1989 - 02 (luty) - materiały dodatkowe
******************************************************************
SERWIS AGENCJI INFORMACYJNEJ SOLIDARNOŚCI WALCZĄCEJ
LUTY 1989
MATERIAŁY DODATKOWE
******************************************************************
*******************************************************************
CZASOPISMA WYDAWANE PRZEZ AISW, PRZY KORZYSTANIU Z NINIEJSZEGO
SERWISU, NIE SĄ ZOBOWIĄZANE DO PODAWANIA ŹRÓDŁA INFORMACJI.
PRZEDRUKI W INNYCH CZASOPISMACH - DOZWOLONE Z PODANIEM ŹRÓDŁA: AISW
*******************************************************************
_
ARTYKULY
______________________
T. Czech
AFGANISTAN 1989
"Wycofujemy się ze świadomością,
iż nie wypełniliśmy naszej misji do końca"
gen. Gromow - d-ca. armii radzieckiej
w Afganistanie
27 kwietnia 1978 r. zbuntowane oddziały wojskowe zajęły pałac
królewski w Kabulu będący siedzibą prezydenta Dauda. Cała władza
przeszła w ręce Ludowo-Demokratycznej Partii Afganistanu, rozpo-
częły się komunistyczne rządy terroru i bezprawia. Latem tego roku
w Nuristanie wybuchło powstanie, które zapoczątkowało trwającą już
ponad 1O lat wojnę wyzwoleńczą. Na jesieni rewolta rozszerzyła się
na prowincje: Paktia, Kunar, Nanganhar, Badahszan, Fariab, Baglan,
a w 1979 r. także na rejony centralne Afganistanu i Herat (podczas
marcowych walk o miasto zginęło ok. 2O tys. ludzi). Lato 1979
przyniosło nieudane ataki powstańcze na Kabul - 5 sierpnia z pół-
nocy uderzył gen. Mustani. Pod koniec tego roku komuniści panowali
praktycznie tylko w stolicy i kilku miastach. W grudniu 1979 r. na
lotniskach w Baglan i Kabulu wylądowały oddziały radzieckich
spadochroniarzy, które do 27 tego miesiąca opanowały kluczowe
punkty obu ośrodków, komunistyczny prezydent Amin zginął - zastą-
pił go nowy - Babrak Karmal. Z Kuszki w ZSRR drogą na Herat wdarł
się 5O-tysięczny korpus wojsk pancernych i zmechanizowanych. Tak
oto rozpoczęła się otwarta interwencja radziecka w Afganistanie.
Wiosną 198O r. siły agresora liczyły już 1OO tys. żołnierzy,
w drugiej połowie roku - 15O tys.
Wbrew oczekiwaniom ZSRR opór partyzancki nie słabł, przeciwnie
- przybierał na sile. Aby pokonać mudżahedinów, radzieckie dowódz-
two zastosowało taktykę likwidacji ich rzeczywistego i potencjal-
nego zaplecza, palono zbiory, zatruwano wodę, mordowano ludność
cywilną, zaminowano ogromne obszary kraju. Lotnictwo systematycnie
bombardowało afgańskie wsie i miasta. Ogółem zginęło ponad milion
Afgańczyków, pięć milionów wyemigrowało do Pakistanu i Iranu, nie-
które rejony kraju są opustoszałe - ich mieszkańcy wyginęli bądź
uciekli, w gruzach leżą historyczne zabytki islamskie (np. w
Mazar-e Szarif i Kandaharze), zmieniła się struktura etniczna
Afganistanu. Intencje Kremla były jasne - rzucić powstańców na ko-
lana skalą represji i zniszczeń, obezwładnić masowym terrorem,
zastraszyć wspomagające ich społeczności lokalne.
Oczekiwania komunistów nie spełniły się, konsekwentny opór trwał
i każdy mord jeszcze go zaostrzał, dezerterowali żołnierze z armii
reżimowej, która wkrótce zmieniła się w pomocnicze siły policyjne.
W latach osiemdziesiątych komuniści kontrolowali na stałe Kabul
i wąski pas terenu przy granicy z ZSRR, reszta przechodziła z rąk
do rąk lub była opanowana przez mudżahedinów. Powstańcy atakowali
z powodzeniem i utrzymywali duże miasta: Kandahar, Herat, Baglan
i inne, skutecznie paraliżowali radzieckie linie komunikacyjne,
przenikali na terytorium ZSRR. Najsłynniejsi dowódcy - Isłaił
Khan, Massoud, Hagani, gen. Wardak - stali się wprost legendarnymi
bohaterami Tadżyków i Pasztunów. Działające w Afganistanie partie
islamskie - największe: Dżamiat-e Islami, Hezb-e Islami, Dżabh-e
Nadżad-e Melli, Harakat-e Engelab-e Islami oraz ich siły wojskowe
organizowały stałą administrację partyzancką na wyzwolonych tere-
nach. Mudżahedini wyłonili dwa kierownicze ośrodki polityczne:
w Pakistanie - w Peszawar - partie sunnickie, i w Iranie - szyici,
które powołały własne przedstawicielstwa zagraniczne.
Armia radziecka walczyła więc ze zorganizowaną i wspieraną
z zewnątrz siłą powstańczą. Trzeba oddać hołd rządowi Pakistanu
gen. Zia ul-Haqa, który przez lata konsekwentnie, mimo nacisków
z Moskwy, wspierał mudżahedinów, użyczając im swojego terytorium
(sam prezydent Zia przypłacił to życiem), a także władzom Arabii
Saudyjskiej, Egiptu, Kuwejtu, USA i innym - za ich dostawy
sprzętu, broni i pieniędzy. Pomoc z zewnątrz pozwoliła powstańcom
wyrównać braki w zaopatrzeniu, nic jednak nie mogło zastąpić ich
zdecydowania i bohaterstwa, i to właśnie one w tej wojnie
zwyciężyły.
Konferencja Genewska z kwietnia 1988 r. ostatecznie unaoczniła
światu porażkę militarną i polityczną ZSRR w Afganistanie. Kreml
potwierdził oceny, iż tej wojny nie jest w stanie wygrać i chodzi
mu wyłącznie o "zachowanie twarzy". Od 15 sierpnia 1988 r. rozpo-
częła się ewakuacja sił radzieckich, zakończona zgodnie z terminem
zawartym w porozumieniu rządu Pakistanu i Afganistanu z Genewy
- 15 lutego 1989 r. Wokół tych faktów narodziło się wiele
spekulacji, których autorzy doszukują się różnych "dziwnych"
powodów odwrotu, nie chcą natomiast spostrzec jednego, najważniej-
szego - ewidentnej porażki armii ZSRR. Obok tej, są oczywiście
i inne przyczyny, np. koszty - ok. 3 miliardów dolarów rocznie,
2-4 tys. zniszczonych czołgów i samochodów pancernych, ponad 2 tys.
samolotów i śmigłowców, dziesiątki tysięcy rannych, ok. 5O tysięcy
zabitych (oficjalnie 15 tys.). Niebagatelną rolę odegrała tu rów-
nież najnowsza polityka ekipy Gorbaczowa. Afganistan był jedną
z głównych barier na drodze do pełnego znormalizowania handlu ZSRR
z Zachodem, a także do unormowania stosunków z Chinami. Teraz, po
odwrocie, Kreml może liczyć na nagrodę - kredyty, inwestycje prze-
mysłowe, rozbrojenie itd. Armia radziecka wycofała się, bo i tak
prędzej czy później musiałaby to zrobić, dzięki Genewie odwrót nie
przybrał rozmiarów klęski, "twarz" ZSRR została uratowana,
a Zachód zyskał kolejny dowód "dobrej woli" M. Gorbaczowa.
Reżim w Kabulu jeszcze nie upadł, jest to jednak już teraz
tylko kwestia czasu. Zwycięstwo mudżahedinów stało się faktem. Nie
sposób nie docenić konsekwencji radzieckiej porażki w Afganistanie
dla światowego komunizmu. System ten znajdował dotychczas swoją
siłę w ekspansji, teraz została ona powstrzymana, powstańcy afgań-
scy podważyli w ogóle sens ewentualnych dalszych podbojów. Co
dalej ? To pytanie ciąży nad Krajem Rad jak przepowiednia nieu-
chronnego końca. Być może przyszłość pokaże, iż Afganistan był
jednym z przełomowych momentów w dziejach najnowszych. Do 1979 r.
ZSRR odnosił kolejne sukcesy, poszerzał konsekwentnie swoją sferę
wpływów, wchłaniał, podbijał, podporządkowywał. Porażka w Afganis-
tanie zbiegła się w czasie z poważnym kryzysem wewnętrznym
imperium, z krachem technologicznym i stopniowym odchodzeniem
Trzeciego Świata od ideologii marksistowskiej. To nie jest już
system z lat sześćdziesiątych, siedemdziesiątych. Afgańczycy
własną krwią udowodnili, że można go pokonać. Porażka była zbyt
spektakularna, aby nie odbiła się zasadniczo na kondycji sowiec-
kiego kolosa. Zbyt wielu uważnie ją obserwowało.
1O lutego w pakistańskim mieście Ravalpindi zebrała się afgań-
ska Szura, podczas jej wielodniowych obrad ujawniły się głębokie
różnice dzielące poszczególne ugrupowania ruchu oporu. W jednym
wszyscy zachowali jednak zgodność poglądów - nie ma mowy o żadnym
kompromisie z komunistami. Walka jeszcze trwa, ale zwycięstwo jest
w zasięgu ręki. Doszło do tego dosłownie na naszych oczach, tzn.
na oczach tych, którzy chcieli tę wojnę spostrzec. Trudno dziś
mówić o znaczeniu radzieckiego odwrotu z Afganistanu, lecz być
może już za pięćdziesiąt lat nikt nie będzie miał wątpliwości, że
mudżahedini rozbili komunizm nie tylko u siebie, ale zadali cios
całemu systemowi, po którym ten nigdy więcej się nie podniósł.
T. Czech
__________________________________________________________________
PRZYJDZIE KIEDYŚ WALCZYĆ I UMIERAĆ
(Wywiad Kornela Morawieckiego dla "Gazety Podlaskiej")
"GP": Deportacja, a także Pańskie usiłowania powrotu spowodowały
wzrost zainteresowania Organizacją Solidarność Walcząca.
Wraz z czytelnikami jesteśmy ciekawi opinii Pana o obecnej sytu-
acji politycznej w Polsce, o jego wizji rozwoju wydarzeń.
K.M.: Spodziewam się kolejnego progu w naszej historii, przełomu.
Dobrze by było, aby się do tego progu przygotować. Aby to
nie był tylko żywiołowy bunt.
"GP": A wydarzenia sierpnia 1988, jak się one mają do tego progu ?
K.M.: To są pewne zapowiedzi przyszłych wydarzeń. Trzeba je
widzieć na tle tego, co się dzieje w całym bloku sowieckim.
Są już zapowiedzi jego końca: nie będzie już trwał przez dziesię-
ciolecia. Znane jest stwierdzenie Toqueville'a, że despotyzmy
upadają wtedy, kiedy zaczynają się reformować. To co robi Gorba-
czow, to jest próba reform wymuszona przez sytuację społeczną
i ekonomiczną systemu. Chce go wzmocnić, a ja przewiduję, że do-
prowadzi do jego upadku.
"GP": A jak Pan widzi sens i szanse porozumienia narodowego przy
"okrągłym stole"?
K.M.: Nie obiecuję sobie niczego po wynikach "okrągłego stołu".
W wypowiedzi pt. "Nie grać z szulerami" napisałem wprost:
"Lepiej się z takich rozmów w porę wycofać." Mam zamiar przygoto-
wać pełniejszą ocenę polityki Związku w cieniu "okrągłego stołu".
Jedynym zyskiem byłby szeroki ruch podejmowania jawnych form dzia-
łania. Oni to zaakceptują, tak, jak musieli uznać fakt istnienia
prasy niezależnej i dostosować do tego swoją propagandę i poluzo-
wać cenzurę.
"GP": Jest też możliwy taki rozwój wydarzeń, że presja społeczna
pójdzie w kierunku doraźnych żądań płacowych, bytowych.
K.M.: Młode pokolenie będzie chciało pokazać siebie. Wciąż "Soli-
darność" jest jego jedynym, najbliższym ideałem. Również dla
naszej organizacji "Solidarność" jest żywym ruchem, a nie "świą-
tecznym gestem" czy "rytualną pamiątką", jak to gdzieś napisano.
Młodzi ludzie jednak czują, że sama "Solidarność" nie wystarczy.
Widać postępujące zradykalizowanie młodego pokolenia. Walka
będzie nie o kiełbasę. W programie Solidarności Walczącej rozwój
sytuacji dzielimy z grubsza na trzy fazy. Jesteśmy w końcowej -
etapie wymuszanych reform. W następnej fazie władza komunistyczna
musi się zgodzić na "Solidarność", samorzdność, musi oddzielić
gospodarkę od polityki. Dopiero w trzeciej fazie nastanie pewna
demokracja. Te zmiany to sprawa prawdopodobnie jeszcze XX wieku.
Ale uważam, że tego się nie wygada, przyjdzie o to kiedyś walczyć
i umierać. Trzeba mieć świadomość, że bez takiej determinacji
komuniści nie ustąpią. Demokracji nie uzyska się przy żadnym
stole: okrągłym czy kanciastym. Komuniści nie mają już żadnej ide-
ologicznej legitymacji: ani że są moralnie czyści, ani że budują
coś lepszego. Zostaje im tylko siła. Przechodzą na normalną
dyktaturę.
"GP": Jednak społeczeństwo nie reaguje tak, jak w roku 8O...
K.M.: Społeczeństwu wciąż brak wizji, która by wyzwoliła jego
energię. Gdy komunizm stąd odejdzie, powstanie tu coś nowego.
Nie będzie to dokładnie to samo, co widzimy na Zachodzie. Idziemy
inną koleiną. "Solidarność" była zapowiedzią, jaskółką tego, do
czego idziemy. Jednakaże demokracja i wolny rynek są oczywiście
tymi dwoma elementami, bez których społeczeństwo nie może się
rozwijać. Nie są to jednak elementy docelowe, a tylko podstawowe.
"GP": Czy macie jakieś organizacje, poprzez które chcecie wpływać
na społeczeństwo ?
K.M.: Mamy prasę, radio, wydawnictwa i - najważniejsze - członków,
którzy nasze ideały krzewią wszędzie gdzie są. Nasze małe
zasoby gotówki powodowały, że musieliśmy dbać o siłę struktur
i opierać się na zaangażowaniu ludzi - naszych członków i sympaty-
ków. Poza tym, przed moim aresztowaniem otrzymywaliśmy na wsparcie
całej ogólnopolskiej działalności przeciętnie 12-15 tys. dolarów
rocznie. Jest to niewspółmiernie mało w stosunku do potrzeb. Nasze
wydawnictwa są ubogie w porównaniu z warszawskim "Konsorcjum Wy-
dawnictw Niezależnych". Do tego wsparcie propagandowe też jest
reglamentowane: Głos Ameryki i Wolna Europa to są rozgłośnie ame-
rykańskie, które choć nie są ręcznie sterowane, muszą realizować
politykę Departamentu Stanu USA, mającą w planie porozumienie
z komunistami.
"GP": Co Pan radzi działaczom "Solidarności" bezprzymiotnikowej,
co wybrać z alternatywy: działanie jawne lub tajne?
K.M.: Jedno i drugie. Tu filozofia albo-albo jest błędna.
"GP": Tajna formuła działania SW nie sprzyja chyba jej sile i efek-
tywności. Czy nie myśli Pan o przejściu na działania jawne ?
K.M.: Nie. Choć myślę o nasileniu akcji publicznych ze strony SW.
Nieprzekraczalną barierę dla jawności stanowi bezpieczeństwo
- tak obecne, jak i przyszłe - organizacji.
"GP": To bardzo utrudnia organizowanie takich akcji, choćby
publicznych manifetacji..
K.M.: O pełnym zorganizowaniu rzeczywiście trudno mówić. Ale udało
nam się skutecznie wezwać społeczeństwo Wrocławia do pierw-
szej w tym mieście manifestacji w rocznicę odzyskania niepodleg-
łości. Milicja nie spodziewała się tak masowego uczestnictwa, było
jej za mało, by użyć siły i wszystko przeszło spokojnie. Jasne, że
staramy się mieć grupy członków w zakładach pracy, aby wpływać na
przebieg strajków - tak było w Szczecinie i w Nowej Hucie.
"GP": A co zrobilibyście w wypadku wyborów do rad narodowych
opartych o uczciwą ordynację wyborczą ?
K.M.: Wystawilibyśmy swoich kandydatów, ale nie ujawniając ich
przynależności do SW, pomagalibyśmy im w kampanii wyborczej.
"GP": I jeszcze jedno pytanie: Czy widzi Pan możliwość legalnego
współistnienia swojej organizacji z PZPR w ramach samoogra-
niczającej się suwerenności typu fińskiego?
K.M.: Chcemy niepodległości i demokracji, a nie żadnej samoograni-
czającej się suwerenności. Jesteśmy za współpracą z naszymi
wschodnimi sąsiadami w warunkach wolności.
/"Gazeta Podlaska", Informator NSZZ "Solidarność" Region Mazowsze
- nr 25/26 (41/42), 25.12.1988 r./
__________________________________________________________________
O POSZUKIWANIU WYJŚCIA W SYTUACJI BEZ WYJŚCIA. PRL AD 1987
/"LIBERTAS" NR 1O-11 1988 r./
Obecna sytuacja w Polsce wygląda beznadziejnie, w tym punkcie
zgodna jest władza, opozycja, społeczeństwo, zachodnia opinia
publiczna - różne bywają tylko uzasadnienia tego faktu. O opinii
tej decyduje przede wszystkim sytuacja gospodarcza, kryzys trwają-
cy od 8 lat, z którego jak na razie wyjścia nie widać. Co do
sytuacji politycznej już nie wszyscy są zgodni, ale oprócz
niektórych środowisk opozycyjnych wszyscy są zdania, iż nie jest
doskonale, ale jest na pewno lepiej, niż było w latach 1982-84.
Opinia zachodnia uspokojona jest "wyraźną liberalizacją" rządów
komunistycznych w Polsce, władza jest z siebie zadowolona,
większość społeczeństwa nie zwraca uwagi na wewnętrzną sytuację
polityczną, lecz na braki w zaopatrzeniu i stale zmniejszającą się
wartość nabywczą pieniądza, a opozycja wyraźnie jest rozbita,
również na skutek prawie bezrepresyjnej od roku polityki władz.
Sytuacja końca roku 1987 wydaje się, mimo pozorów wyciszenia, nie-
zwykle drastyczna. Spróbujmy przedstawić bliżej główne siły biorą-
ce udział w rozgrywce, jak również przedstawić niektóre z głównych
problemów życia politycznego w Polsce.
I. GŁÓWNI AKTORZY POLSKIEJ SCENY NARODOWEJ
1. Władza
Pojęciem tym obejmujemy dość wąską grupę elity partyjnej, bez-
pośrednich współpracowników i realizatorów polityki Jaruzelskiego
i Moskwy. Rozsiewane powszechnie dowcipy o "głupim Wojtku" mogły
służyć poprawie nastrojów społecznych, ale nie znajdują uzasadnie-
nia w rzeczywistości. Chyba nikt do tej pory nie postawił jasno
tezy: Jaruzelski i jego ekipa są najsprytniejszą, najprzebieglej-
szą politycznie ekipą w historii PRL. Podkreślmy mocno: na planie
politycznym. "rozegranie" "Solidarności" w 1981 r., przeprowadze-
nie stanu wojennego oraz bezproblemowa (w wymiarze makro) likwida-
cja 1O-milionowej organizacji wraz z innymi satelitarnymi
organizacjami, rozegranie trudnej wewnętrznej sytuacji w partii,
doprowadzenie do stanu umożliwiającego tzw. "liberalizację", dzię-
ki czemu Zachód mógł - z ulgą - nawiązać normnalne już stosunki
polityczne - to wszystko rozegrane zostało po mistrzowsku. Czas
pracował oczywiście na korzyść władzy, ale podkreślić należy zna-
czenie znakomitej propagandy, zwłaszcza niezwykle skutecznej
w wydaniu telewizyjnym, z ordynarnie bezczelnym, a zarazem nie-
zwykle przebiegłym Urbanem. Duża "zasługa" tej grupy leży w dopro-
wadzeniu do erozji poparcia społecznego dla "Solidarności" i całej
opozycji, choć, oczywiście, proces ten nie może być wiązany
wyłącznie z działalnością propagandy - o czym poniżej.
Cała ta propaganda, cała polityka rozgrywana jest w sytuacji
zupełnej klapy gospodarczej, w stanie stagnacji, jeżeli nie regre-
sji gospodarki. Bowiem ekipa ta, sprawna politycznie, w sprawach
gospodarczych jest całkowicie bezpłodna. Nawet "pod przykrywką"
stanu wojennego nie była w stanie przeprowadzić żadnej sensownej
reorganizacji gospodarczej, nawet militaryzacja zakładów nie
pomogła praktycznie w niczym. Przeciwnie, rozkład gospodarczy pos-
tępował. Jedynym wymiernym gospodarczo efektem 6-letnich rządów
Generała jest niezwykle silne uzależnienie, a właściwie podporząd-
kowanie gospodarki polskiej gospodarce sowieckiej, i to w stopniu
nieznanym w historii PRL. Oznacza to pogłębienie procesu kolonial-
nego wyzysku PRL przez Sowietów, i to w sytuacji pogłębiającego
się kryzysu gospodarczego. Nie posiadamy niezwykle istotnych, może
najistotniejszych danych o naszych nakładach na Układ Warszawski,
na RWPG, na komunistyczne państwa Trzeciego Świata. Bez żadnych
wątpliwości można orzec, iż tu właśnie tkwi sedno polskiego
kryzysu.
I to właśnie za sytuację gospodarczą i zwiazaną z nią sytuację
społeczną ekipa ta ponosi największą odpowiedzialność i powinna
ponieść tego konsekwencje. Efektem ostatnich lat, i to efektem
świadomych posunięć , bo nie wszystko można wytłumaczyć impotencją
bądź skrajnym idiotyzmem (wręcz można by doszukiwać się tu jakiejś
1)
szatańskiej perfidii ) jest:
- akcja wyniszczania, hamowania rozwoju poprzez znaczne ogranicze-
nia rolnictwa indywidualnego (klęska nieurodzaju przyszła po
wielu latach ciągłego urodzaju, kiedy to plony były zwyczajnie
marnotrawione;
- doprowadzenie do bezprzykładnej w historii klęski w budownictwie
mieszkaniowym (25-letnie terminy oczekiwania na mieszkanie,
liczone nie od momentu wpłacenia wkładu, lecz od uzyskania pełno-
letniości), co ma nieobliczalne konsekwencje psychospołeczne;
- doprowadzenie do stanu katastrofy w lecznictwie, z brakiem
miejsc w szpitalach, brakiem sprzętu medycznego, podstawowych
i specjalistycznych leków, a nawet stałymi brakami tak podstawo-
wych artykułów jak wata, lignina, czy podpaski higieniczne;
- doprowadzenie do całkowitego upadku społecznego znaczenia wy-
kształcenia, stosowanie antybodźców - kar płacowych za zdobywa-
2)
nie wykształcenia a zarazem świadome odcięcie świata nauki od
wyników badań nauki światowej, odcięcie od międzynarodowj współ-
pracy naukowej. Wiele osób łudziło się sądząc, iż sytuacja ta była
wynikiem pewnych zaszłości, braku "przebicia". Jednak plenum KC
poświęcone nauce, z wiosny 1986, brak możliwości "przebicia się"
ze swymi postulatami bardzo wysoko w hierarchii partyjnej posta-
wionych profesorów - to wszystko udowodniło, iż mamy do czynienia
z perfidną polityką niszczenia (materialnego) inteligencji
polskiej;
- prowadzenie akcji wyniszczania ekologicznego kraju i niszczenia
słabych zasobów wodnych, w tym także w efekcie forsowania rozwoju
niezwykle wodochłonnej produkcji przemysłu ciężkiego, zatruwanie
3)
wód ściekami chemicznymi i biologicznymi , zatruwanie atmosfery,
płodów leśnych i rolnych, wyniszczanie biologiczne społeczeństwa
polskiego.
Oczywiście przedstawione powyżej problemy to tylko pewien
wybór, ale charakterystyczny dla bilansu politycznego, społecznego
i gospodarczego sześciolecia rządów ekipy Jaruzelskiego.
2. Opozycja
W połowie lat siedemdziesiątych, a więc lat temu już ponad 1O,
wykrystalizowały się w środowisku kontestatorów realnego socjaliz-
mu dwie odrębne szkoły myślenia. Przedstawiciele jednej z nich,
określani dawniej jako rewizjoniści (socjalizmu), następnie jako
lewica, często z przymiotnikiem laicka, z Jackiem Kuroniem
i Adamem Michnikiem na czele, posiadali i nadal posiadają przewagę
organizacyjną i przewagę w tym, co można określić jako agresywność
intelektualna. Przejawia się to w rzutkości w formułowaniu koncep-
cji, a nie w ich zasadności, o czym poniżęj. Druga grupa,
wywodząca się po części z Ruchu, następnie związana głównie ze
środowiskiem ROPC-ia i KPN-u, często określana była jako prawica.
Większość czytelników zna zapewne "Myśli staroświeckiego Polaka"
Piotra Wierzbickiego, zawarte w nich konstatacje, celne, choć nie
zawsze trafnie sformułowane. Nie będziemy ich tu więc przytaczali
ani cyzelowali, jednak sądzimy, iż przyjęty powszechnie - w tym
również przez P. Wierzbickiego - podział na "lewicę" i "prawicę"
nie jest w pełni trafny. Sądzimy, iż słuszniejsze będzie przyjęcie
innego, również dualistycznego podziału na "ewolucjonistów" i
"niepodległościowców".
"Ewolucjoniści" to wszyscy ci, którzy za podstawową koncepcję
działań opozycyjnych pryjęli linię rewizji istniejącego systemu,
jego odnowę - przy założeniu utrzymania systemu socjalistycznego,
przy tzw. realiźmie politycznym, nakazującym nie budzenie nadziei
na pełną niepodległość Polski. Natomiast to drugie założenie,
przyjęcie jako podstawowego, choć odległego celu niepodległości,
formułowane było przez grupę mniejszościową, znacznie gorzej zor-
ganizowaną, a podlegającą znacznie surowszym sankcjom policyjnym.
Trudno określić powstanie "Solidarności" jako dzieło "ewolu-
cjonistów" (jak to jednak często jest robione), ale na pewno od
momentu jej powstania o jej kształcie i zasadniczej linii zadecy-
dowali "ewolucjoniści". Cała koncepcja "Solidarności" była ich,
oni również (lub ich zwolennicy) kierowali całym ruchem. Zasada
była słuszna i jedyna do przyjęcia w tamtej sytuacji: "Solidar-
ność" była największą próbą zmiany realnego socjalizmu bez
podważania podstaw systemu socjalistycznego (co było w celach tak-
tycznych niekiedy imputowane jej przez komunistów). Oczywiście,
w tak masowym ruchu wyłaniały się również i inne, niepodległościo-
we koncepcje, inne indywidualności, walka komunistów z "Solidar-
nością" prowadziła do pewnej radykalizacji postulatów, ale
zasadniczą linią pozostawała akceptacja ustroju socjalistycznego
i poddaństwa Moskwie. Wszelkie postulaty zmian (w tym przede
wszystkim koncepcja Polski Saamorządnej) wyrastały z koncepcji
socjalistycznych, ewolucjonistycznych. Inne, przeciwne koncepcje
w łonie "Solidarności" były przez jej przywódców energicznie, cza-
sem środkami "pozaparlamentarnymi" zwalczane, jako zagrażające
samemu ruchowi. Z perspektywy minionego czasu można przyznać, iż
było to w tamtym okresie słuszne - nie można było podejmować próby
jednoczesnej realizacji dwóch odrębnych wariantów strategicznych.
Wprowadzenie stanu wojennego, zdemaskowanie taktyki polskich
i sowieckich komunistów (ostatnio szczegółowo opisane przez płk.
Kuklińskiego) całkowicie zmieniło sytuację. Był to jednoznaczny
i całkowicie przekonywujący dowód, iż system komunistyczny w PRL
jest niereformowalny i w swych zasadniczych zadaniach całkowicie
niewrażliwy na naciski społeczne - chociaż jest podatny na pewne
naciski i dokonujący pewnych, zasadniczo nieistotnych korekt.
Twierdzenie ostatnie wymaga uściślenia, gdyż w przeciwnym wypad-
ku łatwo mogłoby być podważone. Zachowanie dużego sektora rolnic-
twa indywidualnego, znacznego sektora prywatnego handlu i usług,
zachowanie wyjątkowej w bloku sowieckim pozycji Kościoła, stosun-
kowo duża (jak na obóz) tolerancja wobec działalności opozycyjnej
- czy to wszystko można uznać za "zasadniczo nieistotne korekty" ?
Tak, taka jest specyfika "polskiego baraku" (którą wstępnie, wbrew
polskim komunistom, akceptował Stalin) - a wszytko to nie narusza
monopolu władzy polskich komunistów oraz pełnej kontroli i podpo-
rządkowania życia gospodarczego. Należy zwracać uwagę na auten-
tycznie szczere wypowiedzi komunistów. W 1983 roku wicepremier
Rakowski, zapytany na spotkaniu z przedstawicielami środowisk aka-
demickich o żródło legitymizacji władzy polskich komunistów,
odpowiedział wprost: otrzymaliśmy włądzę dzięki czołgom Armii
Czerwonej i nikomu jej nie oddamy ! I to jest esencja: każde_dzia-
łanie,_które_może_podważyć_monopol_władzy_komunistycznej, (a więc
sowieckiej) w_Polsce_i_w_każdym_baraku_obozu_sowieckiego,_zostanie
natychmiast_zablokowane. Inne, wobec tego drugorzędne kwestie mogą
ulec korektom, mogą nawet być reformowane. To_jest_wielka_lekcja
"Solidarności"_legalnej i wydaje się, że wnioski z niej powinny
zostać wyciagnięte przez całą opozycję.
Pierwszy moment po wprowadzeniu stanu wojennego był dla "ewo-
lucjonistów" szokiem. Ślepi i głusi byli na wszelkie ostrzeżenia
i sygnały, podatni na umizgi władzy. Szok doprowadził nawet Jacka
Kuronia do sformułowania, z "internatu" w Białołęce, koncepcji
wojny partyzanckiej (w artykule, który ukazał się w "Tygodniku Ma-
zowsze" w marcu 1982 r., a do którego nawiązuje nasz tytuł).
W polemice Bujak i Kulerski sformułowali koncepcje "społeczeństwa
alternatywnego" i "niezależnej kultury". Po tym, krótkim w sumie,
okresie szoku i wraz z łagodzeniem przepisów stanu wojennego "ewo-
lucjoniści" masowo powrócili do "realistycznej koncepcji zmiany
systemu drogą wewnętrznych przemian".
Niestety, głównym realizatorem ich koncepcji zawsze był i jest
Lech Wałęsa. Polskie przysłowie powiada: "starego psa nie nauczysz
nowych sztuczek" i Wałęsa do znudzenia powtarza slogany o koniecz-
ności porozumienia, o wspólnych celach i konieczności kompromisu.
Gdyby były to tylko deklaracje na użytek wewnętrzny, to szkody
byłyby również głównie "wewnętrzne", ale Wałęsa prowadzi "politykę
zagraniczną" "Solidarności", a dla zagranicy opozycja to "Soli-
darność".I tak Wałęsa, w ramach realizacji tej swojej i doradców
koncepcji, kolejno nawołuje do likwidacji sankcji, występuje
o przyznanie komunistom nowych kredytów, ogłasza generała Jaruzel-
skiego polskim patriotą, a na koniec odrzuca pomoc przyznaną przez
Kongres USA na rzecz działalności podziemnej. Długa byłaby lista
wszystkich podobnych posunięć Wałęsy i nie są to lapsusy wyni-
kające z braku rozeznania, czy niekonsekwencji - jest_to_jedna
i_wysoce_szkodliwa_dla_interesu_narodowego_linia_polityczna. Ozna-
cza ona pełne pogodzenie się z porządkiem jałtańskim (co w liście
otwartym do Gorbaczowa zadeklarował w imieniu społeczeństwa
polskiego Stefan Bratkowski, oznacza zgodę na kolonialne podpo-
rządkowanie Polski, oznacza kolejne mrzonki o reformowalności
komunizmu (czy, jak kto woli, realnego socjalizmu).
Ta polityka w dużej mierze przyczyniła się do dezintegracji
podziemnej "Solidarności" i do erozji poparcia społecznego dla
niej. Obecnie tylko przywódcy "Solidarności" (choć i to wątpliwe)
nie zauważają, że cały ruch już praktycznie rozpadł się. Ci jednak
ostatnio utworzyli nową Krajową Komisję Wykonawczą. Podkreślmy:
w naszej ocenie to tylko w pewnej mierze związane jest z upływem
czasu, zmuszeniem Polaków przez istnieejące (bądź też i kreowane
przez władze) warunki bytowe do walki o przetrwanie, a nie do
walki politycznej. W znacznej mierze widzimy tu winę przywódców,
którzy nie potrafili zrozumieć lekcji historii, którzy już dopraw-
dy maniakalnie stosują anachroniczną retorykę i przeprowadzają
adekwatne do niej posunięcia polityczne.
Dowodem prawdziwej schizofrenii politycznej jest "'Solidarność':
Krajobraz po bitwie" Jacka Kuronia i dyskusja wokół tego tekstu
przedstawiona w "Tygodniku Mazowsze" z 16 IX 1987. Czołowi "ewolu-
cjoniści" i działacze najwyższych władz "Solidarności" skarżą się,
iż utracili kontakt z masami, że ideały "Solidarności" nie docie-
rają do młodych, a zwykli działacze zakładowi zradykalizowali się.
Wniosek: należy zlikwidować podziemie solidarnościowe jako przesz-
kodę w osiągnięciu kompromisu z władzą i w imieniu narodu zapro-
ponować komunistom współpracę, stawiając "realne" postulaty. Do
tego samego nurtu intelektualnego przynależy koncepcja "odzyskiwa-
nia przez władzę podatności na nacisk społeczny". I te tezy
stawiane są przez "zawodowców" politycznych, którzy zajmują się
działalnością opozycyjną nie od dziś, nie od wczoraj, nie od
dziesięciu lat. Władza może przeprowadzać tzw. "liberalizację",
wypuszczać "politycznych" z więzienia, zaprzestać tymczasowo sto-
sowania większych represji, ponieważ jest tak silnie polityczna,
jak nie była od długich lat. Obawia się naprawdę tylko niesterowa-
nych, spontanicznych tłumów, stosuje całą zasłonę dymną rzekomych
konsultacji - a pociągnięcia te planuje z wielomiesięcznym wyprze-
dzeniem. "Liberalizacja" jest dowodem siły i lekceważenia opozycji
a nie dowodem słabości, ulegania naciskom społecznym. Jest dowodem
podatności na naciski, ale Zachodu - bowiem cały ten manewr ma
zaowocować nowymi kredytami na rzecz polskich komunistów, na rzecz
całego imperium sowieckiego. I "ewolucjoniści" dzielnie sekundując
władzy wnoszą do Reagana o przyznanie władzy nowych funduszy, jed-
nocześnie rezygnując z funduszy przyznanych na działalność
podziemną. Oczywiście, z tych przyznanych oficjalnie; gdyby ta
suma (albo jej część) była przekazana po cichu, nieoficjalnie -
natychmiast zostałaby "skonsumowana".
Te wszystkie działania "ewolucjonistów" określiliśmy jako wyraz
"schizofrenii politycznej", ale tak można to określać wychodząc
%
%
%............ tu brak dalszego tekstu.............................
%
%
PIERESTROJKA BUDŻETU W ZSRR
/Skrót wg "The Economist" 8.1O.1988/
"ZSRR wydaje się mieć dziś o wiele większy deficyt budżetowy
niż USA. Czy jednak komunistyczny deficyt to to samo co kapitalis-
tyczny?
Przyznanie się przez Sowietów do kłopotów budżetowych jest
czymś nowym. Głasnost wyciąga sprawy finansowe na jaw, a "piere-
strojka" lub "restrukturyzacja" gospodarcza czyni w nich jeszcze
większy bałagan, niż był wcześniej.;;
Niektóre źródła podają,, że deficyt budżetowy ZSRR jest na
poziomie spotykanym w Ameryce Łacińskiej i, oczywiście, o wiele
wyższym od amerykańskiego. Wg waszyngtońskiego towarzystwa badaw-
czego "PlanEcon" sowiecki deficyt budżetowy wzrósł ze średniego
poziomu 2O mld rubli (32 mld $ wg oficjalnego kursu) w latach
198O-85 do 55 mld rubli w 1986, 95 mld w 1987 i około 12O mld w
1988 roku. Wg PlanEcon deficyt ten wzrósł z niecałych 3% dochodu
krajowego brutto w latach 198O-85 do ponad 14% w 1988. Deficyt USA
stanowi 3% dochodu krajowego brutto.
Skąd ten gwałtowny wzrost? Wydatki rządowe w ZSRR rosły w la-
tach 1986-87 o 9% rocznie w porównaniu z czteroprocentowym przy-
rostem w latach 1983-85, zaś dochody rządu niemal nie wzrosły.
Gorbaczow wydaje coraz więcej na modernizację przemysłu i wzrost
płac w celu zdobycia poparcia robotników. Jednak różnice w kłopo-
tach finansowych Reagana i Gorbaczowa znaczą więcej niż podo-
bieństwa.
WYDATKI. Niemal cała sowiecka gospodarka jest własnością
państwa, tak więc w porównaniu z USA rząd ma o wiele więcej
rachunków do zapłacenia. Utrzymuje on ogromny aparat urzędniczy,
finansuje większość inwestycji i wydaje miliardy rubli na subsy-
diowanie żywności i deficytowych przedsięwzięć. Ta różnica
w rozmiarach sektora publicznego pomaga wyjaśnić, dlaczego wydatki
na obronę stanowią tak wielką część budżetu USA (28% w 1987) a,
według oficjalnych danych, są całkiem niewielkie w ZSRR. Inną
przyczyną jest, że sowieckie statystyki są tak sporządzane, aby
ukryć prawdziwe rozmiary wydatków wojskowych, z których wiele
obciąża inne resorty. Także ceny broni są zaniżane.
PRZYCHÓD. W USA prawie 1/2 kasy federalnej w 1987 r. pocho-
dziła z podatków dochodowych, podczas gdy w ZSRR mniej niż 1/1O.
O wiele ważniejsze w ZSRR są tak zwane podatki obrotowe na towary
konsumpcyjne. Szczególnie duży jest podatek obrotowy na alkohol -
dlatego kampania antyalkoholowa Gorbaczowa pozostawiła wielką lukę
w finansach publicznych. Podatki na alkohol dały ok. 12% dochodów
rządowych w 1984 r. (rok przed Gorbaczowem), a tylko 9% w 1987
roku.
ZMNIEJSZENIE LUKI. Rubel nie jest walutą wymienialną, więc
Gorbaczow nie może liczyć na napływ kapitału z zagranicy, który
zrównoważyłby finanse (chociaż sprzedaż z dużym narzutem artykułów
konsumpcyjnych importowanych z Zachodu mogłaby znacznie zwiększyć
dochody rządu). Bank centralny musi więc po prostu wydrukować
więcej rubli. Rezultatem jest inflacja - albo tłumiona (dłuższe
kolejki), albo otwarta (wyższe ceny). Ponieważ deficyt budżetowy
rośnie, pojawiają się oba problemy."
W końcowej części artykułu przedstawiono pomysły Gorbaczowa
na ograniczenie wydatków i wzrost dochodów. Są one typowe:
ograniczenie biurokracji, samofinansowanie się zakładów, zamykanie
deficytowych fabryk, rozluźnienie kampanii antyalkoholowej, rzuce-
nie dużej ilości dóbr konsumpcyjnych po zawyżonych cenach (np.
samochodów), sprzedaż mieszkań. reprywatyzacja produkcji żywności
(a więc mniejsze dotacje na żywność) itp. Ostatnim, najlepszym
pomysłem, jest reforma cenowa przewidziana na lata 199O-91, która
ma być przeprowadzona tak, aby nikt nie stał się biedniejszy.
__________________________________________________________________
_
Z ROSYJSKIEJ PRASY NIEZALEZNEJ
_____________________________________
KALENDARIUM WYDARZEŃ W ZSRR
Moskwa,_12_I - Demonstracja Tatarów Krymskich. Pięciu demonstran-
tów skazano na 1O dni aresztu.
Baku,_12_I - Znowu wiece, coraz bardziej antyrosyjskie. Uczestni-
cy protestują przeciw zarządzeniu Prezydium Rady
Najwyższej ZSRR o nowej formie zarządzania Nagorno-
-Karabachskim Okręgiem Autonomicznym. Demonstracje rozpędzają
pałkami oddziały specjalne.
Niżna_Bakanka. (Krasnodarski Kraj), 15 I. Wiec Tatarów Krymskich
pod hasłami powrotu na Krym.
Wilno,_16_I - Wiec zorganizowany przez Komitet na rzecz Ratowa-
nia Więźniów Politycznych. Żądania uwolnienia
K. Lizunisa i G. Muzikiawicziusa i rehabilitacji wszystkich więź-
niów sumienia.
Erewań,_19_I - Wiec z żądaniem uwolnienia aresztowanych członków
komitetu "Karabach".
Moskwa,_21_I - Demonstracja członków Łotewskiej grupy "Helsin-
ki-86" pod hasłem zakończenia wojny w Afganistanie.
Swierdłowsk,_6_I "Okrągły stół" redakcji pisma "Uralski Tropiciel"
z udziałem grupy "Miting-87" i miejscowego od-
działu Związku Demokratycznego.
Krasnojarsk,_1O_I Aukcja samizdatu zorganizowana przez członków
Związku Demokratycznego, rozpędzona przez mili-
cję. Zatrzymanym skonfiskowano wydawnictwa niezależne.
Tomsk (25O km na płn od Nowosybirska), 13 I. 14-letni uczeń Jaro-
sław Zołotariew wywiesił w szkole ulotkę z apelem
o utworzenie w Tomsku Frontu Ludowego. Ulotkę przeczytała cała
szkoła. Na nadzwyczajnym zebraniu komsomołu Zołotariew został
wykluczony z tej organizacji. Przedstawiciel komitetu miejskiego
komsomołu oświadczył: "Wszechzwiązkowy Komsomoł nie popiera żad-
nych ruchów demokratycznych".
Wilno,_14-15_I - Zjazd białoruskich związków młodzieży (242 dele-
gatów z 66 grup), który nie otrzymał zezwolenia
na obrady w Mińsku. Zorganizował go działający na Litwie białorus-
ki klub "Sjabryna" z poparciem "Sajudisu".
Psków,_styczeń - W prywatnym mieszkaniu otwarto niezależną bib-
liotekę społeczną. Prowadzi ją Mirosław Andre-
jew, redaktor nieazależnego almanachu "Maija".
Pietranka (wieś pod Stanisławowem), 15 I. Ojciec Michajło Gawriliw
i Jurij Rudenko, którzy na prośbę wiernych pra-
wosławnych przyjechali odprawić mszę św. Zostali zatrzymani i ska-
zani na 15 dni aresztu.
Ryga,_18_I - Spotkanie w sali uniwersytetu grupy studentów
z korespondentem "Express-kroniki" Michaiłem
Bombinem na temat zadań i problemów prasy niezależnej.
Litwa,_19_I - Republikańska TV nadała wywiad z Lechem Wałęsą.
Gorki,_styczeń - Zebrano ponad 5O tys. podpisów pod petycją
przeciw budowie elektrociepłowni atomowej w po-
bliżu miasta.
Kutaisi,_12-19_I - Rozprawa sądowa uczestników wiecu z 3 XII 1988.
G. Kulumbegaszwili został skazany na 1.5 roku
obozu o zaostrzonym reżimie, dwa wyroki w zawieszeniu.
Kirowabad,_13_I - Po miesiącu aresztu uwolniono Lewona Mirzojana,
organizatora samoobrony Ormian przed pogromami.
Krasnyje_Maki (wieś na Krymie) - Dyrektor szkoły odmawia przyjmo-
wania dzieci rodziców niezameldowanych na Kry-
mie. Komisja meldująca krymskich Tatarów nosi już miano "komisji
d/s odmawiania meldunku".
Erewań,_21_I - Rewizja u M. Gorgisjana, redaktora pisma "Ajre-
nik", jednego z przywódców "Samookreślenia Naro-
dowego". W czasie rewizji zatrzymano jego dwóch gości.
Wilno,_27_I - Wiec przeciwko otwarciu konsulatu PRL w Wilnie,
spowodowany brakiem decyzji o otwarciu konsula-
tu Litewskiej SRR w Warszawie.
Lwów,_22_I - Nabożeństwo w katedrze św. Jury w 7O rocznicę
przyłączenia zachodnich ziem ukraińskich do
Ukraińskiej Republiki Ludowej. Po nabożeństwie "nieznani sprawcy"
napadli na Jarosława Kędziora, pracownika kościelnej służby praso-
wej. Zostali oni z pomocą przechodniów zatrzymani. Okazali się
lejtnantami dzielnicowego Urzędu Spraw Wewnętrznych. Kędziora wy-
toczył im sprawę w sądzie.
Okręg_Woroneż,_12_I Z obozu o zaostrzonym reżimie zwolniono braci
Toguszewych, po raz drugi (po odbyciu kary
2 lat obozu) aresztowanych w 1987 r. i skazanych za odmowę służby
wojskowej na trzy lata.
Moskwa,_24_I - Rodziny aresztowanych członków komitetu "Kara-
bach" spotkały się w prokuraturze ZSRR
z zastępcą szefa grupy śledczej. Powiedział on, że aresztowani
oskarżeni są z artykułów dotyczących "naruszenia porządku
organizacji i przeprowadzania zebrań, wieców, ulicznych marszów
i demonstracji" oraz "naruszenia zasady równouprawnienia narodo-
wego i rasowego". Nie powiedział dlaczego oskarżonych przewieziono
do Moskwy.
Tymczasem kolejni działacze ruchu "Karabach" są skazywani na
miesięczne areszty.
__________________________________________________________________
Michaił Rywkin
OBÓZ PRACY I PRASA
"Jeden dzień w obozie Perm-35" - pod takim tytułem "Moskowskije
Nowosti" opublikowały artykuł o wizycie dziennikarza "New York
Times" Abrahama Rosenthala w złej sławy uralskim obozie dla więź-
niów politycznych.
Publikacja utrzymana jest w chłodnym, obiektywnym tonie. Zamie-
rzona jest jako bezstronny opis obozu i jego mieszkańców. Jednakże
materiał faktograficzny obfituje w poważne nieścisłości, nie mó-
wiąc już o wnioskach. Tak więc postaram się uzupełnić artykuł na
podstawie doświadczeń własnych i przyjaciół - więźniów permskiego
obozu. Dziennikarze nie widzieli, bo i nie mogli widzieć, jak
przez wiele miesięcy remontowano wszystkie budynki i wyposażenie
obozu, jak wymieniono wszystkie meble w barakach mieszkalnych,
stołówce i pokojach widzeń, jak wystawiono na stoły, dosłownie na
pięć minut przed przyjściem "drogich gości", takie artykuły
spożywcze, o których istnieniu nie tylko więźniowie, ale i my,
zwykli śmiertelnicy, dawno zapomnieliśmy. Wizytatorzy nie mogli
wiedzieć o tym, że do karnej izolatki, która nawet na sowieckich
dziennikarzach zrobiła przygnębiające wrażenie, trafia się nie za
nieuzasadnioną odmowę pracy albo awanturę, jak informują przedsta-
wiciele administracji, ale raczej za protesty przeciw samowoli
komendantury obozu. Tu odwołuję się do własnego doświadczenia.
Zamykano mnie do izolatki i do karceru 14 razy, z tego 11 razy
jako przyczyna kary figurowała "nieuzasadniona odmowa przyjęcia
pożywienia", czyli głodówka. Jak wiadomo, jest ona ostatecznym
sposobem zwrócenia uwagi na swoje położenie i wyrażenia protestu
przeciwko ograniczaniu przysługujących praw.
A teraz co nieco o tych, których dziennikarze nie zobaczyli.
Kilku więźniów w przeddzień przyjazdu dziennikarzy izolowano
w szpitalu, chociaż usilnie protestowali. Wśród nich znalazł się
najstarszy więzień polityczny ZSRR, Michaił Pietrowicz Kazaczkow,
który na pewno powiedziałby dziennikarzom, jak ponad trzynaście
lat temu został aresztowany po złożeniu dokumentów na wyjazd
z kraju; jak skazano go na podstawie sfabrykowanego oskarżenia na
15 lat utraty wolności; jak odważnie walczył przeciw samowoli
administracji w obozach i więzieniu czystopolskim, do którego
dwukrotna wysyłka była wyrazem najwyższej kary; jak podwyższono mu
wyrok o 3.5 roku, kiedy przebywając w więzieniu protestował prze-
ciw ciągnącemu się przez wiele miesięcy konfiskowaniu bez uzasad-
nienia jego listów do starej matki. M. Kazaczkow był szczególnie
niewygodny dla KGB i administracji w czasie wizyty dziennikarzy
- ma dobrą pamięć, przygotowanie prawnicze i swobodnie mówi po an-
gielsku. Mógłby podać setki przykładów poważnego naruszania prawa
przez administrację, opisać liczne przypadki pobicia, w tym
z ciężkimi następstwami, ofiarami których byli więźniowie poli-
tyczni. Przykłady zniewag, prowokacji, bezustannego poniżania
godności ludzkiej.
Inny człowiek, o którym należałoby powiedzieć więcej, to jeden
z czterech rozmówców amerykańskich dziennikarzy, Leonid Jakowle-
wicz Łubman. Według opini wszystkich, którzy przeszli przez
permskie obozy, jest to jeden z najbardziej prześladowanych więź-
niów, obiekt szczególnej nienawiści naczelnika obozu P. Osina,
najbardziej bezlitosnego i ordynarnego z tych, którym podlegają
więźniowie. Łubman spędził w karnej izolatce setki dni i nocy, bo
choroba pozbawiła go możności wypełniania wyśrubowanych norm
pracy. W izolatce bóle głowy, dręczące Łubmana od wielu lat,
nasilają się, dlatego wychodzi całkiem chory i osłabiony, znowu
nie może wyrobić normy i znowu trafia do izolatki. Bóle głowy
i inne dolegliwości psychonerwicowe, na które cierpi Łubman, są
rezultatem wieloletnich fizycznych i duchowych udręk, którym
poddawany był za to, że nie wyrzekł się swoich poglądów. Za nie
poszedł za kraty,ale nie schylił głowy przed swoimi prześladowcami
i nawet w najbardziej nieludzkich warunkach pozostał człowiekiem.
Na dodatek administracja twierdzi, że Łubman jakoby "odmówił
leczenia". Jakiego leczenia ? Normalnego, ludzkiego leczenia w
zwyczajnej klinice ? Nie, takiego leczenia Łubmanowi nikt nie pro-
ponował, chociaż istniały na to wskazania medyczne. Odmówił
leczenia w szpitalu specjalnym, bo jest to najstraszniejsza
sowiecka instytucja wymiaru kary, gdzie bicie przez sanitariuszy-
-kryminalistów i tortury środkami psychotropowymi praktykuje się
szeroko po dziś dzień.
Ale od kiedy o zgodę na umieszczenie w szpitalu specjalnym py-
tany jest sam więzień ? O czymś takim jeszcze nie słyszano.
A gdyby nawet "humanista" Osin zrobił dla Łubmana wyjątek, to
przecież nie on stanowi o losie więźnia, a KGB, które do dzisiaj
ma przywilej podejmowania wszystkich znaczących decyzji.
Na zakończenie kilka słów o tym, kogo należy uważać za więźnia
politycznego. Jedyny w artykule akapit wybity tłustym drukiem to
słowa Gorbaczowa z sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjedno-
czonych o nieobecności w ZSRR więźniów politycznych. Ważne jest,
aby nasi czytelnicy nie mieli żadnych iluzji. Wspomniany wyżej
L. Łubman został osądzony właśnie i wyłącznie za swoje przeko-
nania. Usiłował przekazać na Zachód rękopis zawierający krytykę
sowieckiej rzeczywistości. Były tam m.in. materiały o wszechmocnym
wówczas w Leningradzie G. Romanowie, pierwszym sekretarzu komitetu
rejonowego KPZR. Rękopis przechwyciło KGB i Łubman został aresz-
towany na mocy art. 7O kk RFSRR. I oto, na dwa tygodnie przed
zakończeniem śledztwa, na osobiste polecenie G. Romanowa oskarże-
nie zmieniono na art. 64 ("zdrada Ojczyzny"). Sąd, oczywiście,
posłusznie poprawił akt oskarżenia i Łubmana skazano na 13 lat
utraty wolności za "okazanie pomocy obcemu państwu", wyrażające
się w usiłowaniu przekazania za granicę numeru rejestracyjnego
samochodu partyjnego bossa i nazwy jednego z wydziałów zakładu,
w którym Łubman pracował (nazwa ta wcześniej pojawiła się w pra-
sie).
Sprawa uwolnienia L. Łubmana to teraz sprawa wiarygodności słów
sowieckiego lidera. Słów, które spodobały się nam tak bardzo, że
chcielibyśmy usłyszeć je znowu. Tym razem z ust samego Łubmana.
Michaił Rywkin
("Express-Kronika" nr 4/89. Przytaczamy, ze skrótami, za: "Russ-
kaja Mysl" z 27 I 1989 r.)
__________________________________________________________________
DROGI I BEZDROŻA DEMOKRATYZACJI W ZSRR
/Wg "wiadomości z kraju", Russkaja Mysl nr 3761, 3.II.89. Głównym
źródłem informacji jest "Express-Kronika"/
Fragment artykułu A. Ginzburga:
"W krajach nadbałtyckich zorganizowane ruchy masowe zaczęły się
wcześniej niż w innych częściach ZSRR. Jest to jedyna część
państwa, gdzie ekonomikę da się jeszcze uporządkować, aby potem na
przykładzie tego "cudu nadbałtyckiego" (jeśli się on uda) zademon-
strować, że droga socjalizmu nie jest beznadziejna. Dlatego też
czołgi, którymi grozi się Bałtom, są wciąż jeszcze tylko groźbą. A
same ruchy tych narodów dokładnie wyznaczyły granice swoich
aktualnych możliwości: walczą tylko o status Polski, a nie
Finlandii."
***
Nie brak na Litwie również swoistych "patriotów". 22.I w Wilnie
odbyła się miejska konferencja ruchu "Jedność": 593 delegatów
z 383 grup założycielskich. Podano, że "Jedność" skupia 27 tys.
członków.
Uczestnicy konferencji żądali zatwierdzenia dwujęzyczności na
Litwie oraz jednakowego liczbowo przedstawicielstwa wszystkich
narodów republiki w Radzie Najwyższej.
Głoszono, że "proces przebudowy na Litwie uczynił rozłam między
narodami, można je jednak zjednoczyć, wzywając na pomoc zdrowe
siły partii, które są jeszcze w armii". "Mitem jest zubożenie
języka litewskiego, bo język ten rozkwitł tylko dzięki ZSRR".
"Wszystko co najlepszego ma dzisiaj Litwa, dał jej naród rosyjski
i język rosyjski".
Już 26.I podobni "patrioci" ciężko pobili działacza społecznego
K. Kublickasa, krzycząc: "Masz za język litewski! Masz za
Sajudis!".
***
Nieformalny Ruch Walki o Niepodległość Łotwy założony 2O.VI.88
liczy ponad 5 OOO członków. "Organem prasowym" Ruchu jest tablica
ogłoszeń w centrum Rygi. Teksty w języku łotewskim i rosyjskim.
***
28.O1 w Rydze rozpoczął się zjazd Związku Demokratycznego.
Wzięło udział 9O osób, w tym 5O z głosem stanowiącym, reprezentu-
jących 16 rad koordynacyjych zrzeszających 27 miast ZSRR. Zjazd
otwarto w zajeździe pod Rygą. Z odczytami występowali Walerij
Terechow, Waleria Nowodworska, Siergiej Grigorianc, Julij Rybakow.
Po interwencji milicji 29.I, kontynuowano zjazd w mieszkaniu
prywatnym (tylko 5O osób z głosem stanowiącym). Delegaci złożyli
kwiaty pod Pomnikiem Wolności.
Delegaci z Syberii, zebrani wcześniej osobno, poparli rezolucję
nowosybirskiego oddziału Związku Demokratycznego w sprawie autono-
mii Syberii. Swój krajowy zjazd zaplanowali na kwiecień w Krasno-
jarsku.
***
27 stycznia w Moskwie w mieszkaniu prywatnym odbyła się konfe-
rencja na temat współczesnych problemów psychiatrii sowieckiej
(miała się ona odbyć w Bibliotece Pogodinskiej, ale dwa dni
wcześniej rozpoczęto tam pilne prace remontowe). Wzięli udział
psychiatrzy, prawnicy, socjolodzy, przedstawiciele nieformalnych
stowarzyszeń i organizacji międzynarodowych, byli więźniowie poli-
tyczni, ofiary represji.
***
Wybrano komitet założycielski Niezależnego Stowarzyszenia Psy-
chiatrów (Kondratiew, Łanowoj, Makuszenko, Sierpilin, Czernikowa),
koordynatorem komitetu został Aleksandr Podrabinek). Zgodnie
z przepisami Światowego Związku Psychiatrów, z którego sowieccy
psychiatrzy wystąpili sami wiele lat temu, aby ich nie wyrzucono
(a do którego teraz się rwą), nowe Stowarzyszenie może wejść do
Związku jako pełnoprawny członek.
***
W Kijowie milicja nie dopuściła do odbycia się założycielskiego
zjazdu Ukraińskiego Związku Demokratycznego (21 I).
Wieczornica zorganizowana przez ukraińską Grupę Helsińską z okazji
7O-lecia zjednoczenia ziem ukraińskich (22 I) odbyła się w prywat-
nym mieszkaniu pod Kijowem. Policja, która usiłowała wejść,
zatrzymała spóźnionych gości oraz wyłączyła w mieszkaniu światło.
***
W Moskwie 28-29 stycznia 1989 r.w Instytucie Lotnictwa odbył
się założycielski zjazd towarzystwa oświecenia historycznego
"Memoriał". Uczestnicy uważają fakt zjazdu za moskiewskie
zwycięstwo roku. Z okazji zjazdu wydano oficjalnie we współpracy
z pismem "Gudok" "Wiadomości Memoriału" (8 stron A3, data 28 I,
numeru brak, jest symbol cenzorski i biała plama cenzury po
rezolucji z żądaniem przywrócenia obywatelstwa Sołżenicynowi).
Najbardziej interesującym materiałem gazety jest najważniejszy
efekt zjazdu - statut "Memoriału". Pierwszy jego projekt, wedle
słów niektórych działaczy towarzystwa, został sporządzony pod
bezpośrednią kontrolą KC KPZR i "za plecami uczestników ruchu".
Figuruje pod nim sześć podpisów. Projekt ten wydrukował tydzień
przed zjazdem "Ogoniok". Na zjeździe projekt gruntownie przero-
biono. Ostateczną redakcję tekstu powierzono piętnastoosobowej
komisji, do której wybory potraktowano bardzo poważnie - w jej
rękach spoczywają losy ruchu. Współprzewodniczącymi "Memoriału"
wybrani zostali F. Afanasjew, A. Adamowicz, J. Kariakin. Wszyscy
oni chcieli zrezygnować, ale w końcu dali się przekonać.
Wśród rezolucji przyjętych przez zjazd było żądanie uwolnienia
członków komitetu "Karabach". Prezydium nie dopuściło pod głoso-
wanie protestu przeciwko rewizjom i przesłuchaniom w Leningradzie.
Na konferencji prasowej (25O dziennikarzy, z tego 78 zagranicz-
nych) krytykowano "Prawdę" za stosunek do "Memoriału". Dzienni-
karze tej gazety obiecali napisać o zjeździe już nazajutrz, co się
też stało, oczywiście bez wzmianek o rezolucji w sprawie
"Karabachu".
Adres Komitetu Organizacyjnego "Memoriał": 126319 Moskwa,
ul. Czerniachowskogo d.2, tel. 151-92-86.
__________________________________________________________________
WYBORY W ZSRR
W Kazaniu władze nie dopuszczają do wybrania niezależnego
kandydata na wybory do Zjazdu Delegatów Ludowych, uznając kolejne
zebrania za nielegalne. Analogicznie postępują z Tatarami Krymski-
mi.
Przed zebraniem wyborczym zatrzymano kandydata S. Chmarę, byłe-
go więźnia politycznego, członka ukraińskiej Grupy Helsińskiej.
Matematyk Rewolt Pimenow, były więzień polityczny, wybrany de-
legatem z Komi, powiedział w wywiadzie telefonicznym, że jego
szanse są marne. Delegatów będzie więcej, może około 1O osób.
Potem ma się zebrać okręgowe zebranie wyborcze, którego reguł
i procedur jeszcze nikt nie zna. Ono zmniejszy liczbę kandydatów
do 2-3. Pimenow powiedział, że chociaż nie ma żadnych możliwości
(nawet samochodu), żeby poruszać się pomiędzy zakładami, jego
program wyborczy ludzie powielili i przepisali tysiące razy i jest
znany. Oczywiście jego główny przeciwnik - KGB, robi ze swojej
strony co może , rozsyłając do wszelkich władz różne fałszywe
donosy na niego.
Hasło wyborcze Pimenowa: "Każdy mężczyzna powinien zarabiać tyle,
aby utrzymać rodzinę z niepracującą żoną".
Szkoda, że prawa głosu nie będą mieli więźniowie, którzy
stanowią większość ludności republiki Komi.
/Russkaja Mysl z 3 II 89 r./
__________________________________________________________________
KTO DONOSIŁ ?
Niektórych skazanych w czasach stalinowskich, kiedy nie zawsze
zapoznawano oskarżonego z materiałami śledztwa, pytania "kto na
mnie doniósł ?, kto zeznał ?" nurtują po dziś dzień.
Moskwiczanin Fiedor Grigoriewicz Borcow,lat 62, usłyszał nie-
dawno w telewizji, że ci, których bezprawnie skazano, a potem
rehabilitowano, mogą zapoznać się obecnie z materiałami swoich
spraw. Prawa takie mają też rodziny tych, którzy już nie żyją.
Borcowa aresztowano w 1954 r., uznano za niepoczytalnego i z
art. o działalności antysowieckiej wysłano do kazańskiego szpitala
psychiatrycznego. Aresztowanie i śledztwo miały miejsce w Sarato-
wie. W 1965 r., po proteście prokuratury ZSRR, Borcowa w pełni
rehabilitowano. Do tejże prokuratury Borcow udał się teraz znowu.
Przyjmujący go prokurator najpierw krzyknął ostro: "Kim on dla
was był ?". Usłyszawszy, że ma do czynienia z samym rehabilitowa-
nym, kazał mu przyjść następnego dnia. Nazajutrz, po odczekaniu
trzech godzin, Borcow został przyjęty przez prokuratora d/s nadzo-
ru nad KGB. Oświadczył on, że 1O mln spraw jest jeszcze
utajnionych i jego, Borcowa, sprawa najwyraźniej też.
A Borcow jest ciekawy, zwłaszcza że jednym ze świadków w jego
sprawie był Jurij Gagarin. Czy akta takiej sprawy w ogóle mogły
się zachować ? Czy pierwszy kosmonauta też donosił ?
/z pisma "Głasnost" nr 27, za Russkaja Mysl z 3 II 1989 r., skrót/
__________________________________________________________________
ARCHIWUM
____________________
ORĘDZIE PREZYDENTA RZECZYPOSPOLITEJ RP NA UCHODŹSTWIE
Siedemdziesiąt lat mija od owego pamiętnego dnia listopada
1918 roku, kiedy spełniły się marzenia i nadzieje wielu kolejnych
pokoleń ludzi i Polska, po wielu zrywach powstańczych i wielu
ofiarach, odzyskała Niepodległość i Wolność. Na czele państwa
z woli Narodu stanął Ńąćźęłńik Józef Piłsudski, twórca Legionów,
odnowiciel Polskich Sił Zbrojnych.
Święcimy ten dzień w tym roku bardziej uroczyście niż co roku.
Święcą go z nami liczni rodacy w Kraju, ci dla których drogie
jest dziedzictwo poprzednich pokoleń.
Okres naszej niepodległości trwał tylko dwadzieścia lat. Znowu
dwwóch sąsiadów - dawnych zaborców - zdusiło niepodległość Polski,
a następnie sąsiednich krajów. Jej owocem stało się zniewolenie
przez Sowiety - dziś stanowiących blok warszawski - historycznych
narodów Europy środkowo-wschodniej i rozdarcie Europy na dwa bloki
po dzień dzisiejszy.
Jednakże okres dwudziestolecia niepodległości, miimo trudnoś-
ci, a nawet błędów, ma dla Polski ogromne znaczenie. Stworzył on
nowoczesny Naród Polski, o niezwykłym patriotyźmie i poczuciu
wartości. Jeszcze w początkach I wojny światowej niejedna rdzenna
wieś w sercu Polski modliła się za cara i życzyła mu zwycięstwa.
Przecież gorzki i bolesny wyrzut zawarty w pieśni legionowej: "nie
chcemy już od was uznania ni waszych serc, ni waszych kies" - był
odpowiedzią na obojętność Polaków. Dwadzieścia kilka lat później
ta sama wieś tworzyła i wspierała Bataliony Chłopskie Armii Krajo-
wej. Bataliony Robotnicze broniły Warszawy.
Pokolenie Polski Niepodległej ze wszystkich warstw narodu
dziś dożywające późnych lat, ofiarnie i powszechnie , bez wahania
składało największą ofiarę - ofiarę życia - dla Polski.
Dziś, po latach, widać, że ofiara ta nie była daremna. Mimo
wymordowania przez obu okupantów milionów Polaków, mimo krwawego
terroru, wprowadzonego do zniewolonej Polski przez agentów Kremla,
którego pozostałości trwają ciągle. Naród Polski nie dał się
złamać i nie dał się zsowietyzować. Duszę Narodu ochroniła pamięć
historyczna, chronił Kościół, chroniła wieś, chronili ludzie
odważni. Dziedzicami okresu niepodległości stała się "Solidar-
ność", a następnie nieezależne ruchy wolnościowe, które tak
skutecznie i konsekwentnie walczą o Polskę niepodległą, wolną,
demokratyczną i sprawiedliwą.
W 7O rocznicę niepodległości emigracja niepodległościowa,
która przechowuje ciągłość suwerennych praw Rzeczypospolitej,
która broni sprawy Polski w wolnym świecie, łączy się z Narodem
w Kraju, z "Solidarnością", licznymi patriotycznymi niezależnymi
ruchami politycznymi w kraju - we wspólnej wierze, że dzięki
wysiłkom Narodu i przy sprzyjającej sytuacji międzynarodowej
zakończy się sztuczny podział Europy i że Polska wraz z sąsiednimi
narodami odzyska należne jej miejsce w Europie i wśród narodów
świata.
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
Londyn, 11 listopada 1988 r. Kazimierz Sabbat
__________________________________________________________________
Komitet Helsiński w Polsce Warszawa, 19.12.1988 r.
Warszawa
Pan
Roman Malinowski
Marszałek Sejmu PRL
Warszawa
Komitet Helsiński w Polsce zwraca się do Sejmu PRL z wnioskiem
o dokonanie zmiany ustawy z dnia 14 lipca 1983 r. o urzędzie
Ministra Spraw Wewnętrznych i zakresie działania podległych mu
organów. Zmiany te powinny zapewnić zgodność tej ustawy z
Międzynarodowym Paktem Praw Obywatelskich i Politycznych oraz
uczynić zadość warunkom, na jakich winny działać organy państwowe
w praworządnym państwie.
W obecnej postaci ustawa nie odpowiada tym wymogom dlatego, że:
- nie zapewnia kontroli prawa nad działalnością organów i
funkcjonariuszy MSW, legalizując ich arbitralne działanie;
- wprowadza obok pojęcia przestępstwa i wykroczenia prawnie nie
określoną kategorię czynów zagrażających bezpieczeństwu państwa
i porządkowi publicznemu, które funkcjonariusze MSW mają
wykrywać, zapobiegać im oraz je zwalczać korzystając w tych
działaniach z takich samych uprawnień jak w przypadku działania
w sprawie przestępstw;
- stwarza legalną podstawę pozbawienia wolności obywatela, który
nie dopuścił się czynu zabronionego przez ustawę lecz został
uznany przez funkcjonariusza za osobę zagrażającą porządkowi i
bezpieczeństwu publicznemu;
- zezwala na przeszukania osób, przeglądanie bagaży i ładunków,
również wówczas, gdy nie zachodzi podejrzenie przestępstwa lub
wykroczenia;
- w nie dość precyzyjny sposób określa podstawy użycia siły wobec
obywateli i nie formułuje takich ograniczeń użycia siły, które
uniemożliwiłyby znęcanie się funkcjonariuszy nad zatrzymanymi
osobami;
- dopuszcza - przez nazbyt ogólne sformułowania art. 19 -
możliwość nadmiernej ingerencji organów MSW w życie społeczne
obywateli;
- nie zapewnia obywatelowi ochrony przed nadużywaniem ze strony
organów MSW uprawnień realizowanych w ramach tzw. czynności
operacyjno-rozpoznawczych i wykorzystywaniem ich dla nękania
osób będących w konflikcie z władzami lub funkcjonariuszami
MSW;
- nie poddaje czynności o charakterze administracyjno-prawnym
wykonywanych przez organy MSW kontroli Naczelnego Sądu
Administracyjnego.
Do wiadomości:
Rzecznik Praw Obywatelskich
Patriotyczny Ruch Odrodzenia Narodowego
Społeczny Komitet Praw Człowieka
Episkopat Polski
Lech Wałęsa >>>>>>>
Komitet Helsiński w Polsce
Piotr Ł. Andrzejewski, Halina Bortnowska-Dąbrowska,
Jerzy Ciemieniewski, Janusz Grzelak,
Jarosław Kaczyński, Marek A. Nowicki,
Jan Rosner, Stefan Starczewski,
Andrzej Stelmachowski, Zofia Wasilkowska,
Janina Zakrzewska, Tadeusz Zieliński
__________________________________________________________________
OŚWIADCZENIE
Dnia 29 XII 1988 r. na własnej konferencji prasowej L. Wałęsa
oświadczył, że zadecydował o zaprzestaniu refundacji z Funduszu
Komisji Interwencji i Praworządności NSZZ "Solidarność" kolegiów
dla represjonowanych za udział w demonstracjach.
Chcielibyśmy przypomnieć p. przewodniczącemu Komisji Krajowej,
iż nie jest on władny do podejmowania takich arbitralnych decyzji,
gdyż zgodnie z wolą ofiarodawców, pieniądze te przeznaczone są dla
WSZYSTKICH prześladowanych za przekonania.
Szczególnie amoralnie brzmi to w ustach p. przewodniczącego,
który przez 8 lat wraz z innymi przywódcami "Solidarności" wzywał
do demonstracji i zbijał na nich kapitał polityczny.
Próba pozostawienia represjonowanych, często pobitych przez
ZOMO, bez pomocy ze strony Funduszu zmusi nas do bezpośredniego
zwrócenia się w tej sprawie do zagranicznych ofiarodawców.
Federacja Młodzieży Walczącej - region Gdańsk-Gdynia,
Solidarność Młodych - Gdańsk,
Polska Partia Niepodległościowa - Okręg Gdańsk,
Solidarność Walcząca - Gdańsk-Gdynia
Solidarność Walcząca - Stocznia im. Komuny Paryskiej
w Gdyni,
Polska Partia Socjalistyczna - Okręg Gdańsk,
Ruch "Wolność i Pokój",
KPN - Obszar 9 - Gdańsk,
"Polonia Restituta"
______________________
Według wyjaśnienia SW-Trójmiasto powyższego oświadczenia nie
podpisywał żaden przedstawiciel SW, aczkolwiek SW podziela zawarte
w nim opinie. Skąd podpisy SW pod tym oświadczeniem - nie wiadomo.
__________________________________________________________________
OŚWIADCZENIE RUCHU "WOLNOŚĆ I POKÓJ" - WROCŁAW
W SPRAWIE KOLEGIÓW D/S WYKROCZEŃ
Wrocław, 17.1.1989 r.
Kolegia d/s wykroczeń od początków swego istnienia stanowią
zaprzeczenie sprawiedliwości. Stały się też ostatnio narzędziem
walki z opozycją polityczną. Członkowie kolegiów często łamią
prawo i wykorzystują niewiedzę prawną podejrzanych.
Znamy wiele przykładów wręcz kuriozalnych: Marek Krukowski
został na przykład skazany 1O.1.1987 roku na grzywnę w wysokości
5O tys. zł za udział w demonstracji o zamknięcie huty "Siechnice",
na której w ogóle nie był obecny.
Do dziś egzekwuje się kary za udział w protestach, które de
facto zostały przez władze uznane za słuszne, ponieważ ostatecznie
podjęto decyzje zgodne z intencjami protestujących: zmieniono
treść przysięgi wojskowej, wprowadzono zastępczą służbę poboro-
wych, zrezygnowano ze składowania odpadów radioaktywnych w Między-
rzeczu, wydano ostateczną decyzję o zamknięciu huty "Siechnice".
W ostatnich dniach aresztowano kolejno: Klaudiusza Wesołka na
15 dni za protest przeciwko odmowie przyznania mu paszportu,
Krzysztofa Galińskiego na 3O dni za ubiegłoroczny happening na
powitanie wiosny i Wojciecha Jankowskiego na 3O dni za to, że miał
w domu 2 peruki, które uznano za materiał obciążający w związku
z tymże happeningiem. Wszystkie te trzy przypadki dotyczyły
uczestników gdańskiego WiP-u, aktywnego w akcjach ruchu, a także
w czasie sierpniowych i majowych strajków.
Wielu obywateli miało okazję przekonać się, że również w spra-
wach niepolitycznych kolegia d/s wykroczeń nie mają nic wspólnego
ze sprawiedliwością.
Ruch "Wolność i Pokój" ogłasza tydzień 18.1-25.1.89 Tygodniem
Kolegiów d/s Wykroczeń. Zwracamy się do wszystkich o odwiedzanie
kolegiów w ciągu tego tygodnia i rejestrowanie faktów łamania
prawa.
Żądamy anulowania kar za słuszne protesty społeczne!
Żądamy zniesienia kolegiów d/s wykroczeń!
Krystyna Surowiec Urszula Kochanowska
Zofia Olszewska Marek Krukowski
Robert Prus Maciej Furmanek
Piotr Radek Paweł Raczyński
Grzegorz Michalik Aneta Rupental
Radosław Gawlik Przemysław Charusta
Grzegorz Francuz Joanna Żak
Wiesław Mielcarski Leszek Budrewicz
Anna Kulczycka Beata Wojciechowska
Wacek Giermek
Zebrane_informacje_prosimy_kierować:
Leszek Budrewicz, ul.Świdnicka 6/7 5O-O67 Wrocław, tel.312-65
Radosław Gawlik, ul.Serowarska 13/1 Wrocław, tel.49-38-64
Duszpasterstwo Pokoju, Kościół św. Doroty, piątek 17.OO-19.OO
__________________________________________________________________
KOMUNIKAT KRAJOWEJ KOMISJI KOORDYNACYJNEJ NZS
13.1.1989 r. odbyło się w Warszawie posiedzenie Krajowej
Komisji Koordynacyjnej Niezależnego Zrzeszenia Studentów, na
którym Komisja zapoznała się z propozycjami zmian ustawy o szkol-
nictwie wyższym, uznając tę zmianę za kluczową dla normalnego
funkcjonowania uczelni. Omówiono również decyzję odrzucającą
wniosek o relegalizację ogólnopolskiej organizacji Niezależnego
Zrzeszenia Studentów. >>>>>>>>
Stwierdzamy, że odmowa rejestracji faktycznie istniejącej
i reprezentującej dużą część społeczności akademickiej organizacji
pozostaje w sprzeczności z deklarowaną przez władze otwartością
i pluralizmem.
Wzywamy do ogólnopolskiej akcji protestacyjnej w dniach 16-21
stycznia pod hasłami zmiany ustawy o szkolnictwie wyższym i rele-
galizacji NZS.
Krajowa Komisja Koordynacyjna
Niezależnego Zrzeszenia Studentów
__________________________________________________________________
Wrocław, dnia 1O.O1.1989 r.
Jego Magnificencja
Rektor Akademii Medycznej we Wrocławiu
Prof. dr hab. Bogdan Łazarkiewicz
My, niżej podpisani pracownicy Akademii Medycznej i Służby
Zdrowia we Wrocławiu zwracamy się do Jego Magnificencji Rektora
z prośbą o cofnięcie wypowiedzenia pracy p. mgr inż. Krzysztofowi
Wojtyłło, pracownikowi naukowo-technicznemu Ośrodka Techniki Obli-
czeniowej A.M. we Wrocławiu.
Pan Krzysztof Wojtyłło jest jednym z sygnatariuszy Fundacji
Robotniczej Solidarności, jawnym przedstawicielem Komisji Koordy-
nacyjnej Pracowników Służby Zdrowia NSZZ "Solidarność" Akademii
Medycznej i PSK-1. Niezależnie od tych funkcji p. Krzysztof Woj-
tyłło jest aktywnym pracownikiem naukowo-technicznym A.M., czego
dowodem jest jego współautorstwo wdrażanego programu komputeryza-
cji A.M. Od 1985 r. jest sekretarzem Rektorskiej Komisji Kompute-
ryzacji. Mimo to wypowiedzenie z pracy uzasadniono reorganizacją
struktury OETO AM.
Uważamy, że jest to pozaprawna kara za jego aktywną postawę
obywatelską. Wierzymy, że decyzja wypowiedzenia pracy p. K.
Wojtyłło zostanie cofnięta, a jego Magnificencja Pan Rektor zechce
łaskawie odpowiedzieć, kierując pismo na ręce Rzeczników powyższej
sprawy:
Zofia Nowicka Alina Tokarz Alina Pałasz
adres: Wrocław ul. Kilińskiego 23 m. 9
__________________________________________________________________
KOMUNIKAT
Krajowej Komisji Koordynacyjnej Pracowników Służby Zdrowia NSZZ
"Solidarność"
Wstrząśnięci tragedią narodu Armenii, członkowie Krajowej
Komisji Koordynacyjnej Pracowników Służby Zdrowia NSZZ "Solidar-
ność", zebrani w dniu 1O grudnia 1988 r. w Gdańsku, postanowili
oddać krew na pomoc rannym. Spośród obecnych, 12 osób zadeklarowa-
ło gotowość fachowej medycznej pomocy na miejscu katastrofy.
Zebrane 41OOO zł przekazujemy poprzez konto Episkopatu Polski.
Apelujemy do członków NSZZ "Solidarność" o oddawanie krwi
i uczestniczenie w pomocy, która przez długie miesiące będzie
potrzebna.
W imieniu KKK Prac. Sł. Zdr. NSZZ "Solidarność":
Anna Daszkiewicz - Elbląg, Wiktor Daszkiewicz - Elbląg, Jadwiga
Greger - Gdańsk, Anna Grajcarek - Kraków, Anna Gręziak - Warszawa, >>>
Filip Grzejszczyk - Warszawa, Janina Idzińska - Gdańsk, Krystyna
Nowak - Poznań, Beata Osipiak - Warszawa, Stanisław Oberatniec -
Legnica, Alina Pieńkowska - Gdańsk, Janina Rościszewska - Kraków,
Jerzy Radomski - Gdańsk, Krzysztof Wojtyłło - Wrocław, Roma
Zawistowska - Gdańsk.
__________________________________________________________________
LIST OTWARTY
Wrocław, dn. 1O listopada 1988 r.
Pan
gen. Czesław Kiszczak
Minister Spraw Wewnętrznych
Warszawa
W dniu 7 listopada 1988 r. we Wrocławiu po zakończonym happe-
ningu Pomarańczowej Alternatywy milicja ciężko pobiła 16-letniego
ucznia Jacka Kudłatego, 2O-letniego słuchacza Pomaturalnego Stu-
dium Medycznego Andrzeja Kielera, i 23-letniego studenta Uniwersy-
tetu Wrocławskiego Roberta Jezierskiego.
Andrzej Kieler przebywa w szpitalu z wewnętrznymi obrażenia-
mi, krwotocznymi wymiotami i podejrzeniem wstrząsu mózgu.
Z posiadanych przez nas informacji wynika, iż ludzie ci nie
stawiali oporu milicji w trakcie zatrzymania. Pobicie miało
miejsce (w dwóch przypadkach) w samochodzie milicyjnym. Panuje
przekonanie, że był to akt zemsty za udział w happeningu.
Domagamy się ukarania sprawców pobicia. Nie mogą służby
porządkowe egzekwować kar bez wyroku, kar nie przewidzianych
kodeksem karnym.
Domagamy się rewizji przepisów dotyczących użycia tzw. środ-
ków bezpośredniego przymusu w taki sposób, by uniemożliwiały one
akty bandytyzmu.
Pracownicy Wrocławskiej
Służby Zdrowia:
Hanna Fidutowa
Do wiadomości: Henryka Gołąbek
1 Pan Przewodniczący Grażyna Krecińska
NSZZ "Solidarność" Aldona Lewandowska
Lech Wałęsa Zofia Nowickam.
2 Episkopat Polski Helena Sapieha
3 Rzecznik Praw Władysław Sidorowicz
Obywatelskich Alina Tokarz
Mieczysław Warynicki
Krzysztof Wojtyłło
__________________________________________________________________
KOMUNIKAT KRAJOWEJ KOMISJI KOORDYNACYJNEJ NZS
13.1.1989 r. odbyło się w Warszawie posiedzenie Krajowej
Komisji Koordynacyjnej Niezależnego Zrzeszenia Studentów, na
którym Komisja zapoznała się z propozycjami zmian ustawy o szkol-
nictwie wyższym, uznając tę zmianę za kluczową dla normalnego
funkcjonowania uczelni. Omówiono również decyzję odrzucającą
wniosek o relegalizację ogólnopolskiej organizacji Niezależnego
Zrzeszenia Studentów. >>>>
Stwierdzamy, że odmowa rejestracji faktycznie istniejącej
i reprezentującej dużą część społeczności akademickiej organizacji
pozostaje w sprzeczności z deklarowaną przez władze otwartością
i pluralizmem.
Wzywamy do ogólnopolskiej akcji protestacyjnej w dniach 16-21
stycznia pod hasłami zmiany ustawy o szkolnictwie wyższym i rele-
galizacji NZS.
Krajowa Komisja Koordynacyjna
Niezależnego Zrzeszenia Studentów
__________________________________________________________________
OŚWIADCZENIE
przedstawicieli mniejszości węgierskiej żyjącej w ZSRR
W Rumunii opracowano gigantyczny plan "systematyzacji przestrze-
ni", który zakłada likwidację 8 tys. wsi. Ten bezprzykładny zamach
na prastarą kulturę ludową, grozi przede wszystkim w mniejszości
narodowe: Węgrów, Sasów, Serbów, Ukraińców itp. Jednocześnie prog-
ram ten i jego przyszła realizacja oznacza pogwałcenie podstawo-
wych praw człowieka.
Jest to ukoronowaniem polityki narodowościowej reżymu
Ceausescu bezprawnych decyzji, które służą przyspieszonej ostatnio
rumunizacji, tworzeniu narodowo "jednolitego społeczeństwa". Dziś
w Rumunii zakwestionowano narodową przeszłość mniejszości naro-
dowych, ich przynależność do narodu macierzystego, ich tradycje,
odrębność, język, a nawet istnienie.
Dziesiątki tysięcy obywateli rumuńskich zmuszone są do opusz-
czenia swojej ziemi rodzinnej, wielu z nich nielegalnie przekracza
granice, inni odmawiają powrotu do kraju. Dotychczas na Węgrzech
pozostało ok. 2O tys. osób: obok uciekinierów z mniejszości naro-
dowych (głównie węgierskiej) znaczna jest również liczba uchodźców
posługujących się językiem rumuńskim.
W całej Europie odbywają się akcje protestacyjne, wydawane są
oświadczenia protestujące przeciwko coraz absurdalniejszym decyz-
jom reżymu Ceausescu, w obronie powszechnych praw człowieka i praw
mniejszości narodowych.
W związku z powyższym przedstawiciele życia kulturalnego lud-
ności narodowości węgierskiej Podkarpacia (tzn. żyjącej na Zakar-
paciu Ukraińskiej SRR) uważją za obowiązek oświadczyć co następuje:
- Jesteśmy solidarni z narodem rumuńskim, z mniejszościami naro-
dowymi w Rumunii, w tym najliczniejszą mniejszością w Europie,
z Węgrami siedmiogrodzkimi.
- Potępiamy politykę narodowościową reżymu Ceausescu, protestujemy
przeciwko ograniczaniu praw mniejszości narodowych.
- Potępiamy politykę "systematyzacji przestrzeni", mający na celu
zburzenie wsi (głównie wsi zamieszkałych przez mniejszości),
protestujemy przeciwko deptaniu praw człowieka.
- Nas jako obywateli radzieckich, boli fakt, że oficjalne koła
ZSRR jeszcze w żadnej formie nie wyraziły swojej potępiającej
opinii wobec rumuńskiego bezprawia.
- Uważamy za niesłuszne, że uchodźców, którzy drogą nielegalną
docierają z Rumunii do Związku Radzieckiego z nadzieją, że
otrzymają ochronę w naszym kraju, nasze władze odstawiają z powro-
tem, choć wiadomo, że czekają tam ich najcięższe represje.
- Uważamy za niesłuszne, że radziecka prasa, telewizja, radio nie
przekazują właściwych informacji obywatelom radzieckim o sytua-
cji w Rumunii oraz o stosunkach rumuńsko-węgierskich.
- Czujemy się dotknięci tym, że nasze osobiste zdania w tej spra-
wie nie może być wyrażone w środkach masowego przekazu naszego
kraju. Miejscowa prasa np. jednoznacznie odcina się od publikacji
podobnych do tego materiałów (łącznie z literaturą piękną).
- Jesteśmy zdania, że wszystko to jest sprzeczne z duchem piere-
strojki i głasnosti. Uważamy, że Związek Radziecki nie powinien
bez słowa obserwować rozwoju wypadków w Rumunii, który wcześniej
czy później doprowadzi do całkowitego wypaczenia socjalizmu. Nasza
ojczyzna powinna podnieść głos przeciwko bezprawiom, powinna
udzielić azylu uchodźcom z Rumunii, powinna szczegółowo i zgodnie
z rzeczywistością informować społeczeństwo w związku z tymi spra-
wami, powinna dać możliwość do indywidualnego i zbiorowego protes-
tu obywateli.
Uprzejmie prosimy zatem o uwzględnienie naszego stanowiska
przez kompetentne czynniki. W najlepszej wierze, w imieniu praw
człowieka, w duchu leninowskiej polityki narodowościowej, w trosce
o osiągnięcia socjalizmu, w trosce o istnienie i rozwój mniejszoś-
ci narodowych, podkreślając naszą solidarność z narodem rumuńskim
- choć potępiając decyzje kierownictwa rumuńskiego - pragniemy
zwrócić się do kół oficjalnych naszej ojczyzny, do wszystkich ucz-
ciwych rodaków, by dali wyraz swojemu protestowi przeciwko depta-
niu prawa w Rumunii oraz realizacji obłąkanego planu burzenia wsi.
Podkarpacie, wrzesień 1988 r. (kilkaset podpisów)
/Opublikowano na łamach oficjalnego węgierskiego dwutygodnika
"Hitel", nr 2/1988 - 16 listopada 1988/
_________________________________________________________________
List Węgierskiego Forum Demokratycznego do Sekretarza Generalnego
ONZ w sprawie burzenia wsi w Rumunii
Jego Ekscelencja
Pan Javier Perez de Cuellar
Sekretarz Generalny
Organizacji Narodów Zjednoczonych
Nowy Jork
Szanowny Panie Sekretarzu Generalny!
Węgierskie Forum Demokratyczne, jako niezależny ruch obywa-
telski, z uznaniem i uwagą śledził i śledzi nadal wysiłki, które
ONZ i osobiście Pan, Sekretarzu Generalny, czyni w skali między-
narodowej w celu realizacji zasad zawartych w Karcie Narodów
Zjednoczonych i w innych dokumentach podstawowych. Będąc świadomi
tego wszystkiego pozwolimy zwrócić się do Pana niniejszym listem.
Rumuński program burzenia wsi, przeciwko któremu WFD zamierza
podnieść swój głos, jest problemem międzynarodowym, a zarazem
problemem, który dotyczy bezpośrednio narodu węgierskiego. Runumia
- pod hasłem "systematyzacji wsi" - przystąpiła do fizycznej lik-
widacji 7OOO małych osad i usunięcia z nich siłą ich mieszkań-
ców. Plan ten jest bezprecedensowy w historii lat pokoju w XX wie-
ku. Godzi on w podstawowe prawa człowieka, między innymi ignoruje
zasadę wolności wyboru miejsca zamieszkania, która zawarta jest
w paragrafie 13 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Niszczy on
część wartości cywilizacyjnej różnych narodowości - Węgrów, Niem-
ców, Rumunów, Serbów, Słowaków, Ukraińców, i innych żyjących na
tych terenach.
Program ten wymierzony jest przede wszystkim w byt mniej-
szości narodowych; jest to objawem polityki przymusowej asymilacji
i "kulturowego ludobójstwa" władz rumuńskich, które między innymi
otwarcie ignorują obowiązki przyjęte w 17 i 27 paragrafie Paktu
Międzynarodowego Praw Obywatelskich i Politycznych oraz w 5 para-
grafie Konwencji i Rekomendacji o zapobieganiu dyskryminacji
w edukacji UNESCO. Polityka Rumunii zmusza tę ludność do masowej
ucieczki, do emigracji i przez to staje się źródłem tragedii
ludzkich i napięć społecznych w innych krajach - między innymi na
Węgrzech.
Naruszanie praw człowieka i mniejszości narodowych w takich
rozmiarach prowadzi w skali międzynarodowej do destabilizacji,
zagraża pokojowi i bezpieczeństwu wielu krajów tego rejonu. To co
się dzieje w Rumunii, nie może być - z punktu widzenia praw czło-
wieka i bezpieczeństwa międzynarodowego - sprawą wewnętrzną jed-
nego państwa. /
Na podstawie powyższego zwracamy się do Pana Sekretarza
Generalnego, aby rzucił na szalę swój autorytet w celu postawienia
na porządku dziennym ONZ i jego organów wyspecjalizowanych (Komi-
sja Praw Człowieka ECOSOC, Urząd Wysokiego Komisarza ONZ d/s
Uchodźców, UNESCO) problem burzenia wsi w Rumunii (połączony
z "kulturowym ludobójstwem" i masową emigracją). W celu zapobie-
żenia pogarszania się sytuacji uważmy za uzasadnione powołanie do
życia niezależnej komisji ekspertów. Ciało takie zbierałoby
w Rumunii lub poza jej granicami dane pochodzące z miarodajnych
źródeł i dostarczałoby odpowiednich informacji o zaistniałej sytu-
acji w Rumunii (i innych krajach na skutek polityki rumuńskiej)
Organizacji Narodów Zjednoczonych. Węgierskie Forum Demokratyczne
ze swej strony, w miarę swoich możliwości, popierałoby pełno-
mocników ONZ, żeby mogli otrzymać wiarygodne i wielostronne
informacje np. od uchodźców rumuńskich na Węgrzech.
W imieniu Węgierskiego Forum Demokratycznego, oczekując na
Pana pozytywną reakcję.
Ze szczerym szacunkiem
Zoltan Biro, Denes Csengey, Sandor Csoori,
Istvan Csurka, Gyula Fekete, Lajos Fur,
Rudolf Joo, Csaba Gy. Kiss, Sandor Lezsak.
/Opublikowano na łamach oficjalnego węgierskiego dwutygodnika
"Hitel", nr 2/88, 16 listopada 1988/
__________________________________________________________________