1989 - 01 (styczeń)

******************************************************************

SERWIS AGENCJI INFORMACYJNEJ SOLIDARNOŚCI WALCZĄCEJ

STYCZEŃ 1989

******************************************************************

"SOLIDARNOŚĆ" - LEGALIZACJA CZY LIKWIDACJA?

wywiad z ANDRZEJEM GWIAZDĄ - str. 44

******************************************************************

CZASOPISMA WYDAWANE PRZEZ AISW, PRZY KORZYSTANIU Z NINIEJSZEGO
SERWISU, NIE SĄ ZOBOWIĄZANE DO PODAWANIA ŹRÓDŁA INFORMACJI.
PRZEDRUKI W INNYCH CZASOPISMACH - DOZWOLONE Z PODANIEM ŹRÓDŁA.

******************************************************************

******************************************************************

OSTRZEŻENIE BYŁO

Jeden z redaktorów moskiewskiego niezależnego pisma "Głasnost"
rozmawiał z pracownikiem naukowym Instytutu Geofizyki Ukraińskiej
SRR - Emmą Nesterowicz, która opracowała metodę pozwalającą na
prognozowanie trzęsień ziemi. Podstawą tej metody jest obserwacja
zjawisk astronomicznych takich jak aktywność Słońca, ruchy
Księżyca. W roku 1984 zespół pani Nesterowicz przewidział z
dokładnością do minuty trzęsienie ziemi w Gazli (Uzbekistan) - 19
marca. Badania prowadzone na początku roku 1988 wskazywały, że
między 25 listopada a 1O grudnia na terenie Armenii wystąpi bardzo
silne trzęsienie ziemi, przy czym jako najbardziej prawdopodobną
*)
datę typowano_7_grudnia . Obliczenia zespołu zostały przedstawio-
ne na konferencji naukowej w Tomsku (obecny był na niej
dziennikarz "Komsomolskiej Prawdy") i opublikowane w zbiorze
"Nieperiodiczeskije bystroprotiekajuszczije jawlenija w okruża-
juszczej sredie" (Tomsk, Wydawnictwa Uniwersytetu Tomskiego, s.
87-93). Sejsmolodzy z Dagestanu (północno-wschodni Kaukaz) mieli
dane dotyczące przewidywanego trzęsienia ziemi w Armenii również
z innych źródeł.

Pani Nesterowicz wysłała swoje materiały także do ukraińskiej
gazety "Prapor Komunizma", jednak w artykule dotyczącym progno-
wania trzęsień ziemi, który ukazał się w tej gazecie 7 sierpnia
(W. Rudnik: "Kosmiczeskij rezonans") pominięto właśnie sprawę
najważniejszą: informację o zagrożeniu Armenii katastrofą. (Trzy
miesiące później oficjalnie wyrażano wielkie zaskoczenie i współ-
czucie - dop. AISW)

_____________________________

Tymczasem codzienny sowiecki program telewizyjny "Wremia" poka-
zuje na cały kraj, jak ormiańskie sieroty radośnie tańczą na
scenie. "Tak trzeba" - mówią wujkowie z Moskwy. Trzeba zapomnieć.
Oficjalni dziennikarze użalają się nad "biedną, maleńką Arme-
nią". Wzdychają pozujący przed kamerami ministrowie. Maleńka -
znaczy: nie może sobie poradzić. Każdą jednak próbę samodzielności
tłumi się wojskiem. Wtedy ministrowie mówią o "ekstremistach"
i "prowokatorach".

/"Russkaja Mysl", 23.12.1988 r./

_________________________________________

*)
Trzęsienie ziemi wystąpiło w Armenii dokładnie 7 grudnia.

******************************************************************

KALENDARIUM

(W kalendarium nie uwzględniono powstawania, reorganizacji i prób
rejestracji poszczególnych komisji zakładowych "Solidarności" oraz
regionalnych struktur "Solidarności" RI)

1.1.89 r.

3O grudnia 1988 r. dyrektor departamentu społeczno-admi-
nistracyjnego MSW płk J. Garlej ostatecznie odmówił
rejestracji Niezależnego Zrzeszenia Studentów.

W Afganistanie w prowincji Nangarhar trwają starcia po-
między siłami mudżahedinów a oddziałami armii reżimowej.
Nadżibullah zapowiedział jednostronne przerwanie dzia-
łań wojennych i wezwał partyzantów do wyrażenia zgody na
zawieszenie broni. Przywódcy mudżahedinów odrzucili
propozycję komunistów i zapowiedzieli kontynuowanie wal-
ki aż do zwycięstwa. Dowódcy partyzantów afgańskich,
którzy mają swoje kwatery na terytorium Iranu, zostali
zaproszeni na spotkanie reprezentantów wszystkich
ugrupowań Ruchu Oporu w celu uzgodnienia wspólnego sta-
nowiska w zwiąku z rozmowami z delegacją ZSRR.

W republice mołdawskiej, utworzonej z oderwanej (w 194O
roku) przez ZSRR części terytorium Rumunii, zostanie
wprowadzony jako oficjalny język "mołdawski" (faktycznie
rumuński). W miejsce obowiązującej dotychczas (od 194O
roku) cyrylicy zostanie wprowadzony alfabet łaciński.

__________________________________________________________________
2.1.89 r.

Dyrektor kopalni "Borynia" wystąpił do prokuratury z
wnioskiem o ukaranie swoich pracowników: Aleksandra
Kowalczyka i Wiktora Wiechowskiego za prowadzenie wiecu
załogi 29 grudnia. Podczas wiecu pracownicy "Boryni"
poruszyli m.in. sprawę fikcyjnego zatrudniania w kopalni
(na etatach górniczych) pracowników Komitetu Miejskiego
PZPR - uchwalono złożenie wniosku w tej sprawie do pro-
kuratury.

W wywiadzie dla francuskiego "L'Express" Lech Wałęsa
stwierdził, że chce uczestniczyć w procesie porozumienia
narodowego po to, by sytuacja nie wymknęła się spod
kontroli. Wałęsa zauważa radykalizację związkowców
i stwierdza, że władze PRL również się radykalizują.

Działacze czechosłowackich ugrupowań niezależnych zwró-
cili się do władz o zezwolenie na przeprowadzenie
15 stycznia manifestacji na Placu Wacława - w dwudziestą
rocznicę samospalenia studenta Jana Palacha.

16 stycznia 1969 r. student filozofii Jan Palach, pro-
testując przeciwko najazdowi wojsk Układu Warszawskiego
na Czechosłowację i zdławieniu Praskiej Wiosny, oblał
się benzyną i podpalił na Placu Wacława w Pradze. Jego
pogrzeb stał się wielotysięczną milczącą manifestacją
patriotyczną. 17 innych osób próbowało pójść w ślady
Palacha - trzy osoby zginęły. 15 lat temu zwłoki Palacha
zostały przez władze ekshumowane i pogrzebane we wsi
Všetaty (koło Mielnika), rodzinnej wsi Palacha.

2.1.89 r.

W Pradze spotkali się ustępujący i nowo powołani rzecz-
nicy 'Karty 77' (co roku powołuje się nowych). Na
miejsce ustępujących Stanisława Devatego, Bohumira
Janata i Milosa Hajka wybrano Tomasza Hradilka, Danę
Nemcovą i Saszę Vondra.

Hradilek był do lat sześćdziesiątych czlonkiem KPCz,
obecnie należy do orientacji socjaldemokratycznej. Jest
członkiem SPUSA i Tymczasowego Komitetu Koordynacyjnego
Ruchu Obrony Praw Człowieka (HOS). Dana Nemcova,
psycholog, ma 54 lata, jest matką siedmiorga dorosłych
dzieci. Należy do VONS (Komitet Obrony Niesłusznie
Prześladowanych), za co była już przez pół roku więzio-
na. Z ruchem niezależnym związana jest od 1979 r. Saša
Vondra ma 26 lat, jest doktorem nauk przyrodniczych
(geograf), jest członkiem Solidarności Polsko-Czechosło-
wackiej, współredaguje podziemne pismo "Revolver
Reveue".

W ostatnim kwartale zeszłego roku 'Kartę 77' podpisało
1O8 sygnatariuszy. Pełna lista sygnatariuszy 'Karty 77'
obejmuje 14O6 nazwisk (2OO-3OO osób wyemigrowało, prawie
5O zmarło i prawie 3O wycofało podpisy).

W przemówieniu wygłoszonym z okazji 3O rocznicy zdobycia
władzy szef kubańskiego reżimu komunistycznego Fidel
Castro oświadczył, że zawsze pozostanie wierny hasłu
"SOCJALIZM ALBO ŚMIERĆ - MARKSIZM-LENINIZM ALBO ŚMIERĆ".
Na Kubie tych słów nie traktuje się jako przenośni.

Ośrodek dla węgierskich uchodźców z Rumunii poinformo-
wał, że zebrał dowody świadczące o zabiciu przez rumuń-
ską straż graniczną w ciągu ostatnich 1O miesięcy 2OO
uciekinierów usiłujących zbiec na Węgry przez "zieloną
granicę". Około 3OO m przed prawdziwą granicą rumuńska
służba bezpieczeństwa zainscenizowała fałszywą granicę z
węgierskimi słupami granicznymi - zbiegowie, przekonani,
że znaleźli się już na Węgrzech, przestają się ukrywać
i stają się łatwym celem dla polujących na nich żołnie-
rzy rumuńskich.

Mimo ogłoszenia przez Nadżibullaha jednostronnego zawie-
szenia broni trwają walki pomiędzy oddziałami sowieckimi
i reżimowymi a partyzantami afgańskimi. Przywódcy party-
zantów zignorowali apele szefa kabulskiego reżimu i
potwierdzili wcześniejsze deklaracje walki aż do całko-
witego zwycięstwa.

Jaser Arafat, szef Organizacji Wyzwolenia Palestyny
zaproponował Amerykanom pomoc w wykryciu sprawców zama-
chu na samolot "Panam" 21 grudnia. Podaje się, że OWP
jest jednym z kupców czechosłowackiego materiału
wybuchowego "Semtex", który był najprawdopodobniej użyty
podczas tego zamachu.

3.1.89 r.

Polski pisarz Andrzej Szczypiorski został laureatem
austriackiej państwowej nagrody literackiej za rok 1988
(przyznawanej od r. 1965). Wśród laureatów lat poprzedni
byli m.in.: Vaclav Havel, Friedrich Dtrrenmat, Milan
Kundera.

Władze sowieckie poinformowały, że ormiańskie miasto
Leninakan nawiedziło 31.12 kolejne silne trzęsienie
ziemi. Według informacji sowieckich, nikt nie poniósł
śmierci. Zdementowano doniesienia o uratowaniu 31.12
1988 r. w Spitaku spod gruzów 17 osób.

Moskiewska "Prawda" atakuje gruzińskich działaczy naro-
dowych, oskarżając ich o "polityczne awanturnictwo" i
"barbarzyństwo". "Prawda" pisze o głodówce protestacyj-
nej, której ponad stu uczestników przewieziono w stanie
ciężkim do szpitala. Akcja była odpowiedzią na zmiany
w konstytucji sowieckiej, ograniczające jeszcze bardziej
suwerenność poszczególnych republik. Sytuacja w Gruzji
w listoppadzie groziła - jak podaje "Prawda" - powsta-
niem.

Prawie 8O tys. Węgrów podpisało petycję, w której zawar-
te jest żądanie wstrzymania budowy elektrowni na Dunaju.

Forum Demokratyczne - niezależne węgierskie ugrupowanie
- zaproponowało utworzenie na Węgrzech obozu dla
uchodźców z Rumunii. Działalność obozu powinna być nad-
zorowana przez władze WRL i ONZ. Wiceminister spraw
wewnętrznych WRL z uznaniem wyraził się o tej propozycji
Forum Demokratycznego i zapowiedział utworzenie takich
obozów. Na Węgrzech przebywa obecnie około 3O tys.
uchodźców z Rumunii.

Król Maroka Hassan II spotkał się w Marakeszu (Maroko)
z delegacją Frontu Polisario, od lutego 1976 r. walczą-
cego o niepodległość Sahary Zachodniej - byłej kolonii
hiszpańskiej. Od sześciu tygodni trwa rozejm proklamowa-
ny przez Polisario w oczekiwaniu na spotkanie z królem
Hassanem. Dyskutowane ma być zawieszenie broni, wymiana
jeńców oraz referendum w sprawie przyszłości kraju.

__________________________________________________________________
4.1.89 r.

W siódmą rocznicę delegalizacji Niezależnego Zrzeszenia
Studentów członkowie NZS Uniwersytetu Śląskiego urządzi-
li przemarsz spod Instytutu Fizyki do dworca głównego
w Katowicach. Niesiono transparenty "Ministrze Kiszczak,
chcemy działać legalnie" oraz "5 stycznia 1982 r.
komuniści rozwiązali, ale nie zniszczyli NZS". Rozrzuca-
no ulotki przedstawiające historię NZS. Na rusztowaniach
naprzeciw dworca uczestnicy WiP rozwiesili transparent
"Uwolnić Tomasiewicza!" i przyłączyli się do idących
studentów, po czym wszyscy ruszyli na Rynek. Dopiero tam
do akcji przystąpiła milicja. Na kilka godzin zatrzymano
i poddano rewizji osobistej 5 osób. Jednej z nich
zabrano aparat fotograficzny i wręczono wezwanie do WUSW.

4.1.89 r.

Wałbrzyska milicja zapowiedziała L. Czyżewskiemu, za-
trzymanemu 1 listopada ub.r. za rozdawanie ulotek na
cmentarzu, że jeśli nie znajdą się sprawcy demolowania
nagrobków w Alei Zasłużonych, czyny te zostaną przypisa-
ne "Solidarności" i jemu osobiście.

Dwugodzinny strajk ostrzegawczy przeprowadziła załoga
oddziału Górki Lubelskiego Przedsiębiorstwa Budownictwa
Mieszkaniowego.

W Pradze niezależne ugrupowanie VONS podało, że zwolnio-
no z więzienia członka NMS Tomasza Twarocha, uczestnika
manifestacji 28 października 1988 r., w rocznicę niepod-
ległości Czechosłowacji. Po 5 tygodniach w więzieniu
został on skazany na miesiąc aresztu w zawieszeniu na
rok. Wyszedł z więzienia, ale prokuratura odwołała się
od wyroku. Rozprawa rewizyjna ma się odbyć 11 stycznia.

Ogółem wiadomo o 18 przypadkach represji wobec uczestni-
ków demonstracji 28.1O.1988. (w tym 4 kary pieniężne po
15OO-2OOO KCš, 8 wezwań na kolegium, 1 kara aresztu).
Są to dane niepełne.

Wokół Kabulu mudżahedini grupują znaczne ilości swoich
oddziałów. Znawcy problematyki afgańskiej sądzą, że
partyzanci rozpoczęli przygotowania do opanowania stoli-
cy kraju. Dyplomaci akredytowani w Kabulu informują, że
doradcy sowieccy opuszczają miasto. Również niektórzy
członkowie władz komunistycznych przenoszą się do miejs-
cowości położonych bliżej granicy z ZSRR.

W Islamabadzie (Pakistan) rozpoczęło się kolejne spotka-
nie delegacji partyzantów afgańskich z wiceministrem
spraw zagranicznych ZSRR Jurijem Woroncowem.

Stany Zjednoczone i Wielka Brytania wyrażają zgodę na
zorganizowanie pohelsińskiej konferecji przeglądowej na
temat praw człowieka w Moskwie. Jedynym państwem, które
dotąd nie wyraża zgody na odbycie tego spotkania w Mos-
kwie jest Kanada.

Dwa amerykańskie myśliwce F-14, które wystartowały z
lotniskowca "J.F. Kennedy" na Morzu Śródziemnym,
zestrzeliły dwa zbliżające się do nich na niebezpieczną
odległość samoloty libijskie MIG-23. Według oświadczeń
amerykańskich pilotów (potwierdzonych magnetowidowym
zapisem przebiegu wydarzeń), pięciokrotnie unikali oni
spotkania z samolotami libijskimi, ale kiedy manewry
MIGów zagroziły bezpieczeństwu Amerykanów, zestrzelili
je. Piloci libijscy wyskoczyli na spadochronach. Wbrew
twierdzeniom dyktatora libijskiego, Kadafiego, zapis
video wskazuje, że przynajmniej jeden z MIGów był
uzbrojony w rakiety. Pułkownik Kadafi oskarżył Stany
Zjednoczone o nieusprawiedliwioną napaść i zażądał
zwołania w tej sprawie Rady Bezpieczęństwa ONZ. Z wypo-
wiedzi libijskiego dyktatora wynika, że planuje on
"surowe ukaranie USA" za odparcie ataku na samoloty ame-
rykańskie. W związku z zaostrzeniem stosunków Libia-USA,
od kilku dni w południowej części Morza Śródziemnego
przebywa 12 okrętów amerykańskich, w tym lotniskowiec.

4.1.89 r.

Prof. Andrzej Sacharow wyraził wątpliwość, czy Moskwa
jest odpowiednim miejscem na planowaną Konferencję Praw
Człowieka. Mimo całego swego zaangażowania na rzecz
"pierestrojki", prof. Sacharow uważa, że odbycie konfe-
rencji w stolicy ZSRR powinno być uzależnione od rozwoju
sytuacji na Zakaukaziu i wspomniał o aresztowaniu
sześciu członków Komitetu Karabachskiego.

Sowiecka "Litieraturnaja Gazieta" opublikowała artykuł
historyka Nikołaja Wasieckiego, który podaje szczegóły
zamordowania Lwa Trockiego (uczestnik Rewolucji Paź-
dziernikowej, jeden z czołowych bolszewików, w 1927
usunięty z partii, w 1929 wydalony z ZSRR) w Meksyku
w 194O r. Na polecenie Stalina zamach został przygo-
towany przez NKWD i wykonany przez specjalnie w tym celu
przeszkolonego komunistę hiszpańskiego Ramona Mercarde-
ra. Po dokonaniu morderstwa Mercarder został schwytany
przez policję meksykańśką, odbył karę, po czym do końca
życia mieszkał na Kubie. Zamachem kierował pułkownik
NKWD Leonid Ajtinbon, który "w nagrodę" został przez
Stalina osadzony w łagrze. Większość faktów dotyczących
śmierci Trockiego była na Zachodzie znana - informacje
te były jednak starannie ukrywane przed ludnością
imperium sowieckiego.

__________________________________________________________________

5.1.89 r.

W Radomiu stanęli przed kolegium d/s wykroczeń działacze
"Solidarności": Jerzy Stępień, Mieczysław Woźniak i
Marian Markiewicz, którym zarzucano... składanie wieńców
w miejscu kamienia węgielnego pod pomnik Czerwca 1976.
Za wykroczenie to oskarżyciel żądał grzywien po 35 tys.
zł, członkowie kolegium uznali winę obwinionych, ale -
jak stwierdził przewodniczący składu - idzie obecnie ku
porozumieniu i składanie kwiatów nie zagraża bezpie-
czeństwu państwa (wnosić należy, że dotychczas
zagrażało). Uznano, że obwinieni powinni zapłacić
jedynie połowę kosztów postępowania (tzn. 75O zł). Obwi-
nieni zamierzają wnieść odwołanie, uznając, że nie są
winni w żadnym stopniu i nie ma powodu do płacenia nawet
złotówki.

Od początku stanu wojennego za udział w niezależnych
uroczystościach lub składanie kwiatów przy kamieniu
węgielnym pomnika Czerwca 1976 w Radomiu skazano 6 osób
na kary więzienia do lat trzech, a 35 osób - na wysokie
grzywny.

W 95 dniu bojkotu zajęć społeczno-politycznych na Uni-
wersytecie Jagiellońskim uczestnicy podjęli decyzję
o jego zakończeniu. 21 grudnia ub.r. senat uczelni
zniósł obowiązek zaliczenia tych zajęć i wprowadził ich
fakultatywność (dobrowolność). Do rad poszczególnych
wydziałów należy dostosowanie programów studiów do tej
zmiany.

Na wydziale humanistycznym białostockiej filii Uniwer-
sytetu Warszawskiego odbył się wiec NZS, w którym wzięło
ponad 1OO osob. Przedstawiono na nim tezy do nowej
ustawy o szkolnictwie wyższym.

5.1.89 r.

Wiesław Wojtas i Wiesław Turasz, działacze "Solidarnoś-
ci" Huty "Stalowa Wola", otrzymali wraz z żonami wezwa-
nia na kolegia do spraw wykroczeń w sprawach - jak
podano - wojskowych. Oba małżeństwa nie stawiły się na
rozprawy.

Czterem innym działaczom "Solidarności" Huty, Stanisła-
wowi Tkaczowi, Piotrowi Kuleszy, Józefowi Ostrowskiemu
i Wiesławowi Olszewskiemu, postawiono zarzut z art. 167
("Kto używa groźby bezprawnej w celu zmuszenia innej
osoby do określonego zachowania się, podlega karze poz-
bawienia wolności do lat 2, ograniczenia wolności albo
grzywny"). Wszyscy czterej byli przesłuchiwani jako
świadkowie w sprawie samobójstwa porucznika SB Turbakie-
wicza. W związku z tą samą sprawą 29 grudnia ub.r.
wezwano do prokuratury ks. Frankowskiego, który jednak
wezwanie odesłał załączając pisemny protest.

Jeśli do 8.1.1989 żądania (dot. norm pracy i płac)
górników kopalni "Morcinek" (k. Jastrzębia) nie zostaną
zaakceptowane, następnego dnia podejmą oni 2-godzinny
strajk ostrzegawczy. Taką decyzję podjęto na zebraniu
załogi.

W Gdańsku podczas konferencji prasowej Lecha Wałęsy
doszło do konfrontacji pomiędzy nim a obecnym na
konferencji Andrzejem Gwiazdą, który ponowił żądanie
zwołania Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność". Wałęsa
powiedział m.in.: "Wiele dróg prowadzi do tego samego
celu. Nie mam patentu na mądrość, nie mam patentu na
zwycięstwo. Kieruję się tym, czym kierowałem się dotąd.
Ubolewam nad tym, że wielu działaczy robi bardzo
niedobrą robotę, że zaskakuje nawet mnie - przewodniczą-
cego. Uważają, że mają patent na mądrość". Oświadczył,
że nie dopuści, by niektórzy działacze występując ze
zbyt radykalnymi żądaniami zmniejszali szansę uzyskania
przez "Solidarność" legalnego statusu. Powiedział też,
że grupa działaczy, która wystąpiła z inicjatywą zwoła-
nia Komisji Krajowej, jest marginesowa w Związku
i dopóki nie zagraża Polsce i "Solidarności", może ją
tolerować. Zareaguje, gdy grupa ta stanie się takim
zagrożeniem i ją zlikwiduje. W tej chwili walka toczy
się o najważniejsze: o reformę, o "Solidarność",
o kształt Polski, w tym także o prawo do istnienia tych
grup, które uznają się za radykalne. Dlatego właśnie te
grupy we własnym interesie w walce tej nie powinny
przeszkadzać. W całym wystąpieniu Wałęsy zabrakło rze-
czowych argumentów. Zastąpiły je autorytatywne stwier-
dzenia. Andrzej Gwiazda zaprzeczył jakoby skupieni wokół
niego działacze i przywódcy związkowi mieli zamiar
doprowadzić do rozłamu w Związku. Powiedział także, iż
podczas wiecu zorganizowanego poprzedniego dnia w Stocz-
ni Gdańskiej poparcie dla żądania zwołania Komisji
Krajowej wyraziło 8OO zebranych robotników. W odpowiedzi
Wałęsa zapowiedział: "Jeśli tego rodzaju rzeczy powtórzą
się, wezwę robotników Stoczni, by pokazali tym ludziom,
gdzie jest brama". Widocznie jakiś patent zdążył jednak
otrzymać.

5.1.89 r.

Wałęsa zapowiedział, że jeśli do kwietnia nie zostanie
zalegalizowana "Solidarność", zaakceptuje on wówczas
inne od dotychczas popieranych przez siebie form protes-
tów.

Prof. Andrzej Sacharow większością (9O %) głosów pra-
cowników Instytutu Fizjologii w Leningradzie został wy-
brany na kandydata na deputowanego ludowego ZSRR
w wyborach 26 marca. Sacharow nie był obecny na tym
zebraniu.

Po burzliwej debacie parlament węgierski uchwalił budżet
na rok 1989. Posłowie odrzucili wszystkie projekty
budżetu, zgłoszone przez rząd i zatwierdzili własny -
opracowany przez komisję parlamentarną. Zatwierdzony
budżet zakłada obcięcie wydatków na wojsko o 16,5% w po-
równaniu z rokiem 1988. Okrojono również wydatki na
aparat państwowy i partyjny.

Moskiewska "Prawda" donosi o ukaraniu ośmiu prokuratorów
Armenii za "brak zdecydowania" podczas niepokojów naro-
dowościowych na Zakaukaziu. Trzech z nich usunięto ze
stanowisk.

Na Filipinach w mieście Zamboanga zbuntowane oddziały
wojska zajęły budynek regionalnego sztabu, biorąc zak-
ładników spośród oficerów sztabowych. Buntownicy są
muzułmanami.

W Indiach wykonano wyrok śmierci na zabójcach Indiry
Gandhi.

__________________________________________________________________

6.1.89 r.

Kapitan polskiego trawlera "Kantar", aby uniemożliwić
ucieczki członków załogi, nie wpłynął do portu w Bosto-
nie, lecz stanął na redzie. 12 marynarzy zbiegło jednak,
skacząc na pokład amerykańskiej barki zaopatrującej
trawler w paliwo. Wszyscy poprosili o azyl polityczny
w USA. Tydzień wcześniej z polskich statków uciekło
w Bostonie 27 marynarzy.

Grzegorzowi Bogucie, który w grudniu 1988 r. ujawnił, że
jest dyrektorem Niezależnej Oficyny Wydawniczej (NOWa),
władze PRL odmówiły po raz kolejny wydania paszportu.
Boguta jest doktorem biochemii i obecnie został zapro-
szony przez jeden z najważniejszych uniwersytetów
amerykańskich (Stanford) do udziału w badaniach protein.

Po raz czwarty w ciągu ostatnich 2 lat odmówiono wydania
paszportu działaczowi warszawskiej "Solidarności", Hen-
rykowi Wujcowi, który chciał wyjechać do USA. Wujec nie
może wyjechać za granicę od 1976 r.

W poznańskiej prokuraturze rejonowej (Stare Miasto)
przesłuchiwano dwie działaczki Komitetu Organizacyjnego
"Solidarności" Pracowników Oświaty i Wychowania, zarzu-
cając im działalność w nielegalnej organizacji.

6.1.89 r.

W auli głównej Politechniki Warszawskiej odbyło się
spotkanie pracowników i studentów uczelni dla uczczenia
pamięci Jana Rodowicza, ps. "Anoda", byłego studenta ar-
chitektury, wybitnego żołnierza Szarych Szeregów,
zamordowanego przez UB w roku 1948/1949.

Podczas wiecu na Akademii Medycznej w Poznaniu postano-
wiono rozpocząć akcję protestacyjną w sprawie braku
odpowiedzi na petycję studentów AM do ministerstwa obro-
ny narodowej w sprawie reformy szkolenia wojskowego
w akademiach medycznych.

Władze czechosłowackie zakazały odbycia niezależnej ma-
nifestacji na Placu Wacława 15.1 w rocznicę samospalenia
Jana Palacha.

Władze sowieckie zgodziły się (po raz pierwszy) na przy-
jazd do Moskwy Andrieja Siniawskiego, rosyjskiego
pisarza mieszkającego od 1973 r. we Francji. Siniawski
przyjechał wraz z żoną Marią na pogrzeb przyjaciela
Jurija Daniela. Kiedy razem z wdową po Danielu chcieli
odwiedzić podmoskiewską daczę zmarłego pisarza, zostali
zatrzymani przez milicję jako cudzoziemcy naruszający
zakaz opuszczania Moskwy. Siniawski dotychczas wypowia-
dał się pozytywnie na temat "głasnosti" i "pierestrojki"
w ZSRR. Daniel w latach sześćdziesiątych publikował
w samizdacie i na Zachodzie pod pseudonimem "Mikołaj
Arżak" (m.in. opowiadania "Mówi Moskwa", "Człowiek
z Minapu", "Odkupienie"). Skazany na 5 lat ciężkiego
obozu za "antysowiecką agitację i propagandę", zwolniony
w 197O r., został przymusowo osiedlony w Kałudze. Po
powrocie do Moskwy zajmował się już tylko przekładami,
i to pod nie pod własnym nazwiskiem. Dopiero latem 1988
roku opublikowano oficjalnie kilka jego wierszy i wy-
wiad. Zmarł 3O grudnia w wieku 63 lat.

Jurij Woroncow potwierdził w trakcie rozmów z przedsta-
wicielami powstańców afgańskich zobowiązanie ZSRR wyco-
fania do 15 lutego swych wojsk z Afganistanu. Rozmowy
utkwiły w martwym punkcie, Afgańczycy nie chcą się
bowiem zgodzić z sowiecką propozycją utworzenia w Afga-
nistanie rządu koalicyjnego z udziałem komunistów.

Władze Wietnamu ogłosiły decyzję o wycofaniu do końca
br. swych wojsk okupujących znaczne terytoria Kambodży
i prowadzących krwawe walki z partyzantką antywietnam-
ską. Decyzja ta obwarowana jest jednak pewnymi warunkami
(podobnymi do tych, jakie stawia ZSRR w Afganistanie) -
przede wszystkim "politycznym rozwiązaniem kwestii
kambodżańskiej".

Rzecznik chińskiego MSZ wyraził umiarkowane zadowolenie
z zapowiedzi wycofania wojsk wietnamskich z Kambodży.
Dyplomacja ChRL podejmowała zdecydowane działania na
arenie międzynarodowej na rzecz wycofania wojsk
okupacyjnych z Afganistanu i Kambodży - natomiast
wykazywała szczególną drażliwość, kiedy na międzynarodo-
wym forum poruszano kwestię opuszczenia przez Chiny
"integralnej części terytorium CHRL" Tybetu - kraju
anektowanego przez Pekin w 195O r.

6.1.89 r.

Węgierska prasa oficjalna, z partyjnym dziennikiem "Nep-
szabadsag" na czele, w ostrym tonie krytykuje stanowisko
reżimu rumuńskiego wobec wiedeńskiej Konferencji Bezpie-
czeństwa i Współpracy w Europie. W przemówieniu nowo-
rocznym Ceausescu powiedział, że Rumunia nie podpisze
dokumentu końcowego, gdyż świadczy on o "cofnięciu się
świata w niektórych dziedzinach o 5OO lat, co najmniej
do czasów inkwizycji" /!/. Wściekłość "kondukatora"
budzą zawarte w projekcie dokumentu końcowego KBWE
zobowiązania respektowania praw człowieka w dziedzinie
religijnej, przepływu ludzi i informacji oraz praw
mniejszości narodowych. Postawa władz rumuńskich grozi
zniweczeniem dwuletnich wysiłków osiągnięcia cosensusu
34 pozostałych delegacji uczestników Konferencji.

__________________________________________________________________

7.1.89 r.

Warszawskie spotkanie Ogólnopolskiego Porozumienia NZS
Akademii Medycznych zakończyło się przyjęciem m.in.
oświadczeniem z żądaniem przywrócenia do pracy Krzyszto-
fa Wojtyłły z AM we Wrocławiu, który otrzymał wymówienie
za działalność w "Solidaarności". W spotkaniu uczestni-
czyli przedstawiciele NZS AM Białegostoku, Gdańska,
Lublina, Poznania, Warszawy, Wrocławia oraz Śląskiej
Akademii Medycznej.

Przedstawiciele ponad 15O krajów świata reprezentowani
są na konferecji w Paryżu, poświęconej zakazowi stosowa-
nia broni chemicznej. Prezydent Francji Francois Mitte-
rand w przemówieniu podczas sesji plenarnej wezwał
wspólnotę międzynarodową do potępienia stosowania broni
chemicznej. Francuski prezydent podkreślił wagę protoko-
łu podpisanego w Genewie w_1925_r., w którym 112 państw
zobowiązało się do zaniechania stosowania broni chemicz-
nej.

Organ KC KPZR "Prawda" informuje, że od 1 stycznia
w Armenii i Azerbejdżanie w starciach na tle etnicznym
zginęło 28 osób (inne źródła mówią o 48 zabitych),
a setki osób doznały obrażeń. Dalej "Prawda" stwierdza,
że władze centralne ZSRR podejmują inicjatywy w celu
uspokojenia sytuacji w obu republikach.

W Instytucie Języków Obcych w Pekinie odbyło się spot-
kanie 3OO afrykańskich studentów, którzy po ostatnich
incydentach ze studentami chińskimi postanowili opuścić
ChRL. Afrykańczycy studiujący w Pekinie oskarżyli Chiń-
czyków o skłonnósci rasistowskie.

W walkach, jakie znowu rozgorzały w Libanie, zginęło
5 osób. Do starć doszło pomiędzy lewicową milicją Amal
(powiązaną z Syrią) a proirańskimi oddziałami ugrupowa-
nia Hezbollach ("Partia Boga").

7.1.89 r.
Po długiej chorobie zmarł cesarz Japonii, 87-letni Hiro-
hito. Najdłużej panujący władca XX wieku (od 1926 r.)
i do roku 1946 uznawany przez swych poddanych za jednego
z bogów. Był jednym ze sprawców II wojny światowej.
Następcą tronu jest jego syn, dotychczasowy książę,
Akihito (lat 55).

Specjalne oddziały wojsk filipińskich przypuściły szturm
z użyciem artylerii i zdobyły budynek okupowany od
5.1.1989 przez żołnierzy muzułmańskich. Pod gruzami
znaleziono zwłoki zakładników.

__________________________________________________________________

8.1.89 r.

Lech Wałęsa wyraził przekonanie, że w tym roku nastąpi
legalizacja NSZZ "Solidarność". Wałęsa ponownie ustosun-
kował się do ponawianego od kilku lat żądania zwołania
Komisji Krajowej. Stwierdził mianowicie, że Komisja
Krajowa (najwyższa poza Zjazdem władza w "Solidarności"
- przyp. AISW) będzie mogła być zwołana po zalegalizowa-
niu NSZZ "Solidarność" i wznowieniu działalności związku
w zakładach pracy. Przypomnieć warto, że Grupa Robocza
Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność, która skupia wielu
działaczy wybranych do władz krajowych Związku, domaga
się zwołania KK po to, by o polityce "Solidarności"
mogły decydować jej władze, a nie powoływane czy
nominowane przez Wałęsę pozastatutowe gremia. Działacze
skupieni w Grupie Roboczej wyrażają zaniepokojenie roz-
miarami ustępstw wobec władz PRL, jakich dokonał
(i jakie planuje) Lech Wałęsa i jego otoczenie.

W skierowanym do członków "Solidarności" apelu KKW wzywa
do zachowania jedności organizacyjnej oraz dyscypliny
koniecznej wobec sytuacji panującej w Polsce. KKW
stwierdza, że najważniejszym celem jest doprowadzenie do
ponownej legalizacji "Solidarności". Oprócz członków
KKW w spotkaniu w Gdańsku wzięli udział doracy Wałęsy
Jacek Kuroń, Bronisław Geremek i Adam Michnik. KKW po
długim milczeniu w tej kwestii domaga się od władz PRL
zwolnienia niektórych więźniów politycznych: Krzysztofa
Galińskiego, Jana Tomasiewicza i Wojciecha Jankowskiego.
KKW odnotowuje także fakt pobicia przez milicjantów
Edmunda Krasowskiego - działacza z Elbląga - i wysuwa
pod adresem władz PRL postulat ukarania winnych.

W mieszkaniu Krystyny Ziobrowskiej, przewodniczącej Ko-
misji Interwencji i Praworządności NSZZ "Solidarność"
w Opolu została przeprowadzona ok. godz. 18 rewizja.
Legitymowano wszystkie przychodzące osoby. W mieszkaniu
tym miało się odbyć spotkanie kilku działaczy regionu
opolskiego. W trakcie rewizji u przychodzących osób
nie znaleziono jednak czegokolwiek, co dałoby pretekst
do zatrzymań.

Jan Kostecki i czterej inni członkowie PPS zostali
w Szczecinie zatrzymani przez milicję i osadzeni w jed-
nym ze szczecińskich komisariatów. Działaczy zatrzymano
w ich mieszkaniach, w których SB dokonała rewizji.
Funkcjonariusze milicji pobili Kosteckiego.

8.1.89 r.

Korespondenci zachodni informują o nowych sukcesach
afgańskiego ruchu oporu. Mudżahedini zdobyli, ważne ze
strategicznego punktu widzenia, pozycje położone nieda-
leko Dżalalabadu. W toczących się nadal w tym rejonie
walkach wojska reżimowe poniosły blisko czterokrotnie
większe straty w ludziach niż partyzanci.

Podczas obrad, odbywającej się w Paryżu, pohelsińskiej
konferencji dotyczącej zakazu produkcji i stosowania
broni chemicznej minister spraw zagranicznych ZSRR
złożył uroczystą deklarację, w której stwierdził, że
Związek Radziecki nie czekając na postanowienia repre-
zentacji innych państw rozpocznie niszczenie składów
broni chemicznej. Kolejny "gest dobrej woli i dobrych
intencji" zaprezentowany przez E. Szewardnadze skonfron-
tować warto z dokumentacją stosowania broni chemicznej
przez Irak w wojnie z Iranem. Jak powszechnie wiadomo,
ZSRR popiera reżim w Iraku dostarczając mu sprzęt
wojskowy oraz broń - w tym również chemiczną.

Na Węgrzech zapowiedziano drastyczną podwyżkę cen
podstawowych artykułów spożywczych (o 17%) cen samocho-
dów i opłat za komunikację. Podwyżka cen obniży o ok. 3O
% realne dochody ludności. Liczne protesty oficjalnych
związków zawodowych.

W południowym Libanie walczyły ze sobą ugrupowania Amal
i Hezbollach. Zginęło ok. 5O osób, rannych zostało
prawie 1OO.

__________________________________________________________________

9.1.89 r.

Zgodnie z zapowiedzią w kopalni "Morcinek" odbył się
strajk. Wzięło w nim udział 69O górników dołowych i 63O
pracowników powierzchniowych, w tym cały dozór tech-
niczny. Po rozmowach przedstawicieli załogi z dyrektorem
gwarectwa, wszystkie żadania górników zostały przyjęte,
w tym dodatek za szkodliwą dla zdrowia pracę na dużych
głębokościach w wysokości 15OO zł za każdy przepracowany
dzień.

W Gdańsku aresztowano Wojciecha Jankowskiego, jednego
z założycieli WiPu. Stał przez 45 minut przed WUSW z
transparentem domagającym się uwolnienia Krzysztofa
Galińskiego więzionego w areszcie w Opolu. Jankowskiego
skazano na miesiąc aresztu za ubiegłoroczne topienie
Marzanny w Sopocie.

Przed Sądem Najwyższym zapadł wyrok zakazujący krakows-
kiemu adwokatotowi Janowi Rokicie wykonywanie zawodu,
bowiem: "jego osoba nie daje rękojmi wykonywania zawodu
w zgodzie z zasadami ustroju socjalistycznego". Rokita
jest uczestnikiem Ruchu "Wolność i Pokój". W roku 1988
zajął pierwsze miejsce w konkursie krakowskiej Rady
Adwokackiej. Berufsverbot.

9.1.89 r.

Policja czechosłowacka przez 2 godziny przesłuchiwała
Vaclava Havela w związku z otrzymaniem przezeń listu
z anonimową zapowiedzią, że 15 stycznia, w dwudziestą
rocznicę samospalenia Jana Palacha w Pradze, zostaną
dokonane podobne, protestacyjne samobójstwa. Havel i in-
ni działacze niezależni, którzy otrzymali podobne listy,
zaapelowali do młodzieży, by zrezygnowała z tej akcji.
Jednocześnie wezwano do uczczenia rocznicy śmierci
Palacha masową manifestacją na Placu Wacława.

W związku z oświadczeniem wiceministra spraw zagranicz-
nych ZSRR, który zagroził, że jeżeli komuniści nie
zostaną dopuszczeni do koalicyjnego rządu Afganistanu,
Moskwa nadal będzie udzielać pomocy obecnemu reżimowi
w Kabulu, przedstawiciele sojuszu mudżahedinów oświad-
czyli, że zrywają rozmowy z Sowietami. Równocześnie
partyzanci afgańscy poinformowali, że nie zmienili swo-
jego stanowiska w sprawie proponowanego ponownie przez
Nadżibullaha i ZSRR zawieszenia broni. Walki z jednost-
kami sowieckimi będą prowadzone nadal. Jedynie wycofu-
jące się w terminie oddziały "armii wyzwolicielki" nie
będą przez partyzantów atakowane.

Doina Korneja, działaczka rumuńskiej opozycji, o której
losie nie było żadnych informacji od chwili, kiedy na
wezwanie rumuńskiej milicji stawiła się 14 listopada
1988 r. na przesłuchanie, udzieliła wywiadu koresponden-
towi AFP. Podczas rozmowy z francuskim dziennikarzem
powiedziała, że od chwili zatrzymania jej przez rumuńską
służbę bezpieczeństwa uniemożliwiano jej kontaktaktowa-
nie się z kimkolwiek. Powodem aresztowania Doiny Korneji
było podpisanie przez nią listu wyrażającego protest
przeciwko niszczeniu wsi rumuńskiej.

Elena Ceausescu (7O lat), żona dyktatora rumuńskiego
otrzymała tytuł bohatera narodowego.

Władze węgierskie zapowiadają nawiązanie stosunków dyp-
lomatycznych z Izraelem. Minister rolnictwa WRL podpisał
w Izraelu umowę o współpracy między Jerozolimą a Buda-
pesztem w dziedzinie rolnictwa.

Prasa amerykańska informuje, że wywiad USA dysponuje
szczegółowymi planami libijskiej fabryki broni chemicz-
nej.

44 osoby zginęły w katastrofie angielskiego samolotu
linii "British Midlands". Uratowały się 82 osoby, które
jednak przebywają w szpitalu. Przyczyną katastrofy była
przypuszczalnie niewłaściwa reakcja pilota, który po
stwierdzeniu pożaru jednego silnika, omyłkowo wyłączył
drugi.

1O.1.89 r.

W Lublinie przeprowadzono dziwną akcję ulotkową. W go-
dzinach popołudniowych na Podzamczu rozrzucano niepod-
pisane ulotki, wydrukowane w domu kultury (była taka
adnotacja). Porządku pilnowała milicja, a całą akcję
filmowała telewizja polska. Tekst ulotki nawoływał do
zaniechania budowy elektrowni jądrowych w Polsce. Polska
Partia Zielonych zaprzeczyła swojemu udziałowi w tej
akcji. Jak się wydaje był to początek działań mających
doprowadzić do powstania kontrolowanego przez władze
("prawomyślnego") ruchu ekologicznego. Według niepo-
twierdzonych doniesień, decyzje o wstrzymaniu budowy
elektrowni jądrowych już zapadły, ale formalnie mają być
one ogłoszone "pod wpływem społecznych protestów". Wła-
dza ma być teraz demokratyczna i podatna na opinię
społeczeństwa.

Część załogi wydziału silników licencyjnych "Ursusa"
uczestniczyła w strajku (żądania płacowe).

Podczas zorganizowanego przez "Solidarność" wiecu w kop.
"Jastrzębie", w którym uczestniczyło ok. 2 tys. osób,
omawiano stopień realizacji przez dyrekcję żądań sfor-
mułowanych podczas sierpniowych strajków. Przedstawiono
również nowe postulaty: zniesienia pracy na trzecią
zmianę w wolne soboty, chorobowe za wolne soboty płatne
według stawek obowiązujących w te dni, a nie w wysokości
normalnej dniówki, ukrócenie arogancji dozoru technicz-
nego wobec pracowników, utworzenie wspólnej z dyrekcją
i neozwiązkami komisji interwencyjnej.

W kopalni "ZMP" w Żorach 3OO górników uczestniczyło
w wiecu zorganizowanym przez Komitet Założycielski "So-
lidarności". Przemawiali m.in. Jan Andrzej Górny i
przedstawiciel kop. "Morcinek" Andrzej Andrzejczak,
który poinformował o strajku w swojej kopalni. Wiec
trwał 2O minut.

Na wydziale historycznym Uniwersytetu Łódzkiego umiesz-
czono tablicę z napisem: "Pamięci Polaków represjonowa-
nych przez Urząd Bezpieczeństwa, który mieścił się w tym
gmachu w latach 1945-1953 - studenci".

W Berlinie Zach. zmarła Maria Kurecka-Wirpsza, polska
pisarka i poetka emigracyjna. Napisała m.in. eseje pod
wspólnym tytułem "Diabelne tarapaty". W kraju Oficyna
Literacka wydała ostatnio jej zbiór poezji. Zmarła była
również doskonałą tłumaczką literatury angielskiej,
francuskiej i niemieckiej. Przełożyła "Doktora Faustusa"
Tomasza Manna, "Grę szklanych paciorków" Hermana Hessego
oraz "Śmierć Wergilego" Hermana Brocha.

W Czarnogórze - związkowej republice Jugosławii odbyły
się masowe demonstracje pod hasłem ustąpienia aktualnej
ekipy władz oraz demokratycznych reform. Czarnogóra jest
najuboższą republiką Jugosławii.

1O.1.89 r.

Reżim afgański umacnia swoje pozycje w Kabulu, przygoto-
wując się na ataki mudżahedinów po wycofaniu się
Sowietów. Do miasta ściągnięto 5 tys. komandosów. Par-
tyjni wysyłani są na miesięczne przeszkolenie wojskowe,
a członkowie komunistycznych organizacji młodzieżowych -
na 1O-dniowe. Sowiecki personel medyczny opuścił już
Kabul przekazując swój szpital wojskowy armii reżimowej.

Jak podało węgierskie ministerstwo spraw zagranicznych
spośród 64OO osób, które w roku 1988 nielegalnie prze-
kroczyły granice Węgier, 16OO osób odesłano z powrotem
do Rumunii. Z kolei według informacji MSW, osoby wydalo-
ne to przestępcy i włóczędzy, a także agenci rumuńscy.

Sądzić należy, że dopóki organizacje niezależne nie będą
miały możliwości weryfikowania takich informacji, ist-
nieje tu spore pole do nadużyć władzy i niesłusznych,
tragicznych w skutkach decyzji. Po czym policja węgier-
ska rozpoznała, że co czwarty uciekinier z Rumunii to
włóczęga, przestępca lub szpieg?

Minister spraw zagranicznych ZSRR Eduard Szewardnadze
w wywiadzie dla francuskiej gazety "Le Figaro" powie-
dział m.in.: "Kończymy właśnie przygotowywanie kon-
kretnego programu redukcji uzbrojenia, zapowiedzianej
przez Michaiła Gorbaczowa. Ustalamy także kalendarz
wycofywania oddziałów radzieckich z terytorium Węgier,
Czechosłowacji i NRD, w tym 6 dywizji pancernych oraz
całego szeregu wielkich jednostek pełniących misję
ofensywną. Redukcja ta przybierze formę zarówno rozwią-
zania niektórych jednostek, jak i reorganizacji - co
pociągnie za sobą demobilizację części personelu wojsko-
wego i redukcję części uzbrojenia. Część innego sprzętu
znajdzie zastosowanie innych gałęziach gospodarki naro-
dowej. Cała akcja przebiegać będzie w duchu 'głasnosti',
co zakłada obecność obserwatorów zagranicznych i dzien-
nikarzy./.../ Jeżeli chodzi o Afganistan, wychodzimy
z założenia, że wszystkie układy i porozumienia powinny
- co podkreślał z trybuny ONZ Gorbaczow - być dotrzyma-
ne. Dotyczy to także zobowiązań podjętych w Genewie
wobec Afganistanu. Afgańska Ludowa Partia Demokratyczna
pod przewodnictwem Nadżibullaha pozostaje najważniejszą
w tym kraju siłą polityczną i jest najlepiej zorganizo-
wana. To właśnie ona przygotowała i prowadzi politykę
porozumienia narodowego i nie ma innej siły zdolnej do
zdecydowanego kontynuowania linii pokojowej, zgodnej
z aspiracjami całego narodu afgańskiego. To właśnie
wyznacza rolę i miejsce partii i jej przywódcy Nadżi-
bullaha. O znaczeniu nawiązanych ostatnio bezpośrednich
kontaktów z przywódcami afgańskiego ruchu oporu trudno
jeszcze mówić, gdyż są zbyt świeże i nie można oczekiwać
natychmiastowych rezultatów./.../ Problem Wysp Kuryls-
kich nie istnieje"

1O.1.89 r.

Wywiadu dla francuskiego dziennika "La Croix" (czyt. La
krua) udzielił po powrocie z ZSRR pisarz Andriej
Siniawski. Powiedział m.in.: "Jestem po stronie tych,
którzy tworzą głasnost w mass mediach i kulturze.
Z przyjemnością czytam prasę radziecką. W dziedzinie
kultury stała się ona wyjątkowo interesująca, o wiele
bardziej niż prasa antyradziecka. Raptem dostrzegamy
intelektualistów popierających Gorbaczowa. Przed moim
aresztowaniem przy okazji spotkań dysydenckich pierwszy
wznoszony przez nas toast nie brzmiał zbyt katolicko:
'niech zczezną' - wiadomo, o kogo chodzi. Teraz - jak mi
opowiadano - przy tym samym stole, jeśli nie brak na nim
wódki, toast ten brzmi: 'oby go nie sprzątnęli'". Na
nieszczęście, zdaniem pisarza, cała reszta społeczeństwa
pozostaje zupełnie bierna, obojętna. Ludzie chcą poprawy
zaopatrzenia, a tego nie ma. Intelektualne "gadulstwo"
ich nie obchodzi.

__________________________________________________________________

11.1.89 r.

Studenckie pikiety przed Uniwersytetem Warszawskim
rozdawały ulotki zawierające żądania NZS: nadzór demo-
kratycznie wybranej Głównej Rady Szkolnictwa Wyższego
nad szkołami wyższymi, autonomia szkół wyższych, znie-
sienie cenzury i prohibitów, nadrzędna rola senatu
w uczelni, nieskrępowana działalność samorządów studen-
ckich, swoboda zrzeszeń, przyjmowanie na studia wyłącz-
nie na podstawie egzaminu. Zadeklarowano obronę praw
pracowników naukowych. Trwa zbieranie podpisów pod
apelem w sprawie Tomasiewicza.

Uczestniczący w wiecu w Stoczni Gdańskiej robotnicy
zażadali gwarancji legalizacji "Solidarności". Sytuacja
w stoczni jest napięta - rośnie niezadowolenie z podwy-
żek cen. Wałęsa zaapelował o nie podejmowanie akcji
strajkowych nieuzgodnionych ze związkiem.

W kopalni "1 Maja" w Wodzisławiu Śląskim odbyły się dwa
wiece załogi - przed pierwszą (3,5 tys. uczestników) i
przed drugą zmianą (2 tys.). Omawiano sytuację w kraju
i problemy związkowe. Dyrekcja przeszkadzała nadając
głośną muzykę przez radiowęzeł.

W zakładach "Morfeo" w Ozorkowie pod Łodzią ok. godz 13
zastrajkował wydział konfekcji. Tkalnia, przędzalnia i
dział przygotowawczy prowadziły strajki przerywane - po
4-5 godzin. Powodem strajku było wypłacenie premii
rynkowej w wysokości 5O %, o wiele mniej niż w innych
zakładach (np. Teofilów - 25O %). Załoga żąda 1OO %
premii i podwyższenia stawek jednostkowych. Zażądano też
legalizacji "Solidarności". Strajk wybuchł spontanicz-
nie, "Solidarność" przyłączyła się do niego. Nie ma
jednego komitetu strajkowego - każdy wydział ma własny.

Zatrzymanego 19.11.1988 i pobitego w areszcie działacza
łódzkiego NZS Andrzeja Jesionowskiego powiadomiono
w prokuraturze, że toczy się dochodzenie wobec funkcjo-
nariuszy SB, którzy go zatrzymali oraz że zostanie on
wezwany dla identyfikacji strażników, którzy go pobili.

11.1.89 r.

Studentki IV roku stomatologii poznańskiej Akademii Me-
dycznej odmówiły przystąpienia do kolokwium zaliczenio-
wego w ramach studium wojskowego i zaczęły bojkot zajęć
wojskowych, będący realizacją zapowiedzi z wiecu
6 stycznia.

W Płowdiw (Bułgaria) milicja aresztowała co najmniej
siedmiu członków Niezależnego Stowarzyszenia na rzecz
Obrony Praw Ludzkich w Bułgarii, którzy mieli odbyć
spotkanie w mieszkaniu sekretarza tej organizacji, poety
Petara Manałowa. Podczas rewizji skonfiskowano szereg
dokumentów należących do Stowarzyszenia.

W Titogradzie stolicy Czarnogóry w demonstracji wzięło
udział ok. 12O tys. osób. Trwała ona właściwie nie-
przerwanie od 1O.1, gdyż część uczestników czuwała
w nocy przy ogniskach. Władze spełniły żądanie demon-
strantów: ustąpiło całe kierownictwo partyjne i republi-
kańskie.

Władze czechosłowackie powiadomiły, że będą znakować
chemicznie produkowany przez siebie materiał wybuchowy
"Semtex", w celu łatwiejszego rozpoznania w przypadku
użycia go przez terrorystów. Podejrzewa się, że właśnie
"Semtex" zastosowany został do zamachu na amerykański
samolot pasażerski, którego szczątki 21 grudnia spadły
na szkockie miasteczko Lockerbie, grzebiąc 285 osób.

Węgierskie Zgromadzenie Narodowe (parlament) przyjęło
ustawy o stowarzyszeniach i o zgromadzeniach. Ustawa o
stowarzyszeniach zezwala w zasadzie na tworzenie
niekomunistycznych stronnictw politycznych, ale nie
precyzuje sposobu ich rejestracji i działania. Sprawy te
ma uregulować osobna ustawa. Ustawa o zgromadzeniach
wyklucza okolice budynku parlamentu jako miejsce
demonstracji. Milicja ma prawo zakazać demonstracji, ale
musi ten zakaz wydać na piśmie. Obie ustawy zostały
przyjęte przy 2 głosach sprzeciwu.

Aleksander Podrabinek, moskiewski przedstawiciel Między-
narodowego Stowarzyszenia Przeciwko Politycznemu Stoso-
waniu Psychiatrii, podał najnowsze (grudzień ub.r.)
przykłady uwięzienia w szpitalach psychiatrycznych dzia-
łaczy niezależnych. Podrabinek dodał, że zna 2O-3O
takich przypadków.

W obozie uchodźców afgańskich w Peszawarze (Pakistan)
wybuchła trzykilogramowa bomba, zabijając 4 osoby.
Władze Pakistanu oskarżają o ten zamach agentów
afgańskiego reżimu Nadżibullaha.

W Kabulu brakuje żywności. Mieszkańcy godzinami stoją
w kolejkach po chleb. Dostawy utrudnione są przez pogodę
i walki między wojskami reżimowymi a powstańczymi.

Według oświadczenia ruchu oporu, mudżahedini będą
kontynuować walkę z komunistami bez względu na to, czy
Sowieci wycofają swoje wojska do 15 lutego, czy nie.

11.1.89 r.

W Paryżu zakończyła się międzynarodowa konferencja w
sprawie zakazu broni chemicznej. Prawie 15O państw
uczestniczących w konferencji zadeklarowało, że nie
użyje broni chemicznej.

__________________________________________________________________

12.1.89 r.

Trwa strajk w zakładach włókienniczych "Morfeo" w Ozor-
kowie. Wydział konfekcji odizolowano opd reszty zakładu.
Odcięto połączenia telefoniczne zakładów oraz dojścia do
niego.

W Poznaniu na wniosek Tymczasowego Zarządu Regionu NSZZ
"Solidarność" odbyło się spotkanie przedstawicieli PPS,
KPN, SW, NZS, Liberalno-Demokr. Partii "Niepodległość",
Niezależnego Ruchu Ludowego "Solidarność", Międzyzakła-
dowej Rady "Solidarności". Celem spotkania była wymiana
doświadczeń i informacji oraz doprowadzenie do
porozumienia organizacji działających w regionie. Celu
tego nie osiągnięto.

Na Uniwersytecie Warszawskim odbył się wspólny wiec pro-
testacyjny NZS oraz delegacji "Solidarności" Stoczni
Gdańskiej, której Sąd Najwyższy odmówił rejestracji
Związku.

Podczas swojej cotygodniowej konferencji prasowej Lech
Wałęsa powiedział m.in.: "Społeczeństwo ma uzasadnione
powody do podejmowania strajków, a "Solidarność" traci
argumenty przeciw takim działaniom, ponieważ pogarszają
się warunki życia w Polsce". Stwierdził też, że dalsze
hamowanie reform może spowodować niekontrolowany wybuch
społeczny, który może nastąpić nawet tej wiosny. Wałęsa
zaprzeczył istnieniu podziałów w "Solidarności".
Stwierdził, że istniejące różnice dotyczą taktyki i mają
marginalne znaczenie.

W Opolu zwolniono Krzysztofa Galińskiego po odbyciu kary
1 miesiąca aresztu za niewykonanie pracy na rzecz miasta
jako kary orzeczonej przez kolegium za udział w topieniu
Marzanny w Sopocie 21 marca 1988 r.

W Collegium Anatomicum Akademii Medycznej w Poznaniu
odbył się wiec studentek V roku wydziału lekarskiego na
którym postanowiono bojkotować zajęcia wojskowe.

W oficjalnej prasie czechosłowackiej ukazały się apele
o odstąpienie od zapowiadanego w anonimowych listach
protestacyjnego publicznego samospalenia, które ma
nastąpić 15.1 na Placu Wacława w Pradze.

12.1.89 r.

W Afganistanie zacięte walki toczyły się w prowincjach
Nangarhar, Kandahar i Parvan.

Narodowy Front Afganistanu wchodzący w skład Sojuszu
Siedmiu otworzył w Paryżu biuro informacyjne.

Przewodniczący Stowarzyszenia Psychiatrów Sowieckich,
Georgij Morozow zaprzeczył doniesieniom o więzieniu
w sowieckich szpitalach psychiatrycznych ludzi z przy-
czyn politycznych. Zdarzają się - powiedział - przypadki
błędnego rozpoznania, ale wynikają one z niedostatku
kompetencji, a nie premedytacji. (Zbiegiem okoliczności
musi być - rzecz jasna - że ofiarami tej niekompetencji
padają zwykle działacze niezależni). Według Morozowa,
ministerstwo zdrowia ZSRR bada obecnie listę 48 nazwisk
osób przetrzymywanych w "psychuszkach", dostarczoną
przez USA. Osoby te będą mogły być odwiedzone przez
psychiatrów amerykańskich.

O zbrodniczym stosowaniu w ZSRR psychiatrii w celach
politycznych mówiła podczas krakowskiej Konferencji Praw
Człowieka (sierpień 1988) Natalia Gorbaniewska, która za
działalność niezależną była przez ponad dwa lata
więziona w sowieckiej klinice psychiatrycznej.

Na schodach biblioteki im. Lenina w Moskwie manifestowa-
li Tatarzy krymscy, domagając się prawa powrotu na Krym
i przywrócenia autonomicznej republiki tatarskiej, zli-
kwidowanej przez Stalina przed bez małą pięćdziesięciu
laty. Milicja zatrzymała dziesięciu demonstrantów.

Prezydium Rady Najwyższej ZSRR potwierdziło administra-
cyjną przynależność Górnego Karabachu do Azerbejdżanu.
Okręg ten czasowo podporządkowano bezpośrednio władzom
centralnym w Moskwie.

Były zastępca członka Biura Politycznego KC KPZR Borys
Jelcyn stwierdził w wypowiedzi dla radia "Swoboda" (!),
że proces "przebudowy" został zahamowany, a polityka
jawności ulega osłabieniu. Powiedział, że trudno jest
stwierdzić, czy nastąpiło to w wyniku odgórnych decyzji.

__________________________________________________________________

13.1.89 r.

W kopalni "Marcel" w Wodzisławiu Śląskim odbył się
zorganizowany przez komisję "Solidarności" wiec załogi
z udziałem kierownictwa kopalni. Omawiano warunki pracy
oraz zasady wypłacania przez "Solidarność" premii
barbórkowej górnikom pozbawionym jej za udział w straj-
ku. Po wiecu członkowie TKZ zostali zaproszeni przez
dyrekcję kopalni na rozmowę, podczas której wyrażono
zgodę na dokonywanie przez "Solidarność" wypłat premii
barbórkowej na terenie kopalni.

W kopalni "Grodziec" w Będzinie odbył się przed II zmia-
ną wiec pod hasłem legalizacji "Solidarności". Omówiono
m.in. aktualne problemy społeczne i polityczne kraju.
Skandowano "Solidarność". Wiec zakończyło odśpiewanie
pieśni "Ojczyzno ma".

13.1.89 r.

W zakładach "Morfeo" w Ozorkowie dyrekcja podjęła rozmo-
wy z wydziałowymi komitetami strajkowymi. Ustalono
podniesienie o 25 % płac od 1 stycznia i wypłacenie
pełnych poborów za czas strajku. Pozostałe postulaty
będą realizowane stopniowo.

W tym samym Ozorkowie strajkowali od godz. 6 do 9 pra-
cownicy działu transportu w Ozorkowskim Przedsiębior-
stwie Komunalnym. Strajk został spowodowany nie
wypłaceniem pracownikom rekompensaty - 6 tys. zł. Po
rozmowach z uczestnikami protestu dyrekcja obiecała od
kwietnia podnieść o 1OO % stawki zaszeregowania,
wliczając do podstawy tej podwyżki rekompensatę.

W Wałbrzychu odbyła się demonstracja pod hasłem legali-
zacji "Solidarności". Została ona przeprowadzona na
wezwanie RKW oddział Wałbrzych i na apel Regionalnego
Komitetu Strajkowego NSZZ "Solidarność" Dolny Śląsk
wzywający do organizowania 13 każdego miesiąca akcji na
rzecz legalizacji "Solidarności". W demonstracji udział
wzięło ok. 4OO osób. Zaczęła się ona o godz. 17.3O na
ul. Słowackiego po mszy w kościele Anioła Stróża.
Zebrani zostali rozproszeni w wyniku zdecydowanego ataku
milicji. Kilkadziesiąt osób zostało zatrzymanych. Pobity
został Ryszard Aczkowski z Komitetu Organizacyjnego
"Solidarności" kopalni "Victoria".

Krajowa Komisja Koordynacyjna Niezależnego Zrzeszenia
Studentów ogłosiła dni 16-21 stycznia tygodniem
protestu przeciwko odmowie rejestracji NZS.

W Krakowie setki młodych demonstrantów żądało ustąpienia
ekipy gen. Jaruzelskiego. Manifestacja zorganizowana na
apel WiP i KPN trwała ok. pół godziny. W drodze z Rynku
pod siedzibę PZPR niesiono transparenty: "Ekipa stanu
wojennego na śmietnik historii!", "Uwolnić więźniów
politycznych", "Żądamy ustąpienia ekipy Jaruzelskiego".

Na Uniwersytecie Łódzkim prof. Śmiałowski, zastępca
dyrektora Instytutu Historii, usunął umieszczoną 3 dni
wcześniej tablicę upamiętniającą ofiary UB.

Krystyna Zachwatowicz poinformowała, że jej mąż Andrzej
Wajda kręci obecnie film o masakrze polskich oficerów
w Katyniu.

Na Litwie odradza się zlikwidowane przez komunistów
katolickie Stowarzyszenie "Przyszłość". Ks. Waclavas
Valulis poinformował o odbyciu w Wilnie pierwszego
spotkania w tej sprawie.

Na Węgrzech powstała partia socjaldemokratyczna. Podała
o tym oficjalna agencja prasowa. W roku ubiegłym
odrodziła się - po 32 latach - partia drobnych
posiadaczy, która obecnie w 25 filiach na terenie całego
kraju ma już ponad 4 tys. członków. Partia socjaldemo-
kratyczna zniknęła z politycznego krajobrazu Węgier
w r.1948, po jej formalnym włączeniu do partii komunis-
tycznej.

13.1.89 r.

Wschodnioniemiecka policja aresztowała 11 osób rozdają-
cych ulotki nawołujące do niezależnej manifestacji 15
stycznia. Przeprowadzono szereg rewizji w mieszkaniach.
Uwolnienia aresztowanych domaga się Inicjatywa na rzecz
Pokoju i Praw Człowieka. Rok temu, podczas oficjalnych
uroczystości na cześć Róży Luxemburg i Karola
Liebknechta (15.1) policja aresztowała ponad stu
uczestników niezależnej kontrmanifestacji.

Prof. Andriej Sacharow wyraził zaniepokojenie losem
więzionych 11 członków Komitetu Karabachskiego.
Stwierdził, że ich aresztowanie miało fatalne następstwa
dla organizacji pomocy dla ofiar trzęsienia ziemi w
Armenii. Sacharow wyraził również przekonanie, że
uchodźcy ormiańscy z Azerbejdżanu i azerbejdżańscy z
Armenii powinni pozostać tam, gdzie się schronili.
Gorbaczow lansuje akcję powrotów.

__________________________________________________________________

14.1.89 r.

O godz. 12.3O odbyła się w Katowicach demonstracja
Młodzieżowego Ruchu Oporu Solidarności Walczącej. Niosąc
transparent "Komuna precz ze szkół - Młodzieżowy Ruch
Oporu Solidarności Walczącej" grupa młodzieży przeszła
przez centrum miasta. Skandowano: "Precz z komuną!",
"Morawiecki" i inne, rozdawano ulotki i prasę SW. Demon-
stracja - przyjmowana z sympatią przez przechodniów
- zakończyła się zanim milicja zdążyła interweniować.

W Katowicach odbyła się przedkongresowa konferencja
delegatów KPN Górnego i Dolnego Śląska. Przewodniczył
Adam Słomka.

W Toruniu o godz. 12 odbył się na rynku wiec Konfedera-
cji Polski Niepodległej. Rozdawano prasę. Milicja
ograniczyła się do fotografowania uczestników wiecu.

Władze bułgarskie zezwoliły na tworzenie prywatnych
przedsiębiorstw zatrudniających do 1O osób, w tym
również z udziałem kapitału zagranicznego.

Po raz pierwszy od 1O lat przybył do Pekinu z oficjalną
wizytą wietnamski wiceminister spraw zagranicznych.
Wizyta nie była zapowiadana przez żadną ze stron, jej
przebieg również nie jest relacjonowany ani komentowany
przez środki przekazu tych państw. Warunkiem dalszej
poprawy stosunków Chiny-Wietnam jest całkowite wycofanie
wojsk wietnamskich z Kambodży.

15.1.89 r.

W Pradze ok. godz. 13.3O funkcjonariusze milicji i Lido-
vych Milicji (tj. ZOMO - użyte po raz pierwszy od 1969
r.) hermetycznie zamknęli cały Plac Wacława. Setki
funkcjonariuszy zostało również rozmieszczonych na Rynku
Starego Miasta i w okolicach Wydziału Filozoficznego
Uniwersytetu. Ok. 13.3O zgromadziło się w okolicach Pl.
Wacława kilka tys. osób, które chciały uczestniczyć
w wiecu upamiętniającym Jana Palacha. Zanim zamknięto
Pl. Wacława zdążyło się tam zgromadzić ok. 1.OOO osób,
które złożyły kwiaty i odśpiewały hymn państwowy.
Milicja rozproszyła tłum i zepchnęła go poza Plac.
Zatrzymano ok. 2O działaczy niezależnych składających
kwiaty pod pomnikiem św. Wacława. Vaclavovi Havelowi,
Libušy |ilhanovej i Vlaście Chramoustovej udało się zło-
żyć kwiaty w pobliżu gmachu Parlamentu. Kiedy stojący
w pobliżu ludzie zaczęli śpiewać czeski hymn narodowy,
rozpędziła ich milicja. Do podobnych incydentów doszło w
innych miejscach w pobliżu Pl. Wacława. Ok.15.3O mili-
cja zaatakowała ludzi gromadzących się pod Wydziałem
Filozoficznym, o 16 - na Pl. Karola. Wszędzie śpiewają-
cych ludzi atakowano pałkami i szczuto psami. Milicja
unieruchomiła 3 stacje metra oraz zablokowała niektóre
mosty na Wełtawie. W wielu miejscach akcja policji była
bardzo brutalna (używano pałek, gazu, armatek wodnych i
transporterów opancerzonych, którymi wjeżdżano w tłum).
Zraniono wiele osób. Ok. godz 17 na Pl. Karola skierowa-
no przeciwko ludziom transportery opancerzone i armatki
wodne. Były liczne zatrzymania. Starcia trwały kilka
godzin i stopniowo rozszerzały się na całe centrum
Pragi. Migawki z rozpędzania manifestacji pokazały
telewizje czechosłowacka i polska.

W Wiedniu 35 delegacji uczestniczących w KBWE wyraziło
zgodę na podpisanie 19 stycznia dokumentu końcowego,
w którym spory nacisk położono na przestrzeganie praw
człowieka, w tym również swobód religijnych. Uzgodniono,
że poszczególni sygnatariusze mają prawo kontrolować i
krytykować postępowanie w tej dziedzinie pozostałych
sygnatariuszy. Delegacja rumuńska dokument przyjęła, ale
zapowiedziała stosowanie się do tych jedynie punktów,
z którymi się zgadza (a nie zgadza się ze swobodami
religijnymi, prawem do emigracji, nieskrępowanym dos-
tępem do informacji). W 3 godziny po zaakceptowaniu
dokumentu przez stronę czechosłowacka milicja atakowała
manifestantów w Pradze. W Bułgarii aresztowano kilka dni
wcześniej obrońców praw człowieka... Nad dokumentem
końcowym KBWE pracowano przez dwa lata. Jego wartość
jest taka jak wartość wszystkich porozumień zawieranych
z komunistami - dokument ten uspokaja sumienia
zachodnich moralistów.

W Magdalence pod Warszawą rozpoczęło się dwudniowe po-
siedzenie Tymczasowej Krajowej Rady Rolników "Soli-
darność". Uchwalono m.in. wystosowanie zaproszenia do
Polski chłopów polskich z Syberii, Kazachstanu i innych
miejsc ZSRR, w które zostali zesłani.

15.1.89 r.

W Jastrzębiu po mszy w kościele NMP Matki Kościoła ok.
godz. 13.3O sformowano pochód, który przeszedł z
transparentami pod siedzibę MKR "Solidarności" z roku
1981. Marsz został zakończony wiecem z udziałem członków
TKK Górnictwa. Odczytano m.in. oświadczenie w sprawie
dotyczącej górnictwa uchwały 179 Rady Ministrów z 1981 r.

Milicja uniemożliwiła przeprowadzenie konferencji praso-
wej przywódcy Konfederacji Polski Niepodległej Leszkowi
Moczulskiemu, wypraszając z jego mieszkania i spisując
gromadzących się dziennikarzy. Jednym z protestujących
był dziennikarz PAP. Przywódca KPN chciał poinformować
dziennikarzy o kongresie tej partii, który ma się odbyć
3 i 4 lutego. Rodzaj zastępczej konferencji prasowej
przeprowadził przed budynkiem zięć Moczulskiego, Krzysz-
tof Król.

Po mszy w kościele św. Brygidy w Gdańsku odbył się wiec
zorganizowany przez gdański NZS, rozpoczynający tydzień
protestu.

Na sopockim molo odbył się happening zorganizowany przez
Federację Młodzieży Walczącej, WiP i in. pod hasłem
przyjaźni polsko-rumuńskiej. W wydarzeniu wzięło udział
kilkadziesiąt osób. Skandowano hasła: "Bóg, honor,
Ceausescu", "Otworzyć granice - podzielimy się biedą".
Trzymano transparenty: "Rumunia - 2OOO" i "Uwolnić
Wojtka Jankowskiego". Rozdawano ulotki z napisem
"Zbudujemy drugą Rumunię". Po happeningu ok. 5O osób
pojechało pod areszt przy ul. Kurkowej w Gdańsku, gdzie
skandowano: "Uwolnić Jankowskiego" i śpiewano piosenki z
okresu stanu wojennego. Zatrzymanych zostało kilka osób.

Według relacji telewizji NRD, w oficjalnych obchodach
rocznicy zamordowania Róży Luxemburg i Karola Lieb-
knechta wzięły udział setki tysięcy osób. W niezależnej
manifestacji w Lipsku wzięło udział kilkaset osób.
Policja aresztowała 8O osób.

Rzecznik pakistańskiego MSZ potwierdził, że ZSRR rzeczy-
wiście przystąpił do ostatniej fazy wycofywania wojsk
z Afganistanu.

Przebywający w Kabulu sowiecki minister spraw zagranicz-
nych zapowiedział, że ZSRR będzie nadal zaopatrywał w
broń obecny reżim afgański.

W Teheranie trwa spotkanie sunnickiego afgańskiego Soju-
szu Siedmiu i wysłanników ONZ.

Witalij Ponomariow, zastępca szefa KGB, oświadczył, że
KGB jest gotowa do współpracy z CIA, wywiadem brytyjskim
i izraelskim. Oczywiście.

Na Kubę powróciło z Angoli 1726 żołnierzy "internacjona-
listów". Jest to ponad połowa tych, których Fidel Castro
obiecał wycofać do 1 kwietnia. Cała 5O-tysięczna armia
kubańska powrócić ma z Angoli do 1 lipca 1991 r.

16.1.89 r.

W Pradze milicja zatrzymała ośmiu działaczy niezależnych
usiłujących złożyć kwiaty na Pl. Wacława. Kilkuset
protestujących świadków rozpędziła milicja przy pomocy
pałek, gazu i armatek wodnych. W pobliżu pomnika św.
Wacława zatrzymani zostali rzecznicy 'Karty 77' Dana
Nemcova i Saša Vondra, a także Jana |ternova i David
Nemec z 'Karty 77', Jana Petrova z NMS, Ota Verenkova
i Stanislav Stencl z Pokojowego Klubu im. Lennona oraz
Petr Placak z ugrupowania Czeskie Dzieci. Nieco później
zatrzymani zostali: Vaclav Havel, Jose Zazek, Karel
Ptazek, Jiri Fiala i Jitka Vaculikova. Zatrzymano rów-
nież wielu przypadkowych uczestników manifestacji,
z których część milicja wywiozła za Pragę i tam pojedyn-
czo, bez dokumentów, wypuszczała.

W Zakładach Przetwórstwa Owocowego w Tomaszowie Lubel-
skim odbył się dwugodzinny strajk. Wysunięto żądanie
anulowania zarządzeń krzywdzących finansowo kierowców. W
przypadku awarii samochodu i jego postoju w warsztacie
kierowcy nie otrzymują premii. Dzisiejszy strajk w
Tomaszowie był trzecim protestem załogi tego
przedsiębiorstwa w ostatnich tygodniach - strajkowano
wcześniej 23 i 28 grudnia 1988 r.

Dyrektor CBOS Stanisław Kwiatkowski przemawiając podczas
obrad drugiej części X plenum KC PZPR powiedział, że
według danych jego instytucji od jesieni 1987 do jesieni
1988 liczba zwolenników opozycji zwiększyła się
dwukrotnie, a wiarygodność partii spada.

W Pradze milicja rozpędzała przy użyciu pałek, armatek
wodnych i gazu osoby pragnące złożyć kwiaty na Placu
Wacława w miejscu śmierci Jana Palacha.

Gulbuddin Hekmatiar, jeden z przywódców wolnego Afgani-
stanu, poinformował, że 1 lutego odbędzie się zgromadze-
nie mudżahedinów, zatwierdzone przez Sojusz Siedmiu
(ugrupowań powstańczych), na którym ma być zatwierdzony
rząd tymczasowy, który ma objąć władzę w kraju po wyco-
faniu się wojsk sowieckich.

W wywiadzie dla zachodnioniemieckiego "Sterna" Arkady
Jakowlew, bliski współpracownik Gorbaczowa, stwierdził,
że władze sowieckie nie doceniły oporu, z jakim spotyka
się w społeczeństwie sowieckim "pierestrojka".

Komuniści północnokoreańscy przyjęli propozycję władz
południowokoreńskich zorganizowania w lutym spotkania
na szczeblu premierów. Wydarzenie bez precedensu.

Prezydent Filipin Corazon Aquino przyjęła delegację
sowiecką, której przewodniczy była kosmonautka Walentyna
Tiereszkowa. Po spotkaniu jeden z senatorów poinformował
prasę, że Sowieci życzyliby sobie, aby władze filipiń-
skie do końca tego stulecia zlikwidowały wszystkie bazy
amerykańskie na swoim terytorium.

16.1.89 r.

Przebywający z wizytą w Rumunii chiński minister spraw
zagranicznych Kian Ki-Szen spotkał się z Nicolae
Ceausescu. Strony "wykazały całkowitą zbieżność poglądów
w omawianych problemach". Rumunia była jedynym państwem
bloku sowieckiego, które utrzymywało kontakty z Chinami
po ich zerwaniu przez ZSRR.

Opuściwszy Rumunię Kian Ki-Szen złożył niespodziewaną
wizytę w stolicy RFN.

Rumuńska prasa krytykuje zmiany zachodzące w innych
państwach komunistycznych, stwierdzając m.in., że
podwyżki cen w Polsce i na Węgrzech są skutkiem tych
zmian.

__________________________________________________________________
17.1.89 r.

Demonstracja w Pradze została tym razem wywołana przez
milicję, która zaatakowała przechodniów wracających
z pracy i udających się na zakupy. Byli ranni i zatrzy-
mani.

W Warszawie siedmiu członków WiP rozwinęło o godz. 15.OO
przed gmachem KC PZPR transparent z hasłem "Ekipa stanu
wojennego na śmietnik historii". Manifestanci rozrzucili
ulotki zawierające podobne hasła. Po kilku minutach
wszyscy zostali zatrzymani.

W Krakowie o godz. 15.OO rozpoczął się wiec studentów.
Przed bramą główną Uniwersytetu Jagielońskiego zebrało
się kilkaset osób. Studenci domagają się rejestracji NZS
i zapowiedzieli kontynuację akcji protestacyjnej.

Górnicy uczestniczący w wiecu w kop. "Grodziec" w Będzi-
nie żądali relegalizacji "Solidarności".

143 pisarzy utworzyło podczas spotkania w Warszawie
niezależny Związek Pisarzy. Jak poinformował Jan Józef
Szczepański, wybrany na przewodniczącego Związku, nowa
organizacja literatów będzie starała się o rejestrację.

Rozpoczął się strajk okupacyjny w Zakładzie Tkanin
Technicznych w Pabianicach. W komunikacie Komitetu
Strajkowego stwierdzono, że przyczyną strajku jest bez-
nadziejna sytuacja ekonomiczna i brak możliwości
porozumienia się z dyrekcją zakładu. Strajkujący
domagają się również relegalizacji NSZZ "Solidarność".

Król Afganistanu Zahir Szach, przebywający od 1973 r. na
emigracji we Włoszech, w wywiadzie dla "Le Monde"
stwierdził, że w jego kraju nie ma miejsca dla partii
komunistycznej. Monarcha potwierdził swoje wcześniejsze
deklaracje, w których wykluczal możliwość stworzenia
rządu koalicyjnego z udziałem członków prosowieckich
władz reżimowych w Kabulu. Wypowiedzi Zahir Szacha
ostatecznie przekreśliły nadzieje J. Woroncowa, który
starał się o pozyskanie afgańskiego króla dla swych
"kompromisowych koncepcji politycznego rozwiązania kwes-
tii Afganistanu".

17.1.89 r.

W Waszyngtonie ukazał się informator Departamentu Stanu
dotyczący 52 najbardziej niebezpiecznych organizacji
terrorystycznych świata. Wydawnictwo to powstało wskutek
zaleceń wiceprezydenta USA, skierowanych w 1986 r.do
Komisji d.s. Walki z Terroryzmem: "Zmierzając do
zniszczenia demokracji terroryści z premedytacją i w
niezwykle cyniczny sposób atakują ludność cywilną,
zabijają i ranią mężczyzn, kobiety i dzieci. Mordują
sędziów, dziennikarzy, urzędników państwowych, przywód-
ców związkowych i politycznych, policjantów oraz księży,
jak też innych ludzi stających w obronie wartości
demokratycznych. Bojownicy o wolność starają się prowa-
dzić walkę w ramach prawa międzynarodowego i postępują
w sposób cywilizowany, atakują oni cele wojskowe, a nie
bezbronną ludność cywilną".

W latach 1987-88 fala terroryzmu wezbrała ponownie.

__________________________________________________________________

18.1.89 r.

W Pradze po raz czwarty od 15.1.89 odbyła się demonstra-
cja na Placu Wacława. Po raz pierwszy nie była atakowana
przez milicję. 5 tys. osób zebranych na Pl. Wacława
dyskutowało i słuchało wystąpień mówców. Skandowano:
"Niech żyje Karta", "Karta mówi za nas", "Wypuśćcie
Havela", "Wypuśćcie więźniów politycznych", "Precz
z Jakešem", "Wolne wybory", "Wolności", "Gorbaczow",
"Masaryk", "Dubczek" itp.

W Warszawie zarejestrowano Stowarzyszenie Narodowe im.
Romana Dmowskiego.

W Warszawie rozpoczął się proces Jana Tomasiewicza -
członka PPS RD i WiP. Tomasiewicz, aresztowany w grudniu
ub. r., oskarżony jest o uchylanie się od służby
wojskowej. Na rozprawę przybyło ponad 1OO osób. SB
zatrzymała i pobiła Jacka Zwolaka, który rozlepiał
plakaty z hasłami na rzecz uwolnienia Jana Tomasiewicza.

Rada Najwyższa estońskiej SSR przyjęła uchwałę, która
nakłada na urzędników państwowych obowiązek znajomości
języka estońskiego. Rosjanie zatrudnieni w instytucjach
publicznych w Estonii mają obowiązek nauczenia się
etońskiego w ciągu czterech lat.

Zięć Doiny Korneji, sygnatariuszki listu zawierającego
protest przeciwko niszczeniu wsi rumuńskiej i areszto-
wanej w listopadzie ub. r., poinformował, że otrzymał
zezwolenie na spotkanie z nią. Korneja powiedziała mu,
że w czasie przesłuchań była bita.

__________________________________________________________________

19.1.89 r.

000000000000000000000000000000000000000000000000000000000
0 0
0 0
0 0
0 W Warszawie zmarł prof. Jan Kielanowski, wybitny 0
0 0
0 działacz polskiej opozycji. Urodził się we Lwowie 0
0 0
0 w 19O9 r., w czasie II wojny światowej był żoł- 0
0 0
0 nierzem Armii Krajowej. W grudniu roku 1975 był 0

0 0
0 jednym z sygnatariuszy sławnego "Listu 59", pro- 0
0 0
0 testującego przeciwko zmianom w konstytucji PRL. 0
0 0
0 Był członkiem KOR-u. 0
0 0
000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

W wielu miastach Polski (Wrocław, Lublin, Kraków, Biały-
stok) odbyły się demonstracje studenckie na rzecz
relegalizacji NZS.

Po raz piąty na Placu Wacława w Pradze odbyła się
demonstracja w obronie praw człowieka. Uczestniczyło ok.
7 tys. osób. Milicja atakowała niezwykle brutalnie
(część milicjantów była pijana). Bito w zablokowanych
częściach Placu i w bocznych uliczkach. Zatrzymano tram-
waj, którym ludzie próbowali uciekać i bito w tramwaju,
bito nawet w sklepach. Wielu rannych karetki odwiozły
później do szpitala. Wiele osób aresztowano.

Władze Czechosłowacji rozważają możliwość oskarżenia
aresztowanego 16.1.1989 r. dramaturga Vaclava Havela
o... chuligaństwo.

W Pradze aresztowano Martina Palouša, odczytującego
podczas wiecu 18.1.1989 r. na Placu Wacława protest
'Karty 77' w sprawie aresztowania uczestników demonstra-
cji w dniach poprzednich.

Prezydium sowieckiej Akademii Nauk nie zaakceptowało
kandydatury Andrieja Sacharowa w wyborach deputowanych
ludowych. Został on jednak kandydatem głosami niezależ-
nej grupy "Memoriał".

W Wiedniu podpisaniem przez ministrów spraw zagranicz-
nych dokumentu końcowego zakończyła się pohelsińska
Konferencja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie.

__________________________________________________________________

2O.1.89 r.

0000000000000000000000000000000000000000000000000000000000
0 0
0 0
0 0
0 W nocy z 2O na 21 stycznia zamordowany został w War- 0
0 0
0 szawie ks. prałat STEFAN NIEDZIELAK. Mieszkanie nie 0
0 0
0 nosi śladów włamania, skradziona została srebrna 0
0 0
0 zastawa - nie zginęły natomiast pieniądze. Zamor- 0
0 0
0 dowany ksiądz był kapelanem Armii Krajowej, 0
0 0

0 organizacji "Wolność i Niezawisłość", a później 0
0 0
0 "Solidarności". Dzień wcześniej ks. Niedzielak mówił 0
0 0
0 swojemu koledze o pogróżkach, jakie otrzymał w os- 0
0 0
0 tatnim czasie. Sekcja zwłok wykazała złamanie kręgów 0
0 0
0 szyjnych. 0
0 0
0000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

W więzieniu przebywa nadal Kazimierz Sulka - funkcjona-
riusz SB, który w ubiegłym roku został aresztowany za
"ujawnienie tajemnicy służbowej". Sulka poinformował ks.
A. Chojnackiego o planowanym przez Służbę Bezpieczeństwa
zamachu na jego życie.

W kopalni "Morcinek" (k. Jastrzębia) oficjalne związki
zawodowe usiłowały wywołać strajk. "Solidarność" udarem-
niła ten zamiar.

W ocenie Lecha Wałęsy propozycje wysunięte przez kierow-

nictwo PZPR w sprawie pluralizmu związkowego nie speł-
niają oczekiwań społeczeństwa. Są one jednak poważne
i stanowią istotny krok naprzód. Wałęsa zapowiedział, że
będzie się starał skłonić kierownictwo "Solidarności" do
podjęcia dialogu z władzami PRL. Przestrzegł przed moż-
liwością wybuchu kolejnej fali społecznych protestów.

Przewodniczący OPZZ, Alfred Miodowicz skrytykował propo-
zycje X plenum KC PZPR. Powtórzył swój sprzeciw wobec
"dzielenia załóg zakładów pracy" w wyniku istnienia kil-
ku związków zawodowych. Przestrzegł też przed możliwoś-
cią kolejnego wybuchu społecznych niepokojów.

Na Placu Wacława w Pradze odbyła się kolejna demonstra-
cja. Milicja nawoływała do rozejścia się stojący
w milczeniu tłum. Po przybyciu na plac dużych sił
milicyjnych ludzie rozeszli się w spokoju.

Na Węgrzech doszło do spotkania pomiędzy przedstawicie-
lami partii komunistycznej a członkami Forum Demokra-
tycznego. Dyskusja nie doprowadziła do zbliżenia poglą-
dów, niemniej na Węgrzech pojawiło się widmo "okrągłego
stołu".

Rzecznik prasowy Watykanu powiedział, że pięciodniowe
rozmowy pomiędzy szefem czechosłowackiego urzędu do
spraw wyznań Vladymirem Janku a specjalnym wysłannikiem
papieża do spraw Europy Wschodniej abp Francesco
Colasuone odbyły się w przyjaznej atmosferze. Nie
wypowiedział się on natomiast na temat perspektywy
nawiązania stosunków dyplomatycznych pomiędzy Watykanem
a CSRS.

Do Bonn na uroczystości 75-lecia Willy Brandta przybył
premier PRL Rakowski.

2O.1.89 r.

Amerykański samolot Boening 757 po starcie z Atlanty
(USA) musiał zawrócić i wylądować po oderwaniu się
części lewego skrzydła. W kilka godzin później Boening
737 przymusowo lądował na lotnisku O'hare w Chicago, po
oderwaniu się jednego z dwóch głównych silników. Zła
passa Boeninga trwa.

W wieku 77 lat zmarł Józef Cyrankiewicz, wieloletni
premier PRL.

__________________________________________________________________

21.1.89 r.

W kopalni "Morcinek" (k. Jastrzębia) odbył się na apel
"Solidarności" strajk absencyjny na II i III zmianie
(9O % górników nie przyszło do pracy). Żądano wolnych
sobót dla górników. Akcja ma być kontynuowana.

W zorganizowanym przez "Solidarność" wiecu w kopalni
"Jastrzębie" uczestniczył zaproszony przewodniczący ofi-
cjalnych związków zawodowych.

W elbląskim WPK odbył się strajk okupacyjny w proteście
przeciwko absurdalnym zarządzeniom regulaminowym dyrek-
cji.

Chrześcijańskie Stowarzyszenie Społeczne zmieniło nazwę
na: "Unia Chrześcijańsko-Społeczna". W PRL istnieją
zatem już 4 "legalne" partie: PZPR, ZSL, SD i UCS.
Pluralizm pełną gębą.

Władze CSRS uniemożliwiły oddanie hołdu Janowi Palachowi
pochowanego we wsi Všetaty. Milicja zablokowała dostęp
do wsi, aresztowano niektorych organizatorów demonstra-
cji - członków 'Karty 77'.

Ministerstwo spraw zagranicznych Austrii zaprotestowało
przeciwko uniemożliwianiu przez władze CSRS pracy au-
striackiej ekipie telewizyjnej akredytowanej w Pradze.
MSZ Austrii przypomniał przy tej okazji o umowach
międzynarodowych, które podpisała również Czechosło-
wacja.

W Belgradzie, na spotkaniu serbskiego związku literatów,
wystąpił Milovan Dżilas, który odczytał fragment jednego
ze swoich utworów, jakie anpisał w więzieniu.

__________________________________________________________________

22.1.89 r.

Krajowa Komisja Wykonawcza wyydała oświadczenie akceptu-
jące stanowisko plenum KC PZPR jako punkt wyjścia rozmów
"okrągłego stołu". Oświadczenie KKW publikuje cała prasa
partyjna.

Lech Wałęsa oddelegował trzech działaczy - Zbigniewa
Bujaka, Władysława Frasyniuka i Mieczysława Gila - do
organizowania rozmów z władzami PRL. Janusz Onyszkie-
wicz, rzecznik prasowy KKW, określił skład ekipy do
roboczych kontaktów z władzami PRL - jako wybitny.

22.1.89 r.

A. Sacharow kandyduje w wyborach do Izby Narodowości
ZSRR. Przedstawiając swój program Sacharow domagał się
zwolnienia wszystkich więźniów politycznych w Związku
Radzieckim, zniesienia kary śmierci oraz wprowadzenia
swobód dla ludzi i narodów. W przekonaniu Sacharowa
sytuacja w ZSRR, na skutek nasilenia represji i areszto-
wań, powinna powstrzymać opinię międzynarodową przed
zorganizowaniem w Moskwie pohelsińskiej konferencji na
temat praw człowieka. Laureat pokojowej nagrody Nobla
stwierdził, że co prawda Gorbaczow prowadzi śmiałą poli-
tykę międzynarodową, ale jego działania w kwestiach
wewnętrznych ZSRR poddają w wątpliwość szczerość jego
intencji.

Rzecznicy 'Karty 77' informują, że podczas wczorajszej
próby zorganizowania całonocnego czuwania przy grobie
Jana Palaha milicja aresztowała ponad 4OO osób.

Władze Czechosłowacji są zaskoczone rozmiarami całoty-
godniowych demonstracji. Jak stwierdził jeden z komunis-
tycznych dygnitarzy, dotychczas uważano, że wpływy
takich ugrupowań jak 'Karta 77' są bardzo niewielkie.

__________________________________________________________________

23.1.89 r.

Zapowiedziano wycofanie z Polski kilku pułków armii so-
wieckiej. Informacja podana przez Urbana, że "posunięcie
to ogólnie uzgodnione było wcześniej ze stroną polską",
wskazuje, że decyzja ta zaskoczyła polskich komunistów
i nie była z nimi w ogóle uzgadniana.

W Niemczech Zachodnich podano informację, że RFN zamie-
rza przyznać nowe kredyty władzom PRL. Wysokości
pożyczek nie podano.

Prymas Czech, kard. František Tomašek wystosował list do
premiera Czechosłowacji Ladislava Adamca. Ks. Prymas
poparł uczestników praskich demonstracji 15-21 stycznia
oraz potępił brutalne akcje milicji.

Z Rumunii wydalono amerykańskiego dziennikarza P. Kleb-
nikowa po tym jak usiłował spotkać się ze znanym z opo-
zycyjnej działalności duchownym Istnanem Takesem.
Wcześniej milicja rumuńska uniemożliwiła spotkanie
dziennikarza z Doiną Korneja.

Rośnie aktywność oddziałów partyzanckich w Afganistanie.
Mudżahedini oblegają Kandahar i otaczają Kabul przygoto-
wując się do ostatecznego uderzenia. Do 15 lutego br.
mudżahedini nie będą atakowali oddziałów sowieckich
wycofujących się z Afganistanu, po tym terminie armia
okupacyjna będzie zagrożona przez partyzantów niezależ-
nie od charakteru swoich działań.

W wyniku trwającego 4O sekund trzęsienia ziemi, jakie
nawiedziło Tadżykistan (ZSRR), pod zwałami błota i ka-
mieni zginęły 274 osoby. Władze sowieckie ostrzegły
ludność Armenii przed możliwością ponownego trzęsienia
ziemi w tym kraju.

W wieku 84 lat zmarł w Hiszpanii Salvador Dali, jeden
z największych artystów XX stulecia.
24.1.89 r.

Lech Wałęsa oświadczył, że uważa za możliwe spotkanie
z Wojciechem Jaruzelskim. Dodał przy tym, że nie jest
ono konieczne dla postępu reform projektowanych przez
władze PRL. Wałęsa stwierdził ponadto, że trzeba znaleźć
kompromis pomiędzy aspiracjami społeczeństwa a rzeczy-
wistością.

9O uczestników Wielkopolskiego Seminarium Ekologicznego
skierowało list otwarty do Sejmu PRL z żądaniem
zaprzestania wykonywania prac przygotowawczych do budowy
elektrowni atomowej w Klempiczu (k. Poznania).

W miejscu pracy Ryszarda Kozuba i jego mieszkaniu SB
przeprowadziła rewizje. Zabrano wydawnictwa niezależne.
R.Kozub jest członkiem KZ "Solidarności" Zakładu Robót
Górniczych w Mysłowicach.

W warszawskim Liceum im. Wojciecha Górskiego nauczyciele
na poparcie swych żądań (płacowe i organizacyjne) nie
odbyli pierwszej lekcji, zastępując ją rozmową z ucznia-
mi.

W białoruskiej wiosce Kuropaty ma być wzniesiony pomnik
upamiętniający ofiary stalinizmu. Tymczasem reformy
systemu, możliwe w republikach bałtyckich, są w Biało-
ruskiej SRR zakazane.

Propaganda komunistyczna oskarża powstańców afgańskich
o blokowanie wszelkich dostaw do Kabulu i spowodowanie
tym niezwykłych trudności zaopatrzeniowych ludności.
Zanotowano przypadki śmierci z powodu zimna i niedoży-
wienia (w Afganistanie panuje najsroższa od 16 lat
zima). Prawdziwą przyczyną trudności - jak przyznał
sowiecki generał, Sierebrow - jest nieudolność władz
afgańskich, które nie poczyniły w lecie zapasów na zimę.
Mudżahedini nie dopuszczają do Kabulu transportów
wojskowych - przepuszczają natomiast transporty z żyw-
nością.

Ambasady w Kabulu wyludniają się.

__________________________________________________________________

25.1.89 r.

Maria Indyk, działaczka "Solidarności" UJ (Kraków),
została napadnięta w pobliżu swojego domu przez "niezna-
nych sprawców". Zaalarmowani krzykiem sąsiedzi znaleźli
ją w kałuży krwi. Po przewiezieniu do szpitala stwier-
dzono naruszenie podstawy czaszki, uszkodzenie płatu
ciemieniowego, złamanie nosa, rozbicie łuku brwiowego,
uszkodzenia oka i ucha.

16 grudnia 1988 r. w Krakowie "nieznani sprawcy"
napadlii ciężko pobili dwoje działaczy "Solidarności",
pracowników Instytutu Filologii Polskiej UJ, Stanisława
Barbusa i Jolantę Antas. Barbus doznał ciężkiego urazu
głowy - uszkodzenie błędnika, wstrząs mózgu, uszkodzenie
wzroku; Jolancie Antas napastnicy złamali kość golenio-
wą. Po wyjściu ze szpitala J. Antas znalazła się pod
opieką swojej przyjaciółki - Marii Indyk.

25.1.89 r.

W Katowicach odbyły się trzy demonstracje zorganizowane
przez "Solidarność Walczącą", PPS-RD i "Wolność i Po-
kój". Na dachu wiaty przystanku tramwajowego dwie osoby
trzymały transparent "Jaruzelski musi odejść" i rozrzu-
cały ulotki. Milicja zatrzymała je po ok. 2O minutach.
Trzy osoby rozrzucały ulotki z dachu supersamu na rynku
oraz wzywały do uwolnienia Jana Tomasiewicza i Wojciecha
Jankowskiego. Osoby te zostały zatrzymane po 1O minu-
tach. Pięć innych osób (skutych łańcuchem) stało w rynku
z transparentem przypominającyn śmierć Jana Palacha,
domagając się zaprzestania represji w Pradze. I ta grupa
została zatrzymana. wszystkie trzy wydarzenia miały
miejsce ok. godz.15.

Do wojewody nowosądeckiego wezwano o. Bogusława Steczka,

Prowincjała Polski Południowej OO Jezuitów. Straszono,
że jeśli ks. Adam Wiktor (przeniesiony z Wrocławia) nie
zaprzestanie działalności uznanej przez KW PZPR jako
polityczna, to Jezuici nie otrzymają zezwolenia na
remont domu zakonnego przy kościele "Na Górce" w Zakopa-
nem. Działalność duszpasterska Ks. Wiktora interpretowa-
na jest przez władze jako przyczyna radykalizowania się
nowosądeckiej młodzieży, szczególnie skupionej w Federa-
cji Młodzieży Walczącej.

Ks. Adam Wiktor był najpopularniejszym księdzem we Wroc-
ławiu, przez wiele lat był proboszczem kościoła przy
Alei Pracy, gdzie mieściło się Duszpasterstwo Ludzi
Pracy. Msze za Ojczyznę, odprawiane przez ks. Wiktora
gromadziły zawsze tysiące ludzi.

Jana Tomasiewicza skazano w Warszawie na dwa lata
więzienia w zawieszeniu na 3 lata. Po wyjściu z sądu ok.
3O osób przeszło pod ambasadę Czechosłowacji. Rozwinięto
tam transparent "Precz z komunistycznymi dyktatorami -
PPS-RD". Skandowano hasła: "PPS-RD", "NZS", "MRKS".
"Wolność i Pokój", "Solidarność Polsko-Czeska", "Vaclav
Havel", "Praga-Warszawa wspólna sprawa". Zbierano
podpisy pod petycją do M. Jakeša w sprawie represji po-
licyjnych w Czechosłowacji. Milicja zaatakowała (pałki,
gaz) w momencie, kiedy próbowano dostarczyć petycję do
ambasady. Zatrzymano ok. 15 osób.

W fabryce maszyn żniwnych w Płocku zastrajkowały cztery
wydziały. W skład wydziałowych komitetów strajkowych
weszli przedstawiciele "Solidarności", związków oficjal-
nych i rady pracowniczej. Przyczyną protestu był nie-
sprawiedliwy rozdział podwyżek płac. Zażądano podwyżki
o 15 tys. zł dla każdego pracownika. W drodze negocjacji
z dyrekcją uzgodniono średnią podwyżkę o 14 tys. zł.

__________________________________________________________________

26.1.89 r.

W Warszawie odbył się z udziałem delegacji z całej
Polski uroczysty pogrzeb ks. Stefana Niedzielaka.

W kasie pancernej w mieszkaniu ks. Niedzielaka, rozbitej
w trakcie czynności śledczych znaleziono woreczek z zie-
mią i kartkę ZIEMIA KATYŃSKA.

26.1.89 r.

W Bydgoszczy odbyło się posiedzenie Zarząd Regionu Byd-
goskiego NSZZ RI "Solidarność" (132 delegatów). Zarząd
wyraził przekonanie, iż podstawę prawną działalności
związku winna być ustawa z 6 maja 1981 r. (zniesiona
ustawodawstwem stanu wojennego). Zapowiedziano wystąpie-
nie do klubu poselskiego ZSL o podjęcie działań na rzecz
relegalizacji NSZZ RI "Solidarność".

W Afganistanie wzdłuż szosy Salang prowadzącej do Związ-
ku Radzieckiego oddziały sowieckie przeprowadziły
bombardowanie wiosek (z ziemi i z powietrza). Następnie
do akcji wkroczyły czołgi, które dokończyły dzieła
zniszczenia. Naoczni świadkowie informują, że czołgi
przejeżdżały po ciałach zabitych i rannych Afganów.
Zginęły setki osób - przede wszystkim starcy, kobiety
i dzieci (większość mężczyzn znajduje się w oddziałach
partyzanckich).

Na Zachodzie tymczasem nie milkną głosy wyrażające
zachwyt nad Gorbaczowem i jego "pierestrojką". Widzi się
tylko "gesty dobrej woli"...

Urząd Komisarza ONZ d/s uchodźców wysyła na Węgry swych
przedstawicieli w celu zbadania możliwości przyjścia
z pomocą uciekinierom z Rumunii.

Trzy centrale włoskich związków zawodowych, zrzeszające
około 1O mln członków, wystosowały apel do władz PRL,
w którym żądają zalegalizowania NSZZ "Solidarność".

Większość osob aresztowanych w Czechosłowacji, w związ-
ku z obchodami 2O rocznicy śmierci Jana Palacha, została
zwolniona. W więzieniu nadal przebywają: Vaclav Havel,
Jana Petrowa oraz Otakar Veverka - władze CSRS zapowia-
dają wytoczenie im procesu.

Siergiej Grigorianc, redaktor naczelny niezależnego
moskiewskiego pisma "Głasnost", otrzymał Nagrodę Wolnoś-
ci, przyznawaną przez Międzynarodową Federację Wydawców
Prasowych.

__________________________________________________________________

27.1.89 r.

We Wrocławiu sąd II instancji podtrzymał wydany w ub.
roku wyrok w zawieszeniu na członków PPS-RD (Pinior,
Borowczyk i in.), oskarżonych o rzekome pobicie ormowca
w maju 1988 r.

W Nowej Hucie nauczyciele na poparcie swych żądań
płacowych przeprowadzili strajk. Żądania nauczycieli
poparł oficjalny ZNP, dystansując się jednak od formy
ich protestu.

Stanisław Ciosek, Czesław Kiszczak, Romuald Sosnowski,
Andrzej Gdula i Janusz Reykowski spotkali się w Magda-
lence pod Warszawą z Lechem Wałęsą, Bronisławem Ge-
remkiem, Zbigniewem Bujakiem, Władysławem Frasyniukiem
i Mieczysławem Gilem.

Na 6 lutego wyznaczono rozpoczęcie obrad "okrągłego
stołu".

27.1.89 r.

Podczas wiecu zorganizowanego przez KPN w Krakowie
przemawiał Adam Słomka. Przypomniał zamordowanie swojej
matki przez płk. SB Zygadłę.

We Wrocławiu, na zakończenie akcji "Tydzień kolegiów
d/s wykroczeń" zorganizowanej przez WiP i Komisję Inter-
wencji i Praworządności, odbyła się manifestacja 2O
członków WiP. Demonstranci trzymali transparenty z napi-
sami: KOLEGIA D/S WYKROCZEŃ PEŁNE WYKROCZEŃ i UWOLNIĆ
WOJTKA JANKOWSKIEGO. Rozrzucono 2 tys. ulotek z raportem
dotyczącym łamania prawa przez kolegia.

W Kabulu przebywa radziecki minister obrony D. Jazow.
Tymczasem mudżahedini nie zaprzestają przygotowań do
ofensywy na Kabul, która, według znawców problematyki
afgańskiej, rozpocznie się 16 lutego br. - w dniu,
w którym ma zostać zakończone wycofywanie armii
sowieckiej z Afganistanu.

Pisarze amerykańscy wystosowali list do Todora Żiwkowa,
w którym protestują przeciwko przetrzymywaniu w więzie-
niu znanego bułgarskiego poety Petara Manałowa areszto-
wanego 11 stycznia br.

__________________________________________________________________

28.1.89 r.

Klub Inteligencji Katolickiej we Wrocławiu podjął uchwa-
łę, w której zawarte jest wezwanie do przeprowadzenia
w Polsce prawdziwych, pięcioprzymiotnikowych wyborów.
Wrocławski KIK wezwał również do zmiany nazwy placu
Dzierżyńskiego we Wrocławiu na plac Piłsudskiego.

Lech Wałęsa podczas konferencji prasowej ocenił uchwałę
plenum KC PZPR jako wystarczającą gwarancję dla rozmów
"okrągłego stołu". Wypowiedział się za stworzeniem
"paktu antykryzysowego". Przyczyną kryzysu w Polsce
jest, zdaniem Wałęsy, monopol partyjny, związkowy i gos-
darczy. Jesteśmy skazani na porozumienie - dodał Wałęsa.

Drakoński wyrok.

Józef Czyrek w rozmowie z korespondentką francuskiego
pisma "Le Monde" powiedział, że ceną za relegalizację
"Solidarności" ma być utworzenie przez "konstruktywną
opozycję" wspólnej z władzami platformy wyborczej
w tegorocznych wyborach do Sejmu. Władze PRL przewidują
oddanie tejże opozycji 3O-4O % miejsc w Sejmie.

W swym pierwszym wystąpieniu telewizyjnym nowy premier
Jugosławii A. Markoviz stwierdził, że gospodarka rynkowa
jest najwyższym osiagnięciem ludzkości i nie wynaleziono
żadnego rozwiązania, które mogłoby ją zastąpić. Markoviz
zapowiedział modyfikowanie socjalizmu jugosłowiańskiego
w kierunku demokracji i wolnego rynku.

Stopa inflacji wynosi obecnie w Jugosławii 25O %.

29.1.89 r.

Lech Wałęsa, który po kolejnym spotkaniu z gen. Czesła-
wem Kiszczakiem wrócił do Gdańska, wziął udział w wiecu
po mszy w kościele św. Brygidy. W przemówieniu do tłumu
zgromadzonego na przykościelnym placu Wałęsa potwierdził
konieczność prowadzenia dialogu z władzami PRL. Grupa
młodych ludzi, najwidoczniej przeciwna ugodowej polityce
KKW, zaczęła skandować: PRECZ Z WAŁĘSĄ. W odpowiedzi
wyraźnie podenerwowany Wałęsa zagroził, że jeżeli będą
organizowane demonstracje mogące zakłócić "obrady okrąg-
łego stołu" - "Solidarność" przestanie płacić grzywny za
uczestników takich manifestacji ("Kto ma pieniądze ten
ma władzę" - prawda?). Po wiecu kilkuset młodych ludzi -
mimo zakazu Wałęsy - zorganizowało antykomunistyczną
demonstrację oraz starło się z milicją.

Moskwa niemal codziennie zapewnia reżim Nadżibullaha
o nieustającym poparciu dla jego rządu. Kolejne inicja-
tywy ZSRR mające doprowadzić do "politycznego rozwiąza-
nia konfliktu w Afganistanie" nie przyniosły rezultatów.
Mudżahedini odrzucają konsekwentnie propozycje znalezie-
nia w przyszłym rządzie miejsca dla komunistów.

Komuniści węgierscy przyznali, że w roku 1956 doszło na
Węgrzech do powstania narodowego, a nie - jak twierdzono
dotąd - do kontrrewolucji. "Skrupulatne badania" umoż-
liwiły partii węgierskiej odkrycie prawdy i zweryfikowa-
nie dotychczasowego stanowiska w tej kwestii. Jak się
wydaje krespondenci zachodni uważają partyjną deklarację
w sprawie powstania na Węgrzech w 1956 r. za ważne
świadectwo zmian w bloku radzieckim.

W zorganizowanym w Monachium sympozjum na temat moderni-
zacji rakietowego systemu obronnego w Europie Zachodniej
uczestniczy 17O przedstawicieli państw NATO. Zebrani
sceptycznie potraktowali zapowiedane redukcje sił zbroj-
nych w bloku sowieckim i wyrazili pogląd, że nie wolno
własnego bezpieczeństwa opierać na deklaracjach Gorba-
czowa.

Panczam Lama, najwyższy po Dalaj Lamie dostojnik bud-
dyjski w Tybecie, zmarł na zawał serca.

__________________________________________________________________

3O.1.89 r.

0000000000000000000000000000000000000000000000000000000000
0 0
0 0
0 0
0 W Białymstoku znaleziono martwego ks. STANISŁAWA 0
0 0
0 SUCHOWOLCA. Ks. Stanisław urodził się w roku 1958 w 0
0 0
0 Białymstoku. Od 1983 r. był wikarym w parafii św. 0
0 0
0 Piotra i Pawła w Suchowoli, gdzie od 11 listopada 0
0 0
0 1984 r. odprawiał raz w miesiącu mszę za Ojczyznę. 0

0 0
0 Był przyjacielem ks. Popiełuszki. W 1987 r. został 0
0 0
0 przeniesiony do Białegostoku. 4 sierpnia 1988 r. 0
0 0
0 nieznani sprawcy obrzucili jego samochód kamieniami. 0
0 0
0 Był przyjacielem i współpracownikiem "Solidarności". 0
0 0
0 0
0000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

W więzieniu przebywa nadal Kazimierz Sulka - funkcjona-
riusz SB, który w ubiegłym roku został aresztowany za
"ujawnienie tajemnicy służbowej". Sulka poinformował ks.
A. Chojnackiego o planowanym przez Służbę Bezpieczeństwa
zamachu na jego życie.

W Warszawie Sąd Najwyższy zniósł zakaz używania słowa
"Solidarność" w nazwach związków zawodowych.

W Polsce podrożały lekarstwa.

Lech Wałęsa spotkał się z członkami ZSMP gdańskiego WPK.

Układ Warszawski podał swoje dane dotyczące ilości wojsk
i rodzajów broni - własnych i Paktu Atlantyckiego. Wyni-
kać z nich ma, że oba bloki dysponują równoważnymi
siłami, a dokładne dane, publikowane co roku przez stro-
nę zachodnią, są "po prostu" błędne.

692 intelektualistów czeskich i słowackich podpisało
petycję z żądaniem uwolnienia dramaturga Vaclava Havela
i zaprzestania kampanii propagandowej wymierzonej prze-
ciwko uczestnikom demonstracji praskich.

Amerykanie, Niemcy i Brytyjczycy zamknęli swoje ambasady
w Kabulu.

_________________________________________________________________
31.1.89 r.

Współpracowniczka ks. Stanisława Suchowolca z Komisji
Interwencji i Praworządności "Solidarności" przekazała
wiadomość o dotychczasowych zamachach na życie księdza.
W 1985 r. ks. Suchowolec został dotkliwie pobity przez
"nieznanych sprawców", w jego samochodzie, prowadzonym
przez kolegę na zakręcie odpadły wszystkie koła, w roku
1987 ponownie wszystkie śruby przy kołach zostały
odkręcone. 6 sierpnia 1988 r. podpalono mieszkanie
rodziców księdza. 29 stycznia - kilka godzin przed
śmiercią - był dwukrotnie legitymowany przez milicję.

3O stycznia ksiądz został znaleziony w mieszkaniu,
z którego wydobywał się dym. Leżał na podłodze przykryty
kołdrą. Żadnych śladów pożaru w mieszkaniu nie było.
Podłogę i meble pokrywała warstwa sadzy.

31.1.89 r.

Jak poinformował Jerzy Urban, rozmowy "okrągłego stołu"
odbędą się "w pałacu Rady Ministrów, zwanym Pałacem
Namiestnikowskim. Urban dodał, że wybory do sejmu PRL
mają być przyspieszone, żeby skonsumować ten konkubinat,
który powstanie przy okrągłym stole".

Opinia wydana przez specjalną komisję historyków KC
węgierskiej partii komunistycznej, w której stwierdzono,
że wydarzenia w 1956 r. na Węgrzech były powstaniem
narodowym została zanegowana przez I sekretarza KC
Karoly Grosza.

Związek Polskich Artystów Plastyków stara się o relega-
lizację.

Prof. Andriej Sacharow zaapelował do przebywającego
z wizytą w ZSRR amerykańskiego pastora J.Jacksona o po-
moc w staraniach na rzecz uwol- nienia członków Komitetu
Karabachskiego. Sacharow przekazał listę uwięzionych.

Elena Bonner, żona Sacharowa, sprostowała doniesienia
prasy francuskiej, mówiące o jej nieufności wobec Gorba-
czowa. Powiedziała, że popiera Gorbaczowa, który - w jej
opinii - zostałby wybrany na prezydenta, gdyby społe-
czeństwo ZSRR mogło wziąć udział w wolnych wyborach.

Ppłk. Oliver North stanął przed sądem. Oskarżony jest
o udział w pomocy partyzantom nikaraguańskim wbrew woli
ustawodawców amerykańskich. Śledztwo prowadzone przeciw-
ko Northowi wywołało w Stanach Zjednoczonych falę pro-
testów i zjednało mu rzesze zwolenników.

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

Z OSTATNIEJ CHWILI

------------------

ZABÓJSTWA KAPŁANÓW

Obaj szczególnie pielęgnowali pamięć narodową i budzili
sumienie, otwarcie orędowali za niepodległością i "Solidarnością".
Jedna po drugiej śmierć takich kapłanów jak ks. Stefan Niedzielak
i ks.Stanisław Suchowolec nie może być przypadkiem. Są to mordy
polityczne. Nie wiemy z czyjego rozkazu. Samych szefów SB, lub
nawet KGB, czy tylko ich samowolnych podwładnych? Nie wiemy
w jakim celu. Zastraszyć, sprowokować, zerwać rozmowy, wymusić
ustępliwość społecznych negocjatorów, przetestować reakcje Kościo-
ła? Podobnych pytań bez odpowiedzi nasuwa się wiele.

Tkwimy w bólu, niewiedzy i bezradności. Czy mamy czekać na
kolejne ofiary? Żądajmy ogłoszenia prawdy - bez zwłoki i kręcenia.

Poprzyjmy to żądanie publicznie - wspólną, żałobną, parominu-
tową ciszą po każdej niedzielnej Mszy Świętej. Dopóki nie
usłyszymy prawdy. Choćby najtrudniejszej.

Przewodniczący Solidarności Walczącej
31 stycznia 1989 r.

/-/ Kornel Morawiecki

+----------------------------------------------------------------+
| |
Bądźmy bliscy dla tych, którzy nigdy nie widzieli
| |
swej Ojczyzny. Dziesiątki tysięcy Polaków żyje w Kazach-
| |
stanie, gdyż zostali tam deportowani z Ukrainy, z okolic
| |
Żytomierza, Winnicy, Chmielnika czy Kijowa. Ani oni, ani
| |
ich rodzice nigdy nie widzieli Polski, nigdy od obcych
| |
niczego dobrego o niej nie słyszeli. Mimo to zachowali
| |
narodową dumę, swój język, wiarę ojców i pragnienie poz-
| |
nania swych szczęśliwszych braci. Bądźmy dla nich bliscy,
| |
napiszmy list, choćby widokówkę, albo wyślijmy jakąś
| |
książkę lub przeczytany tygodnik.
| |
| |
Kazimierz CZARNIECKI - obw. Ałma-Ata 48OO39 rej. Ilijski,
| |
os. Oktiabr
| |
Edward GUZOWSKI - obw. Ałma-Ata 48OO39 rej. Ilijski, os.
| |
Dimitriewka
| |
Felicja BAGIŃSKA - obw. Kokczetaw 476544, rej. Czkałow-
| |

ski, os. Wiszniowka
| |
Paweł MARCINKIEWICZ - obw. Kokczetaw 476561, rej. Czka-
| |
łowski, os. Nowogreczanowka
| |
Alina MOŻDZIEROWA - obw. Kokczetaw 476542, rej. Czkałow-
| |
ski, os. Podolskoje
| |
Wiktoria JASIŃSKA - obw. Kokczetaw 476O1O, rej. Czkałow-
| |
ski, m. Krasnoarmiejsk, ul. Krasno-
| |
armiejska 47
| |
Anna RUDNICKA - obw. Kokczetaw 476O1O, rej. Czkałowski,
| |
m. Krasnoarmiejsk, ul. Czablińska 9
| |
Stanisław GALICKI - obw. Celinograd rej. Astrachański,
| |
wieś Pierwomajowka
| |
Stanisława Chilińska-Bacakowa - obw.Celinograd rej.Astra-
| |
chański, wieś Pierwomajowka |
|
+----------------------------------------------------------------+
/"Gazeta Podlaska", Informator NSZZ "Solidarność" Region Mazowsze
- nr 25/26 (41/42), 25.12.1988 r./
DOKUMENTY

_____________

SOLIDARNOŚĆ WALCZĄCA WOBEC BIEŻĄCYCH

PROBLEMÓW POLITYCZNYCH

1. Legalna jest jedynie władza pochodząca z wolnych wyborów, przy
nieskrępowanej możliwości zgłaszania kandydatów i niezależnej
kontroli społecznej. Dlatego wezwiemy do bojkotu każdych wyborów
do Sejmu PRL, choćby nawet z udziałem grup i osób cieszących się
społecznym poważaniem.

2. Rozumieny potrzebę różnych dróg do niepodległej Polski. Nie po-
pieramy jednak wchodzenia grup i osób niezależnych w struktury
władzy komunistycznej. Uważamy, że ta droga, zamiast do rzeczywis-
tej legalizacji "Solidarności", doprowadzi do pozornej legalizacji
władz PRL.

3. Niezmiennie domagamy się Niezależnego Samorządnego Związku
Zawodowego "Solidarność" ze statutem z roku 1981. Cel ten
przybliża tworzenie faktów dokonanych - reaktywacja Związku
w zakładach. Uznanie przez władze prawa do legalnego działania na
poziomie zakładów pracy potraktujemy jako etap w odzyskiwaniu NSZZ
"Solidarność".

Bez "Solidarności" - ogólnokrajowego związku zawodowego,
wiarygodnego obrońcy interesów pracowniczych, nie uda się przepro-
wadzić koniecznych zmian gospodarczych. Będziemy popierać strajki
i manifestacje na rzecz pełnej legalizacji "Solidarności", na
rzecz poprawy warunków życia.

4. Apelujemy do Lecha Wałęsy, aby ze względu na statut i poszano-
wanie dla zasad demokracji, zwołał Komisję Krajową NSZZ "Soli-
darność" w możliwie pełnym składzie.

5. Naród polski prędzej czy później obali komunizm, wybije się na
niepodległość i demokrację. Ludzie z aparatu partii, wojska
i milicji - są i w większości czują się Polakami. Im prędzej
zrozumieją, że także ich obowiązkiem jest współudział w tym
wyzwoleńczym procesie ewolucyjno-rewolucyjnym, tym mniejszą cenę
zapłacimy wszyscy. Dlatego po odejściu ekipy Jaruzelskiego, co
jest polityczną i moralną koniecznością, gotowi jesteśmy uczest-
niczyć w negocjacjach dotyczących sposobów i warunków przekazania
władzy w ręce społeczeństwa, doprowadzenia do wolnych wyborów.

Za Solidarność Walczącą:

/-/ Kornel Morawiecki

/-/ Jadwiga Chmielowska

/-/ Roman Zwiercan

__________________________________________________________________

OCZYMA WŁADZY

Analiza wskazuje, że przed drugą częścią X plenarnego posie-
dzenia KC PZPR władze PRL dokonały oceny sytuaji i przyjęły plan
działań na najbliższy czas.

I. Prawdopodobna diagnoza.

1) Mimo wielu socjotechnicznych zabiegów i sztuczek, nie udało się
uzyskać liczącego się poparcia społeczeństwa (szczególnie ze
strefy niezdecydowanej, czyli środka),

2) narasta w społeczeństwie niezadowolenie z warunków ekonomicz-
nych i pogłębia się przeświadczenie o rozpadaniu się komunizmu,

3) sytuacja staje się niestabilna,

4) nie udało się pozyskać dla linii porozumienia opozycji radykal-
nej, a wewnątrz "Solidarności" nadal występują silne tendencje
fundamentalne i antyugodowe. Linia Wałęsy i doradców zaczyna bu-
dzić sprzeciw działaczy "Solidarności" szczebla zakładowego.

5) doły partyjne odczytują politykę Rakowskiego jako wyprzedaż
interesów socjalizmu i stopniowe oddawanie władzy przez PZPR,

6) uzyskanie znaczących kredytów zachodnich wisi na razie w po-
wietrzu,

7) ze względu na niepokojące tendencje gospodarcze w ZSRR i innych
państwach bloku może nastąpić konieczność "przykręcenia śruby"
- trzeba przed tym zdążyć z rozegraniem wariantu "porozumienia
narodowego" i uzyskać sytuację, w której Zachód i opozycja ugodowa
na owo "przykręcenie śruby" przymkną oko.

II. Prawdopodobne tezy władz.

1) Wszystkie działania były, są i będą skierowane na umacnianie
socjalizmu. Władzy się nie odda nikomu.

2) Wszystkie siły propagandowe, socjotechniczne i polityczne nale-

ży skupić na uzyskaniu legalizacji władzy w drodze wyborów
- otworzy to pole do szerszego manewru i pozwoli na bardziej sta-
nowcze przeprowadzenie reform gospodarczych wzmacniających obecny
system.

III. Prawdopodobne wytyczne władz.

1) Należy w kilkumiesięcznym terminie skupić wokół PZPR szeroki
front proreformatorski, zapewniający możliwość pozyskania
(przynajmniej na krótki czas) szerokich warstw społecznych. W tym
celu trzeba liczyć się z koniecznością oddania dużej liczby miejsc
w Sejmie (ok. 4O %) opozycji konstruktywnej.

2) Sprawę "Solidarności" należy rozgrywać w dwóch wariantach:

a) kupić kierownictwo "Solidarności" mandatami sejmowymi i uzys-
kać zgodę na odłożenie legalizacji "Solidarności" na okres po
wyborach,

b) połączyć legalizację "Solidarności" (wyłącznie na szczeblu
zakładów) z akcją wywołania "euforii społecznej", tworzącej
klimat "porozumienia narodowego" - tuż przed wyborami.

3) Doły partyjne należy zdyscyplinować (przykład - rozegranie II
części X plenum) uspokajająć równocześnie, że socjalizmu i wła-
dzy partia nie sprzeda.

4) W stosunku do ekstremistów opozycyjnych należy zastosować
triadę: rozpoznać-izolować-zablokować (z internowaniem włącz-
nie). Na to należy uzyskać cichą zgodę kręgów proreformatorskich
i neutralność Departamentu Stanu, aby nie stanowiło to przeszkody
w konstruowaniu porozumienia narodowego. Ewentualana amnestia tuż
przed wyborami ma być włączona do akcji budowania "euforii spo-
łecznej".

/opr. Dział Analiz SW/

__________________________________________________________________

KOMUNIKAT

W dniu 2O grudnia 1988 r. w Bielsku Białej doszło do spotka-
nia członków i sympatyków Organizacji Solidarność Walcząca
z regionu Podbeskidzia. Omówiono aktualną sytuację w regionie i w
kraju, w tym stan zorganizowania struktur SW na terenie Bielska
Białej. W związku ze wzrostem ilości członków i sympatyków SW w
regionie Podbeskidzia postanowiono powołać Oddział Bielsko-
-Bialski Organizacji Solidarność Walcząca. Wybrano także Radę
Oddziału i jej przewodniczącego, którym został Damian Bieniasz.
Pismem Oddziału Bielsko-Bialskiego SW do czasu powołania odrębnego
biuletynu pozostaje "Podziemny Informator Katowicki", sygnowany
przez SW katowickie, bielsko-bialskie i częstochowskie.

Za Organizację "Solidarność Walcząca"

Oddział Bielsko-Biała

/-/ Damian Bieniasz

__________________________________________________________________

KOMUNIKAT

Dnia 19.1.1989 zawiązała się w Jastrzębiu Zdroju struktura
Solidarności Walczącej. Jej celem jest prowadzenie działalności na
terenie Jastrzębia i okolic, aktywnej działalności wytyczonej
w programie SW, szczególnie w środowisku górniczym. Zgodnie z ideą
naszej organizacji będziemy dążyć do całkowitego obalenia systemu
komunistycznego, który jest przyczyną ruiny gospodarczej i sowie-
tyzacji Polski. W naszej walce nie odżegnujemy się od żadnych
metod zgodnych z honorem i tradycją europejską.

Niech żyje Wolna i Niepodległa Polska !

Za SW-Jastrzębie

/-/ Krzysztof Krab

__________________________________________________________________

OŚWIADCZENIE

Władysław Frasyniuk w wywiadzie udzielonym w dniu 1O.1.89 r.
rozgłośni polskiej Radia Wolna Europa, w części dotyczącej spotka-
nia z Andrzejem Gwiazdą wę Wrocławiu, stwierdził, że po pierwszej
krytycznej uwadze A. Gwiazdy na temat Lecha Wałęsy połowa uczest-
ników spotkania natychmiast opuściła salę, natomiast pozostali tak
ostro przeciwstawiali się prelegentowi, że ten musiał zmienić
swoje zdanie.

W przeciwieństwie do W. Frasyniuka byłem obecny na spotkaniu
z A. Gwiazdą w Duszpasterstwie Ludzi Pracy przy kościele św. Doro-
ty. Tłok był tak wielki, że nie mogłem dostać się do środka sali
i w ciągu całego spotkania stałem w drzwiach - dzięki czemu
dokładnie widziałem, czy ktoś wchodził lub wychodził z sali w
czasie prelekcji.

Stanowczo stwierdzam, że W. Frasyniuk w swoim wywiadzie dla
RWE kłamał - bowiem jego relacja dotycząca przebiegu spotkania z
A. Gwiazdą całkowicie mija się z prawdą, na co zresztą są dowody
w postaci zapisów magnetofonowych.

Prof. dr hab. Romuald Nowicki

__________________

Podobne w treści oświadczenie, dotyczące dwóch spotkań A.Gwiazdy
na Uniwersytecie Wrocławskim, złożył dr inż. Wojciech Myślecki

OŚWIADCZENIE

W niedzielę, 15 stycznia 1989, w dwudziestą rocznicę samospa-
lenia się Jana Palacha, mieszkańcy Pragi tłumnie zbierający się na
Vaclavskim Namesti, aby uczcić pamięć bohatera, zostali brutalnie
zaatakowani przez siły policyjne. Przeciwko ludziom użyto tresowa-
nych psów oraz pałek, armatek wodnych i gazów. Wiele osób zostało
brutalnie pobitych, kilkadziesiąt osób zatrzymano. Represje
zostały ponowione w następnych dniach. Zatrzymano wybitnych dzia-
łaczy demokratycznych.

Stanowczo protestujemy przeciwko policyjnym represjom stoso-
wanym wobec spokojnych obywateli. Dziś, gdy prawa człowieka
zwyciężają w całej Europie, a na Konferencji Wiedeńskiej wszystkie
kraje europejskie opowiadają się za ich wprowadzeniem w życie,
brutalna akcja policji CSRS wymierzona jest nie tylko przeciwko
własnym obywatelom, lecz całemu procesowi przemian zachodzących na
naszym kontynencie.

/-/ Robert Bopgdański /-/ Zygmunt Łenyk

/-/ Leszek Moczulski /-/ Adam Słomka

/-/ Jacek Kuroń /-/ Wojciech Maziarski

/-/ Józef Pinior /-/ Adam Wojciechowski

/-/ Jan Józef Lipski /-/ Krzysztof Król

/-/ Grzegorz Rossa /-/ Dariusz Wójcik

__________________________________________________________________

_
ARTYKULY * WYWIADY * KOMENTARZE

__________________________________

STANOWISKO

Przy narastającej frustracji i rozdrażnieniu społeczeństwa
rozwija się debata nad kształtem NSZZ "Solidarność", drogą dojścia
do jego relegalizacji, rolą jaką ma odegrać w procesie wychodzenia
z komunizmu. Na razie dominują kwestie taktyki relegalizacji.
Grupa ugodowa związana z przewodniczącym Lechem Wałęsą stawia na
drogę porozumienia z władzami komunistycznymi uzyskanie relegali-
zacji "Solidarności" na poziomie zakładów pracy przy równoczesnym

zaangażowaniu się "Solidarności" w proces reformowania komunizmu.
Wynika to pewnie z głębokiego przeświadczenia ugodowców, że komu-
niści są na tyle silni, iż jeszcze długo będą tu rządzić i bez
nich niczego nie da się naprawić. Istotę tej taktyki wyraził
Wałęsa w wywiadzie dla reżimowej gazety "Polityka" (nr 1 z dn. 7.
I 89): "(...) Ja uspokajam: tej władzy, temu aparatowi, nie zagra-
żamy. Nie mamy ani drugiej partii, ani grupy, która by przejęła
władzę. I partia ma dużo czasu na inne ustawienie się na drodze
ewolucyjnej. Natomiast jest zagrożona na drodze rewolucyjnej.
I dlatego, jeśli się z nami nie dogada, jeśli nie znajdziemy razem
dla niej i dla nas miejsca - to wtedy jest to groźne, i dla
partii, a może i dla nas. Lepiej dogadać się teraz, na spokojnie,
niż po bijatykach. Więcej można zyskać. I łatwiej się partii
będzie rządzić, kiedy będzie jasno wiedziała, jakie miejsce jej
się należy. W Polsce musi być miejsce dla wszystkich. Im szybciej
partia się z nami dogada, tym lepiej (...)".

Solidarność Walcząca i inne ugrupowania radykalne wielo-
krotnie wskazywały na mielizny tej taktyki i związane z tym
zagrożenia. Oświadczaliśmy, i podtrzymujemy to stanowisko, że
jedynym suwerenem w Polsce jest społeczeństwo i tylko ono jest
prawomocne do ustalenia kształtu stosunków wewnętrznych oraz do
wyłonienia władz, do szczebla państwowego włącznie. Komuniści nie
uznają tego prawa. Ich stanowisko w tej kwestii to zawarty w kon-
stytucji i programie partii słynny akapit o przewodniej roli PZPR.
Wchodzenie w układy z komunistami jest zawsze obarczone niebezpie-
czeństwem uznania tej uzurpacji obrażającej nasz naród. Należy
równocześnie i konsekwentnie uznać, że o zasadności danego stano-
wiska decyduje poparcie (lub jego brak) ze strony społeczeństwa.
I tu muszę uczciwie stwierdzić, że linia Wałęsy ma wielu zwolenni-
ków. Pisze się listy z poparciem i uznaniem dla niego. Wiele
przyczyn na to się składa. Nie wchodzi tu w rachubę poparcie dla
uznania komunistów za podmiot. Ludzie po prostu mają dość komuniz-
mu i wzrasta przekonanie o jego nieuchronnym upadku. Poparcie dla
Wałęsy bierze się z jednej strony z ciągle nie wygasłego autoryte-
tu przewodniczącego "Solidarności", braku głęboko ugruntowanych
zachowań demokratycznych (automatyczne grupowanie się wokół
autorytetu) oraz przeświadczenie, że Wałęsa wie co robi i "wyko-
łuje czerwonego". Linia Wałęsy jest więc szalenie wygodna, bo
scedowując swoje popaarcie na przewodniczącego liczymy, że załatwi
on ważne sprawy bez konieczności walki i związanego z tym ryzyka.
Osobiście uważam, że to nie prowadzi do niczego, gdyż uzyskanie
przez "Solidarność" statusu legalnej organizacji może nastąpić
tylko w drodze strajków lub równie silnych akcji na rzecz relega-
lizacji Związku. Siła przetargowa Wałęsy zależy wyłącznie od
determinacji społeczeństwa, a nie od chytrzeniia i kołowania
czerwonego. Jeden strajk jest więcej wart niż setki adresów
popierających Wałęsę.

Dużo bardziej bulwersującą sprawą jest brak silnej reakcji,
a nawet pobłażliwy stosunek do niedemokratycznego, wręcz dykta-
torskiego sprawowania przez Wałęsę funkcji przewodniczącego.
Mianowania, tajne debaty z władzami, nadmierna i niekontrolowana
rola doradców "Solidarności", ignorowanie i blokowanie przez
Wałęsę osób i grup jemu niewygodnych, arbitralność decyzji, stały
się trwałym elementem pracy przewodniczącego związku i powoływa-
nych przezeń sztabów kierowniczych. Ostatnio w odpowiedzi na
spokojny i silnie uzasadniony dokument Grupy Roboczej Komisji
Krajowej (w całości drukowała go "Polityka" nr 2 z 14. I 89) Wałę-
sa daje popis niesłychanego wręcz chamstwa i arogancji. Nie
odpowiadając żadnym argumentem na ten dokument, nie wydając nawet
jednoznacznej opinii merytorycznej na jego temat, poświęcił on
dość długą wypowiedź na swej konferencji prasowej (druk w cytowa-
nym numerze "Polityki") personalnym atakom na autorów dokumentów,
którymi są m.in. tak zasłużeni dla "Solidarności" działacze jak
Anna Walentynowicz, Andrzej Gwiazda, Andrzej Słowik, Marian
Jurczyk i Jerzy Kropiwnicki. Używanie wobec nich takich sformuło-
wań jak: "przeszkadzają Wałęsie (?) gorzej niż bezpieka", "wstydzę
się, że kiedyś współpracowałem z tymi ludźmi", "... przegonię
wszystkie czarownice, które przeszkadzają w walce o 'Solidarność'"
jest już czymś znacznie wykraczającym poza charakterystyczny
a uprawiany przez Wałęsę z zamiłowaniem kabaretowy sposób wypowia-
dania się. Jest to objaw oderwania się Wałęsy od rzeczywistości
i utraty samokontroli, co tak często zdarza się każdej niekontro-
lowanej władzy. Tolerancja dla takich zachowań przewodniczącego
"Solidarności" oznacza zanik dobrych obyczajów politycznych i brak
szacunku dla demokratycznego etosu NSZZ "Solidarność".

Jerzy Lubicz

__________________________________________________________________

"SOLIDARNOŚĆ" - LEGALIZACJA CZY LIKWIDACJA ?

(Wywiad z Andrzejem Gwiazdą)

AISW: Niedawno wróciłeś do kraju po kilkumiesięcznym pobycie na
Zachodzie. Zanim więc poprosimy o Twoją ocenę najnowszych
wydarzeń w Polsce, chcielibyśmy zapytać Cię o wrażenia z podróży.

Andrzej Gwiazda: Odwiedziliśmy z żoną niektóre kraje europejskie,
a także objechaliśmy sporą część Kanady i Stanów
Zjednoczonych. Nasze obserwacje i wnioski dotyczą wielu zjawisk
występujących w tych krajach. Z oczywistych względów najbardziej
jednak interesowały mnie poglądy i sposób życia Polonii oraz
starej i nowej emigracji. Interesowały mnie również mechanizmy
życia społecznego w tych krajach - funkcjonowanie związków
zawodowych, udział płacy w cenie wyrobu, warunki pracy, a także
polityka władz centralnych (zwłaszcza USA) wobec Polski. Miałem
wiele publicznych spotkań z Polakami mieszkającymi w Ameryce
Północnej i, co mnie zaskoczyło, ich klimat nie odbiegał od
atmosfery podobnych zgromadzeń w Polsce. Zarówno sposób myślenia,
zakres i rodzaj zadawanych pytań, jak i sposób reagowania - są
niesłychanie podobne i tu, i tam.

AISW: Jak ustosunkowałbyś się się do popularnej opinii, według
której - w odróżnieniu od Polonii - doskonale zorganizowane
są inne, mniej liczne grupy etniczne żyjące w Stanach Zjednoczo-
nych - np. Ukraińcy, Grecy, Żydzi?

A.G.: Żydzi mają istotnie ogromne wpływy - Polacy bardzo małe.
Jeśli chodzi o Ukraińców, to faktycznie spotykałem się z ta-
kimi opiniami w środowiskach polskich. Natomiast sami Ukraińcy
mówili mi o doskonałym zorganizowaniu... Polaków i o słabości
własnej reprezentacji narodowej.

Polaków w Stanach reprezentuje Kongres Polonii Amerykańskiej,
który nawet nie posiada... biura. Dysponuje, oczywiście, wieloma
budynkami przeznaczonymi na różnorodną działalność, ale nie ma
organizacji skupiającej czy inicjującej działalność polityczną
Polaków. Prezesem Kongresu jest tradycyjnie prezes Narodowego
Związku Polskiego - stowarzyszenia ubezpieczeniowego. Ta unia
personalna stanowi główne źródło funduszy Kongresu. Natomiast
Polonii wyraźnie szkoda pieniędzy na finansowanie działalności
politycznej. Polacy chyba rzeczywiście nie mają talentu i tempe-
ramentu do robienia polityki. Są jednakże przy tym ofiarni -
w warunkach amerykańskich oznacza to, że jeżeli konkretny cel
uznaje się za słuszny, daje się dolara. Gdy więc w Polsce potrzeb-
ny jest ryż lub lekarstwa, znajdą się na to fundusze. Do
działalności politycznej zaś Polonusi podchodzą z dużą nieufnością
i z reguły się nią nie zajmują. Charytatywna pomoc Polsce - tak,
działalność polityczna - nie. W konsekwencji ta, jedna z najlicz-
niejszych grup etnicznych w USA (ok. 1O mln), ma niepro-
porcjonalnie mały wpływ na politykę Stanów Zjednoczonych - także
w sprawach dotyczących Polski. Polacy nie potrafią zorganizować
własnej "sitwy" nawet w kwestiach dotyczących wzajemnej pomocy -
np. jeżeli Polak otwiera sklep czy firmę, nie ma poparcia
środowisk polonijnych, Polacy nie reklamują go wśród znajomych,
nie pojadą specjalnie do niego na zakupy, by w ten sposób ułatwić
mu start w interesach (zupełnie inaczej postępują Żydzi, potra-
fiący okazywać sobie wzajemną solidarność zarówno w sprawach
drobnych, jak i wielkich - dlatego stanowią najsilniejszą grupę
etniczną w Stanach).

AISW: Fakt, że Polonia amerykańska nie potrafi odgrywać roli
znaczącej siły politycznej wpływa, jak należy sądzić, na
charakter rozpowszechnionych wśród niej koncepcji politycznych.
Niepodległościowa retoryka i dość powszechna akceptacja poliyki
*)
"umiarkowanej presji na władze PRL" - czy tak jest rzeczywiście?

A.G.: Istotnie na spotkaniach Polaków w USA mówi się wiele na
temat niepodległości, natomiast działania Kongresu Polonii,
mające na celu wpływanie na amerykańską opinię publiczną i na
władze Stanów Zjednoczonych, nacechowane są daleko posuniętym
"umiarem" w stosunku do komunizmu. Taka postawa reprezentacji
polskiej w USA stanowi wygodne alibi dla polityków amerykańskich,
którzy mogą usprawiedliwić łagodne traktowanie przez Stany
Zjednoczone władz PRL dezyderatami Kongresu Polonii.

Trzeba w tym miejscu przypomnieć, że są trzy zasadnicze grupy
Polaków w Stanach Zjednoczonych: Polonia, czyli ludzie, którzy
opuścili Polskę przed II wojną światową lub urodzili się w USA,
"stara", powojenna emigracja żołnierska (polityczna) oraz emigra-
cja najnowsza, po 1981 r. - w części ekonomiczna (mało zain-
teresowana sprawami Polski), w części solidarnościowa, podejmująca
wysiłki na rzecz kraju. Ta ostatnia część emigracji pracuje na
rzecz Polski niezwykle ofiarnie, poświęcając cały swój czas
i energię, często kosztem własnego poziomu życia. Uważam, że
błędem działaczy "Solidarności", którzy znaleźli się za granicą,
jest przekonanie, że na skutek emigracji stracili oni prawo do
oceniania rozwoju wydarzeń w Polsce i zabierania głosu w tych
kwestiach. Ograniczają się oni przede wszystkim do organizowania
pomocy materialnej dla struktur w kraju. Zaniedbują przy tym
budowanie zaplecza dla działalności poza krajem (np. wysyłają do
kraju wszystkie zdobywane pieniądze i niejednokrotnie pracują nie
posiadając nawet maszyny do pisania czy komputera - rzeczy abso-
lutnie niezbędnych w tamtych warunkach). Powoduje to ograniczenie
możliwości niesienia pomocy Polsce - teraz i w przyszłości -
w postaci znaczących inicjatyw politycznych.

AISW: Polityka Stanów Zjednoczonych wobec Związku Radzieckiego
oceniana jest często jako nieracjonalna. Mówi się czasem
o kolejnych nieudanych prezydentach USA. Cyklicznie, w momentach,
kiedy na Kremlu pojawia się nowy sekretarz generalny, Amerykanie
wyrażają nadzieję na ucywilizowanie Związku Radzieckiego...

A.G.: Stąd dość rozpowszechnione w Polsce powiedzenie - "głupi jak
Amerykanin". Wydaje się jednak, że w świadomości przeciętne-
go Amerykanina nastąpiły dość istotne zmiany. Rezultaty zakończe-
nia - tak a nie inaczej wojny w Wietnamie, Afganistan i wreszcie
"Solidarność" spowodowały, że do opinii publicznej dotarło
wreszcie, iż system komunistyczny nie ma nic wspólnego z postępem.
Ponieważ ludzie Zachodu nie potrafią zrozumieć absurdalności tego
systemu (znali tylko teoretyczne założenia i hasła), wydawało się
____________________________________

*)
"Umiarkowana presja na władze PRL" - określenie to dotyczy kon-
cepcji politycznej popularnej w Stanach Zjednoczonych i reali-
zowanej przez kolejne ekipy administracji amerykańskiej.
Koncepcja ta zakłada, że wpływanie na korzystne dla społe-
czeństwa polskiego zmiany w PRL możliwe jest tylko poprzez
system kar i nagród stosowanych przez Stany Zjednoczone wobec
komunistów.

im, że komunizm mógłby być lekarstwem na szereg bolączek amery-
kańskiego życia społecznego. Sołżenicyn jako pierwszy przebił się
do opinii publicznej przez zapory wolnej prasy. Owe zapory to
m.in. dostosowywanie się prasy (w trosce o poczytność, a co za tym
idzie - opłacalność) do już ukształtowanych gustów i oczekiwań
czytelników. "Solidarność" ostatecznie zburzyła mit o komuniźmie
jako ustroju, w którym występują pewne niesprawiedliwości, ale
który jest ustrojem robotniczym. Opór Afgańczyków wykazał nato-
miast, że Związek Radziecki jest imperialny - to jest pierwszy
naród, który podjął walkę przeciwko interwencji komunistycznej,
demaskując Związek Radziecki na arenie międzynarodowej. I chociaż
wciąż jeszcze gdzieniegdzie pokutują stare sympatie, generalnie
komunizm stracił w USA popularność.

O sprawach dotyczących Polski zachodnie massmedia informują
trochę lepiej i na pewno obiektywniej niż np. RWE. Zwłaszcza
w Europie Zachodniej z prasy, radia i TV można się dowiedzieć na
temat sytuacji w Polsce i występujących w naszym kraju tendencji
politycznych więcej niż z monachijskiej rozgłośni - wynika to
z faktu, że informacje dotyczące naszego kraju nie podlegają
cenzurze (przynajmniej nie w takim stopniu jak w Radiu Wolna
Europa).

AISW: Mówisz, że Wietnam, Afganistan i Polska przeorientowały
zachodnią opinię publiczną, że Sołżenicyn trafił do wybraźni
człowieka Zachodu. Jak to pogodzić z rosnącą, niestety, popular-
nością Gorbaczowa w Wolnym Świecie?

A.G.: Gorbaczow wyreżyserował swój teatrzyk dokładnie pod gust
amerykańskiego postępowca, realizując marzenia wszystkich
tych, którym Wietnam, Afganistan i Polska złamały światopogląd.
Gorbaczow proponuje im posklejanie tego w co zwątpili. Cieszą się
więc, że mimo wszystko może to oni właśnie mieli rację: że jednak
komunizmowi da się przyprawić ludzką twarz. Gdyby taki pozór
powstał, to postępowcy amerykańscy znowu mogliby rozwinąć skrzydła
w destrukcji amerykańskiego systemu. To po pierwsze.

Po drugie, polityka amerykańska jest kształtowana przez wiele
podmiotów. Jeżeli społeczeństwo w danej sprawie milczy, to inicja-
tywę przejmują potężne konsorcja bankowe dysponujące setkami
miliardów dolarów. Wyłożenie kilku milionów na realizację polity-
ki, która odpowiada ich bieżącym interesom - jest dla nich zwykłym
wydatkiem.

AISW: Do sowieckiej propagandy "przebudowy" włączył się Sacharow,
który podczas swojej, ukoronowanej konferencją prasową w pa-
ryskiej ambasadzie ZSRR, podróży po świecie, udzielił "piere-
strojce" jednoznacznego poparcia. Wydaje się, że umiejętności
propagandowe Gorbaczowa, jak i poparcie, jakie otrzymuje ze strony
ludzi cieszących się zaufaniem zachodniej opinii publicznej,
przynosi rezultaty w postaci rozbudzenia nadziei na ucywilizowanie
ZSRR...

A.G.: Sądzę, że entuzjazm dla Gorbaczowa i jego "pierestrojki" nie
jest tak bezkrytyczny jak by się nam wydawało. Politycy
amerykańscy odnoszą się do tego ze znaczną rezerwą i, co najważ-
niejsze, duże kręgi społeczne okazują nieufność radzieckiej
propagandzie i inicjatywom. Politycy nie zrobią nic przeciwko
opinii publicznej, od której są całkowicie zależni. Opinia pub-
liczna z kolei nie jest przekonana o dobrych intencjach Gorba-
czowa. Hasła "pierestrojki" robią furorę tam, gdzie trafiają na
tradycyjnie dobry grunt dla tego co przychodzi z Kremla - mówiłem
już o tym. Politycy zachodni są przy tym słusznie przekonani, że
to, co robi Gorbaczow, zapowiada duże zmiany w imperium radziec-
kim. Tam rzeczywiście dzieje się coś dziwnego - chociaż nieko-
niecznie coś korzystnego dla świata. Równocześnie Gorbaczow
pokazuje, jak bardzo Zachód, a zwłaszcza Amerykanie mylili się
w poprzednich okresach. Amerykanie, politycy i społeczeństwo,
w przeciwieństwie do Polaków, wyciągają wnioski ze swoich błędów.

AISW: Polityka Zachodu wobec Polski zdeterminowana jest interesami
Wolnego Świata w całym bloku radzieckim. Wynika z tego, że
nasz kraj, będąc jednym z elementów składowych imperium sowiec-
kiego, nie może liczyć na poparcie, które pozostawałoby w jakiejś
kolizji z interesami Zachodu w ZSRR.

A.G.: To oczywiste. Niemniej do 198O r. panowało w zachodnich krę-
gach politycznych przekonanie, że wszystko, co może mieć
znaczenie w bloku radzieckim, jest inicjowane przez Moskwę.
"Solidarność" zadała tak jaskrawy kłam tej doktrynie, że poglądy
zmieniły się tu o sto osiemdziesiąt stopni. W tej chwili dość
powszechnie uważa się, że cios w komunizm przyjdzie z krajów
satelickich ZSRR. Polska przestała być krajem, na który politycy
zwracają uwagę wyłącznie na marginesie problematyki ZSRR. Polska
znajduje się obecnie w centrum wielkiej polityki. Okazało się
bowiem, że stosunkwo niewielki kraj może wpłynąć na destabilizację
całego układu stosunków międzynarodowych. Jeżeli za przykładem
Polski pójdą inne kraje, może powstać sytuacja podważająca ustalo-
ny porządek w świecie... I oni się tego boją.

AISW: Czego się boją?

A.G.: Kraje satelickie ZSRR w Europie stanowią rezerwuar taniej
i, co należy podkreślić, wysokokwalifikowanej siły roboczej.
Odzyskanie niepodległości przez te kraje może spowodować, że prze-
staną one być rynkami zbytu, a staną się w stosunkowo krótkim
czasie dostawcą wyrobów wysokiej jakości na Zachód. Destabilizacja
w Europie Wschodniej, która może prowadzić do odzyskania niepod-
ległości przez kraje zależne od Moskwy, wydaje się więc politykom
związanym z kołami przemysłowymi groźną perspektywą. W ich przeko-
naniu znacznie korzystniejsze byłoby takie zmodyfikownie systemu,
które utrzyma nas w nędzy, a otworzy przed zachodnimi przemysłow-
cami możliwości korzystania z taniej siły roboczej. Stąd wynika
poparcie jednej tylko orientacji w polskiej opozycji - KKW. Amery-
kanie są gotowi nam pomagać pod warunkiem, że nie dojdzie tutaj do
zdecydowanej wygranej, a jedynie do pewnych modyfikacji istnieją-
cego systemu polityczno-gospodarczego. To właśnie gwarantuje im
kierunek polityki uprawianej przez KKW.

AISW: Podczas pobytu w Londynie spotkałeś się kilkakrotnie
z członkami Rządu RP...

A.G.: Spotkałem się z poszczególnymi ministrami, a także wystąpi-
łem na forum Rady Narodowej. Zarówno podczas tych spotkań,
jak i w swoim przemówieniu do RN bez upiększeń przedstawiłem
sytuację w polskiej opozycji i wpływ tej sytuacji na bieg wydarzeń
w Polsce. Na początku powiedziałem, że członkowie Rządu RP są po-
litykami, którzy przeżyli do tej pory wiele bolesnych rozczarowań
- więc nie będę ich oszczędzał... i nie oszczędzałem. Ponieważ
w tej rozmowie mamy podjąć próbę oceny sytuacji w Polsce, nie będę
powtarzał tego, co mówiłem na ten temat zagranicą.

Rząd RP w Londynie stanowi legalną kontynuację władz polskich,
wybranych w wolnej Polsce przed II wojną światową. Sytuacja Rządu
jest dość paradoksalna, ponieważ nie może on prowadzić polityki.
Niemal wszystkie kraje uznając władze PRL zerwały stosunki dyplo-
matyczne z Rządem RP. Wskutek tego rząd emigracyjny, stanowiąc
kontynuację legalnych władz Polski i będąc równocześnie strażni-
kiem honoru Polski, nie może zwracać się do rządów, które go nie
uznają (jak słyszałem, jedyny kraj, który uznaje Rząd legalny, to
Irlandia). Nikt z członków Rządu RP nie może w tej sytuacji
wystąpić z czymkolwiek np. do władz brytyjskich. Zbigniew Brze-
ziński powiedział mi, że zasugerował członkom Rządu RP (ja również
myślałem o podobnym rozwiązaniu), by utworzyli organizację - o tym
samym składzie co Rząd - która umożliwi im ominięcie wspomnianych
wcześniej ograniczeń, a tym samym umożliwi im inicjowanie działań
politycznych. O ile mi wiadomo, zamysł ten ma być zrealizowany
w najbliższym czasie.

AISW: Rok 1986 był przełomowy dla polskiej opozycji. Została
wówczas utworzona Tymczasowa Rada "Solidarności", której
powstanie doprowadziła w efekcie do likwidacji TKK. Wiadomo, że
tendencje, które zaowocowały w utworzeniu TR"S", a następnie prze-
mianowania jej na KKW, nie pojawiły się w "Solidarności" nagle.
Tendencje te widoczne były już wyraźnie podczas okresu legalnego
działania Związku. Jak oceniasz przyczyny i skutki decyzji
podjętych przez część działaczy "Solidarności" we wrześniu 86 r.

A.G.: Ja nie bardzo rozumiem dlaczego źródła TR"S" szukasz aż
w latach 198O/81. Wówczas, mimo usiłowań Wałęsy, struktura
"Solidarności" nawet po zjeździe nadal pozostała demokratyczna.
Widoczne to było np. w tym, że wprawdzie na żądanie Wałęsy Zjazd
przyznał mu prawo do powoływania prezydium KK, ale równocześnie
nie uznał prezydium jako władzy w "Solidarności". Trudno jest mi
powiązać mechanizmy funkcjonowania "Solidarności" z utworzeniem
TR"S" w 1986 r.

AISW: Myślę o tych ademokratycznych tendencjach w "Solidarności",
które znajdowały wyraźne odbicie w całym ciągu decyzji,
które samodzielnie, nie mając do tego prawa, podejmował Wałęsa.
Dla przykładu - sprawa marca 1981 r. ...

A.G.: ... i wiele innych.

AISW: Po każdym takim incydencie następowała mobilizacja kierow-
nictwa "Solidarności", które starało się udawać przed wła-
dzami PRL, że w Związku istnieje jedność z prawdziwego zdarzenia.
Mechanizmy demokratyczne tylko w niewielkim stopniu utrudniały
autokratyczne kierowanie Związkiem. Po grudniu, w warunkach kiedy
w "Solidarności" trudno było zachować demokratyczne procedury,
łatwiej było zwyciężyć zwolennikom zarządzania związkiem...

A.G.: Chyba rzeczywiście masz rację - źródeł tych zjawisk należy
poszukiwać dość daleko w przeszłości. Po tym co już powie-
dzieliśmy, należy - komentując fakt powołania TR"S" - cofnąć się
jedynie nieznacznie przed rok 1986. Bywałem jeszcze wówczas "na
warszawskich salonach" i panowało tam powszechne mniemanie, że do-
póki będzie się utrzymywał system komunistyczny, dopóty da się
ogniskować działalność wokół walki o uwolnienie więźniów politycz-
nych. Sytuację w znacznym stopniu zmieniło wypuszczenie więźniów
politycznych przez władze PRL. TKK składało się w tym czasie
z działaczy w większości nie należących do warszawskiej koterii.
Trzeba więc było znaleźć miejsce dla tych, którzy właśnie opuścili
więzienia, a do koterii należeli. Inaczej groziło to zmianą układu
sił - odejściem na boczny tor pierwszych przywódców wchodzących
w skład TKK. Dotychczasowy pobyt w więzieniu umacniał ich autory-
tet, natomiast nieobecność w strukturach kierowniczych, po opusz-
czeniu więzienia, spowodowałaby spadek ich prestiżu na rzecz
wzrostu autorytetu aktualnego, bardziej niezależnego od doradców,
przywództwa Związku. Utrudniłoby to lub wręcz uniemożliwiło zarzą-
dzanie "Solidarnością" w taki sposób, jak ma to miejsce dzisiaj.
Faktycznie więc utworzenie TR"S" było realizacją tej niedemokra-
tycznej tendencji, o której mówiłeś. Rezultatem tych posunięć jest
dość interesujący paradoks. Zostali zwolnieni więźniowie politycz-
ni i to właśnie powoduje postępującą degenerację dotychczasowych
struktur (!). W moim przekonaniu jedynym właściwym rozwiązaniem
byłoby wówczas zwołanie Komisji Krajowej...

AISW: Zwołanie KK doprowadziłoby, jak należy sądzić, do wybrania
innej koncepcji politycznej niż ta, którą chciał realizować
Wałęsa. Najprawdopodobniej "front rozsądku i porozumienia" nie
uzyskałby aprobaty tego zgromadzenia...

A.G.: Ja nie wiem, czy skutkiem takiego spotkania byłoby zabloko-
wanie kierunku porozumieniowego - ale z całą pewnością
przywrócenie statutowej rangi Komisji Krajowej zablokowałoby front
kapitulacji. Zwołanie KK oznaczałoby bowiem przywrócenie demokra-
tycznych mechanizmów w "Solidarności". Wybrano inne rozwiązanie.
Czy najgorsze? - myślę, że przynajmniej zbliżone do najgorszego.
Takie porozumienie, jakie proponuje KKW nie było chyba nawet
przedmiotem marzeń władz PRL.

AISW: Trudno nie zauważyć, że z Polski słychać głos jedynie jednej
orientacji w opozycji. Szeroko reklamowany jest - w polsko-
języcznych rozgłośniach radiowych - jedynie program KKW. Poglądy
inne niż Wałęsy i jego otoczenia są starannie cenzurowane.

A.G.: Dzieje się tak na skutek zaangażowania Departamentu Stanu
USA w popieranie tej części opozycji, która nie chce zmiany
systemu politycznego w Polsce, a jedynie pewnych kosmetycznych
modyfikacji (o niektórych aspektach takiej tendencji w polityce
amerykańskiej już wspominałem). Krótko mówiąc, chodzi o tych,
którzy nie stwarzają zagrożenia dla istniejącego układu sił. Dzi-
siaj oznacza to tę grupę działaczy, którzy skłonni są poprzeć pro-
pagandę "pierestrojki" Gorbaczowa. Głos Wałęsy, KKW i "doradców"
nie byłby, jak sądzę, najbardziej słyszalny, gdyby nie fakt, że
zachodnie rozgłośnie radiowe nadające do Polski zostały oddane do
ich niemal wyłącznej dyspozycji oraz to, że pieniądze rządu USA
przeznaczone na pomoc dla polskiej opozycji otrzymuje tylko ta
grupa ludzi. Moskwa oczywiście zdaje sobie sprawę, że zdobycie
Wałęsy jako ambasadora "pierestrojki" przyniesie ogromne profity.
Wałęsa i Sacharow, wypowiadając w Paryżu poparcie dla polityki
Gorbaczowa, byli niesłychanie skutecznymi rzecznikami interesów
ZSRR. Na całym świecie nie znajdzie się chyba bardziej wiarygod-
nych ludzi, którzy skuteczniej mogliby propagować "pierestrojkę".
Osiągnięcie zbliżonych efektów tradycyjnymi metodami radzieckiej
propagandy byłoby bardzo żmudne i kosztowne - o ile wogóle możli-
we.

AISW: Utworzenie TR"S" było określane przez przeciwników "polityki
wybijania się na jawność", jako zamach stanu w "Solidarnoś-
ci". Czy zechciałbyś skomentować okoliczności, jakie doprowadziły
do likwidacji TKK i przemianowania TR"S" na KKW?

A.G.: Trzeba się cofnąć do kwietnia 1982 r. Powstanie Tymczasowej
Komisji Koordynacyjnej członkowie "Solidarności" przyjęli
można by rzec przez aklamację. I tu warto może przypomnieć, że TKK
w swojej deklaracji programowej stwierdzała dobitnie, że jednym
z jej podstawowych celów jest doprowadzenie do spotkania Komisji
Krajowej - statutowej władzy "Solidarności" - kiedy tylko pozwoli
na to sytuacja w kraju. Sytuacja taka postała po zwolnieniu
wszystkich więźniów politycznych we wrześniu 1986 r. Wówczas było
bardzo mało prawdopodobne, by władze PRL zdecydowały się na ponow-
ne uwięzienie działaczy "Solidarności". Jak wiadomo, do zwołania
posiedzenia KK nie doszło na skutek sprzeciwu Wałęsy i otacza-
jących go osób. Zamiast przywrócenia KK charakteru kierownictwa
Związku - Wałęsa powołał TR"S". Jednakże już w 1987 r. doszło
w TR"S" i w nadal istniejącym TKK do konfliktów i podziałów
w związku z przekazaniem przez Wałęsę 1 mln dolarów, przyznanego
przez Kongres Stanów Zjednoczonych na działalność "Solidarności" -
władzom PRL (na potrzeby państwowej służby zdrowia). Gest Wałęsy
wobec władz PRL wywołał zresztą oburzenie nie tylko wśród działa-
czy, ale również wśród wielu szeregowych członków "Solidarności".
Wówczas Wałęsa doprowadził do likwidacji TR"S" i TKK, a osoby
popierające przekazanie dotacji amerykańskiej władzom PRL powołał
do KKW.

AISW: Polityka prowadzona przez działaczy skupionych wokół KKW
zdeterminowana jest, jak się wydaje, przyjęciem założenia,
że odzyskanie niepodległości przez nasz kraj jest niemożliwe.
W związku z tym za cel główny przyjęto pewne modyfikacje panują-
cego w Polsce systemu. Mają one polegać, jak się wydaje, na
uplasowaniu tej grupy działaczy w istniejącym aparacie władzy. Czy
podzielasz tę opinię?

A.G.: Niektórzy działacze mówili mi wprost, że skoro nic się nie
da zrobić dla trzydziestu milionów Polaków, trzeba pomyśleć
o trzech tysiącach. Źródłem takiej postawy jest panujące w tym
środowisku od kilku lat przekonanie, że wybuch społeczny nastąpi
niezależnie od postawy opozycji, a więc stymulowanie go jest
pozbawione sensu. Znaczna część prasy podziemnej (z "Tygodnikiem
Mazowsze" na czele) zajmowała się więc uzasadnianiem, dlaczego TKK
nie może wzywać do strajków ("TKK nie może narażać swojego autory-
tetu", a rzeczą najważniejszą jest zachowanie tego autorytetu).
Prasa podziemna, zwłaszcza w pierwszych latach po wprowadzeniu
stanu wojennego, była przyjmowana przez ludzi z ogromnym
zaufaniem. Sądzę, że propaganda mająca na celu uzasadnianie bier-
ności TKK wpłynęła w poważny sposób na fakt, że wybuch społeczny
nie nastąpił, mimo ciągle pogarszających się warunków życia.
Stworzyło to twórcom tej linii polityczej sytuację, w której mogą
wykorzystywać resztki sympatii społeczeństwa, lecz oprzeć się
muszą na komunistach. Ponieważ sympatia społeczeństwa, autorytet
działaczy związany jest z "Solidarnością", trzeba stwarzać pozory,
że dążenie do porozumienia z władzami PRL mają na celu przywróce-
nie NSZZ "Solidarność". Tymczasem "powrót do pluralizmu związkowe-
go" ma prowadzić - według wyraźnie widocznych intencji kręgu KKW
- do rejestracji autonomicznych związków pod nazwą "Solidarność".
I chociaż oznacza to faktycznie akceptację likwidacji "Solidar-
ności", takie rozwiązanie zapewni poklask Wałęsie oraz działaczom
skupionym wokół niego, jako tym, którzy "dali" ludziom z powrotem
"Solidarność" - upłynie trochę czasu, zanim dla wszystkich stanie
się oczywiste, że to - poza nazwą - z NSZZ "Solidarność" nic
wspólnego nie ma. Władze PRL jeszcze się targują, ale, jak już
mówiłem, są niewątpliwie zaskoczone aż tak daleko posuniętą ofertą
współpracy ze strony części opozycji. Takie postępowanie oznacza
dobrowolne zaakceptowanie granic wolności narzuconych przez
najeźdźcę, a włączenie się Wałęsy w propagandę "pierestrojki" jest
wyjściem z "polskiego zaścianka"... - na szerokie wody ratowania
światowego komunizmu.

AISW: Natalia Gorbaniewska, wypowiadając się, podczas pobytu w na-
szym kraju, na temat polskiej opozycji stwierdziła, iż jest
przykry i niezrozumiały fakt, że działacze o najbardziej znanych
nazwiskach (legendarnych w ZSRR - jak to ujęła) dostrzegają jedy-
nie władze komunistyczne w Moskwie i nie zauważają rodzącego się
pluralizmu społecznego w Związku Radzieckim.

A.G.: Ci sami działacze nie zauważają aspiracji społeczeństwa
polskiego (które swoimi nieodpowiedzialnymi wyskokami może
im tylko popsuć robienie polityki) - jak więc można oczekiwać od
nich zainteresowania problemami społeczeństwa w Związku Radziec-
kim?

Zaangażowanie autorytetu "Solidarności" w propagandę "pie-
restrojki" powoduje zablokowanie myślenia politycznego w skali
społecznej - zastępuje je niestety nadzieja, że ktoś za nas
załatwi nękające Polskę problemy.

AISW: Nie tylko władze PRL są postrzegane przez społeczeństwo
polskie jako monolit. Również opozycja traktowana jest jako
jeden organizm . Działania ludzi o najgłośniejszych nazwiskach
uważane są dość powszechnie za reprezentatywne dla całej opozycji.
Natomiast dyskusje czy spory dotyczące wprowadzanych w życie
posunięć politycznych traktowane są często jako przejaw niesubor-
dynacji.

A.G.: Chyba najbardziej rozpowszechnionym poglądem w tej kwestii
jest przekonanie, że różnice polityczne w opozycji mają
swoje źródło w konfliktach personalnych. Pogląd ten był bardzo
umiejętnie podsuwany społeczeństwu (z różnych stron!). Większość
ludzi w Polsce nie ma możliwości zorientowania się w koncepcjach
politycznych powstających w środowiskach opozycyjnych. Podstawowym
źródłem informacji są zachodnie rozgłośnie radiowe nadające do
Polski - sądzę, że pokrywają one około 95 % niezależnego od komu-
nistów pola informacyjnego. Rozgłośnie te prezentują poglądy
jednej tylko grupy w polskiej opozycji - KKW. Pozostałe 5 % pola
informacyjnego również zdominowane jest przez KKW - ponieważ jest
to jedyna grupa dysponująca wręcz nadmiarem sprzętu poligraficz-
nego i dużymi funduszami na działalność wydawniczą. Ponadto nie
bez znaczenia jest fakt, że większość Polaków wychowała się
w ustroju totalitarnym - wpłynęło to w znacznym stopniu na sposób
myślenia (jeden słuszny pogląd, "jednomyślność"...). "Solidarność"
była ogólnospołeczną próbą odtotalitaryzowania nie tylko Polski,
ale i własnego sposobu myślenia. Na skutek dominacji antydemokra-
tycznego nurtu w "Solidarności", po wprowadzeniu stanu wojennego,
postawy społeczeństwa zaczęły kształtować się ponownie "w duchu
jednomyślności socjalistycznej" - pluralizm poglądów stał się pus-
tym hasłem.

AISW: W Polsce, przy pewnych sprzyjających okolicznościach, jest
niesłychanie łatwo zdobyć autorytet i - jak się okazuje
- trudno go potem stracić. Nawet jeżeli poświęca się temu sporo
wysiłku.

A.G.: Rzeczywiście, możemy obserwować takie zjawisko dzisiaj. To
jest charyzma - czyli, jak mówi słownik wyrazów obcych,
umiejętność zdobywania irracjonalnego posłuchu. Skutki irracjonal-
nych zachowań, szczególnie w skali społecznej, są zawsze fatalne.

Gdańsk, 7.12.1988 r.

(Wywiad autoryzowany w styczniu 1989 r., tytuł redakcji)

+----------------------------------------------------------------+
| |
| ANDRZEJ GWIAZDA - ur. w 1935 r. w Pinczowie. Od roku 194O |
| do 1946 wraz z rodziną przebywał na |
| zesłaniu na Syberii. W latach 1955 - 1957 odbywał służbę |
| wojskową w pułku artylerii ppanc., prowadził tam szkole- |
| nie polityczne w duchu antykomunistycznym. W roku 1956 |
| był członkiem Rady Pułku (wobec groźby sowieckiej inter- |
| wencji w Polsce razem z innymi żołnierzami prowadził |
| nasłuch sowieckich radiostacji - wojsko miało w razie |
| potrzeby ruszyć na odsiecz Warszawie). W roku 1957 wrócił |
| na studia na Politechnice Gdańskiej, skąd 2 lata wcześ- |
| niej został relegowany. Uczestniczył w protestach prze- |
| ciwko likwidacji tygodnika "Po Prostu", uznając to za |
| symbol przerwania procesu destalinizacji w Polsce. W roku |
| 1962 ożenił się z Joanną Dudą. Będąc pracownikiem Poli- |
| techniki Gdańskiej, aktywnie uczestniczył w studenckich |
| protestach roku 1968. Nawoływał do współdziałania z ro- |
| botnikami. W grudniu 197O r. uczestniczył w ulicznych |
| wystąpieniach robotników Gdańska. Z Politechniki Gdańs- |
| kiej wydalono go trzy lata później. Podjął pracę w "Elmo- |
| rze". Po powstaniu KOR-u w 1976 r. wraz z żoną skierował |
| list do sejmu z protestem wobec ataków na tę grupę. |

| Jedyną nań reakcją było rozpoczęcie inwigilacji przez SB. |
| W dwa lata później Gwiazda stał się współzałożycielem |
| |
Komitetu Założycielskiego Wolnych Związków Zawodowych
| |
i jego pisma "Robotnik Wybrzeża" (jednym z członków WZZ
| |
został później Lech Wałęsa). W Sierpniu był członkiem
| |
Prezydium MKS w Stoczni Gdańskiej. W czasie legalnej
| |
"Solidarności" był członkiem MKZ Gdańsk i wiceprzewodni-
| |
czącym KKP, a póżniej członkiem Komisji Krajowej.
| |
W październiku 1981 r. w proteście przeciwko sposobowi
| |
zarządzania regionem przez Wałęsę ustąpił wraz z innymi
| |
z członkowstwa ZR. 13 grudnia 1981 r. został internowany
| |
i osadzony w areszcie śledczym w Białołęce (w pełnej
| |
izolacji od innych internowanych). Od 22 XII 1982 r. jako
| |
jeden z "jedenastki" został przeniesiony do aresztu mo-
| |
kotowskiego i oskarżony o "usiłowanie obalenia ustroju
| |
siłą". Z aresztu został zwolniony wraz z innymi na mocy
| |
amnestii z lipca 1984 r. Ponownie aresztowano go 16 grud-
| |
nia 1984 r. i uwolniono w maju 1985 r. Od końca roku 1986
| |
jest aktywnym członkiem Grupy Roboczej Komisji Krajowej
| |
"Solidarności". Pracuje jako malarz w spółdzielni budow-
| |
lanej. Od 2 czerwca do 2 listopada 1988 r. wraz żoną
| |
przebywał na Zachodzie.
| |
+----------------------------------------------------------------+
BUDOWANIE MOSTÓW PRZYJAŹNI

(Wywiad udzielony przez Jerzego Lubicza redakcji "Biuletynu Dolno-
śląskiego" - ukaże się w kolejnym numerze tego pisma)

"BD": Zbliża się wizyta premiera PRL w Niemczech Zachodnich.
Zapowiedziano również przyjazd do Polski kanlerza RFN
Helmutha Kohla. Stosunki polsko-niemieckie, stanowiące ważny ele-
ment europejskich stosunków Wschód-Zachód, staną się ponownie
przedmiotem żywszego zainteresowania. Czy Pan jako członek kierow-
nictwa Solidarności Walczącej mógłby wypowiedzieć się na temat
stanowiska Organizacji wobec tego problemu?

Jerzy lubicz: W wypowiedzi Kanclerza Kohla, dotyczącej jego pla-
nowanej wizyty w PRL zawarte są dwa ważne elementy:
liczy on na poprawę bilateralnych stosunków między RFN a władzami
PRL oraz że jego podróż przyczyni się do zbliżenia między narodami
polskim i niemieckim, szczególnie młodszych pokoleń. Cieszy mnie,
że kanclerz federalny rozróżnia wyraźnie stosunki rządowe od sto-
sunków między naszymi narodami. Rozumiem, że w kontekście prowa-
dzonej przez Zachód polityki poprawy stosunków z blokiem
komunistycznym dyplomatyczne i polityczne zbliżenie na osi Bonn-
-Warszawa jest naturalną pochodną tej polityki. Pragnę jednak
zwrócić uwągę na asymetrię w tych stosunkach: kanclerz Kohl repre-
zentuje rząd wyłoniony w drodze demokratycznych wyborów, odpowiada
za swoje poczynania przed Bundestagiem, a za jego pośrednictwem -
przed społeczeństwem RFN; p. Mieczysław Rakowski stoi natomiast na
czele rządu komunistycznego, wyłonionego na mocy decyzji politycz-
nych rządzącej partii i przed nią odpowiada za to co robi. Sądzę,
że zarówno dla kanclerza Kohla, jak i dla społeczeństwa RFN, jest
sprawą oczywistą, że premier Rakowski będzie reprezentował przede
wszystkim interesy władz PRL, a nie społeczeństwa polskiego.

Jeżeli więc kanclerz federalny pragnie rzeczywiście przysłużyć
się budowaniu mostów przyjaźni między naszymi narodami, powinien
położyć szczególny nacisk na taki przebieg obydwu wizyt, aby ich
wydźwięk był zrozumiały, wiarygodny dla społeczeństwa polskiego.

"BD": Co rozumie Pan pod tym sformułowaniem?

J.L.: W Polsce toczy się uporczywa walka społeczeństwa o odzyska-
nie naturalnego prawa do suwerenności, polegającej na możli-
wości wyłonienia władzy na mocy własnej, niczym nie skrępowanej
decyzji. To prawo - oczywiste i zrozumiałe dla społeczeństw
zachodnich - nie jest uznawane przez komunistyczne władze PRL.
Publiczne i jednoznaczne oświadczenie kanclerza federalnego uzna-
jące to prawo i popierające naszą walkę o suwerenność, byłoby
historycznym wydarzeniem, otwierającym nowy rozdział w stosunkach
polsko-niemieckich.

"BD": Takie oświadczenie byłoby - rzecz jasna - uznane przez
władze PRL za ingerencję w wewnętrzne sprawy naszego kraju.

J.L.: Przypuszczalnie tak, ale przed polityką niemiecką w stosunku
do Polski nadal stoi nieroztrzygnięty dylemat: czy ze względów
taktycznych pomijać ten problem, grzęznąc w hipokryzji i niedo-
mówieniach - czy też wychodząc z wyznawanych i głoszonych przez
rząd federalny zasad wolności i demokracji uczynić ten krok.

Od wieków nasze narody są sąsiadami i mam nadzieję, że jesz-
cze długo nimi pozostaniemy. Rządy upadają, systemy polityczne
ulegają zmianom, a narody trawją. I to powinno wyznaczać prioryte-
ty polityczne po obydwu stronach.

"BD": Przejdźmy do kwestii bardziej szczegółowych. Solidarność
Walcząca w swoim pierwszym dokumencie programowym z grudnia
1982 r. uznała prawo narodu niemieckiego do zjednoczenia. W prog-
ramie z r. 1987 takie stwierdzenie nie zostało zawarte. Czy ozna-
cza to zmianę stanowiska w kwestii tak zasadniczej dla Niemców?

J.L.: Nie, to stanowisko nie uległo zmianie. W programie z roku
1987, będącym dokumentem bardziej dojrzałym i szczegółowym
niż ten z roku 1982, stwierdziliśmy, że formy własnej państwo-
wości, ustrój i związki z innymi narodami winna określać suwerenna
wola narodu. Nie widzimy żadnych powodów, aby wyłączyć naród
niemiecki z tej zasady. W przypadku zmiany geopoliytycznej w Eu-
ropie - która stanowi o podziale Niemiec na dwa państwa - Niemcy
mają prawo ustalenia, w jakim układzie państwowym zamierzają
organizować swoje życie.

Niemcy nie są jedynym narodem żyjącym w rozdzieleniu, ale
szczególny związek sprawy niemieckiej i polskiej skłonił nas w ro-
ku 1982 do odrębnego wyróżnienia prawa narodu niemieckiego do
zjednoczenia. Nie chcę tu rozważać znanych historycznych uwarunko-
wań tej sytuacji, problemu winy i odpowiedzialności za nią, gdyż
naszą wolą oraz celem jest przyjazne i pokojowe współżycie. Musimy
patrzeć w przyszłość. Ta nasza deklaracja wypływa wprawdzie
z przesłanek moralnych, ale jest jednoznaczna i wymagała z naszej
strony sporej dozy odwagi. Niestety, wciąż czekamy na podobnie
jednoznaczne stanowisko sił politycznych RFN - w tym rządu nie-
mieckiego w kwestii dla nas najważniejszej, tj. naszego prawa do
życia w niepodległym i suwerennym państwie.

"BD": Opowiedzenie się za prawem Niemców do zjednoczenia dotyka
kwestii granicy polsko-niemieckiej.

J.L.: Sądzę, że dla społeczeństwa niemieckiego zrozumiała jest
pewna drażliwość Polaków na kwestie graniczne. Obecny
kształt granic wynika ze skutków II wojny światowej, a konkretnie
z uzgodnień dokonanych przez Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię
i Związek Radziecki w Teheranie, Jałcie i Poczdamie. Mimo, że
byliśmy pierwszym państwem zaatakowanym przez Niemcy w tej wojnie,
jak również wiernym i ofiarnym aliantem koalicji antyhitlerow-
skiej, nikt nas nie pytał o zdanie przy podejmowaniu decyzji
w sprawie granic. Niemniej uznajemy obecne granice za niena-
ruszalne i nie mamy żadnych roszczeń terytorialnych w stosunku do
naszych sąsiadów: tzn. Niemców, Czechów i Słowaków, Ukraińców,
Białorusinów i Litwinów. Powinniśmy zaniechać tak tragicznych
w skutkach waśni granicznych i czynić te granice otwartymi dla
przepływu ludzi, idei i dóbr gospodarczych. W tym kontekście po-
ważnym wkładem RFN byłoby odstąpienie od pewnego polityczno-praw-
nego "kruczka", jakim jest pozostawienie ostatecznej decyzji
o kształcie granicy polsko-niemieckiej do czasu ukonstytuowania
się państwa niemieckiego i odbycia konferencji pokojowej kończącej
II wojnę światową. Formułuję to być może skrótowo i nieprecyzyj-
nie, ale wiadomo o co chodzi.

"BD": Obecna sytuacja gospodarczo-polityczna w Polsce spowodowała
spory napływ Polaków do Republiki Federalnej. Można mówić
o tworzeniu się licznej mniejszości polskiej w tym państwie.
Z drugiej zaś strony istnieje stosunkowo często podnoszona kontro-
wersyjna sprawa mniejszości niemieckiej w Polsce. Jakie stanowisko
zajmuje Organizacja w obu tych kwestiach?

J.L.: Wspólnoty narodowe kształtują się w wielowiekowym procesie
historycznym, cywilizacyjnym i kulturowym, są nośnikiem bez-
cennych skarbów tradycji, kultury i języka. Bez względu na
liczebność danego narodu, jego dziedzictwo kulturowe jest wpólną
własnością całej ludzkości. Dlatego należy w sposób szczególny
chronić i wspomagać grupy narodowe, którym przyszło żyć w mniej-
szości w innym państwie. Jest to obecnie powszechnie przyjęta
zasada w państwach demokratycznych. Z całą satysfakcją stwierdzam,
że Republika Federalna Niemiec w pełni respektuje i uznaje prawa
mniejszości narodowych. Czy polscy imigranci czują się dobrze
w RFN zależy obecnie od nich samych, a nie od uwarunkowań prawnych
RFN.

Inaczej przedstawia się sprawa mniejszości niemieckiej w Polsce.
Przede wszystkim w panującym w naszym kraju ustroju komunistycznym
łamanych jest tak wiele naturalnych praw społeczeństwa, że nic
dziwnego, iż dotyczy to również mniejszości narodowych. Sprawę
niemieckiej mniejszości narodowej komplikuje fakt, iż władze
państwowe, a nawet głowa Kościoła Katolickiego w Polsce zaprze-
czają istnieniu tej mniejszości. Nie figuruje ona również w ofic-
jalnych statystykach mniejszości narodowych. Uważa się, iż na mocy
układów międzypaństwowych PRL-RFN ci, którzy czują się Niemcami
już dawno wyemigrowali. Bolesnym, ale realnym faktem jest, że wie-
lu mieszkańców Opolszczyzny, Górnego Śląska, Warmii i Mazur,
którzy czuli się Polakami, również wyemigrowało nie mogąc zaakcep-
tować warunków panujących w Polsce rządzonej przez komunistów.
Byłoby dla nas faktem radosnym, gdyby okazało się, iż jest w Pols-
ce grupa narodowości niemieckiej, która chciałaby z nami pozostać,
jako obywatele państwa polskiego. Opowiadamy się bezwarunkowo za
przyznaniem im pełnych praw do kultywowania własnej kultury,
utworzenia szkół i kościołów, stowarzyszeń i organizacji - w tym
politycznych. Wyciągniemy do nich przyjazną dłoń. Te ostatnie
stwierdzenia odnoszą się także do wszystkich pozostałych mniej-
szości w Polsce.

"BD": Czy chciałby Pan dodać coś na zakończenie?

J.L.: Nadchodzą czasy przełomu. Liczę i wierzę, że w oparciu
o wspólną cywilizację chrześcijańsko-europejską będziemy
podążać do nowej wspólnej Europy, gdzie rywalizacja będzie się
toczyć w sferze idei, pomysłów i pracy, a nie w anachronicznych
sporach politycznych, ideologicznych i militarnych.

__________________________________________________________________

REFORMOWAĆ SYSTEM CZY OBALAĆ ?

"... Przed opozyją w komuniźmie

stoi alternatywa: porządkować
klatkę i szukać w niej wygod-
niejszego kąta, czy też rwać
kraty, gryźć dozorców i uciekać

na wolność..."

Kornel Morawiecki

Tajne pertraktacje prowadzone pomiędzy władzami PRL a środo-
wiskami opozycyjnymi skupionymi wokół osoby Lecha Wałęsy
doprowadzą najpewniej do ponownego złożenia okrągłego stołu. Jego
jesienny upadek spowodował obniżenie prestiżu Wałęsy i pogorszenie
się nastrojów społecznych, władze musiały się zdecydować, czy
powrócić do metod stanu wojennego, czy też wymyślić kolejne
oszustwo. Wyjście Rakowskiego na pozycję jednego z liderów władzy
zaowocowało realizacją jego taktyki, ujawnionej wcześniej w znanym
memoriale, tj. wyizolowanie twardego jądra opozycji od opozycji
konstruktywnej, która posłuży do ustabilizowania sytuacji w PRL
i zaprzęgnięciu społeczeństwa do kolejnego etapu reformy. Wymyś-
lono więc pojedynek telewizyjny Wałęsa-Miodowicz i zezwolono
Wałęsie na wyjazd do Paryża. Urban skomentował to, chyba szczerze,
mówiąc, że Wałęsa "wpadł w pułapkę zastawioną przez władze,
w pułapkę porozumienia".

Taktyka Rakowskiego wymaga postawienia wyraźnej granicy po-
między opozycją konstruktywną (dobrą i przydatną) i niekonstruk-
tywną, która jest szkodliwa i którą należy wyeliminować. Stąd też,
jak wyraził się Ryszard Wojna, "władze są zainteresowane wzmacnia-
niem, a nie osłabianiem autorytetu swych przeciwników-partnerów.
Ten autorytet będzie im potrzebny przy przenoszeniu porozumień
zawartych przy okrągłym stole w ich własne środowiska".

Wałęsa podjął tę grę. W Paryżu zachował się bardzo lojalnie
(Urban to docenił). Zapomniał nawet co to jest komunizm, chociaż
niejednokrotnie widział z pewnością napisy na transparentach,
głoszące, że "komunizm jest największą hańbą ludzkości". Powołanie
Komitetu Obywatelskiego posłużyć ma zwarciu szeregów przy Wałęsie
i tym samym wskazaniu, że ten Komitet i wspierające go osoby i
grupy to jest ta "upragniona przez władze" konstruktywna opozycja.
Resztą zajmie się władza.

Jest to wyraźny kurs na ugodę z komunizmem, polityka szukania
wygodniejszego kąta w klatce, wiara w to, że ten system można
reformować, poprzez żebranie o koncesje i ustępstwa w sprawach
drugorzędnych, zwolennicy ugody, bo tak ich trzeba nazwać, twier-
dzą, że tylko na tej drodze można zyskać coś dla społeczeństwa.
Nie ma na to żadnych dowodów. Co gorsze, istnieją dowody, że
komuniści są nieszczerzy. Polityka ugody jest więc polityką
szkodliwą i niebezpieczną dla społeczeństwa. Sieje fałszywą wiarę
w porozumienie i pacyfikuje przez to nastroje społeczne, co nie
sprzyja osiągnięciu przez społeczeństwo podmiotowości, lecz służy
nawet umacnianiu komunizmu.

Czas najwyższy, aby przestrzec przed tą naiwną drogą, która
skończy się zapewne kolejnym narodowym rozczarowaniem i pogrzebie
szanse wyzwolenia się z komunizmu na co najmniej kilka lat.

Podstawowym pytaniem, które powinniśmy sobie zadać jest to -
czy chcemy ten system reformować, czy obalać?

Aby życie w Polsce toczyło się zgodnie z wolą społeczeństwa
i z korzyścią dla niego muszą rządzić nim wybrani przez nie przed-
stawiciele. Komuniści nigdy się na to nie zgodzą. To oznaczłoby
dla nich utratę władzy i znalezienie się na śmietniku historii.
W tym jednak trzeba im dopomóc. Należy więc organizować społe-
czeństwo, aby obalić rządy komunistów. Pogląd ten trzeba artykuło-
wać otwarcie i głośno, aby przeciwdziałać zarazie zgody na stan
obecny, jaką niesie ze sobą ugodowa polityka błąkania się po
klatce, które do niczego nie doprowadzi. Zawsze natkniemy się na
kraty.

Bogdan Zaremba

__________________________________________________________________

ROZWÓJ ORGANIZACJI * NOWE PISMA * NOWE INICJATYWY

2O grudnia 1988 r. ukonstytuował się Oddział Solidarności
Walczącej w Bielsku Białej. W miesiąc później, 19 stycznia 1989 r.
działacze SW z Jastrzębia Zdroju powołali własną strukturę
regionalną Solidarności Walczącej.

Na przełomie listopada i grudnia powstała grupa SW Stoczni
Gdańskiej. 8 stycznia ukazał się pierwszy numer biuletynu "Soli-
darność Walcząca" tej grupy. Na niektórych wydziałach stoczni
działacze popierający Wałęsę "zakazywali" kolportażu tego pisma,
a kilku, bardziej bojowo nastawionych, niszczyło egzemplarze wyło-
żone w stołówce.

W Łodzi od końca listopada 1988 r. ukazuje się "Wolność" -
dwutygodnik Oddziału Łódzkiego Solidarności Walczącej (swym tytu-
łem pismo nawiązuje do wychodzącego w Łodzi od 194O r. pisma
Polskiej Organizacji Bojowej, później AK).

We Wrocławiu od grudnia wychodzi "Kontra", nieregularne pismo
SW studentów Uniwersytetu Wrocławskiego.

W grudniu zaczęło działalność Radio SW-Trójmiasto. Od 1O do
29 grudnia nadawano codziennie kilka audycji na fonii I programu
telewizji, zaś 27 i 28 grudnia - również na programie II TV.

12 stycznia o godz. 18.3O swą inauguracyjną audycję na falach
III programu Polskiego Radia nadało Radio SW-Szczecin. Audycja
zawierała fragment "Zasad Ideowych i Programu SW".

__________________________________________________________________

Dopiero teraz, niestety, dotarł do nas tekst Wojciecha Wojna-
rowicza, zamieszczony w sierpniowym numerze kanadyjskiego "Echa".
Tekst dla nas ważny, bo polemizujący z niektórymi tezami naszego
Programu i poruszający wiele zasadniczych kwestii. Zamieszczamy go
w całości. Proponujemy przedyskutowanie w Oddziałach zawartych tu
stwierdzeń i ocen. Oficjalne stanowisko Organizacji wobec tej
polemiki przedstawimy w jednej z kolejnych edycji serwisu.

__________________________________

Wojciech Wojnarowicz

SOLIDARNOŚĆ WALCZĄCA * ZASADY PROGRAMOWE * PRÓBA KRYTYKI

/"Echo - Tygodnik Polski, nr 43, 11-17 sierpnia 1988 r./

+----------------------------------------------------------------+
| |
W majowym numerze dwutygodnika "Solidarność Walcząca"
| |
(9/178) ukazał się tekst sygnowany podpisem Redakcja,
| |
tekst którego znaczenie jest chyba większe niż sami
| |
Autorzy mogliby przypuszczać.
| |
| Opierając się - jak podkreślono - na "Zasadach Ideo- |
| wych" programu SW z czerwca 1987, Redakcja wypowiedziała |
| się na temat przewidywanego, nowego ładu politycznego |
| w Europie Środkowo-Wschodniej, poruszając przy okazji parę |
| istotnych spraw politycznych. |
| |
Istnieje duże prawdopodobieństwo, że wobec napiętej
| |
sytuacji strajkowej w kraju w tym okresie, ów niewielki
| |
rozmiarami tekst uszedł uwadze szerokiej rzeszy zwolen-
| |
| ników SW. |
| Tymczasem, z uwagi na swoje dosyć kategoryczne |
| sformułowania tekst ten może być potraktowany jako swoista |
| wykładnia programowa SW w zakresie spraw międzynarodowych |

| oraz stosunku do tradycji państwowej. |
| SW nie jest organizacją, której poglądy i wypowiedzi |
| można pozostawić bez komentarza. Radykalnie antykomunis- |
| tyczna i niepodległościowa organizacja,z własnym programem |
| społecznym i politycznym; SW powinna podlegać krytycznej |
| uwadze i ocenie, zwłaszcza własnych członków. Brak krytyki |
| czy choćby dyskusji nad pewnymi ujęciami i sformułowaniami |
| może sugerować, co prawda, powszechną akceptację tychże, |
| ale może też świadczyć o... obojętności odbiorców. |
| |
Autor ma nadzieję, że poniższe uwagi, choć pisane
| |
z emigracji, zostaną potraktowane jak próba nawiązania
| |
poważnej dyskusji nad poglądami zorganizowanej opozycji na
| |
sprawy międzynarodowe (w szczególności na problematykę
| |
wschodnioeurupejską).
| |
Zamiarem Autora jest także postawienie kwestii
| |
stosunku Solidarności Walczącej do tzw. zasady legalizmu.
| |
+----------------------------------------------------------------+
"(...) W kraju zawsze marzyliśmy o współpracy z organizacjami
ukraińskimi, rosyjskimi i organizacjami innych narodów zniewolo-
nych przez komunizm. Dążymy do bliższej współpracy z Międzynaro-
dówką Oporu. Ze względu na zadawnione konflikty narodowościowe nie
jest to łatwa współpraca, a jednocześnie pragniemy utrzymywać po-
prawne stosunki z Rządem Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie.

Oczywiście przedmiotem kontrowersji są granice międzypaństwo-
we i prawo narodów do budowania własnej państwowości. Poszczególne
nacje zadrukowały tony papieru pisząc o sprawiedliwych, historycz-
nych granicach. Ich racje mogłoby pogodzić co najwyżej powtórzenie
historycznych wojen. Do podobnych skutków prowadziłoby wykorzysty-
wanie doraźnej koniunktury przy ustalaniu granic. Tę sprawę
chcielibyśmy przesunąć z pola gry politycznej w dziedzinę trwałych
zasad. Obserwując rozpad imperiów kolonialnych zauważyliśmy, że
zasada utrzymania dawnych granic administracyjnych okazała się
zasadą trwałą, mimo że mocno naruszała podziały plemienne.

W "Programie i Zasadach Ideowych" proponujemy, aby tę regułę
uznać za obowiązującą w stosunku do Imperium Sowieckiego. Światli
przedstawiciele największego narodu Imperium, tzn. światli
Rosjanie, również godzą się na rozpad Imperium. W tej chwili jest
to słabiutki sygnał zrozumienia, że naród zniewalający inne narody
również jest zniewolony przez komunizm. Jak dotąd, nacjonaliści
wchodzący w doraźne sojusze z komunistami, w przypadkach wygranej
komunistów, płacili wysoką cenę zaniku własnej tożsamości narodo-
wej i postępującego ubóstwa własnej kultury, co się przejawiało
w kreowaniu - przez biurokratów - nowego "narodu radzieckiego",
czyli ludzkiej miazgi. Dotyczy to również Rosjan. Według nas
zachowanie granic administracyjnych dałoby małym narodom gwarancje
do tworzenia własnych państw narodowych, a narody większe pow-
strzymałoby od ekspansji terytorialnej zagrażającej sąsiadom.
Mniejszości narodowe pozostające w obrębie innego państwa mogłyby
spełniać niezmiernie potrzebną rolę ambasadorów własnej kultury
i pośredników we współpracy gospodarczej. Tym bardziej że natural-
ną potrzebą obecnych czasów jest tworzenie ponadnarodowych orga-
nizmów gospodarczych w warunkach wolnościowych, czyli bez
ograniczania tożsamości narodowej i bytu państwowego poszczegól-
nych narodów tworzących taką wspólnotę.

Oczywiście mniejszości narodowe - na zasadach wzajemności -
miałyby wszystkie prawa obywatelskie przysługujące ludziom w danym
państwie, prócz tego prawo do tworzenia samorządów terytorialnych,
sieci własnego szkolnictwa do uniwersytetów włącznie, własnego
życia religijnego i kulturalnego. Ogólnie mówiąc, obowiązywałyby
reguły zaczerpnięte z cywilizowanego świata przy zminimalizowanej
roli państwa w sprawach, których rozwiązywanie jest w zasięgu
lokalnych społeczności.

Korzystając z okazji dopowiedzieliśmy trochę od siebie
w sprawach ładu politycznego we Wschodniej i Środkowej Europie.
Myślą przewodnią naszej wypowiedzi, zaczerpniętą z 'Zasad Ideo-
wych', jest poszanowanie każdej odrębności narodowej, takie same
prawa dla każdego narodu i wspólna walka z komunizmem, który
wpierw narodowe aspiracje Rosjan, Ukraińców, narodów bałtyckich,
Polaków i innych topił w morzu krwi, aby się ogłosić rozjemcą
w konfliktach narodowych. Niestety, przedstawiciele, a nawet sze-
rokie warstwy poszczególnych narodów wchodzą w taktyczne sojusze
z komunizmem, sądząc, że w ten sposób wywalczą jakieś korzyści
w stosunku do rywalizujących narodów. Skutkiem jest zacofanie
cywilizacyjne i postępujące ubóstwo kultur narodowych. (...)".

/"Solidarność Walcząca", nr 9/178/

C Z Ę Ś Ć I

Zacznijmy naszą analizę "tekstu majowego" od zagadnienia sto-
sunku SW do Rządu RP na Uchodźstwie. SW dotknęła tu bardzo ważnego
i zapewne ogromnie kontrowersyjnego zagadnienia stosunku organiza-
cji opozycyjnej do formalno-prawnej reprezentacji II Rzeczypospo-
litej. Wydaje się jednak, że SW nie czyni tego ani w pełni
świadomie ani też nie kieruje się tu żadną określoną zasadą postę-
powania.

1. Redakcja "Solidarności Walczącej" w omawianym tekście majowym
stwierdza:

"W kraju zawsze marzyliśmy o współpracy z organizacjami
ukraińskimi, litewskimi, rosyjskimi i organizacjami in-
nych narodów zniewolonych przez komunizm. (...) Ze
względu na zadawnione konflikty narodowościowe nie jest
to łatwa współpraca, a jednocześnie pragniemy utrzymywać
poprawne stosunki z Rządem Rzeczypospolitej Polskiej na
Uchodźstwie".

W "Programie i Zasadach Ideowych" SW z czerwca 1987 r. stosunek
do Rządu RP na Uchodźstwie zawarty jest w części V, pkt 5.8
zatytułowanym: "Współpraca z innymi". Rząd RP jest tam wyliczony
jako jeden z elementów polskiej emigracji niepodległościowej,
w jednej linii z: Kongresem Polonii Amerykańskiej i innymi kongre-
sami polonijnymi, Komitetem Pomocy "Solidarności", Ruchem Społecz-
no-Politycznym "Pomost", paryską "Kulturą" i Radiem Wolna Europa.

Widoczny w powyższym ujęciu programowym brak jakiegokolwiek
elementu stopniującego lub porządkującego, oraz późniejszy tekst
z maja '88 pozwalają wysnuć wniosek, że SW nie dostrzega jakościo-
wej różnicy wymienionych "elementów" i nie stosuje żadnej zasady
przewodniej w swoim stosunku do instytucji Rządu RP na Uchodź-
stwie. Sprecyzowanie poglądów i przyjęcie pewnej zasady prze-
wodniej wydaje się być koniecznością na obecnym etapie
kształtowania opozycyjnej myśli politycznej.

2. Rząd RP na Uchodźstwie - nie jest organizacją polonijną (tzn.
organizacją obywateli państwa trzeciego poczuwających się do
związków z krajem pochodzenia lub krajem przodków);

- nie jest organizacją emigracyjną, two-
rzoną na terytoriu państwa obcego, jak np. Komitety Pomocy "Soli-
darności" czy RSP "Pomost";

- nie jest instytucją kulturalną, jak np.
Instytut Literacki w Paryżu;

- nie jest organizacją kombatancką byłych
uczestników II wojny światowej, jak np. Stowarzyszenie Polskich
Kombatantów.

Rząd RP na Uchodźstwie jest kontynuacją konstytucyjnego Rządu RP,
zmuszonego warunkami wojennymi do opuszczenia terytorium Państwa
i kontynuującego u boku Sprzymierzonych reprezentowanie interesów
Państwa i Narodu Polskiego. Zmiany polityczne dokonane bez zgody
Rządu i Narodu na terytorium państwowym Rzeczypospolitej uniemoż-
liwiły Rządowi powrót do kraju i zdanie relacji ze swojej
działalności przed swobodnie wybranym Sejmem.

Bez względu na arbitralne decyzje Mocarstw, Prezydent Rzeczy-
pospolitej i Rząd RP na Uchodźstwie pozostają prawnymi reprezen-
tantami II Rzeczypospolitej spełniając funkcję depozytariuszy
niepodległości i suwerenności Państwa Polskiego.

Wobec tak rozumianej funkcji Urzędu Prezydenta RP na
Uchodźstwie krajowa, antykomunistyczna organizacja niepodległoś-
ciowa ma dwie możliwe do przyjęcia postawy:

- ignorować, traktując powyższe instytucje, co najwyżej przez
grzeczność jako osobliwości muzealne

- uznać za legalną, prawnie istniejącą reprezentację Niepodległej
Rzeczypospolitej. Oznacza to przyjęcie Zasady legalizmu.

Uznanie legalności Rządu RP na Uchodźstwie - przez krajową organi-
zację nie wiąże się oczywiście z przyjęciem żadnej zależności ani
tym bardziej z deklaracją posłuszeństwa (takie zastrzeżenia są
często np. wysuwane na emigracji).

Uznanie legalności Rządu RP na Uchodźstwie - jest wyraźną deklara-
cją polityczną, deklaracją stosunku organizacji do zagadnienia
legalności władz PRL i do samej istoty PRL. Jest też w zasadzie
postawieniem "kropki nad i", dopełnieniem logicznym przyjętej
postawy. Jeżeli bowiem określamy siebie jako organizację niepod-
ległościową, eo ipso negujemy istnienie niepodległego Państwa
Polskiego dziś w formie PRL. Uznanie legalności Rządu RP na
Uchodźstwie nie ogranicza w żaden sposób aktywności organizacyjnej
ani nie implikuje zależności od decyzji rządowych. To powinno być
oczywiste i jasno postawione.

3. W miarę rozwoju opozycji politycznej wobec PRL może stać
się potrzebna pewna forma koordynacji działań i zjednoczenia
odrębnych dotychczas ekspozytur zagranicznych. Istnienie takiej
potrzeby sygnalizuje samo (niefortunne) ujęcie SW o "utrzymywaniu
stosunków", a bardziej klarownie myśl taka została wyrażona w pos-
tulacie utworzenia Polskiej Reprezentacji Politycznej na Zacho-
dzie, wysuniętym w 1982 roku przez redakcję pisma "Niepodległość".
Tego rodzaju funkcję mogłaby łatwo spełniać już dziś, a istniejąca
od lat, niezależna zresztą od Rządu RP instytucjonalnie, wywodząca
się z tej samej zasady legalizmu, Rada Narodowa RP na Uchodźstwie.

4. Bez względu na to, jaką zajmuje się postawę wobec zasady
legalizmu, w żadnym wypadku nie można mówić o "utrzymywaniu
poprawnych stosunków z Rządem RP". Stosunki z Rządem RP na Uchodź-
stwie mogą utrzymywać Rządy i Reprezentacje Narodowe innych
państw; czynią to np. reprezentacje polityczne państw pozbawionych
niepodległości i suwerenności przez ZSRR.

5. Fakt, że nasze stosunki z narodami sąsiednimi bywały
w przeszłości trudne, że miały miejsce krwawe konflikty i że
sytuacje konfliktowe mogą się powtórzyć, jest osobnym problemem.
Słuszne jest założenie, że powinna nas dziś jednoczyć wspólna
walka z komunizmem. Sam jednak fakt, że nasza postawa stawia nas
w jednym szeregu z ludźmi takimi jak dla przykładu Aleksander
Sołżenicyn, że jednoczy nasze wysiłki, w niczym nie zmienia i nie
musi zmieniać faktu, że mamy i będziemy mieli często rozbieżne
oceny - np. historii i tradycji Rosji Carskiej.

Niedopuszczalne jest stawianie jakiegokolwiek iunctim pomię-
dzy stosunkiem organizacji niepodległościowej do własnej tradycji
państwowej a współpracą międzynarodową z innymi organizacjami
antykomunistycznymi. Niebezpieczeństwo takie widać w ujęciu SW:
"....chcemy współpracy... a jednocześnie".

Tego rodzaju postrzeganie sprzeczności pomiędzy "racjami"
organizacji opozycyjnych innych narodów ujarzmionych a tradycją
polityczno-historyczną symbolizowaną przez Rząd RP na Uchodźstwie
prowadzi SW do ustawienia się niejako pośrodku, pomiędzy poten-
cjalnymi sojusznikami a częścią własnej "infrastruktury" antykomu-
nistycznej. Można zrozumieć motywy takiej postawy, ale nie można
jej przyznać racji!

Stosunek do tradycji państwowej Rzeczypospolitej Polskiej, do
historycznego rozwoju Jej terytorium, do instytucji państwowych,
do zasady legalizmu etc. nie może być przedmiotem żadnych między-
narodowych dyskusji i ustaleń. Kto warunkuje współpracę z nami,
w walce z komunizmem, przyjęciem przez nas ściśle określonej wizji
politycznej i historycznej dotyczącej naszej przeszłości - ten
w zasadzie rzeczywistą współpracę odrzuca.

Działalność polityczna także, a może właśnie w opozycji,
opierać się powinna na tych samych zasadach, na których chcieli-
byśmy budować przyszłość - tj. poszanowania odrębności narodowych
i kulturowych, a w tym odmienności ustroju wewnętrznego czy
tradycji historycznej.

Notabene konsekwentnie niepodległościowa postawa i przyjęcie
zasady legalizmu łatwo może ściągnąć gniewne, a bardziej prawdo-
podobne złośliwe komentarze "realistów politycznych" opozycji,
stawiających program "finlandyzacji" lub "wyplenienia" Jałty.
Propagandę PRL, od dawna ośmieszającą wszystko co niepodległoś-
ciowe, można pominąć. Ewentualnym przeciwnikom "odgrzebywania
politycznych archiwaliów", obawiającym się zarzutu "anachro-
nizmu" można jedynie przypomnieć, że o tym, co w polityce dawnego
kraju czy narodu anachroniczne, czy śmieszne, należy do oceny sa-
mych zainteresowanych, a nie czynników zewnętrznych. Nie zapomi-
najmy, że są tacy, dla których dziś "anachronizmem" jest nie tylko
pojęcie niepodległości czy suwerenności, ale także demokracji.
Dodajmy więc, jedynie gwoli ilustracji, parę przykładów "anachro-
nicznych" postaw czy też decyzji politycznych doby współczesnej.

- Rząd USA nigdy nie uznał i nie uznaje aneksji Litwy, Łotwy
i Estonii, dokonanych w 1940 r. Wg Waszyngtonu, de iure państwa
te nadal istnieją i ich przedstawicielstwa oraz rządy uchodźcze są
respektowane. Zmiany stosunków międzynarodowych, okresy "odwilży"
Wschód-Zachód niczego tu nie zmieniają.

- W świetle konstytucji Republiki Federalnej Niemiec nadal istnie-
je Rzesza Niemiecka w granicach z 1937 roku. Podpisane układy
normalizacyjne z PRL i NRD niczego w wykładni prawnej Konstytucji
RFN nie zmieniają. A przecież Niemcy to superrealiści polityczni.

- Mimo upływu kilkudziesięciu lat od zakończenia II wojny świato-
wej Rząd Czechosłowacji nalegał i w końcu uzyskał międzynarodowe
uznanie Traktatu Monachijskiego z 1938 r. za "nieważny od samego
początku".

- Mimo sprawowania absolutnej kontroli militarnej i politycznej
nad Europą Środkową i Wschodnią Związek Sowiecki nalegał i uzys-
kał międzynarodowe potwierdzenie swoich granic państwowych i stre-
fy dominacji w postaci Układu Helsińskiego z 1975 roku. Układ ten
spełnia funkcję Traktatu Pokojowego zamykającego II wojnę świato-
wą, traktatu którego nigdy nie podpisano. Formalno-prawne gwaran-
cje "warte" były dla ZSSR tzw. trzeciego koszyka.

Należy pamiętać, że stosunki międzynarodowe opierają się na
normach prawa międzynarodowego. Łamanie prawa nie legalizuje doko-
nanych siłą zmian. Zmiana układu sił przynosi zazwyczaj "rozli-
czenie" agresora. Dlatego "śmieszne" dziś tytuły prawne i przyjęta
postawa polityczna mogą ułatwić czy wręcz umożliwić postawienie
w przyszłości naszych żądań rewindykacyjnych. Np. uznania decyzji
konferencji Jałtańskiej za "nieważne od samego początku" - gdyż
decydowano o losach państw i narodów bez ich wiedzy i zgody,
w interesie mocarstw obcych.

C Z Ę Ś Ć II

Chęć pominięcia problemów spornych pomiędzy narodami ujarzmio-
nymi, niejako przejście ponad nimi prowadzi Redakcję SW do sformu-
łowania "zasady zachowania granic administracyjnych" po rozpadzie
Imperium. Spory o granice poństwowe są bowiem postrzegane jako
główne potencjalne niebezpieczeństwo w razie destabilizacji bloku
sowieckiego.

Redakcja SW buduje swoją tezę na szeregu kategorycznych
twierdzeń oraz wzmacniających w zamyśle ilustracji. Zanim więc
przejdziemy do oceny generalnej, pozwólmy sobie zanalizować te
twierdzenia.

1. "Obserwując rozpad imperiów kolonialnych zauważyliśmy,
że zasada utrzymania dawnych granic administracyjnych oka-
zała się zasadą trwałą, mimo że mocno naruszała podziały
plemienne".

Należałoby zacząć od skromnej uwagi, że stosunki plemienne
ustały w Europie Wschodniej w wiekach średnich i od tej pory mamy
do czynienia z rozwojem narodów, z datującym się od XIX w.
przebudzeniem narodów pozbawionych własnej tradycji państwowej.

Obserwacja rozpadu imperiów kolonialnych powinna wykazać, że
granice administracyjne, wprowadzone przez kolonizatorów doprowa-
dziły do sztucznego rozdziału jednolitych grup plemiennych.
Skutkiem zachowania tych granic są - dziś w Afryce - krwawe wojny
domowe o podłożu plemiennym: Nigeria, Sudan, Czad, Etiopia, etc.
Wyprowadzanie bowiem w Afryce pojęcia narodu ze sztucznie tworzo-
nego organizmu państwowego jest absurdem.

Rozpad Imperium Brytyjskiego w Indiach przyniósł ze sobą od-
rzucenie dawnych podziałów administracyjnych i nową delimitację
ludności wg kryteriów religijnych: ludność islamska (Pakistan) i
ludność hindu (Indie). Zachowanie granic administracyjnych koloni-
zatorów niczemu dobremu by nie służyło.

W stosunku do naszej części Europy możemy analizować przebieg
rozpadu Rosji Carskiej, Ottomańskiej Turcji i Austro-Węgier, po
I wojnie światowej. W żadnym wypadku nie kierowano się przy likwi-
dacji "pozostałości kolonialnych" przebiegiem granic guberni,
okręgów czy imperialnych prowincji. Sięgano natomiast po argumenty
historyczne bądź etnograficzne, stojące w otwartej opozycji do
tradycji państwowej (i administracyjnej) kolonizatorów. Prawdą
jest, że zachowanie granic administracyjnych miało swoich zażar-
tych zwolenników - wśród przedstawicieli państw kolonialnych
właśnie! Stąd "genialnie" proste rozwiązanie problemu rosyjskiego
przez Brytyjczyków - linia Curzona. Przyjęcie zasady historycznej
wobec Rosji i wyznaczenie jej granicy zachodniej wg linii z 1795
roku (czyli III rozbioru!).

2. "...światli Rosjanie również godzą się na rozpad Imperium".

Z samego tekstu nie wiadomo, czy Redakcja używa terminu
"Imperium" dla określenia samego ZSRR czy też całego bloku sowiec-
kiego, w Europie i w Azji. Można założyć, że istnieją Rosjanie,
którzy pogodziliby się z usamodzielnieniem sąsiadów, z rozpadem
Układu Warszawskiego. Zależy to bowiem od przyjętej koncepcji
polityki zagranicznej, doktryny obranej etc. Chciałbym jednak
zobaczyć na piśmie opinię znaczących grup lub choćby jednostek,
mogących liczyć na społeczne poparcie, zgadzających się na rozpad
(rozbiór?!) samego Związku Sowieckiego - choćby tylko w Europie!

Nieco dalej w tekście Redakcja twierdzi:

"...naturalną potrzebą naszych czasów jest tworzenie
ponadnarodowych organizmów gospodarczych w warunkach
wolnościowych, czyli bez ograniczenia tożsamości narodo-
wej i bytu państwowego poszczególnych narodów tworzących
taką wspólnotę".

Powyższe twierdzenie jest często przedstawiane na Zachodzie anty-
tezą programów niepodległościowych narodów zniewolonych w ZSRR.
Przeciwstawianie argumentów narodowo-niepodległościowych gospodar-
czym ma zresztą swoją długą tradycję (R.Luxemburg). Nie trudno też
sobie wyobrazić, jak łatwo sami Rosjanie mogliby powyższy argument
wykorzystać, w celu obrony swego status quo. "Przywróćmy zasadę
federacyjną - usuńmy wypaczenia - trzymajmy się pryncypiów i ko-
rzystajmy z gospodarczych dobrodziejstw Związku!". Należy chyba
z dużą ostrożnością używać argumentów o "naturalnych" skłonnoś-
ciach unifikacyjnych, gdy lansujemy program parcelacji Imperium
sowieckiego na państwa narodowe.

3. "Wg nas zachowanie granic administracyjnych dałoby
małym narodom gwarancje do tworzenia własnych państw
narodowych, a narody większe powstrzymałoby od ekspansji
terytorialnej zagrażającej sąsiadom".

Każda ekspansja terytorialna zagraża sąsiadom, bowiem jest
skierowana poza własne granice (to gwoli uściślenia tekstu). Same
granice nigdy niczego nie gwarantowały ani nie zagwarantują. Od
ekspansji sąsiadów najlepiej zabezpieczają własne siły zbrojne i
korzstne sojusze. Rzeki i miasta mogą się komuś w historii
pomylić, ale gdzie jaka dywizja stoi, to każdy pamięta. Budowanie
wizji i programów politycznych w oparciu o pozytywne jedynie zało-
żenia, choćby bardzo szlachetne - wolności, równości i braterstwa
ludzi i narodów - jest działaniem niebezpiecznym. Realizacja
szczytnych zasad jest i może być jedynie długotrwałym procesem,
a nie jednorazowym aktem państwowo-prawnym.

C Z Ę Ś Ć III

W chwili gdy Redakcja SW opublikowała swoją "zasadę zachowa-
nia granic administracyjnych", eksplodował z ogromną siłą konflikt
graniczny pomiędzy Armenią i Azerbejdżanem.

Wydaje się, że jedyne sensowne rozwiązanie to zastosowanie
prawa samookreślenia ludności. Godzi to jednak w prestiż władz
centralnych w Moskwie, a także w uczucia władz i ludności SRR
Azerbejdżanu. Do tego dochodzi konflikt religijny. Czy trzeba
lepszego przykładu z życia, by wykazać niesłuszność wykoncypowanej
zasady?

Sądzę, że owa "zasada" powstała nie tyle na drodze obserwacji
procesu rozpadu imperiów kolonialnych ile z rzutowania głębokich
obaw działaczy SW o jedność i stabilność świata anty- (i post-)
-komunistycznego w naszej części Europy.

Problemu ustalenia granic państw narodowych powstałych w dro-
dze rozpadu ZSRR nie da się załatwić prostym ustaleniem zasady
zachowania granic administracyjnych - nie da się tego problemu
usunąć z pola gry politycznej (jak to zakłada Redakcja SW).
Zastosowanie projektowanej "zasady" w ujęciu Redakcji SW narusza
podstawowe prawo, o którego realizację sama SW walczy - prawo
narodów do samookreślenia!

Postawmy sobie parę przykładowych pytań:

- Jak potraktować np. SRR Mołdawii? Co zrobić z "zasadą", gdy
część ludności wyrazi chęć przyłączenia do Rumunii, część do
Ukrainy, a część będzie chciała utrzymać jakąś formę niezależ-
ności?

- Jak rozwiązać problem Królewca i terenu przyległego (obwód
Kaliningradzki)? Jest to enklawa RFSRR leżąca poza terenem
"Republiki Rosyjskiej". Czy podzielić między Litwę i Polskę, jak
proponuje "Niepodległość", czy może uznać za odrębny twór państwo-
wy? A jeżeli ludność zechce pozostać częścią Państwa Rosyjskiego
(w dowolnej formie ustrojowej?) - czy możemy zgodzić się na powtó-
rzenie rosyjskiego wariantu Prus Wschodnich?

Notabene część działaczy narodowych litewskich preferuje
powrót Niemców do Królewca. Przesiedlenia ludności - ale kto ma
o tym decydować - narzucając ludności odgórne rozwiązanie?

Im dalej w las (ZSRR) tym ciemniej! Skomplikowanych problemów
będzie pojawiało się coraz więcej. Wszyscy zdajemy chyba sobie
sprawę z ogromnie pogmatwanych stosunków narodowościowych w Euro-
pie Środkowej i Wschodniej, i w samym Związku Sowieckim, będących
wynikiem takiego, a nie innego przebiegu procesu historycznego.

Konieczność zespolenia wysiłków opozycji antykomunistycznej
w całym bloku sowieckim, chęć nawiązania współpracy między naro-
dami ujarzmionymi rodzi pomysły i nadzieje pozbycia się uciążli-
wego balastu historii jednym cięciem... pióra!

Możemy mieć nadzieję, że narody naszej części Europy, ciężko
doświadczone latami zniewolenia zgodzą się na kompromisowe rozwią-
zania graniczne, ale akurat zachowanie "granic administracyjnych",
ustanowionych nierzadko z myślą o zwaśnieniu sąsiadów, może
pożądany proces pojednania jedynie utrudnić. Należy podkreślić, że
samo kierowanie się zasadami "poszanowania każdej odrębności naro-
dowej" niczego w praktyce politycznej nie rozwiązuje, bo interesy
narodowe mogą być przeciwstawne - i nic na to nie poradzimy.

Chciałbym zatrzymać się tu nad dwoma założeniami sporej
części opracowań problematyki wschodniej powstałych w środowiskach
niezależnych, a przewijającymi się w publikacjach SW.

1) Wyrażane jest optymistyczne przekonanie, że sami Rosjanie,
świadomi wadliwości systemu dominacji dopomogą w demontażu
bloku sowieckiego, włączając w to emancypację polityczną narodów
włączonych w skład ZSRR. Na czym opiera się ten optymizm?! Możemy
marzyć o rozbiciu sowieckiego Imperium na państwa narodowe, ale
nie wmawiajmy sobie, że sami Rosjanie przyłożą do tego rękę. Mogą
oni być świadomi niezbędności reform, mogą dopuszczać usamodziel-
nienie się państw Układu Warszawskiego, a nawet samą jego
likwidację. Wynikać to może ze zmiany doktryny obronnej. Ale roz-
bicie samego ZSRR - to inny problem. Zwróćmy uwagę, że wszystkie
"nasze" koncepcje reorganizacji Europy Środkowo-Wschodniej milczą-
co zakładają pozostawienie przyszłej Rosji poza ewentualnym ukła-
dem zbiorowym Środkowo-Wschodniej Europy. Oczekiwanie współpracy
Rosjan w realizacji programu "uszczuplenia" i izolacji Rosji jest
chyba nieporozumieniem.

Rosjanie byli narodem imperialnym, a Rosja imperium kolonial-
nym na długo przed pojawieniem się ideologii komunistycznej. Los
sprawił, że to komunizm spoił żelazną obręczą padające państwo
carów. Nie zapominajmy, że różni nas nie tylko doświadczenie
historyczne, ale także punkt widzenia na rolę i miejsce przyszłej
Rosji w świecie.

2) Część ugrupowań opozycyjnych w Polsce uznała jednostronnie
obecne granice wschodnie PRL za ostateczne i niekwestionowane
granice wschodnie przyszłej, wolnej Rzeczypospolitej. Uwagę musi
zwrócić fakt, że tego rodzaju postawy i deklaracje przedstawiane
są jako przykład dziejowego kompromisu. Uważam, że mamy do czynie-
nia z poważnym nieporozumieniem sensu użytego pojęcia.

Aneksja ziem wschodnich RP dokonana przez ZSRR we wrześniu
r. i zaakceptowana przez aliantów w porozumieniach z Teheranu
i Jałty była jednostronnym aktem obcego mocarstwa wobec Państwa
Polskiego! Było to otwarte pogwałcenie suwerenności Państwa, wbrew
normom prawa międzynarodowego.

Uznanie i przyjęcie tego faktu za nieodwracalny przez krajową
opozycję nie jest żadnym aktem kompromisu - jest jedynie uznaniem
konsekwencji klęski wojennej Państwa Polskiego w II wojnie
światowej. Fakt, że autorami takiego ujęcia sprawy granic
wschodnich RP kieruje chęć pojednania z narodami sąsiednimi, prag-
nienie budowy nowego, przyjaznego układu stosunków międzynaro-
dowych w Europie Środkowej i Wschodniej wolnej od sowieckiej
i jakiejkolwiek innej dominacji czyni rzeczoną postawę zrozumiałą.
Nie może to jednak zmieniać sensu wydarzeń sprzed 40 lat.

Zauważmy. Uznanie przez rządy NRD i RFN granicy na Odrze
i Nysie Łużyckiej za nienaruszalną granicę zachodnią Polski jest
uznaniem przez te państwa skutków klęski III Rzeszy. Nie jest to
aktem dziejowego kompromisu. Próbą dziejowego kompromisu był
w naszej historii Traktat Ryski z 1921 r., gdzie obie strony
rezygnowały z części swoich roszczeń.

"Myślą przewodnią naszej wypowiedzi zaczerpniętą z "Za-
sad Ideowych" jest poszanowanie każdej odrębności
narodowej, takie same prawa dla każdego narodu i wspólna
walka z komunizmem...".

Myślą przewodnią SW jest "wspólna walka z komunizmem".
Likwidacja komunizmu, nie rozwiąże jednak wszystkich bolączek
i problemów ludzkości, choć bardzo byśmy wszyscy tego chcieli.
Problemy ustalenia granic, rządów etc. staną się realne dopiero po
upadku systemu. Wówczas też do głosu dojdą interesy państwowe
i narodowe, tak jak je wtedy będą postrzegać przywódcy polityczni.
Takie są realia świata polityki międzynarodowej.

Celowe i słuszne odsunięcie dyskusji programowo-terytorialnej
pomiędzy przedstawicielami narodów ujarzmionych problematyki tej
ani nie zamyka, ani nie rozwiązuje.

Deklaracje polityczne partii i stronnictw, organizacji lub
wybitnych jednostek są jedynie deklaracjami, choćby składanymi
w najlepszej wierze. Ostateczne decyzje podejmą rządy suwerennych
państw.

Tworzenie dzisiaj jakichkolwiek zasad, które miałyby usuwać
z "pola gry politycznej" problemy, które staną jutro - poza dobrym
samopoczuciem niczego nie gwarantuje. Nie o to zaś chyba chodzi
organizacji tak zaangażowanej we współpracę narodów ujarzmionych
jak SW.

Wojciech Wojnarowicz

__________________________________________________________________

KAZIMIERZ SULKA NIE CHCIAŁ BYĆ DRUGIM PIOTROWSKIM

W 1986 r. ks. Adolf Chojnacki, proboszcz parafii w Krakowie
-Bieżanowie zostaje przeniesiony do Juszczyna k. Suchej Beskidz-
kiej. Wkrótce potem w Suchej zamieszkuje czasowo funkcjonariusz SB
Kazimierz SULKA, oddelegowany jako szef 3-osobowej grupy mającej
zająć się osobą księdza, znanego z patriotycznej postawy. Grupa
operacyjna działa. W listopadzie 1986 na terenie Juszczyna kolpor-
towane są paszkwilanckie ulotki i rysunki, m.in. porównujące
ks. Chojnackiego do... Adolfa Hitlera. 13 XII 86 r. K. Sulka zos-
taje aresztowany pod kryminalnym zarzutem płatnej protekcji.
W więzieniu postanawia ujawnić, iż miał z polecenia przełożonych
przygotować zamach na życie ks. Chojnackiego. Listy do księdza
przejmuje SB i służba więzienna, kolejne jednak docierają do
adresata. Próbuje także - bezskutecznie - zainteresować sprawą
prokuraturę. Efekt - przy kolejnym przedłużeniu aresztowania
w czerwcu 1987 r. w uzasadnieniu napisano, że Sulka powinien dalej
siedzieć, bo... "ujawnił tajemnicę służbową". 21 VII 1988 - po
przeszło 19 miesiącach tymczasowego aresztowania - Sulka zostaje
skazany za owe czyny kryminalne (łapownictwo) na 2 lata i 4 mie-
siące pozbawienia wolności. Ponieważ większość już odbył w postaci
zaliczonego na poczet kary tymczasowego aresztowania, 29 VIII 1988
r. uzyskuje postanowienie Sądu o przedterminowym zwolnieniu. Pos-
tanowienie to pozostaje jednak tylko na papierze - w tym czasie
prowadzone jest już bowiem drugie postępowanie, pod zarzutem pomó-
wienia przez Sulkę Służby Bezpieczeństwa w listach do ks. Chojnac-
kiego i wniesiono już do sądu akt oskarżenia z art. 178 par.1 kk
- dodajmy, przestępstwa ściganego normalnie z oskarżenia prywat-
nego. Na wniosek prokuratora sąd stosuje 2 IX 1988 r. wobec Sulki
areszt pod nowym zarzutem. Z dat (29 VIII - 2 IX) wynika, że K.
Sulka 4 doby pozbawiony był wolności bez żadnej podstawy prawnej.
Widocznie komuś bardzo zależało na tym, aby Sulka ani na chwilę
nie miał swobody wypowiedzi. 1O XI 1988 Sąd Rejonowy w Katowicach
skazał K. Sulkę na 1 rok pozbawienia wolności. Sądowi przewodni-
czyła Wanda Dubiel, zarazem przewodnicząca Wydziału IV Karnego SR,
oskarżał Edmund Nakonieczny, "dyżurny" prokurator we wszystkich
sprawach mających aspekty polityczne. 13 XI obrońca Sulki składa
do Sądu Rejonowego zapowiedź rewizji i wniosek o uchylenie tymcza-
sowego aresztowania. 24 XI wydane zostaje postanowienie Sądu
Wojewódzkiego o "odmowie uwzględnienia zażalenia na postanowienie
o tymczasowym aresztowaniu". Tymczasem żadnego zażalenia obrońca
jeszcze nie składał, gdyż nie otrzymał jeszcze odmownego postano-
wienia Sądu Rejonowego. W ten sposób przeskoczono cały etap
postępowania, oczywiście nie bez powodu. Gdyby Sulce postawiono
zarzut ujawnienia tajemnicy służbowej, to wprawdzie można by mu
wymierzyć karę surowszą, ale oznaczałoby to przyznanie się SB do
przygotowywania zamachu na życie księdza, ponadto ujawnienie
zamiaru popełnienia przestępstwa (planowanego zabójstwa) nie może
w ogóle być przestępstwem!

Powyższy tekst jest skrótem artykułu z nr 44 pisma Małopol-
skiego Komitetu Walki o Praworządność PARAGRAF. Pismo to szczegó-
łowo omawiało wszystkie aspekty sprawy K. Sulki również w numerach
34, 42 i 43. Komisja Interwencji i Praworządności od początku
śledzi uważnie przebieg sprawy. Nie poruszaliśmy jej dotychczas
w "INFORMACJI" żywiąc obawę, że rewelacje Sulki mogą okazać się
mistyfikacją w celu nadania sprawie kryminalnej charakteru poli-
tycznego. Obecnie nie mamy żadnych wątpliwości. Kazimierz Sulka
jest więźniem politycznym, ponad 2 lata przebywa w więzieniu za
odmowę uczestnictwa w przestępstwie i próbę ujawnienia przygotowań
do tego przestępstwa. Być może jego ryzykownej decyzji ks. Choj-
nacki zawdzięcza życie. W uzasadnieniu aktu oskarżenia czytamy, że
K. Sulka był członkiem specjalnie powołanej grupy operacyjnej SB,
której głównym zadaniem - jak pisze prokurator - było przerwanie
pozareligijnej działalności ks. Adolfa Chojnackiego. I jeszcze
końcowy fragment aktu oskarżenia:

"... Na zasadzie art.3O8 kpk wnoszę o rozpoznanie niniejszej
sprawy z wyłączeniem jawności całej rozprawy, gdyż z uwagi na
ważny interes państwa, okoliczności sprawy winny być zachowane
w tajemnicy".

Żonę i 3-letnią córkę skazanego objął swą opieką Arcybiskupi
Komitet Pomocy w Krakowie. 2 XII 88 r. K. Sulkę przewieziono do
Aresztu Śledczego w Warszawie.

/"Informacja KIiP", nr 55, 4.1.1989 r./

__________________________________________________________________

NIECODZIENNY PROTEST W GORZOWIE

6 XII o godz. 12 w Gorzowie Wielkopolskim 23-letni Robert
KORCZ wspiął się na słup wysokiego napięcia obok kina "Muza", by
stamtąd wyrazić swój protest przeciw okrutnemu traktowaniu więź-
niów w Zakładzie Karnym w Rawiczu. Na słupie zawiesił 3 biało-
-czerwone flagi i transparent: "JA, KORCZ - ŻĄDAM DEMOKRACJI
W PRL". Oto w streszczeniu posłanie, jakie wygłosił do osób
zgromadzonych wokół tej niezwykłej trybuny:

"Nazywam się Korcz. Walczę o to, aby zostali ukarani funkcjo-
nariusze służby więziennej w Rawiczu winni temu, że przyczynili
się do wielu zgonów. Jest wśród nich dwoje lekarzy: dyrektor
szpitala Majerowa i drugi, chyba Borutowicz. Przebywałem w tym
więzieniu 1,5 roku mocą Sądu Wojsk Lotniczych za odmowę wykonania
rozkazu. To, co tam widziałem, nie mieści się w ludzkiej wyobraź-
ni. Nad skazanymi znęcają się, są dokonywane bandyckie rozboje.
Skazany nie może napisać praktycznie żadnego odwołania: jeśli
przekaże taką korespondencję - owszem, wezmą, a po dwóch tygod-
niach holują na celę dźwiękoszczelną, gdzie więzień jest dokładnie
skopany. 31 maja 1988 roku dokonano na mnie takiego chuligańskiego
rozboju, wybili mi nawet ząb. Za to też żądam odszkodowania,
a najbardziej chodzi mi o to, żeby tych funkcjonariuszy w ogóle
usunąć i ukarać. Pisałem "lewym kanałem" do prokuratora w sprawie
tego wisielca - zbrodnia została dokonana w celi 97 w grudniu 1987
r. Jestem świadkiem rozmów - był chory na gruźlicę płuc. Tego
skazanego wcale nie leczono, gdyż w marcu miał opuścić więzienie,
więc im się nie opłacało. Służba zdrowia w Zakładzie Karnym
w Rawiczu nie jest służbą zdrowia. Po prostu to nie są ludzie.
To nie są ludzie. I w tej chwili żądam - jak rząd mówi, że
demokrację wprowadza - żądam sprawiedliwości i ukarania winnych.
Kiedy 1 listopada opuszczałem zakład karny, nie oddano mi mojego
depozytu, gdzie miałem m.in. klucze od mieszkania. Oznajmiono mi,
że depozytu nie posiadałem. Uważam, że funkcjonariusze dokonali
kradzieży. Musiałem rozwalić drzwi w swoim mieszkaniu.

Robert Korcz wytrwał na słupie pełne 24 godziny. Zszedł nas-
tępnego dnia w południe za namową ks. E. Jankiewicza i działacza
"Solidarności" Zbigniewa Bodnara, którzy przekonali go, że taka
forma protestu zimą jest szaleństwem. Wokół słupa gromadzili się
ciągle ludzie, różnie reagując. Wielu przynosiło Robertowi gorącą
herbatę, kawę, czekoladę. Przez całą noc teren obstawiały SB
i milicja. Rano dwóch milicjantów szarpiąc, popychając i używając
wulgarnych słów usiłowało rozpędzić gromadzących się ludzi. Po
zejściu Robert Korcz powiedział: "...jeżeli chociaż jeden więzień
w Rawiczu nie będzie bity i maltretowany, to swój protest uznam za
słuszny", po czym odszedł spokojnie do domu. R. Korcz jest sanita-
riuszem w Pogotowiu Ratunkowym, swój protest podjął w czasie
wolnym od pracy.

/"Informacja KIiP", nr 53, 14.12.1988/

__________________________________________________________________

FIRMA PIXI

czyli

KRÓTKO O KOMIŹMIE KOMUNIZMU

(Wywiad z obrazotwórcą)

AISW: Powiedz coś o sobie.

Pixi: Firma nazywa się "Pixi", jest jednoosobowa, istnieje od
chwili wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. Powstała jako
odpowiedź na zapotrzebowanie społeczne i w dużej mierze je
ilustruje. Istniała także pod innymi nazwami - do momentu, kiedy
to zapotrzebowanie nie stało się bardziej regularne. Chyba
niewiele wydawnictw niezależnych w Polsce docenia rolę takiej
formy prezentowania poglądów, a przecież informacja niezależna nie
dysponuje tak rozbudowanymi i sprawnymi środkami jak rządowa.
Stąd, przez to ograniczenie, musi być oszczędna i chwytliwa. Do
tego zaś nadają się najlepiej rysunki, plakaty, wydawnictwa ilu-
strowane, okładki książek itp. Jest to sfera informacji prawie
zupełnie zapomniana, o kapitalnym znaczeniu i zasięgu oddziały-
wania. Doskonale rozumieli to działacze "legalnej Solidarności".
Zniknęły, niestety, z murów plakaty, zniknęły ilustrowane gazetki
uliczne, ustępując miejsca często nic nie mówiącym napisom, np.
"PPS", "UWP" i innym. Tempo przekazywania informacji i sposób
polegający na ośmieszeniu-dowcipie czyni z ilustracji - pod
warunkiem, że zostały wykonane z pewną kulturą - argument nie do
zbicia, stanowiący poważne zagrożenie dla gładkich sformułowań czy
sytuacji tworzonych przez reżimowe massmedia. Wątpiących odsyłam
do takich wydawnictw niezależnych, które w latach 198O-81 były
solą w błędnym oku władzy. Doskonałą ilustracją mojej teorii jest
dziś działalność teatru "Pomarańczowa Alternatywa", którego pomys-
ły inscenizacyjne opierają się (podobnie jak moje obrazki) na
przedrzeźnianiu Bestii.

AISW: Czy działalność Firmy nie godzi w "narodowe sojusze i poro-
zumienia"?

Pixi: Jeśli godzę w jakieś sojusze, to nie są to moje sojusze.
W swojej działalności wykorzystuję zasadę ograniczonego zau-
fania. Pozwala mi to na posiadanie własnego zdania, a skoro tak,
to moim prawem jest manifestowanie swojego stosunku do polityki
władz czy kogoś tam - nie czuję się zobowiązany do popierania
ludzi, z którymi się nie utożsamiam. Staram się mówić wprost
o tym, kto i co mi się nie podoba.

AISW: Jesteś szalenie pryncypialny!.
Pixi: Każdy może być "opozycjonistą" i to jest prawo każdego
człowieka i obywatela. Poza tym trzeba pamiętać, że konflikt
nie jest sytuacją negatywną. Bez konfliktów nie ma postępu. Ja dą-
żę do konfliktów, bo chcę coś zmienić.

AISW: Dlaczego więc nie podpisujesz się własnym nazwiskiem?

Pixi: "Pseudonim artystyczny" to przyzwyczajenie z lat stanu wo-
jennego - miał mnie chronić przed innym przyzwyczajeniem
strony przeze mnie tykanej. Poza tym czuję się jakoś lepiej jako
Pixi, bo to może być każdy, czyli nikt konkretny, a większość
moich dowcipów to właśnie dowcipy "szarych" Polaków, stojących
w kolejkach, biegających po pustych sklepach, ciężko zapracowują-
cych fury fałszywych banknotów. Często więc autorstwo jest zbioro-
we (Copyright by Naród). Chciałbym, aby moje rysunki powróciły na
tę samą ulicę, z której wyszły.

AISW: Twoje dowcipy nie są śmieszne.

Pixi: Wiem o tym, ale ktoś w tym "dialogu" (forma lubieżnie stoso-
wana przez komunistów) powinien być poważny - ja tylko
skorzystałem z wolnego miejsca.

AISW: Czy chcesz przez to powiedzieć, że władze PRL nie są poważne?

Pixi: Pytanie jest poważne. Często zdarza mi się dyskutować z te-
lewizorem. Niestety, zwykle kończę na tych dyskusjach, kiedy
kończy się program. Są to bowiem już gotowe kpiny - trudno je
"przekpić". Również dlatego, że stanowią element szczególnego
języka: języka totalnego. Dotykasz poszczególnych słów - reszta
wymaga osobnych sztychów.

AISW: Praca Syzyfa.

Pixi: Całej armii syzyfów! Mimo to czasem jednak siadam do rysowa-
nia i, słowo daję, niewiele zmieniam. Np. minister Urban na
jednej z ostatnich swoich konferencji prasowych na pytanie, czy
istnieje w Polsce pluralizm polityczny, odpowiedział, że owszem,
istnieje, ale w formie zalążkowej. Ja na to zastanawiam się nad
ową formą: czy jest nagozalążkowa czy raczej okrytonasienna...

AISW: Masz rzeczywiście poważne problemy.

Pixi: Wszyscy mamy te same. Te wszystkie obrady plenarne, zjazdy,
konferencje, ta buta, pewność siebie, to czytanie z kartek -
co to są za ludzie, o czym myślą, kto ich zna? Jeden drugiemu
pisze przemówienia (Jaruzelski np. Górnickiemu, o czym powszechnie
wiadomo). Czyż nie są to marni aktorzy, fałszywi wokaliści, domo-
rośli szamani? Jeden taki (min. Kisiel) zalecał nawet plucie krwią
jako drogę wyjścia z długów...

AISW: Przepraszam bardzo, ale to my specjalizujemy się w antykomu-
niźmie...

Pixi: Dopuśćcie i amatorów.

Ów fałsz staje się nazbyt wyraźny w zderzeniu z rzeczy-
wistością. Jawi się jako anachronizm, tym bardziej, że czasy się
zmieniły: z rewolucyjności tej partii zostały już tylko wyblakłe
sztandary. Członek partii w oczach przeciętnego Polaka to człowiek
niezbyt rozgarnięty, to cwaniak próbujący osiągnąć przez samą
przynależność jakieś korzyści, słabeusz, czujący się pewniej
z Bestią pod pachę. O komunistach prawdziwych się nie mówi, bo
nikt w takich nie wierzy.

##################################################################
## ##
## ##
## ##
## Informujemy, że AISW jest depozytariuszem praw ##
## ##
## autorskich firmy Pixi. Wszelkie kopiowanie rysunków ##
## ##
## zamieszczonych w serwisie jest dozwolone pod warunkiem ##
## ##
## ich zakupienia. I tak cena jednego rysunku wynosi: ##
## ##
## ##
## - dla wydawnictw krajowych - 6.OOO zł, ##
## ##
## ##
## - dla wydawnictw zagranicznych - w dewizach, w zależności ##
## ##
## od stawek stosowanych przez daną redakcję. ##
## ##

## ##
## ##
## Realizujemy również zamówienia na określone tematy. ##
## ##
## Cena jednego rysunku ulega wówczas podwojeniu. Na następ- ##
## ##
## nej stronie zamieszczamy zestaw 13 prac. Pragniemy ##
## ##
## stworzyć stałą rubrykę z rysunkami i prezentować ją ##
## ##
## regularnie w każdej edycji. Będzie ich pewnie mniej niż ##
## ##
## obecnie, ale za to gwarantujemy lepszą jakość techniczną ##
## ##
## reprodukcji. ##
## ##
## ##
## Wpłaty prosimy przekazywać kanałami AISW (za granicą - ##
## ##
## poprzez przedstawicieli SW), z zaznaczeniem, że dotyczą ##
## ##
## one firmy Pixi. ##
## ##
## ##
## ##
## ##
##################################################################

Tu proszę wkleić załączone zdjęcie

lub jego kserokopię

URBAN STANĄŁ W SZEREGU...

"Gazeta Jastrzębska" (organ PPS) z 8 grudnia zamieszcza
tekst A.G. Rawickiego "Rżnąć pepiczków !??". Autor pisze m.in.
o Urbanie, którego wypowiedź nie znalazła u niego uznania: "W ten
sposób mimo woli stanął Urban w jednym szeregu z sanacyjnym
ministrem Beckiem, który w 1938 roku zamiast montować blok
antyniemiecki poszedł z Hitlerem na Zaolzie. Gratulować".

Gratulacje należą się socjalistycznej redakcji, za tak
dokładne przesiąknięcie komunistyczną propagandą, sączoną w szko-
łach na lekcjach historii. Różnie można patrzeć na polską historię
międzywojenną i rozmaicie oceniać ostatniego przedwojennego minis-
tra spraw zagranicznych Józefa Becka, ale nawet partyjne zacie-
trzewienie nie powinno odbierać redakcji rozsądku. Jeśli nie zna
się własnej historii narodowej, to są przecież uczciwe książki, są
źródła, można po nie sięgnąć. A w ostateczności można w ogóle
zrezygnować z historycznych analogii. Na pewno lepsze to niż
pisanie dyrdymałów w opakowaniu gazety niezależnej.

A. Żurawski

_________________________________________________________________

INTERNACJONALISTYCZNE KOPERTY

Poczta ZSRR wypuściła serię kopert opatrzonych portretami
żołnierzy-internacjonalistów, "Bohaterów Związku Radzieckiego".
Jest to jeden z elementów budowania romantycznej legendy wokół
żołnierzy poległych w Afganistanie. Można zrozumieć ból rodzin,
które w nie-swojej wojnie utraciły synów na obcej ziemi. Nie można
jednak zaakceptować sposobu, w jaki sowiecka propaganda usiłuje
gloryfikować tę wojnę, z której po latach musi się wycofać. Czego
"bohaterowie ZSRR" szukali w Afganistanie? Jak zostałyby przyjęte
przez Sowietów portrety żołnierzy niemieckich poległych np. pod
Stalingradem, opatrzone napisem "bohaterowie Niemiec"?

__________________________________________________________________

AMERYKAŃSCY DZIENNIKARZE W SOWIECKIM ŁAGRZE PERM-35

W ramach "głasnosti" sowieckie władze wyraziły zgodę na zwie-
dzenie przez amerykańskich gości czynnego łagru, w którym przeby-
wają więźniowie polityczni. 8 grudnia 1988 r. o godz. 8 z Permu
w kierunku obozu wyruszyła grupa, w skład której weszli: A. Rosen-
thal - dziennikarz "New York Times", F. Taubman - szef moskiews-
kiego biura tej gazety, K. Fitzpatrick - znający język rosyjski
członek organizacji obrony praw człowieka oraz grupa Rosjan z
prokuratorem Rachmaninem na czele. Sowieci nalegali na zjedzenie
obiadu po drodze i celowo przeciągali podróż, Amerykanom zaś
zależało na zjedzeniu obiadu razem z więźniami. Amerykańscy goście
przywieźli walizki z żywnością i ubraniem dla więźniów, ale
prok. Rachmanin nie pozwolił ich wnieść na teren obozu, podobnie
jak magnetofonów i kamer fotograficznych.

Gości zaprowadzono najpierw do gabinetu naczelnika, który zro-
bił im wykład z historii obozu. Obecnie w obliczonym na 129 osób
obozie przebywają 62 osoby: 15 za próbę ucieczki za granicę, 25
"za szpiegostwo", 22 za przestępstwa wojskowe. Wszyscy pracują
przy produkcji części zamiennych do samochodów. Na przybycie gości
obóz został specjalnie przygotowany: wyasfaltowano podwórze,
odmalowano pokój widzeń i inne pomieszczenia, przywieziono braku-
jącą żywność i odzież.

Gościom pokazano legendarny izolator (karcer), którego wspom-
nienie nawet po latach prześladuje byłych więźniów. W tym ciemnym,
lodowatym pomieszczeniu trzyma się więźniów bardzo długo - nie ma
tu bowiem norm czy ograniczeń. Tym razem izolator był oświetlony,
ogrzewany i pusty.

Kucharz odmówił wydania Amerykanom więziennego jedzenia,
mówiąc, że nie jest jeszcze gotowe. Jeden z więźniów w kuchni
powiedział po angielsku, że wywieszone menu oraz normy mleka
i tłuszczu nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.

Delegacji nie pozwolono nawet na chwilę rozmowy z więźniami
w cztery oczy, choć jest to powszechna, na całym świecie stosowana
praktyka przy wizytach podobnych komisji w więzieniach. W obozo-
wych warsztatach nie pozwolono odrywać więźniów od pracy: byli
bardzo zajęci. Dwóch szepnęło przechodzącym Amerykanom: "To
wszystko pokazówka, specjalnie dla was". Jeden z więźniów wybiegł
z krajalni krzycząc: "Muszę z wami pomówić. KGB mnie zabije, ale
muszę z wami mówić!". Na rozmowę mu nie pozwolono. Inny więzień
podbiegł do Amerykanów po ich wyjściu z budynku i po angielsku
krzyknął, że chce z nimi rozmawiać. Tego również zabrano.

"Potem pułkownik poinformował nas - pisze Rosenthal - o dziwnym
zbiegu okoliczności: sześciu więźniów, na spotkaniu z którymi naj-
bardziej nam zależało, zachorowało na niezwykle ciężką grypę.
Wszyscy leżeli w szpitalu i nie mogliśmy z nimi rozmawiać. Kiedy
jednak przechodziliśmy koło szpitala, nagle ktoś otworzył okno
i usłyszeliśmy krzyk: 'Chcemy się z wami widzieć!'".

Amerykanom nie udało się ich zobaczyć. Pozwolono tylko na
rozmowę z czterema więźniami - w obecności siedmiu-ośmiu strażni-
ków, którzy ciągle im przerywali i kłócili się o słowa. Widać
było, że są zupełnie zdezorientowani obecnością Amerykanów.
Więźniowie mówili odważnie o złych warunkach w jakich przebywają
i złym traktowaniu, o ciągłym torturowaniu zimnem. B. Klimczak
powiedział,że w ubiegłym miesiącu czterech skutych kajdankami
więźniów przymusowo ostrzyżono i osadzono w izolatorze, gdzie było
*)
bardzo zimno. Fizyk Goldowicz (próba ucieczki do Finlandii )
mówił, że dręczenie głodem zastąpiono teraz torturowaniem zimnem.
Prosił o Biblię. L. Łubman skarżył się na bóle głowy i żołądka.
Inny więzień prosił, by nie zapominać o sześciu kolegach
izolowanych w szpitalu. Jednak rozmowę z obozowym lekarzem
uniemożliwił prokurator.

Wyjeżdżając prokurator Rachmanin pogroził komendantowi palcem,
aby podkreślić, że zabrania karać więźniów za ich wypowiedzi, tym
niemniej wszyscy więźniowie i tak byli przekonani, że zostaną
ukarani.

/Wg artykułu A. Rosenthala w "New York Times" z 14.12.88 i mate-
riału "Express-Kroniki" nr 51 przedrukowanych w "Russkoj Mysli"
z 23.12.88 r./

_________________________________________

*)

Ucieczki do Finlandii zawsze skazane są na niepowodzenie,
bowiem fińskie władze wydają władzom sowieckim wszystkich zbiegów,
o czym nie wszyscy wiedzą, traktując Finlandię jak normalny kraj
zachodni. Udają się natomiast nieliczne ucieczki przez Finlandię
- bez ujawnienia się przed fińską policją - do Norwegii (przyp.
AISW).

__________________________________________________________________

JAK TO BYŁO

(Relacja Aszota Manuczariana, spisana 18 XII 1988 w Erewaniu.
wg "Express-Kroniki", za: "Russkaja Mysl" z 6.1.1989 - skrót)

Aszot Manuczarian - ur. 1955 r. nauczyciel fizyki,
dyr. szkoły w Erewaniu, członek Komitetu "Karabach",
pod koniec 1988 r. usunięty z KPZR, w listopadzie

wybrany do Rady Najwyższej Armeńskiej SRR. Obecnie
ukrywa się przed aresztowaniem.

7 XII o godz. 11.42 nastąpiło w naszej republice trzęsienie
ziemi. Już tego dnia praktycznie wszyscy członkowie ruchu kara-
bachskiego w Armenii wyjechali na miejsce nieszczęścia. Wieczorem
w Domu Pisarza zorganizowaliśmy sztab koordynujący działania
uczestników ruchu w rejonie katastrofy. Uważaliśmy się wtedy za
pomocników komisji rządowej i zawarliśwmy z nią umowę o naszej
działalności. Jednak już pod koniec 8 grudnia było jasne, że o ja-
kiejkolwiek scentralizowanej organizacji prac nie ma mowy.

Setki przedsiębiorstw utworzyły i posłały swoje kolumny sprzę-
tu, samochodów i ludzi w strefę klęski, ale nikt tam nie wiedział,
gdzie skierować maszyny, jak uniknąć wzajemnego blokowania się
pojazdów, z powodu którego nawet rannych godzinami nie można było
wywieźć z miasta, gdzie posyłać jedzenie, wodę, namioty, odzież,
jakie prace i gdzie już wykonano, a jakie trzeba wykonać. Pomoc,
która od razu zaczęła nadchodzić z całego kraju i świata, z powodu
bałaganu nie dochodziła do potrzebujących. Na rzeczywiste trudnoś-
ci nakładała się uderzająca niekompetencja wielu kierowników.
Dlatego sztab zorganizowany przez Komitet "Karabach" postanowił:

1. Zorganizować sztaby w Spitaku i Leninakanie z przedstawicielami
we wsiach, które zbierałyby informacje i koordynowały prace.
(Większość członków Komitetu pracowało w takich sztabach).

2. Formować oddziały ochotników ze sprzętem, wodą, lekarstwami,
odzieżą dla ofiar. (Poczynając od 7 XII posyłaliśmy w rejon
klęski codziennie po 6O-7O autobusów z ochotnikami. Wiele z nich
kierowało się do wsi zupełnie pominiętych przez władze).

3. Wywozić ciężko rannych z rejonu klęski i rozdzielać ich
rodzinom. Tysiące ludzi zapisywało się w Domu Pisarza wyrażając
gotowość przyjęcia ludzi do swoich domów; czekali dniem i nocą,
zabierając przybywających. Prawie wszyscy chcieli adoptować
dzieci-sieroty.

4. Wyjaśniać pogłoski i odpowiadać na trwożące ludzi pytania.

Ponieważ wszystkie oddziały ochotników przywoziły informacje,
Komitet miał najbardziej wiarygodne informacje o potrzebach.
Umówiliśmy się więc z komisją rządową, że na lotnisku nasz
przedstawiciel będzie adresował przybywające ładunki.

W związku z tym, że z zagranicy przychodziły czasem rzeczy dos-
tępne na miejscu, a pieniędzmi rozporządzały urzędy często
"zapominające" o intencji ofiarodawcy, zwróciliśmy się do kompozy-
tora Charlesa Aznavoura i gubernatora Kaliforni (pochodzenia
ormiańskiego) z prośbą o zorganizowanie w Europie i Ameryce
centrów zbierania środków na pomoc ofiarom trzęsienia ziemi. Ten
apel odniósł skutek, wiele darów przyszło tymi kanałami. I to -
jak sądzę - było jedną z głównych przyczyn rozdrażnienia
Gorbaczowa działalnością Komitetu.

1O XII pod Domem Pisarza zebrały się setki kobiet, które
zadeklarowały usynowienie sierot - żądały od nas załatwienia tej
sprawy. Był to skutek apelu środków masowego przekazu do
mieszkańców miast w całym ZSRR o adoptowanie sierot z Armenii.
Ludzie bali się też następnych wstrząsów. Gorszyła ich też "pomoc"
i "wyrazy współczucia" z Azerbajdżanu - po święcie narodowym
z okazji trzęsienia ziemi w Armenii, po licznych telegramach z
"pozdrowieniami" z okazji trzęsienia ziemi, po tym wszystkim, co
za przyzwoleniem albo zachętą miejscowych władz spotkało armeńską
ludność w Azerbejdżanie przez ostatnie 1O miesięcy. Ze wszystkimi
tymi problemami kobiety zwracały się już do KC i rady ministrów,
ale nie uzyskały zadowalających odpowiedzi.

Po uzgodnieniu z komendantem rejonu, wystąpiłem przed ludźmi
z wyjaśnieniami:

1. Jesteśmy wdzięczni za gotowość adopcji, ale najsprawiedliwiej
jest zatrzymać dzieci pod dobrą opieką pedagogiczną i zadecydo-
wać o ich przyszłości, kiedy prace ratunkowe się zakończą.

2. Nie mamy wiadomości o możliwych dalszych wstrząsach, czekamy na
opinie sejsmologów z całego świata.

3. Powiadomiliśmy rząd o niedopuszczalności pracy elektrowni ato-
mowej i zakładów chemicznych. Czekamy na reakcję.

4. "Pomoc" z Azerbajdżanu, jako obłudną, należy odrzucić.

Ludzie uspokoili się i rozeszli, ale po dwóch godzinach
zebrali się nowi. Wystąpiłem znowu.

Wieczorem, ok. godz. 18, komendant rejonu pojawił się znów,
żądając, abyśmy rozesłali ludzi do domów. Było ich mniej niż
w dzień - około tysiąca. Większość zajęta była przygotowaniem
transportów albo oczekiwała na przybycie rannych. Poprosiłem
komendanta o godzinę zwłoki, ale wrócił po 2O minutach z nowym
komendantem miasta, gen. Makaszewem, który zażądał, abyśmy wszyst-
kim kazali się rozejść albo zostaniemy aresztowani. Rozejście się
wszystkich oznaczałoby przerwanie prac ratowniczych. Odmówiliśmy
i zostaliśmy aresztowani. Ludzi rozpędzono. Generał, zastępca
komendanta, odmówił zapoznania się z moim mandatem deputowanego
do Rady Najwyższej, po czym kazał mi go zabrać, abym nim "nie
szermował".

Po sześciu godzinach aresztu postawiono mnie przed grupą
oficerów, z komendantem miasta na czele, wyglądającą na trybunał.
Odmówiłem wyjaśnień i zażądałem przedstawienia pozwolenia
prezydium Rady Najwyższej Armenii na pociągnięcie mnie do
odpowiedzialności. Otrzymałem zapewnienie, że nie jestem areszto-
wany i że zostanę zwolniony. Odbyła się rozmowa, w czasie której
oceniłem to co zaszło jako prowokację, która może doprowadzić
nawet do starć z wojskiem. Określiłem dotychczasową współpracę
z komendanturą miasta jako dobrą: udało się uniknąć poważnych
incydentów. Zgodziłem się na wystąpienie w TV i wezwanie ludności
do spokoju, jeśli wszyscy aresztowani w Domu Pisarza zostaną
zwolnieni. Otrzymawszy odpowiednie zapewnienia pożegnałem się
i wyszedłem ufając, że incydent jest załagodzony.

Jednak rano okazało się, że członkowie Komitetu i inni
działacze wczoraj zatrzymani nadal są w areszcie. Kilkadziesiąt
osób dzwoniło pytając, co robić. Umówiłem się na spotkanie,
obiecując zorientować się w sytuacji. O wyznaczonej porze zebrało
się pod pomnikiem Tumaniana ok. 1OOO osób. Wojsko otoczyło tłum
żądając rozejścia się. Zaproponowałem przejście w inne miejsce i
tam wyjaśniłem, w jakich okolicznościach aresztowano członków
Komitetu. Szybko zebrało się wiele tysięcy osób żądających
zdecydowanego działania. Aby uniknąć starć, zaproponowałem przejść
przez centrum miasta dając ludziom znać o wydarzeniach.

W pewnym miejscu drogę zagrodziły nam czołgi. Poszedłem do
kordonu i odnalazłem zastępcę komendanta miasta. Zaproponował. aby
ludzie się rozeszli, a my razem z nim udamy się do komendanta
i rozważymy sytuację. Odpowiedziałem, że nie mogę kazać się
rozejść, dopóki nie powiem ludziom czegoś konkretnego. Wtedy on:
"Niech ludzie zostaną tu, a my pojedziemy, wszystko wyjaśnimy i po
powrocie ogłosimy". Ludzie jednak bali się pozostać na miejscu
i ruszyli dalej. Poprosiłem oficera, aby sam porozmawiał z komen-
dantem i uzyskał odpowiedź dla ludzi. Dalej na trasie pochodu
ponownie przywołano mnie do niego. Powiedział, że członkami
Komitetu zajmuje się moskiewska prokuratura (?!) i jeśli marsz
będzie trwał, to komendant go rozpędzi. Odpowiedziałem, że nie
sądzę, aby komendant był na to gotowy i jeszcze raz zażądałem
wyjaśnień. Koło mostu kolejowego nagle napadło na nas wojsko.
Bici ludzie zaczęli uciekać. Niektórzy uzbroili się, w co się dało
i zebrali się na pobliskim skwerze. Prosiłem żołnierzy, aby się
zatrzymali, ale tylko dostałem pałką po plecach. Rozpoczęła się
walka.

W ślad za tym rozpętała się histeryczna kampania propagandowa
przeciw ruchowi karabachskiemu uzupełniana aresztami. Dlaczego
akurat teraz, kiedy wszystkie akcje narodowościowe wstrzymano ?
Jedną z przyczyn jest wielka delikatność spraw narodowościowych
w ZSRR połączona z przygnębiającą niekomptencją większości kierow-
nictwa, którą łatwo wyjaśnić znając partyjno-biurokratyczny i ma-
fijny system doboru i rozstawienia ludzi władzy. W tych warunkach
rozwiązanie złożonych problemów dla organów decyzyjnych jest
zadaniem z gatunku praktycznie nierozwiązalnych. Trudno się
dziwić, że decyzje dotyczące Karabachu tylko czyniły sytujację
coraz bardziej złożoną, a władze, które nigdy nie brały na siebie
odpowiedzialności tylko szukały na kogo zrzucić winę. I znalazły -
Komitet "Karabach".

Jednak co najważniejsze: czytając prasę zagraniczną dziwiłem
się nierozumieniu sprawy przez niektórych autorów charakteryzują-
cych ruch karabachski jako narodowościowy. W rzeczywistości mający
początek w kwestii Karabachu ruch szybko przekształcił się w wal-
czący o demokrację, antymafijny. Tu są korzenie gwałtownych
napaści na nasz Komitet.

Podstawą rządów mafii jest system cen na każde stanowisko,
również takie, na które są "wybory". Za odpowiednie pieniądze
można otrzymać dowolne stanowisko, które z kolei daje nominatowi
możność bogacenia się, przy czym część "dochodów" wysyłana jest po
hierarchicznej drabinie w górę, a część "oszczędzana" na kupno
nowego, jeszcze wyższego stanowiska. To dlatego społeczny ruch
domagający się rzeczywistej demokracji jest tak niebezpieczny. Nie
tylko domagający się, ale realizujący ją: odbyły się nowe wybory
do kilku rejonowych komitetów partii, wymieniono wielu wysokich
urzędników i dyrektorów przedsiębiorstw. Można się domyślać, jak
bardzo boi się "nowe kierownictwo" Armenii, różniące się od
poprzedniego tylko zajmowanymi przez tych samych ludzi stanowis-
kami i w pełni posłuszne Moskwie.

To wszystko wyjaśnia, dlaczego 1O grudnia pokryły się w sprawie
ruchu karabachskiego interesy głoszącego pieriestrojkę Gorbaczowa
i wrogiej pierestrojce republikańskiej mafii.

ARESZTOWANIA W ARMENII

(Komunistyczna władza robi to, co umie)

Erewań, 1O.12.1988 r. Późnym wieczorem zwolniono z aresztu
deputowanego do Rady Najwyższej Armeńskiej SRR, A. Manuczariana,
jednego z sześciu zatrzymanych tego dnia członków Komitetu "Kara-
bach" (jak twierdzą moskiewskie "Izwiestia", "komitet ten to 1O-12
ideologów, którzy zmuszają ludność do ślepego wypełniania ich
woli". Naród ormiański jest tak zakrzyczany przez Komitet "Kara-
bach", że nie może wyrazić swojego zdania - dodaje "Prawda").
Pozostałych pięciu zatrzymanych nowy komendant wojskowy miasta
skazał na miesiąc aresztu.

Komitet "Karabach" miał się zebrać 11 grudnia o godz. 12, aby
omówić celowość wysyłania dzieci pozbawionych rodziców poza Arme-
nię, a także prace ratownicze w Spitaku i Leninakanie. Budynek,
w którym miał się zebrać Komitet, został tego dnia otoczony
wojskami MSW. Rozpoczęła się tam demonstracja na rzecz uwolnienia
uwięzionych członków Komitetu. Liczba uczestników szybko wzrosła
do ok. 7OO osób. Wojsko usiłowało ich sprowokować do walki. Demon-
stranci omijali czołgi, aż natrafili na szczelny kordon wojska.
Wtedy rzuciły się na nich oddziały specjalne, uzbrojone w pałki
i automaty z plastikowymi kulami. Ludzi spychano pod domy, których
mieszkańcy obrzucali żołnierzy ciężkimi przedmiotami. Około
godz. 14 demonstrację rozpędzono. Kilkadziesiąt osób zostało ran-
nych, wiele

zatrzymano.

Tego dnia wojsko rozbijało również mniejsze grupki ludzi.
Rodzinom aresztowanych podawano zarzut: "antysowiecka agitacja".
W dniach następnych aresztowania objęły wielu działaczy, m.in.
przewodniczącego Związku Studentów Ormiańskich, aktywistkę ruchu
karabachskiego D. Arutjunian, członka rady stowarzyszenia "Samo-
stanowienie Narodowe" M. Gabrieliana, członka Komitetu Karabach
Ch. Stamboliana (deputowanego do Rady Najwyższej Armeńskiej SRR,
przewodniczącego fundacji charytatywnej "Miłosierdzie"), G. Ułuba-
biana z ruchu karabachskiego, A. Arumaniana - kierownika centrum
informacyjnego związku "Samostanowienie Narodowe".

Liczba wojska w Erewaniu w tych dniach (11-16 grudnia) stale
rosła. Świadkowie twierdzą, że miasto wygląda jak okupowane: na
wszystkich skrzyżowaniach i placach stoją czołgi i działa. Doszło
już do zderzenia pędzącego ulicą czołgu z samochodem osobowym (ze
śmiertelnym skutkiem). Każdy, kto rozmawia z cudzoziemcem może
zostać aresztowany i skazany na miesiąc aresztu.

13 grudnia członek Komitetu "Karabach" A. Manuczarian zorgani-
zował w Leninakanie wiec informacyjny. Następnego dnia miasto
zamknięto - wjazd tylko za przepustką. Buldożery równają z ziemią
ruiny, pod którymi znajdują się rozkładające się zwłoki.

11 grudnia w Spitaku wprowadzono godzinę policyjną dla "zapo-
bieżenia plądrowaniu".

W Erewaniu godzina policyjna, nierespektowana po trzęsieniu
ziemi, od 11 grudnia jest ponownie ściśle przestrzegana (od godz.
24 do 5).

Gdy do Armenii przybyły zagraniczne ekipy ratownicze, studenci
i wykładowcy uniwersytetu w Erewaniu szukali z nimi kontaktu,
chcąc służyć pomocą jako tłumacze. Władze wojskowe jednak nie
zezwoliły na to. Zagraniczni ratownicy pracowali bez tłumaczy.

16 grudnia aresztowano członka grupy konstytucyjnej A.Sadojana,
który usiłował sprawdzać, gdzie przekazywane są lekarstwa, żywność
i odzież, przeznaczone dla ofiar trzęsienia ziemi. Władze starają
się nie dopuścić do niezależnej kontroli dystrybucji pomocy. Tego
samego dnia aresztowano jeszcze kilka osób, m.in. byłego przewod-
niczącego Komitetu "Karabach" J. Muradiana. Osoby te skazano na 3O
dni aresztu, bez prawa do widzeń. Dwaj aresztowani w Erewaniu
dziennikarze niezależnego moskiewskiego pisma "Głasnost" (Sziłkow
i Grigorianc) 7 grudnia ogłosili głodówkę protestacyjną.

/Z "Express-Kroniki" nr 51 poprzez: "Russkaja Mysl" z 23.12.1988/

_________________

Zatrzymany 1O grudnia na placu Puszkina w Moskwie z transparentem
"Uwolnić Grigorianca", Andriej Kowalew został dwa dni później
skazany na 15 dni aresztu. Kiedy odebrano mu Biblię, ogłosił gło-
dówkę.

__________________________________________________________________

Wiadomości z moskiewskiej "Express-Kroniki" (za: "Russkaja Mysl")

Biełogorsk (Krym). Na stadionie "Junost" 11 grudnia 1988 r. odbył
się wiec poświęcony Dniu Praw Człowieka, zorganizowany
za zgodą lokalnych władz przez Tatarów. Zbierano m.in. pieniądze
na pomoc Armenii.

Ryga (Łotwa). 11 grudnia za zezwoleniem władz odbył się wiec
z okazji Dnia Praw Człowieka, którego jednym z organizatorów
była grupa 'Helsinki 86'.

Ryga. Trzech młodych ludzi rozpoczęło 4 grudnia głodówkę, żądając
oficjalnego przyznania, że w 194O Łotwa była okupowana przez
ZSRR oraz wycofania wojsk sowieckich z krajów bałtyckich i przyz-
nania im prawa do samostanowienia.

Ryga. 16OO osób uczestniczyło w Forum Narodów Łotwy 1O i 11 XII.

Ryga. Ok. 1OOO studentów wzięło 8 XII udział w wiecu i demonstra-
cji przeciw szkoleniu wojskowemu w uczelniach wyższych.

Ryga. Komitet miejski 7 XII zarejestrował towarzystwo Hari Kriszna.

Moskwa. Milicja rozpędziła 7 XII zebranych na wspólnych śpiewach
wyznawców Hari Kriszna.

Garszyno (Krym). 2O XI rada wiejska nie pozwoliła pogrzebać na
cmentarzu trojga Tatarów nie zameldowanych na Krymie.

Kutaisi (Gruzja). 3 grudnia w zabronionym przez władze wiecu ku
czci Gruzinów poległych w walkach przeciwko bolszewikom
w latach 1921-24 wzięło udział ok. 1O tys. osób.

Swierdłowsk (na Uralu). Dla uczczenia Dnia Praw Człowieka ok 5O
osób urządziło wiec. Jego uczestnicy trzymali transpa-
renty i czytali Deklarację Praw Człowieka. Po ok. siedmiu minutach
zebranych rozpędziła milicja, a gdy zebrali się ponownie, 8 osób
zostało zatrzymanych. S. Kuzniecow został przy tym pobity, a jego
żonę zawiadomiono, że wytoczona zostanie przeciw niemu sprawa
karna. 14 grudnia Kuzniecow rozpoczął w areszcie głodówkę.

Leningrad. 1O grudnia milicja zatrzymała W. Sawickiego i J. Żurko,
zbierających przed soborem kazańskim pieniądze na ofia-
ry trzęsienia ziemi w Armenii. Pierwotnie pieniądze skonfiskowano,
ale po rozmowie telefonicznej dyżurnego posterunku milicji z prze-
łożonymi, zwrócono je kwestarzom.

Ruch Antykomunistyczny: