1989 - 02 (luty)

******************************************************************

SERWIS AGENCJI INFORMACYJNEJ SOLIDARNOŚCI WALCZĄCEJ

LUTY 1989

******************************************************************

******************************************************************

CZASOPISMA WYDAWANE PRZEZ AISW, PRZY KORZYSTANIU Z NINIEJSZEGO
SERWISU, NIE SĄ ZOBOWIĄZANE DO PODAWANIA ŹRÓDŁA INFORMACJI.
PRZEDRUKI W INNYCH CZASOPISMACH - DOZWOLONE Z PODANIEM ŹRÓDŁA: AISW

*****************************************************************

KALENDARIUM

____________________

1.2.89 r.

3O stycznia milicja zatrzymała w Warszawie jadącego
samochodem rzecznika Polskiej Partii Zielonych Janusza
Dyczkowskiego. Zabrano go w odludne miejsce nad Wisłą,
gdzie dołączyły inne radiowozy. Straszono go bronią
i zapowiadano wymordowanie wszystkich działaczy "Soli-
darności". Ponieważ Dyczkowski odmawiał otwarcia
bagażnika bez pokazania mu nakazu rewizji, zabrano mu
samochód (bez żadnego pokwitowania). Następnego dnia po-
informowano go, że samochód został przekazany do urzędu
celnego pod pretekstem niewpłacenia opłaty celnej.

Kanclerz Kurii Białostockiej, ks. Cezary Potocki powie-
dział, że według dotychczasowych wyników śledztwa,
przyczyną śmierci ks. Suchowolca był pożar wywołany
przez grzejnik elektryczny w pokoju sąsiadującym z sy-
pialnią. Ks. Potocki dodał, że śledztwo nie jest jeszcze
zakończone i wiele spraw wymaga wyjaśnienia.

Istotnie, wiele bowiem wskazuje na świadome fałszowanie
wyników sekcji zwłok, matactwo funkcjonariuszy prowadzą-
cych śledztwo (usiłowano w obecności adwokata podrzucić
"dowód rzeczowy" w postaci butelki po wódce). Stwierdzo-
no, że przyczyną śmierci psa, którego znaleziono przy
zmarłym księdzu nie było zaczadzenie.

O godz. 14 pod ambasadą rumuńską w Warszawie odbyła się
demonstracja PPS-RD i MRKS na rzecz wolności w Rumunii i
innych państwach komunistycznych. Niesiono transparenty:

"SOLIDARNI Z RUMUNAMI" i "PRECZ Z REŻIMEM CEAUSESCU".
Zatrzymanych zostało ok. 2O osób.

W Krakowie odbył się wiec protestacyjny pracowników i
studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego w sprawie pobić
pracowników Instytutu Filologii. Wiec prowadził dyrek-
tor Instytutu prof. Włodzimierz Maciąg. Trwa zbieranie
podpisów pod petycją w sprawie ukrócenia narastającego
terroryzmu państwowego.

Robotnicy wydziału K-2 (koksownia) Huty im. Lenina w No-
wej Hucie podjęli protest polegający na odmowie pracy
w nadgodzinach. Żądają oni podwyżki stawek zaszeregowa-
nia o 8O zł/godz., wzrostu premii stałej z 1O do 5O %
oraz 25 % dodatku za pracę w warunkach szkodliwych dla
zdrowia. "Solidarność" odniosła się do protestu z pewnym
dystansem.

Bracia Ivan i Vaclav Havelovie, reprezentowani przez dr
Ivana Danisza, wnieśli do sądu pozew przeciwko Jarosla-
vowi Lemakowi, red. naczelnemu "Vezernej Prahy" w spra-
wie zawartego w jednym z artykułów pomówienia ich
rodziny o prowadzenie w czasie wojny tajnej kancelarii
gestapo /!/. 6 marca ma się odbyć w podobnej sprawie
proces z powództwa Petera Uhla przeciwko red. naczelnemu
"Rudeho Prava" (w lipcu ub. roku gazeta zamieściła
artykuł szkalujący Uhla).

1.2.89 r.

Trwają naloty lotnictwa sowieckiego na wsie afgańskie.

W Kiszyniowie, stolicy Mołdawii, odbyły się masowe de-
monstracje przeciwko rusyfikacji.

Mołdawię zamieszkuje 64 % Mołdawian (Rumunów) i 14 %
Ukraińców.

__________________________________________________________________

2.2.89 r.

W Poznaniu rozpoczęła się akcja protestacyjna służby
zdrowia. Osoby uczestniczące w proteście odmawiają pracy
w godzinach nadliczbowych. Pracownicy poznańskiej służby
zdrowia podobnie jak ich koledzy z innych miast
odrzucają propozycje regulacji płac wysunięte przez
ministra zdrowia.

Nadal obowiązuje zakaz publikowania informacji o wypad-
kach w górnictwie. 31 stycznia groźny pożar wybuchł
w kopalni "Śląsk" w Rudzie Śl., o którym nie poinformo-
wały środki przekazu. Zapalił się tam taśmociąg. Górnicy
zdołali się ewakuować. Sytuację opanowano dopiero po
dwóch dniach.

__________________________________________________________________

3.2.89 r.

W uroczystościach żałobnych i pogrzebie ks. Stanisława
Suchowolca udział wzięło kilku biskupów, 2OO księży,
ponad dwadzieścia tysięcy osób, ponad sto delegacji
z całego kraju. Obecni byli również rodzice Ks. Popie-
łuszki, którymi ks. Suchowolec opiekował się po
zamordowaniu przez SB ich syna. Nad ołtarzem w czasie
mszy żałobnej wisiała zabrudzona sadzą i nadpalona flaga
narodowa z mieszkania zamordowanego księdza.

W Taszkiencie muzułmanie z Uzbekistanu, Tadżykistanu i
Kazachstanu protestowali przeciwko ingerencjom władz so-
wieckich w sprawy ich religii. Po raz pierwszy o takiej
demonstracji poinformowała agencja TASS.

__________________________________________________________________

4.2.89 r.

W Warszawie rozpoczęły się Obrady III Krajowego Kongresu

Konfederacji Polski Niepodległej. O godz. 19 na salę
wtargnęła milicja i SB przerywając obrady.

W Rzeszowie odbył się zjazd (konspiracyjny!) oddziału
SW działającego w tym regionie. W spotkaniu uczest-
niczyli przedstawiciele pododdziałów krośnieńskiego
i bieszczadzkiego.

Ostatnia grupa dyplomatów zachodnich opuściła Kabul.
Pozostali ta jedynie francuski i austriacki charge
d'affaires. Ze względu na silne opady śniegu ofensywaa
wojsk powstańczych na Kabul spodziewana jest dopiero na
wiosnę. Do tego czasu podejmowane będą działania nękają-
ce.

4.2.89 r.

Prymas Czechosłowacji kard. František Tomašek wydał oś-
wiadczenie zachęcające wiernych do wstępowania do spon-
tanicznie utworzonego z inicjatywy morawskich katolików
Stowarzyszenia Laikatu Katolickiego "Pokój na Ziemi".

Biskup Stepanoviczius odprawił mszę w Katedrze wileńs-
kiej - pierwszą po odebraniu jej Kościołowi przez władze
sowieckkie. Teraz Katedra została zwrócona.

Partyzanci afgańscy oblegający Dżalalabad zapowiedzieli,
że jeśli w ciągu 1O dni garnizon tego miasta nie podda
się, wezmą je szturmem.

Kończąc swą wizytę w Chinach sowiecki mimister spraw
zagranicznych Szewardnadze oświadczył, że w ciągu 2 lat
ZSRR zredukuje o 26O tys. żołnierzy swoje siły zbrojne w
azjatyckiej części kraju, a także wycofa 3/4 swych wojsk
z Mongolii. Obecnie nad granicą z Chinami Sowieci mają
5O dywizji (5OO-7OO tys. żołnierzy), w Mongolii zaś
6O-1OO tys. żołnierzy. Chińskie siły zbrojne w tym
regionie szacuje się na 75 dywizji.

__________________________________________________________________

5.2.89 r.

W Nowym Sączu, w 3 rocznicę śmierci Zbigniewa Szkarłata,
zamordowanego przez "nieznanych sprawców", odbyła się
demonstracja zorganizowana przez Federację Młodzieży
Walczącej. Ulicami miasta przemaszerowało ok . 5OO osób.
Na cmentarzu do zgromadzonych przemówił Andrzej Szkara-
dek działacz miejscowej "Solidarności". Około 3O osób
zostało zatrzymanych przez milicję.

W Gdańsku po mszy w kościele św. Brygidy grupa ok. 1OOO
osób udała się w kierunku pomnika Trzech Krzyży. Podczas
pochodu rozrzucano ulotki poświęcone więzionemu uczest-
nikowi WiP-u W. Jankowskiemu. Uczestnicy protestu
skandowali nazwisko Andrzeja Gwiazdy. Przy ul. Rajskiej
milicja zablokowała pochodowi drogę.

Polska Partia Niepodległościowa w wydanym oświadczeniu
odrzuca jakąkolwiek możliwość porozumienia z władzami
PRL. PPN stwierdza, że komuniści odpowiadają za zrujno-
wanie Polski, zbrodnie i represje.

W oświadzczeniu czytamy m.in.: "Stwierdzamy, że ta część
polskich sił niezależnych, która zasiadła do wspólnego
stołu z winnymi zbrodni stanu wojennego, mimo woli
udzieliła tym samym poParcia rządom komunistycznej PZPR".

Krajowa Komisja Wykonawcza "Solidarności" omawiająca
postępy negocjacji przy "okrągłym stole" odmówiła potę-
pienia milicyjnej ingerencji podczas obrad Kongresu KPN.

W ośrodku duszpasterskim OO Franciszkanów w Legnicy od-
było się spotkanie Tymczasowej Rady Wojewódzkiej NSZZ RI
"Solidarność" woj. legnickiego. Wybrano 11-osobowe pre-
zydium Rady. Przewodniczącym został Zbigniew Mackiewicz,

rzecznikiem prasowym - Władysław Papużyński. Wybrano
również 1O delegatów na Zjazd Krajowy (który ma się
odbyć w drugiej połowie marca).

5.2.89 r.

W Bystrzycy Dolnej (gmina Świdnica) odbyło się walne
zebranie Wiejskiego Koła ZSL. Jednogłośnie przyjęto uch-
wałę domagającą się usunięcia z Konstytucji PRL zapisu
o przewodniej roli PZPR.

Reżim afgański rozdał broń członkom partii komunistycz-
nej w Kabulu. Zorganizowano też spektakl poparcia prezy-
denta Nadżiba, z czerwonymi flagami, rewolucyjnymi
śpiewami, "entuzjazmem" itp.

Premier Sri Lanki (Cejlon) została lekko ranna w zamachu
bombowym. 3O osób zostało rannych, w tym 14 ciężko.

Po 34 latach sprawowania dyktatorskiej władzy w Parag-
waju zamach stanu obalił gen. Alfredo Stressnera. Były
dyktator osiedlił się w Brazylii.

__________________________________________________________________

6.2.89 r.

Rozpoczęły się rozmowy "okrągłego stołu". Ze sprawozda-
nia telewizyjnego wycięto wystąpienia przedstawiciela
strony rządowej, mec. Władysława Siły-Nowickiego, mówią-
cego o księżaćh Niedzielaku i Suchowolcu oraz o Katyniu.

Rozmowy zaczęły się z opóźnieniem, gdyż strona rządowa
nie chciała wpuścić na salę dziennikarzy niezależnych.

Na wydziale W-8 Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni
odbył się 4-godzinny "dziki" strajk o podłożu finansowym.

W Bielsku-Białej przed FSM rozpoczął się o godz. 14 wiec
zorganizowany przez komisję zakładową "Solidarności"
przy współudziale Solidarności Walczącej. Kilka tysięcy
uczestników domagało się relegalizacjoi NSZZ "Solidar-
ność" na warunkach sprzed 13.12.1981 r. Rozdawano ulotki
i wydawnictwa SW. Nad zebranymi widniał duży transparent
Solidarności Walczącej. Milicja nie przeszkadzała.

Jan Paweł II przyjął na audiencji prywatnej prof.Andreja
Sacharowa z małżonką. Treści przeprowadzonej rozmowy nie
ujawniono.

Kardynał Mirosław Lubacziwski, zwierzchnik Kościoła
Unickiego na Ukrainie, przyjął w Rzymie prof. Andreja
Sacharowa. Sacharow stwierdził podczas tego spotkania,
że w jego przekonaniu największą przeszkodą w przywróce-
niu prawa do legalnego działania Kościołowi Unickiemu
jest negatywny stosunek do tej sprawy Cerkwi Prawosław-

nej.

Wschodnioniemiecka straż graniczna zastrzeliła dwóch
mężczyzn przepływających kanał dzielący Berlin Wschodni
od Zachodniego.

47 mieszkańców Ivanczyc koło Brna wystosowało petycję do
władz CSRS z żadaniem uwolnienia Vaclava Havela i pozo-
stałych więźniów politycznych. W tej sprawie podejmowane
są w Czechosłowacji liczne akcje protestacyjne.

6.2.89 r.

Żołnierze izraelscy zlikwidowali oddział Organizacji
Wyzwolenia Palestyny usiłujący przedostać się do Izraela
z terenu Libanu.

Wizyty Szewardnadze w Islamabadzie i Kabulu nie przybli-
żyły rozwiązania konfliktu afgańskiego, co było głównym
celem tej podróży.

__________________________________________________________________

7.2.89 r.

W Rzeszowie u zbiegu ulic Jagiellońskiej i Krzywoń
ok godz. 22 został napadnięty i pobity przez trzech
"nieznanych sprawców" Emanuel Biel, 5O-letni działacz
"Solidarności". Uderzono go z tyłu w głowę i podcięto
nogi, a gdy padł został bestialsko skopany. Nie był to
napad rabunkowy - zabrano jedynie torbę, pozostawiając
portfel z pieniędzmi.

Katowicka "Trybuna Robotnicza" zamieściła prawdziwą
w zasadzie informację o wiecu w dniu 6.2. w Bielsku Bia-
łej. Zaniżono jedynie liczbę uczestników.

Nasilają się trudności w znalezieniu płaszczyzny współ-
działania pomiędzy mudżahedinami należącymi do 'Sojuszu
Siedmiu' a partyzantami szyickimi, wspomaganymi przez
Iran. Wiele wskazuje na to, że ajatollah Chomeini usiłu-
je skomplikować sytuacje w Afganistanie w przededniu
opuszczenia tego kraju przez wojska sowieckie.

ZSRR zwrócił się do rządów Pakistanu i Turcji z prośbą
o pomoc w uzyskaniu zwolnienia jeńców wojennych znajdu-
jących się w rękach afagńskiego Ruchu Oporu. Według
informacji Kremla, bezpośrednie rozmowy przeprowadzone
w tej sprawie z mudżahedinami nie przyniosły żadnych
rezultatów.

Z Czechosłowacji wydalono 3 obywateli brytyjskich
z pokojowego ugrupowania Saselane Peace Campaign, którzy
w Pradze i Brnie rozdali 12OO ulotek z żądaniem uwolnie-
nia więzionych działaczy NMS.

__________________________________________________________________

8.2.89 r.

Podczas przemówienia na Uniwersytecie w Bolonii Andrej
Sacharow stwierdził, że "pierestrojka" w ZSRR spowodowa-
ła pewne korzystne zmiany. Sacharow uważa jednak, że
dotychczasowy postęp jest niewystarczający i wskazał na
konieczność uwolnienia wszystkich więźniów sumienia w
ZSRR - w tym członków Komitetu Karabachskiego. Andrej
Sacharow powiedział także, że M. Gorbaczow jest przywód-
cą, jaki jest teraz potrzebny ZSRR.

__________________________________________________________________

9.2.89 r.

W Poznaniu odbył się wiec NZS, po którym ok. 1OOO osób
z transparentami NZS, SW i KPN przeszło pod pomnik
Mickiewicza.

9.2.89 r.

W centrum Nowego Sącza oddziały ZOMO przeprowadziły ćwi-
czenia. Pozoranci z ZOMO wznosili okrzyki "NIECH ŻYJE
SOLIDARNOŚĆ" i byli atakowani przez swoich kolegów.
Obrażenia pozorowano używając czerwonej farby.

Sąd rejonowy w Kromiwyży (CSRS), mimo protestów prokura-
tora, zmienił sądowy nakaz leczenia szpitalnego Augusti-
na Navratila na obowiązek leczenia ambulatoryjnego.
Prokurator złożył odwołanie, co oznacza, że wyrok nie
jest prawomocny. Tym niemniej Navratil przebywa na wol-
ności.

Przebywający w Mistrzejowicach Wałęsa powiedział:
"Oświadczam - gdyby KPN przejęła władzę uciekłbym z kra-
ju".

__________________________________________________________________

1O.2.89 r.

W Piotrkowie Trybunalskim rozpoczął się strajk MPK. Na
ulice tego miasta nie wyjechał ani jeden autobus linii
miejskich. Strajkujący domagają się podniesienia wyna-
grodzeń do poziomu płac w łódzkim MPK (przeciętne
wynagrodzenie jest tam o 3O tys. zł wyższe niż w Piotr-
kowie).

W Hucie im. Nowotko w Ostrowcu Świętokrzyskim część za-
łogi podjęła strajk - wysunięto postulaty płacowe,
trwają rozmowy przedstawicieli strajkujących z dyrekcją
zakładu.

W Hucie Łaziska w woj. katowickim proklamowano strajk.
Wysunięto żądanie podwyższenia zarobków.

W Bielsku Białej Lech Wałęsa przemawiając na wiecu
oskarżył OPZZ o prowokowanie strajków po to, by uniemoż-
liwić osiągnięcie w trakcie obrad "okrągłego stołu"
legalizacji NSZZ "Solidarność". Wałęsa ponownie wezwał
do powstrzymania się od organizowania akcji strajkowych.

Lech Wałęsa odbył spotkania w Krakowie (m.in. na Uniwer-
sytecie Jagiellońskim). Wypowiadając się na temat trwa-
jących strajków powiedział m.in.: "Ktoś chce zniszczyć
reformy, ktoś chce dowieść, że Wałęsa i inni nie panują
nad sytuacją, ktoś chce doprowadzić do stanu wojennego".

W wywiadzie dla "Le Monde" Mieczysław Rakowski stwier-
dził, że po przeanalizowaniu sytuacji PZPR postanowiła
zrezygnować z monopolu władzy.

W Lądku Zdroju utworzono Tymczasową Komisję Koordynacyj-
ną NSZZ "Solidarność" zrzeszającą miejscowe zakłady.
Przewodniczącym siedmioosobowego komitetu został dr
Janusz Romaniszyn z Lądka Zdroju. W tym samym dniu
powstała TKK NSZZ "Solidarność" Rolników Indywidualnych
gminy Lądek Zdrój. Przewodniczącym sześcioosobowego
komitetu został Zbigniew Kociołek z Trzebieszowic.

1O.2.89 r.

Na skutek konfliktu pomiędzy partyzantami afgańskimi
mającymi swe bazy na terenie Pakistanu a ugrupowaniami
mudżahedinów wspieranymi militarnie i duchowo przez Iran
posiedzenie Ruchu Oporu mające powołać tymczasowy rząd
Afganistanu zostało odroczone.

Afganistan opuściło do wieczora 39 tys. żołnierzy
sowieckich..

"Trybuna Ludu" informuje, że szef reżimu nikaraguańskie-
go Daniel Ortega rozpoczął rozmowy z reprezentacjami
opozycyjnych partii politycznych, "mające na celu poszu-
kiwanie dróg politycznego uregulowania sytuacji w kraju".

Prokuratura CSRS zmieniła zarzut chuligaństwa wysuwany
przeciwko przebywającemu od trzech tygodni w areszcie
Vaclavowi Havelowi na oskarżenie o nawoływanie do
antyrządowych demonstracji. Prokuratura stwierdza, że
Havel uczynił to udzielając wywiadów zachodnim roz-
głośniom. Havel nadal pozostanie w areszcie.

Prymas Czechosłowacji Franciszek kard. Tomaszek zapowie-
dział, że zwróci się do prezydenta CSRS Gustawa Husaka
o umożliwienie zorganizowania pielgrzymki Jana Pawła II
do Czechosłowacji.

Władze WRL rozważają wprowadzenie na Węgrzech systemu
wielopartyjnego. Ma to być - według informacji prasowych
- jeden z głównych tematów odbywającego się przy
drzwiach zamkniętych plenum KC węgierskiej partii komu-
nistycznej.

__________________________________________________________________

11.2.89 r.

Przy "okrągłym stole" dyskutowane są problemy wymiaru
sprawiedliwości. Jednym z postulatów strony społecznej
jest niezawisłość sędziowska.

Moskiewska "Prawda" podała, że w wyniku katastrofy w
Czarnobylu skażeniu uległa 1/5 ziemi uprawnej na Biało-
rusi. Tamtędy bowiem przesuwała się fala radioaktywna.

Szyici afgańscy nie zgodzili się na oferowane im 1OO
spośród 526 mandatów w przyszłym parlamencie i opuścili
obrady Sury, zapowiadając bojkotowanie rządu, w którym
nie będą reprezentowani.

Reżim afgański podał, że w okolicy Dżalalabadu partyzan-
ci napadli na konwój ciężarówek ONZ z pomocą humanitarną.

Wiadomość została natychmiast zdementowana przez Komisa-
riat ONZ, który oświadczył, że w tym regionie nie ma
i nie było żadnego konwoju ONZ.

Dżalalabad jest otoczony przez powstańców - walki trwają
na północy miasta.

11.2.89 r.

Bilans 1O lat rządów Chomeiniego w Iranie: 15 milionów
osób bez dachu nad głową, 2O tys. wsi pozbawionych
szkolnictwa, 6 mln bezrobotnych. Od lipca trwają masowe
egzekucje (kilka tys. osób w ciągu ostatnich 6 mie-
sięcy) ludzi uznanych przez Chomeiniego za dysydentów.
Ostatnio wprowadzono specjalne trybunały islamskie,
skazujące ludzi w ciągu 1O dni.

__________________________________________________________________

12.2.89 r.

W Gdańsku po mszy w kościele św. Brygidy uformował się
ok. tysiącosobowy pochód złożony głównie z bardzo mło-
dych ludzi. Atmosfera była happeningowa, tańczono "pogo"
przed kordonem milicyjnym, śpiewano smurfowe piosenki,
siadano na ulicy, uniemożliwiając przejazd samochodów
ZOMO. Przekrzykiwano się z zomowcami. Na wezwanie
milicji: "Przypadkowych przechodniów prosimy o zejście z
jezdni" odpowiadano: "Przypadkową milicję prosimy o
zejście z jezdni". Były jednak również skandowane
okrzyki bardziej "polityczne": "SOLIDARNOŚĆ", "CHCEMY
NIEPODLEGŁOŚCIi", "ANRZEJ" Gwiazda. Do starć z milicją
doszło w okolicach dworca.

Ponad tysiąc osób uczestniczyło w wiecu przed kościołem
św. Mikołaja z okazji 8 rocznicy zwycięskiego strajku
generalnego w regionie Podbeskidzia. Wiec zorganizowały
"Solidarność" i Solidarność Walcząca. Kolportowano wy-
dawnictwa SW i ulotki zachęcające do wstępowania w nasze
szeregi. Były i transparenty SW.

W Stalowej Woli odbył się wiec, którego uczestnicy pro-
testowali przeciwko decyzji ministra przemysłu utworze-
nia obszaru górniczego wydobycia siarki "Jeziorko 2"
oraz poleceniu wycięcia 55 ha lasu i przeznaczenia tego
terenu na składowisko odpadów elektrowni "Stalowa Wola".
Zgromadzeni stwierdzili, że utworzenie obszaru "Jeziorko
2" spowoduje zniszczenie 16 tys. ha lasów oraz wysied-
lenie wielu wsi. Wiec, w którym wzięło udział 2 tys.
osób, zorganizował Klub Polityczny "Wyzwanie".

Lech Wałęsa udzielił wywiadu sowieckiemu pismu "Nowoje
Wremja". Powiedział m.in., że komuniści mogą w Polsce
zostać, ale musi ulec zmianie natura ich władzy. Wałęsa
wyraził nadzieję, że sprawując władzę na nowych
zasadach, komuniści będą służyć narodowi i będą szanować
prawo. "Solidarność" nie jest - zdaniem Wałęsy - zainte-
resowana w pozbawieniu władzy PZPR.

W wypowiedzi dla radia Budapeszt z okazji zakończenia
plenum KC węgierskiej partii komunistycznej Karoly Grosz
stwierdził: "Komitet Centralny nie tylko dopuszcza i
popiera zasadę wielopartyjności, ale wręcz zachęca do
rozwoju takiego systemu na Węgrzech".

Plenum wypracowało własną "kompromisową" ocenę powstania
węgierskiego 1956 r. Wykoncypowano, iż było to powstanie
jedynie w pierwszej fazie, po czym wyrodziło się w
kontrrewolucję.

12.2.89 r.

Związek Radziecki przeprowadził kolejny próbny wybuch
nuklearny w okolicach Semipałatyńska. Jego siłę agencja
TASS określiła na 2O do 15O kiloton. Modernizacja
sowieckiego sprzętu bojowego trwa.

ONZ próbuje zorganizować "most powietrzny" do oblężonego
przez powstańców afgańskich Kabulu. Jednak najpierw
odmówili lotu członkowie załogi wynajętego przez ONZ
samolotu egipskich linii lotniczych, później zaś załoga
samolotu etiopskiego - po dokonaniu jednego lotu.

__________________________________________________________________

13.2.89 r.

O 6-8 % wzrosły ceny mleka, przetworów mlecznych
i tłuszczy roślinnych.

W Wałbrzychu na ul. Słowackiego na apel Ruchu Młodzieży
Niezależnej odbyła się o godz. 17 5OO-osobowa
demonstracja na rzecz relegalizacji "Solidarności".
Demonstranci (młodzież, górnicy) przeszli ok. pół kilo-
metra do kościoła, gdzie, po przemówieniach Mieczysława
Tarnowskiego i Leszka Budrewicza z RKW Dolny Śląsk, od-
była się msza w intencji Ojczyzny. W tym samym dniu
przeprowadzono również akcje malowania na murach i roz-
rzucania ulotek.

35O osób uczestniczyło w ekologicznej demonstracji
w Głogowie.

Przedstawiciel ZSRR w Komisji Praw Człowieka zapewnił,
że jego kraj dostosuje swoje ustawodawstwo do norm mię-
dzynarowym, a nawet, że już podjęto pewne kroki w tym
kierunku.

W Kiszyniowie, stolicy Mołdawii (ZSRR) odbyła się zorga-
nizowana przez Mołdawski Ruch Demokratyczny dziesięcio-
tysięczna demonstracja. Wyrażano poparcie dla Gorbaczowa.
Żądano przywrócenia alfabetu łacińskiego i uznania moł-
dawskiego (rumuńskiego) językiem urzędowym republiki.
Milicja rozpędziła demonstrację, kikadziesiąt osób
aresztowano.

__________________________________________________________________

14.2.89 r.

Ponownie wybuchł strajk w zakładach odzieżowych "Morfeo"
w Ozorkowie. Powodem było niedotrzymanie przez dyrekcję
zobowiązań podjętych po strajku styczniowym (nie wypła-
cono pensji w uzgodnionej wysokości). Strajkuje 2 7OO
osób. Żądają podwyżek płac o 3O tys. zł. oraz relegali-
zacji "Solidarności".

Do strajku przystąpił zakład "Mewa" w Biłgoraju (42OO
osób). Żądanie podwyżki płac o 2O tys. zł.

Lech Wałęsa uczestniczył w spotkaniu z załogą jastrzęb-
skiej kopalni "Manifest Lipcowy". W swoim wystąpieniu
apelował do górników o poparcie dla inicjatywy "okrąg-
łego stołu". Wałęsa ponowił swój antystrajkowy apel i
z dezaprobatą wypowiadał się o osobach krytykujących
jego postępowanie.

14.2.89 r.

Rada Ministerialna Parlamentu Europejskiego wyraziła
nadzieję, że obrady "okrągłego stołu" przyczynią się do
wzrostu demokratycznych swobód w Polsce.

Przebywający w Paryżu Mieczysław Rakowski wyraził
przekonanie, że ulegną poprawie stosunki dwustronne
między PRL a Francją.

__________________________________________________________________

15.2.89 r.

Podano, że od 1 marca o 5O % wzrasta cena biletów PKP
i PKS.

Ukonstytuował się Komitet Wojewódzki NSZZ RI "Solidar-
ność" woj. wałbrzyskiego. W jego skład weszli głównie
działacze Zarządu Regionu z okresu legalnej działalnoś-
ci. Przewodniczącym Komitetu został Bartłomiej Pytko
(dotychczasowy wiceprzewodniczący), rzecznikiem zaś
Roman Michałkiewicz (znany działacz mikołajczykowskiego
PSL, a później NSZZ RI "Solidarność").

Sejm PRL ogłosił 11 Listopada państwowym Świętem Niepod-
ległości. Będzie to dzień wolny od pracy.

Strajk komunikacji miejskiej w Zduńskiej Woli. "Soli-
darność" pozostała neutralna.

Strajk pierwszej zmiany kopalni soli w Kłodawie. Żądania
płacowe.

Strajk łódzkich zakładów włókienniczych: im. Obrońców
Pokoju i im. Marchlewskiego.

Krótkie strajki w kopalni węgla brunatnego w Koninie.
Powodem było lekceważenie załogi przez dyrekcję.

Wiec protestacyjny w hucie "Głogów" z udziałem ok. 1OOO
osób w sprawie niewypłacenia części poborów. Do strajku
nie doszło, gdyż robotnicy uznali słuszność apelu Wałęsy
o powstrzymanie się od strajków w okrsie trwania
"okrągłego stołu".

Strajk Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w
Starachowicach z powodu niedotrzymania zobowiązań podję-
tych przez dyrekcję.

Uczestnicy wieców na poszczególnych wydziałach Stoczni
Gdańskiej uchwalili wspólne oświadczenie wyrażające nie-
ufność wobec wyników obrad "okrągłego stołu" oraz nawo-
łujące do przyjęcia ostrzejszego kursu wobec władz.

PRONowski tygodnik "Odrodzenie" opublikował raport byłe-
go przewodniczącego Polskiego Czerwonego Krzyża Kazimie-
rza Skarżyńskiego, który w r. 1943 badał groby
katyńskie. Kopia dokumentu (znanego notabene od kilku-
dziesięciu lat, a teraz rzekomo odkrytego przez K. W.
Kowalskiego w brytyjskich archiwach), z którego niedwu-
znacznie wynika sowieckie autorstwo zbrodni katyńskiej,
została przekazana stronie sowieckiej. "Odrodzenie" cze-
kało pół roku na zgodę cenzury na publikację dokumentu.

15.2.89 r.

Przebywający we Francji premier rządu PRL Mieczysław
Rakowski stwierdził, że Francuzi rozkochali się w
"Solidarności", ale że na pewno nie chcieliby mieć
podobnego związku zawodowego u siebie. Podczas swej
wizyty w Paryżu Rakowski stara się o poparcie Francji
dla koncepcji władz PRL renegocjacji polskiego zadłuże-
nia na Zachodzie.

Zakończyła się trwająca 9 lat i 2 miesiące okupacja
Afganistanu przez wojska sowieckie.

W związku z zakończeniem wycofywania wojsk sowieckich
z Afganistanu szef brytyjskiego MSZ Geoffrey Howe
oświadczył, że Związek Radziecki przyznał się do swojej
klęski. Minister spraw zagranicznych zaapelował do
komunistycznego reżimu w Kabulu o podanie się do dymis-
ji. Byłaby to, jak stwierdził, najlepsza droga do
uniknięcia dalszego rozlewu krwi w tym kraju.

Trwa koncentracja sił powstańczych wokół Kabulu. Liczeb-
ność mudżahedinów oceniana jest na około 3O tys. W
innych rejonach Afganistanu partyzanci prowadzą operacje
wojskowe przeciwko oddziałom reżimu Nadżibullaha. Więk-
szość obiektów wojskowych wzdłuż szosy Salang została
przejęta przez Ruch Oporu. W ostatnich dniach
mudżahedini wzięli do niewoli ponad 15O żołnierzy armii
reżimowej.

W Jugosławii rozpoczęła działalność pierwsza niezależna
partia polityczna - Słoweński Sojusz Socjaldemokratycz-
ny. Władze jugosłowiańskie uznały powołanie nowej partii
za działanie sprzeczne z konstytucją tego państwa.

W Kownie, przedwojennej stolicy Litwy, 2OO tys. osób
uczestniczyło w patriotycznej uroczystości w przeddzień
71 rocznicy odzyskania przez Litwę niepodległości. Część
manifestantów usiłowała umieścić na ścianie teatru tab-
licę upamiętniającą protestacyjne samobójstwo Romasa
Kalandra w roku 1972. Jego śmierć wywołała wtedy masowe
demonstracje na Litwie.

Przeciwko organizowaniu uroczystości święta niepodleg-
łości protestowali Rosjanie mieszkający na Litwie.

__________________________________________________________________

16.2.89 r.

O ok. 8 % wzrosły ceny lepszych gatunków przetworów
mięsnych.

Jak podał min. Kwaśniewski przedstawiciele "Solidarnoś-
ci" uczestniczący w obradach "okragłego stołu" w odpo-
wiedzi na jego pytanie, czy chodzi im o legalizację czy
relegalizację Związku, stwierdzili, że o legalizację /!/.

Ryszard Bender, poseł na Sejm PRL poinformował o odbudo-
wywaniu Stronnictwa Pracy, zlikwidowanego przez komu-
nistów w 1946 r. Tymczasowym przewodniczącym został
Władysław Siła- Nowicki.

16.2.89 r.

Do strajku przystąpiły zakłady przemysłu pończoszniczego
"Sandra" w Aleksandrowie. Przez kilka godzin strajkowały
zakłady mięsne i piekarnia w Kielcach. Trwa strajk w MPK
w Piotrkowie Tryb. i Zduńskiej Woli. Zakonczyły się
strajki łódzkich zakładów włókienniczych oraz (po 2
dniach) lubelskiego "Transbudu".

Rakowski powiedział we Francji, że władze PRL podzielają
zaniepokojenie Wałęsy sytuacją strajkową.

Owo zaniepokojenie Wałęsy jest trochę niezrozumiałe,
gdyż strajki i protesty wzmacniają pozycję przetargową
strony "społecznej" przy "okrągłym stole" i stanowią
czynnik, który powinien skłaniać władze PRL do większej
ustępliwości. Zamiast umiejętnie szansę tę wykorzystać,
Wałęsa apeluje, by "dać szansę okrągłemu stołowi".

W Wilnie i Kownie masowe wiece w 71 rocznicę proklamowa-
nia niepodległości Litwy. W Kownie do dziesiątków
tysięcy zgromadzonych przemawiał Wincentas kard. Sladke-
viczius, który powiedział, że Litwini pragną wolności
i powinni ją otrzymać.

Partyzanci afgańscy ostrzelali Kabul i Ghazni. Amerykań-
ski Departament Stanu stwierdził, że Sowieci pozostawili
reżimowi afgańskliemu olbrzymie ilości sprzętu bojowego
i tylko dzięki tym zapasom reżim ten pozostaje jeszcze
w Kabulu.

W Pekinie w zbiorowym wystąpieniu 39 chińskich intelek-
tualistów i artystów zażądało uwolnienia wszystkich
więzionych w ChRL działaczy niezależnych.

__________________________________________________________________

17.2.89 r.

8 rocznica rejestracji NZS.

W Białymstoku na Rynku Kościuszki odbył się o godz.
15.3O kilkusetosobowy wiec NZS. Milicja uniemożliwiła
większości uczestników wiecu dostanie się przed budynek
KW PZPR. Ci, którym udało się tam dotrzeć, zostali
wpuszczeni do środka i przedstawili postulaty białostoc-
kiego środowiska NZS.

O godz. 15 rozpoczął się pod pomnikiem Mickiewicza w
Krakowie wiec zorganizowany przez NZS i Federację
Młodzieży Walczącej. Przemawiali przedstawiciele NZS,
FMW, KPN i "Solidarności". Po ok. 3O minutach ruszono
pochodem pod budynek kuratorium, aby spotkać się z mi-
nistrem Fisiakiem (MEN). Zatrzymani przez milicję
demonstranci (ok. 7OO osób) usiedli na jezdni. Po kwad-
ransie zdecydowano się zakończyć demonstrację i rozejść
się. Wtedy właśnie nastąpił atak milicji - wiele osób
zostało pobitych i skopanych. 1O osób zatrzymano. Część
demonstrantów udała się pod V LO, gdzie właśnie odbywało
się spotkanie z min. Fisiakiem. Minister próbował uciec,
ale ok. 1OO studentów zablokowało wyjścia, żądając
interwencji w sprawie pobitych i zatrzymanych. O godz.
2O zatrzymanych zwolniono, studenci rozeszli się.

17.2.89 r.

Po wiecu zorganizowanym na Uniwersytecie w Gdańsku grupa
ok. 2OO osób przeszła z transparentami NZS na sopockie
molo.

W demonstracji zorganizowanej w Poznaniu przez NZS i
Szkolne Koła Oporu Społecznego wzięło udział ok. 1,5 tys.
osób. Widoczne były transparenty NZS, SKOS, KPN, SW.
Rozdawano ulotki NZS i SKOS. Skandowano: "PRECZ Z
KOMUNĄ".

3OO studentów przemaszerowało z transparentami NZS
z Uniwersytetu Warszawskiego pod siedzibę rządu PRL,
gdzie właśnie odbywały się rozmowy "okrągłego stołu". Po
półgodzinnej pikiecie studenci powrócili na uczelnię.
Milicja dbała o porządek na trasie przemarszu /!/.

Wiec NZS odbył się na SGPiS w Warszawie.

Na Uniwersytecie Wrocławskim odbyła się 3-godzinna sesja
poświęcona NZS. W mieście przeprowadzono akcję plakatową
("NZS JEST I BĘDZIE", "NZS 1981-1989"). Po mieście
jeździły tramwaje wyklejone plakatami.

W Jeleniej Górze odbyło się zebranie przedstawicieli
NSZZ "Solidarność" zakładów pracy regionu. Powołano Tym-
czasowy Zarząd Regionu, którego rzecznikiem został Jerzy
Nalichowski z Kowar (tel. 18 22 36).

Przy "okrągłym stole" uzyskano zgodę OPZZ na pluralizm
związkowy.

Strajkują: zakłady "Morfeo" w Ozorkowie, "Agromet" w
Lublinie, MPK w Starachowicach. Zakończył się strajk Za-
kładów Mechanicznych w Biłgoraju. Trwa akcja protesta-
cyjna WPKM w Jaworznie (oflagowane autobusy).

Chałupniczo wyprodukowana bomba wybuchła w budapeszteńs-
kim metrze powodując znaczne szkody. Do zamachu nikt się
nie przyznał i nieznane są motywy tego czynu.

Premier WRL Miklos Nemeth zwrócił się do władz sowiec-
kich o udostępnienie dokumentów archiwalnych dotyczących

powstania węgierskiego 1956 r.

Władze bułgarskie zezwoliły w końcu na odlot do Wiednia
12 uchodźców rumuńskich, którzy przez 5 miesięcy chroni-
li się w budynku ambasady węgierskiej w Sofii. Domagali
się oni przyznania im azylu politycznego na Węgrzech.

Mimo wycofania wojsk sowieckich z Afganistanu, nadal
wzrasta liczba uchodźców afgańskich w Pakistanie.
Obecnie jest ich tam ponad 3,5 mln. (w Iranie - 1,5-2
mln). Repatriacja ruszy dopiero po upadku reżimu komu-
nistycznego w Afganistanie.

Reżim afgański wysłał do Rzymu swych emisariuszy na roz-
mowy z przebywającym tam byłym królem Afganistanu Zachir
Szachem.

17.2.89 r.

Ajatollah Chomeini wydał wyrok śmierci na Salmana Rush-
die, autora opublikowanej w Wielkiej Brytanii i USA
książce "Szatańskie wersety", podobno obrażającej uczu-
cia religijne muzułmanów. Narasta histeria, umiejętnie
sterowana przez fanatycznych starców rządzących Iranem.
Urządzane są publiczne zbiórki pieniędzy na nagrodę dla
ewentualnych morderców pisarza.

Nagrodę 6 milionów funtów szterlingów wyznaczył brytyj-
ski magnat prasowy Robert Maxwell "dla osoby, która
ucywilizuje Chomeiniego i oduczy go stosowania zbrodni-

czych metod". Wątpimy, czy ktoś otrzyma tę nagrodę,
fundator pewnie też.

__________________________________________________________________

18.2.89 r.

W Podkowie Leśnej 21-osobowa grupa Polaków i Węgrów
powołała "Solidarność Polsko-Węgierską".

Przy "okrągłym stole" dyskutowano powstanie niezależnego
dziennika oraz dostęp grup niezależnych do radia i TV.

Nadżib, szef reżimu komunistycznego w Afganistanie
wprowadził stan wyjątkowy w oblężonym przez powstańców
Kabulu. W wielu miejscach miasta rozstawiono czołgi i
wzmocniono posterunki wojskowe.

"Krasnaja Zwiezda" - organ armii sowieckiej przestrzega
Ormian przed obchodzeniem 28.2 pierwszej rocznicy pogro-
mu w Sumgajcie. Przypomina o obowiązującej godzinie
policyjnej i zakazie demonstracji.

__________________________________________________________________

19.2.89 r.

W Warszawie powstało kolejne ciało "konstruktywnej"
"Solidarności" - Tymczasowy Zarząd Regionu. Na swym
posiedzeniu przyjęto uchwały: popierającą Lecha Wałęsę i
osoby towarzyszące mu w "obradach okrągłego stołu",
wzywającą do tworzenia jawnych struktur Związku oraz
popierającą żądania służby zdrowia. W trakcie spotkania
doszło do poważnych rozbieżności stanowisk pomiędzy
działaczami mazowieckiego RKW a osobami skupionymi w
MRKS. Ci ostatni, z Sewerynem Jaworskim, demonstracyjnie
opuścili salę obrad protestując w ten sposób przeciwko
swobodnemu traktowaniu statutu NSZZ "Solidarność" przez
inicjatorów spotkania skupionych wokół osoby Zbigniewa
Bujaka. Seweryn Jaworski w wywiadzie dla BBC stwierdził
następnie, że działacze MRKS obawiają się naruszenia
w ustaleniach, jakie zapadną przy "okrągłym stole",
zasadniczych interesów NSZZ "Solidarność". Jaworski po-
wiedział następnie, że zgoda na legalizację NSZZ "Soli-
darność", zamiast relegalizacji, spowoduje utratę praw
Związku do zagarniętego przez władze PRL majątku NSZZ
"Solidarność" oraz stworzy warunki do jej penetracji
przez organizacje, które nie mając z "Solidarnością" nic
wspólnego, będą chciały, z różnych względów, występować
pod jej szyldem.

19.2.89 r.

W Jastrzębiu po mszy kilkuset górników przemaszerowało
pod siedzibę ZR "Solidarności", gdzie odbył się wiec.
W pochodzie i wiecu uczestniczyła grupa działaczy SW
z transparentem oraz grupa Młodzieżowego Ruchu Oporu SW
- również z transparentem. Rozdawano ulotki SW.

Grupa ok. 2OO osób powołała Towarzystwo Przyjaźni
Polsko-Izraelskiej. Tymczasowym prezesem został pisarz
Andrzej Szczypiorski.

W wypowiedzi dla AP rzecznik litewskiego "Sajudisu"
stwierdził: "Wszyscy zdają sobie sprawę, o co nam chodzi.

Jeżeli nie formułujemy jeszcze oficjalnie odzyskania
niepodległości, to czynimy tak jedynie ze względów
taktycznych". Inny z członków kierownictwa ruchu oświad-
czył, że obecnie przygotowuje się ustawodawstwo, które
umożliwi przeprowadzenie referendum i - w jego efekcie
- nastąpi rozstanie z ZSRR.

11 węgierskich ugrupowań niezależnych, w tym trzy odro-
dzone ostatnio partie, powitały z uznaniem decyzje
partii komunistycznej w sprawie wprowadzenia na Węgrzech
systemu wielopartyjnego. Zaproponowano odbycie rozmów
"okrągłego stołu" w celu przygotowania nowej konstytucji

oraz zasad przeprowadzenia wyborów 199O r.

W Afganistanie rząd komunistyczny pozbył się ośmiu swych
bezpartyjnych członków. Komedia z pluralizmem zakończona.

Międzynarodowy Czerwony Krzyż zapowiedział rozszerzenie
akcji humanitarnej w Afganistanie, gdzie spodziewane
jest zaostrzenie walk.

Sowiecki minister spraw zagr. Szewardnadze podróżuje po
Bliskim Wschodzie. ZSRR próbuje wrócić na arenę poli-
tyczną tego rejonu.

We Włoszech aresztowano 2 agentów KGB, rozpracowujących
elektroniczny system wojskowy NATO.

__________________________________________________________________

2O.2.89 r.

O 6,6 % podrożał chleb, o 7-9 % mąka pszenna.

Funkcjonariusze SB odwiedzili działaczy NSZZ RI "Soli-
darność" woj. wałbrzyskiego, grzecznie namawiając do
wstrzymania się z działalnością aż do formalnej legali-
zacji ich związku. Informowano również o możliwości
uczestnictwa w wojewódzkim "okrągłym stole".

Konia z rzędem oferuje francuska agencja AFP temu, kto w
PRL kupi dolara za 555 zł (nowy kurs oficjalny).

Firma brytyjska wynajęła na 5 lat warsztaty K-2 i dwie
pochylnie w Stoczni Gdańskiej.

2O.2.89 r.

Strajk okupacyjny tysiąca górników w kopalni "Tresa"
w Kosovie stał się początkiem fali protestów i strajków
w tej prowincji Jugosławii. Albańczycy żądają ustąpienia
sekretarza partii, który - ich zdaniem - sprzyja serbs-
kiej dominacji nad Kosovem.

Szef reżimu afgańskiego Nadżib wezwał naród do "świętej
wojny" (dżihad) przeciw mudżahedinom. Dziwne, ale nie
zauważył, że "świętą wojnę" Afgańczycy prowadzą już
ponad 9 lat - przeciwko komunistom.

Moskiewska "Prawda" podała, że zawarto porozumienie z
powstańcami afgańskimi w sprawie uwolnienia żołnierzy
sowieckich z niewoli. (zob. informację z 7.2.)

Wielka Brytania podjęła decyzję o zamknięciu swej misji
dyplomatycznej w Teheranie na skutek apelu Chomeiniego
o dokonanie morderstwa na Salmanie Rushdie, autorze
książki "Szatańskie wersety".

Mimo pokajania się Rushdiego, Chomeini podtrzymał decyz-
ję zamordowania go.

__________________________________________________________________

21.2.89 r.

Na 9 miesięcy więzienia o zaostrzonym rygorze skazano
w Pradze dramaturga Vaclava Havela za udział w stycznio-
wych manifestacjach upamiętniających śmierć Jana Palacha
przed 2O laty.

Protestują rządy i organizacje społeczne państw demokra-
tycznych. Tymczasem trwa postępowanie karne przeciwko
7 innym osobom oskarżonym przez władze Czechosłowacji
o nawoływanie do niedawnych demonstracji. Władze CSRS
zapowiadają również procesy następnych kilkudziesięciu
osób.

W Tarnowie ok. 1OO pracowników "Społem" rozpoczęło
strajk okupacyjny. Nie kieruje nim żaden związek zawodo-
wy. Wysunięto żądania płacowe.

Zakończzył się trwający od 19.2 płacowy strajk w szcze-
cińskiej cegielni.

W Krakowie demonstrowano na rzecz uwolnienia Vaclava
Havela - czołowego działacza 'Karty 77', przeciwko
któremu toczy się proces przed sądem CSRS. Podczas
demonstracji przypomniano również polskiego więźnia
sumienia, Kazimierza Sulkę, który został osadzony w wię-
zieniu za to, że ujawnił plany zamordowania przez SB
ks. Adolfa Chojnackiego. Po zakończeniu wiecu na krakow-
skim Rynku tłum (ok. 1OOO osób) ruszył w kierunku dawnej
siedziby Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Manifestan-
tów zatrzymał kordon milicji - kilka osób aresztowano.
Tłum zatrzymał się pod mieszkaniem komendanta krakow-
skiej milicji gen. Grubby - skandowano: "ODDAJ NASZYCH
KOLEGÓW". Demonstranci wyruszyli następnie w kierunku
gmachu KW PZPR. Oddziały ZOMO rozproszyły manifestację -
dokonano dalszych aresztowań m.in.: Dariusza Piekło (NZS).

21.2.89 r.

Na Uniwersytecie Warszawskim odbyła się manifestacja
zorganizowana przez KPN i PPS RD. Uczestnicy wznosili
hasła na rzecz wolnych wyborów. Do zgromadzonych przemó-
wili Krzysztof Król (KPN) i Krzysztof Markuszewski (PPS
RD). Po zakończeniu wiecu kilkaset osób rozpoczęło de-
monstrację na ulicach Warszawy. Na Świętokrzyskiej
demonstrujących zaatakowały oddziały ZOMO. Aresztowano
kilkanaście osób m.in. Krzysztofa Króla i Krzysztofa
Markuszeskiego. Po odjeździe ZOMO demonstrację kontynuo-
wano. Popołudniu na Uniwersytecie zorganizowano pikiety
domagające się uwolnienia zatrzymanych.

Podczas obrad Parlamentu Europejskiego odczytano list,
w którym omówiona została dramatyczna sytuacja Rumunów.
W Rumunii, gdzie występuje największa umieralność nie-
mowląt, kobiety są zmuszane do urodzenia przynajmniej
pięciorga dzieci (badane są przymusowo raz w miesiącu,
w celu uniemożliwienia przerwania ciąży), pogotowie
ratunkowe nie przyjmuje zgłoszeń wypadków osób starszych
niż 7O.

Jezyk litewski od 21 lutego jest urzędowym językiem
Litewskiej SRR. Jedynie na Litwie, w Armenii i Azerbaj-
dżanie rosyjski nie jest jezykiem urzędowym.

__________________________________________________________________

22.2.89 r.

W kanale Odry we Wrocławiu wyłowiono zwłoki Kazimierza
Łącznego, dyrektora Wrocławskiej Kolumny Transportu Sa-
nitarnego. Był przyjacielem "Solidarności". Nie są znane
okoliczności jego śmierci.

Kilkugodzinny strajk płacowy w szczecińskim MPO zawie-
szono do 13 marca.

W Łodzi Lech Wałęsa spotkał się z członkami "Solidarnoś-
ci", którzy przywitali go skandując nazwisko Andrzeja
Słowika działającego w Grupie Roboczej KK. Przypomnieć
warto, że Lech Wałęsa zapowiedział na konferencji praso-
wej 5 stycznia br., że w wypadku wzrostu znaczenia Grupy
Roboczej KK zostanie ona zlikwidowana (nie wiadomo dotąd
jakimi metodami). Przed południem Wałesa uczestniczył w
spotkaniu z działaczami "Solidarności" Regionu Łódzkie-
go. Powiedział po nim, że przebiegało ono burzliwie i...
było nieprzyjemne.

W Katowicach odbyła się rozprawa odwoławcza WUSW prze-
ciwko Leszkowi Szuwarskiemu, który 18.1O.1988 r. został
pobitty przez milicjantów (odbito mu nerki, złamano nos)
i oskarżony o pobicie ich. Uniewinniono go w pierwszej
instancji. W drugiej orzeczenie podtrzymano.

W Radomiu w drugiej instancji podtrzymano wyrok skazują-
cy Jerzego Stępnia, Mieczysława Woźniaka i Wojciecha
Markiewicza na grzywny po 35 tys. zł za... składanie
kwiatów pod pomnikiem upamiętniającym wydarzenia 1976 r.

22.2.89 r.

W Katowicach, Bytomiu, Tychach, Żorach, Jastrzębiu,
Chorzowie, Sosnowcu odbyły się zorganizowane przez KPN
demonstracje na rzecz poszanowania praw obywatelskich
w PRL i CSRS.

Wśród głosów wyrażających solidarność z uwięzionym w
Czechosłowacji Vaclavem Havelem nie zabrakło i polskiego
PEN-Clubu, który przesłał w jego sprawie pismo do władz
CSRS.

W Czechosłowacji aresztowano Tomasza Hradilka - rzeczni-
ka 'Karty 77'. Wszyscy troje rzecznicy tej organizacji
przebywają w więzieniu.

Rzecznik Departamentu Stanu USA Charles Redman oświad-
czył, że skazanie na karę więzienia Vaclava Havela jest
kolejną demonstracją faktu łamania przez władze CSRS
praw człowieka. W podonym duchu wypowiedział się
prezydent Francji Francois Mitterand w liście do Gustawa
Husaka. Swoje potępienie dla postępowania władz czecho-
słowackich wyraziła nawet Francuska Partia Komunistyczna.

Władze węgierskie zapowiedziały powołanie komisji mają-
cej rozpatrzyć ponownie wyroki wydane w procesach
pokazowych, jakie wytoczono uczestnikom powstania wę-
gierskiego po jego upadku w 1956 r.

__________________________________________________________________

23.2.89 r.

Krakowskie formacje "Pomarańczowej Alternatywy" uhono-
rowały armię sowiecką i jej ideologicznych przywódców
happeningiem w centrum miasta. Fragmenty pokazała TV.

Zofii Kuratowskiej, uczestniczce rozmów "okrągłego sto-
łu", odmówiono wydania paszportu, gdyż jej wyjazd za
granicę mógłby stanowić "zagrożenie interesów państwa".

Premier PRL zaapelował do przywódców "Solidarności", aby
wykazali "dobrą wolę" i zachęcili zachodnich wierzycieli
PRL do rozłożenia spłat długów.

Na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 4 lata oraz
grzywnę 14O tys. zł skazano w Gdańsku Sławomira Jakubow-
skiego, oskarżonego o rzucanie kamieniami w milicję
w czasie jednej ze styczniowych demonstracji.

W Warszawie przed siedzibą agencji PAP odbyła się w
godz. 15-16 manifestacja NZS i ruchu "Wolność Słowa".
Żądano realizacji konstytucyjnego prawa do wolności
słowa, m.in. poprzez zniesienie cenzury. Rozdawano i
sprzedawano wydawnictwa niezależne.

Wałęsa podczas swej konferencji prasowej stwierdził, że
po raz pierwszy nie ma argumentów przemawiających na
rzecz bojkotu wyborów. Do ich bojkotu wezwałby tylko
wówczas, gdyby nie zarejestrowano "Solidarności".

Jak oświadczył, Wałęsa dla dobra kraju jest gotów pakto-
wać nawet z diabłem.

23.2.89 r.

W Poznaniu w przeddzień rocznicy zdobycia miasta przez
Armię Czerwoną odbył się happening zorganizowany przez
KPN i SKOS . Szydzono straszliwie z naszych sojuszników.

W Gdańsku przy ul. Targ Rybny 6 odsłonięto tablicę upa-
miętniającą Lecha Bądkowskiego.

Prymas Polski kard. Józef Glemp udał się wraz z osobami
towarzyszącymi do Rzymu, na zebranie ekspertów w sprawie
emigracji polskiej.

Afgańczycy, po trwających 2 tygodnie obradach, ustalili
skład rządu tymczasowego. Nie weszły doń proirańskie
ugrupowania fundamentalistyczne, które nie chciały się
zgodzić na proponowaną im ilość miejsc w rządzie.

Rzecznik litewskiego "Sajudisu" zapewnił zaniepokojonych
towarzyszy z KP Litwy, że jego ruch nie dąży do
wystąpienia Litwy z ZSRR, a jedynie chce zapewnić
ludziom możliwość decydowania o politycznej przyszłości
swej ojczyzny. Skąd tylko wziąć pewność, że jedno nie
jest tożsame z drugim ? (por. informację z 19.2)

Na Węgrzech utworzony został komitet organizacyjny
związku zawodowego "Solidarność Robotnicza", odwołujący
się do idei i doświadczeń polskiej "Solidarności". Komi-

tet skupia ok. 5O osób.

Władze węgierskie usunęły 7 listopada (rocznica rewolty
bolszewickiej w Rosji) z kalendarza świąt państwowych i
ogłosiły świętem 15 marca (rocznica powstania narodowego
w 1848 r.).

Zachodnioniemiecki parlament potępił irańskie pogróżki
wobec brytyjskiego pisarza Salmana Rushdie. "Zieloni"
wezwali nawet do zerwania stosunków dyplomatycznych z
Iranem.

Całonocny wiec studentów albańskich w Kosovie na znak
poparcia strajkujących od 4 dni robotników.

__________________________________________________________________

24.2.89 r.

W Krakowie odbyła się demonstracja przeciwko metodom
rozpędzania przez milicję demostracji sprzed tygodnia.
I tym razem milicja użyła gazów łzawiących i armatek
wodnych do rozpędzania demonstrantów. Obie strony użyły
kamieni. Wiele osób doznało obrażeń. Zatrzymano kilka-
dziesiąt osób.

W Sopocie rozpoczęła się głodówka protestacyjna "Więźnia
granic", tzn. tych, którym odmówiono wydania paszportu.

W Gdańsku odbyła się demonstracja przeciwko budowie
elektrowni atomwej w Żarnowcu. Ok. 1OOO uczestników.

Poinformowano o stuprocentowej podwyżce cen biletów
komunikacji miejskiej we Wrocławiu. Podwyżka ma obowią-
zywać od 1 kwietnia.

24.2.89 r.

W Zakładach Remontowo-Montażowych w Sierpcu trwa strajk
płacowy.

W celu uniemożliwienia udziału w Kongresie Opozycji
Antyustrojowej w Katowicach, zatrzymano we Wrocławiu
trzech jej potencjalnych uczestników: Józefa Piniora,
Andrzeja Kowalskiego i Roberta Kazimierczaka.

Rozpoczął się płacowy strajk MPK w Płocku.

Przy "okrągłym stole" uzgodniono jednorazową rejestrację
"Solidarności" przez sąd warszawski.

W sejmie PRL odezwały się głosy za ostatecznym wyjaśnie-
niem zbrodni katyńskiej. Nie znalazło to oddźwięku w
relacji z obrad przekazanej przez TASS.

W Bułgarii zawiązał się Niezależny Związek Zawodowy
"Poparcie". Jego przewodniczącym jest lekarz ze Starej
Zagory, Konstantin Trenczew.

Po raz pierwszy od zajęcia Estonii w republice tej ofic-
jalnie świętowano rocznicę odzyskania niepodległości w
1918 r. Równolegle z uroczystościami oficjalnymi (1OO
tys. uczestników) odbywała się manifestacja niezależna
gromadząca kilka tysięcy osób.

Węgry jako pierwsze spośród państw Układu Warszawskiego
podpiszą Konwencję Genewską (z 1951 r.) w sprawie
uchodźców, zakazującą odsyłania ich, jeśli grożą im
prześladowania. Na Węgry uciekają tysiące ludzi z Rumu-
nii.

S.Modżadidi, Prezydent tymczasowego rządu afgańskiego
wyraził nadzieję, że w ciągu miesiąca jego rząd rozpocz-
nie działalność w Afganistanie. Stwierdził też, że
miejsce zajmowane w ONZ przez delegację obecnego afgańs-
kiego reżimu komunistycznego powinno być zajęte przez
reprezentację nowego rządu tymczasowego.

W Moskwie podano, że nowym szefem sztabu Układu War-
szawskiego został sowiecki generał Władymir Łobow.

__________________________________________________________________

25.2.89 r.

Swoje wystąpienie telewizyjne premier PRL zakończył
stwierdzeniem, że wierzy w zdrowy rozsądek większości
swych rodaków.Sondaże prowadzone przez CBOS potwierdzają
słuszność wiary premiera PRL - wiekszość społeczeństwa
nie ma do Rakowskiego zaufania.

Mimo prewencyjnych działań milicyjnych (obstawienie
dworców, "kocioł" w mieszkaniu kontaktowym, aresztowanie
ponad 12O osób) w Katowicach odbył się Kongres Opozycji
Antyustrojowej. W dokumencie końcowym uczestnicy
spotkania stwierdzają, że polski świat pracy ma pełne
prawo do posługiwania się bronią strajkową w walce
o realizację politycznych celów. W rezolucji krytycznie
odniesiono się do postawy politycznej Lecha Wałęsy
osób uczestniczących w negocjacjach z władzami PRL.

25.2.89 r.

Według nieoficjalnych informacji,2 marca br. ma dojść do
kolejnego spotkania Kiszczaka z Wałęsą. Przedmiotem roz-
mów mają być kwestie sporne, jakie powstały podczas
obrad "okrągłego stołu".

Jak podaje "Dziennik Zachodni", podczas rozpraszania
krakowskiej demonstracji 24.2 obrażeń doznało 39 mili-
cjantów (2 przebywa w szpitalu), uszkodzonych zostało 15
samochodów i 2 radiostacje. Strat po stronie demon-
strantów nie podano.

Gen. Jaruzelski zaprosił do Polski Jassera Arafata,
szefa Organizacji Wyzwolenia Palestyny.

Olbrzymie siły milicyjne skierowano do stłumienia pa-
triotycznej demonstracji w stolicy Gruzji, Tbilisi
w 68 rocznicę aneksji Gruzji. Zatrzymano ok. 5OO osób.
Demonstrację zorganizował niezależny ruch im. Ilji
Czawczawadze.

W Pradze milicja została postawiona w stan pogotowia,
aby uniemożliwić ewentualne manifestacje mające na celu
upamiętnienie śmierci Jana Zajiza, który tak jak Jan
Palach, dokonał samospalenia w proteście przeciwko
inwazji Czechosłowacji przez wojska Układu Warszawskiego
w 1968 r.

W Kosowie (Jugosławia) trwa strajk albańskich górników.
Protestują oni przeciwko zmianom w konstytucji Jugosła-
wii, które przyznają większe uprawnienia serbskiej
administracji w prowincji zamieszkiwanej w 9O % przez
Albańczyków.

1O tys.żołnierzy (3 pułki) reżimowej armii afgańskiej
przeszło na stronę powstańców.

__________________________________________________________________

26.2.89 r.

Minister obrony narodowej PRL zapowiedział przed kamera-
mi TV zmniejszenie liczebności armii w ciągu 2 lat o 4O
tys. ludzi oraz likwidację pewnej (przestarzałej) części
uzbrojenia.

W Katowicach zakończył się zjazd ZR "Solidarności"
Regionu Śląsko-Dąbrowskiego. Przewodniczącym został
Alojzy Pietrzyk.

W Kole, Turku i Sieradzu zakończyły się strajki komuni-
kacji miejskiej.

W Gdańsku i Warszawie oddziały ZOMO uniemożliwiły demon-
stracje przeciwników inicjatywy "okrągłego stołu".

Przebywający z nieoficjalną wizytą w Chinach George Bush
przyjął zaproszenie do ponownego , tym razem oficjalne-
go, odwiedzenia Pekinu. Podczas spotkania z premierem
ChRL Li-Pengiem prezydent USA wysłuchał krytycznych uwag
na temat stanowiska Białego Domu w kwestii Tajwanu i
Tybetu.

27.2.89 r.

Premier PRL Mieczysław Rakowski przyjął ambasadora ZSRR
w Warszawie Władimira Browikowa "i złożył na jego ręce
wyrazy ubolewania z powodu antyradzieckich ekscesów do
jakich doszło w ubiegłym tygodniu w Krakowie..."

Lech Wałęsa we Wrocławiu. Podczas dwóch spotkań powtó-
rzył stwierdzenia znane z jego poprzednich wypowiedzi.
Wyborów bojkotować nie będzie. Komisji Krajowej nie zwo-
łał, bo część jej działaczy wyjechała z kraju, inni "nie
sprawdzili się", a w ogóle młodsi działacze (którzy z
racji wieku nie byli w r. 1981 wybrani do władz
"Solidarności") mogliby się obrazić. To ma być również
powód dążenia Związku do legalizacji,_a_nie__relegaliza-
cji. Wałęsa nawoływał do spokoju, twierdząc, że on i
"jego ludzie" wszystko za nas załatwią. Straszył ros-
nącymi siłami ZOMO. Z pogardą mówił o SW, KPN, PPS-RD i
innych ("to są grupy szczątkowe", "przeszkadzają Wałę-
sie"). Zupełnie inaczej traktuje komunistów ("są nam po-
trzebni do zrobienia demokracji w Polsce"). Kilkakrotnie

"skromnie" nawiązał do swych doktoratów i Nagrody Nobla.

Widocznie jednak taki trybun ludowy zaspakaja zapotrze-
bowanie ludzi, skoro w głosowaniu, na pytanie: "Kto jest
za Wałęsą", większość podniosła ręce. Inna sprawa, że
spotkania takie gromadzą przede wszystkim bezkrytycznych
wielbicieli wodza.

Tymczasem coraz częściej słychać na ulicy, w tramwaju
wypowiedzi wpisujące Wałęsę w kontekst systemu (zgodnie
przecież z jego intencjami) i oceniające go równie
ostro, co jego czerwonych partnerów.

Napis na murze we Wrocławiu: "DZIŚ WAŁESA PRZECIW STRAJ-
KOM, JUTRO STRAJKI PRZECIW WAŁĘSIE". W jednym z okien
w okolicach Uniwersytetu pojawił się transparent
"TOWARZYSZ WAŁĘSA".

Zapowiedziano podniesienie od 1 marca cen skupu żywca.

Nagrodę Wolności francuskiego PEN-Clubu otrzymał więzio-
ny w Czechosłowacji Vaclav Havel.

Władze Jugosławii ogłosiły w Kosovie stan wyjątkowy.

Węgierski wicemister MSZ potępił na forum ONZ władze
rumuńskie za naruszanie praw człowieka.

Minister sowieckiego MSZ E. Szewardnadze składa wizytę
w Iranie.

__________________________________________________________________

28.2.89 r.

Podczas obrad "okrągłego stołu" władze PRL wezwały
"stronę społeczną" do określenia stanowiska w związku
z demonstracjami krakowskich studentów.

Władze PRL zapowiedziały podwyżkę czynszów za mieszka-
nia kwaterunkowe.

Od 5 marca drożeją papierosy.

DOKUMENTY

________________

WEZWANIE DO UDZIAŁU W MANIFESTACJI W DN. 8 MARCA

W tym roku mija 21 rocznica wydarzeń marcowych. W 1968 roku
studenci protestowali przeciwko ograniczeniu wolności kultury
i nauki. Ich postulaty są nadal aktualne.

Dlatego wzywamy wszystkich, a szczególnie studentów i młodzież
Wrocławia do udziału w niezależnej manifestacji pod hasłami:

- WOLNOŚĆ NAUKI

- REFORMA SZKOLENIA I SŁUŻBY WOJSKOWEJ

- LEGALIZACJA SOLIDARNOŚCI I NZS

- WOLNE WYBORY

Spotykamy się 8 marca 1989 r. o godz. 15.15 na placu Grunwaldzkim
pod pomnikiem profesorów lwowskich.

Niezależne Zrzeszenie Studentów - Wrocław

Ruch Młodzieży Niezależnej

Solidarność Walcząca oraz PPS-Rewolucja Demokratyczna popierają
wezwanie NZS i RMN do manifestacji w dn. 8 marca 1989. Liczymy, że
prócz młodzieży w manifestacji weźmie udział duża część społeczeń-
stwa, która uważa wolne i demokratyczne wybory do sejmu i innych
organów przedstawicielskich za niezbędny warunek wyjścia Polski
z obecnego kryzysu.

Solidarność Walcząca

PPS-Rewolucja Demokratyczna

__________________________________________________________________

KOMUNIKAT

W dniu 4.02.89r. odbył się pierwszy zjazd oddziału Solidarności
Walczącej w Rzeszowie. Wśród uczestników zjazdu byli również
przedstawiciele pozostałych pododdziałów z terenu: okolic Rzeszowa,
Krosna, Bieszczad. Pododdział mielecki nie wziął udziału z przy-
czyn do tej pory nie wyjaśnionych.

Uczestnicy zjazdu szczegółowo omówili istotne sprawy bieżące, do-
tyczące poszczególnych jednostek terytorialnych oraz ustalili
zasady ścisłej współpracy w zakresie:

- przekazywania bieżących informacji,

- kolportażu,

- łączności z poszczególnymi pododdziałami,

- pomocy w zakresie poligrafii i dotacji finansowych.

Ustosunkowano się również do niektórych istotnych spraw bieżących
dotyczących:

- NSZZ "Solidarność,

- wyborów,

- okrągłego stołu,

- komitetu obywatelskiego,

STANOWISKO

Uczestnicy zjazdu stwierdzili:

1. Popierać będziemy wszystkie inicjatywy zmierzające do reaktywo-
wania NSZZ "Solidarność" pod warunkiem, że stanowić one będą
struktury z dnia 13.12.1981 r. Udzielamy poparcia dla Grupy Robo-
czej, z Andrzejem Gwiazdą na czele, uwaźając że stanowisko to jest
słuszne, a ludzie reprezentujący je stanowią autentyczną władzę
związkową, wybraną w demokratycznych wyborach w poszczególnych
regionach.

2. Uważamy, że Komitet Obywatelski przy Lechu Wałęsie nie stanowi
autentycznej reprazentacji społeczeństwa polskiego. Powstał on
na zasadzie "doboru" a nie wyboru i reprezentuje interesy grupy
wąskiego kręgu, nie posiadającej żadnego mandatu ogólnospołecznego.

3. Stoimy na stanowisku, iż okrągły stół stanowi pułapkę dla spo-
łeczeństwa. Nie będziemy przeszkadzać w negocjacjach, ale wyrażamy
jednoznaczną opinię, iż nie wyrażamy zgody na jakiekolwiek rozmowy
z komunistami. Bojkot okrągłego stołu przez SW w całości akceptu-
jemy.

4. Opowiadamy się równocześnie za totalnym bojkotem wyborów, które
planowane są w pierwszej połowie br. Uważamy, że odbywać się
one będą na zasadzie "demokracji socjalistycznej", a więc nie ma-
jącej nic wspólnego z zasadami prawdziwej demokracji. Ustalenie
odgórne określonej ilości miejsc i ugrupowań w parlamencie dla
tzw. "konstruktywnej opozycji", stanowi zdecydowaną mniejszość i
nie ma nic wspólnego z zasadami prawdziwej demokracji. Odrzucamy
więc jakiekolwiek z góry narzucone warunki, stojąc na stanowisku,
iż to społeczeństwo ma zadecydować kto, ile i jakie osoby mają
prezentować jej interesy w Sejmie.

Rzeszów 4.2.1989r.

__________________________________________________________________

NASZE STANOWISKO

Absolutnie nie aprobujemy stanowiska wyrażonego przez "konstruk-
tywną opozycję" w sprawie wyborów do sejmu. Przyjęcie warunków
podyktowanych przez komunistów, i to w dodatku w przyspieszonym
terminie, spotka się ze zdecydowanym przeciwdziałaniem. Naszym
zdaniem wariant, który mógłby być zaakceptowany przez wszystkie
odłamy opozycji, jest następujący:

1. przedłużenie obecnej kadencji sejmu przynajmniej do lata 199O
roku,

2. do tego czasu obecny rząd powinien dać wiarygodne gwarancje dla
swobodnej działalności wszystkich grup i partii politycznych,

3. swobodna działalność to: wolność zgromadzeń, wolność druku (bez
żadnych warunków i ograniczeń), nieskrępowane propagowanie
własnych programów politycznych i ekonomicznych, niezależna kam-
pania przedwyborcza,

4. wolne, pięcioprzymiotnikowe wybory do sejmu i rad,

5. za taką cenę można negocjować terminowe moratorium strajkowe.

Kraków, 4 lutego 1989 r. Za "Solidarność Walczącą" - Kraków

/-/ Krzysztof M. Tarnopolski

WOLNE WYBORY JUŻ DZIŚ !

Ponad czterdzieści lat temu mocarstwa koalicji antyhitlerows-
kiej zagwarantowały uzgodnieniami konferencji jałtańskiej przepro-
wadzenie w Polsce wolnych wyborów. Przez czterdzieści lat
komuniści uniemożliwiają społeczeństwu demokratyczne wyłonienie
władz ustawodawczych, organizując "wybory" - widowisko dawniej
wsparte terrorem, dziś już tylko urozmaicone "demokratyzacją
ordynacji wyborczej".

Obecnie PZPR i jej sojusznicy chcą, aby "niekonfrontacyjne wy-
bory" czyli wspólna lista komunistów i części opozycji stała się
ceną za legalizację "Solidarności" i inne ustępstwa władz.

Na wspólną listę z PZPR można się wpisywać we własnym imieniu,
lecz nikt nie ma do tego prawa w imieniu społeczeństwa. Społeczeń-
stwo w Sejmie reprezentować można tylko_z_woli_wyborców, a więc
przy zagwarantowaniu:

- wielości list wyborczych i swobody ich zgłaszania przez wszyst-
kie partie polityczne, organizacje społeczne oraz spontanicznie
organizowane grupy obywateli,

- swobody prezentowania, a więc konfrontacji programów wyborczych,

- kontroli wyników wyborów przez wszystkie organizacje i grupy
wysuwające kandydatów.

Przeprowadzenie takich wyborów jest możliwe już_dziś, jeśli będzie
się tego domagać !

Prawo swobodnego wysuwania i wyboru kandydatów na posłów jest
podstawowym prawem obywatelskim i nie może być ceną za żadne inne,
nawet najbardziej pożądane swobody.

Mamy w Polsce tylko tyle wolności, ileżeśmy sami wywalczyli
i od naszej determinacji będzie zależało, czy i kiedy sejm
peerelowski zastąpiony zostanie Sejmem Niepodległej Rzeczypospoli-
tej.

Konfederacja Polski NIepodległej - obszar I

Polska Partia Socjalistyczna - okręg

warszawski

__________________________________________________________________

Wybory do Sejmu już w tym roku !

ŻĄDAJMY WOLNYCH I DEMOKRATYCZNYCH WYBORÓW

13 stycznia władza w brutalny sposób, przy użyciu pałek i psów,
rozpędziła demonstrujących górników. Po raz kolejny okazało się,
że albo władza kłamie mówiąc o dialogu i porozumeniu, albo nie
potrafi zapanować nad aparatczykami z terenu. Taka władza jest
niesprawna i antyrobotnicza.

JARUZELSKI MUSI ODEJŚĆ !

Wałbrzych, 29.1.1989 Ruch Młodzieży Niezależnej

__________________________________________________________________

KONGRES OPOZYCJI ANTYUSTROJOWEJ

Wzywamy wszystkich, którzy chcą kształtować przyszłość kraju
w walce o pełną demokrację i suwerenność, a nie za pomocą kolejne-
go paktu z rządzącą elitą, na kongres opozycji antyustrojowej.

Obalenie monopolistycznej władzy PZPR nie jest celem samym
w sobie, lecz jedynym sposobem na rozpoczęcie budowy demokratycz-
nej alternatywy ustrojowej. Ratowanie Polski nie może być sprowa-
dzone do porozumienia elit, z pominięciem jej obywateli. Celem
kongresu jest przyjęcie wspólnego planu działań, które doprowadzą
do wyjścia z systemu totalitarnego ku demokracji politycznej.
Wobec kapitulanckich postaw opozycyjnego establishmentu kolejne
fale protestu społecznego koordynować i wspierać będzie opozycja
antyustrojowa.

25 lutego w Katowicach spotkają się uczestnicy wiosennych
i sierpniowych strajków, robotnicy, studenci, działacze pokojowi,
członkowie radykalnych partii i ugrupowań politycznych. Będzie to
pierwsze z tego rodzaju spotkań. Konformizm nie przynosi
zwycięstwa, przynosi klęskę.

Zgłaszajcie się na adresy kontaktowe Komitetu Organizacyjnego
Kongresu Opozycji Antyustrojowej:

Rinaldo Betkiewicz (WiP), Katowice, ul. Uniwersytecka 12/114

tel. 59 97 33

)
Zuzanna Dąbrowska (PPS-RD), Warszawa, ul. Czerniakowska 2O1A/29

}
Piotr Ikonowicz tel. 28 4O 35
Marek Bońkowski (PPS-RD), Warszawa, ul. Nowowiejska 86/11

tel. 21 1O 65

__________________________________________________________________

NIE MA POJEDNANIA

Wszelkie porozumienia z komunistami oznaczają zgodę na panowa-
nie komunizmu w Polsce. Twierdzenia i obietnice, że w porozumieniu
z PZPR zamierza się rozbić monopol PZPR oraz wprowadzać pluralizm
i demokrację, wspomagają i wspierają komunistyczną propagandę, są
przejawem naiwności i ułudy bądź też zaślepienia i głupoty, stano-
wią fałsz i fikcję. Paktami z komunistami nie rozwiąże się żadnych
polskich problemów. Nie są one żadną szansą dla Polski Problemem
Polski są namiestnicze i uzurpatorskie rządy PZPR. Natomiast prob-
lemem PZPR jest kryzys systemu komunistycznego w Polsce. Są to
problemy przeciwstawne, tak jak przeciwstawne są dobro Polski
i dobro PZPR. Nie można rozwiązywać ich równocześnie, tak jak nie
można odzyskiwać Polski we wspólnocie z PZPR. Podstawowym zadaniem,

minimalnym warunkiem działań wolnościowych jest odmowa wchodzenia
z komunistami w pakty, odmowa uprawomocniania ich nieprawych rzą-
dów. Pierwsza dewiza w stwarzaniu przyszłych szans dla Polski
winna brzmieć: nie pomagać rządom PZPR w przezwyciężaniu ich
kryzysu.

Pojednanie z komunistami oznacza pojednanie ze zniewoleniem.
Związek zawodowy może starać się uzyskać możliwość działania
w każdym reżimie. Należy życzyć, by był on silny, posiadał repre-
zentatywne władze, a także, by został uwolniony spod dominacji
doradców. Jednakże nawet autentyczny pluralizm związkowy nie jest
rzeczą najważniejszą. Nie zastąpi wolności.

"Solidarność" sama zrezygnowała po 13 grudnia 1981 z roli
polskiej reprezentacji politycznej, z roli reprezentanta społe-
czeństwa w walce o wolność. Lech Wałęsa jest przewodniczącym
związku zawodowego, a nie przywódcą narodowym. On i dobrani przez
niego ludzie mogą ubiegać się o przywrócenie związku zawodowego,
i innych lojalnych wobec systemu organizacji, mogą starać się
wprowadzić rozwiązania korzystne, ich zdaniem, dla związku zawodo-
wego. Odmawiamy im natomiast prawa zawierania z PZPR paktów
koalicyjnych w imieniu społeczeństwa, ogłaszania ogólnospołecznych
pojednań z komunistami w imieniu Polski, Polaków lub choćby tylko
"opozycji". W szczególny sposób potępiamy i odżegnujemy się od
jakiegokolwiek wchodzenia w struktury reżimu komunistycznego.
Odmawiamy respektowania jakichkolwiek ograniczeń dla starań
Polaków o odzyskanie Polski. Tego typu działania i zobowiązania,
a nie opór i sprzeciw wobec panowania komunistów nad Polską, sta-
nowią prowokację polityczną, społeczną i narodową.

Apelujemy do wszystkich, a w szczególności do aktywnych, mło-
dych Polaków, by nie poddawali się szantażowi "nie utrudniania
rozmów" bądź "nie przeszkadzania rysującemu się porozumieniu"
w ciągu najbliższych tygodni i miesięcy. Róbcie to co dotąd, a na-
wet jeszcze więcej, jeszcze bardziej zdecydowanie i ofiarnie.
Pamiętajcie, płomień wolności - a nie pojednania, pełnej wolności,
a nie "pluralizmu związkowego", całkowitej wolności, a nie jej na-
miastek i atrap - rozpala się coraz bardziej w obozie zniewolenia
komunistycznego. Walka dopiero się rozpoczęła, a nie zbliża się do
kresu. Sprzeciw i opór powinien trwać i rozwijać się niezależnie
od czasu trwania dyskursów ekspertów związkowych z komunistami,
klimatu tych dyskursów i jakiegokolwiek ich wyniku. Tylko tak
możemy stwarzać szanse dla Polski, dla jej przyszłości. Jest to
naszym obowiązkiem właśnie dzisiaj.

Nie ma przyszłości pod rządami PZPR !

Nie ma wolności pod rządami PZPR !

Nie ma prawdziwej, suwerennej Polski pod rządami PZPR !

Za Radę Polityczną Za Komitet Wykonawczy

Liberalno-Demokratycznej Organizacji

Partii "Niepodległość" "Solidarność Walcząca"

/-/ Robert Pawłowski /-/ Franciszek Porycki

Warszawa, 6 lutego 1989

__________________________________________________________________

OŚWIADCZENIE

RADY POLITYCZNEJ KONFEDERACJI POLSKI NIEPODLEGŁEJ

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, w sobotę 4 II rozpoczę-
ły się jawne obrady III Kongresu KPN. Po kilku godzinach, ok.
godz. 19 wieczorem na salę wtargnęło SB i MO uniemożliwiając kon-
tynuację obrad.

Rada Polityczna stwierdza co następuje:

1. Interwencja milicyjna była działaniem bezprawnym, jawnie
sprzecznym z ustawą o zgromadzeniach, która w art. III wyłącza

zebrania zwoływane przez organizacje polityczne spod kontroli
władz administracyjnych.

2. Zdecydowaliśmy się przerwać obrady Kongresu, aby nie zakłócić

klimatu politycznego kraju w momencie otwarcia Okrągłego Stołu.

3. Rząd premiera Rakowskiego decydując się na interwencję mili-

cyjną przeciwko spokojnym obradom legalnej partii politycznej,

jaką jest KPN, przyczynił się do naruszenia porządku prawnego
oraz zaognienia sytuacji politycznej. Wiarygodność stwierdzeń
rządowych o chęci rozwoju pluralizmu została przez ten sam rząd
poważnie podważona.

4. Druga sesja Kongresu KPN odbędzie się w terminie późniejszym.

Warszawa, 7 II 1989 r. Rada Polityczna KPN

____________________________

Na wieść o rozbiciu przez milicję Kongresu KPN członkowie obra-
dującej dzień później Krajowej Komisji Wykonawczej "Solidarności"
zareagowali... śmiechem. Zgłoszony przez Zbigniewa Romaszewskiego
projekt rezolucji potępiającej milicyjną akcję przeciwko KPN zos-
tał zignorowany. Przyjęto natomiast zgłoszoną przez Adama Michnika
rezolcję potępiającą władze Czechosłowacji za aresztowania uczest-
ników demonstracji w Pradze.

__________________________________________________________________

LIST

Kornel Morawiecki 19.2.1989 r.

Przewodniczący Organizacji

"Solidarność Walcząca"

Pan Leszek Moczulski

Przewodniczący

Konfederacji Polski Niepodległej

Cieszę się, że mimo wielu trudności towarzyszących w PRL nieza-
leżnemu działaniu politycznemu doszło do III Krajowego Zjazdu KPN.
Sądzę, że jest to spory sukces nie tylko Pana osobiście i Pańskiej
organizacji, ale również poważny krok w obudowie normalnego życia
politycznego w naszym kraju.

Wyrażam również w imieniu własnym oraz członków Solidarności
Walczącej oburzenie z powodu przerwania obrad Zjazdu przez siły
policyjne. Jest to dobry komentarz do rozgrywanej przez władze PRL
polityki demokratyzacji i liberalizacji. Istotą tej polityki jest
utrzymanie się komunistów przy władzy i wszystko, co nie chce grać
według tego scenariusza, jest dyskryminowane i zwalczane środkami
policyjno-administracyjnymi. Ufam, że w Polsce jest jeszcze
wystarczająco dużo ludzi ze zdrowym rozsądkiem i poczuciem honoru
i godności, aby nadal walczyć o niezbywalne prawo naszego narodu
do wyłonienia władzy w drodze wolnych i w pełni demokratycznych
wyborów. Ten problem stanie przed nami już w najbliższej przysz-
łości. Trzeba o tym myśleć i trzeba się do tego przygotowywać.
Dlatego niepokoi mnie, że grupy opozycji politycznej, stojące
twardo i bezkompromisowo na gruncie niepodległej i demokratycznej
Polski, nie potrafiły jak dotąd wyłonić wspólnego porozumienia czy
też reprezentacji. Nie wnikam tu w czynniki obiektywne czy też
subiektywne stojące na drodze porozumienia. Z tak ważnej sprawy
nigdy nie należy rezygnować, a istniejące przeszkody pokonywać lub
omijać.

Sądzę, że bez szczegółowego rozwijania powyższego problemu jest
on dla Pana jasny i ważki. Powinniśmy więc obaj ponownie rozważyć
całokształt sytuacji politycznej w Polsce, oszacować możliwe
scenariusze rozwoju sytuacji i w tym kontkście ustalić celowość
(lub jej brak) porozumienia opozycji niepodległościowej.

Łączę wyrazy szacunku

/-/ Kornel Morawiecki

PS.

Poważnym problemem w uzyskaniu consensusu jest nadmierna rola
czynnika interpersonalnego we wzajemnych stosunkach grup i partii.
Przykład stanowczego "nie" na współpracę na linii PPN-KPN wynika
z personaliów, bo program i idee PPN i KPN są, moim zdaniem,
bardzo bliskie. Musimy jednak, jak już pisałem, przełamywać te
uprzedzenia. Inaczej zamiast interesów Polski zaczniemy bronić
interesów własnych - indywidualnych i grupowych.

__________________________________________________________________

OŚWIADCZENIE

Z dniem 1 stycznia br. weszło w życie szereg nowych rozwiązań
prawnych. Nastąpiło dalsze ograniczenie uciążliwego systemu regla-
mentacyjnego. Zmiany te oceniamy pozytywnie, pamiętając wszakże
o tym, że zmiany przepisów nie są równoznaczne z oczekiwanymi
przeobrażeniami rzeczywistości. Dopiero praktyka życia społeczne-
go, w tym praktyka stosowania nowych przepisów dowiodą, czy władza
chce rzeczywistych zmian, czy tylko wprowadzając z dniem 1.1. 1989
r. liczne podwżki cen chce ten fakt złagodzić manewrami propagan-
dowo-werbalnymi. Obawy nasze wynikają stąd, że cały czas
nienaruszony pozostaje ogromny moloch machiny biurokratyczno-
-partyjno-milicyjnej, mało tego, praktycznie rozrasta się on tak
kadrowo, jak i przedmiotowo. Zakładając nawet - może zbyt optymis-
tycznie - poprawę sytuacji gospodarczej kraju, wyrażamy poważną
obawę, że uzyskany ewentualnie (dzięki inicjatywie prywatnej)
przyrost dóbr w obecnym stanie rzeczy zostanie w całości
skonsumowany przez ten ogromny pasożytniczy aparat biurokratyczno-
-partyjno-milicyjny, a sytuacja społeczeństwa nie ulegnie
poprawie.

Jako warunek konieczny dla poprawy w naszym kraju uważamy ra-
dykalną redukcję wspomnianego już dwukrotnie molocha, a przede
wszystkim liczących setki tysięcy najwyżej uposażonych kadr par-
tyjnych i milicyjnych. Istotna redukcja w tym zakresie powinna
nadto spowodować odzyskanie poważnej w skali kraju liczby
budynków, które należałoby przeznaczyć na mieszkania i na cele
użyteczności publicznej. Decyzje w tym zakresie byłyby dowodem
(może większym niż idea okrągłego stołu) dobrej woli władz i chęci
oparcia rządów na społeczeństwie, a nie jak dotąd na aparacie
partyjnym i milicyjnym. Powinien również ulec zasadniczej zmianie
charakter milicji, która winna służyć społeczeństwu, a nie, jak
dotąd, być narzędziem panowania nad społeczeństwem.

Kraków, dnia 2 stycznia 1989 r. Małopolski Komitet
Walki o Praworządność

__________________________________________________________________

OŚWIADCZENIE

Procedura okrągłego stołu zakłada, że spotykają się przy nim
środowiska i grupy o interesach zbieżnych, które uzgadniają
i kształtują wspólne stanowisko.

Aby zamaskować istniejące sprzeczności, nie zgłasza się programów
wyjściowych. Przedstawia się wyłącznie środowiska pośrednie. Nie
pozwala to ocenić opłacalności poczynionych ustępstw. Nie można
także rozliczyć grupy negocjującej. Przy okrągłym stole nie zawie-
ra się umów, lecz jedynie rozmawia i uzgadnia.

Powołanie stolika młodzieżowego służy więc wyłącznie celom propa-
gandowym. Okrągły stół nie gwarantuje młodym ludziom pełnego
załatwienia jakichkolwiek spraw. Proces powołania tego podstolika
budzi naszą wątpliwość co do kompetencji osób organizujących. Tak
pośpieszne przygotowania nie pozwoliły zebrać grupy reprezentatyw-
nej dla całego młodego pokolenia. W związku z wyżej przedstawiony-
mi wątpliwościami postanowiliśmy nie brać udziału w pracach
przygotowawczych stolika młodzieżowego.

Ruch Młodzieży Niezależnej

Dolny Śląsk

__________________________________________________________________

Jan Rulewski

PROSZĘ O GŁOS !

Redakcja Polska

Radia "Wolna Europa"

Monachium, RFN

Do napisania powyższej prośby skłonił mnie ciąg audycji obmyś-
lony przez Waszą rozgłośnię, a dotyczących dokumentów Grupy
Roboczej Komisji Krajowej z 18.12. ubiegłego roku. Myślę, że w na-
wale głosów krytycznych znajdzie się chwila antenowego czasu dla
obwinionego. Tego wymagają zasady, którymi kieruje się Wasza
rozgłośnia wspierana przez demokratyczny Kongres Amerykański.
Potrzeba przedstawienia osobistego stanowiska wynika również z za-
mieszania, jakie wytworzono wśród szerokiej opinii publicznej
w Polsce i na Zachodzie. Powiem więcej, że zatrute strzały Urbana
trafiły celnie i zamiast stać się przedmiotem analizy i weryfika-
cji, zaowocowały emocjami.

Z przykrością stwierdzam, że do wywołanej przez Urbana histerii
dołączyła się także Wasza redakcja. Nie jest to przecież pierwszy
przypadek, gdzie Urban dowiódł swej niekompetencji i zamiast
informować, wyjaśniać - odgrywa od lat rolę upaństwowionego
bałamuta i szydercy. Wyrażam przy tym nadzieję, że uczestnicy
okrągłego stołu obiorą sobie bardziej odpowiedzialnego rzecznika.
Co najmniej 26 milionów dorosłych Polaków ma przecież prawo do
rzetelnej informacji, zaś propagandzistom i kłamcom pozwólmy się
wypowiadać w wyspecjalizowanych środkach przekazu - tyle, że za
ich pieniądze.

Na czym polega zatem kolejna blaga Urbana ?

Na zestawieniu różnych faktów z różnych czasów i miejsc oraz
okraszeniu ich plotką, celem nadania atrakcyjności. Tak stało się
z dezinformacją na temat posiedzennia Grupy Roboczej KK w Gdyni.
A więc nie zebrało się tam 16 członków KK. W szczególności nie
byłem obecny w Gdyni od lat. Ze znanych mi dokumentów nie wynika,
aby czyniono zarzuty o zawłaszczenie przez L. Wałęsę nagrody Nob-
la. Poprzestajemy na jego zapewnieniu, że pieniądze te zostaną
wydatkowane na niezbędne cele społeczne. Obecni natomiast na spot-
kaniu działacze zajmowali się głównie położeniem pracowników
w państwowych i nieuspołecznionych zakładach pracy. Dali temu
wyraz w stanowiskach autorskich; np. Andrzej Gwiazda w szeroko
omawianym dokumencie. Jak mi wiadomo, grupa ta nie stanowi frakcji
w Związku, gdyż stoi na stanowisku przestrzegania statutu i uzna-
wania wybieralnych władz Związku. Większość jej cierpliwych dzia-
łań zmierza właśnie do odtworzenia zasad i struktur związkowych,
zniszczonych przez stan wojenny, czas i przypadki losowe. Wyrażam
przy tym przekonanie, że obecnie istnieją pełne warunki do finali-
zacji takich działań, a decyzja spoczywa na przewodniczącym
Komisji Krajowej. Natomiast grupę w rozumieniu frakcji stanowi
*)
"Solidarność Walcząca" . Jednak i ich uważamy za naszych kolegów,
łączy nas wiele, nie tylko nazwa.

Na czym polega zatem błąd Waszej redakcji ?

Ano na tym, że podjęliście zatrutą strzałę Urbana i przy pomocy
świadomie dobranych osób, m.in. A.Paszyńskiego, W. Frasyniuka ata-
kujecie we wspólnym froncie z prasowymi hienami z "Trybuny Ludu"
wskazane przez Urbana osoby i ich przemyślenia. Tym sposobem
uwiarygodniacie dywersję Urbana. A przecież Wasza redaktorka
A. Grabowska wielokrotnie podkreślała, że jest chlebem powszednim
każdej demokratycznej organizacji spór, a nawet programowy bądź
personalny konflikt, występowanie skrzydeł i grup nieformalnych,
struktur skośnych i poziomych.

Błędu tego można było uniknąć zasięgając informacji, pytając
o poglądy u ich źródła. Wszak telefony i adresy członków Grupy
Roboczej można znaleźć w każdej książce telefonicznej. Czynicie to
niejako na codzień, telefonując do Wałęsy lub Kuronia. Właśnie za
pomocą teego prostego środka technicznego Polacy, za pośrednictwem
Waszych nadajników, dowiedzieliby się m.in. o tym, , że w ramach
naszych związkowych i mandatowych powinności toczymy zupełnie
przyzwoity bój na słowa (gdyż niczego więcej nie posiadamy) o jak
najwięcej statutu w naszym związku, o skuteczniejszą obronę pra-
cowniczych dochodów i ich uprawnień. Skuteczność tej drogi widzimy
w zachowaniu naszej tożsamości, którą określają: demokratyczny
ststut, mandat społeczny, dokonania, oddanie członków i oczekiwa-
nia - zwłaszcza młodzieży. W ten sposób dajemy też wyraz patrio-
tyzmowi, gdyż usiłujemy budować suwerenność naszego kraju przez
niepodległość pracy ludzkiej. Koledzy skupieni przy Wałęsie swój
patriotyzm widzą odmiennie, na drodze politycznych przetargów
i kompromisów przy okrągłym stole. Ale to tylko krótki zarys
programowych rozważań. Powiem więcej, niewystarczających, gdyż
marzy się chyba wszystkim większe i skuteczniejsze poparcie spo-
łeczne. Byłoby jednak dobrze, aby rozstrzygnięcie właściwej drogi
zapadło za niekłamanym, sprawdzonym i wspólnym związkowym stołem
np. w Stoczni Gdańskiej, bez pośredników i suflerów. Tego wymaga
istota Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego "Solidarność".

______________________________ >>

*)

Solidarność Walcząca nie stanowi frakcji NSZZ "Solidarność".
Jest to odrębna organizacja o charakterze politycznym, a nie
związkowym. SW walczy również o "Solidarność" i swobody związkowe,
ale nie jest to jej cel jedyny. Członkiem SW można zostać nie
będąc członkiem NSZZ "Solidarność" - a nawet nie będąc obywatelem
Polski - po złożeniu przysięgi. Większość członków SW jest równo-
cześnie członkami "Solidarności", ale jest to jedynie wynikiem
pokrewności celów i idei obu organizacji, a nie zawierania się
jednej organizacji w drugiej. /przyp. AISW/

Początek roku kojarzy się z życzeniami, Waszej redakcji życzę
mniej takich potknięć, zaś członkom i sympatykom "Solidarności",
aby w roku 1989 "nie dali się zjeść przy okrągłym stole".

Bydgoszcz, 12.1.1989 r. Jan Rulewski

Posłowie: Upoważniony i zobowiązany przez Radę Organizacyjną Re-
gionu Bydgoskiego NSZZ "Solidarność" do sprostowania
mojej obecności na posiedzeniu GR KK, udałem się w dniu 12.1.1989
na konferencję prasową L. Wałęsy. Związkowa delegacja nie powiodła
się. Na polecenie "szefa" barczysty osobnik zagrodził mi drogę do
miejsca konferencji. Okazała się ona jednak otwarta dla dwóch
oficerów SB (według oświadczenia kol. Mażula i moich obserwacji),
ośmiu dziennikarzy prasy oficjalnej, w tym TV, czterech dzien-
nikarzy zachodnich (red. Bobiński). Byli również dziennikarze
związkowi, lecz z przyczyn jak wyżej nie ujawniali swej tożsamoś-
ci. Wskutek powyższego nie mogłem spełnić też dodatkowego zadania:

zrelacjonowania konferencji dla regionalnego pisma "Wolne Związki".

Koszt delegacji - 3,5 tys. zł + niepłatna roboczodniówka.

_____________________ Jan Rulewski

Na kolejną konferencję prasową w kościele św. Brygidy w Gdańsku
"goryle" Wałęsy nie chcieli wpuszczać dziennikarzy prasy niezależ-
nej, stwierdzając, że nie mają legitymacji dziennikarskich. Szcze-
gólnie brutalnie potraktowano Karola Krementowskiego, któremu
wykręcono ręce usiłując odebrać kasetę magnetofonową.

__________________________________________________________________

KTO CHCE NAS PODZIELIĆ ?

Byłam wraz z innymi świadkiem scen podczas uroczystej mszy św.
w kościele p.w. św. Brygidy w dniu 16 grudnia ub.r. Na placu przy-
kościelnym do spokojnie stojących grup ludzi podbiegli mężczyźni
z bractwa Oblatów, brutalnie wyrywając transparenty z napisem
"Konfederacja Polski Niepodległej". Delegaci zachowywali się bier-
nie. Zaznaczam, te same transparenty dumnie powiewały w czasie
innych uroczystości na zamkniętym placu parafialnym. W innym
punkcie placu z pewnej odległości widzieliśmy małżeństwo z małym
dzieckiem prowadzone przez Oblatów do wozu milicyjnego. Mężczyźnie
temu wykręcono ręce. W okolicy kościoła św. Katarzyny uratowała go
żona mężczyzny z obstawy pana Lecha Wałęsy. Podobno byli to jej
znajomi. Karygodne akcje nie ograniczały się do terenu placu
kościoła, sięgały dalej.

Każdy tłumny powrót z kościoła nazywany jest demonstracją, choć
bywają niezamierzone. Tym razem różnica polegała na tym, że obecne
liczne oddziały milicji wyręczała służba Oblatów, na szczęście bez
pałek. Czy naprawdę nie wystarczyły groźby pana Szablewskiego
i wezwanie do spokoju ks. Jankowskiego, które zwykle jest respek-
towane ?

Lila Badurska

Komentarz: Incydent przed kościołem św. Brygidy w Gdańsku jest
kolejnym sygnałem pewnej choroby. Autorytarne zapędy
części ludzi czynnych w "Solidarności" nie są czymś nowym. Wystę-
powały wcześniej, ale obecnie, niestety, nasilają się. Przyjęty
przez część opozycji model "wodzowski" (świadomie lansowany przez
niektórych czołowych działaczy) prowadzi do zastępowania komunis-
tycznego totalitaryzmu solidarnościowym zamordyzmem. Ludzie ci,
działając z pewnością w dobrych intencjach, nie dostrzegają, iż
biorą udział w tworzeniu nowego zła. Są przzekonani, że mają
monopol na słuszność (ich hasłem jest "pluralizm", ale słowo to
rozumieją jako prawo do zastąpienia jednych "jedynie słusznych
poglądów" drugimi). Większą agresję wywołują u nich przejawy
niezależności wewnątrz "Solidarności" niż komunistyczne bezprawie,
poczuwają się bowiem do własności symboli. Cel uświęca - według
nich - środki doń prowadzące.

Zarysowana tu tendencja jest bardzo niebezpieczna, tym bar-
dziej, że jak wszystkie autorytaryzmy, jest łatwo przyswajalna
przez tłum: rację ma wódz, zwycięstwo jest bliskie, naszym obo-
wiązkiem - pomagać wodzowi i nie dzielić włosa na czworo, wszyscy,
którzy mają odmienne zdanie, są odszczepieńcami i zasługują na
odpowiednie potraktowanie. Nazwijmy to po imieniu. Część Polaków
została skażona komunizmem (choć z przekonania jest mu wroga).
W grupie tej występują skłonności faszystowskie (nie jest to
inwektywa, lecz diagnoza). Postawy takie są naturalne, co nie
oznacza, że naley je popierać. Przeciwnie, jednym z celów nieza-
leżnych ruchów i organizacji społecznych winno być m.in. kształto-
wanie postaw i charakterów ludzi w duchu tolerancji i szacunku dla
poglądów, opinii i przekonań odmiennych. Nie wolno dopuścić do
fałszywej jednomyślności, pogardy dla inności. Bazowanie na tym
byłoby zaprzeczeniem idei, w imię których działamy: demokracji,
wolności i solidarności. Miejmy nadzieję, że "Solidarność" znaj-
dzie w sobie tyle sił moralnych, by wyczyny osiłków spod kościoła
św. Brygidy w Gdańsku czy zapowiedzi zlikwidowania odmiennych nur-
tów lub grup stały się jedynie wstydliwym wspomnieniem przeszłości.

__________________________________________________________________

OŚWIADCZENIE

Krajowej Komisji Koordynacyjnej NSZZ "Solidarność" pracowników
Służby Zdrowia

Ministerstwo Zdrowia i Opieki Społecznej zapowiada regulację
płac w służbie zdrowia od 1.O1.1989 r., która ma spowodować
osiągnięcie przez służbę zdrowia 95% wynagrodzenia średniego
krajowego.

Podstawą obliczeń jest średnia płaca roczna w gospodarce
uspołecznionej w ubiegłym roku tj. 55 tys zł., choć powszechnie
wiadomo,że w podstawowych działach gospodarki uspołecznionej
wzrost płac wyniósł w II półroczu ok. 1OO% (z 4928O do 9785O zł.).
Przyznane kwoty nie spełniają w uczciwy sposób deklaracji rządu.
Proponowany taryfikator utrzymuje ogromne rozbieżności w grupach
tzw. widełkach.

Brak jest jakichkolwiek krateriów zaszeregowania w widełkach co
podtrzymuje władcze funkcje nomenklatury w służbie zdrowia.

Dlatego apelujemy do ludzi i komórek Solidarności by włączyli
się do nadzoru nad dzieleniem pieniędzy. Zebrania pracownicze
poświęcone dzieleniu płac powinny stawać się okazją przedstawiania
opracowanej przez NSZZ "Solidarność" umowy zbiorowej, a
jednocześnie ułatwiać powstawanie opinii, które ograniczą samowolę
decyzji płacowych dyrekcji. Istnieje ogromne napięcie wśród
pracowników służby zdrowia spowodowane wieloletnią polityką
płacową władz.

>>
Wiarygodne porozumienie mogłoby uchronić służbę zdrowia przed
narastaniem protestów płacowych tak moralnie trudnych dla ludzi
służących zdrowiu.

Gdańsk, 11.O2.1989 r. W imieniu KKK NSZZ "Solidarność"

Pracowników Służby Zdrowia:

Alina Pieńkowska - Gdańsk, Władysław Sidorowicz - Wrocław,

Kazimierz Fajfer - Świnoujście, Janina Rościszewska - Kraków,

Elżbieta Seferowicz - Katowice, Anna Gręziak - Warszawa,

Janusz Korecki - Białystok, Janusz Lubecki - Elbląg,

Wincenty Osiński - Szczecin, Anna Grzymisławska - Poznań,

Zygmunt Augustyniak - Tomaszów Maz., Barbara Duhl - Rzeszów.

__________________________________________________________________

I. INFORMACJA

Ogólnopolskie Porozumienie NZS Akademii Medycznych Krajowa
Komisja Koordynacyjna NSZZ "Solidarność" pracowników Służby
Zdrowia informuje iż od dnia 11.O2. 1989 r. przedstawiciele OP NZS
Akademii Medycznej uczestniczyć będą w posiedzeniach KKK. Komisja
zapoznała się z programem Zrzeszenia i formami działania NZS w
Akademiach Medycznych. KKK wyraża zdecydowane poparcie dla
postulatów zwiększenia udziału studentów w funkcjonowaniu uczelni,
zmian w zakresie dydaktyki ze szczególnym uwzględnieniem studium
wojskowego. Rejestrację NZS jako organizacji ogólnopolskiej
uważamy za konieczną dla upodmiotowienia środowiska studenckiego.

Gdańsk, 11.O2. 1989 r (podpisy jak wyżej)

II. STANOWISKO KKK PRACOWNIKÓW SŁUŻBY ZDROWIA NSZZ "SOLIDARNOŚĆ"

w sprawie protestu pracowników pomocy doraźnej miasta
Poznania.

Krajowa Komisja Koordynacyjna NSZZ "Solidarność" Pracowników
Służby Zdrowia uważa protest pracowników pomocy dorażnej miasta
Poznania za uzasadniony.

Domagamy się uzgodnienia w czasie obrad okrągłego stołu
możliwie szybkiego terminu negocjacji projektu NSZZ "Solidarność"
dotyczącego systemu płac w służbie zdrowia.

Proponujemy przyjęcie podwyżki jako zaliczki.

Apelujemy o zawieszenie akcji protestacyjnej na czas obrad
okrągłego stołu.

Gdańsk, 11.O2. 1989 r. (podpisy jak wyżej)

__________________________________________________________________

LIST DO JÓZEFA DARSKIEGO

Monachium, dnia 22 grudnia 1988 r.

Szanowny Panie !

Zwrócono mi dzisiaj uwagę, że w tegorocznym sierpniowym numerze
"Orientacji na prawo", publikacji, która określa się jako pismo
warszawskiego oddziału Liberalno-Demokratycznej Partii "Niepodleg-
łość" znajduje się w podpisanym pseudonimem Jan Darski Pana arty-
kule pod tytułem "Piękna śmierć" określenie rozgłośni polskiej
Radia Wolna Europa jako "warszawskiej rozgłośni nadającej z Mona-
chium".

Oczekuję od Pana powiadomienia mnie na piśmie, czy jest Pan
istotnie autorem tych słów, w zamierzeniu w sposób oczywisty
obraźliwych, i jeżeli tak, na czym opiera Pan przekonanie, że moż-
na pogodzić autorstwo takich słów ze stałą współpracą z naszą
rozgłośnią, w której wygłasza Pan od przeszło roku dwa razy w ty-
godniu także jako Józef Darski pisane przez siebie pogadanki
z cyklu "U naszych sąsiadów".

Liczę na rychłą odpowiedź.

Kopie mojego listu posyłam redakcjom polskich pism emigracyjnych.

Z poważaniem

/-/ Marek Łatyński

Dyrektor Rozgłośni Polskiej

Radia Wolna Europa

__________________________________________________________________

LIST DO MARKA ŁATYŃSKIEGO

Paryż, dnia 3O grudnia 1989 r.

Szanowny Panie !

Kierowaną przez Pana Rozgłośnię Polską Radia Wolna Europa
określiłem jako "warszawską rozgłośnię nadającą z Monachium",
ponieważ w ciągu prawie dwu lat sprawowania przez Pana kontroli
politycznej nad programami polskimi RWE z wielką konsekwencją
nadał jej Pan charakter potężnego narzędzia komunistycznej dezin-
formacji i uspokajania społeczeństwa.

Pod Pana kierownictwem Rozgłośnia nie przedstawiała różnych
punktów widzenia, jak działo się to jeszcze za Zygmunta Michałows-
kiego, lecz prowadziła własną politykę, której podstawowe cele
i zasady zdążył jeszcze wytyczyć przed usunięciem ze stanowiska
Pana poprzednik Zdzisław Najder. Wzorem dla nich stała się linia
polityczna wypracowana w latach 196O przez ówczesnego kierownika
Rozgłośni Jana Nowaka. Rozgłośnia wówczas i teraz adresuje swe
posłanie przede wszystkim do aparatu władzy partii komunistycznej
i dobrowolnie występuje w roli orędownika jednej z wyimaginowanych
frakcji komunistycznych przeciw innej.

Uzasadnienie mego określenia Pańskiej Rozgłośni można sprowa-
dzić do 1O punktów.:

1) Rozgłośnia stale i z uporem powtarza podstawową tezę komunis-
tycznej dezinformacji jakoby komuniści dzielili się na "złych"
(beton) i "dobrych" (liberałowie, patrioci itp.), którzy pragną
dobra narodu, tylko że "źli" knują i uniemożliwiają im przeprowa-
dzenie reform i dlatego społeczeństwo powinno jednoczyć się
z "dobrymi" komunistami. Poglądy przeciwstawne nie są dopuszczane
na antenę. Przykładem tej propagandy mogą być wystąpienia Jana
Nowaka, podawane bez komentarza: 19.O9.1988 odkrył on "akty świa-
domego sabotażu" prokuratorów ze Szczecina i Śląska przeciw
szefowi MSW gen. Kiszczakowi i wyraził nadzieję, że "poczucie
interesu po stronie 'Solidarności'" doprowadzi jednak do porozu-
mienia z komunistycznymi liberałami. W maju 1988 r. stwierdził
natomiast, iż "znalazła potwierdzenie" podstawowa teza propagandy
komunistycznej PRL, jakoby Jaruzelski wprowadził stan wojenny nie
dlatego, że jest komunistą, lecz ponieważ miał jakoby "rewolwer
przyłożony do skroni" i "działał nie tylko pod naciskiem szantażu
Moskwy, ale także partyjnego betonu".

2) Niedopuszczanie na antenę działaczy antykomunistycznych z Pols-
ki i forsowanie wyłącznie poglądów politycznych jednego kierun-
ku opozycji, np. w dniach od 19 do 26 czerwca w dwu audycjach
polityczych dnia przeprowadzono 7 wywiadów POLITYCZNYCH z 5 przed-
stawicielami opozycji lojalnej wobec systemu i żadnego z antykomu-
nistami (niepodległościowcami). Ci ostatani, jeśli pojawiali się,
nigdy nie pytano ich o polityczną ocenę sytuacji. Wywiad z Korne-
lem Morawieckiem, który Pan przeprowadził, pomijał linię
polityczną kierowanej przez niego "Solidarności Walczącej", lecz
koncentrował się na jego prywatnym życiu, mniej niebezpiecznym dla
komunizmu. Dla Andrzeja Gwiazdy, jednego z sygnatariuszy porozu-
mień z 198O r., mikrofon pozostał niedostępny (nadano jedynie
streszczenie jego wystąpienia londyńskiego), natomiast nagle
odblokował się dla panów Surdykowskiego i Bratkowskiego,
reformistycznych komunistów. Nie dziwi to, skoro możliwość rozpadu
reżimów komunistycznych w Europie jest dla komentatora RWE
"nieoptymistyczna".

Zdarzały się też przypadki proponowania wywiadów przez Pana
pracowników, w tym członka kierownictwa, pod warunkiem, że osoba
pytana będzie mówiła to, co Rozgłośnia sobie życzy lub będzie
mówiła "rozsądnie" i bez źadnych "głupot", tj. antykomunizmu.
Ponieważ wynagrodzenie za współpracę z Rozgłośnią stanowi istotną
pozycję w budżecie emigranta, a tym bardziej osoby czasowo przeby-
wającej za granicą, propozycje takie deprawują słabsze jednostki.

3) W przeciwieństwie do antykomunistów, przedstawiciele komunis-
tycznych władz okupujących Polskę od 1944 roku nie mają kłopo-
tów z dostępem do mikrofonu, jakby im nie wystarczała rozgłośnia
warszawska nadająca z Warszawy, np. emitował Pan wywiad z wicepre-
mierem komunistycznego rządu Sadowskim oraz, bez słowa komentarza
wprowadzającego, propagandowe wynurzenia M. Rakowskiego, uspra-
wiedliwiającego wprowadzenie stanu wojennego 13.12.1981 roku.

4) Rozgłośnia prowadzi walkę propagandową z ugrupowaniami antyko-
munistycznymi w Polsce, np. listopadowej serii audycji Jana
Nowaka, w których oskarżał on antykomunistów w Polsce o "granie
w ruletkę losami narodu", obojętność wobec aktualnej sytuacji
narodu, ostrzegał Polaków przed popieraniem antykomunistów
i straszył interwencją sowiecką (jak komuniści w 198O r.), nie
przeciwstawiano żadnej wypowiedzi przedstawiciela kierunku antyko-
munistycznego (niepodległościowego). W audycji z 19.9.1988 r.
J. Nowak twierdził, że "przeciwnicy kompromisu i w partii, i w
'Solidarności'... pomagają sobie", zaś w programie z 7.1O. 1988,
źe "jedni i drudzy są zdecydowanymi przeciwnikami ewentualnego
uznania "Solidarności". Tego oszczerstwa pod adresem antykomunis-
tów nigdy nie sprostowano.

5) Rozgłośnia toleruje oczernianie polskich bohaterów narodowych,
którzy zginęli w walce z komunizmem, np. gdy w prowadzonym
przez Pana wywiadzie (7 1987) padł zarzut pod adresem 5 Brygady
Wileńskiej AK mjr Łupaszki: "oni wymordowali wieś", nie sprostował
Pan tego oszczerstwa wprowadzonego w obieg przez komunistów po
marcu 1968 roku, w czasie nagonki na Pawła Jasienicę-"Nowinę",
adiutanta mjr Łupaszki. (Zalecam w tej sprawie zapoznanie się
m.in. z pracą Dariusza Fikusa o mjr Łupaszce oraz artykułami
w "Zeszytach Historycznych", nr 21, 46, 51.)

6) Nieuczciwe przedstawianie niepolskich antykomunistów; szczegól-
nie nikaraguańscy "Contras" opisywani są jako złodzieje,
kryminaliści, margines itp. (audycja J.Kalabińskiego z 17.1.1987),
a sytuacja w Nikaraguii w interpretacji M.Kuczyńskiego (9.11.1987)
daleka była od prawdziwej (przykładowo: po obaleniu Somozy jedynie
sandiniści utworzyli nowy rząd, a nie "reprezentanci rozmaitych
ruchów partyzanckich", jak twierdził autor). Pana Rozgłośnia nada-
ła bez słowa komentarza oświadczenie podpisane przez Czaputowicza
i Lipskiego wyrażające poparcie dla sandinistów, lecz przemilczała
falę krytyki, którą wywołało ono w polskiej prasie podziemnej.
Popularyzowane są stale ugrupowania eurokomunistyczne, kryptokomu-
nistyczne (pacyfistyczne) itp.

7) Zalecanie Polakom - jako celu - sojuszu z Rosją, w którą nagle
przekształcił się Związek Sowiecki oraz wskazywanie Rosjan,
a nie komunistów jako naszych przeciwników, co sugerował Pan w au-
dycji "Polacy i Rosjanie" (1O.7.1988). Minimalizowanie znaczenia
ideologii w systemie komunistycznym jest klasycznym zabiegiem
komunistycznej dezinformacji.

8) Stałe przedstawianie "przebudowy" w bloku komunistycznym jako
dążenia do przekształcenia komunizmu w demokrację, np. Pańska
cenzura nie dopuściła w grudniu 1988 r. na antenę mojej audycji
"O rzekomym wprowadzeniu systemu parlamentarnego na Węgrzech",
w której wyjaśniałem, na czym polega ta manipulacja (posługiwanie
się nowomową), lecz jednocześnie emitowała programy Rafała Kraw-
czyka, w których tenże twierdził, bez podania jakichkolwiek argu-
mentów, iż komuniści węgierscy przygotowują się do wprowadzenia
systemu parlamentarnego na Węgrzech do roku 199O. Supozycja jakoby
nazywające się tak samo instytucje komunistyczne i zachodnie,
w tym wypadku parlamenty, były takie same, należy do klasycznej
już tezy komunistycznej dezinformacji.

9) Audycje o wymowie antykomunistycznej są wprawdzie czasami
nadawane przez Pana Rozgłośnię, np. wywiad A. Świdlickiego
z prof. Leopoldem Łabędziem, 29.12.1988, być może dlatego, że
przebywał Pan wówczas na urlopie i nie mógł interweniować. Inną
metodą wymuszenia czasem "nieprawomyślnej" audycji jest groźba
podania faktu cenzury do wiadomości publicznej.

1O) Opisanej linii politycznej kierowanej przez Pana Rozgłośni
towarzyszy sprymitywizowanie jej programów, por. opowieści
o wyglądzie szarańczy. Jeśli uważa Pan, że na takie informacje
oczekuje krajowy słuchacz, zalecam lekturę "Listu prof. Edwarda
lipińskiego do E. Gierka" z 1975 roku (fragment: "jemiołuszki
nadleciały nad nasze pola i lasy").

Widzi więc Pan, że używając wspomnianego określenia na kierowa-
ną przez Pana Rozgłośnię nie chciałem Pana obrazić, lecz skrótowo
wyraziłem swoją opinię, podzielaną również przez wielu ludzi
z Polski. Bład mój polegał na tym, iż nie umotywowałem swego sta-
nowiska, co niniejszym czynię.

Nie wątpię, że przekształcił Pan RWE w rozgłośnię liberalizowa-
nia komunizmu, działając w dobrej wierze, dla tzw. dobra Polski,
tyle tylko, że uszczęśliwiani mają dość uszczęśliwiania i być może
swoje szczęście widzą gdzie indziej, niż w państwie rządzonym
przez uwielbianych prze Pana "dobrych komunistów".

Jeśli mimo wspomnianych zarzutów nadal współpracuję z kierowaną
przez Pana Rozgłośnią, czynię to ponieważ:

- daje mi to możliwość, o ile program nie jest odrzucony przez
Pana cenzurę, zabrania głosu w interesujących mnie problemach
narodów Europy Wschodniej;

- jako współpracownik Rozgłośni nie ponoszę odpowiedzialności za
całość jej programu, tym bardziej, że jasno i publicznie okreś-
liłem swoje stanowisko w tej sprawie, zaś treścią moich pogada-
nek nie są "mrożące krew w żyłach" walki "jastrzębi" z "gołębia-
mi" w komunistycznych politbiurach.

Myślę, że w sprawie przydatności moich audycji najbardziej
kompetentny byłby głos samych słuchaczy.

Liczę na rychłe ustosunkowanie się przez Pana na piśmie do pos-
tawionych zarzutów.

Kopie mojego listu przesyłam do prasy oraz osób zainteresowanych.

/-/ Józef Darski

__________________________________________________________________

LIST OTWARTY

Jelenia Góra, 31 stycznia 1989 r.

Duszpasterstwo Ludzi Pracy

w Jeleniej Górze

ul. 1 Maja 45

58-5OO Jelenia Góra S E J M PRL

Warszawa

My, mieszkańcy Jeleniej Góry i Regionu Jeleniogórskiego, wyra-
żamy nasze najwyższe zaniepokojenie opieszałością władz admini-
stracyjnych i politycznych województwa w kwestii likwidacji
szkodliwej produkcji w Zakładach Włókien Chemicznych "Chemitex-
-Celwiskoza" w Jeleniej Górze. Problem ten od ponad 3O lat
bulwersuje środowisko Jeleniej Góry. Jednoznacznie negatywnie na
temat wpływu "Celwiskozy" na środowisko naturalne naszego regionu
wypowiedzieli się już w roku 1981 działacze jeleniogórskiego koła
Polskiego Klubu Ekologicznego, inicjując w ten sposób systematycz-
ne badania. Potwierdziły tę opinię późniejsze raporty i oceny
naukowców, organizacji społecznych i ekologicznych oraz instytucji
odpowiedzialnych za stan tego środowiska. W maju 1987 roku Woje-
wódzka Rada Narodowa w Jeleniej Górze podjęła uchwałę w sprawie
likwidacji szkodliwej produkcji w "Celwiskozie" najpóźniej do koń-
ca 1989 roku. Wkrótce potem stosowne decyzje wydał Wydział Ochrony
Środowiska Urzędu Wojewódzkiego w Jeleniej Górze. Z ostatnich
ibnformacji wynika, że ZWCh "Chemitex-Celwiskoza" w żadnym stopniu
nie ma zamiaru uwzględnić tych opinii, a wręcz przeciwnie - wszel-
kimi siłami próbuje utrzymać i rozwinąć obecną produkcję poprzez
zaangażowanie nowych środków krajowych i zagranicznych. Stanowczo
protestujemy przeciwko wszelkiemu działaniu zmierzającemu do sta-
bilizowania i rozwijania szkodliwej produkcji chemicznej w tych
zakładach. Oświadczamy, żee jesteśmy gotowi wyegzekwować gwałcone
-
od lat naturalne i konstytucyjne prawo mieszkańców Kotliny Jele-

niogórskiej do życia w zdroqwym środowisku.

Jednocześnie jako ludzie pracy, domagamy się od władz zagwaran-
towania pracownikom "Celwiskozy" prawa do pracy i ciągłości pracy.

Duszpasterstwo Ludzi Pracy w Jeleniej Górze zapoczątkowało
zbieranie podpisów pod powyższym listem na spotkaniu w dniu 24
listopada 1988 roku. Do dnia dzisiejszego zebraliśmy 5349 podpi-
sów i akcja ciągle trwa.

>>
Prosimy o potraktowanie sprawy jako bardzo pilnej i powiadomie-
nie nas o podjętych decyzjach.

W załączeniu:

1. Zestawienie list i ilości podpisów,

2. Listy zawierające: imiona, nazwiska, adresy oraz podpisy 5349
osób - 148 kart ponumerowanych kolejno od 1 do 148.

Do wiadomości:

1. Sekretariat Episkopatu Polski,

2. Rada Ministrów PRL - wicepremier Olesiak,

3. Polski Klub Ekologiczny - Koło w Jeleniej Górze,

4. Redakcja "Tygodnika Powszechnego",

5. a/a

Za Radę Duszpasterstwa Ludzi Pracy

w Jeleniej Górze:

/-/ ks. Andrzej Piesiak

_______________________________

W powyższej sprawie przeprowadzono w Jeleniej Górze również
akcję ulotkową. Ulotki zostały wydrukowane przez AISW.

__________________________________________________________________

v
KONKURS IM. TOMASZA PETRIWEGO

Solidarność Polsko-Czechosłowacka ogłasza konkurs na esej
poświęcony stosunkom posko-czechosłowackim w latach 1918-1988 ze
szczególnym uwzględnieniem spraw i okresów trudnych, lat 1919,
1938, 1945-46 i 1968. Nie ograniczamy objętości prac, z których
najciekawsze zostaną wydane w specjalnej publikacji. Konkurs jest
otwarty dla wszystkich czeskich, słowackich i polskich autorów tak
w naszych krajach, jak na emigracji i ma służyć idei wzajemnego
zrozumienia i przyjacielskiego współistnienia w Europie. Stąd
wybór patrona - Tomasza Petriwego; młodego intelektualisty, współ-
pracownika Karty 77, który swą działalność społeczną poświęcił
współpracy czechosłowackiej i polskiej opoycji antytotalitarnej
w latach 7O-tych. Tomasz Petriwy należał do organizatorów i
uczestników historycznych już spotkań Karty i KOR-u pod Śnieżką.

22 maja 1986 r. znaleziono go martwego w jego bratysławskim
mieszkaniu. Okoliczności tej śmierci do dziś nie zostały wyjaś-
nione. SP-Cz pragnie przypomnieć tę postać i oddać hołd jednemu
z prekursorów naszego ugrupowania.

Jury konkursu złożone z czechosłowackich i polskich wybitnych
historyków i humanistów przyzna następujące nagrody:

I - 3OO OOO zł lub 4OOO koron

II - 2OO OOO zł lub 2OOO koron

III - 1OO OOO zł lub 1OOO koron

Prace w 3 egzęplarzach opatrzone godłem wraz z dołączoną kopertą
zawierającą nazwisko i adres lub pseudonim i kontakt prosimy
nadsyłać na adresy przedstawicieli Biuletynu Informacyjnego SP-Cz:
Anna Sabatowa, Praha 2, 12O-OO, Anglicka 8, tel. 422 26-19-573;
Jarosław Broda, Wrocław, ul. Buska 8/16;

Mirosław Jasiński, Wrocław, ul. Kozanowska 73/11;

Wojciech Maziarski, Warszawa, ul. Braci Załuskich 3a/58,

tel. 33-66-96.

Zamknięcie konkursu nastąpi 31 VIII 1989 r.

__________________________________________________________________
W dniu 18 lutego 1989 r. w Podkowie Leśnej odbyło się zebranie
założycielskie Solidarności Polsko-Węgierskiej. Uczestniczyli w
nim przedstawiciele polskich, węgierskich i czechosłowackich ini-
cjatyw niezależnych.

W czasie zebrania uzgodniono program działania SP-W i powołano
rzeczników: Gezę Budę z Budapesztu, Wojciecha Maziarskiego z War-
szawy i Andrzeja Szczęśniaka z Wrocławia.

______________________

DEKLARACJA ZAŁOŻYCIELSKA SOLIDARNOŚCI POLSKO-WĘGIERSKIEJ

Świadomi wspólnego losu, który jest naszym udziałem od końca II
wojny światowej, pomni wielowiekowych związków między naszymi na-
rodami zawiązujemy organizację o nazwie Solidarność Polsko-
-Węgierska.

Celem naszej organizacji jest wspólna praca nad zbliżeniem obu
narodów i organizowanie działań we wszystkich dziedzinach wspólnie
interesujących Węgrów i Polaków.

Za wartości fundamentalne kultury europejskiej, a więc i nasze
uznajemy demokrację, prawa człowieka i obywatela, prawo narodów do
suwerenności zewnętrznej i wewnętrznej.

Do realizacji tych wartości i celów dążyć będziemy przez wza-
jemne informowanie się i porozumiewanie, inicjowanie wspólnych i
krajowych działań, wzajemną pomoc i solidarność.

SP-W nie ma zamiaru wiązać się z jakimkolwiek ugrupowaniem po-
litycznym, będąc otwarta dla wszystkich, którzy uznają watrości
i cele naszej organizacji, bez względu na ich światopogląd i pos-
tawę polityczną.

Podkowa Leśna 18 lutego 1989 r.

/-/ Jarosław Broda, /-/ Geza Buda,

/-/ Zbigniew Bujak, /-/ Geza Dely,

/-/ Sławomir Dominiak, /-/ Akos Engelmayer,

/-/ Krystyna Golińska-Engenmayer, /-/ Tibor Fenyi,

/-/ Zbigniew Janas, /-/ Arpad Goncz,

/-/ Mirosław Jasiński, /-/ Gyorgy Konrad,

/-/ Grzegorz Kostrzewa-Zorbas, /-/ Ferenc Koszeg,

/-/ ks. Leon Kantorski, /-/ Imre Mecs,

/-/ Maciej Koźmiński, /-/ Tamas Molnar,

/-/ Krystyna Krauze, /-/ Gabor Pajkossy,

/-/ Jacek Kuroń, /-/ Tibor Philipp,

/-/ Jacek Maziarski,

/-/ Wojciech Maziarski,

/-/ Adam Michnik,

/-/ Jan Józef Lipski,

/-/ Janusz Onyszkiewicz,

/-/ Józef Pinior,

/-/ o. Józef Puciłowski,

/-/ Stefan Starczewski,

/-/ Andrzej Szczęśniak,

/-/ Wiktor Woroszylski.

__________________________________________________________________

OŚWIADCZENIE

My, uczestnicy spotkania założycielskiego Solidarności Polsko-
-Węgierskiej wyrażamy stanowczy protest przeciwko represjom wobec
czechosłowackich działaczy demokratycznych.

21 lutego 1989 r. mają rozpocząć się w Pradze procesy: Jany
Petrovej, Jany Sternovej, Dany Nemcovej, Otakara Veverki, Stanis-
lava Penca, Davida Nemca, Aleksandra Vondry, Petra Placaka,
Vaclava Havela.

Jest to kolejny przykład totalitarnych metod sprawowania władzy
przez rząd Czechosłowacji i łamania zobowiązań wynikających
z dokumentu końcowego Konferencji przeglądowej w Wiedniu.

W więzieniach czechosłowackich znajduje się także wielu innych
członków niezależnych ruchów i ugrupowań.

Za niedopuszczalne uważamy również akty brutalności, jakich
ostatnio dopuściła się milicja wobec uczestników pokojowych demon-
stracji w Pradze.

We współczesnej Europie, dążącej do ustalenia powszechnego,
demokratycznego ładu, nie wolno pozostawać obojętnym na łamanie
praw ludzkich w jakiejkolwiek formie. Dlatego wzywamy społeczeń-
stwa naszych krajów i całej Europy do podjęcia działań na rzecz
zwolnienia z więzień i uwolnienia od zarzutów prześladowanych
obywateli czechosłowackich.

Podkowa Leśna, 18 lutego 1989 r. (podpisy jak wyżej)

__________________________________________________________________

Komitet Helsiński w Polsce

Warszawa

Czechosłowacki Komitet Helsiński

Praha

Drodzy Przyjaciele,

Zwracamy się do Was z wyrazami solidarności i poparcia w obliczu
ostatnich wypadków karygodnego postępowania władz państwowych
wobec społeczeństwa czechosłowackiego, w tym także wobec członków
Czechosłowackiego Komitetu Helsińskiego.

Użycie siły, aresztowania i represje wobec osób pragnących
uczcić pamięć Jana Palacha, człowieka będącego dla nas wszystkich
symbolem sprzeciwu wobec przemocy, jest nie tylko niezgodne z pod-
stawowymi zasadami moralnymi. Stanowi ono również oczywiste niedo-
trzymanie zobowiązań międzynarodowych Czechosłowacji respektowania
praw obywatelskich i politycznych. Działania władz państwowych
naruszają prawa obywateli gwarantowane ratyfikowanymi przez
Czechosłowację Międzynarodowymi Paktami Praw Obywatelskich i Po-
litycznych i jako takie są także sprzeczne z Aktem Końcowym KBWE
w Helsinkach.

Z głęboką goryczą przyjmujemy te fakty, które świadczą o lekce-
ważeniu praw obywateli, a także o nieliczeniu się ze stanowiskiem
międzynarodowej opinii publicznej, która z nadzieją przyjęła usta-
lenia Konferencji przeglądowej w Wiedniu. Postępowanie władz
czechosłowackich świadczy, że zamierzają one kontynuować politykę,
w której czyny przeczą słowom.

>>
W tej sytuacji zwracamy się do Was, Drodzy Przyjaciele, z pro-
pozycją, że Komitet Helsiński w Polsce podejmie działania
przewidziane w Dokumencie Końcowym Konferencji w Wiedniu, w celu
uruchomienia mechanizmu kontroli przestrzegania praw człowieka
w Czechosłowacji.

Oczekujemy przekazania nam za pośrednictwem Federacji Komitetów
Helsińskich w Wiedniu Waszego stanowiska wobec naszej propozycji.

Łączymy wyrazy naszej przyjaźni i solidarności

Komitet Helsiński w Polsce

Warszawa, 25 stycznia 1989 r.

__________________________________________________________________

NA POMOC RUMUNII

List do inicjatyw niezależnych i obrońców praw człowieka w Europie
Wschodniej

6 lutego 1989 r.

Przyjaciele !

Z wielką radością przyjęliśmy wiadomości o akcjach i oświadcze-
niach z ostatnich dni dla poparcia prób coraz większej części
czechosłowackiego społeczeństwa szukania w walce z reżimem drogi
do wolności i demokracji. W krytycznej sytuacji, jaką był ów
"tydzień Palacha" - ofiary policyjnej brutalności w Pradze najle-
piej przekonały się, jak ważna i pokrzepiająca jest siła międzyna-
rodowej solidarności.

Jesteśmy, tak jak i wy, w pełni świadomi jej znaczenia. Wyda-
rzenia w naszych krajach, jak i działalność inicjatyw niezależnych

są bardzo szeroko komentowane w światowych środkach przekazu.
Opinia publiczna w krytycznych momentach daje świadectwo swojej
sympatii, politycy śledzą kroki naszych władz. Wszystko to stwarza
presję, która koryguje, a czasem nawet udaremnia twarde postępowa-
nie władz wobec społeczeństwa i jednostek.

Nie należy w związku z tym zapominać, że w naszym "europejskim
domu" znajduje się kraj, którego obywatele - z winy wszechwładnie
panującego aparatu represji i zwyłego nie docierania informacji do
światowej opinii publicznej - odcięci są od przejawów międzynaro-
dowej solidarności, chociaż to właśnie oni jej najbardziej
potrzebują.

Mamy na myśli Rumunię, w której hermetycznie zamkniętych grani-
cach podejmuje się eksperyment, który - o czym jesteśmy przekonani
- przyniesie społeczeństwu straszliwe szkody. Tzw. "systematyzacja
terytorialna", czyli zniszczenie przeszło połowy wsi (8 spośród 15
tys.), spowoduje wykorzenienie milionów chłopów z ich ojcowizny.
Mieszkańcy wsi mają być przymusowo przesiedlani do 558 "centrów
rolniczych" (tzw. "agrocentrum").

Świadkowie, którzy odwiedzili jedno z gotowych już "centrów
rolniczych", stwierdzają, że zarówno jego wygląd, jak i warunki
życia w nim przypominają obóz pracy przymusowej. Trzy- cztero-
piętrowe, niedbale postawione baraki typu koszarowego, w których
na trzydzieści mieszkań przypada jedna łazienka i jedna ubikacja.

Tej drastycznej i samowolnej ingerencji w kształtowaną przez
stulecia strukturę społeczną nie można usprawiedliwić, a już
z pewnością nie koniecznością modernizacji wsi - jak to czynią
władze rumuńskie. Ludzka egzystencja nie może być przecież "moder-
nizowana" jak jakiś zużyty park maszynowy przestarzałej fabryki.
Tradycje, więzi i korzenie ludzkiego bytowania nie mogą być w me-
galomański sposób niszczone czy na odwrót - dekretowane przez
ekipę rządzącą. To, co się dzieje w Rumunii stanowi brutalny atak
na podstawy ludzkiej indywidualności, próbę przekształcenia ludzi
w bierne obiekty manipulacji w rękach władców opanowanych manią
wielkości.

Przyjaciele ! Stoimy bezradnie wobec tych wszystkich faktów,
z pustymi rękoma. Każdy ma aż za wiele własnych kłopotów, które
często zagłuszają głosy wołające z Rumunii. Mimo to winniśmy
poważnie zająć się sytuacją naszych rumuńskich przyjaciół i szukać
możliwości pomocy. Usilna i szeroko prowadzona kampania przeciw
projektowi "systematyzacji terytorialnej" powstrzyma może od
najgorszego. Spróbujmy więc coś zrobić. Trzeba wołać na alarm !
Informować świat, poprzeć ludzi w Rumunii, którzy dziś cierpią
w samotności i beznadziei. Pozostawienie ich własnemu losowi
byłoby moralną klęską wszystkich obrońców praw ludzkich i całego
ruchu helsińskiego.

Zagrożenie jednych jest zagrożeniem wszystkich i można mu się
przeciwstawić jedynie przez wspólną, wzajemną obronę.

/-/ Tomasz Hradilek /-/ Dana Nemcova /-/ Saša Vondra

Rzecznik 'Karty 77' Rzeczniczka 'Karty 77' Rzecznik 'Karty 77'

__________________________________________________________________

MANIFEST

Związku Samoobrony Węgrów Siedmiogrodzkich

do Węgrów w Rumunii,

do patriotów rumuńskich solidaryzujących się z walką
samoobronną Węgrów w Rumunii,

do wszystkich Węgrów,

do państw członkowskich Organizacji Narodów Zjednoczonych

Bracia Węgrzy, żyjący i wegetujący nędznie w całkowicie bez-
nadziejnej sytuacji na terenie Rumunii! Na własne oczy widzicie
codziennie, odczuwacie na własnej skórze, że nasz byt etniczny, na
skutek ucisku narodowego, znalazł się w śmiertelnym niebezpieczeń-
stwie. Podczas ciemnych dziesięcioleci po pokoju wersalskim,
podyktowanym przez zwycięskie mocarstwa zachodnie po I wojnie
światowej, doznaliśmy wielu prześladowań i poniżeń, lecz w przesz-
łości mieliśmy możliwość korzystać z praw mniejszości narodowych,
mogliśmy otwarcie walczyć o nasze prawa. W okresie Królestwa
Rumuńskiego węgierskie partie polityczne, odważne dzienniki, pos-
łowie do parlamentu podnosili swój głos przeciwko szowinistycznym
poczynieniom kolejnych rządów rumuńskich. Nasze skargi osobiste
lub zbiorowe mogliśmy przekazać Lidze Narodów, broniącej jako tako
praw mniejszości narodowych.

Wszystko to należy do przeszłości! Do otwartego wystąpienia
nie mamy możliwości. W Rumunii, która samą siebie nazywa socjalis-
tyczną, pod terrorem najlepiej rozbudowanych służb bezpieczeństwa
Europy, nawet nielegalny zakres działalności obrony naszych praw
skurczył się do minimum. Dziesiątki tysięcy donosicieli werbowano
i spośród ludności węgierskiej. Żadne forum międzynarodowe nie
gwarantuje nam, mniejszości, obrony. Kwestię tę Rumunia uważa za
sprawę wewnętrzną i dziś Nicolae Ceausescu i jego towarzyszom nikt
nie przeszkadza w ścieraniu w najbliższym czasie z mapy etnicznej
kraju najliczniejszej w Europie mniejszości narodowej, 2,5 mln
Węgrów żyjących w Rumunii.

Bracia Węgrzy! Uświadomcie sobie nasze straty doznane w ostat-
nim ćwierćwieczu i wówczas stanie się jasne, że pozostało nam
tylko puste życie i nadzieja, że narody świata spostrzegą nasze
przyspieszone wyginięcie.

W wyniku antymniejszościowej polityki Rumuńskiej Partii Komu-
nistycznej i Nicolae Ceausescu utraciliśmy naszą jedyną masową
organizację - Węgierski Związek Ludowy.

Utraciliśmy wszelkie nasze prawa do organizowania się.
Pozbawiono nas sieci węgierskich szkół, które ze swą pięćsetletnią
tradycją były jednym z najbardziej rozwiniętych systemów oświato-
wych w Europie.

Utraciliśmy w Kolozsvar (obecnie Cluj-Napoca) Uniwersytet im.
Bolyaiego, Wyższą Szkołę Medyczną i Farmaceutyczną w Marosvasar-
hely (obecnie Tirgu Mures), Wyższą Szkołę Pedagogiczną w Nagyenyed
(ob. Aiud), nasze wyższe szkoły plastyczne, muzyczne i teatralne,
odebrano nam nasze kolegia, mające pięćsetletnią przeszłość
w Zilah (ob. Zalau), Nagyvarad (ob. Oradea), Kolozsvar (ob. Cluj
-Napoca), Nagyenyed (ob. Aiud), Marosvasarhely (ob. Tirgu Mures),
Szekelyudvarhely (ob. Odorheiul-Secuiesc), Sepsiszentgyorgy (ob.
Sfintul-Gheorghe).

Zlikwidowano nasze muzea historyczne, prastare archiwa,
zniszczono ich materiały, wzięto pod nadzór polityczny siedmiogro-
dzkie biblioteki.

Oprócz dwóch - w Kolozsvar (ob. Cluj-Napoca) i Temesvar (ob.
Timisoara) - zlikwidowano wszystkie samodzielne teatry węgierskie.
Pod kierunkiem dyrektorów rumuńskich znalazły się teatry w Szatmar
(ob. Satu Mare), Nagyvarad (ob. Oradea), Marosvasarhely (ob. Tirgu
Mures) i Sepsiszentgyorgy (ob. Sfintul-Georghe), oraz działająca
jeszcze w Marosvasarhely Wyższa Szkoła Teatralna im. Istvana
Szentgyorgyiego. Dyrektorzy, rektorzy rumuńscy nie znający języka
węgierskiego czynią wszystko, by węgierska literatura dramatyczna
ostatecznie została usunięta z repertuaru.

Utraciliśmy Seklerski Zespół Pieśni i tańca, który miał na
celu pielęgnowanie siedmiogrodzkiego folkloru węgierskiego. W na-
szym ruchu amatorskim zlikwidowano większość węgierskich chórów
i kółek teatralnych. Nasze dzieci i młodzież poprzebierane w ru-
muńskie stroje ludowe zmusza się do śpiewania pieśni rumuńskich na
cześć Ceausescu i jego małżonki. Milicjanci i aktywiści partyjni
prześladują wieśniaków noszących własny strój ludowy, stosują
brutalną przemoc przeciwko tym, którzy - nawet z okazji wesela -
odważą się śpiewać stare pieśni węgierskie.

Wszystko to jednak stanowi tylko część powszechnego bezpra-
wia. Na mocy tajnych, wewnętrznych rozporządzeń wydalono z armii
oficerów pochodzenia węgierskiego. Odwołano węgierskich dyrektorów
z fabryk i przedsiębiorstw, nawet w okręgach czysto węgierskich -
jak np. Hargita czy Kovaszna - Rumuni stanęli na czele organów
państwowych i partyjnych. Od wielu lat w przyspieszonym tempie
prowadzona jest rumunizacja siedmiogrodzkich miast, zamieszkałych
głównie przez ludność węgierską. W ramach metodycznego i zorgani-
zowanego przez państwo przesiedlania utraciły swój charakter
narodowościowy miasta: Szrmarnemeti (ob. Satu Mare), Nagyvarad
(ob. Oradea), Kolozsvar (ob. Cluj-Napoca), Marosvasarhely (Tirgu
Mures). Teraz kolej na czysto węgierskie miasta seklerskie: Csik-
szereda (ob. Miercurae Ciuc), Sepsiszentgyorgt (ob. Sfintul-
-Gheorghy), Szekelyudvarhely (ob. Odorheiul-Secuiesc). Rumuńskie
kierownictwo partyjne nie spocznie, póki te miasta nia utracą swo-
jego węgierskiego charakteru. Toczy się akcja przesiedleńcza w
niespotykanych w historii Europy rozmiarach, podczas gdy
dziesiątki tysięcy naszych dzieci, absolwentów szkół zawodowych
zmuszone są do podejmowania pracy w okręgach zamieszkałych przez
Rumunów poza Karpatami. Ich los równa się banicji. Ich los podobny
jest do losu licznej grupy młodej siedmiogrodzkiej inteligencji
węgierskiej, która na wsiach w Mołdawii, Muntanii, Oltenii wyko-
nuje pracę pariasa bez ciena nadziei powrotu do Siedmiogrodu.

Lecz tego wszystkiego jest i tak za mało dla nacjonalizmu
rumuńskiego. Ze strachu, że Siedmiogród może się stać na nowo
przedmiotem dyskusji ze strony wielkich mocarstw, dąży się do
zlikwidowania etnicznej odrębności Ziemi Seklerskiej. Po przymuso-
wej rumunizacji naszych miast przyszła kolej na zburzenie tysięcy
czysto węgierskich wiosek. Ceausescu nie toleruje jednolitej lud-
ności węgierskiej. Spokojny będzie dopiero wtedy, gdy już rozrzuci
po terenie całego kraju milionową masę Węgrów, żyjących na Ziemi
Seklerskiej; gdy po zlikwidowaniu maszych tysiącletnich wiosek
powstaną agrarno-przemysłowe ośrodki, gdzie będzie mógł osiedlić
dalsze masy rumuńskie.

Seklerzy! Bądźcie przygotowani na zbliżającą się serię brutal-
nych akcji! Przeciwstawiajcie się wszystkim próbom, które mają na
celu usuwanie was z ziemi rodzinnej!

Bracia Węgrzy! Zrozumiały i uzasadniony jest strach, który was
opanował. Zrozumiała i uzasadniona jest chęć masowej emigracji,
w ramach której setki tysięcy ludzi zamierzają porzucać zdobyte
ciężką pracą swoje domy, rodziców, nieraz nawet dzieci. Związek
Samoobrony Węgrów Siedmiogrodzkich wzywa was jednak: nie opusz-
czajcie Siedmiogrodu, umacniajcie nadzieję w waszych sercach,
nadzieję, że w najbliższej przyszłości wasz los ulegnie poprawie.
Jeżeli będziemy walczyć o to wszystkimi możliwymi sposobami. Jeże-
li potrafimy przezwyciężyć ciemną siłę ostatecznej rozpaczy. Jeśli
każdy wybierze drogę - choćby najmniejszego - działania. Pomyśl-
cie, dyktatura Ceausescu gnębi również naród rumuński. Musimy
wierzyć, że również najlepsi z narodu rumuńskiego będą walczyć
o obalenie dyktatury.

Węgrzy! Młodzi, starzy, mężczyźni, kobiety, dziewczęta! Pra-
cownicy umysłowi, robotnicy, rolnicy! Wytrwajcie w tych ciężkich
czasach na prastarej ziemi rodzinnej. Emigracja obiecuje lepszy
los, lecz i gorycz aż do śmierci, tęsknotę za opuszczonym pejzażem
prastarych miejsc urodzin. Emigracja wyzwala was od nędzy życia
mniejszości narodowej, ale nie może ona zastąpić utraty ziemi,
gdzie nasi ojcowie, przodkowie żyli, walczyli, oddali swoje życie
w walce przeciwko Tatarom, Turkom i innym najeźdźcom. W końcowym
efekcie emigracją waszą pomożecie tym, których marzeniem jest
czysto rumuński Siedmiogród, pozbawiony ostatniego słowa węgier-
skiego. To jednak pozostaje tylko marzeniem neofaszystów. Przecież
istnieje tyle sił w 2,5 milionowej rzeszy mniejszości narodowej,
aby w sprzyjających okolicznościach historycznych wywalczyła ona
swoje prawa do samostanowienia, autonomii kultury, swoje prawa
ludzkie.

Pokładajcie nadzieję w nadejściu sprzyjających okoliczności
historycznych!

Podstawą naszej nadziei są te wielkie zmiany, które zachodzą
odnośnie praw człowieka w Związku Radzieckim, na Węgrzech i na ca-
łym świecie

Miejcie nadzieję i działajcie! Protestujcie wszystkimi możli-
wymi sposobami przeciwko deptaniu prawa. Żądajcie podstawowych
praw ludzkich, nie zapisujcie swoich dzieci do szkół rumuńskich,
wezwijcie z powrotem waszych synów i wasze córki z banicji z Moł-
dawii i z innych regionów kraju. Jeśli są lekarzami, nauczyciela-
mi, inżynierami, niechaj raczej podejmą pracę fizyczną zamiast
pewnej asymilacji. Zaznaczajcie swoje żądanie przywrócenia oświaty
w języku ojczystym.

Bracia rumuńscy! Robotnicy, pracownicy umysłowi! Podnoście
swój głos przeciwko prześladowaniom ludzi żyjących losem mniej-
szości. Stańcie przy nich, gdy znieważają ich, napastują ich
w każdej dziedzinie życia z powodu swojego ojczystego języka
węgierskiego. Popierajcie ich, gdy domagają się swoich praw. Nasz
los jest wspólny w gospodarczej nędzy, w przymusowej pracy z nie-
dzielą włącznie, w znoszeniu nędznej i śmiesznej propagandy ku
czci Ceaucescu i jego małżonki. Pomyślcie, że prawdziwa demokra-
cja, która przyniesie prawo mniejszościom narodowym, stanowi
również warunek powodzenia ludu rumuńskiego.

Rumuńscy intelektualiści, pisarze, artyści! Podnieście głos
w obronie mniejszości narodowych, tak, jak ongiś stanęli przy poz-
bawionym praw siedmiogrodzkim ludzie rumuńskim Lajos Mocsari,
Endre Ady, Bela Bartok i wielu innych postępowych twórców
węgierskich.

Ceaucescu ze swoją szowinistyczną polityką, narodową demagogią
zniszczył wszystko, co stworzyli najlepsi synowie narodu węgier-
skiego i rumuńskiego przez wieki na polu braterstwa. I w tej
dziedzinie wszystko musimy zacząć od początku. Nie wierzcie, że
Węgrzy są urodzonymi wrogami Rumunów. Coś takiego głosić mogą tyl-
ko neofaszystowscy pismacy typu Ion Lancranjan i jego kompani. Nie
wierzcie, że warunkiem szczęścia ludu rumuńskiego jest przymusowa
asymilacja mniejszości węgierskiej w Rumunii, jej etniczna likwi-
dacja, "kulturowe ludobójstwo" przekraczające wszelkie granice.
Siedmiogród jest wspólnym dziełem Węgrów, Rumunów, Sasów - niechaj
pozostanie w przyszłości ich wspólnym domem.

Węgrzy, żyjący w granicach własnego państwa narodowego, lub
gdziekolwiek na świecie! Wszystkimi możliwymi sposobami podnieście
swój głos w obronie podstawowych i świętych praw Węgrów w Rumunii!
Pomóżcie kierownictwu węgierskiemu, żeby skończyło ostatecznie ze
swoją oportunistyczną polityką zamykania oczu na sprawy mniejszoś-
ci węgierskich, pozostałych w państwach ościennych. Niech znajdzie
ono sposób na rozmowy dwustronne, niech otwarcie porusza na forach
międzynarodowych bezprzykładne podeptanie prawa, niech pozyska dla
naszej sprawy rządy wielkich mocarstw. Kierujemy słowa podzięko-
wania do obecnego kierownictwa za udzielanie pomocy i ochrony nie
tylko uchodźcom węgierskim z Rumunii, lecz i uchodźcom rumuńskim.
Ten przykładny i humanitarny gest przyprawił o zakłopotanie
faszystowskie koła rumuńskie, które usiłują wprowadzić w błąd
rumuńskie masy, oskarżając Węgry o próbę rewizji granic, o nacjo-
nalistyczną politykę wymierzoną w niewinną Rumuńską Partię
Komunistyczną.

Związek Samoobrony Węgrów Siedmiogrodzkich zwraca się
z wołaniem o pomoc do rządów demokratycznych wszystkich członków
Organizacji Narodów Zjednoczonych. Niechaj protestują wobec rządu
bukareszteńskiego przeciwko polityce likwidatorskiej i prześla-
dującej mniejszości narodowe, która nie może być sprawą wewnętrzną
Rumunii. Nie można traktować bezprzykładnego dręczenia, całkowi-
tego ograbienia, przymusowej asymilacji 1,5 milionowej mniejszości
narodowej, jako sprawy wewnętrznej. Przykład Niemiec hitlerowskich
wskazuje, jaki katastrofalny skutek pociągnęło za sobą traktowanie
prześladowania Żydów jako sprawy wewnętrznej. Nie przesadzamy, gdy
twierdzimy, że w obecnych warunkach - pod wpływem nacjonalistycz-
nej propagandy rumuńskiej - nie można wykluczyć możliwości pogro-
mów Węgrów. Jeśli rządy całego świata nie będą interweniowały, to
wymordowani zostaną bezbronni mężczyźni, kobiety, dzieci. Dlatego
właśnie krzyczymy z rozpaczy na cały świat słowa człowieka
będącego w śmiertelnym niebezpieczeństwie: Pomocy! Pomocy! Pomocy!

Związek Samoobrony Węgrów Siedmiogrodzkich

Bukareszt

/Opublikowano na łamach oficjalnego węgierskiego dwutygodnika
"Hitel", nr 2/1988 - 16 listopada 1988/

__________________________________________________________________

_
* ARTYKULY * WYWIADY * KOMENTARZE *

_______________________________________

Kornel Morawiecki

UWARUNKOWANIA I STAN POLSKIEJ GRY

(Artykuł napisany dla paryskiej "Kultury")

W najbliższych latach spodziewamy się przełomu w Polsce i, być
może, w całym obozie. Przygotowujemy się do niego. Jak się objawi?
Jaki przybierze obrót? Trudno przewidzieć. Można jednak i trzeba
poszukiwać odpowiedzi na te i podobne pytania poprzez analizę
rzeczywistości, w której żyjemy, oraz ocenę bieżących wydarzeń.
Spróbuję.

STAWAĆ NA DWÓCH NOGACH

Komunizm albo tzw. realny socjalizm wyznaczają rządy jednej
scentralizowanej partii i gospodarka towarowo-planowa podległa
partyjnemu aparatowi. Założycieli i kontynuatorów realnego socja-
lizmu oskarżają dziesiątki milionów ofiar. W imię komunizmu,
stawianego ponad prawem i moralnością, czyniono i usprawiedliwiano
potworności. System zasadniczo odpowiada za cywilizacyjny zastój
i niedostatek, za głody i wojny, za społeczne, ekonomiczne i eko-
logiczne spustoszenia na obszarach swego panowania. System gwałci
prawa i tłumi rozwojowe możliwości wielkich i małych narodów.
System poniża i demoralizuje ludzi, fałszuje i w praktyce urąga
głoszonym przezeń wartościom. Na dobitkę ZSRR - militarne komunis-
tyczne imperium - posiada środki zniszczenia grożące globalnym
ludobójstwem. Dysponują nimi spadkobiercy zbrodni Lenina i Stali-
na, ich ideowi wychowankowie. Tak oto, z grubsza, przedstawia się
bilans komunizmu. Nikt uczciwy i rozsądny nie zaprzeczy, że ustrój
ten stanowi straszne, społeczne zło. Jest aktualną i potencjalną
tragedią naszych krajów i naszych czasów. Jej przezwyciężeniu
i zapobieganiu warto poświęcić nawet życie.

Na co i jak, zwłaszcza tu w Polsce, system ten zamienić? Świat
wszedł w takie stadium, że kraje, które nie staną na dwóch nogach:
demokracji i gospodarki rynkowej - skazane są na pełzanie. Dopiero
na nogach można iść, postrzegać dalekie cele i szukać do nich
dróg. Solidarność Walcząca chce nowego ustroju, opartego o wolność
i solidarność ludzi i narodów. Stawiamy na uczestnictwo, samorząd-
ność i wiedzę. Jesteśmy za dostosowywaniem praw i instytucji
obywatelskich do demokratycznie akceptowanych zasad. To cały
proces. Lecz najpierw trzeba wyjść z komunizmu. Jak tego dokonać ?
Przykładów brak. Pierwszym może będzie Afganistan. Za jakże okrut-
ną cenę, przy korzystnym, mimo wszystko, położeniu i warunkach.
Nasza, polska cena dziesięcioleci komunistycznej dyktatury jest
też przerażająca. Z początku cena krwi mordowanych, zsyłanych
i odtrącanych najlepszych synów Ojczyzny, utrata niepodległości,
potem zmarnotrawienie pracy całych pokoleń, w końcu cena upokarza-
jącego kryzysu, materialnej i duchowej mizerii. Pocieszające, że
przecież wciąż trwamy na wysuniętej linii oporu i walki przeciw
komunizmowi. Nie myślę tu o bezwładnym, biernym oporze ludzi, któ-
rzy przymuszani i sowietyzowani przestają tworzyć rzeczy i postęp.
To opór znaczny, owocujący odgórną liberalizacją w Chinach i samym
Związku Radzieckim, ale zarazem najbardziej ponury, niewolniczy.

Polakom całkiem nieźle udawało się dotychczas wymuszać istotne
ustępstwa przez nacisk czynny, organizowany, buntowniczy. Mamy za
sobą różne przebudowy, łącznie z 16 miesiącami legalnej "Solidar-
ności". Polscy komuniści cofali się na rozlicznych polach i cofają
się nadal, nazywając odwrót wieloświatopoglądowością, wielosekto-
rowością, kolejną destalinizacją, kolejną reformą, pluralizmem
itp. Nie tylko naród, już oni sami nie wierzą w socjalizm.
Chcieliby zachować jego szyld jako legitymizację swej władzy.
Mienią się demokratami. Lecz demokratyczny socjalizm to kwadratura
koła. Demokratycznie rządzą ci, którzy wygrywają wolne wybory
i gwarantują swobody polityczne każdej partii i ideologii. W ten
obrys realnego socjalizmu włożyć się nie da. Tyle wiadomo.

A obecne przemiany w ZSRR ? Są obiecujące. Przestępca wreszcie
przyznaje się do części swych win, humanizuje się. Czy to powód,
by piać z zachwytu ? Przy nienaruszonych mechanizmach ułatwiają-
cych przestępstwo ? Dopiero złamanie systemu wykluczy powtórkę.
A jeśli "głasnost" i "demokratyzacja" są dla złapania oddechu, dla
omamienia Zachodu, dla umocnienia socjalizmu (czego się bynajmniej
nie ukrywa!) ? "Pieriestrojka" na zgniłych fundamentach to kiepska
sprawa. Gmach runie tak czy tak. Jeśli przebudowywany - szybciej
i z mniejszym hukiem - to przyklasnąć. Ponadto gorbaczowowskie
porządki to nie to samo co zaduch breżniewszczyzny i stalinowski
horror. Nie należy jednak popierać żaadnego komunizmu. Należy go
obalić.

Dla nas, Polaków, okoliczności zewnętrzne zdają się wyjątkowo
pomyślne. Bezpośrednia interwencja sowiecka, choć nie wykluczona,
jest mało prawdopodobna. Przyniosłaby ona kres propagandowej
ofensywie Kremla, skazałaby ZSRR na międzynarodową izolację, co
przyspieszyłoby jego upadek. Nie powinniśmy przegapić tych sprzy-
jających momentów, tej niepowtarzalnej, być może, szansy. Żeby nam
potem nie wyrzucały dzieci, żeśmy nawet nie próbowali. W ogólności
wiadomo przecież, jak uwalniać się z komunizmu. Metodą stałej
presji na władzę i nagłych masowych zrywów. Tak to szło dotychczas
i nie ma powodu do poniechania tej ewolucyjno-rewolucyjnej metody
przez złudne absolutyzowanie którejś z jej składowych. Obie są
ważne, sprawdzone i nieuniknione w zmaganiach z reżimem.

ROK WSCHODZĄCEJ "SOLIDARNOŚCI" I NIEWYKORZYSTANYCH SZANS

Miniony rok obfitował w zaskakujące wydarzenia i scenariusze.
Spróbuję na ich tle krytycznie spojrzeć na aktualną grę polskiej
elity przywódczej i opiniotwórczej - związkowego i politycznego
kierownictwa skupionego wokół Przewodniczącego NSZZ "Solidarność".

U progu 1988 roku, w grudniu '87, oświadczenia Związku sugero-
wały tzw. "pakt antykryzysowy". Ofertę zaadresowano do władzy, nie
uważając widocznie za realne społeczne odrodzenie "Solidarności".
Postawę tę najłagodniej wypada określić brakiem wiary i wyobraźni.
Strajki w końcu kwietnia zadały jej lekko otrzeźwiający cios. Za
lekko. Lech Wałęsa nim przyłączył się do stoczniowców, na wszelki
wypadek, wziął zwolnienie lekarskie. 13 długich dni stała Huta
Lenina, 5 dni upłynęło od jej brutalnej, zdradzieckiej pacyfikacji
nim Krajowa Komisja Wykonawcza wezwała kraj do poparcia. Dzień
później młodzi robotnicy Stoczni Gdańskiej, za namową Lecha i do-
radców, zakończyli swój protest w poczuciu przegranej, bez tej
choćby satysfakcji, jaką dałby im opór przed ZOMO. Przekonano ich,
że "pieriestrojka", że jeszcze nie czas. Możliwe.

Zdawało się, że czas nastał w sierpniu '88. Zastrajkowali górni-
cy, Stalowa Wola, stocznie gdańskie, Port, i komunikacja w Szcze-
cinie. Główne żądanie: legalizacja "Solidarności". Prawda, że nie
była to fala na miarę Sierpnia '8O. Ale i wówczas nie szło to
błyskawicznie. Tamta fala, nie bez załamań, narastała od początku
lipca '8O. Kto wie, jak rozwinęłaby się sytuacja, gdyby nielegalny
Związek nie miał legalnego Przewodniczącego i doradców od porozu-
miewania się z komunistami ? Czy nie mogliśmy uzyskać więcej niż
ośmielenie załóg do zakładania jawnych komórek "Solidarności", niż
luzy gospodarcze i paszportowe, niż oficjalne uznanie Wałęsy i
jego wystąpienie w TV ? Reszta to ciągle jeszcze gruszki na
wierzbie. Formułuję zarzut niewykorzystania determinacji i poświę-
cenia strajkujących. Narastający przez lata ładunek wyzwania
przeciw systemowi roztrwoniły nieudolne zabiegi wokół "okrągłego
stołu". Naród przywykł, gdy kołują go komuniści, ale po co im sa-
memu to ułatwiać ? W zakulisowych rozdaniach i tasowaniu kart
komuniści są bezkonkurencyjni. Siadający z nimi do stołu powinni w
każdym razie jasno i maksymalnie jawnie podać swoje warunki
wstępne. Grać dla samego grania ? Z szulerami ? Że w końcu poczuli
się zmuszeni, że usiedli z Prywatnym Elektrykiem. Czy to miałoby
nas zadowolić ?

Fatalny był już sam start. Dlaczego Wałęsa z Kiszczakiem, a nie,
jeśli już, z Jaruzelskim ? Dlaczego gasić strajki, o co władzy
chodziło ? Jak można było pójść na taki warunek wstępny bez pub-
licznej gwarancji uznania "Solidarności"? A może i bez gwarancji
poufnej - nawet tego nie wiemy. Dalej nie było lepiej. Propaganda
pluła, Rakowski oferował stół "suty", partyjna "góra" i "doły"
chórem zapewniały, że "Solidarności" nie popuszczą, represje
dotykały inicjatorów strajków, które wykreowały publicznych
"stolarzy" - a ci dalej robili dobrą minę do kiepskiej gry. Na
"okrągły stół" strona społeczna szykowała postulat legalnej "Soli-
darności", działającej zgodnie z ustawą z października '82. A więc
"Solidarności" amputowanej do szczebla zakładowego, słuchającej
się ustawy, która ją faktycznie zdelegalizowała. Po cóż takie
samoograniczanie jeszcze przed przystąpieniem do właściwych roz-
mów ? Niepojęte, lecz niestety prawdziwe. Jeszcze "przed stołem"
- na ołtarzu porozumienia rozmywało się ostre strajkowe żądanie
"Solidarności", takiej jaką nam bezprawnie wydarto.

Na początku listopada komuniści blefując zastrzeżeniami wobec
Jacka Kuronia i Adama Michnika oraz domagając się kolejnego spot-
kania Wałęsy z min. Kiszczakiem, raptem podbili stawkę. Ogłosili
likwidację Stoczni Gdańskiej. Rzekomo ze względów ekonomicznych.
Na tę prowokację należało zareagować nie bacząc na doraźne rezul-
taty. Brak reakcji dokumentował słabość Związku. Ustępliwość
wodzów podkopuje morale całej armii. Bogiem a prawdą nie było ry-
zyka przegranej. Nawet gdyby protesty nie wypaliły, już samo
wezwanie do obrony Stoczni, symbolu "Solidarności", miałoby moc
oczyszczającą. Wałęsa najpierw przytomnie zapowiadał protesty,
gotowość strajkową - by ostatecznie stwierdzić, że Związek nie ma
funduszy na strajki. Co za argument ?! Spontanicznie strajkujący
stoczniowcy "Stoczni Remontowej" i "Wisły" nie otrzymali choćby
słownego wsparcia. Niektórzy wylecieli z pracy. Za to, że solidar-
ność wzięli na serio. Deprymująca lekcja. Ocenę postępowania
kierownictwa "Solidarności" nieco łagodzi rozciągnięcie zamykania
Stoczni na dwa lata, choć pierwotnie władze straszyły terminem
dwumiesięcznym. Jednak gorycz pozostaje.

Jakby nie dość tego, tydzień po 11 Listopada, po bestialskich
pobiciach manifestantów w kilku miastach przez chłopców gen. Kisz-

czaka, Lech Wałęsa spotyka się z nim dzień po dniu. Choć rząd nie
spełnił żadnego z ogłoszonych przez Lecha wymagań. Wielogodzinne,
tajne narady skończyły się wspólnym, lakonicznym komunikatem, że
będą one kontynuowane. Na jaki temat ? Komu pożytek z takiej "dyp-
lomacji na okrągło", nagłaśnianej przez Urbana i Radio Wolna
Europa ? Gabinetowe kunktatorstwo niezależnych autorytetów ułatwia
władzy manipulowanie świadomością ogółu, frustruje i zniechęca
myślącą, wrażliwą młodzież.

Na tym szarym tle otuchą zabłysło telewizyjne wystąpienie Prze-
wodniczącego 7 lat kneblowanej "Solidarności". Nie żaden pojedynek
z szefem partyjnych związków, lecz spotkanie z narodem. Próżno
spekulować na co liczyli partyjni towarzysze, chyba jednak się
przeliczyli. Było to dobre spotkanie. Podbudowało ludzi i autory-
tet Lecha. Jego argumenty trafiły również do funkcjonariuszy
władzy. Ale my radzi byśmy usłyszeć więcej i dobitniej. Szkoda, że
Wałęsa nie podjął zaczepki ukrytej w cytowanym przez adwersarza
haśle: "Precz z komuną". Przecież o to w końcu chodzi ! Należało
też wspomnieć o prześladowaniach spadających przez lata, po 13
grudnia, na tych, którzy w przeciwieństwie do pana Miodowicza
pozostali wierni "Solidarności". A zamiast dawać wyjątkową, zwa-
żywszy na Osobę mówiącego, reklamę "pieriestrojce" warto było
publicznie poprosić o wycofanie wojsk sowieckich z Polski.

Po telewizyjnej debacie zmienił się ton oficjalnej propagandy,
Wałęsa i jego doradcy natychmiast otrzymali paszporty. Pierwsza,
od stanu wojennego, zagraniczna podróż Przewodniczącego przyniosła
mu, jak zapewniały wszystkie rozgłośnie, olbrzymi sukces. Czy
spożytkowany dla Polski ? Przywódca tak popularny na Zachodzie,
z demokratycznym mandatem, mógł powiedzieć Francuzom i światu,
jakim nieszczęściem jest dla Polaków narzucony nam przemocą komu-
nizm. Niczego takiego żadne rozgłośnie nie przekazały.

18 grudnia ub.r. ukonstytuował się 135-osobowy Komitet Obywa-
telski przy Przewodniczącym NSZZ "Solidarność" - określany
w komentarzach jako polski "gabinet cieni" rządu "ich komunis-
tycznych mości"? Wolne żarty. Dopiero demokracja uprawomocnia tak
rząd, jak i opozycję. Pamiętając o tym życzymy Komitetowi i jego
szanownym członkom trafnego artykułowania społecznych dążeń oraz
programów dochodzenia do demokracji.

Przełom roku przyniósł publiczną, wewnątrzwiązkową polemikę
Grupy Roboczej Komisji Krajowej "Solidarności" z Wałęsą i jego
ekipą. Znani działacze (m.in. Andrzej Gwiazda, Seweryn Jaworski,
Marian Jurczyk, Jan Rulewski, Andrzej Słowik) zaapelowali o obronę
pracowników przed rosnącym wyzyskiem, skrytykowali próby oddziel-
nego rejestrowania "Solidarności" w poszczególnych zakładach i
zażądali zwołania Komisji Krajowej. Zamiast poważnej dyskusji,
spotkały ich wyzwiska i pogróżki z ust Przewodniczącego. A prze-
cież niezwoływanie przez niego obecnych w kraju członków Komisji
Krajowej "Solidarności" jest sprzeczne ze statutem Związku, anty-
demokratyczne.

REFORMOWAĆ CZY OBALAĆ ?

Oponentami realnego socjalizmu są niemal wszyscy Polacy, nie
wyłączając wielu partyjnych. Główny podział dotyczy sposobów
wyrażania sprzeciwu. Czy w ramach systemu napierać na jego refor-
mowanie, czy wprost dążyć do jego zniesienia. Reformiści są do
zaakceptowania dla władzy. Dziś reformować system chcą sami komu-
niści. Żonglują świecidełkami dialogu, porozumienia, ugody z tymi,
co stoją na gruncie Konstytucji, z tzw. "konstruktywną opozycją".
Pomieszanie z poplątaniem. Partia ma zagwarantowaną "przewodnią
rolę" choć gros narodu odrzuca system. Kto z kim ma się ugadzać ?

Przypomina się celne powiedzonko Sienkiewicza: "Więc stanęła
kwestia na tem jak pogodzić dupę z batem". Naród ma wybrać władzę,
a nie z nią pertraktować. Tu słowa z kanonu demokracji ("wybory",
"opozycja", "kompromis", "parlament") tracą sens, obracają się
w parodię, gdy np. centrala OPZZ (neo-związków) opowiada się za
"pluralizmem politycznym", a liderzy "Solidarności" ledwie za
"pluralizmem społecznym i związkowym". zamęt pojęciowy w głowach
szerokich rzesz to pożywka dla komunizmu. Nie darmo samego Josifa
Wissarionowicza zwano Wielkim Językoznawcą. W przywłaszczaniu
i psuciu słów są komuniści mistrzami. Popatrzmy, co zrobili ze
swoją nazwą własną, z "socjalizmem", z "Polską Ludową", co
wyczyniają z "demokracją", "prawem", "niepodległością" itp.

Sporo zamętu bierze się z niedomówień, z braku uczciwego opowie-
dzenia się po jednej lub drugiej stronie wspomnianego podziału.
Pytam więc, czy Przewodniczący Wałęsa, czy Koledzy Zbigniew
Bujak, Władysław Frasyniuk, Janusz Onyszkiewicz, Panowie
Bronisław Geremek, Jacek Kuroń, Tadeusz Mazowiecki, Adam Michnik
chcą obalić system, czy chcą go reformować ? Każdy, kto para się
publiczną służbą, winien jest społeczeństwu odpowedź na to
pytanie.

Mnie bliżsi są ci, którzy otwarcie negują prawomocność tej
władzy, którzy chcą komunizm obalić. Ciągle jednak powszechną,
zwłaszcza wśród działaczy "Solidarności" i inteligencji, zdaje się
być orientacja na porozumienie się z władzą. Orientacja pozornie
racjonalna, realna - bo geopolityka i uwarunkowania historyczne,
bo władza ma propagandę i siłę, więc szkoda marzyć i szkoda
substancji narodowej, może dojść do anarchii, rozlewu krwi, wojny
domowej, destabilizacji w Europie. A tak, pomalutku, krok za
kroczkiem - dobijemy swego. Jak się połapią, już będzie za późno.
My ich niby uznamy, pomożemy opanować kryzys, oni zliberalizują
ustawy, wprowadzą naszych do Sejmu i razem, jak Polak z Polakiem...
Kto by nie chciał pozbyć się tego ciągnącego nas wszystkich
balastu, bez strajków, demonstracji, strachu przed ZOMO, czołgami?
Pociągające, lecz jakże naiwne. Sztuczka takiego wynegocjowania,
wypluralizowania demokracji od komunistów, żeby oni się nie
spostrzegli, nawet Lechowi się nie uda. Rozmowy, ugody i koncesje
są dla nich środkiem neutralizacji wrogich nastrojów i wystąpień.
Łamią je i potem przekręcają, gdy tylko mogą.

A czas i świat uciekają. Ubywa polskiego ducha i materii. Upada
etos pracy i uczciwości. Szerzy się bieda i skażenie kraju. Już
dzieci marzą o emigracji. Czy będziem Polakami ?

Ewolucja systemu - zgoda. Ale zmierzająca do jego likwidacji,
a nie sanacji i utrwalenia. Musi więc być na tyle szybka, żeby
wyzwalanie się, wzrost podmiotowości społecznej, wyprzedzały ciąg-
łą w komuniźmie degradację i sowietyzację. I przy tym nie godzi
się nikogo łudzić czysto ewolucyjną perspektywą. Masowe poruszenia
nastąpią nieuchronnie. Komunizm nie ustąpi ot tak, sam z siebie.
Wstrząsy przyjdą niezależnie, czy system się zasklepi, czy będzie
się otwierał. W pierwszym wypadku będą to bunty tłumionej rozpa-
czy, w drugim - wybuchy rozbudzonej nadziei.

W obecnej, ewolucyjnej rundzie, wymuszonej sierpniowymi strajka-
mi, stawką jest legalizacja "Solidarności". Po stronie społecznej
rozgrywa drużyna Wałęsy. Ma ona wielkich i możnych protektorów.
Episkopat Polski i Kongres Polonii Amerykańskiej. Departament
Stanu USA, związki zawodowe i politycy zachodni, RWE, Głos Ameryki
i BBC na okrągło, w ciemno, forują dyplomację Wałęsy, linię dia-
logów i kompromisów. Dla władzy natomiast Wałęsa jest w tej chwili
"mniejszym złem". Owszem, narusza jej monopol i zwartość. Ale
mógłby pomóc w gaszeniu rozpalającego się sprzeciwu społecznego,
mógłby, tylko on jeden, w pewnym stopniu, uwiarygodnić reformy
komunistyczne w oczach społeczeństwa i Zachodu. Ponadto, w przewi-
dywaniu jeszcze głębszego załamania ekonomicznego, władze chcą
usilnie podzielić się częścią odpowiedzialności ze stroną spo-
łeczną. Stąd cała skomplikowana, kamuflowana operacja wciągania
Przewodniczącego "Solidarności" i wikłania Związku w tryby sys-
temu, w jego podtrzymanie, ale tak, by społeczeństwo w swej masie,
a najlepiej i sama "Solidarność", nie spostrzegli manipulacji.

Stawia to w trudnej sytuacji również nas - nie żadną "konstruk-
tywną" czy inną "opozycję", ale po prostu przeciwników systemu.
Choć sami bezpośrednio nie uczestniczymy w tej rundzie rozgrywek,
zależy nam bardzo na wyniku, na odwalczeniu pełnej, legalnej
"Solidarności". Z serca i przekonań gorąco kibicujemy drużynie
społecznej. Samą swą zorganizowaną obecnością dostarczamy Wałęsie
atutów przetargowych, podbijamy stawkę. Mamy jednak obowiązek
patrzeć na ręce i zaglądać w karty naszym rozgrywającym, oceniać
ich licytację i wisty.

Moja ocena jest bardzo krytyczna. Za zasadniczy błąd uważam
samoograniczenie się do koncepcji: "socjalizm tak, wypaczenia -
nie". Dopiero jej odrzucenie pozwoliłoby społecznym reprezentantom
negocjować z komunistami z podniesionym czołem. Czyli uzgadniać
z nimi stopniowy i możliwie bezbolesny scenariusz pozbawiania ich
władzy. Lecz nawet w obrębie owej zużytej koncepcji można było
zyskać więcej. Należało jasno, publicznie określić swoje warunki
minimalne, nie ciągnąć zakulisowych przepychanek, zażądać dostępu
do TV, zakreślić terminy i albo ich zmusić do twardych rozmów,
albo po męsku powiedzieć sobie i innym: Trudno, oszukują, rezygnu-
jemy - z rozmów, nie z reaktywacji "Solidarności" w zakładach".
Wkrótce komuniści, przypierani sypiącą się gospodarką, sami wysła-
liby zaproszenie. Brak takiego zdecydowania strony społecznej
znakomicie rozciągnął pole manewru władz. Negocjacje z Przewodni-
czącym Związku w końcu sierpnia ub.r. to już było nieformalne
uznanie "Solidarności". Tak odebrało to społeczeństwo i Partia.
Ale Partii udało się zamazać ten czytelny obraz, by ponownie go
wystawić, po retuszu, na X Plenum, jako własną ofertę pluralizmu
związkowego. Do realizacji za 2,5 roku, w formie okrojonej, bez-
zębnej "Solidarności". Typowa taktyka na przeczekanie, na rozmięk-
czenie. W najlepszym razie cukierek na zamknięcie buzi. A reakcja
kierownictwa Związku znów jest "wyważona", dyplomatycznie wielo-
znaczna. Zamiast wypunktowania, co w partyjnej propozycji jest nie
do przyjęcia dla każdego, komu drogie są ideały "Solidarności"
i czuje się jej członkiem.

Komuniści mają więc w zanadrzu legalizację "Solidarności" dla
rozładowania kolejnego, masowego protestu. Ale kryzys jest tak
głęboki, że "Solidarność" to już dziś za mało. Potem będzie jesz-
cze mniej. Władza będzie o niebo spóźniona, autorytety zdewaluo-
wane, masy zdesperowane i tak dzisiejsza polityka kunktatorskiej
ewolucji doprowadzi do niekontrolowanej, ślepej rewolucji. Pora
się opamiętać.

TRZEBA WIERZYĆ I ORGANIZOWAĆ SIĘ

Mimo absolutnej preferencji orientacji reformistycznej przez
Kościół, Emigrację i Zachód, w społeczeństwie, zwłaszcza w młodym
pokoleniu, rosną szeregi tych, którzy nie pragną reformować komu-
nizmu, chcą go pokonać. Dobrze świadczy to o Polakach. Ta orien-
tacja walki, pozbawiona informacyjnego i materialnego wsparcia,
organizuje się, szuka dla siebie miejsca i wyrazu. Solidarność
Walcząca jest jej częścią. Mamy wizję, struktury, program, doś-
wiadczenie konspiracyjne. Bywały okresy, kiedy sam Lech Wałęsa
i wysokie gremia związkowe przedkładały reformy i pluralizmy nad
odzyskanie "Solidarności". My stale głosiliśmy niezbędność legal-
nego Związku. Mamy swój udział w tym, że "Solidarność" nie
zginęła.

Nie spodziewamy się niczego istotnego po "okrągłym stole"
reaktywowanym na X Plenum. Po 5-miesięcznych podchodach następuje
powrót niemal do punktu wyjścia. Deklaracja woli władz jest trochę
pełniejsza, ale z kolei obciążona dodatkowymi wymaganiami względem
"Solidarności". O jaką "Solidarność" chodzi ? Nam o taką, jaka
była przed 13 grudnia, choć rozumiemy, że dokładnie taka nie
będzie - inne jest społeczeństwo. Z większymi, ponadzwiązkowymi
aspiracjami i większym sceptycyzmem. Chodzi nam też o różne,
siostrzane solidarnościowe związki. O chłopów, którzy żywią i stu-
dentów, którzy myślą. O Solidarność Rolników i Rzemieślników.
o Niezależne Zrzeszenie Studentów. Najgorzej byłoby, gdyby rzecz
miała skończyć się jakimś sztucznym kompromisem - z pseudo
"Solidarnością" w sojuszu z OPZZ - pudrującym socjalizm z gene-
ralską twarzą. Na Krajowym Zjeździe w 1981 r. Lech Wałęsa
powiedział:"Solidarność nie da się podzielić ani zniszczyć".
Trzymamy go za słowo.

"Okrągły stół" ma również zajmować się ordynacją wyborczą
i kształtem przyszłego Sejmu PRL. Każde ustawowe zbliżenie wybor-
czej farsy do normalności jest coś warte, tak jak i obecność wśród
posłów osób godnych społecznego zaufania. Jednakże narodowy mandat
należny jest wyłącznie Sejmowi wyłonionemu w wolnych wyborach.
Komunistyczne parlamentarne podarki możemy więc brać, gdy dają,
ale nie powinniśmy ich kwitować swym aktem wyborczym. Dlatego,
gdyż mówimy "tak" - demokratycznym wyborom.

Niezależnie od rezultatów bieżącej rozgrywki, Polacy będą doma-
gać się godnego życia, praw i niepodległości. I będą o nie
walczyć. Jak i kiedy, jakimi etapami ? Najogólniej przewidujemy
nową falę strajków w tym roku lub w latach najbliższych. Wobec
postępującego ubożenia rzesz, hamowanie protestów w imię kulawych,
nienadążających reform to małoduszność w przebraniu odpowiedzial-
ności. Pewno, protestów nie należy sztucznie wzniecać - niech
energia społeczna zbiera się i dojrzewa - ale należy poszukiwać
ich nowych skutecznych form i przygotowywać się.

Zamierzamy rozpowszechnić instytucję strajku czynnego produk-
cyjnego, polegającego na przejęciu władzy w zakładzie przez
Pracowniczą Radę Strajkową, która wyeksmituje komórkę POP i będzie
z podległą sobie dyrekcją ustalać profil, koordynować produkcję.
Byłby to strajk pracujący, bez żadnych postulatów. A przy tym
rzeczywisty krok w kierunku uspołecznienia majątku narodowego.

Chcemy dotrzeć do komitetów partii, do wojska i milicji. Praca
organizacyjna w tych środowiskach, to praca na lata. A czas nagli.
To są Polacy i ich postawy rozstrzygną o kosztach wyzwalania się
Polski. Nie czeka nas żadna wojna domowa. Kto w tym kraju miałby
walczyć i ginąć za komunizm ? Tylko ścisłe kierownictwo partyjno-
-wojskowe, podporządkowane Moskwie, może jescze w samobójczym
zaślepieniu pchnąć polskich żołnierzy i milicjantów przeciw
robotnikom i studentom, przeciw ojcom i braciom. Zasłaniając się
patriotyczną frazeologią, obroną ładu i porządku, polską racją
stanu. Reformiści programowo nie tykają tego tematu, co najwyżej
w pacyfistycznym kontekście. Owszem - też ważnym. Lecz główna
batalia nie toczy się o to, czy w wojsku służyć, czy nie, a o to,
by wojsko służyło Ojczyźnie i narodowi, a nie było jego żandarmem.
Uświadomienie kadry oficerskiej, mieszkańców wsi i miasteczek,
skąd pochodzi większość poborowych, oszczędziłoby nam wszystkim
wiele cierpień i krwi.

Oddziaływanie na grupy i warstwy społeczne, samotne wobec reżi-
mowej propagandy, mogłoby podjąć niezależne radio i telewizja.
Prasa nie wystarczy. Radio SW pokonuje finansowe i techniczne
bariery, buduje nadajniki, rozwija sieć emisji. W obecnej dobie
powszechne przełamanie monopolu informacyjnego wymaga wejścia
w eter. Wchodzimy.

Natomiast wbrew modzie nie zamierzamy wychodzić z podziemia.
Jawność jest zdobyczą społeczną - to prawda. Nas też zresztą,
w pewnej mierze, nie omija - co ma swe dobre strony, bo możemy się
prezentować, - i złe, bo ułatwia zajęcie Służbie Bezpieczeństwa
i stępia zmysł konspiracji. Gdyż, paradoksalnie, społeczną zdoby-
czą jest również podziemie. Rzeczywiste, nie zaś zdane na
łaskawość policji, której chwilowo wystarczy, że wie, kto z kim
i gdzie. Nie mamy podstaw ufać komunistom. Tajność to określone
koszty, ale zarazem kapitał w walce o niepodległość. W podziemiu
nie zdobędziemy poklasku, nie wylansujemy swych najofiarniejszych,
skrytych działaczy. Pozostaniemy wyrobnikami konspiracji, radzi,
że samą swą zorganizowaną obecnością już teraz pobudzamy i zachę-
camy do aktywności innych. W czasach burzy i naporu struktury SW
przydadzą się jako zarodki koncentracji i samoorganizacji społecz-
nej, pomogą opanować niszczycielskie drgania.

Plan Partii jest czytelny. Ułożyć się z "konstruktywną opozy-
cją" i zlikwidować czynnych przeciwników systemu. Podreperować
gospodarkę i wycisnąć ze społeczeństwa co się da na obsługę
zachodnich wierzycieli i wschodniego mocodawcy. A potem ? Co tam
potem, kiedy dziś usuwa się grunt pod stopami. I nie przestanie
się usuwać.

Lecha Wałęsę i jego współpracowników raz jeszcze pytamy: czy
Państwo chcecie system reformować, czy obalać. Jeśli reformować,
jeśli na gruncie Konstutucji PRL, przy przewodniej roli PZPR - nie
wróżymy Wam powodzenia. Argument, że władza nie zechce rozmawiać
z tymi, którzy chcą ich pozbawić władzy, nie jest argumentem.
"Polityka - jak powiedział Juliusz Mieroszewski - powinna być
najpierw słuszna, a dopiero potem realna, gdyż trwać i wytrwać
można tylko w imię słuszności". Celem nie może być samo porozu-
mienie. Gdy gen. Jaruzelski i jego ekipa odtrącą rękę wyciągniętą
w prawdzie - poczekajmy. Nacisk społeczeństwa i okoliczności zmusi
Partię do wyłonienia nowej ekipy gotowej do pertraktacji, co do
sposobu pokojowego doprowadzenia kraju do wolnych wyborów. Per-
traktacji tak ze stroną społeczną, jak i z towarzyszami na Kremlu.
Dopiero to byłoby postawieniem sprawy z głowy na nogi. Przy
minimalnym ryzyku, z nadzieją na przyszłe porozumienie narodowe.
Członkowie partii, choć stracą przywileje, to wyjdą z twarzą.
Zakończą ten szlak błędów i wypaczeń z poczuciem, że na koniec
przysłużyli się Polsce.

Cały obóz socjalistyczny chwieje się w posadach. W nadcią-
gającej Wiośnie Ludów Polska może i powinna odgrywać wiodącą rolę.
Nasłuchując i czujnie reagując na tarcia i wypadki wokół: w kra-
jach bałtyckich, w Czechosłowacji, na Ukrainie, Białorusi i na
Węgrzech, w Rosji, Niemczech i Rumunii, na Zakaukaziu i w Afganis-
tanie. Trzeba wierzyć i organizować się. Czy przyjdzie nam źyć,
czy umierać, musimy zmierzać do wolności. Za przyszłość naszą
i waszą. Z uporem, odwagą i solidarnością.

27 stycznia 1989 r. Kornel Morawiecki

__________________________________________________________________

PODSTAWOWA RÓŻNICA nie przebiega między zniecierpliwionymi zwolen-
nikami "bicia się" a reprezentantami mądrej
taktyki ewolucji. I to mimo iż tak właśnie usiłują to przedstawić
ci drudzy, prezentując siebie jako bystrych polityków kierujących
się zasadą osiągania możliwego. Podstawowa różnica rysuje się
w postawie i podejściu wobec komunistów w każdej sytuacji. Dotyczy
to także dążenia do dialogu oraz samych rozmów. Możliwe jest prze-
cież np.:

wyzbycie się nastawienia i retoryki koalicyjności z komunistami,
uznanie ich, w tym także w owych rozmowach , za przeciwnika, a nie
partnera, spróbowanie rozróżnienia interesów systemu od interesów
kraju i sprawy wolności oraz motywów i celów "obu stron" (miast
deklaracji o "wspólnym interesie nas wszystkich").

A także zaprzestanie hałaśliwego i natrętnego utożsamiania się
z reżimem PRL, dążenie nie do "pojednania", a np. umowy,
odrzucenie zasady obwieszczania z góry, jacy my jesteśmy rozsądni,
że chcemy mało, a zgodzimy się na jeszcze mniej. Porzucenie socja-
listycznej konstruktywności odznaczającej się m.in. gryzieniem się
w język (dla "przybliżenia szans" oraz "wyższych wartości") oraz
małpowaniem Gorbaczowa (walki li tylko o "usunięcie pozostałości
stalinizmu").

Nie identyfikowanie "porozumień narodowych" z panaceum na wszystko
i początkiem świtu powszechnego, który umożliwi wszystkim Polakom,
we wzajemnej współpracy, wspólną pracę w jednym kierunku do
ogólnego dobra i w blasku rozkwitającej demokracji.

Czy podobna zmiana nastawienia byłaby wyrazem chęci bicia się ?
Szykowania rewolucji, objawem agresji i frustracji ? A może ozna-
czałaby li tylko przypomnienie sobie najprostszych oczywistości
systemu komunistycznego, oczywistości stanowiących jego istotę,
niezależnie od przybieranej twarzy ?

Przypomnienie owo wcale przy tym nie wyklucza - jeśli ktoś ma ta-
kie skłonności i założenia - umiarkowania, nawiązywania rozmów
czy nawet wiary, iż tym razem dokona się ewolucyjnie i etapowo
zasadniczych zmian. Jest zatem możliwe. Czy też nie ?

/"Biuletyn Informacyjny Contra" nr 1 1989 r./

__________________________________________________________________

Krzysztof Gawlikowski

O POLSKIM KOMPROMISIE HISTORYCZNYM

Polska znowu znalazła się na wirażu historii. Być może zbliżamy
się do rozwiązań ustrojowych, które położą kres monopolowi poli-
tycznemu skompromitowanej społecznie partii i dadzą społeczeństwu
możliwość wpływania na swój los. Sytuacja międzynarodowa układa
się dla nas wyjątkowo korzystnie i stwarza zarówno warunki dla re-
form politycznych, jak i dla rekonstrukcji gospodarki umęczonego
kryzysem kraju.

Wielkie nadzieje działaczy opozycji znajdujących się w kraju
i chęć niezmarnowania tej okazji są całkowicie zrozumiałe. Znajdu-
ją się oni pod ogromnym ciśnieniem oczekiwań społecznych i wiedzą,
że nasz okręt tonie. Cieszą się więc, że wreszcie jego kapitanowie
pozwalają zrozpaczonym pasażerom na ratowanie statku, wyczerpywa-
nie wody i niezbędne reperacje. Jest jednak obowiązkiem moralnym
tych z nas, którzy znaleźli się na twardym, zachodnim brzegu i pa-
trzą z przerażeniem na losy kraju, sformułowanie kilku ostrzeżeń.
Oddalenie odcina wprawdzie od wielu informacji, ale zarazem daje
możliwość oceny wypadków z pewnej perspektywy, której brak na ogół
bezpośrednim uczestnikom wydarzeń.

Zapewne część promotorów porozumienia narodowego działa w dobrej
wierze i stara się szczerze uratować kraj, ale są też z całą pew-
nością w kierownictwie partii i państwa ludzie, którzy traktują to
wyłącznie jako grę polityczną. Są skłonni zaakceptować pomoc opo-
zycji, ale tylko na ich warunkach i tylko na tyle, na ile służy to
ich egoistycznym interesom utrzymania się przy władzy.

To stalinowski system doprowadził kraj do kryzysu i zahamował
jego rozwój, i to ekipa Jaruzelskiego siłą zbrojną unicestwiła
wysiłki reform, rozbiła siły społeczne, które je chciały wprowa-
dzić. Teraz oferuje ona współudział w rządzeniu krajem i godzi się
dzielić swą odpowiedzialnością. Istnieje zatem realne niebezpie-
czeństwo, że zalegalizowana "Solidarność" i osoby z kręgów opozy-
cji, włączone do rządu, posłużą wyłącznie do zrzucenia na nie
odpowiedzialności za winy popełnione dawno temu i przez innych.

Jeśli wybuchnie nowa fala strajków i niepokojów społecznych, to
działacze opozycji będą musieli gasić nowy pożar i to establish-
ment "Solidarności" znajdzie się w bezpośredniej konfrontacji
z młodym, gniewnym pokoleniem robotników. Wypadki mogą się wymknąć
spod kontroli - partia niewiele ma do stracenia, ale przywódcy
opozycji mogą zostać w rezultacie całkowicie skompromitowani spo-
łecznie. Na placu boju pozostałby gniewny i samotny tłum. Gdyby
podjęto decyzję użycia siły (a zapewne i taka możliwość jest roz-
ważana) i chciano by raz jeszcze uciec się do jakiejś formy stanu
wojennego, jego powodzenie zależałoby w poważnej mierze od postawy
opozycji. Czy nie marzy się niektórym pragmatycznym dogmatykom
ogłoszenie go przez Jaruzelskiego, ale z poparciem opozycji ? Czy
legalizacja "Solidarności" i chęć włączenia reprezentantów opozy-
cji do rządu nie są przygotowaniem do takiej operacji, jeśli okaże
się ona konieczna ?

Polityka podobna jest do gry w szachy - przewiduje się różne
ruchy partnera i rozmaite reakcje na każdą zmianę sytuacji.
A pamiętajmy, że obecnie możliwość zbrojnej interwencji Moskwy
w formie bezpośredniego udziału w operacji polskich służb bezpie-
czeństwa i wojska jest bardzo mało prawdopodobna. Właśnie Rakowski
jest promotorem koncepcji, że partia w Polsce musi być zdolna do
obrony własnymi siłami, bez złudnych nadziei na internacjonalis-
tyczną pomoc.

Czy oferta porozumienia narodowego jest szczera, ocenić będzie
łatwo. Po prostu należy przeanalizować trzeźwo to, co opozycji
zostanie dane - czy będą to tylko symbole i współodpowiedzialność
bez możliwości współdecydowania, czy też realny wpływ na władzę
i realny w niej udział ? A pamiętajmy, że w obliczu gospodarczej
ruiny kraju nie tylko opozytcja jest zainteresowana we współrzą-
dzeniu, ale także i kręgi rządzące wiedzą, że bez jakiegoś manewru
ta wiosna lub lato mogą być ostatnimi dla nich i dla systemu. Są
sygnały niepokojące. Oferta Jaruzelskiego legalizacji "Solidarnoś-
ci" pod warunkiem zakceptowania przez nią porządku konstytucyjnego
jest propozycją bardzo niebezpieczną. Przecie obecny "porządek
konstytucyjny" to władza monopartyjna. Przyjmując taką ofertę
opozycja sama skazałaby się na polityczną nicość, sama wyrzekłaby
się swoich pryncypiów.

Obserwując polską scenę polityczną, dość często odnosi się wra-
żenie, że opozycja przyjęła narzucone jej reguły gry: tajnych
rokowań, meandrów niezrozumiałych dla nikogo poza grupką przywód-
ców, zaskakujących opinię społecznych manewrów. Rządzący politycy
mogą tak postępować, ale opozycja, jeśli chce być siłą społeczną
i cieszyć się masowym poparciem, musi bronić jasno wyłożonych
pryncypiów, musi działać jawnie, a jej przywódcy muszą rozliczać
się przed społeczeństwem z każdego swego kroku. Bez tego zamieni
się w grupkę politykierów, tak samo oderwanych od społeczeństwa
jak i władza.

Na ofertę akceptacji porządku konstytucyjnego odpowiedzieć moż-
na tylko: tak - ale przy demokratycznej konstytucji. Nowa konsty-
tucja powinna być pierwszym i podstawowym przedmiotem negocjacji.
Na żądanie zaakceptowania pryncypiów socjalizmu odpowiedzieć można
tylko: tak - ale przy nowym ich zdefiniowaniu. Widzieliśmy już
przecież różne socjalizmy: stalinowski, polpotowski, znamy ten
nasz i czeski, a przez Bałtyk widzimy model szwedzki. Słowo "soc-
jalizm" po prostu nic już nie znaczy bez sprecyzowania, o jaki
model chodzi.

W obecnej, nader trudnej sytuacji kraju, przy narastającej
rozpaczy mas i przy dominacji w aparacie grup nastawionych konser-
watywnie, które będą blokować każde porozumienie i sabotować każdą
nową decyzję, broniąc swej władzy i przywilejów, opozycja nie
powinna rezygnować ze swej roli. Powinna być ostrożna w przyjmowa-
niu współodpowiedzialności za sytuację nie przez nią spowodowaną,
powinna być natomiast gotowa poprzeć rozsądne wysiłki rządu,
wspierać reformę mobilizacją sił społecznych. Można sobie wyobra-
zić, że podobnie, jak to ostatnio przyjęto w Moskwie, związki
zawodowe uzyskają liczącą się reprezentację w Sejmie. Nowa konsty-
tucja powinna temu nadać ramy prawne, podobnie jak reprezentacjom
różnych grup politycznych. Jednak do rządu mogliby wejść tylko
eksperci rekomendowani przez opozycję, nie zaś jej działacze poli-
tyczni. I mogliby oni wejść w jego skład tylko pod warunkiem, iż
sfery życia społecznego im podlegające będą rzeczywiście w ich
gestii. Sytuacja ministra, który w istocie niewiele może zmienić
i na wszystko musi mieć aprobatę KC jest, oczywiście, niemożliwa
do zaakceptowania. Jeśli władze partii szczerze pragną reform,
powinny zaakceptować ich przeprowadzenie przez osoby kwalifikowa-
ne.

Uwzględniając tzw. uwarunkowania geopolityczne, interesy i na-
wyki kół rządzących w Moskwie, można zaakceptować zasadę, zgodnie
z którą reprezentacja różnych stronnictw w sejmie byłaby wynikiem
kompromisu konstytucyjnego i która zapewniałaby rządzącej partii
pewne kwantum miejsc. Ale sprawy wolnych wyborów, zapewnionych nam
przecież formalnie układem jałtańskim, nie należy przekreślać.
Można się tylko godzić na stopniowe dochodzenie do systemu
demokratycznego. Ceną za rezygnację obecnie z postulatu wolnych
wyborów w skali kraju powinno być stworzenie warunków, w których
sejm odzyskałby swoją rolę, a zarazem gwarancje demokratycznych
wyborów na szczeblu lokalnym. Jednak perspektywą, jeszcze za życia
naszego pokolenia winna być autentyczna niepodległość i demokracja

parlamentarna. Gotowość do wsparcia rządu ma sens tylko wtedy,
kiedy służyć to będzie głębokim reformom i pozwoli odbudowywać
struktury społeczeństwa obywatelskiego, a więc musi się łączyć
z zezwoleniem na tworzenie ogniw "Solidarności" w zakładach pracy
i struktur regionalnych (branżowe - w warunkach autentycznej
reformy tracą sens, mogą istnieć tylko obok tych pierwszych), sto-
warzyszeń, klubów politycznych, czy nawet partii, jak to już
dzieje się na Węgrzech. Tylko wyzwolenie wszystkich inicjatyw
społecznych i przezwyciężenie obecnego ubezwłasnowolnienia
zapew nić może reformom dynamizm i ochronić społeczeństwo przed
nadmiernymi ciężarami.

Zapewne w wyniku tworzenia nowych organizacji i wyborów część
historycznych przywódców opozycji i tzw. ekspertów utraci swe
dotychczasowe funkcje. Na tym jednak polega demokratyczny po-
rządek. Mandat uzyskuje się na ściśle określony czas i trzeba się
zeń rozliczyć. Obecni przywódcy opozycji tylko wtedy zapiszą się
w naszej historii, jeśli stworzą zdrowe mechanizmy wyłaniania
i weryfikowania politycznych elit.

Legalizacja "Solidarności" i opozycji politycznej oraz umożli-
wienie im działania w ramach nowego porządku konstytucyjnego jest
wielką próbą nie tylko dla grupy rządzącej, ale także dla
opozycji. Może nawet trudniejszą dla niej i bardziej ryzykowną niż
dla rządzących, gdyż stara nomenklatura tylko broni swoich pozycji
i godzi się na taktyczne ustępstwa, natomiast opozycja musi nie
tylko zademonstrować społeczeństwu odczuwalne sukcesy niemal
natychmiast, ale i wizję przyszłych przeobrażeń. Musi łączyć prag-
matyzm z idealizmem, polityczne kompromisy - z jasną świadomością
odległego celu, jakim jest autentyczna demokracja i niepodległość,
organicznie ze sobą powiązane. Niebezpieczna jest nie tylko
megalomania, której nie raz ulegaliśmy, ale także krótkowzrocz-
ność, akceptowanie małych w gruncie rzeczy ustępstw w zamian za
legitymizację obecnej władzy, która godzi się ńa ustępstwa tylko
dlatego, że nie jest zdolna sama wyprowadzić kraju z kryzysu.

Stawką w grze strony rządowej jest jej władza, opozycja zaś ma
tylko pryncypia. Handel wymienny pryncypiów za chwilowe i czasem
tylko pozorne korzyści zawsze jest ryzykowny. Utrata wiarygodności
społecznej przywódców opozycji byłaby rzeczą najgorszą, jaka może
się naszemu krajowi przytrafić. Obawy takie żywi dziś wielu
obserwatorów polskiej sceny politycznej przebywających na Zacho-
dzie. Dlatego też trzeba o nich głośno powiedzieć.

Krzysztof Gawlikowski

/Tekst ten ukaże się w marcowym numerze paryskiej "Kultury"/

__________________________________________________________________

RAKOWSKI WIERZY W ZWYCIĘSTWO WYBORCZE PZPR (my też...)

Zapytany przez zachodnich dziennikarzy podczas swej styczniowej
wizyty w RFN, czy nie obawiałby się przegrania wolnych wyborów
przez PZPR, Rakowski odpowiedział, że nie, że jest pewny wyborcze-
go zwycięstwa swej partii.

Jednym z zasadniczych problemów omawianych w lutym przy "okrąg-
łym stole" było takie sformułowanie założeń ordynacji wyborczej,
które by z góry zapewniały PZPR zdobycie większości w "niekon-
frontacyjnych" wyborach do Sejmu. Wybory więc nie tylko nie wolne,
ale jeszcze "niekonfrontacyjne", a PZPR musi w taki spośób zapew-
niać sobie wyborczy sukces.

Zaiste, stalowe nerwy ma ta partia Rakowskiego ! Nic a nic nie
obawia się poddać wyborczej weryfikacji. Grunt to czyste sumienie.

__________________________________________________________________

BIEŻĄCY KOMENTARZ GOSPODARCZY

/"Zamek", wydanie nadzwyczajne, luty 1989 r./

Tego rodzaju manewr jak obecny "okrągły stół" komuniści w
Polsce i innych krajach przeprowadzali już nie raz, ale nie bylo
dotąd w historii przypadku, aby swych partnerów w podobnych oko-
licznościach nie oszukali. Nie zabieramy głosu na śliski temat
postulatów w sferze politycznej. Domaganie się od komunistów rze-
czywistych gwarancji byłoby przez negocjatorów społecznych odrzu-
cone jako nierealne, natomiast postulaty "realne" nie dają żadnych
gwarancji, że komuniści nie wycofają się ze wszystkiego w dogodnej
dla siebie chwili. Skoncentrujemy się przeto na sprawach gospodar-
czych, jako bardziej przejrzystych. Stawiając żądania konkretnych
ustępstw, które mają być uczynione natychmiast, przedstawiciele
społeczeństwa albo coś uzyskają, albo szybciej zdemaskują próbę
szalbierstwa.

Oto lista postulatów:

1. Należy żądać wglądu w całość wydatków państwowych;

2. Największy ciężar dla gospodarki kraju to koszt zbrojeń (pro-
dukcja materiałów i sprzętu - wydatki na płace dla służby czyn-
nej stanowią nieduży ułamek). Wręcz zdumienie ogarnia, że cała
wolna prasa nic prawie o tym nie pisze. Oszczędności poczynione
w tej dziedzinie:

a) przyniosą środki na przestawienie przemysłu na produkcję
eksportową i rynek wewnętrzny,

b) pozwolą zrównoważyć budżet i zahamować inflację;

c) pozwolą wyłączyć pewną ilość wielkich pieców i stalowni
pracujących na potrzeby zbrojeń, co jednocześnie przyniesie
duże oszczędności energii elektrycznej (rzędu 1O %) i zażeg-
na deficyt mocy, który wystąpić ma w najbliższych latach;

d) to ostatnie z kolei pozwoli być może zrezygnować z budowy
elektrowni jądrowych, które nie tylko przedstawiają niebez-
pieczeństwo dla życia i zdrowia, ale będą dostarczały
energię około trzykrotnie droższą od siłowni klasycznych,
czyli wzrost wyniesie 3OO %. Podczas gdy odsiarczanie spalin
(w elektrowni węglowej) powoduje wzrost kosztów tylko o 3O %;
e) zamknięcie tych naprawdę nierentownych zakładów (huty, sta-
lownie pracujące dla MON) będzie znacznie mniejszym
problemem finansowym niż się wydaje. Gdy koszty robocizny
w PRL stanowią najwyżej 1O % całości kosztów produkcji
przemysłowej, można wypłacać bezrobotnym pobory nawet przez
kilka lat, gdy zaoszczędzone zostaną pozostałe 9O % środków.

3. Żądać uwolnienia wsi od dyktatury gminnej biurokracji, która
decyduje właściwie o całej egzystencji rolnika indywidualnego:
przydziały nawozów, paszy, materiałów budowlanych, sprzedaż ma-
szyn, wykonanie usług (kombajny), a nawet nakazy, co właściciel
gospodarstwa ma uprawiać.

4. Ceny środków do produkcji rolnej (których dostarcza państwo
jako monopolista) muszą być utrzymane na wynegocjowanym pozio-
mie, który zapewni opłacalność gospodarstwa wiejskiego, bez windo-
wania niebotycznych cen na produkty spożywcze. Na temat wolnej gry
cen w zakresie dostaw dla wsi będzie można mówić, gdy znajdą się
producenci tych maszyn i towarów, którzy będą konkurować z istnie-
jącym przemysłem państwowym.

5. Znieść monopol państwowy w zakresie skupu i przetwórstwa rolne-
go i stworzyć rzeczywiste warunki dla rozwoju w tych dziedzi-
nach przedsiębiorczości indywidualnej. Obecnie marnuje się tam
ponad 2O % zboża, mięsa i mleka.

6. Zapalić rzeczywiste "zielone światło" dla przedsiębiorczości
indywidualnej w handlu, usługach i przemyśle przez faktyczne
równouprawnienie z "sektorem" państwowym i skasowanie samej zasady
domiarów podatkowych.

7. W szczególności nie tylko dopuścić do zakładania, lecz zapewnić
daleko idącą pomoc (skonkretyzować jaką) dla indywidualnych
przedsiębiorstw budowlanych, które wznosiłyby bloki wielorodzinne.

Zarysowany program nie kosztuje skarbu państwa praktycznie
biorąc nic. Jest najzupełniej realny i łatwy do przeprowadzenia,
bo nie wymaga ze strony administracji żadnej inicjatywy i działań,
czy opracowania jakichś nowych koncepcji, a jedynie poniechania
postaw i działań szkodliwych.

W wyniku realizacji tych postulatów obok molocha upaństwowionej
gospodarki powstanie margines swobody ekonomicznej, który ogromnie
ułatwi przetrwanie ludności i z tym doprawdy nie trzeba czekać na
reformę centralnie zarządzanego przemysłu. Ta ostatnia jest, oczy-
wiście, konieczna, ale zarazem stanowi zagadnienie bez precedensu
w historii ekonomii. Po cóż więc oczekiwać na rozwiązanie najtrud-
niejszej sprawy, zaniedbując to, co wykonalne i proste.

Negocjatorzy społeczni, którzy - zamiast z wydatków zbrojenio-
wych uczynić od początku kwestię naczelną (w drugiej kolejności
należy poruszyć "nierównoprawne" umowy handlowe ze Związkiem
Sowieckim) - grzęzną od razu w rozważaniach modelowych, przypomiją
administratora domu, który oczekuje na nowoczesne systemy ogrze-
wania: wykorzystanie energii słonecznej i siły wiatru, ale nie
zatka wybitej szyby, przez którą wiatr gwiżdże w całej kamienicy.

Wreszcie sprawa inflacji. Nie tylko propaganda rządowa, ale rów-
nież działacze społeczni, nawet p. Romaszewski w swym świetnym
artykule (przeznaczonym dla "Kultury", czytanym 19 lutego w RWE)
traktuje to jakby samoistne zjawisko. Tymczasem pozostaje ono
zawsze wynikiem świadomej decyzji druku nowych banknotów. Jest to
zwykłe oszustwo skarbu państwa wobec ludności - płaci się pie-
niądzem coraz mniej wartym. Aktualnie do inflacji zmusza deficyt
budżetowy (wydatki zbrojeniowe) oraz dążenie do dalszego zmniej-
szenia kosztów robocizny. Przypomnijmy: w świecie zachodnim
wynoszą one 2O-4O %, w PRL 7-1O % . Rosną zarobki, ceny jeszcze
bardziej, i rząd na swoje wychodzi. Proces ten prawdziwego rozma-
chu nabrał właśnie z początkiem rozmów, też bez energicznego
sprzeciwu naszych negocjatorów. Dlatego wolno przypuszczać, że to
właśnie była po cichu uzgodniona cena, którą za rozpoczęcie obrad
zapłacił Wałęsa.

Obniżka kosztów robocizny dla wdrożenia reformy nie daje abso-
lutnie nic. W najmniejszym stopniu nie skłania to dyrekcji zakła-
dów do lepszej gospodarności i przystosowania produkcji do potrzeb
nabywców. Inflacja jest wybitnie szkodliwa, bo stanowi ekonomiczną
demoralizację. Podważa oszczędność, zapobiegliwość, przedsiębior-
czość, postawy niezbędne do gospodarczej aktywizacji i spycha w
zupełną bezradność.

Ponadto inflacja, rozkręcona równolegle ze "stołem", daje dodat-
kową korzyść dla władzy - kompromitację przywódców związkowych,
którzy na to właśnie zezwolili. A w dalszej kolejności zaowocuje
to zwątpieniem, zniechęceniem i rezygnacją.

Dodajmy jeszcze, że rozmowy przebiegają w cieniu politycznych
mordów dokonanych na dwóch księżach, gdy "stołowi" patronuje szef
zbirów na usługach rządu.

Redakcja pisma "Zamek"

__________________________________________________________________

DEMOKRACJA O PAŁKĘ I BAGNET OPARTA

"Po przeanalizowaniu sytuacji

i istniejącej konieczności,
PZPR rezygnuje z monopolu
władzy."

Mieczysław Rakowski

/"Le Monde", 1O.2.1989/

1O lutego rzecznik prasowy MSW mjr Wojciech Garstka przekazał
agencji PAP swoją wypowiedź w sprawie proponowanego przez stronę
społeczną przy "okrągłym stole" ograniczenia o 2O % budżetu resor-
tu spraw wewnętrznych. Z wypowiedzi tej wynika m.in., że jeśli
jakieś państwo można określić mianem policyjnego, to na pewno nie
PRL. Otóż okazuje się, że na 1OO tys. obywateli we Francji
przypada 3O9 (lub nawet 37O) policjantów, w RFN - 28O, w Wielkiej
Brytanii - 26O, w Danii - 215, a w_Polsce tylko 17O ! Major Garst-
ka podaje również budżet MSW (w tym również WOP) za rok 1988: 459
mld zł i podkreśla, że budżetowe dotacje do produkcji mleka "były
dwukrotnie wyższe niż cały tegoroczny budżet MSW" oraz podaje, że
"płaca w resorcie spraw wewnętrznych utrzymywała się przez cały
ubiegły rok mniej więcej na średnim poziomie 67.128 zł (w tym np.
starszy dzielnicowy po 17 latach pracy ma 72 tys. zł), a więc była
niższa niż w sferze produkcji. Milicjanci nie zazdroszczą nikomu
poborów (...)" bo - dodajmy - są tak szlachetni i ideowi. Niskie
płace w MSW są przyczyną trudności kadrowych - nie obsadzonych
jest 5,8 % stanowisk. "Tych milicjantów brak na ulicach, w
parkach, na dworcach, parkingach (...)" - z żalem stwierdza
Garstka i oskarża stronę społeczną o nieuzasadnione "rozpalanie
emocji politycznych". 14 lutego Jerzy Urban określił postulat
ograniczenia budżetu MSW jako przyciskanie władz do muru i "wycią-
ganie z konserwy starych, konfrontacyjnych haseł z roku 1981".

Policzmy: przyjmując, że Polska ma 38 mln mieszkańców a na
każde 1OO tys. przypada 17O funkcjonariuszy MSW (milicjantów,
esbeków, zomowców), globalna ich liczba wynosi niespełna 65 tys.
W Polsce jest ok. 8OO miast, na każde z nich (wraz z okolicznymi
wsiami) przypadałoby więc przeciętnie po 8O funkcjonariuszy - bez
względu na to, czy jest to Szczecin czy Brzeg, Warszawa czy
Suwałki. Nie możemy wziętym z księżyca danym mjra Garstki
przeciwstawić dokładnych prawdziwych danych (jest to bowiem jeden
z najmocniej strzeżonych sekretów reżimu), ale przypomnijmy sobie
nie tak dawne masowe demonstracje i liczebność atakujących je
oddziałów milicji lub wmieszanych w tłum esbeków ! A te chmary
esbeków obstawiających, inwigilujących, podsłuchujących nawet
lokalnych działaczy niezależnych (czasem po kilkunastu na osobę),
"opiekujących się" zakładami pracy, każdą instytucją społeczną,
Kościołem ! MSW - to przecież całe państwo w państwie. Podane
przez mjra Garstkę liczby są kilkakrotnie zaniżone. Dane szacun-
kowe mówią o 3OO tysiącach milicjantów,zomowców i esbeków. Oznacza
to, że na każde 1OO tys. obywateli jest ich nie 17O, a 789 !

Jeszcze bardziej fałszywe są dane budżetowe. Mamy uwierzyć na
słowo funkcjonariuszowi MSW, że te wszystkie armatki wodne, skoty,
aparatura podsłuchowa, krótkófalówki i radiotelefony, opłacanie
agentów, finansowanie trzystutysięcznej rzeszy ORMO, gazy i
petardy, japońskie tarcze i szwedzkie pałki ZOMO, benzyna
marnowana na bezcelowe przejazdy całych kolumn samochodów
milicyjnych i pokazy siły, utrzymanie tej całej zgrai darmozjadów
- że to wszystko kosztuje nas znacznie mniej niż dopłaty do
mleka... Wolne żarty ! W dodatku w państwach demokratycznych
policja istotnie służy społeczeństwu - czuwa nad porządkiem,
chroni demonstracje i manifestacje, broni własności prywatnej i
społecznej. U nas zaś - w demokracji ludowej - policja służy
przede wszystkim rządzącym: ściga przejawy niezależności, inwigi-
luje, straszy, grozi, szantażuje, przekupuje i - czasem - zabija.
Nie ma nad nią żadnej społecznej kontroli. Gdy zaś całość
uzupełnimy o przywileje - płace znacznie wyższe od przeciętnych,
wcześniejsze emerytury, darmowe lekarstwa, dostęp do dóbr ogólnie
niedostępnych, poczucie bezkarności i pogarda dla prawa - społecz-
ne koszty utrzymania tego polipa okażą się znacznie wyższe.
Oczywiście i w PRL jest policja drogowa czy kryminalna, ale obie
te służby podporządkowane są całkowicie policji politycznej i w
podobnym co ona stopniu zdemoralizowane.

Zarówno więc budżet policji w Polsce, jak i jej liczebność, po-
winny ulec zmniejszeniu nie o 2O %, a znacznie więcej. Działalność
policji musi być objęta społeczną kontrolą, likwidacji zaś powinna
ulec policja polityczna. Są to wymogi nie tylko ekonomii, jest to
również konieczność ze względu na rozwój kraju. Jak długo nad
życiem gospodarczym i społecznym Polski utrzymywany będzie poli-
cyjnymi metodami prymat polityki, tak długo nasz kraj nie powróci
do normalności.

Dane, które przyniósł "Żołnierz Wolności" z 1O lutego ("Panu
Onyszkiewiczowi pod rozwagę. Czy rzeczywiście za dużo wydajemy na
wojsko ?"), miały być niezbitym dowodem na niesłuszność postulatu
obcięcia budżetu wojska o jedną piątą. Również tutaj dowiadujemy
się, że wydatki PRL na zbrojenia są nieproporcjonalnie małe
w porównaniu z Zachodem i wręcz niewystarczające. Cierpi na tym,
oczywiście, kadra zawodowa, której zarobki są dużo mniejsze od
przeciętnych. Wskazano również, że budżet MON (który ma być w tym
roku obcięty o 4 %) jest mniejszy od budżetu resortu zdrowia czy
szkolnictwa. Jak należy rozumieć, huty i cały przemysł ciężki PRL
produkuja głównie stalówki i piórniki oraz igły do strzykawek.
Szkoda doprawdy czasu na zajmowanie się polemiką z tym bajdurze-
niem. Starczy tylko przypomnieć, że spora część wydatków
zbrojeniowych PRL jest ukryta w budżetach zupełnie innych resor-
tów, zaś stosunek tych wydatków do dochodu narodowego jest w PRL
o wiele wyższy niż w bogatych państwach Zachodu.

Wszystkie państwa komunistyczne opierają swoje istnienie na
policji i wojsku, zastraszeniu i przymusie. Morderstwa dokonane na
Grzegorzu Przemyku czy Bogdanie Włosiku, księżach Popiełuszko,
Niedzielaku, Suchowolcu nie są wyjątkami - stanowią prawidłowość
i są konsekwencją tego systemu, którego strzeże Milicja Obywatel-
ska i którego broni Ludowe Wojsko Polskie. Władze PRL zgodzą się
być może przy "okrągłym stole" na różne drugorzędne i pseudodemo-
kratyczne ustępstwa, na zmiany pozorne, ale z całą pewnością nie
zgodzą się na naruszenie swego monopolu władzy, a to gwarantuje im
jedynie utrzymanie silnego aparatu przemocy. I tu nie ustąpią.

Andrzej Żurawski

__________________________________________________________________

PORÓWNANIE

według danych londyńskiego Instytutu Studiów Strategicznych
("Strategic Balance 1982", str. 22-23) - w 1982 r. liczebność
polskich sił zbrojnych wynosiła 317 OOO żołnierzy (w tym 2O7 OOO
w wojskach lądowych, 88 OOO w lotnictwie i 22 OOO w marynarce wo-
jennej). Równocześnie liczebność wszystkich formacji milicyjnych
(MO, ZOMO, SB itp.) wynosiła 35O OOO ludzi - do czego należy dodać
podległe MSW inne formacje: WOP - 2O OOO oraz wojska wewnętrzne -
65 OOO.

Porównajmy to ze stanem przedwojennym - według "Małej Encyklo-
pedii" Wojskowej", ww 1939 r. Wojsko Polskie liczyło 328 OOO
żołnierzy, podległy częściowo MSW Korpus Ochrony Pogranicza -
25 OOO ludzi, natomiast liczebność Policji Państwowej przez cały
okres przedwojenny zmniejszał_się, wynosząc w 1936 r. 31 216 ludzi
- ponad 1O razy mniej niż obecnie ! Dane te pokazują, które
państwo było bardziej represyjne - czy "burżuazyjno-antyrobotni-
cza" sanacja, czy też "socjalistyczna i ludowa" PRL.

Prócz tego jednak warto zwwrócić uwagę na jeszcze jedną sprawę.
Minister Obrony Narodowej gen. Siwicki, w szeroko rozpropagowanym
wywiadzie zapowiedział ostatnio redukcję wojska i obcięcie
wydatków na cele obronne o O,2 % dochodu narodowego (prawdziwa
wysokość tych wydatków jest zresztą nieznana). Otóż przedstawione
wyżej liczby mówią same za siebie - wojsko w PRL spełnia głównie
funkcję wewnętrzną, jest wsparciem dla liczniejszej od niego
i stale rosnącej milicji. Niewielka redukcja wydatków na wojsko,
przy jednoczesnym rozbudowywaniu sił podległych resortowi MSW,
jest więc raczej krokiem propagandowym, niż mającym znaczenie dla
wyjścia z kryzysu ekonomicznego.

/a.s./

/Za: "Paragraf", nr 45, Kraków/

__________________________________________________________________

MAM TEGO DOŚĆ, ALE...

Rozmowa przedstawiciela PWA z oficerem MO.

Pytanie: Drukowaliśmy już różne rozmowy, ale nigdy nie zdarzyło
się na m rozmawiać z oficerem milicji. Proszę się nie
dziwić najprostszemu pytaniu: co pana skłoniło do tego wywiadu ?

Odpowiedź: Przychodzi w życiu taki moment, kiedy człowiek na po
prostu dość. Poza tym czasem czytam PWA i mam do was
zaufanie. Myślę więc, że nic nie ryzykuję.

P: Inni jednak nie chcą szczerze rozmawiać...

O: To wcale nie jest takie pewne. Sporo pracowników SB i milicji
słucha zachodnich radiostacji. Bardzo wielu czyta prasę
podziemną. Na pewno znaleźliby się i inni, którzy gotowi byliby
szczerze rozmawiać. Resort spraw wewnętrznych wcale nie jest mono-
litem i ludzie są w nim różni - jedni myślą tak jak Hodysz, inni
jak Piotrowski.

P: A dlaczego tacy jak Hodysz nie decydują się na porzucenie tej
służby ?

O: Za wiele mają do stracenia. Młody funkcjonariusz milicji dos-
taje jakieś 8O tys. miesięcznie, oficer zarabia około 15O tys.
A przecież zarobki to nie wszystko. Są np. dodatki - od stanu wo-
jennego każdemu milicjantowi przysługiwało 6 tys. zł. "chlebowego"
miesięcznie, w tym roku zwiększono "chlebowe" do 1O tys. Za pod-
wyżki cen w tym roku robotnikom przyznano 6 tys. zł. rekompensaty,
a ja np. dostałem 4O tys. zł. miesięcznie. Do tego dochodzi darmo-
we umundurowanie - jeśli ktoś nie chce korzystać,otrzymuje ekwiwa-
lent w gotówce. W moim przypadku ekwiwalent przekracza 1OO tys. zł.

P: Ilę naprawdę zarabiacie ?

O: Nie łatwo na to odpowiedzieć, bo system jest zawiły. Np. każde-
mu pracownikowi resortu i wszystkim członkom jego rodziny
przysługuje rocznie po 15 tys. zł. na remont mieszkania. Wiadomo,
że mieszkania nie remontuje się każdego roku. Gdybym zgłosił, że
chcę budować własny domek, dostałbym pół miliona bezzwrotnej zapo-
mogi na mnie i na każdego członka rodziny - w moim przypadku było-
by to 2 mln zł. No i jest jeszcze dużo świadczeń w naturze,
których nikt nie liczy - dostajemy np. za darmo kawę i herbetę.
Nietrudno byłoby dostać asygnatę na samochód - nie wiem, czy ten
system zostanie utrzymany, czy będą teraz dawać wyrównania w go-
tówce do ceny rynkowej, ale na pewno pracownicy MSW nie ucierpią.

P: A przydziały mieszkań ?

O: To już zależy od miasta, ale rzecz jasna czekanie jest dużo
krótsze od średniej. Oficerowie dostają mieszkania praktycznie
od ręki i są to z reguły dobre lokalizacje, nie mówiac już o stan-
dardzie. Nie jest też tajemnicą, że wyższe szarże dostają domki
jednorodzinne.

P: Czyli powtarza się to wszystko co było za Gierka ?

O: Tak, tylko na znacznie większą skalę. Jeśli chce się mieć
lojalną kadrę, trzeba jej coś dać. No więc władza daje - nie
tylko mieszkania czy auta, ale i towary, o które trudno na rynku.
Uregulowano to przy pomocy tzw. kart uposażenia, na których
zapisuje się atrakcyjne towary - pralki, futra, dywany, telewizory
kolorowe itp.

P: Po co to zapisują ?

O: Chodzi chyba o kontrolę, żeby nie było handlu i spekulacji.

P: Ale wasi ludzie i tak handlują - tyle, że przez podstawione
osoby...

O: Jasne - każdy goni za groszem.

P: Proszę pana skoro już mówimy szczerze, niech pan powie, jak to
jest z tymi nielegalnymi dochodami milicjantów. Myślę o łapów-
kach, wyłudzaniach pieniędzy od kierowców, których straszy się
kolegiami itp.

O: Resort walczy z tym, ale sprawa jest moim zdaniem beznadziejna.
Biorą prawie wszyscy, od góry do dołu. Na wyższych stanowiskach
można dostać kilkaset dolarów za zatuszowanie jakiejś afery, albo
za ułatwienie wydania paszportu osobie, która została przyłapana
na handlu czy przemycie. Płacą spółki polonijne, płacą prywacia-
rze. Na dole są już tylko takie półgangsterskie szantaże
i machlojki - dasz 5O tys. to cię puścimy, nie dasz - no to ober-
wiesz pałą, pójdziesz do aresztu i jeszcze staniesz przed kole-
gium. Ile to razy wasi koledzy z prasy podziemnej wykupywali się,
gdy przyłapano ich na przewozie sprzętu albo wydawnictw? Normalka.

P: Jak się walczy z tymi zjawiskami ?

O: Obowiązuje reguła, żeby to załatwiać po cichu. Wywala się ludzi
na zbity pysk, ale nic nie przecieka do prasy. No, chyba, że
zdarzy się jakiś skandal np. pobicie albo szantażowanie jakiegoś
prominenta, syna generała czy kogoś w tym rodzaju. W milicji nie
ma szans człowiek, który nie potrafi odróżnić przeciętnego szaraka
od wpływowej figury.

P: Jest jeszcze wódka...

O: Rzeczywiście, zapomniałem o tym powiedzieć - dołowy aparat
milicji jest mocno powiązany z meliniarzami, z izbami wytrzeź-
wień, z bimbrownikami. To ogromnie ważne źródło ubocznych zysków.

P: Dużo piją wasi ludzie ?

O: Strasznie piją. Wydaje mi się, że chyba połowa to pijacy albo
ludzie na pograniczu alkoholizmu. Walczy się z tym, a jednak
piją coraz więcej. Taki już jest styl w tej służbie - nie pijesz,
nie masz kumpli...

P: Wiele mówi się o zaopatrzeniu w "Konsumach". Jak to wygląda ?

O: Dwudaniowy obiad w kasynie kosztuje 1OO-15O zł. W każdej kanty-
nie można kupić wędliny, jakich nie widuje się na rynku - są
szynki, balerony, lepsze gatunki kiełbasy. Nigdy nie brakowało
czekolady, pomarańczy, piwa - co ja zresztą będę wyliczał...
Zaopatrzenie w normalnych sklepach i w placówkach resortowych, to
dwa zupełnie inne światy.

P: A jeśli pan chce kupić schab na obiad - ile pan płaci w bufe-
cie ?

O: W bufetach nie ma mięsa. Od tego są specjalne, zamknięte sklepy
mięsne. Zaopatrzenie jest dobre, ale cen po prostu nie pamiętam.
W każdym razie nie są to ceny komercyjne ale dotowane.

P: Czy istnieją też inne sklepy za żółtymi firankami oprócz mięs-
nych ?

O: Oczywiście - spożywcze, tekstylne, nawet obuwnicze. Istnieje
coś w rodzaju państwa w państwie. Jest osobny handel, osobne
lecznictwo w pionie MSW, łącznie ze szpitalami i aptekami, gdzie
nie brakuje leków, mamy sieć własnych sanatoriów i to w najatrak-
cyjniejszych miejscowościach, działa resortowa wymiana zagraniczna
- nie tak trudno dostać skierowanie na Krym albo do Bułgarii. Czy
pan wie, że w samej tylko Polsce jest prawie sto ośrodków wczaso-
wych, z reguły o wysokim standardzie ? Za dzień pobytu płaci się
stówę czy coś koło, tego od osoby. A wyżywienie jest takie, że
człowiekowi oczy na wierzch wychodzą...

P: Kupują was, a jednak jak pan mówi sporo waszych funkcjonariuszy
słucha Wolnej Europy, niektórzy nawet prywatnie klną i mówią
o władzy "oni". Skąd się bierze ten ferment ?

O: Normalny człowiek po jakimś czasie zaczyna czuć, że coś tu jest
nie w porządku. Nie da się izolować aparptu MSW od kontaktów
z resztą społeczeństwa - są rodziny, sąsiedzi, no więc czuje się
w końcu, że jesteśmy traktowani jak parszywe owce. Jedni zamykają
się w sobie i udają, że niczego nie widzą, a inni zastanawiają się
czym to się może skończyć. Wielu zdaje sobie sprawę, że może
przyjść dzień, kiedy każą nam strzelać do innych Polaków. Niech mi
pan wierzy, ciężko o tym myśleć.

/Za: PWA nr 43/

__________________________________________________________________

T. Czech

SCHYŁEK IMPERIUM ?

"/.../ któregoś dnia na dalekich krańcach

bez znaków niebieskich

w Panonii Sarajewie czy też Trebizondzie

w mieście nad zimnym morzem

lub w dolinie Panszir

wybuchnie lokalny pożar

i runie imperium"

/Z. Herbert, "Przemiany Liwiusza"/

Historia uczy, iż nawet największe potęgi polityczne i militar-
ne, rządzone na różne sposoby, kończą się, odchodzą w cień. Upadł
Rzym, rozsypało się imperium otomańskie, kolonialna Anglia i wiele
innych. Odejdzie i komunizm; stwierdzenie to jest na tyle oczywis-
te, że pozostaje tylko zadać pytanie - kiedy ?

W odróżnieniu od wymienionych mocarstw system ten jest na
wskroś ideologiczny, doktryna stanowi sens i jedyne usprawiedli-
wienie jego istnienia. Jeżeli komunizm utraci zdolność realizacji
podstawowych założeń doktryny - upadnie. Obecnie, dosłownie na
naszych oczach, staje się to faktem.

*

"Radzieckie państwo boi się gwałtownych ruchów wewnątrz kraju.
W życiu wewnętrznym charakteryzuje go dążenie do entropii. Ale en-
tropia to śmierć. Tak więc Związek Radziecki znajduje konieczną do
życia energię w akcjach skierowanych na zewnątrz - w ekspansji.
1)
Ekspansja staje się jedyną formą życia 'dojrzałego socjalizmu'" .
To cenne spostrzeżenie autorów "Utopii u władzy" zarysowuje nam
główny zakres rozważań nad rozkładem systemu. Podbój jest trwałym
aksjomatem ideologii komunistycznej, bez niego - jak słusznie
zauważają Heller i Niekricz - znika energia życiowa sowieckiego
giganta. Po imponującym paśmie zdobyczy (tylko w latach siedem-
dziesiątych: Angola, Mozambik, Etiopia, Wietnam południowy, Laos,
Kambodża, Nikaragua, Afganistan) komuniści zatrzymali się. Od 1979
r. (9 lat) brak nowych nabytków; nie oznacza to zaniechania przez
ZSRR prób ekspansji czy penetracji wywiadowczej i ideologicznej
przyszłych celów ataku. Po prostu nie udaje się. Ciche skomunizo-
wanie Grenady na Morzu Karaibskim zakończyło się interwencją
wojskową USA i usunięciem kubańskich "doradców". Mało tego,
dawniejsze zdobycze stały się bardzo kłopotliwe, militarna i poli-
tyczna klęska w Afganistanie podważa wręcz sens podbojów, uaktyw-
niły się antykomunistyczne partyzantki w Angoli (UNITA), Mozambiku

(Narodowy Ruch Oporu), Etiopii (Narodowy Front Wyzwolenia Tigre,
Ludowy Front Wyzwolenia Erytrei i inne).

Jedną z istotnych przyczyn powstrzymania ekspansji jest kompro-
mitacja ideologii komunistycznej w tzw. Trzecim Świecie. Jeżeli
gdziekolwiek poplecznicy Kremla zdobędą jeszcze władzę, można
przypuszczać, iż będą unikali jak ognia nazwania siebie komunista-
mi. Komunizm się skończył, obecnie system chcąc go przemycić, musi
używać bardzo grubych warstw przysłowiowej bawełny. Nie oznacza
to, że zagrożenie minęło, świadczy o tym choćby ciągła infiltracja
Południowej Afryki i Pakistanu. System chce podbijać, na razie
jednak nie jest w stanie.

Pojawia się w tym miejscu problem - czy mamy do czynienia
z rzeczywistym końcem ekspansji, czy też chwilowym oddechem dla
nabrania sił ? Wszak były już dłuższe okresy spokoju, po których
podboje znacznie się nasilały (np. od skomunizowania Mongolii do
1939 r. - 15 lat !). Wydaje się, iż tym razem ekspansja zatrzymała
się na stałe, o czym świadczą również inne oznaki rozkładu impe-
rium.

**

Niezbędnym warunkiem ekspansji i w ogóle funkcjonowania systemu
jest jego wydolność ekonomiczna. Szczególną rolę odgrywają trzy
dziedziny gospodarki, w których ZSRR musi choćby dorównywać
Zachodowi, by w ogóle zachować status mocarstwa: przemysł zbroje-
niowy, kosmiczny i nuklearny. Dotychczas sprawę załatwiał wywiad
KGB i GRU, kradnąc zachodnie technologie, które powielano w labo-
ratoryjnych fabrykach ZSRR. Z oszałamiającym rozwojem elektroniki,
w tym kolejnych generacji komputerów niezbędnych w zbrojeniach
i technice kosmicznej, narodziły się liczne problemy. Otóż, nawet
aby wyłącznie kopiować obce wzory, trzeba dysponować rozbudowa-
nym, supernowoczesnym przemysłem produkującym fabrykaty, którego
komuniści nie mają i mieć nie będą w dającej się przewidzieć
przyszłości. W dziedzinie technologii, także wojskowych, przepaść
między Zachodem a systemem z każdym dniem pogłębia się, ZSRR ledwo
dotrzymuje kroku w trzech podstawowych dla swojego istnienia dzie-
dzinach produkcji, w pozostałych odstaje straszliwie. W zakresie
konkurencji technicznej system już przegrał, z czasem owa porażka
przerodzi się w klęskę. Nie ma faktycznie możliwości zmiany tej
sytuacji na drodze unowocześniania przemysłu, można ją jedynie
załagodzić poprzez działania polityczne - o czym później. Regres
technologiczny wpływa na całościowy kryzys imperium, podważa,
używając marksistowskiej terminologii, bazę systemu.

Począwszy od 1984 r. ZSRR boryka się z innym problemem poważnie
zubażającym sowieckie dochody. Otóż faktycznie runął radziecki
eksport ropy, która jest dla imperium jednym z głównych źródeł
dewiz. W 1985 r. sprzedaż ropy zmniejszyła się o 14 % w stosunku
do poziomu sprzed dwóch lat, w roku 1986 dodatkowe straty wynosiły
około 8 miliardów dolarów. W kolejnych latach eksport malał w spo-
sób zastraszający. Kryzys naftowy został spowodowany rosnącymi
kosztami wydobycia i zmniejszeniem światowych cen ropy. Tania ropa
radziecka skończyła się, jest to równocześnie automatyczne
zmniejszenie sum wydawanych na finansowanie działalności wywroto-
wej, wspieranie OWP itp. organizacji, słowem zahamowanie impetu
ekspansji - i nic tu nie pomogło dozbrajanie zarówno Iraku, jak i
Iranu, byle powstrzymać potok ropy z Zatoki Perskiej.

Do kłopotów gospodarczych dołączyły problemy o szerszym wymia-
rze, nazwijmy je - cywilizacyjne. Obecnie, jak zauważa wielu bada-
czy kultury, kształtuje się nowy typ cywilizacji informatycznej,
wypierającej industrialną. Najogólniejsze jej cechy charakterys-
tyczne to: zmniejszenie się roli wielkiego przemysłu i dużych
osrodków politycznych na rzecz małych zakładów i samorządów lokal-
nych, powszechny dostęp do informacji (komputeryzacja), pełny
pluralizm i całkowita swoboda osobista członków społeczeństwa.
ZSRR z oczywistych względów nie może pójść tą drogą, pozostanie
więc w tyle, bo nowoczesność techniki zależy od typu cywilizacji.
Komunizm jest wtórnym produktem rewolucji industrialnej, istnieje
wręcz organiczny związek między nim a ciężkim przemysłem. W dobie
cywilizacji postindustrialnej system musi się przekształcić (co
2)
wątpliwe) lub rozłożyć - co najprawdopodobniejsze.

***

Przywódcy radzieccy doskonale orientują się w sytuacji - szukają
więc sposobów ratunku. Tak nagłe i olśniewające pojawienie się
nowej gwiazdy światowego komunizmu - Gorbaczowa - nie jest przy-
padkiem, a tym bardziej nie wynika z jakiejś ewolucji systemu.
Wymyślił on swoją "pierestrojkę" po to, by podtrzymać trwanie
imperium i na jakiś czas opóźnić jego przewidywany upadek. Cała
operacja "liberalizacji" obliczona jest głównie na odbiorcę
zachodniego, ma stworzyć pozór uczłowieczania się komunizmu.
W konsekwencji chodzi o wytworzenie sytuacji międzynarodowej
sprzyjającej odetchnięciu i stopniowemu wyrównaniu dystansu
technologicznego, dzielącego ZSRR i Zachód. Dowodem na poprawność
tego rozumowania jest wybiórczość gorbaczowowskich "reform". Zwol-
niono kilkudziesięciu więźniów, a nie zamknięto ani jednego obozu
śmierci (kopalni uranu czy brygad czyszczących - ręcznie ! - reak-
tory atomowe). ZSRR chce rozbrojenia, nie zmieniając jednocześnie
agresywnej doktryny wojennej. "Liberalne" pisma są dostępne w Mos-
kwie i Leningradzie, a na prowincji jedynie "Prawda". Najbardziej
"wolnomyślicielski" periodyk - "Moscow News" - wydawany w wielu
językach, tylko nie po rosyjsku, mogą czytać wyłącznie zachodni
dziennikarze. Itd., itp. Przykłady można wyliczać w nieskończoność.

Niestety, popularność haseł "przebudowy" w wolnym świecie jest
dość duża i Gorbaczow cieszy się tam sporym poważaniem. O to właś-
nie chodzi, za tym pójdą pieniądze, zboże, a przede wszystkim
czas, czas na odwleczenie rozkładu.

Komuniści próbują też przezwyciężyć kryzys na inne sposoby.
Począwszy od 1982 r., ZSRR wprowadził w życie nowy mechanizm
eksploatacji kolonialnej tzw. państw sprzymierzonych, w tym
i PRL-u. Jest on znacznie efektywniejszy i bardziej dochodowy od
klasycznego rabunku i "zespolenia" w RWPG. Nowy systewm - tzw.
"imperial cluster" - decentralizuje eksploatację, polega on na
bezpośrednim organizowaniu i przejmowaniu przez ZSRR produkcji
wybranych zakładów przemysłowych w państwach satelickich. Odbywa
się to praktycznie poza kontrolą lokalnego aparatu partyjnego,
który nie ma wpływu na wytwarzanie i dystrybucję w przedsiębior-
3)
stwach włączonych do gospodarki imperium. W epoce Gorbaczowa
"imperial cluster" przeżywa swój niebywały rozkwit, przewiduje się
4)
też rozszerzenie tej formy eksploatacji.

Obok tych nowości nadal funkcjonuje rozbudowany aparat szpie-
gowski, dzięki któremu imperium jest w stanie w ogóle cokolwiek
wytworzyć.

Komunizm broni się jak może. Tam, gdzie przegrywa militarnie lub
zmusza go do tego niekorzystna sytuacja, szuka rozwiązań politycz-
nych. Gorbaczow działa według starej zasady Lenina z 1918 r.
(pokój brzeski) - lepiej poświęcić wiele, niż utracić wszystko !

****

Reformatorski spektakl odnosi sukcesy, ale ma też niepożądane
skutki uboczne. Względne otwarcie oraz złagodzenie represji roz-
chwiały nastroje wewnątrz ZSRR. Skala protestów w Armenii, na
Litwie, Łotwie, w Estonii przerosła znacznie wszelkie wcześniejsze
odruchy oporu (może poza partyzantką powojenną i w krajach
bałtyckich). 23 sierpnia 1988 r. na ulicach Wilna manifestowało
1OO-2OO tysięcy ludzi, w rewolucji ormiańskiej wzięło udział ponad
milion osób (w strajkach i demonstracjach). Władza radziecka
w Stepanakercie i Erewaniu przez kilka miesięcy istniała właściwie
na papierze. Tego jeszcze nie było. Zarysowuje się wręcz niebez-
pieczeństwo zbytniego rozhuśtania nastrojów społecznych, co może
doprowadzić do rozpadu imperium.

Jak pisze W. Bukowski: "/.../ radzieckie kierownictwo może tylko
przez kilka lat igrać z 'radykalnymi reformami' i 'rewolucyjnymi
przeobrażeniami' - najwyżej 5 do 7 lat - gdyż inaczej procesu tego
5)
nie dałoby się już zahamować."

Ma rację, fala krytyki koncesjonowanej wzmogła krytykę niekonces-
jonowaną; słowa o otwartości odczytano na swój sposób na Litwie
(gdzie demonstranci wznieśli flagi narodowe i domagali się
niepodległości) oraz w Moskwie, gdzie niezależni działacze
założyli Związek Demokratyczny (oficjalną, konkurencyjną wobec
KPZR partię polityczną). Gorbaczowowi jakby nie o to chodziło,
jeśli nie zatrzyma się po owych 5-7 latach, może w końcu stracić
panowanie nad sytuacją.

*****

Komunizm przeżywa obecnie bardzo poważny kryzys, pojawiły się
już wyraźne oznaki upadku systemu. Podobne kłopoty ZSRR miał tylko
podczas wojny z Niemcami; potrafił wówczas, pomimo własnej
słabości i fatalnej sytuacji militarnej, tak rozegrać ten konflikt
na arenie politycznej, iż ostatecznie nie tylko ocalał, lecz
podbił przy okazji Europę środkowo-wschodnią i północną część
Korei.

Jak rozwinie się sytuacja dziś ? Czy obecne problemy to początek
końca, czy przejściowa niedyspozycja kolosa ? Bez wątpienia za-
brakło komunistom geniusza terroru i polityki - J. Stalina, świat
też zmienił się nieco od czasów wojny. Trzeba jeszcze dodać, iż
aktualnych kłopotów nie rozwiążą jedynie posunięcia propagandowe.
Jeśli Moskwa chce kontynuować ekspansję, musi odrodzić gospodarkę;
aby tego dokonać, trzeba przebudować system komunistyczny, nie
w słowach, ale naprawdę. Gdyby Gorbaczow i na to się zdecydował,
komunizm w pewnym momencie rozłoży się, bo jest on po prostu nie-
reformowalny. Dziś nie pomogą już dywizje i demagogia, Sowietom są
potrzebne najnowsze komputery - a niewolnicy ich nie wyprodukują.

Próby ratowania sytuacji powodują rozchwianie wewnętrzne, tworzy
się powoli zamknięty krąg, z którego nie ma wyjścia. Gorbaczow
prawdopodobnie przeciągnie agonię systemu, jednak, o ile wiek XX
był stuleciem totalizmów, wiek XXI nie zapowiada się na ową świet-
laną przyszłość ludzkości pod przewodem jedynie słusznej utopii.

Wszelkie despotie upadały, gdy zmniejszał się ucisk, nigdy
wtedy, kiedy się zaostrzał. ZSRR nie jest tu wyjątkiem. Uwzględ-
niając dokonujące się w niezwykle szybkim tempie przemiany techno-
logiczne i wiele innych czynników, np. obumarcie ideologii,
zahamowanie ekspansji, można zaryzykować prognozę, iż komunizm
rozsypie się jeśli nie w tej, bo to raczej niemożliwe, to w nas-
tępnej fazie odprężenia. Z pewnością nie jest to kwestia dziesię-
cioleci, a już na pewno nie stuleci. I oby te proroctwa się
sprawdziły jak najszybciej. Nawet jeżeli tak się nie stanie,
system ten nie jest wieczny i... "/.../ któregoś dnia /.../".

1988 r. T. Czech

PRZYPISY

1) M. Heller, A. Niekricz, Utopia u władzy - historia ZSRR od 1917
r. do naszych dni. Wers. T. 2, s. 312.

2) Nadzieje polityczne wiązane z procesami rewolucji informa-
tycznej można odnaleźć w publicystyce J. Mieroszewskiego (prob-
lem dewolucji) - por. J. Mieroszewski: Polemika z Adamem Bromke,
Kultura, Paryż, 1974, zeszyt 11.

Także w tezach SW - por. Sprzeczności komunizmu z przemianam cywi-
lizacyjnymi, w: Zasady Ideowe i Program Solidarności Walczącej.
1987 r., s. 11. >>

3) por. Jadwiga Staniszkis, Socjalistyczne państwo kolonialne, w:
Wyzwolenie, 1988 r. nr 1, s. 28.

4) Około 7O % nakładów inwestycyjnych PRL do 2OOO r. związanych
jest z "imperial cluster", por. J. Staniszkis, op. cit., s. 29.

5) W. Bukowski, Nie ma chętnych na krowę od Gorbaczowa, Wyzwolenie

1988 r., nr 1, s. 25.

__________________________________________________________________

SYTY I GŁODNY

Wkrótce po wizycie w Polsce p. premier Wielkiej Brytanii
norwescy związkowcy nadesłali do "Solidarności" list, w którym
m.in. czytamy:

"Nasz związek otrzymał wiele sygnałów od innych związków zawodo-
wych, które wspierały naszą pracę dla 'Solidarności', jak również
od naszych członków i przyjaciół, którzy zgłaszają wątpliwości na
temat Waszego bezkrytycznego hołdu dla Margaret Thatcher - tak
często występującej przeciwko angielskim związkom zawodowym.
Byliśmy zaszokowani oglądając telewizyjne migawki i widząc, co się
stało. (...) Musicie zrozumieć, że członkowie_angielskich_związków
zawodowych_prowadzą_taką__samą__walkę__przeciw__Margaret__Thatcher
i_jej_rządowi__jak__"Solidarność"__przeciw__Jaruzelskiemu__i__jego
rządowi". /podkreślenia nasze - AISW/

Drodzy norwescy przyjaciele, odnosimy się z szacunkiem i
wdzięcznością dla Waszej pracy na rzecz "Solidarności". Wasz list
świadczy jednak o tym, iż to Wy musicie zrozumieć, że nasza walka
jest zupełnie inna niż walka angielskich czy norweskich
związkowców. "Solidarność" jest nie tylko związkiem zawodowym, ale
również ruchem społecznych i narodowych rewindykacji. Walczymy
nie tylko o zarobki i godne warunki pracy. Walczymy przede
wszystkim o wolność, niepodległość, suwerenność naszego państwa
i narodu. Nasze zafascynowanie premierem Wielkiej Brytanii jest
wyrazem tęsknoty Polaków do wolnego, sprawnie i demokratycznie
rządzonego własnego państwa. Nasze serdeczne przyjęcie premiera
Wielkiej Brytanii jest również wyrazem nadziei na znalezienie
potężnego sojusznika naszej walki i - jak się wydaje - to właśnie
Margaret Thatcher zrozumiała lepiej niż związkowcy zachodni sedno
naszej walki.

Każda wizyta zachodnich polityków w naszym kraju niesie ze sobą
ryzyko swoistej legitymizacji reżimu komunistycznego. Pewną formą
zażegnania tego ryzyka jest równoległe podejmowanie tych samych
polityków przez przywódców "Solidarności". Jest to niezwykle
istotne dla wszelkich inicjatyw niezależnych w Polsce, postrzega-
jących "Solidarność" jako symbol, który je jednoczy.

Związkowcy w Waszych państwach, tak jak wszyscy inni obywatele,
mają prawo wybierać taką władzę, jakiej sobie życzą. My, Polacy,
i wiele innych narodów znajdujących się pod panowaniem komunizmu,
jesteśmy tego prawa pozbawieni od 5O lat. Polskie przysłowie mówi,
że syty głodnego nie pojmie.
__________________________________________________________________

WIADOMOŚCI DROBNE

29 stycznia 1989 r. przewodniczący Solidarności Walczącej
Kornel Morawiecki spotkał się z przedstawicielami Niezależnego
Zrzeszenia Studentów wrocławskich uczelni. Omawiano formy współ-
pracy obu organizacji.

***

W Trójmieście kolportowany jest esbecki tekst podpisany rzekomo
przez "kierownictwo SW-Gdańsk". Osoby kolportujące go i podające
się za jego autorów szukają kontaktów z grupami podziemnymi.

***

Na terenie Górnego Śląska ukazują się następujące czasopisma
Solidarności Walczącej: "Wolni i Solidarni", "Podziemny Informator
Katowicki", "Przebojem", "Solidarność Walcząca", "Tęcza".

***

Od 25 stycznia do 18 lutego Radio SW w Rzeszowie nadało łącznie
28 audycji, m.in.: 2 na temat okrągłego stołu", 3 z komentarzem
politycznym Kornela Morawieckiego i oświadczeniem SW, 4 na temat
ZOMO, 5 o księżach Niedzielaku i Suchowolcu.

***

W Zamościu rozpoczęła jawną działalność Wojewódzka Tymczasowa
Rada Rolników NSZZ RI "Solidarność". Wydział Społeczno-Administra-
cyjny Urzędu Wojewódzkiego zareagował zakazem działalności, mimo
iż nie był proszony o zabranie w tej sprawie głosu (ani kompetent-
ny).

Tymczasowa Wojewódzka Rada Rolników NSZZ RI "Solidarność" ujawniła
się również w Kaliszu i Gorzowie Wlkp.

***

Mec. Siła-Nowicki przy "okrągłym stole" reprezentuje na__ogół
stronę rządową, jednak przy "stoliku prawnym" przekształca się
w przedstawiciela "Solidarności". Taka schizofrenia sterowana.

***

Antoni Lenkiewicz przypomniał na łamach wrocławskiego dwumie-
sięcznika "Sumienie", że obecny premier PRL Mieczysław Rakowski
stwierdził w nadanym w roku 1979 programie TV, że bardzo wysoko
ceni Józefa Stalina. Podobno "De gustibus..."

***

W Moskwie wydano "Dzieła wybrane" Wojciecha Jaruzelskiego. Cóż,
mimo kryzysu, mamy jednak jakiś towar na eksport.

***

29 stycznia przedstawiciel władz węgierskich oznajmił, że szczątki
przywódcy powstania 1956 r. straconego 2 lata później, Imre Nagy'a
i powieszonych wraz z nim współpracowników zostaną w marcu ekshu-
mowane ze zbiorowej mogiły pod Budapesztem i złożone na publicznym
cmentarzu. Jednakże,według wicedyrektora więziennictwa, nie będzie
to łatwe, gdyż do grobu powstańców wrzucano w następnych latach
padłe w ZOO zwierzęta.

***

Władze włoskie, niezadowolone z publicznych wypowiedzi ich
ambasadora w Moskwie, kwestionującego szczerość intencji ekipy
Gorbaczowa w lansowaniu "pierestrojki", zostały usatysfakcjonowa-
ne: ambasador podał się do dymisji. Następny będzie już pewnie
entuzjastą "pierestrojki"...

RUMUNIA: STALINOWSKIE PAŃSTWO

Skrót wywiadu z Mihai Botezem dla "Uncaptive Minds"

+----------------------------------------------------------------+
| |
| MIHAI BOTEZ - jeden z czołowych rumuńskich dysydentów. |
| Ur. w 194O r w Bukareszcie, studiował |
| matematykę, doktorat 1966, od 1967 interesuje się naukami |
| społecznymi. Założyciel (197O) Instytutu Futurologii przy |
|` Uniwersytecie w Bukareszcie. Ambicje wpływania na rozwój |
| kraju. Analizy coraz bardziej rozbieżne z poglądami rządu. |
| Wielokrotnie przenoszony, w końcu do prowincjonalnego cen- |

| trum komputerowego w Tulsea przy granicy z ZSRR (delta |
| Dunaju). Od 1977 zakaz wykładów na Uniwersytecie, uczest- |
| niczenia w publicznych konferencjach i kierowania zespołami |
| badawczymi. Od 1977 34 odmowy wizy wyjazdowej. Wreszcie |
| pozwolono na roczny wyjazd naukowy do USA, gdzie na przeło- |
| mie 1987/88 udziela wywiadu pismu UNCAPTIVE MINDS. |
| |
+----------------------------------------------------------------+

Botez: Dla mnie komunizm to nie pogląd. To system polityczny,
w którym się urodziłem. Jestem futurologiem. Współczesny
świat komunistyczny jest dla mnie przede wszystkim punktem wyjścia
w przyszłość. Moje zainteresowania wynikają z chęci pozostania
w Rumunii przez resztę życia. Moją metodą badań jest chłodna ana-
liza, beznamiętna, ale nie cyniczna (jaką stosują niektórzy
zachodni badacze komunizmu). Naukowcy-emigranci z kolei nie są
dostatecznie beznamiętni. Analizy systemów komunistycznych zostały
już w dużym stopniu zastąpione skargami i pamfletami na społe-
czeństwo wyzbyte Boga i prawa. System bywa okrutny, ale to
niewiele znaczy. Możemy podjąć akcję tylko wtedy, gdy mamy obraz
rzeczywistości, a obraz ten kształtuje się w wyniku starannej
i beznamiętnej obserwacji.

Rozważam problemy stabilności, podatności na zmiany i granice
reformowalności systemu uprzemysłowionej dyktatury. Rumunia jest
tu interesującym przypadkiem, bo jest najprymitywniejszym państwem
komunistycznym w Europie. Społeczeństwo jest skrajnie mało
skomplikowane, najbardziej zestalinizowane. Ceausescu jest wodzem
w stylu lat 3O-tych - on wierzy. Był pewien od początku, że
komunizm jest dobry, kapitalizm zły, że centralne planowanie jest
dobre, rynek zły itd. Z tego punktu widzenia ludzie z natury są
źli, bo marnują energię na sprawy marginalne i nie są dostatecznie
zaangażowani w Plan - dlatego właśnie potrzebują twardej ręki.

Uncaptive Minds: Jaki wpływ na reżim Ceausescu miał strajk gene-
ralny w Brašov w listopadzie 1987 r.?

Botez: Niestety, żyjąc tu, na Zachodzie, mam takie same informacje
jak Wy.

Warunki życia w Rumunii są straszne i coraz gorsze: ludzie są
zdesperowani. Tymaczasem jedną z głównych cech obecnych władców
jest arogancja. Ci na szczycie uważają się za mesjaszy, Oni nie
przyznają się do błędów. ich reakcją będzie mieszanina represji
i małych, ograniczonych ustępstw, mających na celu zmniejszenie
napięć społecznych.

U.M.: BBC podaje, że cena wzrostu płac była wysoka. Tydzień po
proteście 4O pracowników dostało wyroki średnio po 4 lata za
"złośliwe chuligaństwo", a setki pozostało w areszcie w oczekiwa-
niu na procesy.

Botez: Dla władzy ważniejsze od otwartego karania jest zarejestro-
wanie wydarzeń. Uczestnicy strajku w 1977 roku zostali
ukarani później. Teraz zapewne też tak będzie: ludzie będą znikać.
Inicjatorzy i przywódcy będą przenoszeni, karani czy nawet zabija-
ni. To jest skuteczniejsza strategia od konfrontacji, bo oficjal-
nie nigdy nie przyznano nawet, że protesty miały miejsce. A jednak
w tydzień po protestach robotniczych demonstrowali studenci
w Brašov i Timiscara, były marsze pokojowe w wielu miastach. To
znak, że sprawa nie wygasła.

U.M.: Czy protesty są zorganizowane?. Podobno działania w Brašov
koordynował tajny komitet strajkowy.

Bootez: Są nowe organizacje, np. Actiunea Democrata i wiele grup
wzywających do protestowania przeciw reżimowi. Ale to nie
znaczy, że następuje rzeczywista organizacja. Jestem sceptykiem, -
Rumunia jest niezwykle dobrze kontrolowana i jest niemal niemożli-
we utrzymanie prawdziwej podziemnej organizacji. Ostatni raz taka
organizacja istniała w latach 1977-79 i została szybko znisz-
czona metodami, o których wspomniałem. Pewien rodzaj koordynacji
jest, bo róźne listy protestacyjne wydostają się na Zachód,
trafiają do RWE. Jest zachowana ciągłość tych przekazów.

Według mnie zadaniem owych rozmaitych grup jest obecnie nie
destabilizacja systemu ani stworzenie dla niego alternatywy, ale
poparcie dla jednej z frakcji "partii wewnętrznej" przeciwko
drugiej. Dla mnie rosnące rozdźwięki w szeregach nomenklatury są
dobrze widoczne. Na przykład były ambasador w USA i ONZ otwarcie
potępił rumuńskich przywódców za wywołanie protestów i oświadczył,
że partia musi zmienić strategię, bo robotnicy są niezadowoleni.

U.M.: Czy to zwiastuny śmierci lub emerytury Ceausescu ?

Botez: Rumunia wyróżnia się ostatnio we Wschodniej Europie brakiem
skłonności władzy do reform. W innych krajach systemem
stalinowskim rozczarowana jest zarówno władza (np. Gorbaczow) jak
i społeczeństwa (np. "Solidarność" czy ruchy obywatelskie na Węg-
rzech lub w Czechosłowacji). Polskie społeczeństwo po erze
legalnej "Solidarności" przestało być pasywnym obiektem działań
i stało się partnerem w grze z partią.

W Rumunii zupełnie inaczej: jest ciśnienie z dołu, ale żadnej
skłonności do reform - na górze.To spowodowało niezwykłe napięcie
w społeczeństwie.

U.M.: Uważasz system komunistyczny za niezdolny do zmiany ?

Botez: Myślę, że tak jest, jeśli chodzi o Eurepę Wschodnią jako
całość. Jest duża różnica pomiędzy rozczarowaniem a zorga-
nizowaną walką o realistyczną alternatywę. Tak, wszyscy są przeciw
tej przestarzłej formie komunizmu, ale co z tego ? Ludzie nie mają
swobody organizowania się i myślenia o realistycznych alternaty-
wach. Mogą myśleć co najwyżej o zastąpieniu jednego przywódcy
innym, o liberalizacji systemu, ale nie o rzeczywistej demokraty-
zacji. Te reżimy nie tolerują demokracji i dlatego wszystkie
zmiany, jakie się zdarzą, są skazane na pozostanie w granicach
wyznaczonych przez strukturę władzy.

Oczywiście, nie znaczy to, że zmiany te są bez znaczenia. Mają
ogromne znaczewnie dla poziomu życia ludzi. Ale to nie znaczy, że
komuniści zaakceptują pluralizm polityczny tylko dlatego, że
ludzie są niezadowoleni czy dlatego, że paru intelektualistów pro-
ponuje teoretyczne zmiany systemu.

Uważam na przykład, że Gorbaczow nigdy nie zamierzał wprowadzać
pluralizmu w ZSRR; próbuje on po prostu przekształcić nieefektywną
i nieatrakcyjną dyktaturę w efektywniejszą i atrakcyjniejszą.
"Głasnost" i "pierestrojka" są uważane za dwie odrębne koncepcje.
Nikt nie wydaje się sądzić, że jeśli przebudowa odniesie sukces,
to będzie to rezultatem demokratycznej debaty zrodzonej przez
"głasnost - raczej będzie to efektem nowej polityki, narzuconej
przez tych samych autorytatywnych polityków.

U.M.: Czy ludzie nie moga szukać zmiany poprzez organizowanie się
poza systemem ?

Botez: Ludzie mogą odizolować się i ignorować oficjalne życie spo-
łeczeństwo. Będzie to tolerowane - ale nie usankcjonowane
przez prawo. Ale społeczeństwo będzie istniało nadal i nadal
będzie doświadczać przemocy ze strony hegemona. To jest różnica
pomiędzy wolnością i demokracją. System komunistyczny może
zaoferować, jeśli jest się inteligentnym, nieco wolności. Ludzie
mogą czuć swobodę realizowania się i publikowania, mogą nawet
kwestionować niektórych rządzących, ale nie sam system ani nomen-
klaturę.

"Społeczeństwa równoległe" (alternatywne) w Europie Wschodniej
są tylko wyspami wolności na morzu totalitaryzmu, tolerowanymi
dopóki nie kwestionują politycznej władzy komunistów. To nie jest
demokracja, ale lepsze to niż nic.

Lepiej widoczne w Polsce czy na Węgrzech, społeczeństwo alter-
natywne istnieje też w Rumunii. To nie tylko "wyzwolone" jednostki
- dysydenci jak I.Puiu, D.Cornea, R.Filipescu, M.Celac, D.Petrescu
- ale też "wyzwolone" grupy społeczne. Nie są to organizacje, a po
prostu nieformalne sieci zanurzone w totalitarnym otoczeniu.

Rumunię wyróżnia jeszcze kilka spraw. Nigdy nie doświadczyliśmy
destabilizacji. Poprzednik Ceasescu, Gheorghiu-Dej, sprzeciwił się
chruszczowowskiej destanilizacji na początku lat 6O. Ta polityka
została przez świat odczytana jako przejaw rumuńskigo nacjonalizmu
i przyjęta tak przychylnie, że rumuński rząd uznał za wygodne lan-
sowanie tej tak zwanej niezależności od Moskwy. Po dojściu do
władzy, Ceausescu kontynuuje tę politykę. Zachód dba o dysydentów
w naszej części świata. Jednak ze względu na stosunek do Rumunii
jako niezależnego pańswta komunistycznego, zniechęca do niezależ-
nej działalności w naszym kraju. Przynajmniej do 1977 r. dzienni-
karze odwiedzający Rumunię zadawalali się wizją kraju oferowaną
przez władze: wyspa kultury łacińskiej, otoczona przez wrogów i
walcząca o niezależność z groźnym rosyjskim niedźwiedziem. W końcu
lat 7O trudno było krytykować Ceausescu, bo politycy waszyngtońscy
sądzili, że każdy, kto to robi, pracuje dla Rosjan i ma za zadanie
osłabienie przyjaźni Stanów z ich najlepszym przyjacielem w Euro-
pie Wschodniej. Miało to tragiczny wpływ na prawa człowieka w na-
szym kraju. Upadł ruch intelektualistów Paula Gomy w 1977, wolne
związki zawodowe i ruch Vlada Georgescu. Poczuliśmy się całkowicie
izolowani.

Z tego punktu widzenia USA były jednym z ojców chrzestnych naj-
gorszego reżimu stalinowskiego w Europie Wschodniej. Nawet prezy-
denci USA i Francji, cesarz Japonii i królowa Anglii wyrażali
uznanie dla tego reżimu. A kiedy światowy przywódca walki o prawa
człowieka, prezydent Carter, zaprosił Ceausescu do Waszyngtonu
i chwalił go za rumuńskie osiągnięcia, ruch obrony praw człowieka
w Rumunii praktycznie zniknął. Było to zbyt wiele - i właśnie wów-
czas wystąpiła ostatnia wielka fala emigracja intelektualistów.
Wielu moich przyjaciół powiada, że czeka nas daleka droga,
a pierwszym na niej kamieniem milowym będzie przedstawienie Zacho-
dowi prawdy.

Co mnie niepokoi w polityce USA: kiedy w jakimś kraju zagrożone
są prawa człowieka, a szczególnie kiedy dochodzi do masowych bun-
tów, amerykańscy mówcy wyrażają zaniepokojenie rządu i nadzieję na
pokojowe rozwiązanie konfliktu. Po wydarzeniach w Brašov nie było
takich wystąpień. Polityka USA wytwarza wśród Rumunów dużo niechę-
ci do Amerykanów i do Zachodu w ogóle. Powoduje to, że odległa
i niezrozumiała demokracja zachodnia jest u nas mniej popularna
niź pierestrojka. To tragedia...

U.M.: Niektórzy na Zachodzie sądzą, że reżim Ceausescu to nie
dyktatura komunistyczna, ale nacjonalistyczna. Twoja opinia
jest chyba inne?

Botez: Rumunia jest zapewne najlepszym przykładem narodowego komu-
nizmu - dziwnego połączenia nacjonalizmu z komunizmem.
Widzę to tak: za Ceausescu komunizm stał się opcją dla nacjonalis-
tów w wyniku takiego rozumowania: Rumuni sądzą, że we Wschodniej
Europie nie ma alternatywy dla komunizmu i zaakceptowanie rządów
komunistów jest zaakceptowaniem tożsamości narodowej. Ci, którzy
urodzili się i wyrośli w komunistycznej Rumunii, muszą zaakcepto-
wać komunizm jako część narodowego spadku. Oczywiście można
emigrować, ale to nie jest wyjście dla 22 milionów Rumunów. Można
też zostać dysydentem - to oznacza separację w "wewnętrznej emi-
gracji". W ten sposób jedyną drogą do pozostania Rumunem, zacho-
wania języka i dostępu do kultury jest zaakceptowanie komunizmu
(co oczywiście nie oznacza wiary w ideologię komunizmu). To, że
tożsamość narodowa została użyta do zniszczenia tożsamości narodu,
to inna sprawa. Brzmi to paradoksalnie, ale to prawda.

Ceausescu pamięta, że Stalin użył nacjonalizmu do utrzymania
przy sobie Rosjan w czasie II Wojny. Ten narodowy komunizm nie
jest doskonałym kręgosłupem dyktatury nad narodem, zwłaszcza ma-
łym. Ceausescu dziedziczy nie po komunistach z lat trzydziestych,
ale po rumuńskich królach. Na nowo przepisał historię i przekonał
Zachód, że choć jest komunistą - jest prawdziwym reprezentantem
ludu rumuńskiego. A jednak ten system pozostaje totalitaryzmem.

Można wyróżnić cztery postawy ludzi w stosunku do reżimu: pozy-
tywne poparcie, pozytywna akceptacja, negatywna akceptacja oraz
odrzucenie systemu komunistycznego. Ogromna większość intelektua-
listów wybiera którąś formę akceptacji. Nie potępiam takiej
kolaboracji. Nie można po prostu prosić ludzi, aby mówili "nie". W
naszym kraju i w całej Europie Wschodniej komunizm jest problemem
długofalowym. Wielu rumuńskich poetów i pisarzy odrzuciło komu-
nizm. Zostali wygnani i jeśli się im powiedzie, będą obywatelami
międzynarodowej społeczności intelektualistów, ale dla ich dzieci
rumuński będzie co najwyźej drugim językiem. Powiedzieć "nie"
komunistycznej władzy w Rumunii - to nie jest prosta decyzja.

Co do mnie, ciągle wierzę, że moje miejsce jest "tam" i dlatego
zamierzam wrócić.

/wg "Uncaptive Minds" VI-VIII 1988 opracował "Sebastian"/

TRAGEDIA WIETNAMSKICH UCIEKINIERÓW

Według danych ogłoszonych przez Najwyższy Komisariat d/s
uchodźstwa przy ONZ, liczba uciekinierów z Wietnamu w 1988 roku
jest najwyższa w ciągu ostatnich siedmiu lat, wyższa od liczby z
1987 roku o 41%. W zeszłym roku 45 344 osoby uciekły z Wietnamu
morzem, zaś 2 49O lądem.

Ci, którzy szczęśliwie ominęli straż graniczną i piratów, nie
mogą być pewni swojej przyszłości nawet po dotarciu do wolnego
kraju. Coraz częściej kraje graniczące z Wietnamem dążą do uwol-
nienia się od uchodźców możliwie najprostszą drogą - przez
odsyłanie "do ojczyzny". 18 stycznia w obozie uchodźców w
Tajlandii jeden z wietnamskich uciekinierów wyraził swój protest
przeciw projektowi "przesiedlenia" popełniając publicznie samobój-
stwo. Agencje nie podają jego nazwiska.

/Russkaja Mysl z 27 I 89/

__________________________________________________________________
_
Z NIEZALEZNEJ PRASY ROSYJSKIEJ

_______________________________________

ROSYJSKI KOŚCIÓŁ PRAWOSŁAWNY I PRZEBUDOWA

O swoim powstaniu poinformowało towarzystwo "Rosyjski Kościół
Prawosławny i przebudowa". Za tą moźe niezbyt szczęśliwą nazwą
stoją ludzie istotnie zaangażowani w sprawę ożywienia Kościoła,
m.in. redaktorzy niezależnych pism w ZSRR, autorzy artykułów pub-
likowanych za granicą. Towarzystwo stawia sobie za cel odrodzenie
przerwanej tradycji kultury chrześcijańskiej, badanie historii
Kościoła ostatnich stuleci, zakładanie kooperatyw chrześcijańskich,
pomoc charytatywną i prawną wierzącym i, oczywiście, działalność
apostolską , zwłaszcza wśród młodzieży i walkę o przywracanie
wiernym świątyń.

Podajemy kilka z 14 opublikowanych adresów (transliteracja):

ks. Gleb Jakunin, Moskwa 125475, ul. Dybenko d.3O, kw.45
ks. Georgij Edelsztejn, Kostryma 156OO5, ul.Ospynaja, d.3,kw 58
Aksjuczic Wiktor Aleksandrowicz, Moskwa 117513, ul. Bakulewa, d.6
kw 135

/z pisma "Referendum" nr 22-23 za "Russkaja Mysl" nr 3758, 13I89/
__________________________________________________________________

CENNIK

W pewnej mierze władze sowieckie same zaopatrywały afgańskich
partyzantów w broń, wykupując swoich oficerów. Oto cennik:

lotnik -1O automatów

pułkownik- 8 automatów

podpułkownik -5 automatów

kapitan - 2 automaty

lejtnant - 1 automat

/za M.Kukobaka, w Russkaja Mysl z 3.II.89/

__________________________________________________________________

W ZSRR ODBYWA SIĘ WSZECHZWIĄZKOWY SPIS LUDNOŚCI

Po co ? - pyta J. Diadkin w "Express-kronice" nr 3 - skoro
wszyscy i tak muszą mieć obowiązkowe zameldowanie ? (W USA spisy
są co 1O lat, ale nie ma obowiązku zameldowania).

Spisy w ZSRR robi się zwykle po kolejnych tragediach. W 1926 po
wojnie domowej, w 1937 po masowych czystkach, w 1939 po likwidacji
tych, którzy robili spis w 1937. W 1959 po II wojnie (co prawda
długo po). Gdzie wyniki tych spisów ?

W publikowanych w latach 6O-tych statystykach obejmujących
spisy za 33 lata (1918-1949) brak danych o ludności za okres 25
lat. Nieopublikowane wyniki spisu 1939 obejmują również tereny
przyłączone po pakcie Stalin-Hitler, gdzie żadnego spisu nie było.

A dziś ? Pomimo propozycji społecznych, wyrażonych przez Sacha-
rowa, w ankietach spisu nie ma pytań, które pozwoliłyby ustalić,
ile osób doznało represji, ilu jest wierzących i jakiego wyznania.
Zapewne represjonowanych policzy KGB, wierzących zaś sowiet d/s
religii.

/za "Russkaja Mysl" nr 3761 z 3 II 1989 r., skrót/

__________________________________________________________________

OBOWIĄZKOWE ZŁE WYKSZTAŁCENIE

3O XII 1988 r. "Izwiestia" opublikowały postanowienie rządu ZSRR z
dnia poprzedniego o "regulacji działalności spółdzielczej". Spół-
dzielniom nie wolno produkować broni, narkotyków, alkoholu,
prowadzić domów gry i... szkół.

Chociaż decyzja rządu nie ma mocy prawnej (mają ją wyłącznie
decyzje Plenum Rady Najwyższej ZSRR), istniejącym szkołom spół-
dzielczym natychmiast zamknięto konta bankowe.

W zeszłym roku w Moskwie i Leningradzie otwarto, parę spół-
dzielczych szkół (w Leningradzie nawet liceum). W większości
kształcą one dzieci w wieku 7-11 lat. Metody nauki i poziom
znacznie różnią się od tych w szkołach państwowych. Uczy się też
tam nowych przedmiotów. Szkoły__te_są_płatne_-_średnio_5O_rubli_za
miesiąc.

-
Nadal natomiast wolno udzielać płatnych korepetycji - 1O-15
rubli_za_godzinę. Jest na nie coraz większe zapotrzebowanie, co
potwierdza oficjalna prasa i TV, publikując liczne dowody na
beznadziejny poziom nauczania w państwowych szkołach.

/za "Russkaja Mysl" z 3 II 1989 r., skrót/

__________________________________________________________________

W ZSRR ok. połowa ludzi z dyplomami nauczycieli nie pracuje
w swoim zawodzie. Podobnie z wykształceniem rolniczym. Ok. 3OO
tys, inżynierów pracuje w charakterze robotników. Ok. 3OO tys.
pedagogów czeka na mieszkania, co piąty nauczyciel uczący w mieś-
cie mieszka w hotelu robotniczym, a co trzeci uczący na wsi
mieszka w wynajętych pokojach.

/za art. A Niekricza w "Russkaja Mysl" nr 3758/

__________________________________________________________________

Z PRASY SOWIECKIEJ

____________________

REWELACJE TASSa

Wileński "Czerwony Sztandar" (dziennik w jęz. polskim) zamieś-
cił 24 stycznia taką oto notatkę agencji TASS:

"Jak podaje PAP, w ubiegłą sobotę w jednym z warszawskich kościo-
łów znaleziono zwłoki miejscowego księdza S. Niedzielaka. Według
wszelkiego prawdopodobieństwa, stwierdza agencja, ksiądz był
świadkiem ograbienia kościoła i padł ofiarą bandytów. Obecnie
prowadzi się energiczne śledztwo w celu ustalenia wszystkich oko-
liczności tej śmierci.

Jak podaje korespondent France Presse z Warszawy, przedstawi-
ciele kościoła oświadczyli, że w związku z zabójstwem księdza
zostały zagrożone rozmowy przy 'okrągłym stole'. (TASS)"

Zastanawiająca informacja. Po pierwsze, PAP od początku poda-
wała, że ks. Niedzielaka znaleziono w jego mieszkaniu, a nie
w kościele. Po drugie, PAP sugerowała, że ksiądz uległ nieszczęś-
liwemu wypadkowi, a nie że został zamordowany. Po trzecie
wreszcie, w żadnym ze znanych nam tekstów PAPa nie ma informacji
o włamaniu do kościoła. Skąd zatem agencja TASS wzięła te fikcyjne
dane ? W jakim celu dodatkowo zafałszowano i tak niezbyt rzetelne
relacje PAPa ? A może agencja TASS posiada w tej sprawie znacznie
więcej prawdziwych informacji niż to ujawnia ?

__________________________________________________________________

AIDS W ZSRR

Jak podał "Trud" z 27 stycznia, w klinice pediatrycznej w Elis-
ta (stolica Kałmuckiej ASRR) kilkadziesiąt dzieci (w tym 29
niemowląt) i kilka matek zarażono AIDS. Jedno z dzieci zmarło.
Przyczyną tragedii jest dokonywanie szczepień bez jakiejkolwiek
dezynfekcji strzykawek - w całym szpitalu jest tylko jedno urzą-
dzenie do sterylizacji. Władze sowieckie brak strzykawek jednora-
zowego użytku tłumaczą obawami, by nie trafiły one do narkomanów.
Niefrasobliwość granicząca ze zbrodnią.

__________________________________________________________________

WIEC W PARKU GÓRNYM

1O stycznia w Wilniusie, w Parku Górnym z zezwolenia Komitetu
Wykonawczego Leninowskiej Rejonowej Rady Deputowanych Ludowych
stolicy odbył się wiec, zorganizowany przez Ligę Wolności Litwy.
Analizowano na nim protokoły tak zwanego paktu Mołotowa-Ribbentro-
pa.

W związku z tym wiecem Prokuratura Litewskiej SRR przekazała do
ELTA oświadczenie następującej treści:

"Konstytucja Litewskiej SRR gwarantuje wolność zebrań, wieców,
pochodów ulicznych. Wykorzystanie przez obywateli praw i wolności
nie powinno wyrządzać szkody interesom społeczeństwa i państwa,
prawom innych obywateli.

Wymagań tych postulatów konstytucyjnych nie przestrzegali kie-
rownicy Ligi Wolności Litwy na wiecu, zorganizowanym 1O stycznia
w Parku Górnym Wilniusu.

Mówcy na wiecu oczerniali radziecki ustrój państwowy na Litwie,
wzywali młodzież do niespełniania obowiązku konstytucyjnego, doty-
czącego czynnej służby wojskowej, obrażali przywódców rządu
republiki.

Prokuratura Litewskiej SRR konstatuje, że takie wypowiedzi
mówców na wiecu nie dają się pogodzić z pojęciami demokracji
i jawności, są sprzeczne z ustaleniami konstytucji i ustawami.

Komunikujemy, że w przyszłości na takie działania będzie się
reagować środkami przewidzianymi przez prawo.".

___________________

OŚWIADCZENIE WILEŃSKIEGO KOMITETU MIEJSKIEGO KP LITWY

I KOMITETU WYKONAWCZEGO RADY DEPUTOWANYCH LUDOWYCH

Gdy Lidze Wolności Litwy zezwolono na przeprowadzenie wiecu 1O
stycznia w Wilniusie, w Parku Górnym, uwagę jego organizatorów
zwrócono na konieczność przestrzegania trybu organizacji i prze-
prowadzania zebrań, wieców, ulicznych pochodów i demonstracji.

Mimo to, przemawiający na wiecu wyrażali wrogie celom socjaliz-
mu nastroje, obrażali przywódców republiki. Podobne wypady miały
miejsce również na poprzednich przedsięwzięciach LWL.

Oceniając to wszystko, oświadczamy, że takie działania
dezorientują społeczeństwo, wnoszą rozłam do jego jedności i zes-
polenia na szczególnie odpowiedzialnym etapie przebudowy życia
politycznego, gospodarczego.

/"Czerwony Sztandar", Wilno, 12 stycznia 1989/

__________________________________________________________________

ARCHIWUM

______________________

215 delegatów ze 1O6 największych zakładów przemysłowych
Polski uczestniczyło w II Krajowym Forum Samorządu Załogi, które
odbyło się we Wrocławiu 11-13 stycznia 1989 r. Przyjęto wiele
uchwał. Zaproszeni na obrady: premier PRL oraz ministrowie
przemysłu i finansów, nie zjawili się ani nie odpowiedzieli na
zaproszenie.

____________________________

OŚWIADCZENIE

II KRAJOWEGO FORUM SAMORZĄDU ZAŁOGI

Jedynym suwerenem władzy w Polsce jest Naród i tylko Naród ma
prawo do władzy. Jest to Jego prawo nadrzędne, bo naturalne.
Ojciec Św. Jan Paweł II podkreśla to z całą stanowczością, łącząc
spełnienie tego podstawowego prawa Narodu z jego pomyślnym rozwo-
jem, z siłą państwa przez Naród stworzonego. Żadna partia, żadne
ugrupowanie społeczne nie ma prawa do władzy bez zgody Narodu.
Oznacza to konieczność odwoływania się partii, stronnictw czy
organizacji społecznych chcących sprawować władzę w państwie, do
woli Narodu, do Jego zgody.

Nie istnieje żadne historyczne, klasowe czy majątkowe prawo
do sprawowania władzy nad Narodem bez Jego zgody. Powoływanie
się na takie prawa jest uzurpacją i musi prowadzić do moralnej
degradacji uzurpatorskiej władzy i w efekcie kieruje tę władzę
przeciwko własnemu narodowi. Naszym obowiązkiem jako Polaków jest
przywrócenie Narodowi Jego oczywistego prawa do pełnej suwerennoś-
ci.

Pomimo upływu 7 lat od wprowadzenia stanu wojennego i nieus-
tannie ponawianych deklaracji władz, społeczeństwo polskie żyje
w pogłębiającym się niedostatku, a kraj pozostaje nadal w głębokim
kryzysie. W Polsce, gdzie istnieją znaczące tradycje demokratyczne
i który dysponuje poważnym dorobkiem kulturowym oraz posiada duże
zasoby naturalne i znaczący potencjał intelektualny, trwa niepoko-
jący stan obejmujący m.in. te dziedziny życia, które decydują
o biologicznym trwaniu i prawidłowym rozwoju Narodu. Dotyczy to
w szczególności: gospodarki i wyżywienia, ochrony zdrowia i środo-
wiska człowieka, podstawowych swobód obywatelskich i moralności
w życiu publicznym.

Pomimo tej niepokojącej sytuacji, władze PRL nie wprowadzają
dostatecznie szybko kompleksowej reformy, umożliwiającej uzyskanie
normalnych dóbr, właściwych krajom cywilizowanym.

II Krajowe Forum Samorządu Załogi stwierdza pilną konieczność
przyśpieszenia w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej zasadniczych
reform politycznych, społecznych i gospodarczych przez:

1. Przeprowadzenie wolnych wyborów do Sejmu PRL i rad narodowych
według pięcioprzymiotnikowej ordynacji wyborczej (równe, pow-
szechne, bezpośrednie, tajne, proporcjonalne).

2. Respektowanie zasady pluralizmu politycznego, społecznego
i gospodarczego, w tym legalizacji NSZZ "Solidarność".

3. Uznanie gwarancji dla wolności słowa.

4. Uspołecznienie środków produkcji i odstąpienie od zamiarów
dalszego upaństwawiania gospodarki narodowej.

Ponadto II Krajowe Forum Samorządu Załogi wnosi o pilne roz-
poczęcie przez władze państwowe rozmów przy "okrągłym stole",
w tym z przedstawicielami Samorządu Załóg, wskazanych przez
I Krajowe Forum Samorządu Załogi.

__________________________________________________________________

##################################################################
## ##
## ##
## ##
## Przypominamy, że AISW jest depozytariuszem praw ##
## ##
## autorskich firmy Pixi. Wszelkie kopiowanie rysunków ##
## ##
## zamieszczonych w serwisie jest dozwolone pod warunkiem ##
## ##
## ich zakupienia. I tak cena jednego rysunku wynosi: ##
## ##
## ##
## - dla wydawnictw krajowych - 6.OOO zł, ##
## ##
## ##
## - dla wydawnictw zagranicznych - w dewizach, w zależności ##
## ##
## od stawek stosowanych przez daną redakcję. ##
## ##

## ##
## ##
## Realizujemy również zamówienia na określone tematy. ##
## ##
## Cena jednego rysunku ulega wówczas podwojeniu. ##
## ##
## Poniżej zamieszczamy 2 prace. ##
## ##
## ##
## ##
## Wpłaty prosimy przekazywać kanałami AISW (za granicą - ##
## ##
## poprzez przedstawicieli SW), z zaznaczeniem, że dotyczą ##
## ##
## one firmy Pixi. ##
## ##
## ##
##################################################################

Tu wkleić załączone zdjęcia lub ich kopie

Ruch Antykomunistyczny: