
radziliśmy, teraz też niewiele się zmieni". Niestety - wiele się zmie-
nia. Przedtem za strajki mogli nas zamykać z dekretu o stanie wojen-
nym, wyrzucać z pracy, oskarżać o sabotaż, robić branki do wojska.
Cały świat oburzał się wtedy na tak kiepsko kamuflowane pozaprawne
represje za działalność związkową. Jednego tylko nie robiła władza
- nie wsadzała do więzienia na mocy ustawy o związkach zawodowych, bo
tym samym musiałaby uznać nas za związek. Teraz strajk jest działaniem
sprzecznym z ustawą, na która zgodziła się "Solidarność", z ustawą,
która zapewnia jej legalne istnienie. I wyobraźmy sobie teraz strajk
w fabryce: jest oczywiście nielegalny, w każdej chwili prokurator może
dać jego organizatorom do roku więzienia (załatwienie sprawy więzienia
za strajk również odłożyliśmy przy Stole "na później"). "Solidarność"
nie może się za nimi ująć, bo w świetle przyjętej przez nią ustawy
działałaby nieprawnie i naraziłaby się tym samym na sankcje, do wy-
kreślenia z rejestru, czyli delegalizacji włącznie. A przecież wszyscy
wiemy, że strajki będą. W tej sytuacji będą się one toczyły obok "So-
lidarności", poza nią, a nawet przeciwko niej. Na razie nie wsadzili
np. inicjatorów strajku w Zagłębiu Miedziowym, ale prawdę powiedziaw-
szy to w świetle prawa tamtejszy prokurator mógłby być pociągnięty do
odpowiedzialności za niewywiązywanie się z obowiązków. Biliśmy się
przecież o rządy prawa, a tu cała nadzieja pracowników spoczywać ma na
prokuratorze, który "nie zechce", a właściwie na tak krytykowanym
przez nas reglamentowaniu prawa przez władze według własnych, doraź-
nych celów politycznych. Przed "Stołem" padały deklaracje, że nie
jesteśmy w stanie zagwarantować władzy wyrzeczenia się strajków, nawet
gdybyśmy chcieli. Po "Stole" mamy prawne moratorium na strajki, aż do
następnej (kiedy ?) zmiany ustawy, a obecne i przyszłe nielegalne
przecież strajki stawiają "Solidarność" w co najmniej dwuznacznej
sytuacji. Zwalanie wszystkich strajków na prowokacje OPZZ przestanie
niedługo wystarczać. Mówię to zwłaszcza do pana Onyszkiewicza, który
w RWE powiadomił społeczeństwo, że strajk lubiński sprowokował OPZZ.
W przeciwieństwie do naszego rzecznika prasowego "Gazeta Związkowa"
była na miejscu i jest pewna, że gdyby pan Onyszkiewicz pofedrował na
przodku 8 godzin, dostał naganę od sztygara za słabe tempo, przeszedł
się po flotacji i po miesiącu otrzymał wypłatę w wysokości 8O tysięcy
złotych, to nikt by go do strajku nie musiał prowokować.

Idźmy dalej za "małą nowelizacją". Mamy tu

Współdziałanie związków

Temat, jak już powiedziałem, zdominował obrady naszego stolika, od
28 II do końca obrad. Koniec końców ustalono, że "w sprawach, w któ-
rych w zakładzie związki nie dojdą między sobą do porozumienia,
decyzję podejmuje dyrektor lub organ samorządu, natomiast w sprawach
płacowych porozumienie jest konieczne" ("Region" nr 32). W dodatku nie
wiem, jakie są dalsze losy niepokojących zapisów z obrad "Stołu" (nie
mam tej cholernej "małej"), które mówią, że "w trakcie uzgadniania
wspólnego stanowiska związki nie mogą rozpoczynać strajku w sprawach
będących przedmiotem rokowań" ("Negocjacje" nr 23). Jeśli ten zapis
przeszedł, to mamy sytuację, w której OPZZ może nam prawnie blokować
każdy strajk, wchodząc z coraz to innymi postulatami w spór o wspólne
stanowisko związków zawodowych. Do tego dyrektor ma mieć 3O dni czasu
na ustosunkowanie się do propozycji związków ("Negocjacje" nr 27).
Powtarzam: nie wiem jakie są tam zapisy, natomiast "eksperci MOP z
pewną troską patrzą na projektowane przepisy regulujące zasady współ-
działania kierownika zakładu pracy ze związkami zawodowymi w sytuacji,
gdy w toku rokowań dotyczących kluczowych spraw pracowniczych organi-
zacjom związkowym nie uda się wypracować wspólnego stanowiska. Ich
zdaniem projektowane regulacje stwarzają potencjalne niebezpieczeństwo
paraliżu funkcjonowania zakładu pracy w sytuacji przedłużającego się
impasu" ("Rzeczpospolita" 8-9 IV 1989 r., str. 8).

Najlepszym rozwiązaniem w sprawie współdziałania związków byłoby
stworzenie swego rodzaju sejmu pracowników zakładu, pracującego w sta-
łym składzie, który decydowałby o wspólnym stanowisku. W jego skład
wchodzić mogliby reprezentanci poszczególnych związków zawodowych pro-
porcjonalnie do liczby członków (np. 1 na 1OO członków). Decydowałaby
większość w takim gremium, przy zastrzeżeniu podporządkowania się
wszystkich podjętej decyzji. Możliwość wpływu na tę decyzje miałby
wtedy związek bardziej liczny, a więc bardziej atrakcyjny dla pracow-
ników, zbieralibyśmy owoce postulowanej konkurencji, zamiast zamętu
konfrontacji. Obecny zapis o współpracy związków rzeczywiście może
zablokować życie zakładu, jak i działalność związków. Nie wiem tylko,
czy "Solidarność" w pełni zdaje sobie z tego sprawę - "Chodzi o to, by
nie wchodzić sobie w drogę i wzajemnie nie kopać się po kostkach" -
oto jak "Region" nr 33 streścił wystąpienie członka RKW na temat
współdziałania dwóch związków. Przepraszam, ale czy to ma być
instrukcja dla zakładów ?

Aneks

Jest jeszcze jedna sprawa związana z ramami określającymi teren
działania Związku. Jest to sprawa aneksu do Statutu przedstawionego
przez "Soldarność" 17 IV do sądowej rejestracji. Sprawa jest o tyle
dziwna, że ten tekst ma również trudności z publikacją w prasie
związkowej (czyżby było się czego wstydzić ?). Warszawskie "Wiadomoś-
ci", pismo związane z Grupą Roboczą KK jako jedyna gazeta opublikowały
treść aneksu. Aneks cytował za nimi "KOS" nr 9/159, mogę więc oprzeć
się na jego tekście, bez posądzenia mnie o frakcyjność. Mamy w nim
prostą konsekwencję "małej nowelizacji" - ponieważ "Solidarność"
rejestruje się na podstawie ustawy z 8 X 1982, musi posiadać zgodny
z tą ustawą statut. Rozbieżność między regulacją prawną strajku w us-
tawie, a tą samą regulacją w Statucie uniemożliwiała rejestrację "So-
lidarności". Zawieszono więc w Statucie możliwość strajku w NSZZ
"Solidarność" (S 23, ust. 1, p. 6; S 24, ust. 3; S 33). Jest tu rów-
nież zniesienie S 34 o strajku solidarnościowym, który zapewnił nam
sierpniowe zwycięstwo, przypieczętowane w nazwie Związku, a sama soli-
darność stała się imperatywem wszystkich naszych działań, programowym
celem i metodą walki. Jest również w "Aneksie" jeszcze jeden istotny
paragraf. Mówi on o tym, że "do czasów wyborów do władz statutowych
Związku funkcje tych władz przewidziane statutem pełnią odpowiednio:
1/ Komisji Krajowej - KKW, 2/ zarządów regionów, regionalne komisje
wykonawcze, międzyzakładowe komitety organizacyjne, 3/ komisji zakła-
dowych - tymczasowe komisje zakładowe, komitety organizacyjne, komite-
ty założycielskie". Zdawałoby się, że to nic dziwnego, że uznano
istniejące struktury Związku. Można się nawet pogodzić z uznaniowym
i kooptacyjnym modelem powstawania tych struktur. Jedno jest jednak
niezrozumiałe: dlaczego kierownictwo Związku nie chce jak najszybciej
zlikwidować tej tymczasowości, nie prze do wyborów w Związku - prze-
cież tylko po to są tymczasowe struktury ? I oto Władysław Frasyniuk
na spotkaniu na Politechnice mówi jednej z nielicznych organizacji na
Dolnym Śląsku, która przeprowadziła wybory, że jest ona tymczasowa, bo
wybrała się według starej ordynacji, a trzeba poczekać aż nową opra-
cuje "centrala". To co, ta stara ordynacja jest zła ? A to przecież
w oparciu o nią wybraliśmy kierownictwo, które w przytłaczającej
większości sprawdziło się do dziś ! A. Kosmalski "na podstawie rozmów
z Frasyniukiem stwierdził, że jak załogi chcą, to mogą robić wybory,
ale to będą w zasadzie prawybory, gdyż na szczeblu krajowym powstanie
właściwa ordynacja wyborcza". ("Gazeta Lubińska" nr 25). Skądinąd wie-
my, że wybory w naszym regionie odbędą się nie wcześniej niż jesienią,
a na szczeblu krajowym na początku przyszłego roku. Długo więc
przyjdzie czekać na "właściwą ordynację wyborczą".

Wszystko się dotrze

- mówią niektórzy. Trzeba wygrać wybory do Sejmu i Senatu i tam
walczyć o lepszą ustawę o związkach zawodowych. "Nasza delegacja uważa
- pisały o Okrągłym Stole "Negocjacje" nr 26 - że nowelizacji prawa do
strajku nie warto podejmować, o ile nie będzie ona znacznie poprawiała
rozwiązań z 81 roku, a są to kwestie... bardzo skomplikowane. Lech
Kaczyński, uczestnik negocjacji zapewnił jednak, że statut Związku
zmieni się poprzez wycofanie zapisu o kierowniczej roli partii i - je-
żeli, to na lepszy - w rozdziale o strajkach". No i zmieniliśmy. Na
lepszy. To co, może rzeczywiście "wszystko się dotrze", trzeba tylko
wywalczyć Sejm i Senat i tam wymóc postulowane zmiany ? Niestety - na-
wet dziecko widzi, że przy tym kształcie organów państwowych (nawet
jeśli zdobędziemy 35 % w Sejmie i 1OO % w Senacie), możemy co najwyżej
zablokować uchwalenie niewygodnej dla nas ustawy, nigdy zaś przegłoso-
wać nasz projekt. Zepchnięci będziemy wyłącznie do defensywy. Nie
będziemy więc mogli wprowadzić poprawek do ustawy o związkach zawodo-
wych (tak jak i do wszystkich obowiązujących obecnie ustaw), wymaga-
łoby to uzyskania większości w Sejmie. Będziemy co najwyżej mogli
zablokować nową regulację, ale w obecnej sytuacji władzy niepotrzebne
jest zaostrzenie ustawy o związkach zawodowych - tyle, co jest, już
wystarczy. "Można mieć nadzieję - mówi Tadeusz Mazowiecki - że do
czasu II Zjazdu również ustawa obecnie obowiązująca zostanie w tym za-
kresie (strajku - przyp. mój) znowelizowana, a przedstawiciele Związku
będą brali udział w pracach nad nowelizacją" (TM nr 29O). No właśnie
- "można mieć nadzieję", pewności żadnej, że zadecydujemy o kształcie
i losach Związku. Można powiedzieć, że właśnie po nadzieję przyszliśmy
do Stołu, ale trzeba dodać, że co do jednego musieliśmy mieć pewność
(nie nadzieję), co do jedynego gwaranta porozumienia - "Solidarności",
związku zawodowego samorządnego i niezależnego w swym kształcie
i strukturze, w działaniu. Przypominam, że nasze żądania tuż przed Ok-
rągłym Stołem ustaliliśmy na ostrożnej wysokości kompromisu, ale i one
zawierały w sobie "rozwiązanie sytuacji konfliktowych w sposób legalny
i polubowny" (Oświadczenie KKW z 22 I 1989 r.). Teraz zewsząd trąbią,
że dostaliśmy więcej niż chcieliśmy. Pytam więc: więcej, czy też co
innego? A to zasadnicza różnica, co już zdaje się udowadniać rzeczy-
wistość.

Nikt nam niczego nie daje za darmo.

P.S.

Na dzień przed oddaniem tego artykułu do numeru udało mi się dopaść
"małą nowelizację" (Dz.U. nr 2O, poz. 1O5). Gdzie - nie powiem. Ze
względu na palące terminy nie mam czasu na zmienienie artykułu,
zwłaszcza, że nie ma takiej potrzeby - uchwalone poprawki do ustawy
potwierdzają moje najczarniejsze przypuszczenia. Najpierw to, czego
w nowelizacji nie ma: nie ma regulacji o strajku. Czyli tak jak pisa-
łem. Co do współdziałania związków są tu minimalne różnice między tym,
o co podejrzewałem "małą" a jej zapisem. Zawarcie i zmiana zakładowej
umowy zbiorowej, porozumienie o wprowadzeniu zakładowych systemów wy-
nagradzania, wprowadzenie lub zmiana regulaminów nagród i premiowania
1
oraz regulaminów pracy wymagają wspólnego stanowiska (art. 37 ust.2).
W czasie negocjowania stanowiska w tej sprawie strajk jest niemożliwy
(art.3), z konsekwencjami, o których pisałem wyżej. Jeżeli związki nie
dojdą do porozumienia w ciągu 3O dni, to wtedy decyduje o sprawie kie-
rownik lub samorząd (art. 37 ust.1). Co znaczy to "lub" - w końcu kto
ma decydować: sam kierownik, czy sam samorząd ? (wtedy musiałoby być
"albo"). A może ten i ten ? Jeżeli tak, to kiedy ? I co jeśli decyzje
kierownika i samorządu są sprzeczne ? Przed wydaniem decyzji w tych
sprawach kierownik lub (znowu) samorząd mają zasięgnąć opinii załogi.
Przy czym sposób zasięgania tych opinii określa kierownik lub samo-
rząd. Tę ostatnią regulację dopisała do nowelizacji sejmowa komisja,
o czym zeznał poseł J. Barecki ("Rzeczpospolita" 1O IV 1989 r.). Jest
to nie pierwszy przypadek "poprawiania" przez Sejm decyzji Okrągłego
Stołu - zainteresowanych odsyłam do różnic kształtu ordynacji wybor-
czych do Sejmu i Senatu a zapisami z Okrągłego Stołu. Ostatnia sprawa
to ust. 2 art. 37 ustawy - wynika z niego, że organizacje związkowe
muszą się porozumieć co do zakładowych umów zbiorowych, porozumień
o wprowadzeniu zakładowego systemu wynagradzania, regulaminów nagród
i premiowania oraz zasad wykorzystania funduszu socjalnego i mieszka-
niowego. I teraz, w sytuacji innego stanowiska neozwiązku, "Solidar-
ność", by przepchnąć jakiekolwiek rozwiązanie, będzie się musiała
godzić na OPZZ-owski pułap żądań albo będzie miała w zakładzie prze-
ciągający się impas w załatwieniu tak ważnych dla załóg spraw
płacowych.

C.

/Za:"Gazeta Związkowa" nr 7, 1 czerwca 1989, Wrocław/

______________________________________________________________________

G.M. Tamas

KOMUNISTYCZNA "REFORMA"

WSCHODNIA EUROPA A WOLNOŚĆ

"Jestem dumny z tego, że tkwię w okowach staroświeckich dogmatów
i że hołduję przekonaniom dawno wymarłym" - napisał w swej biografii
Chesterton - "wiem bowiem dobrze, że tylko oryginalne przekonania
wymierają i tylko prawdziwy dogmat żyje dość długo, by zostać uznanym
za staroświecki".

Nasze wyznanie wiary to takie właśnie znajome połączenie zasad
i obyczajów, krytycznego rozumowania i wiary, w której wyrośliśmy, co
najogólniej określić można jako tradycję obywatelską. Stanowi ona
ideową mieszankę, zawierającą elementy prawa naturalnego, klasycznego
republikanizmu, Burke'owskiego wigizmu, utylitarnego liberalizmu,
a także pamięć o polityce godziwej, która konflikty międzyludzkie
rozwiązywała na podstawie prawa. Ta (w zasadzie zachodnia) tradycja
obywatelska, dzieki swej uporczywej walce z nowożytnymi tyraniami,
stała się najpełniejszym wyrazem odwiecznych dążeń do rozwijania
systemu wolności. Formułę taką można wprawdzie uznać z uproszczoną
i dyskusyjną, ale nie sposób zaprzeczyć jej trafności.

Obrona świata, z którego wyrośliśmy (Lebenswelt) nie jest
zadaniem łatwym. Nie może się ona bowiem ograniczać wyłącznie do sfery
moralnej czy intelektualnej. Dlatego właśnie krytyka reżimów
komunistycznych oparta jedynie na koncepcji praw człowieka okazuje się
w ostatecznym rozrachunku niewystarczająca. Teorie praw ludzkich mają
takie same ograniczenia jak inne teorie etyczne. Zaś cywilizacja
zachodnia to nie prosta suma faktów historycznych, lecz pewne
universum przeżyć i wartości. Granice ZSRR są pilnie strzeżone, by
uniemożliwić ludziom wydostanie się stamtąd, zaś o wiele mniej
pilnowane granice USA stanowią barierę przeciwko napływowi ludności.
Wyraża się w tym, jak sądzę, podstawowe przeciwieństwo tych dwóch
światów. Nie chcę twierdzić, że wszelkie ludzkie dążenia są godziwe -
wiadomo, że większość przeważnie błądzi. Jednakże w obliczu cierpień
milionów spowodowanych przez socjalizm i inne totalitarne utopie,
powinny umilknąć najbardziej nawet wyszukane zastrzeżenia intelektual-
ne. Obrona Zachodu to także obrona poddanych komunistycznej dyktatury.

W interesie żyjących w strefie wpływów rosyjskich narodów Europy
Wschodniej nie leży realizacja jakiejś abstrakcyjnej idei pokoju
(odprężenia, zbliżenia zy łagodzenia), lecz wzrost siły i pewności
siebie mocarstw zachodnich. Twierdzi się, że odprężenie służy reformom
w świecie komunizmu. Zapomnijmy więc na chwilę, że za rządów pp.
Nixona i Kissingera przyniosło ono skutek wręcz przeciwny i spróbujmy
sprawdzić prawdziwość tego twierdzenia.

Komunizm reformowany z pewnością będzie sympatyczniejszy niż komu-
nizm w postaci czystej. Mniej systemu nakazowego w gospodarce, mniej
ubóstwa, poszerzenie płynnej strefy wolności słowa, większa przestrzeń
prywatności - wszystko to należy przyjąć z zadowowleniem. Jednakże my
żądamy nie reżimu komunistycznego w lepszym gatunku, lecz całkowitego
zniesienia komunizmu. Ludzie w Europie Wschodniej traktują te reformy
jako sposób wyjścia z dokuczliwej sytuacji. Komunistyczni reformatorzy
chcą przez te zmiany wzmocnić system. Nadzieje te nie znajdują podstaw
w historii. Przeciwnie, wszelkie tutejsze próby kończyły się rozrucha-
mi (np. 1956 - Węgry, czy w pewnym stopniu 1968 - Czechosłowacja).
Tego właśnie wydaje się być świadomy pan Gorbaczow. Jego wersja
modernizacji może się udać pod warunkiem, że koszty jej poniesie
Zachód; opieranie się na mizernych zasobach ZSRR może się okazać
niebezpieczne. Dlatego też w planach Moskwy leży faktycznie osiągnię-
cia jakiegoś porozumienia z Zachodem. Takie porozumienie wraz z
wynikającymi zeń bezpośrednio korzyściami fianansowymi pozwoli
gensekowi pewniej ująć karby nomeklaturę a jednocześnie bezterminowo
odroczyć realizację reform. Nie należy zapominać, że na Węgrzech wiel-
ki napływ pożyczek z RFN i Japonii spowodował właściwie zatrzymanie
tzw. "procesu reform". Niestety, sytuacja taka powtórzy się zapewne
w ZSRR, co jednak z pewnością nie odbije się na gorbaczowowskiej
reformatorskiej retoryce. W tej sytuacji oczywisty interes tych,
którzy starali się w ten sposób zwieść zagranicę, polegać będzie na
dalszym utrzymywaniu złudzenia zachodzących zmian. Jeżeli jednak
warunkiem autentycznych reform ma być odprężenie, to z pewnością
należy spodziewać się kłopotów. Sowiecki odpowiednik hiszpańskiego
Juana Carlosa, który pokojowo wyprowadziłby kraj z totalitarnego
socja- lizmu zapewne jeszcze się nie narodził. Nie chcemy wynajdować
problemów, ale musimy stwierdzić, że rformy - jeżeli nie zostaną
poparte przez społeczeństwo - wywołają tylko zamieszanie i chaos. Żeby
zaś zostały poparte, musiałyby wyglądać całkiem inaczej.

Należy, jak sądzę, postawić pytanie o sens porozumienia między
nieprzyjaznymi mocarstwami w czasie pokoju. Jednym z możliwych jego
celów jest zmiana stosunków wrogich w sojusznicze. Z pewnością mówie-
nie o nowym sojuszu radziecko - amerykańskim byłoby absurdem - prze-
paść ideologiczna między przeciwnikami jast zbyt wielka. Brak dziś
również wspólnych wrogów równie potężnych jak same supermocarstwa.
Porozumienia SALT, ABM, INF zmierzały tylko do zmniejszenia napięcia,
rozładwowania apokaliptycznych lęków opinii publicznej oraz do
wykazania, że oto otrzymujemy nowe gwarancje pokoju i dobrej woli.
Innymi słowy traktaty te jako środki porozumienia miały charakter
polityczny, a nie militarny. W tym sensie działają one jednak tylko
pośrednio; trudno dziś ocenić, jakie będą najważniejsze, tzn.
polityczne skutki traktatu INF, można się tylko tego domyślać.

Domysły są jednak zajęciem niespecjalnie poważnym, dlatego też
zamiast zajmować się nimi chciałbym skoncentrować się na tych proble-
mach współczesnego świata, które łączą się nierozerwalnie z antagoniz-
mem pomiędzy dyktaturami komunistycznymi a konstytucyjnymi demokracja-
mi Zachodu (wolę używać przymiotnika "konstytucyjny" niż "liberalny",
gdyż ten ostatni stał się dziś zbyt wieloznaczny). Problemy te muszą
być uwzględniane przy zawieraniu traktatów mających ów antagonizm
łagodzić; w przeciwnym razie będzie to miało konsekwencje wymagające
dokładnego rozważenia.

1. System komunistyczny przeżywa głęboki kryzys. Kryzys ten nie
ogranicza się do strefy dominacji czy wpływów sowieckich. Chiny,
Wietnam, Jugosławia, Mozambik, Etiopia czy Kuba stoją w obliczu
różnych, lecz równie rozpaczliwych i najwyraźniej nierozwiązywalnych
problemów. Kryzys ten dotyka boleśnie połowę ludzkości. Ponieważ mowo-
czesna tyrania typu komunistycznego - nie została jak dotąd nigdzie
(jeżeli nie liczyć Grenady) zlikwidowana, nikt nie jest w stanie
powiedzieć, jak będzie wyglądać społeczeństwo postkomunistyczne. Mimo,
że bardzo mocno pragnę końca bolszewickich rządów, zarówno w moim, jak
i w innych krajach, nie mogę uwolnić się od obaw o kształt nieznanej
przyszłości. Mogę zatem także zrozumieć to, że zachodni politycy -
niewątpliwie nastawieni wrogo do komunizmu - nie spieszą się przesad-
nie z likwidacją tego znienawidzonego systemu. Ale czy muszą oni
uczestniczyć w ratowaniu swych przeciwników? Pozycja przywódców
bolszewickich opiera się dziś na sukcesach w polityce wewnętrznej,
odnoszonych wszelako w Waszyngtonie czy Londynie. Bez poparcia
"liberalnych" zachodnich środków przekazu ani p. Ortega, ani p.
Gorbaczow nie mogliby liczyć na zwycięstwa w konfliktach wewnętrznych.
Zachód może być niezdecydowany i słaby, a jednak to on jest dziś
niekwestionowanym arbiterem w każdym liczącym się sporze. Z tego też
powodu na nim - czy tego chce czy nie - spoczywa odpowiedzialność za
wszystko co dzieje się na świecie.

2. Zależność komunistycznycznych przywódców wynika z niemożności uzys-
kania przez nich społecznego poparcia. Zresztą, gdyby mogli oni
konsultować się ze swoimi "wyborcami" nie byliby tym kim są. Czy nie
powinien przy tym zastanawiać fakt, że popularność prezydenta USA może
zależeć od tego, czy potrafi on zawrzeć porozumienie z szefem KPZR ?
Jedną z zasadniczych cech nowoczesnych demokracji jest to, że nie ist-
nieją stałe, ogólnie przyjęte kryteria dobrego społeczeństwa, czy
niezbywalnego minimum ludzkiej godności. Czynnikiem decydującym nie
jest bowiem żadna wiedza etyczna, czy teologiczna, lecz w o l a
obywatela, pojmowanego jako niezależna jednostka, działająca absolut-
nie swobodnie, która dzięki swej pełnej wolności i tylko dzięki niej
dokonywać może właściwych wyborów. Ta przekonywująca argumentacja
zachowuje jednak swą wartość dopóty, dopóki społeczeństwo przekonane
jest o jej słuszności. Gdy takiego przekonania brak lub jest ono
w zaniku, obrona indywidualnego i lokalnego uniwersum przeżyć i
wartości (Libenswelt)staje się coraz trudniejsza. Intelektualiści i
inni "przywódcy opinii" mogą swobodnie wybierać swoje przekonania.
Zasada tolerancji i "pluralizmu" (mylące miano) jest utylitarna: uważa
się, że zagrożenia wynikające z dominacji jednego społecznego dogmatu
są większe niż rozpowszechnianie różnych dogmatów choćby szalonych i
szkodliwych Jak dotąd wszystko się zgadza. Ale John Stuard Mill nie
wziął pod uwagę tego, że praktyka ta uniemożliwia rozpoznanie prawdy
w sprawach publicznych i że w ten sposób obalony zostanie podstawowy
kanon chroniący wartości cywilizacji. Teorie "moralnej równowartości"
mogą być uważane za akademickie dziwactwa; jeżeli jednak nie będą one
zwalczaneodniosą w końcu sukces. Tak oto ponownie potwierdza się stary
paradoks, głoszący, że wolne społeczeństwa są więźniami abstrakcyjnego
przywiązania do swoich zasad i swobód.

My, którzy żyjemy pod rządami dyktatorskimi, wzdychamy do tych
samych ideałów, do wiary w które Zachód wstydzi się dziś przyznać.
Powstaje w ten sposób dziwna sytuacja: wartości Zachodu są poważane na
Wschodzie, zaś wschodni dyktatorzy poszukują na Zachodzie legitymiza-
cji swego panowania. Jeżeli Zachód nie odnajdzie swej wiary, będzie
skazany na długą walkę. I to pomimo tego, że w socjalistyczną utopię
nie wierzy już nikt, nie wykluczając nawet partyjnych funkcjonariuszy.

3. Najpoważniejszym bezsprzecznie problemem, któremu musimy stawić
dziś czoła, jest dziedzictwo II wojny światowej: kwestia niemiecka.
RFN - niewątpliwie największa na kontynencie potęga europejska - z po-
wodu swych uzasadnionych dążeń do jedności niemieckiej jest dziś
politycznym wrogiem ZSRR, a więc jedynego kraju, który może te aspira-
cje zaspokoić. Opór zachodnioniemieckiej opinii publicznej przeciwko
rozmieszczeniu tzw. eurorakiet przesądziło o zawarciu traktatu INF.
Nie sposób zaprzeczyć, że ten wielki naród nie szuka obrony przed swym
- jak można sądzić - największym nieprzyjacielem. Wśród lewicy
niemiec- kiej słychać nawet głosy o nowym Rapallo. Nie bacząc na swą
przynależność do sojuszu atlantyckiego rząd RFN wysoko sobie ceni
1)
polityczną pomyślność swego kolegi z Pankow . A sądzę, że nikt nie
może podejrzewać rządu Honeckera o jakiekolwiek skłonności do "libe-
ralizacji" czy czegoś w tym rodzaju. Jeżeli więc Zachód nie będzie
w stanie zaoferować Niemcom jakiegoś skutecznego remedium na ich
historyczne rany, to musi się liczyć z powolną erozją NATO i z na-
wrotem środkowoeuropejskiego nacjonalizmu i antysemityzmu, a także
rosnącą sympatią dla sprawnego i dynamicznego Związku Sowieckiego.
Zdumiewające przyjęcie, z jakim spotkało się w Austrii ujawnienie
przeszłości dra Waldheima, aż nadto wyraźnie pokazuje, że ten rozdział
historii nie jest jeszcze zamknięty i że skorzystanie z tego nie musi
wymagać od Kremla zbyt wielkiej zręczności.

4. Detente pp. Nixona i Kissingera odniosła wielki, choć przejściowy
sukces. Doprowadziła ona bowiem - mimo wojennej porażki USA - do
podziału wśród komunistycznych wrogów Ameryki. Ale przemyślne skądinąd
rozgrywanie sowiecko-chińskiego konfliktu niesie ze sobą szereg nie-
bezpieczeństw, wynikających zwłaszcza z uprawomocnienia zasady, że USA
mogą mieć w koflikcie z Rosją komunistycznych sojuszników. Dziś, bry-
tyjscy instruktorzy,opuściwszy Tajwani Hongkong, wraz z Kubańczykami
i NRD-owcami ćwiczą elitarne jednostki wojskowe komunistycznej armii
Mozambiku, zaś Chiny korzystając z gospodarczej i wojskowej pomocy
oraz dyplomatycznego wsparcia Zachodupowoli wznawiają kontakty z ZSRR,
wyhamowują reformy i udzielają pomocy odrażającym dyktatorom Trzeciego
Świata. Taki rozwój wypadków (który potwierdza mianowanie premierem
prorosyjskiego Li Penga) grozi nieobliczalnymi skutkami. Ignorowanie
faktu, że światowy komunizm nie ogranicza się do krajów Paktu Warszaw-
skiego stanowi przerażające świadectwo politycznej lekkomyślności.

5. Traktat INF pomyślany był pierwotnie jako sposób na uspokojenie
nastrojonych coraz bardziej pacyfistycznie europejskich sojuszników
USA. Wkrótce jednak podjęte środki okazały się całkowicie zbędne, a to
z powodu gruntownej zmiany nastrojów w Europie (rosnący szacunek dla
"surowego" konserwatyzmu, tak zaskakujące zjawiska jak otwarty proame-
rykanizm oraz twardy antykomunizm całego niemal politycznego spectrum
we Francji). W tej sytuacji "łagodne" Stany mogą się poczuć tak samo
izolawane, jak Stany "brutalne" z czasów rajdu na Libię. Prasa
brytyjska i francuska okazują już wzburzenie z powodu panującej dziś
w Waszyngtonie "gorbimanii". Nacisk na redukcję sił konwencjonalnych
i broni chemicznych, jaki zauważyć można w poszczytowych oświadcze-
niach polityków zachodnich oznacza,że sowieckie zabiegi zmierzające do
poróżnienia atlantyckich sojuszników okazały się całkiem skuteczne.
Zachodnioeuropejscy alianci bez względu na wynik rozmów będą się czuli
opuszczeni. A w takim wypadku może im się wydać konieczne osiągnięcie
osobnego porozumienia z kierownictwem moskiewskim, co znowu zmniejszy-
łoby wpływ zachodniego sojuszu na sytuację w pozostałej części
kontynentu.

Przyjemnie zaskakująca "normalność" p. Gorbaczowa - która odróżnia
go od smętnych i pozbawionych osobowości poprzedników - przysłania
fakt, że te wybitne zdolności służą kierowaniu systemem zatwardziałej
i niepoprawnej tyranii. Nie zrobił on nic poza przyznaniem się do
trudności, jakie nękają ZSRR, teraz stara się gdziekolwiek to możliwe
uzyskać czeki in blanco, obiecując przy tym bardzo niejasny udział
w zyskach z takiego przedsięwzięcia. Sposób jednak, w jaki zamierza je
realizować pozostaje ścisłą tajemnicą i daremnie szukać wyjaśnienia
tej kwestii w morzu głoszonych przezeń frazesów. Fakt, że działalność
ta święci triumfy, świadczy wyraźnie o zaniku poczucia odpowiedzial-
ności Zachodu. Podziw dla osoby zręcznego dyktatora, oderwany od oceny
jego roli i działalności, nie wróźy, jak sądzę, niczego dobrego.

Kryzys bloku sowieckiego wyklucza jakąkolwiek "odwilż" gospodarczą,
która mogłaby być korzystna dla Zachodu. Co więcej, jest także wątpli-
we, czy zmniejsza on choć odrobinę groźbę wybuchu wojny. Tymczasem
rozłamy w łonie NATO wciąż trwają.

Zasadniczym pytaniem jest, czy porozumienia o kontroli zbrojeń mogą
przynieść jakąś zmianę w świecie komunistycznym, a zwłaszcza w Europie
Wschodniej. Wzrost prestiżu i pewności siebie ZSRR na pewno nie spowo-
duje rozszerzenia pola manewru przywódców małych wschodnioeuropejskich
narodów. Jeżeli są jakieś wpływowe grupy społeczne, które chcą uważać
obecną sytuację za okazję do zmian ("reforma"), to niech tę okazję
chwytają. Ale istnienie i wpływy takich grup nigdy nie wynikają
z traktatów międzynarodowych. Przyszłość sowietyzowanych społeczeństw
zadecyduje się zapewne w ich krajach. A przyszłość ta może w sposób
decydujący wpłynąć na losy świata. Dlatego my, w Europie Wschodniej,
chcielibyśmy, żeby Zachód miał coś do powiedzenia na temat kształtu
tej przyszłości. Dla swojego i naszego dobra.

G.M.Tamas

______________________

1/ Pankow to przedmieście Berlina, siedziba rządzącej
Sozialistische Eieheitspartei Deutschlands, której nazwę
tłumaczyć można także jako Socjalistyczna Partia Jedności
Niemiec.

Tłum. Karol Druskiennicki

THE SALISBURY REVIEW, vol. 7, nr 3 marzec 1989r.

/Za: "Orientacja na Prawo", nr 45/

______________________________________________________________________

SOLIDARNI Z WOJSKIEM

Miesiąc temu informowaliśmy o akcji "Żołnierz Solidarny", zainicjo-
wanej przez Liberalno-Demokratyczną Partię "Niepodległość" i Solidar-
ność Walczącą. Obecnie prezentujemy wywiad z jednym z organizatorów
tej akcji.

------------------------

AISW: Na czym polega akcja "Żołnierz Solidarny" ?

-------------------------------------------

Odp.: Na rozsyłaniu na adresy zawodowych żołnierzy i instytucji
wojskowych pierwszego numeru pisma "Żołnierz Solidarny". Pismo
firmowane jest przez LDP"N" i SW. Pierwszy numer, poza tekstem redak-
cyjnym, zawiera całość słynnego wywiadu udzielonego paryskiej "Kultu-
rze" przez płk. Kuklińskiego oraz informację o LDP"N" i SW. Liczymy,
że udało nam się dotrzeć bezpośrenio do 1O-2O % kadry LWP. Część
nakładu pisma (35 tys.) puszczona jest w kolportaż.

Apelujemy do wszystkich osób, do których dotrze "ŻS" o włączenie się
do naszej akcji i dalsze wysyłanie pisma na adresy zawodowych żołnie-
rzy. W każdym mieście są bloki, a nawet całe osiedla wojskowe, więc
każdy wie gdzie oni mieszkają. Można wysłać pocztą albo włożyć w drzwi.

Uważam, że akcję tę należy rozszerzyć. Nie musi to być tylko bibuła
drukowana specjalnie dla nich. Już po stanie wojennym miałem dużo do
czynienia z kadrą LWP. Byłem zaszokowany, bo cały ruch okresu "Soli-
darności" spłynął po nich jak woda po kaczce. Byli święcie przekonani
o słuszności stanu wojennego. Jest to wynikiem tego, że w latach 8O-81
"Solidarność" i reszta opozycji całkowicie ten problem zlekceważyła.

Apeluję więc o podchwycenie naszej akcji. Jeżeli to znowu zlekcewa-
żymy, będzie to niewybaczalny błąd. Musimy mieć świadomość, że
oficjalna "Solidarność" tego hasła nie rzuci. Oni są zbyt uwikłani
w układy z władzą, żeby próbować jej autentycznie zagrozić.

W dzisiejszej sytuacji politycznej, gdy interwencja zbrojna byłaby
samobójstwem linii Gorbaczowa, komuniści muszą liczyć na LWP i MSW.
Trzeba doprowadzić do tego, żeby poczuli się mniej pewnie.

AISW: Nasuwa się analogia z akcją "N" z okresu wojny. Czy była ona dla
----------------------------------------------------------------
Was inspiracją ?

----------------

Odp.: I tak, i nie. Pomysł narzucał się sam i dziwne, że nikt wcześ-
niej na to nie wpadł. Istnieje zasadnicza różnica pomiędzy obu
akcjami. W "Akcji N" podszywano się pod nieistniejące organizacje
niemieckie. My nie udajemy, że "Żołnierz Solidarny" jest redagowany
przez kadrę LWP. Apelujemy do nich niejako z zewnątrz. Apelujemy do
nich o solidarność z tymi, których oni uważają za swych wrogów,
a przecież tak nie jest, bo chodzi w końcu o nasz wspólny interes,
o niepodległą i demokratyczną Polskę.

Im się mówi, że "Solidarność" chciała ich wieszać. Teraz mówi im
się, że to SW chce wieszać. A tu okazuje się, że ci "krwiożerczy
ekstremiści" zwracają się do nich po prostu jak bracia.

______________________________________________________________________

POŻEGNANIE NAGYA

Najprawdopodobniej 16 czerwca 1958 r. zamordowany został przywódca
węgierskiego powstania antykomunistycznego, Imre Nagy. Piszę "najpraw-
dopodobniej", poniewaź nigdy do końca nie będzie wiadomo, czy Nagya
powieszono rzeczywiście w dniu podanym przez TASS, czy też wcześniej,
może dużo wcześniej. Jego poczynania w 1956 r. miały na celu wprowa-
dzenie na Węgrzech autentycznego pluralizmu polityczno-społecznego,
całkowite uniezależnienie od ZSRR, przestawienie gospodarki na tory
wolnorynkowe i jak najszybszą demokratyzację Węgier - a więc działania
wrogie systemowi komunistycznemu, polityce "wielkiego brata". Jest za-
tem jednym z nielicznych komunistów, którzy za swe działanie,
działanie na rzecz niepodległości i demokracji zasłużyli na uznanie,
a nawet na podziw.

Stara i prawdziwa jest tradycja przyjaźni polsko-węgierskiej. Rów-
nież w 1956 r. nasz naród solidaryzował się z reformującymi się,
a potem walczącymi Węgrami. Obok wydarzeń poznańskich z czerwca '56
i polskiego Października owego roku, warto wspomnieć o zorganizowaniu
ogólnopolskiej akcji oddawania krwi dla walczących o swą niepodległość
Węgrów oraz o tym, że wiele polskich rodzin deklarowało swoją chęć
adopcji dzieci węgierskich, których rodzice zginęli w powstaniu.

Teraz, kiedy pod presją społeczną komuniści zgodzili się na rehabi-
litację Imre Nagya (jeszcze na początku br. działacze partyjni
twierdzili, źe nie może być mowy o takiej rehabilitacji) opozycja wę-
gierska przygotowała powtórny, tym razem uroczysty, pogrzeb przywódcy
powstania i jego czterech współpracowników. Pozostałe ofiary sowiec-
kiego najazdu symbolizowała szósta, bezimienna trumna. W organizowaniu
uroczystości brało udział kilka ugrupowań opozycyjnych, m.in. Węgier-
skie Forum Demokratyczne, Węgierska Partia Radykalna, czy Węgierska
Partia Socjaldemokratyczna.

Wyjazd z Wrocławia do Budapesztu na te uroczystości został
zorganizowany głównie przez NZS UWr. Nasz delegacja była właściwie
jedyną z Polski; niesłusznie brano nas za reprezentację "Solidarności"
(ze względu na niesiony transparent), wszak byliśmy raczej reprezen-
tacją wrocławskiego NZS-u.

Na Placu Bohaterów, gdzie odbywały się uroczystości, zgrmadziło się
około 1OO tysięcy ludzi. Węgrzy przyjęli nas bardzo entuzjastycznie.
Ze wzruszeniem słuchaliśmy, gdy jakiś człowiek, kalecząc język polski,
krzyczał: "Niech żyje Polska !", "Dziękujemy", albo "Polak Węgier dwa
bratanki". Kiedy wchodziliśmy na środek Placu, ludzie rozstępowali się
i witali nas oklaskami. Pod pomnikiem Bohaterów złożyliśmy wieniec
z białych i czerwonych kwiatów. W wywiadzie dla jednej z niemieckich
gazet nasi przedstawiciele podziękowali Węgrom za tak przyjazne przy-
jęcie i wyrazili przekonanie, że przemiany zachodzące na Węgrzech się-
gają głębiej i mają znamiona większej trwałości niż w PRL. Chwilami
wydawało się nam, że to my jesteśmy w centrum zainteresowania na Placu
Bohaterów, a nie sześć trumien ze szczątkami pomordowanych, gdyż by-
liśmy tysiąckrotnie fotografowani, filmowani i nagabywani przez różne
osoby prywatne i nieprywatne. Nasze transparenty były jedynymi na Pla-
cu, ponieważ rodzina Nagya prosiła publicznie, by opozycja nie wyko-
rzystywała pogrzebu do celów politycznych, by nie było ani okrzyków,
ani transparentów. Plac był ubrany w czerń i węgierskie flagi z wycię-
tym w środku kółkiem, symbolizującym wyrzucenie czerwonej gwiazdy
z narodowej flagi. Wśród przemawiających były osoby, które przyjechały
do swego ojczystego kraju po raz pierwszy od 1956 r. Do takich należał
jeden z przywódców i organizatorów obrony Budapesztu przed armią ra-
dziecką. Otwarcie powiedział on, że "komunizm jest wrogiem Węgier"
i że "chociaż były ofiary, cierpienia i tortury, to Węgrzy mogą być
dumni, że na kilka dni wyparli z Budapesztu najpotężniejszą armię
świata". Przemawiali także przywódcy dzisiejszych partii opozycyjnych,
padały bardzo mocne słowa, które w Polsce zaliczone byłyby do ultrara-
dykalnych, np. "żadnej formy komunizmu nie da się pogodzić z demokra-
cją", żądamy natychmiastowego wycofania armii radzieckiej z Węgier",
"nie chcemy kroczyć drogą Jaruzelskiego i Li Penga", "chcemy demokra-
cji, a nie zdemokratyzowanego, ubranego w nowe piórka socjalizmu".
Stojąc przy trumnach pomordowanych domagano się fundamentalnych zmian
w konstytucji i odcięcia się od Układu Warszawskiego - ten ostatni
postulat wysunięty w październiku '56 r. przez Nagya najbardziej roz-
wścieczył Chruszczowa i pobudził go do zaatakowania Węgier.

Szef partii węgierskiej, Karoly Grosz, nie uczestniczył w uroczys-
tościach, ale większość "góry partyjnej" przyjechała czarnymi
limuzynami złożyć wieńce na sześciu trumnach. W nawiązaniu do tego
jeden z przemawiających zaznaczył: "Niech się niektórym nie wydaje, że
za dotknięciem trumny Nagya doznają oczyszczenia".

Ze względu na prośbę rodziny Nagya nie można było wznosić okrzyków,
ale gdy przechodząc koło Węgrów ktoś z nas (kalecząc z pewnością język
węgierski) cicho mówił: "Nem okorunk komunismust" ("Nie chcemy komu-
nizmu"), odpowiedź zawsze była jedna: NEM OKORUNK !

Ignacy Kielecki

______________________________________________________________________

Wiktor Suworow

PRZYJDZIE TAKI DZIEŃ

Moja kariera po "wyzwoleniu" Czechosłowacji układała się nadzwyczaj
pomyślnie. Byłem jeszcze młodziutkim oficerem, kiedy radziecki wywiad
wojskowy GRU zwrócił uwagę na moją skromną osobę. Poddano mnie długo-
trwałym i skrupulatnym weryfikacjom; najlepsi psychologowie z tej
superpotężnej tajnej organizacji za pomocą wielkiego amerykańskiego
komputera przeanalizowali mój charakter, inteligencję, całe moje za-
chowanie. Zdecydowali, że nadaję się do GRU. Pomylili się fatalnie
- i radziecki wywiad wojskowy, i amerykański komputer: kocham swój
kraj, kocham wojsko, kocham tajne i pełne przygód życie wywiadowcy,
ale nienawidzę komunistów.

Przygotowywano mnie pięć lat. Przez ten czas odbyłem praktykę w mi-
litarno-terrorystycznych formacjach Specnazu, ukończyłem Wojskową
Akademię Dyplomatyczną, po czym wylądowałem w Europie Zachodniej jako
wywiadowca wojskowy pod płaszczykiem cywilnego dyplomaty. Były to
złote czasy dla GRU, Specnazu, dla KGB, dla wszystkićh komunistycznych
organizacji szpiegowskich i terrorystycznych. Był to okres détente. Na
całym świecie pojawiło się modne słówko - o d p r ę ż e n i e. W Hel-
sinkach wielki bojownik o pokój Leonid Breżniew zobowiązał się solen-
nie, że odtąd Związek Radziecki będzie przestrzegać praw człowieka, że
nastąpi normalizacja stosunków Wschód-Zachód, że można będzie rozpow-
szechniać wszelkie informacje i mówić to, co się myśli. Przywódcy
Polski Ludowej, Rumunii, Czechosłowacji i innych KDL-ów także złożyli
swoje podpisy... Jakże wszyscy pragnęli wierzyć, że komuniści stali
się dobrzy, że wszystko zmieni się na lepsze, że skoro podpisali poro-
zumienie, to na pewno będą je respektować...

W tamtych czasach niestosowne było zwracanie uwagi na "swawole"
GRU, KGB i innych tajnych służb, bowiem dobrzy komuniści mogliby się
pogniewać i znowu stać się złymi komunistami. Radziecki wywiad mógł
bezkarnie buszować na Zachodzie, robiąc swoje - i w pełni te możliwoś-
ci wykorzystał. Aktywność komunistycznych służb specjalnych wzrastała
w zastraszającym tempie. Odprężenie nie tylko stwarzało atmosferę
sprzyjającą ich działalności, nie tylko gwarantowało im całkowitą bez-
karność, lecz było także źródłem zaopatrzenia w zachodnie kredyty
walutowe, które między innymi pozwalały na werbowanie coraz to nowych
agentów.

Dziś nikt już nie pamięta tych przedziwnych czasów zachodniej
niefrasobliwości i nieodpowiedzialności. Słowo détente wyszło z uży-
cia, przyszła moda na nowe słowa: pieriestrojka, głasnost'... I znowu
wiele obietnic, wiele słów, znowu Zachód gotów jest udostępnić komu-
nistom kolejne kredyty i puścić w niepamięć poprzednie... Postawmy
sobie pytanie: do czego w istocie zmierza Gorbaczow? Czy chce odstąpić
od nieudolnego systemu komunistycznego, czy też pragnie go usprawnić,
by stał się komunizmem dobrym i skutecznym ? Na razie nic nie wskazuje
na to, by gensek pragnął zlikwidować komunizm, nic nie uzasadnia
takiego optymizmu. Wydaje się, że pragnie go po prostu unowocześnić.
Nie on pierwszy. Wszyscy jego poprzednicy: Lenin i Trocki, Fidel
Castro i Pol-Pot, Ceausescu i Gomułka, Dzierżyński i Chruszczow,
Gierek i Stalin, Jaruzelski i Breżniew - każdy na swój sposób - stara-
li się zbudować dobry komunizm. Jak dotąd mimo chęci, determinacji,
wielomilionowych ofiar i straszliwych cierpień - nikomu to się nie
udało.

Nie wierzę w pierestrojkę. Wszystko, co Gorbaczow robi, nie raz
miało już miejsce w przeszłości. Lenin wprowadził NEP,srebrnego rubla,
złotego czerwońca, oddał ziemię chłopom. Gorbaczow na razie nie posu-
nął się tak daleko. Stalin przeprowadził kampanię "rekonstrukcji" oraz
"krytyki i samokrytyki". Rekonstrukcja stanowiła odpowiednik pierie-
strojki, a krytyka była ówczesnym odpowiednikiem głasnosti. Za Stali-
na, podobnie jak za Gorbaczowa, krytyka biurokracji miała doprowadzić
do odnowienia aparatu partyjnego i państwowego; inne były metody, ina-
czej to się nazywało. Kiedy Hitler napadł na ZSRR, Stalin wołał przez
radio: "siostry i bracia !". Nie dlatego, że taki był czuły, ale
dlatego, że popadł w tarapaty. Dziś Gorbaczow znalazł się w katastro-
falnej sytuacji na skalę roku 1941...

Gorbaczow proponuje reformy znacznie mniej radykalne, niż te które
wprowadzono w Jugosławii. Przed 4O laty Tito dokonał swojej pierie-
strojki, a rezultatem jest ekonomiczna, polityczna i duchowa stagnacja.

Nie wierzę w pieriestrojkę. Chyba, że obudzę się któregoś dnia
i okaże się, że nie istnieje KGB, że "Solidarność" może swobodnie
działać, a mur berliński leży w gruzach; że naród polski (węgierski,
bułgarski, rumuński...) ma prawo decydować, czy chce nadal pozostać
w Układzie Warszawskim, a naród ormiański (ukraiński, gruziński, li-
tewski...) ma prawo decydować, czy pragnie pozostać w składzie ZSRR;
że w Moskwie (Warszawie, Pradze, Bukareszcie) można kupić każdą bez
wyjątku książkę: "Pieriestrojkę" Gorbaczowa i "Akwarium" Suworowa.
Wtedy uwierzę.

Cieszę się bardzo, że moja książka wychodzi po polsku. Jest to dla
mnie najwyższa nagroda literacka. Polska "Solidarność" jeżeli nawet
nie zbudziła Rosji, to w każdym razie solidnie nią potrząsnęła. Dzię-
kuję Wam za to. Jaka szkoda, że najpierw wybuchają strajki w Polsce,
potem krew się leje na Węgrzech, potem Rosjanie walczą w Nowoczerkas-
ku, potem znowu Polacy, Ormianie, dalej Łotysze i Estończycy, i raz
jeszcze Polacy. Ach, gdyby to wszystko choć raz jeden zbiegło się
w czasie i zagrzmiało równocześnie w Polsce, na Węgrzech, w Armenii,
na Łotwie, w Rosji.

Ufam, że przyjdzie taki dzień.

Sierpień 1988 r. Wiktor Suworow

______________________

Wiktor Suworow to pseudonim byłego sowieckiego szpiega, który w ra-
mach obejmującej cały świat siatki GRU (wywiad wojskowy) przez kilka
lat zbierał tajne dane wojskowe na Zachodzie. W roku 1978 uzyskał azyl
polityczny w Wielkiej Brytanii. W ZSRR został zaocznie skazany na karę
śmierci. Do dziś znajduje się wraz z rodziną pod ochroną zachodnich
służb specjalnych. >>>>>>>

Przytoczony powyżej tekst jest adresowanym do polskiego czytelnika
posłowiem do napisanej przez Suworowa książki "Akwarium", wydanej
w tym roku przez paryskie "Spotkania". Pasjonująca (ale i wstrząsają-
ca) lektura "Akwarium" pozwala poznać mechanizmy kierujące funkcjono-
waniem potężnej machiny sowieckiego szpiegostwa, kulisy bezwzględnego
i absolutnie cynicznego aparatu sowieckiej władzy oraz jej zdecy-
dowanie mafijny charakter. Ujawnia również słabość zachodnich
organizmów społecznych w konfrontacji z brutalną i bezczelną siłą naj-
większego na świecie i najbogatszego aparatu szpiegowsko-dywersyjnego.

Warto przeczytać tę książkę i warto o niej sobie przypominać, gdy
nasza własna poczciwość skłania do uwierzenia, że jakiekolwiek ludzkie
uczucia kierują postępowaniem sowieckich polityków. Gdy na serio
zaczynamy brać dobrą wolę, otwartość i szczerość deklaracji władz
i przywódców sowieckich. Gdy zaczynamy rozważać szerokość uśmiechu
Gorbaczowa bądź analizować przymioty ciała i ducha Larisy...

Po tej książce nie śpi się zbyt dobrze, ale służy ona przecież
właśnie przebudzeniu, otrząśnięciu się ze stanu powszechnej katatonii
i zbiorowych halucynacji branych za rzeczywistość. Rzecz godna polece-
nia zwłaszcza dla tych wszystkich politycznych realistów, którym
własne złudzenia i naiwne nadzieje zastępują polityczny realizm.

/AŻ/

______________________________________________________________________

WiP-OWSKI REKORD POLSKI

Rekord Polski w ilości rozpraw w pierwszej instancji za odmowę
służby wojskowej pobił 17 maja Marek Czachor, absolwent fizyki na
Uniwersytecie Gdańskim, syn Ewy Kubasiewicz - szefa struktury
zagranicznej SW. Aresztowany pierwotnie w listopadzie 1987 r., wypusz-
czony z wyrokiem "w zawiasach" po 4O dniach. Prokurator się odwołał do
sądu najwyższego, sąd uchylił wyrok sądu Marynarki Wojennej i przeka-
zał sprawę do ponownego rozpatrzenia, następnie SMW ponownie uwolnił
oskarżonego umarzając postępowanie, znowu odwołanie prokuratora do SN,
ponowne uchylenie wyroku przez SN i trzecie już z kolei rozpatrzenie
sprawy w SMW. Tym razem wyrok jest skazujący: 1,5 roku "w zawiasach"
na dwa lata + grzywna 15O tys. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że
przewodniczącym składu sędziowskiego był sędzia Głowa, ten sam, który
w 1987 r. skazał Czachora na 3 lata, a Ewę Kubasiewicz na 1O lat.
M. Czachor odmówił służby z powodów politycznych, nie jest pacyfistą.
Grzywna za "znieważenie LWP" poprzez stwierdzenie, że agresja
w Czechosłowacji i stan wojenny były haniebne.

/Za: "Solidarność Walcząca", nr specjalny, Trójmiasto/

_______________________

Od czerwca br. Marek Czachor jest jednym z jawnych przedstawicieli
Solidarności Walczącej w kraju.

______________________________________________________________________

WIADOMOŚCI DROBNE

29 maja na terenie Poznania rozrzucone były ulotki "fałszywki"
sygnowane podpisem Solidarność. Zachęcały one do:

- kupienia dolara i wpłacenia na fundusz "Solidarności",

- głosowania na "Solidarność", bo jej programem jeśt m. in. nowa
ustawa antyaborcyjna i zlikwidowanie prywatnych gabinetów lekarskich,
gdzie przeprowadzane są zabiegi przerywania ciąży.

Wielkopolski Komitet Obywatelski wystosował w tej sprawie oficjalny
protest.

***

We Lwowie na mecze piłkarskie nie wpuszcza się więcej niż 8-1O tys.
osób (stadion mieści 5O tys.), aby nie dopuścić do wielkich zgrupowań
ludności. Szef KP Ukrainy - Szczerbicki ma podobno niepisaną umowę
z Gorbaczowem: za cenę spokoju na Ukrainie cała partyjna biurokracja
zachowuje swą pozycję i przywileje.

Obecnie represje na Ukrainie są silniejsze niż za czasów Breżniewa.

***

W książce wydanej w r. 1984, a ukończonej jeszcze wcześniej,
Anatolij Golicyn, były wysoki funkcjonariusz KGB (zajmował się tam
operacjami dezinformacyjnymi) przepowiadał:

"W trzeciej fazie można oczekiwać utworzenia rządu koalicyjnego
składającego się z reprezentantów partii komunistyczej, przywróconej
'Solidarności' i kręgów katolickich. Być może zostanie weń włączonych
paru tzw. liberałów. Tego typu rząd będzie mógł niezwykle efektywnie
realizować komunistyczną strategię, wzywając do rozbrojenia, tworzenia
stref bezatomowych, być może do wznowienia Planu Rapackiego, do
jednoczesnego rozwiązania NATO i Układu Warszawskiego i przyczynić się
znacznie do utworzenia zneutralizowanej, socjalistyczej Europy...Jego
powstanie zostanie uznane za dowód spontanicznego wyłonienia się
nowego, prawie demokratycznego systemu, co spowoduje osłabienie oporu
wobec komunizmu zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz Obozu..."

/"Biuletyn Informacyjny Contra", nr 3/

***

Ukazał się pierwszy numer "Informatora Bielskiego", pisma Oddziału
Podbeskidzie Solidarności Walczącej. Postała grupa SW w Andrychowie.

W regionie górnośląskim powstały nowe grupy zakładowe Solidarności
Walczącej: KWK "XXX-lecia PRL" wydaje pismo "Pniówek" (nr 1 czerwiec
1989 r.); KWK "Moszczenica" wydaje pismo "BIM" (nr 1 czerwiec 1989 r.).

Utworzony został Oddział Dolnośląski SW, który wydaje pismo pt. "Soli-
darność Dolnośląska".

Radio SW we Wrocławiu nadało pierwsze audycje na fonii pierwszego
programu TV.

***

_
Z ROSYJSKIEJ PRASY NIEZALEZNEJ

______________________________________

MATERIAŁY WYBRANE Z TYGODNIKA "RUSSKAJA MYSL"

UKAZUJĄCEGO SIĘ W PARYŻU

oraz niezależnych pism wychodzących w ZSRR

INTELIGENCJA I PIERESTROJKA

wystąpienie Władimira Maksimowa na paryskiej konferencji

"Demokratyczne alternatywy w bloku sowieckim"

Jeśli sądzić według wschodnich i zachodnich środków masowego
przekazu, w Związku Sowieckim zachodzą bezprecedensowe przemiany
społeczne. Zachód jest oszołomiony i przyjmując chciane za rzeczywiste
nie liczy się z żadnymi faktami. (...)

Cóż w istocie dzieje się dziś w ZSRR?? Radykalna zmiana warty ze
wszystkimi konsekwencjami: czystką, demagogią, poszukiwaniem nowych
rozwiązań politycznych, ekonomicznych, ideologicznych. Nowa ekipa, nie
rezygnując z żadnego z celów ideologicznych i geopolitycznych,
postawiła przed sobą zadanie uczynienia swojego systemu mobilniejszym
i efektywniejszym - i to z pomocą Zachodu. I jeżeli ta ekipa osiągnie
swoje cele, co chwała Bogu, jest wątpliwe, to demokracja dożywa
swojego końca.

Dlatego, wybaczcie, nie wierzę we Fronty Narodowe, w których pracy
uczestniczą przywódcy republik, dawni szefowie KGB, którzy potem stali
się sekretarzami KC. Nie wierzę w walkę o niepodległość, której
przewodzi ten sam rząd republiki, który jeszcze wczoraj gnębił walczą-
cych o niepodległość. Na koniec; nie wierzę w demokratyzację wprowa-
dzaną przez byłych oprawców. Używając idei i haseł opozycji
neutralizują tym samym samą opozycję i skierowują tok wydarzeń w kie-
runku dla siebie korzystnym.

Mam ochotę zapytać dzisiaj wszystkich swoich Łotewskich kolegów:
z jakiej racji Rosjanin, człowiek Moskwy, przewodniczący prezydium
Rady Najwyższej Łotewskiej SRR Gorbunow nagle okazuje się łotewskim
nacjonalistą ? Odpowiedź, według mnie, sama się narzuca.

Dlatego przykro mi widzieć jak niedawne ofiary we wzruszającej
zgodności ze swoimi wczorajszymi prześladowcami zasiadają razem w, wy-
baczcie wyrażenie, humanistycznych komitetach, jeżdżą po całym świecie
propagując obecny reżim i obwiniają opozycję o polityczny ekstremizm.

Dlatego z goryczą patrzyłem, jak na czele wielotysięcznego tłumu
ludzi, którzy przyszli uczcić pamięć gruzińskich ofiar stali ci, bez
których udziału do masakry w ogóle by nie doszło. Czyżby, jak uważa
Tengiz Gudawa, człowiek o którym mam wysokie mniemanie, podobną de-
cyzję mógł rzeczywiście podjąć samodzielnie pomniejszy funkcjonariusz,
komendant zakaukaskiego okręgu wojskowego, generał Rodionow? (Poza tym
oddziały specjalne, które przyłożyły ręki do masakry, nawet nie
podlegają ministrowi obrony, a bezpośrednio pod biuro polityczne KPZR.

Ten pionek w wojskowym stroju tylko wypełniał rozkaz. Tych, którzy
go wydali trzeba było pozostawić sam na sam z ich ofiarami. Być może
wtedy odezwałoby się w nich sumienie. Zamiast tego, otoczeni mnóstwem
ludzi, ukazali się oni jako wyraziciele bólu narodu.

Jestem przekonany, że mamy tylko jedno wyjście: stać się radykalną
opozycją, nie związaną z władzami żadną, nawet pośrednią współpracą.
Taką opozycją, wokół której wyrośnie w końcu wolne społeczeństwo -
gwarancja przyszłej demokracji. Ta opozycja, która dzisiaj chce
prowadzić z władzą tak zwany konstruktywny dialog, nie ma przed sobą
innej drogi, jak oswojenie przez władzę. Niech wybaczą mi moi polscy
przyjaciele, ale naiwnością jest wieść dialog o demokracji z ministrem
policji i służby bezpieczeństwa. Jest to, wybaczcie, dialog owcy
z wilkiem. Rozmawia on z owcą dopóki nie zachce mu się jeść.

Jeśli rzeczywiście chcemy wywalczyć wolność, powinniśmy żyć bez
iluzji, patrzeć prawdzie w oczy i zachować czujność. (...)

Władimir Maksimow

/"Russkaja Mysl" 3776, 19 V 1989/

* * * * *

9 maja w Kownie odbyła się demonstracja zorganizowana przez
litewskie nieformalne stowarzyszenia młodzieżowe. Aleją Wolności
przemaszerowało 3O osób ubranych na podobieństwo żołnierzy sowieckich,
niosąc czerwone sztandary i łopaty oraz hasła typu "POTRZEBNY NAM MIR
("pokój" albo "świat") - NAJLEPIEJ CAŁY". Demonstranci śpiewali pieśni
rewolucyjne i skandowali hasła typu "NIEPOTRZEBNE NAM SŁOŃCE, NAM
ŚWIECI PARTIA !" Stroje, hasła, łopaty, drewnianą broń i flagi demons-
tranci rzucili pod pomnik Lenina i szybko się ukryli. Przyglądało się
temu ok. 3OOO osób.

/Russkaja Mysl 3776, 19 V 89/

* * * * *

7 maja w wiosce Bykownia, gdzie mieszczą się masowe groby ofiar
terroru NKWD z lat 1934-41 odbył się wielotysięczny wiec. Odczytano
list Sacharowa do zebranych. Wystąpił przedstawiciel Białoruskiego
Frontu Narodowego Orłow. Przewodniczący Ukraińskiego Komitetu Helsiń-
skiego Lewko Łukianienko wezwał do walki o wolne państwo Ukraińskie.

7 maja w miasteczku Warniaj z inicjatywy Ligi Wolności Litwy
odsłonięto pomnik z napisem: "Poległym za wolność i niezawisłość Litwy
1944-54 - dążący do wolności naród". W wiecu (1.5 godziny) uczestni-
czyło 3OOO osób, w tym duża grupa z Narodowego Związku Młodzieży
"Młoda Litwa". Ksiądz Alionidas Bonaviczius poświęcił pomnik.

7 maja w Moskwie towarzystwo "Memoriał" zorganizowało wiec
poświęcony pamięci ofiar stalinizmu, także tych ostatnich z Tbilisi.

11 V na wieczorze wspomnień osób represjonowanych zorganizowanym
przez grupę "Memoriału" w Charkowie przewodniczący oddziału Towa-
rzystwa oświadczył, że w mieście tym odnaleziono miejsce masowych
rozstrzeliwań z lat 193O-4O. W latach 6O wiercono w miejscach mogił
otwory w ziemi i wlewano substancje przyspieszające rozkład ciał.
Obecnie stoi na tym miejscu sanatorium KGB.

11 maja, w pięć miesięcy po niezależnej "Expresss-kronice", "Prawda"
pisze o odkryciu mogił:

"W 1979 roku w mieście Kołpaszewie (okręg tomski) na urwistym
brzegu Obu w miejscu dawnej siedziby milicji (lata 193O-4O) znaleziono
ludzkie czaszki. W każdej z nich był otwór po kuli. Po latach rzeka
podmyła brzeg i odsłoniła grób. Była to ogromna jama. (...) Miejscowe
władze postanowiły uniknąć pogrzebu. Podpłynęły łodzie motorowe, brzeg
otoczyła milicja i wojsko i na oczach mieszkańców miasta wypłukano
resztki ciał do rzeki. (...)

G.Wołotkiewicz

Jak podaje "Express-kronika" 13 V w Kołpaszewie w miejscu wymycia
zwłok w 1O rocznicę tego smutnego wydarzenia odbył się wiec żałobny.

***

Wolność na Syberii ma o wiele skromniejszy wymiar niż w części
europejskiej ZSRR. Aleksy Manannikow zaraz po wydaniu pierwszego
numeru biuletynu Syberyjskiej Agencji Informacyjnej został zamknięty
na 1O dni. Syberyjskie grupy i partie działają przeważnie w konspi-
racji.

Powstało Syberyjskie Stowarzyszenie Obrony Prawa "Wiedeń-89"
(Berdsk, 8-9 maja). W jednym z dokumentów S.S.O.P. "Wiedeń-89" zwraca
się do zjazdu delegatów ludowych z wezwaniem do położenia kresu kiero-
waniu więźniów na Syberię i zdjęcia z Syberii obowiązku pozostawania
więzieniem Zwiazku Sowieckiego.

***

Z wywiadu moskiewskiego korespondenta "New York Times" Billa
Kellera dla gazety "Izwiestia":

Keller jest zachwycony tym, że dawniej Roj Miedwiediew rozmawiając
z obcokrajowcem przez telefon ryzykował utratę telefonu, a teraz tenże
Miedwiediew jest delegatem ludowym ZSRR i niczego nie musi się bać.

"Jeszcze 5-6 lat temu pisaliśmy głównie o dysydentach i problemie
praw człowieka - było to wówczas ważnym aspektem stosunkówe między
naszymi krajami. Obecnie dysydentów w tym sensie, w jakim istnieli
wtedy, po prostu nie ma".

Zapamiętajmy nazwisko bystrego poszukiwacza dysydentów: Bill Keller.

* * * * *

motto: "Ludzie wybrali delegatów Zjazdu

z ogromnym zaangażowaniem i ci delegaci

w żadnym wypadku nie mogą, nie powinni
rozczarować ludzi. Od tego zależy los
naszego kraju i los świata."

A.Sacharow

13 maja 1989, Mediolan, zjazd Włoskiej
Partii Socjalistycznej

Aleksander Podrabinek (Moskwa)

KREMLOWSKI SHOW Z DEMOKRATYCZNYMI EFEKTAMI

(skrót)

Zjazd delegatów ludowych to wydarzenie numer jeden w dzisiejszym
życiu politycznym ZSRR. Wywołuje mnóstwo emocji. Mowy, za które kiedyś
szło się do więzienia, za które do dziś odsiadują wyroki polityczni
- słychać z ekranu telewizora. Oczywiście nie jest to wynikiem odwagi
świeżo upieczonych delegatów, ale daje materiał do przemyśleń.

Wielu jest rozczarowanych. Istotnie - kto żyje iluzjami, ten skazany
jest na rozczarowanie.

Nadzieje związane ze zjazdem wynikają z fałszywego założenia, że
delegaci zostali wybrani przez społeczeństwo i są niezależni od władz.
To ostatnie jest tylko w części prawdą: rzeczywiście ci delegaci prze-
jawiają więcej niezależności niż wszyscy dotychczasowi. Jednak znają
oni dobrze granice tego co dzisiaj wolno. Nikt z nich nie wypowie-
dział na zjeździe i, jak sądzę, nie wypowie słów krytyki socjalizmu
jako systemu politycznego ani krytyki komunizmu jako ideologicznej
bazy tego systemu. I nie dlatego tego nie powiedzą, żeby mieli inne
zdanie, ale ponieważ na dzisiaj jest to poza granicami dozwolonej
jawności.

Dzisiaj na zjeździe prezentują oni swoje cudowne wewnętrzne prze-
miany, niestety jednak nie wyrażają na głos żalu za swoje przeszłe
winy. A czyż nie w mrocznych czasach "zastoju" zrobił swoją karierę
śledczy Gdljan ? (Gdjan i Iwanow zostali niedawno odsunięci od rozpat-
rywania nadużyć kierownictwa partyjno-państwowego Uzbekistanu. Byli
oni starszymi śledczymi do spraw specjalnej wagi przy prokuratorze
generalnym. Obaj uchodzą za niezłomnych bojownikw z korupcja w
aparacie władzy - przyp. tłum.). Czyż nie przy Breżniewie wybił się na
partyjnego lidera Jelcyn ? Czyż nie przy wszystkich, którzy nami
rządzili zdobył reputację lojalnego "opozycjonisty" Jewgienij Jewtu-
szenko i czyż nie trzymał się ściśle dozwolonych granic Cz. Ajtmatow ?
Ile są warte ich dzisiejsze "porządne" wystąpienia ? Przecież takich
właśnie wystąpień oczekuje od nich Gorbaczow i nie przepuszczają oni
szansy usłużenia mu. Kiedyż wreszcie nauczą się nasi rodacy osądzać
politycznych przywódców nie wedle słów, które już i tak wolno
wypowiadać, a wedle ich wczorajszych i dzisiejszych czynów ?

Czy ci delegaci rzeczywiście reprezentują naród ? Jednynym niezbęd-
nym warunkiem wybrania delegatow zasługujących na miano "ludowych" są
demokratyczne wybory. A te wybory nie były równe. Bynajmniej nie
wszyscy kandydaci mogli się zarejestrować w komisjach wybroczych. Nie
wszyscy mieli równe prawa wyborcze - skazani i aresztowani byli ich
pozbawieni.

Wybory nie były bezpośrednie. Instancją pośrednią były okręgowe
zebrania wyborcze. Nie dopuściły one do wyboru "zbyt niezależnych"
kandydatów. Haniebny, antydemokratyczny system delegowania przez orga-
nizacje społeczne stosowany był poprzednio w faszystowskich Włoszech
za Mussoliniego. Teraz u nas. System ten krytykowała nawet sowiecka
prasa, lecz dzisiejsi delegaci o tym milczą.

Akademik Sacharow, jedyny z delegatów, który protestował również
w czasie "zastoju", został delegatem organizacji: Akademii Nauk ZSRR,
tym samym popierając antydemokratyczny system wyboru reprezentantów
organizacji. Czegóż można oczekiwać od delegatów, którzy jednomyślnie
przeszli do porządku dziennego nad naruszeniem fundamentalnych zasad
demokracji ? Każdy wybrany na zjazd mógł pierwszego dnia wyjść do mik-
rofonu i powiedzieć: "Szanowni delegaci ! Wybrano nas delegatami
w niedemokratycznych wyborach. Nasze mandaty są nieważne. Oddajmy je
centralnej komisji wyborczej i zażądajmy przeprowadzenia nowych -
bezpośrednich i równych - wyborów". Nic takiego nie zaszło. Nikt nie
oddał mandatu. Nasi "ludowi" delegaci nie potrafią zastosować swoich
-------------------------------------------------------
walorów moralnych do polityki. (podkr. tłum.)

----------------------------
Niedemokratyczność wyborów - oto przyczyna pustki bijącej ze
zjazdowych mów. Oburzenie i rozczarowanie tokiem zjazdu jest wyrazem
naiwności - należało wcześniej się oburzać: wtedy kiedy przyjęto
ustawę o wyborach.

Ani jeden kandydat nie ośmielił się postawić pytania o osobisty
udział Gorbaczowa w wydaniu rozkazu strzelania do demonstracji
w Tbilisi.(Z innych tekstów wynika, że pytanie padło. Nie było tylko
jasnej odpowiedzi - przyp. tłum.) A przecież jasne jest, że to on go
wydał. Czyż można przypuścić, że wydarzenia w Tbilisi rozwijały się
pięć dni (od 4 IV), a przywódca państwa nie kontrolował sytuacji ?
W naszym kraju to niemożliwe. Naiwna legenda o tym, że Gorbaczow przy-
leciał 8 kwietnia wieczorem z Londynu, a obudziwszy się nazajutrz
dowiedział się o masakrze - to bajka dla prostaczków i tych, którzy
gwoli mitu przebudowy poświęcają prawdę zamiast poświęcić Gorbaczowa!
Generalny sekretarz decyjuje o sprawach o wiele mniejszej wagi, na co
są przykłady, a co dopiero o użyciu sił zbrojnych.

Usiłowanie zrzucenia odpowiedzialności na miejscowe władze gruziń-
skie są nieprzekonywujące chociażby z tego powodu, że ani sekretarz KC
KP Gruzji Patiaszwili, ani komendant Zakaukaskiego Okręgu Wojskowego
Rodionow nie mieli takiej władzy, aby posłać oddział wojskowy z pod-
moskiewskiego miasteczka Reutowo do Gruzji - argument prosty i nie
największej wagi, a przekonywujący.

A i czołgi na ulicach Rygi pojawiły się 1O IV z pewnością nieprzy-
padkowo. Decyzja mogła być podjęta tylko w Moskwie, a jeśli w Moskwie,
to nie mógł jej podjąć nikt inny poza Gorbaczowem. Ale o tym się nie
mówi. Delegaci znają granice jawności.

Społeczeństwo reaguje na zjazd niezwykle żywo. Taki zjazd to u nas
coś niezwykłego. Milicja nie rozpędza nawet wieców Związku Demokra-
tycznego. Niestety, nawet ta nieustraszona organizacja nie miała dosyć
zdecydowania, aby odmówić delegatom prawa reprezentowania społeczeń-
stwa. Na wiecu 31 maja na placu Puszkina w Moskwie odczytano odezwę
"Związku Demokratycznego" do delegatów, w której w celu obrony
demokracji proponuje się im przeprowadzenie oddzielnego, alternatywne-
go zjazdu. O prawie delegatów do mandatów nikt nie wspomina...
(Rzeczywiście 2OO delegatów utworzyło tzw. "grupę moskiewską - tzn.
zbierającą się w Moskwie - która wystąpiła z niezależnym projektem
zmian politycznych - przyp. tłum.)

Aleksander Podrabinek, Moskwa

/tekst z "Express-kroniki" nr 23 w "Russkaja Mysl" 3779 z 9 VI 89/

* * * * *

OBRAZKI ZE ZJAZDU DELEGATÓW

(wg artykułu Aleksandra Niekricza w "Russkaja Mysl" 3778 z 2 VI 89)

Zjazd rozpoczął się od... naruszenia konstytucji. Pierwsze zebranie
zjazdu powinien prowadzić przewodniczący centralnej komisji wyborczej
(art. 11O). Prowadziło je prezydium z Gorbaczowem na czele. Po zwró-
ceniu na to uwagi Gorbaczow zarządził głosowanie, w którym wygrał.

Następnie upadł wniosek Sacharowa o zmianę porządku dnia i umiesz-
czenie pytań do kandydatów na Przewodniczącego Rady Najwyższej przed
głosowaniem. Gorbaczow szybko wyczuł, że jest górą i często pozwalał
na głosowania, demonstrując efektywność tej procedury. Zjazd podtrzy-
mał wszystkie wnioski Gorbaczowa oraz te, przeciw którym się on nie
wypowiadał.

Za zawieszeniem ustawy o demonstracjach na czas zjazdu (Adamowicz)
głosowało 831, przeciw: 1261 przy 3O wstrzymujących się. Reakcja sali:
brawa. Gorbaczow: "My nie zawieszamy ustaw, ale przecież ustawy nie
przeszkadzają prowadzeniu wieców. Nie przeszkadzają". I wiece są
organizowane, milicja nie przeszkadza.

Była tylko jedna kandydatura na Przewodniczącego Rady Najwyższej.
Aby uczynić precedens przedstawił swoją niezależną kandydaturę
A. F. Obolenski (Leningrad). Przedstawił on rozsądny program. Za włą-
czeniem go do spisu kandydatów głosowało 689, przeciwko: 1415, przy 33
wstrzymujących się.

Kandydaturę Gorbaczowa przedstawił Czyngiz Ajtmatow. Jego wystą-
pienie było hymnem pochwalnym przypominającym dawne lata stalinowskie.
"Polityczne credo naszego przywódcy błyszczy jak lustro" - powiedział
m.in. Ajtmatow - A jeśli jest nie tak jak trzeba, "to winni jesteśmy
my wszyscy razem wzięci, i zapewne sam nasz system społeczny". Cenna
uwaga.

Pisarz Jaworiwskij z Ukrainy zauważył, że Gorbaczowa trzeba wybrać
z konieczności, aby "odepchnąć nasz kraj od przepaści, nad którą
stoi".

Swoje motywy poparcia dla Gorbaczowa przedstawił jasno delegat
z Leningradu Władimir Woblikow: "...rad byłbym widzieć środki bardziej
radykalne, jednak uważam że stopniowość zmian politycznych daje
większe nadzieje niż zmiany niekontrolowane" (oklaski sali).

Chociaż formalnie wniosek Sacharowa upadł, pytań do Gorbaczowa przed
wybraniem go było mnóstwo. Pytano o jego udział w decyzji strzelania
do Gruzinów. Delegat z Charkowa obwinił go, że podobnie jak Napoleon,
pod wpływem żony prowadzi politykę imperialną. Ktoś postawił niewy-
godne pytanie o budowę dacz dla wysokich urzędników na Krymie.

Jak i w poprzednich wystąpieniach Gorbaczow nie odpowiedział jasno
na żadne pytanie: polityka pierestrojki została sformułowana. Uderzyła
ona wielu. Robotników pragnących "urawniłowki", niekompetentnych kie-
rowników. Trudności się mnożą: w partii, w nauce, w sferze sumień.
System stawia opór - przyznał Gorbaczow, ale nie wyjaśnił jak chce
pokonać ten opór, a tylko powtarzał, że sytuacja "wyrywa się" z rąk,
inaczej mówiąc przywództwo niemalże nie jest w stanie zarządzać
zachodzącymi procesami ("reforma wyrywa się", "przemiany polityczne
wyrywają się", w sferze duchowej potrzebna jest konsolidacja). Szcze-
gólnie niejasno wyrażał się Gorbaczow o konfliktach między narodowoś-
ciami. Nie wyklucza sytuacji, w której przyjdzie "bronić demokracji",
jednak bez użycia wojska. Mówi o "nadaniu suwerenności" republikom
związkowym, ale nie wyjaśnia sensu tego sformułowania. Mówi o rozsze-
rzeniu zakresu ich samodzielności i odpowiedzialności (usłyszawszy
słowo "odpowiedzialność" sala bije brawa).

Aktywnośćd delegatów "grupy moskiewskiej", wynajdowanie przez nich
kłopotliwych tematów - drażnią delegatów z prowincji. Gorbaczow czyta
wniosek: "...Kiedy wreszcie moskiewska grupa delegatów przestanie
wnosić dezorganizację i niezgodę w prace zjazdu ?..." (aplauz).
Gorbaczow komentuje: "To delegatom z Moskwy pod rozwagę".

Delegaci z Moskwy przecenili siły dążące do demokratyzacji. Przyjęli
złą taktykę w wyborach Rady Najwyższej. W rezultacie jej nowy skład
Jurij Afanasjew nazwał "stalinowsko-breżniewowskim". Gawrył Popow
powiedział o "mechanicznej, agresywno-pasywnej większości". Te dwie
wypowiedzi wyprowadziły Gorbaczowa z równowagi. "Popow - powiedział -
ma na celu uczynienie rozłamu wśród delegatów i w partii." "Pluralizm
w działaniach nie jest nam potrzebny - powiedział akademik Mieszałkin
- jest rozsądna większość". Na moskiewskkich ulicach odbyły się
demonstracje i wiece przeciw składowi Rady Najwyższej.

W efekcie Gorbaczow, przez cały czas zjazdu popierany bezwzględnie
przez około dwie trzecie delegatów, ma taki skład Rady Najwyższej,
jakiego potrzebuje. Demokratyczna mniejszość rozważa teraz, co robić
dalej. Stoi przed trudnym zadaniem samopoznania.

Aleksander Niekricz

POGROMY MESCHETÓW W UZBEKISTANIE

Sergiej Grigorianc powiedział na konferencji prasowej w Paryżu, że
w rejonach zasiedlonych przez Meschetów rozrzucano miesiąc temu ulotki
wzywające do wygnania wszystkich obcych. Trzy tygodnie przeszły spo-
kojnie. Potem Meschetowie zaczęli protestować z powodu braku ich
przedstawiciela na zjeździe delegatów ludowych. Tak się zaczęło...

Tygodnik "Głasnost'" z 7 VI b.r. pisał m.in.: "Nie zważając na
obecność armii, oddziały uzbrojonych Uzbeków swobodnie jeżdżą z miasta
do miasta prywatnymi samochodami i autobusami i urządzają pogromy.
Meschetowie twierdzą, że zabito już 2OO ludzi, spalono 7O domów. Około
15OO osób jest rannych. Ponad 2O tysięcy porzuciło domy i schroniło
się pod opiekę wojska. Miejscowe władze i milicja sprzyjają pogrom-
com."

Historia Meschetów wg "Kroniki wydarzeń bieżących" (nr 7 z 3O IV
1969):

"15 XI 1944 z Meschetii, rejonu południowej Gruzji, przymusowo wy-
siedlono miejscową ludność narodowości mającej początek w stopniowej
(od końca XVI w.) muzułmanizacji i turkizacji gruzinów-meschów.
W spisie ludności 1929 roku nadano tym muzułmanom nazwę Turków i ot-
warto im szkoły tureckojęzyczne. W latach 1935-36 naród ten nagle
przemianowano na Azerbajdżan i w szkołach zmieniono język na
azerbajdżański.

Ale 15 XI 1944 r. znowu mianowano ich Turkami i wysłano do Azji
Centralnej - do Kazachstanu. Oprócz Gruzinów-Meschetów z Meschetii
wysłano też Azerbajdżan-Karakałpaków, zmuzułmanizowanych Ormian-
-Chemszynów, uległych wpływom tureckimm Kurdów i mescheńskich Turkme-
nów, nazywających siebie Turkami. Wspólna niedola zbliżyła te grupy
etniczne i uczyniła z nich jeden naród.

Przesiedlenie przeprowadzono pod pozorem ewakuacji w bezpieczne
miejsca, odległe od rzekomo zbliżających się Niemców. Obiecywano pow-
rót do rodzimych stron po wojnie. Tragiczne okoliczności przesiedlenia
były analogiczne do znanych z historii Tatarów krymskich i narodów
północnego Kaukazu. Po kilku miesiącach po przesiedleniu w nowych
miejscach zamieszkania "czasowo wysiedlonego narodu" wprowadzono reżim
zesłańczy taki sam jak dla narodów ogłoszonych "zdrajcami". Prze-
siedleńcy, którzy zostawili w rodzinnych stronach domy, zwierzęta,
dobytek, ginięli w obcym klimacie z głodu i zimna. Tylko w Uzbekista-
nie zmarło 5O.6OO osób, szczególnie wielu podczas przekształcania
pustyni w żyzny kraj Gulistan. Nie pozwolono wrócić do rodzinnych
mescheńskich domów żołnierzom powracającym z frontu, również bohaterom
Związku Sowieckiego.

Zarządzeniem Prezydium Rady Najw. ZSRR z 31 X 1956 zniesiono reżim
zesłańczy wobec Meschetów, ale bez prawa powrotu do ojczyzny i zwrotu
skonfiskowanego dobytku (...)"

("Russkaja Mysl" 3779, 9 VI 89)

Z "Express-kroniki" nr 22 b.r.:

21 maja 89 przyjechali z Zakaukazia do Moskwy i urządzili wiec
Kurdowie. Żądali m.in. rehabilitacji gruzińskich Kurdów deportowanych
za Stalina do Kazachstanu i restytucji Kurdyjskiego Okręgu Autono-
micznego (w Azerbajdżańskiej SRR).

WIADOMOŚCI RÓŻNE ZA TYGODNIKIEM NIEZALEŻNYM "EXPRESS-KRONIKA"

UKRAINA

Moskwa, 27 V. Milicja rozpędziła głodujących na Arbacie ukraiń-
skich katolików. Dwie kobiety pobito.

Kijów,22 V. Tradycyjny wiec w rocznicę przeniesienia prochów
Tarasa Szewczenki z Petersburga do Kaniewa. Milicja nie zdołała
odebrać narodowych flag i transparentu rozwiniętych w tłumie.

Lwów, 21 maja. Nabożeństwo żałobne nad grobem kompozytora
Władimira IWASIUKA, zamordowanego w latach 7O - według powszechnego
mniemania przez KGB. Zebrało się 3O-5O tysięcy ludzi.

Simferopol, 15-16 III. Skazano na 1,5 roku obozów aresztowanego
5 IX 88 Olega G. PLETNIEWA (zam. pod Moskwą). Wypłynął on na morze na
pontonie i został według sądu schwytany poza granicami wód tery-
torialnych (marynarze zeznali, że jeszcze w granicach tych wód). 25 IV
sąd kasacyjny utrzymał wyrok.

Lwów, 4-5 V. Taras MAKSIMIAK i Michaił DUBECKIJ za Narodowy Ruch
Przebudowy po 15 dni aresztu.

Igor DERKACH i Oleg WITOWICZ za Ukraińską Grupę Helsińską (UGH)
po 15 dni aresztu.

Stepan CHMARA zatrzymany razem z nimi, jako były więzień
polityczny dostał grzywnę 1OOO rubli i 1O-miesięczny nadzór
administracyjny.

W CJURUPIŃSKU zatrzymano jadącego na zebranie UGH Stiepankowa
Stepana GURĘ. Umieszczono go wszpitalu psychiatrycznym.

11 maja we LWOWIE zatrzymano w pracy (w kotłowni) księdza
grekokatolickiego Michaiła GAWRILIWA. 15 dni aresztu.

Lwów, 22 V. 15 dni aresztu dla Wiaczesława CZORNOWILA (niezależny
publicysta).

23 V. 15 dni aresztu dla Jarosława PUTKO (Ukraińska Grupa
Helsińska - UGH)

31 V zatrzymany w drodze na wiec w Ternopolu działacz UGH
M. GORYŃ.

Lwów, 31 V - 2 VI. Pikietowanie prokuratury z plakatami żądającymi
uwolnienia CZORNOWILA, PUTKO, CHMARY.

Lwów, 28 V. 5O tysięcy ludzi zgromadziło się na wiecu protestu
przeciw prześladowaniom politycznym na Ukrainie. Wiec poświęcony był
także pamięci ofiar represji stalinowsko - breżniewowskich.

Kijów, 11 V. zatrzymani Leonid MILJAWSKIJ i Petr ZUJEW. Zujewa,
członka "Młodzieżówej Organizacji Działania" milicja pobiła w samo-
chodzie. Śledztwo przeciw niemu trwa.

Wieś STARA SIL (okręg Lwów), 6 V. Rozpoczęła działalność
świątynia Ukraińskiego Kościoła Katolickiego. Ksiądz ojciec Michaił
NIZKOGUZ przyjęty został w przeddzień do Ukraińskiego Kościoła Kato-
lickiego przez biskupa Władimira (STERNIUKA).

13 maja do wiejskiej świątyni przybył przedstawiciel miejscowych
władz z osiemnastoma prawosławnymi duchownymi, aby zabrać klucze od
świątyni i wydalić o. Michaiła. Nie dopuścili do tego wierni, których
zebrało się około 15OO. 14 maja o. Michaił w przepełnionej świątyni
odprawił Mszę Świętą.

* * * *

Wilno. 14 V Piatras CIDZIKAS rozpoczął głodówkę żądając
uwolnienia więźnia politycznego Bolesłowasa LIZUNASA i rehabilitacji
innych byłych więźniów politycznych

27 maja. Komisja rządowa oświadczyła CIDZIKASOWI, że Sąd
Najwyższy i Prokuratura Litewskiej SRR zrewidowały szereg spraw byłych
więźniów politycznych i rewidują kolejne sprawy (m.in. SADUNAJTE,
TAMKJAWICZIUSA, ANDREJKI, GAJAUSKASA, CIDZIKASA). P.CIDZIKAS konty-
nuuje głodówkę.

Wilno, 18 V. Sesja Rady Najw. Lit SRR przyjęła deklarację
o państwowej niezależności Litwy, w której m.in. czytamy:

"W 194O roku na podstawie paktu i uzupełniających go tajnych
protokołów podpisanych przez Niemcy i ZSRR w 1939 suwerenne państwo
Litewskie zostało przemocą i bezprawnie przyłączone do Związku Sowiec-
kiego i utraciło tym samym swoją ekonomiczną, polityczną i kulturalną
samodzielność."

Wilno, 25 maja. Założono Związek Niepodległości Litwy. W skład
wchodzą: Litewska Partia Demokratyczna, Partia Chrześcijańsko-De-
mokratyczna, Litewska Grupa Helsinki-76, Liga Wolności Litwy, "Młoda
Litwa" i Komitet Obrony Więźniów Politycznych.

Wilno, 29 V. 3O osób rozpoczęło głosówkę protestu przeciw
stosunkowi prezydium zjazdu delegatów do problemu paktu Ribbentrop-
-Mołotow.

Wilno, 31 V. Wiec-spotkanie z emigracyjnym poetą Bernardasem BRA-
ŻENISEM. Około 2O tysięcy ludzi.

Erewań, noc 1/2 VI. Około pół miliona ludzi zebrało się na wiecu
aby powitać uwolnionych działaczy ruchu karabachskiego (B. ARAKCJAN,
D. WARDANIAN, A. GALSTJAN, R. KAZARIAN, S. KAZARIAN, W. MANUKJAN,
A. MANUCZARIAN, W. SIRADEGJAN, L. TER-PETROSJAN) oraz przywódcę orga-
nizacji "MIACUM" (I. MURADIAN).

Z obozów Perm-35 doszła wiadomość, że w Michaił Kazaczkow zos-
tanie przeniesiony do więzienia w Czystopolu.

Erewań, 28 V. Po raz pierwszy świętowano oficjalnie dzień
powstania niezależnej Republiki Armeńskiej (28 V 1918). Prezydium Rady
Najwyższej Armeńskiej SRR ogłosiło również czerwono-niebiesko-poma-
rańczową flagę ormiańskim symbolem narodowym. Tego samego dla Azerbej-
dżanu żądał wiec w Baku, tegoż dnia 28 V b.r..

Tbilisi, 26 V. Obchody Dnia Niepodległości. Nabożeństwo w
katedrze odprawił Patriarcha Gruzji.

Machaczkała, 15 V. Demonstracja muzułmanów żądających zmiany
muftich północnego Kaukazu, prawa wolnego wyboru rad wiernych przy
meczetach, pozwolenia na budowę meczetu, pozwolenia na gazetę w języku
arabskim.

Tbilisi, 18/19 V. Zwolnieni zostali pod warunkiem pozostania
w mieście Georgij CZANTURIA, Merab KOSTAWA, Iraklij CERETELI, Zwiad
GAMSACHURDIA.

23 V w TV republikańskiej wystąpili członkowie Partii Ludowo-
Demokratycznej (m.in. Czanturia) i członek Związku Sprawiedliwości
Narodowościowej I. MELISZWILI. Uznali za konieczną walkę polityczną.
Ogłosili utworzenie przy Komitecie Ocalenia Narodowego Rady, do której
zaproszono przedstawicieli wszystkich politycznych organizacji Gruzji.

Tbilisi. Od 26 maja trwa głodówka i strajk rekrutów z żądaniami:
służby wojskowej na terenie Gruzji, umożliwienia służby zastępczej,
sformowania narodowych oddziałów wojskowych. Podobne głodówki w Rus-
tawi, Kutaisi, Zgudidi, Suchumi. Egzekutywa komitetu miejskiego
w Poti, gdzie głodówkę rozpoczęto 23 maja przyjęła uchwałę o poparciu
żądań i 24 V głodówkę zakończono.

Batumi, 14 V. Otwarto gruzińską świątynię prawosławną, czego
domagały się od dłuższego czasu nieformalne grupy społeczne. Tego dnia
w świątyni nabożeństwo odprawiał patriarcha Gruzji. Ochrzciło się
około 5 tysięcy osób.

Leningrad, 24 IV. Igor UŻGIN odmówił służby w "armii totali-
tarnego reżimu".

Taszkient, 29 IV- 2 V. Grupy inicjatywne ruchu narodowego Tatarów
krymskich uformowały się w organizację. Przyjęto statut. Wystosowano
m.in. list do Todora Żiwkowa z protestem przeciw prześladowaniom
muzułmanów w Bułgarii. 28 V urządzono wiec przed ambasadą bułgarską
w Moskwie.

Mińsk, 1 V. Zatrzymani w czasie niezależnej demonstracji byli
przesłuchiwani, jednak sędzia nie przyjął ich sprawy do rozpatrzenia.

Nowosybirsk, 21 IV. Demonstracja żądająca oddania Kościołowi
cerkwii św. Aleksandra Newskiego.

______________________________________________________________________

Ruch Antykomunistyczny: